Skoro światło jest falą, to w czym się rozchodzi? Dodaj do ulubionych

  • drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego
  • drzewko odwrotne
  • Proszę o niepunktowanie mojej ignorancji, tylko rzeczową odpowiedź.
    Fale potrzebują ośrodka drgań, tak? Morskie potrzebują wody, a
    dźwiękowe powietrza. W przestrzeni kosmicznej panuje próżnia, co
    jest więc ośrodkiem drgań dla światła?
    • Gość portalu: gość.portalu napisał(a):

      > Proszę o niepunktowanie mojej ignorancji, tylko rzeczową odpowiedź.

      Nie ma głupich pytań, są tylko głupie odpowiedzi. Taką zasade wpajał swoim
      uczniom prof. Stanisław Pieńkowski, de facto "ojciec" Wydziału Fizyki
      Uniwersytetu Warszawskiego. Oni zas przekaztywali z kolei te prawdę swoim
      uczniom, no a ja jestem jednym z nich.

      > Fale potrzebują ośrodka drgań, tak? Morskie potrzebują wody, a
      > dźwiękowe powietrza. W przestrzeni kosmicznej panuje próżnia, co
      > jest więc ośrodkiem drgań dla światła?


      Współczesna fizyka nie ujmuje tego tak, że "światło JEST falą".
      Światło ma tylko nature falowa, która objawia sie w pewnych zjawiskach - a w
      innych znów zjawiskach swiatło objawia swoją korpuskularną ("cząstkową") naturę.

      Ale z cząstkami takimi jak elektrony, protony, czy neutrony, jest bardzo
      podobnie. Jest mnóstwo sytuacji, w których elektron czy neutron zachowują sie
      jak fala, a nie jak cząstka.

      Wracając do pytania - swiatło, jako strumień cząstek, czyli fotonów, nie
      potrzebuje osrodka do rozchodzenia sie. Rozchodzenie sie światła to jest własnie
      jedno ze zjawisk, w którym objawia ono swą korpuskularną nature - może sie
      rozchodzic bez ośrodka. Ale to samo swiatło, padłwszy np. na wąską szczelinę,
      objawi w zdecydowany sposób swoją falowa naturę.

      Pytanie było bardzo dobre. Sto kilkanascie lat temu to samo pytanie stanowiło
      jedna z największych zagadek dla fizyki. Ratowano sie wówczas koncepję "eteru
      kosmicznego", który był ośrodkiem umozliwiającym rozchodzenie sie światła. Eter
      miał być substancja niewazką, przenikająca swobodnie przez materię... ale
      jednoczesnie MUSIAŁ być CIAŁEM STAŁYM, bo tylko w ciałach stałych mogą się
      rozchodzic POPRZECZNE fale. A swiatło zdecydowanie jest fala poprzeczna, na co
      wskazuje jednoznacznie zjawisko polaryzacji.
      • Że kiedy mówimy "próżnia" dzisiaj, to mamy coś zupełnie innego na myśli niż
        fizycy, którzy mówili o próżni jeszcze sto lat temu. Próżnia to nie jest
        absolutna pustka, tylko raczej podstawowy stan przestrzeni, o najniższej ale
        niezerowej energii. Próżnia, choćby najdoskonalsza, jaka może istnieć (czyli
        przestrzeń oczyszczona jak najstaranniej z obserwowalnych cząstek), nadal
        wypełniona jest oscylującymi w stanie podstawowym polami kwantowymi, jak gdyby
        wszelkie oddziaływania musiały czekać w gotowości -- że się wyrażę metaforycznie
        -- na jałowym biegu, ale z silnikiem, który musi pracować choćby na minimalnych
        obrotach. Tych podstawowych wzbudzeń nie da się obserwować bezpośrednio, tzn.
        nie można z nich wycisnąć żadnej energii, bo to są już "drgania zerowe" na
        najniższym możliwym poziomie, ale wskutek przypadkowych fluktuacji energii
        próżnia generuje "cząstki wirtualne", które pojawiają się i momentalnie znikają,
        ale których istnienie rodzi całkiem realne skutki fizyczne:

        pl.wikipedia.org/wiki/Efekt_Casimira

        --
        Brian: "You are all different!" // Crowd: "YES, WE ARE ALL DIFFERENT!" // Lone
        Voice: "I'm not." // Person next to him: "SHH!"
      • Gość: Roman IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.10.07, 22:57
        > w innych znów zjawiskach swiatło objawia swoją korpuskularną
        > ("cząstkową") naturę

        > Rozchodzenie sie światła to jest własnie jedno ze zjawisk,
        > w którym objawia ono swą korpuskularną nature - może sie
        > rozchodzic bez ośrodka.

        > Ale to samo swiatło, padłwszy np. na wąską szczelinę,
        > objawi w zdecydowany sposób swoją falowa naturę.

        Objawienie było podstawowym źródłem wiedzy w średniowieczu:
        "Objawienie ma status wiedzy pewnej..." - św. Augustyn.

        W ramach uzupełnienia i przypomnienia historii nauki, wiedzy, itp.:
        pl.wikipedia.org/wiki/Epistemologia
        • "Tetra" to od greckiego słowa oznaczającego "cztery", "pylos" po grecku znaczy
          włos, a "tomia" pochodzi od jakiegoś słowa oznaczającego cięcie, wycinanie, czy
          rozcinanie (np. apendktomia = wycięcie wyrostka robaczkowego).

          Razem, "tetrapyloktomia" oznacza po prostu rozszczepianie włosa na czworo.

          Jeśli się nie podoba, ze światło "objawia", to niech będzie zamiast tego, że
          "wykazuje", a jeśli mamy upodobanie do cudzoziemskich wtretów w polszczyźnie, to
          moze też byc "manifestuje".
          • cs137 napisał:

            > "Tetra" to od greckiego słowa oznaczającego "cztery",

            OK.

            > "pylos" po grecku znaczy włos,

            Niestety nie. <pylos> jeśli w ogóle istnieje w grece jako rzeczownik pospolity
            (bo jest jeszcze miasto Pylos w Messenii), to tylko jako skrajnie rzadki wariant
            żeńskiego <pyle:>, czyli 'skrzydło drzwi'. Ktoś pewnie niejasno pamiętał
            łacińskie <pilus> 'włos' i przerobił je na wyraz grecki. Włos po grecku to
            <thrix>, dopełniacz <trikhos>.

            > Razem, "tetrapyloktomia" oznacza po prostu rozszczepianie włosa na
            > czworo.

            Rozszczepiony na czworo to po grecku raczej <tetraskhistos> niż <tetratomos> (to
            drugie kojarzyłoby się bardziej z pokrojeniem włosa w poprzek). Poprawnie byłoby
            coś w rodzaju <trikho-tetra-skhisma> (w tej kolejności!), skąd -- po odpowiednim
            spolszczeniu -- <trychotetraschizma> (<trychotetratomię> też bym ewentualnie
            uznał, choć z oporami). Przepraszam, że dzielę włos na czworo. Skrzywienie
            zawodowe :)

            --
            "El mundo desgraciadamente es real" -- Jorge Luis Borges
            • Gość: cs137 IP: 204.13.9.* 01.11.07, 02:50
              Bo on ponoc stworzył to słowo.

              www.worldwidewords.org/weirdwords/ww-tet1.htm
              • Gość portalu: cs137 napisał(a):

                > Bo on ponoc stworzył to słowo.

                W Szkole Nieistotności Porównawczej wszystko jest możliwe. Eco oczywiście
                zażartował sobie piętrowo z pedantyzmu, wymyślając nazwę ostentacyjnie
                niepoprawną. Również tego -k- w ...-ktomii oczywiście nie powinno być, bo w
                histerektomii itp. ek- jest przedrostkiem (ek-tomia znaczy 'wy-cięcie'). No,
                patrz pan, znam "Wahadło Foucaulta" a ten fragment jakoś mi wyleciał z pamięci.
                Dzięki za odsyłacz.


                --
                "El mundo desgraciadamente es real" -- Jorge Luis Borges
                • Gość: Miś IP: *.dsl.rcsntx.swbell.net 02.12.07, 13:53
                  Nasz Wszechświat jest wypełniony ciemną energią. Jasna energia czyli
                  światło rozchodzi się w tej ciemnej energii. Nazwę "kosmiczny eter"
                  zmieniono więc na "ciemna energia", ang. "dark energy". Jest ona
                  potrzebna nam aby rozpychać Wszechświat, aby nie zapadł się on pod
                  wpływem sił grawitacji w jedną gigantyczną czarną dziurę.

                  Kiedyś wierzono, że Wszechświat jest wypełniony eterem. Fale
                  elektromagnetyczne rozchodziły się więc w eterze. Światło widzialne
                  to fala elektromagnetyczna o długości od 380 nm (fioletowe) do 780
                  nm (czerwone). Około sto lat temu zmierzono, że prędkość światła
                  jest taka sama bez względu na to, w którą stronę Ziemia porusza się
                  na orbicie. Uznano to za dowód, że eteru nie ma, a Wszechświat jest
                  wypełniony próżnią.

                  Obecnie astronomowie uważają, że Wszechświat się rozszerza i robi to
                  coraz szybciej. Wierzą oni również, że siła, która rozpycha
                  Wszechświat to ciemna energia (ang. dark energy). Gdyby ciemna
                  energia nie rozpychała Wszechświata to siła grawitacji, przyciągania
                  się gwiazd i galaktyk, spowodowałaby, że Wszechświat spowrotem
                  skupił się w jeden punkt. Istniała taka teoria pulsującego
                  Wszechświata.

                  Einstein powiedział, że energia ma masę. Związek między energią i
                  masą ujął wzorem E = mc2. Eksperymenty potwierdziły prawdziwość tego
                  wzoru. Masa ciemnej energii stanowi około 73% masy całego
                  Wszechświata. Czyli moja konkluzja jest, że jasna energia czyli fale
                  elektromagnetyczne rozchodzą się w ciemnej energii. Natura ciemnej
                  energii nie jest znana. Nie można potwierdzić jej istnienia
                  eksperymentalnie.
                  • Gość: Rafal Radecki IP: *.bb.online.no 02.12.07, 14:26
                    Jesli czarna energia i czarna masa to zaczy ze zmiana nastepuje w
                    masie.

                    Jedyna zmiana jaka nastepowac moze w masie to spin i kooherencje
                    spinu z ogolna grawitacja, czy to az tal ciemne..
                    (nie tylko Ziemska.no nie?)
                    Te nowe fale/wcale nienowe fale moze sa nowe dla ludzi co tego nie
                    moga wykazac..
                    Jeszcze raz potwiedzam , ze istnieje sila nieopisana (ja potrafie
                    jak widac sie do niej dobrac (tymm "spinem" bo mam doswiadczenie na
                    stole, ktore mi dalo mozliwosc konkluzji ze istnieje sila
                    odpychania..nie wiem dlaczego inni na to cwiczenie nie wpadli..!)Nie
                    mowie juz o aparaturze MRI czy inny "photon-killer" ion-meter
                    itp
                    wiem ze nie mozna powiedziec ze czarnej sily odpychania nie mozna
                    pokazac..
                    Vektor ciazenia i antygrwitacji ma stala wypadkowa co potwierdza
                    ruch przespieszony..w mym eksperymencie i co wlasnie zwieksza
                    ped/enegrie.modulu. w tym polu energii,
                    To jest reakcja w atomach - blizej mowiac w elektronach
                    Na stole nie mam planety to prosze sobie wyobrazic ten subtelny
                    instrument, ktorym sie posluguje..aby objawic panstwu ten osrodek
                    czarnej energii
                    spinotronica..
                    to tylko i wylacznie wiara przekonanie zmiana odpowiednia mentalna
                    aprobacja zalozenia! i FOTONY leca z rekawa.
                    Czyli na powaznie to biorac jestem w
                    stanie wykazc ze na odleglosc zmienie spin w innym srodowisku za
                    pomoca zmian w moim srodowisku.
                    Wykaznie nastepuje na pieciu politechnicznych instrumentach
                    czysto inzynieryjna sprawa - bo politechniki maja te instrumenty na
                    codzien.
                    5 subsrodowisk naukowych chodzi wkolo tego jak
                    lis wkolo kruka z serem w dziobie.
                    Czego nam brak?

                  • Gość: cs137 IP: 204.13.9.* 02.12.07, 20:09
                    Gość portalu: Miś napisał(a):

                    > Kiedyś wierzono, że Wszechświat jest wypełniony eterem. Fale
                    > elektromagnetyczne rozchodziły się więc w eterze.

                    Kiedyś wierzono, że Wszechświat wypełnia "luciferous ether" i pominięcie tego
                    słowka "luciferous" w Pana rozumowaniu to duża wada i chyba to pozwala Panu
                    sformułować konkluzję,...

                    > Czyli moja konkluzja jest, że jasna energia czyli fale
                    > elektromagnetyczne rozchodzą się w ciemnej energii.

                    ...która jest co najmniej przedwczesna.

                    Dowcip polega na tym, że eter, w którego istnienie wierzono, był, jak nazwa
                    wskazuje, substancją "niosącą", czy "przenoszącą" światło.
                    "Luci" to od łacińskiego lux, czyli swiatło, a "ferous" pochodzi od łacińskiego
                    czasownika "ferro, ferre, tuli, latum" - jest to czasownik o zwariowanych
                    formach podstawowych, ale oznacza po prostu
                    ferro=niosę, ferre=nieść (tuli=niosłem, latum=niesiony, żeby było do kompletu -
                    w gramatyce łacińskiej zawsze podaje sie cztery podstawowe formy czasownika).

                    No więc ta nazwa "luciferous" brała sie stad, że ten eter miał rzeczywiście
                    przenosić światło, czynnie uczestniczyc w procesie rozchodzenia się.

                    Czy Pan wie o tym, ze według ówczesnych pogładów eter nie był ani gazem, ani
                    cieczą, tylko substancją o własnosciach ciała stałego.
                    Skad to było wiadomo? Ano, światło jest fala poprzeczną, a tylko ciała stałe
                    moga przenosić, jako media, fale poprzeczne. Gazy i ciecze nie mogą (dlatego
                    dźwiek w gazach i cieczach jest falą wyłacznie podłuzną, tylko w stałych
                    substancjach mogą istniec poprzeczne fale dźwiekowe - po angielsku mówi sie o
                    "longitudinal modes" i "transverse modes").

                    Równiez nie jest szeroko znany fakt, że Maxwell wyprowadził swoje słynne
                    równania, wnikajac drobiazgowo we własności spręzyste eteru, które miał wefdug
                    niego opisywac tensor analogiczny do tego, któy opisuje odkszałcenia spręzyste w
                    ciałach stałych.

                    Pan zas pisze: "swiatło rozchodzi sie w ciemnej energii". OK, niech będzie - ale
                    czy potrafi Pan wskazać, jaka rolę ta tajemnicza ciemna energia pełni w tym
                    procesie? W przypadku teorii eteru bylo powiedzane, że eter pełni bardzo
                    istototna rolę - że jego spręzystośc taka, a nie inna, umozliwia w ogóle fakt
                    rozchodzenia sie poprzecznej fali.

                    Jezeli "ciema energia" miałaby pełnic role analogiczną do eteru, to należałoby
                    wykazać lub przynajmniej próbować wykazać, że ona w procesie rozchodzenia sie
                    swiatła UCZESTNICZY - a nie pełni tylko i wyłacznie role "biernego widza".

                    Innymi słowy: czy myśli Pan, ze gdyby była jakaś metoda na opróznienie jakiegos
                    fragmentu przestrzneni z "czarnej energii", to czy światło przestałoby sie w tej
                    opróżnionej objetosci w ogóle rozchodzić?

                    Tylko, gdyby tak było, to mozna by było powiedzieć, że nazwe "eter" zmieniono po
                    prostu na "ciemna energia". Ale trzeba by jednak w takim przypadu wyjaśnic, na
                    czym ma polegac rola "ciemnej energii" w tym wszyskim. Co czyni ja "luciferous"?

                    Fale dżwiekowe rozchodza się w powietrze. Rzucony ciezki obiekt (np. kula, którą
                    rzycają sportowcy) tez leci przez powietrze, ale bez powietrza poleciałby tak samo.

                    Jesli swiatlo "przelatuje przez ciemna energię" tylko podobnie jak bardzo cięzki
                    obiekt przez powietrze, to analogia z eterem jest chybiona.

                    Inaczej jest z samolotem - jego istotnie powietrze "niesie". Więc ciemna energie
                    mozna by nbyło nazwać eterem, gdyby ona "niosła światło" w podobny sposób, jak
                    powietrze "niesie" samolot. Ale trzeba by było wpierw wytłumaczyć, JAK to sie
                    dzieje - i dopiero wtedy mozna byłoby postwic znak równosci (czy przybliżonej
                    równości) miedzy "eterem" i "ciemną energia".

                    Nawiasem mówiac - chyba niezupełnie rozróznia Pan pojęcia "ciemnej energii" i
                    "dark matter" (nie używam polskiego sformułowania "ciemna masa", bo wiadomo, ma
                    ono zupełnie inne znaczenie w potocznej polszczyźnie).

                    Panie Misiu, prosze wybaczyć ten przydługio "łopatologiczny" wywód - to odruch
                    starego belfra. Za rok będzie 40 lat, jak ucze fizyki po róznych uniwersytetach.
                    Z tego 26 lat w USA.


                    • Gość portalu: cs137 napisał(a):

                      > "ferro, ferre, tuli, latum"

                      Wybacz odruch starego belfra-lingwisty, ale w czasie teraźniejszum jest "fero",
                      nie "ferro" (to drugie to co najwyżej dativus i ablativus od "ferrum", dlatego i
                      po angielsku inaczej się pisze -ferous '-nośny, -rodny', a inaczej ferrous
                      'żelazowy').


                      --
                      Żołnierze Ksenofonta: -- Thalatta! Thalatta! (Morze! Morze!)
                      Marynarze Kolumba: -- ¡Tierra! ¡Tierra! (Ziemia! Ziemia!)
                      • petrucchio napisał:

                        > Gość portalu: cs137 napisał(a):
                        >
                        > > "ferro, ferre, tuli, latum"
                        >
                        > Wybacz odruch starego belfra-lingwisty, ale w czasie teraźniejszum jest "fero",
                        > nie "ferro" (to drugie to co najwyżej dativus i ablativus od "ferrum", dlatego
                        > i
                        > po angielsku inaczej się pisze -ferous '-nośny, -rodny', a inaczej ferrous
                        > 'żelazowy').
                        >
                        >
                        Ten drugi odruch to był z kolei odruch kogos, kto musi co rusz to pisać o
                        ferromagnetykach i antyferromagnetykach. Więc wyrabia się odruch dwukrotnego
                        nafiskania klawisza "r" po naciśnieciu kolejno "f" i "e".

                        Na zasadzie podobnego odruchu ja bardzo często piszę "fonon" (lub, jeśli piszę
                        po angielsku, to "phonon"), kiedy mam na mysli foton albo photon. Nieelastyczne
                        rozpraszanie neutronów to jedna z najlepszych metod badania wzbudzeń sprężystych
                        i fal spręzystych w kryształach (czyli, prościej mówiac, fal dźwiekowych - z
                        tym, że bada się zakres częstotliwości tak wysokich, ze to juz trudno nazywać
                        dźwiekiem i raczej właśnie sie używa terminu "fale sprężyste"). Ja z tym bez
                        przerwy mam do czynienia, a ponieważ kwant takiego wzbudzenia nazywamy
                        "fononem", więc ta nazwa cisnie mi sie zawsze na język lub klawiaturę, choć mam
                        mówic lub pisac o fotonach.

                        Takie odruchy słowne to zabawna rzecz. Swego czasu w PRL-u komunistom podpadła
                        dwójka dysydentów, Kuroń i Modzelewski. Było o nich głośno i w prasie i w radio
                        co chwila się czytało i słyszało jakieś potępienia "Kuronia i Modzelewskiego".
                        Efekt był taki, ze ludzie, wypowiadając "Kuroń", niekiedy automatycznie dodawali
                        "i Modzelewski", choc mieli na myśli samego tylko Kuronia.

                        Pod koniec lat 1980-tych ja mieszkałem w okolicy Waszyngtonu. Już wtedy reżim
                        spotulniał i róznych dysydentów z Polski wypuszczał na wojaże. No i razu pewnego
                        do Waszyngtonu sciagnął Maciek Kuroń, syn Jacka. Dla miejscowej Polonii była to
                        gratka, wiec odbyło sie szereg imprezek, na których Maciek był "gościem
                        honorowym". I mozna sobie było z nim sympatycznie pogadać, bo wcale nie "strugał
                        ważniaka".
                        No i ja wczasie takiej rozmowy przy piwku kiedyś własnie mu wspomnialem, że
                        zdarza mi się, mówiac o jego Ojcu, po nazwisku "Kuroń" dodac "i Modzelewski"
                        zupełnie "nie priczom". Na to on sie roeśmiał i powiedziął, ze to się bardzo
                        wielu osobom zdarza. A najzabawniejszy epizod tego typu wydzrzył się na jakimś
                        przyjęciu. On wszedł, było juz sporo ludzi, między innymi dwie starsze panie na
                        kanapie - no i na widok Maćka jedna z nich powiedziała tej drugiej: "O, popatrz,
                        ten młody człowiek, który właśnie wszedł, to jest syn Kuronia i
                        Modzelewskiego!". Wiele osób to usłyszalo, no i oczywiscie,
                        powstała ogólna wesołość.
                    • Gość: Rafal Radecki IP: *.bb.online.no 03.12.07, 08:24
                      Autor: Gość: cs137 IP: 204.13.9.* 02.12.07, 20:09 Dodaj do
                      ulubionych Skasujcie
                      Odpowiedz

                      Gość portalu: Miś napisał(a):

                      Kiedyś wierzono, że Wszechświat jest wypełniony eterem. Fale
                      elektromagnetyczne rozchodziły
                      się więc w eterze.
                      WAZNE KIEDY i KTO TAK WIERZYL..
                      DLA SPOLECZCZENSTW OGOLNIE NAWET TO BYLO CZARNE
                      RADAR TEZ BYL SWEGO RODZAJU CZARNYM DIABLEM PRZYMANJMNIEJ DLA
                      LUFTVAFFE 42`

                      Czyli moja konkluzja jest, że jasna energia czyli fale
                      elektromagnetyczne rozchodzą się w ciemnej
                      energii.
                      MOJA KONKLUZJA TO ZE ROZCHODZA SIE WRAZ!!! Z CZARNA NA ZASADZIE
                      JAKIEJS SPEKTRALNEJ ANIHILACJI
                      CZYLI POSZUKAJMY DZIUR W CALYM
                      OKO WIDZI SPEKTRUM WIDOCZNE JAKO CIAGLE -
                      OCZY TO ANTENY KIERUNKOWE GALKA OCZNA/TAK JAK MIKROFON KIERUNKOWY
                      TO MOZG - SYSTEM CHEMICZNOFIZYCZNY...DAJE DOPIERO SWIATLO WIDOCZNE..
                      BYC MOZE EYE-POT DLA NIEWIDOMYCH JUZ JEST W DRODZE TYP BLUE TOUCH.
                      KWESTIA FAZ ZRESZTA CALE TO HUBBLE TO TEZ INNY STOPIEN MYSLENIA..
                      RAPTEM WSZYSTKO WIDAC--NAWET MATKE Z DZICIATKIEM I OJCA..JEDNO ZE
                      ZDJEC NIESIE "TEN DAR"


                      Dowcip polega na tym, że był, I NADAL JEST LUCYFER.. dalszy ciag
                      sobie dospiewajcie..//RR
                      ( Moj syn ma na imie CHRISTO-FER )

                      No więc ta nazwa "luciferous" brała sie stad, że ten eter miał
                      rzeczywiście
                      przenosić światło, czynnie uczestniczyc w procesie rozchodzenia się.
                      LENIN TEZ UWAZAL ZE BAZ KONFRONTACJI NIE MA POSTEPU

                      Czy Pan wie o tym, ze według ówczesnych pogładów eter nie był ani
                      gazem, ani
                      cieczą, tylko substancją o własnosciach ciała stałego.
                      Skad to było wiadomo? Ano, światło jest fala poprzeczną,
                      a tylko ciała stałe moga przenosić, jako media, fale poprzeczne.
                      MYSLE ZE WLASNOSCI SPINOTRONIKI WODORU MOGA TU COS SYMULOWAC FALOWO..
                      W KONCU ZIEMIA POWSTALA Z WODORU.
                      TEORIA O POWSTANIU WODY "H-o-H" NA ZIEMI JEST TEZ DUALISTYCZNA!
                      TA MNIEJ ZNANA TO ZE NA SKUTEK KURCZENIA SIE SKORUPY PLANETY-LACZYL
                      SIE
                      WY-PRESS WODOR Z WY-PRESS TLENEM..DRUGA TEORIA TO OGON KOMETY I
                      KRYSZTALY LODU
                      CZYLI RACZEJ PRZYPADEK TO MOZNA DZIS OBALIC PONIEWAZ WODA JET NA
                      MILLIONACH PLANET.
                      Gazy i ciecze nie mogą (dlatego dźwiek w
                      gazach i cieczach jest falą wyłacznie podłuzną, tylko w stałych
                      substancjach mogą
                      istniec poprzeczne fale dźwiekowe - po angielsku mówi sie
                      o "longitudinal modes"
                      i "transverse modes").- TO OSTANIE BRZMI ZADAWALAJACO.

                      Równiez nie jest szeroko znany fakt, że Maxwell wyprowadził swoje
                      słynne równania,
                      wnikajac drobiazgowo we własności spręzyste eteru, które miał wefdug
                      niego opisywac
                      tensor analogiczny do tego, któy opisuje odkszałcenia spręzyste w
                      ciałach stałych.

                      Pan zas pisze: "swiatło rozchodzi sie w ciemnej energii". OK, niech
                      będzie - ale czy potrafi
                      Pan wskazać, jaka rolę ta tajemnicza ciemna energia pełni w tym
                      procesie?

                      MYSLE ZE ANALOGICZNIE DO /CZARNEJ LITERY NA BIALYM PAPIERZE
                      NOWOCZESNIEJ TO UJMUJAC :
                      PRICE STRIPES--RR(polecam ten czarne kreski na digitalowych cenach)
                      W przypadku
                      teorii eteru bylo powiedzane, że eter pełni bardzo istototna rolę -
                      że jego spręzystośc taka,
                      a nie inna, umozliwia w ogóle fakt rozchodzenia sie poprzecznej fali.

                      Jezeli "ciema energia" miałaby pełnic role analogiczną do eteru, to
                      należałoby wykazać
                      lub przynajmniej próbować wykazać, że ona w procesie rozchodzenia
                      sie swiatła
                      UCZESTNICZY - a nie pełni tylko i wyłacznie role "biernego widza".

                      W "ETERZE" JEST YLKO WOLNY WODOR
                      MYSLE ZE SIE "INDUKUJE NA JAKIS SPOSOB" PEWNA "KOOHERENCJA
                      ZELEKTRONEM WODORU"
                      ANALOGICZNIE DO ROLI KONTRASTU BIALEGO PAIPERU POD CZARNYMI "PRICE
                      STRIPES"
                      NOWOCZESNIEJ TO UJMUJAC :-) polecam ten czarne kreski na
                      digitalowych cenach...

                      Innymi słowy: czy myśli Pan, ze gdyby była jakaś metoda na
                      opróznienie jakiegos
                      fragmentu przestrzneni z "czarnej energii", to czy światło
                      przestałoby sie w tej
                      opróżnionej objetosci w ogóle rozchodzić?
                      FALE ELEKTROMAGNETYCZNE WODOROW Z BIG BANG ISTNIEJA DO DZIS.

                      Tylko, gdyby tak było, to mozna by było powiedzieć, że nazwe "eter"
                      zmieniono po
                      prostu na "ciemna energia". Ale trzeba by jednak w takim przypadu
                      wyjaśnic, na
                      czym ma polegac rola "ciemnej energii" w tym wszyskim. Co czyni
                      ja "luciferous"?
                      SILA BIG BANG! DLATEGO ROZSZERZANIE JEST AKCELERACJA/DE-AKCELERACJA

                      Fale dżwiekowe rozchodza się w powietrze. Rzucony ciezki obiekt (np.
                      kula, którą
                      rzycają sportowcy) tez leci przez powietrze, ale bez powietrza
                      poleciałby tak samo.
                      TO RACZEJ NALEZY PRZYROWNAC DO RUCHU LODZI PODWODNEJ MECHANIKI CIECZY
                      ZMIAZDZENIE TEZ GWARANTOWANE-FERROSTARS/ CZERWONE-MOLOCHY.
                      JA BYM TO SWIATO BIG BANG NAWET PRZYROWNAL DO SAMEJ
                      "YELLOW SUBMARINE...I CALEGO FILMU PONIEWAZ ORGANICZNIE BIOLOGICZNIE
                      TAK TO JUZ JEST Z TA CALA TA LUMINACJA / ABSTRAKCJOM" EL-MAG. z BIG
                      BANG.
                      Jesli swiatlo "przelatuje przez ciemna energię" tylko podobnie jak
                      bardzo cięzki
                      obiekt przez powietrze, to analogia z eterem jest chybiona.

                      Inaczej jest z samolotem - jego istotnie powietrze "niesie".
                      POWIETRZE GO NIE NIESIE TYLKO PED POD CIALEM..TAK ZAGESZCZONEGO
                      POWIETRZA

                      Więc ciemna energie mozna by nbyło nazwać eterem, gdyby ona "niosła
                      światło" w podobny sposób, jak
                      powietrze "niesie" samolot. Ale trzeba by było wpierw wytłumaczyć,
                      JAK to sie
                      dzieje - i dopiero wtedy mozna byłoby postwic znak równosci (czy
                      przybliżonej
                      równości) miedzy "eterem" i "ciemną energia".

                      Nawiasem mówiac - chyba niezupełnie rozróznia Pan pojęcia "ciemnej
                      energii" i
                      "dark matter" (nie używam polskiego sformułowania "ciemna masa", bo
                      wiadomo, ma
                      ono zupełnie inne znaczenie w potocznej polszczyźnie).

                      Panie Misiu, prosze wybaczyć ten przydługio "łopatologiczny" wywód -
                      to odruch
                      starego belfra. Za rok będzie 40 lat, jak ucze fizyki po róznych
                      uniwersytetach.
                      Z tego 26 lat w USA.

                      CIEKAW JESTEM CZY TO SIE DA PRZETLUMACZYC INNYM BELFROM Z PREDKOSCIA
                      SWATLA
                      copy rights
                      Rafal Radecki +C 137 OK
                      • tylko "niesie" - w ten sposób chciałem zaznaczyć, że nie trzeba brac
                        tegookreślenia dosłownie.

                        Raczej, to był skrót myślowy. Chodziło mi zasadniczo o to, ze bez powietrza
                        zwykły samolot nie poleci.
                        • Gość: Rafal Radecki IP: *.bb.online.no 03.12.07, 21:06
                          JA WYASNILEM TO Z POWIERZEM TYLKO DLA ZIELONYCH..
                          A TAK TO WSZYSTKO ok

                          Powodzenia
                          • Gość: Rafal Radecki IP: *.bb.online.no 04.12.07, 22:59
                            hydroacc@online.no

                            uwierzc to zobaczyc

                            szkoda ze tak nikt zapewne spinu na "oczy nie widzial"
                            np oczyszczenie spalin ze starej ciezarowki.zakal miast i
                            spoleczenstw.
                            To tez was nie interesuje..? Niemozliwe.

                            Bakteria specjalej odpornosci/ta szpitalna albo legionella to tyz
                            nic???

                            baseny prawie bez chloru (prawdziwa zakala zdrowia ten chlor/to tez
                            duza czesc czarnej energii, ktorej radiacji specjanie nie znacie)

                            Pozdrawiam FORUM

                            Rafal Radecki
                            • Gość: Rafal Radecki IP: *.bb.online.no 15.12.07, 03:35
                              Co robi ze swiatlem facet D.Copperfield
                              Mistrz iluzji.
                              Earth Wind and Fire koncerty plus Scena slubu w przzestrzeni
                              osciola na filnie Dear hunter.
                              Swiatlo kosmiczne jest w nas
                              Co to za rodzaj swiatla i SWIATLA i SWIATA?

                              Autor: cs137 07.11.07, 06:55 Dodaj do ulubionych Skasujcie
                              Odpowiedz

                              Gosc portalu: Roman napisal(a):

                              > 10 podreczników to zdecydowanie za malo.
                              > Powinien Pan przeczytac przynajmniej ze 100, i do tego opracowan
                              naukowych, a
                              > nie podreczników, bo te sa glównie dla studentów, czyli sa puntem
                              wyjscia,
                              > narzedziem w edukacji, a nie w pracy naukowej.
                              >
                              Ale przecie powiadam, ze na polu QM uprawiam belferke, a nie badania.

                              > > Ponadto, reflektometria neutronowa z uzyciem spolaryzowaych
                              > > neutronów i analizy polaryzacyjnej - czyli technika
                              > > eksperymentalna, której glownie uzywam - to, mowiac prostym
                              > > jezykiem, nic innego, jak praktyczne cwiczenia z
                              kwantowomechanicznej teo
                              > rii
                              > spinu.
                              >
                              > Zawsze rejestrujemy moment magnetyczny neutronu,
                              > spinu nikt nie widzial, i jest on calkowicie zbednym 'wynalazkiem'.
          • Gość: Roman IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.11.07, 01:13
            Prawidłowo, słowa: objawia, wykazuje, wygląda, itp. pasują tu najlepiej.

            Światło jako: 'fala poprzeczna korpuskuł'
            jest raczej marną hipotezą, łatwo ją podważyć:
            'Lunar Laser Ranging Experiments'.
            • ... albo jakiś inny maniak, który nie wierzy w fotony i odkrywa na nowo eter?

              --
              "El mundo desgraciadamente es real" -- Jorge Luis Borges
            • Gość portalu: Roman napisał(a):

              > Światło jako: 'fala poprzeczna korpuskuł'
              > jest raczej marną hipotezą,

              Ja nic o takiej hipotezie nie wiem. W ogóle mówienie "światło JEST fala" jest
              niepoprawne z punktu widzenia współczesnej fizyki. Światło to strumień fotonów,
              które, zeby było ciekawiej, mają na dodatek spin (jak fala moze miec spin?).
              Foton nie jest falą, mozna najwyżej mówić o jego funkcji falowej - która jest mu
              przypisana, jak zresztą kazdej innej czastce, niezaleznie od tego, czy ma mase
              spoczynkową, czy jej nie ma (tak przynajmniej nas uczy mechanika kwantowa).
              • Gość: Roman IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.11.07, 17:43
                W jakich okolicznościach ten spin się objawia?
                ... że tak bezczelnie się zapytam.

                Na upartego fala EM może mieć spin (ale chyba nie ma takiej potrzeby); nie
                ograniczamy się do fal płaskich i sinusoidalnych - rotacja jest dozwolona.

                > Foton nie jest falą, mozna najwyżej mówić o jego funkcji falowej -
                > która jest mu przypisana, jak zresztą kazdej innej czastce,
                > niezaleznie od tego, czy ma mase spoczynkową, czy jej nie ma
                > (tak przynajmniej nas uczy mechanika kwantowa).

                Tak mówi jedna, i coraz mniej popularna, z interpretacji fiz. kwantowej.
                • Gość portalu: Roman napisał(a):

                  > W jakich okolicznościach ten spin się objawia?
                  > ... że tak bezczelnie się zapytam.

                  Panie, nie umiem tak od razu odpowiedziec! Ja jestem neutronowiec!
                  Moge dużo powiedziec o spinie neutronu. Gdzie on sie objawia? Ano, w moich
                  eksperymetach objawia się on!

                  A od swiatła są optycy. Jeden siedzi w pokoju na przeciwko, więc ja nie muszę
                  sam optyki umiec, bo zawsze moge polecieć do kolegi i zapytać.
                  >
                  > Na upartego fala EM może mieć spin (ale chyba nie ma takiej potrzeby); nie
                  > ograniczamy się do fal płaskich i sinusoidalnych - rotacja jest dozwolona.
                  >
                  > > Foton nie jest falą, mozna najwyżej mówić o jego funkcji falowej -
                  > > która jest mu przypisana, jak zresztą kazdej innej czastce,
                  > > niezaleznie od tego, czy ma mase spoczynkową, czy jej nie ma
                  > > (tak przynajmniej nas uczy mechanika kwantowa).
                  >
                  > Tak mówi jedna, i coraz mniej popularna, z interpretacji fiz. kwantowej.

                  A jakie sa te inne?
                • Gość portalu: Roman napisał(a):

                  > W jakich okolicznościach ten spin się objawia?
                  > ... że tak bezczelnie się zapytam.

                  Choćby we własnościach światła spolaryzowanego. Kąt polaryzacji jest po
                  heisenbergowsku sprzężony ze spinem, co oznacza, że im dokładniej wyznaczysz
                  jeden z nich, tym bardziej rozmywa się wartość drugiego. Dlatego liniowa
                  polaryzacja światła nie dostarcza żadnej informacji o spinie fotonów (tzn. dla
                  każdego fotonu takiego światła prawdopodobieństwo, że znajduje się on w jednym
                  lub drugim z dwóch możliwych stanów spinowych jest takie samo). Jeśli natomiast
                  wszystkie fotony mają ten sam stan spinowy, "rozmywa się" informacja o kącie
                  polaryzacji, tzn. światło ma polaryzację kołową, prawo- lub lewoskrętną.

                  Spin ma znaczenie w oddziaływaniach polegających na absorpcji lub emisji
                  fotonów, bo wnosi wkład do bilansu momentu pędu, który jest wielkością
                  zachowywaną, podobnie jak pęd liniowy i energia. Zdaje się, że pierwszym
                  zaobserwowanym zjawiskiem, które potwierdziło hipotezę Bosego o skwantowanym,
                  całkowitym spinie fotonu (bo tylko ona dawała poprawne przewidywania ilościowe
                  wyników eksperymentu), był efekt Ramana (za który Chandrasekhara V. Raman dostał
                  Nobla w 1930). Efekt Ramana ma ogromne znaczenie praktyczne w spektroskopii i
                  analizie materiałowej, ale o jego historycznym znaczeniu jako dowodu na
                  istnienie spinu fotonów źródła (włącznie z Wikipedią) jakoś milczą. Może jakiś
                  fizyk zechciałby rzucić okiem na to hasło. I Bose i Raman byli Hindusami, więc
                  spin fotonu to niejako specjalność kuchni indyjskiej.

                  --
                  Brian: "You are all different!" // Crowd: "YES, WE ARE ALL DIFFERENT!" // Lone
                  Voice: "I'm not." // Person next to him: "SHH!"
                  • O fotonach wiesz zdecydowanie wiecej ode mnie.

                    O tym aspekcie Ramana nie wiedziałem.
                    Mój bliski przyjaciel robi Ramana na PW, muszę go przydusić.

                    Ja pomyślałem z kolei o przykladach z fizyki jądrowej. Jadro emitujace foton
                    gamma zmiemi swoj spin o 1 i to mozna swierdzić, mierząc spin przed i po. Z tym,
                    ze naogól w stanie "przed" jadra żyja bardzo krótko, moze byc za krótko, żeby
                    mierzyć - ale jest rodzina tzw. "Jąder izomerycznych", które żyją w stanie
                    wzbudzonym bardzo długo. Rekordzista jest Hafn ilestam, który żyje w stanie
                    wzbudzonym długie lata. Z tym hafnem są ciagłe afery, bo to kandydat na
                    zbudowanie lasera gamma, który użyty jako broń byłby bronia straszliwą.

                    Poszedłem do kolegi-optyka naprzeciw i powiedziałem, ze potrzebuję takiego
                    przykładu, żeby był on oczywisty i trudny do obalenia, a on przez chwile sie
                    zastanawiał, i wykrzyknał: "No przeciez najlepszy przykład jest z twojej laczki,
                    Tom - spintornika!" Faktycznie, mozna użuwac siatłla do polaryzowania spinów w
                    GaAs, wiem o tym, tylko szczegółow dokładnych w tej chwili nie podam.

                    Przy czym to będzie prawdopodobnie ten sam efekt, co w Ramanie.

                    Dzis w nocy, czy razcej nad ranem, bo dochodziła 7-ma, skonczylem prace nad
                    moim NSF-owskim proposalem. Kto zna obyczaje w amerykanskiej nauce, wie, ze
                    pisanie proposali to jest "nightmare", w przenosni, a równiez i dosłownie, jak
                    mój przykład pokazuje! Ponieważ musailaem sie zerwac i poleciec do roboty 0
                    9-tej, to jestem kompletny "zombie" i dlatego mówie dzis od rzeczy, za co
                    przepraszam .
                    Moze jutro-pojutrze sie pojawie tu z nieco swieższym umysłem.
                    • cs137 napisał:

                      > Faktycznie, mozna użuwac siatłla do polaryzowania spinów w
                      > GaAs, wiem o tym, tylko szczegółow dokładnych w tej chwili nie
                      > podam.

                      Czy to znaczy, że kiedy się już doczekamy procesorów spintronicznych, będą do
                      nich łącza optyczne, a komunikacja z procesorem będzie polegała na przekazywaniu
                      spinu między fotonami a elektronami? Fajne by to było.

                      --
                      "Dopóki nie skorzystałem z Internetu, nie wiedziałem, że na świecie jest tylu
                      idiotów." -- Stanisław Lem
                      • petrucchio napisał:


                        > Czy to znaczy, że kiedy się już doczekamy procesorów spintronicznych, będą do
                        > nich łącza optyczne, a komunikacja z procesorem będzie polegała na przekazywani
                        > u
                        > spinu między fotonami a elektronami? Fajne by to było.
                        >

                        Słuchaj, nie wiem. Bardzo mozliwe.

                        Ja, jak napisałem, wysłałem dziś proposal do NSF-u, to jest wazny dokument,
                        który oceniany jest konkursowo i daje człowiekowi zasoby na prowadzenie badań na
                        pewien okres czasu. Standard to 3 lata, więc ja co trzy lata musze popelniać
                        nowy. Dzis był "deadline", wyrobiłem sie trzy godziny przed.

                        Ale dlaczego o tym pisze? No wiec taki proposal ma limit objetosci 15 stron,
                        ani literki więcej być nie moze! W moim zabrakło dosłownie 3 literek do
                        wypełnienia tych 15 stron w całosci. No i na tych 15 stronach słowo
                        "spintronika" występuje chyba nawet cześciej niż "a" i "the"! :o))_

                        Ale mimo tego ja sie na optospintronice (? -- mowi sie od dawna
                        "optoelektronika", wiec przez analogie tez powinna być "optospintronika", czyz
                        nie?) kompletnie nie znam, bo ja sie znam na spintronice od strony materiałów i
                        magnetyzmu, ale aspekty optyczne to zupełnie nie moja dziedzina. Ja jestem
                        neutronowiec, neutrony to "koń roboczy" w badaniach materiałów i zwłaszcza
                        magnetyzmu, ale neutrony i fotony, ze tak sie wyrażę, kompletnie "nie
                        dostrzegaja sie nawzajem". Wiec z tego powodu ja -- będąc typowym produktem ery
                        wąskich specjalizacji -- mam wiedze optyczna, chyba muszę tak szczerze
                        powiedzieć, na całkiem amatorskim poziomie.

                        Wiec z jednej strony niby na spintronice sie znam - no własnie, ale akurat to
                        jest ta niewłaściwa strona, nieprzydatna w naszej dyskusji!
                      • Gość: Rafal Radecki IP: *.bb.online.no 10.11.07, 20:40
                        cos takiego jest jak najbardzies polaczone z kooherencja fal
                        elektronow plus do tego s"oscylacjom" spinow.
                        atygrawitacja... czy komunikacja czy teleportacja(Cos dal Lema)
                  • Gość: Roman IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.11.07, 05:53
                    > Choćby we własnościach światła spolaryzowanego.

                    Polaryzacja jest właśnie typowym zjawiskiem falowym:
                    kierunek wektora E określa polaryzację fali (stąd nazwa).

                    > Spin ma znaczenie w oddziaływaniach polegających na absorpcji
                    > lub emisji fotonów, bo wnosi wkład do bilansu momentu pędu,
                    > który jest wielkością zachowywaną, podobnie jak pęd liniowy
                    > i energia.

                    Nie ma takich reguł ruchu w polu centralnym.
                    Przyspieszasz lub zwalniasz (polem E fali), a elektron dostosowuje się.

                    Efekt Ramana to rozpraszanie światła na materii.
                    Ujawnia cechy materii i pewnie dlatego jest stosowany w analizie materiałów.

                    Spintronika zajmuje się spinami elektronowymi lub ogólnie - czegokolwiek.

                    Można zmierzyć kręt fotonu?
                    • Gość portalu: Roman napisał(a):

                      > > Choćby we własnościach światła spolaryzowanego.
                      >
                      > Polaryzacja jest właśnie typowym zjawiskiem falowym:
                      > kierunek wektora E określa polaryzację fali (stąd nazwa).

                      Ale nie tylko. Cząstki ze spinem tez mozna polaryzowac. Ja używam do swoich
                      badań spolaryzowanych neutronów, na przykład.

                      >
                      > Efekt Ramana to rozpraszanie światła na materii.
                      > Ujawnia cechy materii i pewnie dlatego jest stosowany w analizie materiałów.

                      Bardzo niedobra definicja. Efekt ramana to bardzo szczególny przypadek
                      rozpraszania swiatła, z udziałem FONONU, i to nie jakiegokolwiek fononu, ale to
                      musi byc fonon optyczny i w środku strefy Brillouina. Jest cała kupa innych
                      mechanizmów rozpraszania swiatła w materii. Chociazby bardzo znany efekt Comptona.


                      >
                      > Spintronika zajmuje się spinami elektronowymi lub ogólnie - czegokolwiek.

                      Oj, oj, ja swoim kolegom po fachu nie odwazyłbym sie podać takiej definicji
                      spintroniki. Polecam lekturę fachowych artykułów, jest ich sporo, bo spintronika
                      teraz w centrum uwagi jest. Na przykład, David Awschalom, "wielki guru" od
                      spintroniki pólprzewodnikowej, wywalił w przedostatnim numerze "Scientific
                      American" artykuł o spintronice robionej na diamentach.

                      > Można zmierzyć kręt fotonu?

                      Sam chciałbym wiedzieć, jak to sie robi - niestety, to nie moja dziedzina. Ale
                      przypuszczam, że miedzy innymi fizyka jądrowa stwarza takie mozliwości.
                      • Gość: cs137 IP: 204.13.9.* 03.11.07, 06:32
                        Prosze zwróć uwagę, ze mowiąc o rozpraszaniu ramanowskim użyłem słowa "fonon" -
                        to nie jest to samo co foton (po angielsku, "phonon").
                        • mana - to, oc czym pisałem, to tylko jedna z możliwych wersji tego zjawiska,
                          mianowicie, w kryształach. Ale wszystkie wersje Ramana mają to wspólne, że
                          rozpraszający sie foton albo absorbuje kwant energii z rozpraszacza, albo
                          pozostawia w nim kwant energii (fachowo to sie nazywa rozpraszaniem
                          stokesowskim, albo anty-stokesowskim - w Wikipedii powinno byc o tym).
              • Gość: Rafal Radecki IP: *.bb.online.no 10.11.07, 20:35
                Tak chcialbym wiedziec co kohjarzysz ze spinem poniwaz mam ciekawe
                zdarzenie z fizyki atomowej , ktore podlaczone jest pod efekty
                taonowe do spraw z neutrino.
                hydroacc@online.no
                Pozdarwiam
                Rafal
        • Jesli rozchodza sie "tylko" czasteczki a nie fale, to czemu
          obserwujemy rozchodzenie sie fal EM w prozni? Moze wiec obserwacja
          nie jest wystarczajaca do weryfikacji danej hipotezy? Co wiec z
          nauka? Czy jest ona w ogole mozliwa?
      • Gość: gość IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.11.07, 07:44
        cs137 napisał:
        > Współczesna fizyka nie ujmuje tego tak, że "światło JEST falą".
        > Światło ma tylko nature falowa,
        To jednak tylko unik,trzeba rozróżniać matematykę,w której może występować abstrakcyjna natura falowa od próżni,która nieważne czy istnieje jest medium,moze nie ośrodkiem(tym bardziej materialnym,czy stabilnie eterycznym)który ma przypisane stałe własności fizyczne.Przy okazji nieabsolutności próżni pytanie,czy do wiania wiatru na Ziemi potrzebne jest istnienie absolutnie wszystkich gwiazd ?Nie ma jakiegoś ograniczenia odległości oddziaływania grawitacji,i wszystkie gwiazdy wnoszą mały wkład do kierunku wiatru.Jeśliby nawet jedna zniknęła,byłby to prawdopodobnie już inny kieruek,bardzo zbliżony ?
      • cs137 napisał:

        > swiatło, padłwszy np. na wąską szczelinę,
        > objawi w zdecydowany sposób swoją falowa naturę.

        Ośrodek, który faluje, nazywamy polem elektromagnetycznym

        --
        Nie rób swojemu dziecku, co tobie byłoby niemiłe, gdyby zrobił to tobie twój
        silniejszy kolega lub przełożony w pracy
    • Rozchodzi się o to,
      że przestrzeń traktowana jest czysto abstrakcyjnie (matematycznie).

      Tymczasem w realu mamy przestrzeń fizyczną, z charakterystycznymi
      właściwościmi (przenikalności np.).

      Dowodem na możliwość np. falowania przestrzeni fizycznej są różne
      niewytłumaczalnie kanonicznie eksperymenty, zwłaszcza ze
      szczelinami, czy jakoś tak...
      • Gość: Roman IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.11.07, 23:45
        > Dowodem na możliwość np. falowania przestrzeni fizycznej są różne
        > niewytłumaczalnie kanonicznie eksperymenty, zwłaszcza ze
        > szczelinami, czy jakoś tak...

        Dawno zostało wytłumaczone - wynika z własności fal.
        • Gość portalu: Roman napisał(a):

          > > Dowodem na możliwość np. falowania przestrzeni fizycznej są różne
          > > niewytłumaczalnie kanonicznie eksperymenty, zwłaszcza ze
          > > szczelinami, czy jakoś tak...
          >
          > Dawno zostało wytłumaczone - wynika z własności fal.

          Chyba można tak wykrętnie powiedzieć
          o szeroko rozumianym świetle.

          Czy zostało również wytłumaczone w przypadku
          ewidentnie masywnych obiektów ?
          • Gość portalu: ] napisał(a):

            > Gość portalu: Roman napisał(a):
            >
            > > > Dowodem na możliwość np. falowania przestrzeni fizycznej są różne
            > > > niewytłumaczalnie kanonicznie eksperymenty, zwłaszcza ze
            > > > szczelinami, czy jakoś tak...
            > >
            > > Dawno zostało wytłumaczone - wynika z własności fal.
            >
            > Chyba można tak wykrętnie powiedzieć
            > o szeroko rozumianym świetle.
            >
            > Czy zostało również wytłumaczone w przypadku
            > ewidentnie masywnych obiektów ?

            Eksperymenty z dyfrakcja na dwóch szczelinach przeprowadzono dla elektronów,
            neutronów, atomów sodu i kilka juz ładnych lat temu dla molekuł C60 (Nature tom
            401, rok 1999, na stronach 680-682).
            We wszystkich tych przypadkach wyniki sa absolutnie zgodne z przewidywaniami
            mechaniki kwantowej.
            • cs137 napisał:

              > Eksperymenty z dyfrakcja na dwóch szczelinach przeprowadzono dla elektronów,
              > neutronów, atomów sodu i kilka juz ładnych lat temu dla molekuł C60 (Nature tom
              > 401, rok 1999, na stronach 680-682).

              Zob. krótkie omówienie eksperymentu:
              www.quantum.univie.ac.at/research/matterwave/c60/index.html

              Po czym ten sam wiedeński zespół przeprowadził dyfrakcję dla jeszcze cięższego
              fullerenu (C70):

              www.quantum.univie.ac.at/research/matterwave/talbotlau/index.html


              > We wszystkich tych przypadkach wyniki sa absolutnie zgodne z
              > przewidywaniami mechaniki kwantowej.

              I -- co również ważne -- niezgodne z przewidywaniami mechaniki klasycznej!


              --
              "Everyone who believes in telekinesis, raise my hand." -- James Randi
              • Podobno ich obecny rekord to interferencja molekuł fluorofullerenu C60F48.


                --
                Brian: "You are all different!" // Crowd: "YES, WE ARE ALL DIFFERENT!" // Lone
                Voice: "I'm not." // Person next to him: "SHH!"
            • Gość: ]. IP: 81.15.156.* 10.11.07, 22:04
              cs137 napisał:
              ...
              > We wszystkich tych przypadkach wyniki sa absolutnie zgodne
              > z przewidywaniami mechaniki kwantowej.

              A w przypadku ustawienia detektora kontrolującego
              (przez którą dziurę przechodzą cząstki)?
              ...
              • Gość portalu: ]. napisał(a):

                > A w przypadku ustawienia detektora kontrolującego
                > (przez którą dziurę przechodzą cząstki)?

                Też, bo w tych warunkach mechanika kwantowa przewiduje znikanie efektu
                interferencji -- i efekt znika.


                --
                Brian: "You are all different!" // Crowd: "YES, WE ARE ALL DIFFERENT!" // Lone
                Voice: "I'm not." // Person next to him: "SHH!"
                • Gość: Rafal Radecki IP: *.bb.online.no 10.11.07, 22:30
                  David Bowie - człowiek kameleon UFO?
                  Autor: Gość: TESLA odpowiedz IP: *.bb.online.no 07.01.07,
                  10:18Dodaj do ulubionych Skasujcie

                  Ciekawe tylko, dlaczego p. Sankowski pisząc o filmach nie zauważył,
                  że
                  właśnie od wczoraj możemy oglądać DB na wielkim ekranie w znakomitym
                  skądinąd filmie "Prestiż", gdzie w przeciwieństwie do np. Fire Walk
                  with Me
                  Lyncha gra dużą i ważną rolę, bagatela - Nikoli Tesli, skądinąd
                  rywala
                  opisywanego dziś w portalu Thomasa Edisona.


                  Jestem w trakcie rozpracowania naukowego odn Tesli.
                  Geniusz wszech czasow--"Heklios!
                  Prosilbym o pare zdan o tym filmie.
                  Otoz rozmawim naukowo od wczoraj i pod pewnym katem wlasnie o Tesli..
                  Facet UFO
                  Poniewaz mialem spotkanie z Madrym Astrologiem spec od spraw jasno-
                  widzenie
                  zycia odn XII wiecznego sposbu wykaznia zodiakow" z wykresu
                  zakonnikow -
                  pochodzi on od minuty urodzenia czlowieka...bardzo fscynujace..
                  Uwazam ,ze to ze zagral Tesle powoduje mysl ze byla to tez jego
                  wielka rola dla
                  loudzkosci bo dzis na serio wiem znaczanie Tesli..
                  Leonaro to betka wierzcie mnie sprawdzcie sami.
                  Tesla (USA_ur Czechy) byl autorem ponad 1040 wynalazkow, wiezial ze
                  internett
                  moze isc kablem elektrycznym i mial sposb na
                  przeslanie pradu bez kablowo!!!nawet na druga strone kuli ziemskiej
                  nie tylko z
                  centranlej wiezy na cale miasto(b e z k a b l o w o !!!)

                  Pracuje dzis w tych fenomenach i mnie meczy tea mysl :
                  co krytykowal Bowie na pograniczu matafizyki odn glupoty inzynierow
                  i politykow
                  odnosnie 3 najwiekszych problemow swiata oprocz wojen..
                  dla Tesli i mnie znanych specjalistow od atomistyki atomu wodoru
                  to zwyczajna naturalna skreloza u naukowcow.
                  Czytajcie Tesle - ratujcie swiat!
                  widzialem u Bowiego GENIUSZ juz wtedy i fascynowal samego
                  klasztornego mnicha z
                  Danii, ktorego mialem na wykladch w Malmø 19967, ktory wykazal mi
                  wykres
                  zodiaku wg planszy dla Bowie..
                  pochodzenie nauki zodiaku jest- Roskilde Kirke Univ. DK z XII w. tak
                  jak sobie
                  przypominam..
                  Nawet zaplacilem za to 250 koron.Tanio..


                  Rafal Radecki 0047 986 738 00 bizwater@hotmail.com
                • Gość: ]. IP: 81.15.156.* 10.11.07, 22:59
                  > > A w przypadku ustawienia detektora kontrolującego
                  > > (przez którą dziurę przechodzą cząstki)?
                  >
                  > Też, bo w tych warunkach mechanika kwantowa przewiduje znikanie
                  > efektu interferencji -- i efekt znika.

                  Nie przewiduje, tylko raczej wykrętnie interpretuje,
                  nieprawdaż kur^^aż ?
          • Gość: qqrq IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.11.07, 03:36
            > Czy zostało również wytłumaczone w przypadku
            > ewidentnie masywnych obiektów?

            Masywny też fala - on tak pokrętnie faluje, że aż waży.
            • Gość: Rafal Radecki IP: *.bb.online.no 11.11.07, 07:02
              Slowo Atom pochodzi ja pamietam od boga ATHUM / St.Egipt

              slowo to zbaczy (a bardzo wazne jakie ten bog/Bog mial zadanaie!/
              "ten co najmnieszy ,,najszybciej znika do niskonczonosci aby zostac
              Ogromnym i
              jao Ogromny bardzo najszybciej znika..do nieskonczonosci
              sprawdzcie dalej poniwaz moga byc inne ciekawe rzeczy..
              • Gość: Rafal Radecki IP: *.bb.online.no 11.11.07, 07:26
                Spin fotonu
                Autor: petrucchio☺ 02.11.07, 19:40 Dodaj do ulubionych Skasujcie
                Odpowiedz

                Gość portalu: Roman napisał(a):

                > W jakich okolicznościach ten spin się objawia?
                > ... że tak bezczelnie się zapytam.

                Choćby we własnościach światła spolaryzowanego. Kąt polaryzacji jest
                po
                heisenbergowsku sprzężony ze spinem, co oznacza, że im dokładniej
                wyznaczysz
                jeden z nich, tym bardziej rozmywa się wartość drugiego. Dlatego
                liniowa
                polaryzacja światła nie dostarcza żadnej informacji o spinie fotonów
                (tzn. dla
                każdego fotonu takiego światła prawdopodobieństwo, że znajduje się
                on w jednym
                lub drugim z dwóch możliwych stanów spinowych jest takie samo).
                Jeśli natomiast
                wszystkie fotony mają ten sam stan spinowy, "rozmywa się" informacja
                o kącie
                polaryzacji, tzn. światło ma polaryzację kołową, prawo- lub
                lewoskrętną.

                Spin ma znaczenie w oddziaływaniach polegających na absorpcji lub
                emisji
                fotonów, bo wnosi wkład do bilansu momentu pędu, który jest
                wielkością
                zachowywaną, podobnie jak pęd liniowy i energia. Zdaje się, że
                pierwszym
                zaobserwowanym zjawiskiem, które potwierdziło hipotezę Bosego o
                skwantowanym,
                całkowitym spinie fotonu (bo tylko ona dawała poprawne przewidywania
                ilościowe
                wyników eksperymentu), był efekt Ramana (za który Chandrasekhara V.
                Raman dostał
                Nobla w 1930). Efekt Ramana ma ogromne znaczenie praktyczne w
                spektroskopii i
                analizie materiałowej, ale o jego historycznym znaczeniu jako dowodu
                na
                istnienie spinu fotonów źródła (włącznie z Wikipedią) jakoś milczą.
                Może jakiś
                fizyk zechciałby rzucić okiem na to hasło. I Bose i Raman byli
                Hindusami, więc
                spin fotonu to niejako specjalność kuchni indyjskiej.

                --
                Brian: "You are all different!" // Crowd: "YES, WE ARE ALL
                DIFFERENT!" // Lone
                Voice: "I'm not." // Person next to him: "SHH!"
    • Gość: robak IP: *.dsl.pltn13.pacbell.net 03.11.07, 00:53
      > Fale potrzebują ośrodka drgań, tak?

      NIE.
      • Znamy sie, ja od niedawna zaczałem tutaj bywac jako cs137, przedtem używałem
        nicka t0g albo t09.

        Słuchaj, znasz sie na fotonach?
        Mnie ciekawi jedna rzecz. Tak jak mówiłem w innych postach, jestem neutronowiec.
        Jako neutronowiec mam conieco do czynienia z fotonami, ale to sa głównie gammy
        (no bo przy każdym źródle neutronowym gamm ci dostatek!) oraz X-y (bo kazdy
        prawie neutronowiec używa równiez X-ów, neutrony i X-y to sa dwie komplementarne
        metody badawcze). Zatem znam fotony, na tyle ile znam, głównie od strony
        wysokich energii.

        Zastanawiąłem sie jednak czesto, jak to jest, jak pójdziemy w stronę zupełnie
        małych energii, mikrofal, czy wręcz nawet fal radiowych. Czy w takim wypadku w
        ogóle mówi sie o fotonach?

        Gammy i X-y to maja korpuskularne własnosci "jak się masz", liczenie
        pojedynczych fotonów w tym zakresie energii to juz zupełny standard, kazdy nawet
        bardzo prosty licznik to robi. W zakresie swiatła widzialnego tez sie to robi -
        to wiem, bo z konieczności musze mieć wiedze dotyczaca liczników scyntylacyjnych
        i metod detekcji fotonów
        w obszarze UV i widzialnym. No, ale te mozliwości sie w pewnym momencie kończą,
        już poniżej jakiegos tam progu nie mozemy już chyba obserwować pojedynczych
        fotonów? Wiec jeśli już w ogóle ich nie możemy obserwowac, czy jednak o nich
        mówimy? Czy tez całkiem sie przestawiamy na równania Maxwella i juz zupełnie o
        kwantach zapominamy?

        • cs137 napisał:

          > W zakresie swiatła widzialnego tez sie to robi -
          > to wiem, bo z konieczności musze mieć wiedze dotyczaca liczników
          > scyntylacyjnych i metod detekcji fotonów w obszarze UV i
          > widzialnym.

          W tym zakresie nawet największy laik potrafi przeprowadzić detekcję fotonów,
          chyba że jest ślepy :). Cząsteczka retinalu zmienia kształt po absorpcji jednego
          fotonu, a 5-9 takich wychwytów w ciągu 0,1 s pobudza neurony wzrokowe. Gdyby nie
          filtry przeciwzakłóceniowe naszego oka, bylibyśmy w stanie "widzieć" pojedyncze
          fotony.


          > No, ale te mozliwości sie w pewnym momencie kończą,
          > już poniżej jakiegos tam progu nie mozemy już chyba obserwować
          > pojedynczych fotonów?

          Wygląda na to, że w bliskiej podczerwieni jeszcze da się to robić:

          physics.nist.gov/Divisions/Div844/events/ARDAworkshop/2003/Albota_NIST_workshop.pdf

          > Wiec jeśli już w ogóle ich nie możemy obserwowac, czy jednak o nich
          > mówimy? Czy tez całkiem sie przestawiamy na równania Maxwella i juz
          > zupełnie o kwantach zapominamy?

          A jak byśmy wtedy tłumaczyli np. pochodzenie tak ulubionej przez astrofizyków
          linii wodoru (21 cm)? Tu, a propos, widać pięknie, jak "przełączenie" zwrotu
          spinów połówkowych elektronu i protonu daje różnicę spinu całkowitego, unoszoną
          przez foton.

          --
          "Everyone who believes in telekinesis, raise my hand." -- James Randi
          • Gość: Roman IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.11.07, 00:08
            > A jak byśmy wtedy tłumaczyli np. pochodzenie tak ulubionej przez
            > astrofizyków linii wodoru (21 cm)? Tu, a propos, widać pięknie,
            > jak "przełączenie" zwrotu spinów połówkowych elektronu i protonu
            > daje różnicę spinu całkowitego, unoszoną przez foton.

            Nie z przełączania spinów, ale z wzajemnej orientacji momentów magnetycznych.
            Magnes ma spin?
            • Gość portalu: Roman napisał(a):

              > Nie z przełączania spinów, ale z wzajemnej orientacji momentów
              > magnetycznych.

              Moment magnetyczny cząstki niosącej ładunek elektryczny to przecież właśnie
              skutek posiadania przez nią spinu! We wzbudzonym atomie wodoru elektron i proton
              mają równoległy układ spinów o nieco wyższej energii niż układ antyrównoległy.
              Kiedy atom wraca do stanu niewzbudzonego, emituje foton, który unosi ze sobą
              nadmiar energii _oraz_ różnicę spinu (równą 1).

              casswww.ucsd.edu/public/tutorial/ISM.html

              --
              Brian: "You are all different!" // Crowd: "YES, WE ARE ALL DIFFERENT!" // Lone
              Voice: "I'm not." // Person next to him: "SHH!"
              • po prostu zwykłe reguły wyboru dla przejść w przypadku emisji czy absorbcji
                fotonu przez atom nie sa wystarczającym dowodem?

                Zajrzałem do knigi (mojego ulubionego podrecznika do kwantów D. J. Griffithsa -
                on tez Oregończyk, jak ja, a poza tym ksiązka jest naprawde swietna!) no i
                zobaczyłem, że jak są podane reguły wyboru dla liczby kwantowej m, to pod
                spodem jest dopisek: "This is an easy result to understand if you remeber that
                the photon carries spin 1...".

                Jest tam cała kupa matematyki, a u mnie jest późny wieczór, to nie waruki, by
                sie wgłębiac w rachunki, więc zostawiam to na kiedy indziej. Ale z ksiązki
                wynika, że reguły dotyczace przejśc w atomie sa jak najbardziej konsystentne z
                posiadaniem spinu przez foton.

              • Gość: Roman IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.11.07, 07:34
                > Moment magnetyczny cząstki niosącej ładunek elektryczny
                > to przecież właśnie skutek posiadania przez nią spinu!

                Maxwell wyjaśnił magnetyzm bez pomocy spinów - jako efekt ruchu ładunków, czyli
                zmiana pola elektrycznego.
                • Gość portalu: Roman napisał(a):

                  > Maxwell wyjaśnił magnetyzm bez pomocy spinów - jako efekt ruchu ładunków, czyli
                  > zmiana pola elektrycznego.

                  Maxwell, owszem, wyjasnił magnetyzm w taki własnie sposób - niestety, magnetyzmu
                  SUBSTANCJI zupełnie nie był w stanie wyjaśnić. Dla niego wciaz pozostawało
                  tajemnicą, dlaczego magnes jest magnesem. Sprawy ryszyły z miejsca dopiero za
                  sprawa Piotra Curie, meża Marii Skłodowskiej - niestety, jego tragiczna smierc
                  nie pozwoliła mu jeszcze zblizyc sie do rozwiązania. Kolejny bardzo duzy krok
                  zrobił Pierre Weiss (Francuz o niemieckim nazwisku pracujący w Szwajcarii), a
                  ostatni brakujący kawalek łamigłowki dołozył Werner Heisenberg.
                  Jest rzecza absolutnie oczywista w tej chwili, ze magnetyzm substancji
                  (ferromagnetyzm, a także znacznie od niego częstszy antyferromagnetyzm) jest
                  zjawiskiem, ktorego nie da sie wytłumaczyć inaczej, jak na gruncie fizyki kwantowej.

                  Wszelkie usiłowania wytłumaczenia magnetyzmu na gruncie fizyki klasycznej
                  poprzez oddziaływania dipol-dipol prowadza do wniosku, ze temperatura Curie
                  żelaza (temperatura, w której nagle znika jego ferromagnetyzm) powinna byc rzędu
                  1 K (słownie: jednego Kelvina). W rzeczywistosci, jest ona bardzo bliska
                  okrągłej wartości 1000 K.

                  Skad ta wartośc 1 K?
                  Moment magnetyczny namagnesowanego kawałka zelaza mozna bardzo dokładnie
                  zmierzyc. Wiemy też bardzo dokładnie, ile atomów przypada na gram. Zatem możemy
                  bardzo dokładnie wyznaczyc moment dipolowy pojedynczego atomu zelaza. Znamy tez
                  bardzo dokładnie odległosci atomów w krzysztale żelaza. Znając moment dipolowy i
                  odległosci, mozemy wyznaczyc calkowitą energie oddziaływania atomu zelaza ze
                  wszystkimi jego sasiadami-atomami.

                  A dalej to już mechanika statystyczna, ktora powiada, że taki system
                  dipoli moze byc uporzadkowany, o ile energia jednego dipola jest wieksza od kT,
                  gdzie k to stała Boltzmannna - a jesli energia jest mniejsza od kT, to porzadku
                  nie będzie, zrobi się całkowity chaos i system momentów dipolowych stanie sie
                  paramagnetykiem. No i z tego wszystkiego wychodzi własnie ta temperatura rzędu
                  jednego Kelvina.

                  Ja dla Maxwella mam ogromny szacunek, nie tylko za Równania Maxwella, ale takze
                  za "Tozsamosci Maxwella", które sa niezwykle ważne w termodynamice. Ale Maxwell
                  jeszcze bardzo mało wiedzial o atomach i dlatego nie miał możliwosci
                  wytłumaczenia magnetyzmu materiałów -
                  czegos, co jest dziś ogromnym działem wiedzy.
                  • Gość: Roman IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.11.07, 19:39
                    Maxwell wyjaśnił źródło magnetyzmu, czyli podał przepis na mechanizm.

                    Jeśli ktoś proponuje całkowicie inny przepis funkcjonowania magnetyzmu, oparty
                    na spinie fundamentalnym (jako fundamentalny, nie wynika z ruchu ładunku, ani z
                    czegokolwiek - jest i już), to postuluje zwyczajnie istnienie ładunków
                    magnetycznych, czyli powrót do modelu z XVIIIw(?) (z lekkim urozmaiceniem w
                    postaci abstrakcyjnego i nieweryfikowalnego doświadczalnie spinu - rejestrujemy
                    tylko spinowy moment magnetyczny, nie sam spin).

                    > ostatni brakujący kawalek łamigłowki dołozył Werner Heisenberg.
                    Ferromagnetyczne, czy ogólnie magnetyczne, właściwości materiałów do dziś nie
                    zostały rozpracowane, i jeszcze długo będą przyznawane nagrody Nobla w tej
                    dziedzinie.

                    > A dalej to już mechanika statystyczna, ktora powiada,
                    > że taki system dipoli moze byc uporzadkowany, o ile energia
                    > jednego dipola jest wieksza od kT, gdzie k to stała Boltzmannna -
                    > a jesli energia jest mniejsza od kT, to porzadku nie będzie,
                    > zrobi się całkowity chaos i system momentów dipolowych stanie sie
                    > paramagnetykiem. No i z tego wszystkiego wychodzi własnie ta
                    > temperatura rzędu jednego Kelvina.

                    Nie należy zakładać równowagi termodynamicznej.

                    > Ale Maxwell jeszcze bardzo mało wiedzial o atomach ...

                    Maxwell zapisał elektromagnetyzm w sposób ogólny, i dlatego jego równania
                    funkcjonują poprawnie niezależnie od ziarnistości ładunków, atomów, itp.
                    • Gość portalu: Roman napisał(a):

                      > Maxwell zapisał elektromagnetyzm w sposób ogólny, i dlatego jego równania
                      > funkcjonują poprawnie niezależnie od ziarnistości ładunków, atomów, itp.



                      > Maxwell wyjaśnił źródło magnetyzmu, czyli podał przepis na mechanizm.
                      >

                      Podobnie Grzegorz Mendel podał ogólne prawa dotyczące zjawisk dziedzicznosci.
                      Prawa te uważane sa przez wspólczesna naukę za absolutnie słuszne i nikt nie
                      próbuje podawać ich w wątpliwość. Tym nie mniej, biolog, który uważałby, ze
                      znajomośc tylko tych praw całkowicie już wystarczy do zrozumienia całokształtu
                      zjawisk dziedziczności, tkwiłby nadal w XIX wieku. Sam Mendel prawdopodobnie
                      nawet tak nie uważał, bo był to bardzo wybitny umysł.

                      Termodynamika klasyczna jest piekną nauką. Einstein się nią zachwycał. Nie on
                      jeden. Taki "fizyczny robaczek" jak niżej podpisany też. To jest piękna teoria,
                      w której, na drodze czystego rozumowania, jej twórcy doszli do oszałamiająco
                      pieknych wyników (Maxwell był jednym z nich, on sie zajmował nie tylko teorią
                      zjawisk elektromagnetycznych). Tym nie mniej, gdybyśmy uważali, ze klasyczna
                      termodynamika zawiera już całokształt wiedzy o zjawiskach cieplnych, to
                      tkwilibysmy gdzies w okolicy połowy XIX wieku. Klasyczna termodynamika jest, jak
                      powiadam, piekną teorią - ale, w przypadku pewnych calkiem prostych i
                      oczywistych zjawisk jest całkowicie bezradna. Na przykład - klasyczna
                      termodynamika absolutnie nie jest w stanie odpowiedzieć na pytanie, dlaczego
                      ciepło własciwe ciał stałych w niskich temperaturach spada do zera.


                      Podobnie jest z magnetyzmem. Równania Maxwella sa rzeczą bardzo szanowana przez
                      współczesną wiedzę. Uzywa sie ich nadal do opisywania najrzozmaticzych zjawisk.
                      Sam niedawno opowiadałem studentom o tym, ze Równania Maxwella wcale nie
                      zabraniają istninia podłużnych fal elektromagnetycznych (jak wielu błędnie
                      uważa), i podawałem przykład, kiedy takie fale powstają. Tym nie mniej - gdyby
                      ktos uważał, że Równania Maxwella wystarczaja do zrozumienia całokształtu
                      zjawisk magnetycznych, to by tkwił w XIX wieku.

                      Przylkladów zjawisk, których Równania Maxwella w zaden sposób nie wytłumaczą,
                      choćby sie człowik wściekł, jest multum. Wezmę pierwszy z brzegu przykład, drogi
                      mi, ze tak się wyrażę - antyferromagnetyzm.
                      Gdybyśmy sie nie posuneli poza równania Maxwella, to do dzis dnia byśmy
                      prawdopodobnie nie wiedzieli o istnieniu tego zjawiska. Chociaz ponad 90%
                      materiałów magnetycznych to nie ferro- ani ferri-magnetyki, a właśnie
                      antyferromagnetyki.

                      Ja przez ponad 20 lat zarabiałem na chlebek, pracując nad ukladami
                      antyferromagnetycznymi. Gdybym odrzucił wszystkie inne teorie, które wychodzą
                      poza Maxwella, to bym grosza nie zarobił i moje dzieci by głodowały.




                      > Jeśli ktoś proponuje całkowicie inny przepis funkcjonowania magnetyzmu, oparty
                      > na spinie fundamentalnym (jako fundamentalny, nie wynika z ruchu ładunku, ani z
                      > czegokolwiek - jest i już), to postuluje zwyczajnie istnienie ładunków
                      > magnetycznych, czyli powrót do modelu z XVIIIw(?) (z lekkim urozmaiceniem w
                      > postaci abstrakcyjnego i nieweryfikowalnego doświadczalnie spinu - rejestrujemy
                      > tylko spinowy moment magnetyczny, nie sam spin).

                      Może to Pan nie potrafi doświadczalnie zweryfikować istnienia spinu. Na
                      szczescie, inni potrafią.

                      > Ferromagnetyczne, czy ogólnie magnetyczne, właściwości materiałów do dziś nie
                      > zostały rozpracowane,...

                      Mógłby Pan podać łaskawie garść przykładów, czego to mianowicie nie rozpracowalismy?

                      Ja magnetyzmem zajmuję się, chwalić Pana Boga, od 32 lat, więc moze się
                      wreszczie dowiem, czego nie rozumiemy (oczywiście, wiem, ze sa rzeczy, których
                      nie rozumiemy - ale, być moze, pewne rzeczy, o których myślę, że SĄ zrozumiałe,
                      tak de facto nie sa i ja sie od Pana wreszczie dowiem po tylu latach, ze o
                      wielu rzeczach miałem mylne pojęcie).


                      > Nie należy zakładać równowagi termodynamicznej.

                      Panu faktycznie może nie byc wolno.
                      Ale mnie wolno! Mam pozwolenie! Z urzędową pieczęcią!

                      Ale żarty na bok - istnienie stanów równowagi to nie załozenie, a POSTULAT w
                      termodynamice. Reklamacje prosze składac do twórcow termodynamiki.

                      Na koniec, polecałbym nastepujące zadanie jako pracę domową: wytłumaczyć
                      zjawisko GMR wyłącznie na gruncie Równań Maxwella

                      • Gość: Roman IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.11.07, 05:41
                        Ktoś powiedział, że Maxwell rozwiązał wszystkie zagadki?
                        Istotne jest, że on wyjaśnił podstawy funkcjonowania magnetyzmu.

                        > Mógłby Pan podać łaskawie garść przykładów, czego to mianowicie
                        > nie rozpracowalismy?

                        Proszę obliczyć spinowy moment magnetyczny neutronu.
                        Podstawowa rzecz.

                        Jeśli chodzi o zjawiska termodynamiczne i nieco bardziej rozległe:
                        problem temperatury korony słonecznej.
                        • Gość: cs137 IP: 204.13.9.* 05.11.07, 10:09
                          Gość portalu: Roman napisał(a):

                          > Proszę obliczyć spinowy moment magnetyczny neutronu.
                          > Podstawowa rzecz.
                          >
                          Rzeczywiście, jak Pan to umie zrobic z równań Maxwella, to my, wyznawcy
                          fałszywych kwantowych proroków, tylko leżem i kwiczem.

                          > Jeśli chodzi o zjawiska termodynamiczne i nieco bardziej rozległe:
                          > problem temperatury korony słonecznej.

                          No, ale tu z kolei ja zażyje Pana z mańki: toz to jest dziecinnie proste!
                          Bierzesz Pan energię, różniczkujesz Pan po entropii przy zafiksowanych
                          pozostałych... jak po polsku sa "extensive parameters"?
                          Ja nie wiem, ale Pan wie, o jakie parametry biega, nie? No, więc rózniczkuje
                          Pan w takich cyrkumstancjach i juz ma Pan temperaturę. Proste jak drut. Nawet
                          dziecko, co dopiero pochodne brało, a całkować jeszcze nie potrafi, zrobi to
                          od ręki.
                          • Gość: Roman IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.11.07, 19:27
                            > Rzeczywiście, jak Pan to umie zrobic z równań Maxwella, to my,
                            > wyznawcy fałszywych kwantowych proroków, tylko leżem i kwiczem.

                            Może Pan obliczyć moment magnetyczny neutronu z tych, naładowanych przecież,
                            kwarków.

                            Tak ogólnie, to ja nie mam nic przeciwko kwantowaniu.
                            Mam nawet taką hipotezę: las faktycznie składa się z całkowitej liczby drzew,
                            zatem nie jest to rozciągła substancja leśna, jakby mogło się wydawać!
                            Zna Pan reguły kwantowania listków koniczyny?

                            > No, więc rózniczkuje Pan w takich cyrkumstancjach
                            > i juz ma Pan temperaturę. Proste jak drut.

                            Nie wychodzi, to znaczy wychodzi, ale o kilka milionów stopni za mało.
                            • Gość: cs137 IP: 204.13.9.* 06.11.07, 03:49
                              Jak źle wychodzi, to znaczy, że sie poprawnie nie zna fundamentalnej zaleznosci
                              między ekstensywnymi parametrami układu. Nie może nie wyjśc, bo temperatura z
                              definicji to pochodna U względem S.

                              Co zas do kwarków: we don't do quarks. Try Yellow Pages.
                            • Gość portalu: Roman napisał(a):

                              > Może Pan obliczyć moment magnetyczny neutronu z tych, naładowanych
                              > przecież, kwarków.

                              A da się obliczyć moment magnetyczny neutronu tak sobie po prostu za pomocą
                              równań Maxwella? Jak mianowicie?

                              --
                              "El mundo desgraciadamente es real" -- Jorge Luis Borges
            • Gość portalu: Roman napisał(a):

              > > A jak byśmy wtedy tłumaczyli np. pochodzenie tak ulubionej przez
              > > astrofizyków linii wodoru (21 cm)? Tu, a propos, widać pięknie,
              > > jak "przełączenie" zwrotu spinów połówkowych elektronu i protonu
              > > daje różnicę spinu całkowitego, unoszoną przez foton.
              >
              > Nie z przełączania spinów, ale z wzajemnej orientacji momentów magnetycznych.

              Obawiam sie, ze ciężko by było to wytłumaczyć bez spinu, dlaczego jest tylko
              jedna energia. Dwa oddziaływujące dipole moją ciagłe widmo energii w przedziale
              pomiędzy maksymalną a minimalną energia.

              > Magnes ma spin?

              Znam takie przypadki, jak najbardziej. Z praktyki. Te "magnesy" sa bardzo
              malutkie, bo składają sie tylko z dwóch jonów manganu o ładunku 2+ sprzeżonych
              ze sobą poprzez tzw. oddziaływanie wymienne.
              Taki jon ma spin 5/2. Sprzężenie jest _antyferromagnetyczne_, więc w najniższym
              stanie energetycznym całkowity spin jest zero i moment magnetyczny takoz, czyli
              w stanie podstawowym taka para nie jest jeszcze magnesem. Ale ma ona równiez
              pięc stanów wzbudzonych o całkowitym spinie 1, 2, 3, 4 i 5. No i w każdym z tych
              stanów wzbudzonych juz ma moment magnetyczny - tym większy, im wiekszy spin. A
              więc taka wzbudzona para jest "magnesem", i ma spin.

              Ja mierze energię przejscia pomiędzy tymi wzbudzonymi poziomami. Po co? Ano,
              energie tych poziomów dane sa wzorem JS(S+1), gdzie S to jest całkowity spin, a
              J to jest cos, co sie nazywa "stała wymiany" lub "całka wymiany". Jest to
              bardzo wazna wielkość w magnetyźmie i w wielu wypadkach znajomośc wartości tego
              parametru jest bardzo potrzebna (akurat słowo "stała" w nazwie jest mylące, bo J
              w każdym materiale jest inne, a i w jednym i tym samym materiale można też
              wartośc tej "stalej" zmieniać).

              No wiec enegia tych stanów wynosi kolejno 0, 2J, 6J, 12J, 20J i 30J,
              no i ja mogę to mierzyć w taki sposób, że "ostrzeliwuję" taka pare neutronami, a
              neutron moze spowodowac albo, ze para przeskoczy do stanu o wyzszej energii, i
              wtedy energia kinetyczna neutronu o tyle samo zmaleje -- lub odwrotnie, para
              może przeskoczyc do stanu o niższej energii, a wtedy energia neutronu o tyle
              samo wzrośnie.

              No i przy takich "przeskokach" spin pary też odpowiednio wzrasta lub maleje. No
              i tu jest tego rodzaju kruczek, ze może wrosnąc lub zmalec tylko o 1. Dlaczego?
              Ano, dlatego, że neutron ma spin 1/2 i spin całego układu neutron-para musi
              pozostac zachowany. Wiec neutron robi spinową "przewrotkę", jesli nadlatywał w
              stanie spin-up, to odlatuje w stanie spin-down, i vice versa. Czyli zmiana spinu
              neutronu jest +1 albo -1, no i spin pary moze sie zmienic, odpowiedznio, o -1,
              lub +1. Czyli tylko para moze "podskoczyć" o jeden poziom wyżej ze wzbudzeniem,
              albo "opaśc" o jeden poziom. Czyli zmiana energii neutronu może być 2J, 4J, 6J,
              8J, lub 10J (ze znakiem plus lub minus). No i to rzeczywiscie pięknie wychodzi.
              W mierzonych widemkach widac te linie naprawde pieknie!


              • A dlaczego spin tej pary jonów raz wzrasta, a raz maleje (np. co decyduje o wzroście)?
                • Gość: Roman IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.11.07, 20:19
                  Parę magnesów można ustawić na dwa sposoby, aby pozostały w równowadze.
                  Tu jest kilka obracanych magnesów (w jednym atomie), ich momenty się sumują lub
                  odejmują (te niby spiny).

                  Energia zmienia się z kwadratem pola magnetycznego - sumujemy po tych
                  elektronach i stąd tamte cyferki.
                  • Pan najprawdopodobniej nie jest zadnym "Panem Romanem", tylko jest Pan duchem
                    Śp. Profesora Gryzińskiego.

                    Poniewaz duchów ja sie panicznie boję, więc uciekam! Pa! Niech Pan już innych
                    straszy.
                    • Gość: Roman IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.11.07, 07:29
                      Z tego co widzę po tekstach na tym forum,
                      to raczej Pan jest kapłanem tego Gryzinskiego.
                      Poczytaj Pan sobie lepiej jak było z tym spinem,
                      skąd to się wzięło, po co, i czym tak właściwie jest.
                      • Kilka razy już mnie spotkało takie nieszczeście, ze wrobiono mnie w uczenie
                        kwantów na poziomie zarówno "undergraduate", jak i "graduate".

                        Okropnie nie lubie uczyć kwantów, ale cóz, jak człek musi, to musi. Na
                        amerykańskiej uczelni nie mozna powiedziec "a pocałujta wójta!", jak kazą (na
                        polskiej pewnie też).

                        W naszym kursie używamy podrecznika "Quantum Mechanics" autorstwa Claude
                        Cohen-Tannoudji, Bernard Diu, i Franck Laloe. Oprcz tego mam
                        na pólce z dziesiec innych podręczników, poczynając od legendarnego Shiffa, a
                        konczac na "Teorii Kwantów" Iwo Biruli-Białynickiego, Marka Cieplaka i jeszcze
                        jednego pana, którego nazwiska zapomniałem (pisałem nawet recenzję z tej ksiązki
                        dla "Oxford University Press", kiedy rozwazali, czy ją wydac po angielsku - co
                        nastapiło, angielskie wydanie ma tytuł "The Theory of Quanta").

                        Wiec, jak Pan widzi, odnosnej literatury musiałem naczytac sie sporo i nie ma
                        doprawdy potrzeby, żebym to wszystko raz jeszcze czytał.

                        Ponadto, reflektometria neutronowa z uzyciem spolaryzowaych neutronów i analizy
                        polaryzacyjnej - czyli technika eksperymentalna, której głownie u zywam - to,
                        mowiąc prostym językiem, nic innego, jak praktyczne cwiczenia z
                        kwantowomechanicznej teorii spinu.

                        Dlatego duch Gryzińskiego jest trochę dla mnie jak upiór.
                        • Gość: Roman IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.11.07, 02:59
                          10 podręczników to zdecydowanie za mało.
                          Powinien Pan przeczytać przynajmniej ze 100, i do tego opracowań naukowych, a
                          nie podręczników, bo te są głównie dla studentów, czyli są puntem wyjścia,
                          narzędziem w edukacji, a nie w pracy naukowej.

                          > Ponadto, reflektometria neutronowa z uzyciem spolaryzowaych
                          > neutronów i analizy polaryzacyjnej - czyli technika
                          > eksperymentalna, której głownie uzywam - to, mowiąc prostym
                          > językiem, nic innego, jak praktyczne cwiczenia z kwantowomechanicznej teorii
                          spinu.

                          Zawsze rejestrujemy moment magnetyczny neutronu,
                          spinu nikt nie widział, i jest on całkowicie zbędnym 'wynalazkiem'.
                          • Gość portalu: Roman napisał(a):

                            > 10 podręczników to zdecydowanie za mało.
                            > Powinien Pan przeczytać przynajmniej ze 100, i do tego opracowań naukowych, a
                            > nie podręczników, bo te są głównie dla studentów, czyli są puntem wyjścia,
                            > narzędziem w edukacji, a nie w pracy naukowej.
                            >
                            Ale przecie powiadam, ze na polu QM uprawiam belferke, a nie badania.

                            > > Ponadto, reflektometria neutronowa z uzyciem spolaryzowaych
                            > > neutronów i analizy polaryzacyjnej - czyli technika
                            > > eksperymentalna, której głownie uzywam - to, mowiąc prostym
                            > > językiem, nic innego, jak praktyczne cwiczenia z kwantowomechanicznej teo
                            > rii
                            > spinu.
                            >
                            > Zawsze rejestrujemy moment magnetyczny neutronu,
                            > spinu nikt nie widział, i jest on całkowicie zbędnym 'wynalazkiem'.

                            OK, Pan tak mówi, inni mówia inaczej. Dlaczego ja mam wierzyć akurat Panu, a nie
                            innym?

                            Jak zobacze jakąś inna teorię magnetycznego rozpraszania neutronów, która nie
                            operuje spinem, i przekonam sie, że ona przynajmniej tak samo dobrze opisuje
                            wszystkie znane mi zjawiska w tej dziedzinie, to moze dam sie przekonac, ze to
                            rozpraszanie można opisac inaczej, czy moze nawet lepiej. Ale nic mi o tym nie
                            wiadomo, żeby tego rodzaju teoria została przez kogokolwiek kiedykolwiek
                            opublikowana.
                            • Gość: cs137 IP: 204.13.9.* 07.11.07, 10:59
                              potrafiłby Pan rozwiązać następujący problem BEZ uzycia spinu:

                              Neutrony rozpraszaja sie neielastycznie na parach jonów
                              Mn(2+) - Mn(2+). Moment magnetyczny każdego z tych jonów jest równy 2,5
                              magnetonu Bohra. Jony te sa ze sobą sprzężone antyferromagnetycznie, tzn. w
                              stanie o najnizszej energii (podstawowowym) wypadkowy moment pary jest zero. W
                              stanie o najwyższej energii (oba momenty równoległe) wypadkowy moment jest 5
                              magnetonów. Energia pary jest wówczas o 30 meV wyzsza, niz w stanie podstawowym.

                              Ja rozpraszam na tych parach neutrony i emergia neutronów w wiązce padającej
                              jest, dajmy na to, 15 meV.

                              Jakie energie neutronów będę obserwował w wiazce rozproszonej?

                              (wartosci energii pary, które podałem, mniej wiecej odpowiadają rzeczywistym
                              energiom par jonów Mn wbudowanych w "matrycę" selenku cynku, czyli ZnSe).

                              Moment magnetyczny neutronu moge podac z pamięci, wynosi on 1,91 magnetonu
                              jądrowego (wartość ta znana jest z pomiarów).

                              No więc, czy potrafi Pan obliczyc energie rozproszonych neutronów? Moge
                              jeszcze podac, ze "matryca", w której siedzą te pary Mn-Mn, ma temperaturę 120 K.

                              Podałem Panu dane z rzeczywistego eksperymentu. Potrafi Pan obliczyc te energie
                              rozproszonych neutronów BEZ wprowadzania spinu do obliczeń?


                              • Gość: Roman IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.11.07, 19:20
                                Można obliczyć tylko z konfiguracji momentów magnetycznych,
                                inaczej nie da rady, ale trzeba uwzględnić wpływ sąsiednich
                                jonów itp., a nie widzę jak to siedzi w tych matrycach.
                                • kie warunki mozna jak najbardziej stworzyc, sporzadzajac odpowiednio
                                  rozcienczony sklad - i wal Pan naprzod z obliczeniami!
                                  • trudnym zadaniem, więc zaproponuje łatwiejsze. Policzenie magnetyzacji. Załózmy,
                                    ze te pary Mn-Mn tkwia w krystalicznej matrycy, jak rodzynki w cieście. Na tyle
                                    daleko jedna od drugiej, ze mozna je uzanć za całkowicie izolowane. Sama matryca
                                    jest idealnie niemagnetyczna.

                                    Teraz do tego przykładamy zewnetrzne pole magnetyczne H i mierzymy indukowaną
                                    magnetyzje M. Chodzi o policzenie funkcji M(H).

                                    Takie rzeczy sie mierzy doswiadczalnie i wykres zalezności M(H) wyglada naprawde
                                    spektakularnie. Jak Pan policzy, to podam link do prac, gdzie wykresy takich
                                    pomierzonych funkcji sa pokazane.

                                    Od razu zaznaczam - ja się tym nie zajmuje, tylko konkurenci, bo ta metoda jest
                                    "konkurencyjna" w stosunku do rozpraszania neutronów. ale jedno jest fajne, bo
                                    wynik, o który głównie chodzi - tzn. o wyznaczenie stałej sprzężenia w tych
                                    parach Mn-Mn - wychodzi z obu metod z bardzo dobra zgodnoscia.
                              • Gość: RAFAL IP: *.bb.online.no 10.11.07, 21:34
                                czy robiliscie cos z Germanium


                                hydroacc@online.no
              • Gość: RAFAL IP: *.bb.online.no 10.11.07, 21:31
                Gdzie moge pokazac widemka w kraju POLSKA

                hydroacc@online.no
                mam cos do wykazania w jednej reakcji w jednej z bardziej
                popularnych substancji jak jest wodor
                w substancji #hdrocarboncow# lub Weglowodancow..

                kto ma taki dzial w kraju aby te widma mi sfilmowac np??
        • Gość: RAFAL IP: *.bb.online.no 10.11.07, 21:00
          PYTANIA DLA ASTROFIZYKA odn SWIATLA::

          jezeli mam emisja wody z flaszki zakreconej poprzez opakowanie
          plastykowej flaszki
          Jak to wyjasnic..

          powstaje z tego ciezka woda ktora popijam od 5 lat i odziwo na nic
          nie choruje
          NASA?
      • Pole EM jest tym osrodkiem dla fal EM...
    • Najprostsza odpowiedź jest taka, że słowo "fala" w odniesieniu do światła
      oznacza inny (bardziej ogólny) byt fizyczny niż "fala" w odniesieniu do fal
      mechanicznych (jak np. dźwięk).

      Światło ma tak dużo cech wspólnych z falą w rozumieniu fal mechanicznych, że
      przyjęło się mówić na nie "fala elektromagnetyczna". Ma cechy takie jak długość,
      częstotliwość, zdolność odbicia, załamania, interferencji i rozproszenia. Jednak
      nie ma ośrodka ponieważ fala elektromagnetyczna to nie jest (jak w przypadku fal
      mechanicznych) rozchodzącym się naprężeniem jakiegoś nośnika, ale rozchodzącą
      się zmianą natężeń pól: elektrycznego i magnetycznego.


      • facet123 napisał:


        > Światło ma tak dużo cech wspólnych z falą w rozumieniu fal mechanicznych, że
        > przyjęło się mówić na nie "fala elektromagnetyczna". Ma cechy takie jak długość
        > ,
        > częstotliwość, zdolność odbicia, załamania, interferencji i rozproszenia.


        Dodam coś, co dla zaskakująco dużej liczby ludzi jest zaskakujące (celowo użyłem
        konstrukcji, za którą Śp. prof. Ireneusz Gugulski, mój nauczyciel polskiego w
        liceum, postawił by mi dwóję) - mianowicie,
        "korpuskuły" (np. electron, proton, neutron, cząstki alfa czy atomy helu) mają
        DOKŁADNIE wszystkie te same cechy.

        Obraz interferencyjny, który otrzymuje się przepuszczając wiązke neutronów czy
        elektronów przez układ dwóch szczelin wygląda łudzaco podobnie do obrazu
        interferencyjnego, który daje światło.

        Neutrony doznaja załamania na granicy dwóch osrodków o róznych wspołczynnikach
        załamania. Padając pod kątem mniejszym od kata granicznego (który oblicza sie
        dokładnie w ten sam sposób, jak dla światła), neutrony ulegają całkowitemu
        odbiciu. Ten fakt wykorzystuje się w neutronowodach ("neutron guides"), które
        działają na identycznej zasadzie, co swiatłowody.

        Korpuskuły mają wiec te same atrybuty falowe, co swiatło, i jakos nikogo nie
        dziwi, ze mogą "rozchodzić się", czyli poruszać, bez pomocy ze strony ośrodka.
        Dlaczego więc to sie ludziom wydaje dziwne w przypadku fotonów?

      • Gość: Roman IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.11.07, 19:50
        > Jednak nie ma ośrodka ponieważ fala elektromagnetyczna to nie jest
        > (jak w przypadku fal mechanicznych) rozchodzącym się naprężeniem
        > jakiegoś nośnika, ale rozchodzącą się zmianą natężeń pól: elektrycznego i
        magnetycznego.

        Jest fala przemieszczających się naprężeń, więc musi być nośnik,
        bo coś podlega naprężaniu - naprężać się samo w sobie nie może.
przejdź do: 1-100 101-200 201-215
(101-200)

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Zadaj pytanie na Forum

Za darmo

Na każdy temat

Tysiącom użytkowników

Zapytaj

Bestsellery

Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.