"Czarna skrzynka Darwina" Behego po polsku!

  • drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego
  • drzewko odwrotne
  • 04.09.08, 09:26 Odpowiedz
    zejman1 napisał:

    > Tow. Petrucchio: mamuty zyly na Syberii tysiace lat a "zamarzajace
    > bagna" wcale im nie przeszkadzaly. Ale kiedy nagle zaczela sie
    > potworna ulewa blota podczas Potopu a potem przyszlo potworne zimno
    > (Wierchojansk, wiesz tow., jest tzw. "biegunem zimna")- wymarly.

    Może nie dotarło to jeszcze do ciebie, ale mamuty wymarły w okresie _ocieplania
    się klimatu_ na początku holocenu. Mamuty nie były ciepłolubne; wręcz przeciwnie
    -- wyspecjalizowały się jako zwierzęta strefy zimnej i przystosowały do życia w
    tundrze i do odżywiania się jej roślinnością (głównie trawą). Zmiany
    środowiskowe (skurczenie się strefy tundry eurazjatyckiej o prawie 90%)
    zdziesiątkowały populacje mamutów, które potrzebowały ogromnych przestrzeni
    życiowych. Zapewne przeżyłyby jakoś ocieplenie, gdyby nie myśliwi, którzy
    przechylili szalę i zredukowali liczbę mamutów poniżej minimum umożliwiającego
    przetrwanie gatunku. Podczas poprzednich głębokich interglacjałów _Homo sapiens_
    nie dotarł jeszcze na północ.

    Co do kwestii wagi "wkładu ludzkiego" w wymarcie mamutów, zdania są wciąż
    podzielone, ale korelacja chronologiczna między pojawieniem się człowieka i
    redukcją megafauny na różnych kontynentach i wyspach, np. W Ameryce, Australii,
    na Nowej Zelandii czy Madagaskarze, co najmniej daje do myślenia:

    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=32&w=56119127&a=56123728
    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=32&w=56119127&a=56176421
    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=32&w=56119127&a=56352972

    Mamuty nie wyginęły jako gatunek wskutek utonięcia w bagnie czy mule. Zdarzało
    się to na przestrzeni wielu tysięcy lat pojedynczym mamutom (także nieostrożnym
    młodym cielętom, jak Dima czy Liuba), które w różnym czasie wskutek zbiegu
    okoliczności (korzystnego dla paleontologów, pechowego dla danego mamuta)
    zakonserwowały się w ten sposób. Takie znaleziska są zresztą skrajnie rzadkie. W
    jednym znanym przypadku powódź zabiła za jednym zamachem duże stado (ale tu
    akurat nie było zamarzniętych zwłok, tylko szkielety).

    > Jeszcze nic nie wiadomo z “Ljuba”, bowiem badania trwaja:
    ...
    > Co z tego, ze sie stoczyla z urwiska? Czy to dziwne? Natomiast
    > dziwna jest nagla zmiana klimatu.

    Jaka nagła zmiana klimatu? W czasie, kiedy zginęła Liuba (37 tys. lat temu) nie
    było nagłej zmiany klimatu na Syberii. Mamuty zachowane w zmarzlinie nie padły
    ani w tym samym czasie, ani w okresie, kiedy gatunek wymierał, ale raczej wtedy,
    gdy mamutów było dużo i miały się dobrze, więc szanse, że któryś z nich zginie w
    tafonomicznie uprzywilejowany sposób, były większe.

    --
    Byłem wstrząśnięty. Nauka wcale ich nie obchodziła! W ich życiu liczyła się
    tylko o tyle, o ile pomagała im interpretować Talmud! Nie interesował ich świat
    zewnętrzny, zjawiska naturalne; interesowało ich tylko rozstrzygnięcie kwestii
    wynikającej z Talmudu. -- Richard P. Feynman
  • 04.09.08, 10:59 Odpowiedz
    zejman1 napisał:

    > Ciekawe jest takze to, ze “teoria kometowa” jest naukowo
    > dyskutowana choc na tym Forum, wsrod najtezszych specjalistow
    > dzisiejszej doby, wzbudza usmiech poblazania i drwiny.

    Teoria kometowa CZEGO? Światowego potopu? Hipoteza, że Ameryka Północna została
    trafiona przez kometę lub obiekt kometopodobny 12900 lat temu jest jak
    najbardziej naukowa. Można o niej dyskutować, można ją sprawdzać -- za parę lat
    będziemy wiedzieli, czy przyjęła się wśród specjalistów, czy została odrzucona.
    Natomiast z globalnym potopem nie ma nic wspólnego; wystarczy zajrzeć do
    oryginalnego artykułu autorów tejże hipotezy,

    www.pnas.org/content/104/41/16016.full.pdf+html

    a zwłaszcza do sekcji "Environmental Effects" i "Climate".

    --
    Byłem wstrząśnięty. Nauka wcale ich nie obchodziła! W ich życiu liczyła się
    tylko o tyle, o ile pomagała im interpretować Talmud! Nie interesował ich świat
    zewnętrzny, zjawiska naturalne; interesowało ich tylko rozstrzygnięcie kwestii
    wynikającej z Talmudu. -- Richard P. Feynman
  • 04.09.08, 11:36 Odpowiedz
    No wiec wlasnie: raz piszesz, ze " nie byly cieplolubne" i
    sie "wyspecjalizowaly"a zaraz niedlugo potem donosisz nam
    o "skurczenie się strefy tundry eurazjatyckiej o prawie 90%" a wiec
    o ociepleniu klimatu....

    He,he,he...gonisz w pietke, towarzyszu. Kiedy Wam pasuje, sa "zmiany
    klimatu, a kiedy ich nie ma-sa mysliwi. Wierzysz w duszki, ale to
    typowe...

    Przytoczylem Ci linki po to, abys, tow., wreszcie zrozumial, ze w
    tej materii nie nic pewnego i na temat "wielkiego wymierania ssakow
    na przelomie plejstocenu jest wiele teorii/hipotez.
    Poniewaz pekaliscie ze smiechu a Asteroida (tow. Madcio tez sie
    dolaczal) z "teorii kometowej" wykazalem Wam, ze i ta "smieszna
    teoria" zajmuja sie wcale nie smieszni naukowcy-nawet ewolucyjni.
    Spece ci, wlasnie z ewolucyjnego Instytutu Plancka(Czytaliscie te
    linki, bo sadze, ze nie.) wykluczaja ludzkie polowania jako czynnik
    powodujacy "wielkie wymieranie".

    Sprawa ta bulwersuje uczonych juz od dawna. Wiadomo juz dawna, ze
    przez Ziemie przetoczyla sie fala "wielkiego wymierania" pod koniec
    plejstocenu(koniec okresu wurm) i holocenu( w ktorym dzis zyjemy).
    Wiadomo, ze nastapilo to ok. 10.000 lat temu. Wiadomo tez (choc
    dyskusje stale trwaja i nie ma zgodnosci w pogladach-czy to do tow.
    DOCIERA), ze "wielkie wymieranie" objelo prawie polowe wszystkich
    ssakow o wadze ciala przewyzszajacej 5 kg a z Ameryki i Europy
    zniknely CALKOWICIE WSYSTKIE GATUNKI, ktorych osobniki wazyly ponad
    1000 kg. Wsrod ssakow, wazacych ponad 100 kg. BEZPOTOMNIE WYMARLA
    JEDNA TRZECIA WSZYSTKICH GATUNKOW.
    Alvarez i "wielkie wymieranie" z kredy sie klania-to bardzo
    przypomina wlasnie tamte sprzed dziesiatkow milionow lat.

    Kazda ze wspomnianych teorii przytaczanych przez towarzysza, ma
    slabe strony.
    Ile razy mam tow. wbijac do glowy, ze teoria lagodnej "zmiany
    klimatu", a wiec stopniowego przechodzenia to z okresu cieplego w
    zimny i znow w cieply, nie daje zadawalajacego wyjasnienia, bowiem
    podczas podobnego rodzaju zmian NIE DOCHODZILO DO ZANIKU CALYCH
    GATUNKOW. A wiec ta ostatnia plejstocenska zmiana klimatu jest
    wyjatkowa.

    Teoryjka "wojny blyskawicznej" ludzi przeciw calej masie gatunkow a
    mamutom,nosorozcom, tygrysom szablastym,olbrzymim leniwcom, itd.
    nosi na sobie znamie Ernsta Mayra - u niego homo sapiens sapiens
    wytrzebil neandertalczyka.Ludzie pre-historyczni -tepili zapamietale
    zwierzeta. Tacy juz jestesmy. Kretynstwo tej teorii jest porazajace
    swa matolkowatoscia.
    Nie potwierdzaja jej jednak zadne obserwacje: ani dawne ani
    obecne.Nie potwierdzaja jej fakty. Ludziom dopiero w najnowszych
    czasch udalo sie prawie wytepic np. bizony, slonie, nosorozce pomimo
    poteznej, miliardowej populacji i nowoczesnej broni...
    Te pre-historyczne populacje, towarzyszu, musialy byc wielce liczne-
    ba, o wiele liczniejsze od wspolczesnej.
    Tylko co sie z nimi stalo? Gdzie sie podzialy? Dlaczego ludzkosc
    musiala sie powoli odradzac i zajelo to jej az tyle czasu pomimo
    braku srodkow antykoncepcyjnych? Moze chcesz powiedziec, ze przed
    10.000 tys. lat zylo na Ziemi wiecej ludzi, niz dzis? Dziwne,
    dlaczego najwieksze, rzymskie cesarstwo starozytne,liczylo ok. 60
    mln. ludzi, rozprzestrzeniajac sie od Atlantyku az po Indie?
    Marsz do szkoly podstawowej-ewolucyjne kursy niedzielne i partyjne,
    to troszke za malo.

    No wiec "wojna blyskawiczna" ludzi ze zwierzetami (pamietamy stale o
    znikaniu calych gatunkow z poczatku postu) to nie nowa rzecz, ale
    ostatnio ogrzewa te hipoteze Paul.S.Martin z uniwersytetu w Tucson w
    Arizonie choc juz w 1887 r. H.Howorth wykazaal, ze bylo to
    niemozliwe. Ale on koncentrowal sie na "indianskich imigrantach" -na
    Syberii dzialali...Ci jednak, co wiadomo, nie zabijali bez potrzeby.
    No i dalej nie wiadomo kto zabijal, ale moze byli to Innuci,
    Tunguzi, Jakuci... Tyle, ze jest ich przerazliwie malo a inni ludzie
    woleli cieple obszary.Nawet dzis zalicza sie Syberia do narzadziej
    zamieszkanych rejonow swiata...

    Ale wymieranie ssakow (dinozaury wymarly chwala Bogu wczesniej)to
    nie wszystko:w tym okresie przejsciowym wymarlo wiele gatunkow
    ssakow i ptakow, ktore nie byly celem polowan ludzi. Oto wywiad
    (przeczytajcie to towarzyszu Petrucchio) z dr Paulem Martinem, a
    poniewaz opiera sie m.in. na E.Mayr chyba mozemy mu wierzyc:

    www.amnh.org/science/biodiversity/extinction/Day1/bytes/MartinPres.html

    Ten dr Martin jest przeciwnikiem "teorii
    kometowo/asteroidowej"(zdecydowanie ja odrzucil, gdyz "brak jest
    anomalii irydowej) ale ...potwierdzil ja syberyjski geolog E.P.
    Izokh:
    www.atlantisquest.com/Asteroid.html
    ktory wskazal (tow. Madcio:uwaga) na tektyty w Australii i dziwna
    warstwe glin lessowych w Wietnamie, takze zawierajactch tektyty, i
    wykazujacych anomalie irydowa.

    A wiec pomimo intensywnych badan nie udalo sie w sposob zadawalajacy
    wyjasnic zjawiska "wielkiego wymierania".Udalo sie to tylko uczonum
    z Forum "Nauka" Gazety Wyborczej.

    Chce podkreslic, ze impaktem komety nie da sie(na razie) moze
    wyjasnic zadawalajaco (uwaga ewolucjonisci: w Waszej teoryjce
    o "pochodzeniu gatunkow" ponad 80% "naukowego stoftu" to zwykle
    banialuki)wszystkiego ale doskonale "wielkie wymieranie".

    "Idziemy wyrownanym szeregiem..." A moze lubisz "Traktory Wy konie
    stalowe"?- tresc tej piosenki jest tak prawdziwa jak uwagi
    towarzysza.
    (Z)




  • 04.09.08, 11:40 Odpowiedz
    ...post.Prosze nie zwracac uwagi na poprzedni.

    No wiec wlasnie: raz piszesz, ze " nie byly cieplolubne" i
    sie "wyspecjalizowaly"a zaraz niedlugo potem donosisz nam
    o "skurczenie się strefy tundry eurazjatyckiej o prawie 90%" a wiec
    o ociepleniu klimatu....

    He,he,he...gonisz w pietke, towarzyszu. Kiedy Wam pasuje, sa "zmiany
    klimatu, a kiedy ich nie ma-sa mysliwi. Wierzysz w duszki, ale to
    typowe...

    Przytoczylem Ci linki po to, abys, tow., wreszcie zrozumial, ze w
    tej materii nie nic pewnego i na temat "wielkiego wymierania ssakow
    na przelomie plejstocenu jest wiele teorii/hipotez.
    Poniewaz pekaliscie ze smiechu a Asteroida (tow. Madcio tez sie
    dolaczal) z "teorii kometowej" wykazalem Wam, ze i ta "smieszna
    teoria" zajmuja sie wcale nie smieszni naukowcy-nawet ewolucyjni.
    Spece ci, wlasnie z ewolucyjnego Instytutu Plancka(Czytaliscie te
    linki, bo sadze, ze nie.) wykluczaja ludzkie polowania jako czynnik
    powodujacy "wielkie wymieranie".

    Sprawa ta bulwersuje uczonych juz od dawna. Wiadomo juz dawna, ze
    przez Ziemie przetoczyla sie fala "wielkiego wymierania" pod koniec
    plejstocenu(koniec okresu wurm) i holocenu( w ktorym dzis zyjemy).
    Wiadomo, ze nastapilo to ok. 10.000 lat temu. Wiadomo tez (choc
    dyskusje stale trwaja i nie ma zgodnosci w pogladach-czy to do tow.
    DOCIERA), ze "wielkie wymieranie" objelo prawie polowe wszystkich
    ssakow o wadze ciala przewyzszajacej 5 kg a z Ameryki i Europy
    zniknely CALKOWICIE WSYSTKIE GATUNKI, ktorych osobniki wazyly ponad
    1000 kg. Wsrod ssakow, wazacych ponad 100 kg. BEZPOTOMNIE WYMARLA
    JEDNA TRZECIA WSZYSTKICH GATUNKOW.
    Alvarez i "wielkie wymieranie" z kredy sie klania-to bardzo
    przypomina wlasnie tamte sprzed dziesiatkow milionow lat.

    Kazda ze wspomnianych teorii przytaczanych przez towarzysza, ma
    slabe strony.
    Ile razy mam tow. wbijac do glowy, ze teoria lagodnej "zmiany
    klimatu", a wiec stopniowego przechodzenia to z okresu cieplego w
    zimny i znow w cieply, nie daje zadawalajacego wyjasnienia, bowiem
    podczas podobnego rodzaju zmian NIE DOCHODZILO DO ZANIKU CALYCH
    GATUNKOW. A wiec ta ostatnia plejstocenska zmiana klimatu jest
    wyjatkowa.

    Teoryjka "wojny blyskawicznej" ludzi przeciw calej masie gatunkow a
    mamutom,nosorozcom, tygrysom szablastym,olbrzymim leniwcom, itd.
    nosi na sobie znamie Ernsta Mayra - u niego homo sapiens sapiens
    wytrzebil neandertalczyka.Ludzie pre-historyczni -tepili zapamietale
    zwierzeta. Tacy juz jestesmy. Kretynstwo tej teorii jest porazajace
    swa matolkowatoscia.
    Nie potwierdzaja jej jednak zadne obserwacje: ani dawne ani
    obecne.Nie potwierdzaja jej fakty. Ludziom dopiero w najnowszych
    czasch udalo sie prawie wytepic np. bizony, slonie, nosorozce pomimo
    poteznej, miliardowej populacji i nowoczesnej broni...
    Te pre-historyczne populacje, towarzyszu, musialy byc wielce liczne-
    ba, o wiele liczniejsze od wspolczesnej.
    Tylko co sie z nimi stalo? Gdzie sie podzialy? Dlaczego ludzkosc
    musiala sie powoli odradzac i zajelo to jej az tyle czasu pomimo
    braku srodkow antykoncepcyjnych? Moze chcesz powiedziec, ze przed
    10.000 tys. lat zylo na Ziemi wiecej ludzi, niz dzis? Dziwne,
    dlaczego najwieksze, rzymskie cesarstwo starozytne,liczylo ok. 60
    mln. ludzi, rozprzestrzeniajac sie od Atlantyku az po Indie?
    Marsz do szkoly podstawowej-ewolucyjne kursy niedzielne i partyjne,
    to troszke za malo.

    No wiec "wojna blyskawiczna" ludzi ze zwierzetami (pamietamy stale o
    znikaniu calych gatunkow z poczatku postu) to nie nowa rzecz, ale
    ostatnio ogrzewa te hipoteze Paul.S.Martin z uniwersytetu w Tucson w
    Arizonie choc juz w 1887 r. H.Howorth wykazaal, ze bylo to
    niemozliwe. Ale on koncentrowal sie na "indianskich imigrantach" -na
    Syberii dzialali...Ci jednak, co wiadomo, nie zabijali bez potrzeby.
    No i dalej nie wiadomo kto zabijal, ale moze byli to Innuci,
    Tunguzi, Jakuci... Tyle, ze jest ich przerazliwie malo a inni ludzie
    woleli cieple obszary.Nawet dzis zalicza sie Syberia do narzadziej
    zamieszkanych rejonow swiata...

    Ale wymieranie ssakow (dinozaury wymarly chwala Bogu wczesniej)to
    nie wszystko:w tym okresie przejsciowym wymarlo wiele gatunkow
    ssakow i ptakow, ktore nie byly celem polowan ludzi. Oto wywiad
    (przeczytajcie to towarzyszu Petrucchio) z dr Paulem Martinem, a
    poniewaz opiera sie m.in. na E.Mayr chyba mozemy mu wierzyc:

    www.amnh.org/science/biodiversity/extinction/Day1/bytes/MartinPres.html

    Ten dr Martin jest przeciwnikiem "teorii
    kometowo/asteroidowej"(zdecydowanie ja odrzucil, gdyz "brak jest
    anomalii irydowej) ale ...potwierdzil ja syberyjski geolog E.P.
    Izokh:
    www.atlantisquest.com/Asteroid.html
    ktory wskazal (tow. Madcio:uwaga) na tektyty w Australii i dziwna
    warstwe glin lessowych w Wietnamie, takze zawierajactch tektyty, i
    wykazujacych anomalie irydowa.

    A wiec pomimo intensywnych badan nie udalo sie w sposob zadawalajacy
    wyjasnic zjawiska "wielkiego wymierania".Udalo sie to tylko uczonum
    z Forum "Nauka" Gazety Wyborczej.

    Chce podkreslic, ze impaktem komety nie da sie(na razie) moze
    wyjasnic zadawalajaco (uwaga ewolucjonisci: w Waszej teoryjce
    o "pochodzeniu gatunkow" ponad 80% "naukowego stoftu" to zwykle
    banialuki)wszystkiego ale doskonale "wielkie wymieranie".

    "Idziemy wyrownanym szeregiem..." A moze lubisz "Traktory Wy konie
    stalowe"?- tresc tej piosenki jest tak prawdziwa jak uwagi
    towarzysza.
    (Z)
  • 04.09.08, 13:03 Odpowiedz
    zejman1 napisał:

    > No wiec wlasnie: raz piszesz, ze " nie byly cieplolubne" i
    > sie "wyspecjalizowaly"a zaraz niedlugo potem donosisz nam
    > o "skurczenie się strefy tundry eurazjatyckiej o prawie 90%" a
    > wiec o ociepleniu klimatu....

    Czy widzisz w tym jakąś sprzeczność? Skurczenie się strefy tundry arktycznej
    zaszło właśnie w związku z ociepleniem holoceńskim. Obszary, na których mogły
    żyć mamuty syberyjskie, skurczyły się z prawie 8 mln do ok. 800 tys. km^2. Co
    więcej, plejstoceńska stepotundra jako typ biomy właściwie znikła zupełnie.

    > Przytoczylem Ci linki po to, abys, tow., wreszcie zrozumial, ze w
    > tej materii nie nic pewnego i na temat "wielkiego wymierania
    > ssakow na przelomie plejstocenu jest wiele teorii/hipotez.

    Myślisz, że tego nie wiem?

    > Poniewaz pekaliscie ze smiechu a Asteroida (tow. Madcio tez sie
    > dolaczal) z "teorii kometowej" wykazalem Wam, ze i ta "smieszna
    > teoria" zajmuja sie wcale nie smieszni naukowcy-nawet ewolucyjni.
    > Spece ci, wlasnie z ewolucyjnego Instytutu Plancka(Czytaliscie te
    > linki, bo sadze, ze nie.) wykluczaja ludzkie polowania jako czynnik
    > powodujacy "wielkie wymieranie".
    >
    > Sprawa ta bulwersuje uczonych juz od dawna. Wiadomo juz dawna, ze
    > przez Ziemie przetoczyla sie fala "wielkiego wymierania" pod koniec
    > plejstocenu(koniec okresu wurm) i holocenu( w ktorym dzis zyjemy).
    > Wiadomo, ze nastapilo to ok. 10.000 lat temu. Wiadomo tez (choc
    > dyskusje stale trwaja i nie ma zgodnosci w pogladach-czy to do tow.
    > DOCIERA), ze "wielkie wymieranie" objelo prawie polowe wszystkich
    > ssakow o wadze ciala przewyzszajacej 5 kg a z Ameryki i Europy
    > zniknely CALKOWICIE WSYSTKIE GATUNKI, ktorych osobniki wazyly ponad
    > 1000 kg. Wsrod ssakow, wazacych ponad 100 kg. BEZPOTOMNIE WYMARLA
    > JEDNA TRZECIA WSZYSTKICH GATUNKOW.
    > Alvarez i "wielkie wymieranie" z kredy sie klania-to bardzo
    > przypomina wlasnie tamte sprzed dziesiatkow milionow lat.

    Szybsze wymieranie wielkich ssaków jest całkiem zrozumiałe jako skutek
    kombinacji zmian w ekosystemach i rozwoju łowiectwa. Gdyby wymieranie megafauny
    plejstoceńskiej było skutkiem globalnej katastrofy, nastąpiłoby wszędzie w tym
    samym czasie. Tymczasem np. mamuty i nosorożce włochate przetrwały na Syberii o
    kilka tys. lat dłużej, niż w Europie Zachodniej; wymarły też o wiele wcześniej
    na południu Syberii, niż na północy. Ciekaw jestem, jak tłumaczysz przeżycie
    reliktowych populacji mamutów na izolowanych wyspach.

    > Ile razy mam tow. wbijac do glowy, ze teoria lagodnej "zmiany
    > klimatu", a wiec stopniowego przechodzenia to z okresu cieplego w
    > zimny i znow w cieply, nie daje zadawalajacego wyjasnienia, bowiem
    > podczas podobnego rodzaju zmian NIE DOCHODZILO DO ZANIKU CALYCH
    > GATUNKOW. A wiec ta ostatnia plejstocenska zmiana klimatu jest
    > wyjatkowa.

    Gatunki nigdy nie wymierały wskutek zmian klimatycznych? Kto tak twierdzi?

    > Teoryjka "wojny blyskawicznej" ludzi przeciw calej masie gatunkow a
    > mamutom,nosorozcom, tygrysom szablastym,olbrzymim leniwcom, itd.
    > nosi na sobie znamie Ernsta Mayra - u niego homo sapiens sapiens
    > wytrzebil neandertalczyka.Ludzie pre-historyczni -tepili zapamietale
    > zwierzeta. Tacy juz jestesmy. Kretynstwo tej teorii jest porazajace
    > swa matolkowatoscia.

    Porażające jest kretyństwo twojej nadinterpretacji. Ani ja, ani nikt inny na tym
    forum nie mówił nic o "wojnie błyskawicznej" i "zapamiętałym tępieniu". W
    interesie łowców nie jest wytępienie zwierzyny, tylko zdobycie pożywienia. Ale
    -- o czym łowca nie wie -- równowagę łowca/zwierzyna można naruszyć
    nieodwracalnie nawet nie mając złych chęci.

    > Nie potwierdzaja jej jednak zadne obserwacje: ani dawne ani
    > obecne.Nie potwierdzaja jej fakty. Ludziom dopiero w najnowszych
    > czasch udalo sie prawie wytepic np. bizony, slonie, nosorozce pomimo
    > poteznej, miliardowej populacji i nowoczesnej broni...

    Do wytępienia turów i dzikich koni nie trzeba było nowoczesnej broni;
    wystarczyły systematyczne polowania plus zmiany środowiskowe. Lwy wyginęły w
    południowej Europie jeszcze w starożytności. Zabiła je kometa? A może ludzie
    uzbrojeni w sztucery?

    Przodkom Malgaszy, którzy przybyli na Madagaskar niespełna 2000 lat temu, udało
    się wykończyć większość dużych zwierząt na wyspie, w tym wszystkie _największe_.
    Niekoniecznie wskutek polowań czy jakichkolwiek świadomych tępień: w większości
    przypadków wystarczyły zmiany w ekosystemach spowodowane przez ludzi.

    Plejstoceńska megafauna Australii wyginęła ok. 47 tys. lat temu -- o wiele
    wcześniej niż mamuty, a za to krótko po przybyciu do Australii ludzi. Największe
    gatunki wyginęły doszczętnie, średnie -- częściowo.

    > Chce podkreslic, ze impaktem komety nie da sie(na razie) moze
    > wyjasnic zadawalajaco (uwaga ewolucjonisci: w Waszej teoryjce
    > o "pochodzeniu gatunkow" ponad 80% "naukowego stoftu" to zwykle
    > banialuki)wszystkiego ale doskonale "wielkie wymieranie".

    Jednego na pewno nie da się wyjaśnić impaktem komety: światowego potopu na
    przełomie plejstocenu i holocenu. Takiego potopu po prostu nie było, o czym
    wszyscy poważni badacze świetnie wiedzą; dlatego koncepcję tę można spotkać
    tylko w kręgu pseudonauki.

    > "Idziemy wyrownanym szeregiem..." A moze lubisz "Traktory Wy konie
    > stalowe"?- tresc tej piosenki jest tak prawdziwa jak uwagi
    > towarzysza.

    Ciekaw jestem, czemu tak przypisujesz mi tego rodzaju sympatie polityczne?
    Zapewne pasuje ci to do tezy, że każdy, kto nie zgadza się z tobą, jest
    niechybnie komunistą lub co najmniej kryptokomunistą. Może -- wobec braku
    reakcji ze strony moderatora na twoje wyskoki ad hominem -- ja z kolei wystąpię
    z jakąś konkurencyjną tezą? Że np. każdy, kto wierzy w prawdziwość relacji
    biblijnej o potopie światowym, jest paranoidalnym socjopatą o skłonnościach
    pedofilskich? Absurd? Może i absurd, ale dlaczego tylko tobie ma być wolno
    atakować oponentów przez dowolne kojarzenie ich poglądów z czymś nieprzyjemnym?


    --
    Byłem wstrząśnięty. Nauka wcale ich nie obchodziła! W ich życiu liczyła się
    tylko o tyle, o ile pomagała im interpretować Talmud! Nie interesował ich świat
    zewnętrzny, zjawiska naturalne; interesowało ich tylko rozstrzygnięcie kwestii
    wynikającej z Talmudu. -- Richard P. Feynman
  • 04.09.08, 14:30 Odpowiedz
    petrucchio napisał:

    > Ani ja, ani nikt inny na tym forum nie mówił nic o "wojnie
    > błyskawicznej" i "zapamiętałym tępieniu". W
    > interesie łowców nie jest wytępienie zwierzyny, tylko zdobycie
    > pożywienia. Ale...

    "According to our analyses, even a high density (4 individuals/km2) and vigorous
    (CR = 2.7%; see Materials and Methods) woolly mammoth population would have been
    driven to extinction with an HI of 0.37 individuals killed per person per year
    in the 6 ky period. In other words, for these optimistic parameters, one woolly
    mammoth killed every three years by each human being inhabiting its distribution
    range would be sufficient to lead the species to extinction."

    tinyurl.com/5sba9v

    W tym samym artykule znajdziesz dokładniejsze informacje o zaniku obszarów
    stepotundry i konsekwencjach tego zjawiska dla populacji mamutów włochatych.


    --
    Brian: "You are all different!" // Crowd: "YES, WE ARE ALL DIFFERENT!" // Lone
    Voice: "I'm not." // Person next to him: "SHH!"
  • 04.09.08, 14:37 Odpowiedz
    Masz prawo interpretowac fakty zgodnie ze swoim swiatopogladem.Ja to
    robie w zgodzie z moim. I co lepsze: wersja "potopowa" jest tak
    logiczna, ze chyba wlasnie wylacznie przez swoj wojujacy ateizm, jej
    zaprzeczacie.
    Przedstawilem swoja wersja i podalem linki na jej poparcie. Wasze
    przesmieszki wobec Potopu nie maja wiec najmniejszej racji bytu a sa
    najzwyczajniejszym sporem uczonych: jedni sa za takim rozwiazaniem,
    a drudzy za innym. Wy sie natomiast glupawo smieliscie, zamiast
    dyskutowac powazniej.
    To wlasnie chce podkreslic.

    Nie czepiaj sie slow o "wojnie blyskawicznej".To rzeczywiscie moja
    nazwa, chociaz uzywa sie jej w literaturze anglojezycznej
    (overkill).Ale, towarzyszu, to Wy(znowu) wyciagneliscie nieszczesna
    teorie polowan.Teraz usilujesz wyslizgnac sie jak piskorz z pulapki
    w jaka sie sam wpedziles -ten Asteroida tez, zreszta - i zaczynasz
    przebakiwac ewolucyjnie o "biomach" i o tym, ze "tundra sie
    skurczyla"...
    I dalej tkwisz w swym malutkim swiecie "insercji" czy biomow, tundry
    i nie przyjmujesz faktu, ze "samozatopienie" sie zwierzat w mule czy
    wytrwale przebywanie na terenie, nie obfitujacym w pozywienie nie
    nalezy do ich behawiorystycznego zachowania sie. Gdyby klimat
    zmienial sie stopniowo-chocby nawet przez 20...100 lat, mialyby one
    szanse na odejscie do lasow na pld. Syberii.Czy te pln.byly az tak
    glupie? Glupsze od sloni, antylop i zyraf?
    Omijasz to, CO ONE JADLY (tresc zoladkow zostala przebadana podczas
    sekcji) a dalej bezplciowo gledzisz o trawach tundry. Na tundrach,
    tow., nie rosna swierki, jodly, brzozy,modrzewie, a raczej...
    pl.wikipedia.org/wiki/Tundra
    ...mchy i porosty.

    Przezywalnosc niektorych mamutow czy nosorozcow latwo wytlumaczyc
    kierunkiem trujacych gazow(nadchodzily z polnocnego zachodu) i fali
    potopowego deszczu. To, ze niektore przezyly nie wystarczylo do
    odrodzenia sie populacji tak samo, jak nie wystarcza tych pare setek
    tygrysow, biegajacych tu i tam do odrodznia sie gatunku: pula genowa
    jest za mala.

    O mamutach karlowatych, gdybys przeczytal podane linki, zdania
    uczonych sa tez podzielone, ale ja osobiscie uwazam, ze ten typ
    mamuta(a zyl on rownolegle z "podstawowym") zostal izolowany i po
    prostu wymarl. Wlasnie z uwagi na o wiele mniejsze potrzeby mogl sie
    wyzywic tundrowatymi porostami ale w koncu ulegl degeneracji i
    nie "przystosowal sie" . Tym samym nie poparl ewolucyjnej "teorii".
    Mial jednak, przyznajemy, swoje trzy minuty,niepowtarzalna szanse.

    Oczywiscie ta sama kleska pogodowa dotknela jednoczesnie tak duze,
    jak i male zwierzeta, nawet ptaki...Za kogo TY nas uwazasz, tow.
    Petrucchio?

    Wiecie tow. kiedys byl taki modny w Europie Zachodniej tow.pierwszy
    sekretarz Hiszpanskiej Partii Komunistycznej, Santiago Carillo,
    ktory, gdy mu zarzucono "elastycznosc pogladow", argumentowal
    podobnie jak Ty, tj. stwierdzil, ze "w zaleznosci od sytuacjí sa oni
    (komunisci)albo marksistami albo leninistami." To bardzo ciekawa
    samoocena.
    Ale pasuje ona jak ulal do Twojego stylu dysputy.

    Napisales : "Ciekaw jestem, czemu tak przypisujesz mi tego rodzaju
    sympatie polityczne?
    Zapewne pasuje ci to do tezy, że każdy, kto nie zgadza się z tobą,
    jest
    niechybnie komunistą lub co najmniej kryptokomunistą. Może -- wobec
    braku
    reakcji ze strony moderatora na twoje wyskoki ad hominem -- ja z
    kolei wystąpię
    z jakąś konkurencyjną tezą? Że np. każdy, kto wierzy w prawdziwość
    relacji
    biblijnej o potopie światowym, jest paranoidalnym socjopatą o
    skłonnościach
    pedofilskich? Absurd? Może i absurd, ale dlaczego tylko tobie ma być
    wolno
    atakować oponentów przez dowolne kojarzenie ich poglądów z czymś
    nieprzyjemnym?"

    Wlasnie z wyzej podanych wzgledow a poza tym: wiekszosc komunistow
    (takze tych na "topie") byla ewolucjonistami. Najwidoczniej cos im
    ta "teoria" ulatwiala.
    Ale Petrucchio nie tylko: wielu nobliwych ewolucjonistow nie
    bedacych komunistami, bylo i jest ...sympatykami lewicy. To
    naturalne dla tych ludzi. Lewicy- a wiec takze tzw. "liberalizmu".
    Badz zdrow.
    (Z)
  • 04.09.08, 14:52 Odpowiedz
    > Przedstawilem swoja wersja i podalem linki na jej poparcie. Wasze
    > przesmieszki wobec Potopu nie maja wiec najmniejszej racji bytu a
    > sa najzwyczajniejszym sporem uczonych: jedni sa za takim
    > rozwiazaniem, a drudzy za innym. Wy sie natomiast glupawo
    > smieliscie, zamiast dyskutowac powazniej.
    > To wlasnie chce podkreslic.

    Spróbuj odpowiedzieć tylko na ten zarzut wobec swojej hipotezy, powtórzony już
    zresztą trzykrotnie:

    Odkopane ślady dowodzą, że wymieranie dużych zwierząt pod koniec Plejstocenu
    następowało w różnych obszarach w różnych czasach, na przestrzeni wielu tysięcy
    lat. To obala hipotezę że spowodował je potop.

    Odnieś się tylko do tego problemu, bez żadnych przytyków osobistych i bez
    skręcania na inne tematy. Potrafisz to zrobić?
  • 04.09.08, 14:52 Odpowiedz
    > I co lepsze: wersja "potopowa" jest tak
    > logiczna, ze chyba wlasnie wylacznie przez swoj wojujacy ateizm, jej
    > zaprzeczacie.

    Sam właśnie zademonstrowałeś przykład działania tej porażającej "logiki". Co ma
    wspólnego Twoja rzekoma kometa z hipotetycznym "wojującym ateizmem" petrucchia,
    moim czy kogokolwiek innego? Twierdzisz, że ateiści nie wierzą w istnienie komet???

    > Przedstawilem swoja wersja i podalem linki na jej poparcie. Wasze
    > przesmieszki wobec Potopu nie maja wiec najmniejszej racji bytu a sa
    > najzwyczajniejszym sporem uczonych: jedni sa za takim rozwiazaniem,
    > a drudzy za innym.

    Bliższe prawdy byłoby stwierdzenie: "jeden jest za takim, inni za innym".
    Trudno to uznać za "najzwyczajniejszy spór uczonych". A przy okazji spójrz
    uważnie na zdanie które napisałeś, czy to też jest przykład tej Twojej "logiki"?
  • 04.09.08, 14:55 Odpowiedz
    zejman1 napisał:

    > Omijasz to, CO ONE JADLY (tresc zoladkow zostala przebadana podczas
    > sekcji) a dalej bezplciowo gledzisz o trawach tundry. Na tundrach,
    > tow., nie rosna swierki, jodly, brzozy,modrzewie, a raczej...
    > ...mchy i porosty.

    W żołądkach zmumifikowanych mamutów znaleziono przede wszystkim resztki traw,
    turzyc, poza tym różnych roślin zielnych i krzewinek. Mchy i porosty są
    charakterystyczne dla dzisiejszej tundry, nie dla stepotundry plejstoceńskiej
    ("mamuciego stepu"), która była dla mamutów optymalną bazą pokarmową.


    > Wlasnie z wyzej podanych wzgledow a poza tym: wiekszosc komunistow
    > (takze tych na "topie") byla ewolucjonistami. Najwidoczniej cos im
    > ta "teoria" ulatwiala.
    > Ale Petrucchio nie tylko: wielu nobliwych ewolucjonistow nie
    > bedacych komunistami, bylo i jest ...sympatykami lewicy. To
    > naturalne dla tych ludzi. Lewicy- a wiec takze tzw. "liberalizmu".
    > Badz zdrow.

    OK. Nie będę dyskutował z fanatykiem.


    --
    Brian: "You are all different!" // Crowd: "YES, WE ARE ALL DIFFERENT!" // Lone
    Voice: "I'm not." // Person next to him: "SHH!"
  • 04.09.08, 15:52 Odpowiedz
    Nie chcesz gadac z "fanatykiem" ( stad i "towarzysz")?
    No to fajno, bowiem mamuty jadly to, co slonie.
    Ile jadly? Wiecej, oczywiscie.
    Poniewaz zyly w lasach syberyjskich-podobnie jak ich europejscy
    krwniacy - mialy takze faworytnego pokarmu (lapek modrzewiowych-nie
    gardzily jednak swierkowymi) pod dostatkiem. Przed zmiana klimatu
    lasy syberyjskie mialy tez duze polacie "sawann"-lak-jak to w lasach
    czy na ich skraju w naszym klimacie.

    Dlugosc futra mamutow nie jest zadnym dowodem do "przystosowania
    sie"-bizony czy zubry tez maja spora, krecona siersc a wielu
    murzynow jest bardzo porosnietych wlosami a Eskimosi prawie-
    nie.Chyba, ze ..."zaleznie od sytuacji"...
    (Z)

    Nie masz zadnych powaznych argumentow a te, jakie przedstawiles,
    maja kontr-argumenty. Jesli tak jest, teorie kreacjonistow sa
    falsyfikowalne i weryfikowalne. Spelniaja tez wymagania popperowskie.
  • 04.09.08, 15:55 Odpowiedz
    Ateisci jak najbardziej wierza w komety, asteroidy i zielonych
    ludzikow na Marsie czy gdzie indziej.
    Rzecz w tym, ze odrzucaja wersje kreacjonistow o Potopie. Stad ta
    dyskusja, prawda?
    Przyjmuje Twoja uwage o niezbyt logicznym zdaniu.Masz racje.To ten
    cholerny pospiech-przeciez prawie nie pracuje.
    (Z)
  • 04.09.08, 16:01 Odpowiedz
    Odkopane slady niczego nie dowodza-zwierzeta umieraly kiedy
    przyszedl ich czas.
    My mowimy jednak o "wielkim wymieraniu". To stara sprawa, wiesz?
    Pisal o niej jeszcze w "Uranii" prof. Kamienski i podawal opracowane
    przez siebie tabele.
    Co gorsze: ten uczony byl takze zwolennikiem...uderzenia komety.Wg
    niego miala to byc czesc komety Halleya.

    Wlasnie dlatego, ze nie nie zwracam uwagi na osobiste prztyki
    dyskutuje z Wami.
    Teraz musze popracowac, niestety.Czekaja mnie nadgodziny bez zaplaty.
    (Z)
  • 04.09.08, 16:26 Odpowiedz

    Wlasnie to, co mnie zdumiewa, to jest hucpowata, ewolucyjna
    ignorancja. Teorie impaktowa (choc Bibli mowia o tym innymi slowy, a
    podania wielu ludow jeszcze innymi, bardziej naukowa, pojawila sie
    juz za czasow Cuviera a przez prawie caly wiek XIX byla poruszana na
    lamach roznych ppism. Dziwne, ze w koncu, pomimo
    oporow,zaakceptowaliscie Alvareza-zginelo wtedy az 75% wszystkich
    form zycia zwierzecego a dinozaury -calkowicie.
    W impakcie "potopowym" zginelo -patrz posty do Petrucchia.
    Tego nie jestescie w stanie zaakceptowac..Wszystko, tylko nie Potop.
    Powody sa znane.

    Dr.Monika Grady z brytyjskiego Natural History Museum, kierownik
    dzialu petrologii, definjuje katastrofe globalna (Biblia nazywa
    ja "Potopem") jako taka, w wyniku ktorej zginie jedna czwarta
    ludzkosci(patrz takze:
    www.boulder.swri.edu/~cchapman/mcshaz.pdf
    a wiec lekko 1,5 mld ludzi. A ile gatunkow zwierzat? Niektore
    najprawdopodobniej znikna na zawsze.

    Jesli nie bedziemy mieli niszczescia (patrz w co uderzyla planetodia
    Alvarezow) to skaly w miejscu uderzenia beda zawieraly duze ilosci
    siarczanow, a wtedy pyl bedzie zawieral duze ilosci dwutlenku siarki
    i tlenkow azotu. Wydziela sie z niego silnie trujace gazy, a moze on
    takze -co mialo miejsce w Potopie, barwiac wody tak, ze byly
    one "jak krew" czerwone- opasc na ziemie w postaci kwasnego deszczu.
    Do atmosferuy przedostana sie takze inne trujace zwiazki jak kadm,
    olow, rtec.,.. Albedo Ziemi sie zmieni w wyniku czego rosliny beda
    ginac bowiem slonce nie dotrze do niej. Temperatura gwaltownie
    opadnie.Brak roslin spowoduje przerwanie lancucha pokarmowego a
    drapiezniki, uzaleznione od istnienia roslinozercow, beda rowniez
    masowo wymierac.
    To scenariusz bez uwzgledniania przesuniecia biegunow. Tez jest
    dobry dla wersji potopowej.
    (Z)
  • 04.09.08, 16:29 Odpowiedz
    zejman1 napisał:

    > Poniewaz zyly w lasach syberyjskich-podobnie jak ich europejscy
    > krwniacy - mialy takze faworytnego pokarmu (lapek modrzewiowych-nie
    > gardzily jednak swierkowymi) pod dostatkiem.

    Jakieś źródło tych rewelacji? Zwykle ok. 90% zachowanej treści żołądka mamutów
    to trawy i turzyce, i one niewątpliwie stanowiły podstawę pokarmową. Zależnie od
    osobnika, zdarza się domieszka np. witek karłowatej wierzby, albo trochę gałązek
    brzozy, modrzewia lub olchy (ale może ich nie być, za to trawa jest zawsze). W
    żadnym razie nie można powiedzieć, że mamuty były "drzewożerne" i że treść
    żołądka wskazuje na las jako ich naturalne środowisko. Były wyspecjalizowanymi
    trawożercami, choć nie gardziły inną roślinnością tam, gdzie była do dyspozycji.
    Na stepotundrę składały się dość urozmaicone ekosystemy.

    --
    Brian: "You are all different!" // Crowd: "YES, WE ARE ALL DIFFERENT!" // Lone
    Voice: "I'm not." // Person next to him: "SHH!"
  • 04.09.08, 16:40 Odpowiedz
    > Odkopane slady niczego nie dowodza

    A widzisz. To jest już jakiś konkret. Ty po prostu nie wierzysz w wykopaliska.
    Naukowcy znaleźli kości mamutów żyjących na Wyspie Wrangla 4 tys. lat temu. To
    już są czasy historyczne i o większych błędach w datowaniu nie ma mowy. Czyli te
    wykopalska jednak czegoś dowodzą.

    Chyba że uznajesz je za mistyfikację. Wtedy po prostu to napisz.
  • 04.09.08, 20:51 Odpowiedz
    Wpadł mi na ekran tekst o mamutach:
    www.sciencenews.org/view/generic/id/36196/title/Mammoth_migrations
    Jakoś o kometach tam nie piszą.

  • 05.09.08, 12:52 Odpowiedz
    Przytoczylem wystarczajaca ilosc linkow.
    (Z)
  • 05.09.08, 12:54 Odpowiedz

    Na pocztku, abyscie sie lepiej poczuli, nowoczesna nauka
    geologiczna rozpoczyna sie od Stena(Niels Stenson, lat.Nikolaus
    Stenonis) -…katolickiego biskupa, beatyfikowanego przez Jana Pawla i
    uznanego za swietego Kosciola:
    en.wikipedia.org/wiki/Nicolas_Steno
    Do Stena bylo roznie z ta geologia-najczesciej smiesznie i
    nieprawdziwie. Jego olbrzymim wkladem w geologie bylo obalenie
    powszechnego mniemania o ”rodzeniu przez gory muszli wymarlych malzy
    i slimakow morskich” oraz stratygrafia, bedaca dzis podstawa
    geologicznych datowan. Dzieki niej, moga dzisiejsi ewolucjonisci
    mowic m.in. o ”przemianach” jednuch gatunkow w drugie a takze je
    datowc.
    Innym wkladem byla nauka o krysztalach, ktorych katy nachylenia
    plaszczyzn nosi dzis nazwe ”prawa Stena”.
    Malo kto z balwaniacych sie tu wyznawcow ewolucjonizmu o tym wie-
    dlatego przypominam o tym, ze wylacznie nauka oparta o wiare moze
    byc przelomowa.
    Wspominam o Stenie takze dlatego, bo wlasnie stratygrafia
    odegrala we wspolczesnej geologii poczesne miejsce w datowaniu
    Potopu.


    Link ”atlantycki”:
    www.atlantisquest.com/Geology.html
    Mamy tu bogata bibliografie problematyki atlantyckiej(grzbietu i
    plaskowyzu), np. Zapytywane przez Ciebie czy Petrucchia ”rezultaty
    obnizenia sie dna morskiego pln. Atlantyku:
    Nansen, Fridtjof, "The Norwegian North polar expedition, 1893-1896:
    scientific results," Longmans, Green & Co., London New York, 1900-
    1903.
    Rzecz stara ale dalej aktualna. Warto to chocby pobieznie przerzucic.

    Godna polecenia jest takze :
    Pettersson, Hans, "A Swedish deep-sea expedition," Communication by
    Sir John Edgell, F.R.S., received 18 February 1946.
    Pettersson, Hans, Atlantis och Atlanten, Albert Bonniers förlag,
    Stockholm, 1944. (See also "Proceedings of the Royal Society of
    London," Series B, Biological Sciences, Vol. 134, No. 876, 2 Jul
    1947.)
    Pettersson, Hans, "Exploring the Ocean Floor," Scientific American
    magazine, August 1950.
    Piggot, Charles S., "Core samples of the ocean bottom," Carnegie
    Institution of Washington News Service Bulletin Staff Edition, 4
    (no. 9), 6 December 1936.
    Piggot, Charles S., "Core samples of the ocean bottom," Smithsonian
    Report for 1936, No. 944, Smithsonian Institution, Washington DC,
    pp. 207-16, 1937.
    Sclater, John G., & Tapscott, Christopher, "The History of the
    Atlantic," Scientific American, Vol. 240, No. 6, June 1979.
    Speicher, John, "Plate Tectonics--A Startling New View of Our
    Turbulent Earth," Popular Science, Vol. 200, No. 6, June 1972.
    Tolstoy, I. & Ewing, M., "North Atlantic hydrography and the Mid-
    Atlantic Ridge," Bulletin of the Geological Society of America, Vol.
    60, No. 10, October 1949.
    Zhirov, N. H., as he reports in his book "Atlantida" (English
    edition, p. 282), Moscow, 1958.

    Najlepsza ksiazka o ”plaskowyzu atlantyckim”:
    www.amazon.com/gp/cdp/member-reviews/A2T1VQFDNXGMAU?ie=UTF8&display=public&sort_by=MostRecentReview&page=2

    Z wypisu wybralem ksiazke Nikolaja Zyrowa, zawodowego geologa – w
    czasach “swietlanej” byla dostepna po rosyjsku jako “Atlantida kak
    realnost”. Nic tu nie ma do rzeczy ”atlantyda”-chodzi jedynie o
    geologiczne anomalie tego rejonu:

    ” While most books on Atlantis take a subjective view, this one
    leans clearly towards the scientific. This book looks at the topic
    of Atlantis from a geographical and geological viewpoint and amasses
    a large amount of evidence and expert opinions to prove that (1.)
    Parts of the Mid-Atlantic Ridge were above sea level until about
    twelve thousand b.c. (2.) Atlantis existed in the tropics. There is
    no attempt to place Atlantis at Santorini as many other books try to
    do, Zhirov placed Atlantis squarely in the Atlantic, just as Plato
    did. If one reads Plato, and takes him literally, none of the other
    possibilities, like placing Atlantis on Thera, or in Indonesia, or
    any other place besides the Atlantic Ocean are possible (and yes,
    Plato knew where the Atlantic was and what the Straits of Gibralter
    are). Zhirov also offers what we know of the history of the Atlantic
    Ocean as well as the Mid-Atlantic Ridge and the book is illustrated
    with many black and white maps and diagrams. It is a great addition
    to any library dealing with Atlantis or the lost continents, but,
    also unlike other books like this, the author does not romance his
    topic. Zhirov looks at the subject through cold geologocal facts,
    the same evidence that others try to use to discredit the theory,
    and concludes that Atlantis existed. It is a very important book
    written from a new point of view, a scientist's view.”

    Nikomu nie udalo sie do tej pory obalic geologicznej oceny
    Zyrowa.Nie jest ona nowa-pierwsza ksiazka wyszla w 1958 r.

    Dalej zwracam uwage na
    new.aslo.org/lo/toc/vol_31/issue_3/0669.pdf
    I ksiazke K.O. Emery ” The Geology of Atlantic See”. Wlasnie w tej
    skiazce jest m.in. mapkami jedna, ktora wskazyje, ze rejon Azorow
    jest jednym z najaktywnieszych (oczywiscie powiesz, ze “to od dawna
    wiadomo”-albo cos w tym rodzaju) tektonicznie obszarow Ziemi,
    poniewaz cienka skorupa ziemska w rejonie Grzbietu Antlantyckiego
    jest dodatkowo popekana wskutek ciagnacej sie od Morza Srodziemnego
    azorskiej strefy transformacyjnej. Pod Azorami wystepuje prad
    wstepujacej magmy, tworzacy na powierzchni tzw. “plame goraca” (“hot
    spots”). O tej “plamie” wiadomo dopiero od lat konca lat 70-tych.
    Tlumaczy to rozlegly, dzis jeszcze aktywny wulkanizm na tym
    obszarze. Jest rowniez jasne, dlaczego op impakcie, ktory spowodowal
    Potop, strefy namagnesowania dna oceanicznego sa w tym regionie
    slabo widoczne. Rozlegle pekniecia tej ruchomej skorupy w wyniku
    pobliskiego(?) uderzenia wystarczyly do wywolania trzesien ziemi.

    Na mapie widoczone sa (zakreskowane) obszary bazaltowego dna
    oceanicznego BEZ POKRYWY OSADOWEJ.Licza one ponad 500 km szerokosci.
    A jesli tak, to basalt ten musial wylac sie w sosunkowo najnowszym
    okresie . Samo dno oceaniczne wokol Azorow nie ma stref
    namagnesowania.

    O innych faktach-nie pokrzykuj tu ”nie.nie”, bo wiaza sie one z
    Potopem i przesunieciem plyt po uderzeniu – pozniej.Niestety, brak
    mi czasu.


    Inne dowody na potop:
    Prace E.P. Izokha:
    articles.adsabs.harvard.edu/full/1993Metic..28Q.371I
    Gdy klikniesz na “next articke page” ukaze sie dalszy ciag artykulu.
    W bibliografii (referncjach) mamy takze prace austriackiego geologa
    A. Tollamana, zajmujacego sie przez lata pracami nad kraterem Ries
    na obszarze Jury Szwabskiej.

    Ten Izkh zajmowal sie takze tektytami w Wietnamie:
    query.nytimes.com/gst/fullpage.html?res=950DE5DA113AF93BA15752C1A96F948260&sec=&spon=

    Najciekawsze jest to, ze tektytami bardzo powaznie zajmuja sie
    uczeni stosnkowo niedawno i wlasciwie do lat 80 –tych nikt sie nimi
    nie zajmowal. Sa takie cztery wazne pola tektytow:
    australazjatyckie, na Wybrzezu Kosci Sloniowej, czesko-morawskie I
    pln.amerykanskie. Calkiem slusznie, ze pole australijskie budzi
    wiele emocji wsrod uczonych I jest ono najwazniejsze gdyz ciagnie
    sie ono na ogromnej przestrzeni od Chin Pld az po pld. Krance
    Australii. Ponadto w probkach
  • 05.09.08, 12:56 Odpowiedz
    Najciekawsze jest to, ze tektytami bardzo powaznie zajmuja sie
    uczeni stosnkowo niedawno i wlasciwie do lat 80 –tych nikt sie nimi
    nie zajmowal. Sa takie cztery wazne pola tektytow:
    australazjatyckie, na Wybrzezu Kosci Sloniowej, czesko-morawskie I
    pln.amerykanskie. Calkiem slusznie, ze pole australijskie budzi
    wiele emocji wsrod uczonych I jest ono najwazniejsze gdyz ciagnie
    sie ono na ogromnej przestrzeni od Chin Pld az po pld. Krance
    Australii. Ponadto w probkach z dna morskiego pobranych z dna Oceanu
    Indyjskiego znaleziono “mikrotektyty” w postaci bardzo malych drobin
    szkliwa.
    Calosc rozrzutu pokrywa powierzchnie ok. 50 mln. Km.kw., czyli 1/10
    pow.Ziemi.

    www.nio.org/cgi-bin/niopub/pub.sh?tag5001=Shyamprasad,%20M.
    Tektyty(“kwarce szokowe”) jak wiadomo, sa swiadectwem impaktu a ze
    wzgledu na wysoka temperature topienia skal podczas powstawania
    tektytow wyn. 2500-3000 stop. Nie moga one byz w zadnym wypadku
    produktem wulkkanicznym –temp. rzedu 1000-1100 stop.

    Otoz pola mlodych tektytow australijskich licza sobie ok. 10.000
    lat ale sa one czesciowo zdominowane przez znacznie starsze tektyty
    (o ktorych pisal Izokh) sprzed 700.000 lat. Dlatego przy badaniu
    przyjmowano AUTOMATYCZNIE date 700.000 lat. Nawet gdy przypadkiem
    wychodzilo na jaw, ze probki sa mlodsze, uznawano je (zupelnie jak
    ewolucyjni paleo-archeologowie) za “niespojne” I przestawano sie
    nimi interesowac.
    Rzecz jednak nie jest taka prosta, gdyz te mlodsze tektyty
    znajdywano w holocenskich wartwach-pomiedzy szczatkami roslin-Steno
    bylby zadowolony z datowania warstw stratygraficznych.
    Pierwszym, ktory zwrocil uwage na mlody wiek tektytow byl C.Fenner(
    1938 r.) Pozniej Geor Baker (1959), australijski mineralogy ustalil
    ich wiek na holocen a wiec juz po zakonczeniu epoki lodowej. W 1965
    r. J.E.Johnson datowal je dokladnie na 10.000 lat.

    Watpliwoscii, podsycane przez ewolucyjunych fantastow nauki“
    i „JEDYNYCH PRAWDZIWYCH NAUKOWCOW“, rosly i aby uciszyc krytyke
    autralijski geolog Edmund D. Gill z National Museum w Melbourne
    rozpoczal prace wykopaliskowe.
    dbforms.ga.gov.au/pls/www/geodx.strat_units.sch_full?wher=stratno=15469

    Problemy z datowaniem sa duze-nie takie jak przy okreslaniu wieku
    ulamka zuchwy australopiteka:

    www.grisda.org/origins/04076.htm
    Wnioski wyciagnij sobie sam.

    Ale zaznacze, ze „paradoks wieku“ probek mozna wytlumaczyc
    stosunkowo prosto, zakladajac, ze probki australiskie pochodza z
    dwoch impaktow: tego starszego sprzed 700.000 lat i mlodszego
    sprzed., ca.10.000.
    Tym samym nagle wymieranie znalazlo potwierdzenie w geologii.

    Potop potwierdzaja takze datowania dendrochronologiczne drzew oraz
    badania probek ladolodu grenlandzkiego.
    Ale o tym pozniej.
    (Z)











  • 06.09.08, 12:52 Odpowiedz
    Wiemy juz( i Madcio tez wie jesli czytal), ze geolog sowiecki Zyrow
    (Zhirov) "...unlike other books like this, the author does not
    romance his topic. Zhirov looks at the subject through cold
    geologocal facts...".

    W swojej ksiazce Zyrow wsopmina o Paulu Termier i jego badaniach
    tachylitu.
    Co to jest tachylit?
    www.redbor.pl/encyklopedia/pomoc/skala.htm
    Z ciekawych informacji o skalach bazaltowych (odlewa sie dzis nawet
    rury z bazaltu) dowiadujemy sie, ze bazalt to skala wylewna
    pochodzenia wulkanicznego, ktore " krystalizują bezpośrednio z magmy
    wydobywającej się w postaci lawy na powierzchnię Ziemi."
    Sa ich rozne odmiany, m.in "skały wylewne ultrazasadowych i
    zasadowe", do ktorych "zaliczamy: bazalt (odmiany: anamezyt,
    oceanit, toleit, spilit, hialobazalt, tachylit)".

    Z innego linku dowiaduejmy sie, ze:
    www.teberia.pl/encyklopedia.php?a=ArtShow&ArtId=12363
    No wiec bylo tak:
    W 1898 r. podczas kladzenia transatlantyckiego kabla pekl on
    na "Plaskowyzu Telegraficznym" (tak nazwanym pozniej na pamiatke
    tego wydarzenia . Jest to ten sam plaskowyz podmorski, o ktorym
    wspomnialem w linku do tow. Madcia). Przy wyciaganiu koncow kabla -
    co bylo zmudna, ciezka praca z uwagi na duza glebokosc- wydobyto
    takze zaplatany w kabel kawal skaly-tachylitu.
    Znalezisko zdeponowano w muzeum paryskim a 15 lat pozniej, owczesny
    dyrektor Instytutu Oceanograficznego, Pierre Termier:
    www.ourstory.info/library/3-FF/SLF/prof2.html
    Zjezdzamy mysza do "geologii" i znajujemy, ze :
    "...At the École Supérieure des Mines, geology is in charge of
    Pierre TERMIER, who is also the Chief Engineer of Mines and Director
    of the Service de la Carte Géologique. Outside the special field of
    mining, TERMIER has acquired distinction from his investigation of
    the problems of Alpine structure..."
    Byl wiec Termier postacia znana w swiecie naukowym.

    Termier doszedl do wniosku, ze:
    -wydobyty blok jest pochodzenia wulkanicznego a miejsce gdzie go
    znaleziono jest pokryte na ogromnej przestrzeni lawa. Tak wiec
    musiala tu miec miejsce gwaltowana dzialalnosc wulkaniczna.
    - blok skaly jest amorficzny( ma stukture nieuporzadkowana),
    szklista i niekrystaliczna. Nie mogl zastygnac na duzych
    glebokosciach ale na wolnym powietrzu.Mogl wiec pochodzic jedynie z
    wulkanu, znajdujacego sie ponad powierzchnia morza tak samo, jak
    lawa kryjaca znacze obszary dna morskiego
    - rownoczesnie z wybuchem wulkanu(ow) i wylewem magmu calay obszar
    musial obnizyc sie o 2000 m;
    -Tachylit rozpuszcza sie w wodzie morskiej w CIAGU 15.000 lat.
    Wydobyty blok byl skorodowany ale dawalo sie rozroznic jego kontury.
    Musial wiec znalezc sie na dnie morskim duzo wczesniej, niz przed
    15.000 laty, nie pozniej niz przed 13.000 laty a najprawdopodobniej
    przed 11.000-10.000 laty.

    Tak oto wymieranie mamutow, datowane na ok.10.000-9.500 lat znalazlo
    dramatyczne potwierdzenie w skale wydobytej z dna Atlantyku.
    Nie sa to rzecz jasna wszystkie dowody straszliwego kataklizmu i
    Potopu.
    Tak mowi NAUKA.

    No coz: ewolucjonisci moga jednak postawic "naukowe zarzuty", ze
    ktos ten blok skaly mogl wrzucic w ocean a potem spokojnie czekac az
    peknie kabel i zaplatany wen blok skalny-wydobedzie na
    powierzchnie.Moze czlonek zalogi zostal przekupiony przez jakiego
    fundamentaliste chrzescijanskiego? Kto tam wie, jak bylo?...

    Zawsze twierdzilem, ze nauka uprawiana przez ewolucjonistow, to
    kompletna brechnia-godna maniakalnych pacjentow szpitali
    psychiatrycznych.
    (Z)






  • 06.09.08, 17:25 Odpowiedz
    > Teoria kometowa CZEGO?
    To standardowa taktyka popaprańców - mieszanie z sobą naukowych wyników i
    rzeczywistych faktów z ich fantazjami, jakoby jedno z drugiego wynikało, w
    próbie przydania powagi i wiarygodności tychże fantazjom. :)

    Na przykład ta nieszczesna kometa i potop - uderzenie komety jest realna
    możliwością, zdarzało się w przeszłosci i zapewnie zdarzy się jeszcze wiele
    razy, są nawet symulacje takiego impaktu. Nasz zejman z jakichś przyczyn
    wymyślił sobie, że impakt komety spowodował biblijny potop, dlatego każdy
    naukowy tekst czy artykuł na temat komet traktuje jako dowód na biblijny potop.
    (takie mentalne zwarcie)

    Jakoś mu nie przeszkadza, ze w żadnym naukowym tekście o kometach nigdy nie
    znajdzie się najmniejszej wzmianki na temat biblijnego potopu. :)
    --
    Poznaj się ze ŚwiadkiemWszechświata.
    Moja strona: MaDeRland.
  • 06.09.08, 17:30 Odpowiedz
    > Nie czepiaj sie slow o "wojnie blyskawicznej".To rzeczywiscie moja
    > nazwa, chociaz uzywa sie jej w literaturze anglojezycznej
    > (overkill).
    Overkill nie oznacza wcale "wojny błyskawicznej", Wielki Językoznawco. :))))

    Ten fragment prezentuje typowy wycinek wiedzy naszego zejmana, dlatego
    zdecydowałem się go wyróżnić.

    PS:
    <moderator>
    Proszę o wstrzymanie się z ad hominem a la "towarzysz". Na pewno w stosunku do
    petrucchio, a najlepiej do wszystkich, którzy - o zgrozo - się z tobą nie
    zgadzają, wredne komuchy jedne, no!
    </moderator>
    --
    Poznaj się ze ŚwiadkiemWszechświata.
    Moja strona: MaDeRland.
  • 06.09.08, 20:47 Odpowiedz
    Nie kazdy tekst, tow. Madcio-nie kazdy a wybrane. Nie znasz tematu,
    kochany i dlatego tak hukasz i sie ciskasz. Linki, jakie Ci podalem
    (bo stale sie o nie dopominales) tlumacza to, co kiedys zaszlo.
    O mamutach nie zabierales glosu i ja to rozumiem -masz przybocznych
    do robienia glupich grymasow.No wiesz-tych ziewajacych
    jednozdaniowcow.
    Myslalem, ze "tachylit" Cie zadowoli, bo ciegiem gadasz o wyprawach
    w kosmos i szukaniu tam zycia. Gdziez tam. Nie potrafisz jednak(moze
    zajrzydz do "bibli" Darwina) tam znajdziesz wytlumaczenie tego
    ciekawego znaleziska na "Plaskowyzu Telegraficznym". To sprawy
    godne ludzkiego umyslu, nieprawdaz?

    W kazdym razie maja "popaprancy", geniuszu, juz dwie daty, jakie
    nielatwo obalic: jedna-to "masowe wymieranie. Druga-to kawal skaly z
    glebokosci ponad 2000 m z atlantyckiego dna.
    Obie pozwalaja uscislic date Potopu:wydarzyl sie on ok.10.000 lat
    temu. Tym samym Biblia, a takze mity i legendy wielu ludow, znajduja
    mocne zakotwienie.

    W innych linkach podalem Ci tak przez Ciebie pozadana literature-
    radze sie z nia zapoznac.No coz, w czasch kiedy ci naukowcy
    pracowali, jak Nansen czy Termier, nikt nie przypuszczal, ze ich
    badania beda otaczane taka nienawiscia przez "prawdziwych
    naukowcow". Mamuty tez nie zachowaly sie najlepiej. I tektyty Ci sie
    nie podobaja.

    Podam Ci jeszcze wiecej faktow.Przy okazji radze sie zastanowic nad
    dosc oczywistym faktem (sami go podsuwaliscie w innych postach, ze
    naukowcy sie kloca a ich hipotezy sa zwalczane -zupelnie jak w
    Waszym urojonym ewolucyjnym swiecie, pradwa? Tak -madrze
    zauwazaliscie-"powstaje nauka".
    Wlasnie te wyniki ich badan, interpretowane przez normalnych ludzi
    (zgodnie zreszta ze stanowiskiem wielu z nich) Ty z przybocznymi,
    oczywiscie, nazywacie "fantazjami". Nie my jestesmy fantastami, ale
    wlasnie Ty, kochasiu.
    Nie watpie w to, ze rzeczywiscie stanowiska sie kiedys uzgodnia i
    mozna bedzie zajac sie powazniej badaniami nad Biblia.
    Zamiast wymyslac kreacjonistom od "popaprancow" (ja sie nie obrazam,
    wiesz?) moglibyscie wreszcie skonsolidowac wysilki i sfalsyfikowac
    twierdzenia kreacjonistow, tj. udowodnic wreszcie, ze powstanie
    zycia z materii nieozywionej jest mozliwe.
    Moze wtedy Darwin mialby swoje kapliczki wszedzie na Ziemi?
    (Z)
    Ps.: podam Ci jeszcze pare innych ciekawych linkow. Dlaczego nie
    chcesz niczego "pomieszac"? Czy chcesz czy nie, tektyty sa datowane
    na 10.000 lat. Tektyty nie rodza sie same ani nie sa produktem
    wulkanizmu:powstaly w wyniku impaktu.Gdzie tu fantazja?
  • 06.09.08, 21:04 Odpowiedz
    He,he,he...ja wiem, co znaczy "overkill".Tu akurat mi pasowalo.
    Tak, "towarzysz" to bylo dobre- moze na wyrost ale troszke Was
    skrecilo. Zgodnie z zamierzeniem.
    A Twoj "popapraniec" teraz, to ot tak sobie? Ale przestane, niech
    tam! Wszystkich zwolennikow ewolucji najmocniej przepraszam: nie
    jestescie "towarzyszami".
    Ciebie natomiast poprosze, bys uwazniej czytal inne posty, bo
    znalezc tam mozna wiele "kwiatkow".
    (Z)
  • 06.09.08, 23:22 Odpowiedz
    Najpierw link, zeby bylo "naukowo":
    www.monografias.com/trabajos5/exdin/exdin.shtml
    Teraz pytanie: Co ten link zawiera?

    Otoz zawiera ni mniej, ni wiecej tylko az 45 hipotez (uzywa sie tu
    slowa we wlasciwym znaczeniu) traktujacych o
    wymarciu ...dinozaurow. Sa tezy i kontratezy.
    Okazuje sie, ze nic nie jest pewne pomimo Alvarezow. Ale gdy jedni
    sie sklaniaja do jego teorii o impakcie planetoidy drudzy jej
    zaprzeczaja.

    O co wiec chodzi w przypadku Potopu i datowan? O co chodzi kol.
    moderatorowi?
    Chodzi o stale,wrecz programowe zaprzeczanie, ze Potop mial miejsce-
    wszystko, kazda inna teoria nie wzbudzalaby takich emocji u
    niektorych uczestnikow tego forum, co wlasnie fakt Potopu.Nalezy mu
    za wszelka cene zaprzeczac a ludzi wen wierzacych -osmieszac.
    Przywykli ci ludzie uwazac kreacjonistow za jakichs naiwnych
    czcicieli "martwego Boga", za kompletnych -idac za nazewnictwem
    R.Dawkinsa -"ludzi glupich".
    No coz,sa fakty geologiczne, archeologiczne, astronomiczne nawet,
    legendy i mity wielu ludow. Wojownicze choc glupie pokrzykiwanie
    ewolucyjnych fantastow, to wolanie na puszczy.To chec ukrycia
    czegos, np. bezsensownosci z namaszczeniem gloszonej teorii.
    Biedni-nie widza jak sa smieszni w swoim zacietrzewieniu.
    Bede sie za nich "nienaukowo" modlil.
    (Z)

  • 07.09.08, 18:02 Odpowiedz
    Mowiac o ”wielkim wymieraniu” przeoczylismy mastodonta:

    pl.wikipedia.org/wiki/Mastodonty
    Ten potezny trabowiec jadal to, co cala ich reszta, tj. liście drzew
    lub inne , choc tutaj wystepuje zasadnicza roznica : mastodont lubil
    miękkie części roślin, w tym prawdopodobnie również roślinność
    wodna.dlatego jego zeby mialy mialy inna budowe.
    Interesujacy jest zasieg mastodonta: od "poludniowej Kanady i pln.
    Meksyku" a w miocenie i pliocenie zamieszkiwal takze Europe i
    Azje.To jeszcze nie byloby zle-ten Meksyk. Ale mastodonta znajdywano
    nawet... w Kordylierach.
    Z innego linku dowiadujemy sie, ze :
    pl.wikipedia.org/wiki/Mastodont_ameryka%C5%84ski

    mastodonty to zwierzeta lesne. Wszystkie trabowce byly takie.Nawet
    dzisiejsze slonie, choc walesja sie czasami po sawannie, wola
    trzymac sie skraju buszu, gdyz sa "wyłącznie roślinożerne. Pożerają
    różnego rodzaju trawy, liście, mniejsze gałęzie i konary oraz
    owoce".
    Mastodnt lubil takze tropikalne, nadmorskie wybrzeza, porosniete
    bujna wegetacja byly przez niego preferowane.

    Wrocmy jeszcze na moment do mamutow: ewolucyjny kol. Petrucchio,
    trzymajac sie "naukowych uscislen" (propagowanych przez ewolucyjnych
    przyglupow) ciegiem uwaza, ze mamuty "zyly na tundrach" – czyzby
    jakies spiecia w przeplywie neuronow w wyewoluowanym niedostatecznie
    (uwaga samego "ojca ewolucji wspolczesnej", Ernst,a Mayr,a) mozgu?

    Wiemy, co rosnie na tundrze. W zoladkach mamutow znajdowano
    niestrawione (smierc przyszla nagle)lapki modrzewiowe, swierkowe,
    liscie brzozy a nawet leszczyny.
    Jak mamut mogl to wszystko znalezc na tundrze?
    Okazuje sie, slon, porownywalny wielkoscia z mamutem, potrzebuje az
    200 kg. pokarmu. Prawdopodobnie tylez samo potrzebowaly mamuty. Taka
    ilosc ciezko jest "wygospodarowac" na tundrze przy tak licznej
    populacji-tylko las zapewnia potrzebna ilosc pokarmu.

    W ewolucyjnym scerariuszu wszystko wyglada przerazliwie prosto-tak
    prosto, ze przedszkolak by pojal: wlochate mamuty, ktore
    wyewoluowaly z jakichs mitycznych przodkow, ktorych nie udalo sie
    odszukac -dopasowujac sie do ostrego klimatu nizin syberyjskich i
    pln. amerykanskich - przeszly przez Beringie, pokonujac ja tak
    samo lekko i przyjemnie, jak pozniejsi paleo-indianie. Zanim dotarly
    do Ameryki pln. pokonaly nieslychanie trudny gorzysty teren
    pln.Alaski. Warstwa sniegu na rowninach wysokosci 1 m nie stanowila
    dla tych kolosow zadnego problemu a pozywialy sie, rozgaraniajac
    snieg olbrzymimi klami- dlatego wlasnie ewolucyjnie takie wyrosly.
    Wtedy mogly znalezc jakies kepy trawy i przezyc.Moze takie kly
    preferowal "dobor naturalny" z uwagi na predylekcje zenskiej
    populacji mamutow?
    No wiec snieg...-ale to nie problem: jesli dzis zyja na tundrze
    reny, to i mamuty tak robily. Gory Alaski tez nie stanowily
    problemu, bowiem mamuty, jak gorskie kozice, to dobrzy alpinisci
    a i pozywienia w gorach bylo w brod- swiadczy o tym dzisiejsza
    fauna: jakies drobne kroliki, lisy.... Reszta zwierzatek zapada w
    sen zimowy.

    Po drodze, a moze juz na tundrze, mamut przeszedl ewolucyjna
    mutacje: wyrosly mu dlugie wlosy, bedace dzis najlepszym
    swiadectwem "ewolucji". Jego amerykanski krewniak, mastodont, tez
    mial wlosy (choc zyl w ciepelku), ale najwidoczniej ewolucja sie w
    tym przypadku zatrzymala z niewyjasnionych powodow- to chyba jednak
    wina mutacji.A moze "insercji"...Najprawdopodobniej odpowiedzialne
    za to byly jednak mutacje.A jesli "LUCA"? Ktoz to moze wiedziec, ale
    mroz chodzi po kosciach...

    Jakiz to musial byc piekny widok: te tysiace poteznych mamutow,
    wedrujacych sobie dostojnie w zamieciach snieznych za przewodnikami
    przez osniezone gory a potem przez Beringie tylko po to, aby potem
    pokonac(nadkladajac poteznie drogi) lodowiec laurentyjski.
    Tak wlasnie mamut dotarl do Ameryki pln.
    I dobrze zrobil, bo teraz go mozemy badac i wyciagac logiczne
    wnioski.

    Na Syberii mamut znalazl sie, bo ...."wywedrowal, uciekajac przed
    zacieklymi polowaniami homo erectusa a pozniej neandertalczyka".
    Parcie mysliwych bylo potezne , bowiem ludzi bylo juz bardzo duzo,
    ze mamuty salwowaly sie ucieczka na tundry. To nie bylo jednak
    dobre, bowiem ciagle wpadaly w wieczna zmarzline i tonely w
    blocie.Czasami spadaly z urwisk w bloto. Potem nastapila nagla
    zmiana klimatyczna i wszystko zamarzlo. Mamuty wyginely.

    Kretynstwo tego scenariusza az kluje w oczy. Chyba nie musze
    wspominac, ze nie ma zadnych dowodow ani na polowania, ani na nic,
    choc przeciez ludzi musialo byc duzo, skoro "mamuty uciekly".
    He.he,he...Np.caly dowod kopalny o "emigracji przez Beryngie"
    wspiera sie na paru kamiennych ostrzach, ktore, najprawdopodobniej,
    zostawili jacys zapedzeni w te strony, mysliwi.

    Naukowcy, pozostajacy ciegiem pod przemoznym, urokliwym wplywem
    ewolucjonistow, storzyli nawet specjalne modele symulacyjne,
    ukazujace zmiany naturalnego srodowiska mamutow:130,40,30, 20.000
    lat temu. Co te symulacje wykazaly?
    Ano to, ze obszary, sprzyjajace zyciu dziesiatkow tysiecy tych
    zwierzat "na tundrze" BYLY PRZED POTOPEM W PRZYBLIZENIU 10 RAZY
    MNIEJSZE, NIZ NA PRZYKLAD: 42 TRYS. LAT TEMU; GDY LODOWCE MIALY
    NAJWIEKSZY ZASIEG.
    Co wiecej wyszlo na jaw z tych symulacji?
    TO, ZE PRZED 130.000 lat OBSZARY TE BYLY JESZCZE MNIEJSZE A POMIMO
    TO MAMUTY ....PRZETRWALY.
    Ale przed 10.000 laty nagle wymarly i one i wiele innych gatunkow
    zwierzat.
    "No tak - zauwaza od niechcenia ale "blyskotliwie" ewolucjonisci –
    ale wtedy nie bylo...czlowieka , ktory moglby na nie polowac." I "a
    piac" od poczatku.
    Jasne, ze nie bylo, ale czlowiek byl caly czas w Afryce, od
    najdawniejszych czasow, "w swej kolebce" , ale jakos nie udalo mu
    sie ( ewolucyjny Galton powiedzialby, ze Murzyni sa leniwi z
    natury) wybic slonia, ktorego jeszcze w XIX w. byly dziesiatki
    tysiecy...

    Pora jednak wrocic do mastodonta.
    (Z)




  • 09.09.08, 10:55 Odpowiedz
    Mamy juz dwie daty Potopu swiatowego: obie wskazuja na 10.000-9600
    lat od daty dzisiejszej. Czy to moze byc przypadek?
    Wiemy tez, ze zlodowacenie spowodowalo scisk w Europie poludniowej
    i Afryce- ta ostatnia byla zreszta zielona na plonocy i od dawien
    dawna zyli tam potomkowie ”Lucy” w ”pierwszej rodzinie”, jaka
    ewolucyjne przyglupy wszedzie prezen tuja-czy kto o to prosi czy,
    nie. Ludzi musialo byc duzo wszedzie bowiem jak tylko lody zaczely
    topniec czesc z nich wyruszyla na wielkie lowy, na mamuta i
    doprowadzili do jego zaglady, wybijajac go ze szczetem na ogromnych
    polaciach Europy i Azji az na daleka Syberie-w tundre.
    Ciekawa rzecz: w Europie roilo sie jeszcze wtedy od neandertalczyka-
    Zyl on rzeszta takze w Afryce, tworzac tzw. ”kulture Clovis”.
    Poniewaz dysponowal on narzedziami i bronia b.prymitywna nie wybil
    wszystkich zwierzat, tylko niektore –te najwieksze. Ostateczny cios
    zwierzetom-takze nosorozcom , tygrysom szablastym, ogromnym wilkom,
    przypominajacym psy Baskervilla, zadal homo sapiens sapiens,
    dysponujacy wyraznie lepsza bronia. Nie wiadomo gdzie dojrzewal io
    ewoluowal niepostrzezenie, ale gdy sie juz pokazal, zaczal od razu
    zabijac.Najpierw zabijal najwieksze i najbardziej drapiezne
    zwierzeta w Europie i na olbrzymich przestrzeniach Azji, az wygonil
    je na syberyjskie tundry. Tam – jak pisal nam ewolucyjny Petrucchio –
    nie mialy wyjscia: wchodzily na cienki lod rzek i jeziorek, ktory
    sie pod nimi lamal.Wtedy tonely.Inne staczaly sie z urwisk.
    Najprawdopodobniej zapanowala wsrod nich histeria(stress tez moze
    zabic), ktorej nie opanowaly.Musialy umrzec. Gdy juz
    zakoczyl “blyskawiczna wojne” ze zwierzetami, rozpoczal skutecznie
    zabijac neandertalczyka. Nie wiemy dlaczego mialby tak zrobic, bo
    zwierzyny ,podobnie jak w Afryce, bylo w brod. Ale moglo byc I tak,
    ze lowil I zwierzeta I polowal na innych ludzi. Byl bardzo
    skuteczny. Ernst Mayr powie madrze, ze “byl to pierwszy masowy mord
    w historii”. A wiec dla czlowieka, jako gatunku, to normalne.
    Inny homo sapiens sapiens pojawil sie tez w Afryce –
    najprawdopodobniej ewoluowal on w jakichs oddzielonych
    od “clovistycznego” pospolstwa glebokich dolinach, pieczarach,
    lesnych ostepach. Oba te ludzkie typy w Afryce zdecydowaly sie nie
    wypowiadac “wojny blyskawicznej” zwierzetom, tylko polowali na nie –
    li tylko dla jedzenia. Juz wtedy, w Afryce, zarysowala sie
    jakby “political correctness”: ludzie byli blizej natury i raczej
    lubili padline, jak zauwazyl “ojciec wspolczesnej ewolucji”, Ernst
    Mayr.Dlatego homo sapiens sapiens mogl “wyewoulowac”, bo,
    wspolzawodniczac z sepami I hienami na sawannach o padline, byl
    odporny na ptomainy…
    I znowu trzeba po tej wesolej dygresji (za jej komedyjnosc
    odpowiedzialni sa, rzecz jasna, ewolucjonisci), nalezy, jak to
    wdziecznie zauwazyl kol.moderator –znow “uciec w mamuty”. I dobrze,
    gdyz one tez potwierdza tak milego jego sercu Potopu i
    prawdziwosci stronic Biblii.
    No wiec czesc ludzi “madrych” przeszla przez Beringie (poprzednio
    przebyl ja takze neandertalczyk), inni przybyli az z Azji-z Chin
    czy Sundanlandu a nawet z Afryki , jak np.“Olmekowie”.Zyly juz tam
    mamuty I gatunek pokrewny-mastodonty. I znow zaczela sie
    bezprzykladna rzez. Z najwiekszymi mamutami poszlo szybko, ale
    mniejszy mastodont trzymal sie krzepko. Tak krzepko, ze jeszcze
    Majowie czy Yamanowie na Ziemi Ognistej… hodowali go w oborach czy
    pieczarach razem z ogromnymi leniwcami.
    I znow trafiamy na interesujaca zagadke: pomimo, ze znajdywano
    sfosylizowane kosci mamutow i mastodontow tu i tam, mastodont
    przezyl Potop w przeciwienstwie do majacych mniej szczescia
    mamutow.
    Ale co wiemy jeszcze procz “Wikipedii” o mastodontach? Ubogo z tym
    mastodontowym materialem- wiecej zajmuja sie nim Amerykanie ale
    wylacznie “swoimi”, pln.amerykanskimi mastodontami. Ale Jankesi tacy
    sa: Latynosami gardza. Z zamieszczonego linku w “Wikipedii” niewiele
    sie dowiedzielismy bowiem wygladalo na to, ze zasieg mastodonta
    konczyl sie na Meksyku a my juz wiemy, ze znajdywano go takze…na
    Ziemi Ognistej…. W forowanej w “ludowej Polsce ” ksiazce
    Wendta, “Szukalem Adama” (ksiazka jest ewolucyjna i “po linii”,
    gdyz ciegiem pisze o szukaniu “brakujacych ogniw”- to b. dobre I
    powazne zrodlo.Nie do podwazenia przez forumowych uczonych), Wendt
    pisze tak:
    “(….) Juz w 1846 r. odkryto w warstwie glin tarasow Missisippi
    kosci wczesnych ludzi przemieszane z koscmi mastodonta …Czlowiek
    polowal wiec na nie …W 1875 r., paleontolog Abott znalazl w dnie
    rzeki Delaware debone kosci ludzkie I mastodonta, przemieszane wraz
    z wieloma starymi kamiennymi ostrzami. Pozniej, gdy zaczeto
    systematycznie przeszukiwac caly kraj, wszedzie – od Missisippi I
    Delaware, w grotach Brazyli I w glinach Argentyny
    Natrafiano na kosci ogromnych leniwcow…mastodontow…prymitywnych
    wolow i koni …I zawsze slady ludzkiej dzialalnosci.
    W 1890 bracia Nordenskjöld, Smith Woodward i znakomity antropolg
    argentynski, Ameghino(ktory byl pozniej zaciekle zwalczany przez
    ewolucyjna klike Hrdliczki, gdyz “osmielil sie “ datowac
    wczesniejsze, niz przyjmowano w oficjalnej nauce, zasiedlanie
    Ameryki przez czlowieka-przyp.moj, Z), na samym krancu Ziemi
    Ognistej, w Ultima Esperanza(czyli “Ostatnia Nadzieja”-przyp.moj,Z)
    te sama osobliwa mieszanine kosci, resztki zagrody ogrodzonej
    kamiennym murem w pieczarze, w ktorej trzymano najwidoczniej ogromne
    leniwce I mastodonty som zwierzeta domowe.
    W Ameryce Srodkowej sluzyl mastodnt som zwierze pociagowe I juczne
    Majom.W niektorych miejscach znaleziono szkielety mastodontow
    zmieszane ze skorupami garnkow.W 1928 r. Franz Spillman odkopal
    caly warsztat garncarski, datowany na II-III w.n.e, ktorego
    wlasciciel najwidoczniej mieszkal razem z mastodontem, “…albowiem
    pomiedzy rozbitymi miskami i garnkami lezaly kosci ogromnego
    zwierzecia –wygladalo to tak, jakby pra-slon znalazl sie w starym
    sklepie z porcelana…”.Takze w Ameryce Pln., ktora uniknela
    duszacych gazow impaktu, specjalnie wzdluz Missouri znajdowano
    szczatki zagrod dla olbrzymich mastodontow.(…)”
    Znakomity niemiecki podroznik I odkrywca, Aleksander Humboldt
    znalazl podczas jedenej ze swych pld.amerykanskich podrozy w
    Kolumbii, na plaskowyzu “LLanura de los Gigantes, polozonym ponad
    2000 m pond poziom morza, niedaleko stolicy tego kraju Bogoty,
    sfosylizowane kosci …mastodnta,nazwanego pozniej jego imieniem-
    “Mastodon Humboldtensis”. I o tym ciekawym kopalnym mastodoncie
    ubozuchno. Dlaczego? Przeciez powinno to znalezisko dzis wywolywac
    wsrod “wolnych naukowcow” nieopisany entuzjazm. Ale jest cicho, nie
    naglasnia sie tego. Przeciez na podstawie kilku sfosylizowanych jaj
    dinozaurow I ich szkieletow napisano tysiace rozpraw doktorskich
    dzieki ktorym wiemy prawie wszystko o ich zyciu rodzinnym.A tu
    cisza…Dlaczego?
    Mastodonty to byly potezne zwierzeta, ktore najlepiej sie czuly ,
    tarzajac sie w blotnistym , cieplym szlamie wybrzezy morskich,
    jedzac bambusowy miazsz i kroczac ocienionymi sciezkami w
    dzunglach, ale nie by lazic po stromych, skalnych urwiskach
    Kordylierow. I one wcale tego nie robily.One wcale nie wspinaly sie
    po gorach-mastodonty to nie kozice, skaczace z kamienia na kamien.
    Smierc zastala je w ich naturalnym srodowisku-na morskich
    wybrzezach, porosnietych dzungla. To byl taki sam rodzaj smierci,
    jaki dotknal ich syberyjskich pobratymcow –smierc o
  • 09.09.08, 10:57 Odpowiedz
    Dokonczenie:

    ..... To byl taki sam rodzaj smierci, jaki dotknal ich
    syberyjskich pobratymcow –smierc od zatrucia gazami. Nalezy
    zauwazyc, ze wlasnie ta czesc Ameryki pld. lezy w zasiegu
    wschodniego pasatu, ktory zaniosl tu chmury pelne duszacych gazow a
    nawet poimpaktowej fali uderzeniowej.Wlasnie na tym rowninnym
    plaskowyzu mastodonty zostalu uduszone zupelnie tak samo, jak
    syberyjskie mamuty. Deszcz blota zalal wybrzeza. Ciala zwierzat
    plywaly razem po zalaniu ladu falami roskimi.W cieplym klimacie
    tkanki miekkie rozlozyly sie a kosci, przesycone mineralami, ulegly
    fosylizacji pod szlamem, ktory je przykryl.Szlam wysechl i stal sie
    twardy jak cement. Ale jak mastodonty mogly znalezc sie w
    gorach, w Kordylierach?

    Jest dzis juz niepodwazalnym faktem, ze to, co dzis
    jest “plaskowyzem”, bylo przed Potopem…rownina nadmorska. Humboldt
    i wielu po nim widzialo na wlasne oczy to wyniesienie ladu:biala,
    kredowa krecha zaznaczala wyraznie dawny brzeg morski : biegnie
    ona pomiedzy 2300-3000 m ponad poziomem morza wzdluz Kordylierow-
    od jeziora Titicaca az do Panamy. Takze Titicaca w Peru, ktore lezy
    3800 m ponad poziomem morza, ma taka dawna linie brzegowa ale
    linia ta ma wyrazny spadek w kierunku polnocnego-wschodu.Jesli sie
    przedluzy te linie w kierunku spadku, pokaze ona po brzebiegu
    tysiecy kilometrow dokladnie na …”Plaskowyz Telegraficzny w okolicy
    Azorow.

    Co spadkowa linia brzegowa oznacza? Nic innego, ze cala plyta
    tektoniczna w pewien sposob obrocila sie wzdluz osi, biegnacej
    pomiedzy Bahia a Panama.Wlasnie na tyle, ze powinno to odpowiadac
    roznicy pomiedzy stara linia brzegowa jeziora, a nowa-rownolegla do
    poziomu morza. Oznacza to, ze jednak, ze wybrzeze polnocno-
    wschodnie musialo tylez samo zostac zatopione w morzu, co polnocno-
    zachodnie wyniesione, poniewaz plyta zawsze obraca sie wokol
    wlasnego punktu ciezkosci. Wynika z tego, ze polnocno-wschodnie
    wybrzeze powinno miec slabo nachylona szeroka polke, ktora mozna
    zidentyfikowac jako “zatopiony lad”. I tak jest rzeczywiscie: ujscie
    Parany I Amazonki wyraznie to wykazuje. Do tej pory obrot wokol osi
    nie mogl zostac zadawalajaco wyjasniony geologicznie-dopiero
    przyjecie zalozenia impaktu umozliwia logiczne rozwiazanie zagadki
    nachylonych dawnych brzegow.
    Plyta poludniowo-amerykanska dokonala obrotu wokol w/w osi
    dlatego, gdyz spowodowane to zostalo obnizeniem poziomu magmy na
    wskutek wyrzucenia olbrzmiej jej czesci po uderzeniu komety w
    Atlantyk, jak tez olbrzymimi wylewami w okolicach Azorow. Jest to
    absolutnie logiczne: plyty tektoniczne nie tona w magmie ale reaguja
    izostatycznie i dopasowuja sie do zmiany jej poziomu . Jesli
    poziom magmy sie obniza, plyty towarzysza poziomowi i sie obnizaja,
    obracajac wokol osi ciezkosci. Jesli zachodnia czesc plyty sie
    wzniosla, to logicznie, jej czesc wschodnia musiala sie obnizyc,
    wskazujac spadkiem punkt gwaltownego wyplywu magmy.
    Cdn.
    (Z)
  • 10.09.08, 16:04 Odpowiedz

    Najpierw mala dygresja.

    Ewolucjonisci w swych polemikach i “badaniach naukowych” stosuja
    zasade naturalizmu, mowiaca, ze dla zjawisk przyrodniczych nalezy
    poszukiwac przyczyn przyrodniczych. Dlatego mowia, ze kreacjonisci
    lamia te zasade, bowiem wyjasniaja powstanie zycia przez odwolywanie
    sie do “nadnaturalizmu”, a wiec do tworczych aktow Boga. Pomijam to,
    czy do wyjasniania zjawisk swiata nalezy stale odwolywac sie do
    fizykalnych, dajacych sie zmierzyc zjawisk przyrodniczych, ale chce
    podkreslic, ze sami stosuja do dowodzenia swych racji
    ….dzialalnosc czynnikow poza-naturalnych.Tak sie ma rzecz np. z
    archeologia ,paleontologia, antropologia, geologia czy nawet …
    biologia, w ktorej mityczne mutacje (zawsze korzystne kiedy trzeba a
    niekorzystne, kiedy sa zbedne) graja Stworcy. Ich pozytywnego
    wplywu w zaden sposob nie daje sie udowodnic ale oni uwazaja, ze…nie
    jest to wcale konieczne.Wystarczy wiara .
    W innych przypadkach, np. w geologii, wybieraja i komentuja tylko
    te fakty, ktore moga ich “teorie” w jakis sposob podeprzec.Inne,
    niewygodne wydarzenia, sa wg. Nich albo” nie istotne”, “nie mialy
    miejsca”, lub byly “falszywie tlumaczone”.
    Tak wlasnie ma sie sprawa z potopowym impaktem.Po prostu nie nalezy
    o nim mowic a jesli juz, to tylko w kategoriach komedyjnych.
    Tym samym stawiaja nauke na glowie i takiej naukowej metodologii
    nalezy sie z cala moca, przeciwstawic.
    To wlasnie czynimy.

    Podalismy wczesniej b.dobry link, mowiacy az o 45 hipotezach
    tyczacych sie zaglady dinozaurow. Okazuje sie, ze pomimo naukowych
    opracowan, wydajacych sie polozyc raz na zawsze kres powstawaniu
    nowych “ostatecznych rozwiazan”, te nowe ciagle sie pojawiaja. Jesli
    sie pojawiaja, a trudnosci z ustaleniem przyczyn zaglady mnoza sie
    wraz z rozwojem nauk, podobnie musi sie przedstawiac sprawa z
    Potopem. Jestesmy jednak w lepszej sytuacji, niz ewolucjonisci:
    teisci zawsze wierzyli w Potop-dlatego zebranie dowodow w jedna
    spojna, logiczna calosc, nigdy nie przedstawiala dla nich trudnosci.
    Stary Testament mowi dokladnie, jak to sie wydarzylo i prawie we
    wszystkich szczegolach pokrywa sie to z biblijnym opisem. Ten opis
    znajduje pelne potwierdzenie w geologicznych faktach. To nie moze
    byc ewolucyjny, “mutacyjny przypadek”.
    Dlatego Potop staraja sie ewolucjonisci wykluczyc z dziejow
    Ziemi:jego uznanie, byloby przyznaniem sie ewolucjonizmu do wlasnej
    nicosci.

    Pare dodatkowych linkow o mastodntach:

    gsa.confex.com/gsa/2003NE/finalprogram/session_6407.htm

    Znow ”uciekamy w mamuty”: wyniesienie wybrzeza w obecnej Kolumbii –
    poniewaz lezy ona blizej osi obrotu –nie bylo tak duze jak
    obszarow wokol Titicaca, lezacych dalej ale wystarczylo aby podmokle
    wybrzeza morskie,na ktorych zyl i padl mastodont, wyniesc ponad
    2000 m i uczynic “plaskowyzem gigantow”.Tam, wydane na pastwe
    szalejacych sil przyrody, lezaly kosci setek zwierzat i fosylizowaly
    w twardniejcym szlamie. Deszcz zmiekczal twardniejcy szlam i splukal
    powoli warstwe ochronna.Szormy wydmuchaly jedno po drugim ziaremka
    piasku.
    Po setkach lub tysiacach lat szlam znikl i uwolnil skamieniale kosci
    olbrzymich zwierzat. Teraz staly sie one przedmiotem “obrobki” dla
    wiatrow i deszczy: wiele z nich zostalo splukanych, rozdrobnionych
    na proszek i rozniesionych wiatrami na cztery strony swiata. Tylko
    najwieksze i najtwardsze z nich sie ostaly. Te, ktore zostaly
    otrzymaly pozniej nazwe „gigantow a rownina, na ktora byla ich
    grobem- “Rowniny olbrzymow”.Nazwa, ktora jest nieslychanie cennym
    dokumentem ziemskiej historii, swiadczacym o naglej smierci tych
    zwierzat we wschodnich Kordylierach w koncu czwartorzedu.

    Wszedzie atlantyckie wybrzeze USA ma znamie tamtych wydarzen:
    olbrzymie kaniony, zanurzajace sie w morze i szelf, nachyony w
    kierunku epicentrum.Nawet rzeka Hudson ma podmorski kanion, 800 m
    gleboki, o stromych scianach, wybiegajacy dlaeko w morze na
    glebokosc 2-3000 m... Nawet plyta afrykanska sie nachylila: delta
    rzeki Kongo jest potezna rynna biegnaca w glebiny. Geolodzy
    oceniaja nagle zatopienie ladu i ujscia rzeki w koncu czwartorzedu
    na ok.2800 m. a nawet wiecej i tzw. „ Glebi Romanche“.

    Nie mamy pewnoscia jaki obiekt kosmiczny spowodowal te straszliwe
    zniszczenia:podczas gdy jedni sa za kometa, inni preferuja
    uderzenie planetoidy. Nie jest to az tak wazne, bowiem odkryto cos,
    co jest wyrazna anomalia:
    www.nature.com/nature/journal/v233/n5321/abs/233542a0.html
    Atlantyk wokol Azorow to tajemnicze miejsce:
    environment.newscientist.com/channel/earth/deep-sea/dn6253-atlantic-ridge-reveals-underwater-wonders.html

    earthguide.ucsd.edu/mar/intro2.html#anchor4
    ale rownie tajemnicze sa gigantyczne zapadliska dna morskiego
    opisane przez Fridtjofa Nansena w latach 1893-96- Przebadal on
    odgalezienie tzw, grzbiet Wyville –Thomsona glownego Grzbietu
    Atlantyckiego.Odgalezienie biegnie pomiedzy Islandia a pln.szkockimi
    wyspami. Ekspedycja znalazla dowody (literature podalem wczesniej),
    ze dno morskie pomiedzy Islandia a mala wulkaniczna wyspa Jana
    Mayena (prawie 72 stop. N) masy muszli malzy
    morskich.Interesujacym byl fakt, ze byly to muszle malzy
    przybrzeznych(litoralnych) wod , otolity zwierzat morskich plytkich
    wod oraz to, ze ZNALEZIONO JE NA GLEBOKOSCI 1000m a napoludnie od
    wispy –NA GLEBOKOSCI 2500m, a wiec w strefie pelagicznej.
    Juz wtedy Nansen wyciagnal jedyny logiczny wniosek: DNO MORSKIE
    MUSIALO SIE OBNIZYC O 2500M NAGLE A Z GEOLOGICZNEGO PKT.WIDZENIA-
    NIEDAWNO, GDYZ PRZYNAJMNIEJ ZWIERZETA MORSKIE MIALYBY CZAS, ZEBY
    RATOWAC SIE UCIECZKA NA SZELF.
    Tak jak to robia koralowce.
    Srodowisko musialo zmienioc sie szybko, niespodziewanie I tym samym
    zwierzeta te sa swiadkami katastrofy. Poniewaz zatopione dno
    morskie spada na poludnie, ku Grzbietowi Wyville-Thomson oznacza to,
    ze zatopienie go wywolalo wieksze zatopienie grzbietu na poludniu –w
    okolicach Azorow. Z jakiegos powodu-ktory da sie jednak geo-
    fizycznie zrekonstruowac na wskutek obnizenia sie poziomu simy
    (warstwy bazaltowej) , dno morskie o pow. miliona km kwadratowych
    obnizylo sie od 1000-do 2000 m ….

    Juz w 1900 zabrano sie powaznie do sondowan dan morskiego . Statek
    badawczy, “Gauss” sondowal dno morskie reczna sonda o dl.46 cm dno
    rowu/rynny “Romanche”(7300 m).Row ten lezy niedaleko rownika, na
    zachod od wybrzezy Liberii i podmorskiego, poprzecznego
    grzebietu “liberyjskiego”-akurat na granicy pomiedzy pln.czesciu
    Grzbietu Atlantyckiego a jego czescia poludniowa. “Romanche”
    przecina Grzbiet Atlantycki w odleglosci ok.4500 km na pld. od
    Azorow.

    W probkach sedymentu skonstatowano piec warstw. A wiec od gory
    mamy:najpierw czerwona gline, potem trzy pozbawione wapienia
    sedymentacje kontynentalna I warstwe denna-wapien globerin , czyli
    morskich pierwotniakow, należacych do gromady otwornic,
    wchodzacych w sklad planktonuNalezy dodac, ze globeriny maja
    zlozone wapienne skorupki. Skad globeriny w probkach sondy?
    Wiadomo, ze szlam wapienny z Globerin mozna normalnie znalezc
    wylacznie na glebokosci pomiedzy 2000 a 4500 m, co odpowiada
    zyciowemu srodowisku tych zyjatek.
    Nalzey z tego faktu wyciagnac logiczny wniosek: ten szlam osadzil
    sie na dnie rowu ̶
  • 10.09.08, 21:12 Odpowiedz
    Dokonczenie:

    ........Nalzey z tego faktu wyciagnac logiczny wniosek: ten szlam
    osadzil sie na dnie rowu „Romanche” wtedy, kiedy jego dno bylo
    polozone na maksymalnej glebokosci 4500 m. Nastepnym logicznym
    wnioskiem jest ten, ze ddno rowu musialo sie zapasc 2800 m –akurat
    tyle, ile nadmienil wspomniany Pierre Termier, badajac kawal
    tachylitu z „Plaskowyxu Telegraficznego”.

    He, he,he...W latach nastepnych organizowano wiele ekspedycji na
    grzbiet (najnowsza –patrz link) i zawsze pobierano probki z dna,
    mierzono temperature, badano prady morskie, dokonywano badan
    sejsmologicznych. Okreslanie srodowiska sedymentacji i wieku osadow
    dzis nie stanowi zadnego problemu: dokonuje sie tego metodami
    biostratygraficznymi. BADANIA WYKAZALY, ZE DNO MORSKIE OBNIZYTLO
    SIE NA KONCU CZWARTORZEDU -.12.000 –10.000 lat temu.
    I tak mamy: ekspedycje angielskiego statku badawczego „ Hydra”,
    amerykanska „Dolphin” i „Gettysburg”, niemiecka-„Gazelle”. Kilka lat
    przed II w.sw. Niemcy zorganizowali wyprawe na statku „Meteor”,
    wyposazona w najnowoczesniejszy na tamte lata, sprzet. Odkryli wtedy
    tzw. „Lawice Meteor”(ok.800 km od Azorow), ciagnace sie ponad 40 mil
    morskich. Przed lawica sonda wskazywala 4000 m, pozniej 262 m,
    wskazujac jakby plaskowyz.W pobranych probkach z glebokosci 280 m.
    Znaleziono...korale. Swiadczy to o tym, ze dno morskie musialo sie
    obnizyc o te wartosc, gdyz korale nie zyja na glebokosci wiekszej,
    niz 40m.
    OBNIZENIE DNA MUSIALO NASTAPIC NAGLE, GDYZ INACZEJ KORALE
    NADBUDOWALYBY NOWE KOLONIE NA STARYCH –tak jak to zwykly czynic na
    atolach morz poludniowych.
    Po wojnie badaniami zajela sie szwedzki statek „Albatros” ze
    wspomnianym juz prof. Petterssonem, pozniej sowiecki „Witez”,
    Dunczycy na „Galathei”, angielski „Discovery II(1956). Ta ekspedycja
    odkryla na plaskim dnie morskim, na glebokosci 1500 m olbrzymie
    glazy, dowodzace dzialania sil sejsmicznych...

    Ale to nie wszystkie dowody na Potop.(cdn)
    (Z)



  • 11.09.08, 14:29 Odpowiedz
    Nasi forumowi medrcy stale dopominaja sie o linki. To jest
    oczywiscie smieszne, bowiem malo ktory z nich zalaczane linki czyta.

    Wychodze jednak naprzeciw zapotrzebowaniu tych spragnionych wiedzy
    forumowiczow (a szczegolnie naukowego kol. Moderatora), by
    przedlozyc inne ciekawe dowody POTOPU. Beda sie z tego cieszyc
    niezmiernie a ja z nimi.

    Co to jest less?
    www.ar.wroc.pl/~weber/aleuryty.html
    A sa to “pyly pochodzenia eolicznego, o barwie zoltej”.

    Troche wiecej o lessach, np. W Polsce, ich sklad:
    www.geologos.com.pl/geologos11/Geologos_11_Pajak-Komorowska.pdf

    Illit : pl.wikipedia.org/wiki/Illit
    Illit jak podaje Wikipedia, ”szczegolnie gromadzi sie na dnach
    oceanow”. To jest pewna wskazowka.
    Innym waznym skladnikiem lessow jest kalcyt:
    pl.wikipedia.org/wiki/Kalcyt
    Popularny link ”Sciaga” podaje jak ”powstaly” lessy:
    www.sciaga.pl/tekst/41455-42-gleby_i_lasy
    Powstaly one “ z traw i roślinności cebulkowej porastające suche i
    zimne stepy na przedpolu lądolodu.”
    Ale np. Ukraina, Chiny, tereny wokol Morza Kaspijskiego czy Wegry
    lezaly poza zasiegiem ladoladu czwartorzedowego. Problem z lessem
    jest bardziej skomplikowany, niz to sie popularnie ujmuje.

    Zalozmy wpierw taki scenariusz.
    Ulewa Potopu juz dawno sie skonczyla. Masy wody, jakie zalaly
    olbrzymie polacie Ziemi, powrocily do oceanu swiatowego. Takze te,
    ktore masy szlamu/blota deszczu Potopu, ktory powstal z mieszaniny
    wody deszczowej i wulkanicznych popiolow, gdzies osadzonych na dnie
    morskim. Ile tego bylo?

    Wspanialy wynalazca, niezyjacy juz od lat niemiecki inzynier
    (pracowal zreszta w Peenemunde z Braunem w latach ostatniej wojny-
    posiadal ponad 2000 patentow), Otto Muck, obliczyl (zkladal on
    uderzenie planetoidy w Atlantyk), ze chodzilo ok. o ciezar 3
    biliardy ton o objetosci 2,5 mln kilometrow kubicznych…Niemala to
    cyfra - gdyby udalo sie zlokalizowac choc jej ulamek,bylaby to
    dalej ogromna objetosc poimpaktowego blota.

    Obliczenia, jakie Muck przeprowadzil, zakladaly, ze 90% szlamy
    zostalo splukanych z powrotem do oceanu. Pozostalo wiec 10% z trzech
    biliardow ton: gdyby pokryc ta iloscia Ziemie daloby to warstwe o
    grubosci 100 m na pow. Pomiedzy 10 a 20 mln. Kilometrow
    kwadratowych. Taka ilosc nie mogla zniknac niespostrzezenie.

    Otoz nie zniknela wcale –nie oddamy walkowerem pkt ewolucyjnym
    popaprancom (uzywam terminologii kol.Moderatora), bowiem na Ziemi
    mozna bez trudu ilosc te zlokalizowac.:jest lancuch gleb lessowych,
    ciagnacy sie od Atlantyku (zachodnia Francja), przez Niemcy wzdluz
    Renu, Dunaju, Elby i Odry, Czechoslowacje (Mähren albo Zlin w pld.
    Sudetach), Wegry, Galicje w kierunku Ukrainy a pozniej Morza
    Kaspijskiego, Turkiestanu az do Azji Centralnej , pln. Chin az do
    Morza Chinskiego. Calosc przypomina sierp i ma to logiczne
    wytlumaczenie: chmury deszczu POTOPU przesuwaly sie od
    atlantyckiego epicentrum wraz z zachodnimi wiatrami.

    Ten lessowy “sierp” jest tajemniczy. Less albu
    popularnie „czarnoziem“ jest wg. Linkow „post-lodowcowa glinkowatymi
    osadami”, bogatymi w kwarc i “konkrekcji wapnia) o kolorze od
    zoltawego(jak ochra) do szarej. Zawiera niemalo ziaren kwarcu,
    luseczki muskowitu inne drobiny najrozniejszego roadzju.
    Warstwy denne czesto zawieraja KOSCI MAMUTOW (dlatego m.in. tyle o
    nich mowilismy), resztki szkieletow ludzkich , skorupy slimakow
    ladowych, kosci zwierzat stepowych, jakis drewnianych ludzkich sadyb…

    Rzecz w tym, ze nalezy odrozniac dwa rodzaje lessu:jeden, tzw, “nie
    przesiany”, zawierajacy starte czesci skal I “przesiany” (eolitowy),
    bedacy –jak podaje pierwszy link – czastki “rezydualne, pochodzenia
    wodnego (muły)”. Dopiero razem tworza one popularny less.

    Dla naszych rozwazan najwazniejsza czescia jest ta druga –muly.
    Najczesciej leza one jak koldra, przykrywajac warstwe eolityczna-te
    starta na proszek skale. Mozna to stwierdzic w luku gleb lessowych
    bez trudu:wszedzie rozprzestrzeniaja sie pokrywy ilow, gromadzac sie
    szczegolnie obficie wokol dolin rzecznych a gdzieindziej, jak w
    Chinach, tworza potezne wzgorza, stwarzajc specyficzny pejzaz.

    Wg. teori “eolitycznej” (“wiatrowej”) prawdziwy less powstal przez
    osadzanie sie porywanych zimnymi, stepowymi wiatrami sproszkowanych
    skal . Wiatr ten osadzal pozniej pyly w okolicy a trawy mogly go
    trwale zwiazac. To prawda-nie ma dwoch zdan. Bez watpienia spodnia
    wartswa lessu tak powstala w czasach zlodowacen –ich zasieg mozna
    sprawdzic na tym dobrym linku, zat. „Formy wystepowania lodu na
    Ziemi“-wybrac wersje „PDF“.
    Ten "przesiany" less interesuje nas wylacznie jako podkladka zasiegu
    jego wystepowania.
    Dyluwialny less –ten, ktory zbudowal potezne pokrywy, zmieniajac
    krajobraz jest o wiele bardziej wazny w naszych rozwazaniach.
    Cdn.
    (Z)
  • 11.09.08, 15:14 Odpowiedz
    Skoro tak lubisz linki, skorzystam z podanego przez Ciebie:

    Co to jest less?
    www.ar.wroc.pl/~weber/aleuryty.html
    A sa to “pyly pochodzenia eolicznego, o barwie zoltej”.

    "eolicznego" jest podlinkowane dalej do:

    www.ar.wroc.pl/~weber/transport.html#wiatr
    "Działanie wiatru może mieć charakter niszczący, transportujący i akumulacyjny.
    Utwory powstające przy udziale wiatru określane są jako eoliczne, a ich
    charakterystyczną cechą jest bardzo dobre wysortowanie okruchów. Wynika ono z
    faktu, że wiatr przemieszcza jedynie drobne okruchy, których średnica nie
    przekracza 2 mm. Do utworów eolicznych zaliczane są piaski wydmowe oraz lessy,
    których powstanie związane jest z okresem lodowcowym. Wytworzyły się one w
    wyniku nagromadzenia pyłów wywiewanych z obszarów morenowych i fluwioglacjalnych
    przez stałe wiatry wiejące od lodowca."

    Rozumiem, że potop był związany z kosmiczną wichurą, która nadmuchała te lessy,
    oczywiście po opadnięciu wody?

    > Rzecz w tym, ze nalezy odrozniac dwa rodzaje lessu:jeden, tzw, “nie
    > przesiany”, zawierajacy starte czesci skal I “przesiany” (eol
    > itowy),
    > bedacy –jak podaje pierwszy link – czastki “rezydualne, pocho
    > dzenia
    > wodnego (muły)”. Dopiero razem tworza one popularny less.

    "pyły - skały luźne, które mogą być: rezydualne, pochodzenia wodnego (muły) lub
    eolicznego (lessy)"

    Skąd Ci się wzięło, że less jest mułem, bo na pewno nie z cytatu, na jaki się
    powołujesz? A eolitowy nie oznacza "przesiany", tylko "naniesiony przez wiatr".
  • 11.09.08, 16:00 Odpowiedz
    No tak, ale niedokladnie je czytales.
    W linku przez Ciebie podanym mamy, ze "Z działalnością lodowca
    związane jest także formowanie ogromnych jezior zastoiskowych, które
    stopniowo wypełniają się osadami, głównie ilastymi."
    A ily sa skladnikami lessow.

    Chodzi takze o frakcje :

    pl.wikipedia.org/wiki/Frakcja_(budownictwo)
    i to mialem na mysli, mowiac o "przesiewanym eolicie" a wiec o
    frakcji o sred. ziaren ponizej 0.002mm.

    Spojrz takze na ten link:
    www.sandomierskie.com/kraj/sandomierski/sandomierska-less.htm
    w ktorym masz skladniki(frakcje) lessu w Polsce, w sanodmierskim. W
    Polsce mniej jest ilow, ale wiecej ich wystepuje na innych
    obszarach.Ponadto skladniki lessu "neolitowego-przesianego" sa tu
    wyraznie wykazane wraz z frakcjami.
    Jest tez cos o barwie lessu:"Barwa lessu zależy od zawartości
    tlenków żelaza, im więcej w skale związków żelaza
    tym barwa ciemniejsza po prawie brunatną." A wiec nie tylko zolta.
    Moze byc szarawa lub prawie czarna (jak na Ukrainie czy Wegrzech)w
    zaleznosci od % czesci roslinnej w glebie. Chodzi o nazwe.
    Dla naszych rozwazan wazne jest, ze zawieraja bardzo duzo wapnia.
    Dlatego sa tak urodzajne.

    Jakbys spojrzal na mape bez trudu zauwazysz, ze "sierp" lessow lezy
    poza (i to grubo) zasiegiem lodowcow. Poniewaz w arstwachspodnich
    znaleziono najrozmaitsze szczatki pochodzenia biologicznego lub
    stworzone reka ludzka, mozna je bez trudu datowac.
    (Z)
  • 11.09.08, 16:03 Odpowiedz
    Nie wiem zreszta, dlaczego tak podkreslasz te "zolta barwe".Juz na
    poczatku podalem link, mowiacy o zoltej barwie lessu.Chcesz mnie na
    czyms zlapac?
    (Z)
  • 11.09.08, 17:46 Odpowiedz
    Zakradl sie maly blad-napisalem w odpowiedzi "...frakcji o sred.
    ziaren ponizej 0.002mm" pwinnno oczywiscie byc "powyzej", gdyz rzecz
    tyczy sie "przesiewanej" frakcji "eolitycznej" a wiec o wiekszych
    ziarnach.
    Przepraszam za ten blad.Ech ten pospiech.
    (Z)
  • 12.09.08, 15:23 Odpowiedz
    Zanim wrocimy do lessow musimy przedstawic pare hipotez, jakie,
    zdaniem uczonych spowodowaly Potop.

    NIEZGODNOSC TEORII Z INNYMI NIE JEST STRASZNA-GORZEJ, JESLI NIE
    ZGDADZA SIE ONA Z FAKTAMI.KADZA TEORIE UWAZAMY ZA SLUSZNA JESLI
    UMOZLIWIA NIE TYLKO WYJASDNIENIE PEWNYCH FAKTOW, ALE ROWNIEZ
    PRZEPOWIEDZENIE INNYCH.

    Jesli tak ujmiemy cale zgadnienie Potopu i notorycznego
    przeinaczania faktow przez etablowana w swiecie “political
    correctness “spolke ewolucjonisto-antropologow –archeologow stanie
    sie jasne, dlaczego nawet fakty –o ile przemawiaja za Potopem –
    musialy zostac ukryte.

    Kiedys na jakims watku ewolucyjny Petrucchio strasznie sie
    wysmiewal, ze wskazywalem ile zlego uczynil (naniszczyl karier
    naukowych w USA) np. prof.Hrdliczki, ktory twardo obstawal
    za “teoria Beringii”. Po jego smierci obrecz sciskajaca antropologie
    troche sie rozluznila, ale nadal jest silna.Doswiadczyl tego
    stosunkowo niedawno np. prof. geologii na Boston University, Robert
    Schoch, przy okazji ustalania wieku powstania Sfiksa. Etablowani
    egiptolodzy pod wodza Marka Lehnera(notabene ulubienca egiptologa
    Zahwassiego z Kairu) obrzucali blotem wszystkich naukowcow, ktorzy
    osmielali sie podwazac dotychczasowe “osiagniecia nauki”. Prof.
    Schoch twardo obstaje, ze Sfinks(podobnie jak piramidy w Gizeh)
    powstal…zaraz po Potopie I uscisla jego wiek(ostateczny szlif) na
    ok.9000 lat, co, oczywiscie grzebie, oficjalne datowanie i…kupe z
    mozolem wypoconych doktoratow. Jesli chodzi o tzw. Dolna Swiatynie,
    zbudowana z blokow o wadze 100 t. specalisci –kamieniarze i
    transportowcy -sa zdania, ze ich transport graniczy….z cudem, ale
    egipotolodzy “wiedza”, ze zbudowal to Chufu.

    Klotnia uczonych na pozor malo ma wspolnego z Potopem, ale po
    wnikliwszym rozpatrzeniu ma ona wlasnie bardzo duzo: poczatki prac
    przy Sfinksie musialy rozpoczac sie przed Potopem, wykonczenie go
    zarazpo Potopie (lub tuz przed)…To samo tyczy sie fundamentu (lub
    nawet calej) piramidy Chufu oraz Dolnej Swiatyni.
    Oznacza to, ze ewolucyjny scenariusz prymitywnych lowcow bierze w
    leb: ktos musial zwrocic uwage na szczegolny skalny pagorek na
    plaskowyzu Gizeh, z ktorego wyciosano sfinksa, scieto wierzcholek,
    wymierzono teren, zniwelowano go zaczeto klasc fundamenty
    piramidy.Rownoczesnie rozpoczeto budowe Dolnej Swiatyni z
    olbrzymich blokow ciosanych w odleglych kamieniolomach. Musial wiec
    dokonac intelektualnego wyboru szeregu projektow I zaakceptowac
    najlepszy –mozliwy do wykonania.
    Prymitywni lowcy, latajacy z krzemiennymi maczugami i kryjacy sie w
    pieczarach moga byc uwazani za budowniczych tylko przez kompletnych
    idiotow -fachowcy, poslugujacy sie nowoczesna technika stoja
    oniemiali.
    Musieli to wiec byc bardzo cywilizowani ludzie, zyjacy przed
    Potopem, lub ich potomkowie, ktorzy Potop przezyli. Dzisiejsza nauka
    ewolucyjna mowi, ze tacy wtedy “nie istnieli”.Fakty i badania coraz
    wiekszej liczby uczonych mowia:”Tak.Tacy ludzie wtedy zyli,
    dzialali, budowali.”
    Jesli budowali, musieli dysponowac lepsza technika, niz kamienne
    toporki i byc zorganizowani –zyc w pewnej cywilizacji. O tej
    wlasnie cywilizacji sprzed Potopu opowiada m.in. Stary Testament.

    Otto Muck opowiadal sie za hipoteza “planetoidowa” i obliczyl
    kinetyczna energie uderzenia na 2x10 20 J, jej mase na 2x1015 kg,
    predkosc 20m/s. Prof. Ludwik Zajdler przeliczyl ten przypadek,
    zakladajac dla uproszczenia uderzenie prostopadle do pow.Ziemi I
    skonstantowal, ze predkosc Ziemi w kierunku w jakim ja popchnela
    planetoida, wzroslaby tylko o 2 cm a wiec nie moglo wplynac na jej
    ruch wirowy i zmienic nachulenia osi obrotu. Ale –czego nie mogl
    poj.kol.Moderator – os obroty Ziemi pozostala tak samo nachylona ,
    gdyz cala pow.Ziemi sie przesunela.
    Cytuje za prof.Zajdlerem: “…Byc moze, ze Ziemia ma kilka polozen
    rwonowagi trwalej I kilka chwiejnej. Scisle mowiac –
    rownowagi “niestalej” I chwiejnej”.Niestalym nazywamy taki stan
    rownowagi, w ktorym sily dizalajace na cialo wprawdzie sie
    rownowaza, ale wystarczy najlzejszy wstrzas, aby dizalajace sily
    przesunely cialo do innego polozenia rownowagi trwalej….” L-Zajdler
    dodaje, ze “…sposrod licznych prob wyjasnienia zatopienia
    hipotetycznego ladu na Oceanie Atlantyckim (ksiazka jest o
    Atlantydzie-”Atlantyda”,str. 333 i 341) trzy teorie zdaja sie
    tlumaczyc to w najbardziej zgodny z dzisiejsza nauka sposob: dwie
    teorie “kosmiczne”-Hörbigera o porwaniu Ksiezyca i o zderzeniu sie
    Ziemi z innym cialem niebieskim –oraz teoria “sejsmiczna”…” i
    konkluduje, ze z trzech teorii –dwoch “kosmicznych”(druga jest
    prof.Kamienskiego o zderzeniu sie z czescia komety Halleya. Dzis
    mowi sie o zderzeniu z czescia komety Enckego)-najbardziej obronna
    reka wychodzi teoria zderzenia z przybyszem z Kosmosu.Jendnak ma
    ona slaba strone:Planetoidy A, Mucka …nie mozne odszukac na niebie….
    Nie inaczej przedstawia sie sprawa z kometa Halleya.Od wiekow jest
    ona postrachem ludzkosci, co 76 lat pojawiam sie na naszym niebie,
    ale nie udalo sie z cala pewnoscia udowodnic, ze …moglo nastapic
    takie jej zblizenie do Ziemi, aby moglo spowodowac zaglade znacznej
    czesci ludzkosci…”

    To sluszne uwagi, ale mozna postawic pytanie: Czy szukano
    intensywnie sladow uderzenia na Ziemi? Oczywiscie, ze nie.
    Wiemy juz dzis wiecej o falszerstwach ewolucyjnych antropologow i
    archeologow. “Brak sladow”, akceptowalnych dla dzisiejszej nauki
    nie zdumiewa, ale nawet te silne poszlaki jakimi dysponujemy – ba,
    nawet dajace sie zweryfikowac fakty- daja stabilna podstawe do
    twierdzenia, ze przyczyna Potopu byla pozaziemska.
    Cdn.
    (Z)
  • 15.09.08, 12:01 Odpowiedz
    Wiemy juz, ze deszcz Potopu przyszedl gnany wiatrami
    zachodnimi.Tajemniczy sierp nieslychanie zyznej ziemi budzi ciagle
    gorace dyskuje wsrod uczonych - sa rozne teorie powstania lessu.
    Wiemy, ze sa dwa jego rodzaje: ten “prawdziwy”, w formie pylu jaki
    wg. Tzw. “teorii wiatrowej” osadzil sie , gnany zimnymi stepowymi
    wiatrami, na porosnietymi trawa polaciach Ziemi.Trawa wiazala
    delikatny pyl i wzbogacala butwiejacymi roslinnymi resztami.
    Nie ulega watpliwosci, ze spodnia warstwa, nawet jesli lezy ona pola
    zasiegiem lodowca zostala zbudowana przez ciagle przemieszczanie sie
    lodowca. Ale ta warstwa jest o tyle interesujaca, o ile stanowic ona
    bedzie baze dla pozniejszej nadbudowy olbrzymich warstw, pagorow,
    zawierajacych najwieksza objetosciowo ilosc lessu.

    Podczas gdy warstwa spodnia nie wykazuje w warstwie eolitycznej
    zadnych sladow zalania woka o tyle, warstwa nad nia ,
    zawierajaca “przesiany” pyl wszystkie pozadane przez nas slady
    wodnego pochodzenia.Cala budowa olbrzymich, kupolastych pagorow
    wykazuje cechy typowe dla budowy “wodnej” a ich koncentracja do
    duzych rzek jest dodatkowym dowodem.
    Skad moze pochodzic ta niermolnie duza
    ilosc “przesianego”, “wodnego” lessu?

    Na podstawie budowy chemicznej i struktury fizycznej
    less “nieprzesiany” jest niewatpliwie produktem dlugotrwalego
    wietrzenia skal. Juz wtedy material wyjsciowy musial byc bogaty w
    wapno i kwarc. Ale nie wapno niegaszone (CaO czyli tlenek wapnia),
    ale wapno gaszone(CaOH2 ), ktore dopiero pozniej
    zostalo “przerobione” przez proces wietrzenia.
    Nawet teoretycznie nie mozna sobie wyobrazic, ze less mogl powstac
    przez wietrzenie skal wapiennych, bowiem nie ma takich formacji
    skalnych´, zawietrajacych oprocz kwarcu takze wapno gaszone….Ten
    material powstaje bowiem przez cieplna obrobke.Jak powstaje wapno?
    Niby KAZDY TO WIE, ALE WARTO PRZYPOMNIEC:

    pl.shvoong.com/exact-sciences/116549-ska%C5%82y-wapienne-wapienie/

    Po prostu nie ma takich lancuchow gorskich, biegnacych od Atlantyku
    az po Morze Chinskih , mogacych dostarczyc takich ilosci wapna , w
    wyniku spokojnego wietrzenia . Nie chodzi tu o male ilosci ale o
    objetosc rowna dwum milionom kilometrow szesciennych a wiec w
    przyblizeniu o objetosci calej Wyzyny Tybetanskiej.
    A wiec olbrzymie gory lessu nie mialy “lyellowskiego” , spokojnego
    pochodzenia, ale musialy miec inne.

    Wnetrze Ziemi, rozzazrzona,plynna magma, zostawila przy katastrofie
    Potopu jeszcze wiecej materialu w formie wulkanicznych popiolow, niz
    mozna dzis znalezc na terenach lessowych. Ten popiol, unoszac sie w
    pradach konwekcyjnych slupa dymu w epicentrum, zostal wyrzucony do
    gowrnych warstw atmosfery a pozniej gnany z wiatrami zachodnimi
    (tzw. “jet prady”, wiejace na na wysokosci 11.000m na granicy
    stratosfery i troposfery) osadzil sie w Europie, Azji Sredniej i
    Dalekiej-wlasnie tam, gdzie tereny te zostaly nawiedzone straszliwym
    deszczem Potopu.
    Less jest wiec materialem pochodzenia wodnego, dostarczonego
    wiatrami na terytoria zlane deszczem szlamu.. Jego sklad wszedzie
    jest podobny do slynnej 2,5 metrowej warstwy mezoptamskiej odkrytej
    przez Wolleya.

    A wiec jesli przyjac taki scenariusz wypadkow widzimy, ze less nie
    jest produktem flegmatycznych procesow wietrzenia polozonych
    stosunkowo blisko gor, zawierajacych wapno i kwarc, ale jest
    przybysszem z odleglych stron- produktem przybylym w formie z
    odleglego miejsca na Oceanie Atlantyckim. Przybhyl jako popiol
    wulkaniczny, ktory, zmieszawszy sie z oceanicznymi bogatymi w kalcyt
    osadami denni, wyniesiony podmuchem gigantycznego wybuchu az poza
    sratosfere, gnany super-szybkimi pradami powietrza..
    To mogloby byc recepta geologiczna na sposob otrzymywania lessu.

    Bogata zawartosc w kalcium moze less zawdzieczac takze siarczkowej
    kwasniej magmie powierzchniowej:


    ie.redirect.hp.com/svs/rdr?TYPE=3&tp=iehome&locale=sv_se&c=81&bd=HP&pf=laptop
    Lub ten:
    en.wikipedia.org/wiki/Magma


    ” ….W przypadku law kwaśnych, skłonnych do tworzenia pumeksu, może
    zdarzyć się, że ciśnienie wewnętrzne rozsadza lawę na rozżarzone
    kropelki, unoszące się w gorącym gazie o temperaturze od 900 do
    10000C. Gwałtowe przejścia z bogatej w gaz cieczy w postać gazu
    obciążanego wspomnianymi kropelkami zmniejsza od razu lepkość o
    współczynnik wynoszący od 1012 do 1015. masa staje się od 100 do
    10000 razy bardziej płynna od wody i jest z tego powodu niesłychanie
    ruchliwa. W postaci „chmury gorejącej” pokrywa ona z prędkością
    huraganu setki kilometrów kwadratowych
    terenu.. ”(www.sciaga.pl/tekst/33652-34-wulkany). A wiec less
    to zwietrzala kwasna magma, zmieszana z morskimi osadami
    dennymi.Wietrzenie osiagnelo mikroskopowy stopien-dlatego nie
    stryktura, ale sklad chemiczny moze nam powiedziec o wulkanicznym
    pochodzeniu lessu.

    Teraz olbrzymie wzgorza dyluwialnego, ”przesianego” lessu nie budza
    zdumienia.Rzeki deszczu, ktore przekraczaly ludzkie pojmowanie,
    padaly na Ziemie. ”Ziemia zostala pokryta blotem” -mowi i Biblia i
    inne przekazy.Czesc szlamu zostala na zalanym wodami Potopu ladzie -
    te ilosc, Otto Muck, ktory z niemiecka dokladnoscia przeliczyl
    wszystko, ocenia na 10%-reszta szlamu zostala zmyta z powrotem do
    morza z cofajacymi sie wodami.
    Nie jest trudno sobie to wyobrazic jesli wezmiemy wiadro z
    rozcienczonym blotem i wylejemy je na piasek: na jego powierzchni
    powstana male strumyki cieknacego blota-z czasem beda one coraz
    glebsze, beda tworzyly meandry, zakola, czyli powstanie typowy
    krajobraz lessowy.

    W Chinach less, niezwykle bogaty w mineraly,tworzacy warstwy o
    grubosci nawet 400 metrow jest zolty. Na Ukrainie, przemieszany z
    butwiejacymi roslinami, stworzyl czarnoziem, na Wegrzech ma kolor
    czerwonawy z odcieniem brunatnym, w oklociach Magdeburga -
    jasnozolty. Zawsze zachowuje swoja niezwykla zyznosc i nadaje smak
    winom. To dar Atlantyku -powstal podczas Potopu.
    (cdn)
    (Z)
  • 17.09.08, 11:05 Odpowiedz
    Jakze to spadles synu Jutrzenki z Niebios, Jasniejacy?
    Jakze runales na Ziemie Ty, ktory podbijales narody?”
    (Jezajasz, 14:)

    Slowa starotestamentowego proroka o czyms mowia.Teolodzy twierdza,
    ze chodzi o Lucyfera-byc moze maja racje.Byc moze, ze te slowa
    dadza sie takze odniesc do wspomnien o straszliwym doswiadczeniu z
    odleglej przeszlosci?
    Kiedy je spisywano, doszlo w tym przypadku do pomieszania obu
    przekazow i na starszy z nich o Lucyferze, nalozyl sie nowy -o
    Potopie.


    Jak to moglo wygladac zderzenie z jakims cialem niebieskim ?

    gallery.astronet.pl/index.cgi?385#zdjecia
    Sa tu zdjecia Fobosa i Deimosa-ksiezycow Marsa o odp. Sred.27 i 15
    km. Wg. najnowszych badan Obserwatorium Astromicznego na Manua Kea
    na Hawajach sa to odlamki poteznej planetoidy. Dzis sa jej
    ksiezycami, ale juz niedlugo bowiem z czasem spadna na jego
    powierzchnie a wtedy…Wtedy mrzonki biednych ewolucjonistow,
    szukajacych z zapalem lepszym godnej sprawy “sladow zycia” na tej
    planecie, ulegna kompletnej ruinie.: teoretyczne , bo wylacznie
    powstale w chorych, ewolucyjnych mozgach , “zycie” ulegnie
    zagladzie i trzeba bedzie pisac na nowo pewne rozdzialy
    ewolucyjnej “teorii”.

    Ale moze to byla kometa?
    Bardzo przyjemna stronica Adama Hurcewicza:
    komety.astrowww.pl/

    Wlasnie o tym mowimy a kol. Moderator w poprzednich postach nie mogl
    zrozumiec pewnych, prostych spraw, tyczacych sie zachowanej podczas
    impaktu osi ziemskiej. Tymczasem W.Benz z Cabridge Center for
    Astrophysics w Los Alamos (zajmowal sie takze ksiezycem):

    www.xtec.cat/recursos/astronom/moon/camerone.htm
    i jego zespol doszli do wniosku, ze uderzenie poteznej planetoidy w
    Urana spowodowalo pochylenie jego osi obrotu, lezacej obecnie niemal
    w plaszczyznie 98 stopni do pionu.Naukowcy ci obliczyli, ze
    planetoida, jaka spadla na Urana miala mase dziesieciokrotnie
    mniejsza od tej planety.

    Dopiero od niedawna zaczeto zwracac uwage na niebezpieczenstwo
    zagrazajace Ziemi z Kosmosu.
    John Sepkoski i David Raup z Chicago wyliczyli,, zajmujac sie
    badaniami fanerozoiku, tzw. “zloty
    pl.wikipedia.org/wiki/Jack_Sepkoski
    okres”, powtarzajacy sie cykl wymieran, ktory wg.nich liczy sobie
    ok. 26 mln.lat. Sa to jednakze nieprzekonywujace wywody, bowiem
    istnieje cala masa wyjatkow od ich wyliczen.

    Dzieki Eugene Schoemakerowi ,S.V.M.Clubowi i W.M..Napierowi od 1973
    r. ilosc obiektow, przelatujacych blisko Ziemi, powiekszyla sie o
    150 nowych-wiekszosc z nich ma srednice od 1 do 56 km.
    Adonis, majacy srednice 10 km, przelecial w 1936 r. blisko Ziemi-
    tylko 300.000 km i nieomal dostal sie w pole jej przyciagania.
    Gdyby czas czas spotkania byl tylko nieco inny to, byc moze,
    doszloby juz wtedy do straszliwego immpaktu i masowego wymierania.
    Podczas II Konferencji Snowbird w USA Clark Chapman z Planetary
    Science Institure w Tucson oraz David Morrison z NASA Research
    Center w Moffet Field w Kalifornii obliczyli, ze prawdopodobienstwo
    zaglady ludzkiej cywilizacji w wyniku globalnych skutkow impaktu za
    naszego zycia (a wiec srednio 50 lat) wynosi 1:6000, a wiec smierc
    od impaktu jest tylko 25 razy mniej prawdopodobna, niz smierc w
    wyniku wypadku samochodowego.
    Uczeni przeliczyli sile uderzenia planetoidy, zakladajac jej
    srednice 30 km, wzgledna szybkosc wobec Ziemi na 20km/s . A wiec jej
    masa wynosila ok.200 mld ton a sila uderzenia-20 bilionow kmt=2.1019
    mkg, ilosc ciepla powstalego podczas uderzenia na 40 biliardow
    kalorii.
    Aby osiagnac taka sama sile wybuchu nalezaloby zdetonowac albo 30
    mld ton nitrogliceryny, albo-przyjmujac, ze 1mln t nitrogliceryny =
    sila 1 bomby atomowej- 30.000 szt takich bomb w ciasnym opakowaniu.
    Oczywíscie sila uderzenia komety bylaby jeszcze wieksza, biorac pod
    uwage jej wieksza szybkosc.
    Sa tro wielkosci przekraczajace granice naszego pojmowania.


    Ogromna planetoida/kometa, pedzac z ogromna szybkoscia uderzyla w
    Atlantyk. Jesli chodzi o komtete, biorac pod uwage jej szybkosc
    (sred.ok.30km/s) oraz fakt, ze mogla rozerwac sie w
    polugrawitacyjnym Jowisza na kilka odlamow, zniszczenia na Ziemi
    byly jeszcze wieksze. Potop zniszczyl ponad 70 gatunkow dyluwialnych
    zwierzat i prawie starl rodzj ludzki z powierzchni Ziemi.
    Uderzenie cial niebieskiego w Ziemie przypomina do zludzenia wybuch
    olbrzymiego wulkanu polaczanego z trzesieniem Ziemi, ktorego sila
    przekracza nasze wyobrazenia(najsilniejsze trzesienie Ziemi mialo
    magnitude 9,2...Wg. Ostatniej komputerowej symulacji brytyjskich
    astronomow, Clube&Napiera, trzesienie Ziemi miejscami osiagneloby
    magnitude ponad 16 , a nawet 18 stopni w skali Richtera.

    pl.wikipedia.org/wiki/Trz%C4%99sienie_ziemi
    Najwieksze trzesienie w historii nowozytnej:
    pl.wikipedia.org/wiki/Trz%C4%99sienie_ziemi_w_Chile,_1960

    Ziemia zachowuje sie wtedy jak gesta ciecz : powstaje gigantyczne
    tsunami, ktore, wdzierajac sie na lad staly falami o kilometrowej
    wielkosci, zatapia go na dlugo .
    Biorac pod uwage wszystkie zebrane fakty geologiczne( wylewy lawy
    na
    Grzbiecie Atlantyckim, zatopienie olbrzymich obszarow dna morskiego
    pln. Atlantyku i u wybrzezy Norwegii, Islandii -swierdzone przez
    Nansena, dna morskiego szelfow i pochylenie plyty afrykanskiej, pld
    amerykanskiej i polnocnoamerykanskiej a takze zapadniecie sie dna
    morskiego w Zatoce Hudsona), mozemy obliczyc ilosc magmy wyrzucej
    wybuchem w ziemska atmosfere.


    Wybuchy wulkanow sa zawsze niebezpieczne, bowiem ilosc wyrzuconego
    materialu jest ogromna. Ilosc popiolow wulkanicznych zalezy przede
    wszystkim od rodzaju lawy: czy lawa jest bogata (w kisel) czy
    uboga. Cale terytorium, graniczace z wulkanem zostaje pokryte
    popiolami, ktore gnane wiatrami osiagaja ogromne odleglosci..Kiedy
    popiol zostaje wyrzucony w powietrze, jego czasteczki osiagaja
    straatosfere.Tam, wchodzac w foto-chemiczna reakcje z para wodna
    tworza aeorozole kwassu siarkowego, okrazajacve przez dlugi czas
    kule ziemska. Te wlasnie aereozole tamuja promieniowanie sloneczne
    i zmniejszaja ziemska srednia temperature. Znaczna czesc popiolow
    spada na ziemie w postaci brudnego, szlamowatego deszczu.
    Deszcz Potopu byl tysiace razy silniejszy od “zwyklego” deszczu
    wulkanicznego pochodzenia-dlatego objal swym zasiegiem prawie cala
    Ziemie.

    Kiedy jakies cialo niebieskie wchodzi w ziemska atmosfere jego jadro
    peka a zewnetrzna otoka rozpada sie na wiele fragmentow, z ktorych
    kazdy porusza sie pozniej po innym torze.Dlatego uderzenie czy to
    komety czy planetoidy pokrywa olbrzymie obszary danej planety-w tym
    przypadku Ziemi. Otto Muck, ktory byl zwolennikiem uderzynia
    planetoidy zakladal, ze wchodzila ona w ziemska atmosfere z pln-
    zachodu -bral ud uwage ponad 3000 lejow uderzenieniowych w ksztalcie
    elipsy w pln.i pldCarolinie(pomiedzy Floryda a Cap Hatteras),
    odkrytych przypadkiem na zdjeciach lotniczych w 1931 roku. Stad
    mogl obliczyc mase planetoidy. Austraiacki geolog, Tollmann uwaza,
    ze byla to kometa (tego samego zdania byl polski astronom Kaminski)
    oraz brytysjcy astronomowie Clube i Napier.
    Mowiac szczerze jest to absolutnie niewazne czy to byla kometa czy
    planetoida-wazne sa skutki uderzenia. W kazdym razie zarowno starsze
    badania (polskie) czy calkiem wspolczesne uwazaja, ze kometa czy
    planetoida o sred. Ok.15-30 km powoduje (uwaga ewolucjonisci)
    tzw. “wielkie wymieranie”, wywoluje
  • 17.09.08, 11:09 Odpowiedz
    Dokonczenie.

    ....
    Kiedy jakies cialo niebieskie wchodzi w ziemska atmosfere jego jadro
    peka a zewnetrzna otoka rozpada sie na wiele fragmentow, z ktorych
    kazdy porusza sie pozniej po innym torze.Dlatego uderzenie czy to
    komety czy planetoidy pokrywa olbrzymie obszary danej planety-w tym
    przypadku Ziemi. Otto Muck, ktory byl zwolennikiem uderzynia
    planetoidy zakladal, ze wchodzila ona w ziemska atmosfere z pln-
    zachodu -bral ud uwage ponad 3000 lejow uderzenieniowych w ksztalcie
    elipsy w pln.i pldCarolinie(pomiedzy Floryda a Cap Hatteras),
    odkrytych przypadkiem na zdjeciach lotniczych w 1931 roku. Stad
    mogl obliczyc mase planetoidy. Austraiacki geolog, Tollmann uwaza,
    ze byla to kometa (tego samego zdania byl polski astronom Kaminski)
    oraz brytysjcy astronomowie Clube i Napier.
    Mowiac szczerze jest to absolutnie niewazne czy to byla kometa czy
    planetoida-wazne sa skutki uderzenia. W kazdym razie zarowno starsze
    badania (polskie) czy calkiem wspolczesne uwazaja, ze kometa czy
    planetoida o sred. Ok.15-30 km powoduje (uwaga ewolucjonisci)
    tzw. “wielkie wymieranie”, wywoluje pozary,trzesienia ziemi,
    wybuchy wulkanow,zime poimpaktowa a w przypadku uderzenia w morze-
    takze potop powszechny.

    To cialo niebieskie, jakie uderzylo w Ziemie przed 10.000 lat bylo
    widoczne z odleglosci co najmniej 2000 km.Jego tor, dluga parabola,
    zaczynajaca sie po jednej stronie horyzontu a konczaca po drugiej,
    byl zbudowany z gazow.Poruszalo sie szybko i bezglosnie-cale to
    tragiczne w skutkach widowisko trwalo zaledwie pare minut ale oko
    ludzkie, ktore zdolalo je ujrzec-osleplo.Po paru minutach rozlegl
    sie gleboki grzmot wybuchu, slyszalny prawdopodobnie na calej kuli
    ziemskiej. Ci, co zyli w bezposrednim centrum wybuchu czu w
    promieniu 400 km nie slyszeli go juz nigdy-nie zyli juz zanim
    nastapilo uderzenie czy dotarla do nich fala dzwiekowa. Takie
    wydarzenie nie znika z pamieci ludzkiej-zostaje w niej na zawsze.
    To, ze ocalala ludzkosc nie dysponuje zadnymi dokumentami oprocz
    niezwykle wiernych przekazow, z ktorych przekaz
    starotestamentowy´jest najwierniejszy, nie moze dziwic. Ale dzis,
    dysponujac odpowiednia wiedza mozemy wydarzenie zrekonstruowac tak
    wiernie, ze nie pozostawia to u nas zadnych watpliwosci co do jego
    prawdziwosci.
    cdn.
    (Z)
  • 21.09.08, 04:22 Odpowiedz
    Ziemia jest wlasciwie kulistym pojemnikiem poddanym cisnieniu
    wewnetrznemu. Szwy, mlodej magmy, spajajace plyty tektoniczne, sa
    jakby rzedem nitow laczacych plachy pancerne plyt . Co sie dzieje
    za takim szwem, kiedy nity zaczynaja puszczac?

    Podwodniacy , schodzacy i kryjacy sie w morskich glebinach przed
    nieprzyjacielskimi okretami eskorty konwoju w swych lodziach
    podwodnych wiedza dobrze, jak to wyglada: po przekroczeniu
    dopuszczalnej glebokosci zanurzenia caly kadlub zaczyna trzeszczec
    az wreszcie zaczynaja puszczac nity, ktore zachowuja sie jak
    pociski.Ranily one a nawet zabijaly zaloge czolga.
    Polscy czolgisci gen. Maczka wojowali na Cromwell,ach, ale
    wielokrotnie przyznawali, ze nie lubili tego czolgu. Wlasnie z uwagi
    na zabijajace lub raniace zalogi-nity.
    Byl on...niebezpieczny dla zalogi z uwagi na nitowana konstrukcje
    pancerza i wiezy: trafiny pociskiem ppanc, ktory tylko rykoszetowal
    po pancerzu wywolywal pekanie nitow na wskutek uderzenia,
    ktore „strzelaly“ w roznych kierunkach. Widoczne bylo, ze byl to
    konstrukcyjny blad. Dlatego Anglicy pod koniec wojny zamienili
    wieze nitowana na spawana.

    Dokladnie to samo dzieje sie z Zienia: jest ona jakby pancernym
    kulistym pojemnikiem. Z mala odmiana: pojemnikiem pod pewnym
    cisnieniem.
    Blachami pancernymi sa jej plyty tektonicze o gr. 40-50 km, ktore
    wtedy, podczas Potopu, trafione kosmicznym pociskiem, pekly wzdluz
    szwow. Wszedzie tam, gdzie wzdluz Atlantyckiego Grzbietu (lub na
    jego odgalezieniach) byly ujscia tzw. „hot spots“ (odkrytych
    stosunkowo niedawno) czyli wyjsc magmy na powierzchnie Ziemi,
    wlaczyly sie do akcji wulkany.
    Musialo sie to stac z duza szybkoscia: mozna ze spokojem przyjac
    zmierzona szybkosc powstawania pekniec skorupy ziemskiej podczas
    trzesien ziemi. Wynosi ona ok.15 m/s. Odleglosc od epicentrum
    (poblize rownika) do pln. kranca Grzbietu Atlantyckiego wynosi ok
    3000 km , a wiec pekanie od Puerto Rico do Islandii zabralo
    zaledwie 2-3 dni . Zauwazmy, ze czesci pld. Atlantyku nie bierzemy
    pod uwage.

    Na calej dlugosci ,wydobywajaca sie peknieciami ryftu magma,
    mieszala sie z atlantycka woda, tworzac przegrzana pare, ktora,
    schladzajac rozzarzona magme, zamieniala ja na popiol, wyrzucany
    przez ogromne tornado az w jonosfere.Nad calym epicentrum powstaly
    ogromne jak wyspy czarne chmury, transportujace ogromne ilosci magmy
    w formie popiolu, lapilii,pumeksu.
    Pewnym przyblizeniem, wykazujacym jak ogromna to byla ilosc, moze
    byc eksplozja Karaktau:objetosc wyrzuconego poczas ekspolzji
    materialu wyniosla od 50-100 km3. A wiec 3 do 4 km3 na 1 km2
    powierzchni aktywnej wulkanu(pow.aktywna Krakatau oceniona na 20
    km2 ) co odpowiada sredniej wysokosci 3-4 km (grubosci) wyrzuconego
    materialu przez pow.aktywna .

    Katastrofa na Atlantyku byla nie tylko zwiazana z impaktem ale takze
    z podwodna dzialalnoscia wulkaniczna i byla wielokrotnie wieksza.
    Jesli trzymac sie tych cyfr ( a potwierdzaja je takze obserwacje i
    wyliczenia dla innych wulkanow) to otrzymamy: dlugosc szwu
    Atlantyku pln. Wraz ze szwami bocznymi- 4000 km., sred. szerokosc
    100-150 km.. Daje to pow. ok. 500.000 km2 .
    Jesli ilosc wyrzuconego materialu nie byla wieksza niz przy wybuchu
    Karakatau otrzymamy mimi wszystko ogromna objetosc wyrzuconej
    magmy: od 1,5 do 2 mln km3 o wadze ok. 5 biliardow ton.
    Teraz staje sie jasne, dlaczego olbrzmie polacie atlantyckiego dna
    nagle sie zapadaly. Zapadlisko nie powstalo wiec flegmatycznie,
    spokojnie- tzn w taki spsob, ze magma sobie wyplywala a plyty
    powolutku sie rozsuwaly –2 cm/rok.

    Jesli sobie wyobrazimy , ze przykrywamy, formujac rownolegloscian,
    pln. Atlantyk o powierzchni, wynoszacej ok. 50 mln km2 otrzymamy
    bryle o wysokosci 40 m od teoretycznego dna. Poniewaz wymiary
    Atlantyku wynosza “pi razy drzwi”, ok.5000 x 10.000 km, to
    objetosc wydmuchanej magmy do objetosci calego Atlantyku jest jak 1:
    125.000.
    A wiec jest to faktycznie bardzo mala ilosc i nikt zdrowy na umysle
    (chyba, ze bardzo glupi ewolucjonista) bedzie podwazal ilosc
    materialu wyrzuconego z wnetrza Ziemi.Koniec koncow nastapilo to w
    czasie poteznego impaktu.
    W ten sposob wyliczenie pozostaje w calkowitej zgodzie z rachunkiem
    prawdopodobienstwa.

    No to mamy 1,5 –2 miliony km3 magmy o wadze 5 biliardow(1015)
    ton.Ten material zostal przetransportowany dalej w formie wiekszych
    fragmentow, popiolow i bardzo malych frakcji pylowych.
    Srodkiem transportu byla oczywiscie para wodna. Jest ona zawsze
    jednym z glownych produktow aktywnosci wulkanicznej podczas erupcji –
    szczegolnie podczas erupcji podwodnej. Aby wyrzucic 5 biliardow ton
    lawy potrzeba bylo co najmniej 4 razy wiecej wagowo wody, a wiec 20
    biliardow ton o objetosci ok. 20 milinow kilometrow3. W kazdym
    metrze szesciennym. Wody (o wadze 1 tony) zostalo wymieszane ok.250
    kg lawy w formie popiolu o objetosci ok. 100 l .Daje to w sumie
    zanizona wartosc ok.10% objetosci wody.

    Nalezy zauwazyc, ze pln. Atlantyk zawiera ok. 200 mln. km.szesc wody
    morskiej. Porownujac to z wyliczeniamy otrzymamy, ze tylko 10%
    atlantyckiej wody zostalo zamieszna(uzyta) w katastrofe (tutaj nie
    sposob nie przypomniec glupawego postu-chyba to byl Asteroida albo
    jakis Winoman – w ktorym zauwazono zupelnie glupio: „A skad sie
    wziela woda w Potopie?“. Odpowiedzialem, ze „wody bylo pod
    dostatkiem na Ziemi“.). Jesli ilosc te rozdzielic na cala
    powierzchnie, doprowadzilo to chwilowo do obnizenia poziomu
    Atlantyku. Ale woda porusza sie szybciej niz lawa i dlatego
    zdeformowana powierzchnie ekwipotencjalna

    pl.wikipedia.org/wiki/Powierzchnia_ekwipotencjalna_
    (oceanografia)

    wyrownala szybciej.Ilosc wody „wyrownawczej“ przyszla silnymi
    pradami z polnocy i poludnia.
    Porownujac zas ilosc 20 mld.km3 wody z calkowita iloscia wody na
    Ziemi, a wiec z 2.400 km3 znajdujemy, ze w katastrofie wziela
    zaledwie ilosc 1:120.
    Przypominam (link podawalem w jednym z wczesniejszych postow –
    kol.Moderator z pewnoscia pamieta), ze symulacja z Sandii (David
    Craford) wykazala, ze w przypadku uderzenia komety o sred. 1,4 km,
    wazacej 1 mld. ton i poruszajacej sie z predkoscia 60km/s o kacie
    wejscia w atmosfere 60 stopni., wyzwolona energia rownalaby sie
    eksplozji 300 gigaton (GT -miliard ton =1012 kg) trotylu.Natychmiast
    odparowaloby 500 km3 wody i pojawiloby sie gigantyczne tsunami.

    Jako ostatnie pozostaja gazy po-erupcyjne – wlasnie dlatego tyle
    mowilismy o mamutach czego, niestety, forumowi „spece” „nie
    rozumieli”.

    Gazy wulkaniczne sa trujace - wie to kazdy wulkanolog. Ostatnie
    kilkaset metrow do skraju czynnego krateru pokonuja ci faceci w
    maskach gazowych.
    Analiza gazow wulkanicznych ( sklad gazow jest na jednym z
    wczesniejszych linkow) dala nastepujace wyniki:
    Kwas weglowy –42,9%
    azot-25,8%
    woda-27,5%
    dwutlenek siarki-3,7%

    Kwas weglowy jest kwasem nietrwalym i b.latwo sie rozklada na
    tlenek wegla i wode przy czym ogrzewanie...przyspiesza jego rozklad.
    Zas tlenek wegla jest gazem silnie toksycznym.
    Dwutlenek siarki takze jest bardzo silnie toksyczny.
    Ale oprocz tych gazow sa jeszcze najrozmaitsze zwiazki cyjankow,
    chloru(np. wodorotlenek chloru, chlorki i chlortany) oraz masa
    innych. Takie wlasnie gazy blyskawicznie w 1902 r. zabily na
    Martynice( Mont Pele) 31.000 tysiecy ludzi podczas erupcji wulkanu a
    wiekszosc ofiar w Pompeji i Herculanum podczas erupcji Wezuwiusza
    zostalo uduszunych gazami.
    Przypatrzmy sie blizej, jak to wyglada liczbowo.

    Z zamieszczonej analizy procentowej wynika, ze kwasu weglowego bylo
    prawie dwa raza wiecej, niz wody. Jesli sie wezmie pod uwage te
    ilosc zaabsorbowanej wody, ktora sie uwolnila podczas wyrz
  • 21.09.08, 04:24 Odpowiedz
    Dokonczenie:
    .........Z zamieszczonej analizy procentowej wynika, ze kwasu
    weglowego bylo prawie dwa raza wiecej, niz wody. Jesli sie wezmie
    pod uwage te ilosc zaabsorbowanej wody, ktora sie uwolnila podczas
    wyrzuconej magmy, otrzymuje sie czesc wagowa ok.1,5 promila z pary
    wodnej wody morskiej.
    Wiemy, ze calkowita ilosc wody wyrzuconej podczas impaktu wynosila
    20 biliardow ton, a wiec kwas weglowy wazyl ok. 30 bilionow ton.Jest
    to okolo trzy razy wiecej niz obecna, calkowita zawartosc kwasu
    weglowego w ziemskiej atmosferze.
    1 metr3 kwasu weglowego wazy ok. 2 kg., a wiec calkowita ilosc
    samego kwasu weglowego wyniosla 15 biliardow metrow3.
    Rzecz w tym, ze ten i inne trujace gazy zostaly uwolnione do
    atmosfery w ciagu kilku dni i na wskutek wiatrow, skierowane do
    okreslonych obszarow. Ta ilosc wystarczyla do wywolania likwidacji
    ok.75% wszystkich, zyjacych na Ziemi gatunkow zwierzat. To cud, ze
    czlowiek ocalal.Taki widac byl zamysl Boga.

    Na podstawie znanych i rozpracowanych dzis erupcji wulkanow, umiemy
    okreslic w przyblizeniu mase wyrzuconego materialu. Dlatego mozemy
    takze okreslic mase materialu powstalego podczas impaktu.
    Wiemy, ze 1/3 masy calkowitej tegoz materialu mozna zaliczyc
    do „grubego“, a tylko troszke wiecej niz 1/20-
    do „pylowatego“(frakcja najdrobniejsza). Najbardziej prawdopodobny
    podzial wygladalby, jak nastepuje:
    1,50 biliarda ton „grubego“ materialu
    3,25 biliarda ton popiolow
    0,25 biliarda pylow.
    Gdzie sie podzialy popiol i pyl, juz wiemy - to lessy. Ale gdzie sie
    podzial ”najgrubszy“ material? Taka ilosc nie moze rozplynac sie w
    powietrzu.
    Cdn.
    (Z)

    Ps.: Czy ”naukowy” kol.Moderator jest teraz zadowolniony? Ze tyle
    cyfr latwych do kontroli?



  • 21.09.08, 10:21 Odpowiedz
    > Podwodniacy , schodzacy i kryjacy sie w morskich glebinach przed
    > nieprzyjacielskimi okretami eskorty konwoju w swych lodziach
    > podwodnych wiedza dobrze, jak to wyglada: po przekroczeniu
    > dopuszczalnej glebokosci zanurzenia caly kadlub zaczyna trzeszczec
    > az wreszcie zaczynaja puszczac nity, ktore zachowuja sie jak
    > pociski.Ranily one a nawet zabijaly zaloge czolga.
    > Polscy czolgisci gen. Maczka wojowali na Cromwell,ach, ale
    > wielokrotnie przyznawali, ze nie lubili tego czolgu. Wlasnie z uwagi
    > na zabijajace lub raniace zalogi-nity.

    Miałem w rodzinie czołgistę gen. Maczka, ale nie wiedziałem, że służył w
    czołgach podwodnych. A może kolega naoglądał się "Czterech pancernych" i wbił
    mu się w pamięć odcinek o Rudym przekształconym na broń podwodną?


  • 21.09.08, 10:26 Odpowiedz
    > Kwas weglowy jest kwasem nietrwalym i b.latwo sie rozklada na
    > tlenek wegla i wode

    Rozumiem, że chemię też piszemy od nowa?
  • 21.09.08, 14:45 Odpowiedz
    Gratuluje swietnego przodka- Kaczynski tez wyciaga jakichs akowcow z
    garderoby.
    I ja mialem-jak sie chwalic, to sie chwalic- ale on walczyl w
    sowieckiej dywizji pancernej (wziety sila w 1939 r. do armii
    sowieckiej na Kresach)-oczywiscie, on tych problemow nie mial,bo
    wieze byly spawane, ale sie, biedak, rozpil.

    Czepiasz sie pewnych stylistycznych bledow - dobrze, ze je w ogole
    zauwazasz.Byly nitowane kadluby lodzi podwodnych, byly nitowane
    wieze czolga-dwie rozne sprawy.

    Nic innego, oprocz tych drobnostek ? I za Ciebie sie modle, zebys
    zmadrzal.
    (Z)
  • 21.09.08, 14:46 Odpowiedz
  • 21.09.08, 15:38 Odpowiedz
    Pisz albo tlenek węgla(IV), albo dwutlenek węgla, inaczej piszesz zwykłe bzdury.
    Jeśli w tak prostych sprawach się mylisz, nikt nie będzie tracił czasu na
    czytanie innych twoich wypocin, bo można przypuszczać, że są równie "poprawne".
  • 21.09.08, 15:41 Odpowiedz

    > Zas tlenek wegla jest gazem silnie toksycznym.

    Tlenek węgla tak, tlenek węgla (IV) (o którym mowa) nie. Piłeś kiedyś gazowaną
    wodę mineralną?
  • 21.09.08, 15:51 Odpowiedz
    winoman napisał:

    > > Zas tlenek wegla jest gazem silnie toksycznym.
    >
    > Tlenek węgla tak, tlenek węgla (IV) (o którym mowa) nie. Piłeś
    > kiedyś gazowaną wodę mineralną?

    Ciekawe też, co Zejman rozumie np. przez "wodorotlenek chloru". Ale nie dość
    ciekawe, żeby chciało mi się karmić trolla.


    --
    Żołnierze Ksenofonta: -- Thalatta! Thalatta! (Morze! Morze!)
    Marynarze Kolumba: -- ¡Tierra! ¡Tierra! (Ziemia! Ziemia!)
  • 22.09.08, 16:06 Odpowiedz
    Brawo Petrucchio: sluszna uwaga odnosnie kwau weglowego.Chodzilo
    oczywiscie o tlenek wegla-skladnik gazow wulkanicznych.
    Odnosnie "wodorotlenku wodoru" rzecz szla o "chlorowodor".
    Gdybyscie byli, ewolucyjni spece, tak samo pilni gdy mowa o
    abiogenezie, to juz dawno by sie Wam udalo.
    (Z)
  • 22.09.08, 17:25 Odpowiedz
    Ktoś w ogóle czyta te wielostronicowe wypociny?... o.O
    --
    Poznaj się ze ŚwiadkiemWszechświata.
    Moja strona: MaDeRland.
  • 23.09.08, 19:04 Odpowiedz
    Zajrzyj na swoj watek, koles.Na pewno przeczytasz.
    (Z)
  • 23.09.08, 19:04 Odpowiedz
    Na wstepie: prosze kol.Petrucchio by przestal sie wzorem
    kol.Moderatora, balwanic- stac Cie na wiecej.
    Poniewaz korzystalem ze zrodel szwedzkich, ”kolsyra” przetlumaczylem
    na ”kwas weglowy” (mea culpa) a powinienen, oczywiscie, uzyc
    slowa ”tlenek wegla” w znaczeniu ”czad”.Ten wlasnie tlenek wegla
    wchodzi w sklad gazow wulkanicznych- co latwo sprawdzic.
    To samo tyczy sie zwiazkow chloru.
    Wiem, ze Ty wiesz, ale sie czepiasz, ale to Twoje prawo .Trudno,
    masz racje -potknalem sie. Ale…w niczym to nie zmienia toku calego
    rozumowania, prawda? I to jest najwazniejsze.
    Zas zalaczajac linki nawet nie zadalem sobie trudu, by je czytac-
    sprawa wydawala mi sie tak jasna, ze co tu bylo dyskutowac.
    Nawiasem mowiac przyznaje, ze chemii nigdy nie lubilem-ba,
    nienawidziem jej, chociaz na I roku(chwala Bogu, ze tylko polrocze)
    BW zaliczylem ja na…4. Sam bylem zdumiony. No wiec ”ad rem”,
    tow….Przepraszam: “koledzy”.

    He,he,he…Wypadnie nam jednak znowu ”pokrecic sie w kolo”- tego,
    Ewolucyjni, a wiec madrzy “koledzy” nie lubicie. Nawiasem
    mowiac:zawsze twierdzilem, ze jestescie jakby uposledzeni umyslowo,
    zamykajac sie w swoim malym, przerazajacym swiecie mutacji,
    przemian, wiewiorecznikow, jakis wydumanych homologacji…To jest
    uposledzenie, lub glupota: wrodzona lub nabyta-nie moze byc inaczej.
    Trzeba ogarniac calosc, ewolucyjni koledzy-przestac sie bac, ze ktos
    na Was doniesie (zyjecie chyba w “wolnym swiecie”-sic,sic,sic)?
    Nie? No coz, sprawa osobistego wyboru…a moze genow rodzicow? W koncu
    I ten pomysl byl Wasz …

    Kol.Moderator et consortes, jest bardzo czuly na ”naukowosc”, co
    pojmuja na swoj specyficzny, pokretny sposob, tj. chodzi im oto, by
    slowa, cytaty pochodzily z ”odpowiednich zrodel”. Oczywiscie
    najlepiej jest, gdy ”zrodlami” sa basniowe opowiadanka
    ewolucjonistow.
    W miare moznosci zawsze sie staram zaspokoic ich laknienie wiedzy-
    niestety, dane pochodza z innych, powaznych, naukowych zrodel.

    Prof. Robert M. Schoch (jest prof. geologi na Boston University-
    pomimo stosunkowo mlodego wieku jest szeroko znany w USA i poza jej
    granicami) jest co prawda ewolucjonista, co wynika z jego
    publikacji, ale jest ewolucjonista…ostroznym, watpiacym-jeszcze krok
    i przejdzie na nasze pozycje. To, rzecz jasna, cieszy.

    Ksiazka Schocha, “Nieznani budowniczowie pyramid” ( Wyd. “Amber”,
    2004) jest ksiazka, w ktorej Perucchio powinien znalezc mase
    ciekawego materialu –wtedy nie wypowiadalby sie tak beznadziejnie
    glupio.

    Schoch jest jednak nieuprzedzonym do “religijnych mitow” naukowcem –
    bada je, analizuje, wyciaga wnioski. To naprawde ciekawa ksiazka.
    No wiec ten Schoch, przebiwszy sie przez mase mitow dochodzi do
    wniosku, ze ….Potop jednak mial miejsce. Mowi o uderzeniu komety.
    Oto interesujacy nas fragment(str. 207):

    “(…) Temperatura pow. planety z czasem sie zrownowazy, nawet jesli
    generalnie stopniowo spada. Poniewaz wiekszosc powierzchniowego
    ceipla gromadzi sie w oceanach, zbiorniki na nizszych szerokosciach
    geograficznych ochladzalyby sie, zas te na wyzszych
    szerk.geograficznych –ogrzewaly.Ten process musial powodowac
    szalejace sztormy, ktore powstawaly rowniez wskutek gwaltownego
    ochladzania sie atmosfery nad kontynentami, poniewaz lady traca
    cieplo znacznie szybciej niz oceany.Ciagle ulewne opady wypelnilyby
    depresje we wnetrzu kontynentow, tak jak gigantyczne jeziora
    gromadzace sie za bariera Lodowca Laurentyjskiego we wschodniej
    Kanadzie……Ale kometa lub inny kawal gruzu, spadajacy w oceaniczne
    glebiny wywolalby calkowicie inny skutek.Ze wzgledu na wielka
    predkosc moglby dostac sie az na samo dno nawet najglebszych rowow
    oceanicznych I uderzyc w nie. Ogromne masy wody przemieszczone
    wskutek tego uderzenia unioslyby sie w wysokiej kolumnie, po czym z
    powrotem opadly, wzbudzajac fale tsunami, ktore wraz z oddalaniem
    sie od epicentrum poczatkowo slablyby, az do chwili naplyniecia w
    plutsza czesc oceanu, w rejon kontynentalnych szelfow –wowczas znow
    wypietrzylyby sie w wielkie sciany wody. W zaleznosci od rozmiarow
    fragmentu komety fale moglyby nawet osiagnac ponad 100 m i natarlyby
    na lady z sila zmiatajaca doslownie wszystko…….Nawet sredniej
    wielkosci uderzenie mogloby rozstrzaskac cienkie dno oceaniczne
    (str.208) i uwolnic goraca magme z plaszcza Ziemi, prawdopodobnie w
    niezwykle gwaltownej ekspolozji, i dlugo utrzymujacym sie
    odgazowywaniem wnetrza planety. Tak czy inaczej, wielka ilosc
    morskiej wody wyparowalaby i uniosla sie do atmosfery w postaci
    gigantycznych zwalow chmur deszczowych, rozchodzacych sie wokol
    calej planety.(…)”

    Pisal to nie jakis nawiedzony ewolucjonista ,ale trzezwy prof.
    geologii. Nieco dalej, powolujac sie na Tollmann,ow, Schoch zauwaza,
    ze :

    “(…) …ze w powierzchnie oceanow mniej wiecej rozwnoczesnie trafila
    kometa zlozona z siedmiu duzych czesci….Kolizje wzbudzily
    gigantyczne gale tsunami, wywolaly erupcje wulkaniczne i trzesienia
    ziemi, wzbiecily piekielne fale ognia, rozchodzace sie od
    epicentroe, wyrzucily w atmosfere obloki pylow i pary wodnej, i
    napelnily powietrze kwasem azotowym, ktorego czessc opadla na ziemie
    razem ze sniegiem i deszczem na lodowce Grenlandii, odkladajac sie w
    warstwie lodu.(..)”

    Z przyjemnoscia dodam, ze takze Tollmannowie sa geologami-ich
    swiadectwo wcale nie wydaje dziwne innemu geologowi z
    Bostonu.Wszyscy zas razem(lacznie z polskimi astronomami)
    potwierdzaja badania wczesniejsze z lat 1948 –1955 XX w.
    Wnioski, jakie ci “popaprancy” (wyrazenie kol.Moderatora) wyciagaja
    z geologicznych dowodow sa proste: w Ziemie uderzyla planetoida,
    kometa lub jej czesci.

    Gdy peknie wreszcie stalowy kaganiec, jaki nalozyla nauce “teoria
    ewolucyjna”, otworzy sie zapierajaca oddech mozliwosc szukania
    dowodow impaktu i dowodow bezposrednio potwierdzajacych Potop.
    Ale juz dzis tych silnych, bezspornych dowodow jest wystarczajaco
    duzo, by o Potopie mowic bez glupawego, znaczacego, popukiwania sie
    w czolo.

    Ilosc wyrzuconej magmy przeprowadzone z dosc duzym
    prawdopodobienstwem pozwala nam uzmyslowic sobie ogrom
    transportowanej wody Potopu, powstanie lessu, smierc mamutow
    syberyjskich na wskutek trujacych gazow, zagadkowe truchla
    mastodontow na “Wyzynie Gigantow” w Kolumbii…Takze powstanie
    tajemniczego miasta Tiahuanaco nad Titicaca…

    Zobaczymy, ze obliczenia matemtyczne i geologiczne dowody tyczace
    sie deszczu Potopu(deszczu blota) popiera jak najbardziej opis w
    Starym Testamencie.
    Co mowi Stary Testament o Potopie?

    “(…) I stalo sie po siedmiu dniach, iz wody potopu przyszly na
    ziemie.Roku szescsetnego wieku Nowego, miesiaca wtorego,
    siedemnastego dnia tegoz miesiaca, w tenze dzien przerwaly sie
    wszystkie zrodla przepasci wielkiej, I okna niebieskie otworzyly sie.
    I padal deszcz na ziemie, czterdziesci dni I nocy…..Byl tedu potop
    przez czetrdziesci dni na ziemi I wezbraly sie wody I podniosly
    korab I byl podniesiony od ziemi. I wzmogly sie wody, a wezbraly
    bardzo nad ziemia I plywal korab po wodach. Tedy zebraly sie wody
    nader nad ziemia I okryly wszystkie gory, ktore byly pod wszystkiem
    niebem.Pietnascie lokci wzwyz wezbraly sie wody gdy byly okryte
    gory.Zginelo tedy wszystkie cialo ru...ace sie na ziemi, I z
    ptakow, I z bydla, I z zwierzat, I z wszelkiej gadziny pelzajacej
    sie po ziemi, I wszyscy ludzie….”(Genzis 6.7)

    Gdybyz to tylko mowil Stary Testament…ale nie: o Potopie mowia takze
    mity i legendy innych ludow. Nie da sie tych opowiesci wzorem
    dziewietnastow
  • 23.09.08, 19:07 Odpowiedz
    ...Dokonczenie:

    Gdybyz to tylko mowil Stary Testament…ale nie: o Potopie mowia takze
    mity i legendy innych ludow. Nie da sie tych opowiesci wzorem
    dziewietnastowiecznego, wiktorianskiego pseudouczonego wtloczyc-li
    tylko, wedle slow R.Dawkinsa –w “nie majace wartosci (a jesli juz-
    to majace wartosc odchodow mrowek” - Z) opowiadania jakiegos
    szczepu bliskowschodniego”.

    To bylo tak traumatyczne przezycie ludzkosci, ze ona, cudem boskim
    ocaliwszy sie, to zanotowala.
    Co mowia mity ludzkie?
    Cdn.
    (Z)

  • 23.09.08, 20:17 Odpowiedz
    zejman1 napisał:

    > Zginelo tedy wszystkie cialo ru...ace sie na ziemi

    Priceless.
  • 24.09.08, 09:01 Odpowiedz
    Trudno, kolego. Taka byla oryginalna pisownia w Starym i Nowym
    Testamencie ks.Wujka.Taki wlasnie posiadam, wiec zachowalem pisownie
    oryginalna. Zreszta "ruchac sie" w staropolskim znaczylo-"poruszac
    sie". Tym razem-pudlo.
    (Z)
  • 29.09.08, 07:38 Odpowiedz
    Podania roznych ludow, zaleznie od rejonow nawiedzonych kataklizmem
    impaktu, zawieraja “twarde jadro”, pozwalajace nam bez trudu
    rozpoznanie poszczegolnych jego etapow.
    Sa nimi: ulewne deszcze, “pozar z nieba”, “grad kamieni, “kwawy
    deszcz a takze zmiana polozenia slonca i gwiazd!.Wiekszosc z nich
    zaczyna swoje opowiesci i mitycznym poczatku swiata i czlowieka od
    slow: “na pocztku byla ciemnosc i wody”. Pozniej z tego pra-oceanu
    wylanialy sie ksiezyc, planety, gwiazdy, slonce… Czasami, jak u
    Somerow, Hebrajczykow czy Egipcjan, z chaosu wod wylanial sie pra-
    pagorek.
    Prybitywne szczepy Aborygenow z Australii zanotowaly dwa zjawiska:
    Potop i palacy deszcz kamieni z nieba.

    Interesujaca jest “rejonizacja” Potopu: ludy Tybetu, nie zanotowaly
    zadnych elementow impaktu ale im blizej centrow uderzenia, tym
    znajdujemy ich wiecej.
    Najwiecej i najdokladniejsze dane pochodza od ludow, zamieszkujacych
    lady po obydwu stronach Atlantyku i Mezopotamii.
    Tylko niektore ludy Afryki zanotowaly Potop, ale dla odmiany
    wszystkie z Oceanii.Ciekawe sa opowiesci Yaganow z Ziemi Ognistej
    o “strasznej zimie”, trwajacej kilka lat ze “sniegami powyzej
    wierzcholkow drzew.” Stalo sie to wtedy, “gdy ksiezyc wpadl do
    morza”.
    Wydawaloby sie , ze Indonezja, ktora wg. Oppenheimera
    zamieszkiwali “Sundalandczycy” , ktorych pra-ojczyzna ulegla
    zalaniu, przez podnoszace sie na wskutek topienia lodowcow wody
    pra-oceanu,powinna miec jakies “potopowe mity”.Otoz nie,
    Indonezyjczycy ich nie maja.

    Mnogosc opowiesci o Potopie pozwala nam takze na weryfikacje
    basniowych opowiesci ewolucjonistow o “nieprzerwanym rozwoju
    ludzkosci” i “wymianie kulturowej” w najbardziej interesujacym nas
    okresie czasu-tj.sprzed 10.000 lat.,obala najrozmaitsze datowania
    archeologow podciagniete pod ewolucyjny strychulec.
    Zobaczmy wiec, jakie ludy zanotowaly opowiesci o potopie.

    Na kontynencie amerykanskim, ktory zostal poddany prawie wszystkim
    faktorom impaktu, chyba najwazniejsi sa Kicze i ich sw.
    Ksiega,“Popol Vuh” , zawierajaca historie Kiczow-majanskiego ludu,
    ktorego historie udalo sie spisac w jez.hiszpanskim i w ten sposob
    ocalic dla potomnosci.
    Jak pisalem wczesniej ich nieskazona opowiesc wprawila w
    zaklopotanie samego papieza.
    Nie bylo to dziwne:“na poczatku, w pustce i wodach bytowali tylko
    tworcy, Tepeu i Gucumatz -”Pierzasty Waz”( David & Margaret Adams
    Leeming, “Mity o stworzeniu swiata i ludzi“, Oficyna Wydaw.”Atena“,
    1994, str.149)…Ci. bogowie powiedzieli : ”Niech sie stanie ziemia”…
    i ziemia sie stala.Pomysleli: “Gory”.I gory sie
    staly.Powiedzieli: “Drzewa” i drzewa sie staly.“ Tak bylo.” “ Bylo
    to “stworzenie przez slowo”-akt kreacyjny.

    “(…)Wowczas tworcy postanowili stworzyc istoty, ktore bylyby
    bardziej swiadome swego istnienia
    I mogly czcic swoich tworcow.Chcieli byc czczeni Pierwsze zwierzeta
    przesuneli na nizsza pozycje: m ialy zyc w dziczy i stac sie
    obiektem lowow….Z gliny ulepili czlowieka.Rozpadl sie, gdy zamokl,
    wiec spobowali jeszcze raz z drewnem.Drewniane kukly nie rozpadaly
    sie.Chodzily, mowily i rozmnazaly sie, ale byly zbyt sztywne, zbyt
    bezmyslne i poozbawione wnetrza. Nie myslaly o swoich stworcach a na
    ziemi sprawialy klopoty.Dlatego Tepeu zeslal wielki potop, by
    zniszczyc niedoskonale istoty.Te, ktore przezyly zostaly przez
    zwierzeta zapedzone do lasu i staly sie malpami”(str.149).

    Kicze opowiadaja, ze “(…)oblicze ziemi jeszcze sie nie
    ujawnilo”(str.150) Bylo tylko spokojne morze i niebo w calej swej
    rozciaglosci….Istnial tylko bezruch i cisza w ciemnosciach…Wowczas
    zjawilo sie slowo; zeszli sie Tepeu i Gucumatz… Jak mgla, jak chmura
    i jak oblok kurzu bylo dzielo stworzenia…
    Teraz bogowie stworzyli wlasciwych ludzi. (…)”

    Takze inne mity Indian z Ameryki Srodkowej sa ciekawe. Zwyklo sie
    sugerowac, ze prerie Ameryki Pln., z uwagi na Lodowiec Laurentyjski,
    siegajacy az po Nowy Jork, zostaly zalane jego wodami podczas
    topnienia.-stad powstanie mitow o Potopie u Indian
    preriowych.. .Byloby to moze sluszne, gdyby chodzilo o tych wlasnie
    Indian ale obecnosc “potopowych” mitow w Ameryce Srod.., kto
    ktorych wody polodowcowe nie mogly dotrzec.preriowych zaprzeczaja
    tej hipotezie.

    Tollmannowie zwracaja uwage na dziwaczna-bo niezgodna z odkryciami
    geologow - interpretacje mitow przez etnologow. Interpretacja ta ma
    oczywiscie wykluczyc i zatrzec jakiekolwiek mozliwosci wiazania
    impaktu z Starym Testamentem -mity ludow pozaeropejskich, za
    dalekiej Oceanii sa traktowane bardziej poblazliwie.
    Zacytujmy Tollmannow :

    “Niemal boli,gdy dokladnie opisane i przekazane zjawiska przyrody
    satja sie przedmiotem naduzyc, sluzac do interpretacji mitow o
    sloncu; na przyklad bonski profesor Fritz Graebner robi z
    przezytego przez wystraszonych poludniowo-australijskich aborygenow
    i z wiernie przez nich opisanego pozaru i deszczu rozpaloneych
    czastek materii”naiwny mit o poranku” ze sprawiajacym ogromne
    wrazenie wschodem slonca.Wg Graebnera “ludzie” sa gwiazdami, na
    ktore najpierw pada swiatlo zorzy polarnej(pozaru) I KTORE POTEM
    OSTATECZNIE TONA W ZALEWAJACYM NIEBO JASNYM JAK WODA (POTOP) SWIETLE
    DNIA”. Dopiero wieczorem pojawia sie ich poczatkowo kilka, potem
    jest ich wiecej.”
    Niektorzy wola wymyslac tak dziwaczne opowiesci i wmawiac je
    biednym aborygenom, zamiast dac wiare ich jasnemu i prostemu
    opisowi, ktory wyraznie wynika z przezytego przez nich pozaru i
    potopu.<tego rodzaju gwalty dokonywane na oryginalnych relacjach sa
    na porzadku dziennym…”(“A jednak byl Potop”, Alexander i Edith
    Tollmann, Proszynski i S-ska,1999, str.247).
    Inni badacze(jak np. freudysta, Ottto Rank) wiaza swiatowy pozar
    z “zachodem slonca” lub uwazaja, ze powodem powstawania mitow byl…
    pelny pecherz, ktory w nocy, w snach spiacego
    ulega “transformacji:mocz uzyskuje niewspolmierne znaczenie i jest
    rzutowany na swiat jako jezioro lub wzbierajacy ocean”…

    A jak brzmi opowiesc Kurnajow o Potopie? Otoz tak:

    “Gdy ongis ojciec plemienia bezboznie wyjawnil tajemnice inicjacji
    chlopcow kobietom, sciagnal przez to gniew Maungan nagaua (“naszego
    ojca”) na Kurnajow. Mungan nagaua zeslal ogien , ktory wypelnil cala
    przestrzen miedzu niebem a ziemia.Ludzie oszaleli ze strachu i
    zabijali sie dzidami:ojcowie zabijali dzieci, mezowie zony i bracia -
    braci. Potem morze wdarlo sie na ziemie i utonal prawie caly rodzaj
    ludzki.A ci, ktorzy przezyli, dali poczatek rodowi Kurnajow,
    niektorzy z nich stali sie jednak jak zwierzeta….”
    Cdn.
    (Z)
  • 02.10.08, 22:09 Odpowiedz
    Naiwny mit Kurnajow z cala pewnoscia nie mial nic wspolnego
    z “zachodem slonca” czy “pelnym pecherzem” ale mial scisle
    powiazania z przezytym koszmarem podczas impaktu. Co moglo go
    spowodowac?
    Uderzajaca planetoida czy kometa najpewniej na wskutek dzialania
    sily grawitacyjnej czy to Jowisza czy Ziemi, lub tez na wskutek
    naprezen wewnetrznyc powstalych na wskutek bardzo wysokiej
    temperatury na powierzchni “wtargniecia” (a wiec tej, ktora miala
    stala stycznosc z ziemska atmosfera i ktora z pewnoscia na wskutek
    predkosci obiektu kosmicznego mogla nawet osiagnac temperature na
    obrzezach, siegajaca 20.000 0C), ulegla rozerwaniu na kilka czesci.
    Biorac zas pod uwage ruch obrotowy Ziemi pod uwage, jej czesci mogly
    nawet wielokrotnie okrazac Ziemie na jej orbicie , az na wskutek
    sily grawitacyjnej weszly w atmosfere i uderzyly w planete.
    Jedna z takich czesci mogla uderzyc blisko Australii-stad opisywane
    we wczesniejszym poscie-pola tektytow.
    Ale skad opisywany w micie “ogien , ktory wypelnil cala przestrzen
    miedzu niebem a ziemia”?

    Nie jest to trudne do zrozumienia:skaly, wyrzucone podczas impaktu w
    atmosfere w slupie ognia powstalego w epicentrum, zamienia sie w
    pare, a nastepnie skupiaja w jej wyskich czesciach. Drobne
    czasteczki opadaja na wskutek przyciagania ziemskiego z toposfery
    na powierzchnie Ziemi kilkanascie minut . Czastki te tworzyly gruba
    warstwe czarnych chmur. Czasteczki te, majace duza predkosc
    kinetyczna, rozgrzewaja sie podczas opadania, wchodzac w gestsze
    warstwy atmosfery podobie, jak male meteoryty., topia sie a nawet
    wyparowuja, co z kolei prowadzi do jeszcze wiekszego nagrzania
    gornych warstw atmosfery. Wg. obliczen uczonych (np. Kevin J.
    Zahane z laboratorium NASA w Moffet Field w Kaliforni ) w
    promieniu do 600 km od epicentrum temperatura wyzszych warstw
    atmosfery osiagnela ok.1000 0C a w promieniu 1000 km wzrost byl tak
    duzy, ze spadajace w dol skropliny (magmy) ponownie sie rozgrzewaly
    i topily.
    Bylo to opisane przez H.J.Melosha (profesora geofizyki z Arizona
    University)“rozzarzone do czerwonosci niebo”, ktore
    ….znizalo sie do na ogromnych przestrzeniach i mialo swoj udzial w
    ogolnoswiatowym pozarze. Bylo to to samo niebo, ktore “upadlo” na
    Kurnajow, pchajac ich do zbiorowego szalenstwa mordu.
    Wiecej o tektytach i hipotezie Melosha:
    meteoryt.info/meteoryt194.pdf
    Czym zajmuje sie m.in.ten Melosh(link powinien niezmiernie ucieszyc
    forumowych oszolomow ewolucji -podajemy link, bo bez linkow
    jest “niewazne“i “nienaukowo“):
    www.whyevolution.com/life.html
    Wiemy juz, ze ilosc materii, wyrzucona w troposfere byla ogromna.
    Czarna chmura, narastajaca na zachodzie musiala budzic przerazenie
    swoim wygladem.
    Nie bez przyczyny: czarne chmury-niezaleznie od poteznych fal
    tsunami opisanych wczesniej - niosly potopowy deszcz.
    Wiemy z poprzednich postow , ze z epicentrum zostalo wyrzucone ok. 3
    bilardow ton materialu w formie pumeksu, popiolu i drobnych czastek
    magmy, ktore pedzone wiatrami zachodnimi i pradmi w stratosferze,
    opadajac na Ziemie, wszedzie rozniecaly pozary.
    Te 3 biliardy ton bylo zwiazanych z ok.20 biliardami ton wody w
    formie pary, tez wyrzuconej w atmosfere - to odpowiedz na
    balwanienie sie Winomana (“skad sie wziela woda potopu”).Te drobne
    czasteczki i krysztaly soli morskiej, powstajace zawsze kiedy woda
    morska ulega odparowaniu, stwarzaly idealne jadra kondensacji dla
    kropel deszczu: na tych krysztalach osadzala sie czesciowo
    ochladzajaca sie para wodna. A wiec wyrzucone popioly, wzbogacone
    przez krysztaly soli z wody morskiej, staly sie glowna przyczyna
    niewyobrazalnego deszczu
    Te czarne i ciezkie od popiolow chmury pedzone na wysokich
    szerokosciach geograficznych przez przewazajace tu wiatry zachodnie
    a na poludniu przez wschodni pasat, staly sie zrodlem
    mitow “potopowych” ludzi, mieszkajacych na obszarach poddanych
    wplywom wiatrow.

    20 biliardow ton wody, zmieszanej z 3 biliardami ton popiolu…Ta
    ilosc rowno rozdzielona na na powierzchnie pln.Euroazji, dalaby opad
    30-to metrowy. To byl ten wlasnie wodny rezerwuar, ktory, polaczony
    z falami tsunami o kilkusetmetrowej wysokosci, spowodowal Potop - o
    ktorym NIE WOLNO GLOSNO MOWIC, CHOC JEGO PRZYCZYNY SA
    NIEWYOBRAZALNIE LEPIEJ ROZPOZNANE I UDOWODNIONE, NIZ JAKAS
    ABIOGENEZA…

    Jak wygladal rozdzial wyrzuconego podczas uderzenia materialu?

    Badania uczonych sprzed 60 lat, potwoerdzone zreszta przez najnowsze
    symylacje komputerowe, daly w rezultacie:
    -1,5 biliarda ton “grubego” materialu
    -3,,25 biliarda ton popiolow
    -0,25 biliarda ton pylow.
    A wiec razem, wspomniane we wczesniejszych postach-5 biliarda ton
    materialu.
    “Gruby material” to pumeks, ale tym nie bedziemy sie tu narazie
    zajmowac. Skoncentrujemy sie na popiolach.

    Nienormalne nasycenie atmosfery zarowno para wodna jak i w osrodki
    jej kondensacji sprawilo, ze kazdy metr szescienny powietrza
    zawieral 1 kg.wody zmieszanej z popiolem -to ekstremalne wartosci.
    Oznacza to, ze warstwa chmur, niosacych deszcz o opadzie 30-to
    metrowym musiala miec ok.30 km grubosci - ponad 3 razy wiecej, niz
    wys.Mount Everestu.Ta chmura byla czarna od popiolu jak wegiel -
    potwierdza to mit sumeryjski i starotestamentowy.Czasteczki
    kondensujace pare wodna laduja sie elektrycznoscia statyczna szybko
    i w wysokim stopniu: zblizajaca sie chmura poprzecinana byla
    piorunami i rozswietlana blyskawicami a poprzedzalo ja tornado o
    niewyobrazalnej sile. Owczesni ludzie wszystko to przechowali w
    pamieci.

    Opisy starogermanskiej “Eddy”, spisane przez islandzkiego sklada
    Sturalssona, opowiadaja np. O “czerwonym deszczu”.staroegipski Ra
    oznajmia, ze “ja jestem tym, ktory uczynil wode i stworzyl wielka
    powodz”.
    Opisuja Potop staroindyjskie mity Satapatha Brahmana, Mahabharata
    i Purana, chinski mit o Kung-kungu, ktorego imie oznacza
    zreszta “bog prapowodzi”.
    Znajdujemy takie same mity u Wogulow na poln-zachodniej Syberii az
    po Kamczatke na Wschodzie, u mieszkancow Azji pld.wschodniej, wsrod
    ludow Oceanii - “wody siegaly az po szczyt gor”.
    Oczywiscie w Australii: oprocz Kurnajow, laczacych poczatek Potopu
    z “obnizajacym sie rozpalonym niebem” mowia o Potopie opowiesci
    aborygenow z Wiktorii-Narrinyeri:”wowczas podniosla sie straszliwa
    powodz, przelewala sie dziko przez wzgorza, obalala uciekajacych i
    zatapiala ich swymi wodami”.


    Eskimosi , u ktorych brak elementow “grzechu i kary za nie”,mowia
    tak:” … Dawno , dawno temu ocean zaczal nagle wzbierac, az pokryl
    caly lad.Woda poplynela nad szczytami gor i lod sie nad nimi
    unosil.Gdy wody opadly, lod zaczal osiadac i wszedzie na szczytach
    gor tworzyl lodowe pokrywy”…

    Oczywiscie Indianie preriowi….U tych z kolei wystepuje ten sam
    element “rozpoznania konca Potopu”, co u Noego….tyle, ze Indianie
    wysylali inne ptaki lub zwierzeta by sprawdzic, czy wody Potopu juz
    opadly….

    Indianie Paunisi opowiadaja, ze “ woda zalala ziemie z polnocnego
    zachodu” a przed Potopem “widziano ptaki i zwierzeta ciagnace z
    polnocy na poludnie”.
    Mit Nawahow(Nawajow) jest wstrzasajacy: “---Wreszcie jednego ranka
    zdarzylo sie, gdy wstawali , ze na wschodzie cos sie pojawilo,
    podobnie na poludniu, polnocy, zachodzie; byla to zwarta sciana wody
    bez zadnej szczeliny, ktora rozciagala sie wokol nich. To byla woda,
    to, co sie wokol nich znajdowalo, tego nie dawalo sie przekroczyc….
    Wszystko uciekalo.Bie
  • 02.10.08, 22:10 Odpowiedz
    ....dokonczenie:

    Mit Nawahow(Nawajow) jest wstrzasajacy: “---Wreszcie jednego ranka
    zdarzylo sie, gdy wstawali , ze na wschodzie cos sie pojawilo,
    podobnie na poludniu, polnocy, zachodzie; byla to zwarta sciana wody
    bez zadnej szczeliny, ktora rozciagala sie wokol nich. To byla woda,
    to, co sie wokol nich znajdowalo, tego nie dawalo sie przekroczyc….
    Wszystko uciekalo.Biegali w kolko dopoty, az dotarli do nieba…”
    “…Pewnego dnia ludzie zobaczyli, jak wszystkie zwierzeta pedeza ze
    wschodu na zachod, calymi dniami.Czwartego dnia, gdy wzeszlo swiatlo
    poranka, ludzie na wschodzie wielka, biala jasnosc i wyslali
    szarancze jako gonca, by zobaczyla co sie tam dzieje. Szarancza
    wraca przed noca i opowiada, ze zbliza sie potezna powodz..Ludzie
    zbieraja sie i oplakuja swoj los. Na drugi dzien powodz juz tam
    jest, zajmujac jak gory caly horyzont, oprocz zachodu…”

    Indianie Czoktawa z rejonu Oklahomy: i Mississipi: “…Zapanowaly
    calkowite ciemnosci nad cala ziemia. Czarownicy Czoktawow
    wypatrywali dlugo swiatla dnia, az w koncu zwatpili, czy je
    kiedykolwiek jeszcze zobacza.I caly narod byl nieszczesliwy.W koncu
    odkryto swiatlo na polnocy i urzadzono wielkie swieto radosci, az
    przekonano sie, ze byly to wielkie gory napierajaceych fal, ktore
    zabijaly wszystkich ludzi…”
    Pimowie: “…Wowczas w jednej chwili dal sie slyszec straszliwy grzmot
    i straszliwy huk, nad nizina unioslo sie zielone wzgorze
    wody.Wydawalo sie przez chwile, ze stoi wyprostowane, potem
    jaskrawe swiatlo blyskawicy przecielo je na pol i wody zaczely sunac
    naprzod…Gdy nadszedl ranek, nie bylo widac nic zywego poza jedynym
    czlowiekiem-o ile w ogole byl to czlowiek…”

    Nie da sie zaszeregowac tych opowiesci z calej kuli ziemskiej
    do “powodzi lokalnych”-co z luboscia czyniono do tej pory pod
    wplywem zwolennikow “TE”.
    Potop mial miejsce i potwierdzaja go takze inne, b.szczegolowe mity
    ludow, mowiace o detalach, jakich owczesni ludzie nie mogli zmyslec.
    Cdn.
    (Z)











  • 03.10.08, 00:54 Odpowiedz
    ja tylko sie wtrace apropo pytania o funkcje pośrednie - odpowiem przykładem - a
    jaką ewolucyjną funkcję pełnią debile pokroju kreacjonistów czy innych
    sekciarzy? żadną, a jednak zyją - ot takie śmieci - przybłedy przy tych
    wartościowych ludziach - ale pomimo że żaden z nich nie pełni zadnej konkretnej
    funkcji i nie przedtsawia soba żadnej wartości - to jednak przy odpowiednim
    zbiegu okolicznosci, moga wyginac wszyscy inni ludzie i on pozostanie - a z jego
    śmieciowego intelektu wykiełkuje na drodze ewolucji jakas kolejna inteligencja -
    kto wie moze nawet lepsza... rozumiesz panie kreacjonisto? zasada o ktorej tu
    mowa dizala na poziomie ktorego swoim mozdzkiem nie potrafisz ogarnąc - ty
    potrzebujesz odpowiedzi "bo bozia tak chciala" i twoj prosty mozdzek tylko to
    czai, wiec zajmij sie odmawianiem rozanca a nie nauka bo niepotrzebnie traci sie
    na takich jak wy czas
  • 03.10.08, 02:59 Odpowiedz
    żenada, nie wyrośli jeszcze z wlasnych kompleksów, wierzą w czarne ludy albo
    innych bogów, obrażaja sie i plują nienawiścią na tych co myslą inaczej a 99%
    dyskusji dotyczy personaliów - i to mają być ludzie szukający ODPOWIEDZI, jak wy
    k*** chcecie sie dowiedzieć jakie prawa rządzą światem jak nie zauwazacie że
    wami jak na razie rzadzi li tylko chora ambicja i głupota...
    a jedni nie lepsi od drugich - jak w ogóle można dyskutowac z ludźmi pokroju
    kreacjonistów którym mało gówna w kościołach i do nauki się pchają...
    niech se gadaja i publikuja swoje belkotkliwe ksiazki - "goscia niedzielnego"
    tez czytacie a pod kosciolami agitujecie, że modlitwa jeszcze nikomu nie pomogła??
  • 03.10.08, 03:07 Odpowiedz
    dajcie mi dowolną tezę a napisze błyskotliwy tekst ją krytykujący,
    kreacjonizm obalilbys w rownie latwy sposob i kazda inna dotychczasową, - jeślis
    inteligenty to rozumiesz
    może pora sie zając jednak szukaniem prawdy a nie udowadnianiem ze inni jej nie
    mają,
    co to k*** sejm?? że swoje brudy chcecie chowac za cudzymi
  • 03.10.08, 03:11 Odpowiedz
    acha i jeszcze jedno - musisz wybrac albo nauka i jej metodologia albo wiara w
    bogów i jednorożce - bo nawet gdybyś udowodnił że jednak świat to tenże
    "inteligentny" projekt to siłą rzeczy musiałbys sie zając stwórcą tego
    projektanta... a jeśli dałbyś odpowiedź "to jest bóg on po prostu jest" to po co
    teraz się kłócisz skoro wystarczają ci tego typu "uzasadnienia"
    i czemu uzywasz argumentów i powołujesz sie na dowody, skoro ten kluczowy i
    podstaowy dowód po prostu przyjmujesz i skoro w tym wypadku dowody i logika Ci
    nie sa potrzebne...
    jeśli wierzysz, toś szczęsliwy człowiek a pozostałym pozwól uwierzyc/przekonac sie
  • 03.10.08, 09:12 Odpowiedz
    Piszesz z Hameryki?
    Styl bowiem dosc typowy dla ludzi stamtad... Ale, ale...sadze,
    zupelnie powaznie, ze moglbys pelnic jednak bardziej pozyteczna,niz
    zmywanie naczyn po murzynskich barach, ewolucyjna funkcje -np.
    moglbys ...pokopulowac z kosmitka - np.juz 20% Amerykanow( a ich
    nalezy we wszystkim nasladowac) to robilo.A robilo, bo "sa inne
    swiaty i kosmici lataja i kontaktuja sie z Ziemia".
    Obcy jednak zajmuja sie glownie kobietami-widac cenia sobie ziemska
    plec piekna. Moze dlatego, ze zachwycaja sie Saganem?

    Opisz nam swoje przezycia w lekkim, pornograficzno-liberalnym stylu-
    takim wlasnie, jaki obecnie robi furore w Polsce.
    (Z)
  • 03.10.08, 11:27 Odpowiedz
    O Zejmanku !!!

    co za zmiana stylu!

    A miałeś modlić się za niewiernych, oj ciężka pokuta się szykuje....

  • 04.10.08, 20:57 Odpowiedz
    A wiec Potop…
    Aztekowie w swoich niezwykle interesujacych podaniach czy “mitach
    slonecznych” o stworzeniu napomykaja, ze bylo kilka zaglad
    ludzkosci w wyniku ogolnoswiatowych katastrof w
    przeszlosci.Nazywaja to “sloncami”.Nawiasem mowiac jest tych mitow
    slonecznych kilka(zaleznie od rejonu) i roznie okresy czasu
    (“slonca”) sie w nich ukladaja. W kazdym razie pod koniec
    kazdego “slonca” ludzkosc ulegala zagladzie. “Slonce”, bylo u nich
    symbolem bogow.
    Aztecki okres “potopowy” mozna podzielic na cztery “slonca”: “slonce
    jaguara”( Ocelotanatiuh), zwane takze “sloncem nocy”(
    youaltonatiuh), “slonce wiatru”(Ecatococ-“wszystko porywa
    wiatr“), “slonce ognia”(quiauhtonatiuh) i “slonce wody”( Atonatiuh).
    W pierwszym “sloncu”-okresie ludzie zostali pozarci przez jaguara…
    Ale jaguar u Aztekow sybolizowal…demona ciemnosci-mozemy stad
    wnosic, ze w tym okresie bylo ciemno.Tak ciemno, jak w nocy.’
    W drugim “sloncu” ludzie gineli porywani przez potworny cyklon.
    W trzecim “sloncu” spadl z nieba ogien i ludzkosc splonela-co znow
    przypomina opowiesci Kurnajow z Australii.
    W czwartym “sloncu” ludzkosc ginie na wskutek Potopu-wtedy “niebo
    runelo na ziemie”.
    W niektorych rejonach Meksyku wystepuje takze “piate slonce”(
    Olintonatiuh) , bedace “sloncem trzesienia ziemi”.

    Jest to rzecz jasna symboliczny opis “plag egipskich” nekajacych
    ludzkosc w okresie Potopu. Ale..ale przedstawiaja te mity zjawiska
    post-impaktowe we wlasciwej kolejnosci.
    Sprawa “slonc” tez nie powinna budzic zastrzezen: choc demony
    odpowiedzialne za zniszczenie ludzkosci nosza imiona “slonc” sprawa
    jest calkowicie logiczna, gdyz i inne ludy zauwazyly zwiazek
    straszliwych nastepstw impaktu ze “zlym”, spadajacym “sloncem”.
    Dlatego Aztekowie postapili logicznie ,nazywajac kazdego sprawce
    nieszczescia op imieniu.
    W pozniejszej tradycji zywioly nekajace ludzkosc zostaly
    przeksztalcone w okresy.Warto zauwazyc, ze podania innych ludow
    opisuja wydarzenia ziwazane z Potopem w tej samej kolejnosci.
    Buzia sie juz nie smieje, kol.Moderatorze?

    W poprzednim poscie mowilismy o wodzie, zalewajacej swiat. Otoz
    ludzie, ktorzy przezyli ten koszmar zapamietali takze, ze “woda byla
    goraca”. Nawet to spostrzezenie jest calkowicie zgodne z dzisiejsza
    nauka.

    Dzis juz wiadomo, ze nastepstwem impaktu

    www.sciencemag.org/cgi/content/full/278/5344/1758?ck=nck-
    P.D.Komar z NASA Head Quarters
    www3.interscience.wiley.com/journal/119629030/abstract?CRETRY=1&SRETRY=0

    www.sciencedirect.com/science?_ob=ArticleURL&_udi=B6V93-4FNP2BX-
    1&_user=10&_rdoc=1&_fmt=&_orig=search&_sort=d&view=c&_version=1&_urlV
    ersion=0&_userid=10&md5=0093c879d65475b4fd9cb81ab63e610f

    sa ulewne deszcze-moglo tak byc na Marsie, moglo byc i na Ziemi.

    Ale wody Potopu, lejace sie z gory, ktore nadaly temu wydarzeniu tak
    wyjatkowy charakter nie tylko,ze byly poteznymi strugami wody ale
    byly one takze gorace -czasami o “kroplach” o nienormalnie duzych
    rozmiarach.
    W staro-indyjskiej “Ksemendrze” mozna przeczytac, zw “(…) pojawila
    sie masa czarnych jak wegiel chmur, przypominajacych spalony swiat.
    Potem jak (gdyby) strony swiata (chcialy wylac) strugi lez z bolu
    nad zaglada wszystkiego….gdy budowla swiata rozpadla sie pod naporem
    burz szalejacych u schylku epoki, swiat przemieniony w bezkresne
    morze w jedenj chwili polaczyl sie z wodami deszczu, wylewajacymi
    sie sie z chmur Puskarawartaka.(…)
    Z opisu mozna wywnioskowac, ze atmosfera byla ciezka od popiolow i
    sadzy z swiatowego pozaru.
    Mundari z plemienia Kolh ze wschodnich Indii zanotowali w pamieci,
    ze “ludzie zgineli podczas wielkiej powodzi zalewani przez sengle -
    daa (“plonaca wode”), wylewajaca sie z nieba”.

    W perskim “Bundaheszu” opisuje sie, ze byly to “strugi wody“
    a “krople wody mialy wielkosc spodkow lub miseczek. “Zend-Avesta”
    podaje, ze “byly tak grube jak piesc czlowieka, a najwieksze-jak
    glowa byka”.

    Syberyjscy Wogulowie, ktorzy w micie “potopu ” opowiadajac, ze “woda
    gotowala sie trzykrotnie w kotlach nieba i zaczela sie pozniej
    przelewac” podkreslaja, ze “woda przypominala plynna mase ognia”.
    Ich sasiedzi, Ostiakowie:”woda sama byla jak ogien”…”woda
    przemienila sie w plynna mase ognia”.
    Wspomniana perska “Zend-Avesta”:”Wrzaca woda lala sie z gory i
    palila drzewa do korzeni…” Wrzaca woda wystepuje nawet na Taiwanie
    (szczep Ami opowiada, ze “wody powodzi byly gorace“ a
    woda “wydobywala sie z “rozpadlin powstalych po trzesieniu ziemi),
    mitach indochinskich i indonezyjskich.

    Na zachodniej polkuli o wrzacej wodzie opowiadaja Indianie
    kalifornijscy(Indianie Salina z plemienia Hoka) a w Ameryce
    pld….Indianie z plemienia Ipurina z…dorzecza Amazonki….I u tych
    ludzi wrzaca woda pochodzila z kotla, ale znajdowal sie on na
    sloncu: kociol sie przewrocil i woda wylala sie na ziemie, palac
    wszystko z lasami. W Ameryce pln. Od strony Pacyfiku “morze bylo
    rozgrzane do wrzenia i zalewalo cala ziemie” (Indianie Poma,
    nalezacy do plemienia Hoka). O gotujacej sie wodzie opowiadaja
    nawet Indianie Yamana(Jagonowie) z Ziemi Ognistej.
    Takze Atlantyk byl podgrzany do wysokiej temperatury: “ Podnoszace
    sie wody powodzi byly bardzo cieple”(Indianie Makah).

    Takze pisma hebrajskie mowia , ze wody Potopu “byly gorace. O tym
    samym mowi Koran, ale jest to raczej zrodlo wtorne-chociaz w tym
    przypadku nie mozemy mowic o 100% pewnosci.
    Mozna wiec wnosic, ze zasieg potopowej ulewy byl ogolnoswiatowy.

    Choc wydaje sie to dziwne, to jednak w przypadku wody nastapilo to
    samo zjawisko, co w przypadku drobnych czasteczek magmy(Kurnaje
    australijscy).Przebadal to amerykanski spec od aerodynamiki, St.
    K.M.Croft (“A first order estimate of shock heating and
    vaporization in oceanic impacts”, Spec.Pap.geol. Soc. Amer”,Nr.190,
    182,str 143-152- na internecie wybrac.”Spec.Pap…..”. “Linkowy“ kol.
    Moderator , jesli w ogole czyta zalaczane linki,moze sobie sam
    poszukac): choc temp.czasteczk wody w wyzszych warstwach atmosfery
    sie obniza, to jednak na wskutek tarcia i energii kinetycznej na
    wskutek spadania w dol ponownie sie ona podnosi. Az tak,ze deszcz
    byl wrzatkiem.

    Ile trwal Potop?
    Sumerowie, dla ktorych 7-emka byla liczba szczesliwa, okreslaja czas
    jego trwania na 7 dni. Stary Teststament mowi o 40 dniach. Przekazy
    mowione innych ludow nie precyzuja dokladnie czasu, tylko
    stwierdzaja, ze “bylo to dlugo”.
    Dane ze Starego Testamentu i opowiesci o sumeryjskim Noe,
    Unaplisztim, nie wygladaja wiarygodnie i o tym nalezy mowic
    otwarcie. Skoro pokrywa czarnych chmur miala ok. 30 km grubosci nie
    mogl sie przedrzec do Ziemi najlzejszy promien slonca: panowala
    czarna noc. Najprawdopodobniej zydowscy skrybowie znacznie pozniej
    okreslili dlugosc Potopu na dni 40-dziesci.

    Czy Stary Testament i zrodlo sumeryjskie mialy racje, mowiac o
    Miedzyrzeczu i “wodzie, siegajacej szczytow gor”?
    Cdn.
    (Z)
  • 08.10.08, 09:46 Odpowiedz
    Kiedy lopata Leonarda Wolley,a odkryla w Warce, w 1928 r. dwu i
    polmetrowa warstwe czystego zoltawego lessu, nie zawierajacego
    zadnych resztek, nsd ktorym znajdywaly sie wczesne groby
    sumeryjskich krolow, nie wiedzial ani on, ani nikt inny, ze wlasnie
    natrafil na relikt Potopu. Ale Wolley nie watpil, ze natrafil na
    warstwe, pochodzaca z poteznego wylewu tym bardziej, ze miejsce
    wykopalisk lezalo w Miedzyrzeczu, w legendarnej krainie Potopu.
    Wolley datowal znalezisko na cztery tysiace lat p.n.e. i tym samym
    wprowadzil niemalo zamieszania :najpierw uznal warstwe za relikt
    Potopu, ale pozniej, idac za nadajaca wowczas ton w geologii
    falange Charlesa Lyella(notabene serdecznego kumpla Darwina),
    zakwalifikowal znalezisko jako “miejscowa powodz”. Jak silna jest
    jeszcze ta falanga i pozostajacych z nimi w serdecznej wiezi
    ewolucjonistow,jak znieksztalca nauke swiadczyc moze fakt, ze
    jeszcze dzis pokutuje w “oficjalnej” nauce teoria “miejscowych
    wylewow-powodzi”, majacych zatrzec w swiadomosci ludzkiej
    wspomnienia straszliwej katastrofy.
    Jeszcze w latach 70-tych, prof. Marinatos, prowadzacy wykopaliska na
    Therze uwazal wybuch wulkanu Santorini za odpowiedzialny za “koniec
    cywilizacji minojskiej” co, oczywiscie , pozwalalo wyciagac wnioski,
    ze dawne mity greckie, mowiace o “potopie” sa wylacznie ograniczone
    do Grecji i basenu Morza Srodziemnego. Prof.Marinatos tuz przed
    smiercia wycofal sie z zajmowanego stanowiska, co jednak dalej nie
    przeszkadza niektorym prawowiernym i oddanym ewolucji naukowcom
    twierdzic, ze “byla to kastrofa lokalna”. Wszedzie na swiecie (nawet
    Oceanii) byly to “lokalne katastrofy” niezwykle poteznych
    rozmiarow, ktore wywarly niezatrate pietno na ludzkiej psychice.

    A przeciez wystarczy pobieznie przerzucic pisma dawnych pisarzy i
    myslicieli greckich, by nabrac pewnosci, ze ich opisy tyczyly sie
    kataklizmu swiatowego. Zreszta Grecy anyku (i inne ludy tez)
    operowali pojeciem “roku doskonalego” i doszukiwali sie przyczyn
    potopu w uderzeniu jakiegos ciala niebieskiego. Ale zarazem
    twierdzili, ze takie katastrofy powtarzaja sie cyklicznie w duzych
    odstepach czasu.
    Np.Heraklit z Efezu “ rok doskonaly” okreslil na 10.800 lat a
    Platon w “Meteorologii” ostrzegal przed takimi katastrofami i
    nawiedzajacym zimie pozarem i powodzia(“kataklysmos”) a w Timajosie
    opisal nawet zniszczenie wyspy, zwanej Atlantyda, na Oceanie
    Atlantyckim. Platon, idac prawdopodobnie za Heraklitem przyjal
    okres, dzielacy “kataklysmos” na 10.000 lat ale Grecy nie byli
    odosobnieni: Persowie i Etruskowie obliczali “rok doskonaly” na
    12.000 , Cyceron okreslil jego dlugosc na 12.924 lat Aztekowie
    liczyli epoke na 4-5000 lat a Hindusi zakladali o wiele dluzszy
    okres czasu, obejmujacy miliony lat- “kalpa”.

    No wiec sir Wooley, czlowiek wierzacy, znalazl te 2,5m warstwe
    czwartorzedowego osadu(lessu) i od razu uznal ja ze swymi
    wspolpracownikami za osady biblijnego Potopu i wyliczyl date ich
    powstania na 4 tysiclecie p.n.e., ale pozniej , pod wplywem silnego
    nacisku ewolucjonistow, zmienil zdanie i zaczal uwazac znalezisko za
    pozostalosc po “niezwykle duzym wylewie miejscowym”.-typowym dla
    Miedzyrzecza.
    Racjonalne matolki odetchnely.

    Ale jego stanowisko wobec najnowszych danych jest nie do utrzymania,
    bowiem takie wydarzenia nigdy nie pozostaja bez sladu. Jesli morze
    wystepuje z brzegow jego fale niosa zawsze ze soba szczatki
    ludzkich sadyb, roslin i ludzi.Wszystko to opada na dno, gdzie
    miesza sie ze szlamem, dajac przyszly material archeologiczny. Jesli
    tak, to zupelnie czysta warstwa osadow nie mogla byc takim
    produktem. Wylacznie deszcz popiolow wulkanicznych, padajacy przed
    ok.10.000 lat,ktory zmyl wszystko co tylko dalo sie unisc ze soba,
    mogl dac taki pozbawiony osadow organicznych czysty osad denny, w
    ktorym praktycznie musi brakowac archeologicznych osadow, podc zas
    to wsztsko, co moglo ulec fosylizacji zostalo splukane do morza
    falami Potopu. Czyli, ze ta pozbawiona resztek organicznych
    warstwa dowodzi realnosci biblijnego ( mitow ogolnoswiatowych)
    opisy, ze morze “siegalo ponad wierzcholki gor”.
    Jak pisze Stary Testament “ tego dnia otwarly sie glebokie otchlanie
    wodne i niebieskie wierzeja, i przyszedl deszcz na ziemie, i padal
    czterdziesci dni i nocy….I woda sie podnosila wyzej i wyzej nad
    ziemia, i pokryla wszystkie wysokie szczyty gor pod niebiem.
    Pietnascie sazni ponad nie siegala woda tak, ze zostaly nia
    przykryte….A pozostala nad ziemia przez 150 dni…”( 1 Moj.7).
    Przesada? Jak mogla woda przykryc szczyty gor , okalajacych
    mezopotomska rownine ?

    Warstwa ziemi odkryta przez Wolley,a powinna dac odpowiedz na te
    pytania i pozwolic na jakosciowe wyliczenia, bowiem osady sa
    pozostaloscia szlamu, padajacego z nieba i ktory nie zostal
    splukany do morza przez cofajace sie wody Potopu.
    Tylko mala czesc szlamu mogla ostac sie jako relikt Potopu-zaledwie
    5-10% calosci, bowiem jesliby osadzil sie caly szlam, warstwa
    Wooley,a nie mialaby 2,5 m grubosci ale 25-50m. Z tego wlasnie mozna
    wyliczyc ilosc zwiazanej z nim wody.
    W 20 g wody( co wynika takze z wczesniejszych wyliczen zwiazanych z
    impaktem) bylo ok.3 g popiolow, poniewaz specyficzny stosunek
    wagowy dla takiej mieszaniny wynosi 3kg/l.Oznacza to, ze ilosc w
    niej wody byla ok. 20 razy wieksza, niz ta, ktora pozostawila te
    2,5m warstwe, a wiec ltworzyla ona warstwe, liczaca pomiedzy 500 a
    1000m glebokosci.
    To jest stan wody w zupelnosci wystrczajacy, aby pokryc wierzcholki
    wzgorz i wzniesc sie “ponad 15 sazni”.

    Ale w calym Miedzyrzeczu -zamieszkalym wtedy prawdopodobnie przez
    szczepy pasterzy i nomadow-mozna znalezc zaledwie jedno
    wzniesienie, mogace zapewnic ocalenie takiemu zalewowi. Czyli
    starotestamentowa opowiesc wcale nie przesadza.
    Mozna co prawda powatpiewac, ze przeciez wyliczalismy, ze sredni
    opad wynosilby tylko 30 m.Jak wiec mozna mowic o jeszcze gorszym
    zalaniu Mezopotamii?
    Cdn.
    (Z)
  • 10.10.08, 00:24 Odpowiedz
    Oderwijmy sie na moment od Mezopotamii i powaznego tematu Potopie
    Powszechnym. Od czasu do czasu trzeba sie posmiac…z “TE”- czyli
    tzw.“teorii ewolucji”.

    Jak wiadomo “linia czlowiekowatych” oddzielila sie od glownego
    pnia “naczelnych” ok.6-7 ml.lat temu i dlatego szympans jest naszym
    jakby “krewnym”, niedoszlym czlowiekiem.W USA, gdzie az roi sie od
    nadajacych ton …nauce “ grup nacisku” powstalo nawet towarzystwo,
    domagajace sie uznania szympansa za “krewnego” ludzi. Mowi sie
    nawet, ze powinien miec…”specjalne prawa”- cos jakby mniejszosc. W
    ten sposob szympansy znalazlyby sie wsrod godnego towarzystwa
    najrozmaitszych dewiantow i zboczencow seksualnych. Moze w
    przyszlosci ktos rzuci haslo: “Szympans na prezydenta USA”. Wsrod
    plejady osobliwych prezydentow, kto wie, czy szympans nie bylby
    nawet madrzejszy.Wszystko jest mozliwe w USA...

    Ewolucjonisci, obserwujac bacznie zachowanie szympansow, zwrocili
    uwage na nieslychana operatywnosc malpich konczyn przednich a takze
    tylnich. Otoz jakas grupa malp, nalezacych do “glownego pnia
    naczelnych” niz z tego, ni z owego przyjela postawe wyprostowana i
    zaczela lepiej manipulowac konczynami, niz pozostale “naczelne”. Ale
    tylko przednimi-tymi na ktorych przedtem zwisala z galezi.
    Wyprostowana postawa umozliwila wytwarzanie narzedzi, broni, itd. co
    umozliwilo “dalsza ewolucje”. To jednak nie wystarczyloby aby stac
    sie w koncu czlowiekiem.Proces “uczlowieczania” malp zaczal sie z
    chwila ….”kurczenia sie lasow” i “stepowienia ziemi”oraz “wyjsciem
    na sawanny“. Jak to sie tylko dokonalo, zaczal rosnac gwaltownie
    malpi mozg- dwunozna istota wkroczyla na sciezke, wiodaca
    do “uczlowieczenia”.
    Kogo proces rosniecia mozgu bardziej interesuje a jest odwaznym
    czlowiekiem o zdrowej psychice, moze zajrzec do “naucznych” wypocin
    Ernsta Mayra -”ojca wspolczesnego ewolucjonizmu” bowiem
    z “niewiadomych powodow mozg nagle “przestal rosnac ok.100.000 lat
    temu” . Mayr tez nie wie i dlatego konstatuje melancholijnie,
    ze “mamy wciaz taki sam mozg ”…. Dunski ewolucjonista, Rasmus Kragh
    Jakobsen, systematycznie pisujacy “naukowe”, ewolucyjne artykuly do
    szwedzkiego wydania propagandowego pisemka, “Illustrerad vetenskap”,
    zauwaza, ze wlasciwie tylko wielkosc mozgu rozni nas od szympansa-
    reszta jest taka sama.


    Jest tu oczywiscie wiele niejasnych punktow :operatywnosc malpich
    konczyn jest nawet wieksza, niz ludzkich:malpy stale czyms
    manipuluja siedzac-nawet nie potrzebuja wstawac na tylnie nogi. Nad
    jeziorem Rudolfa w Afryce zyja od tysiecy lat jakies szympansy,
    ktore “wytwarzaja naprzedzia kamienne” w postaci prymitywnych
    odlupkow a jednak ich mozg sie nie powiekszyl.
    Niejasna jest tez sprawa z tym “kurczeniem sie lasow”, bo przeciez
    jesli lasy sie skurczyly, to sie skurczyly dla calej populacji-
    dla “najblizszych krewniakow” tez.
    Na sawannie, na ktorej az roilo sie od strasznych
    drapieznikow,czajacych sie w wysokiej trawie, znalezly sie wiec
    malpy, majace “potencjalna daznosc do ewolucji” i inne. Te inne
    wyginely a “istota”-nie. Zauwazmy, ze ta malpa, ktora “na wskutek
    dzialania srodowiska” wyszla na sawanny, bo “lasy sie kurczyly”
    miala wciaz mozg o pojemnosci szympansa-wystarczajacy w zupelnosci
    do zycia w zbawczej oslonie zieleni wysokich drzew, ale nie
    wystraczajacy do przetrwania na sawannach.

    Ta malpa byla juz od samego poczatku szczegolna-jedyna w swoim
    rodzaju: na wskutek “doboru naturalnego” na sawannach zmienila
    garnitur zebow , tracac kly, pomagajace od biedy w obronie,
    owlosienie-”umozliwiajace lepsza gospodarke woda”. Najwazniejszy
    bylo jednak nagle zaiskrzenie w zwojach mozgowych. Pozniej przyszly
    inne istotne zmiany trzewioczaszki i mozgoczaszki, z ktorych
    najwazniejsze byla zmiana polozenia wielkiego otworu czaszkowego.

    Pomimo braku odpornosci na ptomainy, ta “istota, nie bedaca jeszcze
    czlowiekiem” zaczela odrazu “pozywiac sie scierwem zwierzat
    upolowanych przez duze drapiezniki” (tak pisze “ojciec
    wspolczesnego ewolucjonizmu”, Mayr)godnie i skutecznie
    wspolzawodniczac z drapieznikami , dzialajacymi na
    sawannach:szakalami, hienami czy nawet ptakami-sepami. Jak “istota”
    zobaczyla z oddali stado sepow, kolujace nad resztkami np. duzej
    antylopy, ktorymi wzgradzilo stado lwow otoczone przez zawodowych
    padlinozercow, obserwujacych ich uczte hien, szybko bieglo w ich
    kierunku, odganialo hieny i same zabieraly sie do padla, lezacego w
    skwierczacym upale. Za dzielnymi mysliwymi, oslaniane przez mlodz
    ewoluujacych istot, posuwaly sie ciezarne samice a na koncu starcy.
    Te niewiarygodne glupoty, podbudowane pseudanukowym zargonem, sa
    serwowane wszedzie gdzie siegaja dlugie rece ewolucjonistow - nawet
    …“republiki” Czad:
    www.archeofil.pl/index.php?go=antropogeneza_1
    Ale “istota” utracila nie tylko owlosienie- wystapil u niej “zanik
    sygnalow seksualnych”.¨Z drugiej jednak strony powstal “nadmiar
    inteligencji”(po wyjsciu na sawanny). Ktos moglby jednak zauwazyc,
    ze zarowno braki jak i nadmiar czegos, sa zmianami
    patologicznymi.Zadna zyjaca istota nie moglaby wytrzymaac utraty tak
    pozytecznych wlasciwosci, z ktorych juz jedna wystarczalaby do
    zniszczenia calego gatunku.
    A wiec, tracac pozyteczne wlasciwosci, “istota” zyskala nadwyzke
    zdolnosci umyslowych” w tym samym czasie. Byla to ewolucyjna
    niesamowita przemiana (jaka stale zachodzi) jednego gatunku w drugi.
    Ale prawa “naturalnego rozwoju” glosza, ze zadna istota zyjaca nie
    zatraca swych pozytecznych wlasciwosci oraz, ze nigdy nie uzyskuje
    ona takich zdolnosci, jakie sa jej potrzebne w danych warunkach
    zyciowych.
    Nieoczekiwane zwiekszenie wielkosci mozgu i inteligencji wykazuje
    wyraznie, ze powstala jakas “nadwyzka” a rozwoj naturalny nie mogl
    tego spowodowac.
    Jak to moglo sie stac? Jak znalezc wyjscie z tej nieprzyjemnej
    sytuacji?

    Ewolucjonisci dokonali umyslowego wygibasu: “na ziemi zyly przed
    setkami tysiecy lat (powstaly one rzecz jasna na wskutek
    ustawicznych “przeobrazen jednego gatunku w drugi”) rozne gatunki
    malp czlekoksztaltnych na roznych kontynentach”.
    W “zasadzie kazda grupa zyla w zupelnej izolacji, tylko wyjatkowo
    mogla miec miejsce krzyzowka.Taka wlasnie krzyzowka wystapila
    miedzy “rasa azjatycka” i “afrykanska”. Zrodzony z takiej krzyzowki
    mieszaniec byl istota nie nalezaca do zadnego gatunku:ani
    ojcowskiego, ani matczynego. Byl bowiem pierwszym przedstawicielem
    nowego gatunku i dlatego zostal przez swych rodzicieli odrzucony”….
    Tak…”odrzucony”, ale…przetrwal:cudem bo cudem...Tak bylo. A przeciez
    nawet tak lubiane przez dzieci kroliczki, zabijaja bez wahania
    kroliki z innej rodziny jesli te sie zaplataly na cudzy teren.
    Tutaj zas mamy “odrzucenie” przez…rodzicow. Moze wlasnie tak wlasnie
    narodzila sie idea “grzechu pierworodnego”? Jesli tak, to
    niewyksztalcony,bo zwierzecy jeszcze mozg, w jakis niewytlumaczalny
    sposob przekazal te informacje nastepnym pokoleniom przez miliony
    lat…

    Basn sie snuje dalej: “ Zadna gromada wspolczesnych malp nie
    chciala go przyjac, stal sie “obcym”, ktorego wszyscy unikali, byl
    opuszczony i skazany na byt samotnicz
  • 10.10.08, 00:26 Odpowiedz
    Dokonczenie...........
    ...........Basn sie snuje dalej: “ Zadna gromada wspolczesnych malp
    nie chciala go przyjac, stal sie “obcym”, ktorego wszyscy unikali,
    byl opuszczony i skazany na byt samotniczy.Owa istota nie wiedziala
    jednak, iz nosi w sobie zdolnosci, dajace jej mozliwosc zapladniania
    osobnikow rodzaju zenskiego zarowno gatunku ojcowskiego, jak i
    matczynego”….
    Jednak musze sie czegos napic, bo bez wodki “nie razbierjosz”.

    Szanse przezycia takiego samotnego, choc jurnego, typa byly na
    sawannach (najwyrazniej rozciagaly sie one od Afryki az do Azji i te
    specjalne malpy sie stale przemieszczalyz jednego miejsca na
    drugie.Warto zwrocic uwage, ze zarowno malpy ”azjatyckie” jak
    i “afrykanskie” wyszly na sawanny…jednoczesnie… ) rowne zeru. Ale w
    ewolucji wszystko jest mozliwe.
    Odrzucona “istota”, czaila sie w krzakach (nie wiemy jak polowala i
    przezyla, skoro juz za czasow historycznych wykluczenie ze szczepu
    rownalo sie prawie zawsze smierci. A zanano juz
    lepsza bron i udoskonalono technike polowan) i zwracala na “zenskie
    istoty”. Czaila sie, ale i niezasypiala gruszek w popiele:”…Bezdomny
    i “bezrasowy” mieszaniec poszukiwal zony, ale samice wszystkich malp
    odrzucaly go, a samce przepedzaly. Wreszcie jednak znalazl sobie
    towarzyszke, ale udalo mu sie to dopiero po krwawej walce, w ktorej
    zabil przywodce stada.
    Zwyciezca, ktory zdobyl samice, osaczony i zagrozony przez
    rozjuszone stado, zmuszony byl zaspokoic trapiacy go glod, zjadajac
    swoja martwa ofiare.Spostrzegl wtedy po raz pierwszy, ze spozycie
    mozgu pobudza seksualnie i to znacznie wydajniej niz spozycie
    niektorych roslin.Pozniej stwierdzil takze, ze ow “narkotyk” wywiera
    wplyw na jego stan umyslowy;potrafil lepiej wladac swoim intelektem.
    W ten sposob powstala pierwsza para ludzi, pierwsi ludozercy. Musze
    sie znowu napic.

    Niemiecki filozof ,psycholog i oczywiscie ewolucjonista (Niemcy
    niezwykle celowali w “uszczesliwianiu” ludzkosci
    osobliwymi “filozofami” i “psychologami”), J.Buttlar, reprezentuje
    jednak inne stanowisko:wzrost mozgow “u przodkow” wywolal…ogien. Oto
    odpowiedni fragment:

    “…Jest jedno zjawisko, ktore nawet dzis wywoluje wsrod ludzi silne
    uczucie zarowno fascynacji, strachu, jak i swego rodzaju trwozliwego
    szacunku. Zjawiskiem tym jest ogien. Czy nie jest prawdopodobne, ze
    przed bardzo dawnym czasem jakas czlekoksztaltna malpa bawila sie o
    zmroku rzucaniem kamieni i nagle zobaczyla, iz od oderzenia
    kamienia o kamien powstala iskra, a z niej ogien! Spowodowalo to w
    jej umysle nastepujacy ciag logicznego rozumowania: Swiatlo=Cieplo=
    Niebezpieczenstwo. Czy byl to przypadek? Przypuszczalnie tak, ale
    musial sie on predzej czy pozniej zdarzyc.W ten sposob ta przelomowa
    w zyciu pierwotnego czlowieka chwila sprawila, ze dotychczasowy jego
    mrok umyslowy zostal nagle rozjasniony dzieki zapaleniu pierwszego
    drewienka…”.

    Nawet nie chce mi sie komentowac wypocin “filozofa” i tylko zauwaze,
    ze u Buttlara malpa jest juz..”pierwotnym czlowiekiem”.

    Aby mi forumowi,ewolucyjni “uczeni w Pismie” nie zarzucali, ze to
    ja, choc podpity, te brednie napisalem donosze, ze oparlem sie
    na “zrodlach” :

    - pisemku popularno-naukowym-“Illustrerad vetenskap“( “Ilustrowana
    wiedza“), Rasmus Knagh Jakobsen, “Långvarig skilsmässa”(“Dlugotrwaly
    rozwod”), Nr.1/2007,str,44-51.
    - Ernst Mayr,”What ewolution is”,Phoenix,Dec.2002, wyd.angielskie,
    str. 18,35,59-70.
    -Andrzej Domaradzki, “Przybysze z kosmosu.Rzecywistosc czy
    fantazja?”, Wyd.”Slask”,75, str.18-25


  • 17.10.08, 13:36 Odpowiedz
    Stary Testament zazancza wyeraznie, ze wszystko, co sie ”rusza mna
    ziemi” uleglo zagladzie podczas Potopu. Nawet ptaki. Wlasnie ten
    szczegol jest najlepszym dowodem na prawdziwosc opowiesci biblijnej.
    Dlaczego ptaki nie ulecialy gdzis dalej, tylko kurczowo trzymaly sie
    ujscia dwoch rzek? Ujscia, ktore przeciez bylo czesto zalewane
    podczas ”miejscowych powodzi”?

    Poprzednio wyliczylismy, ze ilosc wody odparowana podczas impaktu
    dala opad 30-metrowy na powierzchni calej Euroazji. Taki opad w
    Miedzyrzeczy nie wystarczylby oczywiscie na ”przykrycie najwyzszych
    gor 15 sazniami wody”.
    Czy to bylo mozliwe?

    Tak I nie jest to trudne do zrozumienia jesli sie tylko odrzuci
    ewolucyjne uprzedzenia do religii.
    W przypadky Miedzyrzecza wazny byl bowiem nie sam opad(choc
    niezwykle potezny) ale…geoigraficzna struktura calej doliny.
    Normalne opady ledwo wystarczaja by dwie rzeki, Eufrat I Tygrys,
    zasilac woda. Sa one dlatego tak duze, ze maja potezne dorzecze,
    rozciagajace sie daleko poza granice Mezopotamii. To wlasnie
    odegralo ogromna role podczas Potopu, w ktorym rzadzily nadzwyczajne
    prawa hydrograficzne.
    A wiec Miedzyrzecze jest rozlegla rownina pomiedzy dwiema duzymi
    rzekami- potezna rynna, zbierajaca opad z calej polnocnej czesci
    dorzecza dwoch rzek.Fala powodzi, ktora wystapila w Mezopotamii
    musiala miec wysokosc o wiele razy wieksza, niz to wynikaloby ze
    zwyklego opadu. Odkrycie Wolley,a potwierdzilo zarowno sumeryjska,
    jak i biblijna opowiesc.Obliczenia ilosciowe i analiza specyficznych
    warunkow je potwierdza.

    Dorzecze Eufratu i Tygrysa obejmuje ok. 800.000 m2 .Jesli policzy
    sie sredni opad potopowy=30 m, czyli daje to ok.50 bilionow metrow
    kubicznych wody, ktora miala splynac tymi rzekami. Nalezy dodac do
    tego ilosc wody morskiej, nacierajacej od poludnia z olbrzymimi
    falami tsunami.
    Dlugosc rzek wynosi ok. 700 km.Z tego mozna wyliczyc srednia
    pow.przyjmujaca opad 50 bilionow ton: 1012 ton wody:700.000m(700 km)
    =70 milionow m2 . Szerokosc “rynny” wynosi ok.160 km. Wysokosc mas
    wody, jaka sciekala “rynna” musiala miec u ujscia przynajmniej 500
    m . Dokladnie te sama wartosc otrzymamy, obliczajac ilosc osadzonej
    gliny.
    Geografia Miedzyrzecza nie pozostawia cienia nawet watpliwosci co do
    prawdziwosci biblijnego opisu.

    Nawet ptaki nie zdolaly sie ocalic. Potopowy deszcz byl nie tylko
    niezwykle “wzmocnionym” deszczem ladowym: on byl zupelnie inny i
    nieporownanie bardziej niebezpieczny. Nienormalne nasycenie
    atmosfery para wodna i mikroczasteczkami, stanowiacymi osrodeki
    kondensacji sprawilo, ze kazdy metr szescienny powietrza zawieral
    do 1 kg. wody z dodatkiem szlamu.Byla to wartosc ekstremalna.
    Pozwala to obliczyc grubosc warstwy chmur, zawierajacych te ilosc
    wody: aby dac 30-to metrowy opad seszczu, pokrywa chmur musiala miec
    ok. 30 kim grubosci.
    Byla to czarna jak wegiel chmura, przecinana blyskawicami I
    piorunami, poedzona szalona termika ze swiatowego pozaru, jaki
    przewalil sie przed potopowym deszczem.

    Amerykanscy badacze, ktorzy znalezli na gorze al-Judhi prochnice,
    zawierajaca czastki organiczne(szczatki Arki?) przemieszane ze
    asfaltem, nie bez slusznosci zwrocili uwage na istotny szczegol: wg.
    nich nie bylo mozliwe, zeby nawet najpotezniejszy deszcz mogl porwac
    jakies szczatki czy nawet caly statek I osadzic go na wysokosci 4000
    m, na gorze Ararat jak mowi biblijna tradycja. Jesli by tak bylo, to
    relikty Potopu musialyby zostac uwiezione wczesniej przez pierszej
    zaporze, jaka jest falujacy lancuch gorski Kudi o wysokosci ok.1600
    m, obnizajacy sie do wysokosci ok 400 m wlasnie tam, gdzie Tygrys
    powyrzynal w nich tarasy.

    Nalezy to wyjasnic:deszcz przyszedl z polnocnego- zachodu. Wszystko
    to, co bylo mozliwe do porwania przez masy wody, zostalo
    przemieszczone w kierunku poludniowym-ku Zatoce Perskiej. Jak wiec
    szczatki organiczne, najwyrazniej obcego pochodzenia, znalazly sie
    wokol skal wapiennych I dolomitow na jednej z gor lancucha Kudi,
    ktory lezy przeciez na polnocnym-wschodzie ? Nie ma w tym lancuchu
    gorskim skal, mogacych dac piasek kwarcowy w 2,5 m warstwie Wolleya.

    Pochodzenie tego piasku moze wiec miec jedynie morskie zrodlo :
    tylko woda mogla przeniesc zarowno piasek jak I organiczne resztki
    czegos na zbocza gor Kudi, ktore sa zwrocone swym lancuchem wlasnie…
    na poludnie-ku morzu.

    Problem pochodzenia zetlalych resztek organicznych na gorach Kudi w
    wysokosci 1600 m daje sie wyjasnic stosunkowo prosto: descz potopowy
    przyszedl z polnonego-zachodu i dal w dolinie Miedzyrzecza wode o
    wysokosci 500 –1000m, bowiem zostal poteznie wzmocniony przelaniem
    sie wody z pradawnego mongolskiego morza srodladowego, ktorego linie
    brzegowa mozna jeszcze dzis ogladac. Wody te przelaly sie przez
    pekajace podczas niezwykle poteznych trzesien ziemi masywy gorskie
    wokol Mongolii i poprzez Dardanele wlaly sie w basen
    srodziemnomorski, bedacy pod wplywem poteznych fal tsunami,
    obiegajacych ziemie. Wody morskie, polaczywszy sie z woda deszczowa
    daly wode, ktora zatopila cala Mezopotamie-wszystko to, co moglo
    zostac uniesione przez wode, zostalo przetransportowane i osadzone w
    kierunku pln.-zach. Czolo fail wodnej, a wiec spietrzonej wody
    morskiej i przemieszanej z nia wody slodkiej, przekroczylo z
    latwoscia wysokosc 2000 m-wystarczajaca do do przelania sie poprzez
    lancuch gor Kudi. Po drodze osadzala woda rozne szczatki a na
    wskutek pradow , przeciwpradow i wirow powstajacych na takim
    nierownym terenie, osadzila szczatki takze na poludniowych stokach
    lancucha gorskiego. Na szczatkach osadzal sie piasek, morski piasek,
    zmieszany z pozostalosciami potopowego deszczu. Dolina osuszala sie
    powoli:pod kwarcowym piasakiem drewno uleglo petryfikacji, dajac
    humus, wsrod ktorego znaleziono …amulety Potopu-asfalt z Arki Noego.

    Do tej pory otrzymalismy z roznych zrodel trzy daty Potopu I
    wszystkie okreslaja mniej wiecej ten sam okres:nastapilo to ok.9000
    lat przed narodzinami Chrystusa.
    Datowanie to potwierdzaja takze inne najnowsze odkrycia uczonych.
    Cdn.
    (Z)
  • 17.10.08, 13:40 Odpowiedz
    Poprawka:
    jest "....50 bilionow ton: 1012 ton wody"... Powinno byc 50x 1012(do
    dwunastej potegi) ton wody..."
  • 22.10.08, 21:03 Odpowiedz
    nie wierze że dyskutujecie z tym człowiekiem tyle postów. Jego
    miejsce jest na odosobnieniu - dobrowolnym lub przymusowym. I niech
    tam tworzy swój wspanialy świat.
  • 22.10.08, 22:18 Odpowiedz
    majmonides123 napisała:

    > nie wierze że dyskutujecie z tym człowiekiem tyle postów. Jego
    > miejsce jest na odosobnieniu - dobrowolnym lub przymusowym. I niech
    > tam tworzy swój wspanialy świat.

    A kto z nim dyskutuje? Zejman od prawie dwóch miesięcy gada sam do siebie.


    --
    Żołnierze Ksenofonta: -- Thalatta! Thalatta! (Morze! Morze!)
    Marynarze Kolumba: -- ¡Tierra! ¡Tierra! (Ziemia! Ziemia!)
(201-300)
przejdź do: 1-100 101-200 201-300 301-373

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.