Dodaj do ulubionych

Filozofia - nauka, czy też nie?

IP: 213.199.254.* 30.08.05, 13:45
Niedawno słyszałem ciekawą rozmowę zastanawiającą, się nad taką dziedziną
jaką jest filozofia. Jedna ze stron podważała wogóle sens istnienia takiego
odrębnego kierunku na Uniwersytetach, gdyż dziś istnieje głównie jako
rozpatrywanie które z nurtów i w jakim stopniu są nam najbliższe, a wszelkie
tworzenie zupełnie nowych i niewymyślonych teorii dziś mogą być już tylko
herezją itp, itd. (w dziedzinie filozofii ciągle mam na myśli). Także powinna
być to tylko część, ewentualnie specjalizacja na studiach historycznych albo
teologicznych.
Tak więc jak myślicie?
A swoją drogą czy warto dziś studiować filozofię? może jako drugi kierunek
oprócz ekonomii?
Edytor zaawansowany
  • ipekakuana 30.08.05, 20:42
    > Jedna ze stron podważała wogóle sens istnienia takiego
    >odrębnego kierunku na Uniwersytetach, gdyż dziś istnieje głównie jako
    >rozpatrywanie które z nurtów i w jakim stopniu są nam najbliższe,

    Co za bzdura. Może też by usunąć z uniwersytetów historię i filologię polską za rozpatrywanie a) tzw. faktów historycznych, b) teorii literackich etc..?
    Co znaczy bliskie, komu bliskie? Społeczeństwu, jednostce?
    Nie chodzi o to, czy coś jest bliskie czy dalekie, ale czy jest sensowne.
    Filozofia jako kierunek to szkoła samodzielniego myślenia, a nie nauka tego, co ktoś powiedział.
    A w jaki sposób dany student swoje studia traktuje, to jego prywatna sprawa.
    I tak bezmyślności nie da się ukryć, w najgorszym przypadku można więc wylecieć.

    > a wszelkie tworzenie zupełnie nowych i niewymyślonych teorii dziś
    >mogą być już tylko herezją itp, itd.

    Jakąś dziwną terminologią się posługujesz. O herezji można mówić w dyskursie religijnym lub religioznawczym.
    A teorie zupełnie nowe nie powstają m.in dlatego, że nie jest tak prosto wymyśleć coś oryginalnego a przy tym sensownego i spójnego.

    > Także powinna być to tylko część, ewentualnie specjalizacja na studiach historycznych albo teologicznych.

    Obawiam się, że tkwi w Tobie fałszywe mniemanie, że wszystkich filozofów interesuje Bóg.
    Zapewniam Cię, że nie jest to prawda, i że filozofia bez Boga ma się świetnie.

    PS. Uważasz, że teologia, psychologia, pedagogika, historia (które są na Uniwersytetach) to nauki, że spełniają kryteria naukowości?
    Tak się świetnie składa, że w dziejach myśli ludzkiej to filozofowie i logicy właśnie, określali te kryteria.
  • Gość: abc IP: *.zwm.punkt.pl / *.zwm.punkt.pl 03.09.05, 12:32
    "...teologia, psychologia, pedagogika, historia (które są na Uniwersytetach) to
    nauki, że spełniają kryteria naukowości?"

    Ipekakuana - zapomniałeś o najważniejszym: o ekonomii!
    Zresztą, to raczej problem językowy. Brak nam odpowiedników
    rozróżniających "science" od "art".
  • sojuz1 30.08.05, 21:27
    Na miano nauki zasługuje tylko marksizm-leninizm.
  • ewa8a 30.08.05, 23:13
    Jest nie tylko nauką, ale także prekursorką innych nauk np biologii.
    Skoro zastanawiasz się, czy filozofia jest nauką i czy przypadkiem nie powinna
    być specjalizacją na studiach teologicznych oznacza to, iż nie masz
    wątpliwości, że nauką jest teologia. Dla mnie z kolei nauki teologiczne to
    oksymoron.

    > A swoją drogą czy warto dziś studiować filozofię? może jako drugi kierunek
    oprócz ekonomii?


    Odpowiem ci jako realistka i idealistka zarazem. Trzeba mieć zawód, który
    zapewni życie na godziwym poziomie, po filozofii szanse na takowe są raczej
    mizerne. Dlatego najlepiej jest traktować ją jako bardzo pozyteczne hobby, bo
    zanurzenie się w niej to najlepsza nauka życia, kształtująca własne
    spojrzenie na świat, ucząca formułowania swoich poglądów, zmuszająca do
    refleksji, wyciągania wniosków, wyostrzająca wrażliwość.
    Filozofia jest poszukiwaniem sensu we wszystkim, uczy logicznego myślenia, bo
    sama jest z definicji umiłowaniem mądrości.
  • Gość: sceptyk IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.09.05, 23:06
    ewa8a napisała:

    > Jest nie tylko nauką, ale także prekursorką innych nauk np biologii.

    Zapewne wynika to z mojej ignorancji, ale powyzsze stwierdzenie jest dla mnie
    czyms nowym. Czy moglabys uzasadnic, dlaczego filozofia jest prekursorka
    biologii?
  • ewa8a 03.09.05, 08:55

    > Zapewne wynika to z mojej ignorancji

    Tego nie mogę wykluczyć.
    Czy słyszałeś kiedyś o filozofii przyrody ? Jeżeli nie, powiem ci w
    telegraficznym skrócie, że to głowny nurt wczesnej filozofii europejskiej,
    głownie greckiej. To właśnie starożytni Grecy leżeli pod gruszą i dumali nad
    bytami materialnymi i genezą życia, porządkiem natury, analizowali podobieństwa
    pomiędzy materią żywą i martwą, to oni balansowali na granicy człowiek, a
    otaczająca go przyroda i wymyslali pierwsze teorie ewolucji, tworząc w ten
    sposób podstawy filozofii nieożywionej i ożywionej, będącej właśnie prekursorką
    biologii, z racji badania zagadnień praw przyrody, jej przyczynowości i
    celowości.
    To nikt inny, tylko filozof Arystoteles uporządkował podstawowe pojęcia,
    dotyczące flory i fauny. T właśnie Tales, jako jeden z pierwszych wymyślił i
    rozpowszechnił własną teorię powstania początków świata, wskazując na wodę,
    jako zalążek życia. To Anaksymander, autor pierwszej filozoficznej książki
    greckiej pt ,,O przyrodzie” na długo przed Darwinem stworzył teorię
    ewolucji, na której opiera się współczesna biologia.
  • Gość: sceptyk IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.09.05, 03:29
    Takiej odpowiedzi sie obawialem, niestety, chociaz mialem niejaka nadzieje, ze
    uslysze cos glebszego.

    Nie moge sie zgodzic z Ewa - jej wypowiedz jest oparta na zwyczajnym, choc
    dosc powszechnym nieporozumieniu. Wzielo sie ono stad, ze obecnie
    slowo "filozofia" znaczy co innego niz kiedys. Dzisiaj przez filozofie
    rozumiemy dyscypline zajmujaca sie badaniem i rozwijaniem idei, natomiast w
    starozytnosci filozofia oznaczala wlasciwie cala owczesna wiedze. Byla ona
    jeszcze bardzo waska i do opanowania przez pojedyncza osobe. Arystoteles i
    inni zajmowali sie wieloma dziedzinami; mozna ich uznawac za prekursorow
    roznych galezi wiedzy, ale nie oznacza to jeszcze, ze filozofia jest
    prekursorka biologii. Po prostu Arystoteles zajmowal sie filozofia (w
    dzisiejszym rozumieniu tego slowa) JAK ROWNIEZ biologia (a takze fizyka,
    astronomia itd).

    Gdyby przyjac poglad Ewy, mozna by dojsc do rownie absurdalnego wniosku, ze
    prekursorka socjologii jest... astronomia, pierwsze ilosciowe badania spoleczne
    w Anglii przeprowadzil bowiem astronom Edmond Halley - tak, ten od komety...
  • Gość: Roy IP: 213.199.254.* 07.09.05, 13:03
    i to z tym Halleyem to nie jest takie głupie. Często zdarzało się tak, że jakaś
    dziedzina wywodzi się od zupełnie innej pozornie nie związanej dziś.
    Żeby nie było, że sie wymądrzam, nie wiem jak na prawde było, ale potrafie
    sobie wyobrazić, że Pan Halley zadał sobie pytanie ile jest gwiazd widocznych z
    Ziemii i wpadł na pomysł, żeby policzyć je na kilku wycinkach nieba i przez to
    oszacować. Potem wpadł na pomysł, że na podobnej zasadzie można badać ludzi ich
    poglądy itd.
    Jeśli to byłaby prawda to faktycznie możnaby powiedzieć, że prekursorką
    socjoligii w pewnym sensie była astronomia, bo narzędzia astronoma zostały
    przeniesione na nową płaszczyznę. Tak mi się przynajmniej wydaje...
  • Gość: sceptyk IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.09.05, 17:18
    Nie przesadzajmy z wyciaganiem az tak daleko idacych wnioskow. Wiadomo, ze
    niektore metody matematyczne i statystyczne stosuje sie w roznych odleglych
    dziedzinach, np. w fizyce i ekonomii. Nie znaczy to jednak, ze fizyka jest
    prekursorka ekonomii (lub na odwrot).
  • ewa8a 07.09.05, 19:11
    Gość portalu: sceptyk napisał(a):


    > Takiej odpowiedzi sie obawialem, niestety, chociaz mialem niejaka nadzieje,
    ze uslysze cos glebszego.

    No cóż Sceptyku, odpowiedź była jednak dla ciebie zbyt głęboka, skoro niewiele
    z niej zrozumiałeś, a starałam się pisać w sposób przystępny nawet dla
    ignoranta. Nalezysz zapewne do tych osób, które, zaniżoną samoocenę tuszują
    megalomanią, a gdy palną głupstwo, upierają się do końca przy swojej racji,
    choć ich argumenty są infantylne, a w twoim przypadku argumentów nawet nie ma.

    > Dzisiaj przez filozofie
    rozumiemy dyscypline zajmujaca sie badaniem i rozwijaniem idei, natomiast w
    starozytnosci filozofia oznaczala wlasciwie cala owczesna wiedze.

    To zdanie utwierdza mnie w przekonaniu, że jesteś kompletnie zielony. Filozofia
    zajmuje się dokładnie tym, czym przed wiekami, a jej cechą charakterystyczną
    jest to, że niczego nie bada, lecz zadaje pytania i skłania do wysuwania
    hipotez. Nawet sam sobie przeczysz, bo jesli twierdzisz, że oznaczała kiedyś
    całą ,,ówczesną wiedzę’’, to oznacza to równocześnie, że była jej prekursorką,
    a tym samym wykraczasz z kompetencjami filozofii poza biologię, którą tak
    oprotestowałeś.

    > . Po prostu Arystoteles zajmowal sie filozofia (w
    dzisiejszym rozumieniu tego slowa) JAK ROWNIEZ biologia (a takze fizyka,
    astronomia itd).

    Wyjaśniłam ci to ,, To właśnie starożytni Grecy leżeli pod gruszą i dumali nad
    bytami materialnymi i genezą życia, porządkiem natury, analizowali podobieństwa
    pomiędzy materią żywą i martwą, to oni balansowali na granicy człowiek, a
    otaczająca go przyroda i wymyslali pierwsze teorie ewolucji, tworząc w ten
    sposób podstawy filozofii nieożywionej i ożywionej, będącej właśnie prekursorką
    biologii, z racji badania zagadnień praw przyrody, jej przyczynowości i
    celowości.”
    Wybacz, ale prościej już nie potrafię. Na pocieszenie dodam tylko, że nie
    jestem autorką tezy, która tak cię wzburzyła. Odkrycia tego dokonali dużo
    wcześniej ludzie, którzy mają osiągnięcia naukowe w tej dziedzinie, ja sobie
    tylko zapożyczyłam, bo całkowicie się z nimi zgadzam. Proponuję, byś przed
    zabieraniem głosu w dyskusji spróbował może sobie trochę poczytać, szczególnie
    o filozofii przyrody. Zapewne znajdziesz coś w googlach.

    PS Jesteś tym Sceptykiem, który pisuje czaem na aquanecie, czy to tylko
    zbieżność nicków ?
  • Gość: scept89 IP: *.ljcrf.edu 07.09.05, 21:15
    zbieznosc nickow przypadkowa ;-).

    Zyjac w 21 wieku nie uswiadamiamy sobie iz rozpowszechnienie racjonalnych metod
    wnioskowania w naukach/pranaukach jest stosunkowo nowym wynalazkiem. Popularnosc
    horoskopow/wrozow etc. wskazuje ze nawet teraz dla sporej czesci populacji
    wnioskowanie przyczynowo-skutkowe jest obce. Filozofa, scislej epistemologia
    (en.wikipedia.org/wiki/Epistemology) zajmuje sie wlasnie tymi
    zagadnieniami i bez niej nie tylko biologia ale i inne nauki przyrodnicze nie
    moglyby istniec w obecnaj postaci. O ile matematyke w fizyce kazdy widzi o tyle
    filozoficzne zalozenia eksperymentow biologicznych przyjmujemy a priori albo (to
    w przypadku bardziej chybionych badan...) je ignorujemy.

    Co do "biologii cory filozofii" to jest to zabawa w slowa. Jak napisalem
    powyzej, wspolczesna biologia zawdziecza wiecej wspolczesnym filozofom aby np.
    fakt iz Arystoteles opisujacy osmio-noga (noga x8) muche w "O naturze" mial
    jakies znaczenie.
  • Gość: sceptyk IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.09.05, 07:08
    Droga Ewo,

    uwazasz, ze jestem kompletnie zielony, gdyz napisalem: "Dzisiaj przez filozofie
    rozumiemy dyscypline zajmujaca sie badaniem i rozwijaniem idei, natomiast w
    starozytnosci filozofia oznaczala wlasciwie cala owczesna wiedze", natomiast
    Ty, jako dobrze znajaca sie na rzeczy, twierdzisz iz wspolczesna "filozofia
    zajmuje się dokładnie tym, czym przed wiekami". Hmm... Prawdopodobnie jedno z
    nas dwojga rzeczywiscie jest ignorantem, ale cos mi sie wydaje, ze jednak nie
    ja. Zeby nie byc goloslownym, zacytuje fragment hasla "filozofia" z 13-tomowej
    encyklopedii PWN, ktora akurat mam pod reka:

    Historyczny przeglad filozofii europejskiej (...) wykazuje, ze przedmiot
    filozofii zmienial sie przede wszystkim w miare kolejnego oddzielania sie od
    niej nauk szczegolowych. Pierwotnie - we wczesnej starozytnosci gr. - filozofia
    obejmowala calosc wiedzy teoretycznej. Jeszcze Arystoteles poslugiwal sie
    terminem "filozofia" jako synonimem slowa "nauka". W epoce aleksandryjskiej
    (...) wyodrebnily sie z filozofii jako samodzielne nauki szczegolowe:
    astronomia, geometria, fizyka, filologia i in. W rezultacie nastapilo wyrazne
    zawezenie zakresu badan filoz., zmienil sie przedmiot filozofii. Ow proces
    oddzielania sie od filozofii coraz to nowych dziedzin wiedzy i przeksztalcania
    sie ich w samodzielne nauki szczegolowe (...) trwa az do wspolczesnosci,
    przebiegajac we wzmozonym tempie w czasach nowoz., zwlaszcza od XVII w.

    Czy nadal bedziesz twierdzic, ze obecna filozofia jest ta sama dyscyplina, co
    przed wiekami? Z pewnoscia przeciez nie nalezysz "do tych osób, które, zaniżoną
    samoocenę tuszują megalomanią, a gdy palną głupstwo, upierają się do końca przy
    swojej racji, choć ich argumenty są infantylne"! A w ogole to proponuje, zebys
    przed zabieraniem glosu w dyskusji sprobowala troche poczytac, ale raczej nie w
    internecie, bo pewnie trudno byloby Ci odroznic chlam od rzeczy wartosciowych.
    Na Twoim miejscu na poczatek siegnalbym do encyklopedii.

    Pozdr.

    PS. Nie, nie jestem tym Sceptykiem, ktory pisuje na aquanecie. Zajrzalem tam
    bodajze dwa razy i stwierdzilem, ze 90 procent wypowiedzi pochodzi od
    zakompleksionych zgorzknialych frustratow. Nie bierz tej oceny do siebie - byc
    moze nalezysz do pozostalych 10 procent. Tego nie wiem, bo staram sie omijac
    aquanet szerokim lukiem.
  • Gość: kapitalizm IP: *.oc.oc.cox.net 08.09.05, 09:06
    ...chyba nie zrozumiales co miala na mysli ewa8a,

    filozofia to nie jest okreslenie wszelkich nauk istniejacych w starozytnosci,

    filozofia dzis jest tym samym czym byla kiedys, jest nie tylko prekursorem
    wszelkich nauk, ale i gruntem na ktorym opiera sie cala wiedza czlowieka,

    i w tym kontekscie filozofia jest jaknajbardziej prekursorka (a dokladniej
    baza) biologii, jest to w koncu nauka zajmujaca sie fundamentalnymi aspektami
    egzystencji - czyli natura istnienia WSZYSTKIEGO,

    ktos kiedys powiedzial: "jesli nauki szczegolowe sa drzewami poznania, to
    filozofia jest gruntem na ktorym one wyrastaja",

    napisales:
    - natomiast w
    starozytnosci filozofia oznaczala wlasciwie cala owczesna wiedze",

    ...w tym sensie to rowniez dzisiaj filozofia oznacza cala obecna wiedze,

    oraz:
    - Zyjac w 21 wieku nie uswiadamiamy sobie iz rozpowszechnienie racjonalnych
    metod
    wnioskowania w naukach/pranaukach jest stosunkowo nowym wynalazkiem


    .... ojcem racjonalnych metod wnioskowania jest wlasnie Arystoteles.
  • ewa8a 10.09.05, 07:29
    W zasadzie Kapitalizm odpowiedział w moim imieniu. Nie wiem co chciałeś
    udowodnić swoim postem, ale cytując tekst z encyklopedii poparłeś to, co na
    początku oprotestowałeś.
    > ". W epoce aleksandryjskiej
    (...) wyodrebnily sie z filozofii jako samodzielne nauki szczegolowe:
    astronomia, geometria, fizyka, filologia i in.

    Jak widzisz była prekursorką wielu nauk. I na tym powinniśmy poprzestać
  • Gość: roy IP: 213.199.254.* 31.08.05, 13:38
    ojej, wydawało mi się, że wyraziłem się dostatecznie jasno, ale może faktycznie
    nie do końca. Główna część tego co napisałem absolutnie nie jest moim poglądem.
    Ja wręcz rozważam podjęcie studiów filozoficznych i tylko dlatego chciałem
    sprowokować rozmowę przytaczając (co zaznaczyłem) czyiś pogląd. Chciałem
    przezto zobaczyć czy wielu jest takich, którzy uważają filozofię za bardzo
    wartościową naukę oraz jakie są zalety studiowania filozofii.
  • ipekakuana 31.08.05, 21:19
    Jasno się wyraziłeś.
    Zdajemy sobie sprawę z tego, że to są czyjeś poglądy.
    Problem polega na tym, że uznałeś za CIEKAWĄ dyskusję, która wcale nie była ciekawa (sądząc po tych bzdetach, które przytoczyłeś), a to nie za dobrze o Tobie świadczy.
    Ale pewnie jeszcze jesteś b. młody i wszystko przed Tobą. ;)
  • Gość: roy IP: 213.199.254.* 01.09.05, 17:00
    Tu się z Tobą nie zgodzę. Nawet jeśli jedna ze stron przytacza poglądy, które
    Ty uważasz za bzdety nie musi to znaczyć, że rozmowa była nudna.
  • zgw 31.08.05, 14:05
    Kolejna bzdura reformatorów z bożej łaski.
    Jeśli jednak 'podpinać' do czegokolwiek tę dziedzinę to dlaczego nie do prawa,
    które jest bliższe filozofii niż historia?
    A teologia niech pozostanie taka jaka jest, czyli dla Kościoła.
    W końcu nie każdy filozof musi być zaraz teologiem, a znam wielu teologów,
    którzy z filozofią nie mają wiele wspólnego, no może poza filozofią pieniądza i
    władzy.
  • Gość: roy IP: 213.199.254.* 31.08.05, 15:10
    ech, to nie tak! To nie był cytat, żadnego polityka, ani plany reform, ani nic
    w tym stylu. Takie tylko luźne rozmowy, filozofowanie, gdybanie itp.
  • dokowski 02.09.05, 11:46
    Najpierw o racjonalnej stronie filozofii. Upraszczając, filozofia skupiała się
    zawsze i skupia na pytaniach, na które nie znamy odpowiedzi. Cechą
    charakterystyczną filozofii jest jej podział na coś, co nazwę "szkołami".

    Przykładowo, jeśli zadamy sobie pytanie, czy pojęcia "dobra" i "zła" są
    wyłącznie subiektywne, czy może istnieją jakieś uniwersalne kryteria
    odróżniające "dobro" od "zła", niezależne od podmiotu szukającego tych
    kryteriów, to możliwe są różne odpowiedzi sprzeczne między sobą, z których
    każda tworzy odrębną "szkołę", np.:

    1. dobro i zło są zawsze subiektywne

    2. istnieją obiektywne kryteria odróżniające dobro od zła

    3. istnieją kryteria obiektywne, ale nie uniwersalne (istnieją we Wszechświecie
    podmioty, których etyka wykracza poza zakres objęty tymi kryteriami)

    4. takie obiektywne kryteria czasem istnieją a czasem nie, w zależności od woli
    bogów lub woli innej (np. tao) lub od naturalnej zmienności natury Wszechświata.

    5. takie kryteria istnieją, ale z natury swojej są niepoznawalne, więc nikt
    nigdy ich nie sformułuje ani nawet nie odkryje.

    O ile znam filozofów, nie wyczerpałem wszystkich możliwości, prawdopodobnie
    istnieje więcej niż pięć "szkół" związanych z tym pytaniem. Zauważmy zresztą,
    że szkoła 4. sama rozpada się na szkoły:

    41. Kiedyś nie było takich kryteriów, ale od chwili powstania człowieka
    pojawiły się

    42. Kiedyś nie było i teraz nie ma ich, ale gdy ludzkość osiągnie globalny
    pokój, wtedy powstaną

    43. Kiedyś nie było, ale pojawiły się wraz z narodzinami pierszego boga

    44. Kiedyś istniały, ale przestały obowiązywać z chwilą pojawienia się człowieka

    ... itd.

    Wróćmy jednak do meritum. Filozofię z tego racjonalnego punktu widzenia
    postrzegamy jako zbiór szkół, przy czym szkoły są rozłączne względem "swojego"
    pytania, ale nie są rozłączne względem innych pytań. Jeżeli teraz rozpatrzymy
    nie jedno pytanie ale kilka pytań (nazwę je "dziedziną"), wtedy otrzymamy wiele
    szkół składających się na tę dziedzinę. Szkoły względem "swojej" dziedziny są
    kombinacjami szkół względem każdego pytania z danej dziedziny. Nie każda
    kombinacja szkół ma swoich przedstawicieli, niektóre kombinacje odpowiedzi są
    bowiem absurdalne lub sprzeczne wewnętrznie. Np. na pytanie: "czy istnieje Bóg
    lub bóg lub bogowie" można odpowiedzieć "nie" i wtedy kombinacja tej szkoły ze
    szkołą nr 43. daje szkołę wewnętrznie sprzeczną, która prawdopodobnie nie ma i
    nigdy nie miała swoich przedstawicieli.

    Jeżeli w trakcie rozwoju filozofii i nauki okaże się, że jakaś dziedzina
    przekształci się w coś, co nazywam „dyscypliną”, wtedy może nastąpić
    oddzielenie dyscypliny od filozofii i przekształcenie się tej dyscypliny w
    naukę. Taki proces wielokrotnie miał miejsce w historii i teraz na naszych
    oczach dokonuje się on w przypadku psychologii, która kiedyś była dziedziną
    filozofii, teraz staje się dyscyplina naukową.

    „Dziedzina” od „dyscypliny” różni się tym, że dyscyplina posiada zbiór
    odpowiedzi, które uznawane są przez wszystkie szkoły. Dziedzina filozofii
    przekształca się w dyscyplinę wtedy, gdy rozwój nauki udzieli jednoznacznej
    odpowiedzi na jedno z pytań dziedziny, tak że likwidacji ulegną wszystkie
    szkoły utworzone przez inne odpowiedzi na to pytanie. Potem nauka udziela
    odpowiedzi na kolejne pytanie i znów liczba szkół zmniejsza się kilkakrotnie...
    wreszcie przedstawiciele pozostałych szkół uzgadniają, że przechodzą na
    metodologię naukową i wtedy przekształcają się w dyscyplinę naukową.

    W taki oto racjonalny sposób stale zmniejsza się liczba dziedzin filozofii.

    Z tym wiąże się ta druga, irracjonalna strona filozofii. Filozofowie widząc
    stałe ograniczanie zakresu swoich badań często kurczowo trzymają się swoich
    dawnych dyscyplin i prowadzą w nich jakieś „badania”. Jest to nieracjonalne w
    tym sensie, że w ramach filozofii uprawiana jest dyscyplina zwana metodologią,
    która jasno i precyzyjnie formułuje różne postulaty odróżniające metody naukowe
    od nienaukowych. Wszystkie szkoły metodologii zgadzają się, że metody naukowe
    są lepsze od nienaukowych, prowadzą do bardziej wartościowych i prawdziwszych
    wyników – tak zresztą konstruowana jest definicja metod naukowych, aby
    zawierały one z założenie wszystkie najlepsze metody. Dlatego irracjonalne jest
    uprawianie przez niektórych filozofów dyscyplin, które są uprawiane już przez
    naukowców. Absurdem jest stosowanie gorszych metod, jeśli można stosować lepsze.
  • Gość: Nauka? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.09.05, 11:39
    Filozofia to między innymi sposób myślenia polegający w pierwszym rzedzie na
    uświadomieniu sobie tego, że się myśli. Jest to bardzo wieloznaczny termin.
    Kryterium naukowości(nawiasem mówiąc także wielce problematyczne)nie koniecznie
    musi sie go tyczyć - w zaleznosci od tego jak bedziemy chcieli filozofie
    spostrzegać taką ona będzie.
    Jeżeli uznamy na przykład prymat nauki współczesnej jako jedynej (jedynej
    możliwej) "wytwórni" wiedzy "pewnej" czy nawet "prawdziwej" to wówczas pojęcie
    filozofii stałoby się na mocy tradycyjnego = korespondencyjnego pojęcia
    prawdy("zgodnosc mysli z rzeczywistością") tożsame z pojecem nauki i jako nurt
    żywotny przez nauke wchłonięte a jako zjawisko historyczne - zmierzjącym do tego
    samego po prostu miejsca, w którym nauka sie znajduje obecnie. Jak wskazją
    dotychczasowe na ten temat dyskusje preferencje i argumenty bliższe
    poszczególnym stroną o róznych zdaniach wyznaczają m.in. służalcze.
    utożsamiające, nadrzędne i przypuścmy że także niezależne miejsce filozofii w
    relacji do nauki.
  • dokowski 05.09.05, 11:34

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.