Dodaj do ulubionych

kolekcja bazowa w rozsadnych cenach - czy mozliwe?

23.05.10, 18:02
Zastanawiam sie jakie sa mozliwosci uszycia bazowej kolekcji w
podstawowych kolorach i rozsadnych cenach. Przegladnowszy oferte
brytyjskiego Debenhamsa, zauwazylam, ze sklep ow posiada bazowke w
cenach 12-16 funtow za sztuke a nawet dwupaki za 2 funty. Zadne
skomplikowane kusidelka, zadn fracuskie koronki, chinskie jedwabie i
najlepsze satyny. Ot zwykle staniki codzienne i do tego w rozmiarowce
az do J.

Zastanawiam sie wiec czy jest to mozliwe takze w Polsce?
--
Małżeństwo zawsze jest związkiem dwojga
ludzi gotowych przysiąc, że tylko to drugie chrapie...
Obserwuj wątek
      • magdalaena1977 Re: kolekcja bazowa w rozsadnych cenach - czy moz 23.05.10, 21:35
        sharteel napisała:

        > Proszę bardzo - każdy z tych staników występuje w pełnej rozmiarówce w czerni,
        > bieli i beżu:
        Cena umiarkowana, ale nie można ich za darmo przymierzyć.
        Ja kiedyś wydałam sporo kasy na pocztę próbując bezskutecznie dopasować sobie
        melissę, a potem okazało się, że firma z dnia na dzień zmieniła rozmiarówkę na
        swojej stronie.

        --
        Magdalaena
    • yo_anka Re: kolekcja bazowa w rozsadnych cenach chyba nie? 24.05.10, 00:45
      wydaje mi się że ponieważ biały czarny i beż to jako bazówka zawsze się
      sprzedadzą to teoretycznie mogliby ich naszyć ogromne ilości i taniej puścić
      ale po co sobie psuć rynek?
      przecież doświadczenie mówi im pewnie inaczej - "skoro i tak każda z nich to
      kupi to po co sprzedawać taniej to co i tak się zawsze dobrze sprzeda?"
      zauważcie ani Panache ani Freya ani Fanatasie nigdy nie przecenia "Świętej trójcy"
      no chyba że jest to model wycofywany już z rynku to trafi na wyprzedaż
      tyko kolorowe sezonowe idą czasem na wyprzedanie, aby nie zagracały magazynów
      a druga prozaiczna oczywistość to pewnie fakt że koszt materiału i uszycia jest
      taki sam w przypadku beżu czy błękitu
      a firma przecież musi na tym zarabiać :>
      --
      www.pomoz-amelce.pl/
      • black_halo Re: kolekcja bazowa w rozsadnych cenach chyba nie 24.05.10, 13:05
        Zaloze sie, ze nie o kolor tu chodzi ale o dodatki. Maskaradki takie
        jak Hestia czy Aragon to fajna satynka i koronki, ktora jest pewnie
        drozsza od zwyklej bawelny czy dzianiny bez zdobien. Czy te materialy
        sa zielone, fioletowe czy w rozowe kropki to juz bez znaczenia.
        Chodzi o prosta kolekcje bez fajerwerkow, za rozsadna cene do
        noszenia na codzien.

        Ale pewnie masz racje, po co sobie psuc rynek?
        --
        Małżeństwo zawsze jest związkiem dwojga
        ludzi gotowych przysiąc, że tylko to drugie chrapie...
      • roza_am Re: kolekcja bazowa w rozsadnych cenach chyba nie 24.05.10, 14:01
        > przecież doświadczenie mówi im pewnie inaczej - "skoro i tak każda z nich to
        > kupi to po co sprzedawać taniej to co i tak się zawsze dobrze sprzeda?"

        Hm, G-plusy, które nie mają wyboru pewnie kupią za dowolną cenę, oczywiście w granicach rozsądku. Tym bardziej, że i przed uświadomieniem musiały kupować staniki powyżej 100zł. Ale dziewczyny z mniejszych czy średnich rejonów tabelki mogą wybrać o wiele tańsze dotychczasowe staniki z sieciówek czy bazarków. W tych rejonach rozmiarowych wypuszczenie na rynek tańszej linii nie jest traceniem zysków przez uświadomione firmy, ale ich pozyskiwaniem poprzez zdobywanie nowych klientek.



        --
        Mapa Stanikowych Sklepów
        Tabela z ofertą sklepów
        Blog o sklepach
        • ko_kartka Re: kolekcja bazowa w rozsadnych cenach chyba nie 24.05.10, 14:17
          W tych
          > rejonach rozmiarowych wypuszczenie na rynek tańszej linii nie jest traceniem zy
          > sków przez uświadomione firmy, ale ich pozyskiwaniem poprzez zdobywanie nowych
          > klientek.

          Ale co to znaczy "w tych rejonach"? Że mają wypuścić tańszą bazówkę z
          ograniczoną rozmiarówką, tak? To o co walczymy w końcu, o poszerzenie
          rozmiarówki czy jej zmniejszenie? Jasne, że ograniczona rozmiarówka przekłada
          się na koszty produkcji i koszt stanika w końcu, ale to chyba dlatego powstało
          to Lobby, żeby istniała rozmiarówka większa niż A-D? I solidarnie za to płacimy?
          Bo jeśli ma wrócić sytuacja, w której za moje 85GG będę płacić 250 zł, za to za
          100D zapłacę 50 zł, to mnie nie interesuje Twoje 30FF, na ten przykład, dla mnie
          może nie istnieć.
          • roza_am Re: kolekcja bazowa w rozsadnych cenach chyba nie 24.05.10, 14:41
            My mamy swoje interesy, producenci swoje. Musimy szukać jakichś punktów przecięcia jednych i drugich. W tym momencie widzę taką część wspólną raczej dla ograniczonej rozmiarówki.
            Oczywiście, wolałabym, żeby moje 30HH/J też miało alternatywę cenową. Ale skoro wszyscy producenci z tych rejonów szyją drogo, to wiadomo, że ja tyle wydam, bo tańszej opcji nie mam. W takim razie, patrząc z pktu widzenia producenta, po co ceny G+ obniżać, skoro i tak jest zbyt na obecne? Samymi argumentami moralnymi producentów do zmian nie zmotywujemy, potrzeba jeszcze jakiejś ekonomicznej zachęty, o której musimy pomyśleć.


            --
            Mapa Stanikowych Sklepów
            Tabela z ofertą sklepów
            Blog o sklepach
            • ko_kartka Re: kolekcja bazowa w rozsadnych cenach chyba nie 24.05.10, 14:57
              Moim zdaniem to "przecięcie" istniało w chwili, gdy G+ sprzedawano w cenach ciut
              wyższych niż G-. Ale że działa się niesprawiedliwość społeczna, to ceny
              zrównano. I teraz chcemy powrotu do tej sytuacji, tak? Ośmieszymy całe to
              lobbowanie w takim razie, bo wyjdzie na to, że głupie baby same nie wiedzą,
              czego chcą.
                • teresa104 To przykre. 26.05.10, 21:10
                  Nigdy dotąd nie pochyliłam się nad dolą tych wszystkich chińskich
                  stópek, które dokładają się do obucia mojego 41,5. Nie obchodził
                  mnie też los tych wszystkich chudziaków, które łożą, żebym mogła
                  odziać swój zad w większe spodnie w tej samej cenie. Podobnie jak
                  nie wpadło mi do głowy by podziękować wszystkim małorękim i
                  małogłowym - przecież to one dokładają do mojej konfekcji. Może
                  kiedyś zewrą szeregi i stwierdzą, że nie chcą dokładać, bym miała w
                  czym chodzić, na razie litościwie mnie subsydiują.
            • sharteel Re: kolekcja bazowa w rozsadnych cenach chyba nie 24.05.10, 14:58
              Właściwie najłatwiej mi sobie wyobrazić scenariusz, w którym jakaś
              nikomu-nie-znana-firma szyjąca hurtowo "babcine" biustonosze na bazarki nagle
              wprowadza szeroką rozmiarówkę, po czym staje się znana ;-)

              Tu powraca problem materiałów - te biustonosze są szyte z materiałów, które
              nijak nie przystają jakością np. do Tango II, przez co efekt poszerzenia
              rozmiarówki wydaje się mocno wątpliwy.
              Jeśli stanik się rozciąga we wszystkie strony, włącznie z miseczkami, to po
              krótkim czasie i dwóch praniach zmienia się w procę z wielkim workiem pośrodku.

              I dlatego kluczowa wydaje mi się kwestia dostępności / ceny stabilnych,
              solidnych dzianin.
              • effuniak konkretne materiały 25.05.10, 06:06
                materiały używane przeze mnie jako wnętrze biustonosza zwykle sa dużo droższe
                niż te ktorych używam jako wierzchniej warstwy
                Zebym sobie mogła pozwolic na zwiewny wierzch to spód musi być solidny bo
                inaczej wyjdzie wielkie g....

                Bawełniane figi
                Z samej bawełny nikt nie kupi bo to by były pantalony ponieważ dzianina
                bawełniana, ta cienka, delikatna prawie się nie rozciąga
                Grubsza, pracująca - rozwleka się ia ponadto nie jest wcale ładna
                Pozostaje więc bawełna z lycrą w cenie....wyższej niż tiul elastyczny !
                Modal, micromodal czy włókno bambusowe - duuuuużo droższe niż tiul stosowany w
                większości fig
                Dlatego mniemanie, że bawełniane galotki będą tańsze jest utopią pochodząca
                jeszcze z czasów "tygodniówek" które częstokroć dożywały "aż" do trzeciego
                prania i były jedyną alternatywą dla "babcinych galotów"

                i wracając do cen dzianin
                nie uroda jest decydująca tylko parametry techniczne
                Im bardziej specjalistyczna, trwalsza i odporna na użytkowanie dzianina tym droższa
                I często te "zwyklaki" mają takie właśnie dzianiny

                Aha...i jeszcze koszt wytworzenia ....
                Jest w zasadzie identyczny gdy się produkuje stanik bardziej czy mniej "feszyn"

                I prawda jest też i to, że kolekcja bazowa to tzw koń pociągowy firmy i skoro
                jest bazowa znaczy nie podlega ani wahaniom mody ani nie dezaktualizuje się po
                sezonie czyli nie ma potrzeby obniżać ceny skoro i tak się to sprzeda jak nie
                teraz to za rok - prawda ?

                I jeszcze słówko o tanich stanikach skąśtam
                powiem tylko na podstawie swojej firmy - u nas koszty pracy są zabójcze dla
                przedsiębiorców pracujących legalnie

                To nie surowce mają decydujący wpływ na cenę tylko właśnie w/w koszty pracy
                --
                Lingerie is my life...
                "Mówiąc o mnie hejter daje mi fejm.."
                So, talk about Me...
                • renulec Re: konkretne materiały 25.05.10, 06:24

                  Przystępnie i jasno to wytłumaczyłaś Ewo.

                  Bardzo podoba mi się tekst o koniu pociągowym, bo tak w
                  rzeczywistości jest. W zarządzaniu przedsiębiorstwem istnieje nawet
                  taka teoria - analizy strategicznej, zwana macierzą BCG, dzieląca
                  produkty (danej firmy) na gwiazdy, dojne krowy i psy.
                  Twoje konie pociągowe to nic innego jak dojne krowy.

                  :))

                  --
                  Wszystko jest trudne, nim stanie się proste :)
                  www.naszejamniki.pl
                  www.noszebiustonosze.pl
                  www.racjonalista.pl
                    • renulec Re: konkretne materiały 25.05.10, 09:45



                      mszn,
                      u Effuniaka, które to psy, to wie chyba tylko ona sama, bo psów
                      raczej nie dopuszcza do rynku ;)
                      Dojne krowy - wiadomo - bazówka.
                      Gwiazdy - tym bardziej wiadomo - taki mech czy bakłażan lub ten
                      fajny jeansowy biusthalter.

                      Ale co ja się tu wymądrzam, może to przestarzałe teorie, może dziś
                      zupełnie czego innego uczą...Tak sobie tylko przypomniałam, przy
                      tych "koniach pociągowych" :)



                      --
                      Wszystko jest trudne, nim stanie się proste :)
                      www.naszejamniki.pl
                      www.noszebiustonosze.pl
                      www.racjonalista.pl
                • maith Niewidzialna ręka rynku i te konkretne materiały 25.05.10, 16:11
                  Bazówka - fakt, zobaczcie co trafia na przeceny w Bravissimo. Nie
                  bazówka, tylko właśnie te dodatkowe kolory, szyte w krótszych
                  seriach, jak już im się rozmiarówka nieco przetrzebi.
                  Zatem obniżenie cen bazówki byłoby dla producentów faktycznie bez
                  sensu.

                  Ale właśnie dlatego warto upowszechniać tańsze opcje tam, gdzie już
                  są :)
                  Gdyby Panache czy Freya obniżyły bazówkę do 100 zł, to byłaby to
                  rewolucyjna zmiana.

                  A przecież za te 100 zł mamy Effuniaki - które biją na głowę wiele
                  droższych odpowiedników.

                  Są też takie firmy jak Melissa, gdzie mają także tańsze modele. Nie
                  zapominajmy o nich.

                  Polecajmy te firmy, które starają się dbać o dostępność cenową swoich
                  produktów, a niewidzialna ręka rynku zrobi swoje :)

                  Miałyśmy tu swoją drogą kiedyś wątek o tym, że dopasowane staniki
                  wcale nie muszą kosztować 200 zł.

                  Bawełniane figi - to co ja sobie kupuję w jakichś Keyach i innych
                  takich, za okolice 10 zł...?

                  --
                  To niemożliwe! Bardzo ciekawy wywiad z Kingą z Biubiu

                  Wróciły spodnie z talią w talii! :)
                  • edhelwen Re: Niewidzialna ręka rynku i te konkretne materi 25.05.10, 18:02
                    przejrzałam metki moich majtek całkiem niezłej jakości (takie, które wytrzymają
                    jakiś czas ;) ), to jest głównie bawełna ok. 95% i elastan.
                    Nie kupuję majtek do kompletu, na zwykłe majtki wydaję zazwyczaj 6-8zł, na
                    stringi ok. 10zł (no zdarzały się droższe, ale takie "sexy" ;) ). Nie wiem jak
                    się zachowują majtki do kompletu ze stanikiem, czy jeśli są z bawełną, to też
                    blakną w podobnym tempie jak "zwykłe" tańsze majtki, czy szybciej się zużywają,
                    czy przeciwnie - są trwałe. Najbardziej trwałe majtki jakie miałam, takie do
                    częstego noszenia (stringi noszę rzadko) były firmy Italian Fashion, z tego co
                    pamiętam, pewnie też z mocną przewagą bawełny w składzie. Ale zdarzało mi się w
                    sklepie PSS-u kupić najzwyklejsze majtki za 3zł i nie raz przebijały one
                    trwałością takie 3 razy droższe ;)
                    No i co się liczy dla posiadaczek majtek do kompletu - jakość, trwałość,
                    nasycenie koloru? Ile takie majtki powinny "przeżyć" itd
                    • lafere Re: Niewidzialna ręka rynku i te konkretne materi 25.05.10, 18:15
                      Chyba głównie cena...Jeśli mają przystępną cenę, to można swobodnie kupić kilka par i je sobie dowoli eksploatować, a jak się zniszczą, to zamawiać nowe :)Choć z drugiej strony, po jakimś czasie może się okazać, że nie ma już możliwosci kupna nowych...No w każdym razie drogie majtki to nieporozumienie.Powinny być na tyle trwale, żeby jakoś znosić brak cackania się (solidne pranie) i na tyle tanie, żeby móc je bez żalu wypitolić jak się zużyją.
                      --
                      78+104=32GG
                • sharteel Re: konkretne materiały 26.05.10, 11:56
                  Tak właśnie myślałam, że płaci się za parametry techniczne materiałów, a nie za
                  ich urodę.

                  W każdej branży tak jest, więc niby dlaczego szycie bielizny miało podlegać
                  innym prawom ;-/
                  Jeśli kupuję w hipermarkecie wiertarkę za 30 zł, to ona jest praktycznie
                  jednorazową wiertarką, mimo że wygląda często lepiej niż prawdziwa.

                  A wiem też, że tkaniny używane w tzw. szyciu technicznym, atestowane - potrafią
                  kosztować spokojnie po kilkaset złotych za metr kwadratowy, zależnie od
                  parametrów technicznych właśnie.

                  I nieporozumieniem wydaje mi się przypuszczenie, że można bezkarnie schodzić z
                  jakości użytych materiałów, otrzymując produkt o wciąż tej samej wysokiej
                  jakości (np. nierozciągliwy w przypadku staników).

                  Trochę jak w tym starym kawale, co to przychodzi facet do domu i opowiada żonie,
                  że jego szefowa poczęstowała wszystkich wspaniałymi pączkami własnej roboty.
                  Żona proponuje, że upiecze mu takie same pączki, tylko niech poprosi szefową o
                  przepis.
                  Dostaje przepis, czyta i nie może się nadziwić.
                  - Hmmm... 6 jaj... kto by dawał, do ciasta, 6 jaj! Wbiję trzy i musi wystarczyć.
                  Masło... masło jest niezdrowe, poza tym drogie, zawsze dawałam do ciasta
                  margarynę, to i teraz wystarczy. Świeża mąka... co prawda moja się
                  przeterminowała, ale przecież trzeba ją zużyć. Marmolada różana... a co to, bez
                  marmolady pączków nie będzie? No, najwyżej mogę użyć tego dżemu truskawkowego,
                  co stoi w lodówce już miesiąc. Smażyć w głębokim tłuszczu... Jak to??? Tle
                  tłuszczu? Do jednych pączków? Usmażę na patelni, a najlepiej, to upiekę w
                  piekarniku.
                  Jak pomyślała, tak zrobiła. Stawia pączki na stół, częstuje męża i siebie,
                  krzywi się i mówi:
                  - Człowieku, przecież z tego przepisu wychodzi jakieś świństwo zamiast pączków!


          • edhelwen Re: kolekcja bazowa w rozsadnych cenach chyba nie 25.05.10, 14:25
            wiesz, ja mogę nosić i 75D, tylko żeby miało porządny trzymający obwód i dobrze
            skonstruowane miski. I takich staników w niskich cenach na rynku nie ma, bo
            większość z danego rozmiaru to rozciągliwusy robiące dziwne efekty, nietrwałe itd.
            Nie wiem jak sobie można wyobrazić to, że nieuświadomiona dziewczyna, która do
            tej pory kupowała "chińczyki" czy tanią polską bieliznę, nagle z ochotą zacznie
            wydawać na stanik w tym samym rozmiarze 120zł +

            No tak, jak dwie strony mają się zrozumieć, jak dla dziewczyny noszącej 85GG jak
            napisałaś, to będzie fajne, bo zamiast 250zł zapłaci 150zł. Ale nosząca 75D
            zamiast 50zł też zapłaci 150zł :/
            Nie mówię, że mniejsze rozmiary powinny być tańsze, ale nie mam na myśli
            dokładnie takich samych użytych materiałów, czy nawet konstrukcji (przecież
            Effuniak ma już inną konstrukcję plungy do większych biustów). Na
            mniejsze/średnie biusty nie potrzeba być może aż tak mocnych misek, może być
            węższy obwód, węższe ramiączka. Właściwie obwód jest najważniejszy.
    • nelyen Re: kolekcja bazowa w rozsadnych cenach - czy moz 25.05.10, 23:42
      przyznam, że się rozbestwiłam, staniki, które kupuję nie kosztują
      więcej jak 20zł (z przesyłką - kupuję na allegro czy ebayu, nowe z
      metkami). ale ciągnie braknie mi bazówki, to co nakupiłam jest
      piękne, wygodne, wzorzyste, ale nijak nie idzie tego wdziać pod białą
      bluzkę.

      przed kolejną zmianą rozmiaru moim najukochańszym stanikiem był
      effuniak lodowy, ale teraz po niespełna roku używania wstydzę się go
      komukolwiek sprzedać czy oddać:( miski się wypłaszczyły i mają trwałe
      zagniecenia...
      nie ukrywam, fajnie by było dostać bazówkę w cenie ok. 50zł - jak na
      kieszeń studentki to i tak zdecydowanie sporo:/ ale liczę się z tym,
      że jak chcę coś porządnego, to czeka mnie zbieranie na effuniaka albo
      polowanie po aukcjach. czyli nic, co mogłabym przymierzyć naraz w
      kilku rozmiarach i spokojnie zdecydować jaki jest najlepszy.
      dodam, że rozmiar mam baaaardzo przeciętny, okolice 65d/70c
        • sharteel Re: avocado.ania 26.05.10, 12:07
          No właśnie, zbijanie cen w dół ma dwie strony.

          Potem jest wielkie zdziwienie, że produkcja przenosi się do Chin, a w Polsce
          trudno o dobrą pracę.

          Jeśli ceny produktów spadają poniżej kosztów ich wytworzenia, to w następstwie
          spada cena pracy potrzebnej do tego wytworzenia.
          I producent szuka obniżenia kosztów, np. przenosząc produkcję do tańszego kraju,
          albo do szarej strefy. Albo tnąc koszty materiałów.

          Łatwo jest moralizować, jak to powinni postępować przedsiębiorcy, ale matematyka
          jest nieubłagana.
      • thorrey Re: kolekcja bazowa w rozsadnych cenach - czy moz 26.05.10, 09:57
        avocado.ania napisała:

        > Dziewczyny, a ja zacznę od innej strony: jaką kwotę (netto)
        > chciałybyście dostawać za godzinę pracy, gdybyście miały
        > smykałkę w rękach i zdecydowały się
        > pracować przy maszynie? Pytam po prostu o godziwą waszym zdaniem
        > zapłatę za taka pracę (w Polsce).

        Aniu, dlaczego o to pytasz? Czy chcesz nam przedstawić dokładną
        kalkulację kosztów produkcji stanika i wykazać jasno że się NIE DA?
        Ja bym nie radziła - takie rzeczy zwykle są tajemnicą firmy.

        Ta dyskusja nie powinna się rozwinąć w kierunku "zue klientki, chcą
        tanich rzeczy, tzn. wyzyskiwać silę roboczą w Polsce i CHinach"
        "Zue producenty, chcą zbijać majątek na naszych biustach"

        Tak jak się jedna forumka wyraziła - poszukajmy wspólnych punktów
        interesów producentów i klientek ku obopólnemu zadowoleniu. Bo chyba
        na tym polega handel - obie strony musza być z transakcji
        zadowolone.
        Bardzo fajnie, że wypowiadają się producenci wskazując na problemy o
        których przeciętna klientka nie ma bladego pojęcia, ale chyba możemy
        sobie trochę podyskutować i pomarzyć bez poczucia winy?

        A wracając do mieritum, czy mówimy o produkcji 100, 1000 czy 10 000
        staników? A może 100 000? Sama doskonale wiesz, że cena i
        traktowanie klienta jest inna jak się kupuje 600 m haftu, a inna jak
        się kupuje 20 km :) I pewnie szwalnie też inaczej traktują
        zamówienia na 100 a inaczej na 100 000 sztuk. To się nazywa efekt
        skali.

        Dlatego mnie osobiście dziwią wysokie ceny producentów bielizny na
        bazówkę, produkowaną od lat z tych samych materiałów, w którą nie
        inwestuje się R&D czy pracy konstruktora, tylko po prostu,
        przepraszam za wyrażenie, "trzaska" - ale ja nie mówię tu o
        malutkich, niszowych w zasadzie firmach, tylko o potentatach!

        --
        If you sit by a river for long enough, you will see the body of your
        enemy float by.
        No good deed ever goes unpunished.
        • sharteel Re: kolekcja bazowa w rozsadnych cenach - czy moz 26.05.10, 12:23
          > Dlatego mnie osobiście dziwią wysokie ceny producentów bielizny na
          > bazówkę, produkowaną od lat z tych samych materiałów, w którą nie
          > inwestuje się R&D czy pracy konstruktora, tylko po prostu,
          > przepraszam za wyrażenie, "trzaska" - ale ja nie mówię tu o
          > malutkich, niszowych w zasadzie firmach, tylko o potentatach!

          Nie wydaje mi się, żeby tzw. potentaci podlegali jakiejś zasadniczo innej
          kalkulacji ekonomicznej - tak samo, muszą zarabiać, aby przetrwać.

          Praca konstruktora, oraz badania i rozwój, jak sądzę, stanowi prawdopodobnie
          niewielki ułamek kosztów ogólnych.
          • thorrey Re: kolekcja bazowa w rozsadnych cenach - czy moz 26.05.10, 13:25
            sharteel napisała:
            > Nie wydaje mi się, żeby tzw. potentaci podlegali jakiejś
            > zasadniczo innej kalkulacji ekonomicznej - tak samo, muszą
            > zarabiać, aby przetrwać.
            > Praca konstruktora, oraz badania i rozwój, jak sądzę, stanowi
            > prawdopodobnie niewielki ułamek kosztów ogólnych.

            Ależ oczywiście, że muszą zarabiać. Tylko kalkulacja kosztów
            potentatów jest zasadniczo inna niż niszowej firmy

            I wprowadznienie nowego produktu na rynek to nie sa takie małe
            koszty. TO nie tylko konstruktor czy R&D. Ktoś musi dobrać
            materiały, detale, ktoś musi negocjować ceny u dostawców, ktoś musi
            ja kupić, przygotować szablony do szwalni, opis technologii
            wytworzenia. Nie wiem, co jeszcze, nie znam się bo nie moja branża,
            ale czy staniki różnią się aż tak bardzo od innych produktów?
            Wreszcie ryzyko, czy dany model się sprzeda. W przypadku bazówki
            odpada ci to wszystko.


            Z resztą, wystarczy przyjrzeć się jak pabrdzo różne podejście do
            bazówki ma Freya i Panache.

            Staniki Panache w bazówce są droższe niż kolorowa "sezonówka" U
            Freyi odwrotnie - kolrowy stanik po przecenie nigdy nie będzie
            tańszy niż bazowe Rio czy Millie. I wg mnie jest to bardziej
            logiczna strategia! Pomijajac oczywiście ogólnie zabójcze ceny Freyi
            jak na staniki takiej jakości. Dlatego nie wiem, ską Panache ma tak
            zabójcze ceny na bazowe modele.

            I jeszce raz powtórzę, żadna firma niszowa nie uszyje taniej
            bazówki, bo nie ma takich możliwości ekonomicznych. Potentaci, tak,
            owszem, mają większe możliwości kształtowania cen
            --
            If you sit by a river for long enough, you will see the body of your
            enemy float by.
            No good deed ever goes unpunished.
            • sharteel Re: kolekcja bazowa w rozsadnych cenach - czy moz 26.05.10, 13:53
              Zgoda, przyjmuję Twoje argumenty, przy założeniu, że potentaci, to Panache i Freya.
              Chociaż i oni pewnie są w ogólnej liczbie światowych producentów bielizny nieco
              niszowi. W porównaniu z np. Triumphem.

              A wśród polskich producentów bielizny w szerokiej rozmiarówce na razie nie widzę
              potentata. Na dodatek rozmiarówka różnych firm bardzo się między sobą różni, co
              powoduje niemal konieczność doboru stacjonarnego. Wysyłkowy dobór rozmiaru
              powiększa koszty.

              I dlatego uważam, że wypuszczenie kolekcji bazowej w obniżonej cenie byłoby dla
              polskiego producenta niekorzystne.

              Chyba, że wielka jednorazowa akcja w rodzaju "dobierz sobie rozmiar według
              naszej firmy", połączona z tanimi modelami lub tanią wysyłką. Taki sposób na
              złapanie nowych klientek - żeby wracając do danej firmy już wiedziały, w jaki
              rozmiar mają celować. Chociaż obawiam się, że akcja zaczęłaby się zwracać po
              zbyt długim czasie.
              No i ewentualne użycie do takiej akcji słabszej jakości materiałów mogłoby
              zadziałać jak antyreklama.
              • thorrey Re: kolekcja bazowa w rozsadnych cenach - czy moz 26.05.10, 14:06

                sharteel napisała:

                > Zgoda, przyjmuję Twoje argumenty, przy założeniu, że potentaci, to
                Panache i Freya.
                > Chociaż i oni pewnie są w ogólnej liczbie światowych producentów
                > bielizny nieco niszowi. W porównaniu z np. Triumphem

                Jak najbardziej. Tyle, że oczywiście mówimy o producentach mających
                w miarę szeroką rozmiarówkę, do których Triumph nie należy.

                I oczywiście, że wśród polskich firm potentatów nie ma . Żeby mi się
                tu firmy nie obraziły :) - potentat w tym sensie że mają tak duży
                wolumen że stanowią siłę jako klient na rynku materiałów. Bo tylko
                wtedy są w stanie wynegocjować takie ceny materiałów i detali, że
                będzie możliwe obniżenie ceny końcowego wyrobu w celu zachęcenia do
                kupna i przyciągnięcia jak największej ilości klientów.

                Tylko... że tu kółeczko się zamyka. Bo zbytu - na razie - na większe
                rozmiary nie ma, bo kobiety są - jeszcze - nieuświadomione.

                Tak więc póki rynek G+ jest jeszcze niszowy, to nie ma co liczyć na
                tanią bazówkę. Dlatego też lobbujmy ile sił :)


                --
                If you sit by a river for long enough, you will see the body of your
                enemy float by.
                No good deed ever goes unpunished.
                • maith Re: kolekcja bazowa w rozsadnych cenach - czy moz 26.05.10, 16:52
                  thorrey napisała:
                  > kobiety są - jeszcze - nieuświadomione.
                  >
                  > Tak więc póki rynek G+ jest jeszcze niszowy, to nie ma co liczyć na
                  > tanią bazówkę. Dlatego też lobbujmy ile sił :)

                  Dokładnie. A wtedy zadziała niewidzialna ręka rynku :)
                  Dlatego:
                  -uświadamiajmy kobiety (może wymyślmy jakąś nową sugestywną akcję?)
                  -i wspierajmy dobre firmy, szczególnie dostępniejsze cenowo,
                  informując o nich.

                  A teraz pytanie dodatkowe - jeśli jakaś dobra firma kupiłaby taniej
                  dużo 1 materiału i robiła z niego taniej staniki, to czy sama różnica
                  na materiale kupionym hurtowo wystarczyłaby do znaczącego obniżenia
                  ceny stanika?

                  Bo zdaję sobie sprawę, że kupienie przy małym zbycie ilości materiału
                  na masówkę, to kolosalne blokowanie środków, na co mała, rozwijająca
                  się firma nie może sobie pozwolić, bo może upaść. A doprowadzenie
                  dobrej firmy do upadku to ostatnia rzecz, jakiej byśmy sobie życzyły.

                  A z większymi firmami, którym to by upadkiem nie groziło (jak
                  producenci Freyi i Panache) nie mamy co na ten temat rozmawiać, bo
                  nie będą nas słuchać.

                  --
                  To niemożliwe! Bardzo ciekawy wywiad z Kingą z Biubiu

                  Wróciły spodnie z talią w talii! :)
            • kasienka.body Re: kolekcja bazowa w rozsadnych cenach - czy moz 26.05.10, 14:22
              > Staniki Panache w bazówce są droższe niż kolorowa "sezonówka"

              a możesz podać przykład? Bo wg mnie jest raczej odwrotnie.
              Np. Saffron - stanik sezonowy - cena ok 160 zł, Eliza to samo, a np. Tango - znana bazówka - ok 130-140 zł, Harmony podobnie, Zara - ok 140 zł, Porcelain tak samo. Więc w większości przypadków ta bazówka jest jednak tańsza niż kolory sezonowe.

              --
              -------------------------------------
              Wiosenno letnie nowości już dostępne w sklepie BODY.
              www.body.sklep.pl
              kontakt@body.sklep.pl
                • thorrey Re: kolekcja bazowa w rozsadnych cenach - czy moz 26.05.10, 14:57
                  sharteel napisała:

                  > Chyba wrażenie, że bazówka Panache jest droższa od kolorów
                  sezonowych (ja też
                  > tak to odbieram, wbrew żelaznym liczbom) bierze się z tego, że
                  kolory sezonowe
                  > są czasem obejmowane dużymi przecenami, a bazówka - nigdy.

                  No własnie, kasieńko może się nieprecyzyjnie wyraziłam i mało
                  poszukałam. Obecnie najnowsza bazówka jest w tej samej cenie co
                  wersje koloryzytczne (136 PLN Tango, dopasowana).

                  Ale jesienne Tango fioletowe można dostać gdzieniegdzie nawet za 99
                  PLN, mam też śliczne Tango w kolorze Jade kupione za 123,
                  zeszłosezonową Veronę za 99.

                  Ale i to, o czym mówię, też wystepuje. Popatrz na cielistą Arizę ,
                  która weszła w tym roku do bazówki - 160 PLN (dopasowana) a o ile
                  pamiętam, to kolorowe wersje Arizy były po ok. 143 (do 165 PLN za
                  niektóre modele).
                  Zatem "bazówka" Panache jest w tej samej cenie, albo nieco droższa i
                  nigdy (albo bardzo rzadko) nie jest przeceniana. Zwłaszcza model
                  Harmony to już bije wszelkie rekordy. Bazówka po 159, a wersję
                  niebieską można było dostać nawet za 69 zł gdzieniegdzie. Ten sam
                  stanik!

                  --
                  If you sit by a river for long enough, you will see the body of your
                  enemy float by.
                  No good deed ever goes unpunished.
                  • kasienka.body Re: kolekcja bazowa w rozsadnych cenach - czy moz 26.05.10, 15:10
                    Patrząc w ten sposób - faktycznie, ale ja biorę pod uwagę regularne ceny. Różnice dotyczące choćby takiej Arizy - biorą się pewnie też z różnic kursowych - wcześniejsza sezonowa Ariza była przeliczana po niższym kursie niż teraźniejsza bazówka. Nie jest to spowodowane samym faktem bycia bazówką ;)

                    > Ale jesienne Tango fioletowe można dostać gdzieniegdzie nawet za 99
                    > PLN, mam też śliczne Tango w kolorze Jade kupione za 123,
                    > zeszłosezonową Veronę za 99.

                    Uroki wyprzedaży :)
                    Bazówka jak to bazówka - przeceniona nie będzie nigdy, bo jest w stałej sprzedaży i nie trzeba się jej "pozbywać", żeby zrobić miejsce na nowe sezonowe modele.




                    --
                    -------------------------------------
                    Wiosenno letnie nowości już dostępne w sklepie BODY.
                    www.body.sklep.pl
                    kontakt@body.sklep.pl
                    • thorrey Re: kolekcja bazowa w rozsadnych cenach - czy moz 26.05.10, 16:13
                      kasienka.body napisała:
                      > Bazówka jak to bazówka - przeceniona nie będzie nigdy, bo jest w
                      > stałej sprzedaży i nie trzeba się jej "pozbywać", żeby zrobić
                      > miejsce na nowe sezonowe modele

                      Ależ oczywiście. Mnie chodziło tylko o różnicę w podejściu do
                      cen "bazówki" i modeli sezonowych obu firm Freyi i Panache. Jeszcze
                      nie widziałam przecenionej Frei która byłaby tańsza od bazowych
                      modeli, takiego np. Rio.

                      Patrząc na to co robi Panache, śmiem twierdzić, że Panache jest to
                      potentat, który ma potencjał do obniżenia bazowych cen i wcale z
                      tego powodu by nie zbankutował. Bo skoro dany stanik, sprzedaje się
                      z zyskiem za 69 PLN (bo rozumiem, że nikt do takich staników z
                      wyprzedaży nie dopłaca), to cena za TAKI SAM MODEL 159 PLN jest ceną
                      naprawdę niczym nie uzasadnioną. Bo tak jak pisłam wcześniej w
                      przypadku bazowego modelu po prostu się go "trzaska".

                      No ale najwidoczniej firma ma taką politykę i tyle. Ale w
                      rezultacie, to ja bazówki Panache nie kupuję. Mam za to dwa cieliste
                      Rio :)

                      I oczywiście nie jest to wina sklepów, żeby nie było, ze mam do
                      kogokolwiek pretensję :). Taka polityka firmy i już :).

                      --
                      If you sit by a river for long enough, you will see the body of your
                      enemy float by.
                      No good deed ever goes unpunished.
                      • kasienka.body Re: kolekcja bazowa w rozsadnych cenach - czy moz 26.05.10, 16:32
                        > z zyskiem za 69 PLN (bo rozumiem, że nikt do takich staników z
                        > wyprzedaży nie dopłaca)

                        No niestety czasem zdarza się, że się do tych staników dopłaca :)
                        Jeśli jakiś sklep sprzedaje Harmony za 69 zł to nie ma mowy o żadnym zysku ;) Jest to cena poniżej ceny zakupu, więc w takiej sytuacji jest to dokładanie z własnej kieszeni :)


                        --
                        -------------------------------------
                        Wiosenno letnie nowości już dostępne w sklepie BODY.
                        www.body.sklep.pl
                        kontakt@body.sklep.pl
                        • thorrey Re: kolekcja bazowa w rozsadnych cenach - czy moz 26.05.10, 16:48
                          kasienka.body napisała:

                          > > z zyskiem za 69 PLN (bo rozumiem, że nikt do takich staników z
                          > > wyprzedaży nie dopłaca)
                          >
                          > No niestety czasem zdarza się, że się do tych staników dopłaca :)
                          > Jeśli jakiś sklep sprzedaje Harmony za 69 zł to nie ma mowy o
                          > żadnym zysku ;) Jest to cena poniżej ceny zakupu, więc w takiej
                          > sytuacji jest to dokładanie z własnej kieszeni :)
                          >
                          No to się bardzo dziwię. Z tym, że pewnie też zależy, jaka to jest
                          cena zakupu. Bo ona nie może być sztywna - jak w takim razie
                          funkcjonowałby np. taki brastop? No ale to już jest zupełnie inna
                          dyskusja :)


                          --
                          If you sit by a river for long enough, you will see the body of your
                          enemy float by.
                          No good deed ever goes unpunished.
                          • mszn Re: kolekcja bazowa w rozsadnych cenach - czy moz 26.05.10, 17:00
                            Oj, Thorrey, i tu się możesz zdziwić... Wyszukiwarka nie działa, więc nie
                            podlinkuję, ale jak będziesz miała chwilę czasu to przejrzyj wątek, który się
                            nazywał bodaj "Ceny minimalne staników Panache". Cena zakupu towaru przez sklepy
                            w Polsce JEST sztywna, i - o ile dobrze zrozumiałam tamtą dyskusję - taka sama
                            na cały kraj. Brastop a nasze podwórko to chyba ciągle jeszcze różne ligi.
                            Zresztą Brastop to też inna bajka, bo to jest sklep z założenia wyprzedażowy i
                            nowych kolekcji tam nie ma.


                            --
                            logiczka.blogspot.com
                        • thorrey Re: kolekcja bazowa w rozsadnych cenach - czy moz 26.05.10, 17:43
                          pinupgirl_dg napisała:

                          > > Patrząc na to co robi Panache, śmiem twierdzić, że Panache jest
                          to
                          > > potentat, który ma potencjał do obniżenia bazowych cen i wcale z
                          > > tego powodu by nie zbankutował.
                          >
                          > Nie sądzę. Ile to jest, taki stanik Panache, dla Brytyjki? Dwie
                          godziny pracy?
                          > Te staniki tak naprawdę nie są drogie, tylko my zarabiamy mniej.
                          >

                          Właśnie miałam o tym napisać pod postem magdaeleny, w związku z
                          sezonowością staników.

                          Obie sprawy, zarówno ceny jak i sezonowość kolorów sa dla nas
                          dziwne, bo są one przeniesione z realiów brytyjskich, gdzie stanik
                          Freya/Panache/Curvy Kate postrzegany jest nieco inaczej.

                          Statystyki sa takie, że przeciętna Brytyjka kupuje stanik raz na
                          miesiąc. I nie jest to zakup w sensie "muszę sobie dobrać dobry
                          stanik bo schudłam/przytyłam i poprzednie źle leżą" Stanik klasy F&P
                          jest tam czymś co się nazywa "impulse buy", tj, czymyś co kupuje się
                          dla przyjemności, bo jest ładne i kolorowe, żeby poprawić sobie
                          humor, że mam się ładną bieliznę. TO nie ma znaczenia, że bieliznę
                          nosi się pod ubraniem, chodzi o "ładną rzecz". Stąd sezonowe kolory.
                          I ceny, przystępne na angielską kieszeń. Tam F&P kupi sobie
                          przeciętna studentka i nie zbiednieje.

                          U nas niestety, staniki te są swojego rodzaju luksusem, na który nie
                          każdy sobie może pozwolić.

                          pinupgirl, popatrz, że ja napisłam, że te staniki mają POTENCJAł do
                          obniżki bazowej ceny, a nie że tak się stanie :). Tak się oczywiście
                          NIE stanie, bo jak słusznie zauważyła Maith, firmy tak duże nie
                          słuchają klientek.

                          Ja osobiście stawiam na Pour Moi. Ah, gdyby tak St Tropez pojawił
                          się w wersji cielistej! (białych nie lubię, czarnych mam dużo).







                          --
                          If you sit by a river for long enough, you will see the body of your
                          enemy float by.
                          No good deed ever goes unpunished.
                          • pinupgirl_dg Re: kolekcja bazowa w rozsadnych cenach - czy moz 26.05.10, 18:05
                            > U nas niestety, staniki te są swojego rodzaju luksusem, na który nie
                            > każdy sobie może pozwolić.

                            No niestety... i tu jest pies pogrzebany...

                            Co do Freyi i innych - być może opłacałoby by im się sprzedawać staniki taniej, ale może mają inne powody, żeby tego nie robić, jakąś strategię marketingową?
                            W Polsce to niestety zupełnie inna bajka :(. Pozostaje walczyć o obniżenie kosztów pracy i wyższe zarobki :). Mimo wszystko bardziej liczę na rodzime firmy w tym względzie, pewne pozytywne przykłady już padły, oby tak dalej.

                            --
                            Fizia Pończoszanka
                            • maith Re: kolekcja bazowa w rozsadnych cenach - czy moz 26.05.10, 19:06
                              pinupgirl_dg napisała:

                              > Co do Freyi i innych - być może opłacałoby by im się sprzedawać
                              > staniki taniej, ale może mają inne powody, żeby tego nie robić,
                              > jakąś strategię marketingową?

                              Na zdrowy rozum jest sens przyzwyczajać ludzi w bogacącym się kraju
                              do swoich produktów wcześniej.
                              Niby czemu bogiem bielizny dla całych pokoleń Polek jest Triumph?
                              Bo dawno temu sprzedawał ją w Polsce taniej niż w Niemczech (na ceny
                              zachodnioniemieckie takich tłumów nie było tu wtedy stać).

                              A pamiętajmy, że brytyjczyki są robione w jakimś Maroku, czy innej
                              Tunezji, na badania i rozwój pieniędzy nie wydają, bo by chyba były
                              jakieś efekty. Koszty nie stanowią dużego procentu ceny ich staników.

                              Pamiętajmy, że mnóstwo produktów ma nadawane inne ceny w UK, inne w
                              Polsce a inne w Bułgarii. Bo to się firmom opłaca. I na dłuższą metę
                              (efekt Triumpha) i na krótszą, bo sprzedając dodatkowe egzemplarze
                              taniej, ale cały czas wyraźnie powyżej kosztów, zarabiają więcej.

                              Nie bardzo przekonuje mnie teoria, że staniki z nadrukami i
                              maszynowymi koronkami są luksusowe. I żadna cena tego nie zmieni.

                              Jeżeli niebogata Polka zarabia 1500 zł, to 150 zł (ceny już tanich
                              brytyjczyków) stanowi 1/10 jej pensji. A to bardzo dużo.
                              W UK te staniki nie są pozycjonowane jako staniki za 1/10 pensji
                              zwykłej Brytyjki. Zatem nie ma powodu, żeby na siłę pozycjonować je
                              tak w Polsce. Bo jedyny skutek, to rynek 10 razy mniejszy niż mógłby
                              być.

                              --
                              To niemożliwe! Bardzo ciekawy wywiad z Kingą z Biubiu

                              Wróciły spodnie z talią w talii! :)
                              • thorrey Re: kolekcja bazowa w rozsadnych cenach - czy moz 26.05.10, 19:29
                                Maith - masz świętą rację z tym przyzwyczajaniem klienta w
                                biedniejszych krajach.

                                Zastanawiałam się dlaczego w takim razie firmy tego nie robią - i
                                nic nie rpzychodzi mi do głowy poza tym, że chyba trochę się zmienił
                                świat i firmy nie myślą w kategoriach dziesięcioleci. Liczy się
                                często tylko kwartalny zysk. Gdyby jakiś menedżer
                                zaproponował "obniżmy w Polsce ceny, to za 30 lat będziemy mieli 90%
                                rynku", to długo by menedżerem nie pobył. Takie czasy, niesety :(

                                --
                                If you sit by a river for long enough, you will see the body of your
                                enemy float by.
                                No good deed ever goes unpunished.
                                • hke Re: kolekcja bazowa w rozsadnych cenach - czy moz 26.05.10, 20:04
                                  thorrey napisała:

                                  > Maith - masz świętą rację z tym przyzwyczajaniem klienta w
                                  > biedniejszych krajach.
                                  >
                                  > Zastanawiałam się dlaczego w takim razie firmy tego nie robią - i
                                  > nic nie rpzychodzi mi do głowy poza tym, że chyba trochę się zmienił
                                  > świat i firmy nie myślą w kategoriach dziesięcioleci. Liczy się
                                  > często tylko kwartalny zysk.
                                  Świat się chyba też zmienił pod innym względem - ludzie coraz więcej podróżują i
                                  coraz więcej handlu odbywa się przez internet. Niemki z Busenfreundinnen kupują
                                  brytyjczyki w polskich sklepach, my (a przynajmniej część z nas) kupuje w Anglii
                                  staniki, które bez problemu mogłyby dostać w swoim mieście albo w polskim
                                  sklepie internetowym, bo po prostu jest taniej, "turystyka stanikowa" też ma
                                  miejsce. W takiej sytuacji różnicowanie cen w zależności od rynku może się
                                  skończyć też obniżeniem zysków z rynków, gdzie te ceny nie zostały obniżone.
                                • sharteel Re: kolekcja bazowa w rozsadnych cenach - czy moz 27.05.10, 14:31
                                  pinupgirl_dg napisała:
                                  > Niekoniecznie, koszty pracy to też w ogromnym procencie ubezpieczenia, a są to
                                  > koszty, które trzeba ponosić niezależnie od sytuacji.

                                  Oczywiście, polski system ubezpieczeń społecznych i zdrowotnych jest niewydolny,
                                  warto dążyć do jego usprawnienia.
                                  Z jednej strony obciążenie dla pracodawców jest olbrzymie, z drugiej dostęp do
                                  świadczeń słaby i nieprzyjazny.

                                  Ale z punktu widzenia pracownika fajniej jest pracować na umowę o pracę, z
                                  osłonami socjalnymi, prawem do zwolnień, urlopów, itd., niż bez tych osłon. I
                                  taka osoba będzie skłonna wydać więcej na przykład na stanik, niż osoba
                                  wykonująca umowy o dzieło, która musi opłacać ubezpieczenie indywidualne lub
                                  tworzyć sobie rezerwę na wypadek nieprzewidzianych zdarzeń (wypadek, choroba). O
                                  zatrudnionych na czarno nie wspominając, co często nie mają ani rezerwy, ani
                                  ubezpieczenia, i żyją "na kreskę".

                                  Więc na tę chwilę dążenie do taniego produktu za cenę obniżania przez
                                  przedsiębiorców kosztów pracy - przekłada się na mniej pieniędzy w kieszeni
                                  pracownika, który po pracy staje się przecież konsumentem.
                                  • yaga7 Re: kolekcja bazowa w rozsadnych cenach - czy moz 27.05.10, 14:55
                                    > Ale z punktu widzenia pracownika fajniej jest pracować na umowę o pracę, z
                                    > osłonami socjalnymi, prawem do zwolnień, urlopów, itd., niż bez tych osłon. I
                                    > taka osoba będzie skłonna wydać więcej na przykład na stanik, niż osoba
                                    > wykonująca umowy o dzieło, która musi opłacać ubezpieczenie indywidualne lub
                                    > tworzyć sobie rezerwę na wypadek nieprzewidzianych zdarzeń (wypadek, choroba).

                                    Nie generalizowałabym aż tak ;)
                                    Ja akurat wolę pracować na UoD, zarabiam sama na siebie, sama odkładam na
                                    emeryturę i jest cacy. I nie zamieniłabym tego na żaden etat. A moja kolekcja
                                    stanikowa jest, hmmm, dość znaczna ;))


                                    --
                                    sygnaturka chwilowo nieczynna
                                    • thorrey Re: kolekcja bazowa w rozsadnych cenach - czy moz 27.05.10, 15:09
                                      yaga7 napisała:

                                      > Ale z punktu widzenia pracownika fajniej jest pracować na umowę o
                                      > pracę, z osłonami socjalnymi, prawem do zwolnień, urlopów, itd.,
                                      > niż bez tych osłon. I taka osoba będzie skłonna wydać więcej
                                      > na przykład na stanik, niż osoba wykonująca umowy o dzieło, która
                                      > musi opłacać ubezpieczenie indywidualne lub
                                      > > tworzyć sobie rezerwę na wypadek nieprzewidzianych zdarzeń
                                      > (wypadek, choroba).

                                      > Nie generalizowałabym aż tak ;)
                                      > Ja akurat wolę pracować na UoD, zarabiam sama na siebie, sama
                                      > odkładam na emeryturę i jest cacy. I nie zamieniłabym tego na
                                      > żaden etat. A moja kolekcja
                                      > stanikowa jest, hmmm, dość znaczna ;))

                                      He he :)))

                                      A tak na poważnie: fajnie jest, gdy można wybierać sobie dogodny dla
                                      siebie system pracy. Niefajnie natomiast jest dla pracownika, jak
                                      pracodawca w imię "obniżania kosztów pracy" _przymusowo_ wyrzuca
                                      wszystkich na tzw. "samozatrudnienie" żeby zrzucić z siebie koszty
                                      ubezpieczenia.
                                      Niektórzy wówczas sobie poradzą, jeszcze skorzystają, niektórzy nie.

                                      W ogóle to są wściekle trudne i skomplikowane sprawy, które - kto
                                      by pomyślał - przekładają się na cenę damskiego stanika...

                                      --
                                      If you sit by a river for long enough, you will see the body of your
                                      enemy float by.
                                      No good deed ever goes unpunished.
                                      • yaga7 Re: kolekcja bazowa w rozsadnych cenach - czy moz 27.05.10, 15:19
                                        thorrey napisała:

                                        > A tak na poważnie: fajnie jest, gdy można wybierać sobie dogodny dla
                                        > siebie system pracy. Niefajnie natomiast jest dla pracownika, jak
                                        > pracodawca w imię "obniżania kosztów pracy" _przymusowo_ wyrzuca
                                        > wszystkich na tzw. "samozatrudnienie" żeby zrzucić z siebie koszty
                                        > ubezpieczenia.
                                        > Niektórzy wówczas sobie poradzą, jeszcze skorzystają, niektórzy nie.

                                        A z tym jak najbardziej się zgadzam :)

                                        > W ogóle to są wściekle trudne i skomplikowane sprawy, które - kto
                                        > by pomyślał - przekładają się na cenę damskiego stanika...
                                        >

                                        Z tym też ;)

                                        A tak poza tym, to wydaje mi się, że nie tyle ważne jest, ile i jak się zarabia,
                                        ale to, jakie się ma miesięczne koszty stałe (typu dzieci, samochody, kredyty),
                                        a ile zostaje na wydanie. Bo można zarabiać mniej, ale mieć dużo więcej do
                                        wydania niż osoby, które zarabiają więcej, ale jednocześnie mają większe koszty
                                        stałe. A to już są kwestie indywidualne i trudno generalizować.

                                        --
                                        sygnaturka chwilowo nieczynna
                                      • sharteel Re: kolekcja bazowa w rozsadnych cenach - czy moz 27.05.10, 15:43
                                        > A tak na poważnie: fajnie jest, gdy można wybierać sobie dogodny dla
                                        > siebie system pracy. Niefajnie natomiast jest dla pracownika, jak
                                        > pracodawca w imię "obniżania kosztów pracy" _przymusowo_ wyrzuca
                                        > wszystkich na tzw. "samozatrudnienie" żeby zrzucić z siebie koszty
                                        > ubezpieczenia.
                                        > Niektórzy wówczas sobie poradzą, jeszcze skorzystają, niektórzy nie.

                                        O to mi właśnie chodziło, tylko miałam trudności z wyartykułowaniem.
                                      • pinupgirl_dg Re: kolekcja bazowa w rozsadnych cenach - czy moz 27.05.10, 16:14
                                        > Niefajnie natomiast jest dla pracownika, jak
                                        > pracodawca w imię "obniżania kosztów pracy" _przymusowo_ wyrzuca
                                        > wszystkich na tzw. "samozatrudnienie" żeby zrzucić z siebie koszty
                                        > ubezpieczenia.

                                        Niefajnie, ale czasami nie da się inaczej, niestety. Dlatego nie chcę nikogo
                                        oceniać.
                                        W klimacie porównań polsko-brytyjskich najlepsze jest to, że Polakom opłaca się
                                        ubezpieczać w UK mimo, mimo że wciąż miedzy naszymi zarobkami istnieje przepaść.


                                        --
                                        Fizia Pończoszanka
                          • black_halo Re: kolekcja bazowa w rozsadnych cenach - czy moz 26.05.10, 18:07
                            No wlasnie. Zakup nowegop stanika dlma brytyjki nie jest jakims
                            kosmicznym wydatkiem ale z drugiej strony ... zarabiam w euro i jakos
                            tez 30-40 euro mi szkoda na nowy biustonosz ale moze mam troche
                            jeszcze polskie myslenie i wydaje mi sie ze to drogo a drogo nie
                            jest?

                            Ogolnie bardzo bym chciala, zeby byla mozliwosc kupienia biustonosza
                            w cenie "na polska kieszen". Czyli przecietnej pracujacej kobiety,
                            ktora ma te 1500 na reke, dwojke dzieci, meza itd. 200 zlotych wyda
                            jej sie kwota bardzo luksusowa, 100 troche mniej ale mysle, ze jakies
                            50-60 za dobry biustonosz jest jak najbardziej OK.

                            Przyklad Debenhamsa w pierwszym poscie byl kiepski - szyja w Chinach
                            wiec moga miec tanie biustonosze. Ale jednoczesnie zazdroszcze
                            brytyjkom mozliwosci kupienia biustonosza w cenie jednej godziny
                            pracy albo i mniej jesli ten sklep robi wyprzedaz. Niedawno mieli
                            Georgiane i Tiffanego po 9 funtow sztuka - to najwieksza przecena
                            jaka widzialam na maskaradki.
                            --
                            Małżeństwo zawsze jest związkiem dwojga
                            ludzi gotowych przysiąc, że tylko to drugie chrapie...
        • avocado.ania Re: kolekcja bazowa w rozsadnych cenach - czy moz 27.05.10, 03:07
          Thorrey, jak już ochłonęłam po twoich obraźliwych stwierdzeniach, jakoby w
          Polsce nie było bieliźnianych potentatów i wynikających z tego twierdzenia
          haniebnej implikacji dotyczącej firmy, którą tu reprezentuję - że niby co
          proszę? Że niby nie jesteśmy potentatem? Przecież my mamy _swoje_ sklepy! Aż
          dwa!:))) No dobra, więc jak już przełknęłam tę wstrętną, gorzką pigułkę;), to
          uświadomiłam sobie, że coś jeszcze mi się nie spodobało w twoim poście:(
          Mianowicie wkładanie mi w usta czegoś, czego nie powiedziałam (a ściśle rzecz
          biorąc implikacja, że miałam taki zamiar) oraz kategoryczne określenie tematów,
          które w tym wątku mają się nie pojawić, a także kierunku, w którym dyskusja ma
          nie pójść. To dyskutujesz czy nie? Czy polscy producenci mogą się wypowiadać,
          czy czekamy na Eveden i Triumpha? Oczywiście, ze moim problemem na forum jest
          to, że mam nazwę firmy w nicku i wobec tego moje mogę napisać wszystkiego, co
          bym chciała, nawet jeśli nie ma to związku ze stanikami. Być może zarejestruję
          się pod innym nickiem, by móc swobodnie mówić tylko i wyłącznie za siebie.
          Teraz jednak będę się odnosić do pierwszego posta w tym wątku, którego autorka
          pisze wyraźnie o polskich producentach, stanikach za 40-60 złotych wobec tych z
          Debenhams za 60-80. Nie zamierzam tu upubliczniać danych avocadowych, o
          materiałach już napisałam w innym wątku, a to, co miałam zamiar zrobić, to było
          jedynie wyliczenie ile mniej więcej będzie kosztować twoja praca - i tylko ona,
          bez materiałów, pozostałych kosztów oraz ewentualnych zysków producenta - w
          sklepie na wieszaku, przy założeniu, że za stanik dostajesz x złotych do
          kieszeni. Jeśli chodzi o azjatycką produkcję, to wiem o niej niewiele i nie
          zamierzam moralizować. Odkładając na bok kwestie etyczne (które w moim odczucie
          nie są czarno-białe) a przyglądając się jedynie aspektom praktycznym, to uważam,
          że za tę sama cenę otrzymujemy nieporównanie wyższą jakość wykonania w Azji niż
          w Polsce.
          To jak z tymi zarobkami przy maszynie? Odpowiadając przy okazji advancii:
          szwaczki nie życzą sobie dużo, wręcz przeciwnie. Jak każdy zawód mocno
          sfeminizowany, również szycie jest kiepsko płatne. To naturalnie niekorzystne
          dla kobiet, korzystne natomiast dla producentów, chociaż duża feminizacja niesie
          ze sobą dodatkowe koszty, które również należy wkalkulować w cenę wytwarzanego
          produktu. Proponuję kalkulację przy założeniu, że na rękę dostaje się 1600
          zł/mc. Jednocześnie zaznaczam, że mnóstwo szwaczek pracuje za najniższą krajową,
          niekiedy na czarno, natomiast gdzieniegdzie płaci się więcej, jeżeli potrzeba
          bardzo dobrych i wykwalifikowanych krawcowych. 1600 zł za miesiąc w pracy
          trudnej, żmudnej, rutynowej, mało prestiżowej i w zasadzie bez perspektywy
          awansu to raczej niewiele, no nie? Trudno się zatem dziwić, że zawód szwaczki
          raczej nie cieszy się popularnością wśród osób wybierających sobie szkołę
          (inaczej niż fryzjerka czy kosmetyczka itd.) i zdaje się, że raczej nie mieści
          się w pierwszej trójce wymarzonych profesji małych dziewczynek:) Z tego też
          powodu koszty produkcji (dlatego że szwaczek będzie brakować) mogą znacznie
          wzrosnąć w przyszłości, chyba że przedsiębiorcy zdecydują się masowo zatrudniać
          osoby zza wschodniej granicy albo wpadną na inny pomysł.
          No to prosta kalkulacja na 1600 netto. Liczba staników na miesiąc: około 190,
          wychodzi niecałe 8.50 zł. za stanik. Do tego wykrojenie plus uszycie dodatków
          (ramiączka) - standardowo to plus 50%, a więc 12.75. Dodać 50%, czyli podatek
          dochodowy plus zus, a więc 19zł. Do tego dodajemy koszt urlopu (26 dni, a więc 5
          tygodni), świąt oraz zwolnień lekarskich (miesiąc), które w zawodach
          sfeminizowanych są brane dużo częściej ze względu na ciążę i dzieci (które
          chorują, a rzadko się zdarza, żeby zwolnienie na chore dziecko brał ojciec). A
          więc do 19zł dodajemy około 18%, czyli wychodzi nam około 22.50 zł. To jest
          wyłącznie koszt uszycia za średnio fantastyczną stawkę - bez osób, które zajmują
          się organizacją produkcji czy kontrolą jakości, bez kosztów takich jak wynajem
          hali, amortyzacja maszyn, opłaty za prąd, gaz i wodę, a także bez zysku
          producenta oraz fanaberii typu konstrukcja czy projekt, odszycia próbne, próbne
          materiały. Nasze 22.50 zł. trafia do sklepu, gdzie standardowy narzut wynosi
          100% (nie mówię tu o supermarketach jak Auchan, gdzie marża jest - chyba -
          niższa ani o sieciówkach, gdzie sięga 1000%), a więc nasze 22.50 złotych dla
          klienta kosztuje 45 plus Vat, a więc 51zł. To jest kalkulacja za porządne
          uszycie w miarę trudnych staników. Nawet jeśli cały stanik uszyjemy ze starej
          zasłony i obszyjemy zużytą szarą gumą do skakania, w którą grałyśmy w
          podstawówce na dużej przerwie, a producent postanowi zarobić na tym pamiątkowym
          egzemplarzu symboliczną złotówkę, to i tak będzie on kosztował 53,44PLN.
          Koszty te będą niższe w przypadku łatwiejszych modeli, np. zszywanych z misek
          formowanych termicznie, obniży je też szycie w pośpiechu, który wpłynie na mniej
          staranne wykonanie. Nie umiem jednak określić o ile wówczas te koszty spadną;
          mogę jedynie zgadywać.
          Skoro chodzi o staniki na duży biust (więc nie proste push-upy), ale
          jednocześnie niezbyt skomplikowane (gładkie), to niech koszty spadną nawet o
          1/3. Czyli szycie (plus krojenie) nie 22.50 tylko 15.00, plus zarobek
          producenta, plus pozostałe koszty plus _bardzo_ tanie materiały - to ile?
          powiedzmy 27 złotych? W sklepie da nam to 65PLN (z Vatem). Za kiepsko odszyty
          stanik z kiepskich materiałów, często jakością dorównujący stanikom z bazaru.
          Śmiem twierdzić, że za tę samą cenę stanik zaprojektowany (czyli skopiowany) i
          wyprodukowany w Chinach będzie dużo lepszej jakości. Natomiast dorówna mu
          jakościowo stanik chiński o wiele tańszy. Myślę, że wie to również Debenhams -
          bo chyba nikt nie podejrzewa, że Debenhams zatrudnia u siebie konstruktorów,
          projektantów oraz szwaczki? Myślę więc, że bazówkę, o której mowa, można
          sprowadzić z Azji, ale to jest zadanie nie dla producentów, tylko dla importerów
          i sieciówek.
          I jeszcze jedno: trudnego stanika nawet najlepsza szwaczka nie uszyje w godzinę,
          za Chiny Ludowe. O krojeniu nie wspomnę.
          • thorrey Re: kolekcja bazowa w rozsadnych cenach - czy moz 27.05.10, 08:29
            avocado.ania napisała:
            > Mianowicie wkładanie mi w usta czegoś, czego nie powiedziałam (a
            > ściśle rzecz biorąc implikacja, że miałam taki zamiar) oraz
            > kategoryczne określenie tematów, które w tym wątku mają się nie
            > pojawić, a także kierunku, w którym dyskusja ma
            > nie pójść. To dyskutujesz czy nie? Czy polscy producenci mogą
            > się wypowiadać, czy czekamy na Eveden i Triumpha?

            No coż, jeśli stwierdzenie "Ta dyskusja nie powinna się rozwinąć w
            kierunku "zue klientki, chcą tanich rzeczy, tzn. wyzyskiwać silę
            roboczą w Polsce i CHinach" "Zue producenty, chcą zbijać majątek na
            naszych biustach"
            uważasz za "kategoryczne określenie tematów, które w tym wątku mają
            się nie pojawić, a także kierunku, w którym dyskusja ma
            nie pójść.", oraz "wkłądanie w usta" to chyba nie bardzo się
            rozumiemy.

            Napiszę jeszcze raz, to co napisałam wtedy :

            "[...]poszukajmy wspólnych punktów interesów producentów i klientek
            ku obopólnemu zadowoleniu. [...] Bardzo fajnie, że wypowiadają się
            producenci wskazując na problemy o których przeciętna klientka nie
            ma bladego pojęcia, ale chyba możemy sobie trochę podyskutować i
            pomarzyć bez poczucia winy?"

            Przepraszam Cię, ale chyba przypisujesz mi jakieś złośliwe intencje
            cenzora, których nigdy nie miałam. Po prostu nie chciałam, aby
            dyskusja przerodziła się w niemerytoryczną pyskówkę, co parę razy
            się tutaj już zdarzyło. A merytorycznie, jak widać, to ja dyskutuję
            bardzo chętnie :)

            > Teraz jednak będę się odnosić do pierwszego posta w tym wątku,
            > którego autorka pisze wyraźnie o polskich producentach,
            > stanikach za 40-60 złotych wobec tych z Debenhams za 60-80.

            Nie. WYRAŹNIE o polskich producentach i stanikach napisała parę
            postów niżej Daslicht. w pierwszym wątku padło
            stwierdznie "Zastanawiam sie więc czy jest to możliwe takze w
            Polsce?" i np. ja nie odebrałam tego jako "czy jest możliwe USZYCIE
            w Polsce", bo na 100% Debenhams nie zajmuje się szyciem swoich
            staników samodzielnie i na 100% nie są one szyte w Anglii.

            Zatem:
            Czy możliwe jest uszycie bazowych staników w szerokiej rozmiaróce za
            60-80 PLN _W POLSKIEJ SZWALNI_- nie (i żadnych innych staników,
            choćby średniej jakości, też nie - wynika to z Twojej kalkulacji) .

            Czy możliwe jest aby polska firma bieliźniarska wprowadziła na rynek
            taką bazową ofertę w rozsądnych cenach - na razie nie , dlatego że
            1. Rynek zbytu jest zbyt płtyki i nie "pociągnie" takiego produktu
            2. Nie ma wyraźnych liderów, którzy byliby w stanie "przepchnąć"
            taki produkt przez rynek.

            No to zostaje nam, niestety, tylko Triumph oraz F&P.

            Chyba, że w Polsce powstanie własnie coś w rodzaju Debenhams - domu
            towarowego o ogromnej jak widać sile przebicia (Panache szyje dla
            Debenhams specjalne modele np, Maskaradek lub kolekcji Cleo), na ale
            na taką pozycję na rynku pracuje się całe dziesięciolecia.

            > a to, co miałam zamiar zrobić, to było jedynie wyliczenie ile
            > mniej więcej będzie kosztować twoja praca - i tylko ona,
            > bez materiałów, pozostałych kosztów oraz ewentualnych zysków
            > producenta - w sklepie na wieszaku, przy założeniu, że za
            > stanik dostajesz x złotych do kieszeni.

            A widzisz, czyli jednak udowodniłaś nam, że się nie da.

            > Liczba staników na miesiąc: około 190,
            [...]
            > I jeszcze jedno: trudnego stanika nawet najlepsza szwaczka nie
            > uszyje w godzinę, za Chiny Ludowe. O krojeniu nie wspomnę.

            I tu moje zdziwienie osiągnęło poziom ostateczny. Ale pisać już o
            tym nie będę. I życzę wszystkim producentom zostania potentatami na
            bieliźnianym rynku :)

            --
            If you sit by a river for long enough, you will see the body of your
            enemy float by.
            No good deed ever goes unpunished.
            • avocado.ania Re: kolekcja bazowa w rozsadnych cenach - czy moz 27.05.10, 11:48
              > avocado.ania napisała:
              > > Teraz jednak będę się odnosić do pierwszego posta w tym wątku,
              > > którego autorka pisze wyraźnie o polskich producentach,
              > > stanikach za 40-60 złotych wobec tych z Debenhams za 60-80.

              thorrey napisała:
              > Nie. WYRAŹNIE o polskich producentach i stanikach napisała parę
              > postów niżej Daslicht. w pierwszym wątku padło
              > stwierdznie "Zastanawiam sie więc czy jest to możliwe takze w
              > Polsce?" i np. ja nie odebrałam tego jako "czy jest możliwe USZYCIE
              > w Polsce", bo na 100% Debenhams nie zajmuje się szyciem swoich
              > staników samodzielnie i na 100% nie są one szyte w Anglii.

              Ok, black_halo pierwszy raz napisała swój post na Stanikomanii pod tekstem o
              jakości. Zlały mi się one w całość, a ten post brzi tak:

              Rozmyslalam o cenach i ...

              Moze powinnysmy wystosowac apel do polskich producentow o uszycie bazowej
              kolekcji w podstawowych kolorach i modelach za nizsza cene? Nie musza byc z
              francuskich koronek ani chinskich recznie tkanych jedwabi. Ot, zwykle proste
              biustonosze, niech beda w bezu, bieli i czerni ale za rozsadna cene powiedzmy do
              40-60 zlotych.

              Od razu odpowiadam na pytanie dlaczego tak tanio. Przegladalam oferte
              brytyjskich sklepow i taki Debenhams potrafi uszyc kolekcje gdzie cena nowego
              stanika w rozmiarach do G wynosi 16 funtow czyli jakies 60-80 zlotych, zaleznie
              od kursu zlotowka/funt. Mysle, ze moze sie to i udac i w Polsce. Ja bym bardzo
              chetnie kupila kilka sztuk takich codziennych stanicznow, balkonetek czy
              full-cupow po to zeby nosic na codzien. Bardzo podoba mi sie debenhamsowa
              kolekcja gdzie te bardziej kusidelka kosztuja calkiem rozsadnie 22-25 funtow,
              zwyklaczki po 16.

              thorrey napisała:

              > A widzisz, czyli jednak udowodniłaś nam, że się nie da.

              Czyli jednak moją intencją było udowodnienie, że się nie da, od samego początku?

              Napiszę jasno:
              Jeżeli rzeczona bazówka ma być produktem o wysokiej jakości odszycia, z
              przyzwoitych materiałów, czyli ogólnie produktem raczej wysokiej jakości (choć
              oczywiście nie luksusowym) i sprzedawanym w sklepach stacjonarnych to _w moim
              odczuciu_ faktycznie się nie da.
              Ale nie wiem, czy dziewczyny pisały o produktach wysokiej jakości.
              Koszty takiej produkcji można ciąć poprzez:
              produkcję z zakładzie pracy chronionej
              zatrudnianie stażystów, którym się nie płaci lub płaci bardzo niskie stawki
              zatrudnianie kobiet np. z Ukrainy
              zatrudnianie na czarno
              chałupnictwo

              i pewnie inne jeszcze sposoby, na które tu nie wpadłam, a na które
              przedsiębiorcy jednak wpadają, w każdej branży, która para się produkcją -
              Ameryki tu przecież nie odkrywam.

              Z tego co wiem, tańsze jest też szycie staników o tłoczonych termicznie
              miseczkach, które pokrywa się elastyczną dzianiną.


              > > Liczba staników na miesiąc: około 190,
              > [...]
              > > I jeszcze jedno: trudnego stanika nawet najlepsza szwaczka nie
              > > uszyje w godzinę, za Chiny Ludowe. O krojeniu nie wspomnę.
              >
              > I tu moje zdziwienie osiągnęło poziom ostateczny. Ale pisać już o nie będę.

              Przyznaję, że zdanie 'o krojeniu już nie wspomnę' mogło wprowadzić w błąd. Nie
              miałam na myśli tego, że stanika nie da się wykroić w godzinę, a jedynie to, że
              w przypadku trudnych w krojeniu staników czas potrzebny do ich wycięcia jest
              jeszcze bardziej zróżnicowany, aniżeli w przypadku łatwych. Tutaj stosunek 1:5
              nie jest niczym szczególnym, przynajmniej u nas, a zdarzają się też relacje 1:10
              (cienkie, dwuwarstwowe staniki haftowane, z lustrzanym odbiciem na miskach,
              mostku i bokach, o nierównej linii dekoltu i zdecydowanie zarysowanym wzorze,
              które wycina się pojedynczo nożyczkami vs proste staniki w dużej mierze wycinane
              warstwowo na nożu krawieckim, czyli po kilka sztuk naraz. W naszym przypadku
              bardzo trudnym o ile nie najtrudniejszym w krojeniu stanikiem był Kabuki, a
              obecnie najtrudniejszym w szyciu jest Charlotte, którą szyje się przeciętnie
              godzinę i 10 minut.

              Wracając do Debenhams i polskich producentów, to myślę, że o ile nie szykuje się
              nam może polski Marks&Spencer czy Debenhams, to są jeszcze polskie firmy takie
              jak Esotiq czy Atlantic, które jeśli jeszcze tego nie robią, to mogą zacząć
              kupować gotowe kolekcje w Azji wzorem Anglików oraz polskich sieciówek
              odzieżowych i w nich taka bazówka mogłaby się pojawić, o ile byłoby to dla nich
              opłacalne, bo czemu nie? Ale to oczywiście tylko moje przypuszczenia.





              • sharteel Re: kolekcja bazowa w rozsadnych cenach - czy moz 27.05.10, 12:37
                avocado.ania napisała:
                > Czyli jednak moją intencją było udowodnienie, że się nie da, od samego początku
                > ?

                Oj, nie obrażaj się :-)

                To oczywiste, że w obecnych warunkach się nie da - i nie trzeba tego udowadniać.
                Drążyłyśmy z Thorrey temat bardziej po to, żeby dogłębnie zrozumieć i wyrazić
                słowami, dlaczego się nie da, niż żeby kogokolwiek personalnie atakować.

                Na pewno dla wielu osób, które nie zetknęły się z prowadzeniem firmy i jego
                uwarunkowaniami prawnymi, organizacją produkcji i jej uwarunkowaniami
                technologicznymi, Twoje wyliczenie może być zaskakujące.

                Mnie na przykład z Twojego postu zafrapowała konieczność wycinania ręcznego
                modeli, które muszą mieć lustrzane odbicie - teraz jak o tym myślę, to
                oczywiste, ale w pierwszej chwili byłam zaskoczona.

                Myślę, że Thorrey ma doświadczenie z dużą produkcją w branży innej niż odzieżowa.

                Jeśli chodzi o mnie - obserwowałam już w życiu z bliska kilka małych zakładów
                produkcyjno-usługowych różnych branż (kaletnictwo, mała poligrafia, szycie
                bluzek, galanteria metalowa, itp., itd.). Obserwator ze mnie wnikliwy i lubię
                rozumieć ;-) A zawodowo jestem związana z edukacją.
                • avocado.ania Re: kolekcja bazowa w rozsadnych cenach - czy moz 27.05.10, 13:19
                  :-) Nie obrażam się - SŁOWO HONORU:) Po prostu zrobiło mi się troszkę przykro...
                  (ŻARTUJĘ:))))
                  Lustrzane odbicie - nie znosi nawet milimetrowych przesunięć, a i w haftach
                  występują takie mini przesunięcia, i jak składasz warstwami i tniesz nożem
                  bardzo cienkie materiały, to też takie przesunięcia się robią. Ale są i inne
                  trudności, musiałabym porobić jakieś zdjęcia, żeby to pokazać, bo wytłumaczyć
                  nie umiem.
                  A to, że niektóre rzeczy zaskakują, to przecież sama wiem. Kiedyś zlecałyśmy
                  szycie i wydawało nam się, że och jak drogo - czemu tak? I skoro już tyle to
                  kosztuje, to żeby chociaż było porządne! A potem same otworzyłyśmy szwalnię no i
                  cóż - lekki szok.
                  I jeszcze coś: mnie się na przykład wydaje, że uszycie bluzki przy staniku albo
                  na przykład butach to jakiś pikaśny pikuś. Ale nigdy nie byłam tam, gdzie się
                  bluzki szyje, więc co ja mogę wiedzieć? A buty robił mój dziadek, gdy byłam
                  mała, robił dla mnie ręcznie cholewki, które wycinał w ażurowy wzorek takim
                  specjalnym dziurkaczem, więc wiem po pierwsze, że może to trwać długo, a po
                  drugie jaka to różnica w porównaniu do nike'ów trzaskanych na pęczki w Indonezji.
                  Napisze jeszcze później o tym ZIELONYM:)))
                  • sharteel Re: kolekcja bazowa w rozsadnych cenach - czy moz 28.05.10, 13:38
                    avocado.ania napisała:

                    > I jeszcze coś: mnie się na przykład wydaje, że uszycie bluzki przy staniku albo
                    > na przykład butach to jakiś pikaśny pikuś. Ale nigdy nie byłam tam, gdzie się
                    > bluzki szyje, więc co ja mogę wiedzieć? A buty robił mój dziadek, gdy byłam
                    > mała, robił dla mnie ręcznie cholewki, które wycinał w ażurowy wzorek takim
                    > specjalnym dziurkaczem, więc wiem po pierwsze, że może to trwać długo, a po
                    > drugie jaka to różnica w porównaniu do nike'ów trzaskanych na pęczki w Indonezj
                    > i.

                    Dokładnie. Wyrzeźbienie z tkaniny i dodatków butów, torebki, stanika, czy
                    jakiejś innej zaawansowanej formy przestrzennej jest o wiele bardziej czaso- i
                    pracochłonne, niż szycie prostych bluzek.

                    Tym bardziej, że ten zakład szyjący bluzki, który miałam okazję obserwować,
                    zrzynał wykroje z konkurencji i jeszcze się tym chwalił. "Pani kupi, sąsiadko,
                    to zupełnie taka sama bluzka, jak... " itd. Bardzo smutne.
                    W każdym razie i tak nie utrzymali się na rynku.
                • thorrey Re: kolekcja bazowa w rozsadnych cenach - czy moz 27.05.10, 14:00
                  sharteel napisała:
                  > Myślę, że Thorrey ma doświadczenie z dużą produkcją w branży
                  > innej niż odzieżow a.

                  Z zupełnie inną :). ZAraz jeszcze się dopisze pod postem Ani.
                  --
                  If you sit by a river for long enough, you will see the body of your
                  enemy float by.
                  No good deed ever goes unpunished.
              • thorrey Re: kolekcja bazowa w rozsadnych cenach - czy moz 27.05.10, 14:17
                Aniu, to tak już podsumowując - ja naprawdę nie chciałam nikomu, a w
                szczególności Tobie zrobić przykrości, chodziło mi tylko i włącznie
                o to żeby nie zacząć wzajemnego oskarżania, tylko sobie podumać i
                merytorycznie porozmawiać.
                Prawa ekonomii są twarde i obruszać się na to że
                a) klientki chcą taniej
                b) producenci chcą zarobić

                to tak jakby obruszać się na to że Słońce świeci.

                A podyskutować warto, a nuż ktoś wpadnie na jakiś ciekawy pomysł.
                Popatrz, podałaś te termicznie formowane staniki, a może jakiś
                producent to podchwyci? (Bo chcemy różnokolorowych "plandży")


                avocado.ania napisała:
                > Wracając do Debenhams i polskich producentów, to myślę, że o ile
                > nie szykuje się
                > nam może polski Marks&Spencer czy Debenhams, to są jeszcze
                > polskie firmy takie jak Esotiq czy Atlantic, które jeśli jeszcze
                >tego nie robią, to mogą zacząć kupować gotowe kolekcje w Azji
                > wzorem Anglików oraz polskich sieciówek
                > odzieżowych i w nich taka bazówka mogłaby się pojawić, o ile
                > byłoby to dla nich opłacalne, bo czemu nie?

                Też sobie o tym myślałam, i przyszło mi jeszcze do głowy Tesco,
                które ma wyroby bieliźniane F&F a klientem jest przecież olbrzymim.
                A dla firm będzie opłacalne tworzenie/sprzedawanie szerokiej
                bazówki, jeśli klientki zaczną się o owe G+ pytać i tu z uporem
                maniaka wracam do lobbowania :)


                --
                If you sit by a river for long enough, you will see the body of your
                enemy float by.
                No good deed ever goes unpunished.
                • avocado.ania Re: kolekcja bazowa w rozsadnych cenach - czy moz 27.05.10, 15:09
                  thorrey napisała:

                  > Aniu, to tak już podsumowując - ja naprawdę nie chciałam nikomu, a w
                  > szczególności Tobie zrobić przykrości, chodziło mi tylko i włącznie
                  > o to żeby nie zacząć wzajemnego oskarżania, tylko sobie podumać i
                  > merytorycznie porozmawiać.

                  Ale ja naprawdę żartowałam z tym PRZYKRO, takie mam poczucie humoru, że mnie to
                  okropnie śmieszy, no kurcze! (Na takiej zasadzie: mamusia się nie gniewa
                  (trzęsąc się ze złości), mamusi po prostu jest przykro - w ten sposób mamusia i
                  się wyzłości i wleje w dziecko galony poczucia winy i zrobi z siebie ofiarę).
                  Nic a nic nie było mi przykro:))) Napisałam, co mi się nie spodobało i tyle:) -
                  teraz rozumiem, dlaczego zaznaczyłaś, że chcesz dyskutować bez poczucia winy;)
                  To ok?
          • sharteel ochrona przed kopiowaniem - czy możliwa 27.05.10, 11:17
            avocado.ania napisała:

            > Śmiem twierdzić, że za tę samą cenę stanik zaprojektowany (czyli skopiowany) i
            > wyprodukowany w Chinach będzie dużo lepszej jakości.

            Ano właśnie. Kopiowanie wzorów bardzo obniża koszty przedsięwzięcia. I w węższej
            rozmiarówce jest raczej powszechną praktyką. Jest to moim zdaniem jedna z
            przyczyn, dla których staniki w węższej rozmiarówce mogą być aż tak tanie.
            Kopiujący nie poświęca żadnych środków na badania i rozwój, nie podejmuje
            żadnego ryzyka związanego z wprowadzeniem na rynek nowego produktu - bierze to,
            co najlepsze i produkuje swoja wersję :-(

            Wydaje mi się, że w niektórych branżach jest łatwiej zabezpieczyć się patentami,
            ochroną wzorów, itp., niż w odzieżowej. Zastanawiam się, z czego to wynika, i co
            za tym idzie - jakie środki można podjąć w celu zmiany tej sytuacji.

            Nie uważam, że wzmocnienie ochrony praw autorskich / patentu projektanta /
            konstruktora jest z gruntu niemożliwe.
            W ostatnich latach mocno poprawiła się świadomość istnienia prawa autorskiego
            (choć nadal jest wiele nadużyć).
            Przykłady widoczne gołym okiem: akcje propagandowe i akcje policji skierowane
            przeciw kserowaniu podręczników - kiedyś nie do pomyślenia.
            Są ustawy skierowane przeciw piractwu komputerowemu oraz muzycznemu - i są one
            stosowane.

            Może warto byłoby pomyśleć wspólnie (czyli podyskutować z wzajemną życzliwością)
            nad sposobami wzmocnienia ochrony praw autorskich w dziedzinie staników?
    • magdalaena1977 Re: kolekcja bazowa w rozsadnych cenach - czy moz 26.05.10, 16:11
      Ja chciałabym jeszcze przypomnieć jak absurdalna z punktu widzenia klientki jest
      sezonowość w przemyśle stanikowym.
      - noszę te same staniki cały rok, te same kolory
      - nie ma mody i zmiennych trendów
      - rzadko pokazuję koleżankom bieliznę, oprócz mnie nikt nie doceni, że to model
      z nowej kolekcji
      I dlatego dla większości z nas stanik z wyprzedaży jest równie dobry co nowość.
      Wręcz żal kupować droższą nowość, skoro ten sam stanik tylko w innym odcieniu
      może być dwa razy tańszy.
      --
      Magdalaena
      • mszn Re: kolekcja bazowa w rozsadnych cenach - czy moz 26.05.10, 17:12
        No tak, ale jakby nie było sezonowych kolekcji, to i wyprzedaży by nie było -
        skoro już doszłyśmy do wniosku, że bazówki się nie przecenia ;)

        Co roku na wiosnę pojawiają się wśród nas wypowiedzi typu: taki lekki stanik na
        wiosnę, idealny kolor na lato, i tak dalej.Zastanawia mnie, na ile przemysł
        kreuje takie postawy, a ile w tym rzeczywistych potrzeb klientek.

        (Swoją drogą zadziwia mnie mnogość stwierdzeń: bo potrzebuję jasnego stanika pod
        jasne, letnie bluzki - naprawdę tyle kobiet jasne bluzki nosi tylko jak jest
        ciepło, a ciemne tylko, jak jest zimno? o co tu chodzi? wygląda mi to na jakiś
        idiotyczny, trochę bezmyślnie powielany schemat myślowy)

        A do pewnego stopnia to nie ma się tutaj co zastanawiać, jakiś rodzaj cyklu w
        branży musi istnieć (nie będzie się to Tango w nowym kolorze objawiało od
        przypadku do przypadku), a dorobienie do tego ideologii modowo-trendowej tylko
        nakręca sprzedaż.

        No i jeszcze: wiesz, to, że ja i Ty kupujemy staniki niezależnie od mody i nie
        rozróżniamy na te letnie i zimowe, nie znaczy, że robią tak wszystkie kobiety.

        --
        logiczka.blogspot.com
        • cavova Re: kolekcja bazowa w rozsadnych cenach - czy moz 26.05.10, 18:58
          > (Swoją drogą zadziwia mnie mnogość stwierdzeń: bo potrzebuję jasnego stanika po
          > d
          > jasne, letnie bluzki - naprawdę tyle kobiet jasne bluzki nosi tylko jak jest
          > ciepło, a ciemne tylko, jak jest zimno? o co tu chodzi? wygląda mi to na jakiś
          > idiotyczny, trochę bezmyślnie powielany schemat myślowy)
          >

          no ale na przykład cienkie, czasem lekko prześwitujące podkoszulki nosi się głównie latem, bo kiedy indziej by się w tym umarzło. stąd jeśli ktoś lubi jasne "góry" to taki na przykład beżowy t-shirt bra będzie potrzebny. a z kolei zimą, pod grubszą bluzkę, kolor biustonosza już nie będzie miał wielkiego znaczenia. więc jakaś sezonowość w tych kolorach ma sens. ja przed latem myślę bardziej praktycznie kupując biustonosze, przed zimą tego jakoś nie mam.

          swoją drogą myślę, że mogliby czasem szyć daną wersję kolorystyczną (nie "bazową") dłużej niż pół roku. albo na przykład cyklicznie - po kilku latach wrócić do jakiegoś wzoru, który był "hitem".
        • effuniak staniki SĄ związane z modą ! i to bezwzglednie 26.05.10, 20:41
          a właściwie z kolorami odzieży wierzchniej
          Nie sprzeda sie stanik żółty gdy królują szarości
          Nie sprzeda sie zielony gdy króluje niebieski
          nie sprzeda się khaki gdy są ciuchy morskie itd itd

          Kilkakrotnie pytałyscie "czemu nie ma staników zielonych ?"
          Ano nie ma, bo nie ma zbytu na ilosci produkcyjne

          Na dwa lata w przód opracowywane sa "zeszyty tendencji" w których firmy
          zajmujące się kreowaniem określają trendy zarówno w kolorach jak i stylach i to
          dla każdej części odzieży oraz przedmiotów użytkowych
          Ba... tam są opracowane proporcje i miejsce ustawienia danych kolorów i n ie ma
          w tym żadnej przypadkowości !

          Wiodące domy mody + najwieksze sieciówki kupują tak opracowane zeszyty płacąc za
          nie grubą kasę i dlatego w każdym sezonie wszyscy "wypuszczają" odzież w jednej
          bazie kolorystycznej - różnią sie tylko nieco wzorami czy odcieniami ale tylko w
          dopuszczalnych, ściśle okreslonych ramach!
          i
          Bielizna nie może odbiegać od odzieży wierzchniej bo nietrafione kolory
          zwyczajnie sie nie sprzedadzą - poza oczywiscie bazówką czyli białym, czarnym i
          beżowym


          --
          Lingerie is my life...
          "Mówiąc o mnie hejter daje mi fejm.."
          So, talk about Me...
          • effuniak sezonowość wzorów 26.05.10, 20:45

            Powiem na przykładzie mojej kolekcji

            Stanik Jeans - wprowadzony do sprzedaży w dniu otwarcia sklepu czyli na koniec
            października
            Przezimował prawie nietkniety az do wiosennego sloneczka by teraz sprzedawac się
            pełną parą

            Tak więc, moje miłe, nie jestescie wolne od schematów sezonowosci
            --
            Lingerie is my life...
            "Mówiąc o mnie hejter daje mi fejm.."
            So, talk about Me...
            • maith Re: sezonowość 26.05.10, 21:10
              Sezonowość jest częściowo uzasadniona.
              Naprawdę latem nosimy częściej lżejsze i mniej kryjące tkaniny niż
              zimą. Jasne rzeczy rzeczywiście lepiej odbijają słońce.
              I faktycznie odczuwamy potrzebę noszenia określonych kolorów w
              różnych porach roku. Przynajmniej spora część z nas.

              I to zrozumiałe, że producenci bielizny starają się dopasować
              kolorystycznie do ubrań. Swoją drogą za parę lat wystarczy, że się
              Ewa z Kingą zgadają :) Nawiasem mówiąc mogłybyście się kiedyś dogadać
              na wzór dokładnie pasujący. Byłby szał ciał :)

              Natomiast normalnie mnie trafia, jak sobie pomyślę o tych wszystkich
              domach mody, które narzucają nam, jakie kolory mamy nosić, co czasem
              oznacza totalnie niepasujące, grrrr.

              --
              To niemożliwe! Bardzo ciekawy wywiad z Kingą z Biubiu

              Wróciły spodnie z talią w talii! :)
            • pierwszalitera Re: staniki SĄ związane z modą ! i to bezwzgledni 27.05.10, 12:33
              sharteel napisała:

              > > Kilkakrotnie pytałyscie "czemu nie ma staników zielonych ?"
              > > Ano nie ma, bo nie ma zbytu na ilosci produkcyjne
              >
              > To ja (między innymi) pytałam. Przyjmuję odpowiedź i liczę na
              zmianę mody ;-)


              Przepraszam bardzo, ale zielony to jest modny i to zarąbiście. W
              zeszłym sezonie były już zielone sukienki u Akris i Stelli
              McCartney. Ktoś inny (Dolce&Gabbana?) miał takie rajsko-papuzie
              krótkie spódniczki z masą zieleni nawiązujące do mody lat 80-tych.
              Do znudzenia nosiło i nosi się jeszcze się też safari look z
              oliwkową zielenią. A Sarah Jessica Parker przyszła w tym tygodniu
              gdzieś na premierę swojego nowego filmu “Sex and the City 2” w
              limonkowo- zielonej sukience. Podobna limonka są zresztą teraz
              masowo w H&M i nawet kupiłam sobie bluzkę w tym kolorze. Nawet mój
              sklep z odzieżą do tańca orientalnego wprowadził w nowiusieńkim
              katalogu nowy kolor świeżej zieleni pod nazwą kiwi, w przeróżnych
              wariantach jako chusty, spódniczki i ozdobne biustonosze. Więc kto
              tu mówi, że zielony nie jest modny i się nie sprzedaje?
        • magdalaena1977 Re: kolekcja bazowa w rozsadnych cenach - czy moz 27.05.10, 11:47
          mszn napisała:

          > No tak, ale jakby nie było sezonowych kolekcji, to i wyprzedaży by nie było -
          > skoro już doszłyśmy do wniosku, że bazówki się nie przecenia ;)
          Ale może wtedy bazówka byłaby tańsza ?

          Co do mody, to ja zimą noszę więcej białych bluzek i jasnych golfików pod swetry
          czy żakiety i wtedy potrzebuję więcej białych i beżowych staników. A latem noszę
          raczej ciemne bluzki i sukienki z głębokim dekoltem więc zużywam bardziej czarne
          plunge.


          --
          Magdalaena
      • teresa104 Ależ wszelaka sezonowość jest bez sensu 26.05.10, 17:30
        (sezonowość jako zmienność, nie jako zjawisko powiązane z porami
        roku)
        Jak mnie cholernie drażni, że nie mogę co jakiś czas odkupić takiej
        samej rzeczy na miejsce znoszonej... Dlaczego co sezon we wszystkich
        sklepach są nowe modele wszystkiego? Dlaczego na przykład taki
        Tatuum nie ma ciągle takich samych płaszczy, spodni, toreb, koszul?
        Nie jestem wymagająca, chcę całe życie kupować to samo, skoro się
        sprawdziło. A tu dupa, panie, zimna dupa. (Dotyczy też kosmetyków.)

        Ale, ale! Jakie to emocjonujące upolować jakąś tam przykładową rudą
        georgianę z zapowiedzi, podczas gdy inne noszą jeszcze tę "starą"
        morską dziadówę? Jakie to emocjonujące za kwartał ciskać pioruny ze
        złości, kiedy nasza ruda georgiana chodzi w sklepach po 60 złotych
        taniej? ;)
        • black_halo Re: Ależ wszelaka sezonowość jest bez sensu 26.05.10, 17:59
          Popieram. Mam ukochane spodnie z Orsaya i pluje sobie w brode, ze nie
          kupilam conajmniej pieciu par tego fatalaszka. W zadnych innych nie
          wygladam tak bosko. A stare maja juz 5 lat i pupa jak to mowia - na
          pupie wytarte, kolana wypchane i dlugo nie pociagna. Pomna tego
          doswdiaczenia zakupilam wyprzedazy w tym roku dodatkowy plaszczyk
          zimowy w mniejszym rozmiarze bo jak schudne to stary bedzie za duzy a
          drugiego takiego nie kupie buuuuuuuuuuuuuu.
          --
          Małżeństwo zawsze jest związkiem dwojga
          ludzi gotowych przysiąc, że tylko to drugie chrapie...
          • kasica_k Re: Ależ wszelaka sezonowość jest bez sensu 26.05.10, 19:31
            Ja się już nauczyłam, że jeśli odkryję coś naprawdę super, to należy biec do
            sklepu po drugi egzemplarz, póki jeszcze jest. Na razie udało mi się dopiero raz
            wcielić tę zasadę w życie, ale jestem bardzo zadowolona :-)

            Ale oprócz znanych, wypróbowanych rzeczy lubię też rzeczy nowe, takie jak stanik
            z nowej kolekcji. Daję się wkręcić w te emocje. To oczywiste, że chodzi o
            wyciągnięcie jak najwięcej z naszych kieszeni - taka jest ekonomiczna podstawa
            istnienia zjawiska, któremu na imię moda.

            A sezonowość w rozumieniu zmiany oferty w zależności od pory roku jak
            najbardziej do mnie przemawia. Ja naprawdę jesienią i zimą mam dużo mniejszą
            ochotę na noszenie jasnych ubrań niż wiosną i latem.

            --
            Stanikomania!
            Stanikomaniaczki na Facebooku
            • slotna Re: Ależ wszelaka sezonowość jest bez sensu 26.05.10, 20:16
              Mnie sie udalo kilka razy i zaluje, ze nie wiecej - pracuje nad tym jednakowoz :) Zastanawiam sie nad kupnem drugiego jeansowego Effuniaka na przyklad... ;)

              --
              Rzeczy, które próbują wyglądać jak rzeczy, częściej wyglądają bardziej jak rzeczy, niż same rzeczy.
              • asiabudyn11 w 1 poście postaram sie odnieść do całego wątku 26.05.10, 22:08
                Chronologicznie.
                thorrey napisała:
                "Tylko... że tu kółeczko się zamyka. Bo zbytu - na razie - na większe
                rozmiary nie ma, bo kobiety są - jeszcze - nieuświadomione.

                Tak więc póki rynek G+ jest jeszcze niszowy, to nie ma co liczyć na
                tanią bazówkę. Dlatego też lobbujmy ile sił :)"

                Warto zauważyć też tendencję przeciwną: ceny staników (w szerszej rozmiarówce) są drogie i TEMU rynek jest niszowy.
                Np. uświadamiając koleżankę muszę się liczyć z tym, że nie mogę jej powiedzieć, że łatwo dostanie tanie staniki a to zniechęca i utrudnia uświadamianie.
                ***
                pinupgirl_dg napisała:
                "Ile to jest, taki stanik Panache, dla Brytyjki? Dwie godziny pracy?
                Te staniki tak naprawdę nie są drogie, tylko my zarabiamy mniej."
                To na pewno jest prawda, ale powtórzę pogląd Sunako z jednej dyskusji: Brytyjki mają do wyboru też tańsze opcje względnej jakości staników w szerszej rozmiarówce. Bo mają Debenhamsa, LaSenzę i M&S choć nieprzewidywalny to u nich do zmierzenia stacjonarnie, więc to nie taki problem.
                ***
                Jeśli chodzi o sezonowość rynku stanikowego to rozumiem tendencje klientek że latem bardziej potrzebne są jasne staniki i producentów, że nowy kolor to dobry wabik na klientki.
                Ale wkurzają mnie często te sezonowe zmiany kolorów (lub dostępnych modeli-w sensie wycofywania dobrych modeli z produkcji).
                Np. lubię X kolor, ale dana firma wypuści dany model w tym kolorze np. z 2 lata, albo taki kolor był w kolekcji te dwa lata temu i teraz jest niedo dostania. To samo z konkretnymi modelami. India jest przecudna. Czy jest w ofercie Fauve na nowy sezon?

                Jeszcze co do mody. Kolekcje stanikowe zmieniają się co pół roku chyba. A wg mnie "moda" zmienia się tak co ok. 4 lata. Tak "na czuja" napisałam te cztery lata. Tyle mniej więcej wydaje mi się, że jest modny dany kształt obcasa itp. Więc dla tak mało zmiennych ludzi jak ja kolekcje co pól roku nie spotykają się z moim wewnętrznym zapotrzebowaniem. To jest czyste (chyba pisała o tym kasica_k "naganianie" klientek i świecenie im przed oczami cudeńkami, które NIBY potrzebują. Ja jestem za skąpa i staniki stoją za nisko w mojej hierarchii żeby mnie na to nabrać. Ale wiem/wierzę, że się na tym zarabia (na innych klientkach).
                --
                Nie zaglądam do poczty.
                • asiabudyn11 PS 26.05.10, 23:33
                  Doszłam do wniosku jak opisać to czemu producenci serwują nam kolekcje sezonowe,a szczególnie kolory sezonowe. Bo gdyby tego nie robili to konsumentki (mam na myśli większość) sięgnęła by po kolory bazowe i nie interesowałaby sie nowościami. Rynek by zmalał.
                  --
                  Nie zaglądam do poczty.
                  • akj77 Re: PS 27.05.10, 00:17
                    asiabudyn11 napisała:

                    > Doszłam do wniosku jak opisać to czemu producenci serwują nam kolekcje sezonowe
                    > ,a szczególnie kolory sezonowe. Bo gdyby tego nie robili to konsumentki (mam na
                    > myśli większość) sięgnęła by po kolory bazowe i nie interesowałaby sie nowości
                    > ami. Rynek by zmalał.

                    Omijam bazówkę szerokim łukiem, naprawdę jestem aż tak nietypowa?
                    Nawet pod moje hipotetyczne (bo prawie nie noszone) jasne bluzki nie chcę bieli
                    ani beżu, tylko coś jasnoróżowego.
                    Czy to może efekt zachłyśnięcia się wyborem kolorów po kilku latach w czarnych
                    Felinach, hmm...


                    --
                    78/108 -> było 75(34)H, szukam 32H/34GG, ale jeszcze nie znalazłam
                      • ocisza Re: PS 27.05.10, 15:25
                        Oooo tak :) Posezonowe przeceny tygryski lubią najbardziej ;)

                        Sezonowość daje też szansę znalezienia czegoś dla siebie. Bo jeśli w danym
                        sezonie producenci serwują nam pastelowe wesołe kolorki letnie, a w następnym
                        ciężkie nasycone kolory zimowe, to klientki mają możliwość dobrać to co
                        najbardziej im potrzebne i co się im podoba.
    • maith Obawiam się, że 27.05.10, 20:56
      Czyli jak rozumiem, wyjątkowo promocyjne ceny w wielkiej sieci
      handlowej, mogą być osiągnięte przez:

      -skorzystanie z firmy, która ukradła komuś wzory

      -wykorzystanie materiałów niewiadomego pochodzenia (poniżej pewnych
      cen nikt nie sprawdza, jakich pestycydów użyto do szybszego
      wyprodukowania większej ilości bawełny, czy jakim świństwem tanio
      ufarbowano materiał

      -szycie w krajach 3 świata albo

      -zatrudnianie na czarno, niepłacenie pracownikom itp.

      -ew. taka wielka sieć handlowa może część produktów sprzedawać
      poniżej kosztów uzyskania, żeby przyciągnąć ludzi i zarobić na tym,
      co klienci kupią oprócz tego. Co swoją drogą też jest nielegalne.

      Bardzo korzystne ceny byłyby zatem prawdopodobnie jakąś mieszanką
      powyższych punktów niestety...

      --
      To niemożliwe! Bardzo ciekawy wywiad z Kingą z Biubiu

      Wróciły spodnie z talią w talii! :)
      • kasienka.body Re: Obawiam się, że 28.05.10, 19:44
        > -ew. taka wielka sieć handlowa może część produktów sprzedawać
        > poniżej kosztów uzyskania, żeby przyciągnąć ludzi i zarobić na tym,
        > co klienci kupią oprócz tego.

        Żadna szanująca się firma nie sprzeda czegoś poniżej kosztów produkcji - bo byłby to pierwszy krok do bankructwa ;)

        --
        -------------------------------------
        Wiosenno letnie nowości już dostępne w sklepie BODY.
        www.body.sklep.pl
        kontakt@body.sklep.pl
        • maith Re: Obawiam się, że 28.05.10, 21:26
          kasienka.body napisała:

          > Żadna szanująca się firma nie sprzeda czegoś poniżej kosztów
          > produkcji - bo byłby to pierwszy krok do bankructwa ;)

          Kasieńko, dobrze myślisz, a teraz pomyśl, czemu to jest nielegalne :)
          Wyjaśnię Ci. Tego nie robią zwykłe firmy, tylko firmy bardzo duże.
          One mogą przez jakiś czas sprzedawać poniżej kosztów. Po co to robią?
          Żeby wyniszczyć mniejszą konkurencję. Konkurencja długo tego nie
          wytrzyma i... dobrze pomyślałaś, zbankrutuje. Dlatego tak, duże firmy
          sprzedają czasem poniżej kosztów. Co wcale nie oznacza, że to jest
          działanie korzystne dla konsumentów. Bo na dłuższą metę jest
          szkodliwe

          --
          To niemożliwe! Bardzo ciekawy wywiad z Kingą z Biubiu

          Wróciły spodnie z talią w talii! :)
          • kasienka.body Re: Obawiam się, że 29.05.10, 11:41
            Dlatego tak, duże firmy
            > sprzedają czasem poniżej kosztów. Co wcale nie oznacza, że to jest
            > działanie korzystne dla konsumentów. Bo na dłuższą metę jest
            > szkodliwe

            O, to powinno być dużymi literami napisane i wywieszone ;)


            --
            -------------------------------------
            Wiosenno letnie nowości już dostępne w sklepie BODY.
            www.body.sklep.pl
            kontakt@body.sklep.pl
    • sylwiastka rozsądna cena czyli jaka? 28.05.10, 10:10
      Pytanie wydaje się być infantylne, rozsądna czyli najniższa. Jednak mam
      wątpliwości czy najniższa cena będzie się równała dobremu produktowi. Czy stanik
      za 40 złotych będzie wykonany z dobrych jakościowo materiałów (choćby różnice
      między dwupakami M&S po 80 zł freyą po 200). Z wypowiedzi producentów nie wydaje
      mi się realne, że za 40 zł można:
      *zapłacić konstruktorowi, który tak obliczy konstrukcję, że stanik w 40
      rozmiarach będzie leżał dobrze
      *zapłacić projektantowi abyśmy zechciały na taki stanik spojrzeć i go nosić
      * zakupić dobre jakościowo materiały i niezbędne dodatki (prócz tkanin i koronek
      liczą się przede wszystkim: fiszbiny, zapięcia, ramiączka, nici, kokardki,
      ozdoby itp)
      * zapłacić szwalni, w której nasz projekt starannie uszyty porządnie, starannie
      i powtarzalnie.
      * zapłacić podatki i pokryć koszty prowadzenia firmy
      * wypromować produkt (reklama, katalogi, strona internetowa)
      * zapewnić dystrybucję towaru i pokryć jej koszty
      * dać ZYSK producentowi - to nie jest instytucja charytatywna

      Zatem dla mnie 100-150 zł to realna cena porządnego biustonosza, jednak zamiast
      obniżania ceny wymagam jako klientka aby w tej cenie zyskać towar najlepszej
      jakości i łatwo dostępny. Zatem naszym drogim rodzimym producentom (naprawdę
      trzymam kciuki za Wasz sukces) proponuję:

      Ewo - więcej modeli - opanowałaś doskonale krój plunge, ale nie leży on na
      wszystkich. Sama pisałaś o tym, że wiotkie biusty nie czują się dobrze w
      "niskich mostkach". Ponadto za cenę 100 zł każda klientka oczekuje pewnej
      powtarzalności rozmiarowej (czyli czy lubi plisowańca czy bakłażana czy groszka,
      jeśli nic się nie zmieniło w jej biuście powinien pasować ten sam rozmiar).
      Ekspansji i dystrybucji do sklepów stacjonarnych. Masz grono przywiązanch
      klientek, które oczekują różnych wzorów, kolorów i modeli, rozwijając ofertę
      masz szansę na grono nowych klientek!

      Aniu z Avocado - w przypadku Waszych staników prócz luksusowych materiałów
      (nawet w tańszej, codziennej linii z modelami coco, tango itp) wymagana jest też
      trwałość i niezawodność. Póki co "przód" staników macie cudowny, a tył zwykły,
      nieatrakcyjny. Tutaj niezwykle istotna jest jakość zapięć, miękkość ramiączek i
      estetyka i dobre wykonanie boczków. Te tyły są potwornie "niedopieszczone", tego
      mi brakuje do pełni wizji lukusowej bielizny.

      To teraz pytanie: czy w obrębie tej samej ceny waszych staników da się jeszcze
      coś "polepszyć". Czy klientki bardziej powinny naciskać na jakość czy na
      windowanie ceny w dół. Czy da się obniżyć cenę nie tracąc na jakości?
      • asiabudyn11 Ale przecież 28.05.10, 12:54
        Skoro wcześniej padło, że cena np. 26 funtów za stanik to nie to samo dla Polki i Brytyjki (zwykle nie ta sama część wynagrodzenia) to przecież działa to w dwie strony=ma to też jakieś odniesienie do kosztów m.in. produkcji. Np. gdyby te staniki szyto w UK to też np. Panache nie płaciłby szwaczkom mniej niż płaca polscy producenci itp. To jest przykład tylko.

        Według mnie rozsądna cena to ok. 60zł. Dlaczego? Bo w taniej kolekcji bazowej widziałabym szansę "ostanikowania" przeciętnej Polki. I to do jej możliwości i przyzwyczajeń finasowych należy się odnosić. Nawet jeśli ktoś zaopatruje się w staniki za 10zł na bazarku to łatwiej namówić tę osobę na stanik za 60zł niż 160.

        Modele mogłyby być proste (porcelanka to nie jest szczyt kunsztu projektanckiego. Jasne, że może być odbierana jako ładna. Podaje jej przykad, bo moim zdaniem tak wyglądające (mniej więcej)staniki nosi wiele Polek. Może nie mieć kokardki na mostku itp., bo to cenią głównie lobbystki a nie przeciętne kobiety wg mnie)
        i niezmienne wiele sezonów (koszty projektowania, konstrukcji, reklamowania nowych modeli-niższe). Do tego jakość byłaby niższa. Nie mówię o szyciu bubli. Uważam, że jakość/trwałosć wyrobów
        polskich producentów typu Gaia i Kostar to jest ten punkt przecięcia z cena 60zł. Te firmy płacą jakoś podatki i pracownikom.

        Nie trafia tak do końca do mnie argument o szyciu w krajach trzeciego świata. Jasne, że sama wolałabym tego uniknąć, ale gdzie teraz są szyte "nasze" staniki. Bo niektóre chyba w Maroku? Shock Absorbery w Chinach! I mimo tego poleca się je tutaj.
        Mało tego: czy mam rozumieć, że tylko ja noszę ubrania z sieciówek, szyte często właśnie tam? Czy nie należałoby na to patrzeć kompleksowo?

        Relacja jakość-cena. Jeśli ktoś chce jakości równej "naszym" stanikom w tańszej kolekcji bazowej to to jest wg mnie zwykłe nieporozumienie. Albo jedno albo drugie. Lobbystki przywykły już do tego jak wyglądają ceny polecanych tu staników a jest regułą, że po przyzwyczajeniu się do danej jakosci trudno jest się przestawić na coś gorszego. I tego nie proponuje. Jak pisałam: w stanikach z tanije bazówki widziałabym szansę ostanikowania przecietnej Polki.

        Wydaje mi się sylwiastko, że w Twoim rozumowaniu jest mnóstwo błędów. Jakbyś pisała o tańszym staniku, ale niemal porównywanlnym tym wysokiej jakości. A to się wyklucza przeciez.
        --
        Nie zaglądam do poczty.
        • sylwiastka Re: Ale przecież 28.05.10, 13:17
          Asiubudyn11 nie zrozumiałaś moich intencji i toku rozumowania (być może
          przedstawiłam to niejasno). Ja jestem przeciwniczką obniżania cen staników
          kosztem jakości(tych już produkowanych). Nie pisałam o tańszym staniku, tylko o
          zaoferowaniu możliwie najlepszego produktu w ramach ustalonych cen. Jeśli da się
          za te 100 zł wyprodukować lepszy nich dotychczas stanik, to należy do tego dążyć.
          Oczywiście trzeba wziąć po uwagę zasobność czy też chęć wydania na bieliznę
          różnych kobiet. Oferta biustonoszy za 40-60 zł w pełnej rozmiarówce jest
          niezbędna, jednak trzeba zdawać sobie sprawę, że nie będą one takiej jakości jak
          te za 100 zł czy 300 zł.
          Mam doświadczenia z wielomiesięcznej pracy w sklepie z bielizną i to, co piszesz
          o gustach Polek nie jest do końca prawdą. Owszem bardzo poszukiwane są
          biustonosze gładkie w kolorach bazowych ale tak samo dużo Polek nosi modele
          koronkowe, kolorowe itp. Stworzenie bazówki nie rozwiąże problemu, potrzebne są
          i bazówki i kolekcje.
          Wracając do Twojego porównania z ubraniami z siecówek... dla mnie lepszą
          analogią jest rynek butów. Tam tak samo jest podział na odmienne jakościowo
          materiały: skórę i tworzywa sztuczne, potrzebna jest dobra konstrukcja, liczy
          się też dla niektórych marka. Można kupować i nosić tanie, często "plastikowe"
          buty, można nieco droższe skórzane mniej znanych firm, można kupić w
          niebotycznej cenie, też plastikowe, ale "top marki" są też buty skórzane w cenie
          średniej, drogie i bardzo drogie... w zależności od marki. Takiego luksusu
          wyboru i dostępności nie ma jeszcze na rynku bieliźnianym, a szkoda.
        • maith Re: Ale przecież 28.05.10, 14:18
          Co do staników szytych w Maroku czy w Chinach.
          Tak, są firmy, które od lat nie zmieniają konstrukcji, więc wysyłają
          szycie do takich krajów. Mogą tam też kupować materiały, nie wiem.
          Dlatego w przypadku tych firm totalnie nie rozumiem tych zawyżonych
          cen.

          Natomiast polscy producenci (ci którzy robią własne konstrukcje) cały
          czas swoje konstrukcje zmieniają, poprawiają, dopracowują, dlatego
          oni muszą mieć kontrolę nad całym procesem.

          Ale skoro często te małe firmy, cały czas bardzo mocno inwestujące w
          B&R (badania i rozwój) i szyjące w Europie, są w stanie oferować
          swoje produkty taniej niż firmy szyjące w Afryce czy Azji, to o czymś
          to świadczy :)

          Co do różnic - już dawno odkryłyśmy, że staniki różnych firm potrafią
          się różnić wymiarami nie tylko między modelami, ale czasem wręcz
          tylko między kolorami w poszczególnym modelu. Myślę, że z powodu
          różnic materiałowych ciężko to będzie do końca usunąć...

          Niektóre firmy udają, że problem nie istnieje, inne informują o
          różnicach. Ta druga metoda jest lepsza. Dla nas konsumentek. Tylko
          wiele kobiet w Polsce jakby zobaczyło na stronie producenta info o
          różnicach, to wyciągnęłoby wnioski odwrotne. Nie pomyślałyby, że to
          ta firma właśnie doskonale zna się na materiałach z jakich produkuje,
          a te które udają, że nie ma różnic, nawet na to nie patrzą. Dlatego
          informacje o różnicach pojawiają się w naszych wątkach, gdzie to
          trafia do już zorientowanych konsumentek.

          Cóż, na pewno warto żebyśmy znały też tanie opcje i coś o nich
          wiedziały. Można kobietom dbającym o portfel podpowiedzieć też np.
          tańsze modele Melissy. Ale ja przyznam nie mierzyłam Melissy od lat.
          Ktoś może podlinkować te modele za 50-60 zł?

          Na pewno nie można nowych kobiet zostawiać z wiedzą ograniczoną do
          staników za 170 zł, bo to by było z naszej strony nie w porządku.
          Szczególnie jak same w tym czasie kupujemy np. Effuniaki za 100,
          ciesząc się ich nowatorską konstrukcją...

          --
          To niemożliwe! Bardzo ciekawy wywiad z Kingą z Biubiu

          Wróciły spodnie z talią w talii! :)
          • asiabudyn11 Re: Ale przecież 28.05.10, 20:52
            W takim razie należy dążyć żeby taka np. Melissa np. była dostępna stacjonarnie (jest?), bo kupuwanie przez Internet też nie jest domeną większości kobiet wg mnie.
            --
            Nie zaglądam do poczty.
          • sharteel Re: Ale przecież 29.05.10, 11:23
            maith napisała:

            >Ale ja przyznam nie mierzyłam Melissy od lat.
            > Ktoś może podlinkować te modele za 50-60 zł?

            Są podlinkowane w drugim poście tego wątku.
        • pinupgirl_dg Re: Ale przecież 28.05.10, 19:31
          Jeszcze pytanie, co rozumie się przez jakość. Jeśli trwałość, to ja podziękuję. Mam kilka trwałych staników, które zalegają mi w szafie, bo przytyłam/schudłam, zbrzydły mi, odkryłam, że to nie mój krój, masakrowały mostek itd itd. Na co dzień traktuję staniki jak skarpetki. Czasem mam ochotę na coś "od święta", ale też nie wymagam super trwałości od stanika, który noszę dwa razy do roku pod białą bluzkę. Więc jeśli o to chodzi, to zdecydowanie wolę niższe ceny i szerszą dostępność, żeby móc kupić potrzebny stanik od ręki a potem wyrzucić bez żalu, zamiast chodzić z piekarnią w niezwykle trwałym staniku, czekając, aż uzbieram na kolejny.


          --
          Fizia Pończoszanka
          • agafka88 Re: Ale przecież 28.05.10, 20:18
            pinupgirl_dg napisała:

            > Jeszcze pytanie, co rozumie się przez jakość. Jeśli trwałość, to ja podziękuję.
            > Mam kilka trwałych staników, które zalegają mi w szafie, bo przytyłam/schudła
            > m, zbrzydły mi, odkryłam, że to nie mój krój, masakrowały mostek itd itd. Na co
            > dzień traktuję staniki jak skarpetki.

            Dokładnie. Uświadomiona jestem ponad 2 lata, brytyjczyków mam całe pudło i żaden
            do tej pory się nie zniszczył (w jednym popruła się z mojej winy kokardka) - a
            są staniki, które intensywnie noszę właśnie już 2 lata. Co więcej, żaden nie
            rozciągnął mi się na tyle, żebym musiała przepinać się na ciaśniejszą haftkę niż
            go kupiłam (ale to może wynikać z dużej ilości staników, które posiadam).

            I bardzo bym chciała, żeby były dostępne staniki w szerokiej rozmiarówce za ok.
            50-60 zł. Wiadomo, za taką cenę cudów nie można oczekiwać, ale stanik powinien
            przetrwać rok. I myślę, że na takie staniki udałoby się namówić przeciętne
            kobiety, które do tej pory kupują na bazarkach. Jakość takiego stanika byłaby i
            tak lepsza od chińczyka, a klientki stopniowo przyzwyczajałyby się do cen.

            Moja koleżanka już rok nosi Milenę, za którą zapłaciła 60zł i stanik działa bez
            zarzutu. Milena z tego co wiem w Chinach nie szyje. Tylko w milenie jest ten
            problem, że im większy rozmiar, tym gorzej z konstrukcją.
            • akj77 Re: Ale przecież 29.05.10, 00:10
              agafka88 napisała:

              > pinupgirl_dg napisała:
              >
              > > Jeszcze pytanie, co rozumie się przez jakość. Jeśli trwałość, to ja podzi
              > ękuję.
              > > Mam kilka trwałych staników, które zalegają mi w szafie, bo przytyłam/sch
              > udła
              > > m, zbrzydły mi, odkryłam, że to nie mój krój, masakrowały mostek itd itd.
              > Na co
              > > dzień traktuję staniki jak skarpetki.
              >
              > Dokładnie. Uświadomiona jestem ponad 2 lata, brytyjczyków mam całe pudło i żade
              > n
              > do tej pory się nie zniszczył (w jednym popruła się z mojej winy kokardka) - a
              > są staniki, które intensywnie noszę właśnie już 2 lata. Co więcej, żaden nie
              > rozciągnął mi się na tyle, żebym musiała przepinać się na ciaśniejszą haftkę ni
              > ż
              > go kupiłam

              A ja się nie zgodzę z perspektywy mojego dość dużego i ciężkiego biustu. Jak coś
              jest nietrwałe, to przy ciężkim biuście się rozciągnie od razu albo po dwóch
              założeniach (been there, done that) i nawet jakby kosztowało 50 zł, to byłyby
              pieniądze wyrzucone w błoto, skoro za 150 zł (nie licząc przecen) można mieć
              coś, co wytrzyma rok.
              Trwałość może mieć mniejsze znaczenie, ale tylko dla biustów lżejszych. Cięższe
              mają wymagania bezwzględne.

              --
              78/108 -> było 75(34)H, szukam 32H/34GG, ale jeszcze nie znalazłam
              • sharteel Rola trwałości 29.05.10, 16:03
                akj77 napisała:

                > A ja się nie zgodzę z perspektywy mojego dość dużego i ciężkiego biustu. Jak co
                > ś
                > jest nietrwałe, to przy ciężkim biuście się rozciągnie od razu albo po dwóch
                > założeniach (been there, done that) i nawet jakby kosztowało 50 zł, to byłyby
                > pieniądze wyrzucone w błoto, skoro za 150 zł (nie licząc przecen) można mieć
                > coś, co wytrzyma rok.

                Jeszcze żaden stanik nie zdążył mi się znudzić zanim się zniszczył. Eksploatuję
                je "do zdarcia" i naprawdę nie jest mi obojętne, kiedy to zdarcie nastąpi.
                A potrafi nastąpić po miesiącu albo i szybciej, na przykład zapięcie, wyrywające
                się podczas zapinania :-O
                Albo oderwanie się od ramiączka ozdobnej taśmy.
                Nawiasem mówiąc, obie te rzeczy zdarzyły mi się w stanikach produkcji
                brytyjskiej. W tym jeden z "bazówki". Naprawiłam sobie.

                Nie stać mnie na wydanie 40 zł na stanik jednorazowy, lub "do pierwszego prania".



            • kasica_k Trafiasz w sedno - przeciętne kobiety 29.05.10, 04:41
              agafka88 napisała:
              >
              > I bardzo bym chciała, żeby były dostępne staniki w szerokiej rozmiarówce za ok.
              > 50-60 zł. Wiadomo, za taką cenę cudów nie można oczekiwać, ale stanik powinien
              > przetrwać rok. I myślę, że na takie staniki udałoby się namówić przeciętne
              > kobiety, które do tej pory kupują na bazarkach. Jakość takiego stanika byłaby i
              > tak lepsza od chińczyka, a klientki stopniowo przyzwyczajałyby się do cen.

              Właśnie do tego jest nam najbardziej potrzebna "tania bazówka". Nie chodzi o to,
              że za mało nam beżowych, białych i czarnych, że nam się znudziły koronki albo że
              chcemy mieć jakość Fauve za cenę z bazaru - chodzi o możliwie tanie, sensownie
              skonstruowane proste staniki, w które może się ubrać przeciętna kobieta i
              _przekonać się do noszenia właściwego rozmiaru_. Przecież taka kobieta jest
              także potencjalną klientką droższych firm. Ale obecnie dla wielu kobiet zmiana
              rozmiaru na właściwy napotyka barierę, jaką jest cena stanika z miseczką F w
              porównaniu z ceną stanika z miseczką B. I często ta bariera okazuje się blokadą
              na zawsze. I dlatego jako przywiązana do idei "ostanikowania wszystkich Polek"
              marzę choćby o wprowadzeniu takiej taniej produkcji chińskiej a la Debenhams,
              ale dostępnej we wszystkich rozmiarach, żeby każda kobieta mogła chociaż raz
              spróbować swojego właściwego rozmiaru. Przecież mnóstwo osób i tak kupuje
              "chińczyki" - na początek niech je chociaż zmienią na "chińczyki" w dobrym
              rozmiarze. Jeszcze lepiej by było, gdyby okazały się one "polakami", ale od
              czegoś trzeba zacząć.

              --
              Stanikomania!
              Stanikomaniaczki na Facebooku
              • maith Re: Trafiasz w sedno - przeciętne kobiety 29.05.10, 09:15
                To by się pewnie dało zrobić, jakby ktoś wysłał jakąś już sprawdzoną,
                prostą, starszą konstrukcję do Chin.
                Bo nową to (pewnie słusznie) producenci baliby się i o skopiowanie i
                o złe odszycie.
                Stanik jak rozumiem nie musiałby być nawet brzydki, bo nie za urodę
                płacimy, jak nam Ania wyjaśniła.
                A my byśmy korzystając z takiej możliwości zrobiły jakąś akcję
                "pierwszy dobry stanik"...

                --
                To niemożliwe! Bardzo ciekawy wywiad z Kingą z Biubiu

                Wróciły spodnie z talią w talii! :)
                • maith Re: Trafiasz w sedno - przeciętne kobiety 29.05.10, 09:35
                  Jeszcze o tym ryzyku skopiowania - ono nie jest duże, bo:
                  -dla nich to "jakieś dziwne pomysły" "fanaberie" "dla bardzo wielkich
                  kobiet"
                  -skoro sklepy latami nie wiedziały, co sprzedają, a producenci nie
                  zauważali, że np. 60D to mały biust, to i kopiści nie będę się w tym
                  wyznawać. Uznają że rozmiarówka do K to "stąd do szafy".
                  -A-D 75-85 wrzucą wszędzie, a z taką pełną rozmiarówką to musieliby
                  wiedzieć, co zrobić
                  -Brytyjczycy szyją w biednych krajach, a bazary nie zostały zalane
                  szerszą rozmiarówką

                  --
                  To niemożliwe! Bardzo ciekawy wywiad z Kingą z Biubiu

                  Wróciły spodnie z talią w talii! :)
                  • kotwtrampkach Re: Trafiasz w sedno - przeciętne kobiety 29.05.10, 15:12
                    ech, a ja myślę, ze kiedy więcej kobiet zacznie zauważać wygodę stanika i będzie
                    wiedziało czego szukać, to bazarowe chińczyki szybciutko się dostosują, zrobią
                    głębsze miseczki, pojawią się cieńsze gąbki w sztywniakach, odrobinę zmieni
                    krój. Fakt, po 3-4 praniach będą rozciągnięte i moze stracą fason, ale teraz też
                    tak się dzieje z nimi.
                    Jak ktoś lubi nosić chińczyki, ciężko go będzie przekonać do zmiany marki.
                    Ulepszmy chińćzyki :):):)
                    • kotwtrampkach Re: NIEprzeciętne kobiety 29.05.10, 15:20
                      PS. jesczze taka sprawa, "przeciętna" kobieta mająca problematyczny biust ma
                      2-4 biustonosze, ale lepszych firm (czyli droższe).
                      Przeciętna, znana mi.
                      Przed czasami lobby kupowały staniki na "t", feliny, szyte u gorseciarek. koszt
                      porównywalny, a niejednokrotnie wyższy (brytyjczyka kupię na promocji za
                      10funtow, felina to był koszt ok 150-200)

                      Uważam, że tanie, bazarowe staniki kupują nieprzeciętne kobiety - albo majace
                      więcej mozliwosci rozdawania (czyli kupuję często i tanio, więc jakość
                      obojętna), albo nie lubiące siebie/nie posiadające lustra/nie lubiące na siebie
                      patrzeć (utrata fasonu błyskawiczna - ja miałam taki ok 3 lat temu, moze to sie
                      zmieniło?:) )
                      • daslicht Re: NIEprzeciętne kobiety 29.05.10, 15:37
                        Kobiety o większym biuście kupowały Triumfy i Feliny, szyły staniki u gorseciarki. Na staniki wydawały 150-200, obecnie wydają tyle samo na G-plusy z fiszbinami na plecach - ale to i tak lepsze niż T&F i to duuużo.

                        Cała reszta kupowała tańsze staniki, małobiuściaste pusiapki z grubą gąbką. Jak się któraś chciała poczuc ekskluzywnie, to szła do Triumfa.
                        Średniobiuściaste kupowały staniki jak im się jakiś spodobał, w końcu 75B-C jest wszędzie, ooo jak fajnie mieć taki normalny biust!

                        --
                        70/106
                        Too big, too small, size does matter after all...
      • avocado.ania Re: rozsądna cena czyli jaka? 29.05.10, 02:20
        To ja pierwsza:)
        > Aniu z Avocado - w przypadku Waszych staników prócz luksusowych materiałów
        > (nawet w tańszej, codziennej linii z modelami coco, tango itp) wymagana jest te
        > ż
        > trwałość i niezawodność. Póki co "przód" staników macie cudowny, a tył zwykły,
        > nieatrakcyjny. Tutaj niezwykle istotna jest jakość zapięć, miękkość ramiączek i
        > estetyka i dobre wykonanie boczków. Te tyły są potwornie "niedopieszczone", teg
        > o
        > mi brakuje do pełni wizji lukusowej bielizny.
        >
        > To teraz pytanie: czy w obrębie tej samej ceny waszych staników da się jeszcze
        > coś "polepszyć". Czy klientki bardziej powinny naciskać na jakość czy na
        > windowanie ceny w dół. Czy da się obniżyć cenę nie tracąc na jakości?

        Nie wiem, jaki avocadowy stanik miałaś ostatnio w ręce, ale spróbuję ogólnie. My
        naprawdę ulepszamy cały czas.
        Zapięcia są naszą piętą achillesową, temu nie da się zaprzeczyć:((((
        Ale da się to poprawić, co robimy. W karmelowych i gołębich stanikach zapięcia
        są znacznie lepsze od wcześniejszych, a za niecałe 2 tygodnie będziemy miały
        nowe zapięcia czarne, które według naszej wiedzy są zapięciami absolutnie
        najwyższej jakości, jaka dostępna jest na rynku bieliźniarskim. Miałyśmy kilka
        podejść do różnych zapięć i mam nadzieję, że te naprawdę będą idealne, a wówczas
        stopniowo wprowadzimy je we wszystkich kolorach.
        Podobnie jest z ramiączkami - stopniowo wprowadzamy nowe ramiączka we wszystkich
        kolorach i niedługo wszędzie będą takie, jak w karmelu, fiolecie, czy gołębim,
        gdzie ramiączka są miękkie, ale nie za miękkie, miłe od spodu, ale nie na tyle
        "puchate", żeby się mechacić, mają delikatny, perłowy połysk - coś pomiędzy
        połyskiem a głębokim matem. Oczywiście, nie każdemu muszą się podobać - są
        bardzo proste - ale są trwałe, nie odbarwiają się, no i moim zdaniem są bardzo
        eleganckie, chociaż oczywiście to kwestia upodobań. Produkujemy staniki i z
        ozdobnymi ramiączkami i z gładkimi.
        (A Saskia ze Stanikomanii to jeszcze ramiączkowy relikt - Kasico, czemuż, ach
        czemuż akurat ten???:(
        No i teraz kwestia boczków: o chodzi o tyły, prawda?
        Tu mała dygresja: w którymś z postów na temat jakiegoś artykułu autorka (posta)
        wątpiła w fachowość i wiedzę osoby, która się w tym artykule wypowiadała
        używając słów "plecki" na określenie tyłu biustonosza:) Otóż u nas cała szwalnia
        mówi "plecki" na tyły, mostek, czyli środek, określa się elegancko jako
        "żołądek":))))) A boczki to ta część pomiędzy żołądkiem a pleckami:))) No dobra,
        to do rzeczy.
        Te plecki zmieniłyśmy dwa lata temu, są dziś szyte z z innego materiału, który
        jest płaski, bardzo sprężysty i miły w dotyku. Inne tyły - dwuwarstwowe - mają
        tylko staniki białe, co też się wkrótce zmieni. Stare tyły mogą się trafić w
        tylko w wyprzedażowych niedobitkach.
        Po przeczytaniu twojego posta zadzwoniłam dziś do sklepu do Warszawy, żeby
        pogadać o tych pleckach;), bo akurat o nich słyszymy naprawdę dużo dobrego. Ale
        jeśli okaże się, że klientki wolą coś innego, to oczywiście jesteśmy otwarte na
        zmiany. Na przykład dopiero niedawno - i właśnie dzięki Lobby - uświadomiłam
        sobie, że są osoby, które wolą tyły z siateczki (oczywiście mocnej, ściśliwej) i
        jeśli będziemy to w stanie jakoś potwierdzić, to pewnie te tyły zmienimy, pomimo
        że ja osobiście wolę nasze.
        Chyba że masz na myśli jakość odszycia, ale ta też się bardzo poprawiła (kosztem
        wydajności niestety).

        To wyczerpująca odpowiedź na twoje pierwsze pytanie.

        To jeszcze raz zacytuję kolejne, żeby nie trzeba było ich szukać w gąszczu moich
        kwiecistych wypowiedzi:

        Czy klientki bardziej powinny naciskać na jakość czy na windowanie ceny w dół.
        Czy da się obniżyć cenę nie tracąc na jakości?

        Odpowiadam tylko za siebie i naszą bieliznę: na pewno da się podnieść jakość nie
        podnosząc ceny, ale tylko w niektórych aspektach. Przykładem są zapięcia, które
        nawet jeśli są kilkakrotnie droższe od tych gorszych, to jednak ich cena w
        ogólnej kalkulacji stanowi małą część (dlaczego w takim razie do naszych
        staników trafiły takie, które się rozciągają? No cóż, przetestowałyśy je pod
        kątem odbarwiania się, drapania, odłażenia farby z haczyków itp, a więc pod
        kątem tego wszystkiego, z czym miałyśmy wcześniej do czynienia. Nie wpadłyśmy na
        to, że mogą rozciągać się osiągając kształt idealnej klepsydry:(. Ale już jakość
        wykonania bardzo taką kalkulację zmienia, przynajmniej u nas, bo po pierwsze
        związana jest z otwarciem swojego zakładu, a po drugie ze zmniejszeniem wydajności.

        Wracając do twojego pytania: oczywiście klientki są różne, a więc i takie, dla
        których priorytetem będzie jakość, i takie, dla których cena. Dla firm - chyba
        różnie. Teoretycznie pójście w jakość jest łatwiejsze, a dla projektanta to już
        na pewno: jakościowe staniki są droższe, co oznacza, że możesz skorzystać z
        tego, co sobie wymyślisz; możesz zmodyfikować haft, który już na wstępie jest
        piękny, kupić najlepszą koronkę, wybrać to, co ci się spodoba - kto by chciał
        się tego pozbawić z własnej woli? Oczywiście w granicach rozsądku.
        Jednak sprzedaż jest wówczas trudniejsza, wszystkie ewentualne niedociągnięcia
        są, co zrozumiałę, o wiele silniej krytykowane (tak jest oczywiście wszędzie:
        gdy kupię sobie krem na celulit Ziai, i on nie zadziała, to wzruszę ramionami
        (przecież wiadomo, że takie rzeczy nie działają); ale gdybym kupiła Sisleya czy
        inne La Prairie, to ooo, bardzo bym się wściekła (chyba, że jednak zdołałabym
        się przekonać, że odrobinkę zadziałało;).
        Ale jest jeszcze coś, co trudno mi ująć, ale chodzi chyba o to, że jeśli
        decydujesz się na droższe rzeczy, to musisz wytworzyć własny, rozpoznawalny
        styl, zawsze trochę wyprzedzać tych, którzy zrobią "to samo, ale taniej". Dla
        małej firmy to naprawdę ambitne zadanie, rozciągające się znacznie poza
        produkcję bielizny, od sesji zdjęciowej po sklepowe torebki (nie wiem, czy
        przeglądacie np. "Modną bieliznę" i orientujecie się, jaki styl fotografowania
        bielizny obowiązuje w Polsce).
        A, i uprzedzam ewentualne głosy: wiem, że modelka powinna mieć większy biust i
        że wiele osób ma gdzieś sklepowe torebki:) i woli, żeby było taniej.

        Kopiuję raz jeszcze, bo mój słowotok znowu zalał twoje pytania, więc to ostatnie:
        Czy da się obniżyć cenę nie tracąc na jakości?

        Jeśli jakość to trwałość i niezawodność, to chyba tak.
        W każdym razie mam taką nadzieję, ponieważ wkrótce chciałybyśmy wypuścić kilka
        tańszych staników (pod nową marką i na razie w formie eksperymentu). Mają się
        różnić głównie klasą (ale nie jakością) koronek oraz mniejszą ilością
        zastosowanych haftów; jeśli chodzi o materiały bazowe (ramiączka, obszywki,
        tyły), to pod największym znakiem zapytania pozostają owe "plecki", które
        prawdopodobnie zastąpimy siatką, ale oczywiście taką jak trzeba, więc ta zmiana
        w żaden sposób nie wpłynie na ciągliwość obwodu. A czy eksperyment się
        powiedzie, to zobaczymy.
        Przyszło mi do głowy coś jeszcze - lepsza jakość może się też brać z
        doświadczenia, dzięki któremu zdobywa się know-how. To oczywiście nie wpływa na
        cenę produktu, co jest optymistyczne.
        Niestety uczymy się na błędach - jeszcze jeden mam do wyznania, ma on związek z
        partią fioletowych dodatków:(, jak łatwo się domyślić, dotyczy koloru, ale to w
        innym wątku i nie dziś.





        • kasica_k Re: rozsądna cena czyli jaka? OT 29.05.10, 04:07
          avocado.ania napisała:

          > (A Saskia ze Stanikomanii to jeszcze ramiączkowy relikt - Kasico, > czemuż,
          ach czemuż akurat ten???:(

          Temuż, że po pierwsze jest śliczny, a po drugie pasował najlepiej ze
          wszystkiego, co przymierzałam w warszawskim sklepie :) No i nie miałam przecież
          pojęcia, że ramiączka u Was dzielą się na relikty i nie-relikty - liczyłam na
          to, że wszystkie trzymają równy poziom ;>

          > mostek, czyli środek, określa się elegancko jako
          > "żołądek":)))))

          Bardzo mi się podoba to określenie, bo dół mostka czasem wbija mi się w żołądek :)

          > Na przykład dopiero niedawno - i właśnie dzięki Lobby - uświadomiłam
          > sobie, że są osoby, które wolą tyły z siateczki (oczywiście mocnej, ściśliwej)
          > i
          > jeśli będziemy to w stanie jakoś potwierdzić, to pewnie te tyły zmienimy, pomim
          > o
          > że ja osobiście wolę nasze.

          Siateczki lubię za przewiewność (co nie jest bez znaczenia, gdy tył ma sporą
          powierzchnię, a to jest raczej częste w większych rozmiarach) i za dobrą jakość
          - o ile są dobrej jakości ;) Z dzianinami, mam wrażenie, można trafić bardzo
          różnie: bywają bardzo dobre, ale bywają też fatalne, kojarzące się z najgorszymi
          czasami - rozciągliwe, plastikowo-gumowo-szeleszczące w dotyku, zaciągające się
          z łatwością itd. Nie wiem, z czego to wynika, że tak często spotyka się w tyłach
          staników marne dzianiny, podczas gdy siatki raczej trzymają poziom. Przynajmniej
          w tych markach, które zdarzyło mi się nosić. Poza tym, jeśli stanik jest
          przejrzysty - moim zdaniem bardziej pasuje siatka niż gruba dzianina. Tym
          niemniej, dobrej dzianiny z szuflady nie wyrzucę :) Na przykład ten Kris Line, o
          którym piszę w ostatniej notce, ma całkiem sympatyczną.

          > (nie wiem, czy
          > przeglądacie np. "Modną bieliznę" i orientujecie się, jaki styl fotografowania
          > bielizny obowiązuje w Polsce).

          Moje ogólne wrażenie na podstawie polskich katalogów i kilku numerów "Mb" -
          oględnie mówiąc, brak stylu :)

          Tyle moich dygresji. A poza tym, piszesz mnóstwo bardzo ciekawych rzeczy :)

          --
          Stanikomania!
        • sylwiastka Re: rozsądna cena czyli jaka? 29.05.10, 10:48
          dziękuję za odpowiedź :)
          Ostatnio byłam w Avocado na początku wiosny, razem z Kasicą, dokładnie
          obejrzałam nową kolekcje i stąd te wnioski.
          Chodzi mi nie o jakość czy materiał tyłu, plecków boczków tylko o to jak
          wyglądają. Stanik z przodu jest cudowny, a tył wygląda jak z innego modelu
          (jedynym wyjątkiem było soir de paris). Brakuje na nich ozdób czy aplikacji.
          Podobne cenowo Fauve ozdabia także tyły...
          Ja cisnę na jakość :P
          A z nowej, tanszej linii się bardzo cieszę :D
          • avocado.ania Re: rozsądna cena czyli jaka? 29.05.10, 17:52
            Aaa! Ozdóbki mają jakieś być, tak?:)))
            Aplikacje - pewnie, czemu nie? Pomyślę. Takie aplikacje są bezpieczniejsze, niż użycie innych materiałów, tak jak w soir. Niedługo będziemy miały 2 nowe staniki - wariacje na temat Soira i Tresora, oba będą miały ozdobne tyły, ale oba są czarne i drogie.
            Niestety też nie każdy takie lubi - a aplikacje w niczym nie powinny przeszkadzać, w sensie wygody oczywiście.
            Najfajniejszy jednak tył będzie w nowym staniku w Boutique'u - ani nie jak Fauve, ani nie z koronki, tylko naprawdę zupełnie inny i tylko nasz:) Czy stanik się spodoba - nie wiem - jest trochę retro, w stylu lat 40 (chociaż to model A, więc sama konstrukcja nie retro niestety). (@Maith: przepchnęłam go w kolorze białym, obok ecru i innych wersji:) Ale to zupełnie co innego niż Creole, więc nie wiem co ty na to).

            Co do siatki i dzianiny jeszcze:
            Kasico, oczywiście masz rację, że dzianiny są bardzo różne, zgadzam się. Jak się tak zastanowić, to zgadzam się też, że siateczka z tyłu lepiej pasuje do przezroczystych staników niż dzianina - ja już się tak do tej dzianiny przyzwyczaiłam, że przestałam to jakoś widzieć. U nas w sklepie nie sprzedajemy brytolków za bardzo, Empreinte ma dzianinę wszędzie bez wyjątku, Chantelle - różnie, ale i tak raczej wybieramy te z dzianiną (ale to dlatego, że te modele, które naszym zdaniem są lepsze na większy biust mają zazwyczaj dzianinę, a w niektórych szantelkach z tiulu z haftem na plecach można szału dostać); więc zostaje jeszcze Eprise, które choć tyły ma niekiedy piękne, to jest, delikatnie mówiąc, mniej popularną marką (u nas), niekoniecznie ze względu na cenę, ale to już inny temat. A poza tym jest tylko w Warszawie, a mnie tam nie ma, więc czego oczy, tego sercu itd.

            A teraz dygresja lingwistyczna:
            Nie wiem dlaczego, ale polskie nazwy materiałów i koronek brzmią tak strasznie zgrzebnie, jakby w okresie powojennym zdecydowano się odrzeć je z jakiegokolwiek wdzięku. Dzianina - to się po prostu nie może dobrze kojarzyć. To, co dla Anglików jest "luxurious satin", u nas figuruje jako "dzianina połysk" lub coś podobnego (w tkaninach to po prostu satyna, oczywiście). Francuskie charmeuse to polska 'szeremeza' - no sorry, chciałybyście coś z szeremezy?;) (Nie chciałybyście - szeremeza ma się tak do jedwabnego charmeuse, jak 'szeremeza' do 'charmeuse', że posłużę się takim metajęzykiem). Tiul - polskie przecież słowo - zastępuję się "siatką" - sama to robię nagminnie. Ale i tak nic nie przebije polskiego odpowiednika różnych "sublime lace" czy innych "dentelle" - u nas to po prostu GUMOKORONKA.
            Plecki z dzianiny, żołądek z szeremezy, a wszystko podszyte ciałkiem i ozdobione gumokoronką - no ten tego, sexy, non?;)