Dodaj do ulubionych

Wirus odry nie istnieje

28.01.17, 09:54
Oto przykład jakimi meandrami może płynąć nauka, szczególnie gdy chodzi pieniądze (niemale). Otóż naukowcy pomylili element komórki z wirusem, toteż wykonane badania, które wskazywały na istnienie rzekomego wirusa były błędne i źle przeprowadzone.

Szczepiono miliony dzieci na całym świecie przeciwko chorobie wirusowej, która nie istnieje.
Nikt nie wie ile dzieci zostało trwale uszkodzonych lub zmarło z powodu zastosowania tych szczepionek.

Przemysł farmaceutyczny na szczepionce przeciwko wirusowi, który nie istnieje, zarobił miliardy dolarów. Natomiast, zawarte w tych szczepionkach toksyny oczywiście istnieją.

nworeport.me/2017/01/23/german-supreme-court-rules-measles-does-not-exist/
anonhq.com/anti-vaxxer-biologist-stefan-lanka-bets-100k-measles-isnt-virus-wins-german-federal-supreme-court/
Str 7. (po niemiecku)

www.wissenschafftplus.de/uploads/article/Protokoll_13_4_20150001.pdf
Edytor zaawansowany
  • asteroida2 28.01.17, 12:33
    Najmądrzej zrobiłbyś zapisując sobie żeby już nigdy więcej nie wchodzić na te serwisy które tak piszą. Bo okłamują ciebie.

    Na początek test na rozsądek: Skąd wiadomo czy istnieją wirusy? Czy to sądy o tym decydują?

    Fakty są takie, że sąd niemiecki odrzucił apelację dotyczącą procesu jednego naukowca z jednym pajacem, który obiecywał pieniądze za udowodnienie mu że wirus istnieje. Odrzucił ją z przyczyn formalnych, bo ten naukowiec nie spełnił warunków zakładu. A potem ludzie którzy chcą ci zrobić krzywdę zamienili to w tekst "wirus odry nie istnieje", rozpowszechnili w sieci, a ty się dałeś nabrać.

    Tu jest trochę szersze wyjaśnienie:
    www.facebook.com/blogdebart/posts/1140228196096765
  • kornel-1 02.02.17, 14:45
    asteroida2 napisał:

    > Tu jest trochę szersze wyjaśnienie:
    > www.facebook.com/blogdebart/posts/1140228196096765


    No, tego jeszcze nie było... Odsyłanie do bloga?!
    Przecież robisz to, co zarzuca się niektórym osobom, że bazują na tekstach nienaukowych.

    Wracając do meritum:
    "In the trial, the results of research into so-called genetic fingerprints of alleged measles virus have been introduced. Two recognised laboratories, including the world’s largest and leading genetic Institute, arrived at exactly the same results independently.The results prove that the authors of the six publications in the measles virus case were wrong, and as a direct result all measles virologists are still wrong today: They have misinterpreted ordinary constituents of cells as part of the suspected measles virus.

    Because of this error, during decades of consensus building process, normal cell constituents were mentally assembled into a model of a measles virus. To this day, an actual structure that corresponds to this model has been found neither in a human, nor in an animal. With the results of the genetic tests, all thesis of existence of measles virus has been scientifically disproved.

    The authors of the six publications and all other persons involved, did not realise the error because they violated the fundamental scientific duty, which is the need to work “lege artis”, i.e. in accordance with internationally defined rules and best practice of science. They did not carry out any control experiments. Control experiments would have protected authors and mankind from this momentous error"


    Wskaż może, co tu jest kłamstwem. Jeśli jest.

    Kornel
    --
    Cenisz dobre dziennikarstwo? Forum Gazeta.pl
    "Kornel: moje podróże"
  • petrucchio 02.02.17, 23:47
    A skąd pomysł, że w ogóle jest w tym w ogóle choćby ziarno prawdy? Tu jest baza orzeczeń GBH. Gdzie jest ten przełomowy wyrok?

    juris.bundesgerichtshof.de/cgi-bin/rechtsprechung/list.py?Gericht=bgh&Art=en&Datum=Aktuell&Sort=12288

    Można by się także spodziewać, że w świecie wirusologów zagotuje się po tak sensacyjnym doniesieniu. A tu cisza jak makiem zasiał -- tylko internetowi antyszczepionkowcy podają sobie tę wieść z ust do ust. Ale nawet hasło Wikipedii poświęcone Stefanowi Lance jakoś nie zostało uzupełnione o opis sądowej wiktorii:

    de.wikipedia.org/wiki/Stefan_Lanka

    Zanim zobaczę więcej dowodów, konkluduję roboczo, że cały "raport" od początku do końca jest wyssany z palca.

    --
    Gaudeamus igitur
  • petrucchio 02.02.17, 23:49
    Korekta: BGH, nie GBH.

    --
    To my, pingwiny!
  • asteroida2 03.02.17, 09:33
    > No, tego jeszcze nie było... Odsyłanie do bloga?!
    > Przecież robisz to, co zarzuca się niektórym osobom, że bazują na tekstach
    > nienaukowych.

    Rozmawiamy o wyroku sądu. Czego się spodziewasz? Artykułów naukowych na ten temat?

    > Wskaż może, co tu jest kłamstwem. Jeśli jest.

    "Because of this error, during decades of consensus building process, normal cell constituents were mentally assembled into a model of a measles virus."

    To jest kłamstwem.

    Podważanie wyników konkretnych prac naukowych jest nauką. Warto robić takie badania. Natomiast podważanie "dekad badań", mówiąc że jeśli podważyłem badanie X, to automatycznie obaliłem też "dekady prac kolejnych naukowców", bo oni tylko "budowali konsensus", to jest piramidalna bzdura. I sprawia że wypowiedzi na temat badania X tych autorów automatycznie stają się o wiele, wiele mniej wiarygodne.
  • pomruk 28.01.17, 12:34
    Czy mógłbyś mi wyjawić, na jakiej podstawie twierdzisz, że wirus odry nie istnieje?
    Bardzo możliwe, że tak jest, jednak odra jest choroba zakaźną. Jaki czynnik więc ją przenosi?
    Spróbowałem poszukać jakiś źródeł naukowych na poparcie Twoich twierdzeń, nie znalazłem żadnego. Ani jednego. Zresztą udowodnić, że coś nieistnieje jest rzeczą trudną.
    Jeśli masz jakieś źródła na ten temat - podaj je.
    Pierwsze, które podałeś, to źródło, które zajmuje się "krwią chrześcijańskich dzieci na mace", "kontrolą umysłu" i tym, że "Soros jest samozwańczym Bogiem". Czyli - nadal uprawiasz działalność polegajacą na przytaczaniu "śmieciowych" informacji z jak najgorszych źródeł, starannie unikając ich weryfikacji i korzystania ze źródeł sensownych.
    Niemieckiego nie znam ale zorientowałem sie, ze ostatni link nie prowadzi na pewno do wyroku niemieckiego Sadu Najwyższego.
    A więc - skąd wiesz, ze wirus odry nie istnieje? Jest to - powtarzam - możliwe, lecz sam, niestety nie prowadziłem badań nad tym zagadnieniem, wiec muszę sie oprzeć na wynikach innych.
    Podobnie - muszę sie opierać na takich wynikach, jeśli mowa o szkodliwości szczepionek.

  • petrucchio 02.02.17, 09:55
    en.wikipedia.org/wiki/Measles_virus#/media/File:Measles_virus.JPG
    --
    What Intelligence divine
    Could fram
  • kornel-1 02.02.17, 17:44
    petrucchio napisał:

    > en.wikipedia.org/wiki/Measles_virus#/media/File:Measles_virus.JPG


    Martwi mnie trochę, że tak mało jest zdjęć tego wirusa w sieci. Pomoże mi ktoś znaleźć inne, ładne, zdjęcie mikroskopowe tego wirusa?

    k.
  • petrucchio 02.02.17, 23:07
    Może być?

    https://www-tc.pbs.org/wgbh/nova/assets/img/evolving-flu/image-04-large.jpg
    --
    Żołnierze Ksenofonta: -- Thalatta! Thalatta! (Morze! Morze!)
    Marynarze Kolumba: -- ?Tierra! ?Tierra! (Ziemia! Ziemia!)
  • kornel-1 03.02.17, 06:29
    petrucchio napisał:

    > Może być?
    >
    > https://www-tc.pbs.org/wgbh/nova/assets/img/evolving-flu/image-04-large.jp
> g



    Tia... ale wiadomo, skąd jest to zdjęcie? Kto zrobił to zdjęcie? Jak dojdziemy do źródła, będziemy wiedzieć, co autor miał na myśli ;-)

    k.
  • petrucchio 03.02.17, 08:26
    Autorem jest Hans R. Gelderblom, specjalista od diagnostycznej mikroskopii elektronowej z Instytutu Roberta Kocha w Berlinie. Miał na myśli pokazanie, jak wyglądają pączkujące z komórki gospodarza wiriony MeV. Tu jest inne ujęcie tegoż procesu, udostępnione przez U.S. Centers for Disease Control and Prevention (CDC).

    blogs.scientificamerican.com/compound-eye/files/2014/02/CDC10.jpg

    A gdyby to było mało, to ładne zdjęcia "nieistniejącego" MeV z mikroskopu skaningowego łatwo znaleźć w sieci:

    phil.cdc.gov/phil/details.asp?pid=10707
    bigpictureeducation.com/bacterium-and-virus-images

    itd.



    --
    Penguyn! Penguyn! Looming bright
    In the long Antarctic night!
  • kornel-1 03.02.17, 09:28
    petrucchio napisał:

    > Autorem jest Hans R. Gelderblom, specjalista od diagnostycznej mikroskopii elek
    > tronowej z Instytutu Roberta Kocha w Berlinie. Miał na myśli pokazanie, jak wyg
    > lądają pączkujące z komórki gospodarza wiriony MeV.


    Hm. Czy byłbyś uprzejmy mi pokazać - kawę na ławę - źródło lub drogę do źródła tego kolorowego zdjęcia. Pan specjalista Hans R. Gelderblom może i robi zdjęcia wirusom odry, ale pokazałeś na forum konkretne zdjęcie i nie mam pewności co ono przedstawia. Na linkowanej wcześniej przez Ciebie stronie zdjęcie jest opisane "Photo credit: © Visuals Unlimited/Corbis" a to mi nic nie mówi.

    >Tu jest inne ujęcie tegoż p
    > rocesu, udostępnione przez U.S. Centers for Disease Control and Prevention (CDC
    > ).


    To jest zdjęcie wirusa różyczki.
    Tyż pikny.

    Ciekawy jest również opis pod zdjęciem:
    "The Rubella virus is known to be the cause of measles."

    :-/

    k.
  • kornel-1 03.02.17, 10:05
    Aaa, już sobie wyjaśniłem: zdjęcie Gelderbloma zostało skadrowane, odwrócone o 180 stopni i pokolorowane :)

    --
    Cenisz dobre dziennikarstwo? Forum Gazeta.pl
    "Kornel: moje podróże"
  • petrucchio 03.02.17, 13:06
    Novella nie podważa istnienia wirusów, tylko wyjaśnia, dlaczego trudno przedstawić na ich istnienie dowód, który przekona upartego negacjonistę.

    Co do wyroku sądowego, to:

    "The higher court ruled that Lanka was free to judge whether any evidence sent in for his bet, was good enough in his opinion."

    www.pepijnvanerp.nl/2017/01/disappointing-outcome-of-bardens-vs-lanka-measles-proven-to-exist-but-anti-vaxxer-lanka-keeps-his-money/

    Czyli: zakład przegrał, ale w swoim mniemaniu nie przegrał, bo nie dał się przekonać argumentom adwersarza, a zatem nie musi płacić. Grunt to iść w zaparte.

    --
    Gaudeamus igitur
  • petrucchio 03.02.17, 13:08
    Przepraszam, komentarz podczepił mi się w niewłaściwym miejscu w drzewku dyskusji.

    --
    "Everyone who believes in telekinesis, raise my hand." -- James Randi
  • petrucchio 03.02.17, 13:06
    Novella nie podważa istnienia wirusów, tylko wyjaśnia, dlaczego trudno przedstawić na ich istnienie dowód, który przekona upartego negacjonistę.

    Co do wyroku sądowego, to:

    "The higher court ruled that Lanka was free to judge whether any evidence sent in for his bet, was good enough in his opinion."

    www.pepijnvanerp.nl/2017/01/disappointing-outcome-of-bardens-vs-lanka-measles-proven-to-exist-but-anti-vaxxer-lanka-keeps-his-money/

    Czyli: zakład przegrał, ale w swoim mniemaniu nie przegrał, bo nie dał się przekonać argumentom adwersarza, a zatem nie musi płacić. Grunt to iść w zaparte.

    --
    M[----]mmm!
  • petrucchio 03.02.17, 13:12
    Fakt, przepraszam, to wirusy różyczki, RuV (notabene, też istniejące). Autor podpisu (a ja wraz z nim) padł ofiarą pomyłki językowej: po angielsku rubella = German measles.

    --
    "Everyone who believes in telekinesis, raise my hand." -- James Randi
  • kornel-1 03.02.17, 09:56
    Tych 6 publikacji, które dostarczył Bardens jest linkowanych tutaj:
    www.pepijnvanerp.nl/2015/03/the-proof-in-bardens-vs-lanka-measles-court/

    (to artykuł z 2015 roku przed apelacją)

    Można w nim znaleźć taki opis sprawy:
    The existence of viruses is also largely determined through inference. Most viruses are too small to see even through a microscope, and they can’t be easily grown in a dish like bacteria. Viruses are identified through isolating antibodies to them, isolating viral proteins, demonstrating biochemical activity, demonstrating disease activity, and eventually taking electron micrographs of viral particles. Taken together this evidence can be absolutely definitive, but the denier can continue to argue that the evidence is all indirect or mistaken. (Steven Novella)

    Inaczej: po owocach go poznacie ;-)
    (czasem)
    k.

    --
    Cenisz dobre dziennikarstwo? Forum Gazeta.pl
    "Kornel: moje podróże"
  • al.1 06.02.17, 14:37
    Nie chcialbym byc postrzezony, ze wywolalem temat i sie zmylem.

    Chodzi mi o to, że nawet jesli takowy nie nosi znamion scisle naukowego (powolanie sie na prace naukowe bylo), to warto sie nad nim pochylic. Przeciez nikomu nic zlego sie nie stanie, a sprawe sobie wyjasnimy, bo od tego przeciez jest forum.

    Sektor lecznictwa i zwiazana z nim cala infrastruktura jest mocno skorumpowany, a wiec i nie wszystkie publikowane badania naukowe sa wiarygodne, eufemistycznie rzecz ujmujac. Niestety ujawnianie przekretów dokonywanych przez osmiornice farmaceutyczna nie moga sie tym kregom podobac. Oto do czego sie posuwaja. Nie lekajcie sie obejrzec mimo ze to jutubka.



  • pomruk 06.02.17, 16:50
    Drogi przyjacielu. Problem jest nastepujący - rózne osoby w róznym stopniu podatne są na to, co ostatnio nazywamy "postprawdą". To jest rzeczywisty problem i staje się on chyba naczelnym problemem życia społecznego początków XXI wieku. Myślę, że o tym powinniśmy mówić.
    Twoje wpisy - niestety - są ilustracją charakteru owej "postprawdy". W obronie jawnie fałszywej informacji podajesz wypowiedzi osoby znanej z mówienia nieprawdy, zapewne dlatego, że treść wypowiedzi tej osoby ma apelować do naszych emocji.
    Ponieważ słowo "post-truth" znalazło się juz w słowniku oxfordzkim, warto przypomnieć jego definicję:
    post-truth: Relating to or denoting circumstances in which objective facts are less influential in shaping public opinion than appeals to emotion and personal belief:
    ‘in this era of post-truth politics, it's easy to cherry-pick data and come to whatever conclusion you desire’
    ‘some commentators have observed that we are living in a post-truth age’
  • al.1 06.02.17, 21:26
    pomruk napisał:

    > W obronie jawnie fałszywej informacji podajesz wypowiedzi osoby znanej z mówienia
    > nieprawdy, zapewne dlatego, że treść wypowiedzi tej osoby ma apelować do naszych emocji.

    Tego rzekomego zwiazku nie widze. Co jest tą jawnie falszywą informacją? Która osoba mówi nieprawde?

    --
    mafia
  • nikodem321 07.02.17, 12:53
    Cwany facet gada trzy po trzy, robi z siebie męczennika, a naiwni w to wierzą.
  • al.1 07.02.17, 17:11
    nikodem321 napisał:

    > Cwany facet gada trzy po trzy, robi z siebie męczennika, a naiwni w to wierzą.

    Ciezko pracuje. Pogrózki prawdziwe. Jego ksiazki zrobily furore (cz. I. przetlumaczona na angielski, niemiecki i wloski). Nie da sie ukryc, ze Pig farmom to nie w smak.

    --
    trucie
  • pomruk 07.02.17, 18:08
    Jeśli opinie o kwestiach medycznych czy farmacji czerpiesz z oświadczen takich osobników, wypada współczuć.
    Jerzy Zięba jest znanym, aroganckim dyletantem, który odkrył, że można z powodzeniem "trzepać kasę" wypowiadając sie na tematy których się nie rozumie i na które się plecie co slina na jezyk pryzniesie (teraz mówimy: "szerzy postprawdę"). Jego sposób zarabiania pieniędzy polegający na wykorzystywaniu ludzkiej niewiedzy czy nieporadności w odróżnianiu informacji rzetelnej i nierzetelnej jest mi wstrętny.
    Wybacz, ale chyba któryś już raz proszę, byś nie znosił... materiałów paskudnej jakości.

  • al.1 07.02.17, 21:27
    pomruk napisał:

    > Jeśli opinie o kwestiach medycznych czy farmacji czerpiesz z oświadczen takich
    > osobników, wypada współczuć.
    > Jerzy Zięba jest znanym, aroganckim dyletantem, który odkrył, że można z powodz
    > eniem "trzepać kasę" wypowiadając sie na tematy których się nie rozumie i na kt
    > óre się plecie co slina na jezyk pryzniesie (teraz mówimy: "szerzy postprawdę")
    > . Jego sposób zarabiania pieniędzy polegający na wykorzystywaniu ludzkiej niewi
    > edzy czy nieporadności w odróżnianiu informacji rzetelnej i nierzetelnej jest mi
    > wstrętny.

    Raczysz zartowac.

    > Wybacz, ale chyba któryś już raz proszę, byś nie znosił... materiałów paskudnej
    > jakości.
    >
    Mój komentarz ((!))

    ukryteterapie.pl/strona/pomoglo
    I co ((?))

    --
    imgur.com/a/GxA8u
  • pomruk 07.02.17, 22:06
    Nie, to nie żart. To bardzo smutna prawda.
    Proponuję zastanowić się nad możliwością, że kryteria sprawdzania prawdziwości pewnych tez jakimi posługuje sie większość uczestników tego forum drastycznie odbiegają od Twoich.
    Stąd też ogromnie naiwne wpisy czy np. kolejne fotografie smug kondensacyjnych mogą wywołać reakcje których bardzo byś nie pragnął, gdyż zdecydowanie nie są one dla Ciebie korzystne.
  • al.1 08.02.17, 12:40
    pomruk napisał:

    > Nie, to nie żart. To bardzo smutna prawda.
    > Proponuję zastanowić się nad możliwością, że kryteria sprawdzania prawdziwości
    > pewnych tez jakimi posługuje sie większość uczestników tego forum drastycznie o
    > dbiegają od Twoich.

    I co sprawdiles/sprawdziliscie? To co piszesz/piszecie to tylko opinie. A to daleko sie ma do sprawdzenia.

    > Stąd też ogromnie naiwne wpisy

    Opinia! Nie poparta zadnym dowodem.

    > czy np. kolejne fotografie smug kondensacyjnych
    > mogą wywołać reakcje których bardzo byś nie pragnął, gdyż zdecydowanie nie są one dla
    > Ciebie korzystne.

    Jeszcze raz powtarzam, ze informacje w stopce nie wymagaja komentarza. Inni tez to tutaj robia i nikt tego nie komentuje. Byl osobny temat o smugach chemicznych i moge go kontynuowac jezeli to kogos interesuje.

    --
    nano

  • pomruk 08.02.17, 14:15
    l.1 napisał:

    > pomruk napisał:
    >
    > > Nie, to nie żart. To bardzo smutna prawda.
    > > Proponuję zastanowić się nad możliwością, że kryteria sprawdzania prawdzi
    > wości
    > > pewnych tez jakimi posługuje sie większość uczestników tego forum drastyc
    > znie o
    > > dbiegają od Twoich.
    >
    > I co sprawdiles/sprawdziliscie? To co piszesz/piszecie to tylko opinie. A to da
    > leko sie ma do sprawdzenia.

    Nie, nie są moją opinią reguły przyjęte przy sprawdzaniu skuteczności danej terapii. Reguły te obejmują np. konieczność stosowania tzw. podwójnej ślepej próby.

    "Argument" który ty przytoczyłeś odbiega zdecydowanie od tego, który stosowany jest w medycynie opartej na faktach.

    Zmuszasz mnie do rozmowy na dość żenujacym poziomie. Dobrze, niech będzie. Oto ogłoszenie i opinie. Teraz powstrzymam sie od własnych.

    Zapraszam serdecznie na indywidualne spotkanie wróżebne, które trwa do półtorej godziny. Wykonuję także bardzo skuteczne oczyszczanie energetyczne jajkiem lub woskiem a także zabiegi bioenergoterapeutyczne.
    A oto opinie osób, które skorzystały:
    --
    Dzięki oczyszczaniu odbiłam się od dna. Kasella dokładnie opisała problemy, z którymi się borykałam, mimo, iż nie powiedziałam, z czym przyszłam. Ponadto przewidziała, że dostanę dobrą pracę. Polecam osobom, które przytłoczył nadmiar problemów, z którymi nie mogą już sobie same poradzić.
    --
    Byłam dzisiaj u wróżki Kaselli po raz drugi.Jej wróżby się spełniają ,a oczyszczanie zdziałało cuda.Polecam jeszcze raz bardzo gorąco!
    --
    Przemiła osoba, profesjonalna, empatyczna i co najważniejsze skuteczna. Wróżby spełniły się niemal w 100 procentach. Trafnie została oceniona teraźniejszość, przeszłość jak i przyszłość. Ponownie więc wróciłam do Pani Kasi po następną wróżbę. Mam nadzieję, że spełni się to co usłyszałam. Z pewnością za jakiś czas znowu umówię się na spotkanie.
    --
    To juz kolejna wizyta u Pani Kasi (wrozka Kasella) i dalej jestem pod duzym wrazeniem...niesamowita kobieta. Zaginal mi pies, ktory ma 12 lat, zacme, zwyrodnienie stawow i inne choroby zwiazane z wiekiem, wiec bylam bardzo smutna z tego powodu. I co mowi Pani Kasia.....ze mam sie nie martwic bo sie znajdzie.....za pol godziny dzwoni telefon ze schroniska i dostaje informacje ze odnalazl sie moj pies........szok. Szczerze polecam, wszystkie wrozby sie spelnily, kobieta jest poprostu genialna. Bede zawsze korzystala z uslug wrozki Kaselli.
    --
    Skorzystałam z pomocy Pani Kaselli za pośrednictwem mojej córki, która przywiozła do niej moje zdjęcie a także syna. Oboje zostaliśmy oczyszczeni jajkiem. Mimo, że żadne z nas nie było obecne osobiście, podczas rytuału oczyszczania, to i tak odczuliśmy jego pozytywny wpływ. Ja zaczęłam się lepiej czuć, mam więcej energii a z mojej twarzy, choć trudno w to uwierzyć, zniknęły nawet sińce pod oczami. Co się tyczy mojego syna, to również odczuł przypływ energii a także pewne kwestie zawodowe w jego życiu, które do tej pory były problemowe, ułożyły się niespodziewanie dobrze same. Dodatkowo syn znów jest sobą i wszyscy zauważamy tę zmianę. Polecam serdecznie Panią Kasellę i dziękuję bardzo Jej za pomoc
    --Trafiłam do Kaselli w momencie, kiedy poczułam, że doszłam do totalnej ściany w moim życiu i mimo wielu wysiłków pozostawałam w tym samym miejscu. Na pierwszym spotkaniu, które odbywało się w bardzo miłej i przyjaznej atmosferze, moje problemy zostały odczytane bezbłędnie - do dziś nie mogę się nadziwić skąd Ona to wie . Dzięki oczyszczeniu jajkiem cieszę się nie tylko nową energią do realizacji celów, jak również poczuciem, że moja intuicja znów zaczęła działać tak jak trzeba. Poza tym po oczyszczeniu pewne sytuacje w moim życiu wyjaśniły się same a motywy działania niektórych osób szybko wyszły na jaw. Dodam także, że Kasella jest również świetną wróżką, która bardzo trafnie odczytuję sytuację życiową, mówi prawdę jak jest, co będzie oraz przestrzega a także potrafi dobrze doradzić. Szczerze polecam każdemu, naprawdę warto odwiedzić tę magiczną osobę w Gdańsku

    -----------------------------------------------------------------------------------------------------------
    Niestety, obawiam się, że nie będe już mógł prowadzić dalej takich rozmów.
  • al.1 08.02.17, 16:33
    pomruk napisał:


    > Nie, nie są moją opinią reguły przyjęte przy sprawdzaniu skuteczności danej terapii.
    > Reguły te obejmują np. konieczność stosowania tzw. podwójnej ślepej próby.

    Szczególnie gdy ktos leczyl sie bezskutecznie calymi latami przepisywanymi lekami, a po zastosowaniu kuracji naturalnej wyzdrowial w ciagu tygodni? Skutek sie liczy, a nie slepe próby!

    > "Argument" który ty przytoczyłeś odbiega zdecydowanie od tego, który stosowany
    > jest w medycynie opartej na faktach.

    Otóz doskonale widac te fakty, po stosowaniu np. statyn.

    > Zmuszasz mnie do rozmowy na dość żenujacym poziomie. Dobrze, niech będzie. Oto
    > ogłoszenie i opinie. Teraz powstrzymam sie od własnych.

    Nie podajesz zródla.
    Jesli nawet zalozyc, ze cos pachnie szamanstwem, to jak wczesniej powiedzialem liczy sie skutek. Nawet jak ktos wyzdrowiej z chorób po leku homeopatycznym, czarcim lajnie, egzorcyzmach, czy czymkolwiek.

    > Niestety, obawiam się, że nie będe już mógł prowadzić dalej takich rozmów.

    Bo i o czym tu dyskutowac.
  • asteroida2 08.02.17, 10:04
    > Mój komentarz ((!))
    >
    > ukryteterapie.pl/strona/pomoglo
    > I co ((?))

    Przeczytaj kilkanaście z tych relacji, to zobaczysz ciekawe zjawisko: Ci wszyscy ludzie podobnie skracają słowa, robią podobne błędy interpunkcyjne i podobnie budują zdania.

    Ciekawe, prawda?


    Niestety, wszystko wskazuje na to że tę wszystkie rzekome relacje ktoś sobie sam napisał.
    Od prawdziwych lekarzy wymaga się nieco więcej niż "strona z relacjami jacy to oni są świetni". Bo taką stronę spreparować bardzo łatwo.
  • al.1 08.02.17, 12:52
    asteroida2 napisał:

    > Przeczytaj kilkanaście z tych relacji, to zobaczysz ciekawe zjawisko: Ci wszyscy ludzie
    > podobnie skracają słowa, robią podobne błędy interpunkcyjne i podobnie budują zdania.
    >
    > Ciekawe, prawda?
    >
    Przeczytalem wiecej. To co piszesz, jest twoją opinią. Ona rózni sie od mojej.


    > Niestety, wszystko wskazuje na to że tę wszystkie rzekome relacje ktoś sobie sam napisał.
    > Od prawdziwych lekarzy wymaga się nieco więcej niż "strona z relacjami jacy to oni są
    > świetni". Bo taką stronę spreparować bardzo łatwo.

    Bez sensu ta zawierucha. Jezeli chesz wykazac, ze lista jest spreparowana to trzeba najpierw to udowodnic. Dodam, ze jest sposób na jej zweryfikowanie.

    --
    tit
  • asteroida2 08.02.17, 15:00
    > Bez sensu ta zawierucha. Jezeli chesz wykazac, ze lista jest spreparowana to tr
    > zeba najpierw to udowodnic

    Proszę bardzo. Wyszukaj sobie w treści " ," (spacja i przecinek).

    Bardzo niewiele osób robi taki błąd. Ludzie raczej nie stawiają przecinków w ogóle albo stawiają je źle. Natomiast robienie przecinka przed spacją jest rzadkością.

    Tutaj co trzeci wpis zawiera taki błąd i to często wielokrotnie. To pisała jedna osoba.
  • asteroida2 08.02.17, 15:06
    *miało być: robienie spacji przed przecinkiem
  • kornel-1 08.02.17, 20:31
    asteroida2 napisał:

    Niestety, wszystko wskazuje na to że tę wszystkie rzekome relacje ktoś sobie sam napisał.


    A później:

    > Proszę bardzo. Wyszukaj sobie w treści " ," (spacja i przecinek). [...]

    > Tutaj co trzeci wpis zawiera taki błąd i to często wielokrotnie. To pisała jedn
    > a osoba.


    To przykład istotnej nierzetelności naukowej. Dziwię się, jak możesz istnieć (?) w świecie naukowym przedstawiając tak nierzetelne i nieprawdziwe stwierdzenia.

    Wygłaszasz tezę czy raczej wniosek, że opinie (listy) do p. Zięby pisała "jedna osoba"

    Czynisz to na podstawie tak lichych przesłanek, że wartość tego stwierdzenia jest podobna do wartości rewelacji na temat chemtrails.

    Dla mnie - żenada.

    Pokusiłem się o zaznaczenie przecinków w dostępnym aktualnie materiale źródłowym.

    Przecinki.pdf

    Przecinków w tekście jest 3914 w tym:
    503 przecinki bez spacji z obu stron: X,X
    299 przecinków ze spacją poprzedzającą: X ,X
    163 przecinki ze spacjami po obu stronach: X , X

    Pozostałe przypadki to prawidłowe (w sensie typograficznym) umieszczenie spacji: X, X

    Już na pierwszy rzut oka widać, że w przytoczonym dokumencie znajdują się listy:
    - z prawidłowymi przecinkami (ok. 62%)
    - z nieprawidłowymi przecinkami (ok. 5%)
    - mieszane, gdzie występują oba przypadki (ok. 18%; 15% większość prawidł. 3% większ nieprawidł.)
    - bez przecinków (ok. 15%)

    Listów z przecinkami stawianymi w charakterystyczny sposób (X ,) jest znakomita mniejszość (co dwudziesty).

    Jak widać, nieprawdą jest, że co trzeci list pisany jest z charakterystyczną manierą.

    Warto wziąć pod uwagę, że te opinie/listy to nie podania o pracę i trudno wymagać staranności przy pisaniu.

    Korespondencja jest pisana w różnym stylu, każdy językoznawca to stwierdzi.

    Powtórzę: nie ma tym materiale dowodów, że pisała to jedna osoba. Wręcz przeciwnie: są listy pisane bez polskich znaków diakrytycznych i ze znakami. Są pisane poprawnie ortograficznie i z bykami. Są lakoniczne wypowiedzi i są rozbudowane historie. Zdania są proste i wielokrotnie złożone. Różne są sposoby zapisywania liczb i jednostek.

    Nieuzasadnione byłoby stwierdzenie, że nie doszło tu do oszustwa polegającego na wpisach pochodzących od tej samej osoby. Ale stwierdzenie, że wpisy pochodzą od jednej osoby jest po prostu śmieszne.

    Kornel
    --
    Cenisz dobre dziennikarstwo? Forum Gazeta.pl
    "Kornel: moje podróże"
  • asteroida2 09.02.17, 09:39
    > Korespondencja jest pisana w różnym stylu, każdy językoznawca to stwierdzi.

    Pokazałeś to jakiemukolwiek językoznawcy, czy po prostu "wiesz" co każdy językoznawca powie?

    Fajnie że zrobiłeś zestawienie procentowe ilości różnych typów przecinków. Ale bez jakiejś próby kontrolnej takie zestawienie jeszcze nic nie mówi. Może teraz porównaj to z wypowiedziami na jakimś forum które wiadomo że jest pisane przez różne osoby (np. tutaj, na gazeta.pl) i zobacz jak takie porównanie wygląda?

    Bo ja z pewnością przesadziłem pisząc że to wszystko pisała jedna osoba. Podejrzewam że dwie albo trzy.

    Jeśli nie przekonują cię przecinki, to spójrz na budowę wypowiedzi. Ile z nich zaczyna się od równowazników zdań. Ile zlepia ze sobą dwa zdania w jedno:

    "Nie biorę hormonu tsh w normie"
    "burczenie brzucha, wzdęcia po terapii z octem jablkowym wszystkie wyzej wymienione dolegliwosci minely"
    "Niedoczynność tarczycy leczona od 7 lat Całkowite wyzdrowienie"
    "zakwaszanie żołądka,brak zgagi,inne żywienie,uodpornienie organizmu. "
    "badanie - mamografia - przed leczeniem i po leczeniu metodą niekonwencjonalną brak guzów. "
    "pieczenie i bol gardla zazylam co 2 h po 5gramow wit.c w szesciu dawkach"

    Jak dużo ludzi pisze nie kończąc jednego zdania i zaczynając kolejne ciurkiem?
  • kornel-1 09.02.17, 10:05

    > Fajnie że zrobiłeś zestawienie procentowe ilości różnych typów przecinków. Ale
    > bez jakiejś próby kontrolnej takie zestawienie jeszcze nic nie mówi.


    Co?!??! Teraz mnie próbujesz zachęcać do metod naukowych!? A sam formułujesz wnioski z sufitu?
    To Ty wygłosiłeś sąd, że te wypowiedzi pisała 1 osoba. Pokazałem czarno na białym, że Twoje wnioskowanie jest nieprawdziwe. Nie wyręczaj się teraz mną! Przeprowadzaj dalsze analizy tekstów korespondencji do p. Zięby, ale rób to porządnie i rzetelnie.

    k.
  • asteroida2 09.02.17, 10:23
    > To Ty wygłosiłeś sąd, że te wypowiedzi pisała 1 osoba.
    > Pokazałem czarno na białym, że Twoje wnioskowanie jest nieprawdziwe.

    Nie, nie pokazałeś.

    Zrobiłeś zestawienie z którego wynika, że 20% wypowiedzi ma przecinki postawione tak jak prawie nikt ich nie stawia (spacja przed albo po obu stronach).
    Według mnie to potwierdza że przynajmniej te 20% wypowiedzi było pisane przez jedną osobę. A skoro tak, to szansa że pozostałe 80% jest uczciwie tam umieszczone, jest też znikoma. Ty natomiast stwiedziłeś że to obala moje wypowiedzi i próbowałeś to przykryć demagogicznym "każdy językoznawca tak stwierdzi".

    Błąd który popełniasz to założenie uczciwości autora strony.
    Mówimy o prywatnej stronę kogoś kto twierdzi że istnieje globalny spisek. Jaką domyślną wiarygodność przypisujesz temu co umieścił na stronie? Twoja hipoteza zerowa jest taka, że mówi prawdę?

    Jeśli otrzymujesz email od księcia Zimbabwe, który potrzebuje pomocy przy przewiezieniu tony złota do Europy, to twoją hipotezą zerową nie powinno być założenie że to jest prawda i domaganie się naukowych dowodów na to że tak nie jest. Twoją hipotezą zerową powinno być założenie że to jest fikcja, dopóki nie natrafisz na informacje twierdzące inaczej.
  • kornel-1 09.02.17, 11:38
    asteroida2 napisał:

    > > To Ty wygłosiłeś sąd, że te wypowiedzi pisała 1 osoba.
    > > Pokazałem czarno na białym, że Twoje wnioskowanie jest nieprawdziwe.
    >
    > Nie, nie pokazał
    eś.

    Typowe odwracanie kota ogonem.

    Skup się może nad własnym wnioskiem "Wszystkie listy do p. Zięby pisała jedna osoba".

    >Ty natomiast stwiedziłeś że to obala moje wypowiedzi i pr
    > óbowałeś to przykryć demagogicznym "każdy językoznawca tak stwierdzi".

    Znowu to samo: zaciemnianie obrazu. Jeśli uważasz, że to nieprawda - wskaż językoznawcę, który uzna, że pisała tę korespondencję 1 osoba.

    > Błąd który popełniasz to założenie uczciwości autora strony.

    Ty popełniłeś błąd wygłaszając wniosek bez oparcia się na dowodach. Bardzo nienaukowe podejście.

    k.
  • kornel-1 09.02.17, 12:02
    asteroida2 napisał:

    > Jak dużo ludzi pisze nie kończąc jednego zdania i zaczynając kolejne ciurkiem?


    Uznawanie, że 2 teksty pisała ta sama osoba na podstawie popularnych błędów (a choćby i rzadkich błędów), jest doprawdy śmieszne i - nie gniewaj się - wykracza poza Twoje kompetencje. Do udowodnienia, że autorem jakichś tekstów jest ta sama osoba, trzeba wykonać porządną analizę opartą na obszernym materiale źródłowym a nie na pobieżnym spojrzeniu na przecinki.

    Masz zwyczaj opuszczania przecinków przed "że":
    Fajnie że zrobiłeś
    potwierdza że przynajmniej
    szansa że pozostałe
    stwiedziłeś że to obala
    twierdzi że istnieje
    założenie że to jest prawda
    dowodów na to że tak nie jest
    założenie że to jest fikcja
    to znaczy że nie mógł
    udowodnienie mu że wirus
    mówiąc że jeśli podważyłem
    sprawia że wypowiedzi
    wskazuje na to że tę

    [przykłady tylko z 1 wątku!]

    Ja piszę bardziej ortograficznie, ale i mnie zdarza się opuszczenie przecinka. Czy to znaczy, że ja to Ty a Ty to ja? LOL.

    Kornel
  • asteroida2 09.02.17, 12:37
    > Do udowodnienia, że autorem jakichś tekstów jest ta sama osoba, trzeba wykonać
    > porządną analizę opartą na obszernym materiale źródłowym a nie na pobieżnym
    > spojrzeniu na przecinki.

    Taa... A do udowodnienia że człowiek który do ciebie pisze nie jest księciem Zimbabwe, trzeba spojrzeć na jego akt urodzenia, zobaczyć jego dokumenty i prześledzić drzewo geneaologiczne obecnie panującej rodziny. Zakładanie że nie jest, tylko dlatego że zrobił kilka błędów w emailu, jest "doprawdy śmieszne".
  • kornel-1 09.02.17, 13:24
    asteroida2 napisał:

    > Taa... A do udowodnienia że człowiek który do ciebie pisze nie jest księciem Zi
    > mbabwe, trzeba spojrzeć na jego akt urodzenia, zobaczyć jego dokumenty i prześl
    > edzić drzewo geneaologiczne obecnie panującej rodziny.


    Wystarczy znać historię Zimbabwe, które jest republiką od 1965 roku. Królestwo Zimbabwe upadło w parę lat po śmierci Władysława Warneńczyka :-p

    Kornel
    --
    Cenisz dobre dziennikarstwo? Forum Gazeta.pl
    "Kornel: moje podróże"
  • asteroida2 09.02.17, 13:30
    > Wystarczy znać historię Zimbabwe, które jest republiką od 1965 roku. Królestwo
    > Zimbabwe upadło w parę lat po śmierci Władysława Warneńczyka :-p

    Wierzysz w te informacje?
    Nie słyszałeś o tym że historia jest sfałszowana, a historycy są na usługach bogatych polityków, którzy trzepią na tym kasę?
  • kornel-1 11.02.17, 08:44
    asteroida2 napisał:

    > Wierzysz w te informacje?
    > Nie słyszałeś o tym że historia jest sfałszowana, a historycy są na usługach bo
    > gatych polityków, którzy trzepią na tym kasę?


    I to ma być dyskusja na poziomie? Na forum z "nauką" w nazwie?

    Wróćmy do punktu wyjście w kwestii mnie interesującej, czyli Twojego stwierdzenia:
    asteroida1:
    "Proszę bardzo. Wyszukaj sobie w treści " ," (spacja i przecinek).
    Bardzo niewiele osób robi taki błąd. Ludzie raczej nie stawiają przecinków w ogóle albo stawiają je źle. Natomiast robienie przecinka przed spacją jest rzadkością.


    To stwierdzenie bardzo przypomina inne teorie spiskowe, budowane na lichych przesłankach i niewiele mających wspólnego z metodą naukową. W oparciu o autopsję i swoje obserwacje budujesz obraz świata: "Bardzo niewiele osób robi taki błąd.".

    Otóż, ten "błąd" związany ze spacją przed przecinkiem popełnili twórcy oprogramowania do obsługi metody słownikowej wprowadzania tekstu np. do urządzenia mobilnego. Po akceptacji podpowiedzianego przez słownik słowa dopisywana jest standardowo spacja tak, by przyspieszyć pisanie tekstu przez użytkowników. To ułatwienie nie uwzględnia przypadku wpisywania przecinka po słowie: program powinien kasować spację przed przecinkiem (robią to bardziej zaawansowane programy do edycji tekstu). Użytkownikom nie zawsze się chce kasować spację przed przecinkiem, gdy wprowadzają tekst.
    Oczywiście, poza "błędem" związanym z oprogramowaniem, zbędna spacja powstaje również w wyniku niestarannego pisania lub nieznajomości interpunkcji. Jeśli uważasz, że "Bardzo niewiele osób robi taki błąd", przedstaw statystyki*.

    */ statystyk dotyczących szkodliwości metod JZ domagałeś się od al.1

    Kornel
    --
    Cenisz dobre dziennikarstwo? Forum Gazeta.pl
    "Kornel: moje podróże"
  • asteroida2 11.02.17, 12:28
    > > Wierzysz w te informacje?
    > > Nie słyszałeś o tym że historia jest sfałszowana, a historycy są na usługach
    > > bogatych polityków, którzy trzepią na tym kasę?
    >
    > I to ma być dyskusja na poziomie? Na forum z "nauką" w nazwie?

    Na prawdę ta analogia okazała się dla ciebie za trudna?
    Załóżmy że wszystkie opinie na jego prywatnym blogu są prawdziwe i skupmy się na sednie sprawy.

    Rozmawiamy o człowieku który twierdzi że powszechnie znana wiedza na temat chorób i ich leczenia jest oszustwem, propagowanym przez przekupionych naukowców, a wyleczyć się ze wszystkiego można łykając witaminę C. Żeby obalić jego tezy wystarczy "mieć podstawową wiedzę z biologii". Ty stwierdzasz że żeby obalić tezy kolesia twierdzącego że jest księciem Zimbabwe "wystarczy znać historię".

    To jest analogiczna sama sytuacja. Ludzie wierzący Ziębie twierdzą, że cała medycyna jest spiskiem, więc są dokładnym odpowiednikiem ludzi, którzy twierdzą że cała historia jest spiskiem.

    Zauważasz absurd tej drugiej sytuacji, a absurd tej pierwszej do ciebie nie dociera?
  • kornel-1 12.02.17, 12:10
    asteroida2 napisał:
    > Na prawdę ta analogia okazała się dla ciebie za trudna?

    Naprawdę.

    > Załóżmy że wszystkie opinie na jego prywatnym blogu są prawdziwe i skupmy się n
    > a sednie sprawy.


    Mam uzasadnione podejrzenie, że nie potrafisz dyskutować. Ja z Tobą nie dyskutuję na temat skuteczności terapii pana Zięby, nie dyskutuję z Tobą na temat jego poglądów i działań. O tym rozmawiaj sobie z wątkodawcą i innymi zainteresowanymi osobami. Ja nie jestem zainteresowany dyskusją z Tobą na temat terapii pana Zięby.

    W tym wątku odniosłem się do Twojej wypowiedzi na temat pochodzenia wpisów na blogu pana Zięby. Na podstawię swej dyletanckiej analizy stwierdziłeś, że wpisy są pisane przez jedną osobę (potem, że przez dwie trzy). Twoja propozycja: "załóżmy [,] że wszystkie opinie na jego blogu są prawdziwe" jest doprawdy dziwaczna. Kto - my?

    > Rozmawiamy o człowieku który twierdzi że powszechnie znana wiedza na temat chor
    > ób i ich leczenia jest oszustwem, propagowanym przez przekupionych naukowców, a
    > wyleczyć się ze wszystkiego można łykając witaminę C.


    A rozmawiajcie! Wy.

    Kornel
    --
    Cenisz dobre dziennikarstwo? Forum Gazeta.pl
    "Kornel: moje podróże"
  • asteroida2 12.02.17, 14:19
    > Ja z Tobą nie dyskutuję na temat skuteczności terapii pana Zięby, nie dyskutuję z Tobą
    > na temat jego poglądów i działań.
    > Ja nie jestem zainteresowany dyskusją z Tobą na temat terapii pana Zięby.

    To czemu przy porównaniu z księciem Zimbabwe napisałeś:
    "Wystarczy znać historię Zimbabwe, które jest republiką od 1965 roku"

    Jeśli argument "ten człowiek to oszust, wystarczy odwołać się do powszechnie znanej wiedzy" jest dla ciebie nieakceptowalnym punktem wyjścia, to sam go nie używaj.
    To jest zwykła hipokryzja. W dyskusji o panie Zięby domagasz się naukowej analizy tego ma na stronie, a w dyskusji o księciu Zimbabwe bez żenady mówisz że nic takiego jest niepotrzebne, bo wystarczy mieć trochę wiedzy ogólnej.

    Ale w razie czego napiszesz, że twój rozmówca nie potrafi dyskutować.
  • kornel-1 12.02.17, 16:08
    kornel-1:
    > > Ja z Tobą nie dyskutuję na temat skuteczności terapii pana Zięby, nie dys
    > kutuję z Tobą na temat jego poglądów i działań.
    > > Ja nie jestem zainteresowany dyskusją z Tobą na temat terapii pana Zięby.


    asteroida2:
    > To czemu przy porównaniu z księciem Zimbabwe napisałeś:
    > "Wystarczy znać historię Zimbabwe, które jest republiką od 1965 roku"


    Usiłujesz wprowadzić w błąd Forumowiczów
    . Powyższy cytat nt. Zimbabwe był bezpośrednią odpowiedzią na Twoje - wątpliwej jakości - analogie dotyczące rzetelności analiz lingwistycznych. Łatwo sprawdzić. Nie wdawałem się w dyskusje z Tobą nt. terapii pana Zięby.

    asteroida2 napisał:
    > To jest zwykła hipokryzja. W dyskusji o panie Zięby domagasz się naukowej anali
    > zy tego ma na stronie, a w dyskusji o księciu Zimbabwe bez żenady mówisz że nic
    > takiego jest niepotrzebne, bo wystarczy mieć trochę wiedzy ogólnej.


    Mijasz się z prawdą. Niedopuszczalne na forum Nauka.

    Ja nie dyskutuję o panu Ziębie. Ja dyskutowałem o Twojej pseudoanalizie dot. autorstwa tekstów pochodzących od czytelników bloga p. Zięby.


    > Ale w razie czego napiszesz, że twój rozmówca nie potrafi dyskutować.

    Do Pomruka-moderatora: proszę o baczną uwagę - gdyż ostatnie teksty forumowicza asteroida2 noszą znamiona trollingu.

    Kornel
    --
    Cenisz dobre dziennikarstwo? Forum Gazeta.pl
    "Kornel: moje podróże"
  • al.1 10.02.17, 03:01
    asteroida2 napisał:

    > > Bez sensu ta zawierucha. Jezeli chesz wykazac, ze lista jest spreparowana
    > to tr
    > > zeba najpierw to udowodnic
    >
    > Proszę bardzo. Wyszukaj sobie w treści " ," (spacja i przecinek).
    >
    > Bardzo niewiele osób robi taki błąd. Ludzie raczej nie stawiają przecinków w og
    > óle albo stawiają je źle. Natomiast robienie przecinka przed spacją jest rzadko
    > ścią.
    >
    > Tutaj co trzeci wpis zawiera taki błąd i to często wielokrotnie. To pisała jedn
    > a osoba.

    To o czym piszesz jest bardzo popularnym bledem bioracym sie bynajmniej nie z niewiedzy gdzie go postawic. Kiedys zwrócilem na to uwage na forum "O jezyku" i o ile sobie przypominam, Stefan wytlumaczyl skad sie to bierze. Zeby Cie o tym przekonac wybralem na chybil trafil z pewnego forum tylko jeden post (do którego link moge w kazdej chwili podac) z dnia 07.10.16
    "To co, kapitał ma narodowość ,czy jej nie ma?
    Gdzie ten mędrzec ,który nam wmawiał ,że kapitał nie ma narodowości?"
    Zapewniam Cie, ze moge ich pokazac mnóstwo.
    W powyzszym poscie
    Inna osoba w innym watku (tez moge link podac)
    08.11.15
    "Byłem wczoraj w Trójmieście i wbrew prognozom na Wybrzeżu była super pogoda. Nie wiało nie padało a i słonko błysnęło w ciągu dnia. Na sopockim molo tłumy ludzi ,spotkaliśmy na nim spacerującego z żoną i córką Darka Michalczewskiego smile ogólnie bardzo udany wypad z okazji pierwszej rocznicy ślubu jednego z naszych."

    Wytluszczenia moje.

    Tak wiec twoja argumentacja jest nietrafiona.

  • al.1 08.02.17, 15:52
    asteroida2 napisał:

    > Niestety, wszystko wskazuje na to że tę wszystkie rzekome relacje ktoś sobie sam napisał.

    To juz jest pomówienie. Za to mozna wytoczyc sprawe.

    > Od prawdziwych lekarzy wymaga się nieco więcej niż "strona z relacjami jacy to
    > oni są świetni". Bo taką stronę spreparować bardzo łatwo.

    Prewnie. Jednakze zachowal mi sie email od Jerzego Zieby. Jest to biuletyn, który abonuje. Prztaczam jego tresc w calosci. Wytluszczenia w tekscie dokonalem ja.

    "Mon 18/01/2016, 19:37

    MOJA WIELKA PROŚBA...

    Mam do Was ogromną prośbę. Jeśli informacje zawarte w mojej książce, przekazane na wykładach, seminariach, filmach na YouTube czy w czasie kontaktów osobistych, komukolwiek, w jakikolwiek sposób, pomogły bardzo proszę o zgłoszenie tego NAJLEPIEJ na adres :

    ...forms/bd0W3HeL5C

    ( lub pomoglo@ukryteterapie.pl )

    Wkrótce po wydaniu książki, zacząłem otrzymywać informacje
    (e-mail, telefon itd..), że przekazywane przeze mnie informacje wielu osobom pomogły. Wtedy też, informacje te zbierałem, ale w natłoku zajęć przestałam to już kontrolować. Bardzo mi trudno zbierać je z Facebooka!
    Teraz jednak, chciałbym stworzyć taką bazę potwierdzonych skutków terapeutycznych w sposób bardziej usystematyzowany.

    Szczególnie że, tematem naturoterapii zaczyna interesować się coraz więcej wspaniałych i chętnych do współpracy lekarzy !! Wielu z nich zawiadamia mnie, że już to stosują w doskonałymi rezultatami!

    Jest oczywiście, jak sami widzicie, wielu sceptyków, ale ja uważam, że najlepszym sprawdzianem jest człowiek, który odzyskał zdrowie lub nawet życie.
    Lekarzom którzy chcą do NAS dołączyć pomóżmy, a tych którzy te metody krytykują przekonajmy. W ten sposób pomożemy tysiącom Polaków.

    Zbierajmy wspólnie taką bazę konkretnych przypadków. Ze względu na to, że wielu krytykantów będzie poddawało to co napiszecie w wątpliwość, dobrze by było gdyby, w takich przypadkach, gdzie jest to możliwe, mieć poparcie dokumentacją medyczną.
    Wiem, że czasami to może być niemożliwe. Są osoby chore którym lekarze nie mogli postawić konkretnej diagnozy i albo ich nie leczono, albo leczenie trwało całymi latami bezskutecznie, a jednak swoje zdrowie pozyskali.

    Wiele razy jestem też zawiadamiany o pozytywnych skutkach, które wystąpiły u Waszych znajomych czy u członków Waszych rodzin. Bardzo proszę, zbierzcie te informacje i wyślijcie na podany adres, upewniając się, że są prawdziwe i jeśli zajdzie potrzeba, żeby mogły by być zweryfikowane.

    Niezwykle ważne byłoby też podanie do siebie kontaktu, na wypadek gdyby ktoś zechciał Wasze oświadczenia sprawdzić bezpośrednio. Wiele osób podawało, adres, telefon, email itd. Wasze dane nigdy nie były i nie będą nikomu udostępnione, bez uprzedniej Waszej zgody na piśmie.

    Dla dobra sprawy, proszę również o przekazywanie tej informacji dalej.

    Z góry bardzo, bardzo dziękuję !

    Pozdrawiam,
    Jerzy Zięba"

    --
    LVAP





  • asteroida2 08.02.17, 16:00
    Według ciebie skoro autor strony wysłał informację do ludzi żeby mu udostępnili swoje dane, to znaczy że nie mógł spreparować wpisów na swojej stronie?
  • al.1 10.02.17, 01:54
    asteroida2 napisał:

    > Według ciebie skoro autor strony wysłał informację do ludzi żeby mu udostępnili
    > swoje dane, to znaczy że nie mógł spreparować wpisów na swojej stronie?

    Postaw mu taki zarzut. Nie wiem skad u ludzi taka niechec i nienawisc do JZ? Czy to co propaguje (to nie sa jego metody tylko naukowców) szkodzi komus? Nikogo nie wyleczylo? Ma skutki uboczne? Powody do nienawisci rodza sie wsród tych, którzy maja korzysci z "leczenia" bez wyleczenia. Nie mówiac o tych, którzy swiadomie doprowadzaja do chorób na skale masowa.

    --
    che



  • asteroida2 10.02.17, 10:14
    > Postaw mu taki zarzut. Nie wiem skad u ludzi taka niechec i nienawisc do JZ?
    > Czy to co propaguje (to nie sa jego metody tylko naukowców) szkodzi komus?

    No właśnie. Szkodzi czy nie?

    Czy znasz jakieś statystyki mówiące ilu procentom jego pacjentów jego terapie pomogły, a ilu przez nie umarło?
  • al.1 13.02.17, 17:01
    asteroida2 napisał:

    > No właśnie. Szkodzi czy nie?

    > Czy znasz jakieś statystyki mówiące ilu procentom jego pacjentów jego terapie pomogły, a
    > ilu przez nie umarło?

    Po pierwsze, to nie sa jego terapie, tylko skompilowane przez niego.
    Po drugie, sa tacy, którzy tylko czatuja na tego rodzaju informacje - i juz by to rozdmuchali we wszystkich publikatorach.
    Po trzecie, JZ podkresla, zeby terapia byla konsultowana z lekarzem prowadzacym.
    Po czwarte, opublikowane metody leczenia sa skuteczne (w opisanych przypadkach bezradnosci medycyny akademickiej), bezpieczne i bez skutków ubocznych.

    --
    soja



  • nikodem321 14.02.17, 09:02
    al.1 napisał:

    > asteroida2 napisał:
    >
    > > No właśnie. Szkodzi czy nie?
    >
    > > Czy znasz jakieś statystyki mówiące ilu procentom jego pacjentów jego ter
    > apie pomogły, a
    > > ilu przez nie umarło?
    >

    > Po czwarte, opublikowane metody leczenia sa skuteczne (w opisanych przypadkach
    > bezradnosci medycyny akademickiej), bezpieczne i bez skutków ubocznych.

    Może w końcu przedstawisz jakieś dane statystyczne: ile pacjentów zastosowało - ilu pomogło -ilu zaszkodziło.
  • al.1 16.02.17, 11:53
    nikodem321 napisał:

    > Może w końcu przedstawisz jakieś dane statystyczne: ile pacjentów zastosowało -
    > ilu pomogło -ilu zaszkodziło.

    Podalem link z zakladka "pomoglo".
    Prawdziwosc wpisów zostala zakwestionowana.
    Gdybym nawet podal dane statystyczne, nie mialbym zadnej gwaracji, ze nie zostana zakwestionowane .
    Bez sensu.
    Jesli zachorujesz na chorobe przewlekla i zastosujesz sie do którejs z rad zebranych w czesci I. czy II. "Ukrytych terapii" i wyzdrowiejesz albo Ci zaszkodzi (malo prawdopodobne), to sam sobie odpowiesz w kwestii skutecznosc/nieskutecznosci takowej terapii.

    --
    wifi
  • nikodem321 16.02.17, 14:17
    al.1 napisał:

    >
    > Podalem link z zakladka "pomoglo".

    Taki link i takie deklaracje "pomogło" nie mają żadnej wartości naukowej.
    Przy bardzo DUŻEJ dawce dobrej woli można co najwyżej uznać je za kazuistykę. Do tego o żadnej wartości naukowej, bo każdy z tych przypadków w żaden sposób nie został opisany. Opis typu: - Mam raka, lekarze nie dawali mi żadnej szansy, dostałam leczenie i mi się poprawiło. Czuję się zdrowsza, pełna sił - jest tylko śmiechu warty.

    > Gdybym nawet podal dane statystyczne, nie mialbym zadnej gwaracji, ze nie zosta
    > na zakwestionowane .
    > Bez sensu.

    Najpierw je przedstaw!

    Oczywiście,że będą kwestionowane. Krytyczna ocena wyników naukowych jest sednem nauki. To ma jak najbardziej sens.
    Natomiast bezkrytyczne przyjmowanie wszystkich doniesień, zapewnień, deklaracji rzeczywiście jest bez sensu.


    > Jesli zachorujesz na chorobe przewlekla i zastosujesz sie do którejs z rad zebr
    > anych w czesci I. czy II. "Ukrytych terapii" i wyzdrowiejesz albo Ci zaszkodzi
    > (malo prawdopodobne), to sam sobie odpowiesz w kwestii skutecznosc/nieskuteczno
    > sci takowej terapii.

    Nie!
    W żaden sposób sobie na nic nie odpowiem. Ani że te rady są skuteczne, ani że są szkodliwe.
    Nie znajdę przede wszystkim dowodu na istnienie związku przyczynowo - skutkowego między stosowaniem się do rad a zmianą stanu zdrowia.
  • al.1 17.02.17, 15:25
    nikodem321 napisał:

    > Taki link i takie deklaracje "pomogło" nie mają żadnej wartości naukowej.
    > Przy bardzo DUŻEJ dawce dobrej woli można co najwyżej uznać je za kazuistykę. Do tego
    > o żadnej wartości naukowej, bo każdy z tych przypadków w żaden sposób nie został opisany. > Opis typu: - Mam raka, lekarze nie dawali mi żadnej szansy, dostałam leczenie i mi się
    > poprawiło. Czuję się zdrowsza, pełna sił - jest tylko śmiechu warty.

    Ludzie pisza, co chca napisac. Chorzy maja gleboko gdzies podstawe naukowa która wszystkie leki na leczenie a nie na wyleczenie zapewne maja. Im chodzi o skutek, czyli wyleczenie sie, a nie leczenie bez konca. Niemniej metody zebrane przez JZ maja równiez odniesienie sie do prac naukowych, tyle, ze chorego bardziej interesuje skuteczek, a nie formalizm naukowy.

    > > Gdybym nawet podal dane statystyczne, nie mialbym zadnej gwaracji, ze nie zostana
    > > zakwestionowane .
    > > Bez sensu.

    > Najpierw je przedstaw!

    Nie, nie bede ich przedstawial, bo w ksiazkach JZ sa odnosniki do poszczególnych prac naukowych. Nie mam na to czasu. Ksiazki nie kosztuja majatku i kazdy zainteresowany moze sprawdzic sobie poszczególne zródlo naukowe leczenia danej choroby.

    > Oczywiście,że będą kwestionowane. Krytyczna ocena wyników naukowych jest sednem
    > nauki. To ma jak najbardziej sens.

    Te wyniki naukowe sa, ale ja nie bede za nimi kopal. Nikt nie musi sie leczyc zgodnie z metodami przedstawionymi w "Ukrytych terapiach". Jak ktos nie wierzy w te terapie - kosztujace przyslowiowe grosze w przeciwienstwie do bajonskich cen leków - niech sie leczy tradycyjnie.

    > Natomiast bezkrytyczne przyjmowanie wszystkich doniesień, zapewnień, deklaracji
    > rzeczywiście jest bez sensu.

    Bezkrytycznie? Krytyka jest potrzebna. Trzeba tylko pokazac, ze leczenie metodami z ksiazek JZ jest nieskuteczne. Ono oczywiscie moze u kogos nieskutkowac, taka ewentualnosc nie jest wykluczona. Niemniej, jak z wpisów i nie tylko z nich wynika, bo ksiazki staly sie bessellerami, leczenie sposobami w nich podanymi odnosi ogromny sukces, co oczywiscie pewnym obszczekiwaczom nie jest na reke.

    > Nie!
    > W żaden sposób sobie na nic nie odpowiem. Ani że te rady są skuteczne, ani że są
    > szkodliwe.
    > Nie znajdę przede wszystkim dowodu na istnienie związku przyczynowo - skutkowego między
    > stosowaniem się do rad a zmianą stanu zdrowia.

    To akurart dla osoby chorujacej jest bez najmniejszego znaczenia. Zwlaszcza np. po 40 latach cierpien i bezskutecznego leczenia i calkowitego wyzdrowienia po 3 tygodniach wg. "Ukrytych terapii". Pokaz mi chorego, który realizuje recepte w aptece na przepisany lek i interesuje sie jak przebiegaja w organizmie leczace procesy chemiczne, albo bedzie szukal prac naukowych uzasadniajacych wyprodukowanie go. Chorego oprócz wyzdrowienia (czesto przy bezgranicznnym zaufaniu do lekarza), mogo interesowac co najwyzej skutki uboczne, których leczenie metodami zebranymi w ksiazkach JZ nie maja.

    --
    b JZ

  • nikodem321 18.02.17, 01:35
    Ja zadaję proste pytanie:
    jaką mam szansę wyleczenia mojej choroby, gdy zastosuję tę "ukrytą terapię"?

    Oczywiście na tak prosto zadane pytanie mi nic nie odpowiesz.

    Ps.
    To jest śmiechu warte: "po 40 latach cierpień"
    Trzeba być mocno nawiedzonym, aby coś takiego łyknąć bez parsknięcia śmiechem.
  • kala.fior 14.02.17, 17:52
    Dziwne ze pan Zieba nie prosi o informacje od osob ktorym te terapie nie pomogly a nawet potencjalnie zaszkodzily.
    Kazda terapia czy lekarstwo jest 100% sukcesem jezeli tylko zbieramy informacje z pozytywnymi wynikami..

    --
    Darowanemu budzikowi nie zagląda się w tryby !
  • al.1 16.02.17, 12:13
    kala.fior napisał:

    > Dziwne ze pan Zieba nie prosi o informacje od osob ktorym te terapie nie pomogly a nawet
    > potencjalnie zaszkodzily.
    > Kazda terapia czy lekarstwo jest 100% sukcesem jezeli tylko zbieramy informacje z
    > pozytywnymi wynikami..

    O ile jestem na biezaco, byly dwa takie przypadki. Moge pokopac, bys mial info z pierwszej reki. Otóz jeden przypadek pogorszenia zdrowia pewnej pani (chodzilo chyba o jod, czy plyn Lugola) bylo kompletne niezastosowanie sie do wskazówek i "leczenie" sie po swojemu. Drugim takim przypadkiem, bylo niezadzialanie dozylnie podanego askorbinianu sodu u pani chorej na raka. JZ to jasno wytlumaczyl, skad taka opornosc na ta witamine sie wziela. Wyjasnil, ze bywaja takie przypadki (chyba kilka procent). Podkresla zreszta, ze jak to z róznorodnosciami organizmów jest, zawsze beda takie przypadki, ze na kims podanie czegos, czy stosowanie sie do zalecen, nie zadziala. Niemniej, jezeli jest cos skuteczne chocby w 80 czy 90 procentach, to juz jest bardzo wysoki stopien.

    --
    azb


  • nikodem321 16.02.17, 13:58
    al.1 napisał:

    Niemniej, jezeli jest cos skuteczne chocby
    > w 80 czy 90 procentach, to juz jest bardzo wysoki stopien.

    A skąd TY to wiesz, że taki procent pozytywnych odpowiedzi występuje?
    Bo on tak twierdzi?
    Bo zobaczyłeś filmik na youtube?

    A skąd on to wie, skoro nie przeprowadził żadnych RZETELNYCH badań klinicznych.
  • al.1 17.02.17, 15:50
    nikodem321 napisał:

    > A skąd TY to wiesz, że taki procent pozytywnych odpowiedzi występuje?
    > Bo on tak twierdzi?
    > Bo zobaczyłeś filmik na youtube?

    Ja nie wiem jaki procent, nie odpowiedzi, a skutecznosci wystepuje. Dr Leonard Coldwell ma 97% skutecznosci wyleczen z nowotworów. Chemioterapia chyba 2% - o ile dobrze pamietam. Czy w zwiazku z tym mozemy mówic o skutecznosci chemioterapii? Ale dalej sie ja stosuje wyniszczajac uklad odpornosciowy chorego.

    > A skąd on to wie, skoro nie przeprowadził żadnych RZETELNYCH badań klinicznych.

    Jerzy Zieba nie przeprowadza i nigdy nie bedzie przeprowadzal zadnych badan klinicznych. To nie jest jego rola.

    --
    PFtA
  • petrucchio 17.02.17, 17:12
    Po prostu Leonard Coldwell. Jego doktorat jest równie prawdziwy, jak jego nazwisko i jak te statystyki.

    --
    Ravens can croak and owls can hoot,
    Penguins just shriek, but aren't they cute?
  • al.1 17.02.17, 17:47
    petrucchio napisał:

    > Po prostu Leonard Coldwell. Jego doktorat jest równie prawdziwy, jak jego nazwisko i jak te
    > statystyki.

    Nikt mu tytulu nie odebral, ani nie zakazal uzywania. Nazwiskiem moze sie poslugiwac jakim chce. To nie ma nic do rzeczy. Kwestionowac moze kazdy i wszystko. Najwazniejsze, ze leczy z dobrym skutkiem. W sumie, to nie on jeden stosuje witamine C do walki z rakiem.

    --
    VSC
  • nikodem321 18.02.17, 01:20
    al.1 napisał:


    > Najwazniejsze, ze leczy z dobrym skutkiem.

    Nie ma ON żadnych dowodów, że leczy ani ze złym, ani z dobrym skutkiem.
    Kłamie on jeśli cokolwiek twierdzi.

    Ludzie dają się nabierać. Płacą pieniążki.
    Ci sfrustrowani brakiem efektów zaczynają mu wygrażać, co z niego robi męczennika za wiarę.

    To wszystko jest śmieszną groteską.
    Szaman - szarlatan - męczennik - forum NAUKA
  • petrucchio 18.02.17, 20:16
    Całe CV Coldwella to stek oszustw (albo -- co na jedno wychodzi -- mitomańskich fantazji). Nie ma żadnego powodu, żeby wierzyć w statystyki jego rzekomych uleczeń. Ani jedno z nich nie zostało udokumentowane w sposób przyjęty w naukach medycznych. Jego wypowiedzi na temat etiologii i leczenia raka to sałatka słowna udająca żargon profesjonalny. Wygląda to szczególnie karykaturalnie, kiedy Coldwell sam pisze swoje teksty (kiepski angielski + dysgrafia). Ubolewania godne jest to, że zdesperowani ludzie płacą takim szarlatanom za bezwartościowe "suplementy diety" i bezsensowne kuracje.

    Znalazłem w sieci kolekcję dyplomów Coldwella. Jest tam np. jego dyplom doktorski (Doctor of Humanities) wydany przez Louisiana Baptist University. Jak rozumiem, ma to umożliwić Coldwellowi umieszczanie sobie "Dr." przed nazwiskiem albo "Ph.D." po. Łatwo sprawdzić, że LBU jest szkołą nieakredytowaną, w ogóle nie nadaje stopnia "Doctor of Humanities", a kształci wyłącznie w zakresie teologii, edukacji chrześcijańskiej i studiów biblijnych. Doktorat wygląda zresztą na "honorowy", bo nadany został za różne zasługi natury religijnej, a nie za badania naukowe. Taki doktorat nie jest stopniem naukowym i nie pozwala na posługiwanie się odnośnymi tytułami.

    Inna ciekawostka z tej strony to potwierdzenie (z roku 1994), że "Dr. Leonard Coldwell" wziął udział w konferencji stomatologów (!) w Berlinie. Coldwell nie wyjaśnia, dlaczego prezentuje taki dokument zamiast np. dyplomu ukończenia studiów medycznych w Niemczech (chyba że takowego nie posiada). Może liczy na to, że jego amerykańscy klienci i pacjenci nie znają niemieckiego. W 1994 Coldwell nazywał się jeszcze Bernd Klein, a o zmianę nazwiska wystąpił dopiero w 1998, po zadomowieniu się w USA. Zresztą widać gołym okiem, że tytuł i nazwisko są nieudolnie doklejone do fotki zaświadczenia.

    www.drleonardcoldwellbio.com/accreditation

    Kolejny ciekawy anachronizm to chętnie powtarzana przez Coldwella łzawa opowieść o tym, jak w roku 1970, w wieku 12 lat, wyleczył własną matkę z wirusowego zapalenia wątroby typu C, marskości wątroby i raka wątroby w stadium terminalnym. W 1970 nawet jeszcze nie podejrzewano istnienia WZW C. Na jego trop naprowadziły badania w późnych latach siedemdziesiątych, a odkrycie wirusa HCV i opracowanie testów diagnostycznych -- to lata 1987-89 i późniejsze.

    --
    Żołnierze Ksenofonta: -- Thalatta! Thalatta! (Morze! Morze!)
    Marynarze Kolumba: -- ?Tierra! ?Tierra! (Ziemia! Ziemia!)
  • al.1 18.02.17, 20:53
    petrucchio napisał:

    > Całe CV Coldwella to stek oszustw (albo -- co na jedno wychodzi -- mitomańskich
    > fantazji). ...

    W sumie nie obchodzi mnie to. Sa od tego czynniki kontroli kompetencji i do nich nalezy pozbawienie go / zakazanie poslugiwania sie tytulami. Jest natomiast kwestia skutecznosci metody leczenia raka dozylnym wlewem askorbinianu sodu. Mozesz wierzyc w jego statystyki, mozesz niewierzyc. Sa tez inne zródla naukowe potwierdzajace taka skutecznosc. Dr Coldwell nie jest przedmiotem dyskusji w tym watku.

    --
    detox

  • petrucchio 18.02.17, 21:28
    Nie znam źródeł naukowych, które potwierdzałyby wysoką skuteczność witaminy C w leczeniu raka (w organizmie ludzkim in vivo). Zdaje się, że konkluzja tego artykułu najlepiej podsumowuje obecny stan wiedzy na ten temat:

    onlinelibrary.wiley.com/doi/10.1111/ajco.12173/full

    Despite 40 years of research since the initial reports on high-dose IV vitamin C, its use remains controversial. The methodology exists to determine if high-dose IV vitamin C does have an anticancer effect, but the ability to design and conduct studies is impaired by the lack of a consistent scientific rationale, the ready availability and the use of this agent by practitioners already convinced by current evidence. This makes a placebo-controlled trial difficult.

    There are highly polarized views on the use of high-dose vitamin C for cancer treatment, with passionate advocates balanced by passionate critics. This is a key reason for why carefully controlled clinical trials, rather than a review of the literature, are needed to obtain a clear view of this field.


    --
    M[----]mmm!
  • al.1 20.02.17, 01:27
    petrucchio napisał:

    > Nie znam źródeł naukowych, które potwierdzałyby wysoką skuteczność witaminy C w
    > leczeniu raka (w organizmie ludzkim in vivo).

    Nie musisz znac. Nikt nikogo nie zmusza do wiary w skutecznosc dozylnych lewów askorbinianu sodu w leczeniu raka. Kazdy sie moze o tym przekonac gdy uraczy go rak. Jesli wybierze chemioterapie - powodzenia - jego prawo i tez nic nikomu do tego.

    --
    C
  • petrucchio 20.02.17, 21:38
    Prawdziwego lekarza obowiązują zasady etyki zawodowej, jak choć by Kodeks Etyki Lekarskiej:

    "Lekarzowi nie wolno posługiwać się metodami uznanymi przez naukę za szkodliwe, bezwartościowe lub nie zweryfikowanymi naukowo. Nie wolno mu także współdziałać z osobami zajmującymi się leczeniem, a nie posiadającymi do tego uprawnień." (Art. 57 ust. 1).

    Szarlatana takie drobiazgi nie krępują. Daje ludziom fałszywą nadzieję, ale nikt go nie rozlicza z niedotrzymania słowa, a ewentualne kary przewidziane za "leczenie" bez uprawnień są czysto symboliczne (zagrożenie grzywną).

    --
    Gaudeamus igitur
  • al.1 27.02.17, 01:57
    petrucchio napisał:

    > Prawdziwego lekarza obowiązują zasady etyki zawodowej, jak choć by Kodeks Etyki
    > Lekarskiej:
    >
    > "Lekarzowi nie wolno posługiwać się metodami uznanymi przez naukę za szkodliwe,
    > bezwartościowe lub nie zweryfikowanymi naukowo.

    Ha ha. To statyny przykladowo - uznane przez nauke za cacy - sa prozdrowotne? Slon by sie usmial. A dlaczego, przy nadczynnosci tarczycy "wypala sie" tarczyce jodem radioaktywnym? Oraz - "Leczenie choroby Gravesa-Basedowa jest wylacznie objawowe. Nie znamy bowiem jeszcze srodka, który neutralizowalby lub zapobiegal atakowi przeciwcial".
    Cyt z ks. JZ: " Naprawde nie znamy srodka, który by ta chorobe skutecznie i bezpiecznie leczyl? "
    To jest kropla w morzu przykladów na nieskutecznosc i szkodliwosc medycyny akademickiej firmowanej przez nauke oraz skutecznych terapii zebranych w ks. JZ.
    No i pytanie: To dlaczego lekarze posluguja sie takimi metodami???

    > Nie wolno mu także współdziałać z osobami zajmującymi się leczeniem, a nie posiadającymi
    > do tego uprawnień." (Art. 57 ust. 1).

    Znowu brak zrozumienia! Jerzy Zieba nie leczy. On zebral metody skrzetnie ukryte (wiadomo na czyje zlecenie i na czyja korzysc), a przebadane przez kompetentne osoby w tym przez slawy naukowe.

    > Szarlatana takie drobiazgi nie krępują. Daje ludziom fałszywą nadzieję, ale nikt go nie
    > rozlicza z niedotrzymania słowa, a ewentualne kary przewidziane za "leczenie" bez
    > uprawnień są czysto symboliczne (zagrożenie grzywną).

    Rozumiem, ze okresleniem szarlatana obejmujesz wszystkich tych naukowców, na których prace powoluje sie Jerzy Zieba. No bo skoro on nie leczy i nie szkodzi, to nie moze byc tym slowem okreslany.

    --
    Śniło mi się, że byłem lekarzem, ale jak się obudziłem, to gdzieś mi się zapodział kitel i stetoskop

    I had a dream that I was a doctor, but when I woke up, my smock and stethoscope had got lost
  • petrucchio 27.02.17, 02:31
    Pan Zięba wybiera sobie z nauki to, co mu pasuje, a luki uzupełnia własną bujną wyobraźnią i nadinterpretacją, w czym pomaga mu ignorancja (nic nie wskazuje na to, żeby posiadał stosowne wykształcenie). Manipulacja zwana "cherry-picking" polega na tym, że powołujemy się wybiórczo na opinię jakiegoś autorytetu dla uzasadnienia swoich twierdzeń (np. na niezachwianą wiarę Linusa Paulinga w moc witaminy C), jednocześnie pomijając milczeniem liczne wyniki badań podważających te twierdzenia.

    Zresztą pal sześć nieuczciwość intelektualną. Jerzy Zięba nie jest naukowcem i standardy naukowe są mu obce. Ale prócz tego jest zwykłym oszustem. Być może działającym w dobrej wierze i przekonanym o swojej słuszności, ale jednak oszustem. Np. sprzedawanie naiwnym "strukturyzatorów wody" po 2500 zł za sztukę, czyli naciąganie ludzi na kupno urządzenia, które nie robi tego, co wg sprzedającego ma robić ("przywraca wodzie utraconą pamięć magnetyczną porządkując jej dipole" za pomocą "impulsatora pola magnetycznego"), powinno być prawnie ścigane i karane.

    --
    "Dopóki nie skorzystałem z Internetu, nie wiedziałem, że na świecie jest tylu idiotów." -- Stanisław Lem
  • al.1 27.02.17, 20:22
    petrucchio napisał:

    > Pan Zięba wybiera sobie z nauki to, co mu pasuje, a luki uzupełnia własną bujną
    > wyobraźnią i nadinterpretacją, w czym pomaga mu ignorancja (nic nie wskazuje na
    > to, żeby posiadał stosowne wykształcenie).

    A móglbys podac jakies konkrety? On niczego sam nie wymysla, ani nie leczy.

    > Manipulacja zwana "cherry-picking" polega na tym, że powołujemy się wybiórczo na opinię
    > jakiegoś autorytetu dla uzasadnienia swoich twierdzeń (np. na niezachwianą wiarę Linusa
    > Paulinga w moc witaminy C), jednocześnie pomijając milczeniem liczne wyniki badań
    > podważających te twierdzenia.

    Jakie znasz badania nad witamina C, które podwazaja prace wielu jej badaczy? Zarzucasz mu manipulacje? A wjakim celu mialby to robic. On przeciez demaskuje nieczyste machinacje farmaceutycznych karteli i nieuczciwosc kupionych przez nie naukowców. W Katowicach odbedzie sie wkrótce spotkanie pod nazwa "Wiosna zdrowia". Beda tam prezentujacy swoje osiagniecia wybitni specjalisci, m.in. od leczenia witamina C. Tak, witamina C ma potezna moc lecznicza. Wyklad wyglosi m.in. dr (MD) Thomas Levy (slyszales o nim?). Kiedy niedawno w pewnym szpitalu umieralo 11-letnie dziecko chore na sepse, bo bylo bez szans na wyleczenie zatwierdzonymi metodami, lekarze zastosowali w konspiracji, kanalami prywatnymi wlew z witaminy C, ryzykujac utrate prawa wykonywania zawodu i/lub inne sankcje, i uratowali mu zycie w ciagu jednego dnia. Ale kto podaje witamine C chorym na sepse?

    > Zresztą pal sześć nieuczciwość intelektualną. Jerzy Zięba nie jest naukowcem i
    > standardy naukowe są mu obce.

    Moze jakis konkret o tej nieuczciwosc? Ma wyksztalcenie wyzsze i ma wiedze jak wygladaja standardy naukowe (i w praktyce, i w teorii).

    > Ale prócz tego jest zwykłym oszustem. Być może działającym w dobrej wierze i przekonanym
    > o swojej słuszności, ale jednak oszustem. Np. sprzedawanie naiwnym "strukturyzatorów
    > wody" po 2500 zł za
    > sztukę
    , czyli naciąga nie ludzi na kupno urządzenia, które nie robi tego, co wg
    > sprzedającego ma robić ("przywraca wodzie utraconą pamięć magnetyczną porządkując jej
    > dipole" za pomocą "impulsatora pola magnetycznego"), powinno być prawnie ścigane i karane.

    Naciaga? Kto chce to kupi. Strukturyzator wody wg. info ze strony:
    - usuwa zanieczyszczenia organiczne i nieorganiczne
    - powoduje obniżenie potencjału ORP (potencjał utleniania-redukcji)
    - podwyższa odczyn pH wody (woda alkaliczna)
    - strukturyzuje wodę
    - przywraca wodzie utraconą pamięć magnetyczną porządkując jej dipole
    - poprawia smak i zapach wody

    A o strukturyzatorze wody ADR-4 slyszales? On tylko strukturyzuje wode. Jest sprzedawany od bardzo wielu lat i jakos nikt nie kwestionuje jego dzialania, powiem wiecej, ADR-4 zdobyl wiele nagród miedzynarodowych i jest w powszechnej sprzedazy. Wiec o co chodzi? Czy producentów ADR-4 scigal ktos prawnie? Koszty sa takie jakie sa i nie bedzie do niego doplacal z wlasnej kieszeni.

    --
    odAdoZ





  • petrucchio 28.02.17, 01:35
    Krótko: jeśli masz na myśli tego Thomasa E Levy'ego:

    www.peakenergy.com/About-Dr-Levy.php

    -- to widać gołym okiem, że choć skończył medycynę, to w jego dorobku od wielu lat nie ma żadnych publikacji w recenzowanych czasopismach naukowych. MedFox Publishing to prywatne przedsięwzięcie, którego głównym celem jest publikowanie broszurek Thomasa E. Levy'ego. Bez peer review każdy może sobie publikować własnym sumptem, co mu się żywnie podoba, ale nie mylmy tej działalności z uprawianiem nauki.

    "Strukturyzacja wody" to bełkot pseudonaukowy. Woda nie ma żadnej "pamięci magnetycznej". Bezrefleksyjne cytowanie zapewnień o rzekomych nagrodach międzynarodowych ze stron reklamujących ADR-4 świadczy tylko o Twojej naiwności, nie o tym, że ADR-4 rzeczywiście nadaje wodzie jakieś korzystne właściwości. Certyfikaty takie jak ten:

    ftp://pub.biomagnetica.pl/Instytut%20Medycyny%20Pracy%20ADR-4.pdf

    nie stwierdzają, że ADR-4 ma jakiekolwiek działanie "strukturyzujące", a tylko -- że nie stwarza zagrożenia dla użytkownika.

    Niestety prawo jest liberalne dla szarlatanów i naciągaczy.

    --
    Ravens can croak and owls can hoot,
    Penguins just shriek, but aren't they cute?
  • al.1 28.02.17, 11:56
    petrucchio napisał:

    > Krótko: jeśli masz na myśli tego Thomasa E Levy'ego:
    > www.peakenergy.com/About-Dr-Levy.php

    > -- to widać gołym okiem, że choć skończył medycynę, to w jego dorobku od wielu lat nie ma
    > żadnych publikacji w recenzowanych czasopismach naukowych. MedFox Publishing to
    > prywatne przedsięwzięcie, którego głównym celem jest publikowanie broszurek Thomasa E.
    > Levy'ego. Bez peer review każdy może sobie publikować własnym sumptem, co mu się żywnie
    > podoba, ale nie mylmy tej działalności z uprawianiem nauki.

    Czy Ty mówisz powaznie? A które czasopismo rzadowonaukowe zamiesci jego prace, które koliduja z interesami karteli farmaceutycznych, które dyryguja i kupuja wszystkich od których zaleza ich zyski. To co nazywasz broszurka ma wieksza wartosc od wszelkich innych peer-reviewed prac o witaminie C. Znasz jakies doniosle, naukowe? Np. potwierdzajace, ze witamina C wyleczy z sepsy? Czy glównostrunieniowi spece od leczenia ja stosuja? Tomas Levy wyglosi referat w Katowicach na temat swoich badan nad witamina C.


    > Strukturyzacja wody" to bełkot pseudonaukowy. Woda nie ma żadnej "pamięci
    > magnetycznej". Bezrefleksyjne cytowanie zapewnień o rzekomych nagrodach
    > międzynarodowych ze stron reklamujących ADR-4 świadczy tylko o Twojej naiwności, nie o
    > tym, że ADR-4 rzeczywiście nadaje wodzie jakieś korzystne właściwości. Certyfikaty takie jak
    > ten:

    > ftp://pub.biomagnetica.pl/Instytut%20Medycyny%20Pracy%20ADR-4.pdf

    > nie stwierdzają, że ADR-4 ma jakiekolwiek działanie "strukturyzujące", a tylko -- że nie stwarza
    > zagrożenia dla użytkownika.

    To nie byly rzekome nagrody, tylko najprawdziwsze. Na dole strony www.biomagnetica.pl/pl/p/ADR-4/97 masz je wymienione. Poza tym powolam sie na prace slynnego badacza wody, dr Gerarda Pollacka, który na stronie www.structuredwaterunit.com/articles/structuredwater/dr-gerald-pollack-and-structured-water-science pisze m.in.:
    "Structured water does not have the same properties as bulk water. Water is the carrier of the most important molecules of life, like proteins and DNA. In the book, "Cells, Gels and the Engines of Life," evidence is presented that shows water is absolutely essential to everything the cell does. The water in our cells is not like water in a glass. It's actually ordered pretty much like a crystal. Like ice, it excludes particles and solutes as it forms. The space formed is called an exclusion zone (EZ)."

    Niestety prawo jest liberalne dla szarlatanów i naciągaczy.

    O ile wiem, oszustwa sa scigane sadownie.

    --
    tricl
  • petrucchio 28.02.17, 15:48
    Jeśli te nagrody są prawdziwe, proszę o niezależne potwierdzenie ich przyznania przez organizatorów którejkolwiek z tych wystaw -- może być link do strony, gdzie wymienia się laureatów.

    Teoria EZ Pollacka nie ma nic wspólnego z "pamięcią magnetyczną" i podobnym bzdetami. Mówi o zachowaniu wody w bezpośrednim kontakcie z powierzchniami hydrofilowymi. Trzeba niestety zaznaczyć, że sam Pollack, nie czekając na niezależną weryfikację swojej teorii, trochę przedwcześnie rozszerzył ją o wizjonerskie interpretacje, w których jest więcej "być może" i "kto wie", niż sprawdzalnych faktów. W ten sposób dostarczył paliwa całej rzeszy internetowych maniaków.

    --
    To my, pingwiny!
  • pomruk 28.02.17, 18:20
    Drogi Petrucchio, to nie ma sensu. Nie ma dla dyskutanta znaczenia czym jest np. teoria Pollacka - robisz błąd, uważając, że ma. Nie mamy bowiem do czynienia z dyskusją z zasadniczych względów.
    Dlatego napisałem niżej, że zamykam wątek, zamykam dla każdego - uważam go za nonsensowny od dłuższego czasu. Nie jest bowiem prowadzony na jakiejkolwiek sensownej płaszczyźnie. Jeśli jednak Ty lub ktoś kto dał się poznać jako racjonalny dyskutant uzna, że to błędna decyzja, poddam się.
  • petrucchio 28.02.17, 18:58
    Masz rację. To właściwa decyzja.

    --
    "Everyone who believes in telekinesis, raise my hand." -- James Randi
  • al.1 18.02.17, 20:43
    nikodem321 napisał:

    > Nie ma ON żadnych dowodów, że leczy ani ze złym, ani z dobrym skutkiem.
    > Kłamie on jeśli cokolwiek twierdzi.

    Nie zamierzam wdawac sie w niepowazna dyskusje. Masz wąty w skutecznosc ukrytych (a jakze) terapii, nikt Cie do nich nie zmusza. Zarzucanie komus klamstwa, to juz jest powazna sprawa.

    > Ludzie dają się nabierać. Płacą pieniążki.
    > Ci sfrustrowani brakiem efektów zaczynają mu wygrażać, co z niego robi męczennika za wiarę.

    Pieniazki, grosiki - a nie setki zlotych. Mówisz to, bo tak przypuszczasz, czy opierasz sie na konkretnych przypadkach. Jesli to drugie, to masz na to jakies dowody? Moze je tu zaprezentujesz?

    > To wszystko jest śmieszną groteską.
    > Szaman - szarlatan - męczennik - forum NAUKA

    Dlaczego nazywasz go szarlatanem? Przeciez to nie sa jego metody, tylko zebrane przez niego ((!))
    Tak forum NAUKA, bo wiedza przekazana w jego ksiazkach ma umocowanie w badaniach naukowych i praktyce.

    --
    collaps
  • petrucchio 18.02.17, 21:04
    Zmanipulowanie fotografii dokumentu, żeby wstawić tam swoje nazwisko ozdobione tytułem, do którego nie ma się prawa, już kwalifikuje się jako kłamstwo, fałszerstwo i oszustwo. To samo dotyczy niezgodnych z prawdą informacji na temat swojego wykształcenia i kwalifikacji zawodowych. To faktycznie "poważna sprawa".

    Jeśli chcesz w pełni skorzystać z mądrości "Dr. C", najlepiej się zapisać do IBMS Masters Society. Wpisowe (+ pierwszy miesiąc członkostwa) to tylko 499 USD, a potem już tylko 89 USD składki miesięcznej. Faktycznie grosiki. Za to od razu prześlą ci e-mail z dziesięcioma poradami, od których "eksploduje ci mózg".

    --
    Penguyn! Penguyn! Looming bright
    In the long Antarctic night!
  • al.1 20.02.17, 01:50
    petrucchio napisał:

    > Zmanipulowanie fotografii dokumentu, żeby wstawić tam swoje nazwisko ozdobione
    > tytułem, do którego nie ma się prawa, już kwalifikuje się jako kłamstwo, fałszerstwo i
    > oszustwo. To samo dotyczy niezgodnych z prawdą informacji na temat swojego
    > wykształcenia i kwalifikacji zawodowych. To faktycznie "poważna sprawa".

    Niech go ukaza za falszerstwo jesli takowe ma miejsce. Chory na raka ma to bardzo gleboko gdzies. Jego najbardziej interesuje wyleczenie sie z choroby.

    > Jeśli chcesz w pełni skorzystać z mądrości "Dr. C", najlepiej się zapisać do IB
    > MS Masters Society. Wpisowe (+ pierwszy miesiąc członkostwa) to tylko 499 USD,
    > a potem już tylko 89 USD składki miesięcznej. Faktycznie grosiki. Za to od razu
    > prześlą ci e-mail z dziesięcioma poradami, od których "eksploduje ci mózg".

    Nie wiem gdzie Ty kopiesz za takimi informacjami. Czy aby wiesz jakie sa koszty leczenia chemioterapia? JZ wydal druga czesc "Ukrytych terapii", w której precyzyjnie opisuje jak aplikowac dozylnie askorbinian sodu. Cena ksiazki z dostawa do domu nie przekracza - o ile sie orientuje - 60 zl. Duzo??? Jesli duzo, to w wywiadach tez mówi w jaki sposób i w jakiej ilosci przyjmowac askorbinian sodu. Rzeczywiscie rujnujace kieszen chorego informacje, który dalby nie takie pieniadze aby sie wyleczyc.

    --
    21

  • petrucchio 20.02.17, 21:28
    Ale ja mam jeszcze tańszy sposób na leczenie raka: trzeba pięć razy na dobę w ściśle regularnych odstępach wypić 230 ml czystej wody o temperaturze 21°C, a następnie powiedzieć bez zająknienia: "Manamarofarafanganagabagibabazyl" -- i tak do skutku. I nie każ mi przedstawiać dowodów na skuteczność tej terapii. Jest skuteczna, bo ja w nią wierzę, a ja wiem z doświadczenia, że zawsze mam rację.

    --
    To my, pingwiny!
  • kala.fior 21.02.17, 16:18
    dzieki Petrucchio, wlasnie lamalem sobie glowe jak by wynalezc nowe chaslo do mojego on-line banku ;-))

    --
    Time is nature's way of preventing everything from happening all at once. (Wheeler)
  • pomruk 21.02.17, 22:20
    Ach, niestety!!! Takie wyrażenia nie nadają się na hasło... Okazuje się, że człowiek jest kiepskim generatorem entropii... zawsze myślałem - obserwując swoje i innych bałaganiarstwo, że dobrym.
    A tu włączam generator i wychodzi takie coś: "E>v3=S^%":}Uh(H
    Albo choćby 9UOCPv6AOg31x8EB
    Żadne swojskie Kakabibamuki.
  • petrucchio 21.02.17, 23:29
    To nie miała być sekwencja przypadkowa. "Gabagibabazyl" to zawołanie niejakiego Filomidanka, bohatera brytyjskiego serialu "Gość ze Smokolandii" ("Danny the Dragon"), puszczanego w "Ekranie z bratkiem" w latach mego dziecięctwa. Natomiast "Manamarofarafangana" to początek imienia bohatera poniższego limeryka:

    Pewien Malgasz z Antananarywa
    Zapominał wciąż, jak się nazywa.
    A nazywał się Mana-
    marofarafangana-
    ambarosoroatrandehiwa


    Człowiek (podobnie jak każda istota żywa) jest znakomitym generatorem entropii. Organizm ludzki (a mózg w szczególności) eksportuje jej tyle, że dzięki temu może lokalnie obniżać swoją entropię wewnętrzną i funkcjonować w sposób nadzwyczaj uporządkowany.

    --
    Ravens can croak and owls can hoot,
    Penguins just shriek, but aren't they cute?
  • pomruk 21.02.17, 23:47
    petrucchio napisał:
    > To nie miała być sekwencja przypadkowa.
    Wiem, przestrzegałem kala.fiora :)
    No popatrz, a ja za nic nie pomnę, co oznaczało (dawno temu) "kakabibamuki".
    Człowiek świetnie generuje entropię, ale... gdy wymyśla hasła, jakoś mu nie wychodzi.
    Widać świadomie generować trudniej...
  • kornel-1 22.02.17, 11:06
    pomruk napisał:

    > Człowiek świetnie generuje entropię, ale... gdy wymyśla hasła, jakoś mu nie wyc
    > hodzi.
    > Widać świadomie generować trudniej...


    Generując entropię czasem otrzymuje się bardzo sensowne rzeczy. Pisał o tym Swift przy opisując wynalazek do generowania książek:

    Wiadomo, jak trudno przychodzi każdemu człowiekowi nauczyć się kunsztów i umiejętności, lecz dzięki jego wynalazkowi człowiek najbardziej nawet niewykształcony potrafi niewielkim kosztem i po lekkim ćwiczeniu ciała pisać książki filozoficzne, poetyczne, rozprawy o polityce, teologii i matematyce bez najmniejszej pomocy naturalnych zdolności lub nauk.

    Jak działa wynalazek, przeczytacie tu: (strona 76, od *Pierwszy profesor, którego ujrzałem*)

    Kornel
    --
    Cenisz dobre dziennikarstwo? Forum Gazeta.pl
    "Kornel: moje podróże"
  • pomruk 22.02.17, 17:34
    Tak, znam :)

    http://longstreet.typepad.com/.a/6a00d83542d51e69e2013487fb567e970c-600wi

    Posługiwali sie jednak narzędziem mechanicznym i raczej psuli entropię generowaną nim, gdyż:

    " Rozkazał mpotem trzydziestu sześciu chłopcom, ażeby wiersze powoli czytali. Kiedy znajdowali
    ciąg kilku wyrazów mogących stanowić część zdania, dyktowali je czterem innym chłopcom,
    którzy to pisali."

    Swoją drogą, czasem podejrzewam, że żywisz pewien podziw dla wspaniałych Houyhnhnmów, krytycznie przyglądając się...

    Rycina
  • kala.fior 23.02.17, 17:22
    "Okazuje się, że człowiek jest kiepskim generatorem entropii"

    jako praktyk, potwierdzam, kiedyc w dziecinstwie bezpieczenstwa komputerowego jakis wloski uniwersytet przyslal nam plik zszyfrowanych hasel do analizy, prosty "dictionary attack" rozszyfrowl prawie wszystkie, a jedna trzecia byla "insalata mista", pewnie byl to przyklad w podreczniku uzytkownikow...

    --
    Wiedza boli, niewiedza również, ale inaczej.
  • petrucchio 24.02.17, 01:12
    Z przygód wielkiego Donalda Knutha:

    It is not easy to invent a foolproof source of random numbers. This fact was convincingly impressed upon the author in 1959, when he attempted to create a fantastically good generator using the following peculiar approach...

    (tu następuje długi opis skomplikowanego algorytmu)

    Considering all the contortions of Algorithm K, doesn’t it seem plausible that it should produce almost an infinite supply of unbelievably random numbers? No! In fact, when this algorithm was first put onto a computer, it almost immediately converged to the 10-digit value 6065038420, which—by extraordinary coincidence—is transformed into itself by the algorithm (see Table 1). With another starting number, the sequence began to repeat after 7401 values, in a cyclic period of length 3178. ...

    The moral of this story is that random numbers should not be generated with a method chosen at random. Some theory should be used.

    www.informit.com/articles/article.aspx?p=2221790
    --
    Gaudeamus igitur
  • al.1 24.02.17, 00:10
    petrucchio napisał:

    > I nie każ mi przedstawiać dowodów na skuteczność tej terapii. Jest
    > skuteczna, bo ja w nią wierzę, a ja wiem z doświadczenia, że zawsze mam rację.

    Ale dlaczego ja mam przedstawiac dowody? Przeciez to nie ja napisalem ksiazke "Ukryte terapie". Wystarczy, ze jej autor powoluje sie na zródla badawcze, w których naukowcy wykazali skutecznosc witaminy C.

    --
    cenzura



  • bozenka.od.sapu 21.02.17, 17:08
    Widząc takie tematy zawsze się zastanawiam, czy jest sens dyskutować. Jeśli ktoś wierzy w rzeczy nieracjonalne/nieudowodnione i w przekaz ustny "autorytetów", to czy przemówią do niego logiczne argumenty?
    Brakuje wspólnego podłoża do dyskusji (branie na wiarę vs. racjonalizm i wyniki badań wykonanych zgodnie ze standardami naukowymi), więc żadna strona nie przemówi do rozumu (wiary :D) drugiej.
  • pomruk 21.02.17, 22:08
    Dyskusja taka nie ma wspólnego podłoża, owszem. Jednak w jej trakcie każda ze stron przedstawia swoje argumenty. Ktoś, śledzący tę dyskusję może ocenić charakter i wagę argumentacji każdej ze stron. Być może pomoże to komuś, nie mającemu wyrobionego zdania w tej kwestii. Być może ktoś dowie się, że w oczach nauki czy osób posługujących się racjonalizmem, pewne rzeczy są czystą i oczywistą szarlatanerią. Może przyjmie to do wiadomości.
    Niestety, widzę tu problem. W dyskusji takiej wiele osób nie bierze często udziału, widząc bezsens rzeczowej argumentacji. Sprawiać to może niekiedy wrażenie zbytniego tolerowania niewiarygodnych wręcz bzdur, odstraszając potencjalnych uczestników dyskusji. Na pewnym poziomie bowiem zachwyt nad zdjęciami smug kondensacyjnych, szarlatanerią czy Davidem Icke po prostu kompromituje. I to w stopniu katastrofalnym.
    Może więc sensowniejszą będzie próba utrzymania bardziej homogenicznego charakteru forum, ściślejszego egzekwowania racjonalnego jego charakteru.
  • al.1 27.02.17, 02:19
    pomruk napisał:

    > Dyskusja taka nie ma wspólnego podłoża, owszem. Jednak w jej trakcie każda ze s
    > tron przedstawia swoje argumenty. Ktoś, śledzący tę dyskusję może ocenić chara
    > kter i wagę argumentacji każdej ze stron. Być może pomoże to komuś, nie mającem
    > u wyrobionego zdania w tej kwestii. Być może ktoś dowie się, że w oczach nauki
    > czy osób posługujących się racjonalizmem, pewne rzeczy są czystą i oczywistą sz
    > arlatanerią. Może przyjmie to do wiadomości.
    > Niestety, widzę tu problem. W dyskusji takiej wiele osób nie bierze często udzi
    > ału, widząc bezsens rzeczowej argumentacji. Sprawiać to może niekiedy wrażenie
    > zbytniego tolerowania niewiarygodnych wręcz bzdur, odstraszając potencjalnych u
    > czestników dyskusji. Na pewnym poziomie bowiem zachwyt nad zdjęciami smug konde
    > nsacyjnych, szarlatanerią czy Davidem Icke po prostu kompromituje. I to w stopn
    > iu katastrofalnym.
    > Może więc sensowniejszą będzie próba utrzymania bardziej homogenicznego charakt
    > eru forum, ściślejszego egzekwowania racjonalnego jego charakteru.

    Zawsze jest tak, ze co jedni uwazaja za cacy, inni za be. Jedni za naukowe, inni za nienaukowe. Jedni za lecznicze, inni za szkodzace, itp. To tylko kwestia która strona, która przekona. Jesli kazda tkwi przy swoim, dyskusje mozna ciagnac w nieskonczonosc. Obserwatorzy nie zabieraja glosu z róznych powodów i tym nie nalezy sie przejmowac.

    --
    tru
  • pomruk 28.02.17, 14:36
    al.1 napisał:
    > Zawsze jest tak, ze co jedni uwazaja za cacy, inni za be. Jedni za naukowe, inn
    > i za nienaukowe. Jedni za lecznicze, inni za szkodzace, itp. To tylko kwestia k
    > tóra strona, która przekona. Jesli kazda tkwi przy swoim, dyskusje mozna ciagna
    > c w nieskonczonosc.
    Tak, *można ciągnąć w nieskończoność*.
    Istnieją jednak metody odróżniające naukę od innego źródła przekonań. Jeśli "napędzani" tym drugim wszczynamy niekończącą się dyskusję, jawnie i wyraźnie odmawiając poszanowania reguł wynikających z charakteru forum, nie spotkamy się tu z uznaniem. Odmowę traktuje się tu jako przyznanie "nie mam racji", dalsze posty są już tylko pieniactwem. I często - widać to po Twoich postach - prowokacją.
    Zapraszam do dalszych dyskusji w nowych wątkach.
    Proszę o nieumieszczanie dalszych wypowiedzi w tym wątku - usunę je.
  • al.1 24.02.17, 00:42
    bozenka.od.sapu napisał(a):

    > Widząc takie tematy zawsze się zastanawiam, czy jest sens dyskutować. Jeśli kto
    > ś wierzy w rzeczy nieracjonalne/nieudowodnione i w przekaz ustny "autorytetów",
    > to czy przemówią do niego logiczne argumenty?
    > Brakuje wspólnego podłoża do dyskusji (branie na wiarę vs. racjonalizm i wyniki
    > badań wykonanych zgodnie ze standardami naukowymi), więc żadna strona nie prze
    > mówi do rozumu (wiary :D) drugiej.

    To nie jest kwestia wiary (choc ta ponoc czyni cuda). Wyleczenia (a nie leczenie do konca zycia) sa udokumentowane przez slawy naukowe, które Google skrzetnie skrywaja. Do rozumu przemawiaja wyzdrowienia. Jesli ktos slepo wierzy w medycyne akademicka, jego wybór. JZ nikogo nie zmusza do stosowania sprawdzonych metod wyleczen a nie leczenia. O czym tu dyskutowac?

    --
    ukryto

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka