Dodaj do ulubionych

Czy miłość istnieje obiektywnie ?

05.10.17, 13:42
W innym wątku pod

forum.gazeta.pl/forum/w,32,164762785,164762785,Einstein_czasoprzestrzen_i_god_like_Xeelee.html?t=1507202113#p164850729

majka_monacka (w reakcji na mój fragment) :
> Nie uczestniczyłem w dyskusji w w/w wątku pt.: "czas nie istnieje" ..
> Przypuszczam, że były w nim zawarte jakieś "przeintelektualizowania"
> .. no bo na chłopski rozum... - czas istnieje.. i jest wielkością fizyczną
> mierzalną.

napisała:

A może zamiast coś tworzyć na chłopski rozum lepiej przeczytać głosy w dyskusji i coś poprzeć lub zakwestionować, bo tam takich poglądów na chłopski rozum było mnóstwo, ale je obaliliśmy.
Oczywiście dyskutujemy na gruncie materializmu.
To znaczy, że istnieją byty materialne, a pojęcia abstrakcyjne niematerialne nie istnieją obiektywnie we wszechświecie. Na przykład miłość, dobro i wolność nie istnieje w tym sensie. Istnieją tylko specyficzne typy zachowań ludzi, które mają charakterystyczne cechy. Zespoły tych cech tworzą definicje pojęć abstrakcyjnych, nazywane przez niektórych ludzi właśnie tymi etykietami/nazwami. Można powiedzieć, że są to parametry służące do mierzenia natężenia tych specyficznych zachowań i relacji między ludźmi. Dokładnie tak, jak czas, temperatura, czy rozmiary przestrzenne.
.........................................................
Ta wypowiedż świadczy o takim podejściu, iż uznajemy, że mamy szybsze lub wolniejsze ruchy Browna cząstek .. i to istnieje .. ale temperatura już nie istnieje...

Czasami zjawisko jest jednak niezrozumiałe na poziomie aparatu pojęciowego Demokryta ..czy szerzej materializmu (bez psychologii, psychiki, świadomosci).

Do takich zjawisk należy miłość... która jednak istnieje w sensie objektywnym, a nie jedynie jako pojęcie abstrakcyjne. Muszą być jednak spełnione pewne okoliczności.. m.inn. istnienie dwóch świadomych ludzi ..

Jeśli rozważyć na początek np. takie dwa teksty:

en.wikipedia.org/wiki/Electromagnetic_theories_of_consciousness
i np. pracę naukową
Hales CG. The origins of the brain's endogenous electromagnetic field and its relationship to provision of consciousness. J Integr Neurosci. 2014;13(2):313-61.

- to da się obmyślić sposoby na obiektywne pomiary nasilenia tego fenomenu .. Najprostszym parametrem była by np. średnia z częstości tętna w okolicznościach takich jak..
~ Andrew Wader
Edytor zaawansowany
  • 05.10.17, 16:20
    Następny nienaukowy wątek, który nie wiedzieć czemu nie jest kasowany?
    W nauce jest zasada, że jak się o czymś pisze to trzeba podać definicję tego czegoś.
    Używasz wyrażeń które są języku potocznym rozumiane na tysiace sposobów
    przypadkowych, niespójnuch ze sobą, nielogicznych.
    Tak było z "podróżą w czasie" i tak jest teraz.
    Majka użyła bardzo ostrego kryteruim w ocenie wielkości fizycznych.
    Po pierwsze trzeba zauważyć, że jej wypowiedź o tym że wielkości fizyczne nie istnieją
    jest filozoficzna, nie naukowa.
    Fizyka nie potrafi udowodnić istnienia czegokolwiek i dlatego nie zajmuje się tym problemem.
    Trzeba jednak zwrócić uwagę, że czas jest wielkością fizyczną inną od pozostałych wielkości
    fizycznych w tym sensie, że do mierzenia tych pozostałych potrzebujemy czasu.
    Każda wiec z tych wielkości fizycznych jest zmienną czasu. Dlatego to czas nazywamy
    niekiedy parametrem, gdyż tak jak w matematyce parameter oznacza ustaloną zmienną.
    Mierząc różne wielkości fizyczne musimy ustalić czas, gdyż za chwilę te wielkości zmienia się.
  • 05.10.17, 16:40
    speedyhawk napisał:

    > Mierząc różne wielkości fizyczne musimy ustalić czas, gdyż za chwilę te wielkości
    > zmienią się.

    Posłałem, bo mają mi dziś prąd wyłączyć i może zrobią to lada moment.

    Ponieważ czasu nie da się zatrzymać nasze pomiary są wskutek tego obarczone jakimś
    błędem. Dlatego też rozwinęła się bardzo dziedzina fizyki eksperymentalnej zwana
    statystyczną analizą pomiaru.
    To dzięki niej mamy wszystkie odkrycia i też to ostatnie, fal grawitacyjnych.

    Zapytajmy może na koniec, czy do zmierzenia czasu tez potrzebujemy czasu?
    Oczywiście, że tak. Bo czas to odległość dwóch chwil w danym zjawisku.
    O co to jest chwila? To ustalony czas, a ustalona zmienna to parameter.
    Dlatego czas nie istnieje w tym sensie jak inne wielkości fizyczne, bo one są od niego
    zależne. Od czego zatem zależy czas? Czas zależy od istniejącej materii, świata.
    Skoro tak, to nie musimy go używać, gdyż niemożliwym jest jego brak.
    W fizyce jest kilka prób opisu świata bez pojęcia czasu i jedną z nich omówiłem
    w moim wątku "Czas nie istnieje".

  • 05.10.17, 18:26
    andrew.wader napisał:

    > majka_monacka (w reakcji na mój fragment) :
    > > .. no bo na chłopski rozum... - czas istnieje..
    > > i jest wielkością fizyczną mierzalną.
    >
    > napisała:
    >
    ....
    > To znaczy, że istnieją byty materialne, a pojęcia abstrakcyjne niematerialne ni
    > e istnieją obiektywnie we wszechświecie. Na przykład miłość, dobro i wolność ni
    > e istnieje w tym sensie. Istnieją tylko specyficzne typy zachowań ludzi, które
    > mają charakterystyczne cechy. ....
    > .........................................................
    > Ta wypowiedź świadczy o takim podejściu, iż uznajemy, że mamy szybsze lub woln
    > iejsze ruchy Browna cząstek .. i to istnieje .. ale temperatura już nie istni
    > eje...
    >
    Tak, to jest takie podejście i taka definicja, która rozróżnia istnienie w sensie ontologicznym od istnienia w sensie psychologicznym jako pojęcia, idee lub modele, które opisują zachowania materii, ale same w sensie fizycznym nie istnieją
  • 06.10.17, 10:17
    majka_monacka 05.10.17, 18:26

    > Tak, to jest takie podejście i taka definicja, która rozróżnia istnienie w sensie ontologicznym
    > od istnienia w sensie psychologicznym jako pojęcia, idee lub modele,
    > które opisują zachowania materii, ale same w sensie fizycznym nie istnieją.

    A. Wader wie, że MIŁOŚĆ ma bardzo wiele definicji. Jednak ani Ty, ani Speedy, ani ja nie wiemy jaką definicję on ma na myśli. Poza tym sam termin ISTNIEJE jest rozmyty. Nie pomaga nawet Twoja koncepcja podziału terminu ISTNIENIE na fizyczne i poza-fizyczne. Sama wiesz, że można podejrzewać iż są obiekty potencjalnie nadające się do obserwacji i badań fizycznych, których jeszcze ludzkość nie odkryła. Więc gdyby jednemu jedynemu człowiekowi dane było zobaczyć rzeczywiście taki obiekt, to pozostali krzyknęli by: Taki obiekt nie ISTNIEJE.

    - Co do obiektów z przestrzeni poza-fizycznej (nie udało się udowodnić iż takowej nie ma) zachodzi pytanie o możliwości ich ISTNIENIA. Powiedzmy taki obiekt nazwany słowem MYŚL???

    - Zarzut Speedyego, że rozważanie o istnieniu obiektów poza-fizycznych ma nic wspólnego z nauką jest chyba nieco wątpliwy ....

    Pozdtr.
  • 08.10.17, 14:13
    suender napisał:

    > A. Wader wie, że MIŁOŚĆ ma bardzo wiele definicji. Jednak ani Ty, ani Speedy,
    > ani ja nie wiemy jaką definicję on ma na myśli. Poza tym sam termin ISTNIEJE
    >jest rozmyty. Nie pomaga nawet Twoja koncepcja podziału terminu ISTNIENIE na
    > fizyczne i poza-fizyczne.
    ....
    > - Co do obiektów z przestrzeni poza-fizycznej (nie udało się udowodnić iż
    > takowej nie ma) zachodzi pytanie o możliwości ich ISTNIENIA. Powiedzmy taki obiekt
    >nazwany słowem MYŚL???
    >
    > - Zarzut Speedyego, że rozważanie o istnieniu obiektów poza-fizycznych ma nic w
    > spólnego z nauką jest chyba nieco wątpliwy ....

    Skoro P. T. suender zastanawia się w jakim sensie użyłem słowa miłość to przytaczam fragment jakiegoś mojego dawnego tekstu:

    [" Wydaje nam się, że trafnie "istotę miłości" ujął na przykład Max Scheler, filozof, uczeń Huserla, w swoim dziele "Istota i formy sympatii", wydanym w oryginale w roku 1922. Pisze on, że:
    "Miłość jest jednoczesnym, zachodzącym z naprzeciwka ruchem powodującym, że osoby noszące pewne wartości zaczynają je sobie lepiej uświadamiać, dostrzegać, cenić, tak iż powoduje to przyrost tych wartości, przy czym owe nasilenie tych walorów jest zgodne z ich idealnym, naturalnym przeznaczeniem, swoistym dla natury osób, które mają szczęście podlegać fenomenowi miłości"

    Celnie istotę fenomenu miłości ujmuje także znany pisarz Jonathan Carroll. W jego powieści pt.: "Dziecko na niebie" można znaleźć następujące zdanie:

    "A ona wzięła wiele z tego kim byłem, w co wierzyłem i kładąc na tym swe własne piętno, wręczała mi z powrotem, jak gdybym tego nigdy wcześnie nie widział. Może tym właśnie jest miłość - pragnieniem, by ktoś inny zwrócił Ci Ciebie, wzmocnionego przez jego wizje, opatrzonego w jego scenariusze."

    Czy klasyczna definicja fenomenu miłości jest trafna? Przekonuje o tym fakt, iż jej istotę można odnaleźć w wypowiedziach wielu pisarzy interesujących się całkiem różnymi sprawami. Carl Sagan w swojej powieści pt.: "Kontrakt", poświęconej problemowi kontaktów z cywilizacjami pozaziemskimi w usta głównej bohaterki powieści - dr Arroway, szefa programu CETI, wkłada następujące słowa:

    "Czasami dziwiło ją, ile potrafi powiedzieć i zdziałać, gdy czuje jego obecność w pobliżu. To wszystko czyniła miłość i doszła do tego, że jej uwielbienie dla Kena przeniosło się na nią samą, na jej rozumienie własnego "JA". Zaczęła bardziej siebie lubić dlatego, że mogła kochać Kena. A że i on odczuwał to samo, więc szacunek i miłość, jakie legły u podłoża ich związku, krążyły między nimi w nie kończącym się cyklu."

    O istocie fenomenu miłości pisało także wielu współczesnych filozofów i psychologów. Z dzieł przetłumaczonych na j. polski warto wymienić książkę Ericha Froma - "O sztuce miłości" (Sagitarius, Warszawa, 1991) oraz zbiór esejów filozofa Orteg'a y Gasseta pt.: "Szkice o miłości" (Czytelnik, Warszawa, 1989).

    Uznanym autorytetem jest także Robert Stenberg, autor książki pt.: "The theory of love". W swojej książce przedstawia on tzw. "Trójkątną teorię miłości", która zakłada, że fenomen w formie kompletnej zachodzi tylko wtedy gdy jednocześnie partnerów cechuje (a) namiętność (zmysłowość), (b) intymność (szczerość rozmów) oraz C przyzwolenie (podjęcie decyzji, że chcę kochać). "]

    Wszystkie przytoczone definicje dotyczą pewnego realnego procesu, który zachodzi w mózgu
    ( hm.. tym razem raczej w dwóch mózgach jednocześnie ). W największym skrócie .. każdy z nas ma wyobrażenie siebie samego. Można także intensywnie nie tylko percepować ale i dodatkowo wyobrażać sobie pewną osobę ( z naprzeciwka ). W wypadku zachodzenia fenomenu miłości coś się zmienia w jednym i drugim wyobrażeniu. To czy obecnie umiemy to mierzyć (oszacować) ..i na ile dogłębnie nie przekreśla faktu iż mówimy tu o "pewnym realnym procesie istniejącym obiektywnie (ontologicznie)". ~ Andrew Wader
  • 06.10.17, 00:01
    andrew.wader napisał:

    > - to da się obmyślić sposoby na obiektywne pomiary nasilenia tego fenomenu ..
    > Najprostszym parametrem była by np. średnia z częstości tętna w okolicznościach
    > takich jak..

    Masz na myśli miłość francuską?

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła lub ?

Zapamiętaj mnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.