Dodaj do ulubionych

alternatywne źródła energii

IP: *.os1.kn.pl 02.11.06, 12:38
Coraz częściej nachodzą mnie podejrzenia, że już dawno gdzieś w sejfach
zamknięta jest dokumentacja nowych rewolucyjnych rozwiązań w zakresie
alternatywnych źródeł energii. Tylko nikt nie jest zainteresowany ich
ujawnieniem. A ściślej mówiąc koncerny paliwowe (a być może także
motoryzacyjne) zrobią wszystko, ażeby nie dopuścić do ujawnienia wynalazków
godzących w ich interesy. A tak na marginesie, czy ktoś jest w stanie
powiedziec co stało się z nagłaśnianym kilka lat temu przez prasę urządzeniem
opracowanym przez wynalazcę (z Kłodzka lub okolic), a które rzekomo
neutralizowało skutki np. zderzeń pojazdów mechanicznych, zerwanych wind,
itd. Publikowane w prasie wyniki doświadczeń potwierdzały, że np. samochód
zaopatrzony w to urządzenie, po uderzeniu w przeszkodę wychodził z tego cało,
jak również jego kierowca. Od jakiegoś czasu wokół tego tematu zrobiła się
cisza. Może ktoś coś wie na ten temat.
Edytor zaawansowany
  • llukiz 02.11.06, 13:07
    > zamknięta jest dokumentacja nowych rewolucyjnych rozwiązań w zakresie
    > alternatywnych źródeł energii

    np energii atomowej... ale tak się składa ze jest ona droższa niż wydobywanie
    ropy. Ale jak się ropa skończy...

    A ściślej mówiąc koncerny paliwowe (a być może także
    > motoryzacyjne) zrobią wszystko, ażeby nie dopuścić do ujawnienia wynalazków
    > godzących w ich interesy

    Sugerujesz że wymyślono perpetum mobile? Cóż może być tańszego od kopalnego
    paliwa? Nic. Wydobycie litra ropy to podejrzewam koszt 20gr. Reszta to koszty
    transportu, pośrednicy i podatki...

    A tak na marginesie, czy ktoś jest w stanie
    > powiedziec co stało się z nagłaśnianym kilka lat temu przez prasę urządzeniem
    > opracowanym przez wynalazcę (z Kłodzka lub okolic), a które rzekomo
    > neutralizowało skutki np. zderzeń pojazdów mechanicznych

    Tak na marginesie to wystarczy wiedza z fizyki wyniesion ze szkoły że jak sobie
    zamontujesz sprężynę z przodu samochodu, to najpierw sprężyna się zegnie, a
    karoseria dopiero potem. Aż dziwię się ludziom, że sobie takich sprężyn nie
    montują...

    > zerwanych wind,

    Czy ktoś kiedyś słyszał o choć jednym przypadku zerwanej windy która się
    rozbiła? Windy mają blokady...
  • picard2 04.11.06, 18:31
    llukiz napisał:

    > > zamknięta jest dokumentacja nowych rewolucyjnych rozwiązań w zakresie
    alternatywnych.

    TO SWIETA PRAWDA,ale ja mam dostep do najtajnieszych dokumentow i podaje
    Wam projekty do roku 2010.
    1)Systemy fotowoltaiczne z wlanymi magazyny energii.
    2)Systemy wiatrowe obejmujace magazyny energii
    3)Paliwo syntetyczne z biomasy.
    4)Reaktory nuklearne III ej generacji.
    5)Waloryzacja i przesyl energii niskiej temperatury(pompy cieplne)
    6)Oswietlenia niskiej mocy o duzej sprawnosci.
    7)Centrale termiczne weglowe o ograniczonej emisji CO².(magazyny geologiczne)
    8)Linie o wysokim napieciu na prad staly i sterowanie "inteligetne"
    9)Przerobka i fermentacja odpadow.

    źródeł energii np energii atomowej... ale tak się składa ze jest ona droższa
    niż wydobywanie ropy. Ale jak się ropa skończy...

    Wypisano na tym forum tysiace postow o energii atomowej , ale prawie nikt nie
    twierdzil ze jest ona drozsza od ropy.Podaje raport Rzadowej komisji
    www.industrie.gouv.fr/energie/statisti/pdf/reperes.pdf

    > A ściślej mówiąc koncerny paliwowe (a być może także
    > > motoryzacyjne) zrobią wszystko, ażeby nie dopuścić do ujawnienia wynalasków
    godzących w ich interesy.

    To jest rzeczywiscie prawda.
    >
    > Sugerujesz że wymyślono perpetum mobile? Cóż może być tańszego od kopalnego
    > paliwa? Nic. Wydobycie litra ropy to podejrzewam koszt 20gr. Reszta to koszty
    > transportu, pośrednicy i podatki...

    Mozna wszystko pisac Internet jest cierpliwy.
    >
    > A tak na marginesie, czy ktoś jest w stanie
    > > powiedziec co stało się z nagłaśnianym kilka lat temu przez prasę urządze
    > niem
    > > opracowanym przez wynalazcę (z Kłodzka lub okolic), a które rzekomo
    > > neutralizowało skutki np. zderzeń pojazdów mechanicznych
    >
    > Tak na marginesie to wystarczy wiedza z fizyki wyniesion ze szkoły że jak
    sobie zamontujesz sprężynę z przodu samochodu, to najpierw sprężyna się zegnie,
    a karoseria dopiero potem. Aż dziwię się ludziom, że sobie takich sprężyn nie
    > montują...

    Troche sie montuje np.BMW serie 3 wytrzymuje uderzenia frontowe do 20km/h

    Czy ktoś kiedyś słyszał o choć jednym przypadku zerwanej windy która się
    > rozbiła? Windy mają blokady...

    Ja prawie raz na miesiac pisze o tym prasa francuska.
  • llukiz 05.11.06, 00:46
    Wydobycie litra ropy to podejrzewam koszt 20gr. Reszta to koszty
    transportu, pośrednicy i podatki...

    > Mozna wszystko pisac Internet jest cierpliwy.

    A jak wylądają prawdziwe dane dotyczące kosztów wydobycia litra ropy (a nawet z
    przerobieniem na różnorakie frakcje)

    > Troche sie montuje np.BMW serie 3 wytrzymuje uderzenia frontowe do 20km/h

    mając do dyspozycji dowolnie długi samochód można bez uszczerbku zamortyzować
    dowolną prędkość

    > Czy ktoś kiedyś słyszał o choć jednym przypadku zerwanej windy która się
    > rozbiła? Windy mają blokady...

    > Ja prawie raz na miesiac pisze o tym prasa francuska.

    Sugerujesz że francuzi są jacyś ułomni i nie muntują zabezpieczeń na niezwykle
    rzadką okoliczność zerwania się windy?
  • picard2 05.11.06, 13:45
    llukiz napisał:

    > Wydobycie litra ropy to podejrzewam koszt 20gr. Reszta to koszty
    > transportu, pośrednicy i podatki...
    >
    > > Mozna wszystko pisac Internet jest cierpliwy.
    Podalem link z cenami energii w Francji.

    > >
    > > Troche sie montuje np.BMW serie 3 wytrzymuje uderzenia frontowe do 20km/h
    >
    > mając do dyspozycji dowolnie długi samochód można bez uszczerbku zamortyzować
    > dowolną prędkość

    To elementarne ale BMW uzywa sprezystosc materialow i nie jest wcale dluzszy
    od innych samochodow.Jesli widziales kiedys wypadki w F1 to te maszyny sa
    nieduze ale w ciagu ostatnich 10 lat zaden pilot nie byl ranny lub zabity.
    Ostatnim zdaje sie byl Senna w 1996.

    > Czy ktoś kiedyś słyszał o choć jednym przypadku zerwanej windy która się
    > > rozbiła? Windy mają blokady...
    >
    > > Ja prawie raz na miesiac pisze o tym prasa francuska.
    >
    > Sugerujesz że francuzi są jacyś ułomni i nie muntują zabezpieczeń na niezwykle
    > rzadką okoliczność zerwania się windy?

    To ze Francuzi sa ulomni wie kazdy Polak.
  • kliklim 14.11.06, 12:41
    Jak nie, to zajrzyj na klimat.blox.pl i zrób
  • Gość: bleble IP: 195.136.80.* 14.11.06, 10:15
    Kiedyś słyszałem od wtajemniczonego gościa, że wydobycie baryłki ropy na
    arabskiej pustyni kosztuje kilka dolarów, na platformie na morzu północnym już
    kilkanaście. ceny baryłki ropy w tej chwili to ponad osiemdziesiąt dolarów.

    pozdro
  • Gość: Greg IP: *.r-212.178.64.atwork.nl 14.11.06, 10:14
    tajemnica polisznela jest to dlaczego wciaz ( od naprwade kilku ladnych lat )
    blokuje sie ustawe o produkcji biopaliw np z rzepaku
  • Gość: zdzisiek IP: 212.160.172.* 14.11.06, 10:41
    "Sugerujesz że wymyślono perpetum mobile? Cóż może być tańszego od kopalnego
    paliwa? Nic."
    Perprtum mobile jeszcze nie, chyba że drugiego rodzaju - pompa cieplna.
    Ale samochód nie produkujący bezpośrednio spalin i zużywający kilkakrotnie
    mniej energii niż tzw. "ekologiczne" silniki hybrydowe, proszę bardzo:
    www.theaircar.com/
    Podejrzewam że udanych projektów wykupionych przez przemysł paliwowo-
    motoryzacyjny i zamkniętych w sejfach lub zniszczonych jest z kilkadziesiąt.
    (Np. silnik wodorowy jest wykorzystywany w łodziach podwodnych od lat 40-tych
    ubiegłego wieku, nikt przez 60 lat nie potrafił go zminiaturyzować???)
    Ale nawet nie jest to konieczne, jak widać z przykładu aircar wystarczy że nikt
    nie ośmieli się rzucić wyzwania paliwowo-motoryzacyjnej mafii. Jaki interes
    miałyby Exxon, Shell czy Statoil w obsłudze samochodu, który można "zatankować"
    na 100 km jazdy za 1 euro? Każdy taki pojazd biłby ich po kieszeni. A mówimy o
    firmach, które mają realny wpływ polityczny na decyzje światowych mocarstw,
    potrafią je nawet zmusić do wojny.
  • Gość: Speedy IP: *.stat.gov.pl 14.11.06, 14:07
    Hej

    W kwestii formalnej:

    > (Np. silnik wodorowy jest wykorzystywany w łodziach podwodnych od lat 40-tych
    > ubiegłego wieku, nikt przez 60 lat nie potrafił go zminiaturyzować???)

    Nie wiem co masz na myśli, żaden "silnik wodorowy" na okrętach podwodnych nie
    byl i nie jest stosowany. Jeśli masz na myśli ogniwa paliwowe na wodór to
    faktycznie pojawiły się na okrętach podwodnych ale nie w latach 1940-tych
    przecież. Ogniwa o takich parametrach to jest wynalazek ostatnich 10-20 lat;
    już wcześniej natomiast stosowane bywały ogniwka paliwowe o małej mocy np. w
    pojazdach kosmicznych.
  • lol76 14.11.06, 10:47
    llukiz Dzeiki za tego posta!!!
    Podpisuje sie pod nim 100%
    Przeczytalem kilka innych postow na tym forum (szczegoolnie ponizej) i juz
    myslalem, ze pisza na nim sami wariaci. Boze co za naiwne teorie konspiracyjno-
    spiskowe z jakimis totalnie fantastycznymi pomyslami.
    Czy wszyscy w tym kraju zwariowali???
    Autor tego forum jest typowym przykladem kretyna, ktorego wiedza opiera sie na
    zaslyszanych w prasie (i od kolegow gdzies tam przy butelce wina) teoriach o
    charakterze sensacyjnym. Tylko tak to mozna okreslic.
    LLUKIZ - jeszcze raz dzieki za zdrowy rozsadek.
    'Nie dajmy sie zwraiowac'.
    Ostatnia rzecz ktora chcialby przecietny obywatel Europy czy USA to jest
    zalamanie sie rynku ekonomicznego na poziomie globalnym (czy to prze rope czy
    to przez glupia wojne np z saddamem). Szkoda tylko ze malo ktory imbecyl zdaje
    sobie tutaj z tego sprawe.
    Alternatywne zrodla energii - tak. Ale to bedzie dlugi proces i zacznie sie w
    momencie kiedy zloza ropy NA PRAWDE (a nie tylko w gazetach) zostana zagrozone.
  • Gość: starzyk IP: *.pools.arcor-ip.net 14.11.06, 14:04
    Niestety Zdzisiek ma rację. Już Edison (uważany przez wielu za wynalazcę żarówki-
    a wykupił tylko patent) powiedział, że trzeba ją tak `udoskonalić` by była krową
    którą można wiecznie doić. Nie wiem czy słyszeliście o żarówce niskoprądowej
    opatę- towanej przed upadkiem komunizmu. Niestety wynalazca zginął tragicznie
    nie zdążywszy rozkręcić produkcji.
  • madcio 02.11.06, 18:09
    > A ściślej mówiąc koncerny paliwowe (a być może także
    > motoryzacyjne) zrobią wszystko, ażeby nie dopuścić do ujawnienia wynalazków
    > godzących w ich interesy.
    I dlatego wszyscy do dziś pędzą końskimi dorożkami, gdyż spiskowe koncerny
    dorożkarsko-dżokejskie udaremniły opracowanie samochodów parowych, zaś tajemnica
    silnika spalinowego jest najpilniej strzeżonym sekretem w dziejach...

    > Coraz częściej nachodzą mnie podejrzenia,
    Pocieszę cię. Paranoja jest uleczalna. :D
    --
    Wszyscy jesteśmy ateistami. Ja po prostu nie wierzę w jednego Boga więcej od ciebie.
    Moja strona: MaDeRland.
  • januszz4 03.11.06, 00:49
    Niepotrzebnie ironizujesz. Czy naprawdę jesteś przekonany, że każde nowe,
    zwłaszcza rewolucyjne odkrycie dokonywane w tajnych ośrodkach badawczych jest
    natychmiast upubliczniane i szeroko wdrażane do praktyki. Nie podejrzewam Cię o
    taką naiwność.
  • fidziaczek 03.11.06, 07:36
    > Niepotrzebnie ironizujesz. Czy naprawdę jesteś przekonany, że każde nowe,
    > zwłaszcza rewolucyjne odkrycie dokonywane w tajnych ośrodkach badawczych jest
    > natychmiast upubliczniane i szeroko wdrażane do praktyki.

    jest, bo każdy chce zarobić kasę, a nawet gdyby koncern wydobywający ropę coś
    takiego przejął w celu udaremnienia upublicznienia w końcu sprzedałby swoje
    aktywa, przedstawił nową technologię i wykończył wszystkich konkurentów
    zarabiając przy okazji większy szmal niż zarabia dziś

    >Nie podejrzewam Cię o
    >
    > taką naiwność.

    jesteś pewien że to nie o Twoja naiwnośc chodzi?
  • Gość: Pewex IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.11.06, 13:20
    weźmy na ten przykład najnowsze technologie...gdzie najpierw są wykorzystywane...w wojsku!! do czasu aż nie powstaną nowe lepsze bo armia musi mieć przewagę technologiczną nad potencjalnym wrogiem, dlatego dopiero teraz wychodzą na światło dzienne plany samolotów które były opracowywawane w latach 50'tych w US, dlaczego?? nie jestem zwolennikiem teorii spiskowych ale zdroworozsądkowo zrobiłbym dokładnie tak samo, nowe rewolucyjne technologie czy to chodzi o samoloty samochody czy o cokolowiek najpierw poszły by do armii, potem w momencie opracowania nowyszych lepszych, mógłbym ujawnić poprzednie zapewniając sobie tym samym przewagę technologiczną a co za tym idzie militarną na wrogiem.
    Biorąc pod uwagę że to Stany Zjednoczone wiodą prym pod względem zaplecza naukowego oraz mają przewagę technologiczną armii nad resztą świata potrafię sobie wyobrazić że mają też technologię która jeszcze długo nie zaistnieje w cywilnych wynalazkach, owszem pewnie ktoś się oburzy że nic takiego nie może zaistnieć w liberalnym świecie, ale przecież do niedawna telefony komórkowe były zarezerwowane dla armii potem mieli je najbogatsi przedstawiciele globu, a teraz dzieci w podstawówce z nich korzystają, tak samo z postępem wśród nich czy 30 lat temu ktoś mógł wpaść na pomysł że będzie tak potężne medium jak interntet, do korzystania z niego nie będzie potrzeba super ogromnego komputera, a telefon komórkowy będzie miał większą moc obliczeniową niż Apollo? nic się od tamtego czasu nie zmieniło, ludzie jak byli zadufani w sobie tak są a najlepsze pomysły najpierw trafiają do armii.
  • Gość: Andrzej IP: *.ac.pwr.wroc.pl 14.11.06, 13:38
    www.macrodynamix.com

    Pamiętam, że zderzak wynaleziony przez pana Lucjana działał na zasadzie
    pochłaniania energii zderzenia i zmiany jej na ruch obrotowy. Wg informacji
    zawartych na stronie (adres powyżej), pomysł jest niezwykle ciekawy i
    trwają/trwały intensywne prace nad tym projektem. Pytanie tylko, dlaczego
    wszystko zostało skutecznie wyciszone i od wielu lat w mediach nie ma żadnych
    informacji w tym temacie? Ano dlatego, że gdyby zderzak okazał się tak sprawny i
    rewolucyjny jak jest opisywany, to producenci samochodów chyba by zbankrutowali.
    A jeśli nie oni to dostawcy dotychczasowych systemów bezpieczeństwa na pewno. Co
    o tym myślicie?
  • Gość: Fizyk IP: *.chello.pl 14.11.06, 14:11
    > Pytanie tylko, dlaczego
    > wszystko zostało skutecznie wyciszone i od wielu lat w mediach nie ma żadnych
    > informacji w tym temacie?

    Mylisz się. W internecie jest mnóstwo informacji dotyczących tego zderzaka i
    temat regularnie powraca. Bo nieuków, dla których zasada zachowania pędu jest
    zbyt skomplikowana do zrozumienia, nie brakuje.

    > Ano dlatego, że gdyby zderzak okazał się tak sprawny i rewolucyjny jak jest
    > opisywany, to producenci samochodów chyba by zbankrutowali (...)

    To mało. Gdyby zderzak okazał się tak sprawny i rewolucyjny, to cała współczesna
    fizyka nadawałaby się do kosza. Okazałoby się że samoloty i rakiety latają
    jednak w inny sposób niż od kilkudziesięciu lat twierdzimy.
    Jednak nikt jak do tej pory nie zrobił żadnego doświadczenia łamiącego zasadę
    zachowania pędu. I gdyby pan Łagiewka przetestował swój zderzak wjeżdżając w
    ścianę z prędkością 80km/h, to być może temat zostałby wreszcie zamknięty.
  • madcio 14.11.06, 17:54
    > Ano dlatego, że gdyby zderzak okazał się tak sprawny i
    > rewolucyjny jak jest opisywany,
    Proponuję bardziej prozaiczne wyjaśnienie. Na pewno się domyślasz, jakie, prawda?

    > to producenci samochodów chyba by zbankrutowali
    Jesteś idiotą czy tylko udajesz? :)

    > A jeśli nie oni to dostawcy dotychczasowych systemów bezpieczeństwa na pewno.
    Według tej logiki powinna być tylko jedna, oficjalna metoda bezpieczeństwa, a
    nie wiele, od zwykłych pasów, porpzez odpowiednia konstrukcję samochodu aż po
    poduszki powietrzne i inne wynalazki. I jakoś nikt nie bankrutuje.
    --
    Wszyscy jesteśmy ateistami. Ja po prostu nie wierzę w jednego Boga więcej od ciebie.
    Moja strona: MaDeRland.
  • Gość: Andrzej IP: *.airnet.opole.pl 14.11.06, 20:48
    Drogi kolego Madcio,
    Jezeli dyskusje zaczynasz od epitetow w kierunku mojej osoby, to lepiej jej w
    ogole nie zaczynaj, dobrze? A jesli nie zrozumiales, co mialem na mysli, to
    przeczytaj moja wypowiedz jeszcze raz, potem odwiedz strone, ktora podalem, a
    potem zabierz glos w tej sprawie.

    A wedlug mojej logiki, ktora tak wysmiales, zbedna wydaje sie np. poduszka
    powietrzna, skoro podczas hamowania maja nie wystepowac sily bezwladnosci, wiec
    tez nie ma o co uderzyc glowa. A skoro poduszka jest zbedna, to zbedny jest jej
    dostawca, ktory moze sobie wowczas spokojnie zbankrutowac. To samo dotyczy pasow
    bezpieczenstwa, nie prawdaz?
    Co w tym jest takiego idiotycznego? Prosze o odpowiedz na poziomie.
  • darr.darek 14.11.06, 21:31
    Gość portalu: Andrzej napisał(a):
    >A wedlug mojej logiki, ktora tak wysmiales, zbedna wydaje sie np. poduszka
    >powietrzna, skoro podczas hamowania maja nie wystepowac sily bezwladnosci, wiec
    >tez nie ma o co uderzyc glowa. A skoro poduszka jest zbedna, to zbedny jest jej
    >dostawca, ktory moze sobie wowczas spokojnie zbankrutowac.To samo dotyczy pasow

    Odpowiedz na jedno pytanie. Wierzysz, że Łagiewka zanegował jeden z filarów
    fizyki newtonowskiej - II zasadę dynamiki - i że wszystko co od 300 lat było
    budowane na podstawie tej zasady dynamiki: urządzenia, automobile, rakiety
    kosmiczne itd., wszystko to ... było oparte na "bzdurze"(wg Łagiewki) ?

  • Gość: Andrzej IP: *.airnet.opole.pl 15.11.06, 13:20
    W moich wypowiedziach poruszylem zupelnie inny aspekt. Nie twierdze, ze Lagiewka
    ma racje i nie mam zamiaru weryfikowac jego teorii. Napisalem, ze gdyby to
    rzeczywiscie dzialalo tak jak jest opisywane, to jakie by to przynioslo skutki
    dla przemyslu motoryzacyjnego. Aspekt fizyczny pozostawiam ocenie fizykom.
  • braat1 15.11.06, 13:51
    > W moich wypowiedziach poruszylem zupelnie inny aspekt. Nie twierdze, ze
    Lagiewk
    > a
    > ma racje i nie mam zamiaru weryfikowac jego teorii. Napisalem, ze gdyby to
    > rzeczywiscie dzialalo tak jak jest opisywane, to jakie by to przynioslo skutki
    > dla przemyslu motoryzacyjnego. Aspekt fizyczny pozostawiam ocenie fizykom.

    Niekoniecznie. Masz samochod z takim zderzakiem. Co bedzie przy zdezeniach
    bocznych czy dachowaniu?? Jak by nie patrzec poduszki powietrzne i pasy dalej
    beda potrzebne. Wiec zadne lobby nie musi sie bac wprowadzenia takiego
    wynalazku.
  • Gość: Benek IP: 195.94.201.* 15.11.06, 14:09
    Gość portalu: Andrzej napisał(a):

    > W moich wypowiedziach poruszylem zupelnie inny aspekt. Nie twierdze, ze
    > Lagiewka
    > ma racje i nie mam zamiaru weryfikowac jego teorii. Napisalem, ze gdyby to
    > rzeczywiscie dzialalo tak jak jest opisywane, to jakie by to przynioslo skutki
    > dla przemyslu motoryzacyjnego.

    Pozytywne. Gdyby teoria Łągiewki była prawdziwa producenci samochodów mogliby
    wywalić z nich te wszystkie poduszki, pasy, strefy kontrolowanego zgniotu,
    miękkie wykładziny, itp. Nagle okazałoby się, że samochód który dotychczas
    kosztował $20K można by sprzedawać za np. $16K. Więc GM, Toyota, Ford itd
    byliby zachwyceni. Gorzej dostawcy podzespołów jak TRW czy Delphi, ale nie oni
    decydują o tym z czego składa się samochód. Co najwyżej mogliby wynająć jakichś
    killerów żeby się policzyć z Łągiewką. Wyłącznie dla satysfakcji bo wynalazcę
    można zniszczyć ale opatentowanego wynalazku nie.

    > Aspekt fizyczny pozostawiam ocenie fizykom.

    I słusznie.
  • madcio 15.11.06, 18:42
    > Jezeli dyskusje zaczynasz od epitetow w kierunku mojej osoby, to lepiej jej w
    > ogole nie zaczynaj, dobrze?
    Idiotyzmy będę nazywac idiotyzmami. Działający zderzak Łagiewki na penwo nie
    doprowadziłby do bankructwa producentów samochodów, raczej PRZECIWNIE. Inni już
    to wyjaśniali.

    > A wedlug mojej logiki, ktora tak wysmiales,
    Nie to wyśmiałem. Wyśmiałem stwierdzneie, że producenci zabezpieczeń
    samochodowych mieliby jakikolwiek wpływ na sukces czy porażkę zderzaka Łagiewki.

    > Co w tym jest takiego idiotycznego? Prosze o odpowiedz na poziomie.
    No dobrze. Dla mnie jest skrajnie nieprawdopodobne, by jakiś producent poduszek
    powietrznych miał takie wpływy. Nie ta branża, nie ten poziom. Mówimy o
    normalnym demokratycznym kraju, a nie bambustanie, oczywiście. :)

    Zresztą, nawet gdyby przyjąć spiskową teorię dziejów, pozwolę sobie zauważyć, że
    producenci samochodów logicznie rzecz biorąc są potężniejsi od producentów
    zabezpieczeń do tychże samochodów. Więc ci ostatni mogą skoczyć Łagiewce.
    --
    Wszyscy jesteśmy ateistami. Ja po prostu nie wierzę w jednego Boga więcej od ciebie.
    Moja strona: MaDeRland.
  • Gość: Andrzej IP: *.airnet.opole.pl 15.11.06, 22:55
    madcio napisał:

    > Idiotyzmy będę nazywac idiotyzmami.

    Nazwales mnie idiota, a nie moja wypowiedz. Jesli sie z czyms nie zgadzasz to po
    prostu napisz.

    > Wyśmiałem stwierdzneie, że producenci zabezpieczeń
    > samochodowych mieliby jakikolwiek wpływ na sukces czy porażkę zderzaka Łagiewki.

    Doprawdy? A gdzie ja cos takiego napisalem?

  • madcio 16.11.06, 17:49
    > Nazwales mnie idiota, a nie moja wypowiedz. Jesli sie z czyms nie zgadzasz to
    > po prostu napisz.
    Czyli nie przyznajesz, że wypowiedź o grożącym bankructwie producentów
    samochodów była idiotyzmem z twojej strony?

    > > Wyśmiałem stwierdzneie, że producenci zabezpieczeń
    > > samochodowych mieliby jakikolwiek wpływ na sukces czy porażkę zderzaka
    > > Łagiewki.
    > Doprawdy? A gdzie ja cos takiego napisalem?
    Stwierdziłeś parę postów wyżej, że przyczyną nie-wdrożenia zderzaka Łagiewki
    były potencjalne straty producentów samochodowych, a szczególnie producentów
    zabezpieczeń do tychże. Sugeruje to, że wyżej wymienieni mają jakieś ciemne
    wpływy na sukces czy porażkę zderzaka Łagiewki.

    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=32&w=51391044&a=52151600
    Moim zdaniem przyczyna jest znacznie bardziej prozaiczna i jakże typowa dla
    takich "geniuszów" jak Łagiewka. Nie on pierwszy, nie on ostatni.
    --
    Wszyscy jesteśmy ateistami. Ja po prostu nie wierzę w jednego Boga więcej od ciebie.
    Moja strona: MaDeRland.
  • Gość: Andrzej IP: *.airnet.opole.pl 17.11.06, 17:15
    madcio napisał:

    > Czyli nie przyznajesz, że wypowiedź o grożącym bankructwie producentów
    > samochodów była idiotyzmem z twojej strony?

    Nie, poniewaz uwazam, ze nie kazdego producenta samochodow byloby stac na zakup
    licencji/technologii produkcji zderzaka, przez co samochod pozbawiony zbednych w
    tym momencie dotychczasowych systemow bezpieczenstwa moglby znaczaco staniec.
    Taki producent moglby nie wytrzymac konkurencji i w efekcie zbankrutowac. Mam tu
    na mysli malych producentow, np. z Chin, ktorzy powoli zalewaja Europe
    tandetnymi samochodami.

    > Stwierdziłeś parę postów wyżej, że przyczyną nie-wdrożenia zderzaka Łagiewki
    > były potencjalne straty producentów samochodowych, a szczególnie producentów
    > zabezpieczeń do tychże. Sugeruje to, że wyżej wymienieni mają jakieś ciemne
    > wpływy na sukces czy porażkę zderzaka Łagiewki.

    Napisalem, ze gdyby zderzak okazal sie skuteczny, to pare innych systemow
    bezpieczenstwa okazaloby sie zbednych. Nie chodzi tu o zadne ciemne wplywy -
    daleki jestem od takich wnioskow. Uwazam to za normalna regule rynku. Zwykly
    brak zainteresowania tymze urzadzeniem powodowany jest wlasnie potencjalnymi
    stratami niektorych producentow samochodow i podzespolow.
  • madcio 17.11.06, 17:26
    > Nie, poniewaz uwazam, ze nie kazdego producenta samochodow byloby stac na
    > zakup licencji/technologii produkcji zderzaka, przez co samochod pozbawiony
    > zbednych w tym momencie dotychczasowych systemow bezpieczenstwa moglby
    > znaczaco staniec.
    > Taki producent moglby nie wytrzymac konkurencji i w efekcie zbankrutowac.
    Pełna zgoda. Tylko jak niby taki drobny producent mógłby powstrzymać zderzak
    przed wdrożeniem w wielkich firmach, które by miały z tego tytułu duże zyski?

    > Zwykly
    > brak zainteresowania tymze urzadzeniem powodowany jest wlasnie potencjalnymi
    > stratami niektorych producentow samochodow i podzespolow.
    Za to inni producenci niektórych samochodów i podzespołów by bardzo zyskali. Sam
    napisałeś, że by znacząco staniał, przy tych smaych albo i większych zyskach dla
    kieszeni koncernów.

    Z tego wychodzi teza zupełnie przeciwna do głoszonej przez przeróżnych
    spiskologów: jeśli zderzak Łagiewki działa, powinien był być wdrożony
    entuzjastycznie i na masową skalę u kilku największych koncernów samochodowych w
    ciagu kilku lat.

    A co jest, każdy widzi.
    --
    Wszyscy jesteśmy ateistami. Ja po prostu nie wierzę w jednego Boga więcej od ciebie.
    Moja strona: MaDeRland.
  • Gość: Andrzej IP: *.airnet.opole.pl 17.11.06, 20:34
    No i nie mozna tak bylo podyskutowac od samego poczatku zamiast wyzywac od idiotow?
  • Gość: robak IP: *.dsl.pltn13.pacbell.net 03.11.06, 17:37
    >Nie podejrzewam Cię o
    >
    > taką naiwność.

    a ja nie podejrzewalem ciebie o taka glupote.
    Masz dziecinne pojecie o swiecie jesli myslisz ze ktos trzyma celowo takie
    "wynalazki" pod kluczem.
  • Gość: Sn@ke IP: 195.245.213.* 14.11.06, 09:13
    sam jesteś niestety dziecinny, jeżeli firma zainwestowała w poprzednią
    technologie to nie wypuści nowej zanim tamta nie przyniesie zysków, zmusić ją
    może jedynie konkurencja! Dotarło?
  • wobo1704 14.11.06, 09:29
    i koniec 'Forum nauka' .
  • darr.darek 14.11.06, 09:59
    Gość portalu: Sn@ke napisał(a):
    > sam jesteś niestety dziecinny, jeżeli firma zainwestowała w poprzednią
    > technologie to nie wypuści nowej zanim tamta nie przyniesie zysków, zmusić ją
    > może jedynie konkurencja! Dotarło?

    A od kiedy to na liberalnym rynku, firma wchodząca znowym wynalazkiem pyta
    innych o "dopuszczenie" ? Na "rynku" czerwonej hołoty z koncesyjkami dla kolesi
    partyjnych ?

    Apple pytał się IBMa czy może wprowadzić wynalazek komputera osobistego Jobsa i
    Wozniaka ? Przecież IBM tyle zainwestował w superkomputery to wg małego Kazia
    powinien niedpouścić do produkcji PC-tów.

    Wiedza ! Logika ! To jest przyszłość ! A nie lewicowy bełkot
    antykapitalistyczny i antyglobalistyczny.
  • Gość: zdzisiek IP: 212.160.172.* 14.11.06, 11:08
    Kiepskie porównanie z IBM. IBM produkował duże komputery dla dużych firm, czemu
    miał tworzyć bariery dla komputerów osobistych, nie były żadną konkurencją.
    Zlekceważył więc zupełnie pomysł kopmutera osobistego, dlatego Apple mógł
    produkować swoje bez żadnej konkurencji, tworząc zupełnie nowy rynek. Dopiero
    kiedy IBM zorientował się że można zrobić na tym kasę, wszedł na ten rynek i
    zaczęła się konkurencja między firmami.
    Myślenie że w kapitalizmie każdy może zacząć produkować i sprzedawać co tylko
    mu przyjdzie do głowy jest równie naiwne jak poglądy o dobrodziejstwach
    gospodarki centralnie planowanej. Pojęcie barier wejścia na rynek znajdziesz w
    każdym podręczniku podstaw ekonomii.
  • darr.darek 14.11.06, 14:09
    Gość portalu: zdzisiek napisał(a):
    > Kiepskie porównanie z IBM. IBM produkował duże komputery dla dużych firm,czemu
    > miał tworzyć bariery dla komputerów osobistych, nie były żadną konkurencją.

    Tak samo PC-ty "nie były" konkurencją dla dużych komputerów jak auta
    elektryczne nie są konkurencją dla aut spalinowych.

    > Myślenie że w kapitalizmie każdy może zacząć produkować i sprzedawać co tylko
    > mu przyjdzie do głowy jest równie naiwne jak poglądy o dobrodziejstwach
    > gospodarki centralnie planowanej. Pojęcie barier wejścia na rynek znajdziesz w
    > każdym podręczniku podstaw ekonomii.

    Myślenie, że konkurencja w liberalnym kapitaliźmie ma możliwości jakowegoś
    blokowania wdrożeń nowych, rewolucyjnych wynalazków, świadczy i o tym, że
    wierzący w taką bzdurę nie czytał ekonomii i o braku elementarnej wiedzy.

    Po pierwsze, nowe, rewolucyjne wynalazki stanowią główny ATUT napędowy dla
    wielkich koncernów. Nowe technologie to coś co pozwala wyprzedzić tysięce (lub
    miliony) konkurentów z: Polski, Rosji, Chin i dziesiątek innych krajów.
    Idiotyzmem jest wiara w całkowicie odwrotny trend, że wielkie koncerny blokują
    rewolucyjne wynalazki.

    Po drugie, faktyczne blokowanie konkurencji możliwe jest tylko w ramach walki
    konkurencyjnej. Auto na sprężone powietrze czy spężynę przegrywa zwykłą walkę
    konkurencyjną, bo po 20 km wymagałoby pomopwania lub nakręcania sprężyny.
    Sytuacje, gdy zabija lub zastrasza się konkurentów są typowe dla prymitywnych
    gospodarek opartych na władzy gangsterów i mafii powiązanych z politykami. Są
    to sytuacje znane i ogółowi ("nie próbuj otwierać tu lokalu czy "takiego"
    biznesu, bo zabiją ci rodzinę") i politykom i policji, nie da sie takich
    sytuacji ukryć i nie wymagają komentarza.

  • madcio 04.11.06, 11:38
    > Nie podejrzewam Cię o taką naiwność.
    Nie podejrzewam, ze mylisz tego typu praktyki z spiskową teorią dziejów?

    PS: jakie kużwa tajne ośrodki badawcze? :)))))
    --
    Wszyscy jesteśmy ateistami. Ja po prostu nie wierzę w jednego Boga więcej od ciebie.
    Moja strona: MaDeRland.
  • Gość: Jasiu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.11.06, 21:08
    madcio napisał:

    > > A ściślej mówiąc koncerny paliwowe (a być może także
    > > motoryzacyjne) zrobią wszystko, ażeby nie dopuścić do ujawnienia wynalazk
    > ów
    > > godzących w ich interesy.
    > I dlatego wszyscy do dziś pędzą końskimi dorożkami, gdyż spiskowe koncerny
    > dorożkarsko-dżokejskie udaremniły opracowanie samochodów parowych, zaś
    tajemnic
    > a
    > silnika spalinowego jest najpilniej strzeżonym sekretem w dziejach...
    A słyszałeś o jakimś koncernie dorożkarskim?
  • madcio 04.11.06, 11:39
    > A słyszałeś o jakimś koncernie dorożkarskim?
    Udowodnij mi, że nie ma takowych. :)) Przecież to oczywiste, ze upowszehcnienei
    silnika spalinowego było wbrew ich interesom. To musieli istnieć i skutecznie
    zahamować ten nowy, rewolucyjny wynalazek. Nieprawdaż?
    --
    Wszyscy jesteśmy ateistami. Ja po prostu nie wierzę w jednego Boga więcej od ciebie.
    Moja strona: MaDeRland.
  • Gość: Jasiu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.11.06, 13:47
    madcio napisał:
    > > A słyszałeś o jakimś koncernie dorożkarskim?
    > Udowodnij mi, że nie ma takowych. :)) Przecież to oczywiste, ze
    upowszehcnienei
    > silnika spalinowego było wbrew ich interesom. To musieli istnieć i skutecznie
    > zahamować ten nowy, rewolucyjny wynalazek. Nieprawdaż?

    To Ty masz obowiązek udowodnić ich istnienie, nie udowadnia się nieistnienia.
    Co miałeś z logiki? I z ekonomii, wiesz w ogóle co to jest koncern?
  • madcio 06.11.06, 18:44
    > To Ty masz obowiązek udowodnić ich istnienie
    Niby dlaczego? To niejaki januszz4 pierwszy wysnuł jakieś spiskowe teorie o
    wielkich koncernach, co przetrzymują nowe, rewolucyjne wynalazki w sejfach.
    Niech on wpierw to udowodni, zamiast się radośnie pławić w wodach paranoi.

    >nie udowadnia się nieistnienia.
    Ależ właśnie tak robią teoretycy spiskowi. Udowodnij im, że NIE MA spisku
    koncernów. :))))))) A takiego wała... zresztą, dobra, spróbuję. Ale najpierw mi
    udowodnij, że w mojej piwnicy nie ma niewidzialnego elfa. Miłej zabawy.

    > Co miałeś z logiki?
    Siebie się spytaj. Istnienie spisków takich, jakimi się namiętnie podniecają
    różne paranoiczne kretyny, jest obrazą nie tylko dla logiki, ale i zdrowego
    rozsądku. :))
    --
    Wszyscy jesteśmy ateistami. Ja po prostu nie wierzę w jednego Boga więcej od ciebie.
    Moja strona: MaDeRland.
  • Gość: zdzisiek IP: 212.160.172.* 14.11.06, 10:56
    Ironizując w ten sposób zwróć uwagę na subtelną różnicę między barierami
    wejścia na rynek transportowy z rewolucyjnie nowym pojazdem w dzisiejszej
    globalnej gospodarce i 150 lat temu.
    Nie wydaje mi się również żeby lobby dorożkarsko-dżokejskie w XIX wieku miało
    skuteczny wpływ na rządy światowych mocarstw. A obecnie? Przeczytaj kilka gazet
    i spróbój chwilę samodzielnie pomyśleć(to trudne, ale nie boli).
    Proponuję również zapoznać się z historią samochodu marki Tucker. Nie
    słyszałeś? Nic dziwnego, w końcu lat 40-tych XX wieku wyprodukowano zaledwie 50
    egzemplarzy. Bo był kiepski i drogi? Nie, był w rozsądnej cenie i wyprzedzał
    konkurencję bezpieczeństwem, wygodą i osiągami o 20 lat.
    Paranoja jest uleczalna, problemy z samodzielnym myśleniem to trudniejsza
    sprawa...
  • darr.darek 14.11.06, 15:06
    Gość portalu: zdzisiek napisał(a):
    > Ironizując w ten sposób zwróć uwagę na subtelną różnicę między barierami
    > wejścia na rynek transportowy z rewolucyjnie nowym pojazdem w dzisiejszej
    > globalnej gospodarce i 150 lat temu.
    > Nie wydaje mi się również żeby lobby dorożkarsko-dżokejskie w XIX wieku miało
    > skuteczny wpływ na rządy światowych mocarstw. A obecnie?Przeczytaj kilka gazet
    > i spróbój chwilę samodzielnie pomyśleć(to trudne, ale nie boli).

    Lobby kolejarskie ma ogromną siłę wpływania na polityków. Dostaje rocznie setki
    milionów złotych. I nie tylko w Polsce ! Koleją jeździ już tylko mała część
    pasażerów w porównaniu z czasami komuny.
    Kowalscy przesiedli się do starych Volkswagenów i jakoś lobby kolejarskie nie
    zablokowało masowego przejścia na transport własnym autkiem.
    Spróbuj samodzielnie pomyśleć - to nie boli.

  • Gość: SyBiR IP: 83.136.224.* 14.11.06, 11:34
    Historia zna wiele przypadków kupienia i zamknięcia patentów w szafie.
    Przykładem niech będzie kupiony przez Palma system operacyjny BeOs, który zgnił
    w ich szafach. Wiele technologii jest sztucznie wstrzymywana, ponieważ
    dotychczasowe mają jeszcze duży potencjał do generowania przychodu. Lobby
    motoryzacyjno paliwowe mam ogromny wpływ na gospodarkę światową i radykalne
    zmiany mogłyby zmienić jej wygląd w bardzo nieoczekiwany sposób. Czy mają w
    szafie pomysły na rewolucyjne silniki i tanie paliwa – nie mam pojęcia, choć
    jest to bardzo prawdopodobne. Gdybyśmy poszukali analogii w innej dziedzinie to
    można sobie wyobrazić świat bez możliwości zmieszczenia filmu na jednej płytce
    CD bo pewien koncern trzymałby dokumentację pewnego codeka w szafie pancernej ;)
  • Gość: krytyk IP: *.chello.pl 14.11.06, 12:04
    > Historia zna wiele przypadków kupienia i zamknięcia patentów w szafie.
    > Przykładem niech będzie kupiony przez Palma system operacyjny BeOs, który zgnił
    > w ich szafach. Wiele technologii jest sztucznie wstrzymywana, ponieważ
    > dotychczasowe mają jeszcze duży potencjał do generowania przychodu.

    Najwyraźniej nie rozumiesz, że taka sytuacja jest bezpośrednio związana z
    monopolem. Tylko monopolista (albo kartel) jest w stanie zablokować wprowadzenie
    nowej technologii na rynek. W przypadku lobby samochodowego nie ma czegoś
    takiego, bo firmy z USA, Niemiec i Japonii nie tworzą jednej struktury. Podobnie
    światowi producenci ropy nie są jedną organizacją (OPEC obejmuje mniej niż
    połowę wszystkich eksporterów).
  • Gość: SyBiR IP: 83.136.224.* 14.11.06, 12:54
    Wszystko świetnie rozumiem.
    Nie zarzucam im nawet zmowy. Tylko mówię, że robią to co im się najbardziej
    opłaci.
    Wpływu szerokorozumianego lobby paliwowego na kształtowanie geopolityki to
    raczej nie możesz zanegować ;)
  • Gość: zdzisiek IP: 212.160.172.* 14.11.06, 12:59
    Oligopol (taki jak na rynku samochodowym) może blokować niekorzystne dla siebie
    zmiany równie skutecznie jak monopol. Nie musi to być nawet oligopol, wystarczy
    że rynek jest "dojrzały" i "rozwinięty" co m. in. oznacza że jego większość
    opanowana jest przez stosunkowo małą liczbę potężnych firm. Firmy te w
    konkurencji o kilenta chętnie utopią rywala w łyżce wody, ale zadziwiająco
    zgodnie przeciwdziałają wszelkim zagrożeniom dotyczącym całego rynku.
  • darr.darek 03.11.06, 15:10
    Gość portalu: januszz4 napisał(a):
    > Coraz częściej nachodzą mnie podejrzenia, że już dawno gdzieś w sejfach
    > zamknięta jest dokumentacja nowych rewolucyjnych rozwiązań w zakresie
    > alternatywnych źródeł energii. Tylko nikt nie jest zainteresowany ich
    > ujawnieniem.

    Taaa, a jeden koleś to ma kopalnię złota, tylko nie jest zainteresowany jej
    ujawnieniem.

    > A tak na marginesie, czy ktoś jest w stanie
    > powiedziec co stało się z nagłaśnianym kilka lat temu przez prasę urządzeniem
    > opracowanym przez wynalazcę (z Kłodzka lub okolic), a które rzekomo
    > neutralizowało skutki np. zderzeń pojazdów mechanicznych, zerwanych wind,
    > itd. Publikowane w prasie wyniki doświadczeń potwierdzały, że np. samochód
    > zaopatrzony w to urządzenie, po uderzeniu w przeszkodę wychodził z tego cało

    Publikowane w TV wyniki pokazywały, jak Fiacik jadąc z prędkością 10 km/h z
    półmetrowej grubości zderzakiem, odskakiwał i nic mu się nie działo. Tylko
    dlaczego komentator robił z siebie głupka i mówił, że auto jechało 60km/h to ja
    nie wiem.
    Gdyby ten wynalazca wierzył w bajdy o wyhamowywaniu zderzakiem z 90km/h bez
    szkosdy, to włożyłby zderzak pod tyłek, wyskoczył z 15 piętra i ... gdyby
    przeżył, to tego tygodnia miałby sposnora choćby z USA.

  • Gość: Leftist IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.11.06, 18:11
    to na pewno Bushmen i jego CIA ukrywają wszystkie wynalazki z "tajnych
    labolatoriów" żeby jego rodzony brat Osama bin laden mógł wydobywać ropę! Tak
    jest od czasu kiedy razem wysadzili w powietrze takie dwa duże domy w nowym
    jorku!

    wiadomo też że mają schwytane ufo i statek latający owego ufa, które to też
    schowali żeby "koncerny naftowe" miały miliardy

    o wszystkim tym dawno wiedzą już michał moore, niejaki bono oraz fox mulder,
    niedługo wytropią ten światowy spisek!

    dodam że samochody na wode ukryli w izraelu zaprzyjaźnieni z busem żydzi!
  • Gość: SyBiR IP: 83.136.224.* 14.11.06, 11:39
    Autor tego posta miał pewnie na myśli słowo LABORATORIUM pochodzące od łac.
    LABORA - czyli praca
  • obserwator55 04.11.06, 22:02
    Gość portalu: januszz4 napisał(a):

    > Coraz częściej nachodzą mnie podejrzenia, że już dawno gdzieś w sejfach
    > zamknięta jest dokumentacja nowych rewolucyjnych rozwiązań w zakresie
    > alternatywnych źródeł energii. Tylko nikt nie jest zainteresowany ich
    > ujawnieniem. A ściślej mówiąc koncerny paliwowe (a być może także
    > motoryzacyjne) zrobią wszystko, ażeby nie dopuścić do ujawnienia wynalazków
    > godzących w ich interesy.

    główkujesz w dobrą stronę .
    wrzuć na googla "darmowa energia" i...nie klnij przy tankowaniu benzyny.

    nie trzeba spisków , wystarczy zignorowac wynalazców ,więc przerąbane być
    wynalazcą .a jakby wybić większość naukowców , to obecne prymitywne technologie
    można zastąpić nowymi przydatnymi ludziom , nie koncernom . tyle , że świadomość
    rozumienia kim jesteśmy , jest zbyt mała , więc wszystko ma swój czas .

    inaczej mówiąc właśnie się dopiero dowiemy , że ziemia nie jest płaszczyzną itp
    , tylko kulą (najbardziej idealna forma we wszechświecie). a skoro ziemia jest
    płaska i w to wszyscy wierzymy , więc tak naprawdę każdy ma rację i wszystko
    jest słuszne na swe czasy .
    więc mamy słuszność swych czynów , aż do następnego etapu , gdy się śmiejemy ze
    starego rozumowania , i tak w kółko(najbardziej idealna forma we wszechświecie).
    pierwsza myśl mi mówi , że właściwie czas nie istnieje .
  • losiu4 04.11.06, 23:29
    Gość portalu: januszz4 napisał(a):

    > Coraz częściej nachodzą mnie podejrzenia, że już dawno gdzieś w sejfach
    > zamknięta jest dokumentacja nowych rewolucyjnych rozwiązań w zakresie
    > alternatywnych źródeł energii.

    tak, też kojarzę turbinkę Kowalskiego czy innego Nowaka

    Pozdrawiam

    Losiu
  • mniammniam3 05.11.06, 10:55
    Większość wypowiedzi tutaj ma charakter żartobliwy. Ale przecież chyba nikt
    zdrowo myślący nie zaprzeczy, że w tajnych laboratoriach wojskowych (chociażby
    armii USA) prowadzone są badania, których wyników nigdzie się nie publikuje, bo
    służą one celom militarnym. Przepływ tych odkryć do sektora cywilnego ma
    miejsce po pewnym czasie, dopiero po wykorzystaniu ich przez przemysł obronny.
    I tak się działo do tej pory i chyba jest to logiczne. Dlatego nikt nie może
    ani zaprzeczyć ani potwierdzić tego co tak naprawdę odkryto w ostatnich
    miesiącach, czy nawet dwóch-trzech latach. to dopiero "wyjdzie" za jakiś czas.
  • mniammniam3 05.11.06, 11:04
    A tak jeszcze na marginesie o tym niby rewelacyjnym wynalazku urządzenia
    amortyzującego siłę uderzenia (zderzenia), rzeczywiście kilka lat temu było
    głośno. W gazetach było szereg informacji na ten temat, prowadzono nawet
    badania w tej sprawie na Politechnice Wrocławskiej (tak przynajmniej wynikało z
    doniesień prasowych). I nagle jak nożem uciął sprawa ucichła.
    Najprawdopodobniej badania nie potwierdziły właściwości tego urządzenia, ale
    sam jestem ciekaw jak było naprawdę.
  • gm114 14.11.06, 05:16
    Potwierdziły. I wreszcie zgodziły się, że to pomysłowe urz. działa zgodnie z
    prawami fizyki (chyba w Akademii Górniczo-Hutniczej w Krakowie). Gdyby
    wynalazca był wykształconym fizykiem, to by tego nie odkrył. Na szczęcie jest
    ignorantem w nauce.. Adres tego jest gdzieś w internecie, trzeba poszukać
    wyszukiwarką.
  • madcio 14.11.06, 18:00
    Z tego co wiem o urządzeniu Łagiewki, to dowcip polega na tym, że ono działa.
    Tylko nie tak "dobrze", jak się je reklamowało. ;)

    --
    Wszyscy jesteśmy ateistami. Ja po prostu nie wierzę w jednego Boga więcej od ciebie.
    Moja strona: MaDeRland.
  • madcio 06.11.06, 18:53
    Nie, tu chodzi o co innego... o teorie spiskowe w rodzaju że Złe Koncerny
    trzymają łapę na Free Energy czy coś w tym stylu. Ktoś by pomyślał, jak w takich
    warunkach w ogóle mogliśmy zmienić:
    - średniowieczne lepianki na współczesne wieżowce,
    - dyskietki na CD-romy (w końcu wprowadzenie CD godzi w interesy producentów
    dyskietek!)
    - dorożki na samochody
    - łuczywa na żarówki
    - wyżej wymienione żarówki na halogeny
    - etc, itp, itd...

    Każda z tych zmian godzi w interesy jakiejś grupy, nierzadko licznej i potężnej.
    I co?...

    Dlatego wyżej w tym wątku ironizowałem o koncernach dorożkarskich. :)))
    --
    Wszyscy jesteśmy ateistami. Ja po prostu nie wierzę w jednego Boga więcej od ciebie.
    Moja strona: MaDeRland.
  • losiu4 09.11.06, 12:12
    madcio napisał:

    > Dlatego wyżej w tym wątku ironizowałem o koncernach dorożkarskich. :)))

    nie ma co ironizować, naprawdę dorożkarze się stawiali :)

    Pozdrawiam

    Losiu
  • madcio 09.11.06, 14:13
    Ale "koncernów dorożkarskich" w dzisiejszym rozumieniu słowa "koncern" nie było.
    Tylko że jakiś geniusz w tym wątku ironiczny żart wziął na poważnie... :P
    --
    Wszyscy jesteśmy ateistami. Ja po prostu nie wierzę w jednego Boga więcej od ciebie.
    Moja strona: MaDeRland.
  • losiu4 13.11.06, 20:27
    madcio napisał:

    > Ale "koncernów dorożkarskich" w dzisiejszym rozumieniu słowa "koncern" nie
    > było.

    i tu masz racje, choc nie całosciowa: chodzi o np. protesty. Tkacze swego czasu
    tez ostro protestowali :)

    Pozdrawaim

    Losiu
  • losiu4 06.11.06, 19:30
    a zeby nie wiem jak kombinowały owe ciemne siły, to zasady zachowania energii
    (nieklasycznej) nie przeskoczą :)

    Pozdrawiam

    Losiu
  • Gość: . IP: *.promax.media.pl 13.11.06, 16:24

    Zużycie energii w USA - rozklad procentowy

    Petroleum - 40%
    Natural Gas - 23%
    Coal - 23%
    Nuclear - 8%
    Biomass - 3%
    Hydroelectric - 3%
    Wind - 0.12%


    Odnawialnej jest tyle co kot naplakal


  • Gość: . IP: *.promax.media.pl 13.11.06, 16:27

    Ups...
    słoneczną mi jeszcze wcięło

    Solar - 0.06 %


  • Gość: anarcho-emeryt IP: *.browseblast.com 13.11.06, 20:43
    Twoje dane statystyczne sa juz przestarzale...choc faktycznie alternatywne zrodla energii sa w
    powijakach.
    Dla tych co "nie wierza w spisek" polecam film dokumentalny o tym jak w latach 70/80 "zabito" (w GM
    bodajze) projekt samochodu elektrycznego, ktory byl i jest odpowiedzia na rozwiazanie problemu
    kurczacych sie zrodel energii.... Dla niedowiarkow polecam www.teslamotors.com/index.php?
    js_enabled=1
    Prawda jest taka, ze sa "spiski", bo wymyslanie i finansowanie nowych pomyslow rewolucjonizujacych
    technologie jest nie na reke tym, ktorzy zainwestowali w stare technologie (dajace staly dochod bez
    wiekszego ryzyka i wysilku).
    Byl kiedys taki dowcip, ze AIDS zostalby wyleczony natychmiast po tym jak okazaloby sie, ze mozna sie
    nim zarazic przez dotkniecie kija golfowego.
    Podobnie z energia...jak sie zacznie palic pod nogami "wielkim tego swiata" zaraz sie tez znajda
    pieniadze by zaradzic problemowi.
  • picard2 13.11.06, 21:24
    Gość portalu: anarcho-emeryt napisał(a):

    > sorry pomylka nie lata 70/80 a ...90-te. en.wikipedia.org/wiki/Who_Killed_the_Electric_Car%3F

    Troche sie mylisz bylo na ten temat conajmniej dwa powazne watki na Forum Nauka.
    W tym jeden o samochodach hybrydowych.W Wikipedia sa czasami bledy.

    Energia elektryczna we Francji 2005

    Wodna,wiatrakowa i fotowoltaiczna---------->58 TWh.
    Nuklearna --------------------------------->452TWh.
    Termiczna klasyczna(gaz,wegiel,ropa)------->66 TWh.

    Export energii elektrycznej =68 TWh.
  • darr.darek 14.11.06, 09:28
    picard2 napisał:
    >Troche sie mylisz bylo na ten temat conajmniej dwa powazne watki na Forum Nauka
    >W tym jeden o samochodach hybrydowych.W Wikipedia sa czasami bledy.

    Temat "spisku przeciwko samochodowi elektrycznemu" jest o tyle głupi, bo gdyby
    istniał takowy spisek - owe "ciemne siły" nie pozwoliłyby na wyprodukowanie
    samochodu hybrydowego (to auto może mieć zwiększone akumulatory i mogłoby być
    ładowane co wieczór w garażu - moc silnika elektrycznego wystarczy na miasto).

    Również bzury o "niechęci do inwestowania w nowe technologie" są oczywistym
    bełkotem dla każego ktro rozumie kapitalizm. Akurat ten wymóg dużych inwestycji
    w nową technologię dla koncernów motoryzacyjnych byłby ATUTEM (bo inni, z Chin,
    Koreii, Rosji nie byliby w stanie tyle zainwestować i przegraliby) a nie
    problemem.
    No, ale do takich prostych wniosków potrzebna jest wiedza i logika.

    > Energia elektryczna we Francji 2005
    > Wodna,wiatrakowa i fotowoltaiczna---------->58 TWh.
    > Nuklearna --------------------------------->452TWh.
    > Termiczna klasyczna(gaz,wegiel,ropa)------->66 TWh.
    > Export energii elektrycznej =68 TWh.

    To nie są prawdziwe dane. Ogólna produkcja e.e. nawet zgadzałaby się, gdyby nie
    bzdura z 10% dodatkiem energii el. "wodnej ,wiatrakowej i fotowoltaicznej".
    Energia fotovoltaiczna to tylko drogie laboratoria (jedno we Francji) a nie
    sposób na efektywne pozyskiwanie energii. Wg tej bzdury z wiatraków i
    el.wodnych moc nominalna wynosi 6.6 GW, czyli moc maksymalna wynosić musi ok.
    20 GW. Taką moc to ma kilka elktrowni węglowych w Polsce i parę elektrowni
    atomowych we Francji.
    Pomysliłeś się conajmniej 10-krotnie w podanej wartości pierwszej pozycji.

  • picard2 14.11.06, 10:10
    darr.darek napisał:

    > picard2 napisał:
    > >Troche sie mylisz bylo na ten temat conajmniej dwa powazne watki na Forum
    > Nauka
    > >W tym jeden o samochodach hybrydowych.W Wikipedia sa czasami bledy.
    >
    > Temat "spisku przeciwko samochodowi elektrycznemu" jest o tyle głupi, bo
    gdyby
    > istniał takowy spisek - owe "ciemne siły" nie pozwoliłyby na wyprodukowanie
    > samochodu hybrydowego (to auto może mieć zwiększone akumulatory i mogłoby być
    > ładowane co wieczór w garażu - moc silnika elektrycznego wystarczy na miasto).
    >
    > Również bzury o "niechęci do inwestowania w nowe technologie" są oczywistym
    > bełkotem dla każego ktro rozumie kapitalizm. Akurat ten wymóg dużych
    inwestycji
    >
    > w nową technologię dla koncernów motoryzacyjnych byłby ATUTEM (bo inni, z
    Chin,
    >
    > Koreii, Rosji nie byliby w stanie tyle zainwestować i przegraliby) a nie
    > problemem.
    > No, ale do takich prostych wniosków potrzebna jest wiedza i logika.

    Twoj styl nie nadaje sie na Forum nauka.Nie nalezy byc ordynarnym jednoczesnie
    piszac rzeczy zupelnie nie prawdziwe.
    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=40807&w=48186293&a=48444358

    >
    > > Energia elektryczna we Francji 2005
    > > Wodna,wiatrakowa i fotowoltaiczna---------->58 TWh.
    > > Nuklearna --------------------------------->452TWh.
    > > Termiczna klasyczna(gaz,wegiel,ropa)------->66 TWh.
    > > Export energii elektrycznej =68 TWh.
    >
    > To nie są prawdziwe dane. Ogólna produkcja e.e. nawet zgadzałaby się, gdyby

    Pochodza z oficjalnej statystyki rzadowej
    www.industrie.gouv.fr/energie/statisti/pdf/reperes.pdf


    >
    > bzdura z 10% dodatkiem energii el. "wodnej ,wiatrakowej i fotowoltaicznej".
    > Energia fotovoltaiczna to tylko drogie laboratoria (jedno we Francji) a nie
    > sposób na efektywne pozyskiwanie energii. Wg tej bzdury z wiatraków i
    > el.wodnych moc nominalna wynosi 6.6 GW, czyli moc maksymalna wynosić musi ok.
    > 20 GW. Taką moc to ma kilka elktrowni węglowych w Polsce i parę elektrowni
    > atomowych we Francji.
    > Pomysliłeś się conajmniej 10-krotnie w podanej wartości pierwszej pozycji.

    Moj Drogi nie masz zielonego pojecia o czym piszesz i nie bardzo znasz moje
    poprzednie wypowiedzi na FN.
  • darr.darek 14.11.06, 10:22
    picard2 napisał:
    > > No, ale do takich prostych wniosków potrzebna jest wiedza i logika.
    >Twoj styl nie nadaje sie na Forum nauka.Nie nalezy byc ordynarnym jednoczesnie
    >piszac rzeczy zupelnie nie prawdziwe (..)
    >Moj Drogi nie masz zielonego pojecia o czym piszesz i nie bardzo znasz moje
    >poprzednie wypowiedzi na FN.

    Nazywając bzdurę bzdurą jestem ordynarny ?
    Ty odpowiadając mi tym samym BEZ PODANIA JEDNEGO ARGUMENTU nie jesteś
    ordynarny, tak ? Gdzie uczyłeś się logiki ?

    Jeśli faktycznie dyskutujesz na forum "nauka", powinienieś umieć przytaczać
    argumenty. Wytaczanie bzdur o "ordynarności" rozmówcy to poziom dyskusji raczej
    dla dzieciaków i polityków.
  • smuga5 14.11.06, 15:04

    Chce ci zaoszczedzic nieodpowiedzialnych postow.Na tym forum prowadza czasami
    rozmowy specjalisci energetycy :orkan,Nemo,tûg,tigez_wiz no i picard2
    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=32&w=44045717&a=44521159
    Ten ostatni wydal znana na swiecie ksiazke o samochodach elektrycznych
    hybrydowych.Argumentami na forum sa linki podano ci dwa ktore anuluja Twoje
    wypowiedzi.Ale widocznie nie umiesz ich otwierac.
  • darr.darek 14.11.06, 15:22
    smuga5 napisał:
    > Chce ci zaoszczedzic nieodpowiedzialnych postow.Na tym forum prowadza czasami
    > rozmowy specjalisci energetycy :orkan,Nemo,tûg,tigez_wiz no i picard2
    > forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=32&w=44045717&a=44521159
    > Ten ostatni wydal znana na swiecie ksiazke o samochodach elektrycznych
    > hybrydowych.Argumentami na forum sa linki podano ci dwa ktore anuluja Twoje
    > wypowiedzi.Ale widocznie nie umiesz ich otwierac.

    Chcę Ci zaoszczędzić niepodpowiedzialnych argumentów - znam dobrze fizykę,
    chemię i ekonomię. Bajdurzenie o d.. Maryni w kontekście nauk ścisłych uważam
    za profanację tychże nauk.
    Zobacz ogólną treść jaka wyłania się z tych "eksperckich" wypowiedzi.
    Przykładem niech będzie brak wiedzy o energii magazynowanej w sprężonym
    powietrzu, brak wiedzy połączony z wielką "wiarą".
    Nie wymagam od nikogo rozumienia ekonomii - to zbyt duże wymaganie w
    odniesieniu do 99% ludzi.

    Do tego picarda2 wnisołem właściwie tylko zastrzeżenie co do energii
    produkowanej we Francji z elektrowni wodnych, wiatrowych i fotovoltaicznych.
    Styl jego odpowiedzi oraz podanie linka, który wcale nie potwierdza jego
    rewelacji, utwierdza mnie w przekonaniu, że pasuje on do tego forum
    (pseudo)"nauka".

  • Gość: t0g IP: 12.45.62.* 14.11.06, 20:26
    getyki. Znam sie zaledwie trochę na fizyce, bo zarabiam na chleb cos tam dłubiąc
    przy reaktorach jądrowych, no i prowadząc rózne kursy, zazwyczaj na poziomie
    studiów doktoranckich. Ale Picard z pewnością jest specjalista w tej
    dziedzinie, a Orkan jest inzynierem, który brał udział w poważnych projektach
    zwiazanych z budową samochodów o "alternatywnych" napędach - miedzy innymi
    "maczał palce" w budowie samochodów EV-1.

    W tym watku nie chciałem sie w ogóle wypowiadać, bo pierwszy post mnie
    wystraszył - po kilku latach na Forum mam juz dość wszelkich dyskusji
    zahaczających o "teorie spiskowe". Jak słysze o "tajnych laboratoriach", to
    uciekam od takich wątków jak najdalej.

    Co do "ordynarnych" wypowiedzi, to nie ma obiektywnych kryteriów ustalających co
    jest ordynarne, a co nie jest. Dla jednych ordynarna wypowiedź to dopiero taka,
    w której pojawia się wyrazy typu "chooj", "qrwa". A ktoś inny za ordyarne może
    juz uznac stwierdzenie "bzdury pieprzysz".

    Picard i ja obaj jesteśmy zatrudnieni na uczelniach i dlatego odpowiada nam styl
    dyskusji, który uprawia sie na seminariach uniwersyteckich.

    Co do samochodów na spręzone powietrze, to ja mam poważne watpliwości.
    Obliczenie energii, która mozna zamagazynować w zbiornikach o pojemnosci V,
    napompowanych powietrzem do cisnienia p, jest dość prostym zadaniem z fizyki i
    wymaga tylko znajomości kilku podstawowych praw dotyczących gazów i odrobiny
    rachunku całkowego. Osobiscie obawiam sie, że ten zasięg 300 km z jednego
    "nabicia" zbiorników z gazem to cos nader hurraoptymistycznego. Radziłbym do
    tego rodzaju doniesień podchodzic ostroznie. Czy tutaj nie chodziło przypadkiem
    o "gaz naturalny", czyli metan? BMW ostatnio zrobił taki mały samochodzik
    dwuosobowy używający gazu jako paliwa i on rzeczywiście ma imponujacy zasieg.
  • Gość: zdzisiek IP: 212.160.172.* 14.11.06, 11:31
    "samochodu hybrydowego (to auto może mieć zwiększone akumulatory i mogłoby być
    > ładowane co wieczór w garażu - moc silnika elektrycznego wystarczy na miasto)"
    Może mieć - TO DLACZEGO NIE MA ?
    W którym salonie mogę kupić samochód z napędem w pełni elektrycznym?
    Również bzury o "niechęci do inwestowania w nowe technologie" są oczywistym
    > bełkotem dla każego ktro rozumie kapitalizm.
    Każdy kto rozumie kapitalizm wie że są lubiane przez wielkie koncerny "nowe"
    technologie, tak naprawdę wcale nie takie nowe. I są technologie rewolucyjne,
    bardzo przez koncerny nielubiane. Technologia rewolucyjna może zostać wdrożona
    tylko przy korzystnym zbiegu kilku okoliczności. Są też różnice w specyfice
    rynków. Rewolucyjna technologia ma znacznie większe szanse na rynku IT niż
    motoryzacyjnym czy energetycznym.
    Jeżeli Cię nie przekonałem proponuję dwa ćwiczenia intelektualne: jedno
    żartobliwe, czyli obejrzenie starego angielskiego filmu "Człowiek w białym
    graniturze". Drugie bardzo serio: prześledzenie krótkiej historii rewolucyjnego
    samochodu osobowego marki Tucker.
  • darr.darek 14.11.06, 16:02
    Gość portalu: zdzisiek napisał(a):
    > Jeżeli Cię nie przekonałem proponuję dwa ćwiczenia intelektualne: jedno
    > żartobliwe, czyli obejrzenie starego angielskiego filmu "Człowiek w białym
    > graniturze".Drugie bardzo serio: prześledzenie krótkiej historii rewolucyjnego
    > samochodu osobowego marki Tucker.

    Lubisz oglądać bajki ?
    Nie potrafisz opisać w paru zdaniach, o co Ci chodzi z tym Tuckerem ?

    > >"samochodu hybrydowego(to auto może mieć zwiększone akumulatory i mogłoby być
    > >ładowane co wieczór w garażu - moc silnika elektrycznego wystarczy na miasto
    >Może mieć - TO DLACZEGO NIE MA ?
    >W którym salonie mogę kupić samochód z napędem w pełni elektrycznym?

    Są autka typu MELEX. Nie wiem ile to kosztuje, do moich dojazdów do pracy, nie
    nadaje się.
    Ja wiem, że dla wdrożenia aut elektrycznych NAJPIERW musi potanieć energia
    elektryczna ... albo jeszcze bardziej podrożeć paliwo płynne (bez zwyżki cen
    energii el.).
    W Polsce cena 1 litra benzyny to ok. 1.70 PLN bez podatków. Cena odpowiednika
    energii elektrycznej bez podatków (plus straty ładowania akum.) z sieci
    elektrycznej to ok. 1.10 PLN. Ujmując koszty dodatkowe związane z energią
    elektryczną (ciężkie akumulatory, nowa siec stacji wymiany akumulatorów, nowa
    technologia itd.) i uwzględniajac fakt, że po przejściu tylko części transportu
    na energię elektr. wzrośnie cena energii el. do ceny paliw płynnych (brak
    nadmiaru mocy w elektrowniach), widzimy gdzie jest BARIERA.

    Najpierw tania energia elektryczna np. z fuzji termojądrowej, a dopiero potem
    można myśleć o transporcie elektrycznym. TU JEST PIES POGRZEBANY a nie w
    bajdurzeniu o zmowie koncernów.


  • Gość: krytyk IP: *.chello.pl 13.11.06, 23:23
    > Podobnie z energia...jak sie zacznie palic pod nogami "wielkim tego swiata" zar
    > az sie tez znajda pieniadze by zaradzic problemowi.

    Ciekawe po której stronie stoją według ciebie Chiny. Cały ich rząd jest opłacany
    przez lobby producentów samochodów i sprzedawców ropy? Bo jak do tej pory
    sprowadzają ponad 3 miliony baryłek ropy _dziennie_. Czyli chyba mają pieniądze.
    Więc pewnie z głupoty nie inwestują ich żeby zaradzić problemowi?
  • Gość: na_pulpit IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.11.06, 04:30
    No to ja powiem inaczej, jakies 10 lat temu (7-15) :)))
    w programie naumowym w naszej TV leciał program o samochodzie na spręzone
    powietrze zamiast paliwa.

    Iles tam atmosfer i jakis dodatek energii i to już działało. samochó mógł
    jechac już wtedy 120 km/h, butla nie wybuchała nawet w płomieniach i po
    spqadnieciu z 20 m.
    Nie był to żart, bo na wszystko były nagrania TV.
    Mówili że jeszcze 2-3 lata testów i ...

    i cicho o tym.
    Mysle, że przyszłośc to jednak wodór.

    pzdr
    tapety.tapety.glt.pl
  • darr.darek 14.11.06, 09:36
    Gość portalu: na_pulpit napisał(a):
    > No to ja powiem inaczej, jakies 10 lat temu (7-15) :)))
    > w programie naumowym w naszej TV leciał program o samochodzie na spręzone
    > powietrze zamiast paliwa.
    > Iles tam atmosfer i jakis dodatek energii i to już działało. samochó mógł
    > jechac już wtedy 120 km/h, butla nie wybuchała nawet w płomieniach i po
    > spqadnieciu z 20 m.
    > Nie był to żart, bo na wszystko były nagrania TV.

    Wierzysz we wszystko co ci powiedzą w telewizorni ?

    Realia !
    Posiadasz wiedzę, aby obliczyć energię potencjalną sprężonego gazu ? Zakłądam,
    że nie więc podpowiem Ci, że jest ona niska.
    W ten sposób napędzać można zabawki - nie auta.
    Są autka jeżdzące setki km na litrze paliwa lub na bateriach fotovoltaicznych.
    Średnia moc silników takich autek jest niższa niz golarki elektrycznej i niższa
    niz rowerzysty odpychającego się jedną nogą od jezdni.
    To są ZABAWKI. Mądrzy ludzie wyrastają w pewnym wieku z zabawek.

  • bronek77 14.11.06, 12:53
    A to, że jest niska to obliczyłeś, czy z sufitu wziąłeś ?
    bo są już działające prototypy samochodów na sprężone powietrze z zasięgiem
    200-300 km. ładunek do 500 kg (oprócz masy samochodu). Dla poparcia moich słów
    polecam reportaż discovery -
    www.exn.ca/news/video/exn2005/04/01/exn20050401-aircar.asx
    zanim zarzucisz komuś brak wiedzy sprawdź podstawy swoich zarzutów. Bo gdybyś
    policzył energię sprężonego gazu tak, jak sugerujesz - to nie wyszłaby ci 'niska' ;)
  • darr.darek 14.11.06, 14:19
    bronek77 napisał:
    > A to, że jest niska to obliczyłeś, czy z sufitu wziąłeś ?
    > bo są już działające prototypy samochodów na sprężone powietrze z zasięgiem
    > 200-300 km. ładunek do 500 kg (oprócz masy samochodu). Dla poparcia moich
    > słów polecam reportaż discovery -
    > zanim zarzucisz komuś brak wiedzy sprawdź podstawy swoich zarzutów. Bo gdybyś
    > policzył energię sprężonego gazu tak, jak sugerujesz - to nie wyszłaby
    > ci 'niska' ;)

    Ja już dawno temu liczyłem. Wyszła niska.

    Kup za kilkadzieisąt lub kilkaset złotych jakiś używany zbiornik na sprężone
    powietrze. Kup za kilkadzieisąt lub kilkaset złotych jakiś używany silnik na
    sprężone powietrze.
    Zainstaluj to w jakimś autku testowym, choćby Maluchu za 500zł.
    Jeśli uda Ci się przejechać na tym 200 km to ja to od Ciebie kupię.
    Masz "barierę wejścia" mna rynek od kilkuset do 1000 złotych - patrz, jakie
    szanse przed Twoim wynalazkiem. Czy faktycznie USA musi finansować
    tak "zaawansowany" projekt za 1000zł ?
  • Gość: SyBiR IP: 83.136.224.* 14.11.06, 13:48
    >To są ZABAWKI. Mądrzy ludzie wyrastają w pewnym wieku z zabawek.

    Miałem się powstrzymać ... ale jakoś nie mogę.
    Pewien mądry człowiek z jeszcze mądrzejszej korporacji powiedział kiedyś, że
    nie widzi przyszłości dla takiej zabawki jak komputer osobisty.
  • darr.darek 14.11.06, 14:17
    Gość portalu: SyBiR napisał(a):
    > >To są ZABAWKI. Mądrzy ludzie wyrastają w pewnym wieku z zabawek.
    >Miałem się powstrzymać ... ale jakoś nie mogę.
    >Pewien mądry człowiek z jeszcze mądrzejszej korporacji powiedział kiedyś, że
    >nie widzi przyszłości dla takiej zabawki jak komputer osobisty.

    Piszę o szansach napędu sprężonym powietrzem.
    Kup za kilkadzieisąt lub kilkaset złotych jakiś używany zbiornik na sprężone
    powietrze. Kup za kilkadzieisąt lub kilkaset złotych jakiś używany silnik na
    sprężone powietrze.
    Zainstaluj to w jakimś autku testowym, choćby Maluchu za 500zł.
    Jeśli uda Ci się przejechać na tym 200 km to ja to od Ciebie kupię.
    Masz "barierę wejścia" mna rynek od kilkuset do 1000 złotych - patrz, jakie
    szanse przed Twoim wynalazkiem. Czy faktycznie USA musi finansować
    tak "zaawansowany" projekt za 1000zł ?

  • Gość: SyBiR IP: 83.136.224.* 14.11.06, 14:39
    Zabawka powiadasz...
    Taką zabawką była lokomobila, kiedyś może nie powszechnie ale jednak używana.
    Nie mam chęci wdawać się w porównania, jakie ciśnienie płynu należałoby
    zmagazynować w zbiorniku by mieć podobną perspektywę jazdy do np 30 l benzyny w
    klasycznym aucie. Dostępny mi aparat matematyczny jest troche za słaby. Myślę
    jednak, że jest to całkiem porównywalna sprawa, z ciężkimi i nieporęcznymi
    akumulatorami ołowiowymi, jakie są używane do napędu meleksów i wózków
    widłowych.
    Może w połączeniu z turbiną tesli miało by to jakiś większy sens.
  • Gość: Speedy IP: *.stat.gov.pl 14.11.06, 10:14
    Hej

    > No to ja powiem inaczej, jakies 10 lat temu (7-15) :)))
    > w programie naumowym w naszej TV leciał program o samochodzie na spręzone
    > powietrze zamiast paliwa.

    No dobrze ale co z tego? To nie jest żadne źródło energii przecież, tylko
    sposób na jej zmagazynowanie. Musimy najpierw sprężyć to powietrze, zużywając
    na to energię, którą to powietrze następnie odda rozprężając się w silniku.
    Odmianą tego samego pomysłu jest napęd na skroplony azot; w układzie takim
    ciekły azot wyparowuje pobierając ciepło z otoczenia, i już jako gaz porusza
    taki silnik pneumatyczny.

    BTW napęd pneumatyczny to nie jest wcale żadna nowość. Już w XIX wieku używano
    lokomotyw z takim napędem, współcześnie też się je niekiedy spotyka, do prac w
    warunkach silnego zagrożenia wybuchem, w środowisku palnych gazów czy oparów, w
    kopalniach itd. Nie są już zbyt popularne, nowoczesna technika pozwala
    zabezpieczyć napęd elektryczny przed jakimkolwiek zaiskrzeniem w dostatecznym
    stopniu by używać go i w takich warunkach, a jest to jednak wygodniejsze niż
    powietrze...
  • darr.darek 14.11.06, 10:31
    Gość portalu: Speedy napisał(a):
    >No dobrze ale co z tego? To nie jest żadne źródło energii przecież, tylko
    >sposób na jej zmagazynowanie. Musimy najpierw sprężyć to powietrze, zużywając
    >na to energię, którą to powietrze następnie odda rozprężając się w silniku.
    >Odmianą tego samego pomysłu jest napęd na skroplony azot; w układzie takim
    >ciekły azot wyparowuje pobierając ciepło z otoczenia, i już jako gaz porusza
    >taki silnik pneumatyczny.

    Nie napisałem, że pneumatyczny napęd nie działą, ale napisałem, że to napęd dla
    zabawek.
    Nie chce mi się tego teraz liczyć, ale na ciężki 100-litrowy zbiornik to mi
    wychodzi równowartość energetyczna jakiegoś litra benzyny.

  • Gość: zdzisiek IP: 212.160.172.* 14.11.06, 11:37
    2 - 3 lata testów i mamy prototyp od dawna gotowy do produkcji. Pisałem o tym
    wyżej www.theaircar.com. Samochód który przejedzie 100 km za 1 euro nie
    emitując żadnych spalin (z rury wydechowej, bo oczywiście energia musi powstać
    w elektrowni). Murowany hit rynkowy. Kiedy go zobaczymy w salonach, kochani
    wielbiciele "czystego" kapitalizmu ;) Który koncern samochodowy zainwestuje w
    tę technologię i zdeklasuje rywali ;)
  • Gość: x IP: *.adsl.inetia.pl 13.11.06, 20:27
    Ten wynalazca to Lucjan Łągiewka. O pracach nad zderzakiem można poczytać na
    stronie: www.macrodynamix.com/zderzak.htm.
  • darr.darek 14.11.06, 09:45
    Gość portalu: x napisał(a):
    > Ten wynalazca to Lucjan Łągiewka. O pracach nad zderzakiem można poczytać na
    > stronie: www.macrodynamix.com/zderzak.htm.

    Odpowiedz mi na pytanie, dlaczego gość szukający sponsora nie wykonał przy
    pomocy swojego wynalazku, JEDNEJ, prostej prezentacji.
    Dlaczego nie wyskoczył z 10-go piętra mając pod tyłkiem tylko swój
    (wyprofilowany do tyłka) zderzak ? Na przyziemieniu miałby prędkość 90 km/h,
    wyhamowałby bez szkody na swoim zderzaku (łamiącym II-gą zasadę dynamiki) i
    miałby tego samego dnia międzynarodową sławę i ... sposnora choćby z Chin czy
    USA tego samego tygodnia.

  • gm114 14.11.06, 05:05
    Urządzeń produkujących tanią energie powstało bardzo wiele. Są utajniane, bo
    wielki biznes nie chce stracić możliwości zarabiania na 19-wiecznych "brudnych"
    technologiach. Adresy można znaleźć w wyszukiwarce. Znana rosyjska firma
    produkuje nawet tanie w eksploatacji urz. grzewcze, chyba już do kupienia w
    Polsce, a na pewno w Rosji. Japończycy produkują wentylatory, które praktycznie
    nie zużywają energii. Można to już kupić. Urządzenie polskiego wynalazcy
    minimalizujące skutki wypadków jest opatentowane i o ile wiem "naukowcy" w
    końcu odkryli, że działa zgodnie z prawami fizyki, choć przedtem zaprzeczali
    temu. Wynalazca jest zupełnym ignorantem w oficjalnej szkolnej wiedzy, ale
    eksperymentował i udało mu się to odkrycie. Adresy są też w internecie, strony
    ze zdjęciami, nie pamietam w tym momencie adresu, trzeba poszukać. Ostatnio
    produkuje się bardzo tanie i efektywne kolektory słoneczne, które są
    zdecydowanie lepsze, niż dotychczasowe i zdecydowanie tańsze. Generalnie
    produkcja tego typu urz. wywołuje ogromny opór lobby przemysłowego, a np. w USA
    utajniono wszelkie patenty i armia decyduje w każdym przypadku, czy można dany
    projekt odtajnić... Kto nie poszuka i nie zadziała na własną rekę, ten na
    oficjalne informacje na ten temat musi poczekać jeszcze pewnie ze 200 lat...
  • Gość: antrius IP: *.no.no.cox.net 14.11.06, 06:02
    trudno jest powiedziec czy dysponujemy GOTOWYMI rozwiazanimi, ktore juz dzisiaj
    moga zastapic rope.
    mozna jednak powiedziec z cala pewnoscia, ze lobby koncernow naftowych dysponuje
    okrutna kasa i skutecznie blokuje dostep do funduszy tym ktorzy chcieli by cos w
    tej dziedzinie zdzialac.
    a jak wiadomo, zeby dokonac przelomowych odkryc czy ulepszac istniejace
    technologie lub wdrazac je w zycie potrzeba wlasnie KASY!!!!

    i tu lezy pies pogrzebany.

    gdyby rzad amerykanski zainwestowal np w paliwo wodorowe choc ulamek tego co
    inwestuje w inne dziedziny, mielibysmy nowe, czyste zrodlo szybciej niz pozniej.

    a tak bedzie poniej!
  • onan_barbazynca 14.11.06, 11:22
    >
    > gdyby rzad amerykanski zainwestowal np w paliwo wodorowe choc ulamek tego co
    > inwestuje w inne dziedziny, mielibysmy nowe, czyste zrodlo szybciej niz pozniej
    > .
    >
    > a tak bedzie poniej!

    Odkąd to wodór jest źródłem energii? USA robią w tym kierunku znacznie więcej
    niż ci się wydaje. Na pewno więcej niż np. Polska.
  • Gość: SyBiR IP: 83.136.224.* 14.11.06, 14:00
    jakieś szczegóły ?
  • myslacyszaryczlowiek1 14.11.06, 11:21
    I może czas najwyższy aby wymyślić coś nowego. I nie sądzę aby trzeba było do
    tego jakiś przełomowych odkryć. Wystarczy połączyć to co wiemy i zbudować trochę
    inny system transportu. Niestety wymaga to decyzji politycznych. Moimi
    faworytami są:
    Zamiast kosztownych autostrad coś w rodzaju metra czy szybkiej kolei gdzie
    pasażerami są całe samochody wraz z kierowcami i pasażerami w środku. Szybki
    załadunek i wyładunek, duża prędkość, brak wrażliwości na warunki pogodowe
    (mgła), przystanki a raczej węzły przesiadkowe co kilkadziesiąt km. Ciekaw
    jestem jaki jest koszt zelektryfikowanej linii kolejowej w stosunku do
    autostrady. Bo wydatek energetyczny lokomotywy w stosunku do kilkadziesiąt a
    może setek silników spalinowych napewno gwarantuje efektywność ekonomiczną
    przedsięwzięcia nie mówiąc o ekologii, wypadkach, niezawodności i wygodzie
    kierowców którzy w tym czasie w swych wygodnych kabinach samochodowych mogą np.
    poczytać sobie gazetę zamiast się męczyć prowadzeniem samochodów.

    Innym faworytem jest udoskonalenie samochodu hybrydowego. Przecież nic nie
    stoi na przeszkodzie aby samochód można było zasilać prądem elektrycznym.
    trolejbusy to też bardzo stary wynalazek. Tylko że zamiast napowietrznych
    przewodów elektrycznych mozna by je umieścić w jezdni. Szceczgóły tutaj.
    www.members.lycos.co.uk/mymek/index2.html
    A może przyszłość będzie należała do ogniw paliwowych, czy może jakiś
    bioreaktorów, bo sprawność tych wszystkich maszyn cieplnych zaczynając od
    silnika spalinowego a kończąc na turbinie parowej w elektrowni atomowej jest
    bardzo niska i nie przekracza czterdzieści parę %, co wynika z samej natury
    silnika cieplnego.
  • Gość: starzyk IP: *.pools.arcor-ip.net 14.11.06, 14:25
    Czy pomyśleliście o skutkach upowszechnienia CZYSTEGO żródła energi w razie jego
    szybkiego wdrożenia do powszechnego użycia. Skutki na pewno gorsze niż kryzys z lat
    20-stych ubiegłego wieku. Myślę, że jednak warto dla tej IDEII pracować jeśli nie
    dla nas to dla naszych dzieci i wnuków.
  • Gość: zdzisiek IP: 212.160.172.* 14.11.06, 14:40
    Starzyk, przyjacielu, nie masz racji, brak Ci (jak i mnie) elementarnej wiedzy
    ekonomicznej ;)
    Przeczytaj powyżej kilka wypowiedzi profesorów ekonomii, np. to
    "Myślenie, że konkurencja w liberalnym kapitaliźmie ma możliwości jakowegoś
    blokowania wdrożeń nowych, rewolucyjnych wynalazków, świadczy i o tym, że
    wierzący w taką bzdurę nie czytał ekonomii i o braku elementarnej wiedzy.
    Po pierwsze, nowe, rewolucyjne wynalazki stanowią główny ATUT napędowy dla
    wielkich koncernów. Nowe technologie to coś co pozwala wyprzedzić tysięce (lub
    miliony) konkurentów z: Polski, Rosji, Chin i dziesiątek innych krajów.
    Idiotyzmem jest wiara w całkowicie odwrotny trend, że wielkie koncerny blokują
    rewolucyjne wynalazki.
    Po drugie, faktyczne blokowanie konkurencji możliwe jest tylko w ramach walki
    konkurencyjnej."
    Tak więc nie żaden kryzys tylko główny ATUT napędowy wielkich koncernów, który
    pozwoli im wyprzedzić tysiące konkurentów ;) Tylko my przygłupy się nie znamy
    na tym cudownym "liberalnym kapitaliźmie" ;)
    A poważnie, po kilkuletnim potężnym kryzysie światowa gospodarka pewnie
    odbudowałaby się znacznie silniejsza. Zależy jaka byłaby to technologia i jakie
    inwestycje koniczne do jej wdrożenia. W każdym razie odpadłyby miliardowe
    koszty leczenia chorób spowodowanych tradycyjną energetyką i motoryzacją.
  • myslacyszaryczlowiek1 14.11.06, 15:08
    Nie masz racji że lobby motoryzacyjne nie może blokować niektórych rozwiązań.

    Załóżmy że jesteś prezesem wielkiego światowego koncernu samochodowego i ktoś ci
    przedstawia projekt samochodu - trolejbusu. Link
    www.members.lycos.co.uk/mymek/index2.html
    I będziesz zachwycony?
    Gdzie samochód się sprowadza do kupki blachy, czterech kółek i elektrycznego
    silnika, bez żadnych technicznych fajerwerków które można opatentować chroniąc
    swoje badania, bez żadnych wysokich technologii którym trzeci świat nie sprosta.
    To jest koniec twojej firmy. To jest koniec firm paliwowych, olejowych,
    warsztatów. Przecież najbardziej wyrafinowanym i wymagającym specjalistycznej
    obsługi jest spalinowy silnik.
  • darr.darek 14.11.06, 15:36
    myslacyszaryczlowiek1 napisał:
    > Nie masz racji że lobby motoryzacyjne nie może blokować niektórych rozwiązań.

    Brak logiki. Przedstawiasz dwa różne tematy.
    Jeden to możliwości blokowania poprzez koncerny typu Fiat (czy nawet wiele
    takich koncernów) działań podejmowanych np. przez Rosjan czy Chińczyków.
    Jak sądzisz, co mogliby zrobić szefowie paru koncernó, gdyby Chińczycy zaczęli
    robić coś co im się nie podoba ?

    Podpowiem Ci, że w realnym (w odróżnieniu od wirtulanych rozważań o zmowie
    koncernów) Świecie, Chińczycy np. produkują ewidentne podróbki aut i tysięcy
    innych produktów bez opłacania licencji i bez zgody twórców oryginałów. Setki
    koncernów mają im to za złe i setki firm uruchomiło międzynarodowe procedury w
    zakresie kradzieży własności.
    Ty myślisz, że oni baliby się uruchomić coś co dałoby im pierwszeństwo i
    jeszcze blokowało innych poprzez zarzut podrabiania patentu ?

    > Załóżmy że jesteś prezesem wielkiego światowego koncernu samochodowego i ktoś
    > przedstawia projekt samochodu - trolejbusu. Link
    > I będziesz zachwycony?
    > Gdzie samochód się sprowadza do kupki blachy, czterech kółek i elektrycznego
    > silnika, bez żadnych technicznych fajerwerków które można opatentować chroniąc
    > swoje badania,bez żadnych wysokich technologii którym trzeci świat nie sprosta
    > To jest koniec twojej firmy. To jest koniec firm paliwowych, olejowych,
    > warsztatów. Przecież najbardziej wyrafinowanym i wymagającym specjalistycznej
    > obsługi jest spalinowy silnik.

    Trolejbusy istnieją i to nie jest koniec firm produkujących autobusy spalinowe.
    (choć nie wykluczone, że za 100 lat już nie będzie silników spalinowych w
    transporcie).
    Nie znasz samochodów. Z dziesiątek lub setek mniej lub bardziej istotnych
    napraw i zakupów, większość miałem spoza układu silnika.

  • Gość: Speedy IP: *.stat.gov.pl 14.11.06, 15:52
    Hej

    No to tak w kwestii formalnej:

    > przedstawia projekt samochodu - trolejbusu. Link
    > www.members.lycos.co.uk/mymek/index2.html

    Przeczytałem ten link i mam poważne zastrzeżenia do całego tego projektu. A oto
    one:

    1. Przewód energetyczny nie może być kilka cm nad jezdnią. Każdy paproch,
    listek itp. spowoduje zwarcie. Nawet bez paprocha upływ prądu do ziemi może być
    znaczny (choć mówie to tylko na oko, nie potrafię tego oszacować tak od ręki).

    2. Przewody energetyczne nie mogą być tak blisko siebie, ich rozstaw nie może
    wynosic 5 cm - każdy paproch... itp. Już raczej z pół metra - metr.

    3. Pomysł z zasilaniem w 5 cm rowku w jezdni w ogóle się nie nadaje, rowek
    natychmiast zaleje woda, niosąca pył i brud i ulegnie on zamuleniu. I będzie
    ten sam problem ze zwarciami.

    4. Koszt okablowania energetycznego całej sieci drogowej czy też jej znacznej
    części jest astronomiczny.

    5. Co z wandalizmem - już dziś złodzieje złomu potrafią od czasu do czasu
    zdemontować przewody kolejowiej sieci trakcyjnej pod wysokim napięciem,
    rozwieszone na słupach kilka metrów nad ziemią. Jak długo przetrwałyby przewody
    o niższym napięciu ułożone na ziemi?

    6. Co z protestami "zielonych" - już w tej chwili mówi się że autostrady w
    Polsce (nieliczne wszak bardzo) przecinają naturalne szlaki migracji zwierząt,
    co będzie jak odetniemy tak samo wszystkie drogi lub ich znaczną część.

    7. Fałszywe jest postawione w tym tekście założenie że silnik elektryczny jest
    tańszy od spalinowego - jeśli już to raczej jest na odwrót, z uwagi na obecność
    znacznych ilości miedzi w uzwojeniu (chociaż zdaje mi się że koszty są być może
    przy dzisiejszej technologii mniej więcej równe; dawniej elektryczne były
    zdecydowanie droższe).
  • darr.darek 14.11.06, 16:16
    Gość portalu: Speedy napisał(a):
    >7. Fałszywe jest postawione w tym tekście założenie że silnik elektryczny jest
    >tańszy od spalinowego - jeśli już to raczej jest na odwrót, z uwagi na obecność
    >znacznych ilości miedzi w uzwojeniu (chociaż zdaje mi się że koszty są być może
    >przy dzisiejszej technologii mniej więcej równe; dawniej elektryczne były
    >zdecydowanie droższe).

    Istotna uwaga, przy czym jeszcze istotniejsze jest wskazanie małych różnic w
    kosztach użytkowania silnika elektrycznego i spalinowego.
    W Polsce 1 litr benzyny kosztuje ok. 1.70 PLN bez podatków. Energia mechaniczna
    ok. 10 MJ uzyskiwana z tegoż litra benzyny kosztowałaby bez podatków, po
    pobraniu z sieci elektrycznej ok. 1.00 PLN (licząc 95% sprawnosci silnika el.).
    Przy przejściu przez nośnik alumulatorów, cena wzrasta do 1.10 - 1.60 PLN bez
    podatków.

    6 wcześniejszych krytycznych punktów jest prawdziwe i wyklucza z użycia taką
    koncepcję samochodu elektrycznego jaką przedstawił wcześniejszy przedmówca.

  • myslacyszaryczlowiek1 14.11.06, 19:03
    > >7. Fałszywe jest postawione w tym tekście założenie że silnik elektryczny
    > jest
    > >tańszy od spalinowego

    No to sobie porównaj aby daleko nie szukać choćby kosiarkę o napędzie
    spalinowym i elektrycznym.

    > Istotna uwaga, przy czym jeszcze istotniejsze jest wskazanie małych różnic w
    > kosztach użytkowania silnika elektrycznego i spalinowego.

    To po co się robi elektryfikację kolei? po co trolejbusy?
    A tu masz jeszcze do czynienia z o wiele wiekszymi kosztami przy użytkowaniu
    silnika mniejszej mocy niż
    lokomotywa. Np. porównaj sobie spalanie samochodu osobowego i tira, i ich
    jednostkowe zużycie paliwa na 1 kW mocy.
    Możesz odzyskać część energii przy hamowaniu.
  • darr.darek 14.11.06, 19:38
    myslacyszaryczlowiek1 napisał:
    > > Istotna uwaga, przy czym jeszcze istotniejsze jest wskazanie małych różnic
    > > kosztach użytkowania silnika elektrycznego i spalinowego.
    >To po co się robi elektryfikację kolei?

    W USA wiele lokomotyw do dziś jest na ropę. Priorytet elektryfikacji kolei w
    Polsce była w czasach komuny. W latach 80-tych ceny były sztuczne i za 1 litr
    benzyny czy ON można było kupić jakieś kilkadziesiąt kWh energii elektrycznej.

    > po co trolejbusy?

    Gdyby były tak opłacalne nie stanowiłyby ułamka procenta spośród wszystkich
    autobusów.

    >A tu masz jeszcze do czynienia z o wiele wiekszymi kosztami przy użytkowaniu
    >silnika mniejszej mocy niż lokomotywa. Np. porównaj sobie spalanie samochodu
    >osobowego i tira, i ich jednostkowe zużycie paliwa na 1 kW mocy.

    Sprawność przetwarzania energii cieplnej paliwa na mechaniczną nowoczesnego
    silnika auta i TIRa niewiele się różni. Pierwsze mają powyżej 30%. Drugie mają
    poniżej 40%.

    > Możesz odzyskać część energii przy hamowaniu.

    To jest atut i aut elektrycznych i aut hybrydowych.
    Powtarzam jeszcze raz. ISTOTĄ tematu jest mała różnica w cenie 1 litra benzyny
    bez podatków i odpowiadającej mu ceny (bez podatków) energii elektrycznej 2.8
    kWh. Po dołączeniu strat na akumulatorach cena jest niemal porównywalna.
    GDYBY cześć samochodów zaczęła czerpać energię z sieci elektrycznej, cena
    energii elektr. WZROSŁABY do odpowiadającej ceny paliw płynnych !!!
    TO JEST ISTOTA TEMATU, a nie brednie o zmowie koncernów !

  • myslacyszaryczlowiek1 15.11.06, 04:08
    > >To po co się robi elektryfikację kolei?
    >
    > W USA wiele lokomotyw do dziś jest na ropę. Priorytet elektryfikacji kolei w
    > Polsce była w czasach komuny. W latach 80-tych ceny były sztuczne i za 1 litr
    > benzyny czy ON można było kupić jakieś kilkadziesiąt kWh energii elektrycznej.

    W USA jest i było bardzo silne lobby związane z ropą naftową +własne złoża, a w
    Europie nie ( a nie tylko w komunistycznej Polsce) i dlatego
    w Europie mamy kolej z elektryfikowaną.

    > > po co trolejbusy?
    >
    > Gdyby były tak opłacalne nie stanowiłyby ułamka procenta spośród wszystkich
    > autobusów.

    Są kłopotliwe - pałąki, linie zasilające i ograniczenia z tym związane. Ale
    jednak tam gdzie są to nikt z nich nie rezygnuje.
    > silnika auta i TIRa niewiele się różni. Pierwsze mają powyżej 30%. Drugie mają
    > poniżej 40%. Jednak jest rożnica a jeszcze większa ci wyjdzie jak porównasz
    silnik motoroweru i samochodu będzie bardziej adekwatne porównanie biorąc pod
    uwagę moc lokomotywy do samochodu. I dlatego buduje się duże elektrownie aby ze
    stratami przesyłać prąd a nie małe w każdym większym mieście aby prawie bez
    strat przesyłać do odbiorców.
    A co do reszty to będzie raczej odwrotnie - duży odbiorca ma o wiele niższą
    cenę niż jakiś malutki domek. Popatrz sobie na taryfy przemysłowe, a duzi
    odbiorcy mają indywidualne wynegocjowane ceny.

    A tak poza tym gazetka za dużo wtłoczyła do główki bzdetów o wolnym rynku, a
    rynek ropy, energii rządzi się trochę innymi prawami i pieczę nad tym sprawuje
    państwo bo jest to kwestia jego bezpieczeństwa i dlatego tam gdzie jest ropa
    często wybuchają konflikty zbrojne bo duży i bogaty chce położyć na tym swoją łapę.
  • myslacyszaryczlowiek1 14.11.06, 19:21
    To jest tylko projekt alternatywa w stosunku do istniejącego stanu rzeczy, a
    nie gotowe rozwiazanie. Przedstawiłem tylko możliwośc takiego rozwiązania przy
    drastycznej podwyżce cen ropy.

    1. Jest izolacja, odwodnienie, nie słyszałem o paprochu 5cm, który się
    przesliżnie przez szczeliną wielkości 2cm.
    2.Wszystko zależy od napięcia.
    3. patrz 1
    4. Nie wiem jaki, ale skoro się robi elektyfikacje kolei i to się opłaca, skoro
    robi się linie trolejbusowe i ...
    5.Smieszny argument. Wjechałeś w dziurę bo złodzieje ukradli właz, znaki
    drogowe, barierki ochronne.
    6. To samo co teraz przy budowie autostrad.
    7. Co ty powiesz. Kup sobie kosiarkę spalinową i elektryczną.
    Aha i odejmij sobie jeszcze skrzynię biegów, układ zasilania, układ
    wydechowy, sprzęgło, układ chłodzenia i cholera wie co jeszce np.
    turbodoładowanie czy też rozrusznik czy alternator. Weż sobie jeszcze poprawkę
    ile to waży.
  • darr.darek 14.11.06, 19:53
    myslacyszaryczlowiek1 napisał:
    >>1. Przewód energetyczny nie może być kilka cm nad jezdnią. Każdy paproch,
    >>listek itp.spowoduje zwarcie. Nawet bez paprocha upływ prądu do ziemi może być
    >>znaczny (choć mówie to tylko na oko, nie potrafię tego oszacować tak od ręki).
    >>2. Przewody energetyczne nie mogą być tak blisko siebie, ich rozstaw nie może
    >>wynosic 5 cm - każdy paproch... itp. Już raczej z pół metra - metr.
    >>3. Pomysł z zasilaniem w 5 cm rowku w jezdni w ogóle się nie nadaje, rowek
    >>natychmiast zaleje woda, niosąca pył i brud i ulegnie on zamuleniu. I będzie
    >>ten sam problem ze zwarciami.

    >1. Jest izolacja, odwodnienie, nie słyszałem o paprochu 5cm, który się
    >przesliżnie przez szczeliną wielkości 2cm.
    >2.Wszystko zależy od napięcia.
    >3. patrz 1
    >4. Nie wiem jaki, ale skoro się robi elektyfikacje kolei i to się opłaca, skor
    >robi się linie trolejbusowe i ...


    Cztery odpowiedzi nie mają sensu.
    Kanał w jezdni z przewodami, który miałby zasilać nawet dziesiątki aut na każdym
    kilometrze autostrady. Każde auto o mocy 70kW przy napięciu 70V czerpałoby prąd
    o natężeniu 1000A. To jest prąd dziesiątki razy większy niż prąd spawania stali!
    I taki odpowiednik kilkudziesięciu spawarek w jednym miescu jedzie jeden za
    drugim. W parę minut zespawane byłoby wszystko, i szyny zasilające i kanał i
    styki elektryczne aut.
    Ograniczanie mocy do 20 kW na auto niewiele poprawia, a przy przyśpieszaniu mamy
    silnik Malucha rozpędzający masywne bryczki.

    70 V już porazi przechodniów(wypadkowiczów) w czasie deszczu.
    Podnoszenie napięcia do 1000V lub kilku tysięcy V (jak w trakcji kolejowej)
    sprawia, że w czasie deszczu jest jedno wielkie gotowanie się "kanału" i
    zabijanie wszystkiego co miało nieszczęscie postawić nogi w odległości kilku
    metrów od drogi.

  • myslacyszaryczlowiek1 15.11.06, 03:13
    > Kanał w jezdni z przewodami, który miałby zasilać nawet dziesiątki aut na każdy
    > m
    > kilometrze autostrady. Każde auto o mocy 70kW przy napięciu 70V czerpałoby prąd
    > o natężeniu 1000A. To jest prąd dziesiątki razy większy niż prąd spawania stali
    > !
    > I taki odpowiednik kilkudziesięciu spawarek w jednym miescu jedzie jeden za
    > drugim.
    Samochód do utrzymania prędkości 100 km/h potrzebuje mniej niż 20 kW. A silnik
    elektryczny ma trochę inne paremtry niż spalinowy (moment obrotowy) i dlatego
    wcale nie potrzeba takich wielkich
    mocy do porównywalnych przyśpieszeń a dołóż do tego dodatkowo mniejszą masę
    samochodu.
    Na stronce jest napisane że jezdnia służy tylko dla samochodów. A więc można
    by zastosować o wiele wyższe napięcie. Po za tym w razie awarii ma się
    odpowiednie obuwie i inny sprzęt włącznie np.z automatycznym odcięciem zasilania.
    Po za tym popatrz sobie na jakimś osiedlu jak gęsto roztawione są
    transformatory i pomyśl dlaczego (spadek napięcia). Oczywiście że dosyć gęsto
    trzeba by te przewody zasilać jakąś główną linią biegnącą obok drogi. Przyznaję
    że to mógłby być problem ale do rozwiązania - kwestia kosztów i gęstości
    roztawienia transforamtorów.
  • skandy5 15.11.06, 13:42
    Spor co jest drozsze, prostsze itp silnik spalinowy czy elektryczny w zasadzie
    nie ma tu sensu, poniewaz projekt zaklada zainstalowanie obu silnikow w aucie.
    Silnik spalinowy potrzebny jest do poruszania sie tam gdzie nie ma instalacji
    doprowadzajacej prad.
  • myslacyszaryczlowiek1 15.11.06, 14:22
    Ale tylko na początku. Nie z elektyfikujesz nagle wszystkich dróg. A w miarę
    rozwoju mozna przejść z zasilania zastępczego w postaci silnika spalinowego na
    zasilanie typu butla sprężonego powietrza lub
    akumulatory, albo kondensatory. Po za tym spora część waszej argumentacji
    blednie z faktem że pojazdy hybrydowe są już produkowane seryjnie. A ten projekt
    jest naturalnym udoskonaleniem hybrydy.
  • Gość: msc1 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.11.06, 14:36
    Powinno być spora część waszej argumntacji technicznej.

    Rozwój zmiany transportu jest jednak jak najbardziej związany z decyzją
    polityczną oczywiście po spełnieniu warunku ekonomicznego.
    Nadal jednak podtrzymuję tezę że prezes koncernu samochodowego ktory by podjął
    decyzję o wdrożeniu tego rodzaju transportu (oczywiście zakładając że by była to
    sprawa opłacalna ekonomicznie) by podjął wyrok na swoją firmę, albo by musiał
    przerzucić się na inną działalność. Tak samo by był to wyrok śmierci na przemysł
    paliwowy.
  • Gość: luki IP: *.kl.amwaw.edu.pl 14.11.06, 14:11
    nowym źródłem energii mogą być weliczki puchowe
  • skandy5 14.11.06, 14:53
    Ze strony www Łągiewki niesłychanie ciekawe rozwazania o probach zderzaka
    samochodowego...

    "W trakcie prób, oprócz samego faktu, że samochód pozostaje nienaruszony,
    pojawiło się zjawisko, które zbulwersowało przede wszystkim świat naukowy. Był
    to brak sił bezwładności - zarówno u osób, jak i ładunku.
    Lucjan Łągiewka, nie mogąc uzyskać pomocy w tłumaczeniu zjawisk od naukowców
    zaczął tworzyć podwaliny swojej teorii, której podstawą jest twierdzenie, że to
    energia przepływa od jednego ciała fizycznego do innego (innych) ciał, a
    skutkiem tego jest występowanie sił i to właśnie energia powinna być traktowana
    jako wektor"

    W swietle powyzszego techniczne znaczenie wynalazku (w koncu w taki czy inny
    sposob pochlaniac energie zderzenia potrafimy) pana Łagiewki nie ma zadnego
    znaczenia.
    Tu chodzi o prawdziwa REWOLUCJE w fizyce.
    Przełom na miare Einsteina!

    I jeszcze pare pytan.
    Dlaczego ktos mialby ignorowac rewolucyjne rozwiazania skoro tyle sie wydaje na
    inne rozwiazania dla bezpieczenstwa jazdy: abs, airbagi itd wiec czemu nie
    mieliby wyposazyc auta dodatkowo w zderzak Łagiewki?
    Ale zaraz! Oczywiscie!
    Skoro nie ma bezwladnosci to po co np. airbagi i pasy bezpieczeństwa?
    Wiec tu tkwi spisek - padlyby firmy produkujace poduszki powietrzne.
    Nie mozna do tego dopuscic!.
    No tak racja.

    Zdzisiek napisal:

    "Silnik wodorowy jest wykorzystywany w łodziach podwodnych od lat 40-tych
    ubiegłego wieku, nikt przez 60 lat nie potrafił go zminiaturyzować???)"

    Mozna jakies szczegoly na ten temat?

    Jeszcze mam pytanie jaki zasieg i ine osiagi mialby normalny samochodzik
    powiedzmy VW Golf wyposazony w naped na sprezone powietrze? Tak mniej wiecej.

    Refleksja historyczna
    W XIX wieku gdy konstruowano pierwsze torpedy mialy one naped pneumatyczny - na
    sprezone powietrze ale dopiero po dodaniu tam paliwa z zachowaniem sprezonego
    powietrza jako utleniacza (naped parowogazowy) uzyskaly zwielokrotnienie
    zasiegu i predkosci.

    Ktos wspomnial o filmie "Czlowiek w bialym garniturze"
    Widzialem te komedie kiedys w cyklu Perly z lamusa.
    Fabula byla taka (przynajmniej tak pamietam) ze czlowiek ktory stworzyl
    niezniszczalna i niebrudzaca sie tkanine byl atakowany (chciano by zniszczyl
    swoj wynalazek a i jego chyba chciano zamordowac) przez przemyslowcow
    wlokienniczych i przez samych robotnikow obawiajacych sie utraty zyskow i pracy.

    W gruncie rzeczy teza filmu byla taka jak autora watku.
    I rownie besensowna.
  • smuga5 14.11.06, 15:21

    O rewelacjach Lagiewki nic powaznego nie mozna powiedziec.Natomiast od lat
    60tych.Prowadzone sa badania o zastapieniu baterii w lodziach podwodnych przez
    baterie paliwowe.Z koncem XX wieku baterie tego rodzaju zostaly zastosowane
    w izraelskich lodziach podwodnych uzbrojonych w glowice atomowe.To im pozwala
    pozostac w zanurzeniu prawie tak dlugo jak lodzie o napedzioe nuklearnym.Te
    ostatnie jednak moga sie poruszac pod woda ciagle na motorach elektrycznych
    czego izraelskie "fuel cells" nie potrafia.W dziedzinie samochodow ogniwa
    paliwowe sa intensywnie badane przez Mercedes'a i BMW.
  • skandy5 14.11.06, 17:40
    Wiem co to sa ogniwa paliwowe.
    Nie wiedzialem tylko ze to "naped wodorowy".

    Powiedziales:

    To im pozwala pozostac w zanurzeniu prawie tak dlugo jak lodzie o napedzioe
    nuklearnym.Te ostatnie jednak moga sie poruszac pod woda ciagle na motorach
    elektrycznych czego izraelskie "fuel cells" nie potrafia.

    Przyznam ze nie rozumiem.
  • smuga5 14.11.06, 18:47
    skandy5 napisał:

    > Wiem co to sa ogniwa paliwowe.
    > Nie wiedzialem tylko ze to "naped wodorowy".
    >
    > Powiedziales:
    >
    > To im pozwala pozostac w zanurzeniu prawie tak dlugo jak lodzie o napedzioe
    > nuklearnym.Te ostatnie jednak moga sie poruszac pod woda ciagle na motorach
    > elektrycznych czego izraelskie "fuel cells" nie potrafia.
    >
    > Przyznam ze nie rozumiem.

    Nie jestem specjalista od lodzi podwodnych ale zrozumialem ze chodzi tutaj
    o wieksza energie wlasciwa ogniw pozwalajaca sie poruszac pod woda to znaczy
    bez motorow termicznych ktore zostawiaja wrazny "podpis akustyczny".I pozostanie
    nieruchomo pod woda majac duzy zapas energii elektrycznej dla aparatury
    pomocniczej.
  • skandy5 15.11.06, 10:01
    Generalnie powiedzmy chodzi o to ze wydajność ogniw paliwowych jest większa
    niz zwyklych akumulatorow wiec mozna dluzej przebywac pod woda.
    Nie wiem co to sa motory termiczne - nie ma cichszego napedu pod woda niz
    silnik elektryczny z akumulatorem bo tu zminimalizowano liczbe ruchomych czesci.
    No chyba ze pofantazjujemy o napedzie wykorzystujacym sile Lorentza.

    Sa tez inne rozwiazania nienuklearne (i to juz funkcjonujace) rozwiazujace
    problem niskiej wydajnosci akumulatorow na lodziach podwodnych ale nie czas i
    miejsce o tym pisac.

    Problemem jest to ze akumulator mozna latwo naladowac po wynurzeniu a wodoru i
    tlenu nie bardzo jest skad brac ani w praktyce wytwarzac jesli nie chcesz zeby
    okret nie byl plywajaca fabryka chemiczna.

    Podstawowa sprawa jest to ze wodor NIE JEST ZRODLEM energii a jej NOSNIKIEM.
    Nie ma na ziemi zrodel wodoru ktore mozna by eksploatowac. Trzeba go wiec
    wytworzyc.
    Wytworzyc przy pomocy silowni nuklearnych bo rozne tam wiatraczki i tym podobne
    to blazenstwo. Owszem mozna sie w to pobawic ale problemow energetycznych na
    ziemi nie rozwiaza.
    Nie mozna wiec wodoru nazywac alternatywnym zrodlem energii.

    Druga sprawa to problemy z infrastruktura.
    Jezeli przestawiono by napedy aut na wodor to wymagaloby to stworzenia
    calkowicie nowej infrastruktury do dystrybucji wodoru.
    Dodajmy o nieporownywalnej z obecnym systemem poziomem kultury technicznej,
    o ile nie chcesz zeby ci taka stacja (albo auto) pod domem eksplodowala.
    Trzeba pamietac ze wodor to chyba najbardziej wredne z wrednych paliwo
    chemiczne jakie mozna sobie wyobrazic.
    Wybrano je do prac rozwojowych poniewaz sila rzeczy podczas spalania nie
    powstaje CO2 wiec nie powieksza efektu cieplarnianego.

    Mam duze watpliwosci czy to dobry wybor.

  • skandy5 15.11.06, 10:07
    A tak
    Dotarlo do mnie ze motory termiczne to zapewne silniki cieplne.
  • Gość: zdzisiek IP: 212.160.172.* 14.11.06, 16:08
    300 km na jednym sprężeniu, osiągi niezbyt rewelacyjne, max 110 km/h,
    przyspieszenie brak danych ale też pewnie na poziomie malucha. Na miasto jednak
    wystarczy.
  • skandy5 14.11.06, 17:47
    Gdyby to bylo auto wielkosci Golfa a nie jakies toczydelko-zabawka oczyszczone
    ze wszystkich gadzetow jak klimayzacja itp to takie osiagi (zasieg) to on moze
    miec na zbiorniku sprezonego ale np metanu.
  • Gość: zdzisiek IP: 212.160.172.* 15.11.06, 16:09
    Temat mocno się rozwinął i przestał być czytelny, więc spróbuję odpowiedzieć w
    jednej wiadomości wszystkim:
    1. Temat spisku koncernów. Nie uważam wcale że szefowie Exxona, BP, Shella itp
    wraz z szefami firm motoryzacyjnych spotykają się regularnie na tajnych
    obradach i dyskutują którego wynalazcę zamordować w tym miesiącu. Jeśli ktoś
    dyskutuje z taką wizję wpływu koncernów na rozwój cywilizacji to oczywiście
    jest na wygranej pozycji. Równie naiwny jest jednak wg mnie obraz zarządów
    koncernów którzy zgodnie z teoretycznymi modelami "liberalnego kapitaliźmu"
    używają wyłącznie czysto ekonomicznych sposobów budowy przewagi konkurencyjnej,
    a w szczególności nie wtrącają się w ogóle do polityki. Jak również szukają z
    zapałem nowych źródeł czystej energi czy silników nie zużywających produktów
    ropy naftowej, żeby rzucić się na taką technologię z całymi aktywami koncernu,
    rezygnując całkowicie z dotychczasowej działalności.
    Chciałbym przypomnieć, że mówimy o firmach, z których każda jest w stanie
    samodzielnie obalić rząd afrykańskiego państwa lub utrzymać przy władzy
    wygodnego dyktarora. O firmach których lobby potrafiło uwikłać światowe
    mocarstwo wraz z naiwnymi sojusznikami w krwawą i beznadziejną wojnę w Iraku.
    Porównywanie wpływu takich firm na decyzje polityczne z wpływem jaki ma np. PKP
    jest łagodnie mówiąc mocno nietrafione.
    Jak więc, jeśli nie mordując wynalazców, koncerny mogą hamować wdrażanie
    niewygodnych dla nich technologii? Dyskretnie. Logocznie świetnym sposobem jest
    wykupienie wynalazku zaraz po opatentowaniu albo nawet przed. Skuteczne będą
    pewnie delikatne naciski w cieniu gabinetów i na polach golfowych. W ich wyniku
    ambitny i uparty wynalazca nie dostanie funduszów na swoje badania. Firma
    startująca z ciekawym produktem nie dostanie kredytów. Jakiś projekt biznesowy
    zostanie przyhamowany.
    2. Dlaczego koncerny nie zainwestują w oszczędny silnik
    elektryczny/wodorowy/pneumatyczny? Bo jeżeli za przejechanie 100 km płacimy na
    stacji 10 zł, to marża będzie 10 razy większa niż jeśli mielibyśmy zapłacić 1
    zł. Nie mówiąc o możliwości o zgrozo "załadowania" energii z domowego gniazdka
    230V. Jeśli gigantyczna firma przynosi gigantyczne i przewidywalne zyski, to na
    pewno w imię mocno ryzykownych przyszłych korzyści nie zainwestuje na serio w
    projekt, który w razie powodzenia doporowadzi do tych zysków zmiejszenia.
    3. "Człowiek w białym garniturze". To całkiem fanatastyczna komedia, której
    twórcy zwrócili uwagę na pewien mało zauważany 50 lat temu fakt: nie wszyskich
    uszczęśliwi rewolucyjny produkt jakością bijący na głowę dotychczas dostępne.
    Szczególnie jeżeli w znaczący sposób zmiejszy obroty i zyski na danym rynku lub
    ten rynek w krótkim czasie całkowicie zlikwiduje generując nowy. Niektórzy jak
    widać nie zauważyli tego do dzisiaj. Jak również dość oczywistego faktu że
    wdrożenie rewolucjnej technologi która będzie miała wpływ na całą światową
    gospodarkę zanim przyniesie całemu światu korzyści wywoła zapewne potężny
    kryzys ekonomiczny a więc i polityczny. Co również nie wszystkim musi się
    spodobać.
    Oczywiście te filmowe metody wyrażania dezaprobaty wobec wynalazcy były
    przedstawione dość naiwnie. Dziś można to zrobić inaczej.
    4. Tucker. Jeśli komuś nie chce się poszukać:
    www.tuckerclub.org
    Jeśli komuś nie chce się kliknąć, to krótko:
    Preston Tucker, genialny konstruktor. Najbardziej znany ze swojego samochodu
    nazwanego po prostu Tucker. Wyprodukowany w 1948 roku wyprzedzał konkurencyjne
    produkty z Detroit o co najmniej kilkanaście lat. W serwisie nie ma danych
    technicznych więc podam kilka z pamięci, mogą być niedokładne: prędkość max.
    200 km/h, spalanie ok. 12l/100 km (benzyna), nie pamiętam mocy ale była znaczna,
    nokaut konkurencji w dziedzinie bezpieczeństwa, silnik umieszczony z tyłu,
    czego rezultatem był ogromny bagażnik pod maską. Pojazd nie miał żadnych
    specjalnych problemów z awaryjnością i bieżącą eksploatacją.
    Żaden z koncernów z Detroit nie był zainteresowany produkcją, Tucker uruchomił
    więc pomimo różnych ciekawych działań konkurencji własną fabrykę. Zdążył jednak
    wyprodukować tylko 50 sztuk, kiedy koncerny załatwiły go za pomocą prawników.
    Decyzją "niezawisłego" sądu musiał zaprzestać produkcji i zamknąć fabrykę. Na
    szczęście nie znalazł się w więzieniu. Najlepszy na tamte czasy samochód na
    świecie okazał się za dobry żeby go produkować. Ta historia zawsze przypomina
    mi się gdy ktoś mówi o motoryzacyjnych koncernach płonących żądzą wdrażania
    naprawdę nowych rozwiązań.
    3. "Liberalny kapitaliźm", rzucanie się wielkich firm na nowe technologie itp.
    mrzonki. W ekonomii rynkowej w formie czystej, na prawdziwie wolnym rynku,
    pewne zachowania firm będą zapewne inne niż obserwujemy. Jeżeli ktoś pokaże mi
    gospodarkę w pełni wolnorynkową, na którą w ogóle nie wpływa żaden rząd (i
    odwrotnie), to chętnie podyskutuję na ten temat.
    Jeżeli ktoś mi pisze, że bariera wejścia z zupełnie nowym produktem na globalny
    rynek motoryzacyjny wynosi 1000 zł, to na dyskusję z nim szkoda mi czasu.
    4. Ogniwa paliwowe. Przyznaję się do błędu, nie potrafię podać jawnych i
    wiarygodnych informacji o zastosowaniu wojskowym takich silników w latach 40-
    tych. Przyjmjmy więc że historia technicznych zastosowań tego napędu zaczyna
    się w latach 60-tych. Tak więc technologia jest praktycznie wykorzystywana od
    40 lat, nie 60. To i tak trochę sporo na miniaturyzację i inne problemy
    techniczne z zastosowaniem tego napędu w samochodach.
    5. Silnik elektryczny vs spalinowy. Pierwszy wymaga oczywiście prądu, który
    trzeba wytworzyć w pojeździe lub zmagazynować z sieci. Natomiast ma nad ssporą
    przewagę wydajności, która czyni go bardziej opłacalnym zarówno ekonomicznie,
    jak i przede wszystkim ekologicznie. Zważywszy że trudno sobie wyobrazić
    podniesienie akcyzy za prąd do poziomu akcycy za benzynę/on, względna przewaga
    ekonomiczna napędu elektrycznego jest miażdząca.
    6. Napęd hybrydowy. Tzw wielka nowość nad którą koncerny motoryzacyjne w pocie
    czoła pracowały tyle lat, została zastosowana w napędzie samochodu 100 lat temu.
    www.hybrid-vehicle.org/hybrid-vehicle-porsche.html
    7. Napęd pneumatyczny czyli aircar. Oczywiście siła takiego silnika nie
    wystarczy do napędu Golfa ani Jeepa Cherokee. Wystarczy jednak do napędu
    specjalnie zaprojektowanego miejskiego autka o rozsądnej cenie. Niestety nie
    mogłem go obejrzeć w salonie, z tego co widziałem na stronach wygląda na
    pełnowartościowy produkt. Z radiem i klimatyzacją. Jak ktoś nie wierzy bo sobie
    wyliczył co innego to trudno, pewnie nawet jak się czymś takim przejedzie dalej
    nie uwierzy.
    Podsumowując, jeśli ktoś wierzy w to że nie ma realnej altrnatywy techniczno-
    ekonomicznej dla koszmarnie przestarzałego, nieefektywnego i szkodliwego napędu
    spalinowego, pomimo uporczywych wysiłków koncernów które oddałyby wszystko (z
    zyskami włącznie) za możliwość rezygnacji z ropy naftowej, to życzę nadal
    dobrego samopoczucia.
    Pozdrawiam wszystkich
  • Gość: saturn5 IP: *.dsl.pltn13.pacbell.net 15.11.06, 18:43
    > Podsumowując, jeśli ktoś wierzy w to że nie ma realnej altrnatywy techniczno-
    > ekonomicznej dla koszmarnie przestarzałego, nieefektywnego i szkodliwego napędu
    >
    > spalinowego, pomimo uporczywych wysiłków koncernów które oddałyby wszystko (z
    > zyskami włącznie) za możliwość rezygnacji z ropy naftowej, to życzę nadal
    > dobrego samopoczucia.

    Ja nie wierze. Jak ty jestes taki pewny to zakasaj rekawy i zbuduje takie auto i
    udowodnij calemu swiatu zarabiajac przy tym biliony, jestes pewnie z dala od
    tych zlych "koncernow". A tak tylko walisz w klawiature, tracisz czas i bzdury
    wypisujesz.

    A tak na marginesie, ja jezdze w USA samochodem "hybrydowym" choc przyznaje ze z
    punktu widzenia balansu ekonomicznego to nie by najlepszy zakup (oszczednosc na
    benzynie nie zwroci dodatkowego kosztu auta). A ty czym, pewnie czyms "strasznie
    przestarzalym" ??
  • Gość: Benek IP: 195.94.201.* 15.11.06, 18:47
    Zacząłeś dobrze ale później jednak zgubiłeś drogę.

    Gość portalu: zdzisiek napisał(a):

    > Jak więc, jeśli nie mordując wynalazców, koncerny mogą hamować wdrażanie
    > niewygodnych dla nich technologii? Dyskretnie. Logocznie świetnym sposobem
    > jest wykupienie wynalazku zaraz po opatentowaniu albo nawet przed.

    Pełna zgoda. Ale żeby ktoś mógł kupić ktoś musi chcieć sprzedać. Nie każdy
    wynalazca da się nabrać na takie miękkie podejście. Wynalazcom nie zależy tylko
    na pieniądzach ale też na sławie a patenty zamknięte w szafach takowej nie dają.
    Można próbować grozić ale też nie każdego daje się zastraszyć. Na kolejne
    spotkanie przyjdzie 'okablowany' i ani się obejrzysz jak wylądujesz w pierdlu.

    > Skuteczne będą pewnie delikatne naciski w cieniu gabinetów i na polach
    > golfowych. W ich wyniku ambitny i uparty wynalazca nie dostanie funduszów na
    > swoje badania. Firma startująca z ciekawym produktem nie dostanie kredytów.
    > Jakiś projekt biznesowy zostanie przyhamowany.

    Nie będzie to skuteczne. Jest zbyt wiele potencjalnych źródeł finansowania, za
    dużo bogatych firm i ludzi szukających obiecujących projektów. Nie na
    wszystkich da się nacisnąć ekonomicznie. Możesz zagrozić przemocą ale tu patrz
    wyżej.

    > 2. Dlaczego koncerny nie zainwestują w oszczędny silnik
    > elektryczny/wodorowy/pneumatyczny? Bo jeżeli za przejechanie 100 km płacimy
    > na stacji 10 zł, to marża będzie 10 razy większa niż jeśli mielibyśmy
    > zapłacić 1 zł.

    Jakie koncerny?
    Naftowe? One nie inwestują w takie silniki bo nie zajmują się konstrukcją
    silników. Nie mają o tym pojęcia. Inna branża. Żadnego spisku tu nie ma.

    Samochodowe? Ależ one inwestują. Co roku przez salony motoryzacyjne przewija
    się ileś tam prototypów z alternatywnym napędem. Samochody elektryczne są
    produkowane od wielu lat. Oczywiście w śladowych ilościach i do specyficznych
    zastosowań. Ale to zrozumiałe - nie każdy ma własny garaż z gniazdkiem
    elektryczym a z tych co mają nie każdy porusza się tylko w okolicach własnego
    domu. Wyjedziesz nad morze i gdzie załadujesz?

    Koncerny samochodowe nie uruchomią masowej produkcji i sprzedaży samochodów z
    nowym napędem dopóki nie powstanie sensowna sieć zaopatrzenia w nowe paliwo.

    > Jeśli gigantyczna firma przynosi gigantyczne i przewidywalne zyski, to na
    > pewno w imię mocno ryzykownych przyszłych korzyści nie zainwestuje na serio w
    > projekt, który w razie powodzenia doporowadzi do tych zysków zmiejszenia.

    Znowu, zastanów się o jakich "gigantycznych firmach" piszesz. O koncernach
    samochodowych? Dla ich zysków czy robią samochody na benzynę, prąd, parę,
    powietrze, itd nie ma żadnego znaczenia.

    Ma znaczenie dla koncernów naftowych ale co one mogą zrobić? Zastraszyć firmy
    samochodowe? Czym? Nie ma bezpośrednich związków gospodarczych pomiędzy tymi
    branżami. Producenci samochodów nie są klientami firm paliwowych, poza może
    benzyną którą kupują do samochodów służbowych. Nie są od nich uzależnione
    finansowo, technologicznie, czy w inny sposób. Nie widzę tu 'lewara'.

    > Szczególnie jeżeli w znaczący sposób zmiejszy obroty i zyski na danym rynku
    > lub ten rynek w krótkim czasie całkowicie zlikwiduje generując nowy.
    > Niektórzy jak widać nie zauważyli tego do dzisiaj. Jak również dość
    > oczywistego faktu że wdrożenie rewolucjnej technologi która będzie miała
    > wpływ na całą światową gospodarkę zanim przyniesie całemu światu korzyści
    > wywoła zapewne potężny kryzys ekonomiczny a więc i polityczny. Co również nie
    > wszystkim musi się spodobać.

    Mocno przeceniasz możliwe tempo wymiany obecnego parku samochodowego na nowy.
    Jest fizycznie niemożliwe aby w ciągu jednego dnia czy nawet roku przestawić
    cały światowy przemysł motoryzacyjny na produkcję np. samochodów elektrycznych.
    To będzie proces trwający co najmniej 10-15 lat. A w trzecim świecie jeszcze
    dłużej. W Indiach niedługo będą obchodzić 50-lecie produkcji tego modelu:
    www.austin-rover.co.uk/index.htm?hindambyf.htm
    Jak myślisz, kiedy oni przejdą na prąd czy napęd hybrydowy?

    Teraz uwzględnij jeszcze, że samochód żyje średnio jakieś 20 lat - wychodzi, że
    gdyby nawet dzisiaj GM, Ford, Toyota podjęły decyzję, że idą na całego w jakiś
    nowy napęd to może gdzieś ok. 2030 samochody z tym nowym napędem przekroczyłyby
    udział 50% w światowym parku motoryzacyjnym.

    To oczywiście oznacza, że katastrofalnego zamieszania ekonomicznego czy
    politycznego raczej nie będzie, tak jak zresztą go nie było wcześniej w
    historii przy takich zmianach.

    > 4. Tucker. Jeśli komuś nie chce się poszukać:
    > www.tuckerclub.org

    Radziłbym poczytać trochę więcej źródeł o Tuckerze niż tylko jego fan-club.
    Radziłbym też poczytać dlaczego Tuckerowi i kilku innym członkom zarządu jego
    firmy groziło więzienie. Nie miało to nic wspólnego z jakąś intrygą konkurencji
    a z, nie całkiem bezpodstawnym, podejrzeniem, że cały projekt jest oszustwem
    finansowym. Donos na Tuckera nie złożył Ford czy GM tylko członek rady
    nadzorczej jego własnej firmy, niezwiązany z innymi firmami motoryzacyjnymi.
    Przeciwko Tuckerowi wypowiadali się też niektórzy szeregowi pracownicy którzy
    widzieli co się w jego fabryce dzieja (a raczej co się nie dzieje).

    Czy rzeczywiście Tucker był oszustem czy tylko nieudolnym organizatorem -
    trudno dziś już powiedzieć a sąd go ostatecznie uniewinnił. Ale ofiarą był
    bardziej własnej działalności niż konkurencji.

    > Podsumowując, jeśli ktoś wierzy w to że nie ma realnej altrnatywy techniczno-
    > ekonomicznej dla koszmarnie przestarzałego, nieefektywnego i szkodliwego
    > napędu spalinowego, pomimo uporczywych wysiłków koncernów które oddałyby
    > wszystko (z zyskami włącznie) za możliwość rezygnacji z ropy naftowej, to
    > życzę nadal dobrego samopoczucia.

    Znowu używasz ogólnego terminu 'koncerny', z sugestią że ktoś coś torpeduje, na
    kogoś naciska, kogoś straszy. Cały problem z nowym napędem polega na tym, że
    jego wdrożenie wymaga równoczesnego zaangażowania wielu branż a w przypadku
    niektórych napędów także sektora publicznego. Nawet przy najlepszej woli
    wszystkich którzy są do tego niezbędni będzie to bardzo skomplikowany i
    ryzykowny ekonomicznie projekt. Więc nie trzeba na nikogo naciskać czy
    zastraszać, wystarczy siedzieć z boku i nic w tej sprawie nie robić.
  • Gość: saturn5 IP: *.dsl.pltn13.pacbell.net 15.11.06, 18:57
    > Czy rzeczywiście Tucker był oszustem czy tylko nieudolnym organizatorem -
    > trudno dziś już powiedzieć a sąd go ostatecznie uniewinnił. Ale ofiarą był
    > bardziej własnej działalności niż konkurencji.

    Zgoda. Jak ktos uzywa tego "Tuckera" jak przyklad "spisku" koncernow to znaczy
    ze jest kompletnym ignornatem.
  • madcio 15.11.06, 19:00
    Albo spiskologiem. :)
    --
    Wszyscy jesteśmy ateistami. Ja po prostu nie wierzę w jednego Boga więcej od ciebie.
    Moja strona: MaDeRland.
  • Gość: zdzisiek IP: 212.160.172.* 16.11.06, 09:37
    Benek, Twoja krytyka jest na tyle ciekawa że odpowiem na nią z przyjemnością.

    "> Pełna zgoda. Ale żeby ktoś mógł kupić ktoś musi chcieć sprzedać. Nie każdy
    wynalazca da się nabrać na takie miękkie podejście. Wynalazcom nie zależy tylko
    na pieniądzach ale też na sławie a patenty zamknięte w szafach takowej nie
    dają. Można próbować grozić ale też nie każdego daje się zastraszyć. Na kolejne
    spotkanie przyjdzie 'okablowany' i ani się obejrzysz jak wylądujesz w pierdlu."
    Tak, ale wynalazca nie ma wyboru pomiędzy odwagą, sławą i potencjalnymi,
    wielkimi dochodami z wdrożenia wynalazku a: poddaniem się zastraszeniu i
    sprzedażą patentu dwóm panom, Arabowi w dżabilii i Jankesowi ze spinką do
    krawata z logo Exxonu za pieniądze do ręki. Raczej pomiedzy sprzedażą za pewne
    pieniądze, może nawet z obietnicą wdrożenia (w trakcie zawsze może się okazać
    że projekt padnie z 1000 różnych przyczyn) a wdrożeniem na rynek na własną
    rękę. Rzadko który wynalazca jest bizesmenem - milionerem albo ma takiego w
    rodzinie, żeby mu się udało.

    > "Nie będzie to skuteczne. Jest zbyt wiele potencjalnych źródeł finansowania,
    za dużo bogatych firm i ludzi szukających obiecujących projektów. Nie na
    wszystkich da się nacisnąć ekonomicznie. Możesz zagrozić przemocą ale tu patrz
    wyżej."
    Z tą różnorodnością źródeł finansowania, jak mi się wydaje, wcale nie jest tak
    różowo.

    Piszesz:
    "Jakie koncerny?
    Naftowe? One nie inwestują w takie silniki bo nie zajmują się konstrukcją
    silników. Nie mają o tym pojęcia. Inna branża. Żadnego spisku tu nie ma."
    "Ma znaczenie dla koncernów naftowych ale co one mogą zrobić? Zastraszyć firmy
    > samochodowe? Czym? Nie ma bezpośrednich związków gospodarczych pomiędzy tymi
    > branżami. Producenci samochodów nie są klientami firm paliwowych, poza może
    > benzyną którą kupują do samochodów służbowych. Nie są od nich uzależnione
    > finansowo, technologicznie, czy w inny sposób. Nie widzę tu 'lewara'."
    A zaraz potem:
    > "Koncerny samochodowe nie uruchomią masowej produkcji i sprzedaży samochodów
    z nowym napędem dopóki nie powstanie sensowna sieć zaopatrzenia w nowe paliwo."
    To właśnie jest ten 'lewar' i oczywista zależność między branżami.

    > "Czy rzeczywiście Tucker był oszustem czy tylko nieudolnym organizatorem -
    > trudno dziś już powiedzieć a sąd go ostatecznie uniewinnił. Ale ofiarą był
    > bardziej własnej działalności niż konkurencji."
    Przede wszystkim Tucker był genialnym konstruktorem. Może miałbym większe
    wątpliwości co do jego uczciwości gdyby jego dzieło, czyli wspaniały samochód
    deklasujący konkurencję i będący murowanym hitem rynkowym powstał tylko na
    papierze. Ale można go jeszcze dziś obejrzeć i się nim przejechać jeśli
    właściciel pozwoli. Tucker nie tylko skonstruował obiecujący prototyp.
    Udowodnił również że można go zacząć produkować. Nie chcę nawet rozstrząsać
    ile upadek firmy Tuckera był spowodowany jego nieuczciwością/nieudolnością.
    Genialny konstruktor nie musi być przecież nawet przeciętnym biznesmenem. Nie
    mam czasu na własne badania historyczne i udowadnianie że Wielka Trójka
    rzeczywiście torpedowała projekt. Zastanawia mnie tylko jedno: dlaczego przed,
    w trakcie projektu lub po jego upadku Tucker nie musiał się opędzać przed
    przedstawicielami tych koncernów, licytujących się kto da wiecej żeby odkupić
    od niego tak znakomity produkt? Przecież gdyby jedna z tych firm weszłą na
    poważnie w produkcję tego lub zbliżonego modelu, mogłaby zdeklasować
    konkurencję w ciągu kilku lat. Dlaczego woleli produkować swoje znacznie gorsze
    pojazdy? Historia Tuckera nie jest dla mnie przykładem żadnego spisku, co
    niektórzy mi zarzucają. W ogóle nie jestem wyznawcą spiskowej teorii dziejów,
    jest równie prymitywna i słabo przystająca do rzeczywistości jak teoria dziejów
    oparta wyłącznie na wypowiedziach rzeczników prasowych koncernów i rządów).
    Jest wg mnie przykładem na to, że produkt o niebo lepszy niż to co jest w danej
    chwili na rynku bardzo łatwo może wylądować na złomowisku, a jeszcze łatwiej w
    koszu bo nie wyjdzie poza fazę papierową.

    " >Znowu używasz ogólnego terminu 'koncerny', z sugestią że ktoś coś torpeduje,
    na kogoś naciska, kogoś straszy. Cały problem z nowym napędem polega na tym,
    że jego wdrożenie wymaga równoczesnego zaangażowania wielu branż a w przypadku
    niektórych napędów także sektora publicznego. Nawet przy najlepszej woli
    > wszystkich którzy są do tego niezbędni będzie to bardzo skomplikowany i
    > ryzykowny ekonomicznie projekt. Więc nie trzeba na nikogo naciskać czy
    > zastraszać, wystarczy siedzieć z boku i nic w tej sprawie nie robić."
    Myślę że tym kawałkiem udało Ci się podsumowałać bardzo trafnie cały temat.
    Ja ze swojej strony dodałbym tylko że bardzo łatwo delikatnie wsadzić prawie
    niewidzialny kijek w szprychy. Czy ktoś to rzeczywiście robi ciężko udowodnić.
    W każdym razie dla potężnego lobby które ma realny wpływ na wielką politykę,
    nie stanowi to problemu.
    Cieszy mnie natomiast że ktoś, kto się ze mną mocno nie zgadza, zauważa dość
    oczywisty fakt że wdrożenie nowego napędu na globalnym rynku motoryzacyjnym nie
    jest przedsięwzięciem które uda się przeprowadzić z własnego garażu za kilka
    tysięcy zł. Bo takie pomysły padały w dyskusji i to o zgrozo chyba na poważnie.
  • Gość: januszz4 IP: *.os1.kn.pl 15.11.06, 18:49
    Gość Zdzisiek - bardzo ciekawe i trafne podsumowanie. Zainicjowałem tę dyskusję
    stawiając na początku problem sformułowany w prowokujący i naiwny sposób. Ale
    tym bardziej się cieszę, że tyle ciekawych wypowiedzi znalazło się na tym
    Forum. Wszystkich dyskutantów serdecznie pozdrawiam.
  • madcio 15.11.06, 18:57
    > na pewno w imię mocno ryzykownych przyszłych korzyści nie zainwestuje na
    > serio w projekt, który w razie powodzenia doporowadzi do tych zysków
    > zmiejszenia.
    Głęboką tajemnicą zdziśka jest wiedza, jak w takich warunkach jest możliwy
    jakikolwiek postęp technologiczny. :)))))))

    > Jak ktoś nie wierzy bo sobie wyliczył co innego to trudno, pewnie nawet jak
    > się czymś takim przejedzie dalej nie uwierzy.
    Nie jest istotne, czy t0g czy kto inny pomylił się (lub nie) w obliczeniach.
    Odrzucanie a priori praw natury, wyników i badań naukowych nie pasujących do
    wizji świata jest jedną z najbardziej charakterystycznych cech różnych
    popaprańców (crackpots), teoretyków spiskowej i innej swołoczy bez grama szarej
    masy w mózgu.
    --
    Wszyscy jesteśmy ateistami. Ja po prostu nie wierzę w jednego Boga więcej od ciebie.
    Moja strona: MaDeRland.
  • Gość: zdzisiek IP: 212.160.172.* 16.11.06, 09:44
    > Nie jest istotne, czy t0g czy kto inny pomylił się (lub nie) w obliczeniach.
    > Odrzucanie a priori praw natury, wyników i badań naukowych nie pasujących do
    > wizji świata jest jedną z najbardziej charakterystycznych cech różnych
    > popaprańców (crackpots), teoretyków spiskowej i innej swołoczy bez grama
    szarej masy w mózgu.

    Madcio, zgadzam się z Tobą w pełni, z jednym zastrzeżeniem. Jest istotne czy
    ktoś się pomyli w obliczeniach. Jest też istotne czy obliczył akurat to o co mu
    chodziło. Jeżeli jakieś urządzenie działa wbrew czyimś wyliczeniom to znaczy że
    jego konstuktor wyliczył lepiej, a nie że jest oszustem czy też popaprańcem nie
    wierzącym w prawa natury.
  • Gość: t0g IP: 12.45.62.* 16.11.06, 10:29
    Mylę sie w obliczeniach wcale często, całkiem mozliwe, że sie gdzies pomyliłem -
    tylko jakos nie pamietam, bym ostatnio prezentował tutaj jakieś wyniki rachunków.

    Mówiłem tylko w jednym poście, że energie sprężonego powietrza łatwo policzyć.
    Później na Webie natknąłem sie na jakąs stronke omawiającą samochód na spręzone
    powietrze. Oni tam wyliczyli, że w zbiorniku o pojemnosci 300 l, napompowanym do
    cisnienia 300 barów, zamagazynowanych jest 69 MJuli. Mnie wyszło 70, czyli
    praktyucznie to samo. Nadal twierdzę, że to trochę mało, by oczekiwać, że
    samochód z takim zasobnikiem energii zdolny bedzie przejechać 300 km. Owszem, w
    bardzo idealnych warunkach - po gładkiej poziomej drodze, bez żadnych hamowań po
    drodze, itp. Ale w rzeczywistych warunkach tych kilometrów bedzie sporo mniej,
    jestem przekonany. Aczkolwiek, mimo wszystko, zasięg będzie chyba znacznie
    wiekszy, niz sadziłem.

    Zrobiłem prościutki eksperyment, zmierzyłem opoźnienie w ruchu mojej "Hondy
    Civic" rozpedzając ją do predkości 85 km/h na poziomej gładkiej drodze.
    Nastepnie wyrzuciłem na luz i zmierzyłem, ile sekund ulyneło, nim prędkosc
    spadła do 75 km/h. Z tego obliczyłem srednie opóźnienie, następnie siłę oporów
    (znając w przyblizeniu mase pojazdu wraz ze mną), a następnie pomnozyłem prze
    zprędkośc i otrzymałem moc - wyszło, ok. 4 kW. Zatem do utrzymania stałej
    predkosci 80 km/h trzeba frata napedzac z taka mniej więcej moca. Jeśli teraz
    podzielic owe 69 MJ przez ową moc, to wyjdzie czas - z zasobnika zawierajacego
    tyle energii mozna pobierac moc 4 kW przez, z gruba biorac, 15 000 s, czyli 4
    godziny. A zatem istotnie dawało by to dystans ok. 320 km. Z tym, ze uzyty
    silnik pneumatyczny musi miec 100% sprawnosci. A pewno ma sporo mniej, ale tego
    zasiegu wyjdzie jednak pewno na ze 200 km. Zakładajac, ze w ruchu miejskim to
    spadnie nawet o połowę, to i tak jest to wynik interesujący. Sam bym taki
    samochod kupił, bo normalnie przejeżdzam tygodniowo niewiele ponad 100 km. Tyle,
    że "od prototypu do dealera" droga jeszcze jest daleka i moga jeszcze upłynac
    lata, zanim taką zabawke będzie mozna kupic.

    Natomiast ciekwym rozwiazaniem moze byc hybryda spalinowo-pneumatyczna, z
    silniczkiem i kompresorkiem, który by "dobijał" luft do zbiornika na dłuzszych
    dystansach. Takie cudo już miałoby zasięg praktycznie nieograniczony, a przy
    użyciu tylko do krótkich jazd miejskich nie trzeba by było tankować benzyny w
    ogóle, tylko dobijac luft raz na pare dni elektrycznym kompresorem w garażu. Z
    tym, że takie same zalety miałaby hybryda spalinowo-elektryczna - nie typu
    "Priusa", tylko taka, o której pisał tutaj już kilka razy Picard.

    Silnik peumatyczny do takiego samochodu wydaje sie byc dopiero "w
    niemowlęctwie", zas sytuacja z silnikami elektrycznymi i bateriami wydaje sie
    duzo lepsza. Nawet bez uzywania jakis tam hiper-super pojemnych akumulatorów.

    Nistety (?) cena benzyny znów spadła, u nas jest teraz ok. $2,40 za galon, co
    znów osłabia motywację dla szukania nowych lepszych rozwiązań.
  • Gość: t0g IP: 12.45.62.* 16.11.06, 10:41
    Jako ktos, kto od ćwierci wieku tkwi w amerykańskiej nauce, ja w te "tajne
    laboratoria" nie za bardzo wierzę. Oczywiście sprzeczac sie nie mam zamiaru, bo
    jak cos jest tajne, to jest tajne i zwykły smiertelnik tego nie moze wiedziec. Z
    tym, ze powstaje zaraz pytanie - skad, w takim razie, ci, co utrzymuja, że takie
    laboratoria sa i opracowały juz "nowe rewolucyjne technologie", czerpia
    informacje na ten temat?
  • Gość: zdzisiek IP: 212.160.172.* 16.11.06, 12:53
    Witaj t0g. Nie wiem dokładnie jak to jest z tajnymi laboratoriami. Przypuszczam
    że takie w USA, badające np. broń bakteriologiczną, jednak istnieją. Czy badają
    również rozbite latające spodki i ciała ich pasażerów kosmitów to już raczej
    wątpię ;) Natomiast wydaje mi się na zdrowy rozsądek, że są prowadzone badania
    na zlecenia Pentagonu. I ich wyniki są tajne tak długo jak długo Pentagon nie
    zezwoli na ich publikację. Co zazwyczaj przeważnie następuje, o ile w tym
    czasie "cywile" lub inne kraje nie wynajdą tego samego. Czy takie badania
    prowadzone są w tajnych placówkach wojskowych, placówkach koncernów
    zbrojeniowych czy w "zwykłych" placówkach nie mam pojęcia.
    Jesteś uczonym, mieszkasz w Stanach, to wiesz lepiej.
    Wracając do aircara, taki pojazd może jednak przejechać więcej niż 20 km nie
    łamiąc praw fizyki ;) Jak napisałeś szczególnie obiecująca jest "prawdziwa"
    hybryda silnika pneumatycznego ze spalinowym, w razie potrzeby napędzającym
    sprężarkę. Zakładając cykl w którym połowa energii pochodziłaby ze spalania np.
    LPG a połowa z ładowania kompresora elektrycznie, taki pojazd byłby
    kilkakrotnie tańszy w eksploatacji (przynajmniej w Europie) i przyjaźniejszy
    dla środowiska (wszędzie)w porównaniu do "zwykłego" małego auta miejskiego.
    Taki prototyp w Moteur Development też chyba opracowali. Przewagi jakie bym
    widział w napędzie pnęumatycznym w porównaniu z elektrycznym (czy to osobnym,
    czy hybrydowym) to:
    - Mniejszy koszt "magazynu energii", zbiornik sprężonego powietrza będzie
    znacznie tańszy niż akumulatory
    - Czas ładowania: powietrze w zbiorniku można sprężyć nie tylko wbudowanym w
    pojazd kompresorem na 230v, co potrwa kilka godzin. Również specjalnym
    kompresorem zewnętrznym na zwykłej stacji benzynowej, w 3 minuty, za 2 - 3
    dolary. Takie urządzenie nie kosztowałoby wiele, ale już widzę jak sieci stacji
    masowo je montują ;)
    Z kolei pojazd pneumatyczny jest głośniejszy od elektrycznego, chociaż podobno
    cichszy od spalinowego. Danych w decybelach nie znam.
    Czy aircar jest w "wieku niemowlęcym"? MDI twierdzi że jest gotowy do
    komercyjnego wdrożenia. Oczywiście może w tym być trochę marketingowej ściemy.
    Natomiast ważne jest to co napisałeś do dalekiej drodze od prototypu do
    dealera. Zastanawia mnie że w przypadku pojazdów z alternatywnymi napędami jest
    tak daleka, że jeszcze żaden jej nie pokonał ;)
  • madcio 16.11.06, 17:58
    > Takie urządzenie nie kosztowałoby wiele, ale już widzę jak sieci stacji
    > masowo je montują ;)
    > Zastanawia mnie że w przypadku pojazdów z alternatywnymi napędami jest
    > tak daleka, że jeszcze żaden jej nie pokonał ;)
    Insynuacje i przylepianie błota. O tak, daleko na tym w dyskusji zajedziesz. A
    jakie przekonujące! :>

    --
    Wszyscy jesteśmy ateistami. Ja po prostu nie wierzę w jednego Boga więcej od ciebie.
    Moja strona: MaDeRland.
  • Gość: zdzisiek IP: 212.160.172.* 17.11.06, 09:20
    Insynuacje komu i czego? I kogo błotem obrzucam?
    Nie wolno się zastanowić czemu 30 lat badań, prototypów, szumnych deklaracji
    rzeczników prasowych a efekt(pojazd z napędem innym niż benzynowy/ON w
    powszechnej sprzedaży) wynosi dokładnie 0?
  • madcio 17.11.06, 17:29
    > Nie wolno się zastanowić czemu 30 lat badań, prototypów, szumnych deklaracji
    > rzeczników prasowych a efekt(pojazd z napędem innym niż benzynowy/ON w
    > powszechnej sprzedaży) wynosi dokładnie 0?
    Piszesz to w formie sugerującej odpowiedź. I to taką z gatunku mocno
    paranoicznych. :>

    Ja mam własną tezę na ten temat, jest ona niestety jednak bardzo, bardzo
    prozaiczna. A tego przecież żaden wyznawca teorii spiskowych czy wierzący w
    zjawiska paranormalne nie zdzierży. :)))) Co jest takiego w niektórych głowach,
    ze uwielbiają się tytłać w regułach, zasadach i zjawiskach będących dokładną
    odwrotnością brzytwy Ockhama?
    --
    Wszyscy jesteśmy ateistami. Ja po prostu nie wierzę w jednego Boga więcej od ciebie.
    Moja strona: MaDeRland.
  • madcio 16.11.06, 17:56
    > Jeżeli jakieś urządzenie działa wbrew czyimś wyliczeniom
    Dobrze powiedziane: JEŻELI.

    Problem w tym, że jeśli jakiś obalacz Einsteina i Newtona na dokładkę (!) na
    poparcie swoich słów ma kiepskiej jakości filmik, na którym powolutuku jeżdżący
    fiat jest przedstawiany jako rakieta szybkości to... pozostanę sceptyczny. :)
    (tu piję do zderzaka Łagiewki)

    --
    Wszyscy jesteśmy ateistami. Ja po prostu nie wierzę w jednego Boga więcej od ciebie.
    Moja strona: MaDeRland.
  • Gość: zdzisiek IP: 212.160.172.* 16.11.06, 10:04
    A, nie doczytałem tego:
    > Głęboką tajemnicą zdziśka jest wiedza, jak w takich warunkach jest możliwy
    > jakikolwiek postęp technologiczny. :)))))))

    To nie żadna tajemnica ;)
    Musi być spełnionych jednocześnie wiele warunków żeby rewolucyjny wynalazek
    został produktem komercyjnym który sukces rynkowy. Nie wystarczy że jest dobry.
  • skandy5 16.11.06, 12:53
    1.Przy masowym przejściu na naped elektryczny (sprezone powietrze) aut, prad
    elektryczny podrozeje i to bardzo znacznie - zwykle prawo popytu i sprzedazy.
    Ktos powiedzial ze trudno sobie wyobrazic podwyzke podatkow (chyba akcyzy) na
    prad.
    Moim zdaniem jest to nieuchronne gdyz panstwo musi zachowac swoje dochody po
    stracie tych z benzyny. I jest to technicznie mozliwe (teraz mamy taki problem -
    podatek na olej opalowy -i napedowy, potem podatek na prad do lodowki i prad
    do samochodu).
    Nawiasem mowiac pewnie dla oszczednosci energii lepiej byloby pomyslec nad
    nowym kompleksowym systemem chroniacym przed kradziezami pradu.

    Taniej wiec nie bedzie a na pewno drozej!!!
    Bedzie drozej bo sami chcecie zrezygnowac z ropy (rozumiem ze i z innych
    podobnych jak metan, wegiel bo jesli nie, to po co leb zawracac) jako zrodla
    energii.
    Po co to robic jesli wciaz mamy zasoby ropy, istnieje okreslona infrastruktura
    wydobycia, przerobu, dystrybucji?

    Powstaly deficyt energii trzeba by tez uzupelnic - wiec budowac nowe
    elektrownie jadrowe, wodne itp I to wszystko bedzie kosztowac.

    Najgorzej jest jesli chodzi o wykorzystanie wodoru w silniku spalinowym lub w
    ogniwach paliwowych. Wodor podobnie jak prad jest tylko nosnikiem energii -
    trzeba wiec energii zeby go wytworzyc, ale juz siec dystrybucji wodoru, to
    zupelnie inna skala ekonomiczna i techniczna problemu do rozwiazania niz w
    przypadku ropopochodnych.
    I to od wytworni do poziomu stacji wodorowej w Pipidowku Gornym i autka pana
    Kowalskiego. Postoi sobie taka cysterna ze skroplonym wodorem w drodze do
    Pipidowka a na miejscu sie okaze ze 25% (powiedzmy) juz w niej nie ma, to takze
    sprawa zupelnie innej kultury technicznej niz obecnie (jesli chcemy przezyc
    eksploatacje auta).
    A propos
    Kiedys czytalem w jakims pismie o takiej koncepcji ze kazdy bedzie mial
    wiatraczek na dachu chalupki i sobie sam wodor do auta wytwarzal.

    Buhahhahahah!!!!

    2. Nowe napedy - sprezone powietrze - ktos przeliczal ze w Hondzie to on 4KW
    uzywa - nie wiem, ja w swojej Hondzie 110KM a w fiacie seicento jakies 54KM.
    Oczywiscie mozna sobie takim autkiem do pracy dojezdzac - moj znajomy np
    dojezdza rowerem. Ale w praktyce oznacza to, ze musi miec inny pojazd - wiec to
    ze paru hobbystow (tak sie dzieje w przypadku aut hybrydowych) sobie taki
    pojazd kupi nie zmieni motoryzacji opartej na ropie naftowej.

    Takie projekty wiaza sie z histeria na temat efektu cieplarnianego.

    I kiedys po wyczerpaniu zasobow ropy (moze wegla do wytwarzania benzyny
    syntetycznej) pewnie bedzie to trzeba wdrozyc.
    Ale teraz nikt nie ma powodu ukrywac technologii takiej czy innej by
    zrezygnowac z ropy i "pozbawic zyskow koncernow paliwowych"

    Jesli sie cos przed ludzmi ukrywa to to ze kupno autek hybrydowych jest
    pozbawione sensu.
    Nowoczesne diesle sa niewiele gorsze a tansze. Ciekawe tez jak wyglada w sumie
    zuzycie energii w takich samochodach lacznie z wytworzeniem samego auta.

    I jeszcze o "Czlowieku w bialym garniturze". Takie wlokno powstalo jak wiecie,
    np kevlar - mocniejszy niz stal. Przemyslu oddziezowego nie pozbawilo zyskow,
    a otworzylo nowe mozliwosci w inzynierii materialowej wiec Du Pont
    na "ujawnieniu tej technologii" pewnie nie stracil.
  • czwarta.rzeczpospolita 16.11.06, 20:31
    skandy5 napisał:

    > 2. Nowe napedy - sprezone powietrze - ktos przeliczal ze w Hondzie to on 4KW
    > uzywa - nie wiem, ja w swojej Hondzie 110KM a w fiacie seicento jakies 54KM.
    >

    Kochany, wyraźnie napisałem, ze 4 kW mocy sa potrzebne do UTRZYMANIA STAŁEJ
    predkosci 80 km/h na POZIOMEJ GŁADKIEJ drodze.

    Są takie miejsca na świecie, gdzie istnieją długie odcinki poziomej gładkiej
    drogi - kiedyś np. jechałem przez stany Minnesota i South Dakota droga I-90 i
    tam jest taki odcinek, chyba nawet zdrowo dłuższy, niz 300 km. Wiec komus, kto
    musiałby tylko jeździc po tej autostradzie i nigdzie indziej, i miał do tego
    sporo czasu, samochód pneumatyczny z zapasem 70 MJ mógłby wystarczyc. Sek jednak
    w tym, ze przytłaczajaca wiekszość uzytkowników jeździ w nieco innych warunkach.
  • Gość: t0g IP: 12.45.62.* 16.11.06, 20:40
    Przepraszam, napisałem post pod nickiem "czwarta.rzeczpospolita", którego
    używam, z rzadka zabierając głos na FK. Zapomniałem sie wylogować.
  • Gość: Benek IP: *.aster.pl 16.11.06, 22:57
    czwarta.rzeczpospolita napisał:

    > Kochany, wyraźnie napisałem, ze 4 kW mocy sa potrzebne do UTRZYMANIA STAŁEJ
    > predkosci 80 km/h na POZIOMEJ GŁADKIEJ drodze.

    Z całą pewnością popełniłeś jakiś błąd. Dla samochodów takich jak Honda Civic
    same straty mocy przy prędkości 100 km/h wynoszą ok. 20 kW. Przy 80 km/h są
    nieco mniejsze, ale niewiele.

    Zamiast kombinować z wytracaniem prędkości, itd zanotuj jakie masz obroty przy
    stałej szybkości 80 czy 100 km/h a potem z wykresu mocy twojego silnika zobacz
    jaką przy tych obrotach ma moc. Na pewno będzie to dużo więcej niż 4 kW.
  • t09 17.11.06, 01:44
    Toż nawet ja, bez żadnego inżynierskiego dyplomu, doskonale wiem, że moc
    generowana przez silnik spalinowy nie jest funkcją tylko jednego parametru -
    czyli prędkości obrotowej - a dwóch conajmniej. Czyli prędkosci obrotowej ORAZ
    ciśnienia w kolektorze ssącym.

    Wsiądź do swojego samochodu i pojedż z predkością 80 km/h po poziomej gładkiej
    drodze. Nastepnie znajdź w swojej okolicy kawałek maksymalnie stromej szosy i
    pojedź nia pod góre na tym samym biegu też z predkościę 80 km/h. Silnik bedzie w
    obu wypadkach pracował z tą samą prędkościa obrotową. I co, powiesz, że w obu
    przypadkach moc była ta sama?

    Więc sam widzisz - moc nie zalezy wyłacznie od obrotow/mniute. Wykresy podawane
    w książkach naogól są wykresami mocy PRZY PEŁNYM OTWARCIU PRZEPUSTNICY. Takei
    wykresy z łątowscia robi się, badając silnik na hamowni.

    Moje doświadczneie byłoproste:

    -- rozpędziłem grata do 90 km/h
    -- wyrzuciłem na luz,
    -- kiedy strzalka szybkosciomierza pokryła sie z kreską 85 km/h
    (czyli 23.6 m/s), uruchomiłem stoper,
    -- kiedy strzałka pokryła sie z kreską 75 km/h (czyli 20.8 m/s)
    zatrzymałem stoper.

    Zrobiłem dwa pomiary, jadąc w dwóch przeciwnych kierunkach, żeby skompensować
    wpływ wiatru i drobnego nachylenia. Średnia, o ile pamiętam, wyniosła 14 s.
    Czyli predkosc spadała o
    2.8 m/s w czasie 14 s, co dało opoznienie 0.2 m/s^2. Przy masie 1000 kg
    oznaczało to, że siła oporów wynosiła 200 N. Mnozysz to przez średnia predkośc,
    czyli 22 m/s i dostajesz 4400 kg-m^2/s^3 czyli 4400 W. OK, 4 kW podałem w
    zaokragleniu, ale 20 kW na pewno to nie było.



    Swoje pomiary robiłem w Oregonie, a u nas asfalt jest gładki. W innych miejscach
    na świecie, gdzie drogi są po prostu z ubitej gliny, szutru, czy tez mają
    koleiny na pół łokcia, może wyjśc 20 kW - zgadzam sie.

    Dla samochodu o masie 1000 kg, przy szybkosci 80 km/h każdy stopień nachylenia
    wymaga ok. 3,5 kW dodatkowej mocy. Wiec tam, gdzie drogi sa dobre, 20 kW to
    raczej potrzeba, zeby jechac pod umiarkowanie stromą górkę.


    Zrób podobne pomiary sam, to się przekonasz, ze te 20 kW to jakies grube
    nieporozumienie.
  • t09 17.11.06, 22:25
    Jak wsiadłem do auta dzis rano to sobie przypomniałem, ze mierzyłem nie czas
    spadku prędkości z 85 do 75 km/h, tylko z 55 do 45 mil/h, bo w ogóle kilometrów
    niew mam na szybkosciomierzu. 50 mil/h to prawie dokadnie 80 km/h, natomiast
    soadek wynosił nie 10 km/h, tylko 16 km/h. Zatem mój wynik trzeba pomnożyc
    przez 1,6 co daje zgrubsza 7 kW.

    Wciąz jednak daleko do 20 kW.
  • Gość: Benek IP: *.aster.pl 17.11.06, 23:26
    Dziękuję za przyznanie się do błędu, to rzadkie na tym forum. Ja też się
    wczoraj wygłupiłem z tym odczytywaniem mocy z wykresu - zapomniałem, że to są
    moce maksymalne. Żeby moje doświadczenie dało poprawny wynik trzeba by je
    przeprowadzić nie przy ustalonej prędkości a przy maksymalnym przypieszaniu i
    od mocy odczytanej z wykresu odliczyć jej nadwyżkę, obliczoną z przyśpieszenia
    przy danej prędkości.

    Ale to nie oznacza, że masz rację i że wystarczy 7 kW żeby twój Civic trzymał
    stałą prędkość 55 mph czyli 88 km/h. 20 kW które podałem nie jest czymś co
    sobie obliczyłem tylko wartością z realnych badań samochodów podobnej klasy co
    Civic. Różnica wynika moim zdaniem z:

    1. Twoje doświadczenie zawiera jeden poważny błąd - wrzucasz bieg na luz.
    Eliminujesz tym samym straty na skrzyni biegów. A są on spore, jakieś 8-9 kW.
    2. Ja podałem straty dla 100 km/h, ty swoje pomiary robisz dla 88 km/h. To może
    oznaczać ok. 3 kW różnicy. Straty mocy rosną wykładniczo z prędkością, głównie
    dlatego, że opór powietrza rośnie wykładniczo.
    3. Te 20 kW nie jest wynikiem dla twojej Civic ale pewną średnią. Dla twojego
    samochodu równie dobrze może to być 18 lub 19 kW.
    4. Stosowana przez ciebie metoda pomiaru jest obarczona pewnym błędem.
    Szybkościomierze samochodowe nie są specjalnie dokładne, ręczny pomiar czasu
    sterowany wzrokiem też może dać znaczącą odchyłkę wyniku.
  • Gość: t0g IP: 12.45.62.* 18.11.06, 04:53
    Gość portalu: Benek napisał(a):

    > Dziękuję za przyznanie się do błędu, to rzadkie na tym forum.

    Dzieki za miłe słowa.
    Wszyscy się od czasu do czasu mylimy, ale tylko głupcy nie umieją sie do tego
    przyznać. To zreszta dobry sposób na to, by głupca rozpoznać.

    > Ja też się
    > wczoraj wygłupiłem z tym odczytywaniem mocy z wykresu - zapomniałem, że to są
    > moce maksymalne.

    Jak widać, Ty równiez nie masz oporów, by przyznac, ze w czyms nie miałes racji.

    Chyba wychodzi na to, że w zasadniczych punktach sie zgadzamy.

    Bardzo trafnie zauważyłeś, że skrzynia biegów "pożera" kupę mocy, a moja metoda
    "pomiaru" tego nie uwzglednia.

    Napisałem "pomiaru" w cudzysłowie, bo to nie był żaden prawdziwy pomiar, a
    jedynie operacja, która pozwała zgrubnie oszacowac moc oporów toczenia. Jeśli
    chodzi o błędy, to ja "zęby zjadłem" na metodach określania marginesu błędu w
    pamiarach fizycznych, bo najpierw w czasie studiów mnie torturowano, każąc to
    robic na kolejnych pracowniach, przez które przechodziłem - a potem ja z kolei
    torturowałem biedne studenciny. Oczywiscie w tym moim eksperymencie źródeł
    błedów moze byc tyle, że w ogóle nie warto brać sie za oszacowanie marginesu
    błędu w ostatecznym wyniku.

    Ja, jakiś czas temu, chcąc się przyczynic do zmniejszenia emisji CO2 i w ogóle
    okazac się swiadomym obywatelem, zakupiłem sobie motocykl. Rozumując, że bedę w
    ten sposób zużywał kilkakrotnie mniej benzyny na dojazdy do pracy. Wiek mam,
    niby, juz nie taki znów "motocyklowy", ale tym ja sie akurat nie za bardzo
    przejmuję. Ponadto motocykl akurat sie zrobiły w USA nadzwyczaj popularne wśród
    staruchów. Rozpadający sie rupieć dumnie dosiadający błyszczącej maszyny ze
    stukonnym silnikiem to wcale nie taki rzadki widok.

    Okazało się, że zuzycie benzyny przeze mnie wcale nie zmalało, tylko... bardzo
    wzrosło. Po pierwsze, ten motocykl ma cztery gary i tylez gaźników, 750 cm3
    pojemnosci i wcale nie jest ekonomiczny. Po wtóre, samochodem to ja juz sie
    tyle w życiu najeździłem, ze siedzenie za kółkiem uważam już tylko za przykra
    koniecznosc. Jade najkrótsza droga do pracy i ta sama drogą wracam. Tymczasem
    jazda na motocyklu to sama frajda! Musze dodać, że mieszkam w okolicy, która
    jest bardzo "widokowa". No więc wyszło na to, że dojeżdzając tylko do pracy i
    wracając z niej robiłem kilka razy więcej km niz samochodem!

    Serdecznie pozdrawiam, t0g
  • skandy5 17.11.06, 08:12
    W swojej wypowiedzi o napedzie na sprezone powietrze (o 4KW). Chodzilo mi o to
    ze przyjety model nie odpowiada zastosowaniu takiego autka. Dalsza czesc wywodu
    to przyznasz szacowanie pi razy oko.
    Rozumiem ze takie autko sluzyloby do jazdy miejskiej a to oznacza jak wiesz
    start, gwaltowne przyspieszenie, hamowanie, zatrzymanie i znow to samo.
    Naturalnie zuzycie zmagazynowanej energii (obojetnie w jaki sposb) bedzie
    znacznie wieksze) - dlatego silniki aut maja wieksza moc niz 4KW.
    (Ale madrosci co? Hehehe)
    Niepotrzeba takich obliczen jak wykonales, pierwszy prototyp 2CV mial mniej niz
    10KM przewozil kierowce, pasazerow i 60jaj.
    Jezdzil?
    Ale czy takie auto ma obecnie szanse na masowa sprzedaz, ktorej mialyby sie bac
    koncerny?
    Nawiasem mowiac na autostradzie z rowniutka droga bezkolizyjnymi skrzyzowaniami
    itd zakladam ze 95% kierowcow bedzie chcialo jezdzic szybciej - jak rozumiem to
    co liczyles to tylko model do obliczen.
    Oczywiscie mozna zrobic jakies ultralekkie autko (mozan wtedy dodac awaryjny
    naped na pedaly), bez stref zgniotu itd Ale teza postawiona przez ze mnie
    zaklada ze bedzie to pojazd dla hobbystow ktory nic nie zmieni w swiatowej
    motoryzacji.
    I niepotrzebne beda do tego "spiski koncernow"
  • Gość: t0g IP: 12.45.62.* 17.11.06, 11:57
    Będe z Toba absolutnie szczery. Co do widoków na szerokie zastosowanie napedu
    pneumatycznego w samochaodach, to ja jestem wiecej, niz sceptyczny.

    W moich postach starałem się "wcielic w entuzjastę" takiego napedu i znaleźc
    wszelkie możliwe argumenty na korzyść. Ale sam w te argumanty słabo wierzę.

    Obawiam sie, ze z silnikiem spalinowymw samochodach to my sie dłuuuuuuugoooo
    jeszcze nie rozstaniemy.

    Argument z Citroenem 2CV, nawiasem mówiac, jest swietny. Sam chciałem własnię
    podac przykład staruszka-VolksWagena, model 1952, który kiedys miał mój Tato.
    Dzielnie nas woził na wakacje, cała rodzine (Tato, Mama, dwie siosty, ja i
    jeszcze pies i mnóstwo sprzetu na dachu). A miał wszystkiego 22 KM. Ale to
    jednak troche więcej, niz 2CV.

    Ford Model T przypuszczalnie tez miał tych "koni parowych" niewiele, a jeździł.
    Ale dzis juz nie chcemy jeździc tak, jak sie jeździło wtedy....
  • skandy5 17.11.06, 12:55
    OK, poniał.
    A 2CV w pierwszej seryjnej wersji (jak przeczytalem w wikipedii) mial 9KM mocy.
    Az sie boje przeliczyc na KW...

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka