Dodaj do ulubionych

Kiedy filozofia wróci do szkół - rozmowa z prof...

IP: *.astor.net.pl / *.net.pl 27.09.04, 18:41
Oczywiście. Program szkolny jest przecież taki ubogi. Uczniowie mają dużo
czasu. Moim zdaniem mozna mysleć o wprowadzaniu nowych przedmiotów jak
ta "dłuuuga" reforma oświaty zakończy sie powodzeniem. Programy szkolne są
przeładowane.
Edytor zaawansowany
  • Gość: Anonim IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 27.09.04, 18:55
    Cóż za idiota myśli że młodzież ma mało czasu? Charujemy przez cały dzień;
    najpierw lekcje, czasami nawet do 16, a potem jeszcze odrabianie zadań.
    Istnieje teraz 15 przedmiotów, a jedyną dobrą rzeczą po wprowadzeniu filozofii
    jako przedmiotu obowiązkowego w gimnazjach jest zlikwidowanie bezrobocia wśród
    tych którzy wybrali sobie taki bezsensowny i nikomu nie potrzebny przedmiot.
    Matematyka biologia geografia jest przydatna, a po co komu filozofia, która
    nigdy i tak nie ma przyszłości?
  • Gość: JoeT IP: 5.5R* / *.ext.ti.com 28.09.04, 01:57
    Gość portalu: Anonim napisał(a):
    > ... jedyną dobrą rzeczą po wprowadzeniu filozofii jako przedmiotu
    > obowiązkowego w gimnazjach jest zlikwidowanie bezrobocia wśród
    > tych którzy wybrali sobie taki bezsensowny i nikomu nie potrzebny przedmiot.

    Zgadzam sie z przedmowca.

    Gdy konczylem liceum 40 lat temu, to rozwazalem studiowanie filozofii. Na
    szczescie moi profesorowie wyperswadowali mi ten pomysl mowiac, ze po
    skonczeniu tych studiow bede z prawdopodobinstwem 95% musial uczyc w szkole
    jakiegos dodatkowego przedmiotu, ktorego mnie na tych studiach naucza.
    Poradzono mi abym poszedl na politechnike, po ukonczeniu ktorej bede mial
    wiekszy wybor zawodu. Tak tez zrobilem i uwazam, ze byla to dobra decyzja.
    Filozofie, a wlasciwie to byla historia filozofii wybralem jako przedmiot
    dodatkowy do doktoratu. I to mi wystarczy. Podobaly mi sie poglady Pierre
    Teilhard de Chardin ale o nim nie uczono mnie na wykladach. Szansa, ze moj
    profesor z jego pogladami zgodzil sa nikle.

    Uwazam, ze filozofie powinno studiowac sie tylko dobrowolnie, jako hobby, a nie
    obowiazkowy przedmiot. Jak mozna pozwolic aby jakis profesor wmuszal uczniom
    swoje arbitralne poglady? Jak jeden z dyskutantow wspomnial - filozofia nie
    jest nauka. Moim zdaniem ani filozofii ani religii nie powinno uczyc sie w
    szkole. Szkola powinna uczyc wiedzy i ewentualnie umiejetnosci zawodowych, a
    nie indoktrynowac czy robic pranie mozgow dzieciom.
  • Gość: Anonim IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.09.04, 02:18
    > Uwazam, ze filozofie powinno studiowac sie tylko dobrowolnie, jako hobby, a nie
    >
    > obowiazkowy przedmiot.
    > Jak mozna pozwolic aby jakis profesor wmuszal uczniom
    > swoje arbitralne poglady? Jak jeden z dyskutantow wspomnial - filozofia nie
    > jest nauka. Moim zdaniem ani filozofii ani religii nie powinno uczyc sie w
    > szkole. Szkola powinna uczyc wiedzy i ewentualnie umiejetnosci zawodowych, a
    > nie indoktrynowac czy robic pranie mozgow dzieciom.

    Mi się wydaję, że najlepiej by było, gdyby szkoła uczyła samodzielnie myśleć, a
    nie "wiedzy". A filozofia to myślenie właśnie.
    Natomiast historia filozofii, nawet nauczona na pamięć, nie na wiele się zda.
    Gdybyś zetknął się z nauczaniem filozofii od strony problemów, a nie historii,
    być może zmieniłbyś zdanie. Ale nie dziwie się, 40 lat temu przedmiot filozofia
    nie należał zapewne do najprzyjemniejszych.
  • Gość: JoeT IP: 5.5R* / *.ext.ti.com 28.09.04, 14:15
    Gość portalu: Anonim napisał(a):
    > Mi się wydaję, że najlepiej by było, gdyby szkoła uczyła samodzielnie myśleć,
    > a nie "wiedzy". A filozofia to myślenie właśnie.

    Powyzsze zdanie jest goloslownym zyczeniem albo bezpodstawna propaganda
    filozofii. Nie slyszalem aby ktos potrafil nauczyc myslec. Uwazam, ze
    umiejetnosc myslenia - inteligencja, jest glownie zdeterminowana genetycznie.
    Nauczyciele matematyki rowniez mowia, ze ich celem jest nauczyc dzeci myslec,
    scsle logicznie myslec. Dodam, ze firmy softwarowe w to wierza i zatrudniaja
    absolwentow matematyki do tworzenia programow komputerowych. Natomiast nie
    slyszalem aby zatrudnialy filozofow. Jak ktos tu juz napisal - celem apelu o
    wprowadzenie filozofii do szkol jest znalezienie pracy dla bezrobotnych (i w
    olbrzymiej wiekszosci bezuzytecznych) filozofow.

    Slowo "filozofia" pochodzi z greckiego "philosophos" i oznaczalo umilowanie
    wiedzy. W starozytnej Grecji filozof byl czlowiekiem o szerokiej wiedzy.
    Obecnie niestety w moim przekonaniu oznacza w wiekszosci puste spekulacje.
    Filozofowie usiluja wykorzystac slawe starozytnych wybitnych filozofow dla
    uzasadnienia istnienia swojej profesji.

    Profesor, na ktorego wyklady chodzilem, spedzil kilka lat w wiezieniu w latach
    piecdziesiatych za swoje przekonania. Uczyl historii filozofii aby nie byc
    zaangazowanym w indoktrynacje ideologiczna.
  • Gość: Jan IP: *.ibch.poznan.pl 28.09.04, 18:37
    mysle ze w szole powinna byc tylko filozofia i wf - jak nuczy sie mlodych i
    zdrowych ludzi myslec to sami beda mogli podkac decyzje czego chca sie uczyc,
    zarobic pieniadze na owa nauke i uczyc sie np. geografii lub geometrii lub
    laciny czy medycyny - np. na "Zachodzie". A co do religii to moze wprowadzic
    szczepienia - bo pare lat temu weszla religia do szkol i mialo to dac dobry
    efekt a tmczasem obecnie o wiele latwiej zostac pobitym i skopanym przez
    mlodziez w wieku szkolnymniz dawniej, przed wprowadzeniem religii.
  • Gość: 1969 IP: 213.134.139.* 21.12.04, 17:32
    powinna wrocic.nie jako historia mysli ale jako problem. niech ludzie zobacza ze
    rzeczywistosc na jaka sie zgadzami jest tylko konwencja.zawsze jest lepiej
    widziec wiecej i czysciej. patrzenie przez pryzmat romatycznego bohatera jest
    tak samo chore jak perspektywa najzwyczajniejszego zjadacza chleba.dlatego
    filozofia jest krytyczna wobec samej siebie
  • Gość: jon IP: *.unizh.ch 28.09.04, 10:43
    Moim zdaniem ani filozofii ani religii nie powinno uczyc sie w
    > szkole. Szkola powinna uczyc wiedzy i ewentualnie umiejetnosci zawodowych, a
    > nie indoktrynowac czy robic pranie mozgow dzieciom.

    Po Twojej wypowiedzu od razu widac, ze nie masz zadnego pojecia o filozofii.
    Twoi profesorowie 40 lat temu slusznie odradzali studiowanie marksizmu, ale nie
    filozofii.
  • Gość: logik IP: 212.122.214.* 29.09.04, 00:33
    nie ma jednaj recepty obowiazującej dla wszystkich uczniów czy studentów, jest to oczywiste. Rózni ludzie mają rózne potrzeby, natomiast sprawne społeczeństwo wymaga róznorodności intelektualnej. Nieporozumieniem natomiast jest traktowanie nauczania filozofii jako indoktrynacji. Trudno mi uwierzyć, aby było to dzisiaj do zrealizowania w jakiejkolwiek szkole wyższej uczącej filozofii. Inna spraw, ze nie kazdy wykładowca potrafi uczyć. Natomiast odpowiadając na pierwszy post i na poprzedni - filozofia jest wiedza spajającą, usensawniającą, poszerzającą horyzonty, porzadkującą, krytyczną, uczy myślenia, które bedzie potem aktywne w rózmaitych dziedzinach. Moje koleżanki i koledzy świetnie realizują sie (po filozofii) na giełdzie, w tv, w polityce, w wywiadze, handlu, turystyce no i w pracy naukowej też. Rózne drogi, rózne wybory, ale wolność w mysleniu ograniczona jest tylko jego porzadkiem, nigdy głupotą ;-)
  • Gość: Nie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.09.04, 21:28
    Powinna.I to zdecydowanie!Chciales na filozofie, by znalezc odpowiedzina
    najwazniejsze sprawy wzyciu np. dlaczego nie czules sie kochany.Tofajnie, ze
    masz jakis zawod po P.W.,ale pytanie sa nadal.Ty to wiesz i ja to
    wiem.Pozdrawiam.Notabene od tego jest dom, by nie dać sie indoktryzować.No,
    chyba, ze wlaśnie go nie ma wq tej akurat materii.A dlaczego nie ma ?.To
    wlaśnie jest pytanie.Filozofia? Może psychologia?.Pozdrawiam.
  • Gość: Joe IP: *.dip.t-dialin.net 10.11.04, 12:39
    Pranie mozgów robi reklama. Filozofia to "milosc madrosci". W szkole nie chodzi
    oczywiscie o zameczanie skomplikowanymi tematami, ale o pokazanie bogactwa
    pogladów i zachete do samodzielnego krytycznego zycia. Wyksztalcenie zawodowe
    jest wazne, ale bez ogolnej edukacji nie jest wyksztalceniem (nadawaniem
    ksztaltu) lecz programowaniem robota. Argument o bezrobowiu jest absurdalny -
    przedmiot filozofii w szkole nie definiuje wyboru zawodu, lecz zmusza do
    myslenia. Komu myslenie sprawia ból fizyczny niech jedzie do USA.
  • Gość: efka_2 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.09.04, 10:30
    Dostań się najpierw na dobre studia, to przekonasz się, że w szkółce było
    duuuużo wolnego czasu. Też kiedyś myślałam, że jestem biedna, uciskana przez
    psorów i nie mam czasu podrapać się po nosie - przenosiny na uczelnię i zajęcia
    od 8 do 20 skutecznie wyleczyły mnie z tych złudzeń.
    Dodatkowa godzina filozofii nikomu nie zaszkodzi - no chyba, że cierpi się na
    alergię na myślenie....
  • Gość: ZZ IP: *.top.net.pl 27.09.04, 20:57
    Mniej fiu-bździu a więcej przedmiotów ścisłych i technicznych. Świat ucieka do
    przodu!
  • Gość: luksus IP: *.tpnet.pl / *.tpnet.pl 27.09.04, 21:03
    Dla ludzi stojacych na lini ognia karabinów maszynowych pozostaje etyka nie
    filozofia.
  • Gość: efka_2 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.09.04, 11:04
    Jasne, po co filozofia, historia, języki, polski...
    A potem wyrosną takie życiowe kaleki, jak moi koledzy z uczelni, który są
    strasznie zdolni, myślą na poziomie abstrakcji nieosiągalnym dla 90%
    śmiertelników, ale dwóch logicznych zdań po polsku sklecić nie potrafią...
    Naprawdę, więcej pożytku mieliby z poznania historii filozofii niż z nauczenia
    się kolejnego języka programowania.
  • Gość: logik IP: 212.122.214.* 29.09.04, 00:45
    Efka - tak trzymać! ;-)
  • Gość: logik IP: 212.122.214.* 29.09.04, 00:38
    a zastanowileś się kiedyś dlaczego inni ludzie nie podzielają Twojej opinii o sensie zycia i sensie całosci? I czemu to Ty masz być tym wybranym, który zna własciwą odpowiedź, jakąkolwiek byś podał. I zamiast martwić, sie ze moze nie nadazasz za swiatem, może warto spytać sie za czym gonimy, czemu i czy warto? A moze zamiast realizować samonapedziajace sie wizje technokratów zminic trochę ten swiat na normalniejszy? Tylko jak? I po co?
  • Gość: Robert IP: *.net.nih.gov 28.09.04, 00:00
    Ciekawe dlaczego ten artykul pojawil sie w dziale naukowym. Przeciez filozofia
    nie jest nawet typowa nauka scisla :).

    A swoja droga nie ma sensu wprowadzac filozofii do szkoly. Spowoduje to tylko
    zamet w glowach.
  • Gość: wywalić IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.09.04, 02:09
    To co, Polski też wywalamy? nie przyda się, marnowanie czasu. w ogóle szkoła to
    marnowanie czasu. przecież każdy wie, że nie można za dużo myśleć, bo się robi
    zamęt w głowie.
  • Gość: ton IP: *.unizh.ch 28.09.04, 10:48
    Robercie, sam siejesz zamet w glowach. Gdybys mial filozofie w szkole, to nie
    wypisywal bys takich bzdur.
  • Gość: Robert IP: *.net.nih.gov 28.09.04, 18:37
    Nie wydaje mi sie :). A filozofie mialem i to nawet 2 kursy!
    Moze i byloby dobrze, zeby dzieciakom rozszerzyc swiatopoglad poprzez
    wprowadzenie tego przedmiotu. Problem wszakze polega na tym, ze to dziedzina
    troche trudna i zeby zostala dobrze mlodziezy przekazana potrzeba jest dobrych
    nauczycieli, ktorzy nie tylko beda ta filozofie rozumiec, ale rowniez i beda
    mieli talent pedagogiczny. Ale niestety takich ludzi jest nie wielu. Znowu
    znajdzie sie nauczyciel jeden z drugim, ktory bedzie wymagal surowych regulek,
    a na lekcji bedzie korzystal z kartki, tak jak to robi wielu polonistow.
    Wiec dlatego twierdze, ze filozofia spowoduje dzieciom zamet w glowach.

    Poza tym jest tyle ciekawszych rzeczy niz filozofia :).
  • Gość: logik IP: 212.122.214.* 29.09.04, 00:52
    tyle ze nie o to chodzi w sexie o co w filozofii. bo w sexie sie zapładnia ciała, a w filozofii likwiduje pustkę myslową. dwie uwagi: nie mylmy kiepskiego wykonania z istota czynnosci; po drugie, nie mylmy naszych opinii z wrózbami. no chyba ze są ścisłe ;-)
  • Gość: logik IP: 212.122.214.* 29.09.04, 00:49
    a co to takiego jest ta nauka ścisła? I jak bardzo ścisła być powinna, czysty rachynek dla maszyny, czy moze chemia też sie miesci? Kiedyś pasjonowałem sie chemią i biologią, lubie to do dzisiaj, ale to nudne, natomiast nieśisłowsci i ignorancja filozoficzna naukowców nie jest niestery zabawna, raczej porazająca ;-)
  • Gość: Robert IP: *.net.nih.gov 29.09.04, 05:52
    Wiekszosc filozofow potrafi byc strasznie niejednoznaczna, chocby taki Platon.
    Czasami sie zastaniawialem czy oni tak specjalnie pisza, zeby ich bylo ciezko
    zrozumiec, czy tez jest jakas inna przyczyna :). A moze tlumacze sie nie
    postarali.
  • Gość: logik zaciety IP: 212.122.214.* 29.09.04, 10:31
    czesto specjalnie, czasem z braku umiejętności. Platon specjalnie, uwazał, ze o najważniejszych rzeczach pisać nie wolno otwarcie.
  • Gość: logik zasmucony IP: 212.122.214.* 29.09.04, 10:36
    czasem wynika to z manii wielkości, która filozofom przydarza sie często, ale oczywiscie nie filozofii. uwazaja mianowicie, ze skoro inni nie znają sie na ich robocie, to nie potrafia mysleć, co oczywiscie nie dotyczy filozofa nie znajacego sie na nauce. cecha charakterystyczna ludzi zarozumiałych, i ignorantów, a nie filozofów czy naukowców, to ze są jednoczesnie naukowcami lub filozofami jest tu nieistotne
  • Gość: wiesz? IP: *.arcor-ip.net 29.09.04, 11:05
    Chodzacy smutku- logiku :-) ? jak tak pomysle to nie patrzylam na tych ktorzy
    cos mieli do powiedzenia w jakiejkolwiek dziedzinie zastanawiajac sie
    czy maja" manie wielkosci" .Raczej koncentrowalam sie nad tym co maja
    do powiedzenia. Owszem moga sprawiac wrazenie maniakow - ale
    to czesto wiaze sie z fascnacja dziedzina ktora sie zajmuja- ja tak to widze.

    Mysle ze moze byc irytujace jesli ktos reprezentuje bardzo sztywne stanowisko
    za ktorym nie stoja argumenty a proba deprecjacji - moze wlasnie z powodu malej
    znajomosci przedmiotu ?
    A tak swoja droga to banal , ale moze warto sobie to jeszcze raz uswiadomic.
    Dla fizyka swiat jest fizyka. Dla filozofa filozofia. Dla psychologa psychologia
    Rozne perspektywy jak wspominala Ewa - chyba? Wszystkie przyczyniaja
    sie do opisu naszej rzeczywistosci.Jest jeszcze jeden drobiazg
    o ktorym wspominal "to ja" kiedy mowil o koniecznosci myslenia
    w zwiazku z kazda dziedzina - w wielu wystepuja elementy filozofii. Za tym
    podejsciem do sprawy ( "toja")przemawia fakt ze dzisiaj
    wiele problemow przed ktorymi stoji ludzkosc musi byc rozwiazywana
    interdyscyplinarnie.
  • Gość: Logik niepocieszon IP: 212.122.214.* 29.09.04, 18:55
    Droga Interlokutorko! Dziękuje za odpowiedź na moj post. Myślę, ze zgadzamy się, ze mania wielkości cechująca mysliciela bywa sprawą drugorzędną. Jednak nie zawsze tak jest, zwłaszcza gdy bedziemy brali pod uwagę, iż filozofia jest sposobem życia-bycia, a nie sprowadza się jedynie do wymiaru intelektualnego. Nie mam na mysli tu jakiś osób o skromnych dokonaniach, ale naprawdę wielkich, którym ta mania wielkości jako wada intelektualna i brak pokory, nie przystoi. Natomiast oczywiscie, ze nalezy koncentrowac sie na tekscie, mysli, czasem jednak sie az to narzuca, chce sie takze aby za dziełem stała osoba "doskonała" a nie mająca problemy z samooceną ;-) Czasem przejawia sie to w niepotrzebnie trudnym języku.
  • Gość: oj tam logiku IP: *.arcor-ip.net 29.09.04, 19:41
    logicy sa nie pocieszeni jesli im nie wychodzi :-). Ale jak juz wyjdzie...;-)
    Jesli twoja uwaga o uzywaniu trudnego jezyka mialaby mnie dotyczyc
    to zmartwilbys mnie bardzo. Bo mnie sie wydaje ze ja sie bardzo trudze
    zeby ujmowac mozliwie prosto to co mysle.
    Wiesz jakos tak mnie osobiscie brak pokory nie przeszkadza .
    Brak pokory wg mnie wiaze sie z niezaleznoscia , chociaz przyznaje
    nie jest latwy we wspolzyciu - dla otoczenia niepokorny :-)
    Co do doskonalosci- dajmy sobie spokoj.Za dzielem stoja czesto
    ludzie niedoskonali - moze wlasnie dlatego ze sa niedoskonali.
    Nie wiem czy cie pocieszylam logiku ;-)
  • Gość: logik prawie pocie IP: 212.122.214.* 30.09.04, 00:02
    szony. Nie moja uwaga nie odnosi się do Ciebie. Jezeli miałbym wskazać kogoś, to np. Heideggera. Warto zerknąć np. na koncową część wstępu do Przyczynków, autorstwa J. Mizery.
    natomiast brak pokory wiąże sie z niezależnością jedynie przygodnie. zazwyczaj jest wyrazem zależnosci właśnie, niezależność zaś w myśleniu to sprawa całkiem innych cech charakteru ;-)
  • Gość: No dobrze IP: *.arcor-ip.net 30.09.04, 00:25
    logiku prawie pocieszony :-)
    Czy moglbys odeslac mnie do badania , zrodla ktore pozwala na twierdzenie
    ze brak pokory laczy sie jedynie przygodnie z niezaleznoscia ?
    Jakich innych cech charakteru jest sprawa niezaleznosci myslenia ? :-)
  • Gość: logik ucieszony IP: 212.122.214.* 30.09.04, 10:12
    Po pierwsze, nie mowię o Tobie, bo nawet nie wiedziałbym o kim mowa, i to nawet w kontekście tego forum. Po drugie, hm, wydaje mi sie, ze empiria to jedynie podsuwa nam tu materiał, a reszta nie jest sprawą badania lecz rozumienia. Brak pokory jest przeciwieństwem właściwej oceny siebie samego i tego dotyczy (danej osoby i jej oceny) natomiast niezależnośc intelektualna, bo chyba o takiej tu mowa, jest cechą polegającą na niepoddawaniu sie wpływom intelektualnym, które nie są istotne dla badanego problemu i co do których nie dostrzega się, iż powinny w tym wypadku być uwzględnione. Uwyraźnia się zwłaszcza wówczas, gdy ten wpływ chce wywierać osoba o dużym autorytecie w danej dziedzinie lub osoba, która uważa sie za taki autorytet, a jednocześnie jest kims od kogo moga zależęć nasze losy. Oczywiscie taki wpływ moze polegać na przyjętych i niekwestionowanych założeniach "wiekszości" itd. Zeby nie nudzić, niezależność wymaga cech moralnych i intelektualnych: męstwa, cierpliwości, sprawiedliwości, a zwłaszcza umiłowania prawdy, rozumienia, wiedzy rzeczowej i umiejętności odróżniania złych racji od dobrych etc.
  • Gość: Logoku ucieszony IP: *.arcor-ip.net 30.09.04, 12:52
    Lubie sie troszeczke poprzekamarzac:-)
    Mysle ze zeby rozumiec trzeba badac .
    Badanie musi byc metodologicznie prawidlowo przeprowadzone.
    Moze takze byc wynikiem zwyklej obserwcji- badanie
    Czy nie obserwujesz logiku ucieszony ze w naszych warunkach kulturowo-
    spoleczno- obyczajowych wlasnie niezaleznosc intelektualna polegajaca na
    niepoddawaniu sie wplywowi ktory jest nie tylko nieistotny ale czasmi wrecz
    szkodliwy- jesli
    osoba posiadajaca autorytet jest kims od kogo zaleza nasze losy ,
    uchodzi za brak pokory ?
    Nie wydaje mi sie zebys nudzil.
    Do cech ktore opisales dodalabym olbrzymia energie, sile wewnetrzna,
    nie tylko umiejetnosc odrozniania racji dobrych i zlych ale takze
    moc umozliwiajaca przeciwstawieniu sie tym ktorzy za
    autorytety uchodza - dosc czesto juz bezpodstawnie.
  • Gość: OGIT IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.09.04, 01:00
    Nie bede sie tu z nikim sprzeczal, czy ma byc przedmiot czy nie, czy filozofia
    to cos potrzebnego itd. Chce tylko powiedziec, ze Ci ktorzy zajmuja sie tym co
    nazywamy filozofia niech nie przestaja. Mimo wielu glosow przeciwnych nie
    poddawajcie sie. To jest naprawde to czego szukaliscie od poczatku. I
    pamietajcie nie jestescie sami.
  • Gość: jwj IP: *.111.26.33.ptr.us.xo.net 28.09.04, 01:35
    Brawo OGIT !
    Problem jednak jest w tym, ze do filozofii trzeba troche dorosnac, nie wiem czy
    majac te 16-18 lat ma sie akurat "glowe" do filozofii zwlaszcza jesli tyle
    innego "bardziej potrzebnego" materialu jest juz i tak za duzo.
  • Gość: ja IP: *.2.core.lanet.net.pl / *.2.core.lanet.net.pl 28.09.04, 01:54
    Nic nie powinno wprowadzać się na siłę. A wprowadzenie filozofii jako
    obowiązkowego przedmiotu, nic dobrego nie wróży. Znając realia polskich
    szkół, filozofia w szkole będzie kolejnym przedmiotem, gdzie człowiek
    będzie zakuwał na pamięć całe księgi, a miesiąc po egzaminie (czy tam
    klasówce) nie będzie potrafił tegoż samego egzaminu zdać.
    Całemu szoklnictwu przydałaby się reforma, ale nie polegająca na
    wprowadzaniu kolejnych przedmiotów, a zastępująca zakuwanie myśleniem,
    zrywająca z uczeniem się na pamięć, a propagująca myślenie.
    Ale chyba już ze 100 lat temu Taine o tym mówił, Le Bon mu rację przyznawał,
    inni się z tym zgadzali, a idea zakuwania i tak wygrała :(
  • Gość: efka_2 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.09.04, 10:43
    To prawda, do filozofii trzeba dorosnąć, trzebba umieć dyskutować, rozumieć, że
    rozmowa z kimś o odmiennych poglądach również może dać ogromne korzyści -
    gimnazjum to chyba jeszcze trochę za wcześnie, 14- 15-latkowie będą się kłucić,
    skakać sobie do oczu i ignorować nauczyciela próbującego włożyć im do głów
    kolejne 'bzdury'...
    Ale w liceum absolutnie tak..! Może nie przez całe, może tylko dwa pierwsze
    lata (w klasie maturalnej nie zawsze jest czas na prowadzenie filozoficznych
    dywagacji), ale koniecznie i to jako przedmiot obowiązkowy. Sama miałam w
    szkole rok filozofii i - choć wybrałam studia stricte techniczne - uważam, że
    był to jeden z najważniejszych i najbardziej przydatnych przedmiotów. Filozofia
    po prostu uczy myśleć...
  • Gość: kwazzz IP: *.4en.com.pl 28.09.04, 12:24
    jezeli filozofia uczy myslec to chce byc glupi. ... sposob myslenia filozow
    zaczalbym od "mnie sie wydaje". jezeli to ma uczyc myslenia to ja dziekuje. ...
    jako przyklad moge podac moje dwa ezaminy z filozofii na studiach (skonczylem
    dwa kierunki) ... otoz ... na kazdym z nich, powiedzmy, "dyskutowalem" z panem
    profesorem, sposob myslenia takiego profesora dla mnie jest conajmniej
    dysusyjny. Pytanie egzaminacyjne z filozofii - jakby pan skontaktowal sie z obca
    cywilazja. ... dodam tylko ze na wydziale fizyki teoretycznej malo kto bierze
    filozofie powaznie. ale coz. panie i panowie filozofowie WAM WYDAJE SIE ZE MYSLICIE.
  • Gość: tom IP: *.unizh.ch 28.09.04, 12:41
    Skoro jestes taki konkretny, to podaj nazwiska tych, ktorzy uczyli Cie
    filozofii.
  • Gość: kwazzz IP: *.4en.com.pl 28.09.04, 12:43
    nie badz zalosny. ci ktorzy na niej studiuja lub studiowali wiedza o kogo chodzi.
  • Gość: ton IP: *.unizh.ch 28.09.04, 12:46
    Twoja odpowiedz jest malo "fizyczna". Moznaby pomyslec, ze swoj zyciorys
    wyssales z palca.
  • Gość: kwazzz IP: *.4en.com.pl 28.09.04, 12:50
    :D. hahaha. powiedzmy ze jest w granicy bledu pomiarowego. coz powiem tak. kazdy
    sprytny juz wiedzialby nazwiska, a przynajmniej uczelnie. ale coz nie kazdemu to
    jest dane. :D. poglowkujcie troche.
    ps. dodam tylko ze kontynuuje studia (doktoranckie) ale to i tak ma nieiwielkie
    znaczenie.
    ps2. nie zapomne jak domorosly filozof mowil na wykladach z logiki, ze nie
    wierzy w grawitacje. no comments.
  • Gość: Bazyl IP: 81.210.122.* 28.09.04, 15:39
    Polecam "Boska czastke" Leona Ledermana i... (nie pamietam wspolautora).
    Nazwisko jako fizykowi powinno ci cos mowic a ksiazka powinna otworzyc troche
    oczy na filozofie. Filozof to nie tylko dziadek z fajka w zebach opowiadajacy
    bajki siedzac w bujanym fotelu.
  • Gość: kwazzz IP: *.syberka.net.pl / *.syberka.net.pl 28.09.04, 17:52
    dziekuje. ksiazke juz dawno przeczytalem a leon lederman wspolodkrywca kwarku t
    w fermilabie. i z tego co pamietam to rys filozoficzny tej ksiazki opiera sie na
    historii pojmowania mikroswiata przez ludzi na przestrzeni tysiacleci. gdyby nie
    fizycy dalej wierzylibysmy w ciaglasc materii arystotelesa lub w atomy (woda,
    ogien) demokryta. nie tylko myslenie "mnie sie wydaje" ale ostra weryfikacja
    doswiadczalna. pozdro.
  • Gość: Carnap IP: 212.122.214.* 29.09.04, 01:09
    zweryfikuj swoje posty, na ostro, bez błedów pomiarowych. metodami nauki. bo jak sie nie uda to chyba sa bezsensowne
  • Gość: kwazzz IP: *.4en.com.pl 29.09.04, 13:53
    :D. dobre. aha. w granicy bledu moglbys nie zmieniac ksyw toodziesh pseudo.
  • Gość: efka_2 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.09.04, 12:56
    Chyba rzeczywiście miałeś marnych wykładowców filozofii, skoro nie potrafili
    Cię przekonać, kwazzz. I naprawdę, fizyka teoretyczna nie ma tu nic do rzeczy -
    sama studiuję informatykę, a najczęściej o filozofii rozmawiam z... fizykami
    jądrowymi - i są to bardzo ciekawe i długie dyskusje.
    Nie wiem, czy masz świadomość, że opinie, które Ty głosisz o filozofii częściej
    jeszcze można usłyszeć o fizyce właśnie - też, że jest zbędna, niepotrzebna,
    niepraktyczna i że wykładają ją ludzie nie mający nic wspólnego z
    rzeczywistością. A prawda jest taka, że obie te nauki bardzo są do siebie
    podobne: są naukami podstawowymi, dążą do poznania praw rządzących
    rzeczywistością i do jej perfekcyjnego opisania, obie wymagają również żelaznej
    dyscypliny myśli i wypowiedzi - i tylko do opisu używają innych narzędzi:
    fizyka - matematyki, filozofia - logiki i języka.
    No i ani jedna ani druga nie sjet banalna, ale skoro radziłeś sobie z fizyką,
    to i z filozofią powinienneś dać sobie radę - no chyba że Tobie tylko się
    wydaje, że masz otwartą głowę...
  • Gość: kwazzz IP: *.4en.com.pl 28.09.04, 13:02
    poznanie prawdy metodami jezyka i logiki. ciekawe. niestety tak jest ze cala
    nasz rzeczywistosc napisana jest w "jezyku" matematyki. problem polega raczej na
    tym ze jestem bardziej pragmatyczny niz ty, nie da sie opisac czegos w innym
    jezyku niz w tym w jakim zostal stworzony. cwiczenie. opisz smak chleba uzywajac
    kolorow - i zrob to obiektywnie, a nie jak sie tobie wydaje.
  • Gość: efka_2 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.09.04, 13:06
    Nie zostaje mi nic innego, niż zaproponować Ci, żebyś Ty opisał smak chleba
    równaniami różniczkowymi (ew. w postaci całkowej - nie będę się czepiać).
    A co do jednoznaczności... zawsze wydawało mi się, ze ulubionym zwierzęciem
    fizyków jest kot Schroedingera... ;D
  • Gość: kwazzz IP: *.4en.com.pl 28.09.04, 13:10
    moja droga nie ma problemu opisac smaku chleba, czy to rownaniami rozcnizkowymi
    czy reakcjami chemicznymi. osobiscie mam mgliste pojecie na ten temat ale gdyby
    smaku chleba nie dalo opisac sie w zaden sposob matematycznie to cala nauka
    scisla moze schowac sie do podziemia ... razem z filozofia
  • Gość: efka_2 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.09.04, 13:34
    Smaku chleba nie da się opisać obiektywnie z co najmniej kilku powodów:
    Po pierwsze biologia: każdy człowiek ma inaczej ułożone kupli samkowe na
    języku, więc każdy będzie inaczej odbierał wrażenia smakowe.
    Po drugie chemia: doznania smakowie są związane z oddziaływaniem chemicznym
    między kupkami smakowymi a pokarmem.... znajdź dwa chleby o identycznym
    składzie chemicznym.
    Po trzecie neurologia: znajdź dwóch ludzi o identycznej mapie połączećn
    neuronowych... a przecież to neurony - a dokładiniej połączenia między nimi -
    odpowiadają za odbieranie wrażeń.
    Zakładając, że liczba kupek smakowych idzie w setki tysięcy a neuronów w
    miliony (o kombinacjach układów cząstek nie wspominając) pokaż mi aparat
    matematyczny (i maszynę..!!) który będzie w stanie to jednoznacznie opisać. Z
    tego co mi wiadomo, mamtematyki 'nie starcza' już właściwie do opisania dużo
    prostszych zjawisk w świecie...
    I jak dla mnie nie jest to żade powód do chowania się... powiedzmy pod ziemię
    ze wstydu, przeciwnie, rodzaj wyzwania, napęd postępu. Tylko są różne sposoby
    dążenia do niego - ot i tyle...

  • Gość: kwazzz IP: *.4en.com.pl 28.09.04, 13:42
    masz calkowita racje. zadna maszyna nie zdolalaby tego policzyc. taki maly
    pomysl mi przyszedl do glowy, ze model taki moznaby bardzo uproscic ...
    powiedzmy do tzw. idealnego chleba i idealnyego czlowieka (a wlasciwie jego
    kubkow). normalnych ludzi potraktowac jak zaburzenie (np. bialy szum gaussowski)
    etc. natomiast nie zgadzam sie z tym ze mozna opisac dane zjawiska jako problem
    logiki i jezyka. uzyje takiego niemoralnego porownania, to tak jak z masturbacja
    i seksem, jedno i drugie prowadzi do orgazmu, masturbacja jest sztuka sama dla
    siebie ... i taka tez jest filozofia. pozdro.
  • Gość: ton IP: *.unizh.ch 28.09.04, 13:50
    Przydaloby Ci sie pare lekcji logiki, byc moze nauczyl bys sie jasnego
    myslenia. Proponuje rowniez pomoc seksuologa. Skoro filozofia kojarzy Ci sie z
    masturbacja, to musi byc z Toba naprawde niedobrze.
  • Gość: kwazzz IP: *.4en.com.pl 28.09.04, 13:54
    no i prowokacja sie udala. dzieki. rozbawiles mnie i na dodatek
    dowartosciowales. buahahahaha
  • Gość: ton IP: *.unizh.ch 28.09.04, 14:02
    Twoja odpowiedz potwierdza moje przypuszczenia na temat Twojego stanu
    psychicznego. Z Toba jest niedobrze, najlepiej udaj sie do specjalisty.
  • Gość: kwazzz IP: *.4en.com.pl 28.09.04, 14:05
    dziekuje za swiatla diagnozne. masz na mysli jakis konkretnych specjalistow,
    mozesz jakiegos polecic. moze z ktoryms juz miales do czynienia
  • Gość: ton IP: *.unizh.ch 28.09.04, 14:09
    Znam kilku specjalistow, ale najlepiej bedzie, jesli znajdziesz kogos w miejscu
    zamieszkania, bo leczenie moze dlugo trwac, a dojazdy sa meczace i kosztowne.
  • Gość: kwazzz IP: *.4en.com.pl 28.09.04, 14:13
    milo mi ze tak sie o mnie martwisz. mnie dojazdy nie mecza, mozemy razem leczyc
    sie u ciebie. :D. pozdrawiam. hahaha. milutko sie z toba rozmawia.
  • Gość: kwazzz IP: *.4en.com.pl 28.09.04, 14:17
    moge nawet do zurich jechac. :D.
  • Gość: efka_2 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.09.04, 14:12
    Dzięki, ton ! ;)
    Bo ja już nie mam siły dyskutować z kolegą kwazzzem.... chyba lepiej przeniosę
    się w przestrzeń żółtego sera i pójdę po zakupy... O właśnie, kolejne
    podobieństwo między filozofem a fizykiem: i jeden i drugi rzadko stąpa twardo
    po ziemi... ;D
  • Gość: kwazzz IP: *.4en.com.pl 28.09.04, 14:15
    :D. ja twardo stapam po ziemi. calymi stopami. :)
  • Gość: TG IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 28.09.04, 17:26
    Kwazz... ciekaw jestem czym wg Ciebie jest świadomość. Taki dość stary problem
    filozoficzny. Albo czy światem rządzi determinizm? Jeśli przez chwilę się nad
    tym zastanowisz, nie ważne jakiej udzielając odpowiedzi, to już filozofujesz.
    Czyż to nie wspaniałe?
  • Gość: kwazzz IP: *.4en.com.pl 28.09.04, 14:20
    milych zakupow. uwazaj zeby ta przestrzen nie byla przestrzenia bytow
    niemierzalnych. zolte sery tak samo jak budynie bywaja grozne i lubia grac w
    tenisa. :D
  • Gość: TG IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 28.09.04, 17:33
    Heh - idealny chleb. Idealny człowiek. Trochę jak Platon myślisz, nie? :p
    Naprawdę warto czasem pomyśleć, czy ktoś wcześniej już na to nie wpadł.
    Filozofia naprawdę może być czymś ciekawym. Masz po prostu problem z
    nastawieniem.
  • Gość: kwazzz IP: *.syberka.net.pl / *.syberka.net.pl 28.09.04, 17:48
    idealny - znaczy najprostszy. idealny czlowiek - najprostszy model czlowieka.
    np. idealna krowa - sferyczna krowa :D. chodzi o wlasciwosci fizyczne i
    chemiczne ... w fizyce czesto stosuje idealne modele roznych rzeczy. chyba
    najbardziej popularne to cialo doskonale czarne czy chociazby to ze ziemia jest
    kula. idealna ziemia - kulista ziemia. pozdro.
  • Gość: TG IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 28.09.04, 20:53
    Pozostańmy przy Twojej definicji idealności. Choć jak wiadomo stosuje się rożne
    poziomy uproszczeń, w zależności od tego co chcemy opisać. Tak czy owak - już
    samo wprowadzanie modelu jest odbieganiem od rzeczywistości, zgodzisz się ze
    mną? Matematyka to abstrakcyjne symbole i wyprowadzane z nich a priori
    twierdzenia - nie da się udowodnić, ze odpowiadają rzeczywistości - przyjmuje
    się to za pewnik niejako za sprawą "zdrowego rozsądku". Co chcę powiedzieć -
    rzecz jasna można się obejść bez filozofii - żeby robić zakupy w sklepie,
    wyprowadzać psa na spacer, jeść, kochać, bawić się, spać itd. Ale czyż nie jest
    przyjemniej czasem pomyśleć nad czymś, lub nawet zastanowić się co na dany
    temat kiedyś myśleli inni ludzie? Gdyby nie filozofia nie moglibyśmy sobie
    teraz na tym forum podyskutować. Poza tym wydaje mi się, że filozofia jest
    częścią kultury, która ukształtowała naszą cywilizację. To coś znaczy. Pozdro
  • Gość: kwazzz IP: *.syberka.net.pl / *.syberka.net.pl 28.09.04, 21:20
    jedynym sposobem weryfikacji matematyki jest jej zastosowanie czy to w fizyce,
    chemii ekonomii czy nawet naukach humanistycznych.
    fakt, jest ciekawiej pomyslec co mysleli kiedys inni, ale tylko ciekawiej nic
    wiecej. niestety zakupow w sklepie nie mozna zrobic bez znajomosci matematyki.
    na wlasnym doswiadczeniu wprowadzil w modelu szkolnym model selekcji i
    predyspozycji ucznia. osobiscie zawsze mialem problem z przedmiotami
    humanitycznymi, kompletnie mnie nie interesowaly (glownie polski), a przeciwnie
    do przedmiotow scislych. jezeli natomiast ktos ma tzw. zylke do humanistyki to
    po co mu znac rachunek prawdopodobienstwa itd.
    po co zmuszac kogos do uczenia sie czegos czego nie chce.

    a tak z innej beczki, jezeli dobrze pamietam to nasz rzad wprowadzil (powiedzmy
    ... zepslul) inna ciekawa perelke:
    uczniowie szkol artystycznych beda zdawac obowiazkowo matematyke ... to jest
    lepsze niz ta cala dyskusja na forum. pozdro
  • Gość: A filozofii brak IP: *.arcor-ip.net 28.09.04, 22:54
    Chce krotko opowiedziec historyjke z zycia wzieta.
    Mysle ze nie trzaba przedstawiac prof Kofy - tak to ten psycholog
    ktory jest mezem pani Krystyny Kofty.
    Pan prof Kofta wykladal na warszawskiej uczelni psychologie osobowosci
    w pewnym momencie odwolujac sie do filozofii zauwazyl ze studenci
    drugiegi roku nie "lapia"o co chodzi. Zapytal wprost czy nie mieli kursu
    z filozofii. Studenci - znaczna czesc sprawiali wrazenie zawstydzonych.
    Nikt panu prof nie powiedzial wprost np." a my to mielismy religie nie
    filozofie. Nie pamietam juz o co chodzilo dokladnie.
    Pamietam jednak inna historie - na tym samym wykladzie pan profesor
    ktory jest czrujacym czlowiekiem i doskonale czuje czy ma kontakt
    intelektualny czy nie , jest takze czlowiekiem"interaktywnym"
    zapytal jedna ze studentek czy wie jaka jest roznica miedzy syndromem
    a symptomem. Zdziwilam sie bardzo , a pan profesor byl zmieszany bardzo
    bo studentka nie wiedziala - nie znala roznicy ale podjela dyskusje
    z panem prof. Dyskusja polegala na tym ze pan prof staral sie wytlumaczyc ze sa
    pewne definicje ktore nie podlegaja dyskusji . Studentka zamiast
    poprostu powiedziec ze nie wiem " bronila " mysle ze "twarz"
    W sumie bylo to groteskowe albi tragi - komiczne wydarzenie.
    Mysle ze nie jest problemem powiedziec nie wiem , przykro mi.
    Problem sie zaczyna gdy braki w edukacji moga " byc dyskusyjne"
    to tak na marginesie .
    A zniknal mi post z forum.Chyba od fizyka. Ten post ktory mowil
    zacytowac nie potrafie o tym zeby "scisli " nie deprecjonowali "humanistow"
    b
  • Gość: A filozofii brak IP: *.arcor-ip.net 28.09.04, 23:20
    Drogi kwazz
    Opowiedzialam ta historyjke, jesli zdolny jestes do pojecia pewnych paraboli-
    z mysla o tobie.
    Mam wrazenie ze dyskutujac o czyms do czego "nie masz serca" nie rozumiesz i
    byc moze dlatego probujesz deprecjonowac nie wiele roznisz sie od tej
    studentki ktora probowla kwestionowac pewne definicje - tylko dlatego
    ze nie posiadala wiedzy - nie rozumiala.
  • Gość: kwazzz IP: *.4en.com.pl 29.09.04, 08:05
    kwestia nie tyle rozumienia, lecz akceptacji. cala wasza argumentacja dotyczaca
    filozofii polega na niezrozumieniu. dosyc banalna taktyka. ciekaw jestem ilu
    filozofow znalazlo by roznice miedzy szybkoscia a predkoscia. pozdro
  • Gość: TG IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 29.09.04, 23:32
    No. Przyznałeś - ciekawiej. A to już coś, zwłaszcza, jeśli mówisz, że Cię nie
    interesują przedmioty humanistyczne. Dodam, że sam uważam się za ścisłowca,
    tyle że gdybym miał oceniać siebie, to z moich dwóch wersji siebie (huh...)
    wybrałbym tę jako lepszą, która ma pojęcie zarówno o matematyce, fizyce,
    chemii, ale także o filozofii, historii, psychologii itd. Taki intelektualny
    snobizm :] - ale to chyba niz złego?
  • nitka3 06.11.04, 00:43
    aha...co do tych szkół artystycznych...zagapiło sie ministerstwo kultury!1Ale
    sie juz ocknęło i bład będzie naprawiony!
  • Gość: wykolejony logik IP: 212.122.214.* 29.09.04, 01:25
    przepraszam za poprzednie posty do kolegi; nie sądziłem ze kolega oddaje sie takim czynnosciom publicznie. w takim razie wyłaczam kolegę z kregu moich zainteresowań. prosze sobie nie zalepić klawitruki ;-)
  • Gość: a.g. IP: *.BPTNet.PL / *.telbank.pl 28.09.04, 14:03
    Dla większości ludzi określenie "filozofujesz" jest obraźliwe, tzn. równoznaczne
    z powiedzeniem "gadasz głupoty". Takie podejście jest oparte na praktyce -
    filozofia jest bezużyteczna do opisu świata.

    Np. to co piszesz, to jest właśnie "filozofowanie":

    > Smaku chleba nie da się opisać obiektywnie z co najmniej kilku powodów:

    Polecam artykuł na temat "fabryki smaków".

    80.51.246.245/~reiki/mcsmaczki.htm
  • Gość: kwazzz IP: *.4en.com.pl 28.09.04, 14:09
    zacznijmy od tego ze moje porownanie bylo z natury bezsensownych patrz.
    filozoficznych. sprobuj porozmawiac z humanista o ksiezycu. wiekszosc roza w
    zeby i tomik poezji. inni zastanowia sie czy ksiezyc ma swiadomosc albo jak
    kreci sie ziemia twrado czy miekko. jezyk filozofii i wszelakich nauk
    humanistycznych jest jak zapis nutowy, zawsze jest miejsce na wlasna
    interpretacje i emocje. czyms takim nie mozna opisywac rzeczywistosci.
  • Gość: efka_2 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.09.04, 14:19
    Oj, poważny błąd: to, o czym piszesz to poezja albo... grafomaństwo w
    zależności od poziomu wypowiedzi literckiej. Natomiast język filozofii jest
    bardzo precyzyjny, określone słowa mogą być użyte tylko w określonym znaczeniu,
    to samo z całymi zwrotami. Jeśli wkradają się emocje czy niejednoznaczności, to
    znaczy, że człowiek uprawiający filozofię nie włada dobrze jej podstawowym
    narzędziem - językiem.
    A jeśli chcesz dowiedzieć się czegoś o miejscu logiki i matematyki w filozofii,
    to polecam poczytanie o panu Wittgensteinie - ew. jego prac... ilość
    stuprocentowo poprawnych matematycznie dowodów i wzorów powinna Cię zachęcić ;D
  • Gość: kwazzz IP: *.4en.com.pl 28.09.04, 14:22
    jezeli tylko tam sa wzory to przycztam napewno. z chcecia sie doksztalce. ...
    trzeba w koncu poznac "wroga"....
  • Gość: kwazzz IP: *.4en.com.pl 28.09.04, 14:25
    pozatym napisalem cos dosyc ogolnie. w wiekszosci o humanistach. nie mozna byc
    obiektywnym uzywajac nieobiektywnego narzedzia. (nie mozna byc jednoczesnie
    tworca i tworzywem :D)....
  • Gość: Logik wsciekły jak IP: 212.122.214.* 29.09.04, 01:37
    a ja Cie Efka podziwiam za cierpliwość i zyczliwość. ty masz jakieś siły zyciowe rozwiniete nadmiernie, stad energię emocjonalną czerpiesz, ze tak opisze Twoją rzeczywistość ;-)
  • Gość: zofka IP: 212.122.214.* 29.09.04, 01:34
    Takie podejście jest oparte na praktyce
    tekst filozoficzny, stary marksizm sie tu kłania
    filozofia jest bezużyteczna do opisu świata
    odpowiedzi czym jest uzyteczność opisu, dlaczego jest cenna i dlaczego filozofia jest bezużyteczna nie mieszczą sie w zakresie metod naukowych. pozdrowionka i wiecej autorefleksji, bo pewne załozenia Ci przemykają i pomkają w dal ;-)
  • Gość: JoeT IP: 5.5R* / *.ext.ti.com 28.09.04, 14:34
    Gość portalu: efka_2 napisał(a):
    > Smaku chleba nie da się opisać obiektywnie z co najmniej kilku powodów:
    > Po pierwsze biologia: każdy człowiek ma inaczej ułożone kupli samkowe na
    > języku, więc każdy będzie inaczej odbierał wrażenia smakowe.

    It jest problem z filozofami. Efka_2 blednie pisze, ze smaku nie da sie opisac
    obiektywnie. W IEEE Trans. on Electron Devices byl kiedys artykul opisujacy jak
    dziala smak. Autorzy zbudowali uklad scalony rozpoznajacy smaki potraw. Sensory
    smakowe dzialaja troche podobnie do sensorow swiatla w oku. W oku mamy cztery
    rodzaje sensorow swiatla - jeden czarno-bialy i trzy reagujace na kolory.
    Poznawszy najpierw ich dzialanie - obecnie sa budowane kamery, telewizory i
    inne srodki przenoszenia obrazow. Podobnie jest ze receptorami smaku.

    Problem z filozofami jest, ze nauczywszy sie sprawnie uzywac jezyka - uzywaja
    go aby przekonywac czytelnikow do czesto calkowicie blednego opisu
    rzeczywistosci, w przypadku Efki wynikajacej z jej ignorancji. Wynika to z ich
    braku wiadomosci w zakresie nauk scislych. Mysle, ze mam jedno zastosowanie dla
    filozofow - praca w propagandzie.
  • Gość: kwazzz IP: *.4en.com.pl 28.09.04, 14:42
    troche musze stanac w obrobie efki. jak rozumiem jej chodzilo o to ze model
    ktory bedzie tlumaczyl dzialanie (interpretacje) smaku/zapachu/koloru, nie
    bedzie mogl byc zastosowany do kazdego przypadku (lub jak kto woli ilosc
    parametrow zewnetrznych bylaby zbyt wielka). Model tlumaczacy zjawisko nie musi
    opisywac wszystkich mozliwych przypadkow i wszystkich mozliwych obserwacji, on
    tlumaczy zasade dzialania. to tak jak z ogolna teoria wzglednosci. stosunkowo
    prosty model, wyjasniajacy wiele zachowac, ale nie wszystkie etc. pozdro.
  • Gość: Zniesmaczony logik IP: 212.122.214.* 29.09.04, 01:39
    czy to naprawdę tak trudno zrozmueniec post efki? już druga osoba go nie chwyciła i nie widzi, ze nie ma sprzecznośćmi miedzy tym co ona opisała a prztaczanymi przez Was tekstami. uff, jakie to smutne, a miało być tak ściśle ;-(
  • Gość: kwazzz IP: *.4en.com.pl 29.09.04, 08:06
    jezeli nie ma sprzecznosci ... to podziekowal
  • Gość: Wyqualiowany logik IP: 212.122.214.* 29.09.04, 01:19
    po mojemu. Wsłuchaj sie w głos wewnętrzny Twoich kubków smakowych, bo ich nie doceniasz!!! Jak sie włuchasz to moze zrozumiesz ten post i nie wyda Ci sie absurdalny. W co wątpię ;-)
  • Gość: wyqaliowany IP: 212.122.214.* 29.09.04, 01:21
    oczywiscie to było do Kwasa a nie do Efki
  • Gość: kwazzz IP: *.4en.com.pl 29.09.04, 08:07
    buahahaha. rano wsluchalem sie kupe. buahahaha
  • Gość: You win!!! IP: 212.122.214.* 29.09.04, 01:16
    " gdyby
    smaku chleba nie dalo opisac sie w zaden sposob matematycznie to cala nauka
    scisla moze schowac sie do podziemia"

    głupszego tektu dawno nie czytałem ;-) Twoje życczenie z pierwszego postu sie spełniło, wygrałeś!!!
  • Gość: fizyk logujacy IP: *.4en.com.pl 29.09.04, 13:59
    dziekuje. ha. widzisz kameleonie ksyw, matematyka mozna opisac, wszystkie
    procesy zachodzace w przyrodzie, a nawet w naukach spolecznych. jezeli nie
    wiesz w jaki sposob i na dodatek tego nie rozumiesz, to juz twoj filozoficzny
    problem. napisz o tym ksiazke.
  • Gość: Hm IP: 212.122.214.* 29.09.04, 01:14
    jakąś lekturę z historii nauki, nie zeby tam do średniowiecza sie cofać, ale z histori pomyłek i wyrzucanych a potem odgrzewanych hipotez, kontrowersji naukowych. Ubawiła mnie ostatnia "wpadka" Hawkinga:a jednak parują! No ale naukowcowi to wolno ;-) a moze tak solidne studia z teorii PRAWDOPODOBIENSTWA. no i w dodatku moze tak odróznić Twoje mnie sie wydaje od obiektywu ;-)
  • Gość: kwazzz -fl IP: *.4en.com.pl 29.09.04, 14:02
    akurat na prawdopodobienstwie i statystyce sie znam.a z hawkingiem sprawa
    prosta, brak weryfikacji doswiadczalnej teorii. ten przypadek tylko podkresla
    ze intuicja jest zwodnicza.
  • Gość: irene2 IP: *.lt.pl / *.jtb.pl 29.09.04, 20:12
    Do kwazza. Czegoś nie zrozumiałem z tym twoim "stworzeniem świata" w określonym
    języku. Z litery oraz ducha twoich licznych wypowiedzi wynika - jak mi się
    zdaje - że dla ciebie istnie tylko jeden miarodajny język, mianowicie
    matematyka. Teraz nagle wyjeżdżasz z jakimś "stworzeniem w języku", zapewne tym
    właśnie, ściśle określonym przez pewien zbiór założeń. Bo gdyby przypadkiem
    chodzić miało o to stworzenie świata, w które wierzą kreacjoniści i inni
    podobni - lecz nie sądzę, by matematykowi/fizykowi mogło chodzić o coś aż tak
    mało empirycznego i spójnego z jakąkolwiek spójną i w miarę uniwersalną teorią -
    to w ramach solidarności choćby z takim Einsteinem przyjąłbym raczej, iż
    językiem tym jest... hebrajski... W ostateczności łacina. Ale po co ja to
    piszę? Z pewnością nie dla ciebie, bo ty gdybania nie uznajesz. Do wymiany (za
    jakie 5 lat). Oczywiście - korespondencji. Kto wie? Może jeszcze będziemy
    (niektórzy wreszcie) umieli rozmawiać? Zyczę zdrowia, jak mawiał pewien filozof
    nie wierzący w pojętność ucznia.
  • Gość: logik IP: 212.122.214.* 29.09.04, 01:05
    zawsze podejrzewałem ze nie potrafię myśleć, i czekałem na potwierdzenie jakiegoś autorytetu. szukam, szukam, a tu myk!, ze strony w necie wyskakuje jak filip z konopi (indyjskich) zbawiciel. [pamietajmy ze skonczył dwa kierunki, wiec to umysł przedniego sortu]. A co sądzisz o Heisenbergu, Penrosie czy Einsteinie? też nie potrafią? ;-) zadziwiające jest jak ignorancja utożsamiająca moje z jedyne przebiera sie w piórka madrości. nie tego uczy filozofia.
  • Gość: logik IP: 212.122.214.* 29.09.04, 00:58
    materiał w szkole jest drugorzędny,filozofia w szkole nie powinna i nie jest w stanie wyprodukować biologicznego Tatara w trzech tomach. jej celem jest wzbogacenie jezyka, umiejętnosci, wiedzy ogólnej w zakresie kultury filozoficznej i jej zwiazków z innymi działąmi kultury, przede wszystkim jednak winna uczyć wartościowego, sprawnego poszukiwania prawdy w sprawach bosko-ludzkich jak mowili starozytni. bo tego ludzie potrzebują, tak 20-30 lat po szkole średniej ;-) moze jak wczesniej zetkną sie z problemami i odpowiedziami, to i ich problemy bedą kiedyś nieco dojrzalsze, a odpowiedzi mniej naiwne. szkoda patrzec czasem jak inteligentna osoba bełkocze o sprawach najważniejszych.
  • Gość: Ola IP: 5.3.1R* / *.ihug.co.nz 28.09.04, 01:38
    Filozofia jako przedmiot obowiazkowy jest bez sensu. Mialam ja na szczescie
    tylko (i az) przez dwa semestry na studiach i to byla po prostu jedna z
    przeszkod do zaliczenia roku. Prowadzil wyklady pan, ktory wygladal na jeszcze
    bardziej znudzonego od nas, na szczescie egzamin zdalam i nie musialam miec z
    tym wiecej do czynienia. Ten przedmiot nie mial nic wspolnego z moim
    kierunkiem, to bylo jak kolejne uczenie sie historii, ktorej nie znosilam, ale
    przynajmniej widzialam w niej sens.

    Z calej nauki filozofii zapamietalam jednego pana, zdaje sie filozofa
    angielskiego, ktory twierdzil, ze jesli czegos nie widzimy, to to nie istnieje.
    Bez komentarza. A o jaskini Platona itp. to wiedzialam juz wczesniej, bo wiedze
    ogolna posiadam, niepotrzebne mi do tego takie fiu bzdziu o niczym, jakim jest
    filozofia.
  • Gość: kocham Zosię IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.09.04, 02:04
    masz rację. filozofia to wolność, a bycie wolnym, to jedna z nielicznych rzeczy,
    do których człowieka nie da się zmusić.
    wprowadzenie filozofii do szkół przyniesie pożytek tylko w tych nielicznych
    miejscach, w których będą ją wykładać dobrzy nauczyciele. w przeciwnym wypadku,
    uczniowie tylko się do niej zniechęcą, tak jak moja przedmówczyni Ola.
    przejście ze stanu umysłu w którym widzi się filozofię jako fiu bdziu o niczym,
    do stanu, w którym pojmuje się, że jest ona w gruncie rzeczy najważniejsza,
    wymaga od człowieka wysiłku i naprawdę dobrego nauczyciela. zyczę tego wszystkim
    młodym i starym.
  • Gość: Quczu IP: *.radek.torun.pl 28.09.04, 10:21
    zgadzam się w 100%... tylko o dobrego nauczyciela naprawde trudno wiec sadze ze
    rownie wazny jest dobry program nauczania
  • Gość: maciej IP: 62.244.137.* 28.09.04, 07:44
    I Ty dziewczyno skonczylas studia? Filozofia poszarza horyzonty myslenia.
    Jezeli sprowadzalas ja do wykucia to jestes zalosna!!!I tacy ludzi ooncza
    studia o zgrozo!!!!
  • Gość: Bardzo zaluje IP: *.arcor-ip.net 28.09.04, 08:34
    ze nie uczono mnie filozofii.
    Co i raz wpadnie mi cos w rece - ogkrywam swiaty do ktorych nie mialam
    dostepu i nie wiedzialam o istnieniu.
    Filozofia moze byc przyjemna i fascynujaca .
    Mlodziezy proponuje "swiat zofii" J. Gaarder- to doskonaly pocztek.
    A soja droga skoro tak doskonale mieliby byc wyedukowani ksieza
    ktorzy takze mieliby byc filozofami to co stoji na przeszkodzie
    zeby taki ksiadz wykladal filozofie ? Zamias albo obok religii ?
  • Gość: Quczu IP: *.radek.torun.pl 28.09.04, 10:19
    na przeszkodzie stoi to, że ksiądz jakby z urzędu reprezentuje pewien
    światopogląd i jego nauczanie (poza nielicznymi jednostkami zdolnymi do wyjścia
    poza doktryne)byłoby stronnicze...
  • Gość: No tak IP: *.arcor-ip.net 28.09.04, 11:02
    Quczu .
    Moje pytanie dlaczego nie mogliby uczyc ksieza bylo prowokacyjne;-)
    Nie wierze w szerokie wyksztalcenie filozoficzne ksiezy.
    Mysle ze nauka przez ksiezy filozofii ograniczylaby sie do personalizmu
    papieskiego.
    Poniewaz wiem ze jest bardzo duzo mlodziezy na forum polecam
    "Pipi i Sokratesa" obok "swiata Zofii" Gaarder-a. "Pipi i Sokratesa"
    napisal J. Gaare i O.Sjaastad. Polecam nie tylko mlodziezy , doroslym tez;-)
    Nauka filozofi nie musi byc nudna i ciezka . Jest tyle ciekawej
    literatury , ktora zaprasza wprost do nauki .
  • Gość: logik zaciekawiony IP: 212.122.214.* 29.09.04, 01:45
    Gość portalu: Quczu napisał(a):

    > na przeszkodzie stoi to, że ksiądz jakby z urzędu reprezentuje pewien
    > światopogląd i jego nauczanie (poza nielicznymi jednostkami zdolnymi do wyjścia
    >
    > poza doktryne)byłoby stronnicze...

    a to zdanie koniecznie prawdziwe, koniecznie fałszywe, czy mozliwie fałszywe a moze mozliwie prawdziwe?
  • Gość: kwazzz IP: *.4en.com.pl 28.09.04, 12:29
    powtarzam to co napisalem wczesniej ...
    jezeli filozofia uczy myslec to chce byc glupi. ... sposob myslenia filozow
    zaczalbym od "mnie sie wydaje". jezeli to ma uczyc myslenia to ja dziekuje. ...
    jako przyklad moge podac moje dwa ezaminy z filozofii na studiach (skonczylem
    dwa kierunki) ... otoz ... na kazdym z nich, powiedzmy, "dyskutowalem" z panem
    profesorem, sposob myslenia takiego profesora dla mnie jest conajmniej
    dysusyjny. Pytanie egzaminacyjne z filozofii - jakby pan skontaktowal sie z obca
    cywilazja. ... dodam tylko ze na wydziale fizyki teoretycznej malo kto bierze
    filozofie powaznie. ale coz. panie i panowie filozofowie WAM WYDAJE SIE ZE MYSLICIE.
  • Gość: tom IP: *.unizh.ch 28.09.04, 12:39
    Skoro jestes taki konkretny, to moze podasz nazwiska tych, ktorzy uczyli Cie
    filozofii.
  • Gość: efka_2 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.09.04, 13:01
    naprawdę nie stać Cię na to, żeby napisać coś nowego..?
  • Gość: kwazzz IP: *.4en.com.pl 28.09.04, 13:12
    akurat ten tekst wspaniale nadawal sie do tej wyowiedzi. pozatym. nie mnoz bytow
    ponad ich ilosc :D. ze tak sie odetne brzytwa.
  • Gość: irene2 IP: *.lt.pl / *.jtb.pl 29.09.04, 21:01
    "Chcę być głupi" - wyznaje ponownie kwazz. No cóż... Kiedyś mawiano, że dla
    chcącego nie ma nic trudnego. I tak pewnie się stanie. Amen. Gdybyż tak
    wiedział, jaki autorytet "filozoficzny" stoi za taką postawą! Sam św. Paweł (z
    Tarsu). I to jest dla niego alternatywa względem filozofii, komplementarna dla
    wiedzy "ścisłej". Za to otrzyma w nagrodę zaproszenie - wraz z innymi
    ścisłowcami - do Castelgandolfo. Arivedere!
  • Gość: ton IP: *.unizh.ch 28.09.04, 10:56
    Olu, od razu po twoim poscie widac, ze "pan od filozofii" niczego Cie nie
    nauczyl. Podaj jego nazwisko. Bedzie wiadomo, kto sie nie nadaje do uczenia
    filozofii.
  • Gość: Vermin IP: *.z220-95-67.customer.algx.net 28.09.04, 02:27
    Polska dba o swoja mlodierz. Zamiast uczyc filozofi, myslenia za siebie,
    logiki, itd, itp. to mamy obowiazkowa religie i uczymy sie formulek na pamiec
    ktore tak prawde powiedziawszy niczego mnie nie nauczyly, wypraly mi mozg,
    wcale ich nawet nie pamietam i na dodatek kolana mnie bola od robienia kulek w
    okol kosciola na jakiejs tam drodze krzyzowej podczas rekolekcji.
    Filozofia to jest czysta matematyka tylko zamiast liczb uzywamy slow. Wszystko
    inne jest tak samo. Bardzo dobry przedmiot ale skoro nasi wielcy wodzowie z
    Kwachem i Klerem na czele wiedza lepiej to niech tak bedzie.

    Pierwszy raz wzialem klasy filozfii w szkole srednie i pozniej w collegu w
    starych dobrych USAch. Polecam wszystkim.

    Amen
  • Gość: jpy IP: 205.211.160.* 28.09.04, 03:31
    bardzo mi sie podoba slowo " gadacz" Ci filozofi to maja leb
  • Gość: ton IP: *.unizh.ch 28.09.04, 11:17
    Pewnie masz tak samo "smieszne" nazwisko.
  • Gość: kel IP: *.proxy.aol.com 28.09.04, 04:49
    Chodzilem do gimnazjum i liceum w latach 1945-1951. Byl taki przedmiot
    propedeutyka filozofii. To byla absolutna parodia, gduz nie bylo nauczycieli
    przygotowanych do takiego przedmiotu. I dzis na pewno nadal nie ma nauczycieli
    do tego przedmiotu. Lepiej nie uczyc wcale filozofii, niz uczyc jej zle.
  • Gość: licznik IP: 212.122.214.* 29.09.04, 01:50
    co roku kilkaset osób robi magisterium z filozofii, kilkadziesiat doktoraty. jacyś nauczyciele sie znajdą, zapewniam. a w czasach stalinowskich zadbano aby nauczycieli filozofii nie było, dobrze sie mieli wówczas doktrynerzy ;-)
  • Gość: maciej IP: 62.244.137.* 28.09.04, 07:41
    Tak tak lepsza jest religia (2 godziny tygodniowo) prowadzona przez niedouczone
    panie, ktorych słownictwo sklada sie góra ze 100 słów. Jak zenujacym krajem
    jestesmy!!!!
  • Gość: mexico IP: 195.20.110.* 28.09.04, 08:52
    Panie Profesorze Stróżewski.
    Jest rzeczą oczywistą, że filozofia jest potrzebna ale grupce kilku promili
    osób. W tym modelu oświaty nie ma na nią miejsca. Może gdyby było kilka
    przedmiotów do wyboru z odfpowiednią frekwencją za uczestnictwo w nich to wtedy
    filozofia miałby sens.
    A tak to tylko pan "fizolofuje"
  • Gość: logik zniesmaczony IP: 212.122.214.* 29.09.04, 01:53
    Ty łobuzku, onieśmielasz mnie swoją światłoscią i znajomością realiów ;-)
  • ton9 30.09.04, 21:09
    Twoje argumenty sa niepowazne. Jesli zwracasz sie do kogos z imiennia i
    nazwiska w formie listu otwartego, w ktorym wypowiadasz na prawde sluszne
    argumenty, to podpisz sie pod nimi takze imieniem i nazwiskiem.
  • Gość: Logik nie-kraj IP: 212.122.214.* 29.09.04, 01:52
    wypraszam sobie, nie jestem żadnym krajem, ani nawet jego częścią. O w morde, znowu seks!
  • toja3003 28.09.04, 09:24
    Oczywiscie, ze filozofia jest wazna,
    tak jak komputery czy umiejetnosc pisania dlugopisem.

    Nie sadze wszakze zeby koniecznie trzeba bylo
    wprowadzac w szkolach srednich przedmiot typu
    "informatyka" czy "filozofia". Owszem, komputerem
    powinni poslugiwac sie uczniowie i na lekcji
    biologii i na lekcji muzyki, na kazdym przedmiocie
    inaczej ale w sposob narzedziowy i praktyczny,
    teorie dotyczace budowy kompilatorow potrzebne
    sa specjalistom a to jest przedmiotem informatyki
    a nie np. konstruowanie tabelek w Excelu
    dla planowania splaty kredytow - tego powinno
    uczyc sie na ekonomii w szkole a takiego
    przedmiotu tez brakuje.

    Filozofia powinna byc w podobnie "dyfuzyjny"
    sposob obecna i na matematyce (logika)
    i podczas analizy utworow literackich.
    Odrebny przedmiot uwazam (w szkole sredniej)
    za zbedny.

    Wszystkie postulaty dotyczace mozliwosci swobodnej dyskusji,
    kszatltowania swiatopogladu itp.
    daja sie z powodzeniem realizowac w ramach
    ju istniejacych przedmiotow (literatura,
    historia, sztuka i.in.). Reszta jest
    monozeniem bytow ponad potrzebe
    i mydleniem oczu przy pomocy
    kombinacji z nowymi metkami
    dla starych towarow.

    Retoryka w ramach literaturoznastwa (jezyka polskiego)
    etyka np. w ramach nauk z historii idei
    (na przedmiocie zwanym skrotowo historia),
    logika oczywiscie na matematyce itp.

    Ja nie zaluje, ze w szkole sredniej nie mialem
    filozofii - zetknalem sie z nia na studiach
    a niezaleznie od tego nie sa problemem
    autodydatyczne studia filozoficzne,
    ktore uprawiam do dzis.

    Zaluje, ze w szkole sredniej mialem za duzo "filozofii"
    np. na biologii i wiem co to sa
    szczekoczulki z nogoglaszczkami
    tudziez rosliny nago- i okrytozalazkowe
    ale nie bardzo potrafie odroznic
    klon od platana.

    Owszem filozofia to podstawa dla innych przedmiotow.
    Tak, filozofia to prawdziwa sol nauki, tyle
    ze smak ma dopierow zestawieniu z innymi
    "potrawami". Podowanie dzieciom samej "soli"
    uwzalbym za wysoce niesmaczne.

    Wypowiedzi zawodowych filozofow sa oczywiste -
    ci chcieliby po prostu rozszerzac swoje "panowanie" -
    a wiec malo miarodajne.




  • Gość: a.g. IP: *.BPTNet.PL / *.telbank.pl 28.09.04, 10:24
    Bardzo ważne jest doprowadzenie do tego aby uczniowie myśleli o tym czego się
    uczą, a nie tylko zakuwali fakty. Np. ucząc się historii potrafili patrzyć na
    wydarzenia z punktu widzenia uczestników tych wydarzeń, rozumiejąc ich
    ograniczenia spowodowane niższą wiedzą w przeszłości, wskazać scenariusze
    alternatywne wydarzeń i ich konsekwencje.
  • toja3003 28.09.04, 15:38
    np. na historii "filozofowac";
    osobny przedmiot "uczacy myslenia"
    uwazam za nieporozumienie;
    myslec trzeba na kazdym przedmiocie.
  • Gość: toju 3003 IP: *.arcor-ip.net 28.09.04, 15:52
    Mysle czasami ze wszystko jedno jak - myslenia uczyc trzeba .
    To wszystko jedno jak ,odnosze do tego czy nauka mialaby wygladac
    tak jak ty sobie wyobrazasz tzn elementy filozofii np wraz z przyswajaniem
    historii np .
    Czy nauke filozofi poprzez dyskusje i przyswajanie sposobow myslenia, rozwoj na
    lekcjach filozofii.
    Dzisiaj mamy raczej przyswajanie wiedzy encyklopedycznej.
  • toja3003 28.09.04, 16:09
  • Gość: M IP: *.arcor-ip.net 28.09.04, 22:16
    Czy -toja- to Ty ?
    Bartlomiej ?
  • Gość: logik uradowany IP: 212.122.214.* 29.09.04, 01:55
    dobre!
  • toja3003 29.09.04, 08:52
  • Gość: Dzordz IP: *.radek.torun.pl 28.09.04, 10:32
    gratuluje poglebionych studiow filozficznych jesli nie odroznia Pani logiki
    fiolozficznej od matematycznej... co do reszty polecam poczytac troche o
    przyczynach chociazby u Arystotelesa
  • toja3003 28.09.04, 15:42
    specjalista w tej dziedzinie; po prostu jest jedna
    logika i dobry filozof powinien umiec poslugiwac
    sie np. logika rozmyta (fuzzy logic) ale
    dzisiaj w to watpie; czasy Pascala, Leibnitza,
    Newtona juz minely kiedy dobry filozof
    byl takze dobrym matematykiem. Kleska
    filozofii byla wlasnie jej alienacja
    i nonsensem byloby importowc ten blad na
    grunt szkolny.

    A co do lektur to polecam cos z hermeneutyki;
    moze byc Ricoeur albo Gadamer, najlepiej w oryginale.

    milego dnia i milej nauki podstaw logiki
  • Gość: logik IP: 212.122.214.* 29.09.04, 01:57
    wow, to tak jak Ty. Gadamer w oryginale! mocne, ostre to po prostu hard porno
  • toja3003 29.09.04, 08:53
  • Gość: ton IP: *.unizh.ch 28.09.04, 11:38
    Sadzac po tresci Twojego listu, to ta autodydaktyka filozofii jest chyba malo
    skuteczna. Jeszcze nie slyszalem o takiej filozofii biologii, ktora uczy
    o "szczekoczulach z nogoglaszczkami" lub "roslinach nago- i okrytozalazkowe".
    Podaj nazwisko tego biologa, ktory Cie tego uczyl.
    Twoja postawa jest typowa dla wszystkich samoukow, ktorzy cos tam o filozofii
    przeczytali i wydaje im sie, ze wiedza wiecej od fachowcow.
  • toja3003 28.09.04, 15:45
    sz, bo ja akurat jestem fachowcem w tej dziedzinie
    i wiem co mowie. Podane przyklady sa autentyczne
    a kluczem mojej wypowiedzi nie byla autodydaktyka
    ale dyfuzyjnosc filozofii w obrebie innych
    dziedzin. Osobny przedmiot w tej mierze
    uwazam za mnozenie bytow ponad potrzebe.

    Oczywiscie we wszelkich oficjalnych
    gremiach siedze cicho i glupio sie usmiecham
    ale tu moge napisac co naprawde mysle.
  • Gość: logik smutny IP: 212.122.214.* 29.09.04, 02:01
    Ty szczękoczułku z nogogłaszczkami, mam nadzieję,ze nogogłaszczki masz godne głaskania, bo z poczuciem wartosci masz kłopoty, co zwykle przejawia sie w jej zawyżaniu. Z branży jesteś! sadzisz naiwna szczękoczułko ze czas jaki spedziłaś na lekturze i refleksji jest wystarczający, aby juz pojmować? eh, chciałbym zobaczyć te nogogłaszczjki, w nich jedyna nadzieja!
  • toja3003 29.09.04, 08:54
  • Gość: JoeT IP: 5.5R* / *.ext.ti.com 28.09.04, 15:49
    Gość portalu: ton napisał(a):
    > Sadzac po tresci Twojego listu, to ta autodydaktyka filozofii jest chyba malo
    > skuteczna. Jeszcze nie slyszalem o takiej filozofii biologii, ktora uczy
    > o "szczekoczulach z nogoglaszczkami" lub "roslinach nago- i okrytozalazkowe".

    Ton nie zrozumial toja3003. A ja myslalem, ze toja3003 napisal interesujacy
    post. Gdy popatrzylem na ten post powtornie - widze, ze uzyl toja3003 dlugich
    zdan. Im krotsze zdanie tym wiecej ludzi jest w stanie je zrozumiec. Przy
    dluzszym zdaniu - wiele osob czytajac jego koniec nie pamieta juz co bylo na
    poczatku.

    Rowniez uczono mnie w liceum "roslinach nago- i okrytozalazkowych". Nie
    wiedzialem po co. Wiec do dzisiaj nie wiem jaka jest miedzy nimi roznica.

    Moze nie uczmy w szkole filozofii a skoncentrujmy sie na jezyku polskim.
    Starajmy sie nauczyc dzieci aby rozumialy dluzsze zdania.
  • toja3003 28.09.04, 16:12
    streszczenia moich postow
    skladajace sie z rownowaznikow zdaniowych,
    no gora konstrukcji typu "jedzie woz" i kropka
    czyli podmiot+orzeczenie i nic wiecej :)

    Ale mysle, ze dla analfabety i najkrotsze streszczenie jest za dlugie.
  • Gość: kwazzz IP: *.syberka.net.pl / *.syberka.net.pl 28.09.04, 18:29
    przypomina mi sie anegdota jak to feynman i pauli chcieli wytlumacz nature spinu
    czastki nie uzywajac aparatu matematycznego. okazalo sie ze nie potrafia.
    feynman stwierdzil ze w takim razie tego nie rozumiemy.

    jak widac nie sztuka mowic skomplikowanie o rzeczach prostych (patrz filozofia)
    a starac sie jak najprosciej opowiedziec o rzeczach trudnych.

    na moj gust to za ta cala przykrywka poprawnosci gramatycznej, poprawnego
    budowania dluuuuugich zdan kryje sie cala naga prawda o filozofii.

    ogloslibym konkurs dla wszelkiej masci humanistow na jak najdluzsze zdanie o
    budowie widelca, albo o sposobie obierania ziemniakow. przejw formy nad trescia.
    tak trzymac.
  • ton9 28.09.04, 19:37
    > na moj gust to za ta cala przykrywka poprawnosci gramatycznej, poprawnego
    > budowania dluuuuugich zdan kryje sie cala naga prawda o filozofii.

    Chyba nie odrozniasz filozofii od filologii. Zajrzyj do encyklopedii, moze
    znajdziesz w niej wiecej takich "nowosci".
  • Gość: kwazzz IP: *.syberka.net.pl / *.syberka.net.pl 28.09.04, 20:12
    oczywiscie filozofia nie ma nic wspolnego z filologia. pocztyaj posty wstecz
  • toja3003 29.09.04, 08:56
    to "najdluzsze zdanie"; stawialbym raczej
    na specow od lingwistyki matematycznej
    czyli prawdziwych znawcow gramatyki.
  • ton9 28.09.04, 18:08
    przekonania? Na taki pomysl mogl wpasc chyba tylko polonista. Nic dziwnego, ze
    absolwenci nie potrafia logicznie myslec, skoro uczy sie ich takich madrosci.
    Jesli polonisci beda robic za filozofow, to bedzie nadal tak jak bylo.
  • ton9 28.09.04, 19:51
    "Dyfuzja" mozna wlasnie obserwowac na tym forum, gdzie znaczaca czesc jego
    uczestnikow ma rozmyte pojecia o tym, co mowi. Z filozofii w szkole wyniesliby
    przynajmniej jedna nauke, ze nie wszystko to, co sie "kojarzy" z filozofia, jest
    rzeczywiscie filozofia. Taki rezultat moznaby juz uznac za sukces.
  • Gość: logik rozczarowany IP: 212.122.214.* 29.09.04, 01:54
    gdzieś to już czytałem ;-) czyżby to jakiś komputer sie zaciął?
  • toja3003 29.09.04, 08:58
  • Gość: logik obolały IP: 212.122.214.* 29.09.04, 10:39
    bolesny cios. ironia jedno, treść rzecz inna. ale tę zostawiam dla starszych dyskutantów, nie " z branży" przedszkolnej, co pieją z powodu swoich statystycznie normalnych umiejetnosci - chyba ze próbkę biorą z 42% analfabetów ;-)
  • toja3003 29.09.04, 11:43
  • Gość: irene2 IP: *.lt.pl / *.jtb.pl 29.09.04, 21:36
    Do toja3003, pierwsze wystąpienie.
    Jest wiele racji w twojej wypowiedzi - szczególnie gdy chodzi o "obecność"
    filozofii we wszystkich naukach. Tylko że porównanie z solą nie wydaje mi się
    trafne. Ja widzę jej rolę jako spoiwa. Osobny przedmiot zaś ma sens jako
    zaprawianie wszystkich uczniów (lub tylko tych ambitniejszych) do zdobywania
    umiejętności poszukiwania odpowiednich metod dla określonych zadań poznawczych
    i praktycznych. Konkretnie? Proszę bardzo! Chodzi o to, by skończony polonista,
    historyk czy ekonomista był zdolny dogadać się z kimś o innym profilu
    specjalistycznym: z biologiem, chemikiem czy fizykiem. Ba! Żeby mógł się
    zatrudnić w tak zróżnicowanym zespole i przynosić pożytek. Jednym słowem czy
    dwoma, chodzi o znalezienie uniwersalnej metodologii. Będzie to możliwe - tak
    myślę - dopiero wówczas, gdy podniesie się ogólna kultura filozoficzna - choćby
    na tyle, na ile popularna jest obecnie znajomość fizyki. I do tego jest
    potrzebny ów przedmiot - o czym wiedzą nasi przyjaciele wyprzedzający nas w
    nauce i 400 do 500 pozycji. Tylko że oni nie trzymają się już tak jak to u nas
    w zwyczaju (co widać również po tej dyskusji) teorii dwu prawd i nie
    przeciwstawiają nauk przyrodniczo-matematycznych humianistycznym. Co więcej,
    hołubią (nie dotyczy to, co teraz podam, Singapuru i okolic) nawet takie
    dziwactwa, jak znajomość łaciny u ludzi orientujących się na twórczość czy
    działalność na polu kultury (być może w imię idei ciągłości kulturowej). Pozdr
  • toja3003 30.09.04, 17:06
    czyli miedzydziedzinowosc. Oczwiscie masz
    absolutna racje co do postwionych tez.

    Najciekawsze odkrycia powstaja czesto
    na styku roznych dziedzin, w koncu
    natura nic sobie nie robi z naszych
    sztucznych podzialow na nauki
    niedokladne i nieludzkie (skoro
    ich odwrotnosci nazywamy
    scislymi czy humanistycznymi) i warto
    swiat postrzegac wedle
    miedzydziedzinowych problemow.
    Przyklad: ekonofizyka (pozwol, ze nie rozwine tu
    tego obszernego acz ciekawego tematu).

    I dalej: uwazam, ze podzial na nauki niedokladne (skoro inne maja byc scisle)
    i nieludzkie (skoro inne sa humanistyczne) to tylko model,
    i jak kazdy model duze uproszczenie.

    Wreszcie szufladkowanie typu: nauki scisle a doswiadczalne.
    Czy fizyka jest scisla? A przeciez opiera sie tez
    na doswiadczeniu. A matematyka? Ile jest scislosci
    w gemoterii Lobaczewskiego przylozonej
    dowswiadczalnie do rzeczywistej (nie wirtualnej) rzeczywistosci?

    Juz Zenon z Elei ponad 2000 lat temu
    "udowodnil", ze szybkonogi Achilles nigdy nie przegoni
    zolwia i zrobil to bardzo scisle. *)

    ------------
    *) dowod Zenona z Elei
    Achilles nie przegoni zolwia. Jesli jest miedzy nimi
    pewna, niezerowa odleglosc to Achilles potrzebuje
    pewnego, niezerowego czasu aby ja pokonac. W tym czasie
    zolw przesunie sie o pewna, niezerowa odleglosc
    (chocby bardzo niewielka). Achilles potrzebuje czasu na
    pokonanie tej nowej odleglosci itp.
    Gdzie jest blad?
    ------------

    Tak wiec problem miedzydziedzinowej komunikacji i
    takiegoz rozumienia swiata, o ktorym mowisz
    winien byc rozwiazany w obszarze edukacji nie
    poprzez wprowadzenie nowego przedmiotu pt. "filozofia"
    ale przez konsekwentne zmiany w programach nauczania
    innyc przedmiotow.

    Dodam, ze bardziej szczegolowo zajmuje sie tym
    m.in. teoria systemow ale to takze nie jest
    temat dla mlodziezy przedmaturalnej.

    A elementy laciny czy greki naleza
    do jezykoznawstwa czyli glownie do obszaru
    oznaczonego w szkole szufladka "jezyk polski".
    Tez jestem za tym zeby tego uczyc ale
    nie w ramach osobnych, nowych przedmiotow.

    milego dnia
  • jacek.69 28.09.04, 10:32
    Po skończonych studiach podziękowałem mojemu wykładowcy filozofii. Dzięki niej
    umocniłem się i uswiadomiłem w swoim ateizmie. Dzięki filozofii mam szersze
    spojrzenie na świat i jego problemy. Także uważam, iż kościół jest siłą
    przeciwstawną nauczaniu filozofii, po co ludziom pokazywać inny niż katolicki
    punkt widzenia. Najłatwiej rządzi sie prostaczkami.
  • Gość: efka_2 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.09.04, 10:56
    Akurat to, że filozofia 'umacnia w ateiźmie' nie wysuwałabym jako pierwszy
    argument. Nie jest to zresztą regułą: rzeczywiście, po szkolnym kurse filozofii
    utwierdziłam się w przekonaniu, że będę na własną rękę szukała w świecie
    wartości, ale już moja przyjaciółka zbliżyła się do kościoła. Natomiast obie
    zyskałyśmy cudowne narzędzie do komunikacji i wymiany poglądów.
    Inną sprawą jest nasza przaśna rzeczywistość: jeśli w dużych ośrodkach
    akademickich filozofii w szkołach mogą uczyć choćby doktoranci wyrabiający
    godziny dydaktyczne, to w małych miejscowościach będzi problem ze znalezieniem
    przygotowanego nauczyciela. Skończy się tym, że filozofii będzie uczył ksiądz
    dobrodziej, a to nie jest dobry pomysł - bo filozofia jak rzadko która nauka
    wymaga obiektywizmu...
    A to, że najłatwiej rządzi się prostaczkami, to akurat od dawna wiadomo...
  • Gość: logik niewierzący IP: 212.122.214.* 29.09.04, 02:05
    a co wykładowca podzielał przekonania i mowił do serca? podobało sie kazanie? No bo chyba dowodów nieistnienia X nie przedstawiaŁ?
  • Gość: Fizyk IP: 213.241.34.* 28.09.04, 10:41
    1.Bardzo proszę p.filozofów o jasne określenie, jakich przedmiotów ma nie być
    czy ma być mniej, żeby mozna było wprowadzić ich przedmiot!
    2.Uzasadnijcie też Państwo, dlaczego akurat filozofia, a nie psychologia,
    socjologia czy ekonomia , których tez nie ma w szkole.
    3.2 godziny religii tygodniowo + idiotycznre wprowadzanie kolejnych godzin WF
    bez odpowiedniej bazy i tak już strasznie uszczupliły pulę godzin na dydcypliny
    znacznie od filozofii istotniejsze!
  • Gość: Fizyku ? IP: *.arcor-ip.net 28.09.04, 11:38
    trudno rozmawiac z kims kto rzeczywiscie jest ofiara kiepskiej
    edukacji .
    Sprobuje czy wiesz od czego wszystko sie zaczelo ?
    Tzw nauka ? Od kiedy nastapil podzial na rozne dyscypliny ?
    Jak przebiegal rozwoj nauk ?
    Trudno w prostych slowach adekwatnych do twojego poziomu ale probowac trzeba
    moze zrozumiesz ? Kiedyz bardzo dawno temu nie bylo
    podzialow nauki na poszczegolne dyscypliny - wszystko byko filozofia-
    sztuka myslenia. Jesli wiedzialbys cokolwiek raczej nie bylbys
    zdziwiony ze korzenie psychologii, socjologi , prawa , etyki ,
    ekonomi , wywodza sie - maja korzenie w starozytnej sztuce myslenia- filozofii.

  • Gość: Fizyk IP: 213.241.34.* 28.09.04, 11:52
    niczego nie dowodzi.Natomiast poziom wypowiedzi miłośników filozofii w szkole
    wystepujacych na tym forum i owszem;-)
    Czy słyszałeś czlowieczku o eksperymencie Sokala?
    On pokazuje czym naprawdę jest dziś filozofia ;-)jako dyscyplina "naukowa"!!!
  • Gość: Fizyku IP: *.arcor-ip.net 28.09.04, 12:04
    Jestes typowym " cos wie "Patrzysz na pewne sprawy chyba przez "dziurke
    od klucza " Nie wiem co znaczyc ma "dzis filozofia"
    Nie znam dyscypliny ktora nazywa sie "dzisiejsza filozofia"
    Co do podzialu - jednego z wielu nauki.
    Nauke dzieli sie na formalne i empiryczne.
    Do nauk formalnych zalicza sie logike i matematyke.
    Nauki empiryczne dzielone sa na przyrodnicze i spoleczne.
    Nauki przyrodnicze to nauki fizyczne i biologiczne.
    Nauki spoleczne to psychologia , socjologia,ekonomia, historia,
    nauki polityczne,prawo, jezykoznawstwo i filozofia naukowa-wlasnie
  • Gość: Fizyk IP: 213.241.34.* 28.09.04, 12:21
    i za dzidzie.Przedzidzie dzieli się na przeddzidzie przeddzidzia, śróddzidzie
    przeddzidzia .....;-) Strasnie jestes ucony...
  • Gość: Fizyku IP: *.arcor-ip.net 28.09.04, 12:35
    jak z toba rozmawiac jesli cala twoja wiedza ma sie ograniczyc do jednej
    publikacji ?
    Jesli jest dla ciebie dzidzia - przed i srod.
    Moze zaczac trzeba byloby inaczej ?
    Moze sprobuje raz jeszcze .
    Czy masz jakies pytanie ? Cos co cie zastanawia i poszukujesz odpowiedzi ?
    Np w zwiazku z publikacja ktora zdajesz sie byc zafascynowany ?
    Szczerze mowiac nie licze na dialog z toba .
    Bo do rozmowy jest potrzebna jakakolwiek baza, fundamenty.
    Wybaczysz ale nie mam nadzieji ze takie istniec by mogly
    fizyku .I nie dlatego ze ja sie czuje "strasnie ucony"...
  • Gość: Quine IP: 212.122.214.* 29.09.04, 02:18
    oj Fizyku Groźny III, przeddzidzie Cie nie uwiera? a moze by tak coś z refleksji nad naturą fizyki jako poznania, moze cos po Einsteinie? Dla pewnosci, nie mowię o fizyce ale o meta-fizyce. Dla pewnosci: nie o metafizyce ;-0
  • Gość: Logik podstarzały IP: 212.122.214.* 29.09.04, 02:16
    Groźny fizyku, Ty nam tu odgrzewanymi klasyfikacjami wymyslonymi przez sympatycznych filozofów ( i nie tylko) nie wymachuj, bo mozesz komuś krzywdę zrobić. [niezłe, niezłe, ten podzłą jest goracy i objasniający, a jak sie przydaje w rozumieniu natury tych nauk, uff uff]
  • Gość: Logik zerotyzowany IP: 212.122.214.* 29.09.04, 02:13
    albo zerotetyczniony! A słyszałeś Ty groźny logiku o tym, ze postmodernistyczny bełkot to postmodernistyczny bełkot a nie filozofia? Nie słyszałeś. Ha! To 1:0 dla mnie bo ja słyszałem o eksperymencie Sokala. Czuje sie pzrez to wyróżniony. ;-) Jak cholera! Osobiscie jestem zwolennikiem intuicji, kazda osoba, która ma troche oleju w głowie nie musi przeprowadzać tego "eksperymentu", proste jest uchwycenie prawdy o kondycji bełkotu ;-)
  • Gość: kwazzz IP: *.4en.com.pl 29.09.04, 08:10
    intuicja bywa bledna. pozdro
  • Gość: logik uradowany IP: 212.122.214.* 29.09.04, 02:09
    dobre, dlaczego? bo moje. najważniejsze! dlaczego? do moje. Nie nie, ja rozumiem, to jest oczywiste ze moje jest najważniejsze! Mam pytanie do fizyka, jako filozof, a co z Twoją (nieistniejącą zapewne) duszą? Jak sie miewa szanowna nieboszczka?
  • Gość: Fizyk IP: 213.241.34.* 28.09.04, 10:47
    " Co roku "wypuszczamy" dziesiątki nowych magistrów. W większych ośrodkach
    można ich zatrudnić w kilku szkołach. Nie muszą być przypisani do jednej gleby.
    To są sprawy łatwe, ale wygląda na to, że przerastają możliwości intelektualne
    naszych urzędników." i tu jest pies pogrzebany!!! Liczne wydziały filozofii
    wypuszczają tysiące bezrobotnych magistrów.A profesura chce dalej zarabiac na
    ich "kształceniu" (oraz oczywiście na publikacjach - programach ,
    podręcznikach, brykach etc.I tylko o to w tej sprawie chodzi!!!
  • ton9 28.09.04, 19:27
    Rozszyfrowales nas... Jestem zupelnie porazony. Niewiem, jak to sie moglo stac?
    Nasz swiatowy spisek na rzecz wprowadzenia nowego przedmiotu do polskich szkol
    zostal wykryty. Nie pozostalo nam nic innego jak przyznac sie ze wstydem do
    naszych niecnych knowan. Jutro podam sie do dymisji i wyemigruje do Czech, bo
    tam maja w szkolach filozofie.
  • Gość: kwazzz IP: *.syberka.net.pl / *.syberka.net.pl 28.09.04, 20:15
    proponuje do iraku albo czeczenii. moze ich nauczysz myslec.
  • Gość: fifi IP: w3cache.* / *.2-0.pl 29.09.04, 00:41
    W dyskusji przewija się kilka fałszywych stereotypów na temat filozofii.

    Po pierwsze, padają sugestie, że apel o przywrócenie filozofii do szkół ma na
    celu zapewnienie pracy bezrobotnym absolwentom studiów filozoficznych, jako że
    w ogóle studiowanie filozofii jest prostą drogą do bezrobocia. Nic bardziej
    mylnego. Nie znam statystyk, ale stawiam dolary przeciw orzechom, że bezrobocie
    wśród filozofów jest dużo niższe od średniej w grupie magistrów. W badaniach
    prowadzonych w Szwecji okazało się, że absolwenci filozofii znakomicie radzą
    sobie w biznesie i stanowią najmocniejszą ekonomicznie grupę absolwentów.
    Podobne badania w Wielkiej Brytanii wykazały, że absolwenci bankowości i
    finansów w pierwszych latach po ukończeniu studiów robią błyskawiczne kariery,
    ale potem stają w miejscu i po piętnastu latach po ukończeniu studiów
    statystycznie ustępują poziomem dochodów filozofom, którzy mają kariery nieco
    bardziej kręte i skomplikowane, ale ostatecznie bardziej atrakcyjne. Filozofia
    uczy dostrzegania problemów tam, gdzie inni ich nie dostrzegają, rozpatrywania
    ich z różnych, często zaskakujących punktów widzenia. To przygotowuje do
    sukcesów w różnych branżach. Również w Polsce jest wielu absolwentów filozofii,
    którzy osiągnęli sukcesy w wielkim i drobnym biznesie, kierują firmami
    handlowymi i produkcyjnymi. Oczywiście, gdy idzie o zagadnienia produkcyjne,
    zatrudniają inżynierów, ale koncepcje tworzą oni. Wielu filozofów w Polsce
    osiąga sukcesy w informatyce (np. firma Nahlik-software), w literaturze (np.
    Gretkowska), są redaktorami wydawnictw i dziennikarzami, politykami, wysokimi
    urzędnikami, oficerami policji. Naprawdę nie filozofowie pchają się do szkół,
    tylko szkołom potrzebna jest filozofia.

    Drugi stereotyp przedstawia filozofię jako nieodpowiedzialne bleblanie, bez
    związku z porządnym warsztatem naukowym. Ci, którzy tak sądzą, zdziwiliby się
    obfitością zagadnień filozoficznych, do których stosuje się nieraz bardzo
    zaawansowany aparat matematyczny. Owszem, minęły czasy Leibniza czy bliższe nam
    czasy Russella, kiedy można było być światowej klasy filozofem i matematykiem
    zarazem. Nadal jednak można być w jednej dziedzinie arcymistrzem, a w drugiej
    tylko mistrzem krajowym. Ci, którzy przywołują figiel Sokala, nie odróżniają
    poważnej filozofii od postmodernistycznych parodii. Fizyk, który twierdzi, że
    filozofia zatrzymuje się na poziomie atomów Demokryta nie wie, że są na świecie
    (a nawet w Polsce), którzy zajmują się bardzo zaawansowanymi analizami
    przyczynowości w mikroświecie. Mogą one przyczynić się do przełomu w teorii
    kwantów porównywalnego do przełomu dokonanego przez Daltona, który byłby nie do
    pomyślenia bez Demokryta właśnie. Fizyk mógłby wiedzieć, że teoria kwantów od
    kilkudziesięciu lat nie robi znaczących postępów, w szczególności nie może
    osiągnąć syntezy z teorią względności. Od dawna oczekiwany postęp jest
    prawdopodobnie niemożliwy bez nowej idei filozoficznej, tak jak i teoria
    względności nie powstałaby bez takiej idei (prawda, w tym przypadku jej autorem
    był sam Einstein, który rzadkie połączenie najwyższych kompetencji
    filozoficznych i fizycznych okupił mniejszą biegłością w matematyce – stąd jego
    współpraca z Grossmanem).

    Trzeci stereotyp polega na obawach, że filozofia dołoży przeciążonym dzieciakom
    niepotrzebnego balastu. Otóż balastem szkolnym są głównie encyklopedyczne
    wiadomości wbijane dzieciom do głowy bez żadnego sensu, bo przecież lepszym
    nośnikiem informacji od głów jest papier i twarde dyski komputerów. Idzie
    natomiast o to, by uczyć dzieci stosowania wiadomości, manipulowania nimi,
    rozwiązywania problemów. Do tego celu filozofia nadaje się znakomicie, i to
    lepiej od matematyki. Matematyka jest wspaniałym narzędziem rozwiązywania
    problemów, gdy są one już zdefiniowane. Filozofia zaś uczy definiowania
    problemów. Jeden z dyskutantów pyta, dlaczego nie wprowadzić do szkół
    psychologii i socjologii. Osobiście uważam, że elementy psychologii społecznej
    w szkole bardzo by się przydały. Z czego zrezygnować, by zrobić w szkole
    miejsce dla filozofii i, ewentualnie, pewnej dozy psychologii? Myślę, że
    wykuwania różnych szczegółów oraz z nauczania wszystkich przedmiotów
    obowiązkowo przez całą szkołę średnią. Od pewnego poziomu nauczanie mogłoby być
    bardziej elastyczne z przedmiotami do wyboru. Jedni rozstawali by się wcześniej
    z historią, inni z fizyką.
  • Gość: fifi IP: w3cache.* / *.2-0.pl 29.09.04, 01:02
    Jeszcze jedno. Panuje dziwne przekonanie, że należy uczyć przede wszystkim
    rzeczy "praktycznych". Otóż nie ma nic bardziej niepraktycznego w świecie,
    który się tak szybko zmienia. Mistrzostwo w fachu sprzed kilku lat, nawet tak
    prostego, jak układanie kafelków, jest po kilku latach partactwem: pojawiają
    się nowe materiały i technologie. Dziś fachu trzeba się uczyć uprawiając go, a
    szkoła nie ma żadnych szans nadążyć za zmianami w praktyce. Dlatego właśnie
    szkoła winna uczyć głównie sztuki rozumowania i elastycznego zachowywania się w
    zmiennej rzeczywistości. Filozofia do tego nadaje się bardziej, niż cokolwiek
    innego.
  • Gość: kwazzz IP: *.4en.com.pl 29.09.04, 08:27
    z tego co sie orientuje to dalton pojecicie atomu wprowadzil na podstawie
    obserwacji. pozatym kochani filozofowie - nie tylko filozofia uczy myslec,
    przede wszystkim nauki scisle, ktore kaza obiektywnie spojrzec na problem a nie
    z perspektywy mnie sie wydaje ze tak to jest.

    pozatym myslenie na mechanika kwantowa bez doswiadczen to kompletna bzdura.
    dobrze wiemy ze wtedy nasz ludzka intuicja sie zalamala.

    proponuje dyskusje w meskim gronie, co czuje kobieta w ciazy albo podczas
    miesiaczki, ewentualnie jak to jest byc parowka.
  • Gość: fifi IP: w3cache.* / *.2-0.pl 01.10.04, 22:52
    Niedobrze się orientujesz. Atomów nie da się zaobserwować (a raczej nie dało w
    czasach Daltona, dziś można "obserwować" bardzo pośrednio atomy tylko ciężkich
    pierwiastków). Hipotezy naukowe z zasady są spekulacjami, nie opartymi na
    żadnych obserwacjach. Obserwacje mogą tylko hipotezy podważyć lub potwierdzić.
  • Gość: logik historyk IP: 212.122.214.* 29.09.04, 02:21
    fizyk i mistrz podejrzen w dodatku! palce lizać. gdzie takie cacka produkują? a jakie to pewne siebie. Superasto!
  • Gość: kwazzz IP: *.4en.com.pl 29.09.04, 08:19
    logik [przymiotnik] jakto ladnie potrafimy komentowac. i nic pozatym
  • Gość: irene2 IP: *.lt.pl / 195.150.178.* 30.09.04, 08:10
    Do fizyka w kwestii "zbędnych magistrów filozofii". Twój zarzut - ogólnie
    biorąc - odnosi się do większości kierunków studiów, które nie rokują
    absolwentom zatrudnienia zgodnego z wykształceniem. Rozwiązanie tego problemu
    wymagałoby przebudowy całego systemu edukacji. A tego nie ma kto zrobić,
    ponieważ: a) sejm jest taki, jaki wybraliśmy i b) za mało mamy ludzi zdolnych
    do tej pracy (w tym magistrów filozofii z prawdziwego zdarzenia). Niestety,
    nawet ci, którzy kończą obecnie filozofię i mają zadatki na mistrzów, giną w
    tłumie kształconych przez pogubionych profesorów; takich jak np. R. Legutko
    (była prośba o nazwiska, zatem odsłona pierwsza), dla którego taka np. wartość
    jak tolerancja, w imię której ludzie ryzykują życiem i innymi dobrami, jest
    pustym i wręcz szkodliwym wymysłem. A są jeszcze "uczeńsi" od niego (profesora
    doktora habilitowanego). Można zbudować listę równie długą jak ta tutaj
    dyskusja. Dzieciom zaś spokój zapewniają katecheci. No to niech choć trochę
    niepokoju intelektualnego, raz na około 30 godzin w tygodniu, ktoś tym
    uspokojonym niebożętom zasieje. Niech się zastanowią przez chwilę, czy istotnie
    muszą być do śmierci przekonane o tym, że "ten świat" (cudzysłów, bo ja nie
    dostrzegam - nawet oczami duszy - żadnego innego) jest najlepszym z możliwych
    do stworzenia (jeśli ktoś dysponuję aż taką mocą, że potrafi budować takie
    kosmosy, w dodatku z niczego).
    Widać już wreszcie, wo ist der Hund gegraben? Pozdr
  • Gość: irene2 IP: *.lt.pl / 195.150.178.* 30.09.04, 08:22
    Do fizyka w kwestii "zbędnych magistrów filozofii". Twój zarzut - ogólnie
    biorąc - odnosi się do większości kierunków studiów, które nie rokują
    absolwentom zatrudnienia zgodnego z wykształceniem. Rozwiązanie tego problemu
    wymagałoby przebudowy całego systemu edukacji. A tego nie ma kto zrobić,
    ponieważ: a) sejm jest taki, jaki wybraliśmy i b) za mało mamy ludzi zdolnych
    do tej pracy (w tym magistrów filozofii z prawdziwego zdarzenia). Niestety,
    nawet ci, którzy kończą obecnie filozofię i mają zadatki na mistrzów, giną w
    tłumie kształconych przez pogubionych profesorów; takich jak np. R. Legutko
    (była prośba o nazwiska, zatem odsłona pierwsza), dla którego taka np. wartość
    jak tolerancja, w imię której ludzie ryzykują życiem i innymi dobrami, jest
    pustym i wręcz szkodliwym wymysłem. A są jeszcze "uczeńsi" od niego (profesora
    doktora habilitowanego). Można zbudować listę równie długą jak ta tutaj
    dyskusja. Dzieciom zaś spokój zapewniają katecheci. No to niech choć trochę
    niepokoju intelektualnego, raz na około 30 godzin w tygodniu, ktoś tym
    uspokojonym niebożętom zasieje. Niech się zastanowią przez chwilę, czy istotnie
    muszą być do śmierci przekonane o tym, że "ten świat" (cudzysłów, bo ja nie
    dostrzegam - nawet oczami duszy - żadnego innego) jest najlepszym z możliwych
    do stworzenia (jeśli ktoś dysponuję aż taką mocą, że potrafi budować takie
    kosmosy, w dodatku z niczego). Czy tak już na zawsze - również z naszym sejmem
    czy terroryzmem - musi być, bo "taki już jest człowiek", "istnieje diabeł" (pod
    różnymi pelerynami, od "komuny" po "modernę") itp.
    Widać już wreszcie, wo ist der Hund gegraben? Pozdr
  • Gość: Fizyk IP: 213.241.34.* 28.09.04, 10:51
    " Co roku "wypuszczamy" dziesiątki nowych magistrów. W większych ośrodkach
    można ich zatrudnić w kilku szkołach. Nie muszą być przypisani do jednej gleby.
    To są sprawy łatwe, ale wygląda na to, że przerastają możliwości intelektualne
    naszych urzędników." i tu jest pies pogrzebany!!! Liczne wydziały filozofii
    wypuszczają tysiące bezrobotnych magistrów.A profesura chce dalej zarabiac na
    ich "kształceniu" (oraz oczywiście na publikacjach - programach ,
    podręcznikach, brykach etc.)I tylko o to w tej sprawie chodzi!!!;-) Jak nie
    wiadomo o co...
  • Gość: Dzordz IP: *.radek.torun.pl 28.09.04, 10:59
    Jesli rzeczywiscie Pan uwaza, ze tu chodzi tylko o zarabianie pieniedzy to jest
    Pan rozgarniety jak smieci po podwurku...
  • Gość: Fizyk IP: 213.241.34.* 28.09.04, 11:20
    Twoja reakcja tylko potwierdza moje hipotezy.
    P.S.Czy słyszałeś o eksperymencie Sokala? Ona pokazał , o co tak naprawdę
    chodzi wspólczesnym filozofom ze szczytów świecznika "naukowego"!!!!!!!
  • Gość: tom IP: *.unizh.ch 28.09.04, 12:00
    Gdyby redaktorzy „Social Text”, gdzie ukazal sie artykul Sokala, mieli za soba
    edukacje filozoficzna, to nie dopusciliby tekstu mieszajacego posmodernistyczne
    dyrdymaly z kwantowa teoria grawitacji.
    A Ty Fizyku, gdybys byl choc troche filozoficznie wyedukowany, to wiedzial bys
    jakie bzdury wypisujesz. Postmoderna nie jest zadna filozofia.
  • Gość: Fizyk IP: 213.241.34.* 28.09.04, 12:18
    Ty uważasz , że oni nie są filozofami, a oni - że jesteś zacofanym
    konserwatystą.Ale generalnie to "przyjacielska" dyskusja filozofów na ich
    poziomie.
    Tak na marginesie:postawiłem parę praktycznych(!) pytań! W odpowiedzi(?)
    dowiedziałem sie głównie , ze jestem niewyedukowany filozoficznie.To trochę nie
    na temat;-)I wy chcecie uczyć sztuki argumnetowania i kultury dyskusji.Przeciez
    nawet czytać ze zrozumieniem nie potraficie!!!
  • Gość: tom IP: *.unizh.ch 28.09.04, 12:36
    Filozofia ma sie do postmoderny, tak jak fizyka do pracy fizycznej przy kopaniu
    rowow. Po co uczyc fizyki, skoro kazdy potrafi machac kilofem.

    O konkretnym programie liceum nie bede sie wypowiadal, poniewaz to sprawa
    dydaktyki. Twoje "praktyczne pytania" nie sa adresowane do filozofow.
  • Gość: kwazzz IP: *.4en.com.pl 28.09.04, 12:41
    solidaryzuje sie z kolega po fachu. tak wogole to preczytalem wczesniej ze
    filozofia ma uczyc myslec, a wy zaslaniacie sie niewyedukowaniem. to taki
    niewielki paradoks i niewielka niescislosc. a co do argumentu na temat pieniedzy
    to trzeba miec mozg filozofa zeby tego nie zauwazyc.
    filozofia jezeli nie trafi do szkol trafi na uniwersytecki underground, jezeli
    naprawde chcielibyscie edukowac mlodziez w tym kierunku zrobilibyscie cos w
    stylu szkolek filozoficznych czy jakis tam, a nie wprowadzali cos na sile.

    FILOZOFOWIE WAm WYDAJE SIE ZE MYSLICIE
  • Gość: tom IP: *.unizh.ch 28.09.04, 12:45
    Filozofia jest tansza niz fizyka, poniewaz nie trzeba wydawac na labolatorium.
    Wystarczy porzadna biblioteka.
  • Gość: kwazzz IP: *.4en.com.pl 28.09.04, 12:53
    mnie wystarczy komputer (z systemem linux) plus kartka papieru albo tablica.
    ps. dziwka jest tansza od zony (jednorazowy wydatek i pewna konsumpcja) czy to
    oznacza ze jest lepszym wyborem.

    pozatym w nauke trzeba inwestowac w celu weryfikacji wielu teorii, pomyslow
    czysto matematycznych czy rowniez technicznych. jezeli sie nie zainwestuje to
    coz, pozaostaje to tylko niepraktyczna teoria.
  • Gość: efka_2 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.09.04, 13:14
    Tylko komputer z darmowym systeme operacyjnym..?
    No brawa... Filozofowi też się przyda do edycji kolejnego artykułu w TeXu...
    Wydawało mi się, że do uprawiania nauki potrzebna jest przede wszystkim głowa,
    bo to głowa a nie maszyna kojarzy fakty i składa je w nowe teorie.

    A jeśli prowadzisz symulacje albo analizujesz wyniki eksperymentów, to nie
    oszukuj, że starczy Ci własny komputer, tylko przyznaj się, z którą farmą
    serwerów obliczeniowych się łączysz..? CERN..? BML..? Czy jeszcze gdzie
    indziej..?To rzeczywiście bardzo tani sprzęt...
  • Gość: kwazzz IP: *.syberka.net.pl / *.syberka.net.pl 28.09.04, 17:57
    nie opracowuje ogromnej ilosci wynikow. "bawie sie" w symulacje procesow
    stochastycznych oraz ich zastosowanie a kosmologii. wystarczy mi FORM, MAXIMA,
    LaTeX/LyX, gcc i python. od czasu do czasu MATHEMATICA.
    Na marginesie do statystyki fajny i rewelacyjny jest SAS polecam. pozdro.
  • Gość: logik bardzo urado IP: 212.122.214.* 29.09.04, 02:28
    wiedziałem wiedziałem! latex, sam sie przyznał!
  • Gość: kwazzz IP: *.4en.com.pl 30.09.04, 08:45
    buahahahaha. pozdro.
  • Gość: fifi IP: w3cache.* / *.2-0.pl 01.10.04, 22:57
    Aha. A do mnie pisałeś, że myślenie w nauce bez obserwacji nie ma sensu.
  • Gość: kwazzz IP: *.syberka.net.pl / *.syberka.net.pl 28.09.04, 18:00
    pozatym zbieram sie juz od dluzszego na postawienie klastra z kilku starych
    kompow. to wcale nie jest drogi sprzet. gorzej maja czastkowcy liczac roznego
    rodzaju ciekawe caleczki metoda monte carlo, ale i oni uzywaja u nas przewaznie
    wlasnych kompow. pozdro
  • Gość: logik pojetny IP: 212.122.214.* 29.09.04, 02:27
    hm, teraz rozumiem czemu masturbacja. ale prosze, kolego uważaj z tą brzytwą!
  • Gość: kwazz IP: *.arcor-ip.net 28.09.04, 13:02
    solidaryzuj sie z kim chcesz .
    Znam "polska szkole filozofii"
    Argument na temat pieniedzy nalezy do tej "szkoly".
    Trudno jest wytlumaczyc osobie ktora twierdzi ze adwersarz nie mysli, jak wazna
    jest wymiana pogladow i dyskusja .
    Nie szkodzi - w koncu bierzesz udzial w rozmowie - w tej chwili
    rozmawiajac na forum- moze kiedys to zauwazysz i zrozumiesz ze masz chec
    podzielenia sie wlasnymi przemysleniami typu "filozofowie wam sie zdaje
    ze myslicie"
    "Mysle wiec jestem "
    odpowiem nie wysilajac sie specjalnie.
    Na sile nikt nie wprowadzi filozofii.Na sile wprowadzono religie.
  • Gość: tom IP: *.unizh.ch 28.09.04, 13:31
    Nie rozumiem tego, co napisales.
  • Gość: kwazzz IP: *.4en.com.pl 28.09.04, 13:46
    ja tez ... hehehe. bo to nie ja to napisalem. ktos podszywa sie podemnie.
    milutko. :D. ... wystarczy sprawdzic domene skad ktos pisze. pozdrawiam.

    ps. milo ze tos chcial podemnie podszyc.
  • Gość: Fizyk IP: 213.241.34.* 28.09.04, 11:55
    zofia ;-) !!!!!!!!!!!!!!!!Zrobił to, jako fizyk, eksperymentalnie!
  • Gość: tom IP: *.unizh.ch 28.09.04, 12:04
    Sokal ma lepsze pojecie o filozofii niz Ty. Wykazal "fizycznie" bzdury
    postmoderny, co dla wyedukowanych filozoficznie nie bylo zadnym zaskoczeniem.
  • Gość: Fizyk2 IP: *.solid.phys.ulg.ac.be 28.09.04, 13:00
    Jam też jest fizyk. I pamiętam, ze na studiach jedynym wykladem, na ktory
    chetnie chodzilem, mimo ze odbywal sie o 8:30 rano w innej częsci miasta i był
    wykladem obowiązkowym tyko "formalnie", byla historia filozofii.
    (W tamtych czasach uważano, że historia kończy się na Marksie, ale wykladowca
    istnienia niejakiego Marksa raczył w ogóle nie zaważyć).

    Tak jak wojna jest polityką uprawiana innymi metodami, tak
    fizyka jest filozofią uprawianą innymi metodami. Tam gdzie nie jest -
    fizyka staje sie zwyklym rzemioslem.

    Sokal moze cos tam udowodnil o postmodernizmie, ale czy ty aby na pewno nigdy
    nie widziales jawnie blednej pracy/teorii fizycznej. Po prostu bełkotu
    pseudonaukowego wyrażonego w wydumanym formalizmie matematycznym?

    Ile razy to, co naukowo pewne, okazywalo sie kompletną bzdura? We wszystkich
    mozliwych dziedzinach nauki, zapewne łącznie z matematyką. Przeciez znasz
    powiedzenie, ze mechanika kwantowa została powszechnie zaakceptowana tylko
    dlatego, ze jej oponenci zestarzeli się i wymarli? A młodym wbija się ją
    do głowy dostatecznie wczesnie, by nie zadawali "głupich" pytań?
    A jak bys dzis odniósł sie do dawnej - 100% naukowej - krytyki teorii kwantów
    czy teorii wzglednosci? Nie martwi cie, ze nie ma na świecie nikogo, kto by
    *rozumiał* mechanike kwantową, aczkolwiek są tysiące takich, którzy
    nabrali ogromnej wprawy w posługiwaniu się nią? Dlaczego Einstein
    nie otrzymał Nobla za swoje prawdziwie epokowe, przełomowe odkrycia?

    Znam osoby, które uważaja, że "zycie jest formą istnienia białka". Żal mi ich.
    I takich, którzy są dumni, że nie mają zielonego pojęcia o fizyce czy technice,
    a matematyka w szkole to jest/byl koszmar. Tych też mi żal.

    A wracajac do meritum - filozofia powinna być w szkole przedmiotem
    nieobowiazkowym. Jednym z kilku do wyboru (obowiazkowego).

    W ramach zajec Matury Miedzynarodowej *obowiązkowym* przedmiotem
    jest TOK = Theory of Knowledge, który ma za zadanie spiąć klamrą wszystkie
    przedmioty, które wybiera uczeń = student. Żeby uczeń, pfu, student choć przez
    chwile zastanowił sie, jakimi metodami swiat bada religia, psychologia,
    matematyka czy fizyka. I że każda z tych dyscyplin bada *ten sam świat*.
    I każda ma o nim coś ciekawego do powiedzenia. Nieprawdaż?

  • Gość: kwazzz IP: *.4en.com.pl 28.09.04, 13:08
    dorzuce swoje trzy grosze tylko ...
    co wedlug ciebie oznacza zrozumiec mechanike kwantowa. EPR, efekt tunelowania,
    czy co ... zrozumienie jej postulatow, czy konkretnych zastosowan ("passion" na
    odleglosc jest ok).
    kwestia w tym ze sam powinienes wiedziec ze weryfikacja teorii fizycznych odbywa
    sie nie na podstawie zdan autorytetow tego swiata tylko na podstawie
    doswiadczen. patrz motyw einsteina i stalej kosmologicznej.
  • Gość: Fizyk2 IP: *.solid.phys.ulg.ac.be 28.09.04, 13:38
    Tak, podstawą metodologiczną fizyki jest zgodnosc teorii z eksprymentem.

    Ale co ma do powiedzenia, jaką teorię moze wysnuć fizyk na podstawie takich
    faktów eksperymentalnych jak, powiedzmy: komory gazowe, smierć ojca, wygrana
    Tymińskiego nad Mazowieckim, kredyt w systemie argentyńskim, roszczenia Niemców
    do ziem "odzyskanych"? O 11 IX porozmawiamy tylko w kategoraich wytrzymałosci
    konstrukcji budynków?

    Czy uczniowie w szkole nie chcieliby z kimś o takich sprawach porozmawiać?
    Pewnie że tak. Tylko z kim?

    PS: Zaklinam kolegów po fachu: nie traktujcie "innych" (= "humanistów")
    jak idiotów, nieuków czy paranukowców. To głupie, szkodliwe i bez sensu!

  • Gość: kwazzz IP: *.4en.com.pl 28.09.04, 13:52
    a jak dziecko bedzie chcialo porozmawiac o tym jak sie gotuje rosol z makaronem
    (cytat z wiersza). to co. fizyka nie jest nauka spoleczna. przespales chyba
    polowe wykladow, zachowujesz sie tak jakbys chcial strzelac z dlugopisu albo
    jezdzic czajnikiem. to jest kompletnie bez sensu. no comments
  • Gość: Fizyk IP: 213.241.34.* 28.09.04, 14:46
    1."A wracajac do meritum - filozofia powinna być w szkole przedmiotem
    nieobowiazkowym. Jednym z kilku do wyboru (obowiazkowego). "

    2"W ramach zajec Matury Miedzynarodowej *obowiązkowym* przedmiotem
    jest TOK = Theory of Knowledge, który ma za zadanie spiąć klamrą wszystkie
    przedmioty, które wybiera uczeń = student. Żeby uczeń, pfu, student choć przez
    chwile zastanowił sie, jakimi metodami swiat bada religia, psychologia,
    matematyka czy fizyka. I że każda z tych dyscyplin bada *ten sam świat*.
    I każda ma o nim coś ciekawego do powiedzenia. Nieprawdaż?"
    Ad1.Mój protest wywołuje pomysł filozofii jako obowiązkowego (!) przedmiotu
    szkolnego i maturalnego lansowany przez filozofów.Również sposób w jaki
    deprecjonują wszystkie inne nauki, swoją uważając za jedyną potrzebną uczniom i
    uczacą myslenia.Bardzo nie lubię przymusu;-)
    Ad.2.co ma piernik do wiatraka!Metodologie poszczególnych nauk sa dziś częścią
    tych nauk. Na Hozej filozofię prowadzili fizycy, ktorzy później dopiero, z
    odpowiednimi podstawami fizycznymi imatematycznymi, zajeli sie filozofią.
    Filozofia w wykonaniu "zwyklych " filozofow jest najczęściej bezwartościową
    zabawą słowami i etykietkami!




  • Gość: Hm logik zdumiony IP: 212.122.214.* 29.09.04, 02:36
    najczęściej, czyli nie zawsze? to ja swoje trzy groosze; zawsze dziwiłem sie, ze są ludzie interesujący sie odpowiedziami, które nie są zawsze prawdziwe ;-) bo mi te pierwsze nie wydaja sie dobrymi kandydatkami na najważniejsze, co nie znaczy ze nie są interesujące. ale zdziwienie pozostaje, jakoś raczej nie dla mnie.
  • Gość: Klaudia IP: *.tkdami.net / *.tkdami.net 28.09.04, 16:23
    Jestem w liceum..na profilu społeczno prawnym..i mam filozofię, z czego jestem
    bardzo zadowolona...dziękuję:)
  • Gość: kwazzz IP: *.syberka.net.pl / *.syberka.net.pl 28.09.04, 18:12
    nobodys perfect ....
  • Gość: logik groźny IP: 212.122.214.* 29.09.04, 02:36
    ty sie tanio nie usprawiedliwiaj
  • Gość: zbranży IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.09.04, 12:55
    filozofia jest dla wybranych
    mam nadzieję że nigdy w szkole nikt nie będzie odrabiał lekcji z matematyki czy
    polskiego na filozofii, bo nigdy nie będzie filozofii w szkole. filozofia
    wprowadzona do szkół prowadziłaby do ich likwidacji. filozofia uczy krytycznego
    stosunku do rzeczywistości a polskie szkolnictwo to moloch absurdu. program
    nauczania pomyślany jest tak jakby szkoła miała produkować naukowca
    wszechspecjalności. szkołą nie wychowuje i nie rozwija. szkoła coraz mniej
    uczy. większość tego co ważne w życiu młody człowiek poznaje poza szkołą. poza
    polską nieudaczną skołą.
  • Gość: av IP: 213.134.155.* 28.09.04, 13:07
    a nie filozoficzne pierdoły....Czy filozofia da komuś prace ? A moze jeszcze
    trzeba ja dowalić na maturze?
  • Gość: ton IP: *.unizh.ch 28.09.04, 13:38
    Jak chcesz pracowac, to idz do zawodowki, albo jeszcze lepiej prosto do kopania
    rowow. Szkola ma ksztalcic, a nie dawac prace.
  • Gość: JoeT IP: 5.5R* / *.ext.ti.com 28.09.04, 16:06
    Gość portalu: ton napisał(a):
    > Jak chcesz pracowac, to idz do zawodowki, albo jeszcze lepiej prosto do
    > kopania rowow. Szkola ma ksztalcic, a nie dawac prace.

    Ton mi wyjasnia dlaczego w Polsce jest 20% bezrobocia i przewiduje sie, ze w
    przyszlym roku Polska bedzie najbiedniejszym krajem w Unii Europejskiej.
    Powodem jest lekcewazacy stosunek do pracy. Ujmujac prosciej - praca jest dla
    chamow. Szczyt w hierarchi spolecznej to ludzie z tytulami. Za ich posiadanie
    kiedys nalezala sie wioska z chlopami panszczyznianymi, a teraz pensja i biuro.
    Jest to smutna pozostalosc po feudalizmie.

  • ton9 28.09.04, 18:32
    Natomiast Twoja odpowiedz mi wyjasnia, dlaczego w Polsce tak malo wydaje sie na
    nauke. W naszym kraju panowal i nadal panuje kult miernego, ale wiernego
    prostaka, ktory nie bedzie dyskutowal z przelozonym.
  • Gość: kwazzz IP: *.syberka.net.pl / *.syberka.net.pl 28.09.04, 18:19
    uczcie sie filozofii bedziecie wyksztalconymi biedakami. mam wrazenie ze takie
    chcesz dac przeslanie powrotu filozofii. pewnie sie myle, ale szkola ma uczyc
    rowniez jak radzic sobie w zyciu, a bez pracy to chyba ciezko. mam wrazenie ze
    kazdy filozof ma syndrom geniusza-mysliciela, moze by tak zejsc z oblokow i
    sprobowac zassymilowac sie z rzeczywistoscia. polceam skecze monty pythonow na
    temat filozofoof ... oddaja sedno sprawy
  • ton9 28.09.04, 18:52
    Skecze pythonow sa rzeczywiscie dobre, ale to tylko skecze. Nie kazdy, kto mial
    w szkole fizyke, musi zostac od razu fizykiem. Podobnie nie kazdy, kto uczyl sie
    filozofii, musi byc filozofem.
    Bezrobocie jest najwieksze wsrod absolwentow szkol choc mieli w szkole
    matematyke, polski, fizyke itd. Otrzymane w szkole wyksztalcenie nie uratowalo
    ich od tego smutnego losu. Mozna powiedziec, ze oni tez sa "wyksztalconymi
    biedakami".
    Rzeczywistosc byla, jest i bedzie zmienna i nielatwo znalezc w niej swoje
    miejsce. Filozofia moze uczyc jak sie znalezc w zyciu po szkole.
  • Gość: kwazzz IP: *.syberka.net.pl / *.syberka.net.pl 28.09.04, 19:36
    filozofia tez ich od tego nie uratuje. to nie jest zloty srodek na wszystko.
  • Gość: adam IP: 212.87.21.* 28.09.04, 13:45
    Różne oblicza walki

    Walka z Kościołem trwa od dawna. W sposób jawny i bezpardonowy zasadniczo
    zaczęła się od rewolucji francuskiej. Trzeba sobie uświadomić, że była i jest
    prowadzona bardzo starannie i rozważnie, że nie było i nie ma tu działań
    nieprzemyślanych.

    Również system komunistyczny wydał walkę na śmierć i życie Kościołowi. Zaczęła
    się ona na długo przed rewolucją październikową, a w latach późniejszych nie
    ustawała, tylko zmieniano metody. Kluby "bezbożników", niszczenie kościołów,
    łagry, więzienia, obozy, wysiedlenia, to wszystko stało się udziałem
    duchowieństwa i wiernych. W późniejszych latach jawne ataki i fizyczne
    prześladowania zmniejszono, Kościół mógł żyć w atmosferze względnego spokoju.
    Oczywiście w każdym z krajów rządzonych przez komunistów wyglądało to trochę
    inaczej, ale ogólnie w późnych latach siedemdziesiątych ubiegłego wieku
    wszędzie dało się zaobserwować pewne uspokojenie.

    Rozbić Kościół od wewnątrz
    Gdy na Stolicę Piotrową wybrano Papieża Polaka, komuniści poczuli się
    zagrożeni. Były to lata "wojen gwiezdnych", gdy Związek Sowiecki starał się
    zdobyć jak najwięcej informacji szpiegowskich o stanie wojskowości i przemysłu
    świata zachodniego.
    W tym właśnie czasie Breżniew, Andropow i inni przywódcy sowieccy doszli do
    wniosku, że niebezpieczeństwo płynące z Watykanu i Kościoła katolickiego w
    Polsce jest tak wielkie, że należy bardziej inwestować w przenikanie struktur
    kościelnych niż w szpiegostwo przemysłowe. Zaczęto wprowadzać do Polski wysoko
    wykwalifikowanych oficerów służb specjalnych, którzy wchodząc w kontakty z
    duchowieństwem, mieli szanse na uzyskanie pożądanych informacji lub wpłynięcie
    na niektórych duchownych. Oprócz tych agentów istniała dość duża grupa ludzi
    skierowanych bezpośrednio do przenikania w szeregi duchowieństwa. Proceder ten
    trwał bardzo długo, a rozpoczął się jeszcze w latach czterdziestych.
    Infiltracja duchowieństwa przez komunistyczne służby specjalne była prowadzona
    starannie i mimo wielkich wysiłków Kościoła nie udało się jej w całości
    zapobiec. Do dziś nie ujawniono wszystkich dokumentów, nie można więc
    wnioskować, jak liczna była grupa funkcjonariuszy skierowanych do pracy w
    strukturach kościelnych. Dla nich była (lub dotychczas jest) to normalna praca,
    wykonywanie zadania - być może bardzo trudnego, ponieważ wymusza życie w
    ciągłym udawaniu i nie pozwala być sobą.
    Należy wziąć pod uwagę jeszcze jedną rzecz - w czasach komunistycznych wszyscy
    byliśmy, jeśli można tak rzec, czujniejsi. Niewątpliwie mogło się zdarzyć, że
    podejrzewaliśmy kogoś bezpodstawnie, ale wynikało to z chęci wyeliminowania
    groźby infiltracji przez podstawione osoby.
    Ktoś mógłby zapytać, dlaczego przypominam te czasy. Czasy komunistyczne (sensu
    stricto) są już przeszłością, ale to nie oznacza, że coś się radykalnie
    zmieniło. Owszem - zmieniły się metody, ale cel został taki sam - za wszelką
    cenę rozbić Kościół od wewnątrz.

    Podstępna agresja
    Pobieżna nawet analiza okresu zwanego potocznie "czasem przemian ustrojowych"
    może dać nam wiele do myślenia. Aby taką analizę przeprowadzić, musimy
    przypomnieć sobie, choćby w największym skrócie, jak wprowadzano "nowinki" w
    zakresie moralności. Musimy wrócić do lat dziewięćdziesiątych ubiegłego wieku,
    by zrozumieć, co w tej chwili się dzieje i dlaczego tak łatwo jest atakować
    Kościół.
    Otóż, gdy uroczyście ogłoszono upadek komunizmu (co nie miało nic wspólnego z
    faktami), zaczęto zachłystywać się tym, co wtedy nazwano wolnością. Wolność
    siłą rzeczy kojarzyła się z "zachodnim sposobem życia", a że przez całe lata
    Zachód był idealizowany, przeciętny człowiek uważał, że wszystko, co mu się
    podaje w ładnym opakowaniu i kojarzy się w jakiś sposób z Zachodem, jest
    właśnie tą wymarzoną wolnością.
    Zaczęło się od wprowadzenia pism pornograficznych. Na początku była debata -
    nawet dość głośna - czy mogą być sprzedawane w każdym kiosku. Mówiono, że
    nareszcie nie będzie hipokryzji, bo i tak rozpowszechniano takie pisma, ale po
    kryjomu, a każdy jest wolny, kto zechce, może czytać, kto nie chce - niech nie
    czyta. Był to okres pisania nowej Konstytucji, okres sporów o kształt korony
    orła białego i wartości chrześcijańskie. Póki te spory trwały, pisma bez
    przeszkód wchodziły do kiosków, rejestrowano "agencje towarzyskie" i zalewano
    Polskę ich reklamami. Nikt na to specjalnie nie reagował. Ci, którzy mieliby
    coś do powiedzenia, zajmowali się określaniem, czym są wartości i które są
    chrześcijańskie, a które nie. Zwykli ludzie tymczasem się zastanawiali, co jest
    prawdą i jak mają się zachować. Byli wtedy jeszcze odważniejsi kioskarze,
    którzy odmawiali sprzedaży gazet i pism pornograficznych, ale zostali sami.
    Nikt nie stanął po ich stronie. Pamiętam, jak często zadawano pytanie: "Czy
    sięganie do pism pornograficznych jest grzechem, a jeśli tak, to jakim
    grzechem?". Niezmiennie odpowiadałam, że jest grzechem ciężkim, bo poniża
    człowieka i poniewiera godność. Jak wielu innych czekałam, kiedy Kościół
    zacznie grzmieć z ambony i potępi liberalne i niemoralne wydawnictwa, kiedy
    jasno postawi sprawę. Czas mijał i przyzwyczailiśmy się do tego, że nie tylko
    pisma stricte pornograficzne, ale każde pismo młodzieżowe czy kobiece zajmuje
    się sprawami seksu, że seks wręcz zalewa nas ze wszystkich stron. Olbrzymie
    uliczne reklamy atakowały naszą wrażliwość. Na początku to nas drażniło, potem
    przyzwyczailiśmy się do nich i przestaliśmy zauważać, że swoim przekazem
    niszczą wrodzone i wychowane poczucie wstydu.
    Gdy już ustalono przez "demokratyczne procedury" kwestię wartości, przyszedł
    czas wprowadzania nowych pojęć i nowych "wartości". Przyjęło się mówić
    o "kochających inaczej". Najpierw z odrobiną ironii, a potem to pojęcie zostało
    zaakceptowane. Nie wiem, czy ktoś pamięta, że te
    wszystkie "inaczej": "kochających inaczej", "sprawnych inaczej", "mądrych
    inaczej" itd., używał sarkastycznie Wojciech Cejrowski w swoim programie "WC -
    kwadrans". Pojęcia, które miały ukazać absurdalność, nagle stały się normalnymi
    określeniami. Zapomniano, że to "inaczej" miało negatywne brzmienie.
    Potem przyszły czasy Big Brotherów i innych wynaturzeń. Czasy "instalacji
    artystycznych" i bluźnierczych pokazów mody. Znowu się zawiedliśmy, bo
    czekaliśmy na jasne i proste określenie, czym to wszystko jest. Nie przesadzę
    chyba, jeśli powiem, że czekaliśmy na ostrą reakcję Kościoła, na ekskomunikę
    dla bluźnierców. Nie było i dalej nasze poczucie moralności było wystawiane na
    próby. W końcu przestaliśmy być pewni, czy jeszcze wiemy, co jest dobre, a co
    złe.
    Potem była tolerancja i wymóg tolerancji dla wszystkiego i każdego, kto chce
    szerzyć swoją moralność "inaczej". Pojawiła się Orkiestra Jerzego Owsiaka i
    uwierzono, że jest to dobre dzieło. Nobliści W. Szymborska i nieżyjący już Cz.
    Miłosz wygłosili pochwałę dla zboczenia homoseksualizmu i nie spotkało ich za
    to powszechne potępienie. Lata mijały, a moralność tymczasem została
    zakwestionowana. Nawet zaczęto mówić o moralności tradycyjnej i nowoczesnej.
    Zapomniano, że czyn albo jest moralnie dobry, albo zły.

    Atak na kapłanów
    Gdy rozmiękczono umysły, przyszedł czas na atak na ludzi Kościoła. Najpierw
    wszystko zakwestionowano, a potem obwiniono właśnie ludzi Kościoła o brak
    moralności. Obwiniono tych, co stawali i stają po stronie prawdy. Tak jak
    kiedyś atakowano księdza Jerzego Popiełuszkę, aż w końcu zabito go bestialsko.
    A atakowano go dlatego, że mówił prawdę.
    Zastanawiam się, co by było, gdyby dwadzieścia lat temu wrogowie Kościoła
    zarzucili księdzu Jerzemu molestowanie nieletnich chłopców. Wtedy ta metoda nie
    była "w modzie", nie dlatego, że jej nie znano. Po prostu wtedy byłaby
    nieskuteczna. Nikt by nie uwierzył, nie zachwiałoby to autorytetu ks. Jerzego.
    Wtedy, by zamknąć komuś usta, prościej było wyeliminować go fizycznie. Czasy
    jednak się zmieniły i teraz każdy jest
  • Gość: Adamie IP: *.arcor-ip.net 28.09.04, 15:26
    Mozna parafrazowac twoje pytanie i zapytac co instytucja
    kosciola zrobila robi z Polska?
    Dlaczego ksieza sa bardziej podwladnymi Watykanu niz obywatelami Polski ?
    Dlaczego kosciol jest tak zafiksowany na naturalna ludzka potrzebe
    jaka jest potrzeba seksualna?
    Dlaczego wg kosciola jest brudem i grzechem ?
    Dlaczego kosciol uwaza ze mowienie o fizjologii- uswiadamianuie mlodziezy
    jest demoralizacja ?
    Czy reakcja Polakow na porno nie jest reakcja na bledna edukacje seksualna ?
    Dlaczego kosciol mowiac o zyciu seksualnym uzywa slowa "brudy "
    a o sobie mowi ze zyje w "czystosciach"?
    Czy reakcja Polakow na porno nie dala kosciolowi nic do pomyslenia ?
    Gdzie troska o godnosc czlowieka jezeli odmawia sie godnego dostepu do
    informacji, skazujac dzisiaj mlodych ludzi na dwa zrodla "wiedzy"o
    zyciu seksualnym tzn lekcje religii i wulgarne porno ?
    Dlaczego kosciol tak igra z poczuciem winy czyniac to co jest naturalne
    grzechem ?Skad ta fiksacja na seksualnosci wiernych ?
    Czy dlatego ze jest to tak silna potrzeba i ze "grzeszyc" musimy ?
    Troszczy sie kosciol o wiernych ? A jak ma sie to do przepychu
    "bozych slug " do ambicji posiadania coraz wiecej i wiekszych swiatyn gdzy
    gloduja dzieci ?
    Adamie to nie swiat walczy z kosciolem to kosciol wydal wojne swiatu, a raczej
    Polakom.
    Jesli chcesz to w tej kategoriach rozpatrywac , atakow, wojen itd.
  • Gość: jwj IP: *.111.26.33.ptr.us.xo.net 28.09.04, 18:11
    Drogi Adamie,
    Spoko, KK jako instytucja rozleci sie sam od srodka, ani komuchy ani Masoni ani
    Cyklisci nie musza mu w tym pomagac. Strukury dobre w Sredniowieczu (eh, byly
    to piekne czasy!) nie wytrzymuja dzis proby czasu. Obieg informacji,
    wzrastajacy dobrobyt i wyksztalcenie spoleczenstw nie pozwola juz dluzej
    oklamywac owieczek. Chrzescijanstwo przetrwa i bez KK bo jednak duzo ludzi ma
    genetycznie zaprogramowana wole do wiary i tego ludziom odmowic nie mozna i nie
    trzeba.
  • Gość: xtm IP: 212.69.73.* 28.09.04, 14:34
    Czy ktoś z obecnych na VII Zjeździe Filozoficznym w Szczecinie mógłby
    potwierdzić wypowiedź ks. prof. A. Szostka zacytowaną w wywiadzie Ewy
    Zadrzyńskiej z prof. W. Stróżewskim. Chodzi o: "Podczas panelu o współczesnych
    dylematach moralnych ksiądz prof. Andrzej Szostek był zdecydowanym zwolennikiem
    udzielenia parom homoseksualnym prawa do adopcji". Będę wdzięczny jeśli ktoś ze
    świadków mógłby to zweryfikować.
  • Gość: jwj IP: *.111.26.33.ptr.us.xo.net 28.09.04, 17:59
    jesli ten cytat wypowiedzi jest rzeczywiscie prawdziwy to znaczy ze jest
    jeszcze jaks sznsa na "Katolicyzm z ludzka twarza"!
  • Gość: logik obecny IP: 212.122.214.* 29.09.04, 02:49
    figa z makiem pasternakiem. cała wypowiedz jest wyrwana z kontekstu, nie tylko z kont.pytania o lesbijki i odpowiedzi na nie, na które to pytanie musiał odpowiedzieć kazdy panelista, ale takze pierwszej odpowiedzi, w której Szostek zwracał uwagę iż warunkiem koniecznym oceny moralnej jest dogłebne zapoznanie sie z naturą problemu , sytuacji. Mowiąc o lesbijkach obwarował to rozmaitymi warunkami, i niejako położył na szali cierpienie w domu dziecka - dobra matka (matki) lesbijki. zatem na pewno nie miało to takiego charakteru jak sugeruje manipulacja pani redaktor. te tanie chwyty jednak trzymaja sie dziennikarzy, nie tylko wyborczej. Inna sprawa, ze pogląd kontrowersyjny, bo pojawiają sie dwie kwestie: po peirwsze są to zwiazki nietrwałe i statystyka patogennosci jest wieksza niż w przypadku rodzin, po drugie pojawia sie kwestia wzorca, jakie dziecko ma a raczej jakiego mu brak, i to nie tylko w kwestii preferencji seksualnych. duzo mowi sie o lesbijkach, dziecko jest w tle a niejest ono sprzetem dopełniajacycm marzenia. Szostek chciał podkreslic w swojej wypowiedzi dobro dziecka, ale i tak wypowiedz była niefortunna w tym sensie ze sie dostanie w pzremiał mediów, które zrobią z tego wiele rzeczy o których sie filozofóm i Szostkowi nie sniło. Problem lesbijek oi adopcji nie sprowadza sie do problemu czy osoba o takich preferencjach seksualnych moze być lepsza matką niż hetero bo to jest oczywiste ze moze. to są zabawy dla historyjków zyciorysów, natomiast rozwiazania systemowe nie bawia sie w takie szczegóły, ale takim szczegółem moze stac sie czyjaś tragedia i krzywda.
  • Gość: czykwadrat IP: 81.210.122.* 28.09.04, 16:05
    Filozofia jest wspaniałą nauką o nauce. Lepiej jednak wprowadzić ją w gimnazjum (młodzi ludzie dużo w stanie sa zrozumieć, jeśli podaje im się to jasno i w odpowiedniej formie!!), w liceum mógłby to być przedmiot fakultatywny./ Czasem czuję, że brakuje mi jeszcze pewnego warsztatu myślowego. Filozfia bez wątpienia pozwala taki wypracować./ Kiedyś czytałam wprowadzenie do filozofii. Fascynuje mnie to jak definicje pewnych "oczywistości" mogą wpłynąć na postrzeganie świata. Z drugiej strony ważne jest jaką formę będzie miała taka edukacja filozoficzna. Bo jeśli wkujemy całą historię filozofii bez głębszego namysłu, uczynimy sobie więcej szkody niż pożytku - jak wiadomo mnogośc wyborów , wyborów bez celu, szkodzi. Szkoda, że jestem w klasie maturalnej i na pewne luksusy nie mogę już sobie pozwolić - przecież trzeba zacząć się ... UCZYĆ (?). Jestem także bardzo szczęśliwa z tego powodu, że moi profesorowie często podają nam ważne elementy filozoficznego wykształcenia. Jednak nawet Oni muszą trzymać się PLANU.
  • Gość: JoeT IP: 5.5R* / *.ext.ti.com 28.09.04, 16:16
    Gość portalu: czykwadrat napisał(a):
    > Filozofia jest wspaniałą nauką o nauce ...

    Jesli lubisz filozofie, to mozesz sama ja poznawac. Mozesz pozyczyc z
    biblioteki lub kupic ksiazki filozoficzne i je studiowac. Niedlugo pojdziesz na
    studia. Przypuszczam, ze bedziesz tam mogla zapisac sie na wyklady filozofii.

    Jesli przedmiot lubisz to jego glebsze poznawanie Ciebie wzbogaci. Natomiast
    przymusowe uczenie filozofii tylko zniecheci wiekszosc uczniow do tego
    przedmiotu.
  • Gość: jwj IP: *.111.26.33.ptr.us.xo.net 28.09.04, 17:55
    Goraco polecam film "What a bleep we know?" - jest na ekranach juz od lutego a
    ze Terminatora w nim nie ma to i malo popularny. Tematycznie zahacza o wiele
    problemow i filozofii i fizyki i pieknie pokazuje jak rozne nauki lacza sie w
    jedna calosc...
    Pozdrawiam tych co filozofie lubia i chronia przed statusem "przedmiotu
    obowiazkowego"
  • ton9 28.09.04, 19:16
    Twoja zlota rada w stylu: jesli chcesz, zrob to sam, jest porazajaca. Moze
    poradzisz jej, zeby, jesli chce, w ogole rzucila szkole. W szkole stale tylko
    mowia jej co ma robic, a na wagarach - totalny luz, mozna studiowac filozofie
    lub cokolwiek innego, ma przklad j. polski, matematyke... A ilu znasz uczniow,
    ktorzy na wagarach ucza sie na przyklad historii? Moze warto sie zapytac, po co
    nam w ogole szkola, przeciez kazdy wie lepiej co dla niego dobre. Niech kazdy
    uczy sie sam. Po co utrzymywac i po co posylac dzieci do szkoly, skoro kazdy
    rodzic swoje wie?
  • Gość: leśnik IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.09.04, 18:57
    nigdy. Niebawem będzie po 6 godzin religii dziennie
  • Gość: Za dużo materializ IP: 80.51.27.* 28.09.04, 23:24
    Przeraża mnie to, że większość nawet wykształconych ludzi ma taki pogląd na
    nauczanie filozofii i ogólnie na temat jej przedmiotu.
    Ja jestem zwolennikiem wprowadzenia filozofii do szkół. Obecnie świat się
    "materializuje" tzn. wszyscy stawiają na nauki praktyczne, techniczne itp. ale
    co nas czeka jeśli derogujemy humanizm w nauce?? Nie sprzeczam się teraz na
    temat czy filozofia to bardziej nauka humanistyczna czy też bardziej ścisła...
    ale nie ulega wątpliwości, że jest nauką. Przecież podstawy psychologii pochodzą
    od Arystotelesa, logika, która kiedyś wyodrębiniła się z filozofii. Pitagoras
    był filozofem. Stworzył nawet własną szkołę! Przykładów jest więcej.
    Filozofia jest podstawą wszelkiej nauki. A etymologia nazwy tej dziedziny
    pochodzi od "philosofia" czyli "umiłowanie mądrości" a nie wiedzy jak napisał
    jeden z dyskutantów.
    FILOZOFIA DO SZKÓŁ = ZDROWSZE SPOŁECZEŃSTWO!
  • Gość: A mnie tam nic IP: *.arcor-ip.net 29.09.04, 00:44
    nie przeraza.
    Mnie przyszlo do glowy w zwiazku z "interakcyjnym"panem prof Kofta
    cos innego do glowy.
    Jest tak ze forum moze byc dobrym miejscem na wymiane pogladow.
    Czesto jest tak ze GW przeprowadza wywiady z bardzo interesujacymi ludzmi,
    albo inaczej z indywidualnosciami - skarbnicami wiedzy.
    Szkoda tylko ze na tym sie konczy. A my forumowicze "sieroty"
    zostajemy czesto sami- wymieniajac poglady.
    Tak mnie sie zamarzylo ze wcale nie byloby zle gdyby czasem
    wlasnie taka indywidualnosc dolaczyla do dyskusji.
    Wcale nie musialaby odpowiadac na kazdy post.Nie o to chodzi.
    Mysle ze warto byloby gdyby poprostu powiedziala byc moze kilka zdan.
    Poprostu ? Na mnie robi smutne wrazenie ze wyglasza sie pewne poglady,
    albo ustosunkowuje sie do pewnych problemow i koniec.
    My staramy sie zrozumiec , inwestujemy energie, interesujemy sie.
    Mysle ze warto byloby sie zastanowic nad poszukiwaniem
    innej formuly ?
    Duzo ciekawiej byloby - ja wiem to nie jest proste bo natlok zajec jest ogromny
    ale mimo to ...
  • Gość: Logik wspołczujący IP: 212.122.214.* 29.09.04, 03:00
    ale o to właśnie chodzi, aby były takie miejsca, gdzie osoby chcace pytac i znajdowac odpowiedzi mogły rozmawiać z tymi, którzy wiedza o tych sprawach wiecej, choć niekoniecznie wiedza wszystko co mozna. a jak Ci sie tak szczęsliwie trafi, to osoba, która z tobą rozmawia jest taka "gwiazda" jak prof. Strózewski. ale w tym celu trzeba zapisac sie do instytucji, która takiego Stróżą ma w swym gronie. A gdy prowadzi zajęcia to nie ma czasu na forum internetowe. Albo sie ksiazke pisze. ;-)
  • Gość: irene2 IP: *.lt.pl / *.jtb.pl 30.09.04, 09:52
    Do "a mnie tam nic". Jest parę takich głosów, tylko je przeoczyłeś/łaś.
    Np. "fifi" (uruchom w "edycji" funkcję "znajdź" i wpisz: fifi, potem enter.
  • Gość: Fizyk IP: 213.241.34.* 29.09.04, 11:39
    W starozytności zajmowano się generalnie nauką, którą akutrat grecy nazywali
    filozofią.Tyylr ,że, poza nazwą, nie ma to nic wspólnego z dzisiejszą dyscpliną
    paranaukową.Co do tłumaczenia nazwy - u Orwella MON nazywał się ministerstwem
    pokoju, a bezpieka - ministerstwem milości.Z czego dokladnie nic nie wynikało -
    przesłuchiwali jak na "porządną" bezpiekę przystało!!!Tak że zonglowanie
    nazwami, etymologią etc. nie ma nic do problemu, którym się zajmujemy.
  • ton9 30.09.04, 21:57
    Chyba musisz napisac historie filozofii od nowa. Takiej bzdury jeszcze nie
    slyszalem. Dla kazdego, kto ma choc troche wiedzy filozoficznej, jest jasne, ze
    wspolczesna filozofia jest kontynuatorka filozofii greckiej. Nastepnym razem
    zanim palniesz podobna glupote, zapoznaj sie przynajmniej z podrecznikiem
    Tatarkiewicza.
  • Gość: mie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.09.04, 00:14
    Żadnej filozofii, bo to przeszkadza w modlitwie!
  • Gość: Jedralogik IP: 212.122.214.* 29.09.04, 03:00
    słabe ;-(
  • Gość: jo IP: *.torero.eu.org / *.debniki.sdi.tpnet.pl 29.09.04, 18:27
    a ja jestem w drugiej klasie LO i od tego roku wprowadzili nam filozofie.Lekcje
    są naprawde interesujące i w dodatku świetny nauczyciel(notabene świetny
    dziennikarz ).jedyna lekcja na która sie czeka z niecierpliwością... wprowadzić
    filozofie do innych szkół!

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.