Dodaj do ulubionych

Religijna indoktrynacja a upadek szkolnictwa w USA

19.11.06, 00:51
Witam,

Z pewnoscia wszyscy zauwazyliscie, coraz nizsze miejsca USA w miedzynarodowych
rankingach dotyczacych szkolnictwa przeduniwersyteckiego. Bez watpienia
przyczynia sie do tego wzrastajaca indoktrynacja religijna jaka ma miejsce w
wielu placowkach oswiatowych. Mlody czlowiek, naladowany religijnym
pojmowaniem swiata, nie odczuwa potrzeby wlasnych przemyslen czy podazania za
wiedza, gdyz wystarczaja mu/jej wyjasnienia stworzone dla pasterzy sprzed 2000
lat. Wyobrazmy sobie taka sytuacje, absolwent/absolwenta high school dostaje
sie na Uniwersytet ( nie mylic z community college ) i nagle zostaje
otoczony/otoczona przez idee nie majace wiele wspolnego z tym, czego
dotychczas byl/a uczony/a. Nagle zostaje taka osoba otoczona przez
swiatopoglad naukowy, nie majacy wiele wspolnego z tym czego byla uczona w
high school w Alabamie czy Kentucky. To swego rodzaju szok kulturowy. Energia,
ktora moglaby zostac spozytkowana na prace naukowa, zostaje przekierowana na
konformizacje takiej jednostki lub na otwarty bunt przeciwko naukowemu
pojmowaniu swiata ( vide Bush ).


Fundamentalizm chce otwarcie zakazac nauczania ewolucji, a takze celowo dazy
do maksymalnego ograniczenia ilosci materialu, jaki musza opanowac uczniowie,
w dziedzinach nauk przyrodniczych, scislych oraz matematyce. Te dzialania
przynosza efekty w postaci radykalnego UPADKU szkolnictwa na poziomie
przeduniwersyteckim. USA to obecnie TRAGICZNE primary schools i high schools
oraz doskonale Uniwersytety ( celowo z duzej litery ). Wiadomo, ze religie
zywia sie glupota populacji, a jak wiemy Ameryka przoduje w naukowej ignorancji.


Ale coz moge powiedziec. Dla mnie, jako zdeklarowanego globalisty, jest to na
reke, gdyz potega Ameryki stanowi przeszkode we wprowadzeniu ponadnarodowej
wladzy globalnego rzadu oraz instytucji gospodarczych. Ironicznie, dla
globalizacji korzystne jest zalamanie amerykanskiego szkolnictwa.
Edytor zaawansowany
  • Gość: zkaliforni IP: *.dsl.pltn13.pacbell.net 19.11.06, 05:50
    > Bez watpienia
    > przyczynia sie do tego wzrastajaca indoktrynacja religijna jaka ma miejsce w
    > wielu placowkach oswiatowych.

    Nie masz zielonego pojecia o przyczynach kiepskiego stanu szkolnictwa
    przeduniwersyteckiego w USA - nie wypisuj wiec bzdur. W szkolach panstwowych w
    USA nie ma nic o religi. W szkolach natomiast prywatnych ktore czesto sa
    religijne poziom nauki juz duzo wyzszy (satd ludzie placa), a wiec twoje wnoski
    nic nie maja wspolnego z prawda.

    > a jak wiemy Ameryka przoduje w naukowej ignorancji

    Nie, nie wiemy. A w jakiej ignorancji ty przodujesz? Ameryka przoduje w
    ignorancja stad zbiera wszystkie nagrody Nobla - idz cwoku i sie doucz bo jestes
    przodownikiem ignorancji.
  • 19.11.06, 13:10
    > Nie masz zielonego pojecia o przyczynach kiepskiego stanu szkolnictwa
    > przeduniwersyteckiego w USA - nie wypisuj wiec bzdur. W szkolach panstwowych w
    > USA nie ma nic o religi. W szkolach natomiast prywatnych ktore czesto sa
    > religijne poziom nauki juz duzo wyzszy (satd ludzie placa), a wiec twoje wnoski
    > nic nie maja wspolnego z prawda.


    1. Szkoly panstwowe rozpoczynaja dzien "modlitwy" skierowanej ku fladze, w
    ktorej uzywa sie slowa "god".

    2. Szkoly prywatne ( religijne ) sa lepsze, gdyz malym organizmem latwiej
    zarzadzac i w efekcie utrzymywac dobry poziom. Choc np. w NYC istnieja panstwowe
    szkoly takie jak Bronx High School of Science, Stuyvesant High School czy
    Brooklyn Technical High School, ktore sa jednymi z najlepszych szkol srednich w USA.


    > Nie, nie wiemy. A w jakiej ignorancji ty przodujesz? Ameryka przoduje w
    > ignorancja stad zbiera wszystkie nagrody Nobla - idz cwoku i sie doucz bo jeste
    > s
    > przodownikiem ignorancji.

    Napisalem, ze w USA jest ( nie liczac wyjatkow ) TRAGICZNY system szkolnictwa
    przeduniwersyteckiego i DOSKONALY szkolnictwa uniwersyteckiego. Nagroda Nobla
    odnosi sie do uniwersytetu, a nie high school czy elementary school.
    Piszac o ignorancji mam na mysli ogol populacji, a nie waska, wyksztalcona elite
    akademicka, biznesowa czy polityczna.
  • Gość: robak IP: *.dsl.pltn13.pacbell.net 19.11.06, 19:44
    > 1. Szkoly panstwowe rozpoczynaja dzien "modlitwy" skierowanej ku fladze, w
    > ktorej uzywa sie slowa "god".

    jestes prymitywny idiota. To nie jest zadna "modlitwa".
  • 19.11.06, 19:46
    Ale sam fakt, ze w tej przysiedze pojawia sie slowo 'god', ewidentnie wskazuje
    na ukryta indoktrynacje polegajaca na tym, ze kojarzac slowo 'god' z flaga,
    dzieci maja wpajane, ze tylko wierzacy czlowiek moze byc amerykanskim patriota.
    Zreszta sam George H.W. Bush powiedzial, ze nie uznaje ateistow za patriotow.
  • 19.11.06, 19:47
    Wiec bez wpisu.
  • Gość: Enzo IP: *.Stanford.EDU 19.11.06, 06:16
    Niestety nie zgodzę się.
    Upadek szkolnictwa bierze się z przeregulowania i nadmiernego wpływu rodziców na
    program i metody wychowawcze. Ogólnie równanie do "najmniejszego wspólnego
    mianownika" bo "wszystkie dzieci sa powyżej przeciętnej". Zgubne pomysły tego
    typu sie od jakiegoś czasu i w Polsce wprowadza. Giertych zdaje się szczególnie
    w tym celować, ale zaczęło się po '89.

    Świry religijne mają zgubny wpływ na naukę, gdyż boją się jej jak diabeł
    święconej wody. Na razie efektów ich działalności jeszcze bezpośrednio nie
    widać, ze względu na inercję, ale nauka w USA wyrażnie wyhamowywuje. Może się
    okazać, że za 20 lat Azja będzie naukowym centrum.

    Enzo
  • 19.11.06, 13:14
    Powoduje on, iz w zaleznosci od pogladow rodzicieli, uczniowie sa uczeni roznych
    rzeczy np. dzieci profesorow Harvardu sa uczone czego innego niz latynoskie
    dzieci w miasteczku przy granicy z Meksykiem.

    Ladnie powiedziane odnosnie 'swirow' religijnych.
  • 19.11.06, 07:54
    Mam dzieci w szkolach w USA wiec chyba wiem na ten temat wiecej, otoz twoje
    wywody sa bez sensu.

    Pierwsza przyczyna kiepskiego poziomu *panstwowego* szkolnictwa nizszego w USA
    jest lewicujaco-socjalizujacy zwiazek nauczycieli ktory sprzeciwia sie
    najmniejszym reformom (jak wprowadzenie bonusow dla lepszych nauczycieli) i
    dodatkowo kocha faszerwac uczniow lewicowo-polityczno-poprawnymi przedmiotami.
    Religi w szkolach panstwowach nie ma (nie moze byc ze wzgledu na konstytucyjny
    rozdzial panstwa i kosciola w USA - o ktorym ty pewnie w zyciu nie slyszales)
    wiec nie wiem czy to twoje wlasne wymysly czy gdzies to wyczytal ale nie masz
    naprawde zielonego pojecia na ten caly temat. Radze ci sie zajac innym tematem
    naprzyklad rozmnazaniem mrowek gdzie moze bedziesz miec wiekszy sukces.
  • 19.11.06, 13:20
    krajach skandynawskich, Japonii, Korei Poludniowej, Kanadzie, Hong Kongu,
    Australii, Holandii czy Szwajcarii. I jest w wiekszosci panstwowe. USA to waska
    grupa elitarnych szkol panstwowych i prywatnych oraz KRYMINALNY poziom calej reszty.
  • Gość: t0g IP: 12.45.62.* 19.11.06, 11:16
    K-12 (co oznacza od "kindergarten" czyli zerówki do ostaniej, 12-ej klasy) w
    szkołach publicznych w USA i ja musze powiedzieć, że żadnej "indoktrynacji
    religijnej" jakoś nie zauważyłem. Moja żona tez nie, a ona jest na te sprawy
    szczególnie uczulona.

    System szkolny w USA ma liczne wady, o czym dobrze wiem, ponieważ uczę fizyki w
    takim jednym stanowym uniwersytecie. Wielu studentów rozpoczynających nauki ma
    zupełnie zerowe wiadomości z fizyki, ponieważ można przejśc przez cały system
    K-12 praktycznie nie biorac żadnych kursów z tego przedmiotu. Co wynika z
    głupiego programu, ale nie ma związku z jakąkolwiek indoktrynacją religijną.
  • 19.11.06, 14:49
    Z "religijną indokrynacją" to bywa całkiem śmiesznie. W ostatnich dniach opublikowano wyniki badań ankietowych OBOPu na temat kreacjonizm versus ewolucjonizm w Polsce. Oto cytacik z doniesień prasowych:
    "Jeśli chodzi o wykształcenie, to wraz z nim wyraźnie rośnie poparcie dla ewolucji, a maleje dla kreacji. Badani z wykształceniem podstawowym tak samo często wierzą w ewolucję, jak i w kreację. Jednocześnie jedna czwarta ludzi z wyższym wykształceniem wierzy w stworzenie człowieka takim, jakim on obecnie jest.
    Najsilniej na poglądach o pochodzeniu człowieka waży religijność - wynika z sondażu. W grupie niewierzących za ewolucją opowiada się 85 proc., a za kreacją - tylko 6 proc. W grupie wierzących i regularnie praktykujących proporcja ta wynosi 46 do 36."
    Zwraca tu uwagę ostatnie zdanie, z którego wynika, że kilkanaście lat nauczania religii w polskich szkołach nie zapewniło kreacjonizmowi przewagi nawet wśród osób wierzących (46% za ewolucją, a 36% za kreacją). To dane wiele mówiące o sile oddziaływnia szkolnej religii. Dodatkowo można jeszczedodać, że:
    "Wraz z wiekiem respondentów maleje ich uznanie dla ewolucji, a rośnie dla kreacji. Wśród ludzi w wieku 20-29 lat za ewolucją jest niemal trzy czwarte (71 proc.) badanych, a za kreacją - jedna piąta (19 proc.)."
    Jak to więc jest: nauczają religii w szkołach, indokrynują, a ludziska "robią wbrew". Z czystej złośliwości, czy jak?
  • 19.11.06, 15:28
    proud_globalist napisał:

    > Mlody czlowiek, naladowany religijnym
    > pojmowaniem swiata, nie odczuwa potrzeby wlasnych przemyslen czy podazania za
    > wiedza, gdyz wystarczaja mu/jej wyjasnienia stworzone dla pasterzy sprzed 2000
    > lat.

    Nie masz pojęcia o skutkach wychowania religijnego, gdyż sam nie otrzymałeś
    takiego wychowania a szkoda.
    Wychowanie chrześcijańskie to podstawa wykształcenia, bez wychowania
    religijnego człowiek nie wie tego, co najważniejsze w życiu, nie potrafi
    odróżniać zła od dobra i nie potrafi też czynić dobra.
    Na szczęście można uzupełnić braki w wykształceniu religijnym będąc dorosłym
    człowiekiem, problemem jest tylko to czy ktoś zechce?
  • 19.11.06, 16:36
    Znowu zaczynasz przeginać w sobie miłym kierunku. Przecież wielokrotnie zgadzaliśmy się (również w szerszym gronie), że wartości moralne można nabyć niekoniecznie dzięki religii, w tym umiejętnośc odróżniania dobra od zła. Religia jest jednym ze sposobów i chyba najłatwiejszym, ale nie jedynym.
    Vaciu, w tym towarzystwie ciągłe powtarzanie jakichś wielokrotnie krytykowanych (i obalanych) opinii nie spowoduje ich akceptacji, np. na skutek "zamęczenia" drugiej strony - każde kolejne powtórzenie ma znacznie mniejszą moc przekonywania niż poprzednie. Pisząc to, co napisałaś, straciłaś okazję pokazania istotnych mankamentów argumentacji adwerszarza - postępując w ten sposób sama sobie wytrącasz atuty z ręki.
  • 19.11.06, 18:43
    europitek napisał:

    > Pisząc to, co napisałaś, straciłaś okazję pokazania istotnych mankamentów
    argumentacji adwerszarza - postępując w ten sposób sama sobie wytrącasz atuty z
    ręki.

    Dziękuję za radę, Europiteku, powtarzam się, to prawda ale nie tylko ja tutaj
    się powtarzam a mi to powinno ujść na sucho bo przecież nie jestem taka
    inteligentna jak Ty naprzykład.
    Pak w tym wątku podał istotny argument o wierzących w Boga naukowcach w USA,
    może do założyciela wątku dojdzie w końcu,fakt ,że wiara w Boga nie zamyka
    dostępu do wiedzy i wykształcenia.
    Pozdrowienia
    Czemu nie dołączysz do grona wierzących?
  • 20.11.06, 15:00
    vacia napisała:
    > nie jestem taka inteligentna jak Ty naprzykład.
    Nie podlizuj się.

    > Czemu nie dołączysz do grona wierzących?
    Ponieważ zniszczyłbym każdą grupę wyznaniową, której byłbym członkiem, niekończącymi się wątpliwościami, co do sensu wiary w nadprzyrodzony charakter ludzkich tworów.
    A mówiąc poważnie, to jest to niewykonalne ze względu na "program ideowy" jaki głoszą wszelkie religie. W moim rozumieniu świata nie ma miejsca na bogów - nie są mi potrzebni do wyjaśnienia sobie czegokolwiek z otaczającej mnie rzeczywistości, a czasami nawet stanowiliby (gdyby istnieli) istotne ograniczenie.
  • 20.11.06, 16:38
    europitek napisał:

    > vacia napisała:
    > > nie jestem taka inteligentna jak Ty naprzykład.
    > Nie podlizuj się.

    Napisałam prawdę, no cóż nie ekażda prawda mi odpowiada ( wolałabym być
    inteligentniejsza) ale cóż mam zrobić w obliczu prawdy? :-)
    Lubię dyskutować z inteligentnymi osobami ,które w dodatku są przeważnie miłe.

    >
    > > Czemu nie dołączysz do grona wierzących?

    > Ponieważ zniszczyłbym każdą grupę wyznaniową, której byłbym członkiem,
    niekończącymi się wątpliwościami.

    Ty niczym nie ryzykujesz przystępując do religii ( szczególnie Ty z Twoim
    niezaleznym mysleniem) a o grupę się nie bój.
    Człowiek nie przestaje myśleć i mieć wątpliwości z chwilą chrztu.



    > A mówiąc poważnie, to jest to niewykonalne ze względu na "program ideowy" jaki
    > głoszą wszelkie religie. W moim rozumieniu świata nie ma miejsca na bogów - ni
    > są mi potrzebni do wyjaśnienia sobie czegokolwiek z otaczającej mnie rzeczywi
    > tości, a czasami nawet stanowiliby (gdyby istnieli) istotne ograniczenie.

    Nauka niestety nie odpowiada na wszystkie pytania, jestem pewna,że
    rzeczywistość jest wystarczajaćo skomplikowana aby sięgnąć do Biblii po
    wyjasnienia.
    No bo jaką szansę widzisz na zaprowadzenie sprawiedliwości na naszej planecie?
    Biblia odpowiada pocieszająco na to pytanie.
    Pozatym dlaczego człowiek który, jest i duchowy i cielesny miałaby podzielić
    los zwierząt i śmierć miałaby być końcem jego egzystencji?
    Człowiek ,który jest w jedności duchowej z Bogiem będzie mógł tez jak Bóg żyć
    bez ograniczeń czasowych, na tym polega wartość wiary.
  • 20.11.06, 21:38
    vacia napisała:
    > Ty niczym nie ryzykujesz przystępując do religii ...
    Masz rację, że nie ryzykuję, bo wiem jaką poniósłbym wymierną stratę. Wiem, że straciłbym mnóstwo bezcennego czasu na jałowe dyskusje, których skutek jest mi już znany.

    Nauka nie musi odpowiadać na wszystkie pytania. A skomplikowanie rzeczywistości nie jest dla mnie żadnym problemem, nawet jestem z tego zadowolony, bo mam o czym rozmyslać i czego się dowiadywać.

    > No bo jaką szansę widzisz na zaprowadzenie sprawiedliwości na naszej
    > planecie? Biblia odpowiada pocieszająco na to pytanie.
    Nie widzę takiej szansy i mnie to nie martwi na tyle bym potrzebował "podnoszenia na duchu". Moim zdaniem, zamiast pocieszać się z powodu własnej bezsilności, lepiej starać się zrozumieć realne zjawiska i dążyć do eliminacji tejże niesprawiedliwości.

    > Człowiek ,który jest w jedności duchowej z Bogiem będzie mógł tez jak Bóg żyć
    > bez ograniczeń czasowych, na tym polega wartość wiary.
    I dlatego konsekwentnie odmawiam dyskutowania z osobami wierzącymi na niektóre tematy - by nie psuć im dobrego samopoczucia.
  • 21.11.06, 15:40
    europitek napisał:

    >
    > > No bo jaką szansę widzisz na zaprowadzenie sprawiedliwości na naszej
    > > planecie? Biblia odpowiada pocieszająco na to pytanie.

    > Nie widzę takiej szansy i mnie to nie martwi na tyle bym
    >potrzebował "podnoszenia na duchu". Moim zdaniem, zamiast pocieszać się z
    >powodu własnej bezsilności, lepiej starać się zrozumieć realne zjawiska i
    >dążyć do eliminacji tejże niesprawiedliwości.

    Najpierw trzeba zrozumieć co to jest sprawiedliwość aby eliminować
    niesprawiedliwość a sprawiedliwe zasady podaje Biblia.
    Ludzie oddaleni od Boga mają zróżnicowane wyobrażenie sprawiedliwości, każdy
    według gustu, dla jednego sprawiedliwość jest wtedy gdy on dużo zarabia, nawet
    kosztem podwładnych,inny uważa,że może mieć wielu partnerów seksualnych oprócz
    współmałżonka i uważa zdradę małżeńską za normę, dla jeszcze innego
    sprawiedliwość to możliwość zalegalizowania związku homoseksualnego przed
    urzędnikiem i adopcji dzieci w takim zwiazku a dla jeszcze innych dyskryminacja
    emigrantów jest jak najbardziej sprawiedliwa, każdy ma własną wizję tego co
    sprawiedliwe.
    Ten etyczny chaos powoduje wiele patologii społecznych a dopiero Chrystianizm
    daje prawdziwą definicję sprawiedliwości.

  • 21.11.06, 18:51
    Ale ten chaos (i inne chaosy również) jest kwintesencją naszego życia. Bez tych wszystkiech chaosów, które nas otaczają nie bylibyśmy sobą (ludźmi). Zróżnicowanie poglądów jest najlepszym fundamentem postępu cywilizacyjnego (nie tylko w sferze materialnej) - im większa jest różnorodność poglądów tym więcej konkretnych ich kombinacji i większa szansa na znalezienie rozwiązań lepszych od dotychczasowych.
  • 21.11.06, 19:08
    europitek napisał:

    > Ale ten chaos (i inne chaosy również) jest kwintesencją naszego życia. Bez
    >tych wszystkiech chaosów, które nas otaczają nie bylibyśmy sobą (ludźmi).
    Zróżnicow anie poglądów jest najlepszym fundamentem postępu cywilizacyjnego
    (nie tylko w sferze materialnej) - im większa jest różnorodność poglądów tym
    więcej konkretnych ich kombinacji i większa szansa na znalezienie rozwiązań
    lepszych od dotych czasowych.

    I większa szansa oberwania od kogoś o innych poglądach na sprawiedliwość..
    Gdyby - (rozważam to teoretycznie) wszyscy przyjęli poglądy Jezusa za swoje
    własne to i tak byłoby ogromne zróżnicowanie między ludźmi w zakresie:
    intelektu, temperamentu , upodobań, osobowości a także sposobów podejmowania
    decyzji, dokonywanych wyborów,indywidualnych opinii i pod wieloma innymi
    względami, byłaby tylko miła pewność ,że nie oberwiemy od kogoś idąc nocą przez
    miasto.

  • 22.11.06, 16:28
    To rzeczywiście koncepcja bardzo teoretyczna, właściwie utopia. Powinnaś jednak mieć świadomość, że taka jedność poglądów pociągałaby za sobą szerokie konsewkencje również w innych dziedzinach życia, bo religie nie dotyczą tylko "brania po łbie w ciemnej uliczce". I nie wiem, czy nawet Ty byłabyś zadowolona ze wszystkich skutków.
  • Gość: kobitka IP: *.veo.pl 19.11.06, 18:15
    Vacia tylko proszę nie stosuj zamiennie określeń "wychowanie religijne" i
    "wychowanie chrześcijańskie" To sa jednak różne rzeczy.


    > Wychowanie chrześcijańskie to podstawa wykształcenia, bez wychowania
    > religijnego człowiek nie wie tego, co najważniejsze w życiu, nie potrafi
    > odróżniać zła od dobra i nie potrafi też czynić dobra.

    Vacia, ale skąd Ty to wiesz? Robiłaś jakieś badania? Znasz wyniki jakichś badań
    na ten temat?
    Człowiek który nie odebrał "wychowania religinego" równiez może mieć rozeznanie
    dobra i zła i zapewniam Cie że są ludzie którzy bez niego potrafia "czymić dobro"
    Chyba sie odrobinkęzagalopowałaś :-)

    kobitka
  • 19.11.06, 18:37
    Gość portalu: kobitka napisał(a):

    > Vacia tylko proszę nie stosuj zamiennie określeń "wychowanie religijne" i
    > "wychowanie chrześcijańskie" To sa jednak różne rzeczy.

    Kobitko, wychowanie chrześcijańskie to wychowanie religine ale wychowanie
    religijne nie musi być chrześcjańskie bo jest wiele religii, chyba się tu
    zgadzamy.
    >
    > > Wychowanie chrześcijańskie to podstawa wykształcenia, bez wychowania
    > > religijnego człowiek nie wie tego, co najważniejsze w życiu, nie potrafi
    > > odróżniać zła od dobra i nie potrafi też czynić dobra.
    >
    > Vacia, ale skąd Ty to wiesz? Robiłaś jakieś badania? Znasz wyniki jakichś
    badań na ten temat?
    > Człowiek który nie odebrał "wychowania religinego" równiez może mieć
    rozeznanie dobra i zła i zapewniam Cie że są ludzie którzy bez niego
    potrafia "czymić dobro"
    > Chyba sie odrobinkęzagalopowałaś :-)

    Kochana Kobitko ja tylko prezentuję na Forum swój światopogląd :-)
    Wynika on z własnego doświadczenia życiowego i obserwowania tego co dzieje się
    na świecie.
    Chyba każdy może wybierać sobie poglądy , które uważa za prawdę.
    Wychowanie religijne jest potrzebne ale napewno nie wystarczające, potrzebna
    jest jeszcze wola wprowadzanie w życie tego co się dowiadujemy z Ewangelii.
    Jeśli w dodatku taka osoba zdobędzie tez wykształcenie uniwersyteckie to może
    je równiez wykorzystać dla czynienia dobra.
    >

  • 19.11.06, 19:48
    To przyniesie swiatu znacznie wiecej korzysci niz pasterskie bajki sprzed 2000 lat.
  • 20.11.06, 06:49
    proud_globalist napisał:

    > To przyniesie swiatu znacznie wiecej korzysci niz pasterskie bajki sprzed
    2000 lat.

    Proud podoba mi sie koncepcja jednego państwa z jednym ogólnoludzkim rządem ale
    nigdy z ludźmi podobnego pokroju do Ciebie u władzy.
    Bo co byś ty zrobił z ludźmi poboznymi gdybys był u władzy?
    To co Hitler z Żydami?
    Wyszydzałbyś ich religijność tak jak wyszydziłes moją w wątku: " Moralni mogą
    byc tylko wyznawcy.."
    Jaki poziom moralny Ty reprezentujesz?
    Ataki ad personam zamiast merytorycznej dyskusji.
    To jest dno.

  • 20.11.06, 19:50
    > Wychowanie chrześcijańskie to podstawa wykształcenia, bez wychowania
    > religijnego człowiek nie wie tego, co najważniejsze w życiu, nie potrafi
    > odróżniać zła od dobra i nie potrafi też czynić dobra.


    Pierwsza zasugerowalas, ze tylko chrzescijanie sa moralni, wiec ja tylko
    napisalem tekst o podobnym "przeslaniu", tyle, ze zamiast "boga" wstawilem
    Wielkiego Mzimu.
  • 19.11.06, 19:41
    wychowanie. Swiadomie je odrzucilem jako plebejski i opresyjny system kontroli
    spolecznej. Ale o czym ja pisze, przeciez wiadomo, ze my globalisci to mordercy,
    imperialisci, komunisci i materialisci. Jezeli to oskarzenie to jestem winny i
    jestem z tego dumny.
  • 19.11.06, 20:04
    >Ale o czym ja pisze, przeciez wiadomo, ze my globalisci to mordercy
    > ,
    > imperialisci, komunisci i materialisci.

    Czy ty wiesz wogole kto to jest "globalista" bo mi sie wydaje ze nie masz nawet
    o tym zielonego pojecia. Wszystkie lewaki i komunisci sa z zasady
    "antyglobalistami" wiec jak jestes "globalista" to dzielisz poglady z duza
    iloscia konserwatywanych chrzescijan.
  • 19.11.06, 20:20
    Lewacy to glownie zwolennicy roznych ideologii, aczkolwiek nie maja oni wiele
    wspolnego z prawdziwymi komunistami. Np. lewak to Daniel Cohn-Bendit, ale juz
    np. Mao to komunista.

    A globalizm jest popierany przez szerokie spektrum ludzi, zarowno ateistow jak i
    konserwatywnych wyznawcow roznych religii. Tak samo zreszta antyglobalizm.
  • 19.11.06, 20:30

    > A globalizm jest popierany przez szerokie spektrum ludzi, zarowno ateistow jak
    > i
    > konserwatywnych wyznawcow roznych religii.

    Moze sa wsrod nich ateisci ale napewno nie lewica, zwlaszcza ta skrajna. Lewica
    pracuje ciezko aby torpedowac globalizm na kazdym kroku. Jak ty jestes lewicowy
    i jednoczesnie popierasz globalizm to rzeczywiscie mozesz byc dumny ze swojej
    "unikalnosci".
  • 19.11.06, 20:35
    Jestem lewicowy jezeli chodzi o kwestie spoleczne, popieram kapitalizm i
    globalizacje gospodarcza, jestem tez zwolennikiem globalnego rzadu i sil zbrojnych.
  • 19.11.06, 21:21

    > Jestem lewicowy jezeli chodzi o kwestie spoleczne, popieram kapitalizm i
    > globalizacje gospodarcza, jestem tez zwolennikiem globalnego rzadu i sil zbrojn
    > ych.

    No to rzeczywiscie mozesz byc dumny ze swojej unikalnosci. Takich co to
    popieraja kapitalizm i jednoczesnie sa zwolennikami globalnego rzadu mozna
    pewnie policzyc na palcach jednej reki.
  • 19.11.06, 21:55
    Poczatki kapitalizmu siegaja Niderlandow, ktore badz co badz byly panstwem. Rzad
    swiatowy i kapitalizm nie stoja w zadnej sprzecznosci. Korporacje dzialaja na
    skale globalna, a nad praworzadnoscia i pokojem czuwa rzad swiatowy. Gdzie tu
    sprzecznosc? Zamiast prawie 200 panstw jest JEDNO. Panstwa narodowe sa
    przeszkoda dla rozowoju kapitalizmu i wolnosci jednostki.
  • 19.11.06, 22:28

    > skale globalna, a nad praworzadnoscia i pokojem czuwa rzad swiatowy. Gdzie tu
    > sprzecznosc? Zamiast prawie 200 panstw jest JEDNO. Panstwa narodowe sa
    > przeszkoda dla rozowoju kapitalizmu i wolnosci jednostki.

    Jest dokladnie odwrotnie. Wiekszosc tych ludzi co promuje kapitalizm i wolnosc
    jednostki na swiecie uwaza ze JEDNO panstwo by moglo ograniczyc wolnosc
    jednostki - biora za przyklad ONZ i jej antyamerykanskie wybryki. Jest to poza
    tym czysto utopijna mysl aby ludzi o roznych kulturach i jezykach zjednoczyc pod
    jedna flaga. Takie jedno panstwo mogloby narzucic prawa sprzeczne z interesami
    setek milionow ludzi. Obecnie masz przynajmniej szanse ucieczki z jednego
    panstwa do innego jak ci sie cos nie podoba. Raczej wszystko wskazuje ze takie
    JEDNE panstwo by ograniczylo prawa jednostki.
  • 19.11.06, 23:26

    > Jest dokladnie odwrotnie. Wiekszosc tych ludzi co promuje kapitalizm i wolnosc
    > jednostki na swiecie uwaza ze JEDNO panstwo by moglo ograniczyc wolnosc
    > jednostki - biora za przyklad ONZ i jej antyamerykanskie wybryki.

    Wystarczy zoabczyc kto najsilniej promowal koncepcje jednego rzadu swiatowego -
    Marks, Engles, Lenin i cala Miedzynarodowka Komunistyczna i juz wiadomo o co tu
    chodzi ....
  • 19.11.06, 23:44
    Ale zwolennikami globalnego rzadu byli tez: Mao, Gandhi, Einstein, Churchill,
    Russell, tworcy wielkich religii uniwersalnych i cala masa filozofow, naukowcow,
    finansistow, przemyslowcow, politykow, rodzin arystokratycznych.

    Od lewej do prawej strony znajdziemy zarowno zwolennikow jak i przeciwnikow
    globalnego rzadu w mniej wiecej rownych ilosciach.


    ZA: lewa strona np. komunisci, liberalni finansisci, naukowcy
    prawa strona np. konserwatywni finansisci czy przywodcy religijni

    PRZECIW: lewa strona np. antyglobalisci
    prawa strona np. nacjonalisci czy "rydzykostwo"
  • 19.11.06, 23:50
    ONZ zwieksza wolnosc, gdyz ogranicza hegemonistyczne zapedy roznych panstw np.
    USA, Chin, Rosji, EU i innych. ONZ powinna byc zaczatkiem globalnego rzadu.
    Ponadnarodowa elita intelektualna i finansowa jest bardziej predysponowana do
    rzadzenia niz narodowa autodeterminacja jaka dominowala w poprzednich stuleciach.

    Jest to poza
    > tym czysto utopijna mysl aby ludzi o roznych kulturach i jezykach zjednoczyc po
    > d
    > jedna flaga. Takie jedno panstwo mogloby narzucic prawa sprzeczne z interesami
    > setek milionow ludzi. Obecnie masz przynajmniej szanse ucieczki z jednego
    > panstwa do innego jak ci sie cos nie podoba. Raczej wszystko wskazuje ze takie
    > JEDNE panstwo by ograniczylo prawa jednostki.

    Przeciez istnieja panstwa zgrupiajace ludzi najrozniejszych ras, religii,
    pochodzenia etc np. EU, USA, Indie, Brazylia etc. Takie wielkie panstwa
    istnieja, wiec bez problem mozna to przelozyc na skale globalna.


    Poza tym ludzkosc ewoluuje od malych spolecznosci lowieckich w kierunku coraz
    bardziej zaawansowanych i zorganizowanych struktur. Panstwo globalne jest
    kolejnym etapem rozwoju ludzkosci i jego powstanie jest pewne na 100%. Kwestia
    jest tylko CZAS.
  • Gość: Ewolucjonista IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.11.06, 08:08
    vacia napisała:
    > Wychowanie chrześcijańskie to podstawa wykształcenia, bez wychowania
    > religijnego człowiek nie wie tego, co najważniejsze w życiu, nie potrafi
    > odróżniać zła od dobra i nie potrafi też czynić dobra.
    Nieprawda. Nawet małpy odróżniają dobro od zła (i jak robią coś wbrew normom
    moralnym - np. podkradają pobratymcom jedzenie, albo zdradzają seksualnie -
    starają się robić to w ukryciu. Normy moralne nie są objawione, tylko
    przystosowawcze (usprawniają funkcjonowanie społeczeństw, także zwierzęcych,
    łagodząc konflikty, zmniejszając straty w "kosztach transakcji" między
    osobnikami itp.), i dlatego są premiowane przez dobór naturalny, jak i w
    ewolucji kulturowej.
    Zanim powtórzysz slogany o tym, że tylko ludzie wierzący mogą postępować dobrze
    (moralnie), proszę, zapoznaj się z FAKTAMI - przeczytaj choćby artykuł
    moses.creighton.edu/JRS/2005/2005-11.html - które mówią, że poziom
    społecznego zdrowia (mierzonego liczbą przestępstw kryminalnych itp.) jest
    wyższy w krajach o niższej religijności (a więc im ludzie są mniej wierzący, tym
    mniej zabójstw, przemocy, aborcji, korupcji itp.. A więc PROSZĘ, zweryfikuj
    swoje gołosłowne twierdzenia.
    Wydaje mi się, że poza powtarzaniem sloganów i selektywnym oglądem
    rzeczywistości (jak źle postąpi wierzący, to jest grzeszny, albo niewłaściwie
    przeżywa wiarę, ale wiara jest OK, a jak to samo zrobi niewierzący, o, to dowód,
    że niewiara prowadzi do złych uczynków i amoralności), uogólniasz obserwacje
    dotyczące wąskiego kręgu znajomych. Np. wiadomo, że do sekt i ruchów religijnych
    lgną ludzie z problemami, często z "trudną" przeszłością. Nie potrafią się
    odnaleźć w społeczeństwie, i dopiero straszak kary Bożej plus poczucie
    bezwarunkowej akceptacji przez grupę pozwala im zmienić postępowanie. Przy czym
    obojętnie, jaką religię wyznaje owa grupa - mogą to być świadkowie Jehowy, mogą
    być Mooniści, scjentolodzy, krisznaici, a nawet Animowi Alkoholicy czy Amway - a
    więc nie jest to kwestia treści wiary, tylko społeczno-psychologiczny efekt
    poczucia przynależności. Ale to nie znaczy, że owe osoby z problemami (o różnym
    podłożu) są dowodem na wyższość wiary nad niewiarą.

  • 20.11.06, 09:17
    Ewolucjonisto
    W momencie dyskusji ścierają się dwa poglądy ale tylko jeden jest bliższy
    prawdy lub jest prawdą.
    Ustapię ze swojego stanowiska ,że najlepsze dla człowieka objawione Boże prawo
    w Biblii, jeśli otrzymam argumenty i dowody na to ,że jest inaczej.
    Do tej pory nie otrzymałam od nikogo.
    Ten argument ,że w krajach "chrześcjańskich" poziom patologii czy
    przestępczości jest wyższy niż w krajach bardziej ateistycznych dowodzi
    tylko ,ze ludzie nie stosuja się do zasad z Biblii a to nie deprecjonuje Biblii
    czy ich religii tylko obciąża tych ludzi,oni są jeszcze bardziej winni niż
    ludzie areligijni.
    Pomyśl ilu ludzi zginęło w walkach ,wojnach , zamachach, mordach tylko
    dlatego ,zę ich oprawcy nie zastosowali się do objawionego Mojżeszowi
    prawa : "Nie zabijaj".
    Negując nadprzyrodzone pochodzenie tego prawa deprecjonujesz jego wartość a
    tym samym przyczyniasz się do jego nie przestrzegania..
    Tone obojętne jakie poglądy szerzymy bo ponosimy cząstke odpowiedzialności za
    nie.
  • 20.11.06, 13:15
    vacia napisała:

    > Ten argument ,że w krajach "chrześcjańskich" poziom patologii czy
    > przestępczości jest wyższy niż w krajach bardziej ateistycznych dowodzi
    > tylko ,ze ludzie nie stosuja się do zasad z Biblii a to nie deprecjonuje
    > Biblii czy ich religii tylko obciąża tych ludzi,oni są jeszcze bardziej winni
    > niż ludzie areligijni.

    To jest wniosek dość druzgocący. Czyżbyś dowodziła, że wierzący chrześcijanie
    stosują się do zdrowych nakazów własnej wiary statystycznie rzadziej niż ludzie
    areligijni? Czemu przypisujesz tę dziwną skłonność ludzi religijnych do zachowań
    patologicznych? I dlaczego społeczna szkodliwość religii, jeśli daje się
    wykazać, nie miałaby jej deprecjonować? Rozumowanie, że winni są wyznawcy, a nie
    idea, jest błędnym kołem logicznym, pozwalającym uznać dosłownie każdą ideologię
    (ze stalinizmem, hitleryzmem i poglądami Ku Klux Klanu włącznie) za zasadniczo
    dobrą, tyle że wypaczoną przez niedoskonałe jednostki.
  • 20.11.06, 16:13
    petrucchio napisał:

    >Czyżbyś dowodziła, że wierzący chrześcijanie stosują się do zdrowych nakazów
    własnej wiary statystycznie rzadziej niż ludzie areligijni?

    Ja tego nie dowodzę, to Ewolucjonista coś takiego zasugerował i przytoczył
    jakieś na to badania ale ja osobiście czytałam, że inne badania wykazały coś
    przeciwnego -wysoka religijność koreluje ze spadkiem przestępczości
    ( w chrześcijaństwie).


    >Czemu przypisujesz tę dziwną skłonność ludzi religijnych do zachowań
    patologicznych?

    Ludzie począwszy od grzechu Adama i Ewy są bardziej skłonni do złego niż do
    dobrego i ta skłonność występuje zarówno u wierzących jak i niewierzących.

    >I dlaczego społeczna szkodliwość religii, jeśli daje się
    > wykazać, nie miałaby jej deprecjonować? Rozumowanie, że winni są wyznawcy, a
    nie> idea, jest błędnym kołem logicznym, pozwalającym uznać dosłownie każdą
    ideologię> (ze stalinizmem, hitleryzmem i poglądami Ku Klux Klanu włącznie) za
    zasadniczo> dobrą, tyle że wypaczoną przez niedoskonałe jednostki.

    NIe przesadzaj.
    Każdy ma zdrowy rozsadek i musi dokonywac wyboru ideologii. Wiesz ,że religie
    są różne, w obrębie chrześcijaństwa jest też duży podział a według mnie wartość
    religii jest tym większa im bardziej nawiązuje ona do religii pierwszych
    chrześcijan i wierniej trzyma sie Biblii ( starają się to robić Świadkowie
    Jehowy).
    Ale i taka religia aby przynosić dobre owoce u jej wyznawców ( w postaci
    dobrych uczynków) musi być wprowadzana w życie a jeśli jakiś wyznawca
    zewnetrznie deklaruje sie jako wierzący a nie wprowadza Słowa Bożego w czyn to
    to ani Słowo Boże i ani jego religia nie są przez to zdeprecjonowane.
    Tak jak dobre prawo, które ogranicza predkość w terenie zabudowanym nie jest
    winne temu ,że kierowcy nagminnie je łamią. To wina kierowców a nie prawa.
  • 20.11.06, 20:03
    vacia napisała:

    > Ja tego nie dowodzę, to Ewolucjonista coś takiego zasugerował i przytoczył
    > jakieś na to badania ale ja osobiście czytałam, że inne badania wykazały coś
    > przeciwnego -wysoka religijność koreluje ze spadkiem przestępczości
    > ( w chrześcijaństwie).

    <Ewolucjonista> podał stosowny odsyłacz do artykułu przedstawiającego takie
    analizy i powołującego się na konkretne dane źródłowe (z pełną bibliografią).
    Czy możesz nas odesłać do statystyk, które by wskazywały na coś przeciwnego?
    Zapewnienie nie poparte konkretami nie ma żadnej wartości.

    > Tak jak dobre prawo, które ogranicza predkość w terenie zabudowanym nie jest
    > winne temu ,że kierowcy nagminnie je łamią. To wina kierowców a nie prawa.

    Jeśli dane statystyczne, na które powołuje się <Ewolucjonista>, są zgodne z
    rzeczywistością, to mamy do czynienia ze złym, bo nieskutecznym, "papierowym"
    prawem (choćby intencje prawodawcy były dobre). Jeżeli religijność tworzy tylko
    pozory wyższej moralności i nie zachęca ludzi NAPRAWDĘ do zachowań uważanych za
    dobre, to co komu po niej?
  • 21.11.06, 14:48
    petrucchio napisał:


    > Czy możesz nas odesłać do statystyk, które by wskazywały na coś przeciwnego?
    > Zapewnienie nie poparte konkretami nie ma żadnej wartości.

    Znalazłam wyniki badań związku religijności młodzieży w Białymstoku a
    częstotliwościa zachowań dewiacyjnych. Okazuje się ,że religia wywiera
    korzystny wpływ na młodzież! Wolałabym przytoczyć badania odnośnie mojej
    religii ale takich nie robiono, w każdym bądz razie w przypadku Swiadków
    Jehowy pozytywny wpływ religii byłby o wiele większy bo np. u nas nie wolno
    wogóle palić papierosów, gdyż jest to grzech.
    Wklejam:
    Ciekawe wydaje się zwrócenie uwagi na problem, jakim jest związek między
    religijnością badanych a występowaniem wśród nich zachowań dewiacyjnych?
    Odpowiedź na to pytanie daje analiza wyników badań empirycznych zrealizowanych
    w 1998r. na zlecenie Urzędu Miejskiego w Białymstoku. Przeprowadzono je wśród
    młodzieży w formie ankietowych badań audytoryjnych. Odpowiedzi na postawione w
    ankiecie pytania udzieliło 1208 osób. Próbę badawczą dobrano za względu na typ
    szkoły oraz klasę.

    Religijność badanych okazała się jednym z czynników najsilniej wpływających na
    ich stosunek do palenia papierosów, picia alkoholu i używania narkotyków. Mimo
    nasilających się w okresie transformacji w Polsce procesów sekularyzacji i
    laicyzacji obserwujemy ogromne znaczenie norm religijnych jako regulatorów
    życia społecznego.

    Wśród głęboko wierzących i wierzących co 6-7 respondent (13,3% - 15,6%) często
    sięga po tytoń, podczas gdy wśród ateistów i obojętnych religijnie robi to co
    trzeci (35,1% - 38,0%). Zaledwie co 11-13 badany (7,4% - 9,5%) deklarujący
    wysoki poziom intensywności swojej wiary często pije alkohol, a wśród
    przejawiających postawy przeciwne robi to już co 3-4 (29,8% - 38,0%). Tylko co
    8 (13,3%) głęboko wierzący i co 6 (17,6%) wierzący przeszedł już inicjację
    narkotykową, podczas gdy wśród niewierzących i obojętnych religijnie już co 2-3
    (42,1% - 44%) ma to za sobą.

    Nieco bardziej zobiektywizowanym wskaźnikiem religijności są autodeklaracje
    dotyczące praktyk religijnych. Wykazują one podobną zależność z zachowaniami
    dewiacyjnymi, jak autodeklaracje dotyczące intensywności wiary. Wśród osób
    praktykujących systematycznie tzn. co tydzień lub częściej znacznie mniej jest
    osób zachowujących się dewiacyjnie w porównaniu z osobami nie praktykującymi
    wcale. Dotyczy to zarówno częstego palenia papierosów (11,9% praktykujących
    systematycznie i 30,5% nie praktykujących wcale), częstego picia alkoholu (7,9%
    praktykujących systematycznie i 29,2% nie praktykujących wcale) oraz sięgania
    po narkotyki (14,4% praktykujących systematycznie i 40,3% nie praktykujących
    wcale).

    Autodeklaracje dotyczące roli religii w życiu badanych również zasadniczo
    różnicują stosunek wobec środków uzależniających. Zaledwie co dziesiąty badany
    (10,0%) postępujący ściśle według wskazań religii często pali papierosy, co
    piętnasty (6,8%) często używa alkoholu i co dziesiąty (10,3%) przeszedł
    inicjację narkotykową. Wśród nieprzywiązujących większej wagi do spraw
    religijnych już co trzeci (34,2%) często sięga po tytoń, co czwarty ( 26,7%)
    często używa mocnych trunków i co trzeci (34,2%) zażywał środków odurzających.

    Zachowania dewiacyjne, a więc częste palenie papierosów, częste picie alkoholu
    oraz używanie narkotyków, występują we wszystkich kategoriach respondentów
    wyróżnionych ze względu na religijność własną lub swoich rodziców. Zdarzają się
    one zarówno wśród osób niewierzących, jak i wśród głęboko wierzących, wśród
    dzieci rodziców nie przywiązujących większej wagi do spraw religijnych, jak i
    wśród dzieci rodziców postępujących ściśle według wskazań religii. Jednak
    częstotliwość występowanie zachowań dewiacyjnych jest w sposób zasadniczy
    zróżnicowana właśnie ze względu na religijność.


  • Gość: Ewolucjonista IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.11.06, 23:50
    vacia napisała:
    > Znalazłam wyniki badań związku religijności młodzieży w Białymstoku a
    > częstotliwościa zachowań dewiacyjnych. Okazuje się ,że religia wywiera
    > korzystny wpływ na młodzież!

    Ale - zauważmy - chodzi o "zachowania dewiacyjne" polegające na paleniu tytoniu,
    piciu alkoholu i zażywaniu narkotyków. A to przecież nie jest kwestia
    moralności! Ani też Biblia nie zakazuje palenia papierosów ani zażywania
    narkotyków, a alkohol został wręcz użyty jako substytut krwi Jezusa podczas
    ostatniej wieczerzy. To tylko kwestia norm obyczajowych. Pokolenie temu nikt
    palacza papierosów nie określiłby jako "dewianta", a picie należy do polskiej
    tradycji od dawniejszych czasów niż chrześcijaństwo (z tym że dawniej pijano
    sfermentowany miód).
    Zacytowana przez Ciebie ankieta wskazuje tylko, że młodzi bardziej
    konformistyczni względem tradycyjnych norm obyczajowych (w tym religijnych)
    przestrzegają także innych (np. dotyczących używek - zapewne też ubierają się
    skromniej, rzadziej mają tatuaże itp.), a nie że są bardziej moralni.
    Notabene ta zależność jest jednym z wyjaśnień "kosztownych" i widocznych praktyk
    religijnych na gruncie psychologii ewolucyjnej. Jeśli widzę, że X odbył
    pielgrzymkę do świętego miejsca, albo ma odpowiedni tatuaż plemienny, itp., mogę
    zakładać, że przestrzega też innych norm właściwych dla danego systemu. Ale jest
    to wnioskowanie zawodne (oszuści bywają ostentacyjnie pobożni), i - w naszym
    kontekście - nie uwzględnia faktu, że niewierzący też przestrzegają kodeksu
    moralnego (choćby opartego na "złotej zasadzie").
  • 22.11.06, 10:27
    Gość portalu: Ewolucjonista napisał(a):
    >
    > Ale - zauważmy - chodzi o "zachowania dewiacyjne" polegające na paleniu
    tytoniu piciu alkoholu i zażywaniu narkotyków. A to przecież nie jest kwestia
    > moralności! Ani też Biblia nie zakazuje palenia papierosów ani zażywania
    > narkotyków, a alkohol został wręcz użyty jako substytut krwi Jezusa podczas
    > ostatniej wieczerzy.

    Biblia daje przykazanie: "Nie zabijaj" i ten nakaz dotyczy też samego siebie ,
    chyba się orientujesz, ze papierosy, narkotyki i naduzywanie alkoholu skracają
    życie.Jakie napisy sa na papierosach? Nawet świeckie państwa zwalczają handel
    narkotykami a ty piszesz ,że to nie dotyczy moralności?
    W 2Kor 7:1 jest zachęta do oczyszczenia się z wszelkiego skalania ciała, jest
    wiele wersetów o tym aby nie naduzywać alkoholu , bo pijacy ne odziedzicżą
    Królestwa Bożego i jest tez okreslenie ,że ciało czlowieka to świątynia ducha
    Bożego i jesteś w błędzie mówiąc ,że to jest moralne aby dzieci piły ,paliły i
    narkotyzowały się, pewna nauczycielka angielskiego tez tak myślała i już ją
    aresztowano.
    Ciekawe jaka jest twoja definicja moralności?


  • Gość: Ewolucjonista IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.11.06, 18:57
    vacia napisała:

    > Biblia daje przykazanie: "Nie zabijaj" i ten nakaz dotyczy też samego siebie ,
    > chyba się orientujesz, ze papierosy, narkotyki i naduzywanie alkoholu skracają
    > życie. Jakie napisy sa na papierosach? Nawet świeckie państwa zwalczają handel
    > narkotykami a ty piszesz ,że to nie dotyczy moralności?
    > W 2Kor 7:1 jest zachęta do oczyszczenia się z wszelkiego skalania ciała, jest
    > wiele wersetów o tym aby nie naduzywać alkoholu , bo pijacy ne odziedzicżą
    > Królestwa Bożego i jest tez okreslenie ,że ciało czlowieka to świątynia ducha
    > Bożego i jesteś w błędzie mówiąc ,że to jest moralne aby dzieci piły ,paliły i
    > narkotyzowały się, pewna nauczycielka angielskiego tez tak myślała i już ją
    > aresztowano.
    > Ciekawe jaka jest twoja definicja moralności?

    Moja definicja moralności dotyczy raczej postępowania względem bliźnich. Jeżeli
    ja sam prowadzę niezdrowy tryb życia, to w zasadzie sam sobie szkodzę. Natomiast
    jeśli np. odmawiam transfuzji dziecku, bo moje zasady religijne są dla mnie
    ważniejsze od jego życia, to już jest sfera moralności międzyludzkiej.
    Innymi słowy to, że palacz czyta napis na opakowaniu, po czym pali, to jego
    problem (raczej zdrowotny, niż moralny). Jeśli Jezus pił z uczniami wino na
    wieczerzy paschalnej, to postępował zgodnie z kulturową tradycją (tak jak
    Indianie zażywający halucynogenne grzybki podczas swoich świąt, albo milioner
    palący cygara, czy kapitan statku palący fajkę - może tradycja jest niezbyt
    zdrowa, ale w zasadzie życie w ogole jest niezdrowe... :-)). Ja nie uważam tego
    za ważki problem moralny (podobnie jak długość spódniczek, noszenie kolczyków w
    nosie czy długość włosów). Dla mnie moralność odnosi się przede wszystkim do
    intencjonalnego krzywdzenia/niekrzywdzenia innych.
  • 22.11.06, 10:52
    Gość portalu: Ewolucjonista napisał:

    > Zacytowana przez Ciebie ankieta wskazuje tylko, że młodzi bardziej
    > konformistyczni względem tradycyjnych norm obyczajowych (w tym religijnych)
    > przestrzegają także innych (np. dotyczących używek - zapewne też ubierają się
    > skromniej, rzadziej mają tatuaże itp.), a nie że są bardziej moralni.

    Ponadto kwestionariusze badań typu ankiety audytoryjnej bywają obarczone
    błędami, np. różnymi formami pytań sugerujących, zawierających zwroty
    emocjonalne itp. Nie znam pytań z cytowanej ankiety ani sposobu, w jaki
    prowadzono badanie, ale w dyskusji wyników należałoby wykluczyć możliwość, że
    młodzież wierząca częściej udziela odpowiedzi mającej zadowolić ankietera
    (zdarza się to aż nazbyt często nawet w kwestionariuszach anonimowych), albo że
    młodzież niewierząca chętniej prowokuje "dla jaj".
  • 22.11.06, 16:57
    Może to mieć wpływ na pewne zafałszowanie wyników, ale nie jest to główny problem. W takich badaniach razi mnie zawsze monotematyczność, tzn. bierze się jakieś 2 zmienne i na podstawie współwystępowania ich wartości wyciąga daleko idące wnioski (podobnie było też w przypadku linku podanego przez Ewolucjonistę). Moim zdaniem ma to dość ograniczoną moc wyjaśniania, ponieważ brak tu pokazania w jaki sposób wyeliminowano inne czynniki mogące wpływać na taki stan rzeczy. Religijność nie musi mieć wielkiego związku ani z większą przestępczością w USA, ani z mniej częstym sięganiem po używki w Białymstoku. To dopiero jest zagadnienie do opracowania, ale wtedy trzeba brać pod uwagę multum innych czynników i skrupulatnie odsiewać je po kolei. Dla mnie wnioski sugerowane w obu przypadkach, to wróżenie z fusów.
  • Gość: Ewolucjonista IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.11.06, 18:49
    europitek napisał:

    > W takich badaniach razi mnie zawsze monotematyczność, tzn. bierze się jakieś
    > 2 zmienne i na podstawie współwystępowania ich wartości wyciąga daleko idące
    > wnioski (podobnie było też w przypadku linku podanego przez Ewolucjonistę).
    > Religijność nie musi mieć wielkiego związku ani z większą przestępczością w
    > USA, trzeba brać pod uwagę multum innych czynników. Dla mnie wnioski
    > sugerowane w obu przypadkach, to wróżenie z fusów.

    Oczywiście, wiele zmiennych może wpływać na stan dowolnego badanego parametru.
    Na pewno religijność nie jest JEDYNYM (ani nawet podstawowym) czynnikiem
    wyznaczającym poziom moralności społecznej (można tu wymienić np. tradycję
    kulturową, poziom więzi lokalnych/wielkomiejską anonimowość, prawo i skuteczność
    systemu jego egzekwowania, itp.). Ale przecież NIE O TO CHODZI. Moja i innych
    oponentów Vaci teza jest taka, że ateiści nie są z zasady niemoralni, bo to nie
    wiara w Boga/bogów jest jedynym powodem, że ktoś nie morduje sąsiada, albo nie
    kradnie kwiatów z klombu na rynku. Więc moja (nasza) teza jest raczej taka, że
    silnej korelacji nie ma. Natomiast Vacia (i wielu apologetów wszelkich religii)
    próbuje przekonywać, że TYLKO WIARA sprawia, że społeczeństwa funkcjonują
    zdrowo, że ludzie postępują względem siebie dobrze, itp. No więc statystyki
    zestawione przez Grega Paula pokazują, że TAKIEJ ZALEŻNOŚCI NIE MA (gdyby była,
    powinna być wyraźnie widoczna), natomiast jeśli da się wskazać jakąś zależność,
    to jest ona raczej ODWROTNA. Czyli badania te wystarczą do sfalsyfikowania
    silnej wersji Teoremu Vaci (wierzący mogą być dobrzy lub grzeszni, ale
    niewierzący nie mają żadnego powodu być moralni).
  • 22.11.06, 20:30
    Co do "teorii Vacii", to oczywiście zgoda, ale jeśli chodzi o "zależność odwrotną", to już bym był bardzo ostrożny, gdyż uwzględnienie innych zmiennych mogłoby wyrażnie zmienić "obraz" sprawy. Dlatego ja mam zawsze dystans do takich wyników otrzymywanych na podstawie bardzo wycinkowego patrzenia na problemy społeczne (nie dotyczy to tylko religijności). Skorelowanie jakichś zjawisk, a związek przyczynowy, to są zupełnie różne rzeczy, a w naukach społecznych łatwo wpaść "na minę", bo mnogość czynników jest straszna i w związku ztym trudno jest je kontrolować. Podobnie i z przykładem Vaci, który po uwzględnieniu innych zmiennych mógłby stać się swoim przeciwieństwem.
  • 22.11.06, 20:45
    europitek napisał:

    > Skorelowanie jakichś zjawisk, a związek przyczynowy, to są zupełnie różne
    > rzeczy, a w naukach społecznych łatwo wpaść "na minę", bo mnogość czynników jest
    > straszna i w związku ztym trudno jest je kontrolować. Podobnie i z przykładem
    > Vaci, który po uwzględnieniu innych zmiennych mógłby stać się swoim
    > przeciwieństwem.

    Nawiasem mówiąc, badania ankietowe tego typu zakładają z góry rezygnację z
    doboru próby reprezentatywnej. Czynniki powodujące taką korelację wśród
    młodzieży szkolnej nie muszą działać w innych środowiskach. Statystyki
    obejmujące całe populacje i korzystające z NIEZALEŻNEGO oszacowania np. liczby
    przestępstw i odsetka wierzących są bardziej godne zaufania.
  • 22.11.06, 20:53
    Europitek napisał, że wyniki badań przytoczonych przez Ciebie nie są
    wiarygodne a Ty upierasz się przy nich jak tonący, który łapie się brzytwy.
    W dodatku spłycasz problem narkomani ,pijaństwa i palenia papierosów przez
    młodzież,że to nie dotyczy moralności i jest problemem tylko tych osób a nie
    otoczenia a to nieprawda Ewolucjonisto. To problem społeczny.
    Palenie papierosów szkodzi osobom z otoczenia, wpływa negatywnie na potomstwo,
    zatruwa środowisko ,z kolei pod wpływem alkoholu dochodzi do wielu przestępstw,
    wypadków, rozpusty a narkomania jest przyczyną kradzieży i tragedią całej
    rodziny.
    Zamiast przyznać mi rację, gdyż badania przytoczone przeze mnie,wyraźnie
    wykazały koralację między wysoką religijnością młodzieży a mniejszą
    częstotliwością zachowań patologicznych, upierasz się przy swojej tezie.
    (Metodologia tych badań jest dobrze opracowana i wyniki są wartościową
    informacją.)
    W związku z powyższym nie pozostaje nam nic innego jak zachować swoje poglądy.
    Mogłabym przyjąć poglądy rozmówcy gdyby były one prawdą a jesli nie są ,to nie
    będę zamieniała prawdy na fałsz.
    Po waszej stronie nie widzę przeszkód do przyjęcia poglądu,że religia
    chrześcijańska wywiera korzystny wpływa na wychowanie młodzieży i dorosłych, o
    ile jest tylko powaznie traktowana.

  • Gość: Ewolucjonista IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.11.06, 21:44
    vacia napisała:
    > Europitek napisał, że wyniki badań przytoczonych przez Ciebie nie są
    > wiarygodne a Ty upierasz się przy nich jak tonący, który łapie się brzytwy.
    > Zamiast przyznać mi rację, gdyż badania przytoczone przeze mnie,wyraźnie
    > wykazały koralację między wysoką religijnością młodzieży a mniejszą
    > częstotliwością zachowań patologicznych, upierasz się przy swojej tezie.
    > (Metodologia tych badań jest dobrze opracowana i wyniki są wartościową
    > informacją.)

    Droga Vaciu, po pierwsze, Europitek wysunął zastrzeżenie stosujące się do
    wszelkich badań tego typu - i wprost napisał, że stosują się one i do mojego
    przykładu, i do Twojego. Więc proszę, nie pisz, że ja się "upieram", a Twoje
    badania "wyraźnie wykazały". Tym bardzej, że Ty przytoczyłaś wyniki ANKIETY
    (subiektywne odpowiedzi respondentów, a jak zwracano uwagę, już to może nasilać
    efekt, bo młodzież wierząca zazwyczaj jest bardziej skłonna wybierać odpwiedzi
    akceptowane przez dorosłych i normy społeczne, nawet jeśli aż tak ich nie
    przestrzega), dotyczącej JEDNEJ PODGRUPY (młodzieży) w JEDNYM MIEŚCIE. A moje
    dane to porównanie statystyk dotyczących faktycznych wskaźników przestępczości
    itp. (a nie pytania ludzi, czy przestrzegają zasad moralnych) w skali WIELU
    KRAJÓW. Więc i tak moje dane są "mocniejsze" niż Twoje (nawet po uwzględnieniu
    zastrzeżeń Europiteka).
    Po drugie, napisałem w osobnym poście, dlaczego - przy całej ułomności szukania
    wzajemnej korelacji dwóch parametrów społecznych uwikłanych także w inne
    uwarunkowania - dane G. Paula wystarczają do pokazania, że nie występuje
    postulowana przez Ciebie prosta zależność (wierzący - dobrzy i uczciwi,
    niewierzący - z konieczności niemoralni, bo bez przykazań i motywacji do ich
    przestrzegania). To byłoby widać z takich statystyk (a zależność jest raczej
    odwrotna). Oczywiście byłbym ostrożny w stawianiu na podstawie tych badań tezy
    odwrotnej (religia pcha ludzi do złego, a ateiści to chodzące dobro) :-)

    > W dodatku spłycasz problem narkomani ,pijaństwa i palenia papierosów przez
    > młodzież,że to nie dotyczy moralności i jest problemem tylko tych osób a nie
    > otoczenia a to nieprawda Ewolucjonisto. To problem społeczny.

    Tak samo jak otyłość, zanieczyszczenie środowiska, korki uliczne, itp. Ale
    powtarzam, "moje" badania dotyczyły tej sfery, która zdaniem apologetów religii
    jest szczególnie uzdrawiana przez wiarę, natomiast Twoje - sfery obyczajowej
    swobody wśród młodzieży (głównie kwestii używek). Nawet duchowni palą i piją (a
    tym bardziej roblili to pokolenie temu, zanim naukowcy wyraźnie dowiedli
    negatywnych skutków dla zdrowia). Mnóstwo dobrych i wybitnie moralnych ludzi
    paliło tytoń (papierosy, fajkę, cygara), i popijało alkohol. Ja akurat nie palę,
    i piję (rzadko) czerwone wino (w ramach profilaktyki wieńcowej), ale nie
    przyszłoby mi do głowy uważać np. Jacka Kuronia za zdemoralizowanego, bo dużo
    palił, a Hitlera za wzór moralności, bo był abstynentem i wegetarianinem.
    Naprawdę to nie są kluczowe wskaźniki moralności, Vaciu.

    > pod wpływem alkoholu dochodzi do wielu przestępstw,

    Pod wpływem religii także, Vaciu... Wojny religijne, terroryzm religijny,
    prześladowania innowierców spowodowały więcej cierpień i nieszczęść niż
    wykroczenia po pijaku...

    > Mogłabym przyjąć poglądy rozmówcy gdyby były one prawdą a jesli nie są ,to nie
    > będę zamieniała prawdy na fałsz.

    Musiałabyś wykazać, że moje poglądy są fałszywe empirycznie (a nie tylko
    dlatego, że są odmienne od Twoich)... :-)

    > Po waszej stronie nie widzę przeszkód do przyjęcia poglądu,że religia
    > chrześcijańska wywiera korzystny wpływa na wychowanie młodzieży i dorosłych, o
    > ile jest tylko powaznie traktowana.
  • 22.11.06, 22:29
    Gość portalu: Ewolucjonista napisał(a):

    > Droga Vaciu, po pierwsze, Europitek wysunął zastrzeżenie stosujące się do
    > wszelkich badań tego typu - i wprost napisał, że stosują się one i do mojego
    > przykładu, i do Twojego.

    To akurat jest prawdą co piszesz .


    > Musiałabyś wykazać, że moje poglądy są fałszywe empirycznie (a nie tylko
    > dlatego, że są odmienne od Twoich)... :-)

    Chciałabym to zrobić, będę szukała :-)
    Miłego wieczoru życzę.



  • 22.11.06, 22:36
    I masz rację. Oba te badania mogą pokazać swoją moc negacyjną, czyli poddać pod wątpliwość tezy o wyższości wierzących lub zgubnym wpływie religii, ale niespecjalnie nadają się do potwierdzania tez przeciwnych.
    Sprawa tych badań (w ramach tej dyskusji) ma też i drugie dno. Otóż, gdyby Vacia mniej ślęczała nad Biblią, a więcej nad innymi mądrościami, to sama by zauważyła to, o czym teraz mówimy. Nam byłoby lepiej, bo takie dyskusje byłyby znacznie ciekawsze a Vacia też by zyskała "lepszą pozycję przetargową".
  • 23.11.06, 13:12
    europitek napisał:

    > Otóż, gdyby Vacia mniej ślęczała nad Biblią, a więcej nad innymi mądrościami,
    to sama by zauważyła to, o czym teraz mówimy.

    Gdyby Europitek więcej siedział nad Biblią a mniej nad świeckimi mądrościami to
    mógłby wykorzystać całą nabytą wiedzę (świecką i biblijną) by pomagać ludziom w
    rozwiązywaniu ich problemów i odpowiadaniu na niepokojące ich pytania :-)
  • 23.11.06, 20:36
    Jak to się mówi - trafiony-zatopiony.

    Ale jesteś trochę zbyt optymistycznie nastawiona - ludzie często nie chcą by im pomagać, ponieważ "są strasznie mądrzy". A i z tymi pytaniami, to też tak jest, że wielu ich najzwyczajniej nie ma.
  • Gość: pak IP: *.asta-net.com.pl 19.11.06, 17:21
    Proponuje autorowi zajrzec na liste 100 najbardziej wplywowych naukowcow The
    Scientist oraz policzyc ilu z nich bylo religijnymi ludzmi oraz ilu z nich
    wierzylo w Boga. Podwaliny pod nasza wspolczesna nauke polozyli naukowcy, z
    ktorych wiekszosc byla ludzmi wierzacymi.
    Twierdzenie, ze religijnosc powoduje upadek szkolnictwa, ekonomii, etc. jest
    wyrazem braku zrozumienia otaczajacego nas swiata.
    Ponizej nazwiska kilku naukowcow, ktorzy byli chrzescijanami:
    John Philoponus
    Hugh of St. Victor
    Robert Grosseteste
    Roger Bacon
    Dietrich von Frieberg
    Thomas Bradwardine
    Nicole Oresme
    Nicholas of Cusa
    Georgias Agricola
    Johannes Kepler
    Johannes Baptista van Helmont
    Francesco Maria Grimaldi
    Blaise Pascal
    Robert Boyle
    John Ray
    Isaac Barrow
    Antonie van Leeuwenhoek
    Niels Seno
    James Bradley
    Ewald Georg von Kleist
    Carolus Linnaeus
    Leonhard Euler
    John Dalton
    Thomas Young
    David Brewster
    William Buckland
    Adem Sedgwick
    Augustin-Jean Fresnel
    Augustin Louis Cauchy
    Michael Faraday
    John Frederick William Herschel
    Matthew Fontaine Maury
    Philip Henry Gosse
    Asa Gray
    James Dwight Dana
    George Boole
    James Prescott Joule
    John Couch Adams
    George Gabriel Stokes
    Gregor Mendel 1822-1884
    William Thomson, Lord Kelvin
    Georg Friedrich Bernhard Riemann
    James Clerk Maxwell
    Edward William Morley
    Pierre-Maurice-Marie Duhem
    Georges Lemaitre
    George Washington Carver
    Arthur Stanley Eddington
  • 19.11.06, 19:44
    Do nazwisk, ktore podales mozna dodac osiem razy wiecej naukowcow
    niereligijnych. To jest typowe selektywne manipulowanie danymi, zarowno z Twojej
    jak i mojej strony, wiec nie mam zamiaru bawic sie w rzucanie nazwiskami.
  • Gość: Ewolucjonista IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.11.06, 07:51
    Gość portalu: pak napisał(a):

    > Proponuje autorowi zajrzec na liste 100 najbardziej wplywowych naukowcow The
    > Scientist oraz policzyc ilu z nich bylo religijnymi ludzmi oraz ilu z nich
    > wierzylo w Boga. Podwaliny pod nasza wspolczesna nauke polozyli naukowcy, z
    > ktorych wiekszosc byla ludzmi wierzacymi.

    Większość tych nazwisk to pionierzy nauki od średniowiecza po wiek XIX. Wtedy
    praktycznie wszyscy byli wierzący (a uczonymi byli w znacznej części duchowni,
    bo to oni należeli do elity wykształcenia). Używając tej samej listy można by
    dowodzić, że wszechświat jest mały i młody (większość z nich w to wierzyła),
    albo protestować przeciw wyjaśnianiu świecenia słońca reakcjami termojądrowymi
    albo powstawania przystosowań - doborem naturalnym - bo oni nie mieli okazji się
    o tym dowiedzieć. Gdybyś przedstawił dowody, że wśród DZISIEJSZYCH naukowców nie
    tylko są ludzie wierzący, ale że jest ich statystycznie WIĘCEJ niż w populacji,
    z której się wywodzą, miałbyś punkt. Ale jest odwrotnie - religijność SPADA z
    poziomem wykształcenia. Oznacza to, że chociaż zawsze istnieje pokusa trwania w
    światopoglądzie, w którym zostało się od dziecka indoktrynowanym, nauka skłania
    wielu ludzi do rewizji swojego obrazu świata.
  • Gość: abhaod IP: *.adsl.alicedsl.de 19.11.06, 18:27
    nierownomierna kumulacja kapitalu, powinno wprowadzic sie ograniczenie wysokosci
    majatku na rodzine(jednostke) np.do 30 mln $
  • 20.11.06, 15:05
    A co proponujesz robić z nadwyzkami ponad tą normę?
  • Gość: abhaod IP: *.adsl.alicedsl.de 22.11.06, 21:43
    rowniej podzielic
  • 22.11.06, 22:16
    Pytanie "jak" dotyczy nie tyle ogólnikowego "po równo", ale konkretów (zasad, metod i uzasadnień)?
  • 23.11.06, 11:49
    teraz juz mnie rozbawiles, "po rowno" to juz nawet niewykwalifikowany robotnik
    rozumie, ale jacys "profesorowie" zaraz mu wytlumacza, ze nie ma pieniedzy na
    adwokata....
  • 23.11.06, 21:00
    Ale można też (zamiast adwokata) użyć AK-47 - to narzędzie w sam raz dla niewykwalifikowanych.

    A tobie w końcu chodzi o "równiej", czy "po równo"?
    Zresztą nieważne. Niech będzie "po równo". Chcę Ci tylko uzmysłowić, że takie ogólnikowe hasło nie nadaje się na bezpośrednią dyrektywę działania. Bez dokładniejszego określenia zasad nic z tego nie wyjdzie, bo różni ludzie mogą mieć różny pogląd na to, co to znaczy "po równo". Czy dla kogoś kto ma 6. dzieci 10000 zł to jest tyle samo, co dla samotnego? No i trzeba się zdecydować, czy "dzielić" przy pomocy adwokata, czy "kałacha". I czy wszystko tak dzielić? Żony też? A zdrowie, jak podzielisz? A przestrzeń życiową? (może wszyscy zechcą mieszkać na Kanarach?) A jak podzielisz "po równo" stołek prezydenta naszego pięknego kraju?
  • Gość: abhaod IP: *.adsl.alicedsl.de 24.11.06, 11:19
    "po rowno" dotyczy wszystkich, naturalnie dorosly czlowiek otrzymuje wiecej niz
    dziecko, dla utrudnienia, definicja biedy w Niemczech brzmi "kto otrzymuje niz
    60% sredniego dochodu miesiecznego netto!" obecnie jest to granica ok.970 EUR
    p.s.za kalachy wziely sie juz RAF i Al-Quaida z wiadomym skutkiem:)
  • 24.11.06, 18:31
    No właśnie, więc konkretnie jak to sobie wyobrażasz te "po równo". Zadeklaruj coś.
  • 24.11.06, 21:21
    nie rozumiem jakiej deklaracji oczekujesz jeszcze
  • 29.11.06, 11:03
    Germanie wyglądają na lud wędrowny.
    A mentalnie biorąc?

    Plemiona wschodniogermańskie bardzo wcześnie (IV-V w.)przyjęły Chrześcijaństwo
    Ariańskie.
    Germanie podbijający ziemie Cesarstwa Rzymskiego nie były barbarzyńcami a ich
    najazdy przypominają bardzo późniejsze podboje arabskie.
    Nie dziwota,to były zbrojne grupy nomadów-chrześcijańskich monoteistów.

    pl.wikipedia.org/wiki/Arianizm
    Germanie byli też tymi którzy masowo poparli protestantyzm,ruch religijny
    ograniczający bardzo jawne i ukryte bałwochwalstwo chrześcijańskie.

    Kalwinizm
    pl.wikipedia.org/wiki/Kalwinizm
    Luteranizm
    pl.wikipedia.org/wiki/Kalwinizm
    Anabaptyzm
    pl.wikipedia.org/wiki/Anabaptyzm
    Ogólnie biorąc protestanci:

    -odrzucili albo ograniczyli magię i fetyszyzm występujący w praktyce kościelnej
    (chrzest,spowiedź,odpusty,kult relikwii)

    -przestali adorować Marię(ukrytą 'Boginię Opiekuńczości i Płodności')

    Nawrócili do monoteizmu i to zdecydowanie.

    Współcześnie Germanie są jednymi Europejczykami którzy dość mocno interesują
    się Islamem.
    Znając zamiłowanie tego ludu do wojaczki i prostoty moralnej,będą oni
    pierwszymi w Europie Zachodniej co przejdą masowo na Islam.
  • 29.11.06, 12:55
    borzymir napisał:

    > Germanie wyglądają na lud wędrowny.
    > A mentalnie biorąc?

    Najwięcej wędrowali Germanie wschodni, których języki wymarły, i którzy wtopili
    się etnicznie w inne ludy (przede wszystkim romańskie). Poza jednym dialektem
    gockim (fragmenty Biblii w przekładzie biskupa ariańskiego Wulfili) języki te
    nie zachowały się nawet na piśmie. Biologicznymi potomkami tych Gotów, Wandalów
    itp. są w mniejszym, czy większym stopniu rozmaite niegermańskojęzyczne ludy
    dzisiejszej Europy. Zapewne i Słowianie, których przodkowie w późnym okresie
    rzymskim spędzili dość długi czas w sferze dominacji gockiej. U schyłku okresu
    rzymskiego wędrowali zresztą prawie wszyscy, ze Słowianami włącznie. Np. większa
    część dzisiejszej Polski 2000 lat temu była zamieszkała przez ludy
    germańskojęzyczne. Słowianie przybywali na te tereny stopniowo w VI/VII w. i
    później.

    Germanie północno-zachodni nie wędrowali aż tak daleko i większości przypadków
    trzymali się środkowej i północnej Europy. Języki grupy zachodniogermańskiej to
    nie tylko (dolno- i górno-)niemiecki, ale też angielski, fryzyjski, holenderski,
    jidisz i afrikaans. Niemcy, w szczególności, pozostali dość blisko pierwotnych
    siedzib zachodniogermańskich.

    > Współcześnie Germanie są jednymi Europejczykami którzy dość mocno interesują
    > się Islamem.
    > Znając zamiłowanie tego ludu do wojaczki i prostoty moralnej, będą oni
    > pierwszymi w Europie Zachodniej co przejdą masowo na Islam.

    Germanie nie są "ludem", ale (historycznie rzecz biorąc) grupą językową, która
    na przestrzeni całej znanej nam historii składała się z różnych grup etnicznych.
    Nie ma czegoś takiego, jak dziedziczne skłonności germańskie czy germański "duch
    historyczny". Islandczycy i mieszkańcy Wysp Owczych są potomkami
    północnogermańskich Wikingów, ale dziś nie przejawiają ochoty ani do migracji,
    ani do wojaczki, ani do islamizacji. Naprawdę sądzisz, że Szwedzi, Norwegowie,
    Duńczycy, Anglicy, Australijczycy, Kanadyjczycy, Amerykanie, Holendrzy,
    Flamandowie, Fryzowie itp. tęsknią do przejścia na islam? Czy może masz jakiś
    osobisty żal np. do Benedykta XVI i bezmyślnie rzutujesz ten żal na wszystkich
    Niemców i ludy mówiące językami germańskimi? To jest jakaś mętna historiozofia
    bez związku z rzeczywistością.

    Zagadką pozostaje, jaki związek ma twój post z resztą tego wątku. Może jesteś po
    prostu trollem, który nie dba o takie związki, a zainteresowany jest tylko
    wygłoszeniem swojej kwestii jak nawiedzony mówca w Hyde Parku; jeśli tak nie
    jest, najlepiej sam zainicjuj jakiś wątek na temat Germanów, a z niniejszego
    zniknij.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła lub ?

Zapamiętaj mnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.