Na uczelniach nie ma żadnej nauki - jest towarzystwo wzajemnej adoracji pod
rządami tzw. profesorów, którzy zrobią wszystko (oczywiście poza pracami
naukowymi) dla obrony własnej pozycji aż do wieku 70 lat. Biada młodzieńcowi
który wbrew wszelki stawianym mu utrudnieniom przedwcześnie zrobił habilitację:
jest zbędny dla swojej uczelni.
Podstawowy problem uczonych to obrona własnej pozycji i prace zlecone. Pieniądze
to przecież etat i fuchy.
Osobiście sądzę, że niezbędna jest lustracja "profesorów". Tak naprawdę niewielu
wart jest tego tytułu.
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.