Forum Sport Sport
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    (L) to jakas firma ...... ? opowiesc

    23.06.05, 23:20
    Historia niedługa na zbyt dużą liczbę postaci i trzy kontenery na śmieci
    osoby (w kolejności alfabetycznej):
    Artur: gliniarz (po służbie)
    Beata: barmanko-kelnerka, siostra Wojtka
    Karolina: żona Artura
    Kibol I, czyli Kibol artysta
    Kibol II
    Mila: znajoma gliniarskiej ferajny
    Przemek: gliniarz (po służbie)
    Sknera: szefowa Beaty
    Wojtek: gliniarz (po służbie)
    miejsce akcji:
    alejka prowadząca do knajpy, w której można zastać wielu „pałkarzy” w cywilu,
    gdzie alkoholu co prawda nie podają, ale tańszego piwa nie ma nawet w
    ogródkach nad Wisłą ;)
    czas akcji i okoliczności:
    czwartek, późne popołudnie; w poprzedni wieczór sprzed knajpy skradziono
    nowy, niebieski kontener na śmieci, pozostałe kontenery (czyli zielony, biały
    i czerwony) podmieniono na jakiś zasyfiały złom – policja stołeczna prowadzi
    śledztwo w sprawie
    Idą. Karolina, Mila i Wojtek grają w paluszki; Przemek i Artur próbują
    rozmawiać o czymś innym niż praca, ale kiepsko im to wychodzi. Niemal na
    miejscu spotykająBeatę, która płacząc ze śmiechu, skutecznie rozmazuje
    makijaż.
    Beata: Sknera, występy przed barem odwala.
    Grupa przyspiesza kroku (spektakle Sknery to coś niezwykłego, czego nie
    sposób ominąć).

    Przed knajpą dwóch Kiboli smaruje sprayem po kontenerach. Kibol I, artysta, z
    namaszczeniem zamalowuje częściowo pusty obrys litery „L”. Kibol II
    przestawia zielony kontener, by stały w odpowiedniej – jego zdaniem –
    kolejności.
    Sknera (wielka, mocno wypacykowana baba) wygraża pięścią: Łobuzy! Zawołam
    policję!
    Kibol II: K.. spier... [cenzura obyczajowa]
    Sknera ledwie dysząc z emocji, łapie Wojtka za ramię i jęczy: Panie
    Wojciechu, pan coś zrobi!
    Wojtek wydziera się jej z rąk, ale jakoś nie kwapi się do interwencji.
    Mila obserwuje dzieło Kiboli i ze złośliwym usmieszkiem rzuca: Chłopaki, „L”
    to jakaś firma wywozu śmieci?
    Przemek wykrzywia się do niej groźnie, wyciąga służbowy telefon –
    najwyraźniej chce wzywać patrol.
    Karolina poważnym tonem dokłada swoje: Zostaw, Przemuś, zostaw. Ten znak do
    niczego innego się nie nadaje.
    --
    Wierzyłem w coś, bez tego ciężko żyć
    Marzyłem też, wolno było marzyć

    Tam Gdzie Rosną Dzikie Róże
    Edytor zaawansowany

    Popularne wątki

    Nie pamiętasz hasła

    lub ?

     

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

    Nakarm Pajacyka
    Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.