• drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego
Dodaj do ulubionych

Kondycja psychiczna ludzi w Polsce i na świecie

  • 15.11.11, 14:09
    Zajmuję się obecnie formułowaniem projektu badawczego, Przewiduje on próbę oszacowania kondycji psychicznej pewnej szczególnej grupy ludzi, którzy przejawiają dramatyczne, niekorzystne zachowania.

    Z tego powodu interesują mnie wszelkie uwagi dotyczące metodologii oceniania ogólnej kondycji psychicznej jak i inne wszelakie uwagi dotyczące aktualnego stanu ducha osób żyjących współcześnie w Polsce i na świecie. Jak wiadomo jednym z uznanych sposobów oceniania takiego parametru jest tzw. koherencja wg. Aarona Antonovsky ( na koherencję sklada się 1. Poczucie rozumienia świata, 2. Dostrzeganie sensowności , 3. Zaradność

    Innym znanym ale mniej "akademickim" sposobem jest skala Davida Hawkinga zwana .: "Poziomy świadomości "

    Z jednej strony obserwujemy wokól nas - tak jak gdyby .. przejawy złego "stanu ducha" (choć niedawne wydarzenia w Warszawie w dniu 11.11.2011) lub np. niepokój wyrażany - przez publicystów i różne media, dotyczący tzw. kryzysu ekonomicznego ...

    Wśród młodzieży obserwujemy bardzo często fenomen kompletnego niezainteresowania się tego co się dzieje i fatalnym stanem wiedzy na temat świata ...

    Jest znan, iż podejmujący studia (większość młodych ludzi) {nie wie .. niemal nic .. } W każdym razie znajomość historii najnowszej przez młodych ludzi jest bardzo słaba.. Na ogł nie wiedzą kto to był Lenin i Stalin. Zapewne jest tak dlatego, że większość nauczycieli w gimnazjach i liceach nie zdąża .. "dojechać" do końca programu nauczania

    Z drugiej strony w przedostatnim numerze tygodnika "Forum" (dane uściślę w następnym poście) wydrukowano wywiad [ artykuł pt. Anioły i demony ] ze znanym psychologiem, który przekonująco argumentuje że ilość wojen (ludzi zabitych w trakcie działań wojennych) - na naszej planecie systematycznie maleje ...

    Jest więc problem jak ocenić (oszacować) kondycję psychiczną (jakość samopoczucia) pewnej osoby lub grupy osób ...

    Zamieszczam w tym celu propozycję ankiety .. Liczę na zebranie opinii dyskutantów... dotyczących zarówno poszczególnych pozycji w tej ankiecie jak i wszelakich innych narzędzi pomocnych w oszacowaniu stanu ducha ... ~ Andrew Wader


    Ankieta umożliwiająca oszacowanie ogólnej "kondycji psychicznej człowieka"
    oraz udzielenie porad szczegółowych dotyczących wyróżnionych czynników składowych.


    L.p. Ankieta jest anonimowa, prosimy jednak określić .:
    Płeć.: M, Ż, Wiek, lat.... , Grupa badana, określona hasłem.: "...."


    Prosimy o szczere scharakteryzowanie swoich poglądów, postaw określonych przez poniższe 20 stwierdzeń. Zwracamy uwagę, iż odpowiedzi "tak" należy udzielić stawiamy w wypadku potwierdzania danego stwierdzenia, odpowiedź "nie" - jeśli własne przekonanie ( charakterystyka) jest odwrotnie, jeśli jest negacja danego stwierdzenia. Można udzielić odpowiedzi pośredniej.

    Tak (+1) Pośrednio ( 0 ) Nie (- 1)

    1 Nie doznałem w przeszłości lub całkowicie przezwyciężyłem negatywne wpływy, które mogłyby powodować we mnie takie zaburzenia emocjonalne jak: depresja, długotrwały lęk, poczucie winy, poczucie krzywdy, żalu, upokorzenia, utraty godności, gniewu, nienawiści, chęci zemsty, odegrania się, itp. .

    2 Nie mam mentalności ofiary, a za wszelkie inicjowane przeze mnie działania ponoszę wyłączna odpowiedzialność


    3 Wysoko oceniam swoją wartość. Mam bardzo dobre mniemanie o sobie
    4 Niemal stale mam dobry nastrój
    5 Nie jestem zazdrosny
    6 Wierzę w pewną formę "życia po życiu"
    7 Nie znoszę oglądania i przeżywania filmów i scen okrutnych, sadystycznych
    pokazujących pastwienie się kogoś nad innym człowiekiem lub ludźmi


    8 Życie postrzegam jako ekscytujące i inspirujące, skutecznie radzę sobie z wyzwaniami. Cechuje mnie postawa elastyczna i nieosądzająca. Realistycznie oceniam problemy. Nie jestem uzależniony od osiągania sukcesów. Nie wchodzę w rywalizacje. Unikam konfliktów. Zawsze dążę do zgody. Na ogół mam zaufanie do ludzi. Nie mam skłonności do osądzania i kontrolowania zachowań innych ludzi. Wytwarzam wokół siebie poczucia bezpieczeństwa i swobody.

    9 Cechuje mnie otwartość umysłu, niezależność, chęć i zdolność przyjaznego oddziaływania na innych. Uważam się za osobę zaradną, na ogół skuteczną w swoich działaniach .

    10 Na ogół mam poczucie, iż rozumiem to co sie wokół mnie dzieje jak i to co dzieje się na świecie

    11 Postrzegam świat jako sensowny twór, który sie rozwija i podąża do określonego celu. Jego rozwój zachodzi obecnie w dużej mierze dzięki wysiłkom ludzi. Sądzę więc, że należy się angażować w jego rozwój i pomyślność.


    12 Jestem przekonany o ogromnym znaczeniu ludzi i stojącym przed nimi zadaniem

    13 Mam ochotę do podejmowania różnych działań na polu zawodowym i osobistym, także takich które są działaniami na rzecz innych ludzi. Wyznaczyłem sobie swoją misję życiową, która uwzględnia moje osobiste predyspozycje i użyteczność dla zasadniczych celów ludzkości. Mam określone wyobrażenie sytuacji docelowej własnych działań życiowych.


    14 Lubię podejmować działania, których skutki mogą się przejawić dopiero w odległej przyszłości i które dotyczą rozległego, nawet globalnego pola wydarzeń



    15 Sądzę, że należy się przykładać do doskonalenia relacji międzyludzkich, tzn. współuczestniczyć w propagowaniu przyjaznej postawy wobec innych, poszanowania wolności słowa i wolności działania, przeciwdziałać wszelakim zapędom autorytarnym


    16 Szybko i zdecydowanie angażują się w działania mające na celu przeszkodzenie (zneutralizowanie) poczynań ludzi, którzy staraliby się unicestwić realizowanie głównego zadania ludzkości.

    17 Szybko spostrzegam hipokryzję. Sądzę iż wygłaszanie poglądów, sądów, które są sprzeczne z własnym i poczynaniami jest nieelegancki i szkodliwe.
    18 Sądzę, że zasady etyczne, w miejsce kategorycznych nakazów i zakazów mogą być oparte o spostrzegane prawidłowości, iż czynienie zła na dłuższą metę nie popłaca oraz zasadę " nie czyń drugiemu co Tobie nie miłe"

    19 Potrafię sprawić, aby podejmowany trud, użyczany czas i energia na rzecz innych była mi wynagradzana, niekoniecznie finansowo lecz także przez doznawane satysfakcje.
    20 Potrafię sobie radzić z "zespołem wypalenia", tzn. nadal jestem w stanie ustalić zajęcia, zadania, tematy zainteresowań, które robią na mnie wrażenie "świeżych", oryginalnych, nie nudnych a nawet zajmujących.
    ......................................................................................

    Po przypisaniu dla podanych stwierdzeń liczb wg. zasady.: dla "Tak" +1, dla "Nie" - 1, dla odpowiedzi "pośrednio" 0 należy wyliczyć sumę algebraiczną ( która może się zawierać w przedziale < -20, 0, +20 > )

    Edytor zaawansowany
    • 15.11.11, 15:35
      andrew.wader napisał:

      > Zajmuję się obecnie formułowaniem projektu badawczego, Przewiduje on próbę osza
      > cowania kondycji psychicznej pewnej szczególnej grupy ludzi, którzy przejawiają
      > dramatyczne, niekorzystne zachowania.

      Bardzo ciekawy problem.Wedlug mnie nie tyle na czasie co nieco spozniony.
      Chcialbym tylko zauwazyc,ze zachowania dramatyczne nie musza prowadzic do
      zachowan niekorzystnych.
      Wedlug mnie zachowania dramatyczne to takie gdzie swiadomosc duchowa staje przed
      wyborem i zmuszona jest podejmowac decyzje.
    • 15.11.11, 16:16
      Nie lepiej postudiować literaturę psychiatryczną np. dotyczącą prewalencji zaburzeń psychicznych??
      W końcu od czego mamy psychiatrę?

      --
      "Ci, którzy sprytnie symulują szaleństwo w zdecydowanej większości są psychopatami, a część z nich faktycznie jest szalona." - Eugene Bleuler
      • 15.11.11, 16:49
        neuroleptyk napisał:

        > Nie lepiej postudiować literaturę psychiatryczną np. dotyczącą prewalencji zabu
        > rzeń psychicznych??
        > W końcu od czego mamy psychiatrę?

        Psychiatrie mamy wlasnie od zaburzen psychicznych.Tutaj zas chodzi jak mi sie wydaje
        nie o zaburzenia psychiczne ale normalnie funkcjonujaca psychike i jej kondycje.
        Kondycja ta zalezy od stanu swiadomosci duchowej ktora odpowiedzialna jest za jej prace.
        Swiadomosc duchowa zas to swiadomosc ludzka zdolna do wartosciowania czyli oceny
        dobra i zla w kategoriach moralnosci wynikajacej z jakies etyki.





        • 15.11.11, 17:18
          > i zabu
          > > rzeń psychicznych??
          > > W końcu od czego mamy psychiatrę?
          >
          > Psychiatrie mamy wlasnie od zaburzen psychicznych.Tutaj zas chodzi jak mi sie w
          > ydaje
          > nie o zaburzenia psychiczne ale normalnie funkcjonujaca psychike i jej kondycje
          > .

          Jakbyś chciał badać kondycje serc to byś argumentował iż to nie jest w zakresie kardiologii ?

          > Kondycja ta zalezy od stanu swiadomosci duchowej ktora odpowiedzialna jest za j
          > ej prace.
          > Swiadomosc duchowa zas to swiadomosc ludzka zdolna do wartosciowania czyli ocen
          > y
          > dobra i zla w kategoriach moralnosci wynikajacej z jakies etyki.

          Według ciebie zbadanie zdolności do oceny moralnej czynów, czy przestrzegania norm społecznych, to coś co przekarcza kompetencje psychiatrii?? Jeśli tak, to jakim cudem diagnozują np. ICD-10 F.60.2 ??


          --
          "Ci, którzy sprytnie symulują szaleństwo w zdecydowanej większości są psychopatami, a część z nich faktycznie jest szalona." - Eugene Bleuler
          • 15.11.11, 17:45
            neuroleptyk napisał:

            > Według ciebie zbadanie zdolności do oceny moralnej czynów, czy przestrzegania n
            > orm społecznych, to coś co przekarcza kompetencje psychiatrii?? Jeśli tak, to j
            > akim cudem diagnozują np. ICD-10 F.60.2 ??

            Sorry,tutaj wydaje mi sie jest male nieporozumienie.Jak nic takiego nie uwazam.
            Kardiologia to zly przyklad bo mowimy tutaj o mozgu ludzkim czyli jedynym organie
            ktory jest systemem posiadajacym swiadomosc.
            Zadaniem psychiatrii zas jak mi sie wydaje jest badanie zaburzen psychicznych zwiazanych
            z niewlaciwa praca swiadomosci.Nie dotyczy to problemow moralnych bo psychiatria nie ma
            nic wspolnego z etyka.Czlowiek ktory prowadzi spekulacje gieldowe jest normalny psychicznie
            i nie moze byc leczony przez psychiatre,gdyz wlasnie jego zaburzenia to obnizony poziom
            rozrozniania dobra i zla czy tez autoetyka o wlasnym systemie wartosci stworzonym
            przez resentyment.
            Ale masz racje,temu wszystkiemu najblizej do psychiatrii,ktora byc moze nalezaloby
            rozszerzyc.Moga jednak chyba byc tutaj inne alternatywne podejscia,jak psychologia czy
            socjologia.Nie wiem czy proba matemtycznego modelu tych zjawisk w ogole ma jakikolwiek
            sens? Moze i ma ale ja nie jestem o tym przekonany.




        • 15.11.11, 18:20
          z czystej ciekawosci zaptyam. co to jest normalnie funkcjonujaca psychika?

          wladek.6 napisał:

          >
          > Psychiatrie mamy wlasnie od zaburzen psychicznych.Tutaj zas chodzi jak mi sie w
          > ydaje
          > nie o zaburzenia psychiczne ale normalnie funkcjonujaca psychike i jej kondycje



          --
          I beseech you, in the bowels of Christ, think it possible you may be mistaken.
          • 15.11.11, 18:57
            dala.tata napisał:

            > z czystej ciekawosci zaptyam. co to jest normalnie funkcjonujaca psychika?

            Normalnie funkcjonujaca psychika to taka ktora jest w stanie sama rozwiazac problemy
            zwiazane z jej niewlasciwa praca.
            Niewlasciwa praca psychiki to taka ktora stwarza jendostce klopoty w kontakcie z otoczeniem.
            • 16.11.11, 00:31
              sprobuj to jeszcze raz przeczytac i zauwaz bledne kolo w pierwszej czesci.

              co do drugiej czesci, rozumiem, ze uczciwy czlowiek w otoczeniu nieuczciwych ma zle funkcjonujaca psychikre. brawo. co wiecej, ludzie w stanach psychotycznych, wedlug tej definicji, maja jak najnormalniejsza psychike. brawo po raz drugi!

              probuj dalej!

              wladek.6 napisał:

              > Normalnie funkcjonujaca psychika to taka ktora jest w stanie sama rozwiazac pro
              > blemy
              > zwiazane z jej niewlasciwa praca.
              > Niewlasciwa praca psychiki to taka ktora stwarza jendostce klopoty w kontakcie
              > z otoczeniem.


              --
              Sometimes, I think the surest sign that there is intelligent life out there in the universe is that none of it has tried to contact us. Bill Watterson.
              • 16.11.11, 01:14
                dala.tata napisał:

                > sprobuj to jeszcze raz przeczytac i zauwaz bledne kolo w pierwszej czesci.
                >
                Ja nie widze.Samokontrola to podstawa dojrzalego zachowania sie.

                > co do drugiej czesci, rozumiem, ze uczciwy czlowiek w otoczeniu nieuczciwych ma
                > zle funkcjonujaca psychike.

                Ja juz mowilem ze problemy moralne nie decyduja o poprawnosci dzialania psychiki.
                Seryjny morderca ma psychike dzialajaca poprawnie o ile jest psychopata.Ujecie go
                jest dlatego bardzo trudne bo nie popelnia bledow emocjonalnych.






                • 16.11.11, 01:19
                  definiujesz psychike przez te sama psychike. tak sie jednak nie da. norma musi byc poza jednostkowa psychika, bo w przeciwnym razie psychoza staje sie norma. rozumiesz?

                  to ci powtorze, co juz mowiono - nie ma psychiatrii bez ocen moranych. czy tobie sie to podoba czy nie. jest na ten temat polora biblioteki literatury.

                  tak czy owak, osoba w psychozie wg twej definicji jet normalna. i to jest niezly wynik

                  --
                  Beauty is in the eye of the beholder. Mental illnes is in the eye of the controller. (Peter Breggin)
                  • 16.11.11, 01:43
                    dala.tata napisał:

                    > definiujesz psychike przez te sama psychike. tak sie jednak nie da. norma musi
                    > byc poza jednostkowa psychika, bo w przeciwnym razie psychoza staje sie norma.
                    > rozumiesz?

                    Jaka masz pewnosc ze swiat nie jest obecnie w "psychozie"?
                    To jest mowa trawa.

                    > to ci powtorze, co juz mowiono - nie ma psychiatrii bez ocen moranych. czy tobi
                    > e sie to podoba czy nie. jest na ten temat polora biblioteki literatury.

                    Mnie nie obchodzi ile smieci lezy na polkach i ze ludzie nie sa w stanie zerwac z bogiem
                    swoim poza tym ze krzycza ze go nie ma.To za malo.

                    > tak czy owak, osoba w psychozie wg twej definicji jet normalna. i to jest niezly wynik

                    Niezly? Po prostu pozytywny. (znowu ta moralnosc.Odczep sie w koncu od tegp swojego
                    boga).


                    • 16.11.11, 11:37
                      hej? swiat nie jest w psychozie? i ze to, co ja mowie, to mowa trawa? ja ci mowie, ze zrodlem normy nie moze byc jednostka. zdaje sie, ze tego nie rozumiesz.

                      aaaaa. rozumiem, ze brakuje argumentow, to zaczynasz mowic o smieciach i sugerowac, ze jak jakos blisko boga. Proponuje sie zapoznac na przyklad z pracami Billa Fullforda, ktory bardzo dobrze pokazuje obecnosc wartosci (a zatem moralnosci) w medycynie, nie tylko w psychiatrii.

                      i sprobuj odpwoeidziec argumentami. moze ci sie uda :-)


                      --
                      Doktorat - nauka - uczelnia
                      Forum dla doktorantów, doktorów, a nawet dla profesorow!
                      • 16.11.11, 12:58
                        dala.tata napisał:

                        > hej? swiat nie jest w psychozie? i ze to, co ja mowie, to mowa trawa? ja ci mow
                        > ie, ze zrodlem normy nie moze byc jednostka. zdaje sie, ze tego nie rozumiesz.

                        Rozumiem,rozumiem....Chcialem tylko pokazac jaka moze byc racja tych mlodych ludzi
                        zbundowanych wobec rzeczywistosci.Norma nie moze zalezec tytlko od wiekszosci bo
                        dojdziemy do absurdu,tego absurdu ktory jest zauwazany i krytykowany poprzez mlode
                        pokolenie. Czy ono jest az tak zle? ze tylko potrafi niszczyc? Nie sadze.Wszystko ma swoja
                        przyczyne i jesli oparte jest na nielogicznej relacji nie moze trwac zbyt dlugo,na szczescie.
                        Dzieki za wskazanie Fulforda.




    • 15.11.11, 18:16
      kwestionariuszowe badanie kondycji psychicznej jest wyzwaniem, musze powiedziec. choc niespecjalnie wiem, co to jest kondycja psychincza.

      proponowalbym jednak zapoznac sie z literatura nt konstruowania testow. test, ktory proponujesz jest, przykro mi, fatalny. na przyklad (wybieram krotki item, bo nie chce mi sie pisac dlugiej krytyki):

      "Nie mam mentalności ofiary, a za wszelkie inicjowane przeze mnie działania po noszę wyłączna odpowiedzialność"

      co to jest mentalnosc, co to jest mentalnosc ofiary? dlaczego tak wartosciujacy item? przeciez to wartosciowanie uniewaznia ten item.

      co wiecej, czlowiek, ktory twierdzi, ze za wszelkie inicjowane przez siebie dzialania ponosi wylaczna odpowiedzialnosc, powinien sie udac natychmiast po pomoc psychiatryczna - chyba ze to ma byc item wychwytujacy urojenia wielkosciowe.

      ale zakladajac, ze ma sens mowienie o tej odpoweidzialnosci, jakos tez nie widze opozycji ofiara - wylaczna odpoweidzialnosc. jakos mnie to nie bierze.....

      zastanowilbym sie nad zaczynaniem itemu od negacji.....

      itd itd itd.....wroce do propozycji: poczytaj literature o konstrukcji kwestionariuszy. potem zastanow sie, czy naprawde warto badac rzeczy kwestionariuszem niebadalne. potem daj se spokoj :-)


      --
      uzywam "innego kodu kulturowego tudzież mam inny habitus, albo po prostu to był inny odcinek Simpsonów"
      • 15.11.11, 18:50
        www.hcp.med.harvard.edu/wmhcidi/
        --
        "Ci, którzy sprytnie symulują szaleństwo w zdecydowanej większości są psychopatami, a część z nich faktycznie jest szalona." - Eugene Bleuler
        • 16.11.11, 12:35
          P.T. "neuroleptyk"

          Dziękuję, do innych uwag osób zawierających głos w tym watku odniosę się wkrótce. ~ Andrew Wader
        • 17.11.11, 12:47
          Jeszcze raz dziękuje P.T "neuroleptykowi" za informacje o narzędziu "tkwiącym pod" ,:www.hcp.med.harvard.edu/wmhcidi/

          Jest to rewelacja.. Jednak czasami pod egida WHO - powstaje coś pozytywnego - a nie tylko natrętne lansowanie szczepionki przeciwko świńskiej grypie.

          Zabieram jednak głos ponownie, gdyż skoro rady ze strony "grupy dyskusyjnej są tak wartościowe .. więc uściślę i poszerzę zakres tematyczny niniejszego wątki.. próbując nadal zbierać opinie...

          Otóż grupą osób dla której chcemy oceniać .. obciążenia egzystencjonalne, bytowe, socjalne, kulturowe .. i ich "odporność" (kondycję psychiczną) są osoby które dokonują prób samobójczych przez przyjmowanie trucizny ..

          Rozważamy różne aspekty zagadnienia.. Wpadło nam w ręce zestawienie statystyczne sporządzone przez Policje za rok 2010.

          Tak więc w roku 2010 odnotowano 5 456 "tzw. zamachów samobójczych" z których 4087 zakończyło się zgonem... W statystyce tej przyczyny zamachów określono w sposób następujący.:

          choroba psychiczna - 765 osób
          nieporozumienia rodzinne - 679 osób
          przewlekła choroba 304 osoby
          zawód miłosny 331
          warunki ekonomiczne 281
          nagła utrata źródeł utrzymania 104
          śmierć bliskiej osoby 85
          problemy szkolne 30
          trwałe kalectwo 27
          niepożądana ciąża 3
          popelnienie przestępstwa 55

          Otoż są dla nas cenne wszelkie wypowiedzi na temat głębszych uwarunkowań (psychologicznych socjalnych i kulturowych) tak dramatycznych zachowań z powodów. : "nieporozumień rodzinnych", "zawodów miłosnych" ..

          Aby targnąć się na życie z takich powodów trzeba mieć zapewne szczególny zestaw poglądów.. w jakimś sensie upośledzona kondycje psychiczną .. Z góry dziękuję za wypowiedzi ~ Andrew Wader
          • 17.11.11, 13:32
            Miałęm zamiar zwrócić Twoją uwagę na samobójstwa, ale skoro wziąłeś się za ankietowanie, to zmilczałem, bo tu trudno o przepytywanie - zwłaszcza po udanej próbie.
            • 20.11.11, 13:48
              Stwierdzenie P.T. europitek'a" jest ważne ..

              Wg. przytoczonych statystyk policyjnych na owe 5456 samobójstw w roku 2010 w Polsce
              zastosowano .:

              zażycie trucizn - 240 przypadków
              rzucenie się z wysokości 323 oprzypadki
              powieszenie się 3973 przypadki ..

              Trochę się to nie zgadza .. bo do Regionalnego Osrodka Ostrych Zatruć trafiło 436 osób, które zażyło trucizny w celach samobójczych i większość z nich odratowano. .

              No i właśnie z tymi odratowanymi, niedoszłymi samobójcami .. ktoś już od dawna trochę rozmawia.. a my chcemy "porozmawiać z nimi" dokładniej...

              Chodzi mi tutaj właśnie o "zakres tematyczny i sposób" pozyskiwania takich relacji" .. ~ Andrew Wader

          • 17.11.11, 15:07
            andrew.wader napisał:

            > Tak więc w roku 2010 odnotowano 5 456 "tzw. zamachów samobójczych" z który
            > ch 4087 zakończyło się zgonem... W statystyce tej przyczyny zamachów określono
            > w sposób następujący.:
            >
            > choroba psychiczna - 765 osób
            > nieporozumienia rodzinne - 679 osób
            > przewlekła choroba 304 osoby
            > zawód miłosny 331
            > warunki ekonomiczne 281
            > nagła utrata źródeł utrzymania 104
            > śmierć bliskiej osoby 85
            > problemy szkolne 30
            > trwałe kalectwo 27
            > niepożądana ciąża 3
            > popelnienie przestępstwa 55

            Jak jest religijnosc tych osob ?

          • 17.11.11, 17:52
            andrew.wader napisał:

            > Jeszcze raz dziękuje P.T "neuroleptykowi" za informacje o narzędziu "tkwiącym
            > pod" ,:www.hcp.med.harvard.edu/wmhcidi/
            >
            > Jest to rewelacja.. Jednak czasami pod egida WHO - powstaje coś pozytywnego -
            > a nie tylko natrętne lansowanie szczepionki przeciwko świńskiej grypie.

            Tylko musisz mieć na uwadze iż używanie tego narzędzia wymaga certyfikatu, czyli wymagane jest szkolenie. np. przy PAPI możemy tam przeczytać.

            You cannot receive the algorithms for this instrument without first taking the course in its use.

            --
            "Ci, którzy sprytnie symulują szaleństwo w zdecydowanej większości są psychopatami, a część z nich faktycznie jest szalona." - Eugene Bleuler
            • 28.11.11, 10:59
              Powoli postępuję nadal. Widzę że dla zaproponowanego przez Ciebie CIDI jest konkurencja w postaci.: MINI INTERNATIONAL NEUROPSYCHIATRIC INTERVIEW.

              W krótkiej charakterystyce tego narzędzia stwierdza się .:

              [ The Mini-international neuropsychiatric interview is a short structured clinical interview which enables researchers to make diagnoses of psychiatric disorders according to DSM-IV or ICD-10.[1] The administration time of the interview is approximately 15 minutes and was designed for epidemiological studies and multicenter clinical trials ]

              Cały ten strukuralizowany wywiad znajduje sie pod.:

              www.nccpsychiatry.info/File/MINI500.pdf
              Patrz także pod .: en.wikipedia.org/wiki/Mini-international_neuropsychiatric_interview

              W odróżnieniu od CIDI - narzędzie to może być wykorzystywane nieodpłatnie przez osoby .:

              [ Researchers and clinicians working in nonprofit or publicly owned settings (including universities, nonprofit hospitals, and government institutions) may make copies of a M.I.N.I. instrument for their own clinical and research use.]

              Może ktos z Państwa ma doświadczenie w wykorzystywaniu CIDI lub MINI i jest chętny aby podzielić się doświadczeniem.:

              Obecnie zajmuję się wybraniem skal, które obiektywizowałyby ustalenia konsultanta - psychologa, w zakresie jego orzeczenia dotyczącego pytania ..czy osoba popełniała samobójstwo, czyniła to na tle zaburzeń psychiatrycznych ( schizoidalność, ciężka organoicznie uwarunkowana depresja) czy też na wskutek bodżców stresorodnych, przygnebiających takich jak np. "nieporumienia w rodzinie", "zawód miłosny. Niewątpliwie wlączymy test Beck'a (Beck's Fepression Inventory - BDI) i The Sense of Coherence (SOC) Aarona Antonovsky'iego

              Jeśli ktoś z Państwa ma ochotę wypowiedzieć się na ten temat to gorąco zapraszam.

              ~ Andrew Wader
          • 17.11.11, 18:28
            andrew.wader napisał:

            > Tak więc w roku 2010 odnotowano 5 456 "tzw. zamachów samobójczych" z który
            > ch 4087 zakończyło się zgonem... W statystyce tej przyczyny zamachów określono
            > w sposób następujący.:
            >
            > choroba psychiczna - 765 osób
            > nieporozumienia rodzinne - 679 osób
            > przewlekła choroba 304 osoby
            > zawód miłosny 331
            > warunki ekonomiczne 281
            > nagła utrata źródeł utrzymania 104
            > śmierć bliskiej osoby 85
            > problemy szkolne 30
            > trwałe kalectwo 27
            > niepożądana ciąża 3
            > popelnienie przestępstwa 55

            > Aby targnąć się na życie z takich powodów trzeba mieć zapewne szczególny zest
            > aw poglądów.. w jakimś sensie upośledzona kondycje psychiczną ..

            Ja znam osoby z tym zestawem:

            > choroba psychiczna - 765 osób
            > nieporozumienia rodzinne - 679 osób
            > przewlekła choroba 304 osoby
            > zawód miłosny 331
            > warunki ekonomiczne 281
            > nagła utrata źródeł utrzymania 104
            > śmierć bliskiej osoby 85

            i nawet nie mysla o popelnianiu samobojstwa.

            Jest to wiec zdecydowanie kwestia konstrukcji psychicznej i braku odpornosci na trudy zycia.
            • 20.11.11, 13:27

              P.T. "maksimum" napisał.:

              [" Ja znam osoby z tym zestawem:
              >
              > > choroba psychiczna - 765 osób
              > > nieporozumienia rodzinne - 679 osób
              > > przewlekła choroba 304 osoby
              > > zawód miłosny 331
              > > warunki ekonomiczne 281
              > > nagła utrata źródeł utrzymania 104
              > > śmierć bliskiej osoby 85
              >
              > i nawet nie mysla o popelnianiu samobojstwa.
              >
              > Jest to wiec zdecydowanie kwestia konstrukcji psychicznej i braku odporności na
              > trudy życia. ]

              Też sadzę, że trzeba odróżniać 1. z jednej strony zachodzące obciążenia ( egzystencjonalne, bytowe, socjalne, kulturowe).. a z drugiej strony 2. odporność psychiczną (co być może można nazywać kondycją psychiczną – hm… jest problem jaki termin jest fachowy).

              Ważnym zagadnieniem (teraz dla mnie .. w związku z dokonywanymi pracami) jest właśnie uświadomienie sobie od czego zależy owa "konstrukcja psychiczna".. która chroni przed działaniami autodestrukcyjnymi.. mimo zaistniałych znacznych obciążeń streso -rodnych..

              W niniejszym wątku podnoszono np. rolę religijności .. Zachodzi pytanie czy istnieje "świecki" odpowiednik religijności.. tzn. czy jakiś rodzaj światopoglądu.. albo zestawu poglądów dotyczących sensu własnego życia.. albo sensu świata .. chroni przed popadaniem … w zwątpienie.. i właśnie poczucie bezsensu…

              Być może istnieją jednak ważniejsze "faktory".. jakieś przeświadczenia typu .."muszę sobie dać radę " .. jakaś "zborność" w zakresie osobowości .. Nie wiele jednak wyjaśniają takie stwierdzenia jak "silna osobowość" .. Chodzi o to na czym polega silna osobowość.. .Jest potrzebna lista cech składających się na silna osobowość…i opis konstrukcji jak te cechy sa zestawione.. Być może jakaś jest na samym dnie.. i jest najważniejsza…

              Jeśli ktoś z Państwa – Szanownych dyskutantów ma na ten temat jakieś zdanie to ..oczekuję na pomysły.. :- ) Zabranie głosu w tej sprawie proszę potraktować jako trud altruistyczny, poniesiony dla dobra społecznego J :- ) albo proszę to potraktować ambicjonalnie… ~ Andrew Wader
              • 20.11.11, 13:59
                andrew.wader napisał:

                > Ważnym zagadnieniem (teraz dla mnie .. w związku z dokonywanymi pracami) jest w
                > łaśnie uświadomienie sobie od czego zależy owa "konstrukcja psychiczna".. kt
                > óra chroni przed działaniami autodestrukcyjnymi.
                . mimo zaistniałych znaczny
                > ch obciążeń streso -rodnych..

                No to ja tutaj caly czas mowie o tym.Tylko to jest moj poglad i nie zgadzac sie moze
                z ogolnym wiec nie nadaje sie na publikacje,chyba ze sie ma juz jakis znaczny dorobek.
                To jest seksualnosc swiadomosci ludzkiej (nie mylic z popedem seksulanym ktorego
                czlowiek moze byc pozbawiony poprzez kastracje,seksualnosci nie mozna sie pozbyc).
                Jej wieksza aktywnosc jest wlasnie ta bariera chroniaca stystem przed zalamaniem.
                Religijnosc z reszta tez wynika ze zwiekszonych potrzeb seksualnych,stad mamy tyle
                seksualnych "afer" w kosciolach.
                Ja nie jestem maniakeim seksualnym tylko czlowiekiem ktory widzi to co jest i nie jest
                moja wina ze inni nie chca tego postrzegac z roznych powodow,nie tylko religijnych.

                A wiec odpowiedzia jest, ze owa "konstrukcja psychiczna" ktora chroni przed dzialaniami
                autodestrukcyjnymi jest bariera hormonalna,co chyba jest dosc oczywiste,w tym wieku
                kiedy od niedawna coraz wiecej wiemy o neurohormanach.
                A bariera ta jest stymulowana poprzez emocjonalnosc seksualna czy tez po prostu
                seksualnosc swiadomosci.Jej doznania (nie podniecenie seksualne) sa wstanie zagluszyc
                jakakolwiek inna emocjonalnosc,rowniez ta zwiazana ze stesem jaki niesie zycie.




                • 20.11.11, 16:35
                  Dziękuję za ten rewelacyjny post ! Popieram tą opinię. W głębi duszy.. też tak od dawna sadzę. Wyraziłem podobne zdanie dziesiątki razy - w różnych ( ... no rzeczywiście też tylko prywatnych rozmowach ) ..

                  Chociaż jak się zastanowić sugerowałem to też w tych tekstach, które publikowałem pod używanym tu "pseudonimem.." powiedzmy.. literackim .. Takie przesłanie mają przeciez też dwie moje powieści opublikowane pod tym "nick' iem".

                  No tak - to trzeba mówić jednak głośno i wyrażnie bo to jest ważne nie tylko dla odporności na wydarzenia stresorodne ..

                  Seksualność świadomości ludzkiej jest też ważna dla kreatywności ... efektywności swoich działań.. dostrzegania sensu .. efektywności nauczania.. i uczenia się ..

                  Więcej jesli " seksualność świadomości ludzkie" jest niska .. to agresja.. i wojna jest już blisko .. Potwierdzają to choćby..hm .. niektóre działania ... niektórych muzułmanów

                  To należałoby "przebadać".. właśnie w badaniach ankietowych ..

                  Jest rzeczywiście problem .. na ile można tą opinię wyrażać w np. tzw. "publikacjach naukowych".. Istnieje ogromny problem oporu dużej częsci społeczeństwa .. która ma zakodowana wstydliwość a właściwie lęk a nawet strach .. przed poruszaniem tego tematu .. No ale co się dziwić .. iż większość osób o tzw. "kulturze zachodniej ma ów lęk przed seksualnością.. świadomości .. Wystarczy przeczytać .. komentarz do przykazania 6-tego sformułowany przez autora "Kazania na górze"..

                  No właśnie - czy istnieje chociaż jedna religia, albo jakiś znana koncepcja filozoficzno - etyczna, która lansowała by seksualność świadomości ludzkiej .. Być może z tych powodów .. cały czas zastanawiamy się.. jakie ma szanse na przeżycie .. cywilizacja posadowiona na tej planecie.. ~ Andrew Wader
                  • 20.11.11, 18:51
                    andrew.wader napisał:


                    > No tak - to trzeba mówić jednak głośno i wyrażnie bo to jest ważne nie tylko d
                    > la odporności na wydarzenia stresorodne ..
                    >
                    > Seksualność świadomości ludzkiej jest też ważna dla kreatywności ... e
                    > fektywności swoich działań.. dostrzegania sensu .. efektywności nauczania.. i u
                    > czenia się ..
                    >
                    > Więcej jesli " seksualność świadomości ludzkie" jest niska .. to agresja.

                    No dokladnie. Ja juz o tym tutaj mowilem gdzies przy okazji dyskusji o samoswiadomosci.
                    To nie jest tak trudne pojeciowo co wlasnie emocjonalnie.Trzeba przedefiniowac rozne
                    utarte pojecia.Problem polega na tym ze dotychczas zwykle widzi sie seksualnosc w wymiarze
                    popedu seksualnego a nie sposobu na postrzeganie swiata.
                    Wydaje mi sie ze jest to trudna dosyc sprawa jesli chodzi o podjecie jakis konkretnych badan
                    nad tym problemem bo wnioski jakie z niego wynikac beda moga byc w sprzecznosci
                    (i chyba sa) z dotychczasowym pojeciem swiata i zachowan ludzkich na czym raczej nikomu nie zalezy.
                    Krotko mowiac poznanie prawdy jest rzecza wazna i bez tego nauka nie moze istniec
                    ale brak jej powszechnego zrozumienia moze okazac sie fatalnym.
                    Stad moje spojrzenie na religie.Uwazam ze jest potrzebna czlowiekowi w takiej formie w jakiej jest,
                    podobnie jest z ta seksualnoscia.Potrzebnym jest aby byla rozumiana tak jak
                    dotychczas. Z ludzmi doroslymi jest podobnie jak z dziecmi, nie wszystko im mozna powiedziec.
                    Poniewaz rozwoj nauki zalezy wlasnie od ludzi nie sadze aby tak szybko mogl
                    nastapic jakis postep tutaj.No,ale chyba nalezy i potrzeba o tym mowic.To jednak chyba jest
                    dosc dlugi proces zaakceptowania takiego punktu widzenia przez masy ludzkie posiadajace
                    rozne kultury,religie i wlasnie kondycje psychiczne.


                  • 28.11.11, 01:54
                    andrew.wader napisał:

                    > Dziękuję za ten rewelacyjny post ! Popieram tą opinię.
                    >

                    > Seksualność świadomości ludzkiej jest też ważna dla kreatywności ...
                    > efektywności swoich działań.. dostrzegania sensu .. efektywności nauczania.. i
                    > uczenia się ..
                    >

                    Koledzy, cofnęliście się do Freuda.
                    Pisałam już w innych wątkach o motywacji do zachowań inteligentnych i samoświadomych i wówczas tego nie krytykowaliście, a teraz raptem wracamy do 19 wieku.
                    Oczywiście, że ból jest silną motywacją do zachowań inteligentnych, a więc i kreatywnych. Seksualność, jako forma generacji bólu (brak seksu lub ból ujemny) ma kolosalny wpływ na te zachowania. Zaspakajanie potrzeb jest sensem życia, więc pozornie wszystko się zgadza. Ale nie seks wyłącznie.

                    Także inne potrzeby kreują zachowania kreatywne i nadają sens życiu. Podobno istnieją osoby, które świadomie rezygnują z seksu a sensem życia staje się dla nich obżarstwo lub inne grzechy (sorry - przyjemności). Nie ma dowodów, że takie osoby rzeczywiście istnieją, ale nie można ich istnienia całkiem wykluczyć.

                    Pominęliście natomiast całkiem motywacje wyższego rzędu prowadzące do samoświadomości.
                    Motywacją taką jest ciekawość i potrzeba rozumienia (czyli odnajdywania podobieństw w modelach opisujących rzeczywistość, tłumaczących postrzeżenia przez analogie).

                    Ludzie żyją z ciekawości. Formą takiej ciekawości dotyczącej naszych własnych losów i szans rozwiązania problemów jest nadzieja. Ludzie żyją nadzieją. Jeśli ciekawość otoczenia i przyszłości zanika, to zanika motywacja do życia. Jeśli ginie nadzieja, to człowiek jest gotów do samobójstwa.
                    • 29.11.11, 11:25
                      Witaj Majka !
                      Tak, { seks plus ciekawość to libido } – czynnik o którym tyle mówili Freud i Jung to – { moja teza na dzisiaj } .

                      Ciekawość jest przemożna (chyba nigdy nie jest większa) , gdy mężczyzna udaje się na pierwszą randkę z nowo – poznana kobietą.

                      A tak na poważnie, to w pełni doceniam .. wynik wcześniejszych dyskusji dotyczących świadomości i roli ciekawości ..

                      W którymś z postów (teraz nie potrafię szybko odnaleźć) napisałem nawet, iż Ty właśnie ustanowiłaś .. przez podniesienie roli ciekawości w wyznaczania sensu życia i świata - > nową teorię metafizyczną..

                      Zawsze ubolewałem przy tym, że nikt z Pań „robotyczek” ( android constructors) : - ) nie zechciał mi wyjaśnić.. jak wdraża się ciekawość do „umysłu” androida :- ) lub co teraz tu dla mnie ważniejsze do umysłów ludzi..

                      Dodałbym przy tym, że równie ważny jest napęd ( drive ) aby { „sprawdzić czy da się to zrobić..” } – czyli napęd do własnego działania o charakterze bądź konstruktorskim bądź prowadzenia gry - który daje satysfakcję z własnych dokonań. ..

                      Sprawa owej odporności psychicznej ( niepodejmowania prób samobójczych ) komplikuje się jednak bardzo .. co będzie może w przyszłości ważne również dla androidów) przez to że prócz wyróżnienia czynników „ciągnących za włosy do góry” .. takich jak seks i ciekawość .. musimy uwzględniać siły ciągnące w dół .. co metaforycznie metaforycznie można nazwać „ciemną materią, lub ciemną energią - psychiki ludzkiej..

                      Przykładem na jeden z czynników wytwarzających ta ciemną energię .. jest jak się okazuje to … jak się czuli rodzice .. Ciekawe wypowiedzi na ten temat zawiera artykuł .:

                      Borges G ..i współpr. .:Twelve-month prevalence of and risk factors for suicide attempts in the World Health Organization World Mental Health Surveys. J Clin Psychiatry. 2010 Dec;71(12):1617-28.

                      Dostępny pod.:
                      www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/20816034
                      www.ncbi.nlm.nih.gov/pmc/articles/PMC3000886/?tool=pubmed


                      Fragmenty z tego artykułu zamieszczam poniżej.:
                      [ „ We examined five sets of possible predictors of suicide attempts among ideators: socio-demographics, parental psychopathology, childhood adversities, respondent history of phistory of past suicidal behaviors, and 12-month respondent DSM-IV mental disorders

                      The socio-demographics module assessed six previously documented predictors of suicide attempts: age, gender, education, family income, marital status, and employment.

                      The measures of parental psychopathology included the five most commonly occurring disorders found in previous research to be associated with a wide range of suicidal behaviors17, 18: major depressive episode, panic disorder, generalized anxiety disorder, substance dependence, and antisocial personality disorder.

                      The childhood adversities included three broad classes that have been found to predict suicidal behaviors in previous studies: childhood losses (parental death, parental divorce, other major losses), indicators of childhood family dysfunction (parental criminal behavior, physical abuse, sexual abuse, family violence, economic adversity), and respondent serious physical illness.

                      The measures of past suicidal behaviors, which have consistently been found to predict future suicide attempts, include information about history of ideation, plans and attempt. Respondent 12-month DSM-IV disorders, finally, were assessed using Version 3.0 of the WMH Composite International Diagnostic Interview (CIDI) a fully-structured research diagnostic interview. The assessment included the vast majority of the disorders documented to predict suicide attempts in previous studies, including anxiety disorders (panic disorder, agoraphobia without a history of panic disorder, generalized anxiety disorder, specific phobia, social phobia, post-traumatic stress disorder, adult separation anxiety disorder), mood disorders (major depressive disorder, dysthymic disorder, bipolar disorder), externalizing disorders (adult attention-deficit/hyperactivity disorder, oppositional-defiant disorder, conduct disorder, intermittent explosive disorder), and substance disorders (alcohol and illegal drug abuse and dependence). …”]

                      Hm .. ważne i ciekawe byłyby propozycje krótkich, hasłowych nazw zbiorczych dla poszczególnych czynników stanowiących ową „ciemną materię” psychiki ludzkiej .. tak jak udało się wyróżnić trzema słowami ( seks, ciekawość, libido) najważniejsze siły pozytywna, wytwarzające „ciągnące do przodu”.. ~ Andrew Wader

                      • 29.11.11, 13:44
                        andrew.wader napisał:

                        > Ciekawość jest przemożna (chyba nigdy nie jest większa) , gdy mężczyzna udaje s
                        > ię na pierwszą randkę z nowo – poznana kobietą.

                        Przepraszam ze czytam Twoje listy do kobiet ale na forum publicznym traktuje je jako
                        wypowiedzi dotyczace rozwazanego problemu a nie intymne rozmowy.
                        Wlasnie zapomnialem napisac o tym i teraz probuje to robic ze ten przyklad ktory podajesz
                        jest istota calego problemu.Mozliwosc doznawania takiej ciekawosci i przezycia psychicznego
                        nie ustepujaca najglebszym przezyciom metafizycznym ludzkiej swiadomosci jest uwarunkowana
                        wlasnie poprzez silne libido.Dlatego tak wazna rzecza w edukacji seksualnej mlodziezy o ktorej
                        dzisiaj tyle sie mowi jest uswiadomienie mlodemu pokoleniu ze "fast sex" tak samo jak
                        "fast food" jest bardzo niezdrowy.Etap milosci romantycznej i zaoroczenia jest konieczny do
                        ksztaltowania w mlodej psychice wlasciwej postawy moralnej i emocjonalnej kondycji,ktora
                        w przyszlosci bedzie umozliwiac mlodemu czlowiekowi realizacje swych marzen poprzez
                        zwiekszona aktywnosc zyciowa. A zatem zle nauczanie seksualne mlodziezy poprzez propagowanie
                        i udostepnianie srodkow antykoncepcyjnych w szkolach jak rowniez poprzez oddzielanie
                        seksu mlodych ludzi od uczucia i traktowania go jako zaspokojenia jedynie potrzeb fizjologicznych
                        jest jedna z form ktora produkuje ta "ciemna energie" jaka jest uszkodzone libido.
                        Inna jest zle oddzialywanie kosciola,mediow,itd.


                        > Hm .. ważne i ciekawe byłyby propozycje krótkich, hasłowych nazw zbiorczych
                        > dla poszczególnych czynników stanowiących ową „ciemną materię” ps
                        > ychiki ludzkiej .. tak jak udało się wyróżnić trzema słowami ( seks, ciekawość,
                        > libido) najważniejsze siły pozytywna, wytwarzające „ciągnące do przodu&

                        Wydaje mi sie ze tutaj nie ma juz nic wiecej,bo wlasnie owa "ciemna materia" jest zle pracujace libido.
                        A zatem w tym spojrzeniu nie ma w czlowieku innych czynnikow niezaleznych od libido
                        ktore warunkowaly by istnienie "ciemnej materii" w czlowieku.


                        • 30.11.11, 11:47
                          P.T "wladek6" napisał.:

                          > Wydaje mi sie ze tutaj nie ma juz nic wiecej,bo wlasnie owa "ciemna materia" je
                          > st zle pracujace libido.
                          > A zatem w tym spojrzeniu nie ma w czlowieku innych czynnikow niezaleznych od li
                          > bidoktore warunkowaly by istnienie "ciemnej materii" w czlowieku.

                          Bardzo sobie cenię wszystko co napisałeś o "seksualności świadomości" i libido .. To przyda się przy konstruowaniu skal ( strukturalizowanego wywiadu) dotyczących "sił ciągnących człowieka ..do góry .. .. lub do przodu :- ) "


                          Tym nie mniej sam nie zdawałem sobie sprawy, do jakiego stopnia.. w omawianym tu zagadnieniu .. odgrywa rolę owa "ciemna energia psychiki ludzkiej". Gdybyśmy pomineli to zagadnienie .. to bylibyśmy jak "dzieci we mgle", niezgające sobie sprawy z prawdziwych uwarunkowań..


                          Po uważnym porzeczytaniu artykułu .: Borges G, Twelve-month prevalence of and risk factors for suicide attempts in the World Health Organization World Mental Health Surveys. J Clin Psychiatry. 2010 Dec;71(12):1617-28. .. sporządziłem kompilację.. która , jak mi się wydaje określa przyczyny istnienia ( żródła, powody ) owej "ciemnej energii" . Wklejam to moje zestawienie poniżej .


                          Smutną konkluzja jest ..: że bardzo na nas wpływa nie tylko nasza przeszłość .. ale co gorsza ... to jak się wiodło rodzicom.

                          ...no ale..i tak najważniejsze będzie skonstruowanie (zdefiniowanie) owych "Czynników ciągnących człowieka do góry .. ".. ~ Andrew Wader
                          .........................

                          Wykonana kompilacja - w jezyku polskim.: " Czynniki ryzyka targnięcia się na życie "

                          Na podstawie .:

                          Borges G, Twelve-month prevalence of and risk factors for suicide attempts in the World Health Organization World Mental Health Surveys. J Clin Psychiatry. 2010 Dec;71(12):1617-28.


                          Dane dla skali są ustalane przez lekarza psychiatrę lub lekarza internistę – po przeszkoleniu dodatkowym. Skala obejmuje 5 zakresów.

                          A. Czynniki socjo – demograficzne
                          B. Psychopatologia rodziców
                          C. Niekorzystne wydarzenia w dzieciństwie
                          B. Dane o przeszłych zachowaniach autodestrukcyjnych
                          D. Dane o występowaniu zaburzeń psychiatrycznych w przeszłości
                          (w ciągu ostatnich 12 miesięcy)

                          Ad. B - Psychopatologia rodziców

                          1. Stwierdzano ciężki epizod depresyjny
                          2. Stwierdzano zespół lękowy - panika
                          3. Stwierdzano zespół uogólnionego niepokoju
                          4. Występowało uzaleznienie od substancji psychoaktywnych
                          5. Występowały aspołeczne zaburzenia osobowości

                          Ad. C - Niekorzystne wydarzenia w dzieciństwie

                          1. Osoba badana doświadczyła w dzieciństwie utraty ( śmierć jednego z rodziców, rozwód
                          rodziców, inne wydarzenia o charakterze znaczącej utraty)

                          2. Są dane o znacznej dysfunkcji rodziny osoby badanej w dzieciństwie
                          ( nadużywanie fizyczne, seksualne, przemoc w rodzinie, zachowania kryminalne
                          domowników, znaczne ubóstwo)

                          3. Ciężkie choroby w dzieciństwie i obecnie

                          Ad.D - Osoba badana miała w przeszłości myśli samobójcze ( myśli, plany
                          i próby samobójcze)
                          Ad.E. - Osoba miała w przeszłości, na przestrzeni ostatnich 12 miesięcy zaburzenia psychiczne
                          takie jak.:


                          1. zespół paniki
                          2. agorafobia
                          3. zespół uogólnionego niepokoju
                          4. zespół fobii specyficznych
                          5. fobia społeczna
                          6. zespół pourazowy
                          7. separacja z partnerem
                          8. zaburzenia nastroju (ciężki epizod depresyjny. dystymia, choroba dwubiegunowa)
                          9. zespół zaburzenia koncentracji uwagi i hyperaktywności - u dorosłego
                          10. zachowania buntownicze i prowokacyjne
                          11. zaburzenie obyczajowego, niewłaściwego prowadzenia się
                          12. zespół napadowych wybuchów emocjonalnych
                          13. nadużywanie i/lub uzależnienie od alkoholu
                          14.nadużywanie i/lub uzależnienie od narkotyków


                          • 30.11.11, 15:17
                            andrew.wader napisał:

                            > Smutną konkluzja jest ..: że bardzo na nas wpływa nie tylko nasza przeszłość
                            > .. ale co gorsza ... to jak się wiodło rodzicom.

                            Przepraszam,ale ja nie rozumiem tego postu jako odpowiedzi na moje watpliwosci.
                            To co Ty nazywasz "ciemna energia" ja nazywam zle pracujacym czy tez moze lepiej chorym
                            libido, a zatem uwazam ze nie ma w czlowieku innego zrodla takich czy innych zachowan
                            jak tylko libido osadzone w danej swiadomosci.
                            Czynniki zas jakie powoduja taki stan,sa to te, ktore wymieniasz za artykulem.
                            Poniewaz mowimy o bezposrednim zrodle zachowan (nie o czynnikach je wywolujacych)
                            ktore jest ludzka swiadomoscia, przypomne tutaj jak ja dziele swiadomosc,a mianowicie
                            na swiadomosc seksualna,moralna i racjonalna. Wszyskie one sa ze soba powiazane w jedna
                            swiadomosc i wspolpracuja.
                            Swiadomosc racjonalna jest zupelnie inna niz np.procesor komputera bo rozkazy ktore wykonuje
                            nie maja lancucha powiazan logicznych jak jakis algorytm ale sa sterowane swiadomoscia
                            seksualna ktora ja rozumiem jako ogolniona forme libido Junga.

                            "Swiadomosc seksualna to zdolnosc swiadomosci umyslu ludzkiego do poczucia
                            atrakcyjnosci zycia poprzez poped do zycia w tym poped seksualny."

                            Pojecie popedu do zycia jest tutaj bardzo wazne.Moze byc dodatni lub ujenmny o roznych
                            intesywnosciach (Freud moja czesc ujemna nazywal popedem do smierci a dodatnia
                            popedem seksualnym).Trzeba sobie zdac sprawe z tego ze obie te skladowe sa zawsze
                            (chec skoczenia w przepasc kiedy sie nad nia stoi) i ich wzajemny balans okresla wlasnie
                            kondycje psychiczna.

                            To wszystko laczy swiadomosc moralna ktora ma genetycznie wkodowany zapis moralnosci
                            obiektywnej i rowniez nie jest niezmienna bo wszystkie one podczas zycia czlowieka ucza sie
                            nawzajem.
                            Stad tez moje watpliwosci co do Twojego wyjasnienia gdyz ja nie kwestionuje tych czynnikow
                            ale samo istnienie tzw. "ciemnej energii" jako czegos osobnego na tle tego wszystkiego co
                            powiedzialem.Bo jezeli tak,to co to jest?

                            Nie rozumiem tez tego,jak to co robili moi rodzice np.przed moim urodzeniem moze miec wplyw
                            na mnie? Byc moze tylko to co robili tuz przed moim poczeciem?:)




                            • 30.11.11, 18:09
                              > To wszystko laczy swiadomosc moralna ktora ma genetycznie wkodowany zapis
                              > moralnosci obiektywnej i rowniez nie jest niezmienna bo wszystkie one podczas
                              > zycia czlowieka ucza sie nawzajem.

                              Na jakiej podstawie twierdzisz, że istnieje "genetycznie wkodowany zapis moralności obiektywnej"?
                              • 30.11.11, 20:23
                                europitek napisał:

                                > Na jakiej podstawie twierdzisz, że istnieje "genetycznie wkodowany zapis moraln
                                > ości obiektywnej"?

                                Na podstawie obserwacji i przemyslen. Ale idac sladem Twoich watpliwosci jaka poprawke
                                bys wniosl? Prosze tylko nie cytuj mi naukowych prac tylko powiedz swoimi slowami,tak
                                jak to pieknie zrobila ostatnio tutaj Majka.
                                • 01.12.11, 03:53
                                  majka_monacka napisała:

                                  > Zaspakajanie potrzeb jest sensem życia, więc pozornie wszystko się zgadza.

                                  Od Ciebie jednak zawsze mozna sie czegos nowego dowiedziec!
                                  Nie bardzo wiem o jakie potrzeby Ci chodzi,ale jesli o freudowskie,to jestes w bledzie.
                                  Krecina i Grzesiek Lato zaspokajaja swoje fundamentalne potrzeby poprzez branie lapowek i jakbys im zaproponowala zamiane tychze lapowek na sex to by Cie ostro wysmiali.

                                  > Ale nie seks wyłącznie.

                                  Czemu zes sie przyczepila tego zyda jak rzep psiego ogona.
                                  On opisywal to co wg niego jest wazne w zyciu,co nie znaczy,ze mozna zyc calkiem inaczej i byc do tego szczesliwym.
                                  A jak jest z Jarkiem Kaczynskim?
                                  Czy on tez przed snem i tuz po przebudzeniu tylko mysli o tym jakby umoczyc?

                                  > Także inne potrzeby kreują zachowania kreatywne i nadają sens życiu. Podobno is
                                  > tnieją osoby, które świadomie rezygnują z seksu a sensem życia staje się dla ni
                                  > ch obżarstwo lub inne grzechy (sorry - przyjemności).

                                  A co jest sensem zycia takich ludzi jak GW Bush, Obama czy Bill Gates?
                                  None of them is a sex predator.

                                  > Nie ma dowodów, że takie
                                  > osoby rzeczywiście istnieją, ale nie można ich istnienia całkiem wykluczyć.

                                  GW Bush ktoregos dnia doszedl do wniosku ze jednak picie i inne przyjemnosci to nie zycie i przestawil sie na calkiem inne cele w zyciu i co by zdziwilo Freuda wszystko mu w zyciu wyszlo mimo ze nie korzystal z tych przyziemnych instynktow,ktorymi Sigmund kazal sie kierowac ludziom.

                                  > Pominęliście natomiast całkiem motywacje wyższego rzędu prowadzące do samoświad
                                  > omości.
                                  > Motywacją taką jest ciekawość i potrzeba rozumienia (czyli odnajdywania podobie
                                  > ństw w modelach opisujących rzeczywistość, tłumaczących postrzeżenia przez analogie).
                                  >
                                  > Ludzie żyją z ciekawości. Formą takiej ciekawości dotyczącej naszych wła
                                  > snych losów i szans rozwiązania problemów jest nadzieja. Ludzie żyją nad
                                  > zieją. Jeśli ciekawość otoczenia i przyszłości zanika, to zanika motywacja do ż
                                  > ycia. Jeśli ginie nadzieja, to człowiek jest gotów do samobójstwa.

                                  Ostro zes po bandzie pojechala.
                                  Ciekawe czy GW Bush,Obama lub Bill Gates popelnia samobojstwo,czy moze jest to tylko dane slepym wyznawcom Freuda?

                                  A jesli ktos nie czytal Freuda to musi poczytac ma-mo i bedzie wiedzial jak zyc.
                                  • 20.12.11, 18:16
                                    Chyba mało czytałeś Freda, albo kompletnie nie uważałeś. Freud nie namawiał do hulaszczego trybu życia, ale odradzał nadmierne tłumienie głosu libido. To nie seks czynił człowieka szczęśliwym, ale czyniło go "chorym" celowe powstrzymywanie się od seksu w imię nie własnego wyboru, tylko zewnętrznych norm społecznych blokujących normalne życie (czyli bierzemy przykładowo mężatkę, która współżyje z mężem raz w roku z obowiązku, bo w ogóle uważa seks sam w sobie za coś obrzydliwego, albo nieuświadomioną parę nowożeńców (wzięte z wspomnień Freuda) która uciekła od niego obrażona, gdy wytłumaczył im jak się "robi dzieci").
                                    --
                                    "Odwal się od moich kóz i pomidorów, ja to mam od dawna zaplanowane w szczegółach." (c)mathiola
                                • 01.12.11, 07:54
                                  Wątpię, by było pięknie, ale postaram się krótko.
                                  Człowiek nie ma nawet "wkodowanego" sposobu rozpoznawania kolorów - musi się tego samodzielnie nauczyć. W dodatku przy pierwszych kolorach jest zdany sam na siebie, ponieważ nie posiada jeszcze dostatecznie skutecznego systemu komunikacji z otoczeniem. A Ty chcesz, żeby miał "wkodowany" zapis jakichś skomplikowanych reguł zachowań. Aby te reguły były dla człowieka zrozumiałe (coś znaczyły) powinien mieć również "wkodowany" słownik pojęć i jakiś interpreter języka, w którym to zostało "wkodowane". Gdybyśmy zaczęli drobiazgowo sprawdzać, co dokładnie powinno być "wkodowane", to wyszłedłby nam z tego spory system. Coś takiego byłoby już dawno zauważone jako powtarzalny i długotrwały stan którejś z makrostruktur mózgu.
                                  Poza tym, byłoby to spore obciążenie ewolucyjne, ponieważ taki "wkodowany" system zajmowałby pewną część zasobów mózgu i ograniczał jego możliwości elastycznego rozwoju.
                                  • 01.12.11, 13:27
                                    europitek napisał:

                                    > Poza tym, byłoby to spore obciążenie ewolucyjne, ponieważ taki "wkodowany" syst
                                    > em zajmowałby pewną część zasobów mózgu i ograniczał jego możliwości elastyczne
                                    > go rozwoju.

                                    No to mnie zmartwiles,bo ja chcialem tym wykopac boga z czlowieka jak Hawking probuje
                                    "wykopac go z fizyki " (Dawkins). Jezeli nie jest to proces ewolucyjny to jaki?
                                    Bo moralnosc nie jest wyuczona i widze to po sobie.Dosc trudno mi spotkac czlowieka
                                    posiadajacego podobna do mojej moralnosc.A zatem pozostaje moralnosc subiektywna,
                                    ale ona nie zaprzecza istnieniu boga,wrecz przeciwnie.


                                    • 01.12.11, 17:32
                                      > No to mnie zmartwiles,bo ja chcialem tym wykopac boga z czlowieka jak Hawking
                                      > probuje "wykopac go z fizyki " (Dawkins).

                                      Nie martw się, ponieważ te samo powody "wykopują boga" jako predefiniowany zestaw pojęć i zachowań. Mamy tylko - organicznie stymulowane - tendencje do pewnych typów zachowań (popędy) i odruchy. Jednak to od naszych ocen i decyzji (również nieświadomych) zależy uruchamianie tych mechanizmów - trzeba się nauczyć kiedy je uruchamiać.
                                      W przypadku boga nawet teolodzy przyznają to pośrednio, mówiąc o "umiejętności rozpoznania Boga w sobie". Tgo trzeba się nauczyć identyfikowabia pewnych stanów własnej psychiki jako doznań mistycznych.

                                      > Bo moralnosc nie jest wyuczona i widze to po sobie.

                                      Tak Ci się zdaje, ponieważ wiele procesów zaczyna się bardzo wcześnie (nie pamiętamy ich początku) i są poza obszarem dostępnym naszej świadomości (nie dają się łatwo interpretować).
                                      • 05.12.11, 13:57

                                        Panowie dyskutujecie zagadnienia zbliżone do pojęć "sumienie" i "prawo naturalne" ...
                                        W Wikipedii hasło

                                        pl.wikipedia.org/wiki/Sumienie - jest omówione skrótowo. Cała jego treść to tekst jak niżej .:

                                        ["..Sumienie – w niektórych religiach i nurtach etycznych wewnętrzne odczucie pozwalające rozróżniać dobro i zło, a także oceniać postępowanie własne i innych ludzi. Jest to zdolność pozwalająca człowiekowi ujmować swoje czyny pod kątem moralnym i odpowiednio je oceniać. Czynnikiem decydującym w przestrzeganiu tych norm jest poczucie winy występujące w momencie uświadomienia sobie rozbieżności między własnym postępowaniem, a przyjętymi normami. Sumienie kieruje się różnymi kryteriami, zależnymi od sposobu wychowania, miejsca przebywania, otoczenia społecznego, zasad moralnych jakie te wszystkie czynniki w człowieku wytworzyły ..."]

                                        Natomiast hasło "Prawo naturalne" jest dyskutowane bardzo wnikliwiu pod.: pod pl.wikipedia.org/wiki/Prawo_natury

                                        Jest to ważna kwestia.. Niemal we wszystkich aktualnych sporach toczących się wokół problemów etycznych takich jak aborcja, eutanazja, antykoncepcja, in vitro, kara śmierci.. zachodzi odwoływanie się do "prawa naturalnego".. a więc czegoś takiego jak postulował władek6 .. tzn. wrodzonego wkodowania zasad moralnych ..

                                        Bert Hellinger twierdzi, że ludzi mają wyrzuty sumienia, gdy odczuwahją lęk, że zostaną odrzuyceni .. przez istotna dla nich osobę lub istotna dla nich grupe osób..

                                        Jakby nie było, każdy zna odczucia (także przejawy fizjologiczne) jakie doznaje gdy gryzie go sumienie..Tak więc sądzę, że mechanizm neurofizjologiczny odpowiedzialny za wyrzuty sumienia... istnieje .. Nik hgo do tej pory nie badał.. nie opisał..

                                        Ciekawe czy będziemy chcielu wmonowywać do androidów .. sumienie ..

                                        Gdyby zdołąć ustalić mechanizm neurofizjologiczny sumienia .. to dałoby się wiele powiedzieć o istocie owego prawa naturalnego.

                                        No cóż ponury temat .. osób które targnęły się na życie, jest niestety związany z tymi pojęciami. Niektóre popełnione czyny .. powodują tak znaczne wzbudzenie tych mechanizmów .. iż popełnmiaja samobójstwo. Dochodzi wtedy chyba do gwałtownego kolapsu libido. Libido wtedy " gwałtownie załamuje się ... " ~ Andrew Wader
                                        • 05.12.11, 22:08
                                          > Gdyby zdołąć ustalić mechanizm neurofizjologiczny sumienia .. to dałoby się
                                          > wiele powiedzieć o istocie owego prawa naturalnego.

                                          Raczej staram sie unikać dyskusji w takich tematach, ponieważ nie jestem przekonany, czy takie dedykowane mechanizmy, dające się przypisac do poszczególnych tematów, w ogóle istnieją. Możliwe, że są to niespecyficzne mechanizmy, a różnice są zawarte jedynie w treściach informacji.

                                          > No cóż ponury temat .. osób które targnęły się na życie, jest niestety związany
                                          > z tymi pojęciami.

                                          Nie ograniczaj się tylko do śledzenia wszelkich możliwych zaplatanek psychologicznych, bo zgubisz istotne wątki. Na częstosc samobójstw mają wpływ różne czynniki. Wielu wahnięć wskaźnika nie wytłumaczysz libidem i podobnymi.
                                        • 05.12.11, 23:36
                                          andrew.wader napisał:

                                          > Bert Hellinger twierdzi, że ludzi mają wyrzuty sumienia, gdy odczuwahją lęk,
                                          > że zostaną odrzuyceni .. przez istotna dla nich osobę lub istotna dla nich gru
                                          > pe osób..

                                          No i o to wlasnie w tym wszystkim chodzi, o lęk. Jest tym wiekszy im slabsze libido.
                                          Alienacja jednostki ludzkiej we wspolczesnym swiecie wynika z rozwoju cywilizacji
                                          a mechanizmy obronne dostarczane przez libido nie nadazaja za nim.
                                          Stad koniecznosc zmiany spojrzenia na wspolzycie seksualne i zwiazana z nim
                                          swiadomosc seksualna.
                                          Nie ma innego naukowego wytlumacznia zaburzen psychicznych a w tym sklonnosci
                                          samobojczych jak chore libido czy sie to komus podoba czy nie.


                                          > Jakby nie było, każdy zna odczucia (także przejawy fizjologiczne) jakie doznaje
                                          > gdy gryzie go sumienie..Tak więc sądzę, że mechanizm neurofizjologiczny odpowi
                                          > edzialny za wyrzuty sumienia... istnieje .. Nik hgo do tej pory nie badał.. nie opisał..

                                          To jest bardzo trudny problem,bo objawy tzw."worrying" maja czesto przyczyne w stanach
                                          nerwicowych,a te w zaburzeniu neurohormonalnym.Rozdzielenie tzw."wyrzutow sumienia"
                                          od tych stanow jest teoretycznie niemozliwe.Zawsze bowiem mozna uwazac ze sa one tym samym.
                                          Niemmniej jednak z praktycznego punktu widzenia inny wydaje nam sie ten mechanizm
                                          kiedy porownamy wyrzuty sumienia zwiazane z np.nieustapieniem miejsca staruszce w tramwaju
                                          a inny z np. zabiciem bezpanskiego psa jesli nikt tego nie widzial.
                                          Na czym polega tutaj roznica z punktu widzenia chemii tych zjawisk? Nie ma roznicy.
                                          A zatem czy tylko wydaje nam sie ze jest? Nie,nie wydaje nam sie i na tym polega moralnosc
                                          obiektywna.Gdybysmy zyli w spolecznstwie ktore zywi sie miesem psow i uwaza je za
                                          zwierzeta szkodliwe dla czlowieka to taki czyn bylby uwazany za pozyteczny?
                                          Tak,przez wiekszosc,ale nie przez wszystkich,o ile to byliby ludzie.To ze nie przez wszystkich
                                          jest moja "spekulacja",gdyz nie istnieje argument logiczny ktory by to rozstrzygnal.
                                          Musimy zaufac naszemu "instynktowi" moralnemu i porzucic logike.Inaczej mozemy zginac.
                                          I dlatego uwazam ze idac w ten sposob dalej i dalej dochodzimy do moralnosci obiektywnej
                                          czyli religijnej moralnosci dla obszaru laickiego ktora jest troche szersza niz prawo karne ale
                                          zdecydowanie mniejsza niz cala moralnosc religijna wynikajaca z wiary w boga.
                                          Z reszta jak ktos sie za bardzo w tym rozpedzi i przypadkiem uwierzy w boga to nic zlego
                                          mu sie nie stanie.:)
                                          • 06.12.11, 00:26
                                            > Nie ma innego naukowego wytlumacznia zaburzen psychicznych a w tym sklonnosci
                                            > samobojczych jak chore libido czy sie to komus podoba czy nie.

                                            Czy spadek ilości samobójstw w czasie wojen też sie w tym wytłumaczeniu mieści? Zjawisko to zauważył bardzo dawno temu Durkheim na przykładzie wojen XIX-wiecznych. Ja mogę dołozyć do tego dane późniejsze, któe pokazują to samo.
                                            • 06.12.11, 00:44
                                              europitek napisał:

                                              > Czy spadek ilości samobójstw w czasie wojen też sie w tym wytłumaczeniu mieści?
                                              > Zjawisko to zauważył bardzo dawno temu Durkheim na przykładzie wojen XIX-wiecz
                                              > nych. Ja mogę dołozyć do tego dane późniejsze, któe pokazują to samo.

                                              A dlaczego nie? W czasie wojny poczucie zagrozenia rosnie przez co zycie zyskuje na wartosci.
                                              Czynnik ten wzmaga poped do zycia czyli uaktywnia libido.
                                              Kiedy samobojca stojacy nad przepascia aby w nia skoczyc dowiaduje sie z radia auta ktore obok
                                              pozostawil ze wybuchla wojna rezygnuje z podjetej decyzji,bo jego decyzja traci kontrast
                                              z rzeczywistoscia i przestaje miec sens.
                                              • 06.12.11, 08:07
                                                > A dlaczego nie? W czasie wojny poczucie zagrozenia rosnie przez co zycie
                                                > zyskuje na wartosci.
                                                > Czynnik ten wzmaga poped do zycia czyli uaktywnia libido.

                                                To teraz spytam: dlaczego wzrost zagrożenia działa w ten sposób tylko w przypadku wojny? Na przykład, dlaczego w przypadku postpegeerowskich wsi (lata 90.) utrata źródła utrzymania połączona z brakiem perspektyw na uzyskanie innego (więc wysokie zagrożenie) skutkuje wzrostem częstości samobójstw, a nie jej spadkiem? LINK
                                                Chyba nie chcesz powiedzieć, że przez cały PRL zagrożenia na wsi były większe, a po zmianie ustroju spadły w porównaniu z miastami?
                                                Kolejny przykład. LINK Czy gwałtowne spadki częstości samobójstw w na początku i pod koniec lat 80. oznaczają gwałtowny wzrost zagrożeń i są odpowiedzią (mobilizacją) na nie?

                                                Właśnie takie motywy miałem na myśli pisząc wcześniej, że "psychologizowanie" prowadzić może do utraty pewnych wątków myślenia o problemie, ponieważ czynników wpływających na poziom częstości samobójstw jest więcej.
                                                • 06.12.11, 13:56
                                                  europitek napisał:

                                                  > To teraz spytam: dlaczego wzrost zagrożenia działa w ten sposób tylko w przypadku wojny?

                                                  Szkoda,ze podales mi te trendy bo na podstawie mojego modelu libido sprobowalbym je
                                                  przewidziec.

                                                  Ten wzrost zagrozenia w czasie wojny tak dziala gdyz jest zagrozeniem totalnym,dotyczacym
                                                  wszystkich.Jest on odbieranany jak jakas kleska,katostrofa ekologiczna (podobne zachowania
                                                  sa w przypdku wlasnie klesk zywiolowych).Ludzie wtedy jakby dziela swoj wspolny los.
                                                  Nie ma lepszych,gorszych,brzydszych,ladniejszych,bagatszych,biedniejszych,itd. wszyscy
                                                  sa rowni sobie wobec tego totalnego nieszczescia.Wygasaja wiec wszystkie urazy i w niepamiec
                                                  ida wszelkie pretensje jak i upokozenia doznawane podczas pokoju.Wzrasta wiec poczucie
                                                  wspolnoty narodowej,solidarnosci i zwiazanego z tym bezpieczenstwa psychicznego.
                                                  Ten komfort psychiczny jest mozliwy wlasnie dzieki przeciwienstwu rzeczywistosci ktora
                                                  wytworzyla zagrozenie bez wyjscia i skazala wszystkich bez wyjatku na ten sam los.

                                                  >Na przykład, dlaczego w przypadku postpegeerowskich wsi (lata 90.) utrata
                                                  > źródła utrzymania połączona z brakiem perspektyw na uzyskanie innego (więc
                                                  > wysokie zagrożenie) skutkuje wzrostem częstości samobójstw, a nie jej spadkiem

                                                  No wlasnie z tej przyczyny co poprzednio.Jest pokoj,nie ma zagrozenia,funkcjonaruiszom
                                                  panstwowym i ludziom w miastach zyje sie dobrze.Sasiad obok nie ma moich problemow
                                                  a ja nie rozmumiem dlaczego skoro tez ciezko pracuje.Gdzie nie pojde patrza na mnie jak
                                                  na darmozjada,
                                                  nie mam co do garnka wlozyc,kupic dziecku rower bo jego kolega ma i ono mi placze,itd.
                                                  To tworzy stres,potezny stres zalezny od wrazliwosci i z czasem kondycja libido slabnie.
                                                  Nie jest w stanie dostarczac dosc energii.Zalamuje sie nie tylko poped seksualny,
                                                  bo juz dawno nie tylko kobiety go nie ciesza ale nic juz nie jest w stanie ulzyc mu tej goryczy.
                                                  Nie ma wyjscia.Trzeba z tym skonczyc,bo takie zycie to koszmar.Wszyscy naookolo smieja sie
                                                  z niego,ze nie potrafi zarobic,zalatwic,skombinowac.Zycie staje sie nie do zniesienia,
                                                  odechciewa sie zyc.Zalamuje sie libido w swym obszarze popedu do zycia.
                                                  Mysli ktorymi steruje libido przestaja byc logiczne,nie maja juz czego bronic,trzeba sie poddac.
                                                  Mysl o nieistnieniu zaczyna byc przyjemna bo jest ulga dla zmeczonego sytemu libido.

                                                  > Czy gwałtowne spadki częstości samobójstw w na początku i pod koniec lat 80. oznaczają
                                                  > gwałtowny wzrost zagrożeń i są odpowiedzią (mobilizacją) na nie?

                                                  Zycie czlowieka jest troche bardziej zlozone i gdyby libido zalezalo tylko od zagrozen
                                                  to zycie byloby prawie ze rajem.
                                                  Tutaj dziala inny czynnik.Po latach komunizmu wraca nadzieja na lepsze zycie.
                                                  To chyba wystarczy aby poczuc do niego chec.?

                                                  > Właśnie takie motywy miałem na myśli pisząc wcześniej, że "psychologizowanie" p
                                                  > rowadzić może do utraty pewnych wątków myślenia o problemie, ponieważ czynników
                                                  > wpływających na poziom częstości samobójstw jest więcej.

                                                  Wydaje mi sie ze tutaj jest pewne nieporozumienie.Libido dla emocji jest jak rozum dla myslenia.
                                                  Od niego zalezy kondycja psychiczna,a to o czym Ty mowisz to sa czynniki
                                                  wywolujace jego zmiany na lepsze lub gorsze w zaleznosci od tego co to jest za problem
                                                  i w jakiej rzeczywistosci umieszczony.
                                                  Nastepnym razem kiedy podasz jakis przyklad nie mow mi jaki jest trend a ja na podstawie
                                                  mojego modelu sprobuje go przewidziec.




                                                  --
                                                  Surrendering to reality is a tranquil suicide.
                                                  • 06.12.11, 21:14
                                                    > Ten komfort psychiczny jest mozliwy wlasnie dzieki przeciwienstwu
                                                    > rzeczywistosci ktora wytworzyla zagrozenie bez wyjscia i skazala
                                                    > wszystkich bez wyjatku na ten sam los.

                                                    Wcześniejsza część Twojego wyjaśnienia jest bliska wnioskom Durkheima - wzmocnienie więzi społecznych. Ja się pod jego diagnozą podpisuję.
                                                    Jedna kTwoja konkluzja końcowa jest mi niemiła, bo tu nie chodzi o komfort, że wszystkim jest jednakowo żle, lecz o zacieśnienie więzi społecznych niezależnie od osobistych pozycji. Wbrew temu, co piszesz w czasie wojny ludzie nie mają jednakowo źle, a zróżnicowanie pozycji może nawet rosnąć.

                                                    > No wlasnie z tej przyczyny co poprzednio.Jest pokoj,nie ma zagrozenia,
                                                    > funkcjonaruiszom panstwowym i ludziom w miastach zyje sie dobrze.
                                                    > Sasiad obok nie ma moich problemow a ja nie rozmumiem dlaczego skoro
                                                    > tez ciezko pracuje.Gdzie nie pojde patrza na mnie jak na darmozjada,
                                                    > nie mam co do garnka wlozyc,kupic dziecku rower bo jego kolega ma
                                                    > i ono mi placze,itd.

                                                    Pięknie-ładnie, ale ten opis mija się z ówczesnymi realiami. Na początku lat 90.
                                                    "przerąbane" miała większość społeczeństwa - wysoka inflacja, póżniej Balcerowicz
                                                    i totalny brak porządku w reorganizyującej się gospodarce, z czego wyłonił się ogółny brak pracy, padające zakłady itd. W miastach też skokowo wzrosła częstość samobójstw, co widać na wykresie. Zamiast ogólnej euforii i poczucia wspólnego celu przełomu dekad (obalanie PRL-u i znienawidzonych partyjniaków) zaczęła się walka o przetrwanie, o wyrwanie innym trochę grosza na zaspokojenie własnych potrzeb podstawowych.

                                                    > Tutaj dziala inny czynnik.Po latach komunizmu wraca nadzieja na lepsze zycie.
                                                    > To chyba wystarczy aby poczuc do niego chec.?

                                                    Tu sie zgodzę - przełom lat 80. i 90. to okres wyjątkowej euforii, poczucia wspólnoty interesów i ogólnie więzi społecznych.

                                                    Podsumowując te trzy wyjaśnienia, to trafiłeś tylko częściowo (tak na 50%), bo w przypadku pegeerów wyjaśnienie jest dokładnie chybione. Natomiast wytłumaczenie przy pomocy wahań siły więzi społecznych (poczucia wspólnoty interesów, celów, ogólnej mobilizacji) jest znacznie lepsze - pasuje do każdego przypadku niezależnie od dodatkowych czynników (np. sytuacja materialna).

                                                    > Od niego zalezy kondycja psychiczna,a to o czym Ty mowisz to sa czynniki
                                                    > wywolujace jego zmiany na lepsze lub gorsze w zaleznosci od tego co to jest za
                                                    > problem i w jakiej rzeczywistosci umieszczony.

                                                    Bo to są realne przyczyny. Libido nie zmienia się losowo lub samoistnie (poza przypadkami "patologicznymi"). Zmiany libido są tu tylko konstruktem teoretycznym, który jest potrzebny do powiązania realnych zdarzeń społecznych z konkretnymi ich skutkami. Jeśli je pominę w opisie przyczyn, to właściwie nic nie stracę.

                                                    > Nastepnym razem kiedy podasz jakis przyklad nie mow mi jaki jest trend a ja na
                                                    > podstawie mojego modelu sprobuje go przewidziec.

                                                    Możemy spróbować, ale muszę się zastanowić jak dobrać przykłądy, żeby były nieoczywiste, ale też nie za badzo "odjechane". Przyjrzę się danym dla paru krajów i coś wybiorę (chyba najlepiej w formie wykresów).
                                                  • 06.12.11, 21:58

                                                    P.T. "Europitek" napisał.:

                                                    ["..Natomiast wytłumaczenie przy pomocy wahań siły więzi społecznych (poczucia wspólnoty interesów, celów, ogólnej mobilizacji) jest znacznie lepsze - pasuje do każdego przypadku niezależnie od dodatkowych czynników (np. sytuacja materialna)..."]

                                                    No.. no.. czyżby wszystko można było sprowadzać do "wahań siły więzi spolecznych" .. Wcześniej mieliśmy ciekawą koncepcję libido ( władek6 ) i .. ciekawości ( Majka Monacka). Ponieważ od owej ciekawości można przejść do pojęcia koherencji ( i rozpowszechnionej, uznanej skali Aarona Antonovsy ' kiego, która jak wiadomo mierzy
                                                    [ 1.poczycie rozumienia świata. 2. dostrzegania świata i 3. zaradność ] - więc było to ważne spostrzeżenia.

                                                    Odporna konstrukcja psychiczna - zapewne zależy od "siły więzi społecznej", ale .. Panowie.. próbujcie to jakoś powiązać .. tak aby powstał jakiś .. w miarę całościowy model "odpornej psychiki" ~ Andrew Wader
                                                  • 07.12.11, 10:45
                                                    > No.. no.. czyżby wszystko można było sprowadzać do "wahań siły więzi
                                                    > spolecznych"

                                                    Dotyczyło to tylko trzech wymienionych przypadków. W innych miejscach i czasach wahania częstości samobójstw mogą być związane z innymi zmiennymi. Można to też ując tak, że jest jedna kategoria przyczyn wahań częstości samobójstw. Można również zbudować na tym dalej idącą interpretację, ale nie o to tu teraz chodzi.

                                                    > Panowie.. próbujcie to jakoś powiązać .. tak aby powstał jakiś ..
                                                    > w miarę całościowy model "odpornej psychiki"

                                                    Przyczyny samobójstw opisałbym tak, że bezpośrednią jest konkretny stan psychiczny samobójcy, który zostaje osiągnięty pod wpływem czynników zewnętrznych. Oczywiście przypadki typowo psychiatryczne to inna kwestia, chociaż i tu warto byłoby sprawdzić, czy wpływ środowiska społecznego nie jest katalizatorem decyzji samobójczych.
                                                    W przeszłości robiono nawet drobiazgowe badania zależności liczby samobójstw od pory roku, pory dnia czy pogody, a także pokazujące samobójstwo jako naśladownictwo zachowań osób znanych. Z tym wszystkim jednak byłbym ostrożny, ponieważ decyzja o momencie dokonania samobójstwa to tylko "taktyka" i nie należy jej mylić z decyzją "strategiczną". Z tego też powodu warto uważnie przyglądać się statystykom zbiorczym (makroskalowym), gdyż te pokazują pewne "uśrednione" tendencje, częściowo niezależne od czynników incydentalnych.
                                                  • 06.12.11, 22:56
                                                    europitek napisał:

                                                    > Jednak Twoja konkluzja końcowa jest mi niemiła, bo tu nie chodzi o komfort, że
                                                    > wszystkim jest jednakowo żle, lecz o zacieśnienie więzi społecznych niezależnie
                                                    > od osobistych pozycji. Wbrew temu, co piszesz w czasie wojny ludzie nie mają j
                                                    > ednakowo źle, a zróżnicowanie pozycji może nawet rosnąć.

                                                    Przykro mi ale nie zgadzam sie z Toba.Oczywiscie chcialbym aby tak bylo,ale czlowiek
                                                    nie jest az taki "idealny".Czlowiek z natury jest egoista i nie lubi jak inni maja od niego lepiej,
                                                    a nawet kiedy nie maja gorzej.A zatem ten czynnik wiezi spolecznej jest ale poprzez wlasnie
                                                    egoizm ktory kaze czlowiekowi lubiec tego co ma gorzej lub tego co mial dobrze a teraz ma
                                                    gorzej.Dlatego uwazam ze zaciesnienie wiezi niezalezne od osobistych pozycji nie istnieje i jest iluzja
                                                    jak idea solidarnosci ktora to wlasnie stala sie przyczyna kleski wielu osob i to wlasnie
                                                    ona doprowadzila do masowych samobojstw ludzi z PGR-ow.
                                                    A zatem prawda jest gorzka.Przyczyna o ktora pytales dlaczego w latach 90-tych wzrosl
                                                    wskaznik samobojstw na wsiach a takze (chociaz mniej) w miastach to wlasnie zdrada.
                                                    Spoleczenstwo zostalo zdradzone przez tych ktorym ufalo,i skazane na oblakana meke
                                                    walki o przetrwanie.Z socjalistycznej rzeczywistosci ktora zabezpieczala kazdemu podstawowe
                                                    potrzeby jak praca,studia za darmo i ademiki,kolonie dla dzieci i mlodziezy,wczasy pracownicze,itd
                                                    powstala nijaka rzeczywistosc pseudokapitalistyczna gdzie kto pierwszy ten lepszy.
                                                    Rozdzielone rodziny przez masowe wyjazdy szczegolnie ludzi mlodych no i poczatek procesu
                                                    upadku wartosci moralnych,rodzacca sie moda na "ateizm".Oto przyczyny destrukcji psychicznej
                                                    Polakow lat 90-tych.

                                                    > Bo to są realne przyczyny. Libido nie zmienia się losowo lub samoistnie (poza p
                                                    > rzypadkami "patologicznymi"). Zmiany libido są tu tylko konstruktem teoretyczny
                                                    > m, który jest potrzebny do powiązania realnych zdarzeń społecznych z konkretnym
                                                    > i ich skutkami. Jeśli je pominę w opisie przyczyn, to właściwie nic nie stracę.

                                                    No wlasnie stracisz bo nie mozesz przewidywac jesli nie znasz mechanizmu dzialania libido.
                                                    A ja ten mechanizm opisalem w poprzednich postach i to jest moj model i dlatego nie ma
                                                    publikacji jeszcze.:)
                                                    Model ten opiera sie na zalozeniu ze libido to swiadomosc seksualna i to ze jest seksualna
                                                    wlasnie pozwala mi przewidywac te rzeczy i rozumiec ludzkie zachowania.
                                                  • 08.12.11, 14:27
                                                    wladek.6 napisał:
                                                    >.Czlowiek z natury jest egoista i nie lubi jak inni maja od niego lepiej,
                                                    > a nawet kiedy nie maja gorzej. A zatem ten czynnik wiezi spolecznej
                                                    > jest ale poprzez wlasnie egoizm ktory kaze czlowiekowi lubiec tego
                                                    > co ma gorzej lub tego co mial dobrze a teraz ma gorzej. Dlatego
                                                    > uwazam ze zaciesnienie wiezi niezalezne od osobistych pozycji nie
                                                    > istnieje i jest iluzja jak idea solidarnosci ktora to wlasnie stala sie
                                                    > przyczyna kleski wielu osob i to wlasnie ona doprowadzila do
                                                    > masowych samobojstw ludzi z PGR-ow.

                                                    Uważasz błędnie. Antagonizmy wynikajace z różnej pozycji w hierarchii społecznej nie zawsze są najważniejsze. Gdyby były, to mielibyśmy stan permanentnej rewolucji ogólnoświatowej, w której biedni nieustannie lali by się z bogatymi. Właściwie dzisiaj to juz nie byłoby podziału na biednych i bogatych, bo wszyscy żyliby w krajach totalnie zniszczonych przez nieustanną wojnę domową.
                                                    Wspólny interes nie oznacza, że nie ma interesów egoistycznych (i antagonistycznych) wewnątrz danej grupy Jednak te interesy indywidualne są słabsze niż interes społeczności jako całości i dzięki temu społeczność istnieje. W czasie wojny (z wrogiem zewnętrznym) przewaga interesu ogólnospołecznego nad interesikami indywidualnymi jest bardzo duża. Sta i taka reakcja społeczna, któa widać w statystykach samobójstw.

                                                    > A zatem prawda jest gorzka.Przyczyna o ktora pytales dlaczego w latach 90-tych
                                                    > wzrosl wskaznik samobojstw na wsiach a takze (chociaz mniej) w miastach
                                                    > to wlasnie zdrada. Spoleczenstwo zostalo zdradzone przez tych ktorym ufalo,
                                                    > i skazane na oblakana meke walki o przetrwanie.

                                                    Tu popadasz w psychiologizowanie spiskowe.

                                                    > Z socjalistycznej rzeczywistosci ktora zabezpieczala kazdemu
                                                    > podstawowe potrzeby jak praca,studia za darmo i ademiki,kolonie
                                                    > dla dzieci i mlodziezy,wczasy pracownicze,itd powstala nijaka
                                                    > rzeczywistosc pseudokapitalistyczna gdzie kto pierwszy ten lepszy.

                                                    A tu jesteś bliższy prawdy, bo siegasz po konkretne przyczyny odnoszące się społecznych realiów - gwałtownie pogarszającej się sytuacji życiowej mieszkańców wsi. I nie chodzi mi tylko ospadek dochodów, lecz również rozpad systemu dostarczania wsi różnych usług (ośrodki zdrowia, biblioteki, sklepy , komunikacja itd.). I oczywiście połączony z tym wzrost konkurencji międzyludzkiej ("kto pierwszy ten lepszy").

                                                    > Rozdzielone rodziny przez masowe wyjazdy szczegolnie ludzi mlodych no
                                                    > i poczatek procesu upadku wartosci moralnych, rodzacca sie moda na
                                                    > "ateizm".Oto przyczyny destrukcji psychicznej Polakow lat 90-tych.

                                                    Migracja ze wsi do miast była w latach 50. i 60. znacznie wyższa niz w latach 90. a mimo tego częstośc samobójstw była kilkakrotnie niższa. Co do wartości moralnych i "ateizmu", to ich wpływ jest iluzoryczny.

                                                    > Model ten opiera sie na zalozeniu ze libido to swiadomosc seksualna i to ze
                                                    > jest seksualna wlasnie pozwala mi przewidywac te rzeczy i rozumiec ludzkie
                                                    > zachowania.

                                                    Pomyśl, czy nie lepiej jest używać terminu "seksualność świadomości". Mnie on bardziej pasuje.

                                                    A teraz dwa przykłady do wyjaśnienia.
                                                    Czechy - dlaczego częstość samobójstw spada tam od kilkudziesięciu lat?
                                                    LINK-1
                                                    Rosja (i RFSRR) - dlaczego nastąpiły dwa ostre wahnięcia i dlaczego jest taka rozbieżność zachowań kobiet i mężczyzn?
                                                    LINK-2

                                                    Mogę też zaserwować parę innych, ale to potrwa, ponieważ muszą trochę przerobić posiadane wykresy, zeby było co zgadywać.
                                                  • 08.12.11, 19:15
                                                    europitek napisał:

                                                    > Uważasz błędnie. Antagonizmy wynikajace z różnej pozycji w hierarchii społeczne
                                                    > j nie zawsze są najważniejsze. Gdyby były, to mielibyśmy stan permanentnej rewo
                                                    > lucji ogólnoświatowej, w której biedni nieustannie lali by się z bogatymi. Właś
                                                    > ciwie dzisiaj to juz nie byłoby podziału na biednych i bogatych, bo wszyscy żyl
                                                    > iby w krajach totalnie zniszczonych przez nieustanną wojnę domową.

                                                    Czy zdajesz sobie sprawe jaka jest dluga droga pomiedzy tym co ja mysle a tym co Ty myslisz
                                                    o tym co ja myslalem? Bardzo rzadko sie myle,zwykle nie wiem po prostu czegos (wiki)
                                                    a jezeli juz, to moje rozumowanie jest bledne a nie ja jestem w bledzie.To jest roznica bo
                                                    moge cos przeoczyc,nie zas nie rozumiec, bo wtedy mowie ze "nie wiem".
                                                    Popadasz w skrajnosci,od mysli do czynu jest daleka droga.Czesto sie mowi "ja go zamorduje"
                                                    co nie znaczy ze mam zamiar kogos naprawde zamordowac.:)

                                                    > Wspólny interes nie oznacza, że nie ma interesów egoistycznych (i antagonistycz
                                                    > nych) wewnątrz danej grupy Jednak te interesy indywidualne są słabsze niż inter
                                                    > es społeczności jako całości i dzięki temu społeczność istnieje.

                                                    Tak,tylko to dotyczy interesow gospodarczych i raczej w czasie pokoju.

                                                    >W czasie wojny
                                                    > (z wrogiem zewnętrznym) przewaga interesu ogólnospołecznego nad interesikami i
                                                    > ndywidualnymi jest bardzo duża. Sta i taka reakcja społeczna, któa widać w stat
                                                    > ystykach samobójstw.

                                                    Nie.Z tego zwiazku moze wynikac np.walka z okupantem ale nie charakterystka samobojstw.

                                                    > Migracja ze wsi do miast była w latach 50. i 60. znacznie wyższa niz w latach 9
                                                    > 0. a mimo tego częstośc samobójstw była kilkakrotnie niższa. Co do warto
                                                    > ści moralnych i "ateizmu", to ich wpływ jest iluzoryczny.

                                                    Tutaj mialem na mysli wyjazdy zagraniczne.Na migracje do miast nie uzylbym slowa
                                                    "wyjazdy".

                                                    > Pomyśl, czy nie lepiej jest używać terminu "seksualność świadomości". Mnie on b
                                                    > ardziej pasuje.

                                                    Tak, masz racje.Tamta nazwa sugeruje jakby bylo wiele swiadomosci.

                                                    > A teraz dwa przykłady do wyjaśnienia.

                                                    Z tymi przykladami to jest nieporozumienie.Ja nie znam sie na ekonomii i polityce.
                                                    Musze wiedziec co sie dzieje w danym miejscu i wtedy moge probowac na podstawie tego
                                                    mojego modelu przewidywac tendencje.A nie z tendencji wnioskowac o sytuacji bo moj model
                                                    nie jest modelem gospodarczo-politycznym lecz psychoanalitycznem.

                                                    Tu mam jeszcze jedna uwage dotyczaca nielogicznosci (przykro mi) Twojego rozumowania.
                                                    Z tego ze zagrozenie zmniejsza wskaznik samobojstw nie wynika ze mnieszy wskaznik jest
                                                    przy wiekszym zagrozeniu.To nie jest logiczne.Tak pytales o lata 80-te w Polsce,ze skoro
                                                    w czasie wojny mniejszy wskaznik czy to oznacza ze w latch 80 -tych bylo wieksze zagrozenie.

                                                    Moge tutaj jednak tylko zgadywac ze w Rosji ten spadek jest za czasow Gorbaczowa juz
                                                    jak zaczal byc doradca a potem prezydetem ze wzgledu na poprawiajaca sie nie tyle (chociaz
                                                    tez) gospodarke ile ze wzgledu na bardzo dobre nastroje spoleczne zwiazane z Pieriestrojka.
                                                    Wzrost natomiast to echo wojny w Awganistanie i pogarszajace sie nastroje z zwiazane
                                                    z barkiem kontynuowania reform no i rozpadu Zwiazku Radzieckiego,a wiec duzej poczatkowej
                                                    niestabilnosci gospodarczej (niepewnego jutra).
                                                    Roznica w plci wynika chyba z pijanstwa ktore jest plaga rosyjska i temperamentu rosyjskiego.
                                                    Kobiety rosyjskie nie maja z kim zakladac rodzin bo mezczyzni sa nieodpowiedzialni
                                                    pijac i zle traktujac kobiety.Ta informacje mam ze zrodel prywatnych.Szukaja mezow za granica
                                                    i to nie tylko z powodow materialnych.:)
                                                    A Czesi to juz gadalismy zartujac ze powyjezdzali.Ale powaznie to ten spadek systematyczny jest
                                                    chyba od czasow inwazji rosyjskiej na Czechoslowacje w poczatku lat 60-tych,bodajze.



                                                  • 13.12.11, 20:03
                                                    > Bardzo rzadko sie myle,zwykle nie wiem po prostu czegos (wiki)
                                                    > a jezeli juz, to moje rozumowanie jest bledne a nie ja jestem
                                                    > w bledzie.To jest roznica bo moge cos przeoczyc,nie zas nie rozumiec,
                                                    > bo wtedy mowie ze "nie wiem".

                                                    Dla mnie nie ma takiej różnicy, ponieważ dla mnie myśli danej osoby są z nią tożsame. Moje myśli są mną lub - jak kto woli - ja jestem moimi myślami.
                                                    W kwestii przeoczeń, to wiele zależy od ich "wagi". Jeśli przeocza się coś wieeelkiego i oczywistego, to jest to błąd.

                                                    > Popadasz w skrajnosci,od mysli do czynu jest daleka droga.Czesto
                                                    > sie mowi "ja go zamorduje" co nie znaczy ze mam zamiar kogos
                                                    > naprawde zamordowac.:)

                                                    Czasami daleka, a czasami bardzo krótka. W niedawnej historii Polski mieliśmy przypadek, gdy społeczeństwo w czasie wyborów wiosną 1980 r. generalnie poparło władze (nagminne rzucanie kartek "bez skreśleń"), a gdy latem wybuchły pierwsze strajki, to dosłownie w chwilę kraj był zrewoltowany. Podobnych przykładów było w historii sporo, ponieważ wiele zdarzeń ma stare korzenie i konflikt interesów jest niejako "zamrożony", ale wystarczy odpowiedni impuls by doszło do wybuchu (np. podwyżki cen).

                                                    > > Wspólny interes nie oznacza, że nie ma interesów egoistycznych
                                                    > > (i antagonistycznych) wewnątrz danej grupy Jednak te interesy
                                                    > > indywidualne są słabsze niż interes społeczności jako całości
                                                    > > i dzięki temu społeczność istnieje.
                                                    >
                                                    > Tak,tylko to dotyczy interesow gospodarczych i raczej w czasie pokoju.

                                                    Nie tylko gospodarczych. Weź partię polityczną, którą spaja jakaś ideologia i chęć zdobycia władzy. Ale to nie przeszkadza by w jej środku toczyła się walka pomiędzy różnymi politykami o swoją osobistą pozycję - dla nich ma znaczenia, który z nich będzie rządził. Zależności społeczne są wielopiętrowe i dlatego jest w nich również miejsce na "wspólnoty egoistów".
                                                    W czasie wojen jest podobnie - armia ma wspólny cel (pokonanie wroga), ale poszczególni dowódcy konkurują ze sobą w jej ramach o dowodzenie, awanse czy nawet przyjęcie ich koncepcji strategii i taktyki.

                                                    > > W czasie wojny (z wrogiem zewnętrznym) przewaga interesu
                                                    > > ogólnospołecznego nad interesikami i ndywidualnymi jest bardzo
                                                    > > duża. Stąd i taka reakcja społeczna, którą widać w statystykach
                                                    > > samobójstw.
                                                    >
                                                    > Nie.Z tego zwiazku moze wynikac np.walka z okupantem ale nie
                                                    > charakterystka samobojstw.

                                                    Otóż nie. W Szwecji w czasie pierwszej z wojen światowych częstość samobójstw znacząco spadła pomimo, że kraj ten nie brał w niej udziału (neutralność). Nie groziła Szwedom okupacja, ale istniała spora niepewność co do możliwości zachowania neutralnego statusu i wystąpiły też problemy wynikające z rozregulowania europejskiej gospodarki. Tocząca się obok wojna była dla nich całkiem realnym zagrożeniem, które wymagało mobilizacji społecznej.

                                                    > Tu mam jeszcze jedna uwage dotyczaca nielogicznosci (przykro mi)
                                                    > Twojego rozumowania. Z tego ze zagrozenie zmniejsza wskaznik
                                                    > samobojstw nie wynika ze mnieszy wskaznik jest przy wiekszym
                                                    > zagrozeniu.To nie jest logiczne.Tak pytales o lata 80-te w Polsce,
                                                    > ze skoro w czasie wojny mniejszy wskaznik czy to oznacza ze w latch
                                                    > 80 -tych bylo wieksze zagrozenie.

                                                    Muszę przeczytać swoje stare posty, bo wydaje mi się, że mnie źle zrozumiałeś. Odpowiem na to oddzielnie.

                                                    > Wzrost natomiast to echo wojny w Awganistanie i pogarszajace sie nastroje
                                                    > zwiazane z barkiem kontynuowania reform no i rozpadu Zwiazku Radzieckiego,
                                                    > a wiec duzej poczatkowej niestabilnosci gospodarczej (niepewnego jutra).

                                                    Ciekawe jest to, że wojna w Afganiztanie nie miała chyba żadnego znaczenia, ponieważ toczyła sie ona od końca 1979 r. do początków roku 1989, czyli od czasów Breżniewa i skończyła się za Gorbaczowa, ale przed skokiem częstości samobójstw w RFSRR/Rosji. Wygląda na to, że dla większości społeczeństwa "imperium" było to zjawisko peryferyjne, bez większego związku z ich życiem. Znacznie ważniejsza bła "głasnost'" i "pieriejstrojka".

                                                    > Roznica w plci wynika chyba z pijanstwa ktore jest plaga rosyjska i temperament
                                                    > u rosyjskiego.

                                                    Tego typu różnica występuje w prawie wszystkich krajach świata, z których mamy statystyki. Nie jest to więc specyfika rosyjska.

                                                    > A Czesi to juz gadalismy zartujac ze powyjezdzali.Ale powaznie to ten
                                                    > spadek systematyczny jest chyba od czasow inwazji rosyjskiej na
                                                    > Czechoslowacje w poczatku lat 60-tych,bodajze.

                                                    Tak, szczyt samobójstw przypadał na okres przesilenia końca lat 60 i inwazję Układu Warszawskiego. 40-letni spadek w okresie późniejszym to ewenement na skalę kontynentu - sam nie wiem dlaczego wystąpił, ale nie analizowałem tego dokładnie.

                                                    > Musze wiedziec co sie dzieje w danym miejscu i wtedy moge
                                                    > probowac na podstawie tego mojego modelu przewidywac tendencje.

                                                    Twoja wiedza w danym temacie zależy od Ciebie. Jeśli ja podam jakieś dodatkowe parametry to mogą one nic nie znaczyć (nie mieć związnku), a inne (ważne) mogłem pominąć.
                                                    Moim zdaniem, sensowność Twojego podejścia zależy od możliwości wskazania związku jego wyjaśnień z ogólnymi danymi statystycznymi dla konkretnych populacji i czasów. Czyli potrzebne jest jego solidne przełożenie na sytuację ogólnospołeczną.
                                                  • 15.12.11, 17:46
                                                    europitek napisał:

                                                    > Moim zdaniem, sensowność Twojego podejścia zależy od możliwości wskazania związ
                                                    > ku jego wyjaśnień z ogólnymi danymi statystycznymi dla konkretnych populacji i
                                                    > czasów. Czyli potrzebne jest jego solidne przełożenie na sytuację ogólnospołecz
                                                    > ną.

                                                    Moje podejscie polega na tym,ze jak mam pacjenta ktory ma depresje i mysli samobojcze
                                                    to probuje znalezc przyczyny tego stanu rzeczy w jego przypadku.
                                                    A wiec musze znac obecna sytuacje spoleczno-gospodarczo-polityczna w ktorej zyje pacjent.
                                                    Ale to nie koniec.Musze znac jego przeszlosc tak dokladnie na ile to jest mozliwe i obecne
                                                    warunki zycia.Jego swiatopglad,po prostu musze o nim wiedziec jak najwiecej i o otoczeniu
                                                    w ktorym zyl jak i tym w ktorym zyje.
                                                    Na podstawie tych informacji moge przewidywac kiedy nastapilo w nim zalamanie i jakie
                                                    mogly byc tego przyczyny.
                                                    Wowczas dopiero moge zaczac z nim gadac,choc gadac moge juz wczesniej
                                                    na zasadzie jazdy na tym samym wozku.Trzeba sie z nim zaprzyjaznic i zaczac sie mu zwierzac.
                                                    Opisywac podobne stany i mysli samobojcze w przeszlosci ale nie przeholowac jesli nie sa prawdziwe.

                                                    Patrzac na pacjenta chorego nie moge nic powiedziec o przyczynach ktore ten stan wywolaly.
                                                    Musze je znac i wtedy moge probowac mu pomoc.
                                                    Ty zas szukasz przyczyn poprzez analizy statystyczne,wiec Twoja praca sluzy rozpoznaniu przyczyn
                                                    i zmiany ktore mozna zmienic czyli profilaktyce ale nie sluzy leczeniu tych co juz sa chorzy.




                                                  • 20.12.11, 03:26
                                                    > Ty zas szukasz przyczyn poprzez analizy statystyczne,wiec Twoja praca
                                                    > sluzy rozpoznaniu przyczyn i zmiany ktore mozna zmienic czyli profilaktyce
                                                    > ale nie sluzy leczeniu tych co juz sa chorzy.

                                                    Tak, profilaktyka, ale bardzo specyficzna, ponieważ różne czynniki widoczne w statystykach "globalnych" potradfią wywoływać zmiany prawie natychmiastowe. Sytuacja ogólnospołeczna może działać jak lekarstwo lub trucizna.
                                                    Ma to też taki aspekt, że Ty próbujesz znaleźć rozwiązanie incydentalne (dla konkretnego przypadku) i tylko tymczasowe, ponieważ delikwent będzie nadal wystawiony na te same oddziaływania społeczne. A to grozi "nawrotem choroby".
                                                  • 20.12.11, 03:55
                                                    europitek napisał:

                                                    > Tak, profilaktyka, ale bardzo specyficzna, ponieważ różne czynniki widoczne w s
                                                    > tatystykach "globalnych" potradfią wywoływać zmiany prawie natychmiastowe. Sytu
                                                    > acja ogólnospołeczna może działać jak lekarstwo lub trucizna.

                                                    No dobrze,ale jaki my mozemy miec wplyw na sytuacje ogolnospoleczna.Ona jest procesem
                                                    spolecznym i nie mozemy jej zmienic.Musimy zatem leczyc i uodparniac.
                                                    Leczyc terapia chemiczna i fizyczna.A czym uodparniac?
                                                    Nie znam innej metody na przystosowanie sie swiadomosci czlowieka do zagrozen jak
                                                    ksztaltowanie tej swiadomosci w atmosferze milosci domu rodzinnego.
                                                    To nie inteligencja pozwala nam sie przystosowac ale wlasnie zdrowa swiadomosc emocjonalna.
                                                    Swiadomosc chora na milosc nie potrafi myslec,niestety taki jest czlowiek,dlatego nigdy nie
                                                    zastapi go sztuczne cialo komputera.
                                                  • 20.12.11, 12:19
                                                    P.T. Wladek6 napisał .:

                                                    [ „ ..No dobrze,ale jaki my mozemy miec wplyw na sytuacje ogolnospoleczna. Ona jest procesem spolecznym i nie mozemy jej zmienic. Musimy zatem leczyc i uodparniac. Leczyc terapia chemiczna i fizyczna. A czym uodparniac?

                                                    Nie znam innej metody na przystosowanie sie swiadomosci czlowieka do zagrozen jak
                                                    ksztaltowanie tej swiadomosci w atmosferze milosci domu rodzinnego.

                                                    To nie inteligencja pozwala nam sie przystosowac ale wlasnie zdrowa swiadomosc emocjonalna. Swiadomosc chora na milosc nie potrafi myslec,…”]

                                                    Wladek6 .. często opisuje rozsądne, przekonywujące oddziaływania .. właśnie na temat „jak mieć wpływ na sytuacje ogólnospołeczną" .. a potem sam wpada w zwątpienie..

                                                    Na jego pytanie „a czym uodparniać”.. już sam się kiedys zgodził że przez „interwencje kulturowe”.. Oczywiście nie możemy być megalomanami ..Obmyślone przez niemal 3 – 4 osobową grupę dyskusyjną założenia takich interwencji .. nie będą miały niemal żadnego wpływu .. no bo niby jak miały by się przebić w gąszczu "bulgotania" .. potężnych mediów .. i potężnego oddziaływania nabożeństw odbywających się co niedziela jednoczasowo .. w tysiącach kościołów..

                                                    Tym nie mniej .. z punktu widzenia autorów formujących treść takich „interwencji kulturowych” .. nie jest to może bardzo ważne czy przesłanie ..przebije się czy nie.. No cóż autorzy mogą się bowiem pocieszać myślą typu ..” ale zdołałem to uchwycić .. podałem receptę.., a że pacjent nie chce leku wypić .. to przecież nie możemy go do tego zmusić … bo leczenie zawsze powinno być dobrowolne”..

                                                    Tym nie mniej .. w jeszcze jednym dzisiejszym poście.. wklejanym na końcu listy tematów … próbuję rozwinąć rozważania totyczące problemu .. jak da się realizować „interwencje kulturowe”…

                                                    Aha.. jeszcze jedno .. Jak Władek rozumiesz twoje stwierdzenia.: " Swiadomosc chora na milosc nie potrafi myslec " Czy mężczyzna zakochany w pewnej kobiecie nie potrafi mysleć ? Czy - tak jak to Ty uwypuklając fenomen ..{ pisząc, że pewna kobieta może być zakochana w Bogu } .. teraz stwierdzasz , że ona nie potrafi w takich okolicznościach mysleć ?
                                                    ~ Andrew Wader


                                                  • 20.12.11, 13:53
                                                    andrew.wader napisał:

                                                    > Wladek6 .. często opisuje rozsądne, przekonywujące oddziaływania .. właśnie n
                                                    > a temat „jak mieć wpływ na sytuacje ogólnospołeczną" .. a potem sam wpada
                                                    > w zwątpienie..

                                                    Moje "zwatpienie" dotyczy wplywu sytuacji ogolnospolczenej na psychike czlowieka
                                                    wyjetego z tlumu. Uwazam ja za czynnik stymulujacy a nie generujacy jego kondycje
                                                    psychiczna.Czlowiek chory na nerwice lekowa ma poziom leku mniejszy kiedy znajduje sie
                                                    w rzeczywistym zagrozeniu gdyz naturalne mechanizmy lekowe (strachu) przeslaniaja
                                                    leki wynikle z nerwicy.

                                                    > Aha.. jeszcze jedno .. Jak Władek rozumiesz twoje stwierdzenia.: " Swiadomosc
                                                    > chora na milosc nie potrafi myslec " Czy mężczyzna zakochany w pewnej kobiecie
                                                    > nie potrafi mysleć ? Czy - tak jak to Ty uwypuklając fenomen ..{ pisząc, że
                                                    > pewna kobieta może być zakochana w Bogu } .. teraz stwierdzasz , że ona nie p
                                                    > otrafi w takich okolicznościach mysleć ?

                                                    Wyrazilem sie nieprecyzyjnie,dlatego mozna to rozumiec inaczej.
                                                    Swiadomosc "chora na milosc" to nie to samo co chora z milosci,wrecz przeciwnie.
                                                    To swiadomosc potrzebujaca milosci a nie "cierpiaca" na jej nadmiar.:)

                                                  • 20.12.11, 11:52
                                                    Europitek napisał.:

                                                    [„ Tak, profilaktyka, ale bardzo specyficzna, ponieważ różne czynniki widoczne w statystykach "globalnych" potradfią wywoływać zmiany prawie natychmiastowe. Sytuacja ogólnospołeczna może działać jak lekarstwo lub trucizna. Ma to też taki aspekt, że Ty próbujesz znaleźć rozwiązanie incydentalne (dla konkretnego przypadku) i tylko tymczasowe, ponieważ delikwent będzie nadal wystawiony na te same oddziaływania społeczne. A to grozi "nawrotem choroby". „]

                                                    Tak to jest ważne spostrzeżenia P.T. „europitek’a” .. Nie zdawałem sobie z tego wcześniej sprawy .. ze zachodzą tak znaczne oddziaływania globalne .. Uznałem to za tak ważne, że wykres P.T. „europitek’a” wkleiłem do wniosku o grant, który wyślemy pojutrze do NCB ..

                                                    We wniosku [ w wersji angielskiej – zawsze lepiej trochę zaszyfrować :- ) ] znalazły się więc zdania .:

                                                    [ „Mental condition determines not only the well being but also - to a large extent - the health of individuals and public health.

                                                    Some populations may be characterized by shorter average life expectancy, prevalence of alcoholism and other addictions and low birth rates. It is very likely that the seemingly different, quite distant manifestations of negative behaviors in the population are caused on a deep level by some common psychological, sociological ideological or cultural factors.

                                                    The difficulty to correct unfavorable demographic trends (low fertility in Poland and in most European countries) can be somehow related to the prevalence of alcoholism and other addictions, and a significant incidence of depression, even so serious that it causes suicides.

                                                    The significant decreases in the incidence of suicides in Poland in the years 1980 -1982 and 1988 - 1990 - while having increased number of births in the years 1978 - 1983 - according to the data published by the Central Statistical Office are intriguing, mysterious facts. Some researchers are trying to interpret these demographic facts by "changes in social bonds" and some others by increased feeling of hope. …

                                                    … Perhaps, it will turn out in the future that analogous Poisoning Treatment Centers - in Poland and abroad - where there is a chance to talk with people who attempted suicide - will be treated as centers able to monitor the condition of the surrounding community. The project, maybe will enable to propose such a role of these centers. …”]

                                                    Niestety tak się składa, że owe oddziaływania populacyjne (często globalne) zaczynają targać - coraz bardziej - rożnymi częściami naszej planety ..

                                                    Czasami zmanipulowania protestu, powstania, wojny … jest de facto próbą popełnienia zbiorowego samobójstwa..

                                                    [ Inny mój wpis.. zamieszczę jako post … na końcu listy podjętych tematów ]

                                                    ~ Andrew Wader


                                                  • 20.12.11, 20:36
                                                    > Uznałem to za tak ważne, że wykres P.T. „europitek’a&#
                                                    > 8221; wkleiłem do wniosku o grant, który wyślemy pojutrze do NCB ..

                                                    Na zdrowie! Jeśli będziesz potrzebował innych "produkcji" w tym rodzaju, to daj znać.

                                                    Przeczytałem uważnie te cytaty - mnie się to podoba. Mam tylo taką uwagę:

                                                    > The difficulty to correct unfavorable demographic trends (low fertili
                                                    > ty in Poland and in most European countries) can be somehow related to the p
                                                    > revalence
                                                    of alcoholism and other addictions, and a significant incidence
                                                    > of depression, even so serious that it causes suicides.

                                                    Tu może Cię spotkać niespodzianka w kwestii "alkoholizm a rozrodczość". Statystyki za ostatnie ponad 100 lat nie są jednoznaczne - chyba będzie to jednak "somehow", czyli konieczność filtrowania nakładających się różnych wpływów na kształt statystyki w danym kraju i okresie.

                                                    > Niestety tak się składa, że owe oddziaływania populacyjne (często globalne)
                                                    > zaczynają targać - coraz bardziej - rożnymi częściami naszej planety ..

                                                    Bardzo mnie cieszy, że nie tracisz z pola widzenia tzw. ogólnej perspektywy, bowiem tutaj dzieją się bardzo ciekawe rzeczy w sensie podobnych reakcji różnych populacji na te same czynniki. Króko mówiąc, globalizacja gospodarcza skutkuje "eksportem" kłopotów krajów rozwiniętych w dotychczasowy Trzeci Świat.
                                                  • 21.12.11, 11:46
                                                    Europitek na moje stwierdzenie .:
                                                    > Uznałem to za tak ważne, że wykres P.T. „europitek’a; wkleiłem do wniosku o grant, który wyślemy pojutrze do NCB ..


                                                    Napisał .:

                                                    >> Na zdrowie! Jeśli będziesz potrzebował innych "produkcji" w tym rodzaju, to daj znać.

                                                    W takim razie .:
                                                    Super, jasne !!! że byłyby użyteczne. Proponuję napisanie wspólnej publikacji o tytule - mniej więcej np.:

                                                    Przegląd i analiza danych statystycznych dotyczących samobójstw w Polsce i wybranych krajach świata – dla próby zrozumienia oddziaływań ogólnospołecznych na kondycję psychiczna ludzi.

                                                    Pracę opublikowalibyśmy najpierw w Polsce, a potem w wysoko IF – rowym czasopiśmie zagranicznym ….

                                                    { Review and analysis of statistical data on suicide rates in selected countries of the world – focused for understanding of the nature of the societal impacts on the mental health of people. }

                                                    Mój adres mailowy to . : andrewwader@gmail.com

                                                    W tym samym poście „euro pitek” napisał” .:

                                                    >Tu może Cię spotkać niespodzianka w kwestii "alkoholizm a rozrodczość". Statystyki za ostatnie >ponad 100 lat nie są jednoznaczne - chyba będzie to jednak "somehow", czyli konieczność >filtrowania nakładających się różnych wpływów na kształt statystyki w danym kraju i okresie.

                                                    Hm .. alkoholicy zazwyczaj mają słabą „seksualność świadomości” .. Alkohol zastępuje im seks.
                                                    W każdym razie to co wynika z seksualności dla energii życiowej i koherencji osobowości.. jest dla alkoholików najczęściej niedostępne.. Tutejsi toksykolodzy kliniczni .. którzy nie zastanawiaja się zbytnio nad tak suptelnymi fenomenami jak "wpływy ogólnospołeczne" nazywaja ta grupę „socjopatami” .. i tyle .. Jak na razie jest to dla nas trzecia grupa .. Jak wiadomo wcześniej rozróżnylismy podejmowanie prób samobójczych { z powodów psychiatrycznych} i { z powodów sytuacyjnych } Owe powody sytuacyjne nas interesują najbardziej .. Owi „socjopaci” .. przeszkadzają nam w klarowności myślenia : - )

                                                    Niżej P. T. „europitek ustosunkował się do mojego stwierdzenia :

                                                    > Niestety tak się składa, że owe oddziaływania populacyjne (często globalne)
                                                    > zaczynają targać - coraz bardziej - rożnymi częściami naszej planety ..

                                                    w sposób następujący .:

                                                    >> Bardzo mnie cieszy, że nie tracisz z pola widzenia tzw. ogólnej perspektywy, bowiem tutaj dzieją >>się bardzo ciekawe rzeczy w sensie podobnych reakcji różnych populacji na te same czynniki. >>Krótko mówiąc, globalizacja gospodarcza skutkuje "eksportem" kłopotów krajów rozwiniętych w >> dotychczasowy Trzeci Świat.

                                                    To jest fascynujące zagadnienie .. Jest to zagadnienie niezwykle rozległe .. Można formułować dziesiątki różnych teorii .. Podam przykład.. W sąsiednim wątku
                                                    forum.gazeta.pl/forum/w,32,131512627,131727832,Re_Twierdzenia_o_niemozliwosci_w_ekonomii.html niejaki „maksimum” prowadzi następujący dialog z asteroida2 .:
                                                    [ „ I dlatego biznes swiatowy wypina sie na EU.
                                                    > Druga broń to SPEKULACJA OBLIGACJAMI.
                                                    > Wiadomo, że korporacje finansowe preferują zysk większy, niż mniejszy. Byłyby o
                                                    > ne bardzo niezadowolone, jeśli ich oprocentowanie wynosiłoby tylko 0,2% jak w S
                                                    > zwajcarii zamiast 6-8% jak w Polsce, Włoszech, Portugalii itp. Dlatego dążą wsz
                                                    > elkimi sposobami do zdestabilizowania sytuacji na jakimkolwiek odcinku. (Co jes
                                                    > t łatwe przy głupocie społeczeństw
                                                    , a co za tym idzie i polityków)

                                                    Nie mam 100% pewnosci ale czuje tu spisek chinsko - amerykanski przeciwko EU.

                                                    > Tu chodzi o władzę nad całym światem. Te zyski muszą cały czas powiększać fundu
                                                    > sze, które pozwolą na spekulacje na coraz większą skalę i upokorzenie pionków w
                                                    > grze, czyli rządów starych państw narodowych.

                                                    Dobrze czulem, to zmowa swiatowa przeciwko EU. A jesli chodzi o wladze nad calym swiatem,to lepiej zeby nalezala do madrych i bogatych niz golodoopych lewakow,bo przeciez komuna juz byla i sie nie sprawdzila.
                                                    > dominacja militarna pozwalająca na egzekwowanie patentow
                                                    > ego szantażu oraz totalna prywatyzacja mediów sprzyja utrzymaniu porządku.
                                                    I ja jestem za takim porzadkiem….: ]

                                                    Gdyby teoria o spisku chińsko – amerykańskim była prawdą to mielibyśmy do czynienia z „nowoczesna” forma wojny .. wojny ekonomicznej .. Byłby to zmasowany wpływ ogólnospołeczny.. : - )

                                                    ~ Andrew Wader
                                                  • 21.12.11, 14:04
                                                    andrew.wader napisał:

                                                    > Hm .. alkoholicy zazwyczaj mają słabą „seksualność świadomości”
                                                    > .. Alkohol zastępuje im seks.
                                                    > W każdym razie to co wynika z seksualności dla energii życiowej i koherencj
                                                    > i osobowości.. jest dla alkoholików najczęściej niedostępne..

                                                    O,widze tutaj cos dla mnie.:)
                                                    „Seksualność świadomości” nie jest dobrym okresleniem. Gdyby mowic o calym tym mechanizmie
                                                    o ktorym pisalem i kiedy ten punkt widzenia bylby zaakceptowany powszechnie w nauce
                                                    to wtedy lepszym jest okreslenie "swiadomosc seksualna" bo juz jest takie jak np.
                                                    swiadomosc spoleczna.Na razie zas dopoki nie ma "publikacji" na ten temat i nie jest to zrozumiale
                                                    poprzez innych nalezy unikac slowa "seksualnosc" w ogole.
                                                    Ja z reszta w tym moim modelu mowie wyraznie ze musze oddzielic poped seksualny od
                                                    emocji gdyz jedynym argumentem jaki widze na to aby ta energia w obu przypadkach
                                                    pochodzila z energii seksualnej (libido) jest studium chorob psychicznych.Ludzie cierpiacy
                                                    na depresje maja nizsze libido a na nerwice lekowe (anxiety) maja wyzsze zapotrzebowanie
                                                    na fizyczne kontakty seksualne.Nie wiem czy sa jakies prace na ten temat? Jezeli tak
                                                    to nazwa "swiadomosc seksualna" ma wtedy dosyc juz mocne swoje uzasadnienie.
                                                    Na razie bezpieczniej jest uzywac okreslenia "swiadomosc emocjonalna" gdyz i tak rozwazamy
                                                    tylko ten obszar wlasciwie.
                                                    Jezeli zas chodzi o alkoholikow to masz racje ,ale ta grupa nie jest taka duza.Znacznie wieksza
                                                    jest grupa ludzi uzaleznionych od alkoholu,szczegolnie w Polsce.W uzaleznieniu sytuacja jest
                                                    troche inna gdyz alkohol kiedy dziala na zdrowy system pubudza emocjonalnosc (tu mam
                                                    nastepny dowod na moja swiadomosc seksualna) i wtedy nie tylko poped do zycia wzrasta
                                                    a wiec to co Majka nazywa "ciekawoscia' ("w Polske idziemy drodzy panowie") a wiec to co jest
                                                    wyrazem aktywnosci emocjonalnej w tym wezszym znaczeniu ale rowniez wzrasta pozadanie
                                                    czyli poped seksualny.Ludzie uzaleznieni od alkoholu wspolzyja fizycznie seksualnie znacznie
                                                    czesciej niz ludzie normalni,nie uzaleznieni.Zbyt czeste fizyczne wpolzycie seksualne jest
                                                    przyczna nadmiernej eksploatacji libido i z czasem prowadzi do jego zmeczenia czy tez spadku.
                                                    Tracac libido popedu traca libido emocjonalne (nastepny dowod na moja "teorie") i zaczynaja
                                                    sie klopoty psychiczne a wiec nerwice a potem i depresje,nie mowic juz o wczesniejszym spadku
                                                    aktywnosci zyciowej co przy powszechnym narodowym pijanstwie nie pozostaje bez wplywu
                                                    na kryzys ekonomiczny.




                                                  • 21.12.11, 17:55
                                                    wladek.6 napisał:
                                                    > Jezeli zas chodzi o alkoholikow to masz racje ,ale ta grupa nie jest taka duza.
                                                    > Znacznie wieksza jest grupa ludzi uzaleznionych od alkoholu, [i dalej]

                                                    Trafna uwaga. Tym bardziej, że przez lata i kraje mogła ulegać zmianie definicja alkoholizmu, więc statystyki mogą wymagać dodatkowych zabiegów "czyszczących", które w części mogą być niewykonalne (np. odnośnie danych historycznych). Być może dobrym rozwiązaniem dla takiej analizy komparatywnej byłoby szukanie oparcia w wielkości spożycia "na łeb" w danym kraju i czasie. Alternatywą jest chyba tylko przyjęcie, że "nie dyskutujemy" z zasadnością sposobu klasyfikacji. Jeśli Duńczycy podali w swoim roczniku statystycznym z 1890 r. konkretną liczbę, to przyjmujeny ją bez szemrania tak samo jak wartość podaną przez polski rocznik anno 1990. Ma to też sens o tyle, że definicja (alkoholik, uzależniony) sformułowana lokalnie może być bardziej adekwatna do danego miejsca i czasu ("lokalsi" lepiej rozumieli konkretną sytuację) niż dzisiejsze definicje "ogólnoświatowe".
                                                    Problemem błoby też wyłapanie danych z podziałem na akloholików i tylko uzależnionych. Prawdopodobnie dałoby sie to zrobić jedynie dla paru ostatnich dziesięcioleci i mniejszej grupy krajów. Oczywiście można by tu trochę "zakombinować", ale wtedy dane będą miały charakter bardziej szacunkowy.

                                                    Jednak słuszne rozróżnienie na alkoholików i uzależnionych nie eliminuje innych czynników wpływających na poziom rozrodczości czy samobójstw. Prawdopodobnie porównując dane z różnych krajów i okresów dałoby się wyizolować wielkość wpływu poszczególnych czynników, ale będzie to - rzecz jasna - wartość przybliżona.

                                                    > co przy powszechnym narodowym pijanstwie nie pozostaje bez wplywu
                                                    > na kryzys ekonomiczny.

                                                    To właśnie jest do sprawdzenia, bo nie jest wcale oczywiste co jest przyczyną czego. Może też być mechanizm "sprzężenia zwrotnego" - kryzys uruchamia podniesienie poziomu pijanstwa, a to z kolei pogłębia kryzys. Wtedy nasza ocena będzie zależeć od momentu, w którym zaczęliśmy analizę.
                                                  • 21.12.11, 19:06
                                                    europitek napisał:

                                                    > > co przy powszechnym narodowym pijanstwie nie pozostaje bez wplywu
                                                    > > na kryzys ekonomiczny.
                                                    >
                                                    > To właśnie jest do sprawdzenia, bo nie jest wcale oczywiste co jest przyczyną c
                                                    > zego. Może też być mechanizm "sprzężenia zwrotnego" -

                                                    Co tu szukac.Pijanstwo polskie ma chyba swoje poczatki wczesniejsze niz czasy Zagloby.
                                                    Ale powaznie to jest wiele krajow gdzie rodziny malozamozne lub biedne nie sa rozpite.
                                                    Wynika to ze stylu zycia ktory niewiele raczej ma wspolnego z dobrobytem czy tez w ogole
                                                    statusem materialnym.
                                                    Oczywscie dla potwierdzenia tych tez nalezaloby znalezc jakies liczby czyli spojrzec na
                                                    spozycie alkoholu w krajach slabo rozwinietych czy objetych kryzysem.
                                                  • 21.12.11, 18:30
                                                    andrew.wader napisał:
                                                    > Proponuję napisanie wspólnej publikacji

                                                    Muszę nad tym trochę pomyśleć, bo rzeczy, które lubię nie puszczam "na żywioł".

                                                    > To jest fascynujące zagadnienie .. Jest to zagadnienie niezwykle rozległe ..
                                                    > Można formułować dziesiątki różnych teorii ..

                                                    Rzeczywiście można i niektóre (jak ten przykład) są bardzo "fascynujące", ale są też inne bardziej "nieciekawe", które mają charakter bardziej fundamentalny. Wnioski płynące ze statystyk demograficznych można "przedłużyć" na poziom ewolucjonizmu lub w odwrotnym kierunkum, lub "poziomo" na inne nauki społeczne. Demografia ma to do siebie, że jest bardzo mało "polityczna" i łatwo daje się w niej zauważyć naciąganie wniosków i błędy. Tu są twarde dane z obserwacji konkretnych zjawisk - trzeba tylko dotrzeć do odpowiednich danych (o ile istnieją).
                                                  • 15.12.11, 18:27
                                                    europitek napisał:

                                                    > Moim zdaniem, sensowność Twojego podejścia zależy od możliwości wskazania związ
                                                    > ku jego wyjaśnień z ogólnymi danymi statystycznymi dla konkretnych populacji i
                                                    > czasów. Czyli potrzebne jest jego solidne przełożenie na sytuację ogólnospołeczną.

                                                    Nie. Ja moim podejsciem przekladam sytuacje ogolnospoleczna na kondycje psychiczna,
                                                    Ty robisz wlasnie odwrotnie.
                                                    Jak mam wojne to rosna samobojstwa i ja mowie dlaczego.A nie, jak rosna mi samobojstwa
                                                    to ja mowie ze jest tam wojna,bo moze byc tysiace innych przyczyn,nieraz nawet znoszacych
                                                    sie nawzajem.
                                                  • 15.12.11, 18:44
                                                    wladek.6 napisał:

                                                    > Jak mam wojne to rosna samobojstwa i ja mowie dlaczego.A nie, jak rosna mi samo
                                                    > bojstwa
                                                    > to ja mowie ze jest tam wojna,bo moze byc tysiace innych przyczyn,nieraz nawet
                                                    > znoszacych
                                                    > sie nawzajem.

                                                    Oczywscie chcialem powiedziec ze maleja a nie rosna.Ale moze byc tez i wojna w ktorej rosna.Np.wojny w Iraku i Awganistanie prowadzone przez USA zwiekszyly liczbe samobojstw
                                                    w armii az tak ze przekroczyla ona liczbe poleglych.

                                                    www.good.is/post/more-us-soldiers-killed-themselves-than-died-in-combat-in-2010/

                                                    Gdyby wojny te byly "sprawiedliwe" to liczba samobojstw bylaby mniejsza niz w czasie pokoju.
                                                    Czlowiek to dziwna istota.



                                                  • 20.12.11, 04:04
                                                    > Gdyby wojny te byly "sprawiedliwe" to liczba samobojstw bylaby mniejsza
                                                    > niz w czasie pokoju.

                                                    To zjawisko może nie mieć wielkiego związku z tymi wojnami. W latach 2000-2007 w USA wystąpił wzrost liczby samobójstw o ok. 20%. Jeśli ta tendencja trwała w następnych latach (nie mam pewności, bo nie mam pod ręką nowszych danych), to może ona wyjaśnić sprawę.
                                                    Porównywanie tego z wielkoscią strat wojennych jest dla mnie dość egzotyczne.
                                                  • 16.12.11, 14:08
                                                    europitek napisał:

                                                    > > > W czasie wojny (z wrogiem zewnętrznym) przewaga interesu
                                                    > > > ogólnospołecznego nad interesikami i ndywidualnymi jest bardzo
                                                    > > > duża. Stąd i taka reakcja społeczna, którą widać w statystykach
                                                    > > > samobójstw.
                                                    > >
                                                    > > Nie.Z tego zwiazku moze wynikac np.walka z okupantem ale nie
                                                    > > charakterystka samobojstw.
                                                    >
                                                    > Otóż nie. W Szwecji w czasie pierwszej z wojen światowych częstość samobójstw z
                                                    > nacząco spadła pomimo, że kraj ten nie brał w niej udziału (neutralność). Nie g
                                                    > roziła Szwedom okupacja, ale istniała spora niepewność co do możliwości zachowa
                                                    > nia neutralnego statusu i wystąpiły też problemy wynikające z rozregulowania eu
                                                    > ropejskiej gospodarki. Tocząca się obok wojna była dla nich całkiem realnym zag
                                                    > rożeniem, które wymagało mobilizacji społecznej.

                                                    A zatem Szwecja nie brala udzialu w wojnie ale z powodu wojny obok zagrozenie byly calkiem
                                                    relane?
                                                    Zagrozenie czego? Neutralnosci?
                                                    A jakiez moze byc inne zagrozenie w czasie wojny prowadzonej na terytorium panstwa,
                                                    pomijajac polityke eksterminacji.Jest znacznie mniejsza swoboda ale zycie toczy sie normalnie.
                                                    Na psychike ludzka nie maja wplywu przepisy okupanta,bo jest to tylko zaostrzone prawo,
                                                    nic wiecej.Wielu Polakom np. w Krakowie zylo sie b.dobrze i chwala te czasy ale nie za bardzo
                                                    bo to nie wypada.Ich psychika byla bardzo zrelaksowana w tym okresie,do czego nie przyznaja
                                                    sie otwarcie,bo to przeciez nieladnie,choc nie wspolpracowali z okupantem.
                                                    Skad to wiem? Mialem w Polsce kilku takich przyjaciol w starszym wieku.Bardzo zesmy sie
                                                    lubili i czasami przy piwku jezyk sie rozwiazywal.Mowili mi wtedy ze w okupacje bylo lepiej
                                                    niz teraz (lata 80-te).
                                                    Ale wracajac do rzeczy to tak samo przewiduje i sprobuj to sprawdzic ze wspolczynnik samobojstw
                                                    byl maly w krajach okupowanych pomimo ze nie prowadzily nigdy wojny otwartej z okupantem.
                                                    Bo na psychike czlowieka ma wplyw atmosfera emocjonalna ktora wytwarzala sie podczas
                                                    wojny swiatowej,a wiec cala Europa byla pod tym "pozytywnym" dla psychiki ludzkiej wrazeniem.
                                                    Doszedlem zatem do wniosku ze II wojna swiatowa miala pozytywny wplyw na psychike czlowieka.
                                                    Doszedlem do tego wniosku na podstawie mojego modelu swiadomosci seksualnej.
                                                    Czy jest to zly wniosek? Jedynym powodem z jakiego mogby byc zly jest ten ze nie chcielibysmy
                                                    aby byl prawdziwy.Moj model obala mity.Mity heroizmu,patriotyzmu,sprawiedliwosci,boga,itd.
                                                    Pozwala czlowieka zobaczyc takim jaki on jest.Ani zlym ani dobrym,w czym zbliza go do zwierzat
                                                    i z tego powinnismy sie cieszyc.
                                                  • 20.12.11, 04:22
                                                    > A zatem Szwecja nie brala udzialu w wojnie ale z powodu wojny
                                                    > obok zagrozenie byly calkiem relane?
                                                    > Zagrozenie czego? Neutralnosci?

                                                    To była pierwsza wojna światowa, czyli pierwszy od 100 lat konflikt ogólnoeuropejski, a szwedxka neutralność nie była jeszcze "wypróbowana". Podczas II wojny świartowej spadek częstości samobójstw był już o bardzo wiele mniejszy - neutralność była już bardziej pewna (jej uznanie przez walczące strony).
                                                    Zagrożenie dotyczy nie tylko bezpośredniego udziału w działaniach wojennych lub okupacji, lecz również ogólnego rozkłądu dotychczasowego porządku politycznego i ekonomicznego. W przeszłości Europy były już przypadki, że kraje nie biorące udziału w danej wojnie mocno ucierpiały z powodu zerwania dotychczasowych więzi ekonomicznych.

                                                    > Doszedlem zatem do wniosku ze II wojna swiatowa miala pozytywny
                                                    > wplyw na psychike czlowieka.

                                                    Oprócz okresu samej wojny trzeba też brać pod uwagę jej bezpośrednie (w sensie czasowym) konsekwencje. W niektórych krajach zaraz po zakończeniu II wojny światowej wystąpił bardzo duży wzrost częstości samobójstw (Czechy, Norwegia). Zatem "bilans" nie jest taki jednoznaczny, jak wyszedł Tobie.

                                                    > Pozwala czlowieka zobaczyc takim jaki on jest.Ani zlym ani dobrym,
                                                    > w czym zbliza go do zwierzat i z tego powinnismy sie cieszyc.

                                                    Dlaczego "zbliża"? Przecież homo sapiens to też zwierzę.
                                                  • 20.12.11, 15:17
                                                    europitek napisał:

                                                    > > Doszedlem zatem do wniosku ze II wojna swiatowa miala pozytywny
                                                    > > wplyw na psychike czlowieka.
                                                    >
                                                    > Oprócz okresu samej wojny trzeba też brać pod uwagę jej bezpośrednie (w sensie
                                                    > czasowym) konsekwencje. W niektórych krajach zaraz po zakończeniu II wojny świa
                                                    > towej wystąpił bardzo duży wzrost częstości samobójstw (Czechy, Norwegia). Zate
                                                    > m "bilans" nie jest taki jednoznaczny, jak wyszedł Tobie.

                                                    Po zakonczeniu wojny sytuacja sie zmienia ("Pierwszy dzien wolnosci").
                                                    Czlowiek zamiast sie cieszyc i swietowac zaczyna gwalcic,mordowac i rabowac.
                                                    Tym sie rozni wlasnie od zwierzat.Bo zwierze wypuszczone z klatki polozy sie w cieniu
                                                    i spi.Dlatego kiedy znalazlem argument ktory czlowieka zblizal swym zachowaniem
                                                    do zwierzat wtedy ucieszylem sie.
                                                    Po wojnie wielu ludzi nie wytrzymywalo oczekiwania na ich egzekucje.Co moze zrobic
                                                    czlowiek ktory czeka az przyjada i na jego oczach zgwalca zone,dzieci a kawalki cial fruwac
                                                    beda w powietrzu.

                                                    Mowimy o roznych rzeczach. Ty mowisz o statystykach i sytuacji ogolnospolecznej a wiec dla
                                                    Twoich potrzeb nalezaloby zbudowac jakis model socjologiczny czlowieka.
                                                    Jednym z jego parametrow wyjsciowych bylaby charakterystyka samobojstw,innym moglby
                                                    byc np. efektywnosc jego pracy czy uczenia sie,jeszcze innym ilosc rozwodow itd...
                                                    Ja mowie o jednostce ludzkiej ktora ma juz uformowana psychike.Jej stan okreslaja dwa
                                                    glowne czynniki, genetyczny i wychowawczy w okresie dziecinstwa i wczesnej mlodosci.
                                                    Sytuacja ogolnospoleczna moze miec na taka jednostke wplyw stymulujacy a nie generujacy.
                                                    Dlatego jezeli mowimy o wszelkich zmianach spolecznych to nalezy to tylko wlasnie w tym sensie
                                                    rozumiec.
                                                    A zatem Twoje badania sluza zapobieganiu poprzez zmiane stymulacji.
                                                    Moj zas model jest psychoanalityczny i z niego wlasciwie wynika tylko to ze
                                                    pozwala w jakis tam sposob zrozumiec ten mechanizm i zapobiec raczej konfliktom
                                                    rodzinnym niz az tak skrajnemu zachwianiu sie psychiki jakim jest depresja samobojcza.






                                                  • 20.12.11, 16:04
                                                    > Ja mowie o jednostce ludzkiej ktora ma juz uformowana psychike.
                                                    > Jej stan okresla ja dwa glowne czynniki, genetyczny i wychowawczy
                                                    > w okresie dziecinstwa i wczesnej mlodosci. Sytuacja ogolnospoleczna
                                                    > moze miec na taka jednostke wplyw stymulujacy a nie generujacy.

                                                    Dlaczego zakładasz, że sytuacja społeczna nie ma wpływu na wychowanie?
                                                    Ja widzę tu silny związek, bo nie ma wychowania bez socjalizacji. Poza okresem niemowlęcym dziecko nie jest izolowane społecznie. Sytuacja społeczna ma istotny wpływ na kształtowanie się osobowości. Ludzie wychowywani w podobnych realiach społecznych przeważnie reagują podobnie, dzięki czemu widać takie skoki wskaźników i różnice pomiędzy różnymi populacjami.
                                                    Ale masz rację, że w konkretnych sytuacjach siła oddziaływania jakiegoś nowego czynnika może działać jako czysty stymulant (np. pojawienie się całkiem nowych realiów społecznych w wyniku przesilenia ustrojowego lub wojny).

                                                    > Moj zas model jest psychoanalityczny i z niego wlasciwie wynika tylko to ze
                                                    > pozwala w jakis tam sposob zrozumiec ten mechanizm i zapobiec raczej
                                                    > konfliktom rodzinnym niz az tak skrajnemu zachwianiu sie psychiki jakim
                                                    > jest depresja samobojcza.

                                                    A może to jest samoograniczenie wynikające z zawężenia kontekstu, w jakim znajduje się jednostka? Jeśli spróbujesz poszerzyć pole widzenia o szerszy kontekst społeczny, może uda się odnaleźć przejście psyche - socjo i poszerzyć zakres przydatności takiego modelu.
                                                  • 20.12.11, 17:31
                                                    europitek napisał:

                                                    > Dlaczego zakładasz, że sytuacja społeczna nie ma wpływu na wychowanie?

                                                    Dlatego ze tak jest.Ja nie biore tego z powietrza czy jakis tam prac w ktorych ktos
                                                    chcial cos pokazac aby dostac w zamian to co chcial.
                                                    Kiedy bylem dzieckiem olewalem sytuacje spoleczna na calego.Robie to z reszta do dzis
                                                    bo czlowiek sie nie zmienia i bede taki sam w kraju jak tutaj na tym dzikim zachodzie.
                                                    Nie wierze w to ze czlowiek sie zmienia,conajwyzej przyjmuje taka pokrywe,barwy ochronne.
                                                    Decydujacy wplywa na psychike ma genetyka i dziecinstwo.Jego atmosfera,chocby za oknem
                                                    swiat sie walil.
                                                    Nie moge usrednic jednostki po populacji,bo traktowal bym ja wlasnie jak zwierze,a do niego
                                                    jej jeszcze bardzo daleko.

                                                    > A może to jest samoograniczenie wynikające z zawężenia kontekstu, w jakim znajd
                                                    > uje się jednostka? Jeśli spróbujesz poszerzyć pole widzenia o szerszy kontekst
                                                    > społeczny, może uda się odnaleźć przejście psyche - socjo i poszerzyć zakres pr
                                                    > zydatności takiego modelu.

                                                    Moze,ale mnie to nie interesuje i dlatego nie bede tego rozwazal.:)


                                                  • 20.12.11, 19:58
                                                    > Decydujacy wplywa na psychike ma genetyka i dziecinstwo.Jego atmosfera,
                                                    > chocby za oknem swiat sie walil.

                                                    Jeśli "za oknem" świat się wali, to często ono ("okno") nie wytrzymuje. Świat wybija "szyby" i wlewa sie do mieszkania. Świat zewnętrzny reguluje życie dorosłych i przez to odbija sieteż na dzieciach, nawet gdy rodzina działa jak bufor. Poza tym dzieci już we wczesnym wieku wychodzą z domu i mają kontakty pozarodzinne (przedszkole, szkoła, podwórko), które też zostawiają na nich "ślady".
                                                    Relacja panujące w rodzinie to tylko część czynników kształtujących dziecko. Niektóre z tych tych czynników powodują nawet trwałe zmiany w organizacji pracy mózgu (np. nauka matematyki abstrakcyjnej).
                                                  • 20.12.11, 23:42
                                                    europitek napisał:

                                                    > Jeśli "za oknem" świat się wali, to często ono ("okno") nie wytrzymuje. Świat w
                                                    > ybija "szyby" i wlewa sie do mieszkania. Świat zewnętrzny reguluje życie dorosł
                                                    > ych i przez to odbija sieteż na dzieciach, nawet gdy rodzina działa jak bufor.

                                                    Jezeli funkcja f(x(y)) przyjmuje wartosci dodatnie (pozytywna rola otoczenia) to
                                                    co mnie obchodzi ze y jest ujemne (poza oknem) jezeli oddzialywanie rodziny
                                                    jest x i jest pozytywne.A nawet jak jest negatywne to f moze byc pozytywne.
                                                    Oczywiscie zalezy jak negatywne.Zeby zdawac sobie sprawe z tego trzeba znac troche
                                                    psychike dziecka a mozna ja poznac z ksiazek jezeli ktos zapomnial swoje dziecinstwo
                                                    i pan profesor z Warszawy mu to opowie w publikacji.
                                                    Psychika dziecka pracuje normalnie i nie ma popedu seksualnego a wiec calej tej
                                                    swiadomsoci ktora zaburza emocjonalne libido ciagle.Dziecko patrzy na portnografie
                                                    i nic tam "zlego" nie widzi,no bo co moze zobaczyc? Kiedys przez pomylke w poludnie
                                                    na kanale dziecinnym wlaczyl sie Playboy.Opinia publiczna byla przerazona.Nie sadze aby
                                                    dzieci cokolwiek innego niz to co codziennie zauwazyly.
                                                    Wlasnie w tym okresie nastepuje ksztaltowanie sie swiadomosci emocjonalnej i to bez
                                                    popedu,a zatem bez leku (poza genetycznie przypadkami patologicznymi).
                                                    Wtedy to rodzi sie zdrowa psychika a sytuacja spoleczna nie ma nic do tego,chcby w domu
                                                    bylo zimno i glod.Wazna jest wlasnie atmosfera rodzinna,ktora z reszta nie musi byc taka
                                                    idealna gdyz dzieci sa dosc wyrozumiale i nie traktuja jakis sprzeczek rodzicow powaznie
                                                    tak z reszta jak wszystko jest jeszcze na granicy snu i jawy.
                                                    No ale jak ktos chce cos udowodnic to zawsze udowodni,tylko po co?

                                                    > Poza tym dzieci już we wczesnym wieku wychodzą z domu i mają kontakty pozarodzi
                                                    > nne (przedszkole, szkoła, podwórko), które też zostawiają na nich "ślady".

                                                    Kontakty sa zwykle z rowiesnikami a dorosli sa zwykl emili dla dzieci.

                                                    > Relacja panujące w rodzinie to tylko część czynników kształtujących dziecko. Ni
                                                    > ektóre z tych tych czynników powodują nawet trwałe zmiany w organizacji pracy m
                                                    > ózgu (np. nauka matematyki abstrakcyjnej).

                                                    No pewnie,jak doznali jakis gwaltow i molestowan ale i to musialyby byc bardzo silne
                                                    wrazenia,zwykle nie sa,a ci co skarza to udaja zeby forse wyludzic.
                                                    Mnie np. jak mialem 10 lat ksiadz zamknal na schodach jakies ciemnej piwnicy za to ze
                                                    kolegom podalem pilke co przeleciala na ogrodek plebani.Plakalem.Wypuscila mnie po
                                                    moze 2 godzinach kucharka ksiedza.Przysieglem sobie ze sie zemszcze jak dorosne.
                                                    Niestety,ten ksiadz juz za chyba rok umarl na raka.Nie mam uprzedzania do ksiezy,
                                                    nawet lubie ich troche.



                                                  • 17.12.11, 13:59
                                                    europitek napisał:

                                                    > > A Czesi to juz gadalismy zartujac ze powyjezdzali.Ale powaznie to ten
                                                    > > spadek systematyczny jest chyba od czasow inwazji rosyjskiej na
                                                    > > Czechoslowacje w poczatku lat 60-tych,bodajze.
                                                    >
                                                    > Tak, szczyt samobójstw przypadał na okres przesilenia końca lat 60 i inwazję Uk
                                                    > ładu Warszawskiego. 40-letni spadek w okresie późniejszym to ewenement na skalę
                                                    > kontynentu - sam nie wiem dlaczego wystąpił, ale nie analizowałem tego dokładnie.

                                                    No wiec ja pisze dalej chociaz powoli trace nadzieje ze ktos to czyta i w ogole zauwazylem
                                                    jakis dziwny spadek aktywnosci na forum.Czy to urazona ambicja? Internetu nie mozna
                                                    traktowac powaznie jak zycia,po prostu szkoda zdrowia.
                                                    Byc moze pisze zbyt chaotycznie,ale nie mam wrodzonej starannosci i systematycznosci.

                                                    Widzisz,zeby te problemy analizowac trzeba wejsc w czlowieka,w jego dusze,ktora ja
                                                    nazywam swiadomoscia seksualna a Ty seksualnoscia swiadomosci.Cokolwiek to jest
                                                    to jest to swiadomosc odpowiedzialna za emocje.Ja wiaze ja z libdo tak jak Jung.
                                                    W tym przypadku czynnikeim stabilizujacym z tendecja spadajaca byla wlasnie inwazja
                                                    UW na Czechoslowacje.Dlaczego? To jakis paradoks?Nie,to nie jest paradoks.
                                                    Tego nie mozna wyjasnic jesli sie patrzy tylko na statystyki,bo taka sytuacja rzadko wystepuje
                                                    a wiec trudno by bylo znalezc cos podobnego.To jest przypadek psychologiczny w skali
                                                    spolecznej tak jak przypadkiem psycholgicznym sa zmiany psychiczne w skali jednostki ludzkiej.
                                                    Przed inwazja bylo poczucie beznadziejnosci i jego kumulacja zaowocowala duza liczba samobojstw,
                                                    czy tez w ogole zalamn psychicznych z ktorych one wynikaly bo emocja narastala
                                                    w kierunku negatywnym.Interwencja wojsk UW rozladowuje te sytuacje prawie ze krytyczna
                                                    dla stanu zdrowia psychicznego narodu.Zeby to porownac do czegos wyobraz sobie ze sie
                                                    poklociles z narzeczona.Poklociliscie sie bo juz miales dosc a i ona tez tego co jedno i drugie wyprawia.
                                                    Nie odzywacie sie do siebie,ale mieszkacie ze soba.Rano mijacie sie bez slowa.Niby jestescie
                                                    niezalezni ale odejscie jednego od drugiego za duzo kosztowalo by,z reszta czy sie oplaci?
                                                    I nagle pewnego dnia przychodzi pismo ze musicie opuscic mieszkanie bo znalazl sie wlasciciel
                                                    kamiency i wywala wszystkich.Nie macie innego.Musicie mieszkac w swoich rodzinach czyli
                                                    rozstac sie.Niby zyliscie razem ale wlasciwie osobno bo nie bylo miedzy wami kantaktu z
                                                    wyjatkiem przypadkowych spotkan ktorych unikaliscie.Ale teraz perspektywa mieszkania osobno
                                                    przeraza was.Wiez pomiedzy wami odzywa i zanikaja wszelkie urazy.A wiec zagrozenie laczy.
                                                    Tak tez bylo i tam.A potem sytuacja w Europie sie zmieniala.Strajki w Polsce w roku 1970
                                                    i ta wiosna solidarnosci ktora dawala nadzieje wszystkim i w innych krajach bloku wschodniego.
                                                    Sama analiza staystyki nie wystarczy bo te problemy to probllemy emocjonalne i nie musza podlegac
                                                    zasadom matematycznym,niestety.
                                                    Wlasciwie to im podlegaja ale musza miec swoj psychlogiczny model,wlasnie podobny do tego o ktorym
                                                    tutaj caly czas mowie.











                                                  • 20.12.11, 04:39
                                                    > Sama analiza staystyki nie wystarczy bo te problemy to probllemy
                                                    > emocjonalne i nie musza podlegac zasadom matematycznym,niestety.

                                                    W tych statystykach nie ma "matematyki", bo to nie są żadne dane przetworzone z punktu widzenia zależności statystycznych (np. korelacji). Czyli fakty do interpretacji.
                                                    W przypadku Czech (Czechosłowacji) nie do kończ jest tak, że inwazja rozładowała "sytuację wybuchową", ponieważ w pierwszych latach po niej poziom samobójstw był wysoki i dopiero później doszło do jego obnizenia. Moim zdaniem, ten długotrwały spadek mógł być wynikiem konsekwentnej strategii podnoszenia poziomu życia i ogólnej stabilizacji sytuacji życiowej.
                                                  • 20.12.11, 14:31
                                                    europitek napisał:

                                                    > > Sama analiza staystyki nie wystarczy bo te problemy to probllemy
                                                    > > emocjonalne i nie musza podlegac zasadom matematycznym,niestety.
                                                    >
                                                    > W tych statystykach nie ma "matematyki", bo to nie są żadne dane przetworzone z
                                                    > punktu widzenia zależności statystycznych (np. korelacji). Czyli fakty do inte
                                                    > rpretacji.

                                                    Matematyka jest wszedzie.Tutaj tez,bo nie moglbys napisac slowa nawet.:)
                                                    Ale ja mowie o tej ktora probowala by opisywac emocje.

                                                    > W przypadku Czech (Czechosłowacji) nie do kończ jest tak, że inwazja rozładował
                                                    > a "sytuację wybuchową", ponieważ w pierwszych latach po niej poziom samobójstw
                                                    > był wysoki i dopiero później doszło do jego obnizenia.

                                                    Pewnie ze nie do konca.Moj model traktuje te czynniki bardzo "roughly".

                                                  • 20.12.11, 15:28
                                                    > Matematyka jest wszedzie.Tutaj tez,bo nie moglbys napisac slowa nawet.:)

                                                    Taka matematyka się nie liczy.

                                                    > Pewnie ze nie do konca.Moj model traktuje te czynniki bardzo "roughly".

                                                    I dlatego jego moc jest ograniczona. Bez pokazania jasnego przejścia od poziomu jednostkowego do makroskalowego zawsze będą wątpliwości, czy adekwatnie opisuje całość zjawiska.
                                                  • 20.12.11, 15:49
                                                    europitek napisał:

                                                    > > Pewnie ze nie do konca.Moj model traktuje te czynniki bardzo "roughly".
                                                    >
                                                    > I dlatego jego moc jest ograniczona. Bez pokazania jasnego przejścia od poziomu
                                                    > jednostkowego do makroskalowego zawsze będą wątpliwości, czy adekwatnie opisuj
                                                    > e całość zjawiska.

                                                    Ja nie widze takiej mozliwosci,bo cudow nie ma. Sytuacja ogolnospoleczna jest stymulatorem
                                                    tylko i moze byc pozytywna lub negatywna w zaleznosci od jednostki.
                                                    Opuszczajac jednostke trace cala o niej informacje.
                                                    Byc moze sa jakis metody matematyczne na to,bo duza liczba ludzi moze usredniac ich cechy
                                                    indywidualne i wtedy stymulacja jest decydujaca.
                                                  • 20.12.11, 16:28
                                                    > Sytuacja ogolnospoleczna jest stymulatorem tylko i moze byc pozytywna
                                                    > lub negatywna w zaleznosci od jednostki.

                                                    Wyżej (przed chwilą) napisałem, więc nie będę się tu powtarzał.

                                                    > Opuszczajac jednostke trace cala o niej informacje.

                                                    Nie musisz tracić. Dużo zależy od tego, jak przeprowadzasz uogólnienia, na jakim zasobie informacji. Jeśli zrobisz jednoetapowy skok od danych jednostkowych do ogólnopopulacyjnych, to rzeczywiście możesz dużo tej informacji zgubić - to naturalna konsekwencja procesu uogólniania. Ale są przecież poziomy pośrednie, gdy poszczególne przypadki (opisy) indywidualne możesz łączyć w mniejsze (mniej uogólnione) kategorie, których opisy przechowują znacznie więcej informacji niż opis dla całej populacji.
                                                    Problemem, według mnie, może być ilość i wybór parametrów, po któych chcesz prowadzić uogólnianie przypadków jednostkowych. Istotne znaczenie ma też, w jaki sposób, jakim aparatem pojęciowym, opiszesz te parametry jednostki. Jeśli użyjesz jakiegoś "hermetycznego" systemu pojęć, to mogą się one okazać nieprzekładalne na inny system, w któym wyrażone są dane ogólnospołeczne. Ale to jest kwestia Twojego wyboru, a nie konieczności.
                                        • 06.12.11, 04:16
                                          andrew.wader napisał:

                                          > Ciekawe czy będziemy chcielu wmonowywać do androidów .. sumienie ..

                                          Ja bym chcial,ale tylko kobiece.:)

                                          --
                                          Surrendering to reality is a tranquil suicide.
                            • 05.12.11, 13:30
                              Wladek6 napisał.:

                              > Czynniki zas jakie powoduja taki stan, sa to te, ktore wymieniasz za artykulem.
                              > Poniewaz mowimy o bezposrednim zrodle zachowan (nie o czynnikach je wywolujacych...

                              Zgoda.. ja napisałem o czynnikach wywołujących zły stan libido .. Zgadzam się, że nie koniecznie te czynnika należy nazywać " ciemną energią".

                              Niżej władek6 napisał.:
                              > Nie rozumiem tez tego, jak to co robili moi rodzice np.przed moim urodzeniem moze miec wplyw na mnie? Byc moze tylko to co robili tuz przed moim poczeciem ?:)

                              Otóż chyba jest to ( w świetle wieedzy z zakresu psychiatrii) tak, iż zachodzi pewne kontinuum .. stanów nieoptymalnego funkcjonowania mózgu .. Jesli mózgi rodziców "były skażone" występowaniem zaburzeń psychicznych .. to zazwyczaj .. dzieci także - statystycznie biorąc - będą przejawiać mniejsze lub większe zaburzenia psychiczne .. to taki rodzaj niekorzystnego napiętnowania ..

                              ~ Andrew Wader
                              • 05.12.11, 16:17
                                andrew.wader napisał:

                                > Otóż chyba jest to ( w świetle wieedzy z zakresu psychiatrii) tak, iż zachodzi
                                > pewne kontinuum .. stanów nieoptymalnego funkcjonowania mózgu .. Jesli mózgi ro
                                > dziców "były skażone" występowaniem zaburzeń psychicznych .. to zazwyczaj .. dz
                                > ieci także - statystycznie biorąc - będą przejawiać mniejsze lub większe zaburz
                                > enia psychiczne .. to taki rodzaj niekorzystnego napiętnowania ..

                                Tak,chcialem sie tylko upewnic co rozumiesz pod okresleniem "jak sie rodzicom "wiodlo"".
                                Dodalbym tutaj tylko ze niektorzy ludzie nie powinni byc rodzicami bo maja wrodzone
                                sklonnosci pedofilskie lub sadystyczne.I tak jak sprawdza sie ludzi starajacych sie o adopcje
                                dziecka,tak tez niestety nalezaloby sprawdzac wszystkich pod tym szczegolnie psychicznym
                                wzgledem.
                                Nie jest to problem latwy do rozwiazania bo ogranicza wolnosc jednostki jak rowniez moze
                                byc jak kazda dzialalnosc czlowieka manipulowany.
                                Dlatego poki co najwazniejsza role spelniaja tutaj instytucje wychowawcze jak szkola i kosciol.
                                Kosciol jednak ze wzgledu na swoj obiektywny system wartosci moralnych spelnia role
                                najwazniejsza i dlatego religia jest potrzebna spoleczenstwu.
                      • 29.11.11, 14:25
                        andrew.wader napisał:


                        > ..... w pełni doceniam .. wynik wcześniejszych dyskusji doty
                        > czących świadomości i roli ciekawości ..
                        >
                        > ..... napisałem nawet, iż
                        > Ty właśnie ustanowiłaś .. przez podniesienie roli ciekawości w wyznaczania
                        > sensu życia i świata - > nową teorię metafizyczną..
                        >
                        > Zawsze ubolewałem przy tym, że nikt ..... nie zechciał mi wyjaśnić.. jak wdraża się ciekawość do &#
                        > 8222;umysłu” androida :- ) lub co teraz tu dla mnie ważniejsze do umysłów
                        > ludzi..
                        >
                        Zadałeś teraz najważniejsze i najtrudniejsze pytanie dla kognitywistyki. W chwili, gdy ktoś znajdzie na to odpowiedź, to sypnie nam obfitość samoświadomych istot.

                        Pozornie sprawa wydaje się prosta. Ciekawość to penetracja otoczenia i własnych zasobów pamięciowych. Wystarczy więc dostarczać do systemu bodźce od sensorów i konfiguracje pobudzeń neuronowych z naszej pamięci. Ale po pierwsze mamy wówczas do czynienia z zalewem strumieniem informacji. Większość tych informacji jest nieistotna. Także wspomnienia przywoływane z pamięci epizodycznej mają charakter filmików wyświetlanych w pamięci roboczej z niepotrzebną dokładnością. Ponadto, dla rozpoznania i kategoryzacji mózg musi porównywać te pobudzenia w czasie realnym z pobudzeniami zestawianymi poprzez asocjacje pochodzące z różnych stref, poziomów a nawet modalności.

                        Pomagają w tym różne mechanizmy stabilizujące pracę mózgu: hamowanie szlaków sąsiednich, jeśli główny jest intensywnie wykorzystywany; penetracja szlakami utrwalonymi w wyniku wzmocnienia synaptycznego w procesie uczenia; procesy globalnego równoważenia pobudzeń i hamowania; procesy selekcji dzięki sakadom wzrokowym i mentalnym itp.

                        Niestety nie ma jednoznacznych algorytmów wykonujących te zadania. Prawdopodobnie one w ogóle nie istnieją. Heurystyki prowadzące do wymaganych skutków wynikają ze struktury koneksjonistycznej sieci neuronowej i właściwości przekazywania pobudzeń pomiędzy warstwami, w kolumnach i mikrokolumnach.

                        Warunek transmisji szlakami wstępującymi (na wyższe poziomy przetwarzania w strukturze hierarchicznej) musi polegać na tym, że przekazywane są pobudzenia "rozpoznane" tzn. te, które wypełniają warunek osiągnięcia właściwego kryterium wartości powstającej w wyniku zliczania funkcji podobieństwa ( tzn. odpowiednio wielka liczba neuronów w warstwach porównywanych posiada podobne wartości). Kryterium to może być zmienne i regulowane ogólnymi mechanizmami pobudzenia i hamowania.

                        Jeśli uda się znaleźć taką heurystykę, to problem samoświadomości mamy rozwiązany :)
                • 21.11.11, 12:20
                  Wladek !

                  Napisałeś:To seksualnosc swiadomosci ludzkiej (nie mylic z popedem seksulanym ktorego
                  czlowiek moze byc pozbawiony poprzez kastracje,seksualnosci nie mozna sie pozbyc).
                  Jej wieksza aktywnosc jest wlasnie ta bariera chroniaca stystem przed zalamaniem.


                  Religijnosc zreszta tez wynika ze zwiekszonych potrzeb seksualnych,stad mamy tyle
                  seksualnych "afer" w kosciolach. a nie jestem maniakeim seksualnym tylko czlowiekiem ktory widzi to co jest i nie jest moja wina ze inni nie chca tego postrzegac z roznych powodow,nie tylko religijnych.

                  Proszę wytłumacz mi dlaczego napisałeś "Religijnosc zreszta tez wynika ze zwiekszonych potrzeb seksualnych" .. Afery seksualne księży mogą wynikac zaczej .. z przymusowej abstynencji seksualnej ..

                  Tym nie mniej "trochewyczuwam " .. iż może Ci chodzić o jakies powiązania pomiędzy...[ "nadawaniem sensu życia niektórych ludzi poprzez ich życie seksualne" ] (ktoś ma kobiete.. to oznacza ze nie jest odrzucany przez świat ) .. a [" poczuciem sensu całego światya - które może być nabywane przez jakieś wierzenia religijne "]

                  Trochę odrębną sprawa są fakty biograficzne, że twórcy niezwykle efektywni .. mieli zazwyczaj bardzo bogate życie erotyczne.. Vide Albert Einstein , Kopernik z jego Anna Scheling, Maria Curie - Skłodowska, nie mówiąc o Mozart -cie czy Goethe ~ Andrew Wader




                  • 21.11.11, 15:46
                    andrew.wader napisał:

                    > Proszę wytłumacz mi dlaczego napisałeś "Religijnosc zreszta tez wynika ze zwi
                    > ekszonych potrzeb seksualnych" .. Afery seksualne księży mogą wynikac zaczej ..
                    > z przymusowej abstynencji seksualnej ..
                    >
                    > Tym nie mniej "trochewyczuwam " .. iż może Ci chodzić o jakies powiązania po
                    > między...[ "nadawaniem sensu życia niektórych ludzi poprzez ich życie seksualne
                    > " ] (ktoś ma kobiete.. to oznacza ze nie jest odrzucany przez świat ) .. a [" p
                    > oczuciem sensu całego światya - które może być nabywane przez jakieś wierzenia
                    > religijne "]

                    Nie bez powodu nazwalem te swiadomosc "seksualna".Nazwalem ja tak, bo ma
                    ona zwiazek i to dosc gleboki ze wspolzyciem seksualnym.
                    Mowilem juz, ze tu trzeba uwazac z terminologia bo moze byc mylaca.Wszedzie tam
                    gdzie nie mowie tego wyraznie poprzez slowo "seksualny" rozumiem "pochodzacy ze
                    swiadomosci seksualnej". Nawet wiecej,uwazam ze wspolzycie seksualne samo w sobie
                    jest najwyzsza forma realizacji czy tez zaspokojenia lub nasycenia potrzeb swiadomosci
                    seksualnej.
                    W tym kontekscie stawiam poped seksualny jakby osobno,jako niekonieczny do zaspokojenia
                    potrzeb seksualnej swiadomosci.Mozna doznac wrazenia ze popadam w sprzecznosc.Nie.
                    Poped seksualny jest wrodzona cecha zmuszajaca czlowieka do stosunku seksualnego ale
                    niekoniecznie wspolzycia (uwaga na zanczenie slow!),gdyz jego celem jest prokreacja.
                    Poniewaz jestesmy ludzmi chcemy realizowac te cele natury troche inaczej i dlatego
                    seksuologia daje nam wskazowki jak prowadzic te gre,wykorzystujac do tego swiadomosc
                    seksualna i tworzac w ten spoosb erotyzm.Pozostawiajac moze na boku techniczne strony
                    tego musimy zdawac sobie sprawe ze te dwa czynniki:swiadomosc seksualna i poped
                    wspoldzialaja ze soba umozliwajac czlowiekowi przezywanie tzw.milosci erotycznej.

                    Teraz wrocmy do kosciola.Uwazam ze abstynencja nie jest przyczyna tych zjawisk choc moze
                    im pomagac.Sama natomiast nie stworzylaby zadnego problemu.
                    Ludzie decydujacy sie na "sluzbe boza" zdaja sobie chyba sprawe jaka jest ich potrzeba seksualna
                    jesli chodzi o poped czyli libido,bo sa to ludzie w wieku dojrzalym.
                    Potrzeba ta z latami raczej nie moze wzrosnac bo jej wzrost jest wywolywany w okresie
                    po osiagniecie pelnego dojrzewania (okolo 20 lat) wlasnie wsplozyciem ktorego nie prowadza.
                    Powinna raczej malec z czasem,chociaz moga byc wyjatki ale one nie stworzylyby problemu.
                    Zaspakajanie zas tych potrzeb poprzez samogwalt tez nie wchodzi w gre bo jest uwazany za grzech
                    i znowu daje tylko margines calego problemu.
                    A wiec tak jak slusznie zauwazasz i mowiles juz o tym wczesniej ze swiadomosc seksualna
                    decyduje o poczuciu sensu,checi poznania a wiec ciekawosci i zrozumienia swiata.
                    Obiektem ktory dobrze sie do tego nadaje jest wlasnie bog,do ktorego maja sie oni zblizac
                    i poznawac jego nature.Nasyca wiec on nawet najwybredniejsza swiadomosc seksualna
                    na plasczyznie psychicznej i to jej rozwoj w polaczeniu ze zwyklym libido moze prowadzic do utraty
                    kontroli nad soba,dazenia do czynow nasycajacym realnie te swiadomosc a wiec do zbilizen erotycznych.
                    Stad juz tylko niewielki krok do czynow lubieznych.

                    > Trochę odrębną sprawa są fakty biograficzne, że twórcy niezwykle efektywni .. m
                    > ieli zazwyczaj bardzo bogate życie erotyczne..

                    Dlaczego odrebna? To jest tylko potwierdzenie mojego modelu.
                  • 21.11.11, 22:42
                    andrew.wader napisał:

                    > Tym nie mniej "trochewyczuwam " .. iż może Ci chodzić o jakies powiązania po
                    > między...[ "nadawaniem sensu życia niektórych ludzi poprzez ich życie seksualne
                    > " ] (ktoś ma kobiete.. to oznacza ze nie jest odrzucany przez świat ) .. a [" p
                    > oczuciem sensu całego światya - które może być nabywane przez jakieś wierzenia
                    > religijne "]

                    Chcialem to troche uzupelnic bo tam rozwazalem samych duchownych zakladajac ze oni sa
                    z tzw.powolania,bo jezeli nie sa takimi to sa poza problemem. Mozna oczywiscie uwazac
                    ze ludzie ida na ksiezy dla kariery albo uciekaja przed bezrobociem itd.Mozna tez uwazac ze
                    wszyscy ksieza sa to obludnicy ktorzy lubia swoj zawod bo moga sobie pogadac z chlopczykami
                    w konfesjonale.To mnie nie interesuje.Mnie interesuje inny problem i o nim
                    napisalem.
                    To samo mamy dla ludzi swieckich,wierzacych.I znowu biore tych pod uwage ktorzy wierza
                    z przekonania bo mnie nie intersuje psychika ludzi niewartosciowych.
                    Tutaj tak wlasnie jak mowisz swiadomosc seksualna domaga sie "uspokojenia" swej potrzeby
                    ktora jest potrzeba wlasnie bliskosci czyli bezpieczenstwa.Bog spelnia te role.Dzis w dobie
                    internetu latwiej moze sobie mozna to wyobrazic bo ludzie zakochuja sie w sobie nie widzac
                    sie i nie slyszac.:).
                    Podstawa kazdego aktu swiadomosci seksualnej jest uspokojenie,czyli wyciszenie leku.
                    Tego leku ktory towarzyszy kazdemu czlowiekowi w jego zyciu a nazywa sie on lekiem
                    egzystencjalnym.Stad tez ludzie wierzacy sa bardziej odporni psychicznie bo maja poziom tego
                    leku obnizony i trudniej jest im zachorowac na jakas chorobe psychiczna.
                    Dlatego uwazam religie za pozyteczna w zyciu czlowieka i ten co ja odrzuca musi miec inna
                    forme ktora ja zastapi.Moze nie miec zadnej ale wtedy nie wie po co i na co zyje.






                    • 22.11.11, 12:29
                      Władek6 napisał.:

                      [" ...Tutaj tak wlasnie jak mowisz swiadomosc seksualna domaga sie "uspokojenia" swej potrzeby ktora jest potrzeba wlasnie bliskosci czyli bezpieczenstwa. Bog spelnia te role. Dzis w dobie internetu latwiej moze sobie mozna to wyobrazic bo ludzie zakochuja sie w sobie nie widzac sie i nie slyszac.:).


                      Podstawa kazdego aktu swiadomosci seksualnej jest uspokojenie, czyli wyciszenie leku.
                      Tego leku ktory towarzyszy kazdemu czlowiekowi w jego zyciu a nazywa sie on lekiem egzystencjalnym. Sad tez ludzie wierzacy sa bardziej odporni psychicznie bo maja poziom tego leku obnizony i trudniej jest im zachorowac na jakas chorobe psychiczna.


                      Dlatego uwazam religie za pozyteczna w zyciu czlowieka i ten co ja odrzuca musi miec inna
                      forme ktora ja zastapi. Moze nie miec zadnej ale wtedy nie wie po co i na co zyje. .."]
                      .....

                      Wydaje mi się, iż rozumie to co napisałeś. Podejrzewam, iz zakładasz iż legenda chrześcijańska.. niekoniecznie jest trafna od strony metafizycznej i kosmologicznej ... ale spełnia taka rolę jak mity greckie dla starożytnych Greków, które opisywały .. żywioły.. siły natury ..

                      Zapewne dla chrześcijan .. taki ludzki ... Bóg .. półczłowiek.. zaspakaja potrzebę .. kogoś .. kto współczuje ...wysłuchuje modlitw, prośby o wsparcie, pomoc, który wiele może , który zapewnia nieśmiertelność ... i który jest podobny do nas...

                      Trwałość religi chrzescijanskiej wynika zapewne jednocześnie stąd .. iż postacią .. starszego Boga ( o osobowości Jahwe ) można straszyć.. tak więc konglomerat { składowe Trójcy świętej + Jahwe } .. są uniwersalnym "zbitką użytecznych postaci" ... użytecznych z powodów psychologicznych.. mowiąc szumniej .... spirytualnych ..

                      No ale wróćmy do związków religijności z seksualnością ... Ja spoglądam na religie tak jak Herbert autor powieści "Dune" .. którą poświęcił zagadnieniu implementowania pewnej religii na pewnej planecie..

                      Zastanawia mnie dlaczego nie ma na naszej planecie ..."propozycji teologicznej" .. która by jednak w sposób jasny i zdecydowały łączyła { seksualność z religijnością } .. Czasami próbują to dokonywać niektóre sekty. Są to zazwyczaj próby nieudane. W przeszłości .. w Indiach rozwinięto kult Tantryczny .. który jest jednak teraz .. tu w Europie tylko ciekawostką .. (nawiasem mówiąc jest on zbyt wymagający..)

                      No właśnie, .. przynajmniej teoretycznie... przynajmniej jako eksperyment intelektualny można by zaproponować { taką metafizykę z taką etyką } - > która uwzględniając potrzeby uwarunkowań kondycji psychicznej ludzi -> potrzeby zdrowia publicznego - lansowałaby powiązanie seksualności - może nie tyle religijnością .. ale zapatrywaniami metafizycznymi, które nadają ludziom sens ..

                      W punkcie II - chce podnieść potrzebę opracowania skali, która - przez proste pytania - pozwalałaby oszacować nasilenie proponowanej przez Ciebie wartości nazwanej "świadomością seksualną" ...

                      Trzeba będzie zaproponować odpowiednie item'y ~ Andrew Wader
                      • 22.11.11, 17:19
                        andrew.wader napisał:

                        > Wydaje mi się, iż rozumie to co napisałeś. Podejrzewam, iz zakładasz iż l
                        > egenda chrześcijańska
                        .. niekoniecznie jest trafna od strony metafizycznej
                        > i kosmologicznej ... ale spełnia taka rolę jak mity greckie dla starożytnych Gr
                        > eków, które opisywały .. żywioły.. siły natury ..

                        Ja nie zakladam slusznosci zadnej teorii fizycznej o ktorej mowie a co dopiero religii.
                        Tak,chrzescijanstwo ma wiele wspolnego z mitologia grecka.

                        > Zapewne dla chrześcijan .. taki ludzki ... Bóg .. półczłowiek.. zaspakaja pot
                        > rzebę .. kogoś .. kto współczuje ...wysłuchuje modlitw, prośby o wsparcie, po
                        > moc, który wiele może , który zapewnia nieśmiertelność ... i który jest pod
                        > obny do nas...

                        Tylko ze to nie jest wszystko,a wlasciwie nie ma tutaj najwazniejszego,wlasnie seksualnego
                        punktu odniesienia czyli swiadomosci seksualnej.Bez niej religia by nie przetrwala bo mialaby
                        co najwyzej kiepskich wiernych,czyli takich ktorzy oczekuja od boga wspolczucia,pocieszenia,
                        spelnienia najskrytszych marzen a nawet niesmiertelnosci.
                        Dzieki bogu sa w kosciele jeszcze ludzie bogobojni (swieccy,mocno wierzacy) no i swieci.
                        Swieci sa wzorem nasladowania milosci do boga.Poczytaj sobie pisma sw.Teresy od Dzieciatka
                        Jezus czy obejrzyj sobie film pt."Agnes of God" (gra tam jedna z moich ulubionych aktorek,
                        Jane Fonda:)). Kobiety te,swiete,kochaly boga calkiej realnie,jak mezczyzne.Wspolzyly z nim
                        do tego stopnia ze Agnes uwazala iz dziecko ktore urodzila poczelo sie w niej z boga.
                        Jezyk zas sw.Teresy jest jezykiem milosci bardzo intymnej,to jest rozmowa z ukochanym
                        mezczyzna. Problem plci boga byl juz wielokrotnie podnoszony poprzez rozne strony.
                        Organizacje feministyczne walcza z religia zarzucajac jej ze bog nie jest kobieta.:)
                        Sprawa seksualnych skanadli w kosciele dotyczy zwykle pedofili chlopiecej,nie dziewczecej.
                        Dlaczego? Dlatego,ze tak jak kobiety swiete kochaja boga (bo jak juz o tym mowilem wczesniej
                        ale moze niezbyt jasno) na wskutek coraz to wiekszego zapotrzebowania swiadomosci
                        seksualnej na rzeczywsita realizacje tak i mezczyzni w przypadaku ktorych dochodzi do
                        umocnienia sie lub zmiany orientacji seksualnej na homo.Homoseksualizm wsrod ksiezy
                        nie jest tak widoczny jak pedofilstwo chlopiece bo nie ma zwykle osob pokrzywdzonych
                        w tej relacji gdyz obie strony sa tym zainteresowane.Przykazania milosci blizniego jak
                        siebie samego i boga prowadza do tych zachowan a mechanizmem tutaj ktory wyjania
                        je jest wlasnie pojecie swiadmosci seksualnej.

                        > Trwałość religi chrzescijanskiej wynika zapewne jednocześnie stąd .. iż postaci
                        > ą .. starszego Boga ( o osobowości Jahwe ) można straszyć.. tak więc konglomera
                        > t { składowe Trójcy świętej + Jahwe } .. są uniwersalnym "zbitką użytecznych
                        > postaci" ... użytecznych z powodów psychologicznych.. mowiąc szumniej .... spir
                        > ytualnych ..

                        Twalosc religii wynika z tego co mowilem wczesniej a nie ze straszenia (chyba ze dzieci),
                        chociaz ten element "ojcowski" (Bog Ojciec) jest dosc wazny.

                        > Zastanawia mnie dlaczego nie ma na naszej planecie ..."propozycji teologicznej"
                        > .. która by jednak w sposób jasny i zdecydowały łączyła { seksualność z relig
                        > ijnością } .. Czasami próbują to dokonywać niektóre sekty. Są to zazwyczaj
                        > próby nieudane. W przeszłości .. w Indiach rozwinięto kult Tantryczny .. kt
                        > óry jest jednak teraz .. tu w Europie tylko ciekawostką .. (nawiasem mówiąc jes
                        > t on zbyt wymagający..)

                        Nie,tak nie mozna robic.Ja jestem niewierzacym ale jestem za religia chrzescijanska jako
                        najbardziej humanitarna.Uwazam ze powinna byc zawsze dopoki jest czlowiek i tylko ona.
                        Inne religie to smietnik.Oczywsicie zawsze bedzie elita ludzi niewierzacych ktorzy rozumieja
                        te procesy i nie mam tu na mysli tych co nie wierza na zasadzie oportunizmu czy tez jakis
                        osobistych urazow.
                        Oprocz swiadomosci seksualnej czlowiek ma zakodowana rowniez swiadomosc moralna.
                        Religia nie jest po to aby urzeczywistniala potrzeby swiadomosci seksualnej ale aby je
                        zaspakajala,a to jest roznica,wlasnie moralna.
                        Wszelkie sekty to grupy przestepcze.Zawsze bede bronil religii chrzescijanskiej i mowil
                        o jej mechanizmach aby ludzie niewierzacy i wierzacy byli swiadomi swojej kondycji
                        psychicznej,chocby mnie mieli niewierzacy za to opluc a wierzacy spalic na stosie.
                        Swiadomosc seksualna ma kazdy a wiec i niewierzacy.Dlatego lepiej jest byc wierzacym
                        niz niewierzacym zle.

                        > No właśnie, .. przynajmniej teoretycznie... przynajmniej jako eksperyment intel
                        > ektualny można by zaproponować { taką metafizykę z taką etyką } - > która
                        > uwzględniając potrzeby uwarunkowań kondycji psychicznej ludzi -> potrzeby
                        > zdrowia publicznego - lansowałaby powiązanie seksualności - może nie tyle r
                        > eligijnością .. ale zapatrywaniami metafizycznymi, które nadają ludziom sens
                        > ..

                        Otoz to,jak najbardziej,ale trzeba uwazac bo zabawa z moralnoscia to chyba cos
                        bardziej smierdzacego niz "grzebanie w genach":)



                        • 23.11.11, 14:33
                          Strach zabierać tu głos.. i to z dwóch powodów... (1) Temat może okazac sie
                          nienaukowy, (2) pojęcie świadomości seksualnej, jak sie okazuje jest jednak niesłychanie kontrowersyjn.

                          Ad.1 W miejscu w którym pracuje ok. 450 osób rocznie jest odratowanych z próby popełnienia samobójstwa. Większość to oczywiście osoby z zaburzeniami schizoidalnymi lub ciężką depresją uwarunkowaną organicznie .. Duża część to alkoholicy .. Ok. 100 osób/ rok popełniało próbę samobójstwa z powodów (a) znacznych obciążeń, (b) słabej odporności psychicznej

                          Jak rozumie dyskutujemy tu o tym ... o co pytać te osoby .. (jako dociekanie charakteru tych obciążeń i przyczyn upośledzonej odporności ) ... i co do nich mówic...

                          Co prawda nie jest to dyskusja o szybkości wiazki neutrino .. ale wydawało mi sie, że jest to temat naukowy .. zwłaszcza .. że podpowiedż może byc od razu wykorzystana, a więc dyskusja tu .. jest działaniem innowacyjno - naukowym .. "na żywo" ..

                          Ad.2 Wydawało mi sie że P.T. władek6 .. zaproponował właśnie coś bardzo konkretego odnośnie owej odporności .. jakkolwiek jego zapatrywania rodzą wiele pytań i wymagają uściśleń .. co próbuję uczynić niżej ..

                          wladek.6 napisał:

                          > Tylko ze to nie jest wszystko,a wlasciwie nie ma tutaj najwazniejszego,wlasnie
                          > seksualnego punktu odniesienia czyli swiadomosci seksualnej.
                          > Dzieki bogu sa w kosciele jeszcze ludzie bogobojni (swieccy,mocno wierzacy) no
                          > i swieci.

                          Czy banie się Boga jest czyms dobrym i właściwym ???

                          > Swieci sa wzorem nasladowania milosci do bogobojni Poczytaj sobie pisma sw.Teresy od > Dzieciatka > Jezus czy obejrzyj sobie film pt."Agnes of God" . ... Kobiety te, swiete, kochaly boga calkiej realnie, jak mezczyzne.Wspolzyly z nim do tego stopnia ze Agnes uwazala iz dziecko ktore urodzila poczelo sie w niej z boga. Jezyk zas sw.Teresy jest jezykiem milosci bardzo intymnej,to jest rozmowa z ukochanym mezczyzna.
                          .
                          > Dlatego,ze tak jak kobiety swiete kochaja boga (bo jak juz o tym mowi
                          > lem wczesniej ale moze niezbyt jasno) na wskutek coraz to wiekszego zapotrzebowania swiadomosci seksualnej .... Przykazania milosci blizniego jak siebie samego i boga prowadza do tych zachowan a mechanizmem tutaj ktory wyjaniaje jest wlasnie pojecie swiadmosci seksualnej.


                          Muszę powiedziec, że to mnie zdumiewa że władek 6 sądzi ... że wiele kobiet kocha Boga - na podłożu erotycznym. No ale cytując władek6 napisał.: : "Kobiety te, swiete, kochaly boga calkiej realnie, jak mezczyzne.Wspolzyly z nim do tego stopnia ze Agnes uwazala iz dziecko ktore urodzila poczelo sie w niej z Boga"

                          Nie wiem czy takie jest zamierzenie twórców religii chrześcijańskiej .., W każdym razie niezwykły proces .. by zachodził.. miłość erotyczna do postaci abstrakcyjnej ...

                          > Twalosc religii wynika z tego co mowilem wczesniej a nie ze straszenia (chyba z
                          > e dzieci), chociaz ten element "ojcowski" (Bog Ojciec) jest dosc wazny.


                          Oj Jahwe straszy i to bardzo .. Wystarczy przytoczyć przykazanie... 20.4 [ " Ja jestem Pan, Bóg twój, mocny, zawistny, karzący nieprawość ojców na synach do trzeciego i czwartego pokolenia tych, którzy mnie nienawidzą; 6a czyniący miłosierdzie tysiącom tych, którzy mię miłują i strzegą przykazań moich..."]


                          > Nie, tak nie mozna robic.Ja jestem niewierzacym ale jestem za religia chrzescijanska jako > najbardziej humanitarna.Uwazam ze powinna byc zawsze dopoki jest czlowiek i tylko ona. > Inne religie to smietnik.> Oprocz swiadomosci seksualnej czlowiek ma zakodowana rowniez swiadomosc moralna ...

                          Ja nie występuję tu przeciwko religii chrześcijańskiej .. Mam jedynie watpliwości czy "inne religie to śmietnik" .. łącznie z buddyzmem, koncepcją reinkarnacji ..

                          Nie jestem przeciwnikiem religii chrześcijaskiej ! Podkreślam to ! Niewiem jednak czy religia ta przyczynia sie do intensyfikowania świadomości seksualnej, skoro w Kazaniu na Górze (wiadomo, kto był autorem ...) mamy taki fragment.:

                          [ " Szóste przykazanie
                          27. Słyszeliście, że powiedziano: Nie cudzołóż!
                          28. A Ja wam powiadam: Każdy, kto pożądliwie patrzy na kobietę, już się w swoim sercu dopuścił z nią cudzołóstwa.
                          29. Jeśli więc prawe twoje oko jest ci powodem do grzechu, wyłup je i odrzuć od siebie. Lepiej bowiem jest dla ciebie, gdy zginie jeden z twoich członków, niż żeby całe twoje ciało miało być wrzucone do piekła.
                          30. I jeśli prawa twoja ręka jest ci powodem do grzechu, odetnij ją i odrzuć od siebie. Lepiej bowiem jest dla ciebie, gdy zginie jeden z twoich członków, niż żeby całe twoje ciało miało iść do piekła.
                          31. Powiedziano też: Jeśli kto chce oddalić swoją żonę, niech jej da list rozwodowy.
                          32. A ja wam powiadam: Każdy, kto oddala swoją żonę - poza wypadkiem nierządu - naraża ją na cudzołóstwo; a kto by oddaloną wziął za żonę, dopuszcza się cudzołóstwa..."]


                          > nie jest po to aby urzeczywistniala potrzeby swiadomosci seksualnej ale
                          > aby je zaspakajala,a to jest roznica,wlasnie moralna.

                          Zaspakajała.. ale pooprzez jakie oddziaływania ? Poprzez umożliwianie odczuć erotycznych do Boga ???


                          > Zawsze bede bronil religii chrzescijanskiej i mowil o jej mechanizmach aby ludzie niewierzacy i wierzacy byli swiadomi swojej kondycji psychicznej,chocby mnie mieli niewierzacy za to opluc a wierzacy spalic na stosie.

                          Jeszcze raz podkreślam. Nie jestem przeciwnikiem religii chrześcijańskiej .. ale nie można jej przypisywać takich cech jakich nie posiada ...


                          > Otoz to, jak najbardziej, ale trzeba uwazac bo zabawa z moralnoscia to chyba cos
                          > bardziej smierdzacego niz "grzebanie w genach":)

                          Nie chodzi o "zabawę z moralnością..." .. Ja chciałbym mieć scenariusz takiego mówienia .. do osób z obniżona kondycją psychiczną aby móc realnie, skutecznie ją poprawić ..

                          ~ Andrew Wader
                          • 23.11.11, 16:11
                            andrew.wader napisał:

                            > Ad.2 Wydawało mi sie że P.T. władek6 .. zaproponował właśnie coś bardzo konkret
                            > ego odnośnie owej odporności .. jakkolwiek jego zapatrywania rodzą wiele pytań
                            > i wymagają uściśleń .. co próbuję uczynić niżej ..

                            Zapomnialem Ci podziekowac za to zwrocenie uwagi na moja koncepcje swiadomosci
                            seksualnej,bo ja o niej tutaj juz dlugo pisze ale nikt jeszcze nie odniosl sie do tego
                            tak realnie,konkretnie rozumiejac jej znaczenie.Pomijajac to, czy to co robimy tutaj teraz
                            jest nauka i zostawiajac ocene tego obecnym tu specjalistom od tego, przejdzmy do roboty.
                            No wiec byc moze ja z lenistwa pisze za szybko i mowie o niektorych rzeczach dosc chaotycznie.
                            Uwazam ze swiadomosc czlowieka jest systemem biologicznym ktory wymaga odpowiedniej
                            ze sie tak wyraze "eksploatacji".I tak sen jest bardzo wazna rzecza w jej funkcjonowaniu.
                            Brak snu czy niewlasciwy sen (bez wszystkich koniecznych faz) jest przyczyna zaburzen
                            zdrowia fizycznego o wystepujacy poprzez dluzszy czas i psychicznego.
                            Tak jest fakt medyczny i sa osrodki lecznia snu (Sleep Disorder Center) gdzie przy pomocy
                            polisomnograficznego testu dokonuje sie diagnozy zaburzen sennych. To wszystko jest wspolczesna
                            wiedza i sposobami leczenia na niej opartymi.Wiedza ta nie wychodzi poza libido.
                            Ja uwazam ze to mogloby byc wszystko jezeli zycie czlowieka nie byloby az tak bardzo
                            stresowe i swiadomosc ludzka potrzebuje czegos wiecej niz dobry sen ze wzgledu wlasnie
                            na to ze jej swiadomosc seksualna nie zaspakaja sie we snie calkowicie.
                            Sa ludzie ktorzy wymagaja wiecej i role snu w zyciu pelni wlasnie religia.Jest to nowe podejscie ktore
                            wymaga analizy na gruncie wprowdzonego pojecia swiadomosci seksualnej i w analizie
                            tej musze isc do jakies religii zeby te zjawiska rozwazac.Poszedlem do chrzescijanstwa bo
                            wydaje mi sie ze jest ono religia ktora wymaga najmniej poprawek aby byc zadawalajaca
                            dla tej formy terapii.W tym kontekscie pisalem o tych przezyciach ludzi swietych.
                            Wzialem pod uwage swietych bo tam te przezycia sa najintesywniejsze,no a wlasnie o to chodzi.
                            Analizujac je moge wiedziec czego potrzeba swiadomosci seksualnej aby pracowala wlasciwie
                            czyli doznala nasycenia potrzebna jej energia i uzupelnila swe braki powstale z zaburzen
                            sennych i stresowych. Kiedy swiadomosc seksaulna jest zaspokojona jej wspolpraca z pozostala
                            swiadomoscia moralna i racjonalna jest wlasciwa i czlowiek jest zdrowym psychicznie.
                            To moze byc jeden z kierunkow leczenia zaburzen samobojczych i w ogole depresji.
                            Podkreslam raz jeszcze, ze aby te problemy badac trzeba spojrzec na nie z punktu widzenia
                            czlowieka wierzacego,tak jak aby zrozumiec pozadanie trzeba sie samemu podniecic.
                            Ktos kogo nie podnieca jezyk fizyczny nie moze byc fizykiem,itd.
                          • 23.11.11, 18:46
                            andrew.wader napisał:

                            Sprobuje odpowiedziec teraz na te pytania szczegolowe.Zaznaczam ze nie jestem wierzacym
                            tylko probuje czasami poprawiac religie obecna.Do tego wszystkiego trzeba przeczytac moj watek
                            poswiecony rozumieniu przeze mnie seksualnosci w ogole.

                            > Czy banie się Boga jest czyms dobrym i właściwym ???

                            Tak,banie sie boga jest zla jego wizja.Religie ktore to robia sa zle.Nie zauwazylem tego w katolicyzmie,
                            jezeli gdzies w chrzesijanstwie jest trzeba wyrzucic (moze byc zla interpretacja).
                            Wlasciwie to ja mialem na mysli katolicyzm jako religie gdzie nie musze wiele poprawiac
                            zakladajac poprawne zrozumienie.Oczywsicie jakis ksiadz moze gadac inaczej.
                            W ogole to ten problem jest za obrzerny i chyba sie nie nadaje tutaj,jedynie jakies wskazowki.
                            No wiec leki to oznaki zle pracujacej swiadomosci seksulanej.Mowilem juz o tym
                            ze dopamina jest kluczowym neurohormonem (w zasadzie jest to zespol hormonow) odpowiedzialnym
                            za te procesy w sposob bezposredni i posredni poprzez inny lancuch oddzialywan hormonalnych.
                            Receptory tych hormonow rowniez moga byc niewystarczajaco aktywne.Np. podstawowy receptor
                            serotoniny 1A+ jest odpowiedzialny za nastroj psychiczny i swobode kondycji seksualnej.
                            Obecnie na rynku dysponujemy tylko jednym lekiem tutaj jest nim buspirone a reszta nalezaca do
                            grupy azapironow jest w obrobce chemicznej.
                            Widzimy wiec ze jest to obrzerna wiedza medyczna,farmakologiczna,i psychologiczna jak rowmiez
                            niestety teologiczna.

                            > Muszę powiedziec, że to mnie zdumiewa że władek 6 sądzi ... że wiele kobiet k
                            > ocha Boga - na podłożu erotycznym.

                            To slusznie,trzeba dokladniej przeczytac moj post a zobaczysz ze jest to przezywanie na plaszczyznie
                            swiadomosci seksualnej i nie jest to erotyzm:

                            Mowilem juz, ze tu trzeba uwazac z terminologia bo moze byc mylaca.Wszedzie tam
                            gdzie nie mowie tego wyraznie poprzez slowo "seksualny" rozumiem "pochodzacy ze
                            swiadomosci seksualnej". Nawet wiecej,uwazam ze wspolzycie seksualne samo w sobie
                            jest najwyzsza forma realizacji czy tez zaspokojenia lub nasycenia potrzeb swiadomosci
                            seksualnej.
                            W tym kontekscie stawiam poped seksualny jakby osobno,jako niekonieczny do zaspokojenia
                            potrzeb seksualnej swiadomosci.Mozna doznac wrazenia ze popadam w sprzecznosc.Nie.
                            Poped seksualny jest wrodzona cecha zmuszajaca czlowieka do stosunku seksualnego ale
                            niekoniecznie wspolzycia (uwaga na zanczenie slow!),gdyz jego celem jest prokreacja.
                            Poniewaz jestesmy ludzmi chcemy realizowac te cele natury troche inaczej i dlatego
                            seksuologia daje nam wskazowki jak prowadzic te gre,wykorzystujac do tego swiadomosc
                            seksualna i tworzac w ten spoosb erotyzm.Pozostawiajac moze na boku techniczne strony
                            tego musimy zdawac sobie sprawe ze te dwa czynniki:swiadomosc seksualna i poped
                            wspoldzialaja ze soba umozliwajac czlowiekowi przezywanie tzw.milosci erotycznej.


                            Kontakt z bogiem jest kontaktem jednej mysli z druga (bo na tym polega praca swiadomosci)
                            w swiadomosci bez popedu seksualnego.

                            > Ja nie występuję tu przeciwko religii chrześcijańskiej .. Mam jedynie watpliw
                            > ości czy "inne religie to śmietnik" .. łącznie z buddyzmem, koncepcją reinkarn
                            > acji ..

                            Moze przesadzilem z tym smietnikiem ale tam wiele rzeczy mnie odrzuca.Ja zas nie mam
                            zamiaru "tworzyc religii" bo nie jestem Mesjaszem.Musze wybrac z tych co sa bo w nie ludzie wierza.
                            Oczywscie to jest teoria i jezeli masz pacjenta muzulmanina to musisz go leczyc w oparciu
                            o jego religie.Ale schemat jest ten sam.

                            W swietle tego co juz powiedzialem jest chyba jasniejsze o co mi chodzilo,wiec zostawiam reszte.
                            Trzeba sparwdzic jak pacjent rozumie religie.
                            Czy sie boi boga czy nie,i czy dokladnie robi to co mu napisali w katechizmie.
                            No wiec jakas wstepna ankieta potrzebna,potem sprawdzajaca te seksualna swiadomosc.
                            Ja nie wiem jak to robic.To jest za duzy projekt.To sie nie nadaje tutaj,bo to jest powazna
                            i dluga praca.
                          • 23.11.11, 23:32
                            andrew.wader napisał:

                            > Ad.2 Wydawało mi sie że P.T. władek6 .. zaproponował właśnie coś bardzo konkret
                            > ego odnośnie owej odporności .. jakkolwiek jego zapatrywania rodzą wiele pytań
                            > i wymagają uściśleń .. co próbuję uczynić niżej ..

                            > Czy banie się Boga jest czyms dobrym i właściwym ???

                            Powinien wziasc "bogobojni" w cudzyslow i w nawiasie wyjasnielem kim oni sa
                            ze dojrzale wierzacymi.Nie sadze aby sie tacy boga bali,a to okreslenie wyczytalem gdzies.

                            > Nie wiem czy takie jest zamierzenie twórców religii chrześcijańskiej .., W każd
                            > ym razie niezwykły proces .. by zachodził.. miłość erotyczna do postaci abstrak
                            > cyjnej ...

                            Swiadomosc seksualna nasyca sie wspolzyciem seksualnym a ono jest kontaktem z mysla
                            posiadajaca atrybuty osoby czyli jest to marzenie.Poped seksualny nie jest do tego potrzebny,
                            nawet przeszkadza bo pochodzi z zewnatrz czyli jest generowany filzjologia.
                            Posluchaj modlitw i zobaczysz ile w nich jest zblizenia seksualnego,prawie ze erotyzmu.
                            Ta granica jest cienka i ja ja wyrozniam przez wlaczenie popedu jako czynnika zupelnie
                            zewnetrznego bo pochodzacego z osobnego systemu jakim jest bodziec fizjologiczny.

                            >Niewiem jednak czy religia ta przyczynia sie do intensyfikowania świadomości seksualnej, >skoro w Kazaniu na Górze (wiadomo, kto był autorem ...)

                            No kto byl? Boisz sie napisac to slowo?

                            Ten znany autor Kazania na Gorze ostrzega.
                            A przed czym ostrzega? Ostrzega przed pozadaniem a wiec popedem seksualnym.
                            Teraz jasniej?
                            Tu z reszta upatruje wzmozona aktywnosc seksualna u ludzi mocno wierzacych (ksiezy,
                            statystycznie oczywiscie),bo jak balon scisniesz w jednym miejscu to w drugim go wybrzuszy.


                            > Zaspakajała.. ale pooprzez jakie oddziaływania ? Poprzez umożliwianie odczuć
                            > erotycznych do Boga ???

                            Poprzez wspolzycie seksualne z bogiem czyli niefizjologiczny erotyzm.
                            Dlatego podalem przyklad tych swietych.

                            > Jeszcze raz podkreślam. Nie jestem przeciwnikiem religii chrześcijańskiej .. a
                            > le nie można jej przypisywać takich cech jakich nie posiada ...

                            Mnie nie interesuje religia w ogole ale swiadomosc ludzka i jej odpowiedz na nia.

                            • 24.11.11, 18:37
                              wladek.6 napisał:

                              > Mnie nie interesuje religia w ogole ale swiadomosc ludzka i jej odpowiedz na nia.

                              A co chcesz w ten sposob udowodnic? Jezeli to,ze Boga nie ma to jestes smieszny.
                              Przykro mi.
                          • 25.11.11, 01:03
                            andrew.wader napisał:

                            >Ja chciałbym mieć scenariusz takiego
                            > mówienia .. do osób z obniżona kondycją psychiczną aby móc realnie, skutecznie ją poprawić ..

                            Wydaje mi sie ze ja bym to potrafil zrobic.Do tego nie potrzeba zadnych testow.
                            Wystarczy byc z ta osoba sam na sam i chciec jej pomoc.Zakochac sie w niej,tak aby
                            to wyczula i wtedy wroci jej sens zycia.Poprostu rozmawiac z nia a nie przepytywac.


                            • 26.11.11, 15:10
                              Władek !

                              Rozumie, .. sądzę że też bym potrafił .. ale .. mówiąc skromnie.. to zależy jednak od zawziętości danej osoby .. aby koniecznie sobie szkodzić z powodów... upodobania do kładzenia kłód pod własne nogi ..

                              Byłem wyłączoby z dyskusji ... bo pracowałem w odległym mieście.. Wrócę do rozważań wkrótce..

                              Trzeba się z Tobą sprzeczać .. - > na ile można oddzielac "seksualność świadomości" .. od realnego przeżywania seksualności .. i właśnie "wartości podniecenia" .. Nie zawsze podniecenie erotyczne .. jest złem. ~ Andrew Wader
                              • 26.11.11, 18:28
                                andrew.wader napisał:

                                > Trzeba się z Tobą sprzeczać .. - > na ile można oddzielac "seksualność świadomości" ...
                                > od realnego przeżywania seksualności .. i właśnie "wartości podniecenia" .. Nie zawsze
                                > podniecenie erotyczne .. jest złem

                                Ciesze sie ze Jung myslal podobnie bo juz mam oprocz Ciebie druga osobe ktora sprawia
                                ze nie czuje sie taki samotny w tym co mysle.
                                Tak,to jest najwazniejsze tutaj w tym wszystkim.Jak swiadomosc seksualna ma sie do
                                realnego przezywania seksualnosci,czyli podniecenia seksualnego?
                                Trzeba zatem zdefiniowac swiadomosc seksualna jakos wstepnie chociaz,bo choc mowimy
                                o niej juz dosc dlugo nie mamy chyba jeszcze jej definicji.
                                Skoro ma ona byc odpowiedzialna za tworcze dzialania a wiec kreatywnosc,efektywnosc
                                dzialania,uczenia sie,nauczania a co najwaznejsze bo z tego wszystkiego wynikajace, za poczucie
                                sensu istnienia i energii zycia to nie moze jej prace warunkowac tylko podniecenia seksualne
                                czyli poped seksualny.Dlaczego zatem w ogole nazywac ja "seksualna"?
                                Dlatego,ze choc poped (podniecenie) seksualne nie jest jedynym inicjatorem jej aktywnosci
                                to drugi jej inicjator poped do zycia (chec dalszego kontynuowania zycia z powodu ciekawosci,
                                przyjemnosci doznawanej z poznawania zycia) nie jest od niej niezalezny.
                                Oba te incjatory (aktywatory) wzajemnie sie stymuluja i maja swe zrodlo w libido,ktore
                                wlasnie wedlug Junga jest zrodlem nie tylko popedu seksualnego (Freud) ale rowniez
                                jest zrodlem energii psychicznej zdolnej do przyjmowania roznych form wyrazu.

                                A zatem swiadomosc seksualna to zdolnosc swiadomosci umyslu ludzkiego do poczucia
                                atrakcyjnosci zycia poprzez poped do zycia w tym poped seksualny.
                                Poniewaz jej zrodlem jest libido kazde dzialanie nie jest niezalezne,ale jego realizacje
                                inicjuje energia seksualna ktora w przypadku popedu seksualnego jest zuzywana bezposrednio
                                a w przypadku innych form realizacji popedu do zycia jej udzial zalezy od stopnia ich
                                atrakcyjnosci,ktory to jest zalezny od energii seksualnej libido i w ten sposob uklad
                                zamyka swoj cykl seksualny.
                                A zatem przez seks,z seksem i w seksie realizuje sie nasze zycie.To ateistyczne PERIPSUM.




                                • 27.11.11, 00:59
                                  andrew.wader napisał:

                                  > .. Nie zawsze podniecenie erotyczne .. jest złem

                                  To wszystko co napisalem zawiera jedna rzecz istotna czy tez kontrowesyjna.
                                  Problem jest oczywiscie jak rozumiemy libido.Poniewaz libido jest definowane jako
                                  potrzeba czy pragnienie psychiczne zaspokojenia popedu seksualnego (Freud) lub
                                  innej potrzeby psychicznej (Jung),to powstaje pytanie czy energia zawarta w libido
                                  ma nature tylko energii seksualnej.Krotko mowiac czy emocje zwiazane z atrakcyjnoscia
                                  rzeczywistosci sa generowane tylko przez energie seksualna,czyli ten sam rodzaj energii
                                  ktory generuje poped.To jest rzeczywiscie problem,ale wydaje sie ze jest to ten sam rodzaj
                                  energii gdyz ludzie majacy zaburzenia emocjonalne a wiec utrudniajace i oslabiajace poczucie
                                  atrakcyjnosci swiata (depresje) maja zwykle tez problemy z tzw. "sex drive" czyli obnizona
                                  kondycja pozadania seksualnego,natomiast cierpiacy na choroby nerwic lękowych (histerii,paniki,fobii)
                                  maja wieksze zapotrzebowanie na seks i dla nich terapia erotycznych masazy jest bardzo skuteczna
                                  (chyba tylko w Holandii jest prowadzona).

                                  Nie rozumiem co to znaczy to stwierdzenie ze podniecenie erotyczne nie zawsze jest zlem?
                                  Podniecenie erotyczne jest podnieceniem seksualnym,a wiec jaki zwiazek moze miec z jakims
                                  zlem.Co to jest w ogole zlo?
                                  • 27.11.11, 18:08
                                    wladek6 napisał.:

                                    >Nie rozumiem co to znaczy to stwierdzenie ze podniecenie erotyczne >nie zawsze jest zlem?
                                    >Podniecenie erotyczne jest podnieceniem seksualnym, a wiec jaki
                                    > zwiazek moze miec z jakims zlem. Co to jest w ogole zlo?

                                    Ten problem wiąże się właśnie z jedną z najtrudniejszych wątpliwości dotyczącej rozważanej tu recepty na "odporność psychiczną", która miałaby być powodowana przez "seksualność świadomości" .. lub inaczej przez silne libido ..

                                    Otóż niestety tak to jest, iż u części ludzi .. gdzieś "na samym dnie" świadomości .. gdzieś .. w układzie limbicznym .. gdzieś w podwzgórzu seks jest powiązany z upodobaniem do przemocy.. okrucieństwem..

                                    To dotyczy tylko części ludzi .. ale przecież z tego powodu ..są narzucone ograniczenia kulturowe - można produkować filmy erotyczna, ale zakazane jest eksponowanie scen gdy seks jest powiązany z przemocą.. no i zakazane są sceny .. wiadomo jakie..

                                    Bez wątpienia mamy więc jednak – czasami - problem związków podniecenia seksualnego ze złem ..

                                    [ Zło dzieje się wtedy gdy szkodzimy innym.. gdy nastajemy na innych.. gdy odbieramy im godność . gdy odbieramy im nadzieję..]

                                    W istocie jest jeszcze trudniej .. gdyż, u niektórych ludzi podniecenie (w znacznej mierze erotyczne) pojawia się wręcz w sytuacjach, kiedy oglądane są ) albo co gorsza realizowane są sceny pastwienia się nad innymi .. np. sceny gwałtu .. Kilka polskich filmów historycznych .. to wykorzystywało .. Na co dzień wykorzystuje to ok. 45 % filmów nadawanych w TV każdego dnia..

                                    Tak więc recepta na dobrą kondycję psychiczną powinna tak ujmować to zagadnienie aby lansować seksualność "nieskalaną ewidentnym złem" … Nie jest to proste, gdyż wbrew optymistycznym zapatrywaniom "Władka6" ..( po części także mojemu optymizmowi na ten temat) seksualność, wbrew pozorom jest w naszej kulturze napiętnowana.. jest wstydliwa.. Niby mamy wiele filmów, artykułów, powieści, programów TV przesyconych seksem .. ale proszę się zastanowić, zawsze jest to podawane "w sosie".. jakiejś niewłaściwości, .. z insynuowaniem grzechu .. mijaniem się z .."zalecaną, właściwą obyczajowością". Większość nam współczesnych osób sprowadza wręcz całość moralności wyłącznie do spraw sfery seksualnej ..

                                    Co więcej..: można podać przykłady powiązania owego "nie dobrego.. odwołującego się do okrucieństwa" .. podniecania się ..z ..sic.. religijnością. Przykładem jest film "Pasja" .. Mel'a Gibsona ( nie oglądałem .. ale poczytałem sobie..)

                                    Reasumując .. jak na teraz.. potrzebne jest sformułowanie przemawiającej do większości ludzi "recepty" na budującą (akceptowaną, podnoszącą na duchu, dowartościowującą, przyjazną, pomocną) seksualność współczesnych ludzi ..

                                    Sprawa jest trudna, gdyż trzeba unicestwić (wycofać, zneutralizować ) .. albo przynajmniej przewartościować, re - definiować … pojęcie zdrady (wymogów wyłączności) .. Ludzie nie powinni bać się swojej seksualności.

                                    O ile wiem jest teraz na ekranach - film na ten temat pt.: "Niebezpieczna metoda".. który jest o związkach Junga, Freuda z Sabiną Spierlein .. Nie widziałem tego filmu ale wiele czytałem na temat owej Sabiny .. Niech by było, że jest to symbol .. problemu .. który trzeba byłoby pokonać .. dla poprawienia przeciętnej kondycji współczesnych ludzi .. ~ Andrew Wader
                                    • 27.11.11, 22:38
                                      andrew.wader napisał:

                                      > wladek6 napisał.

                                      > >Podniecenie erotyczne jest podnieceniem seksualnym, a wiec jaki
                                      > > zwiazek moze miec z jakims zlem. Co to jest w ogole zlo?
                                      >
                                      > Ten problem wiąże się właśnie z jedną z najtrudniejszych wątpliwości dotyczące
                                      > j rozważanej tu recepty na "odporność psychiczną", która miałaby być powodowa
                                      > na przez "seksualność świadomości" .. lub inaczej przez silne libido ..
                                      >
                                      > Otóż niestety tak to jest, iż u części ludzi .. gdzieś "na samym dnie" świadom
                                      > ości .. gdzieś .. w układzie limbicznym .. gdzieś w podwzgórzu seks jest powią
                                      > zany z upodobaniem do przemocy.. okrucieństwem..

                                      Cos ten watek stracil jakby powodzenie.Nie wiem czy to z powodu jego "nienaukowosci"
                                      czy tez wstydliwosci problemu?
                                      To o czym piszesz jest prawda ale przyczyna takiego stanu rzeczy nie lezy w seksualnosci
                                      jaka obdarzony jest czlowiek ale w tradycji, glownie religijnej.Religia uwaza z jednej strony
                                      ze czlowiek zostal stworzony na obraz i podobienstwo do boga a z drugiej ze wszystko w nim
                                      jest dobre z wyjatkiem seksu.Nie rozumiem tej nielogicznosci ale byc moze jest niczym w
                                      porownaniu ze zrozumieniem pojecia trojcy swietej.Diabel zdazyl wszyc czlowiekowi narzady
                                      plciowe bo przeciez bog mogby chyba wymyslec jakis inny sposob rozmanzania skoro wymyslil
                                      az tak wiele w naturze.
                                      No i wlasnie stad idzie cale zlo zamiast dobra.Zlo to polega na tym ze w swiadomosci czlowieka
                                      pod wplywem takiej kultury rodzi sie poczucie wstydu ze wspozycia seksualnego.Niesamowite.
                                      To poczucie wstydu rodzi lęk ktorego przyczyna jest seksualnosc.Ta sama seksualnosc
                                      ktora jako naturalna cecha ludzka ma leczyc lęk. Skoro sie tak dzieje swiadomosc ludzka doznaje
                                      powaznego wstrzasu.Jest to ponadto proces spoleczny i kulturowy bo religijny a zatem
                                      tym bardziej niebezpieczny.Rodzi wiec on rozne zboczenia tej seksualnosci to ktorych mozna
                                      wlasnie zaliczyc zboczenia seksulane ale nie tylko bo te inne (odbieranie nadziei ludziom,
                                      zabijanie w innym czlowieku ambicji i inicjatywy,wszelkie ponizenia godnosci ludzkiej,itd.)
                                      maja za podstawe niedowartosciowanie jednostki ludzkie ktorej baza jest lęk o wlasna
                                      wartosc ktory kreuje wlasnie zle pracujaca seksualnosc.
                                      No i kolo sie zamyka.
                                      A zatem seksualnosc moze leczyc ale seksualnosc moze tez niszczyc jesli jest juz uszkodzona.

                                      Narosla przez lata zla tradycja powinna byc zmieniana.Jest to proces spoleczny ktory jest
                                      dlugotrawy,ale ludzie tacy jak my,Ty i ja,ktorzy to rozumieja sa odpwiedzialni wiecej przed
                                      swoimi spolecznstwami i wskutek tego zobowiazani przynajmniej do mowienia o tym.










                                      • 28.11.11, 11:37
                                        Władek !

                                        Dziękuję, ... dzisiejsze Twoje uwagi w pełni podzielam.. gdy widać, że ktoś myśli podobnie to jest to podporą, gdyż skąś trzeba czerpać sygnały czy aby własna opinia nie jest całkowicie błędna ..

                                        Napisałeś.:
                                        > Cos ten watek stracil jakby powodzenie.Nie wiem czy to z powodu jego "nienaukowosci"
                                        > czy tez wstydliwosci problemu?

                                        Myślę sobie, że nie jest to takie ważne czy wątek ten cieszy się popularnością.. [ aha.. odezwała sie "asteroida2".. będę się starał odpowiedzieć.. ]

                                        Ten wątek jest i tak bardzo wartościowy .. gdyż jest to "narzędzie pomocnicze" przy formułowaniu wniosku o grant .. który to musi byc napisany do 15.12.2011..

                                        Wiele wypowiedzi pomogło mi.. Ten wątek .. to nie jest "kawiarniane gadanie".. lecz rzeczywiście dyskusja uwikłana w konkretny zamiar naukowy ... Wszystko będzie wykorzystane .. w realu .. :- )

                                        Planuję aby dane o pewnej konkretnej osobie .. a potem o pewnej grupie osób ilustrować przy pomocy fajnego narzędzia, z którym sie zapoznałem.. współuczestnicząc w realizacji zamierzenia - >

                                        [ Agrast M., Botero J., Ponce A. : The World Justice Project – rule of law index. Editor.: 740 – 15 seet, N. W., Washington D.C. 20005, USA. worldjusticeproject.org/rule-of-law-index/ ]


                                        Autorzy zaproponowali tam tzw. wielowymiarowy profil - rozetę ..

                                        Wkrótce zaproponuję taka rozetę dla omawianych tu celów .. ~ Andrew Waader


          • 17.11.11, 18:36
            andrew.wader napisał:

            > Tak więc w roku 2010 odnotowano 5 456 "tzw. zamachów samobójczych" z który
            > ch 4087 zakończyło się zgonem... W statystyce tej przyczyny zamachów określono
            > w sposób następujący.:
            >
            > choroba psychiczna - 765 osób
            > nieporozumienia rodzinne - 679 osób
            > przewlekła choroba 304 osoby
            > zawód miłosny 331
            > warunki ekonomiczne 281
            > nagła utrata źródeł utrzymania 104
            > śmierć bliskiej osoby 85
            > problemy szkolne 30
            > trwałe kalectwo 27
            > niepożądana ciąża 3
            > popelnienie przestępstwa 55


            www.who.int/mental_health/prevention/suicide/evolution/en/index.html
            www.who.int/mental_health/prevention/suicide/changes/en/index.html
            Polska
            www.who.int/mental_health/media/pola.pdfCzechy
            www.who.int/mental_health/media/czec.pdfWęgry
            www.who.int/mental_health/media/hung.pdf
            cała lista tutaj

            www.who.int/mental_health/prevention/suicide/country_reports/en/index.html
            Jeszcze dość ciekawe badania jeżeli ciebie to głebiej interesuje.

            www.springerlink.com/content/q48hl63383761722/fulltext.pdf
            archpsyc.ama-assn.org/cgi/content/abstract/66/4/398
            (lub)
            archpsyc.ama-assn.org/cgi/reprint/66/4/398
            www.jcircadianrhythms.com/content/9/1/10
            (lub)
            www.jcircadianrhythms.com/content/pdf/1740-3391-9-10.pdf
            --
            "Ci, którzy sprytnie symulują szaleństwo w zdecydowanej większości są psychopatami, a część z nich faktycznie jest szalona." - Eugene Bleuler
            • 18.11.11, 16:41
              Dane dla Polski podane prze WHO różnią się od danych podawanych przez GUS w "Rocznikach statystycznych", jeśli chodzi o wartości liczbowe.
              WHO
              GUS
              Czy wiesz dlaczego?
              • 20.11.11, 15:17
                europitek napisał:

                > Dane dla Polski podane prze WHO różnią się od danych podawanych przez GUS w "Ro
                > cznikach statystycznych", jeśli chodzi o wartości liczbowe.
                > WHO
                > GUS
                > Czy wiesz dlaczego?

                Wpierw przedstaw dane, które bez wątpienia pochodzą z GUS.

                --
                "Ci, którzy sprytnie symulują szaleństwo w zdecydowanej większości są psychopatami, a część z nich faktycznie jest szalona." - Eugene Bleuler
                • 24.11.11, 16:48
                  Na ile wiem, to GUS nigdy nie opublikował takiego pełnego zestawu dla danych policyjno-milicyjnych. Poza tym, dla niektórych lat w ogóle nie podali wartości współczynnika i musiałem go sam wyliczyć z podanych przez GUS liczb bezwzględnych (liczba samobójstw i ludności). Na pewno podawali wartość współczynnika w latach 60., ale w zaokrągleniu do całych jedności (końcówkę poniżej 0,5 zaokrąglali w dół), więc dla tych lat wyliczyłem go dokładniej.
                  1960 GUS = 7 WHO = 8,2 tabelka = 7,22
                  1965 GUS = 9 WHO = 9 tabelka = 8,83
                  Dane w liczbach bezwzględnych możesz znaleźć chyba tylko w papierowych wydaniach "Roczników" lub zamówić w GUS-ie (ok. 1000 zetów, jeśli nie podnieśli stawek). Niestety, pod względem publikacji on-line "Roczników" (innych danych zresztą też) jesteśmy w końcu europejskiej stawki - od Skandynawów dzielą nas eony czasu... i Bałtyk.
                  • 26.11.11, 17:49
                    europitek napisał:

                    > Na ile wiem, to GUS nigdy nie opublikował takiego pełnego zestawu dla danych po
                    > licyjno-milicyjnych. Poza tym, dla niektórych lat w ogóle nie podali wartości w
                    > spółczynnika i musiałem go sam wyliczyć z podanych przez GUS liczb bezwzględnyc
                    > h (liczba samobójstw i ludności). Na pewno podawali wartość współczynnika w lat
                    > ach 60., ale w zaokrągleniu do całych jedności (końcówkę poniżej 0,5 zaokrąglal
                    > i w dół), więc dla tych lat wyliczyłem go dokładniej.
                    > 1960 GUS = 7 WHO = 8,2 tabelka = 7,22
                    > 1965 GUS = 9 WHO = 9 tabelka = 8,83
                    > Dane w liczbach bezwzględnych możesz znaleźć chyba tylko w papierowych wydaniac
                    > h "Roczników" lub zamówić w GUS-ie (ok. 1000 zetów, jeśli nie podnieśli stawek)
                    > . Niestety, pod względem publikacji on-line "Roczników" (innych danych zresztą
                    > też) jesteśmy w końcu europejskiej stawki - od Skandynawów dzielą nas eony czas
                    > u... i Bałtyk.

                    Dane w pierwszej tabeli WHO są generalnie podawane dla 5 letnich odcinków czasu. Nie mam jak wyliczyć, ale myślę iż może to wyjasnić np. sporą rozbieżność dla roku 1990.

                    --
                    "Ci, którzy sprytnie symulują szaleństwo w zdecydowanej większości są psychopatami, a część z nich faktycznie jest szalona." - Eugene Bleuler
                    • 26.11.11, 18:07
                      Znaczy miałem takie podejrzenie.

                      [u] Graph 1 shows the changes of suicide rates over time, from oldest to most recent sets of data available in five-year intervals, by gender, as well as the total suicide mortality rate. [/b]

                      Z drugiej strony opisy lat w tabelkach skłaniają mnie do tego, że to są dane z konkretnego roku oddzielone o odcinek czasowy pięciu lat a nie uśrednione z pięcoletniego odcinka czasowego.


                      --
                      "Ci, którzy sprytnie symulują szaleństwo w zdecydowanej większości są psychopatami, a część z nich faktycznie jest szalona." - Eugene Bleuler
                      • 26.11.11, 20:29
                        > Z drugiej strony opisy lat w tabelkach skłaniają mnie do tego, że to są dane
                        > z konkretnego roku oddzielone o odcinek czasowy pięciu lat a nie uśrednione
                        > z pięcoletniego odcinka czasowego.

                        Gdyby były to dane uśrednione, to podawaliby np. 1995-1999 - tak się robi w tego typu przypadkach, przynajmniej w kilkunastu znanych mi krajach.
                        Rozbieżności mogłyby też wynikać z rodzaju prowadzonej statystyki samobójstw. Pierwsza to dane policyjne, a druga samobójstwa stwierdzone przez lekarza. Jednak w tym drugim wypadku też nie ma pełnej zgodności.
          • 17.11.11, 23:03
            co za piramidalne bzdury (pardon).

            andrew.wader napisał:

            > ch 4087 zakończyło się zgonem... W statystyce tej przyczyny zamachów określono
            > w sposób następujący.:
            >
            > choroba psychiczna - 765 osób
            > nieporozumienia rodzinne - 679 osób
            > przewlekła choroba 304 osoby
            > zawód miłosny 331
            > warunki ekonomiczne 281
            > nagła utrata źródeł utrzymania 104
            > śmierć bliskiej osoby 85
            > problemy szkolne 30
            > trwałe kalectwo 27
            > niepożądana ciąża 3
            > popelnienie przestępstwa 55
            >

            --
            Beauty is in the eye of the beholder. Mental illnes is in the eye of the controller. (Peter Breggin)
            • 18.11.11, 18:10
              > co za piramidalne bzdury (pardon).

              A bardziej ogólnie, to w czym rzecz?
    • 15.11.11, 20:28
      polecam Ci książkę Elżbiety Hornowskiej - Testy psychologiczne. teoria i praktyka. Od A do Z jest tam opisana procedura konstruowania testów. W samym itemie 8 widzę kilka jakościowo odmiennych kategorii psychologicznych
      • 16.11.11, 00:32
        item 8 jest tak zly, ze mozna by napisac artykul na jego temat.
        --
        I beseech you, in the bowels of Christ, think it possible you may be mistaken.
        • 16.11.11, 21:30
          Zgadzam się z wyrażoną to przez kilka osób opinią, że przedstawiona w pierwszym poście tego wątku ankieta jest bardzo słaba. Tym nie mniej uzyskałem przy jej pomocy ciekawe wyniki- o czym poniżej.

          No ale wracając do ite'emu 8 i rónież item'u nr 1 - to chciałem przez jego treść oddać główną wartość niezwykle ciekawego narzędzia jakim jest tzw."MAPA ŚWIADOMOŚCI" David'a R. Hawkins'a

          [ chyba się otworzą pliki dostępne pod
          learning.orangespace.pl/Map-of-consciousness.pdf
          learning.orangespace.pl/Mapa-swiad-po-polsku.doc ]


          Otóż ów nijaki David Hawkins .. napisał dwie dość nawiedzone książki, ale ma wiele racji .. On przypisuje tzw. poziom na jego mapie świadomości nie tylko ludziom, ale i książkom, wypowiedziom, filmom, grupom ludzi, narodom.

          W przeprowadzonych kilku próbach porównywania kondycji psychicznej młodych ludzi (studentów) tą właśnie ankieta (Belgia, Czechy, Polska) najbardziej efektywny jest item 7. Większość( ok. 85 % ) młodych Czechów "nie znosi oglądania.." .. w porównaniu z 40 % młodych Polaków. Taką samą róznicę można wykazać dla porównania pomiędzy starszymi już studentkami pielęgniarstwa pomostowego a ich koleżankami w wieku ok. 19 lat ze studiów dziennych..

          Ogólnie zgadzam się że przedstawiona przezemnie ankieta jest bardzo słaba. ~ Andrew Wader


          • 16.11.11, 22:50
            obawiam sie, ze slaba ankieta nie mozna uzyskac ciekawych wynikow.
            --
            I beseech you, in the bowels of Christ, think it possible you may be mistaken.
          • 17.11.11, 19:34
            chodzi o to, że nie możesz w jednej pozycji, w której będzie (jak rozumiem jedna skala odpowiedzi) zawrzeć kilka twierdzeń. Ja mogę postrzegać życie jako inspirujące i jednocześnie mogę wchodzić w rywalizację. To tak jakbyś poprosił badanych o udzielenie odpowiedzi na pytanie: "Jestem teraz spokojny i zaciekawiony" - tak / nie; do czego mam się ustosunkować? zacznij od podręcznika, wiele kwestii się wyjaśni
            • 29.11.11, 18:58
              Co ma wspolnego uzywanie zmyslow, ktore sa prymitywne i omylne, w odpowiadaniu na ankiete z kaliberowaniem prawdy o ktorej pisze David R. Hawkins, M.D., Ph.D. w swojej ksiazce Power vs. Force? Hawkins udowadnia 20-latami badan kinezjologicznych na calym swiecie, ze to nasz umysl/ego klamie, ale nie klamie nasza fizjologia, ktora weryfikujemy kinezjologicznie. Biorac pod uwage, ze wymiar ktory bada (wiecznosc, ktora jek przekazuje nam Joseph Campbell "nie jest zyciem pozagrobowym, lecz jest, poprostu") nie ma miejsca i czasu a kazde pragnienie, mysl, emocja sa zapisane, to kinezjologia udowodni poziom swiadomosci/prawdy. Jesli jest on ponizej 200, to klamstwo. Jesli ktos sie upiera, to ulega ego.
              • 29.11.11, 20:50
                Badania kinezjologiczne Davida Hawkinsa .. jest trudno powtórzyć. .. i zobiektywizować.. Nie są one wiarygodne.. Natomiast w/w mapa świadomości jest stale "w modzie"..

                Jest jakas wartość w tym poukładaniu .. owych poziomów świadomości .. W poście powyżej pt.: { Seks+ ciekawość = libido } piszę o "ciemnej energii" zalegającej na dnie psychiki niektórych ludzi ... Poziomy na owej "Mapie świadomości ".. takie za 20 , 50 , 100 punktów.. świadczą o dużej ilości owej "ciemnej energii"..

                W powyższym poście przytoczyłem.. za psychiatrami.. jakie czynniki warunkują znaczne ryzyko poprełnienia samobójstwa.. Są nimi na ogół.. hm... sic.. choroby psychiczne rodziców.. i fatalne wydarzenia w dzieciństwie.. Kinezjologia nie jest zbytnio potrzebna aby to ustalić.. ~ Andrew Wader
    • 16.11.11, 04:33
      andrew.wader napisał:

      > Zajmuję się obecnie formułowaniem projektu badawczego, Przewiduje on próbę osza
      > cowania kondycji psychicznej pewnej szczególnej grupy ludzi, którzy przejawiają
      > dramatyczne, niekorzystne zachowania.
      >
      > Z tego powodu interesują mnie wszelkie uwagi dotyczące metodologii oceniania
      > ogólnej kondycji psychicznej jak i inne wszelakie uwagi dotyczące aktualnego
      > stanu ducha osób żyjących współcześnie w Polsce i na świecie. Jak wiadomo jedn
      > ym z uznanych sposobów oceniania takiego parametru jest tzw. koherencja wg. Aar
      > ona Antonovsky ( na koherencję sklada się 1. Poczucie rozumienia świata, 2. Dos
      > trzeganie sensowności , 3. Zaradność

      Ci co lepiej rozumieja swiat jada tam ,gdzie sie lepiej zyje,a ci ktorzy nie umieliby sie przystosowac do zycia na zachodzie zostaja w Polsce.
      Drenaz wykwalifikowanej sily roboczej to sie nazywa.
      Jeszcze wyrazniej widac to w Rosji i na Ukrainie gdzie wyjazd madrych i zdrowych doprowadzil do zapasci gospodarczej i zmniejszenia liczby ludnosci.

      > W każdym razie znajomość historii najnowszej przez młodych ludzi jest
      > bardzo słaba..

      Poziom szkolnictwa w Polsce,Rosji,na Ukrainie upada a w USA sie podnosi.
      Naczynia polaczone.
      Kryzysu na calym swiecie nie ma i nie bedzie,jest on tylko w niektorych wysoko rozwinietych krajach,szczegolnie w EU.
      Szkolnictwo w Chinach ma sie doskonale.

      >że ilość wojen (ludzi zabitych w trakcie działań wojennych) - na naszej planecie >systematycznie maleje ...

      Ludzie sa madrzejsi i wiedza,ze do bogactwa dochodzi sie praca a nie podbojem czy szntazem jak chcial Osama bin Laden.

      > Jest więc problem jak ocenić (oszacować) kondycję psychiczną (jakość samopoczu
      > cia) pewnej osoby lub grupy osób ...

      Swiadomosc ksztaltuje byt.
      Ludzie o slabej swiadomosci nie generuja wzrostu gospodarczego.

      web.worldbank.org/external/default/main?contentMDK=20675180&menuPK=612509&theSitePK=612501&pagePK=2904583&piPK=2904598
      • 16.11.11, 12:37
        pierwsza zasada : jak się idzie na ILOŚĆ trudno mówić o JAKOŚCI- świat zwierząt pełen przykładów a z ludźmi jest podobnie.
        zasada druga: im jesteśmy bogatsi tym bardziej jesteśmy samowystarczalni a tym samym
        świat coraz mniej nas interesuje, bo... po co?
        odwieczny problem STADO kontra JEDNOSTKA!
        • 16.11.11, 14:51
          > zasada druga: im jesteśmy bogatsi tym bardziej jesteśmy samowystarczalni a tym
          > samym świat coraz mniej nas interesuje, bo... po co?

          Ta samowystarczalność jest względna, by nie rzec pozorna, ponieważ za wszystko musisz płacić. Nie produkujesz dóbr i usług, które są Ci niezbędne do życia. Żeby zaspokoić swoje potrzeby musisz coś produkować.
          • 17.11.11, 20:52

            W latach 2005-2006

            znalazlem

            Widac ze w krajach o wyzszym poziomie religijnosci liczba somobojstw jest mniejsza.
            To jest oczyswiscie trend bo sa wyjatki i one chyba wynikaja z roznic ekonomicznych.
            Mnie to ciekawi z tego powodu ze chociaz jestem niewierzacym to uwazan ze religia
            jest czlowiekowi potrzebna.



            • 17.11.11, 23:08
              znalazles poziom samobojstw w 'regilijnych' krajach. pytales jednak o religijnosc ludzi. to zupelnie inne rzeczy. dosc prosto wymyslic, ze ateista w kraju 'religijnym' ma przechlapne, a zatem jego sytuacja stwarza warunki bardziej sprzyjajace samobojstwu.

              wladek.6 napisał:

              >
              > W latach 2005-2006
              >
              > znalazlem
              >
              > Widac ze w krajach o wyzszym poziomie religijnosci liczba somobojstw jest mnie
              > jsza.
              > To jest oczyswiscie trend bo sa wyjatki i one chyba wynikaja z roznic ekonomic
              > znych.
              > Mnie to ciekawi z tego powodu ze chociaz jestem niewierzacym to uwazan ze reli
              > gia
              > jest czlowiekowi potrzebna.
              >
              >
              >


              --
              James while John had had had had had had had had had had had a better effect on the teacher.
              • 17.11.11, 23:24
                dala.tata napisał:

                > znalazles poziom samobojstw w 'regilijnych' krajach. pytales jednak o religijno
                > sc ludzi. to zupelnie inne rzeczy. dosc prosto wymyslic, ze ateista w kraju 're
                > ligijnym' ma przechlapne, a zatem jego sytuacja stwarza warunki bardziej sprzyj
                > ajace samobojstwu.

                Ja mieszkam w USA gdzie religijnosc nie jest mala (61) a wspolczynnik samobojstw
                dosc niski (11). Jako ateista nie czuje sie tutaj przechlapany.:)
                • 18.11.11, 02:00
                  Zauwazam jednak cos innego i to zupelnie ogolnie.
                  Tutaj akurat w tej tabelce tez to widac ze kraje tzw.poludniowe
                  maja niski stopien samobojstw.
                  Moim zdaniem jest to zwiazane z emocjonalnoscia ktora w przypadku
                  ludzi zyjacych w klimatach pasu zwrotnikowego lub pod jest inna.
                  Przykladem dobrym na to jest Meksyk. Znam wielu Meksykanow, nawet
                  niedlugo chyba bede mial rodzine meksykanska i wiem ze oni sa katolikami
                  przewaznie i to prawie kazdy ale traktuja religie dosc luzno.
                  To wynika z ich temperamentu ktory ma zwiekszona aktywnosc seksualna
                  a wiec ma niski poziom nerwic lekowych i innych zaburzen zdrowia psychicznego.
                  Maja duzo dzieci i prowadza zycie raczej beztroskie bez wzgledu na okolicznosci.
                  A zatem czynnik klmatyczny jesy bardzo wazny,tak jak i kulturowy.
                  Problemy psychiczne to moim zdaniem problemy z seksualnoscia.



                  • 18.11.11, 04:29
                    pl.wikipedia.org/wiki/Statystyka_samob%C3%B3jstw_w_r%C3%B3%C5%BCnych_krajach
                    USA nigdy Europy Wschodniej nie dogoni.
                • 18.11.11, 11:53
                  no to po jaka cholere zaczynasz w ogole mowic o religijnosci?

                  wladek.6 napisał:

                  > Ja mieszkam w USA gdzie religijnosc nie jest mala (61) a wspolczynnik samobojs
                  > tw
                  > dosc niski (11). Jako ateista nie czuje sie tutaj przechlapany.:)


                  --
                  I beseech you, in the bowels of Christ, think it possible you may be mistaken.
                  • 18.11.11, 12:54
                    dala.tata napisał:

                    > no to po jaka cholere zaczynasz w ogole mowic o religijnosci?

                    No bo widac ze w krajach o wiekszej religijnosci jest mniej samobojstw.
                    Problem nie jest jednak tak prosty znowu jakby sie wydawalo.
                    Ja widze to wlasnie w innej kondycji psychicznej wyniklej z kultury i klimatu.
                    Z drugiej strony uwazam ze wszystkie choroby psychiczne jako choroby swiadomosci
                    wynikaja z zaburzen seksualnych.
                    Nie wiem natomiast jaki moze byc wplyw klimatu,bo zauwazam ze klimat zwrotnikowy
                    czyli goracy i wilgotny wplywa na zmniejszenie stopnia zlozonosci swiadomosci.
                    To nie znaczy ze ci ludzie sa glupsi ale maja tzw.emocjonalnosc prosta i dlatego poped
                    seksualny jest znacznie wiekszy.Wrodzony wzrost aktywnosci sekualnej jest przyczyna
                    braku niedoboru dopaminy a wiec i rowniez balansu pomiedzy serotonina a melanina
                    a te ostatnie decyduja o rownwadze lekowej a wiec depresjach ktore koncza sie
                    samobojstwem.


                    • 18.11.11, 17:25
                      to ja jeszcze raz ci powiem, zebys ustalil, o co ci chodzi. o kraje o najwiekszej religijnosci, czy o religijnosc ludzi. te dwie rzeczy nie sa tozsame.

                      naotmiast stwierdzenie o seksualnym podlozu wszystkich chorob 'swiadomosci' jest tak glupie, ze odbiera oddech. rozumiem, ze jak depresja po stracie dziecka tez jest zwiazana z seksualnoscia, tak?

                      --
                      Sometimes, I think the surest sign that there is intelligent life out there in the universe is that none of it has tried to contact us. Bill Watterson.
                      • 18.11.11, 19:50
                        dala.tata napisał:

                        > naotmiast stwierdzenie o seksualnym podlozu wszystkich chorob 'swiadomosci' jes
                        > t tak glupie, ze odbiera oddech. rozumiem, ze jak depresja po stracie dziecka
                        > tez jest zwiazana z seksualnoscia, tak?

                        Przykro mi,ale nie wiesz chyba co to jest depresja. Depresja nie ma przyczyny rzeczywistej
                        tak jak i lek. Mylisz smutek z depresja i zapewne lek ze strachem.

                        • 18.11.11, 21:23
                          co za kompletne bzdury. EOT.

                          wladek.6 napisał:

                          > Przykro mi,ale nie wiesz chyba co to jest depresja. Depresja nie ma przyczyny r
                          > zeczywistej
                          > tak jak i lek. Mylisz smutek z depresja i zapewne lek ze strachem.
                          >


                          --
                          James while John had had had had had had had had had had had a better effect on the teacher.
                          • 18.11.11, 22:02
                            dala.tata napisał:

                            > co za kompletne bzdury. EOT.

                            Przepraszam,bylem niedokladny. Depresja nie ma bezposredniej przyczyny rzeczywistej.
                            Znam dziewczyne z Teksasu,Amerykanke ktorej ojciec walczyl w Wietnamie i ma depresje.
                            Znam tez i nna dziewczyne ktorej ojciec juz nie zyje,Rosjanke.Walczyl w Afganistanie.
                            Koniec zycia spedzil pijac alkohol i krzyczac przez sen nazwiska tych ktorych,jak mowil
                            "posylal na smierc". Jeszcze niewiele wiesz o zyciu.Wyczytales cos i w dodatku poslugujesz
                            sie jezykiem potocznym.To sie tylko tak mowi ze matka jest po smierci dziecka ktore
                            sie utopilo w depresji.Ale to nie jest prawda.Depresja to znacznie gorsza rzecz i powstaje
                            z czasem a nie na skutek jednego wypadku. Moze tez nie miec zadnej rzeczywistej przyczyny
                            bezposredniej.
                            Widzisz,to sa trudne problemy i trzeba wiedziec troche wiecej,a i umiec troche myslec.
                            Depresja jest wtedy kiedy ma odpowiednie podloze a nie tylko zewnetrzny nacisk.
                            Ktos moze cierpiec na nia nie majac zadnych specjalnych przezyc a tez i ten co je ma.
                            Bo jej rozwoj warunkuje system neurohormonalny i jego kondycja ktora jest rzecza wrodzona.
                            Wieksza seksualnosc swiadomosci zapobiega temu zalamaniu sie bilansu hormonalnego i
                            ludzie tacy nie wpadaja w depresje nawet po wielkich przezyciach.
                            I oto tutaj chodzi.




            • 18.11.11, 20:57
              Zrobiłęm "konkurencyjne" zestawienie, tzn. przerobiłęm tę tabelkę na ranking krajów pod względem częstości samobójstw (od najniższej do najwyższej). Z tego rankingu wyrzuciłem Haiti i Peru ze względu na brak danym w oryginalnej tabelce. Następnie policzyłem ilość krajów "nieciepłych" w górnej 30 mojej listy i okazało się, że są tam jedynie 4 takie:
              - W. Brytania (20)
              - Argentyna (27)
              - Holandia (29)
              - Irlandia (30)
              W dolnej trzydziestce jest sytuacja odwrotna - ogromny niedobór krajów "ciepłych".
              • 18.11.11, 22:10
                europitek napisał:

                > W dolnej trzydziestce jest sytuacja odwrotna - ogromny niedobór krajów "ciepłych".

                No wlasnie.Tutaj te czynniki jak religijnosc i klimat konkuruja ze soba.
                Widac ze cieple kraje i religijne maja najmniej samobojstw.
                Ja moge usunac religijnosc z tego jako przyczyne ale nie chce,bo posadzono by mnie
                o rasizm.:)

                • 18.11.11, 23:52
                  > Ja moge usunac religijnosc z tego jako przyczyne ale nie chce,bo posadzono by
                  > mnie o rasizm.:)

                  W przeciwieństwie do Ciebie nie przejmuję się posądzeniami o rzeczy niemożliwe - piteki to małpy i nie podlegają tego typu klasyfikacjom. Zresztą, w obu grupach krajów (jako całości) jest taka mieszanka rasowa, że "oskarżyciel" mógłby poprzeć swoje oskarżenia tylko zaświadczeniem o ciężkiej chorobie psychicznej.
                  W kwestii raknigu według częstosći samobójstw można jeszcze dodać, że gdybym nie usunął "karnie" Haiti i Peru, to w pierwszej trzydziestce zostałyby tylko dwa kraje "nieciepłe".

                  "Ciepłość" lub religijność mogłyby służyć, co najwyżej, za czynniki wpływające na poziom wskaźnika, ale nie nadają się do tłumaczenia jego wahań. Przykłady (dane WHO zalinkowane przez Neuroleptyka):
                  - Gruzja 2001 = 2,25 a w 2009 = 4,3
                  - Armenia 2006 = 2,4 a 2008 = 1,9
                  - Estonia 1985 = 22,3 1995 = 40,1 2005 = 20,3
                  - Tajlandia 1980 = 7,4 1994 = 4,0 2002 = 7,8
                  Są również kraje, w których nawet zmiany poziomu częstości samobójstw nie za bardzo dają się tłumaczyć tymi dwoma czynnikami Czechy - LINK. Przez ostanie 40 lat (1967-2007) Czechy ani nie "przepełzły" w cieplejsze okolice, ani nie nastąpiły w nich masowe nawrócenia, a częstość samobójstw spadła o połowę (wieloletni trend).
                  • 19.11.11, 00:21
                    europitek napisał:

                    > Przez ostanie 40 lat (1967-2007) Czechy ani nie "przepełzły"
                    > w cieplejsze okolice, ani nie nastąpiły w nich masowe nawrócenia, a częstość s
                    > amobójstw spadła o połowę (wieloletni trend).

                    Hehee,bo duzo ludzi wrazliwych z Czech w tym czasie wyjechalo w cieplejsze kraje i
                    dzieki temu uniknelo smierci poprawiajac statystyke na korzysc wlasnej ojczyzny.

                    • 19.11.11, 00:50
                      > dzieki temu uniknelo smierci poprawiajac statystyke na korzysc wlasnej ojczyzny

                      Grunt to patriotyczne nastawienie, które różne ma imiona! Gdyby tak nasi chłopi wyjechali z Polski na początku lat 90., nie mielibyśmy skokowego wzrostu częstości samobójstw.
                      • 19.11.11, 02:46
                        pl.wikipedia.org/wiki/Statystyka_samob%C3%B3jstw_w_r%C3%B3%C5%BCnych_krajach
                        Zgadzam sie z tym ze z deprecha czlowiek sie rodzi,jak i ze sklonnosciami do samobojstw.

                        To jest takie living on the edge co zalamuje ludzi.Zadza extra emocji gdy nie jest sie do tego przygotowanym fizycznie i psychicznie.

                        www.youtube.com/watch?v=j_cx3M3wt4M&feature=related
                        Rosjanie sa specjalistami od zalamek,psychoz i wszystko to maja narody sasiadujace z nimi,szczegolnie te z ktorymi sie mocno wymieszali.Na Wegrzech to sa Cyganie.Estonia,Litwa,Lotwa ma bardzo duza populacje rodowitych Rosjan.
                        My,Czesi,Slowency to ta sama rodzina Slowianska i trzeba sie umiec do tego przyznac,ze miedzy nami jest mnostwo bubli genetycznych.
                        • 24.11.11, 02:00
                          Nie patrz na statystyki jednorazowe, lecz poszukaj danych wieloletnich. Kraje zachodnioeuropejskie miały podobny szczyt samobójstw w latach 70. i 80. - różnie w różnych krajach. Później w wielu z nich wprodzano ogólnokrajowe systemy zapobiegania samobójstwom.

                          PS> Litwa ma bardzo małą populacje słowniańską (w większości Polacy i Rosjanie).
                • 19.11.11, 20:09
                  wladek.6 napisał:

                  > No wlasnie.Tutaj te czynniki jak religijnosc i klimat konkuruja ze soba.
                  > Widac ze cieple kraje i religijne maja najmniej samobojstw.

                  Tak, zwlaszcza ze kraje islamskie sa w cieplej strefie a ludnosc bardzo religijna, zas samobojstwa dokonane w celu zniszczenia wielu niewiernych, nie brane sa w rachube,
            • 24.11.11, 10:13
              wladek.6 napisał:

              >
              > W latach 2005-2006
              >
              > znalazlem
              >
              > Widac ze w krajach o wyzszym poziomie religijnosci liczba somobojstw jest mnie
              > jsza.
              > To jest oczyswiscie trend bo sa wyjatki i one chyba wynikaja z roznic ekonomic
              > znych.
              > Mnie to ciekawi z tego powodu ze chociaz jestem niewierzacym to uwazan ze reli
              > gia
              > jest czlowiekowi potrzebna.
              >
              >
              >
              tak! zwłaszcza w krajach islamskich! tam widać jak bardzo współczynnik wiary i samobójstw
              jest spójny! nikt nie nazwie bombiarza samobójcą !
    • 29.11.11, 21:37
      My , jako Polacy mamy złą kondycję psychiczną. Można to sprawdzić na podstawie faktu, jak dużo alkoholu i papierosów rocznie przetwrzamy w swoich organizmach.

      ---

      Gazetki promocyjne online
      porządne panele
      MCkatalog katalog stron
      śmieszne zdjęcia
      • 01.12.11, 05:37
        majka_monacka napisała:

        > Ciekawość to penetracja otoczenia i własnych
        > zasobów pamięciowych. Wystarczy więc dostarczać do systemu bodźce od sensorów
        > i konfiguracje pobudzeń neuronowych z naszej pamięci.

        "Self-consciousness is an acute sense of self-awareness.

        Different levels of self-consciousness affect behavior, as it is common for people to act differently when they "lose themselves in a crowd". Being in a crowd, being in a dark room, or wearing a disguise creates anonymity and temporarily decrease self-consciousness (see deindividuation). This can lead to uninhibited, sometimes destructive behavior."

        en.wikipedia.org/wiki/Self-consciousness
        Mnie to sie nawet podoba,ze Ty masz wytlumaczenie na wszystko.
        To takie dla doroslych poczytaj mi ma-mo.
    • 06.12.11, 20:34
      W jednym z poprzednich postów pisałem, że na podstawie ogromnego projektu, którego wyniki streszczono w artykule .:

      [ Borges G, Twelve-month prevalence of and risk factors for suicide attempts in the World Health Organization World Mental Health Surveys.
      J Clin Psychiatry. 2010 Dec;71(12):1617-28. ] [ Artukuł dostępny pod.: www.ncbi.nlm.nih.gov/pmc/articles/PMC3000886/?tool=pubmed ]

      Czynniki ryzyka targnięcia się na życie da się wyliczyć w 6 - ciu grupach


      A. Czynniki socjo – demograficzne
      B. Psychopatologia rodziców
      C. Niekorzystne wydarzenia w dzieciństwie
      D. Dane o przeszłych zachowaniach autodestrukcyjnych
      E. Dane o występowaniu zaburzeń psychiatrycznych w przeszłości
      (w ciągu ostatnich 12 miesięcy)

      Próbujemy więc zarysować treść pytań ewentualnego "strukturalizowanego wywiadu", który dotyczyłby tych obszarów. Podaję poniżej naszą propozycję.. aby wysłuchać ewentualnie uwag krytycznych.


      Niekorzystne wydarzenia w dzieciństwie

      1. Smierć jednego z rodziców
      2. Rozwód rodziców
      3. Utrata innej znaczącej osoby (np. babci - która wychowywała)
      4. Przemoc w rodzinie (nadżycia fizyczne)
      5. Nadużycia seksualne w rodzinie
      6. Alkoholizm w rodzinie
      7. Zachowania kryminalne członków rodziny
      8. Przebycie ciężkiej choroby w dzieciństwie
      9. Brak wsparcie w rodzinie (brak przejawów miłości, odrzucanie)
      10. Złe wychowywanie (złe wzorce, brak przykładu ze strony rodziców,
      brak wpajania elemenarnych reguł postępowania)

      Skala < Samotność - Pełne zaangażowanie uczuciowe >


      Sytuację należy określić frazą .:

      1. "Jestem zupełnie sam, czuje się samotny, nie mam do kogo się odezwać "

      2. "Żyję z partnerem, ale ze względu na jego charakter czuję sie
      bardzo ograniczona/ograniczony, często steroryzowany"
      3. "Żyję z partnerem, ale ze względu na różnice charakterów czuję się samotna/samotny"

      4. "Jestem wdowcem/rozwiodłem się (jestem wdową/rozwiodłam się) - ale poszukuję osoby,
      która moglaby być moim partnerem"

      5. " Wiodę żywot osoby samotnej, wolnej, mam tylko doraźne, luźne związki. Sytuacja ta
      nie zadawala mnie . Poszukuję osoby, która mogłaby być moim partnerem "

      6. " Jestem wdowcem/rozwiodłem się (jestem wdową/rozwiodłam się),mam tylko doraźne, luźne związki, ale sytuacja ta zadawala mnie"

      7. " Na przestrzeni ostatnich kilku lat miewam (miałam ) trwające pewien czas związki (spotkania) z osobami, które traktowałam jako związki z partnerem . Relacje te nie zadawalają mnie, jakkolwiek taka sytuacja jest lepsza niż zupełny brak partnera"

      8. " Na przestrzeni ostatnich kilku lat miewam (miałam ) trwające pewien czas związki (spotkania) z osobami, które traktowałam jako związki z partnerem . Relacje te zadawalają mnie"

      9. " Jestem zaangażowana emocjonalnie w udanym związku z osoba, która jest moim stałym partnerem, jakkolwiek nie jest on osoba wolna i bez innych zobowiązań"

      10. " Jestem w pełni zaangażowana emocjonalnie w udanym związku z partnerem, a związek ten w pełni satysfakcjonuje mnie pod względem seksualnym, emocjonalnym, atrakcyjności życiowej"

      Niekorzystne wydarzenia życiowe

      1. Problemy w szkole, na uczelni
      2. Niepożądana ciąża
      3. Nieporozumienia, konflikty w rodzinie
      4. Rozpad pożycia
      5. Separacja, rozwód
      5. Śmierć bliskiej osboby, owdowienie
      6. POpełnienie przestępstwa
      7. samotność (poczucie osamotnienia
      8. Poczucie bezradności, wyczerpania
      9. Poczucie braku nadzieji
      10. Nieznośne cierpienie psychiczne

      Chcielibyśmy mieć także analogiczną prościutką "skalę" ( fragment wywiadu ) który dotyczył by dyskutowanego .. w szczegulności przez P.T. wlade6, europitek, majka_monacka fenomenów .: libido, ciekawości


      • 07.12.11, 04:06
        To jest test na libido dla kobiet:

        1. W jakim stylu lubisz sie ubierac?
        • Bardzo seksownie
        • Najwazniejsza jest wygoda
        • Liczy sie prostota. Mam niewiele czasu

        2.Widzisz, ze przyglada ci sie przystojny nieznajomy…
        • Czerwienisz sie jak burak
        • Jestes zachwycona. Uwielbiasz wzbudzac pozadanie
        • I bardzo dobrze, niech sie gapi!

        3. Jak ocenilabys swoje cialo?
        • Calkiem niezle
        • Robisz co mozesz, by wygladac jak najlepiej
        • Nigdy nie jestes z siebie zadowolona

        4.Przypadkiem natrafiasz na erotyczna scene w telewizji:
        • Natychmiast przelaczasz kanal
        • Zapamietujesz kilka wskazówek…
        • Podnieca cie to

        5.Czytasz powiesci erotyczne?
        • Tak, czesto
        • Mialas kilka w reku, ale jakos nigdy cie nie przekonaly
        • Nigdy nie próbowalas

        6. Kiedy myslisz o swoim facecie…
        • Czujesz rozkoszny dreszczyk
        • Odczuwasz przede wszystkim czulosc, choc czasem tez podniecenie
        • Nie czujesz zadnego podniecenia

        7. Czy myslisz o seksie zanim wskoczysz do lózka?
        • Caly czas wymyslasz nowe pozycje, którymi go zaskoczysz
        • Nie, jestem zbyt zmeczona
        • Tak, fantazjujesz o rzeczach, które bedziecie robic razem

        8. Które z was zwykle inicjuje wspólzycie?
        • Zawsze ty
        • Czasem ty, czasem on
        • Zawsze on

        --
        Surrendering to reality is a tranquil suicide.
        • 07.12.11, 04:19
          Takich testow mozna znalezc wiele i sa one jedynie zabawa,ktora jakos tam
          przybliza libido Freuda.
          Libido o ktorym ja mowie a nazywam go swiadomoscia seksualna czyli uogolnionym
          libido Junga nie jest tak prosto sprawdzic czy nawet jakos okreslic.
          Wymaga to wiekszej pracy i dopracowania wielu rzeczy ktore ja tutaj pisalem tylko
          jako wypowiedzi na forum Nauka dla zabicia czasu.

          --
          Surrendering to reality is a tranquil suicide.
    • 07.12.11, 13:58

      Pewien sprawny klinicysta, który pracuje w miejscu, który „leczy” ok. 500 osób na rok z powodu próby popełnienia samobójstwa .. w trakcie prowadzonych tu u nas dyskusji powiedział, że jest w stanie udowodnić ( podać liczby .. i wyliczyć znamienność statystyczną ) .. że ..


      1. W trakcie Świąt Bożego Narodzenia ( także w okresie przed i po świątecznym ) .. ilość samobójstw nieco narasta .. jest w zasadzie na stałym poziomie

      - natomiast

      2. W trakcie Świąt Wielkanocnych i kilka dni po tych świętach ilość samobójstw zdecydowanie zmniejsza się .. Należy przy tym zauważyć .. że Święta Wielkanocne .. są ruchome..


      To jest ciekawe spostrzeżenie, związana zapewni e z wspomnianym prze P.T. „euro pitek” pojęciem „zmian więzi społecznej” …


      Owa więź społeczna .. jest być może czymś bardzo złożonym .. Poszczególne .. rodzaje owej więzi społecznej być może wynikają .. być może z mojego artykułu jaki przed laty zamieściłem ( o czym kiedyś wspomniałem w jednym z moich postów) w Wikipedii pod .:
      pl.wikipedia.org/wiki/%C5%9Awiadomo%C5%9B%C4%87_spo%C5%82eczna

      A swoją drogą owa więź społeczna, współcześnie .. jest marna.. Większość osób jest , tak jak się to dawniej mówiło - wyalienowana, .. nastawiona egoistycznie, narcystycznie i agresywnie .. Na dodatek większość ludzi „nie wie o świecie niemal nic” .. Młodzież nie śledzi rozwoju świata .. może z wyjątkiem krajów, gdzie skrzykuje się w celu demonstrowania ~ Andrew Wader



      • 07.12.11, 16:49
        > Pewien sprawny klinicysta, który pracuje w miejscu, który „leczy”
        > ok. 500 osób na rok z powodu próby popełnienia samobójstwa .. w trakcie prowa
        > dzonych tu u nas dyskusji powiedział, że jest w stanie udowodnić ( podać li
        > czby .. i wyliczyć znamienność statystyczną ) ..

        To spróbuj go namówić - kocham wszelkie dane. Gdyby to dotyczyło kilku lat, można by też sprawdzić, czy zmiana daty Wielkiej Nocy ma wpływ na wielkość spadku liczby samobójstw.

        > A swoją drogą owa więź społeczna, współcześnie .. jest marna.. Większość osó
        > b jest , tak jak się to dawniej mówiło - wyalienowana, .. nastawiona egoistycz
        > nie, narcystycznie i agresywnie .. Na dodatek większość ludzi „nie wie o
        > świecie niemal nic” .. Młodzież nie śledzi rozwoju świata .. może z wyjąt
        > kiem krajów, gdzie skrzykuje się w celu demonstrowania

        Też "kombinuję" w tym duchu. Podejscie "więziowe" ma tę zaletę, że daje się w jego ramach pociągnąć rozumowania wskazujące na dość namacalne (i mierzalne) zjawiska społeczne kandydujące do roli pośrednich (jeśli przyjmiemy, że za bezpośrednie będziemy uważać określone stany psychiki) przyczyn samobójstw. Takich "podejrzanych" zdarzeń, zjawisk i procesów jest trochę. Uważam, że poszukiwania idące w tym kierunku są ciekawe, ponieważ niektóre z tych zjawisk odciskają swoje piętno (na plus lub wręcz odwrotnie) również na innych aspektach życia jednostki i społeczeństwa.
      • 07.12.11, 17:30
        andrew.wader napisał:

        > A swoją drogą owa więź społeczna, współcześnie .. jest marna.. Większość osó jest ,
        > tak jak się to dawniej mówiło - wyalienowana, .. nastawiona egoistycznie, narcystycznie i
        >agresywnie ..

        Wiez spoleczna jest rzecza wazna bo czlowiek jest istota spoleczna.Nie zawsze jednak alienacja
        wynika z egoizmu,narcyzmu i agresywnosci.Dosc czesto wsrod ludzi bardzo mlodych w Polsce
        ( w USA jest inaczej) osamotnienie wynika z pozytywnych cech indywidulanych i wrazliwosci.
        Mam znajomych w kraju w tym wieku ktorych osamotnienie wynika z tego ze nie pija alkoholu
        czy tez nie sa akceptowani bo maja inny niz wiekszosc punkt widzenia.
        Do czego moze doprowadzic wiez spoleczna wiemy z historii i to nie tak dawnej jak i obecnej.
        Patrzac historycznie na rozne ruchy spoleczne i ich doktryny polityczne wynikajace wlasnie
        z potrzeb swiadomosci spolecznej ktora jako jedna z form swiadomosci emocjonalnej nalezy
        do obszaru swiadomosci seksualnej nie mozna inaczej sklasyfikowac wiez spoleczna jak
        tylko owa "ciemna energie" libido.
        Wiara ze wiez spoleczna ktora jest doznaniem swiadomosci spolecznej jest pozytywna dla czlowieka
        duzo juz ludzkosc kosztowala i bedzie jeszcze kosztowac.





        • 08.12.11, 11:19
          No tak, czasami silne więzi społeczne są … społecznie niekorzystne, np. silne więzy członków pewnej partii politycznej, zwłaszcza partii stanowiących podwaliny reżymów totalitarnych .. Mafia także cechuje się silnymi więzami społecznymi ..

          Z drugiej strony .. to Ty … „wladek6” .. bardzo sobie cenisz społeczność budowaną na podstawie chrześcijaństwa..

          Nawiasem mówiąc ..kiedyś zapewne wspólnota chrześcijan cechowała się znaczną siłą takich wewnętrznych więzi .. Teraz więzi te są słabe.. Osoby uczestniczące w nabożeństwach to na ogół zatomizowany .. tłum .. a ten moment „przekażcie sobie znak pokoju”.. jest obecnie w znacznej mierze gestem pustym ..

          Więzi takie pozytywne jednak czasami zachodzą .. i odgrywają znaczną rolę.. gdyż umożliwiają „utożsamianie się z jakąś grupą”…

          Argumenty przytoczone przez P.T „euro pitek” .. przekonują do znaczenia tych więzi ..
          Z niniejszej dyskusji jednak wynika, że przydatna byłaby metoda pozwalająca oszacować jakość zachodzących dla danej osoby ..”więzi społecznych” ..

          Kiedyś czytałem artykuł.. wydrukowany podajże w czasopiśmie „Psychoterapia”.. który omawiał metodę oceny tzw. Siatki .. przy czym siatką była tam zdefiniowana jako wszystkie podtrzymywane przez dana osobę więzi … To jest inny faktor niż np. autoportret ( mniemanie o sobie) który dla opisania istoty dramatycznych zachować autodestrukcyjny pewnej osobny jest ważny ~ Andrew Wader





          • 08.12.11, 13:53
            andrew.wader napisał:

            > Z drugiej strony .. to Ty … „wladek6” .. bardzo sobie cenisz
            > społeczność budowaną na podstawie chrześcijaństwa..

            No to w koncu mnie zlapales i bardzo dobrze bo bym sie utopil we wlasnym sosie.
            Widzisz,ja mam niechec do wszelkich relacji spolecznych i nie mysle teraz o partiach,
            kosciolach czy jakies zorganizowanych grupach i zwiazkach ale o prywatnych relacjach
            spolecznych jakimi moga byc tzw.znajomosci kolezenskie pomiedzy dwiema lub wiecej
            osobami z ktorych kazda ma lub nie swojego partnera lub rodzine.
            Co innego sa zwiazki rodzinne a co inne wlasne takie,grupowe,czesto zwiazane
            np. ze srodowiskiem pracy.Ludzie w pracy czesto (to bardzo mnie denerwuje tu w USA)
            zachowuja sie jakby byli rodzina.Te tzw.herbatki,wspolne spotkania towarzyskie poza praca,
            tu jest tez zwyczaj ze na swoim biurku w pracy kazdy ma jakies zdjecie rodzinne,zony,dzieci,itd.
            drzwi od pokoju w ktorym sie pracuje (chocbym siedzial w nim sam) sa otwarte zawsze
            zeby wszsycy widzieli co ja robie i w ten sposob ja musze jakby z nimi byc bez przerwy.
            Mnie to meczy i to moim zdaniem nie jest w porzadku bo to ogranicza wolnosc czlowieka.
            Ja sie nie czuje swobodny kiedy mysle,jak w jakies poczekalni na lotnisku,w takich warunkach
            moj umysl nie moze myslec.Nie to zebym byl jakis aspoleczny czy mial fobie spoleczna,ja lubie
            byc z ludzmi ale kiedy mysle (pracuje) czy wypoczywam chce byc z tym z kim chce.

            Ponadto takie grupy bardziej zazyle sa moim zdaniem destrukcyjne dla ludzkiej psychiki
            i tam tworzyc sie moga rozne degeneracje.Wiem cos o tym bo na studiach bylem w takiej
            grupie i ona wyszla poza studia i choc mieli rodziny i osobno pracowali to razem jezdzili
            po 20 osob lub wiecej na wczasy z zonami i dziecmi i tam urzadzali te swoje balangi.
            Moim zdaniem to jest obrzydliwe i jest bardzo ale bardzo niezdrowe.

            Wracajac do kosciola to tak,masz racje i dobrze ze to zauwazyles,ale ja nie widze innego sposobu.
            Jezeli komus jest potrzebna taka realizacja siebie to dlaczego mu jej zabraniac i lepiej ze ja ma
            niz mialyby mu po glowie bzdury jakies chodzic.Nie wszyscy ludzie sa jednakowi,nie sa tak
            samo inteligentni i wrazliwi.Dlatego niektorzy potrzebuja wskazowek jak zyc.
            Wszystko jest ok. dopoki takie instytucje lub podobne nie chca siegac po wladze i decydowac
            o prawie i porzadku panstwa.

            > Argumenty przytoczone przez P.T „euro pitek” .. przekonują do znacz
            > enia tych więzi ..

            Tak,jego argument zwiazku samobojstw z relacjami spolecznymi jest bardzo trafny i bardzo
            wazny gdyz to wlasnie niekiedy odrzucenie przez grupe moze byc nawet bezposrednia
            przyczyna samobojstwa.Ale tez moze grupa dopingowac jednostke.Ten balans jest tutaj wiec
            istotny jak wszedzie w zyciu i slysznie go Europitek zauwaza.
            • 08.12.11, 14:52
              wladek.6 napisał:
              > Ludzie w pracy czesto (to bardzo mnie denerwuje tu w USA) zachowuja sie
              > jakby byli rodzina.Te tzw.herbatki,wspolne spotkania towarzyskie poza
              > praca, tu jest tez zwyczaj ze na swoim biurku w pracy kazdy ma jakies
              > zdjecie rodzinne, zony, dzieci,itd.

              Ta "świecka tradycja" wyrosła pod patronatem pracodawców, bo spece od zarządzania i psychologii biznesu twierdzą, że "kolektyw" lepiej pracuje. Historycznie rzecz biorąc, chyba wykluło się to w Japonii jako jedna z postfeudalnych form relacji w grupie (tam chodzi się grupą do knajp prawie codziennie - oczywiście razem z szefem).

              > Tak,jego argument zwiazku samobojstw z relacjami spolecznymi

              Nie mój - chyba wymyślił go Durkheim - ja tylko powtarzam dodając własne "ozdobniki".
              • 10.12.11, 14:38
                europitek napisał:

                > Ta "świecka tradycja" wyrosła pod patronatem pracodawców, bo spece od zarządzan
                > ia i psychologii biznesu twierdzą, że "kolektyw" lepiej pracuje. Historycznie r
                > zecz biorąc, chyba wykluło się to w Japonii jako jedna z postfeudalnych form re
                > lacji w grupie (tam chodzi się grupą do knajp prawie codziennie - oczywiście ra
                > zem z szefem).

                No i wlasnie o to chodzi.Wskaznik samobojstw w Japonii jest 2.5 razy wiekszy niz np.
                w Holandii,a oba kraje maja te sama religijnosc.
                Ta statystyka jest budowana glownie przez klopoty Japonczykow wlasnie w pracy.
                Oczywsicie tlumaczy sie to tym ze Japonczycy sa bardzo ambitni,itd.
                Moim zdaniem problem lezy w wiezi spolecznej pomiedzy pracownikami a szczegolnie szefem.
                Kiedy wiez spoleczna jest jak pisalem doznaniem swiadomosci spolecznej ktora jest swiadomoscia
                emocjonalna a zatem seksualna w pojeciu moim,to jest negatywana,czyli jest ciemna energia
                libido.Zeby wiez spoleczna byla pozytywna nie moze wynikac z emocjonalnosci (tzw.kolezenskosc),
                ale z relacji emocjonalnej do wspolnego interesu (problemu).
                Nie oznacza to oczywscie ze kolezenskosc jest negatywana.Jest pozytywna kiedy laczy ja emocjonalnosc
                nie wynikajaca z racji wspolnego interesu lecz komplementarnych zainteresowan.



                • 10.12.11, 19:06
                  wladek.6 napisał:

                  >Zeby wiez spoleczna byla pozytywna nie moze wynikac z emocjonalnosci (tzw.kolezenskosc),
                  > ale z relacji emocjonalnej do wspolnego interesu (problemu).
                  > Nie oznacza to oczywscie ze kolezenskosc jest negatywana.Jest pozytywna kiedy laczy ja
                  >emocjonalnosc nie wynikajaca z racji wspolnego interesu lecz komplementarnych zainteresowan.

                  Tam nie dopowiedzialem wyaznie.Lepiej napisac jasniej:

                  "Zeby wiez spoleczna byla pozytywna nie moze wynikac z emocjonalnosci do osoby (ludzi)
                  (tzw.kolezenskosc,altruizm),ale z relacji emocjonalnej do wspolnego interesu (problemu)."

                  A zatem wiezi spoleczne aby byly pozytywne musza wynikac z emocjonalnosci przedmiotowej,
                  a nie osobowej bo tworzy sie emocjonalnosc sekciarska (kolezenskosc w pracy,zwiazki wyznaniowe
                  i hobbystyczne oparte o kolezenskosc).
                  Np. zwiazek mysliwych w tym spojrzeniu jest bardzo ciekawym przykladem bo wydaje sie byc
                  relacja pozytywna.Bylby taka,gdyby celem zwiazku byla emocjonalnosc przedmiotowa.
                  Pomijajac "teorie" regulacji populacji zwierzat poprzez ich zabijanie emocjonalnosc mysliwych
                  jest zwiazna ze zwierzetami a zatem nie z przedmiotem i dlatego jest negatywna.
                  Kiedy miejsce zwierzecia zajmuje czlowiek wtedy mamy mafie lub bardziej zorganizowane
                  mordowanie.
                  Podobnie kosciol jako wspolnota ludzi jest negatywna skrajnie gdyz emocjonalnosc pomiedzy
                  czlonkami kosciola wynika z milosci do boga ktory nie tylko ze jest czlowiekiem ale rowniez
                  idalna osoba,lub tylko superosoba.




                  • 10.12.11, 20:22
                    wladek.6 napisał:

                    "Nie oznacza to oczywscie ze kolezenskosc jest negatywana.Jest pozytywna kiedy laczy ja emocjonalnosc
                    nie wynikajaca z racji wspolnego interesu lecz komplementarnych zainteresowan."

                    Konczac te rozwazania na temat wiezi spolecznych chcialem zatrzymac sie nad kolezenskoscia
                    na chwile. To jedyna dopuszczalna przez libido forma emocjonalnosci osobowej.
                    Kiedy lacza ja nie tylko zaintersesowania ale i emocje jedno-osobowe jest miloscia.

                  • 11.12.11, 16:21
                    Z wykresów przytoczonych przez P.T. "euro pitek" wynika, że w latach 1980 –1982 oraz 1988- 1990 zaistniały znaczne spadki częstości samobójstw w Polsce – przy jednoczesnej zwyżce ilości narodzin w latach 1978 – 1983 (ponoć wg danych Głównego Urzędu Statystycznego ???)

                    P.T "europitek" proponuje aby wyjaśniać to "zmianami więzi społecznej".. Ponieważ chodzi o intrygujące, tajemnicze zjawisko dotyczące ..ogólnie.. kondycji psychicznej ludzi .. a nawet życia ludzkiego, więc nie sposób aby nie przypisać temu fenomenowi znacznej wagi w kontekście … niniejszej dyskusji ..

                    Kondycja psychiczna jest zresztą ważna nie tylko dla wyjaśniania przyczyn samobójstw .. ale i np. także dla rozumienia przyczyn .. toczącego się kryzysu ekonomicznego ..

                    Nic więc dziwnego, że próbuję zrozumieć dokładnie.. to co napisał P.T. "władek6". Między innymi napisał on, że

                    [".. Zeby wiez spoleczna byla pozytywna nie moze wynikac z emocjonalnosci (tzw. kolezenskosc), ale z relacji emocjonalnej do wspolnego interesu (problemu)…"]

                    W następnym poście uściślił, i napisał że .:

                    [ "..Zeby wiez spoleczna byla pozytywna nie moze wynikac z emocjonalnosci do osoby (ludzi) (tzw. kolezenskosc, altruizm), ale z relacji emocjonalnej do wspolnego interesu (problemu). .."]

                    Napisał także, co bardzo ciekawe, że .:

                    [ " .. Podobnie kosciol jako wspolnota ludzi jest negatywna skrajnie gdyz emocjonalnosc pomiedzy czlonkami kosciola wynika z milosci do boga ktory nie tylko ze jest czlowiekiem ale również idalna osoba, lub tylko superosoba…"]

                    Aby to lepiej intuicyjnie pojmować potrzebne były by więc liczne przykłady na ową "więź społeczną" wynikającą z wspólnego interesu.. Spróbuję wyliczyć jakieś ewentualności. Zacznijmy od bardzo generalnych "wspólnych interesów".. No tak wspólnym interesem było (1) obalenie władz PRL – owskich – rok 1981, (2) Budowanie innego, nie – socjalistycznego porządku ekonomicznego – rok 1989..

                    Bardziej zawężone sytuacje to np. .: (3) wieź .. biura architektonicznego, reklamowego realizującego jakąś akcję, inicjatywę, która może się udać lub nie .. (4) Więź personelu medycznego, który chce uruchomić kolejna jednostkę np. kardiologiczną, która będzie sowicie opłacana przez NFZ.

                    Potrzebne są jednak dalsze przykłady .. na dobre i złe więzi społeczne ..

                    Wracając jeszcze do uwag "wladka6" o "kościele jako wspólnocie".. Hm.. to jest dziwna sprawa .. Twórca Wszechświata.. nie może być "zwykłą osobą".. bo czaszka, mózg .. pojedynczej osoby.. nie pomieściła by tyle mądrości .. Bóg .. Twórca Wszechświata .. jest jakimś umysłem rozproszonym .. jakimś układem nie mniejszym niż cały Wszechświat .. Jedyna znany mi model czegoś takiego to jest Tiplerowski - Punkt Omega – czyli kolapsujący cały Wszechświat.. wszystkowiedzący i posiadający osobowośc…

                    No ale chrześcijanie nie są zainteresowania.. takim Bogiem – Osobą.. Jedna z niekonsekwencji .. która jednak sprawia, że nadal jest wiele osób przywiązanych do wiary chrześcijańskiej .. jest istnienie .. w doktrynie rzeczywiście "zwykłej" osoby .. w tym sensie zwykłej, że wyobrażanej sobie jako figurka człowiecza ..

                    Natomiast "wladek6" ..muszę zauważyć….ma dość różnorodne poglądy na znaczenie tej wiary dla kondycji psychicznej. Tym razem napisał że ..:" kosciol jako wspolnota ludzi jest negatywna skrajnie "

                    Jak już wspomniałem .. byłaby użyteczna metoda pozwalająca szybko oszacować czy sieć powiązań w jakich tkwi dany człowiek .. czyli jego "więzi społeczne" są korzystne dla niego, czy nie .. Na ile są korzystne.. na ile negatywne.. ~ Andrew Wader




                    • 11.12.11, 18:27
                      andrew.wader napisał:

                      > Natomiast "wladek6" ..muszę zauważyć….ma dość różnorodne poglądy na znac
                      > zenie tej wiary dla kondycji psychicznej. Tym razem napisał że ..:" kosciol j
                      > ako wspolnota ludzi jest negatywna skrajnie "

                      Żeby mnie rozumieć wlaściwie i nie odnieść wrażenia że mówię od rzeczy trzeba na
                      wszystko to patrzec z punktu widzenia tej mojej swiadomosci seksualnej (uzywam tego
                      okreslania a nie "seksualnosc swiadomosci" bo sie uzywa swiadomosc spoleczna,itd.).
                      W tym kontekscie widze swiadomosc spoleczna jako doznanie swiadomosci ludzkiej
                      zmieniajace rozklad energii libido czy tez odchylenie energii swiadomosci seksualnej od jej
                      sredniej zaleznej od jednostki ludzkiej. Ze swiadomosci spolecznej wylaczam relacje pomiedzy
                      dwojgiem ludzi,bo dwoje ludzi nie jest spolecznoscia (spoleczenstwem).Dowod na to jest
                      w reakcji psychiki ludzkiej,systemu nerwowego.Osoba cierpiaca na fobie spoleczna nie ma leku
                      kiedy rozmawia z jedna osoba.
                      Dlatego relacje pomiedzy dwiema osobami sa zupelnie inne niz pomiedzy juz trzema i wiecej.
                      Relacja emocjonalna pomiedzy dwojgiem ludzi uaktywnia libido lub go wrecz podnosi.
                      Stad sie biora takie uczucia jak przyjazn,milosc rodzicielska,romantyczna,wrazliwosc na
                      krzywde obcego czlowieka i pomoc niesiona dla niego,itd.
                      Te ralacje uwazam za naturalne czyli zgodne z funcjonowaniem zdrowego libido.
                      Wiez spoleczna natomiast jako wlasnie relacja z wieloma ludzmi nigdy nie jest "naturalna"
                      ale moze byc pozytywna w tym sensie ze jest relacja emocjonalna dotyczaca wspolnego interesu
                      i poprzez to stymuluje wlasciwie praca libido dzieki poczuciu spelnienia czy tez zreralizowania
                      sie w zyciu poprzez prace i zaangazowanie spoleczne.

                      Kiedy wiez spoleczna jest relacja osobowa w srodowisku wielu ludzi jest negatywna w tym sensie
                      ze zmienia rozklad normalnie pracujacego libido.
                      Ta negatywna wiez spoleczna nie musi jednak byc szkodliwa dla psychiki ludzkiej,czasami wrecz
                      przeciwnie jest lekarstwem na chore libido.
                      Stad sens i potrzeba wychowania mlodziezy poprzez szkole i inne formy ksztaltowania mlodej
                      postawy ludzkiej z takich czy innych wzgledow niedoskonalej w swym rozkladzie libido.
                      Ludzie dorosli tez potrzebuja wychowania i poniewaz nie chodza juz do szkoly to wychowuje ich
                      srodowisko pracy no i kosciol.
                      A zatem kosciol jest wspolnota ludzi o negatywnej wiezi spolecznej po to aby prostowac
                      ich skrzywione libido.Na tym polega wiec wychowawcza rola kosciola tak jak i szkoly czy pracy.


                    • 12.12.11, 01:01
                      andrew.wader napisał:

                      > Wracając jeszcze do uwag "wladka6" o "kościele jako wspólnocie".. Hm.. to jest
                      > dziwna sprawa .. Twórca Wszechświata.. nie może być "zwykłą osobą".. bo czaszk
                      > a, mózg .. pojedynczej osoby.. nie pomieściła by tyle mądrości .. Bóg .. Twórc
                      > a Wszechświata .. jest jakimś umysłem rozproszonym .. jakimś układem nie mniej
                      > szym niż cały Wszechświat .. Jedyna znany mi model czegoś takiego to jest Tiple
                      > rowski - Punkt Omega – czyli kolapsujący cały Wszechświat.. wszystkowied
                      > zący i posiadający osobowośc…

                      Wyobrazanie sobie boga przez zwyklych ludzi jest dosc rozne jak mi sie wydaje.
                      Ja jako zwykly czlowiek w ogole go sobie nie wyobrazam bo jak mozna wyobrazic
                      sobie cos czego nie ma? Gdyby byl,to tez nie zmiena to faktu bo nikt go nie widzial,
                      tak wiec rozmowa o wygladzie boga to rozmowa o niczym.
                      Mowiac o bogu musimy wiec sluchac teologow.I wlasnie jeden z nich Pierre Teilhard mowi:

                      " Punkt Omega jest końcową sekwencją creatio continua, a więc całej, otaczającej nas rzeczywistości
                      i historii. Początkiem tego procesu był akt stworzenia, punkt Alfa, który poprzez inkarnacje Bożego
                      Logosu został wypełniony. Tę właśnie prawdę przekazuje Kościół.
                      Chrystus Omega jako sprawca wiary i jej cielesne wypełnienie (Hebr. 12,2) jest Punktem odniesienia
                      dla całej rzeczywistości. On jest celem (Omega) niosącym fundamenty świata (Alfa) i to nie w formie
                      hipotetycznych założeń, ale w jak najbardziej rzeczywistym sensie, który ilustruje prawda inkarnacji,
                      żywy środek ludzkiej historii, tajemnica Bogoczłowieczeństwa Jezusa Chrystusa. Chrystus Omega
                      poprzez śmierć i zmartwychwstanie urealnia i wprowadza w kosmiczny wymiar miłość Boga i jednoczy
                      ze sobą światy. Całe stworzenie kieruje się (wzdycha!) w stronę inkarnacji, mistycznego zjednoczenia z Bogiem."

                      A zatem jak widac chrzescijanie potrafia sobie wyobrazac boga,wlasnie jako Chrystusa a jego
                      figurek i rzezb jest wiele na swiecie i modli sie pod nimi wiele ludzi i to nie tylko starsze panie
                      zerkajace ukradkiem w bok na przystojnego wikarego.
                      Umilowanie Jezusa Chrystusa jest kluczem do zrozumienia chrzescijanstwa i jego zwiazek
                      ze swiadomoscia seksualna czlowieka juz omawialem na przykladzie swietych czyli tych
                      ludzi ktorzy posiedli laske bozego milosierdzia i sa przykladem dla przecietnego wiernego
                      jak powinien postepowac aby osiagnac zycie wieczne.
                      • 12.12.11, 14:58
                        Skoro jesesmy juz przy tej religii chcialbym powiedziec cos wiecej na ten temat
                        bo to jest dosc wazne.
                        Tutaj byl juz dyskutownany problem zaleznosci wspolczynnika samobojstw od religii
                        i stwierdzilismy ze w krajach o wiekszej religijnosci jest mniejszy ten wspolczynnik.
                        A zatem religia ma pozytywny wplyw na psychike ludzka.Ja probowalem to wyjasniac
                        klimatem,ale zauwazylem ze zniesienie czynnika klimatycznego moze byc niekorzystne
                        dla idei tolerancji na swiecie.
                        Wracjac do tego tematu wplywu religii na psychike ludzka a w szeczegolnosci wspolczynnika
                        samobojstw to porzucmy moze egzotyke i przeniesmy sie na wlasne podworko a dokladniej
                        do Europy Zachodniej.
                        Autorzy artykulu :
                        journals.cambridge.org/action/displayAbstract?fromPage=online&aid=25493
                        stwierdzaja na koncu:

                        "Conclusions. Ecological associations between religious variables and suicide rates are stronger
                        for women than men, stronger for measures of belief than observance and mediated by tolerance
                        of suicide. In individuals, stronger religious beliefs are associated with lower tolerance of suicide.
                        Personal religious beliefs and, for men, exposure to a religious environment, may protect against
                        suicide by reducing its acceptability."

                        Tylko ze ci autorzy sa zapewne ateistami i to jak ja okreslam takich ludzi "nieracjonalnymi
                        ateistami" gdyz zwracaja uwage na czynnik ekologiczny,plci a religijny jako "zabraniajacy"
                        wierzacemu popelnienie samobojstwa.Ten czynnik w przypadku ludzi wierzacych byc moze
                        i jest w jakims procencie ale nie jest czynnikiem decydujacym.
                        Czynnikiem decydujacym jest glebokosc wiary czyli patrzac z punktu widzenia mojego modelu
                        zaawansowanie we wspolzyciu seksualnym z bogiem.
                        Pojecia wsplozycia seksualnego w moim znaczeniu juz wyjasnialem i nie jest to tylko
                        stosunek seksualny ale kazda interakcja z jedna osoba poprzez uczucie czyli wlasnie przez
                        zaanagazowanie w ten proces swiadomosci seksualnej.
                        Proces ten jest uspokojeneim leku egzystencjalnego ktory jest baza do rozwoju innych lekow
                        w tym depresyjnych prowdzacych do sklonnosci samobojczych.
                        A zatem pozytywny aspekt religijny w problemie samobojstw i kondycji psychicznej w ogole
                        a wiec i aktywnosci zyciowej czyli efektywnosci pracy wplywajacej na kryzys ekonomiczny
                        jest znacznie glebszy i wynika z istoty religii,wiary.
                        Biorac to pod uwage nalezaloby wlaczyc religie w nauczanie szkolne i zadbac wiecej o wlasciwych
                        katechetow ale poczekac nalezy chyba z tym na dojrzalosc "nieracjonalnych" ateistow.Poza tym
                        uczenie religii w wydaniu swieckim nie da oczekiwanych rezultatow,bo ta gra musi byc na powazne.
                        A zatem chyba rozdzielenie od szkoly jest wlasciwsze i efektywiejsze.
                        Pozostaje tylko stwarzanie odpowiedniego "klimatu" umozliwiajacemu mlodziezy swobodny
                        dostep do lekcji religii i chodzenia do kosciola.To lezy w interesie nas wszystkich jako jeden
                        z elememtow walki z kryzysem ekonomicznym i psychicznym.
                        Te problemy sa trudne do badania dlatego ze ateisci sobie a wierzacy sobie,no ale gdzie
                        szukac mamy tych "racjonalnych" asteistow?

                • 13.12.11, 17:39
                  > No i wlasnie o to chodzi.Wskaznik samobojstw w Japonii jest 2.5 razy
                  > wiekszy niz np. w Holandii,a oba kraje maja te sama religijnosc. Ta
                  > statystyka jest budowana glownie przez klopoty Japonczykow wlasnie
                  > w pracy. Oczywsicie tlumaczy sie to tym ze Japonczycy sa bardzo
                  > ambitni,itd.
                  > Moim zdaniem problem lezy w wiezi spolecznej pomiedzy pracownikami
                  > a szczegolnie szefem.

                  Dokładnie rzecz biorąc wahania poziomu samobójstw w Japonii zależą od poziomu bezrobocia, jeśli chodzi o mężczyzn, bo z kobietami wszędzie jest trochę inaczej. Częstość samobójstw zmienia się w tym kraju dosłownie w takt zmian wielkości bezrobocia.
    • 12.12.11, 14:32
      W jednym z poprzednich postów napisałem.:

      ["... Z wykresów przytoczonych przez P.T. "euro pitek" wynika, że w latach 1980 –1982 oraz 1988- 1990 zaistniały znaczne spadki częstości samobójstw w Polsce – przy jednoczesnej zwyżce ilości narodzin w latach 1978 – 1983 (ponoć wg danych Głównego Urzędu Statystycznego ???)

      P.T "europitek" proponuje aby wyjaśniać to "zmianami więzi społecznej".. Ponieważ chodzi o intrygujące, tajemnicze zjawisko dotyczące ..ogólnie.. kondycji psychicznej ludzi .. a nawet życia ludzkiego, więc nie sposób aby nie przypisać temu fenomenowi znacznej wagi w kontekście … niniejszej dyskusji ..

      Kondycja psychiczna jest zresztą ważna nie tylko dla wyjaśniania przyczyn samobójstw .. ale i np. także dla rozumienia przyczyn .. toczącego się kryzysu ekonomicznego .. "]

      Nic więc dziwnego, że próbuję zrozumieć dokładnie.. to co napisali P.T. "władek6" i "europitek" ...


      Dzisiaj wpadło mi jednak do głowy, l że przytoczone ponownie dane o spadkach częstości samobójstw w w/w okresach i skoku ilości urodzeń .. może łatwiej i bardziej przekonywująco można wytłumaczyć poprzez założenie iż wtedy znacznie zwiększyła się nadzieja ... hm... nadzieja na lepsze jutro .. nadzieja co do spodziewanego prosperity .. Być może towarzyszył temu .. stan euforyczny .. submaniakalny .. a więc coś odwrotnego do depresji ..

      Już Seligman podkreślał znaczenie hopelessnness i helplessness .. Warto się zastanowić nad istotą stanów .. w odczuciu subiektywnym przyjemnych .. które są odwrotnością depresji ..

      Przydatna byłaby umiejętność wytwarzaania takiech stanów ... w czasach raczej rozpowszechnionego ponuractwa (generowanego przez bezustanne gadanie o kryzysie) ~ Andrew Wader
      • 12.12.11, 15:22
        andrew.wader napisał:

        > Dzisiaj wpadło mi jednak do głowy, l że przytoczone ponownie dane o spadkach
        > częstości samobójstw w w/w okresach i skoku ilości urodzeń .. może łatwiej i b
        > ardziej przekonywująco można wytłumaczyć poprzez założenie iż wtedy znacznie z
        > większyła się nadzieja ... hm... nadzieja na lepsze jutro
        > .. nadzieja co do spodziewanego prosperity .. Być może towarzysz
        > ył temu .. stan euforyczny .. submaniakalny .. a więc coś odwrotnego do depresj
        > i ..

        Prosze sobie przypomniec jak wygladaly strajki w Gdansku.Rzesze ludzi kleczacych i przyjmujach
        komunie na ulicach i na placu stoczni.To jest ten stan euforyczny i nie potrzeba do tego
        zbyt wielkiej filozofii aby powiazac go z religia.
        Czyzby tylko maniacy zaslugiwali na dobrobyt a ludzie trzezwo patrzacy w zycie na kryzys?
        No,chyba tak,bo jak sie tak dobrze temu zyciu przyjrzec to raczej nie ma sensu zyc.:)
        • 13.12.11, 11:26
          Władek6 napisał.:
          > No,chyba tak,bo jak sie tak dobrze temu zyciu przyjrzec to raczej nie ma sensu
          > zyc.:)

          Właściwa w kontekście tej dyskusji reakcja to jest .. że trzeba się odwołać do stanu aktualnego libido i wzbudzić "seksualność świadomości" .. Mówię poważnie ..


          Ale wracając do wątku głównego .:
          Uważnie analizuję wszystkie głosy .. W wielkim skrócie, jak na dzisiaj czynniki ryzyka podjęcia próby samobójczej da się zgromadzic w następujących domenach, "wymiarach" .:

          1.Stan zdrowia ( także przeszła psychopatologia, inne poważne choroby)
          2. Niekorzystne wydarznia w dzieciństwie
          3. Wymiar < Samotność - pełne zaangażowanie uczuciowe >
          4. Niekorzystne wydarzenia życiowe
          5. Psychopatologia rodziców
          6. Zagrożenia egzystencjonalne, chęć zrealizowania demonstracji póby samobójczej
          7. Wymiar <koherencja, ciekawość, zangażowanie zawodowe lub społeczne >
          8. Seksualność świadomości (libido), optymizm,nadzieja antycypacja korzystnych wydażeń

          Niektóre z tych domen próbowałem rozpisać .. we wcześniejszym liście pod.:

          forum.gazeta.pl/forum/w,32,130702865,131325519,Re_Strukturalizowany_wywiad_socjologiczny.html

          Zarys strukturalizowanego wywiadu dotyczącego wymiaru : <koherencja, ciekawość, zangażowanie zawodowe lub społeczne > zamieszczam poniżej.:
          ............................................................

          Skala < koherencja, kreatywność, ciekawość, zaangażowanie zawodowe lub społeczne)
          1. Rozumienie świata ( np. poprzez „ sugestie – pytania” .: a. Na ogół sprawy które toczą się wokół mnie bardzo mnie interesują, b. Na ogół ludzie rozumieją to co do nich mówię, c. Na ogół mam poczucie, iż rozumiem to co sie wokół mnie dzieje, jak i to co dzieje się na świecie, d. Postrzegam świat jako sensowny twór, który sie rozwija i podąża do określonego celu. Jego rozwój zachodzi obecnie w dużej mierze dzięki wysiłkom ludzi. Sądzę więc, że należy się angażować w jego rozwój i pomyślność, e. Jestem przekonany o ogromnym znaczeniu ludzi i stojącym przed nimi zadaniem)

          2. Dostrzeganie sensu ( np. poprzez „sugestie - pytania „ .: a. Życie jest bardzo ciekawe, b. Moje życie osobiste będzie w przyszłości w pełni sensowne i celowe, c. Zawsze w życiu dążyłem do jasno określonych celów , d. Wykonywanie dla mnie codziennych zajęć jest dla mnie źródłem znacznej przyjemności i zadowolenia )

          3. Zaradność ( np. poprzez „sugestie – pytania” .: a. Odnoszę zazwyczaj wrażenie, i że znajdę wyjście z trudnej sytuacji , b. Jestem przekonany, że na niektóre osoby mogę liczyć, b. Moje życie było na ogół uporządkowane i przewidywalne, d. Jestem w stanie spokojnie przemyśleć sytuację, aby poszukiwać rozwiązania,

          4. Ciekawość świata ( np. poprzez „sugestie – pytania” .: a. Jestem ciekawy świata, a zaspakajanie mojej ciekawości daje mi dużą satysfakcję. B. Sądzę, że należy się przykładać do doskonalenia relacji międzyludzkich, tzn. współuczestniczyć w propagowaniu przyjaznej postawy wobec innych, poszanowania wolności słowa i wolności działania, przeciwdziałać wszelakim zapędom autorytarnym , b. Lubię podejmować działania, których skutki mogą się przejawić dopiero w odległej przyszłości i które dotyczą rozległego pola wydarzeń,

          5. Zaangażowania zawodowe, kreatywność ( np. poprzez „sugestie – pytania” .: a. Mam ochotę do podejmowania różnych działań na polu zawodowym i osobistym, także takich które są działaniami na rzecz innych ludzi. b. Wyznaczyłem sobie swoją misję życiową, która uwzględnia moje osobiste predyspozycje i użyteczność. c. Mam określone wyobrażenie sytuacji docelowej własnych działań życiowych, d. Życie postrzegam jako ekscytujące i inspirujące, e. Skutecznie radzę sobie z wyzwaniami.
          ..............................................................


          W dniu dziejszym pragnę podnieć jednak inną kwestię. .

          Otóż w rozmowie z pewną dość kompetentną osobą usłyszałem zarys modelu teoretycznego , który sprowadza się do stwierdzenia.:

          { wiele różnych czynników, przeszłych niekorzystnych wydarzeń może się przyczynić do podjęcia próby samobójczej. Kluczowe jest jednak przekroczenie pewnego prógu krytycznego .. po czym następuje katastrofa }

          Właśnie zapewne teoria katastrof mogłaby byc tutaj narzędziem ..

          Jakkolwiek być może trzeba to ująć inaczej .. być może zchodzi proces podobny do
          { przekonania się do pewnej idei, pewnego pomysłu na rozwiązanie wszystkich problemów, .... hm... umiłowanie Tanatosa }

          Jest więc potrzebna teoria wyjasniająca sposób składania się czynników ryzyka ,
          teoria kumulacji .. ~ Andrew Wader
          • 13.12.11, 14:33
            andrew.wader napisał:

            > Właściwa w kontekście tej dyskusji reakcja to jest .. że trzeba się odwołać do
            > stanu aktualnego libido i wzbudzić "seksualność świadomości" .. Mówię poważnie ..

            Mam nadzieje,ze po tym co tutaj nawypisywalem nikt nie bedzie mowil o tym niepowaznie.
            To jest dosc trudno zrozumiec i oswoic sie z tym wiec byc moze nalezy uzywac innego jezyka.
            Ja robilem to celowo aby pokazac jak silne jest to uzaleznienie od libido.
            Moje przyzwyczajenie kaze mi myslec inaczej,ale za kazdym razem kiedy sie nad tym zastanowie
            glebiej nie moge zrezygnowac z tego sposobu widzenia kondycji ludzkiej.
            Do tej pory mowilem o wiezach spolecznych w ich negatywnym aspekcie.Oczywiscie te
            wiezy "zuzywaja" libido,ale to jest na tej zasadzie,ze w obrzarze zdrowego libido im wiecej zabiora
            tym wiecej zregeneruje i to coraz wyzej.
            Jest to mechanizm podobny do cwiczen fizycznych,ktorych powolne zwiekszanie aktywnosci
            daje coraz to lepsza kondycje fizyczna.
            Ale nalezy pamietac ze chodzi tutaj wlasnie o libido czyli seksualnosc swiadomosci.
            Wracajac do wiary w boga to ja nie przypisywalbym temu znaczenia wiekszego niz wiezom
            spolecznym.A zatem kosciol jako wspolnota ludzi wierzacych ma oddzilaywanie pozytywne
            wlasnie w swietle owych wiezow spolecznych.Podobne zanczenie moga miec inne wspolnoty.
            Tak jest statystycznie,bo sa jednostki ludzkie lubiace samotnosc,czy tez niezaleznosc.Nie lubia
            robic tego co wszyscy.
            A zatem "seksualnosc swiadomosci" zamiast "swiadomosc seksualna" i pozytywne wiezy spoleczne
            zamiast negatywnych.Ja zawsze w zyciu przegrywam.:)



      • 13.12.11, 17:29
        andrew.wader napisa
        > ["... Z wykresów przytoczonych przez P.T. "euro pitek" wynika, że w latach 1980
        > –1982 oraz 1988- 1990 zaistniały znaczne spadki częstości samobójstw w P
        > olsce – przy jednoczesnej zwyżce ilości narodzin w latach 1978 – 19
        > 83

        Wysoka rozrodczość drugiej połowy lat 70. i pierwszej lat 80. zeszłego wieku ma przyczyny zupełnie odrębne - jest skutkiem cykli wyże-niże demograficzne. Natomiast jest tu inny element: poziom rozrodczości z tego okresu był niższy niż należałoby oczekiwać, nawet z uwzględnieniem naturalnej tendencji do spadania amplitudy wahań rozrodczości w każdym kolejnym cyklu wyż-niż. Jeśli przyjrzysz się uważniej wykresowi, to zauważysz, że "czubek fali" jest jakby urwany. W tym samym czasie (mniej więcej) odnotowano znaczący wzrost częstości samobójstw. Można więc powiedzieć, że ówczesna sytuacja w Polsce zadziałała tak, że ograniczała rozrodczość i sprzyjała samobójstwom. Podobny obraz mamy też na początku lat 90., gdy w minimum rozrodczości doszło do zmiany społecznej, która spowodowała wzrost częstości samobójstw i spadek rozrodczości (wbrew cyklom wyże-niże), który ciągnął się przez kilkanaście kolejnych lat.

        > (ponoć wg danych Głównego Urzędu Statystycznego ???)

        Możesz to osobiście sprawdzić sięgając po publikacje GUS ("Roczniki statystyczne" i "Roczniki demograficzne).

        > P.T "europitek" proponuje aby wyjaśniać to "zmianami więzi społecznej".. Poniew
        > aż chodzi o intrygujące, tajemnicze zjawisko dotyczące ..ogólnie.. kondycji psy
        > chicznej ludzi .. a nawet życia ludzkiego, więc nie sposób aby nie przypisać te
        > mu fenomenowi znacznej wagi w kontekście … niniejszej dyskusji ..

        Jeśli chodzi o "więzi społęczne", jest to sformułowanie dość ogólnikowe, pod którym mogę kryć się różne zjawiska występujące z róznym natężeniem w róznych okresach czasu. Prostszym rozwiązaniem jest wskazanie czynnika "rozbijającego" te więzi. W ten sposób dochodzimy do konkurencji międzyosobniczej i zjawisk jej towarzyszących. Wahania poziomu konkurencji międzyosobniczej dość dobrze pasują jako przyczyna długofalowych tendencji w częstości samobójstw (i nie tylko ich) i również w przypadku niektórych zjawisk krótkookresowych. Można to zobaczyć na danych historycznych dla różnych krajów europejskich w ciągu ponad 100 lat.

        może łatwiej i b
        > ardziej przekonywująco można wytłumaczyć poprzez założenie iż wtedy
        > znacznie zwiększyła się nadzieja ... hm... nadzieja na lepsze
        > jutro
        .. nadzieja co do spodziewanego prosperity .. Być może
        > towarzyszył temu .. stan euforyczny .. submaniakalny .. a więc coś
        > odwrotnego do depresji ..

        Wydaje mi się, że problem z jakim masz tu do czynienia to przełożenie indywidualnych "stanów psychicznych" na zjawiska makroskalowe, widoczne w statystykach dużych zbiorowości ludzkich.
        • 14.12.11, 10:23
          P.T. "europitek" napisał.:

          >Wydaje mi się, że problem z jakim masz tu do czynienia to przełożenie indywidua
          > lnych "stanów psychicznych" na zjawiska makroskalowe, widoczne w statystykach d
          > użych zbiorowości ludzkich.

          Ten problem też mam .. ale najpierw muszę zaproponować sposób .: jak przekształcać pozystane przez psychiatrę, psychologa i socjologia "opowiadanie" - sformułowane w języku naturalnym - > które opisuje ciąg niekorzystnych wydarzeń, który doprowadził do "katastrofy" - > tutaj próby targnięcia się na życie - > na matrycę w miarę standardową, tak aby móc wyliczyć proporcje zachodzenia poszczególnych czynników ryzyka dla większej grupy - > co pozwoli wnioskować o populacji. W największym zarysie ową matrycą będzie owych 8 -em wymiarów ( domen ) o których pisałem poprzednio.

          Potem rzeczywiście powstanie problem jak wśród tych danych pozuyskanych z większej grupy doszukać się "kluczowych czynników" - > oddziaływującyuch masowo na populację .. np. takich jak owa "więż społeczna " ..

          Marzy mi się aby potrafić sformułować zasady celnych interwencji kulturowych .. takich jak np. Twoja określona w innym wątku ... dla innego zagadnienia .. a mianowicie Twoja rada dla "gremium międzynarodowego" .. no właaśnie jakiegoi ? - > aby zlikwidować "raje podatkowe" ...
          Chyba zarysem interwencji tego rodzaju jest to co napisał "wladek6" .. o tym czy ma być religia w szkołach czy nie... ale muszę to odnależć i jeszcze raz uważnie przeczytać..

          ~ Andrew Wader
          • 15.12.11, 02:11
            > ale najpierw muszę zaproponować sposób .: jak przekształcać pozystane
            > przez psychiatrę, psychologa i socjologia "opowiadanie" - sformułowane
            > w języku naturalnym - > które opisuje ciąg niekorzystnych wydarzeń,
            > który doprowadził do "katastrofy" - > tutaj próby targnięcia się na życie
            > - > na matrycę w miarę standardową, tak aby móc wyliczyć proporcje
            > zachodzenia poszczególnych czynników ryzyka dla większej grupy - >
            > co pozwoli wnioskować o populacji.

            Nie jestem pewien, czy w ogóle właściwe jest to "najpierw". Może należy robić to "jednocześnie", czyli dla obu perspektyw?

            > Potem rzeczywiście powstanie problem jak wśród tych danych
            > pozuyskanych z większej grupy doszukać się "kluczowych czynników"
            > - > oddziaływującyuch masowo na populację .. np. takich jak
            > owa "więż społeczna " ..

            To się wiąże z tym co wyżej. Może się okazać, że problem opisany w kategoriach "opowiadania" nie będzie sensownie przekładalny na statystykę populacji, ze względu na różne poziomy ogólności.
    • 14.12.11, 11:00
      Wladek6 w liście dostępnym pod.:
      forum.gazeta.pl/forum/w,32,130702865,131489224,Re_Jak_szybko_oszacowac_wiezi_spoleczne_.html

      napisał m.inn.

      ["... Czynnikiem decydujacym jest glebokosc wiary czyli patrzac z punktu widzenia mojego modelu zaawansowanie we wspolzyciu seksualnym z bogiem. Pojecia wsplozycia seksualnego w moim znaczeniu juz wyjasnialem i nie jest to tylko stosunek seksualny ale kazda interakcja z jedna osoba poprzez uczucie czyli wlasnie przez zaanagazowanie w ten proces swiadomosci seksualnej. Proces ten jest uspokojeneim leku egzystencjalnego ktory jest baza do rozwoju innych lekow w tym depresyjnych prowdzacych do sklonnosci samobojczych. .."]

      Po tak dokładnym wyjaśnianiu tej kwestii - ja osobiście rozumie co "wladek6" chce przez to powiedzieć.. jakkolwiek muszę zauważyc, że próby wyjaśniania tego innym ludzią .. są .. hm.. trudne. Jak mówić o tej idei ..to ludzie czują się jakoś nieswojo .. i nic nie mówią (no bo ... odczucia seksualne do Boga ???)

      No dobrze .. ale sprawa jest ważna .. gdyż jak pisze "wladek6" .:

      ["....A zatem pozytywny aspekt religijny w problemie samobojstw i kondycji psychicznej w ogole a wiec i aktywnosci zyciowej czyli efektywnosci pracy wplywajacej na kryzys ekonomiczny jest znacznie glebszy i wynika z istoty religii,wiary.

      Biorac to pod uwage nalezaloby wlaczyc religie w nauczanie szkolne i zadbac wiecej o wlasciwych katechetow ale poczekac nalezy chyba z tym na dojrzalosc "nieracjonalnych" ateistow.

      Poza tym uczenie religii w wydaniu swieckim nie da oczekiwanych rezultatow, bo ta gra musi byc na powazne. A zatem chyba rozdzielenie od szkoly jest wlasciwsze i efektywiejsze.

      Pozostaje tylko stwarzanie odpowiedniego "klimatu" umozliwiajacemu mlodziezy swobodny
      dostep do lekcji religii i chodzenia do kosciola. To lezy w interesie nas wszystkich jako jeden
      z elememtow walki z kryzysem ekonomicznym i psychicznym...."]


      To co proponuje "wladek6" { rozmodlenie spółeczeństwa .. które wierzyłoby ... hm... na serio } - być może byłoby skuteczne odnośnie problemu samobójstw, a nawet może dla neutralizowaniaa negatywnych odczuć .. wynikających z pogłębiającego się kryzysu ekonomicznego. Jednak już sobie wyobrażam .. - > borykania się autorów takiego postulatu .. którzy na serio przedstawiaają zarys takiej interwencji kulturowej .. np. na naradzie w Ministerstwie Edukaaci .. w Ministerstwie Pracy i Spraw Socjalnych.. a potem w Sejmie i TVN24 .. Cięzka sprawa.. : - )

      Istnieje poza tym pewna wąatpliwość merytoryczna. Juz bowiem C. Jung zauważył, że część osob jest absolutnie nie podatna na proby "rozmodlenia ich" . Wg Junga osoby te oczekują raczej argumentacji metafizycznej .. (rozbudowanego, ciekawego opisu metafizycznego świata)

      Co prawda argumentacja taka jest możliwa { głownie poprzez stwierdzenia.. że skoro jest coś takiego złożonego jak np. człowiek .. to widać były siły które to coś wytworzyły ..a siły te możemy różnie nazywać } .. jednak na przeszkodzie rozpowszechniania takiej argumentacji staną (stoją ) wzmiankowani przez wladka "nieracjonalni ateiści". oczewiście "racjonalni ateiści" to ludzie głęboko wierzący ze znakiem minus...

      Tym nie mniej uważam postulat "wladka6" .. jako bardzo ważny.. Skoro "europitek" zaproponował prostą interwencję ekonomiczną, która położyła by na łopatki wszystkich spekulantów.. to zapewne są możliwe interwencje kulturowe, które miałyby na celu poprawianie kondycji psychicznej społeczeństwa... [ która jest marna ] ~ Andrew Wader



      • 14.12.11, 13:48
        andrew.wader napisał:
        >
        > ["... Czynnikiem decydujacym jest glebokosc wiary czyli patrzac z punktu widzen
        > ia mojego modelu zaawansowanie we wspolzyciu seksualnym z bogiem. Poje
        > cia wsplozycia seksualnego w moim znaczeniu juz wyjasnialem i nie jest to tylko
        > stosunek seksualny ale kazda interakcja z jedna osoba poprzez uczucie czyli w
        > lasnie przez zaanagazowanie w ten proces swiadomosci seksualnej. Proces ten j
        > est uspokojeneim leku egzystencjalnego ktory jest baza do rozwoju innych lekow
        > w tym depresyjnych prowdzacych do sklonnosci samobojczych. .."]
        >
        > Po tak dokładnym wyjaśnianiu tej kwestii - ja osobiście rozumie co "wladek6" c
        > hce przez to powiedzieć.. jakkolwiek muszę zauważyc, że próby wyjaśniania tego
        > innym ludzią .. są .. hm.. trudne. Jak mówić o tej idei ..to ludzie czują się j
        > akoś nieswojo .. i nic nie mówią (no bo ... odczucia seksualne do Boga ???)

        Taka jest teoretyczna baza tych zachowan.Zeby to bylo mozliwe do zaakceptowania mozna
        mowic innym jezykiem:

        "Czynnikiem decydujacym jest poczucie znaczenia wartosci moralnych poprzez rozne formy
        uczestnictwa kulturowego w tym tradycji,(miedzy innymi religijnej).Praktyczna realizacja
        tego poczucia jest zaangazowanie sie czlowieka w relacje uczuciowe z inna osoba.
        Zwiazek uczuciowy z druga osoba prowadzi do obnizenia poziomu lęku i moze byc
        czynnikiem regulujacym odchylenia kondycji psychicznej.Nalezy wiec rozwijac osobiste
        wiezy emocjonalne poprzez rozne wspolnoty tworzac klimat sprzyjajacy egzystowaniu takich
        wspolnot.Ze wzgledu na specyfike naszego kraju gdzie najszersza wsplnota kulturowa jest
        kosciol trzeba wypracowac formy jej edukacji i realizacji.Ze wzgledu dobro kondycji psychicznej
        czlowieka kosciol nie moze byc jedna z instytucji panstwowych ale musi byc od niej niezalezny,
        jak rowniez nie moze on decydowac o polityce panstwa.Powinien on jednak wspolpracowac
        z organami panstwowymi i ta wspolpraca winna byc obopolna. Chodzi tutaj glownie o wytworzenie
        klimatu sprzyjajacego uczestnictwu w tej wspolnocie ze strony panstwa jak rowniez wlaciwe
        rozumienie pozycji tej wspolnoty poprzez kosciol i zaprzestanie uprawiania propagandy
        antypanstwowej czy tez innej formy edukacji tworzacej mentalnosc zagrozenia ze strony
        systemu panstwowego.

        > Istnieje poza tym pewna wąatpliwość merytoryczna. Juz bowiem C. Jung zauważył
        > , że część osob jest absolutnie nie podatna na proby "rozmodlenia ich" . Wg Jun
        > ga osoby te oczekują raczej argumentacji metafizycznej .. (rozbudowanego, cieka
        > wego opisu metafizycznego świata)

        Tak,ja doskonale sobie zdaje z tego sprawe,dlatego musi byc to rozdzielenie.Byc moze w niedalekiej
        przyszlosci religia bedzie niepotrzebna,kto wie? Ludzie wychowani religijnie odchodza od kosciola
        ale sa to ludzie zwykle stabilni psychicznie i oto tutaj chodzi.
        Chodzi o wypracowanie form ktore nie tylko ze nie niszcza ludzkiej kondycji psychicznej
        ale nawet ja poprawiaja.Obecnie kosciol jest do tego potrzebny ale tak nie musi byc zawsze.
        Kiedy wyleczymy spoleczenstwo religia stanie sie zbedna.

        > Co prawda argumentacja taka jest możliwa { głownie poprzez stwierdzenia.. że sk
        > oro jest coś takiego złożonego jak np. człowiek .. to widać były siły
        > które to coś wytworzyły
        ..a siły te możemy różnie nazywać } ..

        Doskonale sie rozumiemy.:)
        Wlasnie probowalem to zrobic powyzej.Na pewno mozna sformuowac to lepiej.

        > jednak na
        > przeszkodzie rozpowszechniania takiej argumentacji staną (stoją ) wzmiankowan
        > i przez wladka "nieracjonalni ateiści". oczewiście "racjonalni ateiści" to ludz
        > ie głęboko wierzący ze znakiem minus...

        Czy ten minus to to samo co "gleboko niewierzacy"?

        > Tym nie mniej uważam postulat "wladka6" .. jako bardzo ważny.. Skoro "europite
        > k" zaproponował prostą interwencję ekonomiczną, która położyła by na łopatki w
        > szystkich spekulantów.. to zapewne są możliwe interwencje kulturowe, któ
        > re miałyby na celu poprawianie kondycji psychicznej społeczeństwa...

        Dokladnie.
      • 14.12.11, 16:41
        andrew.wader napisał:

        > Tym nie mniej uważam postulat "wladka6" .. jako bardzo ważny.. Skoro "europite
        > k" zaproponował prostą interwencję ekonomiczną, która położyła by na łopatki w
        > szystkich spekulantów.. to zapewne są możliwe interwencje kulturowe, któ
        > re miałyby na celu poprawianie kondycji psychicznej społeczeństwa... [ która je
        > st marna

        Zeby poprawiac ta marna psychike spoleczenstwa potrzebne sa jak bardzo slusznie
        zauwazasz interwencje kulturowe.Kiedy stanie sie na gruncie mojego modelu swiadomosci
        seksualnej mozemy te interwencje planowac w sposob realny.Musimy jednak pamietac ze to
        podejscie jest bardzo awangardowe i potrzebne jest nie tylko inny jezyk w jego realizacji
        ale rowniez pewna ostroznosc czy tez wstrzemiezliwosc. Widac ja juz tutaj w tym pierwszym
        kroku ktory zaproponowalem a mianowicie zapalenie zielonego swiatla dla religii.Mamy tutaj
        przeciwnikow tej idei w postaci nieracjonalnych ateistow czyli w zasadzie prawie wszystkich
        ludzi tzw.niewierzacych.
        Nastepna interwencja moglaby byc interwencja ktora zmienia nieco skale wartosci moralnych
        przecietnego czlowieka ktora to skala wywodzi sie w znacznej mierze z tradycji i kultury
        domu rodzinnego i otoczenia w przeszlosci a wiec religijnej.Wielu ludzi deklarujacych sie
        jako niewierzacy nie zdaje sobie nawet z tego sprawe jak bardzo ich moralnosc swiecka
        jest obciazona przesadami religijnymi (np.pojecie zdrady malzenskiej,malzenstwa w ogole,
        poszanowania dobra wspolnego i jego pomnazanie,stosunek do drugiego czlowieka,
        probemy antykoncepcji,aborcji i eutanazji,itd.).
        I tutaj mamy przeciwnikow po obu stronach a wiec dopoki religia nie stanie sie marginesem
        trudno o czyms takim w ogole mowic.Ktos moze zapytac kim my jestesmy (Ty i ja) ze chcemy
        pouczac innych i dawac im nie tylko dobre rady ale i tworzyc systemy instytucji tak pracujacych?
        Odpowiedzia jest,ze jestesmy jednymi z wielu ktorzy te problemy widza i czuja ale nie maja
        czasu czy tez nie zajmuja sie tym z racji swych zawodow.







        • 15.12.11, 16:36
          wladek.6 napisał:

          > Nastepna interwencja moglaby byc interwencja ktora zmienia nieco skale wartosci
          > moralnych przecietnego czlowieka...

          Przepraszam,ale troche sie tutaj rozpedzilem,bo naprawde to ja tak nie mysle jak napisalem.
          Podstawowym zadaniem czlowieka wspolczesnego jest dopracowanie sie takich norm spolecznych
          ktore zmniejszaja do minimum jego cierpienie psychiczne wynikle z koniecznosci ich przekraczania.
          I tutaj kodeks moralny kosciola jest dobry ale moze troche zbyt surowy.Chociaz sa roznice
          np. w katolicyzmie antykoncepcja jest zabroniona a w protestantyzmie nie.
          Problem aborcji zawsze bedzie problemem bo stanowisko kosciola wynika z natury wiary.
          Teologicznie na to patrzac to czlowiek rodzi sie juz wtedy,kiedy dwoje ludzi zamierza wspolzyc
          ze soba w sensie fizycznym.A wiec momentem narodzin jest swiadomosc checi wspolzycia.
          Wszystko co dzieje sie potem jest tylko konsekwencja tego aktu woli.
          Kosciol jednak przesuwa te chwile na chwile poczecia,no bo z ta wola to roznie bywa.
          Ateisci nieracjonalni nie sa w stanie tego zrozumiec co nie wiem z czego wynika,bo jest
          nielogiczne.
          Caly czas mam tutaj na mysli te zasady moralne religii ktore dotycza relacji czlowieka z czlowiekiem,
          a nie z bogiem.
          Wydaje mi sie ze jest mozliwe wypracowanie wspolnej plaszczyzny w przypadku aborcji
          tylko musi byc dobra wola obu stron.
          Wszystko co powinni robic wierzacy i niewierzacy to tylko to by nie mysleli o sobie tylko o innych
          i ich cierpieniu i to o tym cierpieniu zmarnowanym ktore kosciol tez widzi ale nie chce czy
          tez nie potrafi go zaakceptowac.Przyczyna tego tkwi jak mi sie wydaje w zlym spojrzeniu
          teologicznym na problem cierpienia,jako niekoniecznie propagacji niezaleznej od jednostki
          ludzkiej.Ale to jest zmartwienie ojcow kosciola.Ja ich nie mam zamiaru poprawiac w ich wierze
          bo musialbym wpierw uwierzyc w ich boga.








    • 18.12.11, 18:21
      wladek6 napisał m.inn.

      [" Podstawowym zadaniem czlowieka wspolczesnego jest dopracowanie sie takich norm społecznych ktore zmniejszaja do minimum jego cierpienie psychiczne wynikle z koniecznosci ich przekraczania…"]

      Wladek6 .. poświęcił temu zagadnieniu wiele wypowiedzi, które zawierają propozycja jak do tego dążyć ..

      P.T. "europitek" jest z kolei przekonany o celowości przypatrzenia się zmianom więzi społecznych. Być może poprawienie więzi społecznych także byłoby możliwe poprzez określone "interwencje kulturowe"

      Przychodzi mi na myśl, że być może byłoby celowe formułowania listy pożądanych interwencji kulturowych. Oczywiście względnie łatwo jest ogólnikowe zaproponowanie działań pożądanych ale byłoby to najczęściej tylko myślenie życzeniowe..

      Według mnie czas i energię w zakresie określania pożądanych "interwencji" kulturowych warto poświęcać wyłącznie na obmyśliwanie takich działań, które są wykonalne .. i jednak coś zmienią..

      Na początek trzeba próbować wymieniać obszary, w których współcześnie ... jest coś ... ewidentnie nie w porządku.

      W niniejszym poście.. próbuję tylko zarysować początek takiej listy ..

      1. Wydaje się, że coś trzeba zrobić w celu ukrócenia przejmowania kontroli nad wszystkim przez "realnych właścicieli kapitału.. " Vide .. sąsiedni wątek .:

      forum.gazeta.pl/forum/w,32,131512627,131662838,Re_Rzady_juz_tylko_nieswiadomie_ochraniaja_.html

      2. Coś trzeba zrobić z współczesnym konglomeratem ideologiczno – religijnym o czym pisze "wladek6".

      a. Tu na początek proponowałbym jakąś celną "interwencję kulturową" aby chrześcijanie nie mylili swojego Boga od karzącego Boga starotestamentowego ..

      b. A na drugim miejscu proponowałbym "uderzenie" w niezmienną koncepcją obyczajową, kręcącą się wokół problemu wyłączności, tzw. zdrady ..

      c. Na trzecim miejscu trzeba powiedzieć ludziom (jako populacji, jako gatunkowi) jaki jest ich sens życia

      3. Coś trzeba zrobić .. z marnym poziomem przeciętnego wykształcenia ..

      4. Coś trzeba zrobić z przygnębiającym wydźwiękiem większości przekazów mas - mediów
      ( ich produktów kulturowych ) ..

      Oczywiście opracowywanie tej listy jest zagadnieniem rozwlekłym.. Chciałem dzisiaj jedynie zasygnalizować potrzebę.. ~ Andrew Wader


      • 19.12.11, 17:01
        andrew.wader napisał:

        > a. Tu na początek proponowałbym jakąś celną "interwencję kulturową" aby chrze
        > ścijanie nie mylili swojego Boga od karzącego Boga starotestamentowego ..

        To jest zadanie dla katechetow i ksiezy aby odpowiednio iterpretowali ewangelie.
        Na plaszczyznie rozmow z kosciolem panstwo powinno poruszac tez ten problem.
        Moze potrzebne by bylo powolanie jakies grupy swiecko-religijnej skladajacej sie
        z pedagogow usilujacych wypracowac wspolny kierunek dzialania w porozumieniu
        z wladzami panstwa i kosciola.

        > b. A na drugim miejscu proponowałbym "uderzenie" w niezmienną koncepcją oby
        > czajową, kręcącą się wokół problemu wyłączności, tzw. zdrady ..

        To juz powoli sie zaczyna zmieniac.Zwiazki partnerskie coraz czesciej zastepuja tradycyjny
        zwiazek malzenski,chociaz daleko temu do idealu jakim bylby swobodny zwiazek partnerski.
        W Polsce w tej chwili ten problem jest przedwczesny ze wzgledu na duza jednolitosc religijna
        jak i tradycje z niej wynikajaca.Wielu ludzi niewierzacyh mysli tutaj tak samo jak wierzacych.
        W Ameryce stopien zaawansowania zwiakow partnerskich jest juz dosc znaczny.Mozna juz
        partnera ubezpieczyc na zdrowie w swojej pracy tak jak malzonka.Nie wiem jak jest z dziecmi
        partnera no i jeszcze nie sa sprawy majatkowe uregulowane dlatego sa jeszcze przewaznie
        zawierane zwiazki malzenskie.Ale to sie powoli zmienia.
        Z punktu widzenia psychologicznego wyzszosc zwiazku parnerskiego nad malzenskim polega
        na tym ze seksualne wspolzycie fizyczne i wspolzycie emocjonalne nie posiada podswiadomego
        warunku koniecznosci i wynikajacego z niego prawa do wylacznosci w rozporzadzaniu zarowno
        cialem jak i przezyciami partnera.Zwieksza to trwalosc zwiazku a w przypadkach zmiany
        zainteresowan zapewnia wlasciwy przebieg rozstania.Jest wiec pozytywny nie tylko dla parnerow
        ale i ich dzieci.
        • 21.12.11, 12:11
          Dyskusja jaka toczyła się w niniejszym wątku okazała się niezwykle użyteczna .. Bardzo konstruktywny jest dialog jako toczy się pomiędzy P.T. „wladek.6” a „Europitek” na temat najsprawniejszego sposobu zrozumienia .. powodów podejmowania dramatycznych czynów autodestrukcyjnych..
          W istocie dotyczy to rozmaitych wzorców zachowania.. nie tylko samobójstw..

          Pzypomnę główne tezy tego dialogu .:

          Wladek.6 pod
          forum.gazeta.pl/forum/w,32,130702865,131715436,Re_Gwaltowne_zalamanie_sie_libido_.html
          napisał.:
          [„ .. Moj zas model jest psychoanalityczny i z niego wlasciwie wynika tylko to ze
          pozwala w jakis tam sposob zrozumiec ten mechanizm i zapobiec raczej konfliktom
          rodzinnym niz az tak skrajnemu zachwianiu sie psychiki jakim jest depresja samobojcza. ..”]

          „europitek” pod .:
          forum.gazeta.pl/forum/w,32,130702865,131716682,Re_Gwaltowne_zalamanie_sie_libido_.html
          odpowiedział.:


          > Moj zas model jest psychoanalityczny i z niego wlasciwie wynika tylko to ze
          > pozwala w jakis tam sposob zrozumiec ten mechanizm i zapobiec raczej
          > konfliktom rodzinnym niz az tak skrajnemu zachwianiu sie psychiki jakim
          > jest depresja samobojcza.

          [„ A może to jest samoograniczenie wynikające z zawężenia kontekstu, w jakim znajduje się jednostka? Jeśli spróbujesz poszerzyć pole widzenia o szerszy kontekst społeczny, może uda się odnaleźć przejście psyche - socjo i poszerzyć zakres przydatności takiego modelu…”]

          Wladek.6 pod .:
          forum.gazeta.pl/forum/w,32,130702865,131718839,Re_Gwaltowne_zalamanie_sie_libido_.html
          napisał

          [„.. Decydujacy wplywa na psychike ma genetyka i dziecinstwo. Jego atmosfera,chocby za oknem
          swiat sie walil. ..”]

          europitek pod
          forum.gazeta.pl/forum/w,32,130702865,131722973,Re_Gwaltowne_zalamanie_sie_libido_.html
          odpowiedział .:

          [„ .. Jeśli "za oknem" świat się wali, to często ono ("okno") nie wytrzymuje. Świat wybija "szyby" i wlewa sie do mieszkania. Świat zewnętrzny reguluje życie dorosłych i przez to odbija się też na dzieciach, nawet gdy rodzina działa jak bufor. Poza tym dzieci już we wczesnym wieku wychodzą z domu i mają kontakty pozarodzinne (przedszkole, szkoła, podwórko), które też zostawiają na nich "ślady".
          Relacja panujące w rodzinie to tylko część czynników kształtujących dziecko. Niektóre z tych tych czynników powodują nawet trwałe zmiany w organizacji pracy mózgu (np. nauka matematyki abstrakcyjnej). ..”]

          ….. i dalej jeszcze takie myśli .. ……………………

          Euro pitek
          forum.gazeta.pl/forum/w,32,130702865,131702217,Re_Gwaltowne_zalamanie_sie_libido_.html

          W przypadku Czech (Czechosłowacji) nie do kończ jest tak, że inwazja rozładowała "sytuację wybuchową", ponieważ w pierwszych latach po niej poziom samobójstw był wysoki i dopiero później doszło do jego obnizenia. Moim zdaniem, ten długotrwały spadek mógł być wynikiem konsekwentnej strategii podnoszenia poziomu życia i ogólnej stabilizacji sytuacji życiowej.

          Wladek.6
          forum.gazeta.pl/forum/w,32,130702865,131716286,Re_Gwaltowne_zalamanie_sie_libido_.html

          Ja nie widze takiej mozliwosci,bo cudow nie ma. Sytuacja ogolnospoleczna jest stymulatorem
          tylko i moze byc pozytywna lub negatywna w zaleznosci od jednostki.
          Opuszczajac jednostke trace cala o niej informacje.
          Byc moze sa jakis metody matematyczne na to,bo duza liczba ludzi moze usredniac ich cechy
          indywidualne i wtedy stymulacja jest decydujaca.

          Euro pitek
          forum.gazeta.pl/forum/w,32,130702865,131717236,Re_Gwaltowne_zalamanie_sie_libido_.html
          > Opuszczajac jednostke trace cala o niej informacje.

          Nie musisz tracić. Dużo zależy od tego, jak przeprowadzasz uogólnienia, na jakim zasobie informacji. Jeśli zrobisz jednoetapowy skok od danych jednostkowych do ogólnopopulacyjnych, to rzeczywiście możesz dużo tej informacji zgubić - to naturalna konsekwencja procesu uogólniania. Ale są przecież poziomy pośrednie, gdy poszczególne przypadki (opisy) indywidualne możesz łączyć w mniejsze (mniej uogólnione) kategorie, których opisy przechowują znacznie więcej informacji niż opis dla całej populacji.
          Problemem, według mnie, może być ilość i wybór parametrów, po któych chcesz prowadzić uogólnianie przypadków jednostkowych. Istotne znaczenie ma też, w jaki sposób, jakim aparatem pojęciowym, opiszesz te parametry jednostki. Jeśli użyjesz jakiegoś "hermetycznego" systemu pojęć, to mogą się one okazać nieprzekładalne na inny system, w któym wyrażone są dane ogólnospołeczne. Ale to jest kwestia Twojego wyboru, a nie konieczności.
          ……………..

          Coż chcę powiedzieć.. Przypatrując się tej rozmowie.. doszłem do wniosku, że w/w P.T. dyskutanci są niezwykle kompetentni w próbach oceny .. mojej metody na przekształcenie „opowiadania o ciągu niekorzystnych zdarzeń jakie zaistniały w życiu pewnej osoby” - > na matrycę umożliwiającą dokonanie zestawień statystycznych dla całej grupy .. + dokonaniu - > ilustracji graficznej ilościowego już ujęcia sytuacji osoby lub grupy - > a potem prób wysunięcia konkluzji dotyczącej wpływów ogólnospołecznych ..


          To się sprowadza do możliwości opracowania czegoś użytecznego w praktyce ..

          Proponuję dalszą współprace, zmierzająacą ewentualnie do napisania wspólnej publikacji na temat takiego "Narzędzia oceny postrzegania siebie i swojej sytuacji inspirujące przemiany istotne dla poprawy kondycji psychicznej".

          Mój adres mailowy to andrewwader@gmail.com ~ Andrew Wader

    • 20.12.11, 13:03
      Odpowiadając P.T. wladek6 napisałem w pości w tym samym wątku – dostępnym pod .
      forum.gazeta.pl/forum/w,32,130702865,131709953,Re_A_czym_uodparniac_.html
      że rozwinę jeszcze dzisiaj problem możliwości dokonywania tzw. „interwencji kulturowych”..
      Napisałem w w/w poście .:

      [ „ Oczywiście nie możemy być megalomanami ..Obmyślone przez niemal 3 – 4 osobową grupę dyskusyjną założenia takich interwencji .. nie będą miały niemal żadnego wpływu .. no bo niby jak miały by się przebić w gąszczu "bulgotania" .. potężnych mediów .. i potężnego oddziaływania nabożeństw odbywających się co niedziela jednoczasowo .. w tysiącach kościołów.. „ ]

      Sprawa wydawałaby się beznadziejna.. Pragnę jednak zauważyć.. że skuteczne „interwencje kulturowe”.. jednak zachodzą cały czas..


      Z punktu widzenia jakiejś grupy autorów realizujących pewien projekt .. a nawet z punktu widzenia takich instytucji jak.: „Ministerstwo Edukacji”, „Ministerstwo Kultury” , „Ministerstwo Pracy i Polityki Społecznej” itd. .. nie jest ważne, kto zdołał dokonał skutecznej interwencji kulturowej .. Ważne jest natomiast aby sobie to uświadamiać .. i umieć odróżniać takie korzystne maga- skalowe, zmasowane, czasami globalne interwencje kulturowe od .. lansowanych często z uporem postaw, mody, przekazów toksycznych ..
      Podam przykłady korzystnych, przyjaznych ludziom, niezwykle zmasowanych (.. wręcz imponujących rozmachem) „interwencji kulturowych. Oto one.:

      1. Powieść Arthura Clarcka i film Stanleya Kubrika - „Odyssea kosmiczna 201
      2. Seria filmów Lukasa „Wojny gwiezdne”
      3. Film „Avatar”
      4. Działalność Madonny
      5. Działalność Kory
      5. Film Polańskiego „Autor Widmo”
      6. Powieści Rowling .: Harry Potter
      Itd..itd ..

      Będąc ordynatorem .. zawsze chciałem mieć w swoim zespole lekarskim .. po prostu bardzo oczytanego .. niech będzie polonistę … Niestety nigdy nie udało mi się tego zrealizować .. Nie jest prosto znaleźć człowieka oczytanego .. który chciałby zdradzać swoje tajemnice..
      Co jednak zastanawia i jest wyzwaniem .. Zachodzi fenomen, że „siła uderzeń” tych i wielu innych jeszcze „interwencji kulturowych” jest ogromna .. ale niestety oddziaływanie to szybko przemija …

      A na dodatek przebijają się jednak innego typu przekazy.. Zilustruję to tytułem z artykułu wydrukowanego w Gazecie wyborczej z dnia 1.12.20111 Tytuł (i podtytuł) wywiadu z pisarzem Michałem Witkowskim .: „Spalone zwłoki musza być – teraz mamy tak zblazowanego czytelnika, że nieprzyjemność jest uważana za przyjemność. On chce się . Chce, żeby go obrzydzić. Chce mieć coś ponurego”

      No ale w wywiadzie z Korą zamieszczonym w Wysokich Obcasach .. można wyczytać takie zdania „ Prędzej czy później będę wiedzieć, co nas buduje , a co nas niszczy – albo inaczej: tak naprawdę to nie wiemy, co nas buduje , a co nas niszczy” ” .. albo odpowiedź na pytanie dziennikarki .: „To czym jest dla pani seksualność?” Odpowiedź ..’ To język, tajemnica, umysłowość’.

      Reasumując .. Wyzwaniem jest jak intensyfikować .. oddziaływanie rozlicznych „silnych” przekazów kulturowych .. w pewnej określonej sytuacji konkretnego człowieka, grupy ludzi lub całego społeczeństwa.. w pewnym konkretnym czasie.. tak aby móc przeciwdziałać temu co P.T. europitek nazywa .. niekorzystnym oddziaływaniem społecznym ~ Andrew Wader
      • 20.12.11, 18:41
        > Sprawa wydawałaby się beznadziejna.. Pragnę jednak zauważyć.. że skuteczne 
        > 222;interwencje kulturowe”.. jednak zachodzą cały czas.

        Dobrze, że zrobiłeś tę uwagę, bo już chciałem protestować po tamtym postem.

        > Zachodzi fenomen, że „siła uderzeń” tych i wielu innych jeszcze
        > „interwencji kulturowych” jest ogromna .. ale niestety oddziaływanie
        > to szybko przemija …

        To nie fenomem, lecz prawidłowość dotycząca pewnej klasy tych "interwencji" (czy gdzieś zdefiniowałeś, co dokładnie rozumiesz pod tym pojęciem?). Współczesne społeczeństwo jest środowiskiem mocno zmiennym i wiele nowych idei i pomysłów zyskuje swoją aktualność i szybko ją traci z tego powodu. W przeszłości, gdy suma naszej wiedzy i sposoby organizacji społecznej ulegały bardzo powolnym zmianom, "czas życia" idei był znacznie dłuższy. W niektórych dziedzinach jest tak również obecnie (np. filozofia).
        "Siła uderzenia" zależy, moim zdaniem, od charakteru (treści) nowizny i aktualności (zgodności z powszechnie występującą rzeczywistością). Twórcy nowych treści kulturowych często są prekursorami, pierwszymi w ludzi, którzy uświadomili sobie istnienie jakiegoś zjawiska, opisali je w zborny sposób, nazwali. Jeśli ta nowa treść dotyczy wiedzy powszechnie dostępnej, to jej "siła rażenia" może być gigantyczna, ponieważ działa ona jak kropka nad "i" dla dużej liczby ludzi. Publiczne wyartykułowanie jakiejś treści działa jak wyzwalacz zbiorowej reakcji, ponieważ nieoczekiwanie okazuje się, ze mnóstwo ludzi miało taki sam pomysł "na końcu mózgu", lecz nie potrafiło świadomie i jasno jej sformułować. To jest takie specyficzne trafienie w już istniejące nastroje społeczne, które wyzwala prawdziwą "eksplozję akceptacji".

        W ten sposób tłumaczę sobie "wybuchowe" rozprzestrzenianie sie strajków latem 1980 r., gdy jeszcze na wiosnę te same miliony ludzi w czasie wyborów rzucały do urn czyste kartki (bez skreśleń "jedynie słusznych kandydatów"). Istniało coś jakby ukryta "sytuacja rewolucyjna", lecz bez jawnego sformułowania problemu niezadowolenie ograniczało się do prywatnych narzekań, często mocno niejasnych i hasłowych.

        > Reasumując .. Wyzwaniem jest jak intensyfikować .. oddziaływanie
        > rozlicznych „silnych” przekazów kulturowych .. w pewnej określonej
        > sytuacji
        konkretnego człowieka, grupy ludzi lub całego społeczeństwa..
        > w pewnym konkretnym czasie.. tak aby móc przeciwdziałać temu co
        > P.T. europitek nazywa .. niekorzystnym oddziaływaniem społecznym
        > ~ Andrew Wader

        Najskuteczniejsze byłoby "fizyczne" zmienianie rzeczywistości społecznej (eliminacja sytuacji generujących negatywne wpływy), ale to jest rzecz bardzo trudna (za wyjatkiem okresów przesileń społecznych) we współczesnych realiach, ponieważ "wyprzedzające" zmiany w makroskali są ciężkie do realizacji (brak szybkiej akceptacji społecznej). Łatwiejsze wydaje się uświadamianie ludziom (jednostkom) nieoczywistych niuansów ich rzeczywistej sytuacji, relacji w jakich się znajdują, czyli np. wskazanie psychologicznych mechanizmów neutralizowania negatywnych wpływów sytuacji ogólnej.
        Ciekawym elementem tej układanki są też pewne procesy samorzutne (nie wyzwalane przez nowe idee), które pojawiają sie w życiu społecznym. Można, na przykład, zauważyć, ze niektórzy pracownicy szkoleni w używaniu różnych technik manipulacji interpesonalnych stają się sami na nie odporniejsi (zauważają je w stosunku do siebie), a nawet stosują te techniki w stosunku do firmy, która ich w tym względzie kształciła. Tak więc, wiedza częściowo uodparnia (stara prawda).
        • 21.12.11, 14:27
          Europitek napisał .:

          [„.. "Siła uderzenia" zależy, moim zdaniem, od charakteru (treści) nowizny i aktualności (zgodności z powszechnie występującą rzeczywistością). Twórcy nowych treści kulturowych często są prekursorami, pierwszymi w ludzi, którzy uświadomili sobie istnienie jakiegoś zjawiska, opisali je w zborny sposób, nazwali. Jeśli ta nowa treść dotyczy wiedzy powszechnie dostępnej, to jej "siła rażenia" może być gigantyczna, ponieważ działa ona jak kropka nad "i" dla dużej liczby ludzi. Publiczne wyartykułowanie jakiejś treści działa jak wyzwalacz zbiorowej reakcji, ponieważ nieoczekiwanie okazuje się, ze mnóstwo ludzi miało taki sam pomysł "na końcu mózgu", lecz nie potrafiło świadomie i jasno jej sformułować. To jest takie specyficzne trafienie w już istniejące nastroje społeczne, które wyzwala prawdziwą "eksplozję akceptacji"…”]

          To jest niezwykle wartościowe i celne stwierdzenia .. To tłumaczy np. dlaczego powieść Dana Browna „Kod Leonardo da Vinci” została sprzedana w 80 milionach egzemplarzy
          [ pl.wikipedia.org/wiki/Kod_Leonarda_da_Vinci ], albo dlaczego Harry Potter był tak potrzebny aby podnieść mniemanie o sobie nastolatków.. których przeciętni mugole ustawiają w pozycji „niższego” … To tłumaczy też dlaczego tak łatwo było zmobilizować ludzi w Tunezji i Egipcie..

          Warto może rozważyć też okoliczności, dlaczego czasami zmasowane oddziaływanie .. nie przynosi rezultatów.. uderza w próżnię .. Jako przykład można podać nawoływania aby kraje spoza strefy Euro ratowały euro ~ Andrew Wader
          • 21.12.11, 20:07
            > Warto może rozważyć też okoliczności, dlaczego czasami zmasowane
            > oddziaływanie .. nie przynosi rezultatów.. uderza w próżnię .. Jako
            > przykład można podać nawoływania aby kraje spoza strefy Euro
            > ratowały euro

            W tym konkretnym przypadku.
            Ludzie żyją "lokalnie" i do tego mają odpowiednią wiedzę i aparat poznawczy. Jeśli takiego człowieka raptem postawisz przed problemem "nielokalnym", to będzie miał od wielki kłopot z podjęciem wyważonej decyzji. Gdyby kwestia ratowania euro była poprzedzona długotrałą kampanią informacyjną wszystko wyglądałoby pewnie inaczej, ponieważ ludzie mieliby szansę "przeliczyć" koszty i zyski różnych wariantów rozwoju sytuacji. Takiej kampanii jednak nie ma kiedy zrobić, gdyż kryzys jest "tu i teraz" i decyzje trzeba podjąć względnie szybko. Co najwyżej można zrobić krótką kampanijkę propagandowo-reklamową poruszającą parę najprostszych aspektów sytuacji.
            Ludzie stawiani w obliczu wymuszenia podjęcia jakiejś konkretnej decyzji, często przyjmują "postawę obronną", czyli dążą do zachowania stanu dotychczasowego. Jest to bezpieczniejsze niż pakowanie się w nieznaną sytuację o nieprzewidywalnych (dla nich) konsekwencjach, zwłaszcza w przypadku braku dostatecznej wiedzy. Ten kryzys pokazuje, że społeczeństwom brak rzetelnej wiedzy o zależnościach występujących w makroskali. W dużej mierze jest to rezultat zaniechań polityków zarządzających środkami umożliwiającymi "oświecenie" społeczeństwa, ale również daleko posuniętej "tajemniczości" działań gospodarczych. Gospodarka robi dużo, żeby odciąć szarych ludków od wielu istotnych informacji o realnych zdarzeniach stojących za ogólnymi wskaźnikami i propagandowymi frazesami.

            Zapewne nie raz słyszałeś i czytałeś wystąpienia różnych polskich "biznesoidów" marudzących o makabrycznych przeszkodach w prowadzeniu interesów, nieopłacalności produkcji i ogólnej konieczności zaciskania pasa (oszczędności gdzie się da!). I oczywiscie o wynikającej z tego konieczności pomocy ze strony państwa "w tych trudnych czasach". Tymczasem gotówkowe oszczędności (na kontach bankowych) polskich firm wynoszą 183 mld złotych, czyli 2/3 całorocznych przychodów budżetu. To są pieniądze leżące "martwym bykiem". Polskie banki już od paru lat (od początku obecnego kryzysu) narzekają, że przedsiębiorstwa nie chcą brać kredytów. Tymczasem zadłużenie gospodarstw domowych przekroczyło już dawno wartość całorocznych przychodów budżetu, a przeterminowane należności (ludzików) są już większe niż "dziura budżetowa" i stale rosną. Nie wspominam tu już o zadłużeniu państwa.
            Krótko mówiąc masz sytuację, w której zadłużony biedak ma "ratować" bogatego rentiera, bo temu się przyśniło, że ma kłopoty (śpi na paczkach pieniędzy o nierównej wysokości). I tak jest nie tylko w Polsce - w USA rezerwy wielkich firm to 2 bln $ w gotówce.
            Powyższe dane możesz znaleźć w dzisiejszej "GW" (na pierwszej stronie) w tekście "Kasa w skarpecie". Do tej pory tego typu teksty można było spotkać w tej gazecie na stronach gospodarczych pod koniec numeru - umieszczenie tego na pierwszej stronie to decyzja polityczna.

            Jeśli zaś chodzi o ogólny mechanizm masowj akceptacji mowych idei, to ma on swoje podłoże w bioinformatycznych własnościach naszego mózgu i sposobu zorganizowania w nim informacji. Stąd właśnie bierze sie to, że posiadanie pomysłu "na końcu mózgu" wymaga wyzwalacza, by przerodziło się w jawnie (świadomie) sformułowaną ideę. Ale to już zupełnie inny temat - na inną okazję.
            • 21.12.11, 20:40
              europitek napisał:

              > Jeśli zaś chodzi o ogólny mechanizm masowj akceptacji mowych idei, to ma on swo
              > je podłoże w bioinformatycznych własnościach naszego mózgu i sposobu zorganizow
              > ania w nim informacji. Stąd właśnie bierze sie to, że posiadanie pomysłu "na ko
              > ńcu mózgu" wymaga wyzwalacza, by przerodziło się w jawnie (świadomie) sformułow
              > aną ideę. Ale to już zupełnie inny temat - na inną okazję.

              Ten wyzwalacz to bodziec zewnetrzny wzbudzajacy ciekawosc (atrakcyjnosc) zycia
              zalezny od kondycji psychicznej ktora warunkuje w tym przypadku zdrowa swiadomosc
              emocjonalna.Nowy sposob podejscia do rozwiazania danego problemu wymaga wiec aktywnej,
              zdrowej psychiki dla ktorej bodziec ten jest mobilizujacy a nie zniechecajacy.
              Samo informowanie nie wystarczy jezeli wielu nie bedzie chciala te informacje spozytkowac.
              Z reszta jak ktos chce to sie dowie czego chce.Problem jest raczej w tym aby tego chcial,
              a wiec w kondycji psychicznej.


              • 21.12.11, 22:14
                > Ten wyzwalacz to bodziec zewnetrzny wzbudzajacy ciekawosc (atrakcyjnosc)
                > zycia zalezny od kondycji psychicznej ktora warunkuje w tym przypadku zdrowa
                > swiadomosc emocjonalna.

                Nie oto chodzi. Rzecz w kwestiach "technicznych" natury informatycznej. Przetwarzanie informacji odbywa się na najniższym poziomie - sprzętowym. Operacje, które tam się dokonują są autonomiczne w stosunku do naszych interpretacji wysokopoziomowych (językowych). Obrazowo to ujmując, tam coś się "liczy", a my tylko możemy uchwycić wynik i próbować go zinterpretować w kategoriach wysokiego poziomu, co jest niezbędne dla sprawnej komunikacji sekwencyjnej. Jedni interpretują sprawniej od innych i jeśli odpowiednio przekażą taka interpretację, może się okazać, że zostają natychmiast zrozumieni przez ludzi, których jedyną "wadą" była trudność w równie sprawnym zinterpretowaniu określonego własnego stanu wewnętrznego (konkretnej reprezentacji mentalnej).
                Wiem, że to brzmi dziwnie, ale myślenie kategoriami informatycznymi jest bardzo "pokręcone".
                • 21.12.11, 23:56
                  europitek napisał:

                  > Nie oto chodzi.

                  Zaraz,zaraz,ja tego jeszcze nie skonczylem.:)
                  To byl opis "mikroskopowy" tego pocesu i teraz bede probowal go Tobie przetlumaczyc
                  na jezyk procesu "makroskopowego" czyli musze przejsc od jednostki do mas ludzkich,
                  tlumow czy spolecznosci.(No coz,zaraziles mnie ta demografia.:))
                  Tak jak Ty uzywasz do opisu tych procesow myslenia kategoriami informatycznymi ja bede
                  myslal kategoriami psychoanalizy opierajac sie o moj model swiadomosci seksualnej.
                  Skorzystam oczywiscie ze slynnej heurystycznej zasady Poppera i bede budowal moj model
                  w oparciu o poprzednie przypuszczenia ktore mialy podstawowa wartosc poznawcza zawierajaca
                  fundamentalna informacje empiryczna ze libido seksualne rzadzi zachowaniem sie czlowieka.

                  W poprzednich postach napisalem :

                  " A zatem wiezi spoleczne aby byly pozytywne musza wynikac z emocjonalnosci przedmiotowej,
                  a nie podmiotowej bo tworzy sie emocjonalnosc sekciarska."

                  Wyjasnialem ten problem na przykladzie religii gdzie bog jest tym podmiotem.A nawet
                  podalem jako ciekawostke przyklad zwiazku mysliwych gdzie zwierze jest podmiotem.
                  Teraz przechodzac do ruchow spolecznych mamy to samo jako ze relacje z ktorymi mamy
                  do czynienia to realacje spoleczne czy tez wiezi spoleczne.
                  Jezeli mamy do czynienia z korporacja prowadzaca dzialalnosc gospodarcza to emocjonalnosc
                  grupy jest przedmiotowa (zysk) i wszystko jest w porzadku.
                  Jezlei zas mamy do czynienia z przywodctwem religijnym czy zwiazkowym emocjonalnosc
                  skupia sie na osobie przywodcy i tego typu realcja jest destrukcyjna.
                  Potencjal emocjonalny swiadomosci ludzkiej ma jednak rowniez ciemna energie.W przypadku
                  realcji spolecznych ta ciemna strona jest chec posiadania przywodcy (wodza).
                  Mozna to roznie tlumaczyc,nie tylko poprzez uwarunkowania natury seksualnej potrzeby i jej
                  zaspokojenia poprzez wspolzycie,ktore w tym przypadku opiera sie o przywodce w celu
                  wyciszenia leku egzystencjalnego i leku o przyszlosc materialna i duchowa ale rowniez
                  poprzez uwarunkowania ewolucyjne.
                  W sytuacji braku przywodcy rozwija sie niepokoj seksualny i poszukiwany jest on coraz
                  intensywniej najpierw lokalne.Tworza sie lokalne osrodki ogniskowania seksualnsoci na
                  swych przywodcach (Stocznie w Gdansku i Szczecinie Kopalnia Wujek...) nad ktorymi
                  kontrole leku seksulanegho przejmuje cos na ksztalt Trojcy Swietej (Papiez,Walesa,Reagan).
                  To byl przyklad z naszego podworka.
                  Potencjal niepokoju rosnie.Narasta zniecierpliwienie oczekiwaniem i osiaga w koncu punkt
                  krytyczny,gdzie nawet zwykla klotnia w sklepie moze wywolac zamieszki.
                  To to ten sam proces spoleczny ktory Ty opisujesz jezykiem informatyki a ja psychoanalizy.





                  • 22.12.11, 00:39
                    > To to ten sam proces spoleczny ktory Ty opisujesz jezykiem informatyki
                    > a ja psychoanalizy.

                    Niezależnie od tego czy i któy opis jest dobry, bo nie o to tu teraz chodzi, mamy przykład, że są zjawiska, które można opisywać na różnych płaszczyznach, różnych poziomach ogólności, przy użyciu różnego aparatu pojęciowego. A więc, można "poszaleć"... i o to właśnie chodzi.
                    Wbrew pozorom w takiej sytuacji nie musimy mieć do czynienia z antagonistycznymi koncepcjami. Można by pokusić się w tym miejscu na taką informatyczną analogię: ten sam program zapisany w językach różnych poziomów może wydawać się obłędną plątaniną mnemoników lub klarownym zapisem słownym (językowym). Zawsze jednak warto wiedzieć, gdzie i w jaki sposób można dokonać przejścia pomiędzy tymi poziomami, bo w przeciwnym razie tworzy sie nam "czarna skrzynka" (coś wkładasz na wejśćiu, coś wyjmujesz na wyjściu, ale nie wiesz co się działo w środku).
                    • 22.12.11, 13:31
                      europitek napisał:

                      > Można by pokusić się w tym miejscu na taką informatyczną analogię:
                      > ten sam program zapisany w językach różnych poziomów może wydawać się obłędna
                      >plątaniną mnemoników lub klarownym zapisem słownym (językowym).

                      Nie wiem jak innym ale mnie osobiscie moj zapis wydaje sie znacznie klarowniejszy,
                      i to nie tylko ze jest zapisem slownym ale przede wszystkim dlatego ze opiera sie
                      o empiryczne zasady dzialania ludzkiej swiadomosci ktore nie moga byc nawet symulowane
                      poprzez procesy algorytmiczne.Jezyk informatyczny musi z koniecznoci traktowac swiadomosc
                      jako czarna skrzynke a zatem rozwaza zjawiska demograficzne na plasczyznie statystycznej.
                      Odpowiednikiem tego problemu w fizyce moze byc porownanie opisu zjawisk zachodzacych
                      wsrod duzej liczby obiektow przez termodynamike kwantowa i klasyczna.



                      • 22.12.11, 14:53
                        > Jezyk informatyczny musi z koniecznoci traktowac swiadomosc
                        > jako czarna skrzynke

                        Jestem przeciwnego zdania - nie musi. Co więcej, jestem zdania, że daje on jedyną szansę pokazania przejścia od fizykalnych procesów zachodzących na poziomie "sprzętowym" do poziomu intepretowanego (symbolicznego). Bez użycia podejścia informatycznego prawdopodobnie nie uda się dobrze opisać przejścia od poziomu neurobiologii do poziomu psychologii.
                        Można tu podać analogię do zwykłego kompa. Wiedza elektroniczna plus "wiedza interfejsowa" nic Ci nie powiedzą jakie realne procesy zachodzą pomiędzy nimi, jeśli nie masz dodatkowej wiedzy informatycznej. nie będziesz wiedział, jak to się dzieje, że te zmiany namagnesowań i ładunków elektrycznych przekształcają się w słowa wyświetlane na ekranie.
                        • 22.12.11, 15:20
                          europitek napisał:

                          > > Jezyk informatyczny musi z koniecznoci traktowac swiadomosc
                          > > jako czarna skrzynke
                          >
                          > Jestem przeciwnego zdania - nie musi. Co więcej, jestem zdania, że daje on jedy
                          > ną szansę pokazania przejścia od fizykalnych procesów zachodzących na poziomie
                          > "sprzętowym" do poziomu intepretowanego (symbolicznego). Bez użycia podejścia i
                          > nformatycznego prawdopodobnie nie uda się dobrze opisać przejścia od poziomu ne
                          > urobiologii do poziomu psychologii.

                          No wlasnie ja o tym samym mowie.Podejscie informatyczne musi sie oprzec o baze
                          fenomenologiczna (poziom "sprzetowy").
                          Przejscie od neurobiologii do psychologii spolecznej moze opisywac podejscie informatyczne,
                          ale podejscie to nie wytlumaczy zachowan jednostki.
                          Swiadomosc spoleczna moze byc opisywana poprzez informatyke ale nie swiadomosc jednostki.
                          Dla podejscia informatycznego swiadomsoc jednostki jest czarna skrzynka bo lezy ponizej
                          poziomu "sprzetowego".



                          • 22.12.11, 15:49
                            > Dla podejscia informatycznego swiadomsoc jednostki jest czarna skrzynka bo lezy
                            > ponizej poziomu "sprzetowego".

                            Poniżej tego poziomu nie ma już nic. Dokładnie nic.

                            > Swiadomosc spoleczna moze byc opisywana poprzez informatyke ale nie swiadomosc
                            > jednostki.

                            No właśnie nie. Możesz w kategoriach informatycznych opisać mechanizm działania świadomości i innych procesów myślowych, ale jest to poziom opisu, który raczej nie interesuje się znaczeniami pojęć i ich etykiet (nazw) tylko ich strukturą (procesów też). Opis psychoanalityczny działa "odwrotnie" - jego istotą są znaczenia, a nie struktury.
                            Jeśli chcesz opisać rzeczywiśty mechanizm działania świadomości to musisz odwołać się do strukturalnych aspektów pojęć i procesów, a nie tylko znaczeń. Znaczenia bez "przypisań" do konkretnych "zdarzeń" strukturalnych nic nie robią. Tylko są i tyle (w dodatku są puste).
                            Ujmując to inaczej, opis psychoanalityczny (jak inne wysokopoziomowe) jest interpretacją struktur informacyjnych zawartych w mózgu.
                            • 22.12.11, 16:34
                              europitek napisał:

                              > > Dla podejscia informatycznego swiadomsoc jednostki jest czarna skrzynka b
                              > o lezy
                              > > ponizej poziomu "sprzetowego".
                              >
                              > Poniżej tego poziomu nie ma już nic. Dokładnie nic.

                              Nie ma juz nic dla informatyki,gdyz od tego poziomu ona wlasnie zaczyna.

                              > > Swiadomosc spoleczna moze byc opisywana poprzez informatyke ale nie swiad
                              > omosc
                              > > jednostki.
                              >
                              > No właśnie nie. Możesz w kategoriach informatycznych opisać mechanizm działania
                              > świadomości i innych procesów myślowych, ale jest to poziom opisu, który racze
                              > j nie interesuje się znaczeniami pojęć i ich etykiet (nazw) tylko ich strukturą
                              > (procesów też). Opis psychoanalityczny działa "odwrotnie" - jego istotą są zna
                              > czenia, a nie struktury.

                              Informatyka opisujac mechanizm dzialania swiadomosci zaczyna wiec na poziomie
                              "sprzetowym " czyli dla niej podstawowym propagujac nastepnie informacje
                              algorytmicznie wyzej.Zaklada wiec milczaco ze ta informacja nie ulega deformacji
                              wyniklej z jej wlasnosci poczatkowej jaka posiadala na poziomie podstawowym.
                              Nie kazda jednak informacja na poziomie podstawowym musi pozostac niezmienna
                              w przypadku braku zajscia zdarzenia gdyz te same informacje wychodzace z tego
                              poziomu moga sie zachowywac roznie w zaleznosci od ich stopnia nieoznaczonosci
                              w stanie poczatkowym.
                              Psychoanaliza tez tego nie wie ale jej podejscie ma wieksza swobode i pozwala
                              tym samym informacjom zachowywac sie inaczej obserwujac ich juz znacznie dalej
                              w obszarze wspoldzialania.

                              > Ujmując to inaczej, opis psychoanalityczny (jak inne wysokopoziomowe) jest inte
                              > rpretacją struktur informacyjnych zawartych w mózgu.

                              No i wlasnie o to chodzi,bo innego nie ma.Informatyka deformuje informacje pomijajac
                              jej poczatkowa nieoznaczonosc.

    • 23.12.11, 16:37
      W cytowanej już przeze mnie wypowiedzi – dostępnej pod .:
      forum.gazeta.pl/forum/w,32,130702865,131720746,Re_Kto_uderzyl_najbardziej_przenikliwie_.html P.T. "europitek" wypowiedział ową ważna regułę…" że czasami popracuje intensywnie ktoś, kto trafnie sformułuje to co wszyscy maja już na "końcu języka (mózgu)"..

      Nadal jestem pod wrażeniem tej celnej uwagi..

      Ta wypowiedź z kolei kojarzy mi się z licznymi wypowiedziami P.T."wladek.6" na temat użyteczności dla wielu ludzi ( większości ?) wiary i religii chrześcijańskiej..

      Ten proces "trafienia w to co cała rzesze miały - w czasach Hanocri .. - na końcu mózgu" - w sposób niezwykle interesujący opisuje Christoph Markschies w artykule pt.: "Moc sekty" .. zaczerpniętym przez tygodnik "Forum" z tygodnika "Der Spiegel"… To jest wielka szkoda, że witryna tygodnika "Forum".. jest taka marna.. Tego artykułu tam nie ma. Trzebaby było kupic świąteczny nr tego tygodnika aby ten artykuł przeczytać..

      Przytoczę tu jednak mały fragment.:

      [ - dziennikarz - " Pruski teolog Adolf von Harnack wzliczył czynniki, które przyczyniły się do rozpowszechnienia się chrześcijaństwa. Jego zdaniem były to "imperium, język światowy(greka), sieć komunikacyjna, kultura, tendencje monoteistyczne oraz powszechna tęsknota za Zbawicielem". Czy zgadza się pan z jego diagnozą?

      - Christoph Markschies – " To oczywiście wyłącznie przesłanki natury zewnętrznej. W innym miejscu Harnack pisze, że religię tę charakteryzowały kontrasty: z jednej strony surowa etyka, z drugiej - niewiarygodna wręcz wspaniałomyślność. Ważnymi elementami były także kara za grzechy oraz asceza, a także głęboko ludzka triada: żal za grzechy, pokuta i odpuszczenie…"]

      Hm.. to stwierdzenie jest zapewne ważne i celne w sensie zjawiska opisanego przez "europite'ka" .. owego trafienia w to co siedziało ( siedzi ? ) w ludziach na "końcu języka - mózgu".

      Musze jednak się przyznać, że osobiście nie rozumie ( tak jak się to głupawo mówi – ... "do końca") .:

      1. dlaczego tęsknota za Zbawicielem.. Nigdy nie umiałem pojąć na czym ma
      polegać "zbawienie"..
      2. tendencje monoteistyczne – hm.. przecież { hierarchia bóstw .. poiteistycznych.. może z
      jakimś "szefem" na górze jest bardziej zbieżna z istotą przyrody ..} jest lepszym modelem..
      ideologicznym ..
      3. dlaczego ma pociągać …."surowa etyka"..
      4. na czym polega "niewiarygodna wręcz wspaniałomyślność"?
      5. dlaczego ma pociągać.. "kara za grzechy"…
      6. komu i po co jest potrzebna asceza .. [ wiem co pisał na ten temat "dość zachęcająco" :- )
      Schopenhauer ]
      7. ładnie to tak, najpierw grzeszyć.. a potem liczyć na odpuszczenie [ przy czym na czym
      polegała pokuta bankowców za obrabowanie miliardów ludzi :- ) ]

      No nic.. Tym nie mniej "europitek" ma rację.. to widać trafia w to co ludzie { mają na końcu mózgu } ~ Andrew Wader
      • 23.12.11, 18:35
        Spróbuję po swojemu wyjaśnić dwa pierwsze punkty w Twojej listy.

        > 1. dlaczego tęsknota za Zbawicielem.. Nigdy nie umiałem pojąć na czym ma
        > polegać "zbawienie"..

        Zbawienie to w gruncie rzeczy obietnica wiecznego życia, nieśmiertelności. Dlaczego taka perspektywa nie miałaby być pociągająca dla ludzi żyjących średnio po 30 lat?

        > 2. tendencje monoteistyczne – hm.. przecież { hierarchia bóstw ..
        > poiteistycznych.. może z jakimś "szefem" na górze jest bardziej
        > zbieżna z istotą przyrody ..} jest lepszym modelem..
        > ideologicznym ..

        Potraktuj religię nie jako zbiór wymysłów wziętych z sufitu, lecz jako odbicie ówczesnego stanu wiedzy o świecie, a wiec i ludzkiej świadomości. Potraktuj religię, a raczej jej część ogólnoteoretyczną (teologię) jako formę filozofii, czyli zbiór najogólniejszych koncepcji o istocie rzeczywistości, jakie były dostępne jej (tej filozofii) twórcom.
        Teraz zobaczysz, że politeizm to reziltat postrzegania rzeczywistosći jako mieszaniny odrębnych aspektów swiata. Wzrost wiedzy o świecie powoduje zmianę tego sposobu jego postrzegania. Mieszaninę odrębnych zjawisk zastępuję całościowy, zjednoczony obraz rzeczywistości. "Pokawałkowany" świat staje się jednością, do "zarządzania" którą bardziej pasuje jeden "bóg" niż całe ich stado.
        Powstawanie obrazu świata jako jednej całosci to przyczyna pojawienie się i sukcesu monoteizmów.
      • 25.12.11, 17:35
        andrew.wader napisał:

        " że czasami popracuje intensywnie ktoś, kto trafnie sformułuje to co wszyscy maja już na "końcu języka (mózgu)"..

        To nie do konca w ten sposob.Procesy spoleczne sa bardziej zlozone.Zwykle w takich przypadkach wiecej jest wazne kto to wypowiada niz co wypowiada.
        To jest wlasnie ta emocjonalna relacja osobowa,czyli potrzeba posiadania przywodcy.
        Taki czlowiek nabiera swej wiarygodnosci poprzez krytyke tych co sa uwazani za odpowiedzialni
        za zly stan rzeczy.Jego osobowosc musi byc wlasciwa,czyli zgodna z duchem czasu.
        Nabiera wtedy charyzmy i nie wazne jest co mowi tylko to ze on to mowi.
        Wowczas rozwija sie ciekawy mechanizm spoleczny.Ludzie nie bedacy przekonani o slusznosci
        tych jego racji potwierdzja je publicznie gdyz boja sie izolacji spolecznej.Z czasem wydaje im
        sie ze to rzeczywsiscie oni tez tak uwazali.

        > Musze jednak się przyznać, że osobiście nie rozumie ( tak jak się to głupaw
        > o mówi – ... "do końca") .:

        Odpowiedz na te pytania z wyjatkiem moze wlasnie tych dwoch pierwszych na ktore juz
        odpowiedzial Europitek jest mozliwa tylko w jezyku wiary bo jej wlasnie dotyczy.
        Nie wydaje sie wiec wlasciwym aby na nie odpowiadac i rozwijac ten problem na tym forum.
        • 25.12.11, 19:55
          wladek.6 napisał:
          > Zwykle w takich przypadkach wiecej jest wazne kto to wypowiada niz co wypowiada.

          Taki mechanizm rzeczywiscie ma miejsce, ale dotyczy trochę innej kategorii zjawisk. Akceptacja poglądów na zasadzie "wnioskowania z autorytetu" z reguły odbywa się znacznie wolniej jako proces żywiołowy (samorzutny). Mnie chodziło o zjawiska "eksplozji akceptacji", w które nie są zaangażowane hierarchie społeczne - tak zrozumiełem intencje pytania Wadera. W takich "eksplozjach" prekursor nie musi być żadnym autorytetem - najczęściej dopiero staje się nim dopiero jako wyraziciel intencji ogółu.

          wladek.6 napisał:
          > Odpowiedz na te pytania z wyjatkiem moze wlasnie tych dwoch pierwszych
          > na ktore juz odpowiedzial Europitek jest mozliwa tylko w jezyku wiary bo jej
          > wlasnie dotyczy.

          Napisałem tylko o punktach 1-2, ponieważ tu sprawa jest najprotsza, najbardziej jednoznaczna. W przypadku kolejnych z listy Wadera też można szukać wyjaśnień "naukowospołecznych", a nie tylko czysto religijnych. Pozostałe punkty, może za wyjątkiem 6 (asceza) można zinterpretować jako elementy pewnej filozofii społecznej, pewnego sposobu organizacji społecznej. "Surowa etyka" oraz "kara za grzechy" i płynące z nich ograniczenia i dolegliwości są amortyzowane przez "wspaniałomyślność". Dzięki temu pierwsze z nich mogą pozwolić na narzucanie jednostkom rygosystycznych nakazów i zakazów, ale sposób ich egzekwowania staje się elastyczny dzięki "wspaniałomyślności", która pozwala regulować ostrosć reakcji społecznej na "występki". Dzięki temu dana społeczność nie jest ciągle rozsadzana przez konflikty "na śmierć i życie", którym początek mogłyby dawać nawet drobne wykroczenia.
          Tego typu koncepcja powinna, moim zdaniem, dobrze sprawdzać się w małych społecznościach, gdzie wszyscy zależą od siebie wzajemnie - są skazani na współpracę, by przeżyć, ponieważ każdy członek społeczności jest przydatny do określonych zadań i trudno zastępowalny. My działanie tego systemu znamy z wielkich populacji czasów nam wspólczesnych, w których sprawdza sie on mizernie, bo nie dla nich został wymyślony.
          • 26.12.11, 14:42
            europitek napisał:

            > W takich "eksplozjach" prekursor nie
            > musi być żadnym autorytetem - najczęściej dopiero staje się nim dopiero jako wy
            > raziciel intencji ogółu.

            Tak,tylko ze te intencje ogolu nie biora sie z powietrza lecz sa reprezentowane przez jakas
            grupe ktorej ktos przewodzi.Byc moze sam proces jest pewna eskalacja przekazu informacji
            ale jest dosc malo prawdopodobne aby te informacje byly na tyle skorelowane aby mogly sie
            same propagowac w jednym okreslonym kierunku.Ktos musi to korygowac,jakies zrodlo
            informacji,niekoniecznie osoba na poczatku (Radio Wolna Europa).

            > Pozostałe punkty, może za
            > wyjątkiem 6 (asceza) można zinterpretować jako elementy pewnej filozofii społe
            > cznej, pewnego sposobu organizacji społecznej.

            Owszem,mozna, tylko jakiej filozofii spolecznej? Ateistycznej? I tutaj wlasnie widze problem.
            Z reszta filozofia ateistystyczna ktora stosujesz nie tylko ze jest bezsilna wobec niektorych
            punktow ale nawet jej interpretacja w przypadku tych co do ktorych wydaje sie ze moze
            byc uzyta jest bledna.Bledna z jakiego punktu widzenia? Obiektywnego.A coz to za dziwny
            punkt widzenia? To rowniez punkt ateistyczny tylko mikro nie makroskopowy.
            Mikro czyli z punktu widzenia jednostki ludzkiej i jej swiadomosci a nie z punktu widzenia
            jednostki "usrednionej" po grupie (fizyka kwantowa i klasyczna).
            My chyba mowimy o tym samym tylko wlasnie z tych dwoch punktow widzenia i dlatego czasami
            nasze wnioski sa bardzo podobne a czasami mniej a moze i nawet moga byc rozne.
            Ja uwazam ze jesli mowimy o emocjach czlowieka trzeba raczej trzymac sie jednostki
            i uwzgledniac jej oddzialywanie z otoczeniem niz patrzec na grupe jako usredniona jednostke
            i dopiero wtedy uwzgleniac oddzialywanie.
            Wroce do tego z mojego punktu widzenia czyli "kwantowego" zwiazanego z jednostka ludzka
            pozniej,teraz musze wyjsc.:)
            • 26.12.11, 17:20
              W numerze Świątecznym Polityki opublikowano wywiad przeprowadzony przez red. " Joannę Podgórską z prof. Jozefem Babiakiem pt.: " Święta nasze nieświęte" .. m.inn o ".. coraz płytszej wierze Polaków " ..

              Argumenty że owa wiara .. sprowadza się już dla olbrzymiej większości rodaków jedynie do kilku rytuałów.. i chęci podtrzymywania tradycji obrzędowej (.. ślub najpiękniej wygląda w kościele) – są przekonywujące…

              Wcale nie powinno to nikogo cieszyć… gdyż powstaje pytanie co wchodzi w miejsce .. owej "wcześniej głębszej wiary Polaków"..

              W Magazynie Świątecznym Gazety Wyborczej wydrukowano z kolei niezbyt rozwlekły artykuł pt." Kto się boi złego ucznia". Jest to fragment z książki Dubravki Ugresic pt.: "Nadchodząca rewolucja – Niewidzialny Komitet"

              Tam z kolei ogólna ocena kondycji ludzi współczesnych jest chyba przesadna.. Fragment tego artykułu jest następujący .:

              [ "… poty świat nadal będzie się obsuwać ku swemu początkowi. Bo zapanowali na nim żli uczniowie. Na takich głosujemy, takich słuchamy i tylko takich na okrągło oglądamy.

              Źli uczniowie przejęli państwa, polityczne fora i media, .. Źli uczniowie nadają kolory naszemu mentalnemu pejzażowi, Źli uczniowie są nauczycielami w naszych szkołach. Źli uczniowie są naszymi medialnymi idolami; Źli uczniowie piszą książki, które połykamy, Źli uczniowie ustanawiaj a systemy wartości, które uznajemy za nasze; Źli uczniowie kształtują nas wedle swoich standardów. Źli uczniowie nas zatrudniają, Źli uczniowie wyznaczają wysokość naszych dniówek, Źli uczniowie są naszymi szefami.
              U boku złych uczniów stajemy się repetentami. Dlatego przebudźmy się wreszcie. Przerwijmy ten spektakularny kociokwik. Istnieje nadzieja, że wciąż nie jest za późno…" ]

              Cóż chcę powiedzieć … Patrząc na twarze osób ( z roku na rok coraz mniej licznych) .. obecnych na Pasterce zastanawiałem się na ile ktoś bierze na serio "procedurę transsubstancjacji"..

              Myślę sobie, że na pewno były kiedyś w przeszłości czasy kiedy rytuał mszy traktowano tak samo poważnie jak komendy członków załogi statku kosmicznego przygotowującego się do "skoku nadprzestrzennego".. (vide inna zmasowana interwencja kulturowa pt. " Star Trek"
              [ pl.wikipedia.org/wiki/Star_Trek ]

              No … ale tak !?! .. kogo to jest wina .. że owa "procedura transsubstancjacji".. nie jest obecnie traktowana na poważnie.. ( i chyba przestała działać ???) Myślę sobie, że jest to wina tych którym nie chce się pracowicie tłumaczyć i modyfikować przesłania .. tak aby takie niekonsekwencje jakie w sposób niestrudzony próbuje wyjaśniać "euro pitek".. [ np. między surową etyką a wspaniałomyślnością ] były .. uzgodnione i wyjaśnione.. tak aby się to trzymało .. było koherentne..

              Jeśli podwaliny popularnej ideologii przestają oddziaływać na przeciętnych ludzi… to nie jest to wina tych ludzi.. lecz tych którzy będąc powołani.. po to aby "trzymać pod parą".. sensowne wytłumaczenie wszystkiego .. są bardzo daleko od tego aby to potrafili .. aby im się chciało … wywoływać .. "eksplozje akceptacji".. ~ Andrew Wader

              • 27.12.11, 00:46
                andrew.wader napisał:

                > Źli uczniowie przejęli państwa, polityczne fora i media,

                Tak wlasnie dziala demokracja.
                Przypominam,zly uczen ma taki sam jeden glos jak jego najmadrzejszy nauczyciel.
                Bill Gates ma taki sam jeden glos jak niezbyt rozgarniety gosciu zyjacy na zasilkach.
                Gdy dochodzi do wyborow,to kazdy glosuje na swojego,czyli podobnego sobie czlowieka i stad ludzie z wyboru to w wiekszosci bardzo przecietni ludzie.
                To samo dotyczy aktorow i wszelkiego rodzaju artystow.
                Kazdy sie uwaza za znawce sztuki i ma swoich ulubionych aktorow,ktorzy maja tak przecietne wyksztalcenie jak ci co ich lubia.
                Na jakiej fali wyplynal Kononowicz?
                Na fali glupoty ludzkiej.
                A juz tragedia dopadla Wschodnia Europe,gdzie wszyscy co kumaci urzadzaja sie na zachodzie,a lokalni nieudacznicy zapisuja sie do PO i rzadza krajem.
                Grzesio lato krecil lody z Krecina i wlos mu z glowy nie spadnie,bo .... oceniaja go tacy sami ludzie jakim on jest.

                I teraz dla odmiany jak dzialaja Chiny ,gdzie nie ma demokracji i jest kara smierci?
                W krotkim okresie czasu z kraju trzeciego swiata stali sie krajem o podobnym standardzie zycia jak Polska i to bez przynaleznosci do NATO i EU.
                Jak do tego doszli?
                Wszyscy dobrze wiedza,dzieki dyktaturze technokratow.Tam wladza jest w rekach elit umyslowych i stad taki szybki rozwoj ekonomiczny i umyslowy.

                A jak wygladaja uczniowe z Chin w porownaniu z europejskimi?

                en.wikipedia.org/wiki/Programme_for_International_Student_Assessment
                Okazuje sie ,ze elity wspolczesnego swiata mieszkaja w Shanghaiu.

                No to co EU wymysla zeby ich zdyskredytowac?
                EU zmusza Chiny do zaprowadzenia demokracji i zniesienia kary smierci i wtedy tam zapanuje taki sam syf jak w Europie.



          • 27.12.11, 01:05
            europitek napisał:

            >"Surowa etyka" oraz "kara za grz
            > echy" i płynące z nich ograniczenia i dolegliwości są amortyzowane przez "wspan
            > iałomyślność". Dzięki temu pierwsze z nich mogą pozwolić na narzucanie jednostk
            > om rygosystycznych nakazów i zakazów, ale sposób ich egzekwowania staje się ela
            > styczny dzięki "wspaniałomyślności", która pozwala regulować ostrosć reakcji sp
            > ołecznej na "występki". Dzięki temu dana społeczność nie jest ciągle rozsadzana
            > przez konflikty "na śmierć i życie", którym początek mogłyby dawać nawet drobn
            > e wykroczenia.

            Tak,bardzo dobre jest to wyjasnienie.

            > Tego typu koncepcja powinna, moim zdaniem, dobrze sprawdzać się w małych społec
            > znościach, gdzie wszyscy zależą od siebie wzajemnie - są skazani na współpracę,
            > by przeżyć, ponieważ każdy członek społeczności jest przydatny do określonych
            > zadań i trudno zastępowalny. My działanie tego systemu znamy z wielkich populac
            > ji czasów nam wspólczesnych, w których sprawdza sie on mizernie, bo nie dla nic
            > h został wymyślony.

            Tez tak uwazam.
            Chcialem tutaj cos dodac,ale zauwazylem ze to mnie do tego samego prowadzi.
            Ja ciagle schodze do jednostki,ale jak ja wlacze do grupy to tak samo uwazam ja Ty.
            Musze to moze jeszcze przemyslec.Nie wiem,ale cos mi tutaj nie gra.
            Czlowiek wierzacy po popelnieniu grzechu nie powinien myslec o tym co grupa na to powie,
            lecz chyba co powie bog?Jak ja bym byl wierzacym to bym nie zwazal na grupe skoro mam
            "znajomego" boga.:)
            • 27.12.11, 07:39
              > Czlowiek wierzacy po popelnieniu grzechu nie powinien myslec o tym co grupa na
              > to powie, lecz chyba co powie bog?Jak ja bym byl wierzacym to bym nie zwazal
              > na grupe skoro mam "znajomego" boga.:)

              Zbyt dosłownie bierzesz tę "znajomość". Człowiek jest od małego dziecka uczony religii, poprawiany w jej rozumieniu, kontrolowany przez starszych wiernych itp. Tego nie robi jego "znajomy" tylko członkowie danej społeczności.
              Bóg nie wzywa każdego na audiencję i nie wręcza mu "księgi dogmatów" z komentarzami. To robią inni ludzie i to oni oceniają zgodność czynów danej jednostki z "prawem boskim", któe "przypadkiem" jest społeczne pożyteczne.
              • 27.12.11, 13:57
                europitek napisał:

                > Zbyt dosłownie bierzesz tę "znajomość". Człowiek jest od małego dziecka uczony
                > religii, poprawiany w jej rozumieniu, kontrolowany przez starszych wiernych itp
                > . Tego nie robi jego "znajomy" tylko członkowie danej społeczności.

                Tutaj wlasnie sie roznimy w spojrzeniu na ludzka swiadomosc.Juz wczesniej napisalem
                ze czlowiek posiada swiadomosc moralna ktora jest genetycznie wkodowanym zapisem
                moralnosci obiektywnej.Ty twierdziles wtedy ze moralnosc jest tylko wyuczona.
                Andrew wtedy powiedzial ze obecnie na swiecie panuje poglad ze ta moralnosc wydaje sie
                byc wkodowana genetycznie.Ja tak uwazam dlatego ze nie wszyscy ludzie postepuja zgodnie
                z ta moralnoscia ktora ich nauczono.Nie musza postepowac lepiej ale czasami gorzej niz ich
                uczono,a to dlatego ze na bazie tej moralnosci czlowiek wchodzac w okres dojrzaly zaczyna
                myslec sam i wtedy samoswiadomosc zaczyna rozpoznawac zapisany kod i weryfikuje zasady
                wyuczone.Jezeli tak sie dzieje to czlowiek niewierzacy rozni sie od wierzacego tylko tym,
                ze drugiemu sie wydaje iz jego swiadomosc moralna pochodzi od boga i nic wiecej.
                Obaj zas unikaja zasad wyznaczanych przez spolecznosc tam gdzie ich kondycja psychiczna
                wchodzi z nimi w kolizje.A zatem czlowiek niewierzacy traktuje powaznie tylko te zasady
                kodeksu karnego ktore uwaza za sluszne czyli zgodne zjego moralnoscia.Inne,niezgodne
                probuje omijac tak bardzo na ile mu pozwala na to rzeczywistosc.
                A wiec sa ludzie ktorzy uwazaja ze zdrada malzenska jest ok i zdradzaja,ale tak aby ich
                zona nie przylapala,ci zas co mysla inaczej po przypadkowej zdradzie maja wyrzuty sumienia
                czyli martwia sie tym i postanawiaja nie robic tak wiecej bo im jest zal zony.
                Nie mowie tutaj juz o takich ktorzy uwazaja ze kradziez jest ok i robia to swiadomie,planujac
                rozne formy spekulacji i oszustwa.A zatem czlowiek niewierzacy zachowuje sie tak samo jak
                wierzacy ktory tez omija te zasady ktore nie odpowiadaja mu,tylko ze on potem dla swietego
                spokoju idzie do spowiedzi i ma probem troche moze ulatwiony.
                O co mi w tym wszystkim chodzi?Codzi mi o to ze czlowiek w "glebi swej duszy" ma gdzies
                zasady spoleczne jezeli one nie sa zgodne z jego wkodowana moralnoscia.Przeciez chyba
                nikt nie uczyl go jak krasc (pomijamy jakies marginesy) ani zdradzac.Ani tez mogl go nikt nie
                uczyc milosci do zwierzat czy jak pomagac innym a on to w zyciu robi.
                Powiesz ze gdzies tam widzial.No owszem mogl widziec,ale tez widzial i inne rzeczy.Dlaczego
                jeden z tego co widzi wybiera jedno a inny drugie?
                Dlatego rozwazajac te problemy nie mozemy porzucic jednostki ludzkiej,bo to jak zachowuje sie
                grupa nic nie mowi o czlowieku i podlega ona innym prawom.


                • 27.12.11, 16:32
                  wladek.6 napisał:

                  > Dlatego rozwazajac te problemy nie mozemy porzucic jednostki ludzkiej,bo to jak
                  > zachowuje sie
                  > grupa nic nie mowi o czlowieku i podlega ona innym prawom.

                  Czlowieku jako jednostce lecz tylko o ludziach jako spolecznosciach.
                  Dlatego demografia badajac swoje prawa nie moze przyczny zmian spolecznych
                  traktowac jako czynniki wplywajace na jednostke i jej zachowanie.
                  Podobnie religia,ksztaltuje spolecznosc ale nie jednostke.Dlatego to co napisales o
                  "surowej etyce" i "wspanialomyslnosci" (swoja droga to jakis nowy jezyk,bo ja nie znam
                  takich wyrazen,lecz podejrzewam ze oznaczaja one "katechizm" i "odpuszczenie grzechow")
                  wydaje mi sie byc prawda.Pozwala to na utrzymanie duzych zbiorowisk ludzkich w jakims
                  porzadku i jest pozytywne.W krajach o niskim poziomie cywilizacji religia duzo ma jeszcze do
                  powiedzenia stad problemy tych krajow sa inne,mniej zlozone i mniej niebezpieczne.
                  W krajch wiecej rozwinietych cywilizacyjnie jak slusznie zauwaza Andrew religia powoli
                  zamiera ("nieswiete swieta") i dlatego juz zaczynamy byc swiadkami powaznych problemow
                  spolecznych.Jezeli nie znajdziemy odpowiednika religii moze byc zle i to bardzo.
                  Czlowiek odrzucajac boga chcial sie wyzwolic z niewoli religii ale wpadl w niewole swej
                  swiadomosci ktora jako swiadomosc jednostki nie moze sie ujawniac publicznie bo jest
                  z natury destrukcyjna.Jest taka dlatego ze jest swiadomoscia seksualna a ta ma w sobie dwa
                  przeciwne popedy,poped do zycia i do smierci.Religia zacierala te ceche tworzac nowa zgodna
                  z prawami demografii i psychologii spolecznej.W sytuacji braku takiego moralnego katalizatora
                  ludzkosc moze czekac zaglada.Spoleczenstwo w ktorym dochodzi do glosu swiadomosc jednostki
                  jest zagrozone powaznie gdyz jednostka dzieki wlasnie swym namietnosciom wynikajacym
                  z wlasnosci naturalnej jej swiadomosci emocjonalnej nie jest w stanie myslec logicznie.
                  Ten brak logicznosci w dzialaniach czlowieka o charakterze spolecznym jest juz od pewnego
                  czasu zauwazany przez wielu i budzi powazny niepokoj.


                  • 27.12.11, 23:44
                    We wcześniejszym poście wladek.6 napisał:
                    > Dlatego rozwazajac te problemy nie mozemy porzucic jednostki ludzkiej,
                    > bo to jak zachowuje sie grupa nic nie mowi o czlowieku i podlega ona
                    > innym prawom.

                    Można by tu zapytać, czy te zachowania grupowe też są "genetyczbnie zakodowane". Przecież one też są wspólne ludziom różnych kultur i ras, a także nie poddają się wymysłom i pomysłom teoretyków od nauk społecznych - "wystają" spod różnych nakłądek kulturowych.

                    > Dlatego demografia badajac swoje prawa nie moze przyczny zmian spolecznych
                    > traktowac jako czynniki wplywajace na jednostke i jej zachowanie.

                    Zmiany widoczne w wielu demograficznych statystykach, to zsumowane decyzje (zachowania) poszczególnych jednostek. Przyczyny wynikające ze statystyk są również przyczynami zdarzeń jednostkowych, ale widzianymi z wyższego poziomu ogólności, a wiec i mniej szczegółowo.
                    Pojedynczy człowiek popełniający samobójstwo z powodu utraty pracy będzie w statystykach niewidoczny, ale duża grupa takich przypadków już zostanie zauważona. Czy widząc taką grupę w statystykach powiesz, że zmiany gospodarcze nie mają wpływu na jednostkowe decyzje?

                    > W krajch wiecej rozwinietych cywilizacyjnie jak slusznie zauwaza Andrew
                    > religia powoli zamiera ("nieswiete swieta") i dlatego juz zaczynamy byc
                    > swiadkami powaznych problemow spolecznych.Jezeli nie znajdziemy
                    > odpowiednika religii moze byc zle i to bardzo

                    Ja widzę to zagadnienie od odwrotnej strony. Zmiana sytuacji społecznej, jak dla mnie, skutkuje spadkiem religijności, gdyż oferowane przez nią koncepcje nie przystają do aktualnej rzeczywistości.

                    > Czlowiek odrzucajac boga chcial sie wyzwolic z niewoli religii ale wpadl
                    > w niewole swej swiadomosci ktora jako swiadomosc jednostki nie moze
                    > sie ujawniac publicznie bo jest z natury destrukcyjna.

                    Wobec tego, co z plemieniem Piraha z Amazonii, które nie ma religii i jakoś przetrwało do dzisiejszych czasów? Dlaczego ich (jak wszystkich ludzi) destrukcyjna natura nie zniszczyła ich społeczności?
                    Wytrwale propagujesz antagonizm pomiędzy jednostką a społeczeństwem - aż do przesady. Różnice interesów oczywiście istnieją, bo ludzie walczą ze sobą o te same zasoby, ale istnieje też duży obszar kooperacji wynikającej ze wspólnoty interesów.

                    > Religia zacierala te ceche tworzac nowa zgodna z prawami demografii
                    > i psychologii spolecznej.W sytuacji braku takiego moralnego katalizatora
                    > ludzkosc moze czekac zaglada.Spoleczenstwo w ktorym dochodzi do
                    > glosu swiadomosc jednostki jest zagrozone powaznie gdyz jednostka
                    > dzieki wlasnie swym namietnosciom wynikajacym z wlasnosci naturalnej
                    > jej swiadomosci emocjonalnej nie jest w stanie myslec logicznie.

                    Bezreligijni Piraha nie potrafią również dokładnie liczyć powyżej dwóch. Kiedy jednak zadomowili sie u nich antropolodzy, sami zwrócili się do nich z prośbą a naukę liczenia, żeby nie dać się oszukiwać sąsiadom w czasie wymiany handlowej. Nic z tego nie wyszło, ale to już inna historia.

                    > Ten brak logicznosci w dzialaniach czlowieka o charakterze spolecznym
                    > jest juz od pewnego czasu zauwazany przez wielu i budzi powazny niepokoj.

                    Przesadzasz, ludzie działają logicznie, ale z punktu widzenia swoich własnych interesów i na bazie posiadanej wiedzy. A tej ostatniej, zwłaszcza wypranej z wpływów czyjejś interesowności, mamy ogromny niedostatek. Zwykłym ludziom brak obiektywnej informacji o stanie rzeczywistości społecznej i prawdopodobnych konsekwencjach dzisiejszych naszych poczynań dla ich własnego dobrostanu w przyszłosci. I jak się już "wkręcą" w przyszłe klopoty, to próbują się z nich "wykręcić", ale znów brakuje im wiedzy... i tak bez końca.
                    • 28.12.11, 01:08
                      europitek napisał:

                      > Wytrwale propagujesz antagonizm pomiędzy jednostką a społeczeństwem - aż do przesady.

                      Ojejku,nie mow tak.Gotow jestem wszystko odwolac i przyznac Ci racje tylko nie
                      podejrzewaj mnie o takie brzydkie rzeczy,:)
                      • 28.12.11, 01:14
                        Się nie przejmuj, zawsze możesz złożyć wniosek o ułaskawienie.
                        • 30.12.11, 16:03
                          europitek napisał:

                          > Się nie przejmuj, zawsze możesz złożyć wniosek o ułaskawienie.

                          Wpedziles mnie w depresje swoim "policyjnym" postepowaniem.Zajelo mi troche czasu
                          aby sie z niej otrzasnac.
                          To co napisalem tutaj o czlowieku i spoleczenstwie napisalem po to aby pokazac te
                          sprzecznosc jaka pomiedzy nimi jest.Czlowiek nie moze zyc bez grupy ale z drugiej strony
                          grupa go zabija.Kiedy ten dysonans sie powieksza jednostka ma bardzo dobre warunki
                          do wejscia w depresje,wlasnie samobojcza.
                          Wyjscie z tego nie jest latwe gdyz rzecza podstawowa jest tutaj zmiana srodowiska,a to
                          nie zawsze jest takie proste.Leczenie w tym samym otoczeniu wyniszcza organizm.
                          Dysonans ten jest tez przyczyna zabicia wielu talentow naukowych na wskutek stlumienia
                          indywidualnosci.Z dugiej strony zbyt aktywna i silna idywidualnosc moze zniszczyc wiele
                          kiedy zrealizuje sie politycznie jako dyktatura.
                          Zycie jak zawsze z reszta lubi balansowac na krawiedzi kompromisu.


                          • 31.12.11, 16:55
                            Wykorzystując dyskusję, z uporem układam .. już nie skale, czy kwestionariusze, lecz raczej zarys strukturalizowanego wywiadu "psychologiczno - socjologicznego".

                            Ponieważ ma być to narządzie stosowane przez kilkuosobowy zespół, jednoznaczne, "skodyfikowane" - więc muszę zaproponowac okresloną ilość { pytań, sugestii ) - takich a nie innych - bo inacze nie zrobimy nic..

                            Jestem przy domenie VII. Zacząłem układać takie {pytania - sugestie } dla domeny "Wpływy ogólnospołeczne, kulturowe". Na razie mam tylko początek.. Przedstawiam go w P.S. - jednak już teraz - pod rozwagę zainteresowanych ..

                            Łączę pozdrowienia z okazji Sylwestra 2011/2012 ~ Andrew Wader

                            P.S.

                            VII. Wpływy ogólnospołeczne, kulturowe

                            1. W przeszłości przeżywałam/em czasami chwile szczęścia. Jest mi znane odczucie
                            wspaniałego nastroju, jakie pojawiało się po niektórych wydarzeniach życiowych.

                            2. Chyba nigdy, nawet na krótko nie byłem szczęśliwy.

                            3. Czasami przeżywałam podniosły, niemal euforyczny nastrój - po obejrzeniu filmy lub
                            uczestniczeniu w imprezie lub spotkaniu towarzyskim.

                            4. Nigdy, nic nie wywiera na mnie takiego wrażenia,
                            abym czuł się radośnie lub był w nastroju

                            5. Jest mi znany utrzymujący się długo, wspaniały stan ducha jaki wynika z dominującego
                            wokół optymizmu, nadziei, wspaniałych perspektyw.

                            6. Słyszałem o takiej takich czasach, gdy większość ludzi była pełna optymizmu,
                            nadziei, sądząc iż rysują się wspaniałe perspektywy – ale ja sam nie przeżyłem
                            takiego okresu.

                • 27.12.11, 18:41
                  > Tutaj wlasnie sie roznimy w spojrzeniu na ludzka swiadomosc.Juz wczesniej
                  > napisalem ze czlowiek posiada swiadomosc moralna ktora jest genetycznie
                  > wkodowanym zapisem moralnosci obiektywnej.Ty twierdziles wtedy ze
                  > moralnosc jest tylko wyuczona. Andrew wtedy powiedzial ze obecnie na
                  > swiecie panuje poglad ze ta moralnosc wydaje sie byc wkodowana
                  > genetycznie.

                  Różnimy, ponieważ mnie nie zadowalają spekulacje teoretyczne, których nie daje się udowodnić dostępnymi metodami. mogę tylko powtózyć, co pisałem już wielokrotnie na tym forum, że "genetyczne wkodowanie" skomplikowanego systemu zachowań (włączając w to pojęcia abstrakcyjne) nie jest realne. Rozumowanie prowadzące do wniosku o "genetycznym zaprogramowaniu" moralności opiera się na błędnym rozumieniu metafory o "genetycznym zaprogramowaniu organizmu" (używanej w biologii) jako rzeczywistego zaprogramowania w sensie istnienia genetycznie predefiniowanych programów (bez cudzysłowu) sterujących zachowaniami jednostek. Niemetaforyczne pojmowanie tej metafory klasyfikuję jako relikt myślenia kreacjonistycznego, czyli pójścia po najmniejszej linii oporu.

                  > Ja tak uwazam dlatego ze nie wszyscy ludzie postepuja zgodnie
                  > z ta moralnoscia ktora ich nauczono.

                  Podam Ci przykłąd analogiczny. Wszyscy uczymy się w szkole tej samej matematyki abstrakcyjnej, ale okazuje się, że jedni liczą lepiej (poprawniej), a inni gorzej (robią błędy). Czy to oznacza, że istnieje jakaś "genetycznie wkodowana wersja matematyki abstrakcyjnej" różna od jej wersji wykładanej w szkołach? A co ze znajomością i przestrzeganiem przepisów o ruchu drogowym?

                  > Przeciez chyba nikt nie uczyl go jak krasc (pomijamy jakies marginesy)
                  > ani zdradzac.

                  Nie doceniasz możliwości samodzielnego uczenia się i naśladownictwa. Mózg ma ogromną ilość czasu na przetwarzanie informacji ze środowiska - jej kategoryzację i wykorzytanie do wyprodukowania własnych, indywidualnych "patentów".

                  > Dlaczego jeden z tego co widzi wybiera jedno a inny drugie?

                  Powodów może być wiele. Różny zasób doświadczeń własnych i działanie w pozornie identycznych kontekstach to jedne z nich.

                  > Dlatego rozwazajac te problemy nie mozemy porzucic jednostki ludzkiej,
                  > bo to jak zachowuje sie grupa nic nie mowi o czlowieku i podlega ona
                  > innym prawom.

                  Ależ ja nie postuluję "porzucania jednostki", a wręcz odwrotnie. Jęsli mamy coś wkodowane, to jest to unifikacja sprzętowa członków grupy, czyli ograniczenie wspólne dla całej grupy (nawet gatunku). Czy może być silniejsze odindywidualizowanie jednostki niż identyczna struktura organiczna całej grupy?
                  • 27.12.11, 20:11
                    europitek napisał:

                    > Różnimy, ponieważ mnie nie zadowalają spekulacje teoretyczne, których nie daje
                    > się udowodnić dostępnymi metodami. mogę tylko powtózyć, co pisałem już wielokro
                    > tnie na tym forum, ...

                    Bardzo dobrze.Tak wlasnie ma byc,abysmy sie nie zgadzali czasami.Ja sie nie znam na tym i
                    Twoje argumenty mnie przekonuja moze nawet wiecej.Nie wiem co wybiore,bo nie wiem
                    kiedy i czy w ogole bede mogl samodzielnie myslec w tym temacie.On nie ma wplywu
                    na sedno rzeczy.

                    > > Ja tak uwazam dlatego ze nie wszyscy ludzie postepuja zgodnie
                    > > z ta moralnoscia ktora ich nauczono.

                    > Podam Ci przykłąd analogiczny. Wszyscy uczymy się w szkole tej samej matematyki
                    > abstrakcyjnej, ale okazuje się, że jedni liczą lepiej (poprawniej), a inni gor
                    > zej (robią błędy). Czy to oznacza, że istnieje jakaś "genetycznie wkodowana wer
                    > sja matematyki abstrakcyjnej" różna od jej wersji wykładanej w szkołach? A co z
                    > e znajomością i przestrzeganiem przepisów o ruchu drogowym?

                    To jest zly przyklad.Matematyka nie ma w sobie nic z moralnosci.

                    > > Przeciez chyba nikt nie uczyl go jak krasc (pomijamy jakies marginesy)
                    > > ani zdradzac.
                    >
                    > Nie doceniasz możliwości samodzielnego uczenia się i naśladownictwa. Mózg ma og
                    > romną ilość czasu na przetwarzanie informacji ze środowiska - jej kategoryzację
                    > i wykorzytanie do wyprodukowania własnych, indywidualnych "patentów".

                    No wlasnie o to mi chodzi.

                    > > Dlaczego jeden z tego co widzi wybiera jedno a inny drugie?
                    >
                    > Powodów może być wiele. Różny zasób doświadczeń własnych i działanie w pozornie
                    > identycznych kontekstach to jedne z nich.

                    Tak,tylko to wszystko ma estymate obciazona,wlasnie kodem.

                    > > Dlatego rozwazajac te problemy nie mozemy porzucic jednostki ludzkiej,
                    > > bo to jak zachowuje sie grupa nic nie mowi o czlowieku i podlega ona
                    > > innym prawom.
                    >
                    > Ależ ja nie postuluję "porzucania jednostki", a wręcz odwrotnie. Jęsli mamy coś
                    > wkodowane, to jest to unifikacja sprzętowa członków grupy, czyli ograniczenie
                    > wspólne dla całej grupy (nawet gatunku). Czy może być silniejsze odindywidualiz
                    > owanie jednostki niż identyczna struktura organiczna całej grupy?

                    Wszystko w porzadku,bardzo slusznie zauwazasz ze jest to "ograniczenie" ktorego nie ma
                    jednostka.O to mi wlasnie chodzi.
                    • 27.12.11, 23:58
                      > To jest zly przyklad.Matematyka nie ma w sobie nic z moralnosci.

                      Nie chodzi mi o to, że ma, ale o mechanizm.

                      >> Powodów może być wiele. Różny zasób doświadczeń własnych i działanie
                      >> w pozornie identycznych kontekstach to jedne z nich.
                      >
                      > Tak,tylko to wszystko ma estymate obciazona,wlasnie kodem.

                      Jakim kodem?

                      > Wszystko w porzadku,bardzo slusznie zauwazasz ze jest to "ograniczenie"
                      > ktorego nie ma jednostka.O to mi wlasnie chodzi

                      Ale przecież każda jednostka też ma to "wkodowane", więc jest przez nie "organiczona". Nie ma "wkodowania grupowego" bez "wkodowań indywidualnych".
                      • 28.12.11, 01:01
                        europitek napisał:

                        > > To jest zly przyklad.Matematyka nie ma w sobie nic z moralnosci.
                        >
                        > Nie chodzi mi o to, że ma, ale o mechanizm.

                        Mechanizm tez jest inny a tabliczka mnozenia to nie to samo co katechizm.

                        > >> Powodów może być wiele. Różny zasób doświadczeń własnych i działanie
                        > >> w pozornie identycznych kontekstach to jedne z nich.
                        > >
                        > > Tak,tylko to wszystko ma estymate obciazona,wlasnie kodem.
                        >
                        > Jakim kodem?

                        No tym o ktorym tutaj mowilsmy.Kodem moralnosci obiektywnej.

                        > > Wszystko w porzadku,bardzo slusznie zauwazasz ze jest to "ograniczenie"
                        > > ktorego nie ma jednostka.O to mi wlasnie chodzi
                        >
                        > Ale przecież każda jednostka też ma to "wkodowane", więc jest przez nie "organi
                        > czona". Nie ma "wkodowania grupowego" bez "wkodowań indywidualnych".

                        Ja to zle zrozumialem.Nie zgadzam sie z tym co tam napisales,ze jednostka ma unifkacje
                        cech grupy.

    • 24.12.11, 13:29
      W artykule pt.:

      "Bez domu żyje się 30 lat krócej"

      dostępnym pod.:
      wyborcza.pl/1,75476,10856085,Bez_domu_zyje_sie_30_lat_krocej.html

      czytamy we wstępie .:

      [ " W Wielkiej Brytanii przeciętny bezdomny żyje 47 lat podczas gdy inni - 77. Kobiety i dzieci dotknięte bezdomnością są w najtrudniejszej sytuacji - wynika z raportu badaczy z Uniwersytetu Sheffield

      Naukowcy opisali w raporcie nie tylko te osoby, które śpią na ulicy, badaniem objęli też mieszkańców schronisk i dziennych świetlic.

      Z opublikowanego raportu wynika, że bezdomna osoba jest dziewięć razy bardziej skłonna niż przeciętna do popełnienia samobójstwa. Jedna trzecia wszystkich zgonów w tej grupie - to skutek nadużywania narkotyków lub alkoholu. Średnia długość życia bezdomnej kobiety jest niższa niż mężczyzny - wynosi 43 lata. Bezdomny człowiek jest też trzy razy bardziej od innych narażony na bycie ofiarą wypadku w ruchu drogowym…"}

      Jest to więc ważny przyczynek, to dyskutowanych w tym wątku czynników ryzyka samobójstw..

      Bezdomność ogniskuje wiele omówionych w dyskusji czynników toksycznych..

      Hm.. pisanie .. o bezdomności jako niezwykle negatywny faktorze egzystencjonalnym jest niejako na temat .. w Wigilię Świąt ~ Andrew Wader


      • 25.12.11, 13:27
        andrew.wader napisał:

        > Naukowcy opisali w raporcie nie tylko te osoby, które śpią na ulicy, badaniem o
        > bjęli też mieszkańców schronisk i dziennych świetlic.
        .....
        > Hm.. pisanie .. o bezdomności jako niezwykle negatywny faktorze egzystencjo
        > nalnym jest niejako na temat .. w Wigilię Świąt

        Z naukowego punktu widzenia bezdomnosc w sensie egzystencjalnym to nie tylko ci co
        mieszkaja na ulicy i w schroniskach ale przede wszystkim ci ktorym brakuje ogniska rodzinnego.
        Naleza do nich miliony ludzi nie znajdujacych zrozumienia swych potrzeb poprzez swych
        partnerow zyciowych i wspoldomownikow jak i tysiace dzieci i mlodziezy maltretownaych
        fizycznie i psychicznie przez swoich rodzicow.
        Czlowiek ktory nie ma mozliwosci znalezienia miejsca w ktorym moglby realizowac swoja
        samotnosc poprzez powrot do siebie jest nieszczesliwy i wczesniej czy pozniej ulega
        depresji.


    • 30.12.11, 14:35

      Wydaje się, że w dyskusji nad uwarunkowaniami kondycji psychicznej pominęliśmy jeszcze jeden czynnik, który należy chyba jednak do bardzo ważnych. Chodzi mi mianowicie o „mniemanie o sobie”, „autoportret”, satysfakcja z własnych dokonań.

      Jest znane , że w przebiegu depresji, a zwłaszcza wobec takich dramatycznych wydarzeń jak próba samobójstwa owo mniemanie o sobie jest marne. Zapewne dochodzi czasami do kompletnego załamania się pozytywnego widzenia samego siebie..

      Próbując wzbudzić dyskusję na ten temat powiem tu coś kontrowersyjnego ..

      Otóż przyjrzyjmy się na chwilę kontrowersyjnemu sposobowi ocenianie dokonań wybranej grupy osób a mianowicie tzw. naukowców. Jeszcze nie wszyscy wiedzą, ale bardzo szybko rozpowszechnia się ( oczywiście za sprawą Amerykanów .. hi .. nie wiem czy Chińczyków też - > ich partnerów – w wielu już sprawach) ocenianie ludzi przez tak zwany współczynnik Hirscha
      www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed?term=Hirsch%20JE%20An%20index%20to%20quantify
      Pełny tekst pracy jest dostępny pod
      www.ncbi.nlm.nih.gov/pmc/articles/PMC1283832/?tool=pubmed

      Co do naukowców sprawa jest już „po ptokach” - jak by powiedział Kutz Każdy tzw. naukowiec.. jeśli coś gdzieś zgłasza , albo o coś się stara .. to pytają go ..”A jaka jest Pana liczba H ? „

      W największym skrócie { liczba H .. to ilość publikacji danego naukowca, które były cytowane przynajmniej tyle razy ile wynosi dla danej osobo owa liczba H }

      Definicja jest więc „nowoczesna „ , rekurencyjna .

      No dobrze życie naukowców .. zwłaszcza tych opłacanych w marginalnej walucie jest ciężkie..

      Ale przyszło mi na myśl, że można by obmyślić analogiczną miarę osiągnięć życiowych, każdego człowieka .. przez coś takiego jak współczynnik Hirscha.

      Być może ktoś Państwa ma jakiś pomysł dotyczący sposobu mierzenia posiadanej satysfakcji .. z swoich własnych działań życiowych .. ~ Andrew Wader



      • 30.12.11, 23:31
        andrew.wader napisał:

        > W największym skrócie { liczba H .. to ilość publikacji danego naukowca, któr
        > e były cytowane przynajmniej tyle razy ile wynosi dla danej osobo owa liczba H

        Wydaje mi sie ze ta liczna rzeczywsicie dobrze okresla "sprawnosc" naukowca.
        Amerykanie maja dobrych naukowcow.Jorge Hirsch ktory jest prawdziwym amerykanskim
        fizykiem bo urodzonym w Argentynie i tam wyksztalconym mial zapewne okazje osobiscie
        zweryfikowac te liczbe.

        > Ale przyszło mi na myśl, że można by obmyślić analogiczną miarę osiągnięć życi
        > owych, każdego człowieka .. przez coś takiego jak współczynnik Hirscha.

        Z zyciem jest troche trudniej bo zycie to nie zabawa w nauke,szczegolnie wspolczesna.
        Wszytko zalezy oczywiscie od wrodzonej kondycji psychicznej.Sa ludzie ktorych najmniejsze
        bledy czy porazki zniechecaja do dalszych prob powaznie a sa i tacy co probuja do konca.
        Ale ogolnie mozna by powiedziec podazajac za tym Hirschem ze sukces zyciowy jest wtedy
        kiedy zmodyfikowana liczba Hirscha ktora jest liczba niezamierzonych sukcesow jest rowna
        conjamniej liczbie zaplanowanych porazek.
        Krotko mowiac kiedy czlowiek ma wiecej szczescia niz rozumu.




        • 06.01.12, 15:32
          Wladek.6, teraz .. już obecny – wraz ze mną na "oślej ławce" ..
          napisał ciekawa uwagę dotyczącą kondycji psychicznej współczesnego społeczeństwa. Jest ona dostępna pod.:

          forum.gazeta.pl/forum/w,396,132128633,132129060,Re_Ad_Chleb_oplaca_sie_wyrzucac_8211_wyzwan.html

          W ten sposób .. przez przypadek wyłonił się nam nowy "test na kondycję psychiczną...". Test jest oparty o sprawdzenie inklinacji do zamykania ust, pod pretekstem wymogów formalnych... Chyba nie da się więc powiedzieć tutaj nad nowym zjawisku jakim jest "freeganizm" ~ Andrew Wader
          • 09.01.12, 00:41
            andrew.wader napisał:

            > W ten sposób .. przez przypadek wyłonił się nam nowy "test na kondycję psy
            > chiczną..."
            . Test jest oparty o sprawdzenie inklinacji do zamykania ust, p
            > od pretekstem wymogów formalnych... Chyba nie da się więc powiedzieć tutaj nad
            > nowym zjawisku jakim jest "freeganizm"

            Ja juz jestem przyzwyczajony do takiego traktowania w zyciu gdyz zawsze mam zwykle inne
            zdanie niz wiekszosc czy tez sczczegolnie "elita",bo ta to dziala na mnie jak przyslowiowa
            plachta na byka.Jednak dzieki mojemu libido ktorego natura mi nie poskapila jak niektorym,
            moge szybko powracac do stanu rownowagi duchowej, gdyz nie ma dla mnie nic bardziej
            zajmujacego moje mysli jak kobiety.
            Nie jestem w tym spojrzeniu tak znowu odosobniony bo mam wielu przyjaciol w tym miedzy
            innymi

            www.telegraph.co.uk/science/stephen-hawking/8993228/Stephen-Hawking-Women-are-a-complete-mystery.html






    • 02.01.12, 12:00
      W poście dostępnym pod.:

      forum.gazeta.pl/forum/w,32,130702865,131966723,Re_Moc_sekty_strukturalizowany_wywiad_socjol.html
      napisałem .:

      [„.. Wykorzystując dyskusję, z uporem układam .. już nie skale, czy kwestionariusze, lecz raczej zarys strukturalizowanego wywiadu "psychologiczno - socjologicznego".

      Ponieważ ma być to narządzie stosowane przez kilkuosobowy zespół, jednoznaczne, "skodyfikowane" - więc muszę zaproponować określoną ilość { pytań, sugestii ) - takich a nie innych - bo inaczej nie zrobimy nic..

      Jestem przy domenie VII. Zacząłem układać takie {pytania - sugestie } dla domeny "Wpływy ogólnospołeczne, kulturowe". Na razie mam tylko początek.. Przedstawiam go w P.S. - jednak już teraz - pod rozwagę zainteresowanych ….”]

      Kontynuując w/w „akcję” .. przedstawianie konkretnych propozycji dotyczących strukturalizowanego wywiadu kładę pod rozwagę dzisiaj „item’y” dla domeny

      VIII. Cielesność, zmysłowość, libido

      1. Akceptuję w pełni swoje ciało
      2. Będąc kobietą – ubieram się tak aby wyglądać seksownie (będąc mężczyzną przyznaję,
      iż zwracam uwagę na zmysłowość ubioru, wyglądu kobiet)
      3. Życie erotyczne, seks zawsze był dla mnie ważny
      4. Akceptuję zmysłowość, dostrzeganie seksualność w sobie i innych osobach, a nawet
      w postaciach literackich, bohaterach filmów.
      5. Lubię czytać artykuły dotyczące seksu oraz oglądać filmy erotyczne
      6. Nie biorę do siebie rozmaitych zastrzeżeń - wygłaszanych wobec zmysłowości i seksu,
      pochodzących ze sfery religijnej, obyczajowej, moralnej, etycznej
      7. Życie erotyczne traktuję jako nagrodę z wysiłek i trud ponoszony w życiu codziennym.
      8. Sądzę, że moja zmysłowość jest większa niż przeciętnie.
      9. Będąc kobietą – ubieram się i zachowuję tak, aby – w sposób dyskretny i elegancki
      wzbudzać u mężczyzn pożądanie. Nie ubieram się dla koleżanek. Będąc mężczyzną wiele
      czynię aby mieć – potencjalnie - większa szansę u kobiet.
      10. Bardzo często posługuję się wyobrażeniami dotyczącymi sfery cielesności i zmysłowości

      Licząc na krytyczne komentarze ~ Andrew Wader

      • 09.01.12, 01:19
        andrew.wader napisał:

        > Kontynuując w/w „akcję” .. przedstawianie konkretnych propozycji d
        > otyczących strukturalizowanego wywiadu kładę pod rozwagę dzisiaj „item&#
        > 8217;y” dla domeny
        >
        > VIII. Cielesność, zmysłowość, libido
        >
        > 1. Akceptuję w pełni swoje ciało
        > 2. Będąc kobietą – ubieram się.........

        Ja nie wiem,ale ja nie robilbym takich wywiadow.Ludzie tego typu sa bardzo osamotnieni
        i oni seks widza inaczej.Raczej w kategoriach przyjazni lub co najwyzej milosci.
        Jezeli ja uwazam ze swiadomsoc seksualna o ktorej tyle napisalem jest najwazniejsza
        to nie oznacza,ze ktos dla ktorego ona taka jest, zachowuje sie w sposob zewnetrznie
        wyzywajacy czy jakis rozwiazly.Nie!!!Ta swiadomosc jest podstawa uczuc wyzszych a te pytania
        sprawdzaja jakby fizyczna kondycje seksualna i to zdrowego czlowieka.
        Ten co ma depresje i to samobojcza jest bardzo daleki od tego.Dlatego nalezy unikac slowa
        "seks" bo ono wytwarza w pacjencie zdenerwowanie a w naszym przypadku dosc duzy lek.
        W ogole ten wywiad powinien sie ograniczyc do rozmowy w trakcie ktorej pacjent moze
        sie podzielic swoimi problemami i mozemy dowiedziec sie czy ma jakiegos przyjaciela
        z ktorym moze o wszytskim pogadac i byc moze jest to ktos kogo kocha lub kochal
        kiedys a dzis go juz nie ma itd. ...No sex.
        • 09.01.12, 18:47
          wladek.6 napisał:

          >No sex.

          Seksualnej reakcji pacjenta nie sprawdzimy poprzez suche pytania wywiadu,ale
          konkretne dzialanie.Np.mozna po krotkiej ogolnej rozmowie wstepnej ktora jest
          odprezeniem ze stresu powstalego na skutek wejscia do gabinetu,odtworzyc video
          z muzyka sentymantalna o dosc mocnych jednoznacznych skojarzeniach erotycznych.
          Np.

          www.youtube.com/watch?v=9u_YY5MOzA4

          i potem prowadzic rozmowe dalej obserwujac zmiany.
          Trzeba by wiec przygotowac na nia sie pod wzgledem tematycznym wynikajacym z pierwszej
          rozmowy.


          • 15.01.12, 19:02

            W niedawnym poście dostępnym pod .: forum.gazeta.pl/forum/w,32,130702865,132131895,Pierwsze_doswiadczenia_z_prob_nad_strukturalizowan.html pisałem o wnioskach z stosowania opracowanego przez nas strukturalizowanego wywiadu przeznaczonego dla oceny stanu psychicznego osoby cechującej się złą kondycją psychiczną .. Pisałem tam o teorii "przebrania miarki – przez ostatnia kroplę".

            Wladek6. wyraził przekonanie, że zapewne jest trudno pytać o intensywność lansowanej przez niego "seksualności świadomości".

            Owszem, czasami .. aż głupio wypytywać o sprawy z zakresu tego obszaru. Problem zilustruję to następującą epikryzą dotyczącą jednej z pacjentek..

            [ ".. Epikryza XX

            G.F. Pacjentka 52 letnia, dotychczas nie chorująca, przewlekle nie leczona, ujawniająca jednak od około roku narastające zaburzenia depresyjne, przynajmniej częściowo wynikające z trudnej sytuacji osobistej (spirala kredytowa, brak wsparcia w domu).. wypiła w celach samobójczych ok. 150 ml metanolu…. Konsultujący psychiatra rozpoznał epizod depresyjny i z uwagi na aktualny stan psychiczny, utrzymywanie się myśli i tendencji suicydalnych wskazał na konieczność dalszego leczenia w warunkach stacjonarnego oddziału psychiatrycznego. Fragment konsultacji psychiatrycznej.: [ „Nastrój znacznie obniżony, ahedonia, apatia, zobojętnienie, rezygnacja. Nadal ma myśli i tendencje samobójcze, płaczliwa, zagubiona, nie widzi sensu życia, nie ma planów na „odbudowę życia”. Ma silne poczucie winy, obniżoną samoocenę…”]

            B. Ciąg niekorzystnych wydarzeń. 1. Wydaje się, że wpierw ukształtowanie mało odpornej osobowości, 2. Niekorzystna relacja z partnerem, 3. Brak możliwości omawiania swoich osobistych problemów z partnerem. 4. Spirala zadłużenia o czym „nie wie mąż pacjentki”. 5. Wg. relacji pacjentki – „wybrałam takie rozwiązanie bo czuję się jak w potrzasku. 6. Wg. psychiatry m. inn. .: .. ahedonia, apatia, rezygnacja, zagubiona, nie widzi sensu życia, nie ma planów na „odbudowę życia”..."]

            Cóż chcę jednak dzisiaj powiedzieć.. Otóż jeśli się przyjrzeć… wynikom kilku takich analiz.. to uderza nagminne występowanie.. niemożności porozumienia się z partnerem ..

            Wydaje się przy tym, że ów brak porozumienia się z partnerem, z reguły wynika z chęci narzucania swojej wizji tego jaki ów partner powinien być..

            Co prawda Max Scheler zdefiniował trafnie fenomen miłości

            [" Miłość jest jednoczesnym, zachodzącym z naprzeciwka ruchem powodującym, że osoby noszące pewne wartości zaczynają je sobie lepiej uświadamiać, dostrzegać, cenić, tak iż powoduje to przyrost tych walorów…"]

            Wychodzi nam jednak na to, że brak jest w kulturze Europejczyków rozpowszechnionego, uznawanego modelu relacji partnerskiej .. który jakoś ustawiał dylematy wyłączności, wierności, zdrady, poszanowania woli partnera.. Seksualność świadomości wchodziłaby w grę w parze partnerskiej dopiero później.. ~ Andrew Wader

            • 15.01.12, 23:58
              andrew.wader napisał:

              > Wydaje się przy tym, że ów brak porozumienia się z partnerem, z reguły wynika
              >z chęci narzucania swojej wizji tego jaki ów partner powinien być..


              W jednym z moich poprzednich postow napisalem :

              " Wydaje mi sie ze ja bym to potrafil zrobic.Do tego nie potrzeba zadnych testow.
              Wystarczy byc z ta osoba sam na sam i chciec jej pomoc.Zakochac sie w niej,tak
              aby to wyczula i wtedy wroci jej sens zycia.Poprostu rozmawiac z nia a nie przepytywac."

              Tyle ze tak mozna pomoc jednej osobie a jak prowadzic terapie?
              Nie kazdy sie do tego nadaje.To musi byc czlowiek wzbudzajacy zaufanie,lubiacy
              ludzi cierpiacych i osamotnionych.Ludzi zagubionych,o niskim poczuciu wartosci a
              jednoczesnie wielkiej ambicji.Ludzi ktorzy stacili wiare w czlowieka i nie widza tez wartosci
              pozytywnych w sobie.Maja poczucie winy,choc to nie oni sa winni.
              Trzeba wiec przez chwile zyc ich zyciem.Taka terapia to olbrzymi wysilek dla terapeuty.
              Mowilem tez juz o srodowisku.Zwykle ludzie maja dosc rzeczywstosci ich otaczajacej.
              Trzeba wiec moze tez rozmawiac z tymi z ktorymi oni zyja i sa zalezni.Nie zawsze jednak
              sa to ludzie na odpowiednim poziomie duchowym (wyksztalcenie nie ma tu nic do rzeczy)
              a wiec nalezy najpierw ich "zindetyfikowac".Chodzi o to czy ujawnienie przed nimi problemu
              nie zaszkodzi pacjentowi.Ciezka robota,ale jak nikt jej nie zrobi moze sie stac tragedia.



    • 06.01.12, 16:16
      Zdaję sobie sprawy ze znużenia większości uczestników forum dyskusyjnego "Nauka" tematem.: "Kondycja psychiczna ludzi w Polsce i na świecie".

      Dlatego jedynie dla "odpornych i wytrwałych" zamieściłem pod.:
      learning.orangespace.pl/fragm-METODY.doc
      zestawienie item' ów strukturalizowanego wywiadu - mającego na celu oszacować kondycję psychiczną osób które są bliskie aktów desperacji. Jest to – jak na chwilę obecną - zestawienie uznane przez nas jako "końcowe" – czyli nadające się już do podjęcia prób sprawdzania użyteczności tego strukturalizowanego wywiadu - w praktyce.

      Nawiasem mówiąc owe "sprawdzanie w praktyce" już rozpoczęliśmy. Z pierwszych prób wynika, że - mimo iż wspomniane - ale niedoceniane było przez nas zjawisko, które określiłbym jako { teorię 'ostatniej kropli', która "przebiera miarę" }

      Otóż zazwyczaj przeróżne niekorzystne wydarzenia .. z zakresu psychopatologii rodziców, negatywnych wydarzeń w dzieciństwie, złych – dramatycznych wydarzeń w życiu dorosłym, nieudanej relacji z partnerem, itp. – w końcu jakieś kolejne wydarzenie – jak się okazuje – czasami {samo w sobie – wydawałoby się nieistotne } jest kroplą która "przebiera miarkę – i staje się odpowiednikiem "naciśnięcia spustu".. odpalającego ..początek katastrofy..

      Jeśli ktoś z szanownych dyskutantów zaglądnie do pliku learning.orangespace.pl/fragm-METODY.doc i zechce wyrazić swoje uwagi .. to "spełni dobry uczynek " : - ) ~ Andrew Wader

      • 26.06.12, 14:16
        Ostatnie wydarzenia społeczne skłaniają aby opracowany schemat strukturalizowanego wywiadu użytecznego wobec osób odratowanych po próbie samobólczej (albo bliskich popełnienia samobólstwa) uzupełnic w zakresie I.(iii) Specyficzne objawy ( vide learning.orangespace.pl/fragm-METODY.doc - fragment przytoczony w P.S. ) - uzupełnić o item

        8. przejmujące wyrzuty sumienia ..

        Oczywiście nasuwa się w tym momencie problem poznawczy czym są wyrzuty sumienia od strony neurobiologicznej i kognitywnej (..hm..psychologicznej..)
        ~ Andrew Wader



        P.S. Fragment Ustrukturalizowanego wywiadu

        I. Samopoczucie, objawy, choroby i leczenie przed hospitalizacją ( przed wydarzeniem)

        (i) Badany pacjent przejawiał zachowania autodestrukcyjne.:

        1. myśli, plany, podejmowanie prób samobójczych
        2. dokonywał samookaleczeń
        3. przejawiał zachowania o znacznym ryzyku doznania szkód fizycznych
        4. przyjmowała "twarde" narkotyki
        5. nadużywał lub był uzależniony od alkoholu

        (ii) inne zaburzenia zachowania

        1. zespół napadowych wybuchów emocjonalnych,
        2.zachowania buntownicze i prowokacyjne,
        3.zaburzenie obyczajowego, niewłaściwego prowadzenia się


        (iii) specyficzne objawy.:

        5. poczucie bezradności, wyczerpania
        6. poczucie braku nadziei
        7. nieznośne cierpienie psychiczne

    • 27.12.14, 18:55
      Wczoraj na Canal+ nadano sławny już (jako że otrzymał wiele nagród międzynarodowych gremiów) … film pt.: Ida.

      Wcześniej wiele czytałem o tym filmie. Przeczytałem, gdzieś, że jest to film o ..złej, ogólnej kondycji współczesnych nam ludzi..

      No cóż jak wiadomo .. jest to także między innymi film „rozliczeniowy” (narodowo-samokrytyczny). Główne wydarzenie opowiedziane w treści tego filmu polega na tym, iż ktoś z Polaków zamordował - w czasie okupacji pewna rodzinę żydowską.

      Jestem „za” umiejętnością szczerego mówienia o swojej przeszłości.. Tym nie mniej ponownie chcę zauważyć.. że jakoś nie słyszę aby analogiczne filmy były produkowane w takich krajach jak Norwegia, Holandia, Węgry, Francja, Słowacja, Chorwacja, (..i wiele innych) .. które w trakcie II Wojny Światowej kolaborowały na ogromna skalę z hitlerowcami, i wydały .. na pewną śmierć na mocy dekretów.. kolaboranckich rządów „wszystkich swoich Żydów” . Ponadto takich „prywatnych morderstw”, jakie zobrazowano w filmie Ida w krajach tych było znacznie więcej. Świadczą o tym niektóre utwory literackie.. Czytajcie dodatek do „Gazety Wyborczej” – „Ale historia”.

      To dobrze, że mamy odwagę i ..hm.. jakieś powody aby tworzyć takie filmy jak „Ida”.

      Moim zdaniem należałoby jednak - jakoś zadbać aby ..w/w kraje – też coś o sobie opowiedziały .. Może należy wywołać je do tablicy ! .. między innymi po to aby .. między innymi młodzi Izraelici .. którzy nadal z obrzydzeniem odwiedzają Polskę .. zwiedzili pewne miejsca w Niemczech (jednak ..vide.. "Jede der Seiner") , Chorwacji, Słowacji i Norwegi (etc)..

      Mój wpis byłby …. oczywiście nienaukowy .. Na zakończenie pragnę jednak zwrócić uwagę na pewną udokumentowaną obiektywnie … zagadkę socjologiczna..

      Otóż z witryny worldjusticeproject.org/ każdy – w ciągu kilku minut może ściągnąć sobie atlas wykresów ( takich czytelnych rozet) obrazujących sytuację mentalną w 99 krajach.

      Często odwołuję się do tego obiektywnego wyniku badań w wątku :
      forum.gazeta.pl/forum/w,32,139182803,139182803,Teoria_geopolitycznej_gry_emocjonalnej.html

      Po ściągnięciu tego atlasu proszę popatrzeć na rozety dla ..Polski.. Norwegii .. i Holandii .. no i jeszcze dla porównania .. dla Niemiec… i dla USA

      Cóż daje się zauważyć ? .. Mówiąc w wielkim skrócie „prawość” (tzn. np. przestrzeganie praw człowieka) w Polsce jest tak jak np. w USA mniej więcej zgodna z średnią dla krajów „Western Europe” lub „High Incom countries” ..

      Natomiast w „bardzo kolaboranckich krajach” takich jak Norwegia i Holandia .. owa rozeta jest grubo „lepsza” aniżeli owe punkty odniesienia – czyli { „Western Europe” lub „High Income countries” }

      Co jest ? - na czym polega to zjawisko ? Chyba świadczy ono o „hiperkompensacji” i „wypieraniu danych z pamięci o swojej przeszłości”. Czyż nie tak ?

      A swoją drogą twórcy owej „Idy” .. chyba przesadzają w zobrazowaniu negatywnej jakości kondycji psychicznej ludzi (w Polsce ?).

      Jest tam też wyzwanie wobec ideologów chrześcijańskich …wyzwanie aby wyjaśnili … o co chodzi ? … dla osób mało przenikliwych.. Ida wraca do klasztoru.. ale po co ? – hm.. aby było ..” ideologically correct” ? ~ Andrew Wader

  • Powiadamiaj o nowych wpisach

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.