Dodaj do ulubionych

Nauczyciel akademicki - mentor życiowy- wg L.C.W.

28.06.15, 14:03

Jechałem w czwartek w nocy (25.06.2015) na dalekiej trasie i wysłuchałem wtedy w programie "Trójka Polskiego Radia” niezwykłej audycji Redaktora Dariusza B.. ( nazwiska nie zapamiętałem – a postcastu nie potrafię znaleźć ) .. Może ktoś z Państwa dopowie ..

Ów redaktor Dariusz B. starał się uprzytomnić słuchaczom różnicę między nauczycielami jakiś tam przedmiotów a nauczycielami życia, tzn. osobami, które prócz tego, że uczą czegoś są w stanie „ustawić” niektórych młodych ludzi odnośnie mądrości życiowej bądź wyznaczenia celu życiowego ..

Ów redaktor posłużył się niezwykłą metodą.. Swoje skromne wywody ilustrował niezwykle emocjonalnymi pieśniami m.inn. Młynarskiego i fragmentami – jak później sprawdziłem pobranymi z nagrania wykładu .:

Linda Cliatt-Wayman: How to fix a broken school? Lead fearlessly, love hard
www.ted.com/talks/linda_cliatt_wayman_how_to_fix_a_broken_school_lead_fearlessly_love_hard#
i zapisu

blog.ted.com/when-a-school-is-not-a-school-linda-cliatt-wayman-at-tedwomen-2015/
www.ted.com/talks/ken_robinson_says_schools_kill_creativity

Powyższe nagranie zostało sporządzone na konferencji TED [ www.ted.com/ ]
W P.S. Podaję kilka (zapewne znanych Państwu) informacji o TED ... Sądzę, że podobnie jak edge.org - TED mogłaby posłużyć jako inspiracja do ciekawych dyskusji na niniejszym forum.
No ale wracając do otwieranego wątku. Otóż uważam poruszony tu problem za bardzo ważny dla kondycji całości nauczania, edukacji .. no i później ..kondycji instytucji parających się nauką.

Zgadzam się z podanymi przez Linda Cliatt – Wayman zasadami .:

1. If you’re going to lead, lead.
2. So what. Now what?
( But so what, Cliatt-Wayman asked her staff, what did they plan to do about that? [ Skoro jest tak - to co robimy ! ]

No właśnie w nauczyciel - wychowawca, wykładowca znaczącego przedmiotu na uczelni, szef grupy naukowców ( u nas w Polsce - zazwyczaj jakiś dr hab. ) powinien mieć charyzmę, mówić jasno co jest ważne i być konsekwentny ..

No ale tutaj powstaje pytanie. Ludzie z charyzmą to często przywódcy sekt, autorytarni politycy.. Jak więc określić dodatkowe cechy, aby ktoś będąc nauczycielem .. nie prowadził na manowce .. aby był nauczycielem życia (mentorem) - w sensie pozytywnym ..

Linda C.W. tą trzecią ważną wg. niej zasadę ujmuje zdaniem.:

3. If nobody told you they love you today, remember I do.

Aby to jednak jakoś zilustrować posłużę się cytatami z artykułu.:
wyborcza.pl/duzyformat/1,145322,18217783,Cokolwiek_sie_zdarzy__kocham_cie__Rozmowa_z_Lukaszem.html

Podtytuł artykułu jest następujący ..

Jeśli rodzic dowiaduje się, że jego nastoletnie dziecko wychodzi z domu, by bić Murzynów albo pedałów, albo wyjeżdża na dżihad, to ten rodzic nie może już zrobić nic. Z Łukaszem Ługowskim, dyrektorem Kąta, rozmawia Aleksandra Szyłło.

Dziennikarz pyta dyrektora szkoły.:

Nastolatek przyjmuje tę czy inną skrajną ideologię przypadkowo?

- W dużej mierze tak. W zależności, na co akurat trafi. ..

Dziennikarz mówi .:

Uderzyła mnie ostatnio opowieść o pewnym bezradnym ojcu. Ojciec - profesor filozofii, erudyta. I przy kawie, w gronie znajomych, jego córka studentka mówi mu tak: "Przecież wiadomo, że to Amerykanie wysadzili World Trade Center! Przecież wiadomo, że zrobili to specjalnie, żeby dać sobie prawo do wojny w Iraku!". Ojciec speszony mówi: "Córciu, ale skąd ty masz takie informacje". A ona na to: "Jak to skąd? Z internetu, wszyscy to wiedzą, tylko ciebie to nie obchodzi". I co taki rodzic ma zrobić? Przecież do dziecka zapatrzonego w jakąś ideologię czy grupę rówieśniczą nie trafiają żadne argumenty.

Łukaszem Ługowskim- dyrektor szkoły odpowiada.:

- Mimo wszystko im większą liczbą mądrych argumentów rodzic dysponuje, tym lepiej. Budowanie autorytetu polega również na tym, że powinniśmy się cały czas dokształcać, orientować. I te argumenty dziecku podawać. Byle nie z lekceważącym "Co ty tam wiesz", tylko traktując dziecko poważnie. Nie chodzi o to, żeby nam się od razu przyznało, że mamy rację i przekonaliśmy je. Tylko żeby gdzieś te nasze słowa w nim zostały. Żeby je miało. Może ich kiedyś użyje. Rodzic, który nie potrafi uzasadnić swoich opinii, wystawić ich na próbę gradu pytań, nie da rady.

Artykuł kończy pytanie i odpowiedź

Proszę pana, to co ma zrobić rodzic, który dowiaduje się, że jego dziecko leci na dżihad? Naprawdę nie może zrobić już nic?

- Musi zrobić rachunek sumienia, bo - na ogół, nawet nieświadomie - jakoś się do tego przyczynił. I powiedzieć dziecku: i tak jesteś dla mnie ważny. Zawsze. Żeby - w razie czego - miał do czego i do kogo wrócić. A może nie tylko dlatego?

Jaki wynika więc z tych wywodów wniosek. Każdy z nas, który stara się wpłynąć na życie innych .. (w szczególności - rodzice, nauczyciele, nauczyciele akademiccy, szefowie grup badawczych ) - powinien być emocjonalnie zaangażowany i konsekwentny w lansowaniu podstawowych wartości. Jeśli ów wpływ na życie młodych ludzi ma prowadzić w kierunku pozytywnym, musi być widać.. że działania nauczyciela, mentora wynikają z autentycznej chęci działania na korzyść wychowanków ( Linda C.W – ujmuje to poprzez swoją trzecią zasadę : If nobody told you they love you today, remember I do ).

W szczególności – jeśli chodzi o wpływanie na dzieci, nastolatki .. młodzież, .. konieczne jest ( powtarzam jeszcze raz za Łukaszem Ługowskim ) .. „ im większą liczbą mądrych argumentów rodzic dysponuje, tym lepiej. Budowanie autorytetu polega również na tym, że powinniśmy się cały czas dokształcać, orientować. I te argumenty dziecku podawać … nie chodzi o to, żeby nam się od razu przyznało, że mamy rację i przekonaliśmy je. Tylko żeby gdzieś te nasze słowa w nim zostały. Żeby je miało. Może ich kiedyś użyje. Rodzic, który nie potrafi uzasadnić swoich opinii, wystawić ich na próbę gradu pytań, nie da rady…”

No tak .. powinniśmy się więc cały czas dokształcać, orientować. Temu służy m. inn. niniejsza grupa dyskusyjna „nauka”. Dostrzegam jednak znaczny problem aby, np. takie forum
( wspominam tu też inne: edge.org, TED) spełniało rolę mentora .. Konieczne jest formułowanie .. syntez.. podsumowań, które są przekonywującymi argumentami, rzetelnymi „fragmentami realnej wiedzy” ~ Andrew Wader
……………………
P.S.
TED Conferences
Twice a year, a group of interesting and impactful people gathers for the week-long TED experience — which attendees have described as "the ultimate brain spa" and "a journey into the future in the company of those creating it." It's a winning formula of brilliant, curious minds and groundbreaking content in an immersive and focused environment.
What is a TED conference?
TED stands for Technology, Entertainment, Design — three broad subject areas that are collectively shaping our world. But a TED conference is broader still, showcasing important ideas from any discipline, and exploring how they all connect. The format is fast-paced: 50+ talks over the course of a week, as well as morning and evening get-togethers. As they take in the program, attendees and speakers from vastly different f
Edytor zaawansowany
  • andrew.wader 28.06.15, 14:10
    Ponieważ podstawowe informacje o TED nie "zmieściły się" w poprzednim poście ..podaję je tutaj dodatkowo jako suplement ~ Andrew Wader

    ……………………
    P.S.
    Our organization

    TED is a nonprofit devoted to spreading ideas, usually in the form of short, powerful talks (18 minutes or less). TED began in 1984 as a conference where Technology, Entertainment and Design converged, and today covers almost all topics — from science to business to global issues — in more than 100 languages. Meanwhile, independently run TEDx events help share ideas in communities around the world.

    Our Mission: Spread ideas

    TED is a global community, welcoming people from every discipline and culture who seek a deeper understanding of the world. We believe passionately in the power of ideas to change attitudes, lives and, ultimately, the world. On TED.com, we're building a clearinghouse of free knowledge from the world's most inspired thinkers — and a community of curious souls to engage with ideas and each other, both online and at TED and TEDx events around the world, all year long.

    In fact, everything we do — from our TED Talks videos to the projects sparked by the TED Prize, from the global TEDx community to the TED-Ed lesson series — is driven by this goal: How can we best spread great ideas?

    TED is owned by a nonprofit, nonpartisan foundation. Our agenda is to make great ideas accessible and spark conversation

    TED Conferences

    Twice a year, a group of interesting and impactful people gathers for the week-long TED experience — which attendees have described as "the ultimate brain spa" and "a journey into the future in the company of those creating it." It's a winning formula of brilliant, curious minds and groundbreaking content in an immersive and focused environment.
    What is a TED conference?

    TED stands for Technology, Entertainment, Design — three broad subject areas that are collectively shaping our world. But a TED conference is broader still, showcasing important ideas from any discipline, and exploring how they all connect. The format is fast-paced: 50+ talks over the course of a week, as well as morning and evening get-togethers. As they take in the program, attendees and speakers from vastly different fields can cross-fertilize and draw inspiration from unlikely places. This is the magic of TED.

    Types of TED conferences
    TED
    The flagship TED Conference is held annually on the North American West Coast. The breadth of content includes science, business, the arts, technology and global issues. Eighteen-minute talks are interspersed with shorter presentations, including music, performances and comedy. Learn more about TED
    ……
    Ideas worth spreading
    TED is devoted to ideas worth spreading. While we curate ideas we think are worthy of that estimation, we also acknowledge not everyone feels the same – and certainly not all the time. Some ideas may offer just one perspective on a complex issue, while others invite thoughtful criticism and debate.

    Here are some of the asterisks we place after the phrase ideas worth spreading...
    • In short-talk form. Also music, dancing, art. And yo-yos.
    • A new one every day. Handpicked.
    • They're not all perfect. But they are all short.
    • And maybe even, ahem, acting on.
    • Free. Forever. Thank you, Internet.
    • Plus a few ideas worth shredding. Or so we're told. You decide.
    • Like a virus. But with inspiration instead of sneezing.
    • Probably. But you be the judge.
    • And debating. And criticizing. And improving.
    • Or at least worth arguing about.
    • Skeptics welcome.
    • Well, the spreading part is up to you.
    • Knowledge in dangerously addictive short doses.
    • Or challenging.
  • maksimum 28.06.15, 15:56
    andrew.wader napisał:

    > Uderzyła mnie ostatnio opowieść o pewnym bezradnym ojcu. Ojciec - profesor filo
    > zofii, erudyta. I przy kawie, w gronie znajomych, jego córka studentka mówi mu
    > tak: "Przecież wiadomo, że to Amerykanie wysadzili World Trade Center! Przecież
    > wiadomo, że zrobili to specjalnie, żeby dać sobie prawo do wojny w Iraku!". Oj
    > ciec speszony mówi: "Córciu, ale skąd ty masz takie informacje". A ona na to: "
    > Jak to skąd? Z internetu, wszyscy to wiedzą, tylko ciebie to nie obchodzi". I c
    > o taki rodzic ma zrobić? Przecież do dziecka zapatrzonego w jakąś ideologię czy
    > grupę rówieśniczą nie trafiają żadne argumenty.
    ------------
    Problem zaczyna sie calkiem gdzie indziej.
    Bardzo niski poziom nauczania w Polsce a juz szczegolnie na takich kierunkach jak filozofia,psychologia,dziennikarstwo,turystyka i dziesiatkach innych.
    Byle matol skonczy taki kierunek a pozniej pnie sie po szczeblach kariery glownie przy pomocy znajomosci.W miedzyczasie zeni sie z ladna sprzataczka.Corka jest ladna i glupia jak pien,ale tatus przepycha ja przez studia na ktorych sam uczy,bo nikt nie uwali corki profesora.
    Calkiem mozliwe ze ten mlody tlumok zrobi doktorat przy pomocy tatusia i niedlugo bedzie nauczala na uczelni.
    Znam takie przypadki z czasow gdy sam studiowalem i najglupsza dziewczyna w grupie,ktora nie powinna przejsc pierwszego roku poszla na studia doktoranckie bo wyszla za Pana doktora na tej wlasnie uczelni.
    Jeden wielki Ciemnogrod i prymityw tam jest,ze sie nie chce tego rozgrzebywac.
    Co bardziej rozgarnieci mlodzi ludzie studiuja za granica i zostaja tam na stale a w POlsce umacnia sie Ciemnogrod.
    Raz na jakis czas ktos ujawni tasmy POdsluchowe tych prymitywow w rzadzie i Sejmie i pierwsza rzecz jaka rzad robi to sciga tych co podsluchiwali,bo nie wolno podsluchiwac przestepcow.
    Z POlski ludzie uciekaja w szybszym tempie niz z Chin,Wietnamu czy Rumunii,a jakos z Czech i Wegier nie uciekaja.

    en.wikipedia.org/wiki/List_of_countries_by_net_migration_rate
  • andrew.wader 28.06.15, 21:14
    maksimum napisał:

    > Problem zaczyna sie calkiem gdzie indziej.
    > Bardzo niski poziom nauczania w Polsce a juz szczegolnie na takich kierunkach j
    > ak filozofia,psychologia,dziennikarstwo,turystyka i dziesiatkach innych.
    > Byle matol skonczy taki kierunek a pozniej pnie sie po szczeblach kariery glown
    > ie przy pomocy znajomosci.

    No nie wiem ! Ja przytoczyłem ten fragment wypowiedzi Łukasza Ługowskiego - dyrektora szkoły "Kąt" - szkoły podobnej do tej która jest prowadzona przez Linda Cliatt – Wayman ..
    z innego powodu ..

    [ Nawiasem mówiąc .. posłuchaj jej wykładu dostępnego pod.:
    to przekonasz się, że wg tej amerykanki w Filadelfii .. jest .. znacznie bardziej "ciężko" .. i "głupawo" niż przeciętnie w Polsce
    www.ted.com/talks/linda_cliatt_wayman_how_to_fix_a_broken_school_lead_fearlessly_love_hard# ,
    blog.ted.com/when-a-school-is-not-a-school-linda-cliatt-wayman-at-tedwomen-2015/ ]

    Przytaczając ten fragment .chciałem powiedzieć... że w sytuacji zaniku autorytetów... znikania ludzi..którzy są mentorami życiowymi .. młodzież często nie wie co jest prawdą ..co fałszem.. To sprawia, że są skłonni przyłączyć się do dżihadu (tzw. Pań.Islam.) lub innej głupoty ..

    Zwiększa się ilość informacji .. opinii ... i młodzi ludzie gubią się w tym ... Gorzej .. gubią się w tym tez politycy .. którzy np. zupełnie nie rozumieli stanu ducha ludzi w krajach Północnej Afryki.. ~ Andrew Wader
  • speedyhawk 28.06.15, 23:29
    andrew.wader napisał:

    > Przytaczając ten fragment .chciałem powiedzieć... że w sytuacji zaniku autoryte
    > tów... znikania ludzi..którzy są mentorami życiowymi .. młodzież często nie wi
    > e co jest prawdą ..co fałszem.. To sprawia, że są skłonni przyłączyć się do dżi
    > hadu (tzw. Pań.Islam.) lub innej głupoty ..

    Niestety, to jest cena jaką płacimy za postęp techniczny. Uważam że główną przyczyną tego
    zjawiska jest internet. Kiedy go nie było zdobycie wiedzy wymagało edukacji i dlatego
    ludzie wyedeukowani mieli nie tylo wiedzę, ale i jej zrozumienie.
    Dlatego myśłę, że tym razem mamy do czynienia z bardzo trudnym problemem społecznym
    któremu nie wiem czy przyszłe pokolenia sprostają bez jakiejś gwałtownej zmiany, która
    może byc tragiczna.
  • andrew.wader 29.06.15, 12:05
    speedyhawk napisał:

    > Niestety, to jest cena jaką płacimy za postęp techniczny. Uważam że główną przy
    > czyną tego
    > zjawiska jest internet. Kiedy go nie było zdobycie wiedzy wymagało edukacji
    >i dlatego ludzie wyedeukowani mieli nie tylo wiedzę, ale i jej zrozumienie.
    > Dlatego myśłę, że tym razem mamy do czynienia z bardzo trudnym problemem
    >społecznym któremu nie wiem czy przyszłe pokolenia sprostają bez jakiejś gwałtownej >zmiany, która może byc tragiczna.

    To prawda, że nie jest dyskutowany nowy fenomen, który polega na tym, że większość użytkowników Internetu nie zdaje sobie sprawy z wiarygodności .. i znaczenia tego kto mówi. Jeśli nie uświadamiają sobie problemu .. słabej lub znacznej wiarygodności .. poszczególnych przekazów to "wszystko może im się plątać"..

    Dla osób myślących nie jest to problem nie do pokonania, gdyż .. osoby myślące wytwarzają sobie sposoby na wyróżnianie żródeł i osób wiarygodnych ..

    Podam przykład .. sam nie zajmuję się wiele danymi o kosmonautyce, no ale jeśli jakiś młodzian kwestionowałby to czy Amerykanie byli na Księżycu .. to odesłał bym takiego nastolatka do jakiś wypowiedzi P.T. pomruka ( ..hm.. nie wiem jakie on ma na ten temat zdanie).. Jeśli problem byłby z zakresu informatyki .. to odesłał bym pytającego do asteroidy2.

    Na to aby uznawać kogoś jako autorytet trzeba sobie zapracować .. Zasadnicze jest jednak .. aby przywrócić .. wśród młodych ludzi znaczenia samego pojęcia autorytet Hm.. dotyczy to także nie tylko młodych ludzi ale i także tzw. wyborców .. którzy uznali np. działaczy partii Siriza za autorytety .. ~ Andrew Wader
  • speedyhawk 29.06.15, 16:18
    andrew.wader napisał:

    > Na to aby uznawać kogoś jako autorytet trzeba sobie zapracować .. Zasadnicz
    > e jest jednak .. aby przywrócić .. wśród młodych ludzi znaczenia samego po
    > jęcia autorytet
    Hm.. dotyczy to także nie tylko młodych ludzi ale i także t
    > zw. wyborców .. którzy uznali np. działaczy partii Siriza za autorytety ..

    No właśnie tu jest pies pogrzebany. Autorytety były i zawsze będą, bo człowiek, który
    nie ma jeszcze autorytetu z braku zrozumienia swej argumentacji powołuje się na
    autorytety.
    Tak jest wszędzie, na tym forum także. Ale nam chodzi tutaj zapewne o autorytety moralne
    bardziej niż naukowe.
    Pamiętam, że kiedy byłem w szkole średniej moim autorytetem największym był mój
    nauczyciel fizyki. Z drugiej strony jeżeli prawdą jest, że jedni nauczyciele mają w sobie
    pewną charyzmę i wszyscy uczniowie ich traktują z wielkim szacunkiem, to dlaczego inni
    tego szacunku nie umieją zdobyć?
    Fizyka czy matematyka należały do ważnych przedmiotów, maturalnych.
    Język polski, czyli literatura też i ci nauczyciele mieli wiedzę i szacunek.
    Ale oprócz tego oni mieli pewną osobowość, z której wynikało, że to co mówią jest
    niepodważalne.
    Ja kończyłem szkołe w czasach kiedy zmieniała się kadra nauczycielska i dlatego miałem
    okazję zaobserwować jak różni byli nowi, młodsi nauczyciele od tzw, starych, przedwojennych
    sił, jak określali ich moi rodzice, którzy również byli nauczycielami.
    Pomyśłałem sobie, że jak to dobrze, że ja już kończę tę szkołę, bo z tymi nowymi nauczycielami
    to ja bym się pewnie nigdy nie zakochał w fizyce.

  • maksimum 29.06.15, 01:43
    andrew.wader napisał:

    > [ Nawiasem mówiąc .. posłuchaj jej wykładu dostępnego pod.:
    > to przekonasz się, że wg tej amerykanki w Filadelfii .. jest .. znacznie bard
    > ziej "ciężko" .. i "głupawo" niż przeciętnie w Polsce

    Moze najpierw racz zauwazyc,ze ona jest dyrektorka w biednej czarnej dzielnicy Filadelfii.
    Zeby ci troche rozjasnic,to tam jest jednak duzo lepiej niz w szkolach do ktorych uczeszczaja cyganie w Polsce.Wszystkich czarnych w USA jest tylko 12% wiec nie widze powodu zeby zajmowac sie tymi czarnymi,ktorzy na dodatek sa najbiedniejsi wsrod czarnych.

    Prezydentem NYC ,czyli po naszemu mayor'em jest De Blasio a jego syn Dante to ten czarny chlopak z afro fryzura.Ja bylem na tym graduation i siedzialem pare rzedow wyzej bo moja corka chodzila do jednej klasy z Dante De Blasio.
    Obok De Blasio siedza jego zona i corka.

    www.newsday.com/news/new-york/bill-de-blasio-at-son-s-graduation-urges-students-to-fight-injustice-1.10562130
    Chlopak jest rozgarniety,bo to jest bardzo dobra szkola z trudnymi egzaminami wstepnymi i wtedy gdy on zdawal egzamin wstepny to tatus jeszcze nikim nie byl.
    No wiec sa czarni ,ktorzy sa madrzy i ustawieni a sa tez i biedni i na dodatek zamuleni.
    Nie porownuj szkol do ktorych chodzi czarna biedota do przecietnej szkoly w Polsce.
    Porownuj przecietna szkole w Polsce do przecietnej amerykanskiej.

    > Przytaczając ten fragment .chciałem powiedzieć... że w sytuacji zaniku autoryte
    > tów... znikania ludzi..którzy są mentorami życiowymi .. młodzież często nie wi
    > e co jest prawdą ..co fałszem.. To sprawia, że są skłonni przyłączyć się do dżi
    > hadu (tzw. Pań.Islam.) lub innej głupoty ..

    To nie jest kwestia braku autorytetu lecz braku rozumu u mlodych ludzi.

    > Zwiększa się ilość informacji .. opinii ... i młodzi ludzie gubią się w tym ...

    Wystarczy posluchac przecietnego nauczyciela i przecietnego doroslego,ktory nie wywodzi sie z patologii.Oni wiedza co jest dobre a co zle,z tym ze to zle latwiej przychodzi,a na dobre trzeba ciezko zapracowac.

    > Gorzej .. gubią się w tym tez politycy .. którzy np. zupełnie nie rozumieli
    > stanu ducha ludzi w krajach Północnej Afryki.. ~ Andrew Wader

    Znowu zes sie z choinki urwal by tlumaczyc ludziom ze lepsze byly dyktatury Saddama czy dyktatura talibow w Afganistanie niz demokracja,ktora teraz tam maja.
    Tam nie ma czego rozumiec poza tym,ze bron terrorystom sprzedaja Rosjanie.
  • andrew.wader 29.06.15, 14:44
    maksimum napisał:

    >To nie jest kwestia braku autorytetu lecz braku rozumu u mlodych ludzi.

    >> Zwiększa się ilość informacji .. opinii ... i młodzi ludzie gubią się w tym ...

    >Wystarczy posluchac przecietnego nauczyciela i przecietnego doroslego,ktory nie wywodzi sie >z patologii. Oni wiedza co jest dobre a co zle,z tym ze to zle latwiej przychodzi,a na dobre >trzeba ciezko zapracowac.

    Mój post dotyczy właśnie zagadnienie dlaczego jest tak, iż wielu młodych ludzi nie ma - tak jak Ty to ujmujesz - "rozumu". Zgadzam się, że "aby mieć rozum" - to trzeba dość ciężko popracować (.. uczyć się..) Jest jednak problem dlaczego w tak wielu rodzinach .. w tak wielu szkołach .. nie ma takiego wigoru .. w zakresie "ukierunkowania" młodych ludzi jaki wykazuje owa Linda C. Wayman.

    Gdy czytam twoje posty .. to oczywiście stale dostrzegam Twoje uwielbienie dla USA .. Byłem w Stanach dwa razy .. Doceniam tamtejszy poziom nauki z górnej półki .. Jak widzisz lansuję w niniejszym wątku .. Amerykankę .. To znowu Amerykanka dała popis .. jak należy "ustawiać" młodych ludzi ..

    Macie tam jednak swoje Filadelfie .. i to w różnych dziedzinach ..

    Twoje czarnowidztwo dotyczące Polski i Europy jest nieuzasadnione. Jest to jedna z najlepiej uporządkowanych części świata .. Argumentem przemawiającym za tym jest owa .. nasilona ostatnio chęć .. aby za wszelka cenę się tutaj dostać ~ Andrew Wader
  • speedyhawk 29.06.15, 15:51
    andrew.wader napisał:

    > Twoje czarnowidztwo dotyczące Polski i Europy jest nieuzasadnione. Jest to jed
    > na z najlepiej uporządkowanych części świata .. Argumentem przemawiającym za ty
    > m jest owa .. nasilona ostatnio chęć .. aby za wszelka cenę się tutaj dostać

    Dla mnie to jest również marzeniem i niestety, nierealnym.
  • maksimum 29.06.15, 17:12
    andrew.wader napisał:

    > Mój post dotyczy właśnie zagadnienie dlaczego jest tak, iż wielu młodych lu
    > dzi nie ma - tak jak Ty to ujmujesz - "rozumu".

    Rozum tak jak i urode dziedziczysz po rodzicach.Jak rodzice sa niekumaci i zyja w biedzie to ich dzieci z duzym prawdopodobienstwem tez beda niekumaci i zyli w biedzie.
    Gdyby bylo inaczej to Polska z roku na rok przeskoczylaby Niemcy i USA w poziomie zycia a na to sie nie zanosi.1.000 lat temu Niemcy zyli lepiej niz Polacy i tak jest teraz i to jest genetyka.

    > Zgadzam się, że "aby mieć roz
    > um" - to trzeba dość ciężko popracować (.. uczyć się..) Jest jednak problem dl
    > aczego w tak wielu rodzinach .. w tak wielu szkołach .. nie ma takiego wigoru .
    > . w zakresie "ukierunkowania" młodych ludzi jaki wykazuje owa Linda C. Wayman.

    Ludzie niekumaci nie wiedza jak ukierunkowac swoje dzieci bo zycie spedzili w getcie i tu przydalby sie dobry nauczyciel,ale dobrzy nauczyciele nie chca pracowac w szkolach slabych.

    > Gdy czytam twoje posty .. to oczywiście stale dostrzegam Twoje uwielbienie dl
    > a USA .. Byłem w Stanach dwa razy .. Doceniam tamtejszy poziom nauki z górnej
    > półki .. Jak widzisz lansuję w niniejszym wątku .. Amerykankę .. To znowu Ame
    > rykanka dała popis .. jak należy "ustawiać" młodych ludzi ..
    >
    > Macie tam jednak swoje Filadelfie .. i to w różnych dziedzinach ..

    Oczywiscie ze tak i nie musze daleko jezdzic bo sa slabe szkoly na Brooklynie ale...jak obok nich nie mieszkam i tam moje dzieci nie chodzily.
    Kazdy znajdzie swoja polke na ktorej sie dobrze czuje i to jest filozofia zycia.

    > Twoje czarnowidztwo dotyczące Polski i Europy jest nieuzasadnione. Jest to jed
    > na z najlepiej uporządkowanych części świata

    Nie pamietasz zamachow al-kaidy w Europie i kto ta al-kaide zwalczal?


    >.. Argumentem przemawiającym za tym jest owa .. nasilona ostatnio chęć .. aby za wszelka >cenę się tutaj dostać

    Kogo ty chcesz rozsmieszyc?
    Ludzi w Polsce ubywa a w USA przybywa ok. 2,5 mln rocznie.
    Do EU jest najazd "imigrantow" z Afryki,ktorych nikt nie chce,bo niemal wszyscy jada tam pobierac zasilki.Spora czesc Polakow w UK jedzie tam sie rozmnazac,bo przy trojce dzieci mozna niezle zyc z zasilkow,co w USA jest niemozliwe.
  • andrew.wader 30.06.15, 15:09
    maksimum napisał:
    > Kogo ty chcesz rozsmieszyc?
    > Ludzi w Polsce ubywa a w USA przybywa ok. 2,5 mln rocznie.
    > Do EU jest najazd "imigrantow" z Afryki, ktorych nikt nie chce, bo niemal wszyscy
    > jada tam pobierac zasilki. Spora czesc Polakow w UK jedzie tam sie rozmnazac, bo
    > przy trojce dzieci mozna niezle zyc z zasilkow, co w USA jest niemozliwe.

    Właśnie w ramach .. próbnego, eksperymentalnego sprawdzania.. na ile da się przedstawiać "w Internecie" zrównoważone poglądy .. odpowiem Ci jednak jeszcze raz ..

    Otóż w USA ludzi przybywa .. głównie z powodu stałej imigracji do Stanów.. Nie bez powodu wybudowaliście mur na granicy z Meksykiem.. Na dodatek owi świeżo przybyli imigranci - reprezentujący narody "tak rozwojowe - jak Latyno-amerykanie" .. mają wysoka dzietność .. stąd średnio dzietność w USA jest rzędu 2,1

    Stwierdzenie, że Polacy "jadą do Anglii aby się rozmnażać" jest obraźliwe .. Od dawna zadziwia mnie Twoja tendencja do obrażania rodaków.. bo choćbyś postawił się na głowie to i tak jesteś "tylko" Polakiem..

    Polacy w Anglii pracują w bardzo różnych zawodach ( sam też pracowałem tam jako "general medicine - consultant" ) i dlatego wiem na temat Angole - Polacy .. wiele. Polacy bardzo dobrze pasują do Anglików... Nie ma różnicy kulturowej jak między Anglikami i np. Pakistańczykami .. Owe 600 tyś. Polaków pomaga im .. Tylko z powodów "gry polityczno -wyborczej" .. pisze się w Wielkiej Brytanii o Polakach czasami negatywnie.. Mała część z nich liczy na zasiłki dla dzieci pozostawionych i mieszkających w Polsce .. ale tu zgadzam się z Cameronem.. że te zasiłki należy zlikwidować .. Sumarycznie jednak .. obecność Polaków ..obywateli UE .. jest korzystna dla Wielkiej Brytanii i UE. Jest to również zjawisko korzystne dla Polski . Szanuj swoja godność ! ~ Andrew Wader



  • speedyhawk 30.06.15, 16:27
    andrew.wader napisał:

    > Od dawna zadziwia mnie Twoja tendencja do obrażania rodaków.. bo choćbyś postawił
    > się na głowie to i tak jesteś "tylko" Polakiem..

    To postawa przybierająca różne formy. Stały pobyt za granicą, szczególnie w kraju tak
    oddalonym jak USA od Polski wpływa na psychikę ludzką i kreuje różne zachowania.
    Wykazanie, że jest się w lepszej sytuacji, a przez to nie zmarnowało się życia chybionym
    wyborem uspakaja i znosi częściowo ból nostalgii.
    Obserwuję to również po sobie tyle, że ja takiej drogi nie wybierałem, ale moja rodzina
    i dlatego może jestem przed sobą trochę usprawiedliwiony.
    Przebywanie na tym forum świadczy dobitnie, że zarówno ja, jak i Maksimum nie mamy
    z kim pogadać, bo Amerykanie to ludzie prymitywni, a poza tym trza znać język perfect.
    Ja też czasami chwalę Amerykę, właśnie po to, aby poczuć się lepiej.
    Prawda leży jak zwykle po środku. Życie tu i tam ma swoje plusy i minusy,a dla tych co
    mają forsę wszędzie jest dobrze, a tym co nie mają wiatr zawsze w oczy wieje.
  • maksimum 30.06.15, 19:42
    speedyhawk napisał:

    > andrew.wader napisał:

    > To postawa przybierająca różne formy. Stały pobyt za granicą, szczególnie w kraju tak
    > oddalonym jak USA od Polski wpływa na psychikę ludzką i kreuje różne zachowania.

    Gdy wyjezdzalem z Polski to juz do niej kompletnie nie pasowalem i nie moglem sie dogadac z ludzmi jak teraz z andrew.Inny kraj inna mentalnosc.
    W USA dla mnie jest duzo bardziej normalnie niz w Polsce,dlatego nie jezdze do Polski na wakacje.
    Przecietny Polak nie bedzie sie dobrze czul w USA ze wzgledu wlasnie na inna mentalnosc.

    > Wykazanie, że jest się w lepszej sytuacji, a przez to nie zmarnowało się życia
    > chybionym wyborem uspakaja i znosi częściowo ból nostalgii.

    Nostalgia byla i jest do lat mlodosc niezaleznie gdzie sie je spedzilo.

    > Życie tu i tam ma swoje plusy i minusy,a dla
    > tych co mają forsę wszędzie jest dobrze, a tym co nie mają wiatr zawsze w oczy wieje.

    Poza forsa liczy sie jeszcze rodzina.
    Znajomi maja biznes i sa ustawieni a mieli jeszcze niedawno trojke dzieci i to w najlepszych szkolach w NYC.
    Najstarszy syn juz w szkole zaczal cpac.Nie mogli nad nim zapanowac by oddac go na leczenie.
    Znikal z domu na kilka dni a jak sie pojawial to tez na kilka dni i wyniosl cos z domu by to spieniezyc na narkotyki az znalezli go gdzies daleko od domu utopionego w jeziorze a tak sie dobrze zapowiadal.
    Corka tez przeszla przez najlepsze szkoly wyjechala do Filadelfii tam zostala pielegniarka i ozenila sie z kolezanka z pracy,a rodzice nie mogli tego przelknac i nie pojechali na slub.
    ma dziecko z banku spermy a zona tez jest w ciazy.
    Najmlodszy syn uczy sie dobrze i w nim cala nadzieja,bo rodzice od dawna sa milionerami i niczego im nie brakuje.
    Czy gdyby nie wyjechali z Polski to byloby im lepiej?
  • pomruk 01.07.15, 00:00
    Każdy temat ze świata nauki może stać się okazją do wielu dygresji, każda dyskusja potrafi się rozgałęziać w nieprzewidziany sposób.
    Ale czy *bezustanne i uporczywe* próby przekształcania wątków forum np. w blog "ja i moje życie w USA" są na miejscu? (Pisz zgodnie z tematyką forum).
    Znajdź sobie człowieku miejsce - Internet jest naprawdę wielki, sprawdziłem - w którym będziesz swobodnie mógł się wypowiadać. Tu jest po prostu skromny kącik poświęcony czemuś innemu, miejsce, które usiłuje zachować swoją tożsamość, może styl i poziom.
    Przypominam sobie, że już nie raz zwracałem na to uwagę.
  • maksimum 01.07.15, 03:55
    pomruk napisał:

    > Tu jest po prostu skromny kącik
    > poświęcony czemuś innemu, miejsce, które usiłuje zachować swoją tożsamość, moż
    > e styl i poziom.

    Nie dosc ze nikt cie tutaj nie chce jako moderatora to jeszcze wpieprzasz sie w kazda dyskusje.
    Te twoje watki sa nudne jak flaki z olejem i gdybym tu nie zagladal to to forum zdechloby smiercia naturalna z nudow.

    > Przypominam sobie, że już nie raz zwracałem na to uwagę.

    Napisz cos o ksiezycu dla urozmaicenia.
  • maksimum 30.06.15, 19:21
    andrew.wader napisał:

    > Otóż w USA ludzi przybywa .. głównie z powodu stałej imigracji do Stanów.. Nie
    > bez powodu wybudowaliście mur na granicy z Meksykiem..

    Wlasnie o to mnie chodzilo.
    Gdyby w Polsce byly dobre rzady to ludzi tez by przybywalo.Gdyby w Rosji byly dobre rzady to ludzi tez by przybywalo.

    > Stwierdzenie, że Polacy "jadą do Anglii aby się rozmnażać" jest obraźliwe ..

    Jesli Meksykanie przyjezdzajacy do USA nie jest stwierdzeniem obrazliwym,to Polacy jadacy do UK sie rozmnazac tez nie jest obrazliwym.

    > Od dawna zadziwia mnie Twoja tendencja do obrażania rodaków.. bo choćbyś postaw
    > ił się na głowie to i tak jesteś "tylko" Polakiem..

    Ja bedac w Polsce przed wyjazdem do USA juz nie czulem sie Polakiem i wlasnie dlatego wyjechalem.
    Mieszkasz tam gdzie sie dobrze czujesz i ja sie dobrze czuje w NYC.

    > Sumarycznie jednak .. obecność Polaków ..obywa
    > teli UE .. jest korzystna dla Wielkiej Brytanii i UE.

    www.thenews.pl/1/10/Artykul/158025,Poland-to-block-Camerons-EU-immigration-plan
    www.youtube.com/watch?v=SYU4ClYabFY
    www.youtube.com/watch?v=tA0syBbXg_k
    > Jest to również zjawisko korzystne dla Polski .

    Ciekawe kto ta glupote wymyslil,ze to jest korzystne dla Polski?
    Pewno ktos z rzadu.
    Jak wyjada ci z kraju najbardziej ambitni i pracowici to jak Polska na tym skorzysta?
    Glupie polskie rozumowanie,ze beda przysylac pieniadze do rodziny w Polsce i przyjezdzac na wakacje.
    To niby sie zgadza,ale tylko przez kilka lat,zanim beda mieli dzieci i wtedy jest dylemat czy wydac na swoje dzieci czy pomoc rodzinie w Polsce?

    No wiec jak to wygladalo u mnie.
    Bylem pare razy w Polsce na wakacjach dopoki nie odkrylem ze za 1/5 tej sumy moge spedzic wakacje w Pensylwanii w lepszych warunkach.
    Do Polski pojechac na miesiac to same bilety kosztuja 4-6 tys za 4 osoby no i 4-5 tys na inne wydatki czyli skromnie 10 tys doll.
    Wynajmowalem dom w Pensylwanii za 1,5-2 tys miesiecznie,przejazd kosztuje mnie 50 doll w obie strony.Jedzenie jest tansze niz w Polsce.Obok domu mialem korty tenisowe,korty do kosza,basen i swietlice z ping-pongiem i innymi rozrywkami.

    > Szanuj swoja godność !

    Zawsze.
  • speedyhawk 30.06.15, 19:42
    maksimum napisał:

    > Wynajmowalem dom w Pensylwanii za 1,5-2 tys miesiecznie,przejazd kosztuje mnie
    > 50 doll w obie strony.Jedzenie jest tansze niz w Polsce.Obok domu mialem korty
    > tenisowe,korty do kosza,basen i swietlice z ping-pongiem i innymi rozrywkami.

    A ja jadę na wakacje do San Francisco, do mojego synusia, który nie chciał się tutaj
    w Ameryce uczyć, bo widział co z tej nauki ma jego ojciec i tam, teraz jest komputerowcem.
    Tyle pieniędzy co zarabia w życiu nie widziałem i nie zobaczę, bo mi pewnie nie pokaże.
    Bilety w obie strony dla mnie i żony klasą biznes 2.300$.
    Reszta, czyli mieszkanie nad Pacyfikiem i żarcie u synusia.
    Dałbym wszystko, żeby zamiast tego jechać do Krakowa i tam powspominać, ale żona
    twardo mi tego zabrania.
  • maksimum 30.06.15, 23:14
    speedyhawk napisał:

    > A ja jadę na wakacje do San Francisco, do mojego synusia, który nie chciał się tutaj
    > w Ameryce uczyć, bo widział co z tej nauki ma jego ojciec i tam, teraz jest kom
    > puterowcem.
    > Tyle pieniędzy co zarabia w życiu nie widziałem i nie zobaczę, bo mi pewnie nie pokaże.

    Czyli nauka nie poszla w las.

    > Bilety w obie strony dla mnie i żony klasą biznes 2.300$.
    > Reszta, czyli mieszkanie nad Pacyfikiem i żarcie u synusia.
    > Dałbym wszystko, żeby zamiast tego jechać do Krakowa i tam powspominać, ale żona
    > twardo mi tego zabrania.

    I zona ma racje.Bylo,minelo i nie ma co wspominac,trzeba zyc na biezaco.
    Tak jest z wiekszoscia emigrantow ktorym sie powiodlo i ich dzieciom sie powiodlo.
    Przestaja przyjezdzac do Polski i ponoc Polska ma z tego korzysc.

    andrew.wader wie,bo uslyszal od madrych w polskim rzadzie,ze emigracja jest dla Polski korzystna a pewno twoj syn do Polski na wakacje nie jezdzi.


  • speedyhawk 30.06.15, 23:48
    maksimum napisał:

    > andrew.wader wie,bo uslyszal od madrych w polskim rzadzie,ze emigracja jest dla
    > Polski korzystna a pewno twoj syn do Polski na wakacje nie jezdzi.

    I tu żeś się pomylił. On nie lubi Ameryki i tylko praca go tutaj trzyma.
    Uwielbia Krakow i co roku do niego we wrześniu jeździ, bo od razu odwiedza swoich
    kolegów w Hiszpanii, Wloszech i razem jadą na festiwal piwa Oktoberfest w Monachium.
    Na szczęście moja krew. Szkoda tylko, że jest tak, jak i ja wrażliwy i ma narzeczoną Meksykankę.
    Jesteśmy od tego z żoną chorzy, a on wyzywa nas od rasistów.
  • andrew.wader 02.07.15, 14:08
    maksimum napisał:

    > Ludzie niekumaci nie wiedza jak ukierunkowac swoje dzieci bo zycie spedzili w
    >getcie i tu przydalby sie dobry nauczyciel, ale dobrzy nauczyciele nie chca praco
    > wac w szkolach slabych.
    ...
    ...


    > Oczywiscie ze tak i nie musze daleko jezdzic bo sa slabe szkoly na Brooklynie
    >ale...jak obok nich nie mieszkam i tam moje dzieci nie chodzily.

    W Twoich wypowiedziach często dostrzegam iż …mieszkając na terenie USA rozróżniasz i dostrzegasz tzw. „dobre” i „niedobre” szkoły różnego poziomu. Niniejszy wątek otwarłem, gdyż byłem zachwycony jak Linda C. Whyman opisała sposób przekształcenia „szkoły upadłej” (bardzo złej) w szkołę funkcjonującą wspaniale.

    Mam więc pytanie jak Ty odróżniasz – tam na miejscu - owe „szkoły dobre” od „szkół złych” ?

    W Polsce - moim zdaniem problem ten nie jest aż tak bardzo nasilony. Poziom szkół jest wyrównany.. Wg badań kilku międzynarodowych instytucji (PISA i inne) poziom nauczania (zwłaszcza w zakresie niektórych parametrów) w polskich szkołach jest bardzo dobry.

    Sam osobiście odpowiadam za uzyskanie kolejnych akredytacji na prowadzonym przez nas kierunku nauczania .. Przeżyłem już kilka wizytacji tzw. Komisji Akredytacyjnej .. Z jednej strony jestem zadowolony, że uzyskujemy ponowne akredytacje .. a z drugiej strony zadziwia mnie jak „wykoślawiono” owo sprawdzania poziomu nauczania..

    Obecnie niestety owo sprawdzanie poziomu nauczania dotyczy często wydumanych parametrów .. (przysłowiowe, tzw. efekty nauczania) .. zamiast wsiąść paru studentów i przepytać ich z kilku podstawowych zagadnień. ~Andrew Wader
  • maksimum 02.07.15, 17:15
    andrew.wader napisał:

    > Mam więc pytanie jak Ty odróżniasz – tam na miejscu - owe „szkoły d
    > obre” od „szkół złych” ?

    To dotyczy glownie wiekszych miast,ktore jak wszyscy wiedza nie sa tak jednolite jak miasta polskie.
    Sa biedne dzielnice i bogate dzielnice a do tych biednych sie nie jezdzi bo nie ma po co.
    Ta dyrektorka ktora opisujesz obiela szkole w biednej czarnej dzielnicy Filadelfii i takie biedne dzielnice sa w kazdym wiekszym miescie USA.Dysproporcje miedzy biednymi i dobrymi dzielnicami w USA sa duzo wieksze niz w Polsce czy innych krajach EU.
    W malych miejscowosciach i na peryferiach takich roznic miedzy szkolami nie ma,bo szkol tam jest niewiele i nie wprowadza sie selekcji.
    No wiec w duzych miastach do wszystkich dobrych gimnazjow i liceow sa egzaminy wstepne i szkoly sa w rankingu ponumerowane od 1-ego do np 7-miu.
    Zdajesz jeden egzamin i wpisujesz trzy szkoly wg swojego priorytetu i nie musisz wpisywac szkoly najlepszej jak tam nie chcesz isc.Tak zrobila moja corka,ze zamiast do pierwszej w rankingu poszla do drugiej bo byla blizej domu.
    Czasami dzieci zle znosza stres jak syn znajomego,ktory zaczal cpac i w konsekwencji zginal mimo ze byl w bardzo dobrej szkole.
    Wg wynikow egzaminu jestes przydzielany do szkoly ktora wybrales w 1-szej,drugiej ,3-ciej kolejnosci albo nie dostajesz sie do zadnej z nich i wtedy idziesz do rejonowej,ktora jest taka sobie.
    Ci ktorzy nie dostana sie do tych dobrych liceow w NYC a jest ich 10,to ida do rejonowych gdzie poziom jest duuuzo gorszy.
    Jakbys nie uczyl te dzieci w rejonowkach,to one nigdy nie osiagna poziomu tych ze szkol najlepszych bo egzaminy oparte sa nie tylko na wiadomosciach ale i cos w rodzaju testach IQ.
    Wiadomosci mozesz zakuc ale czesto ich nie rozumiesz i nie potrafisz laczyc w calosc lub interdyscyplinarnie bez dobrego IQ.

    > W Polsce - moim zdaniem problem ten nie jest aż tak bardzo nasilony. Poziom sz
    > kół jest wyrównany.. Wg badań kilku międzynarodowych instytucji (PISA i inne)
    > poziom nauczania (zwłaszcza w zakresie niektórych parametrów) w polskich szk
    > ołach jest bardzo dobry.

    To jest wlasnie cala tajemnica "wysokiego poziomu nauczania w Polsce i EU",ze nia ma duzych roznic miedzy szkolami i przecietna szkola jest niewiele gorsza od najlepszej.
    W USA jest diametralnie inaczej.
    95% studentow na najlepszych uczelniach jest wlasnie z tych najlepszych liceow,ktore wg PISA
    nie sa brane pod uwage przy porownywaniu poziomu nauczania,bo nie sa to "normalne" szkoly lecz dla specjalnie uzdolnionych.
    PISA bierze przecietna szkole w Polsce i porownuje ja ze slaba szkola w USA,gdzies z jakiegos getta i wychodzi,ze w Polsce jest wysoki poziom nauczania w porownaniu z USA.
    A pozniej gdy ci uczniowie z Polski chca zdawac np. na Harvard to dostaje sie JEDEN na 10 lat z calej Polski.
    Chyba oczywiste dla kazdego zdrowo myslacego czlowieka jest,ze najlepsze uczelnie na swiecie sa tam,gdzie sa najlepsze licea,bo 90% na najlepszych uczelniach amerykanskich jest wlasnie Amerykanow a te 10% dla przyzwoitosci daje sie innym by mogli popatrzec jak dobre uczelnie wygladaja.

  • andrew.wader 04.07.15, 13:23
    maksimum napisał:

    > No wiec w duzych miastach do wszystkich dobrych gimnazjow i liceow sa egzaminy
    > wstepne i szkoly sa w rankingu ponumerowane od 1-ego do np 7-miu.
    > Zdajesz jeden egzamin i wpisujesz trzy szkoly wg swojego priorytetu i nie musis
    > z wpisywac szkoly najlepszej jak tam nie chcesz isc.Tak zrobila moja corka,ze z
    > amiast do pierwszej w rankingu poszla do drugiej bo byla blizej domu.
    ....
    ....
    Dziękuję za całą, obszerną ..wnoszącą wiele informacji (i opinii) odpowiedź. ~ Andrew Wader
  • maksimum 04.07.15, 14:20
    Glowna roznica miedzy szkola amerykanska a polska polega na tym,ze szkoly polskie w czyms sie specjalizuja np w jednej jest rozszerzony angielski,w drugiej rozszerzona matematyka a w innej rozszerzona biologia czy fizyka i chemia.
    Idziesz do szkoly amerykanskiej i tam WSZYSTKIE przedmioty sa na TRZECH poziomach.
    1-Podstawowy
    2-Rozszerzony
    3-Dla wybitnych

    Zaczynasz od podstawowego i po kilklu kolejnych testach idziesz w gore albo pozostajesz na poziomie podstawowym.To sa tak zwane placement tests.
    Musisz utrzymac odpowiednia srednia z testow by byc na odpowiednim poziomie i wtedy zgodnie z wynikami testow idziesz w gore lub w dol.
    Niektorzy uczniowie rezygnuja z najwyzszego poziomu bo jest za duzo nauki.
    Ci,ktorzy wybijaja sie ponad przecietnosc na najwyzszym poziomie sa wysylani na wyklady na wyzsze uczelnie.
  • maksimum 02.07.15, 17:20
    andrew.wader napisał:

    > Sam osobiście odpowiadam za uzyskanie kolejnych akredytacji na prowadzonym prze
    > z nas kierunku nauczania .. Przeżyłem już kilka wizytacji tzw. Komisji Akredyt
    > acyjnej .. Z jednej strony jestem zadowolony, że uzyskujemy ponowne akredytacj
    > e .. a z drugiej strony zadziwia mnie jak „wykoślawiono” owo spr
    > awdzania poziomu nauczania..
    >
    > Obecnie niestety owo sprawdzanie poziomu nauczania dotyczy często wydumanych
    > parametrów .. (przysłowiowe, tzw. efekty nauczania) .. zamiast wsiąść paru st
    > udentów i przepytać ich z kilku podstawowych zagadnień. ~Andrew Wader
    ------------------
    Jesli juz sie bada,to trzeba badac wszystkich,bo wyrywkowe badania daja bledne wyniki.
    PISA wlasnie bada wyrywkowo i ludzie sie dziwuja dlaczego Harvard jest w USA zamiast w Polsce.
  • andrew.wader 04.07.15, 14:00
    Należałoby otworzyć odrębny wątek pod takim tytułem. Byłby to wątek naukowy, gdyż tak jak wielokrotnie stwierdzałem ..na początku tematu naukowego powinien być wyróżniony ważny problem.. wymagający rozwiązania.

    Poszukiwanie rozwiązanie zawsze trzeba rozpocząć od „analizy systemowej” zagadnienia – po czym można coś ewentualnie pomierzyć. Nie zakładam jednak jak na razie takiego osobnego wątku, gdyż temat ten chcę rozpatrzyć , na razie od strony powyższych wypowiedzi na temat autorytetów, i „uchwycenia tematu za rogi”, co wymaga osobistego rozeznania problemu i stwierdzeń „bez ogródek”.

    Gdzieś w tym wątki (albo innym) zarówno maksimum jak i speedyhawk stwierdzili, że w USA nie ma kolejek do lekarzy (nie umiem teraz znaleźć tych wypowiedzi).

    Wczoraj uczestniczyłem w obronach prac licencjackich. W komisji było dwóch lekarzy specjalistów. Jednym z nich był chirurg naczyniowy. W przerwach poruszałem ciekawe tematy aby się nie zanudzić .. Opowiedziałem o tych wypowiedziach odpowiedziach P.T. maksimum i speedyhawk.. i zapytałem wpierw owego chirurga naczyniowego, czy zna osobiście obecnego Ministra Zdrowia … i czy jest on w stanie rozwiązać problem kolejek do specjalistów. Hm.. lekarz ów pracował kiedyś u niego ..

    Na wstępie krótkiej dyskusji na ten temat .. wpierw obecni wyrazili opinię, że w USA zapewne.. każdy płaci składki w jakiejś Firmie Ubezpieczeniowej no i owa Firma konkurująca z innymi .. zapewnia dostęp do specjalistów..

    W Polsce wszyscy domagają się łatwego dostępu do specjalistów od jednej instytucji jaka jest NFZ.

    Lekarz chirurg naczyniowy ..powiedział.. kolejki są ogromne.. bo lekarze POZ przysyłają do mnie tabuny ludzi z „byle pierdołą”. Drugi dyskutant dodał, że pacjenci zapisują się na kolejki wielu specjalistów jednocześnie..

    Kilka minut dalszej dyskusji doprowadziło do sformułowania rozwiązania.: Lekarz POZ ma do swojej dyspozycji pewien budżet .. Za każdym razem, gdy kieruje pacjenta do specjalisty
    ( zamiast samemu rozwiązać problem ) powinna mu ubywać pewne kwota z owego budżetu.. oraz zasada druga.. każdy pacjent udając się do specjalisty musi wpłacać z własnej kieszeni 10 - 20 zł (pieniądze powinny być odprowadzane na jakiś szczytny cel).

    Teraz w tle dochodzi do mnie z telewizora gadanie kandydatka na premiera, która "grzmi" że są długie kolejki do specjalistów..

    Wyżej, przytaczałem zasady wyznawane przez Lindę Cliatt – Wayman. .:

    1. If you’re going to lead, lead.
    2. So what. Now what? [ Skoro jest tak - to co robimy ! ]


    Większość – wydawałoby się nierozwiązywalnych problemów - wymaga prośby o maksymalnie szczerą wypowiedź kilku osób kompetentnych „jak to jest” i podjęcie „interwencji logistycznej” - wbrew – wydawałoby się nienaruszalnym zasadom ( w tym wypadku zasadzie, że obywatelowi polskiemu – należy się „bezpłatna służba zdrowia” ). ~ Andrew Wader
  • maksimum 04.07.15, 14:41
    andrew.wader napisał:

    > Na wstępie krótkiej dyskusji na ten temat .. wpierw obecni wyrazili opinię, że
    > w USA zapewne.. każdy płaci składki w jakiejś Firmie Ubezpieczeniowej no i owa
    > Firma konkurująca z innymi .. zapewnia dostęp do specjalistów..

    Od razu po pierwszej wypowiedzi wyziera Ciemnogrod z glow specjalistow polskich.
    Zeby stworzyc cos rzeczywiscie dobrego,to trzeba najpierw miec na to POMYSL,a ci polscy specjalisci pomyslow niestety NIE MAJA.
    Firma ubezpieczeniowa NICZEGO nie zapewnia.
    Kazda firma ubezpieczeniowa ma jakas stawke,ktora placi za wizyte u lekarza i to lekarz decyduje czy przyjmuje pacjentow z takich firm ubezpieczeniowych.
    1-Pierwsze pytanie jak dzwonisz do lekarza,to "jakie masz ubezpieczenie" i jesli takie ubezpieczenie lekarz przyjmuje,to otrzymujesz szybko dzien wizyty,zebys sie nie rozmyslil i nie zadzwonil do innego specjalisty.
    2-Jesli kolejka jest dluga,to rzeczywiscie ludzie dzwonia do innych specjalistow i mnie tez sie to zdarzalo i wtedy dzien wizyty u lekarza masz kiedy chcesz.
    3-Kazdy lekarz ma swoja opinie na internecie,tak jak kazdy film jest oceniany i kazda szkola.
    Ja wybieram lekarzy wlasnie na podstawie opinii z internetu.Jak ma slaba opinie to nawet tam nie dzwonie.

    > W Polsce wszyscy domagają się łatwego dostępu do specjalistów od jednej instytu
    > cji jaka jest NFZ.
    >
    > Lekarz chirurg naczyniowy ..powiedział.. kolejki są ogromne.. bo lekarze POZ
    > przysyłają do mnie tabuny ludzi z „byle pierdołą”.

    To prawda,bo wiekszosc lekarzy pierwszego kontaktu w Polsce to sa wlasnie "pierdoly" i z byle pie... wysylaja do specjalisty.
    Ja gdy zmienilem miejsce zamieszkania,zmienilem tez lekarza i okazal sie on "pie..." ,ktory z byle czym posylal mnie do roznych specjalistow.
    No wiec zmienilem lekarza pierwszego kontaktu na specjaliste i nie mam z "pie...mi" do czynienia.
    1-W USA specjalisci przyjmuja rowniez jako lekarze pierwszego kontaktu,bo daje im to wiecej klientow.

    > Drugi dyskutant dodał, że pacjenci zapisują się na kolejki wielu specjalistów jednocześnie..

    2-Moze nie wielu ale dwoch i wtedy wizyte u pierwszego uniewazniasz.

    > ; wydawałoby się nienaruszalnym zasadom ( w tym wypadku zasadzie, że obywatelow
    > i polskiemu – należy się „bezpłatna służba zdrowia” ).

    Nie ma znaczenia platna czy bezplatna,wazne by byla konkurencja.
  • maksimum 04.07.15, 15:09
    1-Sa dobrze specjalisci,ktorzy akceptuja wszystkie ubezpieczenia i wtedy kolejka jest do nich miesiac.
    2-Sa lekarze ,ktorzy skonczyli studia poza USA,np. w Europie czy Ameryce Pld. i tych trzeba sie wystrzegac.
    3-Kazdy lekarz jest na internecie i tam jest caly opis,gdzie skonczyl studia,gdzie pracuje i ranking.

    www.zocdoc.com/search/?dr_specialty=153&address=Brooklyn&insurance_carrier=-1&marketing=true&AdWordKW=%2Bbrooklyn%20%2Bdoctor&adpos=1t1&cvosrc=ppc.google.%2Bbrooklyn%20%2Bdoctor&campaign=New%20York%20-%20New%20York%20-%20Brooklyn%20-%20Primary%20Care&gclid=CLOJvvHFwcYCFQoTHwodIVUHJg#procedureChanged=false&languageChanged=false&genderChanged=false&dr_specialty=153&name=&address=11224&insurance_carrier=-1&reason_visit=75&language=1&gender=-1&hospitalid=-1&forceReskin=false&offset=0&referrerType=&IsPolarisRevealed=False&PatientTypeChild=false
  • andrew.wader 05.07.15, 17:59
    maksimum napisał.:
    > Od razu po pierwszej wypowiedzi wyziera Ciemnogrod z glow specjalistow polskich
    > Zeby stworzyc cos rzeczywiscie dobrego,to trzeba najpierw miec na to POMYSL,a c
    > i polscy specjalisci pomyslow niestety NIE MAJA. Firma ubezpieczeniowa NICZEGO
    >nie zapewnia.
    > Kazda firma ubezpieczeniowa ma jakas stawke,ktora placi za wizyte u lekarza
    > i to lekarz decyduje czy przyjmuje pacjentow z takich firm ubezpieczeniowych.

    Hm.. o Twoim sposobie rozpoczęcia odpowiedzi to napiszę w P.S. Wperw ad. meritum.:

    Jeśli spróbować podsumować ... to co piszesz na temat.: "Dlaczego w USA - nie ma kolejek do lekarzy specjalistów" to parafrazując Ciebie wynika to stąd.. iż:

    (1) jest duża pula konkurujących, dobrych specjalistów - jakkolwiek aby przyjęli oni pacjenta
    trzeba im zapłacić

    (2) pieniądze na opłacenie wizyty u specjalisty pochodzą na ogół od jakiejś Firmy
    Ubezpieczającej - która czasami gwarantuje tylko stawki, które są niższe od wymaganych
    przez specjalistów

    (3) pacjenci poszukują dobrych specjalistów - na ogół w oparciu o opinie o
    lekarzach - istniejące w Internecie.

    Jeśli porównać ten system z prawidłowościami zachodzącymi w Polsce .. to jest to tak:

    (1) W Polsce także mamy bardzo dobrych specjalistów ..i także są dostępne opinie
    o nich, ..także w Internecie..

    (2) Ci ludzie - dla których problem zdrowotny jest pilny ..i których na to ( w danej chwili stać )
    bez trudu mogą zrealizować wizytę u lekarza specjalisty natychmiast .. na zasadzie wizyty
    w gabinecie prywatnym.. Mimo że jestem lekarzem .. tak są załatwiane (szybko i sprawnie)
    problemy zdrowotne w mojej rodzinie.

    (3) Trudne do wytrzymania, bezustanne narzekania naszych obywateli i naszych polityków
    ( ..zawsze tych z aktualnej opozycji) ..na owe kolejki do specjalistów biorą się stąd,
    iż obywatele III RP ( podobnie jak za PRL-u) oczekują - chcieliby aby wszyscy specjaliści
    byli dla nich dostępni..bez kolejek na zasadzie całkowicie nieodpłatnej.

    (4) Owszem, każdy z w/w specjalistów prowadzących swój prywatny gabinet .. ma też gdzieś,
    na ogół w innym miejscu .. w instytucji pół -państwowej, spółdzielczej , ..jakiejś spółce
    pewien limit wizyt opłacanych przez NFZ ( przez Państwo - ze składek na ubezpieczenie
    zdrowotne) ...ale ze względu na nieokiełznane kierowanie przez lekarzy POZ-tów
    do specjalistów w ramach owych usług "za darmo" te limity ..opłacone przez
    NFZ - nie wystarczają.

    Jaki wynka z tego wniosek? Otoż jeśli oprzeć świadczenia medyczne o zasady prywatnej służby zdrowia to wszystko idzie gładko.. Nalezy jednak zauważyć.. że idzie wtedy "gładko" .. jeśli chodzi o sytuacje kliniczne (choroby) niezbyt poważne. Jeśli bowiem chodziłoby o działania takie jak PTCA (angioplastyka), laserowe leczenie przerostu prostaty, leczenie po wypadkach.. długotrwałe leczenie osób starszych ..i wiele innych sytuacji to niemal nikt nie jest w stanie zapłacić to z własnych pieniędzy .. Musi odnieść się wtedy do pomocy ze strony Instytucji Ubezpieczających - działających wg. zasady solitdarności społecznej
    ( dla takich sytuacji .. niemal muszą powstawać ograniczenia i kolejki ) .. Oczywiście lebiej być zdrowym.. albo mieć tylko dorażne problemy zdrowotne.

    Problem leży w tym, że politycy nie chcą lub nie potrafią szczerze wytłumaczyć to obywatelem .. i zamiast tego ..w ramach kampanii wyborczej ..mówią że zlikwidują kolejki.

    P.S.

    Zacząłeś list od wymyślania na cytowanego przeze mnie lekarza - specjalistę .. Masz niedobrą manierę.. Do ludzi trzeba się odzywać przyjaźnie.. Posłuchaj jeszcze raz wykładu Lindy C. W.
    Ten specjalista którego cytowałem polecił mi kiedyś swojego kolegę, który wykonał
    nieinwazyjny zabieg (u kogoś mi bliskiego) na naczyniach kończyn .. Założył 4 stenty i dokonał w ten sposób cudu terapeutycznego. Obecnie ów lekarz jest tak znany, że przyjeżdżają do niego pacjenci z kilku krajów .. ~ Andrew Wader
  • maksimum 05.07.15, 18:27
    andrew.wader napisał:

    > Jeśli porównać ten system z prawidłowościami zachodzącymi w Polsce .. to jest to tak:

    > (2) Ci ludzie - dla których problem zdrowotny jest pilny ..i których na to ( w
    > danej chwili stać )
    > bez trudu mogą zrealizować wizytę u lekarza specjalisty natychmiast .. na zasadzie wizyty
    > w gabinecie prywatnym.. Mimo że jestem lekarzem .. tak są załatwiane (szyb
    > ko i sprawnie) problemy zdrowotne w mojej rodzinie.

    To jest wlasnie kula u nogi polskiego systemu,ze jesli chce sie cos zalatwic dobrze,to NORMALNA droga poprzez ubezpieczenie tego NIE DA sie zrobic.
    W USA jest odwrotnie. Wszystko zalatwiane jest dobrze w ramach istniejacego systemu.

    > (3) Trudne do wytrzymania, bezustanne narzekania naszych obywateli i naszych po
    > lityków ( ..zawsze tych z aktualnej opozycji) ..na owe kolejki do specjalistów bior
    > ą się stąd, iż obywatele III RP ( podobnie jak za PRL-u) oczekują - chcieliby aby wszy
    > scy specjaliści byli dla nich dostępni..bez kolejek na zasadzie całkowicie nieodpłatnej.

    I to jest NORMALNE,bo placa ubezpieczenie.
    NIENORMALNE jest tworzenie dwoch systemow jak to jest w Polsce,ze mimo oplacania ubezpieczenia w dalszym ciagu trzeba placic z wlasnej kieszeni ze lekarza.

    Zdajesz sobie sprawe,ze wysylajac czlonkow rodziny na wizyty prywatne przylaczasz sie do polskiej korupcji i ja popierasz?

    > Jaki wynka z tego wniosek? Otoż jeśli oprzeć świadczenia medyczne o zasady pr
    > ywatnej służby zdrowia to wszystko idzie gładko.. Nalezy jednak zauważyć.. że
    > idzie wtedy "gładko" .. jeśli chodzi o sytuacje kliniczne (choroby) niezbyt p
    > oważne. Jeśli bowiem chodziłoby o działania takie jak PTCA (angioplastyka), la
    > serowe leczenie przerostu prostaty, leczenie po wypadkach.. długotrwałe leczeni
    > e osób starszych ..i wiele innych sytuacji to niemal nikt nie jest w stanie z
    > apłacić to z własnych pieniędzy .. Musi odnieść się wtedy do pomocy ze strony
    > Instytucji Ubezpieczających - działających wg. zasady solitdarności społecznej
    > ( dla takich sytuacji .. niemal muszą powstawać ograniczenia i kolejki ) ..

    I w dalszym ciagu nie rozumiesz dlaczego w USA to dziala a w Polsce nie.
    Bo w Polsce dobrze dziala tylko korupcja.

    > Problem leży w tym, że politycy nie chcą lub nie potrafią szczerze wytłumaczyć

    > Zacząłeś list od wymyślania na cytowanego przeze mnie lekarza - specjalistę ..
    > Masz niedobrą manierę.. Do ludzi trzeba się odzywać przyjaźnie..

    Bardzo dobrze zrobilem i nie zmieniam zdania,bo facet nie ma pojecia jak powinna byc zorganizowana sluzba zdrowia.
    Bez pomyslu na rozwiazanie problemu NIGDY go nie rozwiazesz.
    Dobre rozwiazania juz istnieja i trzeba byc mocno zamulonym,zeby nie zobaczyc jak to dziala tam gdzie nie ma kolejek do specjalistow,czyli do USA.
    Wszyscy o tym wiedza na calym swiecie i jakos nikt w EU nie chce tego nasladowac.
    Jak ty to nazwiesz jak nie totalna pomrocznosc?

    > Posłuchaj jeszcze raz wykładu Lindy C. W.

    To nie jest wyklad dla mnie,bo mnie szkoly w amerykanskich gettach nie dotycza.

    > Ten specjalista którego cytowałem polecił mi kiedyś swojego kolegę, który wykonał
    > nieinwazyjny zabieg (u kogoś mi bliskiego) na naczyniach kończyn .. Założył 4 s
    > tenty i dokonał w ten sposób cudu terapeutycznego. Obecnie ów lekarz jest tak z
    > nany, że przyjeżdżają do niego pacjenci z kilku krajów ..

    Domyslam sie,ze z USA nikt tam nie przyjezdza,czyli dokonal cudu na lokalnym skorumpowanym rynku.
  • andrew.wader 06.07.15, 12:10
    maksimum napisał:

    > Zdajesz sobie sprawe,ze wysylajac czlonkow rodziny na wizyty prywatne
    >przylaczasz sie do polskiej korupcji i ja popierasz?
    ..
    > I w dalszym ciagu nie rozumiesz dlaczego w USA to dziala a w Polsce nie.
    > Bo w Polsce dobrze dziala tylko korupcja.
    ..
    > > Zacząłeś list od wymyślania na cytowanego przeze mnie lekarza -
    >>specjalistę ..
    > > Masz niedobrą manierę.. Do ludzi trzeba się odzywać przyjaźnie..
    >
    > Bardzo dobrze zrobilem i nie zmieniam zdania,bo facet nie ma pojecia jak
    > powinna byc zorganizowana sluzba zdrowia.
    > Bez pomyslu na rozwiazanie problemu NIGDY go nie rozwiazesz.
    > Dobre rozwiazania juz istnieja i trzeba byc mocno zamulonym, zeby nie
    >zobaczyc jak to dziala tam gdzie nie ma kolejek do specjalistow,czyli do USA.
    > Wszyscy o tym wiedza na calym swiecie i jakos nikt w EU nie chce tego
    >nasladowac.
    > Jak ty to nazwiesz jak nie totalna pomrocznosc?

    Znowu obrażasz .. osoby pojedyńcze i całe grupy ludzi. Ja sam prowadziłem specjalistyczny prywatny przez 10 lat. Była to ciężka praca. Kompletnie nie rozumie jak można nazwać prowadzeniem prywatnego gabinetu lekarskiego - działaniem korupcyjnym ????

    W takim gabinecie płaci się za udzielenie pomocy. W USA wszystkie !!! gabinety lekarskie są prywatne - prowadzone w pojedynkę albo przez jakąś większą prywatną przychodnię lub firmę ( zwłaszcza jeśli odbywa się to w ramach Medicare ). Dlaczego więc piszesz o polskich lekarzach prowadzących gabinety prywatne w ten sposób ..

    A tak nawiasem mówiąc gdyby nie uratowanie honoru Amerykańskiej Służby Zdrowia przez wprowadzenie Obamaacare .. to 30 milionów Amerykanów .. byłoby pozbawionych jakiejkolwiek opieki medycznej. ~ Andrew Wader
  • maksimum 07.07.15, 21:54
    andrew.wader napisał:

    > Znowu obrażasz .. osoby pojedyńcze i całe grupy ludzi. Ja sam prowadziłem spec
    > jalistyczny prywatny przez 10 lat. Była to ciężka praca. Kompletnie nie rozumie
    > jak można nazwać prowadzeniem prywatnego gabinetu lekarskiego - działaniem k
    > orupcyjnym ????

    Nie wiem dlaczego ty tego nie rozumiesz?
    Prywatne gabinety w USA przyjmuja na takiej samej zasadzie jak szpitale.Lekarze oplacani sa przez firmy ubezpieczeniowe a nie z kieszeni pacjenta.
    W Polsce natomiast mimo ze wszyscy sa ubezpieczeni w dalszym ciagu panstwo zezwala na partyzanckie wyciaganie pieniedzy z kieszeni obywateli przez prywatne gabinety lekarskie.

    > W takim gabinecie płaci się za udzielenie pomocy.

    To tak jak w piekarni,bez chleba bys nie przezyl.Nie bede wspominal o sklepie miesnym.

    > W USA wszystkie !!! gabinety
    > lekarskie są prywatne - prowadzone w pojedynkę albo przez jakąś większą pryw
    > atną
    przychodnię lub firmę ( zwłaszcza jeśli odbywa się to w ramach Medicar
    > e ). Dlaczego więc piszesz o polskich lekarzach prowadzących gabinety prywatne
    > w ten sposób ..

    Medicare nie ma swoich przychodni,bo to jest ubezpieczyciel,a gabinety sa prywatne.
    WSZYSTKIE gabinety prywatne w USA akcetuja ubezpieczenia i nie wyciagaja rak po pieniadze do klienta.

    > A tak nawiasem mówiąc gdyby nie uratowanie honoru Amerykańskiej Służby Zdrowia
    > przez wprowadzenie Obamaacare .. to 30 milionów Amerykanów .. byłoby pozbawion
    > ych jakiejkolwiek opieki medycznej. ~ Andrew Wader

    Po raz kolejny nie masz pojecia o amerykanskiej sluzbie zdrowia.
    Te 30 mln Amerykanow nie mialo ubezpieczenia ale kwalifikowali sie na Medicaid tylko nie poszli sie na nie zapisac.
    Obamacare nic ludziom nie daje,poza zmuszaniem do posiadania ubezpieczenia.

    Tu masz Obamacare:

    obamacarefacts.com/obamacare-top-10/
    W pkt 5 masz wyjasnione ze 6 na 10 z tych co nie maja ubezpieczenia moze je dostac za mniej niz 100 doll miesiecznie.
    W pkt 6 natomiast masz,ze gdy nie stac cie na ubezpieczenie to dostaniesz je za darmo w ramach Medicaid.
    Jesli twoje zarobki sa niskie to automatycznie dostajesz Medicaid:

    obamacarefacts.com/federal-poverty-level/
    Poszkodowanymi w Obamacare sa mlodzi silni,zdrowi ludzie zarabiajacy sporo pieniedzy,ktorzy nie chcieli miec ubezpieczenia,bo taniej im wychodzi pojsc do lekarza prywatnie raz do roku albo jeszcze rzadziej niz kupic ubezpieczenie.


  • andrew.wader 08.07.15, 11:36
    maksimum napisał :

    > Nie wiem dlaczego ty tego nie rozumiesz?
    > Prywatne gabinety w USA przyjmuja na takiej samej zasadzie jak szpitale.
    >Lekarze oplacani sa przez firmy ubezpieczeniowe a nie z kieszeni pacjenta.
    > W Polsce natomiast mimo ze wszyscy sa ubezpieczeni w dalszym ciagu panstwo zezw
    > ala na partyzanckie wyciaganie pieniedzy z kieszeni obywateli przez prywatne
    >gabinety lekarskie.

    Jeśli lekarz prowadzi gabinet prywatny .. to jest drobnym szczegółem technicznym ..czy za wizytę płaci ubezpieczenie .. czy płaci pacjent ..

    Jesteś zresztą niekonsekwentny, bo niżej piszesz, że


    >Poszkodowanymi w Obamacare sa mlodzi silni,zdrowi ludzie zarabiajacy sporo pieniedzy,
    >ktorzy nie chcieli miec ubezpieczenia,bo taniej im wychodzi pojsc do lekarza prywatnie
    >raz do roku albo jeszcze rzadziej niz kupic ubezpieczenie.

    No więc jak .. są "lekarze prywatni" w USA czy nie ???

    Ogólnie w takiej dyskusji powinno chodzić o ustalenie prawidłowości .. a nie o stałe wykazywanie wyższości USA nad resztą świata ..

    Niewydolność tej części Służby Zdrowia w Polsce, która jest opłacana z funduszy NFZ , czyli ze składek .. wynika (1) w pewnej części ze zbyt małych funduszy przeznaczanych na Służbę Zdrowia .. jest to tylko ok. 4,5% PKB.. Amerykanie jako ludzi bogaci opłacają wysokie składki w firmach ubezpieczeniowych, które z tego powodu są w stanie zwracać koszty za wizyty u przeróżnych lekarzy -specjalistów.. ~ Andrew Wader


  • maksimum 08.07.15, 15:28
    andrew.wader napisał:

    > Jeśli lekarz prowadzi gabinet prywatny .. to jest drobnym szczegółem techniczny
    > m ..czy za wizytę płaci ubezpieczenie .. czy płaci pacjent ..

    To nie jest drobny szczegol lecz blad systemowy.
    WSZYSTKIE gabinety prywatne w USA przyjmuja ubezpieczenia i to jest ich 99,9% dochodow.
    W POlsce dla odmiany lobby lekarskie robi ludzi w bambuko zadajac zaplaty gotowka,mimo ze wszyscy sa ubezpieczeni.

    > Jesteś zresztą niekonsekwentny, bo niżej piszesz, że

    > No więc jak .. są "lekarze prywatni" w USA czy nie ???

    Wszyscy lekarze sa prywatni i WSZYSCY przyjmuja ubezpieczenia.
    NIE MA takich lekarzy w USA,ktorzy nie przyjmuja ubezpieczen.

    > Ogólnie w takiej dyskusji powinno chodzić o ustalenie prawidłowości .. a nie
    > o stałe wykazywanie wyższości USA nad resztą świata ..

    No wiec prawidlowosc jest taka ,ze w USA wszyscy lekarze przyjmuja ubezpieczenia a w biednej Polsce tak nie jest,bo cwane lobby lekarskie doi ludzi prywatnie,ktorzy maja ubezpieczenie.
    W USA tak jak chyba wszedzie zdarza sie,ze np nielegalny imigrant z Meksyku czy Polski,ktory nie ma ubezpieczenia chce isc do lekarza i wtedy placi za wizyte gotowka.
    Tych nielegalnych imigrantow w USA jest okolo 12 mln ale sa to mlodzi i pracowici ludzie i bardzo rzadko korzystaja z uslug lekarzy.

    > Niewydolność tej części Służby Zdrowia w Polsce, która jest opłacana z fundus
    > zy NFZ , czyli ze składek .. wynika (1) w pewnej części ze zbyt małych fundusz
    > y przeznaczanych na Służbę Zdrowia .. jest to tylko ok. 4,5% PKB..

    Statystyki wykazuja ze jest to 6,7% czyli wiecej niz w Rosji 6,5% a mniej niz na Ukrainie 7,8%.
    Nie chodzi w sumie o ilosc wydanych pieniedzy ale jakosc ich wydawania,bo w Singapurze jest to tylko 4,6% a w biednej Serbii 10,6% a Moldova 11,8% i nie przeklada sie to w zaden sposob na dlugosc i jakosc zycia jesli chodzi sie do 3 lekarzy z tym samym problemem przez 2 miesiace i w dalszym ciagu jest sie chorym mimo ze to zwykly koklusz.

    > Amerykanie
    > jako ludzi bogaci opłacają wysokie składki w firmach ubezpieczeniowych, które
    > z tego powodu są w stanie zwracać koszty za wizyty u przeróżnych lekarzy -specj
    > alistów.. ~ Andrew Wader

    Amerykanie maja najlepszych specjalistow na swiecie i dlatego wszyscy prominenci z calego swiata lecza sie wlasnie w USA.
    System jest w sumie dosc prosty i dziwi mnie dlaczego zupelnie niezrozumialy dla ludzi spoza USA.Zeby miec najlepszych specjalistow-trzeba miec najlepsze uczelnie a te bazuja na najlepszych liceach itd itd.
    Nie moze zaistniec sytuacja,ze najlepsze licea sa w Polsce a najlepsi specjalisci w USA.
  • nikodem321 09.07.15, 01:39
    Litości!

    maksimum zaczął znów na forum Nauka pisać swój blog!!!

    Tu jest forum NAUKA!

    maksimum wypisuje jakieś głupstwa o systemie ubezpieczeń zdrowotnych w Polsce.

    maksimum wypisuje głupstwa o systemie ubezpieczeń zdrowotnych w USA.

    Dyskusja o systemach zdrowotnych w różnych krajach nie ma NIC wspólnego z tematem NAUKA!

    Jest piękne forum założone przez andrew.wader: "Poznać i zrozumieć świat"!

    maksimum napisał:


    > Nowsze stenty sa z lekami ktore ograniczaja zatykanie sie zyl,ale tych pewno je
    > szcze w Polsce nie ma.

    TO już przekracza wszelkie granice!

    Jak maksimum chce takie idiotyczne, UWŁACZAJĄCE poglądy wygłaszać, to niech przedstawi jakieś dane naukowe!!!

    Mnie się już przejadło wysłuchiwanie głupot maksimum: Ameryka jest wielka, a Europa jest głupia, a Polska to tylko stado skorumpowanych półgłówków.

    Posty maksimum nie wnoszą nic naukowego!
  • pomruk 09.07.15, 03:07
    Masz rację. Ostatnie posty, w których Maksimum znowu dyskutuje już tylko sam ze sobą, wychwalając po raz ok. czterysetny Amerykę, zostały usunięte. To nie nauka.
    Do Maksimum: wysłałem Ci maila.
  • nikodem321 09.07.15, 16:40
    andrew.wader też należy się klęczenie w kącie na grochu.

    andrew.wader zapoczątkował wątek "skąd się biorą kolejki do specjalistów". No żesz! A Cóż to ma wspólnego z nauką?! Z profilem tego forum?

    andrew.wader założył forum "Poznać i zrozumieć świat". Tam jest miejsce na takie dyskusje.
    andrew.wader żalił się kiedyś, że tam (na to forum) nikt nie zagląda, natomiast tu są ludzie, którzy mogliby się ciekawie wypowiedzieć.
    Zgoda.
    Tyle że takie dyskusje do forum NAUKA nie pasują.

    Ja rozumiem, że jest to nowe forum, więc audiencje ma marną.
    Proponuję, aby andrew.wader na forum Nauka anonsowal, że proponuje dyskusję na taki temat i dał linka do swojego forum.

    Będzie wilk syty i owca cała. Ja chętnie wyłuszczę swój pogląd na temat "kolejek", ale nie na forum NAUKA.

  • pomruk 09.07.15, 17:24
    Forum nazywa się "Jak rozumieć i naprawiać świat". Zyskałoby z pewnością wielu bywalców, jeśli przedstawimy go jako to, na którym dyskusje mogą tyczyć problemów ogólniejszych i bardziej różnorodnych niż te, które mieszczą się w formule forum "Nauka" :)
    Zamieszczanie *anonsów*, nowych wątków typu "na sąsiednim, innotematycznym forum założyłem ciekawy wątek, zajrzyjcie!" nie byłoby jednak zgodne z formalną zasadą "pisz zgodnie z tematyka forum". Myślę, że jednak możliwa byłaby jakaś reklama owego forum jako swoistego dopełnienia czy rozszerzenia naszego! Zwłaszcza - przykładowo - napomknięcia w trakcie jakiejś dyskusji w rodzaju "te akurat kwestie, jako wykraczające już poza zakres tego forum dyskutujemy na..." byłyby jak najbardziej na miejscu.
  • andrew.wader 10.07.15, 11:17

    pomruk napisał:

    > Forum nazywa się "Jak rozumieć i naprawiać świat". Zyskałoby z pewnością wielu
    > bywalców, jeśli przedstawimy go jako to, na którym dyskusje mogą tyczyć problem
    > ów ogólniejszych i bardziej różnorodnych niż te, które mieszczą się w formule
    >forum "Nauka" :)

    Cały niniejszy wątek otwarłem z następujących powodów. Chyba dwukrotnie otwierając inne wątki odwołałem się do oglądniętych filmów s-f. Byłem za to krytykowany ( ..co nie było zbytnio istotne, gdyż potrafię ocenić sensowność uwag krytycznych kierowanych do mnie). Tym nie mniej następnym razem odwołałem się do audycji wysłuchanej w nocy omawiającej problem { nauczyciele „zwykli” .. a nauczyciele życia - mentorzy}. Znalazłem odpowiedniego linka do wystąpienia Lindy C. Wayman .. i tym razem powoływałem się na dostępny wykład, wygłoszony na bardzo znanej, cyklicznej, wartościowej konferencji TED.

    Cały wątek … proszę prześledzić .. jest rodzajem eksperymentu naukowego, który sprawdza na ile niektórym osobom zabierającym głos da się „coś wytłumaczyć” .. z zakresu ogólnej metodologii rozwiązywania trudnych problemów. Eksperyment się udał.. bo „stało się jasne” .. na ile się da .. a na ile się nie da ..

    Oczywiście otwierając ten wątek ponownie wychodziłem z moich założeń podstawowych, dotyczących tego „czym jest nauka”. Powtórzę.. problem naukowy na początku „nie jest naukowy”..ale musi się rozpoczynać od dostrzeżenia ważnego zagadnienia, które chwilowo pozostaje bez rozwiązania… Zadaniem naukowców jest właśnie .. zaproponować kontrolowane, obiektywnie metody rozwiązania problemu..

    Tak więc problem „jak skrócić kolejki do lekarzy specjalistów” .. jest !!! problemem naukowym.. nawiasem mówiąc z dyscypliny „Zdrowie publiczne” ( proszę sprawdzić .. jest dziesiątki czasopism naukowych poświęconych temu zagadnieniu .. )..

    No ale dobrze .. niektórzy z uczestników niniejszej grupy dyskusyjnej stale nawołują.., do „większej .. prawdziwej naukowości”.. chyba do takiej jaką można zaobserwować na łamach czasopism naukowych.. Pisałem już, że te problemy.. które są sprowadzone do poziomu czasopism naukowych (z prawdziwego zdarzenia, tzn. z IF).. są hermetyczne … nie do ugryzienia… przez „przeciętne” grono .. „niespecjalistów”..

    Aby przybliżyć się do rozstrzygnięcia dylematu czym ma się zajmować takie forum jak to proponuję aby inni uczestnicy (reprezentujący np. informatykę, fizykę, ..kosmologię) zrobili to samo co ja poniżej … To znaczy .. aby zamieścili swój ( albo zapożyczony) głos w dyskusji .. ale dyskusji prowadzonej na poziomie ..”realnego, prawdziwego czasopisma naukowego” .. Ciekawe jest czy takie tematy wzbudza entuzjazm i ochotę do dalszej dyskusji?

    Mój niniejszy eksperyment jest oparty o działania American Journal of Geriatric Psychiatry ( IF rzędu 4,5 ). Pismo to opublikowało niedawno mój głos w dyskusji
    ( oczywiście w formie Letter to the Editor ). Czasopismo to opublikowało ponadto niedawno m.inn. artykuł .:

    [ Santiago C., Herrmann N., Swardfager W. et al: White matter microstructural integrity is associated with executive function and processing speed in older adults with coronary artery disease. Am J Geriatr Psychiatry. 2015; 23: 754–763 www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/25499674 ] .

    W P.S. zamieszczam wysłany do tego czasopisma mój głos w dyskusji (oczywiście znowu w formie Letter to the Editor).

    Zapraszam więc uczestników niniejszego forum „nauka” do dyskusji na ten sam temat (white matter ..).. no i co może ważniejsze do przedstawienia analogicznych przykładów autentycznej aktywności naukowej .. z zakresu dziedzin, które Szanowni Państwo reprezentujecie, zapewne takich jak informatyka, fizyka, genetyka, kognitywistyka ~ Andrew Wader

    P.S.

    White matter ischemia or endogenic, senile neurodegenerative process ?

    An intellectual problem arises for clinicians, who want to acquaint with results of interdisciplinary research presented by Santiago et al.1 It is a challenge how to integrate the nature of three considered syndromes an draw practical conclusions.

    Knowledge of the pathogenesis of coronary artery disease enables associate it with one of possible interrelationships of CAD with the cognitive impairment in the elderly. The chain of atherosclerotic transformations can be the same both in coronary and cerebral vessels. These changes begin from increased endothelial permeability, leucocytes migration into the arterial walls, adherence and aggregation of platelets and lipid infiltration.

    Important is however the question about the most primary cause of the damage to the endothelium. There are links between the state of the vascular endothelium and lifestyle, however in the light of some recent papers the primary causes of the endothelial damage should be traced, as originally suggested, already in the seventies of last century - in such factors as raised anger, hostility, aggression, impulsivity and depression.2

    Serrano et al. emphasis that these mental traits and behavioral factors stimulate hypothalamic-pituitary adrenal axis Gutstein is convinced that these factors cause also imbalance of autonomic nervous system and vessel spasms leading to increased endothelial permeability It is known that spasms may concern also cerebral vessels.

    Damaged coronary arteries cause insufficient blood flow and oxygenation of myocardium. Similar changes of brain vessels can cause an insufficient blood supply to the brain neural tissue. We should however take into account that there are many patients with CAD, who have not simultaneous changes in carotid artery and brain vessels

    The question also arise what else, besides of the simultaneous atherosclerotic process leads to early cognitive impairment in older people with CAD. It seems that trying to answer to this question, first of all, we should consider the known risk factors of cognitive impairment and dementia.

    Deckers et al. enumerate among them depression, hypertension, diabetes, obesity, hyperlipidemia, physical inactivity, and smoking. Many authors track also risk factors among adverse events in childhood, long cumulative exposure to stress, long negative emotions, and many different social factors.

    Some of the different risk factors and endogenous, senile neurodegenerative process can induce impairment of mental capacity that is not caused by vascular changes.

    The question emerges whether the sophisticated diagnostic technique DTI (Diffusion tensor imaging) used by authors can help in clinical practice? The clinicians would like to know whether the examinations of white matter microstructural integrity help to:
    (1) discern vascular or rather neurodegenerative causes of cognitive impairment, (2) discern the natural age-specific changes in cognitive performance from early onset of the mild cognitive impairment, (3) detect the beginning of Alzheimer's disease (4) establish if the particular, found cognitive impairment is susceptible to modification by mental exercises.
    It seems that DTI are suitably only for detections of first enumerated clinical problem.4 The analysis of the profiles of mentioned risk factors and results of the neropsychological tests are more effective in resolution of other the highlighted here clinical problems.



    References

    1. Santiago C., Herrmann N., Swardfager W. et al: White Matter Microstructural
    Integrity Is Associated with Executive Function and Processing Speed in Older
    Adults with Coronary Artery Disease. Am J Geriatr Psychia
  • andrew.wader 10.07.15, 11:30
    > [b]White matter ischemia or endogenic, senile neurodegenerative process ? [
    > /b]

    Ponieważ w poprzednim poście nie zmieściły się wszystkie niezbędne odnośniki literaturowe, więc muszę je zamieścić w niniejszym liście dodatkowym..

    References

    1. Santiago C., Herrmann N., Swardfager W. et al: White Matter Microstructural
    Integrity Is Associated with Executive Function and Processing Speed in Older
    Adults with Coronary Artery Disease. Am J Geriatr Psychiatry. 2015; 23: 754–763

    2. Serrano CV, Setani KT, Sakamoto E, Andrei AM, ,3 Fraguas R. Association between
    depression and development of coronary artery disease: pathophysiologic and
    diagnostic implications. Vasc Health Risk Manag 2011;7:159–64.

    3. Gutstein WH. The central nervous system and atherogenesis: endothelial injury.
    Atherosclerosis 1988;70:145-54.

    4. Wardlaw JM1, Allerhand M, Doubal FN, et al. Vascular risk factors, large-artery
    atheroma, and brain white matter hyperintensities.
    Neurology. 2014;82:1331-8.

    5. Deckers K, van Boxtel MP, Schiepers OJ et al: Target risk factors for dementia
    prevention: a systematic review and Delphi consensus study on the evidence from
    observational studies. J Geriatr Psychiatry. 2015; 30:234-46.
    ............

    A tak nawiasem mówiąc wzmiankowana w poprzednim liście .: DTI (Diffusion tensor imaging)
    jest przykładem zagadnienia.. na którym mogli by się "wyżyć" .. uczestniczący w dyskusji informatycy.. Jest to .. daleka pochodna metody obrazowania mózgu fMRI..
    .. a z kolei MRI jest jak wiadomo metodą .. opartą o zmasowane wyliczanie Fast Fourrier Transform.

    To jest ciekawe zagadnienie dla osób zainteresowanych wątkiem Majki Monackiej dotyczącym "mitów - w które wierzą matematycy". Mam pytanie, czy matematycy żyjący na innej planecie .. też wymyśla istotę FFT ... a jeśli przekonanie osób zastanawiających się nad odpowiedzią byłoby ..: "też wymyśką ! " .. to następne pytanie brzmi .. dlaczego "onie" na pewno też to wymyślą .. ~ Andrew Wader



  • speedyhawk 10.07.15, 16:53
    Taka nauka ma inne kryteria naukowe, niż nauka. Dlaczego i jakie?
    Przede wszystkim tematy powinny być z dziedziny nauk przyrodniczych bądź
    matematyki. Kolejki do lekarzy to problem społeczny, który nie podlega żadnej
    z tych nauk.
    Oczywiście poziom trudności przedstawianych problemów jest popularno-naukowy,
    ale sam problem należeć powienien do powyższych dziedzin nauki. A więc nauki spoleczne i
    humanistyczne, a nawet filozofia nie nalezą do tematu tego forum.
    Oczywiście o filozofię czasami trzeba się otrzeć, ale tylko wyłącznie w ścislym związku z
    rozważanym tematem.
    Filmy s-f nie poruszają problemów naukowych, a jedynie mogą poruszać problemy moralne,
    bo inaczej nie przedstawiają sobą żadnej wartości.
  • speedyhawk 11.07.15, 00:07
    andrew.wader napisał:

    > Oczywiście otwierając ten wątek ponownie wychodziłem z moich założeń podstawowy
    > ch, dotyczących tego „czym jest nauka”. Powtórzę.. problem nauk
    > owy na początku „nie jest naukowy”..ale musi się rozpoczynać od dos
    > trzeżenia ważnego zagadnienia, które chwilowo pozostaje bez rozwiązania…
    > Zadaniem naukowców jest właśnie .. zaproponować kontrolowane, obiektywnie me
    > tody rozwiązania problemu..


    Ty jesteś Andrew zbyt zaawansowanym naukowcem jak wynika z powyższego.
    Tutaj rozpatruje się problemy które już są naukowe, a nie dopiero będą, gdyż forum
    jest publiczne w gazecie wyborczej i nie ma ono aż tak wysokich aspiracji.
    Ponieważ są osobne fora społeczno-ekonomiczne i humanistyczne, to forum zajmuje się naukami
    przyrodniczymi (fizyka, chemia, biologia, medycyna, kosmologia, medycyna teoretyczna,
    Nauka o Ziemi, a nawet kognitywistyka jako deser).
    Należą do niego też matematyka i nauki z nią związane jak np. informatyka czy cybernetyka.

    > Tak więc problem „jak skrócić kolejki do lekarzy specjalistów” ..
    > jest !!! problemem naukowym.. nawiasem mówiąc z dyscypliny „Zdrowie publ
    > iczne” ( proszę sprawdzić .. jest dziesiątki czasopism naukowych poświęco
    > nych temu zagadnieniu .. )..

    Chyba sobie żartujesz? Ten problem może rozwiązać komitet osiedlowy i ludzie na takim
    osiedlu zorganizują przychodnię lekarską w której będą lekarze specjalisći przyjmować
    pacjentów bez kolejek.
    Gdzie tutaj widzisz problem z nauki przyrodniczej?
    Może za 100 lat kognitywistyka będzie analizować różne heurystyki przebiegu impulsów
    neuronowych w mózgu i ich wpływ na decycje ludzi na kierowniczych stanowiskach.
  • andrew.wader 12.07.15, 14:17
    speedyhawk w poprzednim liście napisał.:

    >Nauka nauka ma inne kryteria naukowe, niż nauka. Dlaczego i jakie?
    >Przede wszystkim tematy powinny być z dziedziny nauk przyrodniczych bądź
    >matematyki. Kolejki do lekarzy to problem społeczny, który nie podlega żadnej
    > tych nauk. Oczywiście poziom trudności przedstawianych problemów jest popularno->naukowy,
    >ale sam problem należeć powienien do powyższych dziedzin nauki. A więc nauki
    >spoleczne i humanistyczne, a nawet filozofia nie nalezą do tematu tego forum.
    >Oczywiście o filozofię czasami trzeba się otrzeć, ale tylko wyłącznie w ścislym
    > związku z rozważanym tematem.
    >Filmy s-f nie poruszają problemów naukowych, a jedynie mogą poruszać problemy
    > moralne, bo inaczej nie przedstawiają sobą żadnej wartości.

    po czym w tym poście, na który odpowiadam napisał.:

    andrew.wader napisał:

    >> Oczywiście otwierając ten wątek ponownie wychodziłem z moich założeń
    >>podstawowych, dotyczących tego „czym jest nauka”. Powtórzę.. problem
    >>nauk owy na początku „nie jest naukowy”..ale musi się rozpoczynać od
    >>dostrzeżenia ważnego zagadnienia, które chwilowo pozostaje bez rozwiązania…
    > >Zadaniem naukowców jest właśnie .. zaproponować kontrolowane, obiektywnie
    >>metody rozwiązania problemu..

    >Ty jesteś Andrew zbyt zaawansowanym naukowcem jak wynika z powyższego.
    >Tutaj rozpatruje się problemy które już są naukowe, a nie dopiero będą, gdyż forum
    >jest publiczne w gazecie wyborczej i nie ma ono aż tak wysokich aspiracji.
    >Ponieważ są osobne fora społeczno-ekonomiczne i humanistyczne, to forum zajmuje się >naukami
    >przyrodniczymi (fizyka, chemia, biologia, medycyna, kosmologia, medycyna teoretyczna,
    >Nauka o Ziemi, a nawet kognitywistyka jako deser).
    >Należą do niego też matematyka i nauki z nią związane jak np. informatyka czy cybernetyka.

    >> Tak więc problem „jak skrócić kolejki do lekarzy specjalistów” ..
    > >jest !!! problemem naukowym.. nawiasem mówiąc z dyscypliny „Zdrowie
    > >publiczne” ( proszę sprawdzić .. jest dziesiątki czasopism naukowych
    >>poświęconych temu zagadnieniu .. )..

    >Chyba sobie żartujesz? Ten problem może rozwiązać komitet osiedlowy i ludzie na takim
    >osiedlu zorganizują przychodnię lekarską w której będą lekarze specjalisći przyjmować
    >pacjentów bez kolejek.
    Gdzie tutaj widzisz problem z nauki przyrodniczej?
    >Może za 100 lat kognitywistyka będzie analizować różne heurystyki przebiegu impulsów
    >neuronowych w mózgu i ich wpływ na decycje ludzi na kierowniczych stanowiskach.

    Przy czym w poście dostępnym pod.:

    forum.gazeta.pl/forum/w,32,158149828,158154281,Re_USA_z_czym_do_gosci_.html
    speedyhawk napisał, w odpowiedzi na list P.T "fidziaczek" :

    >> Po prostu starają się utrzymac dominującą pozycję i wpuścili konkurenta w
    >> maliny - tego wątku nie będę rozwijał bo to wygląda na teorie spiskowe, nawet
    >> mimo tego że cła historia tej planety to walka o dominację :)

    >To bardzo ciekawe co piszesz. Ja się zupełnie nie znam na polityce i ekonomii dlatego
    >takie proste informacje mnie bardzo dokształcają.
    >Zastanawia mnie w tym wszystkim tylko jedno. Czy w Europie specjaliści od pieniędzy
    >nie mogli tego przewidzieć?
    >Pewnie nie dadzą dalej gadać, naukowcy z bożej łaski, więc poszukam Cię gdzie indziej.

    W związku z powyższymi wypowiedziami mam ważne pytania do P.T. pomruk i asteroida2 !!!

    Kto jest osobą miarodajną aby określać ramy niniejszej grupy dyskusyjnej. Speedyhawk peroruje ex cathedra .. Czy on został w międzyczasie moderatorem tej grupy ?

    Jak do tej pory zawsze wysyłałem na to forum - to co uważałem za stosowne i nigdy nie czepiałem sie moderatorów..

    Ale wobec .. licznych uzurpacji ..wobec prawowitych moderatorów .. tym razem muszę jednak zapytać o możliwe precyzyjne określenie przez moderatorów, jak oni rozumieją zadania (rolę) niniejszego forum..

    W szczególności - raz na zawsze jest konieczne jasne stwierdzenie czy takie dziedziny wiedzy jak psychologia, socjologia, i np. tym razem kwestionowane "zdrowie publiczne" .. są dyscyplinami naukowymi czy nie..?

    Często spostrzegam, że wielu uczestników dobrze by się czuło jedynie w obszarach znanych im z gimnazjum lub liceum.

    P.S. Ciekawe czy Ci grecy wspomniani pod.:
    wp.tv/i,mechanizm-z-antykithiry-pixel,mid,1738169,cid,2236650,klip.html?ticaid=615355
    też trzymali się tego co im wyłożono w gimnazjum.
  • pomruk 12.07.15, 16:14
    Niewątpliwie forum ma tytuł "nauka", a nie "science" - a więc zagadnienia historii, filozofii, lingwistyki, psychologii itd. wchodzą w zakres tematyki forum.
    Natomiast widoczne jest, że wiele zagadnień z nauk społecznych, ekonomicznych, humanistycznych spotyka się tu z rezonansem zupełnie odmiennej natury niż ciekawość poznawcza bliska postawie badacza. Spotyka się z wieloma opiniami będącymi produktem emocji, doświadczeń życiowych, koncepcji będących pochodnymi poglądów politycznych czy wartościowania procesów społecznych itd.
    Wątek, niekiedy rozpoczynający się w jak najbardziej "poprawny" z punktu formalnego sposób, zamienia się niekiedy całkowicie w lawinę pretensji i skarg, forsowania własnej skali wartości, czasem aż bije w oczy usiłowanie rozwiązywania własnych problemów.
    Nie zawsze tak jest i proszę zauważyć, że przecież wtedy wątki nie "wylatują", choć odległe od "twardej science". Przykładowo - nie wylatywały kwestie lingwistyki - nie tylko dlatego, że udziela się tu Petrucchio. Nie wylatywały nawet spiskowe koncepcje dziejów - o ile posługiwały się argumentacją poddającą się rozumowej analizie.
    Tak więc - moim zdaniem - rozpoczęcie wątku pytaniem "czy soda oczyszczona leczy raka i czemu nasza służba zdrowia ukrywa ten sposób kuracji" - jest jak najbardziej na miejscu na tym forum, choć dotyczy kwestii ochrony zdrowia i jest ewidentnym pokłosiem pseudonaukowych informacji krążących na internetowych stronach z elementem spiskowego widzenia świata. Po prostu możemy powoływać się tu i na wyniki badań i jednocześnie eksploatować temat "pH a komórki nowotworowe" lub - kiedy służba zdrowia uznaje kurację za efektywną? Jednocześnie pamiętajmy, ze istnieją osobne fora, poruszające podobne problemy i gdy pierwiastek poznawczy maleje a dyskusja szybko i nieodwracalnie zbacza w kierunku "a w Świebodzinie znowu pijany lekarz miał dyżur, a w USA tego nie ma" fora te byłyby znacznie odpowiedniejsze.
    Powtarzając: psychologia, socjologia (przykładowo) to z pewnością nauki, zajmujmy się jednak naukowym ich aspektem. Zdrowie publiczne? - o tyle, o ile dyskutowane kwestie mogą stać się przedmiotem analizy podobnej do tej przeprowadzanej przez "prawdziwego" badacza, a przynajmniej tłumaczą tegoż badacza poglądy.
  • speedyhawk 12.07.15, 16:40
    pomruk napisał:

    > Niewątpliwie forum ma tytuł "nauka", a nie "science" - a więc zagadnienia histo
    > rii, filozofii, lingwistyki, psychologii itd. wchodzą w zakres tematyki forum.

    Tutaj jest właśnie science, bo tamte dziedziny mają osobne fora, a science nie ma.
    Stawiając sprawę w ten sposób uniknie się wszelkich niejednoznacznych ocen.
    Np. Nikodem teraz ma wątek o otyłości, ale nie pisze w nim o tym jakie upokorzenie
    muszą znosić otyli ludzie w Polsce z powodu głupoty tam panującej, ale pisze w sposób
    który można zaliczyć do medycyny teoretycznej. I to jest science.
  • pomruk 12.07.15, 17:41
    Nie sądzę, by dobrym kryterium podziału byłoby twierdzenie "tu mamy zagadnienia które nie są omawiane na innych forach". Przykład z Nikodemem słuszny, oddziela tematykę forum "Nauka" od tematyki forum np. "Zdrowie", ale konieczność podobnego oddzielenia widziałbym i dla nauk nie będących ścisłymi czy przyrodniczymi.
    Jednakże stosując jako kryterium tematyki zgodność z metodą naukową, natrafiamy na pewien problem. Przykładem - filozofia. Wg klasycznej definicji nauki nauką jest, wg niektórych myślicieli filozofia to wręcz "zagadki i sztuczki językowe", pochodna rozchwiania myślowego, braku dyscypliny i rezultat niedookreślania pojęć, wg jednych - królowa nauk, sama wydająca o innych naukach sądy, będąca innych nauk swoistym uogólnieniem, wg innych - dziedzina pozbawiona falsyfikowalności, z oczywistych względów stojąca więc poza nauką. Uff, tu mamy problem...
  • speedyhawk 12.07.15, 18:09
    pomruk napisał:

    > Uff, tu mamy problem...

    Właśnie po to jest moderator żywym człowiekiem, żeby to ocenił.
    Ja nie mam z taką oceną żadnego problemu.
    Daj mi przyklad z tego forum, a ja Ci powiem czy bym to wyciął.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka