Dodaj do ulubionych

Oddajmy ten honor spekulantom, ktory im sie nalezy

04.02.12, 02:32
Aby byc spekulantem z sukcesem, trzeba znac lepiej dziedzine w ktorej sie spekuluje, niz przecietny wierny, i poszukiwac wyjscia poza srodowisko, otoczenie, w ktorych ta dziedzina do tej pory sie obraca. Brac pod uwage wszystkich innych znanych spekulantow i zdawac sobie sprawe, ze jest sie z nimi w bezwzglednej rywalizacji. Rasowym spekulantom wszystko to przychodzi samo z siebie, intuicyjnie.

Z natury spekulacji tylko jakis procent spekulantow ma szczytowy sukces. Walka na skuteczne spekulacje to rodzaj wojny, rzadza podobne prawa, zmienne i bardzo zalezne od okolicznosci

W slowniku jezyka polskiego slowo " spekulacja" ma nastepujaca definicje: "myslenie abstrakcyjne, dociekanie nie opierajace sie na doswiadczeniu, nie liczace sie z rzeczywistoscia, oderwane od zycia. rozumowanie jalowe, nie dajace sie sprawdzic". Ja byn usunal z tej definicji "rozumowanie jalowe", i podpisal sie pod wszystkim innym w tej definicji. W tym sensie uzywam slowa "spekulacja". Tak jak ja go uzywam, nie ma w nim pejoratywnego sensu, powodu do obrazy. Zreszta w tym co pisze staram sie zawsze tego unikac.

W prawie wielu narodow pewne formy spekulacji sa zakazane, nie sadze jednak, aby gdziekolwiek zostala zakazana spekulacja w nauce. W nauce, sadze, spekulacja jest wskazana, byle bylo dosc sceptykow ktorzy wskaza bezkrytycznym wiernym, gdzie spekulacja nie wyszla poza spekulacje, nie zostala potwierdzona empirycznie.

Rodzina Susskindow to spekulanci z krwi i kosci, z urodzenia. Zmysl spekulacyjny to potezna przewaga w walce o byt.
Edytor zaawansowany
  • bimota 04.02.12, 14:04
    A moze wystarczy miec odpowiednie zaplecze finansowe albo dogadac sie z "ziomkami"..
  • abmiros 04.02.12, 19:19
    Ludzkie sprawy tego swiata inicjowane sa przez spekulantow.

    Tak jak mozna przewidziec postepowanie poszczegolnych gatunkow zwierzat, tak mozna przewidziec postepowanie poszczegolnych gatunkow czlowieka. Spekulanci to jeden z gatunkow czlowieka.

    Przychodzi mi na mysl, ze trzeba siegnac do zycia mrowek albo pszczol po analogie z zyciem ludzi, aby to wszystko co dzieje sie z ludzmi stalo sie lepiej zrozumiale.

  • stalybywalec 04.02.12, 19:58
    abmiros napisał:

    > Ludzkie sprawy tego swiata inicjowane sa przez spekulantow.
    >
    > Tak jak mozna przewidziec postepowanie poszczegolnych gatunkow zwierzat, tak mo
    > zna przewidziec postepowanie poszczegolnych gatunkow czlowieka. Spekulanci to j
    > eden z gatunkow czlowieka.
    >
    > Przychodzi mi na mysl, ze trzeba siegnac do zycia mrowek albo pszczol po analog
    > ie z zyciem ludzi, aby to wszystko co dzieje sie z ludzmi stalo sie lepiej zroz
    > umiale.

    A cóż mają wspólnego: " ludzkie sprawy" z abstrakcyjną spekulacją naukową ? I czyżbyś znał bliżej Susskindów, iż sądzisz że oni to spekulanci intelektualni z krwi i kości, a nie zwykli rzemieślnicy ?
  • stalybywalec 04.02.12, 21:49
    Abmirosie, nie mogłem się oprzeć -- słowo spekulant bardzo żle się kojarzy. Wizjonerzy to właściwsze określenie.
  • abmiros 05.02.12, 00:41
    stalybywalec napisał:

    > Abmirosie, nie mogłem się oprzeć -- słowo spekulant bardzo żle się kojarzy.
    > Wizjonerzy to właściwsze określenie.

    Mnie sie kojarzy z czlowiekiem o szerokich horyzontach, a dzieki temu rowniez majetnym. Susskinds to rodzina ortodoksyjnych zydow. Zydzi kojarza mi sie z okresem cesarstwa rzymskiego. poczatkami chrzescijanstwa, i nie tylko, ale i z wieloma innymi odkryciami i wyprzedzaniem innych plemion ludzkich, osiagnieciami do ktorych potrzebny jest pewien zmysl, pewna charakterystyka biologiczna, ktora ja, przypadkowo zreszta, nazwalem spekulacyjna, a Ty wolisz nazywac wizjonerska. Wsrod prawnikow i wsrod lekarzy znajdziesz ich znaczny procent, wiekszy niz-proporcjonalnie do populacji moznaby oczekiwac-np. Niemcow, Rosjan czy Ukraincow.

    Zydzi mieli wielu wizjonerow religijnych. Aby najskuteczniej i najbardziej bezinteresownie myslec na temat Boga trzeba miec te cechy umyslu jakie znajdziesz wsrod takich jak rodzina Susskindow. Te cechy przydaja sie rownie aby spekulowac ...przepraszam, wizjonerowac na temat kosmosu.Ta grupa ludzi nic na to nie poradzi, nie nalezy odnosic sie do nich z wrogoscia za ich sukcesy.

    W mrowiskach czy w rojach jakie stanowia gromady ludzkie oni dzieki instynktom w ktore wyposazyla ich natura beda odgrywali role do ktorych potrzebny jest zmysl cpekulancki ... cholera, ciagle sie myle, wizjonerski.
  • stalybywalec 05.02.12, 21:13
    abmiros napisał:

    Mnie sie kojarzy z czlowiekiem o szerokich horyzontach, a dzieki temu rowniez m
    > ajetnym. Susskinds to rodzina ortodoksyjnych zydow. Zydzi kojarza mi sie z okre
    > sem cesarstwa rzymskiego. poczatkami chrzescijanstwa, i nie tylko, ale i z wiel
    > oma innymi odkryciami i wyprzedzaniem innych plemion ludzkich, osiagnieciami d
    > o ktorych potrzebny jest pewien zmysl, pewna charakterystyka biologiczna, ktora
    > ja, przypadkowo zreszta, nazwalem spekulacyjna, a Ty wolisz nazywac wizjonersk
    > a. Wsrod prawnikow i wsrod lekarzy znajdziesz ich znaczny procent, wiekszy niz-
    > proporcjonalnie do populacji moznaby oczekiwac-np. Niemcow, Rosjan czy Ukrainco
    > w.

    To wszystko racja. Izraelici to przysłowiowy i dosłowny naród wybrany, szczególnie wyrażnie widać to w świecie nauki, poczynając od Pana Alberta, który był genialnym wizjonerem, choć kiepskim technicznie rzemieślnikiem, o czym sam zresztą mówił.
    Aktualnie moim pupilem wizjonerstwa jest kosmolog J. Magueijo. który kwestionuje całe ramy teorii względności, on to bowiem jest odkrywca pomysłu, iż prędkość światła w młodym Wszechświecie była dużo większa niż obecnie.
  • raptor.1 05.02.12, 23:13
    ze dopuscza watki szkalujace narod zydowski?
  • abmiros 06.02.12, 04:15
    Jezeli zakladamy ze wszystko zaczelo sie od big bang, to zakladamy, ze przedtem nie bylo nic. To tyle fizyka. W biologii - ewolucja jest ukierunkowana od istot o mniejszej swiadomosci do istot o wiekszej swiadomosci.

    Wylaczenie z tego ukierounkowania boga jest dowolnoscia. Ja przynajmniej nie widze do tego podstaw, jezeli ktos z Was je widzi filozoficznie i logicznie uzasadnione, powiedzcie mi, jakie one sa.

    Koncepcja Boga to koncepcja postaci na obraz i podobienstwo ludzkie, z tym, ze znacznie, znacznie bardziej wyrafinowanej. Slowo "wyrafinowany" ma w jezyku polskim kilka znaczen, uzywam je tutaj w sensie przymiotnikowym: "oznaczajacy sie subtelnoscia, wymyslnoscia"; - przewyzszajaca wszystkie ludzkie mozliwosci, ale dalej, ciagle i nieustannie to jest super-czlowiek.

    Czlowiek koncypowal boga od niepamietnych czasow na obraz i podobienstwo swoje, bo clowiek inaczej nie umie, jak tylko poruszac sie w obszarze danym mu przez jego doswiadczenia zmyslowe. Natomiast ma wiecej fantazji niz zwierzeta prostsze. Postaci bogow z kolejnych epok rozwoju ludzkosci byly co raz bardziej wyrafinowane, bo spekulacje obejmowaly co raz wiekszy zakres doswiadczen zmyslowych. Co raz bardziej wyrafinowane, bardzo rozne u roznych plemion ludzkich, aby u wszystkich w ten czy inny sposob, wczesniej czy pozniej - zalamac sie. Najlagodniejsze z tych zalaman to brak dalszego spekulowania na temat boga, najostrzejsze to ateizm, kwestionowanie istnienia bogow sugerowanych przez religie.

    Nie znaczy to, aby u ludzi wymarl duch bogotworczy. Najnowszym jego przejawem jest zasada antropiczna. Na tle sukcesow w poznawaniu swiata ktore zapoczatkowal Galileo propozycja aby eksperymentalnie weryfikowac nasze spekulacje, pojawili sie tworcy zasady antropicznej, popelniajac przy okazji "drobna" nieuwage, ze kierunek rozwoju wszystkiego we wszechswiecie jest od ukladow prostych do bardziej zlozonych, czyli boga nie moglo byc przed bing bangiem, skoro big bang zapoczatkowal kierunek ten rozwoju, ktory znamy. Co bylo? Najwiecej prawdopodobienstwa maja spekulacje, ze nic takiego co by przypominalo czlowieka, a wiec i boga.
  • petrucchio 07.02.12, 18:28
    abmiros napisał:

    > Jezeli zakladamy ze wszystko zaczelo sie od big bang, to zakladamy, ze przedtem
    > nie bylo nic. To tyle fizyka. W biologii - ewolucja jest ukierunkowana od isto
    > t o mniejszej swiadomosci do istot o wiekszej swiadomosci.

    Nie. Ewolucja nie jest w ogóle ukierunkowana, a w szczególności nie jest ukierunkowana na wzrost -- obojętnie czego: masy ciała, masy mózgu, inteligencji, świadomości itp. W wielu liniach ewolucyjnych zwierząt zdarzało się, że któraś z powyższych cech ulegała uwstecznieniu bez szkody netto dla posiadacza. Oczywiście ewolucja startowała od form najprostszych, więc średnio rzecz biorąc stopień komplikacji wzrastał w procesach ewolucyjnych. Większa komplikacja też *na ogół* (ale nie zawsze!) sprzyja dostosowaniu. Ale kierunkowość nie obowiązuje: uproszczenie jest nie tylko możliwe, ale wręcz częste.

    --
    Penguyn! Penguyn! Looming bright
    In the long Antarctic night!
  • majka_monacka 07.02.12, 20:12
    petrucchio napisał:

    > abmiros napisał:
    >
    > > Jezeli zakladamy ze wszystko zaczelo sie od big bang, to zakladamy, ze przedtem
    > > nie bylo nic. To tyle fizyka. W biologii - ewolucja jest ukierunkowana od istot
    > > o mniejszej swiadomosci do istot o wiekszej swiadomosci.
    >
    > Nie. Ewolucja nie jest w ogóle ukierunkowana, a w szczególności nie jest ukieru
    > nkowana na wzrost -- obojętnie czego: masy ciała, masy mózgu, inteligencji, świ
    > adomości itp. W wielu liniach ewolucyjnych zwierząt zdarzało się, że któraś z
    > powyższych cech ulegała uwstecznieniu bez szkody netto dla posiadacza. Oczywiści
    > e ewolucja startowała od form najprostszych, więc średnio rzecz biorąc stopień
    > komplikacji wzrastał w procesach ewolucyjnych. Większa komplikacja też *na ogół*
    > (ale nie zawsze!) sprzyja dostosowaniu. Ale kierunkowość nie obowiązuje: upro
    > szczenie jest nie tylko możliwe, ale wręcz częste.
    >
    A jednak długotrwała ewolucja umożliwia zajęcie przez ewoluujące życie wciąż nowych nisz złożoności, leżących coraz wyżej w hierarchii złożoności.

    Jeśli sztuczna inteligencja przewyższy inteligencję ludzką, to będzie to kolejny dowód ukierunkowania ewolucji ku większej złożoności, bo przecież systemy sztuczne nie mogłyby powstać bez osiągnięcia aktualnych szczytów złożoności przez ludzkie mózgi.
    Częste cofnięcia złożoności w pewnych liniach gatunkowych nie zaprzeczają tej zasadzie.
    Być może nawet cały biotop zmierza ku większej złożoności.

    Podoba mi się teza O.Wilsona, że różnorodność i złożoność jest wartością, której należy się ochrona.
  • petrucchio 07.02.12, 21:07
    majka_monacka napisała:

    > A jednak długotrwała ewolucja umożliwia zajęcie przez ewoluujące życie wciąż no
    > wych nisz złożoności, leżących coraz wyżej w hierarchii złożoności.

    Zapewne, ale nie wskutek uniwersalnego dążenia do większej złożoności. Nawet dziś, po 3,8 mld lat ewolucji, większość form życia (być może nawet większość całkowitej biomasy) stanowią prokarionty. Obiekt błądzący losowo (np. cząsteczka podlegająca ruchom Browna) oddala się od punktu startowego po czasie t na średnią odległość proporcjonalną do √t, ale jest to tylko efekt statystyczny, a nie jakaś mistyczna zasada zmuszająca cząsteczkę, żeby dążyła ku odległemu celowi.

    > Jeśli sztuczna inteligencja przewyższy inteligencję ludzką, to będzie to kolejn
    > y dowód ukierunkowania ewolucji ku większej złożoności, bo przecież systemy szt
    > uczne nie mogłyby powstać bez osiągnięcia aktualnych szczytów złożoności przez
    > ludzkie mózgi.

    Owszem, złożoność powstaje stopniowo, ale to jest właściwie truizm nie wymagający specjalnego dowodu.

    > Częste cofnięcia złożoności w pewnych liniach gatunkowych nie zaprzeczają tej z
    > asadzie.
    > Być może nawet cały biotop zmierza ku większej złożoności.

    Na ogół *staje się* bardziej złożony, ale czasownik "zmierza" sugeruje dążenie do celu i tego właśnie dotyczy moja obiekcja.

    > Podoba mi się teza O.Wilsona, że różnorodność i złożoność jest wartością, której
    > należy się ochrona.

    Mnie też :)

    --
    Może to wszyćko bez te atomy,
    Że waryjota... momy.
  • dum10 08.02.12, 04:21
    Teoria ewolucji okazała się błędna. Z wielu stron padają twarde, naukowe dowody na jej nieprawdziwość. Mimo to, nadal jest ona szeroko propagowana i z uporem podtrzymywana. Można odnieść wrażenie, że rozpaczliwie poszukuje się uzasadnień do z góry założonej tezy. Co więcej, głosy podważające teorię ewolucji są wyśmiewane w mediach i traktowane jako występowanie „ciemnoty” przeciw nauce. Poddawanie w wątpliwość tej teorii często wywołuje uśmiech politowania i nie jest nawet poważnie rozważane wobec rzekomo „oczywistych, naukowych dowodów” na zachodzącą ewolucję.
    Jakie byłyby skutki powszechnej wiedzy o fałszywości teorii ewolucji i braku wiary w to, że wyżej rozwinięte istoty powstały od niżej rozwiniętych? Zaczęto by na masową skalę zadawać sobie pytanie: skoro nie ewolucja, to skąd się wzięliśmy? Z jeszcze większą siłą mogłyby powrócić wymieniane wcześniej „egzystencjalne” pytania. Zintensyfikowałoby się myślenie o sensie istnienia i o rzeczach ostatecznych, być może też kwestionowanie budowanego obecnie (nie)porządku. Dlatego właśnie krytyka teorii ewolucji jest tak silnie blokowana.
  • majka_monacka 08.02.12, 10:19
    dum10 napisał:

    > Teoria ewolucji okazała się błędna. Z wielu stron padają twarde, naukowe dowody
    > na jej nieprawdziwość. Mimo to, nadal jest ona szeroko propagowana i z uporem
    > podtrzymywana....

    Postaram się najprościej, jak się da.
    Że ewolucja zachodzi, jest to fakt bezsporny, widzimy to wokół na na każdym kroku.
    Na ewolucję biologiczną składa się kilka elementów równie niezaprzeczalnych:
    1. Zmienność. Gatunki się zmieniają. Spójrzcie na nowe rasy psów. Potrafimy udowodnić, że zmienność gatunkowa może by objaśniona zmiennością genetyczną. Czy ktokolwiek ma tu jakieś wątpliwości?
    2. Selekcja. Wiadomo, że selekcja istnieje. Jedne osobniki we wrogi, środowisko przeżywają, a inne nie. Te, które przeżywają nazywamy "lepiej przystosowanymi".
    3. Rozmnażanie (powielanie). Te "lepiej przystosowane" prędzej, czy później zdominują środowisko. Nie ma innej opcji!
    4. Konsekwencje. Połączenie 1+2+3 musi prowadzić do dominacji w środowisku coraz to lepiej przystosowanych gatunków, co jest istotą ewolucji.

    Myślę, że to co wydumał Dum, to nie wątpliwości, czy ten oczywisty proces zachodzi a więc, czy ewolucja istnieje.
    Dum tak sobie pewnie duma, czy aby na pewno ten prosty proces może objaśnić wszystkie cuda przyrody, te wszystkie cudownie złożone przystosowania, te nieredukowalne wynalazki biologiczne, którymi nas tu tak hojnie raczył Sławek Noveyy.

    Tego to ja już nie wiem, bo się na tym kompletnie nie znam.
  • dum10 08.02.12, 14:48
    majka_monacka napisała:

    > Dum tak sobie pewnie duma, czy aby na pewno ten prosty proces może objaśnić wsz
    > ystkie cuda przyrody, te wszystkie cudownie złożone przystosowania, te niereduk
    > owalne wynalazki biologiczne, którymi nas tu tak hojnie raczył Sławek Noveyy.
    >
    > Tego to ja już nie wiem, bo się na tym kompletnie nie znam.

    Nie przypuszczałem,że dostanę taką odpowiedź (i to pierwszą) na mój post.
    Wyjaśniając chcę powiedzieć,ze mój nick nie pochodzi od słowa "dumać" ale od
    angielskiego slowa "doom" (czyta sie "dum") które oznacza piekło na Ziemi.
    Rzeczywiście,teoria ewolucji jest przeżytkiem i to błednym w swej istocie.To,że życie i
    w ogóle procesy zachodzące w przyrodzie przechodzą od form jednych do drugich bardziej
    zlożonych jest faktem dość oczywistym.Teoria ta jednak jest zbyt prymitywna aby mogła
    być traktowana poważnie.Jest jednak jedyną teoria "racjonalną" i dlatego w czasach
    zachłyśniecia sie ateizmem została wyniesiona na jego ołtarze.
    Jednak ta epoka chyli sie ku upadkowi,gdyż niemiłosierny racjonalizm zadaje jej śmiertelne
    ciosy.Wspólczesna fizyka zaczyna odpowiadać na pytania na które dotychczas tylko religia
    dawała jakies odpowiedzi.Nieśmiertelność staje się dzisiaj faktem wynikającym z fizyki kwantowej.
    Postulat istnienia obiektywnej inteligencji jako niezaleznego podmiotu we Wszechświecie dzięki
    któremu zbudujemy sztuczną inteligencję prowadzi nas do zasady emergencji która rujnuje
    przestarzałą teorie ewolucji.
    Nauka więc przechodzi obecnie dziwną przemianę.Porzuca starą,zbutwiałą teorie ewolucji i
    zmierza ku nowej teorii nieskończonego bytu biologicznego.
    Nowy światopogląd pozwoli nam na zbudowanie sztucznej inteligencji i w ten sposob zostanie
    zlamana podstawowa zasada ewolucji.Inteligencja ta nie musi czekać,aby tworzyć formy
    bardzo zlożone jak by chciała tego błędna teoria ewolucji.

  • petrucchio 08.02.12, 17:10
    dum10 napisał:

    > To,że życie i w ogóle procesy zachodzące w przyrodzie przechodzą od form jednych do
    > drugich bardziej zlożonych jest faktem dość oczywistym.Teoria ta jednak jest zbyt
    > prymitywna aby mogła być traktowana poważnie.

    A jaką "mniej prymitywną" teorią chciałbyś ją zastąpić?

    --
    "Dopóki nie skorzystałem z Internetu, nie wiedziałem, że na świecie jest tylu idiotów." -- Stanisław Lem
  • stefan4 12.02.12, 20:09
    majka_monacka:
    > Dum tak sobie pewnie duma

    Niczego sobie nie duma, tylko kopiuje bez podania źródła. Majka, czy Ty naprawdę nie potrafisz odróżnić osoby myślącej, z którą warto dyskutować, nawet jeśli człowiek nie zgadza się z jej zdaniem, od automatu wyszukującego słowo kluczowe i wykonującego copy-paste?

    Por. ten religijny blog, akapity 1 i 4.

    - Stefan
  • abmiros 13.02.12, 00:14
    CATHOLIC COFFEE
    Four Catholic men and a Catholic woman were having coffee.
    The first Catholic man tells his friends, "My son is a priest, when he walks into a room, everyone calls him 'Father'."
    The second Catholic man chirps, "My son is a Bishop. When he walks into a room people call him 'Your Grace'."
    The third Catholic gent says, "My son is a Cardinal. When he enters a room everyone says 'Your Eminence'."
    The fourth Catholic man then says, "My son is the Pope. When he walks into a room people call him 'Your Holiness'."
    Since the lone Catholic woman was sipping her coffee in silence, the four men give her a subtle, "Well....?"
    She proudly replies, "I have a daughter,
    Slim,
    Tall,
    38D breast,
    24" waist and
    34" hips.
    When she walks into a room, people say, "Oh My God."

  • majka_monacka 13.02.12, 00:47
    stefan4 napisał:


    > .... czy Ty naprawdę nie potrafisz odróżnić osoby myślącej, z którą warto dyskutować,
    > nawet jeśli człowiek nie zgadza się z jej zdaniem, od automatu wyszukującego
    > słowo kluczowe i wykonującego copy-paste?
    >
    > - Stefan
    Stefanie, przecież my tu dyskutujemy nie tylko z pojedynczym dumem, ale jesteśmy odpowiedzialni za wyjaśnienie oczywistych głupot przed innymi możliwymi, a szczególnie młodymi czytelnikami, którzy nie maja odwagi, by dyskutować lub choćby zadawać pytania, ale czytając te bzdury i nie widząc sprzeciwu, myślą, że nauka nie radzi sobie z z tymi problemami.
    Poczuj misję!
  • dum10 13.02.12, 03:27
    stefan4 napisał:

    >...nawet jeśli człowiek nie zgadza się z jej zdaniem, od automatu wyszukującego słowo kluczowe...

    Co innego dyskutować z tekstem,co innego ze mną a co innego ze słowem kluczowym.
    Nawet najbardziej precyzyjne zapytanie zadane wyszukiwarce internetowej może dać w
    wyniku tysiące a nawet miliony dokumentów. Konieczne staje się więc zastosowanie
    dodatkowych technik umożliwiających takie uporządkowanie dokumentów aby na początku
    znalazły się te najbardziej odpowiadające wprowadzonemu zapytaniu i tym samym
    potencjalnie najbardziej interesujące dla użytkownika. Technika taka jest zwana
    rankowaniem wyników wyszukiwania.
    Historycznie serwisy wyszukujące do rankowania wykorzystywały miary oparte na modelu
    wektorowym reprezentacji dokumentów. Zgodnie z modelem, zarówno dokumenty jak i
    zapytanie reprezentowane są jako wielowymiarowe wektory, w których każdy wymiar
    odpowiada jednemu słowu występującemu w indeksowanych dokumentach.
    Odpowiedniość danego dokumentu jest obliczana na podstawie iloczynu wektorowego
    wektorowej reprezentacji tego dokumentu i wektorowej reprezentacji zapytania. Mimo
    tego, że taka funkcja rankująca działa dobrze dla tradycyjnych zastosowań pozyskiwania
    danych, to w przypadku zastosowań w sieci Internet możliwa jest łatwa manipulacja
    umieszczając w dokumencie wszystkie możliwe słowa kluczowe.

  • kala.fior 13.02.12, 16:42
    DUM10 jest botem ! Niezwykle sprytnym, jego ostatni wpis , to tez gotowiec .

    --
    Wiedza boli, niewiedza również, ale inaczej.
  • stefan4 13.02.12, 17:51
    kala.fior:
    > DUM10 jest botem !

    Dzięki, oszczędziłeś mi szukania, którego nie uniknąłbym bez Twojego wpisu, bo jakoś nie chciało mi się wierzyć, że ostatni tekst sygnowany ,,dum10'' napisał żywy człowiek.

    Do konstruktorów programu ,,dum10'': dobra robota, chociaż nieco toporna. Przy opracowywaniu kolejnej wersji weźcie jednak pod uwagę, że ludzie piszą artykuły nieco innym językiem, niż używany na forach dyskusyjnych. Jeśli więc chcecie uzyskać złudzenie człowieczeństwa Waszego programu, powinniście trenować go na trochę innym materiale źródłowym.

    - Stefan
  • petrucchio 13.02.12, 18:24
    stefan4 napisał:

    > kala.fior:
    > > DUM10 jest botem !
    >
    > Dzięki, oszczędziłeś mi szukania, którego nie uniknąłbym bez Twojego wpisu, bo
    > jakoś nie chciało mi się wierzyć, że ostatni tekst sygnowany ,,dum10'' napisał
    > żywy człowiek.

    Czyli nie "doom", ale "dumb".


    --
    Może to wszyćko bez te atomy,
    Że waryjota... momy.
  • dum10 14.02.12, 17:03
    stefan4 napisał:

    > jakoś nie chciało mi się wierzyć, że ostatni tekst sygnowany ,,dum10'' napisał
    > żywy człowiek.

    Jestem żywym człowiekiem. Mam jednak dużą inteligencję.Większą niż moi przodkowie.Stało sie to dzięki emergencji.
    Trzeba znać jej prawa żeby zbudować sztuczną inteligencję. Rozwój wspólczesnej nauki jest opózniany przez ludzi którzy są zainteresowani tylko w czerpaniu z niej zysków. Nazywają sie oni spekulantami.
    Największym zagrożeniem dla dzisiejszej nauki jest fizyka teoretyczna.Dzieje sie tak dlatego,że cywilizacja współczesna jest zjawiskiem trwającym około 300 lat i jest czymś radykalnie różnym od poprzednich cywilizacji, które trwały około 10 000 lat i były tworzone przez przedstawicieli gatunku homo sapiens, który, wg znawców tego zagadnienia, istnieje około 100 000 lat. Przytaczam te liczby po to, żeby określić istotną dla naszych rozważań skalę czasu. Mówiąc o współczesnej cywilizacji, mówimy o zjawisku szybkim i krótkim, i to w skali historycznej, a nie geologicznej czy kosmologicznej. Cywilizacja współczesna powstała w wyniku odkryć w dziedzinie fizyki teoretycznej dokonanych przez Newtona, jemu współczesnych i bezpośrednich następców. Samo to stwierdzenie, co do prawdziwości którego nikt chyba nie ma wątpliwości, pokazuje że czynnik czysto duchowy może mieć i rzeczywiście miał kolosalny wpływ na historię ludzkości. Odkrycie metody naukowej w XVII wieku popchnęło ludzkość w tym kierunku, w którym ludzkość po dziś dzień podąża.
    Otóż trzeba sobie zdawać sprawę z tego, że odkrycia naukowe XVII wieku nie musiały być dokonane. Przeciwnie, to, że zostały dokonane, jest wynikiem zbiegu okoliczności, z których część ma charakter matematyczny, a więc umiejscowiony poza czasem i przestrzenią. Za początek nowożytnej nauki uważa się powszechnie odkrycie praw ruchu planet przez Keplera. Odkrycie to było możliwe dzięki matematycznemu przypadkowi, jakim jest tzw. ponadcałkowalność problemu Keplera: tylko dla siły malejącej jak kwadrat odległości planety od Słońca ruch planety odbywa się po nieruchomym przecięciu stożkowym. a więc jest czymś dającym się opisać środkami tej matematyki, którą dysponował Kepler. Parafrazując znane powiedzenie Einsteina, można stwierdzić, że dla Keplera (a także dla Newtona) Bóg był szczególnie łaskawy: postawił ich wobec problemu, któremu posiadane przez nich środki mogły sprostać. Ludzkość żyjąca na planecie poruszającej się wokół gwiazdy podwójnej, a takich jest przecież większość, nie ma żadnej szansy utworzenia fizyki teoretycznej. Ta szczególna łaskawość Boga, jaką jest matematyczna prostota problemu Keplera, okazała się podstawowa także w innych przełomowych dla fizyki teoretycznej momentach: dzięki niej można było w latach dwudziestych naszego wieku przekonać się o słuszności zasad mechaniki kwantowej.
    Newton i jego następcy stworzyli obraz rzeczywistości fizycznej: świat jest czasoprzestrzenią Galileusza i Newtona, w której poruszają się oddziałujące na odległość ciała materialne; ruch ich jest opisany prawami Newtona. Obraz ten uważano za prawdziwy i ostateczny do końca XIX wieku, mimo, że nawet bardzo pobieżna obserwacja zjawisk chemicznych czy biologicznych prowadzi do pytań, na które bardzo trudno odpowiedzieć w ramach tego obrazu: człowiek ma dwoje oczu, 10 palców, 32 zęby itd.; na każdym kroku widać policzalność, która nie jest wcale charakterystyczna dla fizyki Newtona. Ze współczesnego punktu widzenia trudno jest zrozumieć przekonanie o uniwersalności i ostateczności zasad Newtona. Przekonanie to jednak niewątpliwie istniało, o czym może świadczyć znane powiedzenie Lagrange'a, że Newton był nie tylko największym z uczonych, ale i najszczęśliwszym, bo można raz tylko odkryć zasady rządzące światem, a to udało się Newtonowi.

    Przekonanie o uniwersalności i ostateczności zasad Newtona, pomimo swej fałszywości, dawało uczonym XVIII i XIX wieku coś niezwykle cennego, a mianowicie jednolity i spójny ogląd rzeczywistości fizycznej. Ten jednolity i spójny ogląd był źródłem wielkości dziewiętnastowiecznej fizyki teoretycznej, którą np. Einstein dostrzega w swoich Zapiskach autobiograficznych; teorie takie, jak kinetyczna teoria gazów, hydrodynamika Naviera i Stokesa czy teoria sprężystości, to prawdziwe arcydzieła myślenia naukowego opartego na zasadach Newtona.

    Na początku XX wieku dokonano dwóch odkryć równie doniosłych, jak te których dokonał Newton: istnienia kwantu działania (Max Planck, r. 1900) oraz wyróżnionej roli prędkości światła (Albert Einstein. r. 1905). Odkrycia te zburzyły Newtonowski obraz rzeczywistości, ale na jego miejsce do dziś (r. 2002) nie powstał nowy. Współczesną (tzn. istniejącą od roku 1900!) fizykę teoretyczną cechuje niespójność postrzegania rzeczywistości. co jest sytuacją niedobrą i brzemienną w niebezpieczne dla dalszego rozwoju skutki. Ta niespójność widzenia jest powszechnie dostrzegana przez adeptów tej sztuki, jaką jest fizyka teoretyczna, a trwająca 100 lat niemożność jej usunięcia jest źródłem frustracji. Wielokrotnie podnoszono ujemne skutki, jakie dla kultury i dobrego samopoczucia ludzi miało porzucenie tradycyjnego obrazu świata, opartego na religii i astronomii Ptolemeusza. Problemowi temu poświęcona jest (wydana przez Znak) piękna książka Lewisa Porzucony obraz. Fizyk do końca XIX wieku mógł uważać, że jest w uprzywilejowanej sytuacji człowieka, który w dalszym ciągu posiada całościowy obraz rzeczywistości, może nie tak barwny jak tradycyjny, ale za to "prawdziwy". Fizyka współczesna nie daje już tego psychicznego komfortu, przeciwnie, w sposób bardzo dotkliwy odsłania ogrom naszej niewiedzy.

    Sądzę, że po tych uwagach jestem przygotowany do opisania tego, co uważam za potencjalnie bardzo groźne: scalenie widzenia świata przez fizykę teoretyczną jest życiową koniecznością, a jednocześnie jest zadaniem o bezprecedensowej skali trudności. Ma się wrażenie, że Bóg nie chce już być dalej łaskawy i postawił nas przed niezwykle trudnym wyzwaniem. Wyzwaniu temu musi sprostać społeczność, której morale już zostało nadszarpnięte przez trwający sto lat kryzys. Rozważanie wielkich wydarzeń historycznych takich jak zniknięcie greckiej matematyki, pokazuje, że wydarzenia te stanowią nie dającą się przewidzieć wypadkową twórczych wysiłków ludzi i czynników destrukcyjnych. Niestety, w XXI wieku jest możliwy scenariusz najgorszy, polegający na tym, że żyjący w globalnej wiosce fizycy będą dodawać kolejne epicykle do Modelu Standardowego, a sama idea tego, czym powinna być fizyka teoretyczna, pójdzie w zapomnienie, dokładnie tak jak poszła w zapomnienie matematyka starożytnych Greków. Scenariusz taki byłby prawdziwą katastrofą dla cywilizacji, która samo swoje istnienie zawdzięcza odkryciu przez Newtona metody naukowej, a więc takiej, dla której nauka stanowi istotną część składową tożsamości.

    Czasami można spotkać się z poglądem. że nauka jest w naszych czasach głównym czynnikiem wzrostu gospodarczego, a więc, że jej postęp będzie niejako automatycznie wymuszony przez potrzeby społeczne. Nie kwestionując tego poglądu, muszę zauważyć, że nie dotyczy on fizyki teoretycznej. Prosta obserwacja rzeczywistości pokazuje, że istotnie spontanicznemu postępowi w dziedzinie informatyki, biologii molekularnej lub fizyki materiałów nie towarzyszy podobnie spontaniczny postęp w dziedzinie fizyki teoretycznej. Postęp taki, będąc natury czysto duchowej, może brać się tylko z duchowych rezerw, a te jak gdyby się wyczerpały.

  • petrucchio 14.02.12, 20:43
    www.zwoje-scrolls.com/zwoje32/text05p.htm
  • majka_monacka 14.02.12, 21:58
    dum10 napisał:

    > stefan4 napisał:
    >
    > > jakoś nie chciało mi się wierzyć, że ostatni tekst sygnowany ,,dum10'' napisał
    > > żywy człowiek.
    >
    > Jestem żywym człowiekiem.

    To oświadczenie upoważnia mnie do próby przeanalizowania korelacji pomiędzy ludzką świadomością i postępem nauki.

    > Otóż trzeba sobie zdawać sprawę z tego, że odkrycia naukowe XVII wieku nie musiały
    > być dokonane. Przeciwnie, to, że zostały dokonane, jest wynikiem zbiegu oko
    > liczności, z których część ma charakter matematyczny, .... odkrycie praw ruchu planet
    > przez Keplera. Odkrycie to było możliwe dzięki matematycznemu
    > przypadkowi, jakim jest tzw. ponadcałkowalność problemu Keplera: tylko dla
    > siły malejącej jak kwadrat odległości planety od Słońca ruch planety odbywa się
    > po nieruchomym przecięciu stożkowym, a więc jest czymś dającym się opisać
    > środkami tej matematyki, którą dysponował Kepler. Parafrazując znane powiedzenie
    > Einsteina, można stwierdzić, że dla Keplera (a także dla Newtona) Bóg był szcze
    > gólnie łaskawy: postawił ich wobec problemu, któremu posiadane przez nich środki
    > mogły sprostać. .... Ta szczególna łaskawość Boga, jaką jest matematyczna prostota
    > problemu Keplera, okazała się podstawowa także w innych przełomowych dla fizyki
    > teoretycznej momentach: dzięki niej można było w latach dwudziestych naszego
    > wieku przekonać się o słuszności zasad mechaniki kwantowej.

    Otóż wiemy, że siły wiążące planety nie maleją dokładnie proporcjonalnie do kwadratu odległości, a planety nie poruszają się po idealnych elipsach. Jak więc Kepler mógł odkryć swoje prawa, jeśli nie posiadał wystarczających środków, żeby uwzględnić choćby efekty relatywistyczne.

    Czy rzeczywiście sformułował je dzięki jakiemuś szczęśliwemu zbiegowi okoliczności? Może przez przypadek?
    Nie. On je sformułował w swojej głowie, kojarząc dostępne środki w postaci wiedzy matematycznej i śledząc dostępne obserwacje astronomiczne.

    Rozległe obszary mózgu musiały stworzyć taki model ruchu, jaki pasował do pomiarów, wyobrażenia o geometrii ruchu i obliczeń matematycznych stąd wynikających. Model ten musiał być na tyle uproszczony, ażeby mógł zostać matematycznie potwierdzony z przybliżeniem pomiarów, jakimi wówczas dysponowano. Nowe wyobrażenie o geometrii ruchu było decydujące. Pomiary nieco odbiegające od idealnych obliczeń były uznawane za niedokładne lub błędne.
    Tak dzieje się zawsze. Nasze wyobrażenie o działaniu przyrody, nasz model wszechświata, nieustannie uzgadniany jest z pomiarami, czyli obserwacją rzeczywistości.

    > .... Ze współczesnego punktu widzenia trudno jest
    > zrozumieć przekonanie o uniwersalności i ostateczności zasad Newtona.
    >
    > Przekonanie o uniwersalności i ostateczności zasad Newtona, pomimo swej fałszywości,
    > dawało uczonym XVIII i XIX wieku coś niezwykle cennego, a mianowicie jednolity
    > i spójny ogląd rzeczywistości fizycznej.

    To przekonanie wynikało z zachłyśnięcia się "nadzwyczajną" zgodnością modelu z obserwacjami. A ta zgodność wynikała z zastosowanego przybliżenia rzeczywistości i "boskiej łaskawości", że pomiary były niezbyt dokładne.
    Dzisiejszy kryzys nauki, a szczególnie fizyki teoretycznej bierze się stąd, że rzeczywisty świat jest znacznie bardziej skomplikowany niż na nam się wydaje, niż byśmy chcieli, a może bardziej, niż jesteśmy to sobie w stanie wyobrazić.

    Nieszczęściem ludzkości jest to, że do jego poznania nie wystarczają bezpośrednie obserwacje dokonywane ludzkimi zmysłami. Opieramy się na pośrednich interpretacjach pomiarów dokonywanych przez aparaty, których efekty działania zależą od interpretacji obserwowanych zjawisk. Dostarczają one niezwykle precyzyjnych wzorców nowych zjawisk, tak niezwykłych, tak subtelnych i nieoczekiwanych, że nasze dotychczasowe zmysły stają się bezradne. Właściwie jedynym organem poznania staje się zwykła kora, a nie neurony wyspecjalizowane w swych funkcjach dzięki milionletniej ewolucji w warunkach ziemskich.

    Odkrywamy, że wszechświat w mikroskali i w skali kosmicznej nie ma wiele wspólnego ze znaną nam materią. Żadne znane modele matematyczne nie są już przydatne do jego opisu.
    Trzeba tworzyć nową matematykę i nowe pomiary. Ale wyobraźni już nie starcza na wytworzenie modelu-obrazu kosmicznych i kwantowych zjawisk.

    Potrzebne jest uogólnienie tak złożonej rzeczywistości, że asocjacje miliardów pobudzeń neuronowych, nie są w stanie jej reprezentować.
    Znacie moją receptę:
    Należy radykalnie powiększyć "dostępne środki", czyli zaprząc do wytworzenia jeszcze bardziej złożonego modelu otoczenia nowe zasoby neuronów, których może nam dostarczyć jedynie sztuczna inteligencja.

    Model standardowy jest chyba największym osiągnięciem ludzkości. Zawiera się w nim i wielki wybuch i stabilność materii, cała chemia i życie. Może naszej naturalnej inteligencji uda się dorzucić do niego jeszcze parę "epicykli", jakąś supersymetrie, kwantową grawitację, M-teorię i co tam jeszcze.
    Ale rację ma Dum, że kolejne epicykle, będą już fantazją bez pokrycia. Być może nowa wizja, radykalnie nowy model wymagał będzie co najmniej współdziałania z AI, a być może wyłącznego jej aktu twórczego.
    Obyśmy tylko mogli zrozumieć rezultat.

  • stefan4 15.02.12, 10:24
    majka_monacka:
    > Otóż wiemy, że siły wiążące planety nie maleją dokładnie proporcjonalnie do
    > kwadratu odległości, a planety nie poruszają się po idealnych elipsach. Jak więc
    > Kepler mógł odkryć swoje prawa
    [...]
    > On je sformułował w swojej głowie, kojarząc dostępne środki w postaci wiedzy
    > matematycznej i śledząc dostępne obserwacje astronomiczne.

    Kepler nie wiedział o siłach, ani o maleniu proporcjonalnym do kwadratu odległości. To dopiero Newton, urodzony 13 lat po śmierci Keplera. Odstęp czasu między keplerowską Astronomia nova a newtonowskimi Philosophiae naturalis principia mathematica wynosi prawie 80 lat.

    Kepler obserwował, mierzył, rysował. Newton zauważył, że obserwacyjne prawa Keplera wynikają matematycznie z założenia, że przyspieszenie jest proporcjonalne do siły, a siła proporcjonalna do odwrotności kwadratu odległości.

    - Stefan
  • majka_monacka 15.02.12, 10:59
    stefan4 napisał:

    > majka_monacka:
    > > Jak więc Kepler mógł odkryć swoje prawa
    > [...]
    > > On je sformułował w swojej głowie, kojarząc dostępne środki w postaci wiedzy
    > > matematycznej i śledząc dostępne obserwacje astronomiczne.
    >
    > .....
    > Kepler obserwował, mierzył, rysował. Newton zauważył, że obserwacyjne prawa
    > Keplera wynikają matematycznie z założenia, że przyspieszenie jest proporcjonalne
    > do siły, a siła proporcjonalna do odwrotności kwadratu odległości.
    >
    Oczywiście. Jednakże kluczem do rozumienia było wyobrażenie sobie nowego modelu układu słonecznego.
    Dzisiaj mamy problemy, żeby wyobrazić sobie oddziaływania pól w przestrzeni 10-wymiarowej. Radzimy sobie dzięki matematyce, która jest mało czuła na liczbę wymiarów. Ale tworzenie nowego modelu, o jeszcze bardziej złożonym kształcie, może przerosnąć możliwości ludzkiego mózgu.
  • dum10 15.02.12, 14:46
    majka_monacka napisała:

    > Model standardowy jest chyba największym osiągnięciem ludzkości.

    Dziękuję za odpowiedź. Ta nowa teoria fizyczna mogłaby zmienić rozwój fizyki
    teoretycznej we wlaściwym kierunku.
  • stefan4 15.02.12, 10:05
    dum10:
    > Jestem żywym człowiekiem.

    Skoro tak, to zachowuj się jak człowiek, a nie jak automat do plagiatów.

    - Stefan
  • pomruk 08.02.12, 13:05
    dum10 napisał:

    > Teoria ewolucji okazała się błędna. Z wielu stron padają twarde, naukowe dowody
    > na jej nieprawdziwość.

    O ile się orientuję, nie ma żadnych "naukowych dowodów" nieprawdziwości procesu ewolucji, a utwierdza mnie w tym wszystko - od rozmów ze znajomymi badaczmi - biologami (mam nawet takiego w rodzinie:)) aż po - mimo mej niekompetencji w tej dziedzinie - wyrywkowe śledzenie literatury. Mówię tu o "naukowych dowodach" - to znaczy jakichkolwiek publikacjach, będacych wynikiem badań i publikowanych w recenzowanych czasopismach poddających w wątpliwość istnienie mechanizmów ewolucyjnych. Kwestionowanie ewolucjonizmu - z tego co widzę - dziś nie zwiazane jest z jakimikolwiek argumentami naukowymi, ale raczej jest wyrazem sprzeciwu tych osób, którym mechanizmy ewolucji wydają się "niekompatybilne" z ich światopoglądem. Tu możemy jednak spytać, w jakim stopniu światopogląd ów ukształtował sie pod wpływem nauki.
  • pomruk 09.02.12, 01:57
    Skasowałem dwa Twoje posty (i przy okazji reakcje na nie) gdyż jak to jeden z uczestników też zauważył, miały cechy spamu - nie miały cech dyskusji, lecz ograniczały się do "przeklejania" materiałów z innych źródeł. Dodajmy, materiałów nie zawsze będacych w związku z zadanym pytaniem. Niestety, tak się tu nie rozmawia. Jeśli chesz dyskutować, wyrażaj swe własne opinie i odnoś sie bezpośrednio do słów interlokutora. Oczywiście, popieraj swe wywody jakimi chcesz materiałami zewnętrznymi, ale nie w taki sposób, by stanowiły 100% postu, gdyz dyskutuję z Tobą, nie z internetem.
  • dum10 09.02.12, 15:28
    pomruk napisał:

    > Skasowałem dwa Twoje posty (i przy okazji reakcje na nie) gdyż jak to jeden z u
    > czestników też zauważył, miały cechy spamu - nie miały cech dyskusji, lecz ogra
    > niczały się do "przeklejania" materiałów z innych źródeł.

    Twoje uzasadnienie tego co zrobiles jest nielogiczne.Jaka to jest roznica,czy ja pisze o tym
    swoimi slowami czy kopiuje wybrane teksty?
    Przeciez ja tych dowodow sam nie wymysle,bo musialbym byc badaczem ktory to robi,
    a i tak wtedy zgodnie z Twoja logika musialbym podawac tylko te dowody ktore sam odkrylem.
    Nie sadze aby na tym forum byly osoby ktore wypowiadalyby swoje wlasne zdanie.To,co ludzie tutaj pisza jest informacja ktora kiedys zdobyli.
    Bardzo rzadko sa tutaj posty ktore wynikaja z wlasnych przemyslen.Z reszta zeby jakas mysl
    kontynuowac trzeba sie o cos oprzec.
    Wiele ludzi czyta to forum zapewne a nie bierze w nim udzialu,wiec jest to pozyteczne.
    Taki tekst moze zapelnic luke w dyskusji i skierowac ja na wlasciwe tory.
    Ponadto nie wszyscy maja komputery ktore sa zdolne odtworzyc zbiory pdf czy doc.
    Podaje wiec ten ostatni tekst w pelnej postaci jako link,bo wydaje mi sie on wazny.
    Gdybym byl zwolennikiem teorii ewolucji polemizowalbym z tym tekstem a potem i z tym
    ktory go zamiescil (nie wszystkie moje posty sa kopia) a nie zwracal uwage na to kto to pisze.
    To tylko swiadczy o braku wiedzy.

    harunyahya.us/other/polish/books/falszerstwa_ewolucji/falszerstwa_ewolucji_07.php


  • majka_monacka 09.02.12, 17:13
    dum10 napisał:

    > Gdybym byl zwolennikiem teorii ewolucji polemizowalbym z tym tekstem ........
    > To tylko swiadczy o braku wiedzy.
    >
    > harunyahya.us/other/polish/books/falszerstwa_ewolucji/falszerstwa_ewolucji_07.php
    >
    Najprostsza i najkeótsza odpowiedź:
    Wyjaśniennie eksplozji kambryjskiej
    >
  • dum10 09.02.12, 18:41
    majka_monacka napisała:

    > Najprostsza i najkeótsza odpowiedź:

    Ponad 200 mln lat temu w prymitywnych stworzeniach byly zawarte czesci kodu genetycznego
    organizmow bardzo zlozonych ktore pojawily sie nagle jak sie zrobila dobra pogoda.
    Przeciez to jest smieszne. Musza byc fosylia.
  • pomruk 09.02.12, 17:46
    My tu prowadzimy dyskusje między sobą, chcemy więc mieć wrażenie, że ktoś reaguje na nasze argumenty i na nie rzeczowo odpowiada. Niestety, posługiwanie się "wycinanymi" tekstami innych autorów rzadko jest dobrą metodą rozmowy. Po pierwsze dlatego, ze niekoniecznie autor danego tekstu miał na myśli akurat moją argumentację i wklejony tekst okazuje się chybiony. Po drugie, posługiwanie się wyłącznie cudzymi argumentami bez opowiedzenia ich choćby w części "własnymi słowy" sugeruje brak zrozumienia tematu. Pierwsze łaczy się często z drugim i mamy w ten sposób brak dyskusji, przerzucanie się cytatami, które trafiają "obok". Na dodatek czesto niby-dyskusja zaczyna mieć następujący przebieg: odpowiadam na jakąś wklejkę, dostaję zamiast ustosunkowania się do odpowiedzi nastepną wklejkę itd. - aż do wyczerpania/znudzenia którejs strony.

    To, że nie jesteśmy badaczami zajmujacymi się daną kwestią w oczywisty sposób zmusza nas do korzystania z osiagnieć i opinii innych. I korzystanie z tego NIE jest wcale niemile widziane, jest w większosci wypadków konieczne! Ale róbmy to właśnie w ramach dyskusji, nie zarzucania oponenta coraz to nowymi fragmentami cudzych tekstów! Swoją drogą, bierzmy też pod uwagę poziom owych tekstów... Gdy zacytujemy fragment publikacji, cieszącej sie estymą w świecie nauki, pognębimy oponenta całkowicie. Gdy - biorac przykład "z drugiego końca" zacytujemy "piątą wodę po kisielu" cytujac np. kreacjonistę, który opisuje na swoim blogu, jak sobie wyobraża ewolucję i następnie atakuje wyobrażone jej paradoksy, oponent może nie mieć cierpliwości, by wyjaśniać kolejne nieporozumienia.
  • kala.fior 09.02.12, 17:59
    O Dum X !

    W internecie jest naprawdę tyle cudów co na jarmarku lub orientalnym suku, i z tego ostatniego wyskoczył Ci Harun Yahya, propagandysta finansowany przez saudyjskich fundamentalistów; wydal i rozesłał za darmo tysiące swoich ilustrowanych wypocin w większości języków świata.

    Zanim wskoczysz w objęcia jakiegoś nowego guru warto sprawdzić kim jest, co opublikował i gdzie i czy nie ma jakieś krytyki jego pomysłów. Poszukaj nawet na tym forum, Pana Haruna przerabialismy już, poza tym, goodle, "harun yahya debunked" lub podobne .

    Adnan Oktar (alias Harun Yahya) wyszedł rok temu z wiezienia i wznowił swoja szkodliwa działalność.
    --
    O menú de sobremesas, por favor.
  • pomruk 09.02.12, 19:28
    Tekst, który zalinkowałeś, zawiera jaskrawą nieprawdę. Oparty jest bowiem na twierdzeniu, że
    Wierzący w proroctwo Darwina ewolucjoniści rozpoczęli trwającą do dziś akcję szukania wśród skamieniałości dowodów, które potwierdziłyby słuszność teorii – czyli form przejściowych. Jednak do tej pory nie udało się takiej formy zaobserwować. Wniosek wynikający z badań fosyliów jest jeden: nie ma różnic pomiędzy formami dawnymi i istniejącymi dziś. Ewolucjoniści zamiast swą teorię udowodnić, doprowadzili do jej obalenia.
    Jest to po prostu całkowicie sprzeczne z naszą wiedzą o skamieniałościach.
    Proponuję więcej krytycyzmu w stosunku do źródeł tego rodzaju.
  • petrucchio 09.02.12, 19:50
    pomruk napisał:

    > Tekst, który zalinkowałeś, zawiera jaskrawą nieprawdę. Oparty jest bowiem na tw
    > ierdzeniu, że
    > Wierzący w proroctwo Darwina ewolucjoniści rozpoczęli trwającą do dziś akcję
    > szukania wśród skamieniałości dowodów, które potwierdziłyby słuszność teorii &
    > #8211; czyli form przejściowych. Jednak do tej pory nie udało się takiej formy
    > zaobserwować. Wniosek wynikający z badań fosyliów jest jeden: nie ma różnic pom
    > iędzy formami dawnymi i istniejącymi dziś. Ewolucjoniści zamiast swą teorię udo
    > wodnić, doprowadzili do jej obalenia.

    > Jest to po prostu całkowicie sprzeczne z naszą wiedzą o skamieniałościach.
    > Proponuję więcej krytycyzmu w stosunku do źródeł tego rodzaju.

    Jest tam też drażniący błąd terminologiczny, wielokrotnie powtarzany w zalinkowanym tekście. Słowo fosylia można czasem spotkać w słownikach, ale paleontolodzy go nie używają i nigdy nie używali. Zdradza ono natychmiast amatora snobującego się na znajomość języków obcych (ale spróbujcie go zapytać, jak brzmi łacińska liczba pojedyncza od fossilia). Wyłączną formą współcześnie poprawną jest skamieniałość (nawet synonim skamielina jest przestarzały i nie używany przez specjalistów).

    --
    Ravens can croak and owls can hoot,
    Penguins just shriek, but aren't they cute?
  • abmiros 08.02.12, 20:19
    Horyzont ziemski i horyzont kosmiczny to sa homonimy. Przez homonim rozumiemy wyraz majacy jednakowe brzmienie z innym wyrazem, lecz odmienne znaczenie i etymologie, a niekiedy i pisownie, np. bal = zabawa i bal = kloc. Podobnie horyzont ziemski = linia wzdluz ktorej niebo wydaje sie stykac z powierzchnia Ziemi, i horyzont kosmiczny = zasieg badan astronomow.
  • abmiros 08.02.12, 20:52

    Nieuczciwy chwyt w dyskusji polegajacy na tym, ze sie podwaza wiarygodnosc tezy gloszonej przez przeciwnika, wytaczajac przeciw niemu oskarzenia natury osobistej, nie majace zwiazku z omawiana sprawa, czesto wyzwiska.

    Jezeli nie cenisz przeciwnika w dyskusji, zignoruj go. Tak samo reaguj na argumenty do osoby skierowane pod twoim adresem.
  • abmiros 09.02.12, 22:07
    Dla mnie teoria ewolucji polega na teorii doboru naturalnego, t.j. na procesie w swiecie organicznym ktory prowadzi do utrzymywania sie przy zyciu osobnikow najlepiej przystosowanych, dominujacych gorzej przystosowane. Kiedy patrze na swiat istot zywych, widze tego przejawy, np. czlowiek w swojej dzialalnosci gospodarczej modyfikuje rosliny i zwierzeta.

    Harun Yahya w tym co proponuje do przeczytania dum10 nie obalil teorii ewolucji ani nie wykazal jej zadnego falszerstwa. Zarzut falszerstwa, jak kazdy zarzut, wymaga znajomosci znaczenia slow ktore sie uzywa i dowodu.

    Ten takst Harun Yahya ktory przeczytalem robi na mnie wrazenie tekstu wywrzaskiwacza ktory nie wie co wywrzaskuje.
  • abmiros 10.02.12, 02:39
    Mam jeszcze drugi wariant do tego, co powiedzialem o Harun Yahya w poprzednim poscie, a mianowicia, ze on wie co wywrzaskuje i wie, ze wsrod tych do ktorych to robi znajdzie takich, co mie umieja myslec krytycznie.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka