Jest wielu profesorów zatrudnionych w kilku miejscach: najczęściej na uczelni
państwowej i prywatnej, albo na uczelni państwowej i w jakimś instytucie. I w
tej drugiej pracy nic nie robią, tylko są, żeby dać uprawnienia np. do
prowadzenia studiów magisterskich i doktoratów, więcej punktów w jakichś
głupich klasyfikacjach. Jeśli to jest uczelnia prywatna, to nic do tego nie
mam, ale jeśli to jest placówka państwowa, to jako podatnik jestem oburzony tym
że ktoś oficjalnie bierze duże pieniądze nie wykonując żadnej pracy. Przecież
to wszystko jest fikcją, te pieniądze również można zaoszczędzić.
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.