Dodaj do ulubionych

25 rocznica katastrofy w Czarnobylu

26.04.11, 00:23
Była to największa katastrofa w historii energetyki jądrowej i jedna z największych katastrof przemysłowych XX wieku. Razem z awarią elektrowni jądrowej Fukushima I została zakwalifikowana do siódmego, najwyższego stopnia w skali INES.

W wyniku awarii skażeniu promieniotwórczemu uległ obszar od 125 000 do 146 000 km2 terenu na pograniczu Białorusi, Ukrainy i Rosji, a wyemitowana z uszkodzonego reaktora chmura radioaktywna rozprzestrzeniła się po całej Europie. W efekcie skażenia ewakuowano i przesiedlono ponad 350 000 osób.

Dokładnie za godzinę dokładnie takiej samej nocy dokładnie 25 lat temu
przed godziną 01:23:40 centralny system kontrolny nie zarejestrował żadnych zmian parametrów, ale już w ciągu trzech sekund moc reaktora wzrośnie do 530 MW, a o godzinie 01:23:47, w siedem sekund po rozpoczęciu procedury wygaszania, moc cieplna osiągnie
30 000 MW, niemal dziesięciokrotnie przekraczając normalny poziom
.


Dziś uważa się że faza ta była równoważna z miniwybuchem jądrowym o mocy od 0,1 do 100 kT. Wyzwolona w kilka sekund olbrzymia ilość ciepła spowodowała resztę - wybuch pary, wodoru i zapalenie się grafitu, który dymił jeszcze całe dnie.

--
Co stało się z ludźmi którzy zaufali ich liderom i poszli
czyścić teren wokół reaktora? Każdy z nich, pozostawiony z własnym
rakiem, wie, że kiedy umrze, oficjalna liczba ofiar śmiertelnych
ciągle pozostanie ta sama... 31 !!! [E.F.]
zmarło ich już 60 000 - Panorama TV 26IV2010
forum.gazeta.pl/forum/w,904,110596844,110596844,Dzien_w_ktorym_wybuchl_Czarnobyl.html
Edytor zaawansowany
  • pomruk 26.04.11, 00:50
    Równoważne z wybuchem jądrowym o mocy do... 100 kiloton TNT? Człowieku, czy ty w ogóle rozumiesz, co mówisz? To może bomba o sile 10 megaton potrafi... wyrwać drzewo z korzeniami?
  • bonobo44 26.04.11, 01:26
    (tam chyba powinno być od 0,1 do 1 kT, chociaż gdy się rozciągnie na 7 sekund
    to co w zwykłym wybuchu jądrowym trwa mikrosekundy... muszę to przeliczyć)

    Miedwiediew o Czarnobylu i Fukushimie: "Trzeba mówić prawdę"
    rik, PAP
    25.04.2011 aktualizacja: 2011-04-25 17:00



    <<Za główną lekcję, jaka płynie z katastrof w elektrowniach atomowych w Czarnobylu i Fukushimie, prezydent Rosji Dmitrij Miedwiediew uznał "potrzebę mówienia prawdy". Tę opinię wyraził w przeddzień 25-lecia eksplozji w ukraińskiej elektrowni.

    http://bi.gazeta.pl/im/6/9389/z9389866N,Dmitrij-Miedwiediew.jpg
    Fot. Dmitry Astakhov AP
    Dmitrij Miedwiediew

    Władze radzieckie przez pewien czas ukrywały, co się naprawdę stało w Czarnobylu, gdzie 26 kwietnia 1986 roku doszło do najtragiczniejszej katastrofy w historii energetyki jądrowej.

    Miedwiediew, który wybiera się we wtorek do Czarnobyla na obchody rocznicy katastrofy, odznaczył w poniedział na Kremlu Medalem Męstwa 16 osób, które uczestniczyły w likwidacji następstw tej katastrofy.


    "Nieodpowiedzialnym" nazwał prezydent Rosji zachowanie władz ZSRR po katastrofie w Czarnobylu. - Państwo nie od razu znalazło w sobie odwagę, by przyznać, co się stało - przypomniał Miedwiediew podczas ceremonii wręczenia nagród. Podzielił się przy okazji własnymi wspomnieniami z roku 1986, mówiąc, że "informacja o katastrofie znalazła się, najpewniej w gazecie "Prawda", na ostatniej stronie drobnym drukiem".

    - Główna lekcja to konieczność mówienia prawdy ludziom, bo świat jest tak bardzo wrażliwy i my jesteśmy tak bardzo zależni jedni od drugich, że wszelkie próby ukrywania prawdy, niemówienia wszystkiego (...) kończą się tragediami - powiedział Miedwiediew.

    Władze radzieckie, na których czele stał wówczas Michaił Gorbaczow, poinformowały o katastrofie dopiero, gdy Szwecja zaalarmowała świat 28 kwietnia o chmurze radioaktywnej.>>

    --
    http://bi.gazeta.pl/im/1/9493/z9493401H,Protestujacy-w-Grohnde-w-Niemczech.jpg
    144 tys. osób protestowało we Francji i Niemczech przeciwko atomowi w przeddzień tej tragicznej rocznicy
  • pomruk 26.04.11, 01:37
    Kilotony i megatony TNT to nieformalne jednostki energii, nie mocy. Czas ma niewiele do rzeczy. Nawet gdyby kolejno w ciągu kilku sekund wybuchło 100 000 ton trotylu, z całej elektrowni pył by nie pozostał. To równoważnik pół miliona dużych bomb lotniczych. Nieważne, czy spadałyby w to miejsce przez sekundę czy przez godzinę...
  • bonobo44 26.04.11, 01:46
    dobranoc, pomruk
    jutro, a własciwie dziś też będzie dzień
    przyjrzymy się wtedy tej pracy dokładniej
    utro wieczera mudriennieje, o czym świadczą nocne wydarzenia tamtego feralnego dnia
    --
    Fukushima - kronika dzień po dniu
  • bonobo44 26.04.11, 10:28
    Z plastikiem jest tak, że działa najsilniej na punkt największego oporu, ale już z trotylem i prochem - niekoniecznie.
    Proch spala się "bezproblemowo" na wolnym powietrzu.
    Trotyl lany, w przeciwieństwie do prasowanego, pali się – pod wpływem płomienia – nie detonuje.
    Podobnie może być z przedłużoną detonacją atomową.
    Gdy już w naturalny sposób usunęła najbardziej podatną przeszkodę, wnętrze reaktora spoglądało otwartym okiem w gwiazdy.
    A sama konstrukcja zaczęła przez kolejne sekundy działać jak gigantycznej mocy silnik jądrowy (typu NERVA) z tym, ze medium napędzajacym nie był wodór,
    a bezpośrednio samo paliwo reaktora i co tylko się nawinęło. To ono ulegało odparowaniu i wyrzucaniu przez otwartą dyszę tego "silnika jądrowego", dopóki go wystarczyło w miejscu
    (reakcja miała przebieg lokalny), w którym reakcja łańcuchowa rozwinęła się wybuchowo.

    http://www.astronautix.com/graphics/z/znerva.jpg
    to tak jakby ta miniaturka takiego silnika z tego filmiku zupełnie wyrwała się spod kontroli...

    To był ponoć najpiękniejszy fajerwerk, jaki (wg ich relacji) naoczni (nieżyjący już) świadkowie widzieli w swoim życiu.


    (tzw. równoważnik trotylowy wybuchu jądrowego, dla którego przyjmuje się 1 t TNT = 109 cal = 4,184×109 J).
    --
    Fukushima - kronika dzień po dniu
  • bonobo44 26.04.11, 10:44
    i wszystko jasne
    www.springerlink.com/content/d71710g0012116x4/fulltext.pdf
    6 x 10^15 J/4x10^9J=1,5 x 10^6=1500 kT=1,5 MT - na tyle ocenili autorzy górną moc mozliwą do uzyskania dla całego paliwa reaktora

    ponieważ rzeczywista skala eksplozji została oceniona na 10 t TNT
    oceniają, że chwilowe uwolnienie energii jądrowej zaszło lokalnie,
    a w proces atomowego wybuchu zaangażowane było od 0,01 do 0,1% całkowitej masy dostępnego w czarnobylskim reaktorze paliwa jądrowego
    --
    Fukushima - kronika dzień po dniu
  • pomruk 26.04.11, 11:34
    A więc 10 ton TNT, czyli 0,01 kilotony, a nie 0,1 - 100 kT. Wartość od 10 do 10 000 razy mniejsza :) Co to w ogóle znaczy "chwilowe uwolnienie energii jądrowej zaszło lokalnie?". Pręty paliwowe uwalniają energię jądrową stale, w calej swej objętości. O "atomowym wybuchu" takim jak w bombie atomowej nie ma nawet mowy - to fizycznie niemożliwe.
  • bonobo44 26.04.11, 13:06
    a ty swoje... piszą ci czarno na białym jaka część masy wzięła udział wybuchowo w reakcji łańcuchowej, a ty swoje... wiesz, ile to jest 0,001 masy całkowitego wsadu paliwa do reaktora?

    wszystko co "statystycznie możliwe" jest "fizycznie mozliwe" w przypadku stopienia się rdzenia
    szczęście, że to było tylko 0,1% masy paliwa, a nie np 5-15% (co również jest statystycznie realne acz dużo mniej prawdopodobne) - rozpirzyło by to wszystko wówczas z siłą 0,5-1,5 kT
    --
    Fukushima - kronika dzień po dniu
  • pomruk 26.04.11, 14:11
    A nie zwróciłeś uwagi, ze cytujesz jeden z 50 000 artykułów, bardzo wątpliwy, na temat wydarzeń w Czernobylu i w 49 999 piszą co innego? Co do pierwszego z dwu wybuchów panuje zgodność - było to wybuchowe rozprężanie pary wodnej. Co do drugiego, za przyczyny podaje sie najczęściej wybuch mieszaniny wodoru z tlenem, wodoru z tlenkiem węgla itd. Zaś zródłem promieniowania był przede wszystkim wielodniowy pożar grafitu (moderatora). A nie wybuch jądrowy - o tym wiedzieli nawet nasi naukowcy, kiedy jeszcze Rosjanie się nie przyznali - po prostu po składzie izotopowym zanieczyszczeń potrafili rozpoznac co się stało...
  • bonobo44 26.04.11, 15:05
    podaj adresy 2 z tych 50 000 artykułów naukowych, w których "piszą co innego"...
    niewątpliwie w takim ich morzu znajdą się ze dwa dostępne w arXiv.org... czekam...

    co do przyczyn zaistnienia sytuacji umożliwiającej "wybuchowe rozprężanie pary wodnej (...)
    i wybuch mieszaniny wodoru z tlenem" też się wypowiada któryś z owych 50 000 artykułów naukowych?

    --
    Fukushima - kronika dzień po dniu
  • pomruk 26.04.11, 20:05
    Najwyraźniej nie wiesz, że w Czernobylu doszło do dwu eksplozji. Pierwsza była eksplozją pary wodnej - niczym wybuch kotła parowego. Żadne z dostępnych mi źródeł nie poddajw w wątpliwość przyczyny pierwszej eksplozji. Druga natomiast miała bardziej zagadkową naturę. Najprawdopodobniej głównym jej źródłem był wybuch wodoru. Wodór wydzielać sie MUSI zarówno przy oddziaływaniu pary wodnej na rozgrzany cyrkon, jak też wydzielać się MUSI przy kontakcie rzżarzonego węgla (grafitu) z perą wodna. Ta drugą reakcje znajdziesz nawet w podręcznikach licealnych (hasło: gaz syntezowy). O tym, ze powstajacy wodór lub mieszanka wybucha w mieszaninie z tlenem wiadomo raczej "od dawna". Zresztą znasz też wydarzaenia w Fukushimie - po co więc zdziwienie? Co do "ekplozji jadrowej" to jest ona w reaktorze jądrowym niemożliwa. Jeśli masz na myśli przemiany jądrowe, które dały taki a nie inny stosunek izotopów ksenonu, to po prostu stwierdze, że nie każda jądrowa reakcja jest opisywana jako "wybuch atomowy" w takim sensie, w jakim wybucha bomba atomowa. Nawet reakcja łańcucjowa po przekroczeniu masy/gęstosci krytycznej uranu NIE jest opisywana jako wybuch atomowy, dla uniknięcia nieporozumień - patrz pierwszy śmiertelny wypadek w Los Alamos z przekroczeniem masy krytycznej. Używa się tu raczej sformułowania "nuclear transient" albo "nuclear excursion" właśnie dla odróżnienia od mechanizmu wybuchu jądrowego.
  • pomruk 26.04.11, 20:08
    Aha, w literaturze dotyczącej Czernobyla NIE będe sie grzebał - troszke za dużo tego jest jak na mój ograniczony czas, przynajmniej dziś, sorry. Moze Ty podaj artykuł w arxiv, w którym zaprzeczają tezie, że pierwszy wybuch był rozpreżaniem się pary po awarii chłodzenia?
  • bonobo44 26.04.11, 22:18
    jakoś ci przestaję wierzyć w te 50 tys., nawet w pół takiej pracy... ja mam czas... ja poczekam...
    --
    Fukushima - kronika dzień po dniu
  • jack79 26.04.11, 17:42
    wybuch jądrowy tak po prostu jest niemożliwy, bo trzeba gwałtownie w ułamku sekundy przekroczyć masę krytyczną (to jest największy problem przy produkcji ładunków jadrowych)
    jeśli nie zrobisz tego odpowiednio szybko materiał rozszczepialny stopi się a później odparuje
    w bombie atomowej wystarczy minimalny błąd, opóźnienie jednego z elementów, niedoskonałość powierzchni jednego z elementów by zamiast wybuchu rdzeń atomowy zamienił się w radioaktywną breję
  • bonobo44 26.04.11, 22:24
    jack79 napisał:

    > wybuch jądrowy tak po prostu jest niemożliwy

    jeden jeszcze nie skończył, a już drugi to samo... piszą ci czarno na białym jaka część masy wzięła udział wybuchowo w reakcji łańcuchowej, a ty swoje... wiesz, ile to jest 0,001 masy całkowitego wsadu paliwa do reaktora ulegająca przemianie w jądrowej reakcji łańcuchowej w mniej niż 7 sekund?

    wszystko co "statystycznie możliwe" jest "fizycznie mozliwe" w przypadku stopienia się rdzenia ...
    szczęściem w nieszczęściu było, że to tylko 0,1% masy paliwa, a nie np 5-15% (co również jest statystycznie realne, acz dużo mniej prawdopodobne) - rozpirzyło by to wszystko wówczas z siłą 0,5-1,5 kT a nie 0,01-0,1
    --
    Fukushima - kronika dzień po dniu
  • jack79 26.04.11, 22:44
    > jeden jeszcze nie skończył, a już drugi to samo... piszą ci czarno na białym ja
    > ka część masy wzięła udział wybuchowo w reakcji łańcuchowej, a ty swoje... wies
    > z, ile to jest 0,001 masy całkowitego wsadu paliwa do reaktora ulegająca przemi
    > anie w jądrowej reakcji łańcuchowej w mniej niż 7 sekund?

    to jest tylko wydzielenie energii a nie wybuch
    ciężko nazywac coś co trwa 7 sekund wybuchem
    jak podpalę gazetę i ona się spali w 7 sekund to będzie wybuch?


    > szczęściem w nieszczęściu było, że to tylko 0,1% masy paliwa, a nie np 5-15%

    5-15% to nie ma w bombach jądrowych właśnie dlatego że większość rdzenia nie zdąży uczestniczyć w rekacji jądrowej gdyż zdążyła wcześniej odparować na skutek już wydzielonej energii

    > o również jest statystycznie realne, acz dużo mniej prawdopodobne) - rozpirzyło
    > by to wszystko wówczas z siłą 0,5-1,5 kT a nie 0,01-0,1

    można mówić o ilości wydzielonego ciepła, restza to nadużycie
    to tak jak powiem
    spaliłem w 7 sekund gazete co wywołało wybuch o mocy 0,00000000001 kT TNT


  • bonobo44 27.04.11, 00:46
    taak.... zapomniałes tylko dodać, ze ta twoja "gazeta" to jakieś 50 kg wzbogaconego paliwa jądrowego... które przereagowało gwałtownie gdzieś w trakcie tych 7 sekund - mogło to być równie dobrze pół sekundy i pół ms... że wyzwolone ciepło ogrzało wybuchowo stopiony rdzeń, który częściowo odparował w tym wybuchu, co szczęśliwie przerwało jądrwą reakcję łańcuchową zupełnie jak to ma m-ce w zwyklych bombach atomowych o duzo wiekszej niż 0,1% efektywności ... - cała reszta efektów to były konsekwencje (w pełni analogiczne do konsekwencji fali cieplnej i uderzeniowej zwykłej bomby atomowej)... cóż dziwnego, że woda też gewałtownie odparowała, a nawet zdysocjowała, powodując wtórne wybuchy...
    --
    Fukushima - kronika dzień po dniu
  • bonobo44 09.05.11, 21:25
    2% z owych 50 kg (czyli 1 kg) stanowił czysty U235... kilogram U235 w czasie poniżej 7 sekund w całości rozszczepiony w reakcji łańcuchowej

    to tak, jakby 5 kg bomba z Hiroshimy wybuchła z efektywnością 20% w przedłużonej do góra kilku sekund detonacji

    --
    Fukushima - kronika dzień po dniu
  • bonobo44 26.04.11, 01:24
  • bonobo44 26.04.11, 15:26
    Beata Łabutin. W tekście wykorzystano opracowanie "Mapy radioekologiczne Polski", wydane przez PIG2011-04-24, ostatnia aktualizacja 2011-04-26 11:53

    <<.Stężenie cezem w miejscu tzw. anomalii opolskiej jest dwadzieścia razy wyższe niż w innych rejonach kraju! - raportuje 25 lat temu Państwowy Instytut Geologiczny po awarii w Czarnobylu. Jakie są tego skutki dziś - zbadał opolski naukowiec

    Jest 26 kwietnia 1986 roku. Katastrofa w elektrowni atomowej na Ukrainie wydarzyła się kilka godzin temu. Chmura radioaktywna znad Czarnobyla już do nas wędruje. Chaos informacyjny sprawia, że nie wiemy, jak prędko i czy w ogóle dotrze nad terytorium Polski, jak silne będzie skażenie.

    Szczątkowe informacje sprawiają, że ludzie na wszelkie sposoby chcą się zabezpieczyć przed niebezpieczeństwem, o którego skali na razie nie mają żadnego wyobrażenia. Nie wierzą, że krystaliczne - wydawałoby się - powietrze im nie zaszkodzi. Komitet Centralny PZPR decyduje o podawaniu Polakom płynu Lugola. Dzieci dostają go w szkołach od higienistek, do których czekają w długich kolejkach. Znajomi, którzy zdobyli płyn od zaprzyjaźnionych aptekarzy, podrzucają go sąsiadom i kolegom z pracy. Plotkom i spekulacjom nie ma końca.

    http://bi.gazeta.pl/im/5/9494/z9494355X.jpg

    Dlaczego nas tak napromieniowało

    Siedem lat później Państwowy Instytut Geologiczny podjął próbę zbadania obszaru Polski pod kątem skażenia radioaktywnego. Za pomocą specjalnych przenośnych urządzeń przeprowadzono pomiary w dwudziestu tysiącach punktów w terenie.

    Wyniki badania - po przetworzeniu przez program komputerowy - naniesiono na mapę Polski.

    Na zielonej płachcie (im kolor bardziej zielony, tym skażenie mniejsze) żółto zajaśniała Opolszczyzna, na czerwono, najciemniej w całym kraju - niewielki obszar pomiędzy Niemodlinem a Nysą, jak się okazało, najbardziej skażony: dwadzieścia razy mocniej niż inne miejsca. Dwa lata później zweryfikowano te badania; wyniki się potwierdziły.

    Taki niekorzystny dla Polski i Opolszczyzny scenariusz to efekt cyrkulacji powietrza w dniach po awarii, która sprawiła, że chmura znad Czarnobyla, początkowo kierująca się nad Białoruś, później rozczłonkowała się, skręcając jedną objętością nad Skandynawię, a drugą na południowy zachód, potem częściowo rozpierzchła się i łukiem przedostała się nad Polskę.

    - Jako że chmura była ciężka i grawitacyjnie opadała, to przy południowej granicy naszego kraju prawdopodobnie w dużej objętości zatrzymały ją Sudety. Chmura nie zdołała się już w całości przedostać dalej i sporo skażonego pyłu opadło głównie na terytorium Opolszczyzny, tym bardziej że wtedy, jak donoszono, w tych okolicach spadł deszcz - mówi prof. Andrzej Tukiendorf, statystyk medyczny i epidemiolog z Politechniki Opolskiej.

    Kilka tysięcy km kw. anomalii

    Jak czytamy w raporcie Państwowego Instytutu Geologicznego, w ciągu pierwszych 30 godzin po awarii masy skażonego powietrza przesuwały się z Czarnobyla w kierunku północno-zachodnim i nie objęły obszaru Polski. Dowodem na to są bardzo niskie skażenia we wschodniej części dawnych województw suwalskiego i białostockiego.



    W następnych dniach po 27 kwietnia kierunek przemieszczania się chmury zmienił się na bardziej zachodni i dotarł nad obszar Polski. Z danych wynika, że skażone powietrze dotarło na teren Polski przez Podlasie. Następnie masa powietrza wędrowała przez wschodnią część Mazowsza, dotarła na Pojezierze Olsztyńsko-Mrągowskiego. Zmiana warunków meteorologicznych spowodowała kolejną zmianę kierunku przesuwania się chmury - na południowo-zachodni.

    30 kwietnia i 1 maja sięgnęła ona nad południowo-zachodnie obszary Polski, Czechy i południowe Niemcy, powodując na całym tym terenie znaczne skażenia cezem. Ich wielkość zależy od lokalnych warunków pogodowych, jakie tam wówczas panowały, zwłaszcza opadów.

    Na Opolszczyźnie wielkość koncentracji cezu osiągnęła w niektórych miejscach blisko 100 kilobekereli na metr kwadratowy powierzchni, podczas gdy w Bawarii już tylko ok. 40.

    Jak wynika z badań PIG, średnie stężenie cezu na terenie Polski po awarii w Czarnobylu wynosiło 4,67 kBq na m kw. W miejscu tzw. anomalii opolskiej - bo obecność takiej stwierdzili badacze - stężenie wyniosło miejscami 96 kBq na m kw., było więc dwadzieścia razy wyższe niż w innych rejonach kraju!

    Owa anomalia opolska obejmuje obszar około 4500 km kw.; to tereny położone w dawnym województwie wałbrzyskim, częstochowskim i opolskim. Charakteryzuje się najwyższymi koncentracjami cezu w Polsce, dochodzącymi w rejonie Nysy właśnie do 96 kBq.

    - Obecność cezu i wysoki poziom skażenia mogły być najpewniej wynikiem awarii w Czarnobylu i w jej rezultacie radioaktywnego opadu, ale i także skutkiem prób jądrowych prowadzonych w Związku Radzieckim w czasach zimniej wojny, w latach 1959-1962 - mówi prof. Tukiendorf. - Te próby i wynikające z nich skażenie nie były jednak wtedy, ze zrozumiałych względów, monitorowane, a jeśli były, to wyniki utajniono. Ten podwyższony poziom radioaktywnego cezu 137, czyli pochodnej radioaktywnego jodu, musi być wynikiem eksplozji jądrowych, bo w sposób naturalny on w naturze nie występuje, jednak nikomu nie udało się stwierdzić jednoznacznie, co to były za zdarzenia. Najbardziej prawdopodobną wersją była oczywiście ta mówiąca o chmurze radioaktywnej znad Czarnobyla - tłumaczy profesor.

    Naukowcy z Państwowego Instytutu Geologicznego przy okazji badania poziomu skażenia cezem zbadali też naturalne promieniowanie na terenie Polski (tzw. tło naturalne). Powstała mapa, na której pokazano efekt nałożenia się obydwu tych emisji. I znowu okolice Nysy zajaśniały na czerwono.>>
    więcej
    --
    Fukushima - kronika dzień po dniu
  • bonobo44 26.04.11, 15:31
    Nie chcemy atomu. Nie chcemy drugiego Czarnobyla


    <<25 lat po wybuchu w elektrowni atomowej w Czarnobylu, którego następstwem była najpoważniejsza katastrofa w historii energetyki jądrowej - na ulice większych miast, w tym Poznania, Wrocławia czy Warszawy wyszli przeciwnicy budowy elektrowni w Polsce.
    W stolicy demonstrację zorganizowała Inicjatywa AntyNuklearna. Na transparentach widniały napisy: "Radioaktywny wiatr rozwieje wątpliwości", "Polska wolna od atomu". Protestujący są zdania, że elektrownie atomowe są drogie, przestarzałe i niebezpieczne, a ideą manifestacji była chęć promowania odnawialnych źródeł energii - słońca, wiatru, wody, ziemi oraz sprzeciw wobec planów budowy elektrowni atomowych w Polsce.

    - Plany budowy elektrowni w Polsce to dla nas realne zagrożenie - ocenia fizyk jądrowy, prof. Mirosław Dakowski. - Może się wydarzyć to samo, co w Czarnobylu czy Fukushimie, wystarczy, że nastąpi jeden nieprzewidywalny błąd, a wszystkiego nie da się przewidzieć - dodaje.

    http://bi.gazeta.pl/im/3/9496/z9496313Z,Protest-przeciwko-energii-atomowej-w-Warszawie.jpg

    - Nikt nie zagwarantuje nam, że kiedyś w przyszłości nie będziemy mieli do czynienia z taką potężną awarią, jaka miała miejsce w Japonii - uważa Dariusz Szwed z Zielonych 2004. - A celem politycznym Zielonych jest właśnie powstrzymanie programu jądrowego rządu - podkreśla.

    Zamiast atomu odnawialne źródła energii

    - Nie potrzebujemy w Polsce elektrowni atomowych, ponieważ energię, której będziemy potrzebowali w przyszłości możemy zapewnić sobie inwestując w m.in. panele słoneczne czy farmy wiatrowe na morzu - mówi Ivo Łoś z Fundacji Greenpeace Polska.

    Demonstranci mają także żal do rządzących, że w Polsce brakuje merytorycznej debaty na ten temat. A ich głos jest spychany na margines. Dlatego ekspert ochrony środowiska, prof. Andrzej Kassenberg, apeluje: - Odejdźmy od decyzji politycznych. Policzmy porządnie ile co kosztuje, stwórzmy energetykę na miarę XXI wieku, a nie bawmy się w rozwiązania, które są rozwiązaniami wysoce niebezpiecznymi.

    - To jest lekcja Fukushimy - kontynuuje Andrzej Kassenberg, prezes Instytutu na rzecz Ekorozwoju - nikt nie wiedział, że tak będzie.

    Ekolodzy zarzucają rządowi zaniżanie kosztów inwestycji oraz rozpowszechnianie informacji pochodzących od firm zainteresowanych sprzedażą technologii do budowy elektrowni atomowej. Uważają też, że przygotowana przez Ministerstwo Gospodarki ocena oddziaływania na środowisko programu budowy elektrowni atomowych nie uwzględnia wszystkich zabezpieczeń. Partia Zieloni 2004 zapowiedziała, że będzie się domagać przeprowadzenie ogólnonarodowego referendum w sprawie rozwijania energetyki atomowej. - Zgłosimy dzisiaj wniosek razem z klubem SLD. Oczekujemy debaty na temat polityki atomowej i przedstawienia scenariusza polityki energetycznej bez elektrowni atomowych - zapowiedział przewodniczący partii, Dariusz Szwed.>>

    --
    Fukushima - kronika dzień po dniu
  • bonobo44 26.04.11, 15:47
    Likwidatorzy

    <<- Byłem tego dnia w pracy, na nocnej zmianie. Pracowałem na siódmej turbinie, jakieś sto metrów od miejsca wybuchu. Doskonale pamiętam tamten dzień – mówi Mikołaj Sołowiow i popija łyk kawy. Po chwili operator turbiny w czarnobylskiej elektrowni spokojnie ciągnie swoją opowieść o tym, co zdarzyło się w nocy z 25 na 26 kwietnia 1986 roku.

    - O niczym nie wiedzieliśmy. Pracujemy, a tu nagle pojawia się wybuch, widać iskry, kłęby czarnego dymu, potem ogień. Zrobiło się zamieszanie, pobiegliśmy na czwarty blok. Tam już trwała walka o ratowanie reaktora. Jeszcze więcej dymu, mnóstwo szkła na podłodze. Inne turbiny nie przerywały pracy – przypomina sobie 52-letni Mikołaj, kiedy rozmawiamy dokładnie na tydzień przed 25. rocznicą katastrofy w Czarnobylu.


    Sołowiow wspomina jeszcze swoich kolegów z czwartego bloku. Znali się doskonale, wszyscy mieszkali w Prypeci, wiedli spokojne życie. Dziś ich zdjęcia widnieją na pomniku w centrum Sławutycza, miasta graniczącego z zamkniętą zoną wokół elektrowni. Kiedy Mikołaj staje przed pomnikiem, jego pogodna dotąd twarz nagle ściąga się w jakimś grymasie. Oczy zaczynają błyszczeć, choć nie płynie z nich ani jedna łza.

    http://m.onet.pl/_m/da70df2176fa18bf5eb2207268007fe1,12,1.jpg

    - Kiedy przyszliśmy na czwarty blok, usłyszeliśmy: „Uciekajcie, jeśli życie wam miłe”. Widziałem, jak kolegą wstrząsają dreszcze. Niektórzy już z nocnej zmiany nie wrócili do domu. Zmarli pierwszego dnia, inni krótko po katastrofie – mówi chłodno Mikołaj.


    On miał sporo szczęścia, choć dostał tak potężną dawkę promieniowania, że lekarze najpierw dawali mu tydzień życia, później miesiąc, a później twierdzili, że przeżyje góra rok. Leczył się w specjalistycznej klinice w Moskwie, do której trafiali likwidatorzy skutków awarii w Czarnobylu. Przeżył. Wychował dwóch dorosłych już synów i nadal pracuje w czarnobylskiej elektrowni.

    (...)

    - Nikt z nas nie wiedział tak naprawdę, co się stało, ale już w nocy pojechaliśmy usuwać skutki awarii. Myliśmy specjalnym proszkiem maszyny, szorowaliśmy asfalt. Nie zdawaliśmy sobie nawet sprawy, do jak poważnej katastrofy doszło – wspomina Mikołaj Siomin, który w czarnobylskiej elektrowni przepracował w sumie 33 lata.

    (...)

    Dziś nasi rozmówcy mieszkają w Sławutyczu, 25-tysięcznym mieście na północy Ukrainy. Miasto wybudowane zaraz po ewakuacji mieszkańców Prypeci i Czarnobyla stało się schronieniem dla ludzi, którzy przez katastrofę w elektrowni stracili dach nad głową, ale nie stracili pracy. To typowa sypialnia dla pracowników elektrowni, którzy codziennie wsiadają do kolejki kursującej na teren zamkniętej zony. Mimo że elektrownia nie funkcjonuje już od kilku lat, w zamkniętej zonie wciąż pracuje (m.in. przy zabezpieczeniu sarkofagu okrywającego zniszczony 25 lat temu reaktor) około 3,5 tysiąca osób.>>
    więcej
    --
    Fukushima - kronika dzień po dniu
  • losiu4 26.04.11, 15:55
    bonobo44 napisał:

    > Była to największa katastrofa w historii energetyki jądrowej i jedna z najwięks
    > zych katastrof przemysłowych XX wieku.

    a dzieciaki w Polsce których rodzice se wtedy po polu hasali powinny nosić po dwie głowy, a wszyscy właściwie albo dogorywać na raka, albo już wąchać kwiatki od spodu. No bo w sumie 20krotne przekroczenie poziomu, to chyba nie w kij dmuchał...

    > Dziś uważa się że faza ta była równoważna z miniwybuchem jądrowym o mocy od 0,1 do 100 kT.

    ty w ogóle rozumiesz co to ten "20kT"? Takie małe pierdnięcie zupełnie malutkiego wulkaniku albo wybuch paru niewielkich faryczek petard w Chinach. I widzisz jaki zakres siły wybuchu podałeś? Taż to 3 rzędy wielkości!!!

    Wy
    > zwolona w kilka sekund olbrzymia ilość ciepła spowodowała resztę - wybuch pary,
    > wodoru i zapalenie się grafitu, który dymił jeszcze całe dnie.

    i przyroda po tym zdarzeniu i usunięciu stamąd ludzi kwitnie jak nigdy dotąd. Co do reszty - teraz wycieczki turystyczne się tam organizuje, więc znów dzikie życie podupadnie...

    Pozdrawiam

    Losiu
  • pomruk 26.04.11, 20:13
    Pierwsza: ilość substancji radioaktywnych uwolnionych w wyniku eksplozji jądrowych w latach 60.-70. XX wieku odpowiadała wybuchowi kilkuset Czernobyli. Nikt z tego powodu nie panikował.

    Druga: liczba śmiertelnych ofiar motoryzacji przekroczyła 35 milionów. Nikt nie demonstruje przeciw samochodom.

    Ech, ten umysł ludzki, jego tajemnice...
  • bonobo44 26.04.11, 22:20
    efekty skażenia po wybuchu Czarnobyla były porównywalne z łącznym efektem 500 bomb atomowych zrzuconych na Hiroshimę - dzisiejsze Wiadomości TVP1 o 19.30
    --
    Fukushima - kronika dzień po dniu
  • dawwwkins2 26.04.11, 23:36
    Puknij się w głowę i pomyśl, ilu ludzi zginęło od tamtej bomby, sprawdź, jak wyglądało tam skażenie, a następnie zastanów się, czy wybrałeś wiarygodne źródło informacji.

    (Tak, wiem, jesteś tylko tanim demagogiem. Ale może jednak... wierzę w Ciebie :D)
  • bonobo44 27.04.11, 00:07

    sam sie puknij w głowę...
    i... wypraszam sobie tanią demagogię... to, co tu prezentujesz ty i tobie podobni, to jest po prostu zwykłe odwracanie kota ogonem przez zwykłego hochsztaplera w obliczu krzyczących faktów...

    to, że ktoś potrafi się zaangażować w coś wbrew zaślepionym własnym interesem (lobbystom)
    (-1 - wbrew Czarnobylowi)
    lub zwyczajną głupotą (ich popleczników i pożytecznych idiotów)
    (-1 - wbrew kolejnemu czarnobylowi w Fukushimie)
    w obliczu tak oczywistych faktów, których wymowa jest najzupełniej jasna
    (-2 - za 2 zdarzenia w skali 7 na waszą niekorzyść, hochsztaplerzy)
    najzupełniej jasne dla setek tysięcy inteligentniejszych od ciebie ludzi demonstrujących od tygodni na ulicach największych miast na Zachodzie, którzy już te "wspaniałości" przerabiali od podszewki u siebie... zapyziały niedorobiony polski ćwierćinteligencie doszukujący się w tej zarazie awansu cywilizacyjnego...

    ta informacja to powtórka tego, co ja sam już tu wielokrotnie przytaczałem z innych źródeł - doskonale wiesz o tym, że to prawda i to cię boli... boli cię, ze oficjalne źródła potwierdzają tę informację... podobnie jak Panorama TVP2 dokładnie przed rokiem potwierdziła co najmniej 60 000 ofiar śmiertelnych Czarnobyla do tej pory... to też was bolało, bo od lat podawałem analogiczne dane za innymi źródłami...

    dla takich hochsztaplerów jak wy liczą się tylko inni hochsztaplerzy, tacy jak wasz guru j. lub t.

    tacy jak wy nie potrafią nawet uznać liczb z waszego podstawowego zaplecza na świecie, które szacuje liczbę ofiar na 9 tys. - byle by tylko nie wyjść ponad 10 - jesteś godny pożałowania, downminus2 wraz z waszymi -2 idolami
    --
    Fukushima - kronika dzień po dniu
  • dawwwkins2 27.04.11, 10:21
    Czyli firmujesz własną reputacją - jaka by ona nie była - bzdurę telewizyjnej papugi, że skutki skażenia są zbliżone do tego, jakby wybuchła tam DZIESIĘCIOMEGATONOWA bomba? No bo 500 razy 20 kiloton...?

    Serio?
  • jack79 27.04.11, 11:58
    tu akurat ma rację
    ilość skażeń nie ma nic wspólnego z mocą bomby
    jeśli rdzeń bomy składa się z np. 30kg U-235 to ilośc materiałów promieniotwórczych powstałych na skutek wybuchu bomby będzie mniejszy niż 30kg (nie liczę tego co zostanie wzbudzone wtórnie)
    jeśli na skutek awarii w elektrowni nastąpi np. stopienie rdzenia, wubuch wodoru powstałego z rozkładu wody to ilośc U-235 który dostał się do atmosfery może być rzędu setek kilogramów a nawet ton i skażenie będzie nieporównywalnie większe niż po wybuchu klasycznej bomby

    np. bomba termojądrowa o 10MT daje skażenia w tym samym rzędzie wielkości co bomba atomowa o mocy 0,05MT, bo ilośc materiałów rozszczepialnych jest podobna

    ale jak już taką wodorówke otoczono uranowym płaszczem to ilośc skażeń wzrosła o kilka rzędów wielkości
    oto przykład
    pl.wikipedia.org/wiki/Castle_Bravo
    bonobo się myli straszac wybuchami w elektrowniach, ale nie myli strasząc potencjalnym skażeniem (gdyby cały rdzeń się stopił i w czasie wybuchu wodoru odparował w atmosferę)
    bo skażenie byłoby nieporównywalnie większe niż po jakimkolwiek wybuchu atomowym
  • jack79 27.04.11, 12:02
    te rozważania i porównania dotyczyły U-235 w rdzeniach reaktorów i bomb
    jeśli w rdzeniach bomb lub reaktorów jest pluton wtedy sytuacja wygląd o wiele gorzej ale proporcje zostają zachowane
  • dawwwkins2 27.04.11, 12:12
    Ja to wiem :-) podpuszczałem Bonobo, szkoda, że uprzedziłeś jego odpowiedź :D chciałem go zabić jego własną sztuczką retoryczną :-)

    Prawdziwy problem w tym, że jakiś dziennikarzyna pomnożył skażenie powstałe w wyniku bomby plutonowej 13-20 kt (spotkałem różne szacunki), w dodatku eksplodującej w atmosferze, x 500 - bez żartów. Trochę plutonu poszło, innych promieniotwórczych także, ale 500 x Hiroshima? No way!
  • jack79 27.04.11, 12:23
    a jednak możliwe
    i da się policzyć
    może się komus zechce?
    W Hiroszimie wybuchła bomba uranowa, w nagasaki plutonowa więc tam w nagasaki skażeniu musiało być większe
    W Hiroszimie Little Boy miał ładunek uranu ważący 64 kg z czego tylko 0,7 kg uległo rozszczepieniu - przereagował więc tylko 1% w specjalnie skonstruowanej bombie (bonobo nas straszy przereagowaniem 5-15% w rdzeniu reaktora co jest możliwe tylko w high-tech ładunkach jądrowych)
    teraz trzeba zdobyć dane ile i czego wydostało się z reaktora w czarnobylu
    i będzie można porównac o ile więcej skażeń dał czarnobyl
    ale te 500 razy więcej jest możliwe....bo tam mogły pójść w atmosferę setki kilogramów gorszych rzeczy niż U-235
  • dawwwkins2 27.04.11, 12:50
    ack79 napisał:

    > teraz trzeba zdobyć dane ile i czego wydostało się z reaktora w czarnobylu
    > i będzie można porównac o ile więcej skażeń dał czarnobyl

    Ale bonobo tych 500 razy podaje w kontekście awarii teraz, w Japonii.

    Ok, poczekajmy na lepsze dane źródłowe niż Telewizja Polska :)
  • pomruk 27.04.11, 14:45
    Wydaje mi sie, że skażenie w przypadku bomby będzie większe: chodzi o krótkozyciowe izotopy. w przypadku eksplozji całe spectrum izotopów powstaje momentalnie: w przypadku rozszczepienia w reaktorze powstają porównywalne ilości ktrótkożyciowych izotopów, ale "rozciągniete" na długi okres pracy pręta, tak że ich stężenie w danym momencie jest dużo mniejsze.
  • jack79 27.04.11, 15:28
    no ale te krótkozyciowe nie są problemem, wchodzisz do piwnicy na tydzien, wychodzisz i po problemie, a taki cez czy stront... trzeba by w piwnicy 30 lat siedzieć aby skażenie spadło o połowę
    bomba może daje większy efekt ale przez pierwsze kilka dni, później można normalnie zyć na takim terenie bo krótkożyciowe znikły
    niestety stront wlezie w kościec i będzie tam sobie siedział, a po 30 latach będzie go tylko połowę mniej
  • pomruk 27.04.11, 16:07
    A owszem, tylko krótkożyciowe sprawią różnicę. Niestety... Ale w pierwszych dniach różnica moim zdaniem będzie spora. Swoja drogą ciekawym byłoby dowiedziec sie jakie izotopy najbardziej "dały w kość" mieszkańcom Hiroszimy i Nagasaki.
  • jack79 27.04.11, 16:27
    To były wybuchy bez kontaktu z ziemią bo takie mają największą moc niszczącą (i takie wykorzystanie atomówek przeciwko miastom jest preferowane). W związku z tym dużą częśc "syfu" od razu idzie w górne warstwy atmosfery i wcale nie musi skazić rejonu wybuchu...mało tego, zanim opadnie na ziemię to te krótko żyjące izotopy mogą zdążyć całkowicie się rozłożyć
    O ile mi wiadomo szukano na siłę ofiar promieniowania i jakoś słabo z tym poszło. Znaleziono zaledwie kilkaset osób których kłopoty zdrowotne czy śmierć udało się przypisać promieniowaniu. Tylko skąd wiedziano że dany nowotwór jest spowodowany promieniowaniem a nie np. paleniem tytoniu to nie mam pojęcia. Podejrzewam więc że nawet te kilkaset osób to rząd wielkości za dużo
  • jack79 27.04.11, 16:43
    pl.wikipedia.org/wiki/Tsutomu_Yamaguchi
    Koleś przeżył dwa wybuchy, więc teoretycznie przyjął podwójne dawki promieniowania... i zył 94 lata... i takiego gościa co zmarł 65 lat po dwóch wybuchach atomowych nazywa się "ofiarą bomby atomowej" hahah
  • jack79 27.04.11, 16:54
    może trochę sprostuję
    nie śmieje się z faceta
    straszne rzeczy przeżył
    ale sugerowanie że jego nowotwór w wieku 94 lat po 65 latach od wybuchów jest skutkiem użycia broni atomowej jest co najmniej śmieszne...
  • bonobo44 28.04.11, 16:35
    Znalazłem gdzieś w sieci i przekazuję dalej:

    Polecam artykuł prof. Ludwika Tomiałojcia o liczbie ofiar Czarnobyla:

    Na zachętę 2 cytaty:
    "Łączna ocena zawarta w raporcie światowej organizacji lekarzy (IPPNW 2006) mówi o liczbie ofiar śmiertelnych pomiędzy 24 a 50 tysięcy, plus ok. 5000 zmarłych noworodków z wadami rozwojowymi i ok. 10 000 żyjących zdeformowanych dzieci (por. Weinberg i inni 2001)."
    "Jeśli zatem ktoś głosi zupełnie co innego (Anonymus 2006), i to nie podpisując się pod tym swymi nazwiskami (!), to stawia zarzut kłamstwa wszystkim wyżej wskazanym ludziom i konkretnym informacjom. Np. kwestionuje śmierć prawie 600 pilotów zasypujących z helikopterów piaskiem lub ołowiem krater bloku nr 4, czy ok. 2000 spośród 10-tysięcznej grupy górników spod Tuły wykonujących podkop pod reaktor, oraz co dziesiątego spośród kilkusettysięcznej napromieniowanej armii likwidatorów."

    --
    Fukushima - kronika dzień po dniu
  • pomruk 28.04.11, 17:07
    Ilość ofiar śmiertelnych Czernobyla rozmnaża się w sposób cudowny. Kiedy przekroczy milion? I jeszcze małe pytanko - czy osoba, która znalazła się w pobliżu Czernobyla nie mogła w ciągu tych 25 lat umrzeć z innego powodu? Zdaje się, że przyroda zna takie przypadki...
  • bonobo44 28.04.11, 21:08
    Nawet zakładając średni czas życia rosyjskieggo pilota 50 lat,
    nie da się obronić tezy, że WSZYSCY z 600 pilotów śmigłowców wówczas latających nad Czarnobylskim kraterem już nie żyją "z innego powodu".

    Podobnie nie da się (bez powyższego absurdalnego założenia) obronić tezy, że do dzisiaj co dziesiąty z 600 000 rekrutów czyszczących wówczas m.in. dach czarnobylskiego reaktora już nie żyje "z innego powodu". Tych zmarłych 60 000 (podówczas poborowych i 20-latków) byłoby ewenementem światowym wskazującym na 10% śmiertelność w populacji młodych ludzi bez wyraźnego powodu.

    --
    Fukushima - kronika dzień po dniu
  • pomruk 28.04.11, 21:22
    Więc ja bym chętnie zobaczył jakiekolwiek rzetelne statystyki dotyczące tego a) ile osób zmarło w danych grupach b) jaka byłaby naturalna śmiertelność c) jaka jest nadwyżka nad naturalną śmiertelnością d) ile z tej nadwyżki spowodowane jest napromieniowaniem w czasie akcji. Zwracam uwage, że im mniej poważne opracowanie, tym wyższe można spotkac liczby. np. Greenpeace twierdzi, ze zmarło na skutek nowotworów spowodowanych radiacją 100 000 osób. Masz jeszcze wyzszą liczbę. Tylko że wziętą z sufitu.
  • bonobo44 04.05.11, 17:01
    Z dyskutowanego tu opracowania wynika, że nie jest możliwe uzyskanie żadnych precyzyjnych danych.

    Jest tak głównie dlatego, że rozpadło się państwo, które mogło takie ewidencje prowadzić, a które od początku zainteresowane było fałszowaniem statystyk z uwagi na wizerunek systemu.

    Wraz z jego rozpadem, odpowiednie części grupy blisko miliona likwidatorów trafiły do nowych organizmów państwowych, które z jednej strony nie poczuwały się już właściwie do odpowiedzialności przed tymi ludźmi, a z drugiej - nie dysponowały żadnymi poważnymi środkami neibędnymi do prowadzenia takich badań.

    Stąd polegać można jedynie na fragmentarycznych wynikach i idących za tym szacunkach takich organizacji, jak organizacka lekarzy bez granic - wszystkie one mówią o dziesiątkach tysięcy ofiar. Ale to są notowania nader ostrożne obardczone duzym błędem (rzędu 50-100% w zależności od krańca przedziału szacowanej ilości). Możliwe są zatem nawet liczby rzędu 100 tysięcy.

    Zupełnym natomiast absurdem jest upieranie się naszych jaworowskopodobnych wyrobów profesoropodobnych przy sztywnej liczbie 31, gdy sama MAEA prognozowała w swym godnym pożałowania, tendencyjnym "raporcie" (mającym za zadanie maksymalne uspokojenie i ugłaskanie opinii publicznej oraz utrzymanie za wszelką cenę tej zabójczo groźnej technologii na powierzchni) na jakieś 4 tys. ofiar i to w sytuacji, gdy już dokonale było wiadomo, ze należy mówić o wielkości o rząd większej.
    --
    Fukushima - kronika dzień po dniu
  • kornel-1 04.05.11, 18:34
    bonobo44 napisał:
    > Ale to są notowania nader ostrożne obardczone duzym błędem (rzędu 50-100% w zależności od krańca przedziału szacowanej ilości).

    100% błędu... ? Całkowicie się zgadzam!!!

    Jestem skłonny nawet wygłosić tezę, że wskutek awarii w Czarnobylu zmarło 10 milionów ludzi z możliwym błędem 100%

    Kornel
    --
    "Kornel: moje podróże"
  • bonobo44 04.05.11, 20:56
    "w raporcie światowej organizacji lekarzy (IPPNW 2006) mówi o liczbie ofiar śmiertelnych pomiędzy 24 a 50 tysięcy"

    jeśli przyjmiemy dolną granicę 24, a w istocie jest to 50 tysięcy,
    to pomyliliśmy się o 26 tysięcy, tzn. o 52% rzeczywistej liczby

    jeśli przyjmiemy górną granicę 50, a w istocie jest to 24 tysiące,
    to pomylimy się również o 26 tys., a le tym razem nasz błąd stanowi 108% rzeczywistej wartości
    --
    Fukushima - kronika dzień po dniu
  • pomruk 04.05.11, 22:09
    A wiec jednym słowem, przyznajesz, że nie ma badań, które podawałyby tak fantastyczne liczby. Co do 30 ofiar, którą to liczbę wykpiwasz, to wiesz doskonale, że są to bezpośrenie ofiary śmiertelne. Mówiąc sciślej - w ciągu roku od wypadku zmarło na skutek napromieniowania 28 osób (dodatkowo 2 zginęły i 1 zmarła z innych przyczyn bezpośrednio podczas wypadku). Te liczby się nie zmieniają, więc nie wiem, po co wydziwiać - nic nie poradze, ze liczba ofiar choroby popromiennej wynosi akurat tyle. Natomiast co do innych badań - to po pierwsze "lekarze bez granic" nie dawali zadnego raportu, natomiast dali go "lekarze przeciw wojnie nuklearnej". Nie prowadzili oni jednak żadnych badań , które usprawiedliwiały by ich liczby, natomiast są oni silnie związani z ruchami przeciwatomowymi. Najbardzie szerokie i rzetelne badania prezentuje "Forum Czernobyla". Nie jest to, jak twierdzisz, raport Miedzynarodowej Agencji Energii Atomowej, lecz całego szeregu organizacji - prócz IAEA brały w nich udział: Światowa Organizacja Zdrowia, FAO i inne agendy ONZ, przy współudziale rządów Rosji, Białorusi i Ukrainy. Sama IAEA oraz władze ZSRR prowadziły np. wczesne badania skażenia na miejscu, czego nie można powiedzieć np. o Greenpeace, nie mówiąc o ilosci i fachowości ludzi zaangażowanych w badania. Jeśli można mieć pretensje o liczby podane w "Forum Czernobyla" (spodziewane 4000 przedwczesnych zgonów w długim okresie czasu, potem podwyższono to do 9000) to fakt, że przyjęło ono tzw. linear no-threshold model, który jest obecnie mocno poddawany w wątpliwość, jako zawyżajacy działanie małych dawek promieniowania.
  • bonobo44 05.05.11, 12:35
    Nie... to znaczy tylko, że pełna liczba nie jest znana w stopniu ścisłym, a szacowana w oparciu o dostępne dane:

    "Łączna ocena zawarta w raporcie światowej organizacji lekarzy (IPPNW 2006) mówi o liczbie ofiar śmiertelnych pomiędzy 24 a 50 tysięcy, plus ok. 5000 zmarłych noworodków z wadami rozwojowymi i ok. 10 000 żyjących zdeformowanych dzieci (por. Weinberg i inni 2001)."
    "Jeśli zatem ktoś głosi zupełnie co innego (Anonymus 2006), i to nie podpisując się pod tym swymi nazwiskami (!), to stawia zarzut kłamstwa wszystkim wyżej wskazanym ludziom i konkretnym informacjom. Np. kwestionuje śmierć prawie 600 pilotów zasypujących z helikopterów piaskiem lub ołowiem krater bloku nr 4, czy ok. 2000 spośród 10-tysięcznej grupy górników spod Tuły wykonujących podkop pod reaktor, oraz co dziesiątego spośród kilkusettysięcznej napromieniowanej armii likwidatorów."

    --
    Fukushima - kronika dzień po dniu
  • kornel-1 05.05.11, 18:26
    bonobo44 napisał:
    > . 2000 spośród 10-tysięcznej grupy górników spod Tuły wykonujących podkop pod reaktor,

    10000 górników kopało 150-metrowy tunel?

    Z okręgu Tuły likwidatorów (w tym górników) było około 2500. Zarejestrowanych było 2240 osób. W ciągu 10 pierwszych lat zmarło 127 osób, w tym z powodu nowotworów (malignant neoplasm) - 17 osób.

    Radiation Situation and Health Statistics of the People in the Tula Region of Russia after the Chernobyl Catastrophe

    Kornel
    --
    "Kornel: moje podróże"
  • bonobo44 06.05.11, 00:40
    > 10000 górników kopało 150-metrowy tunel?

    tak, mój drogi - z uwagi na poziom promieniowania każdy z nich mógł tam przepracować wszystkiego... kilkanaście minut...
    oczywiście owych 10 tys. górników ewidentnie nie pochodziło wyłącznie z regionu Tuły...

    To tragiczny raport - ten na który się powołujesz z tak szokującą radością...

    Wynika z niego, że do 1995 roku (w 9 lat po katastrofie i 16 lat temu!)
    z grupy zarejestrowanych 2240 likwidatorów z regionu Tuły zmarło już 127 osób,
    a 1176 zostało zaliczonych do kategorii osób niepełnosprawnych
    (raport przewiduje, że reszta z nich wkrótce w całości trafi do tej kategorii).


    Cytowany tam ogólny rządowy raport oceniający status zdrowotny populacji Federacji Rosyjskiej w 1995 i 1996 roku stwierdza, że śmiertelność w grupie likwidatorów jest 2-3 krotnie wyższa niż zwykłej populacji. [to wszystko w pierwszych 10 latach po katastrofie]

    ta "grupa" stanowiła około 600 tysięcy młodych wówczas ludzi

    --
    Fukushima - kronika dzień po dniu
  • kornel-1 06.05.11, 08:00
    bonobo44 napisał:

    > > 10000 górników kopało 150-metrowy tunel?
    >
    > tak, mój drogi - z uwagi na poziom promieniowania każdy z nich mógł tam przepra
    > cować wszystkiego... kilkanaście minut...


    Górnicy inaczej to zapamiętali:
    We formed the first troop of 150 miners. We left for Chernobyl within a matter of a few hours. We were then joined by a second group of 300 other miners from Tula. Our job consisted in digging tunnels under the concrete slab of reactor no. 4, which was in danger of collapsing. We had to reinforce it, otherwise there would have been an even bigger explosion than that of 26 April. We were organised into teams, to limit our exposure to the radiation, which was very high, to three hours a day. We were breathing in air that contained many isotopes. Our bosses had calculated that there was three months’ work, but we had finished within 36 days. We were going home by the end of June.
    Źródło


    bonobo44 napisał:
    > oczywiście owych 10 tys. górników ewidentnie nie pochodziło wyłącznie z regionu
    > Tuły...


    To dlaczego zostawiłeś bez komentarza kłamliwy cytat o 10 tysiącach górników z Tuły?

    Kornel
    --
    "Kornel: moje podróże"
  • bonobo44 06.05.11, 21:39
    Out of the 450 miners sent from Tula, 170 have died.
    All the rest have been left disabled.

    According to the latest figures of the United Nations, the Chernobyl catastrophe has caused 57 deaths and could lead to 4000 more. What do you think of such figures?

    We are outraged. But we know where these figures come from. We are well aware of the links between the so-called scientists who drew up these reports and the International Atomic Energy Agency, which defends the interests of the nuclear industry. I can give you some figures. In Tula, the mortality rate among the liquidators is 25 per cent. The suicide rate is ten times higher than the national average. The illnesses, the unbearable headaches, lead to such extremes. And I’m not even talking about the consequences for the millions of people who are still living in the contaminated zones.

    survey07.ituc-csi.org/getspotlight.php?ID=27&IDLang=EN

    > bonobo44 napisał:
    > > oczywiście owych 10 tys. górników ewidentnie nie pochodziło wyłącznie
    > z regionu Tuły...

    >
    > To dlaczego zostawiłeś bez komentarza kłamliwy cytat o 10 tysiącach górników z
    > Tuły?

    Właśnie to był komentarz... zakładałem, że przy tej liczbie musieli zmieniać się co kilkanaście minut, a reszta musiała pochodzić z innych okręgów.

    Ze słów Vladimira Naoumowa należy jednak wyciągnąć wniosek, że zmieniali się co 3 godziny i tak przez 36 dni (niesamowite - jedyną osłoną jaką mieli, był tunel, który kopali), a było ich 450 (do 2005 zmarło 170 z nich (38%), a reszta była już od dawna kalekami).

    Wszystkich zarejetrowanych likwidatorów z Tuły było 2240. Vladimir Naoumow twierdzi, że śmiertelnośc pośród nich wyniosła - do 2005 r. - 25%. To by oznaczało 560 osób tylko z tego regionu.
    Dla 600 000 łącznej liczby likwidatorów (którzy byli mniej lub bardziej narażeni - jak owych 600 pilotów, czy tysiące sprzątających dach reaktora) 25% daje szacunkowo możliwą liczbę nawet 150 000 zmarłych do 2005 roku.

    --
    Fukushima - kronika dzień po dniu
  • bonobo44 06.05.11, 23:41
    W 1992 (do rozpadu) radziecki Rejestr osób dotkniętych promieniowaniem zawierał medyczną i dozymetryczną info o 659 292 osobach,
    w tym 284 919 likwidatorów. Żródło.
    To redukuje ocenę liczby zmarłych do 2005 roku likwidatorów
    (przy 25% śmiertelności) do
    70 000
    --
    Fukushima - kronika dzień po dniu

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.