Z rozmachem biję się w piersi.
Ale mam też coś na swoje nic nie warte wytłumaczenie:
dawniej jedyną czynnością "technologiczną" niezbędną
do wytworzenia zsiadłego mleka, które nawiasem mówiąc
piję codziennie z wielką przyjemnością, było dojenie.
Reszta odbywała się "sama" i nie potrzeba było do tego
żadnej wiedzy.
Dziś każde dziecko wie, że mleko wcale nie pochodzi od krowy,
tylko ze sklepu, i za Chiny nie zsiądzie się o własnych siłach.
Zainteresowanym mogę przesłać kompletny opis technologii,
którą sam opracowałem i dzięki której jestem smokiem-mlekopijem.
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.