No to może ja zacznę, skoro już utworzyłam wątek.
Kobieta wchodząca po raz pierwszy do sklepu z brafittingiem polecanym przez
lobby, a zwłaszcza taka kobieta, która będąc drobniutką nosi stanik w rozmiarze
80D, przeważnie nie wie, czego się w takim sklepie spodziewać.
Zakładam, że ta kobieta została przysłana przez koleżankę, która przesiadła się
ostatnio z 75C na 65G.
Mierzymy tę kobietę na wszystkie strony, oceniamy.... i cóż nam wychodzi? Że
zamiast 80D powinna nosić coś w okolicach 30H, dajmy na to.
Problem zaczyna się już w momencie, kiedy zapinamy ją w tej 30tce, bo dla
kobiety szok jest olbrzymi i stwierdza, że nie wytrzyma w takim staniku.
Brafitterka wie, że ten obwód nie jest wcale taki ciasny, a tak zupełnie
uczciwie rzecz biorąc, to w danym modelu nawet 60tka byłaby ok...
Co wtedy? Zgodzić się na to, żeby kobieta wzięła 70tkę, czy upierać się przy 65tce?
Ja podaję 70tkę - zaznaczając, że lepsza jednakowoż byłaby wg mnie 65tka, ale
skoro ona się lepiej czuje w 70tce, to proszę bardzo.
Następna kwestia - kobieta przyzwyczajona do 80D, nagle widzi siebie w
miiiichach jakichś przeraźliwie ogromnych (32GG), i stwierdza, że ona się sobie
w tym absolutnie nie podoba.
Nie założy tego i nie, koniec, kropka, mam dać jej coś ładniejszego.
Zakładam jej jakieś cudo w 70G (większość niskozabudowanych cudów kończy się
właśnie na G), kobiecie to ewidentnie bułkuje, obwód wg mnie za luźny...
ale ona ten stanik weźmie, a żadnego stanika w 70GG nie weźmie, nie mówiąc o 65H.
Co teraz? Sprzedać czy jak Rejtan położyć się w drzwiach krzycząc NIE POZWALAM?
Ja wybieram opcję nr 1. Cieszę się, że kobieta przeszła z 80D na 32G, uczę ją
wszystkiego po kolei, tłumaczę co i jak, ale ostateczna decyzja, w czym ona
będzie chodziła - należy DO NIEJ.
Tak, zdaję sobie sprawę, że ona przyjdzie potem do koleżanki (tej bardziej
znającej się na rzeczy), odsunie bluzkę i powie "popatrz, Maheda mi dobrała".
Wyobrażam sobie skrajne zdziwienie tej koleżanki.
Ale nic na to nie poradzę. To jest w dalej sytuacji najlepszy stanik dla tej
kobiety i koniec.
Tutaj rysuje się już odpowiedź na pytanie w tytule.
W ogóle nie jestem zwolenniczką kupowania zbyt dużych miseczek (migracja raz
wystąpi, a drugim razem nie, bo dziewczynie nie będzie się chciało niczego
wygarniać).
Miseczki powinno się kupować na taki rozmiar piersi, jaki aktualnie się ma i szlus.
Podstawą jest jednak nasze samopoczucie - mamy się czuć w stanikach PIĘKNE, przy
pełnej świadomości tego, co nam szkodzi (np. fiszbiny w piersiach).
Jeśli jednak kobieta będzie się czuła piękna w staniku z deczko zbyt luźnym
obwodem i z deczko za małą miseczką - to lepiej niech kupi coś takiego, w
miejsce stanika w odpowiednim rozmiarze, w którym będzie nieszczęśliwa, że ma
TAKI biust.
--
Czy POTRAFISZ założyć stanik?
Kobiety w stanikach na filmach