Forum Sport Sport
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    Australian Open: Federer-Gonzalez w finale

    IP: *.nsw.bigpond.net.au 26.01.07, 11:39
    no to zapowiada sie final!tylko rece zacierac
    Obserwuj wątek
      • Gość: PIJANY KSIĄŻĘ Nadzwyczajna gra Gonzaleza. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.01.07, 12:55
        GONZALES - HAAS 6 - 1, 6 - 3, 6 - 1. Kolejny popis Chilijczyka, grał po
        prostu nadzwyczajnie. Coś takiego rzadko się dziś (poza Federerem rzecz
        jasna) ogląda. Rozpędzony Fernando był nie do zatrzymania i Haas został
        rozniesiony, wręcz zmieciony z kortu. Wyśmienity i bardzo efektowny (a na
        dodatek efektywny) tenis zaprezentował Gonzo. Tenis totalny, tak to chyba
        trzeba nazwać.
        Set pierwszy - Chilijczyk od razu ruszył z kopyta i wygrał 11 pierwszych
        piłek. Przełamał Niemca do zera, swój serwis wygrał do zera i prowadził 40-0
        przy serwisie rywala. Haas ocknął się w końcu i wygrał jednak tego gema. W
        kolejnym Tommy ruszył do boju, wygrał dwie piłki i wtedy wydawało się, że
        załapał się do gry. Fernando nic sobie z tego nie robił (po mistrzowsku
        spokojny był przez cały mecz) i 3-1 dla niego. Firmowa bomba forehandowa
        Gonzaleza zaczyna gem piąty, a kończy go zwycięski return, na który serwujący
        Niemiec się nadziewa. Przełamanie i 4-1 jest. Na tym nie koniec: forehand,
        dwa asy i forehand wzdłuż linii. 5-1. Gem siódmy: w końcówce kiepski skrót
        Haasa i 40-40, potem Niemiec próbuje loba, ale Chilijczyk sięga i piłka
        setowa. Haas skarcony wspaniałym minięciem. Set 6 - 1 Gonzalez. Niemiec poza
        kilkoma akcjami nie istnieje, a Gonzo niemal bezbłędny.
        Set drugi - gem otwarcia dla Fernando (kilka ładnych akcji z obu stron, nawet
        równowaga była). Gem drugi - frustracja Haasa wyraźnie narasta. Psuje łatwą
        piłkę, następuje wybuch wściekłości, potem podwójny błąd serwisowy i 2-0
        Gonzalez. Wygrywają serwisy i 3-1. Olbrzymie starania Tommy podejmuje w
        kolejnym gemie (była równowaga) i nic. 4-1. Potem łatwy gem Niemca. Następny,
        wyborny Gonzaleza (do wielokrotnego oglądania się nadaje). Następnie Haas do
        zera, ale przy serwisie Gonzaleza wygrywa tylko pierwszą piłkę, a dalej as,
        następnie Haas pogoniony po całym korcie, a sprawę załatwiają dwie akcje przy
        siatce. Set 6 - 3. Haas bezradny długimi momentami, dwukrotnie był bliski
        niszczenia swojej rakiety w tym secie.
        Set trzeci - zaczyna Haas. Gonzalez od razu rewelacyjnie mija. Haas dalej
        psuje i koniec końców break pointy. Przy drugim Niemiec złapany w siatkę
        (Karol Stopa: "taka piękna katastrofa"). Z kolei wspaniały gem Chilijczyka
        następuje: wzdłuż linii, forehand po kącie, lob i już 40-0. Świetna akcja
        Niemca, ale w odpowiedzi as. 2-0 F.G. Następuje jeden z niewielu dobrych
        gemów Haasa, ale Chilijczyk nie zwalnia i 3-1. Gem piąty - dwie pierwsze
        piłki wygrywa Gonzo (obie rewelacyjne, bo Niemiec miał już te akcje właściwie
        wygrane), później punkty na przemian, w końcu Niemiec znów psuje i jest
        kolejne przełamanie. Potem gem Fernando z dwoma asami i 5-1. Haas ma wyraźnie
        już dość tego lania. Przy pierwszej piłce meczowej Gonzo znów mija Niemca.
        Set 6 - 1. Mecz 3 : 0 w setach, ledwie półtorej godziny gry. Przytłaczająca
        dominacja Gonzaleza.
        O tym jak doskonale grał Chilijczyk świadczą między innymi takie fakty: 42
        piłki kończące(!) przy 82 punktach zdobytych w całym meczu i zaledwie 3
        niewymuszone błędy Fernando (Haas 21). W całym meczu Haas nie miał ani
        jednego break pointu, a równowagi przy serwisie Gonzaleza na jednej ręce
        zliczyć można. Fernando przełamał Niemca aż 7 razy. Do tego 9 asów po stronie
        Gonzo, a u Haasa ani jednego. Jeszcze kilka innych faktów można by dodać, ale
        po co. Gonzalez był lepszy w każdym elemencie gry. Wyśmienity fizycznie,
        bardzo dobry technicznie i równie świetny taktycznie.
        FINAŁ: FEDERER - GONZALEZ. Nawet niewiarygodna forma Chilijczyka może okazać
        się wobec tenisowego geniuszu Federera czymś niewystarczającym. Miejmy jednak
        nadzieję, że Gonzo znów zagra swój najlepszy tenis, czyli ten z ostatnich
        czterech meczów (Hewitt, Blake, Nadal, Haas) i będzie w stanie rzucić
        wyzwanie Szwajcarowi, a razem stworzą widowisko pamiętane latami. Federer
        zostanie zmuszony do dużego wysiłku, ale jednak wygra w czterech (pięć byłoby
        lepiej) setach.
        Nie ukrywam, że skład finału bardzo mnie osobiście cieszy, bo obaj gracze
        należą do moich tenisowych faworytów (plus Nalbandian).

    Popularne wątki

    Nie pamiętasz hasła

    lub ?

     

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

    Nakarm Pajacyka