Re: Mylisz się. To działa!
madcio napisał:
> Widzę, ze ktoś tu się bawi. Chyba nie zasługujesz na karteczkę. :D
>
> > Jeżeli dokładniej wczytamy się w szczegóły przedsięwzięcia, publikowane na
> > oficjalnej stronie, znajdziemy, że podskoki w różnych częściach globu są
> > synchronizowane tak, aby powstało coś na kształt "meksykańskiej fali"
> > przetaczającej się po globie, tak, aby w każdym momencie wychył miał to samo
> > skierowanie w płaszczyźnie ekliptyki, co oznacza, że siły nie będą się nosić.
> Twierdzisz więc, że każdy będzie skakał "w tą samą stronę", patrząc z zewnątrz
> na obracającą się planetę? Punkt dla ciebie. Pierwszy, i niestety ostatni.
- dzięki, zdobyłem chociaż jeden :-) a właściwie nie ja tylko wspomniany profesor z Monachium ;-)
> > Ale podskok milionów ludzi spowoduje zmianę momentu
> > bezwładności planety - efekt podobny do sztuczki stosowanej do łyżwiaży
> > wykonujących piruety, którzy, jak wiadomo, mogą kontrolować swoją prędkość
> > obrotową właśnie odsuwając lub przysuwając ręce bliżej lub dalej osi obrotu.
> Zbyt duża różnica mas. Zbyt mała wysokość. Która osiągana jest tymczasowo. I
> podczas podskoku nie ma się fizycznego kontaktu z powierzchnią planety. :)
- Różnica mas istotnie jest duża, a odległość człowieczka od powierzchni - bardzo mała ; ale jakaś przecież jest. Co do kontaktu - nie rozumiem, czy miałeś na myśli usztywnienie dwu ciał? przecież ciała nie muszą być usztywnione aby ich układ miał moment obrotowy - patrz : Ziemia-Księżyc. W każdym razie - miliony podskakujących ludzi oznacza niezauważalne zwiększenie momentu bezwładności ALE przez dłuższy czas.
> > A zatem obrót Ziemi może zostać skokiem minimalni e spowolniony.
> Nie może. I nie ma to nic wspólnego z zmianą orbity na wyższą.
No jak nie może jak może? Na razie orbitę zostaw w spokoju. Lekkie spowolnienie obrotu ziemi nie ulega wątpliwości! Zresztą i tak to nie ma znaczenia, gdyż ...
> > Ale ważniejszy jest tutaj nie obrót Ziemi wokół własnej osi, a jej obieg
> > wokół Słońca. Jak wiadomo, układ Ziemia-Księżyc należy brać jako całość
> > jeżeli rozpatrujemy obieg naszej planety wokół Słońca.
> A poniżej wcale nie bierzesz jako całość, tylko odróżniasz wyraźnie Ziemię od
> Ksiezyca i ejszcze wymyślasz sobie 3 ciało... :) Zdradzę ci pewne prawo izyki,
> adwekatne do naszej sytuacji: "Gdzie jedno ciało drugie ciało gniecie, tam
> powstaje ciało trzecie."
- ciekawe to prawo - sprawdzę doświadczalnie :) ale do rzeczy. Za sprawą siły mięśni podskakującej populacji naszej planety, następuje nieznaczne przesunięcie środka jej ciężkości. Nie miałoby ono oczywiście żadnego znaczenia, jeżeli mielibyśmy odizolowany układ Ziemia - skaczący mieszkańcy, bo akcja równałaby się reakcji. Tylko że w okolicy mamy jeszcze Księżyc - ciało niebieskie o niezaniedbywalnym wpływie grawitacyjnym.
> > wpływ grawitacji Księżyca ma tutaj niebanalne znaczenie. Skoordynowany podskok
> > milionów ludzi sprawi, że z mechanicznego punktu widzenia nasza planeta stanie
> > się układem 3 ciał.
> Hehe, to jest najlepsze. Najpierw "meksykańska fala", potem "ręce łyżwiarzy" a
> potem 3 ciało w układzie (zapewnie jakieś kłębowisko rąk i nóg). :))) Dobre,
> dobre...
> Tak przy okazji, przypomnij nam ile kG masy ma Ziemia, ile Księżyc, a ile owo "3 ciało". :)))
- Ależ się przypiąłeś do wielkości, przecież jak coś jest małe to nie znaczy że tego nie ma. Coś małego razy coś wielkiego może dać spore rezultaty, ale wszystko po kolei.
> > W wielkim skrócie, podskok pozwoli wykorzystać grawitację Księżyca do
> > minimalnej zmiany trajektorii Planety.
> Tak wielki był ten skrót, że to zdanie stało się zupełnie bez sensu. :)
Rzeczywiście to jest duży skrót bo trzebaby tu przytoczyć równania całkowe które byłyby niestrawne dla większości forumowiczów, nie mówiąc już o tym że nie mam możliwości żeby je tu wpisać :-)
Ale faktem jest że przyspieszenie grawitacyjne sąsiadujących ciał można wykorzystać. Nie jest tylko tak że Księżyc "odczuwa" masę Ziemi - ta relacja jest jak najbardziej wzajemna. Minimalne przesunięcie punktu środka masy Ziemi wpływa na zmianę prędkości kątowej wzajemnego obiegu Ziemi i Księżyca. A co to daje? Czytaj dalej :
> > I tu dochodzimy do sedna. Jak wiadomo, Ziemia obiega Słońce po orbicie le
> kko
> > eliptycznej, i latem znajduje się od Słońca nieco dalej niż Zimą.
> > Wykorzystując ten fakt, Wielki Podskok może minimalnie podwyższyć naszą
> > orbitę
> Nie widzę związku (z Księżycem też). Owszem, można w konkretnych punktach orbity
> odpalać silniki, by ją podwyższyć lub obniżyć lub ukołowić... Właśnie, odpalać.
> Ludzi w kosmos. :)
Jak wiadomo, Ziemia (jako układ podwójny) przechodzi przez apohelium, czyli punkt największego oddalenia od słońca na swojej orbicie, dokładnie 4 lipca. Różnica odległości od słońca między peryhelium a apohelium jest niebanalna - 5 milionów km (152.10^9 m - 147.10^9 m). A zatem : nawet minimalny wpływ znikomej masy jaką stanowią ludzie, ale trwający przez dłuższy czas (kilka godzin odpowiadających poszczególnym strefom czasowym), a następnie powrót do stanu normalnego, może dać bardzo małe, ale mierzalne odchylenie od zwykłej trajektorii, a to przy różnicy 5 mln kilometrów daje rzeczywistą, obserwowalną zmianę orbity!
> > a zatem wszys tkie przewidywania jeśli chodzi o wpływ na klimat mają
> > rację bytu!!
> Nie mają. Nawet gdyby to, co mówisz, zadziałało, zmiana byłaby minimalna, co sam
> przyznajesz. Kilkunastu milionów kilometrów (a tyle jest wymagane do ochłodzenia
> planety o 2 stopnie poprzez jej odsunięcie od Słońca) nie przeskoczysz (nomen omen).
Muszę zweryfikować te dane, ale wydaje mi się że zaniżasz wpływ odległości. Jak wiadomo w polu dalekim moc fali maleje z kwadratem odległości, więc nawet parę tysięcy km dałoby odczywalny efekt (nawet pół stopnia Celsjusza to już coś).
> > A może się mylę?
> Nie podskakuj. ;)
Oczywiście że nie podskoczyłem :o)