• drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego
Dodaj do ulubionych

Bardzo NISKA roślina okrywowa do suchego cienia.

  • 24.08.09, 20:38
    Mam taki kawałek ogrodu, z którym zwyczajnie nie wiem, co zrobić, a zrobić coś muszę, bo miejsce jest tuż przy chodniku prowadzącym do moich drzwi wejściowych. Opisując krótko i zwięzło:
    Jest chodnik prowadzący do domu, po lewej jest kawałek ziemi zamknięty pomiędzy ścianą domu, a chodnikiem. Na razie rosną tam dwa rododendrony i średniej wielkości klon japoński. A pod nimi i za nimi goło i wesoło, ziemia i nic więcej. Co NISKO rosnącego, szybko się rozrastającego (może być inwazyjnego, bo przez chodnik się nie przedrze), mogłabym posadzić pod i za tymi rododendronami? Miejsce jest suche i cieniste, słońce wyłącznie z rana (krótko), w południe rozproszone słońce, resztę dnia głęboki cień (rzucany przez dom), a więc zdecydowanie odpadają rośliny światłolubne. Co więcej, chcę posadzić tam cebule krokusów, konwalii czy czegoś w tym stylu, a więc cokolwiek użyję jako roślinę okrywową, musi to być coś, przez co będą w stanie rosnąć inne rośliny. Macie jakieś pomysły?
    Edytor zaawansowany
    • 24.08.09, 20:47
      Konwalie nie są cebulowe, tylko kłączowe. I właśnie okrywowe, więc
      masz już odpowiedź.
      • 24.08.09, 21:24
        Mimo to wolałabym coś pod nie. Coś, co tworzy maty i szybko się rozrasta, jak np. pratia. Niestety, tej akurat użyć nie mogę ze względu na rodzaj stanowiska (zdecydowanie cieniste).
        • 24.08.09, 22:24
          a czy można przesadzać konwalie zimą? A przy okazji czy jest sens
          ściółkowanie korą ziemi teraz?
          • 24.08.09, 22:36
            Polecam do cienia bluszcz hedera helix 'Boskoop'.Ta odmiana bardzo ładnie
            zadarnia, wysypać dodatkowo korą, wilgoć dłużej się trzyma.
            • 24.08.09, 22:49
              A czy coś (konwalie, krokusy, żonkile) będą w stanie "przerosnąć" przez bluszcz? Czy raczej nie da rady?
              • 25.08.09, 00:15
                Bluszcz rosnie też w górę,więc nie polecam,no chyba,że będziesz go
                ciąć.Albo zasadziśz rośliny tzw. zadarniające np. barwinek/ładnie
                kwitnie/lub irgę.Konwalie dają piękny zielony dywan,ale tylko od
                wiosny do jesieni.Możesz też posadzić funkje o różnych
                liściach/kolory,rozmiar,barwa/.Nie są zimozielone,więc po
                przymrozkach możesz teren wyczyścić ,nasypać kkory,a wiosną pokażą
                się piękne liście.Nie sadż konwaliii krokusów i narcyzów razem,bo
                konwalie je zagłuszą/autopsja/
                • 25.08.09, 08:13
                  Prawie każda odmiana bluszczu, czy barwinka( jedynie pstrolistny rośnie słabiej)
                  z czasem urośnie 'na grubość', co roku pędy narastają na siebie( szczególnie u
                  barwinka), a więc bardzo niska nie będzie, trzeba liczyć 20- 30cm.
                  W barwinku tylko na początku coś urośnie, potem tworzy silną, zwartą darń, mocno
                  się korzeni, ale wyższe cebulowe dają radę przerosnąć.Może być jednak tak, że
                  jak posadzisz odmiany narcyzów, albo tulipanów wymagające wykopywania, a teraz
                  pochodzące z holenderskich prawie wszystkie tego wymagają, szczególnie na
                  cięższych glebach, to będzie to niemożliwe, a inaczej po kilku latach będą
                  wyrastać same liście bez kwiatów.Nie polecam sadzenia konwalii w tak
                  eksponowanym miejscu jak wejście do domu, nie zdobią długo, a jak się zadomowią
                  to zagłuszą wszystko.
                  Jak chcesz niższą roślinę to dobra do zadarniania jest gęsiówka wczesna, do
                  rododendronów pasuje, szybko się rozrasta, ładnie wygląda cały rok.Może rosnąc w
                  cieniu, będzie skąpiej kwitnąć, ale nie o kwiaty wszak chodzi.W tak niskim
                  kobiercu można posadzić wyższe odmiany krokusów ogrodowych, ale z reguły
                  wiosenne cebulowe wolą więcej słońca.
              • 25.08.09, 08:14
                Bluszcz skutecznie okrywa ziemię i nic pod nim raczej nie urośnie.
                Do cienia dobrymi roślinami okrywowymi są też m.in.: marzanka wonna,
                ułudka wiosenna, skalnica cienista, dąbrówka rozłogowa. W dywanik ze
                skalnicy cienistej można wsadzać cebulowe.

                Tylko przestań upierać się na konwalie jako pojedynczo rosnące
                cebulowe. One nie są cebulowe i gęsto zadarniają. Więc albo konwalie,
                albo inna roślina okrywowa.
                • 25.08.09, 09:03
                  Poza tym,konwalie, z mojego doswiadczenia wynika, wygladaja ladnie
                  tylko na wiosne jak kwitna i chwile po kwitnieniu. Potem za
                  zwyczajnie brzydkie.
                  A tak z ciekawosci, jak Twoje rododendrony znosza susze? wydawalo mi
                  sie , ze one raczej wilgotno wola.
                  • 25.08.09, 09:38
                    No chyba żartujesz, zielony łan przez całe lato, z czerwonymi owockami!

                    Do suchego cienia miodunka, jasnota, nawet bodziszek i bergenia.

                    Oprócz zadarniania można też wetknąć różne rzeczy rosnące mniej lub bardziej do
                    góry typu irgi, suchodrzewy, śnieguliczki, a między nimi niech sobie rośnie mech.
                    --
                    Lesiu zrób to!
                • 25.08.09, 13:30
                  bluszcz szczelnie pokrywa ziemię a mimo tego podagrycznik potrafi go zagłuszyć
    • 25.08.09, 10:15
      Jako {Yoma} słusznie, choć niejednoosobowo, prawi - irgę zachwalajmy.

      Jest pono jej [nie Yomy, irgi] taka odmiana, którą można
      bezproblemowo deptać, nawet wymaga koszenia od swego młodu kosiarką.
      by przyzwyczajać ją do płaskości.

      Są też irg odmiany płożące, miniaturowe - sam miałem taką od ponad
      10 lat na swych piaskach - mało ekspansywne, wolnorosnące.
      Można jej kępy właśnie porozdzielać jakąś inną wstawką - np. [cyt,
      {Horpyno}!] poziomkówką - znoszącą cień, pozwalającą przerastać swój
      gąszcz innym sezonowym cebulowym kwiatkom.
      Poziomkówka lubi wypełzać i anektować bardziej nasłonecznione
      miejsca - ale ją owe opisane u {Enithy} przymurze i chodnik usi[e]
      dlą zapewne.
      Irgi wprawdzie lubią pełnię słońca - w cieniu słabiej kwitną i
      owocują, ale swą połyskliwą zielenią pięknie ozdobią.

      Nie ma co wydziwiać, Szanowne Panie, nad tym barwinkiem.
      Świetnie się on sprawdziłby u Wątkozakładczyni.

      Korę [korowinę grubo łamaną, nie mielonkę koropodobną] te barwinki u
      mnie w cieniu porastają, spod tej kory wszelakie narcyzy i tulipany
      łebki swe dorocznie wychylają.
      Jeno kory grubo sypnąć, minimum z 5 centymetrów.

      Cień? Drobnostka!

      • 25.08.09, 13:41
        Drobnostka, fakt. Jestem cholernie dumna z wielkiego cienia pod wielkim klonem,
        gdzie nawet mech nie chciał rosnąć i był paskudny, łysy, czarny, wielki plac, a
        teraz zielono :)
        --
        Grupa G8. Kraje rozwinięte. Trzeci Świat. IV RP.
      • 25.08.09, 14:10
        Skoro już jesteśmy przy krzewach (irga), to lepsza będzie krzewinka -
        runianka japońska. Tworzy zwarty, gruby dywan. Nie puszcza na boki
        długich pędów jak irga, nie wymaga więc żadnego cięcia i żadnej
        pielęgnacji. A wiosną kwitnie, wprawdzie dość skromnie, ale jednak.
        No i jest zimozielona, a rozłożone rozetkowato szczytowe liście dają
        jej całkiem elegancki wyglad.
        • 25.08.09, 16:50
          Runianka japońska jest 'elegancka', ale słabo rośnie w suchych miejscach, ale
          jak masz tam rododendrony , to trzeba będzie podlewać.Irga jakoś mi do
          różaneczników nie pasuje( chyba, że niziutka Dammera), trzeba pomyśleć by
          stylistycznie do siebie rośliny też pasowały.
          Całkiem ładnie może też wyglądać ubiorek wieczniezielony, szczególnie jego
          karłowa odmiana.Nawet jak się kupi jedną roślinę to można szybko mieć całą masę
          sadzonek do gęstego obsadzenia, bo łatwo się rozmnaża z gałązek na początku
          sierpnia.Do zimy zdąży się ukorzenić, a zimuje doskonale w doniczkach
          zadołowanych w gruncie i troszkę okryty.
    • 25.08.09, 19:58
      Kochani, wszystkim Wam pięknie dziękuję za pomoc i sugestie. Miłą niespodzianką było, gdy wstałam rano i z kubkiem kawy zasiadłam do czytania Waszych odpowiedzi. Zrobiłam listę wszystkich roślin, które zasugerowaliście, teraz pozostaje mi przetłumaczyć je na łacinę, a potem na angielski, gdyż ogrodnictwem zaintersowałam się dopiero po przeprowadzeniu do USA i wszystkie moje książki o ogrodnictwie są po angielsku :)
      Upieram się na konwalie, bo absoultnie kocham te kwiaty, które przypominają mi dzieciństwo i zabawy w ogódku babci:) Może jednak powinnam posadzić je gdzie indziej, wszak cienia w moim ogrodzie nie brakuje.
      Co do omawiane stanowiska, to poniżej wklejam zdjęcia, żeby unaocznić, jak rzeczony kawał ogrodu wygląda:
      http://fotoforum.gazeta.pl/zdjecie/1944610,2,1,Rododendrony
      http://fotoforum.gazeta.pl/zdjecie/1944611,2,2,Ziemia-pod-rododendronami
      http://fotoforum.gazeta.pl/zdjecie/1944612,2,3,Wejscie-do-domu
      http://fotoforum.gazeta.pl/zdjecie/1944613,2,4,Za-rododendronami
      W nocy padało i dokładnie widać, ile ziemi zmokło - kawałeczek malutki, reszta wody ściekła po klonie i rododendronach. Co do zadarniania, to upieram się na coś naprawdę niskiego, gdyż... w ubiegłym roku mieliśmy atak mrówek drewnożernych, które potrafią dosłownie zniszczyć dom. Specjalistyczna firma przyjechała, opryskała dom, a potem pan specjalista od mrówek obszedł wraz ze mną cały dom dookoła i NAKAZAŁ natychmiast pozbyć się wszelkich krzewów i roślin, które opierały się o dom tuż przy ziemi, bo tam zalęgały mi się mrówki. I tak oto poszły do ognia trzy dorodne pierisy, które dotychczas rosły za rododendronami. I teraz mam gołą ziemię. I ta ziemia mnie wnerwia ;)
      Dziękuję za rady, zabieram się do tłumaczenia nazw roślin, które podaliście. Serdecznie pozdrawiam :)
      • 25.08.09, 20:01
        • 25.08.09, 20:52
          Ha, przetłumaczyłam nazwy i okazało się, że w ogrodzie moim mam i barwinek, i irgę, a także funkię, marzankę wonną i dąbrówkę rozgłogową. A i pewnie inne też, tylko że nie zdaję sobie z tego sprawy :)
          Horpyno, ile mniej więcej krzaczków tej skalnicy potrzebowałabym na prostokąt o wymiarach 270 x 360 cm?
          • 25.08.09, 21:31
            To zależy od kilku czynników.

            Jak już napisałam, skalnica ta rozrasta się. Tempo rozrastania
            zależy na pewno od warunków, może być różne w różnych miejscach.

            Po odpowiednio długim czasie (iluś latach) nawet jedna sadzonka
            zarośnie spory obszar. I to się dzieje w postępie geometrycznym:
            najpierw powoli, a potem coraz szybciej. Bo z każdym sezonem
            rozrasta się coraz większa ilość.

            Możesz posadzić 100 sadzonek, możesz 50, a możesz i 20. Po prostu
            początkowo będą między nimi mniejsze lub większe odstępy. Jeżeli
            sadzonki są tanie, możesz posadzić i 200. Ale moim zdaniem to duża
            przesada, zwłaszcza że na tej powierzchni rosną pewnie jakieś krzewy
            i możesz obsadzić początkowo coś na kształt ramy, a nie pełny
            prostokąt. Nie sadź też na samym brzegu, bo będą za szybko wyłazić
            poza rabatę.
          • 26.08.09, 21:25
            Rzeczywiście dziwnie łyso pod tymi różanecznikami u {Enithy}...

            Dziwne też te zalecenia antymrówkowe [pierisy dałyby się przesiedlić
            z bryłą!].
            Mrówki gmachówki? Czy jednak może termity? [mrówki "drewnożerne"*]
            Te pierwsze łatwo zniechęcić chemicznie - te drugie niestety i tak
            Was zwyciężą.

            Krzewu pęd - ścieżką pochyłej inwazji?
            Nie wierzę temu ekspertowi od chemii i unicestwiania żywin.
            Mrówa i termit i tak wlizą gdzie chcą - niestraszne im pochyłości i
            przewieszki przy ekspansji...

            Ciekawym też opadów i mikroklimatu u {Enithy}.

            Antymrówkowo to pięknie zadziałałoby zalewanie wodą z rynny pobliże
            domu [mrówa nie lubi wilgoci wokół ziemnych swych siedzib].
            O termitach nie teoretyzuję - a domy szkieletowej, drewnianej
            konstrukcji, są i tak pono u Was jednopokoleniowe.
            Zapewne z winy niekonserwowania drewna mieszkań i właśnie
            towarzystwa termitów.

            Wokół zakątka z różanecznikami ja osobiście dałbym przyścienną,
            przyziemną obwódkę z płyt [czy u Was nie zaleca się opaski takiej
            wokół domu? - u nas to wymóg i sposób na odwilgacanie fundamentu].
            Pod same zaś różaneczniki osadziłbym, za poradą {Horpyny} wyhodowaną
            osobno darń np. z dąbrówki rozłogowej, z barwinka, mchów itp.
            znoszących suchą, zakwaszoną glebę - uprzednio, tuż przed
            przesadzeniem, nieco podbierając na 2-5 cm ziemi, bez uszkadzania
            różanecznikom korzeni.
            Podobnie czynimy kładąc osobno hodowaną trawę "z rolki".
            Trochę ta osobna hodowla potrwa - ale efekt będzie niezły i
            kompozycyjnie, i dla różaneczników.

            W naszej przydworkowo-willowej rzeczywistości takie rdodendrony,
            azalie i pierisy mają już nadsypkę modnie korą aranżowaną.
            I polbruk. Duuużo polbruku...

            ---

            */ Termit i mrówki niektóre hodują grzybki drewno rozkładające -
            drewna więc nie konsumując zajadają grzybnię i produkty rozkładu
            drewna.
            W Polsce z drewna produkujemy nawet spirytus. Konsumpcyjny.
            I cukier spożywczy!
            • 26.08.09, 22:52
              Łacińska nazwa rzeczonych mrówek to Camponotus pennsylvanicus, a potoczna - black carpenter ant. Wilgoci się te stworzenia nie boją. Mieszkam w klimacie umiarkowanym z silnymi wpływami znad Pacyfiku: pada tu przez 9 miesięcy w roku, lasy mają charakter deszczowy (pl.wikipedia.org/w/index.php?title=Plik:Hoh_Rain_Forest_Maples.JPG&filetimestamp=20060807132320)
              Nie bez kozery ten stan nazywa się evergreen, czyli wiecznie zielony.
              Problemem często jest wilgoć i pleśń, zwłaszcza dla domów budowanych techniką wstrząsoodporną (ze względu na trzęsienia ziemi). Mrówki po eksterminacji dokonanej w ubiegłym roku, nie powróciły.
              Jak napisałam wyżej, pada przez 9 miesięcy, natomiast pozostałe trzy (lato) często są suche do tego stopnia, że zalany zazwyczaj trawnik, wysycha na wiór.
              Podoba mi się pomysł z darnią: zielonym, grubym dywanem z mchu czy czegoś innego. Bardzo podoba mi się Selaginella, którą hoduję w folii, ale pomimo zapewnień producenta, że jest odporna do strefy 6 włącznie (jestem na pograniczu stref 7b i 8a), boję się, że nie będzie miała wystarczająco wilgotno. A szkoda, bo kobierce tworzy iście przepiękne, choć pewnie potrzebowałabym z 200 sadzonek na pokrycie tego gołego kawałka ziemi.
              • 27.08.09, 11:56
                Tak czułem, że my tu ze skóry wychodzimy snując te porady, a tam u
                {Enithy} jest ciut inny klimacik.

                Warto więc jednak starym sposobem obejść okolicę i zaimportować
                jakiesik epifity mszarne, suszę przetrzymujące bez szwanku.
                Choć ja miałem z nimi złe doświadczenia - sprowadziłem, prosto z
                naszych borów, na rodziców trawnik kopuły mchu - te zmarły w rok, a
                z nich wylazł domieszany tam inny gatunek dominując ów gazon, trawę
                dusząc do szczętu, [północna wystawa].

                Musimy się jednak zdać na opinię miejscowych, sąsiadów {Enithy}.

                Z tymi mrówkami jednak upieram się przy osądzie, że choć one znoszą
                zlewne deszcze - to ich siedziby są umieszczane tak, by im zalanie
                gniazd z poczwarkami nie groziło.

                Królowa ich nie musi wszak umieć pływać?
                Wszak?
                ;-)

                Mam, dzięki {Enith'ie}, nową tapetkę napulpitową do kolekcji leśnej.
                Grazias!

                Gratuluję też braku niechęci do polskiej diakrytyki!
                Jednak można mieszkać poza Starym Krajem - i nie wynaradawiać
                [klawiatury] ...

                Dar61
          • 27.08.09, 08:56
            Rozrasta sie pieknie, zimozielony, niebieskie kwiatuszki pojawiaja
            sie juz w marcu ( u nas). Na zdjeciu z boku rododendronow chyba jest
            troche barwinku. A moze przed rododendronami postawic donice z
            malymi krzewami czy roslinami sezonowymi?
      • 25.08.09, 20:27
        Skoro niskie, to podtrzymuję skalnicę cienistą (saxifraga umbrosa).
        Nie trzeba od razu obsadzać całej powierzchni, pięknie się rozrasta.
        • 26.08.09, 14:14
          Wszystko pięknie i ładnie prawdę gadacie, jeno w suchym miejscu to wszystko stoi
          i nie chce rosnąć! Konwalia zakwitnie i pada, hedera ginie, dąbrówka nie
          wytrzymuje. Po kilku lat prób w takie wysuszone miejsce wprowadzam równocześnie
          hederę heliks, irgę płożącą eicholtz i jałowiec witoni. Korzenie posadziłem w
          miejscu gdzie występuje wilgoć, natomiast gałęzie skierowałem w bardzo suchy
          cień. Jaka na razie weszły te rośliny na mniej więcej pół metra w miejsce, gdzie
          nic poza porostami nie chciało rosnąć. Jestem usatysfakcjonowany, bo piękne
          zieleń weszła tam gdzie nic nie chciało się przyjąć.
          • 26.08.09, 17:23
            No więc właśnie, z tą suszą to jest tak, że jak spadnie naprawdę tęgi deszcz, to zmoczy właściwie całą ziemię i pod i za rododendronami. Suchy pozostaje kawałek (jakieś pół metra) pod dachem. I też, jak tu kolega wyżej, pomyślałam o czymś, co da się wsadzić w miejsce, które dostaje wilgoć, a roślinę pokierować w stronę suchego. I tak się składa, że zupełnie przypadkiem, wiosną tego roku, zrobiłam coś podobnego po drugiej stronie domu. Posadziłam trzy dość spore jasnoty plamiste "Pink Nancy", które korzenie mają w miejscu, gdzie dostają wilgoć z deszczu, a cała roślina pcha się do najsuchszego i ciemnego kąta przy domu. Wygląda to super, bo jasnota bardzo rozjaśniła mi ten właśnie ciemny kąt, ładnie współgra z funkią, hostą, ciemiernikiem i marzanką. I wziąwszy pod uwagę koszmarną suszę tego lata i moje nieregularne podlewanie, jasnota poradziła sobie świetnie i kwitnie właśnie drugi raz. I chyba właśnie ją posadzę z przodu domu w rzeczonym ciemnym kącie.
            Jeszcze raz dzięki za rady. Idę kopać ogródek :)
            • 26.08.09, 17:35
              Oglądając zdjęcia obawiam się, że nic nie urośnie( albo marnie będzie rosło ze
              względu na suszę i cień okapu) za rododendronami ja bym tam nic nie sadziła,
              tylko wysypała jasną korą, a posadziła tylko coś z przodu.Albo płożącego, albo w
              formie niziutkiego żywopłotu.
  • Powiadamiaj o nowych wpisach

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.