Problemem w polskiej nauce nie jest brak kasy ale tragiczna jej dystrybucja. W
ośrodkach akademickich 20 - 30% z grantu zabiera administracja. W instytucjach
centralnych haracz w różnych formach sięga 80%. Standardem jest, że narzut ze
zdobytych grantów trafia do wspólnej kasy, z której wypłacane są premie,
trzynastki dla administracji i "leśnych dziadków".
Poza tym wysokości grantów przyznawanych dosłownie na nic są porażające. Jedyne
co może polską naukę uratować to rozbicie układu profesorsko-administracyjnego.
Choćby miało się to odbyć przez zagłodzenie polskiej nauki.
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.