Dodaj do ulubionych

Polska nauka, czyli jak dogonić Europę

27.11.08, 03:38
"Gdyby w UE rozdawano takie kostki, biurka polskich naukowców byłyby
dziś prawie puste"

G...no prawda.
Gdyby polski rząd opłacał naukę tak jak to się robi na zachodzie, to
trzebyby oddzielne składziki na te kostki zbudować.

Jeżeli jako asystent dostaje 1300 zł pensji i 500 zł rocznie na
badania własne, to w ramach tej kwoty jestem w stanie tylko i
wyłącznie opatentować metodę jak nie umrzeć z głodu.
A patent na to jest bardzo prosty. trzeba dorabic zajeciami na
prywatnych uczelniach jak nie wieczorami to w weekendy i na robienie
nauki nie ma juz ani czasu ani ochoty.
Do dupy z taką nauką. Wyjazd za granicę załatwił sprawę
definitywnie. Moja miesieczna pensja wynosi dwukrotność mojeego
rocznego zarobku w Polsce. Wyposażenie laboratoriow przekracza
jakiekolwiek wyobrażenie. Wystarczy spojrzec, jakie osiągnięcia mają
Polacy za granicą i zacząć im wreszcie płacić w Polsce, to wymiar
kostki trzeba będzie zmniejszyć, żeby sie po gabinetach pomieściły.


Edytor zaawansowany
  • waldemar.m 27.11.08, 05:22
    witek7205 napisał:

    > "Gdyby w UE rozdawano takie kostki, biurka polskich naukowców
    byłyby
    > dziś prawie puste"
    >
    > G...no prawda.
    > Gdyby polski rząd opłacał naukę tak jak to się robi na zachodzie,
    to
    > trzebyby oddzielne składziki na te kostki zbudować.
    >

    No coż! Przepraszam, ale nauka nie poszła w las i dlatego odpowiadam
    Panu w tym samym stylu: G...no prawda.

    Składziki puścilibyście w arendę, kostki sprzedalibyście Amerykanom,
    a za zarobione pieniądze wyjechalibyście na zachód, skąd
    wymądrzalibyście się jacy to wy jesteście przewidujący.
  • dalatata 27.11.08, 09:36
    prosze mi powiedziec gdzue mozna zarobic ponad 30K zlotych miesiecznie.
    rezygnuje z profesury w UK i jade.

    a poki co, bardzo prosze dac sobie spokoj z banailukami na temat takich pensji, co?

    witek7205 napisał:

    >
    > Jeżeli jako asystent dostaje 1300 zł pensji i 500 zł rocznie na
    > badania własne, to w ramach tej kwoty jestem w stanie tylko i
    > wyłącznie opatentować metodę jak nie umrzeć z głodu.
    > A patent na to jest bardzo prosty. trzeba dorabic zajeciami na
    > prywatnych uczelniach jak nie wieczorami to w weekendy i na robienie
    > nauki nie ma juz ani czasu ani ochoty.
    > Do dupy z taką nauką. Wyjazd za granicę załatwił sprawę
    > definitywnie. Moja miesieczna pensja wynosi dwukrotność mojeego
    > rocznego zarobku w Polsce. Wyposażenie laboratoriow przekracza
  • witek7205 01.12.08, 05:31
    dalatata napisał:

    > prosze mi powiedziec gdzue mozna zarobic ponad 30K zlotych
    miesiecznie.
    > rezygnuje z profesury w UK i jade.
    >

    30K zł miesięcznie to śmieszknie małe pieniądze. Z profesurą to w
    zasadzie na każdejj amerykańskiej uczelni. W laboratoriach
    badawczych dowolnej firmy farmaceutycznej można zarobić znacznie
    więcej.
  • dalatata 01.12.08, 09:31
    po pierwsze byla mowa o asystenturze. Laskawy pan proponowal teze, ze to jego pensja asystencka wlasnie tyle wynosi. prosze wiec mi nie pieprzyc o profesurze i firmach asystenckich.

    ale zobaczmy, po drugie, jak by wygladaly sprawy przy pensji profesorskiej. Byla mowa o pensji netto, wiec przyjmujac przelicznik funta 4.5 zlotego, 30K to pensja na reke okolo 6.6K funtow, brutto zatem to pensja ok 11K funtow, a zatem 130K funtow rocznie. poza szczegolnymi wypadkami, jednostkami wybitnymi, z ekstraklasy swiatowej i tylko w niektorych dziedzinach nauki (glownie medycyna, czasem biznes) takie pensje profesorskie nie istnieja. co wiecej dla pogladu powiem ze przecietna pensja profesorska w UK to okolo polowa tej sumy.

    a zatem, jeszcze raz, prosze laskawego pana o nie smazenie dyrdymalow. nei ma pan pojecia o czym mowi.

    co do laboratoriow firm farmaceutycznych, nie znam sie za bardzo, jednak zachecam laskawego pana do zagladniecia np. do ogloszen o prace zamieszczanych w New Scientist. bedzie pan mial poglad na to, ile jest posad za pow 100K funtow. takie bez watpienia istnieja, ale prosze bardzo nie mowic o nich w kategoriach latwosci smarowania bulki maslem. bo znow wskazuje pan ze nie ma pojecia o czym mowi.
  • gaassarbajter 01.12.08, 11:36
    W UK 30 tys. funtow/rok uchodzi za bardzo dobra place dla PhD.
  • gaassarbajter 01.12.08, 11:39
    Te firmy farmaceutyczne to wyjatkowe szuje. Na jedno lekarstwo maja
    czwesto po kilkadziesiat patentow, i stad pochodza te ich brudne,
    monopolistyczne zyski... A ludzie umieraja badz cierpia, bo ich nie
    stac na lekarstwo, ktorego produkcja kosztuje grosze (99.9% ceny
    lekarstwa to czesto patenty i nic wiecej)... No coz, chcieliscie
    kapitalizmu, to go macie...
  • dalatata 27.11.08, 10:28
    Pani Minister. nauka nie jest bialo-cczerowna, z orzelkiem, i zamiast kolorowa
    lepiej zeby byla uczciwa. zamiast sie zastanawiac nad klockami, lepiej zeby
    kazdy uniwersytet mial ludzi ktorzy sie znaja na eurospeak, ktorzy wiedza co w
    trawie piszczy.

    zeby napisac podanie trzeba przede wsyzstkim umiec pisac podania, a nie byc
    'innowacyjnym'. a gdzie sie mieli nauyczyc tego nasi naukowcy, skoro recenzje
    polskie sa nierzetelne? mnie zupelnie powala myslenie, ze zza ministerksiego
    stolka mozna zalatwic to, czy polscy uczeni beda granty europejskie dostawac. a
    jak bedziemy mieli narodowe centrum takie i takie, to juz wszystko bedzie cacy.
  • kpix 27.11.08, 10:52
    Najlepsze uniwersytety w Polsce: Warszawski i Jagiellonski
    ocieraja sie o pozycje rzedu 500 na swiecie. I jest ku temu
    kilka powodow. Po pierwsze oczywiscie swiadoma polityka
    wszystkich dotychczasowych rzadow obnizania nakladow na nauke.
    Ale rowniez obnizajac poziom nauk scislych w liceum dodatkowo
    sie do tego dolozylismy, ksztalcac ludzi, ktorzy przechodzac
    na studia nie sa w stanie sprostac oczekiwanemu od nich
    uniwersyteckiemu poziomowi wiedzy.
    Jako asystent na wydziale fizyki widzialem to na wlasne oczy:
    2-3 lata temu, gdy pojawili sie pierwsi studenci po "nowej
    maturze", profesor Wstepu do Fizyki I zastosowal wobec nich
    taki sam poziom nauczania, jaki od lat oczekiwalo sie od innych
    studentow. Efektem tego byla kompletna masakra na egzaminie:
    sposrod 160 studentow przyjetych, z czego okolo 120 podeszlo
    do egzaminu, przeszlo 36 osob, z czego tylko TRZECH bylo
    stricte studentami wydzialu fizyki, a reszta pochodzila z MISMAPu.
    Dziekan uratowala w koncu studentow dajac im szanse powtorki
    na nizszym poziomie. Dzis studentow III roku W.F. jest okolo
    trzydziestki. Tymczasem za "moich czasow" na tym samym roku bylo
    nas okolo 90-100.
    Dodatkowo ludzie w wieku 19 lat slyszac wszedzie o bezrobociu,
    celuja na taka perspektywe ktora da im prace za rozsadne pieniadze.
    Juz na samym poczatku nastepuje odplyw intelektu do firm
    prywatnych. Zas w wielu dziedzinach ktos, kto sie przedrze przez
    studia i doktorat, i chce prowadzic badania na swiatowym poziomie,
    musi wyjechac, bo Polska daje zbyt slabe instrumentarium do
    prowadzenia takich badan. Juz pomine kwestie tego, ze czlowiek
    zasuwa jak motorek, za co na polskim uniwersytecie otrzymuje pensje
    ponizej poczatkujacego "programisty" w dowolnej wiekszej firmie.
    Dlatego dla niejednego sytuacja ktora opisuje Witek, jest faktem:
    zamiast naprawde calkowicie skupic sie na badaniach, niejeden
    adiunkt czy profesor UW dorabia zajeciami na prywatnych uczelniach,
    i poswieca czas na przygotowanie, czas wykladu, egzaminowanie
    i dojazdy.
  • pokrecony_oliver 27.11.08, 12:22
    > Najlepsze uniwersytety w Polsce: Warszawski i Jagiellonski
    > ocieraja sie o pozycje rzedu 500 na swiecie.

    Te uniwersytety są poniżej 300 pozycji. Na świecie jest 195 państw w
    tym większość to kraje 3 świata, widocznie nie stać nas nawet na dwa
    dobre uniwerki. Kształcenie młodych nie jest, aż takim problemem.
    Problem to kto wyedukuje tych co kształcą, żeby robili to jak
    należy?
    Jeśli chodzi o samą pracę naukową to jest to bardzo proste.

    Żeby nauka się rozwijała potrzebne jest:
    - swoboda pracy
    - pensja zapewniająca godne życie
    - pieniądze na badania
    - przyjazne stosunki w grupie
    - kultura pracy

    To co jest w Polsce:
    - średnia swoboda pracy
    - żałosne pieniądze dla naukowców
    - pieniądze na badania śmiechu warte
    - bardzo złe stosunki międzyludzkie
    - kultura olewania, zapijania, pozorowaniu pracy i egoizm

    Rząd przynajmniej poprawi jeden, dwa z tych punktów. Co z resztą?
  • szalonychemik 27.11.08, 13:06
    W ciągu ostatnich kilku lat, nazwa ministerstwa odpowiedzialnego za naukę i finansowanie badań na Wyższych Uczelniach zmieniała się 3 razy. Jakość obsługi naukowców - ani razu.

    Niski poziom polskiej nauki to nie tylko niedofinansowanie badań oraz niskie wynagrodzenia badaczy. Głównym kłopotem jest myślenie post-socrealistyczne. Dbanie o własne posady i utrzymywanie ich za wszelką cenę. Brak ruchu kadry, ludzie którzy kiedyś studiowali w danej jednostce, robią w niej doktorat, habilitację po czym zostają w niej profesorami. Nie znają świata poza Alma-Mater.

    Dobór pracowników w większości przypadków przypomina Carską Rosję. Podwładny swoją durnowatą postawą musi dowartościowywać przełożonego. Efekt końcowy jest taki, że zarówno przełożony jak i pracownik są durniami.

    Kolejny a może najważniejszy problem, to sposób doboru kadry. Nie słyszałem o uczciwie przeprowadzonym konkursie na stanowisko asystenckie lub adiunktowskie w Polskiej wyższej Uczelni. Bardzo jaskrawym przykładem jest młody człowiek, który nie mógł (tak, nie mógł) wygrać żadnego konkurs na asystenta. Tylko dzięki uporowi w prowadzeniu badań za wszelką cenę i ogromnej pasji został laureatem nagrody FNP (przed Nim chylę czoła).

    W tak skonstruowany system możemy wpompowywać miliony euro a jakość prac badawczych i ich wyników i tak się nie zmieni.

    Jeżeli ktoś potrafi dorzucić coś optymistycznego - to bardzo proszę.
  • alek_matematyk 27.11.08, 14:03
    O widzę, że dyskutyjemy o abstrakcji :-) Z tego co wiem, to czegoś takiego jak POLSKA NAUKA nie ma - jest tylko POLSKA EDUKACJA. Trzeba się z tym pogodzić - szkoda czasu na bezsensowne dyskusje.
    Nic się nie zmieni jeśli pojawią się pieniądze i nie będzie współpracy przemysłu i nauki. Naukowcy pieniążki przejedzą i na tym różowy sen się zakończy. Bez poparcia POLSKIEGO PRZEMYSŁU - którego za dużo przecież nie mamy, a ten który pozostał zarządzany jest przez politykierów bez szkoły - nic się nie zmieni.

    Mogę się założyć - za 10 lat (jak Bóg da) będę uczestnikiem podobnej bezsensownej dyskusji. Mam także nadzieję, że dożyję czasów, gdy autorytetem młodzieży nie będzie TEDE.

    - Wieloletni pracownik naukowy jednego dobrego uniwersytetu i kilku uczelni prywatnych.

  • waldemar.m 27.11.08, 14:19
    alek_matematyk napisał:

    > - Wieloletni pracownik naukowy jednego dobrego uniwersytetu i
    kilku uczelni prywatnych.
    >
    Ten uniwersytet dlatego dobry, że Pan tam pracuje?
  • rlnd 27.11.08, 14:34
    Moze dlatego, ze Pan nie ?
  • alek_matematyk 27.11.08, 14:59
    Swoje obowiązki związane z pracą wykonuję sumiennie - niestety na rozwój własny nie mam już czasu, a za 3tys. złotych miesięcznie mieszkania nie kupię. Nie do końca rozumiem Pana odpowiedź.

    Wsparcie nauki może mieć sens jeśli jednocześnie zainetresuje się nią przemysł - jeśli ludzie biznesu zauważą korzyści z niej płynące - tak jak to ma miejsce w USA. To dopiero pocięgnie za sobą rozwój.

    Inna próba ratowania polskiej nauki nie powiedzie się. Pieniądze pewnie zostaną skierowane do sektora szkolnictwa prywatnego i na tym się zakończy.

  • dalatata 27.11.08, 20:35
    to ile by Pana satysfakcjonowalo, zeby rozwijac sie naukowo? 15K miesiecznie?
    czy tez rowniez by sie znalazl jakis wykret? ja osoboscie stawialbym na to, ze
    znalazlby sie.

    bo to sa wykrety. jesli komus nie odpowiadaja warunki kontraktu (dydatkyka plus
    badania) to powinien zrezygnowac z pracy.
  • rlnd 27.11.08, 21:25
    Podejrzewam, ze nie trafil Pan i chcial polemizowac z waldemarem.m, ktory
    zaatakowal Pana jak klasyczny troll. Ja postanowilem odbic pileczke, sugerujac
    ze uniwersytet jest dobry bo waldemara.m tam nie ma (znizajac sie do jego
    poziomu, czego w sumie nie powinienem byl robic).
  • gaassarbajter 27.11.08, 15:08
    Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
  • kxs 27.11.08, 16:14
    Wooow, naprawdę 30% to jest cooś, poprzedni dał chyba 20%, a naukowcy mówili o
    conajmniej 200% żeby dogonić europę
  • charioteer 27.11.08, 16:18
    Ciekawe, co z tych 30% wyjdzie w nowej ustawie budzetowej.

    --
    Aurora Borealis (Vangelis-Chariots of Fire)
    pl.youtube.com/watch?v=B7fzjnqGxxE
  • madcio 27.11.08, 19:27
    Gaassarbajter, bez spamu i prywatnych zatargów sądowych, które nikogo na grupie
    kompletnie nie obchodzą.

    --
    Poznaj się ze ŚwiadkiemWszechświata.
    W razie problemów proszę wpierw przeczytać o mojej moderacji.
  • gaassarbajter 27.11.08, 20:08
    Widze, ze bronisz postkomunistycznego betonu jak jakiegos skarbu.
    Pora, aby sie udal na (nie)zasluzona emeryture, cenzorze od siedmiu
    bolesci... :(
  • dalatata 27.11.08, 20:12
    Panie Lechu, gdziez to Pan bywal?!

    i ja wespre madcia. Pana historie znaja juz nawet w Mongolii.
  • adept_ltd1_net 27.11.08, 20:38
    czekał, aż zapomnimy o nim, by móc nam przypomnieć???
    --
    na innych forach adept_ltd
  • gaassarbajter 28.11.08, 18:13
    Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
  • gaassarbajter 29.11.08, 21:31
    No coz, za ciebie odpowiedzial cenzor, usuwajac moja odpowiedz... :(
  • gaassarbajter 29.11.08, 21:32
    A po ile dzis stoi wazelina w UK, Panie prof. dr hab. Dalatata?
  • dalatata 29.11.08, 23:23
    a komu i w co chce pan wejsc, Panie Lechu, ze az imporotwac pan chce?
  • gaassarbajter 30.11.08, 22:53
    A jak to sie "imporotuje", panie profesorze?
    Pozdr. :)
  • madcio 27.11.08, 21:27
    Kagan, to foruma to nie miejsce na wypłakiwanie się, śmiecenie sążnistymi
    pismami i innymi bzdurami.

    To nawet nie offtopic, to nadaje się jedynie do kasacji, zwłaszcza, że już kilka
    razy ryczałeś na grupie o tym. Jak masz problem... odsyłam do sygnaturki.

    EOT.
    --
    Poznaj się ze ŚwiadkiemWszechświata.
    W razie problemów proszę wpierw przeczytać o mojej moderacji.
  • gaassarbajter 28.11.08, 18:20
    Primo: Nie wyplakuje sie, a oskarzam i domagam sie sprawiedliwosci.
    I mam do tego konstytucyjne prawo:
    Konstytucja RP - Rozdzial II WOLNOŚCI, PRAWA I OBOWIĄZKI CZŁOWIEKA I
    OBYWATELA, Art. 54.
    1. Każdemu zapewnia się wolność wyrażania swoich poglądów oraz
    pozyskiwania i rozpowszechniania informacji.
    Secundo: To nie jest off topic, a jak najbardziej na temat, ktorym
    jest tu dyskusja o naprawie polskiej nauki, albowiem ta naprawa
    wymaga na poczatek usuniecia takich patologii, jak nieuznawanie w
    Polsce australijskiego PhD, na dodatek uzyskanego na czolowym
    australijskim uniwersytecie, a uznawaniu Mickey Mouse habilitacji
    Made in Slovakia.
    Tertio: nie rozumiem, czemu chronisz Madciu interesy mafii
    profesorskiej, szczegolnie tej z nic nie wartymi habilitacjami ze
    Slowacji... :(


  • madcio 28.11.08, 21:27
    Myślisz, że jesteś pierwszym trollem, który zasłania sie wolnością słowa?

    Powtarzam: prywatne użalania się i spam (w postaci wielokrotnie powtarzanego
    linku) lecą do kosza. Zwłaszcza, że twój problem był już wielokrotnie tutaj
    omawiany.

    Twoje brednie na temat mojej "ochrony kogokolwiek" (tak jakby użalania się
    jakiegoś tam trolla na jakimś tam forum mogły kogokolwiek obchodzić!) pominę
    milczeniem.

    Następne cięcia w tym wątku będą już bez mojego komentarza. Wiesz, gdzie pisać,
    jeśli masz jakis problem z moją pracą jako moderatora. EOT naprawdę.
    --
    Poznaj się ze ŚwiadkiemWszechświata.
    W razie problemów proszę wpierw przeczytać o mojej moderacji.
  • gaassarbajter 29.11.08, 21:30
    1. Trollem jestes ty, i wlasnie widze oczami wyobrazni twa zlosliwie
    zadowolona fizjonomie po kolejnym ocenzurowaniu tego forum...
    2. Konstytucja RP to powazny akt prawny, wiec uwazaj...
    3. Wyraznie chronisz polska mafie profesorska, gdyz kasujesz posty
    poruszajace ten jakze wazny temat...
    4. Nie bede sie bawil w donosy na ciebie. Donosy to bowiem nie moja
    para kaloszy...
  • komentator4 27.11.08, 22:23
    Wszystko, co pani minister zapowiada, już jest albo było.

    "jeśli chodzi o dynamikę wzrostu nakładów budżetowych na naukę,
    jesteśmy europejskim liderem!"

    Typowo komunistyczna gadka. Komuniści też chwalili się, że co prawda
    jesteśmy biedni, ale mamy najwyższe (na świecie, w Europie,
    w "regionie"...) tempo wzrostu. Na uwagę, że nietrudno osiągnąć
    wysokie tempo wzrostu przy prawie zerowym stanie początkowym
    odpowiadali: "Tak, mała baza jest korzystna" (autentyczna wypowiedź
    wykładowcy od "Podstaw nauk politycznych" na Wydziale Fizyki - to
    był obowiązkowy wykład na trzecim roku).

    "Szlagierowym pomysłem unijnego programu było powołanie
    autonomicznej i niezależnej Europejskiej Rady Badań finansującej
    badania poznawcze. Wszystkie kraje Unii Europejskiej takie agencje
    mają. Polska była tu niechlubnym wyjątkiem."

    A gdzie pani minister była, gdy w roku 1990 powstawał KBN? Też
    zapowiadano go jako zbawienie dla polskiej nauki. Miał odegrać
    dokładnie tę samą rolę, co planowana teraz Rada Badań. I co? Zamiast
    uczciwych konkursów orgia kumoterstwa i niekompetencji. Mieli być
    zagraniczni recenzenci, wypełnialiśmy duplikaty wniosków po
    angielsku - ale zagranicznego recenzenta nigdy nie było. Z góry
    wiadomo, kto wygra, kto przegra. Polskie cwaniactwo wygrywa z każdym
    systemem. Tylko otwarcie na krytykę zza granicy byłoby szansą.
    Trzeba by wprowadzić obowiązek udziału zagranicznych recenzentów w
    ocenach projektów i obowiązek przydzielania pieniędzy ściśle według
    opinii recenzentów. Teraz opinie recenzentów są modyfikowane przez
    komisje i zespoły od rozdziału pieniędzy, które prowadzą własną
    politykę.

    "Jednym z filarów proponowanej właśnie reformy nauki jest powołanie
    Narodowego Centrum Nauki (NCN) jako niezależnej agencji finansującej
    badania. Kształt i funkcje tej nowej instytucji oparto w dużej
    mierze na sprawdzonych już europejskich wzorcach. Głównym zadaniem
    zarządzanego przez naukowców i finansowanego ze środków publicznych
    NCN będzie przyznawanie grantów badawczych we wszystkich obszarach
    nauki na zasadach konkursowych, przy zastosowaniu systemu peer
    review, czyli badania jakości projektu przez naukowców i ekspertów z
    danej dziedziny."

    To jest dokładne powtórzenie programu działania KBN z roku 1990.

    "Kolejnym podobieństwem do standardów unijnych jest procedura wyboru
    Rady NCN, której członkowie będą typowani przez specjalny
    kilkuosobowy komitet najwybitniejszych naukowców."

    A kto wytypuje "najwybitniejszych naukowców"? Pani minister?
    Przedstawicielka dyscypliny "nauki", która nie tylko nie liczy się w
    świecie, ale nawet w Polsce jest okazem żałosnego dziadostwa
    intelektualnego?

    "Jednocześnie nie było również chyba nikogo, kto mógłby powiedzieć,
    że nawet te małe pieniądze są wydawane w sposób racjonalny. Dlatego
    też rząd, spotykając się także ze środowiskową krytyką, zwiększając
    budżet nauki, zaczyna więcej wymagać od samych naukowców. Nie będzie
    już łatwego pieniądza."

    Czysta kpina. To ględzenie słyszymy nieustannie od początku lat
    1990tych. W ramach "racjonalizacji" wydatki były systematycznie
    obniżane aż do poziomu głodowego. Kiedy pieniądz w nauce był łatwy?
    Może w "naukach prawnych", na których pani minister się zna, ale
    nigdzie poza tym.

    Jeszcze raz serwuje się nam grę pozorów i powoływanie nowych
    niepotrzebnych urzędów zamiast rzeczywistego działania. Czy po
    powstaniu NCN instytucja będąca dziś spadkobiercą KBN (nie nadążam
    za zmianami nazw - nie wiem, jak ona się nazywa) zniknie, czy będzie
    istniała nadal?
  • stalybywalec 27.11.08, 23:51
    Polska nauka, czyli jak dogonić Europę - tytuł chwytliwy,cel
    nieosiągalny,komentarz krótko i na temat:
    Polska edukacja, czyli jak dogodzić Europie.
  • pokrecony_oliver 28.11.08, 15:05
    Jak to jest, że Rosjanie mają naukę na nie najgorszym poziomie przy
    podobnych dotacjach i zarobkach? Na dodatek mają bardzo
    nieciekawą sytuację polityczną.

    Co ma dać takie jadowite narzekanie? Przecież to jest ciągle w kółko
    powtarzane i nie ma żadnych rezultatów. Wniosek - metoda jest zła.
    Organy państwowe i tak to zignorują. Może lepiej się przyjrzeć co
    szwankuje na polskich uczelniach i placówkach badawczych. Naukę
    zawsze
    da się robić nawet jak dotacje są kiepskie.
    Prawda jest taka, że sposób takiego narzekania jest wynikiem
    myślenia
    które też psuje stosunki międzyludzkie w danym miejscu.
    Zwalić winę na
    innych, a później siedzieć i nic nie robić, bo przecież to ich wina.

    Czemu nie spróbować robić badań tym co jest, są rezultaty to i
    najgorszy rząd czy firmy prywatne zainwestują w to pieniądze. Nie ma
    odpowiedniej aparatury to połączyć siły z innymi grupami. Razem też
    można występować o dotacje. Prawda jest taka, że to naukowcy nie
    mogą
    się ze sobą dogadać i prowadzą swoje małe prywatne wojny. Gdyby
    zaczęli działać wspólnie to by stworzyli odpowiednią siłę mogącą
    wywierać odpowiednie naciski.


  • charioteer 28.11.08, 15:24
    pokrecony_oliver napisał:

    > Jak to jest, że Rosjanie mają naukę na nie najgorszym poziomie przy
    > podobnych dotacjach i zarobkach?

    Moze w naukach scislych. Nie znam absolutnie zadnych liczacych sie wynikow
    Rosjan pracujacych w Rosji. To tak na przestrzeni ostatnich kilkudziesieciu lat.

    > Czemu nie spróbować robić badań tym co jest,

    Nic nie ma. Walczymy o to, co jest standardowym wyposazeniem kazdego szanujacego
    sie laboratorium, zeby robic research na poziomie dobrego magisterium. Liczace
    sie wyniki osiaga sie na sprzecie, o ktorym nie mozemy nawet marzyc.
  • pokrecony_oliver 28.11.08, 15:57
    > Moze w naukach scislych.

    To prawda, nie wiem jak jest poza naukami ścisłymi.

    > Nic nie ma. Walczymy o to, co jest standardowym wyposazeniem kazdego
    szanujaceg
    > o
    > sie laboratorium, zeby robic research na poziomie dobrego
    magisterium. Liczace
    > sie wyniki osiaga sie na sprzecie, o ktorym nie mozemy nawet marzyc.

    Znam wiele doświadczeń gdzie niezłe wyniki osiągnięto w szanowanych
    laboratoriach przy użyciu sprzętu którym dysponuje każde laboratorium,
    nawet te które się nie szanują.
    Kwestia kombinowania i umiejętności majsterkowicza. Obecnie sprzęt
    dostępny w sklepach za grosze, umożliwia wybudowanie bardzo zaawansowanej aparatury. Brałem udział w konstruowaniu wielu urządzeń
    kosztujących u producenta tysiące euro, gdzie końcowy koszt przy
    majsterkowaniu wyniósł kilka euro. To nie było spowodowane problemami
    finansowymi tylko zbyt niskim parametrami tego co się sprzedaje.
    Dodatkowo można to opatentować. Mniejsze wydatki, a i zyski z tego
    powstają.

    Kwestia współpracy i komunikacji jest jeszcze ważniejsza. Dzięki takim
    umiejętnością można zdobyć nie tylko dostęp do sprzętu ale i
    efektywniej występować o różnego rodzaju dotacje, czy wywierać naciski
    na rządzących. To nie tylko rząd jest be, ale i całe środowisko naukowe
    jest tak samo zepsute.
  • charioteer 28.11.08, 16:31
    Sorry, to troche inna rzeczywistosc. Jezeli potrzebuje konkretnego programu,
    nikt mi nie opublikuje badania zrobionego na sofcie/sprzecie zrobionym przez
    znajomego informatyka/elektronika. Obowiazuja pewne standardy i chalupnictwem
    sie poza nie nie wyjdzie. To tak pokrotce o sprzecie, ktory jest w zasiegu
    naszych mozliwosci finansowych, ale tu z kolei mnoza sie najrozniejsze
    przeszkody biurokratyczne. Sprzetu za kilkadziesiat tys. PLN w garazu sie zrobic
    nie da, a to tez juz jest swiatowy standard. O jeszcze drozszym mowic nie bede,
    bo szkoda klawiatury.

    Wspolpraca i komunikacja to troche inna sprawa. Czesto po prostu nie za bardzo
    jest z kim wspolpracowac.

    --
    Techno Trance - Chariots Of Fire (Credheadz Remix)
    pl.youtube.com/watch?v=aa5OUxEzJ1A
  • warchlak1 28.11.08, 22:34
    pokrecony_oliver ma rację, ale nie w stu procentach. Zdarzało mi się budować
    przyrządy pomiarowe za 10-15% ceny producenta (kilka tysiecy US$), które miały
    identyczne parametry co ich odpowiedniki z katalogu. Nie przeskoczy się jednak
    ceny pewnych komponentów ani odczynników - jak ktoś się chce zajmować
    kriogeniką, to będzie musiał kupować ciekły hel - nie wydestyluje go sobie sam z
    gazu ziemnego. To samo w chemii - odczynniki wysokiej czystości nie są za darmo.
    Nauki związane z elektroniką mają wbrew pozorom nieco łatwiej - z byle
    elektronicznego złomu można odzyskać (i ponownie wykorzystać) części, z których
    da się złożyć urządzenia realizujące bardzo zaawansowane zadania - np. GPU
    wspomniane przez olivera lub procesor do Playstation 3.
    Niestety takie działanie ma jedną podstawową wadę - oszczędza się pieniądze, ale
    traci czas.
  • komentator4 29.11.08, 07:47
    warchlak1, w swoim ostatnim zdaniu powiedziałeś bardzo słuszną
    rzecz, którą warto mocno podkreślić. Specjalizacja stworzyła
    cywilizację. Nie po to fizyk studiuje fizykę, żeby potem tracić czas
    na samodzielne konstruowanie urządzeń, które od specjalistów można
    kupić w czasie o wiele krótszym. Niestety, to dobrodziejstwo
    cywilizacji zostało wynaturzone przez oszalałych ideologów rynku, z
    winy których pewne produkty osiągnęły absurdalne ceny. Sposobem na
    rozwiązanie tego problemu jest walka z politykami o uzdrowienie
    rynku, a nie poświęcanie własnego życia na partyzanckie podchody,
    jak to robi pokrecony_oliver.
  • pokrecony_oliver 29.11.08, 08:16
    Oczywiście,że nie wszystko da się skonstruować. Czasami zmusza do
    takich działań brak pieniędzy albo to, że eksperyment wymaga
    urządzenia którego niema na rynku.
    Samodzielna konstrukcja to był tyko jeden z przykładów o którym pisałem.
    A co z innymi, jak to, że polscy naukowcy nie potrafią
    się zjednoczyć w walce o pieniądze? Nie potrafią ze sobą współpracować, itd...
  • adept_ltd1_net 28.11.08, 16:17
    Jak dla mnie, to ten głos jest symptomatyczny dla specyfiki naszej ojczyzny.
    Pokręcony_oliver nie ma pojęcia, o czym pisze, ale ma mocne zdanie i odważnie je
    głosi. Skąd informacja o sukcesach Rosjan??? (i skąd informacja, że nie mają
    pieniędzy... - obie bzdurne, na to, co im potrzebne mają mnóstwo pieniędzy... a
    sukcesy, też tam, gdzie potrzebne, w zbrojeniówce). Dalej - naukę zawsze da się
    robić, nawet jak dotacje są kiepskie... - Oliver, chyba z plasteliny ją można
    robić, i to gorszej jakości. Psucie stosunków i zwalanie winy - błyskotliwa
    diagnoza, ale jednak na poziomie wójta z Plebanii (czy jak to się tam nazywa).
    Robić badania tym, co jest... ale albo nic nie ma, albo to jest do niczego (a
    tam, gdzie jest sprzęt, są dobre rezultaty, zapewaniam). Połączyć siły, pewnie -
    zamiast dwóch bied będzie jedna. Człowieku, odrobinę myślenia... i potem dopiero
    pisz. Brakuje tu jeszcze narzekań, że za wiele dyskutujemy, a za mało się
    modlimy... i to jest świadomość społeczna (czy tzw. świadomość społeczna).
    --
    na innych forach adept_ltd
  • charioteer 28.11.08, 16:36
    Dobra, no troche racji ma. Robi sie na tym, co jest, wiec po prostu pewnych
    rzeczy sie nie robi, bo nie ma na czym. I tyle. Teoretykow i historykow nauki
    przeto ci u nas dostatek, bo to prawie nic nie kosztuje.

    --
    Aurora Borealis (Vangelis-Chariots of Fire)
    pl.youtube.com/watch?v=B7fzjnqGxxE
  • adept_ltd1_net 28.11.08, 16:43
    Chario - przyznajesz rację w mailu, w którym ją negujesz??? ;-)
    Ja nie należę do apologetów środowiska, ale, kiedy słyszę, że mamy się wziąć za
    ręce i zrobić coś wielkiego, to mnie skręca... I że to ma być sposób...
    Piszesz: robi się na tym, co jest, więc po prostu pewnych rzeczy się nie robi,
    no właśnie...ale to nie wynika z tego, że ludzie są paskudni (choć bywają, ale
    to inna sprawa) i nie uzdrowi tego to, że kupią sobie części i wspólnie coś
    poskładają...
    Wiesz, ja znam fizyka, który robi badania na sprzęcie, przy którym kwota
    kilkadziesiąt tysięcy złotych jest śmieszna, i z jego badań korzysta i Europa i
    USA - a Polak... tylko, że w tym sprzęcie, jak się zepsuje śrubka za
    kilkadziesiąt tysięcy, to jest serwis, który się tym zajmuje za odpowiednią
    kwotę, a nie pokręcony i jego składak... i trzymanie się za rączki pośród
    dobrych ludzi.

    --
    na innych forach adept_ltd
  • adept_ltd1_net 28.11.08, 16:46
    a swoją drogą takiej degrengolady jak u Rosjan, to ja nigdzie nie widziałem...
    --
    na innych forach adept_ltd
  • charioteer 28.11.08, 16:49
    adept_ltd1_net napisał:

    > Chario - przyznajesz rację w mailu, w którym ją negujesz??? ;-)

    No bo mnie skreca, jak ktos mowi, ze trzeba robic na tym, co jest... Albo, ze
    sobie mozna sprzetus w garazu wyprodukowac jak Jobs z Wozniakiem... Kurde,
    dobrze, ze srubokretow do tego nie trzeba robic samemu, tylko mozna z domu
    przyniesc...

    --
    "Bring me my Bow of burning gold; Bring me my Arrows of desire:
    Bring me my Spear: O clouds unfold: Bring me my Chariot of fire!" -William Blake
  • pokrecony_oliver 28.11.08, 17:00
    Widzisz ja jestem fizykiem, trzy lata temu poskładałem składaka za pół
    miliona euro. Miał kosztować dwa razy tyle. Pewnych rzeczy nie dało
    się uprościć. Dzisiaj zszedłbym już do kwoty 250 tys. Większość
    elementów po zakupie i rozmontowaniu okazała się bajecznie prosta.
    Dalszych już nie kupowaliśmy tylko robiliśmy sami bo nawet parametry tego co jest na rynku były do d. Fundusze mieliśmy naprawdę ogromne.
    Z serwisów korzystałem tylko kiedy coś było na gwarancji. Resztę sam
    reperowałem we własnym zakresie.
    Widocznie ten twój znajomy tylko pomiary potrafi robić, dlatego traci
    czas i pieniądze na serwisy.
  • adept_ltd1_net 28.11.08, 17:03
    sukcesu - szczerze gratuluję!
    ale co do reszty, to jako fizyk powinieneś wiedzieć, że nauka się mocno
    wyspecjalizowała - i jedni są od składania, a drudzy od robienia badań, patentów
    i wysoko punktowanych publikacji...
    --
    na innych forach adept_ltd
  • pokrecony_oliver 28.11.08, 17:14
    Są też tacy którzy składają, patentują, robią pomiary i jeszcze mają
    czas na teorie. Ci co za bardzo się specjalizują to porostu osoby
    piastujące wygodne stanowiska. Istnieją mody na konkretne badania,
    które później stają się mniej modne albo znikają całkowicie. Część zostanie w swojej specjalizacji i będzie narzekać a inni zajmą
    się czymś innym.
    Ale najprościej wziąć tego co majsterkuje, dogadać się z kimś w
    sprawie robienia papierów patentowych, kogoś do pomiarów i
    koniecznie teoretyka.
  • adept_ltd1_net 28.11.08, 17:21
    jeszcze jeden taki post, a przestanę wierzyć, że masz cokolwiek wspólnego z
    fizyką...
    a generalizacja - mody, stanowiska - specjalizacje wskazuje bardziej na twój ból
    niż rzeczywisty stan świata (nie muszę dodawać, że człowiek, o którym pisałem,
    był jednym z dwóch w świecie wyspecjalizowanych w czymś tam, nie piastował
    stanowisk i nie podlegał modom - sporo unijnego przemysłu z niego korzysta),
    więc to chyba nie to forum na taką dyskusję... (i coś, co udaje argumenty...)
    --
    na innych forach adept_ltd
  • pokrecony_oliver 28.11.08, 17:37
    To ja raczej mogę przestać wierzyć, że masz jakiekolwiek pojęcie o
    tym co się dzieje. Od groma rzeczy poszło w zapomnienie, okazało
    się błędne, techniki pomiarowe zastąpiono nowszymi....

    > niż rzeczywisty stan świata

    Obecny rzeczywisty stan świata to po latach będzie analizować
    historia. Nie pisz proszę jaka on jest bo jesteś śmieszny.

  • adept_ltd1_net 28.11.08, 17:43
    oliver - dyskutujesz ze swoim wewnętrznym demonem (co zazwyczaj źle się kończy)
    - bo ja dobrze wiem, że mnóstwo rzeczy poszło w zapomnienie (i nie napisałem, że
    jest inaczej - więc albo masz kłopot z rozumieniem słowa pisanego, albo z
    pisaniem i chodzi ci o coś innego, niż tu wystukujesz).
    nie piszę też, że wiem, jaki jest stan świata (poza tym, że bardziej
    skomplikowany niż to malujesz, a mam na to dowody, bo sam nie będąc fizykiem,
    znam fizyków i to co tu piszesz, to dla wielu z nich są androny) - to ty wiesz:
    ludzie są źli i zawistni, robią kariery i poddają się modom, a dumny Oliver
    składa swoje składaki... jak świstak.

    jak dla mnie, bez odbioru...
    --
    na innych forach adept_ltd
  • pokrecony_oliver 28.11.08, 18:50
    > oliver - dyskutujesz ze swoim wewnętrznym demonem

    Ja mam problem ze czytaniem? O jakich ty demonach piszesz? Co to ma wspólnego z tematem? Co Ciebie dręczy, że tak znienacka wyjeżdżasz z
    czymś takim?

    > ludzie są źli i zawistni, robią kariery i poddają się modom, a dumny
    Oliver
    > składa swoje składaki... jak świstak.

    To Cię boli? :-)

    Cały sęk tej starej reklamy był taki, że ktoś zobaczył coś nieprawdopodobnego i poszedł się tym podzielić z innymi. Ja opisałem
    to co widziałem i co działa. Reakcja taka sama.

    > (poza tym, że bardziej
    > skomplikowany niż to malujesz, a mam na to dowody, bo sam nie będąc
    fizykiem,
    > znam fizyków i to co tu piszesz, to dla wielu z nich są androny)

    Też jako fizyk znam wielu fizyków dla których to są androny, ale znam
    jeszcze więcej o wiele lepszych fizyków dla których to się nazywa
    codzienność.
  • gaassarbajter 28.11.08, 19:06
    Co osiagnales jako fizyk? Może trochę samokrytyki...
  • pokrecony_oliver 28.11.08, 19:18
    Satysfakcję z tego, że robie to co zawsze chciałem robić. Dostęp do
    publikacji i możliwość publikowania. Dostęp do środowiska i możliwość wymiany myśli. Nie najgorsze zarobki, jak dla mnie wystarczające.
    Najważniejsze, możliwość wpływania na rozwój badań i sposób myślenia.

    Samokrytyka: za dużo czasu marnuje robiąc dla innych, nie osiągnąłem
    swobody.
  • gaassarbajter 28.11.08, 19:35
    Ok. Bardzo ladnie. Ale co zrobiles dla nauki, a nie dla siebie? Za
    co bierzesz te pieniadze? Za efekty pracy czy za to, ze udalo ci sie
    uzyskac synekurke? I skad pochodza te pieniadze? Jesli z budzetu, to
    czy uwazasz za uczciwe to, ze twoja pensje, nie najgorsza przeciez,
    placa ci podatnicy, czesto ledwo wiazacy koniec z koncem? Co dla
    nich zrobiles? Czy kiedykolwiek pomyslales, ze mozesz byc zwyklym
    pasozytem? Jakie sa KONKRETNIE efekty twej pracy? Jak one pomagaja
    zyc zwyczajnym ludziom, tym, z ktorych podatkow bierze sie twoja
    pensja? Mysles kiedys o tym?
    Pozdr.:)
  • pokrecony_oliver 28.11.08, 20:05
    > Ok. Bardzo ladnie. Ale co zrobiles dla nauki, a nie dla siebie? Za
    > co bierzesz te pieniadze? Za efekty pracy czy za to, ze udalo ci sie
    > uzyskac synekurke?

    To co robie jest dla nauki. Pieniądze biorę za to co robie.

    > I skad pochodza te pieniadze? Jesli z budzetu, to
    > czy uwazasz za uczciwe to, ze twoja pensje, nie najgorsza przeciez,
    > placa ci podatnicy, czesto ledwo wiazacy koniec z koncem? Co dla
    > nich zrobiles?

    Pieniądze pochodzą z różnych źródeł. Podatnicy którzy ledwo wiążą
    koniec z końcem to nie moja dziedzina, a i tak coś z tego będą mieli.
    Tak się składa, że to co robiłem wcześniej ma zastosowanie w badaniach
    dla medycyny. Wcale do tego nie zmierzałem bo cel był nanotechnologia
    ale okazało się, że się i tam się przyda.

    > Jakie sa KONKRETNIE efekty twej pracy?

    Konkretnych przykładów Ci nie podam bo zależy mi na anonimowości.

    > Jak one pomagaja
    > zyc zwyczajnym ludziom, tym, z ktorych podatkow bierze sie twoja
    > pensja? Mysles kiedys o tym?
    > Pozdr.:)

    Zajmując się nauką nie należy zadawać takich pytań. Bada się dla samego
    poznania. Okazuje się, że poznanie jest bardzo korzystne dla ludzkości
    i nie da się przewidzieć co się przyda a co nie.
  • gaassarbajter 28.11.08, 21:11
    1. Bierzesz pieniadze za przychodzenie do pracy, czy za efekty
    swojej pracy?
    2. Anonimowosc to ostoja tchorzy i nieudacznikow.
    3. Badac mozna dla samego poznania, ale w takim przypadku robi sie
    to za wlasne pieniadze, a nie za "other peoples' money"...
  • pokrecony_oliver 29.11.08, 08:27
    1. Jakbym nie miał efektów to by mnie zwolniono dość szybko. Mój szef
    jest pod tym względem tyranem.
    2. Pozwala też na uniknięcie wpływu pozycji człowieka na jego
    wypowiedz. To daje możliwość sprawdzenia jak jak sobie radzi treść
    wypowiedzi. No i koledzy z pracy lub osoby które znamy nie będą
    się przymilać tylko walić prosto z mostu. Tak samo to działa w
    przypadku wrogów. Czyli anonimowość pozwala na prowadzenie rozsądnych
    dyskusji. Już zaczynam żałować, że przyznałem się do tego, że jestem
    fizykiem.
    3. To jest zasada którą powinni kierować się naukowcy. Jeśli idzie o
    zdobywanie funduszy to już inna sprawa. Temat badań podstawowych był
    zawsze kontrowersyjny. Jako przykład podam wypowiedz protestujących
    kilka lat temu we Francji "Nie można ciągle udoskonalać świeczki". Bez
    takich badań nie było by żarówki.
  • gaassarbajter 29.11.08, 21:36
    1. Mylisz realne efekty z efekciarstwem w celu zadowolenia szefostwa.
    2. Wstydzisz sie bycia fizykiem? A to niby czemu? Zadna praca
    podobno nie hanbi!
    3. Zarowka to nieciekawy wynalazek Edisona. Wole swietlowki Tesli -
    bardziej wydajne energetycznie i bardziej swieca niz grzeja...
    Pozdr. :)
  • pokrecony_oliver 29.11.08, 21:53
    Trolujesz.

  • gaassarbajter 30.11.08, 22:54
    Lapaj zlodzieja, krzyczy rabus zmykajacy z ukradzionym portfelem...
  • charioteer 28.11.08, 17:29
    pokrecony_oliver napisał:

    > Ale najprościej wziąć tego co majsterkuje, dogadać się z kimś w
    > sprawie robienia papierów patentowych, kogoś do pomiarów i
    > koniecznie teoretyka.

    Patrzysz z zupelnie innej perpektywy. Jak ktos grzebie w ludzkim umysle, to
    potrzebuje standaryzowanych narzedzi, gotowej aparatury. Do pomocy moze sobie
    wziac ludzi od obslugi tego sprzetu i statystykow. Zadne majsterkowanie nie
    wchodzi w rachube. Koniec i kropka. Nie ma narzedzia, nie ma badania, bo szkoda
    czasu na cos, czego po prostu nikt nie opublikuje. To, co dla ciebie jest
    racjonalne, dla mnie jest czysta amatorszczyzna. Po prostu inny swiat.

    A to prawda, ze mody na rozne metodologie przemijaja, ale to nie ma nic do rzeczy.

    --
    Techno Trance - Chariots Of Fire (Credheadz Remix)
    pl.youtube.com/watch?v=aa5OUxEzJ1A
  • adept_ltd1_net 28.11.08, 17:31
    co więcej - to nie jest tylko podział na fizyków i innych, dla fizyków, których
    znam to, co pisze oliver również jest amatorszczyzną (i nie da się tego wyjaśnić
    modami i karierowiczowstwem, bo mają uznany światowy dorobek).
    --
    na innych forach adept_ltd
  • pokrecony_oliver 28.11.08, 17:42
    > Patrzysz z zupelnie innej perpektywy. Jak ktos grzebie w ludzkim
    umysle, to
    > potrzebuje standaryzowanych narzedzi, gotowej aparatury.

    Co masz na myśli bo mnie zainteresowałeś?
    Może zajmujesz się badaniem różnych aktywnych rejonów mózgu?
    Czego do tego potrzebujesz? Może tomografu PET?
  • charioteer 28.11.08, 17:06
    To umowmy sie, ze ja jestem od robienia pomiarow i nie jestem fizykiem ;-)
    Teoria pomiaru tez mnie za bardzo nie interesuje, tylko sam wynik. To co
    proponujesz, to tak jakbys komus kazal robic statystyki recznie, albo na
    kalkulatorku, jezeli nie stac go na porzadny program statystyczny. To jest z
    grubsza roznica miedzy fizyka a bardziej 'ludzkimi' naukami.

    --
    youtube.com/watch?v=pbQvpJsTvxU
    "4 horsepower? Must have been a very early Alfa-Romeo" -MrPinkis
  • pokrecony_oliver 28.11.08, 17:21
    Dlaczego uważasz fizykę za "nieludzką"? Obecnie się ją wszędzie
    stosuje. Biologia, medycyna, historia, ekonomia.... Znam nawet
    przypadki badań dla nauk humanistycznych.
    Szukałeś jakiejś darmowej alternatywy dla swoich obliczeń? Jest sporo
    freewareu.
  • adept_ltd1_net 28.11.08, 17:23
    to co? pędzimy po freeware???
    --
    na innych forach adept_ltd
  • charioteer 28.11.08, 17:32
    Hm, a cos konkretnego proponujesz?

    --
    youtube.com/watch?v=pbQvpJsTvxU
    "4 horsepower? Must have been a very early Alfa-Romeo" -MrPinkis
  • adept_ltd1_net 28.11.08, 17:35
    hm, no nie wiem, jaki freeware tu by mógł być satysfakcjonujący??? ale widziałem
    kiedyś taki na parapecie ;-)
    --
    na innych forach adept_ltd
  • charioteer 28.11.08, 17:42
    Noo, na parapecie to byl bardzo dobry freeware... :-)

    --
    Vangelis - Chariots of Fire
    pl.youtube.com/watch?v=TYJzcUvS_NU
  • adept_ltd1_net 28.11.08, 17:44
    mam wrażenie, że to już był prawie hardware
    --
    na innych forach adept_ltd
  • charioteer 28.11.08, 18:03
    Alez skad, wszystko zostalo skonsumowane :-)

    --
    Aurora Borealis (Vangelis-Chariots of Fire)
    pl.youtube.com/watch?v=B7fzjnqGxxE
  • adept_ltd1_net 28.11.08, 18:04
    książki na zniszczenie...
    --
    na innych forach adept_ltd
  • charioteer 28.11.08, 18:06
    Jakie ksiazki? Ma wyjsc dobry 'konferencyjniak', tzn. w dobrym wydawnictwie ;-)

    --
    Techno Trance - Chariots Of Fire (Credheadz Remix)
    pl.youtube.com/watch?v=aa5OUxEzJ1A
  • charioteer 28.11.08, 18:08
    Asept, kurcze, osobiste tematy poruszasz ;-) To bylo w marcu. Dawno, dawno
    temu... ;-)

    --
    Techno Trance - Chariots Of Fire (Credheadz Remix)
    pl.youtube.com/watch?v=aa5OUxEzJ1A
  • adept_ltd1_net 28.11.08, 18:13
    co się tak zastrzegasz ;-)
    no freeware - taka formuła przy rozliczaniu grantów: książki na zniszczenie...,
    że nie są na stanie biblioteki twojej uczelni, tylko twoje
    na innych forach adept_ltd
  • charioteer 28.11.08, 18:14
    To moze u was ;-) U nas sie scwanili...

    --
    Vangelis - Chariots of Fire
    pl.youtube.com/watch?v=TYJzcUvS_NU
  • adept_ltd1_net 28.11.08, 18:25
    to akuratnie ani u was, ani u nas, a jeszcze gdzie indziej, ale korzystam na tym...
    --
    na innych forach adept_ltd
  • charioteer 28.11.08, 17:31
    No to ja jestem s tych, co stosuja...

    Nie szukam darmowej alternatywy do obliczen. To byl przyklad, ktory mial ci
    unaocznic, ze pewnych rzeczy nie mozna zrobic sposobem chalupniczym, bo nie.

    --
    Xena: Warrior Princess
    www.asherasarchive.com/xenagladmask2.jpg
  • pokrecony_oliver 28.11.08, 16:48
    > głosi. Skąd informacja o sukcesach Rosjan??? (i skąd informacja, że
    nie mają
    > pieniędzy... - obie bzdurne, na to, co im potrzebne mają mnóstwo
    pieniędzy... a
    > sukcesy, też tam, gdzie potrzebne, w zbrojeniówce).

    Z kontaktów prywatnych i dlatego z nimi współpracuje bo mają co
    zaoferować. Mają swoje podejście do pracy, zupełnie inne. Ich duma
    nie pozwala im robić badań na niskim poziomie.

    > Oliver, chyba z plasteliny ją można
    > robić, i to gorszej jakości.

    Nie o jakość chodzi ale na pewno będzie się trzeba bardziej
    napracować. Współczesna elektronika i komputery mają wiele do
    zaoferowania za śmieszne pieniądze. Zawsze da się znaleźć tani
    warsztat ze zdolnymi spawaczami którzy nie spartaczą cięższych
    projektów.

    Jako jeden z przykładów weź superkomputer. Koszta to co najmniej
    kilkaset tysięcy euro. Jak się trochę pokombinuje to można taką samą
    moc uzyskać na obecnych kartach graficznych tysiąc razy taniej.

    Kolejnymi przykładami mogę sypać bez żadnego problemu.

    > Psucie stosunków i zwalanie winy - błyskotliwa
    > diagnoza, ale jednak na poziomie wójta z Plebanii

    Widocznie wójt ma rację, chociaż nie wiem o czym piszesz. To choroba
    narodowa. Polak Polakowi wrogiem plus ciągłe narzekanie. Na dodatek
    jak się wyjdzie z pomysłem to tylko po głowie można dostać.

    > Robić badania tym, co jest... ale albo nic nie ma, albo to jest do
    niczego (a
    > tam, gdzie jest sprzęt, są dobre rezultaty, zapewaniam).

    Znam osobiście miejsca z olbrzymimi dotacjami i supernowoczesnym
    sprzętem bez dobrych rezultatów. Bzdury piszesz.

    > Człowieku, odrobinę myślenia... i potem dopier
    > o
    > pisz.

    To ty lepiej sam pomyśl zanim coś napiszesz. W całej tej twojej
    pisaninie niema żadnych argumentów a jedynie denne porównania.

    Forsa zapewne pozwala kupić całą masę fajnego sprzętu, ale to nie
    gwarantuje poziomu, z zaledwie pomaga go podnieść. Niektóre grupy
    które dostają drogą aparaturę zyskują publikacje jedynie robiąc
    pomiary innym. Ale to kreatywność i organizacja pozwala robić dopiero
    dobre badania które coś wnoszą.

  • charioteer 28.11.08, 16:54
    Dzizas, zdolny elektronik sam sobie zlutuje, ale dla mnie to jest narzedzie, a
    nie cel sam w sobie. Wiem, ze komercha jest be i nie ma to jak wlasny garaz, ale
    nikt nie opublikuje badania zrobionego na takim garazowym sprzecie. EOT.

    --
    youtube.com/watch?v=pbQvpJsTvxU
    "4 horsepower? Must have been a very early Alfa-Romeo" -MrPinkis
  • pokrecony_oliver 28.11.08, 17:02
    Sporo laboratoriów ma sprzęt typu "homemade", lub kombinację ze
    sprzętem komercyjnym.
  • charioteer 28.11.08, 17:08
    A to juz zalezy od dyscypliny, a czasami tylko od specyfiki konkretnego badania.
    Racje ma Adept, ze wnioski z wlasnego podworka bezpodstawnie generalizujesz na
    inne dyscypliny.

    --
    Aurora Borealis (Vangelis-Chariots of Fire)
    pl.youtube.com/watch?v=B7fzjnqGxxE
  • pokrecony_oliver 28.11.08, 17:25
    Może i generalizuje bo przecież nie wiem co masz na myśli. Tak to są winsoki z mojego podwórka które jest dość duże i wplata się w wiele innych podwórek. To też inny punkt widzenia, może ktoś z tego
    skorzysta.
  • charioteer 28.11.08, 17:43
    W garazu nie wybuduje sobie funkcjonalnego rezonansu magnetycznego. To by bylo
    na tyle.

    --
    youtube.com/watch?v=pbQvpJsTvxU
    "4 horsepower? Must have been a very early Alfa-Romeo" -MrPinkis
  • pokrecony_oliver 28.11.08, 18:05
    Czy tylko ty go potrzebujesz? Ile innych było by chętnych?
    Co z dostępem do urządzeń pracujących za granicą? Tam
    większość szpitali robi badania bez większego powodu. Może mają czas.

    Tak swoją drogą to jedyne co w tym urządzeniu stanowi problem to sam
    magnes. Firmy bardzo zawyżają cenę.

    Ja też chciałbym wiele kosztownych urządzeń. Jak nie mogę sobie na
    coś pozwolić to porostu tego nie robie. Zamiast tego patrzę na co mam
    środki, skąd je uzyskać i kto jeszcze był by tym zainteresowany.
  • adept_ltd1_net 28.11.08, 16:58
    Pokrecony - przed dyskusją, to ja bym cię poprosił o zdefiniowanie pojęcia
    argument - w odróżnieniu od dennych porównań, bo pewnie się nie dogadamy również
    dlatego, że nie rozumiesz, co znaczą te pojęcia.
    A argument - jeden z - znajdziesz m. in. w poście do Chario...

    i nie rozśmieszaj mnie ze swoimi biednymi i dumnymi Rosjanami, jednak jeszcze
    mam coś do zrobienia dzisiaj poza zdrowym rechotem...
    podobnie jak stwierdzeniem, że na jakość trzeba się napracować - jest prawdziwe,
    ale w kontekście tego, o czym rozmawiamy, przypomina mi o planie 6-letnim...

    A przede wszystkim nie buduj generalizacji wyłącznie na swoim doświadczeniu -
    składacza...
    --
    na innych forach adept_ltd
  • pokrecony_oliver 28.11.08, 19:44
    Ja się nie zasłaniam swoim ego tylko podaje konkretne przykłady. To są
    moje argumenty.
    Nie zniżam się też do porównań jakie ty stosujesz.

    > podobnie jak stwierdzeniem, że na jakość trzeba się napracować -
    jest prawdziwe
    > ,
    > ale w kontekście tego, o czym rozmawiamy, przypomina mi o planie 6-
    letnim...

    Zapomniałeś o kreatywności. Ci ludzie nie byli kreatywni i nie myśleli
    samodzielnie.

    > A przede wszystkim nie buduj generalizacji wyłącznie na swoim
    doświadczeniu -
    > składacza...

    To, że coś kiedyś policzyłem, zaprojektowałem i poskładałem nie czyni
    zemnie składacza.
  • gaassarbajter 28.11.08, 19:54
    Czemu sie obrazasz? Pamietaj, ze nalezy sie nam zaplata nie za
    wykonana prace, a tylko za jej EFEKTY. Wiec jakie sa EFEKTY twej
    pracy dla spoleczenstwa, ktore cie utrzymuje via system podatkowy?
  • gaassarbajter 01.12.08, 11:28
    Rob sobie w nauce co chcesz, ale nie za moje pieniadze (nie z moich
    podatkow - przypominam, ze pracuje w PL w sektorze prywatnym)). I
    tylko o to mi chodzilo...
    Nic dziwnego wiec, ze chronisz swa anonimowosc - na zlodzieju, jak
    to mowia, czapka gore... :(
  • komentator4 28.11.08, 17:54
    pokrecony_oliver napisał:

    > Jak to jest, że Rosjanie mają naukę na nie najgorszym poziomie
    > przy podobnych dotacjach i zarobkach?

    To bzdura. Mieli dobrą naukę za komunizmu, bo mimo nędznych zarobków
    i warunków życia państwo nie żałowało pieniędzy na wyposażenie
    techniczne najlepszych ośrodków, a pracownicy nie musieli bać się o
    posady tylko mogli spokojnie pracować. Jeśli byli dobrzy, to nie
    groziły im zwolnienia w wyniku maniackich "reform". Teraz nie mają
    dobrej nauki, bo nowe władze przestały w nią inwestować. Wszyscy co
    lepsi Rosjanie, nawet największe gwiazdy radzieckiej fizyki i
    matematyki, pouciekali do Europy i Ameryki.

    > Czemu nie spróbować robić badań tym co jest, są rezultaty to i
    > najgorszy rząd czy firmy prywatne zainwestują w to pieniądze.

    W życiu nie przeczytałem większego głupstwa. Rząd przyjął
    ideologiczne założenie, że polska nauka jest do niczego i trzeba ją
    zlikwidować, więc nie widzi wyników, a dziennikarze go w tej
    ślepocie utwierdzają. A ponieważ wyników rzekomo nie ma, to się
    zamyka placówki naukowe albo redukuje zatrudnienie i wyrzuca ludzi
    na bruk. Chyba jesteś bardzo młody, bo budujesz stanowcze opinie na
    wyobrażeniach, które nic nie mają wspólnego z rzeczywistością.
  • pokrecony_oliver 28.11.08, 18:36
    Jak zatem wytłumaczysz pozycje niektórych rosyjskich uczelni? To
    fakt, że większość tego schodzi ostro na psy, ale trochę przesadzasz.
    To co jeszcze zostało i tak jest lepsze od tego co jest w Polsce.

    > W życiu nie przeczytałem większego głupstwa. Rząd przyjął
    > ideologiczne założenie, że polska nauka jest do niczego i trzeba ją
    > zlikwidować, więc nie widzi wyników, a dziennikarze go w tej
    > ślepocie utwierdzają. A ponieważ wyników rzekomo nie ma, to się
    > zamyka placówki naukowe albo redukuje zatrudnienie i wyrzuca ludzi
    > na bruk. Chyba jesteś bardzo młody, bo budujesz stanowcze opinie na
    > wyobrażeniach, które nic nie mają wspólnego z rzeczywistością.

    Jestem ciekawy tych wyników w porównaniu z innymi. W swoim poście
    podałeś jedno z możliwych rozwiań problemu, kultywując narodową
    tradycje narzekania. Jak dziennikarze podsycają problem, to chyba
    należało by zdobyć ich sympatie. Osoby dzierżące ważne stanowiska na socjologi, psychologi i dziennikarstwie chyba powinni się na tym
    znać. Zazwyczaj potrafią się bardzo na ten temat wymądrzać. Ale pewno
    się nie dogadają bo każdy pomyśli o własnych korzyściach.
    Za wiele lat się przekonamy co w obecnych czasach było rzeczywiste a
    co nie. Jak to jest, że dolina krzemowa powstała na kompletnym
    zadu...
    Z tym wyrzucaniem na bruk masz na myśli tych co powinni już dawno
    temu iść na emerytury?

    Sugerujesz, że polska nauka jest krystalicznie czysta i to rząd
    ją dławi? O czym pisze to, żeby najpierw posprzątać własne podwórko,
    bo jest tak samo brudne jak to rządu.
  • komentator4 28.11.08, 22:01
    > Z tym wyrzucaniem na bruk masz na myśli tych co powinni już dawno
    > temu iść na emerytury?

    Nie, wylatują z pracy w pierwszej kolejności młodzi. OK, na ogół nie
    na bruk, tyko uciekają do innych zawodów albo za granicę. Skoro
    jesteś fizykiem, to musiałeś zauważyć, że istnieje już od dawna
    groźna luka pokoleniowa - doktoranci uciekają zaraz po zrobieniu
    doktoratu, w wieku poniżej 30 lat, a w grupie profesorów większość
    przekroczyła pięćdziesiątkę. Legenda ludowa mówi, że to dlatego, że
    starzy nie pozwalają młodym na rozwój i awans. Ale prawdziwa
    przyczyna jest inna - przepisy nie pozwalają płacić młodym tyle,
    żeby mogli wyżyć z uprawiania nauki, więc uciekają. Dzięki tym
    starym, którzy "powinni" odejść na emeryturę, uniwersytety jeszcze
    istnieją - bez nich nie miałby kto prowadzić wykładów.

    > O czym pisze to, żeby najpierw posprzątać własne podwórko,
    > bo jest tak samo brudne jak to rządu.

    Podobno jesteś fizykiem (nawiasem mówiąc, ja też). Dlaczego uważasz,
    że to inni mają twoje podwórko posprzątać? Jeśli widzisz bałagan, to
    sam weź się do sprzątania. Takimi szczeniackimi pohukiwaniami nie
    osiągniesz niczego dobrego.
  • pokrecony_oliver 29.11.08, 08:49
    Człowiek po doktoracie powinien już mieć stabilną sytuację finansową to
    fakt. W tym wieku ma się już rodzinę i wcale nie jest się już takim
    młodym.
    Znam przypadki gdzie problem jest rozwiązany po przez dodatkową prace,
    co oczywiście odbija się na pracy naukowej.
    Obecna sytuacja jest jaka jest, narzekanie istniało od zawsze, nie daje wystarczających rezultatów. Pracownicy wykorzystywani przez
    przedsiębiorców tworzą związki zawodowe które walczą o ich prawa. Czy
    podobny mechanizm nie można zastosować w wypadku walki o fundusze i
    nacisku na rząd. Prasa jest humorzasta, czemu nie walczyć o jej
    przychylność.
    Kolejna sprawa to jak się traktuje studentów. To oni później idą do
    rządu, gazet i przedsiębiorstw które mogły by dać pieniądze. To co
    kiedyś słyszałem brzmiało tak "Traktuj sowich studentów bardzo
    wyrozumiale. Jak będą dobrzy to zostaną twoimi kolegami, a jak nie to
    może założą dobre firmy i później dadzą dotacje na uczelnie.".
    W Polsce nie jest trudno znaleźć na drzwiach listę ocen gdzie od dołu do
    góry widnieją same pały. Za coś takiego na zachodzie profesor stracił by posadę. Ci którzy tak robią narzekają, że teraz nie kształci się w
    liceach tak ja trzeba. Czyli dalej stosują metodę przeniesienia problemu
    na kogoś innego. To czego uczą musi być dostosowane do poziomu osób
    które uczą.
    Nie ma się później co dziwić, że tyle złego się mówi o nauce jak wiele
    osób ma bardzo nieprzyjemne wspomnienia ze studiów.

    > Podobno jesteś fizykiem (nawiasem mówiąc, ja też). Dlaczego uważasz,
    > że to inni mają twoje podwórko posprzątać? Jeśli widzisz bałagan, to
    > sam weź się do sprzątania. Takimi szczeniackimi pohukiwaniami nie
    > osiągniesz niczego dobrego.

    Czy pisałem, że tak nie robie? Mam własną metodę. Do kraju nie wrócę, ze względu osobistych.
    Szczeniaki to właśnie ci którzy dokonują największych przełomów w
    fizyce. Chyba bardzo dobrze o tym wiesz.
  • komentator4 29.11.08, 15:05
    oliver, wyobraź sobie taką sytuację: chuligan napada człowieka na
    ulicy i bije go dotkliwie. Ofiara napadu idzie na policję złożyć
    skargę. Policjant mu na to mówi: ci ludzie to tylko potrafią
    narzekać! Dlaczego się nie zorganizujecie i nie nauczycie judo albo
    karate? Wtedy byście się sami obronili, a chuligani zaczęli by was
    szanować. Samym narzekaniem niczego nie osiągniecie.

    Widzisz analogię? Naukowcy chcą zajmować się tym, co potrafią
    najlepiej: badaniami. Organizowanie się i dobijanie o pieniądze to
    jest domena biznesmenów, nie naukowców. Niektórzy naukowcy też to
    potrafią, ale zmuszanie wszystkich, żeby permanentnie skakali sobie
    do gardeł o pieniądze jest szkodliwe dla samej nauki.

    A co do Twojej sztandarowej działalności: w sytuacji, kiedy musisz
    mieć jakiś sprzęt, ale nie masz pieniędzy na zakup, kombinowanie na
    inne sposoby, na przykład samodzielny wyrób potrzebnych rzeczy, jest
    oczywistym rozwiązaniem tymczasowym. Sam bym tak robił. Ale to jest
    nie do przyjęcia jako sytuacja permanentna. Nie możesz oczekiwać, że
    stale będziemy w ten sposób nadrabiać cyniczne oszustwa polityków
    i "nie narzekać". Jeśli nie będziemy protestować, to politycy
    powiedzą: jest OK, nikt nie narzeka.
  • pokrecony_oliver 29.11.08, 17:54
    Nie widzę żadnej analogii. Ten przykład jest jak najbardziej
    chybiony. Nikt tutaj nie łamie prawa. Polska to kraj demokratyczny,
    widocznie myśli się, że nauka nie jest tak potrzebna. W takim kraju
    trzeba walczyć o środki, tak jak Pan by chciał to było za
    socjalizmu. Siedzieć sobie spokojnie na stanowisku i coś tam robić.
    Dobrze sobie Pan zdaje sprawę jak się zdobywa pieniądze na
    zachodzie, nikt sobie do gardeł nie skacze. Mają najlepszych
    naukowców, najlepsze laboratoria, najlepsze badania.
    To już lepiej radzą sobie rolnicy, porostu wstyd.

    > A co do Twojej sztandarowej działalności:

    To nie jest moja sztandarowa działalność. Jeden jakiś przykład nad
    którym pracowałem i niepotrzebnie wspomniałem. Na dodatek mam z nim
    złe wspomnienia.

    > oczywistym rozwiązaniem tymczasowym.

    Tak jest i cały czas to miałem na myśli. To rozwiązanie kryzysowe
    lub spowodowane wymogami eksperymentalnymi gdzie czasami można
    zaoszczędzić.

    > Nie możesz oczekiwać, że
    > stale będziemy w ten sposób nadrabiać cyniczne oszustwa polityków
    > i "nie narzekać".

    Chodził mi o narzekanie gdzie wszyscy chodzą i marudzą, tak
    rzeczywiście nic nie robiąc. Przecież pisałem o "zorganizowaniu"
    się, współpracy, itd. Wtedy da się bardzo efektywnie "narzekać", a
    przede wszystkim efektywnie występować o dotacje. Jak są
    jakieś przekręty to też da się wtedy ingerować. Wystarczy popatrzeć
    na rolników. Wygląda na to, że oni zawsze to dobrze rozumieli.
    A co ze zdobywaniem pieniędzy z UE, od firm prywatnych? Dla wielu to
    główne źródło dochodu.
    Nie można siedzieć sobie spokojnie w labie, czasami dać wykład, to
    nie te czasy.
    Jestem święcie przekonany, że nie ja pierwszy to pisze, takie
    myślenie słyszałem wśród wielu polskich naukowców. To nic nowego.


  • charioteer 29.11.08, 18:53
    Zastanow sie, co mowisz i co chcesz powiedziec. Twoja propozycje, zeby "robic z
    tego co jest" mozna strescic krotko - to co proponujesz to amatorszczyzna i
    prowizorka. Na koniec stwierdzasz, ze sam masz zle wspomnienia zwiazane wlasnie
    z takim amatorskim uprawianiem prowizorki.

    Zeby efektywnie wystepowac o dotacje, to trzeba najpierw samemu cos zrobic. Zeby
    cos zrobic, to trzeba miec czym robic i na czym robic, amatorszczyzna nie
    wystarczy. Kolo sie zamyka. Zeby cos zyskac, trzeba najpierw zainwestowac. Bez
    inwestycji nie ma zysku i wartosci dodanej.

    Nie dziw sie, ze polowe uczestnikow tej dyskusji krew zalewa, jak slysza takie
    naiwno-liberalne pozytywne myslenie.


    --
    "Bring me my Bow of burning gold; Bring me my Arrows of desire:
    Bring me my Spear: O clouds unfold: Bring me my Chariot of fire!" -William Blake
  • pokrecony_oliver 29.11.08, 19:07
    > Zastanow sie, co mowisz i co chcesz powiedziec.

    Dobrze wiem co pisze. To ty nie możesz załapać.

    > Na koniec stwierdzasz, ze sam masz zle wspomnienia zwiazane
    wlasnie
    > z takim amatorskim uprawianiem prowizorki.

    Moje złe wspomnienia z tym urządzeniem nie wiążą się z pracą i niema
    to nic do rzeczy. Miałem wtedy zły okres prywatny i porostu nie lubię wracać do tamtych wspomnień. Tamto zadanie zostało wykonane,
    na czas, basta. To nie była prowizorka tylko prototyp. Tego nigdzie
    nie kupisz ani nikt ci tego nie wykona. Kasy było na to aż za dużo.

    > Zeby efektywnie wystepowac o dotacje, to trzeba najpierw samemu
    cos zrobic. Zeb
    > y
    > cos zrobic, to trzeba miec czym robic i na czym robic,
    amatorszczyzna nie
    > wystarczy. Kolo sie zamyka. Zeby cos zyskac, trzeba najpierw
    zainwestowac. Bez
    > inwestycji nie ma zysku i wartosci dodanej.

    Widać, że nie rozumiesz tego co pisze. Jak nie masz na czym robić to
    coś wykombinuj. Sposób konstruowania właśnie wywołał takie reakcje.
    Następnie to daje dobre publikacje, a więc podstawy do ubiegania się
    o dotacje. Co w tym nielogicznego? Podałem sposób na zaczęcie bez
    kasy.

    > Nie dziw sie, ze polowe uczestnikow tej dyskusji krew zalewa, jak
    slysza takie
    > naiwno-liberalne pozytywne myslenie.

    Bardzo mnie cieszy, że ich krew zalewa, coś się w końcu dzieje. Są
    jeszcze ci co się nie wypowiadają, może kogoś to ruszy.
  • charioteer 29.11.08, 19:18
    pokrecony_oliver napisał:

    Przy pewnym poziomie dyskusji i odpornosci na argumenty:

    > Dobrze wiem co pisze. To ty nie możesz załapać.

    > Widać, że nie rozumiesz tego co pisze.

    nie warto dalej rozmawiac.


    > Bardzo mnie cieszy, że ich krew zalewa, coś się w końcu dzieje.

    Mnie osobiscie nic nie rusza bardziej niz glupota.

    --
    "Bring me my Bow of burning gold; Bring me my Arrows of desire:
    Bring me my Spear: O clouds unfold: Bring me my Chariot of fire!" -William Blake
  • pokrecony_oliver 29.11.08, 19:35
    > W garazu nie wybuduje sobie funkcjonalnego rezonansu magnetycznego.
    To by bylo
    > na tyle.

    www.apple.com/downloads/macosx/math_science/medinria.html
    Darmowy soft do obróbki danych.

    Całego pacjenta nie musisz wstawiać tylko głowę. Wystarczy znaleźć
    odpowiedni magnes, mniejszy niż w komercyjnym urządzeniu. Można
    spróbować pogadać z fizykami, nie tylko w Polsce. Mają masę sprzętu
    który powstał w okresie zimnej wojny i nie jest wykorzystywany. Może
    CERN ma coś na zbyciu. Może jakaś grupa będzie zainteresowana
    zbudowaniem czegoś takiego, nie tylko dla Ciebie ale i biologów,
    archeologów, fizyków...

    > Mnie osobiscie nic nie rusza bardziej niz glupota.

    "gdyby głupiec zrozumiał, że jest głupcem automatycznie przestał by
    nim być. Stąd wniosek, że głupcy należą do grupy osób które się za
    nich nie uważają."

    "Największe odkrycia i przełomy zostały zrobione przez osoby które nie
    wiedziały, że to niemożliwe."
  • pokrecony_oliver 29.11.08, 19:41
    Próbki na studiach badałem rezonansem magnetycznym typu "home made".
  • oakpark 02.12.08, 12:59
    Moim zdaniem Kolego Internauto chrzanisz bez sensu. Nawinac to sobie
    mozna cewke do szerokopasmowego osprzegania np. od fosforu 31 na
    widmach rezonansu protonowego a nie zrobic porzadny elektromagnes
    dajacy te 5-10 Tesla... a tylko takie pole da nam rozdzielczosc
    majaca jakis sens w odpowiedzi na pytania, jakie dzisiaj stawia sie
    przed technika NMR.

    W baardzo specjalnym przypadku mozna sobie wyobrazic, ze ktos
    przerobi magnes (jeszcze nie nadprzewodzacy) ze starej czeskiej
    maszynki wyciagajacej 60 czy 80 MHz /na protonie/ i dostanie aparat
    nadajacy sie co najwyzej do oddzielania fluoropolimerow po
    taktycznosci dajacej inne tetrady, pentady itp.

    Czesc firm wyrzuca stare NMR-y jak juz im plywa pole i wariuja
    shimy - wtedy tez utrzymanie takiego aparatu niezle kosztuje (prad,
    ciekly azot co tydzien baniak, 3-4 razy w roku dopelnienie helem...).

    Wzialem na warsztat aparaty w domenie czestosci bo tymi w domenie
    czasu to mozna zbadac jedynie specyficzny i malenki kawalek tematyki
    i to raczej inspekcji z czego robiono spirytus a nie uprawiania
    nauki.

    Co do p. Kudryckiej: generalnie uznajmy za nauke to, co na swiecie
    nazywa sie "science", rozne dyscypliny uragajace kryterium
    Popperowskiemu niech finansuja klienci, ktorzy tak sa pewni sensu
    ich istnienia (vide nasi socjologowie na czele ze Staniszkis i
    Spiewakiem, ktorzy nie spodziewali sie konca realsocjalizmu ani w
    zab. A ekonomisci /np. St. Gomulka/ dawali mu w Polsce ca czas do
    1992....

    O ukladach, zawarowanych interesikach w naszych placowkach juz mi
    sie w ogole pisac odechcialo.... kiedys na lamach GW pisal prof Stec
    z prezydium PAN.... jako wzorzec hipokryzji i obludy w Sevres
    postawic takich uczonych. Co ciekawe - mozgi dobrze funkcjonujace w
    swojej dziedzinie natychmiast przestaja dostrzegac zwiazki
    przyczynowo-skutkowe gdy wchodzi w gre ich interes...

    Nauka jako sila wytworcza jest dzis dla Polski zbyt waznym vehiculum
    rozwoju aby jej reformy zostawic naukowcom.... i zawarowanym
    interesom dozywotnio "pracujacych" profesorow ....8^)

    Nauki scisle to jeszcze z Bogiem sprawa, chemia na 11-12 miejscu w
    swiecie, fizyka 19-20.... a cala reszta... eheu!

  • adept_ltd1_net 02.12.08, 13:11
    "Co do p. Kudryckiej: generalnie uznajmy za nauke to, co na swiecie
    nazywa sie "science", rozne dyscypliny uragajace kryterium
    Popperowskiemu niech finansuja klienci, ktorzy tak sa pewni sensu
    ich istnienia (vide nasi socjologowie na czele ze Staniszkis i
    Spiewakiem, ktorzy nie spodziewali sie konca realsocjalizmu ani w
    zab. A ekonomisci /np. St. Gomulka/ dawali mu w Polsce ca czas do
    1992...."

    i oczywiście, to mało istotne, że na świecie nie uznają za naukę tylko to, co
    określa się mianem science??? podobnie mało istotne, że to, co ma być usunięte z
    pola nauki podlega kryterium Popperowskiemu???

    a Lech za chwilę napadnie na mnie, że obcinam reformatorów...
    --
    na innych forach adept_ltd
  • oakpark 02.12.08, 14:06
    a) na swiecie sa rozne definicje slowa "nauka", nauka Kosciola na
    przyklad, mielismy naukowy socjalizm... 8^), istotne wydaje sie
    kryterium a dla rzadu takim glownym kryterium moglaby być aktualnie
    korzysc z nauki jako sily wytworczej. Jesli porownac cywilizacje
    (czy Konecznym czy Huntingtonem) to nauka jawi sie jako
    najistotniejsza z punktu widzenia rozwoju ekonomicznego cecha
    cywilizacji zachodniej.

    b) jest mnostwo rzeczy, ktore podlegaja temu kryterium, dadza sie
    sfalsyfikowac - tyle, ze nic sensownego w aspekcie rozwoju kraju z
    tego nie wynika. Jesli Polska finansuje nauke to czyni to po cos,
    ergo szkoda forsy na bzdety.

    Postulowanie innego sposobu finansowania nie oznacza
    automatycznie "usuniecia z pola nauki" w popularnym sensie.

    Pozdrawiam urazonych humanistów.... 8^)
  • adept_ltd1_net 02.12.08, 14:22
    no Bóg zapłać za pozdrowienia,

    ale, jeśli wyobrażasz sobie, że nauka jest najistotniejsza z punktu widzenia
    rozwoju ekonomicznego cywilizacji zachodniej -to chciałbym cię zapytać: 1) skąd
    się wzięła ta nauka, 2) czy wg ciebie na rozwój ekonomiczny składa się tylko to,
    co się wyprodukuje, sprzeda natychmiast etc. (podpowiadam zajrzyj do Webera i
    tez na temat wpływu etyki protestanckiej na rozwój cywilizacji zachodniej...),
    3) czy rozwój ekonomiczny to wszystko???

    a co to rozwój kraju??? i czy on się rozwija tylko przez materialny postęp, bo
    jeśli uważasz, że tak, to nie rozumiesz świata w którym żyjesz,

    chętnie przeczytam odpowiedź, ale z powodów niżej zapisanych, milkę
    --
    na innych forach adept_ltd
  • spejsmen 02.12.08, 14:36
    A wlasnie, ze na ciebie nie napadne... ;) Napadne za to na
    Staniszkis (p.w.) i Gomulke, ale oczywiscie tego z LSE.
    Ad S. Gomulka - ten czlowiek, choc skonczyl (podobno) tez i fizyke,
    ma powazne problemy z matematyka na poziomie I roku ekonomii i jest
    za obcieciem podatkow dla biznesu kosztem obnizenia emerytur. Toz to
    typowy, post-Thatcherowski oszolom, zatrzymany w swym rozwoju w
    latach 1980tych...
    A co do nauki: 'science' to nie tylko 'hard' science (fizyka, chemia
    itp.) ale tez 'social sciences' (glownie ekonomia, socjologia i
    psychologia) a takze nauki 'posrednie', np. biologia...
    Pozdr. :)
  • spejsmen 02.12.08, 14:40
    Takie badania, o ktorych piszesz, nie sa dzis ze wzgledow
    ekonomicznych mozliwie do przeprowadzenia w Polsce (i praktycznie w
    wiekszosci czlonkow UE), a tylko w skali UE. Stad uwazam, ze nie ma
    sensu utrzymywanie w Polsce takiego np. IBJ. Pieniadze marnowane na
    IBJ itp. instytucje nalezy przeznaczyc na polski wklad w CERN itp.
    osrodkach. A tam nie przyjma do pracy czy nawet na staz kuzyna
    dyerktora IBJ, a tylko ludzi naprawde kompetentnych, znajacych swoj
    fach i jezyki. Stad tez polska mafia profesorska zwalcza jak moze (a
    wciaz moze) wszelakie proby reformy polskiej nauki... :(
  • pokrecony_oliver 02.12.08, 14:54
    Nie o magnes chodziło, gdybyś czytał wcześniejsze psoty to byś
    wiedział. Twój komentarz jest porostu chybiony. Zdaje sobie sprawę
    jakie pole jest potrzebne i jakie czym można uzyskać.
  • spejsmen 02.12.08, 20:17
    A co bylo we wczesniejszych PSOTACH?
    pokrecony_oliver napisał: Nie o magnes chodziło, gdybyś czytał
    wcześniejsze psoty to byś wiedział.
  • pokrecony_oliver 02.12.08, 23:57
    We wcześniejszych PSOTACH było, że nie proponowałem konstruowania
    magnesu nadprzewodzącego tylko skombinowanie go z nieużywanej
    aparatury. Chociaż gdyby to był mój problem to magnes też bym sam
    zrobił (znam odpowiednich ludzi, zajmują się tym na co dzień).

    Cała reszta to elektronika która w dzisiejszych czasach jest
    zdumiewająca i tania. Wystarczy zorganizować kilka grup w której
    znajdą się specjaliści od konkretnych problemów.
    W wielu innych krajach ludzie się porywają na tego typu wyzwania,
    łącznie z konstruowaniem własnych prywatnych samolotów kosmicznych czy
    rakiet wynoszących satelity. W takich przypadkach jest to rzucenie
    rękawicy NASA.
    Grup badawczych nie unoszą się dumą "bo mi się taki sprzęt należy"
    tylko sami rozwiązują problem, zamiast marnować czas na frustracje.
    Jak rozwiążą problem to wtedy dotacji nikt im nie poskąpi.
  • charioteer 03.12.08, 00:34
    Oliver, ty sam musisz byc niezle sfrustrowany, skoro swoje frustracje
    projektujesz na innych.

    Nie, nie bede budowac rezonansu magnetycznego w piwnicy, bo najzwyczajniej w
    swiecie jest to rozwiazanie niefunkcjonalne.

    Nie, nie siedze z zzalozonymi rekami i nie marudze. Mam pelne rece roboty i
    robie swoje.

    Nie bede rzucac rekawicy NASA ani zadnej innej instytucji, bo najzwyczajniej w
    swiecie nie mam tyle rekawic, zeby je rzucac komu popadnie.

    Tak ci trudno zrozumiec, ze nauka w Polsce jest tragicznie niedofinansowana i
    rodzi to okreslone konsekwencje? Coz, zawsze mozesz odmowic przyjecia faktow do
    wiadomosci. Twoj problem.

    Na razie mam za co pracowac. Zajmij sie rozwiazywaniem wlasnych problemow.

    --
    "The charioteer of the human soul drives a pair of steeds, and one of the horses
    is beautiful, good, and formed of such elements, whereas the makeup of the other
    one is quite the opposite." -Phaedrus
  • pokrecony_oliver 03.12.08, 01:54
    Spokojnie, jak Ci się nie podoba to nie buduj. Chodzi o to tylko, że
    to możliwe. Nie chce mi się tej dyskusji na nowo zaczynać. Jak jesteś
    zajęty to rozumiem, wystarczy mi taki argument. Sam jestem zajęty i nie mam czasu skończyć wielu rzeczy.

    > Tak ci trudno zrozumiec, ze nauka w Polsce jest tragicznie
    niedofinansowana i
    > rodzi to okreslone konsekwencje? Coz, zawsze mozesz odmowic
    przyjecia faktow do
    > wiadomosci. Twoj problem.

    Nie przeczę temu, że nauka w Polsce jest tragicznie niedofinansowana i
    jest to zła sytuacja. Nawet jeśli dofinansowanie spowoduje zmarnowanie
    wielkiej ilości pieniędzy ze względu na złą organizacje to nie znaczy,
    że nie należy tego robić. Są przecież zdolne osoby które to dobrze spożytkują.

    Zadowolony?
  • spejsmen 03.12.08, 12:56
    Nie ma w polskiej nauce problemu z niedofinansowaniem. Wrecz
    przeciwnie, na nauke w Polsce MARNUJE sie za duzo pieniedzy. Ile
    kosztuja nas te liczne senaty, nie mowiac juz o PAN (dyrekcja calej
    akademii plus dyrekcje poszczegolnych instytutow)? Tego nikt nie
    wie, bowiem mafia profesorska nie jest w tej wiedzy zainteresowana...
    Przeciez ponad 90% pieniedzy wydawanych w Polsce na nauke jest
    marnowane. Wiec droga do naprawy polskiej nauki wiedzie nie przez
    wyrzucanie wiecej pieniedzy w to bagienko, zwane polska nauka, a na
    racjonalizacji tych wydatkow, czyli obcieciu finansowania senatow,
    rektorow i calego PANu. Niech senaty i rektorzy panstwowych uczelni
    utrzymuja sie z wlasnych pieniedzy, a nie z pieniedzy podatnikow.
    Podobnie z PAN - pora zlikwidowac ten przezytek z czasow stalinizmu,
    a instytuty albo sprywatyzowac, albo wlaczyc do istniejacych
    uczelni. W XXI wieku nie ma bowiem w UE miejsca dla takich
    przezytkow z czasow Stalina jak PAN...
  • komentator4 03.12.08, 09:23
    charioteer, to nie jest polemika z Tobą - dopisuję ten post przy
    Twoim, bo wydajesz mi się jednym z najbardziej zrównoważonych
    dyskutantów na tym forum.

    Popatrzcie wszyscy, co się stało z tą dyskusją. Miało być o
    reformach polskiej nauki, a skończyło się na kłótniach na zabój o
    szczególiki, dygresje i o to, co kto powiedział i jak. Główny temat
    gdzieś zginął.

    A reformy są potrzebne, tylko nie takie, jakie sobie wydumała
    ignorantka pani minister i nie takie, o jakie wrzeszczą sfrustrowani
    outsiderzy i przemądrzali nowicjusze. Przede wszystkim trzeba
    zauważyć, że nie wszystkie dyscypliny nauki w Polsce stoją jednakowo
    źle albo jednakowo dobrze. Nawet najzawziętsi awanturnicy w chwilach
    otrzeźwienia przyznają, że polska fizyka, matematyka, astronomia,
    chemia i pewnie też biologia mają partnerski kontakt ze światem i
    nie mają się czego wstydzić. W tych dziedzinach nie jest potrzebna
    rewolucja ani kuracja wstrząsowa, tylko poprawki. Jeśli gdzieś jest
    potrzebna zasadnicza rewolucja, połączona z wyrzucaniem pasożytów,
    to trzeba te dziedziny jawnie wskazać, a nie gromić całą polską
    naukę za przewinienia gromady cwaniaczków, którzy i tak się w sensie
    naukowym nie liczą.

    Teza, z którą ja się na to forum włączyłem, była taka: reformy
    obecnie planowane przez Kudrycką są prawie identyczne z tymi, które
    towarzyszyły utworzeniu Komitetu Badań Naukowych w roku 1990. Tamte
    nie zadziałały - system przydziału pieniędzy jest opanowany przez
    niekompetentnych i tchórzliwych graczy, którzy w decyzjach kierują
    się poczuciem wspólnoty interesów a nie merytoryczną wartością
    projektów. Skoro tamten system nie zadziałał jak należy, mimo
    lepszych warunków startowych, to i ten nie zadziała, bo tak samo
    przegra z kolesiostwem. Warunki startowe były lepsze, bo wtedy
    polska nauka nie była tak zabiedzona jak teraz i nie była tak
    spustoszona personalnie, było w niej jeszcze dużo młodych ludzi i
    były instytucje, które w międzyczasie zostały zreformowane na śmierć.
    Aby nowy system zadziałał, trzeba do niego wprowadzić kontrolę anty-
    kumoterską, na przykład przez przymus angażowania zagranicznych
    recenzentów i przymus posłuszeństwa wobec ich ocen, obowiązujący pod
    karą sądową. I przede wszystkim trzeba przeznaczyć na naukę więcej
    pieniędzy. Pani minister obiecuje więcej pieniędzy, ale między
    wierszami widać wyraźnie, że to mają być pieniądze dla niektórych,
    zdobyte poprzez zamordowanie następnych placówek naukowych, uznanych
    przez panią minister za słabsze - czyli jeszcze raz ta sama metoda,
    która była ustawicznie stosowana od 18 lat, bez dobrych skutków.
  • spejsmen 03.12.08, 12:49
    A masz jakis dowod na twierdzenie, iz "polska fizyka, matematyka,
    astronomia, chemia i pewnie też biologia mają partnerski kontakt ze
    światem i nie mają się czego wstydzić"?
    O ile wiem, to polska szkola matematyczna istniala, ale przed II
    Wojna Swiatowa, a ostatniego Nobla z fizyki i chemii to dostalismy w
    pierwszej polowie ubieglego stulecia, i to tez tylko dzieki temu, ze
    Maria Sklodowska zostala Maria Curie...
  • charioteer 03.12.08, 12:49
    komentator4 napisał:

    > Pani minister obiecuje więcej pieniędzy, ale między
    > wierszami widać wyraźnie, że to mają być pieniądze dla niektórych,
    > zdobyte poprzez zamordowanie następnych placówek naukowych,

    Brutalne, ale prawdziwe.

    Co bedzie z obiecanym wzrostem finansowania o 30%, to chyba nikt w tej chwili
    nie wie. Na razie mowi sie o mozliwej autokorekcie do budzetu w polowie
    przyszlego roku.

    Cala reforma siedzi w tej chwili okrakiem na plocie, jedna noga w piekle, druga
    w czyscu. Dobrzy sobie poradza, slabsi padna. Niby tak powinno byc, ale przy
    obecnym stopniu zbiurokratyzowania calego szkolnictwa wyzszego to juz nie jest
    dla mnie wcale takie jasne. Do tej pory zatrudnialo sie figurantow, zeby
    prowadzic kierunek studiow. Figurant mogl nic nie robic, mial miec habilitacje i
    po prostu byc. Teraz sie to zemsci, bo te wydzialy straca dotacje na badania
    statutowe i zacznie sie odplyw aktywnej naukowo kadry. Wiele prowincjonalnych
    uczelni bedzie mialo powazne klopoty. To moze nie martwic, jezeli uznamy te
    uczelnie za slabe. Jezeli jednak dodamy do tego cale rzesze roznych panstwowych
    i prywatnych szkol zawodowych ksztalcacych polanalfabetow, ktore nigdy zadnej
    kategorii nie mialy, to moze sie okazac, ze wysp akademickosci zostanie za kilka
    lat niewiele.


    --
    Vangelis - Chariots of Fire
    pl.youtube.com/watch?v=TYJzcUvS_NU
  • spejsmen 03.12.08, 13:02
    To chyba jasne, ze wiekszosc instytow PANowskich w Polsce nadaje sie
    tylko do zamkniecia. To sa przeciez przezytki z czasow PRLu, z kadra
    zastygla w ubieglym stuleciu. Ich finansowanie to kradziez pieniedzy
    podatnikow...
  • dalatata 03.12.08, 16:24
    z calym szacunkiem chario,mowic w Polsce o zbiurokratyzowaniu nauki czy nauczania wyzszego to nieporozumienie. nie macie pojecia o biurokracji. to do was dojdzie, ale na razie cieszcie sie tym co macie.
  • dalatata 03.12.08, 17:08
    wiem. jednak poziom biurokracji w porownaniu z polskim jest niebotyczny. my zyjemy w innym wszechswiecie biurokratycznym.
  • spejsmen 03.12.08, 18:42
    Polecam malkontetom grecka, iscie bizantyjska biurokracje, w tym
    uczelniana...
  • pokrecony_oliver 03.12.08, 15:39
    > Nawet najzawziętsi awanturnicy w chwilach
    > otrzeźwienia przyznają, że polska fizyka, matematyka, astronomia,
    > chemia i pewnie też biologia mają partnerski kontakt ze światem i
    > nie mają się czego wstydzić. W tych dziedzinach nie jest potrzebna
    > rewolucja ani kuracja wstrząsowa, tylko poprawki.

    Nie tak do końca, przesz partnerski rozumie się na równych zasadach.
    Większość naukowców z tych dziedzin porostu jeździ robić badanie
    gdzieś indziej, opracowuje teorie, robi programy... To czego nie
    mogą zaoferować dostęp do własnej aparatury badawczej.
    To, że poprawki wystarczą dla nich jest prawdą. Widać, że
    mają wyczucie jak się robi naukę i co obecnie budzi zainteresowanie.

    > Aby nowy system zadziałał, trzeba do niego wprowadzić kontrolę
    anty-
    > kumoterską, na przykład przez przymus angażowania zagranicznych
    > recenzentów i przymus posłuszeństwa wobec ich ocen, obowiązujący
    pod
    > karą sądową. I przede wszystkim trzeba przeznaczyć na naukę więcej
    > pieniędzy. Pani minister obiecuje więcej pieniędzy, ale między
    > wierszami widać wyraźnie, że to mają być pieniądze dla niektórych,
    > zdobyte poprzez zamordowanie następnych placówek naukowych,
    uznanych
    > przez panią minister za słabsze - czyli jeszcze raz ta sama
    metoda,
    > która była ustawicznie stosowana od 18 lat, bez dobrych skutków.

    Pomysł z recenzentami zagranicznymi jest bardzo dobry. Ale cały ten
    tekst tyczy się co rząd może zrobić dla nauki w Polsce, a problem to
    też system jaki panuje na uczelniach wyższych i w instytutach.
    Czemu nie zatrudniać tylko na określony okres, kiedy pracownik nie
    spełnia wymogów i nie robi wystarczających postępów nie przedłużać
    kontraktu.
    Co ze współpracą między grupami? Ostatnio została zmieniona polityka
    dzielenia punktów za publikacje. Z tego co wiem nie są już dzielone
    w zależności od ilości autorów. Np. fizycy zajmujący pracujący dla
    CERNu mają po 100 publikacji rocznie albo i więcej. O sporej
    większości nawet nie wiedzą. Inni pracując samodzielnie wypuszczają
    2-3. Z jednej strony to mobilizuje do współpracy z drugiej jak tu
    konkurować z grupą zatrudniającą tysiące fizyków. Brakuje podziału
    na autorów którzy współpracują i tych którzy biorą udział w wielkich
    projektach. Dlaczego niema instytucji robiącej patenty dla naukowców
    za darmo i bezproblemowo? Co w Polsce ma naukowiec kiedy zrobi
    patent na uczelni? Czy są instytucje które zajmują się promowaniem
    wynalazków?
  • charioteer 03.12.08, 16:01
    pokrecony_oliver napisał:

    > Ale cały ten
    > tekst tyczy się co rząd może zrobić dla nauki w Polsce,

    Tekst dotyczy przede wszystkim sposobow finansowania nauki.

    > Czemu nie zatrudniać tylko na określony okres, kiedy pracownik nie
    > spełnia wymogów i nie robi wystarczających postępów nie przedłużać
    > kontraktu.

    Wiele uczelni w PL zatrudnia w ten sposob po doktoracie, wiec postulujesz cos,
    co juz jest. Natomiast praktycznie nigdzie na swiecie nie stosuje sie tej
    zasaday w stosunku do profesorow.

    --
    Xena: Warrior Princess
    www.asherasarchive.com/xenagladmask2.jpg
  • pokrecony_oliver 03.12.08, 16:13
    > Wiele uczelni w PL zatrudnia w ten sposob po doktoracie, wiec
    postulujesz cos,
    > co juz jest. Natomiast praktycznie nigdzie na swiecie nie stosuje
    sie tej
    > zasaday w stosunku do profesorow.

    Zatem ile wynosi ten okres? Ja myślę o zatrudnianiu na 1 rok. Czy
    wyciąga się konsekwencje w przypadku barku postępu w ciągu roku?
  • dalatata 03.12.08, 16:30
    oliver, teraz to juz mnie wkurzasz naprawde. zatrudnienie na rok jest chyba najglupszym pomyslem jaki widzialem. cykl publikacyjny w dobrym czasopismie to rok, albo wiecej, a czasem duzo wiecej. wiec jak ocenisz pracownika przez rok? cykl tego typu ma sens powiedzmy przy 3 latach (ostroznie i sensownie), ale rok? pieprzenie kotka.

    a co do 100 publikacji. kazdy normalny czlowiek wie ze jesli jestes na 18 miejscu w publikacji to to co innego niz gdy napisales ja sam. nie ma co sie podniecac zatem. natomiast, rowniez w Polsce mozesz tworzyc zespoly, wystepowac o granty i miec publikacje wieloosobowe.
    niespecjalnie wiem w czym problem.

  • pokrecony_oliver 03.12.08, 17:28
    Publikacja złożona do czasopisma i wstępnie zaakceptowana liczy
    się jak opublikowana. Do tych gdzie się długo czeka mało kto w Polsce
    wysyła więc poco się podniecać. Rok to okres zatrudniania postdoca w
    wielu krajach. Ode mnie wymagano zgłoszenia publikacji do dobrego
    czasopisma już po miesiącu od rozpoczęciu kontraktu. Dziwisz
    się później, że w Polsce nauka się tak powoli rozwija. Doktorant po
    roku ma 5-7.

    > a co do 100 publikacji. kazdy normalny czlowiek wie ze jesli jestes
    na 18 miejs
    > cu w publikacji to to co innego niz gdy napisales ja sam

    Podniecać? Słyszałem coś o systemie zmianie systemu punktacji w Polsce
    na bardzo niekorzystny pod tym względem.
  • charioteer 03.12.08, 17:33
    Pokrecony, mieszasz wszystko ze wszystkim. Postdoc to jest zupelnie co innego.
    Juz ci Komentator wyjasnil, ze w jego instytucie w PL zatrudnia sie ludzi po
    postdokach.

    --
    Aurora Borealis (Vangelis-Chariots of Fire)
    pl.youtube.com/watch?v=B7fzjnqGxxE
  • pokrecony_oliver 03.12.08, 17:36
    To dalej są kontrakty max. dwa lata.
  • dalatata 04.12.08, 14:06
    zezarlo mi posta cholera. no to jeszcze raz:

    wymog zlozenia publikacji w ciagu mieisaca od rozpoczecia pracy jest tylko idiotyzmme. zaden szanujacy sie kierownik placowki tego nie zrobilby. przynajmnieej w UK.

    w doktoratnow ktorzy maja 5-7 publikacji po roku pracy na doktoratem nie wierze.

    nie interesuja mnie punktacje. staram sie publikowac w czasopismach ktore sa uwazane za najlepsze. punkty sa nierelewantne.
  • dalatata 04.12.08, 14:07
    chcialbym zobaczyc te postdoki na rok.
  • spejsmen 04.12.08, 17:12
    Ten roczny okres jest niezgodny z Karta Naukowca, ktora wyraznie
    mowi o jakims minimum stabilizacji. Nie mozemy przechodzic z jednej
    skrajnosci w druga: zarowno dozywotnie belwederskie profesury jak i
    roczne kontrakty sa patologiczne... Jedne tworza synekurki, na
    ktorych sie nic nie robi ale bierze spora kase, a drugie zas nie
    daja szansy na jakakolwiek zyciowa stabilizacje... Trzeba szukac
    rozwiazan odpowiednich dla konkretnych warunkow. Przeciez z pracy,
    nawet z tzw. tenure tez mozna zwolnic, ale chodzi o to, aby
    zwalnianie mzoliwe bylo tylko w skrajnych przypadkach, gdy ktos na
    prawde nie robi postepow i nie rikuje zadnej szansy na nie.
  • gaassarbajter 04.12.08, 21:47
    To tez jest chore - odwrotnosc dozywotnich, belwederskich profesur...
  • charioteer 04.12.08, 22:24
    Oliver, mnie sie zdaje, ze wszystkie fellowships for foreign researchers to sa
    na troche innych zasadach zawsze...

    --
    Xena: Warrior Princess
    www.asherasarchive.com/xenagladmask2.jpg
  • pokrecony_oliver 04.12.08, 22:51
    Na podobnych jak dla krajowców. Ale jest też zawsze
    możliwość znalezienia szefa który ma forsę i chęć żeby z tego opłacać
    postdoca przez kilka lat. Jak ktoś ma szczęście to długo może tak
    siedzieć co też do końca nie jest dobre bo w końcu płaca jest niższa i
    nie wygląda to dobrze.
  • spejsmen 05.12.08, 10:52
    Zawsze sa jakies wyjscia. No i chyba potrzebuja tez dydaktykow?
  • pokrecony_oliver 04.12.08, 22:54
    Najczęściej jak pisze, że np. 3 lata to i tak oznacza, że po roku
    trzeba jeszcze raz umowę podpisywać. W niektórych krajach robi się też
    tak z doktorantami co było dla mnie dużym zaskoczeniem.
  • spejsmen 05.12.08, 10:51
    I to jest niezgodne z Karta Naukowca...
  • dalatata 05.12.08, 12:29
    w wiekszsoci uniwerstytetow brytyjskich, po roku pracy na doktoratem dokotrant
    jest poddawany ocenie i zatwierdza sie nastepne 2 lata. to jest standradowa
    proceudra wynikajaca z tego, ze pierwszy rok uwazany jest (biurokratycznie) za
    prace jeszcze na poziomie masters, a nastepne dwa na poziomie PhD.

    nie ma to nic wspolnego z przedkluzaniem kontraktow, chyba ze (zdazaja sie
    takie, choc rzadko) ma sie tzw. rolling contract, czyli przedluza sie go co
    jakis czas zaleznie od tego, czy mamy forse na pracownika, a nie od tego czy
    pracownik pracuje.

    zdarzaja sie tez kontrakty np na 2 lata z mozliwoscia przedluzenia na 3 i to
    wtedy zalezy od wynikow pracy pracwonika. dawno jednak sie z tym nie spotkalem.
    najczesciej tego typu kontrakty bowiem zwiazane sa pinieiedzmi z grantow, ktore
    placa za badacza. bardzo niewiele uniwersytetow oferuje obecnie pozycje badawcze
    za swoje pieniadze. a jelsi to robi (u mnie na uni tak bywa), to pracownik
    badacwczy musi na siebie zarobic, zazwczyaj forsa na tzw. applied research.
  • pokrecony_oliver 05.12.08, 15:08
    Całkiem możliwe, że w twojej dziedzinie obowiązuję inny system. Np. to
    co ma ekonomia, prawo to zupełnie inny świat. W różnych krajach unii
    jest poza tym dość spory rozrzut co do sposobu, studiowania,
    doktoryzowania się, postdoców i stałych posad. To co opisuje to porostu ogólna tendencja, w mojej dziedzinie nie jest łatwo znaleźć
    stałą posadę. Większość ludzi z którymi pracowałem jeździło z kraju do
    kraju na krótkie kontrakty.
  • spejsmen 05.12.08, 10:53
    A jak to jest w przypadku Unii? Nie moga przeciez odrozniac
    obywateli jednego czlonka UE od obywateli innych czlonkow UE...
  • dalatata 05.12.08, 12:22
    z calym szacunkiem ten link nie ma nic wspolnego z post-dokami. to jest
    stypendium na rok w Japonii, a nie zaden post-doc.

    pokrecony_oliver napisał:

    > www.jsps.go.jp/english/e-fellow/postdoctoral.html#long
    > Tutaj na drugi rok trzeba np. stawać znowuż do konkursu. Maksymalny
    > czas to dwa lata.
  • pokrecony_oliver 05.12.08, 14:57
    Nie wiem czego się czepiasz. Jak chcesz jechać na postdoca do Japonii
    a tamtejsza grupa niema pieniędzy na finansowanie to się o to składa.
  • spejsmen 04.12.08, 17:16
    Tu zgoda z dalatata. Mozna zlozyc publkacje po miesiacu pracy, ale
    tylko jesli ma sie ja juz uprzednio napisana przynajmniej w 90%,
    albo jak sie zrobi kompilacje/plagiat. Po roku od doktoratu, jak
    sie ma ze dwie dobre publikacje, to jest OK. Jaki jest zreszta sens
    publikowac dla samego publikowania? Przeciez wiadomo, ze zaden... :(
    I ja tez nie interesuje sie punktacjami i staram sie publikowac w
    czasopismach ktore sa uwazane za najlepsze, a przynajmniej za dobre,
    zas wszelakie punkty uwazam za idiotyczny wymysl tepych
    biurokratow...
    Pozdr. :)
  • pokrecony_oliver 04.12.08, 21:36
    > wymog zlozenia publikacji w ciagu mieisaca od rozpoczecia pracy
    jest tylko idio
    > tyzmme. zaden szanujacy sie kierownik placowki tego nie zrobilby.
    przynajmnieej
    > w UK.

    Chwali się to bardzo UK. Przyznam, że wtedy to nie była sytuacja
    komfortowa dla mnie.

    > w doktoratnow ktorzy maja 5-7 publikacji po roku pracy na
    doktoratem nie wierze

    Obecny ma 9 po półtora roku, do tego 27 cytowań. W innych miejscach doktoranci mają po 2. Wszystko jest wynikiem polityki nastawionej na
    punkty. Wyniki sprzedawane na raty co też umożliwia cytowanie
    własnych prac.

    > nie interesuja mnie punktacje. staram sie publikowac w
    czasopismach ktore sa uw
    > azane za najlepsze. punkty sa nierelewantne.

    Są nierelatywne ale co zrobić jak mają wpływ na zdobywanie pieniędzy
    na badania.
  • dalatata 05.12.08, 12:20
    no wiec ja nadal nie wierze w te 9 publikacji w poltora roku od rozpoczecia
    pracy nad doktoratem, chyba ze liczymy publikacje w gablotce na korytarzu.

    co do samocytowan, nigdzie nie bierze sie ich pod uwage.

    nie rozumiemy sie. punkty sa skutkiem ubocznym publiikowania. 'nastawienie na
    punkty' jest podobnym idiotyzmem jak skladanie artykulu po mieisacu pracy.
  • pokrecony_oliver 05.12.08, 14:52
    > no wiec ja nadal nie wierze w te 9 publikacji w poltora roku od
    rozpoczecia
    > pracy nad doktoratem, chyba ze liczymy publikacje w gablotce na
    korytarzu.

    Wszystkie z listy filadelfijskiej. Sokor nie wierzysz to twoja sprawa.

    > nie rozumiemy sie. punkty sa skutkiem ubocznym publiikowania.
    'nastawienie na
    > punkty' jest podobnym idiotyzmem jak skladanie artykulu po mieisacu
    pracy.

    Raczej sadyzmem.
  • gaassarbajter 05.12.08, 18:54
    To chyba w Astronomii. Tam sie pisze (pod)programik, ktory analizuje
    wyniki nsluchu z radioteleskopu czy tez zdjecia cyfrowe nieba
    zrobione automatycznie w roznej dlugosci fal, i ktory wylapuje
    obiekty, ktorymi sie interesuje dany astronom. I pozniej na tej
    podstawie robi sie tzw. publikacje, czyli wl. notatki z badan w
    toku. Tyle, ze to nie nauka, a rzemioslo...
  • pokrecony_oliver 05.12.08, 19:54
    Wyobraź sobie, że nie.

    Wszystko jest wynikiem organizacji lub wielkości grupy. Największy
    rekordzista o jakim słyszałem to miał dwie publikacje dziennie. Wiem,
    że to brzmi absurdalnie, ale to szef jednej z grup pracujących dla
    CERNu. Dziwić się niema co jak go wszyscy wszędzie dopisują. Wadliwy
    system oceny zrobił z niego boga.
    Jeśli Polska ma dążyć do poziomu Europejskiego to chyba dobrze by było
    się na takie absurdy przygotować. Niema co się unosić dumą, poziomem
    publikacji tylko grać w ich grę i przy okazji robić swoje.
  • spejsmen 05.12.08, 21:08
    Taki szef powinien byc wyrzucony z roboty a pisma, ktore zamiescily
    go jako autora publikacji, zamkniete. Przeciez to byl zwykly
    administrator, a nie uczony. A ci, co go dopisywali powini tez byc
    usnieci z dzialalnosci naukowej, jako niepoprawni wazelinarze...
    Jak pisalem: ilosc publikcji nie ma nic wspolnego z jakoscia pracy
    danego naukowca...
  • gaassarbajter 08.12.08, 12:26
    I koniec reform? Tusk wystraszyl sie mafii profesorskiej?
  • spejsmen 08.12.08, 23:57
    :(
  • adept_ltd1_net 09.12.08, 00:43
    przecież masz dwa nicki, dyskutuj... ;-)
    --
    na innych forach adept_ltd
  • spejsmen 09.12.08, 13:34
    Mam wiecej niz 2 nicki, a to przez naiwnosc cenzury, ktora wciaz nie
    rozumie, ze w sieci nikogo zabanowac sie nie da...
  • adalbertnewtown 09.12.08, 20:41
    A szkoda...
  • adalbertnewtown 10.12.08, 18:07
    Chyba jednak koniec i bomba, a kto ja czytał, ten TRĄBA!
  • pokrecony_oliver 03.12.08, 17:39
    Ile zatem wynosi ilość publikacji po tych 3 latach? Tak z ciekawości
    się pytam.
  • pokrecony_oliver 03.12.08, 17:42
    Zaczyna dostrzegać kolejny problem, żółwie tempo.
  • spejsmen 03.12.08, 18:39
    A co ma tu do rzeczy ilosc publikacji? Liczy sie przeciez nie ich
    ilosc, ale jakosc...
  • pokrecony_oliver 03.12.08, 19:03
    Jakość jest oceniana an podstawie IF czasopisma i ilości cytowań, to
    chyba oczywiste. Pisałem o dobrych czasopismach.
  • spejsmen 03.12.08, 23:16
    Nie rozsmieszaj mnie. Co ma LF czy ILOSC cytowan wspolnego z
    jakoscia pracy naukowca? LF jest arbitralnie ustalana, a ilosc
    cytowan zalezy glownie od ilosci dobrych znajomych...
  • pokrecony_oliver 04.12.08, 00:11
    Zgadza się ale to jedyne co jest. Co w zamian proponujesz?
  • dalatata 04.12.08, 14:18
    Lechu ma troche w tym racji. jednak od LF nie uciekniemy. no i o ile mozemy przyjac ze w LF jest nie wszystko co dobre, to jednak rowniez mozmy przyjac ze nie ma wiele zlego.

    spejsmen napisała:

    > Nie rozsmieszaj mnie. Co ma LF czy ILOSC cytowan wspolnego z
    > jakoscia pracy naukowca? LF jest arbitralnie ustalana, a ilosc
    > cytowan zalezy glownie od ilosci dobrych znajomych...
  • spejsmen 04.12.08, 17:06
    Nie jestem przeciwko LF, ale uwazam, ze powinna ona byc tylko jednym
    z elementow systemu oceny jakosci dorobku naukowego, i to wcale nie
    najwazniejszym... Np. w naukach technicznych czy biologicznych
    wazniejsze sa patenty, w ekonomii dzialalnosc jako ekspert dla
    rzadow czy wielkich firm i rezulaty tegoz dzialania itd.
    Oczywiscie, ze przejaskrawilem, ale to jedyny sposob, aby moj
    komunikat doszedl do odbiorcow...
    Pozdr. :)
  • charioteer 04.12.08, 17:20
    spejsmen napisała:

    > Oczywiscie, ze przejaskrawilem, ale to jedyny sposob, aby moj
    > komunikat doszedl do odbiorcow...

    Litosci dla odbiorcow, bo oslepniemy od nadmiaru tej jaskrawosci.

    --
    Xena: Warrior Princess
    www.asherasarchive.com/xenagladmask2.jpg
  • spejsmen 04.12.08, 17:35
    Kup sobie wiec okulary ochrone, zaloz na ekran filtr, albo zmniejsz
    jego jaskrawosc (do tego celu sluza pokretla badz klawisze z
    namalowanym na nich sloneczkiem)...
    Pozdr. :)
  • komentator4 03.12.08, 19:51
    oliver, znowu grzęźniesz w detalach i zbierasz materiały do ataku.
    Taka dyskusja jest do dupy.

    > Ile zatem wynosi ilość publikacji po tych 3 latach? Tak z
    > ciekawości się pytam

    To pytanie ma sens tylko w związku z określoną dziedziną. Jako
    pytanie ogólne jest kompletnie bez sensu. Astronomowie na przykład
    trzaskają prace seryjnie - najpierw piszą program numeryczny do
    obróbki jakichś danych, a potem stosują ten program do coraz to
    innych zespołów danych, produkują obrazki i je opisują. Takich prac
    można bez trudu opublikować powyżej 10 w roku. Fizyk-teoretyk musi
    się nagłowić zanim rozwiąże swój problem, dobre tempo publikacji to
    2-3 w roku. No i co z tego wynika? Że astronomowie to geniusze a
    fizycy-teoretycy lenie i matoły?

    Jeśli od ciebie wymagano publikacji już po miesiącu, to widocznie
    pracujesz w dziedzinie, w której produkuje się wyniki podobną metodą
    jak w astronomii.

    > W wielu miejscach po posdocu dostaje się kontrakty na dwa lata. To
    > nie tylko nóż na gardle ale zmusza do migracji. Wiąże się z tym
    > problem uregulowania życia rodzinnego. Ale to daje wynikom
    > pożądanego kopa.

    Zajrzyj do mojego wcześniejszego postu. Nie negowałem, że to
    korzystnie działa na młodych ludzi, ale nie można oczekiwać, że ktoś
    będzie w takim reżimie żył całe życie. W pewnym momencie, także w
    USA, uznaje się człowieka za wystarczająco sprawdzonego i daje się
    mu osiąść w jednym miejscu na stałe.

    Masz jakąś propozycję dotyczącą reformy nauki w Polsce, czy dalej
    będziesz czepiał się szczegółów, łapał za słówka i powtarzał rzeczy
    już omówione?
  • pokrecony_oliver 03.12.08, 20:21
    > To pytanie ma sens tylko w związku z określoną dziedziną. Jako ...

    Nie mogę zaprzeczyć, że to zależy od dziedziny.

    > Jeśli od ciebie wymagano publikacji już po miesiącu, to widocznie
    > pracujesz w dziedzinie, w której produkuje się wyniki podobną
    metodą
    > jak w astronomii.

    W mojej dziedzinie w Polsce nie robi się tylu publikacji. Różnica
    jest kilkukrotna.

    > Zajrzyj do mojego wcześniejszego postu. Nie negowałem, że to
    > korzystnie działa na młodych ludzi, ale nie można oczekiwać, że
    ktoś
    > będzie w takim reżimie żył całe życie. W pewnym momencie, także w
    > USA, uznaje się człowieka za wystarczająco sprawdzonego i daje się
    > mu osiąść w jednym miejscu na stałe.

    Z jednej strony motywuje z drugiej rozwala życie osobiste. Ciężki
    kawałek chleba. Mnie osobiście się to też nie podoba ale temat jest
    o dążeniu do Europy a nie o zmianach dla niej.
    W USA mają inny mechanizm po osiągnięciu stałej pozycji związany ze
    zdobywaniem pieniędzy na badania który daje taki sam efekt.
    Pieniądze się kończą i można zostać zwolnionym z powodu braku
    postępu.

    > Masz jakąś propozycję dotyczącą reformy nauki w Polsce, czy dalej
    > będziesz czepiał się szczegółów, łapał za słówka i powtarzał
    rzeczy
    > już omówione?

    W szczegółach diabeł się chowa a człowiek potyka się o parowy a nie
    o góry. To właśnie to o czym cały czas pisze powoduje kiepski stan.
    Tradycja narzekania, zwątpienia, to, że jak ktoś chce się wybić to
    inni ciągną go w dół. Tradycja danego narodu to jest to co daje mu
    siłę, tak samo jest z nauką. Nauka w Polsce wzoruje się na tych
    samych zasadach pracy jak całe społeczeństwo.
    Dofinansowanie to jedna sprawa, druga to jak te pieniądze
    się wykorzysta. Aparatura i pieniądze nie dają gwarancji dobrych
    badań. Nie zaprzeczysz, że potrzebny jest "bat i marchewka" żeby to
    sprawnie ruszyło. Nawet jak pieniądze trafią do najlepszych nie
    wiadomo jaka będzie reakcja. Może poczują się ważni i
    przestaną cokolwiek istotnego robić. Wiele miejsc z wysokimi
    dotacjami tak kończy, robiąc usługi dla innych. Stąd właśnie wiele
    możliwości robienia badań zagranicą. Gdyby rzeczywiście te grupy
    robiły coś ważnego to nie dawały by od tak dostępu do aparatury
    innym.
  • spejsmen 03.12.08, 23:23
    Proponuje KONKRETNĄ dyskusje. Na początek zaś:
    1. Zlikwidować wreszcie, i to raz na zawsze, te dożywotnie,
    belwederskie profesury, pozostalość z feudalizmu.
    2. Zlikwidować habilitacje (wynalazek pruski), a jednocześnie
    zweryfikować doktoraty i podwyższyć wymogi ich uzyskiwania.
    3. Nie uznawać dyplomów z podejrzanych uczelni (np. ze
    Słowacji), choćby były one unijne, a natomiast zacząć wreszcie
    uznawać dyplomy czołowych uczelni świata, niezależnie od kraju, w
    którym zostały one uzyskane.
    4. Wprowadzić wreszcie uczciwe, otwarte konkursy na stanowiska od
    asystenta do profesora, w których jury składało by się z
    cudzoziemców, wylosowanych przez komputer z puli ekspertów (na to
    musza się znaleźć fundusze).
    5. Wprowadzić w Polsce jako prawo Europejska Kartę Naukowca
    oraz Kodeks Postępowania przy Rekrutacji Pracowników Naukowych:
    ec.europa.eu/eracareers/pdf/kina21620b8c_pl.pdf
    6. Zlikwidować autonomie uczelni państwowych - są one bowiem
    finansowane przez podatników, więc przed podatnikami muszą one
    odpowiadać.
    7. Wprowadzić ograniczenia w wieloetatowości (max. 2 etaty na osobę).
    8. Zlikwidować PAN (dyrekcję PAN, nie instytuty PAN, które powinny
    być połączone z uczelniami wyższymi).
    9. Zamiast rozpraszać fundusze na finansowanie małych
    laboratoriów, przeznaczyć je na udział Polski w takich instytucjach
    międzynarodowych jak CERN czy ESA.
    10. Przestać gadać o reformie, a zacząć ją wreszcie wdrażać!
  • charioteer 03.12.08, 23:46
    spejsmen napisała:

    > 10. Przestać gadać o reformie, a zacząć ją wreszcie wdrażać!

    Najlepiej za pomoca dekretow, z pominieciem parlamentu.

    --
    "Bring me my Bow of burning gold; Bring me my Arrows of desire:
    Bring me my Spear: O clouds unfold: Bring me my Chariot of fire!" -William Blake
  • gaassarbajter 04.12.08, 09:41
    Parlament to kupa kretynow, ktorzy nic nie robia, tylko gadaja (z
    francuskiego - parier). Rozgonic to towarzystwo i wprowadzic
    prezydenckim dekretem reforme nauki. Tyle, ze w tym celu
    potrzebujemy prezydenta wszystkich Polakow, a nie Kaczora...
  • gaassarbajter 04.12.08, 09:46
    Oczywiscie PARLER - to talk, speak...
  • dalatata 04.12.08, 14:15
    nie ma odpowiedzi na pytanie ile publikacji. bo to zalezy jakie to sa publikacje. wyobrazam sobie ze kazdy instytut na swiecie bylby szczesliwy, gdyby kazdy pracownik mial jedna publikacje rocznie, pod warunkiem gdbyby to byla publikacja w Nature czy Science.

    zaden natomiast nie bezdie zdwowolony z wyniku 50 publikacji rocznie na pracownika, jesli beda to publikacje w czasopismach uczelnianych, nie recenzenowanych miedzynarodowo itd itd.

    nie mysl ile. mysl o tym co masz do powiedzenia i powiedz to w najlepszym czasopismie na swiecie.
  • spejsmen 04.12.08, 17:07
    Tu zgoda. Zbyt duza ilosc publikacji swiadczy, ze sa one niskiej
    jakosci.
  • komentator4 03.12.08, 16:47
    oliver, proponuję regułę dyskusji: trzymajmy się głównego tematu i
    darujmy sobie poprawki do poprawek do poprawek. Chcemy przecież
    dojść do wspólnego wniosku, co w polskiej nauce jest dobre i ma
    zostać, a co jest złe i jak to naprawić.

    > Nie tak do końca, przesz partnerski rozumie się na równych
    zasadach.
    > Większość naukowców z tych dziedzin porostu jeździ robić badanie
    > gdzieś indziej, opracowuje teorie, robi programy... To czego nie
    > mogą zaoferować dostęp do własnej aparatury badawczej.

    Właśnie, teorie. Teoretycy nie potrzebują wyrafinowanej aparatury i
    do nich goście zza granicy chętnie przyjeżdżają (oczywiście nie do
    wszystkich). Goście są na ogół potem zadowoleni, choć często
    zaszokowani materialnym prymitywem, jaki tu widzą.

    > Czemu nie zatrudniać tylko na określony okres, kiedy pracownik nie
    > spełnia wymogów i nie robi wystarczających postępów nie przedłużać
    > kontraktu.

    charioteer już Ci odpowiedział, a ja dodam: tak się robi z ludźmi
    młodymi, przez pewien czas po doktoracie. W moim instytucie na
    przykład prawie zmusza się świeżego doktora, żeby pojechał w świat
    na dwa albo trzy lata, a potem zatrudnia się go najpierw na trzy
    lata (albo wcale), po trzech latach na pięć (albo wcale), a po tych
    pięciu wyrzuca się go na amen albo zatrudnia na stałe (w tym
    momencie zresztą oczekuje się od niego stanu pełnej gotowości do
    habilitacji). Dalsze przedłużanie niepewności jest nierealne - nikt
    nie będzie chciał pracować w nauce z nożem na gardle przez całe
    życie. Jeśli przesadzimy z permanentną selekcją, to prawie wszyscy
    uciekną na początku kariery.

    > Co ze współpracą między grupami? Ostatnio została zmieniona
    polityka
    > dzielenia punktów za publikacje. Z tego co wiem nie są już
    dzielone
    > w zależności od ilości autorów. Np. fizycy zajmujący pracujący dla
    > CERNu mają po 100 publikacji rocznie albo i więcej.

    To jest jeden z problemów do rozwiązania, które można w zasadzie
    załatwić bez pomocy rządu. Ta dyskusja wraca co jakiś czas. Zdrowy
    rozsądek mówi, że jeśli dwóch autorów napisało pracę, to każdy z
    nich napisał pół pracy. Ale to jest sprzeczne z interesami wielu
    ludzi. Na początek można zacząć publicznie piętnować ten nonsens.

    > Zatem ile wynosi ten okres? Ja myślę o zatrudnianiu na 1 rok. Czy
    > wyciąga się konsekwencje w przypadku barku postępu w ciągu roku?

    Rok to za mało, zwłaszcza dla początkującego. Musi mieć choć trochę
    spokoju, żeby skupić się na pracy. Ale jeśli przez rok niczym się
    nie wykaże, to dostaje ostrzeżenie. W moim instytucie zmniejszono by
    mu premię. Dalatata podał Ci jeszcze jeden powód.
  • pokrecony_oliver 03.12.08, 17:34
    Przecież się zgodziłem z tym co napisałeś.

    > Właśnie, teorie. Teoretycy nie potrzebują wyrafinowanej aparatury
    i
    > do nich goście zza granicy chętnie przyjeżdżają (oczywiście nie do
    > wszystkich). Goście są na ogół potem zadowoleni, choć często
    > zaszokowani materialnym prymitywem, jaki tu widzą.

    Dokładnie.

    > charioteer już Ci odpowiedział, a ja dodam: tak się robi z ludźmi
    > młodymi, przez pewien czas po doktoracie. W moim instytucie na
    > przykład prawie zmusza się świeżego doktora, żeby pojechał w świat
    > na dwa albo trzy lata, a potem zatrudnia się go najpierw na trzy
    > lata (albo wcale), po trzech latach na pięć (albo wcale), a po
    tych
    > pięciu wyrzuca się go na amen albo zatrudnia na stałe (w tym
    > momencie zresztą oczekuje się od niego stanu pełnej gotowości do
    > habilitacji). Dalsze przedłużanie niepewności jest nierealne -
    nikt
    > nie będzie chciał pracować w nauce z nożem na gardle przez całe
    > życie. Jeśli przesadzimy z permanentną selekcją, to prawie wszyscy
    > uciekną na początku kariery.

    W wielu miejscach po posdocu dostaje się kontrakty na dwa lata. To
    nie tylko nóż na gardle ale zmusza do migracji. Wiąże się z tym
    problem uregulowania życia rodzinnego. Ale to daje wynikom pożądanego kopa.

    > Rok to za mało, zwłaszcza dla początkującego. Musi mieć choć
    trochę
    > spokoju, żeby skupić się na pracy. Ale jeśli przez rok niczym się
    > nie wykaże, to dostaje ostrzeżenie. W moim instytucie zmniejszono
    by
    > mu premię. Dalatata podał Ci jeszcze jeden powód

    Tak się składa, że "zagranicznicy" właśnie mają takie kryteria na
    dobrych uczelniach. Później też nie jest łatwo. To naprawdę zmusza
    do intensywnej pracy i organizacji. Przecież chcemy żeby Polska
    dążyła do standardów europejskich nie?
  • spejsmen 03.12.08, 13:00
    Kombinowanie czegos z nieużywanej aparatury to bylo mozliwie 100 lat
    temu. Dzis sie tak nie robi nauki ani nawet wynalazkow. Pisalem juz
    nie raz, ze zamiast rozpraszac fundusze pomiedzy liczne male polskie
    laboratoria, nalezy je przeznaczyc na udzial Polski w pracach takich
    europejskich insytucji jak np. CERN czy ESA. Oczywiscie, w takich
    instytucjach sznase maja tylko prawdziwi naukowcy, doskonale znajacy
    swoj fach i jezyki obce, a nie, jak dzisiaj, znajacy dziekana,
    rektora czy ministra...
  • charioteer 29.11.08, 19:48
    pokrecony_oliver napisał:

    > Całego pacjenta nie musisz wstawiać tylko głowę. Wystarczy znaleźć
    > odpowiedni magnes, mniejszy niż w komercyjnym urządzeniu. Można
    > spróbować pogadać z fizykami, nie tylko w Polsce. Mają masę sprzętu
    > który powstał w okresie zimnej wojny i nie jest wykorzystywany. Może
    > CERN ma coś na zbyciu. Może jakaś grupa będzie zainteresowana
    > zbudowaniem czegoś takiego, nie tylko dla Ciebie ale i biologów,
    > archeologów, fizyków...

    Fantazjujesz.

    Po pierwsze, nikt nie opublikuje badania wykonanego na takim sprzecie. W
    publikacji nalezy podac szczegolowe dane techniczne maszyny, na ktorej badanie
    zostalo wykonane, lacznie z danymi producenta.

    Po drugie, nie jestem konstruktorem aparatury medycznej i nie zamierzam konczyc
    dodatkowych studiow z calkowicie nowej dla mnie dziedziny po to, zeby
    przeprowadzic jedno badanie. Celowo pisze _jedno_ bo przy postulowanym przez
    ciebie sposobie postepowania prawdopodobnie wiecej juz nie zdaze przed
    emerytura. O specjalizacji i podziale pracy pisal juz wczesniej chyba Komentator.

    Snij dalej.

    --
    "The charioteer of the human soul drives a pair of steeds, and one of the horses
    is beautiful, good, and formed of such elements, whereas the makeup of the other
    one is quite the opposite." -Phaedrus
  • pokrecony_oliver 29.11.08, 19:54
    Przecież nie pisze żebyś Ty to robił. Przeczytaj dokładnie poprzedni
    post.

    Cała masa badań jest robiona na takim sprzęcie i publikowana w
    najlepszych czasopismach, przynajmniej w mojej dziedzinie.
    Większości urządzeń porostu się nie produkuje.
    Jak się będzie ktoś czepiać to można dodatkową publikację zrobić z
    testami na fantomach.

    To nie fantazja tylko inne podejście które jest stosowane.
  • pokrecony_oliver 29.11.08, 19:58
    Najbardziej spektakularne dokonanie jakie widziałem to mikroskop STM
    wykonany z elementów za 10euro. Ceny tego urządzenia mogą dojść do
    miliona euro.
  • charioteer 29.11.08, 19:59
    pokrecony_oliver napisał:

    > Cała masa badań jest robiona na takim sprzęcie i publikowana w
    > najlepszych czasopismach, przynajmniej w mojej dziedzinie.

    W mojej dziedzinie liczba publikowanych badan robionych na takim sprzecie wynosi
    ZERO. EOT

    --
    Techno Trance - Chariots Of Fire (Credheadz Remix)
    pl.youtube.com/watch?v=aa5OUxEzJ1A
  • pokrecony_oliver 29.11.08, 20:02
    No to masz pole do popisu.
  • pokrecony_oliver 29.11.08, 20:33
    Pierwszy lepszy przykłady z internetu:

    gizmodo.com/378261/cheap-homemade-mri-does-a-better-job-imaging-lungs-than-the-real-thing

    Myślę, że nie rozumiem wielu rzeczy. Dlaczego nie stosuje się takiego
    podejścia w Polsce? Dlaczego nie można się dogadać z innymi na temat
    takiej konstrukcji? Co z publikacjami robionymi MRI wysokiej
    rozdzielczości które zostały zrobione w laboratoriach jako prototypy i
    nie są komercyjne? itd...


  • charioteer 29.11.08, 20:56
    Mysle, ze z takim podejsciem ciezko byloby sie przebic nawet w USA. Pewnie sporo
    czasu uplynie zanim sprzetu, do ktorego linkujesz, bedzie mozna uzywac w
    jakichkolwiek badaniach na ludziach. Pod tym wzgledem ich biurokracja jest
    bardziej rygorystyczna od naszej.

    --
    DARK MOOR - THE CHARIOT
    vids.myspace.com/index.cfm?fuseaction=vids.individual&videoid=5860343
  • charioteer 29.11.08, 20:59
    Musle, ze sporo czasu minie, zanim sprzet, do ktorego linkujesz, bedzie
    dopuszczony do jakichkolwiek badan na ludziach.

    To jest dobre podejscie dla konstruktorow maszyn, ale nie dla ich uzytkownikow.

    --
    DARK MOOR - THE CHARIOT
    vids.myspace.com/index.cfm?fuseaction=vids.individual&videoid=5860343
  • petrucchio 29.11.08, 22:34
    charioteer napisał:

    > Sorry, internet mi przerywa.

    Zrób sobie własne łącze sposobem chałupniczym. Będzie lepsze i sto razy tańsze
    niż to komercyjne badziewie. McGyver podłączył się raz do Internetu na bezludnej
    wyspie, używając sznurowadeł i paru drobiazgów wygrzebanych w kieszeniach. A
    pamiętasz "ET phone home"?

    --
    Może to wszyćko bez te atomy,
    Że waryjota... momy.
  • charioteer 29.11.08, 22:55
    Nosz kurcze, masz racje. Musze cos pokombinowac z parasolem ;-)))

    --
    Aurora Borealis (Vangelis-Chariots of Fire)
    pl.youtube.com/watch?v=B7fzjnqGxxE
  • pokrecony_oliver 29.11.08, 23:14
    Wspaniałe poczucie humoru.
    Proponuje jednak gotowe rozwiązanie:
    ronja.twibright.com/
    Byle szczeniaki mają więcej wyobraźni.
  • charioteer 29.11.08, 23:17
    Noo, a serwer podobno ktos zasilal z kartofla, ale nie chce mi sie linku szukac...

    --
    Vangelis - Chariots of Fire
    pl.youtube.com/watch?v=TYJzcUvS_NU
  • pokrecony_oliver 29.11.08, 21:50
    Straciłem ochotę do kontynuowania tego. Podałem inne podejścia, nie
    podoba się, trudno. Może i niema racji a może mam. Tak można w
    nieskończoność. Zrozumiałem jedno, że nowe podejścia nie są mile
    widziane.
  • charioteer 29.11.08, 22:29
    Udowodniles z gory zalozona teze calkowicie ignorujac argumenty strony
    przeciwnej. Ci, ktorzy wymyslaja nowe podejscia i nowe metodologie w badaniach z
    wykorzystaniem fMRI _nie zajmuja sie_ budowa maszyn. Od tego sa inzynierowie.

    --
    youtube.com/watch?v=pbQvpJsTvxU
    "4 horsepower? Must have been a very early Alfa-Romeo" -MrPinkis
  • pokrecony_oliver 29.11.08, 22:44
    Może tak jest w Polsce. Widocznie polska nauka zasługuje na swój los.
    W życiu bym nie dał takiego zadania inżynierom.
    Niech Pan zatem siedzi i płacze jaki to rząd jest niesprawiedliwy.
  • charioteer 29.11.08, 23:01
    Oliver, zbawco, alez to co ty mi proponujesz to by bylo oryginalnie polskie
    rozwiazanie. Zapewniam cie, ze nikt do powaznych badan nie robi sobie wlasnego
    eremeraja!

    --
    "Bring me my Bow of burning gold; Bring me my Arrows of desire:
    Bring me my Spear: O clouds unfold: Bring me my Chariot of fire!" -William Blake
  • charioteer 29.11.08, 23:11
    A tak w ogole, to taa, masz racje, nikt nie zrobi lepszej aparatury do
    neurobrazowania niz neurofizjolog. Normalnie na studiach medycznych powinni tego
    uczyc.
    <ironia>

    --
    Techno Trance - Chariots Of Fire (Credheadz Remix)
    pl.youtube.com/watch?v=aa5OUxEzJ1A
  • pokrecony_oliver 29.11.08, 23:15
    Ile razy mam się powtarzać? Nie o tobie pisałem.
  • dalatata 29.11.08, 23:36
    no ale w ten sposob to bedzie Pan argumentowac ze sobie w Polsce nowy LHC zrobicie u szwagra na dzialkach. jak dl amnie to nie jest nowe podejscie, ale akt desperacji. ja sobie nie skonstruuje maszyny do transkrypcji, ani magentowfonu. bo ja nie umiem. i nie chce. i wydrukuje sobie pieniedzy zeby pojechac na kofnrencje.

    to powiedziawszy, ja mysle ze ma Pan racje w jednym. za czesto te wszystkie przeszkody nie sa przeszkodami ale ale alibi na to, zeby nic nie zrobic. ja duzo za czesto slysza ze w Polsce sie nic nie da. ja mysle ze sie wiele da.

    natomiast mysle ze Oliver postawa Olivera jest postawa dajaca alibi rzadom, ktore licza na takich jak on. pan sobie poradzi, ale to kurcze nie chodzi o to zeby sobie pan musial ciagle radzic nie?
  • pokrecony_oliver 29.11.08, 23:47
    Nie przesadzajmy z tym LHC. Ile razy wspominałem, że to awaryjne
    rozwiązanie.
    Problemy tutaj przedstawiane wyglądają następująco:
    - brak pieniędzy na sprzęt żeby zrobić dobre publikacje
    - dobre publikacje są potrzebne żeby zyskać fundusze
    To co podałem to była zaledwie mała aluzja która wywołała wielkie
    oburzenie. Całą resztę nie związaną z konstruowaniem porostu
    zignorowano. Nie ja nakręcam ten temat. Pogadajmy może jak efektywnie
    wpływać na rząd, jak ubiegać się o fundusze z unii, jak przyciągnąć
    firmy.

    Zgadza się, że takie myślenie daje alibi rządowi. Jednak coś takiego
    jest czasami potrzebne żeby ruszyć z miejsca. Pieniądze na badania nie
    załatwia się tylko od rządu ale też od firm prywatnych. Jak widzą tego
    typu pomysłowość to zapewne to ich przyciągnie.

    Rząd nie rozumie jaki potencjał leży w nauce i tylko ten się liczy kto
    ma dobrych naukowców. Np. wpływy z patentów to jako jedno z głównych
    źródeł dochodu Izraela.
  • adept_ltd1_net 30.11.08, 00:07
    będę uparty i powiem, że są to kolosalne bzdury i z faktu, że jest jakaś
    działeczka, gdzie Oliver składa coś (i chwała mu za to w tej działeczce) nie
    można budować uogólnień,które umacniają nienormalność...
    Dodam jeszcze co do patentów - nie chcę uogólniać, ale coś wiem przynajmniej w
    jednej działce na ten temat: ile cudów mają w biurkach naukowcy polscy, których
    to cudów, z wielu powodów, przemysł nie kupuje i nie kupi.
    To nie jest tak, że weźmiemy się za ręce i będzie ok, naprawdę trzeba mieć
    klapki na oczach, by tak twierdzić.
    --
    na innych forach adept_ltd
  • dalatata 30.11.08, 00:11
    tak. ja mysle ze to jest to czego Oliver nie widzi. im bardziej on buduje swoje LHC, a szwagier jeszcze pomaga z lutownica, to normalizuje nienormalnosc.

    ale ja i tak ostrzegam przed wykorzystywaniem tej normalnosci do siedzenia, biadolenia i nicnierobiena. bo przeciez w Polsce 'nic sie nie da zrobic'....
  • adept_ltd1_net 30.11.08, 00:20
    ale nikt z nas tu nie konserwuje biadolenia, tylko wkurza mnie pieprzenie pani
    minister na temat kostek... co do za porównania, ona chce, by syrenka wygrała
    formułę I
    --
    na innych forach adept_ltd
  • komentator4 30.11.08, 00:30
    Kolego dalatata, do tej pory pisałeś rozsądnie i konstruktywnie,
    skąd nagle ta napastliwość? Kto w tej dyskusji napisał, że w Polsce
    nic nie da się zrobić? Wszyscy pracujący w Polsce w gruncie rzeczy
    robią podobne rzeczy, jak oliver - usiłują stworzyć coś z niczego,
    żeby osiągnąć jakiś wynik, i w wielu wypadkach to się udaje. Różnica
    między mną i oliverem jest taka, że on uważa to za przykład do
    naśladowania, a ja i większość innych - za nienormalną sytuację,
    którą spowodowali politycy typu premiera Tuska i minister
    Kudryckiej, i z której musimy próbować wyjść. To, że demaskujemy
    nędzę materialną polskiej nauki nie oznacza, że nic nie robimy. Nie
    chciałbyś chyba, żebym zaczął Ci udowadniać, że coś robię, cytując
    fragmenty moich prac i pokazując listy pubikacji? To byłoby nudne i
    niezdatne do czytania dla ludzi z innych branż. Porozumiewamy się na
    polu wspólnych problemów, na którym, jak widać, spotkało się wiele
    bardzo różnych dziedzin.
  • adept_ltd1_net 30.11.08, 00:33
    przed premierem Tuskiem i minister Kudrycką chyba byli inni???
    --
    na innych forach adept_ltd
  • komentator4 30.11.08, 00:51
    Oczywiście że przedtem byli inni. Napisałem przecież "politycy TYPU
    premiera Tuska i minister Kudryckiej". Pierwszym premierem po 1989
    roku, który zaczął systematyczne niszczenie polskiej nauki, był Jan
    Krzysztof Bielecki, wtedy kolega partyjny Donalda Tuska (dziś prezes
    banku PeKaO). To zresztą nie był jego pomysł, on był nawet na takie
    pomysły za głupi. To była ideologia sławnego "profesora"
    Balcerowicza, który uważał (i do dziś uważa), że nauka jest tylko
    obciążeniem dla polskiego budżetu. Według niego należy zlikwidować w
    Polsce naukę, rozwinąć biznes, a wtedy za dochody z biznesu kupimy
    sobie wszystkie naukowe i techniczne nowinki za granicą. Wszystkie
    następne rządy konsekwentnie do tego celu dążyły.
  • adept_ltd1_net 30.11.08, 00:55
    rozumiem, że to wszystko wydarzyło się po Eldorado naukowym, jakim był PRL???
    --
    na innych forach adept_ltd
  • charioteer 30.11.08, 00:59
    W PRL nie bylo eldorado, ale naklady zaczeto ciac juz po upadku komuny.

    --
    Vangelis - Chariots of Fire
    pl.youtube.com/watch?v=TYJzcUvS_NU
  • komentator4 30.11.08, 01:20
    Wstyd to powiedzieć, ale pod niektórymi względami nauka w PRL miała
    się lepiej. Pieniędzy było mało, ale wystarczało na przetrwanie i
    nikt nam po maniacku nie wmawiał, że albo nic nie robimy, albo
    robimy wszystko źle. Finansowanie oscylowało, były lata lepsze i
    gorsze, ale nie szło systematycznie w dół, tak jak teraz. Ludzie
    zarabiali mało, ale dawało się za to przeżyć. Studia doktoranckie,
    na których doktoranci dostają ZEROWE stypendium to wynalazek
    liberalnych rządów po roku 1989 - za PRL byłoby to nie do pomyślenia.

    Nie jestem krypto- ani postkomunistą. Za PRL uważałem komunistów za
    wrogów ludzkości, po kryjomu ryliśmy pod nimi wszyscy, i przemianę
    roku 1989 powitałem z nadzieją na wyzwolenie. Czołowi opozycjoniści
    PRL wywodzili się z naszego środowiska i byli przez nas na różne
    sposoby wspierani. Tym bardziej przykra jest ich zdrada.
  • petrucchio 30.11.08, 14:23
    komentator4 napisał:

    > Studia doktoranckie,
    > na których doktoranci dostają ZEROWE stypendium to wynalazek
    > liberalnych rządów po roku 1989 - za PRL byłoby to nie do
    > pomyślenia.

    Nie! To wynalazek paru oszczędnych uczelni, gdzie promuje się tego rodzaju
    zboczoną politykę. Są uczelnie, gdzie stypendia doktoranckie pobiera 20%
    doktorantów stacjonarnych, ale są i takie -- np. moja, gdzie jest ich 80-100%.
    Na wydziałowym studium doktoranckim, którego jestem kierownikiem, stypendia
    dostają wszyscy z pojedynczymi wyjątkami (gł. cudzoziemcy na specjalnych
    warunkach). Nie myl działań rządu z tym, za co odpowiedzialne są władze
    poszczególnych uczelni.

    --
    "Dopóki nie skorzystałem z Internetu, nie wiedziałem, że na świecie jest tylu
    idiotów." -- Stanisław Lem
  • charioteer 30.11.08, 00:41
    Zgadzam sie z Komentatorem. Takie gadanie, ze mozna cos z niczehgo zrobic to
    jest sankcjonowanie nienormalnosci i trwajacej praktycznie od zawsze prowizorki.
    Fajnie jak ktos sobie zrobi prototyp, ale pochwala kombinowania tam, gdzie jest
    potrzebne standardowe wyposazenie to jest po prostu sankcjonowanie amatorszczyzny.

    --
    youtube.com/watch?v=pbQvpJsTvxU
    "4 horsepower? Must have been a very early Alfa-Romeo" -MrPinkis
  • dalatata 30.11.08, 11:23
    gdzei jest moja napastliwosc? ja nie przyjmuje ani jednej ani drugiej pozycji i siedze okrakiem, z powodow ktore wyluszczylem wszcesniej.



  • pokrecony_oliver 30.11.08, 00:21
    > będę uparty i powiem, że są to kolosalne bzdury i z faktu, że jest
    jakaś
    > działeczka, gdzie Oliver składa coś (i chwała mu za to w tej
    działeczce) nie
    > można budować uogólnień,które umacniają nienormalność...

    Nie działeczka a działki, nie składa a budował prototyp. Wcześniej
    coś zrobił żeby się wybić i to wystarczyło. Teraz nie musi żebrać o
    pieniądze, KPW. To nie ja umacniam niemoralność tylko ty. Załam ręce
    i lamentuj dalej to nauka polska umrze śmiercią naturalną.

    > Dodam jeszcze co do patentów - nie chcę uogólniać, ale coś wiem
    przynajmniej w
    > jednej działce na ten temat: ile cudów mają w biurkach naukowcy
    polscy, których
    > to cudów, z wielu powodów, przemysł nie kupuje i nie kupi.

    Bardzo dobry przykład. To jeden z wielkich problemów, że nie
    potrafimy niczego sprzedać ani wypromować. Patentów, samolotów,
    śmigłowców, karabinów,... Sporo o tym prasa pisała. Jak coś jest
    dobre to nie wystarczy jak marketing jest do bani. Narzekanie też
    nic nie daje.

    > To nie jest tak, że weźmiemy się za ręce i będzie ok, naprawdę
    trzeba mieć
    > klapki na oczach, by tak twierdzić.

    Ależ tak jest. Tylko to nie wykonalne. Ja pisze o robieniu biznesu i
    stosowaniu reguł rynku światowego a nie o takich utopiach. Odkąd
    Polska otworzyła się na świat po okresie socjalizmu, ludzie nie
    rozumieją jak to funkcjonuje. Żądają ciepłego zaplecza jak kiedyś,
    tak niema, chcesz coś to oto walcz.
  • adept_ltd1_net 30.11.08, 00:31
    myślę, że mówimy o innych rzeczach - ja mówię o profesjonalizmie, nie o
    biadoleniu, absolutnie nie o biadoleniu. Wyobraź sobie, że zachodni naukowcy
    zaczynają pracować w naszych warunków i wychodzi z tego chyba wielkie g...
    natomiast naukowcy są od nauki, a nie od sprzedawania swoich pomysłów, od tego
    powinni być specjaliści, tak wygląda nowoczesny świat. I sprawa robienia biznesu
    to sprawa robienia biznesu. Nienormalne jest to, że mamy sobie składać
    prowizorki, prowadzić badania i sprzedawać je - to jest postsocjalistyczna
    mentalność... prowizorki.
    no i przede wszystkim, jedno nie dociera do ciebie, fakt, że w twojej działce
    tak jest, nie znaczy, że tak jest wszędzie..., ale widzę zerową skłonność i
    zdolność do kooperacji w rozumieniu (co widać we wmawianiu mi wielu rzeczy,
    zapewniam cię, że nie lamentuję i jestem od tego daleki).
    --
    na innych forach adept_ltd
  • pokrecony_oliver 30.11.08, 00:41
    > natomiast naukowcy są od nauki, a nie od sprzedawania swoich
    pomysłów, od tego
    > powinni być specjaliści, tak wygląda nowoczesny świat. I sprawa
    robienia biznes
    > u
    > to sprawa robienia biznesu.

    A co na uczelniach nie ma takich specjalistów. Tak trudno dogadać się z ludźmi z marketingu? Na zachodzie mają odpowiednich ludzi do tego
    którzy patentują jak wariaci, byle pomysły przy obiedzie.

    > Nienormalne jest to, że mamy sobie składać
    > prowizorki, prowadzić badania i sprzedawać je - to jest
    postsocjalistyczna
    > mentalność... prowizorki.

    Nigdy nie przeczyłem, że jest to niekomfortowa sytuacja której lepiej
    uniknąć.

    > no i przede wszystkim, jedno nie dociera do ciebie, fakt, że w twojej
    działce
    > tak jest, nie znaczy, że tak jest wszędzie..., ale widzę zerową
    skłonność i
    > zdolność do kooperacji w rozumieniu (co widać we wmawianiu mi wielu
    rzeczy,
    > zapewniam cię, że nie lamentuję i jestem od tego daleki).

    Może i nie wszędzie, ale obecnie panuje moda żeby korzystać z
    doświadczeń innych. Ale widzę, że dostał bym niezłe kopniaki jakbym
    przyszedł z jakimś rozwiązaniem pod pańskie drzwi. To się nazywa zdrowe
    podejście?
  • charioteer 30.11.08, 00:43
    pokrecony_oliver napisał:

    > A co na uczelniach nie ma takich specjalistów.

    Nie ma.

    --
    "The charioteer of the human soul drives a pair of steeds, and one of the horses
    is beautiful, good, and formed of such elements, whereas the makeup of the other
    one is quite the opposite." -Phaedrus
  • pokrecony_oliver 30.11.08, 00:50
    Naprawdę zmyślasz. Przecież tłumy ciągną na marketing. Kto ich uczy?
  • adept_ltd1_net 30.11.08, 00:54
    proponowałbym wrócić do sprawdzonej w dyskursie nauki Zachodu zasady
    posługiwania się precyzyjnymi pojęciami (proszę sprawdzić, co znaczy "narzekać")
    oraz zasady weryfikacji swoich twierdzeń (proszę sprawdzić, jak jest z tymi
    specami od marketingu), a później truć bzdety...
    --
    na innych forach adept_ltd
  • pokrecony_oliver 30.11.08, 00:59
    A co Pan proponuje? Jak na razie nie czytałem Pana pomysłów.
  • adept_ltd1_net 30.11.08, 00:48
    jeśli tak Pan widzi, to jest Pan kompletnie ślepy, czego dowodzą również inne
    Pańskie wypowiedzi.

    a dodam (bo chyba nie ma Pan jednak pojęcia o tym, o czym Pan pisze) - na
    uczelniach nie ma takich specjalistów (bo nie ma na nich pieniędzy) i właśnie m.
    in. o tym piszę, otrzymując w zamian wizję radosnej Zosi-samosi...
    no i proszę się zastanowić, jakie są Pańskie poglądy - czy każe nam Pan składać
    sobie maszynki do robienia czegokolwiek, czy pisze Pan o prototypie - bo to inna
    sprawa i sytuacja. A trudno się rozmawia z kimś, kto raz mówi co innego, a innym
    razem (w zależności od potrzeb chwili) co innego... Np. argument, że na
    Zachodzie coś mają, proszę wybaczyć, ale pochodzi z mojego światopoglądu - Pan
    powinien powiedzieć: złapmy się za ręce i siłą zapału zróbmy to...

    jak na dziś - dobranoc
    --
    na innych forach adept_ltd
  • pokrecony_oliver 30.11.08, 00:57
    Prototypy i standardowe urządzenia składa się tak samo. Tylko w
    wypadku tego drugiego już to wcześniej ktoś zrobił i publikacji o
    samym urządzeniu nie będzie. Pisałem tylko co można zrobić. Czy na tak
    proste stwierdzenie muszę myśleć za Pana.

  • charioteer 30.11.08, 01:01
    O tym juz rozmawialismy. Niech neurofizjolog sobie zrobi PETa i fMRI,
    jezykoznawca moze sobie zrobic samodzielnie magnetofon, a jak ktos ma naprawde
    zle, to sobie moze sam od fundamentow wymurowac cale laboratorium.

    --
    "The charioteer of the human soul drives a pair of steeds, and one of the horses
    is beautiful, good, and formed of such elements, whereas the makeup of the other
    one is quite the opposite." -Phaedrus
  • adept_ltd1_net 30.11.08, 01:02
    Ja Panu bardzo dziękuję i wdzięczny jestem itd., ale pozwoli Pan, będę sobie
    myślał za siebie, a usatysfakcjonuje mnie już, jak Pan zacznie myśleć za siebie,
    a nie głosić... propozycje może Pan sobie poczytać na tym i innych formach, tak
    od wiosny mniej więcej.
    Bez odbioru
    --
    na innych forach adept_ltd
  • dalatata 30.11.08, 11:25
    to jest niezly argument. ja mysle ze moi koledzy z UK umarliby na polskich uczelniach, nie wiedzieliby co sie dzieje. i rzeczywiscie kiedy sobie widze polskie uczelnie, to prowizorka,brak procedur, adhoc-racja na nich jest nieprawdopoodbna zupelnie.
  • charioteer 30.11.08, 00:36
    pokrecony_oliver napisał:

    > samolotów, śmigłowców, karabinów,...

    Sprzedajemy. Prasa pisze tylko wtedy, kiedy przypadkiem wyjdzie, kto kupil...

    > Ależ tak jest. Tylko to nie wykonalne. Ja pisze o robieniu biznesu i
    > stosowaniu reguł rynku światowego a nie o takich utopiach. Odkąd
    > Polska otworzyła się na świat po okresie socjalizmu, ludzie nie
    > rozumieją jak to funkcjonuje. Żądają ciepłego zaplecza jak kiedyś,
    > tak niema, chcesz coś to oto walcz.

    Sorry, kolego, ale pieprzysz jak pomylony. Gdyby ci przyszlo walczyc o PLN na
    badania, to bys wrocil do swojego garazu albo na dzialeczki. Napisz cos jeszcze
    o socjalizmie albo o rolnikach, bo o nauce jakos niewiele masz do powiedzenia.

    --
    "The charioteer of the human soul drives a pair of steeds, and one of the horses
    is beautiful, good, and formed of such elements, whereas the makeup of the other
    one is quite the opposite." -Phaedrus
  • pokrecony_oliver 30.11.08, 00:47
    Szanowny kolego, jak na razie to nic nie zaproponowałeś poza
    narzekaniem. Zamiast tego mam stertę obraźliwych porównań. Nie mam
    garażu ani działki tylko pracuje w laboratorium które chodzi jak szwajcarski zegarek.
  • charioteer 30.11.08, 00:58
    To nie pouczaj mnie laskawie, jak kombinowac, zeby jakiekolwiek badanie w
    polskich warunkach przeprowadzic, jak walczyc o pieniadze i jak wspolpracowac z
    naukowcami z innych uczelni i z innych krajow, bo i tak nie uwierzylbys, gdybys
    sie dowiedzial jak to robimy. Nie masz absolutnie nic do zaproponowania.

    --
    Aurora Borealis (Vangelis-Chariots of Fire)
    pl.youtube.com/watch?v=B7fzjnqGxxE
  • pokrecony_oliver 30.11.08, 01:04
    Proszę wybaczyć jeśli odebrał to Pan jako pouczenie. Ja proponuje i
    dyskutuje czemu nie. Skoro Panu niema nic do zaproponowania to może
    ktoś kto to czyta (bo przecież to publiczne forum) z tego skorzysta.
    Podczas całej dyskusji nikomu nie ubliżałem, nie pomniejszałem dokonań
    co natomiast czyniono zemną.
  • charioteer 30.11.08, 01:08
    Przepraszam, ale dokonan nie znam, swoimi sie nie chwale i na ten temat zupelnie
    nie mam ochoty rozmawiac. Natomiast nie dziwie sie zupelnie wkurzeniu
    Komentatora na protekcjonalnosc Panskich porad.

    --
    Xena: Warrior Princess
    www.asherasarchive.com/xenagladmask2.jpg
  • adept_ltd1_net 30.11.08, 01:12
    hm, od początku wyrażałem dużą radość z Pańskich osiągnięć, pisałem tylko, że to
    nie jest rozwiązanie (więc kwestia pomniejszania nie wchodzi w grę, nie wiem,
    czy Pan to rozumie, ale niezgoda na czyjeś poglądy nie oznacza umniejszania...
    proszę zresztą zwrócić uwagę, że nie piszę np. iż Pańska ortografia
    szwankuje..., choć jest ona katastrofalna i stwierdzenie takie byłoby czysto
    merytoryczne). Nie lubię jednak, kiedy ktoś wmawia mi pewne poglądy, a celuje
    Pan w tym bądź używa dość prymitywnych (tak to już jest ocena, ale Pańskiego
    dyskursu, nie Pana) retorycznych implikatur typu - "skoro nie ma Pan nic do
    powiedzenia", stąd moja niechęć do dalszej dyskusji.
    --
    na innych forach adept_ltd
  • dalatata 30.11.08, 00:08
    no to gdzie jest granica? LHC nie, to PET to juz tak?

    natomiast, jak powiedzialem, ja wole jednak LHC na dzialkach niz siadanie i biadolenie.i to ni ejest tak ze na kazdym uni na swiecie kazdy ma sprzet jaki sobie wymarzy. tak nie jest.

    natomiast jeszcze bardziej wole rozmowe na przyklad o tym, jak efektywniej zdobywac pieniadze z UE, jak zdobywac granty z NATO, i dziesiatek innych fundacji miedzynarodowych. tak jak my wszyscy na swiecie.

    jednak to nie zmienia faktu, ze dbra pensja pomaga w motywacji.
  • pokrecony_oliver 30.11.08, 00:29
    > no to gdzie jest granica? LHC nie, to PET to juz tak?

    Granica? To zależy co jest na rynku i za ile. PET to tylko wtedy jak
    masz skąd wziąć izotopy, jak sobie zdajesz sprawę to muszą być bardzo
    blisko.

    > natomiast jeszcze bardziej wole rozmowe na przyklad o tym, jak
    efektywniej zdob
    > ywac pieniadze z UE, jak zdobywac granty z NATO, i dziesiatek innych
    fundacji m
    > iedzynarodowych. tak jak my wszyscy na swiecie.

    Nie znam się na polskiej administracji. Ale wiem, że są inkubatory
    przy uniwersytetach które organizują szkolenia na ten temat. Ludzie
    którzy to prowadzą narzekają na niską frekwencje. Ktoś się przeszedł
    może żeby to sprawdzić?

    > jednak to nie zmienia faktu, ze dbra pensja pomaga w motywacji.

    Bardzo.
  • pokrecony_oliver 30.11.08, 02:29
    Teraz tak myślę, że lepiej nigdy nie wyznaczać granicy.

    Można tanio robić badania dla energii takich jak występują w LHC albo
    i większych. Chodzi mi o promieniowanie kosmiczne. Wtedy proponowana
    przez Pana działka szwagra to wyśmienita lokalizacja.

    Inny przykład, ITER. Czasami ludzie wyskakują z pomysłem gdzie próbują
    uzyskać to samo a potrzebny jest tylko pojemnik, ciężki aceton,
    głośnik ultradźwiękowy i detektor neutronów.

    Czy to działa i co da się tym zmierzyć to inna sprawa ale pomysłowość
    ludzka nie zna granic.
  • dalatata 30.11.08, 11:34
    z calym szacunkiem, ale to jest odwracanie kota ogonem.

    zaraz sobie tu zaczniemy pisac petycje o zamkniecie LHC, a przekazanie wiekszej ilsoci gruntu na ogrodki dzialkowe.

    choc nie znam sie na fizyce (niestety, bo moj syn sie wybiera studiowac fizyke teoretyczna), to ja sobie mysle ze niezwykle fajnie byloby, gdyby Polska moglaby byc kandydatem na siedzibe takiego wlasnie LHC. jednak nie ma na to jakichkowliek szans. bo choc fizykow polskich akurat mamy z najwyzszej polki (mowie to bez przekasu), to nikt o zdrowych zmyslach takiego sprzetu w Polsce by nie umiescil.

  • pokrecony_oliver 30.11.08, 12:50
    Spokojnie, to był taki luźny przykład, nie na serio. Swoją drogą to
    wiele osób uważa, że LHC to wywalone pieniądze.
  • gaassarbajter 28.11.08, 18:30
    Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
  • tlenek_wegla 28.11.08, 20:28
    Widocznie takich specjalistow w polsce nietrzeba. napisz cos moze naukowego. A
    nie s-f.
  • gaassarbajter 28.11.08, 21:08
    Widze, zes tepy jak przecietny polski profesor belwederski, skoro
    dla ciebie Lem to tylko SF, a SF jest wciaz dla ciebie czyms
    niegodnym akademickiej uwagi... :(
    I skad wiesz, jakich specjalistow trzeba w Polsce, a jakich nie? I
    co jest naukowe, a co nie? Z wykopalisk?
  • r.maszkowski 29.11.08, 21:04
    Dziwaczne - stawiać naukowcom za wzór Microsoft, który gromadzi patenty
    głównie po to, żeby powstrzymywać postęp poprzez szantażowanie
    konkurencji. Polscy naukowcy też tak mają robić?
  • gaassarbajter 29.11.08, 21:37
    Racja. Microsoft to gang monopolistow sprzedajacy tandete...
  • dr_pitcher 29.11.08, 21:27
    Pozwole sobie wtracic moje trzy grosze:
    Jestem naukowcem o lat 20. Doktorat w Polsce. Wyjechalem, bo nie widzialem w
    Ojczyznie mozliwosci rozwoju naukowego. Odwiedzam Polske czesto, obserwujac
    postepy (lub ich brak). Pozwole sobie zauwazyc, ze problem z nauka polska jest
    nie tylko natury finansowej:

    1. Studia nie przygotowuja do pracy naukowej, niezaleznego myslenia, pisania
    publikacji, grantow itp.
    2. Feudalny system na uczelniach, nie pozwalajacy wybic sie mlodym, zdolnym i
    ambitnym
    3. Bezinteresowna zawisc - zastanawialem sie nad powrotem, wraz z grantami
    fundacji, ktore moglbym w Polsce wykorzystac. Przeszkoda byla biurokracja i
    "byli" koledzy.
    4. Brak tzw. otwarcia - polscy naukowcy uwazaja sie za wybitnych i wszystko
    wiedza. Organizowalem ostatnio miedzynarodowa konferencje w Polsce - zgadnijcie
    ilu mielismy uczestnikow z Polski?
    5. Brak dobrego sprzetu nie gwarantuje dobrej nauki (choc niewatpliwie pomaga).
    Znam neurobiologa, ktory ma za soba ponad tuzin publikacji w Nature i Science, a
    wszystko to z budzetem 30,000 rocznie
    6. Rozumiem mierne pensja. Ale nawet za 1300 ZLP mozna oczewikac minimum
    wysilku. W moim bylym instytucie, na okolo 400 osob pracujacych widzilem przez
    caly dzien moze 30 - gdzie jest reszta?
    Dorabia? Niestety, ale nauki nie da sie robic na pol etatu.
  • gaassarbajter 29.11.08, 21:41
    Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
  • gaassarbajter 01.12.08, 11:30
    Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
  • spejsmen 01.12.08, 20:09
    Sluchaj, usuwasz jak leci kazda krytyke obecnego systemu. Nie wiem
    czy z glupoty, czy przez zlosliwosc, czy tez z czyjegos polecenia
    (Michnika?) albo czy ci ktos za to placi. Ale faktem jest, ze ja mam
    konstytucyjne prawo do wolnosci wypowiedzi:
    Konstytucja RP
    Rozdzial II WOLNOŚCI, PRAWA I OBOWIĄZKI CZŁOWIEKA I OBYWATELA
    Art. 54.
    1. Każdemu zapewnia się wolność wyrażania swoich poglądów oraz
    pozyskiwania i rozpowszechniania informacji.


  • petrucchio 01.12.08, 21:22
    spejsmen napisała:

    > Sluchaj, usuwasz jak leci kazda krytyke obecnego systemu. Nie wiem
    > czy z glupoty, czy przez zlosliwosc, czy tez z czyjegos polecenia
    > (Michnika?) albo czy ci ktos za to placi.

    A nie masz wrażenia, że kiedy oglądasz telewizję, telewizor działa w obie strony
    i jesteś cichcem obserwowany przez prezenterów w studiu TV?

    --
    "Dopóki nie skorzystałem z Internetu, nie wiedziałem, że na świecie jest tylu
    idiotów." -- Stanisław Lem
  • adept_ltd1_net 01.12.08, 21:34
    ależ oni go obserwują głośno...
    --
    na innych forach adept_ltd
  • spejsmen 01.12.08, 21:43
    Ty tez uwazasz, ze kazdy kto ma inne poglady niz ty, musi byc
    niespelna rozumu? A kiedy byles ostani raz u psychiatry?
  • petrucchio 01.12.08, 21:50
    spejsmen napisała:

    > Ty tez uwazasz, ze kazdy kto ma inne poglady niz ty, musi byc
    > niespelna rozumu? A kiedy byles ostani raz u psychiatry?

    W cytowanym poście ( tinyurl.com/6rnw78 ) nie wygłaszałeś żadnych
    poglądów, a za to okazywałeś wyraźne objawy manii prześladowczej.

    --
    "Dopóki nie skorzystałem z Internetu, nie wiedziałem, że na świecie jest tylu
    idiotów." -- Stanisław Lem
  • spejsmen 01.12.08, 21:53
    A odkad to cytowanie Ustawy Zasadniczej jest objawem braku zdrowia
    psychicznego?
  • petrucchio 01.12.08, 21:58
    spejsmen napisała:

    > A odkad to cytowanie Ustawy Zasadniczej jest objawem braku zdrowia
    > psychicznego?

    Nie tę część twojego postu komentowałem i dobrze o tym wiesz. Obserwuję cię
    teraz przez kamerkę w twoim notebooku i widzę, że się rumienisz ;-)


    --
    Może to wszyćko bez te atomy,
    Że waryjota... momy.
  • spejsmen 01.12.08, 22:02
    Przez moja kamerke to mozesz obserwowac sciane, na ktore jest ona
    skierowana... ;)
  • spejsmen 01.12.08, 21:41
    Wiem tylko, ze mam w swoim komputerze taka mala kamere, nakierowana
    na mnie, i wiem, ze ona dziala...
    A ze madcio jest zwolennikiem status quo w polskiej, pozal sie Boze,
    nauce, to tez fakt.
    Widze tez, ze masz typowa bolszewicka mentalnosc: kto krytykuje ten
    najdoskonalszy z mozliwych systemow, musi byc chory psychicznie,
    wiec nalezy go zamknac w odpowiednim szpitalu... :(
  • spejsmen 01.12.08, 21:41
    PS: Z def. nie ogladam polskiej TV.
  • petrucchio 01.12.08, 21:47
    spejsmen napisał:

    > PS: Z def. nie ogladam polskiej TV.

    Z definicji czego?

    --
    Byłem wstrząśnięty. Nauka wcale ich nie obchodziła! W ich życiu liczyła się
    tylko o tyle, o ile pomagała im interpretować Talmud! Nie interesował ich świat
    zewnętrzny, zjawiska naturalne; interesowało ich tylko rozstrzygnięcie kwestii
    wynikającej z Talmudu. -- Richard P. Feynman
  • spejsmen 01.12.08, 21:49
    Z definicji nieogladania... ;)
    A ty ogladasz telewizornie III/IV RP?
    Wspolczuje... :(
  • pokrecony_oliver 29.11.08, 21:57
    Zgadzam się z tym w 100%. Już od paru dni bezskutecznie te tematy
    poruszam. Reakcje są bardzo agresywne.
  • charioteer 29.11.08, 22:30
    pokrecony_oliver napisał:

    > Już od paru dni bezskutecznie...

    Raczej bezmyslnie.


    --
    youtube.com/watch?v=pbQvpJsTvxU
    "4 horsepower? Must have been a very early Alfa-Romeo" -MrPinkis
  • pokrecony_oliver 29.11.08, 22:47
    Uzasadnij swoje stwierdzenie. Ja też tak mogę napisać, że jest Pan
    bezmyślny. Coś jednak ubodło skoro na wszystko odpisujesz.
    Czegoś jednak dotknąłem skoro wywołało to taką lawinę postów.
    Wcześniej tutaj był spokój i cisza.
  • charioteer 29.11.08, 23:06
    Taa, ubodlo faktycznie. Logika godna ministerialnego urzednika, nakazujaca z
    niczego robic dobra nauke. Daj mi jeszcze przepis, jak bicz ukrecic z piasku...

    --
    Aurora Borealis (Vangelis-Chariots of Fire)
    pl.youtube.com/watch?v=B7fzjnqGxxE
  • pokrecony_oliver 29.11.08, 23:25
    > Daj mi jeszcze przepis, jak bicz ukrecic z piasku...

    Gdybym ci podał na to przepis to reakcja była by taka sama. Ale
    spróbujmy. Piach to krzem, z krzemu można uzyskać gumę silikonową. Z
    tego nie trudno zrobić bicz który nawet nieźle będzie ciągnąć.
  • adept_ltd1_net 29.11.08, 23:45
    głębokie... logiczne... erudycyjne...
    --
    na innych forach adept_ltd
  • gaassarbajter 30.11.08, 22:57
    Zalosny jestes, adept... :(
  • adept_ltd1_net 30.11.08, 23:03
    Lesio, co ty znów marudzisz tu??? przecież UW dało ci szansę uprawiać naukę za
    darmo, z pasji, gdzie twoje książki powstałe od wiosny??? gdzie wiekopomne
    artykuły, hę??? tylko użalanie się i użalanie się... no ale, tradycyjnie,
    zdrowia życzę!
    --
    na innych forach adept_ltd
  • gaassarbajter 30.11.08, 23:10
    Nauke zawsze uprawialem dla niematerialnych powodow. A UW mi tylko
    przeszkadza w rozwoju naukowym, a nie w zarabianiu pieniedzy. A co
    do moich najnowszych publikacji, to ostatnio (rok 2008) ukazalo sie
    m. in.:
    - Transformation of Australian Labour Market In: Market's Behaviour
    of Decision Makers (Studia i Prace Wydziału Nauk Ekonomicznych i
    Zarządzania No. 4) Wydawnictwo Naukowe Uniwersytetu Szczecińskiego,
    Szczecin 2008 www.wneiz.pl/content/view/1318/694/
    - Competitiveness of Polish Economy at the Beginning of the 21st
    Century: Implications for Economic Policy In: International Journal
    of Economic Policy in Emerging Economies No.2 (Vol. 1/2008)
    www.inderscience.com/browse/index.php?journalID=219&year=2008&vol=1&issue=2/3
    - Problem cypryjski w świetle starań Turcji o wejście do Unii
    Europejskiej (The Cyprus Problem in the Context of European
    Aspirations of Turkey) In: Stosunki Międzynarodowe (International
    Relations), Warszawa, Warsaw University, No. 1-2 (Vol. 37/2008)
    - Szynowy transport miejski w Polsce (Tramways, Metro Systems and
    Urban Railways in Poland) In: Transport Szynowy Number 2 of April
    2008
    - Polityka zakupu tramwajów w Polsce po roku 1989 (Policy of
    Tramways Procurement in Poland after Year 1989) In: Transport
    Szynowy Number 2 of April 2008
    A co u ciebie? Gdzie te twoje książki powstałe od wiosny??? I gdzie
    te twoje wiekopomne artykuły, hę???
    Pozdr. :)
  • adept_ltd1_net 30.11.08, 23:17
    a książka? - jedna się kończy... (no ale wiesz, to będzie z 15 arkuszy, więc
    jeszcze nieco posiedzę), druga wychodzi w styczniu, a artykuły, dziękuję,
    dziękuję, opublikowane, właśnie spływają autorskie egzemplarze. Ale z tymi
    tramwajami, to mi zaimponowałeś Lechu!Chapeau bas...
    --
    na innych forach adept_ltd
  • gaassarbajter 30.11.08, 23:26
    Kto dzis pisze ksiazki? Chyba, ze podreczniki...
    I pochwal sie swymi publikacjami...
    A co do tramwajow - mozesz sie z nich smiac, ale przezywaja one
    prawdziwy renesans na zachodzie Europy (np. Francja, Hiszpania) i
    nawet w US of A...
    Pozdr. :)
  • adept_ltd1_net 30.11.08, 23:30
    no piszą, piszą... chwalić się nie muszę (wszystko, no prawie, bo nie
    aktualizowałem ostatnio, jest na mojej stronie), a tramwaje uwielbiam, serio!

    pozdrawiam
    --
    na innych forach adept_ltd
  • gaassarbajter 01.12.08, 11:31
    OK. Biore to co piszesz, za dobra monete...
  • gaassarbajter 30.11.08, 23:27
    PS: jak duze sa twoje arkusze?
    Pozdr. :)
  • adept_ltd1_net 30.11.08, 23:31
    no wiesz Lechu (no, możesz nie wiedzieć), to są standardy wydawnicze...
    --
    na innych forach adept_ltd
  • gaassarbajter 01.12.08, 11:33
    Standardy ktorego wydawcy? Jesli ktos z Brytyjczykow mowi mi o
    stopach (feet) to sie go pytam, czyje stopy ma na mysli...
    W epoce internetu (XXI wiek) mowimy bowiem raczej o stronach formatu
    np. A4, liczbie slow a nawet znakow...
    Pozdr. :)
  • oakpark 02.12.08, 13:15
    Co to ma byc - ta "publikacja" w "Studiach i Pracach Wydzialu...."
    8^). Za chwilke zaczniemy uznawac za opublikowane teksty wywieszane
    na wlasnej klatce schodowej... Paradne!

    IF wiekszosci polskich papierow jest ponizej 2 albo wcale na Liste
    nie wchodzi. Humanistyka produkuje zalosne gnioty a nawet jak praca
    jest ciekawa (ostatnio szukalem - dla Bractwa Rycerskiego mojego
    dziecka - publikacji Nadolskiego i Kociella - Poklewskiego nt. XI -
    wiecznego cmentarza w Lutomiersku....) to nigdzie jej nie mozna
    dostac...

    Listy cytowan - jeszcze gorzej.
    Granty - daje sie "swoim" bo wszyscy wiedza, kto w czym pracuje...

    Efekt: albo tzw "druga praca" gdzie zarabiasz 80% dochodow albo
    cykliczne wyjazdy na Zachod....

    O kant d... potluc taki "system" prowadzenia badan.
  • adept_ltd1_net 02.12.08, 13:22
    no nie wiem, co ci odpowiedzieć...
    gdyż:

    1) to, co teraz piszesz nijak się ma do tego, co ja skomentowałem (tam były dwa
    błędy rzeczowe, że tak to nazwę...),
    2) masz rację - ten system nie działa dobrze i tak samo źle działa w naukach
    ścisłych...
    3) wybacz, ale o czym tu mówisz??? co mnie obchodzą jakieś tam Studia i Prace
    Wydziału (a bo to w nich zresztą ściśli nie publikują???), humanistyka ma
    również dobre, a nawet świetne pisma. Co do IF - no nie wchodzi, bo nikt tego
    nie liczy, więc, o czym mowa???
    4) argument - jak praca jest ciekawa, to i tak nie można jej znaleźć, jest
    niepoważny (i ten jeden przykładzik z życia wzięty. Wydaje mi się, że naukowiec,
    zwłaszcza wydając tak kategoryczne sądy, jak ty, powinien gruntownie zapoznać
    się z empirią, a nie permanentnie zapoznawać empirię ;-),
    5) a co ty wiesz o listach cytowań??? przecież tego się nie prowadzi...
    6) granty - no tak, ale tak samo jest w naukach ścisłych i wiem to 1. ręki, gdyż
    znam kogoś, kto tak robił...
    7) efekt taki jest, ale systemu nie zmieni się pieprząc o science i powołując
    się na mitycznego Poppera, którego się nie rozumie...

    więc chyba jednak nie robię sobie jaj
    --
    na innych forach adept_ltd
  • oakpark 02.12.08, 14:25
    Od lat kilku juz jestem urzednikiem panstwowym i nauka w Polsce
    interesuje mnie jak obraz z lotu ptaka nad bagienkiem, z ktorego
    jakos sie wydostalem...smieje sie z tego, co smieszne i tyle. Co do
    Twoich Kolego uwag:

    1) kompletnie mnie to nie obchodzi, poki co nie ma jeszcze na forach
    internetowych przymusu odnoszenia sie do WSZYSTKICH KOMENTARZY...
    wybacz wiec, ze uchybilem Twojej milosci wlasnej.... 8^)
    2)-
    3)szlo mi o to wlasnie, ze pisanie w tym, czego nikt nie czyta -
    dorobku nauki nie pomnaza, ze to bez sensu zwac to nauka
    4)na forach sie smieje a nie wydaje sady, na Twoj uzytek bede po
    wypowiedzi pisal "Macte!" .... 8^)
    5)Tak - w instytutach, gdzie nie cytuje sie pracownikow list cytowan
    nie ma, tam, gdzie pracownicy sa cytowani - listy sa (i nawet sa za
    to premie.... 8^)
    6)Twoja "pierwsza reka" jest druga reka... 8^)
    7)nie zmieniam systemu.... z tego sie wyrasta... 8^), Poppera
    rozumiec nie musze, wystarczy mi rozumienie kryterium
    Popperowskiego... 8^)

    Do tych jaj dodales mozdzki... usmazyles podlewajac publicystycznym
    sosem... Twoje dobre prawo! Podobno mozdzki (niektorych) humanistow
    sa strrasznie drogie... sam nie wiem czy dlatego, ze tak cenne czy
    dlatego, ZE TYLE ICH WCHODZI NA KILOGRAM!!! 8^)

    I usmiechnij sie Smurfie Wazniaku.....8^)
  • adept_ltd1_net 02.12.08, 14:31
    co, wywalili za niezrobienie stopnia???

    uśmiech za uśmiech, i dzięki za pouczenia, teraz będę już widział, co się robi
    na forach...
    --
    na innych forach adept_ltd
  • oakpark 02.12.08, 14:38
    Nawialem wlasnie po "zrobieniu stopnia", to zdecydowanie wlasciwy
    moment. Potem jeszcze raz mi strzelilo do lba pojechac /na urlopie
    bezplatnym z urzedu/ robic nauke w projekcie w USA. Doszedlem z
    czasem do wniosku, ze finansowo i z wiekszym sensem pracy wole
    polowac na to, co Chinole na rynek trujacego wpuszcza....

    Na forach to sie ludzie smieja... a cyberslack'uja w pracy!
  • adept_ltd1_net 02.12.08, 14:43
    no, no - to wszystko nie są bagienka, nie...

    natomiast - co do śmiania się, to widzę od początku, że się śmiejesz, bo nikt
    poważny by tak bzdur (i w taki sposób) nie przedstawiał, ale dla mnie sprawa
    zmiany tego bagienka na coś sensownego jest poważna, niektórzy tak mają, wiesz...

    pozdrawiam i już zanikam
    --
    na innych forach adept_ltd
  • spejsmen 02.12.08, 14:53
    Kogo wywalili? Ciebie? Ja juz mam max stopien (PhD)...
  • adept_ltd1_net 02.12.08, 15:03
    włącz sobie drzewko... to nie do ciebie, no i wiem, że jesteś maxxx (XLLLL), ale
    w Australii, w Polsce, jesteś magister, a nawet jako doktor nie będziesz jeszcze
    hab... i nie wklejaj mi tu różnych linków, które już obśmiewaliśmy na wiosnę w
    związku z tą kwestią.
    --
    na innych forach adept_ltd
  • spejsmen 02.12.08, 20:02
    1. Drzewko jest dobre dla watku z 10-20 postami, a nie dla watku z
    dobrze ponad setka postow...
    2. Jestem doktorem (filozofii, jak by nie bylo) takze w USA,
    Kanadzie, W. Brytanii, Irlandii, na Cyprze, w Niemczech, w krajach
    Skandynawskich itd. Wiec nie pisz bzdur. I poniewaz PhD jest
    najwyzszym stopniem naukowym w USA, Kanadzie, W. Brytanii, Australii
    czy Irlandii, to jest on CONAJMNIEJ odpowiednikiem polskiej
    habilitacji. I powiem ci wiecej, australijski PhD, szczegolnie z
    czolowego "bluestone" uniwersytetu, jakim jest Monash, to jest
    zdecydowanie i znacznie wiecej niz polska habilitacja... Nie mowiac
    juz o katolickich habilitacjach z Ruzomberka na Slowacji, tak
    chetnie uznawanych w Polsce...
    3. Nie musisz tych linkow otwierac, jak sie boisz...
    Pozdr. :)
  • charioteer 02.12.08, 13:27
    Masz troche racji, tylko poslugujesz sie dosc irytujacymi uogolnieniami. Polska
    socjologia to nie tylko Staniszkis. To wszystko jest przemieszane i perly gina w
    morzu bylejakosci.

    --
    "Bring me my Bow of burning gold; Bring me my Arrows of desire:
    Bring me my Spear: O clouds unfold: Bring me my Chariot of fire!" -William Blake
  • spejsmen 02.12.08, 14:29
    Staniszkis to gwiazda medialna, a nie socjolog. Ona o niczym nie ma
    pojecia. Wiem, bo pracowalem razem z nia w tym samym instytucie
    (choc w innym zakladzie)...
  • spejsmen 02.12.08, 14:30
    A co w tym zlego, ze sie publikuje w wydawnictwie uniweryteckim?
  • gaassarbajter 30.11.08, 22:57
    Nauki nie robi sie z i dla pieniedzy, a z ciekawosci i dla
    przyjemnosci jej robienia (uprawiania). Norbert Wiener twierdzil byl
    w CYBRNMETYCE I SPOLECZENSTWIE, ze prawdziwy uczony bedzie doplacac
    do swych badan...
  • aurita 30.11.08, 09:31
    kilka odpowiedzi:
    4. rozumiem ze ta konferencja byla za darmo i za darmo byl tez nocleg? Bo niby z
    czego mam zaplacic?
    5. > 5. Brak dobrego sprzetu nie gwarantuje dobrej nauki (choc niewatpliwie pomaga).
    nie rozumiem sensu logicznego zdania? Czyli posiadanie zlego sprzetu gwarantuje
    dobra nauke?
    Poprosze o nazwisko tego neurobiologa, sprawdze w Pubmedzie
    6. I ja minimum daje, a nawet wiecej, zapomina Pan ze na uniwersytetach w Polsce
    szary pracownik jest od wszystkiego. Ostatnio nawet ksiegowoscia sie zajmuje (o
    zmywaniu nie wspomne bo to u nas normalka...)
    A reszta oczywiscie ze dorabia , za 1300 to nie wiem czy kawalerke sie w
    wiekszym miescie wynajmie a co z jedzeniem (o rodzinie nie wspomne bo naukowiec
    miec takowej nie powinien)
  • solardragon 30.11.08, 01:31
    widziałem to na politechnice i po dwóch latach marszu pod prąd postanowiłem
    przejść na własne ... technologiczny 'push' uczelni?? ha! chyba raczej 'pull'

    -----------------------------------------
    www.slodkiezycie.pl -
    portal społecznościowy dla CUKRZYKÓW, ich rodzin i LEKARZY DIABETOLOGÓW
  • adam02138 30.11.08, 06:49
    Wspaniala dyskusja o niczym. Tym niczym by byla polska nauka. Po
    pierwsze, nauka nie ma narodowosci. Zas Ci ktorzy sie zajmuja nia w
    RP statystycznie nic nie wnosza. Z punktu widzenia wkladu w nauke,
    na dzien dzisiejszy mozna stwierdzic ze tak jak by Polski i
    naukowcow w niej nie bylo. Jezeli dac wiare danym o cytowalnosci
    odnosi sie to do wszystkich dziedzin. Moze to sie zmieni, i obecne
    badania okaza sie przelomowe, ale na dzien dzisiejszy wklad
    naukowcow w Polsce w rozwoj nauki jest wlaciwie zaden.

    To tak jak by co roku byla Olimpiada a nasza druzyna nie dosc ze nie
    wygrywa medali to jeszcze musi oddawac medale z poprzednich lat.

    Czy warto to naprawiac. Nie. Wedlug mnie mozna jedynie system
    zburzyc badz oddac w jakis zarzad komisaryczny. Jestem na
    europejskim grancie w Polsce. Caly system uczelni jest nastwaiony by
    moje zycie bylo jak najbardziej skomplikowane. Jestem wrecz karany
    za to ze wnosze pieniadze dla Uniwersytetu Warszawskiego. Moi
    koledzy biadola, ze nie maja sprzetu, nie maja tego czy owego. Mowie
    im wystartuj do grantu, podlacz sie pod swiatowy projekt. A jak nie
    to miej troche szacunku dla siebie i innych, zrezygnuj z pracy. Nie
    potrafisz wykonywac swego zawodu, zmien zawod.

    Meczy mnie te ciagle utyskiwanie. Ja bym nie dal ani grosza z moich
    podatkow na system ktory promuje nieudacznikow. Pieniadze sa, trzeba
    umiec wygrywac konkursy, trzeba umiec przedstwaic ciekawe projekty.
    Trzeba potrafic poruszac sie po swiecie nauki – czyli USA, Europa i
    Azja.

    Tym co chca i potrafia zycze powodzenia. Oni nie beda sie ogladac na
    Pania Minister czy na wybitnych naukowcow z imprimatur Belwederu.
    Zwyczajnie pojda tam gdzie moga sie rozwijac.
  • komentator4 30.11.08, 08:16
    adam02138, kto ci każe tu siedzieć i tak się męczyć z tymi
    nieudacznikami? Wyjedź stąd czym prędzej i zatrudnij się w miejscu,
    gdzie twój geniusz znajdzie właściwe otoczenie.
  • pokrecony_oliver 30.11.08, 11:07
    W Polsce nie tylko naleciałości ze starego systemu odpowiadają za niemożność dostosowania się do świata.
    Czasy w których żyjemy są naprawdę wyjątkowe i wymagają zupełnie
    innego myślenia.

    www.youtube.com/watch?v=jpEnFwiqdx8
  • charioteer 30.11.08, 13:02
    Nastepny pozytywista sie znalazl. Bedziesz konsekwentny w swoich pogladach i
    wyjedziesz, jak ci sie grant skonczy?

    Jezeli chodzi o scislosc, to przeciez sam polskiego podatnika obciazasz, bo
    przeciez Polska placi skladke do UE na te wszystkie programy. Ale rozumiem, ze
    przeciez lepiej pracowac w cudzym projekcie unijnym, niz prowadzic wlasny z KBN,
    a brac pieniedzy od wlasnej uczelni to juz w ogole nie wypada.

    --
    Techno Trance - Chariots Of Fire (Credheadz Remix)
    pl.youtube.com/watch?v=aa5OUxEzJ1A
  • adept_ltd1_net 30.11.08, 13:57
    z całym szacunkiem Chario, pozytywista nie wyciąga wniosków na temat świata na
    podstawie swojego prywatnego doświadczenia. Prześladują nieboraka na UW, nauki w
    Polsce nie ma...
    --
    na innych forach adept_ltd