"Jeśli byłabym pracownica sklepu z bielizną i miałabym fatalny dzień to
zajęłabym się wieszaniem bielizny na wieszakach a sprawy doradzania klientkom
przekazała tej koleżance, która jest na siłach tego dnia tym się zająć."
właśnie tak postępują w sklepie, w którym pracuje mój facet. osoba, która
fatalnie się czuje (a z jakiegoś powodu nie mogła iść na L4) nie obsługuje
bezpośrednio klientów w tym dniu. I to nawet nie jest sklep z bielizną ;P
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.