pieniądze same nie uratują nauki polskiej, ale...
Autor:
Gość: you-know-who
IP: *.astro.su.se
05.09.04, 21:11
jak nie bedzie pieniedzy to odplyw mlodych ludzi z nauki do marnego przemyslu
prywatnego bedzie mial fatalne skutki.
PAN ten ktory ja znam (moze wyjatkowy, nie wiem, Centrum Astr. M. Kopernika
w W-wie) jest naukowo b. dobry, nie mam zadnych zastrzezen.
KBN tez nie jest wcale zly - np. konsultuje podania o granty z szerokim gronem
ekspertow, m.in. takich jak ja - polakow zagranicznych.
To, ze podania sa czesto slabe to nie wina KBNu, tylko braku inicjatywy
samych naukowcow, powinni postarac sie o scisle kontakty z tzw. zachodem.
Najszybsze efekty daloby dofinansowanie kontaktow naukowych z polonia naukowa w
USA. Chdzi o nawiazanie wspolpracy, krotkie wizyty - na reszte/kontynuacje
jest w Ameryce duzo pieniedzy.
Wyjazdy na stale i nie na stale tez sa bardzo dobre. Jesli polscy naukowcy beda
cenienieni w dobrych osrodkach, polska nauka przetrwa trudne okresy.
Jesli nie, sami krajowi uczeni moga sie skichac, a nie splodza wiele 'cutting
edge science' (por. miejce UW i UJ w rankingu pewnych Chinczykow.... straszna
plama i nie ma co sie samousprawiedliwiac.)
PS
A co do jezyka: kazdy powinien zamiast narzekac, nauczyc sie sam; ja nie mialem
zadnego porzadnego formalnego wyksztalcenia w angielskim (zrzadzeniem losu poznalem
w szk. sredniej dobrze niemiecki, ktory sie okazal malo przydatny). Mimo to
chcialem sie nauczyc wiec sie nauczylem, m.in. czytajac kurs "Alexandra", ...,
literature fachowa
i potem juz szlifujac jezyk w usa (co jest konieczne! lektorat nie jest
wystarczajacy).