Forum Sport Sport
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    NBA. Wysoka porażka Lakers u siebie z Atlantą

    IP: *.retsat1.com.pl 13.11.02, 09:19
    Lakers nic nie znaczą bez Shaqa. Mimo zdobycia 3 tytułów,
    Lakersi paradoksalnie z roku na rok są słabsi. Wysokie kontrakty
    O`Neala i Bryanta nie pozwalają na sciągnięcie dobrych
    zmienników. Trzon drużyny (poza Bryantem) jest coraz starszy.
    Młodzież (Miedwiedienko?) chu...
    Najgorsze jednak jest to że Lakersi znów dojdą do finału...
    Jedyna nadzieja w Cubanie i Nelsonach.
    Obserwuj wątek
        • Gość: mwg Re: NBA. Wysoka porażka Lakers u siebie z Atlantą IP: *.chello.pl / *.chello.pl 14.11.02, 09:18
          Gość portalu: ??? napisał(a):

          > i kto twierdzil ze bryant moze sam (bez shaqa) zdobywac
          > mistrzostwa? do klasy MJ jeszcze mu brakuje... a zapowiada sie
          > nieco dluzsza przerwa dla shaqa (cos ze stopa) wiec... bilns nie
          > bedzie lepszy w najblizszej przyszlosci... heheheh

          Właśnie. Niektórzy twierdzili, że Bryant miał być drugim Jordanem.
          Na razie tego nie widać. U szczytu swoich możliwości MJ potrafił sam wygrywać
          mecze. Ale cóż, Bryant już do poziomu Jordana nie dojdzie, w końcu gra te parę
          lat w NBA.
          • Gość: Wilt Re: NBA. Wysoka porażka Lakers u siebie z Atlantą IP: *.waw.cdp.pl / *.gov.pl 14.11.02, 12:58
            Gość portalu: mwg napisał(a):

            > Gość portalu: ??? napisał(a):
            >
            > > i kto twierdzil ze bryant moze sam (bez shaqa) zdobywac
            > > mistrzostwa? do klasy MJ jeszcze mu brakuje... a zapowiada sie
            > > nieco dluzsza przerwa dla shaqa (cos ze stopa) wiec... bilns nie
            > > bedzie lepszy w najblizszej przyszlosci... heheheh
            >
            > Właśnie. Niektórzy twierdzili, że Bryant miał być drugim Jordanem.
            > Na razie tego nie widać. U szczytu swoich możliwości MJ potrafił sam wygrywać
            > mecze. Ale cóż, Bryant już do poziomu Jordana nie dojdzie, w końcu gra te parę
            > lat w NBA.

            Mwg, trudno się z tobą rozmawia, bo ty w ogóle nie odpowiadasz na konkretne
            argumenty. Mimo to spróbuję jeszcze raz: 1) ile to meczów u "szczytu swoich
            mozliwości" Jordan wygrywał sam, bez Pippena, daleko mniej ważnego dla swojego
            zespołu od Shaqa? 2) Czy nie zauważyłeś, że ten szczyt możliwości zaczął się u
            MJ, jak u praktycznie wszystkich graczy, w wieku ok. 28 lat? 3) Skąd wobec tego
            wypowiadasz się z taką pewnością, ile osiągnie Kobe, który ma teraz lat 24 (i z
            roku na rok jest coraz lepszy?)?
      • Gość: klos Re: NBA. Wysoka porażka Lakers u siebie z Atlantą IP: *.torun.cvx.ppp.tpnet.pl 13.11.02, 16:12
        nie przekreslalbym juz na samym poczatku ligi LA.
        NBA to bardzo specyficzna liga. razem z playoff graja grubo
        ponad 90 meczy - oczywiscei ci najlepsi.
        LA jest zespolem opartym na dwoch graczach. to jest oczywiste.
        ale sadze ze nawet bez shaqa moga daleko zajsc.
        wystarczy ze kobe odzyska swoja forme, a phil to pouklada.
        a jeszcze gdy dojdzie disel to naprawde ( mimo slabych
        zmiennikow ) kolejny tytul jest bardzo blisko.
        • Gość: Wilt Re: NBA. Wysoka porażka Lakers u siebie z Atlantą IP: *.waw.cdp.pl / *.gov.pl 13.11.02, 17:42
          Po kolei:

          Soulfly:
          - To jak w końcu; Lakers są coraz słabsi czy w końcu dojdą do Finałów? Trochę
          to sprzeczne, nie mówiąć o tym, że jeśli dojdą tam, to i mistrzostwo zdobędą,
          tak jak pozostałe potęgi Zachodu.
          - Czy na pewno wiesz, jaki Kobe ma kontrakt, skoro twierdzisz, że jest wysoki?
          - Lakersi z roku na rok są słabsi; mógłbyś to rozwinąć? W 2001 r., jak dobitnie
          pokazały playoffs (wciąz trzeba przypominać, ze to one decydują o mistrzostwie,
          nie regular season) byli znacznie silniejsi niż w 2000 r.; ba, i ostatnio w
          play offs grali lepiej niż w 2000!

          ???:
          - Kto mówił, że Kobe może sam zdobyć mistrzostwo? Sam, bez Pippena - znacznie
          mniej ważnego dla zespołu od Shaqa - to zresztą i Jordan nic nie zdziałał.


          klos:
          - Trzeba odróżniać wyniki zespołowe od indywidualnych. Kobe indywidualnie gra
          świetnie (career higs w średnich punktów - a byli tu humoryści twierdzący, że
          bez Shaqa zdobywałby... mniej punktów - zbiórek - tu równo z Duncanem! - asyst,
          bloków, przechwytów...). Natomiast Lakersom idzie jako drużynie fatalnie, bo
          supporting cast jest rzeczywiście słaba jak nigdy dotąd; Kupchak w porównaniu
          z Westem nie sprawdza się jako GM.
          • Gość: toms Re: NBA. Wysoka porażka Lakers u siebie z Atlantą IP: 217.153.60.* 14.11.02, 12:39
            jak slusznie zauwazyles Wilt o mistrzostwie decyduje granie w palyoffs ale do
            tych palyoffs trzeba sie załapac najpierw :-)))

            po drugie "zapomniales" Wilt dodac ze Kobi osiagajac te swoje career highs w
            punktach ( po pierwsze jego obecna srednia nie jest wyzsza niz srednia pkt z
            sezonu 2000-2001) gdzie uswiadommy sobie ze wcale to nei sa jakies porazajace
            liczby bo srednianawet 29 pkt na mecz nie przekracza to przy okazji Kobi
            zanotowal najniższa skutecznosc od 5 lat (0.422) do tego ustawnowil rekord
            zyciowy w liczbie oddawanych rzutow w meczu 47(a i tak brakuje mu do mistrza
            Mja 2 ;-) a tak dla przy pomnienia to Mj trafil 27/49)
            oraz zajmuje 1 miejsce w liczbie oddanych rzutow w lidze :-)))
            ot takie drobne uzupelnienie

            co do zbiorek to owszem jest na rowni z Duncanem na... 11 miejscu :-)))) w
            lidze
            tak samo ja moge pisac ze ktos tam jest obecnie na rownie z Jordanem w liczbie
            zdobytych pkt :-))) nie wspominajac ze chodzi o 94 miejsce :-)

            no coz ewidentnie widac ze bez Shaqu LAL sie nie licza a chodzily sluchy ze i
            bez Shaqu LAL sa druzyna 0.500 :-))) no bo przeciez maja super gwiazde Kobiego
            i kto to sie smial jak sam 38-letni MJ wyprowadzal taka druzyne Wizards na
            poziom 0.500 !!! ehh...
            • Gość: Wilt Re: NBA. Wysoka porażka Lakers u siebie z Atlantą IP: *.waw.cdp.pl / *.gov.pl 14.11.02, 13:28
              Gość portalu: toms napisał(a):

              > jak slusznie zauwazyles Wilt o mistrzostwie decyduje granie w palyoffs ale do
              > tych palyoffs trzeba sie załapac najpierw :-)))

              Czy sugerujesz, że Lakers do "palyoffs" się nie dostaną? W takim razie ten :-)
              to chyba z siebie samego, tak?

              >
              > po drugie "zapomniales" Wilt dodac ze Kobi osiagajac te swoje career highs w
              > punktach ( po pierwsze jego obecna srednia nie jest wyzsza niz srednia pkt z
              > sezonu 2000-2001) gdzie uswiadommy sobie ze wcale to nei sa jakies porazajace
              > liczby bo srednianawet 29 pkt na mecz nie przekracza to przy okazji Kobi
              > zanotowal najniższa skutecznosc od 5 lat (0.422) do tego ustawnowil rekord
              > zyciowy w liczbie oddawanych rzutow w meczu 47(a i tak brakuje mu do mistrza
              > Mja 2 ;-) a tak dla przy pomnienia to Mj trafil 27/49)

              Pisałem to w momencie, kiedy średnia również punktowa KB była najwyższa w
              karierze. W twoich wywodach jak zwykle przydałoby się trochę spójności; to w
              końcu dużą liczbę oddanych rzutów uważasz za plus czy minus? Pewnie jak zwykle;
              za plus u Jordana, minus u Kobego. Kiedy Jordan oddawał w zeszłym roku ogromną
              liczbę rzutów z niską skutecznością, wtedy tego nie krytykowałeś; więc nie masz
              teraz moralnego prawa do krytyki KB (który i tak, nawet po paru słabszych
              meczach, jest skuteczniejszy od Iversona czy Pierce'a). Nie mówiąc już o tym,
              że będąc obecnie 1. w FGA, Kobe w FGM jest ..2.; rzeczywiście, różnica ogromna.

              > oraz zajmuje 1 miejsce w liczbie oddanych rzutow w lidze :-)))
              > ot takie drobne uzupelnienie
              >
              > co do zbiorek to owszem jest na rowni z Duncanem na... 11 miejscu :-)))) w
              > lidze
              > tak samo ja moge pisac ze ktos tam jest obecnie na rownie z Jordanem w
              liczbie
              > zdobytych pkt :-))) nie wspominajac ze chodzi o 94 miejsce :-)

              Myślę, toms, że twoje wywody nt. koszykówki dużo by zyskały, gdybyś nauczył się
              odróżniać miejsce 11. od 94 (MJ zajmuje takie miejsce? Wierzę ci na słowo, ale
              nie wiem, z czego tu się cieszysz). A skoro nie jest to dla ciebie różnica, to
              ciekawe czemu wypowiadasz się choćby nt. niekończenie mniejszej różnicy między
              42 - a 46 - procentową skutecznością Kobego. Ważne jest jednak coś innego;
              pozostajesz ślepy na wszelkie racjonalne argumenty, nie potrafiłbyś zdobyć się
              na oddanie Kobemu sprawiedliwości w żadnych okolicznościach. Piszę, że Bryant
              zajmuje 11. miejsce w zbiórkach, NAJWIĘCEJ ze wszystkich obrońców, a ty
              potrafisz zdobyć się tylko na twierdzenia, że to zaledwie 11. miejsce?
              Rozumiem, oprócz T - Maca,, Kidda czy Francisa musiałby jeszcze wyprzedzić
              Garnetta i B. Wallace'a, żebyś zdobył się na choćby minimum obiektywizmu,
              choćby w tym punkcie. Ale nie, nie zdobyłbyś się - przecież wyprzedzenie
              Duncana Duncana też usiłujesz zbagatelizować. I tak samo jest w innych
              sprawach, jak choćby z faktem że Bryant jest najwyżej z nie - PG w asystach
              (11. miejsce); ale w końcu czego oczekiwać od człowieka, który MVP ostatniego
              Meczu Gwiazd odmawiał Kobemu, przyznając je w zamian... Jordanowi?
              Tyle to miało wspólnego z prawdą, co i twoje obecne sądy.

              > no coz ewidentnie widac ze bez Shaqu LAL sie nie licza a chodzily sluchy ze i
              > bez Shaqu LAL sa druzyna 0.500 :-))) no bo przeciez maja super gwiazde
              Kobiego
              > i kto to sie smial jak sam 38-letni MJ wyprowadzal taka druzyne Wizards na
              > poziom 0.500 !!! ehh...

              "Wyprowadzał"? Lepiej odpowiedz, gdzie ich wyprowadził - daleko poniżej 500. i
              poza playoffs, mając zresztą skład silniejszy niż Kobe w Shaq-less Lakers i
              grając w o wiele słabszej konferencji. To swego rodzaju fenomen, toms;
              poniosłeś tak absolutną klęskę prognostyczną w tamtym sezonie, i jeśli chodzi o
              Wizards i Lakers, i Kobego, i MJ - właściwie pod każdym względem - a teraz
              wracasz jakby nigdy nic, wypowiadając się znów z absolutną pewnością, liczą
              widać na krótką pamięć innych forumowiczów. Ale ja przypominam, że - bazując na
              przeszłości - przydałoby ci się trochę pokoru w ferowaniu sądów, szczególnie
              tak wcześnie w sezonie.
              • Gość: toms Re: NBA. Wysoka porażka Lakers u siebie z Atlantą IP: 217.153.60.* 15.11.02, 10:20
                Gość portalu: Wilt napisał(a):

                > Gość portalu: toms napisał(a):
                >
                > > jak slusznie zauwazyles Wilt o mistrzostwie decyduje granie w palyoffs ale
                > do
                > > tych palyoffs trzeba sie załapac najpierw :-)))
                >
                > Czy sugerujesz, że Lakers do "palyoffs" się nie dostaną? W takim razie ten
                :-)
                > to chyba z siebie samego, tak?

                Bez Shaqu nie maja szans :-)

                >
                [ciach]
                > Pisałem to w momencie, kiedy średnia również punktowa KB była najwyższa w
                > karierze. W twoich wywodach jak zwykle przydałoby się trochę spójności; to w
                > końcu dużą liczbę oddanych rzutów uważasz za plus czy minus? Pewnie jak
                zwykle;
                >
                > za plus u Jordana, minus u Kobego. Kiedy Jordan oddawał w zeszłym roku
                ogromną
                > liczbę rzutów z niską skutecznością, wtedy tego nie krytykowałeś; więc nie
                masz
                >
                > teraz moralnego prawa do krytyki KB (który i tak, nawet po paru słabszych
                > meczach, jest skuteczniejszy od Iversona czy Pierce'a).

                Zapominasz Wilt ze w przypadku Jordana jego gra powodowala iz Wizards wspinali
                sie w drabince w sposob zadziwiajacy nawet dla ciebie natomiast w przypadku
                Kobiego jego zdobycze punktowe ktore sa wynikiem nei bynajmniej lepszej
                skutecznosci ale ilosci wykonywanych rzutow sciagaja na razie LAL na sam dół
                tabeli

                [ciach].
                > Piszę, że Bryant
                > zajmuje 11. miejsce w zbiórkach, NAJWIĘCEJ ze wszystkich obrońców, a ty
                > potrafisz zdobyć się tylko na twierdzenia, że to zaledwie 11. miejsce?

                Wilt wlasnie o to chodzi ze nie napisales ze to 11 miejsce :-)))
                a teraz duzymi literami dla lepszego zrozumienia NIE NAPISALES TEGO!!!

                [ciach]
                >ale w końcu czego oczekiwać od człowieka, który MVP ostatniego
                > Meczu Gwiazd odmawiał Kobemu, przyznając je w zamian... Jordanowi?
                Jordan powinien za swoje zaslugi otrzymac tytuł honorowego MVP meczu gwiazd
                dozywotnio!


                >
                > > no coz ewidentnie widac ze bez Shaqu LAL sie nie licza a chodzily sluchy z
                > e i
                > > bez Shaqu LAL sa druzyna 0.500 :-))) no bo przeciez maja super gwiazde
                > Kobiego
                > > i kto to sie smial jak sam 38-letni MJ wyprowadzal taka druzyne Wizards na
                >
                > > poziom 0.500 !!! ehh...
                >
                > "Wyprowadzał"? Lepiej odpowiedz, gdzie ich wyprowadził - daleko poniżej 500.
                i
                > poza playoffs,

                Ej Wilt widze ze problemy z pamiecia masz bo juz "zapomniales" o kontuzji MJa ?
                i o kolosalnej roznicy w poziomie gry Wizards z nim i bez niego
                inaczej mowiac z MJem mieli bardzo duze sznse wejsca do playoffs a bez niego
                nie udalo im sie i to i tak niewiele im brakowalo !

                >mając zresztą skład silniejszy niż Kobe w Shaq-less Lakers i
                > grając w o wiele słabszej konferencji.

                OOO tak Wilt oczywiscie Wizards mieli sklad na mistrzostwo co ???
                co ty za glupoty wypisujesz ?
                z tego wynika ze o potedze LAL stanowi tylko i wylacznie Shaqu :-)))

                po drugie o tej slabszej konferencji to juz sluchac nei moge bo wystarczy
                przeanalizowac dotychczasowe mecze Shaqu-less LAL i co widac

                z 8 meczy wynik z konferencja zachodnia 2:2
                wynik z konferencja wschoda 0:4 !!!
                prosze daruj sobie ten argument z konferencja bo jak widac mocniej dostaja z tą
                twoja niby slabsza konfernecja


                > To swego rodzaju fenomen, toms;
                > poniosłeś tak absolutną klęskę prognostyczną w tamtym sezonie, i jeśli chodzi
                o
                >
                > Wizards i Lakers, i Kobego, i MJ - właściwie pod każdym względem -

                No sorry Wilt rzeczywiscie kleska nie przewidzialem Kontuzji MJa !!!
                przyznaje sie to moja totalna kleska :-)))

                >a teraz
                > wracasz jakby nigdy nic, wypowiadając się znów z absolutną pewnością, liczą
                > widać na krótką pamięć innych forumowiczów. Ale ja przypominam, że - bazując
                na
                >
                > przeszłości - przydałoby ci się trochę pokoru w ferowaniu sądów, szczególnie
                > tak wcześnie w sezonie.

                Nie wiem co to "pokoru" ale moze jakbym wiedzial to bym sie z toba zgodzil :-)
                • Gość: Wilt Znów męki z tomsem - odpowiedź zbiorcza ;-) IP: *.waw.cdp.pl / *.gov.pl 15.11.02, 13:35
                  Toms, widać zapomniałeś to, co z takim trudem starałem ci się wpoić, kiedy
                  dyskutowaliśmy na ten temat; np. że Jordan też się kiedyś pobił właśnie z R.
                  Millerem, a Pippen z zeszłym sezonie rzucił się na Van Exela. Czy te przykłady
                  też nie odwodzą cię od tanich złośliwości – a może napiszesz, żeby było
                  sprawiedliwie, podobne złośliwości pod adresem MJ i Pippena?

                  Nie wiem naprawdę, jco tu można mieć za problem z rozumieniem prostych zdań;
                  ale postaram się nawet w większym stopniu uprościć, dla ciebie.
                  - Oczywiste, że role players Lakers są słabsi statystycznie I W BEZPOŚREDNIM
                  ZWIĄZKU Z TYM są kłopoty klubu; to właśnie przez cały czas piszę. Kobe ma bez
                  Shaqa, w sezonie obecnym, słabszych partnerów niż ma/miał Jordan i w sezonie
                  poprzednim, i obecnym. Teraz rozumiesz? Z kolei w tym sezonie zapowiada się, że
                  Wschód nieco zamyka lukę w stosunku do Zachodu; ale to niczego nie zmienia w
                  stosunku do faktu, że przez sezon poprzedni Wizards grali na rekordowo słabym
                  Wschodzie (którego słabość nawet ty, poj dawce nr 247 internetowego męczenia
                  się przeze mnie z Tobą, wtedy przyznałeś).
                  - Co do Jordana, patrz post do ??? – ale i tak pewnie będę musiał dodatkowo
                  tłumaczyć ci bezpośrednie powiązanie między jkontuzJą a stylem gry MJ w tamtym
                  sezonie (który powodował, że powszechnie – i słusznie – mu jto przepowiadano);
                  i fakt, że przez ten styl zaszkodził Wizards bardziej, niż gdyby się ograniczał.

                  - Piszę znowu: „pokory” (gdyby Tobie wytykać każdą literówkę, odpowiednie
                  listy dorównywałyby długością pisanym przez Ciebie postom) – czy teraz się z
                  tym zgadzasz?

                  - Teraz jpiszę; 11. mieJsce”. I co; czy kiedy ten pretekst nie wchodzi w grę,
                  będziesz w stanie oddać Bryantowi sprawiedliwość odnośnie osiągnięć w zbiórkach
                  (przypomnę; pierwszy z obrońców), czy w asystach (pierwszy z nie –PG)? Wciąż
                  wątpię. Czy nie jmożesz wziąć przykładu choćby z Alexa, który nie popiera LALj,
                  a Kobego ma za trochę słabszego niż większość opinii – ale ma klasę, by oddać
                  mu sprawiedliwość, kiedy trzeba? Piszesz o moim braku obiektywizmu – akurat Ty
                  (dość śmieszne). Gdybym chciał Ci w tym dorównać, musiałbym cały czas pisać, że
                  np. Jordan to w ogóle zero itd. – czy może ten przykład przemówi Ci w końcu do
                  rozsądku?

                  - Należy niestety to w ostatnie wątpić, skor potrafisz wyartykułować taki
                  nonsens, że gra Kobego ściąga Lakers na dół tabeli. Czy naprawę nie widzisz,
                  że i bez niego przegrywaliby każdy mecz co najmniej 30 punktami?

                  - Nie przewidziałeś kłopotów zdrowotnych MJ, ale – patrzjw górę - byli tacy,
                  co przewidziali, również nieaawansowanie Wizards do playoffs - w tym pewien
                  skromny forumowicz AKA Wilt. Pisałeś również o przereklamowaniu Shaqa i Kobego,
                  że nie dadzą rady obronić tytułu, a szczególnie Kobe jgra i będzie grał
                  kiepsko; tymczasem Lakers dokonali three-peat, prowadzeni przez świetnych Shaqa
                  i Kobego, obu nominowanych do All- NBA First Team. Czy wciąż twierdzisz, że
                  przewidywałeś trafnie?

                  P.S. Ciekawi mnie, czemu – mimo tego, że w praktycznie żadnej sprawie nie masz
                  słuszności i z reguły puszczasz na forum złe prognozy ;-) – tak uparcie mnożysz
                  w postach „:-)” – tak śmieszą Cię własne porażki? Czy to na pewno szczere
                  uśmiechy – i czy pamiętasz, że podobne nadużywanie obniża ich znaczenie?
            • Gość: ??? Troche pokory "Wilcie" IP: *.pace.edu 14.11.02, 16:37
              Lakersi sie nigdy nie dostana do playoffs bez Shaqa, bo KB to wielki show off.
              MJ wyprowadzil Wizards na .500. Przypomnij sobie, ze ten wtedy 38 latek,
              opuscil ostatnich prawie 20 meczy sezony i dzieki temu tylko Wiz nie weszli do
              Playoffs. A skladu na pewno nie mieli lepszego od tegoroczniejszych Lakers.
              No ale moze chcesz powiedziec, ze 2-roczniak Hamilton, "zoltodzioby": Kwame
              Brown, Jahadi White, Brendan Haywood, czy Christian Laettner sa lepsi od
              wielokrotnych, doswiadczonych Mistrzow jak Robert Horry, Rick Fox, Derek
              Fisher, Brian Show, czy nawet Devean George ..... no jasneeee
              I wiesz co jeszcze? - ja lubie Lakers, wg. mnie Shaq jest najlepszym
              koszykarzem ligi (i bardzo go lubie za to kim jest), podziwiam Roberta Horry,
              atletyzm Fishera, ale KB zniesc nie moge. Nie wiem, jak tyle osob moze byc
              zaslepionym tym wykreowancem Sterna mass mediow. Juz nie wspominajac, ze jest
              wielu lepszych koszykarzy na jego pozycji, to na prawde jest ciezko zniesc jego
              pyche i zbyt wielko pewnosc siebie. Ten facet (KB) na prawde mysli, ze jest
              najlepszym koszykarzem ligi, i to jest zalosne

              I nie odpisuj prosze, bo czytac mi sie tych dlugich, bezsensownych wywodow
              • Gość: Wilt Trochę myślenia, ??? ! IP: proxy / *.gov.pl 14.11.02, 17:02
                Gość portalu: ??? napisał(a):

                > Lakersi sie nigdy nie dostana do playoffs bez Shaqa, bo KB to wielki show off.
                > MJ wyprowadzil Wizards na .500. Przypomnij sobie, ze ten wtedy 38 latek,
                > opuscil ostatnich prawie 20 meczy sezony i dzieki temu tylko Wiz nie weszli
                do
                > Playoffs.

                Aż się przypomina wiersz Tuwima o mieszczanach,którzy "patrząc widzą wszystko
                oddzielnie"... Ten 38-latek opuścił ostatnie spotkania właśnie dlatego, że
                wcześniej grał za dużo jak na swój wiek i zdrowie, na krótką metę chwilami
                wyprowadzając Wizards ponad 500., ale na dłuższą metę gorzej im się przez to
                przysługując, niż gdyby bardziej się ograniczał.

                A skladu na pewno nie mieli lepszego od tegoroczniejszych Lakers.
                > No ale moze chcesz powiedziec, ze 2-roczniak Hamilton, "zoltodzioby": Kwame
                > Brown, Jahadi White, Brendan Haywood, czy Christian Laettner sa lepsi od
                > wielokrotnych, doswiadczonych Mistrzow jak Robert Horry, Rick Fox, Derek
                > Fisher, Brian Show, czy nawet Devean George .....

                Niestety, taka jest prawda; jeśli nie wierzysz, spójrz choćby na obecne
                statystyki graczy Lakers i ówcześne Wizards. A tak w ogóle - kto jeszcze ma
                wątpliwości, że Hamilton czy C. Alexander to wartościowsi gracze niż obecnie
                Devean czy Shaw? Przecież to oczywiste. A mistrzostwo nie czyni automatycznie
                gracza lepszym. Poza tym; patrz różnica konferencji.

                no jasneeee
                > I wiesz co jeszcze? - ja lubie Lakers,


                Tak, pewnie właśnie dlatego umieszczasz na forum prowokacje w stylu "módlcie
                się, fani Lakers"...

                wg. mnie Shaq jest najlepszym
                > koszykarzem ligi (i bardzo go lubie za to kim jest), podziwiam Roberta Horry,
                > atletyzm Fishera, ale KB zniesc nie moge. Nie wiem, jak tyle osob moze byc
                > zaslepionym tym wykreowancem Sterna mass mediow.

                Kreowanym przez Sterna - co za nonsensy? Jak można tak zakłamywać
                rzeczywistość... Nawet abstrahując od spiskowej teorii dziejów (Stern kieruje
                wszystkim), rozmawiając jedynie o skutkach, nie przyczynach; Kobe za młodu miał
                gorszą prasę niż Carter, nie mówiąc już o Duncanie, o którym najczęściej
                mówiono jako supergwieździe przyszłości (i po dzisiaj TD ma lepszą prasę, choć
                już nieznacznie). Kobe długo i mozolnie dochodził do w miarę pełnego uznania
                swoich talentów i zasług - ale w końcu doszedł, na tyle samodzielnie, jak to
                było tylko możliwe w jego sytuacji.

                Juz nie wspominajac, ze jest
                > wielu lepszych koszykarzy na jego pozycji,

                Np. kto? Proszę o nazwiska z uzasadnieniem.

                to na prawde jest ciezko zniesc jego
                >
                > pyche i zbyt wielko pewnosc siebie. Ten facet (KB) na prawde mysli, ze jest
                > najlepszym koszykarzem ligi, i to jest zalosne

                Ty oczywiście wiesz najlepiej, co on MYŚLI. To lepsze niż podawać konkretne
                argumenty nt. pychy Kobego, np. kiedy to NAZWAŁ się najlepszym. A wiesz, kto
                się naprawdę, a nie w twojej wyobraźni otwarcie NAZWAŁ najlepszym? T - Mac i
                Iverson. Ich oczywiście nie skrytykujesz.

                > I nie odpisuj prosze, bo czytac mi sie tych dlugich, bezsensownych wywodow

                Raczej nie chce ci się czytać, kiedy ktoś obala twoje argumenty. Nie chcesz,
                nie czytaj. Ja je obaliłem i więcej z tobą naprawdę nie pragnę rozmawiać - ale
                póki będzisz umieszczał na forum podobne wypowiedzi, będę - w miarę wolnego
                czasu - odpowiadał (choć oczywiście dalej możesz próbować mnie do tego
                zniechęcić swoim brakiem kultury).
                • Gość: Alex Re: Trochę myślenia, ??? ! IP: proxy / 193.0.117.* 14.11.02, 19:08
                  Co do tego, że Lakers z roku na rok grają lepiej w PO to lipa. W zeszłym
                  sezonie grali znacznie gorzej niż 2 lata temu. Wtedy rozjechali wszystkich po
                  drodze. Teraz niewiele brakowało.
                  Rzeczywiście nie wydaje się, aby w tym roku zmocnili się. Kiedy wróci Shaq (a
                  sam twierdzi, że nastąpi to juz niedługo) wrócą do swej roli - jednego z kilku
                  najsilniejszych zespołów, który będzie z Dallas, Sacramento i S.Antonio walczył
                  o mistrzostwo.
                  A co Kobiego. Są gracze, którzy wcale nie są od niego gorsi (T.McGrady,
                  A.Iverson, P.Pierce, V.Carter to gracz jednak słąbszej klasy). Jest jednym z
                  najlepszych graczy w lidze, nawet jeżeli zbyt dużo. Bardzo dobrze broni, dla
                  gracza jego wzrostu być wśród najlepszych zbierających to ewenement (oczywiście
                  Barkley był zupełnym wyjątkiem). Za kilka lat może rzeczywiście być jednym z 1-
                  2 najlepszych graczy w NBA. Na razie jest o kilka pozycji niżej. A co
                  promowania Bryanta. To był on promowany trochę na siłę, gdy tylko się
                  zapowiadał. Mówiono o nim jako następcy Jordana czy nastoletnim Lakers gdy był
                  jeszcze rezerwowym. Wyrządzając byc może mu trochę szkody (przy każdym występie
                  słychać, jaki ten Bryant przereklamowany), ale windując go finansowo. Przegrane
                  z Cleveland czy Atlantą nikomu chwały nie przynoszą, ale ważne będzie jak kto
                  będzie grał w PO.
                  Pozdr
                  • Gość: Wilt Re: Trochę myślenia, ??? ! IP: proxy / *.gov.pl 15.11.02, 09:00
                    Gość portalu: Alex napisał(a):

                    > Co do tego, że Lakers z roku na rok grają lepiej w PO to lipa. W zeszłym
                    > sezonie grali znacznie gorzej niż 2 lata temu. Wtedy rozjechali wszystkich po
                    > drodze. Teraz niewiele brakowało.

                    Alex, ja nie napisałem, że z roku na rok grają coraz lepiej; napisałem, że nie
                    jest prawdą, że grają coraz gorzej. Kolejność ich dotychczasowych występów
                    mistrzowskich w play off:
                    1. 2001 r.
                    2. 2002 r.
                    3. 2000 r.

                    > Rzeczywiście nie wydaje się, aby w tym roku zmocnili się. Kiedy wróci Shaq (a
                    > sam twierdzi, że nastąpi to juz niedługo) wrócą do swej roli - jednego z
                    kilku
                    > najsilniejszych zespołów, który będzie z Dallas, Sacramento i S.Antonio
                    walczył
                    >
                    > o mistrzostwo.

                    Na pewno; z tym, że jeśli wymieniać największych faworytów, to są nimi Lakers
                    i Kings, a jeśli wspominamy Spurs i Mavs, to trzeba dodać też Nets.

                    > A co Kobiego. Są gracze, którzy wcale nie są od niego gorsi (T.McGrady,
                    > A.Iverson, P.Pierce, V.Carter to gracz jednak słąbszej klasy). Jest jednym z
                    > najlepszych graczy w lidze, nawet jeżeli zbyt dużo. Bardzo dobrze broni, dla
                    > gracza jego wzrostu być wśród najlepszych zbierających to ewenement
                    (oczywiście
                    >
                    > Barkley był zupełnym wyjątkiem). Za kilka lat może rzeczywiście być jednym z
                    1-
                    > 2 najlepszych graczy w NBA. Na razie jest o kilka pozycji niżej.


                    Iverson - znacznie mniej kompletny od KB (braki w defensywie i oczywiście w
                    zbiórkach).
                    Pierce - znacznie ustępuje Kobemu jako playmaker i również w defensywie.
                    Carter - sam przyznajesz, że słabszy od Bryanta, więc nie ma co dyskutować.
                    Zostaje McGrady, który rzeczywiście jest najbliżej, mogą być wymieniani na tym
                    samym oddechu; ale brak mu pewności Kobego w clutch shots i jego "drive'u" do
                    zwyciężania - a także i on ustępuje mu w defensywie, choć mniej niż tamci.

                    Poza tym i Ty nie napisałeś, że T-Mac czy Pierce są lepsi od Bryanta; więc
                    gdzie tych kilku innych graczy, którzy mają tamtego przewyższać? Mogę zgadywać,
                    że - prócz Shaqa - Duncan; kto jeszcze? Wymień nazwiska, to będziemy mogli
                    podyskutować.

                    A co
                    > promowania Bryanta. To był on promowany trochę na siłę, gdy tylko się
                    > zapowiadał. Mówiono o nim jako następcy Jordana czy nastoletnim Lakers gdy
                    był
                    > jeszcze rezerwowym. Wyrządzając byc może mu trochę szkody (przy każdym
                    występie
                    >
                    > słychać, jaki ten Bryant przereklamowany), ale windując go finansowo.

                    Alex, oczywiste jest, że od razu dostrzeżono nieprzeciętny talent Kobego, ale
                    właśnie - paradoksalnie - rzucane przy okazji pochwały prowokowały wielu do
                    krytyki, tak że krytyki bywało w rezultacie więcej niż pochwał. Wzmagał to
                    fakt, że Kobe przychodził, w przeciwieństwie do Cartera czy Duncana - do ligi
                    jako nastolatek, znacznie bardziej podatny na pomyłki i nierówną grę. Tak czy
                    owak, nie powiesz mi, że właśnie Carter i Duncan nie mieli lepszej opinii w
                    mediach na początku swojej kariery - jak więc można mówić o szczególnym
                    promowaniu akurat Kobego? Co do finansów, trudno mówić, że Bryant wyszedł tu
                    jakoś specjalnie dobrze (podpisywał kontrakt w mniej korzystnym dla siebie
                    momencie), bo zarabia mniej niż absolutnie wszycy gracze, o których tu była
                    mowa (swoją rolę gra też w tym oczywiście fakt, że Lakers musieli zarezerwować
                    ogromne pieniądze na megakontrakt Shaqa).

                    Przegrane
                    >
                    > z Cleveland czy Atlantą nikomu chwały nie przynoszą, ale ważne będzie jak kto
                    > będzie grał w PO.
                    > Pozdr

                    Słusznie; Lakers już udowodnili, że w playoffs bywają zupełnie innym zespołem.

                    Pzdr
                • Gość: toms Re: Trochę myślenia, ??? ! IP: 217.153.60.* 15.11.02, 10:28
                  Gość portalu: Wilt napisał(a):

                  > Gość portalu: ??? napisał(a):
                  >
                  >
                  > A skladu na pewno nie mieli lepszego od tegoroczniejszych Lakers.
                  > > No ale moze chcesz powiedziec, ze 2-roczniak Hamilton, "zoltodzioby": Kwam
                  > e
                  > > Brown, Jahadi White, Brendan Haywood, czy Christian Laettner sa lepsi od
                  > > wielokrotnych, doswiadczonych Mistrzow jak Robert Horry, Rick Fox, Derek
                  > > Fisher, Brian Show, czy nawet Devean George .....
                  >
                  > Niestety, taka jest prawda; jeśli nie wierzysz, spójrz choćby na obecne
                  > statystyki graczy Lakers i ówcześne Wizards. A tak w ogóle - kto jeszcze ma
                  > wątpliwości, że Hamilton czy C. Alexander to wartościowsi gracze niż obecnie
                  > Devean czy Shaw? Przecież to oczywiste. A mistrzostwo nie czyni automatycznie
                  > gracza lepszym. Poza tym; patrz różnica konferencji.
                  >

                  Nie no Wilt z tymi statystykami do dales do pieca dopiero
                  a co ty myslales ze wszyscy LAL beda mieli zyciowe statystyki i beda
                  jednoczesnie przegrywac ? he he he :-) to mnie rozbawiles

                  zeby stwierdzic ze LAL bez Shaqu i tak maja lepszy sklad od Wizards dla ciebie
                  LAL musieliby majac wynik 2:6 miec duzo lepsze statystyki od graczy Wizards
                  :-)))
                  przeciez to logiczne mam super statystyki i przegrywam mecze co?

                  albo inaczej jak LAL przegrywa mecze to ma gorszy sklad jak wygrywa to ma
                  lepszy od Wizards tez fajne co ? gratuluje obiektywizmu Wilt!

                  tak sobie czytam te twoje wypowiedzi i w zasadzie sam dochodzisz do wniosku ze
                  LAL to Shaqu obecnie a reszta LAL to nawet z taka potegą jak Wizards nie ma sie
                  co rownac :-)))
        • Gość: Alex Re: NBA. Wysoka porażka Lakers u siebie z Atlantą IP: 212.33.87.* 15.11.02, 15:24
          Najbardziej nie do zastąpienia graczem w NBA jest Shaq. To jedyny obecnie
          center z prawdziwego znaczenia. Kiedy pisałem że jest kilku graczy
          istotniejszych od Kobiego miałem na myśli nie tylko Duncana, ale Garnetta,
          Kidda. Kilku graczy gra na tym samym poziomie: McGrady, mimo braków w
          defensywie Iverson (który jest graczem rzeczywiście dosyć jednostronnym),
          Finley (jeden z najbardziej niedocenianych graczy), Webber, Pierce (jego wola
          walki najbardziej upodabnia do do Jordana spośród wszystkich kreowanych
          nastepców MJ), Nowitzki (choć nie jest chyba drugim Birdem). Nie uwzględniam tu
          tych którzy są kontuzjowani, albo dopiero co wyleczyli się (Hill, McDyess,
          Carter ostatnio nie ma szans wyleczyć się i pokazać czy nie będzię to kolejne
          rozczarowanie, kilku graczy powoli zgłąsza akces do tego klubu: Bibby czy
          Francis, B.Davis. Ten sezon może być wielkim sezonem dla Francisa). Oczywiście
          trudno większości tych graczy porównywać ze sobą. Bryant jest na pewno jednym z
          10 najlepszych graczy. Ale moim zdanie różnice między większością graczy
          czołowych są na tyle niewielkie, że róznica w kłądzie dla drużyny, osobistych
          statystykach itd graczy umiwszczanych w takim rankingu na miejscu 5 czy 10 są
          na tyle nieistotne, że prawie nie zauważalne
          Pozdr
          • Gość: Wilt Re: NBA. Wysoka porażka Lakers u siebie z Atlantą IP: *.waw.cdp.pl / *.gov.pl 15.11.02, 16:35
            (z góry przepraszam za dziwne literówki, ale siadł mi Word)

            Alex, można powiedzieć, że Shaq jest naistotniejszy, bo rzeczywiście w obecnym
            układzie nie ma sobie nawet w przybliżeniu równych; ale przedtem wspominałeś o
            tym, kto jest najlepszy, a to nie to samo, bo – przynaJmniej dla mnie - nie
            zależy od układu sił w lidze (ilu jest dobrych centrów, a ilu obrońców itd.).
            Stąd moja polemika. Co do wymienianych przez Ciebie nazwisk, widać, że mamy
            inną optykę nie tylko w odniesieniu do Kobego, bo ja nad Kidda i Garnetta
            przedkładam nie tylko KB, ale i T-Maca. Ty rzeczywiście kierujesz się tu
            bardziej kryterium „nie do zastąpienia”, bo Kidd, Garnett czy Nowitzki
            (najbardziej chyba obecnie po Shaqu unikalny gracz) są - znów oceniając według
            układu sił w lidze - takimi bardziej niż ci biedni swingmani, których tak
            dyskryminujesz ;-), od Kobego po Finleya, a którzy mają tego pecha, że jest ich
            paru. Ale i tak pozostaję przy zdaniu, że the best z nich to Kobe ;-) -
            wymieniałem cechy, w których przewyższa swoich najgroźniejszych rywali (a w
            defensywie, clutch shots i obecnie zbiórkach, choć te pewnie spadną po powrocie
            Shaqa, przewyższa wyraźnie ich wszystkich) – a woli zwycięstwa i przejmowania
            odpowiedzialności w decydujących momentach naprawdę nie musi się od Pierce’a
            uczyć, raczeJ Pierce od niego (a te ostatnie cechy, razem z większą
            uniwersalnością, powodują też, że stawiam Bryanta odrobinę nawet przed
            Duncanem). Jeszcze parę czynników; Kidd, Garnett i Webber to świetni
            koszykarze, ale idealne drugie strzelby, wolące żeby ktoś inny przejmował
            inicjatywę w decydującyh momentach (mogą i oni wtedy nawet świetnie zagrać, ale
            po prostu wolą, żeby to zrobił kto inny) – i to ich różni od Kobego, Shaqa, T –
            Maca, Duncana. Tak samo nastawiony zawsze był Hill – dlatego nie ma żadnego
            problemu ustępując McGrady’emu - będąc zresztą mimo swoich zasług talentem
            mniejszej klasy, co tym bardziej dotyczy takiego Finleya. I tu znów się
            różnimy; sądzę, że różnice między graczami z pierwszej „10” , a tym bardziej
            nimi a resztą, są jednak zauważalne. Oto moja pierwsza „5” (bez podziału na
            pozycje):
            - Kobe, Shaq, Duncan, McGrady i (po pewnym wahaniu) Garnett,

            I druga
            - Kidd, Iverson, Payton, Pierce, Nowitzki, Webber (Vince obecnie się tu nie
            mieści).

            Finley czy G. Hill są tu, czy patrzy się na statystyki, czy analizuje
            poszczególne cechy,jednak wyraźnie za drugą „5”, nie mówiąc o pierwszej (co nie
            zmienia faktu, że również są świetni).

            Pzdr
            • Gość: Alex Re: NBA. Wysoka porażka Lakers u siebie z Atlantą IP: 212.33.87.* 15.11.02, 18:56
              Moje zestawienie wygląda troche inaczej:
              1 Shaq 2 Duncan 3 Garnett (gra w słabszym zespole, ale jest najbardziej
              uniwersalnym graczem wśród wysokich graczy, tylko Szczerbiak wyróznia się z
              pośród pozostałych zawodników. Choć Garnett rozczarował mnie podczas PO w
              zeszłym roku.) 4 Kidd (pojawiłą się plotka, że Kidd i Duncan nie maja nic
              przeciwko, aby w przyszłym roku podpisać kontrakt z tym samym klubem.
              Niezależnie jacy graliby z nimi gracze byłby to zespół porównywalny na pewno z
              Lakers. A jeśli obok nich byliby heszcze jakiś wartościowi gracze ...
              Oczywiście powstaje tylko pytanie ile by zarabiali i jak klub wysupłałby
              pieniądze na ich dwóch. Ale takie zestawienie byłoby rewelacyjne) 5 McGrady 6-8
              Iverson i Bryant, Nowitzki 9 Pierce 10 Webber. Nowitzki zrobił chyba dosyć
              spory postęp. Było to widać już na mistrzostwach świata. Szkoda że nie miał
              rzadnego wsparcia w zespole. Dokąd się nie zmęczył Niemcy grali dobrze. Gdy
              został zameczony Niemcy siadali. Problem Webbera polega na tym, że Sacramento
              jest tak równym zespołem, ma tylu dobrych graczy, że trochę ginie on w tle.
              Zdecydowanie więcej dziennikarze interesowali się jego romansem z Tyra Banks
              niż sama jego grą. Ale to pierwsze skrzypce w Kings. Mimo, że otaczają go
              gracze nietuzinkowi Bibby, Christie, Stojakovic i Divac. Nie widziałem nigdy w
              akcji Francisa, ale wydaje sie mnie, że wyrasta on na nowego Iversona. Wcale od
              niego nie gorszego. Payton jest nadal niezły, ale on nie wytrzymuje już trudów
              całego sezonu, w połowie roku pogarszały mu sie ostatnio statystyki - nie
              sprawdzałem ale takie mam wrażenie). Ciekawe jak rozwinie się Gasol. Doskonale
              sobie radził w pierwszym sezonie gry, jest wysoki, a mimo to szybki i zwrotny.
              Nie jest gorszy od Garnetta, gdy ten zaczynał. Nie przekłada sie to na wyniki
              Memphis, ale on jest nadal bardzo młody. Jak na razie wygląda na dużo lepszą
              inwestycję niż Olowokandi, Brown, Curry i Chandler.
              • Gość: HyLo Re: NBA. Wysoka porażka Lakers u siebie z Atlantą IP: *.phils.uj.edu.pl 18.11.02, 14:07
                Dorzucę swoje dwa grosze.

                Zgodzę się z Wiltem, że najlepszy i najistotniejszy/najbardziej dominujący
                zawodnik to nie to samo. "Lepszość" nie zależy od klasy
                przeciwników, "dominacja" tak. Shaq jest zdecydowanie najbardziej dominujący,
                bo nikt nie jest mu w stanie podskoczyć. Czy jest też najlepszy? Ja twierdzę,
                że tak, choć nie jest to stwierdzenie kategoryczne. Facet to coś więcej niż
                góra mięsa, jak twierdzą niektórzy. Jest nieprawdopodobnie szybki (jak na swoje
                gabaryty, oczywiscie; z Iversonem go nie porównuję) i ma olbrzymi repertuar
                zagrań. Nie są to oczywiście zwody i kozły tak widowiskowe jak zagrania
                obrońców, ale tym niemniej pomysłowe i skuteczne. Pod koszem nie dają mu rady
                nawet przy podwajaniu czy potrajaniu. No i wreszcie Jacks go nauczył, że
                przegrywać nie wolno. Więc Shaq nie przegrywa. Gdyby wejście Lakers do PO
                rzeczywiście było zagrożone to Diesel by wrócił nawet gdyby mu po tym mieli
                amputować palce - idę o zakład. Reszta mojej piątki to Duncan, Kobe, Kidd i T-
                Mac albo Dirk. Dalej Garnett, Webber, Iverson i Payton. W sumie niewielkie
                różnice w porównaniu z wami.

                Jeśli chodzi o Kidda to jestem juz od lat jego wielkim fanem (nie raz dawałem
                temu wyraz) i cieszę się, że wreszcie uzyskuje uznanie na jakie zasługuje. Nie
                dlatego, że jest świetnym koszykarzem (a jest!) tylko dlatego, że on po prostu
                zwycięża ze swoimi drużynami. Trzeba na niego rzucić sporo większe siły, żeby
                mu przylać - vide zeszłoroczne finały. Cholera, ten koleś mógłby zebrać na tym
                forum ekipę i zdobylibyśmy mistrzostwo Polski ;-) Takich zażartych skubańców
                jest w NBA jeszcze trzech: Bryant, Iverson i Jordan.

                Z piątą pozycją mam problem. O Nowitzkim napisano kiedyś, że gdyby takiego
                gracza stworzyć w NBA Live to komputer by go odrzucił. No i racja. Jednak nie
                dźwiga drużyny na swoim grzbiecie, a T-Mac tak.

                Dobra, starczy, już sie i tak zrobiło 20 groszy :-)

                pozdr
                • Gość: Wilt Stanowczo już NIE o porażce Lakers z Atlantą ;-) IP: proxy / *.gov.pl 18.11.02, 17:45
                  No to krótko (choć w moim przypadku nie powinienem tego pisać; jak bym się nie
                  starał, i tak wyjdzie długo :-)):

                  - toms: fakt, że (półgębkiem, ale zawsze) przyznałeś, ze Kobe może nieźle
                  zagrać, przywraca mi wiarę w sens mojej działalności na forum ;-).

                  Teraz o rankingach graczy, bo do tego tematu już zdążyliśmy dojść od skromnego
                  meczyku LAL z Atlantą.
                  Alex, HyLo; generalnie się zgadzamy, choć oczywiście z pewnymi różnicami, bez
                  których byłoby nudno, bo nie byłoby o czym dyskutować ;-). Ja niestety znów
                  wkraczam w okres, kiedy czasu na takie dyskusje będę miał mniej, ale jeszcze w
                  międzyczasie parę uwag:
                  - Alex: jeśliby Kidd i Duncan (komplementujący się nawzajem, a jakże) zagraliby
                  w jednym zespole, to ze względów salary cup mogliby to być tylko Spurs, nie
                  Nets. Ruch możliwy i na pewno wtedy Spurs byliby jednym z 2-3 faworytów
                  (aczkolwiek osobiście wciąż wyżej stawiałbym duet Shaq – lepszy od TD – Kobe –
                  lepszy od Kidda, ale Ostrogi mogłyby, jak pokazują obecne rozgrywki, kusić się
                  o pokonanie Lakers miażdzącą przewagą w supporting cast). Sądzę jednak, że Kidd
                  zostanie w Nets, szczególnie jeśli znów dojdą do Finałów, a Spurs będą się
                  starali w zamian złowić Olowokandiego jako następcę Robinsona; a wtedy również,
                  jak już pisałem, będą supersilni.
                  Wciąż stawiasz T-Maca powyżej Kobego; niech będzie, nie będę na razie
                  polemizował, choć w międzyczasie McGrady’emu osłabił się trochę jego argument o
                  swojej wyższości ze SLAM – u na temat all- around numbers (trochę zabiera mu
                  zresztą Hill) – ale za to zanosi się, że może wykonać run po tytuł króla
                  strzelców. Iverson chyba zaczął zwalniać, co przy jego stylu gry i warunkach
                  fizycznych już od dawna mu w pewnym wieku przepowiadano, a skuteczność ma
                  jeszcze gorszą niż zwykle; jeszcze bardziej niską skutecznością zaskakuje
                  Pierce; Vince już się raczej nie będzie liczył; Kobemu, jak zwykle, po powrocie
                  Shaqa trochę trudno będzie w tej kategorii rywalizować; a samemu Shaqowi
                  jeszcze trudniej, choćby z uwagi na ilość opuszczanych spotkań.
                  Gasol: zgadzam się w całej pełni, choć chwilowo na numery trochę wlazł mu
                  Gooden, a pod nowym coachem zaczął słabo – ale to i tak supergwiazda
                  przyszłości. Nas rozstawienie Grizzlies interesuje oczywiście bardziej ze
                  względu na Czarka; ale temu właśnie, choć pod Hubiem przebił się do składu,
                  trudniej będzie zdobyć quality minutes jeżeli – co bardzo możliwe – Gooden
                  zainstaluje się na stałe na PF, a Gasol wtedy na centrze.
                  Francis: rzeczywiście wystrzelił świetnie, przy okazji poświadczając dobitnie
                  to, co od dawna powtarzałem; to nie PG, tylko SG, w podobnym stopniu co
                  Iverson. Czy zauważyliście że od początku kariery, już 4. sezon z rzędu jego
                  średnia asyst regularnie spada (w tej chwili jest już wyraźnie za Kobem), a
                  równie regularnie rośnie średnia punktowa?! Gdyby Rakiety miały dobrego
                  klasycznego PG zamiast takowego SG (Cat), Francis już teraz grałby pewnie jako
                  off-guard.
                  Payton: tu się nie zgodzę, raczej jakby z wiekiem był coraz lepszy. O ostatnim
                  sezonie mówiono już po raz któryś, że był najlepszy w jego karierze – a jeśli
                  GP utrzyma to liderowanie w asystach czy będzie blisko, a Sonics – jak wszysto
                  na to wskazuje – będą lepsi niż przed rokiem, może ponownie doczekać się
                  takiego komplementu.

                  HyLo:
                  Zgadzam się co do niewiarygodnej jak na tę masę szybkości Shaqa i wzbogacanego
                  co roku – na co wpływ miała, często niesprawiedliwa, krytyka prasy i fanów –
                  repertuaru jego zagrywek. To już nie ten łamacz tablic z pierwszych sezonów w
                  lidze, gdy – owszem – i ja bywałem wobec niego krytyczny; ale myślący
                  stereotypami wciąż tak go postrzegają, jeśli nie gorzej.
                  Co mnie powstrzymuje osobiście przed powiedzeniem, że Shaq jest – niezależnie
                  od pozycji – nie tylko najistotniejszym, ale i najlepszym graczem w NBA,
                  lepszym od Kobego? Przede wszystkim to samo, co nie pozwala mi myśleć o
                  postawieniu go obok Russella czy nawet Kareema (Wilt oczywiście jst poza
                  zasięgiem ;-)) w rankingu środkowych wszechczasów - stosunkowo słaba obrona.
                  Shaq nigdy nie celował w tym elemencie tak, jakby mógł (nie mówię zresztą, że
                  gdyby chciał, mógłby od razu być Russellem…); nie bardzo zresztą musiał, w
                  wieku dojrzałym nie napotykając praktycznie na centrze przeciwników
                  wartościowych w ataku; a to, co osiągnął, poświadczone paroma All- Defensive
                  Second Teams, zawdzięcza jednak głównie stanowieniu tak imponującej „defensive
                  presence” pod koszem. Teraz, starszy i cięższy, lepszy już nie będzie – dlatego
                  stawiam go za Kobem, a szczerze mówiąc, biorąc pod uwagę całokształt
                  umiejętności, mógłbym go postawić i za Duncanem (ten nb. na razie cieniuje, ale
                  się rozkręci), gdyby nie fakt, że wciąż bardziej jest w stanie ograniczyć
                  Duncana niż Duncan jego. Póki to się nie zmieni, O”Neal pozostanie big man nr 1
                  w NBA.
                  Lista „zażartych skubańców” ;-) – tu się tylko trochę różnimy, bo na tym etapie
                  już nie uwzględniałbym MJ, a za to dodałbym do ich pierwszego szeregu GP,
                  Shaqa, o którym sam wcześniej piszesz w podobnym tonie, i chyba T- Maca, jeśli
                  nie brać pod uwagę faktu, że jeszcze nie przeszedł I rundy playoffs (ale starał
                  się jak mógł).
                  I najważniejsze: mam tego super – Jugola :-)! Oczywiście zmyliłem Cię z
                  tym „s”, bo nazywa się Darko Milicic (ale chyba nie krewny tego eks – gracza
                  Sopotu ;-)?); ma lat 17 i w związku z nim nagnie się chyba trochę przepisy
                  draftu, bo w momencie zgłaszania kandydatów nie będzie miał jeszcze skończonych
                  18. Za to będzie „consensus no. 2”, co potwierdzają kolejne źródła.

                  Pzdr
                  • Gość: HyLo Stanowczo o Miliciciu IP: *.phils.uj.edu.pl 18.11.02, 20:39
                    Najpierw jednak o zażartych skubańcach. MJ-a uwzględniłem nie ze względu na
                    umiejętności czysto fizyczne. Payton jest zbyt zażarty - konflikty, które
                    czasem wywołuje w drużynie sprawiają, że nie podpada pod przywódców
                    doskonałych. No ale właściwie to samo można powiedzieć o Iversonie. T-Mac ma
                    zadatki, ale musi to potwierdzić, tak jak piszesz, prowadząc swoja drużyne do
                    sukcesów wiekszych niż 2 runda PO.
                    Historycznymi wzorcami boiskowych przywódców są dla mnie Magic i Bird.
                    Historycznymi bo tego, co było przed nimi, nie pamietam - czyli prehistoria ;-)

                    Milicić (czytane Miliczić z akcentem na "mi"; na jakiejś amerykańskiej stronie
                    znalazłem Mileczek :-))) ma lat 17, gra w Hemofarmie Vrsac. W zeszłym sezonie
                    (jako 16-latek) zdobył w lidze w 26 grach: 5.7ppg, 3.1rpg, 1.1bpg. w pucharze
                    Saporty w 9 grach: 7.9ppg, 4.7rpg, 2.0bpg. Nie wiem po ile minut przebywal na
                    boisku, ale mam poszlaki, ze niewiele (po kilkanaście). W tym sezonie w lidze w
                    19 minut 9 punktów, 5.5 zbiórki i 1 blok. Wyraźny postęp. Słaba skutecznośc z
                    gry - 43%. Statystyki nie są imponujące same w sobie, ale młodzian pogrywa na
                    WSZYSTKICH PIĘCIU POZYCJACH. Oczywiście podstawowa to C , ale ma też podobno
                    dobry kozioł i niezły rzut za 3 (ale jak widziałem nie rzuca za często).
                    Wysokość 213 cm i rośnie, rozpiętość rąk (tak się mówi? - 222 cm!)
                    W ostanim meczu pucharu FIBA w 28 minut 19 punktów (8/11 z gry), 11 zbiórek, 5
                    asyst i 3 bloki.
                    Zła wiadomość to taka, że zasadza się na niego Crvena Zvezda Belgrad, ale mam
                    nadzieję, że im sie nie uda :-)
                    Pytanie: jeżeli pójdzie w drafcie to ile go jeszcze zostawią w Europie?
                    • Gość: Wilt Stanowczo o Miliciciu... i nie tylko IP: proxy / *.gov.pl 19.11.02, 12:18
                      Gość portalu: HyLo napisał(a):

                      > Najpierw jednak o zażartych skubańcach. MJ-a uwzględniłem nie ze względu na
                      > umiejętności czysto fizyczne.

                      Ale wiesz, sama wola zwycięstwa czy przewodzenia nie poparta odpowiednio
                      wysokimi umiejętnościami to za mało. Skrajny przypadek; powiedzmy, że nagle ja
                      znalazłbym się w składzie Lakers; czy walczyłbym zażarcie? Na pewno. Ale czy
                      przydałbym się na coś LAL? Wątpię (choć patrząc teraz na Fishera mogę się
                      mylić ;-)). Jordan oczywiście jest jeszcze lepszy ode mnie, skubaniec
                      jeden ;-) - ale nie jest to już ta najwyższa półka, podobnie jak Malone.

                      Payton jest zbyt zażarty - konflikty, które
                      > czasem wywołuje w drużynie sprawiają, że nie podpada pod przywódców
                      > doskonałych.

                      Od zeszłego sezonu już się o nim tak nie mówi; zmienił się.

                      No ale właściwie to samo można powiedzieć o Iversonie. T-Mac ma
                      > zadatki, ale musi to potwierdzić, tak jak piszesz, prowadząc swoja drużyne do
                      > sukcesów wiekszych niż 2 runda PO.
                      > Historycznymi wzorcami boiskowych przywódców są dla mnie Magic i Bird.
                      > Historycznymi bo tego, co było przed nimi, nie pamietam - czyli prehistoria ;-
                      )

                      Jak możesz, HyLo... ;-)

                      > Milicić (czytane Miliczić z akcentem na "mi"; na jakiejś amerykańskiej
                      stronie
                      > znalazłem Mileczek :-))) ma lat 17, gra w Hemofarmie Vrsac. W zeszłym sezonie
                      > (jako 16-latek) zdobył w lidze w 26 grach: 5.7ppg, 3.1rpg, 1.1bpg. w pucharze
                      > Saporty w 9 grach: 7.9ppg, 4.7rpg, 2.0bpg. Nie wiem po ile minut przebywal na
                      > boisku, ale mam poszlaki, ze niewiele (po kilkanaście). W tym sezonie w lidze
                      w
                      >
                      > 19 minut 9 punktów, 5.5 zbiórki i 1 blok. Wyraźny postęp. Słaba skutecznośc z
                      > gry - 43%. Statystyki nie są imponujące same w sobie, ale młodzian pogrywa na
                      > WSZYSTKICH PIĘCIU POZYCJACH. Oczywiście podstawowa to C , ale ma też podobno
                      > dobry kozioł i niezły rzut za 3 (ale jak widziałem nie rzuca za często).
                      > Wysokość 213 cm i rośnie, rozpiętość rąk (tak się mówi? - 222 cm!)
                      > W ostanim meczu pucharu FIBA w 28 minut 19 punktów (8/11 z gry), 11 zbiórek,
                      5
                      > asyst i 3 bloki.
                      > Zła wiadomość to taka, że zasadza się na niego Crvena Zvezda Belgrad, ale mam
                      > nadzieję, że im sie nie uda :-)
                      > Pytanie: jeżeli pójdzie w drafcie to ile go jeszcze zostawią w Europie?

                      Dzięki za info. Myślę, że numeru 2 czy coś koło tego w Europie nie zostawią;
                      tak jak w tym roku wzięli od razu Skitę, wybranego niżej.
                      P.S. Cóż to, nie lubisz Crvenej Zvezdy ;-)?
                    • Gość: Wilt Re: Stanowczo o Miliciciu IP: *.waw.cdp.pl / *.gov.pl 09.12.02, 16:00
                      Pewnie już czytałeś, ale:

                      Darko Milicic is not the next Dirk Nowitzki. Nor is he the next Pau Gasol.
                      Nikoloz Tskitishvili? Forget about it. Everyone always wants a comparison when
                      talking about international phenoms, so I'll give you one. Try LeBron James.

                      Like James, NBA scouts have closely watched him since he was 15 years old. Like
                      James, Milicic's talent is so extraordinary, words often fail even the most
                      jaded NBA personnel gurus. And like James, Milicic is making a move to put his
                      name into the NBA draft this summer.

                      YOUNG EUROS
                      Darko Milicic
                      Position: Forward
                      Height: 7-0
                      Country: Yugoslavia
                      Born: June 20, 1985
                      Sofaklis Schortsianides
                      Position: Center
                      Height: 6-11
                      Weight: 285
                      Country: Greece
                      Born: June 22, 1985



                      If things go his way, the consensus among numerous NBA scouts is that Milicic
                      will be the No. 2 pick in the draft -- one spot behind James.

                      Milicic is part of a growing wave of European teen-agers that no longer
                      idolizes the Toni Kukocs and Peja Stojakovics of the world. Kevin Garnett, Kobe
                      Bryant and Tyson Chandler are their heroes.

                      Milicic is just 17 years old. Yet he feels he's ready to make an impact in the
                      NBA now. Most NBA teams agree. Unfortunately for Milicic, NBA commissioner
                      David Stern doesn't.

                      The league ruled last week that Milicic and one other international phenom,
                      Greek center Sofaklis Schortsianides, were ineligible for the upcoming draft.

                      At issue is an arcane section of the collective bargaining agreement that puts
                      a limit on when international players are eligible to be drafted.

                      ARTICLE X, Section 6(c) reads in part ..."A foreign player who is at least
                      eighteen (18) years old and who has not exercised intercollegiate basketball
                      eligibility in the United States shall become eligible to be selected in an NBA
                      draft held prior to the calendar year in which he has his twenty-second (22nd)
                      birthday if he expresses his desire to become eligible to be selected in the
                      next NBA draft by written notice to the NBA at least forty-five (45) days prior
                      to such draft."

                      Both Milicic and Schortsianides will be 18 before the June 26 draft. But the
                      league's interpretation of that section has created a small firestorm.

                      Here's the problem: The league interprets this section to mean that a player
                      must be 18 when they officially declare for the draft. The deadline for
                      declaring for the draft this year is May 12. Milicic turns 18 on June 20.
                      Schortsianides turns 18 on June 22.

                      "Our lawyers feel that the language is very clear," NBA spokesperson Tim Frank
                      told ESPN.com "You've got to be 18 years old to declare for the NBA draft if
                      you are an international prospect."

                      The agents for the two players, Marc Cornstein and Mark Fleisher, believe that
                      the section simply means you must be 18 by draft night. The NBA Players
                      Association may agree with them.

                      While the official party line coming from the NBPA is that they're "studying"
                      the issue, sources inside the union say that they've been working on the league
                      to change their stance the past few weeks. If the two sides can't come to a
                      compromise, the NBPA may file a collective bargaining grievance with the league.

                      Of course, this whole mess brings to the forefront one of Stern's pet peeves --
                      the Players Association's refusal to agree to an age limit in the NBA. Stern
                      has pushed for some time to get the players to agree to modify the collective
                      bargaining agreement in an effort to limit the age in which any player can
                      declare for the NBA draft.

                      Stern has pushed for a 20-years-old age limit. The NBPA has resisted on these
                      simple grounds: If a kid is ready to play, and a team is willing to draft him,
                      why should his age matter?

                      Debates about amateurism and the value of a college education dominate the
                      discussion when talking about American players. But everything gets a bit hazy
                      when discussing their international counterparts. There are no amateur minor
                      leagues in Europe.

                      Both Milicic and Schortsianides signed professional contracts with clubs in
                      Yugoslavia and Greece, respectively, when they were 15 years old. They have
                      been playing at the highest level in Europe for two seasons. They aren't
                      amateurs. No college basketball program in the country could take them.

                      “ I truly understand the NBA's concern about high school kids coming out too
                      early and giving up the opportunity to go to college. But this is a very
                      extreme circumstance. They're not giving up an education. That's just not the
                      issue here. ”
                      — Agent Marc Cornstein

                      "I truly understand the NBA's concern about high school kids coming out too
                      early and giving up the opportunity to go to college," Cornstein said. "But
                      this is a very extreme circumstance. They're not giving up an education. That's
                      just not the issue here."

                      Admittedly, both players are in tough situations. Milicic is stuck playing in
                      Yugoslavia for KK Hemofarm. According to Cornstein, Milicic makes just $20,000
                      a year, lives in terrible conditions and can't secure an insurance policy to
                      cover him should he suffer a career-ending injury. Milicic, like most young
                      European players, is locked into a long-term contract with the club. The only
                      way to get out is to buy the deal out. The only way to buy it out is to get
                      selected very high in the draft. Schortsianides is in a similar situation. His
                      club is teetering on bankruptcy to the point where they had to drop out of the
                      Euroleague.

                      Cornstein and Fleisher both claim that NBA team personnel have assured them
                      that their guys are lottery material. Milicic is a smooth 7-footer with a great
                      outside shot, superior ball-handling skills and a great grasp of the game
                      (sound familiar?). What makes Milicic different is that he has a tough streak
                      in him. Unlike most of the European big men who have come into the league the
                      last few years, Milicic isn't afraid to mix it up in the middle.

                      Schortsianides, nicknamed "Baby Shaq" by the Greeks, is a 6-11, 285-pound
                      buising, offense-orientated, dominating low-post player that you just can't
                      find in the NBA these days.

                      ESPN.com talked to four of the league's top personnel men, and all of them
                      claimed that Milicic would be the second player taken in the draft. All four of
                      them also thought that Schortsianides would be a top-10 selection.

                      Denver Nuggets assistant general manager Dave Fredman wonders what all of the
                      fuss is about. He's been behind the drafting of Andrei Kirilenko, Raul Lopez,
                      Tskitishvili and Nene Hilario. He knows a thing or two about young
                      international players.

                      While Fredman believes that, in most cases, the kids are better off staying
                      overseas for a few extra years, he still thinks that the training international
                      players get overseas allows them to progress at a faster rate than their
                      straight-from-high-school colleagues.

                      "It's different for everyone obviously, but I think they're just better
                      prepared," Fredman said. "They're playing at a higher level than the kids in
                      college. I just don't see the hang-up. They've been professionals for a while,
                      they understand the dedication it takes to get better. Now most of them have to
                      work on their bodies to handle the beating they'll take, but that's easier to
                      fix than poor fundamentals. My experience has been that these kids can handle
                      it. If we draft them, it's on our shoulders to make it work."

                      Darko and Baby Shaq are hoping an arbitrator agrees.

                      Chad Ford writes the daily NBA Insider column for ESPN Insider. To get a free
                      30-day trial, click here.

      • Gość: Soulfly Re: NBA. Wysoka porażka Lakers u siebie z Atlantą IP: *.retsat1.com.pl 18.11.02, 23:54
        Nie chce się czepiać, ale Lakersi znów przejeb... mecz.
        Nigdy nie czepiałem się Bryanta (chociaż go nie lubię), tylko reszty Lakersów.
        Oto skuteczność rzutów z gry zawodników pierwszej piątki LA:

        Bryant .436
        George .400 (wystąpił w 7 meczach)
        Fox .333 (wystąpił w 3 meczach + 1 jako rezerwowy)
        Walker .381
        Fisher .333
        Horry .317

        Bryant rzuca 31.3 pts a reszta 35.8

        ZAJEBISTA DUŻYNA !!!!
        • Gość: HyLo Re: NBA. Wysoka porażka Lakers u siebie z Atlantą IP: *.phils.uj.edu.pl 19.11.02, 12:26
          Gość portalu: Soulfly napisał(a):

          > Nie chce się czepiać, ale Lakersi znów przejeb... mecz.
          > Nigdy nie czepiałem się Bryanta (chociaż go nie lubię), tylko reszty Lakersów.
          > Oto skuteczność rzutów z gry zawodników pierwszej piątki LA:
          >
          > Bryant .436
          > George .400 (wystąpił w 7 meczach)
          > Fox .333 (wystąpił w 3 meczach + 1 jako rezerwowy)
          > Walker .381
          > Fisher .333
          > Horry .317
          >
          > Bryant rzuca 31.3 pts a reszta 35.8
          >
          > ZAJEBISTA DUŻYNA !!!!

          I o to właśnie chodzi nam, obrońcom Bryanta. Facet robi co może - rzuca,
          zbiera, podaje - ale jak reszta drużyny przypomina reprezentację rencistów, to
          trudno wymagać, żeby wygrywali. Gdyby choćby stara gwardia - Fish, Fox i Horry -
          zagrała tak, jak umie, bilans LAL byłby 7-3, a nie 3-7. Myslę jednak, że się w
          końcu obudzą.
        • Gość: Wilt Re: NBA. Wysoka porażka Lakers u siebie z Atlantą IP: proxy / *.gov.pl 19.11.02, 12:29
          No cóż, takie są fakty. Może, dodając trochę czarnego humoru, nie należy się za
          bardzo dziwić; Kobe i Shaq potrafili zdobywać razem i połowę punktów Lakers.
          Kiedy Shaqa nie ma, tę połowę musi zdobywać sam Kobe; tylko całemu zespołowi
          jest wtedy trudniej grać, jest to połowa z mniejszej całości, i Lakers
          przegrywają. Brakiem zmian w składzie i w efekcie brakiem graczy
          potrafiących "step up" w razie nieobecności którejś z dwóch supergwiazd,
          niepokoiliśmy się z calaganem już na długo przed sezonem na wątku "Co robi
          management Lakers?". Może w trakcie sezonu zajdą jeszcze jakieś przydatne
          transakcje (oby!); ale nawet jeśli nie i Lakers mieliby słabszy wynik, nie
          skreślałbym ich jako jednych z faworytów do mistrzostwa, nawet patrząc z boku
          jako obiektywny obserwator, przed play offs. Ta faza rządzi się nieco innymi
          regułami; pamiętasz choćby, jak Knicks eliminowali Heat (choć wtedy
          kontrowersje sędziowskie też były) startując z ostatniej i przedostatniej
          pozycji, a Rockets w 1995 obronili mistrzostwo zaczynając z 6. miejsca i
          wygrywając 4 serie wyjazdowe z rzędu?
          • Gość: LB Re: Krótko o Lakersach IP: 217.11.142.* 19.11.02, 19:51
            No cóż - z wyników Lakersów można zrobić następujące (może niezbyt odkrywcze)
            spostrzeżenia:

            1. Widać jak wiele znaczy dla Lakersów Shaq, i że to on jest tak naprawdę siłą
            tej drużyny. Jak przeciwnicy nie muszą go "potrajać" i obawiać się w obronie,
            to reszta Lakersów już nie błyszczy. Nawet na tle przeciętnych zespołów.

            2. Kobe, mimo wszystko, nie jest jeszcze w stanie pociągnąć sam drużyny. Być
            może po części (pewnie większej) nie ma wsparcia reszty chłopaków, a być może
            za bardzo chciał udowodnić, że potrafi sam poprowadzić Lakersów do zwycięstwa
            (mam nadzieję, że tylko ambicja i chęć zwycięstwa była przyczyną jego słownego
            i niezbyt eleganckiego starcia z Texem Winterem). A wiadomo, że w "trójkątach"
            trzeba współpracować z pozostałymi zawodnikami, do czego Phil musiał długo
            przekonywać Jordana w 1990 r.

            3. Zastanawiająca jest "niemoc" pozostałych Lakersów. Przecież Fox, Horry,
            Fisher to zawodnicy doświadczenie, ale jeszcze nie starzy i wraz z Bryantem
            oraz przy wsparciu Walkera i Georga powinni spokojnie być w granicach 0.500.

            Ale z Lakersami jest chyba tak, że "co ich nie zabije, to ich wzmocni".

            Pzdr,
            LB
            • Gość: Wilt Re: Krótko o Lakersach IP: proxy / *.gov.pl 20.11.02, 09:22
              LB, zapewniam Cię, że gdyby to Kobego zamiast Shaqa nie było przez ponad 10
              spotkań, to Lakers mieliby w swoim obecnym składzie analogiczne problemy co
              teraz. Nie sądzę też, że – pozostając na gruncie realizmu, a nie wymagając od
              Kobego niemożliwości, których nawet od Jordana byś nie wymagał - powinno
              obciążać się winą tego pierwszego. Bryant próbował naprawdę wszystkiego;
              podawał ile mógł – wtedy jego podania reszta na ogół marnowała, rzucał ile
              mógł, również z mieszanymi rezultatami; bo w żadnym wariancie nie doczekuje się
              oczekiwanego wsparcia ze strony partnerów i jego trud marnuje się tak samo jak
              trenerskie usiłowania Jacksona. Absolutny brak inside game pod nieobecność
              Shaqa, permanentny shooting slump, brak oczekiwanego wsparcia ze strony
              nielicznych nowych zawodników; to wszystko tworzy naprawdę zabójczą mieszankę.
              A ostrzegałem przed sezonem – ciekawe czy teraz Kupchak i Buss wyciągną wnioski
              i zdecydują się obciążyć budżet sprowadzeniem np. Fortsona…
              Oczywiście to wszystko jest niepokojące, ale na szczęście sprawy mistrzostwa
              obecne wyniki nie przesądzają; na szczęście zresztą również dla Ciebie, bo na
              ich podstawie zdecydowanym faworytem są Mavericks ;-).
              Pzdr
              • Gość: Soulfly Fortson w Lakersach IP: *.retsat1.com.pl 20.11.02, 10:50
                To fakt. Kto jak kto ale Fortson by się przydał. Mam nadzieję że jego problemy
                z grą w GS spowodowane są powrotem po kontuzji, a nie tradycyjną warriorowską
                polityką kadrową.
                Ale nie zmienia to faktu że LAL powinni kołować transfer na pozycję PF.

                PS: albo Jamie Feick (tylko że jest ciągle kontuzjowany...)
                Mały, ale szatan :-)
                • Gość: calagan Re: Fortson w Lakersach IP: *.internetdsl.tpnet.pl 20.11.02, 13:36
                  Gość portalu: Soulfly napisał(a):

                  > To fakt. Kto jak kto ale Fortson by się przydał. Mam nadzieję że jego
                  problemy
                  > z grą w GS spowodowane są powrotem po kontuzji, a nie tradycyjną warriorowską
                  > polityką kadrową.

                  Zartujesz. Oczywiscie, ze to polityka GSW. Nie przypominam sobie zadnego
                  sensownego rozwiazania jednego z wielu problemow jakie mieli ze skladem w
                  ostatnich latach. Ciagle brakuje im dobrego PG. Jest niby Arenas, ale tak
                  naprawde odkryli go przypadkiem, gdy w poprzenim sezonie nagle zostali bez
                  rozgrywajacych i musieli kogos wstawic. Padlo na tego mlodziaka i o dziwo
                  sprawdzil sie. Tyle, ze teraz juz slychac glosy niezadowolenia. A oni majac
                  towar na wymiane za jakiegos przecietnego chocby PG dajacego mozliwosc zmiany
                  (nawet takiego Besta) nic nie zrobili, a wrecz sklocili druzyne (Fortson sie
                  wkurzyl, ze bez rywalizacji zdjeli go z wyjsciowego PF). Powtorzy sie sytuacja
                  Jacksona i Blaylocka.


                  > Ale nie zmienia to faktu że LAL powinni kołować transfer na pozycję PF.
                  >

                  Jak juz Wilt wspomnial dyskutowalismy na ten temat. Faktem jest, ze graja
                  zaskakujaco slabo, nawet biorac pod uwage brak Shaqa. Glowna przyczyna, o
                  ktorej juz wszyscy mowili, jest brak wsparcia dla Kobe`go ze strony partnerow
                  (kontuzje takze - ot taki George nie gra juz kilka meczow). Wydaje mi sie, ze
                  druzyna ma jakis straszliwy kryzys strzelecki, bo w poprzednich latach nawet
                  pod nieobecnosc O`Neala grali lepiej (a przynajmniej skuteczniej). Bardzo
                  mozliwe, ze nalozyly sie tutaj rozne przyczyny. Poczawszy od braku jedengo z
                  liderow, poprzez slabsza forme, a skonczywszy na tym, ze jest to dopiero
                  poczatek sezonu i czesto wyniki pierwszego miesiaca nijak nie maja sie do
                  reszty sezonu (czego sztandarowym przykladem moze by samo LAL z zeszlego roku i
                  slynny run 16-1). Transfery w trakcie sezonu sa bardzo malo prawdopodobne, a
                  przynajmniej jesli chodzi o graczy waznych dla druzyny. Mozliwa jest wymiana
                  dwa buraki za jeden ziemniak w celu zmniejszenia plac, ale generalnie nie beda
                  one rzutowac na glowny czlon zespolu. Niestety Brand gra dobrze i nasze
                  rozwazania w kwestii pozyskania chyba prysnal jak banka mydlana. Jesli Buss i
                  Kupchak w koncu zrozumia, ze chyba w ten sposob dlugo ta ekipa nie pociagnie to
                  zrobia jakas rewolucje, ale mam wrazenie, ze pojda na minimalizm i podpisza
                  Howarda. W miare proste i tanie jak dla nich. Ale to niestety nie rozwiaze
                  problemow druzyny na dluzsza mete.


                  > PS: albo Jamie Feick (tylko że jest ciągle kontuzjowany...)
                  > Mały, ale szatan :-)

                  Mysleli juz nad nim jakies 2 lata temu, ale doszli do wniosku, ze jest za
                  miekki w obronie. Nets dodawali go w transakcji z Gillem. Nie pamietam co wtedy
                  sprzedawali LAL.
                  • Gość: Soulfly Na moment o GSW IP: *.retsat1.com.pl 20.11.02, 14:22
                    Szkoda Fortsona. taki dobry rebonder...
                    Ale swoją drogą dziwne że taka drużyna może się uchować w NBA. Przez wiele lat
                    za największych cieniasów uchodzili Clippersi i Dallas, ale oto zawodnicy
                    wybrani przez GS w 1szej rundzie draftu w ciągu ostatnich 10 lat:

                    91-92 Billy Owens (trochę pograł, gdzie jest dziś?)
                    92-93 L. Sprewell (wciąż zajebisty, ale w NY)
                    93-94 Ch. Webber (wytrzymał tylko sezon)
                    94-95 Carlos Rogers (tak tułał się i tułał... ostatnio w Indianie)
                    95-96 Joe Smith (No 1. Gorszy był jeszcze Pervis Ellison. Na razie...)
                    96-97 Todd Fuller (masakra...)
                    97-98 Adonal Foyle (tak samo... ale do dziś to tuszują)
                    98-99 A. Jamison (wybrali Cartera, ale się wymienili...)
                    99-00 Vonteego Cummings (wybrali Jeffa Fostera(?) ale się wymienili)
                    00-01 nie wiem co z draftem (sorry) ale znaleźli Marca Jacksona, dla mnie
                    największą zagadkę w NBA (1 sezon zajebisty, potem
                    pokłócili się z nim, a później klapa, także w
                    Minnesocie)
                    01-02 Jason Richardson (niezły, ale sprowadzili go mając Hughes`a i Surę)
                    02-03 Mike Dunleavy jr. (wiadomo... 27,3%)

                    Prócz tego mieli mnóstwo innych extra zawodników (T.Hardaway, T.Gugliotta,
                    J.Jackson, etc.) z których mogli zbudować wielką drużynę.

                    Biorąc pod uwagę umiejętności zarządzania drużyną, Gary St.Jean mógłby z
                    powodzeniem prowadzić Ideę Śląsk Wrocław
                • Gość: Wilt O Lakers i Warriors IP: proxy / *.gov.pl 21.11.02, 09:25
                  Lakers c.d. Niezależnie od obiektywnej klasy czy wieku ich obecnych role
                  players, jedno dodatkowo uderza; brak pasji i woli walki (po zupełnie innych
                  przedsezonowych zapowiedziach). Tylko Kobe się stara; reszta zdaje się czekać,
                  aż wróci Big Fella i razem z Kobem wszystko załatwią, włącznie z four- peat,
                  startując nawet z 8. miejsca w play offs. Fishowi czy Foxowi pozostanie odebrać
                  tylko czwarte mistrzowskie pierścienie, w sytuacji, gdy o tyle bardziej
                  zasługujące na to sławy w rodzaju Baylora czy Stocktona nie mają nawet jednego…
                  Calagan, jeśli LAL dokonywałoby teraz transferów w celu OBNIŻENIA KOSZTÓW, to
                  to już byłoby ostateczne samobójstwo. Tego chyba jednak nie będzie; jeśli już,
                  to będą szukali wzmocnień. Na razie czekamy na piątek i powrót Shaqa. Na rok
                  2003 przypominam o swoim nowym pomyśle w osobie K. Thomasa – może on by się
                  nadał? Chyba jednak bardziej niż Feick ;-).
                  Co do Branda, nadziei na jego pozyskanie nie pokładałem w słabszej grze (gra
                  zresztą podobnie jak przed rokiem), ale w skąpstwie Sterlinga. Na razie pojawia
                  się coraz więcej głosów ekspertów, że dla Clippers priotytetem nr 1 do
                  zatrzymania będzie Andre Miller.

                  Warriors. Dorobek St. Jeana nie jest taki zły, jak go przedstawiacie; wydaje mi
                  się, że był już GM, gdy Warriors radzili sobie bardzo dobrze z ekipą Run TMC
                  Hardaway – Richmond – Mullin i pod Nelsonem. Potem klub miał ciekawych ich
                  nastepców w osobach Sprewella i Webbera, ale wszystko popsuły konflikty z
                  trenerami, przyszły więc lata chude. Teraz jednak znów mają obiecujący i
                  kompletny młody skład (chyba nie ma wątpliwości, ze Richardson jest dobry i o
                  wiele lepszy do Hughesa z Surą, Arenas sprawdza się na PG dobrze i coraz
                  lepiej, a Dunleavy – jak już pisaliśmy – zaczyna się odnajdywać), potrzebujący
                  głównie zgrania i nabrania doświadczenia. Jedyny ich kłopot kadrowy to Fortson,
                  w sytuacji, gdy Musselman woli Murphy’ego – ale tym akurat się nie martwię,
                  jeśli oznacza to jakąś, choćby odległą, szansę dla Lakers. ;-)

                  Pzdr
                  • Gość: calagan Re: O Lakers i Warriors IP: *.acn.pl 22.11.02, 19:18
                    Gość portalu: Wilt napisał:

                    > Lakers c.d. Niezależnie od obiektywnej klasy czy wieku ich obecnych role
                    > players, jedno dodatkowo uderza; brak pasji i woli walki (po zupełnie innych
                    > przedsezonowych zapowiedziach). Tylko Kobe się stara; reszta zdaje się
                    czekać,
                    > aż wróci Big Fella i razem z Kobem wszystko załatwią, włącznie z four- peat,
                    > startując nawet z 8. miejsca w play offs. Fishowi czy Foxowi pozostanie
                    odebrać
                    >
                    > tylko czwarte mistrzowskie pierścienie, w sytuacji, gdy o tyle bardziej
                    > zasługujące na to sławy w rodzaju Baylora czy Stocktona nie mają nawet
                    jednego&

                    Niestety mam wrazenie ze masz racje. Niestety. Jesli tak jest i widza to
                    szefowie klubu (a zwlaszcza Buss), to mam nadzieje, ze zrobia czystke w
                    zespole, ale po sezonie.


                    > #8230;
                    > Calagan, jeśli LAL dokonywałoby teraz transferów w celu OBNIŻENIA KOSZTÓW,
                    to
                    > to już byłoby ostateczne samobójstwo. Tego chyba jednak nie będzie; jeśli
                    już,
                    > to będą szukali wzmocnień. Na razie czekamy na piątek i powrót Shaqa. Na rok
                    > 2003 przypominam o swoim nowym pomyśle w osobie K. Thomasa – może on by s
                    > ię
                    > nadał? Chyba jednak bardziej niż Feick ;-).

                    Mowiac o transferach w celu oszczednosci mialem na mysli graczy typu Murray,
                    czy Madsen. Piaty rzut do gry. Sprzedanie tych lepszych faktycznie byloby
                    przyznaniem, ze nie gramy juz w tym roku o mistrza. Ponoc faktycznie szukaja
                    wzmocnien, ale plotki jakie czytalem w tym temacie zalamuja mnie (Sprewell,
                    ale sami plotkarze odzucili i E.Robinson - ja wiem?). Odnosnie Thomasa -
                    faktycznie jest niezly, bylby ciekawym graczem, ale czy rozwiazalby nasz
                    problem? Niewiadomo. Feick? Pisalem, kontuzjogernny i miekki.


                    > Co do Branda, nadziei na jego pozyskanie nie pokładałem w słabszej grze (gra
                    > zresztą podobnie jak przed rokiem), ale w skąpstwie Sterlinga. Na razie
                    pojawia
                    >
                    > się coraz więcej głosów ekspertów, że dla Clippers priotytetem nr 1 do
                    > zatrzymania będzie Andre Miller.
                    >

                    Tak, ale mowi sie tez, ze Odom jest na wylocie. A skoro tak to drugi max moze
                    przypasc wlasnie Brandowi, a poniewaz jest sporo graczy sredniego poziomu, to
                    i place dla nich spadna (wieksza konkurencja), a co za tym latwiej utrzymac
                    tych ich sredniakow (a Baylor wydaje sie byc sensownym GM).


                    > Warriors. Dorobek St. Jeana nie jest taki zły, jak go przedstawiacie; wydaje
                    mi
                    >
                    > się, że był już GM, gdy Warriors radzili sobie bardzo dobrze z ekipą Run
                    TMC
                    > Hardaway – Richmond – Mullin i pod Nelsonem. Potem klub miał ciekaw
                    > ych ich
                    > nastepców w osobach Sprewella i Webbera, ale wszystko popsuły konflikty z
                    > trenerami, przyszły więc lata chude. Teraz jednak znów mają obiecujący i
                    > kompletny młody skład (chyba nie ma wątpliwości, ze Richardson jest dobry i
                    o
                    > wiele lepszy do Hughesa z Surą, Arenas sprawdza się na PG dobrze i coraz
                    > lepiej, a Dunleavy – jak już pisaliśmy – zaczyna się odnajdywać), p
                    > otrzebujący
                    > głównie zgrania i nabrania doświadczenia. Jedyny ich kłopot kadrowy to
                    Fortson,
                    >
                    > w sytuacji, gdy Musselman woli Murphy’ego – ale tym akurat się nie
                    > martwię,
                    > jeśli oznacza to jakąś, choćby odległą, szansę dla Lakers. ;-)
                    >

                    No tak, ale jesli maja niemal co roku takie klopoty kadrowe jak ten z
                    Fortsonem to to zle o nich swiadczy. Wyobraz sobie, ze w drafcie maja
                    szczescie i biora kogos bardziej obiecujacego od Arenasa, czy Richardsona.
                    Kolejny konflikt? Bardzo prawdopodobne. To tyle. Wiecej jak bede mial wiecej
                    czasu.
                    • Gość: Wilt Re: O Lakers i Warriors IP: *.waw.cdp.pl / *.gov.pl 26.11.02, 12:23
                      - Co do Warriors, powtarzam; ja bym nie przesadzał. To, że Musselman po prostu
                      od Fortsona woli Murphy’ego – to normalna sprawa, a nie kłopot kadrowy, za jaki
                      można by uznać dawną sytuację z Marcem Jacksonem. Coach może sobie na to
                      pozwolić, bo i tak Warriors pozostają najlepiej zbierającym klubem ligi; a
                      fajnie, że przy okazji Fortson staje się „expendable”. Ostatnio z Bucks; 4
                      zbiórki w 5 minut! Naprawdę by się przydał pod koszem…

                      - Lakers i Brand. Calagan, uwierz; eksperci w obecnej sytuacji NBA przewidują 2-
                      3 maksymalne kontrakty W CAŁEJ LIDZE (Duncan, Kidd i pewnie J. O”Neal). Nie ma
                      szans, żeby doszły jeszcze do nich 2 z JEDNEGO KLUBU, i to akurat ze skąpych
                      Clippers (tak, Baylor jest dobrym GM, ale – jak już bywało – może zostać
                      obciążony skutkami fatalnych decyzji Sterlinga); a jeśli już wyplują kasę na
                      jeden taki, to na A. Millera. Dopiero potem mogą zastanawiać się; Brand,
                      Olowokandi (którego trudniej byloby zastąpić niż Branda), czy może żaden z
                      nich. Brand jest wprawdzie RFA, przez co łatwiej go zatrzymać niż Kandiego;
                      ale tak czy owak, jeśli Lakers mogliby go złowić, uważam, że należy za wszelką
                      cenę spróbować.
                      A po sezonie duże zmiany – niezależnie od jego wyniku – naprawdę powinny być;
                      już nie mogę się ich doczekać… ;-)

                      Pzdr
                      • Gość: calagan Re: O Lakers i Warriors IP: *.acn.pl 27.11.02, 15:38
                        Gość portalu: Wilt napisał:

                        > - Co do Warriors, powtarzam; ja bym nie przesadzał. To, że Musselman po
                        prostu
                        > od Fortsona woli Murphy’ego – to normalna sprawa, a nie kłopot kadr
                        > owy, za jaki
                        > można by uznać dawną sytuację z Marcem Jacksonem. Coach może sobie na to
                        > pozwolić, bo i tak Warriors pozostają najlepiej zbierającym klubem ligi; a
                        > fajnie, że przy okazji Fortson staje się „expendable”. Ostatnio z B
                        > ucks; 4
                        > zbiórki w 5 minut! Naprawdę by się przydał pod koszem…

                        Ja nie twierdze, ze coach nie moze sobie na to pozwolic, tylko, ze robi to
                        bez jakiejkolwiek szansy powownania dla kontrkandydata (bylo nie bylo jednego
                        z lepszych zbierajacych ligi) i sadza go na glebokiej rezerwie. Kiedy koles
                        chce odejsc klub mowi bujaj sie. Nie oddamy. A to juz jest lekko wkurzajacy
                        tym bardziej jesli to nie jest pierwszy przypadek. Klub jako taki mi zwisa i
                        powiewa, ale zaluje, ze tacy dobrtzy gracze sie marnuja bo ktos ma sie uparl.
                        Zwroc uwage, ze Blaylock skonczyl sie w Golden, chociaz byl calkiem ciekawym
                        zawodnikiem. Jednak przez lata odmawiali mu transferu i koles praktycznie
                        dotrwal do konca kontraktu i skonczyl po cichu kariere.


                        >
                        > - Lakers i Brand. Calagan, uwierz; eksperci w obecnej sytuacji NBA
                        przewidują 2
                        > -
                        > 3 maksymalne kontrakty W CAŁEJ LIDZE (Duncan, Kidd i pewnie J. O”Neal). N
                        > ie ma
                        > szans, żeby doszły jeszcze do nich 2 z JEDNEGO KLUBU, i to akurat ze skąpych
                        > Clippers (tak, Baylor jest dobrym GM, ale – jak już bywało – może z
                        > ostać
                        > obciążony skutkami fatalnych decyzji Sterlinga); a jeśli już wyplują kasę
                        na
                        > jeden taki, to na A. Millera. Dopiero potem mogą zastanawiać się; Brand,
                        > Olowokandi (którego trudniej byloby zastąpić niż Branda), czy może żaden z
                        > nich. Brand jest wprawdzie RFA, przez co łatwiej go zatrzymać niż Kandiego;
                        > ale tak czy owak, jeśli Lakers mogliby go złowić, uważam, że należy za
                        wszelką
                        > cenę spróbować.

                        Ja wierze, ale ciegle sie zamartwiam, ze nawet jak LAL przystapia do batali o
                        Branda to umocza. A jak juz pisalem przystapienie do niej oznacza
                        wyczyszczenie ostre skladu z wiekszosci obecnie posiadanych zawodnikow (poza
                        big2, Georgem, Rushem). Wiesz co by to oznaczalo - gloe 2 asy. A fakt, ze jest
                        restrickt (o czym nie wiedzialem - jestes pewny?) dobija mnie juz zupelnie bo
                        jak znam mentalnosc Kupa to nie podejmie tego ryzyka.

                        > A po sezonie duże zmiany – niezależnie od jego wyniku – naprawdę po
                        > winny być;
                        > już nie mogę się ich doczekać… ;-)

                        To jest pewne bo nawet sam Kupchak cos o tym wspomina. Aby tylko na lepsze.
                        • Gość: Wilt Re: O Lakers i Warriors IP: proxy / *.gov.pl 27.11.02, 16:29
                          Co do Warriors, już nie ma się co spierać, ale zwrócę jeszcze tylko uwagę, że
                          każdy medal ma 2 strony. Z jednej St Jean swoimi decyzjami w ostatnich latach
                          stał się bardzo niepopularny, szczególnie w mediach (nic dziwnego zresztą,
                          skoro z mediami nie chce rozmawiać), i np. ostatnio jeden z ekspertów, bodaj
                          Stein, zaliczył go do 3 najgorszych GM ligi; a z drugiej, patrząc na obecny
                          stan zespołu, skład i najbliższe perspektywy, chyba z Warriors zamieniliby się
                          nie tylko Knicks czy Heat, ale także (to skąpstwo właściciela!) Clippers. Więc
                          nie jest aż tak źle.
                          Lakers: ja też się niepokoję, ale próbować trzeba, bo w momentach zwątpienia
                          myślę teraz, że four-peat będzie wymagał cudu na miarę Celtów w 1969 czy Rakiet
                          w 1995; a na five-peat w tym samym składzie nie ma już żadnych szans. A propos;
                          jeśli będziemy zatrudniać tylko w ramach 4,5 mln exception, poniżej Branda,
                          może od Howarda lepszy byłby K. Clark, trochę chudy, ale też dawający sobie
                          radę nawet na centrze. Jak myślisz?
                          • Gość: calagan Re: O Lakers i Knicks IP: *.acn.pl 03.12.02, 19:13
                            Wilt, czy nie uwazasz, ze Lakers mogli wykorzystac szanse jaka bylo medical
                            exeption Knicksow zeby pozyskac Thomasa? Moznaby im w zamian opchnac Walkera i
                            Madsena. Wszyscy byliby zadowoleni. Tamtym sie konczy kontrakt i Thomasowi
                            tez, a moze LAL zatrzymaliby go na kolejne lata?
                            • Gość: calagan Re: O Lakers i Knicks IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 05.12.02, 08:14
                              Gość portalu: calagan napisał(a):

                              > Wilt, czy nie uwazasz, ze Lakers mogli wykorzystac szanse jaka bylo medical
                              > exeption Knicksow zeby pozyskac Thomasa? Moznaby im w zamian opchnac Walkera
                              i
                              > Madsena. Wszyscy byliby zadowoleni. Tamtym sie konczy kontrakt i Thomasowi
                              > tez, a moze LAL zatrzymaliby go na kolejne lata?

                              Nie czytac, szkoda oczu. Chyba mi na mozg padlo, ze cos takiego napisalem.
                              Myslalem o jednym napisalem o drugim. Powtarzam, nie czytac. Ach ten stres -;)).
                              • Gość: Wilt Re: O Lakers i Knicks IP: *.waw.cdp.pl / *.gov.pl 09.12.02, 15:57
                                Nie ma sprawy, calagan ;-) – rozumiem, sam już zaczynam być coraz bardziej
                                zdesperowany w poszukiwaniu możliwości wzmocnienia Lakers już w tym sezonie.
                                Fortson? L. Wright? Są jakieś szanse? Nawet na tak tanie uzupełnienia dziur w
                                składzie jak G. Foster (w LAL już nawet grał) czy J. Jackson, Buss kasy
                                poskąpił. Chyba chce poczekać aż do trade deadline, aby upewnić się, że
                                naprawdę jest tak źle, tak jakby można mieć wątpliwości; tylko że wtedy może
                                być już za późno na walkę o przewagę własnego parkietu nawet w I rundzie.

                                P.S. Czyżby jednak przebudzenie po meczu z Dallas? Za wcześnie wyrokować.

                                P.P.S. Odnośnie pomysłu wyrażanego już przeze mnie:

                                "Steve (Ceres): What do you think of a trade involving the Lakers Samaki Walker
                                and Golden States Danny Fortson? I've heard that Fortson is unhappy in Golden
                                State and I think he would improve the Lakers rebounding and defense from the 4
                                position. Do you think it could happen, and would it help the Lakers?

                                Chad Ford: The Lakers are looking at their options. Publicly they maintain that
                                they won't make a hasty decision on this team. But privately, Mitch Kupchek and
                                Co. are worried. Something is missing. They need help at the four, but to make
                                a deal work they'd have to give up Walker and Tracy Murray to get the salaries
                                to work. The move would, however, make sense for both clubs. The Lakers have
                                been looking for a strong inside rebounder for years and the Warriors have
                                shopped Fortson all summer."

                                Może jednak? ;-)
      • Gość: mwg Do Wilta IP: *.chello.pl / *.chello.pl 20.11.02, 19:44
        Abstrahując od wszystkich wcześniejszych wypowiedzi chyba nie uważasz, że
        Kobe jest (lub kiedykolwiek będzie) lepszy od Jordana? (nie myślę o jednym
        sezonie, tylko o całej karierze). Może się mylę, ale uważam że Kobe właśnie
        teraz jest u szczytu swoich możliwości i raczej nic wielkiego w NBA już nie
        zdziała.
        Ps. Nie odbieraj tego jako atak na Kobe'go, to jest po prostu moje zdanie
        na ten temat.
        • Gość: HyLo Re: Do Wilta IP: *.phils.uj.edu.pl 20.11.02, 20:06
          Gość portalu: mwg napisał(a):

          > Abstrahując od wszystkich wcześniejszych wypowiedzi chyba nie uważasz, że
          > Kobe jest (lub kiedykolwiek będzie) lepszy od Jordana? (nie myślę o jednym
          > sezonie, tylko o całej karierze). Może się mylę, ale uważam że Kobe właśnie
          > teraz jest u szczytu swoich możliwości i raczej nic wielkiego w NBA już nie
          > zdziała.
          > Ps. Nie odbieraj tego jako atak na Kobe'go, to jest po prostu moje zdanie
          > na ten temat.

          wprawdzie do Wilta, ale ja się wtrącę.
          Krótko: Jordan zdobył swój pierwszy tytuł w wieku lat 28, Bryant ma teraz 24.
          Powszechnie uważa się, że dla koszykarza najlepszy wiek to ok. 28-30 lat - i
          kariery większości graczy to potwierdzają.
          Nie twierdzę, że Kobe prześcignie MJ-a, ale na pewno ma ten potencjał. Jordan
          pozostanie największym graczem swojej epoki, ale nie można po prostu zakładać,
          że nikt go nigdy nie przewyższy.
      • Gość: Soulfly Reasumując o Bryancie... IP: *.retsat1.com.pl 20.11.02, 20:25
        Ta dyskusja ciągnie się i ciągnie... a oto fakty:

        1. Bryant z O`Nealem zdobyli 3 tytuły mistrza dla Lakers
        2. 2 lata temu Allen Iverson poprowadził Philadelphię do finałów
        3. Rok temu Jason Kidd poprowadził New Jersey do finałów
        4. W tym roku Bryant (bez O`Neala) doprowadził Lakers do wyniku 3-8

        Fani Bryanta powiedzą że to przez brak wsparcia w reszcie drużyny.

        Pismo Święte mówi: JEŚLI JESTEŚ DOBRY TO... JESTEŚ DOBRY :-)
        • Gość: Wilt Re: Reasumując o Bryancie... IP: proxy / *.gov.pl 21.11.02, 09:26
          I o Kobem.
          HyLo już Ci odpowiedział, mwg, ale odpowiem i ja. Na wstępie; ja w ogóle nie
          mam tak nabożnego stosunku do Jordana (szczególnie że nawet nie sądzę, że był
          best ever), więc i nie sądzę, żeby jego prześcignięcie było w ogóle niemożliwe.
          Żeby jednak w ogóle można mówić o możliwości prześcignięcia MJ, Kobe musiałby
          najpierw osiągnąć porównywalny z nim status, taki jaki moim zdaniem mają
          Robertson, Kareem, Magic czy Bird. I czy to jest możliwe? Uważam, że tak. Jak
          już wspominaliśmy HyLo i ja, koszykarze z reguły dochodzą do szczytu możliwości
          w wieku ok. 28 lat; Kobe (czasem się o tym zapomina, patrzą, ile już osiągnął)
          ma dopiero lat 24, z roku na rok – chyba nie zaprzeczysz – robi się coraz
          lepszy, więc czemu sądzić, że jest wyjątkiem od tej reguły? Poza tym –
          abstrahując nawet od tego – nawet teraz pokazywałby jeszcze więcej, gdyby miał
          szansę gry na stałe jako pierwsza opcja, w zespole zbudowanym wokół niego, jak
          Sixers zbudowani są wokół Iversona, czy Spurs wokół Duncana, a nie w zbudowanej
          wokół nieobecnego Shaqa grupie rzucającej około 30%, gdzie najlepszym wysokim
          zawodnikiem jest… Samaki Walker. Dlatego nie śpieszmy się z osądzaniem, że
          Bryant osiągnął już szczyt możliwości (choć i tak nawet gdyby tak było, zarobił
          już na miejsce wśród 10 najlepszych SG wszechczasów). To samo kieruję do
          Soulfly’a, z dodatkowym pytaniem; ile osiągnęli w regular season, nie mówiąc
          już o play offs, Kidd i Iverson, kiedy nie mieli jeszcze odpowiedniego
          wsparcia? Kidd przed ostatnim sezonem i Iverson przed przedostatnim, o których
          wspominasz, byli zresztą za to często krytykowani – i o tym trzeba pamiętać,
          kiedy dyskutujemy teraz o Bryancie.
          • Gość: Alex Re: Reasumując o Bryancie... IP: proxy / 193.0.117.* 21.11.02, 19:53
            Lakers bez Shaq`a osiągają niewiele. To racja. Czy gdyby nie było Koby`ego a
            byłby Shaq czy wynik byłby lepszy? Pewnie byłby. Ale nie zmienia to faktu, że
            Koby ma wszystko przed sobą. Jest bardzo młodym graczem i szczyt swoich
            umiejętności ma jeszcze przed sobą.
            Pamiętajmy jak było K.A-J. Przyszedł do Milwaukee i uczynił klub potęgą. Dzieki
            ściągnięciu O.Robertsona Milwaukee zdobyli tytuł mistrzowski (1971), byli w
            finale gdzie przegrali z Bostonem 3-4 (1974) i wlatach 1970-1974 tylko raz
            Milwaukee nie grało w finale konferencji (choć od 1971 mieli zawsze co rok
            gorszy relultat). A-J był 2 razy najlepiej punktującym, chyba również wygrał
            klasyfikację na najlepiuej zbierającego. 71, 72, 74 był MVP. Odszedł Robertson
            i Milwaukee z A-J ale bez Robertsona nie weszli do PO. W następnym sezonie
            sprzedano Jabbara do L.A.Lakers. Ale ci oddali w zamian prawie cały zespół i
            Lakers przez prawie całą II poł. lat 70-dziesiatych nie osiągali praktycznie
            sukcesów. Tytuły mistrzowskie pojawiły się wraz z przyjściem do Lakers
            E.Johnsona i pojawieniu się takich graczy jak Worthy, McAdoo, B.Scott. Czy
            znaczy to, że Kareem nie był wielkim graczem. Był, Ale gdy gra się z
            przeciętniakami, bez innych gwiazd trudno o sukcesy.
            Lakers w końcu grają na zachodzie gdzie rywalizacja jest trudniejsza. Przegrali
            z kilkoma silnymi zespołąmi, z którymi i z Shaq`iem mieliby kłopoty (S.Antonio
            2 razy, Dallas). T.McGrady kiedy ratował Orlando miał może lepsze wyniki, ale
            to słabiutki wschód.
            Pozdr
            • Gość: toms Re: Reasumując o Bryancie... IP: 217.153.60.* 22.11.02, 10:51
              a ten znowu o tych konferencjach

              piszac w stylu Wilta Alex czy ty na prawde uwazasz ze czytelnicy tego forum nie
              wiedza iz obecnie LAL z zespolami ze swojej konferencji maja wynik 3:5 a ze
              wschodem maja 0:4 !!! Spojrz najpier na liczby a potem wypisuje takie rzeczy
              bo forumowicze na prawde potrafia sprawdzac fakty i wiedza kiedy sie mijasz z
              prawda :-)
            • Gość: Wilt Re: Reasumując o Bryancie... IP: proxy / *.gov.pl 22.11.02, 13:13
              Alex: zgadzam się. Z uwagi na czynniki, o których już mówiliśmy (zespół
              zbudowany jest wokół Shaqa itd.), Lakers bez Kobego zamiast bez Shaqa
              radziliby sobie może trochę lepiej, ale i tak byliby poniżej .500; żeby odnosić
              sukcesy, przy słabości obecnej supporting cast, LAL potrzebują obu swoich
              supergwiazd RAZEM I W PEŁNI FORMY. Choć trzeba przyznać, że ostatnio ze Spurs
              role players zagrali lepiej (i porażka z tak silnym zespołem 7 pkt. na
              wyjeździe już takiej ujmy nie przynosi), ale za to czytałem ostatnio parę
              krytycznych opinii nt. Jacksona, jako zbyt mało kreatywnego w trenerce podczas
              nieobecności O”Neala. Tak czy owak, Shaq i Kobe muszą wreszcie zagrać razem, a
              że temu pierwszemu trochę czasu jeszcze zajmie dojście do formy, poczekamy
              jeszcze, zanim będzie można w pełni ocenić obecną siłę Lakers.

              Toms: może nie powinno dziwić, że skoro po paru spotkaniach rozdajesz i
              odbierasz już mistrzostwo, tak samo wyrokujesz już z niezachwianą pewnością o
              sile poszczególnych konferencji, ale naprawdę; z jednym i drugim jeszcze
              przyhamuj. Początkowo i Kings mieli ujemny bilans ze Wschodem, ale wszystko
              zaczyna już dochodzić do normy po okresie, w którym aż 3 z 4 czołowych drużyn
              Zachodu – Lakers, Kings i Spurs – zaczęły sezon nie najlepiej. Może Wschód
              zbliży się w tym sezonie do Zachodu, ale nie ma żadnych przesłanek, żeby
              sądzić, że choćby się z nim zrówna – a głównymi faworytami i tak pozostają
              kluby Zachodu. Pomijając to zresztą, i tak Alex mówił o POPRZEDNIM sezonie, w
              którym T – Mac doprowadził Magic do play offs, owszem (gdzie przyćmił go jednak
              B. Davis), a wtedy sam w końcu przyznałeś, że Wschód był słabszy – ile razy
              muszę to jeszcze przypomnieć? Teraz Wschód wydaje się mocniejszy, choć i tak
              słabszy od Zachodu; ale teraz z kolei McGrady ma znacznie lepszych pomocników,
              szczególnie z Hillem, niż KB bez O’Neala.

              I jeszcze jedno porównanie dla Soulfly’a, żeby dodatkowo zilustrować mu
              błędność nierozróżniania klasy osobistej zawodnika od klasy jego zespołu. Czy
              powiedziałbyś, że Iverson w sezonie 01/02 grał gorzej niż w sezonie 00/01? Na
              pewno nie, statystyki miał nawet trochę lepsze; a przecież Sixers grali
              znacznie gorzej, więc zgodnie z Twoją logiką i on był ZNACZNIE GORSZY.

    Popularne wątki

    Nie pamiętasz hasła

    lub ?

     

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

    Nakarm Pajacyka