-
zejman1 napisał:
> Tow. Petrucchio: mamuty zyly na Syberii tysiace lat a "zamarzajace
> bagna" wcale im nie przeszkadzaly. Ale kiedy nagle zaczela sie
> potworna ulewa blota podczas Potopu a potem przyszlo potworne zimno
> (Wierchojansk, wiesz tow., jest tzw. "biegunem zimna")- wymarly.
Może nie dotarło to jeszcze do ciebie, ale mamuty wymarły w okresie _ocieplania
się klimatu_ na początku holocenu. Mamuty nie były ciepłolubne; wręcz przeciwnie
-- wyspecjalizowały się jako zwierzęta strefy zimnej i przystosowały do życia w
tundrze i do odżywiania się jej roślinnością (głównie trawą). Zmiany
środowiskowe (skurczenie się strefy tundry eurazjatyckiej o prawie 90%)
zdziesiątkowały populacje mamutów, które potrzebowały ogromnych przestrzeni
życiowych. Zapewne przeżyłyby jakoś ocieplenie, gdyby nie myśliwi, którzy
przechylili szalę i zredukowali liczbę mamutów poniżej minimum umożliwiającego
przetrwanie gatunku. Podczas poprzednich głębokich interglacjałów _Homo sapiens_
nie dotarł jeszcze na północ.
Co do kwestii wagi "wkładu ludzkiego" w wymarcie mamutów, zdania są wciąż
podzielone, ale korelacja chronologiczna między pojawieniem się człowieka i
redukcją megafauny na różnych kontynentach i wyspach, np. W Ameryce, Australii,
na Nowej Zelandii czy Madagaskarze, co najmniej daje do myślenia:
forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=32&w=56119127&a=56123728
forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=32&w=56119127&a=56176421
forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=32&w=56119127&a=56352972
Mamuty nie wyginęły jako gatunek wskutek utonięcia w bagnie czy mule. Zdarzało
się to na przestrzeni wielu tysięcy lat pojedynczym mamutom (także nieostrożnym
młodym cielętom, jak Dima czy Liuba), które w różnym czasie wskutek zbiegu
okoliczności (korzystnego dla paleontologów, pechowego dla danego mamuta)
zakonserwowały się w ten sposób. Takie znaleziska są zresztą skrajnie rzadkie. W
jednym znanym przypadku powódź zabiła za jednym zamachem duże stado (ale tu
akurat nie było zamarzniętych zwłok, tylko szkielety).
> Jeszcze nic nie wiadomo z “Ljuba”, bowiem badania trwaja:
...
> Co z tego, ze sie stoczyla z urwiska? Czy to dziwne? Natomiast
> dziwna jest nagla zmiana klimatu.
Jaka nagła zmiana klimatu? W czasie, kiedy zginęła Liuba (37 tys. lat temu) nie
było nagłej zmiany klimatu na Syberii. Mamuty zachowane w zmarzlinie nie padły
ani w tym samym czasie, ani w okresie, kiedy gatunek wymierał, ale raczej wtedy,
gdy mamutów było dużo i miały się dobrze, więc szanse, że któryś z nich zginie w
tafonomicznie uprzywilejowany sposób, były większe.
--
Byłem wstrząśnięty. Nauka wcale ich nie obchodziła! W ich życiu liczyła się
tylko o tyle, o ile pomagała im interpretować Talmud! Nie interesował ich świat
zewnętrzny, zjawiska naturalne; interesowało ich tylko rozstrzygnięcie kwestii
wynikającej z Talmudu. -- Richard P. Feynman
-
zejman1 napisał:
> Ciekawe jest takze to, ze “teoria kometowa” jest naukowo
> dyskutowana choc na tym Forum, wsrod najtezszych specjalistow
> dzisiejszej doby, wzbudza usmiech poblazania i drwiny.
Teoria kometowa CZEGO? Światowego potopu? Hipoteza, że Ameryka Północna została
trafiona przez kometę lub obiekt kometopodobny 12900 lat temu jest jak
najbardziej naukowa. Można o niej dyskutować, można ją sprawdzać -- za parę lat
będziemy wiedzieli, czy przyjęła się wśród specjalistów, czy została odrzucona.
Natomiast z globalnym potopem nie ma nic wspólnego; wystarczy zajrzeć do
oryginalnego artykułu autorów tejże hipotezy,
www.pnas.org/content/104/41/16016.full.pdf+html
a zwłaszcza do sekcji "Environmental Effects" i "Climate".
--
Byłem wstrząśnięty. Nauka wcale ich nie obchodziła! W ich życiu liczyła się
tylko o tyle, o ile pomagała im interpretować Talmud! Nie interesował ich świat
zewnętrzny, zjawiska naturalne; interesowało ich tylko rozstrzygnięcie kwestii
wynikającej z Talmudu. -- Richard P. Feynman
-
No wiec wlasnie: raz piszesz, ze " nie byly cieplolubne" i
sie "wyspecjalizowaly"a zaraz niedlugo potem donosisz nam
o "skurczenie się strefy tundry eurazjatyckiej o prawie 90%" a wiec
o ociepleniu klimatu....
He,he,he...gonisz w pietke, towarzyszu. Kiedy Wam pasuje, sa "zmiany
klimatu, a kiedy ich nie ma-sa mysliwi. Wierzysz w duszki, ale to
typowe...
Przytoczylem Ci linki po to, abys, tow., wreszcie zrozumial, ze w
tej materii nie nic pewnego i na temat "wielkiego wymierania ssakow
na przelomie plejstocenu jest wiele teorii/hipotez.
Poniewaz pekaliscie ze smiechu a Asteroida (tow. Madcio tez sie
dolaczal) z "teorii kometowej" wykazalem Wam, ze i ta "smieszna
teoria" zajmuja sie wcale nie smieszni naukowcy-nawet ewolucyjni.
Spece ci, wlasnie z ewolucyjnego Instytutu Plancka(Czytaliscie te
linki, bo sadze, ze nie.) wykluczaja ludzkie polowania jako czynnik
powodujacy "wielkie wymieranie".
Sprawa ta bulwersuje uczonych juz od dawna. Wiadomo juz dawna, ze
przez Ziemie przetoczyla sie fala "wielkiego wymierania" pod koniec
plejstocenu(koniec okresu wurm) i holocenu( w ktorym dzis zyjemy).
Wiadomo, ze nastapilo to ok. 10.000 lat temu. Wiadomo tez (choc
dyskusje stale trwaja i nie ma zgodnosci w pogladach-czy to do tow.
DOCIERA), ze "wielkie wymieranie" objelo prawie polowe wszystkich
ssakow o wadze ciala przewyzszajacej 5 kg a z Ameryki i Europy
zniknely CALKOWICIE WSYSTKIE GATUNKI, ktorych osobniki wazyly ponad
1000 kg. Wsrod ssakow, wazacych ponad 100 kg. BEZPOTOMNIE WYMARLA
JEDNA TRZECIA WSZYSTKICH GATUNKOW.
Alvarez i "wielkie wymieranie" z kredy sie klania-to bardzo
przypomina wlasnie tamte sprzed dziesiatkow milionow lat.
Kazda ze wspomnianych teorii przytaczanych przez towarzysza, ma
slabe strony.
Ile razy mam tow. wbijac do glowy, ze teoria lagodnej "zmiany
klimatu", a wiec stopniowego przechodzenia to z okresu cieplego w
zimny i znow w cieply, nie daje zadawalajacego wyjasnienia, bowiem
podczas podobnego rodzaju zmian NIE DOCHODZILO DO ZANIKU CALYCH
GATUNKOW. A wiec ta ostatnia plejstocenska zmiana klimatu jest
wyjatkowa.
Teoryjka "wojny blyskawicznej" ludzi przeciw calej masie gatunkow a
mamutom,nosorozcom, tygrysom szablastym,olbrzymim leniwcom, itd.
nosi na sobie znamie Ernsta Mayra - u niego homo sapiens sapiens
wytrzebil neandertalczyka.Ludzie pre-historyczni -tepili zapamietale
zwierzeta. Tacy juz jestesmy. Kretynstwo tej teorii jest porazajace
swa matolkowatoscia.
Nie potwierdzaja jej jednak zadne obserwacje: ani dawne ani
obecne.Nie potwierdzaja jej fakty. Ludziom dopiero w najnowszych
czasch udalo sie prawie wytepic np. bizony, slonie, nosorozce pomimo
poteznej, miliardowej populacji i nowoczesnej broni...
Te pre-historyczne populacje, towarzyszu, musialy byc wielce liczne-
ba, o wiele liczniejsze od wspolczesnej.
Tylko co sie z nimi stalo? Gdzie sie podzialy? Dlaczego ludzkosc
musiala sie powoli odradzac i zajelo to jej az tyle czasu pomimo
braku srodkow antykoncepcyjnych? Moze chcesz powiedziec, ze przed
10.000 tys. lat zylo na Ziemi wiecej ludzi, niz dzis? Dziwne,
dlaczego najwieksze, rzymskie cesarstwo starozytne,liczylo ok. 60
mln. ludzi, rozprzestrzeniajac sie od Atlantyku az po Indie?
Marsz do szkoly podstawowej-ewolucyjne kursy niedzielne i partyjne,
to troszke za malo.
No wiec "wojna blyskawiczna" ludzi ze zwierzetami (pamietamy stale o
znikaniu calych gatunkow z poczatku postu) to nie nowa rzecz, ale
ostatnio ogrzewa te hipoteze Paul.S.Martin z uniwersytetu w Tucson w
Arizonie choc juz w 1887 r. H.Howorth wykazaal, ze bylo to
niemozliwe. Ale on koncentrowal sie na "indianskich imigrantach" -na
Syberii dzialali...Ci jednak, co wiadomo, nie zabijali bez potrzeby.
No i dalej nie wiadomo kto zabijal, ale moze byli to Innuci,
Tunguzi, Jakuci... Tyle, ze jest ich przerazliwie malo a inni ludzie
woleli cieple obszary.Nawet dzis zalicza sie Syberia do narzadziej
zamieszkanych rejonow swiata...
Ale wymieranie ssakow (dinozaury wymarly chwala Bogu wczesniej)to
nie wszystko:w tym okresie przejsciowym wymarlo wiele gatunkow
ssakow i ptakow, ktore nie byly celem polowan ludzi. Oto wywiad
(przeczytajcie to towarzyszu Petrucchio) z dr Paulem Martinem, a
poniewaz opiera sie m.in. na E.Mayr chyba mozemy mu wierzyc:
www.amnh.org/science/biodiversity/extinction/Day1/bytes/MartinPres.html
Ten dr Martin jest przeciwnikiem "teorii
kometowo/asteroidowej"(zdecydowanie ja odrzucil, gdyz "brak jest
anomalii irydowej) ale ...potwierdzil ja syberyjski geolog E.P.
Izokh:
www.atlantisquest.com/Asteroid.html
ktory wskazal (tow. Madcio:uwaga) na tektyty w Australii i dziwna
warstwe glin lessowych w Wietnamie, takze zawierajactch tektyty, i
wykazujacych anomalie irydowa.
A wiec pomimo intensywnych badan nie udalo sie w sposob zadawalajacy
wyjasnic zjawiska "wielkiego wymierania".Udalo sie to tylko uczonum
z Forum "Nauka" Gazety Wyborczej.
Chce podkreslic, ze impaktem komety nie da sie(na razie) moze
wyjasnic zadawalajaco (uwaga ewolucjonisci: w Waszej teoryjce
o "pochodzeniu gatunkow" ponad 80% "naukowego stoftu" to zwykle
banialuki)wszystkiego ale doskonale "wielkie wymieranie".
"Idziemy wyrownanym szeregiem..." A moze lubisz "Traktory Wy konie
stalowe"?- tresc tej piosenki jest tak prawdziwa jak uwagi
towarzysza.
(Z)
-
...post.Prosze nie zwracac uwagi na poprzedni.
No wiec wlasnie: raz piszesz, ze " nie byly cieplolubne" i
sie "wyspecjalizowaly"a zaraz niedlugo potem donosisz nam
o "skurczenie się strefy tundry eurazjatyckiej o prawie 90%" a wiec
o ociepleniu klimatu....
He,he,he...gonisz w pietke, towarzyszu. Kiedy Wam pasuje, sa "zmiany
klimatu, a kiedy ich nie ma-sa mysliwi. Wierzysz w duszki, ale to
typowe...
Przytoczylem Ci linki po to, abys, tow., wreszcie zrozumial, ze w
tej materii nie nic pewnego i na temat "wielkiego wymierania ssakow
na przelomie plejstocenu jest wiele teorii/hipotez.
Poniewaz pekaliscie ze smiechu a Asteroida (tow. Madcio tez sie
dolaczal) z "teorii kometowej" wykazalem Wam, ze i ta "smieszna
teoria" zajmuja sie wcale nie smieszni naukowcy-nawet ewolucyjni.
Spece ci, wlasnie z ewolucyjnego Instytutu Plancka(Czytaliscie te
linki, bo sadze, ze nie.) wykluczaja ludzkie polowania jako czynnik
powodujacy "wielkie wymieranie".
Sprawa ta bulwersuje uczonych juz od dawna. Wiadomo juz dawna, ze
przez Ziemie przetoczyla sie fala "wielkiego wymierania" pod koniec
plejstocenu(koniec okresu wurm) i holocenu( w ktorym dzis zyjemy).
Wiadomo, ze nastapilo to ok. 10.000 lat temu. Wiadomo tez (choc
dyskusje stale trwaja i nie ma zgodnosci w pogladach-czy to do tow.
DOCIERA), ze "wielkie wymieranie" objelo prawie polowe wszystkich
ssakow o wadze ciala przewyzszajacej 5 kg a z Ameryki i Europy
zniknely CALKOWICIE WSYSTKIE GATUNKI, ktorych osobniki wazyly ponad
1000 kg. Wsrod ssakow, wazacych ponad 100 kg. BEZPOTOMNIE WYMARLA
JEDNA TRZECIA WSZYSTKICH GATUNKOW.
Alvarez i "wielkie wymieranie" z kredy sie klania-to bardzo
przypomina wlasnie tamte sprzed dziesiatkow milionow lat.
Kazda ze wspomnianych teorii przytaczanych przez towarzysza, ma
slabe strony.
Ile razy mam tow. wbijac do glowy, ze teoria lagodnej "zmiany
klimatu", a wiec stopniowego przechodzenia to z okresu cieplego w
zimny i znow w cieply, nie daje zadawalajacego wyjasnienia, bowiem
podczas podobnego rodzaju zmian NIE DOCHODZILO DO ZANIKU CALYCH
GATUNKOW. A wiec ta ostatnia plejstocenska zmiana klimatu jest
wyjatkowa.
Teoryjka "wojny blyskawicznej" ludzi przeciw calej masie gatunkow a
mamutom,nosorozcom, tygrysom szablastym,olbrzymim leniwcom, itd.
nosi na sobie znamie Ernsta Mayra - u niego homo sapiens sapiens
wytrzebil neandertalczyka.Ludzie pre-historyczni -tepili zapamietale
zwierzeta. Tacy juz jestesmy. Kretynstwo tej teorii jest porazajace
swa matolkowatoscia.
Nie potwierdzaja jej jednak zadne obserwacje: ani dawne ani
obecne.Nie potwierdzaja jej fakty. Ludziom dopiero w najnowszych
czasch udalo sie prawie wytepic np. bizony, slonie, nosorozce pomimo
poteznej, miliardowej populacji i nowoczesnej broni...
Te pre-historyczne populacje, towarzyszu, musialy byc wielce liczne-
ba, o wiele liczniejsze od wspolczesnej.
Tylko co sie z nimi stalo? Gdzie sie podzialy? Dlaczego ludzkosc
musiala sie powoli odradzac i zajelo to jej az tyle czasu pomimo
braku srodkow antykoncepcyjnych? Moze chcesz powiedziec, ze przed
10.000 tys. lat zylo na Ziemi wiecej ludzi, niz dzis? Dziwne,
dlaczego najwieksze, rzymskie cesarstwo starozytne,liczylo ok. 60
mln. ludzi, rozprzestrzeniajac sie od Atlantyku az po Indie?
Marsz do szkoly podstawowej-ewolucyjne kursy niedzielne i partyjne,
to troszke za malo.
No wiec "wojna blyskawiczna" ludzi ze zwierzetami (pamietamy stale o
znikaniu calych gatunkow z poczatku postu) to nie nowa rzecz, ale
ostatnio ogrzewa te hipoteze Paul.S.Martin z uniwersytetu w Tucson w
Arizonie choc juz w 1887 r. H.Howorth wykazaal, ze bylo to
niemozliwe. Ale on koncentrowal sie na "indianskich imigrantach" -na
Syberii dzialali...Ci jednak, co wiadomo, nie zabijali bez potrzeby.
No i dalej nie wiadomo kto zabijal, ale moze byli to Innuci,
Tunguzi, Jakuci... Tyle, ze jest ich przerazliwie malo a inni ludzie
woleli cieple obszary.Nawet dzis zalicza sie Syberia do narzadziej
zamieszkanych rejonow swiata...
Ale wymieranie ssakow (dinozaury wymarly chwala Bogu wczesniej)to
nie wszystko:w tym okresie przejsciowym wymarlo wiele gatunkow
ssakow i ptakow, ktore nie byly celem polowan ludzi. Oto wywiad
(przeczytajcie to towarzyszu Petrucchio) z dr Paulem Martinem, a
poniewaz opiera sie m.in. na E.Mayr chyba mozemy mu wierzyc:
www.amnh.org/science/biodiversity/extinction/Day1/bytes/MartinPres.html
Ten dr Martin jest przeciwnikiem "teorii
kometowo/asteroidowej"(zdecydowanie ja odrzucil, gdyz "brak jest
anomalii irydowej) ale ...potwierdzil ja syberyjski geolog E.P.
Izokh:
www.atlantisquest.com/Asteroid.html
ktory wskazal (tow. Madcio:uwaga) na tektyty w Australii i dziwna
warstwe glin lessowych w Wietnamie, takze zawierajactch tektyty, i
wykazujacych anomalie irydowa.
A wiec pomimo intensywnych badan nie udalo sie w sposob zadawalajacy
wyjasnic zjawiska "wielkiego wymierania".Udalo sie to tylko uczonum
z Forum "Nauka" Gazety Wyborczej.
Chce podkreslic, ze impaktem komety nie da sie(na razie) moze
wyjasnic zadawalajaco (uwaga ewolucjonisci: w Waszej teoryjce
o "pochodzeniu gatunkow" ponad 80% "naukowego stoftu" to zwykle
banialuki)wszystkiego ale doskonale "wielkie wymieranie".
"Idziemy wyrownanym szeregiem..." A moze lubisz "Traktory Wy konie
stalowe"?- tresc tej piosenki jest tak prawdziwa jak uwagi
towarzysza.
(Z)
-
zejman1 napisał:
> No wiec wlasnie: raz piszesz, ze " nie byly cieplolubne" i
> sie "wyspecjalizowaly"a zaraz niedlugo potem donosisz nam
> o "skurczenie się strefy tundry eurazjatyckiej o prawie 90%" a
> wiec o ociepleniu klimatu....
Czy widzisz w tym jakąś sprzeczność? Skurczenie się strefy tundry arktycznej
zaszło właśnie w związku z ociepleniem holoceńskim. Obszary, na których mogły
żyć mamuty syberyjskie, skurczyły się z prawie 8 mln do ok. 800 tys. km^2. Co
więcej, plejstoceńska stepotundra jako typ biomy właściwie znikła zupełnie.
> Przytoczylem Ci linki po to, abys, tow., wreszcie zrozumial, ze w
> tej materii nie nic pewnego i na temat "wielkiego wymierania
> ssakow na przelomie plejstocenu jest wiele teorii/hipotez.
Myślisz, że tego nie wiem?
> Poniewaz pekaliscie ze smiechu a Asteroida (tow. Madcio tez sie
> dolaczal) z "teorii kometowej" wykazalem Wam, ze i ta "smieszna
> teoria" zajmuja sie wcale nie smieszni naukowcy-nawet ewolucyjni.
> Spece ci, wlasnie z ewolucyjnego Instytutu Plancka(Czytaliscie te
> linki, bo sadze, ze nie.) wykluczaja ludzkie polowania jako czynnik
> powodujacy "wielkie wymieranie".
>
> Sprawa ta bulwersuje uczonych juz od dawna. Wiadomo juz dawna, ze
> przez Ziemie przetoczyla sie fala "wielkiego wymierania" pod koniec
> plejstocenu(koniec okresu wurm) i holocenu( w ktorym dzis zyjemy).
> Wiadomo, ze nastapilo to ok. 10.000 lat temu. Wiadomo tez (choc
> dyskusje stale trwaja i nie ma zgodnosci w pogladach-czy to do tow.
> DOCIERA), ze "wielkie wymieranie" objelo prawie polowe wszystkich
> ssakow o wadze ciala przewyzszajacej 5 kg a z Ameryki i Europy
> zniknely CALKOWICIE WSYSTKIE GATUNKI, ktorych osobniki wazyly ponad
> 1000 kg. Wsrod ssakow, wazacych ponad 100 kg. BEZPOTOMNIE WYMARLA
> JEDNA TRZECIA WSZYSTKICH GATUNKOW.
> Alvarez i "wielkie wymieranie" z kredy sie klania-to bardzo
> przypomina wlasnie tamte sprzed dziesiatkow milionow lat.
Szybsze wymieranie wielkich ssaków jest całkiem zrozumiałe jako skutek
kombinacji zmian w ekosystemach i rozwoju łowiectwa. Gdyby wymieranie megafauny
plejstoceńskiej było skutkiem globalnej katastrofy, nastąpiłoby wszędzie w tym
samym czasie. Tymczasem np. mamuty i nosorożce włochate przetrwały na Syberii o
kilka tys. lat dłużej, niż w Europie Zachodniej; wymarły też o wiele wcześniej
na południu Syberii, niż na północy. Ciekaw jestem, jak tłumaczysz przeżycie
reliktowych populacji mamutów na izolowanych wyspach.
> Ile razy mam tow. wbijac do glowy, ze teoria lagodnej "zmiany
> klimatu", a wiec stopniowego przechodzenia to z okresu cieplego w
> zimny i znow w cieply, nie daje zadawalajacego wyjasnienia, bowiem
> podczas podobnego rodzaju zmian NIE DOCHODZILO DO ZANIKU CALYCH
> GATUNKOW. A wiec ta ostatnia plejstocenska zmiana klimatu jest
> wyjatkowa.
Gatunki nigdy nie wymierały wskutek zmian klimatycznych? Kto tak twierdzi?
> Teoryjka "wojny blyskawicznej" ludzi przeciw calej masie gatunkow a
> mamutom,nosorozcom, tygrysom szablastym,olbrzymim leniwcom, itd.
> nosi na sobie znamie Ernsta Mayra - u niego homo sapiens sapiens
> wytrzebil neandertalczyka.Ludzie pre-historyczni -tepili zapamietale
> zwierzeta. Tacy juz jestesmy. Kretynstwo tej teorii jest porazajace
> swa matolkowatoscia.
Porażające jest kretyństwo twojej nadinterpretacji. Ani ja, ani nikt inny na tym
forum nie mówił nic o "wojnie błyskawicznej" i "zapamiętałym tępieniu". W
interesie łowców nie jest wytępienie zwierzyny, tylko zdobycie pożywienia. Ale
-- o czym łowca nie wie -- równowagę łowca/zwierzyna można naruszyć
nieodwracalnie nawet nie mając złych chęci.
> Nie potwierdzaja jej jednak zadne obserwacje: ani dawne ani
> obecne.Nie potwierdzaja jej fakty. Ludziom dopiero w najnowszych
> czasch udalo sie prawie wytepic np. bizony, slonie, nosorozce pomimo
> poteznej, miliardowej populacji i nowoczesnej broni...
Do wytępienia turów i dzikich koni nie trzeba było nowoczesnej broni;
wystarczyły systematyczne polowania plus zmiany środowiskowe. Lwy wyginęły w
południowej Europie jeszcze w starożytności. Zabiła je kometa? A może ludzie
uzbrojeni w sztucery?
Przodkom Malgaszy, którzy przybyli na Madagaskar niespełna 2000 lat temu, udało
się wykończyć większość dużych zwierząt na wyspie, w tym wszystkie _największe_.
Niekoniecznie wskutek polowań czy jakichkolwiek świadomych tępień: w większości
przypadków wystarczyły zmiany w ekosystemach spowodowane przez ludzi.
Plejstoceńska megafauna Australii wyginęła ok. 47 tys. lat temu -- o wiele
wcześniej niż mamuty, a za to krótko po przybyciu do Australii ludzi. Największe
gatunki wyginęły doszczętnie, średnie -- częściowo.
> Chce podkreslic, ze impaktem komety nie da sie(na razie) moze
> wyjasnic zadawalajaco (uwaga ewolucjonisci: w Waszej teoryjce
> o "pochodzeniu gatunkow" ponad 80% "naukowego stoftu" to zwykle
> banialuki)wszystkiego ale doskonale "wielkie wymieranie".
Jednego na pewno nie da się wyjaśnić impaktem komety: światowego potopu na
przełomie plejstocenu i holocenu. Takiego potopu po prostu nie było, o czym
wszyscy poważni badacze świetnie wiedzą; dlatego koncepcję tę można spotkać
tylko w kręgu pseudonauki.
> "Idziemy wyrownanym szeregiem..." A moze lubisz "Traktory Wy konie
> stalowe"?- tresc tej piosenki jest tak prawdziwa jak uwagi
> towarzysza.
Ciekaw jestem, czemu tak przypisujesz mi tego rodzaju sympatie polityczne?
Zapewne pasuje ci to do tezy, że każdy, kto nie zgadza się z tobą, jest
niechybnie komunistą lub co najmniej kryptokomunistą. Może -- wobec braku
reakcji ze strony moderatora na twoje wyskoki ad hominem -- ja z kolei wystąpię
z jakąś konkurencyjną tezą? Że np. każdy, kto wierzy w prawdziwość relacji
biblijnej o potopie światowym, jest paranoidalnym socjopatą o skłonnościach
pedofilskich? Absurd? Może i absurd, ale dlaczego tylko tobie ma być wolno
atakować oponentów przez dowolne kojarzenie ich poglądów z czymś nieprzyjemnym?
--
Byłem wstrząśnięty. Nauka wcale ich nie obchodziła! W ich życiu liczyła się
tylko o tyle, o ile pomagała im interpretować Talmud! Nie interesował ich świat
zewnętrzny, zjawiska naturalne; interesowało ich tylko rozstrzygnięcie kwestii
wynikającej z Talmudu. -- Richard P. Feynman
-
petrucchio napisał:
> Ani ja, ani nikt inny na tym forum nie mówił nic o "wojnie
> błyskawicznej" i "zapamiętałym tępieniu". W
> interesie łowców nie jest wytępienie zwierzyny, tylko zdobycie
> pożywienia. Ale...
"According to our analyses, even a high density (4 individuals/km2) and vigorous
(CR = 2.7%; see Materials and Methods) woolly mammoth population would have been
driven to extinction with an HI of 0.37 individuals killed per person per year
in the 6 ky period. In other words, for these optimistic parameters, one woolly
mammoth killed every three years by each human being inhabiting its distribution
range would be sufficient to lead the species to extinction."
tinyurl.com/5sba9v
W tym samym artykule znajdziesz dokładniejsze informacje o zaniku obszarów
stepotundry i konsekwencjach tego zjawiska dla populacji mamutów włochatych.
--
Brian: "You are all different!" // Crowd: "YES, WE ARE ALL DIFFERENT!" // Lone
Voice: "I'm not." // Person next to him: "SHH!"
-
Masz prawo interpretowac fakty zgodnie ze swoim swiatopogladem.Ja to
robie w zgodzie z moim. I co lepsze: wersja "potopowa" jest tak
logiczna, ze chyba wlasnie wylacznie przez swoj wojujacy ateizm, jej
zaprzeczacie.
Przedstawilem swoja wersja i podalem linki na jej poparcie. Wasze
przesmieszki wobec Potopu nie maja wiec najmniejszej racji bytu a sa
najzwyczajniejszym sporem uczonych: jedni sa za takim rozwiazaniem,
a drudzy za innym. Wy sie natomiast glupawo smieliscie, zamiast
dyskutowac powazniej.
To wlasnie chce podkreslic.
Nie czepiaj sie slow o "wojnie blyskawicznej".To rzeczywiscie moja
nazwa, chociaz uzywa sie jej w literaturze anglojezycznej
(overkill).Ale, towarzyszu, to Wy(znowu) wyciagneliscie nieszczesna
teorie polowan.Teraz usilujesz wyslizgnac sie jak piskorz z pulapki
w jaka sie sam wpedziles -ten Asteroida tez, zreszta - i zaczynasz
przebakiwac ewolucyjnie o "biomach" i o tym, ze "tundra sie
skurczyla"...
I dalej tkwisz w swym malutkim swiecie "insercji" czy biomow, tundry
i nie przyjmujesz faktu, ze "samozatopienie" sie zwierzat w mule czy
wytrwale przebywanie na terenie, nie obfitujacym w pozywienie nie
nalezy do ich behawiorystycznego zachowania sie. Gdyby klimat
zmienial sie stopniowo-chocby nawet przez 20...100 lat, mialyby one
szanse na odejscie do lasow na pld. Syberii.Czy te pln.byly az tak
glupie? Glupsze od sloni, antylop i zyraf?
Omijasz to, CO ONE JADLY (tresc zoladkow zostala przebadana podczas
sekcji) a dalej bezplciowo gledzisz o trawach tundry. Na tundrach,
tow., nie rosna swierki, jodly, brzozy,modrzewie, a raczej...
pl.wikipedia.org/wiki/Tundra
...mchy i porosty.
Przezywalnosc niektorych mamutow czy nosorozcow latwo wytlumaczyc
kierunkiem trujacych gazow(nadchodzily z polnocnego zachodu) i fali
potopowego deszczu. To, ze niektore przezyly nie wystarczylo do
odrodzenia sie populacji tak samo, jak nie wystarcza tych pare setek
tygrysow, biegajacych tu i tam do odrodznia sie gatunku: pula genowa
jest za mala.
O mamutach karlowatych, gdybys przeczytal podane linki, zdania
uczonych sa tez podzielone, ale ja osobiscie uwazam, ze ten typ
mamuta(a zyl on rownolegle z "podstawowym") zostal izolowany i po
prostu wymarl. Wlasnie z uwagi na o wiele mniejsze potrzeby mogl sie
wyzywic tundrowatymi porostami ale w koncu ulegl degeneracji i
nie "przystosowal sie" . Tym samym nie poparl ewolucyjnej "teorii".
Mial jednak, przyznajemy, swoje trzy minuty,niepowtarzalna szanse.
Oczywiscie ta sama kleska pogodowa dotknela jednoczesnie tak duze,
jak i male zwierzeta, nawet ptaki...Za kogo TY nas uwazasz, tow.
Petrucchio?
Wiecie tow. kiedys byl taki modny w Europie Zachodniej tow.pierwszy
sekretarz Hiszpanskiej Partii Komunistycznej, Santiago Carillo,
ktory, gdy mu zarzucono "elastycznosc pogladow", argumentowal
podobnie jak Ty, tj. stwierdzil, ze "w zaleznosci od sytuacjí sa oni
(komunisci)albo marksistami albo leninistami." To bardzo ciekawa
samoocena.
Ale pasuje ona jak ulal do Twojego stylu dysputy.
Napisales : "Ciekaw jestem, czemu tak przypisujesz mi tego rodzaju
sympatie polityczne?
Zapewne pasuje ci to do tezy, że każdy, kto nie zgadza się z tobą,
jest
niechybnie komunistą lub co najmniej kryptokomunistą. Może -- wobec
braku
reakcji ze strony moderatora na twoje wyskoki ad hominem -- ja z
kolei wystąpię
z jakąś konkurencyjną tezą? Że np. każdy, kto wierzy w prawdziwość
relacji
biblijnej o potopie światowym, jest paranoidalnym socjopatą o
skłonnościach
pedofilskich? Absurd? Może i absurd, ale dlaczego tylko tobie ma być
wolno
atakować oponentów przez dowolne kojarzenie ich poglądów z czymś
nieprzyjemnym?"
Wlasnie z wyzej podanych wzgledow a poza tym: wiekszosc komunistow
(takze tych na "topie") byla ewolucjonistami. Najwidoczniej cos im
ta "teoria" ulatwiala.
Ale Petrucchio nie tylko: wielu nobliwych ewolucjonistow nie
bedacych komunistami, bylo i jest ...sympatykami lewicy. To
naturalne dla tych ludzi. Lewicy- a wiec takze tzw. "liberalizmu".
Badz zdrow.
(Z)
-
> Przedstawilem swoja wersja i podalem linki na jej poparcie. Wasze
> przesmieszki wobec Potopu nie maja wiec najmniejszej racji bytu a
> sa najzwyczajniejszym sporem uczonych: jedni sa za takim
> rozwiazaniem, a drudzy za innym. Wy sie natomiast glupawo
> smieliscie, zamiast dyskutowac powazniej.
> To wlasnie chce podkreslic.
Spróbuj odpowiedzieć tylko na ten zarzut wobec swojej hipotezy, powtórzony już
zresztą trzykrotnie:
Odkopane ślady dowodzą, że wymieranie dużych zwierząt pod koniec Plejstocenu
następowało w różnych obszarach w różnych czasach, na przestrzeni wielu tysięcy
lat. To obala hipotezę że spowodował je potop.
Odnieś się tylko do tego problemu, bez żadnych przytyków osobistych i bez
skręcania na inne tematy. Potrafisz to zrobić?
-
> I co lepsze: wersja "potopowa" jest tak
> logiczna, ze chyba wlasnie wylacznie przez swoj wojujacy ateizm, jej
> zaprzeczacie.
Sam właśnie zademonstrowałeś przykład działania tej porażającej "logiki". Co ma
wspólnego Twoja rzekoma kometa z hipotetycznym "wojującym ateizmem" petrucchia,
moim czy kogokolwiek innego? Twierdzisz, że ateiści nie wierzą w istnienie komet???
> Przedstawilem swoja wersja i podalem linki na jej poparcie. Wasze
> przesmieszki wobec Potopu nie maja wiec najmniejszej racji bytu a sa
> najzwyczajniejszym sporem uczonych: jedni sa za takim rozwiazaniem,
> a drudzy za innym.
Bliższe prawdy byłoby stwierdzenie: "jeden jest za takim, inni za innym".
Trudno to uznać za "najzwyczajniejszy spór uczonych". A przy okazji spójrz
uważnie na zdanie które napisałeś, czy to też jest przykład tej Twojej "logiki"?
-
zejman1 napisał:
> Omijasz to, CO ONE JADLY (tresc zoladkow zostala przebadana podczas
> sekcji) a dalej bezplciowo gledzisz o trawach tundry. Na tundrach,
> tow., nie rosna swierki, jodly, brzozy,modrzewie, a raczej...
> ...mchy i porosty.
W żołądkach zmumifikowanych mamutów znaleziono przede wszystkim resztki traw,
turzyc, poza tym różnych roślin zielnych i krzewinek. Mchy i porosty są
charakterystyczne dla dzisiejszej tundry, nie dla stepotundry plejstoceńskiej
("mamuciego stepu"), która była dla mamutów optymalną bazą pokarmową.
> Wlasnie z wyzej podanych wzgledow a poza tym: wiekszosc komunistow
> (takze tych na "topie") byla ewolucjonistami. Najwidoczniej cos im
> ta "teoria" ulatwiala.
> Ale Petrucchio nie tylko: wielu nobliwych ewolucjonistow nie
> bedacych komunistami, bylo i jest ...sympatykami lewicy. To
> naturalne dla tych ludzi. Lewicy- a wiec takze tzw. "liberalizmu".
> Badz zdrow.
OK. Nie będę dyskutował z fanatykiem.
--
Brian: "You are all different!" // Crowd: "YES, WE ARE ALL DIFFERENT!" // Lone
Voice: "I'm not." // Person next to him: "SHH!"
-
Nie chcesz gadac z "fanatykiem" ( stad i "towarzysz")?
No to fajno, bowiem mamuty jadly to, co slonie.
Ile jadly? Wiecej, oczywiscie.
Poniewaz zyly w lasach syberyjskich-podobnie jak ich europejscy
krwniacy - mialy takze faworytnego pokarmu (lapek modrzewiowych-nie
gardzily jednak swierkowymi) pod dostatkiem. Przed zmiana klimatu
lasy syberyjskie mialy tez duze polacie "sawann"-lak-jak to w lasach
czy na ich skraju w naszym klimacie.
Dlugosc futra mamutow nie jest zadnym dowodem do "przystosowania
sie"-bizony czy zubry tez maja spora, krecona siersc a wielu
murzynow jest bardzo porosnietych wlosami a Eskimosi prawie-
nie.Chyba, ze ..."zaleznie od sytuacji"...
(Z)
Nie masz zadnych powaznych argumentow a te, jakie przedstawiles,
maja kontr-argumenty. Jesli tak jest, teorie kreacjonistow sa
falsyfikowalne i weryfikowalne. Spelniaja tez wymagania popperowskie.
-
Ateisci jak najbardziej wierza w komety, asteroidy i zielonych
ludzikow na Marsie czy gdzie indziej.
Rzecz w tym, ze odrzucaja wersje kreacjonistow o Potopie. Stad ta
dyskusja, prawda?
Przyjmuje Twoja uwage o niezbyt logicznym zdaniu.Masz racje.To ten
cholerny pospiech-przeciez prawie nie pracuje.
(Z)
-
Odkopane slady niczego nie dowodza-zwierzeta umieraly kiedy
przyszedl ich czas.
My mowimy jednak o "wielkim wymieraniu". To stara sprawa, wiesz?
Pisal o niej jeszcze w "Uranii" prof. Kamienski i podawal opracowane
przez siebie tabele.
Co gorsze: ten uczony byl takze zwolennikiem...uderzenia komety.Wg
niego miala to byc czesc komety Halleya.
Wlasnie dlatego, ze nie nie zwracam uwagi na osobiste prztyki
dyskutuje z Wami.
Teraz musze popracowac, niestety.Czekaja mnie nadgodziny bez zaplaty.
(Z)
-
Wlasnie to, co mnie zdumiewa, to jest hucpowata, ewolucyjna
ignorancja. Teorie impaktowa (choc Bibli mowia o tym innymi slowy, a
podania wielu ludow jeszcze innymi, bardziej naukowa, pojawila sie
juz za czasow Cuviera a przez prawie caly wiek XIX byla poruszana na
lamach roznych ppism. Dziwne, ze w koncu, pomimo
oporow,zaakceptowaliscie Alvareza-zginelo wtedy az 75% wszystkich
form zycia zwierzecego a dinozaury -calkowicie.
W impakcie "potopowym" zginelo -patrz posty do Petrucchia.
Tego nie jestescie w stanie zaakceptowac..Wszystko, tylko nie Potop.
Powody sa znane.
Dr.Monika Grady z brytyjskiego Natural History Museum, kierownik
dzialu petrologii, definjuje katastrofe globalna (Biblia nazywa
ja "Potopem") jako taka, w wyniku ktorej zginie jedna czwarta
ludzkosci(patrz takze:
www.boulder.swri.edu/~cchapman/mcshaz.pdf
a wiec lekko 1,5 mld ludzi. A ile gatunkow zwierzat? Niektore
najprawdopodobniej znikna na zawsze.
Jesli nie bedziemy mieli niszczescia (patrz w co uderzyla planetodia
Alvarezow) to skaly w miejscu uderzenia beda zawieraly duze ilosci
siarczanow, a wtedy pyl bedzie zawieral duze ilosci dwutlenku siarki
i tlenkow azotu. Wydziela sie z niego silnie trujace gazy, a moze on
takze -co mialo miejsce w Potopie, barwiac wody tak, ze byly
one "jak krew" czerwone- opasc na ziemie w postaci kwasnego deszczu.
Do atmosferuy przedostana sie takze inne trujace zwiazki jak kadm,
olow, rtec.,.. Albedo Ziemi sie zmieni w wyniku czego rosliny beda
ginac bowiem slonce nie dotrze do niej. Temperatura gwaltownie
opadnie.Brak roslin spowoduje przerwanie lancucha pokarmowego a
drapiezniki, uzaleznione od istnienia roslinozercow, beda rowniez
masowo wymierac.
To scenariusz bez uwzgledniania przesuniecia biegunow. Tez jest
dobry dla wersji potopowej.
(Z)
-
zejman1 napisał:
> Poniewaz zyly w lasach syberyjskich-podobnie jak ich europejscy
> krwniacy - mialy takze faworytnego pokarmu (lapek modrzewiowych-nie
> gardzily jednak swierkowymi) pod dostatkiem.
Jakieś źródło tych rewelacji? Zwykle ok. 90% zachowanej treści żołądka mamutów
to trawy i turzyce, i one niewątpliwie stanowiły podstawę pokarmową. Zależnie od
osobnika, zdarza się domieszka np. witek karłowatej wierzby, albo trochę gałązek
brzozy, modrzewia lub olchy (ale może ich nie być, za to trawa jest zawsze). W
żadnym razie nie można powiedzieć, że mamuty były "drzewożerne" i że treść
żołądka wskazuje na las jako ich naturalne środowisko. Były wyspecjalizowanymi
trawożercami, choć nie gardziły inną roślinnością tam, gdzie była do dyspozycji.
Na stepotundrę składały się dość urozmaicone ekosystemy.
--
Brian: "You are all different!" // Crowd: "YES, WE ARE ALL DIFFERENT!" // Lone
Voice: "I'm not." // Person next to him: "SHH!"
-
> Odkopane slady niczego nie dowodza
A widzisz. To jest już jakiś konkret. Ty po prostu nie wierzysz w wykopaliska.
Naukowcy znaleźli kości mamutów żyjących na Wyspie Wrangla 4 tys. lat temu. To
już są czasy historyczne i o większych błędach w datowaniu nie ma mowy. Czyli te
wykopalska jednak czegoś dowodzą.
Chyba że uznajesz je za mistyfikację. Wtedy po prostu to napisz.
-
Wpadł mi na ekran tekst o mamutach:
www.sciencenews.org/view/generic/id/36196/title/Mammoth_migrations
Jakoś o kometach tam nie piszą.
-
Przytoczylem wystarczajaca ilosc linkow.
(Z)
-
Na pocztku, abyscie sie lepiej poczuli, nowoczesna nauka
geologiczna rozpoczyna sie od Stena(Niels Stenson, lat.Nikolaus
Stenonis) -…katolickiego biskupa, beatyfikowanego przez Jana Pawla i
uznanego za swietego Kosciola:
en.wikipedia.org/wiki/Nicolas_Steno
Do Stena bylo roznie z ta geologia-najczesciej smiesznie i
nieprawdziwie. Jego olbrzymim wkladem w geologie bylo obalenie
powszechnego mniemania o ”rodzeniu przez gory muszli wymarlych malzy
i slimakow morskich” oraz stratygrafia, bedaca dzis podstawa
geologicznych datowan. Dzieki niej, moga dzisiejsi ewolucjonisci
mowic m.in. o ”przemianach” jednuch gatunkow w drugie a takze je
datowc.
Innym wkladem byla nauka o krysztalach, ktorych katy nachylenia
plaszczyzn nosi dzis nazwe ”prawa Stena”.
Malo kto z balwaniacych sie tu wyznawcow ewolucjonizmu o tym wie-
dlatego przypominam o tym, ze wylacznie nauka oparta o wiare moze
byc przelomowa.
Wspominam o Stenie takze dlatego, bo wlasnie stratygrafia
odegrala we wspolczesnej geologii poczesne miejsce w datowaniu
Potopu.
Link ”atlantycki”:
www.atlantisquest.com/Geology.html
Mamy tu bogata bibliografie problematyki atlantyckiej(grzbietu i
plaskowyzu), np. Zapytywane przez Ciebie czy Petrucchia ”rezultaty
obnizenia sie dna morskiego pln. Atlantyku:
Nansen, Fridtjof, "The Norwegian North polar expedition, 1893-1896:
scientific results," Longmans, Green & Co., London New York, 1900-
1903.
Rzecz stara ale dalej aktualna. Warto to chocby pobieznie przerzucic.
Godna polecenia jest takze :
Pettersson, Hans, "A Swedish deep-sea expedition," Communication by
Sir John Edgell, F.R.S., received 18 February 1946.
Pettersson, Hans, Atlantis och Atlanten, Albert Bonniers förlag,
Stockholm, 1944. (See also "Proceedings of the Royal Society of
London," Series B, Biological Sciences, Vol. 134, No. 876, 2 Jul
1947.)
Pettersson, Hans, "Exploring the Ocean Floor," Scientific American
magazine, August 1950.
Piggot, Charles S., "Core samples of the ocean bottom," Carnegie
Institution of Washington News Service Bulletin Staff Edition, 4
(no. 9), 6 December 1936.
Piggot, Charles S., "Core samples of the ocean bottom," Smithsonian
Report for 1936, No. 944, Smithsonian Institution, Washington DC,
pp. 207-16, 1937.
Sclater, John G., & Tapscott, Christopher, "The History of the
Atlantic," Scientific American, Vol. 240, No. 6, June 1979.
Speicher, John, "Plate Tectonics--A Startling New View of Our
Turbulent Earth," Popular Science, Vol. 200, No. 6, June 1972.
Tolstoy, I. & Ewing, M., "North Atlantic hydrography and the Mid-
Atlantic Ridge," Bulletin of the Geological Society of America, Vol.
60, No. 10, October 1949.
Zhirov, N. H., as he reports in his book "Atlantida" (English
edition, p. 282), Moscow, 1958.
Najlepsza ksiazka o ”plaskowyzu atlantyckim”:
www.amazon.com/gp/cdp/member-reviews/A2T1VQFDNXGMAU?ie=UTF8&display=public&sort_by=MostRecentReview&page=2
Z wypisu wybralem ksiazke Nikolaja Zyrowa, zawodowego geologa – w
czasach “swietlanej” byla dostepna po rosyjsku jako “Atlantida kak
realnost”. Nic tu nie ma do rzeczy ”atlantyda”-chodzi jedynie o
geologiczne anomalie tego rejonu:
” While most books on Atlantis take a subjective view, this one
leans clearly towards the scientific. This book looks at the topic
of Atlantis from a geographical and geological viewpoint and amasses
a large amount of evidence and expert opinions to prove that (1.)
Parts of the Mid-Atlantic Ridge were above sea level until about
twelve thousand b.c. (2.) Atlantis existed in the tropics. There is
no attempt to place Atlantis at Santorini as many other books try to
do, Zhirov placed Atlantis squarely in the Atlantic, just as Plato
did. If one reads Plato, and takes him literally, none of the other
possibilities, like placing Atlantis on Thera, or in Indonesia, or
any other place besides the Atlantic Ocean are possible (and yes,
Plato knew where the Atlantic was and what the Straits of Gibralter
are). Zhirov also offers what we know of the history of the Atlantic
Ocean as well as the Mid-Atlantic Ridge and the book is illustrated
with many black and white maps and diagrams. It is a great addition
to any library dealing with Atlantis or the lost continents, but,
also unlike other books like this, the author does not romance his
topic. Zhirov looks at the subject through cold geologocal facts,
the same evidence that others try to use to discredit the theory,
and concludes that Atlantis existed. It is a very important book
written from a new point of view, a scientist's view.”
Nikomu nie udalo sie do tej pory obalic geologicznej oceny
Zyrowa.Nie jest ona nowa-pierwsza ksiazka wyszla w 1958 r.
Dalej zwracam uwage na
new.aslo.org/lo/toc/vol_31/issue_3/0669.pdf
I ksiazke K.O. Emery ” The Geology of Atlantic See”. Wlasnie w tej
skiazce jest m.in. mapkami jedna, ktora wskazyje, ze rejon Azorow
jest jednym z najaktywnieszych (oczywiscie powiesz, ze “to od dawna
wiadomo”-albo cos w tym rodzaju) tektonicznie obszarow Ziemi,
poniewaz cienka skorupa ziemska w rejonie Grzbietu Antlantyckiego
jest dodatkowo popekana wskutek ciagnacej sie od Morza Srodziemnego
azorskiej strefy transformacyjnej. Pod Azorami wystepuje prad
wstepujacej magmy, tworzacy na powierzchni tzw. “plame goraca” (“hot
spots”). O tej “plamie” wiadomo dopiero od lat konca lat 70-tych.
Tlumaczy to rozlegly, dzis jeszcze aktywny wulkanizm na tym
obszarze. Jest rowniez jasne, dlaczego op impakcie, ktory spowodowal
Potop, strefy namagnesowania dna oceanicznego sa w tym regionie
slabo widoczne. Rozlegle pekniecia tej ruchomej skorupy w wyniku
pobliskiego(?) uderzenia wystarczyly do wywolania trzesien ziemi.
Na mapie widoczone sa (zakreskowane) obszary bazaltowego dna
oceanicznego BEZ POKRYWY OSADOWEJ.Licza one ponad 500 km szerokosci.
A jesli tak, to basalt ten musial wylac sie w sosunkowo najnowszym
okresie . Samo dno oceaniczne wokol Azorow nie ma stref
namagnesowania.
O innych faktach-nie pokrzykuj tu ”nie.nie”, bo wiaza sie one z
Potopem i przesunieciem plyt po uderzeniu – pozniej.Niestety, brak
mi czasu.
Inne dowody na potop:
Prace E.P. Izokha:
articles.adsabs.harvard.edu/full/1993Metic..28Q.371I
Gdy klikniesz na “next articke page” ukaze sie dalszy ciag artykulu.
W bibliografii (referncjach) mamy takze prace austriackiego geologa
A. Tollamana, zajmujacego sie przez lata pracami nad kraterem Ries
na obszarze Jury Szwabskiej.
Ten Izkh zajmowal sie takze tektytami w Wietnamie:
query.nytimes.com/gst/fullpage.html?res=950DE5DA113AF93BA15752C1A96F948260&sec=&spon=
Najciekawsze jest to, ze tektytami bardzo powaznie zajmuja sie
uczeni stosnkowo niedawno i wlasciwie do lat 80 –tych nikt sie nimi
nie zajmowal. Sa takie cztery wazne pola tektytow:
australazjatyckie, na Wybrzezu Kosci Sloniowej, czesko-morawskie I
pln.amerykanskie. Calkiem slusznie, ze pole australijskie budzi
wiele emocji wsrod uczonych I jest ono najwazniejsze gdyz ciagnie
sie ono na ogromnej przestrzeni od Chin Pld az po pld. Krance
Australii. Ponadto w probkach
-
Najciekawsze jest to, ze tektytami bardzo powaznie zajmuja sie
uczeni stosnkowo niedawno i wlasciwie do lat 80 –tych nikt sie nimi
nie zajmowal. Sa takie cztery wazne pola tektytow:
australazjatyckie, na Wybrzezu Kosci Sloniowej, czesko-morawskie I
pln.amerykanskie. Calkiem slusznie, ze pole australijskie budzi
wiele emocji wsrod uczonych I jest ono najwazniejsze gdyz ciagnie
sie ono na ogromnej przestrzeni od Chin Pld az po pld. Krance
Australii. Ponadto w probkach z dna morskiego pobranych z dna Oceanu
Indyjskiego znaleziono “mikrotektyty” w postaci bardzo malych drobin
szkliwa.
Calosc rozrzutu pokrywa powierzchnie ok. 50 mln. Km.kw., czyli 1/10
pow.Ziemi.
www.nio.org/cgi-bin/niopub/pub.sh?tag5001=Shyamprasad,%20M.
Tektyty(“kwarce szokowe”) jak wiadomo, sa swiadectwem impaktu a ze
wzgledu na wysoka temperature topienia skal podczas powstawania
tektytow wyn. 2500-3000 stop. Nie moga one byz w zadnym wypadku
produktem wulkkanicznym –temp. rzedu 1000-1100 stop.
Otoz pola mlodych tektytow australijskich licza sobie ok. 10.000
lat ale sa one czesciowo zdominowane przez znacznie starsze tektyty
(o ktorych pisal Izokh) sprzed 700.000 lat. Dlatego przy badaniu
przyjmowano AUTOMATYCZNIE date 700.000 lat. Nawet gdy przypadkiem
wychodzilo na jaw, ze probki sa mlodsze, uznawano je (zupelnie jak
ewolucyjni paleo-archeologowie) za “niespojne” I przestawano sie
nimi interesowac.
Rzecz jednak nie jest taka prosta, gdyz te mlodsze tektyty
znajdywano w holocenskich wartwach-pomiedzy szczatkami roslin-Steno
bylby zadowolony z datowania warstw stratygraficznych.
Pierwszym, ktory zwrocil uwage na mlody wiek tektytow byl C.Fenner(
1938 r.) Pozniej Geor Baker (1959), australijski mineralogy ustalil
ich wiek na holocen a wiec juz po zakonczeniu epoki lodowej. W 1965
r. J.E.Johnson datowal je dokladnie na 10.000 lat.
Watpliwoscii, podsycane przez ewolucyjunych fantastow nauki“
i „JEDYNYCH PRAWDZIWYCH NAUKOWCOW“, rosly i aby uciszyc krytyke
autralijski geolog Edmund D. Gill z National Museum w Melbourne
rozpoczal prace wykopaliskowe.
dbforms.ga.gov.au/pls/www/geodx.strat_units.sch_full?wher=stratno=15469
Problemy z datowaniem sa duze-nie takie jak przy okreslaniu wieku
ulamka zuchwy australopiteka:
www.grisda.org/origins/04076.htm
Wnioski wyciagnij sobie sam.
Ale zaznacze, ze „paradoks wieku“ probek mozna wytlumaczyc
stosunkowo prosto, zakladajac, ze probki australiskie pochodza z
dwoch impaktow: tego starszego sprzed 700.000 lat i mlodszego
sprzed., ca.10.000.
Tym samym nagle wymieranie znalazlo potwierdzenie w geologii.
Potop potwierdzaja takze datowania dendrochronologiczne drzew oraz
badania probek ladolodu grenlandzkiego.
Ale o tym pozniej.
(Z)
-
Wiemy juz( i Madcio tez wie jesli czytal), ze geolog sowiecki Zyrow
(Zhirov) "...unlike other books like this, the author does not
romance his topic. Zhirov looks at the subject through cold
geologocal facts...".
W swojej ksiazce Zyrow wsopmina o Paulu Termier i jego badaniach
tachylitu.
Co to jest tachylit?
www.redbor.pl/encyklopedia/pomoc/skala.htm
Z ciekawych informacji o skalach bazaltowych (odlewa sie dzis nawet
rury z bazaltu) dowiadujemy sie, ze bazalt to skala wylewna
pochodzenia wulkanicznego, ktore " krystalizują bezpośrednio z magmy
wydobywającej się w postaci lawy na powierzchnię Ziemi."
Sa ich rozne odmiany, m.in "skały wylewne ultrazasadowych i
zasadowe", do ktorych "zaliczamy: bazalt (odmiany: anamezyt,
oceanit, toleit, spilit, hialobazalt, tachylit)".
Z innego linku dowiaduejmy sie, ze:
www.teberia.pl/encyklopedia.php?a=ArtShow&ArtId=12363
No wiec bylo tak:
W 1898 r. podczas kladzenia transatlantyckiego kabla pekl on
na "Plaskowyzu Telegraficznym" (tak nazwanym pozniej na pamiatke
tego wydarzenia . Jest to ten sam plaskowyz podmorski, o ktorym
wspomnialem w linku do tow. Madcia). Przy wyciaganiu koncow kabla -
co bylo zmudna, ciezka praca z uwagi na duza glebokosc- wydobyto
takze zaplatany w kabel kawal skaly-tachylitu.
Znalezisko zdeponowano w muzeum paryskim a 15 lat pozniej, owczesny
dyrektor Instytutu Oceanograficznego, Pierre Termier:
www.ourstory.info/library/3-FF/SLF/prof2.html
Zjezdzamy mysza do "geologii" i znajujemy, ze :
"...At the École Supérieure des Mines, geology is in charge of
Pierre TERMIER, who is also the Chief Engineer of Mines and Director
of the Service de la Carte Géologique. Outside the special field of
mining, TERMIER has acquired distinction from his investigation of
the problems of Alpine structure..."
Byl wiec Termier postacia znana w swiecie naukowym.
Termier doszedl do wniosku, ze:
-wydobyty blok jest pochodzenia wulkanicznego a miejsce gdzie go
znaleziono jest pokryte na ogromnej przestrzeni lawa. Tak wiec
musiala tu miec miejsce gwaltowana dzialalnosc wulkaniczna.
- blok skaly jest amorficzny( ma stukture nieuporzadkowana),
szklista i niekrystaliczna. Nie mogl zastygnac na duzych
glebokosciach ale na wolnym powietrzu.Mogl wiec pochodzic jedynie z
wulkanu, znajdujacego sie ponad powierzchnia morza tak samo, jak
lawa kryjaca znacze obszary dna morskiego
- rownoczesnie z wybuchem wulkanu(ow) i wylewem magmu calay obszar
musial obnizyc sie o 2000 m;
-Tachylit rozpuszcza sie w wodzie morskiej w CIAGU 15.000 lat.
Wydobyty blok byl skorodowany ale dawalo sie rozroznic jego kontury.
Musial wiec znalezc sie na dnie morskim duzo wczesniej, niz przed
15.000 laty, nie pozniej niz przed 13.000 laty a najprawdopodobniej
przed 11.000-10.000 laty.
Tak oto wymieranie mamutow, datowane na ok.10.000-9.500 lat znalazlo
dramatyczne potwierdzenie w skale wydobytej z dna Atlantyku.
Nie sa to rzecz jasna wszystkie dowody straszliwego kataklizmu i
Potopu.
Tak mowi NAUKA.
No coz: ewolucjonisci moga jednak postawic "naukowe zarzuty", ze
ktos ten blok skaly mogl wrzucic w ocean a potem spokojnie czekac az
peknie kabel i zaplatany wen blok skalny-wydobedzie na
powierzchnie.Moze czlonek zalogi zostal przekupiony przez jakiego
fundamentaliste chrzescijanskiego? Kto tam wie, jak bylo?...
Zawsze twierdzilem, ze nauka uprawiana przez ewolucjonistow, to
kompletna brechnia-godna maniakalnych pacjentow szpitali
psychiatrycznych.
(Z)
-
> Teoria kometowa CZEGO?
To standardowa taktyka popaprańców - mieszanie z sobą naukowych wyników i
rzeczywistych faktów z ich fantazjami, jakoby jedno z drugiego wynikało, w
próbie przydania powagi i wiarygodności tychże fantazjom. :)
Na przykład ta nieszczesna kometa i potop - uderzenie komety jest realna
możliwością, zdarzało się w przeszłosci i zapewnie zdarzy się jeszcze wiele
razy, są nawet symulacje takiego impaktu. Nasz zejman z jakichś przyczyn
wymyślił sobie, że impakt komety spowodował biblijny potop, dlatego każdy
naukowy tekst czy artykuł na temat komet traktuje jako dowód na biblijny potop.
(takie mentalne zwarcie)
Jakoś mu nie przeszkadza, ze w żadnym naukowym tekście o kometach nigdy nie
znajdzie się najmniejszej wzmianki na temat biblijnego potopu. :)
--
Poznaj się ze
ŚwiadkiemWszechświata.
Moja strona:
MaDeRland.
-
> Nie czepiaj sie slow o "wojnie blyskawicznej".To rzeczywiscie moja
> nazwa, chociaz uzywa sie jej w literaturze anglojezycznej
> (overkill).
Overkill nie oznacza wcale "wojny błyskawicznej", Wielki Językoznawco. :))))
Ten fragment prezentuje typowy wycinek wiedzy naszego zejmana, dlatego
zdecydowałem się go wyróżnić.
PS:
<moderator>
Proszę o wstrzymanie się z ad hominem a la "towarzysz". Na pewno w stosunku do
petrucchio, a najlepiej do wszystkich, którzy - o zgrozo - się z tobą nie
zgadzają, wredne komuchy jedne, no!
</moderator>
--
Poznaj się ze
ŚwiadkiemWszechświata.
Moja strona:
MaDeRland.
-
Nie kazdy tekst, tow. Madcio-nie kazdy a wybrane. Nie znasz tematu,
kochany i dlatego tak hukasz i sie ciskasz. Linki, jakie Ci podalem
(bo stale sie o nie dopominales) tlumacza to, co kiedys zaszlo.
O mamutach nie zabierales glosu i ja to rozumiem -masz przybocznych
do robienia glupich grymasow.No wiesz-tych ziewajacych
jednozdaniowcow.
Myslalem, ze "tachylit" Cie zadowoli, bo ciegiem gadasz o wyprawach
w kosmos i szukaniu tam zycia. Gdziez tam. Nie potrafisz jednak(moze
zajrzydz do "bibli" Darwina) tam znajdziesz wytlumaczenie tego
ciekawego znaleziska na "Plaskowyzu Telegraficznym". To sprawy
godne ludzkiego umyslu, nieprawdaz?
W kazdym razie maja "popaprancy", geniuszu, juz dwie daty, jakie
nielatwo obalic: jedna-to "masowe wymieranie. Druga-to kawal skaly z
glebokosci ponad 2000 m z atlantyckiego dna.
Obie pozwalaja uscislic date Potopu:wydarzyl sie on ok.10.000 lat
temu. Tym samym Biblia, a takze mity i legendy wielu ludow, znajduja
mocne zakotwienie.
W innych linkach podalem Ci tak przez Ciebie pozadana literature-
radze sie z nia zapoznac.No coz, w czasch kiedy ci naukowcy
pracowali, jak Nansen czy Termier, nikt nie przypuszczal, ze ich
badania beda otaczane taka nienawiscia przez "prawdziwych
naukowcow". Mamuty tez nie zachowaly sie najlepiej. I tektyty Ci sie
nie podobaja.
Podam Ci jeszcze wiecej faktow.Przy okazji radze sie zastanowic nad
dosc oczywistym faktem (sami go podsuwaliscie w innych postach, ze
naukowcy sie kloca a ich hipotezy sa zwalczane -zupelnie jak w
Waszym urojonym ewolucyjnym swiecie, pradwa? Tak -madrze
zauwazaliscie-"powstaje nauka".
Wlasnie te wyniki ich badan, interpretowane przez normalnych ludzi
(zgodnie zreszta ze stanowiskiem wielu z nich) Ty z przybocznymi,
oczywiscie, nazywacie "fantazjami". Nie my jestesmy fantastami, ale
wlasnie Ty, kochasiu.
Nie watpie w to, ze rzeczywiscie stanowiska sie kiedys uzgodnia i
mozna bedzie zajac sie powazniej badaniami nad Biblia.
Zamiast wymyslac kreacjonistom od "popaprancow" (ja sie nie obrazam,
wiesz?) moglibyscie wreszcie skonsolidowac wysilki i sfalsyfikowac
twierdzenia kreacjonistow, tj. udowodnic wreszcie, ze powstanie
zycia z materii nieozywionej jest mozliwe.
Moze wtedy Darwin mialby swoje kapliczki wszedzie na Ziemi?
(Z)
Ps.: podam Ci jeszcze pare innych ciekawych linkow. Dlaczego nie
chcesz niczego "pomieszac"? Czy chcesz czy nie, tektyty sa datowane
na 10.000 lat. Tektyty nie rodza sie same ani nie sa produktem
wulkanizmu:powstaly w wyniku impaktu.Gdzie tu fantazja?
-
He,he,he...ja wiem, co znaczy "overkill".Tu akurat mi pasowalo.
Tak, "towarzysz" to bylo dobre- moze na wyrost ale troszke Was
skrecilo. Zgodnie z zamierzeniem.
A Twoj "popapraniec" teraz, to ot tak sobie? Ale przestane, niech
tam! Wszystkich zwolennikow ewolucji najmocniej przepraszam: nie
jestescie "towarzyszami".
Ciebie natomiast poprosze, bys uwazniej czytal inne posty, bo
znalezc tam mozna wiele "kwiatkow".
(Z)
-
Najpierw link, zeby bylo "naukowo":
www.monografias.com/trabajos5/exdin/exdin.shtml
Teraz pytanie: Co ten link zawiera?
Otoz zawiera ni mniej, ni wiecej tylko az 45 hipotez (uzywa sie tu
slowa we wlasciwym znaczeniu) traktujacych o
wymarciu ...dinozaurow. Sa tezy i kontratezy.
Okazuje sie, ze nic nie jest pewne pomimo Alvarezow. Ale gdy jedni
sie sklaniaja do jego teorii o impakcie planetoidy drudzy jej
zaprzeczaja.
O co wiec chodzi w przypadku Potopu i datowan? O co chodzi kol.
moderatorowi?
Chodzi o stale,wrecz programowe zaprzeczanie, ze Potop mial miejsce-
wszystko, kazda inna teoria nie wzbudzalaby takich emocji u
niektorych uczestnikow tego forum, co wlasnie fakt Potopu.Nalezy mu
za wszelka cene zaprzeczac a ludzi wen wierzacych -osmieszac.
Przywykli ci ludzie uwazac kreacjonistow za jakichs naiwnych
czcicieli "martwego Boga", za kompletnych -idac za nazewnictwem
R.Dawkinsa -"ludzi glupich".
No coz,sa fakty geologiczne, archeologiczne, astronomiczne nawet,
legendy i mity wielu ludow. Wojownicze choc glupie pokrzykiwanie
ewolucyjnych fantastow, to wolanie na puszczy.To chec ukrycia
czegos, np. bezsensownosci z namaszczeniem gloszonej teorii.
Biedni-nie widza jak sa smieszni w swoim zacietrzewieniu.
Bede sie za nich "nienaukowo" modlil.
(Z)
-
Mowiac o ”wielkim wymieraniu” przeoczylismy mastodonta:
pl.wikipedia.org/wiki/Mastodonty
Ten potezny trabowiec jadal to, co cala ich reszta, tj. liście drzew
lub inne , choc tutaj wystepuje zasadnicza roznica : mastodont lubil
miękkie części roślin, w tym prawdopodobnie również roślinność
wodna.dlatego jego zeby mialy mialy inna budowe.
Interesujacy jest zasieg mastodonta: od "poludniowej Kanady i pln.
Meksyku" a w miocenie i pliocenie zamieszkiwal takze Europe i
Azje.To jeszcze nie byloby zle-ten Meksyk. Ale mastodonta znajdywano
nawet... w Kordylierach.
Z innego linku dowiadujemy sie, ze :
pl.wikipedia.org/wiki/Mastodont_ameryka%C5%84ski
mastodonty to zwierzeta lesne. Wszystkie trabowce byly takie.Nawet
dzisiejsze slonie, choc walesja sie czasami po sawannie, wola
trzymac sie skraju buszu, gdyz sa "wyłącznie roślinożerne. Pożerają
różnego rodzaju trawy, liście, mniejsze gałęzie i konary oraz
owoce".
Mastodnt lubil takze tropikalne, nadmorskie wybrzeza, porosniete
bujna wegetacja byly przez niego preferowane.
Wrocmy jeszcze na moment do mamutow: ewolucyjny kol. Petrucchio,
trzymajac sie "naukowych uscislen" (propagowanych przez ewolucyjnych
przyglupow) ciegiem uwaza, ze mamuty "zyly na tundrach" – czyzby
jakies spiecia w przeplywie neuronow w wyewoluowanym niedostatecznie
(uwaga samego "ojca ewolucji wspolczesnej", Ernst,a Mayr,a) mozgu?
Wiemy, co rosnie na tundrze. W zoladkach mamutow znajdowano
niestrawione (smierc przyszla nagle)lapki modrzewiowe, swierkowe,
liscie brzozy a nawet leszczyny.
Jak mamut mogl to wszystko znalezc na tundrze?
Okazuje sie, slon, porownywalny wielkoscia z mamutem, potrzebuje az
200 kg. pokarmu. Prawdopodobnie tylez samo potrzebowaly mamuty. Taka
ilosc ciezko jest "wygospodarowac" na tundrze przy tak licznej
populacji-tylko las zapewnia potrzebna ilosc pokarmu.
W ewolucyjnym scerariuszu wszystko wyglada przerazliwie prosto-tak
prosto, ze przedszkolak by pojal: wlochate mamuty, ktore
wyewoluowaly z jakichs mitycznych przodkow, ktorych nie udalo sie
odszukac -dopasowujac sie do ostrego klimatu nizin syberyjskich i
pln. amerykanskich - przeszly przez Beringie, pokonujac ja tak
samo lekko i przyjemnie, jak pozniejsi paleo-indianie. Zanim dotarly
do Ameryki pln. pokonaly nieslychanie trudny gorzysty teren
pln.Alaski. Warstwa sniegu na rowninach wysokosci 1 m nie stanowila
dla tych kolosow zadnego problemu a pozywialy sie, rozgaraniajac
snieg olbrzymimi klami- dlatego wlasnie ewolucyjnie takie wyrosly.
Wtedy mogly znalezc jakies kepy trawy i przezyc.Moze takie kly
preferowal "dobor naturalny" z uwagi na predylekcje zenskiej
populacji mamutow?
No wiec snieg...-ale to nie problem: jesli dzis zyja na tundrze
reny, to i mamuty tak robily. Gory Alaski tez nie stanowily
problemu, bowiem mamuty, jak gorskie kozice, to dobrzy alpinisci
a i pozywienia w gorach bylo w brod- swiadczy o tym dzisiejsza
fauna: jakies drobne kroliki, lisy.... Reszta zwierzatek zapada w
sen zimowy.
Po drodze, a moze juz na tundrze, mamut przeszedl ewolucyjna
mutacje: wyrosly mu dlugie wlosy, bedace dzis najlepszym
swiadectwem "ewolucji". Jego amerykanski krewniak, mastodont, tez
mial wlosy (choc zyl w ciepelku), ale najwidoczniej ewolucja sie w
tym przypadku zatrzymala z niewyjasnionych powodow- to chyba jednak
wina mutacji.A moze "insercji"...Najprawdopodobniej odpowiedzialne
za to byly jednak mutacje.A jesli "LUCA"? Ktoz to moze wiedziec, ale
mroz chodzi po kosciach...
Jakiz to musial byc piekny widok: te tysiace poteznych mamutow,
wedrujacych sobie dostojnie w zamieciach snieznych za przewodnikami
przez osniezone gory a potem przez Beringie tylko po to, aby potem
pokonac(nadkladajac poteznie drogi) lodowiec laurentyjski.
Tak wlasnie mamut dotarl do Ameryki pln.
I dobrze zrobil, bo teraz go mozemy badac i wyciagac logiczne
wnioski.
Na Syberii mamut znalazl sie, bo ...."wywedrowal, uciekajac przed
zacieklymi polowaniami homo erectusa a pozniej neandertalczyka".
Parcie mysliwych bylo potezne , bowiem ludzi bylo juz bardzo duzo,
ze mamuty salwowaly sie ucieczka na tundry. To nie bylo jednak
dobre, bowiem ciagle wpadaly w wieczna zmarzline i tonely w
blocie.Czasami spadaly z urwisk w bloto. Potem nastapila nagla
zmiana klimatyczna i wszystko zamarzlo. Mamuty wyginely.
Kretynstwo tego scenariusza az kluje w oczy. Chyba nie musze
wspominac, ze nie ma zadnych dowodow ani na polowania, ani na nic,
choc przeciez ludzi musialo byc duzo, skoro "mamuty uciekly".
He.he,he...Np.caly dowod kopalny o "emigracji przez Beryngie"
wspiera sie na paru kamiennych ostrzach, ktore, najprawdopodobniej,
zostawili jacys zapedzeni w te strony, mysliwi.
Naukowcy, pozostajacy ciegiem pod przemoznym, urokliwym wplywem
ewolucjonistow, storzyli nawet specjalne modele symulacyjne,
ukazujace zmiany naturalnego srodowiska mamutow:130,40,30, 20.000
lat temu. Co te symulacje wykazaly?
Ano to, ze obszary, sprzyjajace zyciu dziesiatkow tysiecy tych
zwierzat "na tundrze" BYLY PRZED POTOPEM W PRZYBLIZENIU 10 RAZY
MNIEJSZE, NIZ NA PRZYKLAD: 42 TRYS. LAT TEMU; GDY LODOWCE MIALY
NAJWIEKSZY ZASIEG.
Co wiecej wyszlo na jaw z tych symulacji?
TO, ZE PRZED 130.000 lat OBSZARY TE BYLY JESZCZE MNIEJSZE A POMIMO
TO MAMUTY ....PRZETRWALY.
Ale przed 10.000 laty nagle wymarly i one i wiele innych gatunkow
zwierzat.
"No tak - zauwaza od niechcenia ale "blyskotliwie" ewolucjonisci –
ale wtedy nie bylo...czlowieka , ktory moglby na nie polowac." I "a
piac" od poczatku.
Jasne, ze nie bylo, ale czlowiek byl caly czas w Afryce, od
najdawniejszych czasow, "w swej kolebce" , ale jakos nie udalo mu
sie ( ewolucyjny Galton powiedzialby, ze Murzyni sa leniwi z
natury) wybic slonia, ktorego jeszcze w XIX w. byly dziesiatki
tysiecy...
Pora jednak wrocic do mastodonta.
(Z)
-
Mamy juz dwie daty Potopu swiatowego: obie wskazuja na 10.000-9600
lat od daty dzisiejszej. Czy to moze byc przypadek?
Wiemy tez, ze zlodowacenie spowodowalo scisk w Europie poludniowej
i Afryce- ta ostatnia byla zreszta zielona na plonocy i od dawien
dawna zyli tam potomkowie ”Lucy” w ”pierwszej rodzinie”, jaka
ewolucyjne przyglupy wszedzie prezen tuja-czy kto o to prosi czy,
nie. Ludzi musialo byc duzo wszedzie bowiem jak tylko lody zaczely
topniec czesc z nich wyruszyla na wielkie lowy, na mamuta i
doprowadzili do jego zaglady, wybijajac go ze szczetem na ogromnych
polaciach Europy i Azji az na daleka Syberie-w tundre.
Ciekawa rzecz: w Europie roilo sie jeszcze wtedy od neandertalczyka-
Zyl on rzeszta takze w Afryce, tworzac tzw. ”kulture Clovis”.
Poniewaz dysponowal on narzedziami i bronia b.prymitywna nie wybil
wszystkich zwierzat, tylko niektore –te najwieksze. Ostateczny cios
zwierzetom-takze nosorozcom , tygrysom szablastym, ogromnym wilkom,
przypominajacym psy Baskervilla, zadal homo sapiens sapiens,
dysponujacy wyraznie lepsza bronia. Nie wiadomo gdzie dojrzewal io
ewoluowal niepostrzezenie, ale gdy sie juz pokazal, zaczal od razu
zabijac.Najpierw zabijal najwieksze i najbardziej drapiezne
zwierzeta w Europie i na olbrzymich przestrzeniach Azji, az wygonil
je na syberyjskie tundry. Tam – jak pisal nam ewolucyjny Petrucchio –
nie mialy wyjscia: wchodzily na cienki lod rzek i jeziorek, ktory
sie pod nimi lamal.Wtedy tonely.Inne staczaly sie z urwisk.
Najprawdopodobniej zapanowala wsrod nich histeria(stress tez moze
zabic), ktorej nie opanowaly.Musialy umrzec. Gdy juz
zakoczyl “blyskawiczna wojne” ze zwierzetami, rozpoczal skutecznie
zabijac neandertalczyka. Nie wiemy dlaczego mialby tak zrobic, bo
zwierzyny ,podobnie jak w Afryce, bylo w brod. Ale moglo byc I tak,
ze lowil I zwierzeta I polowal na innych ludzi. Byl bardzo
skuteczny. Ernst Mayr powie madrze, ze “byl to pierwszy masowy mord
w historii”. A wiec dla czlowieka, jako gatunku, to normalne.
Inny homo sapiens sapiens pojawil sie tez w Afryce –
najprawdopodobniej ewoluowal on w jakichs oddzielonych
od “clovistycznego” pospolstwa glebokich dolinach, pieczarach,
lesnych ostepach. Oba te ludzkie typy w Afryce zdecydowaly sie nie
wypowiadac “wojny blyskawicznej” zwierzetom, tylko polowali na nie –
li tylko dla jedzenia. Juz wtedy, w Afryce, zarysowala sie
jakby “political correctness”: ludzie byli blizej natury i raczej
lubili padline, jak zauwazyl “ojciec wspolczesnej ewolucji”, Ernst
Mayr.Dlatego homo sapiens sapiens mogl “wyewoulowac”, bo,
wspolzawodniczac z sepami I hienami na sawannach o padline, byl
odporny na ptomainy…
I znowu trzeba po tej wesolej dygresji (za jej komedyjnosc
odpowiedzialni sa, rzecz jasna, ewolucjonisci), nalezy, jak to
wdziecznie zauwazyl kol.moderator –znow “uciec w mamuty”. I dobrze,
gdyz one tez potwierdza tak milego jego sercu Potopu i
prawdziwosci stronic Biblii.
No wiec czesc ludzi “madrych” przeszla przez Beringie (poprzednio
przebyl ja takze neandertalczyk), inni przybyli az z Azji-z Chin
czy Sundanlandu a nawet z Afryki , jak np.“Olmekowie”.Zyly juz tam
mamuty I gatunek pokrewny-mastodonty. I znow zaczela sie
bezprzykladna rzez. Z najwiekszymi mamutami poszlo szybko, ale
mniejszy mastodont trzymal sie krzepko. Tak krzepko, ze jeszcze
Majowie czy Yamanowie na Ziemi Ognistej… hodowali go w oborach czy
pieczarach razem z ogromnymi leniwcami.
I znow trafiamy na interesujaca zagadke: pomimo, ze znajdywano
sfosylizowane kosci mamutow i mastodontow tu i tam, mastodont
przezyl Potop w przeciwienstwie do majacych mniej szczescia
mamutow.
Ale co wiemy jeszcze procz “Wikipedii” o mastodontach? Ubogo z tym
mastodontowym materialem- wiecej zajmuja sie nim Amerykanie ale
wylacznie “swoimi”, pln.amerykanskimi mastodontami. Ale Jankesi tacy
sa: Latynosami gardza. Z zamieszczonego linku w “Wikipedii” niewiele
sie dowiedzielismy bowiem wygladalo na to, ze zasieg mastodonta
konczyl sie na Meksyku a my juz wiemy, ze znajdywano go takze…na
Ziemi Ognistej…. W forowanej w “ludowej Polsce ” ksiazce
Wendta, “Szukalem Adama” (ksiazka jest ewolucyjna i “po linii”,
gdyz ciegiem pisze o szukaniu “brakujacych ogniw”- to b. dobre I
powazne zrodlo.Nie do podwazenia przez forumowych uczonych), Wendt
pisze tak:
“(….) Juz w 1846 r. odkryto w warstwie glin tarasow Missisippi
kosci wczesnych ludzi przemieszane z koscmi mastodonta …Czlowiek
polowal wiec na nie …W 1875 r., paleontolog Abott znalazl w dnie
rzeki Delaware debone kosci ludzkie I mastodonta, przemieszane wraz
z wieloma starymi kamiennymi ostrzami. Pozniej, gdy zaczeto
systematycznie przeszukiwac caly kraj, wszedzie – od Missisippi I
Delaware, w grotach Brazyli I w glinach Argentyny
Natrafiano na kosci ogromnych leniwcow…mastodontow…prymitywnych
wolow i koni …I zawsze slady ludzkiej dzialalnosci.
W 1890 bracia Nordenskjöld, Smith Woodward i znakomity antropolg
argentynski, Ameghino(ktory byl pozniej zaciekle zwalczany przez
ewolucyjna klike Hrdliczki, gdyz “osmielil sie “ datowac
wczesniejsze, niz przyjmowano w oficjalnej nauce, zasiedlanie
Ameryki przez czlowieka-przyp.moj, Z), na samym krancu Ziemi
Ognistej, w Ultima Esperanza(czyli “Ostatnia Nadzieja”-przyp.moj,Z)
te sama osobliwa mieszanine kosci, resztki zagrody ogrodzonej
kamiennym murem w pieczarze, w ktorej trzymano najwidoczniej ogromne
leniwce I mastodonty som zwierzeta domowe.
W Ameryce Srodkowej sluzyl mastodnt som zwierze pociagowe I juczne
Majom.W niektorych miejscach znaleziono szkielety mastodontow
zmieszane ze skorupami garnkow.W 1928 r. Franz Spillman odkopal
caly warsztat garncarski, datowany na II-III w.n.e, ktorego
wlasciciel najwidoczniej mieszkal razem z mastodontem, “…albowiem
pomiedzy rozbitymi miskami i garnkami lezaly kosci ogromnego
zwierzecia –wygladalo to tak, jakby pra-slon znalazl sie w starym
sklepie z porcelana…”.Takze w Ameryce Pln., ktora uniknela
duszacych gazow impaktu, specjalnie wzdluz Missouri znajdowano
szczatki zagrod dla olbrzymich mastodontow.(…)”
Znakomity niemiecki podroznik I odkrywca, Aleksander Humboldt
znalazl podczas jedenej ze swych pld.amerykanskich podrozy w
Kolumbii, na plaskowyzu “LLanura de los Gigantes, polozonym ponad
2000 m pond poziom morza, niedaleko stolicy tego kraju Bogoty,
sfosylizowane kosci …mastodnta,nazwanego pozniej jego imieniem-
“Mastodon Humboldtensis”. I o tym ciekawym kopalnym mastodoncie
ubozuchno. Dlaczego? Przeciez powinno to znalezisko dzis wywolywac
wsrod “wolnych naukowcow” nieopisany entuzjazm. Ale jest cicho, nie
naglasnia sie tego. Przeciez na podstawie kilku sfosylizowanych jaj
dinozaurow I ich szkieletow napisano tysiace rozpraw doktorskich
dzieki ktorym wiemy prawie wszystko o ich zyciu rodzinnym.A tu
cisza…Dlaczego?
Mastodonty to byly potezne zwierzeta, ktore najlepiej sie czuly ,
tarzajac sie w blotnistym , cieplym szlamie wybrzezy morskich,
jedzac bambusowy miazsz i kroczac ocienionymi sciezkami w
dzunglach, ale nie by lazic po stromych, skalnych urwiskach
Kordylierow. I one wcale tego nie robily.One wcale nie wspinaly sie
po gorach-mastodonty to nie kozice, skaczace z kamienia na kamien.
Smierc zastala je w ich naturalnym srodowisku-na morskich
wybrzezach, porosnietych dzungla. To byl taki sam rodzaj smierci,
jaki dotknal ich syberyjskich pobratymcow –smierc o
-
Dokonczenie:
..... To byl taki sam rodzaj smierci, jaki dotknal ich
syberyjskich pobratymcow –smierc od zatrucia gazami. Nalezy
zauwazyc, ze wlasnie ta czesc Ameryki pld. lezy w zasiegu
wschodniego pasatu, ktory zaniosl tu chmury pelne duszacych gazow a
nawet poimpaktowej fali uderzeniowej.Wlasnie na tym rowninnym
plaskowyzu mastodonty zostalu uduszone zupelnie tak samo, jak
syberyjskie mamuty. Deszcz blota zalal wybrzeza. Ciala zwierzat
plywaly razem po zalaniu ladu falami roskimi.W cieplym klimacie
tkanki miekkie rozlozyly sie a kosci, przesycone mineralami, ulegly
fosylizacji pod szlamem, ktory je przykryl.Szlam wysechl i stal sie
twardy jak cement. Ale jak mastodonty mogly znalezc sie w
gorach, w Kordylierach?
Jest dzis juz niepodwazalnym faktem, ze to, co dzis
jest “plaskowyzem”, bylo przed Potopem…rownina nadmorska. Humboldt
i wielu po nim widzialo na wlasne oczy to wyniesienie ladu:biala,
kredowa krecha zaznaczala wyraznie dawny brzeg morski : biegnie
ona pomiedzy 2300-3000 m ponad poziomem morza wzdluz Kordylierow-
od jeziora Titicaca az do Panamy. Takze Titicaca w Peru, ktore lezy
3800 m ponad poziomem morza, ma taka dawna linie brzegowa ale
linia ta ma wyrazny spadek w kierunku polnocnego-wschodu.Jesli sie
przedluzy te linie w kierunku spadku, pokaze ona po brzebiegu
tysiecy kilometrow dokladnie na …”Plaskowyz Telegraficzny w okolicy
Azorow.
Co spadkowa linia brzegowa oznacza? Nic innego, ze cala plyta
tektoniczna w pewien sposob obrocila sie wzdluz osi, biegnacej
pomiedzy Bahia a Panama.Wlasnie na tyle, ze powinno to odpowiadac
roznicy pomiedzy stara linia brzegowa jeziora, a nowa-rownolegla do
poziomu morza. Oznacza to, ze jednak, ze wybrzeze polnocno-
wschodnie musialo tylez samo zostac zatopione w morzu, co polnocno-
zachodnie wyniesione, poniewaz plyta zawsze obraca sie wokol
wlasnego punktu ciezkosci. Wynika z tego, ze polnocno-wschodnie
wybrzeze powinno miec slabo nachylona szeroka polke, ktora mozna
zidentyfikowac jako “zatopiony lad”. I tak jest rzeczywiscie: ujscie
Parany I Amazonki wyraznie to wykazuje. Do tej pory obrot wokol osi
nie mogl zostac zadawalajaco wyjasniony geologicznie-dopiero
przyjecie zalozenia impaktu umozliwia logiczne rozwiazanie zagadki
nachylonych dawnych brzegow.
Plyta poludniowo-amerykanska dokonala obrotu wokol w/w osi
dlatego, gdyz spowodowane to zostalo obnizeniem poziomu magmy na
wskutek wyrzucenia olbrzmiej jej czesci po uderzeniu komety w
Atlantyk, jak tez olbrzymimi wylewami w okolicach Azorow. Jest to
absolutnie logiczne: plyty tektoniczne nie tona w magmie ale reaguja
izostatycznie i dopasowuja sie do zmiany jej poziomu . Jesli
poziom magmy sie obniza, plyty towarzysza poziomowi i sie obnizaja,
obracajac wokol osi ciezkosci. Jesli zachodnia czesc plyty sie
wzniosla, to logicznie, jej czesc wschodnia musiala sie obnizyc,
wskazujac spadkiem punkt gwaltownego wyplywu magmy.
Cdn.
(Z)
-
Najpierw mala dygresja.
Ewolucjonisci w swych polemikach i “badaniach naukowych” stosuja
zasade naturalizmu, mowiaca, ze dla zjawisk przyrodniczych nalezy
poszukiwac przyczyn przyrodniczych. Dlatego mowia, ze kreacjonisci
lamia te zasade, bowiem wyjasniaja powstanie zycia przez odwolywanie
sie do “nadnaturalizmu”, a wiec do tworczych aktow Boga. Pomijam to,
czy do wyjasniania zjawisk swiata nalezy stale odwolywac sie do
fizykalnych, dajacych sie zmierzyc zjawisk przyrodniczych, ale chce
podkreslic, ze sami stosuja do dowodzenia swych racji
….dzialalnosc czynnikow poza-naturalnych.Tak sie ma rzecz np. z
archeologia ,paleontologia, antropologia, geologia czy nawet …
biologia, w ktorej mityczne mutacje (zawsze korzystne kiedy trzeba a
niekorzystne, kiedy sa zbedne) graja Stworcy. Ich pozytywnego
wplywu w zaden sposob nie daje sie udowodnic ale oni uwazaja, ze…nie
jest to wcale konieczne.Wystarczy wiara .
W innych przypadkach, np. w geologii, wybieraja i komentuja tylko
te fakty, ktore moga ich “teorie” w jakis sposob podeprzec.Inne,
niewygodne wydarzenia, sa wg. Nich albo” nie istotne”, “nie mialy
miejsca”, lub byly “falszywie tlumaczone”.
Tak wlasnie ma sie sprawa z potopowym impaktem.Po prostu nie nalezy
o nim mowic a jesli juz, to tylko w kategoriach komedyjnych.
Tym samym stawiaja nauke na glowie i takiej naukowej metodologii
nalezy sie z cala moca, przeciwstawic.
To wlasnie czynimy.
Podalismy wczesniej b.dobry link, mowiacy az o 45 hipotezach
tyczacych sie zaglady dinozaurow. Okazuje sie, ze pomimo naukowych
opracowan, wydajacych sie polozyc raz na zawsze kres powstawaniu
nowych “ostatecznych rozwiazan”, te nowe ciagle sie pojawiaja. Jesli
sie pojawiaja, a trudnosci z ustaleniem przyczyn zaglady mnoza sie
wraz z rozwojem nauk, podobnie musi sie przedstawiac sprawa z
Potopem. Jestesmy jednak w lepszej sytuacji, niz ewolucjonisci:
teisci zawsze wierzyli w Potop-dlatego zebranie dowodow w jedna
spojna, logiczna calosc, nigdy nie przedstawiala dla nich trudnosci.
Stary Testament mowi dokladnie, jak to sie wydarzylo i prawie we
wszystkich szczegolach pokrywa sie to z biblijnym opisem. Ten opis
znajduje pelne potwierdzenie w geologicznych faktach. To nie moze
byc ewolucyjny, “mutacyjny przypadek”.
Dlatego Potop staraja sie ewolucjonisci wykluczyc z dziejow
Ziemi:jego uznanie, byloby przyznaniem sie ewolucjonizmu do wlasnej
nicosci.
Pare dodatkowych linkow o mastodntach:
gsa.confex.com/gsa/2003NE/finalprogram/session_6407.htm
Znow ”uciekamy w mamuty”: wyniesienie wybrzeza w obecnej Kolumbii –
poniewaz lezy ona blizej osi obrotu –nie bylo tak duze jak
obszarow wokol Titicaca, lezacych dalej ale wystarczylo aby podmokle
wybrzeza morskie,na ktorych zyl i padl mastodont, wyniesc ponad
2000 m i uczynic “plaskowyzem gigantow”.Tam, wydane na pastwe
szalejacych sil przyrody, lezaly kosci setek zwierzat i fosylizowaly
w twardniejcym szlamie. Deszcz zmiekczal twardniejcy szlam i splukal
powoli warstwe ochronna.Szormy wydmuchaly jedno po drugim ziaremka
piasku.
Po setkach lub tysiacach lat szlam znikl i uwolnil skamieniale kosci
olbrzymich zwierzat. Teraz staly sie one przedmiotem “obrobki” dla
wiatrow i deszczy: wiele z nich zostalo splukanych, rozdrobnionych
na proszek i rozniesionych wiatrami na cztery strony swiata. Tylko
najwieksze i najtwardsze z nich sie ostaly. Te, ktore zostaly
otrzymaly pozniej nazwe „gigantow a rownina, na ktora byla ich
grobem- “Rowniny olbrzymow”.Nazwa, ktora jest nieslychanie cennym
dokumentem ziemskiej historii, swiadczacym o naglej smierci tych
zwierzat we wschodnich Kordylierach w koncu czwartorzedu.
Wszedzie atlantyckie wybrzeze USA ma znamie tamtych wydarzen:
olbrzymie kaniony, zanurzajace sie w morze i szelf, nachyony w
kierunku epicentrum.Nawet rzeka Hudson ma podmorski kanion, 800 m
gleboki, o stromych scianach, wybiegajacy dlaeko w morze na
glebokosc 2-3000 m... Nawet plyta afrykanska sie nachylila: delta
rzeki Kongo jest potezna rynna biegnaca w glebiny. Geolodzy
oceniaja nagle zatopienie ladu i ujscia rzeki w koncu czwartorzedu
na ok.2800 m. a nawet wiecej i tzw. „ Glebi Romanche“.
Nie mamy pewnoscia jaki obiekt kosmiczny spowodowal te straszliwe
zniszczenia:podczas gdy jedni sa za kometa, inni preferuja
uderzenie planetoidy. Nie jest to az tak wazne, bowiem odkryto cos,
co jest wyrazna anomalia:
www.nature.com/nature/journal/v233/n5321/abs/233542a0.html
Atlantyk wokol Azorow to tajemnicze miejsce:
environment.newscientist.com/channel/earth/deep-sea/dn6253-atlantic-ridge-reveals-underwater-wonders.html
earthguide.ucsd.edu/mar/intro2.html#anchor4
ale rownie tajemnicze sa gigantyczne zapadliska dna morskiego
opisane przez Fridtjofa Nansena w latach 1893-96- Przebadal on
odgalezienie tzw, grzbiet Wyville –Thomsona glownego Grzbietu
Atlantyckiego.Odgalezienie biegnie pomiedzy Islandia a pln.szkockimi
wyspami. Ekspedycja znalazla dowody (literature podalem wczesniej),
ze dno morskie pomiedzy Islandia a mala wulkaniczna wyspa Jana
Mayena (prawie 72 stop. N) masy muszli malzy
morskich.Interesujacym byl fakt, ze byly to muszle malzy
przybrzeznych(litoralnych) wod , otolity zwierzat morskich plytkich
wod oraz to, ze ZNALEZIONO JE NA GLEBOKOSCI 1000m a napoludnie od
wispy –NA GLEBOKOSCI 2500m, a wiec w strefie pelagicznej.
Juz wtedy Nansen wyciagnal jedyny logiczny wniosek: DNO MORSKIE
MUSIALO SIE OBNIZYC O 2500M NAGLE A Z GEOLOGICZNEGO PKT.WIDZENIA-
NIEDAWNO, GDYZ PRZYNAJMNIEJ ZWIERZETA MORSKIE MIALYBY CZAS, ZEBY
RATOWAC SIE UCIECZKA NA SZELF.
Tak jak to robia koralowce.
Srodowisko musialo zmienioc sie szybko, niespodziewanie I tym samym
zwierzeta te sa swiadkami katastrofy. Poniewaz zatopione dno
morskie spada na poludnie, ku Grzbietowi Wyville-Thomson oznacza to,
ze zatopienie go wywolalo wieksze zatopienie grzbietu na poludniu –w
okolicach Azorow. Z jakiegos powodu-ktory da sie jednak geo-
fizycznie zrekonstruowac na wskutek obnizenia sie poziomu simy
(warstwy bazaltowej) , dno morskie o pow. miliona km kwadratowych
obnizylo sie od 1000-do 2000 m ….
Juz w 1900 zabrano sie powaznie do sondowan dan morskiego . Statek
badawczy, “Gauss” sondowal dno morskie reczna sonda o dl.46 cm dno
rowu/rynny “Romanche”(7300 m).Row ten lezy niedaleko rownika, na
zachod od wybrzezy Liberii i podmorskiego, poprzecznego
grzebietu “liberyjskiego”-akurat na granicy pomiedzy pln.czesciu
Grzbietu Atlantyckiego a jego czescia poludniowa. “Romanche”
przecina Grzbiet Atlantycki w odleglosci ok.4500 km na pld. od
Azorow.
W probkach sedymentu skonstatowano piec warstw. A wiec od gory
mamy:najpierw czerwona gline, potem trzy pozbawione wapienia
sedymentacje kontynentalna I warstwe denna-wapien globerin , czyli
morskich pierwotniakow, należacych do gromady otwornic,
wchodzacych w sklad planktonuNalezy dodac, ze globeriny maja
zlozone wapienne skorupki. Skad globeriny w probkach sondy?
Wiadomo, ze szlam wapienny z Globerin mozna normalnie znalezc
wylacznie na glebokosci pomiedzy 2000 a 4500 m, co odpowiada
zyciowemu srodowisku tych zyjatek.
Nalzey z tego faktu wyciagnac logiczny wniosek: ten szlam osadzil
sie na dnie rowu ̶
-
Dokonczenie:
........Nalzey z tego faktu wyciagnac logiczny wniosek: ten szlam
osadzil sie na dnie rowu „Romanche” wtedy, kiedy jego dno bylo
polozone na maksymalnej glebokosci 4500 m. Nastepnym logicznym
wnioskiem jest ten, ze ddno rowu musialo sie zapasc 2800 m –akurat
tyle, ile nadmienil wspomniany Pierre Termier, badajac kawal
tachylitu z „Plaskowyxu Telegraficznego”.
He, he,he...W latach nastepnych organizowano wiele ekspedycji na
grzbiet (najnowsza –patrz link) i zawsze pobierano probki z dna,
mierzono temperature, badano prady morskie, dokonywano badan
sejsmologicznych. Okreslanie srodowiska sedymentacji i wieku osadow
dzis nie stanowi zadnego problemu: dokonuje sie tego metodami
biostratygraficznymi. BADANIA WYKAZALY, ZE DNO MORSKIE OBNIZYTLO
SIE NA KONCU CZWARTORZEDU -.12.000 –10.000 lat temu.
I tak mamy: ekspedycje angielskiego statku badawczego „ Hydra”,
amerykanska „Dolphin” i „Gettysburg”, niemiecka-„Gazelle”. Kilka lat
przed II w.sw. Niemcy zorganizowali wyprawe na statku „Meteor”,
wyposazona w najnowoczesniejszy na tamte lata, sprzet. Odkryli wtedy
tzw. „Lawice Meteor”(ok.800 km od Azorow), ciagnace sie ponad 40 mil
morskich. Przed lawica sonda wskazywala 4000 m, pozniej 262 m,
wskazujac jakby plaskowyz.W pobranych probkach z glebokosci 280 m.
Znaleziono...korale. Swiadczy to o tym, ze dno morskie musialo sie
obnizyc o te wartosc, gdyz korale nie zyja na glebokosci wiekszej,
niz 40m.
OBNIZENIE DNA MUSIALO NASTAPIC NAGLE, GDYZ INACZEJ KORALE
NADBUDOWALYBY NOWE KOLONIE NA STARYCH –tak jak to zwykly czynic na
atolach morz poludniowych.
Po wojnie badaniami zajela sie szwedzki statek „Albatros” ze
wspomnianym juz prof. Petterssonem, pozniej sowiecki „Witez”,
Dunczycy na „Galathei”, angielski „Discovery II(1956). Ta ekspedycja
odkryla na plaskim dnie morskim, na glebokosci 1500 m olbrzymie
glazy, dowodzace dzialania sil sejsmicznych...
Ale to nie wszystkie dowody na Potop.(cdn)
(Z)
-
Nasi forumowi medrcy stale dopominaja sie o linki. To jest
oczywiscie smieszne, bowiem malo ktory z nich zalaczane linki czyta.
Wychodze jednak naprzeciw zapotrzebowaniu tych spragnionych wiedzy
forumowiczow (a szczegolnie naukowego kol. Moderatora), by
przedlozyc inne ciekawe dowody POTOPU. Beda sie z tego cieszyc
niezmiernie a ja z nimi.
Co to jest less?
www.ar.wroc.pl/~weber/aleuryty.html
A sa to “pyly pochodzenia eolicznego, o barwie zoltej”.
Troche wiecej o lessach, np. W Polsce, ich sklad:
www.geologos.com.pl/geologos11/Geologos_11_Pajak-Komorowska.pdf
Illit :
pl.wikipedia.org/wiki/Illit
Illit jak podaje Wikipedia, ”szczegolnie gromadzi sie na dnach
oceanow”. To jest pewna wskazowka.
Innym waznym skladnikiem lessow jest kalcyt:
pl.wikipedia.org/wiki/Kalcyt
Popularny link ”Sciaga” podaje jak ”powstaly” lessy:
www.sciaga.pl/tekst/41455-42-gleby_i_lasy
Powstaly one “ z traw i roślinności cebulkowej porastające suche i
zimne stepy na przedpolu lądolodu.”
Ale np. Ukraina, Chiny, tereny wokol Morza Kaspijskiego czy Wegry
lezaly poza zasiegiem ladoladu czwartorzedowego. Problem z lessem
jest bardziej skomplikowany, niz to sie popularnie ujmuje.
Zalozmy wpierw taki scenariusz.
Ulewa Potopu juz dawno sie skonczyla. Masy wody, jakie zalaly
olbrzymie polacie Ziemi, powrocily do oceanu swiatowego. Takze te,
ktore masy szlamu/blota deszczu Potopu, ktory powstal z mieszaniny
wody deszczowej i wulkanicznych popiolow, gdzies osadzonych na dnie
morskim. Ile tego bylo?
Wspanialy wynalazca, niezyjacy juz od lat niemiecki inzynier
(pracowal zreszta w Peenemunde z Braunem w latach ostatniej wojny-
posiadal ponad 2000 patentow), Otto Muck, obliczyl (zkladal on
uderzenie planetoidy w Atlantyk), ze chodzilo ok. o ciezar 3
biliardy ton o objetosci 2,5 mln kilometrow kubicznych…Niemala to
cyfra - gdyby udalo sie zlokalizowac choc jej ulamek,bylaby to
dalej ogromna objetosc poimpaktowego blota.
Obliczenia, jakie Muck przeprowadzil, zakladaly, ze 90% szlamy
zostalo splukanych z powrotem do oceanu. Pozostalo wiec 10% z trzech
biliardow ton: gdyby pokryc ta iloscia Ziemie daloby to warstwe o
grubosci 100 m na pow. Pomiedzy 10 a 20 mln. Kilometrow
kwadratowych. Taka ilosc nie mogla zniknac niespostrzezenie.
Otoz nie zniknela wcale –nie oddamy walkowerem pkt ewolucyjnym
popaprancom (uzywam terminologii kol.Moderatora), bowiem na Ziemi
mozna bez trudu ilosc te zlokalizowac.:jest lancuch gleb lessowych,
ciagnacy sie od Atlantyku (zachodnia Francja), przez Niemcy wzdluz
Renu, Dunaju, Elby i Odry, Czechoslowacje (Mähren albo Zlin w pld.
Sudetach), Wegry, Galicje w kierunku Ukrainy a pozniej Morza
Kaspijskiego, Turkiestanu az do Azji Centralnej , pln. Chin az do
Morza Chinskiego. Calosc przypomina sierp i ma to logiczne
wytlumaczenie: chmury deszczu POTOPU przesuwaly sie od
atlantyckiego epicentrum wraz z zachodnimi wiatrami.
Ten lessowy “sierp” jest tajemniczy. Less albu
popularnie „czarnoziem“ jest wg. Linkow „post-lodowcowa glinkowatymi
osadami”, bogatymi w kwarc i “konkrekcji wapnia) o kolorze od
zoltawego(jak ochra) do szarej. Zawiera niemalo ziaren kwarcu,
luseczki muskowitu inne drobiny najrozniejszego roadzju.
Warstwy denne czesto zawieraja KOSCI MAMUTOW (dlatego m.in. tyle o
nich mowilismy), resztki szkieletow ludzkich , skorupy slimakow
ladowych, kosci zwierzat stepowych, jakis drewnianych ludzkich sadyb…
Rzecz w tym, ze nalezy odrozniac dwa rodzaje lessu:jeden, tzw, “nie
przesiany”, zawierajacy starte czesci skal I “przesiany” (eolitowy),
bedacy –jak podaje pierwszy link – czastki “rezydualne, pochodzenia
wodnego (muły)”. Dopiero razem tworza one popularny less.
Dla naszych rozwazan najwazniejsza czescia jest ta druga –muly.
Najczesciej leza one jak koldra, przykrywajac warstwe eolityczna-te
starta na proszek skale. Mozna to stwierdzic w luku gleb lessowych
bez trudu:wszedzie rozprzestrzeniaja sie pokrywy ilow, gromadzac sie
szczegolnie obficie wokol dolin rzecznych a gdzieindziej, jak w
Chinach, tworza potezne wzgorza, stwarzajc specyficzny pejzaz.
Wg. teori “eolitycznej” (“wiatrowej”) prawdziwy less powstal przez
osadzanie sie porywanych zimnymi, stepowymi wiatrami sproszkowanych
skal . Wiatr ten osadzal pozniej pyly w okolicy a trawy mogly go
trwale zwiazac. To prawda-nie ma dwoch zdan. Bez watpienia spodnia
wartswa lessu tak powstala w czasach zlodowacen –ich zasieg mozna
sprawdzic na tym dobrym linku, zat. „Formy wystepowania lodu na
Ziemi“-wybrac wersje „PDF“.
Ten "przesiany" less interesuje nas wylacznie jako podkladka zasiegu
jego wystepowania.
Dyluwialny less –ten, ktory zbudowal potezne pokrywy, zmieniajac
krajobraz jest o wiele bardziej wazny w naszych rozwazaniach.
Cdn.
(Z)
-
Skoro tak lubisz linki, skorzystam z podanego przez Ciebie:
Co to jest less?
www.ar.wroc.pl/~weber/aleuryty.html
A sa to “pyly pochodzenia eolicznego, o barwie zoltej”.
"eolicznego" jest podlinkowane dalej do:
www.ar.wroc.pl/~weber/transport.html#wiatr
"Działanie wiatru może mieć charakter niszczący, transportujący i akumulacyjny.
Utwory powstające przy udziale wiatru określane są jako eoliczne, a ich
charakterystyczną cechą jest bardzo dobre wysortowanie okruchów. Wynika ono z
faktu, że wiatr przemieszcza jedynie drobne okruchy, których średnica nie
przekracza 2 mm. Do utworów eolicznych zaliczane są piaski wydmowe oraz lessy,
których powstanie związane jest z okresem lodowcowym. Wytworzyły się one w
wyniku nagromadzenia pyłów wywiewanych z obszarów morenowych i fluwioglacjalnych
przez stałe wiatry wiejące od lodowca."
Rozumiem, że potop był związany z kosmiczną wichurą, która nadmuchała te lessy,
oczywiście po opadnięciu wody?
> Rzecz w tym, ze nalezy odrozniac dwa rodzaje lessu:jeden, tzw, “nie
> przesiany”, zawierajacy starte czesci skal I “przesiany” (eol
> itowy),
> bedacy –jak podaje pierwszy link – czastki “rezydualne, pocho
> dzenia
> wodnego (muły)”. Dopiero razem tworza one popularny less.
"pyły - skały luźne, które mogą być: rezydualne, pochodzenia wodnego (muły) lub
eolicznego (lessy)"
Skąd Ci się wzięło, że less jest mułem, bo na pewno nie z cytatu, na jaki się
powołujesz? A eolitowy nie oznacza "przesiany", tylko "naniesiony przez wiatr".
-
No tak, ale niedokladnie je czytales.
W linku przez Ciebie podanym mamy, ze "Z działalnością lodowca
związane jest także formowanie ogromnych jezior zastoiskowych, które
stopniowo wypełniają się osadami, głównie ilastymi."
A ily sa skladnikami lessow.
Chodzi takze o frakcje :
pl.wikipedia.org/wiki/Frakcja_(budownictwo)
i to mialem na mysli, mowiac o "przesiewanym eolicie" a wiec o
frakcji o sred. ziaren ponizej 0.002mm.
Spojrz takze na ten link:
www.sandomierskie.com/kraj/sandomierski/sandomierska-less.htm
w ktorym masz skladniki(frakcje) lessu w Polsce, w sanodmierskim. W
Polsce mniej jest ilow, ale wiecej ich wystepuje na innych
obszarach.Ponadto skladniki lessu "neolitowego-przesianego" sa tu
wyraznie wykazane wraz z frakcjami.
Jest tez cos o barwie lessu:"Barwa lessu zależy od zawartości
tlenków żelaza, im więcej w skale związków żelaza
tym barwa ciemniejsza po prawie brunatną." A wiec nie tylko zolta.
Moze byc szarawa lub prawie czarna (jak na Ukrainie czy Wegrzech)w
zaleznosci od % czesci roslinnej w glebie. Chodzi o nazwe.
Dla naszych rozwazan wazne jest, ze zawieraja bardzo duzo wapnia.
Dlatego sa tak urodzajne.
Jakbys spojrzal na mape bez trudu zauwazysz, ze "sierp" lessow lezy
poza (i to grubo) zasiegiem lodowcow. Poniewaz w arstwachspodnich
znaleziono najrozmaitsze szczatki pochodzenia biologicznego lub
stworzone reka ludzka, mozna je bez trudu datowac.
(Z)
-
Nie wiem zreszta, dlaczego tak podkreslasz te "zolta barwe".Juz na
poczatku podalem link, mowiacy o zoltej barwie lessu.Chcesz mnie na
czyms zlapac?
(Z)
-
Zakradl sie maly blad-napisalem w odpowiedzi "...frakcji o sred.
ziaren ponizej 0.002mm" pwinnno oczywiscie byc "powyzej", gdyz rzecz
tyczy sie "przesiewanej" frakcji "eolitycznej" a wiec o wiekszych
ziarnach.
Przepraszam za ten blad.Ech ten pospiech.
(Z)
-
Zanim wrocimy do lessow musimy przedstawic pare hipotez, jakie,
zdaniem uczonych spowodowaly Potop.
NIEZGODNOSC TEORII Z INNYMI NIE JEST STRASZNA-GORZEJ, JESLI NIE
ZGDADZA SIE ONA Z FAKTAMI.KADZA TEORIE UWAZAMY ZA SLUSZNA JESLI
UMOZLIWIA NIE TYLKO WYJASDNIENIE PEWNYCH FAKTOW, ALE ROWNIEZ
PRZEPOWIEDZENIE INNYCH.
Jesli tak ujmiemy cale zgadnienie Potopu i notorycznego
przeinaczania faktow przez etablowana w swiecie “political
correctness “spolke ewolucjonisto-antropologow –archeologow stanie
sie jasne, dlaczego nawet fakty –o ile przemawiaja za Potopem –
musialy zostac ukryte.
Kiedys na jakims watku ewolucyjny Petrucchio strasznie sie
wysmiewal, ze wskazywalem ile zlego uczynil (naniszczyl karier
naukowych w USA) np. prof.Hrdliczki, ktory twardo obstawal
za “teoria Beringii”. Po jego smierci obrecz sciskajaca antropologie
troche sie rozluznila, ale nadal jest silna.Doswiadczyl tego
stosunkowo niedawno np. prof. geologii na Boston University, Robert
Schoch, przy okazji ustalania wieku powstania Sfiksa. Etablowani
egiptolodzy pod wodza Marka Lehnera(notabene ulubienca egiptologa
Zahwassiego z Kairu) obrzucali blotem wszystkich naukowcow, ktorzy
osmielali sie podwazac dotychczasowe “osiagniecia nauki”. Prof.
Schoch twardo obstaje, ze Sfinks(podobnie jak piramidy w Gizeh)
powstal…zaraz po Potopie I uscisla jego wiek(ostateczny szlif) na
ok.9000 lat, co, oczywiscie grzebie, oficjalne datowanie i…kupe z
mozolem wypoconych doktoratow. Jesli chodzi o tzw. Dolna Swiatynie,
zbudowana z blokow o wadze 100 t. specalisci –kamieniarze i
transportowcy -sa zdania, ze ich transport graniczy….z cudem, ale
egipotolodzy “wiedza”, ze zbudowal to Chufu.
Klotnia uczonych na pozor malo ma wspolnego z Potopem, ale po
wnikliwszym rozpatrzeniu ma ona wlasnie bardzo duzo: poczatki prac
przy Sfinksie musialy rozpoczac sie przed Potopem, wykonczenie go
zarazpo Potopie (lub tuz przed)…To samo tyczy sie fundamentu (lub
nawet calej) piramidy Chufu oraz Dolnej Swiatyni.
Oznacza to, ze ewolucyjny scenariusz prymitywnych lowcow bierze w
leb: ktos musial zwrocic uwage na szczegolny skalny pagorek na
plaskowyzu Gizeh, z ktorego wyciosano sfinksa, scieto wierzcholek,
wymierzono teren, zniwelowano go zaczeto klasc fundamenty
piramidy.Rownoczesnie rozpoczeto budowe Dolnej Swiatyni z
olbrzymich blokow ciosanych w odleglych kamieniolomach. Musial wiec
dokonac intelektualnego wyboru szeregu projektow I zaakceptowac
najlepszy –mozliwy do wykonania.
Prymitywni lowcy, latajacy z krzemiennymi maczugami i kryjacy sie w
pieczarach moga byc uwazani za budowniczych tylko przez kompletnych
idiotow -fachowcy, poslugujacy sie nowoczesna technika stoja
oniemiali.
Musieli to wiec byc bardzo cywilizowani ludzie, zyjacy przed
Potopem, lub ich potomkowie, ktorzy Potop przezyli. Dzisiejsza nauka
ewolucyjna mowi, ze tacy wtedy “nie istnieli”.Fakty i badania coraz
wiekszej liczby uczonych mowia:”Tak.Tacy ludzie wtedy zyli,
dzialali, budowali.”
Jesli budowali, musieli dysponowac lepsza technika, niz kamienne
toporki i byc zorganizowani –zyc w pewnej cywilizacji. O tej
wlasnie cywilizacji sprzed Potopu opowiada m.in. Stary Testament.
Otto Muck opowiadal sie za hipoteza “planetoidowa” i obliczyl
kinetyczna energie uderzenia na 2x10 20 J, jej mase na 2x1015 kg,
predkosc 20m/s. Prof. Ludwik Zajdler przeliczyl ten przypadek,
zakladajac dla uproszczenia uderzenie prostopadle do pow.Ziemi I
skonstantowal, ze predkosc Ziemi w kierunku w jakim ja popchnela
planetoida, wzroslaby tylko o 2 cm a wiec nie moglo wplynac na jej
ruch wirowy i zmienic nachulenia osi obrotu. Ale –czego nie mogl
poj.kol.Moderator – os obroty Ziemi pozostala tak samo nachylona ,
gdyz cala pow.Ziemi sie przesunela.
Cytuje za prof.Zajdlerem: “…Byc moze, ze Ziemia ma kilka polozen
rwonowagi trwalej I kilka chwiejnej. Scisle mowiac –
rownowagi “niestalej” I chwiejnej”.Niestalym nazywamy taki stan
rownowagi, w ktorym sily dizalajace na cialo wprawdzie sie
rownowaza, ale wystarczy najlzejszy wstrzas, aby dizalajace sily
przesunely cialo do innego polozenia rownowagi trwalej….” L-Zajdler
dodaje, ze “…sposrod licznych prob wyjasnienia zatopienia
hipotetycznego ladu na Oceanie Atlantyckim (ksiazka jest o
Atlantydzie-”Atlantyda”,str. 333 i 341) trzy teorie zdaja sie
tlumaczyc to w najbardziej zgodny z dzisiejsza nauka sposob: dwie
teorie “kosmiczne”-Hörbigera o porwaniu Ksiezyca i o zderzeniu sie
Ziemi z innym cialem niebieskim –oraz teoria “sejsmiczna”…” i
konkluduje, ze z trzech teorii –dwoch “kosmicznych”(druga jest
prof.Kamienskiego o zderzeniu sie z czescia komety Halleya. Dzis
mowi sie o zderzeniu z czescia komety Enckego)-najbardziej obronna
reka wychodzi teoria zderzenia z przybyszem z Kosmosu.Jendnak ma
ona slaba strone:Planetoidy A, Mucka …nie mozne odszukac na niebie….
Nie inaczej przedstawia sie sprawa z kometa Halleya.Od wiekow jest
ona postrachem ludzkosci, co 76 lat pojawiam sie na naszym niebie,
ale nie udalo sie z cala pewnoscia udowodnic, ze …moglo nastapic
takie jej zblizenie do Ziemi, aby moglo spowodowac zaglade znacznej
czesci ludzkosci…”
To sluszne uwagi, ale mozna postawic pytanie: Czy szukano
intensywnie sladow uderzenia na Ziemi? Oczywiscie, ze nie.
Wiemy juz dzis wiecej o falszerstwach ewolucyjnych antropologow i
archeologow. “Brak sladow”, akceptowalnych dla dzisiejszej nauki
nie zdumiewa, ale nawet te silne poszlaki jakimi dysponujemy – ba,
nawet dajace sie zweryfikowac fakty- daja stabilna podstawe do
twierdzenia, ze przyczyna Potopu byla pozaziemska.
Cdn.
(Z)
-
Wiemy juz, ze deszcz Potopu przyszedl gnany wiatrami
zachodnimi.Tajemniczy sierp nieslychanie zyznej ziemi budzi ciagle
gorace dyskuje wsrod uczonych - sa rozne teorie powstania lessu.
Wiemy, ze sa dwa jego rodzaje: ten “prawdziwy”, w formie pylu jaki
wg. Tzw. “teorii wiatrowej” osadzil sie , gnany zimnymi stepowymi
wiatrami, na porosnietymi trawa polaciach Ziemi.Trawa wiazala
delikatny pyl i wzbogacala butwiejacymi roslinnymi resztami.
Nie ulega watpliwosci, ze spodnia warstwa, nawet jesli lezy ona pola
zasiegiem lodowca zostala zbudowana przez ciagle przemieszczanie sie
lodowca. Ale ta warstwa jest o tyle interesujaca, o ile stanowic ona
bedzie baze dla pozniejszej nadbudowy olbrzymich warstw, pagorow,
zawierajacych najwieksza objetosciowo ilosc lessu.
Podczas gdy warstwa spodnia nie wykazuje w warstwie eolitycznej
zadnych sladow zalania woka o tyle, warstwa nad nia ,
zawierajaca “przesiany” pyl wszystkie pozadane przez nas slady
wodnego pochodzenia.Cala budowa olbrzymich, kupolastych pagorow
wykazuje cechy typowe dla budowy “wodnej” a ich koncentracja do
duzych rzek jest dodatkowym dowodem.
Skad moze pochodzic ta niermolnie duza
ilosc “przesianego”, “wodnego” lessu?
Na podstawie budowy chemicznej i struktury fizycznej
less “nieprzesiany” jest niewatpliwie produktem dlugotrwalego
wietrzenia skal. Juz wtedy material wyjsciowy musial byc bogaty w
wapno i kwarc. Ale nie wapno niegaszone (CaO czyli tlenek wapnia),
ale wapno gaszone(CaOH2 ), ktore dopiero pozniej
zostalo “przerobione” przez proces wietrzenia.
Nawet teoretycznie nie mozna sobie wyobrazic, ze less mogl powstac
przez wietrzenie skal wapiennych, bowiem nie ma takich formacji
skalnych´, zawietrajacych oprocz kwarcu takze wapno gaszone….Ten
material powstaje bowiem przez cieplna obrobke.Jak powstaje wapno?
Niby KAZDY TO WIE, ALE WARTO PRZYPOMNIEC:
pl.shvoong.com/exact-sciences/116549-ska%C5%82y-wapienne-wapienie/
Po prostu nie ma takich lancuchow gorskich, biegnacych od Atlantyku
az po Morze Chinskih , mogacych dostarczyc takich ilosci wapna , w
wyniku spokojnego wietrzenia . Nie chodzi tu o male ilosci ale o
objetosc rowna dwum milionom kilometrow szesciennych a wiec w
przyblizeniu o objetosci calej Wyzyny Tybetanskiej.
A wiec olbrzymie gory lessu nie mialy “lyellowskiego” , spokojnego
pochodzenia, ale musialy miec inne.
Wnetrze Ziemi, rozzazrzona,plynna magma, zostawila przy katastrofie
Potopu jeszcze wiecej materialu w formie wulkanicznych popiolow, niz
mozna dzis znalezc na terenach lessowych. Ten popiol, unoszac sie w
pradach konwekcyjnych slupa dymu w epicentrum, zostal wyrzucony do
gowrnych warstw atmosfery a pozniej gnany z wiatrami zachodnimi
(tzw. “jet prady”, wiejace na na wysokosci 11.000m na granicy
stratosfery i troposfery) osadzil sie w Europie, Azji Sredniej i
Dalekiej-wlasnie tam, gdzie tereny te zostaly nawiedzone straszliwym
deszczem Potopu.
Less jest wiec materialem pochodzenia wodnego, dostarczonego
wiatrami na terytoria zlane deszczem szlamu.. Jego sklad wszedzie
jest podobny do slynnej 2,5 metrowej warstwy mezoptamskiej odkrytej
przez Wolleya.
A wiec jesli przyjac taki scenariusz wypadkow widzimy, ze less nie
jest produktem flegmatycznych procesow wietrzenia polozonych
stosunkowo blisko gor, zawierajacych wapno i kwarc, ale jest
przybysszem z odleglych stron- produktem przybylym w formie z
odleglego miejsca na Oceanie Atlantyckim. Przybhyl jako popiol
wulkaniczny, ktory, zmieszawszy sie z oceanicznymi bogatymi w kalcyt
osadami denni, wyniesiony podmuchem gigantycznego wybuchu az poza
sratosfere, gnany super-szybkimi pradami powietrza..
To mogloby byc recepta geologiczna na sposob otrzymywania lessu.
Bogata zawartosc w kalcium moze less zawdzieczac takze siarczkowej
kwasniej magmie powierzchniowej:
ie.redirect.hp.com/svs/rdr?TYPE=3&tp=iehome&locale=sv_se&c=81&bd=HP&pf=laptop
Lub ten:
en.wikipedia.org/wiki/Magma
” ….W przypadku law kwaśnych, skłonnych do tworzenia pumeksu, może
zdarzyć się, że ciśnienie wewnętrzne rozsadza lawę na rozżarzone
kropelki, unoszące się w gorącym gazie o temperaturze od 900 do
10000C. Gwałtowe przejścia z bogatej w gaz cieczy w postać gazu
obciążanego wspomnianymi kropelkami zmniejsza od razu lepkość o
współczynnik wynoszący od 1012 do 1015. masa staje się od 100 do
10000 razy bardziej płynna od wody i jest z tego powodu niesłychanie
ruchliwa. W postaci „chmury gorejącej” pokrywa ona z prędkością
huraganu setki kilometrów kwadratowych
terenu.. ”(
www.sciaga.pl/tekst/33652-34-wulkany). A wiec less
to zwietrzala kwasna magma, zmieszana z morskimi osadami
dennymi.Wietrzenie osiagnelo mikroskopowy stopien-dlatego nie
stryktura, ale sklad chemiczny moze nam powiedziec o wulkanicznym
pochodzeniu lessu.
Teraz olbrzymie wzgorza dyluwialnego, ”przesianego” lessu nie budza
zdumienia.Rzeki deszczu, ktore przekraczaly ludzkie pojmowanie,
padaly na Ziemie. ”Ziemia zostala pokryta blotem” -mowi i Biblia i
inne przekazy.Czesc szlamu zostala na zalanym wodami Potopu ladzie -
te ilosc, Otto Muck, ktory z niemiecka dokladnoscia przeliczyl
wszystko, ocenia na 10%-reszta szlamu zostala zmyta z powrotem do
morza z cofajacymi sie wodami.
Nie jest trudno sobie to wyobrazic jesli wezmiemy wiadro z
rozcienczonym blotem i wylejemy je na piasek: na jego powierzchni
powstana male strumyki cieknacego blota-z czasem beda one coraz
glebsze, beda tworzyly meandry, zakola, czyli powstanie typowy
krajobraz lessowy.
W Chinach less, niezwykle bogaty w mineraly,tworzacy warstwy o
grubosci nawet 400 metrow jest zolty. Na Ukrainie, przemieszany z
butwiejacymi roslinami, stworzyl czarnoziem, na Wegrzech ma kolor
czerwonawy z odcieniem brunatnym, w oklociach Magdeburga -
jasnozolty. Zawsze zachowuje swoja niezwykla zyznosc i nadaje smak
winom. To dar Atlantyku -powstal podczas Potopu.
(cdn)
(Z)
-
Jakze to spadles synu Jutrzenki z Niebios, Jasniejacy?
Jakze runales na Ziemie Ty, ktory podbijales narody?”
(Jezajasz, 14:)
Slowa starotestamentowego proroka o czyms mowia.Teolodzy twierdza,
ze chodzi o Lucyfera-byc moze maja racje.Byc moze, ze te slowa
dadza sie takze odniesc do wspomnien o straszliwym doswiadczeniu z
odleglej przeszlosci?
Kiedy je spisywano, doszlo w tym przypadku do pomieszania obu
przekazow i na starszy z nich o Lucyferze, nalozyl sie nowy -o
Potopie.
Jak to moglo wygladac zderzenie z jakims cialem niebieskim ?
gallery.astronet.pl/index.cgi?385#zdjecia
Sa tu zdjecia Fobosa i Deimosa-ksiezycow Marsa o odp. Sred.27 i 15
km. Wg. najnowszych badan Obserwatorium Astromicznego na Manua Kea
na Hawajach sa to odlamki poteznej planetoidy. Dzis sa jej
ksiezycami, ale juz niedlugo bowiem z czasem spadna na jego
powierzchnie a wtedy…Wtedy mrzonki biednych ewolucjonistow,
szukajacych z zapalem lepszym godnej sprawy “sladow zycia” na tej
planecie, ulegna kompletnej ruinie.: teoretyczne , bo wylacznie
powstale w chorych, ewolucyjnych mozgach , “zycie” ulegnie
zagladzie i trzeba bedzie pisac na nowo pewne rozdzialy
ewolucyjnej “teorii”.
Ale moze to byla kometa?
Bardzo przyjemna stronica Adama Hurcewicza:
komety.astrowww.pl/
Wlasnie o tym mowimy a kol. Moderator w poprzednich postach nie mogl
zrozumiec pewnych, prostych spraw, tyczacych sie zachowanej podczas
impaktu osi ziemskiej. Tymczasem W.Benz z Cabridge Center for
Astrophysics w Los Alamos (zajmowal sie takze ksiezycem):
www.xtec.cat/recursos/astronom/moon/camerone.htm
i jego zespol doszli do wniosku, ze uderzenie poteznej planetoidy w
Urana spowodowalo pochylenie jego osi obrotu, lezacej obecnie niemal
w plaszczyznie 98 stopni do pionu.Naukowcy ci obliczyli, ze
planetoida, jaka spadla na Urana miala mase dziesieciokrotnie
mniejsza od tej planety.
Dopiero od niedawna zaczeto zwracac uwage na niebezpieczenstwo
zagrazajace Ziemi z Kosmosu.
John Sepkoski i David Raup z Chicago wyliczyli,, zajmujac sie
badaniami fanerozoiku, tzw. “zloty
pl.wikipedia.org/wiki/Jack_Sepkoski
okres”, powtarzajacy sie cykl wymieran, ktory wg.nich liczy sobie
ok. 26 mln.lat. Sa to jednakze nieprzekonywujace wywody, bowiem
istnieje cala masa wyjatkow od ich wyliczen.
Dzieki Eugene Schoemakerowi ,S.V.M.Clubowi i W.M..Napierowi od 1973
r. ilosc obiektow, przelatujacych blisko Ziemi, powiekszyla sie o
150 nowych-wiekszosc z nich ma srednice od 1 do 56 km.
Adonis, majacy srednice 10 km, przelecial w 1936 r. blisko Ziemi-
tylko 300.000 km i nieomal dostal sie w pole jej przyciagania.
Gdyby czas czas spotkania byl tylko nieco inny to, byc moze,
doszloby juz wtedy do straszliwego immpaktu i masowego wymierania.
Podczas II Konferencji Snowbird w USA Clark Chapman z Planetary
Science Institure w Tucson oraz David Morrison z NASA Research
Center w Moffet Field w Kalifornii obliczyli, ze prawdopodobienstwo
zaglady ludzkiej cywilizacji w wyniku globalnych skutkow impaktu za
naszego zycia (a wiec srednio 50 lat) wynosi 1:6000, a wiec smierc
od impaktu jest tylko 25 razy mniej prawdopodobna, niz smierc w
wyniku wypadku samochodowego.
Uczeni przeliczyli sile uderzenia planetoidy, zakladajac jej
srednice 30 km, wzgledna szybkosc wobec Ziemi na 20km/s . A wiec jej
masa wynosila ok.200 mld ton a sila uderzenia-20 bilionow kmt=2.1019
mkg, ilosc ciepla powstalego podczas uderzenia na 40 biliardow
kalorii.
Aby osiagnac taka sama sile wybuchu nalezaloby zdetonowac albo 30
mld ton nitrogliceryny, albo-przyjmujac, ze 1mln t nitrogliceryny =
sila 1 bomby atomowej- 30.000 szt takich bomb w ciasnym opakowaniu.
Oczywíscie sila uderzenia komety bylaby jeszcze wieksza, biorac pod
uwage jej wieksza szybkosc.
Sa tro wielkosci przekraczajace granice naszego pojmowania.
Ogromna planetoida/kometa, pedzac z ogromna szybkoscia uderzyla w
Atlantyk. Jesli chodzi o komtete, biorac pod uwage jej szybkosc
(sred.ok.30km/s) oraz fakt, ze mogla rozerwac sie w
polugrawitacyjnym Jowisza na kilka odlamow, zniszczenia na Ziemi
byly jeszcze wieksze. Potop zniszczyl ponad 70 gatunkow dyluwialnych
zwierzat i prawie starl rodzj ludzki z powierzchni Ziemi.
Uderzenie cial niebieskiego w Ziemie przypomina do zludzenia wybuch
olbrzymiego wulkanu polaczanego z trzesieniem Ziemi, ktorego sila
przekracza nasze wyobrazenia(najsilniejsze trzesienie Ziemi mialo
magnitude 9,2...Wg. Ostatniej komputerowej symulacji brytyjskich
astronomow, Clube&Napiera, trzesienie Ziemi miejscami osiagneloby
magnitude ponad 16 , a nawet 18 stopni w skali Richtera.
pl.wikipedia.org/wiki/Trz%C4%99sienie_ziemi
Najwieksze trzesienie w historii nowozytnej:
pl.wikipedia.org/wiki/Trz%C4%99sienie_ziemi_w_Chile,_1960
Ziemia zachowuje sie wtedy jak gesta ciecz : powstaje gigantyczne
tsunami, ktore, wdzierajac sie na lad staly falami o kilometrowej
wielkosci, zatapia go na dlugo .
Biorac pod uwage wszystkie zebrane fakty geologiczne( wylewy lawy
na
Grzbiecie Atlantyckim, zatopienie olbrzymich obszarow dna morskiego
pln. Atlantyku i u wybrzezy Norwegii, Islandii -swierdzone przez
Nansena, dna morskiego szelfow i pochylenie plyty afrykanskiej, pld
amerykanskiej i polnocnoamerykanskiej a takze zapadniecie sie dna
morskiego w Zatoce Hudsona), mozemy obliczyc ilosc magmy wyrzucej
wybuchem w ziemska atmosfere.
Wybuchy wulkanow sa zawsze niebezpieczne, bowiem ilosc wyrzuconego
materialu jest ogromna. Ilosc popiolow wulkanicznych zalezy przede
wszystkim od rodzaju lawy: czy lawa jest bogata (w kisel) czy
uboga. Cale terytorium, graniczace z wulkanem zostaje pokryte
popiolami, ktore gnane wiatrami osiagaja ogromne odleglosci..Kiedy
popiol zostaje wyrzucony w powietrze, jego czasteczki osiagaja
straatosfere.Tam, wchodzac w foto-chemiczna reakcje z para wodna
tworza aeorozole kwassu siarkowego, okrazajacve przez dlugi czas
kule ziemska. Te wlasnie aereozole tamuja promieniowanie sloneczne
i zmniejszaja ziemska srednia temperature. Znaczna czesc popiolow
spada na ziemie w postaci brudnego, szlamowatego deszczu.
Deszcz Potopu byl tysiace razy silniejszy od “zwyklego” deszczu
wulkanicznego pochodzenia-dlatego objal swym zasiegiem prawie cala
Ziemie.
Kiedy jakies cialo niebieskie wchodzi w ziemska atmosfere jego jadro
peka a zewnetrzna otoka rozpada sie na wiele fragmentow, z ktorych
kazdy porusza sie pozniej po innym torze.Dlatego uderzenie czy to
komety czy planetoidy pokrywa olbrzymie obszary danej planety-w tym
przypadku Ziemi. Otto Muck, ktory byl zwolennikiem uderzynia
planetoidy zakladal, ze wchodzila ona w ziemska atmosfere z pln-
zachodu -bral ud uwage ponad 3000 lejow uderzenieniowych w ksztalcie
elipsy w pln.i pldCarolinie(pomiedzy Floryda a Cap Hatteras),
odkrytych przypadkiem na zdjeciach lotniczych w 1931 roku. Stad
mogl obliczyc mase planetoidy. Austraiacki geolog, Tollmann uwaza,
ze byla to kometa (tego samego zdania byl polski astronom Kaminski)
oraz brytysjcy astronomowie Clube i Napier.
Mowiac szczerze jest to absolutnie niewazne czy to byla kometa czy
planetoida-wazne sa skutki uderzenia. W kazdym razie zarowno starsze
badania (polskie) czy calkiem wspolczesne uwazaja, ze kometa czy
planetoida o sred. Ok.15-30 km powoduje (uwaga ewolucjonisci)
tzw. “wielkie wymieranie”, wywoluje
-
Dokonczenie.
....
Kiedy jakies cialo niebieskie wchodzi w ziemska atmosfere jego jadro
peka a zewnetrzna otoka rozpada sie na wiele fragmentow, z ktorych
kazdy porusza sie pozniej po innym torze.Dlatego uderzenie czy to
komety czy planetoidy pokrywa olbrzymie obszary danej planety-w tym
przypadku Ziemi. Otto Muck, ktory byl zwolennikiem uderzynia
planetoidy zakladal, ze wchodzila ona w ziemska atmosfere z pln-
zachodu -bral ud uwage ponad 3000 lejow uderzenieniowych w ksztalcie
elipsy w pln.i pldCarolinie(pomiedzy Floryda a Cap Hatteras),
odkrytych przypadkiem na zdjeciach lotniczych w 1931 roku. Stad
mogl obliczyc mase planetoidy. Austraiacki geolog, Tollmann uwaza,
ze byla to kometa (tego samego zdania byl polski astronom Kaminski)
oraz brytysjcy astronomowie Clube i Napier.
Mowiac szczerze jest to absolutnie niewazne czy to byla kometa czy
planetoida-wazne sa skutki uderzenia. W kazdym razie zarowno starsze
badania (polskie) czy calkiem wspolczesne uwazaja, ze kometa czy
planetoida o sred. Ok.15-30 km powoduje (uwaga ewolucjonisci)
tzw. “wielkie wymieranie”, wywoluje pozary,trzesienia ziemi,
wybuchy wulkanow,zime poimpaktowa a w przypadku uderzenia w morze-
takze potop powszechny.
To cialo niebieskie, jakie uderzylo w Ziemie przed 10.000 lat bylo
widoczne z odleglosci co najmniej 2000 km.Jego tor, dluga parabola,
zaczynajaca sie po jednej stronie horyzontu a konczaca po drugiej,
byl zbudowany z gazow.Poruszalo sie szybko i bezglosnie-cale to
tragiczne w skutkach widowisko trwalo zaledwie pare minut ale oko
ludzkie, ktore zdolalo je ujrzec-osleplo.Po paru minutach rozlegl
sie gleboki grzmot wybuchu, slyszalny prawdopodobnie na calej kuli
ziemskiej. Ci, co zyli w bezposrednim centrum wybuchu czu w
promieniu 400 km nie slyszeli go juz nigdy-nie zyli juz zanim
nastapilo uderzenie czy dotarla do nich fala dzwiekowa. Takie
wydarzenie nie znika z pamieci ludzkiej-zostaje w niej na zawsze.
To, ze ocalala ludzkosc nie dysponuje zadnymi dokumentami oprocz
niezwykle wiernych przekazow, z ktorych przekaz
starotestamentowy´jest najwierniejszy, nie moze dziwic. Ale dzis,
dysponujac odpowiednia wiedza mozemy wydarzenie zrekonstruowac tak
wiernie, ze nie pozostawia to u nas zadnych watpliwosci co do jego
prawdziwosci.
cdn.
(Z)
-
Ziemia jest wlasciwie kulistym pojemnikiem poddanym cisnieniu
wewnetrznemu. Szwy, mlodej magmy, spajajace plyty tektoniczne, sa
jakby rzedem nitow laczacych plachy pancerne plyt . Co sie dzieje
za takim szwem, kiedy nity zaczynaja puszczac?
Podwodniacy , schodzacy i kryjacy sie w morskich glebinach przed
nieprzyjacielskimi okretami eskorty konwoju w swych lodziach
podwodnych wiedza dobrze, jak to wyglada: po przekroczeniu
dopuszczalnej glebokosci zanurzenia caly kadlub zaczyna trzeszczec
az wreszcie zaczynaja puszczac nity, ktore zachowuja sie jak
pociski.Ranily one a nawet zabijaly zaloge czolga.
Polscy czolgisci gen. Maczka wojowali na Cromwell,ach, ale
wielokrotnie przyznawali, ze nie lubili tego czolgu. Wlasnie z uwagi
na zabijajace lub raniace zalogi-nity.
Byl on...niebezpieczny dla zalogi z uwagi na nitowana konstrukcje
pancerza i wiezy: trafiny pociskiem ppanc, ktory tylko rykoszetowal
po pancerzu wywolywal pekanie nitow na wskutek uderzenia,
ktore „strzelaly“ w roznych kierunkach. Widoczne bylo, ze byl to
konstrukcyjny blad. Dlatego Anglicy pod koniec wojny zamienili
wieze nitowana na spawana.
Dokladnie to samo dzieje sie z Zienia: jest ona jakby pancernym
kulistym pojemnikiem. Z mala odmiana: pojemnikiem pod pewnym
cisnieniem.
Blachami pancernymi sa jej plyty tektonicze o gr. 40-50 km, ktore
wtedy, podczas Potopu, trafione kosmicznym pociskiem, pekly wzdluz
szwow. Wszedzie tam, gdzie wzdluz Atlantyckiego Grzbietu (lub na
jego odgalezieniach) byly ujscia tzw. „hot spots“ (odkrytych
stosunkowo niedawno) czyli wyjsc magmy na powierzchnie Ziemi,
wlaczyly sie do akcji wulkany.
Musialo sie to stac z duza szybkoscia: mozna ze spokojem przyjac
zmierzona szybkosc powstawania pekniec skorupy ziemskiej podczas
trzesien ziemi. Wynosi ona ok.15 m/s. Odleglosc od epicentrum
(poblize rownika) do pln. kranca Grzbietu Atlantyckiego wynosi ok
3000 km , a wiec pekanie od Puerto Rico do Islandii zabralo
zaledwie 2-3 dni . Zauwazmy, ze czesci pld. Atlantyku nie bierzemy
pod uwage.
Na calej dlugosci ,wydobywajaca sie peknieciami ryftu magma,
mieszala sie z atlantycka woda, tworzac przegrzana pare, ktora,
schladzajac rozzarzona magme, zamieniala ja na popiol, wyrzucany
przez ogromne tornado az w jonosfere.Nad calym epicentrum powstaly
ogromne jak wyspy czarne chmury, transportujace ogromne ilosci magmy
w formie popiolu, lapilii,pumeksu.
Pewnym przyblizeniem, wykazujacym jak ogromna to byla ilosc, moze
byc eksplozja Karaktau:objetosc wyrzuconego poczas ekspolzji
materialu wyniosla od 50-100 km3. A wiec 3 do 4 km3 na 1 km2
powierzchni aktywnej wulkanu(pow.aktywna Krakatau oceniona na 20
km2 ) co odpowiada sredniej wysokosci 3-4 km (grubosci) wyrzuconego
materialu przez pow.aktywna .
Katastrofa na Atlantyku byla nie tylko zwiazana z impaktem ale takze
z podwodna dzialalnoscia wulkaniczna i byla wielokrotnie wieksza.
Jesli trzymac sie tych cyfr ( a potwierdzaja je takze obserwacje i
wyliczenia dla innych wulkanow) to otrzymamy: dlugosc szwu
Atlantyku pln. Wraz ze szwami bocznymi- 4000 km., sred. szerokosc
100-150 km.. Daje to pow. ok. 500.000 km2 .
Jesli ilosc wyrzuconego materialu nie byla wieksza niz przy wybuchu
Karakatau otrzymamy mimi wszystko ogromna objetosc wyrzuconej
magmy: od 1,5 do 2 mln km3 o wadze ok. 5 biliardow ton.
Teraz staje sie jasne, dlaczego olbrzmie polacie atlantyckiego dna
nagle sie zapadaly. Zapadlisko nie powstalo wiec flegmatycznie,
spokojnie- tzn w taki spsob, ze magma sobie wyplywala a plyty
powolutku sie rozsuwaly –2 cm/rok.
Jesli sobie wyobrazimy , ze przykrywamy, formujac rownolegloscian,
pln. Atlantyk o powierzchni, wynoszacej ok. 50 mln km2 otrzymamy
bryle o wysokosci 40 m od teoretycznego dna. Poniewaz wymiary
Atlantyku wynosza “pi razy drzwi”, ok.5000 x 10.000 km, to
objetosc wydmuchanej magmy do objetosci calego Atlantyku jest jak 1:
125.000.
A wiec jest to faktycznie bardzo mala ilosc i nikt zdrowy na umysle
(chyba, ze bardzo glupi ewolucjonista) bedzie podwazal ilosc
materialu wyrzuconego z wnetrza Ziemi.Koniec koncow nastapilo to w
czasie poteznego impaktu.
W ten sposob wyliczenie pozostaje w calkowitej zgodzie z rachunkiem
prawdopodobienstwa.
No to mamy 1,5 –2 miliony km3 magmy o wadze 5 biliardow(1015)
ton.Ten material zostal przetransportowany dalej w formie wiekszych
fragmentow, popiolow i bardzo malych frakcji pylowych.
Srodkiem transportu byla oczywiscie para wodna. Jest ona zawsze
jednym z glownych produktow aktywnosci wulkanicznej podczas erupcji –
szczegolnie podczas erupcji podwodnej. Aby wyrzucic 5 biliardow ton
lawy potrzeba bylo co najmniej 4 razy wiecej wagowo wody, a wiec 20
biliardow ton o objetosci ok. 20 milinow kilometrow3. W kazdym
metrze szesciennym. Wody (o wadze 1 tony) zostalo wymieszane ok.250
kg lawy w formie popiolu o objetosci ok. 100 l .Daje to w sumie
zanizona wartosc ok.10% objetosci wody.
Nalezy zauwazyc, ze pln. Atlantyk zawiera ok. 200 mln. km.szesc wody
morskiej. Porownujac to z wyliczeniamy otrzymamy, ze tylko 10%
atlantyckiej wody zostalo zamieszna(uzyta) w katastrofe (tutaj nie
sposob nie przypomniec glupawego postu-chyba to byl Asteroida albo
jakis Winoman – w ktorym zauwazono zupelnie glupio: „A skad sie
wziela woda w Potopie?“. Odpowiedzialem, ze „wody bylo pod
dostatkiem na Ziemi“.). Jesli ilosc te rozdzielic na cala
powierzchnie, doprowadzilo to chwilowo do obnizenia poziomu
Atlantyku. Ale woda porusza sie szybciej niz lawa i dlatego
zdeformowana powierzchnie ekwipotencjalna
pl.wikipedia.org/wiki/Powierzchnia_ekwipotencjalna_
(oceanografia)
wyrownala szybciej.Ilosc wody „wyrownawczej“ przyszla silnymi
pradami z polnocy i poludnia.
Porownujac zas ilosc 20 mld.km3 wody z calkowita iloscia wody na
Ziemi, a wiec z 2.400 km3 znajdujemy, ze w katastrofie wziela
zaledwie ilosc 1:120.
Przypominam (link podawalem w jednym z wczesniejszych postow –
kol.Moderator z pewnoscia pamieta), ze symulacja z Sandii (David
Craford) wykazala, ze w przypadku uderzenia komety o sred. 1,4 km,
wazacej 1 mld. ton i poruszajacej sie z predkoscia 60km/s o kacie
wejscia w atmosfere 60 stopni., wyzwolona energia rownalaby sie
eksplozji 300 gigaton (GT -miliard ton =1012 kg) trotylu.Natychmiast
odparowaloby 500 km3 wody i pojawiloby sie gigantyczne tsunami.
Jako ostatnie pozostaja gazy po-erupcyjne – wlasnie dlatego tyle
mowilismy o mamutach czego, niestety, forumowi „spece” „nie
rozumieli”.
Gazy wulkaniczne sa trujace - wie to kazdy wulkanolog. Ostatnie
kilkaset metrow do skraju czynnego krateru pokonuja ci faceci w
maskach gazowych.
Analiza gazow wulkanicznych ( sklad gazow jest na jednym z
wczesniejszych linkow) dala nastepujace wyniki:
Kwas weglowy –42,9%
azot-25,8%
woda-27,5%
dwutlenek siarki-3,7%
Kwas weglowy jest kwasem nietrwalym i b.latwo sie rozklada na
tlenek wegla i wode przy czym ogrzewanie...przyspiesza jego rozklad.
Zas tlenek wegla jest gazem silnie toksycznym.
Dwutlenek siarki takze jest bardzo silnie toksyczny.
Ale oprocz tych gazow sa jeszcze najrozmaitsze zwiazki cyjankow,
chloru(np. wodorotlenek chloru, chlorki i chlortany) oraz masa
innych. Takie wlasnie gazy blyskawicznie w 1902 r. zabily na
Martynice( Mont Pele) 31.000 tysiecy ludzi podczas erupcji wulkanu a
wiekszosc ofiar w Pompeji i Herculanum podczas erupcji Wezuwiusza
zostalo uduszunych gazami.
Przypatrzmy sie blizej, jak to wyglada liczbowo.
Z zamieszczonej analizy procentowej wynika, ze kwasu weglowego bylo
prawie dwa raza wiecej, niz wody. Jesli sie wezmie pod uwage te
ilosc zaabsorbowanej wody, ktora sie uwolnila podczas wyrz
-
Dokonczenie:
.........Z zamieszczonej analizy procentowej wynika, ze kwasu
weglowego bylo prawie dwa raza wiecej, niz wody. Jesli sie wezmie
pod uwage te ilosc zaabsorbowanej wody, ktora sie uwolnila podczas
wyrzuconej magmy, otrzymuje sie czesc wagowa ok.1,5 promila z pary
wodnej wody morskiej.
Wiemy, ze calkowita ilosc wody wyrzuconej podczas impaktu wynosila
20 biliardow ton, a wiec kwas weglowy wazyl ok. 30 bilionow ton.Jest
to okolo trzy razy wiecej niz obecna, calkowita zawartosc kwasu
weglowego w ziemskiej atmosferze.
1 metr3 kwasu weglowego wazy ok. 2 kg., a wiec calkowita ilosc
samego kwasu weglowego wyniosla 15 biliardow metrow3.
Rzecz w tym, ze ten i inne trujace gazy zostaly uwolnione do
atmosfery w ciagu kilku dni i na wskutek wiatrow, skierowane do
okreslonych obszarow. Ta ilosc wystarczyla do wywolania likwidacji
ok.75% wszystkich, zyjacych na Ziemi gatunkow zwierzat. To cud, ze
czlowiek ocalal.Taki widac byl zamysl Boga.
Na podstawie znanych i rozpracowanych dzis erupcji wulkanow, umiemy
okreslic w przyblizeniu mase wyrzuconego materialu. Dlatego mozemy
takze okreslic mase materialu powstalego podczas impaktu.
Wiemy, ze 1/3 masy calkowitej tegoz materialu mozna zaliczyc
do „grubego“, a tylko troszke wiecej niz 1/20-
do „pylowatego“(frakcja najdrobniejsza). Najbardziej prawdopodobny
podzial wygladalby, jak nastepuje:
1,50 biliarda ton „grubego“ materialu
3,25 biliarda ton popiolow
0,25 biliarda pylow.
Gdzie sie podzialy popiol i pyl, juz wiemy - to lessy. Ale gdzie sie
podzial ”najgrubszy“ material? Taka ilosc nie moze rozplynac sie w
powietrzu.
Cdn.
(Z)
Ps.: Czy ”naukowy” kol.Moderator jest teraz zadowolniony? Ze tyle
cyfr latwych do kontroli?
-
> Podwodniacy , schodzacy i kryjacy sie w morskich glebinach przed
> nieprzyjacielskimi okretami eskorty konwoju w swych lodziach
> podwodnych wiedza dobrze, jak to wyglada: po przekroczeniu
> dopuszczalnej glebokosci zanurzenia caly kadlub zaczyna trzeszczec
> az wreszcie zaczynaja puszczac nity, ktore zachowuja sie jak
> pociski.Ranily one a nawet zabijaly zaloge czolga.
> Polscy czolgisci gen. Maczka wojowali na Cromwell,ach, ale
> wielokrotnie przyznawali, ze nie lubili tego czolgu. Wlasnie z uwagi
> na zabijajace lub raniace zalogi-nity.
Miałem w rodzinie czołgistę gen. Maczka, ale nie wiedziałem, że służył w
czołgach podwodnych. A może kolega naoglądał się "Czterech pancernych" i wbił
mu się w pamięć odcinek o Rudym przekształconym na broń podwodną?
-
> Kwas weglowy jest kwasem nietrwalym i b.latwo sie rozklada na
> tlenek wegla i wode
Rozumiem, że chemię też piszemy od nowa?
-
Gratuluje swietnego przodka- Kaczynski tez wyciaga jakichs akowcow z
garderoby.
I ja mialem-jak sie chwalic, to sie chwalic- ale on walczyl w
sowieckiej dywizji pancernej (wziety sila w 1939 r. do armii
sowieckiej na Kresach)-oczywiscie, on tych problemow nie mial,bo
wieze byly spawane, ale sie, biedak, rozpil.
Czepiasz sie pewnych stylistycznych bledow - dobrze, ze je w ogole
zauwazasz.Byly nitowane kadluby lodzi podwodnych, byly nitowane
wieze czolga-dwie rozne sprawy.
Nic innego, oprocz tych drobnostek ? I za Ciebie sie modle, zebys
zmadrzal.
(Z)
-
-
Pisz albo tlenek węgla(IV), albo dwutlenek węgla, inaczej piszesz zwykłe bzdury.
Jeśli w tak prostych sprawach się mylisz, nikt nie będzie tracił czasu na
czytanie innych twoich wypocin, bo można przypuszczać, że są równie "poprawne".
-
> Zas tlenek wegla jest gazem silnie toksycznym.
Tlenek węgla tak, tlenek węgla (IV) (o którym mowa) nie. Piłeś kiedyś gazowaną
wodę mineralną?
-
winoman napisał:
> > Zas tlenek wegla jest gazem silnie toksycznym.
>
> Tlenek węgla tak, tlenek węgla (IV) (o którym mowa) nie. Piłeś
> kiedyś gazowaną wodę mineralną?
Ciekawe też, co Zejman rozumie np. przez "wodorotlenek chloru". Ale nie dość
ciekawe, żeby chciało mi się karmić trolla.
--
Żołnierze Ksenofonta: -- Thalatta! Thalatta! (Morze! Morze!)
Marynarze Kolumba: -- ¡Tierra! ¡Tierra! (Ziemia! Ziemia!)
-
Brawo Petrucchio: sluszna uwaga odnosnie kwau weglowego.Chodzilo
oczywiscie o tlenek wegla-skladnik gazow wulkanicznych.
Odnosnie "wodorotlenku wodoru" rzecz szla o "chlorowodor".
Gdybyscie byli, ewolucyjni spece, tak samo pilni gdy mowa o
abiogenezie, to juz dawno by sie Wam udalo.
(Z)
-
Ktoś w ogóle czyta te wielostronicowe wypociny?... o.O
--
Poznaj się ze
ŚwiadkiemWszechświata.
Moja strona:
MaDeRland.
-
Zajrzyj na swoj watek, koles.Na pewno przeczytasz.
(Z)
-
Na wstepie: prosze kol.Petrucchio by przestal sie wzorem
kol.Moderatora, balwanic- stac Cie na wiecej.
Poniewaz korzystalem ze zrodel szwedzkich, ”kolsyra” przetlumaczylem
na ”kwas weglowy” (mea culpa) a powinienen, oczywiscie, uzyc
slowa ”tlenek wegla” w znaczeniu ”czad”.Ten wlasnie tlenek wegla
wchodzi w sklad gazow wulkanicznych- co latwo sprawdzic.
To samo tyczy sie zwiazkow chloru.
Wiem, ze Ty wiesz, ale sie czepiasz, ale to Twoje prawo .Trudno,
masz racje -potknalem sie. Ale…w niczym to nie zmienia toku calego
rozumowania, prawda? I to jest najwazniejsze.
Zas zalaczajac linki nawet nie zadalem sobie trudu, by je czytac-
sprawa wydawala mi sie tak jasna, ze co tu bylo dyskutowac.
Nawiasem mowiac przyznaje, ze chemii nigdy nie lubilem-ba,
nienawidziem jej, chociaz na I roku(chwala Bogu, ze tylko polrocze)
BW zaliczylem ja na…4. Sam bylem zdumiony. No wiec ”ad rem”,
tow….Przepraszam: “koledzy”.
He,he,he…Wypadnie nam jednak znowu ”pokrecic sie w kolo”- tego,
Ewolucyjni, a wiec madrzy “koledzy” nie lubicie. Nawiasem
mowiac:zawsze twierdzilem, ze jestescie jakby uposledzeni umyslowo,
zamykajac sie w swoim malym, przerazajacym swiecie mutacji,
przemian, wiewiorecznikow, jakis wydumanych homologacji…To jest
uposledzenie, lub glupota: wrodzona lub nabyta-nie moze byc inaczej.
Trzeba ogarniac calosc, ewolucyjni koledzy-przestac sie bac, ze ktos
na Was doniesie (zyjecie chyba w “wolnym swiecie”-sic,sic,sic)?
Nie? No coz, sprawa osobistego wyboru…a moze genow rodzicow? W koncu
I ten pomysl byl Wasz …
Kol.Moderator et consortes, jest bardzo czuly na ”naukowosc”, co
pojmuja na swoj specyficzny, pokretny sposob, tj. chodzi im oto, by
slowa, cytaty pochodzily z ”odpowiednich zrodel”. Oczywiscie
najlepiej jest, gdy ”zrodlami” sa basniowe opowiadanka
ewolucjonistow.
W miare moznosci zawsze sie staram zaspokoic ich laknienie wiedzy-
niestety, dane pochodza z innych, powaznych, naukowych zrodel.
Prof. Robert M. Schoch (jest prof. geologi na Boston University-
pomimo stosunkowo mlodego wieku jest szeroko znany w USA i poza jej
granicami) jest co prawda ewolucjonista, co wynika z jego
publikacji, ale jest ewolucjonista…ostroznym, watpiacym-jeszcze krok
i przejdzie na nasze pozycje. To, rzecz jasna, cieszy.
Ksiazka Schocha, “Nieznani budowniczowie pyramid” ( Wyd. “Amber”,
2004) jest ksiazka, w ktorej Perucchio powinien znalezc mase
ciekawego materialu –wtedy nie wypowiadalby sie tak beznadziejnie
glupio.
Schoch jest jednak nieuprzedzonym do “religijnych mitow” naukowcem –
bada je, analizuje, wyciaga wnioski. To naprawde ciekawa ksiazka.
No wiec ten Schoch, przebiwszy sie przez mase mitow dochodzi do
wniosku, ze ….Potop jednak mial miejsce. Mowi o uderzeniu komety.
Oto interesujacy nas fragment(str. 207):
“(…) Temperatura pow. planety z czasem sie zrownowazy, nawet jesli
generalnie stopniowo spada. Poniewaz wiekszosc powierzchniowego
ceipla gromadzi sie w oceanach, zbiorniki na nizszych szerokosciach
geograficznych ochladzalyby sie, zas te na wyzszych
szerk.geograficznych –ogrzewaly.Ten process musial powodowac
szalejace sztormy, ktore powstawaly rowniez wskutek gwaltownego
ochladzania sie atmosfery nad kontynentami, poniewaz lady traca
cieplo znacznie szybciej niz oceany.Ciagle ulewne opady wypelnilyby
depresje we wnetrzu kontynentow, tak jak gigantyczne jeziora
gromadzace sie za bariera Lodowca Laurentyjskiego we wschodniej
Kanadzie……Ale kometa lub inny kawal gruzu, spadajacy w oceaniczne
glebiny wywolalby calkowicie inny skutek.Ze wzgledu na wielka
predkosc moglby dostac sie az na samo dno nawet najglebszych rowow
oceanicznych I uderzyc w nie. Ogromne masy wody przemieszczone
wskutek tego uderzenia unioslyby sie w wysokiej kolumnie, po czym z
powrotem opadly, wzbudzajac fale tsunami, ktore wraz z oddalaniem
sie od epicentrum poczatkowo slablyby, az do chwili naplyniecia w
plutsza czesc oceanu, w rejon kontynentalnych szelfow –wowczas znow
wypietrzylyby sie w wielkie sciany wody. W zaleznosci od rozmiarow
fragmentu komety fale moglyby nawet osiagnac ponad 100 m i natarlyby
na lady z sila zmiatajaca doslownie wszystko…….Nawet sredniej
wielkosci uderzenie mogloby rozstrzaskac cienkie dno oceaniczne
(str.208) i uwolnic goraca magme z plaszcza Ziemi, prawdopodobnie w
niezwykle gwaltownej ekspolozji, i dlugo utrzymujacym sie
odgazowywaniem wnetrza planety. Tak czy inaczej, wielka ilosc
morskiej wody wyparowalaby i uniosla sie do atmosfery w postaci
gigantycznych zwalow chmur deszczowych, rozchodzacych sie wokol
calej planety.(…)”
Pisal to nie jakis nawiedzony ewolucjonista ,ale trzezwy prof.
geologii. Nieco dalej, powolujac sie na Tollmann,ow, Schoch zauwaza,
ze :
“(…) …ze w powierzchnie oceanow mniej wiecej rozwnoczesnie trafila
kometa zlozona z siedmiu duzych czesci….Kolizje wzbudzily
gigantyczne gale tsunami, wywolaly erupcje wulkaniczne i trzesienia
ziemi, wzbiecily piekielne fale ognia, rozchodzace sie od
epicentroe, wyrzucily w atmosfere obloki pylow i pary wodnej, i
napelnily powietrze kwasem azotowym, ktorego czessc opadla na ziemie
razem ze sniegiem i deszczem na lodowce Grenlandii, odkladajac sie w
warstwie lodu.(..)”
Z przyjemnoscia dodam, ze takze Tollmannowie sa geologami-ich
swiadectwo wcale nie wydaje dziwne innemu geologowi z
Bostonu.Wszyscy zas razem(lacznie z polskimi astronomami)
potwierdzaja badania wczesniejsze z lat 1948 –1955 XX w.
Wnioski, jakie ci “popaprancy” (wyrazenie kol.Moderatora) wyciagaja
z geologicznych dowodow sa proste: w Ziemie uderzyla planetoida,
kometa lub jej czesci.
Gdy peknie wreszcie stalowy kaganiec, jaki nalozyla nauce “teoria
ewolucyjna”, otworzy sie zapierajaca oddech mozliwosc szukania
dowodow impaktu i dowodow bezposrednio potwierdzajacych Potop.
Ale juz dzis tych silnych, bezspornych dowodow jest wystarczajaco
duzo, by o Potopie mowic bez glupawego, znaczacego, popukiwania sie
w czolo.
Ilosc wyrzuconej magmy przeprowadzone z dosc duzym
prawdopodobienstwem pozwala nam uzmyslowic sobie ogrom
transportowanej wody Potopu, powstanie lessu, smierc mamutow
syberyjskich na wskutek trujacych gazow, zagadkowe truchla
mastodontow na “Wyzynie Gigantow” w Kolumbii…Takze powstanie
tajemniczego miasta Tiahuanaco nad Titicaca…
Zobaczymy, ze obliczenia matemtyczne i geologiczne dowody tyczace
sie deszczu Potopu(deszczu blota) popiera jak najbardziej opis w
Starym Testamencie.
Co mowi Stary Testament o Potopie?
“(…) I stalo sie po siedmiu dniach, iz wody potopu przyszly na
ziemie.Roku szescsetnego wieku Nowego, miesiaca wtorego,
siedemnastego dnia tegoz miesiaca, w tenze dzien przerwaly sie
wszystkie zrodla przepasci wielkiej, I okna niebieskie otworzyly sie.
I padal deszcz na ziemie, czterdziesci dni I nocy…..Byl tedu potop
przez czetrdziesci dni na ziemi I wezbraly sie wody I podniosly
korab I byl podniesiony od ziemi. I wzmogly sie wody, a wezbraly
bardzo nad ziemia I plywal korab po wodach. Tedy zebraly sie wody
nader nad ziemia I okryly wszystkie gory, ktore byly pod wszystkiem
niebem.Pietnascie lokci wzwyz wezbraly sie wody gdy byly okryte
gory.Zginelo tedy wszystkie cialo ru...ace sie na ziemi, I z
ptakow, I z bydla, I z zwierzat, I z wszelkiej gadziny pelzajacej
sie po ziemi, I wszyscy ludzie….”(Genzis 6.7)
Gdybyz to tylko mowil Stary Testament…ale nie: o Potopie mowia takze
mity i legendy innych ludow. Nie da sie tych opowiesci wzorem
dziewietnastow
-
...Dokonczenie:
Gdybyz to tylko mowil Stary Testament…ale nie: o Potopie mowia takze
mity i legendy innych ludow. Nie da sie tych opowiesci wzorem
dziewietnastowiecznego, wiktorianskiego pseudouczonego wtloczyc-li
tylko, wedle slow R.Dawkinsa –w “nie majace wartosci (a jesli juz-
to majace wartosc odchodow mrowek” - Z) opowiadania jakiegos
szczepu bliskowschodniego”.
To bylo tak traumatyczne przezycie ludzkosci, ze ona, cudem boskim
ocaliwszy sie, to zanotowala.
Co mowia mity ludzkie?
Cdn.
(Z)
-
zejman1 napisał:
> Zginelo tedy wszystkie cialo ru...ace sie na ziemi
Priceless.
-
Trudno, kolego. Taka byla oryginalna pisownia w Starym i Nowym
Testamencie ks.Wujka.Taki wlasnie posiadam, wiec zachowalem pisownie
oryginalna. Zreszta "ruchac sie" w staropolskim znaczylo-"poruszac
sie". Tym razem-pudlo.
(Z)
-
Podania roznych ludow, zaleznie od rejonow nawiedzonych kataklizmem
impaktu, zawieraja “twarde jadro”, pozwalajace nam bez trudu
rozpoznanie poszczegolnych jego etapow.
Sa nimi: ulewne deszcze, “pozar z nieba”, “grad kamieni, “kwawy
deszcz a takze zmiana polozenia slonca i gwiazd!.Wiekszosc z nich
zaczyna swoje opowiesci i mitycznym poczatku swiata i czlowieka od
slow: “na pocztku byla ciemnosc i wody”. Pozniej z tego pra-oceanu
wylanialy sie ksiezyc, planety, gwiazdy, slonce… Czasami, jak u
Somerow, Hebrajczykow czy Egipcjan, z chaosu wod wylanial sie pra-
pagorek.
Prybitywne szczepy Aborygenow z Australii zanotowaly dwa zjawiska:
Potop i palacy deszcz kamieni z nieba.
Interesujaca jest “rejonizacja” Potopu: ludy Tybetu, nie zanotowaly
zadnych elementow impaktu ale im blizej centrow uderzenia, tym
znajdujemy ich wiecej.
Najwiecej i najdokladniejsze dane pochodza od ludow, zamieszkujacych
lady po obydwu stronach Atlantyku i Mezopotamii.
Tylko niektore ludy Afryki zanotowaly Potop, ale dla odmiany
wszystkie z Oceanii.Ciekawe sa opowiesci Yaganow z Ziemi Ognistej
o “strasznej zimie”, trwajacej kilka lat ze “sniegami powyzej
wierzcholkow drzew.” Stalo sie to wtedy, “gdy ksiezyc wpadl do
morza”.
Wydawaloby sie , ze Indonezja, ktora wg. Oppenheimera
zamieszkiwali “Sundalandczycy” , ktorych pra-ojczyzna ulegla
zalaniu, przez podnoszace sie na wskutek topienia lodowcow wody
pra-oceanu,powinna miec jakies “potopowe mity”.Otoz nie,
Indonezyjczycy ich nie maja.
Mnogosc opowiesci o Potopie pozwala nam takze na weryfikacje
basniowych opowiesci ewolucjonistow o “nieprzerwanym rozwoju
ludzkosci” i “wymianie kulturowej” w najbardziej interesujacym nas
okresie czasu-tj.sprzed 10.000 lat.,obala najrozmaitsze datowania
archeologow podciagniete pod ewolucyjny strychulec.
Zobaczmy wiec, jakie ludy zanotowaly opowiesci o potopie.
Na kontynencie amerykanskim, ktory zostal poddany prawie wszystkim
faktorom impaktu, chyba najwazniejsi sa Kicze i ich sw.
Ksiega,“Popol Vuh” , zawierajaca historie Kiczow-majanskiego ludu,
ktorego historie udalo sie spisac w jez.hiszpanskim i w ten sposob
ocalic dla potomnosci.
Jak pisalem wczesniej ich nieskazona opowiesc wprawila w
zaklopotanie samego papieza.
Nie bylo to dziwne:“na poczatku, w pustce i wodach bytowali tylko
tworcy, Tepeu i Gucumatz -”Pierzasty Waz”( David & Margaret Adams
Leeming, “Mity o stworzeniu swiata i ludzi“, Oficyna Wydaw.”Atena“,
1994, str.149)…Ci. bogowie powiedzieli : ”Niech sie stanie ziemia”…
i ziemia sie stala.Pomysleli: “Gory”.I gory sie
staly.Powiedzieli: “Drzewa” i drzewa sie staly.“ Tak bylo.” “ Bylo
to “stworzenie przez slowo”-akt kreacyjny.
“(…)Wowczas tworcy postanowili stworzyc istoty, ktore bylyby
bardziej swiadome swego istnienia
I mogly czcic swoich tworcow.Chcieli byc czczeni Pierwsze zwierzeta
przesuneli na nizsza pozycje: m ialy zyc w dziczy i stac sie
obiektem lowow….Z gliny ulepili czlowieka.Rozpadl sie, gdy zamokl,
wiec spobowali jeszcze raz z drewnem.Drewniane kukly nie rozpadaly
sie.Chodzily, mowily i rozmnazaly sie, ale byly zbyt sztywne, zbyt
bezmyslne i poozbawione wnetrza. Nie myslaly o swoich stworcach a na
ziemi sprawialy klopoty.Dlatego Tepeu zeslal wielki potop, by
zniszczyc niedoskonale istoty.Te, ktore przezyly zostaly przez
zwierzeta zapedzone do lasu i staly sie malpami”(str.149).
Kicze opowiadaja, ze “(…)oblicze ziemi jeszcze sie nie
ujawnilo”(str.150) Bylo tylko spokojne morze i niebo w calej swej
rozciaglosci….Istnial tylko bezruch i cisza w ciemnosciach…Wowczas
zjawilo sie slowo; zeszli sie Tepeu i Gucumatz… Jak mgla, jak chmura
i jak oblok kurzu bylo dzielo stworzenia…
Teraz bogowie stworzyli wlasciwych ludzi. (…)”
Takze inne mity Indian z Ameryki Srodkowej sa ciekawe. Zwyklo sie
sugerowac, ze prerie Ameryki Pln., z uwagi na Lodowiec Laurentyjski,
siegajacy az po Nowy Jork, zostaly zalane jego wodami podczas
topnienia.-stad powstanie mitow o Potopie u Indian
preriowych.. .Byloby to moze sluszne, gdyby chodzilo o tych wlasnie
Indian ale obecnosc “potopowych” mitow w Ameryce Srod.., kto
ktorych wody polodowcowe nie mogly dotrzec.preriowych zaprzeczaja
tej hipotezie.
Tollmannowie zwracaja uwage na dziwaczna-bo niezgodna z odkryciami
geologow - interpretacje mitow przez etnologow. Interpretacja ta ma
oczywiscie wykluczyc i zatrzec jakiekolwiek mozliwosci wiazania
impaktu z Starym Testamentem -mity ludow pozaeropejskich, za
dalekiej Oceanii sa traktowane bardziej poblazliwie.
Zacytujmy Tollmannow :
“Niemal boli,gdy dokladnie opisane i przekazane zjawiska przyrody
satja sie przedmiotem naduzyc, sluzac do interpretacji mitow o
sloncu; na przyklad bonski profesor Fritz Graebner robi z
przezytego przez wystraszonych poludniowo-australijskich aborygenow
i z wiernie przez nich opisanego pozaru i deszczu rozpaloneych
czastek materii”naiwny mit o poranku” ze sprawiajacym ogromne
wrazenie wschodem slonca.Wg Graebnera “ludzie” sa gwiazdami, na
ktore najpierw pada swiatlo zorzy polarnej(pozaru) I KTORE POTEM
OSTATECZNIE TONA W ZALEWAJACYM NIEBO JASNYM JAK WODA (POTOP) SWIETLE
DNIA”. Dopiero wieczorem pojawia sie ich poczatkowo kilka, potem
jest ich wiecej.”
Niektorzy wola wymyslac tak dziwaczne opowiesci i wmawiac je
biednym aborygenom, zamiast dac wiare ich jasnemu i prostemu
opisowi, ktory wyraznie wynika z przezytego przez nich pozaru i
potopu.<tego rodzaju gwalty dokonywane na oryginalnych relacjach sa
na porzadku dziennym…”(“A jednak byl Potop”, Alexander i Edith
Tollmann, Proszynski i S-ska,1999, str.247).
Inni badacze(jak np. freudysta, Ottto Rank) wiaza swiatowy pozar
z “zachodem slonca” lub uwazaja, ze powodem powstawania mitow byl…
pelny pecherz, ktory w nocy, w snach spiacego
ulega “transformacji:mocz uzyskuje niewspolmierne znaczenie i jest
rzutowany na swiat jako jezioro lub wzbierajacy ocean”…
A jak brzmi opowiesc Kurnajow o Potopie? Otoz tak:
“Gdy ongis ojciec plemienia bezboznie wyjawnil tajemnice inicjacji
chlopcow kobietom, sciagnal przez to gniew Maungan nagaua (“naszego
ojca”) na Kurnajow. Mungan nagaua zeslal ogien , ktory wypelnil cala
przestrzen miedzu niebem a ziemia.Ludzie oszaleli ze strachu i
zabijali sie dzidami:ojcowie zabijali dzieci, mezowie zony i bracia -
braci. Potem morze wdarlo sie na ziemie i utonal prawie caly rodzaj
ludzki.A ci, ktorzy przezyli, dali poczatek rodowi Kurnajow,
niektorzy z nich stali sie jednak jak zwierzeta….”
Cdn.
(Z)
-
Naiwny mit Kurnajow z cala pewnoscia nie mial nic wspolnego
z “zachodem slonca” czy “pelnym pecherzem” ale mial scisle
powiazania z przezytym koszmarem podczas impaktu. Co moglo go
spowodowac?
Uderzajaca planetoida czy kometa najpewniej na wskutek dzialania
sily grawitacyjnej czy to Jowisza czy Ziemi, lub tez na wskutek
naprezen wewnetrznyc powstalych na wskutek bardzo wysokiej
temperatury na powierzchni “wtargniecia” (a wiec tej, ktora miala
stala stycznosc z ziemska atmosfera i ktora z pewnoscia na wskutek
predkosci obiektu kosmicznego mogla nawet osiagnac temperature na
obrzezach, siegajaca 20.000 0C), ulegla rozerwaniu na kilka czesci.
Biorac zas pod uwage ruch obrotowy Ziemi pod uwage, jej czesci mogly
nawet wielokrotnie okrazac Ziemie na jej orbicie , az na wskutek
sily grawitacyjnej weszly w atmosfere i uderzyly w planete.
Jedna z takich czesci mogla uderzyc blisko Australii-stad opisywane
we wczesniejszym poscie-pola tektytow.
Ale skad opisywany w micie “ogien , ktory wypelnil cala przestrzen
miedzu niebem a ziemia”?
Nie jest to trudne do zrozumienia:skaly, wyrzucone podczas impaktu w
atmosfere w slupie ognia powstalego w epicentrum, zamienia sie w
pare, a nastepnie skupiaja w jej wyskich czesciach. Drobne
czasteczki opadaja na wskutek przyciagania ziemskiego z toposfery
na powierzchnie Ziemi kilkanascie minut . Czastki te tworzyly gruba
warstwe czarnych chmur. Czasteczki te, majace duza predkosc
kinetyczna, rozgrzewaja sie podczas opadania, wchodzac w gestsze
warstwy atmosfery podobie, jak male meteoryty., topia sie a nawet
wyparowuja, co z kolei prowadzi do jeszcze wiekszego nagrzania
gornych warstw atmosfery. Wg. obliczen uczonych (np. Kevin J.
Zahane z laboratorium NASA w Moffet Field w Kaliforni ) w
promieniu do 600 km od epicentrum temperatura wyzszych warstw
atmosfery osiagnela ok.1000 0C a w promieniu 1000 km wzrost byl tak
duzy, ze spadajace w dol skropliny (magmy) ponownie sie rozgrzewaly
i topily.
Bylo to opisane przez H.J.Melosha (profesora geofizyki z Arizona
University)“rozzarzone do czerwonosci niebo”, ktore
….znizalo sie do na ogromnych przestrzeniach i mialo swoj udzial w
ogolnoswiatowym pozarze. Bylo to to samo niebo, ktore “upadlo” na
Kurnajow, pchajac ich do zbiorowego szalenstwa mordu.
Wiecej o tektytach i hipotezie Melosha:
meteoryt.info/meteoryt194.pdf
Czym zajmuje sie m.in.ten Melosh(link powinien niezmiernie ucieszyc
forumowych oszolomow ewolucji -podajemy link, bo bez linkow
jest “niewazne“i “nienaukowo“):
www.whyevolution.com/life.html
Wiemy juz, ze ilosc materii, wyrzucona w troposfere byla ogromna.
Czarna chmura, narastajaca na zachodzie musiala budzic przerazenie
swoim wygladem.
Nie bez przyczyny: czarne chmury-niezaleznie od poteznych fal
tsunami opisanych wczesniej - niosly potopowy deszcz.
Wiemy z poprzednich postow , ze z epicentrum zostalo wyrzucone ok. 3
bilardow ton materialu w formie pumeksu, popiolu i drobnych czastek
magmy, ktore pedzone wiatrami zachodnimi i pradmi w stratosferze,
opadajac na Ziemie, wszedzie rozniecaly pozary.
Te 3 biliardy ton bylo zwiazanych z ok.20 biliardami ton wody w
formie pary, tez wyrzuconej w atmosfere - to odpowiedz na
balwanienie sie Winomana (“skad sie wziela woda potopu”).Te drobne
czasteczki i krysztaly soli morskiej, powstajace zawsze kiedy woda
morska ulega odparowaniu, stwarzaly idealne jadra kondensacji dla
kropel deszczu: na tych krysztalach osadzala sie czesciowo
ochladzajaca sie para wodna. A wiec wyrzucone popioly, wzbogacone
przez krysztaly soli z wody morskiej, staly sie glowna przyczyna
niewyobrazalnego deszczu
Te czarne i ciezkie od popiolow chmury pedzone na wysokich
szerokosciach geograficznych przez przewazajace tu wiatry zachodnie
a na poludniu przez wschodni pasat, staly sie zrodlem
mitow “potopowych” ludzi, mieszkajacych na obszarach poddanych
wplywom wiatrow.
20 biliardow ton wody, zmieszanej z 3 biliardami ton popiolu…Ta
ilosc rowno rozdzielona na na powierzchnie pln.Euroazji, dalaby opad
30-to metrowy. To byl ten wlasnie wodny rezerwuar, ktory, polaczony
z falami tsunami o kilkusetmetrowej wysokosci, spowodowal Potop - o
ktorym NIE WOLNO GLOSNO MOWIC, CHOC JEGO PRZYCZYNY SA
NIEWYOBRAZALNIE LEPIEJ ROZPOZNANE I UDOWODNIONE, NIZ JAKAS
ABIOGENEZA…
Jak wygladal rozdzial wyrzuconego podczas uderzenia materialu?
Badania uczonych sprzed 60 lat, potwoerdzone zreszta przez najnowsze
symylacje komputerowe, daly w rezultacie:
-1,5 biliarda ton “grubego” materialu
-3,,25 biliarda ton popiolow
-0,25 biliarda ton pylow.
A wiec razem, wspomniane we wczesniejszych postach-5 biliarda ton
materialu.
“Gruby material” to pumeks, ale tym nie bedziemy sie tu narazie
zajmowac. Skoncentrujemy sie na popiolach.
Nienormalne nasycenie atmosfery zarowno para wodna jak i w osrodki
jej kondensacji sprawilo, ze kazdy metr szescienny powietrza
zawieral 1 kg.wody zmieszanej z popiolem -to ekstremalne wartosci.
Oznacza to, ze warstwa chmur, niosacych deszcz o opadzie 30-to
metrowym musiala miec ok.30 km grubosci - ponad 3 razy wiecej, niz
wys.Mount Everestu.Ta chmura byla czarna od popiolu jak wegiel -
potwierdza to mit sumeryjski i starotestamentowy.Czasteczki
kondensujace pare wodna laduja sie elektrycznoscia statyczna szybko
i w wysokim stopniu: zblizajaca sie chmura poprzecinana byla
piorunami i rozswietlana blyskawicami a poprzedzalo ja tornado o
niewyobrazalnej sile. Owczesni ludzie wszystko to przechowali w
pamieci.
Opisy starogermanskiej “Eddy”, spisane przez islandzkiego sklada
Sturalssona, opowiadaja np. O “czerwonym deszczu”.staroegipski Ra
oznajmia, ze “ja jestem tym, ktory uczynil wode i stworzyl wielka
powodz”.
Opisuja Potop staroindyjskie mity Satapatha Brahmana, Mahabharata
i Purana, chinski mit o Kung-kungu, ktorego imie oznacza
zreszta “bog prapowodzi”.
Znajdujemy takie same mity u Wogulow na poln-zachodniej Syberii az
po Kamczatke na Wschodzie, u mieszkancow Azji pld.wschodniej, wsrod
ludow Oceanii - “wody siegaly az po szczyt gor”.
Oczywiscie w Australii: oprocz Kurnajow, laczacych poczatek Potopu
z “obnizajacym sie rozpalonym niebem” mowia o Potopie opowiesci
aborygenow z Wiktorii-Narrinyeri:”wowczas podniosla sie straszliwa
powodz, przelewala sie dziko przez wzgorza, obalala uciekajacych i
zatapiala ich swymi wodami”.
Eskimosi , u ktorych brak elementow “grzechu i kary za nie”,mowia
tak:” … Dawno , dawno temu ocean zaczal nagle wzbierac, az pokryl
caly lad.Woda poplynela nad szczytami gor i lod sie nad nimi
unosil.Gdy wody opadly, lod zaczal osiadac i wszedzie na szczytach
gor tworzyl lodowe pokrywy”…
Oczywiscie Indianie preriowi….U tych z kolei wystepuje ten sam
element “rozpoznania konca Potopu”, co u Noego….tyle, ze Indianie
wysylali inne ptaki lub zwierzeta by sprawdzic, czy wody Potopu juz
opadly….
Indianie Paunisi opowiadaja, ze “ woda zalala ziemie z polnocnego
zachodu” a przed Potopem “widziano ptaki i zwierzeta ciagnace z
polnocy na poludnie”.
Mit Nawahow(Nawajow) jest wstrzasajacy: “---Wreszcie jednego ranka
zdarzylo sie, gdy wstawali , ze na wschodzie cos sie pojawilo,
podobnie na poludniu, polnocy, zachodzie; byla to zwarta sciana wody
bez zadnej szczeliny, ktora rozciagala sie wokol nich. To byla woda,
to, co sie wokol nich znajdowalo, tego nie dawalo sie przekroczyc….
Wszystko uciekalo.Bie
-
....dokonczenie:
Mit Nawahow(Nawajow) jest wstrzasajacy: “---Wreszcie jednego ranka
zdarzylo sie, gdy wstawali , ze na wschodzie cos sie pojawilo,
podobnie na poludniu, polnocy, zachodzie; byla to zwarta sciana wody
bez zadnej szczeliny, ktora rozciagala sie wokol nich. To byla woda,
to, co sie wokol nich znajdowalo, tego nie dawalo sie przekroczyc….
Wszystko uciekalo.Biegali w kolko dopoty, az dotarli do nieba…”
“…Pewnego dnia ludzie zobaczyli, jak wszystkie zwierzeta pedeza ze
wschodu na zachod, calymi dniami.Czwartego dnia, gdy wzeszlo swiatlo
poranka, ludzie na wschodzie wielka, biala jasnosc i wyslali
szarancze jako gonca, by zobaczyla co sie tam dzieje. Szarancza
wraca przed noca i opowiada, ze zbliza sie potezna powodz..Ludzie
zbieraja sie i oplakuja swoj los. Na drugi dzien powodz juz tam
jest, zajmujac jak gory caly horyzont, oprocz zachodu…”
Indianie Czoktawa z rejonu Oklahomy: i Mississipi: “…Zapanowaly
calkowite ciemnosci nad cala ziemia. Czarownicy Czoktawow
wypatrywali dlugo swiatla dnia, az w koncu zwatpili, czy je
kiedykolwiek jeszcze zobacza.I caly narod byl nieszczesliwy.W koncu
odkryto swiatlo na polnocy i urzadzono wielkie swieto radosci, az
przekonano sie, ze byly to wielkie gory napierajaceych fal, ktore
zabijaly wszystkich ludzi…”
Pimowie: “…Wowczas w jednej chwili dal sie slyszec straszliwy grzmot
i straszliwy huk, nad nizina unioslo sie zielone wzgorze
wody.Wydawalo sie przez chwile, ze stoi wyprostowane, potem
jaskrawe swiatlo blyskawicy przecielo je na pol i wody zaczely sunac
naprzod…Gdy nadszedl ranek, nie bylo widac nic zywego poza jedynym
czlowiekiem-o ile w ogole byl to czlowiek…”
Nie da sie zaszeregowac tych opowiesci z calej kuli ziemskiej
do “powodzi lokalnych”-co z luboscia czyniono do tej pory pod
wplywem zwolennikow “TE”.
Potop mial miejsce i potwierdzaja go takze inne, b.szczegolowe mity
ludow, mowiace o detalach, jakich owczesni ludzie nie mogli zmyslec.
Cdn.
(Z)
-
ja tylko sie wtrace apropo pytania o funkcje pośrednie - odpowiem przykładem - a
jaką ewolucyjną funkcję pełnią debile pokroju kreacjonistów czy innych
sekciarzy? żadną, a jednak zyją - ot takie śmieci - przybłedy przy tych
wartościowych ludziach - ale pomimo że żaden z nich nie pełni zadnej konkretnej
funkcji i nie przedtsawia soba żadnej wartości - to jednak przy odpowiednim
zbiegu okolicznosci, moga wyginac wszyscy inni ludzie i on pozostanie - a z jego
śmieciowego intelektu wykiełkuje na drodze ewolucji jakas kolejna inteligencja -
kto wie moze nawet lepsza... rozumiesz panie kreacjonisto? zasada o ktorej tu
mowa dizala na poziomie ktorego swoim mozdzkiem nie potrafisz ogarnąc - ty
potrzebujesz odpowiedzi "bo bozia tak chciala" i twoj prosty mozdzek tylko to
czai, wiec zajmij sie odmawianiem rozanca a nie nauka bo niepotrzebnie traci sie
na takich jak wy czas
-
żenada, nie wyrośli jeszcze z wlasnych kompleksów, wierzą w czarne ludy albo
innych bogów, obrażaja sie i plują nienawiścią na tych co myslą inaczej a 99%
dyskusji dotyczy personaliów - i to mają być ludzie szukający ODPOWIEDZI, jak wy
k*** chcecie sie dowiedzieć jakie prawa rządzą światem jak nie zauwazacie że
wami jak na razie rzadzi li tylko chora ambicja i głupota...
a jedni nie lepsi od drugich - jak w ogóle można dyskutowac z ludźmi pokroju
kreacjonistów którym mało gówna w kościołach i do nauki się pchają...
niech se gadaja i publikuja swoje belkotkliwe ksiazki - "goscia niedzielnego"
tez czytacie a pod kosciolami agitujecie, że modlitwa jeszcze nikomu nie pomogła??
-
dajcie mi dowolną tezę a napisze błyskotliwy tekst ją krytykujący,
kreacjonizm obalilbys w rownie latwy sposob i kazda inna dotychczasową, - jeślis
inteligenty to rozumiesz
może pora sie zając jednak szukaniem prawdy a nie udowadnianiem ze inni jej nie
mają,
co to k*** sejm?? że swoje brudy chcecie chowac za cudzymi
-
acha i jeszcze jedno - musisz wybrac albo nauka i jej metodologia albo wiara w
bogów i jednorożce - bo nawet gdybyś udowodnił że jednak świat to tenże
"inteligentny" projekt to siłą rzeczy musiałbys sie zając stwórcą tego
projektanta... a jeśli dałbyś odpowiedź "to jest bóg on po prostu jest" to po co
teraz się kłócisz skoro wystarczają ci tego typu "uzasadnienia"
i czemu uzywasz argumentów i powołujesz sie na dowody, skoro ten kluczowy i
podstaowy dowód po prostu przyjmujesz i skoro w tym wypadku dowody i logika Ci
nie sa potrzebne...
jeśli wierzysz, toś szczęsliwy człowiek a pozostałym pozwól uwierzyc/przekonac sie
-
Piszesz z Hameryki?
Styl bowiem dosc typowy dla ludzi stamtad... Ale, ale...sadze,
zupelnie powaznie, ze moglbys pelnic jednak bardziej pozyteczna,niz
zmywanie naczyn po murzynskich barach, ewolucyjna funkcje -np.
moglbys ...pokopulowac z kosmitka - np.juz 20% Amerykanow( a ich
nalezy we wszystkim nasladowac) to robilo.A robilo, bo "sa inne
swiaty i kosmici lataja i kontaktuja sie z Ziemia".
Obcy jednak zajmuja sie glownie kobietami-widac cenia sobie ziemska
plec piekna. Moze dlatego, ze zachwycaja sie Saganem?
Opisz nam swoje przezycia w lekkim, pornograficzno-liberalnym stylu-
takim wlasnie, jaki obecnie robi furore w Polsce.
(Z)
-
O Zejmanku !!!
co za zmiana stylu!
A miałeś modlić się za niewiernych, oj ciężka pokuta się szykuje....
-
A wiec Potop…
Aztekowie w swoich niezwykle interesujacych podaniach czy “mitach
slonecznych” o stworzeniu napomykaja, ze bylo kilka zaglad
ludzkosci w wyniku ogolnoswiatowych katastrof w
przeszlosci.Nazywaja to “sloncami”.Nawiasem mowiac jest tych mitow
slonecznych kilka(zaleznie od rejonu) i roznie okresy czasu
(“slonca”) sie w nich ukladaja. W kazdym razie pod koniec
kazdego “slonca” ludzkosc ulegala zagladzie. “Slonce”, bylo u nich
symbolem bogow.
Aztecki okres “potopowy” mozna podzielic na cztery “slonca”: “slonce
jaguara”( Ocelotanatiuh), zwane takze “sloncem nocy”(
youaltonatiuh), “slonce wiatru”(Ecatococ-“wszystko porywa
wiatr“), “slonce ognia”(quiauhtonatiuh) i “slonce wody”( Atonatiuh).
W pierwszym “sloncu”-okresie ludzie zostali pozarci przez jaguara…
Ale jaguar u Aztekow sybolizowal…demona ciemnosci-mozemy stad
wnosic, ze w tym okresie bylo ciemno.Tak ciemno, jak w nocy.’
W drugim “sloncu” ludzie gineli porywani przez potworny cyklon.
W trzecim “sloncu” spadl z nieba ogien i ludzkosc splonela-co znow
przypomina opowiesci Kurnajow z Australii.
W czwartym “sloncu” ludzkosc ginie na wskutek Potopu-wtedy “niebo
runelo na ziemie”.
W niektorych rejonach Meksyku wystepuje takze “piate slonce”(
Olintonatiuh) , bedace “sloncem trzesienia ziemi”.
Jest to rzecz jasna symboliczny opis “plag egipskich” nekajacych
ludzkosc w okresie Potopu. Ale..ale przedstawiaja te mity zjawiska
post-impaktowe we wlasciwej kolejnosci.
Sprawa “slonc” tez nie powinna budzic zastrzezen: choc demony
odpowiedzialne za zniszczenie ludzkosci nosza imiona “slonc” sprawa
jest calkowicie logiczna, gdyz i inne ludy zauwazyly zwiazek
straszliwych nastepstw impaktu ze “zlym”, spadajacym “sloncem”.
Dlatego Aztekowie postapili logicznie ,nazywajac kazdego sprawce
nieszczescia op imieniu.
W pozniejszej tradycji zywioly nekajace ludzkosc zostaly
przeksztalcone w okresy.Warto zauwazyc, ze podania innych ludow
opisuja wydarzenia ziwazane z Potopem w tej samej kolejnosci.
Buzia sie juz nie smieje, kol.Moderatorze?
W poprzednim poscie mowilismy o wodzie, zalewajacej swiat. Otoz
ludzie, ktorzy przezyli ten koszmar zapamietali takze, ze “woda byla
goraca”. Nawet to spostrzezenie jest calkowicie zgodne z dzisiejsza
nauka.
Dzis juz wiadomo, ze nastepstwem impaktu
www.sciencemag.org/cgi/content/full/278/5344/1758?ck=nck-
P.D.Komar z NASA Head Quarters
www3.interscience.wiley.com/journal/119629030/abstract?CRETRY=1&SRETRY=0
www.sciencedirect.com/science?_ob=ArticleURL&_udi=B6V93-4FNP2BX-
1&_user=10&_rdoc=1&_fmt=&_orig=search&_sort=d&view=c&_version=1&_urlV
ersion=0&_userid=10&md5=0093c879d65475b4fd9cb81ab63e610f
sa ulewne deszcze-moglo tak byc na Marsie, moglo byc i na Ziemi.
Ale wody Potopu, lejace sie z gory, ktore nadaly temu wydarzeniu tak
wyjatkowy charakter nie tylko,ze byly poteznymi strugami wody ale
byly one takze gorace -czasami o “kroplach” o nienormalnie duzych
rozmiarach.
W staro-indyjskiej “Ksemendrze” mozna przeczytac, zw “(…) pojawila
sie masa czarnych jak wegiel chmur, przypominajacych spalony swiat.
Potem jak (gdyby) strony swiata (chcialy wylac) strugi lez z bolu
nad zaglada wszystkiego….gdy budowla swiata rozpadla sie pod naporem
burz szalejacych u schylku epoki, swiat przemieniony w bezkresne
morze w jedenj chwili polaczyl sie z wodami deszczu, wylewajacymi
sie sie z chmur Puskarawartaka.(…)
Z opisu mozna wywnioskowac, ze atmosfera byla ciezka od popiolow i
sadzy z swiatowego pozaru.
Mundari z plemienia Kolh ze wschodnich Indii zanotowali w pamieci,
ze “ludzie zgineli podczas wielkiej powodzi zalewani przez sengle -
daa (“plonaca wode”), wylewajaca sie z nieba”.
W perskim “Bundaheszu” opisuje sie, ze byly to “strugi wody“
a “krople wody mialy wielkosc spodkow lub miseczek. “Zend-Avesta”
podaje, ze “byly tak grube jak piesc czlowieka, a najwieksze-jak
glowa byka”.
Syberyjscy Wogulowie, ktorzy w micie “potopu ” opowiadajac, ze “woda
gotowala sie trzykrotnie w kotlach nieba i zaczela sie pozniej
przelewac” podkreslaja, ze “woda przypominala plynna mase ognia”.
Ich sasiedzi, Ostiakowie:”woda sama byla jak ogien”…”woda
przemienila sie w plynna mase ognia”.
Wspomniana perska “Zend-Avesta”:”Wrzaca woda lala sie z gory i
palila drzewa do korzeni…” Wrzaca woda wystepuje nawet na Taiwanie
(szczep Ami opowiada, ze “wody powodzi byly gorace“ a
woda “wydobywala sie z “rozpadlin powstalych po trzesieniu ziemi),
mitach indochinskich i indonezyjskich.
Na zachodniej polkuli o wrzacej wodzie opowiadaja Indianie
kalifornijscy(Indianie Salina z plemienia Hoka) a w Ameryce
pld….Indianie z plemienia Ipurina z…dorzecza Amazonki….I u tych
ludzi wrzaca woda pochodzila z kotla, ale znajdowal sie on na
sloncu: kociol sie przewrocil i woda wylala sie na ziemie, palac
wszystko z lasami. W Ameryce pln. Od strony Pacyfiku “morze bylo
rozgrzane do wrzenia i zalewalo cala ziemie” (Indianie Poma,
nalezacy do plemienia Hoka). O gotujacej sie wodzie opowiadaja
nawet Indianie Yamana(Jagonowie) z Ziemi Ognistej.
Takze Atlantyk byl podgrzany do wysokiej temperatury: “ Podnoszace
sie wody powodzi byly bardzo cieple”(Indianie Makah).
Takze pisma hebrajskie mowia , ze wody Potopu “byly gorace. O tym
samym mowi Koran, ale jest to raczej zrodlo wtorne-chociaz w tym
przypadku nie mozemy mowic o 100% pewnosci.
Mozna wiec wnosic, ze zasieg potopowej ulewy byl ogolnoswiatowy.
Choc wydaje sie to dziwne, to jednak w przypadku wody nastapilo to
samo zjawisko, co w przypadku drobnych czasteczek magmy(Kurnaje
australijscy).Przebadal to amerykanski spec od aerodynamiki, St.
K.M.Croft (“A first order estimate of shock heating and
vaporization in oceanic impacts”, Spec.Pap.geol. Soc. Amer”,Nr.190,
182,str 143-152- na internecie wybrac.”Spec.Pap…..”. “Linkowy“ kol.
Moderator , jesli w ogole czyta zalaczane linki,moze sobie sam
poszukac): choc temp.czasteczk wody w wyzszych warstwach atmosfery
sie obniza, to jednak na wskutek tarcia i energii kinetycznej na
wskutek spadania w dol ponownie sie ona podnosi. Az tak,ze deszcz
byl wrzatkiem.
Ile trwal Potop?
Sumerowie, dla ktorych 7-emka byla liczba szczesliwa, okreslaja czas
jego trwania na 7 dni. Stary Teststament mowi o 40 dniach. Przekazy
mowione innych ludow nie precyzuja dokladnie czasu, tylko
stwierdzaja, ze “bylo to dlugo”.
Dane ze Starego Testamentu i opowiesci o sumeryjskim Noe,
Unaplisztim, nie wygladaja wiarygodnie i o tym nalezy mowic
otwarcie. Skoro pokrywa czarnych chmur miala ok. 30 km grubosci nie
mogl sie przedrzec do Ziemi najlzejszy promien slonca: panowala
czarna noc. Najprawdopodobniej zydowscy skrybowie znacznie pozniej
okreslili dlugosc Potopu na dni 40-dziesci.
Czy Stary Testament i zrodlo sumeryjskie mialy racje, mowiac o
Miedzyrzeczu i “wodzie, siegajacej szczytow gor”?
Cdn.
(Z)
-
Kiedy lopata Leonarda Wolley,a odkryla w Warce, w 1928 r. dwu i
polmetrowa warstwe czystego zoltawego lessu, nie zawierajacego
zadnych resztek, nsd ktorym znajdywaly sie wczesne groby
sumeryjskich krolow, nie wiedzial ani on, ani nikt inny, ze wlasnie
natrafil na relikt Potopu. Ale Wolley nie watpil, ze natrafil na
warstwe, pochodzaca z poteznego wylewu tym bardziej, ze miejsce
wykopalisk lezalo w Miedzyrzeczu, w legendarnej krainie Potopu.
Wolley datowal znalezisko na cztery tysiace lat p.n.e. i tym samym
wprowadzil niemalo zamieszania :najpierw uznal warstwe za relikt
Potopu, ale pozniej, idac za nadajaca wowczas ton w geologii
falange Charlesa Lyella(notabene serdecznego kumpla Darwina),
zakwalifikowal znalezisko jako “miejscowa powodz”. Jak silna jest
jeszcze ta falanga i pozostajacych z nimi w serdecznej wiezi
ewolucjonistow,jak znieksztalca nauke swiadczyc moze fakt, ze
jeszcze dzis pokutuje w “oficjalnej” nauce teoria “miejscowych
wylewow-powodzi”, majacych zatrzec w swiadomosci ludzkiej
wspomnienia straszliwej katastrofy.
Jeszcze w latach 70-tych, prof. Marinatos, prowadzacy wykopaliska na
Therze uwazal wybuch wulkanu Santorini za odpowiedzialny za “koniec
cywilizacji minojskiej” co, oczywiscie , pozwalalo wyciagac wnioski,
ze dawne mity greckie, mowiace o “potopie” sa wylacznie ograniczone
do Grecji i basenu Morza Srodziemnego. Prof.Marinatos tuz przed
smiercia wycofal sie z zajmowanego stanowiska, co jednak dalej nie
przeszkadza niektorym prawowiernym i oddanym ewolucji naukowcom
twierdzic, ze “byla to kastrofa lokalna”. Wszedzie na swiecie (nawet
Oceanii) byly to “lokalne katastrofy” niezwykle poteznych
rozmiarow, ktore wywarly niezatrate pietno na ludzkiej psychice.
A przeciez wystarczy pobieznie przerzucic pisma dawnych pisarzy i
myslicieli greckich, by nabrac pewnosci, ze ich opisy tyczyly sie
kataklizmu swiatowego. Zreszta Grecy anyku (i inne ludy tez)
operowali pojeciem “roku doskonalego” i doszukiwali sie przyczyn
potopu w uderzeniu jakiegos ciala niebieskiego. Ale zarazem
twierdzili, ze takie katastrofy powtarzaja sie cyklicznie w duzych
odstepach czasu.
Np.Heraklit z Efezu “ rok doskonaly” okreslil na 10.800 lat a
Platon w “Meteorologii” ostrzegal przed takimi katastrofami i
nawiedzajacym zimie pozarem i powodzia(“kataklysmos”) a w Timajosie
opisal nawet zniszczenie wyspy, zwanej Atlantyda, na Oceanie
Atlantyckim. Platon, idac prawdopodobnie za Heraklitem przyjal
okres, dzielacy “kataklysmos” na 10.000 lat ale Grecy nie byli
odosobnieni: Persowie i Etruskowie obliczali “rok doskonaly” na
12.000 , Cyceron okreslil jego dlugosc na 12.924 lat Aztekowie
liczyli epoke na 4-5000 lat a Hindusi zakladali o wiele dluzszy
okres czasu, obejmujacy miliony lat- “kalpa”.
No wiec sir Wooley, czlowiek wierzacy, znalazl te 2,5m warstwe
czwartorzedowego osadu(lessu) i od razu uznal ja ze swymi
wspolpracownikami za osady biblijnego Potopu i wyliczyl date ich
powstania na 4 tysiclecie p.n.e., ale pozniej , pod wplywem silnego
nacisku ewolucjonistow, zmienil zdanie i zaczal uwazac znalezisko za
pozostalosc po “niezwykle duzym wylewie miejscowym”.-typowym dla
Miedzyrzecza.
Racjonalne matolki odetchnely.
Ale jego stanowisko wobec najnowszych danych jest nie do utrzymania,
bowiem takie wydarzenia nigdy nie pozostaja bez sladu. Jesli morze
wystepuje z brzegow jego fale niosa zawsze ze soba szczatki
ludzkich sadyb, roslin i ludzi.Wszystko to opada na dno, gdzie
miesza sie ze szlamem, dajac przyszly material archeologiczny. Jesli
tak, to zupelnie czysta warstwa osadow nie mogla byc takim
produktem. Wylacznie deszcz popiolow wulkanicznych, padajacy przed
ok.10.000 lat,ktory zmyl wszystko co tylko dalo sie unisc ze soba,
mogl dac taki pozbawiony osadow organicznych czysty osad denny, w
ktorym praktycznie musi brakowac archeologicznych osadow, podc zas
to wsztsko, co moglo ulec fosylizacji zostalo splukane do morza
falami Potopu. Czyli, ze ta pozbawiona resztek organicznych
warstwa dowodzi realnosci biblijnego ( mitow ogolnoswiatowych)
opisy, ze morze “siegalo ponad wierzcholki gor”.
Jak pisze Stary Testament “ tego dnia otwarly sie glebokie otchlanie
wodne i niebieskie wierzeja, i przyszedl deszcz na ziemie, i padal
czterdziesci dni i nocy….I woda sie podnosila wyzej i wyzej nad
ziemia, i pokryla wszystkie wysokie szczyty gor pod niebiem.
Pietnascie sazni ponad nie siegala woda tak, ze zostaly nia
przykryte….A pozostala nad ziemia przez 150 dni…”( 1 Moj.7).
Przesada? Jak mogla woda przykryc szczyty gor , okalajacych
mezopotomska rownine ?
Warstwa ziemi odkryta przez Wolley,a powinna dac odpowiedz na te
pytania i pozwolic na jakosciowe wyliczenia, bowiem osady sa
pozostaloscia szlamu, padajacego z nieba i ktory nie zostal
splukany do morza przez cofajace sie wody Potopu.
Tylko mala czesc szlamu mogla ostac sie jako relikt Potopu-zaledwie
5-10% calosci, bowiem jesliby osadzil sie caly szlam, warstwa
Wooley,a nie mialaby 2,5 m grubosci ale 25-50m. Z tego wlasnie mozna
wyliczyc ilosc zwiazanej z nim wody.
W 20 g wody( co wynika takze z wczesniejszych wyliczen zwiazanych z
impaktem) bylo ok.3 g popiolow, poniewaz specyficzny stosunek
wagowy dla takiej mieszaniny wynosi 3kg/l.Oznacza to, ze ilosc w
niej wody byla ok. 20 razy wieksza, niz ta, ktora pozostawila te
2,5m warstwe, a wiec ltworzyla ona warstwe, liczaca pomiedzy 500 a
1000m glebokosci.
To jest stan wody w zupelnosci wystrczajacy, aby pokryc wierzcholki
wzgorz i wzniesc sie “ponad 15 sazni”.
Ale w calym Miedzyrzeczu -zamieszkalym wtedy prawdopodobnie przez
szczepy pasterzy i nomadow-mozna znalezc zaledwie jedno
wzniesienie, mogace zapewnic ocalenie takiemu zalewowi. Czyli
starotestamentowa opowiesc wcale nie przesadza.
Mozna co prawda powatpiewac, ze przeciez wyliczalismy, ze sredni
opad wynosilby tylko 30 m.Jak wiec mozna mowic o jeszcze gorszym
zalaniu Mezopotamii?
Cdn.
(Z)
-
Oderwijmy sie na moment od Mezopotamii i powaznego tematu Potopie
Powszechnym. Od czasu do czasu trzeba sie posmiac…z “TE”- czyli
tzw.“teorii ewolucji”.
Jak wiadomo “linia czlowiekowatych” oddzielila sie od glownego
pnia “naczelnych” ok.6-7 ml.lat temu i dlatego szympans jest naszym
jakby “krewnym”, niedoszlym czlowiekiem.W USA, gdzie az roi sie od
nadajacych ton …nauce “ grup nacisku” powstalo nawet towarzystwo,
domagajace sie uznania szympansa za “krewnego” ludzi. Mowi sie
nawet, ze powinien miec…”specjalne prawa”- cos jakby mniejszosc. W
ten sposob szympansy znalazlyby sie wsrod godnego towarzystwa
najrozmaitszych dewiantow i zboczencow seksualnych. Moze w
przyszlosci ktos rzuci haslo: “Szympans na prezydenta USA”. Wsrod
plejady osobliwych prezydentow, kto wie, czy szympans nie bylby
nawet madrzejszy.Wszystko jest mozliwe w USA...
Ewolucjonisci, obserwujac bacznie zachowanie szympansow, zwrocili
uwage na nieslychana operatywnosc malpich konczyn przednich a takze
tylnich. Otoz jakas grupa malp, nalezacych do “glownego pnia
naczelnych” niz z tego, ni z owego przyjela postawe wyprostowana i
zaczela lepiej manipulowac konczynami, niz pozostale “naczelne”. Ale
tylko przednimi-tymi na ktorych przedtem zwisala z galezi.
Wyprostowana postawa umozliwila wytwarzanie narzedzi, broni, itd. co
umozliwilo “dalsza ewolucje”. To jednak nie wystarczyloby aby stac
sie w koncu czlowiekiem.Proces “uczlowieczania” malp zaczal sie z
chwila ….”kurczenia sie lasow” i “stepowienia ziemi”oraz “wyjsciem
na sawanny“. Jak to sie tylko dokonalo, zaczal rosnac gwaltownie
malpi mozg- dwunozna istota wkroczyla na sciezke, wiodaca
do “uczlowieczenia”.
Kogo proces rosniecia mozgu bardziej interesuje a jest odwaznym
czlowiekiem o zdrowej psychice, moze zajrzec do “naucznych” wypocin
Ernsta Mayra -”ojca wspolczesnego ewolucjonizmu” bowiem
z “niewiadomych powodow mozg nagle “przestal rosnac ok.100.000 lat
temu” . Mayr tez nie wie i dlatego konstatuje melancholijnie,
ze “mamy wciaz taki sam mozg ”…. Dunski ewolucjonista, Rasmus Kragh
Jakobsen, systematycznie pisujacy “naukowe”, ewolucyjne artykuly do
szwedzkiego wydania propagandowego pisemka, “Illustrerad vetenskap”,
zauwaza, ze wlasciwie tylko wielkosc mozgu rozni nas od szympansa-
reszta jest taka sama.
Jest tu oczywiscie wiele niejasnych punktow :operatywnosc malpich
konczyn jest nawet wieksza, niz ludzkich:malpy stale czyms
manipuluja siedzac-nawet nie potrzebuja wstawac na tylnie nogi. Nad
jeziorem Rudolfa w Afryce zyja od tysiecy lat jakies szympansy,
ktore “wytwarzaja naprzedzia kamienne” w postaci prymitywnych
odlupkow a jednak ich mozg sie nie powiekszyl.
Niejasna jest tez sprawa z tym “kurczeniem sie lasow”, bo przeciez
jesli lasy sie skurczyly, to sie skurczyly dla calej populacji-
dla “najblizszych krewniakow” tez.
Na sawannie, na ktorej az roilo sie od strasznych
drapieznikow,czajacych sie w wysokiej trawie, znalezly sie wiec
malpy, majace “potencjalna daznosc do ewolucji” i inne. Te inne
wyginely a “istota”-nie. Zauwazmy, ze ta malpa, ktora “na wskutek
dzialania srodowiska” wyszla na sawanny, bo “lasy sie kurczyly”
miala wciaz mozg o pojemnosci szympansa-wystarczajacy w zupelnosci
do zycia w zbawczej oslonie zieleni wysokich drzew, ale nie
wystraczajacy do przetrwania na sawannach.
Ta malpa byla juz od samego poczatku szczegolna-jedyna w swoim
rodzaju: na wskutek “doboru naturalnego” na sawannach zmienila
garnitur zebow , tracac kly, pomagajace od biedy w obronie,
owlosienie-”umozliwiajace lepsza gospodarke woda”. Najwazniejszy
bylo jednak nagle zaiskrzenie w zwojach mozgowych. Pozniej przyszly
inne istotne zmiany trzewioczaszki i mozgoczaszki, z ktorych
najwazniejsze byla zmiana polozenia wielkiego otworu czaszkowego.
Pomimo braku odpornosci na ptomainy, ta “istota, nie bedaca jeszcze
czlowiekiem” zaczela odrazu “pozywiac sie scierwem zwierzat
upolowanych przez duze drapiezniki” (tak pisze “ojciec
wspolczesnego ewolucjonizmu”, Mayr)godnie i skutecznie
wspolzawodniczac z drapieznikami , dzialajacymi na
sawannach:szakalami, hienami czy nawet ptakami-sepami. Jak “istota”
zobaczyla z oddali stado sepow, kolujace nad resztkami np. duzej
antylopy, ktorymi wzgradzilo stado lwow otoczone przez zawodowych
padlinozercow, obserwujacych ich uczte hien, szybko bieglo w ich
kierunku, odganialo hieny i same zabieraly sie do padla, lezacego w
skwierczacym upale. Za dzielnymi mysliwymi, oslaniane przez mlodz
ewoluujacych istot, posuwaly sie ciezarne samice a na koncu starcy.
Te niewiarygodne glupoty, podbudowane pseudanukowym zargonem, sa
serwowane wszedzie gdzie siegaja dlugie rece ewolucjonistow - nawet
…“republiki” Czad:
www.archeofil.pl/index.php?go=antropogeneza_1
Ale “istota” utracila nie tylko owlosienie- wystapil u niej “zanik
sygnalow seksualnych”.¨Z drugiej jednak strony powstal “nadmiar
inteligencji”(po wyjsciu na sawanny). Ktos moglby jednak zauwazyc,
ze zarowno braki jak i nadmiar czegos, sa zmianami
patologicznymi.Zadna zyjaca istota nie moglaby wytrzymaac utraty tak
pozytecznych wlasciwosci, z ktorych juz jedna wystarczalaby do
zniszczenia calego gatunku.
A wiec, tracac pozyteczne wlasciwosci, “istota” zyskala nadwyzke
zdolnosci umyslowych” w tym samym czasie. Byla to ewolucyjna
niesamowita przemiana (jaka stale zachodzi) jednego gatunku w drugi.
Ale prawa “naturalnego rozwoju” glosza, ze zadna istota zyjaca nie
zatraca swych pozytecznych wlasciwosci oraz, ze nigdy nie uzyskuje
ona takich zdolnosci, jakie sa jej potrzebne w danych warunkach
zyciowych.
Nieoczekiwane zwiekszenie wielkosci mozgu i inteligencji wykazuje
wyraznie, ze powstala jakas “nadwyzka” a rozwoj naturalny nie mogl
tego spowodowac.
Jak to moglo sie stac? Jak znalezc wyjscie z tej nieprzyjemnej
sytuacji?
Ewolucjonisci dokonali umyslowego wygibasu: “na ziemi zyly przed
setkami tysiecy lat (powstaly one rzecz jasna na wskutek
ustawicznych “przeobrazen jednego gatunku w drugi”) rozne gatunki
malp czlekoksztaltnych na roznych kontynentach”.
W “zasadzie kazda grupa zyla w zupelnej izolacji, tylko wyjatkowo
mogla miec miejsce krzyzowka.Taka wlasnie krzyzowka wystapila
miedzy “rasa azjatycka” i “afrykanska”. Zrodzony z takiej krzyzowki
mieszaniec byl istota nie nalezaca do zadnego gatunku:ani
ojcowskiego, ani matczynego. Byl bowiem pierwszym przedstawicielem
nowego gatunku i dlatego zostal przez swych rodzicieli odrzucony”….
Tak…”odrzucony”, ale…przetrwal:cudem bo cudem...Tak bylo. A przeciez
nawet tak lubiane przez dzieci kroliczki, zabijaja bez wahania
kroliki z innej rodziny jesli te sie zaplataly na cudzy teren.
Tutaj zas mamy “odrzucenie” przez…rodzicow. Moze wlasnie tak wlasnie
narodzila sie idea “grzechu pierworodnego”? Jesli tak, to
niewyksztalcony,bo zwierzecy jeszcze mozg, w jakis niewytlumaczalny
sposob przekazal te informacje nastepnym pokoleniom przez miliony
lat…
Basn sie snuje dalej: “ Zadna gromada wspolczesnych malp nie
chciala go przyjac, stal sie “obcym”, ktorego wszyscy unikali, byl
opuszczony i skazany na byt samotnicz
-
Dokonczenie...........
...........Basn sie snuje dalej: “ Zadna gromada wspolczesnych malp
nie chciala go przyjac, stal sie “obcym”, ktorego wszyscy unikali,
byl opuszczony i skazany na byt samotniczy.Owa istota nie wiedziala
jednak, iz nosi w sobie zdolnosci, dajace jej mozliwosc zapladniania
osobnikow rodzaju zenskiego zarowno gatunku ojcowskiego, jak i
matczynego”….
Jednak musze sie czegos napic, bo bez wodki “nie razbierjosz”.
Szanse przezycia takiego samotnego, choc jurnego, typa byly na
sawannach (najwyrazniej rozciagaly sie one od Afryki az do Azji i te
specjalne malpy sie stale przemieszczalyz jednego miejsca na
drugie.Warto zwrocic uwage, ze zarowno malpy ”azjatyckie” jak
i “afrykanskie” wyszly na sawanny…jednoczesnie… ) rowne zeru. Ale w
ewolucji wszystko jest mozliwe.
Odrzucona “istota”, czaila sie w krzakach (nie wiemy jak polowala i
przezyla, skoro juz za czasow historycznych wykluczenie ze szczepu
rownalo sie prawie zawsze smierci. A zanano juz
lepsza bron i udoskonalono technike polowan) i zwracala na “zenskie
istoty”. Czaila sie, ale i niezasypiala gruszek w popiele:”…Bezdomny
i “bezrasowy” mieszaniec poszukiwal zony, ale samice wszystkich malp
odrzucaly go, a samce przepedzaly. Wreszcie jednak znalazl sobie
towarzyszke, ale udalo mu sie to dopiero po krwawej walce, w ktorej
zabil przywodce stada.
Zwyciezca, ktory zdobyl samice, osaczony i zagrozony przez
rozjuszone stado, zmuszony byl zaspokoic trapiacy go glod, zjadajac
swoja martwa ofiare.Spostrzegl wtedy po raz pierwszy, ze spozycie
mozgu pobudza seksualnie i to znacznie wydajniej niz spozycie
niektorych roslin.Pozniej stwierdzil takze, ze ow “narkotyk” wywiera
wplyw na jego stan umyslowy;potrafil lepiej wladac swoim intelektem.
W ten sposob powstala pierwsza para ludzi, pierwsi ludozercy. Musze
sie znowu napic.
Niemiecki filozof ,psycholog i oczywiscie ewolucjonista (Niemcy
niezwykle celowali w “uszczesliwianiu” ludzkosci
osobliwymi “filozofami” i “psychologami”), J.Buttlar, reprezentuje
jednak inne stanowisko:wzrost mozgow “u przodkow” wywolal…ogien. Oto
odpowiedni fragment:
“…Jest jedno zjawisko, ktore nawet dzis wywoluje wsrod ludzi silne
uczucie zarowno fascynacji, strachu, jak i swego rodzaju trwozliwego
szacunku. Zjawiskiem tym jest ogien. Czy nie jest prawdopodobne, ze
przed bardzo dawnym czasem jakas czlekoksztaltna malpa bawila sie o
zmroku rzucaniem kamieni i nagle zobaczyla, iz od oderzenia
kamienia o kamien powstala iskra, a z niej ogien! Spowodowalo to w
jej umysle nastepujacy ciag logicznego rozumowania: Swiatlo=Cieplo=
Niebezpieczenstwo. Czy byl to przypadek? Przypuszczalnie tak, ale
musial sie on predzej czy pozniej zdarzyc.W ten sposob ta przelomowa
w zyciu pierwotnego czlowieka chwila sprawila, ze dotychczasowy jego
mrok umyslowy zostal nagle rozjasniony dzieki zapaleniu pierwszego
drewienka…”.
Nawet nie chce mi sie komentowac wypocin “filozofa” i tylko zauwaze,
ze u Buttlara malpa jest juz..”pierwotnym czlowiekiem”.
Aby mi forumowi,ewolucyjni “uczeni w Pismie” nie zarzucali, ze to
ja, choc podpity, te brednie napisalem donosze, ze oparlem sie
na “zrodlach” :
- pisemku popularno-naukowym-“Illustrerad vetenskap“( “Ilustrowana
wiedza“), Rasmus Knagh Jakobsen, “Långvarig skilsmässa”(“Dlugotrwaly
rozwod”), Nr.1/2007,str,44-51.
- Ernst Mayr,”What ewolution is”,Phoenix,Dec.2002, wyd.angielskie,
str. 18,35,59-70.
-Andrzej Domaradzki, “Przybysze z kosmosu.Rzecywistosc czy
fantazja?”, Wyd.”Slask”,75, str.18-25
-
Stary Testament zazancza wyeraznie, ze wszystko, co sie ”rusza mna
ziemi” uleglo zagladzie podczas Potopu. Nawet ptaki. Wlasnie ten
szczegol jest najlepszym dowodem na prawdziwosc opowiesci biblijnej.
Dlaczego ptaki nie ulecialy gdzis dalej, tylko kurczowo trzymaly sie
ujscia dwoch rzek? Ujscia, ktore przeciez bylo czesto zalewane
podczas ”miejscowych powodzi”?
Poprzednio wyliczylismy, ze ilosc wody odparowana podczas impaktu
dala opad 30-metrowy na powierzchni calej Euroazji. Taki opad w
Miedzyrzeczy nie wystarczylby oczywiscie na ”przykrycie najwyzszych
gor 15 sazniami wody”.
Czy to bylo mozliwe?
Tak I nie jest to trudne do zrozumienia jesli sie tylko odrzuci
ewolucyjne uprzedzenia do religii.
W przypadky Miedzyrzecza wazny byl bowiem nie sam opad(choc
niezwykle potezny) ale…geoigraficzna struktura calej doliny.
Normalne opady ledwo wystarczaja by dwie rzeki, Eufrat I Tygrys,
zasilac woda. Sa one dlatego tak duze, ze maja potezne dorzecze,
rozciagajace sie daleko poza granice Mezopotamii. To wlasnie
odegralo ogromna role podczas Potopu, w ktorym rzadzily nadzwyczajne
prawa hydrograficzne.
A wiec Miedzyrzecze jest rozlegla rownina pomiedzy dwiema duzymi
rzekami- potezna rynna, zbierajaca opad z calej polnocnej czesci
dorzecza dwoch rzek.Fala powodzi, ktora wystapila w Mezopotamii
musiala miec wysokosc o wiele razy wieksza, niz to wynikaloby ze
zwyklego opadu. Odkrycie Wolley,a potwierdzilo zarowno sumeryjska,
jak i biblijna opowiesc.Obliczenia ilosciowe i analiza specyficznych
warunkow je potwierdza.
Dorzecze Eufratu i Tygrysa obejmuje ok. 800.000 m2 .Jesli policzy
sie sredni opad potopowy=30 m, czyli daje to ok.50 bilionow metrow
kubicznych wody, ktora miala splynac tymi rzekami. Nalezy dodac do
tego ilosc wody morskiej, nacierajacej od poludnia z olbrzymimi
falami tsunami.
Dlugosc rzek wynosi ok. 700 km.Z tego mozna wyliczyc srednia
pow.przyjmujaca opad 50 bilionow ton: 1012 ton wody:700.000m(700 km)
=70 milionow m2 . Szerokosc “rynny” wynosi ok.160 km. Wysokosc mas
wody, jaka sciekala “rynna” musiala miec u ujscia przynajmniej 500
m . Dokladnie te sama wartosc otrzymamy, obliczajac ilosc osadzonej
gliny.
Geografia Miedzyrzecza nie pozostawia cienia nawet watpliwosci co do
prawdziwosci biblijnego opisu.
Nawet ptaki nie zdolaly sie ocalic. Potopowy deszcz byl nie tylko
niezwykle “wzmocnionym” deszczem ladowym: on byl zupelnie inny i
nieporownanie bardziej niebezpieczny. Nienormalne nasycenie
atmosfery para wodna i mikroczasteczkami, stanowiacymi osrodeki
kondensacji sprawilo, ze kazdy metr szescienny powietrza zawieral
do 1 kg. wody z dodatkiem szlamu.Byla to wartosc ekstremalna.
Pozwala to obliczyc grubosc warstwy chmur, zawierajacych te ilosc
wody: aby dac 30-to metrowy opad seszczu, pokrywa chmur musiala miec
ok. 30 kim grubosci.
Byla to czarna jak wegiel chmura, przecinana blyskawicami I
piorunami, poedzona szalona termika ze swiatowego pozaru, jaki
przewalil sie przed potopowym deszczem.
Amerykanscy badacze, ktorzy znalezli na gorze al-Judhi prochnice,
zawierajaca czastki organiczne(szczatki Arki?) przemieszane ze
asfaltem, nie bez slusznosci zwrocili uwage na istotny szczegol: wg.
nich nie bylo mozliwe, zeby nawet najpotezniejszy deszcz mogl porwac
jakies szczatki czy nawet caly statek I osadzic go na wysokosci 4000
m, na gorze Ararat jak mowi biblijna tradycja. Jesli by tak bylo, to
relikty Potopu musialyby zostac uwiezione wczesniej przez pierszej
zaporze, jaka jest falujacy lancuch gorski Kudi o wysokosci ok.1600
m, obnizajacy sie do wysokosci ok 400 m wlasnie tam, gdzie Tygrys
powyrzynal w nich tarasy.
Nalezy to wyjasnic:deszcz przyszedl z polnocnego- zachodu. Wszystko
to, co bylo mozliwe do porwania przez masy wody, zostalo
przemieszczone w kierunku poludniowym-ku Zatoce Perskiej. Jak wiec
szczatki organiczne, najwyrazniej obcego pochodzenia, znalazly sie
wokol skal wapiennych I dolomitow na jednej z gor lancucha Kudi,
ktory lezy przeciez na polnocnym-wschodzie ? Nie ma w tym lancuchu
gorskim skal, mogacych dac piasek kwarcowy w 2,5 m warstwie Wolleya.
Pochodzenie tego piasku moze wiec miec jedynie morskie zrodlo :
tylko woda mogla przeniesc zarowno piasek jak I organiczne resztki
czegos na zbocza gor Kudi, ktore sa zwrocone swym lancuchem wlasnie…
na poludnie-ku morzu.
Problem pochodzenia zetlalych resztek organicznych na gorach Kudi w
wysokosci 1600 m daje sie wyjasnic stosunkowo prosto: descz potopowy
przyszedl z polnonego-zachodu i dal w dolinie Miedzyrzecza wode o
wysokosci 500 –1000m, bowiem zostal poteznie wzmocniony przelaniem
sie wody z pradawnego mongolskiego morza srodladowego, ktorego linie
brzegowa mozna jeszcze dzis ogladac. Wody te przelaly sie przez
pekajace podczas niezwykle poteznych trzesien ziemi masywy gorskie
wokol Mongolii i poprzez Dardanele wlaly sie w basen
srodziemnomorski, bedacy pod wplywem poteznych fal tsunami,
obiegajacych ziemie. Wody morskie, polaczywszy sie z woda deszczowa
daly wode, ktora zatopila cala Mezopotamie-wszystko to, co moglo
zostac uniesione przez wode, zostalo przetransportowane i osadzone w
kierunku pln.-zach. Czolo fail wodnej, a wiec spietrzonej wody
morskiej i przemieszanej z nia wody slodkiej, przekroczylo z
latwoscia wysokosc 2000 m-wystarczajaca do do przelania sie poprzez
lancuch gor Kudi. Po drodze osadzala woda rozne szczatki a na
wskutek pradow , przeciwpradow i wirow powstajacych na takim
nierownym terenie, osadzila szczatki takze na poludniowych stokach
lancucha gorskiego. Na szczatkach osadzal sie piasek, morski piasek,
zmieszany z pozostalosciami potopowego deszczu. Dolina osuszala sie
powoli:pod kwarcowym piasakiem drewno uleglo petryfikacji, dajac
humus, wsrod ktorego znaleziono …amulety Potopu-asfalt z Arki Noego.
Do tej pory otrzymalismy z roznych zrodel trzy daty Potopu I
wszystkie okreslaja mniej wiecej ten sam okres:nastapilo to ok.9000
lat przed narodzinami Chrystusa.
Datowanie to potwierdzaja takze inne najnowsze odkrycia uczonych.
Cdn.
(Z)
-
Poprawka:
jest "....50 bilionow ton: 1012 ton wody"... Powinno byc 50x 1012(do
dwunastej potegi) ton wody..."
-
nie wierze że dyskutujecie z tym człowiekiem tyle postów. Jego
miejsce jest na odosobnieniu - dobrowolnym lub przymusowym. I niech
tam tworzy swój wspanialy świat.
-
majmonides123 napisała:
> nie wierze że dyskutujecie z tym człowiekiem tyle postów. Jego
> miejsce jest na odosobnieniu - dobrowolnym lub przymusowym. I niech
> tam tworzy swój wspanialy świat.
A kto z nim dyskutuje? Zejman od prawie dwóch miesięcy gada sam do siebie.
--
Żołnierze Ksenofonta: -- Thalatta! Thalatta! (Morze! Morze!)
Marynarze Kolumba: -- ¡Tierra! ¡Tierra! (Ziemia! Ziemia!)