Dodaj do ulubionych

Zagadka ewolucyjna

23.06.16, 23:36
Samce należące do tego gatunku znane są ze swego brutalnego zachowania w okresie godowym. Potrafią wtedy zabijać młode niedźwiadki, by następnie zalecać się do ich matek. Matka, która wychowuje młode, nie ma rui, która może wystąpić dopiero po odchowaniu potomstwa, co trwa od 18 do 30 miesięcy. Jeśli straci młode, może być wcześniej płodna. Z tego skwapliwie korzystają samce. Przy okazji pozbywają się potomstwa innych samców i zwiększają szansę na przekazanie swoich własnych genów. W ten sposób w szwedzkich lasach ginie nawet jedna trzecia młodych niedźwiedzi rocznie. i teraz rodzi się pytanie: przecież ewolucja powinna premiować gatunki które tak nie robią. Odpowiedź wydaje się prosta - zachowania jednostki nie zawsze są zgodne z ich interesem. Oszczędzając młode niedźwiedź zyskuje więcej partnerów do rozrodu. Wynikałoby z tego że horyzont oddziaływania ewolucji na świadomość jest dość krótki.
Obserwuj wątek
    • grzeg34 Re: Zagadka ewolucyjna 24.06.16, 10:57
      kfugktru23 napisał:

      To nie jest żadna zagadka. Ewolucja sprawdza wszelkie dostępnie rozwiązania i możliwości.
      Dopiero "czas weryfikuje", czy dane rozwiązanie adaptacyjne było korzystne dla danego gatunku.

      "Zabijanie młodych przez samce jest strategią obecną w stadach tylko wtedy, kiedy przynosi korzyść samcom. Skutecznym antidotum na dzieciobójstwo jest strategia rozwiązłości samic i związana z tym "wojna plemników". Od dawna wiadomo, że dzieciobójstwo z ręki samców to częste zjawisko wśród wielu gatunków ssaków. Najczęściej zdarza się jednak wśród tych zwierząt, u których samice żyją w społecznych grupach zdominowanych przez jednego samca lub ich klikę."

      studentnews.pl/s/58/6279-Nauka-i-zycie-NEWSY/4044607-Alternatywa-dla-dzieciobojstwa-wsrod-zwierzat.htm
      wykrzyknik.org/top-10-przerazajacych-zwierzecych-rytualow-godowych/
    • nikodem321 Re: Zagadka ewolucyjna 25.06.16, 07:08
      Ten paradoks wyjaśnia teoria "Samolubnego genu".
      Tak pobieżnie.
      Nie osobniki, nie gatunki walczą o przetrwanie lecz geny. Nie osobniki, czy gatunek chce się powielać lecz namnażać się chcą geny.

      Niedźwiedzie nie są dobrym modelem. Bardziej oczywistym przykładem są lwy.
      Samiec obejmuje harem wraz z młodymi. Teraz jego geny mają do wyboru dwie strategie:
      - odczekać 18 miesiecy, aż młode się odchowają - wtedy będą mogły się powielić. Co jest z korzyścią dla gatunku.
      - zabić młode i przystąpić do rozrodu natychmiast. Geny będą mogły się powielać od zaraz.

      Zakładając, że okres panowania samca w stadzie wynosi 4 do 5 lat, to wybierając I strategię geny samca tracą szansę na jeden miot. Wybór drugi staje się więc oczywisty. Paradoksalnie jest to też z korzyścią dla gatunku. Jeśli klan samic nie ma samca, to coś z tym samcem musiało się stać. Może był niedostosowany do środowiska - na przykład. Dlatego nie ma sensu utrzymywanie jego genów przy życiu. Im szybciej samice wydadzą miot z nowymi genami nowego samca to tym lepiej dla gatunku.

      Samolubny gen podpowiada samcowi - hej, po co masz łożyć siły i środki, aby chronić, łożyć na utrzymanie nie swoich genów.

      Ewolucyjnie ta strategia sprawdza się.
      Samice bronią swych młodych. Ostatecznie w połowie to są ich geny. Zainwestowały dużo w ciążę i w podchowanie. Dla nich korzystniejszą strategią jest doprowadzenie młodych do dorosłości. Jednak, gdy młode zostaną zabite, bez skrupułów przystępują do kopulacji. Miarą etyki człowieka zachowują się całkowicie nie moralnie. Miarą etyki samolubnego genu zachowują się całkowicie racjonalnie. Stary miot nie żyje. Pojawił się nowy samiec być może z lepszymi genami - nie ma czasu do stracenia. Ich własne geny przecież też chcą się powielać.

      Bulwersujące doniesienia z prasy. Konkubent pobił 1,5 roczne dziecko na śmierć. Matka nie reagowała.
      W kontekście teorii Samolubnego genu takie zdarzenie wydaje się być całkowicie oczywiste, całkowicie racjonalne. Takie stare powiedzenie: macocha, co dzieci kijem cocha, też ma swoje biologiczne uzasadnienie. Po co inwestować siły i środki w nie swoje geny.
        • alabard Re: Zagadka ewolucyjna 26.06.16, 12:38
          Moim zdaniem, odpowiedź jest prosta.

          Dla uproszczenia dyskusji skoncentrujmy się tylko na chromosomie Y.

          Taki lwi samiec nie ma żadnych wspólnych genów z samicami ze stada, nad którym chce przejąć kontrolę. Jego samolubne geny podpowiadają mu: my się chcemy powielać, rozmnażać!

          To badania lwów w Serengetii pokazały. Samce nie zabijają kociąt powyżej pewnego okresu życia.
          Takie podrostki - nastolatki zaczynają uczestniczyć w polowaniach. Najczęściej jako naganiacze. Są przydatne do wykarmienia samic, które mogą zostać wektorem do przenoszenia genów Y.

          W świecie zwierząt nie ma działań ALTRUISTYCZNYCH w naszym ludzkim pojęciu.
          To jest poważny błąd - przenoszenie naszej ludzkiej etyki, moralności na świat zwierząt.

          Mnie zawsze fascynowała głupota bawołów afrykańskich (czy jak się one tam nazywają).

          Przecież gdyby takie stado było dobrze zorganizowane, to żaden lew by im nie podskoczył.
          Nie mają zębów - to fakt. Ale mają poroże. I mają masę!

          Żaden lew nie zaryzykowałby połamania żeber. Dla lwa to wyrok śmierci.

          Dla mnie zachowania kopytnych na sawannie jest wielką tajemnica.
          • petrucchio Re: Zagadka ewolucyjna 27.06.16, 14:01
            Rozwiązania ewolucyjne nie pojawiają się na zamówienie. Mutacje nie są ukierunkowane na nadanie fenotypowi jakichś pożądanych cech. Żeby bawoły uzyskały dziedzicznie utrwalone talenty do zorganizowanej współpracy "militarnej", mutacje zapewniające odpowiednio korzystne efekty behawioralne musiałyby przydarzać się dostatecznie często, żeby w końcu dostrzegł je i utrwalił w populacji dobór naturalny. To się *może* zdarzyć, jak pokazuje historia niektórych gatunków, ale nie *musi* się zdarzyć. Być może w przypadku bawołów inne, bierne formy obrony są ewolucyjnie tańsze. Samo tworzenie wielkich stad już ma cechy strategii obronnej. Zresztą ostrzegam przed niedocenianiem inteligencji i zdolności strategicznych bawołów. W razie potrzeby potrafią popędzić lwom kota:

            en.wikipedia.org/wiki/Battle_at_Kruger

            --
            Może to wszyćko bez te atomy,
            Że waryjota... momy.
            • nikodem321 Re: Zagadka ewolucyjna 27.06.16, 18:25
              Si! Senior!
              Wszystko się zgadza.
              Nic dodać, nic ująć.

              Nie ma żadnego sensu mówić, że "gatunek sobie wybrał". Ewolucja na chybił trafił wybrała.
              Gdyby nie człowiek, to bawole krowy zachodziłyby w ciążę, rodziłyby się cielaki, lwy chodziłyby najedzone...

              My jako ludzie możemy sobie gadać. Samce na przód! Krowy i cielaki do środka!
              Tylko czy taka strategia byłaby skuteczniejsza ewolucyjnie? Gdyby była, to by się wytworzyła.
              Prawda?

              • petrucchio Re: Zagadka ewolucyjna 27.06.16, 23:47
                A jednak w tym udokumentowanym przypadku wróciły, żeby przepędzić lwy, i uratowały cielaka. A na przykład piżmowoły zagrożone przez wilki lub niedźwiedzie ustawiają się w pierścień: dorosłe dookoła (często byki w pierwszej linii, krowy w drugiej), cielęta w środku. W dodatku o ustawieniu się w formację obronną decydują byki w czasie rui, a krowy -- przez resztę roku. Samice zachodzą w ciążę stosunkowo rzadko, śmiertelność cieląt jest wielka i długo trwa osiąganie przez nie samodzielności. Dlatego każde cielę to ważna inwestycja genetyczna dla obojga rodziców, a nacisk selekcyjny w kierunku ich skutecznej ochrony jest silny.


                --
                To my, pingwiny!
                • speedyhawk Czy to nie przesada? 28.06.16, 19:31

                  Tak ubóstwiać ewolucję? Żaden proces, który nie jest organizmem żywym nie ma inteligencji.
                  Nikomu, ani niczemu nie zależy na przetrwaniu gatunku, nawet doborowi naturalnemu.
                  Chyba, że zaczniemy modlić się do piorunów?

                    • speedyhawk Re: Czy to nie przesada? 30.06.16, 16:42

                      petrucchio napisał:

                      > W którym miejscu ubóstwiłem ewolucję albo napisałem, że zależy "jej" na przetrw
                      > aniu gatunku?

                      Ty akurat jesteś właśnie jedynym tutaj, który myśli podobnie do mnie.
                      Mój post był do założyciela tego wątku, który ubolewa, że ewolucja nie bierze w opiekę
                      małych misi.

                      "i teraz rodzi się pytanie: przecież ewolucja powinna premiować gatunki które tak nie robią.."

    • rafal.marcin.j87 Re: Zagadka ewolucyjna 29.06.16, 09:50
      Ewolucja u zwierzat odbywa sie naturalnie instynktwonie, sprzyja to rozwojowi gatunku pomimo iz osobniki nawet sie zabijaja nawzajem. Homosapiens ma tendencje do postepowania glupiego a glupota jest gorsza od instynktu pomimo iz ma ona miejsce u istot bardziej rozwinietych od zwierzat.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka