Jakiś czas temu trafiłam tu, przeczytałam z dziką zachłannością wszystko co
można było przeczytać i przystąpiłam do radosnej wymiany moich 85E na okolice
36FF (86/108-110). Teraz kiedy entuzjazm nowo uświadomionej nieco przygasł
stwierdzam że nie wiem czy aż tak dobrze na tej wymianie wyszłam. Oczywiście na
plus zaliczyć trzeba pozbycie się buł, lepszą kondycję biustu itd, ale pojawiły
się problemy, których wcześniej nie miałam. Duża różnica w wielkości piersi
powoduje że na mniejszej miseczka jest zawsze niedopasowana, sięga daleko na
pachę i wszystko mnie niemiłosiernie uwiera i ciśnie tak, że tracę czucie w
ręce. Próbuję coś tam przerabiać ale mistrzynią krawiectwa nie jestem raczej :(
Z dwojga złego - buły przynajmniej nie bolały... Drugie moje zmartwienie to
odciśnięcia stanika z przodu, ciągnące się od pachy do ramienia. Najpierw
znikały po nocy, teraz już mam je ciągle. Może ktoś wie dlaczego takie coś mi
się robi? Wygląda to paskudnie, przybiera jakiś taki brązowawy kolor; boje się
że już się tego nie pozbędę. Zagłębienia od szelek na ramionach oczywiście też
mam, podobno to oznaka zbyt szerokiego obwodu. Tyle że to chyba nie do końca
prawda bo na moje 86 pod biustem zafundowałam sobie na próbę 75 i obwód jest na
granicy mojego komfortu a ramiączka i tak się wrzynają (i od razu mówię że nie
jest to wyjątkowo rozciągliwa 75). Ech, ponarzekałam sobie, może ktoś mnie
pocieszy i upewni że zmiana rozmiaru to jednak nie był zły pomysł...
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.