Komentarze do artykułu

Dlaczego mieliśmy białą zimę? Bo kurczy się lód na Oceanie Arktycznym

Kurcząca się pokrywa lodowa na Oceanie Arktycznym powoduje wzrost opadów śniegu na półkuli północnej - twierdzą naukowcy z USA i Chin. Ich zdaniem to dlatego dwie poprzednie zimy były wyjątkowo białe

  • drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego

Dlaczego mieliśmy białą zimę? Bo kurczy się lód... Dodaj do ulubionych

  • 07.03.12, 08:23

    Naukowcy mogą swoje gadać, robić badania, analizować fakty, a naszych fanatyków antyklimatycznych nie przekonają. Zima była zimna, więc nie ma mowy o zmianie klimatu. A co!
    --------------------------
    Tak, jestem babą, dlatego podoba mi się Peugeot 4008
    Zaawansowany formularz
    • 07.03.12, 09:02
      Zmiany klimatu? być może pytanie tylko dlaczego? W końcu w przeszłości zmieniał się wielokrotnie, były już zarówno epoki lodowcowe jak i ocieplenia (których jaskiniowcy ogniskami raczej nie spowodowali). Póki co nie wykazano nawet że człowiek może wpływać na zmienny z natury klimat, a co dopiero że to robimy.

      ps wpływ dwutlenku węgla jest kompensowany parą wodną ( więcej ciepła -> większe parowanie wody z mórz i oceanów -> więcej chmur >> więcej deszczu (a tan przynosi ochłodzenie) >> więcej roślinności która więcej co2 pochłania w dzień niż "produkuje" w nocy). Posłuchaj prawdziwych naukowców a nie "specjalistów" od konferencji w atrakcyjnych turystycznie miejscach. A przede wszystkim zastanów się kto ma rację.
      • 07.03.12, 11:11
        bossot:
        > ps wpływ dwutlenku węgla jest kompensowany parą wodną ( więcej ciepła ->
        > większe parowanie wody z mórz i oceanów -> więcej chmur >> więcej deszczu
        > (a tan przynosi ochłodzenie) >> więcej roślinności która więcej co2 pochłania w
        > dzień niż "produkuje" w nocy).

        Coś pomyliłeś. Para wodna jest gazem silnie cieplarnianym, więc większe parowanie wpływa na podwyższenie temperatury Ziemi a nie na obniżenie. Co do chmur (czyli już nie pary wodnej tylko kropelek wody i kryształków lodu) to jest tak, że
        • niskie chmury (deszczowe) grzeją; dlatego zachmurzone noce są ciepłe a bezchmurne zimne;
        • wysokie chmury (obłoki) chłodzą, bo zwiększają albedo Ziemi.

        A to, że deszcz przynosi ochłodzenie, to jest złudzenie człowieka, któremu jest zimno w przemoczonych butach. Deszcze pogarszają własności izolacyjne ubrania, ale bynajmniej nie obniżają temperatury powietrza ani gleby. Na globalny bilans cieplny planety deszcz ma zerowy wpływ, chociaż lokalnie może coś trochę podgrzać lub ochłodzić.

        - Stefan
        • 07.03.12, 12:19
          stefan4 napisał:
          > A to, że deszcz przynosi ochłodzenie, to jest złudzenie człowieka, któremu jest
          > zimno w przemoczonych butach. Deszcze pogarszają własności izolacyjne ubrania
          > , ale bynajmniej nie obniżają temperatury powietrza ani gleby.


          Uważam, że deszcz obniża temperaturę powietrza a pośrednio gleby. Deszcz to przeniesienie pewnej masy wody o temperaturze mocno ujemnej (lodu) do obszaru o wyższej temperaturze. Lód przemieszczając się musi więc pobrać z otoczenia ciepło. Także woda odparowując pobiera ciepło - z powietrza lub gleby. Jak dla mnie - chłodzenie (lokalne) deszczem to fakt.
          ;-)

          Kornel

          > Na globalny bil
          > ans cieplny planety deszcz ma zerowy wpływ, chociaż lokalnie może coś trochę po
          > dgrzać lub ochłodzić.


          Oczywiście. Ale pisząc o przemoczonych butach odnosiłeś się do lokalnej temperatury...
          Co do ogrzewania przez deszcz - to nie znam takiego zjawiska, ale nie wykluczam :-p
          Kornel
          --
          "Kornel: moje podróże"
          • 07.03.12, 14:12
            kornel-1:
            > Deszcz to przeniesienie pewnej masy wody o temperaturze mocno ujemnej
            > (lodu) do obszaru o wyższej temperaturze.

            Raczej w kierunku odwrotnym: z ciepłego do zimnego, inaczej para wodna się nie skropli.

            Żeby powstał deszcz, najpierw muszą się utworzyć chmury -- czyli para wodna musi zmienić fazę na ciekłą. To uwalnia około 2400 J ciepła na każdy gram; czyli tyle, ile potrzeba dla ogrzania prawie 6g wody od zera do 100 stopni (stąd wziąłem dane). W czasie tworzenia chmur wzrasta więc temperatura powietrza -- stąd jest ,,front ciepły''.

            kornel-1:
            > Lód przemieszczając się musi więc pobrać z otoczenia ciepło.

            ??? Samo przemieszczanie nie wymaga ciepła.

            kornel-1:
            > Także woda odparowując pobiera ciepło - z powietrza lub gleby.

            Ale teraz już nie mówisz o deszczu, tylko o wysychaniu, to jest zjawisko przeciwne. Tworzenie deszczu grzeje, schnięcie po deszczu ziębi. Bossot mówił o tym, że już odparowana woda wpływa na zmniejszanie temperatury przez spadanie deszczem -- przeciwko temu protestowałem.

            kornel-1:
            > Co do ogrzewania przez deszcz - to nie znam takiego zjawiska

            Nie widziałeś, jak szybko wiosenny deszcz niszczy resztki śniegu? Bez deszczu mogłyby jeszcze dłuuugo leżeć...

            - Stefan
            • 07.03.12, 17:21
              Być może rozmawiamy o różnych sprawach, stąd niezrozumienie.
              Ja odnoszę się do deszczu - opadu atmosferycznego w postaci wody. Nie do obiegu wody w atmosferze. Początek czasowy zjawiska, które analizuję to moment przekształcenia chmury w deszcz, koniec - spadnięcie ostatniej kropli.
              Podtrzymuję swoje zdanie, że deszcz powoduje ochłodzenie powietrza a także ziemi (pośrednio poprzez powietrze i bezpośrednio przez kontakt wody z glebą).

              stefan4 napisał:
              > kornel-1:
              > > Lód przemieszczając się musi więc pobrać z otoczenia ciepło.
              >
              > ??? Samo przemieszczanie nie wymaga ciepła.


              Jeśli woda przy ziemi ma temperaturę wyższą niż na wysokości chmur lub tuż poniżej, to znaczy, że pobrała ciepło z otoczenia. "Musi" w moim zdaniu nie oznacza konieczności wymiany ciepła podczas ruchu, lecz jest składnikiem konkluzji o zachodzącym procesie. Należy również pamiętać o niewielkim przeciwnym efekcie - dostarczaniu do dolnych warstw atmosfery ciepła powstałego w wyniku tarcia kropli o powietrze (zamiana energii potencjalnej w ciepło).
              > kornel-1:
              > > Także woda odparowując pobiera ciepło - z powietrza lub gleby.
              >
              > Ale teraz już nie mówisz o deszczu, tylko o wysychaniu, to jest zjawisko przeci
              > wne. Tworzenie deszczu grzeje, schnięcie po deszczu ziębi. Bossot mówił o tym
              > , że już odparowana woda wpływa na zmniejszanie temperatury przez spadanie desz
              > czem -- przeciwko temu protestowałem.


              W dalszym ciągu mówię o deszczu. Parowanie wody odbywa się jeśli tylko prężność pary wodnej nie osiągnęła wartości granicznej w danych warunkach Tp (para nasycona). Podczas opadu (warunki dynamiczne) następuje intensywne parowanie, co w skrajnej sytuacji prowadzi do tego, że deszcz nie dolatuje do powierzchni ziemi. Bez wątpienia należy również uwzględnić parowanie wody z powierzchni ziemi - woda przecież nie czeka aż spadnie ostatnia kropla deszczu by rozpocząć parowanie - paruje z ziemi już od pierwszej kropli deszczu. Oczywiście, znaczne ilości wody odparowują już po ustaniu deszczu, ale ja tego nie analizuję: mierzymy temperaturę przed i zaraz po deszczu.
              > kornel-1:
              > > Co do ogrzewania przez deszcz - to nie znam takiego zjawiska
              >
              > Nie widziałeś, jak szybko wiosenny deszcz niszczy resztki śniegu? Bez deszczu
              > mogłyby jeszcze dłuuugo leżeć...

              Pokazujesz wpływ deszczu na śnieg a nie na wzrost temperatury powietrza. Ale przeanalizujmy to dokładniej: śnieg się topi, gdyż spadająca woda jest cieplejsza od niego. A jest cieplejsza, gdyż spadając z dużej wysokości, zdążyła się ogrzać kosztem ciepła powietrza (które przez to się ochłodziło). De facto jest to więc transfer ciepła z powietrza do śniegu za pośrednictwem wody. Gdyby nie było deszczu, śnieg i tak by się stopił bo temperatura atmosfery jest wyższa od zera. Jeśli śnieg na wiosnę topi się bez deszczu powoli, to dlatego, że w ciąg dnia nie zdąży się dostatecznie nagrzać. Warstwa powietrza bezpośrednio nad śniegiem jest zimna i izoluje pokrywę śnieżną. Deszcz przenosi ciepło z wyższych warstw atmosfery. I, oczywiście, powoduje ochłodzenie atmosfery.

              Tak uważam.
              Ale nie jestem meteorologiem ;-)
              Kornel
              "Kornel: moje podróże"
              • 07.03.12, 18:11
                kornel-1:
                > Być może rozmawiamy o różnych sprawach, stąd niezrozumienie.

                Zapewne. Ja się odniosłem bezpośrednio do stwierdzenia przedmówcy:

                bossot:
                > Zmiany klimatu?
                [...]
                > wpływ dwutlenku węgla jest kompensowany parą wodną ( więcej ciepła ->
                > większe parowanie wody z mórz i oceanów -> więcej chmur >> więcej deszczu
                > (a tan przynosi ochłodzenie)

                On mówi o zmianie klimatu, wobec tego to:

                kornel-1:
                > Początek czasowy zjawiska, które analizuję to moment przekształcenia chmury w
                > deszcz, koniec - spadnięcie ostatniej kropli.

                jest na inny temat. Większe parowanie w wyniku ocieplenia klimatu nie kompensuje ocieplenia, spowodowanego przez dwutlenek węgla, jak twierdził Bossot; jego efekt raczej dodaje się do efektu spowodowanego dwutlenkiem węgla, bo para wodna również nie wypuszcza ciepła z Ziemi w kosmos.

                Ale jeśli ograniczysz swoją obserwację obiegu wody do samego padania deszczu (od momentu opuszczenia chmury do momentu kapnięcia na nos), to oczywiście masz rację, że bardziej chłodzi niż grzeje.

                Mówiliśmy o czymś innym. Zgoda?

                kornel-1:
                > Podczas opadu (warunki dynamiczne) następuje intensywne parowanie, co w
                > skrajnej sytuacji prowadzi do tego, że deszcz nie dolatuje do powierzchni ziemi.

                Ciężkie chmury deszczowe to taki deszcz wyparowujący, zanim dotrze do ziemi i skraplający się znowu u szczytu chmury. Chmura jest na dole cieplejsza niż u góry, dlatego to może działać. Ale łatwo przestaje działać, kiedy cieplejsza woda z dna chmury nie jest już na tyle ciepła, żeby cała odparować i część spada na ziemię jako deszcz.

                - Stefan
                • 07.03.12, 18:30
                  stefan4 napisał:
                  > Ja się odniosłem bezpośrednio do stwierdzenia przedmówcy:
                  >
                  > bossot:
                  > > Zmiany klimatu?
                  > [...]
                  > > wpływ dwutlenku węgla jest kompensowany parą wodną ( więcej ciepła ->
                  >
                  > > większe parowanie wody z mórz i oceanów -> więcej chmur >> wi
                  > ęcej deszczu
                  > > (a tan przynosi ochłodzenie)
                  >
                  > On mówi o zmianie klimatu, wobec tego to:


                  Ja natomiast odniosłem się do twojego stwierdzenia:
                  "A to, że deszcz przynosi ochłodzenie, to jest złudzenie człowieka, któremu jest zimno w przemoczonych butach. Deszcze pogarszają własności izolacyjne ubrania, ale bynajmniej nie obniżają temperatury powietrza ani gleby."

                  Dla mnie to nie złudzenia lecz realne zjawisko. Stąd moje uwagi.

                  > Ciężkie chmury deszczowe to taki deszcz wyparowujący, zanim dotrze do ziemi i s
                  > kraplający się znowu u szczytu chmury. Chmura jest na dole cieplejsza niż u gó
                  > ry, dlatego to może działać. Ale łatwo przestaje działać, kiedy cieplejsza wod
                  > a z dna chmury nie jest już na tyle ciepła, żeby cała odparować i część spada n
                  > a ziemię jako deszcz.

                  Miałem na myśli prostszy przypadek opadu w gorącym klimacie, gdzie nagrzana od skał lub piasku atmosfera uniemożliwia kroplom dotarcie do powierzchni ziemi.

                  Ogólnie - zgoda ;-)

                  k.
        • 07.03.12, 17:50
          stefan4 napisał:

          > A to, że deszcz przynosi ochłodzenie, to jest złudzenie człowieka, któremu jest
          > zimno w przemoczonych butach. ...

          A duża wilgotność zwiększa przewodnictwo cieplne powietrza a więc i odprowadzenie ciepła.
          • 07.03.12, 18:20
            majka_monacka napisała:

            > A duża wilgotność zwiększa przewodnictwo cieplne powietrza a więc i odprowadzen
            > ie ciepła.

            Dlaczego tak sądzisz?
            Jest odwrotnie :) Im bardziej wilgotne powietrze, tym mniejsze przewodnictwo cieplne.
            W ogóle to wilgotne powietrze sprawia psikusy, gdy stosujemy intuicyjne podejście. Kiedyś zadałem doktorowi chemii pytanie, czy wilgotne powietrze ma większą gęstość niż suche i dostałem w pierwszej chwili odpowiedź ***zącą.
            ;-)

            Kornel
            --
            "Kornel: moje podróże"
            • 07.03.12, 19:20
              kornel-1:
              > Jest odwrotnie

              Trudno zauważyć, że link mieści się w dwukropku po tych słowach, powinieneś uprzedzać...

              Ale ja też sądzę, że wilgotne powietrze odprowadza ciepło z ciała nie przez przewodzenie, tylko przez konwekcję i (na ogół w naszym klimacie) przez odparowywanie. Ta konwekcja bardziej chłodzi niż unoszenie ciepła przez suche powietrze ze wzgledu na wyższą pojemność cieplną wody niż powietrza.

              Na powietrzu, jeśli człowiek jest za cienko ubrany, to może się rozgrzać przez ćwiczenia fizyczne. Takie same ćwiczenia są znacznie mniej skuteczne przy padającym deszczu w przemoczonym ubraniu. Całkiem w wodzie, np. po wypadku statku, nie zaleca się robić żadnych ćwiczeń, bo wytworzone ciepło zostanie zabrane z ciała prawie natychmiast. Nie przez przewodnictwo cieplne wody, tylko przez konwekcję. Raczej należy się skulić, starać się nie tracić tego, co się ma -- i zachowywać siły w oczekiwaniu na pomoc.

              - Stefan
            • 07.03.12, 19:33
              kornel-1 napisał:

              > majka_monacka napisała:
              >
              > > A duża wilgotność zwiększa przewodnictwo cieplne powietrza a więc i
              > > odprowadzenie ciepła.
              >

              > Dlaczego tak sądzisz?
              > Jest odwrotnie................

              Sorry, oczywiście, masz rację. Przewodnictwo powietrza wilgotnego się zmniejsza w niskich temperaturach, choć nieznacznie . Ale odprowadzenie ciepła się jednak zwiększa, ponieważ transport wilgoci do materiałów izolacyjnych, z których zrobiona jest nasza odzież powoduje wzrost przewodnictwa włóknistych materiałów, które decydują o transporcie ciepła.
        • 07.03.12, 19:06
          stefan4 napisał:
          > niskie chmury (deszczowe) grzeją; dlatego zachmurzone noce są ciepłe a bez
          > chmurne zimne;
          > [*] wysokie chmury (obłoki) chłodzą, bo zwiększają albedo Ziemi.
        • 07.03.12, 19:41
          stefan4 napisał:
          > [*] niskie chmury (deszczowe) grzeją

          nie wiem czy dobrze zrozumialem: energia do tego "grzania" zapewne pochodzi z jądra Ziemi, bez otulającej kołderki z niskich chmur (konieczne deszczowych!) byłaby emitowana w kosmos?
        • 07.03.12, 19:41
          > [*] niskie chmury (deszczowe) grzeją

          NIE TYLE GRZEJA CO zatrzymuja cieplo ziemi, ale jaki to ma wplyw na globalne ocieplenie... ? Chmury zaslaniaja slonce i nie ogrzewa ono ziemi.
          • 12.03.12, 18:33
            Może słońce nie ogrzewa ziemi, czyli gruntu, ale ogrzewa Ziemię, czyli całą planetę.

            Przy zachmurzonym niebem Słońce nadal ogrzewa powietrze nad chmurami, ogrzewa same chmury. Ponadto promieniowanie świetlne przedzierając się przez chmury wydłuża swoją długość - staje się coraz bardziej podczerowne. Podczerwień ogrzewa ziemię (grunt), odbija się też od niej, ale nie ulatuje w kosmos, gdyż chmury są dla niej zwierciadłem. Zaczyna się efekt szklarniowy.

            Księżyc jest w takiej samej odległości od Słońca co Ziemia. Niestety nie posiada atmosfery, więc to co Słońce na niego "naświeci" jest natychmiast odsyłane w kosmos. Dlatego też na Księżycu raczej jest chłodno, bardzo chłodno.
    • 07.03.12, 09:28
      Cała teoryjka o antropogenicznym globalnym ociepleniu wali się jak domek z kart. Zatem i artykuły coraz bardziej groteskowe...
      • 07.03.12, 10:01
        Nie koniecznie, akurat u nas "globalne ocieplenie" spowodowało by właśnie ochłodzenie się klimatu. Topienie lodowców oziębiło by Golfsztrom, a to właśnie on sprawia że mamy klimat umiarkowany a nie bliski arktycznego (na naszej szerokości geograficznej powinniśmy mieć warunki zbliżone do dzisiejszej północnej Norwegii).
        • 07.03.12, 11:51
          A mógłbyś coś więcej napisać na temat sposobu, w jaki sposób zima woda z topniejącej arktycznej pokrywy chłodzi Golfstrom? W którym miejscu (geograficznie) następuje wymiana ciepła?

          Kornel
          --
          "Kornel: moje podróże"
          • 07.03.12, 14:23
            kornel-1:
            > A mógłbyś coś więcej napisać na temat sposobu, w jaki sposób zima woda z
            > topniejącej arktycznej pokrywy chłodzi Golfstrom?

            Jak ja rozumiem tą hipotezę, to chodzi nie o chłodzenie Golfstromu, tylko o jego przykrycie zimną słodką wodą. On i tak wydostanie się na powierzchnię, ale później, to znaczy dalej na południe, czyli Europie się oziębi z Afryce podgrzeje.

            Zimna woda jest cięższa od ciepłej; ale słodka woda jest lżejsza od słonej. Ten drugi efekt znacznie przeważa; więc woda z topniejącej Arktyki nie będzie opadać na dno. Mieszanie odbywa się raczej powoli. Więc można oczekiwać, że Golfstrom nie będzie oddawał ciepła powietrzu europejskiemu tak łatwo i chętnie jak dotąd.

            Ale chyba dotąd nie jest jasne, co napędza Golfstrom, więc nie wiadomo również, czy i jak taka inwazja wody z Arktyki mogłaby wpłynąć na jego przebieg.

            - Stefan
            • 07.03.12, 19:57
              Znajdź przyrost objętości topniejącego lodu spowodowany AGW. Oszacuj na mapie powierzchnię Golfsztromu w obszarze, o którym mowa. Podziel pierwsze przez drugie. Oceń czy taka warstwa słodkiej zimnej wody ma wpływ na oddawanie ciepła przez Golfsztrom.


              stefan4 napisał:
              > Zimna woda jest cięższa od ciepłej; ale słodka woda jest lżejsza od słonej. Te
              > n drugi efekt znacznie przeważa; więc woda z topniejącej Arktyki nie będzie opa
              > dać na dno
            • 12.03.12, 18:26
              Ja ten mechanizm zrozumiałem inaczej.

              Islandia z południowego wschodu ciepłe wody i powietrze (Golfstrom), a od północy i zachodu zimne wody i powietrze (prąd labradorski). Typowy układ, który w Ameryce Północnej generuje tornada. Ciepłe powietrze ogrzewa te zimniejsze, które unosi się do góry - powstaje układ niskiego ciśnienia, zasysający tropikalne powietrze znad Azorów.

              I teraz. Arktyka się ociepla - prąd labradorski i powietrze nad nim się ocieplają - spada wydajność generowania niżu islandskiego - ciepłe powietrze znad Azorów nie dopływa - toruje się miejsce dla mroźnego wyżu znad Syberii.

              Dla mnie wszystko trzyba się kupy.
        • 07.03.12, 12:09
          No ale gdzie argument za atropogenicznością tych zmian?
          --
          Only two things are infinite, the universe and human stupidity, and I'm not sure about the former.

          A.Einstein
    • 07.03.12, 10:19
      Monotematyczny Tomasz Ulanowski napisał:
      "Cyfrowa analiza nie pozostawiła wątpliwości. Scenariusz zdarzeń z przeszłości napisany przez komputer pokrywał się z danymi pochodzącymi z obserwacji."

      Takie informacje są nudne jak flaki z olejem. Ciekawsze byłoby dla mnie porównanie PROGNOZY w postaci "cyfrowej analizy" wykonanej kilka lat temu z danymi pochodzącymi z dzisiejszych obserwacji.
      Wsadzić do programu takie parametry, by "się zgadzało" to nie sztuka ;-)

      Kornel
      --
      "Kornel: moje podróże"
    • 07.03.12, 10:51
      Cale szczescie, ze do Poznania ta zima w tym roku nie dotarla... :) Swoja droga - ciekawe sa te roznice miedzy wschodem, a zachodem...
    • 07.03.12, 10:56
      linka.a:
      > Zima była zimna, więc nie ma mowy o zmianie klimatu.

      No, ale przecież ta zima nie była zimna. Były jakieś 2 tygodnie umiarkowanych mrozów, zamiast 3 miesięcy.

      - Stefan
    • 07.03.12, 11:29
      Kapłani od klimatu przygotowują umysły, dlaczego trzeba będzie płacić więcej za prąd, aby zwalczyć szatana dwutlenku węgla.
      Kapłani od ekonomi tłumaczą dlaczego trzeba będzie więcej płacić za wszystko .podniesienie VATu aby zwalczyć szatana zadłużenia-.
      Ale o tym nie napiszą
      bardzo prosty mechanizm okradania calych narodow :

      1. bank prywatny pozycza od banku centralnego kase na 0.00% (albo, no na 0.3%... w kazdym razie "nic"... "malo" !)
      2. za te pieniadze bank kupuje obligacje rzadowe na 3%, 5%, 8%, 25% ...
      3. podatnik splaca... te wlasnie % ... i%... i% i%...
      Najśmieszniejsze jest to, że rząd nie może się zapożyczyć bezpośrednio w banku centralnym.
      Ewentualnym " zagadywaczom tematu" od razu odpowiadam, że każdym może kupić obligacje, ale tylko banki prywatne mogą pożyczyć od banku centralnego kasę na mały procent.
      Kapłani od ekonomi tłumaczą dlaczego trzeba będzie dłużej pracować - bo dłużej żyjemy, ale że liczba osób pracujących i niepracujących zasadniczo się nie zmieni bo przedtem była często niepracująca żona i dzieci, a teraz trochę więcej emeryta na utrzymaniu nas wszystkich to już o tym cisza.
      www.joemonster.org/link/pokaz/33032/10_sposobow_na_manipulacje_spoleczenstwem_wg._amerykanskiego_lingwisty_Noama_Chomskiego

    • 07.03.12, 19:11
      gdyby nie bylo ocieplenia to nie woda by zmarzala ale dwutlenek wegla i mielibysmy opady nie sniegu ale suchego lodu, tak jak to sie dzialo w dawnych dobrych czasach preindustrialanych

      linka.a napisała:
      > Naukowcy mogą swoje gadać, robić badania, analizować fakty, a naszych fanatyków
      > antyklimatycznych nie przekonają
    • 07.03.12, 19:19
      "śniegu spadło więcej niż zwykle, bo powietrze nad półkulą północną było bardziej wilgotne. Po prostu otwarty, pozbawiony lodowej pokrywy Ocean Arktyczny intensywnie paruje"

      Dowodem na ocieplenie byłoby gdyby to deszczu spadło więcej niż zwykle.


    • 07.03.12, 19:27
      ten artykul jest doskonalym dowodem na to, że teoria Antropogenic Global Warming nie spełnia warunku falsyfikowalnosci ze wszystkimi tego skutkami. Cokolwiek sie nie zdarzy, zima byla sniezna, lato bylo zimne, klimatolodzy nie maja wątpliwosci ze to "jest związane z globalnymi zmianami klimatycznymi wywołanymi emisją gazów cieplarnianych pochodzących ze spalania paliw kopalnych"
      • 07.03.12, 19:35
        ści (z zakresu meteorologii):
        Po świetej Katarzynie będzie padać albo i nie.
    • 09.03.12, 00:26
      "Klimatolodzy nie mają już wątpliwości, że znikanie bieli w Arktyce jest związane z globalnymi zmianami klimatycznymi"

      niewykluczone, ba, powiem więcej - prawdziwe :)

      " wywołanymi emisją gazów cieplarnianych pochodzących ze spalania paliw kopalnych."

      a tu już bajki sadzą.

      Pozdrawiam

      Losiu
  • Powiadamiaj o nowych wpisach

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.