Jeszcze uzupełnię mojego posta powyżej. Być może część lobbystek się ze mną nie zgodzi, ale ja wychodzę z założenia, że dopóki stanik nie robi krzywdy, to zdanie klientki jest najważniejsze. To ona będzie w tym staniku chodzić, to jej ma być wygodnie i jej ma się podobać. Jeżeli stanik leży idealnie, ale klientce nie podoba się kolor, to nie będę pod żadnym pozorem namawiać do zakupu. Jeżeli klientka decyduje się na luźniejszy z dwóch obwodów, a żaden z nich nie dusi, nie podjeżdża ani nie powiewa, to absolutnie się w to nie wtrącam. Jeżeli podoba jej się kształt przypłaszczony/dziobujący/rozstawiony na boki, a alternatywne propozycje już niekoniecznie, to też jej sprawa. Za każdym razem jednak sugeruję jej możliwość przymierzenia innego rozmiaru, fasonu, albo modelu, żeby wiedziała dokładnie jaki ma wybór i wyrażam jej swoją opinię na ten temat. Dlatego przy każdym staniku zadaję miliony pytań (w opinii niektórych mogę sprawiać wrażenie upierdliwej ;)): jak czuje się pani w tym obwodzie, czy taki kształt pani odpowiada, wydaje mi się, że mniejsza miseczka mogłaby lepiej leżeć, może przyniosę dla sprawdzenia, wydaje mi się, że ten fason nie jest skrojony na pani biust, bo fiszbina sięga znacznie za daleko i przez to przypłaszcza, itp., itd....
Trafiają się klientki, które potrzebują koniecznie na przykład jasnego usztywnianego plandża, i wychodzą w czarnej Arabelce, bo dopiero ten model robi tak zwany 'efekt wow' ;) Ale bywają i takie, które nic innego poza jasnymi usztywnianymi plandżami nie chcą nawet mierzyć - i wychodzą w tym tylko poprawniej leżącym z 2 czy 3 modeli. Patrząc na dekolt takiej przykładowej klientki w Zarze widzę, że rozmiar dobry ale krój zupełnie niezwiązany z tym biustem, i Tiffany leżałoby milion razy lepiej. No ale nie wyobrażam sobie upierać się przy czarnym staniku, kiedy klientka potrzebuje jasnego.
Nie mówiąc już o paniach, które absolutnie nie wpuszczą bra-fitterki do przymierzalni, tylko proszą o parę modeli/rozmiarów, mierzą i same coś wybierają. Jeżeli jej sprzedam ten stanik, narażam dobre imię sklepu (gdy jakaś lobbystka obejrzy ją potem w nie-dopasowanym przez samą siebie staniku i wystawi ocenę sklepu na forum ;)). Jeżeli odmówię sprzedania, narażam się na focha klientki a sklep na stratę. Trzeciej opcji, czyli wtargnięcia przemocą do przymierzalni nawet sobie nie wyobrażam ;)
Co by nie zrobić - każda decyzja niesie ze sobą jakieś ryzyko. Zwłaszcza, że jak już zostało napisane w innym wątku, stanik który w przymierzalni jest idealny po paru godzinach może już masakrować mostek. I tego niestety żadna bra-fitterka nie jest w stanie przewidzieć.
--
"Szklanka nie jest ani do połowy pełna, ani do połowy pusta - ona jest dwa razy za duża." :)