Tragedia myslenia BT
Autor:
Gość: agaj
IP: 12.220.20.*
05.09.04, 15:34
Juz kilka razy wczesniej, Panie BT, czytalem Twe uwagi na temat publikowania po
polsku bo niby ma to przyniesc korzysci podatnikowi polskiemu, ktory finansuje
nauke. Jest to tak olbrzymi nonsens, ze nawet nie wiadomo z ktorej strony
zaczac polemike. Ale przynajmniej kilka punktow:
1. dlaczego zakladasz, ze okrycie, ktore ma przyniesc pozytek polskiemu
przemyslowi musi byc napisane po polsku?
2. dlaczego zakladasz, ze Polak nie przeczyta tekstu po angielsku?
3. dlaczego uwazasz, ze polski podatnik ma w ogole czytac teksty naukowe? Czy
naprawde uwazasz, ludzie w GB lub USA (plus pare innych krajow) czytaja
specjalistyczne czasopisma naukowe, mimo, ze sa one pisane po angielsku?
Przeciez to taki nonsens, ze rece opadaja. Czasopisma te sa czytane wylacznie
przez specjalistow, z ktorych kazdy zna angielski.
4. zyjemy w czasach, gdzie wszystko poddaje sie klasyfikacji i ocenie. Tak jak
na olimpiadzie klasyfikuje sie osiagniecia iloscia medali, tak w nauce
artykulami opublikowanymi w renomowanych czasopismach. Dla takiej oceny lepiej
opublikowac jedna prace w dobrym czasopismie, niz 50 artykulow w gazetce
zakladowej.
5. Twoj sposob myslenia jest byc moze typowy dla przemyslu; dlatego dyskutuj na
temat nauki w przemysle, a nie nauki na uniwersytetach. Mimo wszytko, latwiej
przekonasz swych potencjalnych klientow do wlasnych osiagniec i prezentowanego
poziomu, jezeli:
a) bedziesz mogl sie pochwalic, ze prezetowales swe osiagniecie na konferencjach
lub wykladach np. w Niemczech, Japonii lub w USA,
b) opublikowales swe prace w renomowanych czasopismach,
c) masz patenty nie tylko w Polsce, ale i np. w USA
itd.
Oczywiscie, punkt #5 zalezy, czego Twoi klienci sie spodziwaja. Jezeli
"rutynowki" to mozesz niezle funkcjonowac bez tego co wymienilem.