zmiana rozmiaru i wizje pelne grozy
Obmierzylam sie na nowo i, poniewaz wychodzily mi wartozsci graniczne, zamowilam dwie Freye Latishe, zeby zobaczyc ktory rozmiar lepiej lezy.
Mniejsza - lezy , ale tak srednio, koronka u gory sie marszczy, cos jest nie tak. No to wyciagam ta wieksza.......ohmajgod, chomato na szelkach! Mniejsza jest rozmiaru 32ff, wieksza 30gg, a od miseczki G zaczynaja sie potrojne zapiecia i te legendarne szelki. Przedtem nosilam mniejsze, wiec myslalam ze te opowiesci o szelkach to przesada, bo przeciez moje Freye maja calkiem normalne ramiaczka. Czesc piesni, faktycznie, pierwsze skojarzenie na widok ustrojstwa to szelki.
I co gorsza, toto szelkowate ustrojstwo lezy lepiej! Ale i tak mi sie nie podoba, cholernie zabudowane i jakies takie...babciowate. Pocieszcie mnie ze nie wszystkie tak maja, co? a ja sobie po cichutku pojde na cos je wymienic, bo moja kobiecosc, przy calej swojej szczatkowosci, chomatu mowi "nie"!
BTW, jesli ktos moglby mi przypomniec ktora marka ma podobne do freyi fiszbiny...kiedys wiedzialam, a teraz jest to wiedza chyba tak podstawowa ze nie potrafie na forum takiego prostego info odszukac :/
--
"Miotali tuowiami, co wspomagało bólowi świerzo przebitych stóp."
"Pogoda ucichła za oknem, firanka, która była ozdobą na oknie przestała się chrzamotać"