Niestety niedouczeni forumowicze podnoszą tu co i rusz jakieś wątpliwości, zcęsto nawet powołując się na prawa fizyki. Niestety większość praktykę z tą nauką zakończyła w szkole średniej. Mamy więc np takie opinie :
- podskok i tak kończy się opadnięciem na ziemię, więc sumaryczny efekt jest zerowy;
- masa 600 mln ludzi jest i tak za mała aby poruszyć Ziemię;
- trzeba by się odpalać w kosmos z dużą prędkością;
- siły podskoków w różnych miejscach globu zniosą się wzajemnie
- etc etc.
Jeżeli dokładniej wczytamy się w szczegóły przedsięwzięcia, publikowane na oficjalnej stronie, znajdziemy, że podskoki w różnych częściach globu są synchronizowane tak, aby powstało coś na kształt "meksykańskiej fali" przetaczającej się po globie, tak, aby w każdym momencie wychył miał to samo skierowanie w płaszczyźnie ekliptyki, co oznacza, że siły nie będą się znosić. I teraz : czy podskok i upadek jest równoważny brakowi podskoku ? otóż nie ! Oczywiście, nie chodzi tu o wywarcie bezpośredniej siły na planetę, te siły się zrównoważą. Ale podskok milionów ludzi spowoduje zmianę momentu bezwładności planety - efekt podobny do sztuczki stosowanej do łyżwiaży wykonujących piruety, którzy, jak wiadomo, mogą kontrolować swoją prędkość obrotową właśnie odsuwając lub przysuwając ręce bliżej lub dalej osi obrotu. A zatem obrót Ziemi może zostać skokiem minimalnie spowolniony. Ale ważniejszy jest tutaj nie obrót Ziemi wokół własnej osi, a jej obieg wokół Słońca. Jak wiadomo, układ Ziemia-Księżyc należy brać jako całość jeżeli rozpatrujemy obieg naszej planety wokół Słońca.
wpływ grawitacji Księżyca ma tutaj niebanalne znaczenie. Skoordynowany podskok milionów ludzi sprawi, że z mechanicznego punktu widzenia nasza planeta stanie się układem 3 ciał. W wielkim skrócie, podskok pozwoli wykorzystać grawitację Księżyca do minimalnej zmiany trajektorii Planety.
I tu dochodzimy do sedna. Jak wiadomo, Ziemia obiega Słońce po orbicie lekko eliptycznej, i latem znajduje się od Słońca nieco dalej niż Zimą. Wykorzystując ten fakt, Wielki Podskok może minimalnie podwyższyć naszą orbitę - a zatem wszystkie przewidywania jeśli chodzi o wpływ na klimat mają rację bytu!!
Pozostaje jeden szkopuł. Niestety, inicjatorzy przedsięwzięcia, zdaje się, nie wzięli pod uwagę w swoich obliczeniach siły Coriolisa. Z moich - szkicowych, przyznam - wyliczeń wynika, że Podskok może wywołać ogromną falę tsunami, rozchodzącą się z zachodu za Wschód. Na naszej szerokości geograficznej będzie ona jeszcze znikoma, ale w miarę podskakiwania ludzkości będzie ona rosła i w szczytowym momencie osiągnie 7-8m wysokości, ostatecnie rozbijając się o zachodnie wybrzeża obu Ameryk.
A może się mylę?