Dodaj do ulubionych

Jak długo człowiek chodzi po ziemi?

17.10.11, 22:32
Jak długo człowiek chodzi po ziemi?

Niedawno po latach powróciłem do moich zainteresowań antropologią fizyczną. Przy okazji analizowania anatomii ludzi tzw. „archaicznych”, współczesnych i australopiteków (afrykańskich wymarłych małp południowych skroc.pl/b44f ) doszedłem do porównywania czaszek Aborygenów klasycznych do czaszek ludzi "archaicznych" i Europejskich.
skroc.pl/40c3
Przy okazji przypomniałem sobie, że według oficjalnego stanowiska pewnego działu nauk teoretycznych, które zajmują się szeroko pojętą antropologią, przodkowie Aborygenów dotarli do Australii jakieś 49-50 000 lat temu.
Natomiast Tasmanię zasiedlili rzekomo około 10 000 lat temu.

Ale co jest najdziwniejsze: kiedy w XVI-XVII wieku przybyli tam pierwsi Europejczycy, to Australię zamieszkiwało jedynie jakieś 300-400 000 Aborygenów, inne zródła mówią o 750-780 000, natomiast Tasmanię zamieszkiwało tylko około 5-10 000 Aborygenów!

upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/c/c0/Australian_states_history.gif
skroc.pl/796e
Dziwne to statystyki i nie wiadomo na jakich podstawach naukowych przeprowadzone. Nie chodzi mi o statystyki związane z ilością Aborygenów w momencie, gdy pojawili się tam Europejczycy, ale o te związane z szacowanym czasem kolonizacji Australii i Tasmanii przez przodków Aborygenów, których zastali Europejscy kolonizatorzy.

Zanim napiszę co mnie w tym wszystkim tak bardzo zadziwia, a to będzie konkluzja tego wpisu, to najpierw opiszę tutaj ciekawą teorię, którą ewolucjonista Jared Diamond opisał w swojej znanej pozycji „Trzeci Szympans” w rozdziale osiemnastym tej książki.
skroc.pl/2cef
Jared Diamond napisał, że najbardziej spektakularnym wydarzeniem jeżeli chodzi o kolonizację lądów przez naszych przodków było zasiedlenie obu Ameryk.
Początek ekspansji miał mieć rzekomo miejsce około 20 000 lat temu, gdy to przodkowie Indian najpierw przekroczyli Cieśninę Beringa, następnie 10-12 000 lat temu, na wysokości styku dzisiejszych granic Ameryki Północnej i Kanady weszli do Nowego Świata i go szybko skolonizowali.
Następnie w przeciągu około 1000 lat mieli oni zasiedlić obie Ameryki i bezpośrednio przyczynić się do eksterminacji tamtejszej megafauny.
Przed przybyciem człowieka do Nowego Świata żyło tam wiele potężnych zwierząt: mamuty , mastodonty, glyptodonty, bobry wielkości niedzwiedzia, szablozębne koty, lwy, gepardy, wielbłądy, konie, ogromne leniwce naziemne i wiele innych gatunków, których już nie ma na świecie.
Jedna z uznanych teorii zagłady tej megafauny (którą popiera też Jared Diamond) nosi nazwę „Blitzkriegu” autorstwa geologa Paula Martina.
Uważa się, że pierwsi ludzie, którzy dotarli do obu Ameryk w krótkim czasie wytępili megafaunę, co zajęło nie więcej niż właśnie 1 000 lat.

Stanowiska archeologiczne informują uczonych, że po około 1000 lat od chwili kolonizacji obu Ameryk broń kolonizatorów/myśliwych nagle się zmienia na nieprzystosowaną do łowienia grubego zwierza, a zapis kopalny informuje,że w tym mniej więcej czasie w Ameryce Północnej wyginęło około 73%, natomiast w Ameryce Południowej 80% wielkich ssaków!
Wspomniany geolog Paul Martin twierdzi, że przodkowie Indian trafili na istne Eldorado, gdy przybyli do Ameryki Północnej.

Obfitość niepłochliwych i wielkich zwierząt, które nigdy nie widziały człowieka, przez co padały łatwym łupem, przyczyniła się do gwałtownego przyrostu naturalnego populacji kolonizatorów, a w efekcie do jeszcze większego zapotrzebowania na żywność.

Na pierwszy ogień miały iść właśnie wielkie ssaki, co w połączeniu z łańcuchową reakcją polegającą na eliminacji całych łańcuchów pokarmowych, zdaniem Martina, przyczyniło się do ich błyskawicznej w skali geologicznego czasu zagłady.

Jak każda teoria i tezy Martina zostały poddane ostrej krytyce naukowców, którzy widzą to wszystko inaczej.

Dla potrzeb mojej argumentacji przejdę do najbardziej istotnych zarzutów. Krytycy zadawali następujące pytania:

-Czy niewielka gromada kolonizatorów mogła rozmnożyć się wystarczająco szybko, żeby zaludnić półkulę, na której leża obie Ameryki w ciągu 1000 lat?

-Cy mogli oni rozmnażać się i rozprzestrzeniać wystarczająco szybko aby pokonać prawie 13 000 kilometrów w czasie 1000 lat?

-Czy tzw. myśliwi z Clovis, którzy mieli dać początek całej populacji Indian obu Ameryk byli rzeczywiście pierwszymi ludzmi, którzy dotarli do Nowego Świata?

Odnosząc się do dzisiejszych obserwacji Jared Diamond zaczyna uzasadniać teorię, którą popiera. Twierdzi,że zagęszczenie pośród współczesnych łowców zbieraczy, nawet na obfitujących w zwierzynę terenach, nie przekracza czterech osób na dziesięć kilometrów kwadratowych.
Biorąc pod uwagę szacunki mówiące,że cały obszar zdolny do zamieszkania i polowań w Nowym Świecie w tamtych czasach wynosił jakieś 26 000.000 kilometrów kwadratowych, uważa się,że mogło tam żyć jakieś 10 000.000 myśliwych po jego zaludnieniu.
Następnie Jared Diamond powołuje się na współczesne przykłady kolonizowania nowych obszarów (w książce przytacza te przykłady) i zaznacza, że tempo wzrostu populacji może osiągać w takich przypadkach 3,4% rocznie, co odpowiada temu, że każda para pozostawia czworo przeżywających dzieci, a średni czas pokolenia wynosi 20 lat.

Wobec takiego tempa przyrostu naturalnego początkowa populacja złożona z 100 łowców zbieraczy, którzy skolonizowali Nowy Świat rozmnażałaby się do liczby 10 000.000 „obywateli” przez 340 lat! A więc łowcy z Clovis mogli z łatwością rozmnożyć się do liczby 10 000.000 osobników w ciągu 1 000 lat, a nawet do liczby kilkudziesięciu milionów osobników!
Następnie Jared Diamond odpowiada na kolejne pytanie: Czy przodkowie pionierów z Edmonton mogli dotrzeć do południowego krańca Ameryki Południowej w ciągu 1000 lat? Odległość w linii prostej wynosi 13 000 kilometrów, więc musieliby przebywać około 13 kilometrów rocznie, aby przebyć tą odległość w 1000 lat.
Każdy wprawny współczesny łowca mógłby z łatwością pokonać taką odległość jednego dnia i nie ruszać się z miejsca przez pozostałe 364 dni!
Przy dopasowaniu tych faktów do bardziej współczesnych obserwacji migracji dziewiętnastowiecznych Zulusów z południowej Afryki, których zasięg osiągał 5000 km. w ciągu 50 lat te szacunki i oparte na nich wnioski,co do założeń,że przodkowie współczesnych Indian mogli czegoś takiego dokonać są nad wyraz racjonalne!

Jak dotąd dowody archeologiczne, geologiczne, a co najważniejsze genetyczne wskazują jasno, że ludzie z Clovis byli jedynymi kolonizatorami Nowego Świata.
Przejdzmy teraz do kolejnego etapu naszych rozważań. Daruję sobie inne rozważania związane z Teorią 'Wielkiego Zabijania', ponieważ o tym każdy sam może sobie poczytać w książce Jareda Diamonda. Można tylko zaznaczyć,że harmonizują one uzupełniając argumentację, jaką w niniejszym poście przytoczyłem.
Szacuje się, że w XV w. Amerykę zamieszkiwało około 47 000.000 Indian, w tym aż 42 000.000 przypadały na Amerykę Południową i Środkową, a tylko 5 000.000 na terytoria położone w kierunku północnym od granic dzisiejszego Meksyku.
A teraz przypomnijmy sobie ilu Aborygenów zastali w XVI-XVII wieku Europejscy Kolonizatorzy, gdy przybili do Australii i Tasmanii. W Australii 300-400 000, a według innych szacunków 750-780 000. Natomiast w Tasmanii około 5-10 tysięcy.
Tasmania jest krajem zasobnym w zwierzynę lądową i wodną, więc z przyrostem naturalnym nie powinno być tam kłopotów.
Zważywszy na fakt iż według założeń pierwsi Aborygeni Tasmańscy dotarli tam jakieś 10 000 lat temu, wydaje się bardzo dziwne,że po przybyciu Europejczyków żyło ich tam
Edytor zaawansowany
  • noveyy777 17.10.11, 22:36
    Zważywszy na fakt iż według założeń pierwsi Aborygeni Tasmańscy dotarli tam jakieś 10 000 lat temu, wydaje się bardzo dziwne,że po przybyciu Europejczyków żyło ich tam tylko około 5-10 000.
    Wspomnijmy Nowy Świat, według wiarogodnych szacunków populacja dziesięciu łowców zbieraczy mogła osiągnąć w ciągu 1 000 lat liczbę kilkudziesięciu milionów, a tysiące lat po wybiciu megafauny, która miała umożliwić szybki przyrost naturalny, jeszcze w XV wieku żyło tam około 50 000.000 Indian. Przypomnijmy też, że ta kolonizacja miała przypadać na okres sprzed 11-12 000 lat, natomiast przodkowie Aborygenów mieli zacząć kolonizować Australię już 50 000 lat temu!

    Jakiż to próg ekologiczny trzymał w ryzach populację pierwotnych Aborygenów czy Tasmańczyków, że po 50 000 lat było ich tylko 300-7000 000 w Australii oraz po 10 000 lat 5-7 000 na Tasmanii?

    Przyjrzyjmy się bliżej Australii. Jaki to kontynent? 2/3 to tereny suche lub półsuche (pustynne). Jest dużo lasów, zwierzyny łownej, zarówno lądowej, jak i wodnej, w końcu Australia otoczona jest wodami. Jej linia brzegowa wynosi jakieś 19 000 kilometrów. Obecnie w Australii mieszka przeszło 22 000 000 obywateli.

    Australia ma dobrze rozwinięty przemysł, zarówno ciężki, turystyczno usługowy, jak i wydobywczy, dużo bogactw naturalnych. Grunty rolne zajmują około 4% obszaru kraju, natomiast pastwiska zajmują jakieś 60% powierzchni kraju. 25% powierzchni Australii zajmują gospodarstwa hodowlane (jakieś 30 tysięcy hektarów).
    Liczba owiec hodowanych w Australii stanowi jakieś 12% światowego pogłowia.
    Australia to kolebka większości gatunków ssaków torbaczy. Ssaki łożyskowe, jak te owce, zostały tam zawleczone przez człowieka i następnie pastwiska zajęły nisze ekologiczne zajmowane wcześniej przez rodzime zwierzęta australijskie,które z powodzeniem mogły wykarmić przodków Aborygenów i przyczynić się do znacznego przyrostu naturalnego, który wcale nie musiał odbiegać od tego, jaki miał miejsce pośród kolonizatorów Nowego Świata.

    Europejczycy zaczęli kolonizować Australię w 1793 roku. Pionierami byli ludzie zesłani tam za łamanie prawa. Zaraz za nimi zaczęli tam przybywać wolni ludzie. Początkowo gospodarka rolna i pasterska rozwijały się w przyjaznym klimacie wschodniej Australii. Jeszcze przez 40 lat rząd brytyjski zsyłał tam jednak więzniów i do 1858 roku zesłano tam około 160 000 skazańców. Międzyczasie od 1830 roku zaczął się większy napływ wolnych kolonizatorów.
    A więc jak widać Australia była i jest przyjaznym krajem dla szybkiego wzrostu populacji i dla skutecznego wykarmienia setek tysięcy ludzi w krótkim czasie.
    Dlaczego więc po tych mitycznych 50 000 lat, po przybyciu Europejczyków, żyło tam tylko 300-700 000 Aborygenów?
    Jest tylko jedna możliwa odpowiedz: dlatego, że przodkowie Aborygenów nie przybyli do Australii 50 000 lat temu, tylko kilka tysięcy lat temu!
    To samo dotyczy zresztą Tasmanii. Przodkowie Tasmańskich Aborygenów przybyli tam nie 10 000 lat temu, a jedynie kilkaset lat przed przybyciem tam Europejczyków.

    Wróćmy jeszcze do kolonizatorów obu Ameryk, przodków Indian. Biorąc pod uwagę obserwowalny przyrost naturalny pośród współczesnych kolonizatorów z całą pewnością można powiedzieć, że 'inwazja' ludzi na Ameryki mogła nastąpić o wiele pózniej niż 10-12 000 lat temu! Skoro odpowiednie warunki pozwalają na to, żeby z początkowej populacji złożonej ze 100 osób w ciągu 360 lat wyłoniła się populacja złożona z 10 000 000 ludzi, to równie dobrze można przyjąć, że Ameryki zostały skolonizowane kilka tysięcy lat temu.
    Ale mamy tutaj jeszcze jeden mocny argument. Otóż w przeszłości Australia również miała swoją megafaunę, która nie doczekała naszych czasów. Żyły tam ogromne trzymetrowe kangury, czy kilkutonowe diprotodony i inne zadziwiające stworzenia. Ostatnie badania wskazują, że megafauna Australii doskonale sobie dawała radę w suchym klimacie, a więc wahania klimatyczne nie musiały być bezpośrednią przyczyną jej zagłady.
    Zresztą nawet po przybyciu do Australii przodków Aborygenów żyło tam jeszcze, jak się szacuje, 30% wymarłej megafauny. Wielu uczonych zagładę australijskiej megafauny przypisuje rabunkowej działalności człowieka (skąd my to znamy?).

    Biorąc pod uwagę wnioski wyciągnięte na podstawie badań i rozważań nad zagładą amerykańskiej megafauny, w kontekście Teorii Wielkiego Zabijania, przyrost naturalny przodków Aborygenów powinien być w pewnym okresie tak samo spektakularny, jak przodków Indian amerykańskich, a Europejczycy, którzy przybyli tam w XVI-XVII wieku powinni zastać tam populację Aborygenów złożoną PRZYNAJMNIEJ z kilkuset milionów ludzi, ponieważ nawet po zagładzie australijskiej megafauny pożywienia było tam pod dostatkiem!
    Mało tego-z braku przestrzeni ci przodkowie Aborygenów powinni podjąć ekspansję nie tylko na pobliskie wyspy, ale i na resztę świata!
    Takie wnioski są OCZYWISTE. No chyba,że założymy iż przodkowie Aborygenów stosowali na szeroką skalę antykoncepcję, a nawet sterylizację. Albo, że ich populacje składały się w 99% z żyjących w celibacie mężczyzn i kobiet.
    Po rozważeniu tych wszystkich faktów opartych na mocnych tezach autorstwa bynajmniej nie kreacjonistów młodoziemskich (tak przy okazji) proponuję się zastanowić nad zasadnością przeważnie szyderstw opartych na bezpodstawnych argumentach typu: „To niemożliwe,żeby od jednej 8 osobowej rodziny ocalałej z potopu, jaki miał miejsce za czasów Noego, mogła pochodzić populacja ludzka, która liczy dzisiaj kilka miliardów ludzi”. Czy może taki zarzut: „To niemożliwe,żeby Józef i jego rodzina w ciągu 400 lat rozmnożyli się w Egipcie do 4 000.000 populacji Izraelitów”.

    Więc po co te wszystkie zawrotne liczby dziesiątków tysięcy lat, na które się datuje kolonizowanie różnych lądów przez przodków współczesnych populacji ludzkich?

    Nie ma ŻADNYCH podstaw naukowych do wysuwania takich wniosków, a prawdziwe dane naukowe, a właściwie prawidłowa ich interpretacja, wręcz zmuszają do wyciągania wniosków wręcz przeciwnych!

    To hipoteza ewolucji człowieka od małpy potrzebuje tych wszystkich dziesiątków tysięcy lat, żeby móc wszystko dopasować do coraz bardziej sypiącego się mitu zwanego: „Hipotezą Afrykańskiego Exodusu” (hipoteza szerzej omówiona w materiałach zródłowych).
    To nie wyniki rzetelnych badań naukowych i logiczne wnioski skłaniają teoretyków do wysuwania tych fantastycznych tez, to stojący w sprzeczności z empirią paradygmat neodarwinowski zmusza ich do szerzenia takich herezji i dorabiania ideologii do faktów!

    Niemożliwe jest to, aby człowiek chodził po ziemi od prawie dwóch milionów lat i do tego czasu kilkadziesiąt tysięcy razy nie przeludnił naszej planety! Żeby tak pózno wynalazł hodowlę, rolnictwo, cywilizację, pismo i przemysł.
    Ewolucjoniści nie mają żadnej wiarogodnej hipotezy tłumaczącej dlaczego sekwencje w ewolucji kulturowej wiodące do powstania cywilizacji miałyby trwać tak długo!

    Zwłaszcza teraz, kiedy się okazuje,że dawni ludzie do niedawna uważani przez ewolucjonistów za półludzi czy płółkretynów (na podstawie testów na inteligencję robionych czaszkom wymarłych praludzi) byli takimi samymi i w takim samym stopniu inteligentnymi ludzmi, jak my.
    Dowiedziono nawet, że łączyli się oni w pary z ludzmi typu współczesnego (naszymi bezpośrednimi przodkami) i płodzili z nimi potomstwo!

    W przypisach zródłowych można znalezć linki odnoszące do najnowszych danych potwierdzających te fakty naukowe.
  • noveyy777 17.10.11, 22:38
    Zródła:
    http://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/c/c0/Australian_states_history.gif
    DLACZEGO STAROŻYTNE CYWILIZACJE POWSTAŁY W TYM SAMYM CZASIE?

    skroc.pl/1e22
    „Niemieccy archeologowie odkryli niedawno ok. 320 km na północny wschód od Limy, stolicy Peru, najstarsze starożytne pozostałości po cywilizacji w Południowej Ameryce. Datowanie metodą węgla C14 określiło wiek znalezisk na 5 000-5 500 lat temu. Kreacjoniści wiedzą, że w tym przypadku metoda ta jest zawodna i nadaje zbyt duży wiek. Faktyczny wiek wynosi ok. 3 000-4 000 lat temu (…). Ale akurat nie wiek jest tu istotny, tylko to, że te same metody (np. oparte na węglu radioaktywnym) nadają ten sam wiek cywilizacjom w wielu nawet odległych częściach świata, w tym na Bliskim Wschodzie i w południowej Azji.

    Najstarsze starożytne miasto Ameryki Południowej, Caral w Peru, leżące 23 km w głąb lądu od wybrzeży Pacyfiku, zostało odkryte jeszcze w 1948 roku, ale aż do niedawna nie budziło większych zainteresowań uczonych. Dopiero badania peruwiańskiej archeolog Ruth Shady pokazały, jak ciekawe jest to miejsce - na powierzchni 65 hektarów znajduje się tu zespół świątyń, amfiteatr, place i domy mieszkalne. Znaleziska w Caral, jak i to ostatnie niemieckich archeologów skłaniają zdaniem Ruth Shady do postawienia pytania, co spowodowało, że "cywilizacje na całej naszej planecie powstały mniej więcej w tym samym czasie".(...)”
    Indianie
    skroc.pl/9459
    Plemiona indiańskie Ameryki Północnej od powstania do czasów współczesnych.
    skroc.pl/d999Megafauna
    skroc.pl/e076
    Dlaczego wymarła amerykańska megafauna
    skroc.pl/a399
    „Trochę ponad 10 tysięcy lat temu na terenie Ameryki Północnej doszło do masowego wymierania ssaków. Zniknęło około 80 procent gatunków dużych roślinożerców, a także 60 proc. wielkich drapieżników. Wśród ofiar znalazły się m.in. mamuty, mastodonty, ogromne leniwce, wielbłądowate, konie, lwy amerykańskie i tygrysy szablozębne. „
    Aborygeni australijscy
    skroc.pl/1e8e
    Aborygeni tasmańscy
    skroc.pl/eb64


    Uważa się (moim zdaniem słusznie) iż w przeszłości (przed przybyciem tam
    Europejczyków)Australia była nawiedzana przez kolonizującą ten kontynent
    ludność kilkukrotnie w przeciągu dłuższego czasu, co zaowocowało
    zróżnicowaniem morfologicznym , jak i genetycznym , a nawet językowym pośród
    różnych "typów" Aborygenów (uważa się ,że jest ich trzy). Jeden z tych "typów"
    posiada wiele-co widać nawet na oko- cech archaicznych , charakteryzujących
    takich ludzi jak neandertalczycy czy tzw. 'H.erectus' z Jawy ( cech tego
    ostatniego dopatrzono się u Aborygena najwięcej). Cechy te ,to masywniejsze
    czaszki, bardziej niż u Europejczyków wydlużone do tyłu głowy, niższe czaszki
    i niższe czoła, bardziej masywne i wydatne łuki brwiowe oraz masywniejsze
    szczęki i większe zęby oraz znaczny prognatyzm kości twarzowych. Mniejsza
    bródka kostna (podbródek), a nawet czasami (co może być 'atawizmem') niektórzy
    Aborygeni rodzą się całkowicie pozbawieni tej bródki (z tego ,co wiem nie
    zdarza się to u żadnej innej populacji ludzi współczesnych!). Warto zauważyć
    iż 'Homo erectus' ,'Homo ergaster' czy neandertalczycy nie posiadali bródek
    kostnych. A to wszystko razem wzięte dawało zawsze bardzo dużo do myślenia
    antropologom fizycznym. Ostatnio genetycy dodali argumentów ludziom ,którzy na
    podstawie cech anatomicznych postulowali pokrewieństwo Aborygenów z wymarłymi
    ludzmi archaicznymi. Prawdę mówiąc nawet kompletny laik nie mający nic
    wspólnego z anatomią człowieka byłby w stanie bez trudu odróżnić czaszkę
    typowego Aborygena od czaszek reszty populacji ludzkiej. Byłby też w stanie
    zauważyć podobieństwa czaszek Aborygenów do czaszek ludzi archaicznych.
    skroc.pl/32ac
    skroc.pl/6ee2
    skroc.pl/7a43
    „Współcześni Aborygen wywodzą się od pierwszych ludzi, którzy - poprzez Azję -
    mogli dotrzeć do Australii już 50 tys. lat temu. Takie wnioski wysnuli
    publikujący w "Science" badacze genomu jednego z australijskich Aborygenów.
    - Aborygeni australijscy wywodzą się od ludzi, którzy jako pierwsi wyruszyli
    na podbój lądów - komentuje szef zespołu badawczego prof. Eske Willerslev z
    Uniwersytetu Kopenhagi.”

    Jared Diamond „Trzeci szympans”
    skroc.pl/8488
    „Afrykański exodus”
    skroc.pl/e538
    „Książka omawia i udowadnia teorię popularnie nazywaną "afrykańskim exodusem" (stąd tytuł, zob. teoria wyjścia z Afryki), według której gatunek Homo sapiens powstał około 200 tys. lat w Afryce z miejscowych populacji wcześniejszych hominidów, podczas gdy wszystkie linie rozwojowe innych gatunków hominidów, które opuściły Afrykę i zasiedliły Azję lub Europę wymarły. Dopiero po ukształtowaniu się gatunku Homo sapiens w Afryce, gatunek ten zaczął rozprzestrzeniać się na inne kontynenty, nie krzyżując się z innymi hominidami. Teorię tę autorzy przeciwstawiają multiregionalnej koncepcji pochodzenia człowieka współczesnego, według której obecne rasy powstały przynajmniej w części z krzyżowania się miejscowych populacji innych gatunków hominidów (np. Homo erectus, neandertalczyk) z Homo sapiens(....)”

    Tasmania.
    skroc.pl/c921Australia
    skroc.pl/0cea
    Historia Australii
    skroc.pl/f4dc

    Australian megafauna
    skroc.pl/8243
    Australijska megafauna przegrała z człowiekiem

    skroc.pl/6004Genyornis
    skroc.pl/0e1f
    „Genyornis oweni – duży wymarły nielotny ptak, który występował w Australii ok. 1,6 mln -40 tys. lat temu (plejstocen). Jego wymarcie nastąpiło mniej więcej w tym samym czasie co wielu innych australijskich przedstawicieli megafauny i zbiegło się w czasie z przybyciem ludzi na ten kontynent„

    Badacze: Ludzie wyniszczyli dawną faunę Australii
    skroc.pl/6569
    „Najnowsze odkrycia w jednej z australijskich jaskiń dowodzą, że to ludzie 40 tys. lat temu doprowadzili do wyniszczenia dawnej fauny Australii – informują naukowcy na łamach naukowego tygodnika „PNAS”. „

    Pod poniższym adresem można znalezć bezsporne naukowe dowody na to, że wszyscy ludzie żywi czy kopalni należeli zawsze do jednego gatunku h.sapien.
    Antropogeneza; wiedza w 21 wieku-podsumowanie dorobku naukowego.
    skroc.pl/f59c
    f59c.skroc.pl
    skroc.pl/ce32
    skroc.pl/fadb
    skroc.pl/2120
    skroc.pl/6f97
    „Człowiek anatomicznie współczesny krzyżował się w Af
  • noveyy777 20.10.11, 02:42
    My tutaj sobie gadu,gadu,a Petrucchio z partyzanta dyskutuje ze mną na pl.sci.biologia w tym temacie i niechce dyskutować na temat!

    CZY TAK CIĘŻKO PRZESTAĆ SIĘ KOMPROMITOWAĆ NA OCZACH USENETU I PRZYJĄĆ DO
    WIADOMOŚCI,ŻE CZYNNIKI SELEKCYJNE I DATOWANIA TO ZUPEŁNIE DWA RÓŻNE
    ZAGADNIENIA? Czy tak ciężko przyjąć do wiadomości,że zawalenie się jaskini "16
    000 lat temu" nie wyjaśnia dlaczego Tasmańscy Aborygeni nie przeludnili wyspy?

    -Czy rozmnażanie Aborygenow z Tasmani hamowala wysoka smiertelność noworodków? Jak tak, to dlaczego społeczeństwo się nie zestażało?

    -Czy może seria waskich gardeł? Dlaczego geny nic o tym nie mowią? Dlaczego nie wyginęli w wyniku wsobnego krzyżowania?
    Dlaczego proporcje płci w rodzinach Aborygenow Tasmańskich były zachowane, gdy przybyli tam Europejczycy?

    Do Australijskich Aborygenów powrócimy, jak tych załatwimy.

    Piotr Gąsiorowski <petrucchio.SKASUJ@gazeta.pl> napisał(a):

    > W dniu 2011-10-19 23:13, kk pisze:
    > > [ciach]
    > >
    > > Nie wiem w ogóle o czym ty piszesz, ale na pewno znowu nie o rozmnażaniu
    > > Tasmańczyków i wypłukiwaniu węgla. Facet czy ty rozumiesz główną tezę, czy ja
    > k
    > > Gąsiorowski cierpisz na inhibicję obszarów odpowiedzialnych za przyswajanie
    > > informacji??
    >
    > O jakim znów "wypłukiwaniu węgla" mówisz? Znasz jakąś specjalną
    > kreacjonistyczną wodę, która selektywnie usuwa 14C a pozostawia 12C?

    A kto powiedział,że selektywnie? Mogło być też tak, że stężenie w atmosferze
    było mniejsze. A woda wypłukiwała nierównomiernie na obszarze próbki i po
    przygotowaniu do badania wyszło jak wyszło. MOGŁO TAK BYĆ CZY NIE? STĘŻENIE
    MOGŁO BYĆ NIŻSZE CZY NIE? 2x niższe 20 000 lat. Z tego o połowę 10 000 lat.
    Margines błędu 1000 lat. Koniec kropka. A ty twierdzisz,ze to niepodważalne.
    Ni nie bądz,że śmieszny Piotrze, Ty byś tak chciał,ale niestety. Poza tym
    istnieją jeszcze inne problemy do rozwiązania, a to datowanie nawet w 1% ich
    nie rozwiązuje. Więc odnieś siĘ proszę do meritum.OK?


    >Jak
    > już pisałem w tym wątku, ewentualne zanieczyszczenia mogą tylko
    > ZWIĘKSZYĆ względną zawartość 14C..

    Nie tylko. Poza tym co to ma do rozmnażania? To jaki był ten czynnik
    selekcyjny? Wielkie węże kontrolowały populację Tasmańskich Aborygenów,czy
    antykoncepcja?

    Cały czas nie chcesz pamiętać jaka jest główna teza. Główna teza zobowiązuje
    do pokazania modelu polegającego na wyjaśnieniu, jaki czynnik selekcyjny
    trzymał populację Tasmańskich Aborygenów w rydzach, tak iż po 10 000 LAT
    EGZYSTENCJI NA TEJ WYSPIE BYŁO ICH TYLKO 5 000, GDY PRZYBYLI TAM EUROPEJCZYCY.
    a nie na tym (ewentualnie) ile razy zawitali tam ludzie, palili ogniska w
    jaskiniach, które im się zawaliły na głowy.

    ABORYGENI TASMAŃSCY TO NIE BYŁY GOŁĘBIE I JASTRZĘBIE ICH POPULACJI NIE MOGŁY
    KONTROLOWAĆ. TASMAŃSCY ABORYGENI TO NIE BYŁY SZCZURY I WĘŻE ICH WYDUSIĆ NIE
    MOGŁY. Tasmańscy Aborygeni pierwej by zjedli jastrzębie i szczury i
    przeludnili wyspę (jak i Australijscy)

    Dlaczego unikasz tego niewygodnego dla ciebie tematu i kierujesz dyskusje na
    tory nieistotne dla problemu? Przecież to widać, jak usiłujesz manipulować. Po
    co w ogóle wsuwałeś nosa do tej dyskusji, jak nie masz pojęcia jak wybrnąć z
    impasu? Co za chwilę kolejny raz zaczniesz mnie wyzywać? Chyba się poskarżę do
    twojego dziekanatu. A niech zobaczą jak ich profesor pajacuje:)



    > Przykro mi, kolego, ale dowody na obecność ludzi na Tasmanii od co
    > najmniej 40 tys. lat są niepodważalne.


    He,he-"niepodważalne". Człowieku, ty się zastanów co ty wypisujesz! C14 się
    sprawdza do czasów historycznych 40000 lat temu to już "pobożne życzenie.".

    usenet.gazeta.pl/usenet/0,47943.html?group=pl.sci.biologia&tid=1033755&pid=1033794&MID=%3Cj7nq5k%249t5%241%40inews.gazeta.pl%3E
  • noveyy777 20.10.11, 09:35
    Oczywiście dla Piotra Gąsiorowskiego sprawy związane z datowaniami stanowisk archeologicznych w Australii i Tasmanii są "oczywiste i niepodważalne" Czyżby? Ciekawe są też nowe dane dotyczące sposobów zycia w dawnej Australii, co tym bardziej zmusza do postawienia pytania: dlaczego Aborygeni nie przeludnili Australii i Tasmanii. Ciąg dalszy nastąpi.

    www.archeolog.pl/pl20/teksty151/eksplorujac_swiat_%E2%80%9Epierwszych_australijczykow
    "(...)Dane jakimi obecnie dysponujemy wskazują na bardzo wczesne przybycie tu grup ludzkich, jeszcze przed 18 000 BP, kiedy miał miejsce ten drastyczny spadek poziomu mórz (m.in. Flood 1997; Mulvaney&Kamminga 1999; Thorne, Grün, Mortimer, Spooner, Simpson, McCulloch, Taylor, Curnoe 1999: 591-612; Gillespie 2002: 455-472; White 2003: 175-193; Bowler, Johnston, Olley, Prescott, Roberts, Shawcross, Spooner 2003: 837-840; O’Connell&Allen 2004: 835-853; Kozłowski 2004: 359-362; O’Connor&Veth 2006 31-47; McDonald&Veth 2006: 103-115; Hudjashov, Kivisild, Underhill, Endicott, Sanchez, Lin, Shen, Oefner, Renfrew, Willems, Foster 2007; Durband, Rayner, Westaway 2009: 77-83).(...)Już na wstępie swej monografii „Prehistory of Australia” John Mulvaney i Johan Kamminga piszą, że „odkrycie tak odległej w czasie ludzkiej obecności w Australii, stało się jednym z najbardziej ekscytujących i rzucających wyzwanie momentów w historii badań nad prehistorią w skali globalnej”.Odkrywanie świata pierwszych „Australijczyków” miało charakter niezwykle dynamiczny. W latach 50-tych XX wieku jedynie podejrzewano, że ludzie mogli przybyć do Australii wcześniej niż 10 000 BP. Nie trzeba było jednak długo czekać na pierwsze daty radiowęglowe, które przekroczyły magiczną barierę 10 000 lat temu. W 1962 roku Mulvaney poinformował o wyniku datowania radiowęglowego próbek ze stanowiska Kenniff Cave w centralnej części terytorium Queensland (Mulvaney&Kamminga 1999: 135). Okazało się, że ślady pobytu ludności w tej jaskini pochodzą sprzed 16 000 BP, czyli z późnego Plejstocenu (Mulvaney&Kamminga 1999: 136). W 1965 daty radiowęglowe dla stanowiska Koonalda Cave w okolicy Jeziora Burrill na wybrzeżu Nowej Południowej Walii oraz trzy schronienia skalne z Parku Narodowego Kakadu przekroczyły barierę 20 000 BP (Kamminga&Mulvaney 1999: 136).(...)W 1969 roku geolog Jim Bowler, obecnie profesor z Uniwersytetu w Melbourne, eksplorując nie nazwaną jeszcze wtedy okolicę w rejonie Jeziora Mungo w poszukiwaniu kopalnych jezior, natrafił na poddane częściowej kremacji szczątki ludzkie (Mungo I). W trakcie ekspedycji w 1974 roku zaledwie 300m od poprzedniego znaleziska odkrył kolejny, tym razem kompletny szkielet ludzki (Mungo III). Wtedy po raz pierwszy przekroczono granicę 30 000 BP (Mulvaney&Kamminga 1999: 136; White 2003: 179).

    Wiek ludzkich szczątków z pochówku Mungo III był na przestrzeni czasu dość różnie datowany. Podobnie zresztą wyglądała sytuacja w przypadku pochówku Mungo I. Wiek Mungo III datowano na 30 000 BP, 42 000 – 45 000 BP a nawet 62 000 +/- 6000 BP, zaś Mungo I na 20 000 – 26 000 BP (Bowler, Johnston, Olley, Prescott, Roberts, Shawcross, Spooner 2003: 837-840)

    Kiedy w 1999 roku badacze z Australijskiego Uniwersytetu Narodowego określili wiek pochówku Mungo III na 62 000 +/- 6000 BP rozgorzała poważna debata, czy nie należałoby napisać od nowa historii zasiedlenia Australii (Thorne, Grün, Mortimer, Spooner, Simpson, McCulloch, Taylor, Curnoe 1999: 591-612; uninews.unimelb.edu.au/news/352/ ). Z inicjatywy prof. Jima Bowlera z Uniwersytetu w Melbourne powołano interdyscyplinarną grupę ekspertów m.in. z Uniwersytetu w Melbourne, Adelajdzie, Wollongong, z Australijskiego Uniwersytetu Narodowego, CSIRO oraz z Serwisu Parków Narodowych i Dzikiej Zwierzyny w Nowej Południowej Walii (uninews.unimelb.edu.au/news/352/). W wyniku badań otrzymano 25 nowych dat optycznych, określających wiek obydwu pochówków (Mungo III i Mungo I) na 40 000 +/- 2000 BP (Bowler, Johnston, Olley, Prescott, Roberts, Shawcross, Spooner 2003: 837-840).



    Celem projektu jest możliwie jak najbardziej pełne rozpoznanie tych pierwszych śladów ludzkiego pobytu oraz dokładne prześledzenie ewolucji krajobrazu i zmian środowiskowych w tym regionie. Pochówki znad Jeziora Mungo to tylko jedno z wielu stanowisk, na których mamy takie rozbieżności w datowaniu i powiązaną z tym zupełnie inną wizję prehistorii Australii. W środowisku australijskich archeologów mamy obecnie do czynienia ze znacznie głębszym podziałem dotyczącym początków zasiedlenia tego kontynentu niż to miało miejsce kilkanaście lat temu (Mulvaney&Kamminga 1999: 138; O’Connell&Allen 2004: 835-863). Różni badacze postulują różne daty pojawienia się anatomicznie współczesnych ludzi na terenie Sahulu i to w dość szerokim okresie czasu, a mianowicie od 40 000 do 100 000 lat temu (Mulvaney&Kamminga 1999: 138)..

    Różni badacze postulują różne daty pojawienia się anatomicznie współczesnych ludzi na terenie Sahulu i to w dość szerokim okresie czasu, a mianowicie od 40 000 do 100 000 lat temu (Mulvaney&Kamminga 1999: 138). Wśród badaczy trwa również debata pomiędzy zwolennikami „długiej i krótkiej chronologii”. „Długa chronologia” oparta zwykle na datowaniu OSL, wskazuje na zasiedlenie Australii przynajmniej 60 000 lat temu (O’Connell&Allen 2004: 836-837; O’Connor&Veth 2006: 31). Z kolei „krótka chronologia”, oparta na datowaniu radiowęglowym, określa czas przybycia pierwszych „Australijczyków” na około 45 000 lat temu (O’Connell&Allen 2004: 836-837; O’Connor&Veth 2006: 31).

    **********************************************************************
    Przeciwnicy „długiej chronologii” kwestionują archeologiczne powiązanie pozostałości kulturowych z tymi „niekulturowymi”, które datuje metoda OSL (O’Connor&Veth 2006: 310). Z kolei zwolennicy „długiej chronologii” wskazują na techniczne limity metody radiowęglowej (O’Connell&Allen 2004: 836).
    ***************************************************************************

    Zwolennicy takiej chronologii, a są to zwykle palinolodzy opierają się na sugestii A. P. Kershawa z 1976, który łączył pojawienie się ludzi na kontynencie australijskim ze zmianami w rekordzie kopalnych pyłków (O’Connell&Allen 2004: 836). Zmiany te zostały jego zdaniem spowodowane pożarami, wywołanymi właśnie przez czynniki antropogeniczne (O’Connell&Allen 2004: 836).

    Zaczęły więc pojawiać się daty rzędu 135 000 BP a nawet 185 000 BP (O’Connell&Allen 2004: 836-837).


    W 2007 roku ukazał się w PNAS artykuł dotyczący wizji zasiedlenia Australii w świetle badań nad mitochondrialnym DNA i chromosomem Y, zatytułowany „Revealing the prehistoric settlement of Australia by Y chromosome and mtDNA analysis”. Zdaniem naukowców uzyskane przez nich wyniki analiz, wskazują, że wszystkie australijskie linie powiązane są z exodusem anatomicznie współczesnych ludzi z Afryki około 50 000 – 70 000 lat temu. (www.pnas.org/content/104/21/8726.full). Jak wynika z powyższych rozważań, kwestia kiedy ludzie po raz pierwszy pojawili się w Australii dalej wzbudza wiele emocji, dyskusji oraz zażartych polemik i nadal pozostaje nierozstrzygnięta.

    TASMANIA JASKINIA WARREN:
    __________________________

    Zaledwie 11km od Jaskini Kutikina w dolinie rzeki Maxwell ulokowana jest Jaskinia Warren, eksplorowana po raz pierwszy w 1986 roku (Mulvaney&Kamminga 1999: 186). Jest to najstarsze stanowisko na południowym zachodzie Tas
  • noveyy777 20.10.11, 13:54
    Profesor Gąsiorowski staje okoniem wobec faktow naukowych!
    ifa.amu.edu.pl/fa/Gasiorowski_Piotr_________________________________________________

    Tylko tyle masz do powiedzenia?/Raising the bar@!!@
    Piotr Gąsiorowski <petrucchio.SKASUJ@gazeta.pl> napisał(a):

    > Twoja amatorska spekulacja to nie "dane naukowe". Dane naukowe to jest
    > np. to, co zbierają w terenie archeolodzy, a nie to, co nawiedzony
    > amator wyssie sobie z dużego palca, nie ruszając się z fotela.

    No więc raz jeszcze pytam: co archeologowie wywnioskowali podczas prac w terenie na temat przyrostu naturalnego Aborygenow z Australii?


    >Te dane
    > są następujące: co najmniej 6 rygorystycznie przeprowadzonych datowań
    > próbek z różnych miejsc Tasmanii daje wiek radiowęglowy powyżej 30 tys...

    [CHIACH]

    Dosyć tych popłuczyn. Dostałeś artykuł napisany przez fachowca pracującego w terenie z załączoną literaturą zródłową (jakże obszerną) i usiłujesz tworzyć nowe dziady atakując mnie personalnie? Koniec dyskusji, bo kolejny raz popełniasz kardynalny błąd logiczny: odwołujesz sie do własnego mniemania ignorując w miare obiektywne opinie. Teraz pokazałeś profesorze Piotrze Gąsiorowski dosadnie kim jesteś i w jakim stopniu zależy ci napoznaniu prawdy. Jak w obłedzie nadajesz na zasadzie zaciętej płyty. No coż z zasadami logiki się nie dyskutuje. Jak ten artykuł nie przmówił, to już nic nie przemówi. Umywam ręce i dziękuję za dyskusję:
    www.archeolog.pl/pl20/teksty151/eksplorujac_swiat_%E2%80%9Epierwszych_australijczykow**********************************************************************
    Przeciwnicy „długiej chronologii” kwestionują archeologiczne powiązanie
    pozostałości kulturowych z tymi „niekulturowymi”, które datuje metoda OSL
    (O’Connor&Veth 2006: 310). Z kolei zwolennicy „długiej chronologii” wskazują
    na techniczne limity metody radiowęglowej (O’Connell&Allen 2004: 836).
    ***************************************************************************

    Least plausible hypothesis-Ten błąd logiczny powstaje wtedy, gdy ignorujemy jakieś inne i bardziej oczywiste wyjaśnienia danej sytuacji, sprowadzając wszystko uparcie wciąż tylko do naszej jednej interpretacji.

    Raising the bar-Błąd ten robi się zawsze, gdy się żąda od swego oponenta coraz mocniejszych dowodów na coś, podnosząc wciąż poprzeczkę i wymagania argumentacyjne, mimo że oponent wciąż dostarcza mu dowodów, których on wcześniej żądał. Wybieg ten jest czystą socjotechniką i ma zniechęcić oponenta od uzasadniania swego stanowiska, ponieważ nikt nie jest w stanie dostarczać dowodów na coś w nieskończoność. Ateiści i racjonaliści bardzo często popełniają ten błąd logiczny w dyskusjach, gdy wciąż wymyślają jakieś preteksty w stosunku do argumentacji oponenta, chociaż wcześniej dostarczył on już dowodu, jakiego od niego żądano. Jeśli kiedykolwiek natrafisz na sytuację, w której sceptyk otrzyma od ciebie argument, jakiego oczekiwał, a mimo to nie uzna go za wystarczający i będzie wymyślał coraz bardziej rygorystyczne warunki dla „być albo nie być” tego argumentu, zastopuj i zwróć mu uwagę na to, że popełnia on błąd logiczny raising the bar. Możesz wtedy wycofać się z dyskusji, bez narażenia się na zarzut nieuzasadnienia swego stanowiska, ponieważ twój oponent popełnił w swej argumentacji błąd logiczny.



  • petrucchio 20.10.11, 15:56
    noveyy777 napisał:

    > Raising the bar-Błąd ten robi się zawsze, gdy się żąda od swego oponenta coraz
    > mocniejszych dowodów na coś, podnosząc wciąż poprzeczkę i wymagania argumentacy
    > jne, mimo że oponent wciąż dostarcza mu dowodów, których on wcześniej żądał. Wy
    > bieg ten jest czystą socjotechniką i ma zniechęcić oponenta od uzasadniania swe
    > go stanowiska, ponieważ nikt nie jest w stanie dostarczać dowodów na coś w nies
    > kończoność.

    Spójrz w lustro, idioto. Twój domek z kart rozbiłem w pierwszej odpowiedzi na Usenecie. To, co robisz od tej pory, to właśnie "raising the bar".

    --
    M[----]mmm!
  • noveyy777 20.10.11, 17:13
    petrucchio napisał:
    > Spójrz w lustro, idioto. Twój domek z kart rozbiłem w pierwszej odpowiedzi na U
    > senecie. To, co robisz od tej pory, to właśnie "raising the bar".

    Może pampersa podać Jasiowi?:)

    bioslawek.files.wordpress.com/2011/09/jasiu-bakreriofag.png

    Pierwsza wypowiedz:

    usenet.gazeta.pl/usenet/0,47943.html?group=pl.sci.biologia&tid=1033755&pid=1033756&MID=%3Cj7i9md%24os1%241%40inews.gazeta.pl%3E
    > Jest tylko jedna możliwa odpowiedz: dlatego, że przodkowie Aborygenów nie
    > przybyli do Australii 50 000 lat temu, tylko kilka tysięcy lat temu!
    > To samo dotyczy zresztą Tasmanii. Przodkowie Tasmańskich Aborygenów przybyli
    > tam nie 10 000 lat temu, a jedynie kilkaset lat przed przybyciem tam
    > Europejczyków.

    Drobną trudnością dla twojej koncepcji jest choćby datowanie znalezisk
    archeologicznych w Australii i na Tasmanii. Najstarsze znane stanowisko
    w Tasmanii, jaskinia Warreen, jest datowane radiowęglowo na 34790?510 BP
    (co po kalibracji daje ok. 40 tysięcy lat). Jaskinia była stale
    zamieszkiwana przez ludzi przez następne kilkanaście tysięcy lat. 10
    tys. lat trwała _izolacja_ Tasmanii wskutek powstania Cieśniny Bassa --
    ludzie żyli tam o wiele, wiele wcześniej. Co do demografii społeczeństw
    przedneolitycznych i atrofii kulturowej społeczeństw żyjących w izolacji
    od świata (jak Tasmańczycy) poczytaj Diamonda uważniej, zwłaszcza to:

    discovermagazine.com/1993/mar/tenthousandyears189


    MOJA ODPOWIEDZ ROZWALAJACA JASIOWY DOMEK Z KART:

    **********************************************************************
    Przeciwnicy „długiej chronologii” kwestionują archeologiczne powiązanie
    pozostałości kulturowych z tymi „niekulturowymi”, które datuje metoda OSL
    (O’Connor&Veth 2006: 310). Z kolei zwolennicy „długiej chronologii” wskazują
    na techniczne limity metody radiowęglowej (O’Connell&Allen 2004: 836).
    ***************************************************************************


    www.archeolog.pl/pl20/teksty151/eksplorujac_swiat_%E2%80%9Epierwszych_australijczykow


  • asteroida2 20.10.11, 17:25
    Noveyy777 - spójrz na swój wątek choć przez chwilę obiektywnie. 7 twoich elaboratów i jedna dwulinijkowa odpowiedź.
    Czy naprawdę masz wciąż nadzieję, że ktoś czyta twoje wypowiedzi? Może czas poszukać innego forum, gdzie jeszcze cię nie znają?
  • qwardian 20.10.11, 20:00

    Wprost przeciwnie. Czytam bardzo uważnie...
    --
    "Komunistyczne idee były (dla mnie) prostą kontynuacją Oświecenia"
    Zygmunt Bauman
    www.kki.pl/piojar/polemiki/novus/iluminaci/dolar.html
  • petrucchio 20.10.11, 17:29
    noveyy777 napisał:

    > MOJA ODPOWIEDZ ROZWALAJACA JASIOWY DOMEK Z KART:
    >
    > **********************************************************************
    > Przeciwnicy „długiej chronologii” kwestionują archeologiczne powiąz
    > anie
    > pozostałości kulturowych z tymi „niekulturowymi”, które datuje meto
    > da OSL
    > (O’Connor&Veth 2006: 310). Z kolei zwolennicy „długiej chronologii&
    > #8221; wskazują
    > na techniczne limity metody radiowęglowej (O’Connell&Allen 2004: 836).
    > ***************************************************************************

    ... ponieważ wyrwałeś cytat z kontekstu:

    W dyskusji na temat zasiedlenia regionu australijskiego (wraz z Nową Gwineą, Tasmanią itp.) "długa chronologia" oznacza 60-185 tys. lat. "Krótka chronologia" oznacza 45-50 tys. lat. NIKT, dosłownie NIKT z naukowców nie kwestionuje faktu, że ludzie dotarli do Australii i na Tasmanię CO NAJMNIEJ w tym drugim okresie (jeśli jesteś innego zdania, proszę o odsyłacze bibliograficzne, byle nie do e-broszurek kreacjonistów). Datowania, o których ja pisałem, mieszczą się znakomicie w ramach "krótkiej" chronologii, nie wykluczając "długiej".

    --
    Penguyn! Penguyn! Looming bright
    In the long Antarctic night!
  • noveyy777 20.10.11, 18:33
    Mnie interesuja grupe ryby,a nie drobnica. Uderz w pasterzaa, owce pójda w rozsypke.

    > ... ponieważ wyrwałeś cytat z kontekstu:

    Niczego nie wyrywalem z kontekstu. Zacytowalem caly 1 post, w ktorym odpowiedziales, bo w nim miales "rozwalac domek z kart". Mialem zacytowac wszystkie dyskusje. Reszta twojej najnowszej wyssanej z dlugopisu argumentacji obala ten cytat:

    usenet.gazeta.pl/usenet/0,47943.html?group=pl.sci.biologia&tid=1033755&pid=1033800&MID=%3Cj7oinp%24st2%241%40inews.gazeta.pl%3E

    **********************************************************************
    Przeciwnicy „długiej chronologii” kwestionują archeologiczne powiązanie
    pozostałości kulturowych z tymi „niekulturowymi”, które datuje metoda OSL
    (O’Connor&Veth 2006: 310). Z kolei zwolennicy „długiej chronologii” wskazują
    na techniczne limity metody radiowęglowej (O’Connell&Allen 2004: 836).
    ***************************************************************************




    > W dyskusji na temat zasiedlenia regionu australijskiego (wraz z Nową Gwineą, Ta
    > smanią itp.) "długa chronologia" oznacza 60-185 tys. lat. "Krótka chronologia"
    > oznacza 45-50 tys. lat. NIKT, dosłownie NIKT z naukowców nie kwestionuje faktu,
    > że ludzie dotarli do Australii i na Tasmanię CO NAJMNIEJ w tym drugim okresie
    > (jeśli jesteś innego zdania, proszę o odsyłacze bibliograficzne, byle nie do e-
    > broszurek kreacjonistów). Datowania, o których ja pisałem, mieszczą się znakomi
    > cie w ramach "krótkiej" chronologii, nie wykluczając "długiej".
    >
  • petrucchio 20.10.11, 19:24
    noveyy777 napisał:

    > Mnie interesuja grupe ryby,a nie drobnica. Uderz w pasterzaa, owce pójda w rozs
    > ypke.

    Już cię kiedyś ostrzegałem: uderz pasterza, a on się odwinie ciupażką. A jeśli uda ci się uciec, to jeszcze poszczuje psem.

    --
    M[----]mmm!
  • noveyy777 20.10.11, 19:37
    petrucchio napisał:

    > Już cię kiedyś ostrzegałem: uderz pasterza, a on się odwinie ciupażką. A jeśli
    > uda ci się uciec, to jeszcze poszczuje psem.

    Uważasz, ze jestem tak słabo uzbrojony? Już cię kiedyś ostrzegałem, że najgorzej to niedoceniać przeciwnika:)
  • woynowski1 20.10.11, 20:17
    Ależ co za idealny galimatias. Czegóż tu niema. Tyle tylko, że w wyniku nadmiaru informacji istota sprawy zatraca się. Chaos i bełkot.
    Bo jest tam i obliczeń szybkości rozrodu populacji, które choć może prawdziwe w jakichś określonych warunkach są zupełnie niemiarodajne w odniesieniu do innych. Przy czym dla zasiedlających Australię Europejczyków, wyposażonych w większą wiedzę i lepsze narzędzia i technologie, podbój Australii był poważnym problemem, o czym każdy wie, kto czytał historię osadnictwa angielskiego w tym kraju! A w dodatku w odniesieniu do malej grupy zasiedlającej następuje zjawisko chowu wsobnego z pełnymi konsekwencjami i okresowym spadkiem dzietności do czasu uzupełnienia puli genetycznej. Mamy też wybijanie wielkich ssaków w Ameryce, które może miało miejsce a może i nie. Zależy kogo się czyta. Jeden stwierdza że ciosy mamutów nie rosły, drugi tego nie widzi. Jeden pisze, że zbyt szybkie zmiany klimatyczne związane z wielkimi wypływami wody słodkiej z jezior Północnoamerykańskich, inny twierdzi, że to nie ta epoka.
    N:< ABORYGENI TASMAŃSCY TO NIE BYŁY GOŁĘBIE I JASTRZĘBIE ICH POPULACJI NIE MOGŁY
    KONTROLOWAĆ. TASMAŃSCY ABORYGENI TO NIE BYŁY SZCZURY I WĘŻE ICH WYDUSIĆ NIE
    MOGŁY. Tasmańscy Aborygeni pierwej by zjedli jastrzębie i szczury i
    przeludnili wyspę (jak i Australijscy)> no właśnie to twierdzenia jak ulał pasuje do kreacjonisty. Jak aborygeni wyjedli wszystko co potrafili wyjeść i żywności ubywało, to musiał nastąpić głód, choroby i zarazy. Szkoda że tak prostej odpowiedzi autor nie potrafi znaleźć. No kreator zapewne przeszkadza!
    Datowania to spory problem ale porządny naukowiec próbuje dwóch metod np. węglowej i trakową co pozwala uzyskać znaczną dokładność i oszacować błąd! Nawet stosowanie jednej ,metody nie spowoduje błędów na poziomie. Badanie węglowe pozwala nam sięgnąć do 50000 lat wstecz, przy czym błąd pomiaru w końcówce wzrasta, ale to sprawa znana. Natomiast twe wiadomości dotyczą chyba czasów sprzed 50 lat! N:< He,he-"niepodważalne". Człowieku, ty się zastanów co ty wypisujesz! C14 się sprawdza do czasów historycznych 40000 lat temu to już "pobożne życzenie.".> Ale ktoś tu stale jest niepoważny.
    N:< Wybieg ten jest czystą socjotechniką i ma zniechęcić oponenta od uzasadniania swego stanowiska, ponieważ nikt nie jest w stanie dostarczać dowodów na coś w nieskończoność. Ateiści i racjonaliści bardzo często popełniają ten błąd logiczny w dyskusjach, gdy wciąż wymyślają jakieś preteksty w stosunku do argumentacji oponenta, chociaż wcześniej dostarczył on już dowodu, jakiego od niego żądano. Jeśli kiedykolwiek natrafisz na sytuację, w której sceptyk otrzyma od ciebie argument, jakiego oczekiwał, a mimo to nie uzna go za wystarczający i będzie wymyślał coraz bardziej rygorystyczne warunki dla „być albo nie być” tego argumentu, zastopuj i zwróć mu uwagę na to, że popełnia on błąd logiczny raising the bar. Możesz wtedy wycofać się z dyskusji, bez narażenia się na zarzut nieuzasadnienia swego stanowiska, ponieważ twój oponent popełnił w swej argumentacji błąd logiczny..> I cóż tu można dodać. Chyba tylko że samo zaślepienie jest chorobą!

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka