Dodaj do ulubionych

Fizyka - problem moj jest nie typowy

04.10.08, 23:37
Otoz moi drodzy!
Nie jestem fizykiem, a raczej tlumaczem i w ksiazce ktora tlumacze jest tekst
z fizyki kwantowej. Nie bardzo wiem czy to co pisze ma dla Was jakis sens. Dla
scislosci zdanie po angielsku brzmi:
Six atom Schrodinger "cat" state achived - reserchers in China's National
Laboratory have successfully created a six-atom Schrodinger "cat"
state,enabling the highest atom-entanglment, with the cluster state directly
used for quantum computation, setting new
world records in the fields of atom-entanglement and quantum computation.

PL: Osiągnięto sześcioatomowy stan „kota Schrödingera” – badacze z Chińskiego
Laboratorium Narodowego wytworzyli sześcioatomowy stan „kota
Schrödingera”,wytwarzając największe na świecie splątanie atomów, którego stan
klastera jest bezpośrednio użyty do obliczeń kwantowych. Dostarcza to nowych
danych w polu badania splątań atomów i rachunków kwantowych.
Edytor zaawansowany
  • bonobo44 05.10.08, 01:17
    <<Osiągnięto sześcioatomowy stan „kota Schrödingera” – badacze z
    Chińskiego Laboratorium Narodowego wytworzyli sześcioatomowy
    stan „kota Schrödingera”,wytwarzając największe na świecie splątanie
    atomów, z wykorzystaniem stanu tego klastera bezpośrednio do
    obliczeń kwantowych, ustanawiając tym samym nowe światowe rekordy na
    polu splątań atomów i obliczeń kwantowych. >>

    w tym wypadku tłumaczenie "record" jako zapis nie ma sensu
    chodzi istotnie o pobicie rekordów świata na tym polu


    reszta jest jak najbardziej zrozumiała

    Przy okazji polecam
    Angielsko-polski słownik nowych polskich terminów fizycznych
    Komisji Nazewnictwa Fizycznego PTF
    ptf.fuw.edu.pl/nazew.html
    --
    niech nas wszystko, co istnieje bądź nie - cała obecna, przeszła i
    przyszła konstytucja wszechświata - ma w opiece swej...
    www.youtube.com/watch?v=j50ZssEojtM
  • bonobo44 05.10.08, 01:20
    poprawniej brzmi:
    <<ustanawiając tym samym nowe światowe rekordy na
    polu splątania atomów i obliczeń kwantowych. >>

    --
    niech nas wszystko, co istnieje bądź nie - cała obecna, przeszła i
    przyszła konstytucja wszechświata - ma w opiece swej...
    www.youtube.com/watch?v=j50ZssEojtM
  • bonobo44 05.10.08, 11:44
    a jeszcze dokładniej (dzieląc skwantowany włos pomiędzy kwantowe
    sześcioraczki 8-)

    <<ustanawiając tym samym nowe światowe rekordy na
    POLACH splątania atomów i obliczeń kwantowych. >>

    inaczej ktoś mógłby to odczytać jako "poplątanie" obliczeń z atomami
    ;-)
    do pewnego stopnia ma to m-ce, ale "splątanie" dotyczy STANU UKŁADU
    (Q-bitu, a właściwie już niemal Q-bajtu 8-),
    a nie 'stanu komputera kwantowego'("Q-programu")
    z samym tym 'komputerem kwantowym' ("Q-hardwarem") ;-)

    w oryginale też dostrzeżono ten "problem" 8-)
    Wniosek: nie nalezy zbyt bezkrytycznie (dla elegancji li tylko)
    pomijać liczby mnogiej w tłumaczeniach tego typu tekstów...
    --
    niech nas wszystko, co istnieje bądź nie - cała obecna, przeszła i
    przyszła konstytucja wszechświata - ma w opiece swej...
    www.youtube.com/watch?v=j50ZssEojtM
  • kazik.torun 05.10.08, 13:20
    Dziekuje!
  • petrucchio 05.10.08, 01:49
    Jeśli ktoś tłumaczy "setting new world records in the fields of..." jako
    "dostarcza to nowych danych w polu badania..." zamiast "ustanawiając nowe
    rekordy w dziedzinach..." (tak powinno być), to słowo "tłumacz" brzmi zbyt
    dumnie :(. Poza tym są "obliczenia kwantowe", ale nie ma "rachunków kwantowych",
    a "cluster state" to raczej "stan grupowy" niż "stan klastera".

    --
    Byłem wstrząśnięty. Nauka wcale ich nie obchodziła! W ich życiu liczyła się
    tylko o tyle, o ile pomagała im interpretować Talmud! Nie interesował ich świat
    zewnętrzny, zjawiska naturalne; interesowało ich tylko rozstrzygnięcie kwestii
    wynikającej z Talmudu. -- Richard P. Feynman
  • bonobo44 05.10.08, 02:24
    to istotnie raczej "stan klastrowy" (może nawet "stan klastra"
    lub "stan grupowy" (co mniej mi się osobiście podoba)
    - w istocie nie mam pojęcia, co się przyjmie (lub przyjmuje) w
    środowisku

    jak Pan przetłumaczy, tak będzie OK
    a co się ostatecznie przyjmie, to się zobaczy

    "cluster state" to ogólne dobrze zdefiniowane (we współcz. QM)
    pojęcie (i nie odnosi się raczej do klastra atomów - jak mylnie
    sugerowałem poprzednio)

    --
    niech nas wszystko, co istnieje bądź nie - cała obecna, przeszła i
    przyszła konstytucja wszechświata - ma w opiece swej...
    www.youtube.com/watch?v=j50ZssEojtM
  • europitek 05.10.08, 09:51
    W dodatku, jakoś tak utarło się, że użyta się <klaster - klastra>, chociaż zdaje się, że <klastera> też nie byłoby tak do końca źle.
  • petrucchio 05.10.08, 12:34
    europitek napisał:

    > W dodatku, jakoś tak utarło się, że użyta się <klaster - klastra>,
    > chociaż zdaje się, że <klastera> też nie byłoby tak do końca źle.

    Nowsze zapożyczenia zakończone na -Cer (gdzie C oznacza jakąkolwiek spółgłoskę)
    są w polskim traktowane bardzo niekonsekwentnie, jeśli chodzi o ruchomość /e/.
    Jest sweter/swetra (no i oczywiście niestandardowy "swetr"), rober/robra,
    kliwer/kliwra, kanister/kanistra, plaster/plastra, ale seter/setera,
    rower/rowera, toster/tostera, komputer/komputera. Nie ma tu praktycznie żadnej
    jednoznacznej reguły ani zależności między etymologią wyrazu a jego odmianą. Za
    każdym razem decyduje nieprzewidywalny kaprys ogółu "wykształconych
    użytkowników" (lub analogia, jeśli są już podobne zapożyczenia, ale w przypadku
    klastra/klastera nie bardzo wiadomo, czy modelem miałby być <plaster>, czy
    <toster>); w każdym razie konflikt między <klastrem> i <klasterem> jeszcze się
    ostatecznie nie rozstrzygnął. Jeśli wierzyć Googlowi, forma przymiotnika
    <klastrowy> jest około dwukrotnie popularniejsza niż <klasterowy>, ale żadnej z
    nich nie można dziś uznać za bezwzględnie dominującą. Rzeczownik natomiast
    odmienia się najczęściej z ruchomym /e/; np. miejscownik <klastrze> jest aż ok.
    20 razy częstszy niż <klasterze>, a narzędnik <klastrem> prawie 4 razy częstszy
    niż <klastrem>.


    --
    Byłem wstrząśnięty. Nauka wcale ich nie obchodziła! W ich życiu liczyła się
    tylko o tyle, o ile pomagała im interpretować Talmud! Nie interesował ich świat
    zewnętrzny, zjawiska naturalne; interesowało ich tylko rozstrzygnięcie kwestii
    wynikającej z Talmudu. -- Richard P. Feynman
  • petrucchio 05.10.08, 12:40
    petrucchio napisał:

    > rower/rowera

    Napisało mi się tak z rozpędu. Powinno być oczywiście "roweru". Jeszcze jedna
    przypadkowa niekonsekwencja (i źródło wahań, bo sporo ludzi, zwłaszcza dzieci,
    mówi odruchowo "nie ma mojego rowera").

    --
    "El mundo desgraciadamente es real" -- Jorge Luis Borges
  • charioteer 05.10.08, 12:57
    > petrucchio napisał:
    >
    > > rower/rowera

    pedał/pedała

    ;-)

    Jeszcze jest:

    dlugopis/dlugopisa
    tort/torta

    ale niech pan tlumacz na to nie patrzy, bo ja sobie tylko smichy chichy robie.

    --
    Chariotowe sygnaturki na wakacjach. MUZA!
    profile.myspace.com/index.cfm?fuseaction=user.viewprofile&friendid=60486894
  • europitek 05.10.08, 14:08
    Jest ciekawie, ponieważ <rowera> i <długopisa> nie jest niedopuszczalne. Jakieś dwa (a może więcej) lata temu "napadła" na mnie na forum kobitka, że nie umiem odmieniać <hipokamp>, więc jestem ogólnie rzecz biorąc matoł. Sprawdziłem wtedy u polonistów, którzy za tzw. autorytetem podali mi, że dopuszczalne jest -a i -u. końcówka -a jest staromodna i powoli wychodzi z użycia, ale jakby kto chciał, to może nawet mówić <stoła>, a nie <stołu>.
  • europitek 05.10.08, 19:46
    charioteer napisał:
    > Ale ja nie polonista ;-)

    Ja też nie. Domyślam się jedynie, że tu chodzi o brak jakiegoś "obowiązującego" trendu (co opisał Petrucchio), a to moze skutkować różnymi odmianami zmiennymi w czasie. Odnośnie tego hipokampa(u), to powiedzieli mi, że teraz jest jakiś okres przejścia od jednej formy do drugiej (zmiana częstotliwości użycia).
  • charioteer 05.10.08, 20:30
    Jak na moja intuicje, to faktycznie jedni mowia hipokampa, inni - hipokampu. W
    podrecznikach PWN jest hipokampa.

    --
    "The charioteer of the human soul drives a pair of steeds, and one of the horses
    is beautiful, good, and formed of such elements, whereas the makeup of the other
    one is quite the opposite." -Phaedrus
  • europitek 06.10.08, 01:54
    Ja celowo przerzuciłem się z <hipokampa> na <hipokampu> i okazało się wtedy, że ... w ogóle i w szczególe, to tylko ludzie mówiący <hipokampa> wiedzą do czego on służy.
  • petrucchio 05.10.08, 15:02
    europitek napisał:

    > Sprawdziłem wtedy u polonistów, którzy za tzw. autorytetem podali mi, ż
    > e dopuszczalne jest -a i -u. końcówka -a jest staromodna i powoli wychodzi z uż
    > ycia, ale jakby kto chciał, to może nawet mówić <stoła>, a nie <sto
    > łu>.

    Ale tylko w utartych archaicznych zwrotach, jak "siąść do stoła". Pierwotnie
    było -u albo -a (nie wspominając o innych, dziś zapomnianych możliwościach) w
    zależności od odziedziczonego typu deklinacyjnego. Większość rzeczowników
    męskich miała -a, ale tak zwane "tematy na *-u" miały -u w dopełniaczu, nawet
    jeśli oznaczały coś żywego (jedynym ocalałym egzemplarzem jest dziś wół/wołu,
    ale kiedyś należał tu np. <syn>). Potem wszystko się pomieszało. Rzeczowniki
    żywotne przybrały prawie bez wyjątku -a, nieżywotne podzieliły się na dwie grupy
    niezależnie od pochodzenia, a chaotyczne wahania trwają do dziś


    --
    Brian: "You are all different!" // Crowd: "YES, WE ARE ALL DIFFERENT!" // Lone
    Voice: "I'm not." // Person next to him: "SHH!"
  • europitek 05.10.08, 19:35
    Z tą chaotycznośćią jest - dla mnie - o tyle ciekawie, że rózne formy tego samego rzeczownika są "na słuch" równie "sensowne". Chyba nie zrobiłoby mi żadnej różnicy, gdyby zamiast <stołu> było <stoła>.
  • petrucchio 06.10.08, 01:13
    europitek napisał:

    > Chyba nie zrobiłoby mi żadnej różnicy, gdyby zamiast <stołu> było
    > <stoła>.

    No bo czemu miałoby robić? Przecież

    Twardowski siadł w końcu stoła,
    Podparł się w boki jak basza:
    "Hulaj dusza! Hulaj!" -- woła...

    (a może "wołu"?). I tłumacz potem dziecku, że <stoła> jest niepoprawne. Jeśli
    jest jakaś realna tendencja, to do używania <-u> z rzeczownikami
    niepoliczalnymi, a <-a> z policzalnymi (dlatego np. <lodu> w znaczeniu 'ice' ale
    <loda> 'ice-cream'), ale są wyjątki w obie strony (zwłaszcza <-u> zamiast
    oczekiwanego <-a>), a zwyczaj językowy wciąż ewoluuje. Jeszcze Doroszewski nie
    tak dawno temu podawał <śrubokrętu> jako jedyną formę dopełniacza; dziś na pewno
    przewaga <śrubokręta> jest miażdżąca.


    --
    "Everyone who believes in telekinesis, raise my hand." -- James Randi
  • europitek 06.10.08, 01:45
    A może ten "chaos" wynika z faktu przemieszania się w ciągu ostanich kilkudziesięciu lat lokalnych grup ludności polskiej? Gdyby wcześniej istniały jakieś rozpoznawalne lokalne tradycje, to fizyczne wymieszanie tych grup mogłoby dać taki efekt.
  • petrucchio 06.10.08, 01:55
    europitek napisał:

    > A może ten "chaos" wynika z faktu przemieszania się w ciągu
    > ostanich kilkudziesięciu lat lokalnych grup ludności polskiej?
    > Gdyby wcześniej istniały jakieś rozpoznawalne lokalne tradycje, to
    > fizyczne wymieszanie tych grup mogłoby dać taki efekt.

    Raczej nie. Takie wahania (<lasa ~ lasu>, <zwierza ~ zwierzu>, <wieczora ~
    wieczoru> itp. -- przykłady można mnożyć do woli) trwają od XV wieku; od XVI w.
    formy na <-u> szerzą się wśród rzeczowników nieżywotnych kosztem <-a>. W ciągu
    ostatnich kilkudziesięciu lat nie było żadnych drastycznych zmian, tylko drobne
    wahania, takie same jak od 500 lat z okładem.


    --
    Może to wszyćko bez te atomy,
    Że waryjota... momy.
  • europitek 06.10.08, 02:55
    Szkoda więc, ale spróbuję się ratować stwierdzeniem, że XV wiek, to początek otwarcia na wschód i szerszych kontaktów ze wschodnimi Słowianami. Może wpływ ich języków powoduje stały dopływ czynnika powodującego "bałagan".
  • charioteer 06.10.08, 02:24
    petrucchio napisał:

    > jest jakaś realna tendencja, to do używania <-u> z rzeczownikami
    > niepoliczalnymi, a <-a> z policzalnymi (dlatego np. <lodu> w zn
    > aczeniu 'ice' ale
    > <loda> 'ice-cream'),

    Tak naiwnie i bez jakiejkolwiek pretensji do naukowosci:

    Ciekawe rzeczy sie dzieja z kontekstami uzycia. Wpisanie w wyszukiwarke forum
    "dlugopisu" wyrzuca na pierwszej stronie watek, ktory ma w tytule "kolor
    dlugopisu" (policzalny). Przy wpisaniu "dlugopisa" wychodzi mnostwo watkow nt.
    jak usunac plame "z dlugopisa" - plama jest z tuszu, wiec niepoliczalne.

    Wszystko bije watek pt. Widzialem dlugopisa w Auchan (zywotny).

    --
    "Bring me my Bow of burning gold; Bring me my Arrows of desire:
    Bring me my Spear: O clouds unfold: Bring me my Chariot of fire!" -William Blake
  • europitek 06.10.08, 02:41
    charioteer napisał:
    > Wszystko bije watek pt. Widzialem dlugopisa w Auchan (zywotny).

    Gdyby to było parędziesiąt lat temu i <długopis> w cudzysłowie, to byłoby OK. Tak kiedyś określało się dryblasa - "długopis".
    To oczywiśćie też "bez pretensji" (jakichkolwiek).

    A to rozróżnienie kontekstów (policzalne-niepoliczalne) mnie się bardzo podoba.
  • charioteer 06.10.08, 03:02
    Ech,

    Chcesz tortu? (kawalek)
    Chcesz torta? - Calego??? (przeciez dopelniacz z biernikiem tez sie nam mieszaja...)

    To juz jest calkiem bezpretensjonalne ;-)
    Dobranoc.


    --
    Xena: Warrior Princess
    webhome.idirect.com/~nuzhathl/charioteer.jpg
  • petrucchio 06.10.08, 12:37
    charioteer napisał:

    > Ech,
    >
    > Chcesz tortu? (kawalek)
    > Chcesz torta? - Calego??? (przeciez dopelniacz z biernikiem tez sie nam mieszaj
    > a...)

    Puścić dymka (1030 gh)
    Puścić dymek (117 gh)
    Puścić dymku (1 gh)

    (gh = Google hit)

    Czasem -a/-u pomaga rozróżniać rzeczowniki żywotne albo pseudożywotne
    ("formalnie żywotne, semantycznie nieżywotne") od nieżywotnych: <zbiega> (z
    więzienia)/<zbiegu> (ulic, okoliczności), <geniusza>/<geniuszu>; czasem
    policzalne od niepoliczalnych: <tłoku> (w ciasnym przejściu)/<tłoka> (w
    silniku). Czasem rozróżnia się rzeczowniki "wyraźniej policzalne" od
    "niewyraźniej policzalnych": <korkociąga> (przyrząd)/<korkociągu> (figura
    akrobatyczna). A czasem po prostu licho wie, dlaczego jest, jak jest: <zamku>
    (budowla)/<zamka> (w drzwiach). Taka duplikacja wyrazu słownikowego i odrębna
    ewolucja formalna każdej kopii, czy to pod wpływem jakiejś racjonalnej selekcji,
    czy wskutek dryfu losowego, zdarza się często, a jak widać po tych wszystkich
    długopisach w dopełniaczu, ludzie nieustannie eksperymentują z nowymi wariacjami
    na ten sam temat.

    --
    Brian: "You are all different!" // Crowd: "YES, WE ARE ALL DIFFERENT!" // Lone
    Voice: "I'm not." // Person next to him: "SHH!"
  • kazik.torun 05.10.08, 13:19
    Drogi petrucchio!

    Dla mnie oczywistym jest fakt, iz "to set a new world record" oznacza ustanowic
    nowy rekord swiata, jednakze dla mojego chinskiego przyjaciela juz nie zawsze.

    Chcac sie upewnic zapytalem fizykow. Samo nie mam na ten temat pojecia.
  • charioteer 05.10.08, 13:25
    kazik.torun napisał:

    > Chcac sie upewnic zapytalem fizykow. Samo nie mam na ten temat pojecia.

    Jak mozna tlumaczyc cos, czego sie nie rozumie?

    --
    Xena: Warrior Princess
    webhome.idirect.com/~nuzhathl/charioteer.jpg
  • europitek 05.10.08, 14:18
    To normalna praktyka w wielu wydawnictwach. Kiedyś zawodowo redagowałem teksty i nie raz musiałem poprawiać spore fragmenty tłumaczeń. Czasami zdarzały się takie "kwiatki", że miejscami nie było wiadomo o co chodzi i dotyczyło to również tekstów literackich.
  • europitek 05.10.08, 19:22
    Co się dziwisz, jak ktoś przez lata był "nielegalny", to i język ma taki. Kwestia przeżycia.
  • kala.fior 05.10.08, 20:21
    ..widziadłem to samo we francuskiej TV, na początku było to okropnie
    śmieszne(Walesa do francuskiego ministra spraw zagranicznych, o jakieś tam
    pomocy 'co wy jak ta panna co chce ale nie daje', tłumacz wił się niesłychanie).
    Ale w końcu było to odświeżające i przynajmniej można było zrozumieć o co
    chodzi. Mieliśmy niedawno premiera (de Villpain) zwanego 'poeta', ten facet
    często mówił coś z
    werwa, rozumiałem, słowa, zdania ale ... nie byłbym w stanie powtórzyć własnymi
    słowami.
    --
    Reprennez du dessert !
  • europitek 06.10.08, 02:30
    Ja kiedyś miałem tłumaczyć spotkanie dwóch ważniaków, ale na wstępie doszli do wniosku, ze dadzą sobie radę bez tłumacza, bo znają język drugiej strony. No to siedziałem sobie i tylko słuchałem, aż do momentu gdy z zadowoleniem zaczynali się poklepywać. Wtedy zapytałem ich czy wiedzą, jaką umowę chcą zawrzeć, bo mnie tam wszystko jedno, ale im chyba nie. Popatrzyli, jak na wariata, więc każdemu z osobna wyjaśniłem na co się zgodził - no i musiałem jeszcze siedzieć z nimi przez 2 godziny, ale chociaż zmienili karnację na buraczkową.

    > facet często mówił coś z werwa, rozumiałem, słowa, zdania ale ...
    > nie byłbym w stanie powtórzyć własnymi słowami.

    Politycy tak mają nie od dziś. A u Francuzów, to chyba jakaś tradycja, bo już Hugo opisywał takiego ministra-poetę, któremu "er" bulgotało niepowtarzalnie cudnie, a trudno było powtórzyć, co on powiedział.
  • kazik.torun 05.10.08, 14:21
    Drogi panie
    Ksiazka - cala wielka ma 220 stron. Jedno zdanie w niej dotyczy fizyki kwantowej
    - jedno!

    Zatem mozna tlumaczyc ksiazke, a w przypadku gdy nie znam sie na fizyce
    kwantowej wypada zapytac tych co sie znaja

    PS: Prosze o pozostawienie swoich zlosliwosci dla siebie. Jak sie nie chce pomoc
    to lepiej milczec.
    Zycze milego dnia
  • charioteer 05.10.08, 14:25
    To trzeba bylo tak od razu w pierwszym poscie pisac! Zabieram sobie swoje
    zlosliwosci i skladam wyrazy uznania!

    --
    "Bring me my Bow of burning gold; Bring me my Arrows of desire:
    Bring me my Spear: O clouds unfold: Bring me my Chariot of fire!" -William Blake
  • petrucchio 06.10.08, 01:14
    charioteer napisał:

    > To trzeba bylo tak od razu w pierwszym poscie pisac! Zabieram sobie swoje
    > zlosliwosci i skladam wyrazy uznania!

    Też zwracam honor i mam nadzieję, że uwagi do czegoś się przydały.


    --
    Brian: "You are all different!" // Crowd: "YES, WE ARE ALL DIFFERENT!" // Lone
    Voice: "I'm not." // Person next to him: "SHH!"
  • kazik.torun 06.10.08, 16:31
    Ciesze sie, ze wreszcie pjawila sie jakas nic porozumienia.

    Widze, ze wielu z was to specjalisci jezykowi, a przynamniej osoby ceniace sobie
    poprawna polszczyzne.

    Mam wielu znajomych polnistow. Dzieki nim przestalem mowic "rok dwutysięczny
    ósmy" oraz "włanczam światło", co niestety zdarzało mi się notorycznie.
    Jednakże... świat nie zrobil sie piekniejszy. Kiedy slysze ww. formy otwiera mi
    sie scyzoryk w kieszeni. Ponadto - osoby ktorym zwracam uwage sa wsciekle. No
    coz, albo sie pogodzic....
  • hrabia-monter-christo 07.10.08, 01:23
    kazik.torun napisał:

    > ..."włanczam światło"...
    > Kiedy slysze ww. formy otwiera mi sie scyzoryk w kieszeni.

    a ja spokojnie pytam sie rozmowcy, gdzie mozna kupic taki "włancznik" do
    "włanczania" swiatla :-)
  • hrabia-monter-christo 06.10.08, 08:10
    problem "nie typowy" ?
    `nie prawda` - jest typowy

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka