Czy istnieją TANIE biustonosze? Dodaj do ulubionych

  • drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego
  • drzewko odwrotne
  • Ogólnie to witam się, bo jestem tutaj (chyba) pierwszy raz :)

    Powiedzcie, czy dostanę gdzieś tani biustonosz a dobry? Przeraża mnie wizja wydania +/- 200 zł na biustonosz... Co z tego, że z lepszych materiałów, skoro będzie to mój jedyny biustonosz na kilka miesięcy, w którym będę śmigać cały dzień, dzień w dzień? Który i tak za chwilę się zdeformuje od ciągłego noszenia. Teraz kupuję w Tesco bo mają w miarę tanie ale tu drut wyłazi, albo miski przymałe, wiadomo, jaka cena taka jakość. Ale może są gdzieś jakieś duże rozmiarówki tak do 100 zł max?
    --
    http://i52.tinypic.com/deah5d.gif
    • Dobry biustonosz sie nie zdeformuje od ciaglego noszenia (a przynajmniej nie powinien). Jezeli nie stac Cie na biustonosz za 200zl (no ceny frey teraz kraza w okol 200zl w moich okolicach rozmiarowych, a nawet i 220 widzialam) to istnieje cos takiego jak promocja, czy wyprzedaz. Jest tez allegro. Mam sporo biustonoszy, ktore obecnie w sklepach kosztuja ok 200zl (elomi cleo, fantasie elodie) a kupilam za 60zl z metkami (allegrowy outlet), ba, mam takie ktore utrafilam w outlecie za 49zl (Ck, freya, panache);) Sa tez biustonosze ktore bez wyprzedazy i promocji sa tanie (kasica pisala o marce change tutaj). Ewa Michalak tez miala ostatnio pare biustonoszy < 100zl ;) nawet sama jeden zakupilam(za 99zl moge sprobowac raz jeszcze z ta marka). Jednak niestety, oszczednosc w wiekszosci wypadkow wiaze sie z zakupami internetowymi, takze musisz byc pewna swojego rozmiaru i wiedziec co chcesz zamowic, albo po prostu liczyc sie z odsylaniem. A z tego co piszesz, skoro kupujesz w Tesco to biorac pod uwage moje wlasne prywatne doswiadczenia z ta "marka" mozesz swojego rozmiaru nie znac, zatem lepiej byloby gdybys poszla do normalnego sklepu, dobrac rozmiar, kupic cos za te ok 150zl i wtedy bawic sie w internetowe wyprzedaze, promocje i okazje, bo wiedzialabys od czego zaczac.
    • 1) Tak, istnieją :)
      Choćby:
      Melissa
      www.melissa.com.pl/Gorsenia
      sklep.gorsenia.pl/produkt/11963/biustonosz_miekki_big_k019.aspx
      (niestety ich strona marketingowo nie jest za dobra, a że nie napisałaś czego szukasz, wpisałam w wyszukiwarce przykładowe 70K).

      Ale kto wie, może potrzebujesz ledwie 75F... Ledwie w znaczeniu łatwości w znalezieniu staników.

      2) Przyjmując jednak, że nie, to prócz firm pilnujących niższych cen, możesz polować na obniżki cen staników droższych. Np. u Ewy Michalak zdarzają się dwucyfrowe promocje.
      Nawet teraz naliczyłam kilkanaście modeli objętych obniżką:
      www.ewa-michalak.pl/pol_m_Biustonosze-119.html

      Wprawdzie tutaj dojdzie Ci koszt przesyłki, no ale będzie to okolica +/- 100 zł, a nie 200.

      3) Mamy tutaj też cały wątek o promocjach w danym miesiącu. Wkrótce pojawi się lipcowy, na razie ten jest ostatni:
      forum.gazeta.pl/forum/w,32203,136348173,136348173,Promocje_w_sklepach_CZERWIEC.html
      4) Istnieje też brytyjski www.ebay.co.uk/
      gdzie da się upolować taniej brytyjskie staniki różnych firm.

      5) Istnieje też nasza giełda, gdzie można odkupić od innej forumki stanik używany.

      Trochę opcji masz.

      --
      Nietypowa zakładka do książek - stanikomaniacka :)

      Sztuczny świat
    • Tutaj ostatni:
      forum.gazeta.pl/forum/w,32203,128080463,128080463,Watek_oszczednosciowy_Niskie_ceny_sklepowe.html
      A tutaj poprzedni też z różnymi propozycjami
      forum.gazeta.pl/forum/w,32203,80397922,81054757.html?v=2&f=32203&w=80397922&a=81054757&wv.x=0
      Reasumując - temat, że dobry stanik wcale nie musi kosztować +/- 200 zł przewija się u nas od jakiegoś czasu.
      --
      Nietypowa zakładka do książek - stanikomaniacka :)

      Sztuczny świat
    • kfiatuszkowa napisała:
      > Który i tak za chwilę się zdeformuje od ciągłego noszenia.

      Są staniki, które się nie deformują. Granica nie leży w 200 zł, bo zdarzają się i droższe, które mogą się zdeformować. Ale np. nigdy nie zdeformowały mi się Freye, Panache, Elomi, Effuniaki... Generalnie stanik za 50 zł raczej nie będzie miał wystarczająco dobrych materiałów (no chyba że to promocja). Ale to nie znaczy, że stanik np. za 700 będzie trwały. Nie. Cena Ci niczego nie gwarantuje.
      Ale już za ok 100 zł da się wyprodukować dobry stanik.

      > Teraz kupuję w Tesco bo mają w miarę tanie ale tu drut wyłazi, albo miski przymałe
      > , wiadomo, jaka cena taka jakość.

      I tutaj ma sens moje pytanie - a ile straciłaś na złych stanikach? Na tych, które ciężko Ci nosić, bo miseczka za mała, tych z których drut wyszedł itd.?
      Bo może się okazać, że na szufladę rzeczy nie do użytku już wydałaś tyle, co na kilka dobrych staników...

      A kolejna kwestia - porządne firmy przyjmują reklamacje. Tam drut nie ma prawa wyjść, a jak wyszedł, to porządny producent likwiduje problem bez dyskusji.
      --
      Nietypowa zakładka do książek - stanikomaniacka :)

      Sztuczny świat
      • maith napisała:

        Bo może się okazać, że na szufladę rzeczy nie do użytku już wydałaś tyle, co na kilka dobrych staników...


        Dlatego powtarzam, że mnie nie stać na chińszczyznę.
      • No tak, masz rację, dość tego mi leży w szufladzie, a spora część już dawno wywalona... Ale to wiesz, jeszcze chyba mentalność mam trochę po zadku, że tak powiem, bo jasne to jak słońce, ale jednak i tak i tak bolałoby o jednym razie dwie stówy wydać na jeden biustonosz :) Trzeba będzie zmienić tok rozumowania :)

        Wogóle nie wiem czy dobiorę sobie jakiś dobry biustonosz, bo mam duże piersi, nie wiem jak je zmierzyć, bo są takie no... mało jędrne ;)
        --
        http://i52.tinypic.com/deah5d.gif
        • kfiatuszkowa napisała:

          > No tak, masz rację, dość tego mi leży w szufladzie, a spora część już dawno wyw
          > alona... Ale to wiesz, jeszcze chyba mentalność mam trochę po zadku, że tak pow
          > iem, bo jasne to jak słońce, ale jednak i tak i tak bolałoby o jednym razie dwi
          > e stówy wydać na jeden biustonosz :) Trzeba będzie zmienić tok rozumowania :)

          Możesz znaleźć dużo staników do 150 zł, wcale nie musi to być 200.Comexim, Dalia, Gorsenia, Onlyher (dla mniejszych biustów) to bardzo dobre firmy, a ich staniki ta sie kupić za 115-150zł
          >
          > Wogóle nie wiem czy dobiorę sobie jakiś dobry biustonosz, bo mam duże piersi, n
          > ie wiem jak je zmierzyć, bo są takie no... mało jędrne ;)

          Tak jak mowiłam, zapraszam do wątku rozmiarowego, tam dowiesz się co i jak.
          • Dobra, znalazłam wątek, tylko skąd mam wziąć jakiś miękki biustonosz? Zawsze kupowałam usztywniane, a jak znajdę jakiś nieusztywniany to dawno za mały jest, czyli nici z wygodności :P
            --
            http://i52.tinypic.com/deah5d.gif
            • kfiatuszkowa napisała:

              > Dobra, znalazłam wątek, tylko skąd mam wziąć jakiś miękki biustonosz? Zawsze ku
              > powałam usztywniane, a jak znajdę jakiś nieusztywniany to dawno za mały jest, c
              > zyli nici z wygodności :P

              No to zrób tak - zmierz się:
              -bez stanika (w sporo za małym - bez sensu się mierzyć) w pozycji wyprostowanej w najszerszymmiejscu (normalnie, ani specjalny wdech, ani specjalny wydech)
              -bez stanika w pozycji pochylonej, plecy równolegle do podłogi

              i damy radę :)

              • Ej, no :> Bez jaj :) Jak zmierzę sobie z pozycji pochylonej, z plecami prostopadle do podłogi, to się chyba załamię :D

                Tak na serio jeszcze się nie zmierzyłam, bo nie mam miary :D Muszę się zaopatrzyć jutro i zmierzyć :)
                --
                http://i52.tinypic.com/deah5d.gif
        • kfiatuszkowa napisała:
          > Wogóle nie wiem czy dobiorę sobie jakiś dobry biustonosz, bo mam duże piersi, n
          > ie wiem jak je zmierzyć, bo są takie no... mało jędrne ;)

          A myślisz, że my jesteśmy jakimiś plastikowymi manekinami? ;)
          Zapraszamy do aktualnego wątku rozmiarowego.
          Przeczytaj bardzo dokładnie 1 post w wątku, zmierz się dokładnie tymi metodami, które są tam opisane i odpowiedz na ten 1 post. Postaramy się pomóc :)
          forum.gazeta.pl/forum/w,32203,136842333,136842333,JAKI_POWINNAM_NOSIC_ROZMIAR_STANIKA_51.html
          --
          Nietypowa zakładka do książek - stanikomaniacka :)

          Sztuczny świat
    • Najlepiej, gdybyś wpisała się do wątku rozmiarowego, żebyśmy wiedziały, o jakim rozmiarze mówimy. O ile na brytyjskie 75j ciężko będzie znaleźc coś taniego (w okolicach 100zł i taniej), to im mniejszy rozmiar, tym więcej pojawia się opcji.

      Warto zwrócić uwagę na Gorsenię, takie staniki jak np. Gardenia potrafią robić super kształt, a potrafią być zdecydowanie tańsze niż brytyjczyki na przykład.

      Poza tym zawsze możesz próbować kupić stanik na ebayu, allegro czy bazarku - owszem, jest ryzyko nie trafienia, ale po pierwsze, możesz ten stanik odsprzedać, po drugie, wiele z nas tak zaczynało i się udało (np ja :)). Zrobisz sobie zdjęcie, wyślesz zamkniętej galerii i my Ci postaramy się doradzić co i jak.
    • Istnieją:) Powiem na swoim przykładzie, jestem pracującą dorywczo studentką, w dodatku z dziada pradziada Wielkopolanką, nie lubię wydawać pieniędzy. Pierwszy dobry stanik dobrano mi ok. 2 lat temu, zapłaciłam za niego ok. 150 zł i mam go do dziś, pomimo częstego noszenia nie ma śladów zniszczeń. Pozostałe swoje staniki kupowałam albo w second-handach albo na allegro albo w promocjach. Oraz we wspominanym przez Ciebie Tesco, szczęśliwie (nie wierzę, że to piszę:), noszę dość duży obwód ze "średnią" miską, więc i w Tesco coś się dla mnie znajdzie. Od czasu pierwszej mojej Mai, za żaden biustonosz nie zapłaciłam powyżej 50-60 złotych.
    • Internet, internet i jeszcze raz internet. Nie wyobrazam sobie wywalac pieniadze zeby kupic cos (do ubrania, staniki, buty) za jego "cene wyjsciowa", bo po pierwsze to tyle nie jest warte, a po drugie nie stac mnie i wole miec 5 fajnych rzeczy z outletu niz jedna z regularnego sklepu (nie wazne czy fizycznego czy internetowego). Moja kolezanka ciula kase zeby kupic sobie jeden dobry stanik raz na pol roku, stacjonarnie, a ja, od dobrego ostanikowania pare miesiecy temu mam juz fajna kolekcje 8 stanikow marek Panache (poki co moje ulubione), Freya, Lepel, Gossard, Curvy Kate w roznych kolorach i modelach, jeszcze mi tylko straplessa brakuje zeby miec niezla baze. Czy ja jestem "bogatsza" od mojej kolezanki (ktorej kopara opadla jak jej opowiedzialam co mam w swojej kolekcji, a to ona mnie na stanikomanie przekonala)? Chyba tylko zakupowym doswiadczeniem! Poza tym ja nie mam tak jak ona w PL dostepu do stacjonarnych sklepow, ale mam czujnosc lowcy i wylawiam okazje i promocje, na ebayu, asosie, amazonie! Wszystkie staniki nowe z metkami. Za wiekszosc nie zaplacilam wiecej niz 10 euro (patrze TYLKO na staniki do 15 funtow i tylko dobrych firm), najwieksze zdobycze to Curvy Kate Angel w kolorze teal za 6.50 funtow z Amazon i ostatnio Cleo Lucy w kolorze koralowym za 7 funtow, wygrana na ebayu (nowa oczywiscie i cena RAZEM z przesylka). Mam maloproblemowy rozmiar 34dd-32E i tylko dwa razy musialam cos odeslac. Zanim zakupie stanik szukam recenzji, najlepiej mojego rozmiaru, zdjec itd i juz wiem czego moge sie spodziewac mniej wiecej. Uwazam, ze jak ktos kupuje staniki za 200 zloty to po prostu nie ma problemu z kasa, wiec moze sobie na to pozwolic. Jak jednak jestes w tej zdecydowanej wiekszosci ktora nie narzeka na pelne konto to zaprzyjaznij sie z zakupami internetowymi.
      • Uwazam, ze jak ktos kupu
        > je staniki za 200 zloty to po prostu nie ma problemu z kasa, wiec moze sobie na
        > to pozwolic.

        Albo nie ma bezproblemowego biustu w rozmiarze 34dd i woli kupić jeden droższy stanik, niż wydać jego równowartość na przesyłki odsyłki, bo pasuje jeden na 15 modeli w rozmiarze, którego próżno szukać w outletach czy na promocjach...
        • z mojego doswiadczenia zakupowego moge zauwazyc, ze czesto przeceniane sa rozmiary daleko od moich DD/E. Mnie odsylanie biustonosza do UK kosztuje 2.15 euro, mysle, ze to niewiele, a poza tym zawsze mozna sprzedac na allegro (choc nigdy tego nie robilam, ale czytam, ze dziewczyny tak robia). Mozna poprzymierzac w sklepie i kupic w necie ten model ktory nam pasuje:)
          • Mnie odsylanie biustonosza do UK kosztuje 2.15 euro,
            > mysle, ze to niewiele, a poza tym zawsze mozna sprzedac na allegro

            To nie działa tak szybko, a w międzyczasie można zablokować w ciul kasy i nadal nie mieć stanika. A uwierz, że są biusty, na których leży co 20 mierzony model, nawet w Twoim rozmiarze. Jeśli ten rozmiar to dodatkowo 32K na przykład, to jesteśmy w czarnej... w przypadku trafiania w necie.

            Mozna poprzymierzac w s
            > klepie i kupic w necie ten model ktory nam pasuje:)

            Na tym forum nie pochwalamy traktowania sklepu jak darmowej przymierzalni.
        • Ja kupilam na ebayu sporo stanikow w innych kolorach lub modelach o tym samym kroju co te, ktore kupilam stacjonarnie (Tango Plunge - mialam two tone, kupilam turkusowe; mialam Freya Cindy, kupilam dwie inne balkonetki o tym samym kroju itp.).

          --
          Rzeczy, które próbują wyglądać jak rzeczy, częściej wyglądają bardziej jak rzeczy, niż same rzeczy.
      • Fajnie, że masz "łatwy" biust i tak trafiasz, ja mogłabym kupić w ten sposób tylko sprawdzony model. Próbowałam kupować na brastopie i wszystko odsyłałam, albo nie zdążyłam odesłać i mam. Za te pieniądze miałabym ze 2-3 nowe biustonosze. Na ebayu nie mam czasu śledzić i polować, ale jak ktoś lubi i ma czas, to super :)

        Co do cen -jeszcze kilka lat temu byłam szczęśliwa kupując Triumpha czy Fellinę za 200-300, bo odkąd pamiętam, musiałam szukać czegoś , co mój biust opakuje. Nie, nie mam za dużo pieniędzy, ale nic tańszego mi nie pasowało. Nie rozumiem też dlaczego nie miałabym kupować czegoś za cenę regularną? To, że ktoś wyprzedaje za pół ceny niechodliwe rozmiary, nie oznacza, że cena nie odzwierciedla wartości towaru, przecież w cenę jest także wkalkulowana obsługa, czynsz. Kiedy idę do sklepu stacjonarnego, to jest mi głupio, jeśli nic mi nie pasuje, bo ktoś koło mnie skacze, donosi, pomaga...
        Tak, chciałabym kupować jak najtaniej, ale gdyby sklepy sprzedawały wszystko w promocyjnej cenie, to nie miałabym za jakiś czas gdzie kupować i kółko się zamyka.
      • Swieta prawda.POlecam dla Ciebie model Fantasie Tshirt Freya nie do zdarcia usztywniany, popularny, kupilam na allegro 2 razy raz za 35 raz za 50 oba bardzo malo uzywane ten za 50 praktycznie nowy.
        --
        Życie wewnętrzne wielu kobiet powinno pozostać, cóź, wewnetrzne.
        P.Reiter
    • No, myślę, że dziewczyny mają rację. Ja mam taki biust, że muszę przymierzyć, bo internetowo często mi się zdarza 'wpadka', no ale. Ja z kolei jestem fanką małych sklepików na bazarkach, targach, pasażach handlowych etc., gdzie sprzedają polscy handlowcy, często polskie marki. Oczywiście jak wszędzie można się naciąć. Na moim ciążowym biuście w dalszym ciągu najlepiej leży Ava, Gaia mi nie pasuje, co chwali sobie moja koleżanka w 70E. I potwierdzam, Dalia jest super ale dla mnie nie każdy model i rozmiar nie zawsze jest trafiony.
      Także metodą prób i błędów dojdziesz do swojego rozmiaru, modelu a pewnie nawet ulubionej marki;)
      --
      Niebieska Kokardka
      • Trudno dostać dobry,miękki ( bez drutów!) biustonosz.
        Dla mnie "tani" to taki do 50 zł.
        Ja też tak mam,że muszę przymierzyć.Rozmiar - rozmiarowi nie równy.
        Niestety,na drogie ( po 100 zł) mnie nie stać :-(
        • I tutaj właśnie pojawia się taki oto problem, że każda z nas ma inne potrzeby. Mój pierwszy dobrze w miarę dobrany stanik to była Dalia w modelu K24, nosiłam go rok, bo oczywiście życie z miesiąca w miesiąc bez oszczędności daje w kość. No, nie rozciągną się, ok, nie powyłaziły druty, ok. Ale ciągłe pranie go było udręką prawdziwą, jeszcze jak się w przedszkolu pracuje. Noszenie go na zmianę ze starymi, złymi rozmiarami tez nie było komfortowe, bo widziałam, że bój biust nie wygląda tak jak powinien.
          Większa świadomość tez robi swoje:D
          'Taniość', to pojęcie względne. Praktycznie od zawsze ubieram się na taniej odzieży i nie widze dla siebie innej opcji, to zawsze na ten stanik się wygospodaruje a na szczęście, te które uzywam, staram się również zakupić do 100zł:)
          --
          Niebieska Kokardka
        • Przeciez mozesz przymierzyc w domu i najwyzej odeslac jak nie bedzie pasowal. Mozesz zrobic zdjecie i dac na balkonetke jak nie jestes pewna i chcesz zeby Ci ktos doradzil!
        • anka125 napisała:

          > Trudno dostać dobry,miękki ( bez drutów!) biustonosz.
          > Dla mnie "tani" to taki do 50 zł.
          > Ja też tak mam,że muszę przymierzyć.Rozmiar - rozmiarowi nie równy.
          > Niestety,na drogie ( po 100 zł) mnie nie stać :-(

          Anka, a czemu bez drutów?
        • anka125 napisała:

          > Trudno dostać dobry,miękki ( bez drutów!) biustonosz.

          Dla mnie, moim zdaniem i w mojej opinii: biustonosz bez fiszbin nie może być w żaden sposób DOBRY. Te zbiory pojęć się nie stykają w żadnym punkcie. No, ale każdy ma prawo do własnej opinii.

          A tani to dla mnie stanik za 100 zł jest. Ten dobry, znaczy się. A jak jestem w biedzie i potrzebie, to korzystam z oferty Allegro na staniki używane i też żyję, bo staniki renomowanych, pełnorozmiarowych firm nie prują się w szwach, nie wyłażą im druty i gumka im nie strzela jak mróz pod Staliningradem.
    • Załóż sobie nicka jednoznacznie pokazującego, że jesteś przedstawicielką sklepu (np. bra_miracle), żeby była czysta sytuacja.
      --
      68/86 -> 65D i okolice :)
      • Ale to do mnie? Dlatego, że kupuję głównie stacjonarnie i nie obserwuję ebaya? Tak, chciałabym kupować biustonosze po 40 złotych, ale tak się składa, że kupuję po kilkaset, bo nie noszę 65D.
        • No właśnie, ja się tak zastanawiam, gdzie ta biuściastość w sklepach i tu na forum? Większość z Was jak ma te 65-75 E-G to to są przecież normalne biusty, tylko dobrze dobrane i nie macie problemu dostać biustonosza. A mi oprócz Turzycy, która powiedziała coś z rezerwą, nie umie doradzić nikt. I dalej jestem w czarnej doopie, dalej chodzę w kiepskim biustonoszu made by Tesco :)
          --
          http://i52.tinypic.com/deah5d.gif
          • Jedyny tani jaki znalazłam - był na brastopie, ale znałam model. Kupując w ciemno- nigdy nie trafiłam :( Dla mnie jedyna dostępna metoda - dobrać idealny model i rozmiar, a potem szukać szczęścia w internecie i modlić się, żeby nie przestali produkować ;)
          • Dziś już nie mamy, ale część osób siedzi tu od paru lat i doradza, dyskutuje (ja jestem od stosunkowo niedawna, chociaż pamiętam początki Dopasowanej i przymierzanie za parawanikiem w mieszkaniu właścicielki. Był tam bardzo miły kot ;)). Parę lat temu 65E to nie był taki powszechnie dostępny rozmiar i trzeba się było nakombinować żeby go zdobyć. Stąd też nadal siedzi tu sporo dziewczyn, które już nie mają szczególnych problemów z doborem, ale wżyły się w społeczność. btw gdyby były tu tylko osoby potrzebujące pomocy to nie miałby kto jej udzielać ;)
            --
            68/86 -> 65D i okolice :)
          • Większość z Was jak ma te 65-75 E-G to to są przecież normalne biusty, tyl
            > ko dobrze dobrane i nie macie problemu dostać biustonosza.

            Rozmiar to nie wszystko :o) Ja z całkiem "standardowym" jak mówisz 65DD przez długi czas nie mogłam dobrać dobrze pasującego stanika. Dopiero od zeszłego roku są na rynku staniki, które pasują na mnie bez zarzutu - z jednej jedynej firmy. Więc nie przesadzałabym z tym brakiem problemów.
          • napisalam slicznego dlugiego posta, ale mnie wylogowalo, no wrrr!

            Jako posiadaczka podobnych wymiarow (96 pod i 134 w, wymiary z zeszlego tygodnia), sama obawiam sie cokolwiek doradzic. A wiesz czemu? Bo u nas czesto tabelki i kalkulatory nijak maja sie do noszonego rozmiaru.
            Przykladowo, jezeli wpiszesz moje wymiary w kalkulator, wyskoczy albo 38JJ albo 40J.
            Wiesz co ja moge zrobic jak zaloze 38JJ? Wsadzic do kazdej z miseczek po jednej parze skarpetek frotte. A przy 40J nie dosc, ze moge sobie wsadzic do kazdej z miseczek po parze skarpetek, to jeszcze nie czuje sie dostatecznie komfortowo, bo lubie byc scisnieta.
            Uwierz mi, i mniejsze rozmiary maja problem z dobraniem biustonosza. Mam przyjaciolke noszaca 30FF/30G, ale kompatybilna jedynie z fauve.
            Dobra blizszy rozmiarowo przyklad. Moja kolezanka wymiary 94/128 najlepiej dopasowane staniki ma w rozmiarach 38FF i 38G. Ma jedna 36GG, ale z biustonoszy rozciagliwych, i to mocno. Kalkulator podaje 38HH

            Turzyca podala Ci rozmiar od ktorego powinnas zaczac (choc na moj gust, powinnas sie przejechac do jakiegos sklepu z brafittingiem, aby cie dopasowano stacjonarnie) dlaczego nie odpalisz stanikowej mapy, i nie posprawdzasz co w sklepach jest w twoim (sugerowanym przez turzyce) rozmiarze dostepne na wyprzedazy? Przeciez to nie boli.
            A sugerowany wczesniej brastop - jasne, ma to sens, ale nalezy pamietac ze:
            1. przesylki nierejestrowane do polski gina
            2. zakupienie biustonosza (jednego) w brastopie z przesylka rejestrowana, oplaca sie tak jak zakup na allegro zapalek za 10 groszy i wziecie kuriera za 20zl.

            A da sie utrafic cos na wyprzedazy, czego sama doskonale jestem przykladem. Na moje 22 biustonosze i 1 tankini, w rozmiarach 38-40 G-HH <85I dalia z K24> (serio, w tych magicznych okolicach tabelkowych producenci bawia sie w samowolke co odczuwam na moim biuscie, tylko elomi sie pilnuje, zeby rozmiar XYZ byl taki sam w modelu A kolorze B co w modelu C, oraz w modelu A kolorze D), wiec okolice teoretycznie drozsze i trudniej dostepne, 16 biustonoszy zakupilam w cenie ponizej 100zl, i przyzwoite marki (panache superbra, curvy kate, curvy kate showgirl, freya, fauve, fantasie, elomi), z czego jedynie dwa na allegro uzywane, a pozostale 6 i tankini w granicach 100-160.
            Kroje? Prosciej powiedziec jakiego sobie nie znalazlam - do szczescia brakuje mi usztywnianego plunge.
            A i wszystkie moje biustonosze, albo byly dobrane przez brafiterke, albo ocenione przez brafiterke ze zdjec (lub dwie brafiterki), albo ocenione przez lobbystke z ogromna wiedza, dlugo zaczytujaca sie w temacie, zatem mozna wysnuc wniosek ze wszystkie sa dopasowane.

            Jasne, ciezko jest znalezc duzy w obwodzie i w miseczce biustonosz i jeszcze tani. Ale DA SIE. Trzeba tylko troche wysilku i czasu.

            • 12.07.12, 14:58
              ... mialo mi odpowiedziec na posta kfiatuszkowej a wyskoczylo pod kis-moho.
              Kis-moho, oczywiscie swoja wypowiedz kierowalam do kfiatuszkowej (z data 12.07.12, 11:38) oraz kamuzy30 (12.07.12, 11:32) ;)
              Przepraszam, za zamet w drzewku (durne drzewko).
          • kfiatuszkowa napisała:

            > No właśnie, ja się tak zastanawiam, gdzie ta biuściastość w sklepach i tu na fo
            > rum? Większość z Was jak ma te 65-75 E-G to to są przecież normalne biusty

            No co Ty? Mamy tu bardzo różne biusty. Od bardzo małych do bardzo dużych i wszystkie są normalne :)
            --
            Nietypowa zakładka do książek - stanikomaniacka :)

            Sztuczny świat
        • Nie do ciebie, do Artystkana102. Wszystkie jej posty na forum dotyczą jednego, konkretnego sklepu, a na forum obowiązuje zasada, że jeśli ktoś reprezentuje sklep/dystrybutora/producenta, to jego nick powinien jednoznacznie wskazywać, że nie jest zwykłą, prywatną klientką, a właśnie reprezentantem stanikowej instytucji ;) Bez tej informacji posty ocierają się o granicę marketingu szeptanego, bo ciężko ocenić, czy klientka poleca coś, co jej pasuje, czy reprezentantka reklamuje coś, za co jej płacą. Dlatego się przyczepiłam.
          --
          68/86 -> 65D i okolice :)
          • Przepraszam, że się fochnęłam, nie wiem jeszcze kto się do kogo odnosi, kiedy nie pisze wzywając po imieniu, myślałam, że to do mnie.
            Nie neguję też problemów rozmiaru 65 D, "każdy niesie swój krzyż" ;) jednak częściej widuję tańsze biustonosze w niższych cenach - jednak bardziej popularny rozmiar niż 65 HH, no ale też rozumiem, że nie każde 65 D może nosić każdy biustonosz w tym rozmiarze :)


            • Bo normalnie widac w drzewku, kto komu odpowiada, a tu po wycieciu postu promocyjnego, drzewko sie sypnelo - lepiej byloby post ocenzurowac, wtedy by bylo widac, kto komu odpowiada, ale to moze robic tylko czesc modek, wiec ktoras z modek uznala, ze lepiej wyciac reklame i zaburzyc watek niz zostawic szeptanke w oczekiwaniu na kolezanke. Bowiem reklamy szeptanej na lobby nie tolerujemy i wycinamy ja bezwzglednie. Za to producenci i sklepy wystepujacy z otwarta przylbica sa bardzo mile widziani, nie mamy nic przeciwko otwartej reklamie na forum.

              A co do rozmiarowki i jej cen - w zamierzlych czasach*, gdy trafilam na to forum, 65D bylo nie do dostania stacjonarnie poza Krakowem. A potem pojawil sie pierwszy sklep Avocado w Warszawie z swiezo wprowadzonymi do oferty 65-tkami. Avocado nie wydawalo sie tak strasznie drogie, alternatywa byla pani Hania z przerabianymi stanikami za grubo ponad 200 zlotych, w polskich sklepach internetowych freya kosztowala dobre trzy stowy, a sprowadzana z WB niewiele tansza, bo funt byl upiornie drogi. Watek Mariski o ostanikowaniu calej Polski wydawal sie zupelnie futurystyczny, stanikowy sklep w kazdej dzielnicy Warszawy piesnia niezbyt realnej przyszlosci, porzadnie dobrane staniki w telewizji - zupelnie nierealne. Teraz watek Mariski nadal wzbudza chichot, ale juz nie niedowierzania, zmiany sa widoczne, mimo ze dobrze dobrane staniki nosi zasadnicza mniejszosc kobiet (o tym ze Ewa Michalak byla w telewizji, nie wspominajac). Gdy proporcje sie odwroca, kupienie 65HH czy 90J - wygodnego, ladnego i taniego - bedzie latwizna. A do odwrocenia tych proporcji kazda z nas moze sie przyczynic, bo tytulowe lobby to nie zart slowny, tylko definicja dzialania - lobbujmy we wlasnej sprawie! Np. tak: forum.gazeta.pl/forum/w,32203,82345880,,Zalatwiamy_sobie_SLICZNE_TANIE_staniki_czyli_.html?v=2
              --
              24 kilo klonow.
    • Wypróbuj Gorsenie. Poniżej 100zł i ostatnio coraz lepsze.
    • Skoro cena idzie w parze z jakością, to nie ma rady, musisz zacząć oszczędzać na czymś innym. Może na jedzeniu, może na telewizji (żre prąd), może na kosmetykach innych niż mydło i dezodorant. Nie ma wyjścia.
      • Ja kupuję na internecie: allegro, ebay (ale ebay.uk- czyli angielski, nie polski), a najpierw - choć wiem że to trochę chamówa - mierzę staniki w sklepach stacjonarnych. Potem kupuję te same modele taniej. Ze stacjonarnego kupuję stanik raz na ruski rok, głównie żeby panie mnie lubiły i ze sklepu nie wyrzuciły albo jak jakiś mi się na maksa podoba. Nie ma co wydawać 2 stow na stanik jak da się kupić identyczny albo w innym kolorze za pół ceny albo i mniej.
        • co za wyznanie.
        • anglofil napisała:

          > Ja kupuję na internecie: allegro, ebay (ale ebay.uk- czyli angielski, nie polsk
          > i), a najpierw - choć wiem że to trochę chamówa - mierzę staniki w sklepach sta
          > cjonarnych. Potem kupuję te same modele taniej.


          Masz rację, to po prostu chamstwo w najczystszej postaci.
          Piszę Ci to jako właścicielka być może tych staników, które przychodzisz pomierzyć. Prywatnie nazywam to wycieraniem się w staniki.
          • A ty zawsze kupujesz każdy zmierzony stanik? Bo jak nie to ja mogę nosić po tobie :).
            • Nie, nie zawsze, ale nigdy nie idę do sklepu pomierzyć i kupić w necie. Lodówkę czy pralkę tylko oglądasz, stanik jednak zakładasz na siebie i niech zrobi to 10 osób dziennie... a potem kupi w necie, oczywiście!


              anglofil napisała:

              > A ty zawsze kupujesz każdy zmierzony stanik? Bo jak nie to ja mogę nosić po to
              > bie :).
              • Miałam kiedyś klientkę w sklepie, przyszła na brafitting i po stanik. Wybrała jednego brytyjczyka, ale powiedziała, że jest dość droga jak dla niej i że musi się z tą decyzją przespać. I poszła. Na drugi dzień przychodzi z samego rano i szuka na wieszakach tego modelu. Pytam więc , czy dojrzała do zakupu, a ona mnie pyta, jaki to będzie 80G "po brytyjsku" (80G dobrałam jej wczoraj i to akurat zapamiętała), więc jej odpowiadam i sięgam po stanik w jej rozmiarze na wieszak. A ona do mnie, że nie, że dziękuje, bo znalazła sobie taki w internecie, ale nie wiedziała, jaki rozmiar ma kupić, bo to inna rozmiarówka, więc przyszła dopytać...
              • > Nie, nie zawsze, ale nigdy nie idę do sklepu pomierzyć i kupić w necie. Lodówkę
                > czy pralkę tylko oglądasz, stanik jednak zakładasz na siebie i niech zrobi to
                > 10 osób dziennie... a potem kupi w necie, oczywiście!

                Jak dla mnie takie postępowanie jest nie w porządku, ale kompletnie nie rozumiem tego argumentu. Stanik po kupnie normalnie się pierze i mi osobiście jest wszystko jedno, czy go wcześniej mierzyły 10 osób, czy 11. Chyba, że stanik byłby tak eksploatowany, że nosiłby wyraźne ślady zużycia, wtedy bym go po prostu nie kupiła. W każdym wypadku traci sprzedawca, z mojej strony czego oczy nie widzą, tego sercu nie żal.
                Przy czym uważam, że takie traktowanie sklepów jest nie na miejscu. Za to właśnie się płaci te kilkadziesiąt złotych więcej, że ma się do dyspozycji cały asortyment i często również brafitterkę.


                --
                Fizia Pończoszanka



                • Realnie to wygląda tak:
                  niestety, nie wszystkie panie przychodzące pomierzyć stanik zwracają uwagę, by go przy mierzeniu nie ubrudzić, np. szminką, podkładem, czy antyperspirantem. Prawda jest też taka, że poziom higieny niektórych klientek też daleki jest on wzorowego i czasem stanik po zdjęciu przez klientkę po prostu śmierdzi potem. To przykre, ale takie są realia. Nikt nie chce stanika brudnego albo cuchnącego, prawda? To dotyczy też pewnie innych asortymentów, nie tylko bielizny.
                  Dziś byłam w odzieżowym sklepie oferującym m.in. bieliznę i widniała kartka: bielizny nie mierzymy. (Właścicielka tego sklepu jest moją klientką i zawsze mierzy staniki ;-))

                  pinupgirl_dg napisała:


                  Za to właśn
                  > ie się płaci te kilkadziesiąt złotych więcej, że ma się do dyspozycji cały asor
                  > tyment i często również brafitterkę.
                  >
                  >
                  • no dobrze, dobre sklepy (przynajmniej w Warszawie) mają wodę w spreju i chusteczki higieniczne, albo mokre chusteczki, albo i to i to.
                    druga rzecz: zawsze można wprowadzić usługę brafittingu, która będzie płatna. sklep musi się liczyć z tym, że ekonomicznie 75% naszego społeczeństwa nie stać na luksusy pt. stanik za 200PLN.
                    wtedy np. łatwiej będzie uzbierać 50PLN na brafitting i bez oburzenia móc kupić stanik tam, gdzie taniej (psie prawo każdego konsumenta). a może i brafitterki zaczną być doceniane, bo ich wiedza i doświadczenie w tej chwili są darmowe.

                    --
                    .............. fusy precz!
                    http://www.pustamiska.pl/images/banner3.png
                    • > no dobrze, dobre sklepy (przynajmniej w Warszawie) mają wodę w spreju i chustec
                      > zki higieniczne, albo mokre chusteczki, albo i to i to.

                      Przykro mi, że muszę tłumaczyć takie rzeczy, ale na niektóre... zapachy nie pomoże woda w spreju i mokre chusteczki. Jeśli moje własne pachy wieczorem czuć nawet delikatnie potem, to chusteczka nie sprawia, że ten zapach się neutralizuje.
                    • I tu się zgodzę, może to by było rozwiązanie. Jeśli ktoś zna swój rozmiar albo choć trochę orientuje się w temacie, to tak na prawdę po co ma płacić za brafitting za każdym razem, może są dziewczyny, które tego nie potrzebują lub nie chcą a wolą przymierzyć stanik przed zakupem?
                      A co z mężczyznami kupującymi prezenty dla swoich kobiet?;) Może nie jest ich nieporównywalnie mniej, ale w takim razie też płacą za brafitting.

                      W sklepach z odzieżą rzadko można się spotkać z fachową radą Pani ekspedientki, tak mi się wydaje. Człowiek bierze ciuch do przymierzalni i sam sobie musi odpowiedzieć na pytanie czy dobrze mu w tym. No, ale może ja za rzadko chodzę po sklepach to się nie znam.

                      Może po prostu polski rynek został tak od początku uformowany, że brafitting jest nieodzowną rzeczą podczas kupowania bielizny. Tylko jeśli jest to wliczone w cenę, to dlaczego tyle ogłoszeń, że jest on gratis? Czy w ogóle istnieją sklepy, w których trzeba za to płacić oddzielnie?
                      --
                      Niebieska Kokardka
                      • Tylko jeśli jest to wliczone w
                        > cenę, to dlaczego tyle ogłoszeń, że jest on gratis? Czy w ogóle istnieją sklep
                        > y, w których trzeba za to płacić oddzielnie?

                        W cenę stanika, czy w ogóle każdego produktu kupowanego stacjonarnie, wliczony jest koszt między innymi utrzymania pracownika, czy jest on brafittreką, czy nie. Prosty przykład: jeśli mam w domu w jednym pokoju magazyn ze stanikami i sprzedaję je netowo, mogę sprzedawać taniej, wliczając tylko swój własny zysk i vat. Jeśli jednak otwieram sklep stacjonarny, to:
                        -lokal nie jest za darmo
                        -prąd do oswietlenia tego lokalu nie jest za darmo
                        -ogrzanie, coby klientka nie marzła, nie jest za darmo
                        -pracownicy obsługujący tę klientkę nie są za darmo
                        itd. Choć przecież nie masz napisane na wystawie każdego sklepu: "Uwaga, produkt u nas kosztuje Xzł, ale klienta obowiązuje zrzuta na czynsz 20 zeta, na pracownika 15 zeta i na ogrzewanie kolejne 15 zeta", prawda? To wszystko jest po prostu wliczone w cenę produktu, ponieważ tymi sprzedawanymi stanikami trzeba na to wszystko zarobić. Na pracownika, brafitterkę, także.
                        • I to wydaje się logiczne, nikt się nie oburza na to, że musi płacić za prąd czy światło, jeśli klientka nic nie kupi.
                          Może jestem laikiem w pewnych sprawach, ba, nawet na pewno, ale wydaje mi się, że dywagacje nad tym, czy takie zachowania jak celowe przymierzanie staników jest chamskie lub niesą bez sensu, bo to samo dotyczy butów, kurtek, i innych tego typu rzeczy. To są chyba uroki handlu. Owszem, przymierzając coś staram się tego nie zniszczyć, bo sama nie chciałabym takiej takiej rzeczy kupić. Ale zawsze trafi się jakiś "parapet", co będzie innych wykorzystywał, i będzie myślał jedynie o sobie.
                          Ja bym się bardziej zastanowiła, ile tak na prawdę można oszczędzić na takich zabiegach? Może ja noszę staniki z niższej półki cenowej, także mi kompletnie się nie opłaca, bo jeśli kupuje stanik za 80 zł a w necie kupię za powiedzmy 65, to z przesyłką wychodzi tyle samo praktycznie. Na droższych faktycznie można coś zaoszczędzić?

                          --
                          Niebieska Kokardka
                          • > Ja bym się bardziej zastanowiła, ile tak na prawdę można oszczędzić na takich z
                            > abiegach? Może ja noszę staniki z niższej półki cenowej, także mi kompletnie si
                            > ę nie opłaca, bo jeśli kupuje stanik za 80 zł a w necie kupię za powiedzmy 65,
                            > to z przesyłką wychodzi tyle samo praktycznie. Na droższych faktycznie można co
                            > ś zaoszczędzić?

                            Dla osób wprawnych w internetowych zakupach zagranicznych - dużo. Tym bardziej, że dzięki przymiarce w sklepie dokładnie wiedzą, w co celować. Nie pochwalam tego, ale cóż.
                            Niestety, w Polsce zjawisko wyprzedaży praktycznie nie istnieje. Staniki są często droższe, niż w UK, nawet w regularnych cenach, a ceny polskich producentów też są dość wysokie, jak na przeciętną kieszeń.


                            --
                            Fizia Pończoszanka
                          • niebieska.kokardka napisała:

                            > Ja bym się bardziej zastanowiła, ile tak na prawdę można oszczędzić na takich z
                            > abiegach? Może ja noszę staniki z niższej półki cenowej,

                            Raczej masz bardziej popularny rozmiar, na który dobre staniki szyje więcej firm.

                            > także mi kompletnie się nie opłaca, bo jeśli kupuje stanik za 80 zł a w
                            > necie kupię za powiedzmy 65, to z przesyłką wychodzi tyle samo praktycznie.
                            > Na droższych faktycznie można coś zaoszczędzić?

                            Można. Staniki Elomi w sklepach stacjonarnych w zasadzie nie schodzą poniżej 200 zł, a ładniejsze modele typu Lara potrafią kosztować nawet 280 zł.
                            Na ebayu da się wyszukać staniki z metką za 70 - 100 zł.

                            > to samo dotyczy butów, kurtek, i innych tego typu rzeczy.

                            No chyba nie. Ja nie widziałam w internecie ofert butów czy ciuchów wyraźnie tańszych niż w realu. Jeśli kupuję w ten sposób, to raczej dlaczego, że jest większy wybór.
                            --
                            Magdalaena
                            • 70I polskie, wcale nie tak łatwo dostać a i każdy wie jak z tymi "tabelami"jest.
                              I punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. Ja się w ogóle nie orientuje w markach UK, kiedyś przymierzalam jakiegoś panache ale nie leżał.
                              A co do ciuchów innych, chodzi o to, że wszystko jest przymierzane wielokrotnie, też często zniszczone. Nie dotyczy to jedynie staników.
                              --
                              Niebieska Kokardka
                      • niebieska.kokardka napisała:

                        > Jeśli ktoś zna swój rozmiar albo choć trochę
                        > orientuje się w temacie, to tak na prawdę po co ma płacić za brafitting
                        > za każdym razem, może są dziewczyny, które tego nie potrzebują lub
                        > nie chcą a wolą przymierzyć stanik przed zakupem?

                        Ja bym bardzo chętnie kupowała w ten sposób. Biorę stanik z wieszaka, przymierzam i kupuję, jeśli dobrze leży + podoba mi się + cena jest adekwatna do jakości.
                        Niestety "nasze" sklepy są za małe / mają za mało towaru, żeby on po prostu sobie wisiał. Zwykle jest poupychany w jakichś szufladach i każdy stanik musi być wyszukany przez ekspedientkę. W dodatku rzadko kiedy jest dostępna pełna rozmiarówka i pani musi dedukować, że skoro stanik X 34GG ma za małą miskę, a stanik Y 34H za wąski obwód, to ideałem będzie stanik Z 36FF.
                        --
                        Magdalaena
                        • magdalaena1977 napisała:

                          > niebieska.kokardka napisała:
                          >
                          > > Jeśli ktoś zna swój rozmiar albo choć trochę
                          > > orientuje się w temacie, to tak na prawdę po co ma płacić za brafitting
                          > > za każdym razem, może są dziewczyny, które tego nie potrzebują lub
                          > > nie chcą a wolą przymierzyć stanik przed zakupem?
                          >
                          > Ja bym bardzo chętnie kupowała w ten sposób. Biorę stanik z wieszaka, przymierz
                          > am i kupuję, jeśli dobrze leży + podoba mi się + cena jest adekwatna do jakości

                          Wiszisz, pracowałam trochę jako bra-fitterka i zwykle bywało tak, że kiedy w sklepie jest kilka różnych firm brytyjskich+kilka polskich, każda ma pratkycznie inną rozmiarówkę lub w poszczególnych stanikach występują inne anomalie rozmiarowe. I doświadczenie mówii, że 95% klientek, które bierze sobie sama staniki z wieszaczka bierze rozmiary od czapy (np. ten sam rozmiar z comeximu, effuniaka, onlyher, brytyjczyka i gorsenii) i kończy się tym, że brafitterka i tak musi donosić odpowiednie rozmiary.
                          • Reasumując,
                            Dopóki przebitka w cenie brytyjczyków wynosi 100 zł, zjawisko mierzenia w realu i kupowania w necie będzie na porządku dziennym, tak mi się wydaje. I chyba trzeba to przyjąć na klatę, bo inaczej nie będzie, pewnie.. Szkoda nerwów pewnie, no ale jakbym miała sklep, top treść by mnie krew zalała na sama myśl o tym. Tylko właśnie, skąd takie ceny? Czy to koszty sprowadzenia stanika?
                            Niebieska Kokardka
                            • niebieska.kokardka napisała:
                              T
                              > ylko właśnie, skąd takie ceny? Czy to koszty sprowadzenia stanika?
                              > Niebieska Kokardka

                              No ktoś Ci ładnie wyliczył gdzieś wyżej, ale ogółem: ZUS, pensja dla pracowników, czynsz, prąd, woda, zakup chusteczek i wody mineralnej, środków czystości, opłaty za postawienie strony internetowej, opłata za korzystanie z terminalu do kart płatniczych, reklama, potrącenie kosztów za staniki zniszczone przez klientki i pewnie jeszcze wiele innych. Sam czynsz w większym mieście to od kilku do kilkunastu tysięcy złotych. No i do tego jeszcze w Polsce staniki brytyjskie są sprowadzane przez dystrybutora, który przecież też musi zarobić.
                              • Ekonomia nigdy nie była moją mocną stroną.
                                W sumie wiem ile kosztuje wyprodukowanie szamponu do włosów a za ile można go kupić w sklepie i za co człowiek tak naprawdę płaci.
                                Konsumpcyjne społeczeństwo z nas, to nie ma co się dziwić, że płacimy za reklamę i często za markę, pomijam tutaj sprawy eksploatacyjne sklepu, to pewnie dotyczy nie tylko staników.

                                Niektórzy zrobią wszystko, żeby mieć jakiś kosmetyk czy inną rzecz to pewnie są i dziewczyny, które muszą mieć stanik taki a nie inny, bo tak i już, każdy ma jakiegoś bzika;)
                                Zatem ja wole poszukać czegoś tańszego niż kombinować po kątach, pójść, przymierzyć jak się należy, pogadać z ekspedientką i wiedzieć za co płacę.
                                --
                                Niebieska Kokardka
                                • niebieska.kokardka napisała:

                                  > Ekonomia nigdy nie była moją mocną stroną.
                                  > W sumie wiem ile kosztuje wyprodukowanie szamponu do włosów a za ile można go k
                                  > upić w sklepie i za co człowiek tak naprawdę płaci.
                                  > Konsumpcyjne społeczeństwo z nas, to nie ma co się dziwić, że płacimy za reklam
                                  > ę i często za markę, pomijam tutaj sprawy eksploatacyjne sklepu, to pewnie doty
                                  > czy nie tylko staników.
                                  >
                                  > Niektórzy zrobią wszystko, żeby mieć jakiś kosmetyk czy inną rzecz to pewnie są
                                  > i dziewczyny, które muszą mieć stanik taki a nie inny, bo tak i już, każdy ma
                                  > jakiegoś bzika;)
                                  > Zatem ja wole poszukać czegoś tańszego niż kombinować po kątach, pójść, przymie
                                  > rzyć jak się należy, pogadać z ekspedientką i wiedzieć za co płacę.

                                  No i do tego jeszcze co wcześniej napisałam trzeba dodać jeszcze większą powierzchnię, za którą płaci sklep z bra-fittingiemw porównaniu do przeciętnego bieliźniaka. Jednak kilkadziesiąt rozmiarów w X modelach zajmuje więcej miejsca niż 3 rozmiary na krzyż.
                                  • I tak czy siak, jeśli już ktoś zakłada jakiś biznes, to po to, żeby mieć z czego żyć, i oprócz lokali i ZUSów, trzeba coś zostawić na tzw. życie, i to dotyczy każdej branży.

                                    Myślę, że tak samo jak wśród klientek są pewne wyrachowane (....), tak samo wśród sprzedawców też, zdają sobie sprawę z tego, że cena jest zawyżona. Każdy orze tak jak może.
                                    Pod tym względem chyba się jednak nie mylę?;)
                                    --
                                    Niebieska Kokardka
                            • > Dopóki przebitka w cenie brytyjczyków wynosi 100 zł, zjawisko mierzenia w realu
                              > i kupowania w necie będzie na porządku dziennym, t


                              Hmm, ale chyba nie mówimy tu o przebitce na dokładnie tym samym modelu?
                              Teraz ceny w Polsce na tą samą nową kolekcję są praktycznie porównywalne z cenami w UK.
                              Czasami to nawet w polskim sklepie wychodzi taniej, doliczając przesyłkę i wysoki kurs funta.
                              Dysproporcje są w starszych kolekcjach, które w UK są dostępne taniej, ale też angielskie sklepy mają preferencyjne warunki na kupno tańszych biustonoszy, więc mogą je taniej sprzedawać. Polskich sklepów zazwyczaj po prostu nie stać na to, żeby towar tak mocno przeceniać.

                              -------------------------------------
                              Zapraszamy na jesienne kolekcje oraz letnie wyprzedaże w sklepie BODY.
                              www.body.sklep.pl
                              kontakt@body.sklep.pl
                              • Tylko pytam, bo mnie to ciekawi, dlaczego jest tak wiele głosów za i przeciw i dyskusji nt cen;)
                                Tak czy siak, "Czy istnieją TANIE biustonosze?" - taniość jest pojęciem względnym, dla każdego pułap "taniości" jest inny:)
                                --
                                Niebieska Kokardka
                              • Tak wysoka przebitka jest prawdopodobna bo nie wszystkie sklepy maja takie same ceny, widzialam w sklepie w Warszawie ceny nawet i 100 zl wyzsze za biustonosz niz w innych sklepach.
                              • > Hmm, ale chyba nie mówimy tu o przebitce na dokładnie tym samym modelu?
                                > Teraz ceny w Polsce na tą samą nową kolekcję są praktycznie porównywalne z cena
                                > mi w UK.
                                > Czasami to nawet w polskim sklepie wychodzi taniej, doliczając przesyłkę i wyso
                                > ki kurs funta.

                                To pewnie różnie bywa w zależności od kursu, ale jak sprawdzałam kilka razy, to jednak w PL wychodziło podobnie (w przypadku najprostszych modeli) lub drożej. Nie sprawdzałam wszystkiego i porównuję z Bravissimo, gdzie zaglądam głównie dla świetnych zdjęć, nie wiem, czy mają tanio, czy drogo.

                                > Dysproporcje są w starszych kolekcjach, które w UK są dostępne taniej, ale też
                                > angielskie sklepy mają preferencyjne warunki na kupno tańszych biustonoszy, wię
                                > c mogą je taniej sprzedawać. Polskich sklepów zazwyczaj po prostu nie stać na t
                                > o, żeby towar tak mocno przeceniać.

                                No właśnie tego nie rozumiem. Rozmawiałyśmy o tym na Stanikomani, dlaczego inne firmy nie dostosowują cen do realiów rynku, jak Change. Ja nawet nie chcę, żeby dostosowywały, ale żeby to były te same ceny, jak w UK. Widać jesteśmy wciąż zbyt małym rynkiem :|.


                                --
                                Fizia Pończoszanka
                                • pinupgirl_dg napisała:

                                  > No właśnie tego nie rozumiem. Rozmawiałyśmy o tym na Stanikomani, dlaczego inne
                                  > firmy nie dostosowują cen do realiów rynku, jak Change. Ja nawet nie chcę, żeb
                                  > y dostosowywały, ale żeby to były te same ceny, jak w UK. Widać jesteśmy wciąż
                                  > zbyt małym rynkiem :|.
                                  >
                                  Część cen jest zbliżona, taniej chyba niestety nie będzie, bo kurs funta jest wysoki, no i w Polsce staniki przechodzą przez dystrybutora, czyli musi zarobić i producent, i dystrybutor i sklep, łańcuszek jest niestety chyba trochę za długi :(
                              • kasienka.body napisała:

                                > Hmm, ale chyba nie mówimy tu o przebitce na dokładnie tym samym modelu?

                                Wszystko zależy od definicji tego samego ;-)
                                Dla mnie jako klientki podział staników na kolekcje jest całkowicie sztuczny, cały rok noszę tę samą bieliznę i z roku na rok gust mi się nie zmienia.
                                Turkusowy stanik przeceniony jako resztka z 2010 r. jest IMHO równie dobry, co gorąca jasnochabrowa nowość sezonu AW 2012.
                                --
                                Magdalaena
                                • > Dla mnie jako klientki podział staników na kolekcje jest całkowicie sztuczny, c
                                  > ały rok noszę tę samą bieliznę i z roku na rok gust mi się nie zmienia.
                                  > Turkusowy stanik przeceniony jako resztka z 2010 r. jest IMHO równie dobry, co
                                  > gorąca jasnochabrowa nowość sezonu AW 2012.

                                  Dla mnie też ;). Pewnie dlatego w Polsce nie ma wyprzedaży ;).


                                  --
                                  Fizia Pończoszanka
                                • magdalaena1977 napisała:

                                  > Dla mnie jako klientki podział staników na kolekcje jest całkowicie sztuczny, c
                                  > ały rok noszę tę samą bieliznę i z roku na rok gust mi się nie zmienia.
                                  > Turkusowy stanik przeceniony jako resztka z 2010 r. jest IMHO równie dobry, co
                                  > gorąca jasnochabrowa nowość sezonu AW 2012.

                                  Z punktu widzenia producenta jesteś więc klientką nieatrakcyjną. Nie oczekuj za bardzo, że będzie o ciebie dbał i zmieni swoje strategie sprzedaży, bo nie ma w tym większego interesu. ;-) To klientki reagujące na nowości napędzają rynek. Ja też nie gonię za każdą nowością i nieraz czekam spokojnie na wyprzedaże (nie tylko na rynku stanikowym). Niejednokrotnie udało mi się w ten sposób zdobyć podobającą mi rzecz, której nie kupiłabym w pełnej cenie, bo aż takiego parcia na jej posiadanie nie miałam. Gust jednak, owszem, mi się zmienia i aż tak obojętny fason, kolor czy styl mojej bielizny mi nie jest, więc zdarza mi się zachwycić czymś nowym, co konieczenie muszę mieć i wydać na to więcej pieniędzy. Wydaje mi się, że większość konsumentek reaguje podobnie i to twoja konserwatywna postawa nie jest regułą.
                                • Czyli jest nas dwie z konserwatywnym podejściem;)
                                  --
                                  Niebieska Kokardka
                      • > I tu się zgodzę, może to by było rozwiązanie. Jeśli ktoś zna swój rozmiar albo
                        > choć trochę orientuje się w temacie, to tak na prawdę po co ma płacić za brafit
                        > ting za każdym razem, może są dziewczyny, które tego nie potrzebują lub nie chc
                        > ą a wolą przymierzyć stanik przed zakupem?
                        > A co z mężczyznami kupującymi prezenty dla swoich kobiet?;) Może nie jest ich n
                        > ieporównywalnie mniej, ale w takim razie też płacą za brafitting.

                        Nie zgodzę się z tym, że płacimy tylko za brafitting. Pomysł dobry, ale nie o to chodzi. Płacimy za wygodę, że jeśli standardowe 65ff okaże się jedna za małe, a wcześniej nikt nie napisał, że ten model jest małomiseczkowy, to w większości przypadków bez większych ceregieli możemy przymierzyć 65G. I że jeśli się okaże, że 65G ma już za szerokie fiszbiny, to możemy obejrzeć inny model. Bez kłopotu, czekania, pakowania, odsyłek. Płacimy za to, że sklep ma dobrą, wygodną dla nas lokalizację, za to, że te staniki ktoś po nas odwiesza, ktoś je sprowadza i trafia w nasze gusta. Jak nie trafia, to idziemy do innego sklepu. Za to, że zawsze obok jest brafitterka w pogotowiu, też, ale nie tylko za to.

                        > W sklepach z odzieżą rzadko można się spotkać z fachową radą Pani ekspedientki,
                        > tak mi się wydaje. Człowiek bierze ciuch do przymierzalni i sam sobie musi odp
                        > owiedzieć na pytanie czy dobrze mu w tym. No, ale może ja za rzadko chodzę po s
                        > klepach to się nie znam.

                        W sklepach z odzieżą z wyższej i średniej półki często można na to liczyć. Nawet w małych sklepikach, gdzie sprzedawczyni ma czas dla każdego klienta.

                        Wydaje mi się, że wprowadzenie takiej usługi miałoby sens. Nawet, jeśli mi by nie chodziło o brafitting, tylko o samodzielne mierzenie. Przyznam, że jakoś mi głupio chodzić do sklepów stacjonarnych. Leży na mnie co 20 mierzony stanik, więc często mierzę i wychodzę. Nic na to nie poradzę. Na pocenie też nie. Zakupy netowe, mimo całego ryzyka i niekoniecznie niższej ceny (jeśli liczyć odsyłki, to już wcale, jestem gapa i nie opanowałam zakupów zagranicznych), są dla mnie lepsze. Inne zakupy zdecydowanie wolę robić stacjonarnie.

                        --
                        Fizia Pończoszanka
                        • pinupgirl_dg napisała:

                          > Płacimy za wygodę, że jeśli standardowe 65ff okaże się jedna za małe,
                          > a wcześniej nikt nie napisał, że ten model jest małomiseczkowy, to w większośc
                          > i przypadków bez większych ceregieli możemy przymierzyć 65G.

                          W okolicach 85G sprawa nie jest taka prosta :-(

                          > Płacimy za to, że sklep ma dobrą, wygodną dla nas lokalizację,

                          Żaden z warszawskich sklepów nie ma wygodnej dla mnie lokalizacji, wszystkie są położone przy takich uliczkach, gdzie nie bardzo jest gdzie zaparkować. W zasadzie nie ma tak, żebym mogła zajrzeć i przy okazji pooglądać staniki.
                          Za to rozmaite triumphy mijam wychodząc z każdego marketu.
                          Mam wrażenie, że to kwestia ceny powierzchni wystawienniczej - tj. że staniki, które i tak są drogie, byłyby jeszcze droższe, gdyby sprzedawać je w centrum handlowym.

                          > > W sklepach z odzieżą rzadko można się spotkać z fachową radą Pani
                          > > ekspedientki, tak mi się wydaje.

                          > W sklepach z odzieżą z wyższej i średniej półki często można na to liczyć.

                          Moje doświadczenia z takimi radami nie są najlepsze - zwykle sprowadzały się do przekonywania mnie do kupienia czegoś innego niż chciałam, byleby tylko coś mi sprzedać.
                          Dla mnie brafitterka to raczej ktoś taki jak sprzedawca z salonu z rowerami / nartami, który lepiej zna się na technicznej stronie produktu.
                          --
                          Magdalaena
                          • > Żaden z warszawskich sklepów nie ma wygodnej dla mnie lokalizacji, wszystkie są
                            > położone przy takich uliczkach, gdzie nie bardzo jest gdzie zaparkować. W zasa
                            > dzie nie ma tak, żebym mogła zajrzeć i przy okazji pooglądać staniki

                            No dobra, ale sprzedawca ebayowy na Wyspach to jeszcze mniej wygodna lokalizacja ;). Poza tym jeśli nie chcesz gdzieś jechać, to nie jedziesz.

                            > Moje doświadczenia z takimi radami nie są najlepsze - zwykle sprowadzały się do
                            > przekonywania mnie do kupienia czegoś innego niż chciałam, byleby tylko coś mi
                            > sprzedać.

                            Zgadzam się. Ale, bądźmy szczerzy, w sklepach z bielizną też się to czasami zdarza.


                            --
                            Fizia Pończoszanka
          • hmm, dopoki w sklepach stacjonarnych sa ceny nie do przyjecia (czynsze, pensje sprzedawcy itp oplaty) takie praktyki beda na porzadku dziennym, nie mowie ze to w porzadku, ale taka jest prawda, czy to sie komus podoba czy nie.
            tak jak z lodowka czy pralka - mozna sobie poogladac w sklepie stacjonarnym i zamowic kilkaset (!!!) zl taniej w internecie.
            --
            "Od owej bezsennej nocy uczucie przygnębienia i rezygnacji już jej nie opuściło. Nie chciała niczego - niczego w świecie." Kate Chopin, "Przebudzenie"
            • Każdy orze tak jak morze, niestety. Też tego nie popieram i nigdy tak nie zrobiłam, tylko moim zdaniem taka sytuacja może być jedna? Idę, przymierzam i znając mój orientacyjny rozmiar w danej firmie kupuję te właśnie modele i rozmiary. Ale za każdym razem? Szkoda czasu, w ogólnym rozrachunku (we, dojazdy, szukanie, czas), wychodzi chyba na to samo? Ok, rozmiar się zmienia. Ale przecież czuć, czy miska robi się za mała, czy obwód za ciasny.
              Ciuchy w sklepie też często są pogniecione, pobrudzone i nieładnie pachnące. To chyba w ogóle dotyczy odzieży, taki urok.

              Wracając do staników, czy to tak naprawdę się tak opłaca? Biorąc pod uwagę koszt przesyłki, nie wychodzi na to samo?
              --
              Niebieska Kokardka
              • >
                > Wracając do staników, czy to tak naprawdę się tak opłaca? Biorąc pod uwagę kosz
                > t przesyłki, nie wychodzi na to samo?

                nie wychodzi, ostatnio sie przekonalam o tym dobitnie, troche "niechcacy";

                potrzebowalam "na juz" stanika sportowego na srednich rozmiarow biust, z jak najlepszym supportem; udalam sie do jednego sklepu - brak mojego rozmiaru, do drugiego - rozmiar byl, ale w modelu wylacznie z niezbyt satysfakcjonujacym mnie supportem, nawet nie chcialam mierzyc, namawiana usilnie przez pania zmierzylam, ale ten akurat shock trzymal z grubsza podobnie jak stanik sportowy z m&s za 60 pln, w tzrecim sklepie - okazalo sie ze moj rozmiar jest, ale czeka ewentualnie na inna klientke, ktora ma dobe, zeby zdecydowac czy biezre, zmierzylam, czy bedzie ok, zeby w razie czego kupic i sie ustawic w kolejce; bingo - pasowal fajnie, nastepnego dnia mialam dostac telefon czy jest; najtanszy nie byl - 240 pln; telefon ze sklepu - stanika niet, klientka kupila, ale moga mi sprowadzic; juz bylam gotowa sie zdecydowac, ale zonk - bedzie za...miesiac; zrezygnowalam bo trenuje kazdego dnia i to sporo i nie usmiechalo mi sie czekac miesiac;
                gdyby to byl tydzien a nie miesiac - pewnie bym wziela nie zastanawiajac sie;
                poniewaz wyszlo tak, ze wiedzialam dokladnie co mi jest potrzebne, siadlam do sieci i 4 (!) dni potem mialam dokladnie tego shocka w domu (nie z promocji, to nowy dosc model, w bazowym kolorze), za oszalamiajaca kwote niecalych 140 pln z przesylka liczac;
                ja wiem, ze lokal, swiatlo, pracownik, mozliwosc dotkniecia materialu i ok, gotowa jestem za to doplacac, ale no kurcze, az taka roznica?
                juz nie wspomne ze sie najezdzilam po warszawie;
                a, umiem sobie dobrac stanik sportowy, bo wiem, do czego mi potrzebny, z jakim obwodem mi dobrze przy wysilku itd., ale gdybym nie umiala, to w zasadzie na pomoc sprzedawcy nie moglabym liczyc; wiec trudno powiedziec zeby w tych 240 sie brafitting zawieral;

                mnie ta przygoda zastanowila mocno, mysle, ze gdyby ta roznica byla, nie wiem, rzedu 20%, mialabym poczucie, ze jest ok, ale no kurcze, teraz mam poczucie, ze nie jest;
                chociaz fakt, ze sklepu nigdy nie prowadzilam, wiec nie wiem, jak sie takie rzeczy amortyzuja;
                ta roznica naprawde musi byc taka, zeby sie sklep utzrymal jako tako?
                • Shocki mają wyjątkowo duże różnice w cenach między PL a GB. Ale np. w przypadku panaszków ceny w obu krajach są porównywalne.


                  --
                  Gdzie kupić porządny stanik
                  stanikowamapa.prv.pl
                  Pomoc do mapy mile widziana :)
                • Tak czytam czytam i jedna myśl mi się nasunęła. Niestety w żadnym polskim sklepie Shock nie będzie nigdy kosztował 140 zł to jest niewiele wyższa cena niż nasza cena zakupu i tyle! Może dorwałaś go na promocji? Może ktoś genialnie sprzedaje z 10 zł zyskiem? Nie wnikam, ale 240 zł za Shock to dość normalna cena na sklep stacjonarny w Warszawie niestety i na to ma wpływ przede wszystkim nasza cena zakupu.


                  Natomiast ja jako właścicielka Dopasowanej uwielbiam osoby przychodzące do nas angażujące nas do szukania wszystkiego i pracę w przymierzalni a później prośbę o zapisanie na karteczce wszystkich pasujących modeli....czasami mam ochotę wystawić rachunek na 40 zł za koszt obsługi dziewczyn w przymierzalni i koszt ubrudzenia bielizny. Oczywiście ja rozumiem, że nie każda kobieta w przymierzalni coś kupi bo po prostu może nie być nic podobającego się, ale to celowe mierzenie i hasło "poszukam w internecie i kupię" osłabia :(
                  • > Tak czytam czytam i jedna myśl mi się nasunęła. Niestety w żadnym polskim sklep
                    > ie Shock nie będzie nigdy kosztował 140 zł to jest niewiele wyższa cena niż nas
                    > za cena zakupu i tyle! Może dorwałaś go na promocji? Może ktoś genialnie sprzed
                    > aje z 10 zł zyskiem? Nie wnikam, ale 240 zł za Shock to dość normalna cena na s
                    > klep stacjonarny w Warszawie niestety i na to ma wpływ przede wszystkim nasza c
                    > ena zakupu.

                    Ano właśnie o tym mówię. Jeśli takie Change potrafiło wprost dopasować ceny do realiów rynku (a charytatywnie tego pewnie nie zrobili, chociaż zobaczymy, co z tego wyniknie), dla dlaczego inne firmy nie widzą interesu w tym, żeby ich ceny były chociaż porównywalne, jak za granicą. Trudno mieć im to za złe, chociaż myślałam, że jednak opłacało by im się nas trochę dopieścić.


                    > Natomiast ja jako właścicielka Dopasowanej uwielbiam osoby przychodzące do nas
                    > angażujące nas do szukania wszystkiego i pracę w przymierzalni a później prośbę
                    > o zapisanie na karteczce wszystkich pasujących modeli....czasami mam ochotę wy
                    > stawić rachunek na 40 zł za koszt obsługi dziewczyn w przymierzalni i koszt ubr
                    > udzenia bielizny.

                    Po raz kolejny powiem, że to by nie był taki zły pomysł, chociaż pewnie karkołomny do przeprowadzenia. Ja bym chętnie w to poszła (gdyby np. przy zakupie ta kwota była odliczana). Z powodów wymienionych w tym wątku rzadko zaglądam do sklepów stacjonarnych, kupuję więc w najczęściej w necie, głównie te same marki, żeby uniknąć wpadek. Również w sklepie stacjonarnym idę zwykle po konkretną rzecz, przykro pisać, ale prawie boję się mierzyć, nawet wejść i pooglądać mi głupio. A chętnie bym się trochę "rozwinęła" stanikowo.

                    --
                    Fizia Pończoszanka
                  • moniko, nie robie zadnych tajemnic, tylko chyba niejasno napisalam albo ty nie doczytalas - w koncu kupilam on-line, ale z UK przyszlo; w Warszawie stacjonarnie nie znalazlam swojego rozmiaru, a bylam dosc zdeterminowana, zeby miec szybko;
                    az z ciekawosci sprawdzilam - w tej chwili 25 funtow;
                    akceptuje jako klientka, ze w sklepie stacjonarnym bedzie to kosztowac drozej niz w internetowym, ok, rozumiem, ze za mozliwosc przymierzenia tzreba doplacic, ale przyznasz, ze ta roznica musi byc jakos rozsadnie wywazona; zreszta roza sensownie zauwazyla, ze dotyczy to akurat shocka, z panache juz jest lepiej, pojecia nie mam(y) dlaczego;

                    nie wiem, czy jako sklep kupujecie od dystrybutora na PL czy bezposrednio z UK, jak sie ksztaltuja marze i masy innych rzeczy, ktore maja wplyw na cene, bo nigdy sklepu nie prowadzilam; ale jesli cena zakupu przez sklep jest (przykladowo) 130, a sprzedaje klientkom za 250 to ja mam jednak poczucie pewnej przesady;

                    rozumiem twoja frustrację z jednej strony, bo za swoja prace powinnas otrzymac zaplate; z drugiej latwo wylac dziecko z kapiela - bo w sumie chetnie bym przymierzyla tez panacha, chetnie bym miala drugiego sportowca porzadnego, bo mnie wkurza codzienne pranie shocka a panache podobno daje lepszy ksztalt;) ale odpuszczam, bo, nie daj boze, stwierdze, ze gorzej trzyma niz ten, co mam (B5044 - polecam, swietny swoja droga, jak dla mnie znaczaco lepszy niz jego popzrednik) i nie kupie, i zwyczajnie nie chce sie narazac na potencjalne komentarze i psuc sobie dnia;

                    a wprowadzenie opcji, jaka jest w sklepach sportowych nie zda egzaminu? bo (upraszczajac sprawe) np. w sklepach biegowych mozna dobrac buty za oplata, jesli sie buty kupi, to tej oplaty nie ma, w wwie kosztuje to od 20 do 40 pln; w niektorych sklepach nawet ma sie 2 czy 4 tygodnie na przemyslenie sprawy; moze to byloby rozwiazanie?
                    • > a wprowadzenie opcji, jaka jest w sklepach sportowych nie zda egzaminu? bo (upr
                      > aszczajac sprawe) np. w sklepach biegowych mozna dobrac buty za oplata, jesli s
                      > ie buty kupi, to tej oplaty nie ma, w wwie kosztuje to od 20 do 40 pln; w niekt
                      > orych sklepach nawet ma sie 2 czy 4 tygodnie na przemyslenie sprawy; moze to by
                      > loby rozwiazanie?

                      O, dobrze, że o tym wspomniałaś. Bo mi też żal wchodzić do sklepów stacjonarnych, w większości sprzedawczynie starają się być miłe, ale po 1 nie zawsze, a po drugie nawet jak się starają, to i tak wolę nie zgadywać, co o mnie myślą, gdy pomierzę, pomierzę i nic nie wybiorę. Nawet bardzo się nie dziwię, bo widzę, że mierzenie dla samego mierzenia jest jednak popularne, ale wolałabym sobie spokojnie obmierzyć wszystko, co mi się podoba, bez stresu i ciśnienia, że jednak coś wypadałoby kupić, żeby nie wyjść na chama.
                      A jestem bardzo niezdecydowana i bywa, że muszę wyjść, przespać się z decyzją (trochę to brzmi absurdalnie w odniesieniu do kupna stanika, ale przy cenach w PL lepiej się dwa razy zastanowić). Dlatego też lubię zakupy internetowe, ale one mają swoje ograniczenia - zamawiam tylko to, co do czego jestem niemal pewna, że będzie leżeć. Ja bym chciała chodzić do sklepów stacjonarnych właśnie po to, żeby zaoszczędzić oraz poznać inne marki, być może stworzone dla mnie. Chodzić i tylko mierzyć z zamiarem kupna w necie nie chcę.

                      --
                      Fizia Pończoszanka
                      • Bo mi też żal wchodzić do sklepów stacjonarnyc
                        > h, w większości sprzedawczynie starają się być miłe, ale po 1 nie zawsze, a po
                        > drugie nawet jak się starają, to i tak wolę nie zgadywać, co o mnie myślą, gdy
                        > pomierzę, pomierzę i nic nie wybiorę.

                        Nic nie myślą. Brafitterka też człowiek, też klient, i też chadza różne rzeczy oglądać i nie zawsze wychodzi z zakupem. Ma prawo Ci się nie podobać to, co pasuje. My tu zupełnie nie o tym mówimy, nie zakładamy, że każdy klient, który wyszedł bez zakupów, to przymierzacz. Monika pisze o konkretnych sytuacjach, ostatnio taka była u nas: klientka wchodzi, prosi o konkretny model i rozmiar, patrzy na metkę i komentuje do osoby towarzyszącej: no i widzisz, mówiłam Ci, jakie ceny są stacjonarnie, no ale chociaż mogę przymierzyć, to będę wiedziała, co zamówić...

                        Opłata za pomierzenie/brafitting/whatever, jest o tyle problematyczna, że uderzy głównie w uczciwe klientki. Bo bywa, że ktoś przychodzi i od drzwi mówi szczerze, że nie ma kasy za bardzo, ale chciałby poprosić o poradę, w jaki pi razy oko celować rozmiar i jak dobrać stanik, czy się za to płaci i ile. Natomiast osoba, która chce z premedytacją pomierzyć i kupić w necie, zawsze powie, że szczerze chciała kupić, ale nic, co jej się podoba, nie pasuje. I oczywiście ma do tego prawo, nie ma obowiązku kupować mierzonego towaru. Niemniej jednak niesmak zostaje. Ja wiem, że to uroki handlu itd., ale to nie zmienia faktu, że to nie w porządku.
                        • Tzn wiesz, ja wiem, że jestem jedną z wielu klientek, a brafitterka też człowiek itd itd, ale jakoś tak... chciałabym pochodzić, pooglądać, pomierzyć, jak to baba na zakupach, ale zakupy stacjonarne bez szczęśliwego finały są stresujące. Nie twierdzę, że to wina obsługi, bo ta zwykle jest bardzo uprzejma. Sądząc po wpisach, mierzenie dla samego mierzenia to jest plaga. Trochę tak, jak gdzieś mi się rzucił na oczy czy uszy komentarz sprzedawcy w drogerii na temat nastolatek, które wykorzystują testery do darmowego makijażu. Potem dłuuugo nie podeszłam do testera. Ja doskonale rozumiem Wasze problemy, chciałabym, żeby wilk był syty i owca cała.

                          --
                          Fizia Pończoszanka
                          • Nie nie nie! To nie jest tak, że jak ktoś nie kupuje to ja, my myślimy coś źle. Ja piszę o sytuacjach kiedy ktoś mi to wprost mówi! Wyłącznie o takich. Nikt nie musi kupować jak mu się coś nie podoba i tyle. Przecież nikogo nie zmusimy do kupna tego co wg nas jest ok i się skrzywimy jak nie kupi. To byłoby chore. Nigdy nie myślę nic złego o Klientkach, które nie kupują nic....tylko jest mi przykro i tracę wiarę w ludzi jak ktoś prosto w nos mówi: proszę o zapisanie modeli, które najlepiej leżały KUPIĘ JE PRZEZ INTERNET". Przynajmniej mówcie, że musicie się zastanowić to zawsze lepiej brzmi niż takie bezpośrednie hasło. Skoro jesteście takie sprytne i oszczędnie podchodzicie do tematu pozwólcie nam cieszyć się naszą pracą i wierzyć, że to co zrobiłyśmy przez godzinę w przymierzalni było dla Was czymś więcej niż wskazówką co kupić taniej w brastopie.

                            Nie nie wprowadzę takiej opłaty ja po prostu czasami mam ochotę tak powiedzieć. Uważam, że taka opłata nie byłaby w porządku bo zawsze istnieje ryzyko, że kogoś źle ocenimy. Natomiast ani mi ani żadnej dziewczynie nie zdarzyło się być nie miłym nawet jak ktoś powiedział, że kupi w internecie.

                            Na szczęście osób mierzących i korzystających z naszej wiedzy, które następnie kupują taniej w necie jest bardzo mało za to mamy dużo fantastycznych Klientek, które doceniają naszą pracę i to jest budujące.
                            • > Nie nie wprowadzę takiej opłaty ja po prostu czasami mam ochotę tak powiedzieć.
                              > Uważam, że taka opłata nie byłaby w porządku bo zawsze istnieje ryzyko, że kog
                              > oś źle ocenimy. Natomiast ani mi ani żadnej dziewczynie nie zdarzyło się być ni
                              > e miłym nawet jak ktoś powiedział, że kupi w internecie.

                              Rozumiem. Chociaż pomysł opłaty za brafitting już tu parę razy się przewinął. Wiem, ze teraz to nie do przejścia, ale w przyszłości - kto wie? Tak, jak dziś, płaci się za usługi wizażystki czy makijażystki, nie wszędzie i nie zawsze, często jest to robione "gratis" przy zakupie towaru (i pewnie wliczone w jego cenę), ale jest to też osobna usługa.


                              > Na szczęście osób mierzących i korzystających z naszej wiedzy, które następnie
                              > kupują taniej w necie jest bardzo mało za to mamy dużo fantastycznych Klientek,
                              > które doceniają naszą pracę i to jest budujące.

                              To się cieszę :). Co do tych dziewczyn, które kupują w internecie - cóż, każdy orze, jak może. Mi się to też nie podoba i bardzo się dziwię, że są osoby, które nie widzą w tym nic niestosownego. Ale z drugiej strony, może warto docenić szczerość, poza tym w jakiś sposób przyczyniacie się do szerzenia kaganka oświaty. Kto wie, może kiedyś ta klientka Wam się "zwróci", może wróci za parę miesięcy, może podeśle kogoś innego. Oby tak było.

                              --
                              Fizia Pończoszanka
                              • > Rozumiem. Chociaż pomysł opłaty za brafitting już tu parę razy się przewinął. W
                                > iem, ze teraz to nie do przejścia, ale w przyszłości - kto wie? Tak, jak dziś,
                                > płaci się za usługi wizażystki czy makijażystki, nie wszędzie i nie zawsze, czę
                                > sto jest to robione "gratis" przy zakupie towaru (i pewnie wliczone w jego cenę
                                > ), ale jest to też osobna usługa.

                                No ale trzeba doprecyzować, za co byłaby to opłata. Za brafitting? Nie każda osoba potrzebuje brafittingu, za co więc miałaby być opłata - za to, że podam to, o co klientka poprosi z przymierzalni? :) Natomiast raczej niedopuszczalna jest opłata za sam fakt przymierzenia, ba, podejrzewam, że mogłoby to być niezgodne z prawem...
                                Nadal uważam, że taka opłata nie rozwiązuje problemu przymierzaczek, bo to często osoby, które są obcykane w stanikach, znają swój rozmiar, wiedzą, o co kaman w dobieraniu, a chcą tylko i wyłącznie przymierzyć, żeby uniknąć odsyłania i wymian przez net. Nie potrzebują mojej pomocy w doborze, żadna usługa nie jest im świadczona. I na to lekarstwa nie ma, możemy sobie tylko ponarzekać.
                            • Moniko :-)
                              bo tych pań, które wracają jest zawsze większość, a wracają, bo czują się "dopieszczone", zrozumiane, wiedzą, że warto czasem wpaść na pogaduchy choćby, jeśli nie po zakupy. Co więcej przyprowadzą koleżanki, mamy, babcie i całą rzeszę następnych potencjalnych klientek. To jest najfajniejsza część tej pracy, daje niesamowitą satysfakcję, że człowiek zasuwa ileśtam godzin po coś, a nie tylko pro forma.
                              Ale realia mamy jakie mamy. Za 1500PLN trzeba przeżyć i wydusić z tego 200 na stanik to jest dramat. Dziwi mnie polityka dystrybutorów w sumie. Ja wiem, że bravissimo i brastop to giganci i mają preferencyjne warunki, ale dlaczego u nas nie ma faktycznych przecen ja się pytam? W życiu nie widziałam regularnych przecen -50% np. (poza likwidacją sklepu). Może trzeba coś w tym kierunku?
                              Sytuację pewnie uzdrowiłyby europejskie zarobki na poziomie nie 1500PLN, a 1500€ ;-) (ceny już mammy europejskie)... pomarzyć dobra rzecz, heh.
                              --
                              .............. fusy precz!
                              http://www.pustamiska.pl/images/banner3.png
                              • > Ale realia mamy jakie mamy. Za 1500PLN trzeba przeżyć i wydusić z tego 200 na s
                                > tanik to jest dramat.

                                No przeca w necie jest tanio... (wiem, wiem, przesyłka kosztuje, tak się tylko wyzłosliwiam, nie na Ciebie, ofkors :))

                                Ja wiem, że br
                                > avissimo i brastop to giganci i mają preferencyjne warunki,ale dlaczego u nas
                                > nie ma faktycznych przecen ja się pytam? W życiu nie widziałam regularnych prze
                                > cen -50% np. (poza likwidacją sklepu)

                                50%? Może dlatego, że przy takim "rabacie" sklep musiałby jeszcze dopłacić do sprzedawanego stanika...?
                                • no właśnie dlaczego ma dopłacać? tu chyba trzeba negocjować u żródła.
                                  i niestety, ale ja nie pamiętam, żebym kupowała stacjonarnie staniki :-/ bo w necie jest taniej. o ile uskrobię na ebay/brastop, to na polski już nie.
                                  i trudno, takie mam realia. ale przypuszczam, że gdybym nagle została milionerką, to wolałabym tak samo nie przepłacać, bo przepraszam dlaczego mam płacić więcej niż taka Brytyjka? :-/

                                  --
                                  .............. fusy precz!
                                  http://www.pustamiska.pl/images/banner3.png
                                  • > no właśnie dlaczego ma dopłacać? tu chyba trzeba negocjować u żródła.

                                    U źródła to znaczy gdzie - u dystrybutora? U producenta zagranicznego, który Ci niczego nie sprzeda, bo w Polsce jest dystrybutor...? ;)

                                    > i niestety, ale ja nie pamiętam, żebym kupowała stacjonarnie staniki :-/ bo w n
                                    > ecie jest taniej. o ile uskrobię na ebay/brastop, to na polski już nie.
                                    > i trudno, takie mam realia.

                                    Ja też nie jestem szczęśliwa, że dobry stanik nie kosztuje 50, 70, 80 złotych, uwierz. Ja też nie śpię na kasie. Ja też nie kupuję staników za kwoty, na których wydanie mnie nie stać. Tyle, że nie idę do sklepu z brafittingiem, żeby sobie poprzymierzać przed zamówieniem. Jak chcę sobie kupić w necie, to zamawiam w necie, przyjmując zakupy netowe z dobrodziejstwem inwentarza.

                                    • większość z nas tak robi, kupuje, odsyła, albo wystawia na bra-swapie ;-)
                                      u dystrybutorów chyba trzeba negocjować. szczerze, przeraża mnie trochę to "negocjowanie", ale co innego można zrobić? dystrybutor nie mając klientów (czyli sklepów) też w końcu padnie.
                                      --
                                      .............. fusy precz!
                                      http://www.pustamiska.pl/images/banner3.png
                                      • tfu.tfu napisała:

                                        > większość z nas tak robi, kupuje, odsyła, albo wystawia na bra-swapie ;-)

                                        Ano właśnie...:)

                                        > u dystrybutorów chyba trzeba negocjować. szczerze, przeraża mnie trochę to "neg
                                        > ocjowanie", ale co innego można zrobić? dystrybutor nie mając klientów (czyli s
                                        > klepów) też w końcu padnie.

                                        To by wymagało zgrania się sklepów. Jakoś sobie nie wyobrażam, że dystrybutor się wystraszy, jak mu jeden sklepik podskoczy...



przejdź do: 1-100 101-200 201-240
(101-200)

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Okazje.info.pl

Bestsellery

Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.