• drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego

"Czarna skrzynka Darwina" Behego po polsku! Dodaj do ulubionych

  • 24.07.08, 21:00
    wydawnictwomegas.pl/?menu=books,more,23
    Mało które obserwacje narobiły ewolucjonizmowi (neodarwinizmowi)
    tyle kłopotów (do, których oczywiście nie chcą się ewolucjoniści
    przyznać), co fakt istnienia układów nieredukowalnie złożonych.
    Książka M.Behego, profesora biochemii "Czarna skrzynka Darwina"
    wywołała istną rewolucję i przyczyniła się do rozwoju ruchu
    Inteligentnego Projektu. Do tej pory książka Michaela Behego
    dostępna była tylko w języku angielskim, obecnie polski czytelnik
    może ową pozycję nabyć w języku ojczystym!

    pozdrawiam
    Zaawansowany formularz
    • 24.07.08, 21:38
      Dyskusja z tymi ludzmi-nie sadz, ze Ci odpowiedza - nie ma
      najmniejszego sensu. Wszystkie fakty i dowody wykreca, przeinacza,
      rzuca piaskiem w oczy.
      Oto wlasnie chodzi: doskonala ksiazka, niepodwazalne argumenty. Stad
      wscieklosc tych ewolucyjnych poczciwcow: na opanowy wydawalo sie juz
      na 100% teren, wkraczaja zwolennicy ID.
      Gorzej: oni wkraczaja z dobrym warsztatem naukowym-roi sie wsrod
      nich od biochemikow, chemikow organicznych, prawdziwych genetykow,
      archologow i antropologow. Co to oznacza? Ano to, ze dluzej sie nie
      da oszukiwac "transcedentnie": nozki na stol, panowi.
      Nawet filozfia(oprocz marksizmu) osadzila rzecz cala dokladnie: z
      punktu widzenia filozofii, "teoria" jest calkowicie bezwartosciowa.
      Wlosy staja na glowie, ze w XXI wieku mozna wyglaszac takie brednie.
      Nie nowe:brednie maja tradycje ponad 2000 lat.
      Tak samo, jak nienawistna dla tych ludzi doktryna chrzescijanska.
      Moze to nie byl przypadek?
      (Z)

      • 24.07.08, 21:58
        Zasada jest prosta. Ktoś sobie wymyślił: wszystkie organizmy powstały w drodze
        ewolucji. Ssaki od gadów, gady od ryb, ryby od bezkręgowców itp.
        Wtedy kreacjonista odpowiada: jak jesteś taki mądry, to pokaż mi jakieś ogniwo
        pośrednie pomiędzy gadem a rybą.
        Ewolucjonista szuka, znajduje i pokazuje.
        Kreacjonista na to: przypadkiem ci się udało, akurat takie zwierze kiedyś żyło.
        Pokaż mi lepiej ogniwo pośrednie pomiędzy ptakiem a gadem
        Ewolucjonista szuka, znajduje i pokazuje.
        Kreacjonista na to: farta masz koleś, twoja teoria jest bzdurna, ale udało ci
        się dwa razy. Pokaż mi ogniwo pośrednie między ... a ...
        Ewolucjonista szuka, znajduje i pokazuje.
        Potem znajduje kolejne, kolejne, kolejne ...

        Po pięćdziesięciu takich ogniwach pośrednich, każdym popartym co najmniej
        kilkoma niezależnymi znaleziskami, kreacjoniści dzielą się na dwie grupy. Na
        tych którzy przyznają że ok, coś w tej teorii ewolucji jest i na tych którzy
        tego nie przyznają, nie potrafiąc przyznać że się mylili.

        Sami oceńcie kto ma coś nie w porządku z głową.
        • 24.07.08, 22:10
          asteroida2 napisał:

          > Po pięćdziesięciu takich ogniwach pośrednich......


          Pokaż mi choć jeden przypadek dobrze udokumentowany
          paleontologicznie,pokazujący krok po kroku powstawanie nowego
          taksonu!!!!
          A jeśli nie potrafisz tego uczynić, to się zastanów czy może z twoją
          głową jest coś nie w porządku?
          No i potwierdza się co napisałem przedpiscy. Książka Behego dotyczy
          (podważą) ewolucji molekularnej,a gościu pisze o paleontologii
          (?????). To są właśnie obrońcy darwinizmu z Grupy Nauka/Gazeta:))))


          pozdr.
          • 24.07.08, 23:29
            > Pokaż mi choć jeden przypadek dobrze udokumentowany
            > paleontologicznie,pokazujący krok po kroku

            "Krok po kroku"?
            Musiałeś to dorzucić, bo sam wiesz dobrze że bez tego kluczowego sformułowania,
            bez trudu pokażę ci to powstanie. A że zapis kopalny zawsze będzie niepełny,
            zawsze znajdziesz sobie lukę w którą wciśniesz stwierdzenie że "to niczego nie
            dowodzi".

            Co tam, nawet jakbym miał pod ręką zmumifikowane wszystkie pokolenia prowadzące
            od ryby do człowieka, to dalej uznałbyś że to niczego nie dowodzi, bo może
            stwórca je po prostu wszystkie stworzył po kolei.

            > No i potwierdza się co napisałem przedpiscy. Książka Behego dotyczy
            > (podważą) ewolucji molekularnej,a gościu pisze o paleontologii
            > (?????). To są właśnie obrońcy darwinizmu z Grupy Nauka/Gazeta:))))

            podważą?

            Pewnie że można uciec w ewolucję molekularną, bo tu znacznie trudniej o zapis
            kopalny. A że ewolucja na tym poziomie trwała kilka razy dłużej niż od
            pierwszych wielokomórkowych organizmów do dzisiaj, tamtejsze wynalazki są
            znacznie bardziej imponujące.

            Powodzenia. Zajmujesz się fanatyczną walką o coś co jest zupełnie
            bezwartościowe, bo nigdy się do niczego nie przyda. My sobie tymczasem
            wykorzystamy zdobycze miliardów lat ewolucji zupełnie nie przejmując się twoimi
            ideologicznymi wojnami.
            • 25.07.08, 00:34
              asteroida2 napisał:

              > > Pokaż mi choć jeden przypadek dobrze udokumentowany
              > > paleontologicznie,pokazujący krok po kroku
              >
              > "Krok po kroku"?
              > Musiałeś to dorzucić, bo sam wiesz dobrze że bez tego kluczowego
              sformułowania,
              > bez trudu pokażę ci to powstanie.

              A można wiedzieć w jaki sposób?


              A że zapis kopalny zawsze będzie niepełny,
              > zawsze znajdziesz sobie lukę w którą wciśniesz stwierdzenie że "to
              niczego nie
              > dowodzi".

              To skoro jest taki niepełny, co cie/was uprawnia do wyciągania z
              niego wniosków o ewolucji?


              > Co tam, nawet jakbym miał pod ręką zmumifikowane wszystkie
              pokolenia prowadzące
              > od ryby do człowieka, to dalej uznałbyś że to niczego nie dowodzi,
              bo może
              > stwórca je po prostu wszystkie stworzył po kolei.

              Gdyby babcia miała kółka....


              >
              > > No i potwierdza się co napisałem przedpiscy. Książka Behego
              dotyczy
              > > (podważą) ewolucji molekularnej,a gościu pisze o paleontologii
              > > (?????). To są właśnie obrońcy darwinizmu z Grupy
              Nauka/Gazeta:))))
              >
              > podważą?
              >
              > Pewnie że można uciec w ewolucję molekularną, bo tu znacznie
              trudniej o zapis
              > kopalny. A że ewolucja na tym poziomie trwała kilka razy dłużej
              niż od
              > pierwszych wielokomórkowych organizmów do dzisiaj, tamtejsze
              wynalazki są
              > znacznie bardziej imponujące.
              >


              A słyszał pan o czymś co się zowie MODEL TEORETYCZNY? Skoro nie
              można sobie czegoś dzisiaj wyobrazić, to najlepiej zgonić to ma eony
              czasu (czas leczy rany/zasypuje luki:)), tylko,że to niczego nie
              dowodzi, bo to tylko głupi wytrych retoryczny. No i w końcu dlaczego
              to biologia ewolucyjna ma pomijać aspekty ewolucji molekularnej i
              darować sobie jej wyjaśnianie?


              papatki
              • 25.07.08, 07:48
                > > A że zapis kopalny zawsze będzie niepełny, zawsze znajdziesz
                > > sobie lukę w którą wciśniesz stwierdzenie że "to niczego nie
                > > dowodzi".
                >
                > To skoro jest taki niepełny, co cie/was uprawnia do wyciągania z
                > niego wniosków o ewolucji?

                Jeśli uważasz że na podstawie niepełnych danych nie można wyciągać wniosków, to
                naprawdę nie wiem jak udaje ci się docierać codziennie do pracy.

                Może zacznij od jutra obalać współczesne teorie powstawania gwiazd. Bo zapewniam
                Cię - tutaj ilość danych którymi dysponujemy jest jeszcze mniejsza. I co więcej
                - nikomu nie udało się stworzyć żadnej gwiazdy w laboratorium.

                Krótko mówiąc, skoro masz gdzieś metodologię naukową, to na jakiej płaszczyźnie
                oczekujesz że możesz się dogadać z naukowcami?

                > A słyszał pan o czymś co się zowie MODEL TEORETYCZNY? Skoro nie
                > można sobie czegoś dzisiaj wyobrazić, (...)

                Można. Ty i pan Behe nie możecie, ale to nie znaczy że nikt nie może.
                • 25.07.08, 13:03
                  asteroida2 napisał:

                  > > > A że zapis kopalny zawsze będzie niepełny, zawsze znajdziesz
                  > > > sobie lukę w którą wciśniesz stwierdzenie że "to niczego nie
                  > > > dowodzi".
                  > >
                  > > To skoro jest taki niepełny, co cie/was uprawnia do wyciągania z
                  > > niego wniosków o ewolucji?
                  >
                  > Jeśli uważasz że na podstawie niepełnych danych nie można wyciągać
                  wniosków, to
                  > naprawdę nie wiem jak udaje ci się docierać codziennie do pracy.
                  >
                  Uważam wręcz przeciwnie i dlatego moim (i nie tylko moim)
                  nieskromnym zdaniem zapis kopalny (to co widzimy w ziemi i skałach),
                  korelacja skamielin suckcesja i prawidłowość lokalizacji oraz sposób
                  pojawiania się ich w zapisie kopalnym bardziej pasuje do teorii
                  rozciągniętych na przestrzeni eonów nagłych epizodów kreacji. Znany
                  paleontolog (ewolucjonista)Antoni Hoffman napisał kiedyś (WiZ "Co z
                  tą ewolucją jest czy jej nie ma" 1992r. nr;2),że "nie ma żadnych
                  argumentów przeciwko temu ,aby tak interpretować zapis kopalny.
                  Jedyna sprzeczność z faktami ,to idea jednorazowej kreacji w krótkim
                  czasie". www.ewolucja.org/d7/d7a8.html
                  • 25.07.08, 14:14
                    > Znany
                    > paleontolog (ewolucjonista)Antoni Hoffman napisał kiedyś (WiZ "Co z
                    > tą ewolucją jest czy jej nie ma" 1992r. nr;2),że "nie ma żadnych
                    > argumentów przeciwko temu ,aby tak interpretować zapis kopalny.
                    > Jedyna sprzeczność z faktami ,to idea jednorazowej kreacji w
                    > krótkim czasie". www.ewolucja.org/d7/d7a8.html

                    To napisał brednię. Bo zapis kopalny absolutnie nie jest sprzeczny z taką ideą.
                    Zapis kopalny nie jest nawet sprzeczny z ideą jednorazowej kreacji całego świata
                    wczoraj wieczorem. Taka jest siła kreacjonizmu, że jest w stanie dopasować się
                    do dowolnych danych. I w tym leży jego całkowita bezwartościowość.

                    > Uważam wręcz przeciwnie i dlatego moim (i nie tylko moim)
                    > nieskromnym zdaniem zapis kopalny (to co widzimy w ziemi i
                    > skałach), korelacja skamielin suckcesja i prawidłowość lokalizacji
                    > oraz sposób pojawiania się ich w zapisie kopalnym bardziej pasuje
                    > do teorii rozciągniętych na przestrzeni eonów nagłych epizodów
                    > kreacji.

                    Z pewnością pasuje. Ale czemu idea nagłego epizodu kreacji wczoraj wieczorem nie
                    wydaje Ci się już tak atrakcyjna?
                    • 25.07.08, 20:57
                      asteroida2 napisał:


                      > > Uważam wręcz przeciwnie i dlatego moim (i nie tylko moim)
                      > > nieskromnym zdaniem zapis kopalny (to co widzimy w ziemi i
                      > > skałach), korelacja skamielin suckcesja i prawidłowość
                      lokalizacji
                      > > oraz sposób pojawiania się ich w zapisie kopalnym bardziej
                      pasuje
                      > > do teorii rozciągniętych na przestrzeni eonów nagłych epizodów
                      > > kreacji.
                      >
                      > Z pewnością pasuje. Ale czemu idea nagłego epizodu kreacji wczoraj
                      wieczorem ni
                      > e
                      > wydaje Ci się już tak atrakcyjna?


                      Z tego samego powodu, z którego nie wydawało się tak Antoniemu
                      Hoffmanowi. No cóż-wbrew obiegowym opiniom,choć istnieją przypadki
                      sporne rzecz jasna, kreacjonizm (naukowy) nie lekceważy faktów,jakie
                      obserwujemy. A takim faktem jest np. to,że wszelkie główne grupy
                      fauny i flory pojawiają się w zapisie kopalnym nagle i w obfitości
                      form gatunkowych ,w różnych miejscach na świecie i na przestrzeni
                      eonów. Faktem jest też,że ci wszyscy przedstawiciele fauny i flory
                      nie są w ZADEN SPOSÓB POWIĄZANI EWOLUCYJNIE, JAKBY TEGO CHCIAŁ
                      dARWIN I JEGO NASTĘPCY! Nie ma tu żadnej ciągłości ewolucyjno-
                      morfologicznej,długich łańcuchów powiązanych ewolucyjnie pokoleń. I
                      mało mnie obchodzi ,że przyczyny takiego stanu rzeczy szukasz w
                      ubogości zapisu kopalnego (argument z niewiedzy), ponieważ taki
                      argument działa w dwie strony,a twoje gołosłowne zapewnienia,że
                      twoja interpretacja jest lepsza, tylko dlatego,że ewolucjonizm
                      wydaje ci się bardziej prawdopodobny guzik wielki mnie (i innych
                      zwolenników ID) obchodzi, bo to tylko chciejstwo,a nie naukowe
                      ustalenie (WIARA).

                      Uświadom sobie jedno-opcja na rzecz racjonalności to wybór
                      podyktowany wiarą,a nie NAUKOWYM USTALENIEM. Ewolucjonizm w ujęciu
                      neodarwinowskim opiera się głównie o INTERPRETACJE dostępnych
                      faktów, wielu nie potrafi na kanwie (a właściwie większości )
                      wyjaśnić i wówczas musi uciekać się do nadinterpretacji,bajkowych
                      opowieści lub zachęcać do cierpliwości i "naukowego optymizmu" (żeby
                      daleko nie szukać wystarczy wspomnieć tu o problemach z
                      biogenezą,układami nieredukowalnymi [i nie chodzi tu tylko o tak
                      znane przykłady,jak silniczek bakteryjny czy kaskadę krzepnięcia
                      krwqqi,ale np. o problem bardziej złożony,taki jak transport
                      wewnątrzkomórkowy np. translokacja białek do mt. i plastydów],w jaki
                      sposób wyewoluowało przeobrażenie zupełne [holometabola] u owadów i
                      wiele ,wiele innych zjawisk przyrodniczych). Widzę,że starasz się
                      dużo pisać o paleontologii,więc pozostaje mi polecić kultową książkę
                      ewolucjonisty Antoniego Hoffmana "Wokół ewolucji". Stara to
                      pozycja,ale jara:)

                      alejka.pl/wokol_ewolucji.html
                      • 25.07.08, 22:52
                        Ale jaką alternatywę proponujesz?

                        Nie ma czegoś takiego jak "kreacjonizm naukowy", bo kreacjonizm z samej swojej
                        definicji jest nieweryfikowalny. Kreacjonizm jest "zawsze prawdziwy" - bo nie
                        mogą go obalić żadne obserwacje rzeczywistości.

                        Ja jak najbardziej się zgadzam, że współczesne teorie mówiące o powstaniu
                        komórek są niekompletne. I te luki trzeba starać się wypełniać. O ile jednak
                        teoria ewolucji może się poszczycić bardzo wieloma przewidywaniami i wskazaniem
                        wielu nowych kierunków badań, o tyle kreacjonizm niczym takim poszczycić się nie
                        może i (popraw mnie jeśli się mylę) nigdy poszczycić się nie będzie mógł.

                        Praca polegająca na wskazywaniu luk w obecnie obowiązujących teoriach jest
                        bardzo cenna, bo inspiruje do rozszerzania tych teorii i szukania
                        alternatywnych. To się wam chwali. Ale jeśli jedyną alternatywą jaką jesteście w
                        stanie zaproponować jest "projektant" - to nie dziw się że wszyscy pukają się w
                        czoło. Bo taką alternatywę może zaproponować nawet uczeń szkoły podstawowej i
                        dokładnie nic ona do dyskusji nie wnosi. Oznacza po prostu stwierdzenie, że nie
                        macie pojęcia jak coś takiego mogło powstać.
                        • 26.07.08, 02:44
                          asteroida2 napisał:

                          > Ale jaką alternatywę proponujesz?
                          >
                          > Nie ma czegoś takiego jak "kreacjonizm naukowy", bo kreacjonizm z
                          samej swojej
                          > definicji jest
                          nieweryfikowalny.....................................................
                          ......................................CIACH-no to skoro masz taką
                          wiedzę na temat kreacjonizmu to ja już nie będę tego komentował,a
                          tylko pozostaje mi podziękować za nowe światło na temat kreacjonizmu.

                          Z Panem Bogiem Asteroida:)
                          • 26.07.08, 08:24
                            > CIACH-no to skoro masz taką
                            > wiedzę na temat kreacjonizmu to ja już nie będę tego komentował,a
                            > tylko pozostaje mi podziękować za nowe światło na temat
                            > kreacjonizmu.

                            Och, czyżby dysonans poznawczy? Ja naprawdę mam "taką wiedzę" na temat
                            kreacjonizmu i bardzo chętnie przekonałbym się że się mylę.

                            Proszę zatem o podanie jakiegokolwiek przewidywania teorii kreacjonistycznej.
                            Ewentualnie podanie mi jakiegoś hipotetycznego faktu który by ją obalił. Po tym
                            poznaje się teorie naukowe.

                            Dla równowagi: teoria ewolucji przewiduje że zsekwencjonowanie DNA każdego
                            obecnie istniejącego na Ziemi organizmu wykaże bardzo bliskie pokrewieństwo z
                            innymi organizmami (choć na temat dokładnej postaci drzew filogenetycznych może
                            się mylić)
                            Faktem który mógłby ją obalić byłoby znalezienie wielokomórkowego stworzenia nie
                            wykazującego takiego pokrewieństwa - np. kodującego w inny sposób białka lub
                            wręcz używającego innych zasad niż nasze DNA. Pokazałoby to że nie wszystkie
                            żyjące dziś stworzenia pochodzą od jednego przodka.
                            • 26.07.08, 12:36
                              asteroida2 napisał:

                              > > CIACH-no to skoro masz taką
                              > > wiedzę na temat kreacjonizmu to ja już nie będę tego komentował,a
                              > > tylko pozostaje mi podziękować za nowe światło na temat
                              > > kreacjonizmu.
                              >
                              > Och, czyżby dysonans poznawczy? Ja naprawdę mam "taką wiedzę" na
                              temat
                              > kreacjonizmu i bardzo chętnie przekonałbym się że się mylę.
                              >

                              Żeby się przekonać ,która koncepcja świata jest słuszna, nie
                              wystarczy sama metodologia (czy pseudometodologia). Sięgnij do
                              korzeni i ucz się biologii (paleontologii) i sam zacznij wyciągać
                              wnioski ,do której koncepcji pasują fakty i ogólny obraz.
                              • 26.07.08, 12:49
                                > Żeby się przekonać ,która koncepcja świata jest słuszna, nie
                                > wystarczy sama metodologia (czy pseudometodologia). Sięgnij do
                                > korzeni i ucz się biologii (paleontologii) i sam zacznij wyciągać
                                > wnioski ,do której koncepcji pasują fakty i ogólny obraz.

                                Aha. Czyli nie potrafisz odpowiedzieć na to pytanie, ale za to masz "silne
                                wewnętrzne przekonanie" że masz rację?
                            • 06.08.08, 23:21
                              asteroida2 napisał:

                              >proszę zatem o podanie jakiegokolwiek przewidywania teorii >kreacjonistycznej.
                              >Ewentualnie podanie mi jakiegoś hipotetycznego faktu który by ja >obalił. Po
                              tym poznaje się teorie naukowe.

                              Nic dziwnego ze Noveyy nie ma ochoty podpowiedzieć na te dwa pytania, postawmy
                              wiec kropki and i.

                              Kreacjonizm ma coś przewidywać? To "coś" to chyba nowe akty kreacji. Nie jest to
                              możliwe bo "niezbadane są drogi", wymaganie przewidywań prowadzi wiec do
                              sprzeczności, jeżeli nie jest dziecinadą lub bluźnierstwem.
                              A poza tym, nie jest potrzebne, w końcu nastąpi Królestwo Wiekuiste, to jest pewne.
                              Brak przewidywań uniemożliwia tworzenie nowej wiedzy i stad jałowość
                              Kreacjonizmu jako metody naukowej, było to już wałkowane tutaj wiele razy.

                              Kreacjonizm ma dać receptę na obalenie swoich hipotez? Prawda absolutna,
                              niezmienna i wiekuista ma powiedzieć, w tych warunkach nie jestem prawdą? O,
                              jest to logiczna sprzeczność, poprzednie zdanie nie ma sensu to jest tylko
                              sznureczek niespójnych słów.

                              Konkluzja nasuwa się sama, pojecie "naukowy kreacjonizm" prowadzi do
                              sprzeczności logicznej. Nie da się połączyć kreacjonizmu, logiki i metody
                              naukowej, trzeba jedno odrzucić.
                              Rozsądni ludzie odrzucają kreacjonizm, niewielka strata, jako ze jest to jałowy
                              pomysł.
                              Natomiast Noveyy pozbywa się metody naukowej i dlatego pojawia się termin
                              "pseudonauka" i "pseudometoda".

                              No to bądź konsekwentny i z duma mów o "pseudonaukowym kreacjonizmie" !!!

                              A tak miedzy nami kreaturami, kto dal Noveyowi prawo osłabiania pojęcia Kreacja
                              poprzez dodawanie ograniczających kwalifikacji jak "naukowy"?

                              Do Kreacji pasują wyłącznie uwielbniki jak "boska, cudowna lub waniliowa".


                              • 06.08.08, 23:45
                                > Do Kreacji pasują wyłącznie uwielbniki jak "boska, cudowna lub waniliowa".

                                Cudowna, boska, waniliowa Kreacja! Ach, nabrałem ochoty na dobre lody :-))
                      • 27.07.08, 13:35
                        > obserwujemy. A takim faktem jest np. to,że wszelkie główne grupy
                        > fauny i flory pojawiają się w zapisie kopalnym nagle i w obfitości
                        > form gatunkowych ,w różnych miejscach na świecie i na przestrzeni
                        > eonów.

                        w cvzym masz problem ?
                        to że nagle ? nagle to ile ? jeden dzień czy milion lat ?
                        czy to że w różnych miejscach na świecie ?
                        odpowiedż jest prosta ,łopata zawsze wyglądać bedzie podobnie ,gdzie
                        by niepowstała ,tak samo pierwsze monumenty w kształcie piramidy ,bo
                        takie wydają sie najłatwiesze do budowy w dużej skali.
                    • 30.07.08, 12:39
                      asteroida2 napisał:

                      > > Znany
                      > > paleontolog (ewolucjonista)Antoni Hoffman napisał kiedyś
                      (WiZ "Co z
                      > > tą ewolucją jest czy jej nie ma" 1992r. nr;2),że "nie ma żadnych
                      > > argumentów przeciwko temu ,aby tak interpretować zapis kopalny.
                      > > Jedyna sprzeczność z faktami ,to idea jednorazowej kreacji w
                      > > krótkim czasie". www.ewolucja.org/d7/d7a8.html
                      >
                      > To napisał brednię. Bo zapis kopalny absolutnie nie jest sprzeczny
                      z taką ideą.
                      > Zapis kopalny nie jest nawet sprzeczny z ideą jednorazowej kreacji
                      całego świat
                      > a
                      > wczoraj wieczorem. Taka jest siła kreacjonizmu, że jest w stanie
                      dopasować się
                      > do dowolnych danych. I w tym leży jego całkowita bezwartościowość.
                      >
                      > > Uważam wręcz przeciwnie i dlatego moim (i nie tylko moim)
                      > > nieskromnym zdaniem zapis kopalny (to co widzimy w ziemi i
                      > > skałach), korelacja skamielin suckcesja i prawidłowość
                      lokalizacji
                      > > oraz sposób pojawiania się ich w zapisie kopalnym bardziej
                      pasuje
                      > > do teorii rozciągniętych na przestrzeni eonów nagłych epizodów
                      > > kreacji.
                      >
                      > Z pewnością pasuje. Ale czemu idea nagłego epizodu kreacji wczoraj
                      wieczorem ni
                      > e
                      > wydaje Ci się już tak atrakcyjna?

                      Masz absolutną rację. Jak założysz tezę to dowód jest prosty.
                      Kreacjonizm zakłda tezę więc nie musi niczego dowodzić.
                      Chociaż dowody na projekty nieinteligentne istnieją obiektywnie.
                      Niektóre partie polityczne i ich liderzy. Chociaż ewolucja też ma
                      ślepe zaułki.
                      • 06.08.08, 01:25
                        grubymisiek1 napisał:

                        > Masz absolutną rację. Jak założysz tezę to dowód jest prosty.
                        > Kreacjonizm zakłda tezę więc nie musi niczego dowodzić.


                        Ty wogóle rozumiesz co to "teza",a co "dowód"? Ewolucjonizm stawia
                        tezy,ale gdzie dowody? Zrozum jedno; nie da się przeprowadzić dowodu
                        bez postawienia założęń,niestety darwinizm przewiduje i sam siebie
                        falsyfikuje,bo nie potrafi stworzyć precyzyjnego modelu zmian
                        ewolucyjnych (główne problemy to biogeneza w ujęciu ewolucji
                        chemicznej czy te układy nieredukowalne w ujęciu ewolucji
                        biologicznej).A oczywistą i logiczną konsekwencją jest kreacjonizm.
      • 24.07.08, 22:01
        zejman1 napisał:

        > Dyskusja z tymi ludzmi-nie sadz, ze Ci odpowiedza - nie ma
        > najmniejszego sensu......

        Witam!
        Ja na tej Grupie dyskusyjnej już trochę przepraw z ewolucjonistami
        miałem (z resztą nie tylko tutaj), więc wiem czego mogę się
        spodziewać. Ja nie mam zamiaru wdawać się w żadne dyskusje, po
        prostu zareklamowałem dobrą książkę (której z resztą większość
        tutejszych obrońców neodarwinizmu nie byłoby w stanie zrozumieć,a co
        dopiero podważyć jej wiarygodność). Nieredukowalna złożoność to sól
        w oku neodarwinizmu,która tak ich zaślepia,iż przekonują siebie na
        wzajem (no i przy okazji cały świat),że żadnych układów
        nieredukowalnych w świecie przyrody nie ma. No bo jak mogą takowe
        istnieć ,skoro jakby istniały to by nie mogły ewoluować? Cały czas
        też gołosłownie pociskają kit,że niby idea nieredukowalnej
        złożoności padła pod naporem prawdziwie naukowych faktów, z tym,że
        nikt nigdy tych faktów nie widział (poza samymi ewolucjonistami:)).
        Wiele razy dyskutowałem z biologami o nieredukowalnej złożoności i
        znam opinie ewolucjonistów (znaczy znane mi są ich prawdy wiary:))
        groups.google.com/group/pl.sci.biologia/browse_thread/thread/91cc2867bbd4d115/70623dbf4a5d5abf?
        lnk=gst&q=nieredukowalna+trzeciak+king+kong#70623dbf4a5d5abf


        pozdrawiam.
        • 24.07.08, 22:03
          A możesz przypomnieć jakiś nieredukowalny układ?

          Bo po wpadce z okiem, które to miało być nieredukowalne, a okazało się
          redukowalne, a potem wpadce z nicią bakteryjną, co to miała być nieredukowalna,
          a okazała się redukowalna, zastanawiam się co teraz jest na topie.
          • 24.07.08, 22:44
            > A możesz przypomnieć jakiś nieredukowalny układ?
            Wiesz, jest gorzej (dla kreacjonistów), niż myślisz. Ja tam wcale się nie trudzę
            wykazywaniem, że układów nieredukowalnych nie ma.

            Po co? Czemu nie, mogą być.

            Po prostu bardzo łatwo wykazać, że taki układ nie jest ŻADNYM problemem dla
            ewolucji, a nawet niektórzy "ewolucjoniści" przewidzieli coś podobnego (pod
            nazwą "interlocking complexity").

            --
            Poznaj się ze ŚwiadkiemWszechświata.
            Moja strona: MaDeRland.
          • 24.07.08, 22:46
            asteroida2 napisał:

            > A możesz przypomnieć jakiś nieredukowalny układ?


            www.youtube.com/watch?v=3xklfrHswEg

            >
            > Bo po wpadce z okiem, które to miało być nieredukowalne, a okazało
            się
            > redukowalne,

            Może tobie wpadło coś do oka skoro doczytałeś o szanującym się
            zwolenniku ID ,który by przykład oka prezentował ,jako przykład
            układu nieredukowalnego (?????)

            a potem wpadce z nicią bakteryjną, co to miała być nieredukowalna,
            > a okazała się redukowalna, zastanawiam się co teraz jest na topie.


            Nie nicią tylko WICIĄ:)

            NIE WIEM JAKĄ WPADKĘ MASZ NA MYŚLI, PONIEWAŻ BAKTERYJNY SILNICZEK
            WRAZ Z WITKĄ JEST W DALSZYM CIĄGU STANDARDOWYM PRZYKŁADEM UKŁADU
            NIEREDUKOWALNEGO (i symbolem ruchu ID).

            Myślę,że nie zabardzo wiesz o czym piszesz,więc ci dopomogę. Chodzi
            o rzekomy kontrargument darwinistów wymierzony w nieredukowalną
            złożoność tj. fakt redundancji w pewnych obiektach uznanych przez
            Behego za nieredukowalne. Jest to bardzo zwodnicza,pokrętna i
            zakłamana argumentacja, bo tak naprawdę niczego nie wyjaśnia i nie
            obala,a tym bardziej,że Behe dawno się z nią rozprawił
            64.233.183.104/search?q=cache:XPfmyhHhFyAJ:www.nauka-a-religia.uz.zgora.pl/czasopismo/pdf/download.php%3Ffile%
            3D70+redundancja+michael+behe&hl=pl&ct=clnk&cd=2&gl=pl (nie
            wiedziałeś o tym,czy nie przyjmujesz do wiadomości?)


            pozdrawiam.
            • 24.07.08, 23:16
              > Może tobie wpadło coś do oka skoro doczytałeś o szanującym się
              > zwolenniku ID ,który by przykład oka prezentował ,jako przykład
              > układu nieredukowalnego (?????)

              To była standardowa broszurka Świadków Jehowy. Sami siebie pewnie szanują, bo
              poza tym poważaniem się nie za bardzo cieszą.

              > Nie nicią tylko WICIĄ:)

              Sorry, literówka.

              > NIE WIEM JAKĄ WPADKĘ MASZ NA MYŚLI, PONIEWAŻ BAKTERYJNY SILNICZEK
              > WRAZ Z WITKĄ JEST W DALSZYM CIĄGU STANDARDOWYM PRZYKŁADEM UKŁADU
              > NIEREDUKOWALNEGO (i symbolem ruchu ID).

              To mniej więcej pokazuje wasze "naukowe" podejście. Bo wszystkie niezbędne
              elementy do jej powstania i niewielki zestaw mutacji został tu (i wielu
              miejscach) już pokazany.

              Ale cóż - fanatyzm wymaga ignorowania faktów które mogłyby mu zagrozić, więc nie
              dziwi mnie że już zapomniałeś jakie to elementy były. A święty Behe nie może
              przecież się mylić i wszystko co spływa z jego ust jest czystą mądrością.

              A przy okazji, potrafisz wyjaśnić czemu pomiędzy rybami a gadami jest tyle
              udokumentowanych ogniw pośrednich, a pomiędzy płazami a ssakami nie ma ani
              jednego? Jak to tłumaczą kreacjoniści?

              pl.wikipedia.org/wiki/Brakujące_ogniwo_ewolucji
              • 24.07.08, 23:21
                > a pomiędzy płazami a ssakami nie ma ani jednego

                sorry, miało być "pomiędzy ptakami a ssakami"
              • 25.07.08, 00:01
                asteroida2 napisał:


                > Ale cóż - fanatyzm wymaga ignorowania faktów które mogłyby mu
                zagrozić, więc ni
                > e
                > dziwi mnie że już zapomniałeś jakie to elementy były. A święty
                Behe nie może
                > przecież się mylić i wszystko co spływa z jego ust jest czystą
                mądrością.

                No to zacznij w końcu (ewentualnie podważając jego argumentacje)
                dyskutować z Behem w artykiule, do którego odesłałem (czytał ty go
                wogóle????),zamiast dyskutować z samym sobą tocząc /bijąc pianę.


                pozdrawiam.
              • 25.07.08, 00:10
                pl.wikipedia.org/wiki/Brakujące_ogniwo_ewolucji

                Gdzie ty tu widzisz jakieś brakujące ogniwa? Już ci pisałem,że jak
                mi pokażesz choć jeden dobrze paleontologicznie udokumentowany
                przykład powstawania nowego taksonu na drodze ewolucji, to mogę
                poważnie pomyśleć o tej bajeczce. Póki co pokiazujesz mi jakieś
                wyrwane z ("ewolucyjnego")kontekstu obiekty, które morfologicznie
                pasują do siódmej wody po kisielu (mogły być np. kuzynami kuzynów
                prawdziwej formy przejściowej pomiędzy tym,a owym
                ,a równie dobrze mogły być zupełnie niespokrewnionymi ewolucyjnie
                stworami z niczym poza sobą (podobieństwa nie muszą świadczyć o
                pokrewieństwach i genetyka wiele razy tego dowiodła):)).
                pl.wikipedia.org/wiki/Panda_wielka
                "Panda wielka zamieszkuje lasy bambusowe na wysokości 1600-3500 m
                n.p.m. (zimą schodzi do 800 m n.p.m.). Jej przynależność do
                drapieżnych nie ulega wątpliwości, lecz w rzeczywistości zwierzę
                odżywia się prawie wyłącznie pędami bambusa, choć – podobnie jak
                większość zwierząt – nie gardzi jajami i gryzoniami, które zjada
                wraz z pokarmem roślinnym. Panda je bardzo dużo – na dobę potrzebuje
                ok. 40 kilogramów paszy. Przez długi czas była zaliczana do rodziny
                szopowatych jako odległy krewny pandy małej, jednak testy genetyczne
                wykazały, że panda wielka jest spokrewniona z niedźwiedziami...."

                dobranoc dziobaku:)
                • 25.07.08, 11:52
                  Brakujące ogniwa możesz sobie obejrzeć w czasie życia płodowego np.
                  człowieka - skrzela, ogon itp. Również i oczywiste FAKTY, na
                  przykładzie których widać gołym okiem, które narządy (ewolucyjnie)
                  przechodziły w inne, a także i to, które powstają "niepotrzebnie",
                  by ulec redukcji.
                  • 25.07.08, 12:53
                    grgkh napisał:

                    > Brakujące ogniwa możesz sobie obejrzeć w czasie życia płodowego
                    np.
                    > człowieka - skrzela, ogon itp. Również i oczywiste FAKTY, na
                    > przykładzie których widać gołym okiem, które narządy (ewolucyjnie)
                    > przechodziły w inne, a także i to, które powstają "niepotrzebnie",
                    > by ulec redukcji.

                    Czy chodzi ci o wartość hipotezy rekapitulacji?
                    www.creationism.org.pl/groups/ptkrmember/inteligentny-projekt/pl/document.2005-03-15.5393632697/?searchterm=przerywanej
                    Fałszowanie faktów

                    Prawdopodobnie każdy z nas pamięta rysunki w podręcznikach do
                    biologii w szkole średniej. Pierwszy rząd przedstawia małe,
                    pozwijane stworzenia podobne do robaków, o dziwnym kształcie głowy,
                    wszystkie bardzo podobne do siebie. W drugim i trzecim rzędzie każdy
                    robak stopniowo przekształca się w oddzielny kształt: ryby,
                    salamandry, kurczaka, człowieka. To jest, proszę studentów,
                    embriologia, jesteście świadkami rozwoju różnych kręgowców do ich
                    form dorosłych. Szkice te zostały po raz pierwszy sporządzone przez
                    wybitnego XIX-wiecznego naukowca Ernsta Haeckla, wielkiego
                    wielbiciela Darwina. Haeckel pokazał, że wszystkie kręgowce we
                    wczesnych stadiach rozwoju wyglądają podobnie, jednak później ich
                    formy się różnicują.

                    Rysunki Haeckla stanowią bardzo przekonywający dowód na realność
                    ewolucji. Trudno jest studentom przyglądać się rysunkom, na których
                    podobne do siebie embriony zmieniają się w różne formy dorosłe, i
                    nie pomyśleć, że niewiele brakowało, a byłoby nieszczęście. Jednak
                    dzięki łasce ewolucji oto powstałem ja.

                    Wiele podręczników do biologii w szkołach średnich i wyższych
                    wykorzystuje prace Haeckla, ponieważ jego rysunki są bardzo
                    sugestywne oraz dlatego, że ilustrują podstawowe zasady, według
                    których miałaby przebiegać ewolucja. Podręcznik "Molecular Biology
                    of the Cell" (Biologia Molekularna Komórki), autorstwa rektora
                    Państwowej Akademii Nauk Bruce'a Albertsa, laureata Nagrody Nobla
                    Jamesa Watsona oraz kilku innych wpływowych naukowców, wyjaśnia nam,
                    dlaczego: "Wczesne stadia rozwojowe zwierząt, których formy dorosłe
                    zupełnie się różnią, są często zaskakująco podobne [...]. Nietrudno
                    zrozumieć podobne obserwacje. Weźmy pod uwagę proces, w którym nowe
                    cechy anatomiczne - na przykład wydłużony dziób - pojawiają się w
                    toku ewolucji. Dokonuje się przypadkowa mutacja, która zmienia
                    kolejność występowania aminokwasów w białku lub też przesuwa moment
                    jego syntezy, a zatem jego biologiczną aktywność. Zmiana ta może,
                    przypadkowo, wpłynąć na komórki odpowiedzialne za tworzenie się
                    dzioba w taki sposób, że tworzą one dziób, który będzie dłuższy niż
                    inne. Mutacja ta jednak musi być również zgodna z rozwojem
                    pozostałej części organizmu; dopiero wówczas będzie ona przekazywana
                    z pokolenia na pokolenie przez dobór naturalny. Byłoby mało
                    istotnych korzyści z utworzenia dłuższego dzioba, jeżeli w ramach
                    tego procesu zaniknąłby język, czy też nie rozwinęły się uszy. Tego
                    typu katastrofa jest bardziej prawdopodobna, jeżeli mutacja będzie
                    miała wpływ na wydarzenia dziejące się na początku procesu
                    rozwojowego niż wówczas, gdy będzie miała wpływ na wydarzenia
                    występujące przy jego końcu. Wczesne komórki embrionu są jak karty
                    ustawione na spodzie domku z kart - wiele od nich zależy i jest
                    prawdopodobne, że nawet małe zmiany w ich właściwościach spowodują
                    katastrofę".

                    Tak, biologowie ewolucyjni znają siłę oddziaływania prac Haeckla.
                    Najlepsi naukowcy, tacy jak Alberts i Watson, rozumieją, jak ściśle
                    fakty te pasują do teorii Darwina. Trudno, aby mogło być inaczej.

                    Jest tylko jeden mały problem: embriony nie wyglądają w ten sposób.
                    Rysunki oszukują. Haeckel sfałszował dane.

                    W ubiegłym roku angielski naukowiec Michael Richardson, mając
                    podejrzenia co do rysunków Haeckla, zwołał spotkanie
                    międzynarodowego zespołu embriologów w celu potwierdzenia
                    prawdziwości pracy Haeckla. Nie udało się. Elizabeth Pennisi
                    zrelacjonowała wyniki badań w magazynie "Science". "Haeckel nie
                    tylko dodawał lub pomijał pewne cechy [...] lecz także sfałszował
                    skalę po to, aby wyolbrzymić podobieństwa pomiędzy gatunkami, nawet
                    tymi, które dziesięciokrotnie różniły się rozmiarami. Dodatkowo
                    Haeckel zamazał różnice przez nienazywanie gatunków w większości
                    przypadków, tak jakby jeden przedstawiciel gatunku był całkowicie
                    reprezentatywny dla całej grupy zwierząt. W rzeczywistości [...]
                    nawet blisko spokrewnione embriony, na przykład pewnych gatunków
                    ryb, znacznie się różnią pod względem wyglądu i sposobu rozwoju".

                    Richardson podsumowuje: "Wygląda na to, że sprawa ta jest jednym z
                    najsłynniejszych fałszerstw w biologii".

                    W siódmej klasie szkoły parafialnej, do której chodziła moja żona,
                    nauczyciel, brat zakonu Świętego Krzyża, pokazał klasie na zajęciach
                    z biologii rysunki Haeckla. "Ewolucja jest faktem", powiedział im
                    dobry braciszek, "musicie się do tego przyzwyczaić". W ciągu
                    ostatniego stulecia wielu studentów usłyszało to samo, pogodzili się
                    więc z teorią Darwina, najlepiej jak tylko mogli. Nie należy jednak
                    winić nauczycieli. W końcu jeżeli laureaci Nagrody Nobla i rektorzy
                    Państwowej Akademii Nauk zapewniają, że tak wyglądają embriony, jak
                    może się z tym nie zgodzić ktoś, kto naukowcem nie jest?

                    Ktoś, kto nie jest naukowcem, nie może się nie zgodzić. Jednak w
                    ubiegłym wieku niektórzy naukowcy z odpowiednich dziedzin uważali,
                    że dane zaprezentowane przez Haeckla są podejrzane. Rzeczywiście, w
                    XIX wieku wykładowcy uniwersytetu, w którym pracował, postawili go
                    przed komisją badającą zarzuty fałszerstwa. Haeckel przyznał się, iż
                    swój rysunek sporządził w konwencji artystycznej i narysował
                    postacie z pamięci. Pomimo to, jego rysunki zostały wykorzystane w
                    późniejszych podręcznikach w celu przedstawienia ewolucji. W latach
                    czterdziestych genetyk Richard Goldschmidt napisał: "Lekka ręka
                    Haeckla przy rysowaniu sprawiła, że poprawiał naturę i wkładał
                    więcej do swoich ilustracji, niż rzeczywiście widział".

                    Mimo, iż nieuczciwość Haeckla nie była tajemnicą, niewielu naukowców
                    się tym przejmowało. W dyskusji z pewnym biologiem ewolucyjnym kilka
                    lat temu wyraziłem swoje oburzenie faktem, że rysunki Haeckla, w
                    kręgach biologów uznawane za wysoce niedokładne, są w dalszym ciągu
                    wykorzystywane w materiałach uniwersyteckich do przekonywania
                    studentów o prawdzie ewolucji. Mój oponent się tym nie przejął,
                    zauważając spokojnie, iż dostosowanie podręczników do aktualnych
                    odkryć naukowych zajmuje wiele czasu. Nawet i sto lat.

                    Wszystko to prowokuje do postawienia wielu pytań, skoncentrujmy się
                    jednak na dwóch spośród nich. Po pierwsze, kiedy już fałszerstwo
                    Haeckla stało się powszechnie znane, co na temat embriogenezy ma do
                    powiedzenia teoria Darwina?

                    Czy wczesny rozwój może się mimo wszystko zmienić? Czy to, co
                    mówiliśmy na temat domku z kart jest już nieważne? Przypuśćmy, iż
                    jakiś naukowiec przewidział, że jutro na niebie pojawi się
                    supernowa ...lub ewentualnie się nie pojawi. Ponieważ oba
                    przeciwieństwa są zgodne z przewidywaniami, przewidywania te niczego
                    nie przewidują. Gwiazda może wybuchnąć lub nie, bez żadnego związku
                    z przewidywaniami. Darwiniści są w podobnej sytuacji. W najlepszym
                    przypadku darwinizm może istnieć zarówno z zabezpieczonym przed
                    zmianami rozwojem embrionów, jak i z rozwojem, w którym występują
                    odchylenia, tak więc nie mówi o rozwoju zupełnie nic. Jest to
                    wymowna cisza, ponieważ darwinowska ewolucja po prostu musi
                    funkcjonować poprzez modyfikowanie rozwoju embrionu do jego dorosłej
                    formy. Jeżeli darwinizm nie jest w stanie nic powiedzieć na temat
                    tego, jak tworzy się forma, wówczas nie mówi on nic na temat
                    głównego pytania dotyczącego ewolucji.

                    W najgorszym przypadku Alberts i Watso
      • 24.07.08, 22:40
        > Oto wlasnie chodzi: doskonala ksiazka, niepodwazalne argumenty.
        Pozwolisz, że się uprzejmie zaśmieję. Nieredukowalną złożoność wedle definicji
        Behe'ego może dosłownie byle kto obalić (w tym wypadku ja). Z przyjemnością
        powtórzę to (było już na forum miesiące temu), jakby ktoś był zainteresowany,
        he, he, he.

        > Gorzej: oni wkraczaja z dobrym warsztatem naukowym-roi sie wsrod
        > nich od biochemikow, chemikow organicznych, prawdziwych genetykow,
        > archologow i antropologow.
        Z ciekawości: rzuciłbyś imionami i nazwiskami? Dużo ich tam macie?
        --
        Poznaj się ze ŚwiadkiemWszechświata.
        Moja strona: MaDeRland.
        • 24.07.08, 22:51
          madcio napisał:

          > > Oto wlasnie chodzi: doskonala ksiazka, niepodwazalne argumenty.
          > Pozwolisz, że się uprzejmie zaśmieję. Nieredukowalną złożoność
          wedle definicji
          > Behe'ego może dosłownie byle kto obalić (w tym wypadku ja).

          No to obal.



          Z przyjemnością
          > powtórzę to (było już na forum miesiące temu), jakby ktoś był
          zainteresowany,
          > he, he, he.
          >

          No i wówczas miałeś tyle do powiedzenia co i teraz;NULL

          pa.
          • 25.07.08, 11:08
            > No to obal.
            Z przyjemnoscią powtórzę. Będzie w nowym poście w tym wątku.

            > No i wówczas miałeś tyle do powiedzenia co i teraz;NULL
            To zabawne, ale odnoszę wrażenie, że to ty i tobie podobni nie byliście w stanie
            cokolwiek sensownego odpowiedzieć. Ale nie martwcie się, macie następną szansę
            na to. :)

            > pa.
            Już uciekasz?
            --
            Poznaj się ze ŚwiadkiemWszechświata.
            Moja strona: MaDeRland.
    • 24.07.08, 22:35
      > Mało które obserwacje narobiły ewolucjonizmowi (neodarwinizmowi)
      > tyle kłopotów
      W uniwersum kreacjonistycznym zapewnie. Obawiam się jednak, ze tu mamy
      przystanek Rzeczywistość. Radzę wysiąść, zanim będzie za późno.

      > (do, których oczywiście nie chcą się ewolucjoniści przyznać),
      Oooch malutki, tu nie ma się do czego przyznawać. Na tym forum kilka razy juz
      pisałem o tym, jak może metodą drobnych kroków powstać układ nieredukowalnie
      złożony wedle definicji Behe'ego.

      Też mi problem dla ewolucji, który może obalić byle ptyś na internecie. :)
      --
      Poznaj się ze ŚwiadkiemWszechświata.
      Moja strona: MaDeRland.
      • 24.07.08, 22:53
        madcio napisał:

        > pisałem o tym, jak może metodą drobnych kroków powstać układ
        nieredukowalnie
        > złożony wedle definicji Behe'ego.
        >
        > Też mi problem dla ewolucji, który może obalić byle ptyś na
        internecie. :)


        A mógłbym prosić o linki, gdzie ptyś o tym pisał??????
        z góry dziękuję ptysiowi:)
        • 25.07.08, 11:55
          > A mógłbym prosić o linki, gdzie ptyś o tym pisał??????

          Ech, grzebanie po kijowej opcji wyszukiwania w archiwum forum jest upierdliwe,
          ale czego się dla ciebie nie robi. :>

          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=32&w=67009976&a=67156323
          --
          Poznaj się ze ŚwiadkiemWszechświata.
          Moja strona: MaDeRland.
          • 25.07.08, 13:13
            madcio napisał:

            > > A mógłbym prosić o linki, gdzie ptyś o tym pisał??????
            >
            > Ech, grzebanie po kijowej opcji wyszukiwania w archiwum forum jest
            upierdliwe,
            > ale czego się dla ciebie nie robi. :>
            >
            > forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=32&w=67009976&a=67156323


            CYTAT Z MADCIA:

            Mimo to zespół elementów ABC mógł zostać stworzony małymi kroczkami.
            Jak? Bardzo
            prosto.
            A -> AD -> ABD -> ABCD -> ABC


            A jak ten układ działał zanim w tym układzie pojawiło się D (i B i
            C)?
            to od czego w końcu startujemy, od nieredukowalnego A czy
            AD.....madcio przyznaję ci serdeczną rację, ty naprawdę jesteś byle
            ptysiem:).
            Behe bardziej wysilił się w swojej książce ,żeby pokazać
            nieredukowalną złożoność,czerpał całymi garściami wprost z cudownego
            środowiska komórki,a nie alfabetu,więc jeśli chcesz obalić jego tezy
            rób tak samo (to się nazywa merytoryczna replika).

    • 25.07.08, 11:34
      Nieredukowalnie złożony jest Twój post. Składa się z liter, słów,
      zdań. Te ostatnie powinny mieć sens - redukowalnie niezłożony - ale
      niestety nie mają.

      Niektórym ludziom nie mieszczą się jakieś sprawy w głowie. Z faktu
      ograniczonej pojemności takich umysłów nie wynika, że one są
      niemożliwe lub na pewno fałszywe. Brak znajomości rozwiązania nie
      oznacza, że jest ono niemożliwe. Niemozliwości trzeba by dowieść, a
      ze względów logiczno-formalnych bardzo często jest to właśnie...
      niemożliwe. Sam sposób myślenia, który Ty prezentujesz tutaj na
      okrągło, sprowadzający się do tego, że jeśli jest jakieś
      twierdzenie, to jednocześnie jego częścią ma być widoczny gołym
      okiem dowód jego prawdziwości (w nim zawarty) jest absurdalny i
      potwierdza jedynie to, że trzeba Cię ignorować.

      A tzw. IP jest po prostu "nieinteligentny", bo z inteligencją nie ma
      nic wspólnego.
      • 25.07.08, 13:25
        grgkh napisał:

        > Nieredukowalnie złożony jest Twój post. Składa się z liter, słów,
        > zdań. Te ostatnie powinny mieć sens - redukowalnie niezłożony -
        ale
        > niestety nie mają.
        >
        > Niektórym ludziom nie mieszczą się jakieś sprawy w głowie. Z faktu
        > ograniczonej pojemności takich umysłów nie wynika, że one są
        > niemożliwe lub na pewno fałszywe. Brak znajomości rozwiązania nie
        > oznacza, że jest ono niemożliwe. Niemozliwości trzeba by dowieść,
        a
        > ze względów logiczno-formalnych bardzo często jest to właśnie...
        > niemożliwe. Sam sposób myślenia, który Ty prezentujesz tutaj na
        > okrągło, sprowadzający się do tego, że jeśli jest jakieś
        > twierdzenie, to jednocześnie jego częścią ma być widoczny gołym
        > okiem dowód jego prawdziwości (w nim zawarty) jest absurdalny i
        > potwierdza jedynie to, że trzeba Cię ignorować.
        >
        > A tzw. IP jest po prostu "nieinteligentny", bo z inteligencją nie
        ma
        > nic wspólnego.

        Dawniej prowadziłem dyskusje na psb i pewnemu obserwatorowi podpadła
        podobna do twojej pokrętna argumentacja:
        golink.eu/5915
        "> To ty twierdzisz, że samoistne powstanie życia jest niemożliwe,
        więc na
        > tobie spoczywa ciężar dowodu.


        Trzeciak ma poważne problemy z logiką. Dowodzi się bowiem tezy a nie
        antytezy. Ciężar dowodu spoczywa na wykazaniu, że życie powstało
        samoistnie
        a nie że NIE mogło tak powstać. Z abiogenezą jest tak jak z
        krasnoludkami.
        Trzeciak pewnie też w nie wierzy, bo nie można udowodnić że ich nie
        ma. :)
        K/K nie musi "udowadniać" że abiogenezy nie było. Wystarczy że
        wykaże błędy
        w przedstawianych dowodach na jej istnienie. Tak wiec Trzeciaki,
        Adamale i
        inne Trytole musicie się bardziej przyłożyć, bo K/K was ewidentnie
        ośmiesza"
    • 25.07.08, 11:40
      Zgodnie z życzeniem, przedstawiam, w jaki sposób może powstać na drodze
      ewolucyjnej, czyli drobnymi krokami, układ nieredukowalnie złozony wedle
      definicji Behe'ego. Na początku bedzie mały (?) wstęp, a na samym końcu czyste
      mięsko.

      Najogólniej mówiąc, układy nieredukowalne charakteryzują się nastepującą cechą:
      jeśli z tego układu (nazwijmy go U1) usunie się jeden, dowolny element, taka
      wersja układu (U0 i podobne oznaczenie) kompletnie przestanie funkcjonować.

      Jego tezą było twierdzenie, że takie układy niemożliwe były do naturalnego
      wyewoluowania, ponieważ musiałyby one powstać w całości za jednym zamachem. Nie
      da się stworzyć takiego układu metodą drobnych kroków, w każdym kroku dodając
      nowy element.

      Pomińmy tu definicję "elementu układu" - mój dowód jej nie wymaga. Nie zajmujmy
      się też faktem często ignorowanym przez kreacjonistów, że U0 może dalej
      funkcjonować, tylko że będzie spełniać zupełnie inną funkcję, niz U1. Przykładem
      jest (nie)sławna bakteryjna wić, której SAMA nasada dobrze służy do zupełnie
      innych celów, niż cała wić. Nie obchodzi nas też fakt, że wiele układów, które
      miały być nieredukowalne, w rzeczywistości były redukowalne.

      Zajmiemy się natomiast innym założeniem - że ewolucja jest w stanie tylko
      dodawać. Błąd, błąd, błąd. Choć kreacjoniści pogardliwie nazywają takie procesy
      "degeneracją", to na przykład zmiany w pasożytach w kierunku coraz większej
      specjalizacji i utraty zbędnych elementów są jak najbardziej przykładem ewolucji
      i zmian korzystnych dla pasożytów.

      O rety, ale przydługi wstęp. Dobra, czas na sam dowód.

      Załóżmy, że mamy układ nieredukowalny U1 złożony z następujących elementów:

      U1 = A+B+C

      Zgodnie z definicją, układy
      U0a = A+B
      U0b = A+C
      U0c = B+C
      są kompletnie niefunkcjonalne. Nie działają. Po prostu nie i już. I co teraz?
      Jest bardzo proste rozwiązanie tego problemu: element (oznaczmy go D), który
      kiedyś był w układzie, ale który już dawno z niego wypadł. Można go porównać do
      rusztowania budynku: niezbędny, gdy budynek jest dopiero budowany, ale potem,
      gdy budynek jest gotowy, można go usunąć.

      Oto droga ewolucyjna drobnymi kroczkami układu nieredukowalnie złożonego:

      U00 = A [nowy element: A]
      U01 = A+D [nowy element: D]
      U02 = A+B+D [! nowy element: B]
      U03 = A+B+C+D [nowy element: C]
      U1 = A+B+C [stracony element: D]

      Najbardziej istotny jest U02 - jest to U0a... tylko że z elementem, który
      zapewnia mu funkcjonowanie w miejscu C.

      I tyle!
      --
      Poznaj się ze ŚwiadkiemWszechświata.
      Moja strona: MaDeRland.
      • 25.07.08, 12:19
        madcio napisał:

        > Oto droga ewolucyjna drobnymi kroczkami układu nieredukowalnie złożonego:
        >
        > U00 = A [nowy element: A]
        > U01 = A+D [nowy element: D]
        > U02 = A+B+D [! nowy element: B]
        > U03 = A+B+C+D [nowy element: C]
        > U1 = A+B+C [stracony element: D]
        >
        > Najbardziej istotny jest U02 - jest to U0a... tylko że z elementem, który
        > zapewnia mu funkcjonowanie w miejscu C.
        >
        > I tyle!

        Jest też sporo innych możliwości, np.:

        U0 = A
        U01 = A+D [D "współpracuje" z A, poprawiając jego funkcjonalność]
        U02 = A+D+D [duplikacja D]
        U03 = A+D1+D2 [dywergencja i specjalizacja kopii potomnych]
        U1 = A+B+C [dalsza specjalizacja i optymalizacja dostosowania; D1 -> B, D2 -> C;
        teraz usunięcie B lub C dałoby układ niefuncjonalny].

        Bywa też tak, że układ A+B jest nie tyle niefunkcjonalny, co _słabo_
        funkcjonalny, a kolejna innowacja (A+B+C) tylko radykalnie usprawnia jego
        działanie. Pojawienie się C nie byłoby korzystne, gdyby nie było B, ale B bez C
        daje pewną korzyść, tyle że niewielką w porównaniu z B+C i z pobudek
        demagogicznych ignorowaną przed ID-owców).

        --
        Byłem wstrząśnięty. Nauka wcale ich nie obchodziła! W ich życiu liczyła się
        tylko o tyle, o ile pomagała im interpretować Talmud! Nie interesował ich świat
        zewnętrzny, zjawiska naturalne; interesowało ich tylko rozstrzygnięcie kwestii
        wynikającej z Talmudu. -- Richard P. Feynman
        • 25.07.08, 13:54
          petrucchio napisał:

          > U0 = A
          > U01 = A+D [D "współpracuje" z A, poprawiając jego funkcjonalność]
          > U02 = A+D+D [duplikacja D]
          > U03 = A+D1+D2 [dywergencja i specjalizacja kopii potomnych]
          > U1 = A+B+C [dalsza specjalizacja i optymalizacja dostosowania;
          D1 ..............

          No i po co ta produkcja,wystarczyło napisać,że układ na każdym
          etapie mógł pełnić odrębne funkcje, bo te gierki literowe i tak
          niczego nie wnoszą do naszej wiedzy np. jak powstal silniczek i
          witka bakteryjna,czy kaskada krzepnięcia krwi. i nawet sam fakt,że
          białka (elementy) tych układów mogą gdzieś pełnić inną funkcję
          (plejotropia) niczego nie wyjaśnia, bo i tak ewolucja na przestrzeni
          długiego czasu musiała by owe białka pozbierać,skorelować ich
          działanie i utworzyć w pełni funkcjonalny nieredukowalny system (a
          takiej stopniowej ewolucji nie można brać tu pod uwagę). Wezmy np.
          kaskade krzepnięcia krwi; niektóre białka biorące w niej udział są
          do sibie podobne (składają się z podobnych domen),z czego wyprowadza
          się wniosek,że powstały w wyniku duplikacji pierwotnych genów plus
          ewentualnego tasowania egzonów. Problem w tym,że ta każdym etapie
          takiej stopniowej ewolucji system wiodący do obecnego,stanowiącego
          kaskadę krzepnięcia musiał pełnić jakąś funkcję coraz bardziej
          porzypominającą ową kaskadę! No ale w jaki sposób duplikacje (poza
          zwiększeniu częstości transkrypcji i pokrywaniu zapotrzebowania na
          dane białko) mogły przyczynić się tutaj do sukcesu ewolucyjnego
          podczas powstawania kaskady krzepnięcia?
          Zakładając takie scenariusze macie obowiązek odpowiedzieć na
          następujące pytania:
          1)Jakie funkcje pośrednie ,inne niż obecna mogły pełnić funkcjonalne
          formy przejściowe ,wiodące do kaskady krzepnięcia krwi (z uwagi,że w
          tej kaskadzie uczestniczy trąbina [białko proteolityczne,biorące
          udział w trawieniu] czytałem nawet "wyjaśnienie",żę kaskada
          krzepnięcia, to w rzeczywistości zmodyfikowany układ trawienny
          (hi,hi,))
          2)Od czego-jakiego punktu startowego-ewolucja kaskady wogóle
          wystartowała???? Czym ona była na początku, do czego służyła, w jaki
          sposób duplikacje na różnych etapach ewolucji kaskady przyczyniały
          się do sukcesu i jakie były kolejności duplikacji ,podczas
          stopniowej ewolucji rozciągniętej w czasie, bo tylko prezentując
          taki model i dając odpowiedzi na te pytania MOŻNA WYJAŚNIĆ JAK
          DZIAŁAŁA PROTOKASKADA wówczas,kiedy brakowało w niej którychś z
          elementów (jaką to inną rolę na każdym z etapów ewolucji pożyteczną
          pełniła).
          • 25.07.08, 14:34
            • 25.07.08, 14:40
              ... w publicznej dyskusji, że kaskada krzepnięcia krwi nie jest nieredukowalnie
              złożona:

              tinyurl.com/yucos

              --
              Byłem wstrząśnięty. Nauka wcale ich nie obchodziła! W ich życiu liczyła się
              tylko o tyle, o ile pomagała im interpretować Talmud! Nie interesował ich świat
              zewnętrzny, zjawiska naturalne; interesowało ich tylko rozstrzygnięcie kwestii
              wynikającej z Talmudu. -- Richard P. Feynman
              • 25.07.08, 16:52
                petrucchio napisał:

                > ... w publicznej dyskusji, że kaskada krzepnięcia krwi nie jest
                nieredukowalnie
                > złożona:
                >
                > tinyurl.com/yucos
                >
                Debata z 2002 r. jest często wspominana przez Behego, gdzie wytyka
                on jej liczne manipulacje w rozlicznych zmutowanych kopiach,jakie
                pałętają się po sieci. Nie masz się na co powoływać? Teksty takie
                nie służą merytorycznej wymianie poglądów i doświadczeń, tylko mają
                na celu ośmieszyć oponenta (ty też masz taki cel????) Pod tym
                linkiem i na stronie "Nauka a religia" masz informacje z pierwszej
                ręki ,co do poglądów (dawnych i aktualnych) Behego i to, co myśli o
                tekstach ,do których odsyłasz: 64.233.183.104/search?
                q=cache:XPfmyhHhFyAJ:www.nauka-a-
                religia.uz.zgora.pl/czasopismo/pdf/download.php%3Ffile%
                3D70+Nieredukowalna+z%C5%82o%C5%BCono%C5%9B%C4%
                87:+problem+dla+ewolucjonizmu+darwinowskiego&hl=pl&ct=clnk&cd=1&gl=pl


                www.nauka-a-religia.uz.zgora.pl/index.php?action=czasopismo
                I zapewniam cię,że Behe nigdy i nigdzie nie zakwestionował
                nieredukowalnego charakteru systemu umożliwiającego krzepliwość
                krwi, i żadne ośmieszanie nic wam nie pomoże.
                • 25.07.08, 22:23
                  noveyy777 napisał:

                  > Debata z 2002 r. jest często wspominana przez Behego, gdzie wytyka
                  > on jej liczne manipulacje w rozlicznych zmutowanych kopiach,jakie
                  > pałętają się po sieci.

                  Nie podałem linku do jakiegoś podejrzanego źródła ze "zmutowanymi kopiami",
                  tylko do oficjalnej strony National Center for Science Education, zawierającej
                  wierną transkrypcję debaty. Być może Behe jest ofiarą l'ésprit d'escalier i
                  dopiero po debacie przychodzą mu do głowy celne kontrargumenty i inne wspaniałe
                  rzeczy, które powinien był powiedzieć. Powiedział jednak, co powiedział, i
                  powoływanie się na rzekome manipulacje jest żałosne.

                  > Nie masz się na co powoływać? Teksty takie
                  > nie służą merytorycznej wymianie poglądów i doświadczeń, tylko mają
                  > na celu ośmieszyć oponenta (ty też masz taki cel????)

                  Nie. Chcę tylko pokazać, że Behe jest silny w gębie, kiedy argumentuje na
                  papierze i ustawia sobie przeciwnika do bicia. Co z tego, że dostanie
                  wyczerpującą odpowiedź? Zawsze może "zadać kłam", "odrzucić", "dowieść
                  niezbicie" -- w sumie, odbić piłeczkę i czekać, co będzie dalej. Te numery nie
                  przechodzą w bezpośredniej debacie: ani AMNH, ani w sali sądowej. Pozostaje mu
                  udawać post factum, że przeinaczono i zmanipulowano jego słowa.

                  --
                  Żołnierze Ksenofonta: -- Thalatta! Thalatta! (Morze! Morze!)
                  Marynarze Kolumba: -- ¡Tierra! ¡Tierra! (Ziemia! Ziemia!)
                  • 26.07.08, 01:07
                    petrucchio napisał:

                    > noveyy777 napisał:
                    >
                    > > Debata z 2002 r. jest często wspominana przez Behego, gdzie
                    wytyka
                    > > on jej liczne manipulacje w rozlicznych zmutowanych
                    kopiach,jakie
                    > > pałętają się po sieci.
                    >
                    > Nie podałem linku do jakiegoś podejrzanego źródła ze "zmutowanymi
                    kopiami",
                    > tylko do oficjalnej strony National Center for Science Education,
                    zawierającej
                    > wierną transkrypcję debaty.....


                    "Wierną"? A jakie ty masz na to dowody?


                    Być może Behe jest ofiarą l'ésprit d'escalier i
                    > dopiero po debacie przychodzą mu do głowy celne kontrargumenty i
                    inne wspaniałe
                    > rzeczy, które powinien był powiedzieć. Powiedział jednak, co
                    powiedział, i
                    > powoływanie się na rzekome manipulacje jest żałosne.

                    To twoje zdanie,zdanie kogoś,kto ma tak nikłe pojęcie o biologii
                    molekularnej i biochemii,że nie powinien mieć (przynajmniej
                    publicznie) żadnego zdania.


                    >
                    > > Nie masz się na co powoływać? Teksty takie
                    > > nie służą merytorycznej wymianie poglądów i doświadczeń, tylko
                    mają
                    > > na celu ośmieszyć oponenta (ty też masz taki cel????)
                    >
                    > Nie. Chcę tylko pokazać, że Behe jest silny w gębie, kiedy
                    argumentuje na
                    > papierze i ustawia sobie przeciwnika do bicia.

                    Osobiście też wolę dyskutować na piśmie,można się wówczas zastanowić
                    i skorzystać spokojnie z wielu pomocy. Nie każdy musi być tak
                    wyszczekany ,jak Miller (Mojżesz-człek niewątpliwie mądry i prawy,
                    miał kłopoty z ustnym przekazem,a mimo to Bóg go wybrał ,a mówił za
                    niego jego brat Aaron). I co to za wyskakiwanie z ustawianiem sobie
                    chłopca do bicia? Miller,Dollittle i inni oponenci Behego produkują
                    całe tony tekstów wymierzone w jego argumentację (na papierze i
                    dysku) i teksty owe są dostępne powszechnie i po polsku (
                    www.nauka-a-religia.uz.zgora.pl/index.php?action=czasopismo }
                    Behe stosunkuje się do każdego argumentu uznanych prezeciwników ID i
                    z dziecinną łatwością rozkłada ich argumentacje na łopatki. Łatwo
                    można się o tym przekonać, tylko zamiast nierozumnie przepisywać z
                    wikipedii czy kopiować linki do tekstów, których się nie pojmuje
                    należy poznać podstawy biologii komórki i biochemii,a następnie z
                    tym przygotowaniem przeanalizować t6eksty zarówno fachowców
                    zwolenników jak i przeciwników nieredukowalnej złożoności. Z tym
                    ustawianiem chłopców do bicia, to wyskoczyłeś jak Filip z konopii
                    (no może jest w tym ziarno prawdy odwracając znaczenie, bo tak
                    naprawdę, to ci chłpcy sami ustawiają się do tego bicia:))

                    Sam dyskutowałem z tekstami przeciwników Behego,było to dawno i były
                    to pewne istotne uwagi (KingKong www.nauka-a-
                    religia.uz.zgora.pl/forum/forum.php }

                    Masz duże skłonności do oceniania ludzi, nie wynikają one jednak z
                    wiedzy na temat tych ludzi i ich twórczości, tylko ideologicznie
                    powodowanej niechęci do niematerializmu i tyle.

                    pozdrawiam.
                    • 28.07.08, 07:45
                      noveyy777 napisał:

                      > "Wierną"? A jakie ty masz na to dowody?

                      Tę stronę prowadzą poważni ludzie, nie chowający się za internetową
                      anonimowością. Gdyby Behe uważał, że zmanipulowali jego wypowiedzi, co stałoby
                      na przeszkodzie, żeby załatwić sprawę przez prawników?

                      > To twoje zdanie,zdanie kogoś,kto ma tak nikłe pojęcie o biologii
                      > molekularnej i biochemii,że nie powinien mieć (przynajmniej
                      > publicznie) żadnego zdania.

                      Nie chcę być niemiły w tak piękny dzień, dlatego puszczę to mimo uszu, ale tak
                      tylko do protokołu -- zwracam uwagę na brzydki chwyt erystyczny.

                      > Osobiście też wolę dyskutować na piśmie,można się wówczas zastanowić
                      > i skorzystać spokojnie z wielu pomocy. Nie każdy musi być tak
                      > wyszczekany ,jak Miller

                      No patrz pan, jaka szuja wyszczekana -- i na dobitkę lepiej niż Behe
                      przygotowana merytorycznie do debaty. Powinien na to być jakiś paragraf.

                      > (Mojżesz-człek niewątpliwie mądry i prawy, miał kłopoty z ustnym
                      > przekazem,a mimo to Bóg go wybrał ,a mówił za niego jego brat
                      > Aaron).

                      Obawiam się, że Behe to już ten kreacjonistyczny Aaron, i pewnie dlatego musi
                      przemawiać osobiście. Na nikogo lepszego ID-owców nie stać. Trzeba przyznać, że
                      rzuca bon moty:

                      "MB: -- Well, first of all let me express my condolences for the dolphins. Um...
                      [laughter]" (mowa o braku czynnika XII u delfinów).

                      Wszelako żarty nie zastąpią argumentów.

                      > Behe stosunkuje się do każdego argumentu uznanych prezeciwników ID
                      > i z dziecinną łatwością rozkłada ich argumentacje na łopatki.

                      Aż dziw, że prócz kreacjonistów nikt nie zauważa i nie docenia tych oczywistych
                      zwycięstw. Bardzo to przypomina budujące doniesienia z frontu: "Po zadaniu
                      nieprzyjacielowi znacznych strat w ludziach i sprzęcie nasza armia wykonała
                      generalny odwrót taktyczny, wycofując się z poczuciem moralnego zwycięstwa i w
                      zorganizowanym szyku na dobrze przygotowane pozycje."

                      --
                      Może to wszyćko bez te atomy,
                      Że waryjota... momy.
                      • 28.07.08, 09:31
                        Behe jako ekspert skończył się po Kitzmiller v. Dover, kiedy "siła" jego
                        argumentów została boleśnie obnażona.
                        • 05.08.08, 21:44
                          pr0fes0r napisał:

                          > Behe jako ekspert skończył się po Kitzmiller v. Dover,
                          kiedy "siła" jego
                          > argumentów została boleśnie obnażona.

                          No,a świstak złotka zawija...albo inaczej; baju,baju będzisz w raju:)
                      • 05.08.08, 21:47
                        petrucchio napisał:

                        > noveyy777 napisał:
                        >
                        > > "Wierną"? A jakie ty masz na to dowody?
                        >
                        > Tę stronę prowadzą poważni ludzie, nie chowający się za internetową
                        > anonimowością. Gdyby Behe uważał, że zmanipulowali jego
                        wypowiedzi, co stałoby
                        > na przeszkodzie, żeby załatwić sprawę przez prawników?
                        >
                        Daj spokój z prawnikami. Sądy nie mają co robić tylko zajmować się
                        nieszkodliwymi ideologicznymi przepychankami. Dałem Ci linka do
                        artykułu, w którym Behe pisze o tej manipulacji i jak chcesz ,to
                        podyskutuj z jego słowami.......ja zamiast tego i powoływania się na
                        jakieś dialogi wolałbym z tobą podyskutować na gruncie biologii i
                        biochemii. Wchodzisz czy w dalszym ciągu masz zamiar unikać meritum?
                      • 05.08.08, 21:51
                        petrucchio napisał:

                        > Aż dziw, że prócz kreacjonistów nikt nie zauważa i nie docenia
                        tych oczywistych
                        > zwycięstw. ...

                        Nie dziw bierze z innego powodu,mianowicie,że tylko ewolucjoniści
                        ateiści owe zwycięstwa dostrzegają. Widzisz ;kijem możesz walić
                        każdego po głowie,zależy za który koniec złapiesz. Więc może
                        pogadamy na gruncie biologii i biochemii?
            • 25.07.08, 15:09
              petrucchio napisał:

              > www.pnas.org/content/104/17/7116.full.pdf+html


              PDF czasem nie chce się otworzyć. W takim przypadku można spróbować:

              www.pnas.org/content/104/17/7116.full

              --
              Byłem wstrząśnięty. Nauka wcale ich nie obchodziła! W ich życiu liczyła się
              tylko o tyle, o ile pomagała im interpretować Talmud! Nie interesował ich świat
              zewnętrzny, zjawiska naturalne; interesowało ich tylko rozstrzygnięcie kwestii
              wynikającej z Talmudu. -- Richard P. Feynman
              • 25.07.08, 19:24
                petrucchio napisał:

                > petrucchio napisał:
                >
                > > www.pnas.org/content/104/17/7116.full.pdf+html
                >
                >
                > PDF czasem nie chce się otworzyć. W takim przypadku można
                spróbować:
                >
                > www.pnas.org/content/104/17/7116.full
                >
                Zadałem sobie trud (w przeciwieństwie co do niektórych) i
                przeanalizowałem kilka artykułów w rodzaju do jakiego podałeś link
                (i na tym koniec-żadnego komentarza). Najciekawaszy wydał mi się ten
                oto www.talkdesign.org/faqs/flagellum.html .Z jego treści i
                zapewnień wynika,że jest stanowi on aktualne poglądy na ewolucję
                silniczka i witki bakteryjnej. Artykuł jest napisany bardzo dobrze i
                w miarę uczciwie, ponieważ (wzorem samego Darwina) po wysunięciu
                jakiejkolwiek hipotezy od razu pokazuje jej słabe strony,
                niejasności i wyraznie oddziela domniemania od ustalonych faktów.

                Teraz kilka zastrzeżeń co do treści technicznych; autor sugeruje,że
                mechanizm obrotowy bakterii może się wywodzić z mechanizmów
                wydalniczych ,a protowitkę mógł stanowić odpowiednio zmodyfikowany
                mostek koniugacyjny (pil płciowy). Transport białek budujących
                wić,wywodzi od mechanizmu samego wydzielania białek na zewnątrz
                komórki, przez opisane mechanizmy wydzielnicze (powodujące
                zjadliwość bakterii lub umożliwiających koniugację). To bardzo
                ogólny model-który pomija NAJISTOTNIEJSZE problemy związane z
                ewolucją omawianej struktury. Nie tłumaczy w jaki sposób rozwinął
                się stopniowo selektywny i wyrafinowany transport potrzebnych do
                budowy witki komponentów (a jest ich więcej niż w składzie polusa
                płciowego!). Do takiego selektywnego transportu, bowiem silniczek
                powstaje (jak i sama witka) w przebiegu SCISLE określonych
                sekwencji, potrzeba wielu innych białek pomocniczych (chaperonów) i
                całego,nowego systemu genetycznego umożliwiającego regulacje
                przebiegu tego procesu (który przecież nie mógł powstawać STOPNIOWO).

                Autor tekstu usiłował jakoś ominąć tę trudność i dużo rozpisywał się
                o homologiach widocznych w proteinach budujących silniczek i
                witkę,co jego zdaniem musi świadczyć o wspólnycm pochodzeniu
                (zamiast zaprojektowaniu) i ma niby świadczyć za tym,że silniczek i
                witka jednak wyewoluowały w sposób darwinowski (powołuje się też na
                homologie/plejotropie np. występowanie tego samego typu białek w
                elementach silniczka i rotacyjnych mechanizmach wydalniczch
                bakterii, co ma być niby przesłanką/dowodem za preadaptacją
                mechanizmu wydalniczego w lokomocyjny/tu się autor trochę
                ugotował,ponieważ z innych badań-o czym sam nabąknął-wynika,że
                struktury lokomocyjne u bakterii są starsze od struktur wydalniczych
                u współczesnych bakterii-no,ale jaki problem wymyślić hipotetycznego
                protoplastę ze starszym systememj wydalniczym, który mógł ewoluować
                w system lokomocyjny obecnej postaci......?/.

                Inny sposób w jaki autor pragnie ominąć pewne istotne
                trudności ,związane ze wspomnianym mostkiem pilusem,który miał
                ewoluować w części silniczka i witkę,a przecież te części silniczka
                i witka mają od niego odmienną budowę i są bardziej skąplikowane
                oraz isnieje odmienny sposób ich powstawania, polegał na tym, iż
                komplikacja miała polegać na dodawaniu poszczególnych elementów do
                pilusa i tym powodowania dalszej komplikacji,aż do struktur ,jakie
                obserwujemy dzisiaj. Jak wiadomo dzisiejsza witka po zredukowaniu
                pewnej redundancji musi składać się z określonej ilości białek
                różnego rodzaju i dalsza redukcja jest już niemożliwa! I9nnymi słowy
                usunięcie jednego elementu (białka) z tego nieredukowalnego rdzenia
                prowadzi do degradacji CALEJ WITKI. A więc jest ona NIEREDUKOWALNIE
                ZLOZONA i nie rozumiem -a zdaje się to sugerował autor-na jakiej
                zasadzie protowitka,czyli opisywany PILUS miałby służyć za
                RUSZTOWANIE umożliwiającer ewolucję tej NIEREDUKOWALNEJ STRUKTURY?
                Tego wyjaśnienia (jak i twego w jaki sposób i na jakich zasadach
                nastąpił przeskok od PILUSA do WITKI) autor nam już oszczędził. No
                cóż mój dyskutancie-jeśli tym zalewem linków chciałeś sprawić
                wrażenie,że tak naprawdę nie ma żadnego kłopotu z ewolucją
                bakteryjnego silniczka i witki, to niech każdemu będzie wiadomo,iż
                (wbrew zapewnieniom i innych darwinistów!) takie artykuliki, to nie
                poważne repliki na tezy zwolenników ID (GLOWNIE BEHEGO),którzy
                rozprawiają się z nimi z dziecinną łatwością (wystarczy szczerze
                pogoooooglować!), ino luzne propozycje/ot TAKIE SOBIE BAJECZKI!

                A tutaj coś dla pragnących poszerzyć wiedzę:

                www.creationism.org.pl/artykuly/MOstrowski2/?searchterm=bakteria

                Artykuł dyskutuje z wieloma tezami, które są ukryte pod linkami
                mojego dyskutanta.

                pozdrawiam i życzę większego zaangażowania w dyskusję.
            • 25.07.08, 16:06
              www.talkdesign.org/faqs/icdmyst/ICDmyst.html#clot

              Ty zawsze byłeś googlasty i to jest cała twoja siła argumentacji.
              Nie mam nawet pewnośći czy zadałeś sobie ciężar przeczytania tego do
              czego odsyłasz. Ja narazie przeczytałem artykuł z pod powyższego
              linka i skoncentrowałem się na ustępach dotyczących omawianej
              kaskady krzepnięcia. Pomijając już fakt,że autor nie zadał sobbie
              ZADNEGO trudu merytorycznej krytyki argumentacji Behego,a tylko
              powołał się na naiwną próbę obrony ewolucjonizmu przez autorytet w
              dziedzinie badania kaskady krzepnięcia Dillittle'a (którego
              argumenty Behe zrównał z ziemią 64.233.183.104/search?
              q=cache:XPfmyhHhFyAJ:www.nauka-a-
              religia.uz.zgora.pl/czasopismo/pdf/download.php%3Ffile%
              3D70+Nieredukowalna+z%C5%82o%C5%BCono%C5%9B%C4%
              87:+problem+dla+ewolucjonizmu+darwinowskiego&hl=pl&ct=clnk&cd=1&gl=pl

              • 25.07.08, 22:35
                noveyy777 napisał:

                > www.talkdesign.org/faqs/icdmyst/ICDmyst.html#clot
                >
                > Ty zawsze byłeś googlasty i to jest cała twoja siła argumentacji.
                > Nie mam nawet pewnośći czy zadałeś sobie ciężar przeczytania tego do
                > czego odsyłasz.

                Dam ci czas. A nuż zechcesz spojrzeć także na zalinkowany artykuł Jianga i
                Doolittle'a (jest też ich świeża publikacja, już z tego roku, na temat
                prostszego schematu kaskady u bezszczękowców).

                > Ja narazie przeczytałem artykuł z pod powyższego
                > linka i skoncentrowałem się na ustępach dotyczących omawianej
                > kaskady krzepnięcia. Pomijając już fakt,że autor nie zadał sobbie
                > ZADNEGO trudu merytorycznej krytyki argumentacji Behego,a tylko
                > powołał się na naiwną próbę obrony ewolucjonizmu przez autorytet w
                > dziedzinie badania kaskady krzepnięcia Dillittle'a (którego
                > argumenty Behe zrównał z ziemią...

                Tak, tak, wiem. Behe to prawdziwy buldożer. Przeciwników miażdży, a ich
                argumenty równa z ziemią.

                --
                "Everyone who believes in telekinesis, raise my hand." -- James Randi
                • 26.07.08, 01:17
                  petrucchio napisał:

                  > Tak, tak, wiem. Behe to prawdziwy buldożer. Przeciwników miażdży,
                  a ich
                  > argumenty równa z ziemią.
                  >
                  Oto chodzi,że ty tego tak naprawdę nie wiesz i póki co wiedzieć nie
                  możesz:)
                  A artykuł o prostszej kaskadzie chętnie przeczytam i to
                  zaraz,zobaczymy jak to rozwiązuje problem nieredukowalnej złożoności
                  tego procesu. Pietrucchio zauważyłeś ,że ci nie odpuszczam? Po
                  prostu nie lubie pozerów.
          • 31.07.08, 12:08
            Cytat:
            > Problem w tym,że ta każdym etapie
            > takiej stopniowej ewolucji system wiodący do obecnego,stanowiącego
            > kaskadę krzepnięcia musiał pełnić jakąś funkcję coraz bardziej
            > porzypominającą ową kaskadę! No ale w jaki sposób duplikacje (poza
            > zwiększeniu częstości transkrypcji i pokrywaniu zapotrzebowania na
            > dane białko) mogły przyczynić się tutaj do sukcesu ewolucyjnego
            > podczas powstawania kaskady krzepnięcia?

            Wydaje mi się, że trochę nie tak formułujesz wymagania formalne pod adresem ewentualnych oponentów oraz istoty przebiegu samego procesu. Niesłusznie, moim zdaniem, domagasz się występowania na etapach pośrednich jakichś efektów ewolucyjnie znaczących (zauważalnych przez dobór i przez niego faworyzowanych). Przecież wystarczy aby zmiany właściwości ewoluującego układu na poszczególnych etapach były ewolucyjnie obojętne i przez to nie były eliminowane.
            Dlatego uważam, że powinieneś ograniczyć swoje wymagania co do charakteru argumentacji oponentów.
            • 05.08.08, 22:12
              europitek napisał:

              > Cytat:
              > > Problem w tym,że ta każdym etapie
              > > takiej stopniowej ewolucji system wiodący do
              obecnego,stanowiącego
              > > kaskadę krzepnięcia musiał pełnić jakąś funkcję coraz bardziej
              > > porzypominającą ową kaskadę! No ale w jaki sposób duplikacje
              (poza
              > > zwiększeniu częstości transkrypcji i pokrywaniu zapotrzebowania
              na
              > > dane białko) mogły przyczynić się tutaj do sukcesu ewolucyjnego
              > > podczas powstawania kaskady krzepnięcia?
              >
              > Wydaje mi się, że trochę nie tak formułujesz wymagania formalne
              pod adresem ewe
              > ntualnych oponentów oraz istoty przebiegu samego procesu.
              Niesłusznie, moim zda
              > niem, domagasz się występowania na etapach pośrednich jakichś
              efektów ewolucyjn
              > ie znaczących (zauważalnych przez dobór i przez niego
              faworyzowanych). Przecież
              > wystarczy aby zmiany właściwości ewoluującego układu na
              poszczególnych etapach
              > były ewolucyjnie obojętne i przez to nie były eliminowane.


              Gen, który jest niezauważalny przez dobór naturalny może zachowywać
              się na trzy sposoby. Wchodzić w skład genów redundantnych, które
              usprawniają układ mimo,że nie są niezbędne (choć tu trudno pisać o
              tym ,żeby dobór ich nie zauważał:)). Nie wyjaśnia to jednak, w jaki
              sposób powstał NIEREDUKOWALNY RDZEŃ, który jest konieczny do
              spełniania danej funkcji (najbardziej-że tak powiem-zauważany przez
              dobór--konserwatywny),jak białka niezbędne do budowy witki (te
              podstawowe ,w których przypadku po usunięciu jednego system pada i
              nie są go nawet w stanie zastąpić białka redundentne)

              -Gen zduplikowany, który początkowo leży jako śmieć w genomie,
              będzie kumulował WSZYSTKIE MUTACJE ,a nie tylko te,dzięki którym
              dobór może go obrobić i przystosować do nowej fumkcji (taka ewolucja
              i tak trwała by długo,a tu trzeba za jednym zamachem wszystkich
              potrze4bnych elementów).

              -Zduplikowany gen może ulegać bezsensownej transkrypcji. Taki
              gen,jak w drugim przypadku, nie będzie widziany PRZEZ DOBÓR,A WIĘC
              BĘDZIE KUMULOWAŁ SZKODLIWE MUTACJE. Nwet jeśli mRNA tego genu nie
              ulegnie degradacji przez egzonukleazy i ulegnie bezsensownej
              translacji, to i tak takie zdegenerowane białko do niczego sie nie
              nada (no może czasami,ale przecież tą przypadkową i niedarwinowską
              drogą [mutacje+dobór naturalny] nie chce kolega objaśniać całej
              złożoności przyrody????



              pozdrawiam.



              • 06.08.08, 01:26
                Ja o dłuższego czasu mam jakąś ogólną niechęć do "objaśniania całej złożoności przyrody" (chyba mi się to przejadło) i dlatego nie włączam się do tych pryncypialnych sporów "o istotę czegoś tam". Czasami tylko zwracam uwagę na jakiś aspekt natury metodologicznej (powiedzmy).

                Zajrzałem niedawno na Usenet i zauważyłem, że się wycofałeś chyba. Króluje tam jakiś Nabukomb, strasznie się nadyma, ale to już nie to samo, co za czasów King Konga (nie ta liga).

                Pozdrowienia
                • 06.08.08, 01:31
                  europitek napisał:

                  > Ja o dłuższego czasu mam jakąś ogólną niechęć do "objaśniania
                  całej złożoności
                  > przyrody" (chyba mi się to przejadło) i dlatego nie włączam się do
                  tych pryncyp
                  > ialnych sporów "o istotę czegoś tam". Czasami tylko zwracam uwagę
                  na jakiś aspe
                  > kt natury metodologicznej (powiedzmy).
                  >
                  > Zajrzałem niedawno na Usenet i zauważyłem, że się wycofałeś chyba.
                  Króluje tam
                  > jakiś Nabukomb, strasznie się nadyma, ale to już nie to samo, co
                  za czasów King
                  > Konga (nie ta liga).

                  Dzięki, czasami coś tam skrobne, np. dzisiaj, jak mam wolny czas.
                  Jestem bardzo zapracowany i mam teraz kłopot rodzinny, bo mój
                  dziadek poważnie choruje i pomagam matce w opiece:(.


                  pozdrawiam
                  • 06.08.08, 12:48
                    Przykre to i niestety trwale wbudowane w naszą egzystencję.

                    Pozdrowienia (również dla dziadka)
                • 13.08.08, 00:10
                  europitek napisał:

                  > Zajrzałem niedawno na Usenet ..... Króluje tam
                  > jakiś Nabukomb, strasznie się nadyma, ale to już nie to samo, co za czasów King
                  > Konga (nie ta liga).

                  Cieszę się, że ktoś tak to widzi, chociaż celem moich wpisów nie jest
                  "królowanie". Ja jedynie "trzymam rękę na pulsie", by nie rozzuchwalały się tam
                  "ewolucyjne szkodniki", wciskając ludziom ciemnotę, jakim to wielkim faktem jest
                  ewolucja.
                  Mi też obrzydły te dyskusje, nie spotkałem nikogo ze "swojej ligi".
                  To prawda, że King Kong, czy Gdula piszą inaczej w innym stylu. Obserwuję ich i
                  często dowiaduję się od nich ciekawych informacji fachowych.
                  Nie widzę jednak efektu ich "grania". Dla prostych ludzi piszą zbyt fachowym
                  językiem, a z kolei na "fachowców" z drużyny przeciwnej szkoda czasu. Oni są już
                  skazani na anty-myślenie. To tak jak z zasadą "jeśli wejdziesz między wrony,
                  musisz krakać jak i one". Żaden doktor biologii, czy inny naukowiec żyjący z
                  ewolucjonizmu nie pogryzie ręki, która go karmi. Będą szli w zaparte do końca,
                  argumenty naukowe KK i Gduli to jak groch rzucany o ścianę, jak deszcz
                  spływający po kaczce, nie przebiją się przez skorupę ich religijnej wiary w
                  ewolucjonizm, wolą umrzeć niż przyznać im rację.

                  To dlatego ja gram inaczej, w innej lidze, szkoda mi czasu na przygotowywanie
                  takich wpisów jak KK. Nie mogę skupiać się na samej biologii, bo ja patrzę ponad
                  naukami szczegółowymi. Szukam sposobu jak w możliwie najprostszy i niepodważalny
                  sposób obalić logicznie TE. Szukam innego podejścia, opracowuje nigdzie nie
                  spotykane argumenty i wywody logiczno rozumowe. To co wiem i widzę muszę
                  przetłumaczyć na język dostępny dla wszystkich, a to nie jest łatwe, bo nikt nie
                  potrafi stanąć ze mną do potyczki na intelekt. Przez to nie mam jak testować
                  moich argumentów. Ostatnio próbowałem wciągnąć w dyskusje "intelektualistów" na
                  racjonaliście, ale wymiękają po kilku postach.

                  Poza tym wyjaśnię Ci dlaczego nie gram w jednej lidze z KK i Gdulą.
                  To są ludzie, którzy mimo poważnej wiedzy i możliwości, mają nałożony kaganiec
                  religijnej przynależności. Ja jestem przez to takim samym przeciwnikiem ich jak
                  i ewolucjonistów.

                  Według mnie religie skazane są na zagładę, gdy nauka udowodni istnienie "Boga".
                  Wiara w zderzeniu z rzeczywistością nie ma czego szukać. Naukowiec pewny
                  istnienia Inteligentnej Siły Wyższej, zyska prawo do naukowego podejścia do nauk
                  religijnych. Gdy się przyjrzy dogmatom katolickim Gduli, czy naukom CK Świadków
                  Jehowy KK, to ogłosi ich nieprawdziwość i niezgodność z rzeczywistością.

                  Wiara karmi się niewiedzą i niepewnością, nauka "wojująca Bogiem", położy temu
                  kres. Zacznie się nowa era w dziejach ludzkości, skończy się era wiary, a
                  zacznie sie era naukowego szukania kontaktu ze stwórcą. Mamy do niego wiele
                  pytań, na które musi nam odpowiedzieć, musi się z nami rozliczyć z przeszłości,
                  którą nam zafundował i przedstawić swoje plany na przyszłość, a to jest koniec
                  religii, koniec pośrednictwa, zacznie się normalne życie.

                  Popatrz jak śmieszny i niewiarygodny jest Gdula, gdy z jednej strony wspaniale
                  wyjaśnia, że to czy tamto nie mogło sie zdarzyć na drodze ewolucji, a potem
                  przekreśla cały rozsądny wywód jakimś zdaniem w stylu "duszę mógł zaszczepić
                  człowiekowi tylko Pan Bóg". Gdzie uczciwość intelektualna człowieka, który z
                  sensem gada o jednym, a za chwilę plecie od rzeczy, bo tak nakazuje wierzyć jego
                  religia.
                  A np. KK w żadną duszę nie wierzy, dla niego to cuda na patyku, za to uznaje
                  naukę o wyjątkowości ŚJ i ich misji powoływania wybrańców do "rządu bożego".

                  Dlatego Oni nie są z mojej ligi, chociaż szanuję ich i kiedy mogę to podpieram
                  ich argumentację. Uzupełniamy się, ale gramy inaczej, czas pokaże kto miał
                  rację. Czy ja gdy twierdzę, że "Bóg" nie stoi za żadną religią, a jedynie
                  dopuszcza ich istnienie, tak samo jak toleruje religię ewolucjonistów. Czy może
                  Oni myśląc, że można ludziom coś wytłumaczyć naukowymi wyjaśnieniami, a ich
                  religie są potrzebne Bogu.

                  Nie chcę się z nikim tu sprzeczać, nie prowokuję do odpowiadania, potraktuj to
                  jako wyjaśnienie, bo akurat miałem taki kaprys gdy zobaczyłem swojego nicka.

                  Pozdrawiam wszystkich Nabukomb.


              • 08.08.08, 00:17
                ... bo widzę, że to nowy szaniec ID.

                noveyy777 napisał:

                > Nie wyjaśnia to jednak, w jaki
                > sposób powstał NIEREDUKOWALNY RDZEŃ, który jest konieczny do
                > spełniania danej funkcji (najbardziej-że tak powiem-zauważany przez
                > dobór--konserwatywny),jak białka niezbędne do budowy witki (te
                > podstawowe ,w których przypadku po usunięciu jednego system pada i
                > nie są go nawet w stanie zastąpić białka redundentne)

                A tak dokładniej, które konkretnie białka witki są "podstawowe"? -- rozumiem, że
                taki "nieredukowalny rdzeń" powinien ze względu na swoją niezbędność być
                uniwersalnie konserwowany w świecie bakterii.

                > -Gen zduplikowany, który początkowo leży jako śmieć w genomie,
                > będzie kumulował WSZYSTKIE MUTACJE ,a nie tylko te,dzięki którym
                > dobór może go obrobić i przystosować do nowej fumkcji (taka ewolucja
                > i tak trwała by długo,a tu trzeba za jednym zamachem wszystkich
                > potrze4bnych elementów).
                >
                > -Zduplikowany gen może ulegać bezsensownej transkrypcji. Taki
                > gen,jak w drugim przypadku, nie będzie widziany PRZEZ DOBÓR,A WIĘC
                > BĘDZIE KUMULOWAŁ SZKODLIWE MUTACJE. Nwet jeśli mRNA tego genu nie
                > ulegnie degradacji przez egzonukleazy i ulegnie bezsensownej
                > translacji, to i tak takie zdegenerowane białko do niczego sie nie
                > nada (no może czasami,ale przecież tą przypadkową i niedarwinowską
                > drogą [mutacje+dobór naturalny] nie chce kolega objaśniać całej
                > złożoności przyrody????

                Polecam (już chyba po raz drugi) artykuł Bergthorssona, Anderssona i Rotha o
                "dylemacie Ohno" i sposobach jego rozwiązania.

                www.pnas.org/content/104/43/17004.full.pdf+html


                --
                "Dopóki nie skorzystałem z Internetu, nie wiedziałem, że na świecie jest tylu
                idiotów." -- Stanisław Lem
                • 13.08.08, 01:23
                  petrucchio napisał:

                  > www.pnas.org/content/104/43/17004.full.pdf+html
                  >
                  >
                  Przestań się kompromitować i podawać linki do artykułów, których sam
                  nigdy--jak ci to wykazałem kilka razy--nie czytałeś i nie rozumiesz.

                  Przeczytaj książkę Behego (jak cię nie stać ,albo boisz się,że
                  zasponsorujesz "kreacjonistycznych spiskowców", to mogę ci ją
                  zafundować). On już 12 l. temu przewidział krytykę i dał odpowiedzi.
                  Szczerze mówiąc to takich przyrodników jak Orr, Miller, Dollitle nie
                  tylko zdemolował,ale dosłownie skompromitował i UDOWODNIŁ kłamstwo i
                  manipulację .Sam możesz ich poczytać i zapoznać się z repliką Behego
                  (dowiesz się też o niezbędnych białkach do funkcjonowania
                  witki,wejdz wiec na www "Nauka a religia")
                  • 13.08.08, 06:21
                    Najpierw link:
                    en.wikipedia.org/wiki/Harry Levin
                    a w nim zwracamy uwage na prace Levina o Marlowie: "The overreacher,
                    a study of Christopher Marlowe".

                    Jak widzimy z zyciorysu tego Levina mozna bylo go zaliczyc
                    do "amerykanskiej elity intelektualnej".
                    Otoz w studium poswieconym tragicznej historii zycia i smierci dr
                    Fausta Chr. Marlowe,a, jednego z najwybitniejszych dramaturgow
                    angielskich doby Remesansu, zajmuje sie on nauka bez sumienia, nauka
                    wyzwolona spod rygorow prawdy, dobra i piekna, a wiec nauka
                    pozbawiona Boga.
                    Jest to wg.Marlowe,a ...magia, prowadzaca do opanowania swiata.

                    Dzisiejsi ewolucjonisci krocza namaszczenie droga okreslona przez
                    Francisa Bacona - "Wiedza to potega", nadajacemu intelektualna
                    sankcje marzeniom o swiecie nie tylko "bogactwa i rozkoszy",
                    ale "wladzy, zaszczytow i wszechmocy".
                    Ale ten swiat, jaki za sprawa mesttofelicznej magii realizowal Faust
                    a za nim podniecona czeredka porenesansowych zachodnich naukowcow,
                    to swiat, w ktorym ideal krolestwa niebieskiego, zostal zastapiony
                    przez ideal krolestwa czlowieczego, przez wizje nieskonczonej mocy
                    czlowieka opartej o zniewolenie sil natury.

                    Osvald Spengler zauwazyl, ze marzeniem Fausta wynalazcy
                    bylo "zbudowac swiat dla sibie, samemu byc Bogiem".Marzenie to ma-
                    zdaniem Spenglera- " rodzi wciaz nowe pomysly maszyn, majacych
                    doprowadzic nas , tak blisko jak to mozliwe, do nieosiagalnej
                    granicy wiecznego ruchu".
                    Jest wiec Faust, marzyciel, naukowiec i eksperymentator tym, ktory w
                    nauce europejskiej dostarcza tylko srodkow do realizacji krolestwa
                    czlowieka, jest manipulatorem pseudo-raju.

                    Raj taki probuja stale realizowac uszczesliwiacze ludzkosci.Nie tak
                    dawno byli nimi komunisci, ale sa nimi takze lewicowcy roznych
                    odcieni. Zawsze z tymi ludzmi sprzymierzali sie materialistyczni
                    naturalisci-ewolucjonisci.

                    "Nauka bez sumienia", by zrealizowac taki swiat, musi z niego usunac
                    Boga, ale usuwajac go dokonuje wylacznie metafizycznego skrotu,
                    prowadzacego do ubostwienia czlowieka.Taka nauka jest aktem buntu
                    wobec rzeczywistosci i rekapitulacja upadku czlowieka.


                    Darwinisci nie wiedza, ze na drodze jaka krocza bieleja kosci wielu
                    poprzednikow-rownie starych jak ludzkosc sama. Ogien wykradzony z
                    Nieba przez Prometeusza, jablko zerwane z dzrewa poznania dobra i
                    zla, tajemnice stworzenia wyniesione z Nieba przez zbuntowane
                    anioly Aze i Azaela(apoktyficzna ksiega Henocha), budowa wiezy
                    Babel, czy magia udostepniona Faustowi przez Mefistofelesa, sa
                    przykladami metafizycznej utopii, wiecznie ponawiana proba obejscia
                    ludzkiej kondyncji, proba szturmu Niebios i posiascia Boga...bez
                    wiary w Niego.

                    Jak to pisal mlody Marks?: "Ech Ty- tam na gorze. Wezme miecz do
                    dloni i strace sie z Twego wysokiego tronu".
                    Skoczylo sie na setkach milionow pomordowanych w imie oblakanej,
                    racjonalistycznej idei, ludzi.

                    Dlatego towarzysze milcza na ten temat. Milcza, ale sypia nam
                    pisakiem w oczy rzekoma "nauka".
                    (Z)
                  • 13.08.08, 09:20
                    noveyy777 napisał:

                    > Przestań się kompromitować i podawać linki do artykułów, których
                    > sam nigdy--jak ci to wykazałem kilka razy--nie czytałeś i nie
                    > rozumiesz.

                    Mam w nosie twoje ad hominem. Dyskusja kręci się w kółko. Ja jestem ignorantem i
                    nic nie rozumiem, ty -- wręcz przeciwnie, genialny Behe z góry przewidział i
                    obalił wszystkie argumenty biologów... A zostań sobie ze swoim Behem i
                    jehowickim kółkiem wzajemnej adoracji. EOT (naprawdę już ostatecznie w tym wątku).


                    --
                    Byłem wstrząśnięty. Nauka wcale ich nie obchodziła! W ich życiu liczyła się
                    tylko o tyle, o ile pomagała im interpretować Talmud! Nie interesował ich świat
                    zewnętrzny, zjawiska naturalne; interesowało ich tylko rozstrzygnięcie kwestii
                    wynikającej z Talmudu. -- Richard P. Feynman
                    • 14.08.08, 00:07
                      petrucchio napisał:

                      > noveyy777 napisał:
                      >
                      > > Przestań się kompromitować i podawać linki do artykułów, których
                      > > sam nigdy--jak ci to wykazałem kilka razy--nie czytałeś i nie
                      > > rozumiesz.
                      >
                      > Mam w nosie twoje ad hominem. Dyskusja kręci się w kółko. Ja
                      jestem ignorantem
                      > i
                      > nic nie rozumiem, ty -- wręcz przeciwnie, genialny Behe z góry
                      przewidział i
                      > obalił wszystkie argumenty biologów...

                      Przeczytaj książkę Behego to się przekonasz,że tak się sprawy mają;)
                      Z lektury 'Czarnej skrzynki Darwina' odniesiesz dodatkową korzyść. W
                      końcu zrozumiesz nasze argumenty, podszkolisz się w biochemii i
                      wreszcie zrozumiesz z czym walczysz. Tego wymaga uczciwość panie
                      Pietrucchio, tego aby DOKŁADNIE zapoznać się z argumentem oponęnta.
                      Ja zanim otworzyłem gębę i zacząłem krytykować TE,STE i inne takie,
                      najpierw zadałem sobie trud i zapoznałem się co głoszą te ideologie.
                      Zaczynałem od literatury popularnonaukowej w stylu książek Dawkinsa,
                      pózniej bardziej szczegółowych w stylu książek Maynarda Smitha,a
                      skończywszy na technicznych opracowaniach w stylu 'Zarysu
                      mechanizmów ewolucji', rozpraw na temat filogenetyki porównawczej
                      (molekularnej) i tak dalej. Moja krytyka różnych aspektów TE
                      przeważnie nie do odparcia przez dyskutantów/zwolenników TE (nie
                      chodzi mi tu oczywiście o ciebie pietrucchio,a o ludzi ,którzy
                      wiedzą co piszą i wiedzą co ja im chcę przekazqać--przyrodników)
                      • 14.08.08, 22:44
                        noveyy777 napisał:

                        > Ja zanim otworzyłem gębę i zacząłem krytykować TE,STE i inne takie,
                        > najpierw zadałem sobie trud i zapoznałem się co głoszą te ideologie.

                        Ideologie? Tyle na temat uczciwości. Znów wyparcie i projekcja. Ideologią (bo na
                        pewno nie teorią naukową) jest kreacjonizm (z inteligentnym projektem włącznie).
                        Jest ideologią, bo wynika z motywacji pozanaukowych, jest uprawiany z fanfarami
                        i pod sztandarami. Nie jest teorią naukową, bo kreacjoniści nie prowadzą
                        własnych badań ani nie generują własnych przewidywań. Kreacjonizm to wydmuszka
                        -- istnieje tylko jako ideologiczna opozycja wobec oficjalnej nauki.

                        > Zaczynałem od literatury popularnonaukowej w stylu książek Dawkinsa,
                        > pózniej bardziej szczegółowych w stylu książek Maynarda Smitha,a
                        > skończywszy na technicznych opracowaniach w stylu 'Zarysu
                        > mechanizmów ewolucji', rozpraw na temat filogenetyki porównawczej
                        > (molekularnej) i tak dalej. Moja krytyka różnych aspektów TE
                        > przeważnie nie do odparcia przez dyskutantów/zwolenników TE (nie
                        > chodzi mi tu oczywiście o ciebie pietrucchio,a o ludzi ,którzy
                        > wiedzą co piszą i wiedzą co ja im chcę przekazqać--przyrodników)

                        Tak, widziałem, jak dawałeś im pryncypialny wycisk ;). OK, wiem, że za Chiny nie
                        zaakceptujesz TE i że potrafisz zmęczyć dyskutantów za pomocą mnożenia wątków,
                        postów i liczby linijek, ale upór i siła przekonań to jeszcze nie powód do
                        chwały. Wskaż mi proszę te dyskusje, gdzie nie odparto twojej miażdżącej krytyki.


                        --
                        Brian: "You are all different!" // Crowd: "YES, WE ARE ALL DIFFERENT!" // Lone
                        Voice: "I'm not." // Person next to him: "SHH!"
          • 03.10.08, 00:54
            ja tylko sie wtrace apropo pytania o funkcje pośrednie - odpowiem przykładem - a
            jaką ewolucyjną funkcję pełnią debile pokroju kreacjonistów czy innych
            sekciarzy? żadną, a jednak zyją - ot takie śmieci - przybłedy przy tych
            wartościowych ludziach - ale pomimo że żaden z nich nie pełni zadnej konkretnej
            funkcji i nie przedtsawia soba żadnej wartości - to jednak przy odpowiednim
            zbiegu okolicznosci, moga wyginac wszyscy inni ludzie i on pozostanie - a z jego
            śmieciowego intelektu wykiełkuje na drodze ewolucji jakas kolejna inteligencja -
            kto wie moze nawet lepsza... rozumiesz panie kreacjonisto? zasada o ktorej tu
            mowa dizala na poziomie ktorego swoim mozdzkiem nie potrafisz ogarnąc - ty
            potrzebujesz odpowiedzi "bo bozia tak chciala" i twoj prosty mozdzek tylko to
            czai, wiec zajmij sie odmawianiem rozanca a nie nauka bo niepotrzebnie traci sie
            na takich jak wy czas
            • 03.10.08, 09:12
              Piszesz z Hameryki?
              Styl bowiem dosc typowy dla ludzi stamtad... Ale, ale...sadze,
              zupelnie powaznie, ze moglbys pelnic jednak bardziej pozyteczna,niz
              zmywanie naczyn po murzynskich barach, ewolucyjna funkcje -np.
              moglbys ...pokopulowac z kosmitka - np.juz 20% Amerykanow( a ich
              nalezy we wszystkim nasladowac) to robilo.A robilo, bo "sa inne
              swiaty i kosmici lataja i kontaktuja sie z Ziemia".
              Obcy jednak zajmuja sie glownie kobietami-widac cenia sobie ziemska
              plec piekna. Moze dlatego, ze zachwycaja sie Saganem?

              Opisz nam swoje przezycia w lekkim, pornograficzno-liberalnym stylu-
              takim wlasnie, jaki obecnie robi furore w Polsce.
              (Z)
              • 03.10.08, 11:27
                O Zejmanku !!!

                co za zmiana stylu!

                A miałeś modlić się za niewiernych, oj ciężka pokuta się szykuje....

                • 04.10.08, 20:57
                  A wiec Potop…
                  Aztekowie w swoich niezwykle interesujacych podaniach czy “mitach
                  slonecznych” o stworzeniu napomykaja, ze bylo kilka zaglad
                  ludzkosci w wyniku ogolnoswiatowych katastrof w
                  przeszlosci.Nazywaja to “sloncami”.Nawiasem mowiac jest tych mitow
                  slonecznych kilka(zaleznie od rejonu) i roznie okresy czasu
                  (“slonca”) sie w nich ukladaja. W kazdym razie pod koniec
                  kazdego “slonca” ludzkosc ulegala zagladzie. “Slonce”, bylo u nich
                  symbolem bogow.
                  Aztecki okres “potopowy” mozna podzielic na cztery “slonca”: “slonce
                  jaguara”( Ocelotanatiuh), zwane takze “sloncem nocy”(
                  youaltonatiuh), “slonce wiatru”(Ecatococ-“wszystko porywa
                  wiatr“), “slonce ognia”(quiauhtonatiuh) i “slonce wody”( Atonatiuh).
                  W pierwszym “sloncu”-okresie ludzie zostali pozarci przez jaguara…
                  Ale jaguar u Aztekow sybolizowal…demona ciemnosci-mozemy stad
                  wnosic, ze w tym okresie bylo ciemno.Tak ciemno, jak w nocy.’
                  W drugim “sloncu” ludzie gineli porywani przez potworny cyklon.
                  W trzecim “sloncu” spadl z nieba ogien i ludzkosc splonela-co znow
                  przypomina opowiesci Kurnajow z Australii.
                  W czwartym “sloncu” ludzkosc ginie na wskutek Potopu-wtedy “niebo
                  runelo na ziemie”.
                  W niektorych rejonach Meksyku wystepuje takze “piate slonce”(
                  Olintonatiuh) , bedace “sloncem trzesienia ziemi”.

                  Jest to rzecz jasna symboliczny opis “plag egipskich” nekajacych
                  ludzkosc w okresie Potopu. Ale..ale przedstawiaja te mity zjawiska
                  post-impaktowe we wlasciwej kolejnosci.
                  Sprawa “slonc” tez nie powinna budzic zastrzezen: choc demony
                  odpowiedzialne za zniszczenie ludzkosci nosza imiona “slonc” sprawa
                  jest calkowicie logiczna, gdyz i inne ludy zauwazyly zwiazek
                  straszliwych nastepstw impaktu ze “zlym”, spadajacym “sloncem”.
                  Dlatego Aztekowie postapili logicznie ,nazywajac kazdego sprawce
                  nieszczescia op imieniu.
                  W pozniejszej tradycji zywioly nekajace ludzkosc zostaly
                  przeksztalcone w okresy.Warto zauwazyc, ze podania innych ludow
                  opisuja wydarzenia ziwazane z Potopem w tej samej kolejnosci.
                  Buzia sie juz nie smieje, kol.Moderatorze?

                  W poprzednim poscie mowilismy o wodzie, zalewajacej swiat. Otoz
                  ludzie, ktorzy przezyli ten koszmar zapamietali takze, ze “woda byla
                  goraca”. Nawet to spostrzezenie jest calkowicie zgodne z dzisiejsza
                  nauka.

                  Dzis juz wiadomo, ze nastepstwem impaktu

                  www.sciencemag.org/cgi/content/full/278/5344/1758?ck=nck-
                  P.D.Komar z NASA Head Quarters
                  www3.interscience.wiley.com/journal/119629030/abstract?CRETRY=1&SRETRY=0

                  www.sciencedirect.com/science?_ob=ArticleURL&_udi=B6V93-4FNP2BX-
                  1&_user=10&_rdoc=1&_fmt=&_orig=search&_sort=d&view=c&_version=1&_urlV
                  ersion=0&_userid=10&md5=0093c879d65475b4fd9cb81ab63e610f

                  sa ulewne deszcze-moglo tak byc na Marsie, moglo byc i na Ziemi.

                  Ale wody Potopu, lejace sie z gory, ktore nadaly temu wydarzeniu tak
                  wyjatkowy charakter nie tylko,ze byly poteznymi strugami wody ale
                  byly one takze gorace -czasami o “kroplach” o nienormalnie duzych
                  rozmiarach.
                  W staro-indyjskiej “Ksemendrze” mozna przeczytac, zw “(…) pojawila
                  sie masa czarnych jak wegiel chmur, przypominajacych spalony swiat.
                  Potem jak (gdyby) strony swiata (chcialy wylac) strugi lez z bolu
                  nad zaglada wszystkiego….gdy budowla swiata rozpadla sie pod naporem
                  burz szalejacych u schylku epoki, swiat przemieniony w bezkresne
                  morze w jedenj chwili polaczyl sie z wodami deszczu, wylewajacymi
                  sie sie z chmur Puskarawartaka.(…)
                  Z opisu mozna wywnioskowac, ze atmosfera byla ciezka od popiolow i
                  sadzy z swiatowego pozaru.
                  Mundari z plemienia Kolh ze wschodnich Indii zanotowali w pamieci,
                  ze “ludzie zgineli podczas wielkiej powodzi zalewani przez sengle -
                  daa (“plonaca wode”), wylewajaca sie z nieba”.

                  W perskim “Bundaheszu” opisuje sie, ze byly to “strugi wody“
                  a “krople wody mialy wielkosc spodkow lub miseczek. “Zend-Avesta”
                  podaje, ze “byly tak grube jak piesc czlowieka, a najwieksze-jak
                  glowa byka”.

                  Syberyjscy Wogulowie, ktorzy w micie “potopu ” opowiadajac, ze “woda
                  gotowala sie trzykrotnie w kotlach nieba i zaczela sie pozniej
                  przelewac” podkreslaja, ze “woda przypominala plynna mase ognia”.
                  Ich sasiedzi, Ostiakowie:”woda sama byla jak ogien”…”woda
                  przemienila sie w plynna mase ognia”.
                  Wspomniana perska “Zend-Avesta”:”Wrzaca woda lala sie z gory i
                  palila drzewa do korzeni…” Wrzaca woda wystepuje nawet na Taiwanie
                  (szczep Ami opowiada, ze “wody powodzi byly gorace“ a
                  woda “wydobywala sie z “rozpadlin powstalych po trzesieniu ziemi),
                  mitach indochinskich i indonezyjskich.

                  Na zachodniej polkuli o wrzacej wodzie opowiadaja Indianie
                  kalifornijscy(Indianie Salina z plemienia Hoka) a w Ameryce
                  pld….Indianie z plemienia Ipurina z…dorzecza Amazonki….I u tych
                  ludzi wrzaca woda pochodzila z kotla, ale znajdowal sie on na
                  sloncu: kociol sie przewrocil i woda wylala sie na ziemie, palac
                  wszystko z lasami. W Ameryce pln. Od strony Pacyfiku “morze bylo
                  rozgrzane do wrzenia i zalewalo cala ziemie” (Indianie Poma,
                  nalezacy do plemienia Hoka). O gotujacej sie wodzie opowiadaja
                  nawet Indianie Yamana(Jagonowie) z Ziemi Ognistej.
                  Takze Atlantyk byl podgrzany do wysokiej temperatury: “ Podnoszace
                  sie wody powodzi byly bardzo cieple”(Indianie Makah).

                  Takze pisma hebrajskie mowia , ze wody Potopu “byly gorace. O tym
                  samym mowi Koran, ale jest to raczej zrodlo wtorne-chociaz w tym
                  przypadku nie mozemy mowic o 100% pewnosci.
                  Mozna wiec wnosic, ze zasieg potopowej ulewy byl ogolnoswiatowy.

                  Choc wydaje sie to dziwne, to jednak w przypadku wody nastapilo to
                  samo zjawisko, co w przypadku drobnych czasteczek magmy(Kurnaje
                  australijscy).Przebadal to amerykanski spec od aerodynamiki, St.
                  K.M.Croft (“A first order estimate of shock heating and
                  vaporization in oceanic impacts”, Spec.Pap.geol. Soc. Amer”,Nr.190,
                  182,str 143-152- na internecie wybrac.”Spec.Pap…..”. “Linkowy“ kol.
                  Moderator , jesli w ogole czyta zalaczane linki,moze sobie sam
                  poszukac): choc temp.czasteczk wody w wyzszych warstwach atmosfery
                  sie obniza, to jednak na wskutek tarcia i energii kinetycznej na
                  wskutek spadania w dol ponownie sie ona podnosi. Az tak,ze deszcz
                  byl wrzatkiem.

                  Ile trwal Potop?
                  Sumerowie, dla ktorych 7-emka byla liczba szczesliwa, okreslaja czas
                  jego trwania na 7 dni. Stary Teststament mowi o 40 dniach. Przekazy
                  mowione innych ludow nie precyzuja dokladnie czasu, tylko
                  stwierdzaja, ze “bylo to dlugo”.
                  Dane ze Starego Testamentu i opowiesci o sumeryjskim Noe,
                  Unaplisztim, nie wygladaja wiarygodnie i o tym nalezy mowic
                  otwarcie. Skoro pokrywa czarnych chmur miala ok. 30 km grubosci nie
                  mogl sie przedrzec do Ziemi najlzejszy promien slonca: panowala
                  czarna noc. Najprawdopodobniej zydowscy skrybowie znacznie pozniej
                  okreslili dlugosc Potopu na dni 40-dziesci.

                  Czy Stary Testament i zrodlo sumeryjskie mialy racje, mowiac o
                  Miedzyrzeczu i “wodzie, siegajacej szczytow gor”?
                  Cdn.
                  (Z)
                  • 08.10.08, 09:46
                    Kiedy lopata Leonarda Wolley,a odkryla w Warce, w 1928 r. dwu i
                    polmetrowa warstwe czystego zoltawego lessu, nie zawierajacego
                    zadnych resztek, nsd ktorym znajdywaly sie wczesne groby
                    sumeryjskich krolow, nie wiedzial ani on, ani nikt inny, ze wlasnie
                    natrafil na relikt Potopu. Ale Wolley nie watpil, ze natrafil na
                    warstwe, pochodzaca z poteznego wylewu tym bardziej, ze miejsce
                    wykopalisk lezalo w Miedzyrzeczu, w legendarnej krainie Potopu.
                    Wolley datowal znalezisko na cztery tysiace lat p.n.e. i tym samym
                    wprowadzil niemalo zamieszania :najpierw uznal warstwe za relikt
                    Potopu, ale pozniej, idac za nadajaca wowczas ton w geologii
                    falange Charlesa Lyella(notabene serdecznego kumpla Darwina),
                    zakwalifikowal znalezisko jako “miejscowa powodz”. Jak silna jest
                    jeszcze ta falanga i pozostajacych z nimi w serdecznej wiezi
                    ewolucjonistow,jak znieksztalca nauke swiadczyc moze fakt, ze
                    jeszcze dzis pokutuje w “oficjalnej” nauce teoria “miejscowych
                    wylewow-powodzi”, majacych zatrzec w swiadomosci ludzkiej
                    wspomnienia straszliwej katastrofy.
                    Jeszcze w latach 70-tych, prof. Marinatos, prowadzacy wykopaliska na
                    Therze uwazal wybuch wulkanu Santorini za odpowiedzialny za “koniec
                    cywilizacji minojskiej” co, oczywiscie , pozwalalo wyciagac wnioski,
                    ze dawne mity greckie, mowiace o “potopie” sa wylacznie ograniczone
                    do Grecji i basenu Morza Srodziemnego. Prof.Marinatos tuz przed
                    smiercia wycofal sie z zajmowanego stanowiska, co jednak dalej nie
                    przeszkadza niektorym prawowiernym i oddanym ewolucji naukowcom
                    twierdzic, ze “byla to kastrofa lokalna”. Wszedzie na swiecie (nawet
                    Oceanii) byly to “lokalne katastrofy” niezwykle poteznych
                    rozmiarow, ktore wywarly niezatrate pietno na ludzkiej psychice.

                    A przeciez wystarczy pobieznie przerzucic pisma dawnych pisarzy i
                    myslicieli greckich, by nabrac pewnosci, ze ich opisy tyczyly sie
                    kataklizmu swiatowego. Zreszta Grecy anyku (i inne ludy tez)
                    operowali pojeciem “roku doskonalego” i doszukiwali sie przyczyn
                    potopu w uderzeniu jakiegos ciala niebieskiego. Ale zarazem
                    twierdzili, ze takie katastrofy powtarzaja sie cyklicznie w duzych
                    odstepach czasu.
                    Np.Heraklit z Efezu “ rok doskonaly” okreslil na 10.800 lat a
                    Platon w “Meteorologii” ostrzegal przed takimi katastrofami i
                    nawiedzajacym zimie pozarem i powodzia(“kataklysmos”) a w Timajosie
                    opisal nawet zniszczenie wyspy, zwanej Atlantyda, na Oceanie
                    Atlantyckim. Platon, idac prawdopodobnie za Heraklitem przyjal
                    okres, dzielacy “kataklysmos” na 10.000 lat ale Grecy nie byli
                    odosobnieni: Persowie i Etruskowie obliczali “rok doskonaly” na
                    12.000 , Cyceron okreslil jego dlugosc na 12.924 lat Aztekowie
                    liczyli epoke na 4-5000 lat a Hindusi zakladali o wiele dluzszy
                    okres czasu, obejmujacy miliony lat- “kalpa”.

                    No wiec sir Wooley, czlowiek wierzacy, znalazl te 2,5m warstwe
                    czwartorzedowego osadu(lessu) i od razu uznal ja ze swymi
                    wspolpracownikami za osady biblijnego Potopu i wyliczyl date ich
                    powstania na 4 tysiclecie p.n.e., ale pozniej , pod wplywem silnego
                    nacisku ewolucjonistow, zmienil zdanie i zaczal uwazac znalezisko za
                    pozostalosc po “niezwykle duzym wylewie miejscowym”.-typowym dla
                    Miedzyrzecza.
                    Racjonalne matolki odetchnely.

                    Ale jego stanowisko wobec najnowszych danych jest nie do utrzymania,
                    bowiem takie wydarzenia nigdy nie pozostaja bez sladu. Jesli morze
                    wystepuje z brzegow jego fale niosa zawsze ze soba szczatki
                    ludzkich sadyb, roslin i ludzi.Wszystko to opada na dno, gdzie
                    miesza sie ze szlamem, dajac przyszly material archeologiczny. Jesli
                    tak, to zupelnie czysta warstwa osadow nie mogla byc takim
                    produktem. Wylacznie deszcz popiolow wulkanicznych, padajacy przed
                    ok.10.000 lat,ktory zmyl wszystko co tylko dalo sie unisc ze soba,
                    mogl dac taki pozbawiony osadow organicznych czysty osad denny, w
                    ktorym praktycznie musi brakowac archeologicznych osadow, podc zas
                    to wsztsko, co moglo ulec fosylizacji zostalo splukane do morza
                    falami Potopu. Czyli, ze ta pozbawiona resztek organicznych
                    warstwa dowodzi realnosci biblijnego ( mitow ogolnoswiatowych)
                    opisy, ze morze “siegalo ponad wierzcholki gor”.
                    Jak pisze Stary Testament “ tego dnia otwarly sie glebokie otchlanie
                    wodne i niebieskie wierzeja, i przyszedl deszcz na ziemie, i padal
                    czterdziesci dni i nocy….I woda sie podnosila wyzej i wyzej nad
                    ziemia, i pokryla wszystkie wysokie szczyty gor pod niebiem.
                    Pietnascie sazni ponad nie siegala woda tak, ze zostaly nia
                    przykryte….A pozostala nad ziemia przez 150 dni…”( 1 Moj.7).
                    Przesada? Jak mogla woda przykryc szczyty gor , okalajacych
                    mezopotomska rownine ?

                    Warstwa ziemi odkryta przez Wolley,a powinna dac odpowiedz na te
                    pytania i pozwolic na jakosciowe wyliczenia, bowiem osady sa
                    pozostaloscia szlamu, padajacego z nieba i ktory nie zostal
                    splukany do morza przez cofajace sie wody Potopu.
                    Tylko mala czesc szlamu mogla ostac sie jako relikt Potopu-zaledwie
                    5-10% calosci, bowiem jesliby osadzil sie caly szlam, warstwa
                    Wooley,a nie mialaby 2,5 m grubosci ale 25-50m. Z tego wlasnie mozna
                    wyliczyc ilosc zwiazanej z nim wody.
                    W 20 g wody( co wynika takze z wczesniejszych wyliczen zwiazanych z
                    impaktem) bylo ok.3 g popiolow, poniewaz specyficzny stosunek
                    wagowy dla takiej mieszaniny wynosi 3kg/l.Oznacza to, ze ilosc w
                    niej wody byla ok. 20 razy wieksza, niz ta, ktora pozostawila te
                    2,5m warstwe, a wiec ltworzyla ona warstwe, liczaca pomiedzy 500 a
                    1000m glebokosci.
                    To jest stan wody w zupelnosci wystrczajacy, aby pokryc wierzcholki
                    wzgorz i wzniesc sie “ponad 15 sazni”.

                    Ale w calym Miedzyrzeczu -zamieszkalym wtedy prawdopodobnie przez
                    szczepy pasterzy i nomadow-mozna znalezc zaledwie jedno
                    wzniesienie, mogace zapewnic ocalenie takiemu zalewowi. Czyli
                    starotestamentowa opowiesc wcale nie przesadza.
                    Mozna co prawda powatpiewac, ze przeciez wyliczalismy, ze sredni
                    opad wynosilby tylko 30 m.Jak wiec mozna mowic o jeszcze gorszym
                    zalaniu Mezopotamii?
                    Cdn.
                    (Z)
                    • 10.10.08, 00:24
                      Oderwijmy sie na moment od Mezopotamii i powaznego tematu Potopie
                      Powszechnym. Od czasu do czasu trzeba sie posmiac…z “TE”- czyli
                      tzw.“teorii ewolucji”.

                      Jak wiadomo “linia czlowiekowatych” oddzielila sie od glownego
                      pnia “naczelnych” ok.6-7 ml.lat temu i dlatego szympans jest naszym
                      jakby “krewnym”, niedoszlym czlowiekiem.W USA, gdzie az roi sie od
                      nadajacych ton …nauce “ grup nacisku” powstalo nawet towarzystwo,
                      domagajace sie uznania szympansa za “krewnego” ludzi. Mowi sie
                      nawet, ze powinien miec…”specjalne prawa”- cos jakby mniejszosc. W
                      ten sposob szympansy znalazlyby sie wsrod godnego towarzystwa
                      najrozmaitszych dewiantow i zboczencow seksualnych. Moze w
                      przyszlosci ktos rzuci haslo: “Szympans na prezydenta USA”. Wsrod
                      plejady osobliwych prezydentow, kto wie, czy szympans nie bylby
                      nawet madrzejszy.Wszystko jest mozliwe w USA...

                      Ewolucjonisci, obserwujac bacznie zachowanie szympansow, zwrocili
                      uwage na nieslychana operatywnosc malpich konczyn przednich a takze
                      tylnich. Otoz jakas grupa malp, nalezacych do “glownego pnia
                      naczelnych” niz z tego, ni z owego przyjela postawe wyprostowana i
                      zaczela lepiej manipulowac konczynami, niz pozostale “naczelne”. Ale
                      tylko przednimi-tymi na ktorych przedtem zwisala z galezi.
                      Wyprostowana postawa umozliwila wytwarzanie narzedzi, broni, itd. co
                      umozliwilo “dalsza ewolucje”. To jednak nie wystarczyloby aby stac
                      sie w koncu czlowiekiem.Proces “uczlowieczania” malp zaczal sie z
                      chwila ….”kurczenia sie lasow” i “stepowienia ziemi”oraz “wyjsciem
                      na sawanny“. Jak to sie tylko dokonalo, zaczal rosnac gwaltownie
                      malpi mozg- dwunozna istota wkroczyla na sciezke, wiodaca
                      do “uczlowieczenia”.
                      Kogo proces rosniecia mozgu bardziej interesuje a jest odwaznym
                      czlowiekiem o zdrowej psychice, moze zajrzec do “naucznych” wypocin
                      Ernsta Mayra -”ojca wspolczesnego ewolucjonizmu” bowiem
                      z “niewiadomych powodow mozg nagle “przestal rosnac ok.100.000 lat
                      temu” . Mayr tez nie wie i dlatego konstatuje melancholijnie,
                      ze “mamy wciaz taki sam mozg ”…. Dunski ewolucjonista, Rasmus Kragh
                      Jakobsen, systematycznie pisujacy “naukowe”, ewolucyjne artykuly do
                      szwedzkiego wydania propagandowego pisemka, “Illustrerad vetenskap”,
                      zauwaza, ze wlasciwie tylko wielkosc mozgu rozni nas od szympansa-
                      reszta jest taka sama.


                      Jest tu oczywiscie wiele niejasnych punktow :operatywnosc malpich
                      konczyn jest nawet wieksza, niz ludzkich:malpy stale czyms
                      manipuluja siedzac-nawet nie potrzebuja wstawac na tylnie nogi. Nad
                      jeziorem Rudolfa w Afryce zyja od tysiecy lat jakies szympansy,
                      ktore “wytwarzaja naprzedzia kamienne” w postaci prymitywnych
                      odlupkow a jednak ich mozg sie nie powiekszyl.
                      Niejasna jest tez sprawa z tym “kurczeniem sie lasow”, bo przeciez
                      jesli lasy sie skurczyly, to sie skurczyly dla calej populacji-
                      dla “najblizszych krewniakow” tez.
                      Na sawannie, na ktorej az roilo sie od strasznych
                      drapieznikow,czajacych sie w wysokiej trawie, znalezly sie wiec
                      malpy, majace “potencjalna daznosc do ewolucji” i inne. Te inne
                      wyginely a “istota”-nie. Zauwazmy, ze ta malpa, ktora “na wskutek
                      dzialania srodowiska” wyszla na sawanny, bo “lasy sie kurczyly”
                      miala wciaz mozg o pojemnosci szympansa-wystarczajacy w zupelnosci
                      do zycia w zbawczej oslonie zieleni wysokich drzew, ale nie
                      wystraczajacy do przetrwania na sawannach.

                      Ta malpa byla juz od samego poczatku szczegolna-jedyna w swoim
                      rodzaju: na wskutek “doboru naturalnego” na sawannach zmienila
                      garnitur zebow , tracac kly, pomagajace od biedy w obronie,
                      owlosienie-”umozliwiajace lepsza gospodarke woda”. Najwazniejszy
                      bylo jednak nagle zaiskrzenie w zwojach mozgowych. Pozniej przyszly
                      inne istotne zmiany trzewioczaszki i mozgoczaszki, z ktorych
                      najwazniejsze byla zmiana polozenia wielkiego otworu czaszkowego.

                      Pomimo braku odpornosci na ptomainy, ta “istota, nie bedaca jeszcze
                      czlowiekiem” zaczela odrazu “pozywiac sie scierwem zwierzat
                      upolowanych przez duze drapiezniki” (tak pisze “ojciec
                      wspolczesnego ewolucjonizmu”, Mayr)godnie i skutecznie
                      wspolzawodniczac z drapieznikami , dzialajacymi na
                      sawannach:szakalami, hienami czy nawet ptakami-sepami. Jak “istota”
                      zobaczyla z oddali stado sepow, kolujace nad resztkami np. duzej
                      antylopy, ktorymi wzgradzilo stado lwow otoczone przez zawodowych
                      padlinozercow, obserwujacych ich uczte hien, szybko bieglo w ich
                      kierunku, odganialo hieny i same zabieraly sie do padla, lezacego w
                      skwierczacym upale. Za dzielnymi mysliwymi, oslaniane przez mlodz
                      ewoluujacych istot, posuwaly sie ciezarne samice a na koncu starcy.
                      Te niewiarygodne glupoty, podbudowane pseudanukowym zargonem, sa
                      serwowane wszedzie gdzie siegaja dlugie rece ewolucjonistow - nawet
                      …“republiki” Czad:
                      www.archeofil.pl/index.php?go=antropogeneza_1
                      Ale “istota” utracila nie tylko owlosienie- wystapil u niej “zanik
                      sygnalow seksualnych”.¨Z drugiej jednak strony powstal “nadmiar
                      inteligencji”(po wyjsciu na sawanny). Ktos moglby jednak zauwazyc,
                      ze zarowno braki jak i nadmiar czegos, sa zmianami
                      patologicznymi.Zadna zyjaca istota nie moglaby wytrzymaac utraty tak
                      pozytecznych wlasciwosci, z ktorych juz jedna wystarczalaby do
                      zniszczenia calego gatunku.
                      A wiec, tracac pozyteczne wlasciwosci, “istota” zyskala nadwyzke
                      zdolnosci umyslowych” w tym samym czasie. Byla to ewolucyjna
                      niesamowita przemiana (jaka stale zachodzi) jednego gatunku w drugi.
                      Ale prawa “naturalnego rozwoju” glosza, ze zadna istota zyjaca nie
                      zatraca swych pozytecznych wlasciwosci oraz, ze nigdy nie uzyskuje
                      ona takich zdolnosci, jakie sa jej potrzebne w danych warunkach
                      zyciowych.
                      Nieoczekiwane zwiekszenie wielkosci mozgu i inteligencji wykazuje
                      wyraznie, ze powstala jakas “nadwyzka” a rozwoj naturalny nie mogl
                      tego spowodowac.
                      Jak to moglo sie stac? Jak znalezc wyjscie z tej nieprzyjemnej
                      sytuacji?

                      Ewolucjonisci dokonali umyslowego wygibasu: “na ziemi zyly przed
                      setkami tysiecy lat (powstaly one rzecz jasna na wskutek
                      ustawicznych “przeobrazen jednego gatunku w drugi”) rozne gatunki
                      malp czlekoksztaltnych na roznych kontynentach”.
                      W “zasadzie kazda grupa zyla w zupelnej izolacji, tylko wyjatkowo
                      mogla miec miejsce krzyzowka.Taka wlasnie krzyzowka wystapila
                      miedzy “rasa azjatycka” i “afrykanska”. Zrodzony z takiej krzyzowki
                      mieszaniec byl istota nie nalezaca do zadnego gatunku:ani
                      ojcowskiego, ani matczynego. Byl bowiem pierwszym przedstawicielem
                      nowego gatunku i dlatego zostal przez swych rodzicieli odrzucony”….
                      Tak…”odrzucony”, ale…przetrwal:cudem bo cudem...Tak bylo. A przeciez
                      nawet tak lubiane przez dzieci kroliczki, zabijaja bez wahania
                      kroliki z innej rodziny jesli te sie zaplataly na cudzy teren.
                      Tutaj zas mamy “odrzucenie” przez…rodzicow. Moze wlasnie tak wlasnie
                      narodzila sie idea “grzechu pierworodnego”? Jesli tak, to
                      niewyksztalcony,bo zwierzecy jeszcze mozg, w jakis niewytlumaczalny
                      sposob przekazal te informacje nastepnym pokoleniom przez miliony
                      lat…

                      Basn sie snuje dalej: “ Zadna gromada wspolczesnych malp nie
                      chciala go przyjac, stal sie “obcym”, ktorego wszyscy unikali, byl
                      opuszczony i skazany na byt samotnicz
                      • 10.10.08, 00:26
                        Dokonczenie...........
                        ...........Basn sie snuje dalej: “ Zadna gromada wspolczesnych malp
                        nie chciala go przyjac, stal sie “obcym”, ktorego wszyscy unikali,
                        byl opuszczony i skazany na byt samotniczy.Owa istota nie wiedziala
                        jednak, iz nosi w sobie zdolnosci, dajace jej mozliwosc zapladniania
                        osobnikow rodzaju zenskiego zarowno gatunku ojcowskiego, jak i
                        matczynego”….
                        Jednak musze sie czegos napic, bo bez wodki “nie razbierjosz”.

                        Szanse przezycia takiego samotnego, choc jurnego, typa byly na
                        sawannach (najwyrazniej rozciagaly sie one od Afryki az do Azji i te
                        specjalne malpy sie stale przemieszczalyz jednego miejsca na
                        drugie.Warto zwrocic uwage, ze zarowno malpy ”azjatyckie” jak
                        i “afrykanskie” wyszly na sawanny…jednoczesnie… ) rowne zeru. Ale w
                        ewolucji wszystko jest mozliwe.
                        Odrzucona “istota”, czaila sie w krzakach (nie wiemy jak polowala i
                        przezyla, skoro juz za czasow historycznych wykluczenie ze szczepu
                        rownalo sie prawie zawsze smierci. A zanano juz
                        lepsza bron i udoskonalono technike polowan) i zwracala na “zenskie
                        istoty”. Czaila sie, ale i niezasypiala gruszek w popiele:”…Bezdomny
                        i “bezrasowy” mieszaniec poszukiwal zony, ale samice wszystkich malp
                        odrzucaly go, a samce przepedzaly. Wreszcie jednak znalazl sobie
                        towarzyszke, ale udalo mu sie to dopiero po krwawej walce, w ktorej
                        zabil przywodce stada.
                        Zwyciezca, ktory zdobyl samice, osaczony i zagrozony przez
                        rozjuszone stado, zmuszony byl zaspokoic trapiacy go glod, zjadajac
                        swoja martwa ofiare.Spostrzegl wtedy po raz pierwszy, ze spozycie
                        mozgu pobudza seksualnie i to znacznie wydajniej niz spozycie
                        niektorych roslin.Pozniej stwierdzil takze, ze ow “narkotyk” wywiera
                        wplyw na jego stan umyslowy;potrafil lepiej wladac swoim intelektem.
                        W ten sposob powstala pierwsza para ludzi, pierwsi ludozercy. Musze
                        sie znowu napic.

                        Niemiecki filozof ,psycholog i oczywiscie ewolucjonista (Niemcy
                        niezwykle celowali w “uszczesliwianiu” ludzkosci
                        osobliwymi “filozofami” i “psychologami”), J.Buttlar, reprezentuje
                        jednak inne stanowisko:wzrost mozgow “u przodkow” wywolal…ogien. Oto
                        odpowiedni fragment:

                        “…Jest jedno zjawisko, ktore nawet dzis wywoluje wsrod ludzi silne
                        uczucie zarowno fascynacji, strachu, jak i swego rodzaju trwozliwego
                        szacunku. Zjawiskiem tym jest ogien. Czy nie jest prawdopodobne, ze
                        przed bardzo dawnym czasem jakas czlekoksztaltna malpa bawila sie o
                        zmroku rzucaniem kamieni i nagle zobaczyla, iz od oderzenia
                        kamienia o kamien powstala iskra, a z niej ogien! Spowodowalo to w
                        jej umysle nastepujacy ciag logicznego rozumowania: Swiatlo=Cieplo=
                        Niebezpieczenstwo. Czy byl to przypadek? Przypuszczalnie tak, ale
                        musial sie on predzej czy pozniej zdarzyc.W ten sposob ta przelomowa
                        w zyciu pierwotnego czlowieka chwila sprawila, ze dotychczasowy jego
                        mrok umyslowy zostal nagle rozjasniony dzieki zapaleniu pierwszego
                        drewienka…”.

                        Nawet nie chce mi sie komentowac wypocin “filozofa” i tylko zauwaze,
                        ze u Buttlara malpa jest juz..”pierwotnym czlowiekiem”.

                        Aby mi forumowi,ewolucyjni “uczeni w Pismie” nie zarzucali, ze to
                        ja, choc podpity, te brednie napisalem donosze, ze oparlem sie
                        na “zrodlach” :

                        - pisemku popularno-naukowym-“Illustrerad vetenskap“( “Ilustrowana
                        wiedza“), Rasmus Knagh Jakobsen, “Långvarig skilsmässa”(“Dlugotrwaly
                        rozwod”), Nr.1/2007,str,44-51.
                        - Ernst Mayr,”What ewolution is”,Phoenix,Dec.2002, wyd.angielskie,
                        str. 18,35,59-70.
                        -Andrzej Domaradzki, “Przybysze z kosmosu.Rzecywistosc czy
                        fantazja?”, Wyd.”Slask”,75, str.18-25


                        • 17.10.08, 13:36
                          Stary Testament zazancza wyeraznie, ze wszystko, co sie ”rusza mna
                          ziemi” uleglo zagladzie podczas Potopu. Nawet ptaki. Wlasnie ten
                          szczegol jest najlepszym dowodem na prawdziwosc opowiesci biblijnej.
                          Dlaczego ptaki nie ulecialy gdzis dalej, tylko kurczowo trzymaly sie
                          ujscia dwoch rzek? Ujscia, ktore przeciez bylo czesto zalewane
                          podczas ”miejscowych powodzi”?

                          Poprzednio wyliczylismy, ze ilosc wody odparowana podczas impaktu
                          dala opad 30-metrowy na powierzchni calej Euroazji. Taki opad w
                          Miedzyrzeczy nie wystarczylby oczywiscie na ”przykrycie najwyzszych
                          gor 15 sazniami wody”.
                          Czy to bylo mozliwe?

                          Tak I nie jest to trudne do zrozumienia jesli sie tylko odrzuci
                          ewolucyjne uprzedzenia do religii.
                          W przypadky Miedzyrzecza wazny byl bowiem nie sam opad(choc
                          niezwykle potezny) ale…geoigraficzna struktura calej doliny.
                          Normalne opady ledwo wystarczaja by dwie rzeki, Eufrat I Tygrys,
                          zasilac woda. Sa one dlatego tak duze, ze maja potezne dorzecze,
                          rozciagajace sie daleko poza granice Mezopotamii. To wlasnie
                          odegralo ogromna role podczas Potopu, w ktorym rzadzily nadzwyczajne
                          prawa hydrograficzne.
                          A wiec Miedzyrzecze jest rozlegla rownina pomiedzy dwiema duzymi
                          rzekami- potezna rynna, zbierajaca opad z calej polnocnej czesci
                          dorzecza dwoch rzek.Fala powodzi, ktora wystapila w Mezopotamii
                          musiala miec wysokosc o wiele razy wieksza, niz to wynikaloby ze
                          zwyklego opadu. Odkrycie Wolley,a potwierdzilo zarowno sumeryjska,
                          jak i biblijna opowiesc.Obliczenia ilosciowe i analiza specyficznych
                          warunkow je potwierdza.

                          Dorzecze Eufratu i Tygrysa obejmuje ok. 800.000 m2 .Jesli policzy
                          sie sredni opad potopowy=30 m, czyli daje to ok.50 bilionow metrow
                          kubicznych wody, ktora miala splynac tymi rzekami. Nalezy dodac do
                          tego ilosc wody morskiej, nacierajacej od poludnia z olbrzymimi
                          falami tsunami.
                          Dlugosc rzek wynosi ok. 700 km.Z tego mozna wyliczyc srednia
                          pow.przyjmujaca opad 50 bilionow ton: 1012 ton wody:700.000m(700 km)
                          =70 milionow m2 . Szerokosc “rynny” wynosi ok.160 km. Wysokosc mas
                          wody, jaka sciekala “rynna” musiala miec u ujscia przynajmniej 500
                          m . Dokladnie te sama wartosc otrzymamy, obliczajac ilosc osadzonej
                          gliny.
                          Geografia Miedzyrzecza nie pozostawia cienia nawet watpliwosci co do
                          prawdziwosci biblijnego opisu.

                          Nawet ptaki nie zdolaly sie ocalic. Potopowy deszcz byl nie tylko
                          niezwykle “wzmocnionym” deszczem ladowym: on byl zupelnie inny i
                          nieporownanie bardziej niebezpieczny. Nienormalne nasycenie
                          atmosfery para wodna i mikroczasteczkami, stanowiacymi osrodeki
                          kondensacji sprawilo, ze kazdy metr szescienny powietrza zawieral
                          do 1 kg. wody z dodatkiem szlamu.Byla to wartosc ekstremalna.
                          Pozwala to obliczyc grubosc warstwy chmur, zawierajacych te ilosc
                          wody: aby dac 30-to metrowy opad seszczu, pokrywa chmur musiala miec
                          ok. 30 kim grubosci.
                          Byla to czarna jak wegiel chmura, przecinana blyskawicami I
                          piorunami, poedzona szalona termika ze swiatowego pozaru, jaki
                          przewalil sie przed potopowym deszczem.

                          Amerykanscy badacze, ktorzy znalezli na gorze al-Judhi prochnice,
                          zawierajaca czastki organiczne(szczatki Arki?) przemieszane ze
                          asfaltem, nie bez slusznosci zwrocili uwage na istotny szczegol: wg.
                          nich nie bylo mozliwe, zeby nawet najpotezniejszy deszcz mogl porwac
                          jakies szczatki czy nawet caly statek I osadzic go na wysokosci 4000
                          m, na gorze Ararat jak mowi biblijna tradycja. Jesli by tak bylo, to
                          relikty Potopu musialyby zostac uwiezione wczesniej przez pierszej
                          zaporze, jaka jest falujacy lancuch gorski Kudi o wysokosci ok.1600
                          m, obnizajacy sie do wysokosci ok 400 m wlasnie tam, gdzie Tygrys
                          powyrzynal w nich tarasy.

                          Nalezy to wyjasnic:deszcz przyszedl z polnocnego- zachodu. Wszystko
                          to, co bylo mozliwe do porwania przez masy wody, zostalo
                          przemieszczone w kierunku poludniowym-ku Zatoce Perskiej. Jak wiec
                          szczatki organiczne, najwyrazniej obcego pochodzenia, znalazly sie
                          wokol skal wapiennych I dolomitow na jednej z gor lancucha Kudi,
                          ktory lezy przeciez na polnocnym-wschodzie ? Nie ma w tym lancuchu
                          gorskim skal, mogacych dac piasek kwarcowy w 2,5 m warstwie Wolleya.

                          Pochodzenie tego piasku moze wiec miec jedynie morskie zrodlo :
                          tylko woda mogla przeniesc zarowno piasek jak I organiczne resztki
                          czegos na zbocza gor Kudi, ktore sa zwrocone swym lancuchem wlasnie…
                          na poludnie-ku morzu.

                          Problem pochodzenia zetlalych resztek organicznych na gorach Kudi w
                          wysokosci 1600 m daje sie wyjasnic stosunkowo prosto: descz potopowy
                          przyszedl z polnonego-zachodu i dal w dolinie Miedzyrzecza wode o
                          wysokosci 500 –1000m, bowiem zostal poteznie wzmocniony przelaniem
                          sie wody z pradawnego mongolskiego morza srodladowego, ktorego linie
                          brzegowa mozna jeszcze dzis ogladac. Wody te przelaly sie przez
                          pekajace podczas niezwykle poteznych trzesien ziemi masywy gorskie
                          wokol Mongolii i poprzez Dardanele wlaly sie w basen
                          srodziemnomorski, bedacy pod wplywem poteznych fal tsunami,
                          obiegajacych ziemie. Wody morskie, polaczywszy sie z woda deszczowa
                          daly wode, ktora zatopila cala Mezopotamie-wszystko to, co moglo
                          zostac uniesione przez wode, zostalo przetransportowane i osadzone w
                          kierunku pln.-zach. Czolo fail wodnej, a wiec spietrzonej wody
                          morskiej i przemieszanej z nia wody slodkiej, przekroczylo z
                          latwoscia wysokosc 2000 m-wystarczajaca do do przelania sie poprzez
                          lancuch gor Kudi. Po drodze osadzala woda rozne szczatki a na
                          wskutek pradow , przeciwpradow i wirow powstajacych na takim
                          nierownym terenie, osadzila szczatki takze na poludniowych stokach
                          lancucha gorskiego. Na szczatkach osadzal sie piasek, morski piasek,
                          zmieszany z pozostalosciami potopowego deszczu. Dolina osuszala sie
                          powoli:pod kwarcowym piasakiem drewno uleglo petryfikacji, dajac
                          humus, wsrod ktorego znaleziono …amulety Potopu-asfalt z Arki Noego.

                          Do tej pory otrzymalismy z roznych zrodel trzy daty Potopu I
                          wszystkie okreslaja mniej wiecej ten sam okres:nastapilo to ok.9000
                          lat przed narodzinami Chrystusa.
                          Datowanie to potwierdzaja takze inne najnowsze odkrycia uczonych.
                          Cdn.
                          (Z)
                          • 17.10.08, 13:40
                            Poprawka:
                            jest "....50 bilionow ton: 1012 ton wody"... Powinno byc 50x 1012(do
                            dwunastej potegi) ton wody..."
      • 25.07.08, 13:33
        madcio napisał:


        > jest (nie)sławna bakteryjna wić, której SAMA nasada dobrze służy
        do zupełnie
        > innych celów,

        Jakich celów?

        niż cała wić. Nie obchodzi nas też fakt, że wiele układów, które
        > miały być nieredukowalne, w rzeczywistości były redukowalne.


        O jakie ci konkretnie chodzi?

        Reszta twojej produkcji opiera się na identycznych błędach
        logicznych, jakie wytknęłem ci w poście powyżej. Opierasz się na
        błędnych założeniach i przy całej prostocie alfabetycznego (nie
        biologicznego) przykładu i tak okazuje się on (choć do
        rzeczywistości nie przystaje) nieskuteczny.

        • 25.07.08, 22:42
          Nowey napisal:

          "(...)Wiele razy dyskutowałem z biologami o nieredukowalnej
          złożoności i
          znam opinie ewolucjonistów (znaczy znane mi są ich prawdy wiary:))
          groups.google.com/group/pl.sci.biologia/browse_thread/thread/91cc2867
          bbd4d115/70623dbf4a5d5abf?
          lnk=gst&q=nieredukowalna+trzeciak+king+kong#70623dbf4a5d5abf(...)"

          Gratuluje.Z przyjemnoscia zauwazam, ze nasi dzielni ewolucjonisci
          zaczynaja sterowac w strone szczegolikow ale ta metoda nie wydaje
          sie prowadzic do celu.
          Niestety, chociaz ewolucja mnie interesuje to interesuje mnie z
          punktu widzenia kreacjonistow i filozofii (na to slowo to nasz
          dzielny Peruccchio reaguje na nie jak na czerwona plachte...), to
          jednak mojej zasob wiedzu biologicznej jest skromny.

          Zbieram materialy do ksiazki, w ktorej "teoria" odegra wyjatkowo
          negatywna role, tamujac rozwoj archeologii, antropokogii a nawet
          geologii, natknalem sie sila rzeczy na fakty(tutaj slowa uznania dla
          prof.Jodkowskiego, ktorego chlodna, wywazona ksiazka poszerzyla moje
          horyzonty), ktore sa wymowne: ewolucjonisci zakneblowali nauke.

          Trudno w to uwierzyc, ale fakty mowia same za siebie.Np. Szwecja
          idzie calkowicie po linii najprymitywniejszego z nich -
          prof.Dawkinsa, ktorego ksiazki z glosnym walenie w bebny,
          naglasnialy kregi "liberalow". Wlasnie "liberalow", przyznajacych
          sie otwarcie do "spadku po Wielkiej Rewolucji"- a wiec takze
          do "wieku swiatel".

          Zabawne jest to, ze P.Pterucchio uwaza jakakolwiek krytyke hipotezy
          ewolucyjnej z innych pozycja, niz "biologicznych" za "agitke". Jego
          nie obchodzi " w jaki sposob uczeni wykorzystaja nauke" -
          najwazniejsza jest "czysta nauka".
          Zabawne to slowa:gdyby dzis hipoteze przestano dyskutowac w kregach
          lewicowych (ktore opanowaly masmedia), prawdziwa nauka rozwijalaby
          sie o wiele lepiej: pracowaliby genetycy, biolodzy, archeolodzy i
          antropolodzy...Zrewidowanoby datowanie, artefakty, oddanoby na
          przemial calal kujpe "doktoratow" a ci dzielni ludzie musieliby sie
          przekwalifikowac. Ich znikniecia nikt by nawet nie zauwazyl, a
          jesli juz, to skonstantowalby, ze "dobrze sie stalo, ze znikneli".

          Niewiele maja ewolucjonisci na swoja obrone: Wallace, ktory pierwszy
          podniosl sprawe ewolucji, byl czlowiekiem wierzacym -roznice tyczyly
          sie tzw. "makroewolucji" i "przemian jednych gatunkow w drugie". Nie
          wydawalo mu sie to mozliwe i oczywiscie... -nie jest to
          mozliwe .Najnowsze badzania niezbicie to wykazaly. Mnich,Mendel,
          zajmowal sie genetyka roslin-gdzie sa ci racjonali "uczeni",
          mamlajacy o "abiogenezie"?

          Zycze powodzenia w dyskusji i pozdrawiam. Bede w sierpniu w W-wie
          pozdrowie zeglarza G.
          (Z)



          • 25.07.08, 23:08
            > (...)
            > jednak mojej zasob wiedzu biologicznej jest skromny.
            > Zbieram materialy do ksiazki, w ktorej "teoria" odegra wyjatkowo
            > negatywna role, tamujac rozwoj archeologii, antropokogii a nawet
            > geologii
            > (...)
            > Szwecja idzie calkowicie po linii najprymitywniejszego z nich
            > (...)
            > dyskutowac w kregach lewicowych (ktore opanowaly masmedia)
            > (...)
            > Ich znikniecia nikt by nawet nie zauwazyl
            > (...)
            > Niewiele maja ewolucjonisci na swoja obrone
            > (...)
            > i oczywiscie... -nie jest to mozliwe .Najnowsze badzania niezbicie
            > to wykazaly

            Sorry że tak pociąłem twoją wypowiedź, ale sens chyba zachowałem.

            Czy dobrze rozumiem, że przyznajesz się że masz niewielką wiedzę na temat
            biologii, ale potrafisz obalić teorię ewolucji na bazie samej polityki? Bo fakty
            niezbicie pokazują, że bez powstania tej teorii, nauka dziś byłaby bardziej
            zaawansowana, a lewicowe środowiska nie opanowałyby massmediów?
            • 26.07.08, 10:50
              Czy dobrze rozumiem, że przyznajesz się że masz niewielką wiedzę na
              temat
              biologii, ale potrafisz obalić teorię ewolucji na bazie samej
              polityki? Bo fakty
              niezbicie pokazują, że bez powstania tej teorii, nauka dziś byłaby
              bardziej
              zaawansowana, a lewicowe środowiska nie opanowałyby massmediów?

              Oczywiscie, ze "mam niewielka wiedze", ale w zupelnosci
              wystarczajaca, aby zrozumiec, ze "teoria" jest zupelnie
              bezwartosciowa a ewolucjonisci stali sie narzedziem w reku ...No
              wlasnie: politykow. Wiedza o tym, ale ze wzgledow oportunistycznych
              (wiekszosc z nich wie, ze hipotezy nie da sie obronic) o tym
              milcza.Najwyrazniej szkoda im "ciezko zapracowanych dyplomow".
              Biologia jest w pewnym sensie nauka scisla-nie da sie tu
              oszukiwac.Jesli "nauka" wymaga wiary, to staje inna forma tej
              wiary - w tym przypadku: wiary w swiat bez Boga a w takim swiecie
              wszystko jest dozwolone.
              Moralne i etyczne zasady nie istnieja(swiat przyrody sam je tworzy)
              i zalosnie brzmia nawolywania(vide "manifest humanistyczny") racjo-
              nalistow o "etyke" w nauce.
              To drwina z rzeczywistosci.

              Nie da sie zaprzeczyc, ze twarde jadro tej falangi stanowia
              fundamentalisci.Ale fundamentalizm nie jest przeciez zadnym
              usprawiedliwieniem, lecz obciazeniem.

              Tak, dobrze zrozumiales: nauka bylaby sie lepiej rozwijala
              bez "teorii" ewolucyjnej.
              Czego nie mozesz rozumiec? Wez tylko archeologie i antropologie pod
              uwage a zauwazysz knebel ewolucjonizmu. O polityce ani wspominac.
              (Z)

              • 26.07.08, 12:20
                > wiary w swiat bez Boga a w takim swiecie wszystko jest dozwolone.
                > Moralne i etyczne zasady nie istnieja(swiat przyrody sam je tworzy)

                Dla pewności: ty nie zabijesz sąsiada i nie zgwałcisz jego córki wyłącznie
                dlatego że boisz się sądu ostatecznego?

                Wolałbym wiedzieć, bo ludziom czasem zdarzają się kryzysy wiary, a w takim razie
                według ciebie powinni w tych momentach zamieniać się w psychopatów.
                • 26.07.08, 13:41
                  he,he,he...

                  Swiat bez boga, to swiat racjonalistow i ...Fausta, ktory podpisal
                  cyrograf z diablem -mowie, p.kolego, o sztuce Marlowe,a z XVII w.
                  Swiat Fausta, to swiat sztuczek magicznych, ale w tym swiecie nie
                  mieszka Bog.Poniewaz to slowo Ciebie smieszy, wiec powiem inaczej:
                  to nie jest swiat milosci blizniego chrzescijanskiej(zaczynamy
                  powoli wkraczac w metafizyke) humaniteranej, ale swiat cienia, czyli
                  swiat pozoru milosci-swiat milosci humanitarnej, w ktorym kocha sie
                  czlowieka nie ze wzgledu na jego teomorficzna nature, ale wylacznie
                  ze wzgledu na ... czlowieka.
                  Ten drugi czlowiek jest oczywiscie zlozony przez slepe sily natury,
                  a poniewaz silami tymi mozemy kierowac za pomoca techne(a wiec
                  sztuczek technicznych), podobnie jest z miloscia blizniego:te mozna,
                  a nawet nalezy,pomimo glosno skandowanych haselek, zmieniac w
                  zaleznosco od potrzeb. Mozna dostepnych w naturze sil uzywac do
                  woli, by tworzyc "nowego czlowieka".To wlasnie czynili caly czas
                  marksisci. Zreszta Nietzche stal bardzo niedaleko ze swa koncepcja
                  nad-czlowieka.

                  Prometeusz, ktorego racjonalisci (i komunisci-marksisci) obwolali
                  swoim patronem (ten grecki bog jest wszedzie przedstawiany jako
                  bozek "postepu") dostarczyl co prawda ludziom ogien, ale nikt go do
                  nich nie posylal i uczynil to wbrew woli Zeusa-Boga. Mozna z tego
                  wnosic, ze szukal chwaly wlasnej a nie prawdziwego dobra.
                  Podobniez Faust.W jego przypadku mamy do czynienia z pewnym patosem:
                  podpisal kontrakt ze Zlym, ale nie byl on do konca wiazacy: Faust
                  mogl sie z niego wycofac.

                  Naturalizm, ktory jest filozofia- choc bazujaca na
                  watpliwym,oszukanczym dowodzeniu jest nierozlacznie zwiazny z
                  ewolucjonizmem i umozliwil wywindowanie go na obowiazujace miejsce w
                  dzisiejszej nauce. Tak wiec rola naturalizmu jako filozofii, co
                  przeciez swietnie wyczuwacie,musi byc maskowana w Waszej nauce.

                  Jesli wbrew gloszonym haslom nie uznajecie "pluralizmu" w nauce i
                  swobodnej wymiany,moze nawet kontrowersyjnych pogladow
                  (vide "manifest humanistyczny"), to jestescie, niestety tylko
                  fundamentalistami - malego zreszta kalibru.
                  (Z)

                  • 26.07.08, 14:09
                    > Swiat bez boga, to swiat racjonalistow i ...Fausta, ktory podpisal
                    > cyrograf z diablem -mowie, p.kolego, o sztuce Marlowe,a z XVII w.
                    > Swiat Fausta, to swiat sztuczek magicznych, ale w tym swiecie nie
                    > mieszka Bog.Poniewaz to slowo Ciebie smieszy, wiec powiem inaczej:
                    > to nie jest swiat milosci blizniego chrzescijanskiej(zaczynamy
                    > powoli wkraczac w metafizyke) humaniteranej, ale swiat cienia, czyli
                    > swiat pozoru milosci-swiat milosci humanitarnej, w ktorym kocha sie
                    > czlowieka nie ze wzgledu na jego teomorficzna nature, ale wylacznie
                    > ze wzgledu na ... czlowieka.

                    Dokładnie tak. Szacunek dla człowieka jest podstawą moralności w tym świecie.
                    Nie żadne odgórne nakazy, nie nadnaturalne byty i kary czekające nas po śmierci
                    - ale samo przeświadczenie że inni ludzie są godni szacunku.

                    O takim światopoglądzie można dyskutować. Jeśli uważasz że jest z jakichś
                    przyczyn gorszy od moralności opartej na religii, napisz dlaczego.

                    > Ten drugi czlowiek jest oczywiscie zlozony przez slepe sily natury,
                    > a poniewaz silami tymi mozemy kierowac za pomoca techne(a wiec
                    > sztuczek technicznych), podobnie jest z miloscia blizniego:te mozna,
                    > a nawet nalezy,pomimo glosno skandowanych haselek, zmieniac w
                    > zaleznosco od potrzeb. Mozna dostepnych w naturze sil uzywac do
                    > woli, by tworzyc "nowego czlowieka".To wlasnie czynili caly czas
                    > marksisci. Zreszta Nietzche stal bardzo niedaleko ze swa koncepcja
                    > nad-czlowieka.

                    I dalej te idee są bardzo żywe, chociażby w wynajdywaniu lekarstw na
                    najprzeróżniejsze choroby i poprawianiu różnymi metodami możliwości człowieka.

                    Uważasz że to coś złego?

                    > Naturalizm, ktory jest filozofia- choc bazujaca na
                    > watpliwym,oszukanczym dowodzeniu jest nierozlacznie zwiazny z
                    > ewolucjonizmem i umozliwil wywindowanie go na obowiazujace miejsce w
                    > dzisiejszej nauce. Tak wiec rola naturalizmu jako filozofii, co
                    > przeciez swietnie wyczuwacie,musi byc maskowana w Waszej nauce.

                    Nic podobnego. Naturalizm nie jest ani trochę maskowany - jest otwarcie głoszony
                    jako element metodologii naukowej, z której bierze się cały dzisiejszy rozwój
                    technologiczny.

                    > Jesli wbrew gloszonym haslom nie uznajecie "pluralizmu" w nauce i
                    > swobodnej wymiany,moze nawet kontrowersyjnych pogladow
                    > (vide "manifest humanistyczny"), to jestescie, niestety tylko
                    > fundamentalistami - malego zreszta kalibru.

                    Właśnie jesteś na forum na którym pluralizm i swobodna wymiana poglądów jest
                    czymś oczekiwanym.

                    Rzecz w tym, że swobodna wymiana poglądów oznacza pojawienie się tysięcy
                    najprzeróżniejszych koncepcji, których nawet wysłuchanie jest niemożliwe, a co
                    dopiero ich weryfikacja. Dlatego właśnie nie oczekuj że ktoś ci "uwierzy na
                    słowo" że masz rację. Musisz pokazać obiektywne dane które to potwierdzą. Na
                    razie pokazałeś tylko kilka powszechnie znanych analogii i zaagitowałeś że
                    prowadzą do jakiegoś wniosku.

                    Wnioskiem tym ma być szkodliwy wpływ teorii ewolucji na stan nauki - ale na
                    razie nie pokazałeś ani jednego konkretnego przypadku takiego wpływu, nie mówiąc
                    już o próbie obiektywnej oceny "sumarycznych" jej wpływów. Rozumiesz w czym problem?
                    • 26.07.08, 20:58
                      Nie owisz nic nowego:

                      "Nic podobnego. Naturalizm nie jest ani trochę maskowany - jest
                      otwarcie głoszony jako element metodologii naukowej, z której bierze
                      się cały dzisiejszy rozwój technologiczny."

                      Dobrze byloby gdybys sobie poczytal Jodkowskiego "Metodologiczne
                      spory

                      "Rzecz w tym, że swobodna wymiana poglądów oznacza pojawienie się
                      tysięcy
                      najprzeróżniejszych koncepcji, których nawet wysłuchanie jest
                      niemożliwe, a co
                      dopiero ich weryfikacja. Dlatego właśnie nie oczekuj że ktoś
                      ci "uwierzy na
                      słowo" że masz rację. Musisz pokazać obiektywne dane które to
                      potwierdzą. Na
                      razie pokazałeś tylko kilka powszechnie znanych analogii i
                      zaagitowałeś że
                      prowadzą do jakiegoś wniosku."

                      Drogi kolego, przeczytaj, pomysl i zwroc sie do..."racjonalistow-
                      humanistow":
                      www.nauka-a-religia.uz.zgora.pl/przedruki/pliki/download.php?file=98

                      merlin.pl/Spor-ewolucjonizmu-z-keracjonizmem-Podstawowe-pojecia-i-poglady_Kazimierz-Jodkowski/browse/product/1,561851.html

                      No wlasnie. Wasza strona "Racjonalista"
                      www.racjonalista.pl/forum.php/p,50/s,20006
                      odpowiada, ze spor kreacjonistow z ewolucjonistami nie ma sensu. Wy
                      jestescie "naukowi" (co jest ordynarnym klamstwem) a
                      my "transcedentalni" co jest pewna prawda. Nauka swietnie sie
                      rozwijala az do czasow Drarwina, Nietzchego, Trockiego, Lenina,
                      Sartra, Dawkinsow&Co... Sadze wiec nie bez podstaw, ze rozwijalaby
                      sie ona zdecydowanie lepiej:opieram swoje obserwacje na jawnych
                      klamstwach archeologow i antropolow. Klamstwach, ktore narzucila im
                      ewolucyjna hipoteza.

                      Dzis widac juz zmierzch ewolucjonizmu. Hipoteza, jak niezbicie
                      baukowo udowodniono, jest bezwartosciowa jak "teoria"
                      flogistonu.Historia ludzkosc jest pelna takch hipotez ale nauka
                      idzie dalej.Nie powstrzymacie jej materialistycznymi haselkami.
                      (Z)



                      • 27.07.08, 00:04
                        Oh, widzę że ktoś jeszcze tu prócz noweya przyszedł. Zejmana1 nie kojarzę,
                        zobaczmy co ma prócz generycznej teorii spiskowej. :>

                        > Nauka swietnie sie rozwijala az do czasow Drarwina, Nietzchego,
                        > Trockiego, Lenina, Sartra, Dawkinsow&Co...
                        Pomiając wymienianie jednym tchem tylu jakże interesujących osobistości,
                        zabawne, że odnoszę jakoś całkowicie odwrotne wrażenie: że właśnie w ciągu
                        ostatniego stulecia nauka - i co za tym idzie technologia - poszła ogromnie do
                        przodu. W tym biologia, genetyka, medycyna i wiele powiązanych dziedzin.

                        > Sadze wiec nie bez podstaw, ze rozwijalaby
                        > sie ona zdecydowanie lepiej:
                        Jeszcze lepiej, niz teraz? Wow, mozesz podać jakieś przykłady odkryć, wynalazków
                        i innych możliwych rzeczy pod warunkiem odrzucenia teorii ewolucji?

                        > opieram swoje obserwacje na jawnych
                        > klamstwach archeologow i antropolow. Klamstwach, ktore narzucila im
                        > ewolucyjna hipoteza.
                        Eeee... zacznijmy od początku. Co ma wspólnego, tak w zasadzie, teoria ewolucji
                        z antropologią czy archeologią?

                        > Dzis widac juz zmierzch ewolucjonizmu.
                        Oj, oj, oj. Upadek teorii ewolucji kreacjoniści zapowiadają i trąbią o nim od
                        prawie 150 lat.

                        Pozwolisz, że uprzejmie ziewnę.
                        --
                        Poznaj się ze ŚwiadkiemWszechświata.
                        Moja strona: MaDeRland.
                      • 27.07.08, 08:10
                        > opieram swoje obserwacje na jawnych
                        > klamstwach archeologow i antropolow

                        Tu przynajmniej do czegoś dochodzimy. Wymień te kłamstwa, na których opierasz
                        swoje obserwacje.
                        • 27.07.08, 12:53
                          ...oraz na wypowiedziach koryfeuszy "postepu".

                          Co bedziemy gladzic po proznicy. Cytowany przeze mnie "manifetst
                          humanistyczny" racjonalistycznej szajki da sie bez trudu powiazac z
                          wypowiedzia waznej osobistosci polskiej archeologii z lat PRLu,
                          Gassowskiego.
                          Bez trudu zauwazymy te sama anty-religijna(i antynaukowa) mysl
                          przewodnia:

                          "(...)Najważniejsza jest jednak pozycja jaką zajmuje archeologia na
                          froncie ideologicznym nauk historycznych. Badając dzieje
                          najdawniejszych społeczeństw, odkrywa ona zaranie ludzkości. (...)
                          Archeolodzy burżuazyjni skłonni są uważać ten odcinek dziejów za coś
                          niższego od historii, za prehistorię rodzaju ludzkiego. (...) Tak
                          więc historia jest dla uczonych burżuazyjnych historią idei, a nie
                          dziejami ludzkości, jej twórczych wysiłków i rozwoju
                          cywilizacyjnego. W ten sposób archeologowie burżuazyjni świadomie
                          rezygnują z próby odtworzenia dziewięćdziesiąt dziewięć setnych
                          dziejów człowieka. (...) Historia burżuazyjna stoi na apriorycznie
                          powziętym stanowisku odwiecznego istnienia ustrojów klasowych, stoi
                          na straży teorii odwieczności egzystowania własności prywatnej.
                          teoria ta jest jednym z fundamentalnych założeń oficjalnie uznanej
                          burżuazyjnej nauki historycznej i pokrywa się w pełni w tym zakresie
                          z poglądami obowiązującymi w lansowanej przez Kościół filozofii
                          neotonizmu(...)"

                          A co bylo zadaniem acheologii polskiej w okresie komunizmu?
                          Przed rokiem 1989 archeologia pelnila w PRLu okreslona role, jej
                          celem bylo dostarczanie dowodow, utwierdzajacych o slowianskim
                          rodowodzie naszych ziem oraz o wyzszosci ustroju opartego na komunie
                          od tego opartego na wlasności prywatnej i wyzysku mas pracujacych.

                          A dzis?

                          Dzis archeologia na swiecie(z pewnymi wyjatkami) pelni dokladnie te
                          sama role. W obozie komnistycznym byla ona podporzadkowana
                          marksistom z ich ewolucyjna doktryna.W "wolnym swiecie" -juz
                          wylacznie ewolucjonistom.
                          Ma ona za zadanie dostarczac dowodow na LINIOWY ROZWOJ LUDZKOSCI,
                          grzebiac glebiej i ukrywajac dowody, swiadczace przeciwko takiemu
                          rozwojowi. Innymi slowy starannie zakrywac sñady czlowieka w
                          odleglej przeszlosci.
                          W ten sposob ewolucjonistom udalo sie z nauki...zrobic "anty-nauke",
                          ktorej rezultaty budza usmiech poblazania.

                          Czy jest to mozliwe?

                          Oczywiscie. P. Barker ( "Techniki wykopalisk archeologicznych"),
                          ktory jest profesorem zwyczajnym na katedrze archeologii
                          Sredniowiecza na uniwersytecie w Siennie, wypowiedzial sie tak o
                          stanie dzisiejszej archeologii i "metodach" jej`pracy:

                          "(...)Jak dotąd zatem, adekwatna i całkowita dokumentacja
                          świadectwa stratyfikacyjnego pozostaje poza zasiągiem naszych
                          możliwości. Wynika z tego, że nasza odpowiedzialność za
                          natychmiastową interpretację, dokonaną wkrótce po odsłonięciu
                          obiektów strukturalnych stanowiska, wraz z sukcesywnymi
                          modyfikacjami poczynionymi w świetle całej obserwowalnej ewidencji,
                          jest ogromna, ponieważ element interpretacyjny w dokumentacji nie
                          może być nigdy całkowicie wyizolowany, ani też rysunki, fotografie
                          czy notatki nie mogą nigdy być substytutem obserwacji możliwych do
                          przeprowadzenia w czasie pobytu na stanowisku. Innymi słowy, żaden
                          mechaniczny proces dokumentacji, nawet szczegółów eksplorowanych
                          powierzchni, nie zastąpi nigdy wnikliwej i wrażliwej obserwacji
                          dokonywanej przez umysł otwarty na wszelkie możliwości
                          odzwierciedlane przez źródła archeologiczne.(...)"

                          Dowody? Jest ich tak duzo, ze musialbym pisac kilka dni-zanudzilbym
                          Was.Pare z brzegu: datowanie megalitow rozsianych po calej kuli
                          ziemskiej(zbudowal je "ktos" i "kiedys")egiptologia(datowanie
                          dynastii pre- i wczesnoegipskich, datowanie wieku Sfinksa, piramid i
                          swiaryn, Baalbek("Rzymianie"), ruiny miast w Ameryce pld.("kultury
                          pre-inkaskie"), itd.

                          Wszedzie chodzi o jedno: poniewaz czlowiek rozwijal sie "liniowo",
                          to nie mogl -co jest chyba jasne" budowac tych rzeczy
                          przed "czlowiekiem zyjacym w hordach".Mysl, ze za czasow "erectusa"
                          ludzie mogli posiadac jakas technike, ktorej nie jestemy w stanie
                          dzis rozszyfrowac, budzi znaczce pukanie sie w czolo.

                          Ale kto z kogo robi tu durnia?
                          Ogladam w telewizji program "National Geografic", w ktorym jakis
                          amerykanski archeolog (oni strasznie lubia takie zabawy) w
                          ochronnych okularach, kawalem kamienia, przywiazanym do okorowanej
                          galezi, wali w kamien odlupujac male odlamki. Nastepnie podnosi
                          obrabiany kamien, stekajac niesie go do innego, przyklada, badajc
                          pasowanie plaszczyzn i niesie go z powrotem na miejsce pracy.Znow
                          wali kamiennym mlotem, pasuje plaszczyzny i znow wali. Po 8 godz.
                          ciezkiej pracy udaje mu sie dopasowac JEDNA PLASZCZYZNE. Kamien
                          wazy, uwaga,zaledwie 20 kg.
                          Niektore bloki skalne w Ollantambayo maja wage 150 ton i do
                          plaszczyn.Jak metoda "prob i bledow" obrobic je, dopasowujac
                          wszystkie plaszczyzny do innych ogromnych blokow? Ilu potrzeba bylo
                          ludzi aby ruszyc taki kamien z miejsca? Jak podniesc go na wysokosc
                          4 m ? Ilu trzeba bylo kamieniarzy? Czy nie przeszkadzali sobie w
                          pracy?
                          Po co ten nieslychany trud, jesli pozniejsi Inkowie obrabiali
                          kamienie, ktore przenosilo z miejsca na miejsce dwoch, trzech
                          ludzi? Jak transportowano te olbrzymie bloki po andyjskich
                          gorzystych pustaciach, pocietych globokimi dolinami? Bagatela-
                          najblizszy "kamieniolom", majacy ten sam rodzaj skaly jest zaledwie
                          odlegly od Ollantambayo o 50 km...
                          Nie robili tego Inkowie ale jakies nieokreslone blizej "kultury pre-
                          inkaskie", ktore-jakby inaczej - "wyginely w walkach z
                          nadciagajacymi Inkami"... Oczywiscie ci pre-budowniczowie byli glupi
                          (skoro budowali z takich gigantycznych kamieni-najwyrazniej mozg
                          jeszcze ewoluowal.Inkowie byli juz "wyewoluowani" -dlatego wygrali)..

                          Jeszcze do lat 70-tych obowiazywala w USA (i calym naukowym
                          swiecie) "teoria Beringii" opracowana i narzucona przez
                          Hrdliczke.Niby to przez wolna od lodu "Beringie" przedostaly sie
                          plemiona koczowniczo-mysliwskie, ktore zaludnily obie Ameryki.
                          Pozniej okazalo sie, ze cos jest nie tak,ze "haplogrupy krwi mowia
                          inaczej", ze...
                          Ale ile naniszczono karier zawodowych, ilu ludzi musialo zmienic
                          prace, przed iloma zamknieto na zawsze wrota uczelni?

                          Kiedy sie czyta brednie "ojca wspolczesnego ewolucjonizmu" Ernsta
                          Mayra, ze "homo sapiens sapiens popelnil masowy mord na homo
                          neanderthalensis( "i bylby to pierwszy mord historyczny) ", to
                          musimy przyznac, ze nauka przezywa powazny kryzys.
                          Odpowiedzialni za ten stan rzeczy sa ewolucjonisci,wykorzystujacy
                          kazda nadarzajaca sie okazje, aby "niezbicie udowodnic" swoje racje.

                          Zabawne ,albo i nie : gdyby odrzucic datowanie "pre-inkaskie",
                          musianoby przepracowac cale dotychczasowe datowanie.Oznaczaloby to,
                          ze Potop jednak byl a wysmiewani katastrofisci i teisci mieli racje.

                          Ktorys z Was strasznie glosno tu grzmial, ze "kreacjonizm krepowal
                          nauke". Czyzby? Np.ojcem powaznej nauki geologii byl XVII-czny
                          dunski biskup katolicki...

                          Powtorze raz jeszcze: jakos 15o mln naukowcom hinduskim wcale nie
                          przeszkadza w ich pracy naukowej (sa inzynierami wszystkich
                          specjalnosci, fizykami jadrowymi, lekarzami) wiara w
                          reinkarnacje...Moze nawet pomaga. Malo wsrod nich ewolucjonistow-
                          dlatego Indie sie rozwijaja.
                          (Z)









                          Jerzy Gąssowski - 1956





                          • 27.07.08, 14:30
                            he, he, he,....

                            Ewolucyjni kretacze dzis siegaja...gwiazd: ze niby "we Wszechswiecie
                            roi sie od cywilizacji". Oczywiscie one ewoluowaly-tyle, ze nieco
                            szybciej od nas. "Teorie" o "mnogosci wszechswiatow" wylansowal...No
                            wlasnie:ewolucyjny astronom Sagan. Moze dlatego(na wszelki, jakby
                            wypadek) bo w ten sposob mozna by sie w razie czego odwolac
                            do "kosmitow".
                            W takim wypadku "ewolucja" na Ziemi bylaby sprawa o wiele
                            prostsza: "zarodniki zycia przyniesli z Kosmosu...Oni". Oni
                            ewoluowali wczesniej, dlatego ich technika jest lepsza.
                            Ci, ktorzy tak mowia, sa wlasciwie zolennikami Denikena-choc
                            strasznie sie od niego odzegnuja.
                            Moze przyszedl czas pisac jakas nowa "teorie" o "ewolucji
                            Tamtych", "Mistrzow"?

                            Najglupszym, nie majacym absolutnie zadnego zakotwienia w
                            historycznej prawdzie, jest ciagle oskarzanie przez racjonalnych
                            ewolucjonistow, "Ciemnego Sredniowiecza" o rozne brzydkie sprawy, "o
                            kneblowanie nauki" -np. sprawa kulistosci Ziemi, Kopernik, itd.

                            Gledza i gledza nie majac zadnych argumentow na ten temat. Powielaja
                            klamstewka ukute nie w sredniowieczu, ale w drugiej polowie XIXw.
                            Wiekszosc z nich nie ma o tym pojecia, nie przestudiowalo tego
                            zagadnienia.

                            Wyobraznie wspolczesnego czlowieka, zwlaszcza mlodego, zdominowaly
                            najbardziej nieprawdopodobne opinie o sredniowiecznej
                            astrofizyce: „W sredniowieczu nie wolno bylo mowic, ze ziemia jest
                            okragla. Kto ssdzil inaczej, szedl na stos” – moze napisac dzis
                            student wyzszej uczelni, nie budzac prawie niczyjego zdziwienia. W
                            konfrontacji z garscia wybranych przykladow z literatury
                            sredniowiecznej okazuje sie, ze tego typu opinie oparte sa na takich
                            samych podstawach, co nauka o przemyslnych Marsjanach, czyhajacych
                            na niespodziewajacych sie niczego Ziemian, albo o wirujacych
                            stolikach, przekazujacych mediumiczne wiesci z innych swiatow. A
                            jednak o ile spirytyzm powszechnie uchodzi za rzecz niepowazna, to
                            mit o sredniowieczu, wierzacym w plaska Ziemie trwa w najlepsze,
                            malo tego, jest powielany i przekazywany na naszych oczach
                            nastepnemu pokoleniu.

                            Skad sie wzial mit o powszechnej – przed Kolumbem i Kopernikiem –
                            wierze w plaska Ziemię?
                            Glownym tworca tego mitu byl XIX wieczny pisarz Washington Irving. W
                            swojej powiesci o podróży Krzysztofa Kolumba (History of the Life
                            and Voyages of Christopher Columbus) z 1828 roku Irving opisal
                            wymyslone przez siebie wstrzasajace "zmagania Kolumba z katolickim
                            klerem, ktory nie chcial rzekomo dopuscic do podrozy w obawie przed
                            utrata okretow, ktore spadna przeciez z brzegu Ziemi w otchlan".
                            W rzeczywistosci zas Kolumb spotkal sie z opozycja, ale z calkiem
                            innego powodu: wszyscy wiedzieli iz ze Ziemia jest okragla
                            i ze ma ok. 40 tysiecy kilometrow obwodu, a wiec nie da sie
                            doplynac z Europy do Indii, gdyz trasa bedzie za dluga jak na
                            owczesne mozliwosci. Gdyby nie spotkana po drodze nieoczekiwanie
                            Ameryka – opozycjonisci mieliby racje!

                            Dalszymi propagatorami mitu byli dwaj kolejni tworcy fikcji z
                            pogranicza historii: John Draper, ktory napisal historie konfliktu
                            miedzy religia a nauka ("The History of the Conflict between
                            Religion and Science", 1874), i przede wszystkim najslynniejszy z
                            tego grona Andrew Dickson White ze swoja "Historia wojny nauki z
                            teologia w chrześcijanstwie" ("A History of the Warfare of Science
                            with Theology in Christendom") z 1896 roku.
                            Dopiero wicc pod koniec XIX wieku uformowal sie ten mit i jak widac –
                            do dzis ma sie dobrze.

                            Ale czy wiedziano, ze Ziemia jest kulista?
                            Otoz sredniowieczny podrecznik trzynastowiecznego Jana Sacrobosco z
                            XIII w, "De sphaera" (natsepne wydanie z 1478 roku musialo byc znane
                            Kolumbowi, gdyz wszyscu ludzie nauli o tyem podreczniku wiedzieli-
                            kartograf Toscanelli tez) zamieszcza rysynek zacmien ksiezyca,
                            mogacy bez zmian figurowac w dzisiejszych podrecznikach szkolnych...
                            (Z)

                            • 27.07.08, 15:05
                              Jestem pod wrażeniem, to jest całkiem interesujące. Rzeczywiście istnieją jakieś
                              piętnastowieczne wyliczenia obwodu Ziemi? Osobiście chętnie bym o nich poczytał
                              (naprawdę).

                              Ale tak poza tym, to co te wszystkie wymienione przez ciebie dziwne i mało
                              uzasadnione opinie mają wspólnego z teorią ewolucji? TE nie mówi że istnieją
                              inne cywilizacje, nie mówi że życie przyszło z kosmosu i nie mówi że
                              średniowieczu ludzie wierzyli w płaskość Ziemi. Co ma piernik do wiatraka? Ja
                              np. jestem ewolucjonistą i nie głoszę żadnej z tych teorii.
                              • 27.07.08, 15:42
                                > Jestem pod wrażeniem, to jest całkiem interesujące.
                                Zejman tu akurat pisze prawdę. W czasach Kolumba powszechnie było wiadome, że
                                Ziemia jest okrągła. Na temat płaskiej Ziemi polecam to bardzo ciekawe i bogate
                                źródło, z gigantyczną liczbą odnośników i źródeł:

                                www.ethicalatheist.com/docs/flat_earth_myth.html
                                Właśnie masz zapewnioną utratę kilku godzin z życia. :)

                                Ale zgadza się, że jego krzyki wiele wspólnego z teorią ewolucji nie mają. Ani
                                też z czymkolwiek innym.
                                --
                                Poznaj się ze ŚwiadkiemWszechświata.
                                Moja strona: MaDeRland.
                          • 27.07.08, 14:55
                            > Cytowany przeze mnie "manifetst humanistyczny" racjonalistycznej
                            > szajki da sie bez trudu powiazac z wypowiedzia waznej osobistosci
                            > polskiej archeologii z lat PRLu, Gassowskiego.
                            > Bez trudu zauwazymy te sama anty-religijna(i antynaukowa) mysl
                            > przewodnia:
                            > (...)

                            Sorry, ale bełkot który tu cytujesz (łatwo rozpoznawalny po wtrącaniu słowa
                            "burżuazyjny" w każdym zdaniu) jest charakterystyczny dla pewnej ideologii,
                            która ma się nijak do teorii ewolucji. Istniały zbrodnicze i nienaukowe
                            ideologie, które jeszcze przy okazji były antyreligijne. Czego to ma dowodzić?

                            > Ma ona [archeologia] za zadanie dostarczac dowodow na LINIOWY
                            > ROZWOJ LUDZKOSCI, grzebiac glebiej i ukrywajac dowody, swiadczace
                            > przeciwko takiemu rozwojowi.

                            Właśnie o to pytałem. Masz najwyraźniej wizję jakichś archeologów którzy
                            odkopują niesamowite rzeczy a potem je zakopują głębiej, bojąc się wyśmiania
                            przez resztę środowiska naukowego. Chciałbym wiedzieć skąd te spiskowe teorie.
                            W nauce liczą się fakty. Jeśli ktoś odkopałby zakopany statek kosmiczny obcych,
                            to stałby się sławny i zapisał na zawsze w historii ludzkości. Niezależnie od
                            tego że _zanim_ by go odkopał, wszyscy by go wyśmiali (ja również) gdyby się na
                            takie poszukiwania wybierał.

                            > Dowody? Jest ich tak duzo, ze musialbym pisac kilka dni-zanudzilbym
                            > Was.Pare z brzegu: datowanie megalitow rozsianych po calej kuli
                            > ziemskiej(zbudowal je "ktos" i "kiedys")egiptologia(datowanie
                            > dynastii pre- i wczesnoegipskich, datowanie wieku Sfinksa, piramid
                            > i swiaryn, Baalbek("Rzymianie"), ruiny miast w Ameryce
                            > pld.("kultury pre-inkaskie"), itd.

                            A gdzie tu jest sprzeczność z ewolucją? Znamy przecież rytualne grobowce
                            datowane na 90 tysięcy lat:
                            en.wikipedia.org/wiki/Qafzeh
                            Człowiek chodzi po ziemi do dosyć dawna. W międzyczasie było sporo czasu na
                            powstawanie, upadek i kompletne zatarcie śladów wielu cywilizacji. To pomysł że
                            cywilizacje zaczęły powstawać kilka tysięcy lat temu jest sprzeczny z naszą
                            wiedzą (jego korzenie wynikają z historii biblijnych i poza nimi żadnego
                            uzasadnienia nie mają).

                            > Wszedzie chodzi o jedno: poniewaz czlowiek rozwijal sie "liniowo",
                            > to nie mogl -co jest chyba jasne" budowac tych rzeczy
                            > przed "czlowiekiem zyjacym w hordach".Mysl, ze za czasow "erectusa"
                            > ludzie mogli posiadac jakas technike, ktorej nie jestemy w stanie
                            > dzis rozszyfrowac, budzi znaczce pukanie sie w czolo.

                            A to akurat wynika z czegoś zupełnie innego. Jakakolwiek technologia pozostawia
                            bardzo wyraźne ślady w środowisku. W szczególności wiele produktów technologii
                            spokojnie może przetrwać setki tysięcy lat. Więc póki nikt żadnych nie
                            odnajdzie, nie mamy żadnych podstaw żeby podejrzewać ich istnienie.

                            > Niektore bloki skalne w Ollantambayo maja wage 150 ton i do
                            > plaszczyn.Jak metoda "prob i bledow" obrobic je, dopasowujac
                            > wszystkie plaszczyzny do innych ogromnych blokow? Ilu potrzeba bylo
                            > ludzi aby ruszyc taki kamien z miejsca? Jak podniesc go na wysokosc
                            > 4 m ? Ilu trzeba bylo kamieniarzy? Czy nie przeszkadzali sobie w
                            > pracy?

                            Potrzeba dziesiątków tysięcy kamieniarzy pracujących przez dziesiątki lat.
                            Prawie jak w przypadku piramid.

                            > Po co ten nieslychany trud, jesli pozniejsi Inkowie obrabiali
                            > kamienie, ktore przenosilo z miejsca na miejsce dwoch, trzech
                            > ludzi? Jak transportowano te olbrzymie bloki po andyjskich
                            > gorzystych pustaciach, pocietych globokimi dolinami? Bagatela-
                            > najblizszy "kamieniolom", majacy ten sam rodzaj skaly jest zaledwie
                            > odlegly od Ollantambayo o 50 km...
                            > Nie robili tego Inkowie ale jakies nieokreslone blizej "kultury pre-
                            > inkaskie", ktore-jakby inaczej - "wyginely w walkach z
                            > nadciagajacymi Inkami"... Oczywiscie ci pre-budowniczowie byli glupi
                            > (skoro budowali z takich gigantycznych kamieni-najwyrazniej mozg
                            > jeszcze ewoluowal.Inkowie byli juz "wyewoluowani" -dlatego wygrali)..

                            Skąd ci przyszło do głowy że ich mózg nie wyewoluował? Zmiany ewolucyjne w mózgu
                            człowieka są przez ostatnich 50 000 lat znikome. Ewolucja działa w skali setek
                            tysięcy i milionów lat. Chyba mieszasz pojęcia.

                            > Jeszcze do lat 70-tych obowiazywala w USA (i calym naukowym
                            > swiecie) "teoria Beringii" opracowana i narzucona przez
                            > Hrdliczke.Niby to przez wolna od lodu "Beringie" przedostaly sie
                            > plemiona koczowniczo-mysliwskie, ktore zaludnily obie Ameryki.
                            > Pozniej okazalo sie, ze cos jest nie tak,ze "haplogrupy krwi mowia
                            > inaczej", ze...
                            > Ale ile naniszczono karier zawodowych, ilu ludzi musialo zmienic
                            > prace, przed iloma zamknieto na zawsze wrota uczelni?

                            No właśnie, ile?

                            Bo fakt, że była więcej niż jedna migracja na kontynent amerykański nie jest
                            niczym szczególnie zaskakującym. I nie jest w żaden sposób sprzeczna z teorią
                            ewolucji. Wręcz przeciwnie - genetyka pozwala bardzo wiele na tematy tych
                            migracji wywnioskować.

                            > Kiedy sie czyta brednie "ojca wspolczesnego ewolucjonizmu" Ernsta
                            > Mayra, ze "homo sapiens sapiens popelnil masowy mord na homo
                            > neanderthalensis( "i bylby to pierwszy mord historyczny) ", to
                            > musimy przyznac, ze nauka przezywa powazny kryzys.

                            Nie. Musimy przyznać że Mayr lubi teatralne sformułowania. Bo prawdopodobnie nie
                            był to żaden mord, tylko zabranie neandertalczykom przestrzeni życiowej.

                            > Zabawne ,albo i nie : gdyby odrzucic datowanie "pre-inkaskie",
                            > musianoby przepracowac cale dotychczasowe datowanie.Oznaczaloby to,
                            > ze Potop jednak byl a wysmiewani katastrofisci i teisci mieli racje.

                            Potop na pewno był i to nie jeden. Ale na pewno nie było nigdy globalnego - z
                            oczywistych powodów opartych na samej fizyce. Za to "całe dotychczasowe
                            datowanie" w dzisiejszych czasach nie opiera się już na kronikach, tylko na
                            radiodatowaniu węglowym - i dowodzi że katastrofiści i tzw. kreacjoniści młodej
                            ziemi się mylili. Bo ślady bytności człowieka na ziemi sięgają co najmniej 90
                            tyś lat wstecz. I to też jest w pełnej zgodności z teorią ewolucji.

                            > Powtorze raz jeszcze: jakos 15o mln naukowcom hinduskim wcale nie
                            > przeszkadza w ich pracy naukowej (sa inzynierami wszystkich
                            > specjalnosci, fizykami jadrowymi, lekarzami) wiara w
                            > reinkarnacje...

                            Bo reinkarnacja przynajmniej nie zaprzecza oczywistym faktom - np. takim, że
                            życie ewoluuje.
                          • 27.07.08, 15:14
                            Skupie się tylko na jednym, symptomatycznym fragmencie tego spiskologicznego
                            bełkotku. Na wszystko mi zwyczajnie szkoda czasu ani ochoty.

                            > Jeszcze do lat 70-tych obowiazywala w USA (i calym naukowym
                            > swiecie) "teoria Beringii" opracowana i narzucona przez
                            > Hrdliczke. Niby to przez wolna od lodu "Beringie" przedostaly sie
                            > plemiona koczowniczo-mysliwskie, ktore zaludnily obie Ameryki.
                            To zabawne, że krótkie googlowanie po internecie ujawnia trochę interesujących
                            faktów.

                            Sam przedmiot zainteresowania: en.wikipedia.org/wiki/Bering_Strait
                            Oryginalni mieszkańcy:
                            en.wikipedia.org/wiki/Indigenous_peoples_of_the_Americas
                            Interesujący nas problem...
                            en.wikipedia.org/wiki/Models_of_migration_to_the_New_World
                            Inne artykuły na ten temat, od najstarszych:
                            www.washingtonpost.com/wp-srv/inatl/americas/feb/17/artifact.htm
                            edition.cnn.com/NATURE/9906/08/ancient.woman/
                            www.edenseve.net/discovery_casts_doubt_on_bering_.htm
                            > Pozniej okazalo sie, ze cos jest nie tak,ze "haplogrupy krwi mowia
                            > inaczej", ze...
                            ...że datowania (nie uznawane zresztą przez kreacjonistów, gdyż prawa fizyki są
                            opcjonalne) radioaktywnym węglem są nie takie...

                            Tak przy okazji, czy w ogóle wiesz, co to są "haplogrupy krwi"?
                            en.wikipedia.org/wiki/Haplogroup_X_(mtDNA)
                            Na marginesie, od kiedy to datowanie genetyczne jest uznawane przez
                            kreacjonistów? :)

                            > Ale ile naniszczono karier zawodowych, ilu ludzi musialo zmienic
                            > prace, przed iloma zamknieto na zawsze wrota uczelni?
                            Zamiast demagogicznej retoryki, proponuję konkrety. Imiona i nazwiska. Komu
                            konkretnie zniszczono kariery zawodowe, kogo wywalono z roboty, komu zabroniono
                            wstępu na uczelnie?

                            Ktoś jeszcze by się zastanawiał, czemu w takim razie nie zniszczono karier
                            zawodowych ludzi, którzy pisali o "haplogrupach krwi", by wszystko było po
                            staremu, a straszliwy Hrdliczka (ciekawe, że nic nigdzie o nim nie mogłem
                            znaleźć. ewaporowany? he, he, he) dalej rządził w nauce...

                            Ale panowie, od kiedy teorie spiskowe są logiczne i spójne? :)))

                            Nie wiem też, co w ogóle wedle zejmana1 ma udowadniać upadek tej konkretnej
                            teorii na temat tego, jak nastąpiła kolonizacja obydwóch Ameryk. Przecież jest
                            cała kupa innych modeli, które równie mocno zaprzeczają kreacjonizmowi. Migracja
                            za pomocą łódek, kolonizacja "od dołu" przez Amerykę Południową, kolonizacja
                            poprzez wybrzeża... albo i to wszystko naraz, ponieważ możliwe jest, że w ciągu
                            ostatnich kilkudziesięciu tysięcy lat ludzie z różnych miejsc wielokrotnie
                            podejmowali próby kolonizacji Ameryk, wiele przy tym nieudanych. Tak czy owak,
                            podawane czasy (14000 lat temu) są DOLNYM progiem, a teoria o lądowym przejściu
                            cieśniną Beringa postulowała STOSUNKOWO NIEDAWNĄ kolonizację Ameryk.

                            Obalenie omawianej teorii oznacza, że ludzie musieli tam być JESZCZE WCZEŚNIEJ.
                            Nie mam zielonego pojęcia, czemu kreacjoniści mieliby świętować nowe dowody i
                            nowe fakty na coś takiego.

                            Podejrzewam, że zejman1 po prostu bezmyślnie przepisał bzdury z jakiejś
                            kreacjonistycznej propagandówki pisanej przez idiotę, który dostrzegł tylko sam
                            fakt, że jakaś teoria naukowa upadła[1] - bez zastanawiania się nad szczegółami,
                            przyczynami czy konsekwencjami tego faktu.

                            Finalnie, myślę, że ten komentarz dobrze podsumowywuje stosunek samych
                            zainteresowanych do kreacjonistycznych pomysłów:
                            www.native-languages.org/bering.htm
                            [1] Kreacjoniści nigdy nie zrozumią, że jest to całkowicie normalne w nauce.
                            --
                            Poznaj się ze ŚwiadkiemWszechświata.
                            Moja strona: MaDeRland.
                            • 27.07.08, 20:00
                              ... belkot...rozloszczonego ewolucjonisty. Typowe. zreszta.
                              Nasz strasznie Madry i ZAJMUJACY SIE KOSMITAMI KOLEGA MADCIO
                              ZAUWAZYL; ze

                              "(...)a straszliwy Hrdliczka (ciekawe, że nic nigdzie o nim nie
                              mogłem
                              > znaleźć. ewaporowany? he, he, he) dalej rządził w nauce...(...)

                              Oto link:

                              pl.wikipedia.org/wiki/Ale%C5%A1_Hrdli%C4%8Dka
                              Jeden z wielu, zreszta ale nie chce mi sie szukac wiecej. Jestem na
                              urlopie i traktuje p."Madcia" tak jak por. Lukasz tego Wegra, ktory
                              sie na sile wtrynial do jego kwatery i ktorego kazal wyrzucuc w
                              koncu Szwejkowi.

                              Ales Hrdliczka (prosze sobie poszukac po angielsku, prampana) to
                              niezwykla znan postac w USA-sam Heyerdhal (to kopniety Norweg nie
                              wierzacy w "wielosc swiatow"))i zwolennik "dyfuzjonizmu" (prosze
                              sprawdzic, co to takiego) mial wiele przykrosci z jego powodu.

                              Dalej - "Skupie się tylko na jednym, symptomatycznym fragmencie tego
                              spiskologicznego bełkotku. Na wszystko mi zwyczajnie szkoda czasu
                              ani ochoty" - podkresle tylko, ze az do lat 70-tych obowiazywal w
                              archeologii Ameryki tzw. "model Clovis", tj datowanie odpowiadalo
                              mniej wiecej latom 1000o pne, a wiec na otworzenie sie wolnego
                              korytarza syberyjskiego. Alr krotko potem pojawily sie dowody
                              podwazajace "model Clovis" i od razu przesunelo datowanie na31.000
                              p.ne.
                              Jak "paleo-indianie" mogli przedostac sie przez Beringie wtedy, wie
                              tylko kol.Madcio.Moze wioslowali na umiakach wzdloz lodowca? Bo jest
                              nawet taka "teoria" zbudowana przez jakiegos Kandyjczyka na
                              podstawie....jednego noza znalezionego przy brzegu.

                              Dziekuje za pouczenie mnie o haplogrupach: odnosnie Ameryki jest ich
                              cztery. Poniewaz pojawily sie jednoczesnie (co potwierdzaja badania
                              genetyczne) i na Syberii i a Ameryce (a takze i to, ze przesuwanie
                              sie ludnosci oblicza sie, przyjmujac dystans 1000 km na 1000 lat)
                              przed 30.000 lat, kladzie to uznana (sic,sic, sic glupawa hipoteze
                              Beringii) na obie lopatki.
                              Poandto obecnosc jeszcze jednego rodowodu, zwiazanego z haplogrupa
                              mitchondrialna X (glownie u Siuksow i Odzibwajnow) rdzennych
                              Amerykanow wskazuje, ze Azja nie byla wcale jedynym zrodlem naplywu
                              ludzi do Ameryki. Haplogrupa ta nie wystepuje we wschodniej Azji ani
                              na Syberii lecz...w Europie, Bliskim Wschodz<ie i zachodniej Azji.

                              Naprawde uwazam, ze powinienes sie zdecydowanie podciagnec jesli
                              chodzi o Beringie ale widze, ze wolisz odbywac kosmiczne
                              podroze.Nawet nie chce mi sie cytowac Twojej glupiutkiej wypowiedzi.
                              (Z)

                              Ps: genetyka nie jest domena ewolucjonistow.Prawde mowiac
                              podejrzewam nawet, ze dokonuja oni i tu powazne oszustwa.









                              Skupie się tylko na jednym, symptomatycznym fragmencie tego
                              spiskologicznego
                              > bełkotku. Na wszystko mi zwyczajnie szkoda czasu ani ochoty
                              • 27.07.08, 21:02
                                >bełkot... rozloszczonego ewolucjonisty.
                                Ja rozłoszczony?? :)

                                > Oto link:
                                > pl.wikipedia.org/wiki/Ale%C5%A1_Hrdli%C4%8Dka
                                Ooo, dzięki.

                                Niestety, twój tekst nie odniósł się do innych moich pytań w tekście. Nie
                                upieram się zresztą - zależy mi tak naprawdę tylko na jednym pytaniu, resztę
                                możesz potraktować jako popołudniową rozrywkę w googlowaniu i badaniu sprawy
                                cieśniny Beringa i jej związków z kolonizacją Ameryk przez dysponującego
                                Internetem laika.

                                Powtórzę te najbardziej istotne pytanie. Tak naprawdę nie ma ono bezpośredniego
                                związku z sprawą cieśniny Beringa czy kolonizacji Ameryki - a bardzo dużo
                                związku z twoimi teoriami spiskowymi.

                                Dla przypomnienia:

                                >> Ale ile naniszczono karier zawodowych, ilu ludzi musialo zmienic
                                >> prace, przed iloma zamknieto na zawsze wrota uczelni?
                                > Zamiast demagogicznej retoryki, proponuję konkrety. Imiona i
                                > nazwiska. Komu konkretnie zniszczono kariery zawodowe, kogo
                                > wywalono z roboty, komu zabroniono wstępu na uczelnie?

                                Czekam.
                                --
                                Poznaj się ze ŚwiadkiemWszechświata.
                                Moja strona: MaDeRland.
                                • 27.07.08, 21:10
                                  > >> Ale ile naniszczono karier zawodowych, ilu ludzi musialo zmienic
                                  > >> prace, przed iloma zamknieto na zawsze wrota uczelni?
                                  > > Zamiast demagogicznej retoryki, proponuję konkrety. Imiona i
                                  > > nazwiska. Komu konkretnie zniszczono kariery zawodowe, kogo
                                  > > wywalono z roboty, komu zabroniono wstępu na uczelnie?

                                  Ostatnio na przykład z Baylor University wyleciał jego rektor, John M. Lilley,
                                  który odważył się przeciwstawić firmowaniu przez uczelnię kreacjonistycznej
                                  propagandy.

                                  A, wróć, miało być o prześladowaniu kreacjonistów :P.
                                  • 06.08.08, 03:56
                                    pr0fes0r napisał:


                                    > Ostatnio na przykład z Baylor University wyleciał jego rektor,
                                    John M. Lilley,
                                    > który odważył się przeciwstawić firmowaniu przez uczelnię
                                    kreacjonistycznej
                                    > propagandy.


                                    Mógłby wyjaśnić/sprecyzować?
                                  • 06.08.08, 04:10
                                    pr0fes0r napisał:


                                    > Ostatnio na przykład z Baylor University wyleciał jego rektor,
                                    John M. Lilley,
                                    > który odważył się przeciwstawić firmowaniu przez uczelnię
                                    kreacjonistycznej
                                    > propagandy.
                                    rackjite.com/archives/1720-Baylor-University-President-John-M.-Lilley-Fired.html
                                    Już nie tylko ewolucjoniści wywalają z uniwerków i plauweg
                                    badawczych kreacjonistów ale i ci ostatni łapią za pyski i gonią
                                    kota fanatykom ewolucjonistom ,co na ludzkiej ciemnocie kariery
                                    porobili i wmawiają im ,że życie mogło powstać samo (samym w to nie
                                    wierząc)
                                    >
                                    > A, wróć, miało być o prześladowaniu kreacjonistów :P.

                                    creationism.org.pl/Members/ajanczewski/Biolog-zwolniony-z-pracy-za-brak-wiary-w-teorie-ewolucji

                                    Monopol na "prawdę" się kończy a nielogiczności i zakłamanie same (w
                                    świetle najnowszej wiedzy) wypływają z rozciętego brzucha
                                    darwinizmu:)

                                    Halleluja:)
                                    • 06.08.08, 10:47
                                      noveyy777 napisał:

                                      > Już nie tylko ewolucjoniści wywalają z uniwerków i plauweg
                                      > badawczych kreacjonistów ale i ci ostatni łapią za pyski i gonią
                                      > kota fanatykom ewolucjonistom ,co na ludzkiej ciemnocie kariery
                                      > porobili i wmawiają im ,że życie mogło powstać samo (samym w to nie
                                      > wierząc)

                                      Baylor to uniwersytet wyznaniowy, firmowany przez baptystów i jak widać
                                      ewoluujący w kierunku "wyższej szkółki niedzielnej". Takim uczelniom należy się
                                      jakiś odpowiednik Nagrody Darwina za skuteczną samoeliminację ze świata poważnej
                                      nauki.


                                      --
                                      Byłem wstrząśnięty. Nauka wcale ich nie obchodziła! W ich życiu liczyła się
                                      tylko o tyle, o ile pomagała im interpretować Talmud! Nie interesował ich świat
                                      zewnętrzny, zjawiska naturalne; interesowało ich tylko rozstrzygnięcie kwestii
                                      wynikającej z Talmudu. -- Richard P. Feynman
                                      • 06.08.08, 10:53
                                        petrucchio napisał:

                                        > Baylor to uniwersytet wyznaniowy, firmowany przez baptystów i jak
                                        widać
                                        > ewoluujący w kierunku "wyższej szkółki niedzielnej". ...


                                        No to taki naukowiec jak on z pewnością jest szczęśliwy,że go
                                        wywalili, bo teraz ma dopiero otwartą drogę do kariery:)
                                • 27.07.08, 22:09
                                  He,he,he....

                                  No wiec nie jestes "rozloszczony" :jestes, kolego smieszny, istny
                                  blazen.

                                  Moja odpowiedz byla jak najbardziej zwiazana z Twoim postem ,a ze
                                  nie poszla w smak?
                                  Smiac sie chce: przeciez wyciagnales jako niezwykle wazki
                                  (podobne "wagowo" i tonie sa argumenty ewolucjonistow), ze Alesa
                                  Hrdliczki nie znasz (czy na wszystkim sie znasz, Kolego?) a gdy
                                  wyciagnalem link o tym niezwykle ciekawym antropologu, dales dyla i
                                  kompletnie glupio, jak jaki becwal, zauwazasz, ze "nie upierasz sie".
                                  Nie mozesz sie "upierac", bo FAKTY mowia inaczej. FAKTY, a wiec
                                  genetyka a nie jakies kreacjonistow bajania.
                                  O wplywie Hrdliczki na antropologie Ameryki jest wiecej opracowan
                                  (ciezki kaliber naukowy) no i ci ...genetycy. To niestrwawne, wiem.

                                  Kulistosc Ziemi nalezy do zelaznych argumentow ewolucjonistow i
                                  racjonalistow(nie podaje linkow -a jest ich cala masa- bo przeciez
                                  nie o to chodzi, prawda? Np. Twoj przyboczny, kol. Petrucchio niemal
                                  sie ciezko na mnie obrazil gdy mu podalem pare linkow i wdziecznie,
                                  znudzony zauwazyl, ze nie "czytuje Internetu", ale zaraz pozniej,
                                  najwidoczniej sie zapominajac, podal link do..."Wikipedii".

                                  Jesli w liceum polskim na scianie frontowej, zaraz po wejsciu mozna
                                  przeczytac, ze poniewaz "Kopernik określił rozmiary
                                  świata: "rozmiary drogi Ziemi wokół Słońca mają się tak do rozmiarów
                                  świata, jak rzecz o rozmiarach skończonych do nieskończoności.
                                  Kosmos jest niezmierzony".... Wpływ, jaki wywarło dzieło Kopernika,
                                  był ogromny. Rozładował on bezpowrotnie zacofany obskurantyzm
                                  średniowieczny, obalił poglądy, jakoby świat istniał tylko dla
                                  człowieka"" , to jest to jeden z Waszych argumentow.
                                  Mamy tutaj "Zacofany obskurantyzm sredniowieczny"...Otworz strony
                                  racjonalistow i przeczytasz to samo.


                                  A co mowil taki sw. Tomasz z Akwinu (skreca kolege? Nieszkodzi)?
                                  Otoz stwierdzil on ni mniej,ni wiecej, ze:

                                  "(...)Masa Ziemi nie tylko ujęta jest w kulę, ale jest niewielka w
                                  porównaniu z rozmiarami innych gwiazd. Astronomowie wykazują, że
                                  Słońce jest 170 razy większe niż Ziemia, chociaż jego odległość od
                                  nas sprawia, że widzimy je tak, jakby miało tylko jedną stopę
                                  średnicy.(...)".

                                  Chcesz wiecej?
                                  "(...)Z rozważań astronomów jasne jest, że Ziemia jest znacznie
                                  mniejsza od pewnych gwiazd i że jest jak punkcik w porównaniu z
                                  najbardziej oddaloną sferą niebieską.(...)"

                                  "(...)Masa Ziemi jest jakby w ogóle niczym w porównaniu z rozmiarami
                                  tego, co ją otacza, a według astronomów porównana z (kosmiczną)
                                  sferą zewnętrzną, jest zaledwie punktem.(...)".

                                  "(...)Jeśli weźmie się pod uwagę fakty wykazane przez matematyków,
                                  odrzucić trzeba będzie dziecinne poglądy: jedynie osoby proste i
                                  niewykształcone mniemają, że gwiazdy są małe, tylko z tego powodu,
                                  że takie się wydają, kiedy patrzymy na nie z daleka..... Gdyż ciała
                                  gwiazd i sfer (ich obrotów) są niewyobrażalnie większe niż rozmiar
                                  Ziemi i tego, co znajduje się w jej pobliżu.(...)"
                                  Ten "powany" argument koresponduje blisko z innym ulubionym
                                  argumentem racjonalistow: "brzytwa Ockhama".Nie wyjasniaja co prawda
                                  dokladnie co to jest, ale uzywaja by dyskutantow osmieszyc.
                                  Moze Ty nam powiesz co oznacza "brzytwa Ockhama"? Mozesz sobie
                                  poszperac do woli po Internecie a ja sie wcale nie obraze.

                                  Co do zlamanych karier: troche napomknal o tym Cremo (ale to wg.
                                  Petrucchia zwolennik " teorii spiskowej") reszty doswiadczylem sam -
                                  i paru moich kolegow -na wlasnej skorze. Nie bede tego opisywal, bo
                                  sprawy prywatne.

                                  "Teoria spiskowa" budzi u Was zawsze wielka radosc- nie mow mi tylko
                                  o cyklistach, bo to nie ten adres, kolego.
                                  Ale... ale zajrzyj sobie chociazby do ksiazki Hassa "Wolnomularstwo
                                  w Europie"(Hass sam byl masonem i opisuje tylko to, co dopuszczono
                                  do druku) to moze zrozumiesz.
                                  Inna ksiazka, ktora koniecznie powinienes Ti i Twoi mentorzy
                                  przeczytac(nie sadze, ze bedziecie sie kulgac ze smiechu) jest
                                  przerazajaca objetoscia(ponad 1100 atr. drobnego duku) i zawartoscia
                                  ksiazka prof. Caroll Quigley,a: "Tragedy and Hope".
                                  Nie smiej sie kolego: prof. Quigley opisuje dzialalnosc masonerii
                                  amerykanskiej w latach 1941-58 z pozycji...masona-byl bowiem w tej
                                  organizacji. Jak sam konkluduje, "nikt nie zrozumie ani polityki,
                                  jesli nie wezmie tego czynnika pod uwage".
                                  Ja te ksiazke czytalem i sie nie smieje, ale Ty-prosze bardzo.
                                  A wogole, to se polataj i poszukaj zycia w Kosmosie... I tego tam...
                                  To dobre powiedzenie tego Lorci - w sam raz do Was.
                                  (Z)




                                  • 27.07.08, 23:12
                                    > [ciach paplanina bez związku z tematem]

                                    > Co do zlamanych karier: troche napomknal o tym Cremo (ale to wg.
                                    > Petrucchia zwolennik " teorii spiskowej") reszty doswiadczylem sam
                                    > - i paru moich kolegow -na wlasnej skorze. Nie bede tego opisywal,
                                    > bo sprawy prywatne.
                                    Czyli nie jesteś w stanie na to odpowiedzieć?

                                    >> Ale ile naniszczono karier zawodowych, ilu ludzi musialo zmienic
                                    >> prace, przed iloma zamknieto na zawsze wrota uczelni?
                                    > Zamiast demagogicznej retoryki, proponuję konkrety. Imiona i
                                    > nazwiska. Komu konkretnie zniszczono kariery zawodowe, kogo
                                    > wywalono z roboty, komu zabroniono wstępu na uczelnie?

                                    Nikt nie mówi, byś opisywał osobiste doświadczenia. Ale skoro tak powszechne są
                                    prześladowania naukowców uważających inaczej niż obowiazujący "naukowy
                                    dogmat"[1], to z całą pewnością nie będziesz miał problemu, by wskazać
                                    przykłady? Ba, nie muszą być one związane z teorią cieśniny Beringa.

                                    [1] Jak w takich warunkach mógbłby istnieć jakikolwiek rozwój naukowy i
                                    technologiczny, i jakim cudem powstają nowe teorie naukowe, to już jest słodką
                                    tajemnicą zejmana.
                                    --
                                    Poznaj się ze ŚwiadkiemWszechświata.
                                    Moja strona: MaDeRland.
                                    • 28.07.08, 09:46
                                      He,he,he...

                                      Sprytnie, bowiem sam dobrze wiesz, ze o tych sprawach swiat nauki
                                      milczy -nikt nie chce ryzykowac wilczego biletu.Tym bardziej w
                                      dziedzinach mocno obsadzonych.

                                      Nazwiska, nazwiska, nazwiska obywatelu-bawisz sie w sledczego? Skad
                                      my to znany?
                                      Pare Ci podam (pare znajdziesz u Cremo i mase u Carrol Quigley)
                                      , zebys sie troszke zastanowil:
                                      Archeolog David H.Kelly - wysokiej klasy specjalista od
                                      rozszyfrowania kodu hieroglificznego Majow.Odmowil oficjalnie
                                      uznanego datowania i ostro krytykowany musial zaakceptowac
                                      calkowicie analize lingwistyczna Fella.
                                      Heyerdhal (tylko doktor)-do konca zycia zwalczany za
                                      dyfuzjonizm.Etablowani naukowcy nie mogli(nie moga) w zaden sposob
                                      objasnic skad na najdalszych wyspach Oceanii znalezli sie ludzie
                                      (vide takze "homo floresensis").Oznaczaloby to, przyznanie sie, ze
                                      Potop jednak byl.Jak jednak "rectus" mogl zeglowac(przeciez bylo
                                      to "malpowaty stwor", ledwo zaczal chodzic w postawie
                                      wyprostowanej)?...Wykluczony z szerszego formum swiatowego, ale cale
                                      szczescie uznany w Norwegii.Dzis przywraca mu sie imie.

                                      James L. Guthrie -podwazyl "teorie" wykopalisk znad Jeziora Gornego
                                      (tzw. "Old Copper Culture")-ostro zaatakowany przez ewolucyjnych
                                      naukowcow.Odmowiono mu publikacji w "uznanych wydawnictwach".Uznany
                                      za "enfant terrible" archeologii amerykamskiej.

                                      Mike Baillie, dendrochronolog- Irlandczyk.Wsadzil kij w mrowisko,
                                      twierdzac, ze to nie dzialalnosc wulkaniczna byla odpowiedzialna za
                                      gwaltowne, ogolnoswiatowe ochlodzenia. Wysmiewany i przez niektorych
                                      pogardliwie nazywany "katastrofista". Wiekszosc archeologow bala za
                                      wybuchem na Thirze, co dalo asumpt do przyjecia "teorii o "koncu
                                      kultury kretenskiej". jednak badania przekrojow rdzeni lodowych
                                      leglo u podstaw tzw. teorie te obalilo.Ale tylko w swiecie naukowym,
                                      bowiem dalej lansuje sie dla pospolstwa
                                      wersje "wulkaniczna" .Odmawiano publikacji jego prac.Dzis jego
                                      metoda jest powszechnie uznana.
                                      Luis i Walter Alvarez z University of California, spece od
                                      Chicxulub, uznani za "glupawych katastrofistow".Zwalczani jeszcze
                                      dzis.Atakowani glownie przez osrodki zwiazane z ewolucjonistami.Ich
                                      teoria jest przez ewolucjonistow uznana za "smieszna hipoteze".
                                      Nie chce mi sie tego dalej ciagnac, chociaz moglbym.

                                      Sprawa decydujaca w postawie innych jest ostracyzm srodowiska,
                                      oportunizm, niechec do "wychylania sie". Mozna to zrozumiec-naukowcy
                                      tez sa tylko ludzmi. Alñe gdyby naukowe debaty toczono bez
                                      wyciskania "kainowego pietna" na czole tych "innych", nauka by wiele
                                      zyskala.
                                      Jest tajemnica poliszynela, ze duze, majace najwiekszy wplyw
                                      na "opinie publiczna" domy wydawnicze czy telewizja, opanowane sa
                                      przez ewolucjonistow:ogrodek uprawiali bez przeszkod wiele
                                      dziesiecioleci. Powoli ich wplyw zostaje ograniczony.
                                      To jeszcze potrwa.

                                      Przestan sie osmieszac z tym odnosnikiem[1] : mam laptopa ze soba i
                                      korzystam z wlasnych materialow-pisze ksiazke.Chyba mi to wolno? Ale
                                      moze i nie-mala ilustracja do Waszych metod.

                                      Nie stosuje "demagogicznej retoryki" ale podaje fakty, ktorych Wy
                                      podac nie mozecie, bredzac stale o mutacjach,
                                      genach, "samoprzeminach"...

                                      Lorca nazywal ludzi gen.Franco (to byl wielki czlowiek)ludzmi
                                      o "miedzianych czolach" -tyle z pewnoscia wiesz. Ale gdy popatrzec
                                      na nagie cyfry okaze sie, ze "postepowcy" wymordowali dokladnie tyle
                                      samo ludzi (moze ciut, ciut mniej) niz "narodowcy". Koncentrowali
                                      sie przede wszystkim na...kosciele, oczywiscie.Jak zawsze i wszedzie.
                                      (Z)



                                      • 28.07.08, 10:44
                                        > Luis i Walter Alvarez z University of California, spece od
                                        > Chicxulub, uznani za "glupawych katastrofistow".Zwalczani jeszcze
                                        > dzis.Atakowani glownie przez osrodki zwiazane z ewolucjonistami.Ich
                                        > teoria jest przez ewolucjonistow uznana za "smieszna hipoteze".
                                        > Nie chce mi sie tego dalej ciagnac, chociaz moglbym.

                                        Coś mi się tu nie zgadza. Krater Chicxulub jest dzisiaj uznany za najbardziej
                                        prawdopodobny ślad katastrofy która zakończyła epokę dinozaurów. A Walter
                                        Alvarez (nie mylić z ojcem, który zajmował się zupełnie czym innym) za swoje
                                        osiągnięcia otrzymał wiele wyróżnień i jest dosyć sławną osobistością. Nie
                                        nazwałbym tego "zmarnowaną karierą".

                                        I co więcej - czemu sądzisz że to akurat ewolucjoniści mieliby te teorie
                                        zwalczać? Przecież katastrofy są siłą napędową ewolucji - bez nich trudno byłoby
                                        wytłumaczyć współczesne bogactwo gatunków na Ziemi.
                                        • 28.07.08, 11:07
                                          He,he,he...

                                          Ale ile lat trwalo zanim Alvarezowie(Luis i Walter) zostali uznani?
                                          Do ich czasow obowiazywala teoria "powolnych, niewidocznych zmian".
                                          Pozniej rzuciliscie sie jak szaleni "przpracowywac" "teorie".Zdaje
                                          mi sie, ze macie ich dzis trzy...I wzajemnie sie zwalczaja, nie
                                          szczedzac sobie gorzkicg slow.he,he,he...Ktora proponujesz wybrac,
                                          nam, maluczkim?


                                          "I co więcej - czemu sądzisz że to akurat ewolucjoniści mieliby te
                                          teorie
                                          zwalczać? Przecież katastrofy są siłą napędową ewolucji - bez nich
                                          trudno byłoby
                                          wytłumaczyć współczesne bogactwo gatunków na Ziemi".

                                          Dlatego, ze o ile w kredzie wyginely dinozaury, w pozniejszych
                                          katastrofach wygineli ludzie.Rownie dobrze mogli jednak ludzie
                                          wyginac RAZEM albo PRZED dinozaurami.
                                          A to by swiadczylo, ze "teoria" jest warta funta klakow i
                                          ogolnoswiatowy Potob mial miejsce.
                                          Jesli mial on miejsce, to Biblia opowiada prawde.
                                          Pewno, ze wszyscy sie zgadzamy co do bogactwa form-czy ja yemu
                                          zaprzeczam? Ale znow wracamy do punktu wyjscia: jak powstalo
                                          owo "bogactwo form"?
                                          (Z)
                                          • 28.07.08, 11:40
                                            > Do ich czasow obowiazywala teoria "powolnych, niewidocznych zmian".
                                            > Pozniej rzuciliscie sie jak szaleni "przpracowywac" "teorie".Zdaje
                                            > mi sie, ze macie ich dzis trzy...

                                            Być może to jest dla Ciebie dziwne, ale to jest właśnie naturalny stan dla
                                            nauki. Nauka nie rządzi się dogmatami, tylko modelami weryfikowanymi przez
                                            eksperymenty. To oczywiste że istnieją różne modele i że często są one
                                            weryfikowane i przebudowywane.

                                            Może ci się to nie podobać, bo wolałbyś usłyszeć "prawdy objawione",
                                            rozstrzygające raz na zawsze jakąś kwestię. Tego od nauki nie usłyszysz - bo
                                            nauka tak nie działa.

                                            > I wzajemnie sie zwalczaja, nie
                                            > szczedzac sobie gorzkicg slow.he,he,he...Ktora proponujesz wybrac,
                                            > nam, maluczkim?

                                            Proponuję brać część wspólną, co do której nikt poważny nie ma wątpliwości. Na
                                            przykład to że ryby wyewoluowały od bezkręgowców, gady od ryb a ssaki od gadów.

                                            Dam ci inny przykład: w fizyce mamy Model Standardowy i Ogólną Teorię
                                            Względności. Te dwa modele są uznane przez fizyków za najlepsze obecnie znane, a
                                            przy okazji (a to rewelacja) są _sprzeczne_ze_sobą_. Który z nich chcesz wybrać?
                                            Najprawdopodobniej żaden nie jest w pełni prawdziwy. A jednak oba znakomicie
                                            opisują świat w zakresie swoich stosowalności. Używanie ich obydwu pozwala np.
                                            skonstruować system GPS.

                                            > Dlatego, ze o ile w kredzie wyginely dinozaury, w pozniejszych
                                            > katastrofach wygineli ludzie.Rownie dobrze mogli jednak ludzie
                                            > wyginac RAZEM albo PRZED dinozaurami.

                                            Tu akurat elementarna wiedza z geologii wystarcza, żeby wiedzieć że nie mogli.
                                            Kości dinozaurów leżą w warstwach osadowych z innego okresu niż kości zwierząt
                                            współczesnych, a te w skałach z innego okresu niż pancerze trylobitów. To nie
                                            jest jakaś szczególnie zaawansowana wiedza i tylko kompletni ignoranci próbują
                                            ją podważać.

                                            Te kości nie dowodzą prawdziwości TE, ale dowodzą że życie na Ziemi istnieje od
                                            setek milionów lat i w tym czasie ulegało wielu przemianom. To są fakty.

                                            > A to by swiadczylo, ze "teoria" jest warta funta klakow i
                                            > ogolnoswiatowy Potob mial miejsce.

                                            Sam przecież podałeś fakty które jemu przeczą: obecność ludzi na różnych
                                            kontynentach, genetycznie tak odległych od białego człowieka że wymagało to
                                            dziesiątków tysięcy lat życia w izolacji.

                                            Podobnymi faktami jest obecność kangurów i dziobaków w Australii czy kapibar w
                                            Ameryce Południowej. Te zwierzęta nie żyły nigdy w Europie i nie przeżyłyby
                                            potopu. Nie mówiąc już o tym że Himalaje dziesięć tysięcy lat temu miały ponad
                                            8000 m. wysokości i potop który by je zatopił, musiałby nieść ze sobą
                                            wielokrotnie więcej wody niż istnieje na Ziemi.

                                            Krótko mówiąc, ktoś kto wierzy w ogólnoświatowy potop musi mieć mocno
                                            ograniczoną wiedzę o świecie.

                                            > Jesli mial on miejsce, to Biblia opowiada prawde.

                                            Jest tyle różnych iterpretacji biblijnej historii o potopie, że naprawdę nie
                                            podejmuję się oceny czy Biblia na ten temat opowiada prawdę.

                                            > Ale znow wracamy do punktu wyjscia: jak powstalo owo "bogactwo
                                            > form"?

                                            Jak dotąd, znamy _tylko_jeden_ proces w przyrodzie który tworzy formy bogatsze z
                                            form prostszych: ewolucję.
                                          • 28.07.08, 11:45
                                            zejman1 napisał:

                                            > Ale ile lat trwalo zanim Alvarezowie(Luis i Walter) zostali uznani?

                                            Dziesięć. Niedużo jak na normalny bieg rzeczy. Chyba nieczęsto masz do czynienia
                                            z nauką i nie rozumiesz, że niestety każdy proponent nowej hipotezy musi uzbroić
                                            się w cierpliwość. Środowisko naukowe ma _obowiązek_ oceniać każdą nową
                                            propozycję krytycznie. Nie można się spodziewać, że wszyscy nagle rzucą się
                                            ochoczo do akceptowania nowej
                                            teorii tylko dlatego, że wygląda atrakcyjnie. Trzeba zebrać dość dowodów, żeby
                                            przekonać sceptyków. W przypadku hipotezy impaktu K/T kluczowym dowodem było
                                            odkrycie krateru Chicxulub. Gdyby twoje "konspiratologiczne" wizje były
                                            prawdziwe, ortodoksyjni uczeni ukrywaliby albo przeinaczali wszystkie fakty
                                            świadczące na korzyść hipotezy Alvarezów. Tak się nie stało. Dowody były mocne
                                            -- hipoteza uzyskała w końcu powszechne uznanie.



                                            --
                                            "Everyone who believes in telekinesis, raise my hand." -- James Randi
                                            • 28.07.08, 22:35
                                              Bzdura. Znajdz lepszy argument.
                                              Potop, czemu ciagle zaprzeczacie -usilowaliscie sprowadzic go
                                              do "lokalnego wydarzenia -byl. M.in.udowodnili to Alvarezowie.

                                              Trzeba bylo az dziesieciu lat, by uprzytomnic sobie, ze zycie na
                                              Ziemi, moze wyginac w mgnieniu oka.
                                              Kiedy zaczelo sie "wielkie wymieranie"?

                                              Unikacie tej odpowiedzi-nie w smak Wam ona. A przeciez przed
                                              ok.10.000 p.n.e. wyginela znakomita czesc kopalnych gatunkow epoki
                                              lodowcowej. "Nagle" pojawily sie nowe. Czy ewolucja osiagnela
                                              szybkosc swiatla?
                                              Tylko 2-3 tys. lat wystarczylo aby w miejsce tygrysa szablastego
                                              wystapil "normalny" tygrys? A co z ludzmi? Nie wszyscy wygineli,
                                              prawda? Co robil "erectus"(lub, jeszcze "lepiej", "Homo habilis")
                                              przez ten czas? Gdzie "ewoluowal"?

                                              Symulacyjne modele w NASA wykazalu, ze fala powodziowe miala 5 km
                                              wysokosci i biegla z predkoscia ok.300 km/h. Tsunami, ktore runelo
                                              na lady mialo co najmniej 1500-3000 m. wysokosci.

                                              Wg. Waszej "teorii" czlowiek owczesny ledwo osiagnal
                                              stopien "pastersko-mysliwski" i w chwilach wolnych zajal
                                              sie "mordowaniem" neadertalczykow. Taki czlowiek nie zyl w gorach,
                                              ktore nie stwarzaja dlan obszru lownego-musial koncentrowac swoja
                                              dzialalnosc do dolin. A wiec ten czlowiek musial wyginac. Co Biblia
                                              wyraznie opisuje.
                                              Malo tego: biblijny opis zgadza sie w 100% z symulacjami
                                              komuterowymi (mozecie i musicie je oczywiscie podwazac) i...z
                                              setkami legen i mitow roznych ,ludow. Potop byl i zadne
                                              ewolucjonistyczne wygibasy nie zdolaja tego zmienic. Geologia
                                              wypowiada sie "za". A Wy nie? No a jesli Potop byl? To co wtedy?

                                              No wiec jesli Potop zdarzyl sie przed 10.000 lat to dlaczego nie
                                              mogl zdarzyc sie przed 65 mln. lat? 150 mln.lat? 1 mld lat?, 2 mld
                                              lat?
                                              Mogl i sie zdarzal. Czlowieku: australopitecus wg. Was opanowal
                                              niziny Europy, Azji a nawet Ameryki (dlaczego tam nie ewoluowal?) a
                                              ile tego materialu kopalnego dzis uzyskano? Powiedz nam to wyraznie,
                                              abysmy mofli Wam przyklasnac i przyznac racje Nie mozesz, prawda?
                                              To ja Wam powiem: tu jeden zab, 1000 km pol zuchwy, jeszcze 1000 i
                                              staw skokowy.... TO JEST CALA Wasza nauka!
                                              A od australopitecusa (smiac sie chce, ze malpe "Lucy" usilowaliscie
                                              p0rzerobic na "Pierwsza Rodzine") do czlowieka jeszcze
                                              daleko...chyba wg. Waszej "teorii"?
                                              Nie? A dlaczego nie? Przeciez mutacje potrzebowaly calych mld. lat
                                              na stworzenie pierwszych bialek. Potem dalszych miliardow na
                                              stworzenie lepszych szkieletow, planow ciala, oczu, gatunkow,itp.
                                              Postawie proste pytanie: ile "wiewiorkowatych" zylo w epoce
                                              dinozaurow, ile bylo tych chetnych do dalszej ewolucji?
                                              Nie mozecie odpowiedziec? Szkoda. To co to za "nauka"?

                                              Zamiast ewolucyjnych bajdurzen, skoncentrujcie sie na sprawie
                                              zasadniczej: Dlaczego "teoria" ( w przeciwienstwie do "ciemnej
                                              religii chrzescijanskiej" (dlaczego ten Wasz Dawkins nie krytykuje z
                                              oxfordzkiego stolca tak glosno muzulmanow? Chce zyc, co? Tylko co to
                                              za czlowiek i gdzie jego moralnosc...naukowca?) stanowila znakomity
                                              fundament anty-ludzkich ideologii?

                                              Poniewaz nie potraficie dac konkretnej odpowiedzi na zadne pytanie,
                                              odpowiedz na powyzsze nie powinna sprawic Wam najmniejszego klopotu.
                                              Szczerze pozdrawiam!
                                              (Z)
                                              • 28.07.08, 23:32
                                                zejman1 napisał:

                                                > Malo tego: biblijny opis zgadza sie w 100% z symulacjami
                                                > komuterowymi (mozecie i musicie je oczywiscie podwazac) i...z
                                                > setkami legen i mitow roznych ,ludow. Potop byl i zadne
                                                > ewolucjonistyczne wygibasy nie zdolaja tego zmienic. Geologia
                                                > wypowiada sie "za". A Wy nie? No a jesli Potop byl? To co wtedy?

                                                O czym ty w ogóle bajesz? Potop 10 tys. lat temu? Potwierdzony przez świadectwa
                                                geologiczne? Pardon, ale chyba mieszkamy na różnych planetach.

                                                > No wiec jesli Potop zdarzyl sie przed 10.000 lat to dlaczego nie
                                                > mogl zdarzyc sie przed 65 mln. lat? 150 mln.lat? 1 mld lat?, 2 mld
                                                > lat?
                                                > Mogl i sie zdarzal. Czlowieku: australopitecus wg. Was opanowal
                                                > niziny Europy, Azji a nawet Ameryki (dlaczego tam nie ewoluowal?)

                                                Jeśli zamierzasz napisać książkę o spiskach naukowych w celu ukrycia prawdy o
                                                prehistorii, to musisz się najpierw dokształcić, bo nawet nie masz pojęcia, z
                                                czym próbujesz walczyć. Czyżby "według nas" _Australopithecus_ opanował Europę,
                                                Azję i Nowy Świat? Nie, żaden znany gatunek australopiteka nie żył poza Afryką.
                                                Dopiero różne gatunki zaliczane do rodzaju _Homo_ kilkakrotnie migrowały poza
                                                Afrykę. Do Nowego Świata dotarł tylko _H. sapiens_, i to dość póżno, u schyłku
                                                plejstocenu. Te wszystkie migracje są dość dobrze udokumentowane
                                                paleontologicznie i archeologicznie.

                                                Z reszty słowotoku nie mogę wyłowić na tyle sensu, żeby dało się na to jakoś
                                                odpowiedzieć.


                                                --
                                                Żołnierze Ksenofonta: -- Thalatta! Thalatta! (Morze! Morze!)
                                                Marynarze Kolumba: -- ¡Tierra! ¡Tierra! (Ziemia! Ziemia!)
                                                • 29.07.08, 10:07
                                                  Kolego Pterucchio.
                                                  Oierwszy z brzegu linki:
                                                  www.nautilus.org.pl/archiwum/toumai.html
                                                  medycyna.servis.pl/najstarszy_czlow.php
                                                  www.niewyjasnione.pl/Czaszka_sprzed_7_mln_lat-t7946.html
                                                  Chyba wystarczy, prawda? "Ten slynny "Toumai" byl najprawdopodobniej
                                                  malpa, a zreszta to nie ma najmniejszego znaczenia,poniewaz zyly w
                                                  Afryce rozne australopiteki(ba, bylo tam ciasno od nich)i to
                                                  rownolegle do siebie, nie sposob wyjasnic, od ktorego "ewolucyjnie
                                                  pochodzimy, pradwa?
                                                  Ostatnie zyly jeszcze przed 2 mln. lat...a wiec wtedy, gdy "erectus"
                                                  postanowil wyjsc z lasu i wybrac sie na sawanne, gdzie latwiej
                                                  mogl....wyzyc.Moze nie wytrzymal konkurencji?
                                                  Na sawannie zaczatl tracic owlosienie i ewoluowac w przyspieszonym
                                                  tempie-mozg-jak podaje Mayr, "ojciec wspolczesnego ewolucjonizmu" -
                                                  "ewoluowal az do 100.000 roku p.n.e. a pozniej ewolucja sie
                                                  zatrzymala"...Mayr najwidoczniej byl przy tym, dlatego moze okreslic
                                                  te date niezwykle dokladnie-lepiej, niz jakies rzeczywiscie
                                                  nowoczesne datowanie.

                                                  Wszystko to razem jest tak beznadziejnie glupie, ze dziwie sie
                                                  sobie, ze jeszcze to dyskutuje.

                                                  Wracajac do postu: ledwo Was troszke poskrobac, wylazi "teoria
                                                  spiskowa".Nie masz, kolego, innych argumentow? Tak trudno przyjac Ci
                                                  do wiadomosci, ze dowodow na to, ze potop byl, jest cala masa, ale
                                                  wysuniecie choc jedego z nich, zalicza sie natychmiast do "teorii
                                                  spiskowej".

                                                  Ja sie Ciebie pytam raz jeszcze: Dlaczego "teoria ewolucji" zostala
                                                  wykorzystana przez mety ludzkosci do podparcia swoich ludobojczych
                                                  idei i konstruowania "nowego spoleczenstwa"? Dlaczego pasowala ona
                                                  jak ulal do tych projektow? I odwrotnie: dlaczego chrzescijanstwo
                                                  nie moze byc zwiazane w zaden sposob z planowanym ludobojstwem,
                                                  panie racjonalisto?
                                                  Czy nie aby dlatego, ze sam batiuszka Darwin byl rasista? A moze
                                                  takze i dla innych powodow?
                                                  Pzdr.
                                                  (Z)
                                                  Ps.: Jaka "teorie" ewolucji bys mi zalecil gdybym sie przekonal?
                                                  Musialbys jednal mi wyjasnic, jak powstaly plany ciala, itp. Wtedy
                                                  natychmiast uwierze. O jeszcze jedno: co z tym wielorybem i
                                                  hipopotamem-znow jakies "ewolucyjne ogniwo" peklo? Alescie czynili
                                                  wrzawe na caly swiat. Wstydzicie sie teraz? To marsz do kata!



                                                  • 29.07.08, 11:03
                                                    zejman1 napisał:

                                                    > Ps.: Jaka "teorie" ewolucji bys mi zalecil gdybym sie przekonal?
                                                    > Musialbys jednal mi wyjasnic, jak powstaly plany ciala, itp. Wtedy
                                                    > natychmiast uwierze.

                                                    Nawet nie będę próbował przekonywać cię do czegokolwiek. Wiem już, z kim mam do
                                                    czynienia i widzę, że dalsza rozmowa jest stratą czasu. Wierz sobie w co chcesz
                                                    -- twoja luka w wykształceniu (zapychana bez ładu i składu bezwartościową
                                                    sieczką z pseudonaukowych bestsellerów) to twój problem, podobnie jak twoje
                                                    fobie i zaburzenia urojeniowe. Jeszcze raz EOT.


                                                    --
                                                    Żołnierze Ksenofonta: -- Thalatta! Thalatta! (Morze! Morze!)
                                                    Marynarze Kolumba: -- ¡Tierra! ¡Tierra! (Ziemia! Ziemia!)
                                                  • 29.07.08, 12:13
                                                    Nie chcesz mi polecic zadnej "teorii"? he,he,he...

                                                    Powiedz mi Petrucchio, dlaczego postanowiliscie wymordowac setki
                                                    milionow ludzi w imie Darwina?
                                                    Obowiazujace cytaty dla ewolucjonistow:

                                                    potop-exodus.w.interia.pl/stworzenie/hitler.html

                                                    Masz je , synu, wiszace nad lozeczkiem? Czy w kuchni? Odmawiasz
                                                    litanie do Wielkich Ewolucjonistow?(lub ich "narzedzi")?
                                                    Rzeczywiscie hucpy Ci nie brakuje, rozprawiajac o "teorii
                                                    spiskowej".Bo socjalizm i komunizm to byla czysta praktyka, prawda?
                                                    Proba z "nowym swiatem" dla wielkich, a "przygoda mlodosci" dla
                                                    wielu mlodych zapalncow, np. z okresu peerelowskiego.
                                                    Coz, kolego: zalatujesz Trockim.
                                                    (Z)

                                                    Ps.1:"Darwin zniszczył ostatnie z moich ideologicznych uprzedzeń...
                                                    Teoria ewolucji... ogarnęła mną całkowicie... Darwin stał dla mnie
                                                    jak potężny odźwierny przy wejściu do świątyni świata... Byłem
                                                    jeszcze bardziej zdumiony, gdy przeczytałem..., że on [Darwin]
                                                    zachował swoją wiarę w Boga. Abolutnie nie byłem w stanie zrozumieć
                                                    tego, jak teoria powstania gatunków na drodze selekcji naturalnej i
                                                    selekcji płciowej oraz wiara w Boga mogły się pomieścić w jednej i
                                                    tej samej głowie." (Trocki).

                                                    Ps.2: pomylka autora:najnowsi biografowie Darwina (co podkresla
                                                    prof.Jodkowski) podkreslaja anty-religijnosc Darwina.


                                                  • 29.07.08, 12:20
                                                    zejman1 napisał:

                                                    > Nie chcesz mi polecic zadnej "teorii"? he,he,he...
                                                    >
                                                    > Powiedz mi Petrucchio, dlaczego postanowiliscie wymordowac setki
                                                    > milionow ludzi w imie Darwina?
                                                    > Obowiazujace cytaty dla ewolucjonistow: ....(etc.)

                                                    Rozmowa z człowiekiem obłąkanym nie ma sensu.

                                                    --
                                                    Może to wszyćko bez te atomy,
                                                    Że waryjota... momy.
                                                  • 29.07.08, 12:27
                                                    Przeczytales sobie link? Tak, ewolucjonisci to oblakani ludzie.
                                                    Prawda w kole w oczeta? Tez bys poprobwal, co? WlASNIE O TO CHODZI,
                                                    KOLEGO, ZEBY SIE TO WIECEJ NIE POWTORZYLO.
                                                    (Z)
                                                  • 29.07.08, 12:44
                                                    Rekinow, ktorym ewolucja odmowila swego dobrotliwego wplywu,
                                                    rzeczywiscie w M.Srodziemnym juz prawie nie ma.Moze to i lepiej(choc
                                                    nie byly grozne), bo dzieci i dorosli moga sie pluskac i plywac
                                                    (nawet daleko) bez leku?

                                                    Mozna jednak dostac w paru restauracjach Barcelony i na Costa
                                                    Maresme rekina grilowanego albo z patelni. Wspaniale,twarde, biale
                                                    mieso -smakuje jak ryba, zreszta. Szkoda, ze sa drogie i b.rzadko
                                                    mozna je dostac w sklepach.
                                                    Znajomi twierdza, ze Ameryka Pld. zajada sie nimi.

                                                    Ide na plaze.Pa!
                                                    (Z)
                                                  • 29.07.08, 14:05
                                                    ...o ewolucji.

                                                    www.jodkowski.pl/rodzina_html/teksty/pearcey.html
                                                    Serdecznie pozdrawiam towarzyszy.
                                                    (Z)
                                                  • 29.07.08, 11:32
                                                    > www.nautilus.org.pl
                                                    > www.niewyjasnione.pl

                                                    Zejman, poważnie?
                                                    Czy zwiedzając jakieś miasto, pierwsze co robisz to zaczynasz grzebać w
                                                    śmietnikach? Bo te adresy na które się powołujesz, są właśnie takimi śmietnikami
                                                    internetu. Tam nie ma _dokładnie_nic_ wartościowego.

                                                    I większość ludzi zdaje sobie z tego sprawę.
                                                  • 29.07.08, 12:17
                                                    Masz racje: grzebanie sie w ewolucjonizmie rozmiekcza mozg.
                                                    He, he,he:Poczytaj sobie cos odswiezajacego na temat powstania
                                                    pierwszej komorki i "przemian gatunkow" a mozg zgnije Ci do reszty.
                                                    He, he,he...Moze byc Mao-powazna lektura.W sam raz dla takich, jak
                                                    Ty.
                                                    A propos: czy juz doszedles jak moglo powstac tsunami i skad "sie
                                                    wziela woda na Ziemi"?
                                                    (Z)
                                                • 13.08.08, 10:00
                                                  petrucchio napisał:
                                                  pojęcia, z
                                                  > czym próbujesz walczyć. Czyżby "według nas" _Australopithecus_
                                                  opanował Europę,
                                                  > Azję i Nowy Świat? Nie, żaden znany gatunek australopiteka nie żył
                                                  poza Afryką.
                                                  > Dopiero różne gatunki zaliczane do rodzaju _Homo_ kilkakrotnie
                                                  migrowały poza
                                                  > Afrykę. Do Nowego Świata dotarł tylko _H. sapiens_, i to dość
                                                  póżno, u schyłku
                                                  > plejstocenu. Te wszystkie migracje są dość dobrze udokumentowane
                                                  > paleontologicznie i archeologicznie.
                                                  >

                                                  Skoro te fakty "są dobrze udokumentowane" to ja proszę o pokazanie
                                                  tych dokumentów potwierdzających rzekomy/rzekome Afrynański Exodus:)
                                                  Pietrucchio te pramigracje, to wytwór fantazji,niczym nie poparte
                                                  scenariusze teoretyków antropologów, a ty tutaj wciskasz komuś kit o
                                                  dowodach.
                                                  • 13.08.08, 12:07

                                                    Na innym watku o Kosmosie( wiaze sie on posrednio z tym, o czym tu
                                                    mowimy) Madcio napisal:
                                                    "Następny krok: zwiazki organiczne i wstępna ocena przyjazności dla
                                                    ewentualnego życia."

                                                    W jakim innym poscie nadmienil, ze "kontakt" (z "kosmosem"(?))
                                                    odbedzie sie "za jakies dwie dekady" i ze "wszystko w Kosmosie jest
                                                    interesujace"...

                                                    Madcio jest, oczywiscie, ewolucjonista i wlasnie z tego punktu
                                                    rozpatruje Kosmos. Pytanie czy potrzebnie to robi?

                                                    Wsrod uczonych czy amatorow roznych dziedzin roi sie od badaczy
                                                    owadzich nog. Nie mozna zaprzeczac faktom: technologie "kosmiczne"
                                                    cos ludzkosci daly, ale koszt ich realizacji, byl niewspolmierny do
                                                    inwestycji.
                                                    Zwiazane z nimi(technologiami) prawie nierozerwalnie, sa lansowane
                                                    przez pseudo-naukowych hucpiarzy hipotezy o "zwiazkach
                                                    organicznych" i "przyjaznosci (np. Marsa) dla ewentualnego zycia".
                                                    Mnoza one -ku balwochwalczemu zachwytowi niektorych - byty i choc sa
                                                    wylacznie wyssana z palca hipoteza pseudo-naukowa, to jednak
                                                    otoczona z uwagi na naukowa terminologie- naboznym podziwem ogolu.

                                                    Pierwszy cytat jest tego potwierdzeniem. Czyz postepowi techniki i
                                                    nauki przeszkadzalo zalozenie, ze dopoki nie istnieje niezbity dowod
                                                    (ludzie Ci stale mowia o "dowodach")zycia poza Ziemia, trzeba
                                                    przyjmowac , ze go tam nie ma?

                                                    Jest to jednak dla ewolucjonistow logiczne dowodzenie: poniewaz
                                                    wszystko ewoluuje, musi takze "istniec mnogosc swiatow..."
                                                    Ba, jest ich setki tysiecy, bo "wszedzie w Kosmosie jest material na
                                                    budowe czasteczek zycia." Gdyby sie udalo znalezc choc jeden w
                                                    Kosmosie, stanowiloby to "potwierdzenie ich teorii".
                                                    Niestety: nie udalo sie jednak z niego sklecic na Ziemi podstawowego
                                                    budulca czasteczek zycia. Nie udalo sie i sie nie uda, bowiem jest
                                                    to wbrew znanym nam prawom fizycznym.

                                                    Nic w Kosmosie nie jest "interesujace" - czyz bezbrzezna pustka moze
                                                    byc interesujaca? Nic tez nie wskazuje, ze "najblizsze dwie dekady"
                                                    spelnia proroctwa kol. Madcia o jakims "kontakcie" (moze zle
                                                    cytuje?) czy penetracji Kosmosu na wieksza skale. Nawet jesli cos
                                                    sie tam skleci, to Madcio i jego podnieceni kumple i tak sie niczego
                                                    nie dowiedza.Wlasnie z uwagi na ogrom Kosmosu.

                                                    "Nawiazanie kontaktu" jest tylko chorobliwym marzeniem-zupelnie
                                                    takim samym, jak marzenie o "odkryciu praw" powstawania zycia.
                                                    Chyba, ze sie jest Telepata Pierwszej Rangi.
                                                    Ale tu wkraczamy juz na tory nieoficjalnej nauki, preferowanej
                                                    przez ...dziwacznych sekciarzy i ludzi, ktorzy "sie otarli juz o
                                                    Kosmitow". Moze wlasnie Madcio jest takim dziwakiem?
                                                    (Z)

                                                  • 13.08.08, 15:23
                                                    W śmiesznym swoim małym świecie żyjesz.

                                                    Co prawda masz znikomą wiedzę dotyczącą nauk ścisłych, ale nie przeszkadza ci to
                                                    wygłaszać stanowczych opinii o tym co jest "wbrew znanym nam prawom fizycznym".
                                                    Nie potrafisz co prawda poprzeć tego żadnymi argumentami naukowymi (w to mogę
                                                    strzelić w ciemno), ale to ci nie przeszkadza, bo argumenty personalne i
                                                    "historyczna konieczność" w zupełności tobie wystarczają.

                                                    Myślałeś że potrafisz podjąć dyskusję, a okazało się że to dla ciebie za trydne.
                                                    Trochę nie ta liga. Nowey777 przynajmniej próbuje argumentować naukowo
                                                    (jakkolwiek skrzywiona byłaby to nauka). Ty nawet nie rozumiesz jak taka
                                                    argumetnacja miałaby wyglądać.
                                                  • 13.08.08, 16:53
                                                    Masz racje-nie ta liga, kolego, bowiem mnie, mgr.inz., ten swiat w
                                                    zupelnosci wystarcza. A co do "nauk scislych"... He,he,he..."teoria"
                                                    nie jest nauka, Asteroida - to zaledwie niepowazna hipoteza. Coz
                                                    wiec to w kolo walkowac?
                                                    Podobnie z "wieloscia swiatow...w Kosmosie"...Poniewaz nie jestescie
                                                    w stanie czegos z sensem sklecic tu na Ziemi, wiec moze tam, w
                                                    przestrzeniach Kosmosu znajdziecie potwierdzenie.
                                                    Tylko kolego, ani jeden z Was( ani Wasze dzieci) nie doczekacie
                                                    powrotu chocby bezzalogowej sondy, wracajacej z dalszych gwiazd. Po
                                                    co wiec bajanie o "mnogosci swiatow"?
                                                    Podejrzewam, ze lektura Asimowa( Lema?) padla Wam na mozgi. Juz
                                                    lepiej trzymajcie sie...ewolucji- choc i tu w kolo powtarzacie to
                                                    samo, sprytnie przeskakujac z gatunku na gatunek.

                                                    Nowey777 ma wieksza wiedze w temacie, ktorej ja nie mam- do tego sie
                                                    jednak przyznalem.Przygladam sie jednak dyskusji i wtracam sie tam,
                                                    gdzie COS (moze "nie doglebnie") rozumiem.

                                                    Zaobserwowalem jednak niezwykle ciekawa rzecz: pewni ludzie, bardzo
                                                    zreszta nieliczni na tym forum, znaja sie ...na wszystkim.
                                                    Dlatego pokornie usilowalem zainteresowac tow. Petucchia np. o
                                                    obrobce w okresie " prymitywnych lowcow "kamieni o gigantycznej
                                                    wadze , czy mozliwoscia trafienia ziemi przez obiekty z kosmosu,
                                                    Potopem, ciekawymi (bo przyziemnymi) sprawami powiazania darwinizmu
                                                    z ludobojstwem...Nic z tego - szlachetne milczenie. Ale przeciez-
                                                    wymowne.
                                                    Ciekawe, ze mozecie napuszenie rozprawiac o "ewolucjach na innych
                                                    planetach" czy miedzygwiezdnych podrozach a nie potraficie
                                                    objasnic , no chocby, ziemskich zlodowacen...Ja, na przyklad,
                                                    czytalem o 10 teoriach...

                                                    Ty, pamietam, spec nad spece, tez sie odezwales(gdy byla mowa o
                                                    Potopie), "naukowo argumentujac":"A skad sie wziela woda w Potopie?"
                                                    Bardzo uczona uwaga i, co wazniejsze- na nieslychanie wysokim
                                                    poziomie".Tylko, kolego, nie rozmawiasz tu ze swiadkami Jehowy( a sa
                                                    wsrod nich tez luidzie wyksztalceni), ale z ludzmi, ktorzy tez cos
                                                    lizneli z "nauki".

                                                    Zasmiewaliscie sie z tow. Petrucchiem, gdy mowilem o organizacjach
                                                    powolanych do obserwacji cial niebieskich przelatujacych blisko
                                                    Ziemi.
                                                    Bylem wqtedy na urlopie i nie chcialem tracic czasu na latanie po
                                                    wyszukiwarkach. Ale teraz, prosze bardzo.

                                                    Po uderzeniu komety Schoemaker-Levy w Jowisza, dn.20 marca 1996 r
                                                    Unia Europejska wydala ciekawe oswiadczenie, w ktorym zaprasza kraje
                                                    czlonkowskie do udzialy w pracach European Space Agency i
                                                    stworzenia "Spaceguard Fundation"(grupa nacisku) - tu masz link:
                                                    cfa-www.harvard.edu/~marsden/SGF/
                                                    oraz

                                                    cfa-www.harvard.edu/~marsden/SGF/history.html
                                                    (nie widze wsrod sygnatariuszy zadnych polskich nazwisk-czyzby
                                                    geniusze forumowi uwazali to za glupstwo?)

                                                    oraz programu majacego opracowania mozliwie pelnej listy NEO ze
                                                    szczegolnym uwzglednieniem cial wiekszych od 0,5 km, poglebianiu
                                                    wiedzy o NEO, stalemu monitorowaniu obiektow by dokladnie obliczyc
                                                    ich orbity, koordynacji "inicjatyw narodowych", opracowanie tanich
                                                    satelitow obserwacyjnych NEO i SFORMULOWANIU STRATEGII ZAPOBIEGANIA
                                                    UDERZENIOM CIAL POZAZIEMSKICH.
                                                    (notabene: "niosa" one co prawda "zarodniki zycia"-ta hipoteza ma
                                                    juz 100 lat, ale rownie dobrze moga zniszczyc kompletnie istniejace.)
                                                    A wiec przelom w Europie wreszcie nastapil pomimo utajniania
                                                    programu przez Amerykanow, gdyz do wykrywania takich objektow
                                                    sluzy SDI(nawiasem mowiac-wszystkie amerykanskie centra militarne
                                                    pelnia tez role obserwatorow cial niebieskich)....Byc moze chodzi
                                                    tylko o niewywolywanie paniki...

                                                    Pekaliscie ze smiechu ( a Ty szczegolnie)gdy wspomnialem o symulacji
                                                    uderzenia takiego ciala niebieskiego.
                                                    Otoz towarzysze sprawa ma sie tak:

                                                    W laboratoriach Sandia (wchodzacych w sklad koncernu Lockheeda) w
                                                    Albuquerque oraz w Livermore w Kalifornii, pod kierownictwem Davida
                                                    Crawforda i Arhurine Breckenridge stworzono na wydziale fizyki i
                                                    mechani obliczeniowej (to nie badanie owadzich nozek)model upadku
                                                    komety o srednicy 1,4 km, masie miliarda ton, o szybk. 60km/h, kat
                                                    uderzenia 60 stop.Miala ona uderzyc w Ocean Atlantycki o 40 km na
                                                    pld. od Nowego Jorku.

                                                    O tu sobie poczytajcie tow. Asteroida:
                                                    www.sandia.gov/media/comethit.htm
                                                    Wykorzystano do symulacji najpotezniejsze komputery -teraflopowe:
                                                    tysiace zadan obliczeniowych zostalo przekazanych do 1500
                                                    procesorow, ktore pracowaly przez 48 h i wykonaly ok. biliona
                                                    matematycznych operacji.
                                                    Pekasz ze smiechu, ironizujesz?
                                                    No to dalej: wnioski byly przerazajace (mowimy o obiekcie o sred.
                                                    1,4 km).
                                                    Wszystko jest w artykule ale specjalnie dla Ciebie po polsku:
                                                    uderzenie komety odparowalo od 300-500 km kubicznych wody przez co w
                                                    oceanie (jak widzisz wody bylo dosyc) powstal...tunel na jakis czas.
                                                    Uwolniona energia rownala sie 300 gigatonom TNT -10 razy wiecej niz
                                                    energia calego swiatowego arsenalu jadrowego.

                                                    W 5 sek pozniej oblok ognia, kilka razy wiekszy od pow.Nowego
                                                    Jorku,, skladajacy sie rozgrzanych do ogromnych tem. szczatkow,
                                                    zniszczy cale Long Island.
                                                    11 sek pozniej Nowy Jork zostanie pokryty szczatkami oraz
                                                    przegrzanej parze.Czesc gruzu opusci atmosfere i znajdzie sie na
                                                    trajektorniach suborbitalnych. Temp.w miejscu uderzenia przekroczy
                                                    5000 stop. Celsjusza. Wysokosc slupa wody, dajacy poczatek
                                                    gigantycznemu tsunami, mozesz sobie sam obliczyc, gieniu -dam Ci
                                                    wskazowke: Ziemia jest geoida- z tego wychodz.

                                                    Tenze David Crawford oraz Mark Boslough w 1994 r. tworzyl zespol,
                                                    ktory 1 1994 r. dokonal symulacji uderzenia komety Schoemaker-Levy w
                                                    Jowisza i przewidzial jej skutki.

                                                    Link:
                                                    www.annalsnyas.org/cgi/content/abstract/822/1/155
                                                    I to chyba na tyle, towarzysze. Zmowcie litanie do Darwina.
                                                    (Z)






                                                  • 13.08.08, 20:46
                                                    Związek Darwinizmu z ludobójstwem jest oczywisty, ten niedawno odnaleziony list
                                                    Darwina dowodzi tego ponad wszelką wątpliwość:

                                                    bp3.blogger.com/_Bw0XlvSSOEU/SDFumIeIDmI/AAAAAAAAAEI/nwElRmPQkzM/s1600-h/Dear+Frau.JPG
                                                  • 13.08.08, 20:48
                                                    zejman1 napisał:

                                                    > Wszystko jest w artykule ale specjalnie dla Ciebie po polsku:
                                                    > uderzenie komety odparowalo od 300-500 km kubicznych wody przez co w
                                                    > oceanie (jak widzisz wody bylo dosyc) powstal...tunel na jakis czas.
                                                    > Uwolniona energia rownala sie 300 gigatonom TNT -10 razy wiecej niz
                                                    > energia calego swiatowego arsenalu jadrowego.
                                                    >
                                                    > W 5 sek pozniej oblok ognia, kilka razy wiekszy od pow.Nowego
                                                    > Jorku,, skladajacy sie rozgrzanych do ogromnych tem. szczatkow,
                                                    > zniszczy cale Long Island.
                                                    > 11 sek pozniej Nowy Jork zostanie pokryty szczatkami oraz
                                                    > przegrzanej parze.Czesc gruzu opusci atmosfere i znajdzie sie na
                                                    > trajektorniach suborbitalnych. Temp.w miejscu uderzenia przekroczy
                                                    > 5000 stop. Celsjusza.

                                                    Wypisz, wymaluj biblijny potop.
                                                  • 13.08.08, 23:54
                                                    Och tym razem szeregowiec -psorek. Cos tam usilujesz nam
                                                    przekazac, cos podrabiasz, uciesznie zartujesz.. .No dobrze.

                                                    Zaczniemy od tego, ze obserwacje NEO zajmuje sie Lincoln Observatory
                                                    w Arizonie:

                                                    www.ll.mit.edu/mission/space/linear/
                                                    www.nearearthobjects.co.uk/report/pdf/12.pdf
                                                    Obserwatorium wspolpracuje blisko z:
                                                    findarticles.com/p/articles/mi_pasa/is_200007/ai_4138212292
                                                    Wybitnym uczonym(matematykiem) , obliczajacy przyszle trajektornie
                                                    kosmicznych pociskow jest Paul Chopdas:

                                                    neo.jpl.nasa.gov/news/news149.html
                                                    Tu nawet prawidlowe fakty:
                                                    en.wikipedia.org/wiki/2007_WD5
                                                    www.nasa.gov/multimedia/podcasting/jpl-neo-20070207-vodcast.html
                                                    (pod “CSI - Comet/Asteroid Scene Investigation” wybieramy “View
                                                    now”).

                                                    abob.libs.uga.edu/bobk/ccc/cc042299.html
                                                    Wystarczy, psorku? Czy chcesz, czy nie :POTOP BYL. W sprawie krytyki
                                                    symulacji uderzenia komety lepiej jest od razu kierowac ja do
                                                    odpowiednich placowek NASA- tam jeszcze geniusiow z forum …“Nauka”
                                                    jeszcze nie znaja. Tym ciezko pracujacym ludziom nalezy sie krzyna
                                                    rozrywki.
                                                    Bylibysmy bardzo wdzieczni za opublikowanie odpowiedzi. Bedziemy sie
                                                    smiac razem.
                                                    (Z)

                                                  • 14.08.08, 00:00
                                                    Jest "Chopdas" a powinno byc "Chodas".
                                                    (Z)
                                                  • 14.08.08, 02:41
                                                    Non sequitur. I tyle ode mnie, trollątko ty nasze forumowe.
                                                  • 14.08.08, 06:58
                                                    He,he,he...
                                                    Przeczytaj sobie psorku wiecej o kometach.Sa to artykuly, zwracajace
                                                    sie do ogolu,a wiec jest szansa, ze moze cos z nich zrozumiesz:

                                                    www.wiw.pl/delta/kometa.asp
                                                    wiadomosci.polska.pl/kalendarz/kalendarium/article.htm?id=227316

                                                    urania.pta.edu.pl/upa1_2006a.html
                                                    Rozumiem tez Twoje przesmieszki: chcesz drwina przykryc prawde, ze
                                                    ewolucja nigdy nie byla liniowa. Nie oznacza to jednak wcale, ze
                                                    jakis "gradualizm adaptywny" jest sluszny.Czlowiek od stworzenia byl
                                                    czlowiekiem.
                                                    Jesli wiec ewolucja nie byla liniowa, to i "postep ludzkosci" nie
                                                    byl liniowy, ale byl on przerywany katastrofami, cofajacymi "postep".
                                                    Sam "arystotel", Petrucchio, baknal cos o kaplanach egispskich(ze
                                                    niby cos powiedzieli - a powiedzieli Solonowi wlasnie o
                                                    katastrofach) ale sie przestraszyl, ze powiedzial "za duzo" i zaraz
                                                    uciekl.

                                                    Wiedza o katastrofach i zaczynaniu "postepu technicznego" od zera,
                                                    psorku, byla ludzkosci od dawna. Kaplani ci takze dodali cos, czego
                                                    tow. Petrucchio juz nie nadmienil, bowiem...Coz wiec powiedzieli?

                                                    Solon, czlek wielce powazany przez Grekow za swoja prawdomownosc,
                                                    zanotowal ich slowa:

                                                    "..." Wiele razy i roznymi sposobami przychodzila zguba rodzaju
                                                    ludzkiego i bedzie przychodzila nieraz. Od ognia i od wody
                                                    najwieksza a z niezliczonych innych przyczyn inne, krocej
                                                    trwajace....a prawda jest zbaczanie cial, biegnacych okolo Ziemi i
                                                    po niebie i co jakis dlugi czas zniszczenie tego, co na ziemi, od
                                                    wielkiego ognia...Wy naprzod pamietacie tylko jeden potop, a przed
                                                    tym bylo ich wiele..."(Platon, "Kritias").

                                                    "...Zbaczanie cial niebieskich, biegnacych okolo Ziemi..." - fajnie
                                                    pisal ten Platon i co lepsze:zgadza sie jego(Solona) pisanina z
                                                    symulacjami NASA.Chcialbym zwrocic Twoja uwage na to, ze ludzie z
                                                    dawien dawna wiedzieli o katastrofach a takze o tym, ze pozniej
                                                    ludzkosc musi zaczynac "od nowa".
                                                    Jest to tak logiczne, ze ostatni matolek by to zrozumial.Jesli zas
                                                    musiala zaczynac budowanie od nowa po katastrofach i ostatnim
                                                    Potopie oznacza to, ze jest ona b.stara (moze nieco tylko mlodsza od
                                                    Ziemi) i zadnych szans na "ewolucje"(pozytywna) nie ma. Ale regresja
                                                    czlowieka na skutek straszliwego zatrucia srodowiska po
                                                    katastrofach -dlaczego nie?
                                                    (Z)

                                                  • 14.08.08, 12:31
                                                    Ja nie wiem czy to jest jakaś terapia dla ciebie, czy też ty takie elaboraty
                                                    rzeczywiście uważasz za wartościowe dla innych do czytania. O czym ty w ogóle
                                                    piszesz i jaki to ma związek z tematem dyskusji?

                                                    W Ziemię mogą trafiać komety i planetoidy. To oczywiste.
                                                    Trafiały w przeszłosci wielokrotnie. Niewątpliwie.
                                                    Zniszczyły kiedykolwiek jakąkolwiek cywilizację ludzką? Niewykluczone. (Jak ktoś
                                                    poda _jakiekolwiek_ świadczące o tym znaleziska, będzie się można nad tym
                                                    zastanowić. Na razie to czyste spekulacje i strata czasu.)
                                                    Wywołały potop który Noe przetrwałby w jakiejś arce? Czysta brednia, urągająca
                                                    zdrowemu rozsądkowi. Niedawno było tsunami na tajwanie - możesz obejrzeć skalę
                                                    zniszczeń i zastanowić się co by się stało w takiej sytuacji z arką.

                                                    Ale co to wszystko ma wspólnego z darwinizmem?
                                                    "Słoń ma długą trąbę podobną do robaka. Robaki dzielimy na..."
                                                  • 14.08.08, 13:38
                                                    He, he,he....

                                                    Jesli nie sa interesujace, to po co odpowiadasz? Przemilcz i tyle.
                                                    Odpowiedzialem(bo sie staralem byc "naukowy") m.in. Tobie, na Twoje
                                                    idiotyczne, ale jakze typowe dla Was- uwagi. Pomimo linkow, Ty dalej
                                                    swoje.
                                                    Mozna Was zabic na rowno z ziemia a bedziecie do konca powtarzac
                                                    swoje brednie. Wiesz, co cechuje fundamentalistow? Wlasnie
                                                    m.in.takie stanowisko.Jest to takze forma konformizmu.
                                                    Plyniesz, kolego, z pradem. Jeszcze plyniesz,bo ewolucyjny prad w
                                                    coraz plytszej rzece,slabnie .Co uczynisz na mieliznie?

                                                    Sprawdzajac zas Wasza "wiedze" celowo podalem w linku uwage:"wyjdz
                                                    od tego, ze Ziemia jest geoida". Tak jak sie spodziewalem, nie
                                                    zauwazyliscie tego.
                                                    Uwaga nie miala oczywiscie zadnego sensu przy zalozeniu uderzenia
                                                    komety w ocean, ale mialaby sens przy dyskusyjnej hipotezie
                                                    Hapgooda: wtedy fala tsunami na wskutek "uskoku", tj. przesuniecia
                                                    sie plaszcza Ziemi i zmiany biegunow, mialaby wysokosc ok. 5000 m,
                                                    gdyz tyle wynosi roznica promienia ziemskiego na rowniku z
                                                    promieniem biegunowym.

                                                    Uderzenie komety w ocean bez "uskoku" pod pewnym katem,
                                                    spowodowaloby powstanie fali o mniejszej wysokosci ale mozna ja
                                                    przyjac na ok. 4000 m.w miejscu uderzenia - przy szelfach
                                                    kontynentalnych fala ta, malejac po drodze od
                                                    epicentrum,wypietrzylaby sie do wysokosci ok. 2000m - wystarczyloby
                                                    to w zupelnosci do zalania znaczych czesci ziemskich kontynentow.
                                                    Porownywanie tego tsunami do tsunami tajwanskiego swiadczy o
                                                    kompletnej niewydolnosci pracy Twoich szarych komorek.

                                                    Istnienie cywilizacji sprzed Potopu nie potrzebuje udowadniania:cala
                                                    ziemia jest pokryta pozostalosciami, ktore sa - przez naukowcow,
                                                    pozostajacych w orbicie Waszej "teorii"- klasyfikowane jako "pre-
                                                    xxx". Naukowcy, ktorzy osmielaja sie podwazac ustalone odgornie
                                                    opinie, sa uwazani za "kontrowersyjnych".
                                                    Najchetniej wiec nie mowi sie o pozostalosciach po zaginionych
                                                    cywilizacjach, bo i po co? Utrudniloby to tylko prace armii uleglych
                                                    naukowcow, zmusilo do zmiany datowania i odsuniecia do tylu w czasie
                                                    datowan, wystawilo na posmiewisko mase uczonych elaboratow.
                                                    A wiec we wlasnym interesie (ale czy dobrze pojetym?) tego sie nie
                                                    czyni.
                                                    Jest to zupelnie podobne do dyskusji o "brakujacych ogniwach
                                                    posrednich"-po prostu nie sa one potrzebne, bo jest jakas realnie
                                                    wygrzebana kosc kopalnej malpy zaklasyfikowana do typu "homo
                                                    sapiens".

                                                    (Z)


                                                  • 14.08.08, 14:38
                                                    > Hapgooda: wtedy fala tsunami na wskutek "uskoku", tj. przesuniecia
                                                    > sie plaszcza Ziemi i zmiany biegunow, mialaby wysokosc ok. 5000m,

                                                    W szkole pewnie byłeś noga z fizyki?
                                                    "Przesunięcie się płaszcza Ziemi i zmiana biegunów"? Przecież to jest czysty
                                                    bełkot. Naprawdę tego nie zauważasz?

                                                    > Porownywanie tego tsunami do tsunami tajwanskiego swiadczy o
                                                    > kompletnej niewydolnosci pracy Twoich szarych komorek.

                                                    To miło że próbujesz znaleźć jakieś wytłumaczenie. Szkoda że nie zauważyłeś w
                                                    którą stronę to porównuję. Kataklizmu o którym piszesz nie przeżyłby żaden
                                                    człowiek na Ziemi, chyba że akurat siedziałby w schronie przeciwatomowym. Na
                                                    pewno nie pozostałyby po nim "historie o potopie".

                                                    > Jesli nie sa interesujace, to po co odpowiadasz? Przemilcz i tyle.
                                                    > Odpowiedzialem(bo sie staralem byc "naukowy") m.in. Tobie, na
                                                    > Twoje idiotyczne, ale jakze typowe dla Was- uwagi. Pomimo linkow,
                                                    > Ty dalej swoje.

                                                    Wiesz czemu to "staranie się" tak słabo Ci wychodzi?
                                                    Bo traktujesz to jako jakąś wojnę ideologiczną. Piszesz o konformiźmie, o
                                                    płynięciu z prądem i fundamentaliźmie naukowców. A rzeczywistość jest jedna i
                                                    prawdziwe teorie same się obronią. Czy to będzie teoria o komecie zabijającej
                                                    dinozaury, czy o kosmitach tworzących ludzi czy o starożytnych cywilizacjach na
                                                    biegunie południowym - one NIE POTRZEBUJĄ żadnej walki w ich obronie. Wystarczy
                                                    bezduszna weryfikacja.

                                                    Ty znalazłeś w sieci jakiś pomysł i tak się nim zachwyciłeś, że stwierdziłeś że
                                                    musisz koniecznie go rozpowszechnić. Tylko cały czas do ciebie nie dociera, że
                                                    my takich pomysłów widzieliśmy już setki. I naprawdę to nie naszą rolą jest
                                                    weryfikowanie ich wszystkich.

                                                    Nie odróżniasz po prostu "mi się podoba" od "jest prawdziwe". Dlatego chciałem
                                                    Cię odesłać do metodologii naukowej. Ale widzę że na to jeszcze za wcześnie.
                                                    Zacznij zatem od prostego ćwiczenia:
                                                    Wypisz sobie na kartce 10 różnych teorii dotyczących powstania pierwszych
                                                    ludzkich cywilizacji, a potem określ w jaki sposób zweryfikowałbyś ich prawdziwość.

                                                    Naprawdę, szczerze polecam ci zrobienie tego ćwiczenia. Postawisz się wtedy w
                                                    roli naukowca i może zaczniesz rozumieć czemu trafiasz za każdym razem na mur
                                                    lekceważenia.
                                                  • 14.08.08, 16:21
                                                    Ja wiem, ze chcesz mnie wyprowadzic za wszelka cene z rownowagi, ale
                                                    to Ci sie nie uda.

                                                    Przesuniecie sie biegunow ( co najpewniej mialo miejsce kilkakrotnie
                                                    w ciagu ziemskiej historii -np.polski astronom Stenz pisal o tym
                                                    parokrotnie) nie pozostaje w sprzecznosci z wiedza astronomiczna.
                                                    Moze nastapic nastapic albo na wskutek wzrostu mas lodu na
                                                    biegunach, albo na wskutek uderzenia ciala pozaziemskiego.

                                                    Mechanizm nie jest trudny do zrozumienia wg. astronomii: elipsoida
                                                    obrotowa (a taka jest Ziemia) ma oczywiscie oczywiscie rownowage
                                                    stala w przestrzeni -to mowia elementarne prawa mechaniki(co robisz
                                                    na tym forum?). Roznica miedzy elipsoida ziemska a kula (ktora ma
                                                    rownowage chwiejna) jest niewielka: promien ziemski w plaszczyznie
                                                    rownika wynosi 6378,2 km a wzdluz osi biegunowej -6356,8 km. Roznica
                                                    wynosi wiec ok.21 km.

                                                    Gdy zalozyc (co przebadal amerykanski uczony Kelly), ze biegun pln.
                                                    znajdowal sie w Zatoce Hudsona, to biegun pld.lezal w okolicach
                                                    Australii na pld. Pacyfiku. Rownik wtedy przebiegal przez najwyzsze
                                                    wzniesienia na Ziemi, a wiec stan ten byl blizszy stanowi rownowagi
                                                    stalej, niz obecny.
                                                    Gromadzenie sie lodow wokol biegunow bylo wiec dzialaniem
                                                    niwelujacym stan rownowagi stalej lub "prawie stalej"( bowiem nie
                                                    wiadomo ile polozen rownowagi trwalej/stalej i chwiejnej ma Ziemia)
                                                    Rownowaga zas "chwiejna" jest takie polozenie ciala niebieskiego, w
                                                    ktorym najmniejszy wstrzas wystarcza aby rownowazace sie sily,
                                                    dzialajace na cialo, zaczely przesuwac dane cialo do innego
                                                    polozenia rownowagi.
                                                    To wlasnie zakladala hipoteza Hapgooda-poszukaj sobie na internecie,
                                                    bo jestes kompletnie z nia nieobeznany.

                                                    Ale i trafienie pociskiem kosmicznym moglo zburzyc stan rownowagi.
                                                    Tak wlasnie moglo sie stac i duzo dowodow na to wskazuje. To, ze nie
                                                    mozna hipotezy tej udowdnic na 100% nie jest tragedia, gdyz nie stoi
                                                    ona w zadnej sprzecznosci ani z mechanika ani z astronomia,
                                                    ktora...itd.
                                                    Nawet Einstein wyrazal sie pochlebnie o Hapgoodzie.Ale my tu nie
                                                    mowimy o jego teorii, ale o kometach.

                                                    "Przezywalnosc" istot zywych zalezy od masy danego ciala
                                                    kosmicznego, trafiajacego Ziemie. Sa na to tabele, przyblizajace
                                                    nasze szanse przezycia.Czesc gatunkow przezyla, inne ulegly
                                                    degenracji i wymarly.To z pewnoscia bylo traumatyczne przezycie,
                                                    zostawiajace slad w wielu mitach. Czlowiek jednak przezyl.
                                                    Dziwne, ze wlasnie Ty to podnosisz-na innych postach nawet
                                                    zauwazales, ze katastrofy takie "przyspieszaja ewolucje".

                                                    Nie zalezy mi na przekonywaniu Was, bo jest to skazane na
                                                    niepowodzenie - mam tego pelna swiadomosc.Ale przytrzec Wam troche
                                                    rozkow zawsze mozna, towarzyszu ewolucjonist. Zajmij
                                                    sie "wyewoluowana" piata noga na glowie muszki owocowej. Ale, ale,
                                                    towarzyszu: takie muszki nie zyja w naturze.
                                                    (Z)

                                                  • 14.08.08, 17:54
                                                    Asteroida:

                                                    "(...)Kataklizmu o którym piszesz nie przeżyłby żaden
                                                    człowiek na Ziemi, chyba że akurat siedziałby w schronie
                                                    przeciwatomowym. Na
                                                    pewno nie pozostałyby po nim "historie o potopie(...)".


                                                    To niezbyt madre, oczywiscie-nawet kol. Petrucchio zauwazyl
                                                    nieslychana "przezywalnosc" mitow.Coz wiec stoi na przeszkodzie, ze
                                                    niektore ludzkie grupy przezyly, przechowaly to wydarzenie w
                                                    pamieci?
                                                    Wspominalem na innym watku, ze mity wielu ludow mowia o "potopie",
                                                    ktorego to slowa wprost nie mozesz zniesc. No wiec: potop, potop,
                                                    potop...

                                                    David Adams Leeming w ksiazce "Mity o stworzeniu swita i ludzi-
                                                    Przeglad encyklopedyczny",Oficyna Wydawnicza 1994(nota bene Andrzej
                                                    Kempinski slusznie podkresla w przedmowie, ze w tej pracy brak mitow
                                                    slowianskich) zamieszcza mity wielu grup ludzkich.

                                                    Pomijam fakt, ze praktycznie oprocz jasno
                                                    sformulowanego "ewolucyjnego"(tj. wygotowanego podlug Waszego i
                                                    Dawkinsa smaku)mitu Indian Cuebo, wiekszosc mitow o Stworzeniu
                                                    swiata jest...kreacyjna, wskazujaca na - czy tego chcesz czy nie -
                                                    teomorficzna nature czlowieka-dlaczego za wszelka cene usilujecie
                                                    uczynic czlowieka niepelnym?
                                                    Duza ich czesc zawiera takze "czyste", a wiec zwiazane z kara,
                                                    podania o...potopie.

                                                    Np. mit Ajmarow, kreowanych przez ewolucyjnych archeologow
                                                    na "budowniczych Tiahuanaco", od czego oni sami sie odzegnuja.
                                                    Leeming zanotaowal tak:
                                                    "...Ich glownym bogiem jest Kun, pan sniegu. Pewnego razu
                                                    rozgniewany na ludzi Kun pokryl swiat sniegiem i lodem.Nikt-procz
                                                    zlych duchow-nie mogl przetrwac w takim zamarznietym swiecie...." A
                                                    wiec byl to "potop lodowy", korespondujacy zreszta z nauka: po
                                                    uderzeniu komety, przyszla zima poimpaktowa.Musiala przyjsc.
                                                    Poniewaz Ajmarowie przybyli do Ameryki pld. najprawdopodobniej z
                                                    Azji droga morska, musieli przezyc te zime wlasnie w Azji.

                                                    Ajnowie mowia "o mieszaninie blota, wody i elementow martej natury"
                                                    co znow jest czescia scenariusza poimpaktowego. Bog Ajnow, stworca
                                                    swiata mieszkal...w niebie i wyslal pliszke, by stworzyla ziemie.
                                                    Otoz pliszka (str.17) uderzyla w bloto pokrywajace ziemie i
                                                    trzepotala skrzydlami az "pojawilo sie kilka suchych miejsc, wysp,
                                                    na ktorych Ajnowie zyja obecnie".
                                                    To znow... pokrywa sie z historia o Noe i jego ptakach...

                                                    Altajczycy mowia, ze "na poczatku istnialy tylko pierwotne wody, nad
                                                    nimi krazyly zas dwie czarne gesi"...(str. 19)
                                                    Inny mit tegoz ludu opowiada, ze Ulgen stworzyl swiat z chaosu-byl
                                                    on pokryty woda i blotem (str 20).

                                                    Apacze (str.21) opowiadaja o swiecie, ktory sie "wylonil po
                                                    rzostapieniu sie wod powierzchniowych", gdyz "na poczatku byla tylko
                                                    woda a rosliny i ludzie zyli w mrocznym podziemiu"...
                                                    I znow mit ten mowi o ptakach, ktore zauwazyly opadanie wod.

                                                    Apacze z White Mountain opowiadaja(str.23), ze "po tym wszystkim
                                                    ziemia byla juz niemal solidna, ale ciagle miekka i wodnista", ale
                                                    znow spadl z nieba Starzec Czarna Woda" a kiedy spadl "rozpetala sie
                                                    burza na cztery strony swiata" ....

                                                    Australijski lud Aranda (str 25) opowiada o..."stworzeniu mysla"
                                                    i "wylonieniu sie chaosu"(Czas snow) "a nadto stworzenie nieudane,
                                                    ktore musi zostac oczyszczone przez potop". Na poczatku
                                                    oczywiscie "panowaly ciemnosci".

                                                    U Arapahow(str.26) jest mowa o tym, ze "wszystko pokrywala woda" a
                                                    Plaska Fajka (str.27) uzyl ...ptakow(kaczek) by zobaczyly ile
                                                    jeszcze wody znajduje sie nad powierzchnia ziemi...

                                                    Indianie z Wielkich Rownin, Arikara(str.27), mowia o tym, ze "na
                                                    poczatku wielki wladca nieba, Nishanu, stworzyl olbrzymow, ale
                                                    istoty te nie mialy najmniejszego szacunku dla swego stworcy".
                                                    Musial wiec je "unicestwic przez wielki potop"...

                                                    Nie moge oczywiscie cytowac dla tow. Asteroidy calej ksiazki, ale te
                                                    kilka mitow powinno wystarczyc na ilustracje powszechnosci Potopu.

                                                    Potop byl i zadne Wasze ewolucyjne przekrety nie zdolaja faktu tego
                                                    przeslonic. I w tym Potopie, co podaja te mity, uratowala sie
                                                    zaledwie garstka ludzi.
                                                    Nie trzeba duzo wyobrazni, by sobie uzmyslowic jak musieli ci ludzie
                                                    walczyc o prztrwanie.

                                                    A i dzis...czy dzis w przypadku katastrofy byloby lepiej? Wiecej
                                                    pokory, towarzyszu.
                                                    (Z)

                                                  • 14.08.08, 17:56
                                                    > Przesuniecie sie biegunow

                                                    pl.wikipedia.org/wiki/Przebiegunowanie_Ziemi
                                                    Biegun magnetyczny, a nie dosłowne przekręcanie się Ziemi jak piłka.
                                                    --
                                                    Poznaj się ze ŚwiadkiemWszechświata.
                                                    Moja strona: MaDeRland.
                                                  • 15.08.08, 01:37
                                                    ....GEOGRAFICZNYCH, panie kolego!

                                                    Dosc dobry link, choc tow. Petrucchio by sie obruszyl,
                                                    bo…“Wikipedia”.
                                                    Rzecz w tym, ze nie mowie o zmianie biegunow magnetycznych (co
                                                    dalej jest stara hipoteza- wysunieta jeszcze przez japonskiego
                                                    naukowca geofizyka Nagate-

                                                    Linki: www.japonia.org.pl/japonskie-badania-polarne-na-
                                                    antarktydzie
                                                    Bardziej szczegolowo (jest i Nagata):
                                                    www.lpi.usra.edu/meetings/lpsc2008/pdf/1703.pdf
                                                    Publikacja Nagaty:
                                                    www.nature.com/nature/journal/v227/n5265/abs/2271336a0.html

                                                    moze sie "odwrocenie" dokona niebawem), ale GEOGRAFICZNYCH a razem z
                                                    nimi wspolrzednych geograficznych.
                                                    To zasadnicza roznica.

                                                    Prof. dr Edward Stenz w “starej ale jarej” ksiazce "Ziemia" stawia
                                                    pytanie (str. 206-207, wyd. "Biblioteka Problemow", W-wa,1956 -mozna
                                                    to jeszcze dostac na aukcjach internetowych i antykwariatach )
                                                    zauwaza , ze:
                                                    "...zachodzi pytanie dalczego os magnetyczna jest odchylona od osi
                                                    obrotu ziemi i dlaczego zmienila swe polozenie. Z poprzednich
                                                    rozdzialow wiemy, ze Ziemia obracala sie dawniej dokola innej osi.
                                                    mozna zatem przypuszczac, ze wskutek wplywu obrotu (o ile wplyw taki
                                                    istnieje) namagnesowala sie w stosunku do dawnej osi.W takim razie
                                                    kazda zmiana obrotu musialaby wywolywac proces przemagnesowania
                                                    Ziemi, co uwidoczni sie w poostaci zmian wiekowych magnetyzmu
                                                    ziemskiego, wzg. w wedrowce biegunow magnetycznych(...)".

                                                    Tak naprawde magnetyzm ziemski nie zostal dostatecznie wyjasniony a
                                                    hipoteza Nagaty tez wszystkiego nie tlumaczy. Wiadomo jednak, ze
                                                    jest on w niewyjasniny dostatecznie sposob zwiazany z obrotem Ziemi
                                                    dookola osi, gdyz bieguny magnetyczne znajduja sie w poblizu
                                                    geograficznych. Ale sasiedztwo nie jest bliskie:oddalenie liczy ok.
                                                    2000 km i polozenie ich ulega powolnym lecz systematycznym
                                                    zmianom.Dla zeglarzy sprawa znana i codzienna, zwiazana z deklinacja.
                                                    Sa teorie, ze w przeszlosci obie osie sie pokrywaly. Ale kiedys
                                                    zaczely wedrowac.Gdyby zmiana rownowagi Ziemi odbyla sie powoli
                                                    bieguny magnetyczne lezalyby w bliskim sasiedztwie geograficznych.
                                                    Niektorzy twierdza nawet, ze sie kiedys pokrywaly.

                                                    Geofizyk amerykanski Allan O. Kelly, przeprowadzajacy wlasne badania
                                                    stwierdzil, ze przed 11.000 geograficzny biegun pln. Ziemi lezal
                                                    kolo wyspy Akpatok w Zatoce Hudsona. Odpowiednio do tego biegun
                                                    pld.musial lezec po drugiej stornie polkuli -250 od pld-zach brzegow
                                                    Australii. Odpowiednio do ich polozenia nalezy przesunac sitake
                                                    wspolrzednych geograficznych.
                                                    Ze tak byc musialo swiadcza dowody: poklady wegla na Spisbergenie,
                                                    Grenlandii, Wyspach Niedzwiedzich. Ostatnie odwierty lodowych rdzeni
                                                    z grenlandzkiego ladolodu na pld. Grenlandii wykazaly niezbicie
                                                    (znaleziono DNA z drzew iglastych,liczace 800.000lat) ze Grenlandia
                                                    w przeszlosci porosnieta byla lasami typu skandynawskiego.
                                                    Odpowiednio na drugiej polkuli Ziemia Ognista i Wyspy Falklandzkie
                                                    i Ziemia Grahama- w podzwrotnikowa.
                                                    I tu dowody potwierdzaja te hipoteze o przesunieciu biegunow
                                                    geograficznych: paleontolog, Molly Miller z Vanderbildt University

                                                    www.vanderbilt.edu/ees/mollymiller/
                                                    www.vanderbilt.edu/exploration/news/features/miller/news_miller.htm
                                                    odkryla liczacy 250 mln. lat sfosilizowany las zaledwie 600 km od
                                                    dzisiejszego bieguna.William R.Hammer z Augustiana College I USA
                                                    znalazl na pokrytych sniegiem stokach Mount Kirkpatric rresztki
                                                    dinozaura, Cryolophsaurusa.
                                                    Jesli tak, to zmiana biegunow musiala nastapic. Stad dwie wymienione
                                                    hipotezy:Hapgooda i ”kometowo-asteroidowa”- ta ostatnia Ottona Mucka.

                                                    Zas co do "skrecania Ziemi jak pilka"...nie jest to trudne do
                                                    zrozumienia.
                                                    Ziemia jest geoida o nieustalonej liczbie rownowag
                                                    chwiejnych/stalych - nie mieszac z tym precesji ziemskiej. Cos(lub
                                                    ktos) kiedys Ziemie wprawilo(wprawil) w wirowy ruch i odtad wiruje
                                                    ona w przestrzeni wokol wlasnej osi.Pod wplywem tego obrotowego
                                                    ruchu przybrala ona ksztalt geoidy.
                                                    Niezrozumienie problemu z „uskokiem“ skorupy ziemskiej w przypadku
                                                    hipotezy “kometowej” lezy w tym, ze ruch Ziemi dookola osi(za maly
                                                    impuls uderzenia) i jej nachylenie NIE ULEGLO ZMIANIE, ale Ziemia
                                                    jako bryla zostala wytracona z owczesnego polozenia rownowagi
                                                    chwiejnej do obecnego, o ktorym nie wiemy czy jest ono stale czy
                                                    chwiejne (pisal o tym prof. L.Zajdler).
                                                    Biorac zas pod uwage prace Kellego oraz najnowsze dowody kopalne
                                                    zalozono hipoteze, ze przesuniecie sie Ziemi nastapilo wzdluz
                                                    poludnika 700 na zachod od Greenwich, tj. od Akpatok do dzisiejszego
                                                    polozenia.

                                                    Hipotezy Hapgooda omawiac nie bede, ale dla ciekawosci:

                                                    www.poleshift.org/Charles_Hapgood.html
                                                    Obie hipotezy, Hapgooda i “kometowa”( z czescia komety Halleya- jej
                                                    zwolennikiem byl np.prof. Kamienski) spelniaja podstawowe
                                                    astronomiczne warunki, obie wyjasniaja nagla zmiane klimatu
                                                    swiatowego -ocieplenie w Europie I Ameryce oraz ochlodzenie na
                                                    Syberii, lezacej przed zmiana klimatu w strefie umiarkowanej.Hapgood
                                                    jest jednak "kontrowersyjny" dla wielu etablowanych naukowcow choc
                                                    Einstain (taki rozczochrany, zydowski staruszek) wyrazal sie np.o
                                                    jego teorii pozytywnie.
                                                    Chyba wyjasnilem z grubsza o co chodzi.
                                                    (na podst. roznych publikacji internetowych i literatury krajowej)
                                                    (Z)
                                                  • 15.08.08, 01:41
                                                    Nie poprawiam bledow-za ktore przepraszam - ale chyba nie ma
                                                    potrzeby, bo sedno sprawy chyba zrozumiale.
                                                    (Z)
                                                  • 15.08.08, 08:00
                                                    Fizyka z liceum się kłania:

                                                    Poczytaj co to jest "moment pędu". Następnie załóż że komety mogą w nas uderzać
                                                    z prędkością co najwyżej 100km/s. Ziemia ma średnicę 12700km. Jaką średnicę
                                                    musiałaby mieć kometa, której uderzenie "przekręciłoby" oś obrotu Ziemi o 10 stopni?
                                                    Co by się stało z życiem na Ziemi, gdyby tej wielkości kometa w Ziemię uderzyła?
                                                  • 15.08.08, 11:07
                                                    Niestety, tow. szeregowy: nie rozumiecie dalej tej sprawy, ktora z
                                                    pewnoscia zrozumial Madcio i inni.

                                                    Mowie, tow. nawet o 30 stopniach.To prawda, ze impuls taki bylby za
                                                    slaby (co zaznaczylem, rzeszta) by zmienic nachylenie osi obrotu
                                                    Ziemi i predkosc ruchu wirowego. Gdyby tak bylo, rozlecialaby sie
                                                    chyba Ziemia na kawalki.
                                                    Chodzi o to, ze os obrotu(a wiec jej kierunek) pozostal
                                                    niezmienny.NIEZMIENNY, TAKI SAM JAKI BYL.

                                                    Wyobrazcie sobie, tow. bryle, przypominajaca kule,zawieszona i
                                                    wirujaca w przestrzeni, wokol nachylonej pod pewnym katem osi. Bryla
                                                    ta jest w stanie rownowagi chwiejnej. Wystarczy stosunkowo lekki
                                                    wstrzas, by, ona "zakolebala sie", przekrecila i zachowujac te same
                                                    nachylenie osi obrotu, przybrala nowa os obrotu.Tak wiec ta nowa os
                                                    obrotu przebija powierzchnie bryly w innych miejscach.
                                                    Bryla jest teraz w nowym polozeniu rownowagi.Jakiej? Tego nikt nie
                                                    wie:moze jest ona stala, a moze chwiejna. Astronomowie tego nie
                                                    wiedza.
                                                    Rownowaga chwiejna zas jest to taki stan rownowagi, w ktorym sily
                                                    dzialajace na cialo rownowaza sie, ale...ale wystarczy najlzejszy
                                                    wstrzas, aby przesunac bryle(Ziemie( do nowego stanu rownowagi).Np.
                                                    gromadzenie sie lodu na biegunach nie wplywa dodatnio na rownowage
                                                    Ziemi.

                                                    Nasz astronom, prof. Ludwik Zajdler, podawal inny, doskonaly
                                                    zreszta, przyklad z wirujaca po stole kula bilardowa.
                                                    Wprawiona w ruch obrotowy kula wiruje najpierw bezladnie, dookola
                                                    roznych osi.Sa one jednak zawsze prostopadle do pow. np. stolu
                                                    bilardowego.Os obrotu nie jest ustalona (jak os kola , tj. w
                                                    lozyskach). Czylo moze ona przenikac sfere kuli w coraz to nowych
                                                    miejscach, ale zawsze pozostaje ona prostopadla do powierzchni.
                                                    Po pewnym czasie bezwladny ruch wirowy kuli uspokoi sie i kula
                                                    bedzie wirowac wokol jednej osi. Jesli teraz ja tracicie,
                                                    towarzyszu, lekko bilardowym kijem, "zakolebie sie" ona i zmieni
                                                    natychmiast os obrotu. Ale i tym razem przybrana nowa os obrotu
                                                    pozostanie protopadla do powierzchni stolu.

                                                    Chcialbym takze zwrocic uwage towarzysza na niepelne, bledne
                                                    zalozenia w jego modelu: za duza predkosc komety (az 100km/s -
                                                    ogromna szybkosc. Wystarczyloby 20-30 km/s)

                                                    o tutaj troche wiecej o predkosciach komet:
                                                    news.astronet.pl/news.cgi?1850
                                                    , brak zalozenia jakie to mialoby byc uderzenie z Ziemie: czolowe
                                                    czy pod katem. To wazne, wplywajace na ostateczny rezultat,
                                                    czynniki. Ale nie jest to potrzebne -porzyklad z kula tow.
                                                    wytlumaczy dlaczego.
                                                    Nie chce dalej walkowac tej sprawy: sa internetowe strony astronomow
                                                    lub uczelnie, gdzie wyjasnia tow. te wazna, podstawowa rzecz:
                                                    hipoteza kometowo/asteroidalna pozostaje w zgodzie z
                                                    astronomia.Hipoteza Hapgooda tez.

                                                    Ale jego zaklada "poslizg plaszcza Ziemi", co etablowanym naukowcom
                                                    wydaje sie za smiale. Naukowcy dziela sie na wiele zwalczajacych sie
                                                    obozow.Ale, cytujac slowa jednego z naszych uczonych: "Wazne jest
                                                    aby hipoteza/teoria byla zgodna z prawami fizycznymi. Jej
                                                    niezgdonosc z innym teoriami nie jest straszna".

                                                    No wiec...jak to tam jest naprawde, Asteroida, z noga, wyrastajaca z
                                                    glowy muszki owocowej?
                                                    (Z)

                                                    Ps.: Czy ty masz jakies gleboko skrywane kompleksy nizszosci, bo
                                                    ciagle wyjezdzasz z tym liceum?
                                                  • 15.08.08, 12:27
                                                    > Niestety, tow. szeregowy: nie rozumiecie dalej tej sprawy, ktora z
                                                    > pewnoscia zrozumial Madcio i inni.
                                                    Niestety, nie. Dalej nie kumam, jak ktoś moze pisać serio o zmianie biegunów
                                                    geograficznych, cokolwiek byś miał na myśli. Ale zobaczmy, co masz do powiedzenia...

                                                    > Chodzi o to, ze os obrotu(a wiec jej kierunek) pozostal
                                                    > niezmienny.NIEZMIENNY, TAKI SAM JAKI BYL.
                                                    Dobrze chociaż, że nie postulujesz zmiany kierunku obrotu Ziemi, to byłoby
                                                    dopiero masakryczne. :) Zdaje się, ze dalej też jest takie samo nachylenie.

                                                    > Bryla ta jest w stanie rownowagi chwiejnej.
                                                    Skąd wiesz, że Ziemia jest w stanie takiej "równowagi chwiejnej"?

                                                    > Wystarczy stosunkowo lekki
                                                    > wstrzas, by, ona "zakolebala sie", przekrecila i zachowujac te same
                                                    > nachylenie osi obrotu, przybrala nowa os obrotu.
                                                    Czy masz jakieś dowody na to, że tak już się stało? Mam na myśli to, ze parę
                                                    razy już Ziemia dostała kamulcem w łeb. I za cholerę sobie nie przypominam, by
                                                    od czasów formowania się układu słonecznego Ziemia zmieniała swoje bieguny
                                                    geograficzne wskutek tych uderzeń.

                                                    --
                                                    Poznaj się ze ŚwiadkiemWszechświata.
                                                    Moja strona: MaDeRland.
                                                  • 15.08.08, 13:39
                                                    Ooooo...et tu Bruto? Nie kumasz? Och, nie przejmuj sie - grunt,
                                                    ze "kumasz" ewolucje.
                                                    Ja to przezyje, ale nie dziwie sie wcale:to forum jest dziwne.
                                                    Przeciez podkreslalem, ze sa to hipotezy, z ktorymi zgadzali sie
                                                    znaczacy profesorowie astronomii. Moja sprawa jest wybranie tej
                                                    hipotezy, ktora MNIE PASUJE. A ta mi pasuje, bo posrednio laczy sie
                                                    z Wasza ulubiona (i dowiedziona)"teoria".
                                                    Polecam wiecej lektur i zasiegniecie opinii na Wydziale Astronomii.
                                                    Nie zamierzam wiecej tego dyskutowac. Poniali?

                                                    Sprawa jest oczywiscie szersza.
                                                    Przesuniecie sie biegunow geograficznych jest juz od dawna zywo
                                                    dyskutowana i ma ona nieporownanie lepsze oparcie w FAKTACH,
                                                    niz "teoria ewolucji". Zmian klimatycznych nie da sie zadnym
                                                    sposobem wytlumaczyc inaczej. Chwytliwa teoria Milankowicza tez tego
                                                    nie robi.
                                                    Po co mam dyskutowac cos, co i tak z gory odrzucicie?

                                                    Podskakujecie, bo zmiana biegunow ma oparcie w niewygodnych
                                                    faktach.Te zas mowia niezwykle wyraznie: zmiany klimatyczne byly
                                                    gwaltowne i nie bylo miejsca na jakies spokojne mutacyjne przemiany
                                                    pletw w siersc, skrzydla czy konczyny.
                                                    Hipotezy-obojetnie jaka przyjac - mowia tez wyraznie o tym, ze
                                                    Ogolnoswiatowy Potop mial miejsce.A jesli mial, to i religie maja
                                                    niezwykle mocne oparcie w faktach.
                                                    (Z)

                                                  • 15.08.08, 22:21
                                                    Zamiast połowę postu gadać nie na temat, a drugą połowę okrasać ogólnikami,
                                                    mógłbyć odpowiedzieć mi na kilka prostych, konkretnych pytań.

                                                    > Ooooo...et tu Bruto?
                                                    Jaki ja dla ciebie Bruto? Od poczatku przecież wiesz, kim jestem i po której
                                                    "stronie" stoję.

                                                    > Przesuniecie sie biegunow geograficznych jest juz od dawna zywo
                                                    > dyskutowana
                                                    Jak sądzę, w tych samych kręgach, które rozpatrują o powiększającej się Ziemi,
                                                    pustej w środku Ziemi i tak dalej. :)

                                                    > zmiany klimatyczne byly gwaltowne
                                                    Zejmanku, dzisiejsze ruchy płyt tektonicznych, zmierzone satelitami, są rzędu
                                                    kilku centymetrów na rok. I zawsze były w podobnej skali.

                                                    Obijanie się kontynentu w te i wewte z dużą prędkością wygenerowałoby tyle
                                                    ciepła, że ten cały kontynent by się stopił w jeden gigantyczny ocean magmy.
                                                    Widzisz, przemieszczanie trylionów trylionów ton to nie w kij pierdział. Zdziwiony?
                                                    --
                                                    Poznaj się ze ŚwiadkiemWszechświata.
                                                    Moja strona: MaDeRland.
                                                  • 16.08.08, 15:27

                                                    Co do Brutusa masz racje: to byl arystokrata, czlowiek w koncu
                                                    wierzacy i stojacy za swoje slowa i czyny.
                                                    Natomiast reszta... Reszta jest tak samo "naukowa", jak to przyjeto
                                                    w Waszym gronie, towarzyszu Madcio: "nie w kij pierdział". Macie
                                                    duze tradycje w takim slownictwie i tego nikt Wam nie
                                                    odbierze....Jak chlopu gumiakow.
                                                    A ja, Madciuniu, w dalszym ciagu zachecam do konsultacji z
                                                    astronomami czy przesuniecie sie biegunow geograficznych bylo
                                                    mozliwe- a bylo. Co udowodniono. I wtedy moglibysmy to dalej ciagnac.

                                                    He, he,he - teraz znow plyty tektoniczne...Czy Ty w ogole wiesz o
                                                    czym mowisz?
                                                    Jasne, ze dzisiaj zmiany sa niewielkie, ale my mowimy nie
                                                    przesunieciu sie plyt a zmianie polozenia calej Ziemi. Mowimy nie o
                                                    przelewaniu sie "trylionow trylionow ton magmy" a o zajeciu nowego
                                                    polozenia Ziemi, tj. o przesunieciu sie biegunow i nowej siatce
                                                    wspolrzednych.
                                                    Powiedz no nam tow. Madciuniu jak wymarly mamuty na Syberii? Bo
                                                    jesli tam zyly, to musialy cos jesc-taki mamut, wiekszy od slonia,
                                                    konusmowal duzo, prawda? No wiec coz znaleziono w zoladkach tych
                                                    sloni? Jaki pokarm?
                                                    Gdy sobie polatasz po internecie, to sie zglos.
                                                    (Z)

                                                  • 17.08.08, 15:15
                                                    > [ciach nie na temat]

                                                    Przypominam, ze dalej nie odpowiedziałeś mi na poprzednie pytania. Dla
                                                    przypomnienia:

                                                    > Bryla ta jest w stanie rownowagi chwiejnej.
                                                    Skąd wiesz, że Ziemia jest w stanie takiej "równowagi chwiejnej"?

                                                    > Wystarczy stosunkowo lekki
                                                    > wstrzas, by, ona "zakolebala sie", przekrecila i zachowujac te same
                                                    > nachylenie osi obrotu, przybrala nowa os obrotu.
                                                    Czy masz jakieś dowody na to, że tak już się stało? Mam na myśli to, ze parę
                                                    razy już Ziemia dostała kamulcem w łeb. I za cholerę sobie nie przypominam, by
                                                    od czasów formowania się układu słonecznego Ziemia zmieniała swoje bieguny
                                                    geograficzne wskutek tych uderzeń.

                                                    > A ja, Madciuniu, w dalszym ciagu zachecam do konsultacji z
                                                    > astronomami czy przesuniecie sie biegunow geograficznych bylo
                                                    > mozliwe- a bylo. Co udowodniono.
                                                    Przypomnij, gdzie i kto. Podejrzewam, ze chodzi ci o rewelacje w tym poście:
                                                    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=32&w=82577455&a=83416468
                                                    Jak tego typu "fakty" odróżnisz od, na przykład, zmian klimatycznych i
                                                    przemieszczenia się kontynentów, które kiedyś, przed setkami milionów lat,
                                                    znajdowały się w innych strefach klimatycznych?

                                                    > Jasne, ze dzisiaj zmiany sa niewielkie,
                                                    Zawsze takie były. Jak pisalem, nie możesz twierdzić, że kiedyś kontynenty
                                                    latały sobie w te i wewte. Takie misie Koala kiepsko znoszą kąpiel w magmie,
                                                    wyobrażasz sobie.

                                                    > ale my mowimy nie
                                                    > przesunieciu sie plyt a zmianie polozenia calej Ziemi. Mowimy nie o
                                                    > przelewaniu sie "trylionow trylionow ton magmy" a o zajeciu nowego
                                                    > polozenia Ziemi, tj. o przesunieciu sie biegunow i nowej siatce
                                                    > wspolrzednych.
                                                    ...oraz jakieś jazdy z płaszczem Ziemi i inne paranaukowe bzdurki. To jeszcze
                                                    więcej, niż jeżdzenie płyt kontynentalnych. Co powiesz na globalny ocean magmy?

                                                    > Gdy sobie polatasz po internecie, to sie zglos.
                                                    Zejmanku, proponuję na początek skończyć jeden temat, zanim przejdziemy do
                                                    następnego. Nie uciekaj mi tu w mamuty. Jak sam powiedziałeś, mówimy o
                                                    przesunięciu się biegunów geograficznych i dlaczego byłaby to mocno niezdrowa
                                                    impreza dla wszystkiego co żyje na naszej planecie. Te twoje tsunami potopowe
                                                    przy tym to mały pikuś.
                                                    --
                                                    Poznaj się ze ŚwiadkiemWszechświata.
                                                    Moja strona: MaDeRland.
                                                  • 18.08.08, 13:04

                                                    > Jasne, ze dzisiaj zmiany sa niewielkie,
                                                    Zawsze takie były. Jak pisalem, nie możesz twierdzić, że kiedyś
                                                    kontynenty
                                                    latały sobie w te i wewte. Takie misie Koala kiepsko znoszą kąpiel w
                                                    magmie,
                                                    wyobrażasz sobie.


                                                    > Jasne, ze dzisiaj zmiany sa niewielkie,
                                                    Zawsze takie były. Jak pisalem, nie możesz twierdzić, że kiedyś
                                                    kontynenty
                                                    latały sobie w te i wewte. Takie misie Koala kiepsko znoszą kąpiel w
                                                    magmie,
                                                    wyobrażasz sobie.

                                                    Jak sam powiedziałeś, mówimy o
                                                    > przesunięciu się biegunów geograficznych i dlaczego byłaby to
                                                    mocno niezdrowa
                                                    > impreza dla wszystkiego co żyje na naszej planecie. Te twoje
                                                    tsunami potopowe
                                                    > przy tym to mały pikuś.


                                                    Ja nie wiem, czy Ziemia bylwa "stanie rownowagi chwiejnej" ale
                                                    HIPOTEZA TA (HIPOTEZA, HIPOTEZA, HIPOTEZA-czy to trudno zrozumiec?)
                                                    tlumaczy fakty, jakich inaczej nie sosob wyjasnic.

                                                    Zaczynasz od podwazania teorii Wegenera o wederowce kontynentow.Byly
                                                    zmiany niewielkie(to ulubiona teoria zwolennikow Lyella i czesci
                                                    darwinistow) ale byly gwaltowne.Ta sprzed 12 tys. lat byla zmiana
                                                    gwaltowna i w spoosob dramatyczny zakonczyla epoke lodowa.
                                                    Nie uciekam w mamuty, ale wlasnie m.in.mamuty sa dowodem na
                                                    gwaltowna zmiane klimatu.
                                                    Niw wytlumaczysz jej inaczej, jak przesunieciem biegunow.

                                                    Nie udawaj stale durnia - plaszcz Ziemi sie nie przesunal po
                                                    poduszcze magmy, ale cala Ziemia zajela inne pozycje w przestrzeni.
                                                    Poza tym, kolego, uderzenie kawalow komety (ktora mogla sie rozerwac
                                                    w polu grawitacyjnym Ziemi)moglo spowodowac takze pekanie szwow plyt
                                                    tektonicznych, ktore sa najslabsze.Calosc przypomina zbiornik pod
                                                    cisnieniem-peknie jeden nit, zaczynaja puszczac inne.
                                                    Zaraz lece do Polski i nie mam teraz czasu dyskutowac.
                                                    (Z)



                                                  • 19.08.08, 19:30
                                                    > tlumaczy fakty, jakich inaczej nie sosob wyjasnic.
                                                    Osobiście wątpię w twoją "niewyjaśnialność". Ale teraz nie mówimy o tłuamczeniu
                                                    tych faktów (mamutów etc), tylko o tym, czy w ogóle ta hipoteza opowiada o
                                                    możliwym do zajścia zjawisku.

                                                    > [przesunięcia kontynentów] ale byly [też takie] gwaltowne.Ta
                                                    > sprzed 12 tys. lat byla zmiana gwaltowna i w spoosob dramatyczny
                                                    > zakonczyla epoke lodowa.
                                                    Na czym ta zmiana polegała? Jak się przesunęły kontynenty, skąd, dokąd i w jakim
                                                    czasie?

                                                    > plaszcz Ziemi sie nie przesunal po poduszcze magmy, ale cala
                                                    > Ziemia zajela inne pozycje w przestrzeni.
                                                    Jak bardzo inne?

                                                    > Poza tym, kolego, uderzenie kawalow komety (ktora mogla sie
                                                    > rozerwac w polu grawitacyjnym Ziemi) moglo spowodowac takze
                                                    > pekanie szwow plyt tektonicznych, ktore sa najslabsze.Calosc
                                                    > przypomina zbiornik pod cisnieniem-peknie jeden nit, zaczynaja
                                                    > puszczac inne.
                                                    Wiesz, ze na Ziemi zachowało się jeszcze całkiem sporo duuużych kraterów
                                                    pouderzeniowych? Gdzie ty tam widzisz jakieś "nity"? Jakiś "zbiornik pod
                                                    ciśnieniem"? Podaj źródła na te rewelacje. :)

                                                    --
                                                    Poznaj się ze ŚwiadkiemWszechświata.
                                                    Moja strona: MaDeRland.
                                                  • 30.08.08, 13:10
                                                    Jasne: przemilczanie to zwykla taktyka towarzyszy, chcacych
                                                    wetrzec.. Potop w sciane(ze go nie bylo jest zelaznym
                                                    punktem "teori").Stad wymowne milczenie o tych niewygodnych
                                                    swiadkach kataklizmu.
                                                    Proste pytanie: co mialy mamuty w zoladkach i jak wygladala ich
                                                    skora? -dokonywano setek obdukcji, wiadomo, nie da sie ukryc.
                                                    Gorzej: nie mozna tych wynikow w zaden sposob uzyc wynikow badan do
                                                    podparcia "teorii" ewolucji(sic). A jesli nie mozna, to dlaczego o
                                                    tym mowic?
                                                    A przeciez tysiace mamutow zginelo NAGLE.
                                                    Tow. Petrucchio szlachetnie zamilkl, jak nalezalo wyjasnic datowanie
                                                    tajemniczych budowli SPRZED POTOPU.
                                                    Ty zas go nasladujesz gdy mowimy o mamutach.

                                                    No to wytlumacz nam, tow. Madcio, dlaczego tresc mamucich zoladkow
                                                    wskazuje na pozywienie typowe dlka lasow lisciastych strefy
                                                    umiarkowanej?
                                                    Ile taki mamut musi zjesc dziennie ? - Ha, pewnym przyblizeniem moze
                                                    byc porcja dzienna slonia.
                                                    Wytlumacz nam, madralo, dlaczego na tundrze(bo tam one tysiacami
                                                    leza)nie wystarczajacej ilosci takiego wlasnie pozywienia?
                                                    Nie ma, bo na tundrze drzewa ze strefy umiarkowanej nie rosna,
                                                    prawda? Co tedy rosnie na tundrze ? A to juz tow.wyszukajcie sobie
                                                    sami.

                                                    Jesli zmiana klimatu nastapilaby lagodnie -co stale idiotycznie
                                                    podkreslacie - to te gigantyczne zwierzeta moglyby sie wycofac
                                                    spokojnie...na poludnie, gdzie w tajgach bylo (i jest dzis) dosc
                                                    pozywienia.Tego jednak nie zrobily, ale ...."wybraly" smierc.Tak nie
                                                    czyni zadne zwierze.
                                                    Otoz, tow.Madcio, skora tych zwierzat jest pokryta czerwonymi
                                                    plamami, co wg.patologow jest typowa oznaka utoniecia
                                                    lub...uduszenia na wskutek trujacych gazow....Mozecie wybrac
                                                    kombinacje tych dwoch czynnikow-ja o to kopii nie bede kruszyl.
                                                    Ale Wy w to nie wierzycie- grunt, to wierzyc w ewolucje.

                                                    Jesli, towarzyszu, tresc zolodkaow wskazuje na roslinnosc typowa dla
                                                    strefy umiarkowanej ( do jakiej, jak wiecie tow., nalezy Polska)
                                                    oznacza to, ze zmaiana klimatu nastapila nagle.
                                                    Jesli biegun pln. lezal w zatoce Hudsona okolo wyspy Akpatok i
                                                    przesunal sie wzdluz poludnika 70 do obecnego polozenia, to w starej
                                                    siatce wspolrzednych pln.Syberia (wlasnie te nieszczesne tundry)
                                                    wchodzily w strefe umiarkowana, a np.Kamczatka, cies. Beringa, ... w
                                                    cieplej, Japonia w zwrotnikowej, itd.Czy to jest jasne dla tow.?
                                                    Wtedy obecnosc olbrzymich stad mamutow, zerujacych w lasach strefy
                                                    umiarkowanych nie budzi zdumienia, prawda?

                                                    To samo tyczy sie mastodontow na polkuli zachodniej.Mastodonty
                                                    lubily zerowac w nadmorskich lasach. Nie zapuszczaly sie na wyzyny,
                                                    bo tam nie bylo ich ulubionego pozywienia. Ale znajduje sie je
                                                    na...wyzynach.
                                                    Renifery (zwierze w koncu strefy subarktycznej) znaleziono w...
                                                    gorach Pamiru a pieczarach wizerunki strusia, niedzwiedzia, dzika-
                                                    zwierzat, jakie nigdy nie zyly w gorach Pamiru. Ze wzgledu, no tow.,
                                                    ze wzgledu na surowy klimat tych gor.
                                                    Byla to zagadka na tyle frapujaca, ze nawet ewolucyjni( a wiec
                                                    bliscy sercu towarzysza) naukowcy sowieccy, nie mogli ukryc swgo
                                                    zdumienia. A w Markansie( pobliski rejon) odkryto slady ognisk
                                                    ludzkich i narzedzia.Badania popiolu wykazaly (naukowo, a jakze,
                                                    przebadano sklad popiolu weglem C-14) i co sie okazalo?
                                                    Chyba,towarzyszu, nie sadzicie powaznie , ze jacys ludzie specjalnie
                                                    wedrowali z wiazkami drewna brzozowegfo i cedrowego tysiace
                                                    kilometrow przez gorski rejon po to tylko, by je spalic w jakies
                                                    pieczarze...
                                                    Okazalo sie wiec, ze ludzie palili tam drewno...brzozowe i cedrowe,
                                                    jakie w tych rejonach nie wystepuje dzisiaj. Kiedy palili? Ano, ok.
                                                    9.500 lat temu.

                                                    Co do przesuniec :oczywiscie, ze byly przesuniecia plyt -i to
                                                    znaczace. Ale, nie one zadecydowaly o Potopie - troszke wiecej
                                                    zdrowego (racjonalnego) rozsadku. Najbardziej znaczace sa
                                                    przesuniecia plyty afrykanskiej, liczace lekko ok. 100-150 km.

                                                    Co do tektoniki plyt-najwidoczniej jestes z nia na bakier.Pomoge Ci:

                                                    64.233.183.104/search?
                                                    q=cache:4C5PMLsAiCEJ:www.geologia.republika.pl/wyk7.htm+plyty+litosfe
                                                    ry&hl=pl&ct=clnk&cd=11

                                                    Otoz "szwy" plyt sa najslabszym punktem plyt dna oceanicznego,
                                                    liczacych sobie ok. 8 km. grubosci. "Zespawane" sa stosunkowo swieza
                                                    magma i wystarczy silny wstrzas, by "szew" puscil, np. wzdluz calego
                                                    grzbiety atlantyckiego. Srodkowy Atlantyk zawiera okromne polacie
                                                    pokryte wlasnie na szwie swiezym (bo liczacym ok. 9500-10000 lat)
                                                    bazaltem - tak, niestety, wykazuja badania geologiczne.Chyba sie
                                                    zgodzisz, ze sa to badania powazniejsze od przyczepiania nogi na
                                                    glowie muszki owocowej.

                                                    Masz zadziwiajace braki w podstawowej geologi, ale w koncu - nie
                                                    mozna znac sie na wszystkim.
                                                    No coz: o te sprawy spieraja sie naukowcy od lat. Zasygnalizowalem
                                                    temat i podalem garsc faktow po to, tylko, zeby wykazac nicosc
                                                    Waszego pokretnego rozumowania.
                                                    Nic nie wspomnialem o odwiertach lodowych rdzeni z Grenlandii czy
                                                    dendochronologii," okresie leszczyny" (czyli ekslozywnym rozwoju
                                                    cieplolubnych gatunkow drzew i krzewow na torfowiskach we wschodnich
                                                    Alpach),zmiany atlantyckiej fauny morskiej(siegajace nawet
                                                    Spitsbergenu) potwierdzajacych wersje POTOPU ale jak sie bedziecie
                                                    glupawo ciskac, siegne znow po fakty.
                                                    (Z)

                                                  • 31.08.08, 12:23
                                                    ....to i inny opis biblijny a mianowicie ten, opisujacy ludzi(np.
                                                    gigantow) i ich zachowanie sprzed Potopu, byl prawdziwy.

                                                    Dla balwochwalczych czcicieli "naukowego" Darwina i jego "wybitnych"
                                                    nastepcow musi to byc niestrawna kosc.Bo jakze to tak...Gawedzimy
                                                    nieslychanie "naukowo"
                                                    o "insercjach", "mutacjach", "gradualizmach", tysiacach "malych
                                                    kroczkow"(zupelnie jak "kroczki" postepu przewodniczacego Mao) a tu
                                                    Potop...
                                                    Oznacza to takze, ze badajac Potop, ktorego opis jest nadzwyczaj
                                                    prawdziwie oddany, mozemy smialo poslugiwac sie Pismem sw.:
                                                    dzisiejsza geologia przebadala opis Potopu i stwierdzila, ze jest
                                                    on zgodny z trescia Ksiegi.
                                                    Tak mowi nauka i to nie jest ewolucyjne sypanie piaskiem w oczy.

                                                    Pismo sw. polecam wiec wszystkim tym (takze zablakanym w
                                                    ciemnosciach towarzyszom), ktorzy sie naprawde interesuja historia
                                                    czlowieka(i powstaniem zycia) na Ziemi.
                                                    (Z)

                                                  • 31.08.08, 12:38
                                                    Napisano: "...przebadala opis Potopu i stwierdzila, ze jest
                                                    on zgodny z trescia Ksiegi."
                                                    Powinno byc: ...przebadala przebieg Potopu i stwierdzila, ze byl.."-
                                                    dalej bez zmian.
                                                    Pzdr.
                                                    (Z)
                                                  • 31.08.08, 16:21
                                                    Towarzysze sie obrazili i nie chca ”naukowo” rozmawiac, ale to
                                                    wymowne milczenie jest tez przyznaniem sie zarowno do niewiedzy w
                                                    przedmiocie sprawy (tj. np.Potopu), jak rowniez checia ukrycia
                                                    podstawowego faktu, ze cala ”teoria” jest atakiem na religie. Na
                                                    kazda religie.

                                                    Dziwne, ale wlasnie tego faktu nie ukrywali ”wielcy” ewolucjonisci:
                                                    Gould mowil o tym, i Darwin mowil, Monod i Mayr …O i Sabath tez…
                                                    To sa ”uczciwi” ludzie i mowia ”prawde”. Tacy sami ludzie nauczali
                                                    nas w peerelowskich szkolach. Niebezpiecznie bylo wtedy okazywac
                                                    swoje watpliwosci, bo ”naukowcy” mieli aparat nacisku i mogli
                                                    zostawic ucznia na drugi rok…albo go wyrzucic ze szkoly… A w swiecie
                                                    doroslych ,w skrajnych przypadkach, lamali ludziom kosci… Tacy juz
                                                    oni sa, ci naukowi ewolucjonisci.
                                                    Ale to byly dla tych ludzi dobre, szczesne czasy: byli zauwazani
                                                    w ”publikatorach”, jezdzili na naukowe sympozja, bywali regularnie w
                                                    Moskwie, mogli bez konca rozprawiac o dobroci ewolucji i ”wierze
                                                    klechow”…
                                                    Wiem i rozumiem, ze szczerze zaluja tego minionego okresu.

                                                    Lubie te strofe wiersza Spendera ( bojowy obronca stalinizmu I
                                                    zaciekly ewolucjonista) ze sztuki „Trial of the Judge“ (czyli „Sad
                                                    nad sedzia“), niewatpliwie powstalego z inspiracji Brechta (takze b.
                                                    powazanego w komunizmie):

                                                    ”Niesiemy tajemne jadro idei,
                                                    Swietliste kolo co sie obraca latami przyszlymi,
                                                    Zycie zas nasze, zlozone w ofierze, Stanie sie ziarnem, co nasze
                                                    zamiary
                                                    Dziesiekciokrotnym pomnozy plonem“.

                                                    Cena sztuczydla konczyla sie scena, w ktorej chor czerwonych
                                                    wiezniow powtarza wzniosle slowa: ”Bedziecie wolni.Odnajdziemy
                                                    pokoj“.
                                                    A wowczas zona jednego z pomordowanych wznosi okrzyk:

                                                    „...Wzbijaja sie sepy w powietrze
                                                    ponad w perzyne obrocone miasta.
                                                    Mordujcie! Mordujcie! Mordujcie!”
                                                    A Czerwony Chor wtorowal:

                                                    “ Bedziemy wolni.
                                                    Odnajdziemy spokoj”.

                                                    Takie wlasnie mysli w nieco innej szacie slownej przedstawiaja
                                                    wybitni, dzisiejsi ewolucjonisci.
                                                    (Z)
                                                  • 31.08.08, 21:10
                                                    Do administracji FN i moderatora:

                                                    Co jeszcze musi zrobić Zejman1, żeby zasłużyć na palmę męczeńską (usunięcie z
                                                    Forum Nauka)?

                                                    --
                                                    "Everyone who believes in telekinesis, raise my hand." -- James Randi
                                                  • 01.09.08, 10:22
                                                    Bawisz sie w pioniera Morozowa, tow. Petrucchio? On jednak byl
                                                    lepszy, bo doniosl na rodzicow za co go Partia bardzo chwalila i
                                                    stawiala za wzor do nasladownictwa.
                                                    Poza tym Partia tez stosowala cenzure.

                                                    Najwyrazniej poruszyly Cie uwagi o antyreligijnej tresci "teorii
                                                    ewolucyjnej" ale, jak powiedzialem, w tonie antyreligijnym
                                                    wypowiadali sie wszyscy wielcy ewolucjonisci. Czy chcesz cytatow?
                                                    Co powiedzial Mayr, Gould, Darwin, Dawkins?
                                                    I dla mnie to wlasnie jest najwazniejsze, gdyz nie jestescie w
                                                    stanie nawet wystartowac ze swoja teoria.Ale uzywaliscie jej dla
                                                    podbudowania antyludzkich systemow.
                                                    (Z)
                                                  • 01.09.08, 10:52
                                                    > I dla mnie to wlasnie jest najwazniejsze, gdyz nie jestescie w
                                                    > stanie nawet wystartowac ze swoja teoria.Ale uzywaliscie jej dla
                                                    > podbudowania antyludzkich systemow.
                                                    > (Z)

                                                    Masz wyrzuty sumienia po podłożeniu ognia pod stos Giordano Bruno?
                                                  • 01.09.08, 15:51
                                                    zejman1 napisał:

                                                    > Bawisz sie w pioniera Morozowa, tow. Petrucchio? On jednak byl
                                                    > lepszy, bo doniosl na rodzicow za co go Partia bardzo chwalila i
                                                    > stawiala za wzor do nasladownictwa.
                                                    > Poza tym Partia tez stosowala cenzure.

                                                    Jeśli jakiś pijany burak pomyli fontannę na rynku z szaletem publicznym i ulży
                                                    sobie w niewłaściwym miejscu, powinna się nim zająć policja lub straż miejska.
                                                    Nie jest to zamach na prawa człowieka, bo do praw człowieka nie należy prawo do
                                                    wypróżniania się w miejscy publicznym. Nie jest to też sprawa ideologii, tylko
                                                    porządku i dobrego smaku. Ktoś, kto w takiej sytuacji wezwie strażników, nie
                                                    jest Pawką Morozowem, tylko normalnym, odpowiedzialnym obywatelem.

                                                    To samo dotyczy intelektualnego odpowiednika wypróżniania się na forum
                                                    internetowym. Moderatorzy i admini są od tego, żeby chronić normalnych
                                                    użytkowników forum przed trollami, spammerami i innymi uprzykrzaczami.

                                                    --
                                                    "Everyone who believes in telekinesis, raise my hand." -- James Randi
                                                  • 01.09.08, 19:02
                                                    "Nie jest to też sprawa ideologii, tylko
                                                    porządku i dobrego smaku. Petrucchio, Petrucchio!!!!
                                                    Jesli jednak zajrzysz sobie na inne posty, znajdziesz tam niejeden
                                                    sciek.
                                                    My tutaj "naukowo i w dobrym smaku".
                                                    Jeszcze troche i dorzuce troche wiecej wegla-cytatow Waszych guru.To
                                                    sprawa "dobrego smaku", kolego.
                                                    I wtedy ujrzysz to "jadro ciemnosci" z zacytowanego wiersza -
                                                    czerwony chor tworzysz TY i przypoczni.Albo odwrotnie-moze TY jestes
                                                    czyims przybocznym na tym Forum?
                                                    A propos: nie lubisz dobrej literatury?
                                                    (Z)
                                                  • 03.09.08, 19:05
                                                    > Co jeszcze musi zrobić Zejman1, żeby zasłużyć na palmę męczeńską
                                                    > (usunięcie z Forum Nauka)?
                                                    Czemu go cchesz usuwać? Już pisałem, jak w przypadku noveya: może pisać co chce,
                                                    byleby przestrzegał określonych reguł.

                                                    I nie, nie ma reguły "pisanie bredni niedozwolone". :)
                                                    --
                                                    Poznaj się ze ŚwiadkiemWszechświata.
                                                    Moja strona: MaDeRland.
                                                  • 01.09.08, 11:08
                                                    > dzisiejsza geologia przebadala opis Potopu i stwierdzila, ze jest
                                                    > on zgodny z trescia Ksiegi.

                                                    Z treścią księgi może i tak, ale jednocześnie nie jest zgodny z żadnymi danymi
                                                    geologicznymi.
                                                  • 01.09.08, 18:56
                                                    Wlasnie to dyskutujemy, nasz dobry Asteroido -troszke odbieglismy od
                                                    tematu.
                                                    Tow. Madcio nie chcial dyskutowac problemu Syberii, tundry i naglej
                                                    smierci mamutow. Moze Ty masz jakas teorie? Jak zauwazasz nie robie
                                                    z Ciebie "towarzysza", bo pokladam w Tobie pewna, cichutka,
                                                    nadzieje...Nie chcialbym sie pomylic, naprawde.
                                                    Faktow bedzie wiecej-juz Ty sie nie martw.
                                                    (Z)
                                                  • 01.09.08, 19:22
                                                    Teorie na temat wyginięcia mamutów? Mam co najmniej trzy: ludzie ich wybili,
                                                    klimat się zmienił albo wymarły na jakąś zarazę.

                                                    Nie wiem czy wiesz, ale na Wyspie Wrangla niewielka populacja mamutów przeżyła
                                                    do 2000r p.n.e. No cóż - pewnie Noe zabrał je jednak na arkę, i wysadził je tam,
                                                    żeby sobie spokojnie mieszkały nieniepokojone?

                                                    Nawiasem mówiąc, ktoś kto wierzy w globalny potop musi naprawdę mieć oczy
                                                    szczelnie zamknięte na rzeczywistość. Poza wieloma zwierzętami endemicznymi dla
                                                    najprzeróżniejszych regionów świata, są znacznie prostsze fakty dowodzące że nic
                                                    takiego nie nastąpiło w ostatnim czasie.

                                                    1. Pokrywy lodowe. Odkładanie się logu na Grenlandii można prześledzić do 40000
                                                    lat w przeszłość rok po roku. Śladów potopu nie stwierdzono. Faktycznie
                                                    istnienie w ogóle pokrywy lodowej na Grenlandii dowodzi że potopu tam nie było,
                                                    bo gdyby był to ta pokrywa oderwałaby się od lądu (lód pływa po wodzie), a do
                                                    dziś nie zdążyłaby się odbudować.

                                                    2. Osady na dnie oceanów. Potop spowodowałby zmycie olbrzymich połaci lądu i
                                                    utworzenie wyraźnej warstwy osadów na dnie wszystkich oceanów świata. Nic
                                                    takiego nie istnieje.
                                                  • 03.09.08, 10:32
                                                    asteroida2 napisał:

                                                    > Teorie na temat wyginięcia mamutów? Mam co najmniej trzy: ludzie
                                                    ich wybili,
                                                    > klimat się zmienił albo wymarły na jakąś zarazę.

                                                    Ciekawie napisane:zgodnie z wytycznymi ewolucjonizmu,
                                                    ale...nieprawdziwie.

                                                    Kolejno:
                                                    -jesli sie zmienil klimat, to musialo to nastapic gwaltownie,
                                                    szybko.Inaczej dziesiatki tysiecy mamutow i nosorozcow wlochatych (o
                                                    nich sie jakos nie pisze) mialyby czas emigrowac na poludnie. Cial
                                                    innych, mniejszych zwierzat NIE ZNALEZIONO w wiecznej zmarzlinie.
                                                    Dlaczego? Jaka powinna byc prawidlowa odpowiedz? Czy dlatego nie
                                                    znaleziono bo one uciekly na poludnie?
                                                    Nie:Ale jako lzejsze zostaly splukane wodami Potopu do morz albo w
                                                    inne polacie Syberii.
                                                    Lasy Syberyjskie musialy obfitowac w liczna faune, bowiem klimat byl
                                                    odpowiedni: przed przesunieciem sie biegunow 3500 km NA POLUDNIE (od
                                                    wyspy Akpatok do obecnego polozenia) pln.Syberia miala klimat
                                                    umiarkowany(kontynentalny) z srednia temp.5-6 stopni nawet na
                                                    polnocy.W zoladkach mamutow znaleziono ich ulubiona strawe
                                                    (nieprzetrawione resztki): galazki brzozy, swierkowe i
                                                    modrzewiowe "lapki" oraz wyska trawe.
                                                    Takie rzeczy nie rosna na tundrze. Poniewaz pokarm nie zostal
                                                    strawiony, smierc musiala nastapic gwaltownie, nagle.

                                                    - Nie mogly wymrzec na "jakas zaraze", bowiem obdukcja wykazala, ze
                                                    albo sie utopily, albo udusily.
                                                    Gdy przyjac wersje uderzenia komety(lub asteroidy), ilosc wyrzuconej
                                                    w powietrze magmy i wody z oceanow oraz wulkanizm poimpaktowy staje
                                                    sier jasne, ze ulewa-tak szczegolowo opisana w Bibli- byla
                                                    rzeczywistym wydarzeniem. Ciala zwierzat otoczyl lepki szlam,
                                                    padajacy z nieba.

                                                    -ludzie nie mogli "ich wybic", bowiem nigdzie na Syberii nie
                                                    znaleziono sadyb ludzkich z tamtego okresu i tym bardziej - dolow-
                                                    pulapek, tak charakterystycznych dla pre-historycznych kultur
                                                    lowieckich w Europie.
                                                    Wiecj zaufania do madrosci owczesnie zyjacych ludzi, Asteroida.
                                                    Dlaczego mieliby bezmyslnie zabijac tysiace zwierzat, nie
                                                    wykrawywajac z nich chocby smakowitszych kaskow? Czyzby byli az tak
                                                    glupi? A przeciez ciala zwierzat sa w przewazajacej wiekszosci CALE.

                                                    Zima poimpaktowa, nagla, o przerazajaco niskich temperaturach,
                                                    sprawila, ze zwierzeta pokryte blotem zamarzly.

                                                    Te prawde coraz trudniej ukryc i "ewolucyjnie" (tj. pokretnie,
                                                    klamliwie) wytlumaczyc.
                                                    Zreszta coraz wiecej uczonych przyjmuje wersje "kometowa".
                                                    POTOP byl faktem i da sie to naukowo udowodnic takze na podstawie
                                                    innych faktow.
                                                    Bede sie za Ciebie modlic, bys w koncu przejrzal.
                                                    (Z)

                                                  • 03.09.08, 16:27
                                                    zejman1 napisał:

                                                    > Poniewaz pokarm nie zostal
                                                    > strawiony, smierc musiala nastapic gwaltownie, nagle.

                                                    Śmierć pojedynczego osobnika jest zawsze nagła, ale jako gatunek mamuty włochate
                                                    wymarły stopniowo. W północnej Europie wymarły na przełomie plejstocenu i
                                                    holocenu, ok. 12-10 tys. lat temu (w zależności od regionu); na Syberii
                                                    (półwysep Tajmur) żyły jeszcze na początku holocenu, ok. 9700 lat temu
                                                    (prawdopodobnie w tym czasie wymarł też mamut kolumbijski w Ameryce Północnej).
                                                    Najdłużej przetrwały na wyspach: św. Pawła na Morzu Beringa (6 tys. lat temu) i
                                                    Wrangla (zaledwie 3700 lat temu).

                                                    > - Nie mogly wymrzec na "jakas zaraze", bowiem obdukcja wykazala,
                                                    > ze albo sie utopily, albo udusily.

                                                    Te mamuty, które zachowały się w dobrym stanie, na ogół pochodzą z okresu o
                                                    wiele wcześniejszego, niż najmłodsze zachowane szczątki. Na przykład niedawno
                                                    odkryte półroczne cielę mamuta, znane jako Liuba, ma ok. 37-40 tys. lat; inne
                                                    mamuty żyły w tej samej okolicy jeszcze przez dziesiątki tysięcy lat. Co do
                                                    utopienia się, jest to rodzaj śmierci, który nie wymaga światowego potopu.
                                                    Wystarczy, że pod mamutem idącym po zamarzniętym bagnie załamie się lód.

                                                    Nawiasem mówiąc, Liuba była wielkości dużego psa (ok. 50 kg), a mimo to potop
                                                    jakoś jej nie spłukał.

                                                    --
                                                    Może to wszyćko bez te atomy,
                                                    Że waryjota... momy.
                                                  • 04.09.08, 02:53
                                                    Asteroida napisal m.in.:
                                                    "Teorie na temat wyginięcia mamutów? Mam co najmniej trzy: ludzie
                                                    ich wybili,klimat się zmienił albo wymarły na jakąś zarazę."
                                                    A oto link z ktorego najprawdopodobniej zaczerpnal zacytowane
                                                    hipotezy:

                                                    www.polskieradio.pl/nauka/tags/artykul47226.html
                                                    Tow. Petrucchio troszke inaczej, ale nie za bardzo,
                                                    bowiem “kroczymy wyrownanym szeregiem.Czy rowno-sprawdzi to kula!20
                                                    lbow na wylot-ludzie na szmelc”. Kto by pomyslal, ze ten wspanialy
                                                    poeta Majakowski byl futurysta-wizjonerem…A jednak…

                                                    Tow. Petrucchio: mamuty zyly na Syberii tysiace lat a "zamarzajace
                                                    bagna" wcale im nie przeszkadzaly. Ale kiedy nagle zaczela sie
                                                    potworna ulewa blota podczas Potopu a potem przyszlo potworne zimno
                                                    (Wierchojansk, wiesz tow., jest tzw. "biegunem zimna")- wymarly.

                                                    A oto interesujace i balansujace linki:
                                                    www.farnorthscience.com/2007/09/30/anthropology/mammoth-collision-did-asteriod-kill-ice-age-mammals/

                                                    www.washingtonpost.com/wp-dyn/content/article/2007/06/10/AR2007061000915.html

                                                    www.msnbc.msn.com/id/18789488/
                                                    www.canada.com/victoriatimescolonist/news/story.html?id=65cfb230-4fc0-4a3d-875b-b98a9d8137e7

                                                    www.washingtonpost.com/wp-dyn/content/discussion/2007/06/09/DI2007060900690_pf.html

                                                    Duzo fajnego czytania:

                                                    astrobiology.arc.nasa.gov/news/expandnews.cfm?id=496
                                                    www.nationalpost.com/related/links/story.html?id=636602
                                                    Jeszcze nic nie wiadomo z “Ljuba”, bowiem badania trwaja:
                                                    www.ur.umich.edu/0607/Jul23_07/18.shtml
                                                    Co z tego, ze sie stoczyla z urwiska? Czy to dziwne? Natomiast
                                                    dziwna jest nagla zmiana klimatu.

                                                    Cos z drugiej strony-warto zwrocic uwage na literature w przedmiocie
                                                    sporu:
                                                    www.answersingenesis.org/home/area/fit/chapter15.asp
                                                    Polowanie? He,he,he…
                                                    Ewolucyjni badacze z “Max Planck Max Planck Institute for
                                                    Evolutionary Anthropology” w Lipsku zauwazaja, ze :
                                                    “(...)“The reasoning is open to speculation right now,” Gilbert
                                                    says. But, if the groups were different subspecies, “we can at least
                                                    say clade II were not driven extinct by humans. The extinction was
                                                    way before humans arrived” in this region of Siberia.

                                                    This theory is of interest because many paleontologists argue that
                                                    the mammoths and other large megafauna of the late Pleistocene, the
                                                    last Ice Age, went extinct, in part, because of hunting pressure
                                                    from humans.(...)”
                                                    Link:
                                                    www.sciencenews.org/view/generic/id/33051/title/A_mammoth_divide

                                                    To chyba wystarczy, by sie przekonac, ze naiwne tlumaczenia i
                                                    wybiegi ewolucjonistow na temat zaglady fauny sprzed 12-10000 lat
                                                    sa "co najmniej" kontrowersyjne a w wielu przypadkach...wykluczaja
                                                    sie wzajemnie.Ale to jest normalne zjawisko.
                                                    Ciekawe jest takze to, ze “teoria kometowa” jest naukowo dyskutowana
                                                    choc na tym Forum, wsrod najtezszych specjalistow dzisiejszej doby,
                                                    wzbudza usmiech poblazania i drwiny.
                                                    Bog z Wami, dobrzy ludzie.
                                                    (Z)


                                                  • 04.09.08, 09:26
                                                    zejman1 napisał:

                                                    > Tow. Petrucchio: mamuty zyly na Syberii tysiace lat a "zamarzajace
                                                    > bagna" wcale im nie przeszkadzaly. Ale kiedy nagle zaczela sie
                                                    > potworna ulewa blota podczas Potopu a potem przyszlo potworne zimno
                                                    > (Wierchojansk, wiesz tow., jest tzw. "biegunem zimna")- wymarly.

                                                    Może nie dotarło to jeszcze do ciebie, ale mamuty wymarły w okresie _ocieplania
                                                    się klimatu_ na początku holocenu. Mamuty nie były ciepłolubne; wręcz przeciwnie
                                                    -- wyspecjalizowały się jako zwierzęta strefy zimnej i przystosowały do życia w
                                                    tundrze i do odżywiania się jej roślinnością (głównie trawą). Zmiany
                                                    środowiskowe (skurczenie się strefy tundry eurazjatyckiej o prawie 90%)
                                                    zdziesiątkowały populacje mamutów, które potrzebowały ogromnych przestrzeni
                                                    życiowych. Zapewne przeżyłyby jakoś ocieplenie, gdyby nie myśliwi, którzy
                                                    przechylili szalę i zredukowali liczbę mamutów poniżej minimum umożliwiającego
                                                    przetrwanie gatunku. Podczas poprzednich głębokich interglacjałów _Homo sapiens_
                                                    nie dotarł jeszcze na północ.

                                                    Co do kwestii wagi "wkładu ludzkiego" w wymarcie mamutów, zdania są wciąż
                                                    podzielone, ale korelacja chronologiczna między pojawieniem się człowieka i
                                                    redukcją megafauny na różnych kontynentach i wyspach, np. W Ameryce, Australii,
                                                    na Nowej Zelandii czy Madagaskarze, co najmniej daje do myślenia:

                                                    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=32&w=56119127&a=56123728
                                                    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=32&w=56119127&a=56176421
                                                    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=32&w=56119127&a=56352972

                                                    Mamuty nie wyginęły jako gatunek wskutek utonięcia w bagnie czy mule. Zdarzało
                                                    się to na przestrzeni wielu tysięcy lat pojedynczym mamutom (także nieostrożnym
                                                    młodym cielętom, jak Dima czy Liuba), które w różnym czasie wskutek zbiegu
                                                    okoliczności (korzystnego dla paleontologów, pechowego dla danego mamuta)
                                                    zakonserwowały się w ten sposób. Takie znaleziska są zresztą skrajnie rzadkie. W
                                                    jednym znanym przypadku powódź zabiła za jednym zamachem duże stado (ale tu
                                                    akurat nie było zamarzniętych zwłok, tylko szkielety).

                                                    > Jeszcze nic nie wiadomo z “Ljuba”, bowiem badania trwaja:
                                                    ...
                                                    > Co z tego, ze sie stoczyla z urwiska? Czy to dziwne? Natomiast
                                                    > dziwna jest nagla zmiana klimatu.

                                                    Jaka nagła zmiana klimatu? W czasie, kiedy zginęła Liuba (37 tys. lat temu) nie
                                                    było nagłej zmiany klimatu na Syberii. Mamuty zachowane w zmarzlinie nie padły
                                                    ani w tym samym czasie, ani w okresie, kiedy gatunek wymierał, ale raczej wtedy,
                                                    gdy mamutów było dużo i miały się dobrze, więc szanse, że któryś z nich zginie w
                                                    tafonomicznie uprzywilejowany sposób, były większe.

                                                    --
                                                    Byłem wstrząśnięty. Nauka wcale ich nie obchodziła! W ich życiu liczyła się
                                                    tylko o tyle, o ile pomagała im interpretować Talmud! Nie interesował ich świat
                                                    zewnętrzny, zjawiska naturalne; interesowało ich tylko rozstrzygnięcie kwestii
                                                    wynikającej z Talmudu. -- Richard P. Feynman
                                                  • 04.09.08, 11:36
                                                    No wiec wlasnie: raz piszesz, ze " nie byly cieplolubne" i
                                                    sie "wyspecjalizowaly"a zaraz niedlugo potem donosisz nam
                                                    o "skurczenie się strefy tundry eurazjatyckiej o prawie 90%" a wiec
                                                    o ociepleniu klimatu....

                                                    He,he,he...gonisz w pietke, towarzyszu. Kiedy Wam pasuje, sa "zmiany
                                                    klimatu, a kiedy ich nie ma-sa mysliwi. Wierzysz w duszki, ale to
                                                    typowe...

                                                    Przytoczylem Ci linki po to, abys, tow., wreszcie zrozumial, ze w
                                                    tej materii nie nic pewnego i na temat "wielkiego wymierania ssakow
                                                    na przelomie plejstocenu jest wiele teorii/hipotez.
                                                    Poniewaz pekaliscie ze smiechu a Asteroida (tow. Madcio tez sie
                                                    dolaczal) z "teorii kometowej" wykazalem Wam, ze i ta "smieszna
                                                    teoria" zajmuja sie wcale nie smieszni naukowcy-nawet ewolucyjni.
                                                    Spece ci, wlasnie z ewolucyjnego Instytutu Plancka(Czytaliscie te
                                                    linki, bo sadze, ze nie.) wykluczaja ludzkie polowania jako czynnik
                                                    powodujacy "wielkie wymieranie".

                                                    Sprawa ta bulwersuje uczonych juz od dawna. Wiadomo juz dawna, ze
                                                    przez Ziemie przetoczyla sie fala "wielkiego wymierania" pod koniec
                                                    plejstocenu(koniec okresu wurm) i holocenu( w ktorym dzis zyjemy).
                                                    Wiadomo, ze nastapilo to ok. 10.000 lat temu. Wiadomo tez (choc
                                                    dyskusje stale trwaja i nie ma zgodnosci w pogladach-czy to do tow.
                                                    DOCIERA), ze "wielkie wymieranie" objelo prawie polowe wszystkich
                                                    ssakow o wadze ciala przewyzszajacej 5 kg a z Ameryki i Europy
                                                    zniknely CALKOWICIE WSYSTKIE GATUNKI, ktorych osobniki wazyly ponad
                                                    1000 kg. Wsrod ssakow, wazacych ponad 100 kg. BEZPOTOMNIE WYMARLA
                                                    JEDNA TRZECIA WSZYSTKICH GATUNKOW.
                                                    Alvarez i "wielkie wymieranie" z kredy sie klania-to bardzo
                                                    przypomina wlasnie tamte sprzed dziesiatkow milionow lat.

                                                    Kazda ze wspomnianych teorii przytaczanych przez towarzysza, ma
                                                    slabe strony.
                                                    Ile razy mam tow. wbijac do glowy, ze teoria lagodnej "zmiany
                                                    klimatu", a wiec stopniowego przechodzenia to z okresu cieplego w
                                                    zimny i znow w cieply, nie daje zadawalajacego wyjasnienia, bowiem
                                                    podczas podobnego rodzaju zmian NIE DOCHODZILO DO ZANIKU CALYCH
                                                    GATUNKOW. A wiec ta ostatnia plejstocenska zmiana klimatu jest
                                                    wyjatkowa.

                                                    Teoryjka "wojny blyskawicznej" ludzi przeciw calej masie gatunkow a
                                                    mamutom,nosorozcom, tygrysom szablastym,olbrzymim leniwcom, itd.
                                                    nosi na sobie znamie Ernsta Mayra - u niego homo sapiens sapiens
                                                    wytrzebil neandertalczyka.Ludzie pre-historyczni -tepili zapamietale
                                                    zwierzeta. Tacy juz jestesmy. Kretynstwo tej teorii jest porazajace
                                                    swa matolkowatoscia.
                                                    Nie potwierdzaja jej jednak zadne obserwacje: ani dawne ani
                                                    obecne.Nie potwierdzaja jej fakty. Ludziom dopiero w najnowszych
                                                    czasch udalo sie prawie wytepic np. bizony, slonie, nosorozce pomimo
                                                    poteznej, miliardowej populacji i nowoczesnej broni...
                                                    Te pre-historyczne populacje, towarzyszu, musialy byc wielce liczne-
                                                    ba, o wiele liczniejsze od wspolczesnej.
                                                    Tylko co sie z nimi stalo? Gdzie sie podzialy? Dlaczego ludzkosc
                                                    musiala sie powoli odradzac i zajelo to jej az tyle czasu pomimo
                                                    braku srodkow antykoncepcyjnych? Moze chcesz powiedziec, ze przed
                                                    10.000 tys. lat zylo na Ziemi wiecej ludzi, niz dzis? Dziwne,
                                                    dlaczego najwieksze, rzymskie cesarstwo starozytne,liczylo ok. 60
                                                    mln. ludzi, rozprzestrzeniajac sie od Atlantyku az po Indie?
                                                    Marsz do szkoly podstawowej-ewolucyjne kursy niedzielne i partyjne,
                                                    to troszke za malo.

                                                    No wiec "wojna blyskawiczna" ludzi ze zwierzetami (pamietamy stale o
                                                    znikaniu calych gatunkow z poczatku postu) to nie nowa rzecz, ale
                                                    ostatnio ogrzewa te hipoteze Paul.S.Martin z uniwersytetu w Tucson w
                                                    Arizonie choc juz w 1887 r. H.Howorth wykazaal, ze bylo to
                                                    niemozliwe. Ale on koncentrowal sie na "indianskich imigrantach" -na
                                                    Syberii dzialali...Ci jednak, co wiadomo, nie zabijali bez potrzeby.
                                                    No i dalej nie wiadomo kto zabijal, ale moze byli to Innuci,
                                                    Tunguzi, Jakuci... Tyle, ze jest ich przerazliwie malo a inni ludzie
                                                    woleli cieple obszary.Nawet dzis zalicza sie Syberia do narzadziej
                                                    zamieszkanych rejonow swiata...

                                                    Ale wymieranie ssakow (dinozaury wymarly chwala Bogu wczesniej)to
                                                    nie wszystko:w tym okresie przejsciowym wymarlo wiele gatunkow
                                                    ssakow i ptakow, ktore nie byly celem polowan ludzi. Oto wywiad
                                                    (przeczytajcie to towarzyszu Petrucchio) z dr Paulem Martinem, a
                                                    poniewaz opiera sie m.in. na E.Mayr chyba mozemy mu wierzyc:

                                                    www.amnh.org/science/biodiversity/extinction/Day1/bytes/MartinPres.html

                                                    Ten dr Martin jest przeciwnikiem "teorii
                                                    kometowo/asteroidowej"(zdecydowanie ja odrzucil, gdyz "brak jest
                                                    anomalii irydowej) ale ...potwierdzil ja syberyjski geolog E.P.
                                                    Izokh:
                                                    www.atlantisquest.com/Asteroid.html
                                                    ktory wskazal (tow. Madcio:uwaga) na tektyty w Australii i dziwna
                                                    warstwe glin lessowych w Wietnamie, takze zawierajactch tektyty, i
                                                    wykazujacych anomalie irydowa.

                                                    A wiec pomimo intensywnych badan nie udalo sie w sposob zadawalajacy
                                                    wyjasnic zjawiska "wielkiego wymierania".Udalo sie to tylko uczonum
                                                    z Forum "Nauka" Gazety Wyborczej.

                                                    Chce podkreslic, ze impaktem komety nie da sie(na razie) moze
                                                    wyjasnic zadawalajaco (uwaga ewolucjonisci: w Waszej teoryjce
                                                    o "pochodzeniu gatunkow" ponad 80% "naukowego stoftu" to zwykle
                                                    banialuki)wszystkiego ale doskonale "wielkie wymieranie".

                                                    "Idziemy wyrownanym szeregiem..." A moze lubisz "Traktory Wy konie
                                                    stalowe"?- tresc tej piosenki jest tak prawdziwa jak uwagi
                                                    towarzysza.
                                                    (Z)




                                                  • 04.09.08, 11:40
                                                    ...post.Prosze nie zwracac uwagi na poprzedni.

                                                    No wiec wlasnie: raz piszesz, ze " nie byly cieplolubne" i
                                                    sie "wyspecjalizowaly"a zaraz niedlugo potem donosisz nam
                                                    o "skurczenie się strefy tundry eurazjatyckiej o prawie 90%" a wiec
                                                    o ociepleniu klimatu....

                                                    He,he,he...gonisz w pietke, towarzyszu. Kiedy Wam pasuje, sa "zmiany
                                                    klimatu, a kiedy ich nie ma-sa mysliwi. Wierzysz w duszki, ale to
                                                    typowe...

                                                    Przytoczylem Ci linki po to, abys, tow., wreszcie zrozumial, ze w
                                                    tej materii nie nic pewnego i na temat "wielkiego wymierania ssakow
                                                    na przelomie plejstocenu jest wiele teorii/hipotez.
                                                    Poniewaz pekaliscie ze smiechu a Asteroida (tow. Madcio tez sie
                                                    dolaczal) z "teorii kometowej" wykazalem Wam, ze i ta "smieszna
                                                    teoria" zajmuja sie wcale nie smieszni naukowcy-nawet ewolucyjni.
                                                    Spece ci, wlasnie z ewolucyjnego Instytutu Plancka(Czytaliscie te
                                                    linki, bo sadze, ze nie.) wykluczaja ludzkie polowania jako czynnik
                                                    powodujacy "wielkie wymieranie".

                                                    Sprawa ta bulwersuje uczonych juz od dawna. Wiadomo juz dawna, ze
                                                    przez Ziemie przetoczyla sie fala "wielkiego wymierania" pod koniec
                                                    plejstocenu(koniec okresu wurm) i holocenu( w ktorym dzis zyjemy).
                                                    Wiadomo, ze nastapilo to ok. 10.000 lat temu. Wiadomo tez (choc
                                                    dyskusje stale trwaja i nie ma zgodnosci w pogladach-czy to do tow.
                                                    DOCIERA), ze "wielkie wymieranie" objelo prawie polowe wszystkich
                                                    ssakow o wadze ciala przewyzszajacej 5 kg a z Ameryki i Europy
                                                    zniknely CALKOWICIE WSYSTKIE GATUNKI, ktorych osobniki wazyly ponad
                                                    1000 kg. Wsrod ssakow, wazacych ponad 100 kg. BEZPOTOMNIE WYMARLA
                                                    JEDNA TRZECIA WSZYSTKICH GATUNKOW.
                                                    Alvarez i "wielkie wymieranie" z kredy sie klania-to bardzo
                                                    przypomina wlasnie tamte sprzed dziesiatkow milionow lat.

                                                    Kazda ze wspomnianych teorii przytaczanych przez towarzysza, ma
                                                    slabe strony.
                                                    Ile razy mam tow. wbijac do glowy, ze teoria lagodnej "zmiany
                                                    klimatu", a wiec stopniowego przechodzenia to z okresu cieplego w
                                                    zimny i znow w cieply, nie daje zadawalajacego wyjasnienia, bowiem
                                                    podczas podobnego rodzaju zmian NIE DOCHODZILO DO ZANIKU CALYCH
                                                    GATUNKOW. A wiec ta ostatnia plejstocenska zmiana klimatu jest
                                                    wyjatkowa.

                                                    Teoryjka "wojny blyskawicznej" ludzi przeciw calej masie gatunkow a
                                                    mamutom,nosorozcom, tygrysom szablastym,olbrzymim leniwcom, itd.
                                                    nosi na sobie znamie Ernsta Mayra - u niego homo sapiens sapiens
                                                    wytrzebil neandertalczyka.Ludzie pre-historyczni -tepili zapamietale
                                                    zwierzeta. Tacy juz jestesmy. Kretynstwo tej teorii jest porazajace
                                                    swa matolkowatoscia.
                                                    Nie potwierdzaja jej jednak zadne obserwacje: ani dawne ani
                                                    obecne.Nie potwierdzaja jej fakty. Ludziom dopiero w najnowszych
                                                    czasch udalo sie prawie wytepic np. bizony, slonie, nosorozce pomimo
                                                    poteznej, miliardowej populacji i nowoczesnej broni...
                                                    Te pre-historyczne populacje, towarzyszu, musialy byc wielce liczne-
                                                    ba, o wiele liczniejsze od wspolczesnej.
                                                    Tylko co sie z nimi stalo? Gdzie sie podzialy? Dlaczego ludzkosc
                                                    musiala sie powoli odradzac i zajelo to jej az tyle czasu pomimo
                                                    braku srodkow antykoncepcyjnych? Moze chcesz powiedziec, ze przed
                                                    10.000 tys. lat zylo na Ziemi wiecej ludzi, niz dzis? Dziwne,
                                                    dlaczego najwieksze, rzymskie cesarstwo starozytne,liczylo ok. 60
                                                    mln. ludzi, rozprzestrzeniajac sie od Atlantyku az po Indie?
                                                    Marsz do szkoly podstawowej-ewolucyjne kursy niedzielne i partyjne,
                                                    to troszke za malo.

                                                    No wiec "wojna blyskawiczna" ludzi ze zwierzetami (pamietamy stale o
                                                    znikaniu calych gatunkow z poczatku postu) to nie nowa rzecz, ale
                                                    ostatnio ogrzewa te hipoteze Paul.S.Martin z uniwersytetu w Tucson w
                                                    Arizonie choc juz w 1887 r. H.Howorth wykazaal, ze bylo to
                                                    niemozliwe. Ale on koncentrowal sie na "indianskich imigrantach" -na
                                                    Syberii dzialali...Ci jednak, co wiadomo, nie zabijali bez potrzeby.
                                                    No i dalej nie wiadomo kto zabijal, ale moze byli to Innuci,
                                                    Tunguzi, Jakuci... Tyle, ze jest ich przerazliwie malo a inni ludzie
                                                    woleli cieple obszary.Nawet dzis zalicza sie Syberia do narzadziej
                                                    zamieszkanych rejonow swiata...

                                                    Ale wymieranie ssakow (dinozaury wymarly chwala Bogu wczesniej)to
                                                    nie wszystko:w tym okresie przejsciowym wymarlo wiele gatunkow
                                                    ssakow i ptakow, ktore nie byly celem polowan ludzi. Oto wywiad
                                                    (przeczytajcie to towarzyszu Petrucchio) z dr Paulem Martinem, a
                                                    poniewaz opiera sie m.in. na E.Mayr chyba mozemy mu wierzyc:

                                                    www.amnh.org/science/biodiversity/extinction/Day1/bytes/MartinPres.html

                                                    Ten dr Martin jest przeciwnikiem "teorii
                                                    kometowo/asteroidowej"(zdecydowanie ja odrzucil, gdyz "brak jest
                                                    anomalii irydowej) ale ...potwierdzil ja syberyjski geolog E.P.
                                                    Izokh:
                                                    www.atlantisquest.com/Asteroid.html
                                                    ktory wskazal (tow. Madcio:uwaga) na tektyty w Australii i dziwna
                                                    warstwe glin lessowych w Wietnamie, takze zawierajactch tektyty, i
                                                    wykazujacych anomalie irydowa.

                                                    A wiec pomimo intensywnych badan nie udalo sie w sposob zadawalajacy
                                                    wyjasnic zjawiska "wielkiego wymierania".Udalo sie to tylko uczonum
                                                    z Forum "Nauka" Gazety Wyborczej.

                                                    Chce podkreslic, ze impaktem komety nie da sie(na razie) moze
                                                    wyjasnic zadawalajaco (uwaga ewolucjonisci: w Waszej teoryjce
                                                    o "pochodzeniu gatunkow" ponad 80% "naukowego stoftu" to zwykle
                                                    banialuki)wszystkiego ale doskonale "wielkie wymieranie".

                                                    "Idziemy wyrownanym szeregiem..." A moze lubisz "Traktory Wy konie
                                                    stalowe"?- tresc tej piosenki jest tak prawdziwa jak uwagi
                                                    towarzysza.
                                                    (Z)
                                                  • 04.09.08, 13:03
                                                    zejman1 napisał:

                                                    > No wiec wlasnie: raz piszesz, ze " nie byly cieplolubne" i
                                                    > sie "wyspecjalizowaly"a zaraz niedlugo potem donosisz nam
                                                    > o "skurczenie się strefy tundry eurazjatyckiej o prawie 90%" a
                                                    > wiec o ociepleniu klimatu....

                                                    Czy widzisz w tym jakąś sprzeczność? Skurczenie się strefy tundry arktycznej
                                                    zaszło właśnie w związku z ociepleniem holoceńskim. Obszary, na których mogły
                                                    żyć mamuty syberyjskie, skurczyły się z prawie 8 mln do ok. 800 tys. km^2. Co
                                                    więcej, plejstoceńska stepotundra jako typ biomy właściwie znikła zupełnie.

                                                    > Przytoczylem Ci linki po to, abys, tow., wreszcie zrozumial, ze w
                                                    > tej materii nie nic pewnego i na temat "wielkiego wymierania
                                                    > ssakow na przelomie plejstocenu jest wiele teorii/hipotez.

                                                    Myślisz, że tego nie wiem?

                                                    > Poniewaz pekaliscie ze smiechu a Asteroida (tow. Madcio tez sie
                                                    > dolaczal) z "teorii kometowej" wykazalem Wam, ze i ta "smieszna
                                                    > teoria" zajmuja sie wcale nie smieszni naukowcy-nawet ewolucyjni.
                                                    > Spece ci, wlasnie z ewolucyjnego Instytutu Plancka(Czytaliscie te
                                                    > linki, bo sadze, ze nie.) wykluczaja ludzkie polowania jako czynnik
                                                    > powodujacy "wielkie wymieranie".
                                                    >
                                                    > Sprawa ta bulwersuje uczonych juz od dawna. Wiadomo juz dawna, ze
                                                    > przez Ziemie przetoczyla sie fala "wielkiego wymierania" pod koniec
                                                    > plejstocenu(koniec okresu wurm) i holocenu( w ktorym dzis zyjemy).
                                                    > Wiadomo, ze nastapilo to ok. 10.000 lat temu. Wiadomo tez (choc
                                                    > dyskusje stale trwaja i nie ma zgodnosci w pogladach-czy to do tow.
                                                    > DOCIERA), ze "wielkie wymieranie" objelo prawie polowe wszystkich
                                                    > ssakow o wadze ciala przewyzszajacej 5 kg a z Ameryki i Europy
                                                    > zniknely CALKOWICIE WSYSTKIE GATUNKI, ktorych osobniki wazyly ponad
                                                    > 1000 kg. Wsrod ssakow, wazacych ponad 100 kg. BEZPOTOMNIE WYMARLA
                                                    > JEDNA TRZECIA WSZYSTKICH GATUNKOW.
                                                    > Alvarez i "wielkie wymieranie" z kredy sie klania-to bardzo
                                                    > przypomina wlasnie tamte sprzed dziesiatkow milionow lat.

                                                    Szybsze wymieranie wielkich ssaków jest całkiem zrozumiałe jako skutek
                                                    kombinacji zmian w ekosystemach i rozwoju łowiectwa. Gdyby wymieranie megafauny
                                                    plejstoceńskiej było skutkiem globalnej katastrofy, nastąpiłoby wszędzie w tym
                                                    samym czasie. Tymczasem np. mamuty i nosorożce włochate przetrwały na Syberii o
                                                    kilka tys. lat dłużej, niż w Europie Zachodniej; wymarły też o wiele wcześniej
                                                    na południu Syberii, niż na północy. Ciekaw jestem, jak tłumaczysz przeżycie
                                                    reliktowych populacji mamutów na izolowanych wyspach.

                                                    > Ile razy mam tow. wbijac do glowy, ze teoria lagodnej "zmiany
                                                    > klimatu", a wiec stopniowego przechodzenia to z okresu cieplego w
                                                    > zimny i znow w cieply, nie daje zadawalajacego wyjasnienia, bowiem
                                                    > podczas podobnego rodzaju zmian NIE DOCHODZILO DO ZANIKU CALYCH
                                                    > GATUNKOW. A wiec ta ostatnia plejstocenska zmiana klimatu jest
                                                    > wyjatkowa.

                                                    Gatunki nigdy nie wymierały wskutek zmian klimatycznych? Kto tak twierdzi?

                                                    > Teoryjka "wojny blyskawicznej" ludzi przeciw calej masie gatunkow a
                                                    > mamutom,nosorozcom, tygrysom szablastym,olbrzymim leniwcom, itd.
                                                    > nosi na sobie znamie Ernsta Mayra - u niego homo sapiens sapiens
                                                    > wytrzebil neandertalczyka.Ludzie pre-historyczni -tepili zapamietale
                                                    > zwierzeta. Tacy juz jestesmy. Kretynstwo tej teorii jest porazajace
                                                    > swa matolkowatoscia.

                                                    Porażające jest kretyństwo twojej nadinterpretacji. Ani ja, ani nikt inny na tym
                                                    forum nie mówił nic o "wojnie błyskawicznej" i "zapamiętałym tępieniu". W
                                                    interesie łowców nie jest wytępienie zwierzyny, tylko zdobycie pożywienia. Ale
                                                    -- o czym łowca nie wie -- równowagę łowca/zwierzyna można naruszyć
                                                    nieodwracalnie nawet nie mając złych chęci.

                                                    > Nie potwierdzaja jej jednak zadne obserwacje: ani dawne ani
                                                    > obecne.Nie potwierdzaja jej fakty. Ludziom dopiero w najnowszych
                                                    > czasch udalo sie prawie wytepic np. bizony, slonie, nosorozce pomimo
                                                    > poteznej, miliardowej populacji i nowoczesnej broni...

                                                    Do wytępienia turów i dzikich koni nie trzeba było nowoczesnej broni;
                                                    wystarczyły systematyczne polowania plus zmiany środowiskowe. Lwy wyginęły w
                                                    południowej Europie jeszcze w starożytności. Zabiła je kometa? A może ludzie
                                                    uzbrojeni w sztucery?

                                                    Przodkom Malgaszy, którzy przybyli na Madagaskar niespełna 2000 lat temu, udało
                                                    się wykończyć większość dużych zwierząt na wyspie, w tym wszystkie _największe_.
                                                    Niekoniecznie wskutek polowań czy jakichkolwiek świadomych tępień: w większości
                                                    przypadków wystarczyły zmiany w ekosystemach spowodowane przez ludzi.

                                                    Plejstoceńska megafauna Australii wyginęła ok. 47 tys. lat temu -- o wiele
                                                    wcześniej niż mamuty, a za to krótko po przybyciu do Australii ludzi. Największe
                                                    gatunki wyginęły doszczętnie, średnie -- częściowo.

                                                    > Chce podkreslic, ze impaktem komety nie da sie(na razie) moze
                                                    > wyjasnic zadawalajaco (uwaga ewolucjonisci: w Waszej teoryjce
                                                    > o "pochodzeniu gatunkow" ponad 80% "naukowego stoftu" to zwykle
                                                    > banialuki)wszystkiego ale doskonale "wielkie wymieranie".

                                                    Jednego na pewno nie da się wyjaśnić impaktem komety: światowego potopu na
                                                    przełomie plejstocenu i holocenu. Takiego potopu po prostu nie było, o czym
                                                    wszyscy poważni badacze świetnie wiedzą; dlatego koncepcję tę można spotkać
                                                    tylko w kręgu pseudonauki.

                                                    > "Idziemy wyrownanym szeregiem..." A moze lubisz "Traktory Wy konie
                                                    > stalowe"?- tresc tej piosenki jest tak prawdziwa jak uwagi
                                                    > towarzysza.

                                                    Ciekaw jestem, czemu tak przypisujesz mi tego rodzaju sympatie polityczne?
                                                    Zapewne pasuje ci to do tezy, że każdy, kto nie zgadza się z tobą, jest
                                                    niechybnie komunistą lub co najmniej kryptokomunistą. Może -- wobec braku
                                                    reakcji ze strony moderatora na twoje wyskoki ad hominem -- ja z kolei wystąpię
                                                    z jakąś konkurencyjną tezą? Że np. każdy, kto wierzy w prawdziwość relacji
                                                    biblijnej o potopie światowym, jest paranoidalnym socjopatą o skłonnościach
                                                    pedofilskich? Absurd? Może i absurd, ale dlaczego tylko tobie ma być wolno
                                                    atakować oponentów przez dowolne kojarzenie ich poglądów z czymś nieprzyjemnym?


                                                    --
                                                    Byłem wstrząśnięty. Nauka wcale ich nie obchodziła! W ich życiu liczyła się
                                                    tylko o tyle, o ile pomagała im interpretować Talmud! Nie interesował ich świat
                                                    zewnętrzny, zjawiska naturalne; interesowało ich tylko rozstrzygnięcie kwestii
                                                    wynikającej z Talmudu. -- Richard P. Feynman
                                                  • 04.09.08, 14:30
                                                    petrucchio napisał:

                                                    > Ani ja, ani nikt inny na tym forum nie mówił nic o "wojnie
                                                    > błyskawicznej" i "zapamiętałym tępieniu". W
                                                    > interesie łowców nie jest wytępienie zwierzyny, tylko zdobycie
                                                    > pożywienia. Ale...

                                                    "According to our analyses, even a high density (4 individuals/km2) and vigorous
                                                    (CR = 2.7%; see Materials and Methods) woolly mammoth population would have been
                                                    driven to extinction with an HI of 0.37 individuals killed per person per year
                                                    in the 6 ky period. In other words, for these optimistic parameters, one woolly
                                                    mammoth killed every three years by each human being inhabiting its distribution
                                                    range would be sufficient to lead the species to extinction."

                                                    tinyurl.com/5sba9v

                                                    W tym samym artykule znajdziesz dokładniejsze informacje o zaniku obszarów
                                                    stepotundry i konsekwencjach tego zjawiska dla populacji mamutów włochatych.


                                                    --
                                                    Brian: "You are all different!" // Crowd: "YES, WE ARE ALL DIFFERENT!" // Lone
                                                    Voice: "I'm not." // Person next to him: "SHH!"
                                                  • 04.09.08, 14:37
                                                    Masz prawo interpretowac fakty zgodnie ze swoim swiatopogladem.Ja to
                                                    robie w zgodzie z moim. I co lepsze: wersja "potopowa" jest tak
                                                    logiczna, ze chyba wlasnie wylacznie przez swoj wojujacy ateizm, jej
                                                    zaprzeczacie.
                                                    Przedstawilem swoja wersja i podalem linki na jej poparcie. Wasze
                                                    przesmieszki wobec Potopu nie maja wiec najmniejszej racji bytu a sa
                                                    najzwyczajniejszym sporem uczonych: jedni sa za takim rozwiazaniem,
                                                    a drudzy za innym. Wy sie natomiast glupawo smieliscie, zamiast
                                                    dyskutowac powazniej.
                                                    To wlasnie chce podkreslic.

                                                    Nie czepiaj sie slow o "wojnie blyskawicznej".To rzeczywiscie moja
                                                    nazwa, chociaz uzywa sie jej w literaturze anglojezycznej
                                                    (overkill).Ale, towarzyszu, to Wy(znowu) wyciagneliscie nieszczesna
                                                    teorie polowan.Teraz usilujesz wyslizgnac sie jak piskorz z pulapki
                                                    w jaka sie sam wpedziles -ten Asteroida tez, zreszta - i zaczynasz
                                                    przebakiwac ewolucyjnie o "biomach" i o tym, ze "tundra sie
                                                    skurczyla"...
                                                    I dalej tkwisz w swym malutkim swiecie "insercji" czy biomow, tundry
                                                    i nie przyjmujesz faktu, ze "samozatopienie" sie zwierzat w mule czy
                                                    wytrwale przebywanie na terenie, nie obfitujacym w pozywienie nie
                                                    nalezy do ich behawiorystycznego zachowania sie. Gdyby klimat
                                                    zmienial sie stopniowo-chocby nawet przez 20...100 lat, mialyby one
                                                    szanse na odejscie do lasow na pld. Syberii.Czy te pln.byly az tak
                                                    glupie? Glupsze od sloni, antylop i zyraf?
                                                    Omijasz to, CO ONE JADLY (tresc zoladkow zostala przebadana podczas
                                                    sekcji) a dalej bezplciowo gledzisz o trawach tundry. Na tundrach,
                                                    tow., nie rosna swierki, jodly, brzozy,modrzewie, a raczej...
                                                    pl.wikipedia.org/wiki/Tundra
                                                    ...mchy i porosty.

                                                    Przezywalnosc niektorych mamutow czy nosorozcow latwo wytlumaczyc
                                                    kierunkiem trujacych gazow(nadchodzily z polnocnego zachodu) i fali
                                                    potopowego deszczu. To, ze niektore przezyly nie wystarczylo do
                                                    odrodzenia sie populacji tak samo, jak nie wystarcza tych pare setek
                                                    tygrysow, biegajacych tu i tam do odrodznia sie gatunku: pula genowa
                                                    jest za mala.

                                                    O mamutach karlowatych, gdybys przeczytal podane linki, zdania
                                                    uczonych sa tez podzielone, ale ja osobiscie uwazam, ze ten typ
                                                    mamuta(a zyl on rownolegle z "podstawowym") zostal izolowany i po
                                                    prostu wymarl. Wlasnie z uwagi na o wiele mniejsze potrzeby mogl sie
                                                    wyzywic tundrowatymi porostami ale w koncu ulegl degeneracji i
                                                    nie "przystosowal sie" . Tym samym nie poparl ewolucyjnej "teorii".
                                                    Mial jednak, przyznajemy, swoje trzy minuty,niepowtarzalna szanse.

                                                    Oczywiscie ta sama kleska pogodowa dotknela jednoczesnie tak duze,
                                                    jak i male zwierzeta, nawet ptaki...Za kogo TY nas uwazasz, tow.
                                                    Petrucchio?

                                                    Wiecie tow. kiedys byl taki modny w Europie Zachodniej tow.pierwszy
                                                    sekretarz Hiszpanskiej Partii Komunistycznej, Santiago Carillo,
                                                    ktory, gdy mu zarzucono "elastycznosc pogladow", argumentowal
                                                    podobnie jak Ty, tj. stwierdzil, ze "w zaleznosci od sytuacjí sa oni
                                                    (komunisci)albo marksistami albo leninistami." To bardzo ciekawa
                                                    samoocena.
                                                    Ale pasuje ona jak ulal do Twojego stylu dysputy.

                                                    Napisales : "Ciekaw jestem, czemu tak przypisujesz mi tego rodzaju
                                                    sympatie polityczne?
                                                    Zapewne pasuje ci to do tezy, że każdy, kto nie zgadza się z tobą,
                                                    jest
                                                    niechybnie komunistą lub co najmniej kryptokomunistą. Może -- wobec
                                                    braku
                                                    reakcji ze strony moderatora na twoje wyskoki ad hominem -- ja z
                                                    kolei wystąpię
                                                    z jakąś konkurencyjną tezą? Że np. każdy, kto wierzy w prawdziwość
                                                    relacji
                                                    biblijnej o potopie światowym, jest paranoidalnym socjopatą o
                                                    skłonnościach
                                                    pedofilskich? Absurd? Może i absurd, ale dlaczego tylko tobie ma być
                                                    wolno
                                                    atakować oponentów przez dowolne kojarzenie ich poglądów z czymś
                                                    nieprzyjemnym?"

                                                    Wlasnie z wyzej podanych wzgledow a poza tym: wiekszosc komunistow
                                                    (takze tych na "topie") byla ewolucjonistami. Najwidoczniej cos im
                                                    ta "teoria" ulatwiala.
                                                    Ale Petrucchio nie tylko: wielu nobliwych ewolucjonistow nie
                                                    bedacych komunistami, bylo i jest ...sympatykami lewicy. To
                                                    naturalne dla tych ludzi. Lewicy- a wiec takze tzw. "liberalizmu".
                                                    Badz zdrow.
                                                    (Z)
                                                  • 04.09.08, 14:52
                                                    > Przedstawilem swoja wersja i podalem linki na jej poparcie. Wasze
                                                    > przesmieszki wobec Potopu nie maja wiec najmniejszej racji bytu a
                                                    > sa najzwyczajniejszym sporem uczonych: jedni sa za takim
                                                    > rozwiazaniem, a drudzy za innym. Wy sie natomiast glupawo
                                                    > smieliscie, zamiast dyskutowac powazniej.
                                                    > To wlasnie chce podkreslic.

                                                    Spróbuj odpowiedzieć tylko na ten zarzut wobec swojej hipotezy, powtórzony już
                                                    zresztą trzykrotnie:

                                                    Odkopane ślady dowodzą, że wymieranie dużych zwierząt pod koniec Plejstocenu
                                                    następowało w różnych obszarach w różnych czasach, na przestrzeni wielu tysięcy
                                                    lat. To obala hipotezę że spowodował je potop.

                                                    Odnieś się tylko do tego problemu, bez żadnych przytyków osobistych i bez
                                                    skręcania na inne tematy. Potrafisz to zrobić?
                                                  • 04.09.08, 16:01
                                                    Odkopane slady niczego nie dowodza-zwierzeta umieraly kiedy
                                                    przyszedl ich czas.
                                                    My mowimy jednak o "wielkim wymieraniu". To stara sprawa, wiesz?
                                                    Pisal o niej jeszcze w "Uranii" prof. Kamienski i podawal opracowane
                                                    przez siebie tabele.
                                                    Co gorsze: ten uczony byl takze zwolennikiem...uderzenia komety.Wg
                                                    niego miala to byc czesc komety Halleya.

                                                    Wlasnie dlatego, ze nie nie zwracam uwagi na osobiste prztyki
                                                    dyskutuje z Wami.
                                                    Teraz musze popracowac, niestety.Czekaja mnie nadgodziny bez zaplaty.
                                                    (Z)
                                                  • 04.09.08, 16:26

                                                    Wlasnie to, co mnie zdumiewa, to jest hucpowata, ewolucyjna
                                                    ignorancja. Teorie impaktowa (choc Bibli mowia o tym innymi slowy, a
                                                    podania wielu ludow jeszcze innymi, bardziej naukowa, pojawila sie
                                                    juz za czasow Cuviera a przez prawie caly wiek XIX byla poruszana na
                                                    lamach roznych ppism. Dziwne, ze w koncu, pomimo
                                                    oporow,zaakceptowaliscie Alvareza-zginelo wtedy az 75% wszystkich
                                                    form zycia zwierzecego a dinozaury -calkowicie.
                                                    W impakcie "potopowym" zginelo -patrz posty do Petrucchia.
                                                    Tego nie jestescie w stanie zaakceptowac..Wszystko, tylko nie Potop.
                                                    Powody sa znane.

                                                    Dr.Monika Grady z brytyjskiego Natural History Museum, kierownik
                                                    dzialu petrologii, definjuje katastrofe globalna (Biblia nazywa
                                                    ja "Potopem") jako taka, w wyniku ktorej zginie jedna czwarta
                                                    ludzkosci(patrz takze:
                                                    www.boulder.swri.edu/~cchapman/mcshaz.pdf
                                                    a wiec lekko 1,5 mld ludzi. A ile gatunkow zwierzat? Niektore
                                                    najprawdopodobniej znikna na zawsze.

                                                    Jesli nie bedziemy mieli niszczescia (patrz w co uderzyla planetodia
                                                    Alvarezow) to skaly w miejscu uderzenia beda zawieraly duze ilosci
                                                    siarczanow, a wtedy pyl bedzie zawieral duze ilosci dwutlenku siarki
                                                    i tlenkow azotu. Wydziela sie z niego silnie trujace gazy, a moze on
                                                    takze -co mialo miejsce w Potopie, barwiac wody tak, ze byly
                                                    one "jak krew" czerwone- opasc na ziemie w postaci kwasnego deszczu.
                                                    Do atmosferuy przedostana sie takze inne trujace zwiazki jak kadm,
                                                    olow, rtec.,.. Albedo Ziemi sie zmieni w wyniku czego rosliny beda
                                                    ginac bowiem slonce nie dotrze do niej. Temperatura gwaltownie
                                                    opadnie.Brak roslin spowoduje przerwanie lancucha pokarmowego a
                                                    drapiezniki, uzaleznione od istnienia roslinozercow, beda rowniez
                                                    masowo wymierac.
                                                    To scenariusz bez uwzgledniania przesuniecia biegunow. Tez jest
                                                    dobry dla wersji potopowej.
                                                    (Z)
                                                  • 04.09.08, 20:51
                                                    Wpadł mi na ekran tekst o mamutach:
                                                    www.sciencenews.org/view/generic/id/36196/title/Mammoth_migrations
                                                    Jakoś o kometach tam nie piszą.

                                                  • 05.09.08, 12:52
                                                    Przytoczylem wystarczajaca ilosc linkow.
                                                    (Z)
                                                  • 05.09.08, 12:54

                                                    Na pocztku, abyscie sie lepiej poczuli, nowoczesna nauka
                                                    geologiczna rozpoczyna sie od Stena(Niels Stenson, lat.Nikolaus
                                                    Stenonis) -…katolickiego biskupa, beatyfikowanego przez Jana Pawla i
                                                    uznanego za swietego Kosciola:
                                                    en.wikipedia.org/wiki/Nicolas_Steno
                                                    Do Stena bylo roznie z ta geologia-najczesciej smiesznie i
                                                    nieprawdziwie. Jego olbrzymim wkladem w geologie bylo obalenie
                                                    powszechnego mniemania o ”rodzeniu przez gory muszli wymarlych malzy
                                                    i slimakow morskich” oraz stratygrafia, bedaca dzis podstawa
                                                    geologicznych datowan. Dzieki niej, moga dzisiejsi ewolucjonisci
                                                    mowic m.in. o ”przemianach” jednuch gatunkow w drugie a takze je
                                                    datowc.
                                                    Innym wkladem byla nauka o krysztalach, ktorych katy nachylenia
                                                    plaszczyzn nosi dzis nazwe ”prawa Stena”.
                                                    Malo kto z balwaniacych sie tu wyznawcow ewolucjonizmu o tym wie-
                                                    dlatego przypominam o tym, ze wylacznie nauka oparta o wiare moze
                                                    byc przelomowa.
                                                    Wspominam o Stenie takze dlatego, bo wlasnie stratygrafia
                                                    odegrala we wspolczesnej geologii poczesne miejsce w datowaniu
                                                    Potopu.


                                                    Link ”atlantycki”:
                                                    www.atlantisquest.com/Geology.html
                                                    Mamy tu bogata bibliografie problematyki atlantyckiej(grzbietu i
                                                    plaskowyzu), np. Zapytywane przez Ciebie czy Petrucchia ”rezultaty
                                                    obnizenia sie dna morskiego pln. Atlantyku:
                                                    Nansen, Fridtjof, "The Norwegian North polar expedition, 1893-1896:
                                                    scientific results," Longmans, Green & Co., London New York, 1900-
                                                    1903.
                                                    Rzecz stara ale dalej aktualna. Warto to chocby pobieznie przerzucic.

                                                    Godna polecenia jest takze :
                                                    Pettersson, Hans, "A Swedish deep-sea expedition," Communication by
                                                    Sir John Edgell, F.R.S., received 18 February 1946.
                                                    Pettersson, Hans, Atlantis och Atlanten, Albert Bonniers förlag,
                                                    Stockholm, 1944. (See also "Proceedings of the Royal Society of
                                                    London," Series B, Biological Sciences, Vol. 134, No. 876, 2 Jul
                                                    1947.)
                                                    Pettersson, Hans, "Exploring the Ocean Floor," Scientific American
                                                    magazine, August 1950.
                                                    Piggot, Charles S., "Core samples of the ocean bottom," Carnegie
                                                    Institution of Washington News Service Bulletin Staff Edition, 4
                                                    (no. 9), 6 December 1936.
                                                    Piggot, Charles S., "Core samples of the ocean bottom," Smithsonian
                                                    Report for 1936, No. 944, Smithsonian Institution, Washington DC,
                                                    pp. 207-16, 1937.
                                                    Sclater, John G., & Tapscott, Christopher, "The History of the
                                                    Atlantic," Scientific American, Vol. 240, No. 6, June 1979.
                                                    Speicher, John, "Plate Tectonics--A Startling New View of Our
                                                    Turbulent Earth," Popular Science, Vol. 200, No. 6, June 1972.
                                                    Tolstoy, I. & Ewing, M., "North Atlantic hydrography and the Mid-
                                                    Atlantic Ridge," Bulletin of the Geological Society of America, Vol.
                                                    60, No. 10, October 1949.
                                                    Zhirov, N. H., as he reports in his book "Atlantida" (English
                                                    edition, p. 282), Moscow, 1958.

                                                    Najlepsza ksiazka o ”plaskowyzu atlantyckim”:
                                                    www.amazon.com/gp/cdp/member-reviews/A2T1VQFDNXGMAU?ie=UTF8&display=public&sort_by=MostRecentReview&page=2

                                                    Z wypisu wybralem ksiazke Nikolaja Zyrowa, zawodowego geologa – w
                                                    czasach “swietlanej” byla dostepna po rosyjsku jako “Atlantida kak
                                                    realnost”. Nic tu nie ma do rzeczy ”atlantyda”-chodzi jedynie o
                                                    geologiczne anomalie tego rejonu:

                                                    ” While most books on Atlantis take a subjective view, this one
                                                    leans clearly towards the scientific. This book looks at the topic
                                                    of Atlantis from a geographical and geological viewpoint and amasses
                                                    a large amount of evidence and expert opinions to prove that (1.)
                                                    Parts of the Mid-Atlantic Ridge were above sea level until about
                                                    twelve thousand b.c. (2.) Atlantis existed in the tropics. There is
                                                    no attempt to place Atlantis at Santorini as many other books try to
                                                    do, Zhirov placed Atlantis squarely in the Atlantic, just as Plato
                                                    did. If one reads Plato, and takes him literally, none of the other
                                                    possibilities, like placing Atlantis on Thera, or in Indonesia, or
                                                    any other place besides the Atlantic Ocean are possible (and yes,
                                                    Plato knew where the Atlantic was and what the Straits of Gibralter
                                                    are). Zhirov also offers what we know of the history of the Atlantic
                                                    Ocean as well as the Mid-Atlantic Ridge and the book is illustrated
                                                    with many black and white maps and diagrams. It is a great addition
                                                    to any library dealing with Atlantis or the lost continents, but,
                                                    also unlike other books like this, the author does not romance his
                                                    topic. Zhirov looks at the subject through cold geologocal facts,
                                                    the same evidence that others try to use to discredit the theory,
                                                    and concludes that Atlantis existed. It is a very important book
                                                    written from a new point of view, a scientist's view.”

                                                    Nikomu nie udalo sie do tej pory obalic geologicznej oceny
                                                    Zyrowa.Nie jest ona nowa-pierwsza ksiazka wyszla w 1958 r.

                                                    Dalej zwracam uwage na
                                                    new.aslo.org/lo/toc/vol_31/issue_3/0669.pdf
                                                    I ksiazke K.O. Emery ” The Geology of Atlantic See”. Wlasnie w tej
                                                    skiazce jest m.in. mapkami jedna, ktora wskazyje, ze rejon Azorow
                                                    jest jednym z najaktywnieszych (oczywiscie powiesz, ze “to od dawna
                                                    wiadomo”-albo cos w tym rodzaju) tektonicznie obszarow Ziemi,
                                                    poniewaz cienka skorupa ziemska w rejonie Grzbietu Antlantyckiego
                                                    jest dodatkowo popekana wskutek ciagnacej sie od Morza Srodziemnego
                                                    azorskiej strefy transformacyjnej. Pod Azorami wystepuje prad
                                                    wstepujacej magmy, tworzacy na powierzchni tzw. “plame goraca” (“hot
                                                    spots”). O tej “plamie” wiadomo dopiero od lat konca lat 70-tych.
                                                    Tlumaczy to rozlegly, dzis jeszcze aktywny wulkanizm na tym
                                                    obszarze. Jest rowniez jasne, dlaczego op impakcie, ktory spowodowal
                                                    Potop, strefy namagnesowania dna oceanicznego sa w tym regionie
                                                    slabo widoczne. Rozlegle pekniecia tej ruchomej skorupy w wyniku
                                                    pobliskiego(?) uderzenia wystarczyly do wywolania trzesien ziemi.

                                                    Na mapie widoczone sa (zakreskowane) obszary bazaltowego dna
                                                    oceanicznego BEZ POKRYWY OSADOWEJ.Licza one ponad 500 km szerokosci.
                                                    A jesli tak, to basalt ten musial wylac sie w sosunkowo najnowszym
                                                    okresie . Samo dno oceaniczne wokol Azorow nie ma stref
                                                    namagnesowania.

                                                    O innych faktach-nie pokrzykuj tu ”nie.nie”, bo wiaza sie one z
                                                    Potopem i przesunieciem plyt po uderzeniu – pozniej.Niestety, brak
                                                    mi czasu.


                                                    Inne dowody na potop:
                                                    Prace E.P. Izokha:
                                                    articles.adsabs.harvard.edu/full/1993Metic..28Q.371I
                                                    Gdy klikniesz na “next articke page” ukaze sie dalszy ciag artykulu.
                                                    W bibliografii (referncjach) mamy takze prace austriackiego geologa
                                                    A. Tollamana, zajmujacego sie przez lata pracami nad kraterem Ries
                                                    na obszarze Jury Szwabskiej.

                                                    Ten Izkh zajmowal sie takze tektytami w Wietnamie:
                                                    query.nytimes.com/gst/fullpage.html?res=950DE5DA113AF93BA15752C1A96F948260&sec=&spon=

                                                    Najciekawsze jest to, ze tektytami bardzo powaznie zajmuja sie
                                                    uczeni stosnkowo niedawno i wlasciwie do lat 80 –tych nikt sie nimi
                                                    nie zajmowal. Sa takie cztery wazne pola tektytow:
                                                    australazjatyckie, na Wybrzezu Kosci Sloniowej, czesko-morawskie I
                                                    pln.amerykanskie. Calkiem slusznie, ze pole australijskie budzi
                                                    wiele emocji wsrod uczonych I jest ono najwazniejsze gdyz ciagnie
                                                    sie ono na ogromnej przestrzeni od Chin Pld az po pld. Krance
                                                    Australii. Ponadto w probkach
                                                  • 05.09.08, 12:56
                                                    Najciekawsze jest to, ze tektytami bardzo powaznie zajmuja sie
                                                    uczeni stosnkowo niedawno i wlasciwie do lat 80 –tych nikt sie nimi
                                                    nie zajmowal. Sa takie cztery wazne pola tektytow:
                                                    australazjatyckie, na Wybrzezu Kosci Sloniowej, czesko-morawskie I
                                                    pln.amerykanskie. Calkiem slusznie, ze pole australijskie budzi
                                                    wiele emocji wsrod uczonych I jest ono najwazniejsze gdyz ciagnie
                                                    sie ono na ogromnej przestrzeni od Chin Pld az po pld. Krance
                                                    Australii. Ponadto w probkach z dna morskiego pobranych z dna Oceanu
                                                    Indyjskiego znaleziono “mikrotektyty” w postaci bardzo malych drobin
                                                    szkliwa.
                                                    Calosc rozrzutu pokrywa powierzchnie ok. 50 mln. Km.kw., czyli 1/10
                                                    pow.Ziemi.

                                                    www.nio.org/cgi-bin/niopub/pub.sh?tag5001=Shyamprasad,%20M.
                                                    Tektyty(“kwarce szokowe”) jak wiadomo, sa swiadectwem impaktu a ze
                                                    wzgledu na wysoka temperature topienia skal podczas powstawania
                                                    tektytow wyn. 2500-3000 stop. Nie moga one byz w zadnym wypadku
                                                    produktem wulkkanicznym –temp. rzedu 1000-1100 stop.

                                                    Otoz pola mlodych tektytow australijskich licza sobie ok. 10.000
                                                    lat ale sa one czesciowo zdominowane przez znacznie starsze tektyty
                                                    (o ktorych pisal Izokh) sprzed 700.000 lat. Dlatego przy badaniu
                                                    przyjmowano AUTOMATYCZNIE date 700.000 lat. Nawet gdy przypadkiem
                                                    wychodzilo na jaw, ze probki sa mlodsze, uznawano je (zupelnie jak
                                                    ewolucyjni paleo-archeologowie) za “niespojne” I przestawano sie
                                                    nimi interesowac.
                                                    Rzecz jednak nie jest taka prosta, gdyz te mlodsze tektyty
                                                    znajdywano w holocenskich wartwach-pomiedzy szczatkami roslin-Steno
                                                    bylby zadowolony z datowania warstw stratygraficznych.
                                                    Pierwszym, ktory zwrocil uwage na mlody wiek tektytow byl C.Fenner(
                                                    1938 r.) Pozniej Geor Baker (1959), australijski mineralogy ustalil
                                                    ich wiek na holocen a wiec juz po zakonczeniu epoki lodowej. W 1965
                                                    r. J.E.Johnson datowal je dokladnie na 10.000 lat.

                                                    Watpliwoscii, podsycane przez ewolucyjunych fantastow nauki“
                                                    i „JEDYNYCH PRAWDZIWYCH NAUKOWCOW“, rosly i aby uciszyc krytyke
                                                    autralijski geolog Edmund D. Gill z National Museum w Melbourne
                                                    rozpoczal prace wykopaliskowe.
                                                    dbforms.ga.gov.au/pls/www/geodx.strat_units.sch_full?wher=stratno=15469

                                                    Problemy z datowaniem sa duze-nie takie jak przy okreslaniu wieku
                                                    ulamka zuchwy australopiteka:

                                                    www.grisda.org/origins/04076.htm
                                                    Wnioski wyciagnij sobie sam.

                                                    Ale zaznacze, ze „paradoks wieku“ probek mozna wytlumaczyc
                                                    stosunkowo prosto, zakladajac, ze probki australiskie pochodza z
                                                    dwoch impaktow: tego starszego sprzed 700.000 lat i mlodszego
                                                    sprzed., ca.10.000.
                                                    Tym samym nagle wymieranie znalazlo potwierdzenie w geologii.

                                                    Potop potwierdzaja takze datowania dendrochronologiczne drzew oraz
                                                    badania probek ladolodu grenlandzkiego.
                                                    Ale o tym pozniej.
                                                    (Z)











                                                  • 06.09.08, 12:52
                                                    Wiemy juz( i Madcio tez wie jesli czytal), ze geolog sowiecki Zyrow
                                                    (Zhirov) "...unlike other books like this, the author does not
                                                    romance his topic. Zhirov looks at the subject through cold
                                                    geologocal facts...".

                                                    W swojej ksiazce Zyrow wsopmina o Paulu Termier i jego badaniach
                                                    tachylitu.
                                                    Co to jest tachylit?
                                                    www.redbor.pl/encyklopedia/pomoc/skala.htm
                                                    Z ciekawych informacji o skalach bazaltowych (odlewa sie dzis nawet
                                                    rury z bazaltu) dowiadujemy sie, ze bazalt to skala wylewna
                                                    pochodzenia wulkanicznego, ktore " krystalizują bezpośrednio z magmy
                                                    wydobywającej się w postaci lawy na powierzchnię Ziemi."
                                                    Sa ich rozne odmiany, m.in "skały wylewne ultrazasadowych i
                                                    zasadowe", do ktorych "zaliczamy: bazalt (odmiany: anamezyt,
                                                    oceanit, toleit, spilit, hialobazalt, tachylit)".

                                                    Z innego linku dowiaduejmy sie, ze:
                                                    www.teberia.pl/encyklopedia.php?a=ArtShow&ArtId=12363
                                                    No wiec bylo tak:
                                                    W 1898 r. podczas kladzenia transatlantyckiego kabla pekl on
                                                    na "Plaskowyzu Telegraficznym" (tak nazwanym pozniej na pamiatke
                                                    tego wydarzenia . Jest to ten sam plaskowyz podmorski, o ktorym
                                                    wspomnialem w linku do tow. Madcia). Przy wyciaganiu koncow kabla -
                                                    co bylo zmudna, ciezka praca z uwagi na duza glebokosc- wydobyto
                                                    takze zaplatany w kabel kawal skaly-tachylitu.
                                                    Znalezisko zdeponowano w muzeum paryskim a 15 lat pozniej, owczesny
                                                    dyrektor Instytutu Oceanograficznego, Pierre Termier:
                                                    www.ourstory.info/library/3-FF/SLF/prof2.html
                                                    Zjezdzamy mysza do "geologii" i znajujemy, ze :
                                                    "...At the École Supérieure des Mines, geology is in charge of
                                                    Pierre TERMIER, who is also the Chief Engineer of Mines and Director
                                                    of the Service de la Carte Géologique. Outside the special field of
                                                    mining, TERMIER has acquired distinction from his investigation of
                                                    the problems of Alpine structure..."
                                                    Byl wiec Termier postacia znana w swiecie naukowym.

                                                    Termier doszedl do wniosku, ze:
                                                    -wydobyty blok jest pochodzenia wulkanicznego a miejsce gdzie go
                                                    znaleziono jest pokryte na ogromnej przestrzeni lawa. Tak wiec
                                                    musiala tu miec miejsce gwaltowana dzialalnosc wulkaniczna.
                                                    - blok skaly jest amorficzny( ma stukture nieuporzadkowana),
                                                    szklista i niekrystaliczna. Nie mogl zastygnac na duzych
                                                    glebokosciach ale na wolnym powietrzu.Mogl wiec pochodzic jedynie z
                                                    wulkanu, znajdujacego sie ponad powierzchnia morza tak samo, jak
                                                    lawa kryjaca znacze obszary dna morskiego
                                                    - rownoczesnie z wybuchem wulkanu(ow) i wylewem magmu calay obszar
                                                    musial obnizyc sie o 2000 m;
                                                    -Tachylit rozpuszcza sie w wodzie morskiej w CIAGU 15.000 lat.
                                                    Wydobyty blok byl skorodowany ale dawalo sie rozroznic jego kontury.
                                                    Musial wiec znalezc sie na dnie morskim duzo wczesniej, niz przed
                                                    15.000 laty, nie pozniej niz przed 13.000 laty a najprawdopodobniej
                                                    przed 11.000-10.000 laty.

                                                    Tak oto wymieranie mamutow, datowane na ok.10.000-9.500 lat znalazlo
                                                    dramatyczne potwierdzenie w skale wydobytej z dna Atlantyku.
                                                    Nie sa to rzecz jasna wszystkie dowody straszliwego kataklizmu i
                                                    Potopu.
                                                    Tak mowi NAUKA.

                                                    No coz: ewolucjonisci moga jednak postawic "naukowe zarzuty", ze
                                                    ktos ten blok skaly mogl wrzucic w ocean a potem spokojnie czekac az
                                                    peknie kabel i zaplatany wen blok skalny-wydobedzie na
                                                    powierzchnie.Moze czlonek zalogi zostal przekupiony przez jakiego
                                                    fundamentaliste chrzescijanskiego? Kto tam wie, jak bylo?...

                                                    Zawsze twierdzilem, ze nauka uprawiana przez ewolucjonistow, to
                                                    kompletna brechnia-godna maniakalnych pacjentow szpitali
                                                    psychiatrycznych.
                                                    (Z)






                                                  • 04.09.08, 16:40
                                                    > Odkopane slady niczego nie dowodza

                                                    A widzisz. To jest już jakiś konkret. Ty po prostu nie wierzysz w wykopaliska.
                                                    Naukowcy znaleźli kości mamutów żyjących na Wyspie Wrangla 4 tys. lat temu. To
                                                    już są czasy historyczne i o większych błędach w datowaniu nie ma mowy. Czyli te
                                                    wykopalska jednak czegoś dowodzą.

                                                    Chyba że uznajesz je za mistyfikację. Wtedy po prostu to napisz.
                                                  • 04.09.08, 14:52
                                                    > I co lepsze: wersja "potopowa" jest tak
                                                    > logiczna, ze chyba wlasnie wylacznie przez swoj wojujacy ateizm, jej
                                                    > zaprzeczacie.

                                                    Sam właśnie zademonstrowałeś przykład działania tej porażającej "logiki". Co ma
                                                    wspólnego Twoja rzekoma kometa z hipotetycznym "wojującym ateizmem" petrucchia,
                                                    moim czy kogokolwiek innego? Twierdzisz, że ateiści nie wierzą w istnienie komet???

                                                    > Przedstawilem swoja wersja i podalem linki na jej poparcie. Wasze
                                                    > przesmieszki wobec Potopu nie maja wiec najmniejszej racji bytu a sa
                                                    > najzwyczajniejszym sporem uczonych: jedni sa za takim rozwiazaniem,
                                                    > a drudzy za innym.

                                                    Bliższe prawdy byłoby stwierdzenie: "jeden jest za takim, inni za innym".
                                                    Trudno to uznać za "najzwyczajniejszy spór uczonych". A przy okazji spójrz
                                                    uważnie na zdanie które napisałeś, czy to też jest przykład tej Twojej "logiki"?
                                                  • 04.09.08, 15:55
                                                    Ateisci jak najbardziej wierza w komety, asteroidy i zielonych
                                                    ludzikow na Marsie czy gdzie indziej.
                                                    Rzecz w tym, ze odrzucaja wersje kreacjonistow o Potopie. Stad ta
                                                    dyskusja, prawda?
                                                    Przyjmuje Twoja uwage o niezbyt logicznym zdaniu.Masz racje.To ten
                                                    cholerny pospiech-przeciez prawie nie pracuje.
                                                    (Z)
                                                  • 04.09.08, 14:55
                                                    zejman1 napisał:

                                                    > Omijasz to, CO ONE JADLY (tresc zoladkow zostala przebadana podczas
                                                    > sekcji) a dalej bezplciowo gledzisz o trawach tundry. Na tundrach,
                                                    > tow., nie rosna swierki, jodly, brzozy,modrzewie, a raczej...
                                                    > ...mchy i porosty.

                                                    W żołądkach zmumifikowanych mamutów znaleziono przede wszystkim resztki traw,
                                                    turzyc, poza tym różnych roślin zielnych i krzewinek. Mchy i porosty są
                                                    charakterystyczne dla dzisiejszej tundry, nie dla stepotundry plejstoceńskiej
                                                    ("mamuciego stepu"), która była dla mamutów optymalną bazą pokarmową.


                                                    > Wlasnie z wyzej podanych wzgledow a poza tym: wiekszosc komunistow
                                                    > (takze tych na "topie") byla ewolucjonistami. Najwidoczniej cos im
                                                    > ta "teoria" ulatwiala.
                                                    > Ale Petrucchio nie tylko: wielu nobliwych ewolucjonistow nie
                                                    > bedacych komunistami, bylo i jest ...sympatykami lewicy. To
                                                    > naturalne dla tych ludzi. Lewicy- a wiec takze tzw. "liberalizmu".
                                                    > Badz zdrow.

                                                    OK. Nie będę dyskutował z fanatykiem.


                                                    --
                                                    Brian: "You are all different!" // Crowd: "YES, WE ARE ALL DIFFERENT!" // Lone
                                                    Voice: "I'm not." // Person next to him: "SHH!"
                                                  • 04.09.08, 15:52
                                                    Nie chcesz gadac z "fanatykiem" ( stad i "towarzysz")?
                                                    No to fajno, bowiem mamuty jadly to, co slonie.
                                                    Ile jadly? Wiecej, oczywiscie.
                                                    Poniewaz zyly w lasach syberyjskich-podobnie jak ich europejscy
                                                    krwniacy - mialy takze faworytnego pokarmu (lapek modrzewiowych-nie
                                                    gardzily jednak swierkowymi) pod dostatkiem. Przed zmiana klimatu
                                                    lasy syberyjskie mialy tez duze polacie "sawann"-lak-jak to w lasach
                                                    czy na ich skraju w naszym klimacie.

                                                    Dlugosc futra mamutow nie jest zadnym dowodem do "przystosowania
                                                    sie"-bizony czy zubry tez maja spora, krecona siersc a wielu
                                                    murzynow jest bardzo porosnietych wlosami a Eskimosi prawie-
                                                    nie.Chyba, ze ..."zaleznie od sytuacji"...
                                                    (Z)

                                                    Nie masz zadnych powaznych argumentow a te, jakie przedstawiles,
                                                    maja kontr-argumenty. Jesli tak jest, teorie kreacjonistow sa
                                                    falsyfikowalne i weryfikowalne. Spelniaja tez wymagania popperowskie.
                                                  • 04.09.08, 16:29
                                                    zejman1 napisał:

                                                    > Poniewaz zyly w lasach syberyjskich-podobnie jak ich europejscy
                                                    > krwniacy - mialy takze faworytnego pokarmu (lapek modrzewiowych-nie
                                                    > gardzily jednak swierkowymi) pod dostatkiem.

                                                    Jakieś źródło tych rewelacji? Zwykle ok. 90% zachowanej treści żołądka mamutów
                                                    to trawy i turzyce, i one niewątpliwie stanowiły podstawę pokarmową. Zależnie od
                                                    osobnika, zdarza się domieszka np. witek karłowatej wierzby, albo trochę gałązek
                                                    brzozy, modrzewia lub olchy (ale może ich nie być, za to trawa jest zawsze). W
                                                    żadnym razie nie można powiedzieć, że mamuty były "drzewożerne" i że treść
                                                    żołądka wskazuje na las jako ich naturalne środowisko. Były wyspecjalizowanymi
                                                    trawożercami, choć nie gardziły inną roślinnością tam, gdzie była do dyspozycji.
                                                    Na stepotundrę składały się dość urozmaicone ekosystemy.

                                                    --
                                                    Brian: "You are all different!" // Crowd: "YES, WE ARE ALL DIFFERENT!" // Lone
                                                    Voice: "I'm not." // Person next to him: "SHH!"
                                                  • 06.09.08, 17:30
                                                    > Nie czepiaj sie slow o "wojnie blyskawicznej".To rzeczywiscie moja
                                                    > nazwa, chociaz uzywa sie jej w literaturze anglojezycznej
                                                    > (overkill).
                                                    Overkill nie oznacza wcale "wojny błyskawicznej", Wielki Językoznawco. :))))

                                                    Ten fragment prezentuje typowy wycinek wiedzy naszego zejmana, dlatego
                                                    zdecydowałem się go wyróżnić.

                                                    PS:
                                                    <moderator>
                                                    Proszę o wstrzymanie się z ad hominem a la "towarzysz". Na pewno w stosunku do
                                                    petrucchio, a najlepiej do wszystkich, którzy - o zgrozo - się z tobą nie
                                                    zgadzają, wredne komuchy jedne, no!
                                                    </moderator>
                                                    --
                                                    Poznaj się ze ŚwiadkiemWszechświata.
                                                    Moja strona: MaDeRland.
                                                  • 06.09.08, 21:04
                                                    He,he,he...ja wiem, co znaczy "overkill".Tu akurat mi pasowalo.
                                                    Tak, "towarzysz" to bylo dobre- moze na wyrost ale troszke Was
                                                    skrecilo. Zgodnie z zamierzeniem.
                                                    A Twoj "popapraniec" teraz, to ot tak sobie? Ale przestane, niech
                                                    tam! Wszystkich zwolennikow ewolucji najmocniej przepraszam: nie
                                                    jestescie "towarzyszami".
                                                    Ciebie natomiast poprosze, bys uwazniej czytal inne posty, bo
                                                    znalezc tam mozna wiele "kwiatkow".
                                                    (Z)
                                                  • 06.09.08, 23:22
                                                    Najpierw link, zeby bylo "naukowo":
                                                    www.monografias.com/trabajos5/exdin/exdin.shtml
                                                    Teraz pytanie: Co ten link zawiera?

                                                    Otoz zawiera ni mniej, ni wiecej tylko az 45 hipotez (uzywa sie tu
                                                    slowa we wlasciwym znaczeniu) traktujacych o
                                                    wymarciu ...dinozaurow. Sa tezy i kontratezy.
                                                    Okazuje sie, ze nic nie jest pewne pomimo Alvarezow. Ale gdy jedni
                                                    sie sklaniaja do jego teorii o impakcie planetoidy drudzy jej
                                                    zaprzeczaja.

                                                    O co wiec chodzi w przypadku Potopu i datowan? O co chodzi kol.
                                                    moderatorowi?
                                                    Chodzi o stale,wrecz programowe zaprzeczanie, ze Potop mial miejsce-
                                                    wszystko, kazda inna teoria nie wzbudzalaby takich emocji u
                                                    niektorych uczestnikow tego forum, co wlasnie fakt Potopu.Nalezy mu
                                                    za wszelka cene zaprzeczac a ludzi wen wierzacych -osmieszac.
                                                    Przywykli ci ludzie uwazac kreacjonistow za jakichs naiwnych
                                                    czcicieli "martwego Boga", za kompletnych -idac za nazewnictwem
                                                    R.Dawkinsa -"ludzi glupich".
                                                    No coz,sa fakty geologiczne, archeologiczne, astronomiczne nawet,
                                                    legendy i mity wielu ludow. Wojownicze choc glupie pokrzykiwanie
                                                    ewolucyjnych fantastow, to wolanie na puszczy.To chec ukrycia
                                                    czegos, np. bezsensownosci z namaszczeniem gloszonej teorii.
                                                    Biedni-nie widza jak sa smieszni w swoim zacietrzewieniu.
                                                    Bede sie za nich "nienaukowo" modlil.
                                                    (Z)

                                                  • 07.09.08, 18:02
                                                    Mowiac o ”wielkim wymieraniu” przeoczylismy mastodonta:

                                                    pl.wikipedia.org/wiki/Mastodonty
                                                    Ten potezny trabowiec jadal to, co cala ich reszta, tj. liście drzew
                                                    lub inne , choc tutaj wystepuje zasadnicza roznica : mastodont lubil
                                                    miękkie części roślin, w tym prawdopodobnie również roślinność
                                                    wodna.dlatego jego zeby mialy mialy inna budowe.
                                                    Interesujacy jest zasieg mastodonta: od "poludniowej Kanady i pln.
                                                    Meksyku" a w miocenie i pliocenie zamieszkiwal takze Europe i
                                                    Azje.To jeszcze nie byloby zle-ten Meksyk. Ale mastodonta znajdywano
                                                    nawet... w Kordylierach.
                                                    Z innego linku dowiadujemy sie, ze :
                                                    pl.wikipedia.org/wiki/Mastodont_ameryka%C5%84ski

                                                    mastodonty to zwierzeta lesne. Wszystkie trabowce byly takie.Nawet
                                                    dzisiejsze slonie, choc walesja sie czasami po sawannie, wola
                                                    trzymac sie skraju buszu, gdyz sa "wyłącznie roślinożerne. Pożerają
                                                    różnego rodzaju trawy, liście, mniejsze gałęzie i konary oraz
                                                    owoce".
                                                    Mastodnt lubil takze tropikalne, nadmorskie wybrzeza, porosniete
                                                    bujna wegetacja byly przez niego preferowane.

                                                    Wrocmy jeszcze na moment do mamutow: ewolucyjny kol. Petrucchio,
                                                    trzymajac sie "naukowych uscislen" (propagowanych przez ewolucyjnych
                                                    przyglupow) ciegiem uwaza, ze mamuty "zyly na tundrach" – czyzby
                                                    jakies spiecia w przeplywie neuronow w wyewoluowanym niedostatecznie
                                                    (uwaga samego "ojca ewolucji wspolczesnej", Ernst,a Mayr,a) mozgu?

                                                    Wiemy, co rosnie na tundrze. W zoladkach mamutow znajdowano
                                                    niestrawione (smierc przyszla nagle)lapki modrzewiowe, swierkowe,
                                                    liscie brzozy a nawet leszczyny.
                                                    Jak mamut mogl to wszystko znalezc na tundrze?
                                                    Okazuje sie, slon, porownywalny wielkoscia z mamutem, potrzebuje az
                                                    200 kg. pokarmu. Prawdopodobnie tylez samo potrzebowaly mamuty. Taka
                                                    ilosc ciezko jest "wygospodarowac" na tundrze przy tak licznej
                                                    populacji-tylko las zapewnia potrzebna ilosc pokarmu.

                                                    W ewolucyjnym scerariuszu wszystko wyglada przerazliwie prosto-tak
                                                    prosto, ze przedszkolak by pojal: wlochate mamuty, ktore
                                                    wyewoluowaly z jakichs mitycznych przodkow, ktorych nie udalo sie
                                                    odszukac -dopasowujac sie do ostrego klimatu nizin syberyjskich i
                                                    pln. amerykanskich - przeszly przez Beringie, pokonujac ja tak
                                                    samo lekko i przyjemnie, jak pozniejsi paleo-indianie. Zanim dotarly
                                                    do Ameryki pln. pokonaly nieslychanie trudny gorzysty teren
                                                    pln.Alaski. Warstwa sniegu na rowninach wysokosci 1 m nie stanowila
                                                    dla tych kolosow zadnego problemu a pozywialy sie, rozgaraniajac
                                                    snieg olbrzymimi klami- dlatego wlasnie ewolucyjnie takie wyrosly.
                                                    Wtedy mogly znalezc jakies kepy trawy i przezyc.Moze takie kly
                                                    preferowal "dobor naturalny" z uwagi na predylekcje zenskiej
                                                    populacji mamutow?
                                                    No wiec snieg...-ale to nie problem: jesli dzis zyja na tundrze
                                                    reny, to i mamuty tak robily. Gory Alaski tez nie stanowily
                                                    problemu, bowiem mamuty, jak gorskie kozice, to dobrzy alpinisci
                                                    a i pozywienia w gorach bylo w brod- swiadczy o tym dzisiejsza
                                                    fauna: jakies drobne kroliki, lisy.... Reszta zwierzatek zapada w
                                                    sen zimowy.

                                                    Po drodze, a moze juz na tundrze, mamut przeszedl ewolucyjna
                                                    mutacje: wyrosly mu dlugie wlosy, bedace dzis najlepszym
                                                    swiadectwem "ewolucji". Jego amerykanski krewniak, mastodont, tez
                                                    mial wlosy (choc zyl w ciepelku), ale najwidoczniej ewolucja sie w
                                                    tym przypadku zatrzymala z niewyjasnionych powodow- to chyba jednak
                                                    wina mutacji.A moze "insercji"...Najprawdopodobniej odpowiedzialne
                                                    za to byly jednak mutacje.A jesli "LUCA"? Ktoz to moze wiedziec, ale
                                                    mroz chodzi po kosciach...

                                                    Jakiz to musial byc piekny widok: te tysiace poteznych mamutow,
                                                    wedrujacych sobie dostojnie w zamieciach snieznych za przewodnikami
                                                    przez osniezone gory a potem przez Beringie tylko po to, aby potem
                                                    pokonac(nadkladajac poteznie drogi) lodowiec laurentyjski.
                                                    Tak wlasnie mamut dotarl do Ameryki pln.
                                                    I dobrze zrobil, bo teraz go mozemy badac i wyciagac logiczne
                                                    wnioski.

                                                    Na Syberii mamut znalazl sie, bo ...."wywedrowal, uciekajac przed
                                                    zacieklymi polowaniami homo erectusa a pozniej neandertalczyka".
                                                    Parcie mysliwych bylo potezne , bowiem ludzi bylo juz bardzo duzo,
                                                    ze mamuty salwowaly sie ucieczka na tundry. To nie bylo jednak
                                                    dobre, bowiem ciagle wpadaly w wieczna zmarzline i tonely w
                                                    blocie.Czasami spadaly z urwisk w bloto. Potem nastapila nagla
                                                    zmiana klimatyczna i wszystko zamarzlo. Mamuty wyginely.

                                                    Kretynstwo tego scenariusza az kluje w oczy. Chyba nie musze
                                                    wspominac, ze nie ma zadnych dowodow ani na polowania, ani na nic,
                                                    choc przeciez ludzi musialo byc duzo, skoro "mamuty uciekly".
                                                    He.he,he...Np.caly dowod kopalny o "emigracji przez Beryngie"
                                                    wspiera sie na paru kamiennych ostrzach, ktore, najprawdopodobniej,
                                                    zostawili jacys zapedzeni w te strony, mysliwi.

                                                    Naukowcy, pozostajacy ciegiem pod przemoznym, urokliwym wplywem
                                                    ewolucjonistow, storzyli nawet specjalne modele symulacyjne,
                                                    ukazujace zmiany naturalnego srodowiska mamutow:130,40,30, 20.000
                                                    lat temu. Co te symulacje wykazaly?
                                                    Ano to, ze obszary, sprzyjajace zyciu dziesiatkow tysiecy tych
                                                    zwierzat "na tundrze" BYLY PRZED POTOPEM W PRZYBLIZENIU 10 RAZY
                                                    MNIEJSZE, NIZ NA PRZYKLAD: 42 TRYS. LAT TEMU; GDY LODOWCE MIALY
                                                    NAJWIEKSZY ZASIEG.
                                                    Co wiecej wyszlo na jaw z tych symulacji?
                                                    TO, ZE PRZED 130.000 lat OBSZARY TE BYLY JESZCZE MNIEJSZE A POMIMO
                                                    TO MAMUTY ....PRZETRWALY.
                                                    Ale przed 10.000 laty nagle wymarly i one i wiele innych gatunkow
                                                    zwierzat.
                                                    "No tak - zauwaza od niechcenia ale "blyskotliwie" ewolucjonisci –
                                                    ale wtedy nie bylo...czlowieka , ktory moglby na nie polowac." I "a
                                                    piac" od poczatku.
                                                    Jasne, ze nie bylo, ale czlowiek byl caly czas w Afryce, od
                                                    najdawniejszych czasow, "w swej kolebce" , ale jakos nie udalo mu
                                                    sie ( ewolucyjny Galton powiedzialby, ze Murzyni sa leniwi z
                                                    natury) wybic slonia, ktorego jeszcze w XIX w. byly dziesiatki
                                                    tysiecy...

                                                    Pora jednak wrocic do mastodonta.
                                                    (Z)




                                                  • 09.09.08, 10:55
                                                    Mamy juz dwie daty Potopu swiatowego: obie wskazuja na 10.000-9600
                                                    lat od daty dzisiejszej. Czy to moze byc przypadek?
                                                    Wiemy tez, ze zlodowacenie spowodowalo scisk w Europie poludniowej
                                                    i Afryce- ta ostatnia byla zreszta zielona na plonocy i od dawien
                                                    dawna zyli tam potomkowie ”Lucy” w ”pierwszej rodzinie”, jaka
                                                    ewolucyjne przyglupy wszedzie prezen tuja-czy kto o to prosi czy,
                                                    nie. Ludzi musialo byc duzo wszedzie bowiem jak tylko lody zaczely
                                                    topniec czesc z nich wyruszyla na wielkie lowy, na mamuta i
                                                    doprowadzili do jego zaglady, wybijajac go ze szczetem na ogromnych
                                                    polaciach Europy i Azji az na daleka Syberie-w tundre.
                                                    Ciekawa rzecz: w Europie roilo sie jeszcze wtedy od neandertalczyka-
                                                    Zyl on rzeszta takze w Afryce, tworzac tzw. ”kulture Clovis”.
                                                    Poniewaz dysponowal on narzedziami i bronia b.prymitywna nie wybil
                                                    wszystkich zwierzat, tylko niektore –te najwieksze. Ostateczny cios
                                                    zwierzetom-takze nosorozcom , tygrysom szablastym, ogromnym wilkom,
                                                    przypominajacym psy Baskervilla, zadal homo sapiens sapiens,
                                                    dysponujacy wyraznie lepsza bronia. Nie wiadomo gdzie dojrzewal io
                                                    ewoluowal niepostrzezenie, ale gdy sie juz pokazal, zaczal od razu
                                                    zabijac.Najpierw zabijal najwieksze i najbardziej drapiezne
                                                    zwierzeta w Europie i na olbrzymich przestrzeniach Azji, az wygonil
                                                    je na syberyjskie tundry. Tam – jak pisal nam ewolucyjny Petrucchio –
                                                    nie mialy wyjscia: wchodzily na cienki lod rzek i jeziorek, ktory
                                                    sie pod nimi lamal.Wtedy tonely.Inne staczaly sie z urwisk.
                                                    Najprawdopodobniej zapanowala wsrod nich histeria(stress tez moze
                                                    zabic), ktorej nie opanowaly.Musialy umrzec. Gdy juz
                                                    zakoczyl “blyskawiczna wojne” ze zwierzetami, rozpoczal skutecznie
                                                    zabijac neandertalczyka. Nie wiemy dlaczego mialby tak zrobic, bo
                                                    zwierzyny ,podobnie jak w Afryce, bylo w brod. Ale moglo byc I tak,
                                                    ze lowil I zwierzeta I polowal na innych ludzi. Byl bardzo
                                                    skuteczny. Ernst Mayr powie madrze, ze “byl to pierwszy masowy mord
                                                    w historii”. A wiec dla czlowieka, jako gatunku, to normalne.
                                                    Inny homo sapiens sapiens pojawil sie tez w Afryce –
                                                    najprawdopodobniej ewoluowal on w jakichs oddzielonych
                                                    od “clovistycznego” pospolstwa glebokich dolinach, pieczarach,
                                                    lesnych ostepach. Oba te ludzkie typy w Afryce zdecydowaly sie nie
                                                    wypowiadac “wojny blyskawicznej” zwierzetom, tylko polowali na nie –
                                                    li tylko dla jedzenia. Juz wtedy, w Afryce, zarysowala sie
                                                    jakby “political correctness”: ludzie byli blizej natury i raczej
                                                    lubili padline, jak zauwazyl “ojciec wspolczesnej ewolucji”, Ernst
                                                    Mayr.Dlatego homo sapiens sapiens mogl “wyewoulowac”, bo,
                                                    wspolzawodniczac z sepami I hienami na sawannach o padline, byl
                                                    odporny na ptomainy…
                                                    I znowu trzeba po tej wesolej dygresji (za jej komedyjnosc
                                                    odpowiedzialni sa, rzecz jasna, ewolucjonisci), nalezy, jak to
                                                    wdziecznie zauwazyl kol.moderator –znow “uciec w mamuty”. I dobrze,
                                                    gdyz one tez potwierdza tak milego jego sercu Potopu i
                                                    prawdziwosci stronic Biblii.
                                                    No wiec czesc ludzi “madrych” przeszla przez Beringie (poprzednio
                                                    przebyl ja takze neandertalczyk), inni przybyli az z Azji-z Chin
                                                    czy Sundanlandu a nawet z Afryki , jak np.“Olmekowie”.Zyly juz tam
                                                    mamuty I gatunek pokrewny-mastodonty. I znow zaczela sie
                                                    bezprzykladna rzez. Z najwiekszymi mamutami poszlo szybko, ale
                                                    mniejszy mastodont trzymal sie krzepko. Tak krzepko, ze jeszcze
                                                    Majowie czy Yamanowie na Ziemi Ognistej… hodowali go w oborach czy
                                                    pieczarach razem z ogromnymi leniwcami.
                                                    I znow trafiamy na interesujaca zagadke: pomimo, ze znajdywano
                                                    sfosylizowane kosci mamutow i mastodontow tu i tam, mastodont
                                                    przezyl Potop w przeciwienstwie do majacych mniej szczescia
                                                    mamutow.
                                                    Ale co wiemy jeszcze procz “Wikipedii” o mastodontach? Ubogo z tym
                                                    mastodontowym materialem- wiecej zajmuja sie nim Amerykanie ale
                                                    wylacznie “swoimi”, pln.amerykanskimi mastodontami. Ale Jankesi tacy
                                                    sa: Latynosami gardza. Z zamieszczonego linku w “Wikipedii” niewiele
                                                    sie dowiedzielismy bowiem wygladalo na to, ze zasieg mastodonta
                                                    konczyl sie na Meksyku a my juz wiemy, ze znajdywano go takze…na
                                                    Ziemi Ognistej…. W forowanej w “ludowej Polsce ” ksiazce
                                                    Wendta, “Szukalem Adama” (ksiazka jest ewolucyjna i “po linii”,
                                                    gdyz ciegiem pisze o szukaniu “brakujacych ogniw”- to b. dobre I
                                                    powazne zrodlo.Nie do podwazenia przez forumowych uczonych), Wendt
                                                    pisze tak:
                                                    “(….) Juz w 1846 r. odkryto w warstwie glin tarasow Missisippi
                                                    kosci wczesnych ludzi przemieszane z koscmi mastodonta …Czlowiek
                                                    polowal wiec na nie …W 1875 r., paleontolog Abott znalazl w dnie
                                                    rzeki Delaware debone kosci ludzkie I mastodonta, przemieszane wraz
                                                    z wieloma starymi kamiennymi ostrzami. Pozniej, gdy zaczeto
                                                    systematycznie przeszukiwac caly kraj, wszedzie – od Missisippi I
                                                    Delaware, w grotach Brazyli I w glinach Argentyny
                                                    Natrafiano na kosci ogromnych leniwcow…mastodontow…prymitywnych
                                                    wolow i koni …I zawsze slady ludzkiej dzialalnosci.
                                                    W 1890 bracia Nordenskjöld, Smith Woodward i znakomity antropolg
                                                    argentynski, Ameghino(ktory byl pozniej zaciekle zwalczany przez
                                                    ewolucyjna klike Hrdliczki, gdyz “osmielil sie “ datowac
                                                    wczesniejsze, niz przyjmowano w oficjalnej nauce, zasiedlanie
                                                    Ameryki przez czlowieka-przyp.moj, Z), na samym krancu Ziemi
                                                    Ognistej, w Ultima Esperanza(czyli “Ostatnia Nadzieja”-przyp.moj,Z)
                                                    te sama osobliwa mieszanine kosci, resztki zagrody ogrodzonej
                                                    kamiennym murem w pieczarze, w ktorej trzymano najwidoczniej ogromne
                                                    leniwce I mastodonty som zwierzeta domowe.
                                                    W Ameryce Srodkowej sluzyl mastodnt som zwierze pociagowe I juczne
                                                    Majom.W niektorych miejscach znaleziono szkielety mastodontow
                                                    zmieszane ze skorupami garnkow.W 1928 r. Franz Spillman odkopal
                                                    caly warsztat garncarski, datowany na II-III w.n.e, ktorego
                                                    wlasciciel najwidoczniej mieszkal razem z mastodontem, “…albowiem
                                                    pomiedzy rozbitymi miskami i garnkami lezaly kosci ogromnego
                                                    zwierzecia –wygladalo to tak, jakby pra-slon znalazl sie w starym
                                                    sklepie z porcelana…”.Takze w Ameryce Pln., ktora uniknela
                                                    duszacych gazow impaktu, specjalnie wzdluz Missouri znajdowano
                                                    szczatki zagrod dla olbrzymich mastodontow.(…)”
                                                    Znakomity niemiecki podroznik I odkrywca, Aleksander Humboldt
                                                    znalazl podczas jedenej ze swych pld.amerykanskich podrozy w
                                                    Kolumbii, na plaskowyzu “LLanura de los Gigantes, polozonym ponad
                                                    2000 m pond poziom morza, niedaleko stolicy tego kraju Bogoty,
                                                    sfosylizowane kosci …mastodnta,nazwanego pozniej jego imieniem-
                                                    “Mastodon Humboldtensis”. I o tym ciekawym kopalnym mastodoncie
                                                    ubozuchno. Dlaczego? Przeciez powinno to znalezisko dzis wywolywac
                                                    wsrod “wolnych naukowcow” nieopisany entuzjazm. Ale jest cicho, nie
                                                    naglasnia sie tego. Przeciez na podstawie kilku sfosylizowanych jaj
                                                    dinozaurow I ich szkieletow napisano tysiace rozpraw doktorskich
                                                    dzieki ktorym wiemy prawie wszystko o ich zyciu rodzinnym.A tu
                                                    cisza…Dlaczego?
                                                    Mastodonty to byly potezne zwierzeta, ktore najlepiej sie czuly ,
                                                    tarzajac sie w blotnistym , cieplym szlamie wybrzezy morskich,
                                                    jedzac bambusowy miazsz i kroczac ocienionymi sciezkami w
                                                    dzunglach, ale nie by lazic po stromych, skalnych urwiskach
                                                    Kordylierow. I one wcale tego nie robily.One wcale nie wspinaly sie
                                                    po gorach-mastodonty to nie kozice, skaczace z kamienia na kamien.
                                                    Smierc zastala je w ich naturalnym srodowisku-na morskich
                                                    wybrzezach, porosnietych dzungla. To byl taki sam rodzaj smierci,
                                                    jaki dotknal ich syberyjskich pobratymcow –smierc o
                                                  • 09.09.08, 10:57
                                                    Dokonczenie:

                                                    ..... To byl taki sam rodzaj smierci, jaki dotknal ich
                                                    syberyjskich pobratymcow –smierc od zatrucia gazami. Nalezy
                                                    zauwazyc, ze wlasnie ta czesc Ameryki pld. lezy w zasiegu
                                                    wschodniego pasatu, ktory zaniosl tu chmury pelne duszacych gazow a
                                                    nawet poimpaktowej fali uderzeniowej.Wlasnie na tym rowninnym
                                                    plaskowyzu mastodonty zostalu uduszone zupelnie tak samo, jak
                                                    syberyjskie mamuty. Deszcz blota zalal wybrzeza. Ciala zwierzat
                                                    plywaly razem po zalaniu ladu falami roskimi.W cieplym klimacie
                                                    tkanki miekkie rozlozyly sie a kosci, przesycone mineralami, ulegly
                                                    fosylizacji pod szlamem, ktory je przykryl.Szlam wysechl i stal sie
                                                    twardy jak cement. Ale jak mastodonty mogly znalezc sie w
                                                    gorach, w Kordylierach?

                                                    Jest dzis juz niepodwazalnym faktem, ze to, co dzis
                                                    jest “plaskowyzem”, bylo przed Potopem…rownina nadmorska. Humboldt
                                                    i wielu po nim widzialo na wlasne oczy to wyniesienie ladu:biala,
                                                    kredowa krecha zaznaczala wyraznie dawny brzeg morski : biegnie
                                                    ona pomiedzy 2300-3000 m ponad poziomem morza wzdluz Kordylierow-
                                                    od jeziora Titicaca az do Panamy. Takze Titicaca w Peru, ktore lezy
                                                    3800 m ponad poziomem morza, ma taka dawna linie brzegowa ale
                                                    linia ta ma wyrazny spadek w kierunku polnocnego-wschodu.Jesli sie
                                                    przedluzy te linie w kierunku spadku, pokaze ona po brzebiegu
                                                    tysiecy kilometrow dokladnie na …”Plaskowyz Telegraficzny w okolicy
                                                    Azorow.

                                                    Co spadkowa linia brzegowa oznacza? Nic innego, ze cala plyta
                                                    tektoniczna w pewien sposob obrocila sie wzdluz osi, biegnacej
                                                    pomiedzy Bahia a Panama.Wlasnie na tyle, ze powinno to odpowiadac
                                                    roznicy pomiedzy stara linia brzegowa jeziora, a nowa-rownolegla do
                                                    poziomu morza. Oznacza to, ze jednak, ze wybrzeze polnocno-
                                                    wschodnie musialo tylez samo zostac zatopione w morzu, co polnocno-
                                                    zachodnie wyniesione, poniewaz plyta zawsze obraca sie wokol
                                                    wlasnego punktu ciezkosci. Wynika z tego, ze polnocno-wschodnie
                                                    wybrzeze powinno miec slabo nachylona szeroka polke, ktora mozna
                                                    zidentyfikowac jako “zatopiony lad”. I tak jest rzeczywiscie: ujscie
                                                    Parany I Amazonki wyraznie to wykazuje. Do tej pory obrot wokol osi
                                                    nie mogl zostac zadawalajaco wyjasniony geologicznie-dopiero
                                                    przyjecie zalozenia impaktu umozliwia logiczne rozwiazanie zagadki
                                                    nachylonych dawnych brzegow.
                                                    Plyta poludniowo-amerykanska dokonala obrotu wokol w/w osi
                                                    dlatego, gdyz spowodowane to zostalo obnizeniem poziomu magmy na
                                                    wskutek wyrzucenia olbrzmiej jej czesci po uderzeniu komety w
                                                    Atlantyk, jak tez olbrzymimi wylewami w okolicach Azorow. Jest to
                                                    absolutnie logiczne: plyty tektoniczne nie tona w magmie ale reaguja
                                                    izostatycznie i dopasowuja sie do zmiany jej poziomu . Jesli
                                                    poziom magmy sie obniza, plyty towarzysza poziomowi i sie obnizaja,
                                                    obracajac wokol osi ciezkosci. Jesli zachodnia czesc plyty sie
                                                    wzniosla, to logicznie, jej czesc wschodnia musiala sie obnizyc,
                                                    wskazujac spadkiem punkt gwaltownego wyplywu magmy.
                                                    Cdn.
                                                    (Z)
                                                  • 10.09.08, 16:04

                                                    Najpierw mala dygresja.

                                                    Ewolucjonisci w swych polemikach i “badaniach naukowych” stosuja
                                                    zasade naturalizmu, mowiaca, ze dla zjawisk przyrodniczych nalezy
                                                    poszukiwac przyczyn przyrodniczych. Dlatego mowia, ze kreacjonisci
                                                    lamia te zasade, bowiem wyjasniaja powstanie zycia przez odwolywanie
                                                    sie do “nadnaturalizmu”, a wiec do tworczych aktow Boga. Pomijam to,
                                                    czy do wyjasniania zjawisk swiata nalezy stale odwolywac sie do
                                                    fizykalnych, dajacych sie zmierzyc zjawisk przyrodniczych, ale chce
                                                    podkreslic, ze sami stosuja do dowodzenia swych racji
                                                    ….dzialalnosc czynnikow poza-naturalnych.Tak sie ma rzecz np. z
                                                    archeologia ,paleontologia, antropologia, geologia czy nawet …
                                                    biologia, w ktorej mityczne mutacje (zawsze korzystne kiedy trzeba a
                                                    niekorzystne, kiedy sa zbedne) graja Stworcy. Ich pozytywnego
                                                    wplywu w zaden sposob nie daje sie udowodnic ale oni uwazaja, ze…nie
                                                    jest to wcale konieczne.Wystarczy wiara .
                                                    W innych przypadkach, np. w geologii, wybieraja i komentuja tylko
                                                    te fakty, ktore moga ich “teorie” w jakis sposob podeprzec.Inne,
                                                    niewygodne wydarzenia, sa wg. Nich albo” nie istotne”, “nie mialy
                                                    miejsca”, lub byly “falszywie tlumaczone”.
                                                    Tak wlasnie ma sie sprawa z potopowym impaktem.Po prostu nie nalezy
                                                    o nim mowic a jesli juz, to tylko w kategoriach komedyjnych.
                                                    Tym samym stawiaja nauke na glowie i takiej naukowej metodologii
                                                    nalezy sie z cala moca, przeciwstawic.
                                                    To wlasnie czynimy.

                                                    Podalismy wczesniej b.dobry link, mowiacy az o 45 hipotezach
                                                    tyczacych sie zaglady dinozaurow. Okazuje sie, ze pomimo naukowych
                                                    opracowan, wydajacych sie polozyc raz na zawsze kres powstawaniu
                                                    nowych “ostatecznych rozwiazan”, te nowe ciagle sie pojawiaja. Jesli
                                                    sie pojawiaja, a trudnosci z ustaleniem przyczyn zaglady mnoza sie
                                                    wraz z rozwojem nauk, podobnie musi sie przedstawiac sprawa z
                                                    Potopem. Jestesmy jednak w lepszej sytuacji, niz ewolucjonisci:
                                                    teisci zawsze wierzyli w Potop-dlatego zebranie dowodow w jedna
                                                    spojna, logiczna calosc, nigdy nie przedstawiala dla nich trudnosci.
                                                    Stary Testament mowi dokladnie, jak to sie wydarzylo i prawie we
                                                    wszystkich szczegolach pokrywa sie to z biblijnym opisem. Ten opis
                                                    znajduje pelne potwierdzenie w geologicznych faktach. To nie moze
                                                    byc ewolucyjny, “mutacyjny przypadek”.
                                                    Dlatego Potop staraja sie ewolucjonisci wykluczyc z dziejow
                                                    Ziemi:jego uznanie, byloby przyznaniem sie ewolucjonizmu do wlasnej
                                                    nicosci.

                                                    Pare dodatkowych linkow o mastodntach:

                                                    gsa.confex.com/gsa/2003NE/finalprogram/session_6407.htm

                                                    Znow ”uciekamy w mamuty”: wyniesienie wybrzeza w obecnej Kolumbii –
                                                    poniewaz lezy ona blizej osi obrotu –nie bylo tak duze jak
                                                    obszarow wokol Titicaca, lezacych dalej ale wystarczylo aby podmokle
                                                    wybrzeza morskie,na ktorych zyl i padl mastodont, wyniesc ponad
                                                    2000 m i uczynic “plaskowyzem gigantow”.Tam, wydane na pastwe
                                                    szalejacych sil przyrody, lezaly kosci setek zwierzat i fosylizowaly
                                                    w twardniejcym szlamie. Deszcz zmiekczal twardniejcy szlam i splukal
                                                    powoli warstwe ochronna.Szormy wydmuchaly jedno po drugim ziaremka
                                                    piasku.
                                                    Po setkach lub tysiacach lat szlam znikl i uwolnil skamieniale kosci
                                                    olbrzymich zwierzat. Teraz staly sie one przedmiotem “obrobki” dla
                                                    wiatrow i deszczy: wiele z nich zostalo splukanych, rozdrobnionych
                                                    na proszek i rozniesionych wiatrami na cztery strony swiata. Tylko
                                                    najwieksze i najtwardsze z nich sie ostaly. Te, ktore zostaly
                                                    otrzymaly pozniej nazwe „gigantow a rownina, na ktora byla ich
                                                    grobem- “Rowniny olbrzymow”.Nazwa, ktora jest nieslychanie cennym
                                                    dokumentem ziemskiej historii, swiadczacym o naglej smierci tych
                                                    zwierzat we wschodnich Kordylierach w koncu czwartorzedu.

                                                    Wszedzie atlantyckie wybrzeze USA ma znamie tamtych wydarzen:
                                                    olbrzymie kaniony, zanurzajace sie w morze i szelf, nachyony w
                                                    kierunku epicentrum.Nawet rzeka Hudson ma podmorski kanion, 800 m
                                                    gleboki, o stromych scianach, wybiegajacy dlaeko w morze na
                                                    glebokosc 2-3000 m... Nawet plyta afrykanska sie nachylila: delta
                                                    rzeki Kongo jest potezna rynna biegnaca w glebiny. Geolodzy
                                                    oceniaja nagle zatopienie ladu i ujscia rzeki w koncu czwartorzedu
                                                    na ok.2800 m. a nawet wiecej i tzw. „ Glebi Romanche“.

                                                    Nie mamy pewnoscia jaki obiekt kosmiczny spowodowal te straszliwe
                                                    zniszczenia:podczas gdy jedni sa za kometa, inni preferuja
                                                    uderzenie planetoidy. Nie jest to az tak wazne, bowiem odkryto cos,
                                                    co jest wyrazna anomalia:
                                                    www.nature.com/nature/journal/v233/n5321/abs/233542a0.html
                                                    Atlantyk wokol Azorow to tajemnicze miejsce:
                                                    environment.newscientist.com/channel/earth/deep-sea/dn6253-atlantic-ridge-reveals-underwater-wonders.html

                                                    earthguide.ucsd.edu/mar/intro2.html#anchor4
                                                    ale rownie tajemnicze sa gigantyczne zapadliska dna morskiego
                                                    opisane przez Fridtjofa Nansena w latach 1893-96- Przebadal on
                                                    odgalezienie tzw, grzbiet Wyville –Thomsona glownego Grzbietu
                                                    Atlantyckiego.Odgalezienie biegnie pomiedzy Islandia a pln.szkockimi
                                                    wyspami. Ekspedycja znalazla dowody (literature podalem wczesniej),
                                                    ze dno morskie pomiedzy Islandia a mala wulkaniczna wyspa Jana
                                                    Mayena (prawie 72 stop. N) masy muszli malzy
                                                    morskich.Interesujacym byl fakt, ze byly to muszle malzy
                                                    przybrzeznych(litoralnych) wod , otolity zwierzat morskich plytkich
                                                    wod oraz to, ze ZNALEZIONO JE NA GLEBOKOSCI 1000m a napoludnie od
                                                    wispy –NA GLEBOKOSCI 2500m, a wiec w strefie pelagicznej.
                                                    Juz wtedy Nansen wyciagnal jedyny logiczny wniosek: DNO MORSKIE
                                                    MUSIALO SIE OBNIZYC O 2500M NAGLE A Z GEOLOGICZNEGO PKT.WIDZENIA-
                                                    NIEDAWNO, GDYZ PRZYNAJMNIEJ ZWIERZETA MORSKIE MIALYBY CZAS, ZEBY
                                                    RATOWAC SIE UCIECZKA NA SZELF.
                                                    Tak jak to robia koralowce.
                                                    Srodowisko musialo zmienioc sie szybko, niespodziewanie I tym samym
                                                    zwierzeta te sa swiadkami katastrofy. Poniewaz zatopione dno
                                                    morskie spada na poludnie, ku Grzbietowi Wyville-Thomson oznacza to,
                                                    ze zatopienie go wywolalo wieksze zatopienie grzbietu na poludniu –w
                                                    okolicach Azorow. Z jakiegos powodu-ktory da sie jednak geo-
                                                    fizycznie zrekonstruowac na wskutek obnizenia sie poziomu simy
                                                    (warstwy bazaltowej) , dno morskie o pow. miliona km kwadratowych
                                                    obnizylo sie od 1000-do 2000 m ….

                                                    Juz w 1900 zabrano sie powaznie do sondowan dan morskiego . Statek
                                                    badawczy, “Gauss” sondowal dno morskie reczna sonda o dl.46 cm dno
                                                    rowu/rynny “Romanche”(7300 m).Row ten lezy niedaleko rownika, na
                                                    zachod od wybrzezy Liberii i podmorskiego, poprzecznego
                                                    grzebietu “liberyjskiego”-akurat na granicy pomiedzy pln.czesciu
                                                    Grzbietu Atlantyckiego a jego czescia poludniowa. “Romanche”
                                                    przecina Grzbiet Atlantycki w odleglosci ok.4500 km na pld. od
                                                    Azorow.

                                                    W probkach sedymentu skonstatowano piec warstw. A wiec od gory
                                                    mamy:najpierw czerwona gline, potem trzy pozbawione wapienia
                                                    sedymentacje kontynentalna I warstwe denna-wapien globerin , czyli
                                                    morskich pierwotniakow, należacych do gromady otwornic,
                                                    wchodzacych w sklad planktonuNalezy dodac, ze globeriny maja
                                                    zlozone wapienne skorupki. Skad globeriny w probkach sondy?
                                                    Wiadomo, ze szlam wapienny z Globerin mozna normalnie znalezc
                                                    wylacznie na glebokosci pomiedzy 2000 a 4500 m, co odpowiada
                                                    zyciowemu srodowisku tych zyjatek.
                                                    Nalzey z tego faktu wyciagnac logiczny wniosek: ten szlam osadzil
                                                    sie na dnie rowu ̶
                                                  • 10.09.08, 21:12
                                                    Dokonczenie:

                                                    ........Nalzey z tego faktu wyciagnac logiczny wniosek: ten szlam
                                                    osadzil sie na dnie rowu „Romanche” wtedy, kiedy jego dno bylo
                                                    polozone na maksymalnej glebokosci 4500 m. Nastepnym logicznym
                                                    wnioskiem jest ten, ze ddno rowu musialo sie zapasc 2800 m –akurat
                                                    tyle, ile nadmienil wspomniany Pierre Termier, badajac kawal
                                                    tachylitu z „Plaskowyxu Telegraficznego”.

                                                    He, he,he...W latach nastepnych organizowano wiele ekspedycji na
                                                    grzbiet (najnowsza –patrz link) i zawsze pobierano probki z dna,
                                                    mierzono temperature, badano prady morskie, dokonywano badan
                                                    sejsmologicznych. Okreslanie srodowiska sedymentacji i wieku osadow
                                                    dzis nie stanowi zadnego problemu: dokonuje sie tego metodami
                                                    biostratygraficznymi. BADANIA WYKAZALY, ZE DNO MORSKIE OBNIZYTLO
                                                    SIE NA KONCU CZWARTORZEDU -.12.000 –10.000 lat temu.
                                                    I tak mamy: ekspedycje angielskiego statku badawczego „ Hydra”,
                                                    amerykanska „Dolphin” i „Gettysburg”, niemiecka-„Gazelle”. Kilka lat
                                                    przed II w.sw. Niemcy zorganizowali wyprawe na statku „Meteor”,
                                                    wyposazona w najnowoczesniejszy na tamte lata, sprzet. Odkryli wtedy
                                                    tzw. „Lawice Meteor”(ok.800 km od Azorow), ciagnace sie ponad 40 mil
                                                    morskich. Przed lawica sonda wskazywala 4000 m, pozniej 262 m,
                                                    wskazujac jakby plaskowyz.W pobranych probkach z glebokosci 280 m.
                                                    Znaleziono...korale. Swiadczy to o tym, ze dno morskie musialo sie
                                                    obnizyc o te wartosc, gdyz korale nie zyja na glebokosci wiekszej,
                                                    niz 40m.
                                                    OBNIZENIE DNA MUSIALO NASTAPIC NAGLE, GDYZ INACZEJ KORALE
                                                    NADBUDOWALYBY NOWE KOLONIE NA STARYCH –tak jak to zwykly czynic na
                                                    atolach morz poludniowych.
                                                    Po wojnie badaniami zajela sie szwedzki statek „Albatros” ze
                                                    wspomnianym juz prof. Petterssonem, pozniej sowiecki „Witez”,
                                                    Dunczycy na „Galathei”, angielski „Discovery II(1956). Ta ekspedycja
                                                    odkryla na plaskim dnie morskim, na glebokosci 1500 m olbrzymie
                                                    glazy, dowodzace dzialania sil sejsmicznych...

                                                    Ale to nie wszystkie dowody na Potop.(cdn)
                                                    (Z)



                                                  • 11.09.08, 14:29
                                                    Nasi forumowi medrcy stale dopominaja sie o linki. To jest
                                                    oczywiscie smieszne, bowiem malo ktory z nich zalaczane linki czyta.

                                                    Wychodze jednak naprzeciw zapotrzebowaniu tych spragnionych wiedzy
                                                    forumowiczow (a szczegolnie naukowego kol. Moderatora), by
                                                    przedlozyc inne ciekawe dowody POTOPU. Beda sie z tego cieszyc
                                                    niezmiernie a ja z nimi.

                                                    Co to jest less?
                                                    www.ar.wroc.pl/~weber/aleuryty.html
                                                    A sa to “pyly pochodzenia eolicznego, o barwie zoltej”.

                                                    Troche wiecej o lessach, np. W Polsce, ich sklad:
                                                    www.geologos.com.pl/geologos11/Geologos_11_Pajak-Komorowska.pdf

                                                    Illit : pl.wikipedia.org/wiki/Illit
                                                    Illit jak podaje Wikipedia, ”szczegolnie gromadzi sie na dnach
                                                    oceanow”. To jest pewna wskazowka.
                                                    Innym waznym skladnikiem lessow jest kalcyt:
                                                    pl.wikipedia.org/wiki/Kalcyt
                                                    Popularny link ”Sciaga” podaje jak ”powstaly” lessy:
                                                    www.sciaga.pl/tekst/41455-42-gleby_i_lasy
                                                    Powstaly one “ z traw i roślinności cebulkowej porastające suche i
                                                    zimne stepy na przedpolu lądolodu.”
                                                    Ale np. Ukraina, Chiny, tereny wokol Morza Kaspijskiego czy Wegry
                                                    lezaly poza zasiegiem ladoladu czwartorzedowego. Problem z lessem
                                                    jest bardziej skomplikowany, niz to sie popularnie ujmuje.

                                                    Zalozmy wpierw taki scenariusz.
                                                    Ulewa Potopu juz dawno sie skonczyla. Masy wody, jakie zalaly
                                                    olbrzymie polacie Ziemi, powrocily do oceanu swiatowego. Takze te,
                                                    ktore masy szlamu/blota deszczu Potopu, ktory powstal z mieszaniny
                                                    wody deszczowej i wulkanicznych popiolow, gdzies osadzonych na dnie
                                                    morskim. Ile tego bylo?

                                                    Wspanialy wynalazca, niezyjacy juz od lat niemiecki inzynier
                                                    (pracowal zreszta w Peenemunde z Braunem w latach ostatniej wojny-
                                                    posiadal ponad 2000 patentow), Otto Muck, obliczyl (zkladal on
                                                    uderzenie planetoidy w Atlantyk), ze chodzilo ok. o ciezar 3
                                                    biliardy ton o objetosci 2,5 mln kilometrow kubicznych…Niemala to
                                                    cyfra - gdyby udalo sie zlokalizowac choc jej ulamek,bylaby to
                                                    dalej ogromna objetosc poimpaktowego blota.

                                                    Obliczenia, jakie Muck przeprowadzil, zakladaly, ze 90% szlamy
                                                    zostalo splukanych z powrotem do oceanu. Pozostalo wiec 10% z trzech
                                                    biliardow ton: gdyby pokryc ta iloscia Ziemie daloby to warstwe o
                                                    grubosci 100 m na pow. Pomiedzy 10 a 20 mln. Kilometrow
                                                    kwadratowych. Taka ilosc nie mogla zniknac niespostrzezenie.

                                                    Otoz nie zniknela wcale –nie oddamy walkowerem pkt ewolucyjnym
                                                    popaprancom (uzywam terminologii kol.Moderatora), bowiem na Ziemi
                                                    mozna bez trudu ilosc te zlokalizowac.:jest lancuch gleb lessowych,
                                                    ciagnacy sie od Atlantyku (zachodnia Francja), przez Niemcy wzdluz
                                                    Renu, Dunaju, Elby i Odry, Czechoslowacje (Mähren albo Zlin w pld.
                                                    Sudetach), Wegry, Galicje w kierunku Ukrainy a pozniej Morza
                                                    Kaspijskiego, Turkiestanu az do Azji Centralnej , pln. Chin az do
                                                    Morza Chinskiego. Calosc przypomina sierp i ma to logiczne
                                                    wytlumaczenie: chmury deszczu POTOPU przesuwaly sie od
                                                    atlantyckiego epicentrum wraz z zachodnimi wiatrami.

                                                    Ten lessowy “sierp” jest tajemniczy. Less albu
                                                    popularnie „czarnoziem“ jest wg. Linkow „post-lodowcowa glinkowatymi
                                                    osadami”, bogatymi w kwarc i “konkrekcji wapnia) o kolorze od
                                                    zoltawego(jak ochra) do szarej. Zawiera niemalo ziaren kwarcu,
                                                    luseczki muskowitu inne drobiny najrozniejszego roadzju.
                                                    Warstwy denne czesto zawieraja KOSCI MAMUTOW (dlatego m.in. tyle o
                                                    nich mowilismy), resztki szkieletow ludzkich , skorupy slimakow
                                                    ladowych, kosci zwierzat stepowych, jakis drewnianych ludzkich sadyb…

                                                    Rzecz w tym, ze nalezy odrozniac dwa rodzaje lessu:jeden, tzw, “nie
                                                    przesiany”, zawierajacy starte czesci skal I “przesiany” (eolitowy),
                                                    bedacy –jak podaje pierwszy link – czastki “rezydualne, pochodzenia
                                                    wodnego (muły)”. Dopiero razem tworza one popularny less.

                                                    Dla naszych rozwazan najwazniejsza czescia jest ta druga –muly.
                                                    Najczesciej leza one jak koldra, przykrywajac warstwe eolityczna-te
                                                    starta na proszek skale. Mozna to stwierdzic w luku gleb lessowych
                                                    bez trudu:wszedzie rozprzestrzeniaja sie pokrywy ilow, gromadzac sie
                                                    szczegolnie obficie wokol dolin rzecznych a gdzieindziej, jak w
                                                    Chinach, tworza potezne wzgorza, stwarzajc specyficzny pejzaz.

                                                    Wg. teori “eolitycznej” (“wiatrowej”) prawdziwy less powstal przez
                                                    osadzanie sie porywanych zimnymi, stepowymi wiatrami sproszkowanych
                                                    skal . Wiatr ten osadzal pozniej pyly w okolicy a trawy mogly go
                                                    trwale zwiazac. To prawda-nie ma dwoch zdan. Bez watpienia spodnia
                                                    wartswa lessu tak powstala w czasach zlodowacen –ich zasieg mozna
                                                    sprawdzic na tym dobrym linku, zat. „Formy wystepowania lodu na
                                                    Ziemi“-wybrac wersje „PDF“.
                                                    Ten "przesiany" less interesuje nas wylacznie jako podkladka zasiegu
                                                    jego wystepowania.
                                                    Dyluwialny less –ten, ktory zbudowal potezne pokrywy, zmieniajac
                                                    krajobraz jest o wiele bardziej wazny w naszych rozwazaniach.
                                                    Cdn.
                                                    (Z)
                                                  • 11.09.08, 15:14
                                                    Skoro tak lubisz linki, skorzystam z podanego przez Ciebie:

                                                    Co to jest less?
                                                    www.ar.wroc.pl/~weber/aleuryty.html
                                                    A sa to “pyly pochodzenia eolicznego, o barwie zoltej”.

                                                    "eolicznego" jest podlinkowane dalej do:

                                                    www.ar.wroc.pl/~weber/transport.html#wiatr
                                                    "Działanie wiatru może mieć charakter niszczący, transportujący i akumulacyjny.
                                                    Utwory powstające przy udziale wiatru określane są jako eoliczne, a ich
                                                    charakterystyczną cechą jest bardzo dobre wysortowanie okruchów. Wynika ono z
                                                    faktu, że wiatr przemieszcza jedynie drobne okruchy, których średnica nie
                                                    przekracza 2 mm. Do utworów eolicznych zaliczane są piaski wydmowe oraz lessy,
                                                    których powstanie związane jest z okresem lodowcowym. Wytworzyły się one w
                                                    wyniku nagromadzenia pyłów wywiewanych z obszarów morenowych i fluwioglacjalnych
                                                    przez stałe wiatry wiejące od lodowca."

                                                    Rozumiem, że potop był związany z kosmiczną wichurą, która nadmuchała te lessy,
                                                    oczywiście po opadnięciu wody?

                                                    > Rzecz w tym, ze nalezy odrozniac dwa rodzaje lessu:jeden, tzw, “nie
                                                    > przesiany”, zawierajacy starte czesci skal I “przesiany” (eol
                                                    > itowy),
                                                    > bedacy –jak podaje pierwszy link – czastki “rezydualne, pocho
                                                    > dzenia
                                                    > wodnego (muły)”. Dopiero razem tworza one popularny less.

                                                    "pyły - skały luźne, które mogą być: rezydualne, pochodzenia wodnego (muły) lub
                                                    eolicznego (lessy)"

                                                    Skąd Ci się wzięło, że less jest mułem, bo na pewno nie z cytatu, na jaki się
                                                    powołujesz? A eolitowy nie oznacza "przesiany", tylko "naniesiony przez wiatr".
                                                  • 11.09.08, 16:00
                                                    No tak, ale niedokladnie je czytales.
                                                    W linku przez Ciebie podanym mamy, ze "Z działalnością lodowca
                                                    związane jest także formowanie ogromnych jezior zastoiskowych, które
                                                    stopniowo wypełniają się osadami, głównie ilastymi."
                                                    A ily sa skladnikami lessow.

                                                    Chodzi takze o frakcje :

                                                    pl.wikipedia.org/wiki/Frakcja_(budownictwo)
                                                    i to mialem na mysli, mowiac o "przesiewanym eolicie" a wiec o
                                                    frakcji o sred. ziaren ponizej 0.002mm.

                                                    Spojrz takze na ten link:
                                                    www.sandomierskie.com/kraj/sandomierski/sandomierska-less.htm
                                                    w ktorym masz skladniki(frakcje) lessu w Polsce, w sanodmierskim. W
                                                    Polsce mniej jest ilow, ale wiecej ich wystepuje na innych
                                                    obszarach.Ponadto skladniki lessu "neolitowego-przesianego" sa tu
                                                    wyraznie wykazane wraz z frakcjami.
                                                    Jest tez cos o barwie lessu:"Barwa lessu zależy od zawartości
                                                    tlenków żelaza, im więcej w skale związków żelaza
                                                    tym barwa ciemniejsza po prawie brunatną." A wiec nie tylko zolta.
                                                    Moze byc szarawa lub prawie czarna (jak na Ukrainie czy Wegrzech)w
                                                    zaleznosci od % czesci roslinnej w glebie. Chodzi o nazwe.
                                                    Dla naszych rozwazan wazne jest, ze zawieraja bardzo duzo wapnia.
                                                    Dlatego sa tak urodzajne.

                                                    Jakbys spojrzal na mape bez trudu zauwazysz, ze "sierp" lessow lezy
                                                    poza (i to grubo) zasiegiem lodowcow. Poniewaz w arstwachspodnich
                                                    znaleziono najrozmaitsze szczatki pochodzenia biologicznego lub
                                                    stworzone reka ludzka, mozna je bez trudu datowac.
                                                    (Z)
                                                  • 11.09.08, 16:03
                                                    Nie wiem zreszta, dlaczego tak podkreslasz te "zolta barwe".Juz na
                                                    poczatku podalem link, mowiacy o zoltej barwie lessu.Chcesz mnie na
                                                    czyms zlapac?
                                                    (Z)
                                                  • 11.09.08, 17:46
                                                    Zakradl sie maly blad-napisalem w odpowiedzi "...frakcji o sred.
                                                    ziaren ponizej 0.002mm" pwinnno oczywiscie byc "powyzej", gdyz rzecz
                                                    tyczy sie "przesiewanej" frakcji "eolitycznej" a wiec o wiekszych
                                                    ziarnach.
                                                    Przepraszam za ten blad.Ech ten pospiech.
                                                    (Z)
                                                  • 12.09.08, 15:23
                                                    Zanim wrocimy do lessow musimy przedstawic pare hipotez, jakie,
                                                    zdaniem uczonych spowodowaly Potop.

                                                    NIEZGODNOSC TEORII Z INNYMI NIE JEST STRASZNA-GORZEJ, JESLI NIE
                                                    ZGDADZA SIE ONA Z FAKTAMI.KADZA TEORIE UWAZAMY ZA SLUSZNA JESLI
                                                    UMOZLIWIA NIE TYLKO WYJASDNIENIE PEWNYCH FAKTOW, ALE ROWNIEZ
                                                    PRZEPOWIEDZENIE INNYCH.

                                                    Jesli tak ujmiemy cale zgadnienie Potopu i notorycznego
                                                    przeinaczania faktow przez etablowana w swiecie “political
                                                    correctness “spolke ewolucjonisto-antropologow –archeologow stanie
                                                    sie jasne, dlaczego nawet fakty –o ile przemawiaja za Potopem –
                                                    musialy zostac ukryte.

                                                    Kiedys na jakims watku ewolucyjny Petrucchio strasznie sie
                                                    wysmiewal, ze wskazywalem ile zlego uczynil (naniszczyl karier
                                                    naukowych w USA) np. prof.Hrdliczki, ktory twardo obstawal
                                                    za “teoria Beringii”. Po jego smierci obrecz sciskajaca antropologie
                                                    troche sie rozluznila, ale nadal jest silna.Doswiadczyl tego
                                                    stosunkowo niedawno np. prof. geologii na Boston University, Robert
                                                    Schoch, przy okazji ustalania wieku powstania Sfiksa. Etablowani
                                                    egiptolodzy pod wodza Marka Lehnera(notabene ulubienca egiptologa
                                                    Zahwassiego z Kairu) obrzucali blotem wszystkich naukowcow, ktorzy
                                                    osmielali sie podwazac dotychczasowe “osiagniecia nauki”. Prof.
                                                    Schoch twardo obstaje, ze Sfinks(podobnie jak piramidy w Gizeh)
                                                    powstal…zaraz po Potopie I uscisla jego wiek(ostateczny szlif) na
                                                    ok.9000 lat, co, oczywiscie grzebie, oficjalne datowanie i…kupe z
                                                    mozolem wypoconych doktoratow. Jesli chodzi o tzw. Dolna Swiatynie,
                                                    zbudowana z blokow o wadze 100 t. specalisci –kamieniarze i
                                                    transportowcy -sa zdania, ze ich transport graniczy….z cudem, ale
                                                    egipotolodzy “wiedza”, ze zbudowal to Chufu.

                                                    Klotnia uczonych na pozor malo ma wspolnego z Potopem, ale po
                                                    wnikliwszym rozpatrzeniu ma ona wlasnie bardzo duzo: poczatki prac
                                                    przy Sfinksie musialy rozpoczac sie przed Potopem, wykonczenie go
                                                    zarazpo Potopie (lub tuz przed)…To samo tyczy sie fundamentu (lub
                                                    nawet calej) piramidy Chufu oraz Dolnej Swiatyni.
                                                    Oznacza to, ze ewolucyjny scenariusz prymitywnych lowcow bierze w
                                                    leb: ktos musial zwrocic uwage na szczegolny skalny pagorek na
                                                    plaskowyzu Gizeh, z ktorego wyciosano sfinksa, scieto wierzcholek,
                                                    wymierzono teren, zniwelowano go zaczeto klasc fundamenty
                                                    piramidy.Rownoczesnie rozpoczeto budowe Dolnej Swiatyni z
                                                    olbrzymich blokow ciosanych w odleglych kamieniolomach. Musial wiec
                                                    dokonac intelektualnego wyboru szeregu projektow I zaakceptowac
                                                    najlepszy –mozliwy do wykonania.
                                                    Prymitywni lowcy, latajacy z krzemiennymi maczugami i kryjacy sie w
                                                    pieczarach moga byc uwazani za budowniczych tylko przez kompletnych
                                                    idiotow -fachowcy, poslugujacy sie nowoczesna technika stoja
                                                    oniemiali.
                                                    Musieli to wiec byc bardzo cywilizowani ludzie, zyjacy przed
                                                    Potopem, lub ich potomkowie, ktorzy Potop przezyli. Dzisiejsza nauka
                                                    ewolucyjna mowi, ze tacy wtedy “nie istnieli”.Fakty i badania coraz
                                                    wiekszej liczby uczonych mowia:”Tak.Tacy ludzie wtedy zyli,
                                                    dzialali, budowali.”
                                                    Jesli budowali, musieli dysponowac lepsza technika, niz kamienne
                                                    toporki i byc zorganizowani –zyc w pewnej cywilizacji. O tej
                                                    wlasnie cywilizacji sprzed Potopu opowiada m.in. Stary Testament.

                                                    Otto Muck opowiadal sie za hipoteza “planetoidowa” i obliczyl
                                                    kinetyczna energie uderzenia na 2x10 20 J, jej mase na 2x1015 kg,
                                                    predkosc 20m/s. Prof. Ludwik Zajdler przeliczyl ten przypadek,
                                                    zakladajac dla uproszczenia uderzenie prostopadle do pow.Ziemi I
                                                    skonstantowal, ze predkosc Ziemi w kierunku w jakim ja popchnela
                                                    planetoida, wzroslaby tylko o 2 cm a wiec nie moglo wplynac na jej
                                                    ruch wirowy i zmienic nachulenia osi obrotu. Ale –czego nie mogl
                                                    poj.kol.Moderator – os obroty Ziemi pozostala tak samo nachylona ,
                                                    gdyz cala pow.Ziemi sie przesunela.
                                                    Cytuje za prof.Zajdlerem: “…Byc moze, ze Ziemia ma kilka polozen
                                                    rwonowagi trwalej I kilka chwiejnej. Scisle mowiac –
                                                    rownowagi “niestalej” I chwiejnej”.Niestalym nazywamy taki stan
                                                    rownowagi, w ktorym sily dizalajace na cialo wprawdzie sie
                                                    rownowaza, ale wystarczy najlzejszy wstrzas, aby dizalajace sily
                                                    przesunely cialo do innego polozenia rownowagi trwalej….” L-Zajdler
                                                    dodaje, ze “…sposrod licznych prob wyjasnienia zatopienia
                                                    hipotetycznego ladu na Oceanie Atlantyckim (ksiazka jest o
                                                    Atlantydzie-”Atlantyda”,str. 333 i 341) trzy teorie zdaja sie
                                                    tlumaczyc to w najbardziej zgodny z dzisiejsza nauka sposob: dwie
                                                    teorie “kosmiczne”-Hörbigera o porwaniu Ksiezyca i o zderzeniu sie
                                                    Ziemi z innym cialem niebieskim –oraz teoria “sejsmiczna”…” i
                                                    konkluduje, ze z trzech teorii –dwoch “kosmicznych”(druga jest
                                                    prof.Kamienskiego o zderzeniu sie z czescia komety Halleya. Dzis
                                                    mowi sie o zderzeniu z czescia komety Enckego)-najbardziej obronna
                                                    reka wychodzi teoria zderzenia z przybyszem z Kosmosu.Jendnak ma
                                                    ona slaba strone:Planetoidy A, Mucka …nie mozne odszukac na niebie….
                                                    Nie inaczej przedstawia sie sprawa z kometa Halleya.Od wiekow jest
                                                    ona postrachem ludzkosci, co 76 lat pojawiam sie na naszym niebie,
                                                    ale nie udalo sie z cala pewnoscia udowodnic, ze …moglo nastapic
                                                    takie jej zblizenie do Ziemi, aby moglo spowodowac zaglade znacznej
                                                    czesci ludzkosci…”

                                                    To sluszne uwagi, ale mozna postawic pytanie: Czy szukano
                                                    intensywnie sladow uderzenia na Ziemi? Oczywiscie, ze nie.
                                                    Wiemy juz dzis wiecej o falszerstwach ewolucyjnych antropologow i
                                                    archeologow. “Brak sladow”, akceptowalnych dla dzisiejszej nauki
                                                    nie zdumiewa, ale nawet te silne poszlaki jakimi dysponujemy – ba,
                                                    nawet dajace sie zweryfikowac fakty- daja stabilna podstawe do
                                                    twierdzenia, ze przyczyna Potopu byla pozaziemska.
                                                    Cdn.
                                                    (Z)
                                                  • 15.09.08, 12:01
                                                    Wiemy juz, ze deszcz Potopu przyszedl gnany wiatrami
                                                    zachodnimi.Tajemniczy sierp nieslychanie zyznej ziemi budzi ciagle
                                                    gorace dyskuje wsrod uczonych - sa rozne teorie powstania lessu.
                                                    Wiemy, ze sa dwa jego rodzaje: ten “prawdziwy”, w formie pylu jaki
                                                    wg. Tzw. “teorii wiatrowej” osadzil sie , gnany zimnymi stepowymi
                                                    wiatrami, na porosnietymi trawa polaciach Ziemi.Trawa wiazala
                                                    delikatny pyl i wzbogacala butwiejacymi roslinnymi resztami.
                                                    Nie ulega watpliwosci, ze spodnia warstwa, nawet jesli lezy ona pola
                                                    zasiegiem lodowca zostala zbudowana przez ciagle przemieszczanie sie
                                                    lodowca. Ale ta warstwa jest o tyle interesujaca, o ile stanowic ona
                                                    bedzie baze dla pozniejszej nadbudowy olbrzymich warstw, pagorow,
                                                    zawierajacych najwieksza objetosciowo ilosc lessu.

                                                    Podczas gdy warstwa spodnia nie wykazuje w warstwie eolitycznej
                                                    zadnych sladow zalania woka o tyle, warstwa nad nia ,
                                                    zawierajaca “przesiany” pyl wszystkie pozadane przez nas slady
                                                    wodnego pochodzenia.Cala budowa olbrzymich, kupolastych pagorow
                                                    wykazuje cechy typowe dla budowy “wodnej” a ich koncentracja do
                                                    duzych rzek jest dodatkowym dowodem.
                                                    Skad moze pochodzic ta niermolnie duza
                                                    ilosc “przesianego”, “wodnego” lessu?

                                                    Na podstawie budowy chemicznej i struktury fizycznej
                                                    less “nieprzesiany” jest niewatpliwie produktem dlugotrwalego
                                                    wietrzenia skal. Juz wtedy material wyjsciowy musial byc bogaty w
                                                    wapno i kwarc. Ale nie wapno niegaszone (CaO czyli tlenek wapnia),
                                                    ale wapno gaszone(CaOH2 ), ktore dopiero pozniej
                                                    zostalo “przerobione” przez proces wietrzenia.
                                                    Nawet teoretycznie nie mozna sobie wyobrazic, ze less mogl powstac
                                                    przez wietrzenie skal wapiennych, bowiem nie ma takich formacji
                                                    skalnych´, zawietrajacych oprocz kwarcu takze wapno gaszone….Ten
                                                    material powstaje bowiem przez cieplna obrobke.Jak powstaje wapno?
                                                    Niby KAZDY TO WIE, ALE WARTO PRZYPOMNIEC:

                                                    pl.shvoong.com/exact-sciences/116549-ska%C5%82y-wapienne-wapienie/

                                                    Po prostu nie ma takich lancuchow gorskich, biegnacych od Atlantyku
                                                    az po Morze Chinskih , mogacych dostarczyc takich ilosci wapna , w
                                                    wyniku spokojnego wietrzenia . Nie chodzi tu o male ilosci ale o
                                                    objetosc rowna dwum milionom kilometrow szesciennych a wiec w
                                                    przyblizeniu o objetosci calej Wyzyny Tybetanskiej.
                                                    A wiec olbrzymie gory lessu nie mialy “lyellowskiego” , spokojnego
                                                    pochodzenia, ale musialy miec inne.

                                                    Wnetrze Ziemi, rozzazrzona,plynna magma, zostawila przy katastrofie
                                                    Potopu jeszcze wiecej materialu w formie wulkanicznych popiolow, niz
                                                    mozna dzis znalezc na terenach lessowych. Ten popiol, unoszac sie w
                                                    pradach konwekcyjnych slupa dymu w epicentrum, zostal wyrzucony do
                                                    gowrnych warstw atmosfery a pozniej gnany z wiatrami zachodnimi
                                                    (tzw. “jet prady”, wiejace na na wysokosci 11.000m na granicy
                                                    stratosfery i troposfery) osadzil sie w Europie, Azji Sredniej i
                                                    Dalekiej-wlasnie tam, gdzie tereny te zostaly nawiedzone straszliwym
                                                    deszczem Potopu.
                                                    Less jest wiec materialem pochodzenia wodnego, dostarczonego
                                                    wiatrami na terytoria zlane deszczem szlamu.. Jego sklad wszedzie
                                                    jest podobny do slynnej 2,5 metrowej warstwy mezoptamskiej odkrytej
                                                    przez Wolleya.

                                                    A wiec jesli przyjac taki scenariusz wypadkow widzimy, ze less nie
                                                    jest produktem flegmatycznych procesow wietrzenia polozonych
                                                    stosunkowo blisko gor, zawierajacych wapno i kwarc, ale jest
                                                    przybysszem z odleglych stron- produktem przybylym w formie z
                                                    odleglego miejsca na Oceanie Atlantyckim. Przybhyl jako popiol
                                                    wulkaniczny, ktory, zmieszawszy sie z oceanicznymi bogatymi w kalcyt
                                                    osadami denni, wyniesiony podmuchem gigantycznego wybuchu az poza
                                                    sratosfere, gnany super-szybkimi pradami powietrza..
                                                    To mogloby byc recepta geologiczna na sposob otrzymywania lessu.

                                                    Bogata zawartosc w kalcium moze less zawdzieczac takze siarczkowej
                                                    kwasniej magmie powierzchniowej:


                                                    ie.redirect.hp.com/svs/rdr?TYPE=3&tp=iehome&locale=sv_se&c=81&bd=HP&pf=laptop
                                                    Lub ten:
                                                    en.wikipedia.org/wiki/Magma


                                                    ” ….W przypadku law kwaśnych, skłonnych do tworzenia pumeksu, może
                                                    zdarzyć się, że ciśnienie wewnętrzne rozsadza lawę na rozżarzone
                                                    kropelki, unoszące się w gorącym gazie o temperaturze od 900 do
                                                    10000C. Gwałtowe przejścia z bogatej w gaz cieczy w postać gazu
                                                    obciążanego wspomnianymi kropelkami zmniejsza od razu lepkość o
                                                    współczynnik wynoszący od 1012 do 1015. masa staje się od 100 do
                                                    10000 razy bardziej płynna od wody i jest z tego powodu niesłychanie
                                                    ruchliwa. W postaci „chmury gorejącej” pokrywa ona z prędkością
                                                    huraganu setki kilometrów kwadratowych
                                                    terenu.. ”(www.sciaga.pl/tekst/33652-34-wulkany). A wiec less
                                                    to zwietrzala kwasna magma, zmieszana z morskimi osadami
                                                    dennymi.Wietrzenie osiagnelo mikroskopowy stopien-dlatego nie
                                                    stryktura, ale sklad chemiczny moze nam powiedziec o wulkanicznym
                                                    pochodzeniu lessu.

                                                    Teraz olbrzymie wzgorza dyluwialnego, ”przesianego” lessu nie budza
                                                    zdumienia.Rzeki deszczu, ktore przekraczaly ludzkie pojmowanie,
                                                    padaly na Ziemie. ”Ziemia zostala pokryta blotem” -mowi i Biblia i
                                                    inne przekazy.Czesc szlamu zostala na zalanym wodami Potopu ladzie -
                                                    te ilosc, Otto Muck, ktory z niemiecka dokladnoscia przeliczyl
                                                    wszystko, ocenia na 10%-reszta szlamu zostala zmyta z powrotem do
                                                    morza z cofajacymi sie wodami.
                                                    Nie jest trudno sobie to wyobrazic jesli wezmiemy wiadro z
                                                    rozcienczonym blotem i wylejemy je na piasek: na jego powierzchni
                                                    powstana male strumyki cieknacego blota-z czasem beda one coraz
                                                    glebsze, beda tworzyly meandry, zakola, czyli powstanie typowy
                                                    krajobraz lessowy.

                                                    W Chinach less, niezwykle bogaty w mineraly,tworzacy warstwy o
                                                    grubosci nawet 400 metrow jest zolty. Na Ukrainie, przemieszany z
                                                    butwiejacymi roslinami, stworzyl czarnoziem, na Wegrzech ma kolor
                                                    czerwonawy z odcieniem brunatnym, w oklociach Magdeburga -
                                                    jasnozolty. Zawsze zachowuje swoja niezwykla zyznosc i nadaje smak
                                                    winom. To dar Atlantyku -powstal podczas Potopu.
                                                    (cdn)
                                                    (Z)
                                                  • 17.09.08, 11:05
                                                    Jakze to spadles synu Jutrzenki z Niebios, Jasniejacy?
                                                    Jakze runales na Ziemie Ty, ktory podbijales narody?”
                                                    (Jezajasz, 14:)

                                                    Slowa starotestamentowego proroka o czyms mowia.Teolodzy twierdza,
                                                    ze chodzi o Lucyfera-byc moze maja racje.Byc moze, ze te slowa
                                                    dadza sie takze odniesc do wspomnien o straszliwym doswiadczeniu z
                                                    odleglej przeszlosci?
                                                    Kiedy je spisywano, doszlo w tym przypadku do pomieszania obu
                                                    przekazow i na starszy z nich o Lucyferze, nalozyl sie nowy -o
                                                    Potopie.


                                                    Jak to moglo wygladac zderzenie z jakims cialem niebieskim ?

                                                    gallery.astronet.pl/index.cgi?385#zdjecia
                                                    Sa tu zdjecia Fobosa i Deimosa-ksiezycow Marsa o odp. Sred.27 i 15
                                                    km. Wg. najnowszych badan Obserwatorium Astromicznego na Manua Kea
                                                    na Hawajach sa to odlamki poteznej planetoidy. Dzis sa jej
                                                    ksiezycami, ale juz niedlugo bowiem z czasem spadna na jego
                                                    powierzchnie a wtedy…Wtedy mrzonki biednych ewolucjonistow,
                                                    szukajacych z zapalem lepszym godnej sprawy “sladow zycia” na tej
                                                    planecie, ulegna kompletnej ruinie.: teoretyczne , bo wylacznie
                                                    powstale w chorych, ewolucyjnych mozgach , “zycie” ulegnie
                                                    zagladzie i trzeba bedzie pisac na nowo pewne rozdzialy
                                                    ewolucyjnej “teorii”.

                                                    Ale moze to byla kometa?
                                                    Bardzo przyjemna stronica Adama Hurcewicza:
                                                    komety.astrowww.pl/

                                                    Wlasnie o tym mowimy a kol. Moderator w poprzednich postach nie mogl
                                                    zrozumiec pewnych, prostych spraw, tyczacych sie zachowanej podczas
                                                    impaktu osi ziemskiej. Tymczasem W.Benz z Cabridge Center for
                                                    Astrophysics w Los Alamos (zajmowal sie takze ksiezycem):

                                                    www.xtec.cat/recursos/astronom/moon/camerone.htm
                                                    i jego zespol doszli do wniosku, ze uderzenie poteznej planetoidy w
                                                    Urana spowodowalo pochylenie jego osi obrotu, lezacej obecnie niemal
                                                    w plaszczyznie 98 stopni do pionu.Naukowcy ci obliczyli, ze
                                                    planetoida, jaka spadla na Urana miala mase dziesieciokrotnie
                                                    mniejsza od tej planety.

                                                    Dopiero od niedawna zaczeto zwracac uwage na niebezpieczenstwo
                                                    zagrazajace Ziemi z Kosmosu.
                                                    John Sepkoski i David Raup z Chicago wyliczyli,, zajmujac sie
                                                    badaniami fanerozoiku, tzw. “zloty
                                                    pl.wikipedia.org/wiki/Jack_Sepkoski
                                                    okres”, powtarzajacy sie cykl wymieran, ktory wg.nich liczy sobie
                                                    ok. 26 mln.lat. Sa to jednakze nieprzekonywujace wywody, bowiem
                                                    istnieje cala masa wyjatkow od ich wyliczen.

                                                    Dzieki Eugene Schoemakerowi ,S.V.M.Clubowi i W.M..Napierowi od 1973
                                                    r. ilosc obiektow, przelatujacych blisko Ziemi, powiekszyla sie o
                                                    150 nowych-wiekszosc z nich ma srednice od 1 do 56 km.
                                                    Adonis, majacy srednice 10 km, przelecial w 1936 r. blisko Ziemi-
                                                    tylko 300.000 km i nieomal dostal sie w pole jej przyciagania.
                                                    Gdyby czas czas spotkania byl tylko nieco inny to, byc moze,
                                                    doszloby juz wtedy do straszliwego immpaktu i masowego wymierania.
                                                    Podczas II Konferencji Snowbird w USA Clark Chapman z Planetary
                                                    Science Institure w Tucson oraz David Morrison z NASA Research
                                                    Center w Moffet Field w Kalifornii obliczyli, ze prawdopodobienstwo
                                                    zaglady ludzkiej cywilizacji w wyniku globalnych skutkow impaktu za
                                                    naszego zycia (a wiec srednio 50 lat) wynosi 1:6000, a wiec smierc
                                                    od impaktu jest tylko 25 razy mniej prawdopodobna, niz smierc w
                                                    wyniku wypadku samochodowego.
                                                    Uczeni przeliczyli sile uderzenia planetoidy, zakladajac jej
                                                    srednice 30 km, wzgledna szybkosc wobec Ziemi na 20km/s . A wiec jej
                                                    masa wynosila ok.200 mld ton a sila uderzenia-20 bilionow kmt=2.1019
                                                    mkg, ilosc ciepla powstalego podczas uderzenia na 40 biliardow
                                                    kalorii.
                                                    Aby osiagnac taka sama sile wybuchu nalezaloby zdetonowac albo 30
                                                    mld ton nitrogliceryny, albo-przyjmujac, ze 1mln t nitrogliceryny =
                                                    sila 1 bomby atomowej- 30.000 szt takich bomb w ciasnym opakowaniu.
                                                    Oczywíscie sila uderzenia komety bylaby jeszcze wieksza, biorac pod
                                                    uwage jej wieksza szybkosc.
                                                    Sa tro wielkosci przekraczajace granice naszego pojmowania.


                                                    Ogromna planetoida/kometa, pedzac z ogromna szybkoscia uderzyla w
                                                    Atlantyk. Jesli chodzi o komtete, biorac pod uwage jej szybkosc
                                                    (sred.ok.30km/s) oraz fakt, ze mogla rozerwac sie w
                                                    polugrawitacyjnym Jowisza na kilka odlamow, zniszczenia na Ziemi
                                                    byly jeszcze wieksze. Potop zniszczyl ponad 70 gatunkow dyluwialnych
                                                    zwierzat i prawie starl rodzj ludzki z powierzchni Ziemi.
                                                    Uderzenie cial niebieskiego w Ziemie przypomina do zludzenia wybuch
                                                    olbrzymiego wulkanu polaczanego z trzesieniem Ziemi, ktorego sila
                                                    przekracza nasze wyobrazenia(najsilniejsze trzesienie Ziemi mialo
                                                    magnitude 9,2...Wg. Ostatniej komputerowej symulacji brytyjskich
                                                    astronomow, Clube&Napiera, trzesienie Ziemi miejscami osiagneloby
                                                    magnitude ponad 16 , a nawet 18 stopni w skali Richtera.

                                                    pl.wikipedia.org/wiki/Trz%C4%99sienie_ziemi
                                                    Najwieksze trzesienie w historii nowozytnej:
                                                    pl.wikipedia.org/wiki/Trz%C4%99sienie_ziemi_w_Chile,_1960

                                                    Ziemia zachowuje sie wtedy jak gesta ciecz : powstaje gigantyczne
                                                    tsunami, ktore, wdzierajac sie na lad staly falami o kilometrowej
                                                    wielkosci, zatapia go na dlugo .
                                                    Biorac pod uwage wszystkie zebrane fakty geologiczne( wylewy lawy
                                                    na
                                                    Grzbiecie Atlantyckim, zatopienie olbrzymich obszarow dna morskiego
                                                    pln. Atlantyku i u wybrzezy Norwegii, Islandii -swierdzone przez
                                                    Nansena, dna morskiego szelfow i pochylenie plyty afrykanskiej, pld
                                                    amerykanskiej i polnocnoamerykanskiej a takze zapadniecie sie dna
                                                    morskiego w Zatoce Hudsona), mozemy obliczyc ilosc magmy wyrzucej
                                                    wybuchem w ziemska atmosfere.


                                                    Wybuchy wulkanow sa zawsze niebezpieczne, bowiem ilosc wyrzuconego
                                                    materialu jest ogromna. Ilosc popiolow wulkanicznych zalezy przede
                                                    wszystkim od rodzaju lawy: czy lawa jest bogata (w kisel) czy
                                                    uboga. Cale terytorium, graniczace z wulkanem zostaje pokryte
                                                    popiolami, ktore gnane wiatrami osiagaja ogromne odleglosci..Kiedy
                                                    popiol zostaje wyrzucony w powietrze, jego czasteczki osiagaja
                                                    straatosfere.Tam, wchodzac w foto-chemiczna reakcje z para wodna
                                                    tworza aeorozole kwassu siarkowego, okrazajacve przez dlugi czas
                                                    kule ziemska. Te wlasnie aereozole tamuja promieniowanie sloneczne
                                                    i zmniejszaja ziemska srednia temperature. Znaczna czesc popiolow
                                                    spada na ziemie w postaci brudnego, szlamowatego deszczu.
                                                    Deszcz Potopu byl tysiace razy silniejszy od “zwyklego” deszczu
                                                    wulkanicznego pochodzenia-dlatego objal swym zasiegiem prawie cala
                                                    Ziemie.

                                                    Kiedy jakies cialo niebieskie wchodzi w ziemska atmosfere jego jadro
                                                    peka a zewnetrzna otoka rozpada sie na wiele fragmentow, z ktorych
                                                    kazdy porusza sie pozniej po innym torze.Dlatego uderzenie czy to
                                                    komety czy planetoidy pokrywa olbrzymie obszary danej planety-w tym
                                                    przypadku Ziemi. Otto Muck, ktory byl zwolennikiem uderzynia
                                                    planetoidy zakladal, ze wchodzila ona w ziemska atmosfere z pln-
                                                    zachodu -bral ud uwage ponad 3000 lejow uderzenieniowych w ksztalcie
                                                    elipsy w pln.i pldCarolinie(pomiedzy Floryda a Cap Hatteras),
                                                    odkrytych przypadkiem na zdjeciach lotniczych w 1931 roku. Stad
                                                    mogl obliczyc mase planetoidy. Austraiacki geolog, Tollmann uwaza,
                                                    ze byla to kometa (tego samego zdania byl polski astronom Kaminski)
                                                    oraz brytysjcy astronomowie Clube i Napier.
                                                    Mowiac szczerze jest to absolutnie niewazne czy to byla kometa czy
                                                    planetoida-wazne sa skutki uderzenia. W kazdym razie zarowno starsze
                                                    badania (polskie) czy calkiem wspolczesne uwazaja, ze kometa czy
                                                    planetoida o sred. Ok.15-30 km powoduje (uwaga ewolucjonisci)
                                                    tzw. “wielkie wymieranie”, wywoluje
                                                  • 17.09.08, 11:09
                                                    Dokonczenie.

                                                    ....
                                                    Kiedy jakies cialo niebieskie wchodzi w ziemska atmosfere jego jadro
                                                    peka a zewnetrzna otoka rozpada sie na wiele fragmentow, z ktorych
                                                    kazdy porusza sie pozniej po innym torze.Dlatego uderzenie czy to
                                                    komety czy planetoidy pokrywa olbrzymie obszary danej planety-w tym
                                                    przypadku Ziemi. Otto Muck, ktory byl zwolennikiem uderzynia
                                                    planetoidy zakladal, ze wchodzila ona w ziemska atmosfere z pln-
                                                    zachodu -bral ud uwage ponad 3000 lejow uderzenieniowych w ksztalcie
                                                    elipsy w pln.i pldCarolinie(pomiedzy Floryda a Cap Hatteras),
                                                    odkrytych przypadkiem na zdjeciach lotniczych w 1931 roku. Stad
                                                    mogl obliczyc mase planetoidy. Austraiacki geolog, Tollmann uwaza,
                                                    ze byla to kometa (tego samego zdania byl polski astronom Kaminski)
                                                    oraz brytysjcy astronomowie Clube i Napier.
                                                    Mowiac szczerze jest to absolutnie niewazne czy to byla kometa czy
                                                    planetoida-wazne sa skutki uderzenia. W kazdym razie zarowno starsze
                                                    badania (polskie) czy calkiem wspolczesne uwazaja, ze kometa czy
                                                    planetoida o sred. Ok.15-30 km powoduje (uwaga ewolucjonisci)
                                                    tzw. “wielkie wymieranie”, wywoluje pozary,trzesienia ziemi,
                                                    wybuchy wulkanow,zime poimpaktowa a w przypadku uderzenia w morze-
                                                    takze potop powszechny.

                                                    To cialo niebieskie, jakie uderzylo w Ziemie przed 10.000 lat bylo
                                                    widoczne z odleglosci co najmniej 2000 km.Jego tor, dluga parabola,
                                                    zaczynajaca sie po jednej stronie horyzontu a konczaca po drugiej,
                                                    byl zbudowany z gazow.Poruszalo sie szybko i bezglosnie-cale to
                                                    tragiczne w skutkach widowisko trwalo zaledwie pare minut ale oko
                                                    ludzkie, ktore zdolalo je ujrzec-osleplo.Po paru minutach rozlegl
                                                    sie gleboki grzmot wybuchu, slyszalny prawdopodobnie na calej kuli
                                                    ziemskiej. Ci, co zyli w bezposrednim centrum wybuchu czu w
                                                    promieniu 400 km nie slyszeli go juz nigdy-nie zyli juz zanim
                                                    nastapilo uderzenie czy dotarla do nich fala dzwiekowa. Takie
                                                    wydarzenie nie znika z pamieci ludzkiej-zostaje w niej na zawsze.
                                                    To, ze ocalala ludzkosc nie dysponuje zadnymi dokumentami oprocz
                                                    niezwykle wiernych przekazow, z ktorych przekaz
                                                    starotestamentowy´jest najwierniejszy, nie moze dziwic. Ale dzis,
                                                    dysponujac odpowiednia wiedza mozemy wydarzenie zrekonstruowac tak
                                                    wiernie, ze nie pozostawia to u nas zadnych watpliwosci co do jego
                                                    prawdziwosci.
                                                    cdn.
                                                    (Z)
                                                  • 21.09.08, 04:22
                                                    Ziemia jest wlasciwie kulistym pojemnikiem poddanym cisnieniu
                                                    wewnetrznemu. Szwy, mlodej magmy, spajajace plyty tektoniczne, sa
                                                    jakby rzedem nitow laczacych plachy pancerne plyt . Co sie dzieje
                                                    za takim szwem, kiedy nity zaczynaja puszczac?

                                                    Podwodniacy , schodzacy i kryjacy sie w morskich glebinach przed
                                                    nieprzyjacielskimi okretami eskorty konwoju w swych lodziach
                                                    podwodnych wiedza dobrze, jak to wyglada: po przekroczeniu
                                                    dopuszczalnej glebokosci zanurzenia caly kadlub zaczyna trzeszczec
                                                    az wreszcie zaczynaja puszczac nity, ktore zachowuja sie jak
                                                    pociski.Ranily one a nawet zabijaly zaloge czolga.
                                                    Polscy czolgisci gen. Maczka wojowali na Cromwell,ach, ale
                                                    wielokrotnie przyznawali, ze nie lubili tego czolgu. Wlasnie z uwagi
                                                    na zabijajace lub raniace zalogi-nity.
                                                    Byl on...niebezpieczny dla zalogi z uwagi na nitowana konstrukcje
                                                    pancerza i wiezy: trafiny pociskiem ppanc, ktory tylko rykoszetowal
                                                    po pancerzu wywolywal pekanie nitow na wskutek uderzenia,
                                                    ktore „strzelaly“ w roznych kierunkach. Widoczne bylo, ze byl to
                                                    konstrukcyjny blad. Dlatego Anglicy pod koniec wojny zamienili
                                                    wieze nitowana na spawana.

                                                    Dokladnie to samo dzieje sie z Zienia: jest ona jakby pancernym
                                                    kulistym pojemnikiem. Z mala odmiana: pojemnikiem pod pewnym
                                                    cisnieniem.
                                                    Blachami pancernymi sa jej plyty tektonicze o gr. 40-50 km, ktore
                                                    wtedy, podczas Potopu, trafione kosmicznym pociskiem, pekly wzdluz
                                                    szwow. Wszedzie tam, gdzie wzdluz Atlantyckiego Grzbietu (lub na
                                                    jego odgalezieniach) byly ujscia tzw. „hot spots“ (odkrytych
                                                    stosunkowo niedawno) czyli wyjsc magmy na powierzchnie Ziemi,
                                                    wlaczyly sie do akcji wulkany.
                                                    Musialo sie to stac z duza szybkoscia: mozna ze spokojem przyjac
                                                    zmierzona szybkosc powstawania pekniec skorupy ziemskiej podczas
                                                    trzesien ziemi. Wynosi ona ok.15 m/s. Odleglosc od epicentrum
                                                    (poblize rownika) do pln. kranca Grzbietu Atlantyckiego wynosi ok
                                                    3000 km , a wiec pekanie od Puerto Rico do Islandii zabralo
                                                    zaledwie 2-3 dni . Zauwazmy, ze czesci pld. Atlantyku nie bierzemy
                                                    pod uwage.

                                                    Na calej dlugosci ,wydobywajaca sie peknieciami ryftu magma,
                                                    mieszala sie z atlantycka woda, tworzac przegrzana pare, ktora,
                                                    schladzajac rozzarzona magme, zamieniala ja na popiol, wyrzucany
                                                    przez ogromne tornado az w jonosfere.Nad calym epicentrum powstaly
                                                    ogromne jak wyspy czarne chmury, transportujace ogromne ilosci magmy
                                                    w formie popiolu, lapilii,pumeksu.
                                                    Pewnym przyblizeniem, wykazujacym jak ogromna to byla ilosc, moze
                                                    byc eksplozja Karaktau:objetosc wyrzuconego poczas ekspolzji
                                                    materialu wyniosla od 50-100 km3. A wiec 3 do 4 km3 na 1 km2
                                                    powierzchni aktywnej wulkanu(pow.aktywna Krakatau oceniona na 20
                                                    km2 ) co odpowiada sredniej wysokosci 3-4 km (grubosci) wyrzuconego
                                                    materialu przez pow.aktywna .

                                                    Katastrofa na Atlantyku byla nie tylko zwiazana z impaktem ale takze
                                                    z podwodna dzialalnoscia wulkaniczna i byla wielokrotnie wieksza.
                                                    Jesli trzymac sie tych cyfr ( a potwierdzaja je takze obserwacje i
                                                    wyliczenia dla innych wulkanow) to otrzymamy: dlugosc szwu
                                                    Atlantyku pln. Wraz ze szwami bocznymi- 4000 km., sred. szerokosc
                                                    100-150 km.. Daje to pow. ok. 500.000 km2 .
                                                    Jesli ilosc wyrzuconego materialu nie byla wieksza niz przy wybuchu
                                                    Karakatau otrzymamy mimi wszystko ogromna objetosc wyrzuconej
                                                    magmy: od 1,5 do 2 mln km3 o wadze ok. 5 biliardow ton.
                                                    Teraz staje sie jasne, dlaczego olbrzmie polacie atlantyckiego dna
                                                    nagle sie zapadaly. Zapadlisko nie powstalo wiec flegmatycznie,
                                                    spokojnie- tzn w taki spsob, ze magma sobie wyplywala a plyty
                                                    powolutku sie rozsuwaly –2 cm/rok.

                                                    Jesli sobie wyobrazimy , ze przykrywamy, formujac rownolegloscian,
                                                    pln. Atlantyk o powierzchni, wynoszacej ok. 50 mln km2 otrzymamy
                                                    bryle o wysokosci 40 m od teoretycznego dna. Poniewaz wymiary
                                                    Atlantyku wynosza “pi razy drzwi”, ok.5000 x 10.000 km, to
                                                    objetosc wydmuchanej magmy do objetosci calego Atlantyku jest jak 1:
                                                    125.000.
                                                    A wiec jest to faktycznie bardzo mala ilosc i nikt zdrowy na umysle
                                                    (chyba, ze bardzo glupi ewolucjonista) bedzie podwazal ilosc
                                                    materialu wyrzuconego z wnetrza Ziemi.Koniec koncow nastapilo to w
                                                    czasie poteznego impaktu.
                                                    W ten sposob wyliczenie pozostaje w calkowitej zgodzie z rachunkiem
                                                    prawdopodobienstwa.

                                                    No to mamy 1,5 –2 miliony km3 magmy o wadze 5 biliardow(1015)
                                                    ton.Ten material zostal przetransportowany dalej w formie wiekszych
                                                    fragmentow, popiolow i bardzo malych frakcji pylowych.
                                                    Srodkiem transportu byla oczywiscie para wodna. Jest ona zawsze
                                                    jednym z glownych produktow aktywnosci wulkanicznej podczas erupcji –
                                                    szczegolnie podczas erupcji podwodnej. Aby wyrzucic 5 biliardow ton
                                                    lawy potrzeba bylo co najmniej 4 razy wiecej wagowo wody, a wiec 20
                                                    biliardow ton o objetosci ok. 20 milinow kilometrow3. W kazdym
                                                    metrze szesciennym. Wody (o wadze 1 tony) zostalo wymieszane ok.250
                                                    kg lawy w formie popiolu o objetosci ok. 100 l .Daje to w sumie
                                                    zanizona wartosc ok.10% objetosci wody.

                                                    Nalezy zauwazyc, ze pln. Atlantyk zawiera ok. 200 mln. km.szesc wody
                                                    morskiej. Porownujac to z wyliczeniamy otrzymamy, ze tylko 10%
                                                    atlantyckiej wody zostalo zamieszna(uzyta) w katastrofe (tutaj nie
                                                    sposob nie przypomniec glupawego postu-chyba to byl Asteroida albo
                                                    jakis Winoman – w ktorym zauwazono zupelnie glupio: „A skad sie
                                                    wziela woda w Potopie?“. Odpowiedzialem, ze „wody bylo pod
                                                    dostatkiem na Ziemi“.). Jesli ilosc te rozdzielic na cala
                                                    powierzchnie, doprowadzilo to chwilowo do obnizenia poziomu
                                                    Atlantyku. Ale woda porusza sie szybciej niz lawa i dlatego
                                                    zdeformowana powierzchnie ekwipotencjalna

                                                    pl.wikipedia.org/wiki/Powierzchnia_ekwipotencjalna_
                                                    (oceanografia)

                                                    wyrownala szybciej.Ilosc wody „wyrownawczej“ przyszla silnymi
                                                    pradami z polnocy i poludnia.
                                                    Porownujac zas ilosc 20 mld.km3 wody z calkowita iloscia wody na
                                                    Ziemi, a wiec z 2.400 km3 znajdujemy, ze w katastrofie wziela
                                                    zaledwie ilosc 1:120.
                                                    Przypominam (link podawalem w jednym z wczesniejszych postow –
                                                    kol.Moderator z pewnoscia pamieta), ze symulacja z Sandii (David
                                                    Craford) wykazala, ze w przypadku uderzenia komety o sred. 1,4 km,
                                                    wazacej 1 mld. ton i poruszajacej sie z predkoscia 60km/s o kacie
                                                    wejscia w atmosfere 60 stopni., wyzwolona energia rownalaby sie
                                                    eksplozji 300 gigaton (GT -miliard ton =1012 kg) trotylu.Natychmiast
                                                    odparowaloby 500 km3 wody i pojawiloby sie gigantyczne tsunami.

                                                    Jako ostatnie pozostaja gazy po-erupcyjne – wlasnie dlatego tyle
                                                    mowilismy o mamutach czego, niestety, forumowi „spece” „nie
                                                    rozumieli”.

                                                    Gazy wulkaniczne sa trujace - wie to kazdy wulkanolog. Ostatnie
                                                    kilkaset metrow do skraju czynnego krateru pokonuja ci faceci w
                                                    maskach gazowych.
                                                    Analiza gazow wulkanicznych ( sklad gazow jest na jednym z
                                                    wczesniejszych linkow) dala nastepujace wyniki:
                                                    Kwas weglowy –42,9%
                                                    azot-25,8%
                                                    woda-27,5%
                                                    dwutlenek siarki-3,7%

                                                    Kwas weglowy jest kwasem nietrwalym i b.latwo sie rozklada na
                                                    tlenek wegla i wode przy czym ogrzewanie...przyspiesza jego rozklad.
                                                    Zas tlenek wegla jest gazem silnie toksycznym.
                                                    Dwutlenek siarki takze jest bardzo silnie toksyczny.
                                                    Ale oprocz tych gazow sa jeszcze najrozmaitsze zwiazki cyjankow,
                                                    chloru(np. wodorotlenek chloru, chlorki i chlortany) oraz masa
                                                    innych. Takie wlasnie gazy blyskawicznie w 1902 r. zabily na
                                                    Martynice( Mont Pele) 31.000 tysiecy ludzi podczas erupcji wulkanu a
                                                    wiekszosc ofiar w Pompeji i Herculanum podczas erupcji Wezuwiusza
                                                    zostalo uduszunych gazami.
                                                    Przypatrzmy sie blizej, jak to wyglada liczbowo.

                                                    Z zamieszczonej analizy procentowej wynika, ze kwasu weglowego bylo
                                                    prawie dwa raza wiecej, niz wody. Jesli sie wezmie pod uwage te
                                                    ilosc zaabsorbowanej wody, ktora sie uwolnila podczas wyrz
                                                  • 21.09.08, 04:24
                                                    Dokonczenie:
                                                    .........Z zamieszczonej analizy procentowej wynika, ze kwasu
                                                    weglowego bylo prawie dwa raza wiecej, niz wody. Jesli sie wezmie
                                                    pod uwage te ilosc zaabsorbowanej wody, ktora sie uwolnila podczas
                                                    wyrzuconej magmy, otrzymuje sie czesc wagowa ok.1,5 promila z pary
                                                    wodnej wody morskiej.
                                                    Wiemy, ze calkowita ilosc wody wyrzuconej podczas impaktu wynosila
                                                    20 biliardow ton, a wiec kwas weglowy wazyl ok. 30 bilionow ton.Jest
                                                    to okolo trzy razy wiecej niz obecna, calkowita zawartosc kwasu
                                                    weglowego w ziemskiej atmosferze.
                                                    1 metr3 kwasu weglowego wazy ok. 2 kg., a wiec calkowita ilosc
                                                    samego kwasu weglowego wyniosla 15 biliardow metrow3.
                                                    Rzecz w tym, ze ten i inne trujace gazy zostaly uwolnione do
                                                    atmosfery w ciagu kilku dni i na wskutek wiatrow, skierowane do
                                                    okreslonych obszarow. Ta ilosc wystarczyla do wywolania likwidacji
                                                    ok.75% wszystkich, zyjacych na Ziemi gatunkow zwierzat. To cud, ze
                                                    czlowiek ocalal.Taki widac byl zamysl Boga.

                                                    Na podstawie znanych i rozpracowanych dzis erupcji wulkanow, umiemy
                                                    okreslic w przyblizeniu mase wyrzuconego materialu. Dlatego mozemy
                                                    takze okreslic mase materialu powstalego podczas impaktu.
                                                    Wiemy, ze 1/3 masy calkowitej tegoz materialu mozna zaliczyc
                                                    do „grubego“, a tylko troszke wiecej niz 1/20-
                                                    do „pylowatego“(frakcja najdrobniejsza). Najbardziej prawdopodobny
                                                    podzial wygladalby, jak nastepuje:
                                                    1,50 biliarda ton „grubego“ materialu
                                                    3,25 biliarda ton popiolow
                                                    0,25 biliarda pylow.
                                                    Gdzie sie podzialy popiol i pyl, juz wiemy - to lessy. Ale gdzie sie
                                                    podzial ”najgrubszy“ material? Taka ilosc nie moze rozplynac sie w
                                                    powietrzu.
                                                    Cdn.
                                                    (Z)

                                                    Ps.: Czy ”naukowy” kol.Moderator jest teraz zadowolniony? Ze tyle
                                                    cyfr latwych do kontroli?



                                                  • 21.09.08, 10:21
                                                    > Podwodniacy , schodzacy i kryjacy sie w morskich glebinach przed
                                                    > nieprzyjacielskimi okretami eskorty konwoju w swych lodziach
                                                    > podwodnych wiedza dobrze, jak to wyglada: po przekroczeniu
                                                    > dopuszczalnej glebokosci zanurzenia caly kadlub zaczyna trzeszczec
                                                    > az wreszcie zaczynaja puszczac nity, ktore zachowuja sie jak
                                                    > pociski.Ranily one a nawet zabijaly zaloge czolga.
                                                    > Polscy czolgisci gen. Maczka wojowali na Cromwell,ach, ale
                                                    > wielokrotnie przyznawali, ze nie lubili tego czolgu. Wlasnie z uwagi
                                                    > na zabijajace lub raniace zalogi-nity.

                                                    Miałem w rodzinie czołgistę gen. Maczka, ale nie wiedziałem, że służył w
                                                    czołgach podwodnych. A może kolega naoglądał się "Czterech pancernych" i wbił
                                                    mu się w pamięć odcinek o Rudym przekształconym na broń podwodną?


                                                  • 21.09.08, 14:45
                                                    Gratuluje swietnego przodka- Kaczynski tez wyciaga jakichs akowcow z
                                                    garderoby.
                                                    I ja mialem-jak sie chwalic, to sie chwalic- ale on walczyl w
                                                    sowieckiej dywizji pancernej (wziety sila w 1939 r. do armii
                                                    sowieckiej na Kresach)-oczywiscie, on tych problemow nie mial,bo
                                                    wieze byly spawane, ale sie, biedak, rozpil.

                                                    Czepiasz sie pewnych stylistycznych bledow - dobrze, ze je w ogole
                                                    zauwazasz.Byly nitowane kadluby lodzi podwodnych, byly nitowane
                                                    wieze czolga-dwie rozne sprawy.

                                                    Nic innego, oprocz tych drobnostek ? I za Ciebie sie modle, zebys
                                                    zmadrzal.
                                                    (Z)
                                                  • 22.09.08, 17:25
                                                    Ktoś w ogóle czyta te wielostronicowe wypociny?... o.O
                                                    --
                                                    Poznaj się ze ŚwiadkiemWszechświata.
                                                    Moja strona: MaDeRland.
                                                  • 23.09.08, 19:04
                                                    Zajrzyj na swoj watek, koles.Na pewno przeczytasz.
                                                    (Z)
                                                  • 23.09.08, 19:04
                                                    Na wstepie: prosze kol.Petrucchio by przestal sie wzorem
                                                    kol.Moderatora, balwanic- stac Cie na wiecej.
                                                    Poniewaz korzystalem ze zrodel szwedzkich, ”kolsyra” przetlumaczylem
                                                    na ”kwas weglowy” (mea culpa) a powinienen, oczywiscie, uzyc
                                                    slowa ”tlenek wegla” w znaczeniu ”czad”.Ten wlasnie tlenek wegla
                                                    wchodzi w sklad gazow wulkanicznych- co latwo sprawdzic.
                                                    To samo tyczy sie zwiazkow chloru.
                                                    Wiem, ze Ty wiesz, ale sie czepiasz, ale to Twoje prawo .Trudno,
                                                    masz racje -potknalem sie. Ale…w niczym to nie zmienia toku calego
                                                    rozumowania, prawda? I to jest najwazniejsze.
                                                    Zas zalaczajac linki nawet nie zadalem sobie trudu, by je czytac-
                                                    sprawa wydawala mi sie tak jasna, ze co tu bylo dyskutowac.
                                                    Nawiasem mowiac przyznaje, ze chemii nigdy nie lubilem-ba,
                                                    nienawidziem jej, chociaz na I roku(chwala Bogu, ze tylko polrocze)
                                                    BW zaliczylem ja na…4. Sam bylem zdumiony. No wiec ”ad rem”,
                                                    tow….Przepraszam: “koledzy”.

                                                    He,he,he…Wypadnie nam jednak znowu ”pokrecic sie w kolo”- tego,
                                                    Ewolucyjni, a wiec madrzy “koledzy” nie lubicie. Nawiasem
                                                    mowiac:zawsze twierdzilem, ze jestescie jakby uposledzeni umyslowo,
                                                    zamykajac sie w swoim malym, przerazajacym swiecie mutacji,
                                                    przemian, wiewiorecznikow, jakis wydumanych homologacji…To jest
                                                    uposledzenie, lub glupota: wrodzona lub nabyta-nie moze byc inaczej.
                                                    Trzeba ogarniac calosc, ewolucyjni koledzy-przestac sie bac, ze ktos
                                                    na Was doniesie (zyjecie chyba w “wolnym swiecie”-sic,sic,sic)?
                                                    Nie? No coz, sprawa osobistego wyboru…a moze genow rodzicow? W koncu
                                                    I ten pomysl byl Wasz …

                                                    Kol.Moderator et consortes, jest bardzo czuly na ”naukowosc”, co
                                                    pojmuja na swoj specyficzny, pokretny sposob, tj. chodzi im oto, by
                                                    slowa, cytaty pochodzily z ”odpowiednich zrodel”. Oczywiscie
                                                    najlepiej jest, gdy ”zrodlami” sa basniowe opowiadanka
                                                    ewolucjonistow.
                                                    W miare moznosci zawsze sie staram zaspokoic ich laknienie wiedzy-
                                                    niestety, dane pochodza z innych, powaznych, naukowych zrodel.

                                                    Prof. Robert M. Schoch (jest prof. geologi na Boston University-
                                                    pomimo stosunkowo mlodego wieku jest szeroko znany w USA i poza jej
                                                    granicami) jest co prawda ewolucjonista, co wynika z jego
                                                    publikacji, ale jest ewolucjonista…ostroznym, watpiacym-jeszcze krok
                                                    i przejdzie na nasze pozycje. To, rzecz jasna, cieszy.

                                                    Ksiazka Schocha, “Nieznani budowniczowie pyramid” ( Wyd. “Amber”,
                                                    2004) jest ksiazka, w ktorej Perucchio powinien znalezc mase
                                                    ciekawego materialu –wtedy nie wypowiadalby sie tak beznadziejnie
                                                    glupio.

                                                    Schoch jest jednak nieuprzedzonym do “religijnych mitow” naukowcem –
                                                    bada je, analizuje, wyciaga wnioski. To naprawde ciekawa ksiazka.
                                                    No wiec ten Schoch, przebiwszy sie przez mase mitow dochodzi do
                                                    wniosku, ze ….Potop jednak mial miejsce. Mowi o uderzeniu komety.
                                                    Oto interesujacy nas fragment(str. 207):

                                                    “(…) Temperatura pow. planety z czasem sie zrownowazy, nawet jesli
                                                    generalnie stopniowo spada. Poniewaz wiekszosc powierzchniowego
                                                    ceipla gromadzi sie w oceanach, zbiorniki na nizszych szerokosciach
                                                    geograficznych ochladzalyby sie, zas te na wyzszych
                                                    szerk.geograficznych –ogrzewaly.Ten process musial powodowac
                                                    szalejace sztormy, ktore powstawaly rowniez wskutek gwaltownego
                                                    ochladzania sie atmosfery nad kontynentami, poniewaz lady traca
                                                    cieplo znacznie szybciej niz oceany.Ciagle ulewne opady wypelnilyby
                                                    depresje we wnetrzu kontynentow, tak jak gigantyczne jeziora
                                                    gromadzace sie za bariera Lodowca Laurentyjskiego we wschodniej
                                                    Kanadzie……Ale kometa lub inny kawal gruzu, spadajacy w oceaniczne
                                                    glebiny wywolalby calkowicie inny skutek.Ze wzgledu na wielka
                                                    predkosc moglby dostac sie az na samo dno nawet najglebszych rowow
                                                    oceanicznych I uderzyc w nie. Ogromne masy wody przemieszczone
                                                    wskutek tego uderzenia unioslyby sie w wysokiej kolumnie, po czym z
                                                    powrotem opadly, wzbudzajac fale tsunami, ktore wraz z oddalaniem
                                                    sie od epicentrum poczatkowo slablyby, az do chwili naplyniecia w
                                                    plutsza czesc oceanu, w rejon kontynentalnych szelfow –wowczas znow
                                                    wypietrzylyby sie w wielkie sciany wody. W zaleznosci od rozmiarow
                                                    fragmentu komety fale moglyby nawet osiagnac ponad 100 m i natarlyby
                                                    na lady z sila zmiatajaca doslownie wszystko…….Nawet sredniej
                                                    wielkosci uderzenie mogloby rozstrzaskac cienkie dno oceaniczne
                                                    (str.208) i uwolnic goraca magme z plaszcza Ziemi, prawdopodobnie w
                                                    niezwykle gwaltownej ekspolozji, i dlugo utrzymujacym sie
                                                    odgazowywaniem wnetrza planety. Tak czy inaczej, wielka ilosc
                                                    morskiej wody wyparowalaby i uniosla sie do atmosfery w postaci
                                                    gigantycznych zwalow chmur deszczowych, rozchodzacych sie wokol
                                                    calej planety.(…)”

                                                    Pisal to nie jakis nawiedzony ewolucjonista ,ale trzezwy prof.
                                                    geologii. Nieco dalej, powolujac sie na Tollmann,ow, Schoch zauwaza,
                                                    ze :

                                                    “(…) …ze w powierzchnie oceanow mniej wiecej rozwnoczesnie trafila
                                                    kometa zlozona z siedmiu duzych czesci….Kolizje wzbudzily
                                                    gigantyczne gale tsunami, wywolaly erupcje wulkaniczne i trzesienia
                                                    ziemi, wzbiecily piekielne fale ognia, rozchodzace sie od
                                                    epicentroe, wyrzucily w atmosfere obloki pylow i pary wodnej, i
                                                    napelnily powietrze kwasem azotowym, ktorego czessc opadla na ziemie
                                                    razem ze sniegiem i deszczem na lodowce Grenlandii, odkladajac sie w
                                                    warstwie lodu.(..)”

                                                    Z przyjemnoscia dodam, ze takze Tollmannowie sa geologami-ich
                                                    swiadectwo wcale nie wydaje dziwne innemu geologowi z
                                                    Bostonu.Wszyscy zas razem(lacznie z polskimi astronomami)
                                                    potwierdzaja badania wczesniejsze z lat 1948 –1955 XX w.
                                                    Wnioski, jakie ci “popaprancy” (wyrazenie kol.Moderatora) wyciagaja
                                                    z geologicznych dowodow sa proste: w Ziemie uderzyla planetoida,
                                                    kometa lub jej czesci.

                                                    Gdy peknie wreszcie stalowy kaganiec, jaki nalozyla nauce “teoria
                                                    ewolucyjna”, otworzy sie zapierajaca oddech mozliwosc szukania
                                                    dowodow impaktu i dowodow bezposrednio potwierdzajacych Potop.
                                                    Ale juz dzis tych silnych, bezspornych dowodow jest wystarczajaco
                                                    duzo, by o Potopie mowic bez glupawego, znaczacego, popukiwania sie
                                                    w czolo.

                                                    Ilosc wyrzuconej magmy przeprowadzone z dosc duzym
                                                    prawdopodobienstwem pozwala nam uzmyslowic sobie ogrom
                                                    transportowanej wody Potopu, powstanie lessu, smierc mamutow
                                                    syberyjskich na wskutek trujacych gazow, zagadkowe truchla
                                                    mastodontow na “Wyzynie Gigantow” w Kolumbii…Takze powstanie
                                                    tajemniczego miasta Tiahuanaco nad Titicaca…

                                                    Zobaczymy, ze obliczenia matemtyczne i geologiczne dowody tyczace
                                                    sie deszczu Potopu(deszczu blota) popiera jak najbardziej opis w
                                                    Starym Testamencie.
                                                    Co mowi Stary Testament o Potopie?

                                                    “(…) I stalo sie po siedmiu dniach, iz wody potopu przyszly na
                                                    ziemie.Roku szescsetnego wieku Nowego, miesiaca wtorego,
                                                    siedemnastego dnia tegoz miesiaca, w tenze dzien przerwaly sie
                                                    wszystkie zrodla przepasci wielkiej, I okna niebieskie otworzyly sie.
                                                    I padal deszcz na ziemie, czterdziesci dni I nocy…..Byl tedu potop
                                                    przez czetrdziesci dni na ziemi I wezbraly sie wody I podniosly
                                                    korab I byl podniesiony od ziemi. I wzmogly sie wody, a wezbraly
                                                    bardzo nad ziemia I plywal korab po wodach. Tedy zebraly sie wody
                                                    nader nad ziemia I okryly wszystkie gory, ktore byly pod wszystkiem
                                                    niebem.Pietnascie lokci wzwyz wezbraly sie wody gdy byly okryte
                                                    gory.Zginelo tedy wszystkie cialo ru...ace sie na ziemi, I z
                                                    ptakow, I z bydla, I z zwierzat, I z wszelkiej gadziny pelzajacej
                                                    sie po ziemi, I wszyscy ludzie….”(Genzis 6.7)

                                                    Gdybyz to tylko mowil Stary Testament…ale nie: o Potopie mowia takze
                                                    mity i legendy innych ludow. Nie da sie tych opowiesci wzorem
                                                    dziewietnastow
                                                  • 23.09.08, 19:07
                                                    ...Dokonczenie:

                                                    Gdybyz to tylko mowil Stary Testament…ale nie: o Potopie mowia takze
                                                    mity i legendy innych ludow. Nie da sie tych opowiesci wzorem
                                                    dziewietnastowiecznego, wiktorianskiego pseudouczonego wtloczyc-li
                                                    tylko, wedle slow R.Dawkinsa –w “nie majace wartosci (a jesli juz-
                                                    to majace wartosc odchodow mrowek” - Z) opowiadania jakiegos
                                                    szczepu bliskowschodniego”.

                                                    To bylo tak traumatyczne przezycie ludzkosci, ze ona, cudem boskim
                                                    ocaliwszy sie, to zanotowala.
                                                    Co mowia mity ludzkie?
                                                    Cdn.
                                                    (Z)

                                                  • 23.09.08, 20:17
                                                    zejman1 napisał:

                                                    > Zginelo tedy wszystkie cialo ru...ace sie na ziemi

                                                    Priceless.
                                                  • 24.09.08, 09:01
                                                    Trudno, kolego. Taka byla oryginalna pisownia w Starym i Nowym
                                                    Testamencie ks.Wujka.Taki wlasnie posiadam, wiec zachowalem pisownie
                                                    oryginalna. Zreszta "ruchac sie" w staropolskim znaczylo-"poruszac
                                                    sie". Tym razem-pudlo.
                                                    (Z)
                                                  • 29.09.08, 07:38
                                                    Podania roznych ludow, zaleznie od rejonow nawiedzonych kataklizmem
                                                    impaktu, zawieraja “twarde jadro”, pozwalajace nam bez trudu
                                                    rozpoznanie poszczegolnych jego etapow.
                                                    Sa nimi: ulewne deszcze, “pozar z nieba”, “grad kamieni, “kwawy
                                                    deszcz a takze zmiana polozenia slonca i gwiazd!.Wiekszosc z nich
                                                    zaczyna swoje opowiesci i mitycznym poczatku swiata i czlowieka od
                                                    slow: “na pocztku byla ciemnosc i wody”. Pozniej z tego pra-oceanu
                                                    wylanialy sie ksiezyc, planety, gwiazdy, slonce… Czasami, jak u
                                                    Somerow, Hebrajczykow czy Egipcjan, z chaosu wod wylanial sie pra-
                                                    pagorek.
                                                    Prybitywne szczepy Aborygenow z Australii zanotowaly dwa zjawiska:
                                                    Potop i palacy deszcz kamieni z nieba.

                                                    Interesujaca jest “rejonizacja” Potopu: ludy Tybetu, nie zanotowaly
                                                    zadnych elementow impaktu ale im blizej centrow uderzenia, tym
                                                    znajdujemy ich wiecej.
                                                    Najwiecej i najdokladniejsze dane pochodza od ludow, zamieszkujacych
                                                    lady po obydwu stronach Atlantyku i Mezopotamii.
                                                    Tylko niektore ludy Afryki zanotowaly Potop, ale dla odmiany
                                                    wszystkie z Oceanii.Ciekawe sa opowiesci Yaganow z Ziemi Ognistej
                                                    o “strasznej zimie”, trwajacej kilka lat ze “sniegami powyzej
                                                    wierzcholkow drzew.” Stalo sie to wtedy, “gdy ksiezyc wpadl do
                                                    morza”.
                                                    Wydawaloby sie , ze Indonezja, ktora wg. Oppenheimera
                                                    zamieszkiwali “Sundalandczycy” , ktorych pra-ojczyzna ulegla
                                                    zalaniu, przez podnoszace sie na wskutek topienia lodowcow wody
                                                    pra-oceanu,powinna miec jakies “potopowe mity”.Otoz nie,
                                                    Indonezyjczycy ich nie maja.

                                                    Mnogosc opowiesci o Potopie pozwala nam takze na weryfikacje
                                                    basniowych opowiesci ewolucjonistow o “nieprzerwanym rozwoju
                                                    ludzkosci” i “wymianie kulturowej” w najbardziej interesujacym nas
                                                    okresie czasu-tj.sprzed 10.000 lat.,obala najrozmaitsze datowania
                                                    archeologow podciagniete pod ewolucyjny strychulec.
                                                    Zobaczmy wiec, jakie ludy zanotowaly opowiesci o potopie.

                                                    Na kontynencie amerykanskim, ktory zostal poddany prawie wszystkim
                                                    faktorom impaktu, chyba najwazniejsi sa Kicze i ich sw.
                                                    Ksiega,“Popol Vuh” , zawierajaca historie Kiczow-majanskiego ludu,
                                                    ktorego historie udalo sie spisac w jez.hiszpanskim i w ten sposob
                                                    ocalic dla potomnosci.
                                                    Jak pisalem wczesniej ich nieskazona opowiesc wprawila w
                                                    zaklopotanie samego papieza.
                                                    Nie bylo to dziwne:“na poczatku, w pustce i wodach bytowali tylko
                                                    tworcy, Tepeu i Gucumatz -”Pierzasty Waz”( David & Margaret Adams
                                                    Leeming, “Mity o stworzeniu swiata i ludzi“, Oficyna Wydaw.”Atena“,
                                                    1994, str.149)…Ci. bogowie powiedzieli : ”Niech sie stanie ziemia”…
                                                    i ziemia sie stala.Pomysleli: “Gory”.I gory sie
                                                    staly.Powiedzieli: “Drzewa” i drzewa sie staly.“ Tak bylo.” “ Bylo
                                                    to “stworzenie przez slowo”-akt kreacyjny.

                                                    “(…)Wowczas tworcy postanowili stworzyc istoty, ktore bylyby
                                                    bardziej swiadome swego istnienia
                                                    I mogly czcic swoich tworcow.Chcieli byc czczeni Pierwsze zwierzeta
                                                    przesuneli na nizsza pozycje: m ialy zyc w dziczy i stac sie
                                                    obiektem lowow….Z gliny ulepili czlowieka.Rozpadl sie, gdy zamokl,
                                                    wiec spobowali jeszcze raz z drewnem.Drewniane kukly nie rozpadaly
                                                    sie.Chodzily, mowily i rozmnazaly sie, ale byly zbyt sztywne, zbyt
                                                    bezmyslne i poozbawione wnetrza. Nie myslaly o swoich stworcach a na
                                                    ziemi sprawialy klopoty.Dlatego Tepeu zeslal wielki potop, by
                                                    zniszczyc niedoskonale istoty.Te, ktore przezyly zostaly przez
                                                    zwierzeta zapedzone do lasu i staly sie malpami”(str.149).

                                                    Kicze opowiadaja, ze “(…)oblicze ziemi jeszcze sie nie
                                                    ujawnilo”(str.150) Bylo tylko spokojne morze i niebo w calej swej
                                                    rozciaglosci….Istnial tylko bezruch i cisza w ciemnosciach…Wowczas
                                                    zjawilo sie slowo; zeszli sie Tepeu i Gucumatz… Jak mgla, jak chmura
                                                    i jak oblok kurzu bylo dzielo stworzenia…
                                                    Teraz bogowie stworzyli wlasciwych ludzi. (…)”

                                                    Takze inne mity Indian z Ameryki Srodkowej sa ciekawe. Zwyklo sie
                                                    sugerowac, ze prerie Ameryki Pln., z uwagi na Lodowiec Laurentyjski,
                                                    siegajacy az po Nowy Jork, zostaly zalane jego wodami podczas
                                                    topnienia.-stad powstanie mitow o Potopie u Indian
                                                    preriowych.. .Byloby to moze sluszne, gdyby chodzilo o tych wlasnie
                                                    Indian ale obecnosc “potopowych” mitow w Ameryce Srod.., kto
                                                    ktorych wody polodowcowe nie mogly dotrzec.preriowych zaprzeczaja
                                                    tej hipotezie.

                                                    Tollmannowie zwracaja uwage na dziwaczna-bo niezgodna z odkryciami
                                                    geologow - interpretacje mitow przez etnologow. Interpretacja ta ma
                                                    oczywiscie wykluczyc i zatrzec jakiekolwiek mozliwosci wiazania
                                                    impaktu z Starym Testamentem -mity ludow pozaeropejskich, za
                                                    dalekiej Oceanii sa traktowane bardziej poblazliwie.
                                                    Zacytujmy Tollmannow :

                                                    “Niemal boli,gdy dokladnie opisane i przekazane zjawiska przyrody
                                                    satja sie przedmiotem naduzyc, sluzac do interpretacji mitow o
                                                    sloncu; na przyklad bonski profesor Fritz Graebner robi z
                                                    przezytego przez wystraszonych poludniowo-australijskich aborygenow
                                                    i z wiernie przez nich opisanego pozaru i deszczu rozpaloneych
                                                    czastek materii”naiwny mit o poranku” ze sprawiajacym ogromne
                                                    wrazenie wschodem slonca.Wg Graebnera “ludzie” sa gwiazdami, na
                                                    ktore najpierw pada swiatlo zorzy polarnej(pozaru) I KTORE POTEM
                                                    OSTATECZNIE TONA W ZALEWAJACYM NIEBO JASNYM JAK WODA (POTOP) SWIETLE
                                                    DNIA”. Dopiero wieczorem pojawia sie ich poczatkowo kilka, potem
                                                    jest ich wiecej.”
                                                    Niektorzy wola wymyslac tak dziwaczne opowiesci i wmawiac je
                                                    biednym aborygenom, zamiast dac wiare ich jasnemu i prostemu
                                                    opisowi, ktory wyraznie wynika z przezytego przez nich pozaru i
                                                    potopu.<tego rodzaju gwalty dokonywane na oryginalnych relacjach sa
                                                    na porzadku dziennym…”(“A jednak byl Potop”, Alexander i Edith
                                                    Tollmann, Proszynski i S-ska,1999, str.247).
                                                    Inni badacze(jak np. freudysta, Ottto Rank) wiaza swiatowy pozar
                                                    z “zachodem slonca” lub uwazaja, ze powodem powstawania mitow byl…
                                                    pelny pecherz, ktory w nocy, w snach spiacego
                                                    ulega “transformacji:mocz uzyskuje niewspolmierne znaczenie i jest
                                                    rzutowany na swiat jako jezioro lub wzbierajacy ocean”…

                                                    A jak brzmi opowiesc Kurnajow o Potopie? Otoz tak:

                                                    “Gdy ongis ojciec plemienia bezboznie wyjawnil tajemnice inicjacji
                                                    chlopcow kobietom, sciagnal przez to gniew Maungan nagaua (“naszego
                                                    ojca”) na Kurnajow. Mungan nagaua zeslal ogien , ktory wypelnil cala
                                                    przestrzen miedzu niebem a ziemia.Ludzie oszaleli ze strachu i
                                                    zabijali sie dzidami:ojcowie zabijali dzieci, mezowie zony i bracia -
                                                    braci. Potem morze wdarlo sie na ziemie i utonal prawie caly rodzaj
                                                    ludzki.A ci, ktorzy przezyli, dali poczatek rodowi Kurnajow,
                                                    niektorzy z nich stali sie jednak jak zwierzeta….”
                                                    Cdn.
                                                    (Z)
                                                  • 02.10.08, 22:09
                                                    Naiwny mit Kurnajow z cala pewnoscia nie mial nic wspolnego
                                                    z “zachodem slonca” czy “pelnym pecherzem” ale mial scisle
                                                    powiazania z przezytym koszmarem podczas impaktu. Co moglo go
                                                    spowodowac?
                                                    Uderzajaca planetoida czy kometa najpewniej na wskutek dzialania
                                                    sily grawitacyjnej czy to Jowisza czy Ziemi, lub tez na wskutek
                                                    naprezen wewnetrznyc powstalych na wskutek bardzo wysokiej
                                                    temperatury na powierzchni “wtargniecia” (a wiec tej, ktora miala
                                                    stala stycznosc z ziemska atmosfera i ktora z pewnoscia na wskutek
                                                    predkosci obiektu kosmicznego mogla nawet osiagnac temperature na
                                                    obrzezach, siegajaca 20.000 0C), ulegla rozerwaniu na kilka czesci.
                                                    Biorac zas pod uwage ruch obrotowy Ziemi pod uwage, jej czesci mogly
                                                    nawet wielokrotnie okrazac Ziemie na jej orbicie , az na wskutek
                                                    sily grawitacyjnej weszly w atmosfere i uderzyly w planete.
                                                    Jedna z takich czesci mogla uderzyc blisko Australii-stad opisywane
                                                    we wczesniejszym poscie-pola tektytow.
                                                    Ale skad opisywany w micie “ogien , ktory wypelnil cala przestrzen
                                                    miedzu niebem a ziemia”?

                                                    Nie jest to trudne do zrozumienia:skaly, wyrzucone podczas impaktu w
                                                    atmosfere w slupie ognia powstalego w epicentrum, zamienia sie w
                                                    pare, a nastepnie skupiaja w jej wyskich czesciach. Drobne
                                                    czasteczki opadaja na wskutek przyciagania ziemskiego z toposfery
                                                    na powierzchnie Ziemi kilkanascie minut . Czastki te tworzyly gruba
                                                    warstwe czarnych chmur. Czasteczki te, majace duza predkosc
                                                    kinetyczna, rozgrzewaja sie podczas opadania, wchodzac w gestsze
                                                    warstwy atmosfery podobie, jak male meteoryty., topia sie a nawet
                                                    wyparowuja, co z kolei prowadzi do jeszcze wiekszego nagrzania
                                                    gornych warstw atmosfery. Wg. obliczen uczonych (np. Kevin J.
                                                    Zahane z laboratorium NASA w Moffet Field w Kaliforni ) w
                                                    promieniu do 600 km od epicentrum temperatura wyzszych warstw
                                                    atmosfery osiagnela ok.1000 0C a w promieniu 1000 km wzrost byl tak
                                                    duzy, ze spadajace w dol skropliny (magmy) ponownie sie rozgrzewaly
                                                    i topily.
                                                    Bylo to opisane przez H.J.Melosha (profesora geofizyki z Arizona
                                                    University)“rozzarzone do czerwonosci niebo”, ktore
                                                    ….znizalo sie do na ogromnych przestrzeniach i mialo swoj udzial w
                                                    ogolnoswiatowym pozarze. Bylo to to samo niebo, ktore “upadlo” na
                                                    Kurnajow, pchajac ich do zbiorowego szalenstwa mordu.
                                                    Wiecej o tektytach i hipotezie Melosha:
                                                    meteoryt.info/meteoryt194.pdf
                                                    Czym zajmuje sie m.in.ten Melosh(link powinien niezmiernie ucieszyc
                                                    forumowych oszolomow ewolucji -podajemy link, bo bez linkow
                                                    jest “niewazne“i “nienaukowo“):
                                                    www.whyevolution.com/life.html
                                                    Wiemy juz, ze ilosc materii, wyrzucona w troposfere byla ogromna.
                                                    Czarna chmura, narastajaca na zachodzie musiala budzic przerazenie
                                                    swoim wygladem.
                                                    Nie bez przyczyny: czarne chmury-niezaleznie od poteznych fal
                                                    tsunami opisanych wczesniej - niosly potopowy deszcz.
                                                    Wiemy z poprzednich postow , ze z epicentrum zostalo wyrzucone ok. 3
                                                    bilardow ton materialu w formie pumeksu, popiolu i drobnych czastek
                                                    magmy, ktore pedzone wiatrami zachodnimi i pradmi w stratosferze,
                                                    opadajac na Ziemie, wszedzie rozniecaly pozary.
                                                    Te 3 biliardy ton bylo zwiazanych z ok.20 biliardami ton wody w
                                                    formie pary, tez wyrzuconej w atmosfere - to odpowiedz na
                                                    balwanienie sie Winomana (“skad sie wziela woda potopu”).Te drobne
                                                    czasteczki i krysztaly soli morskiej, powstajace zawsze kiedy woda
                                                    morska ulega odparowaniu, stwarzaly idealne jadra kondensacji dla
                                                    kropel deszczu: na tych krysztalach osadzala sie czesciowo
                                                    ochladzajaca sie para wodna. A wiec wyrzucone popioly, wzbogacone
                                                    przez krysztaly soli z wody morskiej, staly sie glowna przyczyna
                                                    niewyobrazalnego deszczu
                                                    Te czarne i ciezkie od popiolow chmury pedzone na wysokich
                                                    szerokosciach geograficznych przez przewazajace tu wiatry zachodnie
                                                    a na poludniu przez wschodni pasat, staly sie zrodlem
                                                    mitow “potopowych” ludzi, mieszkajacych na obszarach poddanych
                                                    wplywom wiatrow.

                                                    20 biliardow ton wody, zmieszanej z 3 biliardami ton popiolu…Ta
                                                    ilosc rowno rozdzielona na na powierzchnie pln.Euroazji, dalaby opad
                                                    30-to metrowy. To byl ten wlasnie wodny rezerwuar, ktory, polaczony
                                                    z falami tsunami o kilkusetmetrowej wysokosci, spowodowal Potop - o
                                                    ktorym NIE WOLNO GLOSNO MOWIC, CHOC JEGO PRZYCZYNY SA
                                                    NIEWYOBRAZALNIE LEPIEJ ROZPOZNANE I UDOWODNIONE, NIZ JAKAS
                                                    ABIOGENEZA…

                                                    Jak wygladal rozdzial wyrzuconego podczas uderzenia materialu?

                                                    Badania uczonych sprzed 60 lat, potwoerdzone zreszta przez najnowsze
                                                    symylacje komputerowe, daly w rezultacie:
                                                    -1,5 biliarda ton “grubego” materialu
                                                    -3,,25 biliarda ton popiolow
                                                    -0,25 biliarda ton pylow.
                                                    A wiec razem, wspomniane we wczesniejszych postach-5 biliarda ton
                                                    materialu.
                                                    “Gruby material” to pumeks, ale tym nie bedziemy sie tu narazie
                                                    zajmowac. Skoncentrujemy sie na popiolach.

                                                    Nienormalne nasycenie atmosfery zarowno para wodna jak i w osrodki
                                                    jej kondensacji sprawilo, ze kazdy metr szescienny powietrza
                                                    zawieral 1 kg.wody zmieszanej z popiolem -to ekstremalne wartosci.
                                                    Oznacza to, ze warstwa chmur, niosacych deszcz o opadzie 30-to
                                                    metrowym musiala miec ok.30 km grubosci - ponad 3 razy wiecej, niz
                                                    wys.Mount Everestu.Ta chmura byla czarna od popiolu jak wegiel -
                                                    potwierdza to mit sumeryjski i starotestamentowy.Czasteczki
                                                    kondensujace pare wodna laduja sie elektrycznoscia statyczna szybko
                                                    i w wysokim stopniu: zblizajaca sie chmura poprzecinana byla
                                                    piorunami i rozswietlana blyskawicami a poprzedzalo ja tornado o
                                                    niewyobrazalnej sile. Owczesni ludzie wszystko to przechowali w
                                                    pamieci.

                                                    Opisy starogermanskiej “Eddy”, spisane przez islandzkiego sklada
                                                    Sturalssona, opowiadaja np. O “czerwonym deszczu”.staroegipski Ra
                                                    oznajmia, ze “ja jestem tym, ktory uczynil wode i stworzyl wielka
                                                    powodz”.
                                                    Opisuja Potop staroindyjskie mity Satapatha Brahmana, Mahabharata
                                                    i Purana, chinski mit o Kung-kungu, ktorego imie oznacza
                                                    zreszta “bog prapowodzi”.
                                                    Znajdujemy takie same mity u Wogulow na poln-zachodniej Syberii az
                                                    po Kamczatke na Wschodzie, u mieszkancow Azji pld.wschodniej, wsrod
                                                    ludow Oceanii - “wody siegaly az po szczyt gor”.
                                                    Oczywiscie w Australii: oprocz Kurnajow, laczacych poczatek Potopu
                                                    z “obnizajacym sie rozpalonym niebem” mowia o Potopie opowiesci
                                                    aborygenow z Wiktorii-Narrinyeri:”wowczas podniosla sie straszliwa
                                                    powodz, przelewala sie dziko przez wzgorza, obalala uciekajacych i
                                                    zatapiala ich swymi wodami”.


                                                    Eskimosi , u ktorych brak elementow “grzechu i kary za nie”,mowia
                                                    tak:” … Dawno , dawno temu ocean zaczal nagle wzbierac, az pokryl
                                                    caly lad.Woda poplynela nad szczytami gor i lod sie nad nimi
                                                    unosil.Gdy wody opadly, lod zaczal osiadac i wszedzie na szczytach
                                                    gor tworzyl lodowe pokrywy”…

                                                    Oczywiscie Indianie preriowi….U tych z kolei wystepuje ten sam
                                                    element “rozpoznania konca Potopu”, co u Noego….tyle, ze Indianie
                                                    wysylali inne ptaki lub zwierzeta by sprawdzic, czy wody Potopu juz
                                                    opadly….

                                                    Indianie Paunisi opowiadaja, ze “ woda zalala ziemie z polnocnego
                                                    zachodu” a przed Potopem “widziano ptaki i zwierzeta ciagnace z
                                                    polnocy na poludnie”.
                                                    Mit Nawahow(Nawajow) jest wstrzasajacy: “---Wreszcie jednego ranka
                                                    zdarzylo sie, gdy wstawali , ze na wschodzie cos sie pojawilo,
                                                    podobnie na poludniu, polnocy, zachodzie; byla to zwarta sciana wody
                                                    bez zadnej szczeliny, ktora rozciagala sie wokol nich. To byla woda,
                                                    to, co sie wokol nich znajdowalo, tego nie dawalo sie przekroczyc….
                                                    Wszystko uciekalo.Bie
                                                  • 02.10.08, 22:10
                                                    ....dokonczenie:

                                                    Mit Nawahow(Nawajow) jest wstrzasajacy: “---Wreszcie jednego ranka
                                                    zdarzylo sie, gdy wstawali , ze na wschodzie cos sie pojawilo,
                                                    podobnie na poludniu, polnocy, zachodzie; byla to zwarta sciana wody
                                                    bez zadnej szczeliny, ktora rozciagala sie wokol nich. To byla woda,
                                                    to, co sie wokol nich znajdowalo, tego nie dawalo sie przekroczyc….
                                                    Wszystko uciekalo.Biegali w kolko dopoty, az dotarli do nieba…”
                                                    “…Pewnego dnia ludzie zobaczyli, jak wszystkie zwierzeta pedeza ze
                                                    wschodu na zachod, calymi dniami.Czwartego dnia, gdy wzeszlo swiatlo
                                                    poranka, ludzie na wschodzie wielka, biala jasnosc i wyslali
                                                    szarancze jako gonca, by zobaczyla co sie tam dzieje. Szarancza
                                                    wraca przed noca i opowiada, ze zbliza sie potezna powodz..Ludzie
                                                    zbieraja sie i oplakuja swoj los. Na drugi dzien powodz juz tam
                                                    jest, zajmujac jak gory caly horyzont, oprocz zachodu…”

                                                    Indianie Czoktawa z rejonu Oklahomy: i Mississipi: “…Zapanowaly
                                                    calkowite ciemnosci nad cala ziemia. Czarownicy Czoktawow
                                                    wypatrywali dlugo swiatla dnia, az w koncu zwatpili, czy je
                                                    kiedykolwiek jeszcze zobacza.I caly narod byl nieszczesliwy.W koncu
                                                    odkryto swiatlo na polnocy i urzadzono wielkie swieto radosci, az
                                                    przekonano sie, ze byly to wielkie gory napierajaceych fal, ktore
                                                    zabijaly wszystkich ludzi…”
                                                    Pimowie: “…Wowczas w jednej chwili dal sie slyszec straszliwy grzmot
                                                    i straszliwy huk, nad nizina unioslo sie zielone wzgorze
                                                    wody.Wydawalo sie przez chwile, ze stoi wyprostowane, potem
                                                    jaskrawe swiatlo blyskawicy przecielo je na pol i wody zaczely sunac
                                                    naprzod…Gdy nadszedl ranek, nie bylo widac nic zywego poza jedynym
                                                    czlowiekiem-o ile w ogole byl to czlowiek…”

                                                    Nie da sie zaszeregowac tych opowiesci z calej kuli ziemskiej
                                                    do “powodzi lokalnych”-co z luboscia czyniono do tej pory pod
                                                    wplywem zwolennikow “TE”.
                                                    Potop mial miejsce i potwierdzaja go takze inne, b.szczegolowe mity
                                                    ludow, mowiace o detalach, jakich owczesni ludzie nie mogli zmyslec.
                                                    Cdn.
                                                    (Z)











                                                  • 21.09.08, 10:26
                                                    > Kwas weglowy jest kwasem nietrwalym i b.latwo sie rozklada na
                                                    > tlenek wegla i wode

                                                    Rozumiem, że chemię też piszemy od nowa?
                                                  • 21.09.08, 14:46
                                                  • 21.09.08, 15:38
                                                    Pisz albo tlenek węgla(IV), albo dwutlenek węgla, inaczej piszesz zwykłe bzdury.
                                                    Jeśli w tak prostych sprawach się mylisz, nikt nie będzie tracił czasu na
                                                    czytanie innych twoich wypocin, bo można przypuszczać, że są równie "poprawne".
                                                  • 21.09.08, 15:41

                                                    > Zas tlenek wegla jest gazem silnie toksycznym.

                                                    Tlenek węgla tak, tlenek węgla (IV) (o którym mowa) nie. Piłeś kiedyś gazowaną
                                                    wodę mineralną?
                                                  • 21.09.08, 15:51
                                                    winoman napisał:

                                                    > > Zas tlenek wegla jest gazem silnie toksycznym.
                                                    >
                                                    > Tlenek węgla tak, tlenek węgla (IV) (o którym mowa) nie. Piłeś
                                                    > kiedyś gazowaną wodę mineralną?

                                                    Ciekawe też, co Zejman rozumie np. przez "wodorotlenek chloru". Ale nie dość
                                                    ciekawe, żeby chciało mi się karmić trolla.


                                                    --
                                                    Żołnierze Ksenofonta: -- Thalatta! Thalatta! (Morze! Morze!)
                                                    Marynarze Kolumba: -- ¡Tierra! ¡Tierra! (Ziemia! Ziemia!)
                                                  • 22.09.08, 16:06
                                                    Brawo Petrucchio: sluszna uwaga odnosnie kwau weglowego.Chodzilo
                                                    oczywiscie o tlenek wegla-skladnik gazow wulkanicznych.
                                                    Odnosnie "wodorotlenku wodoru" rzecz szla o "chlorowodor".
                                                    Gdybyscie byli, ewolucyjni spece, tak samo pilni gdy mowa o
                                                    abiogenezie, to juz dawno by sie Wam udalo.
                                                    (Z)
                                                  • 03.10.08, 03:07
                                                    dajcie mi dowolną tezę a napisze błyskotliwy tekst ją krytykujący,
                                                    kreacjonizm obalilbys w rownie latwy sposob i kazda inna dotychczasową, - jeślis
                                                    inteligenty to rozumiesz
                                                    może pora sie zając jednak szukaniem prawdy a nie udowadnianiem ze inni jej nie
                                                    mają,
                                                    co to k*** sejm?? że swoje brudy chcecie chowac za cudzymi
                                                  • 03.10.08, 03:11
                                                    acha i jeszcze jedno - musisz wybrac albo nauka i jej metodologia albo wiara w
                                                    bogów i jednorożce - bo nawet gdybyś udowodnił że jednak świat to tenże
                                                    "inteligentny" projekt to siłą rzeczy musiałbys sie zając stwórcą tego
                                                    projektanta... a jeśli dałbyś odpowiedź "to jest bóg on po prostu jest" to po co
                                                    teraz się kłócisz skoro wystarczają ci tego typu "uzasadnienia"
                                                    i czemu uzywasz argumentów i powołujesz sie na dowody, skoro ten kluczowy i
                                                    podstaowy dowód po prostu przyjmujesz i skoro w tym wypadku dowody i logika Ci
                                                    nie sa potrzebne...
                                                    jeśli wierzysz, toś szczęsliwy człowiek a pozostałym pozwól uwierzyc/przekonac sie
                                                  • 04.09.08, 10:59
                                                    zejman1 napisał:

                                                    > Ciekawe jest takze to, ze “teoria kometowa” jest naukowo
                                                    > dyskutowana choc na tym Forum, wsrod najtezszych specjalistow
                                                    > dzisiejszej doby, wzbudza usmiech poblazania i drwiny.

                                                    Teoria kometowa CZEGO? Światowego potopu? Hipoteza, że Ameryka Północna została
                                                    trafiona przez kometę lub obiekt kometopodobny 12900 lat temu jest jak
                                                    najbardziej naukowa. Można o niej dyskutować, można ją sprawdzać -- za parę lat
                                                    będziemy wiedzieli, czy przyjęła się wśród specjalistów, czy została odrzucona.
                                                    Natomiast z globalnym potopem nie ma nic wspólnego; wystarczy zajrzeć do
                                                    oryginalnego artykułu autorów tejże hipotezy,

                                                    www.pnas.org/content/104/41/16016.full.pdf+html

                                                    a zwłaszcza do sekcji "Environmental Effects" i "Climate".

                                                    --
                                                    Byłem wstrząśnięty. Nauka wcale ich nie obchodziła! W ich życiu liczyła się
                                                    tylko o tyle, o ile pomagała im interpretować Talmud! Nie interesował ich świat
                                                    zewnętrzny, zjawiska naturalne; interesowało ich tylko rozstrzygnięcie kwestii
                                                    wynikającej z Talmudu. -- Richard P. Feynman
                                                  • 06.09.08, 17:25
                                                    > Teoria kometowa CZEGO?
                                                    To standardowa taktyka popaprańców - mieszanie z sobą naukowych wyników i
                                                    rzeczywistych faktów z ich fantazjami, jakoby jedno z drugiego wynikało, w
                                                    próbie przydania powagi i wiarygodności tychże fantazjom. :)

                                                    Na przykład ta nieszczesna kometa i potop - uderzenie komety jest realna
                                                    możliwością, zdarzało się w przeszłosci i zapewnie zdarzy się jeszcze wiele
                                                    razy, są nawet symulacje takiego impaktu. Nasz zejman z jakichś przyczyn
                                                    wymyślił sobie, że impakt komety spowodował biblijny potop, dlatego każdy
                                                    naukowy tekst czy artykuł na temat komet traktuje jako dowód na biblijny potop.
                                                    (takie mentalne zwarcie)

                                                    Jakoś mu nie przeszkadza, ze w żadnym naukowym tekście o kometach nigdy nie
                                                    znajdzie się najmniejszej wzmianki na temat biblijnego potopu. :)
                                                    --
                                                    Poznaj się ze ŚwiadkiemWszechświata.
                                                    Moja strona: MaDeRland.
                                                  • 06.09.08, 20:47
                                                    Nie kazdy tekst, tow. Madcio-nie kazdy a wybrane. Nie znasz tematu,
                                                    kochany i dlatego tak hukasz i sie ciskasz. Linki, jakie Ci podalem
                                                    (bo stale sie o nie dopominales) tlumacza to, co kiedys zaszlo.
                                                    O mamutach nie zabierales glosu i ja to rozumiem -masz przybocznych
                                                    do robienia glupich grymasow.No wiesz-tych ziewajacych
                                                    jednozdaniowcow.
                                                    Myslalem, ze "tachylit" Cie zadowoli, bo ciegiem gadasz o wyprawach
                                                    w kosmos i szukaniu tam zycia. Gdziez tam. Nie potrafisz jednak(moze
                                                    zajrzydz do "bibli" Darwina) tam znajdziesz wytlumaczenie tego
                                                    ciekawego znaleziska na "Plaskowyzu Telegraficznym". To sprawy
                                                    godne ludzkiego umyslu, nieprawdaz?

                                                    W kazdym razie maja "popaprancy", geniuszu, juz dwie daty, jakie
                                                    nielatwo obalic: jedna-to "masowe wymieranie. Druga-to kawal skaly z
                                                    glebokosci ponad 2000 m z atlantyckiego dna.
                                                    Obie pozwalaja uscislic date Potopu:wydarzyl sie on ok.10.000 lat
                                                    temu. Tym samym Biblia, a takze mity i legendy wielu ludow, znajduja
                                                    mocne zakotwienie.

                                                    W innych linkach podalem Ci tak przez Ciebie pozadana literature-
                                                    radze sie z nia zapoznac.No coz, w czasch kiedy ci naukowcy
                                                    pracowali, jak Nansen czy Termier, nikt nie przypuszczal, ze ich
                                                    badania beda otaczane taka nienawiscia przez "prawdziwych
                                                    naukowcow". Mamuty tez nie zachowaly sie najlepiej. I tektyty Ci sie
                                                    nie podobaja.

                                                    Podam Ci jeszcze wiecej faktow.Przy okazji radze sie zastanowic nad
                                                    dosc oczywistym faktem (sami go podsuwaliscie w innych postach, ze
                                                    naukowcy sie kloca a ich hipotezy sa zwalczane -zupelnie jak w
                                                    Waszym urojonym ewolucyjnym swiecie, pradwa? Tak -madrze
                                                    zauwazaliscie-"powstaje nauka".
                                                    Wlasnie te wyniki ich badan, interpretowane przez normalnych ludzi
                                                    (zgodnie zreszta ze stanowiskiem wielu z nich) Ty z przybocznymi,
                                                    oczywiscie, nazywacie "fantazjami". Nie my jestesmy fantastami, ale
                                                    wlasnie Ty, kochasiu.
                                                    Nie watpie w to, ze rzeczywiscie stanowiska sie kiedys uzgodnia i
                                                    mozna bedzie zajac sie powazniej badaniami nad Biblia.
                                                    Zamiast wymyslac kreacjonistom od "popaprancow" (ja sie nie obrazam,
                                                    wiesz?) moglibyscie wreszcie skonsolidowac wysilki i sfalsyfikowac
                                                    twierdzenia kreacjonistow, tj. udowodnic wreszcie, ze powstanie
                                                    zycia z materii nieozywionej jest mozliwe.
                                                    Moze wtedy Darwin mialby swoje kapliczki wszedzie na Ziemi?
                                                    (Z)
                                                    Ps.: podam Ci jeszcze pare innych ciekawych linkow. Dlaczego nie
                                                    chcesz niczego "pomieszac"? Czy chcesz czy nie, tektyty sa datowane
                                                    na 10.000 lat. Tektyty nie rodza sie same ani nie sa produktem
                                                    wulkanizmu:powstaly w wyniku impaktu.Gdzie tu fantazja?
                                                  • 03.09.08, 19:05
                                                    Zejmaniku, możesz ogłaszać moją niechęc do zajęcia się mamutami[1] jako swoje
                                                    zwycięstwo. Jednak już ci wyjaśniłem, ze chcę się skupić na jednym temacie,
                                                    ponieważ macie upierdliwy zwyczaj nagłej zmiany tematu, gdy tylko dostaniecie
                                                    najmniejsze bęcki. U mnie to nie przejdzie. Nie zacząłem dyskusji o mamutach,
                                                    wiec nie czuję się zobligowany jej podejmować, gdy to ty wtrącasz mamuty w
                                                    dyskusję na zupełnie inny temat - czyli czy w ogóle są możliwe katastrofy przez
                                                    ciebie opisywane.

                                                    > Jasne: przemilczanie to zwykla taktyka towarzyszy
                                                    Jeszcze narzekasz, że nie daję zejść z dyskusji o lataniu kontynentów w te i
                                                    wewte by iść na manowce, a raczej mamuty?

                                                    Teraz zajmijmy się tym, co odpowiedziałeś...
                                                    > Co do przesuniec :oczywiscie, ze byly przesuniecia plyt -i to
                                                    > znaczace.
                                                    Pytałem się konkretnie.

                                                    "Jak się przesunęły kontynenty, skąd, dokąd i w jakim czasie?"
                                                    Niżej mówiłeś, że afrykański o 100-150 km. W jakim czasie?

                                                    > Ale, nie one zadecydowaly o Potopie
                                                    Ooo, wycofujemy się rakiem? To co niby zdecydowało?

                                                    > troszke wiecej zdrowego (racjonalnego) rozsadku.
                                                    I kto to mówi...

                                                    > Najbardziej znaczace sa przesuniecia plyty afrykanskiej, liczace
                                                    > lekko ok. 100-150 km.
                                                    Zmieniamy zeznania? Coś inne wrażenie można było uzyskać sprzed zaledwie kilku
                                                    postów: totalne katastrofy, latające w te i wewte kontynenty, płaszcz Ziemi
                                                    wywijający pląsy etc... Spuszczamy z tonu? Bo 100-150 km, w dodatku bez podanego
                                                    czasu owego przesunięcia, to jakieś takie... słabe. Dziwne, jak często się to
                                                    dzieje, jak się was mocniej przyciśnie. :)

                                                    > Otoz "szwy" plyt sa najslabszym punktem plyt dna oceanicznego,
                                                    > liczacych sobie ok. 8 km. grubosci. "Zespawane" sa stosunkowo
                                                    > swieza magma i wystarczy silny wstrzas, by "szew" puscil, np.
                                                    > wzdluz calego grzbiety atlantyckiego.
                                                    I co się twoim zdaniem stanie, gdy taki "szew" puści?

                                                    > Srodkowy Atlantyk zawiera
                                                    > okromne polacie pokryte wlasnie na szwie swiezym (bo liczacym ok.
                                                    > 9500-10000 lat) bazaltem - tak, niestety, wykazuja badania
                                                    > geologiczne.
                                                    Źródła. Linki mile widziane. :) Ten, co podałeś, mi nie działa nawet po sklejeniu.

                                                    > siegne znow po fakty.
                                                    Nie, nie, nie. Żadnego gadnaia nie na temat. Powtarzam: dyskutujemy o tym, czy
                                                    katastrofy opisane przez ciebie w wcześniejszych postach są fizycznie możliwe.

                                                    [1] Tak naprawdę, możemy. Ale nie tutaj, tylko w innym wątku.
                                                    --
                                                    Poznaj się ze ŚwiadkiemWszechświata.
                                                    Moja strona: MaDeRland.
                                                  • 15.08.08, 12:49
                                                    > Wyobrazcie sobie, tow. bryle, przypominajaca kule,zawieszona i
                                                    > wirujaca w przestrzeni, wokol nachylonej pod pewnym katem osi.
                                                    > Bryla ta jest w stanie rownowagi chwiejnej.

                                                    Nie, nie jest. Ziemia ma kształt geoidy, która ma jedną oś symetrii. Ziemia
                                                    kręci się wokół tej osi i NIE ISTNIEJE inna oś symetrii do której może
                                                    przeskoczyć, bez dużej zmiany pędu.

                                                    > Wystarczy stosunkowo lekki
                                                    > wstrzas, by, ona "zakolebala sie", przekrecila i zachowujac te same
                                                    > nachylenie osi obrotu, przybrala nowa os obrotu.Tak wiec ta nowa os
                                                    > obrotu przebija powierzchnie bryly w innych miejscach.

                                                    Ja ci jednak dobrze radzę: poczytaj co to jest moment pędu i co to jest zasada
                                                    zachowania momentu pędu. Poczytaj co to jest żyroskop, kup sobie bączka i
                                                    spróbuj zmienić jego "oś obrotu". Bo twoje intuicje fizyczne są po prostu złe.
                                                    Jesteś po prostu kiepski z fizyki, więc poucz się jej trochę zanim zaczniesz na
                                                    jej temat się wypowiadać.

                                                    Zmiana osi obrotu to zmiana momentu pędu. Zasada zachowania momentu pędu mówi,
                                                    że trzeba ten pęd skądś dostać - od jakiegoś ciała o porównywalnej masie. To
                                                    wszystko jest fizyka na poziomie liceum.
                                                  • 15.08.08, 14:25
                                                    Moj komentarz: ha,ha,ha,ha...Najlepszy jest ten przyklad z
                                                    zyroskopem, ktory....jest przeciez ...ulozyskowany....Ha,
                                                    ha,ha....Przestan ogladac sajty Wikipedii...Ha,ha,ha..
                                                    A moze korzystales z tego:
                                                    oderon.fuw.edu.pl/~teresa/Fiz/w18.pdf
                                                    My mowimy tu o zmianie polozenia osi ziemskiej w stosunku do skorupy
                                                    Ziemi a nie wzgledem nieruchomego w przestrzeni ukladu wspolrzednych.
                                                    Sprawa przesuwania sie biegunow, a wiec osi Ziemi, nie powinna
                                                    budzic watpliwosci(a jednak budzi wciaz kontrowersje) gdyz
                                                    podkreslaja to juz prace Wegenera(ktory tez byl "kontrowersyjny") i
                                                    Köppena. Zajrzyj sobie do pracy Edwarda Stenza, "Ziemia"(rozdz.
                                                    Wedrowka biegunow"- jest tam tez mapka).

                                                    Sprawa "momentu pedu", madry czlowieku, to inna sprawa:
                                                    "Gdyby Ziemia zderzyla sie planetoida nie moglaby sie obrocic nawet
                                                    przy skosnym uderzeniu, bowiem takie zderzenie przekazaloby Ziemi
                                                    okreslony moment pedu(wzor znam-Z). Ten moment pedu jest wektorem,
                                                    ktory powinien by sie zsumowac z wektorem momentu bezwladnosci
                                                    Ziemi. W wyniku zmienilaby sie nachylenie osi Ziemi i predkosc jej
                                                    obrotu.Masa zas takiej planetoidy czy nawet czesci komety...."-itp.,
                                                    itd.
                                                    Jest to standartowe podwazanie i jestes towarzyszu jednym z calej
                                                    armii nie rozumiejacych prostych spraw mechaniki. Polega to na
                                                    nieporozumieniu. Jasne, ze sila uderzenia nie bylaby wystarczajaca,
                                                    by ruch wirowy Ziemi przyspieszyc lub opoznic. Przeliczano to:
                                                    opoznienie wyniosloby zaledwie 1-2cm/s.
                                                    Jednak "cud" z niezmienna osia obrotu ale zmiana biegunow
                                                    geograficznych daje sie wytlumaczyc prostymi prawami mechaniki o
                                                    ile sie je rozumie.
                                                    Poniewaz juz to wyjasnialem, ale tego nie rozumiecie-nie bede sie
                                                    powtarzal i sprawe uwazam za zamknieta.
                                                    Do widzenia towarzyszu.
                                                    (Z)
                                                  • 15.08.08, 14:45

                                                    > Do widzenia towarzyszu.

                                                    Hmm, tylko kto tu jest towarzyszem? Przecież to Ty chcesz "ruszyć z posad bryłę
                                                    świata".
                                                  • 15.08.08, 20:44
                                                    > Poniewaz juz to wyjasnialem, ale tego nie rozumiecie-nie bede sie
                                                    > powtarzal i sprawe uwazam za zamknieta.

                                                    My w ogóle mamy problemy ze zrozumieniem czegoś co jest sprzeczne z podstawami
                                                    fizyki. Ale rozumiem że ty takich problemów nie masz, więc pozostaje mi tylko
                                                    pochylić czoło i podziękować za rozmowę.

                                                    Acha - naprawdę, naprawdę zrób sobie to ćwiczenie z 10 teoriami dotyczącymi
                                                    początków ludzkiej cywilizacji. Może coś Ci w głowie w końcu "zaskoczy".
                                                  • 15.08.08, 20:55
                                                    zejman1 napisał:

                                                    > Moj komentarz: ha,ha,ha,ha...Najlepszy jest ten przyklad z
                                                    > zyroskopem, ktory....jest przeciez ...ulozyskowany....Ha,
                                                    > ha,ha....Przestan ogladac sajty Wikipedii...Ha,ha,ha..
                                                    > A moze korzystales z tego:
                                                    > oderon.fuw.edu.pl/~teresa/Fiz/w18.pdf
                                                    > My mowimy tu o zmianie polozenia osi ziemskiej w stosunku do skorupy
                                                    > Ziemi a nie wzgledem nieruchomego w przestrzeni ukladu wspolrzednych.

                                                    A może tak Pan Zejman zajrzy do tego linku? Na 5 stronie jest zupełna sensacja
                                                    dla Pana "Ziemia jet żyroskopem" i to nie "ułożyskowanym"...
                                                    Pod koniec znajdzie Pan trochę więcej dyskusji o precesji i nutacji tegoż żyro...

                                                    ..jak i warunków równowagi... przyjemnej lektury...
                                                  • 16.08.08, 15:11
                                                    Inte alls, men Du måste skilja på saker och ting: prosze nie mieszac
                                                    do tego ani nutacji ani precesji. Nie rozumie Pan Kapustka?
                                                    (Z)
                                                  • 16.08.08, 15:32
                                                    O Zejmanie !

                                                    ..może to daremny trud, ale jeżeli założymy (tak dla hecy) że Ziemi to żyroskop
                                                    to strona 22 tego wykładu z Pańskiego linku pokazuje jak formalizm opisu
                                                    precesji i nutacji żyroskopu opisuje i przewiduje precesje i nutacje osi obrotu
                                                    Ziemi. Znajdzie Pan bez trudu artykuły w wiki w języku Pana wyboru które
                                                    skompletuje te suche wywody kolorowymi wykresami.

                                                    pozdr. Kala
                                                  • 17.08.08, 14:57
                                                    Zadalem proste pytanie towarzyszom: co mialy w zoladkach mamuty?

                                                    "Naukowcy" z tego forum zachowuja wyniosle milczenie. Moze pytanie
                                                    jest bezdennie glupie i nie godzi sie towarzyszom, bujajacym w
                                                    kosmosie i wiedzacym, ze "sa miliony cywilzacji w kosmosie", jak
                                                    powstal LUCA na Ziemi, zmienialy sie piora w sierc, pletwy w
                                                    koptyta i skrzydla, dzioby w pyski, itd., itp, odpowiadac na tak
                                                    prymitywne pytanie?
                                                    Tym bardziej, ze tyczy sie zwierzat kopalnych, bardzo dobrze
                                                    zachowanych: z sierscia, oczyma, zebami, klami, trabami?

                                                    Te mamuty moga duzo powiedziec . Moze nawet... za duzo.Dlatego
                                                    lepiej przemilczec i wciaz gledzic o mutacjach.
                                                    Sek w tym, ze sa(lepiej oczywiscie dla wyznawcow ewolucjonizmu,
                                                    byloby gdyby zwierzat tych nie bylo) one swiadkami pewnego
                                                    wydarzenia.Tym wydarzeniem byl Potop.
                                                    A moze dlatego milcza, bowiem odpowiedz na to pytanie wymagaloby
                                                    przyznania, ze Potop, polaczony z przesunieciem biegunow mial jednak
                                                    miejsce?

                                                    Bo mamuty, to tylko jeden gatunek wymarly w plejstocenie...Byly
                                                    gigantyczne tygrysy szablozebe z potwornymi 15 centymetrowymi klami,
                                                    potworne, drapiezne monstra, ktorych wyglad mogl przyprawic o
                                                    chorobe psychiczna, gigantyczne leniwce, niedzwiedzie jaskiniowe,
                                                    inne wielkie koty...
                                                    Wszystkie te zwierzeta wymarly nagle ale mamuty, dzieki swojej
                                                    wadze, sa koronnymi swiadkami Potopu.
                                                    Dlatego lepiej gledzic o LUCACH, mutacjach, genach, RNA, DNA a tego
                                                    nie ruszac.

                                                    Towarzysze milcza...Inne, prosciutkie pytanie tez bedzie
                                                    nieprzyjemne:dlaczego znaleziono sfosylizowane mastodonty
                                                    amerykanskie na wysokosci 2000 m, kiedy wiadomo, ze zwierzeta te
                                                    preferowaly niziny z uwagi...no wlasnie -pokarm?

                                                    Poszperajcie, towarzysze, po zrodlach, internecie i potem sie znow
                                                    zgloscie jak odrobicie zadana lekcje.
                                                    (Z)
                                                  • 17.08.08, 15:31
                                                  • 14.08.08, 22:20
                                                    Zejman - póki nie zrobisz tego ćwiczenia, będziesz się kręcił w kółko, plotąc
                                                    bez sensu. Naprawdę, dla swojego własnego dobra, zrób to:

                                                    Wypisz sobie na kartce 10 różnych teorii dotyczących powstania pierwszych
                                                    ludzkich cywilizacji, a potem określ w jaki sposób zweryfikowałbyś ich prawdziwość.
                                                  • 14.08.08, 18:25
                                                    He, he, he. Aż mi się zachciało sammeu ruszyć zadek i wygrzebać cytaty oraz
                                                    linki do odpowiednich postów.

                                                    > Na innym watku o Kosmosie( wiaze sie on posrednio z tym, o czym tu
                                                    > mowimy) Madcio napisal:
                                                    > "Następny krok: zwiazki organiczne i wstępna ocena przyjazności dla
                                                    > ewentualnego życia."
                                                    Kontekst:
                                                    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=32&w=82893139&a=82893139
                                                    Że się zainteresuję, co jest nie tak z tym następnym krokiem? :> Nie powinniśmy
                                                    badać obcych planet? Ciekawe, czemu?

                                                    > W jakim innym poscie nadmienil, ze "kontakt" (z "kosmosem"(?))
                                                    > odbedzie sie "za jakies dwie dekady"

                                                    Kontekst (na końcu pada zdanie o tych dekadach):
                                                    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=32&w=83167293&a=83319221
                                                    Pisałem wyraźnie, że chodzi o dowody o istnienie życia poza Ziemią, na podstawie
                                                    pomiarów składu atmosfer planet pozasłonecznych. Nic o żadnym "kontakcie" z
                                                    czymkolwiek nie ma mowy, to twój wymysł.

                                                    > Jest to jednak dla ewolucjonistow logiczne dowodzenie: poniewaz
                                                    > wszystko ewoluuje, musi takze "istniec mnogosc swiatow..."
                                                    Logika szwankuje. Twoja. Ziemia może być jedyna w wszechświecie, a i tak nie
                                                    przeszkadza to wcale w istnieniu zespołu zjawisk zwanemu ewolucją naturalną
                                                    życia. Ewolucja zachodzi niezależnie od tego, czy rozpatrywane życie powstało w
                                                    wyniku abiogenezy, zasiane przez kosmitów czy stworzone przez boga. są to dwie
                                                    zupełnie różne sprawy. Notoryczne i wieczne mieszanie z sobą abiogenezy i
                                                    ewolucji przez kreacjonistów dla mnie świadczy albo o ich wyjątkowej tępocie,
                                                    albo też złej woli. A najprawdopdobniej obydwa. :)

                                                    > Nic w Kosmosie nie jest "interesujace" - czyz bezbrzezna pustka
                                                    > moze byc interesujaca?
                                                    Kosmos to nie tylko "bezbrzeżna pustka". Proponuję się najpierw dokształcić w
                                                    temacie. Mocno. Bardzo mocno.

                                                    > (moze zle cytuje?)
                                                    Popatrz, jeden przebłysk sumienia. To jak będzie, panie zejman?

                                                    > Ale tu wkraczamy juz na tory nieoficjalnej nauki, preferowanej
                                                    > przez ...dziwacznych sekciarzy i ludzi, ktorzy "sie otarli juz o
                                                    > Kosmitow". Moze wlasnie Madcio jest takim dziwakiem?
                                                    He, he, he. Akurat paranaukę i pseudonaukę tępię jak mogę, w miarę mojej
                                                    skromnej wiedzy i takichż możliwości. UFO, kreacjonizm, Apollo Hoax, 2012 i inne
                                                    brednie.

                                                    Odniosę się jeszcze do paru innych perełek:
                                                    > Tylko kolego, ani jeden z Was( ani Wasze dzieci) nie doczekacie
                                                    > powrotu chocby bezzalogowej sondy, wracajacej z dalszych gwiazd.
                                                    Po grzyba ona miałaby wracać, tego nie wiem... ale nie to jest dobre.

                                                    > Po co wiec bajanie o "mnogosci swiatow"?
                                                    Co ma wspólnego wysyłanie lub nie wysyłanie sond kosmicznych z istnieniem planet
                                                    pozasłonecnzych? Oj, kręte są ścieżki myśli zejmana...

                                                    > Pekaliscie ze smiechu ( a Ty szczegolnie)gdy wspomnialem o
                                                    > symulacji uderzenia takiego ciala niebieskiego.
                                                    Nie, mój drogi. Nie wiem jak inni, ale ja pękałem ze śmiechu nie z powodu owej
                                                    symulacji, ale sugerowania, że miałaby ona mieć coś wspólnego z biblijnym potopem.
                                                    --
                                                    Poznaj się ze ŚwiadkiemWszechświata.
                                                    Moja strona: MaDeRland.
                                              • 28.07.08, 23:40
                                                > Symulacyjne modele w NASA wykazalu, ze fala powodziowe miala 5 km
                                                > wysokosci i biegla z predkoscia ok.300 km/h. Tsunami, ktore runelo
                                                > na lady mialo co najmniej 1500-3000 m. wysokosci.

                                                Poproszę o jakieś źródła tej sensacyjnej wiadomości. Kto robił te symulacje i
                                                czego naprawdę dotyczyły? Czegoś, co zaszło, czy czegoś, co musiałoby zajść,
                                                żeby było tak, jak w Biblii? I co się stało z tą wodą?
                                                • 29.07.08, 10:34
                                                  To nie jest zadna sensacja, tylko naukowe fakty.Z woda, kolego, nic
                                                  sie nie stalo: wody bylo dosyc na ziemi.
                                                  Niestety, jestem na urlopie teraz i nie moge Ci podac tytulu jednej
                                                  z ksiazek(mam ja jednak w domu)-autor jest brytyjskim
                                                  dziennikarzem, specjalizujacym sie w sprawach astronomii. Podam
                                                  tytul b.chetnie ale po powrocie do domu -jestem teraz na urlopie w
                                                  Hiszpanii.
                                                  Druga wartosciowa ksiazka jest praca Tollmannow, "A jednak byl
                                                  potop".Tollmannowie sa geologami i nie latwo podwazyc fakty zawarte
                                                  w ich ksiazce.

                                                  Nie chce Cie zniechecac, choc prawdopodobnie wiecej "faktow"
                                                  znajdziesz w ewolucyjnych wypocinach.Obydwaj autorzy nie zaliczaja
                                                  sie do "kreacjonistow". Powodzenia.
                                                  (Z)

                                                  • 29.07.08, 10:42
                                                    > Druga wartosciowa ksiazka jest praca Tollmannow, "A jednak byl
                                                    > potop".Tollmannowie sa geologami i nie latwo podwazyc fakty zawarte
                                                    > w ich ksiazce.

                                                    Nie łatwo?

                                                    en.wikipedia.org/wiki/Tollmann's_hypothetical_bolide
                                                  • 29.07.08, 12:25
                                                    Szybki jestes.Przeczytaj jednak ksiazke i przejrzyj bibliografie.
                                                    Taki Petruccchio nie chce mnie poradzic jaka "teorie ewolucyjna
                                                    przyjac.Bez laski: to i owo (choc bez skladu "zasmiecam sobie
                                                    glowe") przeczytalem kilku czolowych i "obowiazujacych"
                                                    ewolucjonistow. Musze przynac mu racje; to rzeczywiscie
                                                    bezwartosciowa sieczka.
                                                    (Z)
                                                  • 30.07.08, 12:06
                                                    zejman1 napisał:

                                                    > Szybki jestes.Przeczytaj jednak ksiazke i przejrzyj bibliografie.

                                                    Mój regał z książkami do przeczytania jest już wystarczająco ciężki, bym mógł
                                                    bez opamiętania dokładać nań nowe pozycje. Obawiam się, że moje kryteria
                                                    selekcji książek są dla niej za ostre.
                                                  • 30.07.08, 12:38
                                                    Pozbac sie wiec makulatury. Nawet w skladnicy makulatury pokiwaja ze
                                                    zrozumieniem glowa.Moze nawet doplaca cos extra?
                                                    (Z)
                                                  • 30.07.08, 10:42
                                                    Tak, "latwo", Winoman".
                                                    Zanim jednak bedziesz twardo obstawal przy swoim, przeczytaj jeszcze
                                                    ksiazke Austen Atkinsa "Cel-Ziemia".Oto jej krotkie omowienie:

                                                    "Amazon.co.uk Review
                                                    Over the past decade the United States' nuclear-detection system and
                                                    spy satellites have registered 250 atomic-bomb-sized detonations on
                                                    and about our planet. Why were we not told? Well, we were, now and
                                                    again, when someone felt like mentioning it, and when the world's
                                                    media, starved of other news, could be bothered to run the story.
                                                    Why were these explosions not newsworthy? Because they come, not
                                                    from the arsenals of hostile states, but from comets and asteroids
                                                    impacting with the Earth's atmosphere.
                                                    We assume these events are rare. They are not. Their time-averaged
                                                    death toll equals that of earthquakes and major floods. We assume
                                                    these impacts rarely affect our lives. Atkinson convincingly
                                                    demonstrates that meteor and asteroid strikes have, and will again,
                                                    skew human history in spectacular and terrible ways.

                                                    Impacts from objects no bigger than a cricket ball can, under the
                                                    right conditions, wipe out cities. There is nothing we can do about
                                                    them, as such objects are too small to be detected. On the other
                                                    hand, bigger objects--the planet killers of films like First Impact
                                                    and Armageddon--can be detected, and diverted, with existing
                                                    technology but only if there is the global will to act accordingly.
                                                    Impact Earth is a call to political arms as well as a work of
                                                    popular science. It is deliberately sensationalist, and entirely
                                                    serious. Atkinson, like many of the distinguished observers and
                                                    scientists he quotes, is attempting to put cosmic debris strikes on
                                                    the world political agenda. He is entitled to be loud. --Simon Ings

                                                    Synopsis
                                                    As more asteroids enter our solar system, our chances of a collision
                                                    increase by the day. This work examines the impact phenomenon
                                                    describing the importance of "Deathrock" collisions in the Earth's
                                                    history, the potential dangers and alleged cover-ups of near
                                                    misses."

                                                    Znajdziesz w niej dosc bogata bibliografie, ktorej tropem mozesz
                                                    podazac-jesli, oczywiscie, jest takowa chec.W co mocno watpie.
                                                    Ujadanie przychodzi latwiej, niz rzeczowe argumenty. Sa tez podane
                                                    tabele obiekow oraz nazwy nowych organizacji, majacych sledzic
                                                    niebezpieczne obiekty, przelatujace blisko Ziemi...Toczyla sie jakas
                                                    dyskusja na ten temat na from "Nauka".
                                                    Jakos lekko przeslizgneliscie sie nad tematem-ale bylo do
                                                    przewidzenia w tym doborowym towarzystwie. Moze dlatego, ze nie
                                                    pisze sie o tym, bo i po co?

                                                    Tabele z wielkim wymieraniem podawal juz o wiele wczesniej, nasz
                                                    astronom Jan Gadomski w roku....1959 w grudniowej "Uranii".Ale to
                                                    chyba bylo przed Twoim czasem.
                                                    Siegnij po "Gaski Babci Balbiny" -dobrze Ci to zrobi.
                                                    (Z)
                                                  • 30.07.08, 11:04
                                                    zejman1 napisał:

                                                    > Impacts from objects no bigger than a cricket ball can, under the
                                                    > right conditions, wipe out cities.

                                                    Co to za brednie? Czy możesz zdradzić, jakie "right conditions" są potrzebne,
                                                    żeby meteoryt o masie około półtora kilograma starł miasto z powierzchni Ziemi?

                                                    --
                                                    Byłem wstrząśnięty. Nauka wcale ich nie obchodziła! W ich życiu liczyła się
                                                    tylko o tyle, o ile pomagała im interpretować Talmud! Nie interesował ich świat
                                                    zewnętrzny, zjawiska naturalne; interesowało ich tylko rozstrzygnięcie kwestii
                                                    wynikającej z Talmudu. -- Richard P. Feynman
                                                  • 30.07.08, 12:03
                                                    > Co to za brednie? Czy możesz zdradzić, jakie "right conditions" są potrzebne,
                                                    > żeby meteoryt o masie około półtora kilograma starł miasto z powierzchni Ziemi?
                                                    >

                                                    A gdyby zrobić go z antymaterii? Albo rzucić z szybkością podświetlną?

                                                    Nie takie rzeczy zejman ze szwagrem robił :-))

                                                    Pozdrawiam!

                                                  • 30.07.08, 13:13
                                                    winoman napisał:

                                                    > A gdyby zrobić go z antymaterii? Albo rzucić z szybkością
                                                    > podświetlną?
                                                    >
                                                    > Nie takie rzeczy zejman ze szwagrem robił :-))

                                                    Łatwiejszym do zrealizowania "właściwym warunkiem" byłoby zaminowanie całego
                                                    miasta i oczekiwanie, że meteoryt trafi w odpowiednio umieszczony detonator.

                                                    :-)


                                                    --
                                                    Może to wszyćko bez te atomy,
                                                    Że waryjota... momy.
                                                  • 30.07.08, 13:15
                                                    Och, to sa dosc skomplikowane warunki.Rzeczywiscie, wielkosc pilki
                                                    to za malo, by zniszczyc miasto.
                                                    W ksiazce sa jednak nazwy instytucji w USA i w Europie, ktore
                                                    zawodowo zajmuja sie wykrywaniem impaktow-gdyby niebezpieczenstwo
                                                    takie nie istnialo, nie wydawanoby pieniedzy na "glgupstwa".

                                                    Dr J.Gamski-cytuje z pamieci - podawal, ze by zniszczyc obszar
                                                    Wielkiej Warszawy (w jego czasach W.W zawierala w swoich granicach
                                                    np. Lomianki czy Radosc)obiekt musialby miec ok.260 m srednicy.
                                                    Obiekt 4 km zniszczylby caly Polwysep Iberyjski, a wiec
                                                    mamy "poczatek "wielkiego wymierania".
                                                    Planetoida o sred. ok.10 km zniszczylaby polowe kontynentu Azji.

                                                    Sytuacja sie jednak zmienia zasadniczo, gdy przestajemy mowic o
                                                    ateroidach,majacych stosunkowo niewielka predkosc ale dochodzimy do
                                                    komet, majace predkosci wielokrotnie wieksze.

                                                    Urey, ten sam, ktory prowadzil genialnego Millera, swego czasu
                                                    obliczyl, ze kometa o sred.ok.10 km wyzwolilaby ewnergie rownowazna
                                                    pol miliona bomb wodorowych i praktycznie zniszczylaby ogromna
                                                    wiekszosc gatunkow na Ziemi.Katastrofa, a wiec "wielkie wymieranie"
                                                    rozpoczeloby sie na dlugo przed uderzeniem resztek komety i
                                                    spowodowane byloby oceanem piekielnego zaru, przetaczajaca sie przez
                                                    kontynenty z szybk.ok. 1000 km/h, cis.sprezonych gazow i eksplozja.
                                                    (vide kometa tunguska o sred. zaledwie ok.1000-130 m).

                                                    Co prawda, niebezpieczenstwo zderzenia takiej komety, obliczone
                                                    przez astronomow jest niewielkie(tak wychodzi z rownan
                                                    matematycznych), ale srednia (Urey obliczal ja 1/50 mln.lat)przeciez
                                                    moze zawsze zostac "poprawiona".
                                                    Zreszta, moj drogi Petrucchio, tabele zamieszczone w ksiazce Atkinsa
                                                    (opracowane przez NASA - co niezwykle latwo sprawdzic) nie
                                                    podaja "obiektow wielkosci pilki krykietowej", ale podaja inne-
                                                    zadziwiajaco podobne do o lata cale opracowania dr J.Gadomskiego.
                                                    Smiejmy sie, bracia.

                                                    Rozumiem jednak, ze sprawa komet w ogole Wam nie przyszla do glowy-
                                                    brak typowych sladow dla meteorytow po jej wybuchu.Dlatego na
                                                    stroniczkach "darwinowskich" panuje nieposana radosc i wesele.

                                                    Uderzenie komety w Jowisza powinno jednak tych osobnikow nieco
                                                    zastanowic i ochlodzic rozgoraczkowane glowy.Inni poszli po rozum do
                                                    glowy-stad plany calej sieci obserwacyjnej w Kosmosie.
                                                    Pzdr.
                                                    (Z)

                                                  • 30.07.08, 13:29
                                                    zejman1 napisał:

                                                    > Rozumiem jednak, ze sprawa komet w ogole Wam nie przyszla do glowy-
                                                    > brak typowych sladow dla meteorytow po jej wybuchu.Dlatego na
                                                    > stroniczkach "darwinowskich" panuje nieposana radosc i wesele.

                                                    Chybiona ironia. Bynajmniej nie neguję możliwości uderzenia w Ziemię wielkich
                                                    meteorytów, planetoid lub nawet komet. To się zdarzało i na pewno jeszcze się
                                                    zdarzy (tylko co to ma wspólnego z darwinizmem?). Rozbawiła mnie natomiast
                                                    cytowana przez ciebie bzdurka o możliwości zniszczenia miasta przez obiekt
                                                    "wielkości piłki krykietowej".

                                                    --
                                                    Może to wszyćko bez te atomy,
                                                    Że waryjota... momy.
                                                  • 30.07.08, 13:35
                                                    A ten meteor od potopu to miał w środku dziurkę.

                                                    Jest na to dowód.

                                                    Arka Noego ocalała!

                                                    --
                                                  • 30.07.08, 14:59
                                                    Moj Petruccchio.

                                                    To nie ja napisalem te bzdure, ale firma rozprowadzajaca
                                                    ksiazke.Bzdure napisal jakis podniecony facio od recenzji. Szybki,
                                                    pewny -zupelnie podobny do Ciebie.
                                                    Zamiast przytoczyc cos b.konkretnego, zebralo sie Wam,jak zawsze, na
                                                    drwiny.
                                                    Autora i tytul ksiazki podalem zas dlatego, ze zapomnialem tytulu w
                                                    poprzednim poscie.
                                                    Jasne?

                                                    Aha:Jak to ta "teoria spiskowa" towarzyszy? Cichutki taki sie
                                                    stales, az przyjemnie.Tak trzymac.
                                                    W PRLu nie moglbym sobie tak pogawedzic o "Prawdziwej i Jedynej
                                                    Teorii Ewolucjonizmu: racjonalisci lubili ludzi wdeptywac w ziemie,
                                                    wbijac szpilki pod paznokcie albo kopac tu i tam.Nawet brat
                                                    Wielkiego Naczelnego tej gazety - ten jednak byl tylko prokuratorem
                                                    i wyniosl sie do Szwecji.Chyba jeszcze zyje ten humanista-taki
                                                    poczciwy, niegrozny staruszek.Wiec przestan, kolego, gledzic wkolo
                                                    o "spisku".
                                                    (Z)
                                                  • 30.07.08, 15:19
                                                    zejman1 napisał:

                                                    > Aha:Jak to ta "teoria spiskowa" towarzyszy? Cichutki taki sie
                                                    > stales, az przyjemnie.Tak trzymac.

                                                    Po prostu, jak już wspominałem, nie z każdym chce mi się rozmawiać.

                                                    --
                                                    "Everyone who believes in telekinesis, raise my hand." -- James Randi
                                                  • 30.07.08, 15:51
                                                    Masz racje -o niewygodnych sprawach sie nie rozmawia, ale mozna
                                                    zawsze je osmieszac.

                                                    "(...)W połowie maja br. zespół amerykańskich naukowców kierowany
                                                    przez dr Allena Westa, geofizyka z Arizony, przedstawił solidnie
                                                    udokumentowaną hipotezę na temat przyczyny nagłej zmiany
                                                    klimatycznej i wyginięcia mamutów oraz większości megafauny epoki
                                                    lodowcowej.
                                                    Według ustaleń badaczy pracujących pod auspicjami Amerykańskiego
                                                    Stowarzyszenia Geofizyków, 12 tys. 900 lat temu
                                                    w Ziemię uderzyła kometa
                                                    lub jej fragment. Był to obiekt o średnicy 2-3 km, który wchodząc w
                                                    atmosferę naszej planety rozerwał się na wiele części tworząc grad
                                                    meteorów. Deszcz meteorytowy, o mocy tysięcy bomb jądrowych, spadł
                                                    na północną półkulę wywołując gigantyczną falę uderzeniową oraz
                                                    trzęsienia ziemi.
                                                    Amerykańscy badacze twierdzą, że rozpędzona ściana płonącego
                                                    powietrza spopieliła ogromne obszary lasów i stepów. Część wielkich
                                                    zwierząt tamtej epoki, takich jak mamuty, zginęła na miejscu, reszta
                                                    wymarła z głodu w ciągu następnych lat. Ucierpiały też ludzkie
                                                    populacje wędrownych łowców i zbieraczy, zasiedlające w tym czasie
                                                    Amerykę Północną i Syberię.
                                                    Po kataklizmie nastąpiły globalne zmiany klimatyczne, prowadzące w
                                                    ciągu ponad tysiąca lat do topnienia lodowców i znacznego
                                                    podniesienia się poziomu wód oceanu światowego. W wyniku tej
                                                    katastrofy doszło do następującego w powolnym tempie globalnego
                                                    potopu i zagłady wielu rozwijających się w tej epoce centrów
                                                    cywilizacyjnych.
                                                    Dowodem takiego przebiegu zdarzeń, wg amerykańskich geofizyków, mają
                                                    być odkryte przez nich skupiska mikroskopijnych diamentów"(...)

                                                    Oczywiscie w "Science" ( Vol 319, Issue 5868: 1331-1332) ukazala sie
                                                    krytyka. Tak jak byc powinno. "Science" to prestizowe pismo a ilez
                                                    glupot wypisywalo. ktos kiedys moze zajmie sie tym pismem.

                                                    Ad rem: odkryc Nansena o zapadnieciu sie ogromnych polaci
                                                    atlantyckiego dna morskiego, jakos nikt do tej pory nie
                                                    podwazyl.Malo sie o tym mowi.
                                                    (Z)

                                                  • 30.07.08, 16:32
                                                    zejman1 zacytował:

                                                    > W wyniku tej
                                                    > katastrofy doszło do następującego w powolnym tempie globalnego
                                                    > potopu i zagłady wielu rozwijających się w tej epoce centrów
                                                    > cywilizacyjnych.

                                                    Hipoteza kolizji z kometą pod koniec plejstocenu -- jak hipoteza. Są argumenty,
                                                    są kontrargumenty, będzie dyskusja i hipoteza utrzyma się albo upadnie.
                                                    Natomiast "globalny potop" znalazł się tu na wyłączną odpowiedzialność p.
                                                    Oszubskiego, który pisał ten tekst. Podniesienie się poziomu mórz w holocenie
                                                    było skutkiem ocieplenia klimatu i topnienia lodów. Dowodów na bezpośredni
                                                    związek ocieplenia z kometą nie ma -- cały plejstocen to cykl kolejnych
                                                    zlodowaceń i interglacjałów, mimo że komety nie spadały w tym czasie masowo.
                                                    Efektem podniesienia się poziomu mórz było zatopienie niektórych nisko
                                                    położonych obszarów, np. Sundalandu, Beringii, części północnozachodniej Europy.
                                                    Centrów cywilizacyjnych te "potopy" nie zniszczyły, bo żadnej cywilizacji
                                                    jeszcze wtedy nie było. Poziom mórz osiągnął w końcu stan zbliżony do
                                                    dzisiejszego. Jeśli to oznacza globalny potop, to ten potop trwa nadal :)

                                                    --
                                                    "Dopóki nie skorzystałem z Internetu, nie wiedziałem, że na świecie jest tylu
                                                    idiotów." -- Stanisław Lem
                                                  • 31.07.08, 01:17
                                                    I znow dzielny Petrucchio:

                                                    "Natomiast "globalny potop" znalazł się tu na wyłączną
                                                    odpowiedzialność p.
                                                    Oszubskiego, który pisał ten tekst. Podniesienie się poziomu mórz w
                                                    holocenie
                                                    było skutkiem ocieplenia klimatu i topnienia lodów. Dowodów na
                                                    bezpośredni
                                                    związek ocieplenia z kometą nie ma -- cały plejstocen to cykl
                                                    kolejnych
                                                    zlodowaceń i interglacjałów, mimo że komety nie spadały w tym czasie
                                                    masowo.
                                                    Efektem podniesienia się poziomu mórz było zatopienie niektórych
                                                    nisko
                                                    położonych obszarów, np. Sundalandu, Beringii, części
                                                    północnozachodniej Europy.
                                                    Centrów cywilizacyjnych te "potopy" nie zniszczyły, bo żadnej
                                                    cywilizacji
                                                    jeszcze wtedy nie było. Poziom mórz osiągnął w końcu stan zbliżony do
                                                    dzisiejszego. Jeśli to oznacza globalny potop, to ten potop trwa
                                                    nadal :)"

                                                    Nie cieszylby sie na Twoim miejscu: walnales, bracie, zdrowo.
                                                    Wg. Ciebie cos, co zdarzylo sie przed 10-11000 laty jest
                                                    to "hipoteza" i ja sie z tym zgadzam.Natomiast "teoria ewolucji,
                                                    ktora siega swymi korzeniami przemiany sproszkowanej magmy (maja
                                                    Indianie Cuebo racje w swoich wywodach, ze nikt ludzi nie stworzyl,
                                                    tylko najperw byli glazami, potem anakondami a po zrzuceniu skor -
                                                    ludzmi?) jest dla Ciebie udowodniona...." He,he,he,he ...Po jaka
                                                    cholere studiowales? Czy nie lepsza byla chata czarownika Indian
                                                    Cuebo?
                                                    Niektore plemiona afrykanskie (podawalem wczesniej link do ksiazki o
                                                    mitach - rzecz swietnie udowodniona, ale mozesz, oczywiscie,
                                                    podwazac ja)mowia cos o odchodach....rzecz bliska sercu kazdego
                                                    ewolucjonisty i ...prof.Dawkinsa. Ale zostawmy to.

                                                    O ile sprawa z planetoida(ateroida) jest latwiejsza do
                                                    zweryfikowania, o tyle z kometa sprawa jest trudniejsza: kometa nie
                                                    zostawia tylu "odciskow palcow" i dowody nalezy zbierac posrednio.

                                                    Ocieplanie sie i ochladzanie mozna tlumaczyc tez tym, ze w Ziemie
                                                    uderzyly czesci komety rozerwanej w polu grawitacyjnym Jowisza. Poza
                                                    tym im dalej w przeszlosc, tym trudniejsze datowanie-o tym chyba
                                                    wiesz.

                                                    Wrocmy jednak do nieszczesnej Beringii.Dobrze, ze dopuszczasz
                                                    istnienie Sundanlandu (niekazdy sie z tym zgadza), ale....Ale Nansen
                                                    udowodnil, ze dno morskie pln.Atlantyku zapadlo sie nie 120-150 m,
                                                    ale az o 1800-2000 m ponizej dzisiejszego poziomu.
                                                    Cos musialo spowodowac takie straszne ruchy tektotmiczne.

                                                    Nie wiem kto to byl Oszubski -najwyrazniej powtarza tezy wysuniete
                                                    wczesniej przez innych.

                                                    Beringia...No tak, kolego, to powiedz nam-tylko nie weksluj rozmowy
                                                    na inne tory, jako zwykliscie czynic gdy temat niewygodny - skad w
                                                    rejonie Wielkich Jezior (Isle Royale czy plw. Keweenaw) jest poryte
                                                    dolami o srednicy 5-7 m i glebokosci ok.3 m, sluzacymi w przeszlosci
                                                    (cywilizacji przeciez nie bylo wtedy-ha,ha,ha) jako ....kopalnie
                                                    miedzi...
                                                    Nowy Swiat nie znal brazu, prawda? Uczeni oceniaja wiek tych kopalni
                                                    na 8000 lat...Dziwne... Oczywiscie musza sie mylic, bo przeciez wiek
                                                    brazu (i wiek metalu) to IV w p.n.e.....
                                                    Archeolodzu przez cale lata (tutaj masz swietny przyklad zwiazku z
                                                    darwinizmem, ktorego "nie rozumiales") zakladali, ze "Old Copper
                                                    Culture", sluzyla wylacznie do...."produkcji artefaktow"
                                                    tzw. "starej kultury miedzi"...
                                                    Nie wydaje Ci sie dziwne to tlumaczenie? A powinno, gdyz jest
                                                    typowe, gdy nie zgadza sie z obowiazujacym datowaniem: "kultury nie
                                                    mogly sie rozwinac", "kultur nie bylo" i tym podobne brechnie.

                                                    Wykopane z< grobow "artefakty" maja mase zaledwie 10 t. Miedzi
                                                    wykopano szacunkowo ok.30.000 t.Gdzie reszta?

                                                    Ewolucyjny scenariusz jest taki: jacys lowcy mamutow i innej
                                                    zwierzyny docieraja przez Beringie do obszaru Wielkich Jezior
                                                    (lodowiec laurentyjski juz stopnial i mozna sie bez trudu poruszac
                                                    po mokradlach) i nie zwlekajac -marsz zajal ok 1500 lat zaczynaja
                                                    grzebac w ziemi.Wiedza, ze na glebokosci 3 m. jest miedz (prosze
                                                    zajrzec do..."Wikipedii", jak sie ja wydobywa i obrabia). Wiedza tez
                                                    w jakim miejscu .powiedzialy to im foki. Wydobywaja wiec te miedz i
                                                    uzywaja ja do wyroby siekierek i innych rzeczy abu zlozyc je do
                                                    grobow zmarlych.
                                                    Idiotyczne? Zgadzam sie, ale zgodne z datowaniem archeologow
                                                    zapatrzonych w ewolucjonistow.

                                                    Ponadto, pytalem sie juz Ciebie: skad te swietnie obrobione
                                                    monolity? Nie polewaj tylko wody: wokol jeziora Titicaca masz super
                                                    obrobione monolity.Sami Incowie twierdzili, ze "to juz istnialo
                                                    przed ich przybyciem"...No a Sfinks? Mozesz, oczywiscie wierzyc
                                                    Hawassiemu, ale on sprzedaje licencje na wykopki temu, kto przebije
                                                    wiecej...To bogaty facet, no i Arab na dodatek...

                                                    Twoje gledzenie jest bezplciowe: oprocz kilku plemion afrykanskich,
                                                    legendy o potopie wystepuja u wiekszosci ludow- emigracja
                                                    Sundalandyczkow nie ma tu nic wspolnego z
                                                    wszechogarniajaca "potopowa histeria".
                                                    Pzdr.
                                                    (Z)




                                                  • 31.07.08, 08:25
                                                    zejman1 napisał:

                                                    > Nie cieszylby sie na Twoim miejscu: walnales, bracie, zdrowo.
                                                    > Wg. Ciebie cos, co zdarzylo sie przed 10-11000 laty jest
                                                    > to "hipoteza" i ja sie z tym zgadzam.Natomiast "teoria ewolucji,
                                                    > ktora siega swymi korzeniami przemiany sproszkowanej magmy (maja
                                                    > Indianie Cuebo racje w swoich wywodach, ze nikt ludzi nie stworzyl,
                                                    > tylko najperw byli glazami, potem anakondami a po zrzuceniu skor -
                                                    > ludzmi?) jest dla Ciebie udowodniona...." He,he,he,he ...Po jaka
                                                    > cholere studiowales? Czy nie lepsza byla chata czarownika Indian
                                                    > Cuebo?

                                                    To chyba ty niepotrzebnie chodziłeś do szkoły, bo wygląda na to, że wystarczają
                                                    ci mity rozpowszechniane przez szamanów innej religii niż ta wyznawana przez
                                                    Indian Cuebo plus trochę makulatury zadrukowanej tekstami facetów, którzy też
                                                    niepotrzebnie chodzili do szkoły. A little learning is a dangerous thing, jak
                                                    mówi angielskie porzekadło.

                                                    > Wrocmy jednak do nieszczesnej Beringii.Dobrze, ze dopuszczasz
                                                    > istnienie Sundanlandu (niekazdy sie z tym zgadza),

                                                    Ja nie "dopuszczam istnienia Sundalandu" (właściwie chyba powinno być po polsku
                                                    "Sundalandii"), tylko akceptuję całkowicie przekonujące dowody geologiczne na
                                                    zalanie 10-12 tys. lat temu wielu wcześniej odsłoniętych obszarów szelfowych
                                                    (Sunda, Sahul, Beringia, Zatoka Perska, Morze Północne i La Manche) wskutek
                                                    stopienia lodowców plejstoceńskich. To jest ogólnie przyjęta wiedza, już nawet
                                                    nie hipotezy. Nie oznacza to, że automatycznie kupuję np. romantyczne spekulacje
                                                    Stephena Oppenheimera na temat Sundalandii.

                                                    > ale....Ale Nansen
                                                    > udowodnil, ze dno morskie pln.Atlantyku zapadlo sie nie 120-150 m,
                                                    > ale az o 1800-2000 m ponizej dzisiejszego poziomu.
                                                    > Cos musialo spowodowac takie straszne ruchy tektotmiczne.

                                                    Zacytuj te dowody.

                                                    > Nie wiem kto to byl Oszubski -najwyrazniej powtarza tezy wysuniete
                                                    > wczesniej przez innych.

                                                    Ja też nie wiem, kto to taki, ale to ty go cytowałeś (tzn. cytowałeś tekst jego
                                                    autorstwa, skopiowany gdzieś z sieci), nie ja. Trochę to dziwne, że podpierasz
                                                    się tekstami autora, o którym nic nie wiesz. Jeśli nie znasz nawet nazwiska, to
                                                    co powiedzieć o kwalifikacjach i wiarygodności?

                                                    > Beringia...No tak, kolego, to powiedz nam-tylko nie weksluj rozmowy
                                                    > na inne tory, jako zwykliscie czynic gdy temat niewygodny

                                                    To psychologiczna projekcja z twojej strony. Sam ciągle skaczesz z tematu na
                                                    temat. Zamiast o Beringii, zaczynasz nagle dygresję o miedzi w rejonie Wielkich
                                                    Jezior.

                                                    > - skad w rejonie Wielkich Jezior (Isle Royale czy plw. Keweenaw)
                                                    > jest poryte dolami o srednicy 5-7 m i glebokosci ok.3 m, sluzacymi
                                                    > w przeszlosci (cywilizacji przeciez nie bylo wtedy-ha,ha,ha) jako
                                                    > ....kopalnie miedzi...

                                                    Ludzie wydobywali różne kopaliny od dość dawna, niekoniecznie należąc do jakiejś
                                                    cywilizacji. Słowo "cywilizacja" ma określone znaczenie w antropologii i
                                                    historii. Mówi się o cywilizacjach Mezopotamii, Egiptu, Ameryki Środkowej, ale
                                                    nie np. o "cywilizacji ceramiki sznurowej" albo "cywilizacji Grenlandii" (z
                                                    całym szacunkiem dla Inuitów). Np. imponujące kopalnie neolityczne w
                                                    Krzemionkach Opatowskich wykopały ludy już rolnicze, ale nie "cywilizowane" w
                                                    technicznym sensie:

                                                    www.krzemionki.pl/index.shtml?flintmines⊂=3
                                                    > Nowy Swiat nie znal brazu, prawda?

                                                    Prawda. Miedź rodzima to nie brąz. Nie trzeba jej wytapiać z rudy ani dodawać cyny.

                                                    > Uczeni oceniaja wiek tych kopalni na 8000 lat...

                                                    Chyba we śnie. Północnoamerykańskie kultury miedzi to mniej więcej okres IV
                                                    tysiąclecia p.n.e.

                                                    > Dziwne... Oczywiscie musza sie mylic, bo przeciez wiek brazu (i
                                                    > wiek metalu) to IV w p.n.e.....

                                                    "Wiek metalu" był różny w różnych miejscach. Np. w Australii (przed przybyciem
                                                    Europejczyków) nigdy go nie było. Mylisz się za to ty, bo IV w. p.n.e. to czasy
                                                    np. Aleksandra Macedońskiego. Pewnie miałeś na myśli tysiąclecie, nie wiek (kto
                                                    tam zwraca uwagę na takie drobiazgi), ale i to nieprawda. Na Bałkanach wytapiano
                                                    miedź już w VI tysiącleciu p.n.e., ale znane są jeszcze starsze wyroby z miedzi
                                                    rodzimej. Epoka brązu zaczęła się w IV tysiącleciu p.n.e. (w Europie Pn. i
                                                    Środkowej ponad 1000 lat później niż na Bliskim Wschodzie).

                                                    > Archeolodzu przez cale lata (tutaj masz swietny przyklad zwiazku z
                                                    > darwinizmem, ktorego "nie rozumiales")

                                                    Nadal nie rozumiem. Czy kiedy otwierasz lodówkę, też widzisz w niej Darwina? Czy
                                                    wydaje ci się, że darwiniści śledzą cię? Czy musisz zakładać czapkę z cynfolii,
                                                    żeby nie próbowali czytać twoich myśli?

                                                    > zakladali, ze "Old Copper Culture", sluzyla wylacznie
                                                    > do...."produkcji artefaktow" tzw. "starej kultury miedzi"...
                                                    > Nie wydaje Ci sie dziwne to tlumaczenie? A powinno, gdyz jest
                                                    > typowe, gdy nie zgadza sie z obowiazujacym datowaniem: "kultury
                                                    > nie mogly sie rozwinac", "kultur nie bylo" i tym podobne brechnie.

                                                    Przekładając to na język polski: kopalnie miedzi dostarczały surowca do
                                                    produkcji wyrobów miedzianych. I ty pytasz, czy to dziwne? Dla mnie nie. Kto
                                                    twierdzi, że kultur nie było? Nadano im nawet nazwy, takie jak "Old Copper
                                                    Culture". Nie rozwijały się? Kto tak twierdzi? Moim zdaniem opanowanie podstaw
                                                    metalurgii to rozwój kulturowy.

                                                    > Wykopane z< grobow "artefakty" maja mase zaledwie 10 t. Miedzi
                                                    > wykopano szacunkowo ok.30.000 t.Gdzie reszta?

                                                    A na jakiej podstawie sądzisz, że wszystko wykopano? Wielka część produkcji
                                                    pozostaje w ziemi w różnej formie. Zwróć też uwagę na nieuniknione straty
                                                    materiału przy obróbce -- zapewne spore przy wykuwaniu kamiennymi narzędziami.

                                                    > Ewolucyjny scenariusz jest taki: jacys lowcy mamutow i innej
                                                    > zwierzyny docieraja przez Beringie do obszaru Wielkich Jezior
                                                    > (lodowiec laurentyjski juz stopnial i mozna sie bez trudu poruszac
                                                    > po mokradlach) i nie zwlekajac -marsz zajal ok 1500 lat zaczynaja
                                                    > grzebac w ziemi.Wiedza, ze na glebokosci 3 m. jest miedz (prosze
                                                    > zajrzec do..."Wikipedii", jak sie ja wydobywa i obrabia). Wiedza tez
                                                    > w jakim miejscu .powiedzialy to im foki. Wydobywaja wiec te miedz i
                                                    > uzywaja ja do wyroby siekierek i innych rzeczy abu zlozyc je do
                                                    > grobow zmarlych.
                                                    > Idiotyczne? Zgadzam sie, ale zgodne z datowaniem archeologow
                                                    > zapatrzonych w ewolucjonistow.

                                                    To wszystko w istocie brzmi idiotyczni, kiedy w ten sposób to opowiadasz. Ale to
                                                    nie wina archeologów ani ewolucjonistów.

                                                    > Ponadto, pytalem sie juz Ciebie: skad te swietnie obrobione
                                                    > monolity? Nie polewaj tylko wody: wokol jeziora Titicaca masz super
                                                    > obrobione monolity.Sami Incowie twierdzili, ze "to juz istnialo
                                                    > przed ich przybyciem"...

                                                    Jasne. Tiwanaku zbudowali kosmici 100 tysięcy lat temu.

                                                    Inkowie podbili te tereny w XV wieku. Tiwanaku było wtedy opuszczone od 500 lat,
                                                    więc nic dziwnego, że Inkowie twierdzili, co twierdzili. Ale co mają wspólnego
                                                    budowle z I tysiąclecia n.e. z kulturami miedzi na innym kontynencie starszymi o
                                                    trzy tysiące lat i z postglacjalnymi zatopieniami szelfów jeszcze kilka tysięcy
                                                    lat wcześniej?

                                                    > No a Sfinks? Mozesz, oczywiscie wierzyc
                                                    > Hawassiemu, ale on sprzedaje licencje na wykopki temu, kto przebije
                                                    > wiecej...To bogaty facet, no i Arab na dodatek...

                                                    Przykro mi, ale kiedy się rozkręcisz, zaczynasz pleść, co ci ślina na język
                                                    przyniesie -- już całkiem bez związku. Dla mnie to sygnał, że pora kończyć rozmowę.

                                                    > Twoje gledzenie jest bezplciowe: oprocz kilku plemion afrykanskich,
                                                    > legendy o potopie wystepuja u wiekszosci ludow- emigracja
                                                    > Sundalandyczkow nie ma tu nic wspolnego z
                                                    > wszechogarniajaca "potopowa histeria".

                                                    Ja nie twierdzę, że ma. Jak już wspomniałem, Sundaladia to jedno, a teorie
                                                    Oppenheimera to już insza inszość.


                                                    --
                                                    "El mundo des
                                                  • 31.07.08, 09:04
                                                    petrucchio napisał:

                                                    > Chyba we śnie. Północnoamerykańskie kultury miedzi to mniej więcej okres IV
                                                    > tysiąclecia p.n.e.

                                                    Sprawdzam jeszcze te datowania. Część archeologów uważa, że niektóre stanowiska
                                                    można datować na ok. 7 tys. lat, aczkolwiek daty radiowęglowe, tam gdzie dało
                                                    się je uzyskać, wskazują głównie na IV tysiąclecie p.n.e. (5-6 tys. lat temu)
                                                    jako na początek kultur miedzi. Nie ma to w sumie wielkiego znaczenia, bo i tak
                                                    nie ma czegoś takiego jak globalny "wiek miedzi" z którym trzeba by było
                                                    porównywać i synchronizować datowania. Prekolumbijscy Indianie nauczyli się
                                                    używać rodzimej miedzi niezależnie od kultur Starego Świata.

                                                    Żeby już wyczerpać temat: interesujące zestawienie faktów i mitów na temat
                                                    północnoamerykańskich kultur (w tym rzekomej zagadki "brakującej miedzi",
                                                    opartej na wyssanych z dużego palca oszacowaniach) można znależć tu:

                                                    www.ramtops.co.uk/copper.html
                                                  • 31.07.08, 09:29
                                                    petrucchio napisał:

                                                    > zejman1 napisał:

                                                    > > Nowy Swiat nie znal brazu, prawda?
                                                    >
                                                    > Prawda. Miedź rodzima to nie brąz. Nie trzeba jej wytapiać z rudy
                                                    > ani dodawać cyny.

                                                    Oczywiście _wytop_ miedzi też w końcu wynaleziono w Nowym Świecie, ale dopiero
                                                    ok. 600 r. n.e., w Meksyku. od XIII w. tamtejsi metalurdzy eksperymentowali z
                                                    różnymi dodatkami uszlachetniającymi (cyna, arsen), stopniowo dochodząc do
                                                    "epoki brązu" tuż przed inwazją Hiszpanów.
                                                  • 31.07.08, 10:40
                                                    Przestan bredzic "o dochodzeniu do epoki brazu przez pre-
                                                    Meksykanow", ale skoncentruj sie na niewygodnych faktach , od
                                                    ktorych uciekasz:
                                                    -30.000 ton miedzi i obszar kopalnictwa w Ameryce Pln.Gdzie ta miedz
                                                    sie podziala? Sam "madrze" zauwazasz, ze cos i
                                                    ktos "eksperymentowal", ale "dopiero ok.600 r.ne.Mozesz zawsze
                                                    zalozyc, ze Indianie byli durni i grzebali w ziemi dla zabawy. Te
                                                    30.000 t gdzis przetransportowano.

                                                    Poniewaz poczatki kopalnictwa w rejonie Wielkich Jezior datuje sie
                                                    na VII tysiaclecie p.n.e oznacza to, ze ktos te miedz musial
                                                    przetransportowac.
                                                    Kto to byl? Dokad? Do Meksyku, gdzie te miedz skladowano i czekano
                                                    az do "600 r.ne " aby "tamtejsi metalurdzy mogli eksperymentowac"?
                                                    Nie badz smieszny.
                                                    Ten ktos takze musial dysponowac jakim transportem. Logiczny jest
                                                    transport droga morska. Tu czai sie niebezpieczenstwo:musiano
                                                    budowac jakies plywadla, zdolne utrzymac na powierzchni i zalogi i
                                                    przerobiona miedz. Z pewnoscia nie byly to umiaki Innuitow.
                                                    Gornictwo oraz wytop rudy (poczytaj sobie na dobranoc o wytopie
                                                    miedzi z rud)wymaga powaznego intelektualnego wysilku. Wtedy nie
                                                    bylo zadnej cywilizacji zdolnej do takiego wyczynu, bowiem...itd-
                                                    reszte znamy.
                                                    Ale to jest typowe dla "nauki", jaka zalane sa dzisiejsze
                                                    uniwersytety.
                                                    Osobiscie watpie, czy przy stanie swojej wiedzy bylbys zdolny do
                                                    powtorzenia wyczyny gornikow sprzed 9000-7000 lat.


                                                    Beringia opiera sie na "chceniu", tj. "goracym zyczeniu naukowcow,
                                                    aby tak bylo".Tym samym moznaby uratowac setki dyplomow, rozpraw
                                                    naukowych. Teoryjka ta - co staralem sie Ci wykazac(nawet nie
                                                    wiedzieliscie kto to byl Ales Hrliczka-wiec sie tak tu nie ciskaj i
                                                    nie "wykazuj" ) zostala juz dawno podwazona i az dziw (albo i nie,
                                                    bo zgodna z pogladami ewolucjonistow)-w Virginii znaleziono slady
                                                    osadnictwa sprzed 16.000 p.n.e a Monte Verde kamienne narzedzia
                                                    sprzed ...30.000 lat p.n.e, w Brazylii -sprzed...50.000 lat p.n.e.
                                                    Wedlug Was nie tak dawno ewolucja dopiero co sie zatrzymala(Mayr) a
                                                    mysl, ze czlowiek mogl mieszkac w zorganizowanych domostwach a nie
                                                    pieczarach-wyda sie kazdemu poczciwemu ewolucjoniscie niebywale
                                                    smieszna.
                                                    No i skad ten czlowiek("erctus" lub "czlowiek z Heidelbergu") mogl
                                                    tak wczesnie sie znalezc e Ameryce, jesli Beringii...jeszcze nie
                                                    bylo? Jak mogl cos budowac? Skad wpadl na pomysl zbudowania srodkow
                                                    transportu przez ocean, zmagazynowal zywnosc na droge, nauczyl sie
                                                    podstaw nawigacji?
                                                    Gonisz w pietke, przyjacielu.

                                                    Sundanlandem nie zajmuje sie, bo calosc opiera sie badaniu jezykow,
                                                    mitow i genow- nie sa to dowody archeologiczne - takich sie przeciez
                                                    stale domagasz.


                                                    Ponadto, towarzyszu ewolucjonisto, zapomnieliscie o Morzu Czarnym-
                                                    gromko rozprawiasz o "Sundanlandzie" i "romantyzmie
                                                    Oppenheimera"."National geographic" nakrecila film, ktory specjalnie
                                                    zakupilem, w ktorym dwoch uczonych amerykanskich udowadnia "teze" o
                                                    powstaniu tego morza.
                                                    Poniewaz inny facet szukal w Morzu Czarnym dobrze zakonserwowanego
                                                    antycznego statku(i go znalazl), natknal sie na jeszcze inna rzecz:
                                                    na slady ludzkiego osadnictwa sprzed 12-11.000 lat p.n.e. Teoria
                                                    rozwinieta przez Amerykanow mowi, ze zalewanie niecki czarnomorskiej
                                                    woda Morza Srodziemnego nastepowalo stopniowo tak, ze ludzie mogli
                                                    stopniowo ewakuowac sie.
                                                    A wiec zalew nie byl podstawa do tworzenia mitow "o potopie".

                                                    Jesli pekniecie bariery na Bosforze nie bylo lagodne(ale cos je
                                                    musialo spowodowac) i zalewanie niecki nie bylo gwaltowen, to
                                                    zalanie "Sundanlandu" czy obszarow na Morzu Pln. nastepowalo
                                                    stopniowo tym bardziej, ze lodowce nie mogly stopic sie w ciagu
                                                    jednego stulecia.

                                                    Towarzyszu ewolucjonisto: ja nie "skacze z tematu na temat", ale
                                                    celowo wmanewrowalem Cie w taka sytuacje, zebys musial sobie stale
                                                    przeczyc. Nie masz bowiem zadnych argumentow na poparcie zarowno
                                                    tez "ewolucyjbych", jak i innych nauk, powiazanych intymna siecia
                                                    z "teoria".
                                                    Ide na plaze.
                                                    (Z)
                                                  • 31.07.08, 11:06
                                                    > Przestan bredzic "o dochodzeniu do epoki brazu przez pre-
                                                    > Meksykanow", ale skoncentruj sie na niewygodnych faktach , od
                                                    > ktorych uciekasz:
                                                    > -30.000 ton miedzi i obszar kopalnictwa w Ameryce Pln.Gdzie ta miedz
                                                    > sie podziala? Sam "madrze" zauwazasz, ze cos i
                                                    > ktos "eksperymentowal", ale "dopiero ok.600 r.ne.Mozesz zawsze
                                                    > zalozyc, ze Indianie byli durni i grzebali w ziemi dla zabawy. Te
                                                    > 30.000 t gdzis przetransportowano.
                                                    >
                                                    > Poniewaz poczatki kopalnictwa w rejonie Wielkich Jezior datuje sie
                                                    > na VII tysiaclecie p.n.e oznacza to, ze ktos te miedz musial
                                                    > przetransportowac.

                                                    copperculture.homestead.com/
                                                  • 31.07.08, 11:09
                                                    zejman1 napisał:

                                                    > Te 30.000 t gdzis przetransportowano.
                                                    >
                                                    > Poniewaz poczatki kopalnictwa w rejonie Wielkich Jezior datuje sie
                                                    > na VII tysiaclecie p.n.e oznacza to, ze ktos te miedz musial
                                                    > przetransportowac.
                                                    > Kto to byl? Dokad? Do Meksyku, gdzie te miedz skladowano i czekano
                                                    > az do "600 r.ne " aby "tamtejsi metalurdzy mogli eksperymentowac"?
                                                    > Nie badz smieszny.

                                                    Sam jesteś śmieszny. Przede wszystkim, te mityczne 30 tys. ton to liczba wzięta
                                                    z zupełnie dowolnych oszacowań -- mówiąc wprost, z kapelusza.

                                                    > Ten ktos takze musial dysponowac jakim transportem. Logiczny jest
                                                    > transport droga morska. Tu czai sie niebezpieczenstwo:musiano
                                                    > budowac jakies plywadla, zdolne utrzymac na powierzchni i zalogi i
                                                    > przerobiona miedz. Z pewnoscia nie byly to umiaki Innuitow.
                                                    > Gornictwo oraz wytop rudy (poczytaj sobie na dobranoc o wytopie
                                                    > miedzi z rud) wymaga powaznego intelektualnego wysilku. Wtedy nie
                                                    > bylo zadnej cywilizacji zdolnej do takiego wyczynu, bowiem...itd-
                                                    > reszte znamy.

                                                    Panie ignorancie, zdobądź się na trochę intelektualnego wysiłku i zrozum, że
                                                    Indianie znad Wielkich Jezior nie wytapiali miedzi z rud. Używali miedzi
                                                    rodzimej, która była na tyle kowalna, że mogli sobie z niej wprost wykuwać
                                                    ostrza noży itp. W tym czasie, nawiasem mówiąc, miedź już wytapiano, tyle że w
                                                    innej części świata -- na Bałkanach. W okresie, dla którego mamy potwierdzone
                                                    datowania C-14 dla starszej kultury miedzi w Ameryce, na Bliskim Wschodzie
                                                    zaczynała się już epoka brązu. Ale to zupełnie inna bajka.

                                                    > Ale to jest typowe dla "nauki", jaka zalane sa dzisiejsze
                                                    > uniwersytety.
                                                    > Osobiscie watpie, czy przy stanie swojej wiedzy bylbys zdolny do
                                                    > powtorzenia wyczyny gornikow sprzed 9000-7000 lat.

                                                    Sam? Na pewno nie. W grupie doświadczonych rzemieślników? Zapewne tak. Jedna z
                                                    brytyjskich kopalni (z epoki brązu!) miała szyb o głębokości 70 m. Wykopali go
                                                    jednak dość prostymi narzędziami zwykli ludzie, nie Marsjanie. Wszystko wymaga
                                                    wprawy, a potrzeba jest matką wynalazków. Lodowiec odsłonił część złóż miedzi --
                                                    z początku można ją było znaleźć dosłownie na ziemi. Kiedy Indianie nauczyli się
                                                    ją wykorzystywć, powstał popyt na surowiec i skłonił poszukiwaczy do coraz
                                                    głębszego kopania -- tak samo jak tych, którzy w Krzemionkach Opatowskich
                                                    wydobywali poszukiwany krzemień pasiasty.

                                                    > w Virginii znaleziono slady osadnictwa sprzed 16.000 p.n.e a Monte > Verde
                                                    kamienne narzedzia sprzed ...30.000 lat p.n.e, w Brazylii
                                                    > -sprzed...50.000 lat p.n.e.

                                                    Tak wczesne daty nie są a priori nie do pomyślenia (Beringia _przestała_ istnieć
                                                    jako pomost lądowy 7 tys., natomiast isniała wcześniej niż 20 tys. lat temu),
                                                    ale datowania starsze niż 20 tys. lat w obu Amerykach są skrajnie podejrzane
                                                    (nie potwierdzone lub wręcz obalone przez niezależne badania, często motywowane
                                                    "patriotycznie", zwłaszcza w Ameryce Południowej). Ewolucjonizm nic do tego nie
                                                    ma. Człowiek opuścił Afrykę prawie 100 tys. lat temu i teoretycznie mógł dotrzeć
                                                    do Ameryki wcześniej, niż sugeruje archeologia, tak jak dotarł do Australii.

                                                    > Wedlug Was nie tak dawno ewolucj
                                                    > dopiero co sie zatrzymala(Mayr) a mysl, ze czlowiek mogl mieszkac w
                                                    zorganizowanych domostwach a nie
                                                    > pieczarach-wyda sie kazdemu poczciwemu ewolucjoniscie niebywale
                                                    > smieszna.
                                                    > No i skad ten czlowiek("erctus" lub "czlowiek z Heidelbergu") mogl
                                                    > tak wczesnie sie znalezc e Ameryce, jesli Beringii...jeszcze nie
                                                    > bylo? Jak mogl cos budowac? Skad wpadl na pomysl zbudowania srodkow
                                                    > transportu przez ocean, zmagazynowal zywnosc na droge, nauczyl sie
                                                    > podstaw nawigacji?
                                                    > Gonisz w pietke, przyjacielu.

                                                    Boże, co za bełkot. Nie będę się wysilał na odpowiedź. Jest taka znana modlitwa
                                                    Woltera: "Panie, spraw, żeby nasi wrogowie sami się ośmieszali."

                                                    > Towarzyszu ewolucjonisto: ja nie "skacze z tematu na temat", ale
                                                    > celowo wmanewrowalem Cie w taka sytuacje, zebys musial sobie stale
                                                    > przeczyc. Nie masz bowiem zadnych argumentow na poparcie zarowno
                                                    > tez "ewolucyjbych", jak i innych nauk, powiazanych intymna siecia
                                                    > z "teoria".

                                                    W nic mnie nie wmanewrowałeś. Pofolgowałeś pseudonaukowemu wodolejstwu i tyle.
                                                    EOT, bo i mnie wzywa plaża.

                                                    --
                                                    "Everyone who believes in telekinesis, raise my hand." -- James Randi
                                                  • 31.07.08, 11:39
                                                    Poniewaz mity wszystkich znanych ludow na swiecie(oprocz Afryki, ale
                                                    i tu jest pare) wyraznie mowia o katastrofie i fali powodziowej,
                                                    ktora przyszla nagle, ze "ludzie sie nie mogli-oprocz b.nielicznych)
                                                    uratowac, oznacza to wlasnie, ze bez watpienia prawdziwe zalanie
                                                    obszarow na Morzu Pln. czy na Dalekim Wschodzie nie moglo byc
                                                    zrodlem tych mitow:zalewanie bylo powolne i ludzie zdazyli sie
                                                    ewakuowac na obszary suchsze.

                                                    Zrodlem tych mitow musialo byc wiec jakies traumatyczne, przezycie,
                                                    zostawiajace tak gleboki slad w ludzkiej psychice, ze stalo sie
                                                    kanwa opowiesci o Potopie Powszechnym.Potop nastapil nagle -czy tego
                                                    chcesz, czy nie.
                                                    A jesli tak, to Biblia opisuje prawdziwa historie: nie "lokalne
                                                    wydarzenie", jak to stale usilujecie przedstawic by zdezawuowac
                                                    wartosc biblijnego przekazu (chodzi oczywiscie o religie), ale
                                                    wydarzenie o zasiegu swiatowym.

                                                    Mozna oczywiscie wnosic zastrzezenia(i to czynicie), ze nastapilo to
                                                    pod wplywem "misjonarskich klechow", ale spokojnie,
                                                    towarzyszu,spokojnie.Nie krzycz, nie rzucaj sie.
                                                    Oto np."Popul Vuh" Majow, spisany sprzed podboju hiszpanskiego,
                                                    opowiada o....Potopie wlasnie, prawie dokladnie tak samo, jak
                                                    Biblia.Bylo to tak nieoczekiwane, ze zaklopotalo samego papieza.
                                                    I Indianie preriowi, mieszkajacy od Jukatanu 3-4000 km opowiadaja
                                                    identyczne opowiesci,i Japonczycy, i inne ludy.
                                                    Wszystkie mowia o "gorach", "scianach" wody i kompletnym, naglym
                                                    zalaniu Ziemi.Poprzedzalo je straszliwe trzesienie ziemi.

                                                    Zycze powodzenia w "studiach na ewolucja".
                                                    Teraz ide juz na 100% na plaze.Mam parasol, wiec udar sloneczny mi
                                                    nie grozi.
                                                    Pzdr.
                                                    (Z)

                                                    Oczywiscie "brak dowodow", powoadasz...Niby tak, ale w
                                                    przypadku "teorii ewolucji" mamy do czynienia od poczatku do konca z
                                                    pseudo-nauka, owinieta w naukowosc. W porownaniu z nia opowiesci
                                                    ludow ciezko doswiadczonych katastrofa, sa w porownaniu z
                                                    nia,prawdziwym doswiadczeniem, niezbitym dowodem, opisanym
                                                    nieporadnie -zgodnie z zasobem posiadanej wiedzy.

                                                  • 31.07.08, 12:22
                                                    > Poniewaz mity wszystkich znanych ludow na swiecie(oprocz Afryki, ale
                                                    > i tu jest pare) wyraznie mowia o katastrofie i fali powodziowej,
                                                    > ktora przyszla nagle
                                                    > (...)
                                                    > Oczywiscie "brak dowodow", powoadasz...Niby tak, ale

                                                    Brawo. Widzę że psychoza się pogłębia. Teraz już nie tylko "kilka innych ludów",
                                                    ale w ogóle wszystkie ludy na Ziemi zapamiętały potop. Czy z braku jakichkolwiek
                                                    przesłanek, zostało to ostatnio przegłosowane w Towarzystwie Strażnica jako nowy
                                                    obowiązujący dogmat?

                                                    Naprawdę, bardzo proszę o zaprezentowanie nam jakichś historii z Tybetu,
                                                    mówiących o fali powodziowej przed którą nie mogli się uratować. Albo chociaż o
                                                    chwilę zastanowienia, zanim się zacznie bredzić.
                                                  • 31.07.08, 12:37
                                                    > A jesli tak, to Biblia opisuje prawdziwa historie: nie "lokalne
                                                    > wydarzenie", jak to stale usilujecie przedstawic by zdezawuowac
                                                    > wartosc biblijnego przekazu (chodzi oczywiscie o religie), ale
                                                    > wydarzenie o zasiegu swiatowym.

                                                    Co do Biblii to tam potop sie wzial z deszczu...
                                                  • 31.07.08, 20:39
                                                    Oczywiscie, tsunami bylo poprzedzone deszczem.Gdy padaly dzien za
                                                    dniem krople wody wielkosci spodkow,mozna bylo w tym wszystkim nawet
                                                    nie zauwazyc przybierajacej wody z tsunami.
                                                    Nie ma tym absolutnie nic dziwnego.

                                                    Jesli w Atlantyk (tylko jedno z miejsc uderzenia odlamkow komety)
                                                    uderzyl odlam komety, pedzacy z predkoscia kosmiczna, to -ide za
                                                    symulacja- slup wody w miejscu uderzenia musial miec wysokosc ok.4,5-
                                                    5 km wysokosci.Pozniej fala maleje im dalej od centrum ale osiaga
                                                    nawet zawrotna predkosc do 800 km, bu podchodzac do szelfu
                                                    kontynentalnego znow wypietrzyc sie na nieslychana
                                                    wysokosc.Wystarczajaca, by zalac cale kontynenty.
                                                    (Z)

                                                  • 31.07.08, 20:56
                                                    zejman1 napisał:

                                                    > Wszystkie mowia o "gorach", "scianach" wody i kompletnym, naglym
                                                    > zalaniu Ziemi.Poprzedzalo je straszliwe trzesienie ziemi.

                                                    Nawet biblijna historia Noego nic nie wspomina o żadnych trzęsieniach ziemi ani
                                                    "ścianach wody" nagle zalewających Ziemię. Co więcej, widać, jak w tradycji
                                                    bliskowschodniej z upływem czasu dramatyzowano szczegóły opowieści o potopie. W
                                                    wersji sumero-akkadyjskiej (Atrahasis/Gilgamesz) był deszcz padający siedem dni
                                                    i siedem (lub sześć) nocy; w Księdze Rodzaju lało już przez czterdzieści dni i
                                                    nocy. Współcześni mitotwórcy dodali do starej historii swoje własne trzy grosze
                                                    zgodnie z duchem epoki: kilometrowe megatsunami i inne efekty specjalne, jak w
                                                    filmach katastroficznych.

                                                    Oczywiście wiele bardzo dawnych tradycji nie wspomina o żadnym potopie -- choćby
                                                    staroegipska. Na Bliskim Wschodzie woda przykryła najwyższe góry, a w Egipcie
                                                    nic się nie stało? Ciekaw też jestem, dlaczego Słowianie nie wiedzieli nic o
                                                    światowym potopie.

                                                    Żeby było jasne -- nie neguję, że pamięć o katastrofalnych wydarzeniach może się
                                                    zachowywać w ludowych podaniach i literackich mitach przez tysiąclecia.
                                                    Oczywiste jest także, że takie wydarzenia miewały miejsce w historii ludzkości.
                                                    W zasięgu wzroku od miejsca, gdzie mieszkam, spory meteoryt rozpadł się na
                                                    odłamki i łupnął w ziemię ok. 5 tys. lat temu, u schyłku neolitu, wybijając
                                                    kratery, z których największy ma jeszcze dziś 60 m średnicy. Okolica była
                                                    wówczas stosunkowo gęsto zasiedlona przez ludy rolnicze, na których taki
                                                    "megapiorun" musiał zrobić spore wrażenie. Na estońskiej wyspie Saaremaa jeszcze
                                                    większy meteoryt (energię impaktu szacuje się nawet na 20 kt TNT) wybił krater
                                                    Kaali całkiem niedawno temu, w VII w. p.n.e., powodując ogromny pożar lasów i
                                                    katastrofę ekologiczną w całej okolicy. Trudno udowodnić, że to z tego powodu
                                                    ludy północne włączyły do mitologii boga-wojownika w wielkim młotem, ale wcale
                                                    bym się nie zdziwił, gdyby taki związek istniał. Rzecz w tym, że wielkie
                                                    meteoryty spadają od czasu do czasu to tu, to tam; wielkie powodzie i wielkie
                                                    trzęsienia ziemi też się zdarzają na wszystkich kontynentach i bywają uznawane
                                                    za karę boską, nic więc dziwnego, że w różnych kulturach mamy podobne wątki
                                                    katastroficzne. Natomiast wymyślanie _globalnej_ katastrofy na progu holocenu,
                                                    wbrew danym geologicznym i paleontologicznym, tylko po to, żeby uwiarygodnić
                                                    historię biblijną to... [daruję sobie dosadne określenie, które ciśnie się na
                                                    język].

                                                    --
                                                    "Dopóki nie skorzystałem z Internetu, nie wiedziałem, że na świecie jest tylu
                                                    idiotów." -- Stanisław Lem
                                                  • 31.07.08, 17:49
                                                    > Wedlug Was nie tak dawno ewolucja dopiero co sie zatrzymala(Mayr)
                                                    Cytat, proszę. Kontekst to zabawna rzecz.

                                                    Można, dla przykałdu, powiedzieć, ze ewolucja trwa nadal, tylko ty, żyjąc te 60+
                                                    lat, nie dostrzeżesz czegoś, co trwa setki tysięcy. Dla mnie to oczywiste, dla
                                                    niektórych - jak widac - nie bardzo.

                                                    Można, oczywiście, powiedzieć też coś innego, a zarazem niesprzecznego. Na
                                                    przykład, że ewolucja człowieka się niemal skończyła, bo teraz wzięliśmy sprawy
                                                    w własne ręce, mamy technologię, niedługo będziemy ustawiać geny jak się nam
                                                    zachce i wtedy dopiero się zacznie.

                                                    I tak dalej. Stwierdzenie bez kontekstu nic nie znaczy, szczególnie jak mówi je
                                                    kreacjonista. Wy, moi drodzy, jesteście dobrze znani z wybiórczych i kłamliwych
                                                    cytatów (tzw. quote mining). :)

                                                    Tak więc, co z cytatem?
                                                    --
                                                    Poznaj się ze ŚwiadkiemWszechświata.
                                                    Moja strona: MaDeRland.
                                                  • 05.08.08, 21:40
                                                    petrucchio napisał:

                                                    > zejman1 napisał:
                                                    >
                                                    > > Impacts from objects no bigger than a cricket ball can, under
                                                    the
                                                    > > right conditions, wipe out cities.
                                                    >
                                                    > Co to za brednie? Czy możesz zdradzić, jakie "right conditions" są
                                                    potrzebne,
                                                    > żeby meteoryt o masie około półtora kilograma starł miasto z
                                                    powierzchni Ziemi?
                                                    >
                                                    Przypomnę,że nie podjął Szanowny Pietrucchio dyskusji na temat mojej
                                                    krytyki artykułu ,do którego osobiście odesłał. Na temat prostszych
                                                    KASKAD KRZEPNIĘCIA KRWI PRZYGOTOWUJĘ DŁUŻSZY ELABORAT. Uchylę jednak
                                                    rąbka tajemnicy. To,że może istnieć kilka alternatywnych dróg
                                                    krzepnięcia krwi (na minimalnym poziomie), i że jedno białko może
                                                    (CZASAMI!!!!! W BARDZO NIELICZNYCH PRZYPADKACH!!!! I SPECYFICZNYCH
                                                    BIOCHEMICZNIE!!!!!) zastąpić inne uczestniczące w kaskadzie
                                                    kręgowców lądowych (o jakiej pisał Behe w 1996 roku) nie wyjaśnia w
                                                    jaki sposób powstały te alternatywne kaskady, bo przecież są one
                                                    dalej nieredukowalnie złożone, jako kaskady. Udowodniono tutaj (jak
                                                    i w innych podobnych procesach,będących przykładami Behego na
                                                    nieredukowalną złożoność) tylko redundancje przy ,w dalszym ciągu,
                                                    prezentowaniu impotencji w sprawie wyjaśnienia jak powstał
                                                    nieredukowalny rdzeń stanowiący normalną KASKADĘ krwi. Pamiętajmy o
                                                    jednym KASKADA KRZEPNIĘCIA przydaje się tylko tym organizmom ,które
                                                    mają układ krążenia (czy to otwarty czy zamknięty), więc czym owa
                                                    kaskada była wcześniej,skoro skutecznie działa w wymaganej postaci?"

                                                  • 05.08.08, 22:12
                                                    Bo co wy sobie chcecie udowodnic? Jest to pojedynek slepych lucznikow.
                                                    1)Jezel chcecie sztucznie ograniczyc dyskusje do powstawania i wymierania
                                                    gatunkow no to wszyscy wychodzicie na idiotow.
                                                    Jest oczywistoscia , ze wiele gatunkow roslin i zwierzat wymiera i w ich miejsce
                                                    powstaja nowe. No i co z tego? Nic. Panta Rhei.
                                                    2)Jest faktem sekwencja wydarzen kosmicznych wzdluz osi czasu z ktorych zycie
                                                    biologiczne jest tylko fragmentem.
                                                    3)Sekwencja wydarzen kosmicznych w tym powstanie zycia jest kierowana
                                                    transcedencja Boga ,ktory kieruje kosmosem bez interwencji w prawa natury i
                                                    fizyki. Transcedencja to attraktor wynikajacy z teorii chaosu i teorii
                                                    informacji.
                                                    Dla przykladu: Prawdopodobienstwo powstania zycia bilogicznego
                                                    ze zwiazkow chemicznych jest ekstremalnie male ( 1/10 do milionowej
                                                    potegi?). Transcedencja czyni nieprawdopodobne mozliwym.
                                                  • 06.08.08, 04:25
                                                    tygrys6789 napisał:


                                                    > Dla przykladu: Prawdopodobienstwo powstania zycia bilogicznego
                                                    > ze zwiazkow chemicznych jest ekstremalnie male ( 1/10 do milionowej
                                                    > potegi?). Transcedencja czyni nieprawdopodobne mozliwym.

                                                    No i dziwota,że nawet ProFeSoRoWiE TEGO NIE MOGĄ POJĄĆ:)

                                                    POZDRAWIAM.
                                                  • 05.08.08, 22:36
                                                    noveyy777 napisał:

                                                    > Przypomnę,że nie podjął Szanowny Pietrucchio dyskusji na temat mojej
                                                    > krytyki artykułu ,do którego osobiście odesłał.

                                                    Przypomnę, że to ty nie podjąłeś dyskusji na temat artykułu, do którego cię
                                                    odesłałem. Zamiast niego skrytykowałeś sobie zastępczo artykuł, który _sam_
                                                    wybrałeś.

                                                    --
                                                    "Everyone who believes in telekinesis, raise my hand." -- James Randi
                                                  • 06.08.08, 04:21
                                                    petrucchio napisał:

                                                    > noveyy777 napisał:
                                                    >
                                                    > > Przypomnę,że nie podjął Szanowny Pietrucchio dyskusji na temat
                                                    mojej
                                                    > > krytyki artykułu ,do którego osobiście odesłał.
                                                    >
                                                    > Przypomnę, że to ty nie podjąłeś dyskusji na temat artykułu, do
                                                    którego cię
                                                    > odesłałem. Zamiast niego skrytykowałeś sobie zastępczo artykuł,
                                                    który _sam_
                                                    > wybrałeś.
                                                    >
                                                    Bo mój (a właściwie twój, bo ty go zalinkowałeś--oczywiście
                                                    poszedłem tym śladem i trafiłem na lepszy,ale o tej samej tematyce)
                                                    artykuł dotyczy NIEREDUKOWALNEJ ZŁOŻONOŚCI i jest biologiczną próbą
                                                    stworzenia modelu ewolucji witki bakteryjnej. Bardziej
                                                    merytorycznego materiału do dyskusji nie widzę. Ty natomiast
                                                    czepiłeś się jakiejś polemiki ,w której Behe niby się zapowietrzył i
                                                    drążysz ten temat jakby był najbardziej istotny (jestem
                                                    przekonany,że czynisz to bo tak naprawdę nie masz pojęcia o czym ja
                                                    tam pisałem,a twój darwinowski nos nakazuje ci ,żebyś wścibiał go
                                                    wszędzie, gdzie się pojawi temat ID. I nie ma tu żadnego znaczenia
                                                    czy temat rozumiesz czy nie. Ot chciałeś mnie zarzucić linkami i
                                                    sprawić wrażenie ,że świecisz w temacie, no cóż na twoje
                                                    nieszczęście podjąłem wyzwanie:))
                                                  • 06.08.08, 10:50
                                                    noveyy777 napisał:

                                                    > Bo mój (a właściwie twój, bo ty go zalinkowałeś--oczywiście
                                                    > poszedłem tym śladem i trafiłem na lepszy,ale o tej samej tematyce)
                                                    > artykuł dotyczy NIEREDUKOWALNEJ ZŁOŻONOŚCI i jest biologiczną próbą
                                                    > stworzenia modelu ewolucji witki bakteryjnej. Bardziej
                                                    > merytorycznego materiału do dyskusji nie widzę.

                                                    O, nie, braciaszku. Nie mam ochoty na dyskusję na zasadzie "nie odpowiem na twój
                                                    argument, ale odpowiem na lepszy, który sam znalazłem/wymyśliłem".

                                                    --
                                                    "Everyone who believes in telekinesis, raise my hand." -- James Randi
                                                  • 06.08.08, 10:57
                                                    petrucchio napisał:

                                                    > noveyy777 napisał:
                                                    >
                                                    > > Bo mój (a właściwie twój, bo ty go zalinkowałeś--oczywiście
                                                    > > poszedłem tym śladem i trafiłem na lepszy,ale o tej samej
                                                    tematyce)
                                                    > > artykuł dotyczy NIEREDUKOWALNEJ ZŁOŻONOŚCI i jest biologiczną
                                                    próbą
                                                    > > stworzenia modelu ewolucji witki bakteryjnej. Bardziej
                                                    > > merytorycznego materiału do dyskusji nie widzę.
                                                    >
                                                    > O, nie, braciaszku. Nie mam ochoty na dyskusję na zasadzie "nie
                                                    odpowiem na twó
                                                    > j
                                                    > argument, ale odpowiem na lepszy, który sam znalazłem/wymyśliłem".
                                                    >
                                                    Oj pietrucchio, pietrucchio cwaniaczek z ciebie na cztery łapki
                                                    kuty:)
                                                    Ale czy uważasz,że tylko ty jesteś taki sprytny, który potrafi
                                                    każdemu zamydlić oczka i sprawiać wrażenie wszechwiedzącego? Nie
                                                    lepiej przyznać się do niewiedzy i bronić teorii ewolucji na
                                                    gruncie, na którym się mocno świeci,a gdzie indziej nosa nie wsadzać?
                                              • 30.07.08, 22:55
                                                > Symulacyjne modele w NASA wykazalu, ze fala powodziowe miala 5 km
                                                > wysokosci i biegla z predkoscia ok.300 km/h. Tsunami, ktore runelo
                                                > na lady mialo co najmniej 1500-3000 m. wysokosci.
                                                Uhehheheh. "Symulacyjne modele NASA", powiadasz. :D:D Źródełka poproszę. Jakie
                                                symulacje, gdzie skąd. Mile widziane linki do stron internetowych, jeszcze milej
                                                widziana strona na serwerze NASA, gdzie mogę sobie o ich tych ich symulacjach
                                                Potopu poczytać.

                                                Wiesz co, zejman? Już tu kiedyś był jeden taki, co pisał brednie an temat
                                                pewnych symulacji (też NASA, a jakże) oraz tego, jak to ziemia sie rozpiernicza
                                                na kawałeczki z powodu jednej atomówki w rowie mariańskim czy coś w ten deseń.
                                                Strasznie mi go zaczynasz przypominać...
                                                --
                                                Poznaj się ze ŚwiadkiemWszechświata.
                                                Moja strona: MaDeRland.
                                                • 31.07.08, 00:09
                                                  Wiez co, Madcio: strasznie przypominasz faceta spod budki z piwem i
                                                  jego wywody na "yemat".
                                                  Symulacja NASA byla(jestem na urlopie, ale po powrocie natychmiast
                                                  przesle linki), okey?
                                                  Poza tym kolego, na temat fali powodziowej po uderzeniu komety
                                                  pisywal prof.Zajdler-astronom czasow PRLu. Obie wypowiedzi dzieli
                                                  okres 27 lat. Czyli, ze i Zajdler sie mylil:mogl, bo nie mial
                                                  terakomputerow.Xreszta prof.Kaminski, astronom, byl tego samego
                                                  zdania.
                                                  Pisuj lepiej na tematy "ewolucji" i owadzich nog.Ostatecznie mozesz
                                                  o ekspolarcji kosmosu-ile to lat Twoim zdaniem? "Dwadziescia" -
                                                  jakem ,kapral.
                                                  (Z)
                                                  • 31.07.08, 17:55
                                                    > Symulacja NASA byla(jestem na urlopie, ale po powrocie natychmiast
                                                    > przesle linki), okey?
                                                    Okey, czekam. Choć i tak wiem, co zobaczę, bo już tu wystarczająco się napisałeś
                                                    o tym. Symulację impaktu asteroidy w ocean. Super, tylko co ma to do biblijnego
                                                    potopu?

                                                    --
                                                    Poznaj się ze ŚwiadkiemWszechświata.
                                                    Moja strona: MaDeRland.
                                      • 28.07.08, 11:33
                                        zejman1 napisał:

                                        > Nazwiska, nazwiska, nazwiska obywatelu-bawisz sie w sledczego? Skad
                                        > my to znany?

                                        Prośba o konkrety to rzecz normalna w merytorycznej dyskusji, towarzyszu Zejman.

                                        > Pare Ci podam (pare znajdziesz u Cremo i mase u Carrol Quigley)
                                        > , zebys sie troszke zastanowil:
                                        > Archeolog David H.Kelly - wysokiej klasy specjalista od
                                        > rozszyfrowania kodu hieroglificznego Majow.Odmowil oficjalnie
                                        > uznanego datowania i ostro krytykowany musial zaakceptowac
                                        > calkowicie analize lingwistyczna Fella.

                                        Że co? Kelley (nie "Kelly") bardzo się przyczynił do odczytania pisma (nie
                                        "kodu") hieroglificznego Majów i uchodzi za jednego ze współtwórców
                                        ortodoksyjnej dzisiaj "analizy lingwistycznej" klasycznego języka Majów. To
                                        raczej inni "musieli zaakceptować" (pod naciskiem materiału dowodowego)
                                        popierane przez niego hipotezy (np. poglądy Knorozowa na temat fonetycznych
                                        wartości znaków pisma Majów). Nie słyszałem, żeby był za cokolwiek
                                        prześladowany. Barry Fell, jeśli to jego masz na myśli, nie miał nic wspólnego z
                                        badaniem języka Majów. Nie był też językoznawcą, tylko zoologiem, specem od
                                        szkarłupni. Jego nieortodoksyjne poglądy na temat rzekomego występowania w
                                        Ameryce staroirlandzkich napisów ogamicznych (przypisywanych
                                        wczesnośredniowiecznym mnichom irlandzkim) spotkały się z częściowym uznaniem
                                        kilku badaczy (m.in. Kelleya), ale na pewno nie pod naciskiem środowiska (które
                                        raczej krytycznie ocenia amatorskie analizy Fella).

                                        > Heyerdhal (tylko doktor)-

                                        ... honoris causa. W tym Akademii Nauk Związku Radzieckiego i Uniwersytetów w
                                        Hawanie i Kijowie. Pamiętaj o tym, gdybyś potrzebował haków na Heyerdahla ;)

                                        > do konca zycia zwalczany za
                                        > dyfuzjonizm.Etablowani naukowcy nie mogli(nie moga) w zaden sposob
                                        > objasnic skad na najdalszych wyspach Oceanii znalezli sie ludzie

                                        Pomyślmy... a może przypłynęli na te wyspy łodziami? Wyjaśniałoby to dziwny
                                        fakt, że wszystkie języki polinezyjskie są ze sobą blisko spokrewnione.

                                        > (vide takze "homo floresensis").Oznaczaloby to, przyznanie sie, ze
                                        > Potop jednak byl.Jak jednak "rectus" mogl zeglowac(przeciez bylo
                                        > to "malpowaty stwor", ledwo zaczal chodzic w postawie
                                        > wyprostowanej)?...

                                        Pomijając fakt, że Polinezyjczycy i wspomniane hominidy żyli w różnym czasie,
                                        ani _Homo erectus_ (nie "rectus"), ani _H. floresiensis_ (nie "floresensis") nie
                                        występowali na wyspach Oceanii. Wszystko, czego musieli dokonać, aby dotrzeć
                                        tam, dokąd niewątpliwie dotarli (np. Flores), to przepłynięcie ok. 30 km.
                                        Niezbyt wyrafinowana tratwa powinna wystarczyć. Gdyby znaleziono szczątki _H.
                                        erectus_ na Wyspie Wielkanocnej albo Hawajach -- o, to byłaby inna rozmowa; ale
                                        nie znaleziono. Ciekawe, skąd wziąłeś twierdzenie, że _H. erectus_ "ledwo zaczął
                                        chodzić w postawie wyprostowanej". Postawę miał równie wyprostowaną, jak ty lub
                                        ja. Potrafił rozniecać ogień i budować szałasy. Tratwy najwyraźniej też.

                                        --
                                        "Dopóki nie skorzystałem z Internetu, nie wiedziałem, że na świecie jest tylu
                                        idiotów." -- Stanisław Lem
                                      • 28.07.08, 23:06
                                        > Luis i Walter Alvarez z University of California, spece od
                                        > Chicxulub, uznani za "glupawych katastrofistow".Zwalczani jeszcze
                                        > dzis.Atakowani glownie przez osrodki zwiazane z ewolucjonistami.Ich
                                        > teoria jest przez ewolucjonistow uznana za "smieszna hipoteze".
                                        > Nie chce mi sie tego dalej ciagnac, chociaz moglbym.

                                        Ech, daj mi panie Boże być tak prześladowanym jak Luis Alvarez.
                                      • 30.07.08, 22:31
                                        [ciach kolejne pleple]

                                        Ogólna uwaga: przedstawiasz ludzi, którysz - przynajmniej sądząc z opisu -
                                        poglądy zostały w końcu uznane. Nie mam pojęcia - tak jak w wypadku cieśniny
                                        Beringa - czemu te poglądy miałyby być bardziej miłe sercu kreacjonistów. Sam
                                        też udowadniasz coś przeciwnego tezie, że nauka to nienaruszalna ortodoksja,
                                        która niszczy ludzi na swojej drodze. Mam wrażenie, że ci zalezy bardziej na
                                        wykazaniu, że niekiedy sporo czasu trwa, zanim jakaś teoria naukowa znajdzie
                                        uznanie, a temu przecież nikt nie przeczy.

                                        Ponieważ wytoczyłeś sporo osób, rzucam tylko parę uwag w stosunku do każdej z nich.

                                        > Archeolog David H.Kelly - wysokiej klasy specjalista od
                                        > rozszyfrowania kodu hieroglificznego Majow.Odmowil oficjalnie
                                        > uznanego datowania i ostro krytykowany musial zaakceptowac
                                        > calkowicie analize lingwistyczna Fella.

                                        Ten gość? en.wikipedia.org/wiki/David_H._Kelley
                                        Po opisie sądząc, nie wygląda, by przegrał z naukową ortodoksją. Jakieś źródła
                                        na temat krytyki tej osoby i przymusu akceptacji niejakiego Fella? Nawet nie
                                        pytam się, czy straszliwa ortodoksja zniszczyła mu życie. :>

                                        > Heyerdhal (tylko doktor)-do konca zycia zwalczany za
                                        > dyfuzjonizm.Etablowani naukowcy nie mogli(nie moga) w zaden sposob
                                        > objasnic skad na najdalszych wyspach Oceanii znalezli sie ludzie
                                        > (vide takze "homo floresensis").Oznaczaloby to, przyznanie sie, ze
                                        > Potop jednak byl.
                                        Jak w przypadku Berninga, nie widze związku potopu z osławionym "hobbitami".

                                        > James L. Guthrie -podwazyl "teorie" wykopalisk znad Jeziora Gornego
                                        > (tzw. "Old Copper Culture")-ostro zaatakowany przez ewolucyjnych
                                        > naukowcow.Odmowiono mu publikacji w "uznanych wydawnictwach".Uznany
                                        > za "enfant terrible" archeologii amerykamskiej.
                                        Źródła, please.

                                        > Mike Baillie, dendrochronolog-
                                        en.wikipedia.org/wiki/Mike_Baillie
                                        Śmiesznie się czyta, jak wymieniasz ludzi, którzy co do jednego oceniliby
                                        kreacjonistów jako ludzi będących w bardzo poważnym błędzie. :)

                                        >Ale tylko w swiecie naukowym, bowiem dalej lansuje sie dla
                                        > pospolstwa wersje "wulkaniczna"
                                        Źródła?

                                        > Luis i Walter Alvarez z University of California, spece od
                                        > Chicxulub, uznani za "glupawych katastrofistow".Zwalczani jeszcze
                                        > dzis.Atakowani glownie przez osrodki zwiazane z ewolucjonistami.
                                        en.wikipedia.org/wiki/Walter_Alvarez
                                        "Alvarez is the recipient of numerous awards and honors, including the
                                        prestigious 2006 Nevada Medal and accompanying $20,000 honorarium, and the
                                        Penrose Medal, the Geological Society of America’s highest award. In 2005, he
                                        received the doctorate "Honoris Causa" in Geological Sciences from the
                                        University of Siena, Italy."

                                        Taaa, bardzo "zwalczani jeszcze dziś". :))) Byś choć trochę weryfikował ten
                                        bełkot z Strażnicy, który bezmyślnie przepisujesz.

                                        > Ich teoria jest przez ewolucjonistow uznana za "smieszna hipoteze".
                                        Źródła, kto tak powiedział i szersze cytaty poproszę. Kontekst sam sobie znajdę,
                                        nie martw się.

                                        > Przestan sie osmieszac z tym odnosnikiem[1]
                                        Nie ośmieszam się. Zwyczajnie, jeśli naukowa ortodoksja jest nienaurszalna, to
                                        nie byłoby ŻADNEGO postępu naukowego i technologicznego. Żadnego. A co
                                        obserwujemy, wiedzą wszyscy. Innymi słowy, twoje stwierdzenia stoją w rażącej
                                        sprzeczności z rzeczywistością - normalka u kreacjonisty.
                                        --
                                        Poznaj się ze ŚwiadkiemWszechświata.
                                        Moja strona: MaDeRland.
          • 05.08.08, 21:28
            zejman1 napisał:

            > Zabawne jest to, ze P.Pterucchio uwaza jakakolwiek krytyke
            hipotezy
            > ewolucyjnej z innych pozycja, niz "biologicznych" za "agitke"....

            Szczerze mówiąc uważam podobnie i dlatego staram się krytykować
            ewolucjonizm nie z pobudek ideologicznych,a tylko przyrodniczych
            (jak to mawiał Giertych Maciej: jako biolog nie teolog)

            Dlatego chyba p. Pierucchio nie odpowiedział mi na komentarz do
            artykułu, do którego sam mnie odesłał,a który rzekomo udowadniał,że
            istnieje model ewolucji wici bakteryjnej. Behe w swojej książce dużo
            pisze o takich "naukowych modelach teoretycznych". Czytając jego
            książkę dziwi mnie,że już pisząc ją Behe przewidział linię obrony
            ewolucjonistów i praktycznie już w niej zrównał ich argumenty z
            ziemią---i ktoś tu mówił o ustawianiu chłopca do bicia.


            pozdrawiam



            • 05.08.08, 22:31
              noveyy777 napisał:

              > Dlatego chyba p. Pierucchio nie odpowiedział mi na komentarz do
              > artykułu, do którego sam mnie odesłał,a który rzekomo
              > udowadniał,że istnieje model ewolucji wici bakteryjnej.

              W ogóle nie skomentowałeś tego artykułu (Liu and Ochman 2007, PNAS 104/17). Nie
              wiem nawet, czy go przeczytałeś. Odpowiedziałeś tylko, że "przeanalizowałeś
              kilka artykułów tego rodzaju" i wybrałeś sobie spośród nich ten, który "wydał ci
              się najciekawszy" (Matzke, opublikowany online 2003); twój komentarz (zresztą
              ogólnikowy) dotyczył wyłącznie tego drugiego.


              --
              "Everyone who believes in telekinesis, raise my hand." -- James Randi
              • 07.08.08, 20:48
                petrucchio napisał:

                > noveyy777 napisał:
                >
                > > Dlatego chyba p. Pierucchio nie odpowiedział mi na komentarz do
                > > artykułu, do którego sam mnie odesłał,a który rzekomo
                > > udowadniał,że istnieje model ewolucji wici bakteryjnej.
                >
                > W ogóle nie skomentowałeś tego artykułu (Liu and Ochman 2007, PNAS
                104/17). Nie
                > wiem nawet, czy go przeczytałeś. Odpowiedziałeś tylko,
                że "przeanalizowałeś
                > kilka artykułów tego rodzaju" i wybrałeś sobie spośród nich ten,
                który "wydał c
                > i
                > się najciekawszy" (Matzke, opublikowany online 2003); twój
                komentarz (zresztą
                > ogólnikowy) dotyczył wyłącznie tego drugiego.
                >
                >
                Tak ,tylko ten mój artykuł na bieżąco (o czym zapewnia autor) aż do
                współczesnych czasów był uzupelniany nowymi koncepcjami, danymi i
                bajkowymi,więc skoro tego nie wiesz, to świadczy,że go nawet nie
                czytałeś! W tym ,do którego dałeś link był tego samego rodzaju (ten
                co się miał niby nie otwierać) lecz bardziej ogólnikowy. Poza tym
                skupiał się bardziej na argumencie z systematyki (filogenetyki
                molekularnej) co jest kiepskim dowodem na ewolucję nieredukowalnej
                witki:) (prześledz sobie moją ostatnią dyskusję z biologami na
                temat tej metody,a może dasz się w końcu oświecić. Układanie drzew
                rodowych na podstawie sekwencji rRNA niesie jeszcze więcej trudności
                usenet.gazeta.pl/usenet/0,47943.html?group=pl.sci.biologia&tid=1021624&pid=1021672&MID=%3Cg6cknq%24gh0%
                241%40inews.gazeta.pl%3E . Ty pietrucchio masz jeden podstawowy
                problem; lubisz zajmować się tym czego nie rozumiesz:)). Artykuł,
                który ja wybrałem był wszechstronny i szczegółowy,a co najwyżej
                mocno na czasie. Widzisz pietrucchio nawet do niego nie
                zajrzałeś ,co pokazuje twoją ignorancję,jaką okazujesz adwersarzowi
                i rzekomą rzetelność w podejściu do dyskusji. Zaczynam odnosić
                wrażenie,że tobie nie zależy na poznaniu prawdy, tylko udowodnieniu
                swoich wierzeń.


                pozdrawiam
        • 25.07.08, 23:30
          >> A -> AD -> ABD -> ABCD -> ABC [stary post]
          >>Oto droga ewolucyjna drobnymi kroczkami układu nieredukowalnie
          >> złożonego:
          >> U00 = A [nowy element: A]
          >> U01 = A+D [nowy element: D]
          >> U02 = A+B+D [! nowy element: B]
          >> U03 = A+B+C+D [nowy element: C]
          >> U1 = A+B+C [stracony element: D]
          > A jak ten układ działał zanim w tym układzie pojawiło się D (i B i
          > C)? to od czego w końcu startujemy, od nieredukowalnego A czy
          > AD...
          Startujemy od początku, rzecz jasna. Na jakiej podstawie zakładasz, że A czy AD
          jest nieredukowalne? Bo tak ci wygodnie?

          W moim przykładzie zakładałem, że jedynie A+B+C było nieredukowalne. Oznacza to,
          że zakładałem, że A+B, A+C i B+C były niefunkcjonalne i wobec tego zakazane na
          drodze ewolucji drobnymi kroczkami. I tylko te.

          > Opierasz się na błędnych założeniach
          Nie, mój drogi. To ty zmyślasz założenia, których w moim pierwotnym scenariuszu
          w ogóle nie było.

          Ładnie tak kręcić?

          > > jest (nie)sławna bakteryjna wić, której SAMA nasada dobrze służy
          > > do zupełnie innych celów,
          > Jakich celów?
          Z tego, co pamiętam, przerzucanie w te i wewte jakichś pierdół przez ścianę
          komórki. Ale jak pisałem, tym tematem się tu teraz nie zajmuję.

          > > Nie obchodzi nas też fakt, że wiele układów, które
          > > miały być nieredukowalne, w rzeczywistości były redukowalne.
          > O jakie ci konkretnie chodzi?
          Padały w tym wątku przykłady. Nie rozwijam, gdyż, jak pisałem, nie tym chcę się
          tu zajmować, tylko samym dowodem na to, że nieredukowalna złożoność w definicji
          Behe'ego jako taka nie stanowi problemu dla ewolucji.

          --
          Poznaj się ze ŚwiadkiemWszechświata.
          Moja strona: MaDeRland.
          • 26.07.08, 01:20
            ...ten argument o nieredukowalności nie tylko całego układu, ale i
            poszczególnych elementów układu...
            > to od czego w końcu startujemy, od nieredukowalnego A czy AD...
            ...bardzo łatwo obalić. Zgadnij w jaki sposób?

            Załóżmy, że nieredukowalny element A składa się z podelementów Aa+Ab. Ewolucja
            takiego układu: Ab -> Ab+Ac -> Aa+Ab+Ac -> Aa+Ab i bingo! Zakładamy oczywiście,
            że wszystkie poszczególne kroki są funkcjonalne.

            Podobnie nieredukowalny układ AD, który do wyewoluowania wymaga elementu E. A ->
            AE -> ADE -> AD. Prościzna.

            Czekam z uciechą na następne argumenty... o ile można tak to nazwać. ;)
            --
            Poznaj się ze ŚwiadkiemWszechświata.
            Moja strona: MaDeRland.
            • 26.07.08, 02:41
              madcio napisał:

              > ...ten argument o nieredukowalności nie tylko całego układu, ale i
              > poszczególnych elementów układu...
              > > to od czego w końcu startujemy, od nieredukowalnego A czy AD...
              > ...bardzo łatwo obalić. Zgadnij w jaki sposób?
              >
              > Załóżmy, że nieredukowalny element A składa się z podelementów
              Aa+Ab. Ewolucja
              > takiego układu: Ab -> Ab+Ac -> Aa+Ab+Ac -> Aa+Ab i bingo! Zakładamy
              > oczywiście,
              > że wszystkie poszczególne kroki są funkcjonalne.
              >
              A niby dlaczego ja mam tak zakładać? Jak tak będziemy zakładać, to
              wszystko udowodnimy i wszystko obalimyh.Ehhh, o czym ja
              gadam,oprzecież 99,5% STE opiera się o założenia (przewważnie
              arbitralne).
          • 26.07.08, 02:38
            madcio napisał:

            > >> A -> AD -> ABD -> ABCD -> ABC [stary post]
            > >>Oto droga ewolucyjna drobnymi kroczkami układu nieredukowalnie
            > >> złożonego:
            > >> U00 = A [nowy element: A]
            > >> U01 = A+D [nowy element: D]
            > >> U02 = A+B+D [! nowy element: B]
            > >> U03 = A+B+C+D [nowy element: C]
            > >> U1 = A+B+C [stracony element: D]
            > > A jak ten układ działał zanim w tym układzie pojawiło się D (i B
            i
            > > C)? to od czego w końcu startujemy, od nieredukowalnego A czy
            > > AD...
            > Startujemy od początku, rzecz jasna. Na jakiej podstawie
            zakładasz, że A czy AD
            > jest nieredukowalne? Bo tak ci wygodnie?

            A na jakiej podstawie ty wyprowadzasz swoje założenia? Jeśli te
            alfabetyczne gierki mają coś udowodnić i pokazać,żę z ciebie nie
            byle jaki ptyś sieciowy, to może byś w końcu wyjaśnił jakie
            właściwości (redukowalne czy nieredukowalne) kryją się za tymi
            AD,A,CADCB itd.
            • 26.07.08, 09:45
              > A na jakiej podstawie ty wyprowadzasz swoje założenia?
              Na podstawie definicji układu nieredukowalnego podanej przez samego Behe'ego.
              Coś ci się w niej nie podoba?

              > może byś w końcu wyjaśnił jakie właściwości (redukowalne czy
              > nieredukowalne) kryją się za tymi AD,A,CADCB itd.
              Równie dobrze mógłbyś w dyskusji matematycznej o twierdzeniu Pitagorasa żądać
              odpowiedzi na pytanie, jakie właściwie są wartości a, b i c w znanym wzorze
              a^2+b^2=c^2. Choć nie wiem, czy podałem dobrą analogię - w końcu a, b i c to tez
              jakieś tam głupie literki niewarte uwagi prawdziwego kreacjonisty. :>

              Także i tutaj nie muszę definiować elementów układu. Wystarczy, że takowe są. O
              wymyślenie tych koncepcji (układu nieredukowalnego złożonego z elementów) proszę
              mieć pretensje do twojego bożyszcza Behe'ego.

              Mój dowód nie tyczy się żadnego realnie istniejącego układu, tylko
              zaproponowanego teoretycznie przez Behe'ego układu o pewnych własnościach. Mój
              dowód ma za zadanie udowodnić fałszywość ogólnego twierdzenia Behe'ego o tym, że
              jego układy nieredukowalne są niemożliwe do wyewoluowania naturalnie drogą
              drobnych kroków. Tylko tyle i aż tyle.
              --
              Poznaj się ze ŚwiadkiemWszechświata.
              Moja strona: MaDeRland.
              • 26.07.08, 12:31
                madcio napisał:

                > > A na jakiej podstawie ty wyprowadzasz swoje założenia?
                > Na podstawie definicji układu nieredukowalnego podanej przez
                samego Behe'ego.
                >

                No to jeżeli rzeczywiście, to twój przykład je4st do luftu. Sam
                sobie zaprzeczyłeś.
                • 27.07.08, 00:03
                  > > > A na jakiej podstawie ty wyprowadzasz swoje założenia?
                  > > Na podstawie definicji układu nieredukowalnego podanej przez
                  > > samego Behe'ego.
                  > No to jeżeli rzeczywiście, to twój przykład je4st do luftu. Sam
                  > sobie zaprzeczyłeś.
                  Jakieś uzasadnionko by się przydało.
                  --
                  Poznaj się ze ŚwiadkiemWszechświata.
                  Moja strona: MaDeRland.
                  • 27.07.08, 08:08
                    Obawiam się że noveyy777 nie za bardzo odróżnia stawianie założeń od
                    wyprowadzania wniosków z tych założeń. Co zresztą tłumaczyłoby niektóre jego
                    koncepcje.
                    • 27.07.08, 11:52
                      • 06.08.08, 04:37
                        amazjasz napisał:

                        > www.lehigh.edu/~inbios/news/evolution.htm


                        Dobrze,że pozostawili mu choć wolność stanowiska, bo w innych
                        przypadkach taki ktoś leciał z placówki badawczej na bruk (Dean H.
                        Kenyon). No niestety sława i poparcie dla Nadzwyczajnego Profesora
                        Michaela Behego jest coraz znaczniejsze (w społeczności biologów
                        też!) i żadne przestarzałe argumenty ad numerum niczego tu nie
                        zmienią:)
                        • 06.08.08, 11:23
                          Mówimy o tym Deanie H. Kenyonie, który w 1981 nie zdecydował się zeznawać na
                          korzyść kreacjonistów w sprawie McLean - Arkansas, uciekając z hotelu w
                          przeddzień zeznania? Współautorze nieśmiertelnego "cdesign proponentsists"?
                          • 07.08.08, 10:36
                            pr0fes0r napisał:

                            > Mówimy o tym Deanie H. Kenyonie, który w 1981 nie zdecydował się zeznawać na
                            > korzyść kreacjonistów w sprawie McLean - Arkansas, uciekając z hotelu w
                            > przeddzień zeznania? Współautorze nieśmiertelnego "cdesign proponentsists"?

                            Używając porównania King Konga, można powiedzieć, że wśród kreacjonistów są sami
                            Mojżesze, a nie ma ani jednego Aarona. Dlatego kreacjonizm nie ma szans przed
                            żadnym sądem -- oczywiście z wyjątkiem Ostatecznego :)


                            --
                            Żołnierze Ksenofonta: -- Thalatta! Thalatta! (Morze! Morze!)
                            Marynarze Kolumba: -- ¡Tierra! ¡Tierra! (Ziemia! Ziemia!)
                            • 07.08.08, 11:29
                              Lektura obowiazkowa dla tow. Petrucchia:
                              www.jodkowski.pl/ke/index.html
                              Jest tam wiecej w archiwum o "teorii" - oswietlenie z roznych stron.
                              Gledzenie towarzyszy o ewolucji jest zartem ze zdrowego rozsadku
                              oczywiscie tym bardziej, ze sami koryfeusze znacznie roznia sie w
                              swoich pogladach.
                              Charakterystyczne, ze wsrod "swiatlejszych" ewolucjonistow zajadle
                              ataki na siebie nawzajem, budza niepokoj i...zazenowanie, gdyz,
                              twardoglowi wyznawcy darwinizmu uwazaja, ze powinni "zachowywac
                              wspolny front" a klotnie w "rodzinie" nie powinny wydostawac sie na
                              forum publiczne.

                              Jak to pieknie pisal swego czasu wyksztalcony na wzorcach
                              marksistowsko-ewolucjonistycznych tow. Majakowski:

                              "Idziemy wyrownanym szeregiem.
                              Czy rowno?- sprawdzi to kula.
                              Dwadziescia lbow na wylot - ludzie na szmelc!".

                              Pisal to w czasch, gdy prawdziwej "nauce" nie stawiano tamy a
                              towarzysze w wysokich butach, z naganami w drewnianych kaburach
                              czyjnie pilnowali, zeby nikt nie odstawal i strzelali w te odstajace
                              lby.

                              Tow. Petrucchio teskni do tych wspanialych czasow "gwaltownego
                              rozwoju nauki". I on i inni-jak oksfordzi Dawkins,
                              przyrownujacy "wartosc religii judeo-chrzescijanskiej do
                              ekskrementow mrowek". Jak na "naukowca" wcale niezle. To dobry,
                              godny wzor do nasladownictwa, ale czym on sie rozni od pieknej,
                              bojowej postawy czolowego poety komununizmu?

                              No jak, tow. Petrucchio? Czy wiecie juz jak powstala proto -komorka?
                              Nie prawda, bowiem nikt z Was nie wie, ale gledzicie wciaz
                              o "przemianach gatunkow". Trzeba Was wciaz sciagac na ziemie- za
                              duzo wiary, towarzysze.
                              (Z)
                              • 07.08.08, 11:42
                                > Tow. Petrucchio teskni do tych wspanialych czasow "gwaltownego
                                > rozwoju nauki".

                                A więc jednak leży ci na sercu rozwój nauki?
                                To rozwiń wodze fantazji i powiedz jakie przewidujesz wynalazki do których może
                                doprowadzić kreacjonizm za 100 czy za 200 lat.

                                Bo TE na przykład przewiduje że znaczna większość naszego genomu nie służy do
                                niczego jednostce (a jedynie służy "do ewoluowania" gatunkowi) i namawia do
                                grzebania w tym genomie: do poprawiania błędów, usuwania chorób genetycznych i
                                zwiększania możliwości człowieka. Według kreacjonistów nic poprawiać nie można,
                                bo przecież w dziele Boga nie może być błędów.

                                > No jak, tow. Petrucchio? Czy wiecie juz jak powstala proto
                                >-komorka?
                                > Nie prawda, bowiem nikt z Was nie wie, ale gledzicie wciaz
                                > o "przemianach gatunkow".

                                Teoria Ewolucji nie dotyczy powstania proto-komórek. Znów pomyliło ci się z
                                teorią abiogenezy (która, w przeciwieństwie do TE, jest czysto spekulacyjna).
                                • 07.08.08, 12:24
                                  " To rozwiń wodze fantazji i powiedz jakie przewidujesz wynalazki do
                                  których może
                                  > doprowadzić kreacjonizm za 100 czy za 200 lat.
                                  >
                                  > Bo TE na przykład przewiduje że znaczna większość naszego genomu
                                  nie służy do
                                  > niczego jednostce (a jedynie służy "do ewoluowania" gatunkowi) i
                                  namawia do
                                  > grzebania w tym genomie: do poprawiania błędów, usuwania chorób
                                  genetycznych i
                                  > zwiększania możliwości człowieka. Według kreacjonistów nic
                                  poprawiać nie można,
                                  > bo przecież w dziele Boga nie może być błędów."

                                  Cala historia nauki jest dowodem sily kreacjonistecznego
                                  myslenia.Zamordyzm, kneblujacy nauke, trwa zaledwie 100 lat- to nic
                                  wobec..wiecznosci lub przynajmniej wobec 4000-5000-10000 lat...

                                  Czlowiek zawsze sie staral zwalczac choroby-dzis dostal do reki orez
                                  genetyczny. Ale jak sie skonczy owo "poprawianie" gatunku? Czy, idac
                                  dalej, nie stworzy homunculusow? Sa duze na to szanse.Musimy miec na
                                  stale na uwadze dr Fausta, prawda? Tego wlasnie, tj. zeby sie to nie
                                  stalo, pilnuje religia a wiec stoi ona strazy czlowieczenstwa, zasad
                                  moralno-etycznych.
                                  A poza tym... genetyka ma niewiele wspolnego z ewolucjonizmem - to
                                  jedna z galezi biologii.

                                  Mnie sie nic pomylilo: sami doszliscie do wniosku, ze abiogeneza
                                  brzmi za fantastycznie (tow. Pterucchio jednak sie gleboko w niej
                                  zakopal)i na dobra sprawe, nalezaloby "teorie" porzucic. No wiec
                                  ewolucja jest.Niewazne, jak powstalo zycie, projekty swietnych
                                  organizmow...Wazna jest zasada a ta mowi, ze zycie powstalo "w
                                  cieplych bajorkach".
                                  Odrzucic te mysl, to odrzucic fundament,zaprzeczyc ewolucji. No bo
                                  jak to? A te "samo-przemiany" gatunkow? Tworzenie czegos na dlugo
                                  przedtem, niz to mialoby byc uzyteczne, jest drwina ze zdrowego
                                  rozsadku,to jeszcze bardziej idiotyczne.

                                  Ale ja Was rozumiem: prostackie twierdzenia czarownika Cuebo-chociaz
                                  zgadzajace sie ze "stanem nauki ewolucyjnej" - sa w Waszym
                                  dekadenckim, racjonalnym swiecie nie do strawienia.Wymagaja
                                  przerobki i "intelektualnej podbudowy". Smieszne, ale prawdziwe.
                                  (Z)
                                  • 07.08.08, 12:47
                                    > > To rozwiń wodze fantazji i powiedz jakie przewidujesz wynalazki
                                    > > do których może doprowadzić kreacjonizm za 100 czy za 200 lat.
                                    > Cala historia nauki jest dowodem sily kreacjonistecznego
                                    > myslenia.Zamordyzm, kneblujacy nauke, trwa zaledwie 100 lat- to
                                    > nic wobec..wiecznosci lub przynajmniej wobec 4000-5000-10000
                                    > lat...

                                    Nie zrozumiałeś pytania, więc zacytowałem je jeszcze raz. Przewidujesz
                                    jakiekolwiek odkrycia? Czy nauka na tym się zakończy?

                                    > Czlowiek zawsze sie staral zwalczac choroby-dzis dostal do reki
                                    > orez genetyczny. Ale jak sie skonczy owo "poprawianie" gatunku?
                                    > Czy, idac dalej, nie stworzy homunculusow? Sa duze na to szanse.

                                    Na pewno stworzymy. Nie miej co do tego wątpliwości.

                                    > Musimy miec na stale na uwadze dr Fausta, prawda? Tego wlasnie,
                                    > tj. zeby sie to nie stalo, pilnuje religia a wiec stoi ona strazy
                                    > czlowieczenstwa, zasad moralno-etycznych.

                                    To prawda. Religia zawsze była bastionem ciemnoty i powstrzymywania postępu.
                                    Cieszę się że sam to przyznajesz.

                                    > A poza tym... genetyka ma niewiele wspolnego z ewolucjonizmem - to
                                    > jedna z galezi biologii.

                                    Mylisz się. Nie istnieje coś takiego jak nie-ewolucjonistyczna genetyka.
                                    Genetycy nie mają żadnych wątpliwości co do zachodzenia ewolucji, bo oni ją po
                                    prostu widzą. Wątpliwości co do ewolucji mają tylko zadufani w sobie ignoranci,
                                    którym się wydaje że pozjadali wszystkie rozumy i żadnych książek już czytać nie
                                    muszą.

                                    > Odrzucic te mysl, to odrzucic fundament,zaprzeczyc ewolucji. No bo
                                    > jak to? A te "samo-przemiany" gatunkow? Tworzenie czegos na dlugo
                                    > przedtem, niz to mialoby byc uzyteczne, jest drwina ze zdrowego
                                    > rozsadku,to jeszcze bardziej idiotyczne.

                                    Drwiną ze zdrowego rozsądku jest krytykowanie czegoś czego się nie rozumie, na
                                    podstawie strzępków wiedzy które się gdzieś podsłuchało. Nie ma ani jednego
                                    przykładu w historii życia na ziemi na tworzenie czegoś "na długo przedtem niż
                                    miałoby być użyteczne". Ty to zwyczajnie zmyśliłeś.

                                    Ja wiem że spokój przekonania o własnej wiedzy można uzyskać na dwa sposoby:
                                    albo ucząc się nowych rzeczy, albo wymyślając brednie i wmawiając sobie że są
                                    prawdziwe. Ty wybrałeś tę drugą drogę.

                                    Prawie na pewno będziesz teraz te brednie powtarzał w nieskończoność. Bo
                                    alternatywa byłaby dla Ciebie zbyt straszna: przyznać że się myliłeś. Tego nie
                                    przełkniesz, bo tron pychy na którym siedzisz jest zbyt wysoki.
                                    • 07.08.08, 14:53
                                      Bunczucznie :"Na pewno stworzymy. Nie miej co do tego wątpliwości".
                                      Ja te watpliwosci mam, bo taka jest natura ludzka. Popuszczajac
                                      wodzy fantazji Deniken juz dawno to... zauwazyl.
                                      Tylko co z tego?

                                      Czego bowiem dowodza owe manipulacje genetyczne? Kompletnie
                                      niczego. Jest to tylko przyklad inzyniernej sztuczki:ze znanych
                                      skladnikow-materialow budowlanych, stwarza sie-stale wedlug jakiegos
                                      projektu- cos nowego, lecz niekoniecznie... lepszego.

                                      To staro-nowe marzenie, przez ktore przebija ledwo maskowany lek
                                      przed smiercia, upadajacego czlowieka, by poprawic...Boga.Nie lubisz
                                      tego slowa, no to - "Wielkiego Konstruktora": jakies muszki owocowe
                                      (genetycy wysmiali juz "ewolucjonistow" i wykazali
                                      podstawowe bledy-to, co osiagnieto to jakies kalekie muszki, nie
                                      bedace w stanie przezyc poza laboratorium) czy transgeniczne myszy,
                                      ktore zachowuja sie podobnie: genetyczne manipulacje doprowadzily
                                      do "nowej" myszy, ale ta mysz nie jest w stanie przezyc na wolnosci.
                                      Naprawde: z Waszych wypocin chce mi sie smiac.

                                      Poza tym sprawa najwazniejsza pomimo Twojego "naukowego" rzucania
                                      sie przeslizgujesz sie nad sprawa najwazniejsza:poronieni ewolucyjni
                                      genetycy pracuja nad znanym im, istniejacym materialem i maja plan
                                      dzialania tego, co chca osiagnac.Czyli jakos dzialaja ponad "doborem
                                      naturalnym".
                                      Czyli bawia sie w konstruktora.

                                      Bylaby ta zabawa o wiele bardziej przekonywujaca i konkretna, gdyby
                                      stwarzala zycie z np... aminokwasow prawo-skretnych, bo
                                      z "lewoskretnych" nie potrafila. Takie wlasnie aminkwasy-o czym
                                      stale trabicie na caly swiat - sa na kometach, asteroidach (a propos-
                                      dobry nick)...
                                      Moze wlasnie tutaj bije zrodlo marzen o podrozach kosmicznych? -
                                      vide marzenia tow. Madcia, powaznie sadzacego, ze "za dwadziescia
                                      lat czlowiek dotrze do gwaizd".Bo gdyby znaleziono dowod, ze zycie
                                      moze powstac ( o czym jestescie ...przekonani) z atkich aminkwasow,
                                      to mielibyscie, oczywiscie, 100% racje...

                                      Jakakolwiek ksiazke o "ewolucji" nie wziasc do reki, roi sie w niej
                                      od "naukowych"stwierdzen: "przypuszczalnie","prawdopodobnie", "scena
                                      riusz nie jest dokladnie przepadany ale...", "nalezy sadzic", "nie
                                      wiadomo dokladnie", itd-w kolo Macieju.

                                      Jestem jednak spokojny: tow. Madcio nie doczeka ("za pare dekad")
                                      zadnych podrozy kosmicznych, ale moze doczekac sie konca
                                      swiata.Wlasnie od jakiej... asteroidy.

                                      Genetyke, zostawcie towarzysze w spokoju.Sama sie obroni. Wsiadzcie
                                      lepiej towarzysze na traktory i "niechaj zawarcza motory bojowe, bo
                                      orac przyszlo czas".
                                      (Z)





                                      • 07.08.08, 15:29
                                        > (genetycy wysmiali juz "ewolucjonistow" i wykazali
                                        > podstawowe bledy-to, co osiagnieto to jakies kalekie muszki, nie
                                        > bedace w stanie przezyc poza laboratorium) czy transgeniczne
                                        > myszy, ktore zachowuja sie podobnie: genetyczne manipulacje
                                        > doprowadzily do "nowej" myszy, ale ta mysz nie jest w stanie
                                        > przezyc na wolnosci.

                                        I po co znów pokazujesz swoją ignorancję? Uroiłeś sobie że "genetycy wyśmiali
                                        ewolucjonistów", a nic takiego nie nastąpiło.
                                        Jakbyś poczytał cokolwiek o ewolucji, to byś wiedział że te badania akurat tylko
                                        ją potwierdzają. No ale cóż - żeby poczytać musiałbyś wcześniej przyznać że nie
                                        wiesz jeszcze wszystkiego, a tego nie potrafisz. Więc koło się zamyka.

                                        > Bo gdyby znaleziono dowod, ze zycie moze powstac ( o czym
                                        > jestescie ...przekonani) z atkich aminkwasow,
                                        > to mielibyscie, oczywiscie, 100% racje...

                                        Chciałbym wierzyć że mówisz szczerze. Ale wiem że tu też kłamiesz. Nie uznałbyś
                                        ewolucji, nawet jeśliby coś takiego zostałoby znalezione. Uciekłbyś po prostu ze
                                        swoim kreacjonizmem za kolejną niewyjaśnioną zagadkę - tak jak to kreacjoniści
                                        robią od wieków. Bo niewyjaśnione zagadki będą zawsze: kiedyś były to pioruny,
                                        potem powstanie gatunków, dziś powstanie pierwszej komórki, a kiedyś będzie coś
                                        jeszcze innego.

                                        Istnieje pewien typ zacietrzewienia, z którego nie da się wyleczyć. Jedyna
                                        nadzieja w kolejnych pokoleniach, że wyrosną już bez prania mózgu w dzieciństwie
                                        i będą potrafiły myśleć samodzielnie.
                                      • 07.08.08, 17:38
                                        > Moze wlasnie tutaj bije zrodlo marzen o podrozach kosmicznych? -
                                        > vide marzenia tow. Madcia, powaznie sadzacego, ze "za dwadziescia
                                        > lat czlowiek dotrze do gwaizd".
                                        Źródło cytatu, czyli link do postu, gdzie pisałem takie słowa, poproszę. Albo
                                        nie wycieraj sobie mną gęby.

                                        > Jestem jednak spokojny: tow. Madcio nie doczeka ("za pare dekad")
                                        > zadnych podrozy kosmicznych,
                                        Jakbyś nie wiedział, od ponad 50 lat podróżujemy w kosmosie za pośrednictwem
                                        naszych przedstawicieli - próbników kosmicznych. Polecieliśmy też osobiście na
                                        Księżyc, choć ostatnie dekady niestety są zmarnowane na LEO (Low Earth Orbit,
                                        czyli niska orbita okołoziemska). :( Niektórzy usiłują to zmienić, lepiej lub
                                        gorzej. Jak im się uda - przyszłość pokaże.

                                        > ale moze doczekac sie konca swiata. Wlasnie od jakiej...
                                        > asteroidy.
                                        Prawdopodobieństwo tego za mojego życia jest bardzo niskie, ale niezerowe.
                                        Jednakże jesteśmy dosłownie o krok od technologii, która umożliwi odchylenie
                                        lotu asteroidy i/lub jej zniszczenie (mniej przeferowana opcja). Gdyby nas
                                        przypiliło - np Apophis chciałaby zrobić nam nadprogramowe fajerwerki za
                                        powiedzmy 10 lat - to w ciągu paru latek bylibyśmy w stanie zrobić odpowiednią
                                        misję.

                                        Najprawdopdoobniej bedzie polegała na powolnym, wieloletnim odchylaniu asteroidy
                                        poprzez umieszczenie "traktora grawitacyjnego" - statku, który samą swoją masą
                                        zmieni w końcu orbitę kamulca dostatecznie, by Apophis minęła Ziemię.
                                        Oczywiście, na to potrzeba czasu, dużo czasu.
                                        --
                                        Poznaj się ze ŚwiadkiemWszechświata.
                                        Moja strona: MaDeRland.
                            • 07.08.08, 11:48
                              Parafrazujac starego rabina , ja tez nie wierze w kreacjonizm w ktory
                              ty nie wierzysz Petrucchio. Bo twoj koncept kreacjonizmu to jakis horrendalny
                              i absurdalny twor twojej wyobrazni.
                              Koncepcja kreacjonizmu biere sie z empirycznej obserwacji kosmosu i natury.
                              Kreacjonizm to nienaruszalnosc praw fizyki i natury.
                              Kreacjonim to przyjecie oczywistosci sekwencji kosmicznej i ewolucyjnej.
                              Kreacjonizm to jedyne wyjasnienie zaistnienie tej w sekwencji,
                              w sytuacji gdy prawdopodobienstwo jej SAMO-zaistnienia jest nieskonczenie male.
                              Kreacjnizm to naukowa obserwacja transcedencji Boga w atraktor
                              teorii haosu i teori informacji.
                              Czyli z czym do ludzi Petrucchio? Ciagle z tymi starymi bzdetami
                              mterializmu marksistowskiego?
                            • 07.08.08, 20:35
                              petrucchio napisał:

                              > pr0fes0r napisał:
                              >
                              > > Mówimy o tym Deanie H. Kenyonie, który w 1981 nie zdecydował się
                              zeznawać
                              > na
                              > > korzyść kreacjonistów w sprawie McLean - Arkansas, uciekając z
                              hotelu w
                              > > przeddzień zeznania? Współautorze nieśmiertelnego "cdesign
                              proponentsists
                              > "?
                              >
                              > Używając porównania King Konga, można powiedzieć, że wśród
                              kreacjonistów są sam
                              > i
                              > Mojżesze, a nie ma ani jednego Aarona. Dlatego kreacjonizm nie ma
                              szans przed
                              > żadnym sądem -- oczywiście z wyjątkiem Ostatecznego :)
                              >
                              >
                              A ty co? Znowu znalazłeś niebiologiczną okazję,żeby pokąsać oponenta
                              z partyzanta?:)))


                          • 07.08.08, 20:31
                            pr0fes0r napisał:

                            > Mówimy o tym Deanie H. Kenyonie, który w 1981 nie zdecydował się
                            zeznawać na
                            > korzyść kreacjonistów w sprawie McLean - Arkansas, uciekając z
                            hotelu w
                            > przeddzień zeznania? Współautorze nieśmiertelnego "cdesign
                            proponentsists"?
                            Myślałem ,żę najsłynniejsza jego książka to "BIOCHEMICAL
                            PREDESTINATION". No cóż wówczas był jeszcze ideo-poprawny:)
                            Profesorku, mało mnie obchodzi czy Kenyon wydygał jakiegoś procesu
                            czy nie (to ma być przyrodniczy argument?). Faktem jest,żę koleś
                            stracił zaufanie do abiogenezy i tyle, no i kiedy o tym nienaukowym
                            braku wiary zaczął mówić studentom (jak każdy wolny człowiek w
                            demokratycznym państwie po prostu podzielił się naukowym
                            sceptyzmem:)), to szybko został "sprzedany" do dziekanatu i wywalony
                            na zbity ryj do laboratorium w podziemiach uczelni.
                            Wiesz treść wikipedii en.wikipedia.org/wiki/Dean_H._Kenyon
                            (info w niej zawarte) zależy od poglądów autora. Podejrzewam ,że
                            gdyby emerytowany profesor biologii Dean H. Kenyon był w dalszym
                            ciągu ewolucjonistą autor przyłożyłby większą wage do jego osiągnięć
                            naukowych ,zamiast obrzucać błoten za kreacjonistyczne poglądy
                            i "zdradę" jedynie słusznej i niepodważalnej......
    • 27.07.08, 13:30
      człowieczku ,powiem ci krótko .
      świadkami zmian w gatunkach jesteśmy cały czas ,możemy je sami
      tworzyć .a pokaż mi choć jedną kreacje z prochu( w który sie
      obrócimy ;) w wielokomórkową istote
    • 27.07.08, 20:30
      Szanowny Panie Zejman,

      Mniej więcej powiedział Pan już co Panu nie odpowiada w dzisiejszej nauce.

      A jakie są Pana przekonania co do:

      1. wieku wszechświata i Ziemi (wieku kreacji).
      2. dawnego życia dinozaurów, czy chodziły po Ziemi etc. (proszę mi wybaczyć ale
      to pytanie czasami jest problemem dla kreacjonistów).
      3. czy uznaje Pan za wiarygodna metodę datacji radioaktywnymi izotopami
      (Radiometric dating).

      Kala

      • 28.07.08, 11:26
    • 29.07.08, 00:56
      jak to nagle powstały Ameryki, Eurazja, Afryka, Australia i Antarktyda (od razu
      pokryta warstwą lodu)
      Drodzy wyznawcy kreacjonizmu, jeśli się tylko choć trochę rozumie świat
      otaczający nas dookoła, to te wasze wywody wydają się być przynajmniej zabawne :)
      Jakiż problem dla Stwórcy wykreować go na drodze ewolucji???
      --
      "ludzie, których szokują pomyłki w użyciu słów [...] nie okazują najmniejszego
      zmieszania z powodu najbardziej nawet jaskrawych gaf związanych z liczbami"
      Analfabetyzm matematyczny i jego skutki - John Allen Paulos
      • 29.07.08, 10:12

        "(...)jak to nagle powstały Ameryki, Eurazja, Afryka, Australia i
        Antarktyda (od razu pokryta warstwą lodu)"

        No wlasnie: a jak one sie pokryly lodem? Ja np. czytalem az o
        dziesieciu teoriach na temat zlodowacen. Dlazcego nie mialbym
        przyjac do wiadomosci, ze Antarktyda w kerdzie byla wolna od lodow i
        ze zyly na niej dinozaury? Potwierdzaja to wykopaliska.
        Cos nie pod ten adres, moj drogi, ten post.
        (Z)

        • 29.07.08, 21:01
          Wiadomo, nie zawsze była pod lodem. A gatunki tak jak kontynenty, zmieniają się,
          powstają i giną...
          Czekam na książkę (tu ironia) dowodzącą tego, że współczesne kontynenty powstały
          w akcie kreacji od razu takimi jakie są. No i oczywiście sprawa nieudanej
          Atlantydy, którą zatopiono tak jak "wymarto" nieudane w procesie kreacji gatunki :)
          --
          "ludzie, których szokują pomyłki w użyciu słów [...] nie okazują najmniejszego
          zmieszania z powodu najbardziej nawet jaskrawych gaf związanych z liczbami"
          Analfabetyzm matematyczny i jego skutki - John Allen Paulos
      • 07.08.08, 20:59
        mwookash napisał:

        > Jakiż problem dla Stwórcy wykreować go na drodze ewolucji???

        Ale ty usiłujesz złamać czyjąś (nie moją, bo takowej nie posiadam!)
        blokadę na ewolucjonizm czy może piszesz (m. in.) o witce
        bakteryjnej? Ciekawe jak stwórca stwarzał witkę stopniowo, naprawdę
        ciekawe:)
        • 07.08.08, 23:04
          ...ale nie bedzie nas, bedzie las.

          prof. Jodkowski w swojej ksiazce "Metodologiczne podstwy sporu..." w
          jednym z odsylaczy zamieszcza ciekawa wypowiedz jednego z lekarzy
          oftalmologo w ze szpitala w Edynburgu, ktory wskazuje na koszmarne
          bledy w rozumowaniu slynnego "erudyty" i pewcy ewolucjonizmu -prof.
          Dawkinsa.
          Otoz ten wybitny "erudyta", mowiac o budowie oka, naigrawal sie przy
          tej okazji niemilosiernie z...widomego "partactwa Pana Boga",
          twierdzac glupawo (jak to oni zwykli czynic), ze ta platanina nerwow
          i cala budowa jest "do luftu", gdyz jest "wszystko na odwrot".
          Otoz specjalista oczny wylazal, ze Dawkins NIE MA W OGOLE POJECIA O
          BUDOWIE OKA.
          Nie ma, ale zabiera glos jak jaki specjalista.

          Asteroida (zreszta ze swoimi przybocznymi-moze byc odwrotnie.Glowy
          za to nie dam) ciagle uzywa argumentu "ze masz za mala wiedze", by
          sie wypowiadac... Moze mial prof. Dawkinsa na mysli?

          Argument ten, idiotyczny i majacy zamkanc usta tym, ktorzy
          stawiaja "niewygodne" pytania jako zywo przypomina argumentacje
          pewnegi imama z Gdanska, z ktorym toczylem dyskusje na
          lamach "Arabii" o islamie.
          Wskazalem wtedy, ze prorok mial dziwny dryg do nieletnich, gdyz Aisza
          w chwili gdy prorok bral ja na kolana i uswiadomil(wg.arabskich
          kronikarzy-"zagorzal do niej miloscia") swoja milosc do niej, miala
          zaledwie cztery lata i bawila sie lalkami. Wykazalem mu tez, ze
          pomimo wczesniejszego zawierania malzenstw w panstwach islamu gdyz
          dziewczynki wczesniej menstruuja, wiek 4 lat wydaje sie troszke za
          wczesny.
          Imam zaatakowal ostro, ze "nie mam odpowiedniej wiedzy"...uzywajac
          dokladnie takiego samego argumentu jak ewolucyjni towarzysze.

          Zastanawiam sie: dlaczego ten Dawkins nie jedzie wykladac na
          uniwersytet Al-Azhar tylko bezpiecznie grzeje d...pe w Oxfordzie?
          Taki Madcio ze swym przybocznym Petrucchio tez mogliby sie
          wykazac...
          Mieliby szanse zostania meczennikami za sprawe ewolucji. To z
          pewnoscia przysporzyloby wielu nowych wyznawcow tej religii.
          Dlaczego sie ciegiem chowaja za znienawidzone suknie ksiezy?
          (Z)
          (Z)



          • 08.08.08, 01:13
            ...na standardowy komplecik Typowego Kreacjonisty(TM).

            > prof. Jodkowski w swojej ksiazce "Metodologiczne podstwy sporu..."
            > w jednym z odsylaczy zamieszcza ciekawa wypowiedz jednego z
            > lekarzy
            Anegdotki i historyjki zamiast dowodów i faktów? Oczywiste.

            > Otoz ten wybitny "erudyta", mowiac o budowie oka, naigrawal sie
            > przy tej okazji niemilosiernie z...widomego "partactwa Pana Boga",
            > twierdzac glupawo (jak to oni zwykli czynic), ze ta platanina
            > nerwow i cala budowa jest "do luftu", gdyz jest "wszystko na
            > odwrot".
            Prawda przedstawiana jako kłamstwo, kłamstwo jako prawda? Jasne. W łganiu lepsi
            od kreacjonistów są tylko rewizjoniści Holocaustu.

            > Dawkins NIE MA W OGOLE POJECIA O BUDOWIE OKA.
            > Nie ma, ale zabiera glos jak jaki specjalista.
            Twierdzenia bez uzasadnienia? No a jakże.

            > Imam zaatakowal ostro, ze "nie mam odpowiedniej wiedzy"...uzywajac
            > dokladnie takiego samego argumentu jak ewolucyjni towarzysze.
            Porównania do odrażających postaci i ideologii (popularny bełkocik o
            "darwiniźmie" jako przyczynie ideologii nazistowskich)? Oczywiście, zochydzanie
            przeciwnika w ten sposób to standardowy chwyt propagandowy.

            > Zastanawiam sie: dlaczego ten Dawkins nie jedzie wykladac na
            > uniwersytet Al-Azhar tylko bezpiecznie grzeje d...pe w Oxfordzie?
            Non-sequitur? Suuure.

            > Mieliby szanse zostania meczennikami za sprawe ewolucji. To z
            > pewnoscia przysporzyloby wielu nowych wyznawcow tej religii.
            Projekcja swoich poglądów (ja wierze, to oni również muszą)? A jużci.

            > Dlaczego sie ciegiem chowaja za znienawidzone suknie ksiezy?
            Pytanie klasy "czy wreszcie przestałeś bić żonę"? Pewnie.

            Ponadto przeskakiwanie z tematu na temat, sałatki słowne, grzmienie jak z ambony
            i ogólny strumień dość bełkotliwej świadomości. Kolejne kratki zaptaszkowane.

            Wniosek? To zwykła agitpropka, w której za grosz merytorycznych argumentów. Jak
            zresztą wszystko, co produkuje nasz szanowny zejman. Obawiam się, że tutaj jest
            forum Nauka portalu gazety wyborczej, a nie pralnia mózgu świadków jehowy - czy
            też jakiejkolwiek religii, jeśli już o tym mowa.

            PS: Mówiłem coś o nie wycieranu sobie gęby moim nickiem, zwłaszcza, że to
            wycieranie zacząłeś od łgarstwa (w innym poście).
            --
            Poznaj się ze ŚwiadkiemWszechświata.
            Moja strona: MaDeRland.
          • 08.08.08, 09:28
            > Dawkins NIE MA W OGOLE POJECIA O BUDOWIE OKA.

            Tak z ciekawości: Co Dawkinks przekręcił mówiąc o budowie oka?
            Stawiam diamenty przeciw orzechom, że nie masz pojęcia. Znalazłeś anegdotkę
            potwierdzającą twoje zdanie i na tym skończyłeś swoje poszukiwania. Ciebie nie
            interesuje poznawanie prawdy. Ciebie interesuje wyłapywanie wypowiedzi które
            obronią twoją ideologię przed rzeczywistością. Takimi wypowiedziami się okopiesz
            i nimi będziesz zasłaniał przed kolejnymi atakującymi ją faktami.

            > Asteroida (zreszta ze swoimi przybocznymi-moze byc odwrotnie.Glowy
            > za to nie dam) ciagle uzywa argumentu "ze masz za mala wiedze", by
            > sie wypowiadac... Moze mial prof. Dawkinsa na mysli?

            Być może nie zauważyłeś, ale _za_każdym_ razem taką uwagę kieruję do bardzo
            konkretnej głupoty którą wypowiadasz. Ja nie twierdzę że masz za małą "ogólną"
            wiedzę, tylko że masz za małą wiedzę w tematach o które się kłócisz.

            Wiesz jak Świadkowie Jehowy bronią się przed współczesną nauką? To jest bardzo
            standardowy schemat:

            1. Dziobaki na Arce Noego? Oczywiście że były, Bóg je musiał potem jakoś
            przenieść do Australii.
            2. Różnorodność genetyczna rasy ludzkiej? Adam i Ewa najwyraźniej mieli
            nieaktywne geny decydujące o czarnym kolorze skóry, skośnych oczach i różnym
            kolorze oczu, włosów itp - które przekazali swoim potomkom.
            3. Datowanie węglowe znalezisk sprzed 10 tyś. lat? Wyniki datowania są niepewne,
            dlatego możemy je wszystkie wyrzucić do kosza.
            4. Skamieliny ogniw pośrednich? Naukowcy nie są w stanie udowodnić że te
            zwierzęta stanowiły ogniwa pośrednie. Równie dobrze można stwierdzić że były po
            prostu wymarłymi zwierzętami, nie spokrewnionymi z niczym żyjącym dzisiaj.

            Itp. itd. Trafiając na każdy kolejny argument przeczący ich obrazowi świata,
            zaczynają się irytować i szukać jakiegokolwiek wyjścia z sytuacji. Jak już
            znajdą, nieważne jak głupi - odzyskują spokój i nie chcą już na ten temat rozmawiać.

            Na tym właśnie polega wypranie mózgu. Jesteś nauczony nie tylko głosić wpojoną
            ideologię, ale jeszcze bronić jej przed wszelkimi faktami mogącymi jej zagrozić.
            Istotne jest, żeby nie zagłębiać się za bardzo w szczegóły. Bo szczegóły są
            jednoznaczne - świat jest jeden. A póki obracasz się w świecie opinii i
            anegdotek, to niezależnie w jak absurdalne rzeczy wierzysz - zawsze znajdzie się
            ktoś kto się z tobą zgodzi.

            > Mieliby szanse zostania meczennikami za sprawe ewolucji. To z
            > pewnoscia przysporzyloby wielu nowych wyznawcow tej religii.

            No właśnie. To zdanie najlepiej pokazuje że ty obracasz się wyłącznie w świecie
            ideologii. Dla ciebie rzeczywistość mogła by w ogóle nie istnieć, bo istotne są
            tylko opinie.
            Wyobraź sobie, że ewolucjoniści nie chodzą od domu do domu przekonując o tym że
            człowiek wyewoluował od ryb. Zastanów się czemu tego nie robią.
    • 31.07.08, 13:53
      Dzdzownice nauki lubia sie bic w swoim stodowisku naturalnym czyli w blocie
      intelektualnym , gdzie zyja, pracuja i rozmnazaja sie.
      Dlatego tez ateistyczne dzdzownice lubia calymi dniami dyskutowac o kosciach,
      skamienialym fiucie czy skamienialym gownie.
      Zmiennosc, ewolucja i plastycznosc zycia byla jednym z pierwszych doswiadczen
      czlowieka. 10 tysiecy lat temu kazdy czlowiek byl ewolucjonista-praktyk tworzac
      nowe zboza, krowy i psy.
      Juz wiele razy cytowalem Jana Pawla II Wielkiego, ktory powiedzial
      "ewolucja to nie teoria, to oczywistosc".
      Dlatego bzdety ateistow najlepiej powstrzymac w wezlowych punktach
      sekwencji kosmosu:
      1) Nie ma zadnego dowodu naukowego na samopowstanie kosmosu
      2) Nie na zadnego dowodu naukowego na samopowstanie zycia biologicznego ze
      zwiazkow chemicznych.
      Jezeli zdobedziecie arteisci chociaz jeden naukowy dowod
      to my teisci bedziemy znowu mogli nawiazac z wami racjonalna dyskusje. Bo na
      razie to wtykacie kit calkowitej ignorancji.
      • 31.07.08, 20:41
        Dokladnie tak jest, ale ja sie dobrze bawie. Zamotali sie biedaczki
        we wlasne sieci i nie bardzo wiedza jak z niej wylezc.
        (Z)
        • 31.07.08, 20:59
          zejman1 napisał:

          > Zamotali sie biedaczki
          > we wlasne sieci i nie bardzo wiedza jak z niej wylezc.
          > (Z)

          Hmm, brzmi trochę tak, jakby swoje widzenie świata referowała mucha złapana do
          słoika :-))


          • 31.07.08, 21:27
            Jestem na forum nauka a nie na forum teologia.
            Moim osobistym zinteresowaniem jest integracja myslenia racjonalnego,
            nauki, religii i filozofii w ZROZUMIENIE rzeczywistosci.
            Biblia Starego Testamentu jest dla katolikow jedynie "prawiedza", ktora przez
            wiekszosc swego istnienia byla jedynie ustna tradycja.
            Biblia jest owocem ewolucji kulturowej zawierajacym tresci
            z cywilizacji presummeryjskiej, summeryjskiej,egipskiej,babilonskiej,
            judaistycznej, perskiej, greckiej i rzymskiej.
            Jest to zbiorowe dzielo ludzkiej madrosci memetycznej.
            Na gruncie prawiedzy biblijnej , Jezus mogl siac swe nauczanie -
            - genialne w swej prostocie i relewantne dla czlowieka terazniejszosci i
            przyszlosci. Dlatego Jan Pawel II mogl
            powiedziec zgodnie z duchem nauki Jezusa :
            Ewolucja to nie teoria, to oczywistosc.
            • 31.07.08, 22:54
              Dyskusja toczona przez towarzyszy ewolucjonistow jest typowa dla
              poziomu wiedzy, jaka reprezentuja.
              A ze nie reprezentuja zadnej, bo trudno hipoteze nazywac nauka,
              poziom jej jest taki, jaki jest. To znaczy zenujacy.
              Wystarczy troszke poskrobac towarzyszy i pozlotka odpada-wychodzi na
              swiatlo dzienne tepawa ograniczonosc.

              Towarzysz Petrucchio np. strasznie mocny jest we wszystkich
              galeziach nauki-moze i tak jest ale o Arystotelesow dzisiaj raczej
              trudno.

              No wiec tow. Petrucchio zauwazyl madrze, gdy dyskutowalismy
              podejrzana objetosc miedzi z wyrobisk wokol Wielkich Jezior, ze
              Indianie ..."robili toporki" z miedzi. To prawda-robili, ale nie
              wykorzystywali miedzi jako metalu uzytecznego do wyroby narzedzi. A
              przeciez miedz, wg. ewolucjonistow, poprzedzala "epoke brazu".

              Jest to dziwne, ze Indianie, dobywajacy w ciezkim pocie miedz,
              ktora "znalezli" 3-4 m pod ziemia -ja na przyklad, pomimo ze studia
              jakowes mam, mialbym niesamowite trudnosci ze znalezieniem zloz. Po
              prostu nie wiem, jak wygladaja cechy geologiczne, zwiastujace rude
              miedzi.
              Traperzy, nomadowie i mysliwi, wedrujacy za zwierzyna, nie mieli
              tych trudnosci.

              Sprawa jednak wyglada jeszcze dziwniej, gdy sie popatrzy na co
              obracali Indianie ci swoj wysilek: otoz glownie produkowali
              oni...plytki miedziane dosc charakterystycznego ksztaltu. Za te
              plytki nie mogli oni nic nabyc i nie mialy one praktycznie zadnej
              wartosci nabywczej.
              Inna ciekawa sprawa jest to, ze do dzis nie wiadomo z jakiej
              naprawde miedzi produkowano owe plytki.Po prostu brak danych.Nie
              wiadomo nawet czy plytki produkowane z blachy bialych zdobywcow,
              byly kopiami dawnych plytek, ale zastanawiala ryta na nich
              barbarzynska podobizna boga. Laczano zreszta miedz z ...bogiem.
              slonca.

              Tow. Petrucchio "inteligentnie" zauwaza, ze dane, mowiace o 30.000 t
              miedzi z wyrobisk jest "zawyzona".W rzeczy samej ,jest ona grubo
              zanizona (niektorzy badacze podaja nawet cyfry 80.000 t)przeze mnie
              tak,aby cyfra byla latwiej przyswajalna przez towarzysza.
              Oczywiscie, omylilem sie.
              Tow. podwaza te cyfre ( posrednio akceptujac datowanie 7000 lat
              p.n.e) ale przebakuje cos o "eksperymentach meksykanskich,
              datowanych przez niego na kilka stuleci n.e....
              No tak, archeolodzy badajcy zawartosc grobow indianskich z TEJ
              OKOLICY zauwazyli ciekawa rzecz: tylko w 20% grobow bylo cos z
              miedzi.Najwidoczniej Indianie nie zdawali sobie zupelnie sprawy z
              wartosci tego metalu.
              A my mowimy o poteznym przemysle-30.000 ton nie sporawa ilosc. Przy
              czem dalej nie wiadomo, czy byla to miedz rodzima(tow. wie) czy
              produkt przetopu.
              Znaleziska z grobow pozwalaja obliczyc objetosc miedzi uzytej przez
              Indian na jakies ...12 t.My podajemy zanizona cyfre 30.000 ton.Gdzie
              sie podziala reszta?

              Tow. przeslizguje sie nad b.istotna sprawa "Beringii".Ma ku temu
              powody. Choc nie wiedzial kto to byl Ales Hrdliczka ( a byl
              on "ojcem teorii Beringii") powtarza wlasnie argumenty...rzecznikow
              tej "teorii" dawno obalonej juz chocby przez tak lubiana
              genetyke....

              Wczesniejsze osadnictwo w Ameryce jest jego
              zdaniem "kontrowersyjne" .Czy dobrze rozumiem, ze gentyka jest warta
              funta klakow?
              Zreszta , wesola sprawa: powazni ewolucyjni archeolodzy, nie mogac
              dojsc pochodzenia ruin Tiahuanaco znad jez. Titicaca, usilowali
              wmowic biednym Indianom Aymara, ze niby to ich przodkowie zbudowali.
              Ale Aymara sie przed tym bronili ostro i stale twierdzili, ze riuny
              juz staly przed ich przybyciem... Taaak...
              Domyslam sie, ze towarzysze tez nie maja jasnosci w tej sprawie.

              Tow. Perucchio usilowal dosc sprytnie znalezc wyjscie z
              nieprzyjemnej sytuacji w jak sie sam wmanewrowal i z kolei zauwazyl,
              ze "datowania sa spowodowane patriotyzmem Amerykanow".Rozumiemy to
              tak, ze uczeni, powodowani checia okazania ze i Nowy Swiat nie
              wypadl sroce spod ogona, zaczeli "falszowac".Tym samym daje nam
              wyraznie do zrozumienia, ze ci, ktorzy nie datuja znalezisk zgodnie
              z wytycznymi spiskowego grona materialistow-ewolucjonistow,
              sa "falszerzami" a nie naukowcami.
              W innych postach grzmial wielce, ze "nauka sie rozwija na wskutek
              scierania sie pogladow". No wiec: sa te "inne poglady" i co? Dalej
              obowiazuje "jedynie sluszny poglad na wszystko".

              Kiedys postawilem tow. pytanie, kto jego zdaniem zbudowal fubdamen
              sw.Jowisza w Baalbek.Oczywiscie pominal to milczeniem. Bo wiec:
              pytanie dalej stoi.
              Kto zbudowal tysiace budowli megalitycznych, rozsianych po calej
              kuli ziemskiej.Tow. zdumiony? Nawet stoja na wyspie Tonga megality o
              jakich tylko snic.

              Towarzysze nie wiedza? To ja odpowiem: megality, Tiahuanaco, i setki
              innych tajemniczych budowli z ogromnych obrobionych kamieni,
              zbudowali ludzie, ktorzy zgineli w Potopie.
              Z ewolucjonistycznuym pozdrowieniem
              (Z)
              Ps.: a poza tym mozcie tow. opowiedziec nam bajke o powstaniu
              pierwszej zywej komorki.
              • 31.07.08, 23:17
                > Towarzysze nie wiedza? To ja odpowiem: megality, Tiahuanaco, i setki
                > innych tajemniczych budowli z ogromnych obrobionych kamieni,
                > zbudowali ludzie, ktorzy zgineli w Potopie.

                Całe szczęście że dzielny Noe opłynął w międzyczasie świat i zapakował do swojej
                arki dziobaki i kangury z Australii, kapibary z Ameryki Południowej i setki
                innych branimów z całego świata. Gdyby nie on, na pewno nie byłoby dziś
                większości tych zwierząt. Aż dziw bierze, że jest on tak niedoceniony - mimo że
                wszyscy ludzie są jego potomkami, to o jego osiągnięciu pamiętali tylko Żydzi.
                Wszystkie pozostałe ludy zapamiętały tylko wielki Potop, a to jak z niego się
                uratowali, to już uszło ich uwadze. A to dopiero niewdzięcznicy.
                • 31.07.08, 23:28
                  Noe naprawdę zasługuję na medal, arka przepruła przez kilometrowe tsunami,
                  ominęła komety i meteory, tylko po kiego brał te szczury i moskity !

                  Dziecko by zobaczyło ze to wszystko kupy się nie trzyma!
                • 01.08.08, 09:48
                  No wlasnie:towarzysz mowi podobnie.
                  "Popol Vuh", swieta ksiega Majow opisuje Potop dokladnie jak Biblia-
                  na to juz wskazywalem.Opisuje ona "rozstepywanie sie wod" przed
                  plemionami Majow, zmierzajacych do Nowego swiata.
                  Ksiega Rodzaju wywodzi cala ludzkosc od trzech synow Noego ( a co
                  mowi dzisiejsza genetyka? Ilu bylo tych pierwszych mezczyzn?) i tak
                  samo jest u...Majow.
                  Aztekowie opowiadaja o uratowaniu sie ludzi w sposob prawie taki
                  sam, jak Biblia -to bylo Cocox z zona w lodzi, ktora przycumowala do
                  najwyzszej w okolicy gory.Byl tez ptak, jaki Cocox wyslal na
                  rozpoznanie.Jak zauwaza Heyerdhal, badajacy dokladnie poruszanie
                  sie osadnikow na ladzie Amerykanskim zauwaza, Cocox nalezal do
                  grona "kulturotworcow".
                  Ale nie brak podobnych mitow w Indian preriowych.

                  Tak wiec tow. ewolucjonisto, takie mity wystepuja nie tylko u
                  Zydow.Nalezy jednak przyznac, ze Biblia opisuje to w zadziwiajaco
                  dokladny sposob.

                  A propos: Ciebie nie dziwi, ze inne ludy "zapamietalu Wielki Potop",
                  ktorego wg. ewolucji nie moglo byc?
                  (Z)

                  • 01.08.08, 10:56
                    > Ksiega Rodzaju wywodzi cala ludzkosc od trzech synow Noego ( a co
                    > mowi dzisiejsza genetyka? Ilu bylo tych pierwszych mezczyzn?)

                    To dobrze że wykazujesz jakiekolwiek zainteresowanie tym co mówi dzisiejsza
                    genetyka. Podam Ci więc kilka faktów, które możesz sobie łatwo zweryfikować w
                    źródłach:
                    * Gdyby _kiedykolwiek_ w hostorii gatunku populacja ludzi spadła poniżej 500
                    osobników, nasz gatunek zniknąłby z powierzchni Ziemi (z powodu zbyt małej puli
                    genetycznej). To jest fakt, który nie wymaga żadnego stawiania hipotez. Geny po
                    prostu tak działają.
                    * Istnieje kilkadziesiąt "odmian" gatunku homo sapiens, z których 90% określamy
                    jako "rasę czarną": pigmejów, Malinezyjczyków, Aborygenów itp. Różnorodność tych
                    odmian dowodzi, że ich linie genetyczne stopniowo rozdzielały się dziesiątki
                    tysięcy lat temu.
                    * Różnorodność genetyczna mitochondrialnego DNA wskazuje że najpóźniejsza
                    "wspólna matka" wszystkich ludzi żyła około 140 tyś. lat temu.
                    * Różnorodność genetyczna chromosomu Y wskazuje że najpóźniejszy "wspólny
                    ojciec" wszystkich ludzi żył około 60 tyś lat temu.

                    (Oczywiste że ani w jednym ani w drugim przypadku populacja ludzi nie
                    ograniczyła się do kilku osób, z powodu pierwszego podanego tu faktu. W obu
                    okresach żyło wielu ludzi, tylko że linie genetyczne innych zostały wyparte).

                    > Aztekowie opowiadaja o uratowaniu sie ludzi w sposob prawie taki
                    > sam, jak Biblia -to bylo Cocox z zona w lodzi, ktora przycumowala do
                    > najwyzszej w okolicy gory.Byl tez ptak, jaki Cocox wyslal na
                    > rozpoznanie.Jak zauwaza Heyerdhal, badajacy dokladnie poruszanie
                    > sie osadnikow na ladzie Amerykanskim zauwaza, Cocox nalezal do
                    > grona "kulturotworcow".

                    Podaj proszę źródła, bo szczerze mówiąc nie wiem do których konkretnie mitów się
                    odwołujesz.

                    > A propos: Ciebie nie dziwi, ze inne ludy "zapamietalu Wielki Potop",
                    > ktorego wg. ewolucji nie moglo byc?

                    Oczywiście że był. W dolinie Eufratu - o czym wszystkie ludy wywodzące się z
                    tych terenów pamiętają. Za to twierdzenie że jakaś fala "zakryła szczyty
                    najwyższych gór", albo że "utopiła wszystkie stworzenia chodzące po ziemi" są
                    kretynizmami. I nie ma to nic wspólnego z ewolucjonizmem - żeby to stwierdzić
                    wystarczy trochę wiedzy o świecie i trochę rozsądku.
                    • 02.08.08, 00:24
                      Podawalem wczesniej linki - mozliwe, ze na innym watku.
                      Najwidoczniej nie czytasz ich towarzyszu, wiec sobie sam poszukaj.
                      (Z)
                    • 02.08.08, 01:25
                      asteroida2 napisał:

                      > * Różnorodność genetyczna mitochondrialnego DNA wskazuje że najpóźniejsza
                      > "wspólna matka" wszystkich ludzi żyła około 140 tyś. lat temu.

                      > * Różnorodność genetyczna chromosomu Y wskazuje że najpóźniejszy "wspólny
                      > ojciec" wszystkich ludzi żył około 60 tyś lat temu.

                      Jedna uwaga: w pierwszym przypadku chodzi o wspólną matkę matki matki matki
                      matki... (itd.) wszystkich dzisiejszych LUDZI; w drugim -- o wspólnego ojca ojca
                      ojca ojca ojca... (itd.) wszystkich dzisiejszych MĘŻCZYZN (kobiet sprawy
                      chromosomu Y w ogóle nie dotyczą). Natomiast ostatni człowiek (obojętnie, jakiej
                      płci), który był przodkiem dla każdego z dzisiejszych ludzi (obojętnie, w jak
                      mieszanej linii), żył BARDZO niedawno temu, zob.:

                      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=32&w=66771133&a=66809833

                      --
                      "El mundo desgraciadamente es real" -- Jorge Luis Borges
                      • 05.08.08, 22:36
                        petrucchio napisał:


                        > (kobiet sprawy
                        > chromosomu Y w ogóle nie dotyczą).

                        Moze to nic do dyskusji nie ma,ale znowu wychodz braki towarzsza w
                        dziedzinie biologii
                        www.wiadomosci24.pl/artykul/xxy_w_poszukiwaniu_tozsamosci_50598.html
                        • 05.08.08, 22:48
                          noveyy777 napisał:

                          > Moze to nic do dyskusji nie ma,ale znowu wychodz braki towarzsza w
                          > dziedzinie biologii

                          Jak słusznie zauważasz, nie ma to nic a nic do rzeczy, bo rozmowa była o
                          _dziedziczeniu_ genów zlokalizowanych na chromosomie Y. Niezależnie od tego, z
                          jaką płcią identyfikuje się psychicznie człowiek z zespołem Klinefeltera,
                          aberracja typu XXY praktycznie zawsze eliminuje jego chromosom Y z
                          dziedziczenia. Dziecka w każdym razie nie urodzi.


                          --
                          Może to wszyćko bez te atomy,
                          Że waryjota... momy.
                          • 06.08.08, 11:03
                            petrucchio napisał:

                            > noveyy777 napisał:
                            >
                            > > Moze to nic do dyskusji nie ma,ale znowu wychodz braki towarzsza
                            w
                            > > dziedzinie biologii
                            >
                            > Jak słusznie zauważasz, nie ma to nic a nic do rzeczy, bo rozmowa
                            była o
                            > _dziedziczeniu_ genów zlokalizowanych na chromosomie Y.
                            Niezależnie od tego, z
                            > jaką płcią identyfikuje się psychicznie człowiek z zespołem
                            Klinefeltera,
                            > aberracja typu XXY praktycznie zawsze eliminuje jego chromosom Y z
                            > dziedziczenia. Dziecka w każdym razie nie urodzi.
                            >
                            Tylko cie czlowiek naprowadzi na tor ,a zaraz się nauczysz:0 Wiesz
                            pietrucchio, ty jednak musisz bardzo nielubić biologii molekularnej
                            i biochemii. Ja to w morde czuje:) A szkoda, ponieważ to na tym polu
                            darwinizm polegnie,albo zyska zwyciestwo. Reszta (jak twoje
                            ptaki/dinozaury czy dinozaury to ptaki to zwykłe plewy:)).



                            • 08.08.08, 11:26
                              noveyy777 napisał:

                              > Wiesz
                              > pietrucchio, ty jednak musisz bardzo nielubić biologii molekularnej
                              > i biochemii. Ja to w morde czuje:) A szkoda, ponieważ to na tym polu
                              > darwinizm polegnie,albo zyska zwyciestwo. Reszta (jak twoje
                              > ptaki/dinozaury czy dinozaury to ptaki to zwykłe plewy:)).

                              Biedny King Kong. Darwinizm polegnie albo zyska zwycięstwo? A kto niby zagraża
                              darwinizmowi? Amatorzy z internetowych list dyskusyjnych? Nawiedzeni outsiderzy,
                              którzy co prawda sami nie prowadzą badań i nie publikują wyników, ale za to
                              wszystko wiedzą "odgórnie" na temat spraw fundamentalnych? Cała istotna dyskusja
                              na temat ewolucji przebiega wewnątrz głównego nurtu nauki, a tam -- nie łudź się
                              -- żadnej walnej bitwy o darwinizm już raczej nie będzie.


                              --
                              "Dopóki nie skorzystałem z Internetu, nie wiedziałem, że na świecie jest tylu
                              idiotów." -- Stanisław Lem
                              • 08.08.08, 11:50
                                Kazda dzdzownica nauki prowadzi badania i publikuje wyniki swych badan.
                                Kazda rozumie tylko te czastke gleby , ktora pozera.
                                A pozniej dzdzownice sie intelektualnie na*pie*rda*laja rzucajac w siebie
                                czastkami blota.
                                Ej robaczki - nie mozna rozumiec czesciowo.
                                MOZNA TYLKO ROZUMIEC WSZYSTKO ALBO NIC.
                                Nikt nie moze zaprzeczyc sekwencji kosmicznych wydarzen w ciagu ostatnich 13.7
                                miliardow lat ,ktorych czescia jest powstanie zycia biologicznego. Panta rhei.
                                • 08.08.08, 11:53
                                  Errata: Mysliciel versus dzdzownice nauki
                                • 08.08.08, 12:09
                                  Dreczy mnie pytanie: jak wygladal LUCA? Co to za tejemnicza postac?
                                  Czy moze zawiesina protein w "cieplym bajorku"?
                                  Znam odpowiedz: Dzyn, dzyn, dzyn...
                                  mleczko.interia.pl/galerie/o-zwierzetach/zdjecie,520783,7
                                  (Z)

                                • 08.08.08, 12:09
                                  tygrys6789 napisał:

                                  > Panta rhei.

                                  No to spływaj, tygrysku.


                                  --
                                  Byłem wstrząśnięty. Nauka wcale ich nie obchodziła! W ich życiu liczyła się
                                  tylko o tyle, o ile pomagała im interpretować Talmud! Nie interesował ich świat
                                  zewnętrzny, zjawiska naturalne; interesowało ich tylko rozstrzygnięcie kwestii
                                  wynikającej z Talmudu. -- Richard P. Feynman
                                  • 08.08.08, 12:31
                                    Zapaszam cie na dluga podroz wzdluz poteznej rzeki madrosci.
                                    Wiesz , otwarte okna mojego pokoju wychodza na stary cmentarz.
                                    Kilka sekund temu uslyszlem piekny dzwiek trabki i pogrzebowego Mozarta. Chwile
                                    pozniej uslyszalem niesamowity dzwiek, wycie ktore bylo sama kwintesencja smutku
                                    i rozpaczy. Wycie to zmrozilo mi krew w zylach i zjezylo wlosy na mym karku.
                                    Po chwili zdalem sobie sprawe ze byl to placz mezczyzny , ktoremu pekalo serce
                                    z zalu za zona ktora wlasnie skladno w grobie.
                                    Boze, powol mi zrozumiec i nie zwariowac.
                                    • 08.08.08, 13:32
                                      tygrys6789 napisał:

                                      > Zapaszam cie na dluga podroz wzdluz poteznej rzeki madrosci.

                                      Z mędrcem Leonardem, który będzie mi po drodze prawił tak: "Ciekawe, ze mozliwe
                                      bylo pototmstwo czlowieka i neoandertala. Czyli bylo to cos jak potomstwo Polki
                                      i Senegalczyka Simona. Na szczescie nie bylo to potomstwo jak z malzenstwa
                                      kobiety z gorylem."

                                      > Wiesz , otwarte okna mojego pokoju wychodza na stary cmentarz.
                                      > Kilka sekund temu uslyszlem piekny dzwiek trabki i pogrzebowego Mozarta. Chwil
                                      > e
                                      > pozniej uslyszalem niesamowity dzwiek, wycie ktore bylo sama kwintesencja smutk
                                      > u
                                      > i rozpaczy. Wycie to zmrozilo mi krew w zylach i zjezylo wlosy na mym karku.
                                      > Po chwili zdalem sobie sprawe ze byl to placz mezczyzny , ktoremu pekalo serce
                                      > z zalu za zona ktora wlasnie skladno w grobie.
                                      > Boze, powol mi zrozumiec i nie zwariowac.

                                      A wiesz? Okna mojego pokoju wychodzą na skraj lasu. Właśnie miałem ci odpisać,
                                      kiedy ustał padający od rana deszcz, zza chmur błysnęło sierpniowe słońce, a
                                      spomiędzy drzew wyszedł charakterystycznym, powolnym i rozkołysanym krokiem,
                                      przeciągając się rozkosznie, piękny pręgowany zwierz o nadzwyczajnie rzewnym
                                      pyszczku i niesłychanie długim... Był to mój dobry znajomy -- tygrys Leonard,
                                      dziś dla odmiany melodramatyczny.

                                      --
                                      Żołnierze Ksenofonta: -- Thalatta! Thalatta! (Morze! Morze!)
                                      Marynarze Kolumba: -- ¡Tierra! ¡Tierra! (Ziemia! Ziemia!)
                                    • 08.08.08, 13:36
                                      ...piciu-miciu...

                                      Najpierw link:
                                      pl.wikipedia.org/wiki/Historia_%C5%BCycia_na_Ziemi
                                      "Ale sobie znalazl zrodlo" -tak zauwazal parokrotnie tow.
                                      Petrucchio, ktory co prawda "Wikipedii" "nie czytuje" i najwyrazniej
                                      ja gardzi, ale..sam ja... cytowal.
                                      Sadzac po steku bzdur i nonsensow zawartych w tej "encyklopedii",
                                      autorami (autorem?) arykulu o LUCE i "pochodzeniu zycia na Ziemi
                                      MUSIAL BYC bez watpienia jeden z...tych na rysunku Mleczki, tj.
                                      starszy baran, ergo-ewolucjonista.
                                      Oprocz masy ciekawych, istotnych dla "poszerzenia wiedzy" detali
                                      (np.skladu atmosfery Ziemi, eksperymentu Millera, itd) mamy
                                      tez "liste watpliwosci"(nabieram podejrzen, ze tow. Pterucchio
                                      jednak oparl sie w polemice na tym artykule) oraz stuprocentowa
                                      pewnosc-"geny wspolczesnych organizmow".
                                      Tak natrafiamy na LUCE:

                                      "Najstarszym organizmem, który potrafimy dobrze odtworzyć analizując
                                      geny współczesnych komórek jest ostatni uniwersalny wspólny przodek
                                      (last universal common ancestor, LUCA), czyli ostatni wspólny
                                      przodek wszystkich ziemskich organizmów. Jest on bardzo złożoną
                                      komórką – posiadał kod genetyczny w postaci RNA i DNA, rybosomy,
                                      syntezował białkowe enzymy, które katalizowały setki reakcji
                                      koniecznych w metabolizmie (najprawdopodobniej chemoautotroficznym)
                                      oraz synte