Dodaj do ulubionych

Nauka a wiara

IP: *.e-loko.pl 12.04.04, 12:36
Prawdziwy naukowiec nie moze wierzyc w Boga, bo jak uwierzy w jedno (Boga),
to pozniej uwierzy i w krasnoludki, i w tzw. niepokalane poczecie itp. itd.
Wniosek: prawdziwy naukowiec musi byc ateista, bowiem nauka nic nie przyjmuje
na slepa wiare, a nie da sie oddzielic "prywatnej' (religijnej)
i "oficjalnej" (racjonalnej, a wiec areligijnej) osobowosci naukowca. A wiec
kazdy naukowiec, ktory deklaruje wiare, to zwykly szarlatan... :(
Edytor zaawansowany
  • witekjs 12.04.04, 18:13
    Prawdziwy naukowiec nie powinien, w takim razie być również ateistą.
    Z całą pewnością takim wojujacym, nawołujacym do "jedynej prawdy".
    To też wiara...

    Witek
  • Gość: stop IP: *.netshare.krosno.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 12.04.04, 21:29
    Też się pod tym co piszesz - podpisuję. Dobrym przykładem naukowego dystansu do
    wyznawanej wiary są prace Michała Hellera. Obiektywnie opisuje prezentowane
    teorie,nawet te,które są sprzczne z jego światopoglądem.
    Co do wiary w nauce: czyż założenie "a priori", tak długo jak nie zostanie
    potwierdzone lub obalone, nie jest wiarą?

  • Gość: Kagan IP: 195.116.92.* 13.04.04, 11:29
    Ksiadz-naukowiec to klasyczny oxymoron, bowiem mozna byc albo ksiedzem, albo
    naukowcem: tertium non datur... :( Przeciez on musi miec chyba rozdwojenie
    jazni (nie mylic ze schizofrenia), aby byc jednoczesnie ksiedzem i
    naukowcem... :( Inaczej ksiadz bedzie szukal Boga, naukowiec zas prawdy
    obiektywnej, i dojdzie do choroby umyslowej, tym razem, niestety,
    schizofrenii...;(
  • Gość: stop IP: *.netshare.krosno.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 13.04.04, 15:28
    Mylisz "osobowośc wieloraką" z otwartościa na inne hipotezy i umiejętnościa
    zapoznania sie z argumentami prezentowanymi przez oponentów,
    a wrzaskliwy fanatyzm z umiejętnościa racjonalnej obrony swojej tezy.
    Z pracami M.Hellera pewnie się nie zapoznałeś, ale za to masz już
    gotową "naukową" opinię na ich temat i stan umysłu autora.
    Do schizofrenii nie dojdzie, o to się nie martw.
    Mieszasz dwa pojęcia - fakt, że możemy konstruować teorie naukowe pomagające
    nam oddziaływać na świat i w jakiś tam sposób tłumaczyć sobie jego
    działanie ,nie odwołując się przy tym do pojęcia się do "Bóg", nie oznacza
    automatycznie dowodu na nieistnienie Boga,tym samym nie ma sprzeczności.
    Bardzo chcę zobaczyć kogoś, kto udowodni nieistnienie Boga zgodnie
    z "naukowymi" zasadami.



  • Gość: Kagan IP: 213.199.197.* 14.04.04, 16:37
    Gość portalu: stop napisał(a): Mylisz "osobowośc wieloraką" z otwartościa na
    inne hipotezy i umiejętnościa zapoznania sie z argumentami prezentowanymi przez
    oponentów, a wrzaskliwy fanatyzm z umiejętnościa racjonalnej obrony swojej
    tezy.
    - Wyjasnij dokladniej, o co ci chodzi...

    Z pracami M.Hellera pewnie się nie zapoznałeś, ale za to masz już
    gotową "naukową" opinię na ich temat i stan umysłu autora.
    - Po prostu nie uznaje za autorytet kogos, kto ma umysl zatruty nieracjonalnymi
    bredniami i jest wyznawca absuradalnej, nielogicznej religii, czyli zbioru
    zabobonow zwanym chrzescijanstwem...

    Do schizofrenii nie dojdzie, o to się nie martw.
    - Nie dojdzie tylko dzieki niskiemu IQ tego xiedza...

    Mieszasz dwa pojęcia - fakt, że możemy konstruować teorie naukowe pomagające
    nam oddziaływać na świat i w jakiś tam sposób tłumaczyć sobie jego
    działanie ,nie odwołując się przy tym do pojęcia się do "Bóg", nie oznacza
    automatycznie dowodu na nieistnienie Boga,tym samym nie ma sprzeczności.
    - To po co ten Bog, jakie jego miejsce i rola?

    Bardzo chcę zobaczyć kogoś, kto udowodni nieistnienie Boga zgodnie
    z "naukowymi" zasadami.
    - Prosze bardzo: uzyje tzw. brzytwy Ockhama: po co niepotrzebnie wprowadzac do
    nauki niedokladnie zdefiniowany i wewnetrznie sprzeczny byt zwany "bogiem",
    jesli bez niego wszystko da sie w nauce doskonale wyjasnic?
  • Gość: stop IP: *.netshare.krosno.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 16.04.04, 20:24
    Czy napewno dobrze rozumiesz co to znaczy "nie mnożyć bytów ponad potrzebę"
    Fakt,że żadna teoria naukowa nie odwołuje się do pojęcia "Bóg" nie jest
    dowodem na nieistnienie. Przykład: to przez długie lata wystarczała fizyka
    klasyczna,a nie obserwowano zjawisk wykraczących poza tę teorię nie był
    dowodem,że fizyka kwantowa jest bzdurą.
    Nie baw sie brzytwą - bo się pokaleczysz. Ona wcale nie służy do
    udowadnianiania "nieistnienia" ale jest tylko pragmatycznym "sitkiem" które
    pozwala się skupić na teoriach,które wystarczająco dobrze tłumaczą obserwowane
    fakty.
    Jeżeli nie zetknąłeś się z nazwiskiem Heller to znaczy że twój kontakt z
    kosmologią jest baaardzo nikły.

    Co do osobowości wielorakiej (wielokrotnej) to spytaj jakiegokolwiek
    psychiatrę - temat "rzeka" i bardzo ciekawy ;)


  • Gość: Kagan IP: *.e-loko.pl 17.04.04, 14:37
    Gość portalu: stop napisał(a): Czy napewno dobrze rozumiesz co to znaczy "nie
    mnożyć bytów ponad potrzebę" Fakt,że żadna teoria naukowa nie odwołuje się do
    pojęcia "Bóg" nie jest dowodem na nieistnienie. Przykład: to przez długie lata
    wystarczała fizyka klasyczna,a nie obserwowano zjawisk wykraczących poza tę
    teorię nie był dowodem,że fizyka kwantowa jest bzdurą.
    - Mylisz tu rozne rzeczy, a mianowice rozwoj nauki z wiara, ktora z definicji
    jest statyczna (Bog, jakom istota absolutnie doskonala, nie moze sie ulepszac z
    definicji) i nieracjonalna: CREDO QUIA ABSURDUM EST (Tertulianus)...

    Nie baw sie brzytwą - bo się pokaleczysz. Ona wcale nie służy do
    udowadnianiania "nieistnienia" ale jest tylko pragmatycznym "sitkiem" które
    pozwala się skupić na teoriach,które wystarczająco dobrze tłumaczą obserwowane
    fakty.
    - A one sie daja wyjasnic bez potrzeby powolywania do istnienia bytu
    zwanego "bogiem"...

    Jeżeli nie zetknąłeś się z nazwiskiem Heller to znaczy że twój kontakt z
    kosmologią jest baaardzo nikły.
    - Zetknalem sie, ale nie uwazam go za powaznego uczonego. Albo sie zdecyduje
    byc uczonym, albo xiedzem: tertium non datur... :(

    Co do osobowości wielorakiej (wielokrotnej) to spytaj jakiegokolwiek
    psychiatrę - temat "rzeka" i bardzo ciekawy ;)
    - Ale taka osobowosc nie moze normalnie funkcjonowac. Jako psycholog kliniczny
    znam takie przypadki i dyskutuje je z psychiatrami. Nie ma czego zazdroscic tym
    biedny ludziom z tzw. wieloraka osobowoscia, choc w 99% to sa tylko ich
    urojenia, ze maja wielokrotna osobowosc - robia to czesto, aby zdobyc rente
    albo litosc rodziny czy znajomych. A ten 1%, co sie wydaje "genuine", to na
    granicy bledu statystycznego. Np. ja nigdy nie spotkalem prawdziwej
    wielokrotnej osobowosci a tylko proby jej, mniej lub zrecznego, symulowania. I
    nie myl wielorakiej osobowosci ze schizofrenia, co czesto robia laicy.
    Schizofrenia, w tym na tle religijnym, to niestety czesto spotykana choroba...:(
    Pozdr.
  • arcykr 13.05.04, 20:38
    Gość portalu: Kagan napisał(a):

    > bredniami i jest wyznawca absuradalnej, nielogicznej religii, czyli zbioru
    > zabobonow zwanym chrzescijanstwem...
    Co jest nielogicznego w chrzescijanstwie?
    >
    > Do schizofrenii nie dojdzie, o to się nie martw.
    > - Nie dojdzie tylko dzieki niskiemu IQ tego xiedza...
    A skad wiesz, jakie ono jest?
    >
    > - To po co ten Bog,
    Bog sam jest ostatecznym celem wsystkiego.

    jakie jego miejsce
    Nie potrebuje miejsca, bo jest niematerialny.

    i rola?
    Czyni wszsytko, co zechce.
    >
    > - Prosze bardzo: uzyje tzw. brzytwy Ockhama: po co niepotrzebnie wprowadzac
    do
    > nauki
    niedokladnie zdefiniowany i wewnetrznie sprzeczny byt zwany "bogiem",
    Co ma istnienie do wproawadzania do nauki?

    > jesli bez niego wszystko da sie w nauce doskonale wyjasnic?
    A poza nauka?
  • Gość: Kagan IP: 195.116.92.* 13.04.04, 11:31
    Ateizm to nie religia, a jedynie mozliwy naukowy swiatopoglad!
  • Gość: wali7 IP: 80.55.113.* 13.04.04, 12:19
    Witam,
    wiara jest wiarą, a religia religią. Wiara nie wymaga dowodów, w momencie pojawiania się dowodów przestajesz wierzyć, zaczynasz wiedzieć.
    Nauka buduje natomiast hipotezy, które potem potwierdza/obala.
    Widzisz tu jakiś problem? To są dwie, rozłączne dziedziny, posługujące się odmiennym aparatem poznawczym. Ateizm w wydaniu "apostolskim" (spotykane w USA)jest zdecydowanie wiarą - wiarą w nieitnienie Boga. Znasz jakiś eksperyment udowadniający istnienie bądż nieistnienie boga?
  • Gość: Kagan IP: 213.199.197.* 14.04.04, 16:30
    Gość portalu: wali7 napisał(a): Witam, wiara jest wiarą, a religia religią.
    Wiara nie wymaga dowodów, w momencie pojawiania się dowodów przestajesz
    wierzyć, zaczynasz wiedzieć.
    - Tyle, ze wierzacy BOJA sie wiedzy, bo moze ona zachwiac ich bezrozumna wiara
    (credo quia absurdim est - Tertulianus, jeden z tzw. ojcow kosciola)...

    Nauka buduje natomiast hipotezy, które potem potwierdza/obala.
    Widzisz tu jakiś problem? To są dwie, rozłączne dziedziny, posługujące się odmi
    ennym aparatem poznawczym.
    - Problem jest w tym, kiedy wiara udajac nauke, np. jako tzw. teologia, zaczyna
    narzucac swoj nienaukowy, bezrozumny swiatopoglad naukowcom i nauce...

    Ateizm w wydaniu "apostolskim" (spotykane w USA) jest zdecydowanie wiarą -
    wiarą w nieitnienie Boga.
    - Nie mowimy tu o skrajnosciach i sekciarzach, czesto spotykanych w USA, kraju
    schylkowej cywilizacji, ale o ruchach typu "mainstream"...

    Znasz jakiś eksperyment udowadniający istnienie bądż nieistnienie boga?
    - TAK! Tzw. experyment myslowy (Gedankenexperiment, thought experiment etc.),
    uzywajacy tzw. brzytwy Ockhama, czyli po co wprowadzac niepotrzebny byt (Boga),
    jak bez niego wszystko da sie w nauce objasnic?
    Pozdr. Kagan
  • Gość: Kagan IP: 213.199.197.* 14.04.04, 16:30
    Gość portalu: wali7 napisał(a): Witam, wiara jest wiarą, a religia religią.
    Wiara nie wymaga dowodów, w momencie pojawiania się dowodów przestajesz
    wierzyć, zaczynasz wiedzieć.
    - Tyle, ze wierzacy BOJA sie wiedzy, bo moze ona zachwiac ich bezrozumna wiara
    (credo quia absurdim est - Tertulianus, jeden z tzw. ojcow kosciola)...

    Nauka buduje natomiast hipotezy, które potem potwierdza/obala.
    Widzisz tu jakiś problem? To są dwie, rozłączne dziedziny, posługujące się odmi
    ennym aparatem poznawczym.
    - Problem jest w tym, kiedy wiara udajac nauke, np. jako tzw. teologia, zaczyna
    narzucac swoj nienaukowy, bezrozumny swiatopoglad naukowcom i nauce...

    Ateizm w wydaniu "apostolskim" (spotykane w USA) jest zdecydowanie wiarą -
    wiarą w nieitnienie Boga.
    - Nie mowimy tu o skrajnosciach i sekciarzach, czesto spotykanych w USA, kraju
    schylkowej cywilizacji, ale o ruchach typu "mainstream"...

    Znasz jakiś eksperyment udowadniający istnienie bądż nieistnienie boga?
    - TAK! Tzw. experyment myslowy (Gedankenexperiment, thought experiment etc.),
    uzywajacy tzw. brzytwy Ockhama, czyli po co wprowadzac niepotrzebny byt (Boga),
    jak bez niego wszystko da sie w nauce objasnic?
    Pozdr. Kagan
  • Gość: intruz IP: *.fornet.waw.pl / 62.233.197.* 14.04.04, 21:38
    A tak szczerze Kagan, to czytales prace owego ksiedza Hellera?
    Wyglada na to, ze nie, poniewaz a priorii zakladasz jego "ograniczonosc".
    Nie jestem osoba wierzaca, ale duzo bardziej inteligentne i blyskotliwe sa
    dla mnie wypowiedzi i odkrycia ksiedza Hellera,
    ktorego ksiazki czytam z duzo wiekszym zainteresowaniem
    i zaciekawieniem niz Twoje wypowiedzi na temat prac, o ktorych nie masz pojecia.
    Sorry, ale sam stosujesz tak zwane "jezuickie metody". Jesli chcialbys sie czegos
    dowiedziec o tych metodach, polecam lekture - powiesci niejakiego Dostojewskiego.
    pzdr.intruz
  • reichman 15.04.04, 15:12
    Gość portalu: intruz napisał(a):
    A tak szczerze Kagan, to czytales prace owego ksiedza Hellera?
    - NIE, bo co ksiadz moze madrego napisac? Niech mi odpowie na pytania z konca
    tego postu. Czytalem zas sporo na temat kosmogonii, ale albo uczciwych
    teologow, co nie udaja fizykow czy astronomow, albo prawdziwych naukowcow, a
    nie ksiezy, co swiadomie lub nie szukaja wszedzie Boga i jego dzialania...

    Wyglada na to, ze nie, poniewaz a priorii zakladasz jego "ograniczonosc".
    Nie jestem osoba wierzaca, ale duzo bardziej inteligentne i blyskotliwe sa
    dla mnie wypowiedzi i odkrycia ksiedza Hellera, ktorego ksiazki czytam z duzo
    wiekszym zainteresowaniem i zaciekawieniem niz Twoje wypowiedzi na temat prac,
    o ktorych nie masz pojecia.
    - Niestety, ale mam pojecie, bo studiowalem fizyke i matematyke wyzsza na
    poziomie uniweryteckim i mam stopien doktora filozofii (philospohiae doctor z
    powaznego zachodniego uniwerytetu - kraj Commonwealthu)... Zas "prof." Heller
    to profesor nomenklaturowy, z belwederskiego nadania, a wiec zero...

    Sorry, ale sam stosujesz tak zwane "jezuickie metody". Jesli chcialbys sie czeg
    os dowiedziec o tych metodach, polecam lekture - powiesci niejakiego
    Dostojewskiegoo.
    - Ten polakozerca i zboczeniec mnie nie interesuje... czekam na powazne
    argumenty: po co Bog, jesli bez niego da sie wszystko wyjasnic?
    A oto pytania do pastora Jerzego, moze na nie odpowiedziec tez xiadz Heller:
    Jerzyku, zamiast otwierac kolejne watki odpowiedz mi na me stare pytania:
    1) Gdzie w STARYM TESTAMENCIE jest WYRAZNIE napisane, ze Bog raczy miec syna
    z niejaka Miriam, ze ow syn bedzie mial na imie Jeszua, i ze przyjdzie na
    swiat dokladnie w owej stajence i dnia 25 grudnia roku zero albo i jeden (jak
    to wlasciwie jest?), i ze skonczy na krzyzu, a pozniej jego truchlo zniknie,
    i dokladnie jak i gdzie?
    2) Po co Bogu (Jehowie) byla Maryja (Miriam)? Przeciez jak chcial miec syna,
    to mogl w mgnieniu oka stworzyc sobie od razu dojrzalego, 30-letniego
    Jezusika. Sugerujac, iz Bog potrzebowal kobiety, aby miec potomstwo to
    straszne bluznierstwo, podwazajace wszechmoc Wszechmocnego...
    3) Po co Wszechobecnemu Bogu jakis tam "duch swiety"? Przeciez jako
    Wszechobecny, Bog nie potrzebuje zadnych pomocnikow. I znow bluznisz,
    Jerzyku, a przeciez wiesz, gdzie wyladuja bluzniercy tacy jak ty czy K.
    Wojtyla (ksywka JP2)...:(
    Upamietaj sie Jerzyku, poki nie jest jeszcze za pozno!
    Twoj Kagan
  • Gość: intruz IP: *.fornet.waw.pl / 62.233.197.* 15.04.04, 22:26
    Niestety, ale inteligencja tez nie grzeszysz zbytnia, poniewaz na moje slowa:

    " Nie jestem osoba wierzaca, ale duzo bardziej inteligentne i blyskotliwe sa
    dla mnie wypowiedzi i odkrycia ksiedza Hellera, ktorego ksiazki czytam z duzo
    wiekszym zainteresowaniem i zaciekawieniem niz Twoje wypowiedzi na temat prac,
    o ktorych nie masz pojecia."
    odpisales:
    " - Niestety, ale mam pojecie, bo studiowalem fizyke i matematyke wyzsza na
    poziomie uniweryteckim i mam stopien doktora filozofii (philospohiae doctor z
    powaznego zachodniego uniwerytetu - kraj Commonwealthu)... Zas "prof." Heller
    to profesor nomenklaturowy, z belwederskiego nadania, a wiec zero..."

    ok, jestes doktorem filozofii i nie zrozumiales, ze "prace, o ktorych nie masz pojecia" to wlasnie prace ksiedza Hellera?
    Przepraszam, ale tylko idiota moze wypowiadac sie na temat faktow, ktorych nie zna.
    Jak mozna recenzowac cos ( nie mowiac o pelnej negacji) jesli sie czegos nie zna czyli NIE WIE, CO SIE NEGUJE???!!!

    Cos mi to przypomina. Jeden facet kiedys przyznal sie, ze nie znosi Zydow, bo smierdza z daleka.
    Zapytalem, czy zna jakiegos osobiscie. Odpowiedzial, ze nie.
    Zapytalem go: A co bys powiedzial na to, ze ja jestem Zydem?
    Szczena mu opadla i zrobil sie czerwony. Poklepalem go po ramieniu i powiedzialem:
    Wiesz dupku, masz wielkie szczecie, bo nie jestem Zydem, ale i tak z checia bym Ci
    przykopal...tylko, ze nie bije mniejszych.
    Uklony.
  • Gość: Kagan IP: *.internetdsl.tpnet.pl 15.04.04, 22:45
    Gość portalu: intruz napisał(a): Niestety, ale inteligencja tez nie grzeszysz
    zbytnia, poniewaz na moje slowa:
    - Stac cie tylko na atak ad personam na mmnie?

    "Nie jestem osoba wierzaca, ale duzo bardziej inteligentne i blyskotliwe sa
    dla mnie wypowiedzi i odkrycia ksiedza Hellera, ktorego ksiazki czytam z duzo
    wiekszym zainteresowaniem i zaciekawieniem niz Twoje wypowiedzi na temat prac,
    o ktorych nie masz pojecia."
    odpisales:
    "- Niestety, ale mam pojecie, bo studiowalem fizyke i matematyke wyzsza na
    poziomie uniweryteckim i mam stopien doktora filozofii (philospohiae doctor z
    powaznego zachodniego uniwerytetu - kraj Commonwealthu)... Zas "prof." Heller
    to profesor nomenklaturowy, z belwederskiego nadania, a wiec zero..."

    ok, jestes doktorem filozofii i nie zrozumiales, ze "prace, o ktorych nie masz
    pojecia" to wlasnie prace ksiedza Hellera?
    - Slyszalem o nich, czytalem wywiady z nim i recenzje jego "dziel", i to mi
    wystarczy. Mozna byc bowiem albo xiedzem albo naukowcem, ale nie mozna obu tych
    rzeczy dobrze robic na raz!

    Przepraszam, ale tylko idiota moze wypowiadac sie na temat faktow, ktorych nie
    zna. Jak mozna recenzowac cos ( nie mowiac o pelnej negacji) jesli sie czegos
    nie z na czyli NIE WIE, CO SIE NEGUJE???!!!
    - Wiem ci pisze, bowiem albo Helelr jest dobrym naukowcem, ale wtedy nie moze
    byc jednoczesnie ksiedzem, albo jest dobrym ksiedzem, ale wtedy nie moze nyc
    dobrym naukowcem! A twoj poziom jest typowy dla religiantow: brak ci
    racjonalnych argumentow, to UCIEKASZ SIE DO INWEKTYW...:(

    Cos mi to przypomina. Jeden facet kiedys przyznal sie, ze nie znosi Zydow, bo
    smierdza z daleka. Zapytalem, czy zna jakiegos osobiscie. Odpowiedzial, ze nie.
    Zapytalem go: A co bys powiedzial na to, ze ja jestem Zydem?
    Szczena mu opadla i zrobil sie czerwony. Poklepalem go po ramieniu i powiedzial
    em: Wiesz dupku, masz wielkie szczecie, bo nie jestem Zydem, ale i tak z checia
    bym Ci przykopal...tylko, ze nie bije mniejszych.
    - Typowe madrosci religianta-filosemity, a wiec rasisty... :(

  • Gość: intruz IP: *.fornet.waw.pl / 62.233.197.* 15.04.04, 22:59
    Drogi Kaganie,
    powala mnie na kolana
    twoje ograniczenie i twoja ogromna wiara..
    Poddaje sie.
    Wygrales - nie ma sensu prowadzic z toba dialogu, poniewaz nie chcesz nic rozumiec.
    Ty gleboko WIERZYSZ wylacznie w swoje przekonania, w swoja nieomylnosc,
    a twoja wiara jest silna jak monolit.
    Bedziesz trwal przy swoim juz do konca zycia i recze ci, ze juz nic nowego nie wymyslisz.
    Bedziesz tylko krecil sie w kolko wokol wlasnej skonczonosci
    I prowadzil prymitywny dialog typu: copy and paste plus wlasne zdanko, ktore znowu paste...
    Zycze sukcesow w tej dziedzinie.
    Amen

    Zegnam
  • Gość: Krulewna_Kasia IP: *.crowley.pl 02.05.04, 19:13

    Kagan,zawsze sadzilam,ze ludzie z taka iloscia dyplomow,ktorymi sie ty CHWALISZ(okreslenie pejoratywne)sa w jakis sposob otwarci na wyzyny roznych ideii,a przeciez ty jestes tak ograniczony,ze wszelkie moje sady powoli popadaja w ruine...epatujesz lacinskimi haselkami i liczbą swoich tytułów i myslisz,ze to sprawi,iz ktos pomysli w sposob ciebie zadawalajacy nad twoim stekiem bzdur?!Proponujesz jeden dowod "brzytew" i to wszystko???Prawde powiedziawszy,nic nie wiesz na temat tego co piszesz,poniewaz aby moc walczyc o jakąs idee,trza umiejetnie obalac argumenty przeciwnika...-a ty nawet tego nie potrafisz.Gnojenie ludzi nauki i religii jest przymiotem swego typu dziecinnym...moze nie rozpisuj sie tu tak,bo to ci nic nie pomoze,lepiej porozma3wiaj z jakims inteligentym terapeuta...Napisales,ze jestes psychologiem klinicznym,ale pamietaj ze ten zawod nie polega na utozsamianiu sie ze swoimi pacjentami...
  • Gość: diabelek IP: *.sympatico.ca 15.04.04, 04:01
    Panie Kagan.
    Kiedykolwiek bym nie kliknal na wpis podpisany Kagan tam zawsze(sic!)
    zawsze jeden i ten sam temat jest poruszany. Bog i wiara , wiara i Bog, ksieza
    i wiara lub ateizm. Co z tego, ze deklaruje sie Pan jako ateista i zwolennik
    rozumowania logicznego jak pewne niezalezne od woli obsesje nie daja Panu wyjsc
    poza w sumie waski teren codziennych zainteresowan.
    Mozg czlowieka jest zlozony, rozne osrodki pelnia rozne funkcje. Inne
    odpowiedzialne sa za myslenie logiczne, ktore prowadzi do zwatpienia w prawdy
    wiary, inne za myslenie magiczne , ktore do tego co nazywaja wiara zbliza.
    Zamiast tracic czas na intelektualne krecenie sie w kolko, prosze wziasc do
    reki olowek, wyjrzec przez okno, przyjrzec sie swiatu na zewnatrz i sprobowac
    narysowac na papierze to co tam Pan zobaczy. Doswiadczenie to pozwoli Panu na
    aktywizacje tych osrodkow panskiego mozgu, ktore moim zdaniem zostaly
    definitywnie zaniedbane.

  • reichman 15.04.04, 15:04
    Gość portalu: diabelek napisał(a):
    Panie Kagan. Kiedykolwiek bym nie kliknal na wpis podpisany Kagan tam zawsze
    (sic!) zawsze jeden i ten sam temat jest poruszany. Bog i wiara , wiara i Bog,
    ksieza i wiara lub ateizm.
    - Czyzby? Ograniczona jest twa wiedza... :(

    Co z tego, ze deklaruje sie Pan jako ateista i zwolennik rozumowania
    logicznego jak pewne niezalezne od woli obsesje nie daja Panu wyjsc
    poza w sumie waski teren codziennych zainteresowan.
    - Schodzimy na atak i argumentum ad personam? Typowe dla religiantow, ktorym
    brak racjonalnych argumentow merytorycznych... :(

    Mozg czlowieka jest zlozony, rozne osrodki pelnia rozne funkcje. Inne
    odpowiedzialne sa za myslenie logiczne, ktore prowadzi do zwatpienia w prawdy
    wiary, inne za myslenie magiczne , ktore do tego co nazywaja wiara zbliza.
    - Myslenie magiczne to resztki myslenia zwierzecego - nie masz sie czym tu
    chawlic, ze ewolucyjnie jestes blizszy malpom niz ateisci... :(

    Zamiast tracic czas na intelektualne krecenie sie w kolko, prosze wziasc do
    reki olowek, wyjrzec przez okno, przyjrzec sie swiatu na zewnatrz i sprobowac
    narysowac na papierze to co tam Pan zobaczy. Doswiadczenie to pozwoli Panu na
    aktywizacje tych osrodkow panskiego mozgu, ktore moim zdaniem zostaly
    definitywnie zaniedbane.
    - Znow zostaly ci tylko argumenty ad personam... :( A ja czekam na racjonalna,
    merytoryczna dyskusje... :(

  • Gość: diabelek IP: 69.156.154.* 16.04.04, 00:19
    reichman napisał:
    > - Schodzimy na atak i argumentum ad personam? Typowe dla religiantow, ktorym
    > brak racjonalnych argumentow merytorycznych... :(
    ...
    - Myslenie magiczne to resztki myslenia zwierzecego - nie masz sie czym tu
    > chawlic, ze ewolucyjnie jestes blizszy malpom niz ateisci... :(
    ...- Znow zostaly ci tylko argumenty ad personam... :( A ja czekam na
    racjonalna,
    > merytoryczna dyskusje... :(
    =======================================

    Naukowiec, ktorym podobno jestes albo za jakiego chcialbys powszechnie uchodzic
    nie zarzuca drugiemu czlowiekowi, ze ewolucyjnie jest blizszy malpom.
    Naukowiec ateista jest bowiem przekonany, ze sam jest zwierzeciem z gatunku
    ssakow drapieznych. Niektorzy ateisci bardziej od Ciebie znani pisali juz na
    ten temat, np. pisarz-ateista Bertolt Brecht (1898-1956) w wierszu „Przeciwko
    zwodzicielom”: „
    Nie pozwólcie, by ktoś was zwiódł! Stamtąd już nie powrócicie. Dzień stoi wszak
    u wrót. Nocy bliskiej czujecie już chłód: ale świtu nigdy więcej nie ujrzycie.
    (...) Nie pozwólcie, by ktoś was opętał! Niewolników z was uczynił i nędzarzy!
    Czegóż jeszcze możecie się lękać? Wszak umrzecie jak wszystkie zwierzęta. A
    potem nic już więcej się nie zdarzy”.
    Czytajac Twoje argumenty ateisty w dyskusjach z "religiantami" mam prawo
    przypuszczac, ze jestes opetany wlasnie przez religie i sprawy z nia zwiazane.
    Zeby chociaz poruszane byly sprawy istotne na ktore religia miala i ma wplyw.
    Tutaj mozna wspomniec kwestie monogamii lansowanej przez wyznania
    chrzescijanskie w odroznieniu od poligamii w religiach animistycznych,
    czy nawet Islamie, czy ogolnie wplywie religii na sztuke, albo na etyke bedaca
    dzialem filozofii.
    Jezeli chodzi o konkrety w temacie nauka i wiara to moim skromnym zdaniem osoba
    aspirujaca do grona naukowcow powinna zajac sie np. takim efektem placebo.
    Chyba, ze medycyna i psychologia to nie jest dla Ciebie nauka godna
    zainteresowania sie dla forumowego ateisty :-)


  • Gość: Kagan IP: *.icm.edu.pl / *.icm.edu.pl 16.04.04, 11:49
    reichman napisał: Schodzimy na atak i argumentum ad personam? Typowe dla
    religiantow, ktorym brak racjonalnych argumentow merytorycznych... :(
    Myslenie magiczne to resztki myslenia zwierzecego - nie masz sie czym tu
    chwalic, ze ewolucyjnie jestes blizszy malpom niz ateisci... :(
    Znow zostaly ci tylko argumenty ad personam... :( A ja czekam na racjonalna,
    merytoryczna dyskusje... :(

    Gość portalu: diabelek napisał(a): Naukowiec, ktorym podobno jestes albo za
    jakiego chcialbys powszechnie uchodzic nie zarzuca drugiemu czlowiekowi, ze
    ewolucyjnie jest blizszy malpom.
    K: To ty zaczales argumentacje typu ad personam, a ja tylko napisalem prawde,
    ze religianci, poniewaz mysla magiccznie, sa na nizszym stopniu rozwoju iz
    ateisci!

    Naukowiec ateista jest bowiem przekonany, ze sam jest zwierzeciem z gatunku
    ssakow drapieznych. Niektorzy ateisci bardziej od Ciebie znani pisali juz na
    ten temat, np. pisarz-ateista Bertolt Brecht (1898-1956) w wierszu „Przeciwko
    zwodzicielom”: „Nie pozwólcie, by ktoś was zwiódł! Stamtąd już nie powrócicie.
    Dzień stoi wszak u wrót. Nocy bliskiej czujecie już chłód: ale świtu nigdy
    więcej nie ujrzycie. (...) Nie pozwólcie, by ktoś was opętał! Niewolników z
    was uczynił i nędzarzy!
    - I mial 100% racje!

    Czegóż jeszcze możecie się lękać? Wszak umrzecie jak wszystkie zwierzęta. A
    potem nic już więcej się nie zdarzy”.
    - To tez prawda, niestety!

    Czytajac Twoje argumenty ateisty w dyskusjach z "religiantami" mam prawo
    przypuszczac, ze jestes opetany wlasnie przez religie i sprawy z nia zwiazane.
    - ??? Ja nie jestem opetany, tylko ty, bo to ty wierzysz w bozki, duszki,
    diabelki itp. wirtualne a zbedne byty, a nie ja...

    Zeby chociaz poruszane byly sprawy istotne na ktore religia miala i ma wplyw.
    Tutaj mozna wspomniec kwestie monogamii lansowanej przez wyznania
    chrzescijanskie w odroznieniu od poligamii w religiach animistycznych,
    czy nawet Islamie, czy ogolnie wplywie religii na sztuke, albo na etyke bedaca
    dzialem filozofii.
    - O co ci tu chodzi?

    Jezeli chodzi o konkrety w temacie nauka i wiara to moim skromnym zdaniem osoba
    aspirujaca do grona naukowcow powinna zajac sie np. takim efektem placebo.
    Chyba, ze medycyna i psychologia to nie jest dla Ciebie nauka godna
    zainteresowania sie dla forumowego ateisty :-)
    K: Placebo to znana rekacja, opisywana przez psychologow i medykow. Nie ma w
    niej nic ponadnaturalnego: psyche czlowieka to bowiem skomplikowany system,
    polaczony z jego cialem. Zdrowie psychoczne wplywa na fizyczne i vice versa. To
    sa truizmy... Wrocmy lepiej do tematu: czy religaint moze byc dobrym naukowcem,
    czy nie?


  • Gość: diabelek IP: *.sympatico.ca 16.04.04, 17:14
    >czy religaint moze byc dobrym naukowcem, czy nie?
    =================
    Nie mozna na to pytanie odpowiedziec ani tak, ani nie.
    Bywalo w przeszlosci tak , ze religianci byli dobrymi naukowcami.
    Wymienic tutaj mozna znanego w swiecie ksiedza Mikolaja Kopernika (1473-1543)
    Ten doktor prawa kanonicznego byl jednoczesnie wybitnym astronomem ,
    matematykiem, lekarzem, prawnikiem, a takze tłumaczem poezji włoskiej i
    ekonomista.
    PS. O tym czy ktos jest dobrym naukowcem swiadczy jego naukowy dorobek, praca
    badawcza, odkrycia, czy wynalazki.
    Stosunek do religii i deklaracje takiej czy innej wiary sa tutaj drugorzedne.
  • Gość: Kagan IP: 213.199.192.* 16.04.04, 18:47
    Gość portalu: diabelek napisał(a): czy religaint moze byc dobrym naukowcem, czy
    nie? =================
    Nie mozna na to pytanie odpowiedziec ani tak, ani nie. Bywalo w przeszlosci
    tak , ze religianci byli dobrymi naukowcami. Wymienic tutaj mozna znanego w
    swiecie ksiedza Mikolaja Kopernika (1473-1543) Ten doktor prawa kanonicznego
    byl jednoczesnie wybitnym astronomem , matematykiem, lekarzem, prawnikiem, a
    takze tłumaczem poezji włoskiej i ekonomista.
    - I jego dziela byly na indeksie, a on je oglosil dopiero na lozu smierci,
    bojac sie, i slusznie, Sw. Inkwizycji... :( Podejrzewam, ze choc byl on
    xiedzem, nie byl on religiantem, a tylko uzywal stan duchowny do prowadzenia
    badan naukowych, jak biskup Krasicki tenze stan do pisania bajek...

    PS. O tym czy ktos jest dobrym naukowcem swiadczy jego naukowy dorobek, praca
    badawcza, odkrycia, czy wynalazki.
    - Zgoda, ale mi chodzi o to, ze religijnosc oslabia potencjal naukowy nawet tak
    wybitnych jednostek jak sam Einstein ("Bog nie gra w kosci")...

    Stosunek do religii i deklaracje takiej czy innej wiary sa tutaj drugorzedne.
    - Nie, poniewaz religijnosc wplywa ujemnie na jakosc pracy naukowca!

  • arcykr 20.05.04, 12:31
    Gość portalu: Kagan napisał(a):

    > Ateizm to nie religia, a jedynie mozliwy naukowy swiatopoglad!
    Czyli ja nie istnieje.
  • Gość: al IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.04.04, 12:40
    witekjs napisał:

    > Prawdziwy naukowiec nie powinien, w takim razie być również ateistą.
    > Z całą pewnością takim wojujacym, nawołujacym do "jedynej prawdy".
    > To też wiara...

    To, kim prywatnie jest naukowiec jest bez znaczenia. Znaczenie ma to, co
    wyjaśnia. Rzeczą zrozumiałą jest, iż nauka (tu konkretnie mam fizykę na myśli -
    bo jest ona nauką fundamentalną w poznawaniu praw rządzących przyrodą) bada
    otaczającą nas rzeczywistość. Bogowie do niej nie należą, a więc nauka nigdy tą
    tematyką nie będzie się zajmować.

    al
    andreaquarius.republika.pl
    ---------------------------------------
    You are free when your wiener is free.
  • biedronka24 15.04.04, 13:41
    Bo tak naprawde nigdy nie wiadomo, kiedy jakies skojarzenia czy ´przeblysk
    intuicji´ moga mu sie przydac.
    Tak wlasnie zupelnie nie w trakcie naukowego - scisle ukierunkowanego procesu
    wymyslono trzon metodologiczny wspolczesnej genetyki- mianowicie replikacje DNA.
    O ile mnie pamiec nie myli w drodze przez Gran Canyon przez dwoch naukowcow - z
    roznych dziedzin rozmawiajacych sobie ´prywatnie´.

    Uklad naukowy, procz istnienia osrodkow ma tez istote sieciowa. Pan jako fizyk
    powinien rozumiec istote dwoistosci natury- np falowo korpuskularnej...
    Systemy wielowymiarowe sa tez latwe do zdefiniowania w matematyce, ale przy
    dokladniejszym zbadaniu wcale nie takie proste.
    Programowe odrzucanie jakichkolwiek danych bo pochodza z nielubianego zrodla to
    domena ideologow stalinowskich.
    Medycyna dzis korzysta z wielu zrodel uznawanych kiedys za czary i zabobony.
    Wiara zas ma zwiazek z motywacja u czlowieka- i obawiam sie iz nawet czysto
    biologicznie - naukowo nie moze pan wykluczyc jej znaczenia.
    Kazdy czlowiek musi zbudowac sobie - buduje czy chce czy nie jakis system
    motywacji. System Kagana szalenie go ogranicza. Zaklada bowiem ´motywowac moze
    mnie to i to´. Oczywiscie to jego wybor- nie rozumiem tylko przyczyn dla ktorych
    narzuca cos co dla kazdego powinno byc wyjatkowe i b. osobiste, w czym lezy jego
    wartosc innym.
    Jak dotad nie dokonca panujemy nad nasza ewolucja i nie do konca jestesmy w
    stanie przewidziec dokad nasze proby kontroli nad nia nas zaprowadza..Z tego
    zdaje sobie sprawe dzis wielu ludzi, niezaleznie do tego czy meli okazje
    przeprowadzac na sobie jakies testy czy tez nie....czy zdobywali wyksztalcenie w
    sposob usystematyzowany, czy bardziej spontaniczny.
    Ale na to pytanie (na ktore wciaz ta wiekszosc ludzkosci nie zna odpowiedzi)
    zamierza nam jasno i bez cienia watpliwosci odpowiedziec Pan Kagan :)
  • reichman 15.04.04, 14:54
    Zgoda, ale to nie znaczy, ze ma mieszac slepa, bezrozumna wiare do nauki.
    Naukowiec nie moze brac niczego na wiare, bo stanie sie kolejnym szarlatanem...
    I daj mi np. odpowiedz na ponizsze pytania, a moze zrozumiesz bezens slepej
    wiary religijnej (pytania oryginalnie byly do pastora Jerzego):
    1) Gdzie w STARYM TESTAMENCIE jest WYRAZNIE napisane, ze Bog raczy miec syna z
    niejaka Miriam, ze ow syn bedzie mial na imie Jeszua, i ze przyjdzie na swiat
    dokladnie w owej stajence i dnia 25 grudnia roku zero albo i jeden (jak to
    wlasciwie jest?), i ze skonczy na krzyzu, a pozniej jego truchlo zniknie, i
    dokladnie jak i gdzie?
    2) Po co Bogu (Jehowie) byla Maryja (Miriam)? Przeciez jak chcial miec syna, to
    mogl w mgnieniu oka stworzyc sobie od razu dojrzalego, 30-letniego Jezusika.
    Sugerujac, iz Bog potrzebowal kobiety, aby miec potomstwo to straszne
    bluznierstwo, podwazajace wszechmoc Wszechmocnego...
    3) Po co Wszechobecnemu Bogu jakis tam "duch swiety"? Przeciez jako
    Wszechobecny, Bog nie potrzebuje zadnych pomocnikow. I znow bluznisz, Jerzyku,
    a przeciez wiesz, gdzie wyladuja bluzniercy tacy jak ty czy K. Wojtyla (ksywka
    JP2)...:(
    Upamietaj sie Jerzyku, poki nie jest jeszcze za pozno!
    Twoj Kagan

  • biedronka24 15.04.04, 17:10
    dwoistosc natury. Mowi Pan zgoda?
    A gdzie jest elektron w danym momencie? `kreci sie wokol atomu´ ? :)
    To w koncu sa fale czy czasteczki?
    Otoz Kaganie chcesz cos interpretowac na sile i chcesz by wyjasniono ci to
    jednym jezykiem. A tak nie ma.
    Naukowcowi wiara kompletnie nie przeszkadza bo wiedza w jednej dziedzinie
    otwiera horyzonty na druga.
    ´Zablokowac´ sobie neurony mozesz przy pomocy telewizji, gier komputerowych.
    Mozesz to zrobic nadmiarem bodzcow, ktore tworza cos w rodzaju spamu
    informacyjnego. Religia tak jak rozumieja ja ci, ktorzy poznali jakiekolwiek jej
    zalozenia jest jak poezja, jak sztuka. Jest jak nauka- wieczne poszukiwanie. A
    jako taka NIE MOZE nauce zaszkodzic. To tylko takie interpretacje jak twoja
    szkodza ale one wynikaja z niewiedzy po prostu.
    Nikt w religii nie podaje gotowych odpowiedzi. Zauwaz, ze Biblia, Talmud, Koran
    maja formy przypowiesci- opowiadan.
    Doslowne sa przykazania. Ale to jak podstawowe zasady w nauce. Niestety tak czy
    siak uczac sie musisz przejsc przez geometrie euklidesowa.
    Niestety moj ateizm nie upowaznia mnie w zaden sposob do objasniania i
    wykladania komukolwiek tajnikow religii- jakichkolwiek. Tyle przynajmniej moge
    wyjasnic komus kto najwyrazniej wie jeszcze mniej.
    Kazdy wybiera swoja droge. I pozwol innym tak czynic.
    Dopoki ktos cie nie krzywdzi nie musisz bronic sie przed nieznanym. Taki lek
    wlasnie okreslano jako ´ciemnote´. Toleruj innych ludzi i maluj bo wkrotce maj-
    ktos ladnie to powiedzial.
  • Gość: Kagan IP: *.internetdsl.tpnet.pl 15.04.04, 22:56
    biedronka24 napisała: dwoistosc natury. Mowi Pan zgoda?
    A gdzie jest elektron w danym momencie? `kreci sie wokol atomu´ ? :)
    To w koncu sa fale czy czasteczki?
    - Ani fale, ani czastki, mila pani, a najprawdopodobniej cos zupelnie innego,
    np. superstring. Ale Bog nie jest potrzebny aby wyjasnic nature elektronu!

    Otoz Kaganie chcesz cos interpretowac na sile i chcesz by wyjasniono ci to
    jednym jezykiem. A tak nie ma.
    - Fizyka uzywa jezyka matematyki, a nie teologii, mila pani!

    Naukowcowi wiara kompletnie nie przeszkadza bo wiedza w jednej dziedzinie
    otwiera horyzonty na druga.
    - Wiedza otwiera horyzonty, a bezrozumna wiara je zamyka... :(

    ´Zablokowac´ sobie neurony mozesz przy pomocy telewizji, gier komputerowych.
    Mozesz to zrobic nadmiarem bodzcow, ktore tworza cos w rodzaju spamu
    informacyjnego. Religia tak jak rozumieja ja ci, ktorzy poznali jakiekolwiek je
    j zalozenia jest jak poezja, jak sztuka. Jest jak nauka- wieczne poszukiwanie. A
    jako taka NIE MOZE nauce zaszkodzic. To tylko takie interpretacje jak twoja
    szkodza ale one wynikaja z niewiedzy po prostu.
    - Religia to nie poezja czy sztuka, a narkotyk, wciskany na sile dzieciom,
    kiedy formuja swoj swiatopoglad, stad tylu inawlidow intelektualnych,
    szczegolnie w Polsce... :( Religii sie nie poznaje, ona jest narzucana
    dzieciom, bez pytania ich o zgode!

    Nikt w religii nie podaje gotowych odpowiedzi. Zauwaz, ze Biblia, Talmud, Koran
    maja formy przypowiesci- opowiadan.
    - Bowiem sa to zbiory bajek, najwyzej legend: niespojnych, okrtutnych a nawet
    wrecz zboczonych... :(

    Doslowne sa przykazania. Ale to jak podstawowe zasady w nauce. Niestety tak czy
    siak uczac sie musisz przejsc przez geometrie euklidesowa.
    - Przykazania nie sa tez doslowne, bo kosciol sankcjonuje morderstwa, byle
    mordercy w mundurach mieli blogoslawienstwo kapelanow wojskowych...:(

    Niestety moj ateizm nie upowaznia mnie w zaden sposob do objasniania i
    wykladania komukolwiek tajnikow religii- jakichkolwiek. Tyle przynajmniej moge
    yjasnic komus kto najwyrazniej wie jeszcze mniej.
    - Zadna z ciebie ateistka, a na 99% zakonnica... :(

    Kazdy wybiera swoja droge. I pozwol innym tak czynic.
    - To czemu ja ateista place podatki na kosciol?

    Dopoki ktos cie nie krzywdzi nie musisz bronic sie przed nieznanym. Taki lek
    wlasnie okreslano jako ´ciemnote´. Toleruj innych ludzi i maluj bo wkrotce maj-
    ktos ladnie to powiedzial.
    - Nie moze byc tolerancji dla ciemnoty i zabobonow rodem z starozytnego izraela!
  • reichman 15.04.04, 14:59
    witekjs napisał:
    Prawdziwy naukowiec nie powinien, w takim razie być również ateistą.
    Z całą pewnością takim wojujacym, nawołujacym do "jedynej prawdy".
    To też wiara...
    - Juz tlumaczylem, ze ateizm to nie wiara, ale jej konsekwentne odrzucenie!

    Gość portalu: al napisał(a):
    To, kim prywatnie jest naukowiec jest bez znaczenia. Znaczenie ma to, co
    wyjaśnia. Rzeczą zrozumiałą jest, iż nauka (tu konkretnie mam fizykę na myśli -
    bo jest ona nauką fundamentalną w poznawaniu praw rządzących przyrodą) bada
    otaczającą nas rzeczywistość. Bogowie do niej nie należą, a więc nauka nigdy tą
    tematyką nie będzie się zajmować.
    - Nie masz racji, bo osobowosc badacza wplywa na wyniki badan (postudiuj
    psychologie i socjologie nauki, a zobaczysz o co mi chodzi). Religiant bedzie
    wiec, chocby nawet nieswiadomie, szukal Boga, albo uznawal jego interwencje,
    stad religiant nigdy nie bedzie dobrym naukowcem...
    :(
  • Gość: al IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.04.04, 16:14
    reichman napisał:

    > witekjs napisał:
    > Prawdziwy naukowiec nie powinien, w takim razie być również ateistą.
    > Z całą pewnością takim wojujacym, nawołujacym do "jedynej prawdy".
    > To też wiara...
    > - Juz tlumaczylem, ze ateizm to nie wiara, ale jej konsekwentne odrzucenie!
    >
    > Gość portalu: al napisał(a):
    > To, kim prywatnie jest naukowiec jest bez znaczenia. Znaczenie ma to, co
    > wyjaśnia. Rzeczą zrozumiałą jest, iż nauka (tu konkretnie mam fizykę na
    myśli -
    > bo jest ona nauką fundamentalną w poznawaniu praw rządzących przyrodą) bada
    > otaczającą nas rzeczywistość. Bogowie do niej nie należą, a więc nauka nigdy

    > tematyką nie będzie się zajmować.
    > - Nie masz racji, bo osobowosc badacza wplywa na wyniki badan (postudiuj
    > psychologie i socjologie nauki, a zobaczysz o co mi chodzi). Religiant bedzie
    > wiec, chocby nawet nieswiadomie, szukal Boga, albo uznawal jego interwencje,
    > stad religiant nigdy nie bedzie dobrym naukowcem...
    > :(

    Nie masz racji w tym ustępie. Ja ciągle mam na myśli fizykę. Dla badania
    otaczającej nas rzeczywistości nie ma żadnego wpływu światopogląd badacza.
    Przecież jego praca nie może zawierać pierwiastków idealistycznych, w
    przeciwnym razie nie będzie mogła nosić miana pracy naukowej! Tego rodzaju
    rozważania dopuszalne są, ale np. na filozośce.




  • rajchman 15.04.04, 16:35
    witekjs napisał: Prawdziwy naukowiec nie powinien, w takim razie być również
    ateistą. Z całą pewnością takim wojujacym, nawołujacym do "jedynej prawdy".
    To też wiara...
    - Juz tlumaczylem, ze ateizm to nie wiara, ale jej konsekwentne odrzucenie!

    Gość portalu: al napisał(a): To, kim prywatnie jest naukowiec jest bez
    znaczenia. Znaczenie ma to, co wyjaśnia. Rzeczą zrozumiałą jest, iż nauka (tu
    konkretnie mam fizykę na myśli - bo jest ona nauką fundamentalną w poznawaniu
    praw rządzących przyrodą) bada otaczającą nas rzeczywistość. Bogowie do niej
    nie należą, a więc nauka nigdy tą tematyką nie będzie się zajmować.
    - Nie masz racji, bo osobowosc badacza wplywa na wyniki badan (postudiuj
    psychologie i socjologie nauki, a zobaczysz o co mi chodzi). Religiant bedzie
    wiec, chocby nawet nieswiadomie, szukal Boga, albo uznawal jego interwencje,
    stad religiant nigdy nie bedzie dobrym naukowcem... :(

    = Nie masz racji w tym ustępie. Ja ciągle mam na myśli fizykę. Dla badania
    otaczającej nas rzeczywistości nie ma żadnego wpływu światopogląd badacza.
    - Tak ci sie tylko wydaje. Osobowosc badacza ma w fizyce wiele do powiedzenia,
    sczegolnie gdy wyniki experymentow nie sa jednoznaczne, i mamy do czynienia z
    tak podejrzanymi technikami jak np. renormalizacja (skutki dzielenia przez
    zero, ktore jest ciagle u fundamentow rachunku rozniczkowego, a wiec i
    calkowego i calej tzw. analizy matematycznej)...

    = Przecież jego praca nie może zawierać pierwiastków idealistycznych, w
    przeciwnym razie nie będzie mogła nosić miana pracy naukowej! Tego rodzaju
    rozważania dopuszalne są, ale np. na filozośce.
    - Niestety, ale idealista bedzie zawsze, chocby nie zdajac sobie z tego sprawy,
    szukal Boga, chocby w tzw. nieskonczonosci, ktora jest, jak wiadomo, tylko
    abstrakcja matenmatyczna, bez odpowiednika w realnej, fizycznej rzeczywistosci.
    Kantor, jeden z najwiekszych matematykow zwariowal na punkcie szukania Boga w
    zbiorach nieskonczonych, a Einstein nie skonczyl swej ogolnej teorii, bo uznal
    ze primo Bog istnieje, a secundo nie gra w kosci... :( Tak koncza religianci w
    nauce... :( Albo racjonalna nauka, albo slepa wiara: tertium non datur!

  • biedronka24 15.04.04, 17:19
    Bo nie za bardzo bylo juz co podkradac zonie, a moze sie z nia poklocil? Ktoz to
    wie.
    Budowanie teorii tez jest ideologia. Kazda praca naukowa sklada sie z czesci
    stricte doswiadczalnej, opisu materialow i metod, wnioskow a konczy dyskusja.
    Dyskusja ma zas wiele wspolnego z ´filozofowaniem´. Bez niej nie byloby
    mozliwosci dyskutowania planow na przyszlosc.
    Grunt to rownowaga miedzy jednym i drugim. Chorobliwy pragmatyzm tez jest
    smieszny i prowadzi to roznorodnych wypaczen. Prawdziwy naukowiec jest ciekawski
    i nie odrzuca tego co nie zna tylko dlatego, ze mu sie to na pierwszy rzut oka
    nie podoba. To jest wlasnie ´instynkt´ naukowca.
  • Gość: Kagan IP: *.internetdsl.tpnet.pl 15.04.04, 22:38
    biedronka24 napisała: Bo nie za bardzo bylo juz co podkradac zonie, a moze sie
    z nia poklocil? Ktoz to wie. Budowanie teorii tez jest ideologia. Kazda praca
    naukowa sklada sie z czesci stricte doswiadczalnej, opisu materialow i metod,
    wnioskow a konczy dyskusja. Dyskusja ma zas wiele wspolnego z ´filozofowaniem´.
    Bez niej nie byloby mozliwosci dyskutowania planow na przyszlosc.
    Grunt to rownowaga miedzy jednym i drugim. Chorobliwy pragmatyzm tez jest
    smieszny i prowadzi to roznorodnych wypaczen. Prawdziwy naukowiec jest ciekawski
    i nie odrzuca tego co nie zna tylko dlatego, ze mu sie to na pierwszy rzut oka
    nie podoba. To jest wlasnie ´instynkt´ naukowca.
    - A CO TO MA WSPOLNEGO Z MA TEZA, ZE WIARA PRZESZKADZA W UPRAWIANIU NAUKI?
  • biedronka24 20.04.04, 11:52
    Skoro jej nie znasz. Wiara kazdego czlowieka jest indywidualna.
    Ty zas nie zrozumiales nawet podstaw i tego, ze wiara nie jest umiejetnoscia,
    prawem jazdy i bardzo mi przykro nie jestes najlepsza osoba do dyskusji w tej
    dziedzinie. Ludzie wierzacy nie powtarzaja w kolko pacierza, ich wiara - jej
    filar to (w skrocie tak dla Ciebie - za co prawdziwie wierzacych przepraszam)-
    na przyklad wlasnie swiadomosc iz wiedza, nie jest procesem zamknietym,
    skonczonym. Ze zycie ludzkie jest droga, a mysl ludzka narzedziem poszukiwan.
    Pomylilo Ci sie kibicowanie klubom pilkarskim z wyznawaniem jakiejs wiary. Nie
    Kagan na tym poziomie trudno dyskutowac.
    Powiedz mi - czy geometria euklidesowa przeszkadza w rozumieniu teorii Einsteina?
    Czy bez opanowania podstaw w rysunku, zasad proporcji, perspektywy, mozesz bawic
    sie w Picassa? W abstrakcje?
    Nie polecam Ci tego.
    Badz spokojny religia nie krzywdzi. Krzywdzi zawsze i wszedzie ignorancja. Nawet
    gdy chodzi o te w zakresie religii :)
  • Gość: al IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.04.04, 09:56
    rajchman napisała:

    > > Nie masz racji w tym ustępie. Ja ciągle mam na myśli fizykę. Dla badania
    > > otaczającej nas rzeczywistości nie ma żadnego wpływu światopogląd badacza.

    > - Tak ci sie tylko wydaje. Osobowosc badacza ma w fizyce wiele do
    > powiedzenia, sczegolnie gdy wyniki experymentow nie sa jednoznaczne, i mamy
    > do czynienia z tak podejrzanymi technikami jak np. renormalizacja (skutki
    > dzielenia przez zero, ktore jest ciagle u fundamentow rachunku
    > rozniczkowego, a wiec i calkowego i calej tzw. analizy matematycznej)...

    Yyyy. Nie widzę związku z dyskusją. Za pomocą matematyki da się wiele rzeczy
    udowodnić, które z rzeczywistością nie mają nic wspólnego. Nawiasem pytając, co
    postulujesz w kwestii dzielenia przez zero, i co wspólnego ma z tym
    światopogląd.

    > > Przecież jego praca nie może zawierać pierwiastków idealistycznych, w
    > > przeciwnym razie nie będzie mogła nosić miana pracy naukowej! Tego rodzaju
    > > rozważania dopuszalne są, ale np. na filozośce.

    > - Niestety, ale idealista bedzie zawsze, chocby nie zdajac sobie z tego
    > sprawy, szukal Boga, chocby w tzw. nieskonczonosci, ktora jest, jak wiadomo,
    > tylko abstrakcja matenmatyczna, bez odpowiednika w realnej, fizycznej
    > rzeczywistosci.

    W fizyce liczą się poznane prawa i teorie naukowe, a w nich rzeczą
    niedopuszczalną jest, by obszary niewiedzy tłumaczyć siłami nadprzyrodzonymi.
    Nigdy by mi przyszło do głowy dyskryminować naukowca z powodu jego
    światopoglądu - choć sam jestem ateistą. Naukowcy mogą sobie szukać bogów
    prywatnie.

    > Kantor, jeden z najwiekszych matematykow zwariowal na punkcie szukania Boga w
    > zbiorach nieskonczonych, a Einstein nie skonczyl swej ogolnej teorii, bo
    > uznal ze primo Bog istnieje, a secundo nie gra w kosci... :( Tak koncza
    > religianci w nauce... :( Albo racjonalna nauka, albo slepa wiara: tertium non
    > datur!

    Każdy naukowiec ma prawo do swojego światopoglądu. Ile jeszcze razy mam to
    powtórzyć. Jeżeli naukowcowi światopogląd zabrania zajmowania stanowiska, czy
    prowadzenia badań w określonym kierunku, a niewierzący nie będzie się tym
    zajmował z czystego lenistwa, nic ich przed tym nie powstrzyma. Żelazną zasadą
    jest (R. Feynman): "Jeśli hipotezy nie potwierdza eksperyment, to jest ona
    nieprawdziwa."



  • Gość: intruz IP: *.fornet.waw.pl / 62.233.197.* 15.04.04, 22:34
    Ludziee!
    Nie dosc, ze Kagan to fizyk i filozof, to okazuje sie, ze jeszcze socjolog i psycholog, a nawet ateista!
    Bog sam musialbyc niewierzacy, bo w kogo mialby wierzyc, jesli sam jest prapoczatkiem???!!!!
    Wiec Kagan pewnie jest bogiem!
    Ale odkrycie, co?
    Uklony
  • Gość: Kagan IP: *.internetdsl.tpnet.pl 15.04.04, 22:37
    Gość portalu: intruz napisał(a): Ludziee!
    Nie dosc, ze Kagan to fizyk i filozof, to okazuje sie, ze jeszcze socjolog i ps
    ycholog, a nawet ateista! Bog sam musialbyc niewierzacy, bo w kogo mialby
    wierzyc, jesli sam jest prapoczatkiem???!!!!
    - Kto ci takich bzdur nagadal? Pewnie katecheta...

    Wiec Kagan pewnie jest bogiem! Ale odkrycie, co?
    - Zostal ci, religiancie, tylko atak ad personam, bo brak ci argumentow
    merytorycznych... :(
  • rajchman 15.04.04, 16:00
    "Dam dorywcza prace taniemu a dobremu teologowi. Wynagrodzenie wyplaci
    milosciwy Pan Bog"...
    Jesli Bog jest, to zaplaci, a wiec teologowie powinni sie tloczyc u mych
    drzwi... ;)
  • biedronka24 15.04.04, 17:14
    Nawet psy potrafia pracowac dla ´satysfakcji´ czy po to by sprawic radosc
    swojemu przewodnikowi. Nisko sie cenisz jako czlowiek i kompletnie ignorujesz
    roznorodnosc naszych systemow motywacyjnych. Procz jedzenia i picia a nawet
    popedu seksualnego istnieje masa innych, ktore przejawiaja sie rowniez u
    zwierzat. Przespales lekcje biologii. Niestety, zaden ze mnie teolog.
    Wiecej wiary w ludzi- to pomaga.
  • Gość: Kagan IP: *.internetdsl.tpnet.pl 15.04.04, 22:35
    biedronka24 napisała: Nawet psy potrafia pracowac dla ´satysfakcji´ czy po to
    by sprawic radosc swojemu przewodnikowi.
    - Aby dostac kosc i pieszczoty...

    Nisko sie cenisz jako czlowiek i kompletnie ignorujesz roznorodnosc naszych
    systemow motywacyjnych. Procz jedzenia i picia a nawet popedu seksualnego
    istnieje masa innych, ktore przejawiaja sie rowniez u zwierzat. Przespales
    lekcje biologii. Niestety, zaden ze mnie teolog.
    - O co ci chodzi? O motywacje? Ciekawosc jest motywacja prawdziwego naukowca!

    Wiecej wiary w ludzi- to pomaga.
    - A czemu nie w "matkie boskie"? Nie komptrmituj sie i idz do kosciolka...
    Nie masz nic do, powiedzenia, to siedz cicho!

  • biedronka24 20.04.04, 11:42
    Ale musza sobie te pieszczoty wyobrazic. I to juz jest cos.
    Nie - potrafia tez pracowac nie dla kosci.

    A teraz drugie pytanie- potrafisz wymierzyc sile pieszczot? Podac wymierna sile
    bolu, ktora kazdy bedzie odbieral jednakowo?

    Kagan- zdenerwowales sie- niepotrzebnie. Abstrakt swietnie Ci odpowiedzial.
    Tobie sie wydaje, ze mozna wierzyc bez myslenia. Po prostu nie douczono Cie.
    Przeciwnie, nasza religia, chrzescijanska i wiele innych z zalozenia nakazuje
    wrecz myslenie. Bo sklania do wzbogacania sie, rozwijania tego co jest nam dane.
    Nie potepia tych, ktorzy sa slabsi przez urodzenie, lecz tych, ktorzy przez
    lenistwo, glupote, lekkomyslnosc, odrzucaja dazenie do prawdy. Nikt tej prawdy w
    zadnej religii nie podaje ´na talerzu´. Uczy sie tylko, jak dzieci w szkole
    jakie sa punkty wyjscia- zarysowuje nadrzedne wartosci, ktorych czlowiek i tak
    musi sam szukac.
    Poczytaj troche. Gardzisz czyms czego nie znasz. Co do mnie to sie bardzo
    pomyliles. NIE MUSZE chodzic ´do kosciolka´. Takze Twoja drwina rozbila sie o
    sciane. Albo poleciala w proznie.
    Mowisz ze nie potrzebujesz dogmatow religijnych by wyjasniac nature i budowe
    atomu? Ale predzej czy pozniej jakichs dogmatow bedziesz potrzebowal. A
    przyjmujac jedne odrzucasz inne. Dobrze miec tego swiadomosc. W swojej
    areligijnosci jestes rownie dogmatyczny jak niektorzy w religijnosci. Abstrakt
    ma racje. Pomysl czasem po prostu czy sie na sile i dogmatycznie nie ograniczasz
    :))).
  • reichman 28.04.04, 14:24
    biedronka24 napisała: Ale musza sobie te pieszczoty wyobrazic. I to juz jest
    cos. Nie - potrafia tez pracowac nie dla kosci.
    K: Skad ta pewnosc?

    - A teraz drugie pytanie- potrafisz wymierzyc sile pieszczot? Podac wymierna
    sile bolu, ktora kazdy bedzie odbieral jednakowo?
    K: A ty potrafisz?

    - Kagan- zdenerwowales sie- niepotrzebnie. Abstrakt swietnie Ci odpowiedzial.
    K: Odpowiedzial atakiem ad personam... :(

    - Tobie sie wydaje, ze mozna wierzyc bez myslenia. Po prostu nie douczono Cie.
    Przeciwnie, nasza religia, chrzescijanska i wiele innych z zalozenia nakazuje
    wrecz myslenie. Bo sklania do wzbogacania sie, rozwijania tego co jest nam dane
    .
    K: Czyzby? Myslenie prowadzi do watpliwsci, watpliowsci do herezji, a te na
    stos... :( credo, quia absurdum est (Tertulianus)...

    - Nie potepia tych, ktorzy sa slabsi przez urodzenie, lecz tych, ktorzy przez
    lenistwo, glupote, lekkomyslnosc, odrzucaja dazenie do prawdy. Nikt tej prawdy
    w zadnej religii nie podaje ´na talerzu´. Uczy sie tylko, jak dzieci w szkole
    jakie sa punkty wyjscia- zarysowuje nadrzedne wartosci, ktorych czlowiek i tak
    musi sam szukac.
    K: TAK? Wbija sie dzieciom do glowy dogmaty z tzw. Konstytucji Dogmatycznej
    Kosciola (KDK) i tzw. Katechizmu (KDK dla ubogich duchem)... :(

    - Poczytaj troche. Gardzisz czyms czego nie znasz. Co do mnie to sie bardzo
    pomyliles. NIE MUSZE chodzic ´do kosciolka´. Takze Twoja drwina rozbila sie o
    sciane. Albo poleciala w proznie.
    K: Oj, latasz do kosciolka, conajmniej raz na tydzien, jak ci xiadz proboszcz
    kaze... :(

    - Mowisz ze nie potrzebujesz dogmatow religijnych by wyjasniac nature i budowe
    atomu? Ale predzej czy pozniej jakichs dogmatow bedziesz potrzebowal.
    K: NIE! Popelniasz znow fallacy of composition: ty potrzebujesz dogmatow, ergo
    wszyscy ich potrzebuja... :(

    - A przyjmujac jedne odrzucasz inne. Dobrze miec tego swiadomosc. W swojej
    areligijnosci jestes rownie dogmatyczny jak niektorzy w religijnosci.
    K: NIE! Ja odrzucam wszelaka wiare i wszelakie dogmaty, a wiec nie moge byc
    dogmatyczny!

    - Abstrakt ma racje.
    K: To tylko twoja ocena, ja mysle inaczej!

    - Pomysl czasem po prostu czy sie na sile i dogmatycznie nie ograniczasz
    :))).
    K: Nie, bo ja odrzucam wszelakie dogmaty!

  • witekjs 15.04.04, 17:41
    To czy człowiek jest wierzący czy nie, zdaje się nie mieć istotnego znaczenia.
    Nawet to, czy wiara będzie motywem w poszukiwaniu jakiejś, cząstkowej prawdy/
    nie ostatecznej/.
    Może, ale nie musi ona być źródłem jego niepohamowanej ciekawości, co jest
    niedzownym warunkiem powstawania osobowości badacza.
    Tylko taki człowiek umie znaleźć coś niezwykłego, nawet przypadkiem...
    Alexander Fleming nie szukał penicyliny. Nie wyrzucił jednak "spleśniałego"
    materiału.
    Miguel Servet/Servetus/ teolog i medyk, całe życie poszukiwał Duszy.
    Doprowadziło go to do niezwykle ważnego odkrycia, "małego krążenia"
    krwi/płucnego/.
    Uciekał i ukrywał się przed Inkwizycją hiszpańską która ścigała go za
    odrzucanie Trójcy Świętej.
    Skorzystał z zaproszenia Jana Kalwina i... w Genewie został przez niego, jako
    heretyk (!), spalony na stosie, wraz ze swoimi pismami teologicznymi i
    medycznymi.

    Pozdrawiam. Witek
  • Gość: Kagan IP: *.internetdsl.tpnet.pl 15.04.04, 22:32
    witekjs napisał: To czy człowiek jest wierzący czy nie, zdaje się nie mieć
    istotnego znaczenia.
    - Ma, gdy jest naukowcem, bo bedzie, chocby nieswiadomie, szukal wszedzie
    dowodow na isrtnienie boga...

    Nawet to, czy wiara będzie motywem w poszukiwaniu jakiejś, cząstkowej prawdy/
    nie ostatecznej/. Może, ale nie musi ona być źródłem jego niepohamowanej
    ciekawości, co jest niedzownym warunkiem powstawania osobowości badacza.
    Tylko taki człowiek umie znaleźć coś niezwykłego, nawet przypadkiem...
    Alexander Fleming nie szukał penicyliny. Nie wyrzucił jednak "spleśniałego"
    materiału.
    - Bo mu bog tak podszepnal? nie badz smieszny!

    Miguel Servet/Servetus/ teolog i medyk, całe życie poszukiwał Duszy.
    Doprowadziło go to do niezwykle ważnego odkrycia, "małego krążenia"
    krwi/płucnego/.
    - Przypadkiem...

    Uciekał i ukrywał się przed Inkwizycją hiszpańską która ścigała go za
    odrzucanie Trójcy Świętej. Skorzystał z zaproszenia Jana Kalwina i... w
    Genewie został przez niego, jako heretyk (!), spalony na stosie, wraz ze swoimi
    pismami teologicznymi i medycznymi.
    - Slusznie! Jak uciekal do Kalwina, to mu sie nalezy nagroda Darwina! ;)

    Pozdrawiam. Witek
    - nawzajem!
  • Gość: coto IP: *.konst.silesianet.pl 15.04.04, 22:44
    Przykro mi Kagan, ale jestes zwyczajnie debilem. Zeby siebie nie kompromitowac,
    i caly Twoj rod, nie zabieraj wiecej glosu.
  • Gość: Kagan IP: *.internetdsl.tpnet.pl 15.04.04, 22:59
    Typowa pdpowoedz katolika:
    Gość portalu: coto napisał(a):
    Przykro mi Kagan, ale jestes zwyczajnie debilem. Zeby siebie nie kompromitowac,
    i caly Twoj rod, nie zabieraj wiecej glosu.
    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=28&w=762646
  • dr.krisk 15.04.04, 22:56
    Poczciwy Kaganie, podobnie rozumowali komuniści zamykający w zakładach
    psychiatrycznych wierzących naukowców. Jakże to: mąz uczony, ma szkiełko i
    łoko, dialektykę oraz dzieła zebrane Włodzimierza I.L., a paciorki klepie?
    Chory znaczy!!!
    Prymitywizm twojego myślenia polega na zastąpieniu wiary w Boga wiarą w jego
    nieistnienie. Nie bez przyczyny w ZSRR "muzea ateizmu" urządzano w cerkwiach i
    kościołach - nowa wiara wymagała stosownej oprawy.....
    Jeżeli myślisz, że badania naukowe moga cokolwiek powiedzieć o istnieniu lub
    nieistnieniu Boga, to wybacz - ale niewiele wiesz o nauce. W ogóle chyba
    niewiele wiesz, a jeszcze mniej rozumiesz.
    KrisK
  • Gość: Kagan IP: *.internetdsl.tpnet.pl 15.04.04, 23:05
    dr.krisk napisał: Poczciwy Kaganie, podobnie rozumowali komuniści zamykający w
    zakładach psychiatrycznych wierzących naukowców. Jakże to: mąz uczony, ma
    szkiełko i łoko, dialektykę oraz dzieła zebrane Włodzimierza I.L., a paciorki
    klepie? Chory znaczy!!!
    - O w tym mieli w 100% racje, tyle,ze zamiast och zamykac w szpitalach, powinni
    ich wysylac do klasztorow, bo tam jest miejsce dla nawiedzonych...

    Prymitywizm twojego myślenia polega na zastąpieniu wiary w Boga wiarą w jego
    nieistnienie. Nie bez przyczyny w ZSRR "muzea ateizmu" urządzano w cerkwiach i
    kościołach - nowa wiara wymagała stosownej oprawy.....
    - Znow popelniasz blad: ateizm to nie wiara, a jej odrzucenie. I zobacz co
    przyniosla wiara narodom b. ZSRR: biede o nic wiecej... :(

    Jeżeli myślisz, że badania naukowe moga cokolwiek powiedzieć o istnieniu lub
    nieistnieniu Boga, to wybacz - ale niewiele wiesz o nauce. W ogóle chyba
    niewiele wiesz, a jeszcze mniej rozumiesz.
    - Nie zrozumiales mego postu: ja postuluje usuniecie tzw. boga z nauki, jako
    bytu zbednego, a nie pisze, ze mam naukowy dowod na jego istnienie lub nie!

  • dr.krisk 15.04.04, 23:15
    Gość portalu: Kagan napisał(a):

    > - O w tym mieli w 100% racje, tyle,ze zamiast och zamykac w szpitalach,
    > powinni
    > ich wysylac do klasztorow, bo tam jest miejsce dla nawiedzonych...
    Bez komentarza.


    > - Znow popelniasz blad: ateizm to nie wiara, a jej odrzucenie.
    To dlaczego wierzysz w to, że "Bóg jest bytem zbędnym"? Najpierw odrzucasz
    wiarę, a potem się na owej odrzuconej wierze podpierasz. Baron Munhausen z
    ciebie...

    > - Nie zrozumiales mego postu: ja postuluje usuniecie tzw. boga z nauki, jako
    > bytu zbednego, a nie pisze, ze mam naukowy dowod na jego istnienie lub nie!
    A skąd wiesz, że Bóg jest "bytem zbędnym"? Doznałes objawienia? Głosy ci
    wyszeptały do uszka?

    KrisK
  • Gość: Kagan IP: *.icm.edu.pl / *.icm.edu.pl 16.04.04, 11:43
    Gość portalu: Kagan napisał(a): - I w tym mieli w 100% racje, tyle,ze zamiast
    ich zamykac w szpitalach, powinni ich wysylac do klasztorow, bo tam jest
    miejsce dla nawiedzonych...

    dr.krisk napisał: Bez komentarza.
    - czyli zgoda: nawiedzeni do klasztorow! :)

    K: Znow popelniasz blad: ateizm to nie wiara, a jej odrzucenie.
    - To dlaczego wierzysz w to, że "Bóg jest bytem zbędnym"? Najpierw odrzucasz
    wiarę, a potem się na owej odrzuconej wierze podpierasz. Baron Munhausen z
    ciebie...
    K: Ja NIE wierze, ze Bog jest bytem zbednym, ja to WIEM, i ci juz udowodnilem,
    bowiem wszystko w przyrodzie da sie wyjasnic bez potrzeby odwolywania sie do
    Boga, owego bytu zbednego... I nNie zrozumiales mego postu: ja postuluje
    usuniecie tzw. boga z nauki, jako bytu zbednego, a nie pisze, ze mam naukowy
    dowod na jego istnienie lub nie!

    - A skąd wiesz, że Bóg jest "bytem zbędnym"? Doznałes objawienia? Głosy ci
    wyszeptały do uszka?
    K: NIE! Po prostu wiem na podstawie lektury pism i ksiazek naukowych i
    experymentu myslowgo, w ktorym staralem sie znalezc miejsce dla Boga w
    przyrodzie, ale nie znalazlem, bowiem nauka jest w stanie objasnic swiat bez
    potrzeby powolywania do zycia bytu zbednego zwanego "Bogiem"...

  • dr.krisk 16.04.04, 11:49
    Gość portalu: Kagan napisał(a):

    > K: Ja NIE wierze, ze Bog jest bytem zbednym, ja to WIEM,
    Aha. Wszystko jasne. Wiesz. Hm.

    >
    > - A skąd wiesz, że Bóg jest "bytem zbędnym"? Doznałes objawienia? Głosy ci
    > wyszeptały do uszka?
    > K: NIE! Po prostu wiem na podstawie lektury pism i ksiazek naukowych
    "Młody Technik" i "Mały Modelarz" nie są pismami naukowymi.
    Nie bardzo chce mi się z toba dalej gadać, bo masz za duży mętlik w głowie i
    mylisz pojęcia.
    KrisK
  • Gość: Kagan IP: *.icm.edu.pl / *.icm.edu.pl 16.04.04, 11:55
    Czytuje New Scientist, Scientific American ityp. pisma oraz podreczniki
    akademickie z zakresu fizyki i astronomii (gl. po nagielsku). Mlodego Technika
    czytywalem w technikum, i nie mam sie czego wstydzic... Dyskutuje na tematy
    fizyki wspolczesnej z profesorami fizyki i matematyki. I nic nie poradze na to,
    ze jako wierzacy doktor masz problemy z rownowaga psychiczna... :(
  • witekjs 15.04.04, 23:09
    Trochę żałuję, że nieopatrznie odezwałem sie w tym wątku.
    Miło mi jednak, że z kilkoma z Was mogłem wymienić szereg ciekawych uwag.
    Pozdrawiam i do zobaczenia w innym miejscu.
    Witek
  • Gość: Kagan IP: *.icm.edu.pl / *.icm.edu.pl 16.04.04, 11:38
    Nie masz czego zalowac!
  • Gość: intruz IP: *.fornet.waw.pl / 62.233.197.* 15.04.04, 23:09
    Drogi Kaganie,
    powala mnie na kolana
    twoje ograniczenie i twoja ogromna wiara..
    Poddaje sie.
    Wygrales - nie ma sensu prowadzic z toba dialogu, poniewaz nie chcesz nic rozumiec.
    Ty gleboko WIERZYSZ wylacznie w swoje przekonania, w swoja nieomylnosc,
    a twoja wiara jest silna jak monolit. Zas twojai pasja nazywania kazdego,
    kto mysli troche onaczej niz ty "religiantem" lub "dewotka" allbo" zakonnica"
    przypomina namietnosc najwiekszych inkwizytorow. Gratuluje!
    Ty bedziesz trwal przy swoim juz do konca zycia i recze ci, ze juz nic nowego nie wymyslisz.
    Bedziesz tylko krecil sie w kolko wokol wlasnej skonczonosci
    I prowadzil prymitywny dialog typu: copy and paste plus wlasne zdanko, ktore znowu paste...
    Zycze sukcesow w tej dziedzinie.
    Amen
  • Gość: Kagan IP: *.icm.edu.pl / *.icm.edu.pl 16.04.04, 11:37
    Gość portalu: intruz napisał(a): Drogi Kaganie,
    powala mnie na kolana twoje ograniczenie i twoja ogromna wiara...
    - Znow atak ad personam? Brak ci argumentow merytorycznych, to idz do kosciolka
    sie pomodlic do swej zydowskieh bozi, a nie zabieraj mi czasu na tym forum... :(

    Poddaje sie. Wygrales - nie ma sensu prowadzic z toba dialogu, poniewaz nie
    chcesz nic rozumiec. Ty gleboko WIERZYSZ wylacznie w swoje przekonania, w swoja
    nieomylnosc, a twoja wiara jest silna jak monolit. Zas twojai pasja nazywania
    kazdego, kto mysli troche onaczej niz ty "religiantem" lub "dewotka" albo"
    zakonnica".
    - Ja w NIC nie wierze, ani w bozie, ani w nauke, tylko domagam sie DOWODOW
    empirycznych. "Extraordinary claims require extraordinary evidece" - Karl
    Sagan. A wy, religianci nie macie nawet zwyklych dowodow empirycznych na
    istnienie swych bozkow, duszkow czy diabelkow... :(

    przypomina namietnosc najwiekszych inkwizytorow. Gratuluje!
    Ty bedziesz trwal przy swoim juz do konca zycia i recze ci,
    ze juz nic nowego nie wymyslisz.
    Bedziesz tylko krecil sie w kolko wokol wlasnej skonczonosci
    I prowadzil prymitywny dialog typu: copy and paste plus wlasne zdanko, ktore
    znowu paste...
    - Znow stac ci tylko na atak ad personam? jakze to typowe dla religiantow... :(
    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=28&w=762646
  • Gość: kagan IP: *.icm.edu.pl / *.icm.edu.pl 16.04.04, 12:19
    Kagan: Czekam na odp. na ponizsze pytania:
    1. Prosilem ciebie o pozabiblijne dowody na historycznosc twego idola Jeszu ben
    Miriam czyli Jezusa zwanego przez swych zwolennikow Chrystusem (Mesjaszem).
    Niestety, nie przedstawiles mi dotad zadnego... CZEKAM!

    Szanowny Kaganie,
    W moim odczuciu, po tym co dotychczas pisałeś, jesteś ślepy na wszelkie
    działania Chrystusa we współczesnym świecie. Dla ciebie świadectwa osób, które
    zawierzyły swoje życie Jezusowi i doznały takich przemian osobowości jak
    uwolnienie z poczucia winy, uzdrowienie zranionych emocji w wyniku doznanych
    krzywd, wyzwolenie z nałogów, odzyskanie sensu życia, itp., nie są wiarygodnym
    materiałem dowodowym na istnienie Żywego, Zmartwychwstałego Chrystusa.
    - Nie sa, bowiem sa to zeznania osob wyraznie niezrownowazonych psychicznie, a
    wiec tzw. niewiarygodnych swiadkow...

    Traktujesz tych ludzi jako fanatyków bądź schizofreników.
    - Bo oni sa nimi wlasnie... :(

    To samo ma się z tekstami biblijnymi. Odrzucasz je, a one po to zostały nam
    dane, aby nam objawić Boga, abyśmy poznali zbawienie, które nam zgotował w
    Jezusie Chrystusie.
    - Czemu teksty, rzekomo pisane przez nieomylnego Boga, sa tak pelne
    sprzecznosci wewnetrznych i oczywistych bzdur?

    (...)
    Jan pisze, że to co spisał o Jezusie, jest wystarczającym materiałem dowodowym,
    aby uwierzyć w Jezusa Chrystusa.
    - A jakie masz dowody empiryczne na to, ze Jan pisal prawde?
    (...)
    Uzywasz Biblii aby udowodnic jej prawdziwosc. Nie widzisz tu zadnej
    sprzecznosci? Aby udowdnic prawdziwosc zrodla A, historycy uzywaja zrodla B, C
    i D, NIEZALEZNE od zrodla A. To co ty robisz, to tak, jakby sad wysluchal tylko
    jednej strony i na tej podstawie wydal wyrok, naruszajac zasade AUDI ALTERAM
    PARTEM...

    J: Jeśli swoim rozumem nie potrafisz poznać prawdziwego Boga, to nie używasz go
    zgodnie z przeznaczeniem. Jeśli do silnika benzynowego nalejesz diesla, nie
    pojedziesz. Jeśli swój umysł karmisz propagandą antychrzescijańską zamiast
    Słowem Bożym, twój rozum nie będzie funkcjonował prawidłowo.
    - Znow obrazasz mnie, bo ci zabraklo dosowdow. Karl Sagan napisal, ze
    nadzwyczajne propozycje (claims) wymagaja nadzwyczajnych dowodow, a ty nie masz
    nawet zwyczajnego empirycznego dowodu na poparcie swych zydowskich bajek... :(

    J: Pan Bóg objawił się w sposób
    1. ogólny – poprzez Stworzenie, oraz 2. szczególny – poprzez Słowo Boże.
    - A jakie masz na to dowody empiryczne?

    Kiedy patrzysz na otaczający cię świat i nie widzisz w tym ręki Stwórcy, lecz
    przypisujesz to przypadkowi, to znaczy, że masz problemy z logicznym myśleniem
    i jesteś ślepy na istnienie RZECZYWISTOŚCI BOŻEJ.
    - Nie potrzebuje, abys mnie obrazal i nie potrzebuje zbytecznego bytu czyli
    Boga, aby objasnic otaczajaca mnie rzeczywistosc!

    J: Jeśli idzie o objawienie ogólne, to pozwól, że tutaj przytoczę fragment
    argumentu, którego użyłem kiedyś w dyskusji z Julkiem (mam do niego wiele
    autentycznej sympatii) a potem z Gibkim.
    „Nie rozumiem, dlaczego masz problem połączenia wiary z faktami. Wiara
    chrześcijańska dotyczy tego, co było i tego, co będzie. Ponadto, Bóg objawił
    się ludzkości poprzez tzw. objawienie ogólne oraz objawienie szczególne.
    Objawieniem ogólnym jest cała otaczająca nas przyroda, cały wszechświat.
    - NIE! Wszechswiat to wyniki tzw. BIG BANG, a nie jakiejs tam "boskiej"
    interwencji!

    Ateiści wierzą, że nie ma Boga. Ich wyznanie wiary brzmi: Na początku byłą
    martwa, pozbawiona inteligencji materia. Następnie martwa materia, na drodze
    ewolucji, ukształtowała istoty obdarzone inteligencją, zdolne do komponowania
    muzyki, pisania poematów, itd.
    Na poparcie tej wiary gromadzi się tzw. materiał dowodowy, który służy
    jako ‘fakt’ potwierdzający teorie ewolucji i to, że do stworzenia człowieka nie
    byłą potrzebna inteligencja z zewnątrz.
    - BLAD! Ateisci NIE wierza, ale domagaja sie na wszystko dowodow empirycznych.
    Ateizm to NIE wiara, ale jej totalna negacja!

    Teiści wierzą, że na początku był Bóg, LOGOS, inteligencja, która stworzyła
    wszystko z niczego. W końcu Bóg stworzył człowieka. Na poparcie takiej wiary,
    gromadzi się materiał dowodowy z wszystkich dziedzin nauki, który jednoznacznie
    wskazuje, że za całym stworzeniem stoi INTELIGENCJA.
    - Nie klam, Jerzy! Dobrze wiesz, ze nie ma takich dowodow, a ci, co twierdza ze
    je maja, to zwykli szarlatani, bowiem nauka polega na stawianiu hipotez i ich
    weryfikacji, a nie na szukaniu wszedzie dowodow na tzw. boska ingerencje!

    Materiał dowodowy /fakty/ przedstawiane przez teistów nie wymagają tak wielkiej
    wiary, jak tego wymaga ateizm.
    - Jesli wymagaja wiary, to NIE sa zadnymi dowodami!

    Dam prosty przykład (w oparciu o , zawiera tzw. argument Paleya, znany już
    ponad 200 lat). Mam zegarek. Skoro nigdy nie widziałem tego, który go stworzył,
    a w szufladzie poniewierają mi się różne części po starych zegarkach (ogniwa
    pośrednie), to mam założyć, że zegarek powstał samorzutnie, bez udziału
    inteligencji (zegarmistrza) ?
    - Mylisz powstanie zegarka z kolkami (tego ewolucja nie moze sama stworzyc) z
    powstaniem droga ewolucji zegarmistrza, ktory nie ma sobie kolek, a wiec mogl
    postac droga naturalnej ewolucji...

    Popatrz jak skomplikowany jest ludzki DNA. Czy myślisz, że coś tak
    skomplikowanego mogło powstać samorzutnie, bez udziału INTELIGENCJI?
    - Oczywiscie! Ewolucja trawala miliony lat ma wielkim obszarze, a ilosc
    przechodzi w jakosc. Szana wygrania miliona w TOTKA jest znikoma, ale od czasu
    do czasu ktos wygrywa ow milion - tzw. prawo wuielkich liczb, Jerzyku...

    Tyle tamtego argumentu. Kontynuuję: Odnośnie objawienia szczególnego i
    ogólnego, to autor listu do Hebrajczyków pisze następująco:
    (...)
    - Nie uzywaj Biblii do potwierdzenia jej autentycznosci!

    Do jakiejkolwiek dziedziny nauki spojrzysz, wszędzie odkrywasz pewne prawa,
    cele i uporządkowaną informację. Tak więc nauka postuluje istnienie
    Inteligentnej Praprzyczyny wszystkich rzeczy. Zatem nauka stoi mocno po stronie
    objawienia biblijnego.
    K: Nic takiego! Nauka nie ma nic wspolnego z objawieniami: to tylko stawianie
    hipotez i ich empiryczna weryfikcja! Nie myl nauki ze slepa wiara!

    Twój światopogląd – czy to humanizm w wydaniu świeckim czy marskistowsko
    leninowskim, twierdzi, że wszystko powstało przez ‘przypadkowe zdarzenia’.
    - Oczywiscie, tykle ze w olbrzymiej, trudno wyobrazalnej skali, a SIZE DOES
    MATTER!

    W innej dyskusji już mieliśmy ‘starcie’ na temat wiary w źródło powstania
    życia. Oto fragment: Jerzy do Kagana: „Uparcie twierdzisz, że to nie Stwórca,
    lecz ślepa ewolucja ukształtowała inteligentnego człowieka?
    Twoja wiara w fluktuacje jest imponująca. Cytuję: „ale ta PIERWSZA PRZYCZYNA to
    prawa statystyki i fizyki, ktore dopuszczaja fluktuacje na poziomie
    kwantowym nawet w tzw. absolutnej prozni, fluktuacje ktore "produkuja' tzw.
    czastki wirtualne, i to, ze taka "wirtualnosc" moze sie "przerodzic" w
    realnosc, chocby prawdopodobienstwo tego bylo np. 10^-100, czyli znacznie MNIEJ
    niz odwrotnosc liczby wiekszej niz ilosc atomow w naszym wszechswiecie...”
    Pan Jezus by powiedział, że takiej wiary to nawet w Izraelu nie znalazł.”
    - Tu nie maz adnej wiary: to sa wyniki zweryfikowanych experymentow, Jerzyku!
    Jeszua ben Miriam nie ma tu nic do gadania, jako postac wirtualna...

    Podziwiam twoją wiarę w to, co według ciebie jest PIERWSZĄ PRZYCZYNĄ.
    Według mojego światopoglądu, prawdopodobieństwo zaistnienia DNA za sprawą
    INTELIGENCJI, jest 1:1. Tutaj rozum ma solidne oparcie na faktach naukowych.
    - Nie ma, bowiem poslugujesz chrzescijanska pseudonauka, ktora szuka wszedzie
    dowodow na istnienie tzw. Boga... :(

    Twój światopogląd postuluje, że realność zaistnienia świata takim jakim jest
    przez przypadek, wynosi 10 do minus setnej. Aby to przyjąć, trzeba wyłączyć
    rozum i uwierzyć w absurd.
    - Mylisz prawdopo
  • Gość: kagan IP: *.icm.edu.pl / *.icm.edu.pl 16.04.04, 12:21
    Twój światopogląd postuluje, że realność zaistnienia świata takim jakim jest
    przez przypadek, wynosi 10 do minus setnej. Aby to przyjąć, trzeba wyłączyć
    rozum i uwierzyć w absurd.
    - Mylisz prawdopodobienstwo z jego realizacja. To, ze cos jast malo
    prawdopopdobne nie znaczy, ze jest niemozliwe. Nie rozumiesz po prostu
    matematyki, jezyka nauki... :(

    W twoim przypadku wiara dominuje nad rozumem. Dlaczego?
    - To u ciebie, Jerzyku wuara domuinuje nad twym rozumkiem. Nie popelniaj
    fallacy of composition!
    Epistemologia twego światopoglądu nie pozwala na traktowanie Biblii jako źródła
    poznania. Odrzuca proste i jasne Boże objawienie na rzecz skomplikowanych,
    wielce nieprawdopodobnych ‘naukowych’ spekulacji o pochodzeniu wszechświata,
    które po prostu trzeba ciachnąć brzytwą Ockama, - ciach i już po nich.
    -Biblia to zniot statozydowskich legend, wewetrznie sprzecznych i bez sensu.
    Mozesz w nia wierzyc, ale nie dorabiaj do swej wiary
    pseudonaukowych "argumentow"...
  • Gość: wali7 IP: 80.55.113.* 16.04.04, 15:33
    Dziwny z Ciebie filozof, skoro nie potrafisz odróżnić nauki od wiary. Po prostu wiara, jako wyłączona z naukowego procesu poznania nie potrzebuje dowodów. Dowody czynią z wiary naukę. Uważasz, że człowiek nie ma prawa wierzyć w cokolwiek? Są na przykład tacy, którzy wierzą, że Boga nie ma. Ich dowodami są "myślowe eksperymenty". Myślowe eksperymenty to mógł sobie wykonywać Arystoteles, czy np. Ockcham. Dzisiaj mamy akceleratory cząstek, chromatografy, komputery z oprogramowaniem do modelowania.... Prosiłbym o dowody z zakresu nauki, a nie sofistyczne dyrdymały.
    Jako człowiek, istota myśląca, mam prawo do wierzenia w cokolwiek, w Boga, krasnoludki, ufoludki, .... Dopóki nie próbuję tego udowadniać naukowo (jak Ty twój ateizm) jest to moją prywatną sprawą. Nie ma żadnego wpływu na moje naukowe dokonania fakt wierzenia w cokolwiek, dopóki nie mieszam tego z moją naukową aktywnością (a tak przecież jest z definicji, patrz wyżej).
    Czy fakt że Schrodinger był kobieciarzem wpływa na jego osiągnięcia? Czy Pascal jako chrześcijanin staje się niewiarygodny? A może jeszcze wierzył w ziemniaki samoobierające się w piwnicy swojeo domu (gatunek Solanum tuberosum był mu zapewne znany kulinarnie)? Jak sądzisz - tak, czy nie?
    Nauka, Kaganie stawia hipotezy, następnie je udowadnia. Wiara nie stawia hipotez, nie ma więc co testować. Wierzy i już. Nad czym tu deliberować?
    A może zaczynasz się bać co będzie po śmierci? No cóż - pewnie wiesz, czerń i tyle, a może inaczej? Zastosuj tu kolego brzytwę Ockchama - masz jakieś wyniki?
    Brzytwa Ockhama nie jest kreatywnym narzędziem, nie sprawdza się przy braku informacji. Żeby coś wycinać, musisz coś wiedzieć. A co wiesz o tym co jest po śmierci, powiedział Ci ktoś? Kto? Ateiści? Katechetka w przedszkolu (Bozia...)? Ja w coś wierzę, Ty nie. Ale to nasze prywatne sprawy, ja się nie boję o to co po śmierci, wierzę - dowodów nie będę miał nigdy. Czy dlatego jestem gorszym naukowcem od Ciebie? Co do SA, Scientific American to popularnoaukowe pismo, czytanie jego o niczym nie świadczy (co najwyżej o tym, że lubimy sobie przy kawie poczytać artykuły dostosowane do poziomu licealisty). Być może Boga nie ma, być może jest.... Jak chcesz dostać jakieś informacje na ten temat? Jak sądzisz, jestem brunetem czy blondynem? Zastosuj brzytwę Ockhama, ona Ci to powie. Na pewno...
    Boisz się czegoś? Śmierci, choroby... Wylewaj swoją zółć gdzie indziej.
  • Gość: Kagan IP: 213.199.192.* 16.04.04, 18:43
    Gość portalu: wali7 napisał(a): Dziwny z Ciebie filozof, skoro nie potrafisz
    odróżnić nauki od wiary.
    - Nic nie rozumiesz! Ja napisalem, ze religiant nie moze byc dobrym uczonym, bo
    jego osobowosc bedzie rozdarta miedzy racjonalne wymogi nauki i nieracjonalne
    wymogi wiary, a ty mi wyjezdzasz z atakiem ad personam... :(

    Po prostu wiara, jako wyłączona z naukowego procesu poznania nie potrzebuje
    dowodów. Dowody czynią z wiary naukę. Uważasz, że człowiek nie ma prawa wierzyć
    w cokolwiek ? Są na przykład tacy, którzy wierzą, że Boga nie ma. Ich dowodami
    są "myślowe eksperymenty". Myślowe eksperymenty to mógł sobie wykonywać
    Arystoteles, czy np. Ockcham. Dzisiaj mamy akceleratory cząstek, chromatografy,
    komputery z oprogramowaniem do modelowania.... Prosiłbym o dowody z zakresu
    nauki, a nie sofistyczne dyrdymały.
    - Sam piszesz, ze wiary nie da sie udowodnic. Stad uczony nie moze wierzyc w
    boga czy inne duchy, bo bedzie zamiast szukac racjonalnych wyjasnien szukac
    wyjasnien typu deux ex machina... :(

    Jako człowiek, istota myśląca, mam prawo do wierzenia w cokolwiek, w Boga, kras
    noludki, ufoludki, .... Dopóki nie próbuję tego udowadniać naukowo (jak Ty twój
    ateizm) jest to moją prywatną sprawą. Nie ma żadnego wpływu na moje naukowe do
    konania fakt wierzenia w cokolwiek, dopóki nie mieszam tego z moją naukową akty
    wnością (a tak przecież jest z definicji, patrz wyżej).
    - Nie zdajesz sobie sprawy z tego, ze jesli wierzysz, to podswiadomie masz
    umysl zatruty wiara, i bedziesz szukac (nieswiadomie, oczywiscie) rozwiazan,
    ktore nie beda kolidowac z twa wiara, przez co bedziesz falszowac wyniki swych
    badan... :(

    Czy fakt że Schrodinger był kobieciarzem wpływa na jego osiągnięcia? Czy Pascal
    jako chrześcijanin staje się niewiarygodny? A może jeszcze wierzył w ziemniaki
    samoobierające się w piwnicy swojeo domu (gatunek Solanum tuberosum był mu zap
    ewne znany kulinarnie)? Jak sądzisz - tak, czy nie?
    - Kobieciarstwo nie ma tu nic do rzeczy, ale religijnosc Pascala wplynela
    berdzo zle na jego dzialalnosc naukowa... :(

    Nauka, Kaganie stawia hipotezy, następnie je udowadnia. Wiara nie stawia hipote
    z, nie ma więc co testować. Wierzy i już. Nad czym tu deliberować?
    - Nad tym, ze sie miesza do nauki (p. posty Jerzego), ze wprowadza na
    uniwerytety pseudonauke zwana teologia, i ze zatruwa umysly dzieci a nawet
    doroslych naukowcow... :(

    A może zaczynasz się bać co będzie po śmierci? No cóż - pewnie wiesz, czerń i t
    yle, a może inaczej? Zastosuj tu kolego brzytwę Ockchama - masz jakieś wyniki?
    Brzytwa Ockhama nie jest kreatywnym narzędziem, nie sprawdza się przy braku inf
    ormacji. Żeby coś wycinać, musisz coś wiedzieć. A co wiesz o tym co jest po śmi
    erci, powiedział Ci ktoś? Kto? Ateiści? Katechetka w przedszkolu (Bozia...)? Ja
    w coś wierzę, Ty nie. Ale to nasze prywatne sprawy, ja się nie boję o to co po
    śmierci, wierzę - dowodów nie będę miał nigdy. Czy dlatego jestem gorszym nauk
    owcem od Ciebie? Co do SA, Scientific American to popularnoaukowe pismo, czytan
    ie jego o niczym nie świadczy (co najwyżej o tym, że lubimy sobie przy kawie po
    czytać artykuły dostosowane do poziomu licealisty). Być może Boga nie ma, być m
    oże jest.... Jak chcesz dostać jakieś informacje na ten temat? Jak sądzisz, jes
    tem brunetem czy blondynem? Zastosuj brzytwę Ockhama, ona Ci to powie. Na pewno
    ...
    - Znow mnie atakujesz? No coz, brak ci po prostu argumentow. Mozesz byc albo
    uczonym, albo wierzacym, inaczej bedziesz mial sprzeczna wewnetrznie osobowosc,
    a to moze cie doprowadzic do psychozy! Zadbaj o swa higiene psychiczna i rzuc
    albo wiare albo nauke, bo obie nie moga pokojowo koegzystowac w twym umysle...
    :(

    Boisz się czegoś? Śmierci, choroby... Wylewaj swoją zółć gdzie indziej
    - Znow atak ad personam? Czego mam sie bac, jak wiem, ze po smierci nic nie ma?
  • Gość: wali7 IP: 80.55.113.* 17.04.04, 12:36
    Kolego Kaganie, widzę że próbujesz bardziej bawić się w psychologa niż w filozofa. To zdecyduj się w końcu: jesteś doktorem filozofii czy psychologii?
    Ocenę stanu umysłu jakiegolwiek człowieka pozostaw lepiej specjalistom. Ja się nie bawię w próby analizy Twojego umysłu jako modelowego ateistycznego umysłu.
    Nie odniosłeś się natomiast do mojej krytyki stosowania brzytwy Ockchama w tym konkretnym przypadku i jej ogólnych ograniczeń. Zamiast tego wydałeś z siebie jakieś dziwne nieartykułowane pomruki (bo logiczną odpowiedzią nazwać tego nie sposób). Odnieś się lepiej do tego zarzutu zamiast bawić się w próby stosowania metodologii naukowej w dziedzinie gdzie nie da się takiej metodologii zastosować. Naukowe udowadnianie teizmu jak i ateizmu jest bezsenowne i jest po prostu stratą czasu. Skoro boli Cię że ktoś wierzy, a ty nie to wybierz się na spacer, piwko, czy gdzie tam chcesz, a nie prowadź prowadzących do nikąd bezsensownych pogadanek.
  • Gość: Kagan IP: *.e-loko.pl 17.04.04, 14:06
    Gość portalu: wali7 napisał(a): Kolego Kaganie, widzę że próbujesz bardziej
    bawić się w psychologa niż w filozofa. To zdecyduj się w końcu: jesteś doktorem
    filozofii czy psychologii?
    - Jestem doktorem filozofii ze specjalnoscia socjologia i psychologia
    spoleczna...

    Ocenę stanu umysłu jakiegolwiek człowieka pozostaw lepiej specjalistom. Ja się
    nie bawię w próby analizy Twojego umysłu jako modelowego ateistycznego umysłu.
    - Niestety dla Ciebie, ja mam kwalifikacje ku temu, bowiem mam uprawnienia tzw.
    klinicznego psychologa i jestem tez uznanym psychoanalitykiem...

    Nie odniosłeś się natomiast do mojej krytyki stosowania brzytwy Ockchama w tym
    konkretnym przypadku i jej ogólnych ograniczeń. Zamiast tego wydałeś z siebie j
    akieś dziwne nieartykułowane pomruki (bo logiczną odpowiedzią nazwać tego nie s
    posób). Odnieś się lepiej do tego zarzutu zamiast bawić się w próby stosowania
    metodologii naukowej w dziedzinie gdzie nie da się takiej metodologii zastosowa
    ć. Naukowe udowadnianie teizmu jak i ateizmu jest bezsenowne i jest po prostu s
    tratą czasu. Skoro boli Cię że ktoś wierzy, a ty nie to wybierz się na spacer,
    piwko, czy gdzie tam chcesz, a nie prowadź prowadzących do nikąd bezsensownych
    pogadanek.
    - Nie boli mnie to, ze ktos wierzy, ale to, ze wierzacy naukowcy nie dochodza
    do 100% swych mozliwosci, poniewaz nieracjonalny (religijny) element ich
    osobowsci im w tym przeszkadza. Wierzacy naukowcy nie maja w pelni
    zintegrowanej osobowosci, a wiec maja mniejsza wydajnosc i popelniaja wiecej
    bledow niz ateisci, ktorzy nie maja tego problemu, bowiem maja w pelni
    zintegrowana osobowosc... Nie ma u nich konfliktu miedzy nieracjonalna wiara i
    racjonalna nauka, bowiem jak to rzekl madry Tertulianus: CREDO QIUA ABSURDUM
    EST. A z Tertulianusem do dzis maja problemy teolodzy...
    pozdr.



  • Gość: wali7 IP: 80.55.113.* 19.04.04, 12:52
    Hmmm,
    jakoś nie zauważyłem aby nieracjonalna (religijna) część mojego światopoglądu przeszkodziła mi w naukowym poznawaniu świata. Jeżeli już to wskazywałbym na lenistwo, ograniczenia wynikające z braku czasu, ...
    Bo problem pojawia się w momencie wymieszania sfer wiary i nauki. Ale jak uprzednio pisałem, z powodów odmiennej metodologii jest to niemożliwe.
    Problem wiary dla mnie nie jest rozpatrywany naukowo. Po prostu...
    Co do mniejszej wiarygodności wierzącego naukowca - cóż, ludzie wierzą w bardzo wiele rzeczy - również ateiści. I sam akt wiary, jako coś niepodlegające weryfikacji jest zawsze do siebie podobny. Można wierzyć w Boga, ale też w pieniądze, rewolucję proletariatu, potęgę ducha ludzkiego, bądź nieistnienie Boga ...
    Naprawdę Kaganie, każdy element w Twoim obrazie świata jest zweryfikowany doświadczeniem? Jeżeli nie, to jednak w coś wierzysz - nie pisz więc że to zmniejsza czyjąkolwiek wiarygodność.
    Bo nie zmniejsza.
  • rajchman 19.04.04, 13:22
    Gość portalu: wali7 napisał(a):
    Hmmm, jakoś nie zauważyłem aby nieracjonalna (religijna) część mojego
    światopoglądu przeszkodziła mi w naukowym poznawaniu świata. Jeżeli już to
    wskazywałbym na lenistwo, ograniczenia wynikające z braku czasu, ...
    K: Tak ci sie tylko wydaje, bo nie znasz swych prawdziwych mozliwosci, ale do
    tego musisz porzucic nieracjonalna wiare w starozydowskich bozkow... :(

    Bo problem pojawia się w momencie wymieszania sfer wiary i nauki. Ale jak uprze
    dnio pisałem, z powodów odmiennej metodologii jest to niemożliwe.
    Problem wiary dla mnie nie jest rozpatrywany naukowo. Po prostu...
    - Masz tylko jeden mozg, a wiec musisz miec albo konflikt w ramach osobowosci,
    co prowadzi do schizofrenii, albo tzw. wielokrotna osobowosc, co jest tez
    chorobliwe...

    Co do mniejszej wiarygodności wierzącego naukowca - cóż, ludzie wierzą w bardzo
    wiele rzeczy - również ateiści.
    K: I tu cie mam! Ateisci w NIC nie wierza z definicji: popelniasz fallacy of
    composition: ja wierze, moi znajomi wierza, ergo kazdy, w tym i niedowiarek-
    ateista musi w cos wierzyc, np. w nauke. Dla mnie zas nauka nie jest zadnym
    substytutem wiary, ani ideologia, bo ja w nauke nie wierze, tylko posluguje sie
    nia, jako racjonalnym sposobem objasnienia rzeczywistosci mnie otaczajacej...

    I sam akt wiary, jako coś niepodlegające weryfikacji jest zawsze do siebie
    podobny. Można wierzyć w Boga, ale też w pieniądze, rewolucję proletariatu,
    potęgę ducha ludzkiego, bądź nieistnienie Boga ...
    K: Bzdura! Ci, co wierza w nieistnienie Boga, nie sa ateistami, a szczegolnym
    rodzajem religiantow, cos jak Swiadkowie Jehowy sa szczegolnym rodzajem
    Chrzescijan... :(

    Naprawdę Kaganie, każdy element w Twoim obrazie świata jest zweryfikowany doświ
    adczeniem? Jeżeli nie, to jednak w coś wierzysz - nie pisz więc że to zmniejsza
    czyjąkolwiek wiarygodność.
    K: Tak, jest weryfikowalny empirycznie. Nie mam zadnych widzen swietych, nie
    widzialem ani nie slyszalem tzw. matki boskiej, dla mnie w kosciele wino sie
    nie zamienia w krew, ani chleb w cialo pewnego zydka z Nazaretu - jestem wiec
    normalny, a nie pod wplywem psychozy religijnej, jak 90% Polakow to deklaruje...

  • Gość: wali7 IP: 80.55.113.* 20.04.04, 09:18
    Wiesz co, jesteś w takimrazie niesamowity. Wiesz wszystko - super. Jesteś hiperempiryczny - rewelacja. Zamawiam zatem u Ciebie krótkoterminowe prognozy pogody - przysyłaj mi te 100% sprawdzalne prognozy na priv.
    W nic nie wierzysz? W przywiązanie bliskich Ci osób? Robisz eksperymenty na nich i weryfikujesez codziennie ich uczucia?
    Poleganie na nauce też wymaga pewnych nieweryfikowalnych założeń - choćby założenia że system logiki którym się posługujesz jest stosowalny. Nie zgadzasz się? Właściwie mi na tym nie zależy. Jak dla mnie możesz nadal zgłębiać tajniki brzytwy Ockhama, tego niezwykle kreatywnego narzędzia.
  • Gość: Kagan IP: 213.199.192.* 20.04.04, 17:07
    Gość portalu: wali7 napisał(a): Wiesz co, jesteś w takimrazie niesamowity.
    Wiesz wszystko - super. Jesteś hiper empiryczny - rewelacja. Zamawiam zatem u
    Ciebie krótkoterminowe prognozy pogody - przysyłaj mi te 100% sprawdzalne
    prognozy na priv.
    K: Jestem w stanie przewidziec pogode w dluzszym okresie czasu, bo w krotszym
    wplywa na nia zbyt duzo czynnikow stochastycznych... kapujesz, na czym polega
    roznica miedzy uczciwym naukowcem a nieuczciwym klecha-szarlatanem, ktory "wie
    wszystko"?

    W nic nie wierzysz? W przywiązanie bliskich Ci osób? Robisz eksperymenty na
    nich i weryfikujesez codziennie ich uczucia?
    K: Tak, w NIC nie wierze, ale to nie znaczy, ze robie na ludziach, jak dr.
    KrisK nieetyczne eksperymenty!

    Poleganie na nauce też wymaga pewnych nieweryfikowalnych założeń - choćby założ
    enia że system logiki którym się posługujesz jest stosowalny. Nie zgadzasz się?
    K: Ja tylko posluguje sie dana logika, kiedy widze, ze sprawdza sie ona
    empirycznie...

    Właściwie mi na tym nie zależy. Jak dla mnie możesz nadal zgłębiać tajniki
    brzytwy Ockhama, tego niezwykle kreatywnego narzędzia.
    K: Nie tyle kreatywnego, ale bardzo pomocnego do eliminacji zbednych bytow typu
    tzw. boga... i skad u was, chrzescijan, tyle wrogosci do ateistow? czyzbyscie
    podswiadomie wiedzieli, ze nie macie racji?

  • abstrakt2003 16.04.04, 19:53
    Atewizm to też tylko i wyłącznie wiara w nie istnienie Boga!
    Nikt do tej pory nie udowodnił nieistnienia Boga!!!
    P.S.
    Ale zato isnieja pewne poszlaki mówiące nam, że Bóg jednak stworzył ten Świat!
    --
    Mente et malleo!
  • Gość: Kagan IP: *.e-loko.pl 17.04.04, 14:00
    abstrakt2003 napisał:

    > Atewizm to też tylko i wyłącznie wiara w nie istnienie Boga!
    - NIE, i to juz nieraz tlumaczylem, ze ateizm to swiatopoglad racjonalny,
    domagajacy sie dowodow empirycznych, a nie sleoej wiary. Poczytaj Tertulianusa:
    CREDO, QUIA ABSURDUM EST... Oto roznica miedzy absurdalna wiara a racjonalna
    nauka...

    Nikt do tej pory nie udowodnił nieistnienia Boga!!!
    - Ale nikt tez nie udopwodnil naukowo, tj. empirycznie jego istnienia, a
    poniewaz juz Laplace stwierdzil, ze Bog nie jest nauce potrzebnym, wiec
    odrzucam ten byt zbyteczny przy pomocy niezawodnej, Ockhamowej brzytwy
    (principle of parsimony)...

    P.S. Ale zato isnieja pewne poszlaki mówiące nam, że Bóg jednak stworzył ten
    Świat!
    - A mianowice jakie? tzw. Matka Boska ci to przez sen powiedziala?




  • abstrakt2003 17.04.04, 14:13
    A jak sobie poradzisz z pierwszą przyczyną? Nie ma skutków bez przyczyny, więc
    czego skutkiem jest wszechświat?
    Jeżeli powiesz że sam z siebie wkroczysz na obszary czystej wiary!
    --
    Mente et malleo!
  • Gość: Kagan IP: 195.116.92.* 18.04.04, 12:33
    abstrakt2003 napisał: A jak sobie poradzisz z pierwszą przyczyną? Nie ma
    skutków bez przyczyny, więc czego skutkiem jest wszechświat?
    Jeżeli powiesz że sam z siebie wkroczysz na obszary czystej wiary!
    K: NIE! To co mowisz, ma zastosowanie tylko w skali sredniej, czyli tej, ktora
    obserwujemy. W skali mikro (subatomowej) i makro (galaktyki itp.) rzadza inne
    nieco prawa. Fizyka kwantowa nie rozronia juz np. tak ostro przyczyny od skutku
    jak newtonowska... Na przyklad w tzw. absolutnej prozni w kazdej sekundzie
    powstaja doslownie z niczego olbrzymie ilosci wirtualnych czastek, z ktorych
    pawie 100% zaraz tez znika, ale nie 100%, a wiec... ;) Poczytaj cos na temat
    wspolczesnej fizyki kwantowej, bo primo nie jestem fizykiem (secundo chyba nie
    jest juz potrzebne)... ;)
    Pozdr.
  • Gość: stop IP: *.netshare.krosno.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 16.04.04, 21:33
    Zaprzestaję polemiki z Kaganem - toż to fanatyzm religijny w czystej postaci.
    To biedny człowiek, oszołomiony nadgryzieniem narkotyku zwanego "wiedzą".
    Brakło mu czasu by się uodpornić.
    Z wiekiem i z rozszerzeniem swej wiedzy pewnie nabierze dystansu i nauczy się
    odróżniać naukę od wiary.
    Ale teraz jest jeszcze cieniutki z niego jeszcze naukowiec, skoro zaprzecza
    istnieniu "niepokalanego poczęcia" (dzieworództwa)-wszak u pszczółek i
    innych "triplonto" to normalne (szkoda że potomstwo to trutnie)
  • Gość: Kagan IP: *.e-loko.pl 17.04.04, 13:56
    Gość portalu: stop napisał(a): Zaprzestaję polemiki z Kaganem - toż to fanatyzm
    religijny w czystej postaci.
    - Lepiej napisz prawde, ze brak ci argumentow! CREDO QUIA ABSURDUM EST, jak to
    rzekl madry Tertulianus, a z jego powiedzeniem do dzis teolodzy nie daja sobie
    rady...

    To biedny człowiek, oszołomiony nadgryzieniem narkotyku zwanego "wiedzą".
    Brakło mu czasu by się uodpornić.
    - To typowy argumentum ad personam... Poczytaj co na ten temat pisal prof.
    Kotarbinski...

    Z wiekiem i z rozszerzeniem swej wiedzy pewnie nabierze dystansu i nauczy się
    odróżniać naukę od wiary.
    Ale teraz jest jeszcze cieniutki z niego jeszcze naukowiec, skoro zaprzecza
    istnieniu "niepokalanego poczęcia" (dzieworództwa)-wszak u pszczółek i
    innych "triplonto" to normalne (szkoda że potomstwo to trutnie)
    - Nie zaprzeczam dzieworodztwu, tylko nie widze sensu, aby Bog Wszechmocny
    musial uciekac sie do takich trickow aby sobie sprawic syna: Adama stworzyl
    przeciez bez posrednictwa kobiety! Wiecej uczciwosci, katolicy!


  • Gość: stop IP: *.netshare.krosno.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 17.04.04, 21:46
    No i znowu prowokacja Ci się udała i moje postanowienia poszły w kąt.
    Absurdum est"...To normalne,że coś czego nie można zrozumieć, większość z
    miejsca określa jako "głupie,sprzeczne" - czyli w potocznym rozumieniu tego
    słowa - absurdalne. Tymczasem, czy naprawdę takie jest pochodzenie tego słowa?
    Czy nie oznacza ono tylko czegoś poza zwykłym porządkiem rzeczy? Czyli czegoś,
    czego nie można zrozumieć (usłyszeć, zobaczyć, dotknąć). Reakcja obronna
    polegająca na określaniu z góry czegoś, czego nie można zrozumieć,jako głupie
    jest Ci chyba jako osobie "blisko psychlogii" -znana.
    Tak więc - "jeśli nie mogę zrozumieć - wolno mi wierzyć"
    Daj więc spokój Tertulianowi - bo on nie powiedział nic, co jest sprzeczne z
    moją opinią na temat relacji "wiara - nauka"
    Co do "ad personam" to "mea culpa" - jakiś "diabełek" podkusił mnie. Ale Ciebie
    chyba też, sadząc po ripostach do innych osób.
    Proszę, nie czepiaj sie "nieistnienia" diabełka, bo to tylko figura
    retoryczna ;)
    Narkotyk zwany wiedzą - działa oszałamiająco - do pewnego etapu zdobywania
    wiedzy - nadal upieram się przy tej opinii- jeśli bardzo będziesz nalegać na
    dowody, to napewno odpiszę, choć nie wiem kiedy będę mieć taką możliwość.
    Mówiąc potocznie - człowiekowi na pewnym etapie "wtajemniczania" wydaje się że
    posiadł wszelką mądrość jaka istnieje. (to jest uleczalne)
    Mam nadzieję, że jako psycholog pewnie nawet lepiej niż ja zdajesz sobie
    sprawę z ograniczeń w percepcji,oraz skutków , które te ograniczenia niosą w
    procesie "poznania świata".
    Teraz "zrodzenie- stworzenie"
    Z punktu widzenia chrześćjan - owszem Bóg nie musiał uciekać się do tego typu
    sztuczek,ale przyjmujac chrześćjański punkt widzenia - w ten sposób podkreślone
    zostało "i stał się człowiekiem" - na sposób właściwy obecnie wielomiliardowej
    populacji, czyli przychodząc na świat jako dziecko jakiejś kobiety.
    Co do trutniów - to była tylko złośliwość pod adresem tych którzy uważają, że
    męska gameta to jedyny sposób na rozród metodą inną niz wegetatywna ;)
    A na koniec - znów założenie "a priori" bez dowodu- "katolicy"
    A czemu nie "prawosławni, unici, zielonoświątkowcy, protestanci- luteranie
    ewangelicy....,a z nie chrześćjan - świadkowie JHWH,????

    Jeszcze jedno - to Kopernik był uczonym czy nie ?




  • Gość: Kagan IP: 195.116.92.* 18.04.04, 12:28
    Gość portalu: stop napisał(a): No i znowu prowokacja Ci się udała i moje
    postanowienia poszły w kąt.
    K: ??? Nie jestem prowokatorem, niew podkladam np. bomb na Dw. Wsch. w W-wie...

    Absurdum est"...To normalne,że coś czego nie można zrozumieć, większość z
    miejsca określa jako "głupie,sprzeczne" - czyli w potocznym rozumieniu tego
    słowa - absurdalne. Tymczasem, czy naprawdę takie jest pochodzenie tego słowa?
    Czy nie oznacza ono tylko czegoś poza zwykłym porządkiem rzeczy? Czyli czegoś,
    czego nie można zrozumieć (usłyszeć, zobaczyć, dotknąć). Reakcja obronna
    polegająca na określaniu z góry czegoś, czego nie można zrozumieć,jako głupie
    jest Ci chyba jako osobie "blisko psychlogii" -znana.
    K: Madry Terulianus to powiedzial, i teolodzy do dzis maja z tym problemy.
    Absurdalne nie znaczy oczywiscie od razu glupie, po prostu nie zgodne z
    rozsadkiem, czyli wlasnie absurdalne... Tertulianusa zas nie sposob nazwac
    glupcem...

    Tak więc - "jeśli nie mogę zrozumieć - wolno mi wierzyć"
    K: Oczywiscie ze tak, ale nie wolno ci mieszac wiary do nauki! Czyli mozesz
    wierzyc, ale wtedy nie mozesz byc dobrym naukowcem, that's all...

    Daj więc spokój Tertulianowi - bo on nie powiedział nic, co jest sprzeczne z
    moją opinią na temat relacji "wiara - nauka".
    K: Czyzby? Poruszylem, jak widze, niewygodny dla religiantow watek
    Tertulianusa...

    Co do "ad personam" to "mea culpa" - jakiś "diabełek" podkusił mnie. Ale Ciebie
    chyba też, sadząc po ripostach do innych osób.
    K: Sorry, ale czemu reakcja chrzescijan na wypowiedzi ateistow jest w 99%
    atakiem ad personam?

    Proszę, nie czepiaj sie "nieistnienia" diabełka, bo to tylko figura
    retoryczna ;)
    K: Jesli wierzysz w Boga, to musisz tez wierzyc w Diabla. Co do tego teolodzy
    sa zgodni...

    Narkotyk zwany wiedzą - działa oszałamiająco - do pewnego etapu zdobywania
    wiedzy - nadal upieram się przy tej opinii- jeśli bardzo będziesz nalegać na
    dowody, to napewno odpiszę, choć nie wiem kiedy będę mieć taką możliwość.
    K: Czekam, i nie przejmuj sie, jesli zarzuce ci niegodna argumentacje typu
    uzywania argumentum ad personam, bo errare humanum est...

    Mówiąc potocznie - człowiekowi na pewnym etapie "wtajemniczania" wydaje się że
    posiadł wszelką mądrość jaka istnieje. (to jest uleczalne)
    K: Ja nie uwazam, ze wiem wszystko, tylko za Laplacem et al uwazam, na
    podstawie logicznej analizy, ze hipoteza Boga nie jest potrzebna nauce...

    Mam nadzieję, że jako psycholog pewnie nawet lepiej niż ja zdajesz sobie
    sprawę z ograniczeń w percepcji,oraz skutków , które te ograniczenia niosą w
    procesie "poznania świata".
    K: Oczywiscie. Tyle, ze jestem raczej psychologiem spolecznym, bo praca
    psychologa klinicznego zle na mnie wplywala (wiedzialem, ze mozna latwo pomoc
    mym pacjentom, ale tylko poprzez zmiane srodowiska w ktorym przebywaja, a na to
    ani ja, ani oni nie mieli srodkow materialnych)...

    Teraz "zrodzenie- stworzenie". Z punktu widzenia chrześćjan - owszem Bóg nie
    musiał uciekać się do tego typu sztuczek,ale przyjmujac chrześćjański punkt
    widzenia - w ten sposób podkreślone zostało "i stał się człowiekiem" - na
    sposób właściwy obecnie wielomiliardowej populacji, czyli przychodząc na świat
    jako dziecko jakiejś kobiety.
    K: Jak pisalem, mogl przyjsc na swiat od razu jako dorosly, ale z pelna wiedza
    tego, jak ludzie dojrzewaja i jak cierpia - dla Wszechmogacego to przeciez nic
    trudnego. Stad uwazam te legende za niezgodna z zasada minimalizacji nakladow,
    a nie powiesz chyba, ze Bog dziala inaczej niz tylko optymalnie?

    Co do trutniów - to była tylko złośliwość pod adresem tych którzy uważają, że
    męska gameta to jedyny sposób na rozród metodą inną niz wegetatywna ;)
    A na koniec - znów założenie "a priori" bez dowodu- "katolicy"
    A czemu nie "prawosławni, unici, zielonoświątkowcy, protestanci- luteranie
    ewangelicy....,a z nie chrześćjan - świadkowie JHWH,????
    K: Swiadkowie Jahweh (YHWH) to raczej nie sa juz "krzescijanie". I niestety,
    doktryna katolicka jest dosc rozna od protestanckiej... Luter byl jednak
    rewolucjomista, Kalwin tez (ten ostani mordowal niegorzej niz sowieckie
    Czeka)...

    Jeszcze jedno - to Kopernik był uczonym czy nie ?
    K: BYL! Jego religijnosc byla tylko powierzchowna, bowiem wtedy tylko jako
    duchowny mogl on uzyskac wykszralcenie i warunki pracy, jakie byly potrzebne
    dla jego odkryc... Podobnie bylo ze Staszicem, Krasickim itp.
    Pozdr.
  • Gość: Stop IP: *.netshare.krosno.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 18.04.04, 21:02
    >K: ??? Nie jestem prowokatorem, nie podkladam np. bomb na Dw. Wsch. w W-wie...
    S: A mnie się zawsze wydawało że to słowo pochodzi od "provocare"
    gdzie tu miejsce na bomby?

    >K: Madry Terulianus to powiedzial, i teolodzy do dzis maja z tym problemy.
    Absurdalne - nie znaczy od razu glupie, po prostu nie zgodne z
    rozsadkiem, czyli wlasnie absurdalne... Tertulianusa zas nie sposob nazwac
    glupcem...

    S: Oczywiście, ale jeśli jescze raz przeczytasz mój poprzedni post to na pewno
    zauważysz, że jak najbardziej pasuje mi wypowiedź Tertulianusa, tylko mój
    sposób odczytania "absurdalności" sięga głębiej niz potoczne znaczenie tego
    słowa (czyli sprzeczne z "rozsadkiem"). W mojej interpretacji rozumię tę
    sentencję jako "to co wykracza poza porządek nauki, wkracza na obszar wiary"
    Czy według Ciebie taki sposób rozumowania jest błędny?

    Co do "zdrowego rozsadku" ...większość przełomowych teorii nie była z nim w
    zgodzie. ;D

    K: Oczywiscie ze tak, ale nie wolno ci mieszac wiary do nauki! Czyli mozesz
    wierzyc, ale wtedy nie mozesz byc dobrym naukowcem, that's all...

    S:Cały problem jest w tym, że usiłujesz traktować wiarę jak naukę. No dobrze -
    potraktujmy fakt istnienia czy nieistnienia Boga jak jeszcze jedną hipotezę
    naukową. Niestety - naukowo - nie możemy żadnej z nich ani potwierdzić ani
    obalić. Stosując brzytwę - można powtórzyć za Laplace "Ta teoria nie była mi
    potrzebna"
    Tylko prosze zwrócić uwagę w jakich okolicznościach Laplace to powiedział.
    Nie mówił Napoleonowi, że udowodnił nieistnienie Boga, a skromnie stwierdził że
    jego hipoteza powstania układu Słonecznego nie wymaga bezpośredniej "boskiej"
    ingerencji.

    K: Sorry, ale czemu reakcja chrzescijan na wypowiedzi ateistow jest w 99%
    atakiem ad personam?
    S: Znów założenia - wprawdzie statystyka przemawia na korzyść Twoich
    przypuszczeń - ponad 90% „polskojęzycznych” deklaruje się jako chrześćjanie,
    ale klasyfikowanie kogoś jako chrześćjanina, tylko dlatego, że dopuścił się
    takiego ataku to chyba lekkie nadużycie? Np. nie przypominam sobie
    mojej "deklaracji wyznaniowej", a jednak juz mam u Ciebie "etykietkę"

    K: Jesli wierzysz w Boga, to musisz tez wierzyc w Diabla. Co do tego teolodzy
    sa zgodni...

    S: dlatego piszę o diabełku ;D - na "diabełka" czyli lekkie wytrącenie z
    równowagi, to wystarcza policzyć do dziesięciu, wziąć głęboki wdech i uspokoić
    się, zaprzestając ataków "ad personam" :D

    Na razie nie muszę szukać egzorcysty ;)

    K: Czekam, i nie przejmuj sie, jesli zarzuce ci niegodna argumentacje typu
    uzywania argumentum ad personam, bo errare humanum est...

    Mylić się jest rzeczą jak najbardziej ludzką.
    Co do przyczyn „narkotycznego” upojenia wiedzą.
    Proszę zwrócić uwagę, w jaki sposób przez długie lata, nawet w szkołach
    średnich przekazywano wiedzę. Gotowa pigułka - ostateczne rozwiązanie wszelkich
    wątpliwości- jedna obowiązująca teoria opisywana jako niepodważalna .
    W młodzieży wyrabiano WIARĘ w postęp nauki - w to że odkrycie wszystkich
    zagadek natury to tylko kwestia kumulacji wiedzy. O tym że np. opinie
    historyków mogą być subiektywne, że nowe odkrycia w fiżyce moga wywrócić
    dotychczasowe teorie, wspominano tylko na marginesie i bardzo powierzchownie.
    Wprawdzie nie były to juz na szczęście czasy, gdy cybernetyka czy genetyka były
    nazywane "burżuazyjnymi pseudonaukami",
    O subiektywiźmie w poznawaniu świata czasem ktoś się zająknął przy okazji
    Romantyzmu. Dlaczego to piszę ten wstęp? Dlatego, że zastanawia mnie, czemu
    ktoś, kto jest psychologiem, fizykiem, czasem reaguje tak jak wychowanek
    takiej "szkoły" i uparcie próbuje „nawracać” na jedynie słuszna teorię.
    (Jeśli spotkam się z zarzutem że też "nawracam" to nieśmiało przypomnę,że ja
    nie twierdzę, że ateista to zły naukowiec)

    K: Ja nie uwazam, ze wiem wszystko, tylko za Laplacem et al uwazam, na
    podstawie logicznej analizy, ze hipoteza Boga nie jest potrzebna nauce...

    S: Czy zgodzisz się ze mną, gdy stwierdzę, że pomiędzy opiniami "naukowcowi
    samochód nie jest niezbędny " a "naukowcowi nie wolno posiadać samochodu" jest
    jednak duża różnica?

    K: Jak pisalem, mogl przyjsc na swiat od razu jako dorosly, ale z pelna wiedza
    tego, jak ludzie dojrzewaja i jak cierpia - dla Wszechmogacego to przeciez nic
    trudnego. Stad uwazam te legende za niezgodna z zasada minimalizacji nakladow,
    a nie powiesz chyba, ze Bog dziala inaczej niz tylko optymalnie?

    S: Hm...jako ateiście proponuję takie abstrakcyjne pytanie: Zakładając
    istnienie - to skąd ta pewność, że dla Boga optymalne musi byc to, co ludzie
    uznają za optymalne? Samo stwierdzenie, że chrześcjanie uważaja, iż zostaliśmy
    stworzeni na „obraz i podobieństwo” może nie wystarczyć przy narzucaniu pojęć
    ludzkich na coś, co nie jest immamentne.
    Zresztą,chrześcjanie twierdzą,że od czasu do czasu było "zesłanie Ducha
    Świętego" czyli coś, co nawet według Twoich ocen jest "optymalne"

    "a z nie chrześćjan - świadkowie JHWH,????"
    K: Swiadkowie Jahweh (YHWH) to raczej nie sa juz "krzescijanie".
    S: Nooo... choć w jednej kwestii się zgadzamy - choć ujawniłeś się z tym
    wskutek "chochlika" podczas czytania mojego postu ;)

    K: BYL! Jego religijnosc byla tylko powierzchowna, bowiem wtedy tylko jako
    duchowny mogl on uzyskac wykszralcenie i warunki pracy, jakie byly potrzebne
    dla jego odkryc... Podobnie bylo ze Staszicem, Krasickim itp.
    Pozdr.
    S:Nie będę sie wypowiadać na temat religijności tych osób, bo choć trochę lat
    mam, ale nie na tyle, by znać ich osobiście...
    Co do możliwości wykształcenia, to nie zgodzę się z Tobą. Raczej odwrotnie-
    wykształcenie umożliwiało objęcie "dobrej posady" w hierarhii kościelnej - a ta
    rzeczywiście dawała dochody na badania

    A tak na marginesie - czy spór o „istnienie świata” został już
    rozstrzygnięty, że zabieramy się za spór o istnienie Boga, bo w gruncie rzeczy
    do tego ta dyskusja się sprowadza?
    Do "napisania" za tydzień
  • rajchman 19.04.04, 11:21
    K: ??? Nie jestem prowokatorem, nie podkladam np. bomb na Dw. Wsch. w W-wie
    ...
    Gość portalu: Stop napisał(a): S: A mnie się zawsze wydawało że to słowo
    pochodzi od "provocare" gdzie tu miejsce na bomby?
    K: To mogla byc bowiem prowokacja polskich sluzb specjalnych, aby
    usprawiedliwic obecnosc WP w Iraku (Polska zagrozona arabskim teroryzmem)...

    K: Madry Terulianus to powiedzial, i teolodzy do dzis maja z tym problemy.
    Absurdalne - nie znaczy od razu glupie, po prostu nie zgodne z
    rozsadkiem, czyli wlasnie absurdalne... Tertulianusa zas nie sposob nazwac
    glupcem...
    S: Oczywiście, ale jeśli jescze raz przeczytasz mój poprzedni post to na pewno
    zauważysz, że jak najbardziej pasuje mi wypowiedź Tertulianusa, tylko mój
    sposób odczytania "absurdalności" sięga głębiej niz potoczne znaczenie tego
    słowa (czyli sprzeczne z "rozsadkiem"). W mojej interpretacji rozumię tę
    sentencję jako "to co wykracza poza porządek nauki, wkracza na obszar wiary"
    Czy według Ciebie taki sposób rozumowania jest błędny?
    K: TAK, bowiem nie mozna mieszac wiary z nauka. Wiara nie jest mi potrzebna do
    wyjasnienia czegokolwiek, i nie jest potrzebna tez prawdziwym naukowcom typu
    markiza de la Place...

    Co do "zdrowego rozsadku" ...większość przełomowych teorii nie była z nim w
    zgodzie. ;D
    K: Zgoda, potoczny zdrowy rozsadek wciaz nam mowi, ze slonce krazy wokol
    ziemi...

    K: Oczywiscie ze tak, ale nie wolno ci mieszac wiary do nauki! Czyli mozesz
    wierzyc, ale wtedy nie mozesz byc dobrym naukowcem, that's all...
    S:Cały problem jest w tym, że usiłujesz traktować wiarę jak naukę. No dobrze -
    potraktujmy fakt istnienia czy nieistnienia Boga jak jeszcze jedną hipotezę
    naukową. Niestety - naukowo - nie możemy żadnej z nich ani potwierdzić ani
    obalić. Stosując brzytwę - można powtórzyć za Laplace "Ta teoria nie była mi
    potrzebna" Tylko prosze zwrócić uwagę w jakich okolicznościach Laplace to
    powiedział.
    K: Dla mnie wiara jest zaprzeczeniem nauki, bowiem wiara jest z defincji
    statyczna: nie wolno zmieniac np. tresci Biblii, a nauka jest dynamiczna: bez
    zalu odrzuca badz modyfikuje nawet najpiekniejsze teorie typu mechaniki
    newtonowskiej...

    Nie mówił Napoleonowi, że udowodnił nieistnienie Boga, a skromnie stwierdził że
    jego hipoteza powstania układu Słonecznego nie wymaga bezpośredniej "boskiej"
    ingerencji.
    K: I to wlasnie napisalem. Ja ide nieco dalej, i neguje w ogole istnienie Boga,
    bowiem cytujac K. Sagana: nadzwyczajne twierdzenia (np. "Bog istnieje")
    wymagaja nadzwyczajnych dowodow, a takich nikt mi dotad nie dostarczyl...

    K: Sorry, ale czemu reakcja chrzescijan na wypowiedzi ateistow jest w 99%
    atakiem ad personam?
    S: Znów założenia - wprawdzie statystyka przemawia na korzyść Twoich
    przypuszczeń - ponad 90% „polskojęzycznych” deklaruje się jako chrześćjanie,
    ale klasyfikowanie kogoś jako chrześćjanina, tylko dlatego, że dopuścił się
    takiego ataku to chyba lekkie nadużycie? Np. nie przypominam sobie
    mojej "deklaracji wyznaniowej", a jednak juz mam u Ciebie "etykietkę"
    K: Sorry, popelnilem byc moze fallacy of composition, ale niestety ponad 90%
    Polakow ma wciaz umysly zatrute zydowska propaganda w formie chrzescijanstwa -
    ersatz judaizmu dla gojow...

    K: Jesli wierzysz w Boga, to musisz tez wierzyc w Diabla. Co do tego teolodzy
    sa zgodni...
    S: dlatego piszę o diabełku ;D - na "diabełka" czyli lekkie wytrącenie z
    równowagi, to wystarcza policzyć do dziesięciu, wziąć głęboki wdech i uspokoić
    się, zaprzestając ataków "ad personam" :D
    K: Z Diablem radzilbym ostroznie, bo to potezna sila...

    Na razie nie muszę szukać egzorcysty ;)
    K: Oby! ;)

    K: Czekam, i nie przejmuj sie, jesli zarzuce ci niegodna argumentacje typu
    uzywania argumentum ad personam, bo errare humanum est...
    S: Mylić się jest rzeczą jak najbardziej ludzką.
    Co do przyczyn „narkotycznego” upojenia wiedzą.
    Proszę zwrócić uwagę, w jaki sposób przez długie lata, nawet w szkołach
    średnich przekazywano wiedzę. Gotowa pigułka - ostateczne rozwiązanie wszelkich
    wątpliwości- jedna obowiązująca teoria opisywana jako niepodważalna .
    K: Ja ucze studentow zupelnie inaczej: pokazuje rozne teorie i ostrzegam ich
    przed bezkrytycznym przyjmowaniem ktorejkolwiek...
    Nie jestem upojony wiedza, a raczej bardzo krytyczny wobec osiagniec nauki, ale
    tez nie widze potrzeby wprowadzania bytow nadprzyrodzonych do przyrody...

    W młodzieży wyrabiano WIARĘ w postęp nauki - w to że odkrycie wszystkich
    zagadek natury to tylko kwestia kumulacji wiedzy. O tym że np. opinie
    historyków mogą być subiektywne, że nowe odkrycia w fiżyce moga wywrócić
    dotychczasowe teorie, wspominano tylko na marginesie i bardzo powierzchownie.
    K: I to byl blad!

    Wprawdzie nie były to juz na szczęście czasy, gdy cybernetyka czy genetyka były
    nazywane "burżuazyjnymi pseudonaukami", O subiektywiźmie w poznawaniu świata
    czasem ktoś się zająknął przy okazji Romantyzmu. Dlaczego to piszę ten wstęp?
    Dlatego, że zastanawia mnie, czemu ktoś, kto jest psychologiem, fizykiem,
    czasem reaguje tak jak wychowanek takiej "szkoły" i uparcie próbuje „nawracać”
    na jedynie słuszna teorię.
    K: Nie jestem fizykiem, choc ja studiowalem. Nikogo na nic nie nawracam, tylko
    postuluje, aby naukowcy nie wierzyli w istoty nadprzyrodzone, bo wtedy sobie
    beda ulatwiac zadanie, tlumaczac to, czego obecnie nie potrafia wyjasnic, tzw.
    boska interwencja, a stad tylko krok do poddania nauki religii... :(

    Jeśli spotkam się z zarzutem że też "nawracam" to nieśmiało przypomnę,że ja
    nie twierdzę, że ateista to zły naukowiec)
    K:OK.

    K: Ja nie uwazam, ze wiem wszystko, tylko za Laplacem et al uwazam, na
    podstawie logicznej analizy, ze hipoteza Boga nie jest potrzebna nauce...
    S: Czy zgodzisz się ze mną, gdy stwierdzę, że pomiędzy opiniami "naukowcowi
    samochód nie jest niezbędny " a "naukowcowi nie wolno posiadać samochodu" jest
    jednak duża różnica?
    K: Tak, ale naukowiec nie moze sobie pozwolic na to, aby jego umysl byl
    zdominowany przez elementy religijne, a wiec nieracjonalne...

    K: Jak pisalem, mogl przyjsc na swiat od razu jako dorosly, ale z pelna wiedza
    tego, jak ludzie dojrzewaja i jak cierpia - dla Wszechmogacego to przeciez nic
    trudnego. Stad uwazam te legende za niezgodna z zasada minimalizacji nakladow,
    a nie powiesz chyba, ze Bog dziala inaczej niz tylko optymalnie?
    S: Hm...jako ateiście proponuję takie abstrakcyjne pytanie: Zakładając
    istnienie - to skąd ta pewność, że dla Boga optymalne musi byc to, co ludzie
    uznają za optymalne? Samo stwierdzenie, że chrześcjanie uważaja, iż zostaliśmy
    stworzeni na „obraz i podobieństwo” może nie wystarczyć przy narzucaniu pojęć
    ludzkich na coś, co nie jest immamentne.
    K: Jesli prawa boskie sa inne niz ludzkie, to nic na temat Boga powiedziec nie
    mozemy, a wiec nalezaloby zamknac wszystkie wydzialy teologii i sporo wydzialow
    filozofi...

    Zresztą,chrześcjanie twierdzą,że od czasu do czasu było "zesłanie Ducha
    Świętego" czyli coś, co nawet według Twoich ocen jest "optymalne"
    K: To rozumiem, ale czemu zsylanie w konretne miejsce czasoprzestrzeni -
    przeciez Bog jest wszedzie i zawsze, jest poza czasoprzestrzenia... To tez
    herezja typu zydowskiej Szechiny: personifikacji obecnosci bozej. Holocaust
    sobie owi hasydzi tlumacza brakiem Szechiny w GG, szczegolnie w Auschwitz-
    Birkenau... A to herezja, bo wszechobecny Bog byl tez i w komorach gazowych...

    "a z nie chrześćjan - świadkowie JHWH,????"
    K: Swiadkowie Jahweh (YHWH) to raczej nie sa juz "krzescijanie".
    S: Nooo... choć w jednej kwestii się zgadzamy - choć ujawniłeś się z tym
    wskutek "chochlika" podczas czytania mojego postu ;)
    K: Zgadzamy sie w wielu kwestiach. Ale nie wszystkich i to jest OK...
    Zreszta prawdziwe imie Boga to "Jod Heh Waw Heh" (brakuje mi hebrajskiej
    klawiatury, i oczywiscie pisze sie to od lewej ku prawej, czyli "jod" jest na
    koncu). No i cenzura wat
  • rajchman 19.04.04, 11:22
    (...)
    "a z nie chrześćjan - świadkowie JHWH,????"
    K: Swiadkowie Jahweh (YHWH) to raczej nie sa juz "krzescijanie".
    S: Nooo... choć w jednej kwestii się zgadzamy - choć ujawniłeś się z tym
    wskutek "chochlika" podczas czytania mojego postu ;)
    K: Zgadzamy sie w wielu kwestiach. Ale nie wszystkich i to jest OK...
    Zreszta prawdziwe imie Boga to "Jod Heh Waw Heh" (brakuje mi hebrajskiej
    klawiatury, i oczywiscie pisze sie to od lewej ku prawej, czyli "jod" jest na
    koncu). No i cenzura watykanska usunela Jehowe z Biblii Tysiaclecia, za co sie
    beda owi cenzorzy i wydawcy przypiekac z wolna na roznach diabelskich...

    K: BYL! Jego religijnosc byla tylko powierzchowna, bowiem wtedy tylko jako
    duchowny mogl on uzyskac wykszralcenie i warunki pracy, jakie byly potrzebne
    dla jego odkryc... Podobnie bylo ze Staszicem, Krasickim itp.
    S:Nie będę sie wypowiadać na temat religijności tych osób, bo choć trochę lat
    mam, ale nie na tyle, by znać ich osobiście...
    Co do możliwości wykształcenia, to nie zgodzę się z Tobą. Raczej odwrotnie-
    wykształcenie umożliwiało objęcie "dobrej posady" w hierarhii kościelnej - a ta
    rzeczywiście dawała dochody na badania
    K: Aby dostac wyksztalecenie trzeba bylo woaczas byc albo bardzo bogatym
    (Krasicki) albo zostac duchownym (Kopernik, Staszic)...

    A tak na marginesie - czy spór o „istnienie świata” został już
    rozstrzygnięty, że zabieramy się za spór o istnienie Boga, bo w gruncie rzeczy
    do tego ta dyskusja się sprowadza?
    K: Chyba zaden nie zostal rostrzygniety. Moze jest tak jak pisal biskup
    Berkeley - wszystko jest uluda, generowana przez superkomputer kwantowo-
    fotonowy pracujacy w czasie urojonym w wirtualnej przestrzeni? Ale nie
    mieszajmy do tego starozydowskich legend - popatrz jakim odrazjacym plemieniem
    sa owi zydzi, co oni robia na Bliskim Wschodzie... :(

    Do "napisania" za tydzień
    K: Serdeczne pozdr.
  • Gość: stop IP: *.netshare.krosno.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 24.04.04, 22:59
    K: Moze jest tak jak pisal biskup
    Berkeley - wszystko jest uluda, generowana przez superkomputer kwantowo-
    fotonowy pracujacy w czasie urojonym w wirtualnej przestrzeni?
    S: Biskup B pisał o "wielkim obserwatorze"- komputer to chyba anachronizm :D

    Sugerujesz że istnieje czas zespolony - dwie współrzędne?

    K:popatrz jakim odrazjacym plemieniem
    sa owi zydzi, co oni robia na Bliskim Wschodzie... :(

    Co robi CZĘŚĆ Zydów, to podzielam Twoją opinię :(
    Ale naprawdę daleko mi do ekstrapolacji na całe społeczeństwo...
    Co robi część Arabów .... Afgańczyków,Pakistańczyków, itd itd......?
    Jednak nie przenoszę tych zachowań na całe społeczeństwa przynależące
    etnicznie lub wyznaniowo do danej grupy i dziwią mnie takie uogólnienia u
    psychologa.
  • Gość: Kaganski IP: *.internetdsl.tpnet.pl 25.04.04, 11:06
    K: Moze jest tak jak pisal biskup Berkeley - wszystko jest uluda, generowana
    przez superkomputer kwantowo-fotonowy pracujacy w czasie urojonym w wirtualnej
    przestrzeni?
    S: Biskup B pisał o "wielkim obserwatorze"- komputer to chyba anachronizm :)
    K: Ja to przekladam na jezyk XXI wieku - idee Berkeleya wciaz sa dla mnie zywe!

    Sugerujesz że istnieje czas zespolony - dwie współrzędne?
    K: Jak istnieje urojony, to nie widze powodu, zeby nie mogl istniec i
    zespolony...

    K: Popatrz jakim odrazajacym plemieniem sa owi zydzi, co oni robia na Bliskim
    Wschodzie... :(
    - Co robi CZĘŚĆ Zydów, to podzielam Twoją opinię :(
    K: Niestety, ale syjonizm wzial gore nad judaizmem, nad czym bardzo boleje, bo
    jestem zafascynowany zarowno kultura arabska jak i zydowska... :(

    Ale naprawdę daleko mi do ekstrapolacji na całe społeczeństwo...
    Co robi część Arabów .... Afgańczyków,Pakistańczyków, itd itd......?
    Jednak nie przenoszę tych zachowań na całe społeczeństwa przynależące
    etnicznie lub wyznaniowo do danej grupy i dziwią mnie takie uogólnienia u
    psychologa.
    K: Nie uogolniam bez powodu: panstwo izrael zostalo opanowane przez skrajnych
    syjonistycznych szalencow typu zbrodniarza wojennego Szarona, i ma ono bron
    jadrowa, samoloty i rakiety do jej przenoszenia itp... :( Tylko prewencyjny
    atak nuklearny na izrael moze zapobiec III wojnie swiatowej...
    Pozdr.



  • Gość: stop IP: *.netshare.krosno.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 24.04.04, 22:41
    K: To mogla byc bowiem prowokacja polskich sluzb specjalnych, aby
    usprawiedliwic obecnosc WP w Iraku (Polska zagrozona arabskim teroryzmem)...

    S: prędzej porachunki mafijne

    K: Dla mnie wiara jest zaprzeczeniem nauki, bowiem wiara jest z defincji
    statyczna: nie wolno zmieniac np. tresci Biblii, a nauka jest dynamiczna: bez
    zalu odrzuca badz modyfikuje nawet najpiekniejsze teorie typu mechaniki
    newtonowskiej...

    S: Wiara nie jest negacją – tam gdzie kończy się nauka jest miejsce na wiarę.

    Treści – nie wolno zmieniać – ale nawet podczas tłumaczenia każdy tłumacz
    nakłada na tłumaczony tekst swoją osobowość ( muzułmanie pewnie mają sporo
    racji , że tłumaczony Koran to już nie Koran )
    Natomiast nasz sposób rozumienia przekazu zmienia się. Czy zwróciłeś uwagę na
    to, że są właściwie dwa sposoby opisu stworzenia? Jeden abstrakcyjny „naukowy”
    i drugi „dla pospólstwa” ?
    Czyż opis zaczynający się „na początku było światło” nie jest
    odpowiednikiem „ery hadronowej” w teorii Wielkiego Wybuchu?

    K:. Ja ide nieco dalej, i neguje w ogole istnienie Boga,
    bowiem cytujac K. Sagana: nadzwyczajne twierdzenia (np. "Bog istnieje")
    wymagaja nadzwyczajnych dowodow, a takich nikt mi dotad nie dostarczyl...

    S: Dlatego twierdzę że sprawa istnienia Boga to sprawa wiary, a więc dokąd
    ktoś nie udowodni „nieistnienia” to wiara jest dozwolona

    K: Sorry, popelnilem byc moze fallacy of composition, ale niestety ponad 90%
    Polakow ma wciaz umysly zatrute zydowska propaganda w formie chrzescijanstwa -
    ersatz judaizmu dla gojow...

    S:dla „goim” Niestety resztę wypowiedzi muszę potraktować jako „ad personam”
    do chrzescjan

    K: Z Diablem radzilbym ostroznie, bo to potezna sila...

    S: jeżeli Diabeł istnieje wtedy i tylko wtedy, gdy istnieje Bóg i Kagan uznaje
    istnienie Diabła…
    Resztę pozostawiam logice ( o ile pamiętam arystotelesowskiej)

    Na razie nie muszę szukać egzorcysty ;)
    K: Oby! ;)
    S: Czy wiesz, że osoby które chcą się poddać egzorcyzmom , są najpierw
    kierowane na terapię do psychologów i psychiatrów , dopiero gdy to nie da
    rezultatów odprawiane są egzorcyzmy?
    W razie czego mam szansę trafić na Ciebie ;D

    K: Nie jestem fizykiem, choc ja studiowalem. Nikogo na nic nie nawracam, tylko
    postuluje, aby naukowcy nie wierzyli w istoty nadprzyrodzone, bo wtedy sobie
    beda ulatwiac zadanie, tlumaczac to, czego obecnie nie potrafia wyjasnic, tzw.
    boska interwencja, a stad tylko krok do poddania nauki religii... :(

    S: Dlaczego zakładasz istnienie takiego „lenistwa intelektualnego”
    u „wierzących” naukowców
    Zgodnie z Biblią człowiek miał czynić „ziemię” poddaną sobie. Biorąc pod uwagę
    że „ziemię” można rozumieć bez popadanie w konflikt z chrześćjanami
    jako „środowisko” lub „świat”, to tych ostatnich nie można „uczynić
    poddanymi” bez poznania reguł jakimi się rządzą ( chyba zatrącam trochę o
    deizm i pomysł z zegarmistrzem)

    K: Ja nie uwazam, ze wiem wszystko, tylko za Laplacem et al uwazam, na
    podstawie logicznej analizy, ze hipoteza Boga nie jest potrzebna nauce...
    S: Czy zgodzisz się ze mną, gdy stwierdzę, że pomiędzy opiniami "naukowcowi
    samochód nie jest niezbędny " a "naukowcowi nie wolno posiadać samochodu" jest
    jednak duża różnica?
    K: Tak, ale naukowiec nie moze sobie pozwolic na to, aby jego umysl byl
    zdominowany przez elementy religijne, a wiec nieracjonalne...
    S: Dlaczego zakładasz zdominowanie? Skąd wiesz, że taki człowiek po
    UDOWODNIENIU nieistnienia Boga będzie się upierał przy swojej wierze?

    K: Jesli prawa boskie sa inne niz ludzkie, to nic na temat Boga powiedziec nie
    mozemy, a wiec nalezaloby zamknac wszystkie wydzialy teologii i sporo wydzialow
    filozofi...
    S: Teologia wbrew swojej nazwie też skupia się na metodach poznania „świata”
    Choć mistycy chyba są zbliżonego zdania ;) do Twojej opinii.

    K:
    przeciez Bog jest wszedzie i zawsze, jest poza czasoprzestrzenia... To tez
    herezja typu zydowskiej Szechiny: personifikacji obecnosci bozej. Holocaust
    sobie owi hasydzi tlumacza brakiem Szechiny w GG, szczegolnie w Auschwitz-
    Birkenau... A to herezja, bo wszechobecny Bog byl tez i w komorach gazowych...

    S: Jeśli zawsze i wszędzie – to nie poza czasoprzestrzenią ;) Bo te dwa
    pierwsze pojęcia dotyczą tylko czasoprzestrzeni, a skoro jesteś zwolennikiem
    teorii BIG BANG, to odpowiedź świętego Augustyna na pytanie „Co pan Bóg robił
    przed stworzeniem świata” – też pewnie znasz , wiec to „wszędzie i zawsze”
    nie należy utożsamiać z „poza czasoprzestrzenią” .
    Postawmy hipotezę roboczą , że czasoprzestrzeń jest podzbiorem innych „domen”
    Boga.

    Piszesz o herezji w postaci „tezy” o nieobecności – ciekawi mnie, jak to się
    ma do tezy, że człowiek ( a więc i oprawcy) zostali obdarzeni wolna wolą, co
    do której Bóg wyrzekł się ingerencji? (Ot, takie dla Ciebie abstrakcyjne
    pytanie)


    K: Zgadzamy sie w wielu kwestiach. Ale nie wszystkich i to jest OK...
    Zreszta prawdziwe imie Boga to "Jod Heh Waw Heh" (brakuje mi hebrajskiej
    klawiatury, i oczywiscie pisze sie to od lewej ku prawej, czyli "jod" jest na
    koncu

    S: I jeszcze „alefików” Ci brakuje by zgodnie z semickimi wierzeniami wziąć
    górę nad Bogiem ;D
    (Dzięki znajomości prawdziwego imienia)
  • Gość: stop IP: *.netshare.krosno.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 24.04.04, 23:11
    Czy Rajchman i Kagan to jeden człowiek w dwóch osobach?
    Bo czuję pewien niepokój, gdy ktoś, kto w nagłówku ma Rajchman odpisuje mi w
    dialogu inicjałem "K"
  • Gość: Kagan IP: *.internetdsl.tpnet.pl 25.04.04, 10:46
    Jestem jednym bytem, ale w wielu osobach - musisz w to uwierzyc, jak w dogmat
    Sw. Troycy...;)
  • Gość: stop IP: *.netshare.krosno.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 25.04.04, 19:41
    Biorąc pod uwagę że ta forma kontaktu z Tobą jest jedyna dostępną dla mnie,
    muszę uznać że jesteś jeden, w wielu internetowych osobach. Czy widzisz jakies
    analogie :D
    Niestety, teraz musze zarobić na "chleb powszedni", mimo że jest niedziela (ale
    podciagnę to pod kategorię "prac koniecznych") Na pewno odpiszę jeśli tylko
    troche "odrobię" się z pracą
    Pozdrowienia dla "wojującego" ateisty.
  • Gość: CGN IP: *.internetdsl.tpnet.pl 25.04.04, 11:01
    K: To mogla byc bowiem prowokacja polskich sluzb specjalnych, aby
    usprawiedliwic obecnosc WP w Iraku (Polska zagrozona arabskim teroryzmem)...
    S: prędzej porachunki mafijne
    K: Tez dobra odp.

    K: Dla mnie wiara jest zaprzeczeniem nauki, bowiem wiara jest z defincji
    statyczna: nie wolno zmieniac np. tresci Biblii, a nauka jest dynamiczna: bez
    zalu odrzuca badz modyfikuje nawet najpiekniejsze teorie typu mechaniki
    newtonowskiej...
    S: Wiara nie jest negacją – tam gdzie kończy się nauka jest miejsce na wiarę.
    K: A gdzie sie konczy nauka? Ona nie ma granic, i sie powieksza, jak
    powierzchnia nadmuchiwanego balonika...

    Treści – nie wolno zmieniać – ale nawet podczas tłumaczenia każdy tłumacz
    nakłada na tłumaczony tekst swoją osobowość ( muzułmanie pewnie mają sporo
    racji , że tłumaczony Koran to już nie Koran )
    K: Sam wiec widzisz! Biblia, ktora znamy, a szczegolnie ST to NIE jest
    oryginalna zydowska Tora, a tylko jej substytut dla gojow... :(

    Natomiast nasz sposób rozumienia przekazu zmienia się. Czy zwróciłeś uwagę na
    to, że są właściwie dwa sposoby opisu stworzenia? Jeden abstrakcyjny „naukowy”
    i drugi „dla pospólstwa” ?
    K: To jest medialny chwyt czarnych...

    Czyż opis zaczynający się „na początku było światło” nie jest
    odpowiednikiem „ery hadronowej” w teorii Wielkiego Wybuchu?
    K: Tylko na bardzo ogolnym stopniu abstrakcji, tak ogolnym, ze nic nie
    mowiacym... Czlowiek to tez w pewnym sensie worek z woda...

    K:. Ja ide nieco dalej, i neguje w ogole istnienie Boga, bowiem cytujac K.
    Sagana: nadzwyczajne twierdzenia (np. "Bog istnieje") wymagaja nadzwyczajnych
    dowodow, a takich nikt mi dotad nie dostarczyl...
    S: Dlatego twierdzę że sprawa istnienia Boga to sprawa wiary, a więc dokąd
    ktoś nie udowodni „nieistnienia” to wiara jest dozwolona
    K: Ja nie zabraniam nikomuwiary, tylko jestem przeciwko jej mieszaniu do nauki,
    polityki i zycia codziennego niewierzacych!

    K: Sorry, popelnilem byc moze fallacy of composition, ale niestety ponad 90%
    Polakow ma wciaz umysly zatrute zydowska propaganda w formie chrzescijanstwa -
    ersatz judaizmu dla gojow...
    S:dla „goim” Niestety resztę wypowiedzi muszę potraktować jako & "ad personam”
    K: OK, potocznie mowi sie goje, "goim" to po hebrajsku. I sorry za ad personam -
    mialo byc raczej ad hominem... mea culpa... mea maxima culpa...

    K: Z Diablem radzilbym ostroznie, bo to potezna sila...
    S: jeżeli Diabeł istnieje wtedy i tylko wtedy, gdy istnieje Bóg i Kagan uznaje
    istnienie Diabła…
    K: Jesli istnieje Bog, to musi istniec Diabel, tak twierdza przynajmniej biegli
    w Pismie, czyli teologowie... I szybciej uwierze w Diabla niz w Boga... ;)

    Resztę pozostawiam logice ( o ile pamiętam arystotelesowskiej) Na razie nie
    muszę szukać egzorcysty ;)
    K: Oby! ;)
    S: Czy wiesz, że osoby które chcą się poddać egzorcyzmom , są najpierw
    kierowane na terapię do psychologów i psychiatrów , dopiero gdy to nie da
    rezultatów odprawiane są egzorcyzmy?
    K: Ja oferuje egzorcyzmy w cenie terapii (ljkel2@netscape.net)... ;) Dla
    katolikow rzymskich znizka za okazaniem swiadectwa z parafii!

    W razie czego mam szansę trafić na Ciebie ;)
    K: ???

    K: Nie jestem fizykiem, choc ja studiowalem. Nikogo na nic nie nawracam, tylko
    postuluje, aby naukowcy nie wierzyli w istoty nadprzyrodzone, bo wtedy sobie
    beda ulatwiac zadanie, tlumaczac to, czego obecnie nie potrafia wyjasnic, tzw.
    boska interwencja, a stad tylko krok do poddania nauki religii... :(
    S: Dlaczego zakładasz istnienie takiego „lenistwa intelektualnego”
    K: Bo je znam zbyt dobrze (pracuje na uniwersytecie)...

    Zgodnie z Biblią człowiek miał czynić „ziemię” poddaną sobie. Biorąc pod uwagę
    że „ziemię” można rozumieć bez popadanie w konflikt z chrześćjanami
    jako „środowisko” lub „świat”, to tych ostatnich nie można „uczynić
    poddanymi” bez poznania reguł jakimi się rządzą ( chyba zatrącam trochę o
    deizm i pomysł z zegarmistrzem)
    K: Chyba tak...

    K: Ja nie uwazam, ze wiem wszystko, tylko za Laplacem et al uwazam, na
    podstawie logicznej analizy, ze hipoteza Boga nie jest potrzebna nauce...
    S: Czy zgodzisz się ze mną, gdy stwierdzę, że pomiędzy opiniami "naukowcowi
    samochód nie jest niezbędny " a "naukowcowi nie wolno posiadać samochodu" jest
    jednak duża różnica?
    K: Tak, ale jesli ten samochod ma wlasciwosci szkodliwe dla naukowca?

    K: Tak, ale naukowiec nie moze sobie pozwolic na to, aby jego umysl byl
    zdominowany przez elementy religijne, a wiec nieracjonalne...
    S: Dlaczego zakładasz zdominowanie? Skąd wiesz, że taki człowiek po
    UDOWODNIENIU nieistnienia Boga będzie się upierał przy swojej wierze?
    K: Bedzie, bo on wierzy, ma umysl zdominowany przez religie na skutek
    indoktrynacji w wieku szkolnym...

    K: Jesli prawa boskie sa inne niz ludzkie, to nic na temat Boga powiedziec nie
    mozemy, a wiec nalezaloby zamknac wszystkie wydzialy teologii i sporo wydzialow
    filozofii...
    S: Teologia wbrew swojej nazwie też skupia się na metodach poznania „świata”
    Choć mistycy chyba są zbliżonego zdania ;) do Twojej opinii.
    K: OK! :)

    K: przeciez Bog jest wszedzie i zawsze, jest poza czasoprzestrzenia... To tez
    herezja typu zydowskiej Szechiny: personifikacji obecnosci bozej. Holocaust
    sobie owi hasydzi tlumacza brakiem Szechiny w GG, szczegolnie w Auschwitz-
    Birkenau... A to herezja, bo wszechobecny Bog byl tez i w komorach gazowych...
    S: Jeśli zawsze i wszędzie – to nie poza czasoprzestrzenią ;) Bo te dwa
    pierwsze pojęcia dotyczą tylko czasoprzestrzeni, a skoro jesteś zwolennikiem
    teorii BIG BANG, to odpowiedź świętego Augustyna na pytanie „Co pan Bóg robił
    przed stworzeniem świata” – też pewnie znasz , wiec to „wszędzie i zawsze”
    nie należy utożsamiać z „poza czasoprzestrzenią” .
    K: Nie mozna nieograniczonego Boga zamknac w ograniczonej czasoprzestrzeni...

    Postawmy hipotezę roboczą , że czasoprzestrzeń jest podzbiorem innych „domen”
    Boga.
    K: Wprowadzamy zbedne byty...

    Piszesz o herezji w postaci „tezy” o nieobecności – ciekawi mnie, jak to się
    ma do tezy, że człowiek ( a więc i oprawcy) zostali obdarzeni wolna wolą, co
    do której Bóg wyrzekł się ingerencji? (Ot, takie dla Ciebie abstrakcyjne
    pytanie)
    K: Wolna wola czlowieka to iluzja, bo ograniczala by ona boska wszechmoc...

    K: Zgadzamy sie w wielu kwestiach. Ale nie wszystkich i to jest OK...
    Zreszta prawdziwe imie Boga to "Jod Heh Waw Heh" (brakuje mi hebrajskiej
    klawiatury, i oczywiscie pisze sie to od lewej ku prawej, czyli "jod" jest na
    koncu
    S: I jeszcze „alefików” Ci brakuje by zgodnie z semickimi wierzeniami wziąć
    górę nad Bogiem ;) (Dzięki znajomości prawdziwego imienia)
    K: To chasydzka herezja z Kabaly (ZOHAR etc.) temat na osobny watek...
    Pozdr.
  • abstrakt2003 17.04.04, 14:51
    - Dlaczego właściwie istniejemy?
    - Po co żyjemy?
    - Dlaczego istnieje wszechswiat?
    - Dlaczego prawa rządzące wszechświatem są takie jakie są?
    - Czym jest dobro, a czy jest zło?
    - Co było praprzyczyną?
    - Co nas boli gdy jesteśmy obrażami, pomawiani lub oszukiwani itp?
    - Czym jest altruizm?
    - Jakie podstawy racjonalne ma poświęcenie życia własnego za kogos innego?
    P.S.
    Baw sie dobrze ateisto niezłomny!
    --
    Mente et malleo!
  • Gość: Kagan IP: 195.116.92.* 18.04.04, 12:12
    Dlaczego właściwie istniejemy?
    - Stworzyl nas przypadek, a istniejemy aby przekazac nasz genotyp (DNA)
    nastepnemu pokoleniu.

    - Po co żyjemy?
    Jak wyzej: glownie po to, aby przekazac nasz genotyp (DNA) nastepnemu pokoleniu.

    - Dlaczego istnieje wszechswiat?
    Poniewaz takie sa prawa fizyki, ze dopuscily jego powstanie, podobnie jak
    spowoduja (najprawdopodobniej) jego zaglade...

    - Dlaczego prawa rządzące wszechświatem są takie jakie są?
    Poniewaz przypadek sprawil, ze po BIG BANG wszechswiat ewoluowal jedna z wielu
    mozliwych drog, a wiec powstal kosmos jaki jest. Mozliwe jest tez istnienie
    innych kosmosow, z innymi prawami fizyki, ale poniewaz nie mamy dostepu do
    nich, to jest to kwestia czysto akademicka...

    - Czym jest dobro, a czy jest zło?
    Zlo to jest to co nam szkodzi, dobro zas to jest to, co nam jest mile. Tyle, ze
    dobro jednego (np. bogactwo) moze miec zrodla w zle (wyzysku innych)... Dobro i
    zlo to sa wiec pojecia wzgledne, zalezne od punktu widzenia oraz czasu...

    - Co było praprzyczyną?
    Tzw. BIG BANG, spowodowany fluktuacja typu kwantowego. Powstanie naszego swiata
    bylo wynikiem przypadku, ale nie zupelnie creatio ex nihilo, albowiem przed BIG
    BANG istnialo wirtualne prawdopodobienstwo powstania naszego wszechswiata, i
    bylo ono rozne od zera...

    - Co nas boli gdy jesteśmy obrażami, pomawiani lub oszukiwani itp?
    Nasze ego jest wtedy urazone... A na ego wplywa tez id i superego...

    - Czym jest altruizm?
    Altruizm jest tylko pozorny - to jest wyzsze stadium egoizmu, kiedy dobro
    gatunku, narodu, plemienia czy potomstwa stawia sie nad dobro jednostki, aby
    owa jednostka badz jej potomstwo lub ukochani miala(y) wokol siebie sprzyjajace
    jej otoczenie...

    - Jakie podstawy racjonalne ma poświęcenie życia własnego za kogos innego?
    Pozorny altruizm - p. wyzej!

    P.S. Baw sie dobrze ateisto niezłomny!
    K: Bawie sie doskonale, bowiem, jak widzisz, na twe pytania znam odpowiedzi
    ktore nie wymagaja powolania do zycia zbednego bytu zwanego "bogiem"... ;)

  • abstrakt2003 18.04.04, 16:46
    Gość portalu: Kagan napisał(a):

    > Dlaczego właściwie istniejemy?
    > - Stworzyl nas przypadek, a istniejemy aby przekazac nasz genotyp (DNA)
    > nastepnemu pokoleniu.
    > *******************************
    Ciekwe, bo prawdopodobieństwo przypadkowego powstania naszego wszechswiata jest
    znikomo małe (podzie 1 przez 10 podniesione do potęgi 240 - lecz mogę się
    mylić - źródła nie pamiętam)
    > - Po co żyjemy?
    > Jak wyzej: glownie po to, aby przekazac nasz genotyp (DNA) nastepnemu
    pokoleniu.
    *******************
    Tak odpowiedź to żadna odpowiedź! To tylko spychanie tematu. W tej sytuacji
    zadaję pytanie PO CO PRZREKAZUJEMY GENOM (DNA) NASTĘPNYM POKOLENIOM, JAKI JEST
    CEL CAŁE TEJ ZABAWY?
    >
    > - Dlaczego istnieje wszechswiat?
    > Poniewaz takie sa prawa fizyki, ze dopuscily jego powstanie, podobnie jak
    > spowoduja (najprawdopodobniej) jego zaglade...
    ***********************************************
    Też wykręcasz się od odpowiedzi! Prawa fizyki są częścią wszechswiata i
    powstały wraz z nim! O tym co sie działo PRZED i o tym co sie będzie działo PO
    z definicji nie jesteśmu w stanie nic powiedzieć!

    > - Dlaczego prawa rządzące wszechświatem są takie jakie są?
    > Poniewaz przypadek sprawil, ze po BIG BANG wszechswiat ewoluowal jedna z wielu
    > mozliwych drog, a wiec powstal kosmos jaki jest. Mozliwe jest tez istnienie
    > innych kosmosow, z innymi prawami fizyki, ale poniewaz nie mamy dostepu do
    > nich, to jest to kwestia czysto akademicka...
    ***************************************************
    Tak to prawada co napisałeś, ale...
    (patrz punkt o znikomo małym prawdopogobieństwie samoistniego powstania takiego
    wszechświata jak nasz)

    > - Czym jest dobro, a czy jest zło?
    > Zlo to jest to co nam szkodzi, dobro zas to jest to, co nam jest mile. Tyle,
    ze dobro jednego (np. bogactwo) moze miec zrodla w zle (wyzysku innych)...
    Dobro i zlo to sa wiec pojecia wzgledne, zalezne od punktu widzenia oraz
    czasu...
    **************************************************
    Utożsamiłeś zło ze szkodą, dobro z przyjemnością. Jest to zbyt daleko idące
    uproszczenie. Są rzeczy lub sytuacje nieprzyjemne ale dobre Np:
    -praca nie musi byc miła, ale niewatpliwie jest bardzo cennym dobrem
    -karanie kogokolwiek w zasadzie nie jest niczym przyjemnym (poza wyjatkami) ale
    jest niewątpiwie dobrem
    Są też przyjemności które są niewątpliwie szkodliwe Np:
    -narkotyki
    -wóda
    -papierosy
    Poza tym twierdzisz że dobro i zło to pojecia całkowicie względne
    Chyba tak jednak nie jest.

    > - Co było praprzyczyną?
    > Tzw. BIG BANG, spowodowany fluktuacja typu kwantowego. Powstanie naszego
    swiata
    *****************************
    "Przypadkowa fluktuacja kwantowa" jest taką samą (równoprawną) teorią ja
    stworzenie świata przez Boga

    >
    > - Co nas boli gdy jesteśmy obrażami, pomawiani lub oszukiwani itp?
    > Nasze ego jest wtedy urazone... A na ego wplywa tez id i superego...
    *****************************************
    To żadna opowiedź! Bo czy w takim razie jest nasze ego?
    > - Czym jest altruizm?
    > Altruizm jest tylko pozorny - to jest wyzsze stadium egoizmu, kiedy dobro
    > gatunku, narodu, plemienia czy potomstwa stawia sie nad dobro jednostki, aby
    > owa jednostka badz jej potomstwo lub ukochani miala(y) wokol siebie
    sprzyjajace
    ***********************
    Nietety znane są przypadki które nie mieszczą się w podanej przez ciebie
    definicji.

    >
    > P.S. Baw sie dobrze ateisto niezłomny!
    > K: Bawie sie doskonale, bowiem, jak widzisz, na twe pytania znam odpowiedzi
    > ktore nie wymagaja powolania do zycia zbednego bytu zwanego "bogiem"... ;)
    ********************************************
    Widzisz tak się składa, że to nie są moje pytania. A odpowiedzi na nie nikt nie
    zna (oczywiści poza tobą)

    --
    Mente et malleo!
  • Gość: Kagan IP: *.icm.edu.pl / *.icm.edu.pl 18.04.04, 17:03
    Gość portalu: Kagan napisał(a):
    Dlaczego właściwie istniejemy?
    - Stworzyl nas przypadek, a istniejemy aby przekazac nasz genotyp (DNA)
    nastepnemu pokoleniu.
    *******************************
    abstrakt2003 napisał: Ciekwe, bo prawdopodobieństwo przypadkowego powstania
    naszego wszechswiata jest znikomo małe (podzie 1 przez 10 podniesione do potęgi
    240 - lecz mogę się mylić - źródła nie pamiętam)
    K: I co z tego? Jest wieksze od zera, i to wystarczy...

    - Po co żyjemy?
    Jak wyzej: glownie po to, aby przekazac nasz genotyp (DNA) nastepnemu
    pokoleniu.
    *******************
    Tak odpowiedź to żadna odpowiedź! To tylko spychanie tematu. W tej sytuacji
    zadaję pytanie PO CO PRZREKAZUJEMY GENOM (DNA) NASTĘPNYM POKOLENIOM, JAKI JEST
    CEL CAŁE TEJ ZABAWY?
    L: Przetrwanie gatunku! Ale wytlumacz to religiantowi zyjacemu w celibacie... :(

    - Dlaczego istnieje wszechswiat?
    Poniewaz takie sa prawa fizyki, ze dopuscily jego powstanie, podobnie jak
    spowoduja (najprawdopodobniej) jego zaglade...
    ***********************************************
    Też wykręcasz się od odpowiedzi! Prawa fizyki są częścią wszechswiata i
    powstały wraz z nim! O tym co sie działo PRZED i o tym co sie będzie działo PO
    z definicji nie jesteśmu w stanie nic powiedzieć!
    K: Prawa nazego wzechswiata wcale nie musza byc absolutne. Zaraz po BIG BANG
    rzadzily wszechswiatem inne prawa niz dzis! I wiemy co bylo PRZED: zalamanie
    fali prawdopodobienstwa, a po bedzie znow nic w sensie fizycznym, tylko
    prawdopodobienstwo powstania czegos: znikome, ale wieksze od zera...

    - Dlaczego prawa rządzące wszechświatem są takie jakie są?
    Poniewaz przypadek sprawil, ze po BIG BANG wszechswiat ewoluowal jedna z wielu
    mozliwych drog, a wiec powstal kosmos jaki jest. Mozliwe jest tez istnienie
    innych kosmosow, z innymi prawami fizyki, ale poniewaz nie mamy dostepu do
    nich, to jest to kwestia czysto akademicka...
    ***************************************************
    Tak to prawada co napisałeś, ale...
    (patrz punkt o znikomo małym prawdopogobieństwie samoistniego powstania takiego
    wszechświata jak nasz)
    K: wazne jest tylko, aby bylo one wieksze od zera!

    - Czym jest dobro, a czy jest zło?
    Zlo to jest to co nam szkodzi, dobro zas to jest to, co nam jest mile. Tyle,
    ze dobro jednego (np. bogactwo) moze miec zrodla w zle (wyzysku innych)...
    Dobro i zlo to sa wiec pojecia wzgledne, zalezne od punktu widzenia oraz
    czasu...
    **************************************************
    Utożsamiłeś zło ze szkodą, dobro z przyjemnością. Jest to zbyt daleko idące
    uproszczenie. Są rzeczy lub sytuacje nieprzyjemne ale dobre Np:
    -praca nie musi byc miła, ale niewatpliwie jest bardzo cennym dobrem
    -karanie kogokolwiek w zasadzie nie jest niczym przyjemnym (poza wyjatkami) ale
    jest niewątpiwie dobrem
    Są też przyjemności które są niewątpliwie szkodliwe Np: -narkotyki
    -wóda -papierosy
    L: To tylko ty tak uwazasz! Praca jest dla mnie p. mila, wodka czasem tez.
    Karac nikogo nie lubie, i preferuje prwencje niz karanie... marichuana zas
    leczy. Wszystko jest wzgledne: co dla zwyklego czleka jest nieprzyjemne, jest
    np. mile masochiscie...

    Poza tym twierdzisz że dobro i zło to pojecia całkowicie względne
    Chyba tak jednak nie jest.
    K: A to niby czemu?

    - Co było praprzyczyną?
    Tzw. BIG BANG, spowodowany fluktuacja typu kwantowego. Powstanie naszego
    swiata
    *****************************
    "Przypadkowa fluktuacja kwantowa" jest taką samą (równoprawną) teorią ja
    stworzenie świata przez Boga
    L: NIE, bowiem ma ona potwierdzenie empiryczne, a istnienie Boga nie ma takiego
    potwierdzenia ex definitio...

    - Co nas boli gdy jesteśmy obrażami, pomawiani lub oszukiwani itp?
    Nasze ego jest wtedy urazone... A na ego wplywa tez id i superego...
    *****************************************
    To żadna opowiedź! Bo czy w takim razie jest nasze ego?
    K: Ego, to jest inaczej "ja", glowna czesc naszej osobowosci. Postudiuj
    psychoanalize...

    - Czym jest altruizm?
    Altruizm jest tylko pozorny - to jest wyzsze stadium egoizmu, kiedy dobro
    gatunku, narodu, plemienia czy potomstwa stawia sie nad dobro jednostki, aby
    owa jednostka badz jej potomstwo lub ukochani miala(y) wokol siebie
    sprzyjajace
    ***********************
    Nietety znane są przypadki które nie mieszczą się w podanej przez ciebie
    definicji. K: ??? (...)
    Pomijam ataki ad personam...
  • abstrakt2003 18.04.04, 17:30
    - teoria "przypadkowej fluktuacji kwantowej" POTWIERDZONA EMPIRYCZNI??? Podaj
    źródło, podaj eksperymenty lub obserwacje które to potwierdziły :))))
    - A poco gatunki mają trwać? Powtarzam PO CO TA ZABAWA? :)))
    - prawa przyrody obowiązujące w naszym Wszechświecie są niezmienne (nie zależą
    od czasu i miejsca) Zmienne są tylko warunki panujące we Wszechświecia. Gdyby
    to co napisałeś było prawdą wszelkie próby opisu rzeczywistości i ewolucji
    Wszechświata byłyby bezcelowe!
    - :) Nazywasz mnie "religiantem" :) Powiedz to mojemu proboszczowi. Po
    ostatniej kolędzie uważa mnie za heretyka :))
    P.S. Skoro tak wierzysz w przypadek i prawdopodobieństwo to zadraj w totka.
    Zapewniam cię ze prawdopodobieństwo wygranej jestam wielokronie wieksze niż
    powstanie takiego Wszechswiata jak nasz! :)
    --
    Mente et malleo!
  • rajchman 19.04.04, 10:56
    abstrakt2003 napisał:
    - teoria "przypadkowej fluktuacji kwantowej" POTWIERDZONA EMPIRYCZNI??? Podaj
    źródło, podaj eksperymenty lub obserwacje które to potwierdziły :))))
    K: Poczytaj chocby Hawkinga... Coraz wiecej jest w pismach naukowych o
    zjawiskach kwantowych w skali makro...

    - A poco gatunki mają trwać? Powtarzam PO CO TA ZABAWA? :)))
    K: Po to, aby sie rozmnazaly. Sensu w tym wiekszego nie ma, ale powiedz mi jaki
    sens ma istnienie Georga Busha jr, czy tez tasiemca? Tylko z ich pasozytniczej
    perspektywy. Powstal kiedys program pod nazwa rozmnazanie czyli kontynuacja
    istnienia gatunku, i sie on sam reprodukuje. czy ma sens? raczej nie, ale, jak
    pisalem, zycie nie ma sensu, ale istnieje. Stworzyla nas ewolucja: idealny
    kreator, czyli bog, nie stworzyl by czlowieka, ktory, jak moj tesc, umiera w
    strasznych cierpieniach na raka trzustki...

    - prawa przyrody obowiązujące w naszym Wszechświecie są niezmienne (nie zależą
    od czasu i miejsca) Zmienne są tylko warunki panujące we Wszechświecia. Gdyby
    to co napisałeś było prawdą wszelkie próby opisu rzeczywistości i ewolucji
    Wszechświata byłyby bezcelowe!
    K: Skad wiesz? Prawa przyrody moga zalezec od miejsca i czasu, moga sie
    zmieniac. Inne prawa obowiazywaly sekundy po BIG BANG, niz te, ktore obowiazuja
    teraz. Niezmienna jest tylko doktryna katolicka, bo jest martwa... A znajac
    wektor ewolucji praw przyrody, mozemy przewidywac w przyszlosci ich zmiany...

    - :) Nazywasz mnie "religiantem" :) Powiedz to mojemu proboszczowi. Po
    ostatniej kolędzie uważa mnie za heretyka :))
    K: Zalowas mu pare groszy? ksiezulo ma pewnie gospodynie i kochanke plus
    bachory na utrzymaniu - to biedny czlek, co nie moze oficjalnie sie przyznac,
    ze uzywa kutasa do innego celu niz siusianie...

    P.S. Skoro tak wierzysz w przypadek i prawdopodobieństwo to zadraj w totka.
    Zapewniam cię ze prawdopodobieństwo wygranej jestam wielokronie wieksze niż
    powstanie takiego Wszechswiata jak nasz! :)
    K: Oczywiscie, ale wciaz male. W TOTKA gram, wygralem juz kilka razy, czasem
    nawet po kilka tysiecy zl. Ale na milion mam raczej male szanse, choc wieksze
    niz zero, wiec gram...;)

  • rajchman 19.04.04, 13:24
    Pytam sie was, religianci moi mili:
    A czemu Bog tak chcial (np. nas stworzyc), a nie inaczej?
    A skad sie wzial Bog?
    A kto go stworzyl?
    A dlaczego jest Bog, bo przeciez moglo by go nie byc?
    A czemu Bog jest taki a nie inny?
    A czemu na imie mu Jehowa (Jahweh, JHWH) a nie np. Franek czy Jasiek?
    Na te pytania nie ma odpowiedzi, podobnie jak nie ma dowodow empirycznych na
    istnienie Boga, a sa zas empiryczne dowody na istnienie tego, a nie innego
    swiata, swiata fizycznego, w ktorym my zyjemy...
  • biedronka24 20.04.04, 12:01
    Czemu mamy motywacje, dazenia, mozg, a zwlaszcza kore przedczolowa?
    Czy nie po to by w przyplywie zwatpienia nastepnego dnia nie popelnic np niezbyt
    sensownego samobojstwa?
    Bo skoro zycie i wiara - motywacja i chec przetrwania nie sa istotne (zdaniem
    Kagana), to znaczy, ze niezycie- sambojstwo i smierc tez nie sa istotne..

    No i tu mamy pytanie - sadze jednak bez odpowiedzi.
    Na wypadek gdyby Kagan z nia jednak pospieszyl to wyjasnie mu - moze tak za
    siebie, ze (niekoniecznie dla swietego spokoju) i z pelna swiadomoscia
    wszystkich mechanizmow biologicznych ktore mna kieruja, wybieram jednak zycie,
    nawet jesli ono jest przypadkowe i w pelni je akceptuje z jego wiosna, zima,
    latem i jesienia, z wojnami i glupota ludzka, z bomba atomowa i hormonami, i z
    ogromna roznica jaka dzieli w moim przekonaniu zwykla ciekawosc (np szczeniecia,
    ktory obserwujac kogos jedzacego banana, bedzie probowal po raz setny go zjesc,
    choc juz zna ten zapach i wie, ze bananow nie lubi) od rozwinietego i dobrze
    umotywowanego zainteresowania jakas dziedzina :)
  • Gość: Kagan IP: 213.199.192.* 20.04.04, 17:01
    biedronka24 napisała: Czemu mamy motywacje, dazenia, mozg, a zwlaszcza kore
    przedczolowa? Czy nie po to by w przyplywie zwatpienia nastepnego dnia nie
    popelnic np niezbyt sensownego samobojstwa? Bo skoro zycie i wiara - motywacja
    i chec przetrwania nie sa istotne (zdaniem Kagana), to znaczy, ze niezycie-
    sambojstwo i smierc tez nie sa istotne...
    K: Zycie jednostki ma sens tylko w tym, ze podtrzymuje swoj gatunek, stad
    jednostki zdolne do reprodukcji oraz te jeszcze niedojrzale plciowo nie powinny
    popelniac samobojstwa. Ale zycie reszty nie ma wlasciwie sensu, szczegolnie,
    gdy sa owe jdnostki chore i cierpia...

    No i tu mamy pytanie - sadze jednak bez odpowiedzi.
    K: Czyzby? p. wyzej!

    Na wypadek gdyby Kagan z nia jednak pospieszyl to wyjasnie mu - moze tak za
    siebie, ze (niekoniecznie dla swietego spokoju) i z pelna swiadomoscia
    wszystkich mechanizmow biologicznych ktore mna kieruja, wybieram jednak zycie,
    nawet jesli ono jest przypadkowe i w pelni je akceptuje z jego wiosna, zima,
    latem i jesienia, z wojnami i glupota ludzka, z bomba atomowa i hormonami, i z
    ogromna roznica jaka dzieli w moim przekonaniu zwykla ciekawosc (np szczeniecia
    ktory obserwujac kogos jedzacego banana, bedzie probowal po raz setny go zjesc,
    choc juz zna ten zapach i wie, ze bananow nie lubi) od rozwinietego i dobrze
    umotywowanego zainteresowania jakas dziedzina :)
    K: To jest typowa radosc idioty z tego, ze ma pelny zoladek i wlasnie sie
    wyproznil... :(
  • Gość: ANka IP: *.ifn-magdeburg.de 20.04.04, 17:24
    kto decyduje o tym ktora jednostka jest chora i ktora cierpi?
    Ktora jednostka ´podtrzyma gatunek´ i ma na to szanse, a ktora nie?
    Gratuluje - naukowego podejscia.
    Ciekawe to - wobec powyzszego mam pytanie- czy Kagan jest jednostka cierpiaca -
    ta chora, ktora nie podtrzyma istnienia gatunku (zdaniem Kagana)?
    A jesli nie jest jednostka cierpiaca to jest cos czym potrafi sie cieszyc?
    Jesli zas jest jednak (co nie wynika z tych tekstow) cos takiego i jest bardziej
    wartosciowe (zdaniem Kagana) od ´wyproznienia´ to co to takiego jest? I dlaczego
    to ma byc przyczyna radosci uniwersalna a nie przyczyna indywidualna dla
    niejakiego Kagana? I czy istnieje cos takiego jak uniwersalna przyczyna radosci
    glebszej niz jak to okreslil Kagan ´wyproznienie´ ktora ze 100%
    prawdopodobienstwem jest przyczyna radosci - jednakowo dla wszystkich?
    Czy moze nauka wiec cos wiecej w tym zakresie niz Kagan? Albo religia?
  • Gość: Kagan IP: 213.199.192.* 20.04.04, 17:48
    Gość portalu: ANka napisał(a):
    kto decyduje o tym ktora jednostka jest chora i ktora cierpi?
    - Przypadek, a mianowicie genotyp (DNA) i srodowisko...

    Ktora jednostka ´podtrzyma gatunek´ i ma na to szanse, a ktora nie?
    - Z najlepszymi genami, a wiec zdrowa fizycznie i psychicznie. Inne powinny byc
    wykastrowane w imie dobra ogolo - dosc mamy zdrowych i inteligentnych
    bezrobotnych, aby produkowac niedolegi, co sie do niczego nie nadaja...

    Gratuluje - naukowego podejscia.
    K: ???

    Ciekawe to - wobec powyzszego mam pytanie- czy Kagan jest jednostka cierpiaca -
    ta chora, ktora nie podtrzyma istnienia gatunku (zdaniem Kagana)?
    K: ja sie juz rozmnozylem - mam 2 zdrowych, inteligentnych dzieci...

    A jesli nie jest jednostka cierpiaca to jest cos czym potrafi sie cieszyc?
    K: ???

    Jesli zas jest jednak (co nie wynika z tych tekstow) cos takiego i jest bardzie
    j wartosciowe (zdaniem Kagana) od ´wyproznienia´ to co to takiego jest? I
    dlaczego to ma byc przyczyna radosci uniwersalna a nie przyczyna indywidualna
    dla niejakiego Kagana? I czy istnieje cos takiego jak uniwersalna przyczyna
    radosci glebszej niz jak to okreslil Kagan ´wyproznienie´ ktora ze 100%
    prawdopodobienstwem jest przyczyna radosci - jednakowo dla wszystkich?
    K: Metne pytanie! Im wieksze IQ, tym trudniej o radosc...

    Czy moze nauka wiec cos wiecej w tym zakresie niz Kagan? Albo religia?
    k: nauka tak, religia nie...



  • biedronka24 20.04.04, 18:04
    A co to sa ´najlepsze geny´ ? Czy sa najlepsze geny w sensie bezwzglednym?
    To ze sie Pan rozmnozyl ( w co nie wnikam) nie oznacza jeszcze, de facto w jaki
    sposob i czy na pewno podtrzyma Pan istnienie gatunku. Bardzo mi przykro.

    Czy to twierdzenie ´im wieksze IQ tym trudniej o radosc´ to teoria naukowa czy
    prywatne twierdzenie Kagana? Pytanie nie jest ´metne´. Jest bardzo konkretne. A
    zawilosci z nim zwiazane sa przyczyna bardzo wielu rozterek, zmagan i czesto
    syzyfowej pracy wielu farmaceutow i lekarzy.

    Nie. Nauka jeszcze tego nie wie. W kazdym razie ta na wyzszym poziomie wie czego
    nie wie. Ciekawe, ze religia otwiera nam droge w bardzo podobnym kierunku, tzn
    wiele osob naprawde gleboko wierzacych wlasnie twierdzi iz ma swiadomosc
    znikomosci swoich zmagan ze swiatem, ze ´slabosciami´ jak sie to czasem okresla
    a mimo to tych zmagan nie zaniedbuje.
  • biedronka24 20.04.04, 18:07
    Czy rozmnozyl sie Pan przez przypadek, czy tez naukowo. Albo jakie jest wobec
    tego miejsce tego ´rozmnozenia indywidualnego´ w szalenie przypadkowym swiecie
    genow i srodowiska :)
    Czy ma Pan na to jakas hipoteze? Wlasna teorie? Potraktujmy to czysto
    doswiadczalnie :)
  • Gość: Kagan IP: *.e-loko.pl 21.04.04, 20:29
    biedronka24 napisała: Czy rozmnozyl sie Pan przez przypadek, czy tez naukowo.
    K: Aby uniknac czenzury i banowania...

    Albo jakie jest wobec tego miejsce tego ´rozmnozenia indywidualnego´ w szalenie
    przypadkowym swiecie genow i srodowiska :)
    K: Przypadkiem jest, ze ja i ty zyjemy, ale nie jest przypadkiem, ze ludzkosc
    sie rozmnaza jako calosc...

    Czy ma Pan na to jakas hipoteze? Wlasna teorie? Potraktujmy to czysto
    oswiadczalnie :)
    K: Poczytaj SAMOLUBNY GEN...
    Pozdr.
  • biedronka24 23.04.04, 13:51
    Juz nawet dla genetykow. Moze filozofowie sie w nia bawia. Ale tak powszechnie
    uwazaja biolodzy. To wlasnie jest to co biolodzy nazywaja pseudonauka.
    Spekulacje - ktorych nikt nie udowodnil. Proba zapelniania pustki tam, gdzie nie
    chce sie zaakceptowac innego wyjasnienia. Niestety to tylko spekulacje. Tak czy
    siak dla tych co nie chca w cos wierzyc TAM jest pustka.
    ´Samolubny gen´ ma wiele slabych punktow - jest ciekawa koncepcja, ale juz
    nieaktualna. Bo oprocz genow sa tez samolubne bialka- i problem znow zdaje sie
    zaczynac od poczatku. Jedyne w czym ladnie pomaga to w wyjasnieniu ilosci
    ´smiecia´ jaki mamy w genotypie. Niestety genotyp to nie wszystko. No i jeszcze
    to nieszczesne DNA mitochondrialne.
    Zreszta niestety tez niezaleznie od tego wszystkiego jest tkanka nerwowa. I tu
    owszem tez jest genotyp. Ale ´samolubny gen´ wszystkiego nie wyjasnia.
    Najlepiej niech Pan popyta naszych najlepszych genetykow- moze Pania Ewe- jaki
    jest ich stosunek do religii i czy uwazaja iz w nauce przeszkadza. Zapewniam, ze
    dowie sie Pan od nich wiecej niz z tej ksiazeczki.
    Osobiscie mialam profesora, ktory moglby napisac podobna ksiazke nt grzybow.
    I bylaby z pewnoscia bardzo spojna- bo wyklady mial wspaniale. Niestety nie zyje.
    Byl botanikiem i swietnym statystykiem.
  • biedronka24 23.04.04, 13:55
    nie poleca sie literatury popularnonaukowej - zwlaszcza tej starszej a raczej
    prace oryginalne. Bo w nich jest aktualny stan wiedzy. Niech pan przeczyta pare
    prac oryginalnych na temat funkcjonowania ukladu nerwowego i w nich doszuka sie
    dysonansu z religia..
    Wtedy bede mogla z Panem dyskutowac. Teraz - nie za bardzo.
    Zycze milego dnia- mniej nafaszerowanego definicjami a bogatszego w to co
    niektorzy nazywaja czystym pieknem - bez zbednych dekoracji- surowym -
    prawdziwym bo tym danym od Boga.
  • Gość: Kagan IP: *.e-loko.pl 24.04.04, 20:15
    Zalezy komu. Ja swa wiedze czerpie z aktualnych podrecznikow psychologii i nauk
    pokrewnych, glownie z USA...
  • Gość: Kagan IP: *.e-loko.pl 24.04.04, 20:18
    Zalezy dla kogo - religiantom sie ona podobac nie moze... :(
    Ciekawe, ze dla nich Biblia starozytnych zydkow nigdy nie jest przestarzala... :
    (
    I zadna teoria naukowa nie wyjasnia wszystkiego - ciekawe, ze ow zbior
    starozytnych zydowskich legend zwany Biblia ma wyjasniac wszystko...;(
  • Gość: Copanescu IP: *.retsat1.com.pl / *.retsat1.com.pl 30.05.04, 18:14
    Nauka i wiara nic wspólnego z sobą nie mają, bo nie mogą mieć z defincji.
  • abstrakt2003 27.04.04, 19:50
    Powiedz w jakiej dziedzinie się specjalizujesz?
    W swoich wypowiedziach przyjmujesz pozę wszystkowiedzącego autorytetu
    niezależnie od do tego czego dotyczy dyskusja.
    Szczególnie bulwersujące są twoje opinie na temat roli i praw jednostki w
    społeczeństwie.
    Jesteś zwolennikiem eugeniki. Twierdzisz że prawo do rozmnażania powinny mieć
    tylko jednostki "zdrowe" fizycznie i psychicznie. Resztę proponyjesz KASTROWAĆ!
    Wcześniej pisałeś także posty w których pośrednio wyrażałeś akceptacje dla
    eutanazji.
    DLATEGO PYTAM SIĘ!
    KIM JESTEŚ?
    CZY JESTEŚ ETYKIEM?
    CZY JESTEŚ LEKARZEM?
    CZY JESTEŚ BIOLOGIEM?
    MOŻE JEDNAK JESTEŚ KSIĘDZEM_ATEISTĄ?
    --
    Mente et malleo!
  • rajchman 28.04.04, 09:01
    abstrakt2003 napisał: Kagan masz bardzo kontrowersyjne poglądy.
    K: I co w tym zlego? One sa kontrowersyjne tylko w pomrocznej, ale juz w
    ateistycznych Czechach sa to normalne poglady wiekszosci...

    - Powiedz w jakiej dziedzinie się specjalizujesz?
    K: nauki spoleczne.

    - W swoich wypowiedziach przyjmujesz pozę wszystkowiedzącego autorytetu
    niezależnie od do tego czego dotyczy dyskusja.
    K: NIE! Podpieram sie autorytetami, ale dla takiej np. Biedronki to Arystoteles
    i Platon sa ludzmi, o ktorych nie slyszala, choc nie neguje ich istnienia...

    - Szczególnie bulwersujące są twoje opinie na temat roli i praw jednostki w
    społeczeństwie.
    K: Znow: moze w pomrocznej, ale nie w areliginej Europie Zachodniej...

    - Jesteś zwolennikiem eugeniki. Twierdzisz że prawo do rozmnażania powinny mieć
    tylko jednostki "zdrowe" fizycznie i psychicznie. Resztę proponyjesz KASTROWAĆ!
    K: TAK! Dla dobra spoleczenstwa. Nie widze sensu, aby w sytuacji, gdy w 100%
    zdrowi mlodzi ludzie na maja pracy, utrzymywac z mych podatkow polglupkow czy
    tez ratowac bardzo wczesne wczesniaki, ktore nie maja szansy na normalne zycie,
    i beda tylko ciezarem dla spoleczenstwa! takie sa nieublagane prawa
    kapitalizmu - gdybysmy mieli prawdziwy socjalizm, to co innego - wtedy
    moglibysmy sobie pozwolic na luxus utrzymywania niepelnosprawnych...

    - Wcześniej pisałeś także posty w których pośrednio wyrażałeś akceptacje dla
    eutanazji.
    K: TAK! Popieram ja, ale tylko jak w Szwajcarii - na wyrazne zadanie chorego, w
    pelni wladz umyslowych, a nie na zadanie rodziny...

    - DLATEGO PYTAM SIĘ! KIM JESTEŚ?
    K: Czlowiekiem! :)

    - CZY JESTEŚ ETYKIEM?
    K: Nie, ale ja studiowalem!

    - CZY JESTEŚ LEKARZEM?
    K: na szczescie nie... nie wyciagam od naiwnych pieniedzy na nieskuteczne, a
    kosztowne terapie...

    - CZY JESTEŚ BIOLOGIEM?
    K: Nie, ale ja studiowalem (psycholog kliniczny musi znac dobrze anatomie a
    szczegolnie fizjologie)...

    - MOŻE JEDNAK JESTEŚ KSIĘDZEM_ATEISTĄ?
    K: Dobre! Nie, ksiedzem nie jestem, bo uwazam, ze Pan Bog, jako Wszechobecny i
    Wszystkowiedzacy oraz Wszechmocny, NIE potrzebuje posrednikow, aby dotrzec do
    ludzi...
    Pozdr.
  • Gość: heretyk IP: 168.143.113.* 04.06.04, 05:32

    Oj,moj drogi Kaganie,czemu tak nieustannie walczysz o Boga?
    On nie istnieje,uwierz mi,a Ty ciagle zagamtwujesz sie w rone
    jego formy i nieistnienia.Po co to robisz,po to aby udowodnic sobie.
    zw go nie ma? Tak nie ma go,i na nic Twoje dywagacje z inni dyskusje,
    bo bog poprostu nie istnieje.I Ty moj przyjacielu dobrze o tym wiesz.
    Zatem, po co o nim mowisz wogole;wyglada to jakbyc za wszelka cene chcial
    go "przywolac do zycia".
    Przykro mi ale Boga zadnego nie bylo,nie ma i nie bedzie.
    To tylko ludzka uluzja kaze w nego wierzyc,aby zycie bylo znosniejszym.
    chociaz tak naprawde to nie ma zadnego znaczenia.
    Porzuc wiecte dyskusje,bo nic nie daja i nigdy cie do Boga nie doprowadza,
    Zyj chwila dzisiejsza, bo bog jest nierealny w naszym swiecie,a jezeli
    i naet jest w innym,to co to nas moze obchodzic,to jego sprawa.

    pozdrowienia,

    heretyk.:)))
  • Gość: Kagan IP: *.internetdsl.tpnet.pl 07.06.04, 21:17
    Gość portalu: heretyk napisał(a):
    Oj,moj drogi Kaganie,czemu tak nieustannie walczysz o Boga?
    K: Bo ja nie samym chlebem zyje! :)

    On nie istnieje,uwierz mi,a Ty ciagle zagamtwujesz sie w rone
    jego formy i nieistnienia.Po co to robisz,po to aby udowodnic sobie.
    zw go nie ma? Tak nie ma go,i na nic Twoje dywagacje z inni dyskusje,
    bo bog poprostu nie istnieje.I Ty moj przyjacielu dobrze o tym wiesz.
    Zatem, po co o nim mowisz wogole;wyglada to jakbyc za wszelka cene chcial
    go "przywolac do zycia".
    K: Nie, raczej wybic go z religianckich glow... ;)

    Przykro mi ale Boga zadnego nie bylo,nie ma i nie bedzie.
    To tylko ludzka uluzja kaze w nego wierzyc,aby zycie bylo znosniejszym.
    chociaz tak naprawde to nie ma zadnego znaczenia.
    Porzuc wiecte dyskusje,bo nic nie daja i nigdy cie do Boga nie doprowadza,
    Zyj chwila dzisiejsza, bo bog jest nierealny w naszym swiecie,a jezeli
    i naet jest w innym,to co to nas moze obchodzic,to jego sprawa.
    pozdrowienia,
    K: Nawzajem, ale pozwol, ze sie nie zastosuje do teych rad! :)

    > heretyk.:)))
  • Gość: heretyk IP: 168.143.113.* 08.06.04, 04:43

    Czy wiesz,ze zycie polega na odradzajacej sie prokreacji
    poprzez cykl zamkniety.
    A wiec,najwazniejszym,rowniez dla nas ludzi (bo jestesmy w to wlaczeni)
    to poped seksualny (nazywany poprzez szalencow miloscia) ktory prowadzi
    do przedluzenia zycia,i konsumpcja,ktora skolei prowazdzi do jego podtrzymania.
    Wszystko inne sie nie liczy.Zreszta ludzie w wiekszosci tak wlasnie postepuja,
    chcac zapewnic sobie obie te strony z tzw."ludzkiego"punktu widzenia,ktory
    jest niczym innym jak zwykla walka o przetrwanie.
    Jezeli tylko byl ktos,kto wymyslil to,to musial to byc skonczony idiota!
    No,bo i po co? Po to tylko,aby cos sie dzialo i trwalo i cierpialo?
    Ano wlasnie,cierpialo,moze o to mu chodzilo,aby stworzyc forme ktora cierpi,
    czyli zycie;bo wydaje mi sie ze planety nie mecza sie krazac wokol siebie.
    Kompletny nonsens.
    I jak w stosunku do niego maja sie rozmyslania roznych filozofow?
    jak i wnioski do ktorych dochodza?
    I jak w stosunku do niego maja sie odkrycia naukowe? chocby te,ktore
    najbardziej sa znaczace dla ludzkosci?
    Poprostu nijak.
    Po co ratowac czlowieka chorego ktory ma 30 lat,kiedy i tak kiedys umrze.
    To wszystko to czysty nonsens,i nie przemawia poprzez mnie jakas apatia,
    czy depresja,ale czysty rozum mi kaze to pisac.
    Dlatego tez jakakolwiek dyskusja na tematy religijne,jest nie tylko ze
    bazbawiona sensu,ale jest poprostu martwa,tak jak czlowiek martwy znaczy tyle
    co materia i tak jak i ona nie ma sensu,w ramach naszej logiki.
    Byc moze istnieje inna logika,w ktorej to wszystko ma jakis sens?
    ale obchodzi mnie to tyle co zeszloroczny snieg.
    Wedlug mnie glupota istnienia tego swiata jest oczywista.
    A to czy wydaje nam sie inaczej,bo jestesmy pod wplywem roznych
    srodkow odurzajacych z mlodzienczymi hormonami wlacznie,to nie ma znaczenia.
    pozdr.
    :)



  • Gość: heretyk IP: 168.143.113.* 08.06.04, 06:15

    Chcialbym jeszcze uzupelnic,to moje gadanie,ze troche
    zboczylem z tematu watku.Ale czsami moze to byc pozyteczne,
    albo i nie.
    Wracajac to tematu "wiara i nauka",to nauka jest tyle samo warta
    co wiara,o ile tylko nie prowadzi do jakis zmian.
    Ludzie wierzacy zwykle nie chca sie przyznac do tego,ze tak naprawde
    to nie wierza,bo lepiej im jest kiedy bronia stanowiska wiary,gdyz mysla
    ze w ten sposob nie popelniaja "grzechu" i ich serce jest spokojne,pomimo
    ze jest to spokoj urojenia.
    Nauka zas czlowieka ma tyle z poznaniem swiata co wiara,jak juz powiedzialem
    wyzej,i nie cofne sie przed tym,gdyz czlowiek nie porusza sie w swiecie
    rzeczywistym,ale jego podzbiorze,ktory moze byc rownie dobrze urojony jak
    jakakolwiek inna iluzja.
    Takie jest moje widzenie tego na dzis.
    Dziekuje.
    Pozdrowienia.


  • Gość: Kagan IP: *.lib.unimelb.edu.au 16.07.04, 09:35
    ;)
  • reichman 20.04.04, 08:43
    Chrzescijanstwo jest z natury nielogiczne. Pomijajac juz bowiem kluczowa
    sprawe istnienia lub nieistnienia samego Boga, oni tegoz Boga podzielili na
    trzy (3) kawalki, a jeden z nich starali sie umiescic w ciele smiertelnika:
    zadanie nawet dla Boga niemozliwe, bo nieskonczone sie nie zmiesci w
    skonczonym, a mowa tu nie tylko o przestrzeni, ale i o czasie. Bowiem Bog, z
    definicji trwa ponad czasem, wiec nie mozna go zabic w okreslonym momencie, i
    jest nieskonczony, wiec zabic mozna tylko nieskonczenie mala jego czastke...
    Stad Bog nie mogl byc zamordowany ok. 2 tys. lat temu na terenie Palestyny!
    Chocby Zydzi tego nie wiem jak chcieli, to nie byli w stanie popelnic
    bogobojstwa, bowiem bogobojstwo to czysty oxymoron...;))))))))))))))))
  • biedronka24 20.04.04, 12:06
    reichman napisał:

    > Chrzescijanstwo jest z natury nielogiczne. Pomijajac juz bowiem kluczowa
    > sprawe istnienia lub nieistnienia samego Boga, oni tegoz Boga podzielili na
    > trzy (3) kawalki, a jeden z nich starali sie umiescic w ciele smiertelnika:

    To wlasnie po to by ktos taki jak Ty musial myslec i nad tym sie zastanawiac.
    Jak to dobrze. Bo ja nie lubie zup. Nie lubie tez szpinaku.
    Ale jest szpinak, ktory lubie- ten z czosnkiem i z gorgonzola albo z imbirem i
    mozarella :)

    I jakie to niezwykle, ze sa ludzie, ktorzy lubia czytac ksiazki, ktorych
    zakonczenie znaja lub ´jest logiczne´
    A niedalej jak miesiac temu czytalam wypowiedzi na temat filmu ´Pasja´-
    wypowiedzi w ktorych zarzucano filmowi, iz nie warto go okladac bo i tak wszyscy
    znaja zakonczenie :)
    NIby ateista a taki niezdecydowany :)
    Kagan - jest Pan fundamentalnym ateista czy tez ateista myslacym? :)
  • Gość: Kagan IP: 213.199.192.* 20.04.04, 16:57
    reichman napisał: Chrzescijanstwo jest z natury nielogiczne. Pomijajac juz
    bowiem kluczowa sprawe istnienia lub nieistnienia samego Boga, oni tegoz Boga
    podzielili na trzy (3) kawalki, a jeden z nich starali sie umiescic w ciele
    smiertelnika...
    biedronka24 napisała: To wlasnie po to by ktos taki jak Ty musial myslec i nad
    tym sie zastanawiac. Jak to dobrze. Bo ja nie lubie zup. Nie lubie tez
    szpinaku. Ale jest szpinak, ktory lubie- ten z czosnkiem i z gorgonzola albo z
    imbirem i mozarella :)
    K: Trywializujesz bezsens i brak logiki w doktrynie chrzescijanskiej -
    odrzuconej zreszta przez jego starszych braci (zydow) i mlodszych
    (Muzulmanow)...

    I jakie to niezwykle, ze sa ludzie, ktorzy lubia czytac ksiazki, ktorych
    zakonczenie znaja lub ´jest logiczne´
    K: Nie, po prostu tak jak ja, delektuja sie estetyka dziela. jestes na bardzo
    niskim stopniu rowoju unteletualnego, jesli dla ciebie ksiazka to tylko
    fabula... :(

    A niedalej jak miesiac temu czytalam wypowiedzi na temat filmu ´Pasja´-
    wypowiedzi w ktorych zarzucano filmowi, iz nie warto go okladac bo i tak wszyscy
    znaja zakonczenie :)
    K: Chrzescijanska propganda pelna zla, sadyzmu i apologii przemocy... Typowo
    chrzescijanskie... :(

    NIby ateista a taki niezdecydowany :)
    K: ??? A gdzie niby?

    Kagan - jest Pan fundamentalnym ateista czy tez ateista myslacym? :)
    K: Jestem ateista-racjonalista...

  • biedronka24 20.04.04, 17:55
    to jest wiec religia jako taka czy tez Chrzescijanstwo?
    Moze ustalmy to na poczatek.
    Co zas sie tyczy pokrewienstwa i braterstwa to nie jest chyba terminologia naukowa?
    --------------------------------------------------------------------
    > reichman napisał: Chrzescijanstwo jest z natury nielogiczne. Pomijajac juz
    > bowiem kluczowa sprawe istnienia lub nieistnienia samego Boga, oni tegoz Boga
    > podzielili na trzy (3) kawalki, a jeden z nich starali sie umiescic w ciele
    > smiertelnika...
    > K: Trywializujesz bezsens i brak logiki w doktrynie chrzescijanskiej -
    > odrzuconej zreszta przez jego starszych braci (zydow) i mlodszych
    > (Muzulmanow)...
    -----------------------------------------------------------
    Nie wszedzie tam gdzie jednostka nie moze dopatrzec sie logiki nie ma jej z cala
    pewnoscia. Sa tacy dla ktorych istnienie wiecej niz 3 wymiarow jest nielogiczne.
    Bo ich istnienia nie da sie udowodnic inaczej jak matematycznie. Matematyka to
    zas tylko jedna z dziedzin nauki. I tylko jedna z metod.
    ----------------------------------------------------------------
    Biedronka:
    I jakie to niezwykle, ze sa ludzie, ktorzy lubia czytac ksiazki, ktorych
    zakonczenie znaja lub ´jest logiczne´
    K: Nie, po prostu tak jak ja, delektuja sie estetyka dziela. jestes na bardzo
    niskim stopniu rowoju unteletualnego, jesli dla ciebie ksiazka to tylko
    fabula... :(
    ---------------------------------------------------------
    Interesujaca odpowiedz. A teraz pytanie- gdzie napisalam, ze dla mnie ksiazka
    jest fabula? Z czego to wynika - z tego cytatu? A moze dla mnie to zaden fenomen
    , chociaz ciesze sie z tego ze sa tacy ludzie, natomiast Kagan pokusil sie o
    atak personalny co tu niestety wyraznie wyszlo przez zwrot bezposredni- nie
    mowiac juz o tym, ze nie wiem co to jest rozwoj ´unteletualny´ - ale domyslam
    sie co Kagan chcial powiedziec :). Wracajac do tematu ksiazki to mam dalsze
    pytania- czy wartosc artystyczna i wartosc poznawcza musza byc rozdzielne? Czy
    przeszkadzaja sobie? Bo skoro Kagan jest w stanie docenic wartosc artystyczna to
    mamy przynajmniej jakis punkt zaczepienia w dyskusji.
    ----------------------------------------------------------------

    > K: Nie, po prostu tak jak ja, delektuja sie estetyka dziela. jestes na bardzo
    > niskim stopniu rowoju unteletualnego, jesli dla ciebie ksiazka to tylko
    > fabula... :(

    >
    > A niedalej jak miesiac temu czytalam wypowiedzi na temat filmu ´Pasja´-
    > wypowiedzi w ktorych zarzucano filmowi, iz nie warto go okladac bo i tak wszysc
    > y
    > znaja zakonczenie :)
    > K: Chrzescijanska propganda pelna zla, sadyzmu i apologii przemocy... Typowo
    > chrzescijanskie... :(
    ------------------------------------------------------
    Podstawowy zarzut byl taki- ze wszyscy znaja zakonczenie.
    ------------------------------------------------------
    >
    > NIby ateista a taki niezdecydowany :)

    > K: ??? A gdzie niby?
    -------------------------------------------------------
    Wlasnie w kwestii tego czy mozna odnalezc cos w dzielach - ktorych zakonczenie znamy
    -------------------------------------------------------------------------
    > Kagan - jest Pan fundamentalnym ateista czy tez ateista myslacym? :)
    > K: Jestem ateista-racjonalista...
    --------------------------------------------------------------------
    Takim sie Pan deklaruje. Z obserwacji i tego co Pan pisze zas wynika, ze kazdy
    Panski dyskutant to co najmniej ´ciemny chrzescijanin´ - jesli tak to mozna
    ujac. Etykietuje Pan ludzi dlatego, ze z Panem dyskutuja? Czemu Pan sadzi, ze
    nie mam zdania w tej kwestii? Owszem mam. Skad Pan wie czy chodze do kosciola
    czy nie? Czy jestem katoliczka? Wsrod przyjaciol uwazana jestem za ateistke,
    ciekawe prawda?

    I jeszcze chcialam zapytac- jak opisalby Pan ateiste - ktory nie jest
    racjonalista. Bo potrzeba podkreslenia faktu iz jest Pan ateista - racjonalista
    w odpowiedzi na moje pytanie o stopien zaanagazowania w swiatopoglad ateistyczny
    i o to czy ma Pan do niego stosunek racjonalny a wiec oparty na mysleniu oraz
    zamieszczenie slowka ´nie´ tam gdzie o to pytam oznacza iz uwaza Pan ni mnie ni
    wiecej iz:
    a)- ateista myslacy Pana zdaniem nie jest tym samym co ateista racjonalista. Lub
    tez jak Pan woli ateista racjonalista nie jest ateista myslacym.
    b)- dopuszcza Pan fakt iz istnieja ateisci nie- racjonalisci. Co tez wydaje sie
    szczegolnie interesujace w kontekscie tego co mowil Pan wczesniej na temat ateizmu.
  • Gość: Kagan IP: *.e-loko.pl 21.04.04, 20:22
    biedronka24: to jest wiec religia jako taka czy tez Chrzescijanstwo?
    K: Glownie chrzescijanstwo, ale ogolnie kazda religia...

    Moze ustalmy to na poczatek. Co zas sie tyczy pokrewienstwa i braterstwa to nie
    jest chyba terminologia naukowa?
    K: ???
    --------------------------------------------------------------------
    reichman napisał: Chrzescijanstwo jest z natury nielogiczne. Pomijajac juz
    bowiem kluczowa sprawe istnienia lub nieistnienia samego Boga, oni tegoz Boga
    podzielili na trzy (3) kawalki, a jeden z nich starali sie umiescic w ciele
    smiertelnika...
    K: Trywializujesz bezsens i brak logiki w doktrynie chrzescijanskiej -
    odrzuconej zreszta przez jego starszych braci (zydow) i mlodszych
    (Muzulmanow)...
    -----------------------------------------------------------
    Nie wszedzie tam gdzie jednostka nie moze dopatrzec sie logiki nie ma jej z cala
    pewnoscia. Sa tacy dla ktorych istnienie wiecej niz 3 wymiarow jest nielogiczne
    .
    K: Brak im wyobrazni...

    Bo ich istnienia nie da sie udowodnic inaczej jak matematycznie. Matematyka to
    zas tylko jedna z dziedzin nauki. I tylko jedna z metod.
    K: NIE! Matematyka to nie nauka, ale jej jezyk... Twierdzenia jej nie sa bowiem
    weryfikowalne empirycznie!

    ----------------------------------------------------------------
    Biedronka: I jakie to niezwykle, ze sa ludzie, ktorzy lubia czytac ksiazki,
    ktorych zakonczenie znaja lub ´jest logiczne´
    K: Nie, po prostu tak jak ja, delektuja sie estetyka dziela. jestes na bardzo
    niskim stopniu rowoju unteletualnego, jesli dla ciebie ksiazka to tylko
    fabula... :(
    ---------------------------------------------------------
    Interesujaca odpowiedz. A teraz pytanie- gdzie napisalam, ze dla mnie ksiazka
    jest fabula? Z czego to wynika - z tego cytatu? A moze dla mnie to zaden fenomen
    , chociaz ciesze sie z tego ze sa tacy ludzie, natomiast Kagan pokusil sie o
    atak personalny co tu niestety wyraznie wyszlo przez zwrot bezposredni- nie
    mowiac juz o tym, ze nie wiem co to jest rozwoj ´unteletualny´ - ale domyslam
    sie co Kagan chcial powiedziec :).
    K: Nie czepiaj sie pisowni, bo to jest tylko forum...

    Wracajac do tematu ksiazki to mam dalsze pytania- czy wartosc artystyczna i
    wartosc poznawcza musza byc rozdzielne? Czy przeszkadzaja sobie? Bo skoro Kagan
    jest w stanie docenic wartosc artystyczna to mamy przynajmniej jakis punkt
    zaczepienia w dyskusji.
    K: Wartosc artystyczna jest z natury nie do zweryfikowania empirycznie, stad
    literaturoznawstwo ma podobny status jak teologia, czyli jest pseudonauka!
    ----------------------------------------------------------------
    K: Nie, po prostu tak jak ja, delektuja sie estetyka dziela. jestes na bardzo
    niskim stopniu rowoju inteletualnego, jesli dla ciebie ksiazka to tylko
    fabula... :(
    - A niedalej jak miesiac temu czytalam wypowiedzi na temat filmu ´Pasja´-
    wypowiedzi w ktorych zarzucano filmowi, iz nie warto go okladac (???)
    bo i tak wszyscy znaja zakonczenie :)
    K: I co z tego? Wolnosc slowa...

    K: Chrzescijanska propaganda pelna zla, sadyzmu i apologii przemocy... Typowo
    chrzescijanskie... :(
    ------------------------------------------------------
    Podstawowy zarzut byl taki- ze wszyscy znaja zakonczenie.
    K: To jest uboczny watek...
    ------------------------------------------------------
    NIby ateista a taki niezdecydowany :)
    K: ??? A gdzie niby?
    -------------------------------------------------------
    Wlasnie w kwestii tego czy mozna odnalezc cos w dzielach - ktorych zakonczenie
    znamy
    K: Mozna znalezc walory estetyczne, tyle ze one sa bardzo arbitralne...
    -------------------------------------------------------------------------
    Kagan - jest Pan fundamentalnym ateista czy tez ateista myslacym? :)
    K: Jestem ateista-racjonalista...
    --------------------------------------------------------------------
    Takim sie Pan deklaruje. Z obserwacji i tego co Pan pisze zas wynika, ze kazdy
    Panski dyskutant to co najmniej ´ciemny chrzescijanin´ - jesli tak to mozna
    ujac. Etykietuje Pan ludzi dlatego, ze z Panem dyskutuja? Czemu Pan sadzi, ze
    nie mam zdania w tej kwestii? Owszem mam. Skad Pan wie czy chodze do kosciola
    czy nie? Czy jestem katoliczka? Wsrod przyjaciol uwazana jestem za ateistke,
    ciekawe prawda?
    K: W Polsce kazdy, kto nie lata do kosciolka codziennie jest uwazany za
    bezboznika...

    I jeszcze chcialam zapytac- jak opisalby Pan ateiste - ktory nie jest
    racjonalista. Bo potrzeba podkreslenia faktu iz jest Pan ateista - racjonalista
    w odpowiedzi na moje pytanie o stopien zaanagazowania w swiatopoglad ateistyczn
    y i o to czy ma Pan do niego stosunek racjonalny a wiec oparty na mysleniu oraz
    zamieszczenie slowka ´nie´ tam gdzie o to pytam oznacza iz uwaza Pan ni mnie ni
    wiecej iz:
    a)- ateista myslacy Pana zdaniem nie jest tym samym co ateista racjonalista. Lu
    b tez jak Pan woli ateista racjonalista nie jest ateista myslacym.
    b)- dopuszcza Pan fakt iz istnieja ateisci nie- racjonalisci. Co tez wydaje sie
    szczegolnie interesujace w kontekscie tego co mowil Pan wczesniej na temat atei
    zmu.
    K: Ateista moze byc tylko racjonalista, albo nim nie jest. To byla tylko figura
    stylistyczna, do podkreslenia racjonalnosci ateizmu, jesli wiesz co mowie...
  • Gość: Kagan IP: 80.51.235.* 23.04.04, 13:13
    To fakt, ze naukowcy, glownie w PL, traca obiektywnosc, bo mieszaja wiare do
    nauki. Obserwuje to wlasnie na miedzynarodowej konferencji w Poznaniu... :( I
    nie tylko ja - podobne opinie wyglaszaja goscie z zachodu (USA, UE)...
    Pozdr.
  • biedronka24 23.04.04, 13:42
    o niczym nie swiadczy. A ´goscie´ myslacy racjonalnie raczej nie uzywaja takich
    okreslen by rozmowca nie skojarzyl tego terminu np z konferencja spirytystow z
    udzialem jednego goscia z zagranicy :).

    Ja uczestniczylam juz w wielu konferencjach miedzynarodowych. I jak najbardziej
    naukowych. Rowniez w roli pomocnika organizacyjnego przy konferencji fizykow -
    miedzynarodowej w Warszawie. Goscilam rowniez na socjalnej czesci takowej w
    Oksfordzie, dzieki uprzejmosci ojca mojej najlepszej przyjaciolki.
    Udalo mi sie tam rozmawiac o polityce, nauce i podobnych sprawach z wieloma
    ´miedzynarodowymi fizykami´ zapewne slawami w swoich dziedzinach.
    Jakos nie sadze aby wyniesli podobna opinie na temat Polakow. Zaznaczam, iz
    profesor o ktorym mowie to jak najbardziej Katolik ale tez osoba o niezwykle
    szerokich horyzontach, nie tylko w dziedzinie fizyki. O olbrzymiej wiedzy
    historycznej i olbrzymiej kulturze.
    Nie wiem jaka role pelnisz Kaganie, lecz wyglada na to ze czasem nazbyt sie
    przejmujesz tym co wydaje sie byc problemem azaliz wylacznie dla Ciebie.

    Jednorazowe opinie przy kawie tez sa rozne- a kulturalni naukowcy zadko
    rozmawiaja o religii w takim zakresie jaki opisujesz. Bardzo mnie wiec dziwia
    twoje doswiadczenia.
    PS- Oksford jak wiesz - caly jego entourage jest osadzony w tradycji jak
    najbardziej religijnej. Wlacznie ze spiewami studentow i profesorow przy
    posilkach. Jakos nie zauwazylabym by tworzylo to nastroj niesprzyjajacy dla
    faktu iz jest on kolebka rzetelnej mysli naukowej - chluba nauki i miejscem,
    gdzie kazdy chcialby poslac swoje dziecko...
    Zastanow sie nad tym.
  • Gość: Kagan IP: *.e-loko.pl 24.04.04, 20:35
    biedronka24 napisała: o niczym nie swiadczy.
    K: tak sie nazywa, a byli na niej goscie z USA, UE, Rosji itp.

    A ´goscie´ myslacy racjonalnie raczej nie uzywaja takich okreslen by rozmowca
    nie skojarzyl tego terminu np z konferencja spirytystow z udzialem jednego
    goscia z zagranicy :).
    K: Jako ze znam dosc dobrze angielski i rosyjski, goscie z zagranicy rozmawiali
    ze mna dosc szczerze...

    Ja uczestniczylam juz w wielu konferencjach miedzynarodowych. I jak najbardziej
    naukowych. Rowniez w roli pomocnika organizacyjnego przy konferencji fizykow -
    miedzynarodowej w Warszawie. Goscilam rowniez na socjalnej czesci takowej w
    Oksfordzie, dzieki uprzejmosci ojca mojej najlepszej przyjaciolki.
    Udalo mi sie tam rozmawiac o polityce, nauce i podobnych sprawach z wieloma
    ´miedzynarodowymi fizykami´ zapewne slawami w swoich dziedzinach.
    Jakos nie sadze aby wyniesli podobna opinie na temat Polakow. Zaznaczam, iz
    profesor o ktorym mowie to jak najbardziej Katolik ale tez osoba o niezwykle
    szerokich horyzontach, nie tylko w dziedzinie fizyki. O olbrzymiej wiedzy
    historycznej i olbrzymiej kulturze.
    K: Jako katolik nie moze byc dobrym fizykiem, bo w jego podswiadomosci walcza
    ze soba elementy racjonalne (naukowe) i nieracjonalne (religijne). moze dokonac
    czastkowych polodkryc i nic wiecej... I jeszcze jedno: ja konczylem studia na
    zachodzie, wiec ludzie z zachodu biora mnie czesto za "swego", i mowia wiecej,
    niz by to powiedzieli Polakowi z pomrocznej...

    Nie wiem jaka role pelnisz Kaganie, lecz wyglada na to ze czasem nazbyt sie
    przejmujesz tym co wydaje sie byc problemem azaliz wylacznie dla Ciebie.
    K: ??? Zabronizz mi ciekawosci, ktora jest motorem postepu w nauce, a w religii
    prowadzi do herezji?

    - Jednorazowe opinie przy kawie tez sa rozne- a kulturalni naukowcy zadko
    rozmawiaja o religii w takim zakresie jaki opisujesz. Bardzo mnie wiec dziwia
    twoje doswiadczenia.
    K: Po prostu zwrocili oni uwage na fanatyzm religijny niektorych Polakow,
    uczestnikow tej konf. (gl. ksiezy kat. z Uniw. Rzeszowskiego)...

    PS- Oksford jak wiesz - caly jego entourage jest osadzony w tradycji jak
    najbardziej religijnej. Wlacznie ze spiewami studentow i profesorow przy
    posilkach. Jakos nie zauwazylabym by tworzylo to nastroj niesprzyjajacy dla
    faktu iz jest on kolebka rzetelnej mysli naukowej - chluba nauki i miejscem,
    gdzie kazdy chcialby poslac swoje dziecko...
    K: ja nie - za duzo tam pedalow i innych zboczkow, a ludzi bez duzej kasy,
    szczegolnie z Europy Wsch. traktja tam jak tredowatych... I nie slyszalem
    ostanio o jakis osiagnieciach ludzi z Oxbridge... :(

  • biedronka24 26.04.04, 17:52

    > K: tak sie nazywa, a byli na niej goscie z USA, UE, Rosji itp.


    -------------------------------------------------------
    Wszystkie konferencje miedzynarodowe tak sie nazywaja. Roznia sie tylko tym czy
    w kregach naukowych mowi sie iz warto na nie jechac czy tez nie :)
    ------------------------------------------------------------------

    > K: Jako ze znam dosc dobrze angielski i rosyjski, goscie z zagranicy rozmawiali
    >
    > ze mna dosc szczerze...
    ------------------------------------------------------------------
    To mi sie wybitnie podoba- czy to twoja ulubiona ´figura stylistyczna´ Kaganie?!
    Gdzie w tym zdaniu i wniosku masz logike?!!!!
    Czy uwazasz, ze gdy jakis naukowiec jakis jezyk zna gorzej to rozmawia sie z nim
    ´nieszczerze´?!!!! :)))))))

    -----------------------------------------------------------------
    >Zabronizz mi ciekawosci, ktora jest motorem postepu w nauce, a w religii
    >
    > prowadzi do herezji?
    -------------------------------------------------------------
    Znow teza z rodzaju przy pospiesznej kawce, w momencie jej rozlewania: Kagan-
    kto Ci powiedzial, ze ciekawosc prowadzi w religii do herezji?!!!!!!
    --------------------------------------------------------------------------

    > K: ja nie - za duzo tam pedalow i innych zboczkow, a ludzi bez duzej kasy,
    > szczegolnie z Europy Wsch. traktja tam jak tredowatych... I nie slyszalem
    > ostanio o jakis osiagnieciach ludzi z Oxbridge... :(

    ---------------------------------------------------------
    Twoja opinia. Moja jest zgola inna. Niemniej to Twoja opinia jest statystycznie
    bledna- smiem twierdzic, a moja sie miesci w mean.
    Skoro juz wracamy do tego ze jestesmy pylkami :)
  • reichman 26.04.04, 20:03
    biedronka24 napisała:
    K: tak sie nazywa, a byli na niej goscie z USA, UE, Rosji itp.
    ------------------------------------------------------
    Wszystkie konferencje miedzynarodowe tak sie nazywaja. Roznia sie tylko tym czy
    w kregach naukowych mowi sie iz warto na nie jechac czy tez nie :)
    ------------------------------------------------------------------
    K: To wiemy dopiero po...

    K: Jako ze znam dosc dobrze angielski i rosyjski, goscie z zagranicy rozmawiali
    ze mna dosc szczerze...
    ------------------------------------------------------------------
    To mi sie wybitnie podoba- czy to twoja ulubiona ´figura stylistyczna´ Kaganie?
    Gdzie w tym zdaniu i wniosku masz logike?!!!!
    K: czego sie czepiasz?

    Czy uwazasz, ze gdy jakis naukowiec jakis jezyk zna gorzej to rozmawia sie z ni
    m ´nieszczerze´?!!!! :)))))))
    K: TAK, bo wtedy sie wynienia dialogi zapamietane z ksiazek czy lekcji, i o
    spontanicznosci i szczerosci nie ma mowy...
    -----------------------------------------------------------------

    K: Zabronizz mi ciekawosci, ktora jest motorem postepu w nauce, a w religii
    prowadzi do herezji?
    -------------------------------------------------------------
    Znow teza z rodzaju przy pospiesznej kawce, w momencie jej rozlewania: Kagan-
    kto Ci powiedzial, ze ciekawosc prowadzi w religii do herezji?!!!!!!
    K: Zawsze! Taka jest natura religii - a zaczelo sie to od Adama i Ewy. Mojzesz
    zostal ukarany srogo za to, ze chcial zobaczyc co jest w Arce Przymierza, o
    losie polskich protestantow podczas kontreformacji juz nie wspomne. prawie
    kazdy wybitny teolog mial klopoty z Sw. Inkwizycja... Ostanio Teilchard de
    Chardin...
    --------------------------------------------------------------------------
    K: ja nie - za duzo tam pedalow i innych zboczkow, a ludzi bez duzej kasy,
    szczegolnie z Europy Wsch. traktuja tam jak tredowatych... I nie slyszalem
    ostanio o jakis osiagnieciach ludzi z Oxbridge... :(
    ---------------------------------------------------------
    Twoja opinia. Moja jest zgola inna. Niemniej to Twoja opinia jest statystycznie
    bledna- smiem twierdzic, a moja sie miesci w mean.
    K: Dowiedz tego!
  • biedronka24 27.04.04, 16:43
    reichman napisał:


    > Wszystkie konferencje miedzynarodowe tak sie nazywaja. Roznia sie tylko tym czy
    > w kregach naukowych mowi sie iz warto na nie jechac czy tez nie :)
    > ------------------------------------------------------------------
    > K: To wiemy dopiero po...

    ..............................................................
    Konferencje naogol nie odbywaja sie jednorazowo. Charakter ich przebiegu jest w
    pewnym sensie przewidywalny. Stad mozna dokonac selekcji wstepnej rowniez przed.
    .............................................................
    >
    > K: Jako ze znam dosc dobrze angielski i rosyjski, goscie z zagranicy rozmawiali
    > ze mna dosc szczerze...
    > ------------------------------------------------------------------
    > To mi sie wybitnie podoba- czy to twoja ulubiona ´figura stylistyczna´ Kaganie?
    > Gdzie w tym zdaniu i wniosku masz logike?!!!!
    > K: czego sie czepiasz?
    >
    > Czy uwazasz, ze gdy jakis naukowiec jakis jezyk zna gorzej to rozmawia sie z ni
    > m ´nieszczerze´?!!!! :)))))))
    > K: TAK, bo wtedy sie wynienia dialogi zapamietane z ksiazek czy lekcji, i o
    > spontanicznosci i szczerosci nie ma mowy...
    > -----------------------------------------------------------------
    Bzdura- Twoje indywidualne przekonanie. Widzialam mase ludzi wladajacych miernie
    jezykiem a swietnie poruszajacych sie w swoich dziedzinach zainteresowan. Jezyk
    to tylko narzedzie- pamietasz? Sam to twierdziles.
    ..............................................................
    >
    > K: Zabronizz mi ciekawosci, ktora jest motorem postepu w nauce, a w religii
    > prowadzi do herezji?
    .......................................
    Nie kazdy rodzaj ciekawosci jest motorem postepu. Tylko ten poparty wiedza i
    krytycyzmem- rowniez autokrytycyzmem. To sie odnosi zarowno do nauki jak i
    religii- obawiam sie- w jednakowym stopniu, jak sie temu lepiej przyjzec.
    ..............................................................

    > K(a propos Oksfordu i wysylania tam dzieci): ja nie - za duzo tam pedalow i
    innych zboczkow, a ludzi bez duzej kasy,
    > szczegolnie z Europy Wsch. traktuja tam jak tredowatych... I nie slyszalem
    > ostanio o jakis osiagnieciach ludzi z Oxbridge... :(
    > ---------------------------------------------------------
    > Twoja opinia. Moja jest zgola inna. Niemniej to Twoja opinia jest statystycznie
    > bledna- smiem twierdzic, a moja sie miesci w mean.
    > K: Dowiedz tego!

    ..................................
    Raczej nie musze. Szkoda czasu. Przeprowadzenie badan i ankiety pozostawiam Tobie.
  • rajchman 27.04.04, 17:04
    B: Wszystkie konferencje miedzynarodowe tak sie nazywaja. Roznia sie tylko tym
    czy w kregach naukowych mowi sie iz warto na nie jechac czy tez nie :)
    K: To wiemy dopiero po...
    - Konferencje na ogol nie odbywaja sie jednorazowo. Charakter ich przebiegu
    jest w pewnym sensie przewidywalny. Stad mozna dokonac selekcji wstepnej
    rowniez przed.
    K: Jakosc ich sie zmienia w czasie, jak wszystko... Trudno jest przewidziec
    przyszlosc na podstawie przeszlych trendow.

    K: Jako ze znam dosc dobrze angielski i rosyjski, goscie z zagranicy rozmawiali
    ze mna dosc szczerze...
    - To mi sie wybitnie podoba- czy to twoja ulubiona ´figura stylistyczna´
    Kaganie? Gdzie w tym zdaniu i wniosku masz logike?!!!!
    K: czego sie czepiasz?
    - Czy uwazasz, ze gdy jakis naukowiec jakis jezyk zna gorzej to rozmawia sie
    z nim ´nieszczerze´?
    K: TAK, bo wtedy sie wynienia dialogi zapamietane z ksiazek czy lekcji, i
    o spontanicznosci i szczerosci nie ma mowy...
    - Bzdura- Twoje indywidualne przekonanie. Widzialam mase ludzi wladajacych
    mernie jezykiem a swietnie poruszajacych sie w swoich dziedzinach
    zainteresowan. Jezyk to tylko narzedzie- pamietasz? Sam to twierdziles.
    K: Ale trzeba sie nim dobrze poslugiwac, aby zrozumiec pewne niuanse. Widac, ze
    poza polskim nie znasz dobrze zadnego jezyka... :(

    K: Zabronizz mi ciekawosci, ktora jest motorem postepu w nauce, a w religii
    prowadzi do herezji?
    - Nie kazdy rodzaj ciekawosci jest motorem postepu. Tylko ten poparty wiedza i
    krytycyzmem- rowniez autokrytycyzmem. To sie odnosi zarowno do nauki jak i
    religii- obawiam sie- w jednakowym stopniu, jak sie temu lepiej przyjzec.
    K: Niestety, ale w religii nie wolno podwazac pewnych dogmatow, stad tam
    ciekawosc prowadzi prosto do piekla...

    K: (a propos Oksfordu i wysylania tam dzieci): ja nie - za duzo tam pedalow
    i innych zboczkow, a ludzi bez duzej kasy, szczegolnie z Europy Wsch. traktuja
    tam jak tredowatych... I nie slyszalem ostatnio o jakis osiagnieciach ludzi z
    Oxbridge... :(
    - Twoja opinia. Moja jest zgola inna. Niemniej to Twoja opinia jest
    statystycznie bledna- smiem twierdzic, a moja sie miesci w mean.
    K: Dowiedz tego!
    - Raczej nie musze. Szkoda czasu. Przeprowadzenie badan i ankiety pozostawiam
    Tobie.
    K: Czyli kapitulujesz...;)

  • biedronka24 27.04.04, 17:24
    Mowie ´wiem´ tak jak Ty. Chce Ci tylko pokazac ze bez dowodow zadnych swoich tez
    nie udowodnisz.
    A ja moge spekulowac iz Oksford zachowal swoja renome i dla wiekszosci ludzi nie
    bedacych analfabetami ma bardzo okreslone znaczenie. Oczywiscie nie bede tego
    udowadniac. Jak Ty nie udowodniles zadnej ze swoich tez prowadzac wywod nie dosc
    ze nie opierajacy sie na zadnych uniwersalnie uznanych zasadach- np logiki, to
    nawet uragajacy zasadom dyskusji.
    Jezeli sprawi Ci to przyjemnosc- to specjalnie dla takich jak Ty kapituluje. Z
    prostego powodu.
    Moge opierac sie na argumentacji logicznej - a wszedzie tam, gdzie wywod
    logiczny zdaje sie przemawiac przeciwko twoim teza- watku nie podejmujesz.
    Milego dnia. Wracam do pracy.
  • rajchman 27.04.04, 17:41
    biedronka24 napisała: Mowie ´wiem´ tak jak Ty. Chce Ci tylko pokazac ze bez
    dowodow zadnych swoich tez nie udowodnisz.
    K: Inni a mnie to juz dawno zrobili!

    - A ja moge spekulowac iz Oksford zachowal swoja renome i dla wiekszosci ludzi
    nie bedacych analfabetami ma bardzo okreslone znaczenie. Oczywiscie nie bede
    tego udowadniac. Jak Ty nie udowodniles zadnej ze swoich tez prowadzac wywod
    nie dosc ze nie opierajacy sie na zadnych uniwersalnie uznanych zasadach- np
    logiki, to nawet uragajacy zasadom dyskusji.
    K: ??? Oxford i Cambridge to od dawna wyciagalnia funtow szterlingow od
    naiwnych a bogatych studentow, glownie z zagranicy. To sa od dawna fabryki
    dyplomow: placisz (slono) to dostajesz ladny dyplom, nic wiecej... poczytaj cos
    na ten temat!

    - Jezeli sprawi Ci to przyjemnosc- to specjalnie dla takich jak Ty kapituluje. Z
    prostego powodu. Moge opierac sie na argumentacji logicznej - a wszedzie tam,
    gdzie wywod logiczny zdaje sie przemawiac przeciwko twoim teza- watku nie
    podejmujesz.
    K: Gdzie? I o jakiej logice mowisz: dwu, trzy czy tez moze n-wartosciowej? nie
    ma bowiem jednej, jedynie slusznej logiki, jak tez nie ma jednej, jedynie
    slusznej geometrii...

    - Milego dnia. Wracam do pracy.
    K: To ktos jest tak naiwny a glupi, ze ciebie jeszcze zatrudnia?
  • biedronka24 28.04.04, 12:33
    konkretnych instytutow badawczych tylko czytam Te prace. Sadze ze mimo kolejnej
    wyczerpujacej ekscytacji jestes zdolny do takiej prostej funkcji kognitywnej i
    zroznicowania pomiedzy tymi dwoma sytuacjami.
    Jezeli tak nie jest dalsza dyskusja wydaje sie bezzasadna strata czasu.
    Zwlaszcza iz przyznales sie iz cwiczysz owe figury. Ja tez lubie gimnastyke ale
    wole bardziej efetkywne i przyjemne formy.
    Milego produktywnego filozoficznie dnia....


  • rajchman 28.04.04, 12:48
    biedronka24 napisała: konkretnych instytutow badawczych tylko czytam Te
    prace.
    K: Zamykasz sie w swej nader waskiej specjalizacji czyszczenia laboratorium...

    - Sadze ze mimo kolejnej wyczerpujacej ekscytacji jestes zdolny do takiej
    prostej funkcji kognitywnej i zroznicowania pomiedzy tymi dwoma sytuacjami.
    Jezeli tak nie jest dalsza dyskusja wydaje sie bezzasadna strata czasu.
    Zwlaszcza iz przyznales sie iz cwiczysz owe figury. Ja tez lubie gimnastyke ale
    wole bardziej efetkywne i przyjemne formy.
    K: Czyli, innymi slowy, wacpanna rejterujesz z pola walki...;)

    - Milego produktywnego filozoficznie dnia....
    K: Dziekuje! :) I zycze milego pucowania klatek ze zwierzatkami, na ktorych
    paostwia sie zboczency-sadysci udajacy naukowcow-biologow... :(
  • biedronka24 28.04.04, 12:54
    rajchman napisała:

    > biedronka24 napisała: konkretnych instytutow badawczych tylko czytam Te
    > prace.
    > K: Zamykasz sie w swej nader waskiej specjalizacji czyszczenia laboratorium...
    >
    > - Sadze ze mimo kolejnej wyczerpujacej ekscytacji jestes zdolny do takiej
    > prostej funkcji kognitywnej i zroznicowania pomiedzy tymi dwoma sytuacjami.
    > Jezeli tak nie jest dalsza dyskusja wydaje sie bezzasadna strata czasu.
    > Zwlaszcza iz przyznales sie iz cwiczysz owe figury. Ja tez lubie gimnastyke ale
    > wole bardziej efetkywne i przyjemne formy.
    > K: Czyli, innymi slowy, wacpanna rejterujesz z pola walki...;)
    >
    > - Milego produktywnego filozoficznie dnia....
    > K: Dziekuje! :) I zycze milego pucowania klatek ze zwierzatkami, na ktorych
    > paostwia sie zboczency-sadysci udajacy naukowcow-biologow... :(
  • reichman 28.04.04, 13:12
    biedronka24 napisała: konkretnych instytutow badawczych tylko czytam Te
    prace.
    K: Zamykasz sie w swej nader waskiej specjalizacji czyszczenia laboratorium...
    - Sadze ze mimo kolejnej wyczerpujacej ekscytacji jestes zdolny do takiej
    prostej funkcji kognitywnej i zroznicowania pomiedzy tymi dwoma sytuacjami
    . Jezeli tak nie jest dalsza dyskusja wydaje sie bezzasadna strata czasu.
    Zwlaszcza iz przyznales sie iz cwiczysz owe figury. Ja tez lubie gimnastyke ale
    wole bardziej efetkywne i przyjemne formy.
    K: Czyli, innymi slowy, wacpanna rejterujesz z pola walki...;)
    - Milego produktywnego filozoficznie dnia....
    K: Dziekuje! :) I zycze milego pucowania klatek ze zwierzatkami, na ktorych
    pastwia sie zboczency-sadysci udajacy naukowcow-biologow... :(
  • biedronka24 23.04.04, 13:29
    a nie zabawe w ´figury stylistyczne´.
    Rozumiem Kaganie iz przyznales sie do faktu, ze brak Ci wyobrazni ( to w kwestii
    wymiarow).
    Jezeli zadna z dziedzin matematyki - wlacznie z geometria twoim zdaniem nie da
    sie udowodnic empirycznie to czemu w takim stopniu matematyka zdominowala nauki
    doswiadczalne? Na czym twoim zdaniem opieraja sie dowody empiryczne? Czy aby nie
    stosujemy dla nich matematyki?
    Twierdzenie´ w Polsce kazdy kto nie lata codziennie do kosciolka jest uwazany za
    bezboznika´ jest falszywe. Mam na to wiecej niz jeden przyklad.
    Nie da sie dyskutowac w ten sposob Kaganie.
    Jesli chcesz byc racjonalny - to nie stosuj zbyt wielu ´figur´ bo jestes malo
    przekonujacy.

    Ja pytalam konkretnie o przypadek rozmnozenia. Twoje dzieci sa stwierdzalne
    empirycznie- czy tez jest to tez jedna z ´figur´?
    Mam wrazenie, ze pogubiles sie w swej filozofii.
    Moge tylko dodac- skad wiesz, ze religia nie jest jezykiem - jak nazwales
    matematyke dla wielu. Skoro matematyki nie trzeba udowadniac czemu wiec wymagasz
    tego od religii?
    To dyskusja bez konca.
    Moje twierdzenie:
    Wyplywa z Ciebie brak tolerancji. A brak tolerancji u Ciebie ma zrodlo w
    niezrozumieniu. W niewiedzy po prostu.
    Mozesz udowodnic, ze jest inaczej?
  • zorianx 23.04.04, 16:31
    ... miał Bóg, i jak to się ma do trójcy, bo chrystus na pewno nie jest synem pierworodnym.
    Tacy znawcy religii jak Biedronka może mi wyjaśnią.

    --
    ''Król Duch'' ''Piastunka także o królu upiorze. Kończyła swój śpiew... O tych strasznych chwilach.''

    www.historiakurgany.republika.pl/apo_plik/harowie.htm
  • Gość: Kagan IP: *.e-loko.pl 24.04.04, 20:36
    Niepoprawny optymisto, co oczekujesz racjonalnych wyjasnien od zaslepionych
    nieracjonalna wiara religantow - otrzymasz najpewniej, jak ja, stek obrazliwych
    bluzgow:
    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=28&w=762646:(
  • abstrakt2003 25.04.04, 11:07
    Kagan prośba techniczna:
    Gdy wklejasz łącze to nie wpisuj bezpośrednio za nim niczego (nawet twojej
    smutnej buźki), bo będzie to łącze do nikąd!
    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=28&w=762646
    --
    Mente et malleo!
  • Gość: Kaganski IP: *.e-loko.pl 25.04.04, 19:02
    Sorry, ale to wina programistow Agory, ze tak sknocli to forum... :(
  • zorianx 25.04.04, 23:08
    Gość portalu: Kagan napisał(a):

    > Niepoprawny optymisto, co oczekujesz racjonalnych wyjasnien od zaslepionych
    > nieracjonalna wiara religantow - otrzymasz najpewniej, jak ja, stek obrazliwych bluzgow:
    > forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=28&w=762646

    ... jeśli chrystus formalnie umarł skazany za bluźnierstwo, to czy nie jest to religia bluźnierców, na pewno według żydów i rzymian, więc ''stek obraźliwych
    bluzgow'' wobec ''bluźnierców'' negujacych logikę tej religii jakby tu pasuje, czy pytanie moje było bluźnierstwem wobec religii tych którzy oskarzyli boga chrześcijan o buźnierstwo i jego zabójców, czy może było bluźnierswem wobec ukrzyżowanego boga chrześcijan.
    Ja mniemam, że moje pytanie było czysto porządkowe.


    --
    ''Król Duch'' ''Piastunka także o królu upiorze. Kończyła swój śpiew... O tych strasznych chwilach.''

    www.historiakurgany.republika.pl/apo_plik/harowie.htm
  • rajchman 26.04.04, 17:21
    Gość portalu: Kagan napisał(a):
    Niepoprawny optymisto, co oczekujesz racjonalnych wyjasnien od zaslepionych
    nieracjonalna wiara religantow - otrzymasz najpewniej, jak ja, stek obrazliwych
    bluzgow:
    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=28&w=762646

    zorianx napisał:
    ... jeśli chrystus formalnie umarł skazany za bluźnierstwo, to czy nie jest to
    religia bluźnierców, na pewno według żydów i rzymian, więc ''stek obraźliwych
    bluzgow'' wobec ''bluźnierców'' negujacych logikę tej religii jakby tu pasuje,
    czy pytanie moje było bluźnierstwem wobec religii tych którzy oskarzyli boga
    chrześcijan o buźnierstwo i jego zabójców, czy może było bluźnierswem wobec
    ukrzyżowanego boga chrześcijan.
    K: Jak mozna ukrzyzowac istote, ktora jest z def. nieskonczona, wszechmocna a
    takze istniejaca ponad czasem i przestrzenia? Oto pytanie do doktorow
    habilitowanych teologii, na ktore zapewne nigdy nie otrzymam odpowiedzi...

    - Ja mniemam, że moje pytanie było czysto porządkowe.
    K: ;) Pozdr. :)

  • zorianx 26.04.04, 17:56
    rajchman napisała:
    K: Jak mozna ukrzyzowac istote, ktora jest z def. nieskonczona, wszechmocna a
    > takze istniejaca ponad czasem i przestrzenia? Oto pytanie do doktorow
    > habilitowanych teologii, na ktore zapewne nigdy nie otrzymam odpowiedzi...

    ... no chyba, że o teologów hinduskich bo ich bogowie znaczne częściej się wcielali:-)

    --
    ''Król Duch'' ''Piastunka także o królu upiorze. Kończyła swój śpiew... O tych strasznych chwilach.''

    www.historiakurgany.republika.pl/apo_plik/harowie.htm
  • reichman 26.04.04, 20:04
    ;)
  • Gość: Kagan IP: *.e-loko.pl 24.04.04, 20:45
    biedronka24 napisała: a nie zabawe w ´figury stylistyczne´.
    - Rozumiem Kaganie iz przyznales sie do faktu, ze brak Ci wyobrazni ( to w
    kwestii wymiarow).
    K: ??? Skad ta konluzja? Ja w przestrzeni abstrakcyjnej potrafie manipulowac
    tablicami (arrays) o n wymiarach (n to dowolna liczba calkowita > 0)...

    Jezeli zadna z dziedzin matematyki - wlacznie z geometria twoim zdaniem nie da
    sie udowodnic empirycznie to czemu w takim stopniu matematyka zdominowala nauki
    doswiadczalne? Na czym twoim zdaniem opieraja sie dowody empiryczne? Czy aby ni
    e stosujemy dla nich matematyki?
    K: Tlumaczylem ci juz, ze matematyka jest wlasnie jezykiem nauk scislych,
    glownie fizyki...

    Twierdzenie´ w Polsce kazdy kto nie lata codziennie do kosciolka jest uwazany z
    a bezboznika´ jest falszywe. Mam na to wiecej niz jeden przyklad.
    Nie da sie dyskutowac w ten sposob Kaganie.
    K: ??? Daj ten przyklad, ale pamietaj, ze w spoleczenstwie prawa maja charakter
    statystyczny, i wyjatki czesto potwierdzaja regule...

    - Jesli chcesz byc racjonalny - to nie stosuj zbyt wielu ´figur´ bo jestes malo
    przekonujacy.
    K: zabronisz mi nieco mniej nudnego stylu?

    - Ja pytalam konkretnie o przypadek rozmnozenia. Twoje dzieci sa stwierdzalne
    empirycznie- czy tez jest to tez jedna z ´figur´?
    K:Sa - wiem to np. z wyciagow ze stanu mego konta - dzieci wrecz polykaja $$$!
    :)

    - Mam wrazenie, ze pogubiles sie w swej filozofii.
    K: Gdzie?

    - Moge tylko dodac- skad wiesz, ze religia nie jest jezykiem - jak nazwales
    matematyke dla wielu. Skoro matematyki nie trzeba udowadniac czemu wiec wymagas
    z tego od religii?
    K: Matematyka NIE jest wewnetrzniue sprzeczna, zas religia jest wewnetrznie
    sprzeczna!

    - To dyskusja bez konca.
    K: Blad! Jestesmy podroznikami w czasie, i jego uplyw moze zakonczyc te
    dyskusje!

    - Moje twierdzenie: Wyplywa z Ciebie brak tolerancji. A brak tolerancji u
    Ciebie ma zrodlo w niezrozumieniu. W niewiedzy po prostu.
    K: czyzby? czy to ja "ewanagelizuje", czy tez moze religanci chca
    mnie "ewangelizowac"?

    - Mozesz udowodnic, ze jest inaczej?
    K: ja nie piore mozgow dzieci na lekcji religii, a katecheci tak.. :(
  • abstrakt2003 25.04.04, 11:11
    Wyjątki nie potwierdzają reguły - wręcz przeciwnie, one jej przeczą!!!
    --
    Mente et malleo!
  • Gość: Kagan IP: *.e-loko.pl 25.04.04, 19:01
    NIE! W naukach spolecznych (od ekonomii do socjologii) wszelakie prawa maja
    charakter statystyczny, a wiec zdarzaja sie wyjatki. Determinizm zostal
    zarzucony nawet w fizyce (mechanika kawantowa, albowiem wberew wielkiemu
    Einsteinowi, HERRGOTT jednak gra w kosci)...;)
    Pozdr.
  • abstrakt2003 26.04.04, 19:17
    Kagan, zrozum!
    Ja nie zaprzeczam istnieniu wyjątków!
    Twierdzę jedynie, że z logicznego punktu widzenia wyjątki nie potwierdzają
    reguł (w przeciwnym razie były by DOWODAMI! :) lecz zaprzeczają im! (dlatego są
    wyjątkami)
    --
    Mente et malleo!
  • rajchman 27.04.04, 17:37
    abstrakt2003 napisał:
    Kagan, zrozum! Ja nie zaprzeczam istnieniu wyjątków!
    Twierdzę jedynie, że z logicznego punktu widzenia wyjątki nie potwierdzają
    reguł (w przeciwnym razie były by DOWODAMI! :) lecz zaprzeczają im! (dlatego są
    wyjątkami)
    K: Tylko jesli przyjmujemy skarjny determinizm! W naukach spolecznych
    (ekonomia, socjologia itp.) prawa maja charkter stochastyczny, stad nieliczne
    wyjatki potwierdzaja tam regule! jak nie masz pojecia o nauce i statystyce
    szczegolnie, to sie publicznie nie kompromituj!
  • biedronka24 26.04.04, 17:40
    Przyznales, iz matematyka jest jednak czyms wiecej niz jezykiem. A mianowicie
    zauwazyles iz stan twojego konta podlega regulom matematyki :)

    Ja zawsze uwazalam, ze spojrzenie naukowe na wlasne zycie - prywatne sporo daje
    - a bynajmniej nie ogranicza.

    Wyjdzmy od definicji- Religianci to twoja definicja- jak mniemam na uzytek tej
    dyskusji. Malo uzyteczna bo malo kto ja zna. Mglista bo nie wyjasniles na czym
    sie opiera, jakie sa jej kryteria.

    Dalej- ja w kazdym razie nie zamierzam nikogo ewangelizowac tym bardziej kogos o
    tak dogmatycznym podejsciu do zycia.
    Wydaje mi sie, ze po prostu naciagasz jakies wyrywkowe fakty, wiedze z roznych
    dziedzin na teorie, ktore nie trzymaja sie kupy.

    Ja twierdze, ze matematyka jest czyms wiecej niz jezykiem bo jest pochodna
    algebry a ta jest kwintesencja nauk doswiadczalnych.
    Kagan wszystko wymieszales. Filozofujesz ale nie budujesz teorii. Operujesz
    okresleniami, ktore nie sa zdefiniowane i ogolnie znane a przez to trudno sie
    ustosunkowac do twoich tez.

    Mam nadzieje iz to, ze jestes ojcem odczuwasz nie tylko poprzez kontrole swojego
    konta. Jesli tak to bardzo smutne ojcostwo. Ja dalej siegam w pytaniach do moim
    zdaniem spraw najistotniejszych. Chcesz pragmatycznie? - Prosze bardzo. Pytalam
    wyraznie o motywacje posiadania dzieci. Motywacje sa definiowalne rowniez przez
    nauke- i skoro w tym zakresie chcesz sie poruszac, to powinienes umiec odpowiedziec.

    Sa tacy co uwazaja iz mozgi dzieci ´pierze´ kazda szkola. A mozgi ludzi zaczyna
    sie prac od momentu, gdy przestaja uczyc sie same a zaczyna sie im podawac
    gotowe definicje. To niestety miesci sie w kryteriach prania przez nauke, takze
    nie za bardzo da sie tym obciazyc katechetow.
    Poza tym nie znam panstwa w ktorym jest obowiazek nauki religii. Jesli piszesz
    ze stanow - to tym bardziej. Nie rozumiem wiec Twoich dylematow?! Boisz sie o
    los dzieci polskich? Nie znajac do konca ich sytuacji? Wszystko to jest szalenie
    zawile a ja wciaz pytam o motywacje- bo widzisz to troche wyglada tak jak gdybys
    ostrzegal rodzicow dzieci afrykanskich przed karmieniem ich surowa miazga z papai :)

    Zanim wnikliwie tym owocem nie zajmie sie nauka i tak sie nie dowiesz do konca
    jakie wartosci moze zawierac - bo dokladnych analiz biochemicznych wszystkich
    potraw i owocow raczej sie nie przeprowadza. Ani chybi cos przeoczysz- a wtedy....
    Moze sie okazac ze zwykly szaman ma wiecej racji niz Ty :)

  • reichman 26.04.04, 19:55
    biedronka24 napisała: Przyznales, iz matematyka jest jednak czyms wiecej niz
    jezykiem. A mianowicie zauwazyles iz stan twojego konta podlega regulom
    matematyki :)
    K: I co z tego? Matematyka opisuje wiele zjawisk: w fizyce, ekonomii itp.
    Podobnie jak jezyk polski czy angielski opisuja nasze uczucia i marzenia, ale
    powiesc o milosci nie jest jednak miloscia, a tylko jej opisem...

    Ja zawsze uwazalam, ze spojrzenie naukowe na wlasne zycie - prywatne sporo daje
    - a bynajmniej nie ogranicza.
    K: Jaki z tego wniosek?

    Wyjdzmy od definicji- Religianci to twoja definicja- jak mniemam na uzytek tej
    dyskusji. Malo uzyteczna bo malo kto ja zna. Mglista bo nie wyjasniles na czym
    sie opiera, jakie sa jej kryteria.
    K: Nie definicja, a okreslenie ludzi zaslepionych przez przesady religijne...

    Dalej- ja w kazdym razie nie zamierzam nikogo ewangelizowac tym bardziej kogos
    o tak dogmatycznym podejsciu do zycia.
    K: Nie jestem dogmatykiem, ale poszukujacym prawdy!

    Wydaje mi sie, ze po prostu naciagasz jakies wyrywkowe fakty, wiedze z roznych
    dziedzin na teorie, ktore nie trzymaja sie kupy.
    K: Konkretniej!

    Ja twierdze, ze matematyka jest czyms wiecej niz jezykiem bo jest pochodna
    algebry a ta jest kwintesencja nauk doswiadczalnych.
    K: Algebra to tylko malutka czesc wspolczesnej matematyki. Nauki doswiadczalne
    zas posluguja sie glownie analiza matematyczna Newtona i Leibnitza. Widze, ze
    bardzo malo wiesz o matematyce, a sie wymadrzasz na jej temat... :(

    Kagan wszystko wymieszales. Filozofujesz ale nie budujesz teorii. Operujesz
    okresleniami, ktore nie sa zdefiniowane i ogolnie znane a przez to trudno sie
    ustosunkowac do twoich tez.
    K: Bo ich nie rozumiesz...

    Mam nadzieje iz to, ze jestes ojcem odczuwasz nie tylko poprzez kontrole swojeg
    o konta. Jesli tak to bardzo smutne ojcostwo.
    K: Trzezwo stapam po ziemi! I prosze bez ad personam!

    Ja dalej siegam w pytaniach do moim zdaniem spraw najistotniejszych. Chcesz
    pragmatycznie? - Prosze bardzo. Pytalam wyraznie o motywacje posiadania dzieci.
    Motywacje sa definiowalne rowniez przez nauke- i skoro w tym zakresie chcesz
    sie poruszac, to powinienes umiec odpowiedziec.
    K: Moywacja? Toz tak jestesmy przez nature zaprogramowani, aby sie rozmnazac.
    Stad sex daje nam tyle przyjemnosci, bo bez niego mozna zyc, a np. oddychanie,
    bez ktorego zyc sie nie da, nie daje nam takiej przyjemnosci jak sex (chyba, ze
    wyjdziemy na swieze powietrze z zadymionego lokalu)...

    Sa tacy co uwazaja iz mozgi dzieci ´pierze´ kazda szkola. A mozgi ludzi zaczyna
    sie prac od momentu, gdy przestaja uczyc sie same a zaczyna sie im podawac
    gotowe definicje. To niestety miesci sie w kryteriach prania przez nauke, takze
    nie za bardzo da sie tym obciazyc katechetow.
    K: Tyle, ze katecheci wbijaja dzieciom do glow absurdalne starozydowskie
    legendy! A szkola powinna byc swiatopogladowo neutralna: uczyc tylko jezykow
    etnicznych, matematyki, nauk scislych i praktycznych rzeczy typu prowadzenia
    samochodu czy godpodarstwa domowego, a nie zajmowac sie religijna indoktrynacja!

    Poza tym nie znam panstwa w ktorym jest obowiazek nauki religii. Jesli piszesz
    ze stanow - to tym bardziej. Nie rozumiem wiec Twoich dylematow?! Boisz sie o
    los dzieci polskich? Nie znajac do konca ich sytuacji? Wszystko to jest szaleni
    e zawile a ja wciaz pytam o motywacje- bo widzisz to troche wyglada tak jak
    gdybys ostrzegal rodzicow dzieci afrykanskich przed karmieniem ich surowa
    miazga z papai :)
    K: Pisze z Polski i Australii. Znam wiec ich sytuacje! Nie wiem, czemu papaja
    mialby szkodzic dzieciom, ale wiem, ze zydowska religia na pewno... :(

    Zanim wnikliwie tym owocem nie zajmie sie nauka i tak sie nie dowiesz do konca
    jakie wartosci moze zawierac - bo dokladnych analiz biochemicznych wszystkich
    potraw i owocow raczej sie nie przeprowadza. Ani chybi cos przeoczysz- a wtedy.
    ... Moze sie okazac ze zwykly szaman ma wiecej racji niz Ty :)
    K: Szaman afrykanski moze sie znac na papaji - mieszkalem 2 lata w Afryce Pld.
    A wiec?

  • biedronka24 27.04.04, 10:39
    a zamiast przyjmowac fakt iz udowadnia Ci sie iz budujesz falszywe twierdzenia.
    Przytaczasz po prostu swoje indywidualne odczucia i opinie, ktore w zaden sposob
    nie chca byc uniwersalnymi- oto przyklad

    ) biedronka24 napisała: Przyznales, iz matematyka jest jednak czyms wiecej niz
    ) jezykiem. A mianowicie zauwazyles iz stan twojego konta podlega regulom
    ) matematyki :)
    ) K: I co z tego? Matematyka opisuje wiele zjawisk: w fizyce, ekonomii itp.
    ) Podobnie jak jezyk polski czy angielski opisuja nasze uczucia i marzenia, ale
    ) powiesc o milosci nie jest jednak miloscia, a tylko jej opisem...

    --------------------------------------------------------------------
    Opisywanie stanow czyni je bardziej uniwersalnymi. A sa tacy, ktorzy twierdza ze
    poznawanie opisow jak je nazywasz wzbogaca wlasnie przez rozszerzanie repertuaru
    wyrazania uczuc- tym samym niestety wbrew temu co twierdzisz wnosi bardzo wiele
    do milosci. Bo jakosc milosci jest bardzo scisle zwiazana jednak ze sposobami
    jej okazywania.. Jesli Ci powiem drogi Kaganie, ze sie w tobie zakochalam to
    poza tym krotkim tekstem niestety nie uwierzysz. Jezeli zaczne do Ciebie pieknie
    pisac, lub zastosuje inne znane kobietom srodki okaze sie nagle, ze istotnie
    moglabym na twoje odczuwanie milosci i zdolnosc do tego uczucia wplynac.
    Wszystko zalezy od zastosowanych srodkow- ktore niekoniecznie musza byc az tak
    materialistyczne jak Ty lubisz.

    -----------------------------------------------------
    )
    ) Ja zawsze uwazalam, ze spojrzenie naukowe na wlasne zycie - prywatne sporo daje
    ) - a bynajmniej nie ogranicza.
    ) K: Jaki z tego wniosek?
    ------------------------------------------------------
    TAki, ze nie warto sie ograniczac. Tam gdzie zabraklo potwierdzonych badan
    naukowych mozna tez byc dociekliwym. Jeden czlowiek nie jest w stanie na
    bierzaco kontrolowac aktualnego stanu wiedzy we wszystkich dziedzinach. A mimo
    to, by zyc, i nie przeszkadzac w zyciu innym musi sobie pewne sprawy w glowie
    uporzadkowac. W zgodzie z natura.
    Ty zas wydajesz sie dazyc do mieszania w glowach innym- po co?
    ---------------------------------------------------------
    )
    ) Wyjdzmy od definicji- Religianci to twoja definicja- jak mniemam na uzytek tej
    ) dyskusji. Malo uzyteczna bo malo kto ja zna. Mglista bo nie wyjasniles na czym
    ) sie opiera, jakie sa jej kryteria.
    ) K: Nie definicja, a okreslenie ludzi zaslepionych przez przesady religijne...
    ------------------------------------------------------------
    Kogo masz na mysli? Bo trudno zgadnac..... :)
    Na moj gust Ty jestes zaslepiony tyle, ze przez pewne definicje. Mam wrazenie,
    ze przeceniasz swoja wiedze. Wydaje Ci sie, ze jest jedna sluszna droga?
    ---------------------------------------------
    )
    ) Dalej- ja w kazdym razie nie zamierzam nikogo ewangelizowac tym bardziej kogos
    ) o tak dogmatycznym podejsciu do zycia.
    ) K: Nie jestem dogmatykiem, ale poszukujacym prawdy!
    -------------------------------------------------------
    Ho, ho- to tak jak my wszyscy :)
    Ale troche smiesznie bo naukowcy czesto wydaja sie rozumiec, ze nie ma jednej
    prawdy a w tylu dziedzinach nauki jakie mozna wyroznic obecnie- jednoczesnie
    poszukiwac prawdy sie nie da. Jak sobie radzisz z tym faktem Kaganie?
    ---------------------------------------------------------
    )
    ) Wydaje mi sie, ze po prostu naciagasz jakies wyrywkowe fakty, wiedze z roznych
    ) dziedzin na teorie, ktore nie trzymaja sie kupy.
    ) K: Konkretniej!
    ------------------------------------------
    Na gorze
    --------------------------------------------------------
    )
    ) Ja twierdze, ze matematyka jest czyms wiecej niz jezykiem bo jest pochodna
    ) algebry a ta jest kwintesencja nauk doswiadczalnych.
    ) K: Algebra to tylko malutka czesc wspolczesnej matematyki. Nauki doswiadczalne
    ) zas posluguja sie glownie analiza matematyczna Newtona i Leibnitza. Widze, ze
    ) bardzo malo wiesz o matematyce, a sie wymadrzasz na jej temat... :(
    -------------------------------------------------------------
    zeby uniknac takich oskarzen - zasiegnelam opinii matematyka- to raczej jego
    slowa- nie moje - ale posluzylam sie ´figura stylistyczna´ - badajac Twoja
    odpowiedz na postawiona teze- a wiec?
    )
    ) Kagan wszystko wymieszales. Filozofujesz ale nie budujesz teorii. Operujesz
    ) okresleniami, ktore nie sa zdefiniowane i ogolnie znane a przez to trudno sie
    ) ustosunkowac do twoich tez.
    ) K: Bo ich nie rozumiesz...
    -------------------------------------------------
    twojej definicji np ´religiantow´ faktycznie nie rozumiem :)
    ----------------------------------------------------------
    )
    ) Mam nadzieje iz to, ze jestes ojcem odczuwasz nie tylko poprzez kontrole swojeg
    ) o konta. Jesli tak to bardzo smutne ojcostwo.
    ) K: Trzezwo stapam po ziemi! I prosze bez ad personam!
    ---------------------------------------------------------
    Trzezwo nie znaczy smutno. W kazdym razie nie u kazdego. Na razie dyskutuje z
    pogladem. Twojego ´personam´ jest tu szalenie malo- moze tylko tyle ile
    pozorujesz. Pierwszy raz spotykam sie z takim podejsciem do ojcostwa i stad moje
    pytania. Rozpatrujemy wiec ten wyjatek- a raczej staramy sie go uszczegolowic.
    -----------------------------------------------------------------------

    ) K: Moywacja? Toz tak jestesmy przez nature zaprogramowani, aby sie rozmnazac.
    ) Stad sex daje nam tyle przyjemnosci, bo bez niego mozna zyc, a np. oddychanie,
    ) bez ktorego zyc sie nie da, nie daje nam takiej przyjemnosci jak sex (chyba, ze
    )
    ) wyjdziemy na swieze powietrze z zadymionego lokalu)...
    --------------------------------------------------------------
    Szalenie naukowe; ktos wspominal, ze przyjemnosc z seksu tez jest wzgledna-
    zwlaszcza w odniesieniu np do osoby gwalconej... a wiec?
    ------------------------------------------------------

    ) K: Tyle, ze katecheci wbijaja dzieciom do glow absurdalne starozydowskie
    ) legendy! A szkola powinna byc swiatopogladowo neutralna: uczyc tylko jezykow
    ) etnicznych, matematyki, nauk scislych i praktycznych rzeczy typu prowadzenia
    ) samochodu czy godpodarstwa domowego, a nie zajmowac sie religijna indoktrynacja
    ------------------------------------------------------
    Osobiscie uwazam, ze jesli moje dziecko mialoby uczyc sie w szkole gotowania
    plackow ziemniaczanych czy prowadzenia samochodu to zajmujac sie nim w domu - z
    wieksza motywacja niz ma nauczyciel gnebiony np przez stadko lobuzow,
    zainteresowanych raczej ostatnia wersja playstation czy czyms takim a nie
    zglebianiem prawdy to moze ode mnie- lepiej zmotywowanego rodzica w dodatku
    unikajac owego nowoczesnego towarzystwa nauczyc sie wiecej.
    Co do katechetow- to w kwestii formalnej- nie masz obowiazku. Tego tematu jakos
    nie poruszyles. Zdaje sie tez, ze mowilismy ogolnie o religii- a nie mialy byc
    tu poruszane kwestie narodowosciowe, ani tez pietnowane czy promowane konkretne
    religie- a moze to Ty chciales cos innego powiedziec udajac iz poruszasz kwestie
    uniwersalne?
    ) !
    )
    ) Poza tym nie znam panstwa w ktorym jest obowiazek nauki religii. Jesli piszesz
    ) ze stanow - to tym bardziej. Nie rozumiem wiec Twoich dylematow?! Boisz sie o
    ) los dzieci polskich? Nie znajac do konca ich sytuacji? Wszystko to jest szaleni
    ) e zawile a ja wciaz pytam o motywacje- bo widzisz to troche wyglada tak jak
    ) gdybys ostrzegal rodzicow dzieci afrykanskich przed karmieniem ich surowa
    ) miazga z papai :)
    ) K: Pisze z Polski i Australii. Znam wiec ich sytuacje! Nie wiem, czemu papaja
    ) mialby szkodzic dzieciom, ale wiem, ze zydowska religia na pewno... :(

    ------------------------------------------------------------
    Z Polski i Australii troche ciezko pisac jednoczesnie. Zakladam wiec, ze jestes
    szalenie bogaty. Lub tez mozesz miec niejakie opoznienie w rozeznaniu w sytuacji
    jednego z panstw. Ostatniego zdania nie komentuje- bo potwierdza moja teze iz
    ´zabraniasz dzieciom murzynskim jedzenia zdrowych dla nich owocow´...Kwestia
    ´narodowosci´ danej religii o ile wi
  • Gość: Kagan IP: *.res.pl / *.res.pl 27.04.04, 14:16
    biedronka24: a zamiast przyjmowac fakt iz udowadnia Ci sie iz budujesz falszywe
    twierdzenia. Przytaczasz po prostu swoje indywidualne odczucia i opinie, ktore
    w zaden sposob nie chca byc uniwersalnymi- oto przyklad Przyznales, iz
    matematyka jest jednak czyms wiecej niz jezykiem. A mianowicie zauwazyles iz
    stan twojego konta podlega regulom matematyki :)
    K: I co z tego? Matematyka opisuje wiele zjawisk: w fizyce, ekonomii itp.
    Podobnie jak jezyk polski czy angielski opisuja nasze uczucia i marzenia, ale
    powiesc o milosci nie jest jednak miloscia, a tylko jej opisem...
    - Opisywanie stanow czyni je bardziej uniwersalnymi. A sa tacy, ktorzy twierdza
    ze poznawanie opisow jak je nazywasz wzbogaca wlasnie przez rozszerzanie
    repertuaru wyrazania uczuc- tym samym niestety wbrew temu co twierdzisz wnosi
    bardzo wiele do milosci. Bo jakosc milosci jest bardzo scisle zwiazana jednak
    ze sposobami jej okazywania.. Jesli Ci powiem drogi Kaganie, ze sie w tobie
    zakochalam to poza tym krotkim tekstem niestety nie uwierzysz. Jezeli zaczne do
    Ciebie pieknie pisac, lub zastosuje inne znane kobietom srodki okaze sie nagle,
    ze istotnie moglabym na twoje odczuwanie milosci i zdolnosc do tego uczucia
    wplynac.
    K: Albo dobrze to uczucie symulowac...

    Wszystko zalezy od zastosowanych srodkow- ktore niekoniecznie musza byc az tak
    materialistyczne jak Ty lubisz.
    K: Niestety, ale poza materia nic realnie nie istnieje...
    - Ja zawsze uwazalam, ze spojrzenie naukowe na wlasne zycie - prywatne sporo
    daje - a bynajmniej nie ogranicza.
    K: Jaki z tego wniosek?
    - TAki, ze nie warto sie ograniczac. Tam gdzie zabraklo potwierdzonych badan
    naukowych mozna tez byc dociekliwym. Jeden czlowiek nie jest w stanie na
    bierzaco kontrolowac aktualnego stanu wiedzy we wszystkich dziedzinach. A mimo
    to, by zyc, i nie przeszkadzac w zyciu innym musi sobie pewne sprawy w glowie
    uporzadkowac. W zgodzie z natura.
    K: Czyli w niezgodzie z zabobonami religijnymi...

    - Ty zas wydajesz sie dazyc do mieszania w glowach innym- po co?
    K: Mieszania? ja usuwam byty zbedne typu tzw. boga a NIE mieszam!

    - Wyjdzmy od definicji- Religianci to twoja definicja- jak mniemam na uzytek tej
    dyskusji. Malo uzyteczna bo malo kto ja zna. Mglista bo nie wyjasniles na czym
    sie opiera, jakie sa jej kryteria.
    K: Nie definicja, a okreslenie ludzi zaslepionych przez przesady religijne...
    - Kogo masz na mysli? Bo trudno zgadnac..... :)
    K: Tych, co mieszaja religie do wszystkiego i "ewangelizuja"... :(

    - Na moj gust Ty jestes zaslepiony tyle, ze przez pewne definicje. Mam wrazenie,
    ze przeceniasz swoja wiedze. Wydaje Ci sie, ze jest jedna sluszna droga?
    K: NIE - to nie moja wiedza, a zbiorowa, i jej bynajmniej nie przeceniam!
    - Dalej- ja w kazdym razie nie zamierzam nikogo ewangelizowac tym bardziej
    kogos o tak dogmatycznym podejsciu do zycia.
    K: Ja NIE jestem dogmatykiem jak religianci, ja szukam prawdy, a nie twierdze
    jak oni, ze ja znam!
    -Ho, ho- to tak jak my wszyscy :)
    K: NIE! Religianci twierdza ze ja znaja z tzw. Pisma Sw.

    - Ale troche smiesznie bo naukowcy czesto wydaja sie rozumiec, ze nie ma jednej
    prawdy a w tylu dziedzinach nauki jakie mozna wyroznic obecnie- jednoczesnie
    poszukiwac prawdy sie nie da. Jak sobie radzisz z tym faktem Kaganie?
    K: Mylisz fakt, ze istnieja w nauce rozne konkurujace ze soba hipotezy z tym,
    ze zblizamy sie wciaz do pelniejszego poznania prawdy...
    - Wydaje mi sie, ze po prostu naciagasz jakies wyrywkowe fakty, wiedze z roznych
    dziedzin na teorie, ktore nie trzymaja sie kupy.
    K: A wiara chrzescijanska sie trzyma kupy? ST nie zgadza sie np. z NT! W ST
    jest np. jeden Bog, w nowym sie roztraja...;(
    - Ja twierdze, ze matematyka jest czyms wiecej niz jezykiem bo jest pochodna
    algebry a ta jest kwintesencja nauk doswiadczalnych.
    K: Algebra to tylko malutka czesc wspolczesnej matematyki. Nauki doswiadczalne
    zas posluguja sie glownie analiza matematyczna Newtona i Leibnitza. Widze, ze
    bardzo malo wiesz o matematyce, a sie wymadrzasz na jej temat... :(
    - zeby uniknac takich oskarzen - zasiegnelam opinii matematyka- to raczej jego
    slowa- nie moje - ale posluzylam sie ´figura stylistyczna´ - badajac Twoja
    odpowiedz na postawiona teze- a wiec?
    K: marny to byl widac matematyk... zreszta podobno najlepszymi matematykami sa
    obecnie fizycy teoretyczni, a tych znam sporo...

    - Kagan wszystko wymieszales. Filozofujesz ale nie budujesz teorii. Operujesz
    okresleniami, ktore nie sa zdefiniowane i ogolnie znane a przez to trudno sie
    ustosunkowac do twoich tez.
    K: Bo ich nie rozumiesz...
    - twojej definicji np ´religiantow´ faktycznie nie rozumiem :)
    K: To nie byla scisla def. a tylko robocze okreslenie pewnej klasy ludzi!
    - Mam nadzieje iz to, ze jestes ojcem odczuwasz nie tylko poprzez kontrole
    swojego konta. Jesli tak to bardzo smutne ojcostwo.
    K: Trzezwo stapam po ziemi! I prosze bez ad personam!
    - Trzezwo nie znaczy smutno. W kazdym razie nie u kazdego. Na razie dyskutuje z
    pogladem. Twojego ´personam´ jest tu szalenie malo- moze tylko tyle ile
    pozorujesz. Pierwszy raz spotykam sie z takim podejsciem do ojcostwa i stad moje
    pytania. Rozpatrujemy wiec ten wyjatek- a raczej staramy sie go uszczegolowic.
    K: To jest normalne podejscie na zachodzie, tylko w PL ludzie sie wstydza mowic
    o pieniadzach!

    K: Motywacja? Toz tak jestesmy przez nature zaprogramowani, aby sie rozmnazac.
    Stad sex daje nam tyle przyjemnosci, bo bez niego mozna zyc, a np. oddychanie
    bez ktorego zyc sie nie da, nie daje nam takiej przyjemnosci jak sex (chyba,
    ze wyjdziemy na swieze powietrze z zadymionego lokalu)...
    - Szalenie naukowe; ktos wspominal, ze przyjemnosc z seksu tez jest wzgledna-
    zwlaszcza w odniesieniu np do osoby gwalconej... a wiec?
    K: Mowa tu o normalnym sexie. A niektore panie lubia byc gwalcone (slyszalas o
    masochizmie)?
    K: Tyle, ze katecheci wbijaja dzieciom do glow absurdalne starozydowskie
    legendy! A szkola powinna byc swiatopogladowo neutralna: uczyc tylko jezykow
    etnicznych, matematyki, nauk scislych i praktycznych rzeczy typu prowadzenia
    samochodu czy godpodarstwa domowego, a nie zajmowac sie religijna indoktrynacja
    - Osobiscie uwazam, ze jesli moje dziecko mialoby uczyc sie w szkole gotowania
    plackow ziemniaczanych czy prowadzenia samochodu to zajmujac sie nim w domu - z
    wieksza motywacja niz ma nauczyciel gnebiony np przez stadko lobuzow,
    zainteresowanych raczej ostatnia wersja playstation czy czyms takim a nie
    zglebianiem prawdy to moze ode mnie- lepiej zmotywowanego rodzica w dodatku
    unikajac owego nowoczesnego towarzystwa nauczyc sie wiecej.
    Co do katechetow- to w kwestii formalnej- nie masz obowiazku. Tego tematu jakos
    nie poruszyles. Zdaje sie tez, ze mowilismy ogolnie o religii- a nie mialy byc
    tu poruszane kwestie narodowosciowe, ani tez pietnowane czy promowane konkretne
    religie- a moze to Ty chciales cos innego powiedziec udajac iz poruszasz
    kwestie uniwersalne?
    K: Temat na osobny watek!
  • biedronka24 27.04.04, 17:09
    obowiazuja reguly gry. Ty starasz sie je nadawac- mowiac mi jak mam pisac - np
    ´jasniej´ Ok. Ja okresle swoje- Jesli mam racje lub nie masz mocnych argumentow
    to podkreslasz to wyrazniej. Inaczej szkoda czasu.
    .....................................................

    ) biedronka24: a zamiast przyjmowac fakt iz udowadnia Ci sie iz budujesz falszywe
    )
    ) twierdzenia. Przytaczasz po prostu swoje indywidualne odczucia i opinie, ktore
    ) w zaden sposob nie chca byc uniwersalnymi- oto przyklad Przyznales, iz
    ) matematyka jest jednak czyms wiecej niz jezykiem. A mianowicie zauwazyles iz
    ) stan twojego konta podlega regulom matematyki :)
    ) K: I co z tego? Matematyka opisuje wiele zjawisk: w fizyce, ekonomii itp.
    ) Podobnie jak jezyk polski czy angielski opisuja nasze uczucia i marzenia, ale
    ) powiesc o milosci nie jest jednak miloscia, a tylko jej opisem...
    ) - Opisywanie stanow czyni je bardziej uniwersalnymi. A sa tacy, ktorzy twierdza
    )
    ) ze poznawanie opisow jak je nazywasz wzbogaca wlasnie przez rozszerzanie
    ) repertuaru wyrazania uczuc- tym samym niestety wbrew temu co twierdzisz wnosi
    ) bardzo wiele do milosci. Bo jakosc milosci jest bardzo scisle zwiazana jednak
    ) ze sposobami jej okazywania.. Jesli Ci powiem drogi Kaganie, ze sie w tobie
    ) zakochalam to poza tym krotkim tekstem niestety nie uwierzysz. Jezeli zaczne do
    )
    ) Ciebie pieknie pisac, lub zastosuje inne znane kobietom srodki okaze sie nagle,
    )
    ) ze istotnie moglabym na twoje odczuwanie milosci i zdolnosc do tego uczucia
    ) wplynac.
    ) K: Albo dobrze to uczucie symulowac...

    ....................................
    To jest tylko jedna alternatywa. Ty przedstawiaja swoje poglady mozesz rowniez
    symulowac. Ja opisalam zas inna - a ta niewatpliwie zaklada istotna zaleznosc
    ´jakosci´ uczucia od ´doswiadczen. O tym zdaje sie mowilismy.
    ....................................................
    )
    ) Wszystko zalezy od zastosowanych srodkow- ktore niekoniecznie musza byc az tak
    ) materialistyczne jak Ty lubisz.
    ) K: Niestety, ale poza materia nic realnie nie istnieje...
    ......................................................
    Ciekawostka. A co z energia w takim razie? Co z cala fizyka teoretyczna?
    ...........................................................
    ) - Ja zawsze uwazalam, ze spojrzenie naukowe na wlasne zycie - prywatne sporo
    ) daje - a bynajmniej nie ogranicza.
    ) K: Jaki z tego wniosek?
    ) - TAki, ze nie warto sie ograniczac. Tam gdzie zabraklo potwierdzonych badan
    ) naukowych mozna tez byc dociekliwym. Jeden czlowiek nie jest w stanie na
    ) bierzaco kontrolowac aktualnego stanu wiedzy we wszystkich dziedzinach. A mimo
    ) to, by zyc, i nie przeszkadzac w zyciu innym musi sobie pewne sprawy w glowie
    ) uporzadkowac. W zgodzie z natura.
    ) K: Czyli w niezgodzie z zabobonami religijnymi...
    ..........................................
    Jak mozesz odnosic sie do okreslenia ´zabobon religijny´ skoro krytycznie
    odnosisz sie do religii, ktora to okreslenie wprowadza- Chcesz analizowac
    pragmatycznie i naukowo? Czemu wiec brak Ci konsekwencji?
    ................................................................
    )
    ) - Ty zas wydajesz sie dazyc do mieszania w glowach innym- po co?
    ) K: Mieszania? ja usuwam byty zbedne typu tzw. boga a NIE mieszam!
    ........................................................
    Bzdura- co jest zbedne tego nie udowodniles- a poslugujesz sie jak twierdzeniem.
    To jest wlasnie ograniczenie. W pelnym tego slowa znaczeniu.
    ....................................................................
    )
    ) - Wyjdzmy od definicji- Religianci to twoja definicja- jak mniemam na uzytek te
    ) j
    ) dyskusji. Malo uzyteczna bo malo kto ja zna. Mglista bo nie wyjasniles na czym
    ) sie opiera, jakie sa jej kryteria.
    ) K: Nie definicja, a okreslenie ludzi zaslepionych przez przesady religijne...
    ) - Kogo masz na mysli? Bo trudno zgadnac..... :)
    ) K: Tych, co mieszaja religie do wszystkiego i "ewangelizuja"... :(
    ........................................................
    Potwierdzam wyprowadzona teze. Argument w dalszym ciagu niejasny, i kiepsko
    okreslony, wobec czego uwazam, ze na pytanie nie odpowiedziales
    ..................................................................
    )
    ) - Na moj gust Ty jestes zaslepiony tyle, ze przez pewne definicje. Mam wrazenie
    ) ,
    ) ze przeceniasz swoja wiedze. Wydaje Ci sie, ze jest jedna sluszna droga?
    ) K: NIE - to nie moja wiedza, a zbiorowa, i jej bynajmniej nie przeceniam!
    ) - Dalej- ja w kazdym razie nie zamierzam nikogo ewangelizowac tym bardziej
    ) kogos o tak dogmatycznym podejsciu do zycia.
    ) K: Ja NIE jestem dogmatykiem jak religianci, ja szukam prawdy, a nie twierdze
    ) jak oni, ze ja znam!
    ) -Ho, ho- to tak jak my wszyscy :)
    ) K: NIE! Religianci twierdza ze ja znaja z tzw. Pisma Sw.
    ...........................................................
    No to juz jakies kryterium- ale wobec tego dlaczego stosujesz to okreslenie w
    stos. do wszystkich, z ktorymi dyskutujesz?
    ........................................................
    )
    ) - Ale troche smiesznie bo naukowcy czesto wydaja sie rozumiec, ze nie ma jednej
    ) prawdy a w tylu dziedzinach nauki jakie mozna wyroznic obecnie- jednoczesnie
    ) poszukiwac prawdy sie nie da. Jak sobie radzisz z tym faktem Kaganie?
    ) K: Mylisz fakt, ze istnieja w nauce rozne konkurujace ze soba hipotezy z tym,
    ) ze zblizamy sie wciaz do pelniejszego poznania prawdy...
    ............................................................
    RAczej nie myle. To czy zblizamy sie do prawdy czy tez nie - to TWoje
    przekonanie. Byc moze zbiezne z przekonaniem wielu. Ale przeciez ty twierdzisz
    iz istnienie ludzkie jest przypadkowe. Nie mozesz wiec wykluczyc iz poszukiwanie
    prawdy i wiara w to iz istnieje jedna prawda jest zwiazane np z taka a nie inna
    ´przypadkowa´ konfiguracja mozgu.
    ................................................................


    ) K: marny to byl widac matematyk... zreszta podobno najlepszymi matematykami sa
    ) obecnie fizycy teoretyczni, a tych znam sporo...
    ..............................................
    To wlasnie byla wypowiedz fizyka teoretycznego, matematyka w drugim rzedzie- bo
    kto dzis moze sobie pozwolic na to by nie byc troche matematykiem :)
    ..........................................................................
    ) - Mam nadzieje iz to, ze jestes ojcem odczuwasz nie tylko poprzez kontrole
    ) swojego konta. Jesli tak to bardzo smutne ojcostwo.
    ) K: Trzezwo stapam po ziemi! I prosze bez ad personam!
    ) - Trzezwo nie znaczy smutno. W kazdym razie nie u kazdego. Na razie dyskutuje z
    ) pogladem. Twojego ´personam´ jest tu szalenie malo- moze tylko tyle ile
    ) pozorujesz. Pierwszy raz spotykam sie z takim podejsciem do ojcostwa i stad moj
    ) e
    ) pytania. Rozpatrujemy wiec ten wyjatek- a raczej staramy sie go uszczegolowic.
    ) K: To jest normalne podejscie na zachodzie, tylko w PL ludzie sie wstydza mowic
    )
    ) o pieniadzach!
    ....................................................
    RAcji w tym tylko troche. Materializm to mowienie WYLACZNIE o pieniadzach. A
    wstydza sie o nich mowic na ogol ci ktorzy uwazaja fakt iz sa np biedni za
    wstydliwy.
    Naukowcy we wszystkich krajach (poza wyjatkami) sa z gruntu biedni. Raczej nie
    bywaja milionerami. I raczej sie tego nie wstydza. Strzal nie trafiony.
    To ze w naszej kulturze nie wycenia sie kosztow macierzynstwa w konkretnych
    liczbach i nie traktuje tych liczby jako sumy odejmowanej np od kariery uwazam
    raczej za korzystne zjawisko.

    Sadze ze fakt iz dzieci kosztuja jest trywialny- oczywisty, wiec podnoszenie go
    do rangi problemu swiadczy raczej na niekorzysc tego - konkretnego zachodu ktory
    Pan ma na mysli :). Ja znam zas zachod od strony konsekwencji - rowniez tej w
    decyzjach i profilaktyce i luksusu optymizmu wynikajacego z tej konsekwencji i
    myslenia a nie ubolewania nad kosztami- ktore Pan raczy wyrazac...
    ..................................................................
  • rajchman 27.04.04, 17:16
    biedronka24 napisała: obowiazuja reguly gry. Ty starasz sie je nadawac- mowiac
    mi jak mam pisac - np ´jasniej´ Ok. Ja okresle swoje- Jesli mam racje lub nie
    masz mocnych argumentow to podkreslasz to wyrazniej. Inaczej szkoda czasu.
    K: To moj watek, nie musisz na nim pisac...

    biedronka24: a zamiast przyjmowac fakt iz udowadnia Ci sie iz budujesz falszywe
    twierdzenia. Przytaczasz po prostu swoje indywidualne odczucia i opinie, ktore
    w zaden sposob nie chca byc uniwersalnymi- oto przyklad Przyznales, iz
    matematyka jest jednak czyms wiecej niz jezykiem. A mianowicie zauwazyles iz
    stan twojego konta podlega regulom matematyki :)
    K: I co z tego? Matematyka opisuje wiele zjawisk: w fizyce, ekonomii itp.
    Podobnie jak jezyk polski czy angielski opisuja nasze uczucia i marzenia, ale
    powiesc o milosci nie jest jednak miloscia, a tylko jej opisem...
    - Opisywanie stanow czyni je bardziej uniwersalnymi. A sa tacy, ktorzy twierdza
    ze poznawanie opisow jak je nazywasz wzbogaca wlasnie przez rozszerzanie
    repertuaru wyrazania uczuc- tym samym niestety wbrew temu co twierdzisz wnosi
    bardzo wiele do milosci. Bo jakosc milosci jest bardzo scisle zwiazana jednak
    ze sposobami jej okazywania.. Jesli Ci powiem drogi Kaganie, ze sie w tobie
    zakochalam to poza tym krotkim tekstem niestety nie uwierzysz. Jezeli zaczne
    do Ciebie pieknie pisac, lub zastosuje inne znane kobietom srodki okaze sie
    nagle, ze istotnie moglabym na twoje odczuwanie milosci i zdolnosc do tego
    uczucia wplynac.
    K: Albo dobrze to uczucie symulowac...
    - To jest tylko jedna alternatywa. Ty przedstawiaja swoje poglady mozesz rowniez
    symulowac. Ja opisalam zas inna - a ta niewatpliwie zaklada istotna zaleznosc
    ´jakosci´ uczucia od ´doswiadczen. O tym zdaje sie mowilismy.
    K: Schodzisz z tematu!

    - Wszystko zalezy od zastosowanych srodkow- ktore niekoniecznie musza byc az tak
    materialistyczne jak Ty lubisz.
    K: Niestety, ale poza materia nic realnie nie istnieje...
    - Ciekawostka. A co z energia w takim razie? Co z cala fizyka teoretyczna?
    K: E=m*c^2! (Energia rowna sie masie pomnozonej przez szybkosc swiatla do
    kwadratu). Energia jest rownowazna materii! Czy ty sie kiedys uczylas fizyki i
    slyszalas o Einsteinie? I czy cos zrozumialas z fizyki i matematyki?
    CDN
  • biedronka24 27.04.04, 17:18
    Ale Ty wlasnie tej teorii nie rozumiesz albo wyrazasz zaprzeczenie.
    Ignorujesz istnienie roznych przejawow materii- np w energii. I o to mi wlasnie
    chodzi.
    A jak sie ekscytujesz - zupelnie nie pragmatycznie :))))))
  • rajchman 27.04.04, 17:29
    Energia sie nie przejawia w materii, tylko jest jej rownowazna! Bog sie moze
    przejawiac jako golab, ale nie myl nauki z wiara...
  • biedronka24 27.04.04, 17:50
    Za ´przejawianie´ przepraszam.
    Rozumiem, ze Twoje ojcostwo przeksztalca sie w debety na koncie :)
  • rajchman 27.04.04, 18:23
    biedronka24 napisała: Za ´przejawianie´ przepraszam.
    K: OK!

    - Rozumiem, ze Twoje ojcostwo przeksztalca sie w debety na koncie :)
    K: Nie przeksztalca sie tylko tym, co glodza swe potomstwo...;(
  • rajchman 27.04.04, 17:27
    biedronka24 napisała: - Ja zawsze uwazalam, ze spojrzenie naukowe na wlasne
    zycie - prywatne sporo daje - a bynajmniej nie ogranicza.
    K: Jaki z tego wniosek?
    - TAki, ze nie warto sie ograniczac. Tam gdzie zabraklo potwierdzonych badan
    naukowych mozna tez byc dociekliwym. Jeden czlowiek nie jest w stanie na
    bierzaco kontrolowac aktualnego stanu wiedzy we wszystkich dziedzinach. A mimo
    to, by zyc, i nie przeszkadzac w zyciu innym musi sobie pewne sprawy w glowie
    uporzadkowac. W zgodzie z natura.
    K: Czyli w niezgodzie z zabobonami religijnymi...
    - Jak mozesz odnosic sie do okreslenia ´zabobon religijny´ skoro krytycznie
    odnosisz sie do religii, ktora to okreslenie wprowadza- Chcesz analizowac
    pragmatycznie i naukowo? Czemu wiec brak Ci konsekwencji?
    K: Religia to zbior irracjonalnych twierdzen, a wiec zabobonow, tyle, ze
    wbijanych do glowy od wczesnego dziecinstwa, stad religianci biora je na serio,
    ale tylko w Polsce (mowa tu o Europie)... :(

    - Ty zas wydajesz sie dazyc do mieszania w glowach innym- po co?
    K: Mieszania? ja usuwam byty zbedne typu tzw. boga a NIE mieszam!
    - Bzdura- co jest zbedne tego nie udowodniles- a poslugujesz sie jak
    twierdzeniem.
    K: Udowodnilem, bo napisalem, ze wspolczesna nauka nie potrzebuje hipotezy
    boga, aby objasnic swiat realny!'

    - To jest wlasnie ograniczenie. W pelnym tego slowa znaczeniu.
    K: Jakie? Wyzwolenie z przesadow naywasz "ograniczeniem"?

    - Wyjdzmy od definicji- Religianci to twoja definicja- jak mniemam na uzytek
    tej dyskusji. Malo uzyteczna bo malo kto ja zna. Mglista bo nie wyjasniles na
    czym sie opiera, jakie sa jej kryteria.
    K: Nie definicja, a okreslenie ludzi zaslepionych przez przesady religijne...
    - Kogo masz na mysli? Bo trudno zgadnac..... :)
    K: Tych, co mieszaja religie do wszystkiego i "ewangelizuja"... :(
    - Potwierdzam wyprowadzona teze. Argument w dalszym ciagu niejasny, i kiepsko
    okreslony, wobec czego uwazam, ze na pytanie nie odpowiedziales.
    K: Twoje prawo. jak ktos narzuca (sila, przekupstwem, podstepem) swa
    irracjonalna wiare innym, albo w nia bezkrytycznie wierzy, ten dla mnie jest
    religiantem. jasne?

    - Na moj gust Ty jestes zaslepiony tyle, ze przez pewne definicje. Mam wrazenie
    ze przeceniasz swoja wiedze. Wydaje Ci sie, ze jest jedna sluszna droga?
    K: NIE - to nie moja wiedza, a zbiorowa, i jej bynajmniej nie przeceniam!
    - Dalej- ja w kazdym razie nie zamierzam nikogo ewangelizowac tym bardziej
    kogos o tak dogmatycznym podejsciu do zycia.
    K: Ja NIE jestem dogmatykiem jak religianci, ja szukam prawdy, a nie twierdze
    jak oni, ze ja znam!
    - Ho, ho- to tak jak my wszyscy :)
    K: NIE! Religianci twierdza ze ja znaja z tzw. Pisma Sw.
    - No to juz jakies kryterium- ale wobec tego dlaczego stosujesz to okreslenie w
    stos. do wszystkich, z ktorymi dyskutujesz?
    K: Tylko w stosunku do tych, co bezkrytycznie wierza i sie wstydza do tego
    przyznac jak Tertulianus...

    - Ale troche smiesznie bo naukowcy czesto wydaja sie rozumiec, ze nie ma jednej
    prawdy a w tylu dziedzinach nauki jakie mozna wyroznic obecnie- jednoczesnie
    poszukiwac prawdy sie nie da. Jak sobie radzisz z tym faktem Kaganie?
    K: Mylisz fakt, ze istnieja w nauce rozne konkurujace ze soba hipotezy z tym,
    ze zblizamy sie wciaz do pelniejszego poznania prawdy...
    - RAczej nie myle. To czy zblizamy sie do prawdy czy tez nie - to TWoje
    przekonanie. Byc moze zbiezne z przekonaniem wielu. Ale przeciez ty twierdzisz
    iz istnienie ludzkie jest przypadkowe. Nie mozesz wiec wykluczyc iz poszukiwani
    e prawdy i wiara w to iz istnieje jedna prawda jest zwiazane np z taka a nie
    inna´przypadkowa´ konfiguracja mozgu.
    K: Mylisz przyczyne (stochastyczne procesy) z ich skutkiem (wysoko
    zorganizowane organizmy)... No coz, dla ciebie masa i energia to dwie zupelnie
    inne rzeczy, bez zadnego powiazania... :(

    K: marny to byl widac matematyk... zreszta podobno najlepszymi matematykami sa
    obecnie fizycy teoretyczni, a tych znam sporo...
    - To wlasnie byla wypowiedz fizyka teoretycznego, matematyka w drugim rzedzie-
    bo kto dzis moze sobie pozwolic na to by nie byc troche matematykiem :)
    K: TY! Nie wiesz nawet, ze masa jest rownowazna energii i na odwrot, nie
    rozumiesz prostego rownania E=m*c^2 (E equals m multiplied by c squared -po
    angielsku prawie wszystko jest krocej)...

    - Mam nadzieje iz to, ze jestes ojcem odczuwasz nie tylko poprzez kontrole
    swojego konta. Jesli tak to bardzo smutne ojcostwo.
    K: Trzezwo stapam po ziemi! I prosze bez ad personam!
    - Trzezwo nie znaczy smutno. W kazdym razie nie u kazdego. Na razie dyskutuje
    z pogladem. Twojego ´personam´ jest tu szalenie malo- moze tylko tyle ile
    pozorujesz. Pierwszy raz spotykam sie z takim podejsciem do ojcostwa i stad moje
    pytania. Rozpatrujemy wiec ten wyjatek- a raczej staramy sie go uszczegolowic.
    K: To jest normalne podejscie na zachodzie, tylko w PL ludzie sie wstydza mowic
    o pieniadzach!
    - RAcji w tym tylko troche. Materializm to mowienie WYLACZNIE o pieniadzach. A
    wstydza sie o nich mowic na ogol ci ktorzy uwazaja fakt iz sa np biedni za
    wstydliwy. Naukowcy we wszystkich krajach (poza wyjatkami) sa z gruntu biedni.
    Raczej nie bywaja milionerami. I raczej sie tego nie wstydza.
    K: Biedni raczej nie sa... Miliony ich interesuja o tyle, o ile sa potrzebne na
    badania...
  • biedronka24 27.04.04, 17:49

    > K: Religia to zbior irracjonalnych twierdzen, a wiec zabobonow, tyle, ze
    > wbijanych do glowy od wczesnego dziecinstwa, stad religianci biora je na serio,
    .............................................................
    Ho, ho. A skad przypuszczenie, ze sa irracjonalne?! Ignoruje Pan istnienie
    czegos takiego jak pamiec ludzka? Owszem istnienie pamieci jest jak najbardziej
    potwierdzalne empirycznie:)
    ................................................................

    > K: Udowodnilem, bo napisalem, ze wspolczesna nauka nie potrzebuje hipotezy
    > boga, aby objasnic swiat realny!'
    ......................................................
    To zaden dowod. Jest wiele teorii, ktore nie wymagaja zgromadzenia calej
    wspolczesnej wiedzy dla ich poparcia :)
    .....................................................
    >
    > - To jest wlasnie ograniczenie. W pelnym tego slowa znaczeniu.
    > K: Jakie? Wyzwolenie z przesadow naywasz "ograniczeniem"?
    ................................................
    To co wlasnie zrobiles ta ´figura stylistyczna´ nazywa sie przypisaniem.
    Ograniczeniem nazywam sytuacje w ktorej wyklucza sie wartosc poznawcza plynaca z
    innych zrodel niz oficjalnie akceptowane. I twierdze, ze w pewnym stopniu ku
    temu zmierzasz.
    Nie koncentrujesz sie na sobie a na innych. O innych sie martwisz- moze
    nadmiernie? Moze oni maja prawo do wlasnych wyborow? Nie sadzisz?
    ...............................................................

    > K: Mylisz przyczyne (stochastyczne procesy) z ich skutkiem (wysoko
    > zorganizowane organizmy)... No coz, dla ciebie masa i energia to dwie zupelnie
    > inne rzeczy, bez zadnego powiazania... :(
    .............................................
    Znow przypisanie- robiles to juz. O tym pisalam na gorze- powtarzac sie nie
    bede. Bylam juz religiantka, teraz jestem podwazajaca teorie Einsteina- ciekawe
    co mi jeszcze przypiszesz drogi Kaganie?
    Niestety to TY sie myslisz. Przyczyna jesli juz o tym mowimy jest jednakowa dla
    tych wysoko i nisko uorganizowanych organizmow- wszystkie zyja sobie nader
    dobrze :) Jakos tym wysoko uorganizowanym nie udalo sie wytluc tych ´najnizej
    uorganizowanych´. A Ty jeszcze piszesz Kaganie- odnoszac sie do Twej
    konsekwencji- iz przyczyna jest przypadek. To tez ciekawy lapsus. Jesli
    przypadek to po co pisac o przyczynie?
    Nie- zwracam Twoja uwage na fakt iz stan naszej wiedzy jest scisle zalezny od
    ´parametrow - genetycznych i tych nabywanych w rozwoju´ naszego mozgu.
    ............................................................

    > K: TY! Nie wiesz nawet, ze masa jest rownowazna energii i na odwrot, nie
    > rozumiesz prostego rownania E=m*c^2 (E equals m multiplied by c squared -po
    > angielsku prawie wszystko jest krocej)...
    Mam nadzieje ze wyrzuciles juz swoj kwant i teraz wrociles do stanu
    spoczynkowego- czy nadal ekscytacja? Przeczytaj mojego maila - wyzej i sprawdz
    czy masz sie czym tak podniecac :)
    ............................................................
    > K: Biedni raczej nie sa... Miliony ich interesuja o tyle, o ile sa potrzebne na
    >
    > badania...
    ........................................
    To jest akurat wzgledne. Nie rozpatrujemy tu wszystkich panstw na raz. Nie
    wszyscy tez sa takimi altruistami. Niemniej jesli brac pod uwage wysokosc
    dochodow i odniesc to do czasu poswieconego na zdobycie kwalifikacji zawodowych
    naukowcy sa biedni w wiekszosci krajow - nawet w USA.
    Nie na wszystkie badania potrzebne sa tez miliony. W wiekszosci zas konsekwencja
    , rzetelnosc, i dobra organizacja.
  • rajchman 27.04.04, 18:22
    K: Religia to zbior irracjonalnych twierdzen, a wiec zabobonow, tyle, ze
    wbijanych do glowy od wczesnego dziecinstwa, stad religianci biora je na serio,
    - Ho, ho. A skad przypuszczenie, ze sa irracjonalne?! Ignoruje Pan istnienie
    czegos takiego jak pamiec ludzka? Owszem istnienie pamieci jest jak najbardziej
    potwierdzalne empirycznie:)
    K: laczysz 2 rozne rzeczy: dowiedziona dawno przez chocby Tertuliana
    nieracjonalnosc wiary (credo quia absurdum) i istnienie pamieci...

    K: Udowodnilem, bo napisalem, ze wspolczesna nauka nie potrzebuje hipotezy
    boga, aby objasnic swiat realny!
    - To zaden dowod. Jest wiele teorii, ktore nie wymagaja zgromadzenia calej
    wspolczesnej wiedzy dla ich poparcia :)
    K: To jest dowod: poczytaj chocby Hawkinsa!
    - To jest wlasnie ograniczenie. W pelnym tego slowa znaczeniu.
    K: Jakie? Wyzwolenie z przesadow nazywasz "ograniczeniem"?
    - To co wlasnie zrobiles ta ´figura stylistyczna´ nazywa sie przypisaniem.
    Ograniczeniem nazywam sytuacje w ktorej wyklucza sie wartosc poznawcza plynaca
    z innych zrodel niz oficjalnie akceptowane. I twierdze, ze w pewnym stopniu ku
    temu zmierzasz.
    K: Czyli jestes zwolennikiem paranauki typu teologii czy astrologii...

    - Nie koncentrujesz sie na sobie a na innych. O innych sie martwisz- moze
    nadmiernie? Moze oni maja prawo do wlasnych wyborow? Nie sadzisz?
    K: maja, ale nie zupelnie, po indoktrynacji religijnej w dziecinstwie... :(

    K: Mylisz przyczyne (stochastyczne procesy) z ich skutkiem (wysoko
    zorganizowane organizmy)... No coz, dla ciebie masa i energia to dwie zupelnie
    inne rzeczy, bez zadnego powiazania... :(
    - Znow przypisanie- robiles to juz. O tym pisalam na gorze- powtarzac sie nie
    bede. Bylam juz religiantka, teraz jestem podwazajaca teorie Einsteina- ciekawe
    co mi jeszcze przypiszesz drogi Kaganie?
    K: Nie podwazasz jej, bo jej po pierwsze nie rozumiesz... :( Aby cos podwazyc,
    trzeba to najpierw poznac...

    - Niestety to TY sie myslisz. Przyczyna jesli juz o tym mowimy jest jednakowa
    dla tych wysoko i nisko uorganizowanych organizmow- wszystkie zyja sobie nader
    dobrze :) Jakos tym wysoko uorganizowanym nie udalo sie wytluc tych ´najnizej
    uorganizowanych´. A Ty jeszcze piszesz Kaganie- odnoszac sie do Twej
    konsekwencji- iz przyczyna jest przypadek. To tez ciekawy lapsus. Jesli
    przypadek to po co pisac o przyczynie?
    K: Tak, proces przypadkowy (stochastyczny) moze byc przyczyna! A nie wszystkie
    nizej zorganizowane organizmy przetrwaly, nie popelniaj fallacy of
    composition... :(

    - Nie- zwracam Twoja uwage na fakt iz stan naszej wiedzy jest scisle zalezny od
    'parametrow - genetycznych i tych nabywanych w rozwoju´ naszego mozgu.
    K: ??? To nie na temat!

    K: TY! Nie wiesz nawet, ze masa jest rownowazna energii i na odwrot, nie
    rozumiesz prostego rownania E=m*c^2 (E equals m multiplied by c squared - po
    angielsku prawie wszystko jest krocej)...
    - Mam nadzieje ze wyrzuciles juz swoj kwant i teraz wrociles do stanu
    spoczynkowego- czy nadal ekscytacja? Przeczytaj mojego maila - wyzej i sprawdz
    czy masz sie czym tak podniecac :)
    K: Niestety, napisalas wyraznie ze fizyka zajmuje sie osobno masa i osobno
    energia, ze poza masa istnieje tez energia... :(

    K: Biedni raczej nie sa... Miliony ich interesuja o tyle, o ile sa potrzebne na
    badania...
    - To jest akurat wzgledne. Nie rozpatrujemy tu wszystkich panstw na raz. Nie
    wszyscy tez sa takimi altruistami. Niemniej jesli brac pod uwage wysokosc
    dochodow i odniesc to do czasu poswieconego na zdobycie kwalifikacji zawodowych
    naukowcy sa biedni w wiekszosci krajow - nawet w USA.
    K: To tez nie na temat. nauklowcem nie zostaje sie po to, aby zostac bogaczem...

    - Nie na wszystkie badania potrzebne sa tez miliony. W wiekszosci zas
    konsekwencja, rzetelnosc, i dobra organizacja.
    K: ??? Moze tylko teologom wystarczy Biblia, reszta potrzebuje przynajmniej
    komputerow i masy ksiazek i czasopism...

  • biedronka24 27.04.04, 18:36
    Nie jestem filozofem. Ani z wyksztalcenia (choc filozofii i nauk politycznych
    mialam akurat nadmiar na studiach) ani z zamilowania.
    Nie dyskutuje o teologach. Komputery dzis nie sa takie drogie. Drogie sa
    technologie i narzedzia potrzebne do badan doswiadczalnych.
    Rozumiem, ze Ty spelniasz sie w tego typu dyskusjach wiec za wszelka cene
    bedziesz probowal udowodnic teze, ktorej z mojego punktu widzenia- naukowego i
    empirycznego nie udowodnisz. Twoim narzedziem sa teorie filozoficzne. Moim
    konkretne doswiadczenia. Dlatego ja wiem, ze jeszcze nic nie wiem a ty sie
    wydajesz o tym zapominac. Coz- inny punkt widzenia. Niestety jesli pokusisz sie
    o klasyfikacje ktory mianowicie bardziej pragmatyczny i naukowy, to obawiam sie,
    ze rowniez niczego nie udowodnisz.
    ................................................................
    > - Nie na wszystkie badania potrzebne sa tez miliony. W wiekszosci zas
    > konsekwencja, rzetelnosc, i dobra organizacja.
    > K: ??? Moze tylko teologom wystarczy Biblia, reszta potrzebuje przynajmniej
    > komputerow i masy ksiazek i czasopism...
    ...................................................
    Jezeli chcesz sie podpierac naukami stosowanymi to polub je po prostu i juz a
    nie wyskakuj z jakims starozytnym filozofem i jego dowodami. Nie slyszalam o nim
    wiec najwyrazniej do niektorych badan i niektorych teorii naukowych nie jest
    niezbedny. Ale nie siegam tak daleko i nie twierdze, ze nie istnial lub jego
    teorie sa nieprawdziwe. Po prostu twierdze, ze na dzien dzisiejszy mnie nie
    interesuja. I zostanmy przy tym.
    Czy wobec tego siedzisz na postdoku w naszym biednym kraju i ktos za te prace
    indoktrynacyjne jeszcze placi?
    No, no....
  • biedronka24 27.04.04, 18:38
    i tego czy jest to najwybitniejsza postac w historii wspolczesnej nauki...
    Dobranoc.
  • reichman 27.04.04, 19:11
    biedronka24 napisała: i tego czy jest to najwybitniejsza postac w historii
    wspolczesnej nauki...
    Dobranoc.
    K: Tertulianus byl teologiem, ojcem kosciola, tyle ze trzezwym, podobnie jak
    inny duchowny z pra-dawnych czasow nazwiskiem Ockham (Occam)...;) I jak
    widzisz, nie potepiam kleru w czambul, a tylko sadze ich po ich indywidualanych
    postepkach...
    Gute Nacht! :)
  • rajchman 28.04.04, 08:49
    biedronka24 napisała: Nie jestem filozofem.
    K: Ja tez, choc formalnie mam doktorat z filozfii...

    - Ani z wyksztalcenia (choc filozofii i nauk politycznych mialam akurat nadmiar
    na studiach) ani z zamilowania.
    K: Nadmiar? Boisz sie wiedzy?

    - Nie dyskutuje o teologach. Komputery dzis nie sa takie drogie. Drogie sa
    technologie i narzedzia potrzebne do badan doswiadczalnych.
    K: Stad fizycy uciekaja od empirii do czystej niemalze matematyki...

    - Rozumiem, ze Ty spelniasz sie w tego typu dyskusjach wiec za wszelka cene
    bedziesz probowal udowodnic teze, ktorej z mojego punktu widzenia- naukowego i
    empirycznego nie udowodnisz. Twoim narzedziem sa teorie filozoficzne. Moim
    konkretne doswiadczenia. Dlatego ja wiem, ze jeszcze nic nie wiem a ty sie
    wydajesz o tym zapominac.
    K: jak nic nie wiesz, to czemu sie madrzysz? ja wiem co wiem, i zdaje sobie
    sparwe z ograniczen mej wiedzy, ale tez i z jej potencjalu. Falszywa skromnosc
    jest wrecz nieuczciwa!

    - Coz- inny punkt widzenia. Niestety jesli pokusisz sie o klasyfikacje ktory
    mianowicie bardziej pragmatyczny i naukowy, to obawiam sie, ze rowniez niczego
    nie udowodnisz.
    K: O co ci znow chodzi?

    - Nie na wszystkie badania potrzebne sa tez miliony. W wiekszosci zas
    konsekwencja, rzetelnosc, i dobra organizacja.
    K: Niestety, aby np. udowodnic lub obalic kluczowe dla wspolczesnej nauki
    (fizyki glownie) hipotezy typu superstring czy supergrawitacji trzeba olbrzmich
    energii, a wiec obrzymich pieniedzy...

    K: Moze tylko teologom wystarczy Biblia, reszta potrzebuje przynajmniej
    komputerow i masy ksiazek i czasopism...
    - Jezeli chcesz sie podpierac naukami stosowanymi to polub je po prostu i juz a
    nie wyskakuj z jakims starozytnym filozofem i jego dowodami. Nie slyszalam o nim
    wiec najwyrazniej do niektorych badan i niektorych teorii naukowych nie jest
    niezbedny. Ale nie siegam tak daleko i nie twierdze, ze nie istnial lub jego
    teorie sa nieprawdziwe. Po prostu twierdze, ze na dzien dzisiejszy mnie nie
    interesuja. I zostanmy przy tym.
    K: Odrzucasz cale nasze dziedzictwo kultitralne, w tym greckich antycznych
    filozofow, a to swiadczy o skarjnym ograniczeniu intelektuaklnym i braku chceci
    poznania - to cie wrecz dyskwalifikuje jako naukowca... :(

    - Czy wobec tego siedzisz na postdoku w naszym biednym kraju i ktos za te prace
    indoktrynacyjne jeszcze placi?
    K: Sam sie finansuje z mej pracy jako wykladowca i researcher, i nikogo nie
    indoktrynuje: studentom przedstawiwm rozne teorie: od Marxa do neoliberlalow...
    Wybor nalezy do nich...

  • biedronka24 28.04.04, 12:45

    > K: Ja tez, choc formalnie mam doktorat z filozfii...
    No comments
    >
    > - Ani z wyksztalcenia (choc filozofii i nauk politycznych mialam akurat nadmiar
    >
    > na studiach) ani z zamilowania.
    > K: Nadmiar? Boisz sie wiedzy?
    Nadmiar w stosunku do zainteresowania.

    > K: Stad fizycy uciekaja od empirii do czystej niemalze matematyki...
    Akurat odwrotnie. Ale tez nie bede komentowac. Wydajesz sie byc przybyszem z
    Marsa przynajmniej w swiecie nauki :)
    >
    > - Rozumiem, ze Ty spelniasz sie w tego typu dyskusjach wiec za wszelka cene
    > bedziesz probowal udowodnic teze, ktorej z mojego punktu widzenia- naukowego i
    > empirycznego nie udowodnisz. Twoim narzedziem sa teorie filozoficzne. Moim
    > konkretne doswiadczenia. Dlatego ja wiem, ze jeszcze nic nie wiem a ty sie
    > wydajesz o tym zapominac.
    > K: jak nic nie wiesz, to czemu sie madrzysz? ja wiem co wiem, i zdaje sobie
    > sparwe z ograniczen mej wiedzy, ale tez i z jej potencjalu. Falszywa skromnosc
    > jest wrecz nieuczciwa!
    I ty jestes tym falszywie skromnym. Ho, ho :). Proponuje referendum. Nt kto sie
    bardziej madrzy- Biedronka czy Kagan :)
    >
    > - Coz- inny punkt widzenia. Niestety jesli pokusisz sie o klasyfikacje ktory
    > mianowicie bardziej pragmatyczny i naukowy, to obawiam sie, ze rowniez niczego
    > nie udowodnisz.
    > K: O co ci znow chodzi?
    Zgadnij
    >
    > - Nie na wszystkie badania potrzebne sa tez miliony. W wiekszosci zas
    > konsekwencja, rzetelnosc, i dobra organizacja.
    > K: Niestety, aby np. udowodnic lub obalic kluczowe dla wspolczesnej nauki
    > (fizyki glownie) hipotezy typu superstring czy supergrawitacji trzeba olbrzmich
    >
    > energii, a wiec obrzymich pieniedzy...
    Zgadza sie - ale Ty pisales co innego w tym samym poscie na gorze :) Pisales ze
    trzeba ksiazek i komputerow :)

    > K: Odrzucasz cale nasze dziedzictwo kultitralne, w tym greckich antycznych
    > filozofow, a to swiadczy o skarjnym ograniczeniu intelektuaklnym i braku chceci
    >
    > poznania - to cie wrecz dyskwalifikuje jako naukowca... :(
    .................................................................
    Tak jest odrzucam i przyjmuje pokornie Twoja dyskwalifikacje jako merytorycznie
    niepodwazalna :) Przeciez jestes autorytetem ( troszke samozwanczym i formalnym
    ale co tam)
    Zadowolony? I jest mi z tego powodu niezmiernie wesolo :)))))))
    ...............................................
    >
    > K: Sam sie finansuje z mej pracy jako wykladowca i researcher, i nikogo nie
    > indoktrynuje: studentom przedstawiwm rozne teorie: od Marxa do neoliberlalow...
    > Wybor nalezy do nich...

    ´Sam sie finansuje jako wykladowca i ´researcher´( a co to za zwierze?!):) To
    mowi samo za siebie.....
    Wiec wszystko jasne- zwlaszcza wykladowca od ´Marxa i neoliberlalow´
    Wielu sukcesow w samofinansowaniu i niewielkich debetow na skutek posiadania
    dzieci....oraz niezlomnego przekonania o doskonalym stanie wlasnego zdrowia
    psychicznego i fizycznego (w celu unikniecia samokastracji)
    zyczy Biedronka
    >
  • rajchman 28.04.04, 08:51
    Biedronka: Jezeli chcesz sie podpierac naukami stosowanymi to polub je po
    prostu i juz a nie wyskakuj z jakims starozytnym filozofem i jego dowodami. Nie
    slyszalam o nim wiec najwyrazniej do niektorych badan i niektorych teorii
    naukowych nie jest niezbedny. Ale nie siegam tak daleko i nie twierdze, ze nie
    istnial lub jego teorie sa nieprawdziwe. Po prostu twierdze, ze na dzien
    dzisiejszy mnie nie interesuja. I zostanmy przy tym.
    K: Odrzucasz cale nasze dziedzictwo kultutralne, w tym greckich antycznych
    filozofow, a to swiadczy o skrajnym ograniczeniu intelektualnym i braku chceci
    poznania - to cie wrecz dyskwalifikuje jako naukowca... :(
  • biedronka24 28.04.04, 12:24
    Drogi Kaganie- stosuje Twoje metody. W koncu to tylko narzedzie- prawda?
    Twierdze ze wiele rzeczy we wspolczesnej nauce da sie udowodnic ignorujac
    wypowiedzi twojego filozofa- tego konkretnego na ktorego sie powolales :). Czy
    wobec tego ten filozof nie istnial? Czy klamal?
    Ot masz pytanie- w sam raz dla Ciebie.
    A potem dodaj jeszcze teorie nieoznaczonosci, entropie i spytaj sam siebie gdzie
    skutek a gdzie przyczyna i co bylo najpierw. Potem bedziesz juz mogl dyskutowac
    sam ze soba :)
    Ja tam wole zajac sie czyms przyjemniejszym niz dyskusja ze smutasem Kaganem, w
    dodatku rasista :)
  • reichman 28.04.04, 12:57
    Znow ad personam?

    biedronka24 napisała: Drogi Kaganie- stosuje Twoje metody. W koncu to tylko
    narzedzie- prawda?
    K: Ale cel NIE uswieca srodkow!

    - Twierdze ze wiele rzeczy we wspolczesnej nauce da sie udowodnic ignorujac
    wypowiedzi twojego filozofa- tego konkretnego na ktorego sie powolales :). Czy
    wobec tego ten filozof nie istnial? Czy klamal?
    Ot masz pytanie- w sam raz dla Ciebie.
    K: O ktorego ci chodzi, bo powolywalem sie na wielu!

    - A potem dodaj jeszcze teorie nieoznaczonosci, entropie i spytaj sam siebie
    gdzie skutek a gdzie przyczyna i co bylo najpierw. Potem bedziesz juz mogl
    dyskutowac sam ze soba :)
    K: Atakujac mnie ad personam dowodzisz tylko tyle, ze brak ci argumentow
    merytorycznych...:(

    - Ja tam wole zajac sie czyms przyjemniejszym niz dyskusja ze smutasem Kaganem,
    w dodatku rasista :)
    K: Znow ad personam, i na dodatek powazne a bezpodstawne oskarzenie? jutro
    zarzucisz mi pweenie antysemityzm, a pojutrze napiszesz, ze jestem terrorysta?
  • biedronka24 28.04.04, 13:01
    zwiekszonej entropii to w pewnym sensie masz racje.
    Terrorysta? Nie- zabijasz dzieci w pociagach i autobusach?
    Twierdze, ze jestes smutasem, nudnawym co nie oznacza, ze jest to nie uleczalne.
    A teraz rejteruje bo musze o 15 z pewna grupka porozmawiac. Niekoniecznie
    smutasow, ale osob, ktorym sie nalezy ´merytorycznie´.
  • reichman 28.04.04, 13:20
    biedronka24 napisała: zwiekszonej entropii to w pewnym sensie masz racje.
    K: Entropia i tak wzrasta, nie musze sie do tego specjalnie przykladac...

    - Terrorysta? Nie- zabijasz dzieci w pociagach i autobusach?
    K: Chyba nie, ale mi to pewnie niedlugo przypiszesz, jako niewierzacemu, a
    wiec "bez moralnosci"... ;(

    - Twierdze, ze jestes smutasem, nudnawym co nie oznacza, ze jest to nie
    uleczalne.
    K: Twoje prawo - ja uwazam, ze jestes przemadrzala fanatyczka religijna... :(

    - A teraz rejteruje bo musze o 15 z pewna grupka porozmawiac. Niekoniecznie
    smutasow, ale osob, ktorym sie nalezy ´merytorycznie´.
    K: Nie bujaj! Kto z toba moze powaznie rozmawiac oprocz mnie... Nie kazdy sie
    nadaje do wysluchiwania zwierzen osob takich jak ty...

  • Gość: Kagan IP: *.e-loko.pl 24.04.04, 20:26
    biedronka24 napisała:
    to jest wiec religia jako taka czy tez Chrzescijanstwo?
    Moze ustalmy to na poczatek. Co zas sie tyczy pokrewienstwa i braterstwa to nie
    jest chyba terminologia naukowa?
    K: Nie jestem biologiem, wiec uzywam czesto jezyka codziennego do opisu pewnych
    zjawisk...

    reichman napisał: Chrzescijanstwo jest z natury nielogiczne. Pomijajac juz
    bowiem kluczowa sprawe istnienia lub nieistnienia samego Boga, oni tegoz Boga
    podzielili na trzy (3) kawalki, a jeden z nich starali sie umiescic w ciele
    smiertelnika...
    K: Trywializujesz bezsens i brak logiki w doktrynie chrzescijanskiej -
    odrzuconej zreszta przez jego starszych braci (zydow) i mlodszych
    (Muzulmanow)...

    - Nie wszedzie tam gdzie jednostka nie moze dopatrzec sie logiki nie ma jej z
    cala pewnoscia. Sa tacy dla ktorych istnienie wiecej niz 3 wymiarow jest
    nielogiczne. Bo ich istnienia nie da sie udowodnic inaczej jak matematycznie.
    Matematyka to zas tylko jedna z dziedzin nauki. I tylko jedna z metod.
    K: Matematyka to nie nauka (nie da sie jej twierdzen zweryfikowac empirycznie).
    a tylko jezyk nauki...

    Biedronka: I jakie to niezwykle, ze sa ludzie, ktorzy lubia czytac ksiazki,
    ktorych zakonczenie znaja lub ´jest logiczne´
    K: Nie, po prostu tak jak ja, delektuja sie estetyka dziela. jestes na bardzo
    niskim stopniu rowoju unteletualnego, jesli dla ciebie ksiazka to tylko
    fabula... :(
    - Interesujaca odpowiedz. A teraz pytanie- gdzie napisalam, ze dla mnie ksiazka
    jest fabula? Z czego to wynika - z tego cytatu? A moze dla mnie to zaden fenome
    n , chociaz ciesze sie z tego ze sa tacy ludzie, natomiast Kagan pokusil sie o
    atak personalny co tu niestety wyraznie wyszlo przez zwrot bezposredni- nie
    mowiac juz o tym, ze nie wiem co to jest rozwoj ´unteletualny´ - ale domyslam
    sie co Kagan chcial powiedziec :). Wracajac do tematu ksiazki to mam dalsze
    pytania- czy wartosc artystyczna i wartosc poznawcza musza byc rozdzielne? Czy
    przeszkadzaja sobie? Bo skoro Kagan jest w stanie docenic wartosc artystyczna t
    o mamy przynajmniej jakis punkt zaczepienia w dyskusji.
    K: wartosc estetyczna jest niweryfikowalna empirycznie...

    - A niedalej jak miesiac temu czytalam wypowiedzi na temat filmu ´Pasja´-
    wypowiedzi w ktorych zarzucano filmowi, iz nie warto go okladac bo i tak wszyscy
    znaja zakonczenie :)
    K: Chinczycy raczej nie...

    K: Chrzescijanska propganda pelna zla, sadyzmu i apologii przemocy... Typowo
    chrzescijanskie... :(
    - Podstawowy zarzut byl taki- ze wszyscy znaja zakonczenie.
    K: Hindusi, Chinczycy, Japonczycy TEZ?

    - NIby ateista a taki niezdecydowany :)
    K: ??? A gdzie niby?
    - Wlasnie w kwestii tego czy mozna odnalezc cos w dzielach - ktorych
    zakonczenie znamy
    K: P. wyzej! Noe popelniaj fallacy of composition!

    - Kagan - jest Pan fundamentalnym ateista czy tez ateista myslacym? :)
    K: Jestem ateista-racjonalista...
    - Takim sie Pan deklaruje. Z obserwacji i tego co Pan pisze zas wynika, ze kazdy
    Panski dyskutant to co najmniej ´ciemny chrzescijanin´ - jesli tak to mozna
    ujac. Etykietuje Pan ludzi dlatego, ze z Panem dyskutuja? Czemu Pan sadzi, ze
    nie mam zdania w tej kwestii? Owszem mam. Skad Pan wie czy chodze do kosciola
    czy nie? Czy jestem katoliczka? Wsrod przyjaciol uwazana jestem za ateistke,
    ciekawe prawda?
    K: W pomrocznej kazdy kto nie chodzi codziennie do kosciolka to prawie
    ateista...

    - I jeszcze chcialam zapytac- jak opisalby Pan ateiste - ktory nie jest
    racjonalista. Bo potrzeba podkreslenia faktu iz jest Pan ateista - racjonalista
    w odpowiedzi na moje pytanie o stopien zaanagazowania w swiatopoglad ateistyczn
    y i o to czy ma Pan do niego stosunek racjonalny a wiec oparty na mysleniu oraz
    zamieszczenie slowka ´nie´ tam gdzie o to pytam oznacza iz uwaza Pan ni mnie ni
    wiecej iz:
    a)- ateista myslacy Pana zdaniem nie jest tym samym co ateista racjonalista. Lu
    b tez jak Pan woli ateista racjonalista nie jest ateista myslacym.
    b)- dopuszcza Pan fakt iz istnieja ateisci nie- racjonalisci. Co tez wydaje sie
    szczegolnie interesujace w kontekscie tego co mowil Pan wczesniej na temat atei
    zmu.
    K: Prawdziwy ateista musi byc racjonalista...
  • abstrakt2003 25.04.04, 11:14
    K: Matematyka to nie nauka (nie da sie jej twierdzen zweryfikowac empirycznie).
    a tylko jezyk nauki...
    *****************************
    Coraz lepiej Kagan, coraz lepiej...
    Więc matematyczy to lingwiści według ciebie?
    --
    Mente et malleo!
  • Gość: Kagan numero uno IP: *.e-loko.pl 25.04.04, 18:59
    K: Matematyka to nie nauka (nie da sie jej twierdzen zweryfikowac empirycznie).
    a tylko jezyk nauki...
    *****************************
    Coraz lepiej Kagan, coraz lepiej... Więc matematyczy to lingwiści według ciebie?
    K: Analiza jezykow etnicznych, kolego. Zajrzyj na WWW czym sie zajmowala ma
    szkola na Monash University... W skrocie mamy troyce jezykow:
    1. jezyki etniczne (polski, hebrajski, jidysz, arabski itd.)
    2. jezyki programowania komputerow (od COBOLU do C++)
    3. jezyk nauki, czyli matematyke...
    Pozdr.
  • abstrakt2003 26.04.04, 19:12
    Jeśli matematyka to nie nauka,
    to matematycy nie są naukowcami....;)
    *****************
    TO KIM ONI SĄ!!!????

    SZAMANAMI????? :))))

    P.S.
    Ciekawe co ma ten temat sądzą sami matematycy?
    --
    Mente et malleo!
  • reichman 26.04.04, 19:43
    abstrakt2003 napisał:
    Jeśli matematyka to nie nauka, to matematycy nie są naukowcami....;)
    *****************
    TO KIM ONI SĄ!!!????
    SZAMANAMI????? :))))
    K: Choc matematyka nie jest nauka empiryczna, to nie jest tez magia. A
    matematycy sa wlasnie - matematykami! Zauwaz, ze nie ma nagrody Nobla w
    dziedzinie matematyki. Z drugiej strony wspolczesni fizycy to wlasciwie
    matematycy: fizyk Newton jest tworca analizy matematycznej, Einstein jest tez
    czesto uwazany za matematyka, itp. itd. Granica sie wiec zaciera miedzy
    fizykami (naukowcami) a matematykami (specjalistami od jezyka nauki)...

    P.S.
    Ciekawe co ma ten temat sądzą sami matematycy?
    K: Ciekawe - moze sie wypowiedza?

  • biedronka24 27.04.04, 10:44
    Sa w znacznie mniejszym stopniu pragmatykami niz ty szanowny Kaganie.
    Przynajmniej ci ktorych znam i znalam :).

    Zapomniales tez o naukowcach zajmujacych sie jezykiem i jego percepcja :).
    Ale co niektorzy z nich uwazaja, z grubsza wiesz.
    To co naukowcy uwazaja w zakresie dziedzin, ktorymi sie nie zajmuja jednak nie
    tyle wynika z poziomu naukowego ile z doswiadczenia i wieku. Sprawdz - sam sie
    przekonasz, ze mam racje.
    Zreszta jest to calkiem logiczne.

  • Gość: Kagan IP: *.res.pl / *.res.pl 27.04.04, 14:02
    biedronka24 napisała: Sa w znacznie mniejszym stopniu pragmatykami niz ty
    szanowny Kaganie. Przynajmniej ci ktorych znam i znalam :).
    K: Znalas zapewne Banacha czy innego Kantora... ;)

    Zapomniales tez o naukowcach zajmujacych sie jezykiem i jego percepcja :).
    K: Masz na mysli jezyki etniczne, jezyk DNA czy jezyki programowania komputerow?
    Ja pracowalem szkole (czesci uniwersytetu), ktora sie zajmowala m. in.
    jezykoznawstwem...

    Ale co niektorzy z nich uwazaja, z grubsza wiesz.
    K: Co masz na mysli?

    To co naukowcy uwazaja w zakresie dziedzin, ktorymi sie nie zajmuja jednak nie
    tyle wynika z poziomu naukowego ile z doswiadczenia i wieku. Sprawdz - sam sie
    przekonasz, ze mam racje.
    K: Badz bardziej dokladna i pisz jasniej!

    Zreszta jest to calkiem logiczne.
    K: Co takiego?
  • biedronka24 27.04.04, 17:16
    .
    > K: Znalas zapewne Banacha czy innego Kantora... ;)
    ..................................................
    Znam fizykow teoretycznych. Tyle ze prawdziwi naukowcy nie bawia sie w polityke
    i brak im na nia czasu.
    ...................................................
    >
    > Zapomniales tez o naukowcach zajmujacych sie jezykiem i jego percepcja :).
    > K: Masz na mysli jezyki etniczne, jezyk DNA czy jezyki programowania komputerow
    > ?
    > Ja pracowalem szkole (czesci uniwersytetu), ktora sie zajmowala m. in.
    > jezykoznawstwem...
    .....................................................
    Mam na mysli naukowcow zajmujacych sie percepcja jezyka, badajacych uklad
    nerwowy i jego dzialanie.
    >
    > Ale co niektorzy z nich uwazaja, z grubsza wiesz.
    > K: Co masz na mysli?
    >
    > To co naukowcy uwazaja w zakresie dziedzin, ktorymi sie nie zajmuja jednak nie
    > tyle wynika z poziomu naukowego ile z doswiadczenia i wieku. Sprawdz - sam sie
    > przekonasz, ze mam racje.
    > K: Badz bardziej dokladna i pisz jasniej!
    Porozmawiaj ze studentami i z profesorami. Potem skoreluj opinie z wiekiem,
    stopniem naukowym, osiagnieciami- np liczba publikacji, stopniem zaangazowania w
    dzialalnosc edukacyjna, albo posiadaniem dzieci ( to ostatnie nie bez kozery -
    ´albo´).

    >
    > Zreszta jest to calkiem logiczne.
    > K: Co takiego?
  • rajchman 27.04.04, 17:34
    K: Znalas zapewne Banacha czy innego Kantora... ;)
    - Znam fizykow teoretycznych. Tyle ze prawdziwi naukowcy nie bawia sie w
    polityke i brak im na nia czasu.
    K: A ja zrobilem doktorat (PhD) z nauk politycznych - juz Arystoteles i Platon
    pisali traktaty polityczne, o czym pewnie nie wiesz...

    - Zapomniales tez o naukowcach zajmujacych sie jezykiem i jego percepcja :).
    K: Masz na mysli jezyki etniczne, jezyk DNA czy jezyki programowania komputerow
    ? Ja pracowalem szkole (czesci uniwersytetu), ktora sie zajmowala m. in.
    jezykoznawstwem...
    - Mam na mysli naukowcow zajmujacych sie percepcja jezyka, badajacych uklad
    nerwowy i jego dzialanie.
    K: To sa psycholodzy i fizjolozy oraz neurolodzy - inny poziom badan!

    - Ale co niektorzy z nich uwazaja, z grubsza wiesz.
    K: Co masz na mysli?
    - To co naukowcy uwazaja w zakresie dziedzin, ktorymi sie nie zajmuja jednak
    nie tyle wynika z poziomu naukowego ile z doswiadczenia i wieku. Sprawdz - sam
    sie przekonasz, ze mam racje.
    K: Badz bardziej dokladna i pisz jasniej!
    - Porozmawiaj ze studentami i z profesorami. Potem skoreluj opinie z wiekiem,
    stopniem naukowym, osiagnieciami- np liczba publikacji, stopniem zaangazowania
    w dzialalnosc edukacyjna, albo posiadaniem dzieci ( to ostatnie nie bez kozery -
    ´albo´).
    K: Schodzisz z tematu - ilosc a jakosc publikacji to zreszta zupelnie inna
    sprawa... Nie sztuka bedac profesorem zalozyc wlasne pismo i publikowac w nim
    co miesiac artykul i kazac asystentom i adiunktom cytowac z tych artykulow...

    - Zreszta jest to calkiem logiczne.
    K: Co takiego?
  • biedronka24 27.04.04, 17:58
    Nie przepadam za ´naukami politycznymi´. To nie kwestia wiary drogi Kaganie
    tylko gustow :).

    Na dodatek nie mam jeszcze doktoratu:)
    A tak na powaznie to na szczescie JESZCZE wiem, ze jesli sie chce dyskutowac na
    prawde i wniesc cos do dyskusji warto tez cos przyjmowac od przeciwnika,
    dyskutanta a nie z gory nastawiac sie iz sie go ´indoktrynuje´ jak to wlasnie
    czynisz.
    Widzisz sporo cech charakterystycznych Twojej wypowiedzi swiadczy o tym z ejuz
    dyskutowalam z Toba.
    Moge wiec konkretnych reakcji sie spodziewac. To co tu uskuteczniasz to jak
    najbardziej indoktrynacja. Wiecej - sam sie przyznales do niej twierdzac iz
    swiadomie stosujesz ´figury stylistyczne´. Owszem takiej umiejetnosci mozna sie
    spodziewac po absolwencie nauk politycznych. Pytanie jednak czy takich
    umiejetnosci mozna naduzywac i jak to sie ma do gloszonego przez szanownego
    Kagana buntu przeciwko ´podstepnej indoktrynacji´.
    Nie - nie czepiam sie- zaciekawila mnie Twoja postawa Kaganie. I zrodla takiej
    postawy, ale te bardzo mocno skrywasz.
  • rajchman 27.04.04, 18:12
    biedronka24 napisała: Nie przepadam za ´naukami politycznymi´. To nie kwestia
    wiary drogi Kaganie tylko gustow :).
    K: Nic dziwnego, jestes przeciez przesadna... :(

    - Na dodatek nie mam jeszcze doktoratu:)
    K: To nie ma znaczenia - znam wielu dr. hab. co sa kompletnymi glupkami, i
    inteligentnych a madrych ludzi bez studiow wyzszych...

    - A tak na powaznie to na szczescie JESZCZE wiem, ze jesli sie chce dyskutowac
    na prawde i wniesc cos do dyskusji warto tez cos przyjmowac od przeciwnika,
    dyskutanta a nie z gory nastawiac sie iz sie go ´indoktrynuje´ jak to wlasnie
    czynisz.
    K: Z religiantami nie ma dyskusji - oni, jak ty, wszystko wiedza z Biblli (case
    Jerzego z forum KRAJ)...

    - Widzisz sporo cech charakterystycznych Twojej wypowiedzi swiadczy o tym ze
    juz dyskutowalam z Toba. Moge wiec konkretnych reakcji sie spodziewac. To co tu
    uskuteczniasz to jak najbardziej indoktrynacja. Wiecej - sam sie przyznales do
    niej twierdzac iz swiadomie stosujesz ´figury stylistyczne´. Owszem takiej
    umiejetnosci mozna sie spodziewac po absolwencie nauk politycznych.
    K: I co w tym zlego, ze urozmaicam swoj jezyk? Wiesz co to jest retoryka i
    erystyka?

    - Pytanie jednak czy takich umiejetnosci mozna naduzywac i jak to sie ma do
    gloszonego przez szanownego Kagana buntu przeciwko ´podstepnej indoktrynacji´.
    K: Co innego wmawianie dzieciom, ze istnieje tzw. "bozia", a co innego dyskusja
    z osoba dorosla, albo przynajmniej nastolatkiem!

    - Nie - nie czepiam sie- zaciekawila mnie Twoja postawa Kaganie. I zrodla takiej
    postawy, ale te bardzo mocno skrywasz.
    K: Nioc nie skrywam: otwarcie mowie, ze stosuje chwyty erystyczne i retoryczne!
    jak kazdy dobry mowca czy dyskutant!

  • biedronka24 27.04.04, 18:27
    Twoja wiedze?
    Bo ja caly czas pytam o jedno- o Twoje motywacje. Zaczales ten watek. Dla
    siebie? Dla innych? Po co?
    .....................................................
    >
    > K: Nic dziwnego, jestes przeciez przesadna... :(

    ................................................
    Ho, ho :) - czyli kolejne twierdzenie z gatunku- udowodnilem, bo wiem :)
    ..................................................


    >
    > - Na dodatek nie mam jeszcze doktoratu:)
    > K: To nie ma znaczenia - znam wielu dr. hab. co sa kompletnymi glupkami, i
    > inteligentnych a madrych ludzi bez studiow wyzszych...
    .............................................
    To byl zart kaganie. Pytalam o dziedzine, ktora probujesz sie podpierac a nie o
    twoj stopien naukowy- ty go podales bez mojej prosby. Ciekawe prawda?
    ...........................................................
    >
    > - A tak na powaznie to na szczescie JESZCZE wiem, ze jesli sie chce dyskutowac
    > na prawde i wniesc cos do dyskusji warto tez cos przyjmowac od przeciwnika,
    > dyskutanta a nie z gory nastawiac sie iz sie go ´indoktrynuje´ jak to wlasnie
    > czynisz.
    > K: Z religiantami nie ma dyskusji - oni, jak ty, wszystko wiedza z Biblli (case
    >
    > Jerzego z forum KRAJ)...
    ...........................................................
    Ja nie jestem ´religiantka´ podlug twej ´roboczej definicji´. Nie odpowiadam
    zadnej z nich. Nie wiem wszystkiego o Biblii, ani tez o innych religiach i ich
    pismach swietych (bo nota bene mialo byc ponoc uniwersalnie).
    Nie znam Jerzego z forum Kraj. NIe dzialam widocznie na tym forum tak aktywnie
    jak Ty Kaganie ale moze to potwierdza tylko hipoteze - sam ocen czy sluszna iz
    jestem mniej zaangazowana w jakakolwiek indoktrynacje niz Ty :)))
    ..............................................................
    >
    > - Widzisz sporo cech charakterystycznych Twojej wypowiedzi swiadczy o tym ze
    > juz dyskutowalam z Toba. Moge wiec konkretnych reakcji sie spodziewac. To co tu
    >
    > uskuteczniasz to jak najbardziej indoktrynacja. Wiecej - sam sie przyznales do
    > niej twierdzac iz swiadomie stosujesz ´figury stylistyczne´. Owszem takiej
    > umiejetnosci mozna sie spodziewac po absolwencie nauk politycznych.
    > K: I co w tym zlego, ze urozmaicam swoj jezyk? Wiesz co to jest retoryka i
    > erystyka?
    ...................................................................
    To sa narzedzia, Ty zas stosujesz je nie dla poprawienia jasnosci wypowiedzi,
    lecz dla manipulacji wypowiedzia tak aby ukryc rzeczywiste cele. A jest nim ni
    mniej ni wiecej tylko indoktrynacja. Bo tak okresla sie wtlaczanie na sile w
    innych swoich wlasnych przekonan. (przyjmij, ze to moja ´definicja robocza).
    Kazdy ma prawo do wlasnych- czyz nie tak? Zle nie sa narzedzia ale cel dla
    ktorego sa uzyte, a moze raczej brak glebszego celu jakim w dyskusji powinno byc
    zrozumienie racji drugiej osoby.
    ....................................................
    >
    > - Pytanie jednak czy takich umiejetnosci mozna naduzywac i jak to sie ma do
    > gloszonego przez szanownego Kagana buntu przeciwko ´podstepnej indoktrynacji´.
    > K: Co innego wmawianie dzieciom, ze istnieje tzw. "bozia", a co innego dyskusja
    >
    > z osoba dorosla, albo przynajmniej nastolatkiem!
    Doprawdy? Czyli jesli jako - dajmy na to lekarz pomyle sie w diagnozie i
    spowoduje Twoja smierc przez bledne leczenie to mam do tego pelne prawo?
    ................................................................
    >
    > - Nie - nie czepiam sie- zaciekawila mnie Twoja postawa Kaganie. I zrodla takie
    > j
    > postawy, ale te bardzo mocno skrywasz.
    > K: Nioc nie skrywam: otwarcie mowie, ze stosuje chwyty erystyczne i retoryczne!
    >
    > jak kazdy dobry mowca czy dyskutant!
    Dzieki, ze wyjasniles z kim mam do czynienia.
    Najgorszy jest przerost formy nad trescia. I tego sie wlasnie obawialam.
    Coz w niektorych naukach jest wiecej ´tresci´- zwlaszcza tej doswiadczalnej.
    Dlatego pozwolisz Kaganie, ze tym razem niestety oddale sie juz zdecydowanie :)
    >
  • rajchman 28.04.04, 08:40
    biedronka24 napisała:
    Twoja wiedze? Bo ja caly czas pytam o jedno- o Twoje motywacje. Zaczales ten
    watek. Dla siebie? Dla innych? Po co?
    K: Dla przecwiczenia chwytow erystycznych i retorycznych, jak koniecznie chesz
    wiedziec! :)

    K: Nic dziwnego, jestes przeciez przesadna... :(
    - Ho, ho :) - czyli kolejne twierdzenie z gatunku- udowodnilem, bo wiem :)
    K: Wiem, jako wierzaca musisz byc przesadna!

    - Na dodatek nie mam jeszcze doktoratu:)
    K: To nie ma znaczenia - znam wielu dr. hab. co sa kompletnymi glupkami, i
    inteligentnych a madrych ludzi bez studiow wyzszych...
    - To byl zart kaganie. Pytalam o dziedzine, ktora probujesz sie podpierac a nie
    o twoj stopien naukowy- ty go podales bez mojej prosby. Ciekawe prawda?
    K: Nie masz pojecia o naukach spolecznych, a sie wymadrzasz na temat
    spoleczenstwa... :( I chyba nie sadzisz, ze dr. hab. jest madrzejszy od dr. bez
    hab.?

    - A tak na powaznie to na szczescie JESZCZE wiem, ze jesli sie chce dyskutowac
    na prawde i wniesc cos do dyskusji warto tez cos przyjmowac od przeciwnika,
    dyskutanta a nie z gory nastawiac sie iz sie go ´indoktrynuje´ jak to wlasnie
    czynisz.
    K: To nie ja indoktrynuje, to kosciol cie zindoktrynowal w dziecinstwie... :(
    Z religiantami nie ma dyskusji - oni, jak ty, wszystko wiedza z Biblli
    (case Jerzego z forum KRAJ)...
    - Ja nie jestem ´religiantka´ podlug twej ´roboczej definicji´. Nie odpowiadam
    zadnej z nich. Nie wiem wszystkiego o Biblii, ani tez o innych religiach i ich
    pismach swietych (bo nota bene mialo byc ponoc uniwersalnie).
    Nie znam Jerzego z forum Kraj. NIe dzialam widocznie na tym forum tak aktywnie
    jak Ty Kaganie ale moze to potwierdza tylko hipoteze - sam ocen czy sluszna iz
    jestem mniej zaangazowana w jakakolwiek indoktrynacje niz Ty :)))
    K: To czemu tak bronisz religiantow?

    - Widzisz sporo cech charakterystycznych Twojej wypowiedzi swiadczy o tym
    ze juz dyskutowalam z Toba. Moge wiec konkretnych reakcji sie spodziewac. To
    co tu uskuteczniasz to jak najbardziej indoktrynacja. Wiecej - sam sie przyznale
    s do niej twierdzac iz swiadomie stosujesz ´figury stylistyczne´. Owszem takiej
    umiejetnosci mozna sie spodziewac po absolwencie nauk politycznych.
    K: I co w tym zlego, ze urozmaicam swoj jezyk? Wiesz co to jest retoryka i
    erystyka?
    - To sa narzedzia, Ty zas stosujesz je nie dla poprawienia jasnosci wypowiedzi,
    lecz dla manipulacji wypowiedzia tak aby ukryc rzeczywiste cele. A jest nim nim
    niej ni wiecej tylko indoktrynacja. Bo tak okresla sie wtlaczanie na sile w
    innych swoich wlasnych przekonan. (przyjmij, ze to moja ´definicja robocza).
    K: na sile? nie jestem katecheta, co moze postawic dwoje czy palke z religii!

    - Kazdy ma prawo do wlasnych- czyz nie tak? Zle nie sa narzedzia ale cel dla
    ktorego sa uzyte, a moze raczej brak glebszego celu jakim w dyskusji powinno byc
    zrozumienie racji drugiej osoby.
    K: To twoj poglad - ja te dyskusje traktuje jako cwiczenie w erystyce!

    - Pytanie jednak czy takich umiejetnosci mozna naduzywac i jak to sie ma do
    gloszonego przez szanownego Kagana buntu przeciwko ´podstepnej indoktrynacji´.
    K: Co innego wmawianie dzieciom, ze istnieje tzw. "bozia", a co innego dyskusja
    z osoba dorosla, albo przynajmniej nastolatkiem!
    - Doprawdy? Czyli jesli jako - dajmy na to lekarz pomyle sie w diagnozie i
    spowoduje Twoja smierc przez bledne leczenie to mam do tego pelne prawo?
    K: Mylisz blad lekarski z dyskusja na forum!

    - Nie - nie czepiam sie- zaciekawila mnie Twoja postawa Kaganie. I zrodla
    takiej postawy, ale te bardzo mocno skrywasz.
    K: Nic nie skrywam: otwarcie mowie, ze stosuje chwyty erystyczne i retoryczne!
    jak kazdy dobry mowca czy dyskutant!
    - Dzieki, ze wyjasniles z kim mam do czynienia.
    K: Widzisz, ja nie ma nic do ukrycia! ;)

    - Najgorszy jest przerost formy nad trescia. I tego sie wlasnie obawialam.
    K: Forma duzo znaczy w kapitalizmie wolnorynkowym - jak tego nie zrozumiesz,
    bedzie ci trudno zyc we wspolczesnym swiecie... :(

    - Coz w niektorych naukach jest wiecej ´tresci´- zwlaszcza tej doswiadczalnej.
    Dlatego pozwolisz Kaganie, ze tym razem niestety oddale sie juz zdecydowanie :)
    K: Znow o wyzszosci swiat Bozego Narodzenia nad Wielkanoca?
  • biedronka24 28.04.04, 12:21
    Proponuje opisz teraz Abstrakta. Albo dowolnego innego forumowicza ktorego
    spotkanie (na forum) na dzien dzisiejszy antycypujesz. Tylko jesli jakiekolwiek
    zdarzenie odbiegac bedzie od antycypowanego to pretensje miej do siebie- OK?

    Zrobilo sie malo interesujaco. Wiemy juz jak wygladac powinien twoj przeciwnik w
    dyskusji. Tzn jak to sobie wyobrazasz. Byloby jednak dobrze bys czasem bardziej
    opieral sie na percepcji tzn. na tym co do Ciebie mogloby docierac, gdybys na to
    pozwolil :)
    Milego dnia. I mniej spekulacji a wiecej obserwacji. To charakteryzuje naukowca
    z prawdziwego zdarzenia. Ty mimo doktoratu do ktorego sie przyznajesz i ojcostwa
    , reagujesz jak ktos kto ani z jednym ani z drugim nie mial nic wspolnego...

    Do zobaczenia po studiach. I po tym jak faktycznie zostaniesz osoba
    odpowiedzialna za los innych np dzieci.
    Moja rada. Jest wiele rzeczy ktore nas ogranicza w zyciu. Czasem cos czego sie
    najmniej spodziewamy- to jest my sami. Spojrz na to od tej strony. I upewnij sie
    czy gdy spisz ktos nie robi na tobie eksperymentow.
    Uczciwosc nie jest nam dana przez nature. To wartosc spoleczna i musimy sie jej
    uczyc. Podobnie jak sluchania innych.
    I jezeli cos takiego powie Ci kiedy jakas ´putzfrau´ to nie popelniaj od razu
    samobojstwa. Bo moze miec racje...
  • reichman 28.04.04, 13:10
    biedronka24 napisała: Proponuje opisz teraz Abstrakta. Albo dowolnego innego
    forumowicza ktorego spotkanie (na forum) na dzien dzisiejszy antycypujesz.
    K: A po co? ja nie zajmuje sie, jak ty, atakami ad personam...

    - Tylko jesli jakiekolwiek zdarzenie odbiegac bedzie od antycypowanego to
    pretensje miej do siebie- OK?
    K: O co ci znow chodzi?

    - Zrobilo sie malo interesujaco. Wiemy juz jak wygladac powinien twoj
    przeciwnik w dyskusji. Tzn jak to sobie wyobrazasz. Byloby jednak dobrze bys
    czasem bardziej opieral sie na percepcji tzn. na tym co do Ciebie mogloby
    docierac, gdybys na to pozwolil :)
    K: ??? Czego ci zabronilem, biedronko? I jak?

    - Milego dnia. I mniej spekulacji a wiecej obserwacji. To charakteryzuje
    naukowca z prawdziwego zdarzenia. Ty mimo doktoratu do ktorego sie przyznajesz
    i ojcostwa, reagujesz jak ktos kto ani z jednym ani z drugim nie mial nic
    wspolnego...
    K: Znow ad personam? Co to ma do tematu tego watku? Nie lubisz mnie? OK! Ale
    niegodne jest atakowanie mnie, zamiast mych pogladow... :(

    - Do zobaczenia po studiach. I po tym jak faktycznie zostaniesz osoba
    odpowiedzialna za los innych np dzieci.
    K: Po jakich studiach? ja je skonczylem w roku 1973 (mowa o tzw.
    undergraduate)...

    - Moja rada.
    K: Nie pytalem cie o zadne rady, ani ci ich nie udzielalem. nie badz
    przemadrzala, dziecko... :(

    - Jest wiele rzeczy ktore nas ogranicza w zyciu. Czasem cos czego sie
    najmniej spodziewamy- to jest my sami. Spojrz na to od tej strony. I upewnij sie
    czy gdy spisz ktos nie robi na tobie eksperymentow.
    K: Mam nadzieje ze nie. Ale wiadomo, ze biolgowoie sa na bakier z etyka... :(

    - Uczciwosc nie jest nam dana przez nature. To wartosc spoleczna i musimy sie
    jej uczyc. Podobnie jak sluchania innych.
    K: Czemu wylaszasz to kazanie? czyzbys byla tez pastorem plci zenskiej?

    - I jezeli cos takiego powie Ci kiedy jakas ´putzfrau´ to nie popelniaj od razu
    samobojstwa. Bo moze miec racje...
    K: Czemu mi zyczysz, abym popelnil samobojstwo? Dr. Freud sie klania... :(

  • abstrakt2003 27.04.04, 19:31
    Czym się zajmujesz w Niemczech? Czy aby nie masz czegoś wspólnego z "wielkimi
    energiami":)? Nie rozpędzasz tego i owego tylko po to żeby to zderzyć i opisać
    wynik kolizji? :)
    *******************
    --
    Mente et malleo!
  • rajchman 28.04.04, 08:30
    abstrakt2003 napisał: Czym się zajmujesz w Niemczech? Czy aby nie masz czegoś
    wspólnego z "wielkimi energiami":)? Nie rozpędzasz tego i owego tylko po to
    żeby to zderzyć i opisać wynik kolizji? :)
    *******************
    K: Biedronka nie ma pojecia o fizyce... pomysliles potoczna def. fizyka (czlek
    pracujacy fizycznie) z uprawianiem fizyki jako nauki... ;) Biedronka to jest
    tzw. Putzfrau (cleaning lady), jak 99% Polek pracujacych w Niemczech... Ma do
    czynienia raczej z malymi energiami potrzebnymi do wyczyszczenia typowego domku
    w lepszych dzielnicach Berlina Zach...;)


  • biedronka24 28.04.04, 12:11
    nieszczesliwym czlowiekiem. Spojrz jak nisko sie ceni. Jego zdaniem kazda
    ´putzfrau´ jak to okreslil i kazdy pracownik fizyczny (ktorym Kagan pogardza z
    zasady) wie wiecej od niego na wiele tematow. Jakzesz to musi byc bolesne :)

    A oto przyklad.
    Wielu biologom wiadomym jest iz mamy dwie polkule. Niektorym z nich wiadomym
    jest nawet iz te polkule sie roznia. Nie calkiem a jednak troszke.
    Zapytaj drogi Abstrakcie Kagana co ma do powiedzenia na ten temat.
    A to ma naprawde bardzo duzy zwiazek z tezami filozoficznymi, ktore buduje.
    Zapytaj go mianowicie czy jest mozliwe aby jakis uklad byl jednoczesnie zdolny
    do maksymalnej czulosci w zakresie (tu bede uzywac angielskiego bo Kagan tak
    lubi :)) pitch i temporal sound features.
    Zapytaj czy wie na jakich instrumentach grywaja najczesciej muzycy obdarzeni
    tzw. sluchem absolutnym i jaka obwiednie (envelope) miewa dzwiek, ktory daja te
    instrumenty...

    Sadze ze ´figury stylistyczne´ Kagana weszly jednak w faze ostra i nieopacznie
    mowia o nim samym wiecej niz pewnie Kagan zamierzal o sobie powiedziec...


    Nie wiem czy to cos wniesie do dyskusji Abstrakcie ale jestem biologiem. Robie
    doktorat z neurofizjologii i anatomii funkcjonalnej ukladu nerwowego.
    Mam tu obok kupe fajnych ludzi, matematykow, fizykow, chemikow i pracujac dobrze
    sie bawie. Z ´wielkich energii´ mam do czynienia tylko z dosc silnym polem
    magnetyczym ale tylko czasami i bardziej przy okazji :)
  • rajchman 28.04.04, 12:36
    biedronka24 napisała: nieszczesliwym czlowiekiem. Spojrz jak nisko sie ceni.
    K: Znow zamiast dyskutowac o nauce i wioerze, dyskutijecie o mnie. Omnie sie
    nie martw, biedronko, "ja sobie rade dam"...
    Albo mi zarzucacie pyche, albo tez ze sie zbyt nisko cenie! zdecydujcie sie!

    - Jego zdaniem kazda ´putzfrau´ jak to okreslil i kazdy pracownik fizyczny
    (ktorym Kagan pogardza z zasady) wie wiecej od niego na wiele tematow. Jakzesz
    to musi byc bolesne :)
    K: Cos ci sie pomylilo - napisalem tylko, ze jako Putzfrau nie powinnas sie
    wymadrzac na temat fizyki, bo jestes fizyczka-praktyczka, a nie teoretyczka...
    No coz, prawda boli...;(

    - A oto przyklad. Wielu biologom wiadomym jest iz mamy dwie polkule. Niektorym
    z nich wiadomym jest nawet iz te polkule sie roznia. Nie calkiem a jednak
    troszke. Zapytaj drogi Abstrakcie Kagana co ma do powiedzenia na ten temat.
    K: Czemu nie ty? Co z tego ze sie roznia? mialas callotomy? czytalas Lema
    powiesc na ten temat? podpowiem ci, ze to jest - Pokój na Ziemi (1987) - Peace
    on Earth (1994). Patrz na:
    www.lem.pl/polish/bibliografia/biblintro.htm
    Tam mnie tez znajdziesz...

    - A to ma naprawde bardzo duzy zwiazek z tezami filozoficznymi, ktore buduje.
    Zapytaj go mianowicie czy jest mozliwe aby jakis uklad byl jednoczesnie zdolny
    do maksymalnej czulosci w zakresie (tu bede uzywac angielskiego bo Kagan tak
    lubi :)) pitch i temporal sound features.
    K: Nie wymadrzaj sie, biedronko, bo ci to nie pasuje. Chesz ze mnie zrobic
    wariata, bo glosze inne prawdy niz te, ktore ty akceptujesz? potrafisz juz
    tylko atakowac mnie ad personam, zanmiast dyskutowac na temat stosunku religii
    do nauki i na odwrot... :(

    - Zapytaj czy wie na jakich instrumentach grywaja najczesciej muzycy obdarzeni
    tzw. sluchem absolutnym i jaka obwiednie (envelope) miewa dzwiek, ktory daja te
    instrumenty...
    K: Co to ma do rzeczy? Schodzisz biedronko na manowce - to jest po prostu nie
    na temat... :(

    - Sadze ze ´figury stylistyczne´ Kagana weszly jednak w faze ostra i nieopacznie
    mowia o nim samym wiecej niz pewnie Kagan zamierzal o sobie powiedziec...
    K: Znow ad personam? na nic wiecej cie nie stac?

    - Nie wiem czy to cos wniesie do dyskusji Abstrakcie ale jestem biologiem. Robie
    doktorat z neurofizjologii i anatomii funkcjonalnej ukladu nerwowego.
    K: Na katolickim uniwersytecie? Co wy bioogowie wiecie na temat jak funcjonuje
    mozg czlowieka? Gdyby mechanik samochodowy wiedzial tylko tyle o funkcjonowaniu
    silnika 4 suwowego, co wy wiecie o funkcjonowaniu mozgu chocby i psa czy kota,
    to by szybko poszedl z torbami. Nie macie pojecia jak naprawde funkcjonuje
    mozg, chocby i psa czy kota, a sie wymarzacie, uzywajac (pseudo)naukowych
    terminow tam, gdzie nie macie nic do powiedzenia, jak owi lekarze, co to
    przechodza na lacine jak osiagaja limit swej wiedzy. Niestety, ja znam nieco
    lacine, wiec to na mnie nie robi wrazenia... ;) A o matematyxce i fizyce, to
    nie masz, jako biolog, zupelnie pojecia...:(

    - Mam tu obok kupe fajnych ludzi, matematykow, fizykow, chemikow i pracujac
    dobrze sie bawie. Z ´wielkich energii´ mam do czynienia tylko z dosc silnym
    polem magnetyczym ale tylko czasami i bardziej przy okazji :)
    K: To ci tez moze zaszkodzic, pomimo zapewnien tzw. expertow... Moze sie i
    dobrze bawisz, dokonujac sekcji zwlok i meczac zwierzeta, ale to nie dla mnie,
    bo nie jestem sadysta, jak wiekszosc biologow...

  • biedronka24 28.04.04, 12:51
    i ta akurat mnie nie bawi.Kaganie nie masz w srodku nic interesujacego-
    przynajmniej dla mnie. Mam nadzieje ze slyszales o pojeciu badan nieinwazyjnych.
    Czy moze Lem o tym zapomnial? Moj maz lubi Lema. Ja troche ale wole optymistow.

    Wracajac do zwlok- jak sadzisz czym sie rozni anatomia od anatomii funkcjonalnej?:)
    To tylko takie pytanie bo podobno wiesz cos na ten temat.
    Jakbys zapomnial-to podpowiem- chodzi o popularne tu ´swiecenie´.
    Mam nadzieje ze wiesz tez ze masz dipolki w glowie. U ciebie najwyrazniej
    niewiele tej aktywnosci glownie w ukladzie limbicznym. W korze przedczolowej nie
    za bardzo. To moge dla Ciebie - tak na odleglosc.

    >
  • rajchman 28.04.04, 12:41
    Jak definiujesz szczescie i bycie szczesliwym?
  • biedronka24 28.04.04, 12:52
    rajchman napisała:

    > Jak definiujesz szczescie i bycie szczesliwym?

    Tak myslalam.
  • reichman 28.04.04, 13:00
    biedronka24 napisała: rajchman napisała:
    Jak definiujesz szczescie i bycie szczesliwym?
    - Tak myslalam.
    K: Jak cos wymyslisz, to sie z nami podziel tymi rewelacjami!
  • biedronka24 28.04.04, 13:03
    czy chodzi o zeznania ´putzfrau´ czy tez moze kogos innego. Bo ci ´fizyczni´ to
    o ile pamietam z Twoich interesujacych gdzieniegdzie wypowiedzi to sa wciaz
    szczesliwi. Ty zas jestes tym mniej oczywiscie z racji na twa nieszczesna ´nisze
    ekologiczna´.

  • biedronka24 28.04.04, 13:04
    ze jesli to jest faktycznie ´samofinansowanie´ to ja np Ci nie zaplace...
    Tak pragmatycznie rzecz ujmujac...
  • biedronka24 28.04.04, 13:06
    Mam dlugie nogi. Od stawu biodrowego do samej ziemi :)))
    Ale to Ci pewno nie pomoze.....

  • reichman 28.04.04, 13:29
    biedronka24 napisała: Mam dlugie nogi. Od stawu biodrowego do samej ziemi :)))
    Ale to Ci pewno nie pomoze.....
    K: Tak dlugie?
    www.classicbroads.com/312/13/pics/17.jpg
    (sorry for any offence, ale jak jestes taka jak ta pani bibliotekarka ze
    zdjecia, to ci wszystko wybaczam i blagam o randke, moze byc w bibliotece)...;)
  • biedronka24 28.04.04, 17:10
    to nie musisz naprawde zapewniac iz nic cie nie ogranicza.

    Jak widac subtelnosci teorii wzglednosci np w zakresie dlugosci nog- co jest
    stwierdzeniem prawdziwym dla mniej wiecej kazdego czlowieka i nikogo nie obraza
    to dla ciebie zbyt wiele.

    Jesli kogos obraziles to obawiam sie wszystkich tych, ktorzy przez moment
    chociaz potraktowali powaznie twoje twierdzenia.
    Miedzy tym ´wacpanna´a tym co tu zamiesciles rozrzut faktycznie duzy.
    Ciekawe czy miesci sie w twoim standardzie normalnosci ktory zezwala na zycie
    bez kastracji- ale to juz nie moj problem.

    Nie sadze by pan Jung ci sie klanial. Sadze raczej ze bylby toba zaciekawiony z
    czysto naukowego punktu widzenia.
  • Gość: Kagan IP: *.internetdsl.tpnet.pl 28.04.04, 18:22
    biedronka24 napisała: to nie musisz naprawde zapewniac iz nic cie nie
    ogranicza.
    K: Niebo gwiazdiste nademna, prawo moralne we mnie! Wiesz, kto to powiedzial?
    Dla ulatwienia - zaden biolog...

    - Jak widac subtelnosci teorii wzglednosci np w zakresie dlugosci nog- co jest
    stwierdzeniem prawdziwym dla mniej wiecej kazdego czlowieka i nikogo nie obraza
    to dla ciebie zbyt wiele.
    K: czyzbys miala krotkie a krzywe nozki, i masz kompleksy wzgl. ladniejszych
    pan?

    - Jesli kogos obraziles to obawiam sie wszystkich tych, ktorzy przez moment
    chociaz potraktowali powaznie twoje twierdzenia.
    K: O co ci znow chodzi?

    - Miedzy tym ´wacpanna´a tym co tu zamiesciles rozrzut faktycznie duzy.
    Ciekawe czy miesci sie w twoim standardzie normalnosci ktory zezwala na zycie
    bez kastracji- ale to juz nie moj problem.
    K: czemu chesz mnie okastrowac? Nie jestem ani pedalem, ani pedofilem, ani tez
    gwalcicielem! Wiecej tolerancji prosze!

    - Nie sadze by pan Jung ci sie klanial. Sadze raczej ze bylby toba zaciekawiony
    z czysto naukowego punktu widzenia.
    K: czemu nie? jestem ciekawym czlowiekiem! Ale wole klasyczna psychoanalize
    Freuda! :)

  • abstrakt2003 28.04.04, 18:14
    No chłopie, opoko racjonalizmu toś dał do pieca :)
    Jeśli to ma być merytoryczny argument w dyskuji to świnie mojego stryja powinny
    dawać wykłady z etykiety na twoim wydziale :)
    --
    Mente et malleo!
  • Gość: Kagan IP: *.internetdsl.tpnet.pl 28.04.04, 18:18
    Znow stac was, katoli, tylko na wulgarne argumenty ad personam?
    Nie macie nic do powiedzenia ad rem, to siedzcie cicho i iddzcie do spowiedzi,
    bo nagrzeszyliscie uczynkiem i mysla...;(
  • abstrakt2003 28.04.04, 18:29
    a kto tu jest wulgarny?
    Czy to czasem nie ty dałeś link do strony pornograficznej?
    --
    Mente et malleo!
  • Gość: Kagan IP: *.internetdsl.tpnet.pl 28.04.04, 18:26
    Miala byc tam pani bibliotekarka bez majtek, a wychodzi czasem pani w trakcie
    stosunku... No coz, jak to was obraza (dobrowolny sex miedzy doroslymi
    osobami), to nie mamy o czym mowic. Wasze zaklamanie nie zna granic, i
    wstydzicie sie najbardzoiej ludzkich czynnosci, takich jak heterosexualny sex!
    Za to pozwalacie swym dzieciom czytac opisy okrucienstw biblijnych, ale sex
    jest dla was wciaz tabu, bo tak wam powiedzieli zboczeni faceci w czarnych
    sukienkach... :(
  • abstrakt2003 28.04.04, 18:26
    Myślałem, że zajmujesz się fizyką subatomową. Ale i tak masz ciekawe zajęcie.
    P.S.
    Co do Kagana to myślę, że facet jest sfrustrowany (on jest taki mądry, oczytany
    i inteligentny, tyle wie i umie a nikt go nie docenia). Czy zwróciłaś uwagę na
    jego wypowiedź podważającą podstawowy instrument służący do oceny naukowców
    stosowany obecnie w nauce (liczba prac i cytowań) Jak na naukowca z takimi
    ambicjami jest to dość dziwna postawa (to tak jakby piłkarz nie akceptował
    zasad gry w piłkę nożną)

    --
    Mente et malleo!
  • Gość: Kagan IP: *.internetdsl.tpnet.pl 28.04.04, 18:32
    abstrakt2003 napisał: Myślałem, że zajmujesz się fizyką subatomową. Ale i tak
    masz ciekawe zajęcie.
    K: Biedronka i kwarki? Nie na jej katolicki rozumek... :(

    P.S. Co do Kagana to myślę, że facet jest sfrustrowany (on jest taki mądry,
    oczytany i inteligentny, tyle wie i umie a nikt go nie docenia). Czy zwróciłaś
    uwagę na jego wypowiedź podważającą podstawowy instrument służący do oceny
    naukowców stosowany obecnie w nauce (liczba prac i cytowań).
    - Oczywiscie! W nauce liczy sie JAKOSC, a nie ilosc! Ile prac opublikowal
    Newton czy Einstein, a ile wyrobnicy typu xiedza Hellera?

    - Jak na naukowca z takimi ambicjami jest to dość dziwna postawa (to tak jakby
    piłkarz nie akceptował zasad gry w piłkę nożną)
    K: Nie! Pilkarz akceptuje reguly, ale moze sie nie zgadac z konkerwtna decyzja
    sedziego. A mierzenie pracy naukowej iloscia publikacji to jak ocenianie
    sprintera na podstawie przebiegnietych kilometrow, a tymczasem liczy sie czas,
    w jakim przebiegnie on 100m czy 200m, a nie ile km przebiegl w ciagu roku...
    Nic nie rozumiecie, boscie katolicy rzymscy... :( Dla was Wojtyla to Bog, No
    comment... :(
  • biedronka24 28.04.04, 18:43
    i uczciwosc. Jak sie jest np uznanym profesorem to zwykle jest sie ostatnia
    osoba a nie pierwsza wsrod autorow.
    Biedronka i zapachy- jak najbardziej. Ale twoje watpliwosci, twoja estetyka,
    twoj problem.
    Reszty juz nie da sie nawet komentowac.
  • biedronka24 28.04.04, 18:39
    I mysle ze to Tomson w fatalaszkach naukowca :). Pozorant moze (ponoc tego slowa
    nie wypada wypowiadac na glos w Czechach) :).
    Fizyka subatomowa jest bardzo poetycka. Na pewno o wiele bardziej jak ta
    zwiazana z moja dziedzina. Zaluje ale nie mozna robic wszystkiego. Bardzo
    szanuje fizykow, ale ja nie jestem az tak zdyscyplinowana. Zreszta wielu fizykow
    sila rzeczy rzuca sie aktualnie na biologie z oczywistych powodow.
    Z moim zajeciem - dziekuje. Mnie sie podoba i to jest chyba dosyc wazne.
  • Gość: Kagan IP: *.internetdsl.tpnet.pl 28.04.04, 18:45
    biedronka24 napisała: I mysle ze to Tomson w fatalaszkach naukowca :).
    K: Who is "Tomson"? Moze "Thompson"?

    - Pozorant moze (ponoc tego slowa nie wypada wypowiadac na glos w Czechach) :).
    K: A to czemu?

    - Fizyka subatomowa jest bardzo poetycka. Na pewno o wiele bardziej jak ta
    zwiazana z moja dziedzina. Zaluje ale nie mozna robic wszystkiego. Bardzo
    szanuje fizykow, ale ja nie jestem az tak zdyscyplinowana. Zreszta wielu fizykow
    sila rzeczy rzuca sie aktualnie na biologie z oczywistych powodow.
    K: Ciekawe jak? Oni pracuja na zupelnie innymm poziomie, w innej skali.
    Inzynier od aparatury naukowej to jednak nie fizyk, choc czasem moze dostac
    Nobla z fizyki (ci co odkryli promieniweanie mikrofalowe z czasow Big Bang,
    np.)...

    - Z moim zajeciem - dziekuje. Mnie sie podoba i to jest chyba dosyc wazne.
    K: OK! Pozbadz sie tylko falszywego wstydu: twa ceepka i cale cialo jest OK,
    jesli uzywasz je zgodnie z przeznaczeniem... Zakladam oczywiscie, ze jestes w
    miare atrakcyjna i nie jestes np. lesbijka...
  • abstrakt2003 28.04.04, 19:06
    Z moim zajeciem - dziekuje. Mnie sie podoba i to jest chyba dosyc wazne.
    > K: OK! Pozbadz sie tylko falszywego wstydu: twa ceepka i cale cialo jest OK,
    > jesli uzywasz je zgodnie z przeznaczeniem... Zakladam oczywiscie, ze jestes w
    > miare atrakcyjna i nie jestes np. lesbijka...

    **************************************88
    I co to ma byś? Dyskusja na poziomie?
    Tyś chyba frustrat nie tylko naukowy ale i seksualny jest!!!
    --
    Mente et malleo!
  • Gość: kagan IP: *.internetdsl.tpnet.pl 28.04.04, 19:39
    abstrakt2003 napisał: Z moim zajeciem - dziekuje. Mnie sie podoba i to jest
    chyba dosyc wazne.
    K: OK! Pozbadz sie tylko falszywego wstydu: twa ceepka i cale cialo jest OK,
    jesli uzywasz je zgodnie z przeznaczeniem... Zakladam oczywiscie, ze jestes w
    miare atrakcyjna i nie jestes np. lesbijka...
    **************************************88
    I co to ma byś? Dyskusja na poziomie? Tyś chyba frustrat nie tylko naukowy ale
    i seksualny jest!!!
    K: To bylo do Biedronki, ktora sie wstydzi swego ciala i boi sie sexu...;(

  • abstrakt2003 28.04.04, 19:03
    proszę nie wypowiadać toż chyba wiesz że jestem poważniew uczulony na nie i
    grozi mi wstrząs :)))))))))
    ********************************
    Oj, chyba przesadzasz jednak Kagan to zupełnie inne zjawisko niż [...]
    [...] to totalny ignorant i cham. Kagan bywa chamski ale ignorantem nie jest
    (może jest toszkę arogancki)
    P.S.
    Sekcja (podobno robiłaś) coś obrzydliwego - ja bym nie dał rady :)
    --
    Mente et malleo!
  • biedronka24 28.04.04, 19:10
    to chyba bylo na pierwszym roku studiow :). Ach i jeszcze prusaka. Pod
    binokularem ma bardzo ladny uklad wydalniczy- widziales kiedys? To jak
    arcydzielo sztuki abstrakcyjnej :)
    Z zaby mielismy tylko nozke, wiec trudno to nazwac sekcja, poza gabkami bylo tam
    jeszcze pare innych zwierzatek ale najwiecej gotowych preparatow. Takich na
    szkielkach :).
    Specjalizuje sie w sekcjach na zywo- na materiale ludzkim- mam na mysli cios
    skalpela slownego. Oczywiscie znieczulenie nie wchodzi w gre. Kwik dotknietego
    ´pacjenta´ wystarcza za wszelka satysfakcje..
    W przerwach zjadam mozgi.....


    Abstrakcie- lepiej bys opowiedzial jak uratowac cytrusa przed chloroza :) albo z
    kolei zasuszeniem bo nie mam do niego reki :)
  • abstrakt2003 28.04.04, 19:22
    Za to na studiach szlify skał oglądałem pod mikroskopem w świetle spolaryzowany
    (musisz mi uwierzyć na słowo TAKICH BARW NIGDZE wcześniej ani później nie
    widziałem :)
    *********
    "w przerwach zjadam mozgi" he, he! czyżby krewna Hanibala :)))
    *********
    Mam "cytrusa" w domu i nie mam z nim żadnego kłopotu (dlatego ci nie doradzę :(
    Ale przejdź się na forum ogród- ktoś ci pomoże (ja już dopilnuję żeby ekspert
    udzielił odpowiedzi :)))
    Pozdrawiam :)
    --
    Mente et malleo!
  • biedronka24 28.04.04, 19:30
    gwalt :)
    Ja tak zgwalcilam kiedys mojego meza. Przeszkadzal mi w pracy wiec kazalam mu
    przejechac palcem po szafie (nie domowej- na szczescie), posadzilam przed
    mikroskopem i z tego co na palcu zrobilam preparat.
    O tym co tam zobaczyl do dzis opowiada- o wirach, uciekinierach, bezwzglednych
    mordercach robiacych wiry i lykajacych nieopacznie przeplywajacych gosci....
    Sprobuj - moze Ci sie spodoba.

    > Za to na studiach szlify skał oglądałem pod mikroskopem w świetle spolaryzowany
    >
    > (musisz mi uwierzyć na słowo TAKICH BARW NIGDZE wcześniej ani później nie
    > widziałem :)
    > *********
    .....................................
    Zawsze mialam slabosc do geologow. Chodzilam nawet na monograf z ammonitow i
    takich tam.
    ................................................................
    > "w przerwach zjadam mozgi" he, he! czyżby krewna Hanibala :)))
    ......................................................
    Najwyrazniej- ale tylko na potrzeby takich jak Kagan i wirtualnie..

    ............................................................
    > Mam "cytrusa" w domu i nie mam z nim żadnego kłopotu (dlatego ci nie doradzę :(
    > Ale przejdź się na forum ogród- ktoś ci pomoże (ja już dopilnuję żeby ekspert
    > udzielił odpowiedzi :)))
    > Pozdrawiam :)
    Dzieki to w koncu nie az TAK wazne. Mam jeszcze psa :)))))
    Ja tez pozdrawiam.
  • Gość: Kagan IP: *.internetdsl.tpnet.pl 28.04.04, 19:30
    abstrakt2003 napisał: Za to na studiach szlify skał oglądałem pod mikroskopem w
    świetle spolaryzowanym (musisz mi uwierzyć na słowo TAKICH BARW NIGDZE
    wcześniej ani później nie widziałem :)
    *********
    K: czemu mjialbym tobie wierzyc? bogiem jestes czy kaplanem?

    - "w przerwach zjadam mozgi" he, he! czyżby krewna Hanibala :)))
    *********
    Mam "cytrusa" w domu i nie mam z nim żadnego kłopotu (dlatego ci nie doradzę :(
    Ale przejdź się na forum ogród- ktoś ci pomoże (ja już dopilnuję żeby ekspert
    udzielił odpowiedzi :)))
    Pozdrawiam :)
    K: Nie na temat!
  • Gość: Kagan IP: *.internetdsl.tpnet.pl 28.04.04, 19:32
    biedronka24 napisała: to chyba bylo na pierwszym roku studiow :). Ach i
    jeszcze prusaka. Pod binokularem ma bardzo ladny uklad wydalniczy- widziales
    kiedys? To jak arcydzielo sztuki abstrakcyjnej :)
    K: Nie potrafie sie entuzjazmowac doopa karalucha - wole damskie...

    Z zaby mielismy tylko nozke, wiec trudno to nazwac sekcja, poza gabkami bylo ta
    m jeszcze pare innych zwierzatek ale najwiecej gotowych preparatow. Takich na
    szkielkach :).
    K: Sadysci! :(

    Specjalizuje sie w sekcjach na zywo- na materiale ludzkim- mam na mysli cios
    skalpela slownego. Oczywiscie znieczulenie nie wchodzi w gre. Kwik dotknietego
    ´pacjenta´ wystarcza za wszelka satysfakcje..
    W przerwach zjadam mozgi.....
    K: Zboczency... :(

    Abstrakcie- lepiej bys opowiedzial jak uratowac cytrusa przed chloroza :) albo
    z kolei zasuszeniem bo nie mam do niego reki :)
    K: Nie na temat!
  • Gość: Kagan IP: *.internetdsl.tpnet.pl 28.04.04, 19:35
    abstrakt2003 napisał: proszę nie wypowiadać toż chyba wiesz że jestem
    poważniew uczulony na nie i grozi mi wstrząs :)))))))))
    ********************************
    K: Chodzi wam o imie JHWEH, zabronione zydom?

    - Oj, chyba przesadzasz jednak Kagan to zupełnie inne zjawisko niż [...]
    K: ja nie jestem zydowskim bozkiem! Mozecie smialo wymawiac me imie!

    [...] to totalny ignorant i cham. Kagan bywa chamski ale ignorantem nie jest
    (może jest toszkę arogancki)
    K: ??? Podaj def. "chama"!

    Sekcja (podobno robiłaś) coś obrzydliwego - ja bym nie dał rady :)
    K: Aby robic sekcje trzeba byc zboczkiem (nekrofilem)... :(

  • biedronka24 28.04.04, 19:36
    Gość portalu: Kagan napisał(a):


    > K: Aby robic sekcje trzeba byc zboczkiem (nekrofilem)... :(


    Albo..........lekarzem :)
  • Gość: Kagan IP: *.internetdsl.tpnet.pl 28.04.04, 19:37
    Nie kazdy lekarz musi robic sekcje zwlok...
  • biedronka24 28.04.04, 19:38
    Gość portalu: Kagan napisał(a):

    > Nie kazdy lekarz musi robic sekcje zwlok...

    Czy uciekinier z pierwszego roku studiow?
  • biedronka24 28.04.04, 19:40
    anatomii jest ´zboczkiem´?
    Kagan - wez pigulke- ja nalegam...
  • biedronka24 28.04.04, 19:44
    sadze ze znakomita wiekszosc osob ktore ewentualnie przeczytaja te twoje kwiki
    Kaganie skloni sie ku temu iz definicja ´zboczka´ blizsza jest temu co ty
    uczniles- a mianowicie zamieszczaniu pornografii w dyskusji na temat nauki i wary.
    Z prostego powodu iz totalnie nie ufajac lekarzom skazana bylaby predzej czy
    pozniej na zaglade z powodu ataku wyrostka robaczkowego (na przyklad) lub
    zakazenia okoloporodowego.
  • Gość: Kagan IP: *.internetdsl.tpnet.pl 28.04.04, 19:51
    Znow ad personam?
    biedronka24 napisała: sadze ze znakomita wiekszosc osob ktore ewentualnie
    przeczytaja te twoje kwiki(sic) Kaganie skloni sie ku temu iz definicja
    ´zboczka´ blizsza jest temu co ty uczniles- a mianowicie zamieszczaniu
    pornografii w dyskusji na temat nauki i wiary.
    K: To, co ty uwazasz za "pornografie" (dosl. pisanie o prostytutkach) dla mnie
    jest pokazywaniem ludzi podczas relaxu... Zreszta link mial byc do niezbyt
    ubranej bibliotekarki, reszta to malfuction of proxy server...

    Z prostego powodu iz totalnie nie ufajac lekarzom skazana bylaby predzej czy
    pozniej na zaglade z powodu ataku wyrostka robaczkowego (na przyklad) lub
    zakazenia okoloporodowego.
    K: Ja jestem za zasada ograniczonego zaufania! Czasem tez musze isc do lekarza,
    ale wtedy dokladnie egzaminuje osobnika co do stanu jego wiedzy, zanim mu (jej)
    zaplace...

  • Gość: Kagan IP: *.internetdsl.tpnet.pl 28.04.04, 19:46
    Teraz je zastepuja na zachodzie modelami i symulacja komputerowa, bo sekcja to
    jednak profanacja ludzkich zwlok...
  • Gość: Kagan IP: *.internetdsl.tpnet.pl 28.04.04, 19:47
    I czemu chcesz ze mnie zrobic koniecznie wariata? Ze nie mam widzen na tle
    religijnym, jak ty?
  • Gość: Kagan IP: *.e-loko.pl 02.05.04, 16:57
    Teraz raczej tak - sadysta i tyle...
  • Gość: Kagan IP: *.internetdsl.tpnet.pl 28.04.04, 19:42
    Nie! Nie bawi mnie leczenie, bo znam zbyt dobrze ograniczenia medycyny, i woem,
    ze najwiecej pacjentow to ludzie starsi, a wiec niezbyt estetyczni i smierdzacy
    (oczywiscie nie ze swojej winy)... A dentysta to tez troche i sadysta... :(
  • biedronka24 28.04.04, 19:59
    Gość portalu: Kagan napisał(a):

    > Nie! Nie bawi mnie leczenie, bo znam zbyt dobrze ograniczenia medycyny, i woem,
    >
    > ze najwiecej pacjentow to ludzie starsi, a wiec niezbyt estetyczni i smierdzacy
    >
    > (oczywiscie nie ze swojej winy)... A dentysta to tez troche i sadysta... :(
    ...............................................
    W koncu to ty ubolewales nad swoim wiekiem - ba mowiles nawet do mnie ´dziecko´ :).
    Nie oswiecaj tak wszystkich bo moga ci uwierzyc i nie bedziesz mogl nikomu
    zaprezentowac przepastnego dna swojego poczucia estetyki.
  • Gość: Kagan IP: *.internetdsl.tpnet.pl 28.04.04, 20:05
    To ty sie raczej tu reklamujesz i popisujesz znajomoscia laciny...
    Gość portalu: Kagan napisał(a): > Nie! Nie bawi mnie leczenie, bo znam zbyt
    dobrze ograniczenia medycyny, i wiem, ze najwiecej pacjentow to ludzie starsi,
    a wiec niezbyt estetyczni i smierdzacy (oczywiscie nie ze swojej winy)... A
    dentysta to tez troche i sadysta... :
    ...............................................
    W koncu to ty ubolewales nad swoim wiekiem - ba mowiles nawet do mnie ´dziecko´
    :).
    K: Nie jestem starcem, ale tez i nie jestem juz mlodzieniaszkiem...

    Nie oswiecaj tak wszystkich bo moga ci uwierzyc i nie bedziesz mogl nikomu
    zaprezentowac przepastnego dna swojego poczucia estetyki.
    K: Znow ad personam?



  • lolita10 27.04.04, 18:54
    reichman napisał:

    < Einstein jest tez
    > czesto uwazany za matematyka,

    Czy moglbyc podac przez kogo?

    w naistotniejszych sprawach korzystal z pomocy kolegow
    lub tak jak w przypadku matematyki Riemanna - z gotowcow...

    Czy nie obrazasz troche matematykow?

    Lola
  • reichman 27.04.04, 19:09
    lolita10 napisała:
    reichman napisał: Einstein jest tez czesto uwazany za matematyka,
    - Czy moglbyc podac przez kogo?
    K: Chyba nawet przez Enc. Britannica. Widzisz: on byl w 100% fizykiem-
    teoretykiem, a ta posluguje sie w bardzo wyrafinowany sposob jezykiem
    matematyki... Zreszta popytaj expertow!

    - w naistotniejszych sprawach korzystal z pomocy kolegow
    lub tak jak w przypadku matematyki Riemanna - z gotowcow...
    K: To mozna zarzucic kazdemu fizykowi po Newtonie - tylko wielki Newton nie
    mial owych "gotowcow" - wszystko musial stworzyc prawie od zera (np. analize
    matematyczna). Einstein zas sporo wzial od jego profesora z Zurichu, Hermanna
    Minkowskiego (nazwisko wskazuje na polskie pochodzenie)...

    - Czy nie obrazasz troche matematykow?
    K: NIE! Nie sadze, aby mieli powody do obrazy... Zreszta wole fizykow, jako
    ludzi bardziej trzezwo stapajacych po ziemii! Ale to juz kwestia gustu! ;)
    Pozdr.
    PS: Nie mam dzis czasu na wiecej odpowiedzi!
  • lolita10 27.04.04, 19:36
    reichman napisał:

    > lolita10 napisała:
    > reichman napisał: Einstein jest tez czesto uwazany za matematyka,
    > - Czy moglbyc podac przez kogo?
    > K: Chyba nawet przez Enc. Britannica.

    Chyba czy napewno? moze zechcesz to sprawdzic?

    <Widzisz: on byl w 100% fizykiem-
    > teoretykiem, a ta posluguje sie w bardzo wyrafinowany sposob jezykiem
    > matematyki... Zreszta popytaj expertow!
    >
    > - w naistotniejszych sprawach korzystal z pomocy kolegow
    > lub tak jak w przypadku matematyki Riemanna - z gotowcow...
    > K: To mozna zarzucic kazdemu fizykowi po Newtonie - tylko wielki Newton nie
    > mial owych "gotowcow" - wszystko musial stworzyc prawie od zera (np. analize
    > matematyczna). Einstein zas sporo wzial od jego profesora z Zurichu, Hermanna
    > Minkowskiego (nazwisko wskazuje na polskie pochodzenie)...
    >
    > - Czy nie obrazasz troche matematykow?
    > K: NIE! Nie sadze, aby mieli powody do obrazy... Zreszta wole fizykow, jako
    > ludzi bardziej trzezwo stapajacych po ziemii! Ale to juz kwestia gustu! ;)

    Odpowiem Ci tak, jak Ty biedronce24, pamietasz?

    > > biedronka24 napisała: Nie przepadam za ´naukami politycznymi´. To nie kwestia
    > > wiary drogi Kaganie tylko gustow :).
    > K: Nic dziwnego, jestes przeciez przesadna... :(
    Nic dziwnego, przeciez jestes przesadny.. .:(

    > Pozdr.
    Ja rowniez

    > PS: Nie mam dzis czasu na wiecej odpowiedzi!
    Nie szkodzi.
    Na pewno odpiszesz.

    Lola

    p.s. Serdeczne pozdrowienia dla biedronki24!!!
    Czytalam Cie, droga biedronko z ogromna frajda.
  • rajchman 28.04.04, 08:27
    reichman napisał: Einstein jest tez czesto uwazany za matematyka,
    - Czy moglbyc podac przez kogo?
    K: Chyba nawet przez Enc. Britannica.
    - Chyba czy napewno? moze zechcesz to sprawdzic?
    K: Czy to az tak wazne? Fizyk teoretyczny musi byc z def. b. dobrym
    matematykiem - jak tego nie rozumiesz to znaczy, ze nie masz pojecia o fizyce...
    Widzisz: on byl w 100% fizykiem-teoretykiem, a ta posluguje sie w bardzo
    wyrafinowany sposob jezykiem matematyki... Zreszta popytaj expertow!

    - w naistotniejszych sprawach korzystal z pomocy kolegow lub tak jak w
    przypadku matematyki Riemanna - z gotowcow...
    K: To mozna zarzucic kazdemu fizykowi po Newtonie - tylko wielki Newton nie
    mial owych "gotowcow" - wszystko musial stworzyc prawie od zera (np. analize
    matematyczna). Einstein zas sporo wzial od jego profesora z Zurichu, Hermanna
    Minkowskiego (nazwisko wskazuje na polskie pochodzenie)...

    - Czy nie obrazasz troche matematykow?
    K: NIE! Nie sadze, aby mieli powody do obrazy... Zreszta wole fizykow, jako
    ludzi bardziej trzezwo stapajacych po ziemii! Ale to juz kwestia gustu! ;)

    Odpowiem Ci tak, jak Ty biedronce24, pamietasz?
    biedronka24 napisała: Nie przepadam za ´naukami politycznymi´. To nie kwestia
    wiary drogi Kaganie tylko gustow :).
    K: Nic dziwnego, jestes przeciez przesadna... :(
    - Nic dziwnego, przeciez jestes przesadny.. .:(
    K: ja? ktory zwalczam przeady religine? zachowaj nieco uczciwosci w dyskusji!
  • lolita10 28.04.04, 14:51
    rajchman napisała:

    > reichman napisał: Einstein jest tez czesto uwazany za matematyka,
    > - Czy moglbyc podac przez kogo?
    > K: Chyba nawet przez Enc. Britannica.
    > - Chyba czy napewno? moze zechcesz to sprawdzic?
    > K: Czy to az tak wazne?

    Wazne, poniewaz jesli cos wypowiadasz ad hoc,
    to lepiej sprawdz, bo inaczej wyglada na to,
    zemowisz co Ci slina na jezyk przyniesie.
    Jesli uzywasz argumentow, to niech beda one prawdziwe,
    a nie >nie wiadomo jakie< i niesprawdzone.

    Fizyk teoretyczny musi byc z def. b. dobrym
    > matematykiem - jak tego nie rozumiesz to znaczy, ze nie masz pojecia o fizyce..

    Niestety, tylko czesciowo masz racje. Na przyklad:
    Matematycy zajmujacy sie geometria algebraiczna
    badali przestrzenie podobne do przestrzeni Calabiego-Yau
    z powodow czysto matematycznych na dlugo przed
    odkryciem teorii strun. A teoria strun zostala odkryta przypadkowo.
    Fizyk (Venecjano) poszukujac pewnych rozwiazan
    natknal sie na funkcje beta, stworzona w XiX wieku
    przez matematyka L.Eulera. Zaskoczylo go to, ze ma ona
    prawie wszystkie wlasnosci, jakie potrzebne sa do oddzialywania
    czastek elementarnych.
    Takich przykladow istnieje mnostwo, kiedy wybitni fizycy,
    zeby dokonywac wielkich odkryc, wspolpracowac musza z matematykami!

    > Widzisz: on byl w 100% fizykiem-teoretykiem, a ta posluguje sie w bardzo
    > wyrafinowany sposob jezykiem matematyki... Zreszta popytaj expertow!
    >
    > - w naistotniejszych sprawach korzystal z pomocy kolegow lub tak jak w
    > przypadku matematyki Riemanna - z gotowcow...
    > K: To mozna zarzucic kazdemu fizykowi po Newtonie - tylko wielki Newton nie
    > mial owych "gotowcow" - wszystko musial stworzyc prawie od zera (np. analize
    > matematyczna). Einstein zas sporo wzial od jego profesora z Zurichu, Hermanna
    > Minkowskiego (nazwisko wskazuje na polskie pochodzenie)...
    >
    > - Czy nie obrazasz troche matematykow?
    > K: NIE! Nie sadze, aby mieli powody do obrazy... Zreszta wole fizykow, jako
    > ludzi bardziej trzezwo stapajacych po ziemii! Ale to juz kwestia gustu! ;)


    > Odpowiem Ci tak, jak Ty biedronce24, pamietasz?
    > biedronka24 napisała: Nie przepadam za ´naukami politycznymi´. To nie kwestia
    > wiary drogi Kaganie tylko gustow :).
    > K: Nic dziwnego, jestes przeciez przesadna... :(
    > - Nic dziwnego, przeciez jestes przesadny.. .:(
    > K: ja? ktory zwalczam przeady religine? zachowaj nieco uczciwosci w dyskusji!

    Odwolujesz sie do uczciwosci w dyskusji?
    Nie zartuj, przeciez to Ty jestes specem od robienia nieuczciwych
    unikow i zarzucania INNYM tego, co sam w sobie negujesz i
    czego sie wypierasz. A wypierasz ze swojego EGO do CIENIA
    (podswiadomosci) wszystkie swoje cechy, ktorych tak nie znosisz u innych.
    Dlatego, niestety, nie zdajesz sobie sprawy, ze tak naprawde jestes
    bardzo religijny i wyjatkowo przesadny. Zaslepia Cie zas nienawisc do tego,
    co sam w sobie negujesz, a jest czescia Ciebie.

    Owszem, religijne przesady zwalczasz. Ale sam jestes typowym
    reprezentantem czlowieka wielce przesadnego.
    Tylko nie pisz, ze Cie atakuje. Nie. Stwierdzam fakty i wyciagam logiczne wnioski.

    Pozdrawiam