Dodaj do ulubionych

Podstawy swiatopogladu chrzescijanskiego...

08.02.05, 02:26
... sa nader kruche. Opiera sie bowiem ow swiatopoglad na istnieniu
Boga wszechmogacego i wszechwiedzacego. Ale jako wszechwiedzacy nie
moze byc ow Bog wszechmogacy, bowiem absolutna wiedza o przyszlosci
zaklada, ze owa przyszlosc jest w 100% znana, a wiec nie moze byc
zmieniona ani o jote, a wiec nie ma mowy o wolnej woli Boga a juz na
pewno nie ma mowy o boskiej wszechmocy.
A bez wszechmocy Bog przestaje byc Bogiem. Na czym wiec opieraja
sie naprawde fundamenty chrzescijanskiego swiatopogladu?
Edytor zaawansowany
  • Gość: gosc IP: *.icm.edu.pl / *.icm.edu.pl 08.02.05, 18:45
    editor_in_chief napisała:
    > Boga wszechmogacego i wszechwiedzacego. Ale jako wszechwiedzacy nie
    > moze byc ow Bog wszechmogacy, bowiem absolutna wiedza o przyszlosci
    > zaklada, ze owa przyszlosc jest w 100% znana, a wiec nie moze byc
    > zmieniona ani o jote, a wiec nie ma mowy o wolnej woli Boga a juz na
    > pewno nie ma mowy o boskiej wszechmocy.
    Nowy paradoks retoryka.Pełne poznanie Boga nie jest z zasady możliwe.Ludzkie
    życie na Ziemi jest ograniczone czasowo.Człowiek posługuje się pasywnym pojęciem
    wiedzy jako odbioru zastanego stanu.U Boga możliwa jest wiedza aktywna-wiedza
    jest tożsama z stworzeniem świata.Jeżeli zmienimy dekalog,to nie jest już ten
    sam dekalog-jak można zmieniać coś co już istnieje?Jeśli zmienimy to co istnieje
    będzie co namniej istniało też ciś innego -proste?
  • Gość: Kagan IP: *.swiftdsl.com.au 10.02.05, 03:04
    Napisales nie na temat...
  • Gość: Kagan IP: *.latrobe.edu.au / *.latrobe.edu.au 10.02.05, 09:44
    Gość portalu: gosc napisał(a):
    Nowy paradoks retoryka. Pełne poznanie Boga nie jest z zasady możliwe.
    - Teolodzy twierdza inaczej. Tomasz z Akwinu opisal dokladnie nature Boga w
    swej olbrzymiej Summie...

    - Ludzkie życie na Ziemi jest ograniczone czasowo.Człowiek posługuje się
    pasywnym pojęciem wiedzy jako odbioru zastanego stanu.
    K: Wiedza, w odrozniemu od wiary, jest dyamiczna i zmienna...

    - U Boga możliwa jest wiedza aktywna-wiedza jest tożsama z stworzeniem świata.
    K: Wiedza "jako taka" a tworzenie czegos materialnego to jednak rozne procesy!

    - Jeżeli zmienimy dekalog,to nie jest już ten sam dekalog-jak można zmieniać
    coś co już istnieje?
    K: Bardzo prosto! Zmieniac mozna bowiem tylko to, co juz istnieje!

    - Jeśli zmienimy to co istnieje będzie co namniej istniało też ciś innego -
    proste?
    K: Nie, zaplatales sie...
  • toitoi 10.02.05, 17:41
    Wyrażasz swoje poglądy, czy to zabieg sprawozdawczy? Chyba jednak twoje, skoro nazywasz oponentów retorykami. Tak czy siak, twierdzenie, że poznanie jest biernym odwzorowaniem, jest skostniałym scholastycznym pustosłowiem.
  • ania_z_belgii 11.02.05, 08:41
    Ana ogol: albo cos poznajemy, albo to cos zmieniamy. Oczywiscie,
    prawie kazde poznanie zmienia obiekt poznawany.
    Nieliczne wyjatki to glownie bierne obserwacje w astronomii.
    pozdr.
  • ania_z_belgii 11.02.05, 08:34
    Anyway: Jesli nicosc staje sie niczym to przestaje ona byc
    czymkolwiek. (R. Zaroff)
  • ania_z_belgii 11.02.05, 08:37
    1) Bog jest WSZYSTKIM.
    2) Jesli jest wszystkim, to jest tez i NICZYM.
    3) Jesli nicosc staje sie niczym to przestaje ona byc czymkolwiek.
    (R. Zaroff)
    ERGO: Bog jest absolutnym niczym, a owa absolutna nicosc musi
    z definicji stac sie niczym, ale wtedy ona, a wiec i Bog,
    przestaje ona byc czymkolwiek...
    pozdr.
  • Gość: XXX IP: 67.131.131.* 11.02.05, 13:56
    Bez sensu...
  • Gość: Kagan IP: *.latrobe.edu.au / *.latrobe.edu.au 15.02.05, 04:32
    Masz racje: podstawy swiatopogladu chrzescijanskiego sa bez sensu! ;)
  • Gość: XXX IP: 67.131.131.* 15.02.05, 14:17
    Kagan rozbojniku, nie lap mnie tak za slowa :)
  • Gość: Kagan IP: *.latrobe.edu.au / *.latrobe.edu.au 21.02.05, 07:14
    Sorry! :)
  • Gość: jacek IP: 128.241.42.* 03.04.05, 00:22
    ciekawe nawet
  • arcykr 10.02.05, 17:44
    editor_in_chief napisała:

    > ... sa nader kruche. Opiera sie bowiem ow swiatopoglad na istnieniu
    > Boga wszechmogacego i wszechwiedzacego. Ale jako wszechwiedzacy nie
    > moze byc ow Bog wszechmogacy, bowiem absolutna wiedza o przyszlosci
    > zaklada, ze owa przyszlosc jest w 100% znana, a wiec nie moze byc
    > zmieniona ani o jote, a wiec nie ma mowy o wolnej woli Boga a juz na
    > pewno nie ma mowy o boskiej wszechmocy.
    Milcząco zakładasz, że Bóg istnieje w czasie.
  • pankasztelan 10.02.05, 20:17
    Ja bym to inaczej przedstawil. Bog wie wszystko, czyli zna wszystkie mozliwe
    warianty, ale znajac kazdego z nas lepiej jak my sami, wie jaki w danym
    momencie podejmiemy krok. Zeby nie zaklocac naszej wolnej woli nie powstrzymuje
    nas naprzyklad przed uczynieniem czegos nawet okrutnego. Bog jednak daje o
    sobie znac kazdego dnia. Kieruje posrednio naszymi losami. Gdy
    zgrzeszymy "skarci" nas zsylajac na nas doswiadczenie, ktore powinnismy
    przemyslec, wyciagnac wnioski i opamietac sie. Wszystko co Bog czyni, robi dla
    naszego dobra. Nawet jezeli spotyka nas zle doswiadczenie w zyciu, to Bog w tym
    ma na celu obrocenie tego w dobro. Naprzyklad choroba powinna nauczyc nas
    pokory, nieszczescie w zyciu zaufania do naszego Stworcy, poniewaz nic nie
    dzieje sie bez przyczyny i jezeli w zyciu spotka nas jakies nieszczescie to
    powinnismy pomyslec co moze byc tego przyczyna. Bog jako dobry Ojciec nie jest
    bierny wobec tego co w zyciu czynimy i jako dobry Ojciec za dobre nas
    wynagradza a za zle karze. Trzeba miec swiadomosc swoich uczynkow, bo gdy
    zbladzimy i zostaniemy za to ukarani, to wtedy wlasnie bedziemy miec pretensje
    do Pana Boga, nie patrzac na to ze wina jest po naszej stronie...
  • ania_z_belgii 11.02.05, 08:53
    pankasztelan napisał:
    Ja bym to inaczej przedstawil. Bog wie wszystko, czyli zna wszystkie mozliwe
    warianty, ale znajac kazdego z nas lepiej jak my sami, wie jaki w danym
    momencie podejmiemy krok.
    - Blad: ilosc owych wariantow jest nieskonczona, niemniej
    jako wszechwiedzacy, Bog musi znac je wszystkie, a wiec z gory
    (a priori) musi znac kazda swa decyzje... Jest wiec niewolnikiem
    swej absolutnej wiedzy, i to niewolnikiem kompletnie
    sparalizowanym swa absolutna wiedza... Nie mze byc on
    wiec jednoczesnie wszechwiedzacym i wszechmogacym...

    Zeby nie zaklocac naszej wolnej woli nie powstrzymuje
    nas naprzyklad przed uczynieniem czegos nawet okrutnego.
    - Przeciez on tworzac nas z gory (a priori) wiedzial, jakie
    okrutne rzeczy bedziemy robic. I czemu zakladasz, ze Bog wyzej
    ceni sobie wolna wole takiego np. Hitlera niz dobro milionow
    jego ofiar?

    Bog jednak daje o sobie znac kazdego dnia. Kieruje posrednio naszymi losami.
    - A czemu nie bezposrednio? Kto (co) mu tego zabrania? Prawo
    moralne? Ale wtedy bylby on poddanym owego Prawa, a wiec
    nie bylby wszechmocny - nie bylby wiec Bogiem!

    Gdy zgrzeszymy "skarci" nas zsylajac na nas doswiadczenie, ktore powinnismy
    przemyslec, wyciagnac wnioski i opamietac sie. Wszystko co Bog czyni, robi dla
    naszego dobra. Nawet jezeli spotyka nas zle doswiadczenie w zyciu, to Bog w tym
    ma na celu obrocenie tego w dobro. Naprzyklad choroba powinna nauczyc nas
    pokory, nieszczescie w zyciu zaufania do naszego Stworcy, poniewaz nic nie
    dzieje sie bez przyczyny i jezeli w zyciu spotka nas jakies nieszczescie to
    powinnismy pomyslec co moze byc tego przyczyna.
    - Tak wiec uwazasz, ze np te miliony ludzi zamordowane przez Niemcow
    podczas II Wojny Swiatowej zostaly niejako ukarane przez Boga
    rekami owych Niemcow? I ze Bog poprzez Niemcow mordowal tych
    ludzi dla ich dobra, aby nauczyc ich oraz generalnie ludzkosc
    zaufania do Stworcy?

    Bog jako dobry Ojciec nie jest bierny wobec tego co w zyciu czynimy i jako dobry Ojciec za dobre nas wynagradza a za zle karze. Trzeba miec swiadomosc swoich uczynkow, bo gdy zbladzimy i zostaniemy za to ukarani, to wtedy wlasnie bedziemy miec pretensje do Pana Boga, nie patrzac na to ze wina jest po naszej stronie...
    - Czyli ze zydzi, zamordowani przez Niemcow w Oswiecimiu, zsluzyli sobie na te
    smierc. Bog ich po prostu ukaral za ich grzechy, w tym za zamordowanie
    Pana Jezusa... Wina byla wiec wyraznie po stronie zydow...
    pozdr.
  • Gość: XXX IP: 67.131.131.* 11.02.05, 14:18
    Ty lepiej tutaj nie wyskakuj z "nieskonczonoscia" bo Kagan cie skarci :)
    Chyba ze ty jestes Kaganem, bo mowisz jak on.
    Ale teraz na powaznie. Moze bylem malo precyzyjny, mialem na mysli poszczegolne
    przypadki w ktorych Bog zna wszystkie mozliwe warianty i w tym wypadku
    pojedynczy przypadek nie moze miec nieskonczonej liczby wariantow bo jak? Poza
    tym mysle mozemy mowic o wielosci roznych przypadkow i wielu wariantac
    rozwiazania, ale zeby odrazu o nieskonczonosci?
    Tak samo nie rozumiem jak Bog moze byc "niewolnikiem" swojej wiedzy... Jezeli
    znajdziemy naprzyklad czlowieka ktory wie wiecej niz inny czlowiek o ponad
    przecietnej wiedzy, to czyz ten pierwszy poprostu nie bedzie madrzejszy? Do
    Boga ma to sie oczywiscie inaczej, ale w tym wypadku powiedzialbym "Nie ma
    madrzejszego od Niego, poniewaz On posiada cala wiedze..." a jaka to wiedza to
    juz nie mozemy scisle sprecyzowac, poniewaz jest ona nieograniczona...
    Tworzac nas Bog rzeczywiscie z gory wiedzial jacy bedziemy... Podjal jednak
    ryzyko (nie wiem czy to dobre okreslenie), ale wiedzial tez ze nie bedziemy
    wylacznie zli i ze czesc z nas (moze byc znaczna) wyprze sie zla i bedzie
    czynic dobro. Jezeli chodzi o druga wojne swiatowa i jej konsekwencje to nie
    zapominaj ze nie tylko Zydzi gineli wtedy z rak Niemcow. Gineli rowniez Polacy,
    Cyganie, Rosjanie, Czesi i ludzie innych narodowosci... W czym jednak rzecz?
    Dlaczego tyle ofiar, po co ta wojna, czemu Hitler nie zostal powstrzymany? Nie
    wiem, nie zylem w tamtych czasach. Moze jakbysmy poznali szczegoly historii z
    tamego okresu to czegos wiecej, bardziej interesujacego bysmy sie dowiedzieli.
    Tak jak mowie wszystko ma swoja przyczyne. Jaka byla w tym wypadku to juz nie
    mnie sie pytaj, ale nie mozemy za to obwinac Boga. On przyzwolil, nie
    ingerowal. Sami sie rzadzimy na tym swiecie... Robimy co chcemy i sama widzisz
    jakie sa tego konsekwencje. Poza tym ci ludzie ktorzy zgineli, teraz sa
    szczesliwi, wierze ze Pan ich przyjal do siebie...
  • Gość: BBBB IP: *.internetdsl.tpnet.pl 11.02.05, 22:41
    Poucz się troche.
  • pankasztelan 11.02.05, 22:59
    Tylko tyle masz do powiedzenia madralo?
  • Gość: Kagan IP: *.95.221.203.acc50-dryb-mel.comindico.com.au 12.02.05, 14:43
    Nie widzisz roznicy miedzy duza wiedza np Einsteina a
    ABSOLUTNA wiedza boga?
  • Gość: kasaa IP: *.internetdsl.tpnet.pl 11.02.05, 22:38
    A co ma powiedzieć niepełnosprawne dziecko od narodzenia? Hę! Za co go bóg
    pokarał? Ten ksiądz tylko straszy ludzi (wiernych) aby przychodzili do
    kościołka, bali sie księdza (boga) i ładowali kasę i też, jak to bywało,
    całowali księdza po rękach przy każdym z nim spotkaniu.

    Strach pomysleć o takiej filozofii Boga jak Ty tu przedstawiasz.

    Moj Bóg jest mi pomocny, nigdy mnie nie straszy, nie karze jest moim najlepszym
    kolegą. Oczywiście mój Bóg nie ma nic wspólnego z kościołem katolickim ani
    żanym innym czy jakakolwiek religią.
  • Gość: Kagan IP: *.95.221.203.acc50-dryb-mel.comindico.com.au 12.02.05, 14:45
    Jestes zapewne panteista. Ale to dla religiantow
    to samo co ateizm...
    pozdr.
  • ania_z_belgii 11.02.05, 08:43
    NIE! Skad ten pomysl? Bog aby znac przyszlosc, musi istniec
    ponad czasem. Inaczej nie mozna znac przyszlosci...
  • Gość: Rycho IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.02.05, 14:28
    Jeżeli wie się wszystko to nie ma pojęć przeszłość i przyszłość .Realna jest
    tylko teraźniejszość reszta to zapis w pamięci.Swoją drogą jak można pamiętać
    coś co jeszcze się nie wydarzyło?Żeby zrozumieć światopogląd chrześcijański
    trzeba być wierzącym w innym przypadku zanegować można wszystko.
    Z punktu widzenia człowieka wierzącego jego istnienie w świecie doczesnym to
    tylko epizod który pozwoli mu dostać się do wieczności pod warunkiem spełnienia
    wymogów postępowania zgodnego z przykazaniami.Pojęcie śmierci ,morderstwa,kary
    i nagrody nie mają tu wielkiego znaczenia gdyż tak naprawdę ważne będzie to co
    nas spotka na "drugim świecie".
  • kapitalizm 11.02.05, 18:14
    to wyjasnia dlaczego jest tyle zla na swiecie, samobojcow-terrorystow itd,

    oni wszyscy wierza w jakiegos boga, jakis cud i przysluzenie sie temu bogowi,

    przeciez tutejsze zycie jest tylko epizodem....

    a jakby tak dla odmiany przestac wierzyc w zycie po zyciu i zaczac zyc tu i
    teraz,

    ale to by wymagalo zbyt duzo wysilku i wiary w siebie, ktorej skolei nie mozna
    miec jak sie postepuje nie moralnie...

    tak, wiara w moralnosc spoza tego swiata (np. boska) jest przyczyna upadku
    czlowieka.
  • Gość: Rycho IP: *.aster.pl / *.aster.pl 11.02.05, 21:38
    Chrześcijanin ma żyć tu według dekalogu by zasłużyć na zbawienie.
    >to wyjasnia dlaczego jest tyle zla na swiecie, samobojcow-terrorystow itd,
    >
    > oni wszyscy wierza w jakiegos boga, jakis cud i przysluzenie sie temu bogowi,
    >
    > przeciez tutejsze zycie jest tylko epizodem....<
    Coś ci się pomieszało.Jeżeli wiarę w Boga traktuje się poważnie to
    automatycznie nie można być samobójcą-terrorystą.Terrorysta-samobójca to
    człowiek albo z wypranym mózgiem albo postawiony w sytuacji bez
    wyjścia.Myślę,że tak całkiem dobrowolnie to na śmierć idzie ich zdecydowana
    mniejszość,reszta dostaje propozycje nie do odrzucenia.
    Dlaczego jest tyle zła na świecie tego nie wie nikt.Ja w swoim życiu zapewne
    nie raz wyrządziłem zło innej osobie.Biorąc pod uwagę,że ludzi są miliardy i
    stopień wyrządzanego zła jest różny to i może się wydawać,że zło panuje na
    świecie.
  • Gość: kapitalizm IP: *.oc.oc.cox.net 12.02.05, 07:00
    > Coś ci się pomieszało.Jeżeli wiarę w Boga traktuje się poważnie to
    > automatycznie nie można być samobójcą-terrorystą.Terrorysta-samobójca to
    > człowiek albo z wypranym mózgiem albo postawiony w sytuacji bez
    > wyjścia.Myślę,że tak całkiem dobrowolnie to na śmierć idzie ich zdecydowana
    > mniejszość,reszta dostaje propozycje nie do odrzucenia.
    > Dlaczego jest tyle zła na świecie tego nie wie nikt.Ja w swoim życiu zapewne
    > nie raz wyrządziłem zło innej osobie.Biorąc pod uwagę,że ludzi są miliardy i
    > stopień wyrządzanego zła jest różny to i może się wydawać,że zło panuje na
    > świecie.


    oczywiscie, ze mam na mysli gleboko wierzacych, ludzi zdolnych do poswiecen za
    swoja wiare,

    w naszej zachodniej kulturze naszczescie jest coraz mniej gleboko wierzacych
    ludzi (szczegolnie w USA), wiara tu jest b. zkomercjalizowana, nastawiona na
    ludzkie przyjemnosci i z przymrozeniem oka,

    ale nie zawsze tak bylo, chrzescijanstwo tez bylo we fazie literalnej
    interpretacji 'swietego slowa' i wielu bylo chetnych do poswiecania zycia
    ludzkiego (swojego czy innych) w walce w imie boga,

    dzis takimi prawdziwymi wierzacymi sa juz tylko islamscy terrorysci,

    ale zgadzam sie, ze terrorysta jest z wypranym muzgiem, jak kazdy czlowiek
    prawdziwie i szczerze wierzacy w jakiekolwiek cuda.

  • Gość: Kagan IP: *.95.221.203.acc50-dryb-mel.comindico.com.au 12.02.05, 14:49
    Wedlug Islamu ten kto ginie za sprawe Allacha, idzie
    automatyczie do nieba. To jest tak samo madre i glupie
    jak np. katolicki dogmat o niepokalanym poczeciu Jezusa...
  • Gość: Rycho IP: *.aster.pl / *.aster.pl 12.02.05, 15:31
    Gość portalu: Kagan napisał(a):

    > Wedlug Islamu ten kto ginie za sprawe Allacha, idzie
    > automatyczie do nieba.<
    Jeszcze tylko jest problem określenia co dla Allacha jest ważne.
    >To jest tak samo madre i glupie
    > jak np. katolicki dogmat o niepokalanym poczeciu Jezusa...<
    Każda wiara z definicji musi mieć jakieś dogmaty, inaczej nie byłaby
    wiarą .Naturalną sprawą natomiast jest poszukiwanie prawdy rozumem który nam
    podpowiada,że np:niepokalane poczęcie w tamtych czsach było niemożliwe.
    Dzisiaj zapłodnienie "in vitro" można by uznać za niepokalane poczęcie.
  • Gość: Kagan IP: *.latrobe.edu.au / *.latrobe.edu.au 15.02.05, 04:38
    A gdzie jest ta probowka, w ktorej Jahwe zaplodnil niepokalanie jajeczko
    Miriam swym wlasnym plemnikiem?
  • Gość: Rycho IP: *.aster.pl / *.aster.pl 15.02.05, 08:59
    Nie takie rzeczy ginęły :-)
  • Gość: Kagan IP: *.latrobe.edu.au / *.latrobe.edu.au 21.02.05, 07:14
    Szukajcie, a znajdziecie!
  • Gość: XXX IP: 67.131.131.* 16.02.05, 14:26
    A znasz ten kawal?
    Spotykaja sie ziemianie z ufoludkami no i w chodza w gadke. W pewnym momencie
    ufoludki pytaja ziemian
    -jak wy parzycie kawe?
    Facet chcac sie popisac, wzial express do kawy, wsypal troche kawy do jednego
    pojemniczka, wlal wody do innego, wlaczyl i zaczela powoli do jeszcze innego
    pojemniczka leciec kawa.
    -hmmm- zamyslil sie ufoludek- no dobra, a powiedzcie mi jeszcze jak wy sie
    rozmnazacie?
    Facet sie zaczerwienil i powiedzial ze to troche zenujace, intymne itd., ale
    ufoludek prosil i prosil. W koncu facet wzial kobiete i zaczeli to robic...
    Ufoludek wybuchl smiechem :) Facet zdezorientowany sie pyta:
    - te zielony, co cie tak bawi?
    - a no bo my wlasnie w ten sposob zaparzamy kawe :)

    A tak na powaznie, nie rozumiem jak ty w ogole mozesz porownywac Boga do
    czlowieka... Jezeli Bog stworzyl czlowieka na wlasne podobienstwo, to nie
    znaczy odrazu ze wszystko co ludzkie musi wygladac jak boskie i odwrotnie i...
    wcale tez tak nie jest, poniewaz Bog w swojej wszechmocy nie musi uciekac sie
    do takich "trickow". On wystarczy powie i tak tez sie stanie...
  • Gość: Kagan IP: *.latrobe.edu.au / *.latrobe.edu.au 21.02.05, 07:16
    To jak ty rozumiesz ze czlowiek jest stworzony "na obraz i podobienstwo Boga"?
    Bo mnie wychodzi, ze czlowiek jest najwyzej karykatura Boga. Ale czemu wiec
    dobry Bog tak sobie z nas zakpil?
  • arcykr 07.03.05, 18:17
    Gość portalu: Kagan napisał(a):

    > To jak ty rozumiesz ze czlowiek jest stworzony "na obraz i podobienstwo Boga"?
    > Bo mnie wychodzi, ze czlowiek jest najwyzej karykatura Boga.
    To grzech tak człowieka zniekształcił.
  • Gość: Kagan IP: 203.221.209.* 10.03.05, 09:57
    Jak mogl grzech znieksztalcic idealny twor idealnego boga?
  • arcykr 10.03.05, 11:36
    To nie był twór idealny, tylko bardzo dobry. A jak mógł zniekształcić? Zło to
    wielka tajemnica.
  • Gość: Kagan IP: *.latrobe.edu.au / *.latrobe.edu.au 11.03.05, 06:32
    Bog, jako twor IDEALNY, moze z defincji tworzyc tylko istoty IDEALNE!
  • arcykr 11.03.05, 09:59
    Gość portalu: Kagan napisał(a):

    > Bog, jako twor IDEALNY, moze z defincji tworzyc tylko istoty IDEALNE!
    Możesz to przedstawić bardziej szczegółowo?
  • Gość: Kagan IP: *.82.221.203.acc52-dryb-mel.comindico.com.au 13.03.05, 03:31
    To proste. Bog, jako idealny i wszechmocny tworca,
    chce tworzyc tylko istoty idealne, a jako wszechmocny,
    nie stwarza mu to zadnych problemow. Ergo: twory boskie
    moga byc tylko tworami idealnymi...
  • arcykr 13.03.05, 10:12
    Gość portalu: Kagan napisał(a):

    > To proste. Bog, jako idealny i wszechmocny tworca,
    > chce tworzyc tylko istoty idealne,
    Nieprawda.
  • Gość: Kagan IP: *.83.221.203.acc52-dryb-mel.comindico.com.au 13.03.05, 12:15
    Twierdzisz ze Bog np. celowo stworzyl czlowieka ulomnym,
    bo sie bal np. konkurencji? Sadzisz Boga po sobie... :(
  • arcykr 14.03.05, 09:17
    Gość portalu: Kagan napisał(a):

    > Twierdzisz ze Bog np. celowo stworzyl czlowieka ulomnym,
    > bo sie bal np. konkurencji?
    Tu nie chodzi o konkurencję, tylko żeby człowiek mógł się doskonalić i nie był
    samowystarczalny.
  • Gość: KG IP: *.latrobe.edu.au / *.latrobe.edu.au 17.03.05, 04:02
    A czemu Bog sie tak bal konkurencji ze strony czlowieka? Malostkowy
    i zawistny jest ten Bog chrzescijan... :(
  • arcykr 21.03.05, 19:55
    Przeciez napisałem, że nie o konkurencję tu chodzi.
  • Gość: Kolega IP: 131.137.69.* 24.03.05, 22:01
    arcykr napisał:
    > Przeciez napisałem, że nie o konkurencję tu chodzi.

    Dlaczego uwazasz tak a nie inzczej ??
  • arcykr 25.03.05, 09:40
    Bo Bóg jest miłością. A konkurować z Nim i tak nie można.
  • Gość: Kolega IP: 5.5R* / *.wlfdle.rnc.net.cable.rogers.com 28.03.05, 18:07
    ale zbyt malo ona ma wspolnego z pytaniem.
  • arcykr 29.03.05, 09:49
    Właśnie dlatego, że Bóg jest miłośica, nie chce aby człowiek stał się
    samowystarczalny.
  • Gość: Kolega IP: 131.137.69.* 29.03.05, 16:22
    Czyz nie tak ??
  • arcykr 29.03.05, 18:19
    Która wiadomość?
  • Gość: Kolega IP: 131.137.69.* 29.03.05, 22:45
    arcykr napisał:
    "... Bóg jest miłośica, nie chce aby człowiek stał się samowystarczalny."

    No wiec masz te wiadomosc z 'pierwszej reki' czy nie ??
  • arcykr 30.03.05, 09:02
    Gość portalu: Kolega napisał(a):

    > No wiec masz te wiadomosc z 'pierwszej reki' czy nie ??
    I z pierwszej ręki i z lektury tekstów stąd:
    www.mateusz.pl/
  • Gość: Kolega IP: 131.137.69.* 30.03.05, 16:11
    otrzymania z 'pierwszej reki' tej wiadomosci (jak, gdzie i kiedy) ?? I kto byl
    inicjatorem tego zdarzenia ??
  • Gość: Kagan IP: *.94.221.203.acc50-dryb-mel.comindico.com.au 30.03.05, 14:03
    Dziekuje za taka milosc, co ogranicza ma wolnosc!
  • arcykr 30.03.05, 14:25
    Wolność nieograniczona jest absurdem.
  • Gość: Kagan IP: *.94.221.203.acc50-dryb-mel.comindico.com.au 30.03.05, 14:30
    Wiec Bog, jako nieograniczenie wolny, tez jest absurdem!
  • Gość: Kagan IP: *.94.221.203.acc50-dryb-mel.comindico.com.au 30.03.05, 14:15
    To nie jest milosc, to jest tylko zwykla, slepa zazdrosc...
    Bowiem Jehowa jest Bogiem zazdrosnym. Znasz Dekalog?
  • arcykr 30.03.05, 14:27
    Gość portalu: Kagan napisał(a):

    > To nie jest milosc, to jest tylko zwykla, slepa zazdrosc...
    > Bowiem Jehowa jest Bogiem zazdrosnym. Znasz Dekalog?
    Słowo zazdrość zostało uzyte po to, żeby trafić do umysłów ówczesnych
    Izraeilitów, niezbyt jeszcze rozumiejących to, co duchowe.
  • Gość: Kagan IP: *.94.221.203.acc50-dryb-mel.comindico.com.au 30.03.05, 14:33
    Poczytaj wyraznie: w Dekalogu pisze, jak to zazdrosny
    Jehowa kaze tych, co w niego nie wierza! Kaze nawet potomstwo
    niedowiarkow. To jest odpowiedzialnosc zbiorowa, znana z
    faszyzmu... :( Dzieci i wnuki sa torturowane za urojone
    przewinienia ojcow i dziadkow...;(
  • arcykr 31.03.05, 09:13
    Gość portalu: Kagan napisał(a):

    > Poczytaj wyraznie: w Dekalogu pisze, jak to zazdrosny
    > Jehowa kaze tych, co w niego nie wierza!
    Przecież wiem.

    Kaze nawet potomstwo
    > niedowiarkow. To jest odpowiedzialnosc zbiorowa, znana z
    > faszyzmu... :( Dzieci i wnuki sa torturowane za urojone
    > przewinienia ojcow i dziadkow...;(
    Pisał o tym kiedyć o. Salij
  • Gość: Kagan IP: *.82.221.203.acc52-dryb-mel.comindico.com.au 31.03.05, 12:32
    Sam wiec przyznajesz, ze Jehowa, czyli Bog Ojciec dla Katolikow,
    jest zlosliwym psychopata. Gdzie u niego ta milosc? Chyba,
    ze uzywasz katolickiej nowomowy, gdzie przez "milosc"
    rozumiesz "karanie dzieci i wnukow za wyimaiginowane grzechy
    ojcow i dziadkow"... :(
  • arcykr 31.03.05, 12:39
    Gość portalu: Kagan napisał(a):

    > Sam wiec przyznajesz, ze Jehowa, czyli Bog Ojciec dla Katolikow,
    > jest zlosliwym psychopata.
    Nie przyznaję.

    Gdzie u niego ta milosc? Chyba,
    > ze uzywasz katolickiej nowomowy, gdzie przez "milosc"
    > rozumiesz "karanie dzieci i wnukow za wyimaiginowane grzechy
    > ojcow i dziadkow"...
    Wcale nie wyimaginowane.
  • arcykr 07.03.05, 18:15
    Nie było żadnego plemnika.
  • arcykr 07.03.05, 18:19
    Gość portalu: Kagan napisał(a):

    > Wedlug Islamu ten kto ginie za sprawe Allacha, idzie
    > automatyczie do nieba. To jest tak samo madre i glupie
    > jak np. katolicki dogmat o niepokalanym poczeciu Jezusa...
    Nie tak samo - "po owocach ich poznacie".
  • Gość: xsa IP: *.internetdsl.tpnet.pl 11.02.05, 22:43
    Ludzie w cos tam wierzą bo na siłę im to wmówiono, wierzą ze strachu.
  • pankasztelan 11.02.05, 23:08
    Ze strachu to mozesz w gacie narobic jak poczujesz oddech wielkiego
    niedzwiedzia gryzzli... Wiara ma wynikac z milosci nie ze strachu...
  • Gość: kapitalizm IP: *.oc.oc.cox.net 12.02.05, 06:48
    Wiara ma wynikac z milosci nie ze strachu...

    z milosci do kogo?
  • Gość: Kagan IP: *.95.221.203.acc50-dryb-mel.comindico.com.au 12.02.05, 14:54
    Wiara opiera sie na dwoch "nogach": grozbie kary i obietnicy nagrody.
    Kara jest pieklo, nagroda niebo. Tyle, ze obrazy H. Bosha przedstawiajace
    pieklo przewyzszaja swa sila przekazu wszystkie obrazy pokazujace
    niebo...
  • Gość: Rycho IP: *.aster.pl / *.aster.pl 12.02.05, 15:34
    Urzędy skarbowe są w tym względzie jeszcze bardziej rygorystyczne,o nagrodzie
    nie ma mowy natomiast kary są srogie.
  • Gość: Kagan IP: *.latrobe.edu.au / *.latrobe.edu.au 15.02.05, 04:39
    Podatki placisz tylko do smierci, zas Jehowa kaze grzesznikow wiecznym
    potepieniem... :(
  • Gość: ateista IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.03.05, 09:40
    Skąd wiecie o piekle ?. Bo w Biblii nic o tym nie pisze.
  • arcykr 07.03.05, 09:36
    Czytałeś Apokalipsę?
  • Gość: Kagan IP: *.82.221.203.acc52-dryb-mel.comindico.com.au 07.03.05, 12:26
    Sw. Jana? Oczywiscie. Pasuje do obrazow H. Boscha.
  • arcykr 07.03.05, 18:21
    Pytanie było do kolegi o nicku ateista.
  • Gość: Kagan IP: *.95.221.203.acc50-dryb-mel.comindico.com.au 12.02.05, 14:51
    Do dzis pamietam napis na prostestanckim zborze w Sydney:
    "Strach przed bogiem podstawa naszej wiary" (me tlumaczenie
    z pamieci)...
    pozdr.
  • Gość: Kagan IP: *.95.221.203.acc50-dryb-mel.comindico.com.au 12.02.05, 14:47
    To czemu nie przeniesiesz sie od razu na tamten wazniejszy swiat?
    Przeciez to takie proste...
  • Gość: Kagan IP: *.latrobe.edu.au / *.latrobe.edu.au 15.02.05, 04:36
    Gość portalu: Rycho napisał(a): Z punktu widzenia człowieka wierzącego jego
    istnienie w świecie doczesnym to tylko epizod który pozwoli mu dostać się do
    wieczności pod warunkiem spełnienia wymogów postępowania zgodnego z
    przykazaniami.Pojęcie śmierci ,morderstwa,kary i nagrody nie mają tu wielkiego
    znaczenia gdyż tak naprawdę ważne będzie to co nas spotka na "drugim świecie".
    K: Czemu sie wiec od razu na tamten "drugi" swiat nie przeniesiesz? Z tego
    co piszesz wynika bowiem wyraznie, ze zycie na "tym" swiecie nie ma
    najmniejszego sensu dla wierzacych!
  • Gość: Rycho IP: *.aster.pl / *.aster.pl 15.02.05, 09:05
    Kagan napisał(a):
    >Czemu sie wiec od razu na tamten "drugi" swiat nie przeniesiesz? Z tego
    > co piszesz wynika bowiem wyraznie, ze zycie na "tym" swiecie nie ma
    > najmniejszego sensu dla wierzacych!<
    1.Podoba mi się na tym świecie
    2.W drugi świat nie wierzę.
  • Gość: Kagan IP: *.94.221.203.acc50-dryb-mel.comindico.com.au 15.02.05, 12:41
    OK, jak nie wierzysz, to znaczy zes zdrow na umysle! :)
  • Gość: XXX IP: 67.131.131.* 16.02.05, 14:27
    Ma jak najbardziej sens. Nasze zycie na ziemi to "sprawdzian" i jak sie
    sprawdzimy to potem bedziemy mieli o Niebo lepiej :)
  • Gość: Kagan IP: *.latrobe.edu.au / *.latrobe.edu.au 21.02.05, 07:18
    Po co te testy, skoro Bog i tak wie (jako wszechwiedzacy), jeszcze zanim
    przyjdziemy na swiat, nasze cale losy?
  • arcykr 07.03.05, 18:27
    Gość portalu: Kagan napisał(a):

    > Po co te testy, skoro Bog i tak wie (jako wszechwiedzacy), jeszcze zanim
    > przyjdziemy na swiat, nasze cale losy?
    Myślę, że po to, żeby i stworzenia (w tym niedowiarki) poznały ich wyniki.
  • Gość: Kagan IP: 203.221.209.* 10.03.05, 09:58
    Byla mowa o Bogu, ktory wszystko wie, a nie o ludziach!
  • arcykr 12.03.05, 10:50
    O ludziach też - XXX napisał "Nasze zycie na ziemi".
  • Gość: LUCYFER IP: *.detroit-19rh16rt-20rh15rt.mi.dial-access.att.net 12.02.05, 04:25
    studiowalem logike i dlatego zainteresowalo mnie oczywiste mylenie wszechwiedzy
    o wydarzeniach z mozliwoscia wplywu na ich zaistnienie. Popelniasz tu taki sam
    blad jak stypulowanie braku wolnej woli czlowieka przez fakt znajomosci jego
    decyzji przez Yahwe. Wprowadzasz wiec tu nieistniejaca sprzecznosc. W warstwie
    argumentacyjnej przywolujesz tzw. metafore emancypacyjna. W swym rdzeniu
    odwoluje sie ona do postulatu uwolnienia czlowieka z niepotrzebnego ciezaru
    religijnego zobowiazania jako uzewnetrznionego kulturowo symptomu, wskazujacego
    na jego niedojrzalosc. W Twojej argumentacji odbija sie (nieznana Ci na pewno)
    Kantowska zacheta, by nowozytny czlowiek odkryl wlasna autonomie, stanal na
    wlasnych nogach i zaczal uzywac wladzy rozumu w calkowitej niezaleznosci od
    niepotrzebnego wplywu "obcego kierownictwa". Ostrze Twojej krytyki zaklada teze
    o nieusuwalnej sprzecznosci miedzy wiedza o fakcie a jego zajsciem. W Twoim
    ujecie fakt z interwencja nadprzyrodzona bylby wiec czyms innym niz bez niej w
    sensie wiedzy Yahwe o jego zajsciu. Tak jednak nie jest, bo wiedza o zajsciu
    wlacza rowniez wiedze o interwencji jesli taka bylaby zyczeniem Stworcy.
  • Gość: Kagan IP: *.95.221.203.acc50-dryb-mel.comindico.com.au 12.02.05, 15:00
    Strasznie to metnie napisales. Ja bym ci tego nie zaliczyl.
    Ale dalbym ci, i daje, szanse napisania tego jeszcze raz,
    ale prosciej i krocej...
    W skrocie: kazdy absolut jest wewnetrznie sprzeczny.
    Dobrym przykladem jest nieskonczonosc. Jesli symbolem
    nieskonczonosci bedzie "N" to:
    N+N=N
    ale tez:
    N+1=N
    czyli
    N+1=N+N
    czyli
    N=1 (nieskonczonosc = 1)
    CNU
  • Gość: LUCYFER IP: *.detroit-19rh16rt-20rh15rt.mi.dial-access.att.net 12.02.05, 15:23
    Brak zrozumienia prostego sformulowania Kanta swiadczy tylko o braku oczytania
    w temacie. Krotko dla ludzi pokroju Kagana.
    1.Wszechwiedza o fakcie, ktory zostal zmieniony w wyniku interwencji jest
    atrybutem wszechwiedzy. Fakt nie zaistnial bowiem w innej czasprzestrzeni a
    wiec nie bylo dwoch faktow tylko jeden. Inaczej mowiac, czlowiek podejmuje
    decyzje kierujac sie wolna wola i o tym Stworca wie. Podobnie Stworca zawsze
    wie co on sam uczyni w kazdej sytuacji kierujac sie zawsze absolutnie
    niegraniczona wszechmoca. Jesli i tego nie rozumiesz to jak mozesz w ogole
    wdawac sie w filozofie.
    2. Nieskonczonosc jest jednym ciagiem czasprzestrzeni. Zalozenie N = N + N jest
    bzdura i swidczy o calkowitym niezrozumieniu logiki najwiekszej liczby w
    zapisie matematycznym. Nie ma bowiem dwoch czasoprzestrzeni (Uniwersow). Rownie
    dobrze moglbys to mnozyc: N= N + N + N, ad infinitum. Tego typu zapis ani
    logika nie spelniaja szczegolnie reguly Ockhama.
    PS. Zacznij Ty Kagan czytac klasykow filozofii i postaraj sie nie ogladac porno
    przy okazji. Moze wtedy zrozumiesz troche. Polecam tez studia logiki i podstaw
    matematyki. Moze nie popelnilbys bzdur typu N=N+N.
  • Gość: Kagan IP: *.latrobe.edu.au / *.latrobe.edu.au 15.02.05, 04:40
    Cale pojecie nieskonczonosci jest jedna wielka bzdura...
  • arcykr 12.02.05, 18:54
    Gość portalu: Kagan napisał(a):

    Dobrym przykladem jest nieskonczonosc. Jesli symbolem
    > nieskonczonosci bedzie "N" to:
    > N+N=N
    > ale tez:
    > N+1=N
    > czyli
    > N+1=N+N
    > czyli <- nie możesz zrobić tego kroku, ponieważ jest sprzeczny z aksjomatami
    rachunków na nieskończonościach (właśnie dlatego, że N+1=N, czyli N+1=N+0, co
    prowadziłoby do wniosku, że 1=0).
    > N=1 (nieskonczonosc = 1)
    > CNU
  • Gość: Ja(j) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.02.05, 19:32
    arcykr napisał:

    > Gość portalu: Kagan napisał(a):
    >
    > Dobrym przykladem jest nieskonczonosc. Jesli symbolem
    > > nieskonczonosci bedzie "N" to:
    > > N+N=N
    > > ale tez:
    > > N+1=N
    > > czyli
    > > N+1=N+N
    > > czyli <- nie możesz zrobić tego kroku, ponieważ jest sprzeczny z aksj
    > omatami
    > rachunków na nieskończonościach (właśnie dlatego, że N+1=N, czyli N+1=N+0, co
    > prowadziłoby do wniosku, że 1=0).
    > > N=1 (nieskonczonosc = 1)
    > > CNU

    Zamiast się sprzeciwiać, pochyl głowę przed nową algebrą nieskończonosciową i
    geniuszem jej twórcy.
    Ja(j)
  • Gość: Kagan IP: *.latrobe.edu.au / *.latrobe.edu.au 15.02.05, 04:43
    Kantor, tworca teorii nieskonczonych zbiorow skonczyl w szpitalu
    psychiatrycznym... I to bynajmniej nie jako ksiegowy... :(
  • Gość: Kagan IP: *.latrobe.edu.au / *.latrobe.edu.au 15.02.05, 04:41
    A skad ta pewnosc, iz owe aksjomaty sa poprawne?
  • arcykr 16.02.05, 13:02
    Stąd, że niesprzeczne i użyteczne.
  • Gość: Kagan IP: *.latrobe.edu.au / *.latrobe.edu.au 21.02.05, 07:18
    Ile razy mam ci tlumaczyc, ze idea Boga jest wewnetrznie sprzeczna?
  • arcykr 07.03.05, 09:32
    Nie możesz tego porządnie wytłumaczyć, bo to nieprawda.
  • Gość: Kagan IP: *.82.221.203.acc52-dryb-mel.comindico.com.au 07.03.05, 12:25
    Czego niby wytlumaczyc nie moge?
  • arcykr 07.03.05, 18:13
    Tego, że idea Boga jest wewnętrznie sprzeczna.
  • Gość: Kagan IP: *.latrobe.edu.au / *.latrobe.edu.au 11.03.05, 06:32
    Bo jest...
  • arcykr 11.03.05, 10:08
    Uzasadnij to porządnie.
  • Gość: Kagan IP: *.82.221.203.acc52-dryb-mel.comindico.com.au 13.03.05, 03:29
    Napisz dokladniej, co mam porzadnie uzasadnic.
  • arcykr 13.03.05, 10:14
    To, że idea Boga jest wewnętrznie sprzeczna.
  • Gość: Kagan IP: *.83.221.203.acc52-dryb-mel.comindico.com.au 13.03.05, 12:17
    Ile razy mam ci wyjasniac, ze wszechwiedza, czyli pelna
    znajomosc przyszlosci jest sprzeczna z wszechmoca,
    czyli dowolnym ksztaltowaniem owej przyszlosci?
  • arcykr 14.03.05, 09:18
    Gość portalu: Kagan napisał(a):

    > Ile razy mam ci wyjasniac, ze wszechwiedza, czyli pelna
    > znajomosc przyszlosci jest sprzeczna z wszechmoca,
    > czyli dowolnym ksztaltowaniem owej przyszlosci?
    Nie potrafisz tego porządnie uzasadnić.
  • Gość: KG IP: *.latrobe.edu.au / *.latrobe.edu.au 17.03.05, 04:03
    Przeczytaj jeszcze raz me posty!
  • arcykr 21.03.05, 19:59
    Widać po nich, ze jesteś bardzo powierzchowny.
  • Gość: Kagan IP: *.95.221.203.acc50-dryb-mel.comindico.com.au 23.03.05, 13:28
    A to niby czemu?
  • arcykr 25.03.05, 10:15
    Nie wchodzisz w istotę problemów i spraw, tylko bazujesz na uproszczeniach.
  • Gość: Romek IP: *.chello.pl 04.04.05, 18:46
    Całe to cudojest bez sensu o czym wiedza zawodowcy w sutannach. Wszystkie
    zapisy sa metaforyczne, symboliczne oczywiśśśśśśśśśśśśśśsscie oprócz kasy.
    Jedni mówą, że trwają już 2000 lat inni, ze Rzym padł, Egipt padł i pora na
    Watykan
  • Gość: Kagan IP: *.latrobe.edu.au / *.latrobe.edu.au 07.04.05, 12:25
    Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
  • Gość: Kolega IP: 5.5R* / *.wlfdle.rnc.net.cable.rogers.com 12.02.05, 06:29
    pytaniem:

    "Czy Bog moze stworzyc np. kamien ktorego sam nie bedzie mogl podniesc ??"

    Odpowiedzi: TAK lub NIE prowadza do wykluczenia wszechmocy i wszechwiedzy
    jednoczesnie.
  • Gość: Kagan IP: *.95.221.203.acc50-dryb-mel.comindico.com.au 12.02.05, 15:04
    Oczywiscie. Jeszcze lepiej:
    Czy Bog moze stworzyc innego Boga, ale potezniejszego
    od siebie? Jesli NIE, to nie jest wszechmocny, a
    jesli TAK, to tworzac "Nadboga" tez przestaje byc
    wszechmocny. Ale ten "Nadbog" moze stworzyc z kolei
    "Nadnadboga" i tak ad infinitum...
    pozdr.
  • Gość: LUCYFER IP: *.detroit-19rh16rt-20rh15rt.mi.dial-access.att.net 12.02.05, 18:27
    istnieje tylko jedna strona a wiec wszechwiedza. Abys mogl rozwazac prawidlowo
    absurd musialbys spytac sie tak: "Czy Bog wie lub nie wie, ze moze lub nie moze
    stworzyc kamien, ktory moglby lub nie moglby podniesc". Wprowadzasz wiec oba
    elementy : wszechwiedze i wszechmoc. Tego typu absurdow jest duzo wiecej i
    swiadczy o tym, ze Yahwe mial poczucie humoru w stwarzaniu Was. Ale taki on juz
    jest ten moj (niestety, starszy) brat.
  • Gość: kapitalizm IP: *.oc.oc.cox.net 12.02.05, 21:13


    LUCYFER, alez ty wszystko placzesz, choc dziwic sie nie mozna skoro cytujesz
    takich 'filozofow' jak Kant,

    teistyczna zasada istnienia boga zaklada jako podstawowy warunek jego wszechmoc,

    oczywiscie, ze cos nie moglo powstac z niczego, nawet energia,

    materia jest nie zniszczalna, zmienia tylko forme, energia jest rowniez forma
    materii,

    materii nie da sie stworzyc, zawsze powstaje z innej materii (lub jej formy),

    kazda pojedyncza czastka materii ma swoje pochodzenie w innej materii,

    poniewaz swiat (wszechswiat) jest nieskonczony, nie ma sensu mowienie o tym
    skad powstalo 'wszystko', 'wszystko' zaklada skonczenie,

    to jest tak jakby wejsc do jakiegos pokoju i spytac sie skad powstal telewizor,
    ogorek i dywan?, prawda, ze to nie ma sensu, kazda rzecz (materia) powstala w
    inny sposob i z innej materii,

    dyskusja o 'bogu' jako stworzycielu pierwszej materii jest zupelnie bez sensu
    bo zaklada istnienie jakiejs istoty (swiadomosci?) w oderwaniu od materii,

    a nie moze istniec swiadomosc bez materii, bo czego ta 'swiadomosc' - istota -
    'bog' bylby swiadomy?

    logiczny wniosek jest taki: materia istniala od zawsze i jest jej nieskonczenie
    duzo,

    nikt i nic nie dalo jej poczatku.
  • Gość: LUCYFER IP: *.detroit-19rh15rt.mi.dial-access.att.net 13.02.05, 15:50
    kiedy skonczyles podstawowke. kanta uzylem w jednej rzeczy. Popieram filozofie
    od 2,5 tys. lat wiec znam wszystkich filozofow i ich wypowiedzi. Poniewaz n ie
    chce Ci ulatwic zadania to poszukaj takich teorii i hipotez jak:
    1. Powstawanie materii z 'nicosci' w przestrzeni miedzygalaktycznej gdy ilosc
    czastek materii (pyl kosmisczny) osiagnie pewna stala.
    2. Pewnosc, ze wszechswiat (znany Kosmos)jest skonczony. Zaklda to hipoteza
    Bing Bangu (cos co powstalo z singularity musi byc skonczone). Oczywiscie
    religie zakladaja skonczonosc stworzonego bez zadnych zastrzezen.
    3. Fizyka kwantowa zaklada nieustanne "znikanie i pojawianie sie" wszystkich
    szesnastu czastek i sil elementarnych (kwarkow, leptonow i bosonow). W tym
    sensie mozna powoedzec (dla takich ajk Ty, bo inaczej nie zrozumiesz), ze
    materia istnieje i nie istnieje).
    4. Protony przechodza proces dekadencji (roskladu) w mniej wiecej 10 do 46
    potegi. Oznacza to, zw Wszechswiat jest tez skonczony materialnie.
    5. Zwiekszanie dystansu miedzy Megagalaktykami spowoduje stopniowe znikanie
    coraz wiekszej ilosci materii poza ludzki horyzont czasowy.
    Poszukaj tego wszystkiego w literaturze fachowej to mozemy podyskutowac na
    serio.
    A teraz Twoje ewidentne bzdury:
    1. Energia nie jest forma energii, z kilku wzgledow chocby faktu, ze energia
    wystepuje w roznych postaciach (np. 'czarna' energia - ponad 70% wszystkiego co
    JEST). Twoje niezrozumienie wynika z dowolnego tlumaczenia formuly Einsteina
    E=mc2. ktora jest tylko rownowaznikiem materii i energii znanej ludziom a nie
    klasyfikacja pierwszenstwa.
    2. Nie ma absolutnie zadnych teoretycznych podstaw do stwierdzenia, ze materia
    powstaje z innej materii. Obserwacja procesu nie wyjasnia bowiem przyczyny na
    obecnym poziomie wiedzy. Co sie stanie, jesli w pewnym momencie ludzie bead
    mogli "stwarzac materie" chocby zaczynajac skromnie od dublowania fotonow. Mam
    nadzieje , ze slyszales o paralelnosci fotonu (a wiec dla laika - podwojeniu
    czasteczki).
    3. Twoja uwaga o telewizorze, ogorku itd. nie zasluguje w ogole na dyskusje.
    Telewizor nie "powstal" lecz zostal zbudowany przez czlowieka. W materii nie ma
    zapisu jego budowy.
    4. Do wyjasnienia swiadomosci i inteligencji ktora ma samoswiadomosc i moze
    tworzyc wyraznie inne 'rzeczy' niz martwa natura. Twpka ludzka nauka ma jeszcze
    bardzo duzo do zrobienia. Tu dalje Ci rade najlepsza i odpowiadajaca Twojemu
    plytkiemu wyksztalceniu: skoncentruj sie na tym co troche znasz.
    Moge z Toba podyskutowac, jesli podasz mi dziedzine. ktora naprawde znasz
    (uczyles sie, studiowales, odkryles nowe prawo, regule lub wynalazles cos -
    zachecam)
    5. Jesli chodzi o takie relacje jak materia i swiadomosc lub tez Kosmos i Bog
    to zostaw to teologom. Nauka nie zajmuje sie bowiem wyjasnianiem tego typu
    rzeczy - przynajmniej teraz, kiedy nauka nie potrafi nawet podac czym jest
    naprawde inteligencja i swiadomosc. Owszem, jeszcze 20 lat temu wydawalo sie,
    ze mozna bedzie stworzyc sztuczna inteligencje dosc szybko. Teraz jest to jeden
    z wielkich mitow, razem z mitem o szybkiej eksloracji przestrzeni i
    zunifikowanej teorii czterech sil.
  • arcykr 13.02.05, 18:54
    Gość portalu: LUCYFER napisał(a):

    > 1. Powstawanie materii z 'nicosci' w przestrzeni miedzygalaktycznej gdy ilosc
    > czastek materii (pyl kosmisczny) osiagnie pewna stala.
    Jedno z drugim nie ma nic wspólnego.

    > 2. Pewnosc, ze wszechswiat (znany Kosmos)jest skonczony. Zaklda to hipoteza
    > Bing Bangu (cos co powstalo z singularity musi byc skonczone).
    Nie musi być skończone. Skończona musi być część wszechświata ograniczona
    horyzontem zdarzeń.
  • Gość: LUCYFER IP: *.detroit-19rh16rt-20rh15rt.mi.dial-access.att.net 14.02.05, 02:05
    polecilem mu sprawdzic w literaurze tematu. Sam nie wypowiadalem sie, ktora z
    nich w ogole ma szanse na test prawdy.
    Przy okazji> Wszechswiat musi byc skonczony niezaleznie od ucieczki galaktyk i
    horyzontu wydarzen. Pierwsze to konsekwencja cech fizycznych naszego
    Wszechwswiata, drugi to poczatek naszego Wszechswiata. Chyba, ze lansujes
    istnienie Multiversow a to juz inna sprawa.
    Wolter: "Nie meczy dyskusja z inteligentnymi ludzmi ale dyskusja z polglowkami
    jest jak noszenie wody sitem".
  • arcykr 14.02.05, 17:19
    Gość portalu: LUCYFER napisał(a):

    > Przy okazji> Wszechswiat musi byc skonczony niezaleznie od ucieczki galakty
    > k i
    > horyzontu wydarzen.
    Na jakiej podstawie uważasz, że wszechświat jest skończony?
  • kapitalizm 14.02.05, 00:34




    oj kolego, alez zes sie zdenerwowal, to dobrze,

    wszystkie te twoje teoryjki naukowe kazdy moze sciagnac sobie z internetu,
    kwestia kilkunastu klikniec,

    to juz nie te czasy aby imponowac danymi czy czyimis opracowaniami,

    dzis w dobie powszechnosci dostepu do wiedzy liczy sie wlasna opinia,

    my tu dyskutujemy istnienie/nieistnienie ponadnaturalnego czynnika, ktory
    stworzyl nas, czy nawet caly swiat,

    jest to zagadnienie filozoficzne oraz ogolnie swiatopogladowe i nie chodzi o to
    kto moze wiecej naukowcow zacytowac, ale co ty o tym uwazasz i dlaczego,

    nie odpisales na moje spostrzezenie, ze teizm zaklada wszechwiedze i wszechmoc
    boga,


    piszesz:

    1. Powstawanie materii z 'nicosci' w przestrzeni miedzygalaktycznej gdy ilosc
    > czastek materii (pyl kosmisczny) osiagnie pewna stala.

    jeszcze raz interesuje mnie jak TY to rozumiesz, a nie, ze sa jakies teorie i
    hipotezy przez ciebie tylko cytowane,
    do tego nie jest potrzebna zadna dykusja, wystarczy sobie klikac po internecie,
    ok?

    > 2. Pewnosc, ze wszechswiat (znany Kosmos)jest skonczony. Zaklda to hipoteza
    > Bing Bangu (cos co powstalo z singularity musi byc skonczone). Oczywiscie
    > religie zakladaja skonczonosc stworzonego bez zadnych zastrzezen.


    jesli piszesz o hipotezie to nie uzywaj slowa 'pewnosc'
    ciesze sie, ze masz taka pewnosc ale z logika to nie ma nic wspolnego,
    wg mnie bing-bang jest proba pogodzenia nauki z teologia, rozumu z wiara,

    niestety rzecz nie do pogodzenia, ktoras teoria musi byc falszywa,
    wg mnie obie,
    teoria big-bangu i teoria ponadnaturalnego czynnika,

    > 3. Fizyka kwantowa zaklada nieustanne "znikanie i pojawianie sie" wszystkich
    > szesnastu czastek i sil elementarnych (kwarkow, leptonow i bosonow). W tym
    > sensie mozna powoedzec (dla takich ajk Ty, bo inaczej nie zrozumiesz), ze
    > materia istnieje i nie istnieje).


    i znowu podniecasz sie czyimis 'zalozeniami' i natychmiast przyjmujesz je za
    pewnik,
    jesli tak to wyjasnij dlaczego tak uwazasz,
    zalozen, tez i hipotez jest tysiace, jesli cytujesz jakas uzasadnij jak ja
    rozumiesz i dlaczego akurat ona do ciebie przemawia,

    > 1. Energia nie jest forma energii, z kilku wzgledow chocby faktu, ze energia
    > wystepuje w roznych postaciach (np. 'czarna' energia - ponad 70% wszystkiego
    co
    >
    > JEST). Twoje niezrozumienie wynika z dowolnego tlumaczenia formuly Einsteina
    > E=mc2. ktora jest tylko rownowaznikiem materii i energii znanej ludziom a nie
    > klasyfikacja pierwszenstwa.

    pisalem, ze energia jest forma materii a nie energii,

    tak, energia wystepuje w roznych postaciach,
    wolalbym abys przytaczal miejsca gdzie sie nie zgadzasz ze mna,

    pozatym nie klasyfikowalem co bylo pierwsze energia czy materia, gdyz obie sa
    tym samym, pod rozna postacia - oczywiscie,

    > 2. Nie ma absolutnie zadnych teoretycznych podstaw do stwierdzenia, ze
    materia
    > powstaje z innej materii. Obserwacja procesu nie wyjasnia bowiem przyczyny na
    > obecnym poziomie wiedzy.

    sam sobie odpowiedziales, obserwacja procesu powstawania materii potwierdza
    istnienie wczesniejsze materii,

    Co sie stanie, jesli w pewnym momencie ludzie bead
    > mogli "stwarzac materie" chocby zaczynajac skromnie od dublowania fotonow.

    gdybanie na poziomie co by bylo jakby babcia miala wasy...

    poza tym foton to tez materia,

    Mam
    > nadzieje , ze slyszales o paralelnosci fotonu (a wiec dla laika - podwojeniu
    > czasteczki).

    patrz wyzej,


    > 3. Twoja uwaga o telewizorze, ogorku itd. nie zasluguje w ogole na dyskusje.
    > Telewizor nie "powstal" lecz zostal zbudowany przez czlowieka. W materii nie
    ma
    >
    > zapisu jego budowy.


    troche to nie zrozumiales, mowilem o bezsensownosci dywagacji na temat
    powstania wszechswiata jako calosci,
    nie mozna mowic o jednym zrodle powstania wszystkiego, tak jak nie mozna mowic
    o jednym zrodle powstania (budowy) ogorka, telewizora i krzesla,


    4. Do wyjasnienia swiadomosci i inteligencji ktora ma samoswiadomosc i moze
    > tworzyc wyraznie inne 'rzeczy' niz martwa natura.

    nie mam zielonego pojecia co chciales powiedziec,

    Twpka ludzka nauka ma jeszcze
    >
    > bardzo duzo do zrobienia. Tu dalje Ci rade najlepsza i odpowiadajaca Twojemu
    > plytkiemu wyksztalceniu: skoncentruj sie na tym co troche znasz.

    czytaj co napisales....bo nikt cie nie jest w stanie zrozumiec,

    > 5. Jesli chodzi o takie relacje jak materia i swiadomosc lub tez Kosmos i Bog
    > to zostaw to teologom.

    hallooo....ten watek jest wlasnie temu poswiecony....hallllooooo...

    pozatym kosmosem zajmuja astrolodzy a nie teolodzy,

    nastepny kwiatek:

    > Nauka nie zajmuje sie bowiem wyjasnianiem tego typu
    > rzeczy - przynajmniej teraz, kiedy nauka nie potrafi nawet podac czym jest
    > naprawde inteligencja i swiadomosc.

    ??
    psychologia, psychiatria, filozofia, neurologia, zeby podac tylko kilka
    dziedzin nauki zajmujacej sie tym tematem,

    Owszem, jeszcze 20 lat temu wydawalo sie,
    > ze mozna bedzie stworzyc sztuczna inteligencje dosc szybko.

    ??????????

    Teraz jest to jeden
    >
    > z wielkich mitow, razem z mitem o szybkiej eksloracji przestrzeni i
    > zunifikowanej teorii czterech sil.

    ???
    a co to ma do naszego tematu ?
    nie mam zielonego pojecia.

    radze mniej klikac po internecie a wiecej wlasnych przemyslen i czytaj co
    napisales przed wyslaniem,

    nie bierz moich krytyk osobiscie do serca, ani cie nie znam ani nie probuje byc
    zlosliwy, zachecam tylko swoimi postami do krytycznego myslenia i trzymania sie
    logiki wypowiedzi,

    pozdrawiam.







  • Gość: Kagan IP: *.latrobe.edu.au / *.latrobe.edu.au 15.02.05, 04:46
    Tu Lucyfer napisal sporo prawdy...
  • Gość: Kagan IP: *.latrobe.edu.au / *.latrobe.edu.au 15.02.05, 04:44
    Znow macisz, Lucyferze. APAGE SATANAS!
  • Gość: Kolega IP: 5.5R* / *.wlfdle.rnc.net.cable.rogers.com 13.02.05, 05:33
    ze nigdy sie nie dowiemy jak to jest z tym Bogiem i jego roli w powstaniu
    Wszechswiata. Mozemy w Boga wierzyc lub nie ale nawet minimalnej wiedzy o nim -
    jesli istnieje - to raczej nigdy nie posiadziemy.

    I nawet przy takim zalozeniu, mam wrazenie, ze mozna sie cieszyc prawdziwie z
    zycia, w kazdej jego chwili.

    Ciekawe jakie jest Twoje czytelniku wrazenie ????????????
  • arcykr 13.02.05, 10:06
    Gość portalu: Kolega napisał(a):

    > pytaniem:
    >
    > "Czy Bog moze stworzyc np. kamien ktorego sam nie bedzie mogl podniesc ??"
    Nie może, bo nie chce. Boża wszechmoc polega na tym, że czyni On wszystko, co
    zechce.
  • Gość: Kolega IP: 5.5R* / *.wlfdle.rnc.net.cable.rogers.com 14.02.05, 01:57
    ??????

    A moze dlatego, ze nie moze !!!!

    I co ?? Kto z nas ma racje ?? Ty czy ja, a moze zaden z nas ??? Kto to
    rozstrzygnie ?? Moze nikt ?? I pytanie pozostanie bez finalnej odpowiedzi na
    wieki wiekow ???
  • arcykr 14.02.05, 17:14
    Skoro nie chce, to i nie może. Bóg jest absolutnie prosty i u Niego wszystko
    jest jednością.
  • Gość: Kolega IP: 131.137.69.* 14.02.05, 18:50
    arcykr napisał:

    > Skoro nie chce, to i nie może. Bóg jest absolutnie prosty i u Niego wszystko
    > jest jednością.

    Zechchcialbys moze powiedziec, na czym opiera sie prawdziwosc powyzszego
    twierdzenia ??
  • Gość: Kolega IP: 131.137.69.* 16.02.05, 17:58
    wszystkich tekstow i stwierdzen w tym linku ??
  • arcykr 18.02.05, 10:14
    Na tym, jak bardzo te teksty są logiczne i przekonujące.
  • Gość: Kolega IP: 131.137.69.* 18.02.05, 16:20
    podstawa by twierdzic, ze zastaly napisane pod wplywem Boga.
  • arcykr 19.02.05, 10:59
    A ktoś głosi, że pisma św. Tomasza to część Biblii?
  • Gość: Kolega IP: 5.5R* / *.ym.rnc.net.cable.rogers.com 20.02.05, 05:49
    sw.Tomasza) z prawdziwoscia twierdzenia, ze Bog:

    > Skoro nie chce, to i nie może. Bóg jest absolutnie prosty i u Niego wszystko
    > jest jednością.

    ????
  • arcykr 07.03.05, 09:40
    Zawiera argumenty na ten temat.
  • Gość: Kagan IP: *.82.221.203.acc52-dryb-mel.comindico.com.au 07.03.05, 12:27
    Stresc je w kilku zdaniach...
  • Gość: Kolega IP: 131.137.69.* 07.03.05, 19:58
    wiec jakiekolwiek argumenty za jego istnieniem sa bezwartosciowe (same tez sa
    przedmiotem wiary).
  • Gość: Kagan IP: 203.221.209.* 10.03.05, 09:59
    Racja!
  • arcykr 10.03.05, 11:39
    (19) To bowiem, co o Bogu można poznać, jawne jest wśród nich, gdyż Bóg im to
    ujawnił. (20) Albowiem od stworzenia świata niewidzialne Jego przymioty -
    wiekuista Jego potęga oraz bóstwo - stają się widzialne dla umysłu przez Jego
    dzieła, tak że nie mogą się wymówić od winy.
    (List do Rzymian 1:19-20)
  • Gość: Kolega IP: 131.137.69.* 10.03.05, 19:57
    w Boga sie wierzy lub nie.

    Jakiekolwiek cytaty z ksiag sa zbedne.
  • Gość: Kagan IP: *.latrobe.edu.au / *.latrobe.edu.au 11.03.05, 06:35
    Szczegolnie ze te ksiegi sa wewnetrznie spprzeczne, wiec Bog nie mogl
    byc ich autorem... :(
  • arcykr 11.03.05, 10:13
    Gość portalu: Kagan napisał(a):

    > Szczegolnie ze te ksiegi sa wewnetrznie spprzeczne, wiec Bog nie mogl
    > byc ich autorem... :(
    Nie wszystko trzeba traktować dosłownie. Należy uwzględnić rodzaj literacki
    poszczególnych fragmentów.
  • Gość: Kagan IP: *.82.221.203.acc52-dryb-mel.comindico.com.au 13.03.05, 03:27
    Z p. widzenia teorii literatury, Biblia to zbior legend...;(
  • arcykr 13.03.05, 10:15
    Nie tylko.
  • arcykr 11.03.05, 10:12
    Chodzi o to, że wiara daje pochwałę dobrych czynów, a niewiara łagodzi niepokój
    wywołany złymi.
  • Gość: Kolega IP: 131.137.69.* 11.03.05, 19:39
    zareagowac jeszcze raz ???
  • Gość: Kagan IP: *.82.221.203.acc52-dryb-mel.comindico.com.au 13.03.05, 03:28
    Moralnosc nie musi byc oparta na wierze w Boga!
  • arcykr 13.03.05, 10:33
    Gość portalu: Kagan napisał(a):

    > Moralnosc nie musi byc oparta na wierze w Boga!
    Nie twierdzę, że musi.
  • Gość: Kagan IP: *.latrobe.edu.au / *.latrobe.edu.au 11.03.05, 06:34
    Slyszales o petitio principii? To jest wlasnie udowadnianie istnienia
    Boga poprzez cytaty z pism, ktorych autorzy z gory (a priori) uznali, ze Bog
    istnieje...;(
  • arcykr 13.03.05, 11:03
    A bardziej szczegółowo? Gdzie u św. Tomasza widzisz błędne koło?
  • Gość: Kagan IP: *.83.221.203.acc52-dryb-mel.comindico.com.au 13.03.05, 12:20
    Sw. Tomasz byl scholastykiem i metafizykiem, stad smieszne jest
    branie go na serio... Jego "wywody" sa oparte na sztucznych
    zalozeniach i nie przestrzeganiu praw logiki i fizyki... :(
  • arcykr 14.03.05, 09:19
    Gość portalu: Kagan napisał(a):

    > Sw. Tomasz byl scholastykiem i metafizykiem, stad smieszne jest
    > branie go na serio...
    Kolejne pustosłowie.

    Jego "wywody" sa oparte na sztucznych
    > zalozeniach i nie przestrzeganiu praw logiki i fizyki... :(
    Jakich to reguł logiki nie przestrzegał?
  • Gość: Kagan IP: *.latrobe.edu.au / *.latrobe.edu.au 17.03.05, 04:05
    Ano np takiej, ze nieskonczonosc jest pelna paradoksow i ze istota skonczona
    (czlowiek) z def. nic nie moze wiedziec o nieskonczonej (Bogu), a on wrecz
    pisal co Bog moze, a co nie... A o fizyce pojecia nie mial, i wierzyl w
    duchy... :(
  • arcykr 21.03.05, 20:03
    Gość portalu: Kagan napisał(a):

    > Ano np takiej, ze nieskonczonosc jest pelna paradoksow
    Nie jest, jeżeli się ją porządnie zaksjomatyzuje.

    i ze istota skonczona
    > (czlowiek) z def. nic nie moze wiedziec o nieskonczonej (Bogu),
    Z drugiej strony twierdzisz, że Boga nie ma. Przeczysz więc sam sobie.

    A o fizyce pojecia nie mial,
    I w czym problem?
  • Gość: Kagan IP: *.95.221.203.acc50-dryb-mel.comindico.com.au 23.03.05, 13:30
    1. Aksjomaty, jako nie do udowodninia, sa nienaukowe...
    2. Nie rozumiesz dowodu przez redukcje do absurdu!
  • arcykr 25.03.05, 10:17
    Gość portalu: Kagan napisał(a):

    > 1. Aksjomaty, jako nie do udowodninia, sa nienaukowe...
    Czyli matematyka jest nienaukowa.

    > 2. Nie rozumiesz dowodu przez redukcje do absurdu!
    Rozumiem. Przykład - patrz wyżej.
  • Gość: Kagan IP: *.latrobe.edu.au / *.latrobe.edu.au 18.02.05, 06:11
    Napisz wlasnmi slowy!
  • Gość: Kagan IP: *.latrobe.edu.au / *.latrobe.edu.au 18.02.05, 06:11
    Bog jest najbardziej zlozona istota, jaka mozna sobie wyobrazic!
  • arcykr 18.02.05, 10:27
    Jakbyś to uzasadnił?
  • Gość: VIC IP: *.slv.vic.gov.au / *.slv.vic.gov.au 19.02.05, 06:47
    Jesli Bog nie moze stworzyc potezniejszego od siebie Boga, to nie jest
    wszechmocny. Jesli zas moze, to w momencie kreacji "Nadboga" przestaje byc
    wszechmocnym. Ale ten nastepny, potezniejszy Bog znow staje przed tym samym
    dylematem, i tak ad infinitum. Stad widac wyraznie, ze idea Boga wszechmogacego
    zawiera wewnetrzne sprzecznosci, stad jest bledna!
  • Gość: Kagan IP: *.latrobe.edu.au / *.latrobe.edu.au 15.02.05, 04:48
    A skad wiesz co Bog chce, a czego nie chce?
  • arcykr 16.02.05, 13:07
    Miedzy innymi stąd, że nie chce wplątywać się w sprzeczności.
  • Gość: Kagan IP: *.latrobe.edu.au / *.latrobe.edu.au 18.02.05, 06:09
    Sam jest jedna wielka sprzecznoscia!
  • Gość: Rycho IP: *.aster.pl / *.aster.pl 18.02.05, 09:13
    Przy założeniu wszechmocy i wszechwiedzy Boga człowiek nie jest w stanie w
    żaden sposób go ocenić.Wszystko co wiemy o Bogu jest tylko wytworem ludzkiej
    wyobraźni(dla wielu ludzi Bóg jest tylko wymysłem),a więc ma się nijak do stanu
    faktycznego.
  • Gość: VIC IP: *.slv.vic.gov.au / *.slv.vic.gov.au 19.02.05, 06:43
    Bowiem Bog jest tylko wymyslem ludzkiej wyobrazni!
  • Gość: Kagan IP: *.82.221.203.acc52-dryb-mel.comindico.com.au 21.03.05, 13:04
    To jest wrecz oczywiste! ;)
    pzdr.
  • Gość: kapitalizm IP: *.oc.oc.cox.net 19.02.05, 20:22
    Rycho napisal:

    > Coś ci się pomieszało.Jeżeli wiarę w Boga traktuje się poważnie to
    > automatycznie nie można być samobójcą-terrorystą.Terrorysta-samobójca to
    > człowiek albo z wypranym mózgiem albo postawiony w sytuacji bez
    > wyjścia.Myślę,że tak całkiem dobrowolnie to na śmierć idzie ich zdecydowana
    > mniejszość,reszta dostaje propozycje nie do odrzucenia.
    > Dlaczego jest tyle zła na świecie tego nie wie nikt.Ja w swoim życiu zapewne
    > nie raz wyrządziłem zło innej osobie.Biorąc pod uwagę,że ludzi są miliardy i
    > stopień wyrządzanego zła jest różny to i może się wydawać,że zło panuje na
    > świecie.


    oczywiscie, ze mam na mysli gleboko wierzacych, ludzi zdolnych do poswiecen za
    swoja wiare,

    w naszej zachodniej kulturze naszczescie jest coraz mniej gleboko wierzacych
    ludzi (szczegolnie w USA), wiara tu jest b. zkomercjalizowana, nastawiona na
    ludzkie przyjemnosci i z przymrozeniem oka,

    ale nie zawsze tak bylo, chrzescijanstwo tez bylo we fazie literalnej
    interpretacji 'swietego slowa' i wielu bylo chetnych do poswiecania zycia
    ludzkiego (swojego czy innych) w walce w imie boga,

    dzis takimi prawdziwymi wierzacymi sa juz tylko islamscy terrorysci,

    ale zgadzam sie, ze terrorysta jest z wypranym muzgiem, jak kazdy czlowiek
    prawdziwie i szczerze wierzacy w jakiekolwiek cuda.

  • scept89 02.03.05, 03:11
    > dzis takimi prawdziwymi wierzacymi sa juz tylko islamscy terrorysci

    zapominasz o np. Tamilach ze Sri Lanki -> dosc udatnie wysadzajacych siebie i
    innych (wlaczajac w to premiera Indii). Nie do konca wiem czy Tygrysy Tamilu sa
    swieckimi maoistami czy hinduistami (wiekszosc cywilow), ale na pewno nie
    muzulmanami.

    news.bbc.co.uk/1/hi/world/south_asia/526407.stm
    cfrterrorism.org/groups/tamiltigers.html
    Pare miesiecy temu byl artykul w New Scientist o specjalnym praniu mozgu
    przyszlych samobojcow za sprawe.
    Zobacz (niestety obciety ale moze znajdziesz gdzies w czytelni):
    "The making of a suicide bomber"
    www.newscientist.com/article.ns?id=mg18224475.900
    Jednym ze stalych punktow programu jest nagrywanie tasmy z przeslaniem/
    szablonowe listy do przyjaciol i rodziny wyjasniajace jak to wspaniale wysadzic
    sie za sprawe. Tworzy sie tez cos w rodzaju oddzialow kamikadze gdzie przyszli
    samobojcy celebruja ataki kolegow i maja okazje wykazac sie patriotyzmem/wiara i
    dodatkowo nie zdradzic wspoltowarzyszy.

    Dodatkowo wbrew temu co sie powszechnie uwaza jesli mnie pamiec nie myli to
    terrorysci samobojcy nie sa bardziej religijni niz przecietna w danej
    spolecznosci. Nie oznacza to oczywiscie ze poprzez pranie mozgu da sie stworzyc
    komando samobojcow z pogodnych ateistycznych (lub nie) sybarytow. Tyle ze nie
    trzeba byc religijnym fanatykiem aby zostac terrorysta.

    > ale zgadzam sie, ze terrorysta jest z wypranym muzgiem, jak kazdy czlowiek
    > prawdziwie i szczerze wierzacy w jakiekolwiek cuda.

    Cos mi sie zdaje ze "muzgi" Tamilskich Tygrysow sa jednak pozbawione wiary w
    cuda. Patrz wyzej.







  • Gość: Kagan IP: *.latrobe.edu.au / *.latrobe.edu.au 11.03.05, 06:38
    Mozna wierzyc w "sprawe", i wtedy jest to tez wiara, tyle ze niekoniecznie
    religijna...
  • Gość: Kagan IP: *.latrobe.edu.au / *.latrobe.edu.au 11.03.05, 06:36
    Wiara jest z definicji nieracjonalna. Nic dziwnego, ze wierzacy postepuja
    nieracjonalnie!
  • arcykr 18.02.05, 10:26
    Nie jest sprzecznością, bo jest prosty. Wszsytko w Nim jest jednością.
  • Gość: VIC IP: *.slv.vic.gov.au / *.slv.vic.gov.au 19.02.05, 06:44
    Bog jest, jak to ladnie ujal Marx, jednoscia przeciwienstw. A taka jednosc
    bynajmniej nie jest prosta!
  • arcykr 28.02.05, 09:41
    Gość portalu: VIC napisał(a):

    > Bog jest, jak to ladnie ujal Marx, jednoscia przeciwienstw. A taka jednosc
    > bynajmniej nie jest prosta!
    Skoro Bóg jest jednością, to przeciwieństwa są tylko pozorne.
  • Gość: Kagan IP: *.perm.iinet.net.au 02.03.05, 02:27
    Bog jest wiec OXYMORONEM!
  • arcykr 03.03.05, 18:49
    Nie jest, bo przeciwieństwa są pozorne.
  • Gość: Kagan IP: *.latrobe.edu.au / *.latrobe.edu.au 07.03.05, 05:08
    Bog tez istnieje tylko pozornie...
  • arcykr 10.03.05, 11:40
    Na jakiej podstawie tak twierdzisz?
  • Gość: Kagan IP: *.latrobe.edu.au / *.latrobe.edu.au 11.03.05, 06:38
    Co takiego ja twierdze?
  • arcykr 11.03.05, 10:14
    Że Bóg istnieje tylko pozornie.
  • Gość: Kagan IP: *.82.221.203.acc52-dryb-mel.comindico.com.au 13.03.05, 03:26
    Realnie Bog istnieje tylko jako zludzenie ludzkich umyslow...
  • arcykr 13.03.05, 11:04
    Kolejna gołosłowność.
  • Gość: KG IP: *.latrobe.edu.au / *.latrobe.edu.au 17.03.05, 04:05
    Czemu?
  • arcykr 21.03.05, 20:05
    Widzocznie brak ci przekonujących argumentów.
  • Gość: Kagan IP: *.95.221.203.acc50-dryb-mel.comindico.com.au 23.03.05, 13:31
    Mnie ich nie brak. A milczenie kosciola jest b. wymowne...
  • arcykr 25.03.05, 10:20
    Gość portalu: Kagan napisał(a):

    > Mnie ich nie brak.
    To czemu ich nie podajesz?

    A milczenie kosciola jest b. wymowne...
    Według ciebie nie należę do Kościoła?
  • scept89 02.03.05, 03:33
    > Skoro Bóg jest jednością, to przeciwieństwa są tylko pozorne.

    Nie znalazlem tego po polsku, ale czy Ty przypadkiem nie powolujesz sie na ten
    dowod Nr 4 Tomasza przytoczony ponizej jako zrodlo cech bozych? No bo jesli
    najpierw musimy przyjac na wiare ze bog ma ceche X, Y i Z, nastepnie takze na
    wiare ze wszystko to jest jednoscia (bez mozliwosci tego kwestionowania) to
    gdzie tu miejsce na dyskusje jakiekolwiek?




    z www.fordham.edu/halsall/source/aquinas3.html
    The fourth proof arises from the degrees that are found in things. For there is
    found a greater and a less degree of goodness, truth, nobility, and the like.
    But more or less are terms spoken of various things as they approach in diverse
    ways toward something that is the greatest, just as in the case of hotter (more
    hot) which approaches nearer the greatest heat. There exists therefore something
    that is the truest, and best, and most noble, and in consequence, the greatest
    being. For what are the greatest truths are the greatest beings, as is said in
    the Metaphysics Bk. II. 2. What moreover is the greatest in its way, in another
    way is the cause of all things of its own kind (or genus); thus fire, which is
    the greatest heat, is the cause of all heat, as is said in the same book (cf.
    Plato and Aristotle). Therefore there exists something that is the cause of the
    existence of all things and of the goodness and of every perfection
    whatsoever---and this we call God.
  • arcykr 03.03.05, 18:48
    scept89 napisał:

    > Nie znalazlem tego po polsku, ale czy Ty przypadkiem nie powolujesz sie na ten
    > dowod Nr 4 Tomasza przytoczony ponizej jako zrodlo cech bozych? No bo jesli
    > najpierw musimy przyjac na wiare ze bog ma ceche X, Y i Z, nastepnie takze na
    > wiare ze wszystko to jest jednoscia (bez mozliwosci tego kwestionowania) to
    > gdzie tu miejsce na dyskusje jakiekolwiek?
    To nie ja zaczynam takie dyskusje, tylko Kagan.
  • Gość: Kagan IP: *.latrobe.edu.au / *.latrobe.edu.au 07.03.05, 05:16
    Rozumiem, ze nie masz odpowiedzi na ponizsze:
    Jesli mozemy sobie wyobrazic idealnego, najwspanialszego z mozliwych Boga, to
    co stoi na przeszkodzie, aby wyobrazic sobie Boga o malutka czesc jego
    wspanialosci wspanialszego.
    Inaczej: zalozmy, ze istnieje Bog idealny I, ale wtedy istnieje tez Bog
    idealny I1, nieco idealniejszy ("lepszy") od I, oraz Bog I2 idealniejszy
    od I1, itd. - nieskonczony ciag coraz to bardziej idealnych Bogow. Nawet jesli
    my sobie nie mozemy wyobrazic idealniejszego Boga I1, to Bog I, jako
    wszechmocny i wszechwiedzacy moze, a wiec tym samym musi istniec ciag Bogow I,
    I1, I2, I3.... In, gdzie "n" jest dowolnie wielka liczba, zmierzajaca ciagle
    do nieskonczonosci...
  • arcykr 07.03.05, 09:43
    Gość portalu: Kagan napisał(a):

    > Rozumiem, ze nie masz odpowiedzi na ponizsze:
    > Jesli mozemy sobie wyobrazic idealnego, najwspanialszego z mozliwych Boga, to
    > co stoi na przeszkodzie, aby wyobrazic sobie Boga o malutka czesc jego
    > wspanialosci wspanialszego.
    To, że Bóg jest nieskończenie wspaniały.
  • Gość: Kagan IP: *.82.221.203.acc52-dryb-mel.comindico.com.au 07.03.05, 12:30
    Nie rozumiesz czym jest nieskonczonosc. Ona, jak sama
    nazwa wskazuje, nie ma konca, czyli zawsze istnieje cos,
    co jest wieksze niz nieskonczonosc... To jest wlasnie ow
    paradox nieskonczonosci, ktory wpedzil nawet taki wielki
    umysl jak Cantora w szalenstwo... :(
  • arcykr 11.03.05, 10:16
    Gość portalu: Kagan napisał(a):

    > Nie rozumiesz czym jest nieskonczonosc. Ona, jak sama
    > nazwa wskazuje, nie ma konca, czyli zawsze istnieje cos,
    > co jest wieksze niz nieskonczonosc...
    Nie należy wnioskować na podstawie nazwy, bo trzeba by przyjąć, że atomy są
    niepodzielne.
  • Gość: Kagan IP: *.82.221.203.acc52-dryb-mel.comindico.com.au 13.03.05, 03:25
    Prawdziwe atomy sa niepodzielne. Obecnie sa to albo elektrony, fotony
    itp. czastki elementarne oraz kwarki, albo tzw. superstruny...
  • arcykr 13.03.05, 11:05
    Ale nazwy atom używa się w tradycyjnym sensie.
  • Gość: Kagan IP: *.83.221.203.acc52-dryb-mel.comindico.com.au 13.03.05, 12:22
    Masz na mysli tradycyjny model atomu Bohra (atom jako
    mini uklad planetarny)?
  • arcykr 14.03.05, 09:21
    Atom jako najmniejsza cząstka pierwiastka zachowująca jego własności.
  • Gość: Kagan IP: *.latrobe.edu.au / *.latrobe.edu.au 07.03.05, 05:15
    Ale przeciez to jest typowy paradox nieskonczonosci. Jesli mozemy sobie
    wyobrazic idealnego, najwspanialszego z mozliwych Boga, to co stoi na
    przeszkodzie, aby wyobrazic sobie Boga o malutka czesc jego wspanialosci
    wspanialszego.
    Inaczej: zalozmy, ze istnieje Bog idealny I, ale wtedy istnieje tez Bog
    idealny I1, nieco idealniejszy ("lepszy") od I, oraz Bog I2 idealniejszy
    od I1, itd. - nieskonczony ciag coraz to bardziej idealnych Bogow. Nawet jesli
    my sobie nie mozemy wyobrazic idealniejszego Boga I1, to Bog I, jako
    wszechmocny i wszechwiedzacy moze, a wiec tym samym musi istniec ciag Bogow I,
    I1, I2, I3.... In, gdzie "n" jest dowolnie wielka liczba, zmierzajaca ciagle
    do nieskonczonosci...
    Pozdr.
  • Gość: scept89 IP: *.ljcrf.edu 13.03.05, 05:16
    Dowod nr 4 opiera sie na cokolwiek zdyskredytowanych zalozeniach o tym ze np.
    zrodlem "zielonosci" przedmiotow jest tejze "zielonosci esencja/idea". Stad
    cokolwiek absurdalne:
    "thus fire, which is the greatest heat, is the cause of all heat".

    Oczywiscie w dniu dzisiejszym twierdzenie powyzsze zostanie zinterpretowane jako
    "przyczyna wszelkiej energii jest Big Bang" o czym Tomasz nawet jako swiety
    jednak zadnego pojecia miec nie mogl ani tez zdecydowanie nie o to mu chodzilo.

    Inna rzecz to dowolnosc tego typu zabaw. Wezmy kilka cech (zielonosc,
    czerwonosc, jasnosc, ciemnosc, ciezar) po czym zalozmy za Tomaszem ze przyczyna
    wystepowania tejze we wszechswiecie jest jakis super-zielony, super-czerwony,
    super-jasny etc. byt/idea). Czy to jest jeden byt czy jest ich wiele? Czy cos co
    jest super-zielone moze byc takze super-czerwone? Jak decydowac ktore cechy sa
    kompatybilne a ktore nie sa?








  • Gość: Kagan IP: *.82.221.203.acc52-dryb-mel.comindico.com.au 13.03.05, 05:53
    Po prostu wszystkie idealne byty sa wewnetrznie sprzeczne, bo
    np. jesli istnieje idealna czerwien, to co stoi na przeszkodzie
    istnienia jeszcze bardziej idealnej czerwieni itd. Typowy
    paradox nieskonczonosci...
  • Gość: ubu_roy IP: *.nyc.rr.com 18.02.05, 14:43
    Moj drogi przyjacielu, swiatopoglad chrzesijan opiera sie o Wygnanie z Raju.
    Wymowa historii Adama i Ewy jest kwintesencja chrzescijanskiego pogladu na
    swiat a strescic ja mozna tak: Gdy zaczniesz myslec i zadawac pytania to Bog
    cie zalatwi. Chrzescijanie splugawili zachodnia cywilizacje, pogrzebali dorobek
    rzymian i grekow. Wielu nieszczesc, chorob i plag moglismy uniknac gdyby nie ta
    bezmozga tluszcza, ktora rzeczywiscie nadaje sie tylko na pokarm dla lwow.
  • Gość: Plank IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.02.05, 16:44
    Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
  • Gość: Kagan IP: *.latrobe.edu.au / *.latrobe.edu.au 21.02.05, 07:22
    Tu sie z toba zgadzam w 100%. Gdyby nie chrzescijanie, ktorzy spalili
    biblioteke w Alexandrii (razem z bibliotekaraka) po podpuszczeniu przez
    tamtejszego biskupa, to Europa nie stracila by ponad tysiaca lat
    (tzw. dark ages - ciemne wieki od mniej wiecej poczatku ery chrzescijanskiej do
    odrodzenia)...
  • Gość: eljasz IP: *.ekspres.net.pl / *.ekspres.net.pl 20.02.05, 10:13
    jeśli doszedłeś już do poznania zasad informatyki to dowiedz się, że słowo
    duchowy znaczy informatyczy, duch to INFORMACJA.
    wszystkie osiągnięcia naukowe dotyczące wiedzy o człowieku zrozumiesz jako
    dzieło Boga - Informacji.
    zapraszam na www.rozmowy.all.pl
  • Gość: Kagan IP: *.latrobe.edu.au / *.latrobe.edu.au 21.02.05, 07:19
    Co za bzdury? Gdzie jest ta "dusza" w komputerze?
  • Gość: she IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.02.05, 23:21
    Hmmm, wszechwiedzacy to znaczy chyba tyle, ze wie o wszystkich majacych wlasnie
    miejsce zdarzeniach, wszedzie - cos jak demon Laplace'a. Stad tez zna wszystkie
    mozliwe alternatywy przyszlosci. Jego wszechwiedza wcale nie wyklucza naszej
    wolnej woli ! Zna nasza przyszlosc, bo wie co sie teraz z nami dzieje, jest TYM
    co sie dzieje, jest kazda z mysli kazdego czlowieka, wszystkimi zmianami w
    materii i energi jakie gdziekolwiek maja miejsce, tkwi w materii, prawach
    przyrody i informacji. ...Chyba sie lekko staczam w panteizm :-)))To zapewne
    chwilowe.
  • Gość: Kagan IP: *.latrobe.edu.au / *.latrobe.edu.au 21.02.05, 07:23
    Jesli wie wszystko, to zna wszystkie mozliwe alternatywy, ale tez i wie,
    ktora wybierzemy!
  • Gość: she IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.02.05, 12:15
    Wie, bo obserwuje nasze decyzje w czasie rzeczywistym (naszym czasie),
    rownolegle z nami. Nie jest jakos przesuniety do przodu w czasie wzgledem nas.
    Tak przynajmniej mi sie wydaje, trzeba by Go spytac :-)
  • Gość: Kagan IP: *.latrobe.edu.au / *.latrobe.edu.au 28.02.05, 07:52
    Zadzwon wiec do P. Boga! ;)
  • Gość: Rycho IP: *.aster.pl / *.aster.pl 28.02.05, 09:37
    Może to kwestia poznania właściwego numeru telefonu?
  • Gość: Kagan IP: *.perm.iinet.net.au 02.03.05, 02:26
    Szukalem w white i yellow pages, ale nie znalazlem... ;)
    Pozdr.
  • abmiros 13.03.05, 09:54
    editor_in_chief napisała:

    > ... sa nader kruche. Opiera sie bowiem ow swiatopoglad na istnieniu
    > Boga wszechmogacego i wszechwiedzacego. Ale jako wszechwiedzacy nie
    > moze byc ow Bog wszechmogacy, bowiem absolutna wiedza o przyszlosci
    > zaklada, ze owa przyszlosc jest w 100% znana, a wiec nie moze byc
    > zmieniona ani o jote, a wiec nie ma mowy o wolnej woli Boga a juz na
    > pewno nie ma mowy o boskiej wszechmocy.
    > A bez wszechmocy Bog przestaje byc Bogiem. Na czym wiec opieraja
    > sie naprawde fundamenty chrzescijanskiego swiatopogladu?

    Bledem tego argumentu jest zalozenie ze bog dziala wewnatrz wszechswiata i jest
    podporzadkowany logice obowiazujacej we wszechswiecie. Chrzescijanscy
    filozofowie nie popelniaja tego bledu kiedymowia o chrzescijanskim bogu.

    Sprobujmy obalic ten argument elementasrnie prostym chwytem, mianowicie przez
    wyobrazenie sobie boga obok wszechswiata np. w nastepujacym szeregu zalozen:

    Jest skonczona liczba elementow.
    Elementy te istnialy zawsze i beda istnialy zawsze, zmienia sie tylko ich
    konfiguracja.
    Poprzednie konfiguracje znikaja bezpowrotnie, czyli nie ma przeszlosci.
    Przyszle konfiguracje jeszcze nie nastapily, czyli nie ma przyszlosci. Istnieje
    wiec tylko terazniejszosc a w niej zmieniajace sie konfiguracje wiecznych
    elementow.
    Skoro jest skonczona ilosc elementow, jest skonczona ilosc konfiguracji, czyli
    wszechswiat tak wymodelowany, a wiec majacy trwac nieskonczenie, musi sie
    powtarzac, bo konfiguracje musza sie powtarzac. Ilosc kombinacji skonczonej
    liczby elementow jest skonczona.

    Wprowadzmy teraz boga obok tego wszechswiata. Pojawia sie mozliwosc
    kwestionowana przez Editor in Chief, bo przypisujemy bogu inna logike niz ta
    ktora obowiazuje we wszechswiecie:

    Jest skonczona liczba elementow i bog.
    Elementy te zostaly stworzone przez boga z niczego i bog moze je unicestwic.
    Zmienia sie konfiguracja tych elementow ale zgodnie z wola boga. Itd.
    konsekwentnie.
    W ten sposob otrzymujemy chrzescijanski model wszechswiata, w ktorym bog,
    istniejacy poza wszechswiatem, stanowi cos w rodzaju centrum sterujacego
    elementami skladajacymi sie na wszechswiat, pamieta wydarzenia wszechswiata,
    wie jaka bedzie przyszlosc wszechswiata, itd. Mozliwosc dodawania i
    unicestwiania elementow wszechswiata daje mu dodatkowe stopnie swobody, ktorych
    my nie mamy bedac elementami tego wszechswiata.



  • Gość: scept89 IP: *.ljcrf.edu 13.03.05, 10:37
    abmiros napisał:
    > Bledem tego argumentu jest zalozenie ze bog dziala wewnatrz wszechswiata i jest
    > podporzadkowany logice obowiazujacej we wszechswiecie.

    Twoim bledem jest ze w celu obalenia argumentu wyrzucasz za burte mozliwosc
    dyskutowania -> nie da sie bez logiki...

    Podaj prosze przyklady logiki nie z tego Wszechswiata. Mozesz takze zajac sie w
    jaki sposob zamierzasz logicznie argumentowac uzywajac zapewne naszej swojskiej,
    ziemskiej bardzo logiki skoro nie ma ona w/g ciebie zastosowania? Czy w/g ciebie
    w boskiej logice 2+2 != 4? Ktore zasady ludzkiej logiki obowiazuja a ktore jesli
    tylko sprawia klopot teologowi mozemy sobie wywalic za burte dowolnie?

    Jesli jak piszesz bog jest ziemska logika nieogarnialny zupelnie to po co sie
    nim zajmowac jak to robia zapewne nie-rowni-bogu (=nie znajacy zasad jego
    logiki) teologowie?

    Poza tym odgrzewasz (przypalasz?) Sw.Tomasza:
    wszystko co sie rusza ma przyczyne -> pierwsza przyczyna wszelkiego jest bog
    "unmoved mover"

    wszystko we wszechswiecie jest skonczone/ma ograniczona liczbe kombinacji -> bog
    jest nieskonczony i jest zrodlem calego tego losowania

    >Mozliwosc dodawania i unicestwiania elementow wszechswiata daje mu dodatkowe
    >stopnie swobody, ktorych my nie mamy bedac elementami tego wszechswiata.

    Zdolnosc obliczeniowa Wszechswiata jaki znamy (Landauer-Lloyd limit) nie pozwala
    na precyzyjne przewidzenie de nowo struktury duzego bialka:

    www.newscientist.com/article.ns?id=mg18524891.000
    www.mail-archive.com/mythfolk@yahoogroups.com/msg00089.html
    "For example, a typical small protein is a chain molecule made up of about 100
    amino acids of 20 varieties. The total number of possible combinations is
    about 10^130, and we must multiply this by the number of possible shapes
    the molecule can take, because its shape affects its function. This
    boosts the answer to about 10^200, already far in excess of the
    Landauer-Lloyd limit, and shows how the remorseless arithmetic of
    combinatorial calculations makes the answers shoot through the roof with
    even modest numbers of components."

    Dorzuc troche wszechswiatow w celu policzenia przyszlosci.

  • abmiros 14.03.05, 06:53
    Gość portalu: scept89 napisał(a):

    > Twoim bledem jest, ze w celu obalenia argumentu wyrzucasz za burte mozliwosc
    > dyskutowania nie da sie bez logiki...

    O. Bawi mnie to "wyrzucanie za burte", bo mi przypomina zwroty uzywane przez
    Stalina. Niestety, nie mam pod reka zadnej, nawet najskromniejszej burty.

    Mowimy o chrzescijanskim bogu, a nie o mnie. Chrzescijanskiemu bogu nie mozna
    przypisac ludzkiej logiki i nadal nazywac go chrzescijanskim bogiem aby go
    atakowac. Ateisci w swoich atakach czesto tworza poprawne konstrukcje logiczne,
    ale nie spotkalem jeszcze przypadku, aby dotyczyly one chrzescijanskiej
    koncepcji boga.
    >
    > Podaj prosze przyklady logiki nie z tego Wszechswiata. Mozesz takze zajac sie
    w jaki sposob zamierzasz logicznie argumentowac uzywajac zapewne naszej
    swojskiej ziemskiej bardzo logiki skoro nie ma ona w/g ciebie zastosowania? Czy
    w/g ciebie w boskiej logice 2+2 != 4? Ktore zasady ludzkiej logiki obowiazuja a
    ktore jesli tylko sprawia klopot teologowi mozemy sobie wywalic za burte
    dowolnie?

    O.Chrzescijanie nie twierdza, ze znaja boska logike.

    > Jesli jak piszesz bog jest ziemska logika nieogarnialny zupelnie to po co sie
    nim zajmowac jak to robia zapewne nie-rowni-bogu (=nie znajacy zasad jego
    logiki) teologowie?

    O.Trafiasz w sedno zakladajac, ze (w domysle chrzescijanski) "bog jest ziemska
    logika nieogarnialny". Ladne ujecie.

    Ja sie nim zajmuje tylko o tyle, o ile zostalem do tego zachecony przez Editor
    in Chief. Chrzescijanie mowia, ze o Bogu mozna powiedziec tylko kim nie jest, i
    to jest to, co tutaj robie, bo odnosze wrazenie, ze rozumiem chrzescijanska
    koncepcje boga. Jezeli jakis chrzescijanski autorytet poprawi mnie, ustapie, to
    nie jest moje podworko aby je bronic, jezeli pojawia sie uprawnieni obroncy.

    Chrzescijanskim bogiem zajmuja sie teisci i ateisci. Ateisci atakuja go m.in.
    przez kwestionowanie teistycznych argumentow ze jest, zwykle przypisawszy mu
    najpierw ludzkie cechy, jak to implicite zrobil Editor in Chief. Boga ktorego
    atakuja ateisci mozna nazwac ateistycznym bogiem. W tych atakach maja oni
    sukces, bo nikt nie broni takiej koncepcji boga.

    > Poza tym odgrzewasz (przypalasz?) Sw.Tomasza: wszystko co sie rusza ma
    przyczyne - pierwsza przyczyna wszelkiego jest bog "unmoved mover".

    Nie widze zwiazku. Nie ruszalem sw.Tomasza. O ile wiem, argument z pierwszej
    przyczyny nie jest juz wiecej wysuwany przez chrzescijan.

    > wszystko we wszechswiecie jest skonczone/ma ograniczona liczbe kombinacji ->
    > ; bog
    > jest nieskonczony i jest zrodlem calego tego losowania
    >
    > >Mozliwosc dodawania i unicestwiania elementow wszechswiata daje mu dodatko
    > we
    > >stopnie swobody, ktorych my nie mamy bedac elementami tego wszechswiata.
    >
    > Zdolnosc obliczeniowa Wszechswiata jaki znamy (Landauer-Lloyd limit) nie
    pozwala na precyzyjne przewidzenie de nowo struktury duzego bialka:
    >
    > www.newscientist.com/article.ns?id=mg18524891.000
    > www.mail-archive.com/mythfolk@yahoogroups.com/msg00089.html
    > "For example, a typical small protein is a chain molecule made up of about 100
    > amino acids of 20 varieties. The total number of possible combinations is
    > about 10^130, and we must multiply this by the number of possible shapes
    > the molecule can take, because its shape affects its function. This
    > boosts the answer to about 10^200, already far in excess of the
    > Landauer-Lloyd limit, and shows how the remorseless arithmetic of
    > combinatorial calculations makes the answers shoot through the roof with
    > even modest numbers of components."
    >
    > Dorzuc troche wszechswiatow w celu policzenia przyszlosci.

    So what? We are talking about the limitless God of Christians, so numbers, no
    matter how large and overwhelming, do not make any problem for Him.

    Best. abmiros.
  • Gość: Kagan IP: *.95.221.203.acc50-dryb-mel.comindico.com.au 14.03.05, 13:08
    1) ... a sie nim zajmuje tylko o tyle, o ile zostalem do tego zachecony przez Editor in Chief. Chrzescijanie mowia, ze o Bogu mozna powiedziec tylko kim nie jest, i to jest to, co tutaj robie, bo odnosze wrazenie, ze rozumiem chrzescijanska koncepcje boga. Jezeli jakis chrzescijanski autorytet poprawi mnie, ustapie, to nie jest moje podworko aby je bronic, jezeli pojawia sie uprawnieni obroncy.
    - Czyli iz przyznajesz, ze teologia chrzescijanska jest nauka negatywna,
    mowiaca tylko o tym, czym Bog nie jest, ale nie majaca najmniejszego
    pojecia kim Bog jest... Jak sie mozesz modlic do Boga, o ktorym nic
    wlasciwie nie wiesz, lacznie z tym, czy on w ogole istnieje?
    I czemu uznajesz tylko autorytety chrzescijanskie, a a priori
    odrzucasz np. budyjskie czy konfucjanskie? Na jakiej podstawie?

    Chrzescijanskim bogiem zajmuja sie teisci i ateisci. Ateisci atakuja go m.in.
    przez kwestionowanie teistycznych argumentow ze jest, zwykle przypisawszy mu
    najpierw ludzkie cechy, jak to implicite zrobil Editor in Chief. Boga ktorego
    atakuja ateisci mozna nazwac ateistycznym bogiem. W tych atakach maja oni
    sukces, bo nikt nie broni takiej koncepcji boga.
    - Nigdy Bogu nie przypisywalem ludzkich cech. Czlowiek z definicji
    nie moze byc nieskonczony, w tym nieskonczenie madry czy nieskonczenie
    silny. Stad twe argumenty sa po prostu nieuczciwe... :(
  • Gość: scept89 IP: *.ljcrf.edu 14.03.05, 20:58
    abmiros napisał:

    > O. Bawi mnie to "wyrzucanie za burte", bo mi przypomina zwroty uzywane przez
    > Stalina.

    Jakosc dyskusji drastycznie wzrasta kiedu juz ustalimy na wstepie ze nasz
    oponent jest mentalnie pokrewny masowemu mordercy.

    > Chrzescijanskiemu bogu nie mozna
    > przypisac ludzkiej logiki i nadal nazywac go chrzescijanskim bogiem aby go
    > atakowac.

    Ludzka logika to jedyna jaka znamy. Jesli twierdzisz i utrzymujesz ze nie ma ona
    zupelnie zastosowania do boga chrzescijanstwa to swietnie -> wlasnie
    stwierdziles ze w/g ludzkiej logiki koncepcja owa nie jest logiczna. Tak trzymac!

    > O.Chrzescijanie nie twierdza, ze znaja boska logike.
    No to skad niby wiadomo ze n.p dziewice sa ponoc bogu bardziej mile niz
    wszetecznice a nie odwrotnie? Albo jest on w jakis sposob poznawalny albo nie
    jest. Zdecyduj sie co wybierasz.


    > [ateistyczne koncepty]: nie spotkalem jeszcze przypadku, aby dotyczyly one
    > chrzescijanskiej koncepcji boga.
    +
    >O ile wiem, argument z pierwszej
    > przyczyny nie jest juz wiecej wysuwany przez chrzescijan.

    1) Rozumiem ze ateisci-gluptaki przez stulecia ze slomianymi chocholami walczyli
    nigdy jednak lancy w mieso prawdziwego rycerza nie wbijajac i teisci ot tak sami
    z siebie nie ponaglani argumentami od tez tomizmu/terro-centryzmu odeszli?

    2) odwroc sie, popatrz na jakze cielesny krucyfiks albo jesli wolisz na
    brodatego boga ze sklepienia Kaplicy Sykstynskiej. Dziela ateistow? Ja
    oczywiscie nie jestem tak naiwny aby symboliczne reprezentacje uwazac za
    odzwierciedlenie realnej doktryny ktora to od dawna postawila boga poza
    materialnym wszechswiatem tyle ze koncepcja boga chadza rownoleglymi drogami:

    A) po jednej mamy abstrakcyjny bezksztaltny/niepoznawalny/wszechpotezny etc.
    twor nie z tego swiata. Ludzki umysl nie moze poznac czego on tak na prawde
    chce kim jest etc. (== agnostyczny teizm)

    B) po drugiej milosierny bog ktory o postepownie ludzkich mrowek na malym pylku
    we Wszechswiecie sie troszczy, syna swojego do ich zbawienia posyla, prawa daje,
    cuda czyni etc. (== bog o cechach niezliczonych)

    Klasyczne "zjesc ciastko i miec je na potem".

    > We are talking about the limitless God of Christians, so numbers, no
    > matter how large and overwhelming, do not make any problem for Him.

    Podobnie moj super-jednorozec wszystko moze (bo taka jest moja definicja
    super-jednorozca).

  • abmiros 15.03.05, 05:06
    Gość portalu: scept89 napisał(a):


    > Jakosc dyskusji drastycznie wzrasta kiedu juz ustalimy na wstepie ze nasz
    > oponent jest mentalnie pokrewny masowemu mordercy.

    O. Przepraszam. Nie sadzilem, ze tak to przyjmiesz. Nie mialem takich intencji.


    >
    to swietnie -> wlasnie
    > stwierdziles ze w/g ludzkiej logiki koncepcja owa nie jest logiczna.

    O. Nie, tego nie stwierdzilem. Stwierdzilem, ze jest inna.

    > No to skad niby wiadomo ze np. dziewice sa ponoc bogu bardziej mile niz
    > wszetecznice a nie odwrotnie? Albo jest on w jakis sposob poznawalny albo nie
    > jest. Zdecyduj sie co wybierasz.

    O. Wybieram trzymanie sie tematu. Nie chce zbaczac na nowy temat, jakim jest
    rozwazanie pozycji chrzescijanskich kaznodziejow czy moralistow. Mozna jedynie
    na marginesie stwierdzic, ze oni, kiedy moralizuja, a robia to zawodowo bo taka
    jest ich spoleczna funkcja, antropomorfizuja boga podobnie jak ateisci.


    > Ja oczywiscie nie jestem tak naiwny aby symboliczne reprezentacje uwazac za
    > odzwierciedlenie realnej doktryny ktora to od dawna postawila boga poza
    > materialnym wszechswiatem

    O. Ladnie powiedziane.

    > ... po jednej mamy abstrakcyjny bezksztaltny/niepoznawalny/wszechpotezny etc.
    > twor nie z tego swiata. Ludzki umysl nie moze poznac czego on tak na prawde
    > chce kim jest etc. (== agnostyczny teizm)

    O. Ludzka wyobraznia ma duze mozliwosci. Wyobrazen boga prawdopodobnie jest
    tyle, albo moze nawet wielokrotnie wiecej, niz ludzi ktorzy go sobie
    wyobrazaja, bo prawdopodobnie wielu ma kilka.

    > B) po drugiej milosierny bog ktory o postepownie ludzkich mrowek na malym
    pylku
    > we Wszechswiecie sie troszczy, syna swojego do ich zbawienia posyla, prawa
    daje
    > ,
    > cuda czyni etc. (== bog o cechach niezliczonych)

    O. Jak wyzej. Ludzka wyobraznia ma duze mozliwosci. Mozliwe, ze mozliwosci
    ludzkiej wyobrazni sa tym, czym najbardziej odrozniamy sie od wszystkich innych
    gatunkow. Jestem dla Ciebie z uznaniem za latwosc z jaka przywolujesz te jakze
    rozne wyobrazenia.

    > Podobnie moj super-jednorozec wszystko moze (bo taka jest moja definicja
    > super-jednorozca).

    O. Jezeli Super-Jednorozec Twojej wyobrazni jest podobny do tych jednorozcow
    jakie ksztaltuja artysci, to jest to piekny i raczy byt, ktory na pewno bedzie
    Cie nosil z miloscia, i z jego pomoca bedziesz sie poruszal w swiatach n-
    wymiarowych. Mozliwe, ze gdzies, za jakims wspanialym zakretem zakrzywionej
    przestrzeni napotkasz chrzescijanskiego Boga. Pozdrow go ode mnie i powiedz mu,
    ze chetnie bym zadal mu kilka pytan, gdyby zechcial byc tak laskawy i mnie
    wysluchac. Nie jestem teista, mozliwe ze dlatego czekam na to spotkanie bez
    obaw, jezeli nastapi.

    Z gory przepraszam jezeli to co teraz pisze jest zbyt osobiste, ale jezeli
    chrzescijanscy teologowie lub moralisci wywolywaliby u mnie podobne frustracje,
    jakie przypuszczam wywoluja u Ciebie, to ja bym sie przed tym frustrujacym mnie
    czynnikiem bronil przez zmiane zainteresowan. Oni najwidoczniej spelniaja jakas
    spoleczna role, skoro potrafia sie z tego co robia utrzymac. Wspaniala ludzka
    wyobraznia potrafi wymyslec i zastosowac wiele sposobow zarobkowania.

    Do dyskusji nt. chrzescijanskiego swiatopogladu dobrze byloby przystapic biorac
    jakies autorytatywne chrzescijanskie opracowanie jako punkt wyjscia, np.
    Katechizm Kosciola Katolickiego albo ktoras z ksiazek znanych chrzescijanskich
    teologow. Np. Katechizm jest bardzo interesujacym tekstem, wartym
    przedyskutowania chociazby w swoich glownych tezach o charakterze
    filozoficznym. Stawia swoje tezy autorytatywnie, jak to zawsze robily
    katechizmy, i to moze zniechecac.

    Wracajac do jednego ze szczegolow o ktorych mowilismy: Inne logiki niz logika
    wiekszosci chrzescijan stwarzaja naukowcy na co dzien, ale to jest poza
    obszarem naszej dyskusji.

    Sadze, ze wyczerpalismy temat, bo watpie, abysmy mogli sobie jeszcze cokolwiek
    zaproponowac.

    Bylo milo. Dziekuje i pozdrawiam. Pozostaje z szacunkiem, abmiros.



  • Gość: scept89 IP: *.ljcrf.edu 15.03.05, 07:08
    Krotko poniewaz jak zauwazyles dosc rozne poglady reprezentujemy i nawracanie
    nie-nawracalnych zostawmy tym co maja na to czas ;-).

    > > Jakosc dyskusji drastycznie wzrasta kiedu juz ustalimy na wstepie ze nasz
    > > oponent jest mentalnie pokrewny masowemu mordercy.
    >
    > O. Przepraszam. Nie sadzilem, ze tak to przyjmiesz. Nie mialem takich intencji.
    Zapewne nadreakcja z mojej strony ale tez tak jak niektorzy nie sa sie w stanie
    powstrzymac i wywlekaja inkwizycje/"Gott mit uns" co drugie zdanie tak inni na
    kazdym ateiscie rogi komunisty przyklejaja dlatego "konsomolska" czujnosc
    zachowywac nalezy ;-).

    >jezeli chrzescijanscy teologowie lub moralisci wywolywaliby u mnie podobne
    >frustracje, jakie przypuszczam wywoluja u Ciebie, to ja bym sie przed tym
    >frustrujacym mnie czynnikiem bronil przez zmiane zainteresowan.

    Niezupelnie jest tak zle. Moralisto oczywicie nie sledze. Co do
    filozofii/teologii to jest bardziej samouswiadomianie sie o tym jak pewne
    pytania/dowody byly roztrzasane na przestrzeni dziejow i jaki jest ich obecny
    stan. Z jednej strony opieram sie na glownie na Smith (Atheism, case against
    god) + Kaufmann [zdecydowani ateisci] z drugiej niedawno buszujac w ksiegarni
    odkrylem ze "bezpiecznie" kolkiem osikowym przyszpilone argumenty odzywaja
    (Planninga). Tak jak co bardziej krytyczni teisci potrzebuja poglebiania swojej
    swojej wiary tak i ja choc we wlasny ateizm nie watpie od czasu do czasu lubie
    nowe argumenty/podejsca jesli nie przyswoic to przynajmniej byc uswiadomionym.

    Pozdrawiam takze

  • Gość: Kagan IP: *.83.221.203.acc52-dryb-mel.comindico.com.au 13.03.05, 12:14
    Mam brac twoj belkot na serio? Wolne zarty...
    Uzywasz takytke "slomianego czlowieczka" przypisujac mi,
    iz napisalem ze "Bog istnieje wenatrz naszego swiata".
    Otoz nie, Bog jest z definicji duchem, i istnieje tylko POZA
    naszym swiatem materialnym. I tu mamy kolejny paradox, bo jak
    istota w 100% niematerialna moze sie komunikwac ze swiatem
    w 100% materialnym, i jak moze nan wplywac?
    A twe rozumowanie opiera sie na SZTUCZNYCH zalozeniach, i
    blednych wnioskach. Nawet jesli nasz swiat jest skonczony
    (a wcale nie musi, np. zgodnie z teoria steady state nasz
    wszechswiat moze byc nieskonczony i skladac sie z nieskonczonej, nieprzeliczalnej ilosci elementow) to rozne konfiguracje
    tych elementow moga utworzyc nowe jakosciowo swiaty, a kazdy
    z nich z kolei moze zrobic to samo. Niektore kombinacje
    beda sie powtarzac, ale inne nie, i w ten sposob mamy
    nieskonczony ciag wszechswiatow (ilosc przechodzi w jakosc).
    Z drugiej strony mozliwe jest, ze nasz wszechswat jest skonczony
    w czasie i przestrzeni, ale sklada sie z nieskonczonej ilosci
    poziomow: idac w gore mamy planety i gwiazdy, uklady sloneczne,
    galaktyki, zbiorowiska galaktyk, zbiorowiska zbiorowisk
    galaktyk itd. (jesli nasz wszechswiat sie rozszerza, to
    tworza sie coraz nowe uklady wyzszego rzedu), a idac w dol czasteczki,
    atomy, czastki elementarne, kwarki, superstruny i dalej nieskonczona
    ilosc poziomow struktury materii. W ten sposob mozemy tworzyc
    nieskonczona ilosc kombinacji elementow elementarnych...
    I sam napisales, ze Bog zna przyszlosc wszechswiata, czyli jego
    czynnosci sa z gory przewidziane, ergo nie ma on wolnej woli,
    czyli ze jak napisalem, wszechwiedza odbiera mu wszechmoc... :(

  • abmiros 13.03.05, 18:19
    Kagan napisal: "Mam brac twoj belkot na serio? Wolne zarty..."

    Jestes nieuprzejmy. W tym tonie nie mozna rozmawiac. Pozegnajmy sie na zawsze.
  • Gość: Kagan IP: *.95.221.203.acc50-dryb-mel.comindico.com.au 14.03.05, 13:01
    Ales deikatny(a). Poczytaj, co np. pisze o mnie niejaki ja(j), a
    zobaczysz, ze nie ma sie o co gniewac...
  • arcykr 14.03.05, 11:23
    Gość portalu: Kagan napisał(a):
    I tu mamy kolejny paradox, bo jak
    > istota w 100% niematerialna moze sie komunikwac ze swiatem
    > w 100% materialnym, i jak moze nan wplywac?
    Dla Boga nie ma nic niemożliwego.
  • Gość: KG IP: *.latrobe.edu.au / *.latrobe.edu.au 17.03.05, 04:10
    Czyzby? Czytales Akwinate?
  • arcykr 21.03.05, 20:10
    Gość portalu: KG napisał(a):

    > Czyzby?
    Tak jest napisane w Biblii.

    Czytales Akwinate?
    O który fragment jego dzieł dokładnie ci chodzi?
  • Gość: Kagan IP: *.95.221.203.acc50-dryb-mel.comindico.com.au 23.03.05, 13:35
    Summe, gdzie pisal np., ze nad Bogiem stoi prawo moralne,
    ktore np. nie pozwala mu czynic zla osobiscie (stad Bog
    musial stworzyc Szatana)...
  • arcykr 25.03.05, 10:23
    Gość portalu: Kagan napisał(a):

    > Summe,
    Pytałem o fragment a nie o całe dzieło.

    gdzie pisal np., ze nad Bogiem stoi prawo moralne,
    > ktore np. nie pozwala mu czynic zla osobiscie (stad Bog
    > musial stworzyc Szatana)...
    Wskaż dokładnie miejsce, w którym jest taki rozumowanie.
  • abmiros 16.03.05, 21:50

    (W nawiązaniu do toczacej sie dyskusji, do artykułu Barbary
    Stanosz „Odpowiedź”, Bohdana Chwedeńczuka „Dlaczego jestem ateistą i
    antyklerykałem”, obydwa w „Bez Dogmatu”, numer 34 (jesień 97), i ksiazki Joseph
    Ratzinger "Wprowadzenie w chrzescijanstwo", tlumaczenie z niemieckiego, Znak
    1996.).
    W książce Ratzingera (str. 159) czytamy: „Jeżeli mozolna historia
    ludzkich i chrześcijańskich zmagań o Boga czegoś dowodzi, to tylko tego, że
    wszelka próba, aby Boga ująć w pojęcia naszego pojęciowania, prowadzi do
    absurdu”.

    Joseph Ratzinger, teista, oficjalny teolog kosciola rzymskokatolickiego, Bohdan
    Chwedeńczuk i Barbara Stanosz, ateisci, są więc ze sobą zgodni, dla nich
    pojęcie Boga jest absurdem, „odpowiedzią zerową” lub nonsensem, a te trzy
    określenia są praktycznie synonimami. Próba określenia absurdu prowadzi do
    absurdu.
    Dochodzą oni do tego samego, wychodząc z bardzo rożnych pozycji
    filozoficznych. Przypuszczam, że Barbara Stanosz i Bohdan Chwedeńczuk z
    logicznego pozytywizmu, obecnie glowny empiryczny kierunek filozoficzny, ktory
    odrzuca wszelka metafizyke. (Metafizyka-to co poza fizyka). Joseph Ratzinger,
    sądząc po jego książce, jest najprawdopodobniej eklektykiem, dla wykazania z
    góry przyjętych wniosków adoptuje koncepcje z różnych systemów filozoficznych.
    Ma do tego prawo z pozycji swoich wlasnych zalozen, wiara moze sie obejsc bez
    filozofii.
    Logiczny pozytywizm, obok swoich sukcesów dla wyklarowania języka
    filozofii, ma tę samą wadę co wszystkie systemy filozoficzne próbujące
    oddzielić fikcje, ułudę, iluzję, urojenie, irracjonalizm, mistycyzm, od realiów
    życia, mianowicie wylewa dziecko razem z kapielą, wraz z tym co zmyślone
    oddziela równocześnie ludzką wyobraznie, czyli np. uduchowienie, zdolność
    kojarzenia dalekimi parabolami, poetyzowanie, a to nie są urojenia, to są nasze
    ludzkie, realne sposoby komunikacji. Logiczny pozytywizm jest dobry, ale
    jeszcze nie dosc dobry jak na nasze potrzeby sceptykow.

    Eklektyzm Ratzingera, jezeli jego filozofii mozna przypisac range eklektyzmu,
    uzyskuje w takim kontekście przewagę, rezygnuje z Boga obiektywnego, mówi o
    nim „absurd”, uwalnia się od dyskusji z atakami z pozycji "zdrowego rozsądku
    prostego czlowieka", czlowieka nie umiejacego robic wycieczek np. w
    relatywizm, matematyke, fizyke. Eklektyzm ten rownoczesnie zyskuje do swojej
    dyspozycji całą ludzką wyobraznię, a to jest potezna bron, ktora bywala
    smiertelna dla milionow, chociaz obecnie rzymskokatolicyzm wyrzekl sie uzywac
    jej w celu zadawania smierci.

    Wyobraznia to teren na który logiczny pozytywizm nie wchodzi, oddajac te
    potezna bron teistom typu Ratzingera. Na tle tak uzyskanej przewagi, tak jak ja
    rozumiem obowiązująca obecnie w Watykanie wykładnia pojęcia „bóg”, jest ona
    następująca: obiektywnie to - absurd, subiektywnie to - miłość. Z
    pozycji "zdrowego rozsadku"-nie do zaczepienia. Owszem, do zaczepienia z
    pozycji wiary, ale za obroncami wiary staja potezne, wielowiekowe tradycje, to
    nie jest latwo podwazyc.

    Nazwanie Boga absurdem stwarza swobodę przypisywania mu dowolnych atrybutów
    (np. wszechmocny, wszechwiedzący, wszechdobry). Na krytykę z pozycji spójności
    postaci wyposażonej w te sprzeczne atrybuty (np. nie można równocześnie znać
    przyszłości i ”dawać” ludziom wolność wyboru, jak z pozycji zdrowego rozsadku
    slusznie argumentowal Editor_in_Chief,), koscioł może odpowiedzieć
    rozbrajająco, że tak, że to rzeczywiście jest absurd, ale ... - i tutaj sięga
    do wyobraźni, do jakiegos wspanialego jednorozca, jak to zrobil scept89
    atakujac teizm, albo do jakiegos swietego mistyka ktory widzial to czego inni
    nie widzieli, a do ktorego wizji kosciol ma zaufanie.

    Boga jako absurd nie ima się również analiza na jego obiektywne
    istnienie, Joseph Ratzinger unika w ten sposób problemów z „dowodami na
    istnienie Boga”. Na pytanie, czy Bóg istnieje, odpowiada, (s. 118): „Bóg
    który „jest”, jest zarazem tym, który jest z nami, jest nie tylko Bogiem samym
    w sobie, lecz naszym Bogiem, Bogiem ojców ”. Zwrocmy uwage, okreslajac boga
    siega do tradycji, emocjonalnie potezny argument.

    Na pytanie gdzie „jest”, odpowiada, (s. 42): „ ...; człowiek jest tym, który
    patrzy, któremu zdaje się wyznaczono przestrzeń dosięgalną wzrokiem i dotykiem.
    Ale w zasięgu jego wzroku i dotyku, który wyznacza miejsce jego bytowania, Bóg
    nie występuje i nigdy nie wystąpi, choćby ten zasięg jak najdalej rozciągnąć”.

    Wykrzyknie zrozpaczony wierny, pozbawiony szansy osobistego kontaktu z
    Bogiem, jak to wykrzykiwali niektorzy nasi dyskutanci: jakimże, na miłość
    boską, sposobem Bóg kontaktuje się z ludźmi, skoro „nie występuje i nie wystąpi
    w zasięgu ich bytowania”? - Poprzez Kościół, licencjowanego wyłącznego
    ziemskiego przedstawiciela Boga polaczonego z nim telefonem komorkowym-
    otrzymamy (domyslam się)odpowiedź. Teologia Jana Pawla II i Ratzingera sadze
    dodaje tutaj jeszcze jedna mozliwosc, stany mistyczne. Niektore teologie
    protestanckie mowia po prostu, ze z bogiem czlowiek kontaktuje sie poprzez
    wyobraznie.

    Jezeli przez posrednictwo kosciola, to teologia sprowadza sie do polityki. I
    tutaj jako czlowiek ktory docenia znaczenie polityki dla dobrobytu nie
    podrywalbym zbyt rewolucyjnie autorytetu kosciola, bo boje sie, ze przy naszym
    obecnym wyposazeniu w najprzerozniejsze bronie masowej zaglady jako ludzkosc
    nie wytrzymamy jeszcze jednej rewolucji. Raczej robilbym to spokojnie, z
    miloscia, tak jak Chinczycy wysylaja ekonomicznie Amerykanow na zebry (rz),
    chociaz robic to trzeba, bo inaczej stracimy wolnosc wyboru w sprawach bardzo
    osobistych. W niektorych sprawach Polacy juz stracili, Amerykanie wlasnie
    traca.
  • Gość: KG IP: *.latrobe.edu.au / *.latrobe.edu.au 17.03.05, 04:09
    Npisales: w/g kosciola wykładnia pojęcia „bóg”, jest następująca: obiektywnie
    to - absurd, subiektywnie to - miłość.
    - Zgoda, ze to jest absurd, ale milosc? Co to za milosc, ktora skazuje
    czlowieka na cierpienia, powolna agonie, starszny bol itp. Popatrz na chorych
    na raka, czy chocby na dluga a bolesna agonie szefa Ratzingera czyli papieza
    Woijtyly... Dziekuje za taka milosc... :(
  • abmiros 21.03.05, 01:30
    Gość portalu: KG napisał(a):
    Napisales: w/g kosciola wykładnia pojęcia „bóg”, jest następująca:obiektywnie
    to - absurd, subiektywnie to - miłość.
    - Zgoda, ze to jest absurd, ale milosc? Co to za milosc, ktora skazuje
    czlowieka na cierpienia, powolna agonie, starszny bol itp. Popatrz na chorych
    na raka, czy chocby na dluga a bolesna agonie szefa Ratzingera czyli papieza
    Wojtyly... Dziekuje za taka milosc... .

    Odp.: Rabini daja swoim wiernym wyczerpujaca odpowiedz na tego rodzaju pytania.
    Ja nie chce wystepowac w obronie wiary czy filozofii ani Synagogi, ani
    Kosciola, bo ich nie podzielam.

    Ubolewam, ze dialogu ze sceptykami nie podejmuje autorytatywny przedstawiciel
    Kosciola, ktory przeciez powinien to zrobic ze wgledu na nauczycielskie
    obowiazki Kosciola.

    Kosciol przypisuje sobie obowiazek wykonywania wszystkich polecen Jezusa, a
    skoro tak, to polecenie to otrzymal od Jezusa, kiedy Jezus powiedzial:

    "Idzcie wiec i nauczajcie wszystkie narody, chrzcac je w imie Ojca, Syna i
    Ducha Swietego, uczac ich aby przestrzegali wszystkiego co ja wam nakazalem, i
    pamietajcie, jestem z wami zawsze , nawet do skonczenia swiata. Amen."

    (Ewangelia wg Mateusza, 28,19;20. The Holy Bible, Kings James Version. Tlum. na
    polski moje.)

    Milczenie autorytatywnych przedstawicieli Kosciola jest forma lekcewazenia tych
    co szukaja odpowiedzi.

    Zainteresowani dialogiem musza jednak pamietac o elementarnych formach
    obowiazujacych w dyskusji, a wiec i o szacunku dla dyskutanta, bo nieuprzejme
    wypowiedzi daja powod do wycofania sie z dyskusji. Oczywiscie ta uwaga zadna
    miara nie odnosi sie do KG, lecz jest to ogolna uwaga ostrzegawcza. Wstawiam ja
    bo sam mam nadzieje, ze odezwie sie ktos autorytatywny chociazby aby dac
    wsparcie tym licznym i wykazujacym glebokie zrozumienie chrzescijanskiego
    swiatopogladu, ktorzy zabierali glos w tej dyskusji w ogniu atakow z
    ateistycznych pozycji.

    A wiec nie zrazajmy tych o odmiennych pogladach, lecz traktujmy ich przyjaznie.
    Sam nie zawsze umiem powstrzymac sie przed wtykaniem szpilek i zlosliwosci,
    czesto uchodza one mojej cenzurze ktorej poddaje moje teksty, ale jezeli
    kiedykolwiek przekraczaja one granice akceptacji, a moga bo roznimy sie
    stopniem wrazliwosci-przepraszam.
  • Gość: KG IP: *.82.221.203.acc52-dryb-mel.comindico.com.au 21.03.05, 13:10
    Kosciol nie tyle lekcewazy sceptykow, agnostykow i ateistow,
    ale nie ma argumentow, ktorych moglby uzyc w dyskusji z nimi.
    Kosciol potrafi jedynie rozprawiac sie ze sceptykami,
    agnostykami i ateistami uzywajac argument sily, inaczej
    jest w takich dyskusjach bezsilny, bo nie ma zadnego
    naukowego dowodu na istnienie Boga, a bez Boga ani kosciol,
    ani wiara nie maja przeciez sensu... Stad to milczenie kosciola.
    Pozdr.
  • arcykr 21.03.05, 20:08
    Gość portalu: KG napisał(a):

    > Kosciol nie tyle lekcewazy sceptykow, agnostykow i ateistow,
    > ale nie ma argumentow, ktorych moglby uzyc w dyskusji z nimi.
    Argumentów brakuje tobie, nie Kościołówi.

    Stad to milczenie kosciola.
    Kościół nie milczy. Przemawia m.in. przez moja niegodną osobę.
  • Gość: Kagan IP: *.95.221.203.acc50-dryb-mel.comindico.com.au 23.03.05, 13:33
    Marnego sobie kosciol wybral rzecznika: takiego, co sie
    kryje za pseudonimem, i boi napisac kim jest w realu... :(
  • arcykr 25.03.05, 10:25
    Gość portalu: Kagan napisał(a):

    > Marnego sobie kosciol wybral rzecznika: takiego, co sie
    > kryje za pseudonimem,
    A ty nie?

    i boi napisac kim jest w realu... :(
    Jaki poziom szczegółowości by cię zadowolił?
  • Gość: Kagan IP: *.95.221.203.acc50-dryb-mel.comindico.com.au 25.03.05, 13:25
    Poszukaj po forum "Wybiorczej", np. na KRAJu, a zobaczysz,
    ze latwo znalezc kim jestem w realu... Zajrzyj tez na
    witryne RACJONALISTY! I nie odpisuj na kazdy moj post tylko
    hurtem, jak to zaraz zrobie!
  • arcykr 26.03.05, 13:20
    Gość portalu: Kagan napisał(a):

    > Poszukaj po forum "Wybiorczej", np. na KRAJu, a zobaczysz,
    > ze latwo znalezc kim jestem w realu...
    No więc kim jestem według ciebie?

    Zajrzyj tez na
    > witryne RACJONALISTY!
    Po co?

    I nie odpisuj na kazdy moj post tylko
    > hurtem, jak to zaraz zrobie!
    Ja uważam, że lepiej odpowiedać na każdy post oddzielnie. Nie miesza się wtedy
    tematów i nie powstają posty tasiemcowo długie.
  • Gość: Kagan IP: *.95.221.203.acc50-dryb-mel.comindico.com.au 26.03.05, 15:16
    Ale ja nie jestem P. Bogiem, i nie mam czasu odpisywac
    na kazdy twoj post z osobna...
  • Gość: Kagan IP: *.95.221.203.acc50-dryb-mel.comindico.com.au 25.03.05, 13:36
    1. Nie jestem twym przewodnikiem po SUMMIE Akwinaty.
    Chyba, ze bedzies mi placil za "tutition"...
    2. W jakim sensie nalezysz do kosciola? Jaka pelnisz
    tam funkcje?
    3. Matematyka jest jezykiem nauki, a nie samodzielna
    dyscyplina, wlasnie dla tego, ze opiera sie ona na
    nieweryfikowalnych empirycznie aksjomatach...
    Zreszta matematyka jest wewnetrznie sprzeczna, np. cala
    analiza matematyczna opiera sie na pojeciu pochodnej,
    czyli na dzieleniu przez zero, ktore jest, jak wiadomo,
    operacja nieprawidlowa (sprobuj podzielic jakakolwiek
    liczbe przez zero na kalkulatorze).
    4. Musze upraszczac, bowiem inaczej na kazde
    twe pytanie musialbym odpowiedziec conajmniej
    100 str. traktatem naukowym...
    5. Bog nie moze byc tylko miloscia, bo On jest
    ex definitio wszystkim, a wiec dobrem i zlem,
    miloscia i nienawiscia, pieknem i brzydota, i
    to jednoczesnie, zawsze i wszedzie... Niewiele
    rozumiesz z teologii... :(
    6. Podaj swa funkcje w kosciele, czy masz swiecenia
    kaplanskie, czy nie, czy studiowales teologie
    i jakiego jestes wyznania... Ja nie naleze do
    zadnego kosciola bo jestem ateista.
  • arcykr 26.03.05, 13:25
    Gość portalu: Kagan napisał(a):

    > 1. Nie jestem twym przewodnikiem po SUMMIE Akwinaty.
    > Chyba, ze bedzies mi placil za "tutition"...
    Jak się powołuje na jakiś fragment, trzeba go potem wskazać.

    > 2. W jakim sensie nalezysz do kosciola?
    Jestem praktykującym świeckim katolikiem.

    > 3. Matematyka jest jezykiem nauki, a nie samodzielna
    > dyscyplina,
    Matematyka jest jak najbardziej samodzielna, właśnie dlatego, że opiera się na
    aksjomatach.

    > Zreszta matematyka jest wewnetrznie sprzeczna, np. cala
    > analiza matematyczna opiera sie na pojeciu pochodnej,
    > czyli na dzieleniu przez zero, ktore jest,
    Wcale nie.

    > 4. Musze upraszczac, bowiem inaczej na kazde
    > twe pytanie musialbym odpowiedziec conajmniej
    > 100 str. traktatem naukowym...
    Trzeba umieć znależć złoty środek...

    > 5. Bog nie moze byc tylko miloscia, bo On jest
    > ex definitio wszystkim,
    A co to za definicja?

    > 6. Podaj swa funkcje w kosciele, czy masz swiecenia
    > kaplanskie,
    Nie mam.

    czy nie, czy studiowales teologie
    Nie.

    > i jakiego jestes wyznania...
    Katolickiego.
  • Gość: Kagan IP: *.95.221.203.acc50-dryb-mel.comindico.com.au 26.03.05, 15:24
    Kagan: 1. Nie jestem twym przewodnikiem po SUMMIE Akwinaty.
    Chyba, ze bedzies mi placil za "tutition"...
    Arcykr: Jak się powołuje na jakiś fragment, trzeba go potem wskazać.
    K: Niekoniecznie. To nie jest naukowy artykul, nie musze na
    tym forum dokladnie wskazywac zrodla.

    K: 2. W jakim sensie nalezysz do kosciola?
    A: Jestem praktykującym świeckim katolikiem.
    K: Czyli ze nalezysz do kosciola "zewnetrznego", a wiec masz
    bardzo znikoma wiedze o tym, co sie w nim naprawde dzieje.
    A dzieje sie w nim bardzo zle...

    K: 3. Matematyka jest jezykiem nauki, a nie samodzielna
    dyscyplina,
    A: Matematyka jest jak najbardziej samodzielna, właśnie dlatego, że opiera się na aksjomatach.
    K: Jest samodzielna, ale nie jest samodzielna nauka, bowiem
    opiera sie na aksjomatach, czyli ma nienaukowe podstawy... :(
    K: Zreszta matematyka jest wewnetrznie sprzeczna, np. cala
    analiza matematyczna opiera sie na pojeciu pochodnej,
    czyli na dzieleniu przez zero, ktore jest,
    A: Wcale nie.
    K: To podziel 1 przez zero. Powodzenia! ;)

    K: 4. Musze upraszczac, bowiem inaczej na kazde twe pytanie musialbym odpowiedziec conajmniej 100 str. traktatem naukowym...
    A: Trzeba umieć znależć złoty środek...
    K: Nie zawsze srodek jest sluszny. Racja czesto lezy na ekstremach!

    K: 5. Bog nie moze byc tylko miloscia, bo On jest ex definitio wszystkim,
    A: A co to za definicja?
    K: Definicja atrybutow boskosci!

    K: 6. Podaj swa funkcje w kosciele, czy masz swiecenia
    kaplanskie,
    A: Nie mam.
    K: To czemu zabierasz glos w imieniu kosciola, jak nawet nie
    masz swiecen kaplanskich? Pycha?

    K: czy nie, czy studiowales teologie
    A: Nie.
    K: j.w. Nie masz pojecia za co sie bierzesz...

    K: i jakiego jestes wyznania...
    A: Katolickiego.
    K: Sprecyzuj dokladnie: Rzymskokatolickie, Polskokatolickie
    czy moze Starokatolickie?
  • Gość: ubu_roy IP: *.nyc.rr.com 27.03.05, 08:47
    Podziwiam cie Kagan i potepiam. Podziwiam cie dlatego, ze wciaz mielelisz to
    gowno znajdujac w tym rynsztoku glupoty oponentow. Strata czasu i energii.
    Potepiam bo dialog z wyznawca ktorego za mlodu wytresowano w niemysleniu nic
    nie zmienia, uotparnia na argumenty i cwiczy w sofizmatach ktorymi pozniej
    zatruwaja sobie i innym zycie. Zostaw fetyszystow boga w spokoju. Niech utona
    we wlasnej glupocie. Pozdro.
  • Gość: Kagan IP: *.82.221.203.acc52-dryb-mel.comindico.com.au 27.03.05, 16:24
    Masz racje i jej jednoczesnie nie masz. Ja nikogo na
    ateizm nie nawracam (do ateizmu trzeba po prostu dorosnac),
    a pisze, bo primo chce zrozumiec,
    jak dzialaja (a wlasciwie jak nieprawidlowo dzialaja) mozgi
    religiantow, oraz cwicze sie przy okazji w erystyce, tak,
    ze jak spotkam jakiegos misjonarza, to ucieka on ode mnie,
    jakby go diabli gonili... ;)
    Pozdr.
  • arcykr 28.03.05, 10:36
    Gość portalu: Kagan napisał(a):

    oraz cwicze sie przy okazji w erystyce, tak,
    > ze jak spotkam jakiegos misjonarza, to ucieka on ode mnie,
    > jakby go diabli gonili... ;)
    Ja jakoś od ciebie nie uciekam.
  • Gość: Kagan IP: *.83.221.203.acc52-dryb-mel.comindico.com.au 28.03.05, 11:51
    Nie uciekasz, bo jestesmy na Internecie. W realu bys uciekal,
    jakby cie Diabli gonili!
  • arcykr 29.03.05, 09:52
    Na jakiej podstaiwe tak uważasz?
  • arcykr 28.03.05, 10:26
    Gość portalu: ubu_roy napisał(a):

    Gość portalu: ubu_roy napisał(a):

    > Podziwiam cie Kagan i potepiam. Podziwiam cie dlatego, ze wciaz mielelisz to
    > gowno znajdujac w tym rynsztoku glupoty oponentow.
    ALe się wyrażasz. :-(

    > Potepiam bo dialog z wyznawca ktorego za mlodu wytresowano w niemysleniu
    Zarzucasz mi bezmyślność?
  • Gość: Kagan IP: *.83.221.203.acc52-dryb-mel.comindico.com.au 28.03.05, 11:44
    Religijnosc musi oznaczac bezmyslnosc, bo polega
    na przyjmowaniu wszystkiego nie na rozum, ale na
    slepa, bezrozumna wiare... :(
  • arcykr 29.03.05, 09:54
    Wiara katolicka nie jest bezrozumna.
  • Gość: Kagan IP: *.94.221.203.acc50-dryb-mel.comindico.com.au 30.03.05, 14:13
    Kazda wiara jest z def. bezrozumna, bo opiera sie
    na odrzuceniu zdrowego krytycyzmu i przyjmowania
    wszystkiego bez dowodu, czyli wlasnie na wiare...
  • arcykr 30.03.05, 14:28
    Gość portalu: Kagan napisał(a):

    > Kazda wiara jest z def. bezrozumna,
    A co to za definicja?
  • Gość: Kagan IP: *.94.221.203.acc50-dryb-mel.comindico.com.au 30.03.05, 14:35
    Logiczna! Ale ty nie poslugujesz sie logika,
    ale slepa wiara... :(
  • arcykr 30.03.05, 14:36
    Przytocz ją.
  • arcykr 28.03.05, 10:24
    Gość portalu: Kagan napisał(a):

    > Kagan: 1. Nie jestem twym przewodnikiem po SUMMIE Akwinaty.
    > Chyba, ze bedzies mi placil za "tutition"...
    > Arcykr: Jak się powołuje na jakiś fragment, trzeba go potem wskazać.
    > K: Niekoniecznie. To nie jest naukowy artykul, nie musze na
    > tym forum dokladnie wskazywac zrodla.
    Ale przez to narażasz ise na zarzut gołosłowności i ogólnikowości.
    >
    > A dzieje sie w nim bardzo zle...
    Co się takiego dzieje?
    >
    > K: Jest samodzielna, ale nie jest samodzielna nauka, bowiem
    > opiera sie na aksjomatach, czyli ma nienaukowe podstawy... :(
    A co w nich nienaukowego?

    > K: Zreszta matematyka jest wewnetrznie sprzeczna, np. cala
    > analiza matematyczna opiera sie na pojeciu pochodnej,
    > czyli na dzieleniu przez zero, ktore jest,
    > A: Wcale nie.
    > K: To podziel 1 przez zero. Powodzenia! ;)
    Miałem na myśli to, że analiza matematyczna nie opiera się na dzieleniu przez zero.
    >
    > K: Nie zawsze srodek jest sluszny. Racja czesto lezy na ekstremach!
    Ale na pewno nie na ekstremalnej powierzchowności.
    >
    > K: 5. Bog nie moze byc tylko miloscia, bo On jest ex definitio wszystkim,
    > A: A co to za definicja?
    > K: Definicja atrybutow boskosci!
    Możesz ją przytoczysz i napisać, skąd ci się wzięła.
    >
    > K: To czemu zabierasz glos w imieniu kosciola, jak nawet nie
    > masz swiecen kaplanskich?
    Ktoś to musi zrobić.
    >
    > K: czy nie, czy studiowales teologie
    > A: Nie.
    > K: j.w. Nie masz pojecia za co sie bierzesz...
    A ty studiowałeś teologię?
    >
    > K: i jakiego jestes wyznania...
    > A: Katolickiego.
    > K: Sprecyzuj dokladnie: Rzymskokatolickie, Polskokatolickie
    > czy moze Starokatolickie?
    Prawdziwie katolickie.
  • Gość: Kagan IP: *.83.221.203.acc52-dryb-mel.comindico.com.au 28.03.05, 11:42
    1. Widac, ze nie znasz pism Ojcow Kosciola...
    2. Nauka nie moze sie opierac na nieudowanialnych
    aksjomatach, bowiem staje sie wtedy pseudonauka,
    jako iz jej podstawy sa nie do obiektywnego zweryfikowania...
    Aksjomaty to domena religii i filozofii (metafizyki)!
    3. Nie masz pojecia o rachunku rozniczkowym i calkowym.
    Rozumiesz definicje pochodnej? Niestety, ale NIE!
    A opiera sie ona wlasnie o dzielenie przez zero, tylko
    ze to zero sprytni matematycy potrafili dobrze ukryc...
    4. Kto tu jest powierzchowny? Raczej ty, co nie znasz
    pism Akwinaty i nie znasz nawet Biblii...
    5. Definicje Boga wzialem wlasnie z SUMMY Akwinaty!
    6. Teologie zostaw lepiej teologom i filozofom. Wiem, ze
    teologia to pesudonauka, ale wymaga tez studiow... ;) A ja
    ja oczywiscie studiowalem, bo jestem doktorem fillozofii...
    7. Dla Polskokatolikow jedynie prawdziwy katolicyzm jest
    ich, to jest Narodowy Katolicyzm! Zgadnij czemu.

  • arcykr 29.03.05, 10:01
    Gość portalu: Kagan napisał(a):

    > 1. Widac, ze nie znasz pism Ojcow Kosciola...
    Św. Tomasz nie był Ojcem Kościoła, tylko Doktorem.

    > 2. Nauka nie moze sie opierac na nieudowanialnych
    > aksjomatach, bowiem staje sie wtedy pseudonauka,
    > jako iz jej podstawy sa nie do obiektywnego zweryfikowania...
    > Aksjomaty to domena religii i filozofii (metafizyki)!
    A co z aksjomatyczną definicją prawdopobieństwa?

    > 3. Nie masz pojecia o rachunku rozniczkowym i calkowym.
    Mam.

    > A opiera sie ona wlasnie o dzielenie przez zero, tylko
    > ze to zero sprytni matematycy potrafili dobrze ukryc...
    W definicji pochodnej nie ma żadnego dzielenia przez zero.

    > 4. Kto tu jest powierzchowny? Raczej ty, co nie znasz
    > pism Akwinaty i nie znasz nawet Biblii...
    Dlaczego uważasz, że nie znam?

    > 5. Definicje Boga wzialem wlasnie z SUMMY Akwinaty!
    Możesz ją tu przytoczyć?

    > 6. Teologie zostaw lepiej teologom i filozofom. Wiem, ze
    > teologia to pesudonauka, ale wymaga tez studiow... ;) A ja
    > ja oczywiscie studiowalem, bo jestem doktorem fillozofii...
    Jakoś ci nie wierzę. Dlaczego nie pisałeś o tym do tej pory, tylko mianowałeś
    "master of arts" ekonometrii? A jeżeli jesteś absolwentem filozofii, to nie ucz
    fizyca o definicji pochodnej.

    > 7. Dla Polskokatolikow jedynie prawdziwy katolicyzm jest
    > ich, to jest Narodowy Katolicyzm!
    Ale oni nie mają racji.
  • Gość: Kagan IP: *.94.221.203.acc50-dryb-mel.comindico.com.au 30.03.05, 14:11
    Gość portalu: Kagan napisał(a):
    1. Widac, ze nie znasz pism Ojcow Kosciola...
    - Św. Tomasz nie był Ojcem Kościoła, tylko Doktorem.
    K: BYL! Stworzyl podstawy jego ideologii, ktore do dzis
    pokutuja jako tomizm...

    2. Nauka nie moze sie opierac na nieudowanialnych
    aksjomatach, bowiem staje sie wtedy pseudonauka,
    jako iz jej podstawy sa nie do obiektywnego zweryfikowania...
    Aksjomaty to domena religii i filozofii (metafizyki)!
    - A co z aksjomatyczną definicją prawdopobieństwa?
    K: Tez jest nienaukowa. Nikt na prawde nie wie, czym jest
    prawdopopdobienstwo...

    3. Nie masz pojecia o rachunku rozniczkowym i calkowym.
    - Mam.
    K: Nie rozumiesz jego podstaw... A opiera sie on wlasnie
    na dzieleniu przez zero, tylko ze to zero sprytni matematycy
    potrafili dobrze je ukryc...
    - W definicji pochodnej nie ma żadnego dzielenia przez zero.
    K: JEST! Staraj sie ja zrozumiec!

    4. Kto tu jest powierzchowny? Raczej ty, co nie znasz
    pism Akwinaty i nie znasz nawet Biblii...
    - Dlaczego uważasz, że nie znam?
    K: Bo zaden katolik jej wlasciwie nie zna!

    5. Definicje Boga wzialem wlasnie z SUMMY Akwinaty!
    - Możesz ją tu przytoczyć?
    K: Znajdz ja sam. Nie jestem twym tutorem!

    6. Teologie zostaw lepiej teologom i filozofom. Wiem, ze
    teologia to pesudonauka, ale wymaga tez studiow... ;) A ja
    ja oczywiscie studiowalem, bo jestem doktorem filozofii...
    - Jakoś ci nie wierzę. Dlaczego nie pisałeś o tym do tej pory,
    tylko mianowałeś "master of arts" ekonometrii? A jeżeli jesteś
    absolwentem filozofii, to nie ucz fizyca o definicji pochodnej.
    K: Jestem absolwentem ekonomii i filozofii. I rozumiem
    filozoficzne podstawy matematyki. Ty zas NIE!

    7. Dla Polskokatolikow jedynie prawdziwy katolicyzm jest
    ich, to jest Narodowy Katolicyzm!
    - Ale oni nie mają racji.
    K: A to niby CZEMU?
  • arcykr 30.03.05, 14:35
    Gość portalu: Kagan napisał(a):

    > Gość portalu: Kagan napisał(a):
    > 1. Widac, ze nie znasz pism Ojcow Kosciola...
    > - Św. Tomasz nie był Ojcem Kościoła, tylko Doktorem.
    > K: BYL!
    Nie był Ojcem.
    encyklopedia.pwn.pl/52867_1.html
    Stworzyl podstawy jego ideologii,
    Według ciebie Kościół wcześniej był bez "ideologii"?
    >
    > Aksjomaty to domena religii i filozofii (metafizyki)!
    > - A co z aksjomatyczną definicją prawdopobieństwa?
    > K: Tez jest nienaukowa. Nikt na prawde nie wie, czym jest
    > prawdopopdobienstwo...
    Jest tym, co spełnia odpowiednie aksjomaty.
    >
    > - W definicji pochodnej nie ma żadnego dzielenia przez zero.
    > K: JEST! Staraj sie ja zrozumiec!
    Nie ma. Jest dzielenie przez liczby różne od zera.
    >
    > K: Bo zaden katolik jej wlasciwie nie zna!
    Na jakiej podstawie tak uważasz?
    >
    > K: Jestem absolwentem ekonomii i filozofii. I rozumiem
    > filozoficzne podstawy matematyki.
    I piszesz to , ty który widzisz dzielenie przez zero tam, gdzie go nie ma.
    >
    > 7. Dla Polskokatolikow jedynie prawdziwy katolicyzm jest
    > ich, to jest Narodowy Katolicyzm!
    > - Ale oni nie mają racji.
    Bo prawdziwy Kościół powszechny jest w Kościele rzymskokatolickim. Katolicki
    znaczy powszechny.
  • Gość: Kagan IP: *.94.221.203.acc50-dryb-mel.comindico.com.au 30.03.05, 14:53
    1. Przed Tomaszewm kosciol kat. mial innych ideologow,
    np. Augustyna, ale obecnie w kosciele kat. obowiazuje
    tomizm!
    2. Wszystko co jest oparte na aksjomatach nie jest naukowe!
    3. Te liczby sa tak malo rozne od zera, ze sa praktycznie
    zerem! Kiedy czlowiek staje sie lysy? Jak straci 49.9999%
    wlosow, czy dopiero jak straci 50.0001% wlosow?
    4. Znasz hebrajski, jezyk ST?
    5. Bo widze wiecej niz ty, bowiem tobie wiara zaciemnia
    oczy i rozum...
    6. I co z tego? Ewangelicki znaczy oparty na jedynie
    prawdziwych Ewangeliach. Church of Christ znaczy Jedynie
    prawdziwy Kosciol Jezusowy. Zobacz ile jest samych wyznan
    chrzescijanskich! A Swiadkowie Jehowy? Oni sa Jedynie
    Prawdziwymi Swiadkami Jedynie Prawdziwego Boga. Itd. Itp.
    Powszechnosc zabobonu nie czyni go prawda... :(
  • arcykr 31.03.05, 09:17
    Gość portalu: Kagan napisał(a):

    > 1. Przed Tomaszewm kosciol kat. mial innych ideologow,
    > np. Augustyna, ale obecnie w kosciele kat. obowiazuje
    > tomizm!
    W jakim sensie obowiązuje?

    > 2. Wszystko co jest oparte na aksjomatach nie jest naukowe!
    Uzasadnij to.

    > 3. Te liczby sa tak malo rozne od zera, ze sa praktycznie zerem!
    I co z tego? Tylko dzielenie przez dokładnie zero jest niedopuszczalne.

    > 4. Znasz hebrajski, jezyk ST?
    Nie.

    > 5. Bo widze wiecej niz ty, bowiem tobie wiara zaciemnia
    > oczy i rozum...
    Nie przekonasz mnie w ten sposób.

    > 6. I co z tego?
    To, że katolicki jest ten Kościół, który jest rozpowszechniony po całym świecie.
  • Gość: Kagan IP: *.82.221.203.acc52-dryb-mel.comindico.com.au 31.03.05, 12:43
    1. Tomizm jest wciaz oficjalna filozofia kosciola kat. Nazywa sie
    teraz "neotomizmem", ale jego jadro jest wciaz takie jak u Akwinaty!
    2. Nauka polega na stawianiu hipotez i ich empirycznej weryfikacji,
    a nie na wymyslaniu dogmatow. Mylisz "fizyke" z "metafizyka"!
    3. Co to znaczy "dokladnie przez zero"? Czy dokladnosc ta zaczyna sie od
    10 do potegi minus 1,000 czy tez od 10 do potegi minus 1,000,000,000?
    Kiedy roznica miedzy zero a nie zero staje sie nieistotna?
    4. Nie znasz hebrajskiego, wiec opierasz sie na tlumaczeniach,
    ktore nie tylko ze sa niedokladne, to wrecz falszuja Biblie,
    np. usuwajac z niej imie Boga (Jahweh czyli JHWH)!
    5. Wiara zabrania ci wielu rzeczy, np. zabrania ci watpic
    w prawdziwosc Biblii. Ja nie mam zamiaru ciebie przekonac, tylko
    wykazac forumowiczom, ze wiara zaciemnia ci umysl i wzrok... :(
    6. Nieprawda! Kosciol Kat. jest marginalnie tylko obecny
    na terenie Azji (Chiny, Indie, Japonia), jest kosciolem
    mniejszosci a krajach anglosaskich, a Afryce jest obecny tylko
    jako swoja karykatura, i jest wrecz nieobecny w krajach
    Islamu, a Islam to najszybciej rozwijajaca sie obecnie religia,
    ktora dogmatycznie jest o wiele spojniejsza niz katolicyzm... :(


  • arcykr 31.03.05, 12:54
    Gość portalu: Kagan napisał(a):

    > 1. Tomizm jest wciaz oficjalna filozofia kosciola kat.
    W jakim sensie oficjalną? Dlaczego tak uważasz?

    > 2. Nauka polega na stawianiu hipotez i ich empirycznej weryfikacji,
    > a nie na wymyslaniu dogmatow.
    Przeciez wiem.

    > 3. Co to znaczy "dokladnie przez zero"? Czy dokladnosc ta zaczyna sie od
    > 10 do potegi minus 1,000 czy tez od 10 do potegi minus 1,000,000,000?
    Nawet dzielenie przez 10 ^ -1000000000 jest dopuszczalne, bo to inaczej mnożenie
    przez 10 ^ 1000000000.

    > Kiedy roznica miedzy zero a nie zero staje sie nieistotna?
    Zawsze jest istotna, kiedy istnieje.

    > 4. Nie znasz hebrajskiego,
    A ty możesz się wykazać znajomością hebrajskiego?

    wiec opierasz sie na tlumaczeniach,
    > ktore nie tylko ze sa niedokladne, to wrecz falszuja Biblie,
    > np. usuwajac z niej imie Boga (Jahweh czyli JHWH)!
    To, czy w danym miesjscu jest imię Jahwe, czy "Pan", nie ma znaczenia dla
    naszych rozważań.

    > 5. Wiara zabrania ci wielu rzeczy, np. zabrania ci watpic
    > w prawdziwosc Biblii. Ja nie mam zamiaru ciebie przekonac, tylko
    > wykazac forumowiczom, ze wiara zaciemnia ci umysl i wzrok... :(
    W jakim sensie mi zaciemnia? To raczej ty masz kłopoty ze wzrokiem, skoro
    widzisz dzielenie przez zero tam, gdzie go nie ma.

    > 6. Nieprawda! Kosciol Kat. jest marginalnie tylko obecny
    > na terenie Azji (Chiny, Indie, Japonia),
    Ale jest obecny w obróżnieniu od np. polskokatolickiego.

    jest kosciolem
    > mniejszosci a krajach anglosaskich,
    Napisałem, że wszędzie jest większością.

    a Afryce jest obecny tylko
    > jako swoja karykatura,
    Rozwiń tę myśl.

    i jest wrecz nieobecny w krajach
    > Islamu,
    Uzasadnij. Poza tym i tak jest najpowszechniejszym wyznaniem chrześcijańskim.

    a Islam to najszybciej rozwijajaca sie obecnie religia,
    > ktora dogmatycznie jest o wiele spojniejsza niz katolicyzm... :(
    Uzasadnij to. A co z uznawaniem Maryi za siostrę Mojżesza?
  • Gość: Kagan IP: *.82.221.203.acc52-dryb-mel.comindico.com.au 31.03.05, 13:10
    1. Nie wiesz nawet jaka filozofia jest podstawa twych
    dogmatow,a wymadrzasz sie na tym forum!
    2. A wiec dogmaty z nauka nie sa do pogodzenia!
    3. Wedlug ciebie dzielenie przez zero jest wiec OK,
    bo to inaczej mnozenie przez nieskonczonosc...
    4. Tak, oczywiscie biernie.
    5. Znizasz sie do atakow ad personam... :(
    6. Polskokatolicki jest zas silny w USA! I nie pisz bzdur,
    ze wszedzie katolicy sa wiekszoscia! W Afryce katolicyzm
    zmieszal sie z politeizmem lolalnych religii, i wytworzyl,
    poodbnie jak np. na Haiti, rodzaj karykaturalnego katolicyzmu
    polaczonego z wiara w duchy przodkow... W krajach Islamu
    katolicyzm jest zas wrecz zakazany, i zreszta slusznie, bo
    misjonarze to agenci Watykanu, a wiec i USA... Islam, podobnie
    jak Judaizm jest scisle monoteistyczny, nie ma wiec problemow
    z tzw. trojca sw. A pokrewienstwo osob biblijnych nie jest
    w Islamie istotne, bo nie ma tam kultu ludzi (np. swietych), a
    tylko kult Jedynego Boga, czyli Allacha. Nawet Mahomet jest
    w Islamie tylko czlowiekiem, do ktorego nie wolno sie modlic,
    bo by to uwlaszczalo Allachowi!
    7. Uzasadnij, ze twa wiara ma jakikolwiek sens.
  • arcykr 31.03.05, 13:56
    Gość portalu: Kagan napisał(a):

    > 1. Nie wiesz nawet jaka filozofia jest podstawa twych
    > dogmatow,a wymadrzasz sie na tym forum!
    Przeciez prawdy wiary chrzęscijańskiej były głoszone wcześniej, niż powstały
    chrześcijańskie systemy filozoficzne.

    > 2. A wiec dogmaty z nauka nie sa do pogodzenia!
    Nie, ponieważ ich przedmioty sa rozłączne.

    > 3. Wedlug ciebie dzielenie przez zero jest wiec OK,
    > bo to inaczej mnozenie przez nieskonczonosc...
    Mnożenie przez nieskończoność daje nieskończoność, co jest niedopuszczalne,
    kiedy mówimy o wielkościach doświadczalnych.

    > 4. Tak, oczywiscie biernie.
    To w jaki sposób się wykażesz?

    > 5. Znizasz sie do atakow ad personam... :(
    A kiedy ty napisałeś, że ja mam zaciemniony umysł, czy to nie był atak ad personam?

    > 6. Polskokatolicki jest zas silny w USA!
    To dużo mniej niż całyświat.

    I nie pisz bzdur,
    > ze wszedzie katolicy sa wiekszoscia!
    Zacytuj fragment, w którym tak twierdzę.

    W Afryce katolicyzm
    > zmieszal sie z politeizmem lolalnych religii, i wytworzyl,
    > poodbnie jak np. na Haiti, rodzaj karykaturalnego katolicyzmu
    > polaczonego z wiara w duchy przodkow...
    Czy hierarchia też wierzy w duchy?

    W krajach Islamu
    > katolicyzm jest zas wrecz zakazany, i zreszta slusznie, bo
    > misjonarze to agenci Watykanu, a wiec i USA... Islam, podobnie
    > jak Judaizm jest scisle monoteistyczny,
    Chrześcijaństwo też jest ściśle monotistyczne.

    nie ma wiec problemow
    > z tzw. trojca sw.
    Pisanie w ten sposób rani moje uczucia religijne.

    A pokrewienstwo osob biblijnych nie jest
    > w Islamie istotne,
    Skoro nie jest istone, dlaczego się o nim mówi?

    bo nie ma tam kultu ludzi (np. swietych), a
    > tylko kult Jedynego Boga, czyli Allacha. Nawet Mahomet jest
    > w Islamie tylko czlowiekiem, do ktorego nie wolno sie modlic,
    > bo by to uwlaszczalo Allachowi!

    > 7. Uzasadnij, ze twa wiara ma jakikolwiek sens.
    Ma sens, bo czyni mnie lepszym.
  • Gość: Kagan IP: *.83.221.203.acc52-dryb-mel.comindico.com.au 01.04.05, 16:07
    1. Akwinata byl jednak pierwszym chrzescijaninem, ktory stworzyl
    system zaslugujacy (mimo swych licznych wad) na nazwe filozoficznego.
    2. Stad nie powinno byc np. katolickich uniwersytetow,
    tak jak nie ma katolickiej fizyki czy chemii...
    3. Sam widzisz, ze nieskonczonosc jest absurdem, ergo
    absurdem jest nieskonczona istota zwana przez ciebie "Bogiem"...
    4. Tym, ze znam Bible w oryginale!
    5. To bylo stwierdzenie faktu i dopuszczalny atak
    ad hominem!
    6. USA wciaz trzesie swiatem!
    A nie wazne, w co wierza biskupi, wzne w co wierza wierni!
    Chrzescijanstiow nie jest zas monoteistyczne, bo ma conajmniej
    3 bogow plus polbogow typu Maryi Dziewicy i odchodzacego wlasnie
    na "lono Abrahama" papieza Wojtyle... A ty ranisz me uczucia
    ANTYreligijne! Mowi sie tez o bzdurach, i co z tego?
    7. Mysle, ze bylbys lepszy bez wiary, bo bardziej tolerancyjny
    i mniej pyszny!
  • arcykr 02.04.05, 16:36
    Gość portalu: Kagan napisał(a):

    > 1. Akwinata byl jednak pierwszym chrzescijaninem, ktory stworzyl
    > system zaslugujacy (mimo swych licznych wad) na nazwe filozoficznego.
    Co nie znaczy, że jego filozofia jest podstawą dogmatów.

    > 2. Stad nie powinno byc np. katolickich uniwersytetow,
    > tak jak nie ma katolickiej fizyki czy chemii...
    Moim zdaniem wcale jedno z drugiego nie wynika.

    > 3. Sam widzisz, ze nieskonczonosc jest absurdem,
    Nie jest absurdem, po prostu nie ma na nią miejsca w wynikach pomiarów.

    > 4. Tym, ze znam Bible w oryginale!
    Udowodnij to.

    > 5. To bylo stwierdzenie faktu i dopuszczalny atak
    > ad hominem!
    Dlaczego twój "atak" jest dopuszczalny a mój nie?

    > 6. USA wciaz trzesie swiatem!
    A co to ma do rzeczy?

    > A nie wazne, w co wierza biskupi, wzne w co wierza wierni!
    Nie są wiernymi katolikami ci, którzy się nie zgadzają w sprawach wiary z
    biskupem Rzymu?

    > Chrzescijanstiow nie jest zas monoteistyczne,
    Już to pisałeś na tym forum, a ja odpisałem, że nie jest. Nie powtarzajmy się.

    > A ty ranisz me uczucia ANTYreligijne!
    W jaki sposób?

    > 7. Mysle, ze bylbys lepszy bez wiary, bo bardziej tolerancyjny
    Dlaczego uważasz, że jestem mniej tolerancyjny od ciebie?

    > i mniej pyszny!
    Uważasz, że jestem bardziej pyszny od ciebie? A kto się chwalił na tym forum, że
    ma doktorat?
  • abmiros 02.04.05, 22:59
    arcykr napisał:

    > Gość portalu: Kagan napisał(a):
    >
    > > 1. Akwinata byl jednak pierwszym chrzescijaninem, ktory stworzyl
    > > system zaslugujacy (mimo swych licznych wad) na nazwe filozoficznego.
    > Co nie znaczy, że jego filozofia jest podstawą dogmatów.
    >
    Jadwiga Stanikisz w czasopismie "Europa", zgodnie ze wszystkimi historykami
    doktryn religijnych wyjasnia, ze "Pierwszy przelom [z punktu widzenia
    problematyki wladzy, przym. moj, abmiros] to pojawienie sie w xiv wieku
    nominalizmu i odrzucenie scholastycznego, tomistycznego realizmu, z jego
    neoplatonskimi podtekstami". Innymi slowy, Akwinata nie byl pierwszym, lecz
    ostatnim.

    arcykr napisał:

    > Gość portalu: Kagan napisał(a):

    > ... Co nie znaczy, że jego filozofia jest podstawą dogmatów.

    Zadna filozofia ani religia nie jest podstawa dogmatow, lecz dogmaty sa
    podstawa religii lub filozofii, podobnie jak aksjomaty sa podstawa systemow
    dedukcyjnych. Na temat dogmatow i aksjomatow sie nie dyskutuje. Albo sie je
    akceptuje, albo odrzuca, albo modyfikuje ich zbior aby otrzymac rozne systemy
    matematyczne, teologiczne, filozoficzne czy jakie tam.

    Przepraszam ze nie wytrzymalem i wtracilem sie, ale juz sie wylaczam i obiecuje
    sie wiecej nie wtracac, ale wybaczcie mi jezeli bede mial jeszcze jakas chwile
    zalaman, jestem tylko czlowiekiem. Zycze dalszej dobrej zabawy, Wasza w gruncie
    rzeczy jest bardzo sympatyczna.
  • abmiros 02.04.05, 23:30
    abmiros napisał:

    > ... Innymi slowy, Akwinata nie byl pierwszym, lecz
    > ostatnim.

    Wnosze poprawke, powinienem byl napisac: "System Akwinaty nie byl pierwszym,
    lecz ostatnim z glownych chrzescijanskich systemow o platonskich lub
    neoplatonskich podtekstach".
  • editor_in_chief 03.04.05, 04:00
    Problem typu: co bylo pierwsze: jajko czy kura?
    Czy dogmaty ojawily sie przed powstaniem danego
    systemu filozoficznego, czy tez pozniej albo razem z nim?
    Nie mniej wszystko oparte na dogmatach jest nienaukowe,
    i nie godne doglebnej analizy... W tym np. oparte
    na nieudowadnialnych dogmatach geometrie, bo przeciez
    mozna tworzyc dowolne geometrie oparte na dowolnych
    dogmatach, np. definiujac prosta jako linie, ktora
    nie ma dlugosci, tylko szerokosc...
    A twe "wtracanie" jest b. sympatyczne!
  • abmiros 03.04.05, 07:21
    editor_in_chief napisała:

    > Problem typu: co bylo pierwsze: jajko czy kura?
    > Czy dogmaty ojawily sie przed powstaniem danego
    > systemu filozoficznego, czy tez pozniej albo razem z nim?

    Systemy, podobnie jak jajko i kura, powstaja rownoczesnie, to jest proces
    historyczny ktory w kazdej chwili tworzy troche tego, troche tego, troche
    jajka, troche kury, troche dogmatu, troche wnioskowania na podstawie dogmatow,
    troche aksjomatu, troche wnioskowania na podstawie aksjomatow. Wokol jakiegos
    systemu, np. podstawowego systemu jajko-kura, ale juz wykazujacego mozliwosc
    przetrwania, tworzy sie pozniej kura, ryba, zolw, judaizm, chrzescijanstwo,
    islam, zgodnie z ekonomia tworzenia.

    > Niemniej wszystko oparte na dogmatach jest nienaukowe,

    Tak, z definicji nauki. Nauka to wiedza o strukturze i zachowaniu sie swiata
    naturalnego i fizycznego oparta na faktach mozliwych do udowodnienia.

    > ... i niegodne doglebnej analizy...
    Nie, z doswiadczenia. Pojecia godne-niegodne w naszej dyskusji nie maja
    zastosowania, no moze w nielicznych przypadkach jak ten ponizej. Raczej
    nalezaloby uzyc warte-niewarte. Metafizyka jest warta doglebnej analizy, bo
    dzieki tej analizie mozemy odkrawac kawalki metafizyki i wszepiac je w calosc
    fizyki aby sie z nia zrosly. Tak robili np. Roger Bacon, Kartezjusz, i setki
    innych.

    Nie nalezy bagatelizowac ani dogmatow ani aksjomatow, bo wszystkie systemy
    ogladane pod lupa okazuja sie byc oparte albo na aksjomatach, albo na
    dogmatach.

    Zwroc uwage prosze, ze poprawilem Twoje "nie mniej" na "niemniej" i "nie godne"
    na "niegodne". Czy o to Ci chodzilo? Bo jezeli nie o to, to nie wiem o co.

    (Czy sposob wtracania sie jak w poprzednim zdaniu jest rowniez "sympatyczny"?,
    bo mnie wydaje sie raczej godny skwitowania zwrotem np. "zlosliwa malpa". Ale
    moze jestem przeczulony).


    >W tym np. oparte na nieudowadnialnych dogmatach geometrie, bo przeciez
    > mozna tworzyc dowolne geometrie oparte na dowolnych
    > dogmatach, np. definiujac prosta jako linie, ktora
    > nie ma dlugosci, tylko szerokosc...

    Nie mozna, systemy te beda niespojne i nieuzyteczne. Stworz system oparty na
    zespole aksjomatow jeszcze nieznany ale spojny i uzyteczny a bedziesz musial(a)
    oddac czesc odzienia na klatce piersiowej na medale ktore beda Ci przypinali. W
    systemach sformalizowanych obowiazuja scisle rygory. Gwarantuje Ci to i
    przyjmij to jako dogmat na podstawie mojego autorytetu.

    Slowo "dogmat" jest uzyteczne i nie nalezy z niego rezygnowac ani na niego
    prychac. Dogmaty to sa prawdy podawane na zasadzie autorytetu, np. to jest to,
    co podaje ojciec synowi do wierzenia bez dowodu, no, moze czasami dowodzac przy
    pomocy kijaszka.

    Aksjomaty w systemach dedukcyjnych, np. w geometriach, dobiera sie tak, aby
    powstal system spojny. Powstawanie systemu religijnego to rowniez, podobnie jak
    naukowego, proces historyczny. W systemach religijnych najczesciej nie
    rozroznia sie co jest zespolem przyjetych dogmatow, a co jest wynikiem
    wnioskowania opartym na tych dogmatach. Opinie wyrazane na co dzien oparte sa
    na bezposrednim doswiadczeniu. Cala spora reszta oparta jest na aksjomatach lub
    dogmatach.

    Agnostycy i ateisci to sa ci co stracili zaufanie do autorytetow religijnych.
    Kosciol rzymskokatolicki na pierwszym soborze lateranskim pogubil sie dogmatach
    i na drugim byl bardzo ostrozny, niemniej one sa i dzialaja w jego teologii. Sa
    one np. w "Przekraczajac prog nadziei", mimo jej niezmiernej ostroznosci aby
    sie mozliwie na zaden nie powolac wprost.

    > A twe "wtracanie" jest b. sympatyczne!

    Milo mi, to mnie osmiela. Jestem z natury niesmialy i przepraszam ze zyje
    kazdego kto chociazby spojrzy na mnie z ukosa, a jak mnie kto miesza z blotem
    to zaraz placze, odszczekuje sie przez lzy byle jak i biegne aby wziac prysznic.

    Pozdrawiam.
  • Gość: Kagan IP: *.tpgi.com.au / *.tpgi.com.au 03.04.05, 17:22
    Nie sztuka stworzyc spojny system dogmatyczny.
    Tyle, ze sa one zupelnie bezuzyteczne...
    Jak religie.
  • Gość: Marcinlet IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.04.05, 17:54
    editor_in_chief napisała:

    > Nie mniej wszystko oparte na dogmatach jest nienaukowe,
    > i nie godne doglebnej analizy...
    W tym np. oparte
    > na nieudowadnialnych dogmatach geometrie,
    Geometrie są oparte na aksjomatach, a nie dogmatach. Aksjomatów z założenia się
    udowadnia, tylko po prostu przyjmuje. Bo gdyby trzeba było np. udowodnić, że
    prosta jest nieskończona, to otrzymalibyśmy nowy "pierwotniejszy" aksjomat.
    Potem by trzeba było udowodniś ten aksjomat i tak w nieskończoność. Tak to by
    żadna nauka czy matematyka nie istniała. Musza być jakieś nieudowadnialne
    aksjomaty. Tak przynajmniej ja myślę.
    bo przeciez
    > mozna tworzyc dowolne geometrie oparte na dowolnych
    > dogmatach, np. definiujac prosta jako linie, ktora
    > nie ma dlugosci, tylko szerokosc...
    Prostej, punktu i innych pojęć pierwotnych się nie definiuje. Powody takie jak
    wyżej, definicja składa się z jakichś "mniejszych" elementów. To trzeba potem
    je zdefiniować i w nieskończoność.
  • Gość: Kagan IP: *.latrobe.edu.au / *.latrobe.edu.au 07.04.05, 12:14
    Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
  • editor_in_chief 03.04.05, 03:55
    1. Jest, jako iz neotomizm, a wiec kosmetycznie tylko
    poprawiony tomizm jest hedyna oficalna doktryna kosciola kat.
    2. Bo nie potrafisz logicznie myslec...
    3. Wiec jest absurdem, jak sie nie zgadza z empiria!
    4. Udowodnilem to, chocby piszac o nieprawdziwych tlumaczeniach
    Biblii, ktorymi posluguje sie kosciol kat.
    5. Bo moj jest ad hominem, a twoj ad personam.
    6. Ranisz me uczucia antyreligijne chocby biorac religie
    na serio!
    7. Nie chwale sie, tylko przedstawiam me "credentials".
    JP II odszedl jak kazdy smiertelnik. Zadna Matka Boska, zaden Jezus,
    zaden swiety, blogoslawiony czy aniol sie nie pokazal, nie przyniosl
    mu zadnej ulgi w cierpieniach i nie przedluzyl mu zycia. Normalnie
    myslacy czlowiek by w takiej sytuacji stwierdzil, ze albo
    Boga nie ma, albo tez Bog nie uwaza Karola Wojtyle za
    kogos zaslugujacego na jego boska interwencje, i przestal uwazac
    Karola Wojtyle za jakiegos tam idola. Ale, niestety, wierzacy moze
    i mysla, ale nic nie rozumieja, i nie potrafia wyciagac nawet
    najprostszych wnioskow z najbardziej oczywistych faktow... :(
  • arcykr 03.04.05, 09:14
    editor_in_chief napisała:

    > 1. Jest, jako iz neotomizm, a wiec kosmetycznie tylko
    > poprawiony tomizm jest hedyna oficalna doktryna kosciola kat.
    Uzasadnij to.

    > 2. Bo nie potrafisz logicznie myslec...
    To przedstaw ten swój tok rozumowania, ale porządnie.

    > 3. Wiec jest absurdem, jak sie nie zgadza z empiria!
    To nie tak. Jeżeli nie możemu zmierzyc niczego, co jest nieskończone, nie
    znaczy, że tego nie ma.

    > 4. Udowodnilem to, chocby piszac o nieprawdziwych tlumaczeniach
    > Biblii, ktorymi posluguje sie kosciol kat.
    A co w nich nieprawdziwego?
    Poza tym, mogłeś te opinie przejąć od kogoś innego.

    > 5. Bo moj jest ad hominem, a twoj ad personam.
    A co za różnica?

    > 6. Ranisz me uczucia antyreligijne chocby biorac religie na serio!
    To już twój problem. Ja nie twierdzę, że ranisz moje uczucia religijne przez to
    tylko, że nie wierzysz. Problem polega na tym, że ty piszesz o wierze w sposób
    obtaźliwy.

    > 7. Nie chwale sie, tylko przedstawiam me "credentials".
    > JP II odszedl jak kazdy smiertelnik.
    Musisz się powtarzać? O tym napisałeś w innym wątku. Ten jest już wystarczająco
    długi.
  • Gość: Kagan IP: *.tpgi.com.au / *.tpgi.com.au 03.04.05, 17:20
    1. Tak twierdza WSZYSCY znawcy tematu. Jaka jest wiec wedlug
    ciebue oficjalna filozofia twego kosciola?
    2. To raczej ty gubisz sie...
    3. Jesli nie mozesz czegos zmierzyc, to skad wiesz,
    ze to jest nieskonczone?
    4. Znam oryginal, wiec moge go porownac z ocenzurowanymi
    tlumaczeniami. Np. gdzie sie podzial Jehowa (JHWH) w
    tlumaczeniach?
    5. P. Kotarbinski (Logika dla Prawnikow).
    6. Pisze o wierze tak, jak ona na to zasluguje!
    7. No comment.
  • arcykr 04.04.05, 11:53
    1. Tak twierdza WSZYSCY znawcy tematu. Jaka jest wiec wedlug
    ciebue oficjalna filozofia twego kosciola?
    Filozofia to nie to samo, co doktryna.

    2. To raczej ty gubisz sie...
    Bo kręcisz.

    3. Jesli nie mozesz czegos zmierzyc, to skad wiesz, ze to jest nieskonczone?
    Z rozumowania.

    4. Znam oryginal, wiec moge go porownac z ocenzurowanymi
    tlumaczeniami. Np. gdzie sie podzial Jehowa (JHWH) w
    tlumaczeniach?
    Żeby to wiedzieć, nie trzeba znac hebrajskiego.

    5. P. Kotarbinski (Logika dla Prawnikow).
    A czytałeś "W pustyni i w puszczy"? Tam jest o moralności Kalego.

    6. Pisze o wierze tak, jak ona na to zasluguje!
    Niby czemu?

    7. No comment.
    I dobrze.
  • Gość: Kagan IP: *.latrobe.edu.au / *.latrobe.edu.au 07.04.05, 12:19
    Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
  • Gość: scept89 IP: *.ljcrf.edu 17.03.05, 04:23
    Kaufmann w "Critique of Religion and Philosophy" pisze o zwiazku religi z poezja
    dosc przychylnie ale rozprawia sie z mistykami.

    Kiedy w trakcie mistycznego transu buddysci/muzulmanie (nie majacy pojecia o
    chrzescijanstwie) dojda do zjednania z kanonami wiary chrzescijanskiej to
    pogadamy. W skrocie: to co wychodzi z mistycznych uniesien jest pochodna tego co
    sie w nie wlozylo (dogmaty, oczekiwania, etc.).

    NON credo quod absurdum est


  • Gość: Kagan IP: *.latrobe.edu.au / *.latrobe.edu.au 17.03.05, 05:38
    W Ulsterze anglikanie z katolikami nie moga sie dogadac, a ty chcesz pojednania
    buddyzmu (religii bez boga) z chrzescijanstwem... ;)
  • Gość: IRA IP: *.tpnet.pl / *.tpnet.pl 17.03.05, 11:45
    Tylko człowiek niedorozwinięty umusłowo i emocjonalnie uważa propagandę ateicką
    za wyrażanie poglądów i merytoryczną dyskusję.
  • Gość: KG IP: *.82.221.203.acc52-dryb-mel.comindico.com.au 17.03.05, 12:32
    Co to a wyraz "ateiccy"? Nie ma go w slowniku...
    I zobacz kto zaczal ataki ad personam?
    Ateisci ich nigdy nie zaczynaja, bowiem to jest
    wylaczna domena religiantow, do ktorych niestety zalicza
    sie tez cenzor tego forum... :(
  • Gość: scept89 IP: *.ljcrf.edu 17.03.05, 19:59
    Chodzilo mi o mistyczne doswiadczenia a nie lapy podawanie w swiecie realnym.
    Jesli rzeczywiscie mistycy maja jakies okienko pozwalajace im na skroty prawdy
    odwieczne poznawac to byloby milo gdyby owe prawdy w jakis sposob sie pokrywaly
    pomiedzy mistykami roznych religii. Jesli chrzescijanie obcuja w mistycznych
    wizjach z Jezusem, buddysci z Budda etc. i ani nic namacalnego z tego nie
    wychodzi (np. nie-matematyk ktory podczas wizji formuluje nowe twierdzenie
    matematyczne) ani tez nawet nie ma zgodnosci pomiedzy nimi na poziomie co
    Jezus/Budda/Mahomet przekazuje no to o czym my tu mowimy?

    W jaki sposob odrozniac mistykow prawdziwych od goscia co ziele pali i "jednosc
    ze Wszechswiatem" odczuwa?





  • Gość: Kagan IP: *.82.221.203.acc52-dryb-mel.comindico.com.au 21.03.05, 13:05
    Mistycyzm to rodzaj histerii... :(
  • arcykr 26.03.05, 13:04
    "Dalej mówi Pismo Św., że człowiek, kiedy zobaczył Boga, zaczął mieć przed Nim
    lęk. Pan Bóg się dziwi: "Skąd się wziął ten lęk? Kto was katechizował?" Co się
    stało? Skąd wziął się ten problem? W człowieku zrodził się nowy zafałszowany
    obraz Boga. Z tego zafałszowanego portretu Boga jest bardzo prosta droga do ateizmu.

    Bo zaprzeczyć, że Bóg jest miłością, równa się zaprzeczyć, że Bóg istnieje. Na
    to wychodzi. Ateizm jest tylko ostatnią logiczną konsekwencją tej drogi, na
    którą ludzkość tutaj weszła. To nic, że ta droga trwała setki tysięcy lat, ale
    człowiek musiał dojść do jej końca. To jest logiczna kropka nad "i" na drodze,
    którą człowiek zapoczątkował w raju, kiedy zaprzeczył, że Bóg jest miłością.

    Człowiek długo żył zafałszowanym obrazem Boga, aż doszedł do ateizmu. Bóg
    wzbudza w nim strach, choć nie powinien, gdyż jest miłością. Dlaczego strach?
    Elementy tego zafałszowanego portretu są rozmaite."
    www.mateusz.pl/ksiazki/abc/05.htm
  • Gość: Kagan IP: *.95.221.203.acc50-dryb-mel.comindico.com.au 26.03.05, 15:15
    Pzepraszam bardzo, a kto wygonil czlowieka z Raju? Szatan?
    NIE! Bog to zrobil, stad:
    Primo: Bog NIE jest miloscia;
    Secundo: Nalezy sie go bac, co wyraznie mowia Protestanci.
    A zreszta Bog, jako nieskonczony, nie moze byc ograniczony
    TYLKO do milosci, gdyz nie bylby wtedy wszechmocny: bylby
    ograniczony TYLKO i WYLACZNIE do czynienia dobra, a wiec byloby
    nad nim owo Tomaszowe "Prawo Moralne", silniejsze od niego.
    Klania sie tu Talmud i Zohar, gdzie jest wyraznie napisane,
    ze Tora jest ponad Bogiem, jest od niego starsza i wazniejsza.
    Stad pytanie: KTO jest autorem Tory? Ona sama moze? Ale wtedy
    to Tora (Taurat, St. Testament), a nie Jehowa jest Bogiem
    Prawdziwym... Jak widzisz, definicja Boga jest pelna sprzecznosci,
    nawet dla tak bieglych w Pismie zydow... A ty sie chesz brac za
    teologie czlowieku, wiedzac tak malo... ;(
  • arcykr 28.03.05, 10:33
    Gość portalu: Kagan napisał(a):

    > Pzepraszam bardzo, a kto wygonil czlowieka z Raju? Szatan?
    > NIE! Bog to zrobil, stad:
    > Primo: Bog NIE jest miloscia;
    A ja spotkwałem się ze stwierdzeniem, że wygonienie człowieka z raju to przejaw
    BOżego miłosierdzia. Gdyby nie to, człowiek nie miałby problemów ze swoją
    samowystaczalnością.

    > Secundo: Nalezy sie go bac, co wyraznie mowia Protestanci.
    Nie tylko oni. "A bojaźń Boga początkiem mądrości" - śpiewa Kościół w czasie
    nieszporów.

    > A zreszta Bog, jako nieskonczony, nie moze byc ograniczony
    > TYLKO do milosci,
    Toteż ma inne pozytywne cechy.

    gdyz nie bylby wtedy wszechmocny: bylby
    > ograniczony TYLKO i WYLACZNIE do czynienia dobra, a wiec byloby
    > nad nim owo Tomaszowe "Prawo Moralne", silniejsze od niego.
    Wcfale nie silniejsze, bo Bóg jest idealnie prosty i wszystko w Nim jest jednością.

    > Klania sie tu Talmud i Zohar, gdzie jest wyraznie napisane,
    > ze Tora jest ponad Bogiem, jest od niego starsza i wazniejsza.
    > Stad pytanie: KTO jest autorem Tory? Ona sama moze? Ale wtedy
    > to Tora (Taurat, St. Testament), a nie Jehowa jest Bogiem
    > Prawdziwym... Jak widzisz, definicja Boga jest pelna sprzecznosci,
    Co najwyżej według Talmudu i Zoharu, które to dzieła nie są dla mnie źródłami wiary.
  • Gość: Kagan IP: *.83.221.203.acc52-dryb-mel.comindico.com.au 28.03.05, 11:48
    Jak u Orwella: starasz sie udowodnic dobroc Boga poprzez
    przekrecanie znaczenia slow, i u ciebie zlo staje sie wtedy
    dobrem... Mozna i tak, ale nie zmienia to stanu rzeczy,
    czyli faktu, ze Bog chrzescijan jest okrutny... :(
    I jesli Bog jest dobry, to czemu sie mamy go bac?
    Bog ma tez z definicji nieskonczona ilosc dobrych i zlych cech.
    Bog jest tez najbardziej skompikowna istota, jaka mozna
    sobie wyobrazic, nic u niego nie jest wiec proste!
    I czemu jestes antysemita?
  • arcykr 29.03.05, 10:05
    Gość portalu: Kagan napisał(a):

    > Jak u Orwella: starasz sie udowodnic dobroc Boga poprzez
    > przekrecanie znaczenia slow,
    Jakie słowa według ciebie przekręcam?

    > I jesli Bog jest dobry, to czemu sie mamy go bac?
    Pisze o tym św. Tomasz w swojej summie...

    > Bog ma tez z definicji nieskonczona ilosc dobrych i zlych cech.
    Dalej czekam na tą definicję.

    > Bog jest tez najbardziej skompikowna istota, jaka mozna
    > sobie wyobrazic, nic u niego nie jest wiec proste!
    Dlaczego tak uważasz?

    > I czemu jestes antysemita?
    Nie jestem.
  • arcykr 28.03.05, 10:34
    Gość portalu: Kagan napisał(a):

    A ty sie chesz brac za
    > teologie czlowieku, wiedzac tak malo... ;(
    Już spotkałem się ze stwierdzeniem, że ponad Bogiem jest Tora.
  • Gość: Kagan IP: *.83.221.203.acc52-dryb-mel.comindico.com.au 28.03.05, 11:49
    Ale nic z tego nie rozumiesz, bo rozum przycmiony jest
    u ciebie slepa a bezrozumna wiara... :(
  • Gość: Fliege IP: *.protonet.pl 28.03.05, 21:06
    Gość portalu: Kagan napisał(a):

    > Ale nic z tego nie rozumiesz, bo rozum przycmiony jest
    > u ciebie slepa a bezrozumna wiara... :(

    Wiara jest obiektywnym faktem w realnym świecie. Zastanów się dlaczego ona
    istnieje! Domniemywam, że sam przyjmujesz wiele informacji trafiających do
    ciebie z otoczenia na wiarę. Chyba zawierzasz swoim zmysłom, swojej logice,
    niekiedy zapewne członkom własnej rodziny, a nawet mediom. To wszystko przejaw
    wiary, której pojęcie można prawie bez ograniczenia rozszerzać dochodząc do
    RELIGII!!
    Człowiekowi braknie czasu, by samemu wszystko sprawdzić, a gdyby nawet, jak
    sprawdzi własne zmysły, czy go nie zawodzą?
    Uważam zatem, że arcykr w argumentach wygrywa z tobą. Co do mnie już uprzedzam,
    nie jestem osobą duchowną, lecz szeregowym szarym wiernym. Poza tym jestem
    osobą b. odporną na wszelkie inwektywy.
  • abmiros 29.03.05, 10:10
    Gość: Fliege 28.03.2005 21:06 napisal:

    "Wiara jest obiektywnym faktem w realnym świecie. Zastanów się dlaczego ona
    istnieje! Domniemywam, że sam przyjmujesz wiele informacji trafiających do
    ciebie z otoczenia na wiarę. Chyba zawierzasz swoim zmysłom, swojej logice,
    niekiedy zapewne członkom własnej rodziny, a nawet mediom. To wszystko przejaw
    wiary, której pojęcie można prawie bez ograniczenia rozszerzać dochodząc do
    RELIGII!!(...)."

    Odp.:

    Fliege miesza pojecie wiary w sensie zaufania spolecznego z pojeciem wiary jaka
    oczekuje od swoich wiernych rzymskokatolicyzm.

    Z pozycji zaufania spolecznego trudno sie z wypowiedzia Fliege nie zgodzic,
    nalezy ja jednak uzupelnic uwaga, ze spolecznie biorac prawie wszystko trzeba
    sprawdzac i praktycznie prawie wszystko sprawdzamy, a funkcje sprawdzania
    podzielilismy miedzy siebie: inzynierowie sprawdzaja mosty, farmaceuci
    sprawdzaja lekarstwa, itd.

    Z pozycji rzymskokatolicyzmu "Wiara jest osobowym przylgnieciem czlowieka do
    Boga; rownoczesnie i w sposob nierozdzielny jest ona dobrowolnym uznaniem calej
    prawdy ktora Bog objawil. ..." (Katechizm Kosciola Katolickiego, Pallitinum
    1994, par.150, str.46 i dalsze). Innymi slowy, pojecie wiary Kosciol definiuje
    przez pojecie Boga.

    Jak to juz pisalem gdzieindziej, Kosciol rownoczesnie glosi, ze Bog jest
    absurdem, mozna wiec rzucic uwage, ze definiowanie wiary poprzez Boga ktory
    jest absurdem nie daje sensu religijnej definicji wiary.

    Gość: Fliege napisal rowniez:

    "Człowiekowi braknie czasu, by samemu wszystko sprawdzić, a gdyby nawet, jak
    sprawdzi własne zmysły, czy go nie zawodzą?"

    Praktyka dnia codziennego dokonuje tego sprawdzania. Osobniki ktorych zawodza
    ich wlasne zmysly przegrywaja w walce o byt.
  • Gość: Flige IP: *.protonet.pl 29.03.05, 16:02
    abmiros napisał:

    > Odp.:
    >
    > Fliege miesza pojecie wiary w sensie zaufania spolecznego z pojeciem wiary
    jaka oczekuje od swoich wiernych rzymskokatolicyzm.

    Nie mam na myśli konkretnego wyznania, a wiarę w pewne teorie naukowe, życiowe,
    filozoficzne, religijne (uznanie ich za swoje), w tym i uznanie prawd wiary!

    > Z pozycji zaufania spolecznego trudno sie z wypowiedzia Fliege nie zgodzic,
    > nalezy ja jednak uzupelnic uwaga, ze spolecznie biorac prawie wszystko trzeba
    > sprawdzac i praktycznie prawie wszystko sprawdzamy, a funkcje sprawdzania
    > podzielilismy miedzy siebie: inzynierowie sprawdzaja mosty, farmaceuci
    > sprawdzaja lekarstwa, itd.

    Mam na myśli sprawdzanie osobiste, a nie pośrednie przez inne osoby. Jak już
    myślisz o sprawdzaniu pośrednim, to już włączasz element wiary (zaufania np. do
    fachowca, który sam zwykle nie daje ci 100% gwarancji).

    > Z pozycji rzymskokatolicyzmu "Wiara jest osobowym przylgnieciem czlowieka do
    > Boga; rownoczesnie i w sposob nierozdzielny jest ona dobrowolnym uznaniem
    calej prawdy ktora Bog objawil. ..." (Katechizm Kosciola Katolickiego,
    Pallitinum 1994, par.150, str.46 i dalsze). Innymi slowy, pojecie wiary
    Kosciol definiuje przez pojecie Boga.
    > Jak to juz pisalem gdzieindziej, Kosciol rownoczesnie glosi, ze Bog jest
    > absurdem, mozna wiec rzucic uwage, ze definiowanie wiary poprzez Boga ktory
    > jest absurdem nie daje sensu religijnej definicji wiary.

    J.w., czyli nie mam na myśli konkretnego wyznania.

    > Gość: Fliege napisal rowniez:
    >
    > "Człowiekowi braknie czasu, by samemu wszystko sprawdzić, a gdyby nawet, jak
    > sprawdzi własne zmysły, czy go nie zawodzą?"
    > Praktyka dnia codziennego dokonuje tego sprawdzania.

    Codzienna praktyka dokonuje tego sprawdzania, ale nie sprawdzenia. Co znaczy,
    że wyniki sprawdzania nie są pełne, a wyciągnięte wnioski nie zawsze słuszne.
    Nieskończone pasmo prób i błedów niekiedy prowadzi do udoskonalania procedury,
    niekiedy w ślepą uliczkę. Możesz powiedzieć, że jeśli w ślepą uliczkę, to w
    końcu człowiek przekona się, że to ślepa uliczka i porzuci tą drogę. Tak, to
    fakt, tylko ta ślepa uliczka może nam się objawić po milionie pokoleń, albo
    jeszcze później!

    > Osobniki ktorych zawodza ich wlasne zmysly przegrywaja w walce o byt.

    1. Prawie każdy osobnik ma momenty kiedy go własny zmysł zwiedzie, widzę to na
    codzień u siebie i u innych (również zwierząt). Zauważam, że grożny dla życia
    osobnika jest stan, kiedy zawodnośc zmysłów przekroczy jakiś stan krytyczny.

    2. Z punktu widzenia biologii każdy osobnik jest przeznaczony do przegrania
    swojej walki o swój byt, prędzej czy później, niezależnie od stanu zmysłów.
    Zresztą bez określenia podstawowego pojęcia, co to jest stan normalny i to
    wszystkiego, nie wiemy czy np. wydłużanie/skracanie egzystencji osobniczej,
    kwalifikować na plus czy minus. A poza tym nawet jeżeli jakieś: "Osobniki
    ktorych zawodza ich wlasne zmysly przegrywaja w walce o byt.", to co z tego,
    przegrywają i już!

  • abmiros 29.03.05, 20:58
    Gość portalu: Flige (miedzy innymi) napisał(a):
    "Nie mam na myśli konkretnego wyznania, a wiarę w pewne teorie naukowe,
    życiowe, ..."
    "J.w., czyli nie mam na myśli konkretnego wyznania."

    Odpowiedz:

    Nie mozna dyskutowac tezy niesprecyzowane. Ja podjalem tylko to, co wprost lub
    posrednio wyczytalem w tekscie Flige. Tam, gdzie to co wyczytalem znalazlem
    niesprecyzowane uzupelnilem cytatem z Katechizmu abysmy mieli twardy grunt do
    dyskusji, sadze dla Flige dostepny w rzymskokatolickich opracowaniach.

    Jezeli pozostale aspekty tej dyskusji rokuja nadzieje na dojscie do
    niebanalnych wnioskow, w co watpie, akceptuje cytat z kazdej innej religii w
    miejsce gdzie ja wykorzystalem Katechizm. To o czym mowimy jest proste, wiara
    jest pojeciem wieloznacznym i dyskutujac na temat wiary powiedzmy sobie (co w
    zyciu prawie zawsze miewa miejsce nie wprost, lecz domyslnie, a jest niemniej
    precyzyjne), o jakim jej znaczeniu mowimy. Ja w swojej wypowiedzi wyroznilem
    dwa proponujac aby je nie mieszac, jak sie z tym mozna nie zgodzic?

    Przepraszam ze przez nieuwage zamiast "Flige" pisalem "Fliege".

    Pozdrawiam, abmiros.

  • Gość: Kagan IP: *.94.221.203.acc50-dryb-mel.comindico.com.au 30.03.05, 14:20
    1. Nic nie przyjmuje na wiare. Wszystkie informacje
    krytycznie analizuje, zanim uznam je za w miare
    prawdziwe.
    2. Jako wierzacy, myslisz zyczeniwo, stad twoj idiotyczny
    wniosek, ze "arcykr" ma jakiekolwiek argumenty... :(
    3. A co jak ci napisze, ze Jezus byl zydem, nieslubnym
    synem Rzymianina i puszczalskiej Miriam, i ze zostal
    slusznie potepiony przez zydow za to, ze publicznie
    oglosil sie synem Boga, co swiadczylo o jego ogromnej
    pysze i niemalze bezkresnej glupocie, bowiem Bog nie ma
    z def. potomstwa, gdyz jest JEDYNY i samowystarczalny, oraz
    wieczny, wiec po co mu potomstwo?
  • arcykr 30.03.05, 14:39
    Gość portalu: Kagan napisał(a):

    > 1. Nic nie przyjmuje na wiare. Wszystkie informacje
    > krytycznie analizuje, zanim uznam je za w miare
    > prawdziwe.
    Według jakich kryteriów analizujesz? Skąd wiesz, że te kryteria są słuszne?

    > 2. Jako wierzacy, myslisz zyczeniwo, stad twoj idiotyczny
    > wniosek, ze "arcykr" ma jakiekolwiek argumenty... :(
    Jeżeli ja nie mam agrumentów, to na co ty odpowiadasz?

    bowiem Bog nie ma
    > z def. potomstwa, gdyz jest JEDYNY i samowystarczalny, oraz
    > wieczny, wiec po co mu potomstwo?
    Z miłości.
  • Gość: Kagan IP: *.94.221.203.acc50-dryb-mel.comindico.com.au 30.03.05, 14:45
    1. Me kryteria sa empirycznie weryfikowane.
    2. Masz tu racje, powinienem ignorowac twe idiotyzmy.
    3. Co rozumiesz przez "milosc"? Milosc to sublimacja
    popedu plciowego. A Bog nie ma plci!
  • arcykr 31.03.05, 09:19
    Gość portalu: Kagan napisał(a):

    > 1. Me kryteria sa empirycznie weryfikowane.
    W jaki sposób?

    > 2. Masz tu racje, powinienem ignorowac twe idiotyzmy.
    To czemu tego nie robisz?

    > 3. Co rozumiesz przez "milosc"? Milosc to sublimacja
    > popedu plciowego.
    Skąd wiesz?
  • facet123 30.03.05, 12:34
    Osobiście zgadzam się, że podstawy chrześcijaństwa są kruche, ale nie w tym
    miejscu! Gmatwanie się we wszechwiedzy, wszechmocy i innych wszech- musi
    prowadzić do paradoksów (typu: czy bóg potrafi stworzyć tak ciężki kamień żeby
    nie mógł go podnieść:)). Zawsze tam gdzie pojawiają się miary nieskończone
    pojawiają się paradoksy.

    Według mnie kruchosć podstaw chrześcijaństwa tkwi w bardzo poważnym traktowaniu
    cudów (inaczej objawień). Rozpoczałem na ten temat wątek "Poważne pytanie" na
    który zapraszam. Uważam, że osoba światła, inteligentna, świadoma otaczającego
    ją świata i spraw, która chce dyskutować o sprawach wiary na poziomie nieco
    wyższym niż katecheza w podstawówce natrafia na poważny problem - jak tu
    wierzyć w cuda w naszym naukowym, zdroworozsądkowym świecie?
    Ja jestem niewierzący i uważam, że najłatwiej byłoby założyć, że wszelkie
    objawienia opisane w biblii są tylko metaforami. Że Jezus nie zmartwychwstał
    faktycznie, a jedynie w przenośni, a bóg jest siłą spajającą wszechświat bez
    ingerencji w niego. Tylo, że taie postawienie sprawy jest sprzeczne z dogmatami
    chrześcijaństwa. Jak więc chrześcijanie radzą sobie z tą sprzecznością?

    Niektóre sposoby opisałem w wątku "poważne pytanie" jednak mam wrażenie, że nie
    wszystkie.
  • Gość: Kagan IP: *.94.221.203.acc50-dryb-mel.comindico.com.au 30.03.05, 14:02
    Religia z nauka pogodzic sie nie da, stad "wierzacy naukowiec"
    to tzw. oxymoron.
    pzdr.
  • arcykr 30.03.05, 14:44
    facet123 napisał:

    Uważam, że osoba światła, inteligentna, świadoma otaczającego
    > ją świata i spraw, która chce dyskutować o sprawach wiary na poziomie nieco
    > wyższym niż katecheza w podstawówce natrafia na poważny problem - jak tu
    > wierzyć w cuda w naszym naukowym, zdroworozsądkowym świecie?
    Dla Boga nie ma nic niemożliwego. A ustalenia nauk przyrodniczych dokonywane są
    na podstwaie skończonej liczby danych empirycznych. Jeżeli coś zdarza się milion
    razy w dany sposób, nie jest to jeszcze dowód, że zdarzy się to po raz milion
    pierwszy.

    > Ja jestem niewierzący i uważam, że najłatwiej byłoby założyć, że wszelkie
    > objawienia opisane w biblii są tylko metaforami. Że Jezus nie zmartwychwstał
    > faktycznie, a jedynie w przenośni, a bóg jest siłą spajającą wszechświat bez
    > ingerencji w niego. Tylo, że taie postawienie sprawy jest sprzeczne z
    dogmatami chrześcijaństwa. Jak więc chrześcijanie radzą sobie z tą sprzecznością?
    W taki sposób, że chrześcijaństwo nie jest pójście na łatwiznę.
  • Gość: Fliege IP: *.protonet.pl 30.03.05, 17:38
    facet123 napisał:

    > Osobiście zgadzam się, że podstawy chrześcijaństwa są kruche, ale nie w tym
    > miejscu! Gmatwanie się we wszechwiedzy, wszechmocy i innych wszech- musi
    > prowadzić do paradoksów (typu: czy bóg potrafi stworzyć tak ciężki kamień
    żeby nie mógł go podnieść:)). Zawsze tam gdzie pojawiają się miary
    nieskończone pojawiają się paradoksy.

    Kruchość podstaw chrześcijaństwa jest nie większa niż kruchość innych
    filozofii, systemów wartośi, dziedzin nauki. Wszystko zależy też kto tą
    kruchość mierzy, poza tym o błędach pomiarowych słyszał on!

    > Według mnie kruchosć podstaw chrześcijaństwa tkwi w bardzo poważnym
    traktowaniu cudów (inaczej objawień). Rozpoczałem na ten temat wątek "Poważne
    pytanie" na który zapraszam. Uważam, że osoba światła, inteligentna, świadoma
    otaczającego ją świata i spraw, która chce dyskutować o sprawach wiary na
    poziomie nieco wyższym niż katecheza w podstawówce natrafia na poważny problem -
    jak tu wierzyć w cuda w naszym naukowym, zdroworozsądkowym świecie?

    1. Wiara w cuda dla jednych może być przejawem siły wiary, dla innych jej
    kruchości. To spór nie do rozstrzygnięcia.

    2. Co to jest poziom wyższy niż katecheza? Kto tu jest wyrocznią określającym
    poziom dyskusji, Ty?

    3. W moim naukowym świecie wiara w cuda nie czyni problemu! Po czym poznajesz
    zdrowy rozsądek?, gdzie definicja, definicja!!

    > Ja jestem niewierzący i uważam, że najłatwiej byłoby założyć, że wszelkie
    > objawienia opisane w biblii są tylko metaforami. Że Jezus nie zmartwychwstał
    > faktycznie, a jedynie w przenośni, a bóg jest siłą spajającą wszechświat bez
    > ingerencji w niego.

    Założyć można wiele rzeczy, można w te założenia wierzyć bez dowodu ze
    świadomością ich potencjalnej prawdziwości i fałszywości. Można również te
    założenia próbować