Re: Najpierw nauczanie a potem nauka która coś da
Autor:
Gość: w
IP: *.ed.shawcable.net
04.09.04, 07:50
Niestety sprawa nie jest taka prosta. Nie mozna miec solidnej dydaktyki i
jednoczesnie zaniedbywac nauke poniewaz w szybkim czasie material wykladany na
owych "solidnych placowkach dydaktycznych" stal by sie nieaktualny. Badania
naukowe prowadzone przez pracownikow dydaktycznych sa gwarancja ich ciaglego
rozwoju co z kolei gwarantuje odpowiedni i aktualny poziom wykladanej materii.
Problem jednak polega na tym, jak tez zauwazyles, ze ani dydaktyka ani nauka w
Polsce nie stoja na najwyzszym poziomie. Nie twierdze, ze nie mamy sukcesow, w
koncu Malysze nauki sie zdarzaja, ale nasz system rzeczywiscie jest kulejacy.
Dydaktyka wlasciwie nie trzeba sie zajmowac dzieki systemowi rekrutacji. Do
wiekszych i bardziej szanowanych placowek dostaja sie przeciez studenci wybitni
i w duzej mierze samodzielni (oczywiscie z uwzglednieniem wyjatkow). Zeby
pracowac z takimi studentami wystarczy wysrubowac poziom egzaminow i studenci z
ambicji lub leku przed utrata szansy na wyzsze wyksztalcenie sami sie
wszystkiego naucza. Nawet nie beda przychodzili na wyklady. Czy na tym polega
dydaktyka? Oczywiscie ze nie, ale tak jest szybciej i wygodniej, a poza tym w
ten sposob wykladowcy maja czas na badania wlasne lub, co jest rownie czeste,
na chaltury, ktore pozwalaja im zwiazac koniec z koncem (bynajmniej nie
krytykuje tych osob za chaltury, wyzyc sie przeciez z pensji mlodszych
naukowcow nie da). Jezeli chodzi natomiast o poziom nauki to bardzo czesto
wchodza w rachube pewne uklady personalne przez ktore przeskoczyc jest po
pierwsze trudno a po drugie niebezpiecznie. Ambitny mlody pracownik moze szybko
zrazic do siebie starszych profesorow (oczywiscie nie wszystkich) i tym samym
zaszkodzic sobie w karierze.
Jeszcze tylko jedna uwaga co do Twojej wypowiedzi. Wydaje mi sie ze
inwestowanie w nauke, ktora przynosi bezposrednie korzysci jest nieco
krotkowzroczne. Po pierwsze dlatego, ze nie mozna przewidziec jaka nauka lub
jaki projekt bedzie kiedys w przyszlosci dawal konkretne rezultaty, ktore da
sie przeliczyc na pieniadze lub inne dobra. Po drugie, poszczegolne dziedziny
nauki oddzialywuja na siebie w sposob czasami nieprzewidywalny i w wyniku tego
oddzialywania i dialogu dokonuje sie "wartosciowyc" odkryc.
Na zakonczenie musze przyznac ze sie ciesze ze koncze doktorat za granica,
gdzie nota bene przyjeto mnie z otwartymi rekami. Nie musze sie martwic , ze z
dnia na dzien mi odetna fundusze. Zycze kolegom w Polsce powodzenia i
wytwalosci. Przeciez jestescie elita tego kraju i duzo od Was zalezy. Trzymam
kciuki.