Dodaj do ulubionych

Listy otwarte czyli sciema na calego

13.10.04, 08:29

Listy otwarte pelne szczytnych hasel nie powinny nikogo
zmylic. Mozna podejrzewac ze kryje sie za nimi chec
dokonania puczu i przejecia wladzy w nauce. Czyli obalenia
dotychczasowego skostnialego i zdegenerowanego systemu
opartego na habilitacji przez system otwarty dla wszelkiego
rodzaju elementu.

Testem intencji proponentow reform sektora nauki jest stosunek
do dwoch kluczowych spraw:

- autonomii placowek opartej na prywatyzacji (szczegoly do ustalenia)

- likwidacji bezplatnego szkolnictwa wyzszego

W tych dwoch sprawach panuje cisza. Jest wiec uzasadnione pytanie czy
chodzi tu o prawdziwe doglebne reformy czy o nastepny etap sciemniania?

Panie Wieczorek, jak to wlasciwie ma byc?
Obserwuj wątek
    • Gość: itakdalej "List Otwarty" trafia w sedno, ten wątek to ściema IP: *.chello.pl 13.10.04, 19:16
      Prywatyzacja uczelni i opłaty to są sprawy drugorzędne. Warto się porównywać
      tylko z krajami które mają najlepsze wyższe uczelnie, czyli z USA i Wlk.
      Brytanią. Tam jest bardzo dużo uczelni państwowych. Jeśli jest czesne, to
      niskie. Cambridge i Oxford są uczelniami państwowymi.
      W innych krajach o gorszych uniwersytetach, ale o niebo lepszych niż polskie,
      uczelnie państwowe i bezpłatne dominują.
      • dyplomata Wodniste propozycje i radykalne reformy 14.10.04, 19:41
        Gość portalu: itakdalej napisał(a):

        > Prywatyzacja uczelni i opłaty to są sprawy drugorzędne. Warto się porównywać
        > tylko z krajami które mają najlepsze wyższe uczelnie, czyli z USA i Wlk.
        > Brytanią. Tam jest bardzo dużo uczelni państwowych. Jeśli jest czesne, to
        > niskie. Cambridge i Oxford są uczelniami państwowymi.
        > W innych krajach o gorszych uniwersytetach, ale o niebo lepszych niż
        >polskie, uczelnie państwowe i bezpłatne dominują.

        Po pierwsze degeneracja w systemie nauki w Polsce jest tak daleko posunieta
        ze nie ma co liczyc by jakies ladne prawa czy zmiany cos uzdrowily.
        Prywatyzacja oznacza likiwidacje systemu w ktorym pracownicy sa urzednikami.
        Szczegolowy model jest do ustalenia. W sytuacji gdy jest pelno uczelni
        prywatnych utrzymywanie panstwowych molochow w formie urzedow nie ma sensu.
        To ze gdzies sa Oxfordy nie znaczy ze w Polsce maja byc urzedy naukowe bo
        to bedzie to samo co Oxford.

        Po drugie wszyscy uchylaja sie od kwestii finansowych: Czy dalej ma byc
        utrzymywana paranoja bezplatnych studiow dziennych?

        Bez radykalnej zmiany nic realnie sie nie zmieni. Nie oznacza to ze radykalna
        zmiana wprowadzi raj, ale przynajmniej zlikwiduje najgorsze zwyrodnienia.

        Jest tu pewna analogia z ekonomia: wiadomo ze bez kompletnej prywatyzacji
        ekonomii beda skrajne degeneracje na styku polityki i biznesu. Trzeba wiec
        prywatyzacje zrobic i przynajmniej skrajne zjawiska znikna.


        • Gość: itakdalej Mamy rok 2004 a nie 1990 ! IP: *.chello.pl 14.10.04, 23:22
          Zgadzam się z Panem tylko w jednym, mianowicie w tym, że degeneracja w systemie
          nauki w Polsce jest daleko posunięta. Natomiast cudowne pomysły na uzdrowienie
          poprzez prywatyzację mnie nie przekonują, ponieważ w świecie są zarówno
          przykłady świetnie sobie radzących przedsiębiorstw państwowych, np. France
          Telecom, Renault-Citroen, jak i fatalnych skutków prywatyzacji - np. koleje
          brytyjskie. Podałem Panu przykłady najlepszych uczelni europejskich które są
          państwowe, jest więc to możliwe do osiągnięcia. Boję się, że u nas po
          prywatyzacji będzie raczej tak jak z TP S.A. czy Orlenem albo FSO, czyli
          wszystko się dostanie w ręce cwaniaków typu Kulczyka albo zagranicznych spółek,
          myślących o maksymalnym wydrenowaniu, wręcz rabunku, a nie o rozwoju. Innych
          przykładów do czego prowadzi radosna (tzn. bezmyślna) prywatyzacja i proste
          liberalne recepty dostarcza Rosja i kraje Ameryki Południowej. Trzeba naprawiać
          to co jest, a nie wierzyć w cudowne recepty oferowane nam przez liberałów.
          Najwybitniejsi ekonomiści świata uważają, że świat jest bardziej skomplikowany.
          Niestety zrozumienie go wymaga większego wysiłku niż powtarzanie jak
          katarynka: "sprywatyzować, zlikwidować wpływ państwa, zmniejszyć podatki".
          • dyplomata Pseudoreformistow latwo zdemaskowac 15.10.04, 13:43
            Gość portalu: itakdalej napisał(a):

            > Natomiast cudowne pomysły na uzdrowienie
            > poprzez prywatyzację mnie nie przekonują, ponieważ w świecie są zarówno
            > przykłady świetnie sobie radzących przedsiębiorstw państwowych, np. France
            > Telecom, Renault-Citroen, jak i fatalnych skutków prywatyzacji - np. koleje
            > brytyjskie.

            Po pierwsze nikt nie mowi ze prywatyzacja czy kapitalizm to raj. Podane
            przyklady sa wyjatkami i niczego nie dowodza. Ale te przyklady i tak nie sa
            dobre. Szczegolnie przyklady francuskie gdzie biurokracja ma sie bardzo dobrze
            i zadluza kraj robiac panstwowa polityke ekonomiczna(a France Telecom i tak
            jest prywatyzowany). Z kolei koleje (hehe) brytyjskie to przyklad prywatyzacji
            przy ktorej sie wiele nauczono i co sie da trzeba poprawic.

            >Podałem Panu przykłady najlepszych uczelni europejskich które są
            > państwowe, jest więc to możliwe do osiągnięcia. Boję się, że u nas po

            Oczywisice ze na zasadzie wyjatkow rozne rzeczy sa mozliwe ale NIE W
            SYSTEMIE zdgenerowanym takim jak w Polsce. A w ogole to dlaczego nie
            odwolywac sie do najlepszych uczelni amerykanskich hehe?

            > prywatyzacji będzie raczej tak jak z TP S.A. czy Orlenem albo FSO, czyli
            > wszystko się dostanie w ręce cwaniaków typu Kulczyka albo zagranicznych
            >spółek, myślących o maksymalnym wydrenowaniu, wręcz rabunku, a nie o rozwoju.

            To wlasnie ilustruje mentalnosc "reformistow". Jakby wszystko bylo panstwowe
            i "przepisy sie poprawily" to bylby raj. W obecnej sytuacji w Polsce nie ma
            innej drogi niz pelna prywatyzacja. A podane przyklady takie jak Orlen to brak
            prywatyzacji ktore powoduja zupelnie kuriozalne skutki.

            Jest to tak ewidentne ze szkoda dyskusji.
            Natomiast temat latwo demaskuje pseudoreformistow.

            >Innych przykładów do czego prowadzi radosna (tzn. bezmyślna) prywatyzacja i
            >proste liberalne recepty dostarcza Rosja i kraje Ameryki Południowej. Trzeba
            >naprawiać to co jest, a nie wierzyć w cudowne recepty oferowane nam przez
            >liberałów. Najwybitniejsi ekonomiści świata uważają, że świat jest bardziej
            >skomplikowany.

            Hahaha, mamy wlasnie pseudoreformiste jak na dloni. Swiat jest skomplikowany
            ale podstawowy porzadek na nim robi ekonomia rynkowa.

            > Niestety zrozumienie go wymaga większego wysiłku niż powtarzanie jak
            > katarynka: "sprywatyzować, zlikwidować wpływ państwa, zmniejszyć podatki".

            Wrocmy do tematu WSTYDLIWIE pomijanego: MA BYC DALEJ STUDIOWANIE W UCZELNIACH
            PANSTWOWYCH NA STUDIACH DZIENNYCH ZA FRIKO?
            • khmara Re: Łatwo zdemaskować - oj, prawda, łatwo 15.10.04, 17:27
              Prywatyzacja uczelni a odpłatność za studia to są dwie ZUPEŁNIE różne sprawy.
              Albo tego nie rozumiesz, Panie Prawdziwy Reformatorze, albo koniecznie chcesz
              oddać majątek państwowych uczelni razem z pracownikami w łapska
              rektorsko-profesorskiej nomenklatury z PZPR-owskiego nadania. Taka makroekonomia
              zwykle nie widzi dalej niż czubek własnego nosa.
              • dyplomata To jest test 15.10.04, 19:45
                khmara napisał:

                > Prywatyzacja uczelni a odpłatność za studia to są dwie ZUPEŁNIE różne sprawy.

                Pewnie ale odpłatność za studia jest dobrym testem reformatorskich intencji.
                Obecny system to kompletna paranoja ale jakos panuje cisza w sprawie jego
                reformy. DLACZEGO?

                W warunkach polskich czyli niezwykle glebokiej degeneracji struktur porzadek
                moze wprowadzic tylko rynek. Chyba juz nikt nie watpi ze np. sektor zdrowia
                musi zostac poddany prywatyzacji. W sektorze wyzszej edukacji zywiolowa
                prywatyzacja juz zreszta nastapila. Przerodzilo sie to w absurd w ktorym
                niektorzy, najczesciej lepiej sytuowani i z dojsciami maja nauke za darmo
                a wiekszosc musi placic.


                > Albo tego nie rozumiesz, Panie Prawdziwy Reformatorze, albo koniecznie chcesz
                > oddać majątek państwowych uczelni razem z pracownikami w łapska
                > rektorsko-profesorskiej nomenklatury z PZPR-owskiego nadania. Taka
                > makroekonomia zwykle nie widzi dalej niż czubek własnego nosa.

                Jaki bedzie model prywatyzacji i wlasnosci to sprawa do ustalenia. Chodzi o
                przywrocenie normalnych stosunkow wlasnosciowych. No bo kto w obecnym systemie
                jest wlascicielem? Panstwo??? A co ma panstwo do powiedzenia jako wlasciciel?
                Nic.
            • Gość: itakdalej Re: Mamy rok 2004 a nie 1990 !!! IP: *.chello.pl 16.10.04, 00:40
              dyplomata napisał:

              > Po pierwsze nikt nie mowi ze prywatyzacja czy kapitalizm to raj. Podane
              > przyklady sa wyjatkami i niczego nie dowodza.

              Dowodzą tego, że nie zawsze prywatyzacja i liberalne recepty pomagają.
              Szczególnie, jak się je stosuje "na hurra".

              > Z kolei koleje (hehe) brytyjskie to przyklad
              > prywatyzacji przy ktorej sie wiele nauczono i co sie da trzeba poprawic.
              >

              "Hehe" jest nie na miejscu, bo tam zdaje się było kilka katastrof w których
              zginęło kilkaset osób. Nauczono się więc wielkim kosztem. Czy warto było płacić
              aż tyle?

              > Oczywisice ze na zasadzie wyjatkow rozne rzeczy sa mozliwe ale NIE W
              > SYSTEMIE zdgenerowanym takim jak w Polsce. A w ogole to dlaczego nie
              > odwolywac sie do najlepszych uczelni amerykanskich hehe?

              To nie są wyjątki proszę Pana. Podaję pozycje szkół publicznych w pierwszej
              czterdziestce w chińskim rankingu:
              ed.sjtu.edu.cn/rank/2004/top500(1-100).htm
              (przy szkołach nieamerykańskich podaję kraj) :
              3 (UK), 4, 8 (UK), 13, 14 (Japonia), 16, 17, 18, 19, 20, 21 (Japonia), 23 (UK),
              24(Kanada), 25 (UK), 25, 27 (Szwajcaria), 33, 34, 35, 36, 39 (Holandia), 40

              Czyli ma Pan 1/3 uczelni publicznych w pierwszej trójce i dziesiątce, połowę w
              pierwszej dwudziestce i trzydziestce, 55% w czterdziestce. Cała piąta
              dziesiątka jest na moje oko publiczna, ale nie mam czasu sprawdzać.

              > To wlasnie ilustruje mentalnosc "reformistow". Jakby wszystko bylo panstwowe
              > i "przepisy sie poprawily" to bylby raj. W obecnej sytuacji w Polsce nie ma
              > innej drogi niz pelna prywatyzacja.

              Nie, proszę Pana. Nie "na hurra", bo można więcej zaszkodzić niż przynieść
              pożytku. Proszę przeczytać ten artykuł, to może Pan coś zrozumie:
              polityka.onet.pl/162,1190851,1,0,2472-2004-40,artykul.html
              > Hahaha, mamy wlasnie pseudoreformiste jak na dloni. Swiat jest skomplikowany
              > ale podstawowy porzadek na nim robi ekonomia rynkowa.

              Poza gospodarkę rynkową nikt tutaj nie ma zamiaru wykraczać. Chodzi o coś
              innego. Czyżby dla Pana w krajach z których są wymienione przeze mnie
              uniwersytety publiczne nie było gospodarki rynkowej? Szkoda, że Pana wiedza o
              ekonomii zatrzymała się na hasłach naszych niedouczonych liberałów z początku
              lat 90-tych. Czytał Pan coś Stiglitza (Nobel z ekonomii w 2001 roku), albo
              tegorocznych laureatów nagrody Nobla z ekonomii?

              > Wrocmy do tematu WSTYDLIWIE pomijanego: MA BYC DALEJ STUDIOWANIE W UCZELNIACH
              > PANSTWOWYCH NA STUDIACH DZIENNYCH ZA FRIKO?

              To naprawdę ma małe znaczenie. W Polsce AD 2004 zdolna młodzież z
              biedniejszych rodzin znajduje jakoś pieniądze żeby studiować w szkołach
              prywatnych. W krajach cywilizowanych jest rozbudowany system stypendiów.
              To co Pan proponuje, to obejście problemu degeneracji i degradacji polskich
              uczelni, zamiast zmierzenia się z nim, znalezienia przyczyn zła i ich
              usunięcia. Obawiam się, że prywatyzacja uczelni w stanie takim w jakim one są
              teraz, doprowadzi do tego, że ich właścicielami staną się ludzie pokroju prof.
              Ceynowy, którzy teraz nimi rządzą. Będziemy mieli system latynoamerykański, ale
              przed krachem. Bądźmy mądrzy przed szkodą!
                • Gość: itakdalej Ciekawostka przy okazji IP: *.chello.pl 16.10.04, 12:01
                  Ze statystyki opracowanej na podstawie chińskiego rankingu:
                  ed.sjtu.edu.cn/rank/2004/Statistics.htm
                  wynika, że wszystkie dawne demoludy (pomijając NRD) cienko przędą.
                  W Top 500 jest tylko Rosja (2 uczelnie), Węgry (3), Polska (2) i Czechy (1).
                  Mamy tyle samo uczelni na tej liście co Grecja i dwa razy więcej niż
                  Portugalia, Argentyna, Chile i Meksyk. Sąsiedzi nam nie odskoczyli, nasi
                  przyjaciele z listy krajów zadłużonych także.
                  • dyplomata Statystyczna demagogia 16.10.04, 13:15

                    Cala ta statystyczna demagogia robi wode w mozgu.

                    Czy ktos mowil ze na swiecie nie ma dobrej edukacji publicznej?
                    Albo czy nie ma krajow gdzie w ogole wszystkie instytucje publiczne
                    dzialaja sprawnie? Pewnie ze sa.

                    Problem jest inny: W Polsce degeneracja instytucji publicznych
                    zaszla tak daleko ze sa one NIEREFORMOWALNE poprzez dzialania o
                    charakterze prawno-biurokratyczny, bez radykalnych zmian systemowych.

                    Zmiana systemowa to wprowadzenie na jak najszersza skale ekonomii
                    rynkowej. Ekonomia rynkowa nie jest idealna ale przynajmniej kazdy
                    ma swoja kase i jej pilnuje.

                    Czesc ekonomii w Polsce dziala na zasadach rynkowych.
                    Czesc ktora jest "uspoleczniona" to gigantyczne szambo
                    do ktorego wrzuca sie pieniadze podatnikow.

                    Tak samo jest ze sluzba zdrowia, mediami publicznymi i
                    wyzsza edukacja.

                    Tego NIE DA sie zreformowac ustawami i kontrola. W sektorach
                    tych dzialaja niezwykle przebiegle uklady o charakterze od
                    korporacyjnego do mafijnego.
                    • dyplomata Ciekawostka degeneracyjna itakdalej 16.10.04, 14:02

                      No i prosze, dzieki panstwowej wlasnosci w sektorze szkolnictwa
                      mamy nawet lokalnego Richelieu hehe:

                      serwisy.gazeta.pl/wyborcza/1,34513,2342184.html
                      ....
                      Kiedy pytam o Adama Sałaniewskiego, dyrektora Śląskiej Akademii Medycznej i
                      głównego promotora budowy Akademickiego Centrum Medycznego, ludzie milkną. -
                      Nie będę o nim mówić, bo on pokazał już nieraz, ile może. Jest jak Richelieu.
                      Wszechwładny i mściwy - tłumaczy jeden z profesorów.
                      ....


                      A itakdalej nadal wierzy w panstwowa wlasnosc W POLSCE.
                      • Gość: itakdalej Re: Ciekawostka degeneracyjna itakdalej IP: *.chello.pl 16.10.04, 22:38
                        dyplomata napisał:

                        > A itakdalej nadal wierzy w panstwowa wlasnosc W POLSCE.

                        Skoro uwierzyłem w rynek i demokrację w Polsce, to dlaczego mam nie wierzyć w
                        cywilizowane zasady na uczelniach publicznych i nie tylko. Trzeba tylko dobrze
                        się przyjrzeć jak to robią inni, najlepiej Anglosasi, i zastosować u nas.
                        Materiał któy Pan cytuje jest potwierdzeniem, że OFA i większość forumowiczów
                        ma rację: na uczelniach państwowych nic się nie zmieniło od czasów komuny!
                        Kwitnie korupcja, układy mafijne i całkowita bezkarność rządzących. A nawet
                        swego rodzaju terror, skoro nawet profesorowie boją się oficjalnie powiedzieć
                        coś krytycznego wobec władz. W tej sytuacji wcale nie dziwi, że żaden profesor
                        (poza RPO - prof. Zollem), w tym nawet wiceminister ENiS, nic nie powiedział na
                        ekscesy rekrutacyjne na UG. A mamy tak rozbudowaną reprezentację: KBN, PAN,
                        KRASP, tak chętnie wypowiadającą się na tematy etyczne. Tylko że abstrakcyjnie,
                        jak dzieje się jakaś konkretna niegodziwość, to udają że nie widzą.

                        Tak więc my nie zaznaliśmy jeszcze tego, jak działają uczelnie państwowe w
                        normalnych warunkach, bo to co jest to jest to samo co było za komuny. Wszelkie
                        próby zmian były i są blokowane przez górę profesorską.
                        A jeżeli w takim chorym systemie przeprowadzi się liberalizację, to osiągniemy
                        to co nastąpiło w Rosji na początku lat 90-tych. Kraj ten w pewnym momencie
                        wyprzedził nawet nas w dziedzinie prywatyzacji. Ale prywatyzacja w systemie
                        skorumpowanym i mafijnym prowadzi do oligarchii i trzymania pełni władzy
                        politycznej i gospodarczej przez wąską grupę aparatu władzy i zaprzyjaźnionych
                        z nią oligarchów. My byliśmy na najlepszej drodze do tego, ale dzięki "Gazecie
                        Wyborczej" i nagłośnieniu przez nią "Sprawy Rywina" są jeszcze szanse że tego
                        unikniemy.
                        Trzeba otworzyć się na świat, w tym na naszych rodaków z Zachodu, którzy
                        jeszcze ciągle mają nadzieję, że coś z tego co potrafią przekażą w starej
                        ojczyźnie, przyjąć zasady takie jak w krajach najlepiej zorganizowanych (tzn.
                        punkty z programu OFA), walczyć bezwzględnie z korupcją i lekceważeniem prawa
                        na uczelniach, a może dzięki temu przestanie na nich obowiązywać zasada
                        selekcji negatywnej. Ale trzeba zacząć coś robić.
                        To co Pan proponuje - prywatyzacja uczelni - to eksperyment jakiego na świecie
                        jeszcze nikt nie przeprowadzał. Najlepsze w rankingu chińskim uczelnie prywatne
                        były takimi od początku. Z tym i u nas nie jest tak źle: np. szkoły
                        Koźmińskiego, w Nowym Sączu czy PJWSTK są już teraz w czołówce wszystkich
                        uczelni. Prywatyzacja uczelni państwowych w tej chwili, w tym stanie upadku i
                        korupcji, doprowadzi do tego, że staną się one własnością ludzi pokroju
                        Sałaniewskiego czy Ceynowy.
                        • dyplomata Naiwniactwo itakdalej 17.10.04, 08:37
                          Gość portalu: itakdalej napisał(a):

                          > dyplomata napisał:
                          > > A itakdalej nadal wierzy w panstwowa wlasnosc W POLSCE.
                          > Skoro uwierzyłem w rynek i demokrację w Polsce, to dlaczego mam nie wierzyć w
                          > cywilizowane zasady na uczelniach publicznych i nie tylko.
                          ....
                          > Materiał któy Pan cytuje jest potwierdzeniem, że OFA i większość forumowiczów
                          > ma rację: na uczelniach państwowych nic się nie zmieniło od czasów komuny!
                          ...
                          > Prywatyzacja uczelni państwowych w tej chwili, w tym stanie upadku i
                          > korupcji, doprowadzi do tego, że staną się one własnością ludzi pokroju
                          > Sałaniewskiego czy Ceynowy.

                          Hahaha, zacytujmy teraz nie po kolei inny fragment:

                          >Trzeba tylko dobrze się przyjrzeć jak to robią inni, najlepiej Anglosasi, i
                          >zastosować u nas.

                          Zastosowac u nas Z TYMI SAMYMI LUDZMI??? Toz to jest naiwniacki absurd.
                          Struktury publiczne i ludzie w nich dzialajacy sa zdegenerowani. Jest
                          ewidentne ze zadne proby naprawiania bez zmiany stuktur nie dadza nic.

                          Absurdy beda sie tylko powiekszaly bo ludzie wycwania sie jeszcze bardziej.

                          A nowe informacje o patologii pojawiaja sie co kilka godzin:

                          info.onet.pl/994784,11,item.html
                          Resort zażądał od uczelni dopełnienia wszystkich formalności. Minister Mirosław
                          Sawicki zapewnia, że ośrodkom zamiejscowym nie grozi likwidacja.

                          "Nie chcemy zamykać, ale chcemy, aby uczelnie poprawiały stan kadrowy i
                          finansowy" - tłumaczy minister edukacji.

                          Tymczasem w kilku ośrodkach zamiejscowych pojawili się inspektorzy Najwyższej
                          Izby Kontroli. NIK zarzuca uczelniom brak osobnych rozliczeń finansowych dla
                          każdej filii. W całym kraju uczelnie prowadzą w sumie 174 ośrodki zamiejscowe.
                          Uczy się z nim ponad 100 tysięcy studentów.


                          Problem widac w calej okazalosci: Panstwo wytepujac jako kontroler i jako
                          wlasciciel nie ma ochoty na zrobienie radykalnych porzadkow pomimo szwindli.
                          Czyli szwindle sa tolerowane bo sa panstwowe.
    • khmara Re: Listy otwarte czyli sciema na calego 14.10.04, 00:00
      dyplomata napisał:

      > - autonomii placowek opartej na prywatyzacji (szczegoly do ustalenia)

      Uczelnie już zostały sprywatyzowane. Np. UG to prywatny forwalk należący do
      Ceynowa & Co. Studia nie są bezpłatne - np. dzienne prawo 4.000 PLN wpisowego.
    • dyplomata Sciemniacze ujawniaja po co im reformy 16.10.04, 12:59

      Zniesienie habilitacji i dozywotnie synekury.
      Zaraz po tym pozostanie tylko wydarcie jak najwiekszej kasy.

      W tych sprawach panuje oczywiscie pelna jednomyslnosc.

      Sciemy juz nie ma po co robic, wszystko jest jawne i jasniutkie.

      info.onet.pl/994349,11,item.html
      Uczelniane związki zawodowe chcą zmian zasad nadawania stopni naukowych

      Zlikwidowania habilitacji, skrócenia drogi do samodzielnej kariery naukowej i
      bezterminowych umów o pracę dla pracowników wyższych uczelni domagają się
      związki zawodowe zrzeszające pracowników szkolnictwa wyższego.

      Wszystkie związki zawodowe działające na wyższych uczelniach (Solidarność,
      Związek Nauczycielstwa Polskiego, Federacja Związku Nauczycielstwa Polskiego
      Szkolnictwa Wyższego i Nauki) podpisały w piątek w Warszawie porozumienie
      dotyczące prac nad ustawą o szkolnictwie wyższym.


      • Gość: itakdalej Re: Sciemniacze ujawniaja po co im reformy IP: *.chello.pl 16.10.04, 23:19
        dyplomata napisał:

        >
        > Zniesienie habilitacji i dozywotnie synekury.
        > Zaraz po tym pozostanie tylko wydarcie jak najwiekszej kasy.

        Pan jest dyplomatą i mądrym profesorem, a nie widzi tego, że tutaj są
        przynajmniej dwie grupy: związkowa i młodych naukowców (ale już z dorobkiem na
        LF), które łączy niechęć do profesorów i habilitacji i dążenie do wyjścia ze
        ślepego zaułka, w jakim się znalazły polskie uczelnie. W tej chwili grupy te
        współdziałają, żeby coś zrobić z tym bagnem, bo to co nam oferuje prof. Ziejka
        & Company, to jest utrwalanie komuny. Ale poza tym, grupy te mają różne
        interesy i różny program. A Panu się to wszystko zlało w jedno i widzi tylko
        pieniądze. Są jeszcze imponderabilia i działalność "pro publico bono". Naprawdę
        Pan uważa że wszyscy ludzie są tak prymitywni i kierują się tylko własnym
        interesem ("wydarciem jak najwiekszej kasy")?
        • dyplomata Naiwniactwo itakdalej II 17.10.04, 08:41
          Gość portalu: itakdalej napisał(a):

          > Pan uważa że wszyscy ludzie są tak prymitywni i kierują się tylko własnym
          > interesem ("wydarciem jak najwiekszej kasy")?

          Jak dowodzi praktyka jest to bardzo dobre zalozenie.

          A zwiazki zawodowe wystapily zgodnie: solidaruchy i komuchy. Czyli wszyscy sa
          za komuna.
    • Gość: Kagan Re: Listy otwarte czyli sciema na calego IP: *.latrobe.edu.au / *.latrobe.edu.au 17.10.04, 08:49
      Pracowalem w Polsce rok na prywatnej uczelni. Rektor mi wrecz nakazal, abym nie
      oblewal stuentow, bo oni przeciez utrzymuja uczelnie przy zyciu, i finasuja
      pensje kadry... Oto do czego prowadzi prywatyzacja nauki a szczegolnie uczelni
      wyzszych: do handlu dyplomami... Podobnie jest zreszta w Australii, USA czy W.
      Brytanii z zagranicznymi studentami, co placa z gory za nauke, i automatycznie
      otrzymuja dyplom, tylko na podstawie wplaty na konto uczelni i po uplywie
      okreslonego czasu (licencjat 3 lata, masters 2 lata, doktorat 3 lata)...
      Pozdr. z Melbourne
      Kagan
    • sothis666 Oczywiście że sciema. 17.10.04, 09:56
      Poniższe nie dotyczy 2% (słownie 2%;) prywatnych szkół, ale dla pozostałych jest świetą prawdą od chwili ich założenia (i dotyczy też niektórych nowozakładanych szkół PAŃSTWOWYCH, jak wyższe szkoły zawodowe):
      -studentów się nie oblewa, ale tez i nie przykłada wagi do nauczenia ich czegokolwiek,
      -są to organizmy pasożytnicze wykorzystujące kadrę państwowych uczelni pracującą na 2 etat i nie budujące własnej.
      -nie finansują i nie prowadzą ŻADNYCH badań naukowych.
      Tyle na ich temat. Poza dydaktyką (płatną!) nie wypełniają żadnej z funkcji szkoły wyższej (ok, ostro, ale wiele nie przesadziłem).

      Dyskusja o habilitacjach ma tyle sensu co naprawa finansów państwa przez zakaz aborcji. Jeśli wiecie jaki dorobek jest potrzebny do hab. to wiecie też że normalnie działający naukowo pracownik zbiera go bez problemu w max 5 lat.

      Na polskich uczelniach są ludzie nieusuwalni, zasłużeni i zapieszczający się nawzajem kosztem swoich instytucji. Jeśli dziekan wydz. X na wrocławskiej Y może być rektorem prywatnej szkoły Z i wszystko jest ok, to ja przepraszam. To są rzeczy niemozliwe w normalnie działającym przedsiębiorstwie. Itd, itp...

      Do naprawy systemu potrzeba czegoś innego, ale o tym pt profesorowie pisać listów nie będą. Potrzeba praktycznej realizacji 2 banalnie oczywistych zasad:
      1. stanowisko i uposażenie zależy tylko od osiągnięć (aktualnych, nie sprzed 30 lat!).
      2. nie dopuszcza się do konfliktu interesów.
      I tego nie zapewni autoreforma środowiska, to musi zrobić właściciel uczelni, czyli państwo, czyli rząd, twardymi decyzjami. Bo profesorowie NIE są właścicielami szkół, oni w i dla nich pracują, co trzeba im uświadomić.
      Amen:)

    • khmara Kto ściemnia i jaki ma w tym interes 17.10.04, 14:54
      W Sejmie trwają prace nad prezydenckim projektem ustawy Prawo o szkolnictwie
      wyższym. Projekt ten jest popierany przez konferencję rektorów i całą
      postkomunistyczną lewicę. Przeciwna projektowi jest duża część środowiska
      akademickiego, z którą twórcy projektu nie konsultowali swoich postulatów. Ta
      ustawa jest zła i wprowadzenie jej w życie na następne kilkanaście lat zahamuje
      rozwój nauki w Polsce. Ustawę popierają rektorzy uczelni państwowych, przeciwne
      są związki zawodowe, reprezentujące interesy najliczniejszej kadry akademickiej
      średniego szczebla, oraz spora część profesury. Dyplomata wrzuca wszystkich do
      jednego worka, nazywając ich pseudoreformistami i ściemniaczami.
      www.ii.uni.wroc.pl/~psw/index.php/psw/debata/list_otwarty_z_1_x_2004_r
      serwisy.gazeta.pl/kraj/1,34308,2342481.html
      Jeżeli przeciwnicy ustawy prezydenckiej to pseudoreformiści i ściemniacze, kim
      jest dyplomata, któremu ewidentnie zależy na uchwaleniu ustawy pielęgnującej
      organizacyjne struktury i sposób zarządzania rodem z wczesnych lat 50-tych?

      Szermowanie hasełkami prymitywnego neoliberalizmu jest bardzo modne wśród ludzi
      postkomunistycznej lewicy. Miller też powtarzał za Clintonem "Gospodarka,
      głupcze". Praktyczna realizacja tej ideologii doprowadziła do afery Rywina,
      Orlenu, potężnej afery łapówkarskiej w Opolu. We wszystkie zamieszani byli
      prominentni działacze SLD. Trudno o lepszą ilustrację intencji neoliberałów.

      Polska, Anno Domini 2004

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka