Dodaj do ulubionych

Przycinanie: śliwa węgierka

29.01.09, 10:12
Witam,

w ogrodzie znajduje się kilka sztuk śliwy węgierki. Drzewka mają około 10 lat.
Nigdy nie były sukcesywnie przycinane. Strasznie wybujały w górę. Jest problem
z opryskiwaniem. Latem ubiegłego roku, strasznie je zaatakowały mszyce i
problem był z opryskaniem, nawet na drabinie.
Jedni piszą, że najlepszym okresem do przycinanie jest luty, natomiast inni,
że wczesna wiosna lub jesień. Która pora jest najlepsza do przycinki? O ile
centymetrów mogę skrócić gałęzie?

Pozdrawiam.
Edytor zaawansowany
  • 29.01.09, 11:09
    śliwy, jak i inne pestkowce z zasady tnie sie po zbiorach. jest to
    cięcie prześwietlające, oszczędne. na wysokość tak jak wygodnie.
  • 29.01.09, 22:20
    Czyli luty też jest dobrym okresem? Jak przycinanie zimą ma się do temperatury.
    Lepiej jak jest plusowa, czy minusowa, a może nie ma to większego wpływu?
  • 30.01.09, 07:26
    jeżeli sliwki zrywałes w styczniu, to jest to dobra pora.
  • 30.01.09, 12:07
    Odpowiedź Twoja może jest zabawna, ale merytorycznie ...

    Tak jak wspomniałem, jedni ogrodnicy twierdzą, żeby przycinać drzewa owocowe
    jesienią, inni, że zimą, wtedy drzewo jest uśpione i jest to najlepszy okres.
    Natomiast założyłem ten temat, żeby się dowiedzieć, która pora jest najlepsza,
    aby nie uszkodzić drzewka i aby miało czas na regeneracje. Najlepsze są
    konstruktywne odpowiedzi,które się opierają na obserwacjach i błędach osób,
    które przycinały drzewa owocowe.

  • 30.01.09, 13:11
    No to phelix Ci odpowiedział,że śliwy tnie się po zbiorach i nie są to miesiące
    zimowe,chyba,że... Tak to już jest,że niektóre drzewa tnie się po zbiorach,inne
    przed wejściem w okres wegetacji.Jeżeli jednak chcesz więcej informacji napisz w
    wątku do pomologa.To specjalista od drzew owocowych.Odszukaj ten wątek.Pozdrawiam.
  • 30.01.09, 22:43
    www.ho.haslo.pl/article.php?id=1583
    dodam tylko dla pewności, silne cięcie powoduje silne wybijanie pędów


    ---
    htpp://ogrodziolowy.republika.pl
  • 01.02.09, 14:19
    nie sądze, aby pora letnia, kiedy na drzewach dorastaja owoce była
    odpowiednia, aby szalec na nich z piłą , czy sekatorem.ale widac są
    różne szkoły. w kazdym razie nie widać, aby latem sadownicy
    prowadzili takie cięcia. co najwyżej wyrywają "wilki" z jabłoni.
  • 01.02.09, 17:17
    A mój dziadek śliwy i jabłonie ciachał zawsze pod koniec lutego. Wiśnie zaraz
    po zbiorach owoców. Czereśni nie mieliśmy , chyba była jedna i rosła jak chciała.
  • 01.02.09, 23:20
    Ciekawe, czy dziadek {wilczycowy} chadzał też do swych drzew w sad z
    siekierą w wigilię Bożego Narodzenia - i je wtedy "straszył"
    stukaniem siekierą w pień: "...wytnę, jeśli nie zaowocujesz..."?
    :-)

    Cięcie "chirurgiczne" grusz - po jakisik mechanicznych uszkodzeniach
    [ze smarowaniem ran] może być w dowolny czas.
    Ale - im mniejsza rana [mniejsza np. średnica gałęzi uciętej] - tym
    szybsze i łatwiejsze gojenie.

    Powtórzę za Ciotką Autopsją, że zimą ze smarowaniem ran po cięciu
    trzeba się spieszyć.
    Bo wodny roztwór pasty zamarza [mi] szybko...
  • 02.02.09, 11:47
    Dziadek był gajowy. Myślę ,że na drzewach znał się lepiej, od nie jednego
    "ogrodnika- dee...".Maść do smarowania po szczepionkach oraz po cięciu robił
    sam.Słabo to wszystko pamiętam ale gruszki szczepione na brzozie jadłam a Ty
    nie. He,he,he
  • 02.02.09, 14:06
    na drzewach to się znają lesnik i sadownik.gajowy ścigał
    kłusowników i chłopów, którzy podbierali drzewo.
  • 02.02.09, 14:50
    Deerzet przekazuje {Feliksowi}, za Ciotką Autopsją, że w Lasach
    Państwowych z gajowych zrezygnowano jeszcze w latach
    siedemdziesiątych. A szkoda.
    Leśnicy w ów czas mieli kilka stopni służbowych:
    nadleśniczy/leśniczy/podleśniczy/gajowy.

    Po zrezygnowaniu z gajowych - którzy mieli corocznie możność
    wyszukiwania tzw. drzew trocinkowych - w Polsce nastała gradacja
    szkodnika brudnicy mniszki na niespotykaną skalę.
    Polska stała sie potem poligonem doświadczalnym producentów
    insektycydów. Monsanto tu testowało swe chemiczne nowości, na jakie
    na Zachodzie nie otrzymałoby ani papierka zgody!

    Do dziś nam w Lasach żal tej nieprzemyślanej decyzji rezygnacji z
    dobrych fachowców, jakimi byli ci gajowi...

    d.
  • 02.02.09, 14:54
    Phelixowi.
  • 02.02.09, 14:58
    a co ciotka Autopsja mówi o BOROWYM?
  • 02.02.09, 15:17
    "Borowy" - szanowny {Pheliksie} - to b. stary stopień służbowy w
    polskim leśnicwie.
    Prababcia Autopsja zna go jeszcze ze struktury Straży Leśnej
    [leśnictwo=dzisiejsze nadleśnictwo] jeszcze hen z Księstwa
    Warszawskiego i Królestwa Polskiego pod Aleksandrem. To lata 20.
    XIX. wieku!
    Ówczesny leśniczy czyli Strażnik miał pod sobą właśnie Rewirowych
    [dzisiejsi leśniczowie] - a ci Borowych czyli dzisiejszych
    podleśniczych.
    Ci - swoich kłusowników nad paściami się pastwiących...


    Ad: "Phelixowi. "
    Deerzet lubi polonica i polską fleksję.
    Ale zgodzi się kurtuazyjnie na oddanie honoru {Pheliksowi}. Tak
    wygłosowo kaligrafuje sie iksopodobne końcówki.
    :-)
  • 02.02.09, 15:07
    {Wilczycy} słowa:
    [... gruszki szczepione na brzozie jadłam (-) a Ty nie. He, he,
    he ...]

    Skąd taka pewność?
    Po wszczepieniu jarzębiny w lipę i gruszy w jabłoń Deerzet zaniechał
    takich eksperymentów interspeciesowych.

    [...na drzewach znał się lepiej, od niejednego "ogrodnika-
    dee..." ...].
    Zawsze wiele uczyłem sie od swych starszych kolegów po fachu,
    Szanowna {Wilczyco}. Z Dziadkiem Jej też bym chętnie współpracował -
    ale chyba się pokoleniowo rozminęliśmy.

    Proszę mu przekazać, nawet post mortem, moje "Darzbór".
    I złożyć Mu sylwanowy złom w moim imieniu.

    * * *
    Z siekierą to do sadu i w bór - nie do Deerzeta!

    Pozdrawiam Waderę i całe jej wataże plemię
    d.
  • 02.02.09, 18:03
    wobec powyższego USZANOWANIE dla znajomosci tematu.mimo wszystko
    jestem przekonany, że dziadek-gajowy wilczycy1953, kłusownikom nie
    przepuszczał.
  • 02.02.09, 19:52
    Jak będę na cmentarzu to przekażę co do joty. Żeby być sprawiedliwym ,to babcia
    była starsza rangą od dziadka i miała nawet sztucer.Mimo ,że dziadek miał
    ukończoną szkołę chyba w Białowieży,ale należał gdzie nie powinien należeć i coś
    tam, coś tam.Do dziadków jeździłam do leśniczówki koło Hajnówki. Babcia nawet w
    wieku 85lat na śniadanie jadła jajecznicę + miareczka czystego spirytusu +
    carmen.Umarła na śmierć mając 91 lat.Czego wam Panowie z całego serca życzę.
  • 14.02.09, 21:11
    Czy ja mogę się zapytać Deerzeta w jakim terminie sama/-am/ dokonuje cięć
    jabłoni i śłiw .Nadmieniam ,że mąż tnie jabłonie tak jak napisała Wilczyca , a
    więc już pod koniec lutego , a jak jest nie pogoda to i w kwietniu, byle przed
    kwitnieniem. To samo dotyczy śliw.Nie daleko są sady i sadownicy tną już w styczniu.
  • 15.02.09, 00:48
    No, cieszę się, że {Tram...} był szybszy w odpowiedzi.
    Nawet oczekiwałem jego pojawu, by mógł wreszcie pochwalić się swym
    nowozakładanym sadem z rzadkimi odmianami drzew z sadów
    niegdysiejszych. Zazdroszczę mu ich.

    Moje przycinanie tegozimowe jeszcze czeka, bo zwykle sobie
    przygotowuję wtedy zrazy do szczepeń. Właśnie poszukuję jeszcze
    jednej starszej odmiany gruszy do zaszczepionych już innych.
    Pogodę mamy nieustaloną jeszcze, prze[o]kropną - czekam tu na
    słoneczny mrozik, by podgolić nasze jabłonie i młódki innych różnych
    gatunków.
    Śliwę i wiśnie, choć zaleca się je ciąć tużpozbiorowo, też teraz
    kształtuję. Przyczyna 1. - wiśnie przetrzymujemy na odmianach
    późnych jak najdłużej. Jeszcze we wrześniu [SIATKA p/szpacza]
    łutówki owoce zajadamy, na tej, co od zacienionej strony domu
    rośnie. Od lat tak czyniąc bardzo nam nie smakują ich kupne owoce
    kwaśne z targowisk i ze sklepów.
    Przyczyna 2. - dłużej wiszące owoce staramy się nie chemizować, stąd
    małe spustoszenia pogrzybowe w ich koronach. Co wymusza ich powtórne
    przedwiosenne cięcia.
    Niechemizowane śliwowe korony też mają drobne martwicze gałązki i
    stąd moje styczniowo/ lutowe [pogoda!] ich dodatkowe cięcia.

    Powtórzę nie pierwszy raz: tnę np. złamania wg potrzeby w czas
    dowolny, [oraz FUNABENuję rany], choć staram się cięcia o większym
    przekroju czynić w czas spoczynku drzew. Jak się dobrze wymierzy i
    lekko zwleka - można trafić z cięciami gałęzi na tużprzedwiosenny
    czas - wtedy wiosenne zabliźnianie kambiumowe świetnie skutkuje.
    Ale jeśli miałbym sad obfity w drzewa - zacząłbym już w styczniu, by
    zdążyć z całością prac przed wiosennym soków pędzeniem.
    Pestkowym DROBNE cięcia czyni się pozbiorowo - bo się wtedy b.
    szybko świetnie zabliźniają.
    A ciąć trzeba, jeśli chce się {Floemie} owoc większy, i więcej go,
    mieć.

    {Floemie} życzy mieć cięć chęć

    Deerzęć
  • 13.02.09, 16:24
    pestkowe podobno lepiej wczesną jesienią
  • 14.02.09, 19:41
    O ile mamy długi okres suchej pogody.
    Nigdy nie tnie się żadnych drzew w czasie pogody deszczowej i
    wilgotnej oraz przed nadejściem deszczów, bo wtedy choroby grzybowe
    szaleją.
    Rany zabezpieczamy pastą sadowniczą, np. Funabenem.
  • 14.02.09, 19:38
    Śliwy są wrażliwe i tnie się je, gdy jest sucha pogoda latem po
    zbiorze owoców. Nie tnie się śliw w okresie zimy i wiosny.
    Można skrócić sporo, ale nie można zostawiać samych grubych kikutów.
    Trzeba zostawiać pewną liczbę drobnych gałązek na każdym konarze, bo
    sliwa to nie jabłoń czy grusza i nie ma pąków śpiących w każdym
    miejscu nawet najgrubszej gałęzi.

Nie pamiętasz hasła lub ?

Zapamiętaj mnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.