Dziewczyny, bardzo mi miło, że tak dobrze myślicie o moich żakietach, niestety,
o zaliczkach nie ma mowy. Surowce na lato są zamówione, zaliczka wpłacona -
trzeba je odebrać, zapłacić i szyć, szyć, szyć sukienki, na lato, na wiosnę, na
komunie, na śluby .... Gdybym do tego uszyła kilkaset żakietów (a taką ilość
trzeba uszyć, żeby to miało sens) i np. mało kto by je kupił - stracę płynność
finansową i zostanę bankrutem.
Na takie nadwyżki magazynowe mnie nie stać, niestety. Przemyślę bardzo mocno
kwestię żakiecików letnio-wiosennych, cienkich , bez podszewki, może pod kolor
do sukienki? - czy takie rozwiązanie Was satysfakcjonuje? Czy też potrzebujecie
solidnych żakietów?
Maith- zielona jest, bardzo zielona, odcień rzadko spotykany, jakby z kropelką
granatu.
--
ubieramy na biustwo