> Jeszcze raz wyłoże Ci kawę na ławę. Publikowanie prac badawczych w językach
> obcych finansowanych z kieszeni polskiego podatnika świadczy, że już w
> zamierzeniu ta praca jest nie dla podatników. W każdej dziedzinie jest w Polsce
>
> odpowiednie czasopismo aby tu opublikować. Jeżeli praca jest wartościowa to z
> każdego zakątka ziemi ją znajdą.
>
> Nie bój się o mnie, ja tu wystepuje nie jako anonimowy dyskutant.
>
> Z poważaniem
> dr Bogdan Thomalla, Tomchem, Zabrze
Ciekaw jestem jakim to sposobem z każdego zakątka ziemi znajdą i przeczytają
pracę napisaną w języku polskim? Przetłumaczą sobie, czy jak? Poza tym prace
naukowe nie są pisane "dla podatników", bo stopień specjalizacji zwykle
uniemożliwia przeciętnemu podatnikowi ich zrozumienie. Nie wyobrażam sobie
polskich (czy jakichkolwiek innych) podatników czytających moje specjalistyczne
prace o akrecji na czarne dziury. Gdybym pisał moje prace po polsku, nie trafiły
by do 95 procent zaamierzonych odbiorców, czyli naukowców na całym świecie. To
po cholerę pisać takie prace?
Co innego popularyzacja, od tego jest na przykład "Wiedza i Życie". Po polsku.
Czy pan tego chce, czy nie chce, angielski jest językiem nauki i tylko w tym
języku nauka może funkcjonować.
Pozdrawiam,
dr Marek Gierlinski
University of Durham
UK
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.