• drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego

Czy istnieją TANIE biustonosze? Dodaj do ulubionych

  • 03.07.12, 17:53
    Ogólnie to witam się, bo jestem tutaj (chyba) pierwszy raz :)

    Powiedzcie, czy dostanę gdzieś tani biustonosz a dobry? Przeraża mnie wizja wydania +/- 200 zł na biustonosz... Co z tego, że z lepszych materiałów, skoro będzie to mój jedyny biustonosz na kilka miesięcy, w którym będę śmigać cały dzień, dzień w dzień? Który i tak za chwilę się zdeformuje od ciągłego noszenia. Teraz kupuję w Tesco bo mają w miarę tanie ale tu drut wyłazi, albo miski przymałe, wiadomo, jaka cena taka jakość. Ale może są gdzieś jakieś duże rozmiarówki tak do 100 zł max?
    --
    http://i52.tinypic.com/deah5d.gif
    Zaawansowany formularz
    • 03.07.12, 19:31
      Dobry biustonosz sie nie zdeformuje od ciaglego noszenia (a przynajmniej nie powinien). Jezeli nie stac Cie na biustonosz za 200zl (no ceny frey teraz kraza w okol 200zl w moich okolicach rozmiarowych, a nawet i 220 widzialam) to istnieje cos takiego jak promocja, czy wyprzedaz. Jest tez allegro. Mam sporo biustonoszy, ktore obecnie w sklepach kosztuja ok 200zl (elomi cleo, fantasie elodie) a kupilam za 60zl z metkami (allegrowy outlet), ba, mam takie ktore utrafilam w outlecie za 49zl (Ck, freya, panache);) Sa tez biustonosze ktore bez wyprzedazy i promocji sa tanie (kasica pisala o marce change tutaj). Ewa Michalak tez miala ostatnio pare biustonoszy < 100zl ;) nawet sama jeden zakupilam(za 99zl moge sprobowac raz jeszcze z ta marka). Jednak niestety, oszczednosc w wiekszosci wypadkow wiaze sie z zakupami internetowymi, takze musisz byc pewna swojego rozmiaru i wiedziec co chcesz zamowic, albo po prostu liczyc sie z odsylaniem. A z tego co piszesz, skoro kupujesz w Tesco to biorac pod uwage moje wlasne prywatne doswiadczenia z ta "marka" mozesz swojego rozmiaru nie znac, zatem lepiej byloby gdybys poszla do normalnego sklepu, dobrac rozmiar, kupic cos za te ok 150zl i wtedy bawic sie w internetowe wyprzedaze, promocje i okazje, bo wiedzialabys od czego zaczac.
      • 18.07.12, 00:27
        Tanie biustonosze ma gaia.

        Natomiast rozmiar mozesz sprawdzic na stronie effuniak, tam jest najlepszy kalkulator. To bedzie twoj orientacyjny rozmiar na poczatek, zebys w ogole wiedziala, czego szukac.
        • 18.07.12, 01:53
          Ja bym raczej nie polecała dobierania rozmiaru u Effuniaka, jeśli zamierza się kupić biustonosz innej polskiej marki, bo to są zupełnie różne systemy rozmiarów.

          --
          Stanikomania!
          Stanikomaniaczki na Facebooku
        • 18.07.12, 16:13
          Przecież Effuniak ma zupełnie inną rozmiarówkę niż Gaia.
          Kalkulator Effuniaka służy do dobierania Effuniaków :)
          --
          Nietypowa zakładka do książek - stanikomaniacka :)

          Sztuczny świat
    • 03.07.12, 19:59
      1) Tak, istnieją :)
      Choćby:
      Melissa
      www.melissa.com.pl/Gorsenia
      sklep.gorsenia.pl/produkt/11963/biustonosz_miekki_big_k019.aspx
      (niestety ich strona marketingowo nie jest za dobra, a że nie napisałaś czego szukasz, wpisałam w wyszukiwarce przykładowe 70K).

      Ale kto wie, może potrzebujesz ledwie 75F... Ledwie w znaczeniu łatwości w znalezieniu staników.

      2) Przyjmując jednak, że nie, to prócz firm pilnujących niższych cen, możesz polować na obniżki cen staników droższych. Np. u Ewy Michalak zdarzają się dwucyfrowe promocje.
      Nawet teraz naliczyłam kilkanaście modeli objętych obniżką:
      www.ewa-michalak.pl/pol_m_Biustonosze-119.html

      Wprawdzie tutaj dojdzie Ci koszt przesyłki, no ale będzie to okolica +/- 100 zł, a nie 200.

      3) Mamy tutaj też cały wątek o promocjach w danym miesiącu. Wkrótce pojawi się lipcowy, na razie ten jest ostatni:
      forum.gazeta.pl/forum/w,32203,136348173,136348173,Promocje_w_sklepach_CZERWIEC.html
      4) Istnieje też brytyjski www.ebay.co.uk/
      gdzie da się upolować taniej brytyjskie staniki różnych firm.

      5) Istnieje też nasza giełda, gdzie można odkupić od innej forumki stanik używany.

      Trochę opcji masz.

      --
      Nietypowa zakładka do książek - stanikomaniacka :)

      Sztuczny świat
    • 03.07.12, 20:03
      Tutaj ostatni:
      forum.gazeta.pl/forum/w,32203,128080463,128080463,Watek_oszczednosciowy_Niskie_ceny_sklepowe.html
      A tutaj poprzedni też z różnymi propozycjami
      forum.gazeta.pl/forum/w,32203,80397922,81054757.html?v=2&f=32203&w=80397922&a=81054757&wv.x=0
      Reasumując - temat, że dobry stanik wcale nie musi kosztować +/- 200 zł przewija się u nas od jakiegoś czasu.
      --
      Nietypowa zakładka do książek - stanikomaniacka :)

      Sztuczny świat
    • 03.07.12, 20:13
      kfiatuszkowa napisała:
      > Który i tak za chwilę się zdeformuje od ciągłego noszenia.

      Są staniki, które się nie deformują. Granica nie leży w 200 zł, bo zdarzają się i droższe, które mogą się zdeformować. Ale np. nigdy nie zdeformowały mi się Freye, Panache, Elomi, Effuniaki... Generalnie stanik za 50 zł raczej nie będzie miał wystarczająco dobrych materiałów (no chyba że to promocja). Ale to nie znaczy, że stanik np. za 700 będzie trwały. Nie. Cena Ci niczego nie gwarantuje.
      Ale już za ok 100 zł da się wyprodukować dobry stanik.

      > Teraz kupuję w Tesco bo mają w miarę tanie ale tu drut wyłazi, albo miski przymałe
      > , wiadomo, jaka cena taka jakość.

      I tutaj ma sens moje pytanie - a ile straciłaś na złych stanikach? Na tych, które ciężko Ci nosić, bo miseczka za mała, tych z których drut wyszedł itd.?
      Bo może się okazać, że na szufladę rzeczy nie do użytku już wydałaś tyle, co na kilka dobrych staników...

      A kolejna kwestia - porządne firmy przyjmują reklamacje. Tam drut nie ma prawa wyjść, a jak wyszedł, to porządny producent likwiduje problem bez dyskusji.
      --
      Nietypowa zakładka do książek - stanikomaniacka :)

      Sztuczny świat
      • 03.07.12, 21:05
        maith napisała:

        Bo może się okazać, że na szufladę rzeczy nie do użytku już wydałaś tyle, co na kilka dobrych staników...


        Dlatego powtarzam, że mnie nie stać na chińszczyznę.
      • 03.07.12, 21:25
        No tak, masz rację, dość tego mi leży w szufladzie, a spora część już dawno wywalona... Ale to wiesz, jeszcze chyba mentalność mam trochę po zadku, że tak powiem, bo jasne to jak słońce, ale jednak i tak i tak bolałoby o jednym razie dwie stówy wydać na jeden biustonosz :) Trzeba będzie zmienić tok rozumowania :)

        Wogóle nie wiem czy dobiorę sobie jakiś dobry biustonosz, bo mam duże piersi, nie wiem jak je zmierzyć, bo są takie no... mało jędrne ;)
        --
        http://i52.tinypic.com/deah5d.gif
        • 03.07.12, 21:49
          kfiatuszkowa napisała:

          > No tak, masz rację, dość tego mi leży w szufladzie, a spora część już dawno wyw
          > alona... Ale to wiesz, jeszcze chyba mentalność mam trochę po zadku, że tak pow
          > iem, bo jasne to jak słońce, ale jednak i tak i tak bolałoby o jednym razie dwi
          > e stówy wydać na jeden biustonosz :) Trzeba będzie zmienić tok rozumowania :)

          Możesz znaleźć dużo staników do 150 zł, wcale nie musi to być 200.Comexim, Dalia, Gorsenia, Onlyher (dla mniejszych biustów) to bardzo dobre firmy, a ich staniki ta sie kupić za 115-150zł
          >
          > Wogóle nie wiem czy dobiorę sobie jakiś dobry biustonosz, bo mam duże piersi, n
          > ie wiem jak je zmierzyć, bo są takie no... mało jędrne ;)

          Tak jak mowiłam, zapraszam do wątku rozmiarowego, tam dowiesz się co i jak.
          • 04.07.12, 00:35
            Dobra, znalazłam wątek, tylko skąd mam wziąć jakiś miękki biustonosz? Zawsze kupowałam usztywniane, a jak znajdę jakiś nieusztywniany to dawno za mały jest, czyli nici z wygodności :P
            --
            http://i52.tinypic.com/deah5d.gif
            • 04.07.12, 19:42
              kfiatuszkowa napisała:

              > Dobra, znalazłam wątek, tylko skąd mam wziąć jakiś miękki biustonosz? Zawsze ku
              > powałam usztywniane, a jak znajdę jakiś nieusztywniany to dawno za mały jest, c
              > zyli nici z wygodności :P

              No to zrób tak - zmierz się:
              -bez stanika (w sporo za małym - bez sensu się mierzyć) w pozycji wyprostowanej w najszerszymmiejscu (normalnie, ani specjalny wdech, ani specjalny wydech)
              -bez stanika w pozycji pochylonej, plecy równolegle do podłogi

              i damy radę :)

              • 04.07.12, 22:47
                Ej, no :> Bez jaj :) Jak zmierzę sobie z pozycji pochylonej, z plecami prostopadle do podłogi, to się chyba załamię :D

                Tak na serio jeszcze się nie zmierzyłam, bo nie mam miary :D Muszę się zaopatrzyć jutro i zmierzyć :)
                --
                http://i52.tinypic.com/deah5d.gif
        • 04.07.12, 00:58
          kfiatuszkowa napisała:
          > Wogóle nie wiem czy dobiorę sobie jakiś dobry biustonosz, bo mam duże piersi, n
          > ie wiem jak je zmierzyć, bo są takie no... mało jędrne ;)

          A myślisz, że my jesteśmy jakimiś plastikowymi manekinami? ;)
          Zapraszamy do aktualnego wątku rozmiarowego.
          Przeczytaj bardzo dokładnie 1 post w wątku, zmierz się dokładnie tymi metodami, które są tam opisane i odpowiedz na ten 1 post. Postaramy się pomóc :)
          forum.gazeta.pl/forum/w,32203,136842333,136842333,JAKI_POWINNAM_NOSIC_ROZMIAR_STANIKA_51.html
          --
          Nietypowa zakładka do książek - stanikomaniacka :)

          Sztuczny świat
    • 03.07.12, 21:46
      Najlepiej, gdybyś wpisała się do wątku rozmiarowego, żebyśmy wiedziały, o jakim rozmiarze mówimy. O ile na brytyjskie 75j ciężko będzie znaleźc coś taniego (w okolicach 100zł i taniej), to im mniejszy rozmiar, tym więcej pojawia się opcji.

      Warto zwrócić uwagę na Gorsenię, takie staniki jak np. Gardenia potrafią robić super kształt, a potrafią być zdecydowanie tańsze niż brytyjczyki na przykład.

      Poza tym zawsze możesz próbować kupić stanik na ebayu, allegro czy bazarku - owszem, jest ryzyko nie trafienia, ale po pierwsze, możesz ten stanik odsprzedać, po drugie, wiele z nas tak zaczynało i się udało (np ja :)). Zrobisz sobie zdjęcie, wyślesz zamkniętej galerii i my Ci postaramy się doradzić co i jak.
    • 03.07.12, 22:24
      Istnieją:) Powiem na swoim przykładzie, jestem pracującą dorywczo studentką, w dodatku z dziada pradziada Wielkopolanką, nie lubię wydawać pieniędzy. Pierwszy dobry stanik dobrano mi ok. 2 lat temu, zapłaciłam za niego ok. 150 zł i mam go do dziś, pomimo częstego noszenia nie ma śladów zniszczeń. Pozostałe swoje staniki kupowałam albo w second-handach albo na allegro albo w promocjach. Oraz we wspominanym przez Ciebie Tesco, szczęśliwie (nie wierzę, że to piszę:), noszę dość duży obwód ze "średnią" miską, więc i w Tesco coś się dla mnie znajdzie. Od czasu pierwszej mojej Mai, za żaden biustonosz nie zapłaciłam powyżej 50-60 złotych.
    • 04.07.12, 00:57
      Internet, internet i jeszcze raz internet. Nie wyobrazam sobie wywalac pieniadze zeby kupic cos (do ubrania, staniki, buty) za jego "cene wyjsciowa", bo po pierwsze to tyle nie jest warte, a po drugie nie stac mnie i wole miec 5 fajnych rzeczy z outletu niz jedna z regularnego sklepu (nie wazne czy fizycznego czy internetowego). Moja kolezanka ciula kase zeby kupic sobie jeden dobry stanik raz na pol roku, stacjonarnie, a ja, od dobrego ostanikowania pare miesiecy temu mam juz fajna kolekcje 8 stanikow marek Panache (poki co moje ulubione), Freya, Lepel, Gossard, Curvy Kate w roznych kolorach i modelach, jeszcze mi tylko straplessa brakuje zeby miec niezla baze. Czy ja jestem "bogatsza" od mojej kolezanki (ktorej kopara opadla jak jej opowiedzialam co mam w swojej kolekcji, a to ona mnie na stanikomanie przekonala)? Chyba tylko zakupowym doswiadczeniem! Poza tym ja nie mam tak jak ona w PL dostepu do stacjonarnych sklepow, ale mam czujnosc lowcy i wylawiam okazje i promocje, na ebayu, asosie, amazonie! Wszystkie staniki nowe z metkami. Za wiekszosc nie zaplacilam wiecej niz 10 euro (patrze TYLKO na staniki do 15 funtow i tylko dobrych firm), najwieksze zdobycze to Curvy Kate Angel w kolorze teal za 6.50 funtow z Amazon i ostatnio Cleo Lucy w kolorze koralowym za 7 funtow, wygrana na ebayu (nowa oczywiscie i cena RAZEM z przesylka). Mam maloproblemowy rozmiar 34dd-32E i tylko dwa razy musialam cos odeslac. Zanim zakupie stanik szukam recenzji, najlepiej mojego rozmiaru, zdjec itd i juz wiem czego moge sie spodziewac mniej wiecej. Uwazam, ze jak ktos kupuje staniki za 200 zloty to po prostu nie ma problemu z kasa, wiec moze sobie na to pozwolic. Jak jednak jestes w tej zdecydowanej wiekszosci ktora nie narzeka na pelne konto to zaprzyjaznij sie z zakupami internetowymi.
      • 04.07.12, 19:39
        Uwazam, ze jak ktos kupu
        > je staniki za 200 zloty to po prostu nie ma problemu z kasa, wiec moze sobie na
        > to pozwolic.

        Albo nie ma bezproblemowego biustu w rozmiarze 34dd i woli kupić jeden droższy stanik, niż wydać jego równowartość na przesyłki odsyłki, bo pasuje jeden na 15 modeli w rozmiarze, którego próżno szukać w outletach czy na promocjach...
        • 04.07.12, 23:09
          z mojego doswiadczenia zakupowego moge zauwazyc, ze czesto przeceniane sa rozmiary daleko od moich DD/E. Mnie odsylanie biustonosza do UK kosztuje 2.15 euro, mysle, ze to niewiele, a poza tym zawsze mozna sprzedac na allegro (choc nigdy tego nie robilam, ale czytam, ze dziewczyny tak robia). Mozna poprzymierzac w sklepie i kupic w necie ten model ktory nam pasuje:)
          • 05.07.12, 00:09
            Mnie odsylanie biustonosza do UK kosztuje 2.15 euro,
            > mysle, ze to niewiele, a poza tym zawsze mozna sprzedac na allegro

            To nie działa tak szybko, a w międzyczasie można zablokować w ciul kasy i nadal nie mieć stanika. A uwierz, że są biusty, na których leży co 20 mierzony model, nawet w Twoim rozmiarze. Jeśli ten rozmiar to dodatkowo 32K na przykład, to jesteśmy w czarnej... w przypadku trafiania w necie.

            Mozna poprzymierzac w s
            > klepie i kupic w necie ten model ktory nam pasuje:)

            Na tym forum nie pochwalamy traktowania sklepu jak darmowej przymierzalni.
        • 16.08.12, 00:55
          Ja kupilam na ebayu sporo stanikow w innych kolorach lub modelach o tym samym kroju co te, ktore kupilam stacjonarnie (Tango Plunge - mialam two tone, kupilam turkusowe; mialam Freya Cindy, kupilam dwie inne balkonetki o tym samym kroju itp.).

          --
          Rzeczy, które próbują wyglądać jak rzeczy, częściej wyglądają bardziej jak rzeczy, niż same rzeczy.
      • 12.07.12, 10:02
        Fajnie, że masz "łatwy" biust i tak trafiasz, ja mogłabym kupić w ten sposób tylko sprawdzony model. Próbowałam kupować na brastopie i wszystko odsyłałam, albo nie zdążyłam odesłać i mam. Za te pieniądze miałabym ze 2-3 nowe biustonosze. Na ebayu nie mam czasu śledzić i polować, ale jak ktoś lubi i ma czas, to super :)

        Co do cen -jeszcze kilka lat temu byłam szczęśliwa kupując Triumpha czy Fellinę za 200-300, bo odkąd pamiętam, musiałam szukać czegoś , co mój biust opakuje. Nie, nie mam za dużo pieniędzy, ale nic tańszego mi nie pasowało. Nie rozumiem też dlaczego nie miałabym kupować czegoś za cenę regularną? To, że ktoś wyprzedaje za pół ceny niechodliwe rozmiary, nie oznacza, że cena nie odzwierciedla wartości towaru, przecież w cenę jest także wkalkulowana obsługa, czynsz. Kiedy idę do sklepu stacjonarnego, to jest mi głupio, jeśli nic mi nie pasuje, bo ktoś koło mnie skacze, donosi, pomaga...
        Tak, chciałabym kupować jak najtaniej, ale gdyby sklepy sprzedawały wszystko w promocyjnej cenie, to nie miałabym za jakiś czas gdzie kupować i kółko się zamyka.
      • 16.07.12, 14:17
        Swieta prawda.POlecam dla Ciebie model Fantasie Tshirt Freya nie do zdarcia usztywniany, popularny, kupilam na allegro 2 razy raz za 35 raz za 50 oba bardzo malo uzywane ten za 50 praktycznie nowy.
        --
        Życie wewnętrzne wielu kobiet powinno pozostać, cóź, wewnetrzne.
        P.Reiter
    • 04.07.12, 13:52
      No, myślę, że dziewczyny mają rację. Ja mam taki biust, że muszę przymierzyć, bo internetowo często mi się zdarza 'wpadka', no ale. Ja z kolei jestem fanką małych sklepików na bazarkach, targach, pasażach handlowych etc., gdzie sprzedają polscy handlowcy, często polskie marki. Oczywiście jak wszędzie można się naciąć. Na moim ciążowym biuście w dalszym ciągu najlepiej leży Ava, Gaia mi nie pasuje, co chwali sobie moja koleżanka w 70E. I potwierdzam, Dalia jest super ale dla mnie nie każdy model i rozmiar nie zawsze jest trafiony.
      Także metodą prób i błędów dojdziesz do swojego rozmiaru, modelu a pewnie nawet ulubionej marki;)
      --
      Niebieska Kokardka
      • 04.07.12, 13:59
        Trudno dostać dobry,miękki ( bez drutów!) biustonosz.
        Dla mnie "tani" to taki do 50 zł.
        Ja też tak mam,że muszę przymierzyć.Rozmiar - rozmiarowi nie równy.
        Niestety,na drogie ( po 100 zł) mnie nie stać :-(
        • 04.07.12, 14:03
          I tutaj właśnie pojawia się taki oto problem, że każda z nas ma inne potrzeby. Mój pierwszy dobrze w miarę dobrany stanik to była Dalia w modelu K24, nosiłam go rok, bo oczywiście życie z miesiąca w miesiąc bez oszczędności daje w kość. No, nie rozciągną się, ok, nie powyłaziły druty, ok. Ale ciągłe pranie go było udręką prawdziwą, jeszcze jak się w przedszkolu pracuje. Noszenie go na zmianę ze starymi, złymi rozmiarami tez nie było komfortowe, bo widziałam, że bój biust nie wygląda tak jak powinien.
          Większa świadomość tez robi swoje:D
          'Taniość', to pojęcie względne. Praktycznie od zawsze ubieram się na taniej odzieży i nie widze dla siebie innej opcji, to zawsze na ten stanik się wygospodaruje a na szczęście, te które uzywam, staram się również zakupić do 100zł:)
          --
          Niebieska Kokardka
        • 04.07.12, 15:39
          Przeciez mozesz przymierzyc w domu i najwyzej odeslac jak nie bedzie pasowal. Mozesz zrobic zdjecie i dac na balkonetke jak nie jestes pewna i chcesz zeby Ci ktos doradzil!
        • 04.07.12, 18:39
          anka125 napisała:

          > Trudno dostać dobry,miękki ( bez drutów!) biustonosz.
          > Dla mnie "tani" to taki do 50 zł.
          > Ja też tak mam,że muszę przymierzyć.Rozmiar - rozmiarowi nie równy.
          > Niestety,na drogie ( po 100 zł) mnie nie stać :-(

          Anka, a czemu bez drutów?
        • 05.07.12, 01:09
          anka125 napisała:

          > Trudno dostać dobry,miękki ( bez drutów!) biustonosz.

          Dla mnie, moim zdaniem i w mojej opinii: biustonosz bez fiszbin nie może być w żaden sposób DOBRY. Te zbiory pojęć się nie stykają w żadnym punkcie. No, ale każdy ma prawo do własnej opinii.

          A tani to dla mnie stanik za 100 zł jest. Ten dobry, znaczy się. A jak jestem w biedzie i potrzebie, to korzystam z oferty Allegro na staniki używane i też żyję, bo staniki renomowanych, pełnorozmiarowych firm nie prują się w szwach, nie wyłażą im druty i gumka im nie strzela jak mróz pod Staliningradem.
    • 12.07.12, 11:05
      Załóż sobie nicka jednoznacznie pokazującego, że jesteś przedstawicielką sklepu (np. bra_miracle), żeby była czysta sytuacja.
      --
      68/86 -> 65D i okolice :)
      • 12.07.12, 11:32
        Ale to do mnie? Dlatego, że kupuję głównie stacjonarnie i nie obserwuję ebaya? Tak, chciałabym kupować biustonosze po 40 złotych, ale tak się składa, że kupuję po kilkaset, bo nie noszę 65D.
        • 12.07.12, 11:38
          No właśnie, ja się tak zastanawiam, gdzie ta biuściastość w sklepach i tu na forum? Większość z Was jak ma te 65-75 E-G to to są przecież normalne biusty, tylko dobrze dobrane i nie macie problemu dostać biustonosza. A mi oprócz Turzycy, która powiedziała coś z rezerwą, nie umie doradzić nikt. I dalej jestem w czarnej doopie, dalej chodzę w kiepskim biustonoszu made by Tesco :)
          --
          http://i52.tinypic.com/deah5d.gif
          • 12.07.12, 12:02
            Jedyny tani jaki znalazłam - był na brastopie, ale znałam model. Kupując w ciemno- nigdy nie trafiłam :( Dla mnie jedyna dostępna metoda - dobrać idealny model i rozmiar, a potem szukać szczęścia w internecie i modlić się, żeby nie przestali produkować ;)
          • 12.07.12, 12:37
            Dziś już nie mamy, ale część osób siedzi tu od paru lat i doradza, dyskutuje (ja jestem od stosunkowo niedawna, chociaż pamiętam początki Dopasowanej i przymierzanie za parawanikiem w mieszkaniu właścicielki. Był tam bardzo miły kot ;)). Parę lat temu 65E to nie był taki powszechnie dostępny rozmiar i trzeba się było nakombinować żeby go zdobyć. Stąd też nadal siedzi tu sporo dziewczyn, które już nie mają szczególnych problemów z doborem, ale wżyły się w społeczność. btw gdyby były tu tylko osoby potrzebujące pomocy to nie miałby kto jej udzielać ;)
            --
            68/86 -> 65D i okolice :)
          • 12.07.12, 12:41
            Większość z Was jak ma te 65-75 E-G to to są przecież normalne biusty, tyl
            > ko dobrze dobrane i nie macie problemu dostać biustonosza.

            Rozmiar to nie wszystko :o) Ja z całkiem "standardowym" jak mówisz 65DD przez długi czas nie mogłam dobrać dobrze pasującego stanika. Dopiero od zeszłego roku są na rynku staniki, które pasują na mnie bez zarzutu - z jednej jedynej firmy. Więc nie przesadzałabym z tym brakiem problemów.
          • 12.07.12, 14:55
            napisalam slicznego dlugiego posta, ale mnie wylogowalo, no wrrr!

            Jako posiadaczka podobnych wymiarow (96 pod i 134 w, wymiary z zeszlego tygodnia), sama obawiam sie cokolwiek doradzic. A wiesz czemu? Bo u nas czesto tabelki i kalkulatory nijak maja sie do noszonego rozmiaru.
            Przykladowo, jezeli wpiszesz moje wymiary w kalkulator, wyskoczy albo 38JJ albo 40J.
            Wiesz co ja moge zrobic jak zaloze 38JJ? Wsadzic do kazdej z miseczek po jednej parze skarpetek frotte. A przy 40J nie dosc, ze moge sobie wsadzic do kazdej z miseczek po parze skarpetek, to jeszcze nie czuje sie dostatecznie komfortowo, bo lubie byc scisnieta.
            Uwierz mi, i mniejsze rozmiary maja problem z dobraniem biustonosza. Mam przyjaciolke noszaca 30FF/30G, ale kompatybilna jedynie z fauve.
            Dobra blizszy rozmiarowo przyklad. Moja kolezanka wymiary 94/128 najlepiej dopasowane staniki ma w rozmiarach 38FF i 38G. Ma jedna 36GG, ale z biustonoszy rozciagliwych, i to mocno. Kalkulator podaje 38HH

            Turzyca podala Ci rozmiar od ktorego powinnas zaczac (choc na moj gust, powinnas sie przejechac do jakiegos sklepu z brafittingiem, aby cie dopasowano stacjonarnie) dlaczego nie odpalisz stanikowej mapy, i nie posprawdzasz co w sklepach jest w twoim (sugerowanym przez turzyce) rozmiarze dostepne na wyprzedazy? Przeciez to nie boli.
            A sugerowany wczesniej brastop - jasne, ma to sens, ale nalezy pamietac ze:
            1. przesylki nierejestrowane do polski gina
            2. zakupienie biustonosza (jednego) w brastopie z przesylka rejestrowana, oplaca sie tak jak zakup na allegro zapalek za 10 groszy i wziecie kuriera za 20zl.

            A da sie utrafic cos na wyprzedazy, czego sama doskonale jestem przykladem. Na moje 22 biustonosze i 1 tankini, w rozmiarach 38-40 G-HH <85I dalia z K24> (serio, w tych magicznych okolicach tabelkowych producenci bawia sie w samowolke co odczuwam na moim biuscie, tylko elomi sie pilnuje, zeby rozmiar XYZ byl taki sam w modelu A kolorze B co w modelu C, oraz w modelu A kolorze D), wiec okolice teoretycznie drozsze i trudniej dostepne, 16 biustonoszy zakupilam w cenie ponizej 100zl, i przyzwoite marki (panache superbra, curvy kate, curvy kate showgirl, freya, fauve, fantasie, elomi), z czego jedynie dwa na allegro uzywane, a pozostale 6 i tankini w granicach 100-160.
            Kroje? Prosciej powiedziec jakiego sobie nie znalazlam - do szczescia brakuje mi usztywnianego plunge.
            A i wszystkie moje biustonosze, albo byly dobrane przez brafiterke, albo ocenione przez brafiterke ze zdjec (lub dwie brafiterki), albo ocenione przez lobbystke z ogromna wiedza, dlugo zaczytujaca sie w temacie, zatem mozna wysnuc wniosek ze wszystkie sa dopasowane.

            Jasne, ciezko jest znalezc duzy w obwodzie i w miseczce biustonosz i jeszcze tani. Ale DA SIE. Trzeba tylko troche wysilku i czasu.

            • 12.07.12, 14:58
              ... mialo mi odpowiedziec na posta kfiatuszkowej a wyskoczylo pod kis-moho.
              Kis-moho, oczywiscie swoja wypowiedz kierowalam do kfiatuszkowej (z data 12.07.12, 11:38) oraz kamuzy30 (12.07.12, 11:32) ;)
              Przepraszam, za zamet w drzewku (durne drzewko).
          • 12.07.12, 15:39
            kfiatuszkowa napisała:

            > No właśnie, ja się tak zastanawiam, gdzie ta biuściastość w sklepach i tu na fo
            > rum? Większość z Was jak ma te 65-75 E-G to to są przecież normalne biusty

            No co Ty? Mamy tu bardzo różne biusty. Od bardzo małych do bardzo dużych i wszystkie są normalne :)
            --
            Nietypowa zakładka do książek - stanikomaniacka :)

            Sztuczny świat
        • 12.07.12, 12:31
          Nie do ciebie, do Artystkana102. Wszystkie jej posty na forum dotyczą jednego, konkretnego sklepu, a na forum obowiązuje zasada, że jeśli ktoś reprezentuje sklep/dystrybutora/producenta, to jego nick powinien jednoznacznie wskazywać, że nie jest zwykłą, prywatną klientką, a właśnie reprezentantem stanikowej instytucji ;) Bez tej informacji posty ocierają się o granicę marketingu szeptanego, bo ciężko ocenić, czy klientka poleca coś, co jej pasuje, czy reprezentantka reklamuje coś, za co jej płacą. Dlatego się przyczepiłam.
          --
          68/86 -> 65D i okolice :)
          • 12.07.12, 12:52
            Przepraszam, że się fochnęłam, nie wiem jeszcze kto się do kogo odnosi, kiedy nie pisze wzywając po imieniu, myślałam, że to do mnie.
            Nie neguję też problemów rozmiaru 65 D, "każdy niesie swój krzyż" ;) jednak częściej widuję tańsze biustonosze w niższych cenach - jednak bardziej popularny rozmiar niż 65 HH, no ale też rozumiem, że nie każde 65 D może nosić każdy biustonosz w tym rozmiarze :)


            • 12.07.12, 17:16
              Bo normalnie widac w drzewku, kto komu odpowiada, a tu po wycieciu postu promocyjnego, drzewko sie sypnelo - lepiej byloby post ocenzurowac, wtedy by bylo widac, kto komu odpowiada, ale to moze robic tylko czesc modek, wiec ktoras z modek uznala, ze lepiej wyciac reklame i zaburzyc watek niz zostawic szeptanke w oczekiwaniu na kolezanke. Bowiem reklamy szeptanej na lobby nie tolerujemy i wycinamy ja bezwzglednie. Za to producenci i sklepy wystepujacy z otwarta przylbica sa bardzo mile widziani, nie mamy nic przeciwko otwartej reklamie na forum.

              A co do rozmiarowki i jej cen - w zamierzlych czasach*, gdy trafilam na to forum, 65D bylo nie do dostania stacjonarnie poza Krakowem. A potem pojawil sie pierwszy sklep Avocado w Warszawie z swiezo wprowadzonymi do oferty 65-tkami. Avocado nie wydawalo sie tak strasznie drogie, alternatywa byla pani Hania z przerabianymi stanikami za grubo ponad 200 zlotych, w polskich sklepach internetowych freya kosztowala dobre trzy stowy, a sprowadzana z WB niewiele tansza, bo funt byl upiornie drogi. Watek Mariski o ostanikowaniu calej Polski wydawal sie zupelnie futurystyczny, stanikowy sklep w kazdej dzielnicy Warszawy piesnia niezbyt realnej przyszlosci, porzadnie dobrane staniki w telewizji - zupelnie nierealne. Teraz watek Mariski nadal wzbudza chichot, ale juz nie niedowierzania, zmiany sa widoczne, mimo ze dobrze dobrane staniki nosi zasadnicza mniejszosc kobiet (o tym ze Ewa Michalak byla w telewizji, nie wspominajac). Gdy proporcje sie odwroca, kupienie 65HH czy 90J - wygodnego, ladnego i taniego - bedzie latwizna. A do odwrocenia tych proporcji kazda z nas moze sie przyczynic, bo tytulowe lobby to nie zart slowny, tylko definicja dzialania - lobbujmy we wlasnej sprawie! Np. tak: forum.gazeta.pl/forum/w,32203,82345880,,Zalatwiamy_sobie_SLICZNE_TANIE_staniki_czyli_.html?v=2
              --
              24 kilo klonow.
    • 17.07.12, 12:40
      Wypróbuj Gorsenie. Poniżej 100zł i ostatnio coraz lepsze.
    • 20.07.12, 00:05
      Skoro cena idzie w parze z jakością, to nie ma rady, musisz zacząć oszczędzać na czymś innym. Może na jedzeniu, może na telewizji (żre prąd), może na kosmetykach innych niż mydło i dezodorant. Nie ma wyjścia.
      • 27.08.12, 22:20
        Ja kupuję na internecie: allegro, ebay (ale ebay.uk- czyli angielski, nie polski), a najpierw - choć wiem że to trochę chamówa - mierzę staniki w sklepach stacjonarnych. Potem kupuję te same modele taniej. Ze stacjonarnego kupuję stanik raz na ruski rok, głównie żeby panie mnie lubiły i ze sklepu nie wyrzuciły albo jak jakiś mi się na maksa podoba. Nie ma co wydawać 2 stow na stanik jak da się kupić identyczny albo w innym kolorze za pół ceny albo i mniej.
        • 27.08.12, 22:58
          co za wyznanie.
        • 27.08.12, 23:18
          anglofil napisała:

          > Ja kupuję na internecie: allegro, ebay (ale ebay.uk- czyli angielski, nie polsk
          > i), a najpierw - choć wiem że to trochę chamówa - mierzę staniki w sklepach sta
          > cjonarnych. Potem kupuję te same modele taniej.


          Masz rację, to po prostu chamstwo w najczystszej postaci.
          Piszę Ci to jako właścicielka być może tych staników, które przychodzisz pomierzyć. Prywatnie nazywam to wycieraniem się w staniki.
          • 30.08.12, 12:56
            A ty zawsze kupujesz każdy zmierzony stanik? Bo jak nie to ja mogę nosić po tobie :).
            • 30.08.12, 18:50
              Nie, nie zawsze, ale nigdy nie idę do sklepu pomierzyć i kupić w necie. Lodówkę czy pralkę tylko oglądasz, stanik jednak zakładasz na siebie i niech zrobi to 10 osób dziennie... a potem kupi w necie, oczywiście!


              anglofil napisała:

              > A ty zawsze kupujesz każdy zmierzony stanik? Bo jak nie to ja mogę nosić po to
              > bie :).
              • 30.08.12, 18:59
                Miałam kiedyś klientkę w sklepie, przyszła na brafitting i po stanik. Wybrała jednego brytyjczyka, ale powiedziała, że jest dość droga jak dla niej i że musi się z tą decyzją przespać. I poszła. Na drugi dzień przychodzi z samego rano i szuka na wieszakach tego modelu. Pytam więc , czy dojrzała do zakupu, a ona mnie pyta, jaki to będzie 80G "po brytyjsku" (80G dobrałam jej wczoraj i to akurat zapamiętała), więc jej odpowiadam i sięgam po stanik w jej rozmiarze na wieszak. A ona do mnie, że nie, że dziękuje, bo znalazła sobie taki w internecie, ale nie wiedziała, jaki rozmiar ma kupić, bo to inna rozmiarówka, więc przyszła dopytać...
              • 30.08.12, 19:02
                > Nie, nie zawsze, ale nigdy nie idę do sklepu pomierzyć i kupić w necie. Lodówkę
                > czy pralkę tylko oglądasz, stanik jednak zakładasz na siebie i niech zrobi to
                > 10 osób dziennie... a potem kupi w necie, oczywiście!

                Jak dla mnie takie postępowanie jest nie w porządku, ale kompletnie nie rozumiem tego argumentu. Stanik po kupnie normalnie się pierze i mi osobiście jest wszystko jedno, czy go wcześniej mierzyły 10 osób, czy 11. Chyba, że stanik byłby tak eksploatowany, że nosiłby wyraźne ślady zużycia, wtedy bym go po prostu nie kupiła. W każdym wypadku traci sprzedawca, z mojej strony czego oczy nie widzą, tego sercu nie żal.
                Przy czym uważam, że takie traktowanie sklepów jest nie na miejscu. Za to właśnie się płaci te kilkadziesiąt złotych więcej, że ma się do dyspozycji cały asortyment i często również brafitterkę.


                --
                Fizia Pończoszanka
                • 30.08.12, 19:23



                  Realnie to wygląda tak:
                  niestety, nie wszystkie panie przychodzące pomierzyć stanik zwracają uwagę, by go przy mierzeniu nie ubrudzić, np. szminką, podkładem, czy antyperspirantem. Prawda jest też taka, że poziom higieny niektórych klientek też daleki jest on wzorowego i czasem stanik po zdjęciu przez klientkę po prostu śmierdzi potem. To przykre, ale takie są realia. Nikt nie chce stanika brudnego albo cuchnącego, prawda? To dotyczy też pewnie innych asortymentów, nie tylko bielizny.
                  Dziś byłam w odzieżowym sklepie oferującym m.in. bieliznę i widniała kartka: bielizny nie mierzymy. (Właścicielka tego sklepu jest moją klientką i zawsze mierzy staniki ;-))

                  pinupgirl_dg napisała:


                  Za to właśn
                  > ie się płaci te kilkadziesiąt złotych więcej, że ma się do dyspozycji cały asor
                  > tyment i często również brafitterkę.
                  >
                  >
                  • 31.08.12, 23:27
                    no dobrze, dobre sklepy (przynajmniej w Warszawie) mają wodę w spreju i chusteczki higieniczne, albo mokre chusteczki, albo i to i to.
                    druga rzecz: zawsze można wprowadzić usługę brafittingu, która będzie płatna. sklep musi się liczyć z tym, że ekonomicznie 75% naszego społeczeństwa nie stać na luksusy pt. stanik za 200PLN.
                    wtedy np. łatwiej będzie uzbierać 50PLN na brafitting i bez oburzenia móc kupić stanik tam, gdzie taniej (psie prawo każdego konsumenta). a może i brafitterki zaczną być doceniane, bo ich wiedza i doświadczenie w tej chwili są darmowe.

                    --
                    .............. fusy precz!
                    http://www.pustamiska.pl/images/banner3.png
                    • 01.09.12, 00:28
                      > no dobrze, dobre sklepy (przynajmniej w Warszawie) mają wodę w spreju i chustec
                      > zki higieniczne, albo mokre chusteczki, albo i to i to.

                      Przykro mi, że muszę tłumaczyć takie rzeczy, ale na niektóre... zapachy nie pomoże woda w spreju i mokre chusteczki. Jeśli moje własne pachy wieczorem czuć nawet delikatnie potem, to chusteczka nie sprawia, że ten zapach się neutralizuje.
                    • 01.09.12, 00:28
                      I tu się zgodzę, może to by było rozwiązanie. Jeśli ktoś zna swój rozmiar albo choć trochę orientuje się w temacie, to tak na prawdę po co ma płacić za brafitting za każdym razem, może są dziewczyny, które tego nie potrzebują lub nie chcą a wolą przymierzyć stanik przed zakupem?
                      A co z mężczyznami kupującymi prezenty dla swoich kobiet?;) Może nie jest ich nieporównywalnie mniej, ale w takim razie też płacą za brafitting.

                      W sklepach z odzieżą rzadko można się spotkać z fachową radą Pani ekspedientki, tak mi się wydaje. Człowiek bierze ciuch do przymierzalni i sam sobie musi odpowiedzieć na pytanie czy dobrze mu w tym. No, ale może ja za rzadko chodzę po sklepach to się nie znam.

                      Może po prostu polski rynek został tak od początku uformowany, że brafitting jest nieodzowną rzeczą podczas kupowania bielizny. Tylko jeśli jest to wliczone w cenę, to dlaczego tyle ogłoszeń, że jest on gratis? Czy w ogóle istnieją sklepy, w których trzeba za to płacić oddzielnie?
                      --
                      Niebieska Kokardka
                      • 01.09.12, 00:36
                        Tylko jeśli jest to wliczone w
                        > cenę, to dlaczego tyle ogłoszeń, że jest on gratis? Czy w ogóle istnieją sklep
                        > y, w których trzeba za to płacić oddzielnie?

                        W cenę stanika, czy w ogóle każdego produktu kupowanego stacjonarnie, wliczony jest koszt między innymi utrzymania pracownika, czy jest on brafittreką, czy nie. Prosty przykład: jeśli mam w domu w jednym pokoju magazyn ze stanikami i sprzedaję je netowo, mogę sprzedawać taniej, wliczając tylko swój własny zysk i vat. Jeśli jednak otwieram sklep stacjonarny, to:
                        -lokal nie jest za darmo
                        -prąd do oswietlenia tego lokalu nie jest za darmo
                        -ogrzanie, coby klientka nie marzła, nie jest za darmo
                        -pracownicy obsługujący tę klientkę nie są za darmo
                        itd. Choć przecież nie masz napisane na wystawie każdego sklepu: "Uwaga, produkt u nas kosztuje Xzł, ale klienta obowiązuje zrzuta na czynsz 20 zeta, na pracownika 15 zeta i na ogrzewanie kolejne 15 zeta", prawda? To wszystko jest po prostu wliczone w cenę produktu, ponieważ tymi sprzedawanymi stanikami trzeba na to wszystko zarobić. Na pracownika, brafitterkę, także.
                        • 01.09.12, 02:08
                          I to wydaje się logiczne, nikt się nie oburza na to, że musi płacić za prąd czy światło, jeśli klientka nic nie kupi.
                          Może jestem laikiem w pewnych sprawach, ba, nawet na pewno, ale wydaje mi się, że dywagacje nad tym, czy takie zachowania jak celowe przymierzanie staników jest chamskie lub niesą bez sensu, bo to samo dotyczy butów, kurtek, i innych tego typu rzeczy. To są chyba uroki handlu. Owszem, przymierzając coś staram się tego nie zniszczyć, bo sama nie chciałabym takiej takiej rzeczy kupić. Ale zawsze trafi się jakiś "parapet", co będzie innych wykorzystywał, i będzie myślał jedynie o sobie.
                          Ja bym się bardziej zastanowiła, ile tak na prawdę można oszczędzić na takich zabiegach? Może ja noszę staniki z niższej półki cenowej, także mi kompletnie się nie opłaca, bo jeśli kupuje stanik za 80 zł a w necie kupię za powiedzmy 65, to z przesyłką wychodzi tyle samo praktycznie. Na droższych faktycznie można coś zaoszczędzić?

                          --
                          Niebieska Kokardka
                          • 01.09.12, 13:21
                            > Ja bym się bardziej zastanowiła, ile tak na prawdę można oszczędzić na takich z
                            > abiegach? Może ja noszę staniki z niższej półki cenowej, także mi kompletnie si
                            > ę nie opłaca, bo jeśli kupuje stanik za 80 zł a w necie kupię za powiedzmy 65,
                            > to z przesyłką wychodzi tyle samo praktycznie. Na droższych faktycznie można co
                            > ś zaoszczędzić?

                            Dla osób wprawnych w internetowych zakupach zagranicznych - dużo. Tym bardziej, że dzięki przymiarce w sklepie dokładnie wiedzą, w co celować. Nie pochwalam tego, ale cóż.
                            Niestety, w Polsce zjawisko wyprzedaży praktycznie nie istnieje. Staniki są często droższe, niż w UK, nawet w regularnych cenach, a ceny polskich producentów też są dość wysokie, jak na przeciętną kieszeń.


                            --
                            Fizia Pończoszanka
                          • 01.09.12, 13:43
                            niebieska.kokardka napisała:

                            > Ja bym się bardziej zastanowiła, ile tak na prawdę można oszczędzić na takich z
                            > abiegach? Może ja noszę staniki z niższej półki cenowej,

                            Raczej masz bardziej popularny rozmiar, na który dobre staniki szyje więcej firm.

                            > także mi kompletnie się nie opłaca, bo jeśli kupuje stanik za 80 zł a w
                            > necie kupię za powiedzmy 65, to z przesyłką wychodzi tyle samo praktycznie.
                            > Na droższych faktycznie można coś zaoszczędzić?

                            Można. Staniki Elomi w sklepach stacjonarnych w zasadzie nie schodzą poniżej 200 zł, a ładniejsze modele typu Lara potrafią kosztować nawet 280 zł.
                            Na ebayu da się wyszukać staniki z metką za 70 - 100 zł.

                            > to samo dotyczy butów, kurtek, i innych tego typu rzeczy.

                            No chyba nie. Ja nie widziałam w internecie ofert butów czy ciuchów wyraźnie tańszych niż w realu. Jeśli kupuję w ten sposób, to raczej dlaczego, że jest większy wybór.
                            --
                            Magdalaena
                            • 01.09.12, 14:40
                              70I polskie, wcale nie tak łatwo dostać a i każdy wie jak z tymi "tabelami"jest.
                              I punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. Ja się w ogóle nie orientuje w markach UK, kiedyś przymierzalam jakiegoś panache ale nie leżał.
                              A co do ciuchów innych, chodzi o to, że wszystko jest przymierzane wielokrotnie, też często zniszczone. Nie dotyczy to jedynie staników.
                              --
                              Niebieska Kokardka
                      • 01.09.12, 01:05
                        niebieska.kokardka napisała:

                        > Jeśli ktoś zna swój rozmiar albo choć trochę
                        > orientuje się w temacie, to tak na prawdę po co ma płacić za brafitting
                        > za każdym razem, może są dziewczyny, które tego nie potrzebują lub
                        > nie chcą a wolą przymierzyć stanik przed zakupem?

                        Ja bym bardzo chętnie kupowała w ten sposób. Biorę stanik z wieszaka, przymierzam i kupuję, jeśli dobrze leży + podoba mi się + cena jest adekwatna do jakości.
                        Niestety "nasze" sklepy są za małe / mają za mało towaru, żeby on po prostu sobie wisiał. Zwykle jest poupychany w jakichś szufladach i każdy stanik musi być wyszukany przez ekspedientkę. W dodatku rzadko kiedy jest dostępna pełna rozmiarówka i pani musi dedukować, że skoro stanik X 34GG ma za małą miskę, a stanik Y 34H za wąski obwód, to ideałem będzie stanik Z 36FF.
                        --
                        Magdalaena
                        • 01.09.12, 19:21
                          magdalaena1977 napisała:

                          > niebieska.kokardka napisała:
                          >
                          > > Jeśli ktoś zna swój rozmiar albo choć trochę
                          > > orientuje się w temacie, to tak na prawdę po co ma płacić za brafitting
                          > > za każdym razem, może są dziewczyny, które tego nie potrzebują lub
                          > > nie chcą a wolą przymierzyć stanik przed zakupem?
                          >
                          > Ja bym bardzo chętnie kupowała w ten sposób. Biorę stanik z wieszaka, przymierz
                          > am i kupuję, jeśli dobrze leży + podoba mi się + cena jest adekwatna do jakości

                          Wiszisz, pracowałam trochę jako bra-fitterka i zwykle bywało tak, że kiedy w sklepie jest kilka różnych firm brytyjskich+kilka polskich, każda ma pratkycznie inną rozmiarówkę lub w poszczególnych stanikach występują inne anomalie rozmiarowe. I doświadczenie mówii, że 95% klientek, które bierze sobie sama staniki z wieszaczka bierze rozmiary od czapy (np. ten sam rozmiar z comeximu, effuniaka, onlyher, brytyjczyka i gorsenii) i kończy się tym, że brafitterka i tak musi donosić odpowiednie rozmiary.
                          • 01.09.12, 19:41
                            Reasumując,
                            Dopóki przebitka w cenie brytyjczyków wynosi 100 zł, zjawisko mierzenia w realu i kupowania w necie będzie na porządku dziennym, tak mi się wydaje. I chyba trzeba to przyjąć na klatę, bo inaczej nie będzie, pewnie.. Szkoda nerwów pewnie, no ale jakbym miała sklep, top treść by mnie krew zalała na sama myśl o tym. Tylko właśnie, skąd takie ceny? Czy to koszty sprowadzenia stanika?
                            Niebieska Kokardka
                            • 01.09.12, 19:46
                              niebieska.kokardka napisała:
                              T
                              > ylko właśnie, skąd takie ceny? Czy to koszty sprowadzenia stanika?
                              > Niebieska Kokardka

                              No ktoś Ci ładnie wyliczył gdzieś wyżej, ale ogółem: ZUS, pensja dla pracowników, czynsz, prąd, woda, zakup chusteczek i wody mineralnej, środków czystości, opłaty za postawienie strony internetowej, opłata za korzystanie z terminalu do kart płatniczych, reklama, potrącenie kosztów za staniki zniszczone przez klientki i pewnie jeszcze wiele innych. Sam czynsz w większym mieście to od kilku do kilkunastu tysięcy złotych. No i do tego jeszcze w Polsce staniki brytyjskie są sprowadzane przez dystrybutora, który przecież też musi zarobić.
                              • 01.09.12, 20:15
                                Ekonomia nigdy nie była moją mocną stroną.
                                W sumie wiem ile kosztuje wyprodukowanie szamponu do włosów a za ile można go kupić w sklepie i za co człowiek tak naprawdę płaci.
                                Konsumpcyjne społeczeństwo z nas, to nie ma co się dziwić, że płacimy za reklamę i często za markę, pomijam tutaj sprawy eksploatacyjne sklepu, to pewnie dotyczy nie tylko staników.

                                Niektórzy zrobią wszystko, żeby mieć jakiś kosmetyk czy inną rzecz to pewnie są i dziewczyny, które muszą mieć stanik taki a nie inny, bo tak i już, każdy ma jakiegoś bzika;)
                                Zatem ja wole poszukać czegoś tańszego niż kombinować po kątach, pójść, przymierzyć jak się należy, pogadać z ekspedientką i wiedzieć za co płacę.
                                --
                                Niebieska Kokardka
                                • 01.09.12, 20:23
                                  niebieska.kokardka napisała:

                                  > Ekonomia nigdy nie była moją mocną stroną.
                                  > W sumie wiem ile kosztuje wyprodukowanie szamponu do włosów a za ile można go k
                                  > upić w sklepie i za co człowiek tak naprawdę płaci.
                                  > Konsumpcyjne społeczeństwo z nas, to nie ma co się dziwić, że płacimy za reklam
                                  > ę i często za markę, pomijam tutaj sprawy eksploatacyjne sklepu, to pewnie doty
                                  > czy nie tylko staników.
                                  >
                                  > Niektórzy zrobią wszystko, żeby mieć jakiś kosmetyk czy inną rzecz to pewnie są
                                  > i dziewczyny, które muszą mieć stanik taki a nie inny, bo tak i już, każdy ma
                                  > jakiegoś bzika;)
                                  > Zatem ja wole poszukać czegoś tańszego niż kombinować po kątach, pójść, przymie
                                  > rzyć jak się należy, pogadać z ekspedientką i wiedzieć za co płacę.

                                  No i do tego jeszcze co wcześniej napisałam trzeba dodać jeszcze większą powierzchnię, za którą płaci sklep z bra-fittingiemw porównaniu do przeciętnego bieliźniaka. Jednak kilkadziesiąt rozmiarów w X modelach zajmuje więcej miejsca niż 3 rozmiary na krzyż.
                                  • 01.09.12, 20:29
                                    I tak czy siak, jeśli już ktoś zakłada jakiś biznes, to po to, żeby mieć z czego żyć, i oprócz lokali i ZUSów, trzeba coś zostawić na tzw. życie, i to dotyczy każdej branży.

                                    Myślę, że tak samo jak wśród klientek są pewne wyrachowane (....), tak samo wśród sprzedawców też, zdają sobie sprawę z tego, że cena jest zawyżona. Każdy orze tak jak może.
                                    Pod tym względem chyba się jednak nie mylę?;)
                                    --
                                    Niebieska Kokardka
                            • 01.09.12, 21:21
                              > Dopóki przebitka w cenie brytyjczyków wynosi 100 zł, zjawisko mierzenia w realu
                              > i kupowania w necie będzie na porządku dziennym, t


                              Hmm, ale chyba nie mówimy tu o przebitce na dokładnie tym samym modelu?
                              Teraz ceny w Polsce na tą samą nową kolekcję są praktycznie porównywalne z cenami w UK.
                              Czasami to nawet w polskim sklepie wychodzi taniej, doliczając przesyłkę i wysoki kurs funta.
                              Dysproporcje są w starszych kolekcjach, które w UK są dostępne taniej, ale też angielskie sklepy mają preferencyjne warunki na kupno tańszych biustonoszy, więc mogą je taniej sprzedawać. Polskich sklepów zazwyczaj po prostu nie stać na to, żeby towar tak mocno przeceniać.

                              -------------------------------------
                              Zapraszamy na jesienne kolekcje oraz letnie wyprzedaże w sklepie BODY.
                              www.body.sklep.pl
                              kontakt@body.sklep.pl
                              • 01.09.12, 21:34
                                Tylko pytam, bo mnie to ciekawi, dlaczego jest tak wiele głosów za i przeciw i dyskusji nt cen;)
                                Tak czy siak, "Czy istnieją TANIE biustonosze?" - taniość jest pojęciem względnym, dla każdego pułap "taniości" jest inny:)
                                --
                                Niebieska Kokardka
                              • 01.09.12, 21:44
                                Tak wysoka przebitka jest prawdopodobna bo nie wszystkie sklepy maja takie same ceny, widzialam w sklepie w Warszawie ceny nawet i 100 zl wyzsze za biustonosz niz w innych sklepach.
                              • 01.09.12, 23:50
                                > Hmm, ale chyba nie mówimy tu o przebitce na dokładnie tym samym modelu?
                                > Teraz ceny w Polsce na tą samą nową kolekcję są praktycznie porównywalne z cena
                                > mi w UK.
                                > Czasami to nawet w polskim sklepie wychodzi taniej, doliczając przesyłkę i wyso
                                > ki kurs funta.

                                To pewnie różnie bywa w zależności od kursu, ale jak sprawdzałam kilka razy, to jednak w PL wychodziło podobnie (w przypadku najprostszych modeli) lub drożej. Nie sprawdzałam wszystkiego i porównuję z Bravissimo, gdzie zaglądam głównie dla świetnych zdjęć, nie wiem, czy mają tanio, czy drogo.

                                > Dysproporcje są w starszych kolekcjach, które w UK są dostępne taniej, ale też
                                > angielskie sklepy mają preferencyjne warunki na kupno tańszych biustonoszy, wię
                                > c mogą je taniej sprzedawać. Polskich sklepów zazwyczaj po prostu nie stać na t
                                > o, żeby towar tak mocno przeceniać.

                                No właśnie tego nie rozumiem. Rozmawiałyśmy o tym na Stanikomani, dlaczego inne firmy nie dostosowują cen do realiów rynku, jak Change. Ja nawet nie chcę, żeby dostosowywały, ale żeby to były te same ceny, jak w UK. Widać jesteśmy wciąż zbyt małym rynkiem :|.


                                --
                                Fizia Pończoszanka
                                • 02.09.12, 01:03
                                  pinupgirl_dg napisała:

                                  > No właśnie tego nie rozumiem. Rozmawiałyśmy o tym na Stanikomani, dlaczego inne
                                  > firmy nie dostosowują cen do realiów rynku, jak Change. Ja nawet nie chcę, żeb
                                  > y dostosowywały, ale żeby to były te same ceny, jak w UK. Widać jesteśmy wciąż
                                  > zbyt małym rynkiem :|.
                                  >
                                  Część cen jest zbliżona, taniej chyba niestety nie będzie, bo kurs funta jest wysoki, no i w Polsce staniki przechodzą przez dystrybutora, czyli musi zarobić i producent, i dystrybutor i sklep, łańcuszek jest niestety chyba trochę za długi :(
                              • 02.09.12, 00:11
                                kasienka.body napisała:

                                > Hmm, ale chyba nie mówimy tu o przebitce na dokładnie tym samym modelu?

                                Wszystko zależy od definicji tego samego ;-)
                                Dla mnie jako klientki podział staników na kolekcje jest całkowicie sztuczny, cały rok noszę tę samą bieliznę i z roku na rok gust mi się nie zmienia.
                                Turkusowy stanik przeceniony jako resztka z 2010 r. jest IMHO równie dobry, co gorąca jasnochabrowa nowość sezonu AW 2012.
                                --
                                Magdalaena
                                • 02.09.12, 00:19
                                  > Dla mnie jako klientki podział staników na kolekcje jest całkowicie sztuczny, c
                                  > ały rok noszę tę samą bieliznę i z roku na rok gust mi się nie zmienia.
                                  > Turkusowy stanik przeceniony jako resztka z 2010 r. jest IMHO równie dobry, co
                                  > gorąca jasnochabrowa nowość sezonu AW 2012.

                                  Dla mnie też ;). Pewnie dlatego w Polsce nie ma wyprzedaży ;).


                                  --
                                  Fizia Pończoszanka
                                • 02.09.12, 13:13
                                  magdalaena1977 napisała:

                                  > Dla mnie jako klientki podział staników na kolekcje jest całkowicie sztuczny, c
                                  > ały rok noszę tę samą bieliznę i z roku na rok gust mi się nie zmienia.
                                  > Turkusowy stanik przeceniony jako resztka z 2010 r. jest IMHO równie dobry, co
                                  > gorąca jasnochabrowa nowość sezonu AW 2012.

                                  Z punktu widzenia producenta jesteś więc klientką nieatrakcyjną. Nie oczekuj za bardzo, że będzie o ciebie dbał i zmieni swoje strategie sprzedaży, bo nie ma w tym większego interesu. ;-) To klientki reagujące na nowości napędzają rynek. Ja też nie gonię za każdą nowością i nieraz czekam spokojnie na wyprzedaże (nie tylko na rynku stanikowym). Niejednokrotnie udało mi się w ten sposób zdobyć podobającą mi rzecz, której nie kupiłabym w pełnej cenie, bo aż takiego parcia na jej posiadanie nie miałam. Gust jednak, owszem, mi się zmienia i aż tak obojętny fason, kolor czy styl mojej bielizny mi nie jest, więc zdarza mi się zachwycić czymś nowym, co konieczenie muszę mieć i wydać na to więcej pieniędzy. Wydaje mi się, że większość konsumentek reaguje podobnie i to twoja konserwatywna postawa nie jest regułą.
                                • 02.09.12, 14:14
                                  Czyli jest nas dwie z konserwatywnym podejściem;)
                                  --
                                  Niebieska Kokardka
                      • 01.09.12, 01:10
                        > I tu się zgodzę, może to by było rozwiązanie. Jeśli ktoś zna swój rozmiar albo
                        > choć trochę orientuje się w temacie, to tak na prawdę po co ma płacić za brafit
                        > ting za każdym razem, może są dziewczyny, które tego nie potrzebują lub nie chc
                        > ą a wolą przymierzyć stanik przed zakupem?
                        > A co z mężczyznami kupującymi prezenty dla swoich kobiet?;) Może nie jest ich n
                        > ieporównywalnie mniej, ale w takim razie też płacą za brafitting.

                        Nie zgodzę się z tym, że płacimy tylko za brafitting. Pomysł dobry, ale nie o to chodzi. Płacimy za wygodę, że jeśli standardowe 65ff okaże się jedna za małe, a wcześniej nikt nie napisał, że ten model jest małomiseczkowy, to w większości przypadków bez większych ceregieli możemy przymierzyć 65G. I że jeśli się okaże, że 65G ma już za szerokie fiszbiny, to możemy obejrzeć inny model. Bez kłopotu, czekania, pakowania, odsyłek. Płacimy za to, że sklep ma dobrą, wygodną dla nas lokalizację, za to, że te staniki ktoś po nas odwiesza, ktoś je sprowadza i trafia w nasze gusta. Jak nie trafia, to idziemy do innego sklepu. Za to, że zawsze obok jest brafitterka w pogotowiu, też, ale nie tylko za to.

                        > W sklepach z odzieżą rzadko można się spotkać z fachową radą Pani ekspedientki,
                        > tak mi się wydaje. Człowiek bierze ciuch do przymierzalni i sam sobie musi odp
                        > owiedzieć na pytanie czy dobrze mu w tym. No, ale może ja za rzadko chodzę po s
                        > klepach to się nie znam.

                        W sklepach z odzieżą z wyższej i średniej półki często można na to liczyć. Nawet w małych sklepikach, gdzie sprzedawczyni ma czas dla każdego klienta.

                        Wydaje mi się, że wprowadzenie takiej usługi miałoby sens. Nawet, jeśli mi by nie chodziło o brafitting, tylko o samodzielne mierzenie. Przyznam, że jakoś mi głupio chodzić do sklepów stacjonarnych. Leży na mnie co 20 mierzony stanik, więc często mierzę i wychodzę. Nic na to nie poradzę. Na pocenie też nie. Zakupy netowe, mimo całego ryzyka i niekoniecznie niższej ceny (jeśli liczyć odsyłki, to już wcale, jestem gapa i nie opanowałam zakupów zagranicznych), są dla mnie lepsze. Inne zakupy zdecydowanie wolę robić stacjonarnie.

                        --
                        Fizia Pończoszanka
                        • 01.09.12, 01:30
                          pinupgirl_dg napisała:

                          > Płacimy za wygodę, że jeśli standardowe 65ff okaże się jedna za małe,
                          > a wcześniej nikt nie napisał, że ten model jest małomiseczkowy, to w większośc
                          > i przypadków bez większych ceregieli możemy przymierzyć 65G.

                          W okolicach 85G sprawa nie jest taka prosta :-(

                          > Płacimy za to, że sklep ma dobrą, wygodną dla nas lokalizację,

                          Żaden z warszawskich sklepów nie ma wygodnej dla mnie lokalizacji, wszystkie są położone przy takich uliczkach, gdzie nie bardzo jest gdzie zaparkować. W zasadzie nie ma tak, żebym mogła zajrzeć i przy okazji pooglądać staniki.
                          Za to rozmaite triumphy mijam wychodząc z każdego marketu.
                          Mam wrażenie, że to kwestia ceny powierzchni wystawienniczej - tj. że staniki, które i tak są drogie, byłyby jeszcze droższe, gdyby sprzedawać je w centrum handlowym.

                          > > W sklepach z odzieżą rzadko można się spotkać z fachową radą Pani
                          > > ekspedientki, tak mi się wydaje.

                          > W sklepach z odzieżą z wyższej i średniej półki często można na to liczyć.

                          Moje doświadczenia z takimi radami nie są najlepsze - zwykle sprowadzały się do przekonywania mnie do kupienia czegoś innego niż chciałam, byleby tylko coś mi sprzedać.
                          Dla mnie brafitterka to raczej ktoś taki jak sprzedawca z salonu z rowerami / nartami, który lepiej zna się na technicznej stronie produktu.
                          --
                          Magdalaena
                          • 01.09.12, 13:15
                            > Żaden z warszawskich sklepów nie ma wygodnej dla mnie lokalizacji, wszystkie są
                            > położone przy takich uliczkach, gdzie nie bardzo jest gdzie zaparkować. W zasa
                            > dzie nie ma tak, żebym mogła zajrzeć i przy okazji pooglądać staniki

                            No dobra, ale sprzedawca ebayowy na Wyspach to jeszcze mniej wygodna lokalizacja ;). Poza tym jeśli nie chcesz gdzieś jechać, to nie jedziesz.

                            > Moje doświadczenia z takimi radami nie są najlepsze - zwykle sprowadzały się do
                            > przekonywania mnie do kupienia czegoś innego niż chciałam, byleby tylko coś mi
                            > sprzedać.

                            Zgadzam się. Ale, bądźmy szczerzy, w sklepach z bielizną też się to czasami zdarza.


                            --
                            Fizia Pończoszanka
          • 30.08.12, 13:30
            hmm, dopoki w sklepach stacjonarnych sa ceny nie do przyjecia (czynsze, pensje sprzedawcy itp oplaty) takie praktyki beda na porzadku dziennym, nie mowie ze to w porzadku, ale taka jest prawda, czy to sie komus podoba czy nie.
            tak jak z lodowka czy pralka - mozna sobie poogladac w sklepie stacjonarnym i zamowic kilkaset (!!!) zl taniej w internecie.
            --
            "Od owej bezsennej nocy uczucie przygnębienia i rezygnacji już jej nie opuściło. Nie chciała niczego - niczego w świecie." Kate Chopin, "Przebudzenie"
            • 31.08.12, 22:32
              Każdy orze tak jak morze, niestety. Też tego nie popieram i nigdy tak nie zrobiłam, tylko moim zdaniem taka sytuacja może być jedna? Idę, przymierzam i znając mój orientacyjny rozmiar w danej firmie kupuję te właśnie modele i rozmiary. Ale za każdym razem? Szkoda czasu, w ogólnym rozrachunku (we, dojazdy, szukanie, czas), wychodzi chyba na to samo? Ok, rozmiar się zmienia. Ale przecież czuć, czy miska robi się za mała, czy obwód za ciasny.
              Ciuchy w sklepie też często są pogniecione, pobrudzone i nieładnie pachnące. To chyba w ogóle dotyczy odzieży, taki urok.

              Wracając do staników, czy to tak naprawdę się tak opłaca? Biorąc pod uwagę koszt przesyłki, nie wychodzi na to samo?
              --
              Niebieska Kokardka
              • 01.09.12, 19:15
                >
                > Wracając do staników, czy to tak naprawdę się tak opłaca? Biorąc pod uwagę kosz
                > t przesyłki, nie wychodzi na to samo?

                nie wychodzi, ostatnio sie przekonalam o tym dobitnie, troche "niechcacy";

                potrzebowalam "na juz" stanika sportowego na srednich rozmiarow biust, z jak najlepszym supportem; udalam sie do jednego sklepu - brak mojego rozmiaru, do drugiego - rozmiar byl, ale w modelu wylacznie z niezbyt satysfakcjonujacym mnie supportem, nawet nie chcialam mierzyc, namawiana usilnie przez pania zmierzylam, ale ten akurat shock trzymal z grubsza podobnie jak stanik sportowy z m&s za 60 pln, w tzrecim sklepie - okazalo sie ze moj rozmiar jest, ale czeka ewentualnie na inna klientke, ktora ma dobe, zeby zdecydowac czy biezre, zmierzylam, czy bedzie ok, zeby w razie czego kupic i sie ustawic w kolejce; bingo - pasowal fajnie, nastepnego dnia mialam dostac telefon czy jest; najtanszy nie byl - 240 pln; telefon ze sklepu - stanika niet, klientka kupila, ale moga mi sprowadzic; juz bylam gotowa sie zdecydowac, ale zonk - bedzie za...miesiac; zrezygnowalam bo trenuje kazdego dnia i to sporo i nie usmiechalo mi sie czekac miesiac;
                gdyby to byl tydzien a nie miesiac - pewnie bym wziela nie zastanawiajac sie;
                poniewaz wyszlo tak, ze wiedzialam dokladnie co mi jest potrzebne, siadlam do sieci i 4 (!) dni potem mialam dokladnie tego shocka w domu (nie z promocji, to nowy dosc model, w bazowym kolorze), za oszalamiajaca kwote niecalych 140 pln z przesylka liczac;
                ja wiem, ze lokal, swiatlo, pracownik, mozliwosc dotkniecia materialu i ok, gotowa jestem za to doplacac, ale no kurcze, az taka roznica?
                juz nie wspomne ze sie najezdzilam po warszawie;
                a, umiem sobie dobrac stanik sportowy, bo wiem, do czego mi potrzebny, z jakim obwodem mi dobrze przy wysilku itd., ale gdybym nie umiala, to w zasadzie na pomoc sprzedawcy nie moglabym liczyc; wiec trudno powiedziec zeby w tych 240 sie brafitting zawieral;

                mnie ta przygoda zastanowila mocno, mysle, ze gdyby ta roznica byla, nie wiem, rzedu 20%, mialabym poczucie, ze jest ok, ale no kurcze, teraz mam poczucie, ze nie jest;
                chociaz fakt, ze sklepu nigdy nie prowadzilam, wiec nie wiem, jak sie takie rzeczy amortyzuja;
                ta roznica naprawde musi byc taka, zeby sie sklep utzrymal jako tako?
                • 01.09.12, 21:17
                  Shocki mają wyjątkowo duże różnice w cenach między PL a GB. Ale np. w przypadku panaszków ceny w obu krajach są porównywalne.


                  --
                  Gdzie kupić porządny stanik
                  stanikowamapa.prv.pl
                  Pomoc do mapy mile widziana :)
                  • 02.09.12, 10:34
                    rozo, z ciekawosci zapytam, to ma jakies logiczne uzasadnienie?
                    dystrybutor na PL tak zdziera czy jak?
                    • 04.09.12, 15:24
                      Nie wiem, ale też kombinuję w tę stronę. Pytanie tylko, czy to zwykłe zdzierstwo zarobkowe, czy jakoś tam uzasadnione innymi czynnikami (realno-ekonomicznymi lub marketingowymi)?


                      --
                      Gdzie kupić porządny stanik
                      stanikowamapa.prv.pl
                      Pomoc do mapy mile widziana :)
                • 07.09.12, 15:36
                  Tak czytam czytam i jedna myśl mi się nasunęła. Niestety w żadnym polskim sklepie Shock nie będzie nigdy kosztował 140 zł to jest niewiele wyższa cena niż nasza cena zakupu i tyle! Może dorwałaś go na promocji? Może ktoś genialnie sprzedaje z 10 zł zyskiem? Nie wnikam, ale 240 zł za Shock to dość normalna cena na sklep stacjonarny w Warszawie niestety i na to ma wpływ przede wszystkim nasza cena zakupu.


                  Natomiast ja jako właścicielka Dopasowanej uwielbiam osoby przychodzące do nas angażujące nas do szukania wszystkiego i pracę w przymierzalni a później prośbę o zapisanie na karteczce wszystkich pasujących modeli....czasami mam ochotę wystawić rachunek na 40 zł za koszt obsługi dziewczyn w przymierzalni i koszt ubrudzenia bielizny. Oczywiście ja rozumiem, że nie każda kobieta w przymierzalni coś kupi bo po prostu może nie być nic podobającego się, ale to celowe mierzenie i hasło "poszukam w internecie i kupię" osłabia :(
                  • 07.09.12, 16:08
                    > Tak czytam czytam i jedna myśl mi się nasunęła. Niestety w żadnym polskim sklep
                    > ie Shock nie będzie nigdy kosztował 140 zł to jest niewiele wyższa cena niż nas
                    > za cena zakupu i tyle! Może dorwałaś go na promocji? Może ktoś genialnie sprzed
                    > aje z 10 zł zyskiem? Nie wnikam, ale 240 zł za Shock to dość normalna cena na s
                    > klep stacjonarny w Warszawie niestety i na to ma wpływ przede wszystkim nasza c
                    > ena zakupu.

                    Ano właśnie o tym mówię. Jeśli takie Change potrafiło wprost dopasować ceny do realiów rynku (a charytatywnie tego pewnie nie zrobili, chociaż zobaczymy, co z tego wyniknie), dla dlaczego inne firmy nie widzą interesu w tym, żeby ich ceny były chociaż porównywalne, jak za granicą. Trudno mieć im to za złe, chociaż myślałam, że jednak opłacało by im się nas trochę dopieścić.


                    > Natomiast ja jako właścicielka Dopasowanej uwielbiam osoby przychodzące do nas
                    > angażujące nas do szukania wszystkiego i pracę w przymierzalni a później prośbę
                    > o zapisanie na karteczce wszystkich pasujących modeli....czasami mam ochotę wy
                    > stawić rachunek na 40 zł za koszt obsługi dziewczyn w przymierzalni i koszt ubr
                    > udzenia bielizny.

                    Po raz kolejny powiem, że to by nie był taki zły pomysł, chociaż pewnie karkołomny do przeprowadzenia. Ja bym chętnie w to poszła (gdyby np. przy zakupie ta kwota była odliczana). Z powodów wymienionych w tym wątku rzadko zaglądam do sklepów stacjonarnych, kupuję więc w najczęściej w necie, głównie te same marki, żeby uniknąć wpadek. Również w sklepie stacjonarnym idę zwykle po konkretną rzecz, przykro pisać, ale prawie boję się mierzyć, nawet wejść i pooglądać mi głupio. A chętnie bym się trochę "rozwinęła" stanikowo.

                    --
                    Fizia Pończoszanka
                  • 07.09.12, 17:07
                    moniko, nie robie zadnych tajemnic, tylko chyba niejasno napisalam albo ty nie doczytalas - w koncu kupilam on-line, ale z UK przyszlo; w Warszawie stacjonarnie nie znalazlam swojego rozmiaru, a bylam dosc zdeterminowana, zeby miec szybko;
                    az z ciekawosci sprawdzilam - w tej chwili 25 funtow;
                    akceptuje jako klientka, ze w sklepie stacjonarnym bedzie to kosztowac drozej niz w internetowym, ok, rozumiem, ze za mozliwosc przymierzenia tzreba doplacic, ale przyznasz, ze ta roznica musi byc jakos rozsadnie wywazona; zreszta roza sensownie zauwazyla, ze dotyczy to akurat shocka, z panache juz jest lepiej, pojecia nie mam(y) dlaczego;

                    nie wiem, czy jako sklep kupujecie od dystrybutora na PL czy bezposrednio z UK, jak sie ksztaltuja marze i masy innych rzeczy, ktore maja wplyw na cene, bo nigdy sklepu nie prowadzilam; ale jesli cena zakupu przez sklep jest (przykladowo) 130, a sprzedaje klientkom za 250 to ja mam jednak poczucie pewnej przesady;

                    rozumiem twoja frustrację z jednej strony, bo za swoja prace powinnas otrzymac zaplate; z drugiej latwo wylac dziecko z kapiela - bo w sumie chetnie bym przymierzyla tez panacha, chetnie bym miala drugiego sportowca porzadnego, bo mnie wkurza codzienne pranie shocka a panache podobno daje lepszy ksztalt;) ale odpuszczam, bo, nie daj boze, stwierdze, ze gorzej trzyma niz ten, co mam (B5044 - polecam, swietny swoja droga, jak dla mnie znaczaco lepszy niz jego popzrednik) i nie kupie, i zwyczajnie nie chce sie narazac na potencjalne komentarze i psuc sobie dnia;

                    a wprowadzenie opcji, jaka jest w sklepach sportowych nie zda egzaminu? bo (upraszczajac sprawe) np. w sklepach biegowych mozna dobrac buty za oplata, jesli sie buty kupi, to tej oplaty nie ma, w wwie kosztuje to od 20 do 40 pln; w niektorych sklepach nawet ma sie 2 czy 4 tygodnie na przemyslenie sprawy; moze to byloby rozwiazanie?
                    • 07.09.12, 17:37
                      > a wprowadzenie opcji, jaka jest w sklepach sportowych nie zda egzaminu? bo (upr
                      > aszczajac sprawe) np. w sklepach biegowych mozna dobrac buty za oplata, jesli s
                      > ie buty kupi, to tej oplaty nie ma, w wwie kosztuje to od 20 do 40 pln; w niekt
                      > orych sklepach nawet ma sie 2 czy 4 tygodnie na przemyslenie sprawy; moze to by
                      > loby rozwiazanie?

                      O, dobrze, że o tym wspomniałaś. Bo mi też żal wchodzić do sklepów stacjonarnych, w większości sprzedawczynie starają się być miłe, ale po 1 nie zawsze, a po drugie nawet jak się starają, to i tak wolę nie zgadywać, co o mnie myślą, gdy pomierzę, pomierzę i nic nie wybiorę. Nawet bardzo się nie dziwię, bo widzę, że mierzenie dla samego mierzenia jest jednak popularne, ale wolałabym sobie spokojnie obmierzyć wszystko, co mi się podoba, bez stresu i ciśnienia, że jednak coś wypadałoby kupić, żeby nie wyjść na chama.
                      A jestem bardzo niezdecydowana i bywa, że muszę wyjść, przespać się z decyzją (trochę to brzmi absurdalnie w odniesieniu do kupna stanika, ale przy cenach w PL lepiej się dwa razy zastanowić). Dlatego też lubię zakupy internetowe, ale one mają swoje ograniczenia - zamawiam tylko to, co do czego jestem niemal pewna, że będzie leżeć. Ja bym chciała chodzić do sklepów stacjonarnych właśnie po to, żeby zaoszczędzić oraz poznać inne marki, być może stworzone dla mnie. Chodzić i tylko mierzyć z zamiarem kupna w necie nie chcę.

                      --
                      Fizia Pończoszanka
                      • 07.09.12, 18:16
                        Bo mi też żal wchodzić do sklepów stacjonarnyc
                        > h, w większości sprzedawczynie starają się być miłe, ale po 1 nie zawsze, a po
                        > drugie nawet jak się starają, to i tak wolę nie zgadywać, co o mnie myślą, gdy
                        > pomierzę, pomierzę i nic nie wybiorę.

                        Nic nie myślą. Brafitterka też człowiek, też klient, i też chadza różne rzeczy oglądać i nie zawsze wychodzi z zakupem. Ma prawo Ci się nie podobać to, co pasuje. My tu zupełnie nie o tym mówimy, nie zakładamy, że każdy klient, który wyszedł bez zakupów, to przymierzacz. Monika pisze o konkretnych sytuacjach, ostatnio taka była u nas: klientka wchodzi, prosi o konkretny model i rozmiar, patrzy na metkę i komentuje do osoby towarzyszącej: no i widzisz, mówiłam Ci, jakie ceny są stacjonarnie, no ale chociaż mogę przymierzyć, to będę wiedziała, co zamówić...

                        Opłata za pomierzenie/brafitting/whatever, jest o tyle problematyczna, że uderzy głównie w uczciwe klientki. Bo bywa, że ktoś przychodzi i od drzwi mówi szczerze, że nie ma kasy za bardzo, ale chciałby poprosić o poradę, w jaki pi razy oko celować rozmiar i jak dobrać stanik, czy się za to płaci i ile. Natomiast osoba, która chce z premedytacją pomierzyć i kupić w necie, zawsze powie, że szczerze chciała kupić, ale nic, co jej się podoba, nie pasuje. I oczywiście ma do tego prawo, nie ma obowiązku kupować mierzonego towaru. Niemniej jednak niesmak zostaje. Ja wiem, że to uroki handlu itd., ale to nie zmienia faktu, że to nie w porządku.
                        • 07.09.12, 19:07
                          Tzn wiesz, ja wiem, że jestem jedną z wielu klientek, a brafitterka też człowiek itd itd, ale jakoś tak... chciałabym pochodzić, pooglądać, pomierzyć, jak to baba na zakupach, ale zakupy stacjonarne bez szczęśliwego finały są stresujące. Nie twierdzę, że to wina obsługi, bo ta zwykle jest bardzo uprzejma. Sądząc po wpisach, mierzenie dla samego mierzenia to jest plaga. Trochę tak, jak gdzieś mi się rzucił na oczy czy uszy komentarz sprzedawcy w drogerii na temat nastolatek, które wykorzystują testery do darmowego makijażu. Potem dłuuugo nie podeszłam do testera. Ja doskonale rozumiem Wasze problemy, chciałabym, żeby wilk był syty i owca cała.

                          --
                          Fizia Pończoszanka
                          • 07.09.12, 19:53
                            Nie nie nie! To nie jest tak, że jak ktoś nie kupuje to ja, my myślimy coś źle. Ja piszę o sytuacjach kiedy ktoś mi to wprost mówi! Wyłącznie o takich. Nikt nie musi kupować jak mu się coś nie podoba i tyle. Przecież nikogo nie zmusimy do kupna tego co wg nas jest ok i się skrzywimy jak nie kupi. To byłoby chore. Nigdy nie myślę nic złego o Klientkach, które nie kupują nic....tylko jest mi przykro i tracę wiarę w ludzi jak ktoś prosto w nos mówi: proszę o zapisanie modeli, które najlepiej leżały KUPIĘ JE PRZEZ INTERNET". Przynajmniej mówcie, że musicie się zastanowić to zawsze lepiej brzmi niż takie bezpośrednie hasło. Skoro jesteście takie sprytne i oszczędnie podchodzicie do tematu pozwólcie nam cieszyć się naszą pracą i wierzyć, że to co zrobiłyśmy przez godzinę w przymierzalni było dla Was czymś więcej niż wskazówką co kupić taniej w brastopie.

                            Nie nie wprowadzę takiej opłaty ja po prostu czasami mam ochotę tak powiedzieć. Uważam, że taka opłata nie byłaby w porządku bo zawsze istnieje ryzyko, że kogoś źle ocenimy. Natomiast ani mi ani żadnej dziewczynie nie zdarzyło się być nie miłym nawet jak ktoś powiedział, że kupi w internecie.

                            Na szczęście osób mierzących i korzystających z naszej wiedzy, które następnie kupują taniej w necie jest bardzo mało za to mamy dużo fantastycznych Klientek, które doceniają naszą pracę i to jest budujące.
                            • 07.09.12, 20:23
                              > Nie nie wprowadzę takiej opłaty ja po prostu czasami mam ochotę tak powiedzieć.
                              > Uważam, że taka opłata nie byłaby w porządku bo zawsze istnieje ryzyko, że kog
                              > oś źle ocenimy. Natomiast ani mi ani żadnej dziewczynie nie zdarzyło się być ni
                              > e miłym nawet jak ktoś powiedział, że kupi w internecie.

                              Rozumiem. Chociaż pomysł opłaty za brafitting już tu parę razy się przewinął. Wiem, ze teraz to nie do przejścia, ale w przyszłości - kto wie? Tak, jak dziś, płaci się za usługi wizażystki czy makijażystki, nie wszędzie i nie zawsze, często jest to robione "gratis" przy zakupie towaru (i pewnie wliczone w jego cenę), ale jest to też osobna usługa.


                              > Na szczęście osób mierzących i korzystających z naszej wiedzy, które następnie
                              > kupują taniej w necie jest bardzo mało za to mamy dużo fantastycznych Klientek,
                              > które doceniają naszą pracę i to jest budujące.

                              To się cieszę :). Co do tych dziewczyn, które kupują w internecie - cóż, każdy orze, jak może. Mi się to też nie podoba i bardzo się dziwię, że są osoby, które nie widzą w tym nic niestosownego. Ale z drugiej strony, może warto docenić szczerość, poza tym w jakiś sposób przyczyniacie się do szerzenia kaganka oświaty. Kto wie, może kiedyś ta klientka Wam się "zwróci", może wróci za parę miesięcy, może podeśle kogoś innego. Oby tak było.

                              --
                              Fizia Pończoszanka
                              • 07.09.12, 22:33
                                > Rozumiem. Chociaż pomysł opłaty za brafitting już tu parę razy się przewinął. W
                                > iem, ze teraz to nie do przejścia, ale w przyszłości - kto wie? Tak, jak dziś,
                                > płaci się za usługi wizażystki czy makijażystki, nie wszędzie i nie zawsze, czę
                                > sto jest to robione "gratis" przy zakupie towaru (i pewnie wliczone w jego cenę
                                > ), ale jest to też osobna usługa.

                                No ale trzeba doprecyzować, za co byłaby to opłata. Za brafitting? Nie każda osoba potrzebuje brafittingu, za co więc miałaby być opłata - za to, że podam to, o co klientka poprosi z przymierzalni? :) Natomiast raczej niedopuszczalna jest opłata za sam fakt przymierzenia, ba, podejrzewam, że mogłoby to być niezgodne z prawem...
                                Nadal uważam, że taka opłata nie rozwiązuje problemu przymierzaczek, bo to często osoby, które są obcykane w stanikach, znają swój rozmiar, wiedzą, o co kaman w dobieraniu, a chcą tylko i wyłącznie przymierzyć, żeby uniknąć odsyłania i wymian przez net. Nie potrzebują mojej pomocy w doborze, żadna usługa nie jest im świadczona. I na to lekarstwa nie ma, możemy sobie tylko ponarzekać.
                            • 07.09.12, 21:09
                              Moniko :-)
                              bo tych pań, które wracają jest zawsze większość, a wracają, bo czują się "dopieszczone", zrozumiane, wiedzą, że warto czasem wpaść na pogaduchy choćby, jeśli nie po zakupy. Co więcej przyprowadzą koleżanki, mamy, babcie i całą rzeszę następnych potencjalnych klientek. To jest najfajniejsza część tej pracy, daje niesamowitą satysfakcję, że człowiek zasuwa ileśtam godzin po coś, a nie tylko pro forma.
                              Ale realia mamy jakie mamy. Za 1500PLN trzeba przeżyć i wydusić z tego 200 na stanik to jest dramat. Dziwi mnie polityka dystrybutorów w sumie. Ja wiem, że bravissimo i brastop to giganci i mają preferencyjne warunki, ale dlaczego u nas nie ma faktycznych przecen ja się pytam? W życiu nie widziałam regularnych przecen -50% np. (poza likwidacją sklepu). Może trzeba coś w tym kierunku?
                              Sytuację pewnie uzdrowiłyby europejskie zarobki na poziomie nie 1500PLN, a 1500€ ;-) (ceny już mammy europejskie)... pomarzyć dobra rzecz, heh.
                              --
                              .............. fusy precz!
                              http://www.pustamiska.pl/images/banner3.png
                              • 07.09.12, 22:27
                                > Ale realia mamy jakie mamy. Za 1500PLN trzeba przeżyć i wydusić z tego 200 na s
                                > tanik to jest dramat.

                                No przeca w necie jest tanio... (wiem, wiem, przesyłka kosztuje, tak się tylko wyzłosliwiam, nie na Ciebie, ofkors :))

                                Ja wiem, że br
                                > avissimo i brastop to giganci i mają preferencyjne warunki,ale dlaczego u nas
                                > nie ma faktycznych przecen ja się pytam? W życiu nie widziałam regularnych prze
                                > cen -50% np. (poza likwidacją sklepu)

                                50%? Może dlatego, że przy takim "rabacie" sklep musiałby jeszcze dopłacić do sprzedawanego stanika...?
                                • 07.09.12, 23:12
                                  no właśnie dlaczego ma dopłacać? tu chyba trzeba negocjować u żródła.
                                  i niestety, ale ja nie pamiętam, żebym kupowała stacjonarnie staniki :-/ bo w necie jest taniej. o ile uskrobię na ebay/brastop, to na polski już nie.
                                  i trudno, takie mam realia. ale przypuszczam, że gdybym nagle została milionerką, to wolałabym tak samo nie przepłacać, bo przepraszam dlaczego mam płacić więcej niż taka Brytyjka? :-/

                                  --
                                  .............. fusy precz!
                                  http://www.pustamiska.pl/images/banner3.png
                                  • 07.09.12, 23:50
                                    > no właśnie dlaczego ma dopłacać? tu chyba trzeba negocjować u żródła.

                                    U źródła to znaczy gdzie - u dystrybutora? U producenta zagranicznego, który Ci niczego nie sprzeda, bo w Polsce jest dystrybutor...? ;)

                                    > i niestety, ale ja nie pamiętam, żebym kupowała stacjonarnie staniki :-/ bo w n
                                    > ecie jest taniej. o ile uskrobię na ebay/brastop, to na polski już nie.
                                    > i trudno, takie mam realia.

                                    Ja też nie jestem szczęśliwa, że dobry stanik nie kosztuje 50, 70, 80 złotych, uwierz. Ja też nie śpię na kasie. Ja też nie kupuję staników za kwoty, na których wydanie mnie nie stać. Tyle, że nie idę do sklepu z brafittingiem, żeby sobie poprzymierzać przed zamówieniem. Jak chcę sobie kupić w necie, to zamawiam w necie, przyjmując zakupy netowe z dobrodziejstwem inwentarza.

                                    • 07.09.12, 23:59
                                      większość z nas tak robi, kupuje, odsyła, albo wystawia na bra-swapie ;-)
                                      u dystrybutorów chyba trzeba negocjować. szczerze, przeraża mnie trochę to "negocjowanie", ale co innego można zrobić? dystrybutor nie mając klientów (czyli sklepów) też w końcu padnie.
                                      --
                                      .............. fusy precz!
                                      http://www.pustamiska.pl/images/banner3.png
                                      • 08.09.12, 00:06
                                        tfu.tfu napisała:

                                        > większość z nas tak robi, kupuje, odsyła, albo wystawia na bra-swapie ;-)

                                        Ano właśnie...:)

                                        > u dystrybutorów chyba trzeba negocjować. szczerze, przeraża mnie trochę to "neg
                                        > ocjowanie", ale co innego można zrobić? dystrybutor nie mając klientów (czyli s
                                        > klepów) też w końcu padnie.

                                        To by wymagało zgrania się sklepów. Jakoś sobie nie wyobrażam, że dystrybutor się wystraszy, jak mu jeden sklepik podskoczy...



                                        • 08.09.12, 01:27
                                          problem polega na tym, że klientki odpływają ku głębi internetu, bo w polskich sklepach jest za drogo, a sklepy, żeby się utrzymać muszą mieć popyt, a nie tylko półki z towarem.
                                          narzekamy (my, konsumentki), że w polskich sklepach pełna rozmiarówka to raczej pobożne życzenie, a nie rzeczywistość, ale żeby sklep zatowarować, trzeba sprzedawać. kółko się zamyka, bo na końcu tego łańcucha zależności zawsze jest pani A lub pani F, która kupi tam, gdzie taniej, wygodniej, gdzie ma wybór i jako wisienkę na torcie miłą obsługę.
                                          sklepy znajdują się między młotem dystrybutorów, a kowadłem konsumentek i to im powinno zależeć na tym, żeby w PL można było liczyć na promocje, przeceny i ogólnie tzw. "discount" przy zamówieniach. to prosta zależność, niestety biedniejemy, a ceny mamy wyższe niż w UK, trzeba walczyć o to, by je dostosować do naszych warunków. konsumentki, mając wybór, zagłosują portfelem i kupią tam, gdzie chcą, a kilka sklepów już padło...
                                          nie mówię o tym, żeby frejki sprzedawać po 19,90 ;-) ale jakoś dogadać z dystrybutorem te polskie ceny, które jednak są sporo wyższe niż w UK... i nie tylko relatywnie. stanik to nie jest dobro luksusowe, a na takie zostały niejako wykreowane zwykłe średniopółkowce (czyli np. freya i fantasie).
                                          --
                                          .............. fusy precz!
                                          http://www.pustamiska.pl/images/banner3.png
                                        • 07.10.12, 15:13
                                          Istnieja np wiki
                                          www.magiakobiety.pl/sklep/bielizna-damska/biustonosze/duzy-biust/
                                          Wiki w granicach 35-50 zl romiarowka do miseczki J t
                                          • 07.10.12, 15:40
                                            Nie no, wiki to raczej wyroby biustonoszopodobne, a nie prawdziwe biustonosze :)


                                            --
                                            Gdzie kupić porządny stanik
                                            stanikowamapa.prv.pl
                                    • 11.09.12, 09:51
                                      madzioreck napisała:

                                      > Ja też nie jestem szczęśliwa, że dobry stanik nie kosztuje 50, 70, 80 złotych.

                                      Hm.. wcinając się w temat raz jeszcze, owszem istnieją. Mam co najmniej 3 koleżanki, które są bardzo zadowolone zarówno z jakości i stosunku tejże jakości do ceny.
                                      Rozmowa głównie toczy się nad brytyjskimi markami a co z naszymi polskimi? Czy naprawdę są aż takie złe? Owszem są i te droższe, każdy wie. Ale cena 80zł za na prawdę porządny stanik, w Warszawie jest dla mnie standardem. Tylko, że oczywiście jest to stanik z polskiej, pewnie nie tak dobrze znanej i docenianej jeszcze, firmy.
                                      Każdy woli to co lubi:)


                                      --
                                      Niebieska Kokardka
                                      • 14.09.12, 09:12
                                        Jakie firmy masz na myśli? Zaciekawiło mnie, że w Wawie są markowe staniki za 80 zł. Chętnie poznam szczegóły. Podzielisz się informacjami?


                                        niebieska.kokardka napisała:

                                        cena 80zł za n
                                        > a prawdę porządny stanik, w Warszawie jest dla mnie standardem. Tylko, że oczyw
                                        > iście jest to stanik z polskiej, pewnie nie tak dobrze znanej i docenianej jesz
                                        > cze, firmy.
                                        >
                                        • 14.09.12, 10:30
                                          A już kiedyś pisałam o tym sklepiku, coby na stanikowa mape wrzucić i o dziwo powiedziała mi o nim koleżanka, która nie słyszała o brafittingu;) no ale sklepik okazał się za mały. W każdym bądź razie Pani sprzedaje głównie Ava, ma też Gaie, Konrada, Kingę, miała Dalie ale nie zchodzila, generalnie polskie firmy i myślę, że się na prawdę zna na tym co robi, kitu nie wciśnie. Ja ostatnio za dwa staniki zapłaciłam 160 zł, nie w promocji, no ale to było kawałek czasu temu, więc mam nadzieję, że się nic nie zmieniło i 100 zł nie przekroczyło, za stanik;)
                                          Sklepik mały, centrum handlowe Land (metro Służew), na piętrze w pasażu kupców z KDT, boks 32, żeby nie skłamać, bo nigdy nie pamiętam, w tej alejce jest tylko jeden sklep z bielizną:)
                                          Kupuje tam od dwóch lat a teraz brzuch mnie uziemil i niestety nie mam jak pojechać z Radzymina;)

                                          --
                                          Niebieska Kokardka
                                          • 14.09.12, 10:41
                                            Fakt, sama się przymierzam do Avy, bo jej staniki wydają mi się całkiem ciekawe, na ile się na tych wyfotoszopowanych zdjęciach da dajrzeć (i niedrogie).
                                            Na ich stronie internetowej jest lista sklepów.

                                            W sumie na fali tego wątku wybrałam się do stacjonarnego i nie jest źle (przynajmniej tam, gdzie weszłam), za 130zł można już spokojnie coś upolować, ale były też ceny dwucyfrowe (wyprzedaż).


                                            --
                                            Fizia Pończoszanka
                                            • 14.09.12, 10:56
                                              Z tego co wiem, Pani z Landu nie jest przedstawiciela Avy ale kiedyś mi powiedziała, że jej najwięcej, bo klientki wracają tylko po tą firmę. Ja zawsze przymierzalam coś oprócz Avy, dla odmiany, ale nic nie udało się dobrać.
                                              Tabelę mają rozjechana, zdjęcia wyfotoszopowane ale staniki na prawdę solidne i za ta cenę warte zakupu. Mi się kiedyś trafił super model, mega wygodny ale zewnętrzne obszycie zaczęło się pruc, teraz poszedł na biustonosz do karmienia, bo jest tak wygodny. Jeden mi odcinal pachę i chyba musieli coś poprawić, bo dawno się to nie zdarzyło już.
                                              Ja od kiedy jestem w Warszawie, zawsze kupuję tam, nigdy nie zapłaciłam 90 zł za stanik, za Dalie zapłaciłam, przepraszam;) wiadomo, wszystko drożeje, więc nie wiem czy i tej kwestii to nie dotknęło.

                                              A co do tanich biustonoszy, sama byłam świadkiem, jak dziewczyny wchodziły, oglądały wzory (bo chyba wszystko jest wywieszone), a jak dowiedziały się, że staniki kosztują 80 zł wychodziły zrezygnowane. To już jest wysoka cena dla wielu, nawet uswiadomionych osób.
                                              --
                                              Niebieska Kokardka
                                • 08.09.12, 14:15
                                  > 50%? Może dlatego, że przy takim "rabacie" sklep musiałby jeszcze dopłacić do s
                                  > przedawanego stanika...?

                                  To jak to sie dzieje, ze kupuje staniki Fantasie, Freya, Curvy Kate, Cleo po 10-15 euro na wyprzedazach? Bo kupuje, i ja i moja mama. Jak ten moj malomiasteczkowy sklepik moze sobie na to pozwolic?

                                  --
                                  Rzeczy, które próbują wyglądać jak rzeczy, częściej wyglądają bardziej jak rzeczy, niż same rzeczy.
                                  • 08.09.12, 15:14
                                    Może kluczem jest to, że nie kupujesz ich w Polsce. Nie wiem, ile kosztuje ich produkcja, nie wiem, jaką marżę bierze producent, nie wiem, czy sklepiki w których kupujesz kupują bezpośrednio od producenta i za ile. Ja wiem, ile mój sklep płaci za sztukę, kupując u dystrybutora (innego kanału zakupu nie ma, po prostu). Wyprzedaż 50% oznaczałaby, że dokładasz do interesu, czyli płacisz klientce za to, że kupuje stanik :)))
                                    Zresztą, my brytoli mamy mało, a polskie firmy też nie sprzedają stanika hurtowo po 10zł :)
                                    • 08.09.12, 15:54
                                      > Zresztą, my brytoli mamy mało, a polskie firmy też nie sprzedają stanika hurtow
                                      > o po 10zł :)

                                      Nie wiem, jak to powiedzieć, ale polskim firmom jestem w stanie wybaczyć wysokie ceny (no, do pewnego stopnia), one szyją tutaj, a brytyjczyki, przynajmniej te, które ja mam, nie są chyba szyte w UE, poza tym to ogromne firmy, więc ich koszty produkcji na pewną są inne.
                                      Mam wrażenie, że wysokie ceny jednak są producentom na rękę i są częścią ich strategii. Podejrzewam, że chodzi tu o budowanie wizerunku pewnego luksusu, czy wręcz inwestycji, jak to tu było już pisane, a w UK to całkiem dostępne marki. Poza tym skoro są osoby, które dadzą tyle, to po co sprzedawać taniej. Nawet Effuniak, który wystartował ze stanikami za 100zł, teraz oferuje już raczej za 120-140.
                                      Nadzieję na to, że staniki będą tańsze, widzę raczej w tańszych firmach i sieciówkach, które już podłapały klimat i widzę, że rozmiarówka dostępna w przeciętnym sklepie wciąż się poszerza.

                                      --
                                      Fizia Pończoszanka
                                    • 08.09.12, 19:41
                                      No to na logike wypadaloby sie dobijac do producenta. Ale byc moze faktycznie oplaca sie w Polsce sprzedawac mniej, a drozej, nie wiem.

                                      --
                                      Rzeczy, które próbują wyglądać jak rzeczy, częściej wyglądają bardziej jak rzeczy, niż same rzeczy.
                                • 08.09.12, 18:25
                                  madzioreck napisała:

                                  > 50%? Może dlatego, że przy takim "rabacie" sklep musiałby jeszcze dopłacić do
                                  > sprzedawanego stanika...?

                                  No tak - ale takie przeceny są w większości sklepów z ciuchami. I jakoś te firmy nie bankrutują. W Kappahlu na końcówce zdarza się, że ciuchy można kupić za ćwierć ceny z metki. W M&S jest podobnie. Są przeceny w sklepach z butami, artykułami wyposażenia wnętrz, sprzętem sportowym itp.
                                  Z punktu widzenia klienta nie ma racjonalnej przyczyny, dlaczego cena dobrych staników jest aż tak nieelastyczna.
                                  --
                                  Magdalaena
                                  • 08.09.12, 18:55
                                    magdalaena1977 napisała:

                                    > madzioreck napisała:
                                    >
                                    > > 50%? Może dlatego, że przy takim "rabacie" sklep musiałby jeszcze dopłaci
                                    > ć do
                                    > > sprzedawanego stanika...?
                                    >
                                    > No tak - ale takie przeceny są w większości sklepów z ciuchami. I jakoś te firm
                                    > y nie bankrutują. W Kappahlu na końcówce zdarza się, że ciuchy można kupić za ć
                                    > wierć ceny z metki. W M&S jest podobnie. Są przeceny w sklepach z butami, artyk
                                    > ułami wyposażenia wnętrz, sprzętem sportowym itp.
                                    > Z punktu widzenia klienta nie ma racjonalnej przyczyny, dlaczego cena dobrych s
                                    > taników jest aż tak nieelastyczna.

                                    Ale porównywanie naszych sklepów do M&S czy Kappahlu jest jak narzekanie, że w sklepiku pod blokiem sprzedają masło za 4 zł, a w tesco do tego masła za 4 zł dostaniesz drugie gratis ;-) Przeceny rzędu 40-50% widuję jedynie w sieciówkach, w małych sklepach takich cudów nie widzę. Myślę, że dopóki do nas do kraju nie wejdzie duży gracz w stylu bravissimo lub figleaves, o takich przecenach (na większość rozmiarówki, nie mówię o ostatnich sztukach) mowy być nie może. No ale żeby do Polski wszedł taki duży gracz, nasze małe sklepy muszą wykonać pracę u podstaw i uświadomić masę klientek...

                                    Zauważ, że nawet u Effuniak, która nie ma pośredników przeceny (poza końcówkami kolekcji) są z 140-130 zł na ok. 99, pewnie też się to wiąże z kosztami produkcji etc.

                                  • 08.09.12, 19:26
                                    > y nie bankrutują. W Kappahlu na końcówce zdarza się, że ciuchy można kupić za ć
                                    > wierć ceny z metki. W M&S jest podobnie. Są przeceny w sklepach z butami, artyk
                                    > ułami wyposażenia wnętrz, sprzętem sportowym itp.

                                    Jak zaczniemy porównywać miedzynarodowe sieciówki-molochy z pojedynczym sklepem prowadzonym przez małą firmę, to się do niczego nie dojdzie.
                                    Ja też nie jestem zachwycona ceną dobrych staników i brakiem super-hiper wyprzedaży, ale przynajmniej wiem, za co płacę (i płaczę) 150 zeta, a w przypadku wymienionych sieciówek bywa, że po jednym praniu zastanawiam się, za co zapłaciłam 50, bo w ręku zostaje mi zmechacona, pokręcona i odbarwiona szmatka (wyprzedażowa bluzka z Zary na ten przykład).

                                    • 08.09.12, 19:41
                                      > Jak zaczniemy porównywać miedzynarodowe sieciówki-molochy z pojedynczym sklepem
                                      > prowadzonym przez małą firmę, to się do niczego nie dojdzie.

                                      Dużym sieciówkom opłaca się sprzedać po bardzo niskiej cenie (w lipcu kupiłam w H&M tunikę za 1 euro), bo tą kasę którą do biznesu dokładają zaoszczędzają na magazynowaniu ciuchów, których nie sprzedadzą na 100% w następnym sezonie. Porównanie ze sklepami z bielizną jest choćby z tego względu zupełnie chybione.
                              • 12.09.12, 19:59
                                Mnie najczęściej do łez doprowadza argument, że coś kosztuje przecież tyle co w innych europejskich krajach więc w czym problem.
                                Tylko, że my nie zarabiamy na poziomie europejskim :-(
                                Jaki procent średniej pensji Brytyjki stanowi koszt stanika? A jak to wygląda u nas?
                                • 13.09.12, 00:05
                                  ganbaja napisała:

                                  > Mnie najczęściej do łez doprowadza argument, że coś kosztuje przecież tyle co w
                                  > innych europejskich krajach więc w czym problem.
                                  > Tylko, że my nie zarabiamy na poziomie europejskim :-(
                                  > Jaki procent średniej pensji Brytyjki stanowi koszt stanika? A jak to wygląda u
                                  > nas?

                                  A co to producenta obchodzi? Musi wyjść na swoje i tyle. Czy uważasz, że Urkye powinna sprzedawać swoje ubrania w Bangladeszu za 10 centów/sztuka?
                                  • 14.09.12, 04:36
                                    Myślę, że ganbaja ma trochę racji, producent wie ile kosztuje wyprodukowanie stanika, jakie są koszty sprowadzenia go załóżmy do Polski itd. Z reguły u nas sprowadzone rzeczy będą droższe i nikt się najniższą krajową nie będzie przejmował, dopóki będzie sprzedaż. My mamy najniższe zarobki w UE, pytanie szło o to, czy przeciętna brytyjka musi ciulac na jeden dobry stanik - biorąc pod uwagę chociażby same ceny w UK i w Polsce, chyba nie. Jeśli dorzucimy do tego wysokość zarobków, no ale niech się może wypowiedzą brytyjki.
                                    Myślę, że ubrania Urkye w innym kraju też nie byłyby za tanie, nawet w Bangladeszu;)
                                    Ktoś tu już pisał o prawach ekonomii i chyba głównie o to się rozchodzi.
                                    --
                                    Niebieska Kokardka
                                    • 14.09.12, 11:49
                                      > Myślę, że ganbaja ma trochę racji, producent wie ile kosztuje wyprodukowanie st
                                      > anika, jakie są koszty sprowadzenia go załóżmy do Polski itd. Z reguły u nas sp
                                      > rowadzone rzeczy będą droższe i nikt się najniższą krajową nie będzie przejmowa
                                      > ł, dopóki będzie sprzedaż.

                                      No właśnie, sprowadzone. To sprowadzenie, dystrybucja, wszystko kosztuje producenta, który sprzedaje dla zysku, a nie misji społecznej.

                                      > My mamy najniższe zarobki w UE

                                      A to akurat jest kompletna nieprawda.
                                      • 14.09.12, 11:59
                                        Ale, jak widać, Change podjęło grę, Panache też się opłaca mieć porównywalne ceny, a innym firmom nie. Ich prawo, ale nasze prawo wybrzydzać.


                                        --
                                        Fizia Pończoszanka
                                        • 14.09.12, 12:05
                                          > Ale, jak widać, Change podjęło grę, Panache też się opłaca mieć porównywalne ce
                                          > ny, a innym firmom nie. Ich prawo, ale nasze prawo wybrzydzać.

                                          Widzisz, ale można wybrzydzać na różne sposoby. Mnie zwykle nie stać na Fauve, Freye ostatnio kupiłam z kolekcji 2010 na Brastopie. Zbyt drogich jak na mój portfel staników po prostu nie kupuję. Być może producenci stwierdzą, że opłaca się mieć szerszą bazę klientek, a mniejszy zysk na sztuce, ale to jest ich polityka, na którą mogę wpływać kupując coś lub nie.
                                          Natomiast mówienie, że powinni obniżyć ceny, bo ja za mało zarabiam uważam za absurdalny argument. Wiele jest rzeczy na świecie, które mi się podobają, a na które mnie nie stać. W wielu przypadkach cena nie jest bezpośrednio związana z kosztem produkcji czy ceną materiału - spójrz na dobre buty czy ubrania. Przecież to jest całkowicie normalna rzecz.
                                          • 14.09.12, 12:17
                                            > Widzisz, ale można wybrzydzać na różne sposoby. Mnie zwykle nie stać na Fauve,
                                            > Freye ostatnio kupiłam z kolekcji 2010 na Brastopie. Zbyt drogich jak na mój p
                                            > ortfel staników po prostu nie kupuję. Być może producenci stwierdzą, że opłaca
                                            > się mieć szerszą bazę klientek, a mniejszy zysk na sztuce, ale to jest ich poli
                                            > tyka, na którą mogę wpływać kupując coś lub nie.
                                            > Natomiast mówienie, że powinni obniżyć ceny, bo ja za mało zarabiam uważam za a
                                            > bsurdalny argument. Wiele jest rzeczy na świecie, które mi się podobają, a na k
                                            > tóre mnie nie stać. W wielu przypadkach cena nie jest bezpośrednio związana z k
                                            > osztem produkcji czy ceną materiału - spójrz na dobre buty czy ubrania. Przecie
                                            > ż to jest całkowicie normalna rzecz.

                                            Oczywiście, ale nie widzę żadnego powodu, żeby o tym nie pisać. My tu mówimy głównie o Panache, Freyi i Effuniaku, bo to są najpopularniejsze marki na Lobby, ale prawda jest taka, że nawet te 80zł za Avę jest dla wielu osób za drogo. Ja się obejdę bez stanika, ale ktoś z 70J będzie miał trudno.
                                            Nie wydaje mi się, że staniki powinny być tańsze, wolałabym, żeby nasze zarobki były wyższe, ale jest jak jest i, moim zdaniem, nie ma co tego ukrywać.


                                            --
                                            Fizia Pończoszanka
                                            • 14.09.12, 12:24
                                              > Nie wydaje mi się, że staniki powinny być tańsze, wolałabym, żeby nasze zarobki
                                              > były wyższe, ale jest jak jest i, moim zdaniem, nie ma co tego ukrywać.

                                              Pinupgirl, ja to doskonale rozumiem. Natomiast dla mnie czym innym jest wymienianie się informacjami o firmach mających niższe ceny albo e-bayu itp., a co innego pisanie, że producenci i dystrybutorzy krwiopijcy nie uwzględniają naszych niższych zarobków. To drugie jest dla mnie nieco absurdalne. A już pisanie, że kupujący staniki za dwie stówy robią to tylko i wyłącznie dlatego, żeby potem chodzić z podniesioną głową jest z lekka komiczne :o)
                                              Swoją drogą, Sbarazzina ma rację, że wątki Avy i Change jakoś nie tętnią życiem, więc może producentom po prostu faktycznie nie aż tak bardzo się opłaca schodzić z cen?
                                              • 14.09.12, 12:32
                                                > Swoją drogą, Sbarazzina ma rację, że wątki Avy i Change jakoś nie tętnią życiem
                                                > , więc może producentom po prostu faktycznie nie aż tak bardzo się opłaca schod
                                                > zić z cen?

                                                Nie byłby to pierwszy przypadek, w którym nasze deklaracje rozmijają się z czynami, podobnie, jak domagamy się kolorowych, zwiewnych halfów, a w sklepach najlepiej schodzą gładkie cielaki ;).
                                                Ale tak przy okazji - skoro znaczną część klientek sklepów stanowią osoby "z ulicy", które nigdy nie słyszały o Lobby, to możliwe, że tę Avę i Change jednak kupuje sporo osób, Tu już musiałyby się wypowiedzieć właścicielki sklepów, czy jest zapotrzebowanie na tańszą bieliznę, mniej znanych marek.


                                                --
                                                Fizia Pończoszanka
                                                • 14.09.12, 12:38
                                                  pinupgirl_dg napisała:

                                                  > > Swoją drogą, Sbarazzina ma rację, że wątki Avy i Change jakoś nie tętnią
                                                  > życiem
                                                  > > , więc może producentom po prostu faktycznie nie aż tak bardzo się opłaca
                                                  > schod
                                                  > > zić z cen?
                                                  >
                                                  > Nie byłby to pierwszy przypadek, w którym nasze deklaracje rozmijają się z czyn
                                                  > ami, podobnie, jak domagamy się kolorowych, zwiewnych halfów, a w sklepach najl
                                                  > epiej schodzą gładkie cielaki ;).
                                                  > Ale tak przy okazji - skoro znaczną część klientek sklepów stanowią osoby "z ul
                                                  > icy", które nigdy nie słyszały o Lobby, to możliwe, że tę Avę i Change jednak k
                                                  > upuje sporo osób, Tu już musiałyby się wypowiedzieć właścicielki sklepów, czy j
                                                  > est zapotrzebowanie na tańszą bieliznę, mniej znanych marek.

                                                  Ja nie jestem właścicielką sklepu ale jak część koleżanek słyszy, że kupuję stanik za 80zł to robi wielkie oczy i puka się w głowę. Dla baaaardzo wielu dziewczyn i kobiet taka cena jest już luksusem.
                                                  No i racja, skoro te marki ciągle istnieją i mają się dobrze, to jakaś sprzedaż tez przecież musi być.
                                                  A może jest tak, że jeśli osoba 'z ulicy' wchodzi do sklepu i widzi, że stanik X jest tysiąc razy lepszy od tego, którego używała do tej pory to nawet nie pyta o coś tańszego, bo najtańszy w sklepie jest właśnie ten za 150-200zł?

                                                  --
                                                  Niebieska Kokardka
                                                • 14.09.12, 12:42
                                                  > Ale tak przy okazji - skoro znaczną część klientek sklepów stanowią osoby "z ul
                                                  > icy", które nigdy nie słyszały o Lobby, to możliwe, że tę Avę i Change jednak k
                                                  > upuje sporo osób, Tu już musiałyby się wypowiedzieć właścicielki sklepów, czy j
                                                  > est zapotrzebowanie na tańszą bieliznę, mniej znanych marek.

                                                  To też jest jak najbardziej możliwe. Z Avą w ogóle nie miałam styczności, natomiast Change ma chyba faktycznie szanse na wejście na rynek, tyle, że w ograniczonym zakresie rozmiarowym.
                                                  Myślę, że przy wielu stanikach trzeba by wziąć pod uwagę stosunek cena/jakość. Nie chodzi mi o to, że droższe=bardziej wytrzymałe, bo wiadomo, że tak nie jest. Natomiast ciekawa bym była rzetelnego porównania jakości np. OH, Effuniak, Freyi, Change, Panache, Fauve i Avy. Może jakaś Lobbystyczna ankieta nt. wytrzymałości, rozciągania, prucia się itp.? Przy większej liczbie uczestniczek może dałoby się nawet wyeliminować wpływ nieodpowiedniego prania :P
                                                  • 14.09.12, 12:59
                                                    > Myślę, że przy wielu stanikach trzeba by wziąć pod uwagę stosunek cena/jakość.
                                                    > Nie chodzi mi o to, że droższe=bardziej wytrzymałe, bo wiadomo, że tak nie jest
                                                    > . Natomiast ciekawa bym była rzetelnego porównania jakości np. OH, Effuniak, Fr
                                                    > eyi, Change, Panache, Fauve i Avy. Może jakaś Lobbystyczna ankieta nt. wytrzyma
                                                    > łości, rozciągania, prucia się itp.? Przy większej liczbie uczestniczek może da
                                                    > łoby się nawet wyeliminować wpływ nieodpowiedniego prania :P

                                                    Dobry pomysł. Czy są na sali blogerki?
                                                    Ale, jeśli mam być szczera, to wolę nawet zapłacić mniej i mieć niższą jakość (w sensie trwałości). Oczywiście zdenerwowałabym się, gdyby mi się stanik rozszedł po dwóch praniach, ale też nie wymagam, żeby był zakupem na lata, bo w tym czasie zdążę 10 razy wyrosnąć, schudnąć, zrobić się podejrzanie wrażliwa na dane fiszbiny itd itd.


                                                    --
                                                    Fizia Pończoszanka
                                                  • 14.09.12, 13:16
                                                    pinupgirl_dg napisała:

                                                    > > Myślę, że przy wielu stanikach trzeba by wziąć pod uwagę stosunek cena/ja
                                                    > kość.
                                                    > > Nie chodzi mi o to, że droższe=bardziej wytrzymałe, bo wiadomo, że tak ni
                                                    > e jest
                                                    > > . Natomiast ciekawa bym była rzetelnego porównania jakości np. OH, Effuni
                                                    > ak, Fr
                                                    > > eyi, Change, Panache, Fauve i Avy. Może jakaś Lobbystyczna ankieta nt. wy
                                                    > trzyma
                                                    > > łości, rozciągania, prucia się itp.? Przy większej liczbie uczestniczek m
                                                    > oże da
                                                    > > łoby się nawet wyeliminować wpływ nieodpowiedniego prania :P
                                                    >
                                                    > Dobry pomysł. Czy są na sali blogerki?
                                                    > Ale, jeśli mam być szczera, to wolę nawet zapłacić mniej i mieć niższą jakość (
                                                    > w sensie trwałości). Oczywiście zdenerwowałabym się, gdyby mi się stanik rozsze
                                                    > dł po dwóch praniach, ale też nie wymagam, żeby był zakupem na lata, bo w tym c
                                                    > zasie zdążę 10 razy wyrosnąć, schudnąć, zrobić się podejrzanie wrażliwa na dane
                                                    > fiszbiny itd itd.

                                                    Ja mam porównanie Effuniaka i Avy, tylko Avę używam non stop a Effuniaka mam jednego, więc ocena będzie subiektywna i nie miarodajna podejrzewam;)

                                                    --
                                                    Niebieska Kokardka
                                                  • 14.09.12, 14:08

                                                    kis-moho napisała:

                                                    trzeba by wziąć pod uwagę stosunek cena/jakość.
                                                    > Nie chodzi mi o to, że droższe=bardziej wytrzymałe, bo wiadomo, że tak nie jest
                                                    > . Natomiast ciekawa bym była rzetelnego porównania jakości np. OH, Effuniak, Fr
                                                    > eyi, Change, Panache, Fauve i Avy. Może jakaś Lobbystyczna ankieta nt. wytrzyma
                                                    > łości, rozciągania, prucia się itp.? Przy większej liczbie uczestniczek może da
                                                    > łoby się nawet wyeliminować wpływ nieodpowiedniego prania :P--

                                                    Nie kuś ;) Ja bym tam uwzględniła brutalne pranie w pralce ;) To dopiero byłby test.
                                                    Trzeba by było kupić np podobne modele np beżowy halfcup i traktować je równo ;)

                                                    ---
                                                    Mam staniki na zbyciu, różne rozmiary:
                                                    tnij.org/staniki01
                                                  • 14.09.12, 14:12
                                                    > Nie kuś ;) Ja bym tam uwzględniła brutalne pranie w pralce ;) To dopiero byłby
                                                    > test.
                                                    > Trzeba by było kupić np podobne modele np beżowy halfcup i traktować je równo ;
                                                    > )

                                                    Albo tak, albo szeroko zakrojona forumowa ankieta. Albo jedno i drugie :o)
                                                    Bo ja tak czuję, że taka Freya wypadłaby lepiej niż OH czy Effuniaki. Ale to mój czuj, a nie konkretne doświadczenia. Fajnie byłoby mieć takie dane, wtedy nasza dyskusja miałaby zupełnie inny sens. Bo może warto kupić stanik za 180 zeta i nosić go długo zamiast stanika za 99, który po pół roku będzie wyglądać smutno. Ale do tego trzeba faktycznie wiedzieć jak to z tą jakością jest. A recenzji mamy i tak mało, i prawie wszystkie pisane tuż po kupnie.
                                              • 14.09.12, 12:49
                                                kis-moho napisała:

                                                > > Nie wydaje mi się, że staniki powinny być tańsze, wolałabym, żeby nasze z
                                                > arobki
                                                > > były wyższe, ale jest jak jest i, moim zdaniem, nie ma co tego ukrywać.
                                                >
                                                > Pinupgirl, ja to doskonale rozumiem. Natomiast dla mnie czym innym jest wymieni
                                                > anie się informacjami o firmach mających niższe ceny albo e-bayu itp., a co inn
                                                > ego pisanie, że producenci i dystrybutorzy krwiopijcy nie uwzględniają naszych
                                                > niższych zarobków. To drugie jest dla mnie nieco absurdalne. A już pisanie, że
                                                > kupujący staniki za dwie stówy robią to tylko i wyłącznie dlatego, żeby potem c
                                                > hodzić z podniesioną głową jest z lekka komiczne :o)
                                                > Swoją drogą, Sbarazzina ma rację, że wątki Avy i Change jakoś nie tętnią życiem
                                                > , więc może producentom po prostu faktycznie nie aż tak bardzo się opłaca schod
                                                > zić z cen?

                                                :D:D obok ludzi komicznych są ludzie sztywni i to zapewnia równowagę w tym świecie:D

                                                To proszę powiedz mi, dlaczego powstał ten wątek i część 'rozmowy' toczyła się wokół tzw. "przymierzaczek", dobrze to nazwałam? I część sprzedawców baaaardzo się oburza na takie zjawisko, tez bym się oburzyła.
                                                Jeśli dziewczyna/kobieta chodzi po sklepach i przymierza, by potem kupić tą samą rzecz w necie taniej to na czym jej zależy? Na mój chłopski rozum - albo na markowym staniku (metce) zdobytym najtańszym kosztem albo nie wie, że jest tańsza i bardziej uczciwa alternatywa i myśli, że staniki brytyjskie są jedynymi dobrymi? Może być i to i to.
                                                Nie mówię tutaj o osobach, o których napisała Róża i Ty, z luk rozmiarowych i z końców tabelek, bo wedle Waszych wypowiedzi nie jest ich wcale tak dużo.

                                                --
                                                Niebieska Kokardka
                                                • 14.09.12, 12:58
                                                  > Jeśli dziewczyna/kobieta chodzi po sklepach i przymierza, by potem kupić tą sam
                                                  > ą rzecz w necie taniej to na czym jej zależy? Na mój chłopski rozum - albo na m
                                                  > arkowym staniku (metce) zdobytym najtańszym kosztem albo nie wie, że jest tańsz
                                                  > a i bardziej uczciwa alternatywa i myśli, że staniki brytyjskie są jedynymi dob
                                                  > rymi? Może być i to i to.

                                                  Być może pasują jej tylko staniki za 200 złotych, wbrew pozorom Ava i Change nie są lekiem na całe zło. Róza już wspomniała o osobach, które noszą np. tylko Elomi. Albo uważają, że brytyjczyki są lepszej jakości - być może tak jest, chętnie bym zobaczyła jakieś sensowne konsumenckie porównanie. Świat się nie kręci jedynie wokół metek.
                                                  (Pomijam tutaj to, co myślę o osobach mierzących w sklepie i kupujących w necie, żeby było jasne).
                                                  • 14.09.12, 13:10
                                                    > Być może pasują jej tylko staniki za 200 złotych, wbrew pozorom Ava i Change ni
                                                    > e są lekiem na całe zło. Róza już wspomniała o osobach, które noszą np. tylko E
                                                    > lomi. Albo uważają, że brytyjczyki są lepszej jakości - być może tak jest, chęt
                                                    > nie bym zobaczyła jakieś sensowne konsumenckie porównanie. Świat się nie kręci
                                                    > jedynie wokół metek.
                                                    > (Pomijam tutaj to, co myślę o osobach mierzących w sklepie i kupujących w necie
                                                    > , żeby było jasne).

                                                    A ja myślę, że metka ma znaczenie, niekonieczne o czysty snobizm chodzi, chociaż myślę, że snobizm też może tu grać rolę. Freya i Panache to marki znane od lat, może nie idealne, ale znane, sprawdzone przez setki forumek, budzące zaufanie. Ja te gdy mam wydać 80zł na Avę, którą znam tylko z forum, ale jednak, a na jakąś inną markę, którą pierwszy raz widzę na oczy, bardziej skłonna jestem wydać na znaną markę. Ba, bardzo możliwe, że nawet wcale nie będę chciała mierzyć firmy, której nie kojarzę, staników w moim 70D w cenie około 80zł jest od groma, a jakoś już zanim jeszcze ściągnę dany model z wieszaka już się nastawiam, m.in. na podstawie marki.

                                                    --
                                                    Fizia Pończoszanka
                                                  • 14.09.12, 13:18
                                                    W takim kontekście to na pewno tak, bo znając jakąś markę można kupić coś bez przymierzania z mniejszym ryzykiem, że nie będzie pasować.
                                                    --
                                                    Niebieska Kokardka
                                                  • 14.09.12, 13:27

                                                    > W takim kontekście to na pewno tak, bo znając jakąś markę można kupić coś bez p
                                                    > rzymierzania z mniejszym ryzykiem, że nie będzie pasować.

                                                    "Przymierzaczki" mają 100% pewności, ale chodzi tu chyba o coś innego.
                                                    Ktoś tu napisał, że wątku Change czy Avy wieją pustkami, ale zauważcie, że ostatnio w ogóle opinii jest bardzo mało. Dziś Lobby nie spełnia już takiej funkcji, jak kiedyś, kiedyś pierwsza rzecz po zakupach to było pędem na forum podzielić się wrażeniami. Dziś tak nie jest. Stąd może wrażenie, że "wszyscy" noszą Panache i Freyę, bo te firmy były tu jako pierwsze.
                                                    Poza tym wszystkim znaną markę łatwiej np. odsprzedać później.


                                                    --
                                                    Fizia Pończoszanka
                                                  • 14.09.12, 13:32
                                                    pinupgirl_dg napisała:

                                                    >
                                                    > > W takim kontekście to na pewno tak, bo znając jakąś markę można kupić coś
                                                    > bez p
                                                    > > rzymierzania z mniejszym ryzykiem, że nie będzie pasować.
                                                    >
                                                    > "Przymierzaczki" mają 100% pewności, ale chodzi tu chyba o coś innego.
                                                    > Ktoś tu napisał, że wątku Change czy Avy wieją pustkami, ale zauważcie, że osta
                                                    > tnio w ogóle opinii jest bardzo mało. Dziś Lobby nie spełnia już takiej funkcji
                                                    > , jak kiedyś, kiedyś pierwsza rzecz po zakupach to było pędem na forum podzieli
                                                    > ć się wrażeniami. Dziś tak nie jest. Stąd może wrażenie, że "wszyscy" noszą Pan
                                                    > ache i Freyę, bo te firmy były tu jako pierwsze.
                                                    > Poza tym wszystkim znaną markę łatwiej np. odsprzedać później.
                                                    >

                                                    Może i sprzedaż spada? więc nie ma czego opisywać?

                                                    --
                                                    Niebieska Kokardka
                                                  • 14.09.12, 13:40
                                                    > Może i sprzedaż spada? więc nie ma czego opisywać?

                                                    Nie sądzę. Ciociazłarada założyłam taki wątek i o ile pamiętam wyszło na to, że przez nasze stanikomaniackie ręce przechodzi sporo staników, ale jakoś zapał do dzielenia się doświadczeniem upadł. Nie wspominając o tym, że do sklepów zaglądają często osoby, które z Lobby nie mają nic wspólnego.


                                                    --
                                                    Fizia Pończoszanka
                                                  • 14.09.12, 14:39
                                                    Ale to akurat są 2 różne sprawy. W sklepach stacjonarnych kupują nie-lobbystki, ale przecież, na jowisza, lobbystki też kupują staniki - tyle, że gdzie indziej. Tylko pewnie już mało która z nas recenzuje każdy nowy stanik.
                                                  • 14.09.12, 13:11
                                                    kis-moho napisała:

                                                    > > Jeśli dziewczyna/kobieta chodzi po sklepach i przymierza, by potem kupić
                                                    > tą sam
                                                    > > ą rzecz w necie taniej to na czym jej zależy? Na mój chłopski rozum - alb
                                                    > o na m
                                                    > > arkowym staniku (metce) zdobytym najtańszym kosztem albo nie wie, że jest
                                                    > tańsz
                                                    > > a i bardziej uczciwa alternatywa i myśli, że staniki brytyjskie są jedyny
                                                    > mi dob
                                                    > > rymi? Może być i to i to.
                                                    >
                                                    > Być może pasują jej tylko staniki za 200 złotych, wbrew pozorom Ava i Change ni
                                                    > e są lekiem na całe zło. Róza już wspomniała o osobach, które noszą np. tylko E
                                                    > lomi. Albo uważają, że brytyjczyki są lepszej jakości - być może tak jest, chęt
                                                    > nie bym zobaczyła jakieś sensowne konsumenckie porównanie. Świat się nie kręci
                                                    > jedynie wokół metek.
                                                    > (Pomijam tutaj to, co myślę o osobach mierzących w sklepie i kupujących w necie
                                                    > , żeby było jasne).

                                                    I chwała za to, że i Ty uważasz, że metka to tylko kawałek materiału:)
                                                    Tylko sama powiedz, obok tych 'przymierzaczek' jest duże grono osób, które zwyczajnie nie podejmują wysiłku najmniejszego, żeby coś tańszego znaleźć a narzekają na ceny itd.? Bo chyba o takich tutaj rozmawiamy?;)


                                                    --
                                                    Niebieska Kokardka
                                                  • 14.09.12, 14:15
                                                    kis-moho napisała:


                                                    > Być może pasują jej tylko staniki za 200 złotych, wbrew pozorom Ava i Change ni
                                                    > e są lekiem na całe zło. Róza już wspomniała o osobach, które noszą np. tylko E
                                                    > lomi. Albo uważają, że brytyjczyki są lepszej jakości - być może tak jest, chęt
                                                    > nie bym zobaczyła jakieś sensowne konsumenckie porównanie. Świat się nie kręci
                                                    > jedynie wokół metek.

                                                    Nie twierdze wcale, że są lekiem na całe zło. Ale jest jeszcze Dalia, Kris Line etc. A ja mam wrażenie, że wszystkie chciałyby mieć Freye po 100zł.

                                                    Jeśli ktoś woli brytyjską jakość to niech za to płaci. Jeśli ja wolę Audi od Skody to też płacę i nie domagam się dostosowania cen do średniej zarobków. Jeśli ktoś ma specjalne wymagania/potrzeby (np pasuje mu tylko 1 marka), no to sorry albo szuka alternatyw albo płaci. Tak jest ze wszystkim na tym świecie.


                                                    ---
                                                    Mam staniki na zbyciu, różne rozmiary:
                                                    tnij.org/staniki01
                                                  • 14.09.12, 14:21
                                                    > Nie twierdze wcale, że są lekiem na całe zło. Ale jest jeszcze Dalia, Kris Line
                                                    > etc. A ja mam wrażenie, że wszystkie chciałyby mieć Freye po 100zł.

                                                    Dalia jak dla mnie też nie jest tanią marką, Kris Line też chyba raczej powyżej 100zł.

                                                    > Jeśli ktoś woli brytyjską jakość to niech za to płaci. Jeśli ja wolę Audi od Sk
                                                    > ody to też płacę i nie domagam się dostosowania cen do średniej zarobków. Jeśli
                                                    > ktoś ma specjalne wymagania/potrzeby (np pasuje mu tylko 1 marka), no to sorry
                                                    > albo szuka alternatyw albo płaci. Tak jest ze wszystkim na tym świecie.

                                                    Eeee, no jeśli komuś nie pasują panaszowe fiszbiny, to niech nie zrzędzi na forum, tylko nosi albo szuka alternatyw. A jak komuś się nie podoba połączenie kolorów w nowej kolekcji Fauve, to też nikt go nie zmusza. Tak można napisać o wszystkim, ogólnie całe to forum nie ma sensu.

                                                    --
                                                    Fizia Pończoszanka
                                                  • 14.09.12, 14:40
                                                    pinupgirl_dg napisała:

                                                    > Dalia jak dla mnie też nie jest tanią marką, Kris Line też chyba raczej powyżej
                                                    > 100zł.

                                                    No dobra, to nie były najtańsze przykłady ;) To może Gaia, Melisa?

                                                    >> Eeee, no jeśli komuś nie pasują panaszowe fiszbiny, to niech nie zrzędzi na for
                                                    > um, tylko nosi albo szuka alternatyw. A jak komuś się nie podoba połączenie kol
                                                    > orów w nowej kolekcji Fauve, to też nikt go nie zmusza. Tak można napisać o wsz
                                                    > ystkim, ogólnie całe to forum nie ma sensu.

                                                    Heh, wiedziałam ze padnie ten argument. Moim zdaniem dyskusja z producentem o cenach, fiszbinach i kolorystyce to są 3 różne rzeczy.
                                                    W dyskusji o kolorach nikt się chyba nie domaga zmiany kolekcji, to są ewentualne sugestie klientek. A głownie nasz stanikomaniackie pogawędki.
                                                    Fiszbiny, obwody etc to dla mnie jest feedback dla producenta o jakości jego produktu.

                                                    A domaganie się niższych cen jest moim zdaniem bezcelowe. Każda cena ma swoje uzasadnienie, nie bierze się z sufitu. To supełnie co innego niż kolor jakiegoś tam modelu na przyszły sezon.

                                                    I tak jak już pisałam, moim zdaniem większość z nas ma jakąś alternatywę. Może kupić ładniejsze i brzydsze, tańsze i droższe staniki. Można wybrać coś według potrzeb.

                                                    Ale domaganie się tańszych brytyjskich staników, bo JA lubię brytyjską jakość, ale nie chcę za nią tyle płacić, jest jak domaganie się tańszego Audi :)

                                                    I nie ma to nic wspólnego z ideą naszego forum.

                                                    ---
                                                    Mam staniki na zbyciu, różne rozmiary:
                                                    tnij.org/staniki01
                                                  • 14.09.12, 14:51
                                                    > Heh, wiedziałam ze padnie ten argument. Moim zdaniem dyskusja z producentem o c
                                                    > enach, fiszbinach i kolorystyce to są 3 różne rzeczy.
                                                    > W dyskusji o kolorach nikt się chyba nie domaga zmiany kolekcji, to są ewentual
                                                    > ne sugestie klientek. A głownie nasz stanikomaniackie pogawędki.

                                                    Oj, to chyba przegapiłaś kilka awantur w effuniakowych wątkach ;).

                                                    > A domaganie się niższych cen jest moim zdaniem bezcelowe. Każda cena ma swoje u
                                                    > zasadnienie, nie bierze się z sufitu. To supełnie co innego niż kolor jakiegoś
                                                    > tam modelu na przyszły sezon.

                                                    Wszystko ma takie same uzasadnienie, od koronki, przez fiszbiny, łącznie z ceną. Paradoksalnie, nie zawsze im niższa ta cena, tym lepsza i nie o samą kalkulację chodzi, niech sobie producent kalkuluje za siebie, a my za siebie. Raczej wątpię, żeby nasze dyskusje tutaj zatrzęsły Freyą w posadach ;), ale uważam, że jak najbardziej warto dyskutować. Chociażby po to, żeby pokazać alternatywy.


                                                    --
                                                    Fizia Pończoszanka
                                                  • 14.09.12, 15:10
                                                    pinupgirl_dg napisała:

                                                    > Wszystko ma takie same uzasadnienie, od koronki, przez fiszbiny, łącznie z ceną
                                                    > . Paradoksalnie, nie zawsze im niższa ta cena, tym lepsza i nie o samą kalkulac
                                                    > ję chodzi, niech sobie producent kalkuluje za siebie, a my za siebie.

                                                    Zdaję sobie z tego sprawę, nie twierdzę że obecne ceny to są najniższe z możliwych ;)

                                                    >Raczej wątpię, żeby nasze dyskusje tutaj zatrzęsły Freyą w posadach ;), ale uważam, że j
                                                    > ak najbardziej warto dyskutować. Chociażby po to, żeby pokazać alternatywy.

                                                    Zgadzam się w 100% :)

                                                    Swoją drogą, obecna tu Niebieska_kokardka prowadzi bardzo fajnego bloga o polskich markach. Blog raczej mało popularny (neistety) na Lobby, a i komentarzy niewiele.
                                                    Co nie świadczy źle o blogu tylko właśnie o małym zainteresowaniu alternatywami.

                                                    ---
                                                    Mam staniki na zbyciu, różne rozmiary:
                                                    tnij.org/staniki01
                                                  • 14.09.12, 15:19

                                                    > Swoją drogą, obecna tu Niebieska_kokardka prowadzi bardzo fajnego bloga o polsk
                                                    > ich markach. Blog raczej mało popularny (neistety) na Lobby, a i komentarzy nie
                                                    > wiele.
                                                    > Co nie świadczy źle o blogu tylko właśnie o małym zainteresowaniu alternatywami

                                                    Dziękuję bardzo;)

                                                    Ale tak jak tutaj zostało napisane, na lobby dominują brytyjskie marki - ja ze względu na finanse poszukałam czegoś tańszego, przynajmniej spróbowałam i udało mi się znaleźć coś z rodzimego rynku.

                                                    Ktoś kiedyś pytał o informację do stanikowej mapy, napisałam o tym sklepiku, w którym się zaopatruję ale niestety dostałam wiadomość, że jest on za mały na stanikową mapę, no to o czym my rozmawiamy;)

                                                    Też napiszę, to Forum robi się bez sensu.


                                                    --
                                                    Niebieska Kokardka
                                                  • 14.09.12, 15:34
                                                    > Ktoś kiedyś pytał o informację do stanikowej mapy, napisałam o tym sklepiku, w
                                                    > którym się zaopatruję ale niestety dostałam wiadomość, że jest on za mały na st
                                                    > anikową mapę, no to o czym my rozmawiamy;)

                                                    Nie za mały, tylko ma za słabą ofertę (dostępne rozmiary, różnorodność modeli itd.). Niewiele osób znajdzie tam coś dla siebie. Tym bardziej, że rzecz dotyczy Warszawy, w której jest sporo lepiej zaopatrzonych sklepów z fachową obsługą.
                                                    Co nie znaczy, że nie możesz tego sklepiku polecać kiedy ktoś pyta akurat o dostępne w nim rozmiary czy modele.


                                                    --
                                                    Gdzie kupić porządny stanik
                                                    stanikowamapa.prv.pl
                                                    Pomoc do mapy mile widziana :)
                                                  • 14.09.12, 15:50

                                                    > Nie za mały, tylko ma za słabą ofertę (dostępne rozmiary, różnorodność modeli i
                                                    > td.). Niewiele osób znajdzie tam coś dla siebie. Tym bardziej, że rzecz dotyczy
                                                    > Warszawy, w której jest sporo lepiej zaopatrzonych sklepów z fachową obsługą.
                                                    > Co nie znaczy, że nie możesz tego sklepiku polecać kiedy ktoś pyta akurat o dos
                                                    > tępne w nim rozmiary czy modele.
                                                    >

                                                    A może dać szansę klientkom, aby same oceniły, czy im taki 'sklepiczek' odpowiada? Czy modele są ok, czy rozmiar jest ok? My możemy sobie tutaj mówić o potrzebach klientek a każda z nas sama wie, czego jej potrzeba;)
                                                    Jeśli ktoś zainteresuje się np. Avą to przecież widzi w internecie jakie mają modele i czego się spodziewać, to samo dotyczy innych marek.

                                                    Domyślam się Różo, że byłaś w tym sklepie, jeśli uważasz, że jest słabo zaopatrzony i bez fachowej obsługi?
                                                    Sklep jest bardzo dobrze zaopatrzony z fachową obsługą:)

                                                    A w którym sklepie w Warszawie dostanę stanik do 100zł w cenie regularnej, w Warszawie?
                                                    Moją potrzebą jest stanik do 100zł o dobrym podtrzymaniu, reszta jest mniej ważna. Proponowane w stanikowej mapie sklepy nie spełniają moich, akurat tych potrzeb.


                                                    --
                                                    Niebieska Kokardka
                                                  • 14.09.12, 15:56
                                                    Jeśli chcesz podyskutować o zmianie kryteriów przyjmowania sklepów na stanikową mapę, to załóż wątek na ten temat. Swoje decyzje opieram na wnioskach z poprzedniej takiej dyskusji (czyli na opinii forumowiczek).


                                                    --
                                                    Gdzie kupić porządny stanik
                                                    stanikowamapa.prv.pl
                                                    Pomoc do mapy mile widziana :)
                                                  • 14.09.12, 16:07
                                                    roza_am napisała:

                                                    > Jeśli chcesz podyskutować o zmianie kryteriów przyjmowania sklepów na stanikową
                                                    > mapę, to załóż wątek na ten temat. Swoje decyzje opieram na wnioskach z poprze
                                                    > dniej takiej dyskusji (czyli na opinii forumowiczek).

                                                    No i jak tu nie zniechęcić się do 'lobbowania' za dobrze dobranymi stanikami, skoro widzi się takie argumenty? Gdzie tu sens, gdzie logika? Czy widać tutaj sens jakiejkolwiek, oddzielnej dyskusji w tym temacie?

                                                    Dla baaaardzo wielu dziewczyn nie są ważne kolekcje, linie itd, tylko niestety cena. Obojętne im jest zupełnie to, co będzie na wiosnę 2013, bo potrzebują stanika porządnego, dobrego i w cenie, którą są w stanie wyłożyć.

                                                    Proszę, podaj mi Różo sklep w Warszawie ( w miarę dobrej lokalizacji), w którym kupię biustonosz do 100 zł w cenie regularnej i z dobrym podtrzymaniem.

                                                    Tak jak dziewczyny napisały, na pewno duża część dziewczyn trafia na Forum, widzi polecane sklepy, idzie do nich, widzi ceny (albo widzi ceny w internecie lub na Lobby) i rezygnuje, nie dziwię się.

                                                    --
                                                    Niebieska Kokardka
                                                  • 14.09.12, 16:17
                                                    > No i jak tu nie zniechęcić się do 'lobbowania' za dobrze dobranymi stanikami, s
                                                    > koro widzi się takie argumenty? Gdzie tu sens, gdzie logika? Czy widać tutaj se
                                                    > ns jakiejkolwiek, oddzielnej dyskusji w tym temacie?

                                                    Załóż oddzielny wątek, to pogadamy, bo do tego wiele osób może nie zaglądać. Nie wszyscy są zainteresowani tematem tanich staników, tak jak nie wszyscy interesują się mapą. Dlatego mamy oddzielne wątki z jasnymi tytułami.
                                                    I proponuję zacząć nieco zmienić ton, bo Róża wkłada w mapę gigantyczną pracę i jest zawsze otwarta na dyskusję.

                                                    > Proszę, podaj mi Różo sklep w Warszawie ( w miarę dobrej lokalizacji), w którym
                                                    > kupię biustonosz do 100 zł w cenie regularnej i z dobrym podtrzymaniem.

                                                    Zdefiniuj dobre podtrzymanie. Zdefiniuj zakres rozmiarowy. Podaj firmy, które coś takiego robią (ze szczegółami typu rozmiarówka).

                                                    Bo widzisz, można by na mapę wrzucić każdy bieliźniak, ktoś tam coś tam sobie znajdzie. Dlatego mamy kryteria, o których możemy dyskutować. Tylko błagam, w nowym wątku z jasnym tytułem.
                                                    A jeżeli uważasz, że bez sensu jest współdziałać w tworzeniu i zmienianiu forum, to chociaż nie narzekaj, że to forum jest do niczego.
                                                  • 14.09.12, 16:30
                                                    Jak najbardziej się z Wami zgadzam, to jest temat na oddzielny wątek, albo trzeba przenieść dyskusję do wątku poświęconego Mapie (jeśli taki jest). Tak fakt, że ostatnio jest dużo mniejszych, wartych polecenia sklepików, które nie spełniają wymagań Mapy, ale sporo osób mogłoby znaleźć w nich coś dla siebie, taniej. Był też gdzieś wątek pt "Znośne sklepy", ale jest zarchiwizowany, może warto założyć podobny i wpisać tam ten sklep.

                                                    --
                                                    Fizia Pończoszanka
                                                  • 14.09.12, 16:49
                                                    Co wolno wojewodzie to nie tobie smrodzie, zrozumiałam:)

                                                    Nowy wątek pewnie by pomógł, tylko w takim razie też należy określić kryteria dla takiego wątku "Znośne sklepy", żeby "każdy bielizniak" nie był tam wpisywany.
                                                    --
                                                    Niebieska Kokardka
                                                  • 14.09.12, 16:54
                                                    > Nowy wątek pewnie by pomógł, tylko w takim razie też należy określić kryteria d
                                                    > la takiego wątku "Znośne sklepy", żeby "każdy bielizniak" nie był tam wpisywany

                                                    Dlatego proponujemy, żebyś założyła wątek o tym, jakie sklepy chcemy wyróżniać - czy na mapie, czy wątku "znośne sklepy". Dyskusja w tym wątku jest o tyle słaba, że naprawdę nie wszyscy tutaj zaglądają.
                                                  • 14.09.12, 17:22
                                                    Znalazłam wątek "znośne sklepy", myślę, że jest to więcej niż znośny sklep i informacja o tymże sklepiku została umieszczona przeze mnie w wątku "przyjazne sklepy" jakiś rok temu, także dostosowałam się, jak ktoś będzie szukał to sobie poradzi tak czy siak.
                                                    Zakładanie nowego wątku jest więc chyba w tym momencie bez sensu.

                                                    --
                                                    Niebieska Kokardka
                                                  • 14.09.12, 17:26
                                                    niebieska.kokardka napisała:

                                                    > Zakładanie nowego wątku jest więc chyba w tym momencie bez sensu.

                                                    Jeżeli obecny kształt mapy nie jest dla Ciebie odpowiedni, założenie o tym watku jak najbardziej ma sens. Natomiast jeżeli temat Cię nie interesuje, to wątku nie zakładaj. Nie wiem tylko, dlaczego byłaś w takim razie tak nieprzyjemna dla Róży kilka postów wcześniej.
                                                  • 14.09.12, 18:06
                                                    Droga Kis-moho,

                                                    prośba była o założenie nowego wątku z tzw. znośnymi sklepami, tudzież przyjaznymi. Jeśli taki już istnieje, to nie rozumiem w czym problem?
                                                    Ktoś wyżej zapytał, gdzie w Warszawie kupuję staniki za 80 zł, to odpowiedziałam. Miałam napisać "poszukaj wpisu w takim i w takim wątku, bo tu nie można robić bałaganu"?

                                                    Jeśli mam założyć osobny wątek i się wyżalić na to, jaka ta 'niebieska kokardka' jest biedna, bo ktoś na nią 'nakrzyczał' i nie chce umieścić na stanikowej mapie jakiegoś tam bieliźniaka to mam tak zrobić?

                                                    Ok, macie swoje zasady i ja to szanuję, bez najmniejszego problemu, To Wasze Forum. Mapa to mapa "przyjazne sklepy" to przyjazne sklepy i koniec, nie muszę jak buldożer forsować pomysłów i spraw, które innych nie przekonują i nie maja poparcia.
                                                    Sugerowałam się tym, co napisane jest na stanikowej mapie Na niebiesko zaznaczono pozostałe sklepy z szeroką ofertą rozmiarową (jeszcze nie sprawdzone przez Lobbystki lub polecane raczej osobom znającym już swój rozmiar oraz zasady prawidłowego doboru stanika) ale poproszono mnie o umieszczenie info nt w wątku "przyjazne sklepy" i tak zrobiłam, może nie do końca rozumiejąc dlaczego ten sklep nie zasługuje na stanikową mapę, skoro spełnia ten wymóg a teraz zostaję posądzana o to, że coś mi nie pasuje.

                                                    Więcej szkody niż pożytku zrobię kobiecie, która tam sprzedaje, a to nie jest ani mój sklep ani moja znajoma.

                                                    Jeśli Róża poczuła się urażona tym co do Niej napisałam, to niech Ona da mi znać, bo na razie odnoszę wrażenie, że bardziej Ty jesteś urażona i zdenerwowana, od początku tej dyskusji.
                                                    --
                                                    Niebieska Kokardka
                                                  • 14.09.12, 18:26
                                                    niebieska.kokardka napisała:

                                                    > Droga Kis-moho,
                                                    >
                                                    > prośba była o założenie nowego wątku z tzw. znośnymi sklepami, tudzież przyjazn
                                                    > ymi. Jeśli taki już istnieje, to nie rozumiem w czym problem?

                                                    Nie, prośba była o założenie dyskusji nt. kształtu Mapy i tego, jakie sklepy poleca. Bo jak rozumiem, Ty na mapie widziałabyś swój zaprzyjaźniony sklep, a wg. obecnych kryteriów sklep ma na to zbyt mały wybór firm czy rozmiarów. Kryteria są po to, żeby o nich dyskutować wraz ze zmianą wymagań i sytuacji.

                                                    > Ok, macie swoje zasady i ja to szanuję, bez najmniejszego problemu, To Wasze Fo
                                                    > rum. Mapa to mapa "przyjazne sklepy" to przyjazne sklepy i koniec, nie muszę ja
                                                    > k buldożer forsować pomysłów i spraw, które innych nie przekonują i nie maja po
                                                    > parcia.

                                                    To nie jest forum żadnej Grupy Trzymającej Władzę, przykro mi, że tak to odbierasz. Pomysłów tutaj nikt nie forsuje, o pomysłach dyskutujemy, ale najpierw trzeba na ten temat założyć wątek i zobaczyć, co inne forumki o tym myślą.
                                                  • 14.09.12, 20:00
                                                    A mi przykro, że moje wypowiedzi odebrane są jako próbę umieszczenia, w Twojej opinii, zaprzyjaźnionego sklepu na mapie stanikowej.
                                                    Podejrzewam też, że założenie nowego wątku nt będzie też tak w tym momencie odebrane, nie dziękuję:)
                                                    Dyskusja się zaczęła tu ale jeśli ma tak wyglądać, tylko w innym wątku, to szkoda nerwów.

                                                    Pozdrawiam
                                                    --
                                                    Niebieska Kokardka
                                                  • 14.09.12, 20:26
                                                    > A mi przykro, że moje wypowiedzi odebrane są jako próbę umieszczenia, w Twojej
                                                    > opinii, zaprzyjaźnionego sklepu na mapie stanikowej.

                                                    Kokardko, nie szukaj w moich wypowiedziach drugiego dna, gdybym podejrzewała, że chcesz "swój" sklep wprowadzić tylnymi drzwiami na mapę, napisałabym to wprost. Pisząc "zaprzyjaźniony" miałam na myśli "sklep, który lubisz, do którego chodzisz i który zaopatruje Cię w ulubione staniki". Gdybym oskarżała Cię o niecne zamiary, nie pisałabym tak spokojnie :o) Ja się po prostu staram zaproponować jakieś rozwiązania dla poruszonych przez Ciebie problemów.
                                                  • 14.09.12, 20:29
                                                    Kokardko, ale dlaczego nie chcesz założyć nowego wątku? Myślę, że Twój głos jest równie ważny, jak głos innych forumek i jeśli uważasz, że należy wznowić dyskusję nt tego, które sklepy powinny znajdować się na Stanikowej Mapie Świata i jak je oznaczać, to załóż wątek ;) Może inne forumki też uważają, że należy sprawę przedyskutować ponownie, a np. nie zajrzały do tego wątku, bo jest za długi.

                                                    Wszystkie tego typu kwestie mogą być przedyskutowane ponownie i nie trzeba zakładać, że nic z tego nie wyjdzie.
                                                  • 14.09.12, 15:13
                                                    > Wszystko ma takie same uzasadnienie, od koronki, przez fiszbiny, łącznie z ceną
                                                    > . Paradoksalnie, nie zawsze im niższa ta cena, tym lepsza i nie o samą kalkulac
                                                    > ję chodzi, niech sobie producent kalkuluje za siebie, a my za siebie. Raczej wą
                                                    > tpię, żeby nasze dyskusje tutaj zatrzęsły Freyą w posadach ;), ale uważam, że j
                                                    > ak najbardziej warto dyskutować. Chociażby po to, żeby pokazać alternatywy.

                                                    O to, to. Z pktu widzenia klientki cena to taki sam argument jak kolor czy fiszbina. Po prostu kolejna potrzeba. I kiedy dyskusja toczy się o tych innych zmiennych, to wszyscy są zgodni, ze klientka ma prawo mieć swoje potrzeby i upodobania (czy producent je uwzględni to już inna kwestia). Ale kiedy pojawia się temat cen, to nagle potrzeby klientek w tym względzie stają się nieważne, a przynajmniej mniej ważne od kalkulacji producentów. Rozumiemy, że jakaś współforumka chciałaby innych fiszbin czy kolorów (nawet jeśli dla nas te postulaty są bez sensu rozumiemy, że dla kogoś innego są one ważne). W przypadku cen uznajemy pkt widzenia producenta i jego politykę za jedynie słuszne, a my się mamy do tego po prostu przystosować. W innych kwestiach staramy się pogodzić potrzeby obu stron, znaleźć między nimi złoty środek, a w przypadku cen zupełnie oddajemy pole drugiej stronie.
                                                    To potrzeby i to potrzeby, ale w zupełnie różny sposób tu o nich rozmawiamy.


                                                    --
                                                    Gdzie kupić porządny stanik
                                                    stanikowamapa.prv.pl
                                                    Pomoc do mapy mile widziana :)
                                                  • 14.09.12, 15:19
                                                    > To potrzeby i to potrzeby, ale w zupełnie różny sposób tu o nich rozmawiamy.

                                                    Ja to odbieram nieco inaczej. O fiszbinach, krojach i kolorach można też rozmawiać z uwzględnieniem realiów albo bez. Gdybym zamarzyła o bezfiszbinowcu robiącym z moich piersi krągłe jabłuszka, forum też przywołałoby mnie do porządku, prawda?
                                                    W każdym razie ja nie neguję problemu wysokich cen, natomiast wydaje mi się, że warto sobie zdawać sprawę skąd one się biorą i jakie jest realne pole manewru.
                                                  • 14.09.12, 15:32
                                                    > Ja to odbieram nieco inaczej. O fiszbinach, krojach i kolorach można też rozmaw
                                                    > iać z uwzględnieniem realiów albo bez. Gdybym zamarzyła o bezfiszbinowcu robiąc
                                                    > ym z moich piersi krągłe jabłuszka, forum też przywołałoby mnie do porządku, pr
                                                    > awda?
                                                    > W każdym razie ja nie neguję problemu wysokich cen, natomiast wydaje mi się, że
                                                    > warto sobie zdawać sprawę skąd one się biorą i jakie jest realne pole manewru.

                                                    Ograniczenia w konstrukcji staników biorą się z równie istotnych praw, jak prawa ekonomii. I nie zauważyłam, żeby ktoś tu bardzo ganił fantazje o miękkim halfie w dużych rozmiarach, wręcz przeciwnie, producenci starają się im sprostać, jak mogą. Tak samo oczywiste są oczekiwania dobrego kształtowanie wobec karmików czy sportowców, co mi akurat wcale nie jest potrzebne w tej drugiej kategorii, ale rozumiem, że dla kogoś może być ważne.
                                                    Poza tym sorry, ale nie wierzę, że firma, która zapewne materiały kupuje hurtem po preferencyjnych cenach i szyje gdzieś w Malezji po obniżeniu cen musiałaby do interesu dopłacać. Ale doskonale rozumiem, że firma może nie chcieć sprzedawać taniej i już, bo po co ma to robić, jak ktoś kupi za nawet za wyższą cenę i ma w Polsce już wyrobioną markę. I nie mam tego firmie za złe, ale ja mogę powiedzieć głośno, że mi to nie pasuje. Jeszcze x lat temu mi pasowało, bo nie było takiego wyboru.


                                                    --
                                                    Fizia Pończoszanka
                                                  • 14.09.12, 14:59

                                                    Nic dodać, nic ująć.

                                                    --
                                                    Niebieska Kokardka
                                                  • 15.09.12, 22:41
                                                    > I tak jak już pisałam, moim zdaniem większość z nas ma jakąś alternatywę. Może
                                                    > kupić ładniejsze i brzydsze, tańsze i droższe staniki. Można wybrać coś według
                                                    > potrzeb.
                                                    >
                                                    > Ale domaganie się tańszych brytyjskich staników, bo JA lubię brytyjską jakość,
                                                    > ale nie chcę za nią tyle płacić, jest jak domaganie się tańszego Audi :)

                                                    Nie sposób się nie zgodzić... nie stać mnie na Audi, to jeżdżę Matizem, a nie domagam się, żeby Audi było tańsze. ALEEEE: są obszary rozmiarowe, gdzie o jakąkolwiek alternatywę jest trudno. Jeśli ktoś potrzebuje brytyjskiego 85JJ, to niestety ale stanika poniżej stówy nie kupi - mówię o cenie regularnej.
                                                    Tyle, że wiele osób potrzebuje rozmiarów średnich, które od dość dawna szyją polskie, tańsze firmy - a rzeczywiście jakoś popularne u nas nie są. Ja ze swoim 70DD/E czy 65E/F spokojnie mogę kupić sobie Avę, Wiessmana, Allesa, Gaię, Gorsenię, Melissę. Jeśli więc mam życzenie kupić Freyę czy Gossarda, to na pewno nie powiem, że jestem poszkodowana, bo muszę wydać 150-200 złotych na biustonosz. A tymczasem sporo osób ma podejście takie, że nie chce spróbować czegoś innego niż to, do czego są przyzwyczajone.
                                                  • 15.09.12, 22:50
                                                    Jeśli więc mam życzenie kupić Freyę czy Gossarda, to na pewno nie
                                                    > powiem, że jestem poszkodowana, bo muszę wydać 150-200 złotych na biustonosz.
                                                    > A tymczasem sporo osób ma podejście takie, że nie chce spróbować czegoś innego
                                                    > niż to, do czego są przyzwyczajone.

                                                    Z drugiej strony, te które próbują, nie piszą recenzji i nie pokazują eksperymentów w galerii, prawda? Dla mnie 150 zeta na stanik to spora kasa, ale 80 zeta na stanik, który szybko okaże się być do chrzanu do kasa nieporównywalnie większa. Dlatego nie jestem pierwsza do testowania nowych firm. Być może więcej recenzji zachęciłoby forumki do eksperymentów?
                                                  • 15.09.12, 23:18
                                                    > Z drugiej strony, te które próbują, nie piszą recenzji i nie pokazują eksperyme
                                                    > ntów w galerii, prawda?

                                                    Wstawiłam nabytek z Kapp-ahl - i co - cisza... wstawiłam daliową Kamelię (koło 100 kosztuje) - cisza, ja się więc pytam, jest zainteresowanie tańszymi opcjami, czy go nie ma...?
                                                  • 15.09.12, 23:29
                                                    > Wstawiłam nabytek z Kapp-ahl - i co - cisza... wstawiłam daliową Kamelię (koło
                                                    > 100 kosztuje) - cisza, ja się więc pytam, jest zainteresowanie tańszymi opcjami
                                                    > , czy go nie ma...?

                                                    Kapp-ahl akurat na małym forum wzbudził spore zainteresowanie, Miss-alchemist o nim sporo pisała. A Twoją Dalię też pamiętam z dużej galerii, bo czaję się na krój K12. Kiedyś mierzyłam od nich ten śmietankowy half, o którym pisała Miss (nazwa mi umknęła), i wydawał się całkiem całkiem, tylko kolor niekoniecznie. Tylko ja specjalnie nie komentuję w stylu "oo, ciekawe", jak nie mam nic mądrego do powiedzenia to tylko patrzę na zdjęcia :o) Ale to nie znaczy, że mnie nie interesują. Z tym, że na razie mogę czaić się tylko stacjonarnie, bo mam za mało danych w recenzjach, żeby coś sobie sensownie dobrać (albo chociaż w przybliżeniu strzelać). No i chętnie bym się dowiedziała, jak z jakością po kilku miesiącach noszenia.
                                                  • 15.09.12, 23:49
                                                    żeby coś sobie sensownie dobrać (albo chociaż w przybliżen
                                                    > iu strzelać). No i chętnie bym się dowiedziała, jak z jakością po kilku miesiąc
                                                    > ach noszenia.

                                                    Jeśli w Gossardzie pasuje Ci 30D (dobrze mi się kojarzy?), to w K-12 też powinny (Marina wypada większa, bo miska jest wyższa). Ariella (ten kremowy Miss) jest moze odrobinę ciaśniejsza, bo ściślejszych gossardach ostatecznie w 30 bym wytrzymała, a w Arielli niekoniecznie. Do jakości Dalii nie mam zastrzeżeń, choć nie mam też doświadczeń takich jak z brytyjczykami użytkowanymi 2-3 lata. Poza tym przy kilkunastu stanikach trzeba sporo czasu, żeby ocenić jakość po dłuższym noszeniu. Opisywałam doświadczenia z Kaszmirem, którego po ponad roku oddałam przyjaciółce - był w dobrym stanie.

                                                    Ty
                                                    > lko ja specjalnie nie komentuję w stylu "oo, ciekawe", jak nie mam nic mądrego
                                                    > do powiedzenia to tylko patrzę na zdjęcia :o) Ale to nie znaczy, że mnie nie in
                                                    > teresują.

                                                    Toteż to z mojej strony uwaga ogólna, a nie do Ciebie konkretnie :) Faktem jest jednak, że z jakiegoś powodu brytyjczyki i effuniaki cieszą się dużo większym zainteresowaniem.
                                                  • 15.09.12, 23:56
                                                    > Jeśli w Gossardzie pasuje Ci 30D (dobrze mi się kojarzy?), to w K-12 też powinn
                                                    > y (Marina wypada większa, bo miska jest wyższa). Ariella (ten kremowy Miss) jes
                                                    > t moze odrobinę ciaśniejsza, bo ściślejszych gossardach ostatecznie w 30 bym wy
                                                    > trzymała, a w Arielli niekoniecznie.

                                                    W Gossardach 30 bywa dla mnie za ciasna, czyli Dalia też raczej ze ściślaków? Jeżeli tak, to trzeba bedzie uzupełnić małolobbowy wątek o realnych obwodach :o) Dzięki, w takim razie już mniej więcej wiem na co patrzeć.

                                                    Opisywałam doświadczenia z Kaszmirem, którego po ponad roku oddałam
                                                    > przyjaciółce - był w dobrym stanie.

                                                    To już moim zdaniem bardzo dobry znak.

                                                    > Toteż to z mojej strony uwaga ogólna, a nie do Ciebie konkretnie :) Faktem jest
                                                    > jednak, że z jakiegoś powodu brytyjczyki i effuniaki cieszą się dużo większym
                                                    > zainteresowaniem.

                                                    Jasne. Moim zdaniem wynika to z niewielkiej ilości informacji i niechęci do eksperymentów, co w sumie doskonale rozumiem. Nie ma nic łatwiejszego niż zamówienie "swojego" rozmiaru ze "swojego" modelu w nowym kolorze ;o)
                                                  • 16.09.12, 00:49
                                                    > W Gossardach 30 bywa dla mnie za ciasna, czyli Dalia też raczej ze ściślaków? J
                                                    > eżeli tak, to trzeba bedzie uzupełnić małolobbowy wątek o realnych obwodach :o)
                                                    > Dzięki, w takim razie już mniej więcej wiem na co patrzeć.

                                                    Tak, Dalia w ciągu ostatniego roku, mam wrażenie, zaczęła robić ciaśniejsze obwody - z wcześniejszych kolekcji pasowały 65, a z poprzedniej jesieni i tegorocznej wiosny pod 65 nie dało się nawet wsadzić palca (choć mam parę kg mnie, niż wtedy kiedy brałam 65), więc biorę wszystko w 70. Zmiany widzę też w obrębie modeli bazowych.

                                                    > Jasne. Moim zdaniem wynika to z niewielkiej ilości informacji i niechęci do eks
                                                    > perymentów, co w sumie doskonale rozumiem. Nie ma nic łatwiejszego niż zamówien
                                                    > ie "swojego" rozmiaru ze "swojego" modelu w nowym kolorze ;o)

                                                    No tak, ale ktoś musi zacząć. A jeśli, z kolei, wolimy drogę łatwą, to nie piszmy, że "nie ma". często jest, tylko nie chce nam się sięgnąć...
                                                  • 14.09.12, 14:32
                                                    > Nie twierdze wcale, że są lekiem na całe zło. Ale jest jeszcze Dalia, Kris Line
                                                    > etc. A ja mam wrażenie, że wszystkie chciałyby mieć Freye po 100zł.

                                                    Akurat Dalia i Kris kosztują tyle co brytyjczyki.

                                                    > Jeśli ktoś woli brytyjską jakość to niech za to płaci. Jeśli ja wolę Audi od Sk
                                                    > ody to też płacę i nie domagam się dostosowania cen do średniej zarobków.

                                                    Już drugi raz rzucasz porównaniem samochodowym, które jest tu całkiem od czapy. Po pierwsze, łatwiej żyć bez samochodu niż bez dobrego stanika (przynajmniej w niektórych rozmiarach). Po drugie, standardem jest kupowanie samochodów używanych, na używane staniki jest mniej chętnych.

                                                    Jeśli
                                                    > ktoś ma specjalne wymagania/potrzeby (np pasuje mu tylko 1 marka), no to sorry
                                                    > albo szuka alternatyw albo płaci. Tak jest ze wszystkim na tym świecie.

                                                    To nie jest forum o urokach kapitalizmu, tylko o zaspokajaniu stanikowych potrzeb konsumentek. Potrzeby konsumentek są tu priorytetem, a nie czymś co się lekceważy i spycha do kąta.


                                                    --
                                                    Gdzie kupić porządny stanik
                                                    stanikowamapa.prv.pl
                                                    Pomoc do mapy mile widziana :)
                                                  • 14.09.12, 14:35
                                                    > To nie jest forum o urokach kapitalizmu, tylko o zaspokajaniu stanikowych potrz
                                                    > eb konsumentek. Potrzeby konsumentek są tu priorytetem, a nie czymś co się lekc
                                                    > eważy i spycha do kąta.

                                                    Różo, ale nie chodzi o to, żeby spychać potrzeby do kąta, tylko o to, żeby patrzeć na dostępne możliwości realistycznie.
                                                  • 14.09.12, 14:47
                                                    > Różo, ale nie chodzi o to, żeby spychać potrzeby do kąta, tylko o to, żeby patr
                                                    > zeć na dostępne możliwości realistycznie.

                                                    Ja sądzę, że patrzymy realistycznie. Nie wydaje mi się, żebyśmy tu miały jakieś specjalnie wygórowane oczekiwania, a realia są takie, że wciąż dużo osób nie stać na dobry stanik, albo uważają, że ich nie stać.
                                                    Parę lat temu wszystko powyżej A-D było absurdalnym oczekiwaniem, panie, które żadną miarą w 95D się nie mieściły słono płaciły za Falinę czy Triumpha, bo nie można było inaczej albo one nie wiedziały, że można. Być może dzięki temu wątkowi ktoś się dowie o innych możliwościach.
                                                    Przejaskrawiam, ale nie rozumiem, dlaczego oczekiwanie koronkowego halfa w pełnym zakresie rozmiarów jest traktowane inaczej, niż oczekiwania dotyczące ceny. Mam wrażenie, że to tutaj prawie wstydliwy temat. Są osoby, które tylko się zastanawiają, jaki model z najnowszej kolekcji wybrać i czym im ten kolor będzie pasował do karnacji, ale są też takie, które stąd znikają po zobaczeniu, ile ta zabawa kosztuje. Nie widzę powodu, dla którego temat cen ma być mniej ważny, niż dyskusja na temat banalności danego haftu.

                                                    --
                                                    Fizia Pończoszanka
                                                  • 14.09.12, 14:58

                                                    > Ja sądzę, że patrzymy realistycznie. Nie wydaje mi się, żebyśmy tu miały jakieś
                                                    > specjalnie wygórowane oczekiwania, a realia są takie, że wciąż dużo osób nie s
                                                    > tać na dobry stanik, albo uważają, że ich nie stać.
                                                    > Parę lat temu wszystko powyżej A-D było absurdalnym oczekiwaniem, panie, które
                                                    > żadną miarą w 95D się nie mieściły słono płaciły za Falinę czy Triumpha, bo nie
                                                    > można było inaczej albo one nie wiedziały, że można. Być może dzięki temu wątk
                                                    > owi ktoś się dowie o innych możliwościach.
                                                    > Przejaskrawiam, ale nie rozumiem, dlaczego oczekiwanie koronkowego halfa w pełn
                                                    > ym zakresie rozmiarów jest traktowane inaczej, niż oczekiwania dotyczące ceny.
                                                    > Mam wrażenie, że to tutaj prawie wstydliwy temat. Są osoby, które tylko się zas
                                                    > tanawiają, jaki model z najnowszej kolekcji wybrać i czym im ten kolor będzie p
                                                    > asował do karnacji, ale są też takie, które stąd znikają po zobaczeniu, ile ta
                                                    > zabawa kosztuje. Nie widzę powodu, dla którego temat cen ma być mniej ważny, ni
                                                    > ż dyskusja na temat banalności danego haftu.
                                                    >

                                                    Po raz drugi: "polać tej Pani".

                                                    --
                                                    Niebieska Kokardka
                                                  • 14.09.12, 14:59
                                                    > Przejaskrawiam, ale nie rozumiem, dlaczego oczekiwanie koronkowego halfa w pełn
                                                    > ym zakresie rozmiarów jest traktowane inaczej, niż oczekiwania dotyczące ceny.
                                                    > Mam wrażenie, że to tutaj prawie wstydliwy temat. Są osoby, które tylko się zas
                                                    > tanawiają, jaki model z najnowszej kolekcji wybrać i czym im ten kolor będzie p
                                                    > asował do karnacji, ale są też takie, które stąd znikają po zobaczeniu, ile ta
                                                    > zabawa kosztuje. Nie widzę powodu, dla którego temat cen ma być mniej ważny, ni
                                                    > ż dyskusja na temat banalności danego haftu.

                                                    Oczywiście, że nie jest mniej ważny, chodzi tylko o to, że nie można oczekiwać Fauve w cenie Avy dlatego, że w Polsce są niższe zarobki, no nie ma cudów.

                                                    > Parę lat temu wszystko powyżej A-D było absurdalnym oczekiwaniem, panie, które
                                                    > żadną miarą w 95D się nie mieściły słono płaciły za Falinę czy Triumpha, bo nie
                                                    > można było inaczej albo one nie wiedziały, że można. Być może dzięki temu wątk
                                                    > owi ktoś się dowie o innych możliwościach.

                                                    A tutaj masz rację. Moim zdaniem tutaj najbardziej pomogłoby pisanie rzetelnych recenzji, z uwzględnieniem tego, co się dzieje ze stanikiem po pewnym czasie noszenia. Wtedy naprawdę miałybyśmy sensowny ogląd rynku i każdy mógłby zdecydować co mu się najbardziej opłaca i co mieści się w jego budżecie. Bo ja muszę powiedzieć, że tak jak na temat krojów wynoszę z forum sporo, tak w temacie jakości jestem skazana w 100% na własne błędy.
                                                  • 14.09.12, 15:07
                                                    > Oczywiście, że nie jest mniej ważny, chodzi tylko o to, że nie można oczekiwać
                                                    > Fauve w cenie Avy dlatego, że w Polsce są niższe zarobki, no nie ma cudów.

                                                    Tego tutaj chyba nikt nie postulował :). Ale fakt faktem, zarobki mamy niższe, a ceny wielu brytyjczyków - wyższe. Dla wielu osób nie do udźwignięcia. Nie oczekuję, że niektóry firmy obniżą ceny do naszych realiów, chociaż, przyznam szczerze, czuję się trochę naciągnięta płacąc więcej, niż obywatelka UK, ale mam wybór. Mam prawo wylewać moje żale, a producenci mają prawo się tym nawet nie zainteresować, bo sądzę, że osób, które bez marudzenia zapłacą regularną cenę nie brakuje.

                                                    --
                                                    Fizia Pończoszanka
                                                  • 14.09.12, 15:21
                                                    > Oczywiście, że nie jest mniej ważny, chodzi tylko o to, że nie można oczekiwać
                                                    > Fauve w cenie Avy dlatego, że w Polsce są niższe zarobki, no nie ma cudów.

                                                    Na początek pewnie by wystarczyło, żeby ceny tego Fauve były porównywalne w polskich i brytyjskich sklepach. Tak jest w przypadku Panache, więc całkowicie rozumiem podobne oczekiwania wobec innych marek.


                                                    --
                                                    Gdzie kupić porządny stanik
                                                    stanikowamapa.prv.pl
                                                    Pomoc do mapy mile widziana :)
                                                  • 14.09.12, 15:24
                                                    > Na początek pewnie by wystarczyło, żeby ceny tego Fauve były porównywalne w pol
                                                    > skich i brytyjskich sklepach. Tak jest w przypadku Panache, więc całkowicie roz
                                                    > umiem podobne oczekiwania wobec innych marek.

                                                    Tutaj się zgadzam, to dość dziwna polityka dystrybutora, który pewnie stawia na "ekskluzywność". Natomiast mi się wydaje, że my tu rozmawiamy o stanikach <100 zł, to przecież nigdy nie będzie ani Fauve, ani Panache.
                                                  • 14.09.12, 15:03

                                                    roza_am napisała:


                                                    > Już drugi raz rzucasz porównaniem samochodowym, które jest tu całkiem od czapy.
                                                    > Po pierwsze, łatwiej żyć bez samochodu niż bez dobrego stanika (przynajmniej w
                                                    > niektórych rozmiarach). Po drugie, standardem jest kupowanie samochodów używan
                                                    > ych, na używane staniki jest mniej chętnych.

                                                    Wyżej nawet po raz trzeci ;) I będę się trzymać tego porównania, bo uważam, że jest bardzo trafne.

                                                    ---
                                                    Mam staniki na zbyciu, różne rozmiary:
                                                    tnij.org/staniki01
                                            • 14.09.12, 12:25
                                              Dobrze gadasz, wódki Ci dać.
                                              --
                                              Niebieska Kokardka
                                          • 14.09.12, 12:26
                                            > Zbyt drogich jak na mój p
                                            > ortfel staników po prostu nie kupuję.

                                            No, ale Ty masz wybór. W niektórych rejonach rozmiarowych do wyboru są same drogie marki, np. Elomi.


                                            --
                                            Gdzie kupić porządny stanik
                                            stanikowamapa.prv.pl
                                            Pomoc do mapy mile widziana :)
                                            • 14.09.12, 12:36
                                              > No, ale Ty masz wybór. W niektórych rejonach rozmiarowych do wyboru są same dro
                                              > gie marki, np. Elomi.

                                              Jasna sprawa, że nie wszystkie rejony rozmiarowe ucieszą się z ofert brastopu, Effuniak też nie wszystkim pasuje. Na pewno są rejony tabelki skazane na wysokie ceny, ja tego nie neguję. Ale wydaje mi się, że to może być dość złożony problem, bo mówimy o końcach tabelki, których siłą rzeczy nie jest wiele (przynajmniej uświadomionych, bazuję tu na słowach Effuniak), i nacisk na producenta/dystrybutora nie jest zbyt wielki.
                                              Rózo, mi w moich postach nie chodzi o to, że "nie ma problemu, w końcu jest brastop", tylko o argumentację prezentowaną w niektórych postach.
                                      • 14.09.12, 12:10
                                        Najniższe zarobki, które przekładają się na ceny produktów w ogóle, hm? No to jestem nie na czasie:)
                                        --
                                        Niebieska Kokardka
                                        • 14.09.12, 12:15
                                          niebieska.kokardka napisała:

                                          > Najniższe zarobki, które przekładają się na ceny produktów w ogóle, hm? No to j
                                          > estem nie na czasie:)

                                          Jesteś. Chyba, że unię ograniczasz do Niemiec, Francji i UK, to wtedy zgoda.
                                          • 14.09.12, 12:21
                                            Chyba coś Cię bardzo rozwścieczyło droga kis-moho;)
                                            Dzień jest zbyt piękny, żeby się na siebie złościć w formie elektronicznej za to, że ktoś nie nadąża za informacjami ze świata;)
                                            No, chyba że na Lobby są same nieomylne Forumki i moja wypowiedź bardzo Cię z tego powodu zdenerwowała.
                                            --
                                            Niebieska Kokardka
                                            • 14.09.12, 12:27
                                              > Chyba coś Cię bardzo rozwścieczyło droga kis-moho;)
                                              > Dzień jest zbyt piękny, żeby się na siebie złościć w formie elektronicznej za t
                                              > o, że ktoś nie nadąża za informacjami ze świata;)

                                              Nie rozwścieczyło mnie to nic a nic. Natomiast nie jest to informacja prawdziwa, a używasz jej do popierania swoich opinii. Tak więc zgodnie z moją najlepszą wiedzą informację prostuję.
                                              • 14.09.12, 12:31
                                                Dziękuję, że mnie pilnujesz i szanuję Twoją najlepszą wiedzę:)
                                                --
                                                Niebieska Kokardka
                                  • 15.09.12, 16:54
                                    Najwyraźniej jego ja obchodzę tyle co on mnie.
                                    Piszę tylko, że takie porównywania są bez sensu. Dokładnie to samo tyczy się ceny paliwa, czy prądu. Wyrównujemy do cen europejskich. A co mnie to obchodzi? Jakoś naszych pensji nikt nie wyrównuje.
                                    I bez znaczenia jest tu stanik, bezołowiowa czy prąd z gazem.
                                    To są realia, i żyjąc w takich nie dziwmy się, że wiele osób kombinuje jak może by ciut zaoszczędzić. A jak wiadomo stanik, mimo wszystko, nie jest produktem pierwszej potrzeby. Osobiście noszę tylko Effuniaki bo mi najlepiej pasują, ale serce mi się ściska jak widzę ceny z kosmosu za brytyjczyki. Są one też tak wygórowane bo jest niestety jeden dystrybutor i to on dyktuje warunki. Wszyscy o tym dobrze wiedzą. Nie wiem czy nadal tak jest, ale było, że sprzedając ich staniki sklep nie mógł zejść poniżej pewnej ceny w sklepie nawet jakby bardzo chciał.
                                    A to już nie do końca jest ok, prawda? Ale cóż począć jak jest monopol. Nic.
                                    Można pójść, pomierzyć i kupić w necie. Sami sobie robią tę krzywdę. Wiele osób tak postępujących wolałaby kupić w podobnej cenie stanik na miejscu, nawet wyczekując kilka miesięcy na obniżki. Ale u nas obniżki to jakiś żart. Ceny mało ciekawe a rozmiary niszowe. Mnie się swojego rozmiaru całkiem średniego nie udało nigdy upolować na polskiej wyprzedaży.
                                    I nie pochwalam tzw. "przymierzaczek", ja się brzydzę czymś takim, ale rozumiem bo każdy ma swój portfel i głównie nim się kieruje.
                                • 14.09.12, 11:08
                                  ganbaja napisała:

                                  > Mnie najczęściej do łez doprowadza argument, że coś kosztuje przecież tyle co w
                                  > innych europejskich krajach więc w czym problem.
                                  > Tylko, że my nie zarabiamy na poziomie europejskim :-(
                                  > Jaki procent średniej pensji Brytyjki stanowi koszt stanika? A jak to wygląda u
                                  > nas?

                                  Samochody (i wiele innych produktów dostępnych globalnie) też nie są u nas tańsze i jakoś nigdy nie słyszałam, żeby ktoś się tego domagał.

                                  No i tak jak pisze Niebieska_kokardka istnieją na rynku tańsze biustonosze. Ostatnia notka na Small Cup opisuje najnowszą kolekcję Change. Miski do J.

                                  smallcup.blox.pl/html
                                  Czy któraś lobbystka próbowała tych staników? Nawet nie ma wątku na LB. Widocznie nikt nie jest zainteresowany tańszymi alternatywami. Mam wrażenie, że wszystkie chciałyby tylko tanich staników Freyi i Panache.

                                  ---
                                  Mam staniki na zbyciu, różne rozmiary:
                                  tnij.org/staniki01
                                  • 14.09.12, 11:44
                                    O, dobrze gadasz;) rozmowa toczy się wokół firm, które z reguły będą u nas droższe, bo są sprowadzone i widocznie pomimo tego wątku popyt nadal będzie.

                                    Punkt widzenia zależy od punktu siedzenia, jeśli mnie na coś nie stać to albo w ogóle się tym nie interesuję albo kombinuję, tak, żeby mnie było na tą rzecz stać ale tylko wtedy, jeśli wiem, że cena odzwierciedla jakość. Biednych ludzi nie stać na tanie, słabe jakościowo rzeczy. (chodzi mi tutaj np o buty powiedzmy za 89,90, które zaraz przemakają i się rozpadają, tzw jednosezonówki, lepiej kupić droższe, w których pochodzi się kilka sezonów i w ogólnym rozrachunku wyjdzie taniej) i jeśli mam możliwość zakupu czegoś innego, innej firmy, o połowę taniej, porównywalnej jakości to dlaczego mam tego nie kupić?
                                    Nie tylko ja wiem o tym, że ciuchy w SH są lepsze jakościowo niż te nowe, tych samych firm, a które można kupić w PL. No to wiem, gdzie się zaopatrywać w ciuchy, nie stać mnie na zakup bluzki za 70zł, która mi się zmechaci i rozciągnie podczas prania w 30st.;)

                                    Jeśli podajemy głośno firmy to mogę tez powiedzieć, że zakupiłam jeden stanik Ewy Michalak (stacjonarnie), udało się za mniej niż 100zł. Tak samo prane i użytkowane, i kupione w tym samym czasie staniki - jakikolwiek Avy i ten jeden Effuniaka - nie są tej samej jakości. Effuniak jest już sprany i pozbawiony kolorów, gumka 'ramiączkowa' rozciągnęła się jeszcze szybciej, pozostała świetna konstrukcja. Ava się trzyma, zarówno kolory jak i konstrukcja. Dla mnie wybór jest prosty. No, może trafiła mi się taka sztuka albo model, nie wiem ale nie zaryzykuję wydania 150 zł na następny stanik, chyba, że będzie promocja;)

                                    Jeśli mnie nie stać załóżmy na buty firmy X (dostępnej w galerii) czy jakiejś innej firmy podobnego typu to nawet nie wchodzę do sklepu tylko idę do polskiego sprzedawcy, u którego kupię skórzane, polskie buty z gwarancją na dwa lata, za połowę tego, co wydam na na tzw. markowe ( ja bym powiedziała chińskie sprzedawane w galeriach handlowych).
                                    Wiem i znam osoby, które dowartościowują się metką, więc to nie jest chyba kwestia 'tanich rzeczy' tylko podejścia do własnej sytuacji ekonomiczno-materialnej. Myślę, że to takie osoby głównie chodzą po sklepach, przymierzają i kupują w necie staniki, minus na koncie ale stanik za 2 stówki musi być, co z tego, że kosztem uczciwego sprzedawcy, no ale bez żadnych uogólnień:)
                                    --
                                    Niebieska Kokardka
                                    • 14.09.12, 11:55
                                      niebieska.kokardka napisała:
                                      > Wiem i znam osoby, które dowartościowują się metką, więc to nie jest chyba kwes
                                      > tia 'tanich rzeczy' tylko podejścia do własnej sytuacji ekonomiczno-materialnej
                                      > . Myślę, że to takie osoby głównie chodzą po sklepach, przymierzają i kupują w
                                      > necie staniki, minus na koncie ale stanik za 2 stówki musi być, co z tego, że k
                                      > osztem uczciwego sprzedawcy, no ale bez żadnych uogólnień:)

                                      Przymierzają w sklepie, a potem kupują taniej w necie, ale nadal za dwie stówy, których nie mają na koncie. A to wszystko po to, żeby świecić metką w galerii Lobby? :D
                                      Może pozostańmy przy merytorycznej dyskusji.
                                      • 14.09.12, 12:12
                                        Ja odnoszę takie właśnie wrażenie.
                                        Metki na butach czy bluzce też często nie widać a jednak wspomniane wcześniej osoby chodzą z podniesioną do góry głową i czują się lepsze od innych. Czyż nie jest tak właśnie?
                                        Nie traktujmy pewnych rzeczy zbyt dosłownie;)
                                        --
                                        Niebieska Kokardka
                                        • 14.09.12, 12:18
                                          niebieska.kokardka napisała:

                                          > Ja odnoszę takie właśnie wrażenie.
                                          > Metki na butach czy bluzce też często nie widać a jednak wspomniane wcześniej o
                                          > soby chodzą z podniesioną do góry głową i czują się lepsze od innych. Czyż nie
                                          > jest tak właśnie?

                                          Yyy. Chyba coś mnie omija.

                                          > Nie traktujmy pewnych rzeczy zbyt dosłownie;)

                                          Znaczy Twoich uwag o metkach? Nie łapię...
                                          • 14.09.12, 12:23
                                            Jak słusznie napisałaś, troszeczkę odbiegłam od tematu, więc wróćmy do merytorycznej rozmowy, bo widzę, że atmosfera robi się troszeczkę zbyt napięta;)
                                            --
                                            Niebieska Kokardka
                                  • 14.09.12, 11:50
                                    > Samochody (i wiele innych produktów dostępnych globalnie) też nie są u nas tańs
                                    > ze i jakoś nigdy nie słyszałam, żeby ktoś się tego domagał.

                                    Podobno elektonika też, ale głowy nie dam.
                                    Akurat problem zawyżania cen ze względu na to, że produkt w krajach X jest standardem, a krajach Y nowością/czymś bardziej ekskluzywnym chyba powoli znika ze względu na zakupy internetowe i większą mobilność ludzi. Ale koszty związane z dystrybucją w nowym kraju pozostają.
                                    • 14.09.12, 12:06
                                      > Akurat problem zawyżania cen ze względu na to, że produkt w krajach X jest stan
                                      > dardem, a krajach Y nowością/czymś bardziej ekskluzywnym chyba powoli znika ze
                                      > względu na zakupy internetowe i większą mobilność ludzi. Ale koszty związane z
                                      > dystrybucją w nowym kraju pozostają.

                                      Ale dystrybutor jest (zwykle) dużym graczem, więc ceny dla dystrybutora na całą Polskę i dla małego sklepiku w małej angielskiej miejscowości mogą wypadać z korzyścią dla dystrybutora, co może się przełożyć potem na porównywalne ceny końcowe.


                                      --
                                      Fizia Pończoszanka
                                  • 14.09.12, 12:22
                                    > No i tak jak pisze Niebieska_kokardka istnieją na rynku tańsze biustonosze. Ost
                                    > atnia notka na Small Cup opisuje najnowszą kolekcję Change. Miski do J.

                                    To właśnie marka Change skłania dziewczyny do tych postulatów, bo ceny ich staników są w Polsce sporo niższe niż w innych krajach. Skoro więc jednemu graczowi się opłaca, to rodzi się pytanie, dlaczego innym nie.

                                    > Czy któraś lobbystka próbowała tych staników? Nawet nie ma wątku na LB. Widoczn
                                    > ie nikt nie jest zainteresowany tańszymi alternatywami.

                                    Spokojnie, wszystko w swoim czasie. Ta firma dopiero wchodzi na polski rynek. Do niedawna miała tylko jeden sklep w Łodzi. No i kontynentalna miska J nie dla każdej z nas będzie wystarczającą alternatywą.


                                    --
                                    Gdzie kupić porządny stanik
                                    stanikowamapa.prv.pl
                                    Pomoc do mapy mile widziana :)
                                    • 14.09.12, 13:56
                                      roza_am napisała:

                                      > To właśnie marka Change skłania dziewczyny do tych postulatów, bo ceny ich stan
                                      > ików są w Polsce sporo niższe niż w innych krajach. Skoro więc jednemu graczowi
                                      > się opłaca, to rodzi się pytanie, dlaczego innym nie.

                                      Pytanie tylko, czy Change się to naprawdę opłaca, czy chodzi tylko o zajęcie nowego rozwijającego się rynku i wabienie klientek z myślą o przyszłości? Firma może więc kalkulować teraz nawet straty, albo o wiele mniejsze zyski, niż te, które pozwalają jej w innych krajach utrzymać swoją pozycję w stosunku do konkurencji. Większe, dobrze prosperujące w innych krajach marki mogą nie być taką formą reklamy w takim średnio- dużym kraju jak Polska zainteresowane. Mnie oczekiwanie takiego rozwoju, czyli obniżenia cen tych marek na polskim rynku wydaje się więc iluzoryczne. Jedynie większa podaż może motywować sprzedawców do obniżek cen i rabatów.
                                      • 14.09.12, 21:32
                                        pierwszalitera napisała:

                                        > roza_am napisała:
                                        >
                                        > > To właśnie marka Change skłania dziewczyny do tych postulatów, bo ceny ic
                                        > h stan
                                        > > ików są w Polsce sporo niższe niż w innych krajach. Skoro więc jednemu gr
                                        > aczowi
                                        > > się opłaca, to rodzi się pytanie, dlaczego innym nie.
                                        >
                                        > Pytanie tylko, czy Change się to naprawdę opłaca, czy chodzi tylko o zajęcie n
                                        > owego rozwijającego się rynku i wabienie klientek z myślą o przyszłości? Firma
                                        > może więc kalkulować teraz nawet straty, albo o wiele mniejsze zyski, niż te, k
                                        > tóre pozwalają jej w innych krajach utrzymać swoją pozycję w stosunku do konkur
                                        > encji. Większe, dobrze prosperujące w innych krajach marki mogą nie być taką fo
                                        > rmą reklamy w takim średnio- dużym kraju jak Polska zainteresowane. Mnie oczek
                                        > iwanie takiego rozwoju, czyli obniżenia cen tych marek na polskim rynku wydaje
                                        > się więc iluzoryczne. Jedynie większa podaż może motywować sprzedawców do obniż
                                        > ek cen i rabatów.

                                        Tym bardziej, że już jedna marka weszła tak na polski rynek - Curvy Kate na początku kosztowała jakieś 80 czy 90 zł, a potem skoczyła powyżej 100.

                                        --
                                        urodziłem się innym rodzicom


                                        Dekolt po 35 r.ż.
                                        • 14.09.12, 21:41
                                          anna-pia napisała:

                                          > pierwszalitera napisała:
                                          > > Pytanie tylko, czy Change się to naprawdę opłaca, czy chodzi tylko o zaję
                                          > cie n
                                          > > owego rozwijającego się rynku i wabienie klientek z myślą o przyszłości?
                                          (...)
                                          >
                                          > Tym bardziej, że już jedna marka weszła tak na polski rynek - Curvy Kate na poc
                                          > zątku kosztowała jakieś 80 czy 90 zł, a potem skoczyła powyżej 100.
                                          >

                                          Pytanie, czy to jest bezapelacyjnie coś złego? Mnie np. takie działanie odpowiada, bo mogę daną markę przetestować za niższą kwotę (czuję się odpowiednio zachęcona) i potem rozważyć, czy warto na nią wydać więcej. W przypadku CH, a konkretnie linii Showgirl, stwierdziłam, że na mnie aż tak dobrze to one nie leżą :-) Teraz nie próbuję żadnych nowych marek, bo jak mam wydać 150 zł, to wolę sobie zamówić Freyę z Brastopu, o której wiem, że będzie dobra mimo że nigdy nie miałam w rękach tego modelu. A Change mam ochotę nabyć, a przynajmniej zmierzyć.
                                          --
                                          Lobby broni, Lobby radzi...
                                          • 15.09.12, 16:50
                                            A czemu miałoby to być złe czy dobre? To jest uzasadnione ekonomicznie, IMO ani dobre, ani złe, daje klientkom możliwość zapoznania się z wyrobem w promocyjnych cenach i tyle. Ekonomia, nic więcej.

                                            --
                                            urodziłem się innym rodzicom


                                            Dekolt po 35 r.ż.
                                    • 14.09.12, 14:04
                                      roza_am napisała:


                                      > Spokojnie, wszystko w swoim czasie. Ta firma dopiero wchodzi na polski rynek. D
                                      > o niedawna miała tylko jeden sklep w Łodzi.

                                      Ale dlaczego spokojnie? Pierwszy wątek o Change na LMB powstał już ponad pól roku temu.

                                      Archiwalny wątek na LB jest z 2006 roku (!!!) gdzie Ananke opisywała swoje doświadczenia i jak widać nikt sie nie zainteresował. Wtedy większość staników kupowało się zagranicą, bo w Pl w zasadzie stacjonarnych sklepów nie było, więc argument o dostępności jest bez sensu.

                                      Jeśli ktoś faktycznie potrzebuje taniego stanika, to będzie szukał alternatyw.

                                      >No i kontynentalna miska J nie dla każdej z nas będzie wystarczającą alternatywą.

                                      Ale dla większości tak.

                                      ---
                                      Mam staniki na zbyciu, różne rozmiary:
                                      tnij.org/staniki01
                                      • 14.09.12, 14:22
                                        > Ale dlaczego spokojnie? Pierwszy wątek o Change na LMB powstał już ponad pól ro
                                        > ku temu.

                                        Bo taka opinia o Change przyszła z Zachodu - marka przyjazna małym biustom. No to kto miał ją wypróbować jako pierwszy, jeśli nie małobiuściaste?

                                        > Archiwalny wątek na LB jest z 2006 roku (!!!) gdzie Ananke opisyw
                                        > ała swoje doświadczenia i jak widać nikt sie nie zainteresował. Wtedy większość
                                        > staników kupowało się zagranicą, bo w Pl w zasadzie stacjonarnych sklepów nie
                                        > było, więc argument o dostępności jest bez sensu.

                                        Dziewczyny z krajów, w których Change było dostępne interesowały się nim. Nie była to w tych krajach marka tania (przynajmniej z polskiego pktu widzenia), więc nie miała jak u nas zyskać na popularności jako tańsza alternatywa. Poza tym, w tamtych czasach priorytetem była jak najszersza rozmiarówka, a tę oferowały inne marki.


                                        --
                                        Gdzie kupić porządny stanik
                                        stanikowamapa.prv.pl
                                        Pomoc do mapy mile widziana :)
                                        • 14.09.12, 14:25
                                          > Dziewczyny z krajów, w których Change było dostępne interesowały się nim. Nie b
                                          > yła to w tych krajach marka tania (przynajmniej z polskiego pktu widzenia), wię
                                          > c nie miała jak u nas zyskać na popularności jako tańsza alternatywa.

                                          Z żadnego punktu widzenia nie była to marka tania. Pierwszy raz miałam Change w rękach chyba 2 czy 3 lata temu, były to normalne, niepowalające biustonosze, które kosztowały tyle co Fauve. Uznałam to za kompletne nieporozumienie. Przy obecnej (polskiej) cenie i szerszej obecnie ofercie mogłabym się nimi zainteresować. Tutaj zdecydowanie masz rację.
                          • 07.09.12, 22:14
                            Trochę tak, jak gdzieś
                            > mi się rzucił na oczy czy uszy komentarz sprzedawcy w drogerii na temat nastola
                            > tek, które wykorzystują testery do darmowego makijażu. Potem dłuuugo nie podesz
                            > łam do testera.

                            Jak zwykle Ci, którzy nie powinni mieć sobie nic do zarzucenia, czują się winni, a Ci, co nadużywają (czegokolwiek), nie rozumieją, w czym problem, a nawet nie wiedzą, że w ogóle jakiś jest ;)
                            Czy Ty chodzisz do sklepu tylko po to, żeby sobie testerami makijaże machać - po to, żeby przyoszczędzić na kupowaniu ich? Nie? Więc to nie Ciebie dotyczy, no prosta sprawa :)
                          • 08.09.12, 19:54
                            > Tzn wiesz, ja wiem, że jestem jedną z wielu klientek, a brafitterka też człowie
                            > k itd itd, ale jakoś tak... chciałabym pochodzić, pooglądać, pomierzyć, jak to
                            > baba na zakupach, ale zakupy stacjonarne bez szczęśliwego finały są stresujące.

                            A wiecie, że ja też praktycznie przestałam chodzić (jeżeli mam okazję) do sklepów stacjonarnych? Bo kiedyś to było tak, że szukałam czegokolwiek pasującego, i brałam (albo brałabym, bo z tym dopasowaniem różnie bywało) każdy fason, wzór i kolor. Czasy się zmieniły, teraz na zakupy wybieram się, bo mam kaprys na czerwony stanik pod zieloną sukienkę, albo pooglądałabym sobie, co tam nowego słychać w stanikowym świecie.
                            No i wchodzę do małego sklepiku z "naszą" bielizną. Pooglądać praktycznie nie mogę, bo tylko część staników wisi w pokoiku, reszta jest pochowana po szufladach i na zapleczu (wiadomo jak to jest z warunkami lokalowymi w dużym mieście). Brafitterka szybko zagania mnie do przymierzalni (bardzo pomocna, oferuje, że mnie wymierzy, ja tłumaczę, że nie trzeba). Oglądać sama nie mogę, ale mam pełną świetną obsługę, donoszone staniki w moim, prawidłowym rozmiarze. Problem w tym, że mi się nie podobają - ale po namowach mięknę i mierzę. Rozmiar OK, ale po co mi kolejny jasny stanik? I teraz tak - brafitterka jest rozczarowana, bo "przecież leży idealnie". Ja jestem poddenerwowana, bo wcale nie chciałam tej całej pracy i uwagi, mówiłam wielokrotnie, że przyszłam tylko pooglądać. Po kilku takich wizytach odpuściłam sobie większość zakupów stacjonarnych, bo zawsze wychodziłam marząć o stanikowym supermarkecie. Oczywiście, że mogłam podkreślać, że chcę tylko popatrzeć, tak też robiłam, ale niewiele z tego wynikało. Czasem miałam wrażenie, że jak już coś się znalazło na mój może dość trudny biust, to powinnam to od razu brać. No ale dla mnie te czasy już minęły, staników kilka mam.
                            Dodam tylko, ponieważ Dopasowana jest bardzo obecna w tym wątku :o) że akurat tam nie mam żadnych oporów chodzić, bo jak mówię, że chcę sobie po prostu pobuszować wśród półek, to nikt się do mnie nie odzywa, moge przymierzać na co mam ochotę, a potem kupić albo nie, w zależności od tego, czy coś mi przypada do gustu. Ale Dopasowana ma też inne warunki lokalowe niż małe sklepiki...
                            • 08.09.12, 20:22
                              Hm... ewentualna nachalność obsługi to już całkiem inna bajka. Ja często, jeśli ktoś wchodzi i patrzy, pytam, czy pomóc, czy szuka czegoś konkretnego. Jeśli chce tylko popatrzeć, to mówię OK i wracam do swoich zajęć. Ale często jest tak, że ktoś niezapytany - nie powie. Albo w przymierzalni cisza, i dopiero jak zapytam, czy pomóc, słyszę cichutkie: nooo jakby pani mogła, bo nie mogę sobie dać rady, nie wiem, dobrze czy niedobrze... a ktoś inny huknie: chyba jak będę potrzebowała pomocy, to poproszę, tak?! Proszę mi pozwolić pomierzyć w spokoju i mnie nie poganiać!!! Albo okazuje się, że:
                              -A tak, wie pani, szukam tego i tego, ale widzę, że tylko małe rozmiary macie...
                              -E, nie, macie wszystkie rozmiary, tylko nie wszystkie się zmieszczą na wieszak...
                              -A, to super, bo myślałam, że na mnie pewnie nic nie ma.
                              Inna osoba, która wejdzie naprawdę tylko popatrzeć, często jest zirytowana samym faktem, że śmiałam się w ogóle odezwać...
                              Czasem naprawdę trudno być tą pomocną, fachową, a "dyskretną i nienarzucającą się" obsługą ;)
                              • 08.09.12, 20:28
                                > Czasem naprawdę trudno być tą pomocną, fachową, a "dyskretną i nienarzucającą s
                                > ię" obsługą ;)

                                Ja się domyślam :o) Plus sklepy z małą powierzchnią naprawdę nie mają innego wyjścia jak tylko donoszenie klientkom staników do przymierzalni. Opisywana przeze mnie brafitterka nie zresztą w najmniejszym stopniu nachalna.
                                Co wszystko nie zmienia faktu, że stacjonarnie wpadam właściwie tylko raz na ruski rok do Dopasowanej, i tyle. Właściwie narzekam sobie tylko tak, żeby ponarzekać, nie widzę sposobu na zmiany w małych sklepach. Przyszło mi to po prostu do głowy po wpisie Pinupgirl o stresujących zakupach stacjonarnych :o)
                                • 08.09.12, 20:33
                                  Oświadczam więc, że jak się która znajdzie aby w Szyfonierze, to się proszę nie stresować, tylko oglądać ;)
                                • 09.09.12, 13:07
                                  > ekać, nie widzę sposobu na zmiany w małych sklepach. Przyszło mi to po prostu d
                                  > o głowy po wpisie Pinupgirl o stresujących zakupach stacjonarnych :o)

                                  o matko, dorbze ze to napisalyscie, bo ja juz sie zaczelam zastanawiac, czy ze mna jest cos nie tak; mam to samo - zeby juz nie pisac o stanikach - kiedys lubilam bardzo wejsc np. do douglasa albo sephory raz na jakis czas i obejzrec sobie nowosci kosmetyczno/perfumiarskie; nadmierna "opiekunczosc" pan sprawila ze w tej chwili wiekszosc zakupow kosmetyczno/perfumowych robie na lotniskach;
                            • 09.09.12, 00:02
                              kis-moho napisała:
                              > Czasem mi
                              > ałam wrażenie, że jak już coś się znalazło na mój może dość trudny biust, to po
                              > winnam to od razu brać.

                              Ja jako brafitterka często zachęcałam właśnie do kupienia i mogłam być trochę zbyt namolna. Ale jak ma się ciągle do czynienia z małobiuściastymi, na których nic nie leży, bo oferta rynku nie odpowiada zapotrzebowaniom, i nagle widzi się w przymierzalni trudny biust odziany w idealnie leżący stanik to trudno się powstrzymać przed naciskaniem klientki dla jej własnego dobra ;-) Nie wiadomo, kiedy znowu znajdzie równie ładnie leżący stanik.
                              Tak to wygląda od strony brafitterki.
                              --
                              Lobby broni, Lobby radzi...
                            • 09.09.12, 20:18
                              ;) Bardzo obecna Dopasowana się wypowiada.

                              Zawsze staramy się zorientować na ile osoba wchodząca oczekuje naszej pomocy a na ile chce sobie radzić sama. Jak bardzo chce radzić sobie sama to takoż się dzieje, ale część staników chowamy, żeby białe staniki ciągle były białe i nie spadały :>

                              Ale zapraszam na oglądanie zapraszam :)
                              • 09.09.12, 22:09
                                Effuniak ma takie ceny jakie są koszty wytworzenia w małej polskiej manufakturce gdzie pracują "na widno", na normalnych a nie "smieciowych" umowach polskie szwaczki, zarabiajace polskie pieniądze a nie wyroby produkowane przez małe chińskie bądź tajwańskie rączki za parę centów
                                W manufakturce gdzie produkuje się po 2-4 szt z rozmiaru a częstokroć i JEDNĄ (bo klient nasz Pan - przeca ) a nie jak w innych firmach po 50-100 szt.
                                A przecież wszystko drożeje - prąd, paliwo, surowce....
                                A marże sklepów stacjonarnych....to zupełnie inna bajka i nie do końca taka, jaką tu przeczytałam ....

                                --
                                Lingerie is my life...
                                "Mówiąc o mnie hejter daje mi fejm.."
                                So, talk about Me...
                    • 07.09.12, 18:14
                      > a wprowadzenie opcji, jaka jest w sklepach sportowych nie zda egzaminu? bo (upr
                      > aszczajac sprawe) np. w sklepach biegowych mozna dobrac buty za oplata, jesli s
                      > ie buty kupi, to tej oplaty nie ma, w wwie kosztuje to od 20 do 40 pln; w niekt
                      > orych sklepach nawet ma sie 2 czy 4 tygodnie na przemyslenie sprawy; moze to by
                      > loby rozwiazanie?

                      A kosztuje jedynie dobranie butów czy zwykła obsługa w sklepie też? Jedynie profesjonalna porada/testy/pomiary (czyli, powiedzmy, odpowiednik pierwszego brafittingu) czy też donoszenie z magazynu rozmiarów, o które poprosi klient? Jestem bardzo ciekawa jak to jest rozwiązywane w praktyce.
                      Jak na razie, muszę przyznać, że nie widzę zbyt zastosowania dla tej metody w sklepach ze stanikami. Nie wyobrażam sobie żeby klientka miała płacić za usługę brafittingu w momencie, w którym na przykład w jej rozmiarze są tylko dwa modele (z których tylko jeden jako tako pasuje) albo w którym przyszła dobrać sobie konkretny model, którego w końcu nie kupiła bo według niej nie daje zadowalającego efektu.
                      • 07.09.12, 18:41
                        napisze ci na przykladzie tych butow do biegania:
                        dobranie ich to - smiem twierdzic - rzecz trudniejsza od dobrania stanika, bo wymaga rowniez wiedzy z anatomii troche, nie tylko tej dotyczacej technologii sportowej, znajomosci oferty, specyfiki poszczegolnych marek itd.; czesto (ale nie zawsze, nie chce wchodzic w "biegowe" szczegoly) korzysta sie ze specjalnej biezni, po ktorej sie biegnie, bieg jest rejestrowany, potem odtwarzany i rozne informacje sa z tego wyciagane;
                        w PL placi sie wlasnie za korzystanie z tego sprzetu do rejestracji, tam gdzie tego sprzetu nie ma (a sa tacy, ktorzy potrafia znakomicie buty dobrac i udzielic superfachowej porady i bez tego, majac do dyspozycji kawalek korytarza), sie nie placi zazwyczaj; do tego - w UK jest to szalenie popuylarne, nawet w malych miasteczkach taka usluga jest standardem (bezplatnie), w PL jest pewnym (jakkolwiek glupio to brzmi) luksusem; moze sie tak okazac, ze pasuje ci sporo butow, ale moze byc tak, ze 2 pary; placisz za to, ze ktos kompetentny dopasuje ci buty do tego w jaki sposob przetaczasz stope, dzieki czemu nie uszkodzisz sobie stawow, nie beda cie bolaly stopy itd.; to ze klientce sie but estetycznie nie podoba raczej sie nie zdarza;) jesli kupisz buty - cala zabawa (ok. 40 minut) nie kosztuje extra, jesli nie kupisz - placisz, w ciagu okreslonego czasu mozesz wrocic i kupic - odlicza te kwote za analize;
                        oczywiscie podstawowa obsluga typu donoszenie z magazynu nie kosztuje nic;

                        inny sportowy przyklad (i inny model), ktory mi przyszedl do glowy: narty - powszechne jest przeciez placenie za testowanie sprzetu;
            • 31.08.12, 23:33
              mantha napisała:

              > hmm, dopoki w sklepach stacjonarnych sa ceny nie do przyjecia (czynsze, pensje
              > sprzedawcy itp oplaty) takie praktyki beda na porzadku dziennym, nie mowie ze t
              > o w porzadku, ale taka jest prawda, czy to sie komus podoba czy nie.

              IMHO to jest kwestia tego, jak postrzegamy cenę stanika w domowym budżecie. Bo jeśli kobieta ma zakodowane, że staniki to kolorowe szmatki, którymi zapełnia się całą szufladę, to nie zaakceptuje cen uświadomionych biustonoszy, jeśli nie będzie zarabiać kilkudziesięciu tysięcy miesięcznie. Bo nie przyjdzie jej do głowy, że zamiast szuflady nędznych szmatek można mieć np. dwa dobre staniki do noszenia i prania na zmianę.

              > tak jak z lodowka czy pralka - mozna sobie poogladac w sklepie stacjonarnym i z
              > amowic kilkaset (!!!) zl taniej w internecie.

              IMHO kluczową sprawą jest wysiłek brafitterki. Jej praca nie jest za darmo, jest wliczona w cenę stanika. I jeśli ktoś korzysta z porad bez kupowania, to pogarsza tym samym wynik finansowy sklepu, a pośrednio pewnie także ceny detaliczne.
              Tak samo jak osoby, które oszukują państwo nie płacąc podatków, a potem narzekają na marne drogi / złą służbę zdrowia itp.
              --
              Magdalaena
              • 02.09.12, 23:08
                Sklepy mają stałe klientki, które kupują każdorazowo po kilka staników (komentując to 'mężuś zapłaci' albo 'mąż mnie wyrzuci' albo 'szczęście że mąż mi jeszcze daje pieniądze'), mają klientki kupujące stanik raz na rok ale nie wierzę, że ktoś chodzi po sklepach i mierzy dla zabawy wiedząc, że za Chiny tam nie kupi. Ja, mimo że oglądam sporo staników na necie, dotychczas zaliczyłam 5 sklepów z brafittingiem, gdzie przymierzyłam średnio po 3-5 modeli (dokładnie od grudnia 2009 roku:). W jednym sklepie wybrałam 1, w innym 1, w trzecim kupiłam 3 i w czwartym 1 (na przestrzeni tych 2.5 roku). W sumie więc w 4/5 sklepów zostawiłam kasęm nawet jeśli nie jakąś wielką i chyba sklepom się opłacało. Ja idę do sklepu nie po to, żeby dla zabawy namierzyć się staników, ale żeby sprawdzić w realu model, który mi się podoba na necie a przy okazji sklep ma gwarancję że prędzej czy później z czymś wyjdę choćby dlatego, że mała szansa zawracania komuś głowy więcej niż 3 razy bez zakupu. Panie mają metody delikatnego pokazania, że klient jest niemile widziany. A rozmiar znam, nie musi nikt nade mną stać.
                • 02.09.12, 23:15
                  O sposobach pań sprzedającym wiem stąd, że kiedyś zmierzyłam te swoje 3 staniki, a potem jeden z nich kupiłam na necie. Doskonale pamiętam konsternację, kiedy powiedziałam że jest super ('ale przecież u nas pani go nie kupiła'). Nie wybawiło mnie, że poza tym niekupionym kupiłam tam w ciągu kolejnych kilku miesięcy 3 staniki:)
                • 03.09.12, 05:59
                  anglofil napisała:

                  > nie wierzę, że ktoś chodzi po sklepach i mierzy dla zabawy wiedząc, że za Chiny tam nie kupi

                  To jest chyba kwestia wieku i sytuacji życiowej. Na studiach człowiek ma zwykle sporo czasu na łażenie po sklepach, ale umiarkowane środki na zakupy ;-) A potem następuje taki moment, kiedy jakoś łatwiej kupić książkę do domu niż spędzić półtorej godziny na kanapie w empiku ;-)
                  --
                  Magdalaena
                  • 03.09.12, 10:13
                    Ja rozumiem, ze sklep stacjonarny ma inne obciazenia finansowe niz internetowy, ale jak rozumiem kazdy handlowiec musi sobie skalkulowac czy woli sprzedac mniej za wiecej czy wiecej za mniej. Ceny odziezy i bielizny w Polsce w ogole sa powalajace, dlatego rozumiem to, ze kobiety szukaja jednak oszczednosci. Sama niedawno malo sie nie pogryzlam, kiedy zobaczylam roznice w cenie pomiedzy moim strojem kapielowym zakupionym w sklapie w centrum stolicy, a identycznym widzianym w Brastop. Dlatego teraz staram sie korzystac z wyprzedazy albo kupuje w necie (wbrew pozorom nawet z odeslaniem niepasujacych biustonoszy nadal wychodzi duzo taniej). Biustonosz to wedlug mnie zadna inwestycja, dlatego wydanie na niego 300-400 PLN, to dla mnie przesada. Stad rzadko kupuje nowosci, ale to mi w ogole nie przeszkadza.
                    • 06.09.12, 22:19
                      rennie77 napisała:

                      > Biustonosz to wedlug mnie zadna inwestycja, dlatego wydanie na nie
                      > go 300-400 PLN, to dla mnie przesada.

                      Dla mnie to jest inwestycja. Noszę 32GG/34G i dobry stanik utrzymuje mi kręgosłup i skórę biustu i pod biustem w dobrym stanie. W rozmiarze 65D nienoszenie stanika na kręgosłup nie wpłynie, ale na stan skóry i owszem.

                      --
                      urodziłem się innym rodzicom


                      Dekolt po 35 r.ż.
                      • 15.09.12, 20:58
                        Rozumiem o co Ci chodzi, bo sama nosze aktualnie 30FF.
                        Chodzilo mi jednak o to, ze nie sa inwestycja w znaczeniu nabierania wartosci, jak na przyklad nieruchomosc ;). Nasze biusty i ciala sie zmieniaja, a biustonosze sie niszcza. Wydajesz na nie pieniadze, czesto gesto naprawde duze, a one sie zuzywaja, nie nabieraja wartosci. Nie oszukujmy sie, ze biustonosz to inwestycja na lata, bo dzisiaj w ogole ubrania, w tym bielizna, niszcza sie dosc szybko. Wygodne buty tez sa wazne, bo zdeformowane stopy to nic przyjemnego, ale tez sie zuzywaja, niszcza. Nie sa jednak inwestycja per se. Oczywiscie nie jestem zwolenniczka kupowania tanich i zlych biustonoszy, ale rozumiem opory niektorych dziewczyn przed wydaniem 300 PLN na stanik.
                        • 15.09.12, 21:08
                          Nie oszukujmy sie, ze biustonosz to inwest
                          > ycja na lata, bo dzisiaj w ogole ubrania, w tym bielizna, niszcza sie dosc szyb
                          > ko.

                          To akurat chyba zależy na co trafisz. Mój Effuniak noszony bardzo intensywnie (w pewnym momencie był moim jedynym pasującym stanikiem) od półtora roku (albo i dłużej) nie ma właściwie większych śladów zużycia poza wymiętą gąbką. Ale fakt, że mam dużo nowsze które wyglądają dużo gorzej. Bywają jednak staniki, które są w stanie sporo znieść.
                        • 15.09.12, 21:59
                          Chyba źle się wyraziłam - stanik jest dobrem zużywalnym, które nabywam w celu chronienia zdrowia (no dobra, też dla wygody i urody :)), tak samo jak kupuję zużywalną pastę do zębów :)

                          --
                          urodziłem się innym rodzicom


                          Dekolt po 35 r.ż.
                        • 16.09.12, 13:00
                          Zalezy od firmy i modelu. Lejaby za 70 euro zeszmacilo sie mojej mamie w miesiac, effuniaki mi sie pruja, oblaza i traca kolor, ale np. freyowe arabelki trzymaja sie niesamowicie. Jakoscia Fantasie tez bylam rozczarowana, Panache jest ok. Najlepiej w moim rankingu wypada Freya (mimo oblazacych szelkowych ramiaczek - te gladkie sa ok).

                          --
                          Rzeczy, które próbują wyglądać jak rzeczy, częściej wyglądają bardziej jak rzeczy, niż same rzeczy.
    • 10.09.12, 13:16
      Ciężko się już połapać w tm drzewku, więc odpowiem na pierwszy post.

      Sklep z bielizną to biznes jak każdy inny i należy do niego podchodzić pragmatycznie. Moim zdaniem nie należy utożsamiać sklepu z misją uświadamiającą. Z samej misji sklep się nie utrzyma i żaden z nich nie chce być instytucją charytatywną.
      Według mnie zdaniem uświadomionego sklepu jest sprzedanie jak najlepiej dopasowanego stanika z uwzględnieniem potrzeb klientki. Ale z naciskiem na sprzedaż.

      Nie rozumiem też skąd pomysł, żeby przekonać producentów/dystrybutorów do obniżenia cen. Przecież w tej chwili ktoś te brytyjskie marki kupuje i całkowita sprzedaż rośnie na polskim rynku. A że część kobiet nie stać/kupują w UK/kupują i marudzą, co z tego? Mogę się założyć, że gdyby obniżyć ceny nadal wszystkie te zjawiska będą występować.

      No i widocznie mamy za dużo uświadomionych sklepów w porównaniu do zapotrzebowania. Gdyby każdy z istniejących sklepów miał nadmiar klientek, ustawiających się w kolejkach, to i stać by go było na chociaż krótkie wyprzedaże. Moim zdaniem kolejny sklep powinien się pojawiać gdy pozostałe nie są w stanie obsłużyć istniejących klientek.

      A narazie obserwuję tendencję nowych sklepów powstających z potrzeb właścicielek (bo brafitting taki fajny, i przecież tyle kobiet dookoła pozostało do uświadomienia, a bo nie mam innego pomysłu na biznes), a nie z prawdziwych potrzeb rynku.Wcale mnie to nie dziwi, że ileś tam sklepów już upadło. Widocznie słusznie. Prawa ekonomii są bezwzględne i jedynie słuszne :)


      ---
      Mam staniki na zbyciu, różne rozmiary:
      tnij.org/staniki01
      • 10.09.12, 13:37
        Polać tej pani:)
      • 10.09.12, 21:09
        Niestety masz rację :-(
        Niestety, bo pracowałam w takim sklepie, co upadł, mimo że oferta była bardzo szeroka (albo właśnie dlatego).
        --
        Lobby broni, Lobby radzi...
        • 10.09.12, 21:31
          Czasem też mam wrażenie, że lepiej, żeby klientka miała do wyboru 3 staniki, niż 10.
          Bo jak ona się zastanawia za długo, to zawsze chociaż listek będzie nie w tą stronę na wzorze.


          azymut17 napisała:

          > Niestety, bo pracowałam w takim sklepie, co upadł, mimo że oferta była bardzo s
          > zeroka (albo właśnie dlatego).
      • 10.09.12, 23:11
        > Nie rozumiem też skąd pomysł, żeby przekonać producentów/dystrybutorów do obniż
        > enia cen. Przecież w tej chwili ktoś te brytyjskie marki kupuje i całkowita spr
        > zedaż rośnie na polskim rynku. A że część kobiet nie stać/kupują w UK/kupują i
        > marudzą, co z tego? Mogę się założyć, że gdyby obniżyć ceny nadal wszystkie te
        > zjawiska będą występować.

        Cóż, to już każdy producent we własnym zakresie ustala cenę, biorąc pod uwagę dany rynek. Naszym świętym prawem jest marudzić, jak nam coś nie pasuje. A jeśli ceny narzuca głównie producent/dystrybutor, to do kogo mamy uderzać?

        > No i widocznie mamy za dużo uświadomionych sklepów w porównaniu do zapotrzebowa
        > nia. Gdyby każdy z istniejących sklepów miał nadmiar klientek, ustawiających si
        > ę w kolejkach, to i stać by go było na chociaż krótkie wyprzedaże. Moim zdaniem
        > kolejny sklep powinien się pojawiać gdy pozostałe nie są w stanie obsłużyć ist
        > niejących klientek.

        Ja mam inne wrażenie, zastanawiam się, jak to jest, że mimo, iż na forum ruch jest tak skromny, tyle sklepów stacjonarnych się utrzymuje, a wręcz rozwija. Nie każdy - oczywiście. Podejrzewam, że działają dużo wśród nieuświadomionych kobiet, które wchodzą po prostu do nowego sklepu z bielizną. Tak, jak są panie, które wydadzą na Triumpha czy Chantelle, tak są takie, które wydadzą na Fantasie.

        --
        Fizia Pończoszanka
        • 10.09.12, 23:21
          > Ja mam inne wrażenie, zastanawiam się, jak to jest, że mimo, iż na forum ruch j
          > est tak skromny, tyle sklepów stacjonarnych się utrzymuje, a wręcz rozwija.

          To akurat jest bardzo proste: to nie lobbystki kupują w sklepach stacjonarnych (nie, że wcale. ale raczej okazjonalnie). I sklepy, których właścicielom wydawało się, że głównym targetem jest forum - dziś nie istnieją. 99,9% klientek sklepów stacjonarnych nigdy nawet nie słyszało o Lobby. A zdobywanie rynku to mrówcza, mrówcza praca, daleko wykraczająca poza codzienną pracę w sklepie.
          • 11.09.12, 12:35
            Zgodze sie ze wiekszosc klientek o lobby nie ma pojecia, zadna z moich ostanikowanych kolezanek nie byla zainteresowana czytaniem Lobby (nawet zeby sie czegos dowiedziec o modelach czy krojach), dodatkowo tez odpowiednia rekalama czyni cuda - ostatnio kilkanascie razy o roznych porach dnia przechodzilam kolo sklepu pani Hani w Warszawie (tej od artykulu w Wysokich Obasach) - pod tym sklepem jest zawsze kolejka, malo tego, kobiety stoja w kolejce juz pol godziny przed otwarciem sklepu!!!

            Zagladalam przez szybe (wejsc sie nie da bo w sklepie czekaja srednio 2-3 klientki + 4-5 pod sklepem), wyboru specjalnego nie ma, biustonosze niezbyt ladne, ceny wysokie ale renoma pani Hani najwyrazniej przyciaga kobiety.
            Oznacza to ze jest calkiem spory popyt na biustonosze kosztujace znacznie powyzej 100 zl (bo wrzaski i tarmoszenie przez pania Hanie jest gratis) i jest tez sporo potencjalnych klientek.
            • 12.09.12, 20:29
              dodatkowo tez odpowiednia rekalama czyni c
              > uda - ostatnio kilkanascie razy o roznych porach dnia przechodzilam kolo sklepu
              > pani Hani w Warszawie (tej od artykulu w Wysokich Obasach) - pod tym sklepem j
              > est zawsze kolejka

              Ale to nie tyle reklama, ile ten pozytywny, oddolny marketing szeptany. Ja nie sądzę, że to wysokie obcasy napędzają większość klientek, a raczej zadowolone klientki polecają znajomym. Pani Hania jest pewnie nadal rozmiarówkowo nieco powyżej przeciętnego bieliźniaka i lansuje się na jedyną taką dobieraczkę na świecie i tak to się kręci ;) tak samo kręci się pewnie i w "naszych sklepach" ale one jednak istnieją krócej i nie próbują udawać, że są jedynym takim miejscem w Warszawie, więc i nie ma tak spektakularnych kolejek. Klientki p. Hani nie wiedzą, że można pójść gdzie indziej.

              > Oznacza to ze jest calkiem spory popyt na biustonosze kosztujace znacznie powyz
              > ej 100 zl
              Imho to oznacza, że wciąż wiele kobiet jest na tyle zdesperowanych złymi stanikami, że ta desperacja przewyższa niechęć do chamskich zachowań sprzedawczyni i stanowczo zawyżonych cen. Ale te kobiety nie wiedzą o naszych sklepach, gdzie ceny są porównywalne, a brafitterki bardzo miłe :)

              btw może warto się szarpnąć któremuś warszawskiemu sklepowi na billboard na Smolnej? ;)
              --
              68/86 -> 65D i okolice :)
              • 12.09.12, 21:12
                moniach_1 napisała:
                > > Oznacza to ze jest calkiem spory popyt na biustonosze kosztujace znacznie
                > powyz
                > > ej 100 zl
                > Imho to oznacza, że wciąż wiele kobiet jest na tyle zdesperowanych złymi stanik
                > ami, że ta desperacja przewyższa niechęć do chamskich zachowań sprzedawczyni i
                > stanowczo zawyżonych cen. Ale te kobiety nie wiedzą o naszych sklepach, gdzie c
                > eny są porównywalne, a brafitterki bardzo miłe :)
                >
                Ależ wiedzą! Nie wszystkie oczywiście, ale swego czasu, gdy pracowałam w sklepie, miałyśmy całe wycieczki, czasem grupowe, klientek pani Hani, które przyszły nam udowodnić, że nie mamy pojęcia o dobieraniu staników. I że tylko ona się zna. Kulminacją była scena, gdy jedna z pań była tak niezadowolona z tego, jak leżą dobrze dobrane staniki, że powiedziała: "ja paniom pokażę, jak powinien leżeć dobrze dobrany stanik, bo najwyraźniej panie nic nie wiedzą!". I zaprezentowała się (wg relacji koleżanki, bo ja obsługiwałam kogoś innego) w obwodzie na karku, fiszbinach tnących piersi z boku na pół, mostku stanika odstającym hen hen od jej własnego i ogólnie efektem "pośladków na klacie". "Tak powinien leżeć dobrze dobrany stanik!" krzyknęła. Nie dała sobie wytłumaczyć, że to jest źle, zawinęła się i poszła.

                Na szczęście miałyśmy jednak więcej klientek, który czuł się przez panią H. oszukane i mówiły o tym otwarcie. One były wyjątkowe, bo jako jedyne cieszyły się, że u nas są takie tanie biustonosze :-)

                Może to jest efekt kreowania się na guru brafittingu? Zmusza do myślenia, że tylko wyjątkowy profesjonalista może zdobyć się na takie chamstwo wobec klientek, a jak się jest miłym sprzedawcą, to tylko się wciska kiepski towar? Tym pierwszym paniom ewidentnie przeszkadzało, że daję im jakikolwiek wybór, wręcz je to irytowało.
                --
                Lobby broni, Lobby radzi...
                • 14.09.12, 11:31
                  heh, ja tylko raz straciłam cierpliwość i był to właśnie taki przypadek ;-)
                  --
                  .............. fusy precz!
                  http://www.pustamiska.pl/images/banner3.png
    • 15.09.12, 16:55
      Przypomniała mi się firma Melissa, odkryta przez forum daaawno temu i zapomniana. A szkoda, bo z firmy oferującej rozmiary 70 - 90 C - F/G rozrośli się na obwody od 60, z miseczkami od C do L.
      Weszłam na ich stronę, mają 3 staniki w cenie 70 zł z groszami:
      www.melissa.com.pl/PL/kolekcja/model.php?m=Melissa0337&id=181&idK=1&idR=1&idW=9
      www.melissa.com.pl/PL/kolekcja/model.php?m=Melissa0335&id=63&idK=1&idR=1&idW=9
      www.melissa.com.pl/PL/kolekcja/model.php?m=Melissa0329&id=61&idK=1&idR=1&idW=9

      W najbliższym czasie kupię jakiś ich stanik (tylko znajdę pretekst...) i przetestuję, kiedyś nosiłam ichnie 70K (w czasach brytyjskiego 70G) i bardzo sobie chwaliłam.
      --
      urodziłem się innym rodzicom


      Dekolt po 35 r.ż.
      • 15.09.12, 17:14
        Swoją drogą największe rozmiary, jakie u nich wyłapałam, to 105J (na 140 w biuście), 100K (na 138 w biuście), 85M (na 128 w biuście).
        65 widzę od C, 60 od D...
        Rozmiarówkę mają naprawdę imponującą.

        To jak kupisz, to się podziel wynikami testów, bo firma faktycznie ciekawa i może niesłusznie zapomniana.
        --
        Ajatollahowie dreskodu, operacje i skarpetki do sandałów

        Nietypowa zakładka do książek - stanikomaniacka :)
        • 15.09.12, 17:45
          No i nie da się ukryć, że wzorniczo też się niesamowicie rozwinęli, odkąd ostatnio odwiedzałam stronę :) Parę modeli wywołało westchnienie, tyle, że ja akurat postanowiłam przystopować ze stanikami ;)
          • 14.09.15, 14:58
            Nie wiem czy się nie wygłupię, odpowiadając na post kwiatuszkowej, bo widzę, że dyskusja już dawno zboczyła w inne rejony, ale spróbuję. Biust mam niewiele mniejszy od Twojego, ale też wiem, co znaczą problemy z doborem właściwego rozmiaru stanika, który w dodatku ma być jeszcze w miarę wygodny i trwały. Też nie wydałabym na ten zakup 200pln, ale to nie znaczy, żeby kupować byle co. Wychodzę z założenia, że przy naszych gabarytach dobry stanik to po prostu kwestia być albo nie być: musi dawać mi niezbędne podtrzymanie, ładny kształt i nie krzywdzić. Tego raczej nie zapewni nam bielizna kupowana w sieciówkach: nie ta jakość, nie ten rozmiar. Ktoś już tutaj polecał Ci zakupy na Allegro, tam naprawdę można znaleźć okazje w dobrych cenach, nawet w kategoriach "używane". Markowe staniki, które wyjściowo kosztują powyżej 200 pln, nie defasonują się ani nie niszczą po kilkunastu nawet założeniach, wiele takich noszę jeszcze potem latami. Właśnie na Allegro odkryłam dla siebie wiele lat temu markę Fantasie, której jestem wierna do dziś - starsze modele można upolować znacznie poniżej 100 pln, a naprawdę warto! Ty mogłabyś wypróbować również staniki Elomi, bo to siostrzana marka dla dużych obwodów i też już chodzi z drugiej ręki. Generalnie uważam, że na stanikach na naprawdę duże biusty, a Twój się do nich zalicza, nie wolno przesadnie oszczędzać, bo szkodzi to zdrowiu i samopoczuciu, a w dodatku takie oszczędności są pozorne, bo w cenie 3 kiepskich miałabyś 1 dobry i nie do zdarcia biustonosz, znalezienia którego szczerze Ci życzę! :)
            --
            zołzista - 80JJ
  • Powiadamiaj o nowych wpisach

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.