karny z kapelusza nie był - w sensie takim że nie ma czego zarzucić sedziemu.
po prostu Grosso wzniósł się na wyżyny jednej z trzech podpór calcio (obok
kunktatorstwa i dobrze wycelowanych łokci/kolan).
"przepiękny" pokaz tego, za co nienawidzę włoskiej reprezentacji. jakby
pierdyknął bramkę/zaliczył porządną asystę po tym rajdzie, to biłbym mu brawo
mimo niechęci, bo szedł wspaniale. ale w tej sytuacji zostaje tylko niesmak.
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.