Dodaj do ulubionych

Kącik prawny:konsument a sprzedaż na odlesłość

29.10.07, 21:22

Zainspirowana pewnymi zachowaniami niektórych sklepów internetowych
jak również po przeczytaniu regulaminów kilku z nich, z racji mojego
zawodu i wykształcenia postanowiłam stworzyć taki mały kącik prawny
jak postępowac z nieuczciwymi sklepami:)
Część rzeczy pewnie już wiecie, część może okazać się nowych. mam
nadzieje, że komus sie przyda:)
Porusze tylko najważniejsze, w razie jakis pytań śmiało proszę na
priv lub na forum

1. Chyba najważniejsze: Możliwość odstapienia od umowy

Prawo polskie przewiduje 10-dniowy termin odstapienia od umowy przy
sprzedaży na odległość. To uprawnienie konsumenta dotyczy WSZYSTKICH
towarów ( z małymi wyjatkami jak robionych na zamówienie, ale
postaram się dać reguły ogólne)czyli również PRZECENIONYCH. wszelkie
inne postanowinie w regulaminach sklepów ograniczające wyżej
wymienione uprawnienia są BEZWZGLĘDNIE NIEWAŻNE dla konsumenta a
stosujący je przedsiębiorca może z tytułu ich stosowania zosatc
ukaranym przez Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów karą do 10%
zysku netto z ubiegłego roku obrotowego.

Odstąpić od umowy można nawet w ostatnim dniu terminu 10-dniowego,
decyduje data stempla pocztaowego

2. Reklamacje

Wszelkie postanowienia w sklepach internetowych utrudniające
złożenie reklamacji ( np ograniczenie terminu na jej złożenie, wymóg
wysłania w ciągu 5 dni listu itp) są bezwqzględnie nieważne.
Co ważne konsument NIE JEST obciążony jakimikolwiek kosztami
związanymi z badaniem zasadności reklamacji tzn przedsiębiorca MUSI
przedsatwić dowód ekspertyzy, dopiero jak się z nim nie zgadzamy to
musimy udowadniać

3. Termin realizacji zamówienie

Tu jest "haczyk" na niesolidne sklepy, bowiem zgodnie z artykułem 12
ust.1 ustawy o ochronie niektórych praw konsumentów(...)
Art. 12. 1. Jeżeli strony nie umówiły się inaczej, przedsiębiorca
powinien wykonać umowę zawartą na odległość najpóźniej w terminie
TRZYDZIESTU DNI po złożeniu przez konsumenta oświadczenia woli o
zawarciu umowy.

Czyli można bez jakichkolwiek negatywnych konsekwencji anulować
zamówienie, jeżeli sklep spóźnia się z dostawą. Przy czym nie może
to być związane z jakimikolwiek kosztami dla konsumenta

W razie jakis pytań służe pomocą, jak uznacie, że wątek niepotzrebny
proszę wykasować:)
Edytor zaawansowany
  • 29.10.07, 21:31
    Czy masz coś przeciwko temu, abym Twój wpis skopiowała do informatora sklepowego? (Link w mojej stopce)
    --
    Zakupy w internecie? To proste!
  • 29.10.07, 21:35
    Nie ma sprawy, możesz skopiować:)
  • 29.10.07, 21:31
    Świetny pomysł! :)
    A czy znasz się może na prawie brytyjskim? Bo rozumiem, że przedstawione przez
    Ciebie informacje dotyczą polskich przepisów.
    A może są regulacje, które obowiązują w całej Unii?

    --
    Stanikomania!
    Na zakupy - z Piersiówką!
    Biuściaste
  • 29.10.07, 21:38
    kasica_k napisała:
    Generalnie "bazą" wszystkich regulacji jest jedna dyrektywa,
    aczkolwiek zasady są niezmienione, mogą się regulacje poszczególnych
    państw rożnić jakimis drobnymi sprawami.
    Np termin w dyrektywie na odstapienie od umowy jest minmum 7 dni co
    znaczy, że państwa mogły wprowadzić dłuższy, ale już nie krótszy.
    regulacje brytyjskie sprawdzę jutro to dopiszę, ale powtarzam reguły
    będą podobne:)

    > Świetny pomysł! :)
    > A czy znasz się może na prawie brytyjskim? Bo rozumiem, że
    przedstawione przez
    > Ciebie informacje dotyczą polskich przepisów.
    > A może są regulacje, które obowiązują w całej Unii?
    >
  • 29.10.07, 21:33
    moim zdaniem bardzo potrzebny!

    Uściślij tylko, proszę - te terminy to dni robocze, czy kalendarzowe liczone po
    kolei? Bo nigdy nie wiem i denerwuję się, ze nie zdążę odesłać stanika.
    Dostaję paczkę powiedzmy dzisiaj - poniedziałek 29.10 Kiedy mija termin zwrotu?
    8 listopada czy może 13. ?

    --
    pozdrawiam
    Monika
    Nie ma za dużychbiustów, są tylko za małe staniki.
  • 29.10.07, 21:42
    Juz uścisłam:) są to terminy w rozumieniu kodeksu cywilnego czyli:
    Zaczynamy liczyc 10-dni od nastepnego dnia pod odebrania
    przesylki/paczki czyli weźmy np 29
    liczymy: 30,31,1,2,3,4,5,6,7,8 czyli ostatni termin na odesłanie to
    08.11.
    Ale jeżeli ten ostatni dzień przypada na dzień ustawowo wolny od
    pracy ( niedziela, świeta) podkreślam NIE SOBOTA to dostajemy
    jakby "gratis" jeden dzień i termin upływa dzień po tym terminie

    olusimama napisała:

    > moim zdaniem bardzo potrzebny!
    >
    > Uściślij tylko, proszę - te terminy to dni robocze, czy
    kalendarzowe liczone po
    > kolei? Bo nigdy nie wiem i denerwuję się, ze nie zdążę odesłać
    stanika.
    > Dostaję paczkę powiedzmy dzisiaj - poniedziałek 29.10 Kiedy mija
    termin zwrotu?
    > 8 listopada czy może 13. ?
    >
  • 29.10.07, 22:23
    Za Brytyjską Federacją Ochrony Konsumentów:

    1. Ustawowy termin odstąpienie od umowy

    Prawo brytyjskie przewiduje minimalny wymagany przez dyrektywe
    termin odstąpienia od umowy tj 7 dni. Przy czym chce podkreślić, że
    jeżeli sklep go wydłuża to obowiązuje nas termin sklepu ( np sklep
    oferuje termin 30-dniowy to tego się trzymamy)
    Niestety trudno mi odpowiedziec na pytanie jak sie liczy termin w
    prawie brytyjskim

    2. Reklamacje i Termin realizacji zamówienia: taki samy jak w prawie
    polskim

    3. Nigdzie nie znalazłam jakichkolwiek ograniczeń od odstępowania od
    umowy ( czyli to co inne sklepy wprowadzają: nie można zwrócić
    majtek) ale postaram się dopytać bieglejszych ode mnie w prawie
    brytyjskim:)
  • 30.10.07, 18:42
    To ja jeszcze o Brytanii. Bo gdzieś wyczytałam, że jakiś brytyjski sklep (nie
    bijcie, nie pamiętam i nie mogę znaleźć a sama nie kupowałam jeszcze) przyjmuje
    zwroty w 28 dni ale liczone między datą wysłania przez nich a datą otrzymania
    przez nich. A co jak poczta strajkuje? Albo się zwyczajnie obija (żeby darować
    sobie określenia bardziej odzwierciedlające sytuację). No i czy to są dni
    robocze czy nie?

    --
    Pan Małe P
  • 30.10.07, 18:49
    Tak jak wspomniałam wcześniej: ustawa może gwarantować inny niż
    sklep termin zwrotu. I wszystko jest ok o ile sklep ma wiekszy niz
    ustawa, bo wtedy odnosi się do nas termin sklepu.
    Dla przykładu ( wymyśliłam nazwy)
    Ustawa polska gwarantuje termin 10 dni zwrotu
    Sklep Anna ma termin 21 to obowiązuje nas termin sklepu-on sam od
    siebie może wydłużyć, nikt mu tego nie broni.

    A co do liczenia terminów w prawie angielskim to niestety na tym sie
    nie znam, napisałam jednak do brytyjskiej federacji ochrony
    konumntów może odpowiedzą.
    aczkolwiek wydaje mi się, że termin 28 liczyć się będzie od dnia
    otrzymania jednakże trudno mi coś powiedzieć tutaj. jak sprawdzę, to
    dam znać.

    bathilda napisała:

    > To ja jeszcze o Brytanii. Bo gdzieś wyczytałam, że jakiś brytyjski
    sklep (nie
    > bijcie, nie pamiętam i nie mogę znaleźć a sama nie kupowałam
    jeszcze) przyjmuje
    > zwroty w 28 dni ale liczone między datą wysłania przez nich a datą
    otrzymania
    > przez nich. A co jak poczta strajkuje? Albo się zwyczajnie obija
    (żeby darować
    > sobie określenia bardziej odzwierciedlające sytuację). No i czy to
    są dni
    > robocze czy nie?
    >
  • 29.10.07, 22:48
    JAK LICZYMY TERMINY

    -Zarówno 10 dni (w czasie których możemy od umowy odstąpić) jak i 30 dni (w
    czasie których sklep musi poinformować nas, że nie ma towaru i zwrócić nam
    pieniądze) to NIE są dni robocze. To są po prostu kolejno następujące po sobie
    dni, wliczając w to soboty i niedziele czy Boże Narodzenie :) Jedynym wyjątkiem
    jest sytuacja, kiedy termin kończyłby się w dniu ustawowo wolnym od pracy (np. w
    niedzielę). Wtedy termin upływa następnego dnia. Ale jeżeli miałby się skończyć
    w zwykły piątek, a po drodze (w środku) wypadłyby 2 niedziele i 1 maja, to one
    nie mają znaczenia.

    -I z tą odsyłką jest tak, że termin liczy się dopiero od momentu OTRZYMANIA
    rzeczy. Czyli nie bójcie się, że jak ktoś prześle Wam stanik po miesiącu, to już
    nie będziecie mogły zrezygnować. Możecie.

    REZYGNACJA W PRAKTYCE

    -Do odstąpienia od umowy NIE wystarczy samo odesłanie produktu. Należy odstąpić
    na piśmie. Wystarczy jednak napisać na fakturze "odstępuję od umowy" I złożyć
    podpis.
    Jeśli dostaniemy jakiś irytujący, skomplikowany formularz zwrotu ze
    szczegółowymi pytaniami o przyczyny, to nawet nie musimy na nie odpowiadać,
    jeśli nie chcemy.
    Bo mamy prawo zrezygnować BEZ PODANIA PRZYCZYN.
    Grunt, żebyśmy zrezygnowali na piśmie, tak żeby było jasne, z czego rezygnujemy.

    -Jeżeli jakiś sklep NIE informuje konsumentów o prawie do rezygnacji
    (odstąpienia) , a szczególnie jeśli wprowadza ich w błąd (znamy te zapisy, że
    staniki z promocji niby nie podlega prawu rezygnacji ;)
    to wtedy termin 10-dniowy jest liczony od momentu, kiedy konsument dowiedział
    się o swoim prawie (np. właśnie czytając ten wątek :)
    Ale nawet w takiej sytuacji maksymalnym terminem rezygnacji jest 3 miesiące.

    PROBLEMY Z "WYSZARPANIEM" PIENIĘDZY OD SKLEPU
    (w przypadku rezygnacji)

    Zgodnie z prawem zwrot powinien nastąpić niezwłocznie, nie później niż w
    terminie 14 dni. Jeżeli konsument dokonał jakichkolwiek przedpłat, należą się od
    nich odsetki ustawowe od daty dokonania przedpłaty. Oczywiście normalnie nie ma
    co zawracać sobie głowy odsetkami, ale jeśli sklep opóźnia się ze zwrotem
    pieniędzy, warto ich nimi postraszyć.

    ALE...
    Oczywiście wszystkie te zasady dotyczą polskich sklepów internetowych. Na
    szczęście tak się jednak przypadkowo składa, że 90% problemów mamy właśnie z
    polskimi sklepami.

    --
    Większość Polek nosi źle dobrane staniki
  • 29.10.07, 23:02
    Dokładnie:)
    Jak liczyć termin wyjaśniłam na górze już.
    Co do problemów to polecam jeszcze "straszenie" urzędem ochrony
    konkurencji i konsumenta. Warto to robić, bo jak tylko poznamy swoje
    prawa i będziemy o nie walczyć sklepy będą je egzekwować.
    Takie przynajmniej jest moje zdanie. Ale myśle że warto cos takiego
    stworzyć na forum i w razie czego służyc choćby mailowa pomocą w
    zakresie uprawnień konsumenta i ich łamania przez sklepy.



    maith napisała:

    > JAK LICZYMY TERMINY
    >
    > -Zarówno 10 dni (w czasie których możemy od umowy odstąpić) jak i
    30 dni (w
    > czasie których sklep musi poinformować nas, że nie ma towaru i
    zwrócić nam
    > pieniądze) to NIE są dni robocze. To są po prostu kolejno
    następujące po sobie
    > dni, wliczając w to soboty i niedziele czy Boże Narodzenie :)
    Jedynym wyjątkiem
    > jest sytuacja, kiedy termin kończyłby się w dniu ustawowo wolnym
    od pracy (np.
    > w
    > niedzielę). Wtedy termin upływa następnego dnia. Ale jeżeli miałby
    się skończyć
    > w zwykły piątek, a po drodze (w środku) wypadłyby 2 niedziele i 1
    maja, to one
    > nie mają znaczenia.
    >
    > -I z tą odsyłką jest tak, że termin liczy się dopiero od momentu
    OTRZYMANIA
    > rzeczy. Czyli nie bójcie się, że jak ktoś prześle Wam stanik po
    miesiącu, to ju
    > ż
    > nie będziecie mogły zrezygnować. Możecie.
    >
    > REZYGNACJA W PRAKTYCE
    >
    > -Do odstąpienia od umowy NIE wystarczy samo odesłanie produktu.
    Należy odstąpić
    > na piśmie. Wystarczy jednak napisać na fakturze "odstępuję od
    umowy" I złożyć
    > podpis.
    > Jeśli dostaniemy jakiś irytujący, skomplikowany formularz zwrotu ze
    > szczegółowymi pytaniami o przyczyny, to nawet nie musimy na nie
    odpowiadać,
    > jeśli nie chcemy.
    > Bo mamy prawo zrezygnować BEZ PODANIA PRZYCZYN.
    > Grunt, żebyśmy zrezygnowali na piśmie, tak żeby było jasne, z
    czego rezygnujemy
    > .
    >
    > -Jeżeli jakiś sklep NIE informuje konsumentów o prawie do
    rezygnacji
    > (odstąpienia) , a szczególnie jeśli wprowadza ich w błąd (znamy te
    zapisy, że
    > staniki z promocji niby nie podlega prawu rezygnacji ;)
    > to wtedy termin 10-dniowy jest liczony od momentu, kiedy konsument
    dowiedział
    > się o swoim prawie (np. właśnie czytając ten wątek :)
    > Ale nawet w takiej sytuacji maksymalnym terminem rezygnacji jest 3
    miesiące.
    >
    > PROBLEMY Z "WYSZARPANIEM" PIENIĘDZY OD SKLEPU
    > (w przypadku rezygnacji)
    >
    > Zgodnie z prawem zwrot powinien nastąpić niezwłocznie, nie później
    niż w
    > terminie 14 dni. Jeżeli konsument dokonał jakichkolwiek przedpłat,
    należą się o
    > d
    > nich odsetki ustawowe od daty dokonania przedpłaty. Oczywiście
    normalnie nie ma
    > co zawracać sobie głowy odsetkami, ale jeśli sklep opóźnia się ze
    zwrotem
    > pieniędzy, warto ich nimi postraszyć.
    >
    > ALE...
    > Oczywiście wszystkie te zasady dotyczą polskich sklepów
    internetowych. Na
    > szczęście tak się jednak przypadkowo składa, że 90% problemów mamy
    właśnie z
    > polskimi sklepami.
    >
  • 29.10.07, 23:21
    Jak najbardziej dobrze zrobiłaś :) Do tej pory pisałyśmy na ten temat
    odpowiadając na konkretne opisy problemów ze sklepami, ale faktycznie osobny,
    całościowy wątek, to świetny pomysł, bo problemy się niestety powtarzały.
    Aczkolwiek... parę sklepów pod wpływem naszych informacji już zrezygnowało z
    nieprawidłowych zapisów :) Zatem nie będziemy tu wspominać np. kto dawniej nie
    uznawał rezygnacji przy modelach na promocji ;))

    W razie problemów zawsze warto zebrać dowody (np. zrzut z ekranu, jeśli sklepy
    stosują niedozwolone klauzule umowne), a następnie pamiętać, że sprawą może się
    zainteresować:
    -Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów
    www.uokik.gov.pl
    -właściwy miejscowo Miejski/Powiatowy Rzecznik Konsumentów
    Tu jest link do ich spisu, wg województw
    www.uokik.gov.pl/pl/ochrona_konsumentow/rzecznicy/
    -Federacja konsumentów
    www.federacja-konsumentów.org.pl
    --
    Większość Polek nosi źle dobrane staniki
  • 02.12.07, 22:40
    Masz armatę a mierzysz z wiatrówki.

    Większość sklepów nie przestrzega ustawy o ochronie danych osobowych a za to
    grozi odpowiedzialność karna.

    Admin www.minsk.szu.pl
  • 14.12.07, 10:29
    Skupiamy się na zakupach i związanych z tym problemami a nie na
    danych osobowych i innych kwestiach prawnych:)
  • 30.10.07, 17:57
    maith napisała:


    > PROBLEMY Z "WYSZARPANIEM" PIENIĘDZY OD SKLEPU
    > (w przypadku rezygnacji)
    >
    > Zgodnie z prawem zwrot powinien nastąpić niezwłocznie, nie później niż w
    > terminie 14 dni. Jeżeli konsument dokonał jakichkolwiek przedpłat, należą się o
    > d
    > nich odsetki ustawowe od daty dokonania przedpłaty. Oczywiście normalnie nie ma
    > co zawracać sobie głowy odsetkami, ale jeśli sklep opóźnia się ze zwrotem
    > pieniędzy, warto ich nimi postraszyć.
    >
    > ALE...
    > Oczywiście wszystkie te zasady dotyczą polskich sklepów internetowych. Na
    > szczęście tak się jednak przypadkowo składa, że 90% problemów mamy właśnie z
    > polskimi sklepami.
    >
    Zgodnie z jakim konkretnie prawem? Pytam o nazwę ustawy. A pytam, bo jestem
    właśnie w takiej sytuacji. Odesłałam stanik - miała być wymiana, ale do niej nie
    doszło z powodu opóźnień w realizacji po stronie sprzedawcy ("czekamy na dostawę
    od producenta"). Kasa miała być wysłana na moje konto w poniedziałek 29.10 (choć
    upominałam się o nią w środę poprzedniego tygodnia), a do dzisiaj pieniędzy na
    koncie nie mam. Jakim konkretnie paragrafem mogę nastraszyć sprzedawcę?
    Zamierzam do nich jutro zadzwonić.
    I jeszcze jedno, to może być istotne. Przysłano mi stanik bez jakiegokolwiek
    dowodu dokonania transakcji (faktura, paragon). Zadzwoniłam do nich i
    usłyszałam, że to u nich normalne, nigdy nie dają (!?!). Czy w tej sytuacji mam
    jakiekolwiek podstawy, by ubiegać się o zwrot pieniędzy? Chodzi o polski sklep
    duoline.pl - omijajcie szerokim łukiem.

    Krusz.
    --
    Kruszyna
    "Primum non stresere..."
  • 30.10.07, 18:06
    Odpiszę Ci na priv


    kruszyzna napisała:

    > maith napisała:
    >
    >
    > > PROBLEMY Z "WYSZARPANIEM" PIENIĘDZY OD SKLEPU
    > > (w przypadku rezygnacji)
    > >
    > > Zgodnie z prawem zwrot powinien nastąpić niezwłocznie, nie
    później niż w
    > > terminie 14 dni. Jeżeli konsument dokonał jakichkolwiek
    przedpłat, należą
    > się o
    > > d
    > > nich odsetki ustawowe od daty dokonania przedpłaty. Oczywiście
    normalnie
    > nie ma
    > > co zawracać sobie głowy odsetkami, ale jeśli sklep opóźnia się
    ze zwrotem
    > > pieniędzy, warto ich nimi postraszyć.
    > >
    > > ALE...
    > > Oczywiście wszystkie te zasady dotyczą polskich sklepów
    internetowych. Na
    > > szczęście tak się jednak przypadkowo składa, że 90% problemów
    mamy właśni
    > e z
    > > polskimi sklepami.
    > >
    > Zgodnie z jakim konkretnie prawem? Pytam o nazwę ustawy. A pytam,
    bo jestem
    > właśnie w takiej sytuacji. Odesłałam stanik - miała być wymiana,
    ale do niej ni
    > e
    > doszło z powodu opóźnień w realizacji po stronie sprzedawcy
    ("czekamy na dostaw
    > ę
    > od producenta"). Kasa miała być wysłana na moje konto w
    poniedziałek 29.10 (cho
    > ć
    > upominałam się o nią w środę poprzedniego tygodnia), a do dzisiaj
    pieniędzy na
    > koncie nie mam. Jakim konkretnie paragrafem mogę nastraszyć
    sprzedawcę?
    > Zamierzam do nich jutro zadzwonić.
    > I jeszcze jedno, to może być istotne. Przysłano mi stanik bez
    jakiegokolwiek
    > dowodu dokonania transakcji (faktura, paragon). Zadzwoniłam do
    nich i
    > usłyszałam, że to u nich normalne, nigdy nie dają (!?!). Czy w tej
    sytuacji mam
    > jakiekolwiek podstawy, by ubiegać się o zwrot pieniędzy? Chodzi o
    polski sklep
    > duoline.pl - omijajcie szerokim łukiem.
    >
    > Krusz.
  • 30.10.07, 18:08
    alxandra napisała:

    > Odpiszę Ci na priv

    To podaje adres, bo ten uzywam tylko do forum i grupy dysk. Nie sciagam poczty :)
    malwina.ferenz@op.pl

    Dzięki :)
    --
    Kruszyna
    "Primum non stresere..."
  • 30.10.07, 18:17
    wysałałam też z innego adresu:) w razie pytań pisz
  • 03.11.07, 08:02
    Wysłałam do sklepu informację skomponowaną dla mnie przez alxandrę i postąpiłam
    zgodnie z radami dziewczyn podanymi tu na forum. Jestem w szoku. Wystarczył
    e-mail (nawet nie musiałam wysyłać im tego poleconym) i wpłata jest na koncie.
    Natychmiast wywiązali się z obowiązków. Widać słowo "paragraf" ma magiczną moc :)))
    Zgłosić sprawy do urzędu konsumenckiego nie omieszkam - może okaże się to w
    przyszłości pomocne dla innych klientek feralnego sklepu. Nie będą miały takich
    przebojów jak ja.
    Jeszcze raz dziękuję wszystkim za pomoc :)

    Krusz.
    --
    Kruszyna
    "Primum non stresere..."
  • 03.11.07, 08:04
    Zapomniałam napisać, że poinformowałam ich o karnych odsetkach, które mi będą
    wisieć w przypadku niezmieszczenia się w ustawowym terminie. Może to też dało im
    kopa :)

    Krusz.
    --
    Kruszyna
    "Primum non stresere..."
  • 30.10.07, 20:01
    Proponuję jednak odpowiedzi wrzucać tu, bo się mogą przydać następnym osobom.
    Tak samo, jak doboru staników nie robimy metodą pisania na priv.
    Zatem Kruszyno :)
    > Zgodnie z jakim konkretnie prawem? Pytam o nazwę ustawy.

    Zgodnie z art. 7.3 ustawy o ochronie niektórych praw konsumentów oraz o
    odpowiedzialności za szkodę wyrządzoną przez produkt niebezpieczny.

    "W razie odstąpienia od umowy umowa jest uważana za niezawartą, a konsument jest
    zwolniony z wszelkich zobowiązań. To, co strony świadczyły, ulega zwrotowi w
    stanie niezmienionym, chyba że zmiana była konieczna w granicach zwykłego
    zarządu. Zwrot powinien nastąpić niezwłocznie, nie później niż w terminie
    CZTERNASTU dni. Jeżeli konsument dokonał jakichkolwiek przedpłat, należą się od
    nich ODSETKI ustawowe od daty dokonania przedpłaty."

    > Przysłano mi stanik bez jakiegokolwiek
    > dowodu dokonania transakcji (faktura, paragon). Zadzwoniłam do nich
    > Czy w tej sytuacji mam jakiekolwiek podstawy, by ubiegać się o
    > zwrot pieniędzy?

    Oczywiście, że masz prawo ubiegać się o zwrot pieniędzy. To wynika bezpośrednio
    z Ustawy o ochronie niektórych praw konsumentów oraz o odpowiedzialności za
    szkodę wyrządzoną przez produkt niebezpieczny.
    [Dz.U.00.22.271]

    Jedyny możliwy powód konieczności odesłania im faktury/rachunku (oczywiście
    jeśli byś je dostała) to ich ew. problemy z urzędem skarbowym. Jeśli ich nie
    dokładają, to oczywiste, że nie musisz oddawać tego, czego nie dostałaś. Faktury
    nie służą w tej sytuacji jako dowód dokonania transakcji z Twojej strony, bo oni
    przecież mają całą transakcję, z Twoimi danymi, zarejestrowaną.

    Jeśli natomiast doszłoby do sytuacji, że sklep celowo nie przesyłałby rachunków,
    żeby potem pod tym fikcyjnym pretekstem odmawiać konsumentom ich praw, to
    oczywiście byłoby to nielegalne, bo to by było celowe oszustwo.

    I dodatkowo postrasz ich tymi odsetkami.
    --
    Większość Polek nosi źle dobrane staniki
  • 30.10.07, 20:05
    Zgadzam się posrednio, ale proponowałabym zmienić formę odpowiedzi
    bo wątek stanie się nieczytelny.
    Zastanawiam się czy poprzez blog: stanikowe-sklepy nie zrobić
    zakładki pytania-odpowiedzi bo wtedy będzie to bardziej czytelne.
    takie refleksje.
    Albo zebrać gdzieś pytania z odpowiedziami bo jeżeli wątek sie
    rozrośnie to będzie w nim ogromny bałagan.
    Z rozmairami jest troche inna sytuacja bo w tytule sie on zmieści
  • 30.10.07, 20:20
    alxandra napisała:

    > Zgadzam się posrednio, ale proponowałabym zmienić formę odpowiedzi
    > bo wątek stanie się nieczytelny.

    Baaaaaaaaaaaaaardzo dziękuję obu forumowiczkom. List od alxandry
    otrzymałam - bardzo, bardzo dziękuję :))
    Od razu czuję się silniejsza. Postąpię zgodnie z tym, co mi
    radzicie. Jeśli alxandra nie ma nic przeciwko, to mogę wkleić tutaj
    treść listu. Myślę, że pomogłaby innym dziewczynom. Decyzja należy
    do alxandry :)
    A swoją drogą to niesamowite, że trzeba się tak pałować ze sklepami.
    Przecież tracą przez to klientki. Czy oni tego nie widzą?

    Krusz.
    --
    Kruszyna
    "Primum non stresere..."
  • 30.10.07, 20:29
    maith napisała:

    > Jeśli natomiast doszłoby do sytuacji, że sklep celowo nie
    przesyłałby rachunków
    > ,
    > żeby potem pod tym fikcyjnym pretekstem odmawiać konsumentom ich
    praw, to
    > oczywiście byłoby to nielegalne, bo to by było celowe oszustwo.

    Pomyślałam, że może tutaj zachodzić również inna możliwość: nie
    wszystkie transakcje sklep księguje i w ten sposób zaniża sobie
    przychód (a więc dochód przez to też jest mniejszy), przez co płaci
    mniejszy podatek.

    > I dodatkowo postrasz ich tymi odsetkami.

    Tak zrobię. Będę groźna :) Bardzo dziękuję :)

    Krusz.
    --
    Kruszyna
    "Primum non stresere..."
  • 13.11.07, 09:57
    A jak to jest ze zwrotami czy wymianą w sklepach stacjonarnych a nie
    internetowych? W wielu sklepach z ubraniami istnieje obecnie
    możliwość zwrotu np w H&M (tam, też mają biustonosze) czy Promod o
    ile ubranie nie było noszone, ma metki i oryginalne opakowanie...a
    jak to jest sklepach z bielizną?
  • 13.11.07, 14:54
    bruxelka11 napisała:
    Mozliwośc zwrotu/wymiany towaru pełnowartościowego w sklepie
    stacjonarnym zależy tylko i wyłącznie od dobrej woli
    sprzedawcy/wewnętrznych regulaminów. Kwestia ta nie jest uregulowana
    prawnie.
    Czyli teoretycznie w sklepie sprzedającym "zwykłe" ubrania i
    bielizne może pojawić się informacja: Przyjmujemy zwroty (...) z
    wyjątkiem bielizny.


    > A jak to jest ze zwrotami czy wymianą w sklepach stacjonarnych a
    nie
    > internetowych? W wielu sklepach z ubraniami istnieje obecnie
    > możliwość zwrotu np w H&M (tam, też mają biustonosze) czy Promod o
    > ile ubranie nie było noszone, ma metki i oryginalne opakowanie...a
    > jak to jest sklepach z bielizną?
  • 30.10.07, 18:05
    Super sprawa z tym wątkiem! Popieram ideę w całej rozciągłości. Niesamowicie
    potrzebna sprawa. Jeśliby można go gdzieś umieścić na świeczniku, w miejscu
    ogólnie dostępnym dla wszystkich korzystających z forum, byłoby super.

    Krusz.
    --
    Kruszyna
    "Primum non stresere..."
  • 30.10.07, 18:09
    A co w sytuacji gdy na stronie sklepu jest napisane, ze towar dostępny w ciągu
    3-5 dni a czeka się na niego i 3 tygodnie?
    --
    Zabawne jak mało ważna jest Twoja praca, gdy prosisz o podwyżkę, a
    jak niesamowicie niezbędna dla ludzkości gdy prosisz o urlop...
  • 30.10.07, 18:24
    Muszę przyznać, że sama się nad tym zastanawiałam:) Bo tak: z jednej
    strony art 12 ust 1mówi:

    Art. 12. 1. Jeżeli strony nie umówiły się inaczej, przedsiębiorca
    powinien wykonać umowę zawartą na odległość najpóźniej w terminie
    trzydziestu dni po złożeniu przez konsumenta oświadczenia woli o
    zawarciu umowy.

    i tak, jeżeli za warunki oferty przedsiębiorcy można uznać termin
    wysyłki 3-5 dni to w razie uchybienia tego terminu można anulować
    zamówienie. Czyli stosujemy: jeżeli strony nie umówiły się inaczej
    więc idąc tym tropem: przedsiebiorca zaoferował termin 3-5 dni, Ty
    przyjełaś warunki oferty czyli w sumie umówiliście się, że dostawa
    będzie w ciągu 3-5 dni.
    Ja osobiście skłaniam się ku takiej interpretacji szczególnie w
    świetle zwiekszenia uprawnień konsumntów. Jednakże pozostaje pewna
    wątpliwośc natury prawnej, nie chcąc używać terminologii prawnej,
    ale niestety nie obejdę sie od tego: czy jest to oświadczenie woli
    czy wiedzy.
    jeżeli wiedzy: to wtedy nic nie można zrobić, jeżeli woli to jak
    najbardziej przedsiębiorcę wiążę ten termin:)
    niestety prawo nie jest logiczne:)

    Mam nadzieje, ,że da się zrozumieć z tego co napisałam. jak nie to
    śmiało proszę o pyatnia




    ganbaja napisała:

    > A co w sytuacji gdy na stronie sklepu jest napisane, ze towar
    dostępny w ciągu
    > 3-5 dni a czeka się na niego i 3 tygodnie?
  • 31.10.07, 20:55
    Czy dobrze rozumiem, że jeśli mamy 10 dni na zwrot, to za zwrot przyjmujemy
    moment nadania przesyłki na poczcie (który da się potwierdzić dowodem nadania)?
    Nieważne ile potem poczta się z przesyłką cacka, ważne żeby wysłać przed upływem
    10 dni?
  • 01.11.07, 09:04
    angella456 napisała:

    > Czy dobrze rozumiem, że jeśli mamy 10 dni na zwrot, to za zwrot przyjmujemy
    > moment nadania przesyłki na poczcie (który da się potwierdzić dowodem nadania)?
    > Nieważne ile potem poczta się z przesyłką cacka, ważne żeby wysłać przed upływe
    > m
    > 10 dni?

    Dokładnie tak. ALE (1) na polskiej poczcie państwowej a nie np. u Operatora
    Pocztowego, (2) w stosunku do polskiego sklepu.

    --
    Pan Małe P

    Całe życie nosiłam za mały stanik. Ty też daj sobie szansę na Właściwy Rozmiar
  • 01.11.07, 23:28
    Z tym pkt (2) to nie do końca mogę się zgodzić. Wyjaśnienie będzie
    wkrótce w informmacji: prawo angielskie na blogu o sklepach
    internetowych limonki


    bathilda napisała:

    > angella456 napisała:
    >
    > > Czy dobrze rozumiem, że jeśli mamy 10 dni na zwrot, to za zwrot
    przyjmuje
    > my
    > > moment nadania przesyłki na poczcie (który da się potwierdzić
    dowodem nad
    > ania)?
    > > Nieważne ile potem poczta się z przesyłką cacka, ważne żeby
    wysłać przed
    > upływe
    > > m
    > > 10 dni?
    >
    > Dokładnie tak. ALE (1) na polskiej poczcie państwowej a nie np. u
    Operatora
    > Pocztowego, (2) w stosunku do polskiego sklepu.
    >
  • 01.11.07, 12:57
    Taką mam propozycję. FAQ przyszpilony gdzieś na wierzchu, NIE do pytania i odpowiadania, tylko do wiszenia sobie, a pytania i odpowiedzi kierowane tu. Ewentualnie później można konkretny problem i rozwiązanie dopisać do FAQ. W ten sposób bałagan się zmniejszy i wszystkie potrzebne informacje znajdą się w FAQ.
    --
    Tupecik
  • 01.11.07, 22:19
    Czy to dotyczy także Allegro? Jeśli nie to na jakiej podstawie?
    Jakoś chyba nie doczytałam - czy to ma się tak samo w stosunku do
    sprzedaży rzeczy używanych?
    Pytam - bo jakoś na Allegro np nie można było wymienić bielizny,
    jeśli rozmiar był nie ten.
  • 01.11.07, 23:07
    Niestety możliwość zwrotu nie dotyczy allegro, jednym z wyjatków u
    ustawie o ochronie niektorych praw konsumentów() jest sprzedaż z
    licytacji.
    Jeżeli jednak po drugiej stronie kupujemy od przedsiębiorcy i w
    opcji kup teraz bez licytacji to możemy zwrocić towar.

    W/w ustawa stosuje sie tylko wylacznie do relacji konsument-
    przedsiebiorca
  • 02.11.07, 22:24
    Limonko, mam prośbę - popraw u siebie nazwę urzędu. To jest
    Urząd Ochrony Konkurencji i KonsumentÓW.
    Drobny błąd, ale błędy w nazewnictwie zmniejszają wiarygodność FAQ.
    I podając informację, gdzie się można zwrócić o pomoc dorzuć informacje
    kontaktowe (podawałam je).
    --
    Większość Polek nosi źle dobrane staniki
  • 02.11.07, 23:26
    Przy okazji okazało się, że poprawny adres Federacji Konsumentów to
    www.federacja-konsumentOw.org.pl (o zamiast ó)
  • 03.11.07, 02:00
    Z uwagą przeczytałam cały wątek, za ok tydzień rusza mój sklep i
    jestem żywo zainteresowana całą problematyką związaną z kwestią
    prawną sprzedaży wysyłkowej.
    Oczywiście już wcześniej zapoznałam się z przepisami przytaczanymi
    przez forumowiczki, a z niektórymi problemami spotkałam się
    osobiście będąc klientką sklepów internetowych.
    Chciałam jednak zwrócić uwagę na jeden szczegół związany z
    dostarczeniem do klienta dowodu sprzedaży, czyli paragonu lub
    faktury.
    Otóż w przypadku, gdy klient zamawia towar i płaci za niego np.
    przelewem, paragon powinien być dołączony do przesyłki. Sprawa się
    trochę komplikuje w momencie, gdy klient decyduje się na zapłatę "za
    pobraniem" wówczas sklep wysyła towar bez paragonu czy faktury, a
    stosowny dokument dosyła dopiero po tym jak poczta przeleje
    pieniądze na konto sklepu. Wynika to z faktu, że może wystawić dowód
    sprzedaży dopiero po zaksięgowaniu wpłaty na swoim koncie.
    Mam nadzieję, że nie zagmatwałam:)
  • 03.11.07, 08:10
    Niech się dziewczyny wypowiedzą. Ja kupowałam trzy razy bieliznę w sklepie
    internetowym i zawsze brałam opcję za pobraniem. W dwóch przypadkach paragon
    dołączony był do otrzymanego przedmiotu. W jednym przypadku nie dołączono nic
    (chciałam najpierw wymienić itp., jest o tym wyżej), ale niczego też mi nie
    dosłano. Raz kupowałam w drogerii internetowej i również dostałam przesyłkę
    razem z paragonem, pomimo wybrania opcji za pobraniem.
    --
    Kruszyna
    "Primum non stresere..."
  • 03.11.07, 11:15
    Ostatnio zamawiałam biustonosze za pobraniem i paragon otrzymałam razem z nimi.
    Z tego co wiem to chyba można wystawić dowód sprzedaży bez wpłaty na konto. To
    znaczy fakturę można na pewno.
  • 03.11.07, 11:51
    Oczywiście, że można wystawić fakturę/"nabić" sprzedaż na kasie
    fiskalnej bez wpłaty pieniędzy na konto.
    A wręcz płatnik VAT takim niewątpliwie jest sklep internetowy ma
    obowiązek wystawić w razie żądania fakturę VAT w ciągu 7 dni od w
    tym przypadku wysyłki towaru.
    Chciałabym podkkreślić dwie rzeczy tutaj:
    - przedsiebiorca nie może od konsumenta wymagać przedpłat przed
    wykonaniem świadczenia ( vide cytowana tutaj ustawa) tzn gdyby 100%
    kleintek chciało wysyłki towaru za pobraniem to tak ma być:)
    - moment sprzedazy: jak juz wspomniałam w FAQ na stronei stanikowe-
    sklepy: sprzedaż jest skuteczna jeśli (1) wydano towar i (2)
    zapłacono należność. Tak więc możemy się domagać dowodu sprzedaży po
    spełnieniu w/w przesłanek czyli po uiszczeniu opłaty na poczcie (
    mamy do do czynienia ze swoistym pośrednictwem Poczty Polskiej ale
    to temat na inne rozważania)
    Zwłaszcza że nie otrzymamy towaru jeżeli nie zapłacimy.
    A co do księgowania obrotu to przyznam że ostatni raz z
    rachunkowością miałam do czynienia dośc dawno jednakże z tego co
    pamiętam jest mozliwośc korekt na kontach kśięgowych w przypadku
    zwrotu towaru.

    Przepraszam za odpowiedzi z opóźnieniem, ale jestem na urlopie z
    brakiem stałego dostepu do netu
  • 03.11.07, 16:52
    No tak, będę musiała to jeszcze dokładnie sprawdzić sama, ale to
    księgowy, który będzie prowadził rachunkowość mojej firmy powiedział
    mi o tej sytuacji. Wiem że kiedyś było inaczej, ale to są podobno
    jakieś ostatnie zmiany.
  • 03.11.07, 20:40
    Wydaje mi się ( specem od ksiegowości nie jestem) że księgowemu
    chodzi o ewidencjonowanie transakcji, czyli o rozporzadzenie
    ministra finansów w sprawie kas rejestrujących z 2007 miesiąca nie
    pamiętam( ale na pewno przed czerwcem). Odnosi się to do momentu
    pokazywania przychodu i powstania obowiązku podatkowego.
    Jeżeli chodzi o dowód sprzedazy a takim niewatpliwie jest paragon
    fiskalny to nalezy go dostarczyć niezwłocznie po dokonaniu czynności
    i literatura, którą ja znam mówi, że paragon należy dostarczyć wraz
    z przesyłką nawet jeżeli takowa jest za pobraniem. Szczegółowo co do
    kwestii podatkowych/rachunkowościowym się jednak nie wypowiadam. Nie
    do końca mój profil:)
  • 03.11.07, 21:41
    ja się nie znam ani na prawie, ani na księgowości, ale na logikę to wygląda tak:

    paragon razem z towarem jest w zamkniętej paczce, klient ją otwiera dopiero po
    uiszczeniu opłaty, zatem zawartość jest już wtedy jego własnością = paragon mu
    się należy jak psu zupa. A jeśli nie zapłaci to nie dostanie towaru, ten wróci
    do sprzedawcy, który będzie sobie mógł ten paragon wycofać z systemu.


    --
    pozdrawiam
    Monika
    Nie ma za dużychbiustów, są tylko za małe staniki.
  • 03.11.07, 22:30
    Wiesz, gdyby prawo było logiczne to problemów nie byłoby:) Niestety
    (dla niektórych stety) nie jest, ale dzieki temu (między innymi)
    prawnicy mja pracę:D
    A juz po pierwszym semestrze prawa motto moich znajomych brzmiało:
    logika jest nielogiczna

    olusimama napisała:

    > ja się nie znam ani na prawie, ani na księgowości, ale na logikę
    to wygląda tak
    > :
    >
    > paragon razem z towarem jest w zamkniętej paczce, klient ją
    otwiera dopiero po
    > uiszczeniu opłaty, zatem zawartość jest już wtedy jego własnością
    = paragon mu
    > się należy jak psu zupa. A jeśli nie zapłaci to nie dostanie
    towaru, ten wróci
    > do sprzedawcy, który będzie sobie mógł ten paragon wycofać z
    systemu.
    >
    >
  • 03.11.07, 22:33
    alxandra napisała:

    > logika jest nielogiczna

    Logika jest jak najbardziej logiczna. To przepisy bywaja niespójne i
    niejednoznaczne. Ale cóż się dziwić, nie są tworzone przez nieomylnych.
  • 03.11.07, 22:44
    wiesz to motto powstało na wydziale prawa po egzaminie z logiki,
    przy którym ta sama wersja egzaminu miała różne klucze:D Stąd to
    powiedzenie:) Aczkolwiek logika matematyczna jest jak
    najbardziej "logiczna", przy czym z tą humanistyczną to różnie
    bywa:D
    Prawda jest taka, że ustawodawstwo nie nadąża z czasem i rozwojem
    technologii dlatego mamy często sytacje wątpliwe, pominiete przez
    ustawodawcę bądź też przepisy z różnych ustaw pozostające do siebie
    w sprzeczności:)
    Ale wracając do paragonów fiskalnych to mamy tutaj "konflikt
    interesów"- sprzedawcy, który nabijając sprzedaż na kase fiskalną
    jednocześnie generuje sobie przychód i konsumenta, który chce mieć
    dowód sprzedaży i co więcej ma do niego prawo.
    Ja osobiście przychylam się do koncepcji( tak jak większość
    piśmiennictwa w prawie), że paragon należy wysłać wraz z przesyłką,
    ale sądzę, że znajdą się osoby twierdzące inaczej. Tak juz jest w
    prawie:D


    limonka_01 napisała:

    > alxandra napisała:
    >
    > > logika jest nielogiczna
    >
    > Logika jest jak najbardziej logiczna. To przepisy bywaja niespójne
    i
    > niejednoznaczne. Ale cóż się dziwić, nie są tworzone przez
    nieomylnych.
  • 03.11.07, 22:31
    Kluczową informacją jest to, który moment jest uznawany za realizację usługi.
    Jeżeli przyjąć, że jest to moment wysłania towaru do klienta, to wiele rzeczy
    związanych z wystawianiem faktur/paragonów, obciążania kart płatniczych,
    powstania obowiązku podatkowego dla sprzedawcy jest prostsze.
    --
    Zakupy w internecie? To proste!
  • 15.01.08, 15:47
    Trochę offtopikowo sobie pozwolę, a może wcale nie, bo przesyłek
    stanikowych też od dwóch tygodni nie mogę się doczekać :(, ale tfu
    tfu, nie będę zapeszać, może się doczekam. Tym razem jednak
    chciałabym zapytać, jeśli można, jak sobie poradzić ze skandalicznym
    zachowaniem dotąd lubianego przeze mnie brytyjskiego Amazona. 27
    października wysłali mi paczkę, która nigdy nie doszła. Gorzej, że
    napisałam do nich kilka listów z prośbą o wyjaśnienie, a oni
    demonstracyjnie je olewają. Od półtora miesiąca nikt nie raczył mi
    odpowiedzieć. Czy sklep ma prawo tak lekceważyć klienta? Czy można
    się na powołać na jakiś paragraf angielskiego prawa? Albo np.
    zgłosić przestępstwo internetowe na polskiej policji (kasa (niemała)
    z konta pobrana, paczki nie ma, kontaktu żadnego z firmą również).
    Zupełnie nie wiem, co robić, czuję się bezradna. Będę wdzięczna za
    podpowiedź.
  • 15.01.08, 15:54
    Tymi przesyłkami stanikowymi się nie martw. Sklepy stanikowe w UK są bardzo
    przyzwoite. Jeżeli zamawiałaś z któregoś z tu polecanych, to wszystko będzie ok
    :) Już parę osób się o tym przekonało. Mi np. Brastop wysłał zaginioną paczkę
    jeszcze raz :)
    --
    Większość Polek nosi źle dobrane staniki
  • 22.02.08, 18:46
    Boże, kompletnie zapomniałam, że tu napisałam. No wiec Amazon wysłał mi ponownie przesyłkę i jakiś cudem doszła, tej nie ukradli - ale nie zgodzili się wysłać rejestrowanej, mimo moich próśb. Co do stanikowych sklepów - właśnie zginęła mi przesyłka z Brastopu (wysłana 7 lutego), w poniedziałek do nich napiszę (minie chyba 18 dni) i zobaczymy. Natomiast, jak już gdzieś wspomniałam, Bravissimo pod tym względem nie jest w porządku. Zrekompensowali mi tylko jedną zagnioną przesyłkę, drugiej już nie, mimo że w świetle europejskiego prawa mają obowiązek dostarczyć mi wszystkie zaginione przesyłki, a czepiać się poczty, ewentualnie wnosić skargi (tego się dowiedziałam w Europejskim Centrum Konsumenckim). To nie ja powinnam walczyć o swoje, tylko oni. No cóż, nie wiedziałam tego wtedy, byłam zadowolona, że chociaż jedna przesyłka przyjdzie, no i że na własny koszt mi wysyłają rejestrowane teraz. Teraz jest mi przykro, ale wciąż się waham, czy coś z tym robić. To jedyny sklep, w ktorym mogę kupować bez dopłacania za rejestrowane.

    Figleaves zachował się bez zarzutu, oddał pieniądze.

    Więcej doświadczeń nie mam i mieć nie będę, bo definitywnie rezygnuję z netowych zakupów - na 7 zamówień doszły 2 (mowa o nierejestrowanych). Dziękujemy Ci, poczto polska.
  • 21.02.08, 14:51
    pytanko: dostałam stanik z oczkiem na boku, chce go wymienic na
    niezniszczony, co mam zrobic? wysłać stanik, paragon i cos jeszcze??
    cos napisac? kompletnie nie wiem i licze na pomoc:)
  • 21.02.08, 17:31
    Podaj stan faktyczny, czy kupiłaś od producenta, czy od osoby fizycznej, od
    Polaka czy od osoby o obywatelstwie/przynależności do innego państwa?
    Wstępnie przeczytaj sobie posty tutaj:
    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=32203&w=74600714&a=74609255 , jest tam
    troche informacji o rękojmii/niezgodności towaru z umową.

    --
    Czuję, że nick, jaki sobie wybrałam, jest odrobinę niepoważny..;)
    ---
    www.foranimals.wroclaw.pl , www.kociezycie.pl
  • 17.03.08, 13:57
    Alxandro, mam do Ciebie pytanie, mianowicie przesyłkę otrzymałam ze
    sklepu dnia 3 marca 2008, odesłałam na wymianę dnia 5 marca, do tej
    pory sklep nie otrzymał tej przesyłki (jak sam twierdzi), na wymianę
    daje termin 10 dni. Dziś idę na pocztę sie dowiedzieć o przesyłkę.
    Tak więc jeśli dojtrze ona do sklepu po upływie 10 dni(nie z mojej
    winy) to czy otrzymam zwrot wymienny? Trochę mnie ta sytuacja
    denerwuje. Dziękuję.
  • 17.03.08, 14:10
    czy ten sklep to nie bellissima może? Mam z nimi identyczną
    sytuację:(. Jeśli do czwartku przesyłka się u nich nie znajdzie będę
    składać reklamację (na poczcie już byłam - informacji nie udzielają,
    bo o to trzeba się dowiadywać w każdym kolejnym punkcie, na który
    trafia przesyłka. U nich można tylko złożyć reklamację, wrrrrrrrrr).
    A co do terminu: ważna jest żeby w tych 10 dniach zmieścić się z
    odesłaniem, moment dotarcia do sklepu nie ma dla twoich praw
    znaczenia (a jak nie będą chcieli/mogli wymienić muszą Ci oddać
    pieniądze. Oczywiście o ile przesyłka do nich jednak dotrze).


    --
    Niezmiennie jest mi przyjemnie,
    gdy świat sobie radzi beze mnie
  • 18.03.08, 22:35
    narcyza5 napisała:

    > czy ten sklep to nie bellissima może? Mam z nimi identyczną
    > sytuację:(.

    Zaczynam się niepokoić. Osiem dni temu wysłałam i dostałam mail, że mojej przesyłki nadal nie otrzymali. O co chodzi?
  • 17.03.08, 14:12
    Ważna jest data wysłania, a nie dojścia do sklepu. Czyli zmieściłaś
    się terminie.

    dbj4 napisała:

    > Alxandro, mam do Ciebie pytanie, mianowicie przesyłkę otrzymałam
    ze
    > sklepu dnia 3 marca 2008, odesłałam na wymianę dnia 5 marca, do
    tej
    > pory sklep nie otrzymał tej przesyłki (jak sam twierdzi), na
    wymianę
    > daje termin 10 dni. Dziś idę na pocztę sie dowiedzieć o przesyłkę.
    > Tak więc jeśli dojtrze ona do sklepu po upływie 10 dni(nie z mojej
    > winy) to czy otrzymam zwrot wymienny? Trochę mnie ta sytuacja
    > denerwuje. Dziękuję.
  • 17.03.08, 20:14
    Narcyzo to dokładnie sklep bellissima! zaskoczyłąś mnie zupełnie, że
    masz tę samą sytuację, o co tu chodzi? Nie chca przyjmować tych
    przesyłek czy co? Dziś na poczcie powiedzieli mi, że moge złożyc
    reklamację dopiero 17 marca(też nie udzielają informacji gdzie ta
    przesyłka jest). już nie wiem o co w tym wszystkim chodzi, czy to
    jakaś chora polityka tego sklepu, bo niemożliwe żeby tobie i mi
    zgninęła przesyłka akurat do bellissimy!nie chce mi się w to
    wierzyć.Martwię sie o swoją kasę, nie wspominajac, że nie mam w czym
    chodzić. Alxandro dziękuję za utwierdzenie, ze zmieściłam się w
    terminie ; )Narcyzo co zamierzasz zrobić?
  • 17.03.08, 23:41
    dbj4 napisała:

    > Dziś na poczcie powiedzieli mi, że moge złożyc
    > reklamację dopiero 17 marca

    dbj4, DZIŚ jest 17 marca!
    --
    "Mało ludzi myśli, ale każdy chce mieć swoje zdanie."
  • 17.03.08, 20:20
    Zapomniałam dodać(chyba z tych nerwów), że wysłałam w tamtym
    tygodniu do bellissimy maila z pytaniem czy dotarła do nich
    przesyłka, odpowiedzieli, że jeśli ją dostanę to mnie poinformują.
    Dobra, czekałam. W piątek wieczorem wysłałam drugiego, żeby sie
    upewnić czy juz doszła(bo pomyślałam sobie, że może bellissima
    zapomniała mi o tym zakomunikować), dziś rano tzn w poniedziałek
    dopiero dostałam odpowiedź, że już przecież napisali mi, że jak
    otrzymają przesyłkę to mi napiszą, a poza tym zebym dowiadywała się
    na poczcie(!). Dla mnie to traktowanie klienta w chamski sposób, nie
    mówiac o tym, że musiałam czekac cały weekend na maila od nich. Tak
    się zraziłam, ze to moja ostatnia przygoda z tym sklepem.
  • 18.03.08, 09:17
    moja również ostatnia.
    Pierwsza też zresztą była nieudana, trzeciej szansy dawać im nie
    będę. Korespondencja ze mną wyglądała tak samo.
    Ja dopiero w czwartek mogę złożyć reklamację na poczcie - jeśli do
    tej pory przesyłka do bellissimy nie dotrze.
    No to będę reklamować i liczę na to, że w takim przypadku pieniądze
    odda mi poczta. Opłata za polecony to 4 zł, zwracają do 50krotności
    tej stawki (chyba, że się mylę co do tych 4 złotych), koszt stanika
    się w tym mieści, stratna bardziej (pomijając nerwy i czas) więc być
    nie powinnam. Tyle, że odzyskam pewnie te pieniądze za miesiąc, a
    liczyłam na nie teraz...

    --
    Niezmiennie jest mi przyjemnie,
    gdy świat sobie radzi beze mnie
  • 18.03.08, 19:09
    Narcyzo czy reklamowałaś już kiedyś? bo ja nigdy, wiec jeśli
    mogłabys mi napisać jak to wygląda, co mniej więcej trzeba napisać
    na tym formularzu, żebym przypadkiem sama się nie oszukała byłabym
    ci wdzięczną:)[bo jutro tzn w środę reklamuję] Mam jeszcze do Ciebie
    jedno pytanie: przelewem bankowym wysłałam bellissimie dopłatę do
    zamówienia 10 zł, jak mam ją odzyskać, czy napisac im mailem, że
    chcę zwrot na swoje konto? Pisze do Ciebie, bo nie mam kogo się
    spytac, tak więc nie miej mi za złe-Dziękuję.:)Jeśli możesz to
    odpisz mi mailem na: igr6@wp.pl :)
  • 18.03.08, 19:11
    dodam, że mój koszt poleconego priorytetu to 5, 30 gr.
  • 18.03.08, 19:27
    dbj4 nic jeszcze nie reklamowałam, dotąd żadnych kłopotów z pocztą
    nie miałam, eh.
    Limonka podała kiedyś na forum taką linkę, gdzie jest wytłumaczone
    co i jak w takiej sytuacji robić:
    uke.gov.pl/uke/index.jsp?place=Lead01&news_cat_id=223&news_id=723&layout=1&page=text
    przyjdzie mi się pewnie pojutrze przekonać, jak to funkcjonuje w
    praktyce.
    Jeśli dodatkowo dopłaciłaś bellisimie to w przypadku reklamacji na
    poczcie dolicz to po prostu do sumy, jakiej będziesz żądała od nich
    tytułem odszkodowania.


    --
    Niezmiennie jest mi przyjemnie,
    gdy świat sobie radzi beze mnie
  • 18.03.08, 19:37
    Nie można tak zrobić. Odszkodowania domagasz sie od PP z powodu zaginięcia
    przesyłki. Pieniądze wpłaciłaś sklepowi, żeby Ci coś wysłał w ramach wymiany, to
    co innego.
    --
    Czuję, że nick, jaki sobie wybrałam, jest odrobinę niepoważny..;)
    ---
    www.foranimals.wroclaw.pl , www.kociezycie.pl
  • 18.03.08, 19:33
    dzięki.
    No to odzyskam 3/4 tego, co utopiłam w bellissimie:(
    Chyba, że się jednak znajdzie, albo przynajmniej u nich awizowano -
    obiecuję sobie nie odpuścić im tego procesu.



    --
    Niezmiennie jest mi przyjemnie,
    gdy świat sobie radzi beze mnie
  • 18.03.08, 19:41
    Tzn. wiesz - nic nie stoi na przeszkodzie, żebys domagała się całej kwoty,
    jakiej wart był stanik. Jeśli sie okaże, że to faktycznie jest 2,20, nie
    omieszkają Cię powiadomić;) Ale wydaje mi się, że mam rację.

    A może jeszcze się znajdzie, do mnie jakis czas temu paczka szła 3 tygodnie.
    Jesli to był polecony, to może się zawieruszył.
    --
    Czuję, że nick, jaki sobie wybrałam, jest odrobinę niepoważny..;)
    ---
    www.foranimals.wroclaw.pl , www.kociezycie.pl
  • 19.03.08, 08:19
    pewnie masz rację z tymi 2,20. Te 4 zł przyjęłam sobie dlatego, że
    taka opłata widnieje na tym świstku potwierdzającym nadanie
    poleconego. A że znaczki to była oddzielna opłata, więc uznałam, że
    4 zł to za to, że polecony.
    Ciekawe wobec tego, za co jest te pozostałe 1,80 zł.

    > Tzn. wiesz - nic nie stoi na przeszkodzie, żebys domagała się
    całej kwoty,
    > jakiej wart był stanik.
    ale niestety prawo pocztowe limituje ich odpowiedzialność:(( do tej
    50krotności opłaty za polecony.

    --
    Niezmiennie jest mi przyjemnie,
    gdy świat sobie radzi beze mnie
  • 19.03.08, 12:19
    narcyza5 napisała:

    > pewnie masz rację z tymi 2,20. Te 4 zł przyjęłam sobie dlatego, że
    > taka opłata widnieje na tym świstku potwierdzającym nadanie
    > poleconego. A że znaczki to była oddzielna opłata, więc uznałam, że
    > 4 zł to za to, że polecony.
    > Ciekawe wobec tego, za co jest te pozostałe 1,80 zł.

    Pozostałe 1,80 to tak ogólnie za przesłanie listu o takiej wadze chyba.

    > > Tzn. wiesz - nic nie stoi na przeszkodzie, żebys domagała się
    > całej kwoty,
    > > jakiej wart był stanik.
    > ale niestety prawo pocztowe limituje ich odpowiedzialność:(( do tej
    > 50krotności opłaty za polecony.

    Wiem, nawet sie kiedys produkowałam na ten temat:
    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=32203&w=76424116&a=76424116 .

    --
    Czuję, że nick, jaki sobie wybrałam, jest odrobinę niepoważny..;)
    ---
    www.foranimals.wroclaw.pl , www.kociezycie.pl
  • 18.03.08, 22:24
    Dziękuję dziewczęta za odpowiedzi, pocieszające są te 3 tygodnie
    kociątka, nie wiem, może jeszcze dojdzie, teraz jestem zła, że sie
    pospieszyłam z tą dopłatą(kociątko a ty co robisz w takiej sytuacji,
    skoro nie można dopisać do roszzcenia)?
  • 19.03.08, 08:24
    to w takiej sytuacji żądaj zwrotu tej dopłaty od bellissimy.
    Wcześniej zrozumiałam, że ta dopłata dotyczyła tego, co było w
    zaginionej paczce.

    --
    Niezmiennie jest mi przyjemnie,
    gdy świat sobie radzi beze mnie
  • 19.03.08, 12:29
    dbj4, ale za co jest ta dopłata? Za jakiś inny stanik, który mieli Ci wysłać
    zamiast tego, który im zwracasz lub za przesłanie do Ciebie innego stanika, a Ty
    już go nie chcesz? Jeśli tak, to napisz im, że w związku z tym, że zaszła taka
    niespodziewana zmiana okoliczności, chcesz jednak zrezygnować z nowego
    zamówienia i niech Ci przeleją te 10 zł na konto.
    --
    Czuję, że nick, jaki sobie wybrałam, jest odrobinę niepoważny..;)
    ---
    www.foranimals.wroclaw.pl , www.kociezycie.pl
  • 20.03.08, 19:38
    moja się dziś odnalazła, z tłumaczeniem, że przenosili firmę i część
    przesyłek trafia na stary adres, co co jakiś czas to sprawdzają.
    Mam nadzieję, że i Twoja się tak odnajdzie.

    --
    Niezmiennie jest mi przyjemnie,
    gdy świat sobie radzi beze mnie
  • 19.03.08, 09:16
    Słuchajcie, jak to jest - czy w wypadku zaginięcia przesyłki ze stanikiem o wartości 160 zł otrzymam te pieniądze (towaru już nie ma) Z powrotem, czy też otrzymam tylko pieniądze z odszkodowania przyznanego przez pocztę polską, czyli około 100 zł? Innymi słowy - czy ja dostanę kasę z powrotem, a sklep będzie miał na pieńku z pocztą polską, czy też to ja, klient, będę w takiej sytuacji poszkodowana?
    Czy jest jakiś paragraf, na który się można powołać, czy to kwestia dobrej woli sprzedawcy?
  • 19.03.08, 10:18
    jeżeli stanik ginie po drodze ze sklepu do Ciebie, to sklep Ci
    powinien zwrócić całą kwotę za stanik (te 160 zł).
    Na podstawę typowałabym art. 11 ustawy o ochronie niektórych praw
    konsumentów oraz o odpowiedzialności za szkodę wyrządzoną przez
    produkt niebezpieczny, zg. z którym
    'Umowa nie może nakładać na konsumenta obowiązku zapłaty ceny lub
    wynagrodzenia przed otrzymaniem świadczenia'.
    czepiając się tego otrzymania świadczenia. Skoro nie dostałaś
    świadczenia, no to oni nie mają prawa do twoich pieniędzy, muszą je
    zwrócić, ryzyko spoczywa na nich, oni będą stratni na kontaktach z
    pocztą:(.
    Bo z przepisami kc o sprzedaży brniemy w to cytowane kiedyś przez
    alxandrę orzeczenie o dostawie węgla i pojawia nm się furtka
    zwolnienia wysyłającego z obowiązku zwrotu wpłaconej przez nas sumy.
    Ale to wyłącznie moja opinia, chętnie posłucham zdania innych
    prawniczek.

    Jeśli jednak przesyłka ginie pod drodze od nas do sklepu, to
    niestety nam przypada 'przyjemność' użerania się z pocztą i ryzyko
    straty.


    --
    Niezmiennie jest mi przyjemnie,
    gdy świat sobie radzi beze mnie
  • 19.03.08, 14:56
    chyba mi się za daleko skojarzyło,
    alxandra napisała to:
    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=32203&w=74849722&a=74859771
    a w temacie ryzyka związanego z przesyłką jest takie jedno słynne
    orzeczenie z węglem
    Wrzucę wieczorem, bo teraz muszę zmykać.

    --
    Niezmiennie jest mi przyjemnie,
    gdy świat sobie radzi beze mnie
  • 20.03.08, 19:28
    w temacie ciężaru dowodu i rozkładu ryzyka z 544 kc

    Wyrok Sądu Apelacyjnego w Gdańsku
    z dnia 12 kwietnia 1996 r.
    I ACr 154/96
    OSA 1997/1 poz. 3 str. 39
    Przejście na kupującego niebezpieczeństwa przypadkowej utraty rzeczy
    powierzonej przez sprzedawcę przewoźnikowi (art. 548 § 1 w związku z
    art. 544 § 1 kc) nie może być utożsamiane z wykazaniem wystąpienia
    samego zdarzenia w postaci przypadkowej utraty przesyłki.
    Sprzedawca musi najpierw udowodnić, że doszło w ogóle do
    przypadkowej utraty przesyłki, jeśli chce skorzystać z obciążających
    kupującego konsekwencji związanych z przejściem na tegoż kupującego
    niebezpieczeństwa przypadkowej utraty rzeczy.
    Sąd Apelacyjny w Gdańsku po rozpoznaniu w dniu 12 kwietnia 1996 r.
    na rozprawie sprawy z powództwa Nadwiślańskiej Spółki Węglowej S.A.
    w T. - Kopalni Węgla Kamiennego J. w J. przeciwko Kazimierzowi B. o
    zapłatę, na skutek rewizji powoda od wyroku Sądu Wojewódzkiego w
    Toruniu z dnia 30 listopada 1996 r. sygn. akt VI GC 114/95
    oddala rewizję.
    Z uzasadnienia


    Sąd Wojewódzki w Toruniu wyrokiem z dnia 30 listopada 1995 r. (VI GC
    114/95) uwzględnił w znacznej części powództwo i zasądził od
    pozwanego na rzecz powodowej spółki kwotę 44.146,47 zł wraz z
    odsetkami ustawowymi od kwot i dat szczegółowo wskazanych w pkt I
    sentencji wyroku. Sąd ten oddalił powództwo w zakresie kwoty
    1.560,00 zł wraz z odsetkami, a nadto orzekł o kosztach procesu.
    Oddalenie powództwa w części dotyczącej żądania zasądzenia kwoty
    1.560 zł wraz z odsetkami sąd I instancji uzasadnił tym, iż zgodnie
    z art. 544 § 2 kc, kupujący zobowiązany jest zapłacić cenę dopiero
    po nadejściu rzeczy na miejsce przeznaczenia i po umożliwieniu mu
    zbadania rzeczy.
    Zdaniem tego Sądu, wydanie w rozumieniu art. 544 § 1 kc, tj.
    następujące z chwilą powierzenia rzeczy przewoźnikowi, nie jest
    wydaniem. o jakim mowa w art. 535 kc.
    Sąd ten uznał, że zgodnie z art. 548 kc, kupujący ponosi ryzyko
    m.in. przypadkowej utraty rzeczy i obowiązany jest zapłacić cenę,
    gdy rzecz powierzona przewoźnikowi zaginie. Zarazem jednak sąd I
    instancji stwierdził, że skoro powód nie wykazał, że przesyłka
    zaginęła, ani nie wykazał, że pozwany ją odebrał, to ten ostatni nie
    ma obowiązku zapłaty ceny. W ocenie Sądu Wojewódzkiego nie jest
    uzasadnione twierdzenie powoda, iż pozwany winien wykazać, że nie
    odebrał towaru, gdyż trudno uznać, że strona winna wykazać fakty
    negatywne. Powód zaskarżył ten wyrok w części oddalającej powództwo
    (pkt II), zarzucając mu w rewizji sprzeczność istotnych ustaleń Sądu
    z zebranym materiałem przez niesłuszne przyjęcie, iż kupujący nie ma
    obowiązku zapłaty ceny za towar, jeżeli sprzedawca nie udowodni, że
    ów towar został odebrany.
    Rewidujący, z powołaniem się na art. 388 § 1 kpc wniósł o uchylenie
    wyroku albo jego zmianę poprzez zasądzenie kwoty 1.560 zł wraz z
    odsetkami.
    W uzasadnieniu rewizji powód twierdzi, że z chwilą nadania
    przesyłki, ryzyko jej utraty przeszło na pozwanego i że z chwilą
    nadania towaru, przesyłka została wydana pozwanemu. Zdaniem
    skarżącego, dowodem odbioru przesyłki jest prawidłowo wypełniony
    list przewozowy oraz brak reklamacji.
    Sąd Apelacyjny w Gdańsku zważył, co następuje:
    Rewizja powoda nie zasługuje na uwzględnienie.
    Zważyć należy, że powód kwestionuje oddalenie jego żądania, którego
    przedmiotem jest zasądzenie kwoty, stanowiącej cenę sprzedanego
    pozwanemu węgla, który został wysłany przez powoda do pozwanego
    przesyłką kolejową.
    W tej sytuacji, trafne jest stanowisko sądu I instancji, który
    oddalenie powództwa w pkt II wyroku uzasadnił normą zawartą w
    przepisie art. 544 § 2 kc. Pozwany, jako kupujący, obowiązany jest
    bowiem w świetle tego przepisu zapłacić cenę za przesłaną mu przez
    powodowego sprzedawcę rzecz sprzedaną, ale dopiero po nadejściu tej
    przesyłki na miejsce przeznaczenia i po umożliwieniu kupującemu
    zbadania rzeczy.
    Skoro więc powód domaga się zapłaty ceny od pozwanego kupującego, to
    tenże powód winien uprzednio wykazać, że w stanie faktycznym sprawy
    wystąpiły okoliczności, wymienione w przepisie art. 544 § 2 kc, od
    wystąpienia których ustawodawca uzależnił powstanie obowiązku
    kupującego zapłaty ceny za przesłaną mu przez sprzedawcę rzecz
    sprzedaną.
    Tymczasem powód nie wykazał, aby wysłana przezeń przesyłka z węglem
    nadeszła do miejsca przeznaczenia określonego w rubryce 5 listu
    przewozowego, tj. do stacji kolejowej Sadlinki, a w konsekwencji nie
    zostało więc też wykazane, aby pozwany miał możliwość zbadania
    rzeczy.
    W tej sytuacji, trafnie przyjął sąd I instancji, stosując a
    contrario przepis art. 544 § 2 kc, iż w takim stanie faktycznym
    pozwany kupujący nie ma obowiązku zapłaty ceny za sporną przesyłkę.
    Wydanie rzeczy, nawet jeśli następuje poprzez powierzenie rzeczy
    przewoźnikowi, jest ściśle związane z jej odbiorem przez drugą
    stronę, a bez odbioru nie ma wydania rzeczy w rozumieniu art. 535 kc
    (vide: teza 1 do art. 548 kc,  Kodeks cywilny z komentarzem, pod.
    red. J. Winiarza).
    Rewidujący o tyle tylko ma rację, że z przepisów art. 548 § 1 kc w
    związku z art. 544 § 1 kc daje się wyprowadzić wniosek, iż z chwilą
    nadania przezeń przesyłki do przewozu, ryzyko jej przypadkowej
    utraty przeszło na pozwanego. Oznacza to jednak tylko tyle, że w
    razie wystąpienia przypadkowej utraty rzeczy, kupujący zobowiązany
    jest zapłacić sprzedawcy jej cenę. Zważyć jednak należy, iż samo
    wykazanie faktu w postaci przejścia na kupującego niebezpieczeństwa
    przypadkowej utraty rzeczy nie jest jeszcze bynajmniej równoznaczne
    z wykazaniem wystąpienia samego zdarzenia w postaci przypadkowej
    utraty przesyłki uzasadniającej powstanie i skutki przejścia tego
    ryzyka.
    Innymi słowy, powód chcąc skorzystać z obciążających pozwanego
    konsekwencji przypadkowej utraty rzeczy powierzonej przewoźnikowi do
    przewozu, winien najpierw wykazać, iż doszło w ogóle do utraty
    rzeczy, o której mowa w przepisie art. 548 § 1 kc. Skoro bowiem
    powód wywodzi swoje roszczenia z twierdzenia opartego na przepisach
    art. 548 § 1 kc w związku z art. 544 § 1 kc, a mianowicie, że to
    pozwany ponosi konsekwencje przypadkowej utraty rzeczy, to właśnie
    na powodzie - który korzystny dla siebie skutek prawny wywodzi ze
    zdarzenia w postaci przypadkowej utraty rzeczy - spoczywa z mocy
    art. 6 kc ciężar dowodu, iż ta przypadkowa utrata przesyłki
    wystąpiła.
    Trafnie więc wywodzi Sąd Wojewódzki, że to nie pozwany winien
    wykazać, iż nie odebrał towaru.
    Przeciwnie, to powód właśnie, dochodząc zapłaty ceny od pozwanego
    winien udowodnić albo fakt odbioru towaru przez pozwanego, albo co
    najmniej wykazać, że już po powierzeniu przezeń przesyłki
    przewoźnikowi doszło do jej przypadkowej utraty.
    Zasadnie więc podniósł Sąd Wojewódzki, iż powód nie wykazał w
    procesie, aby wszczęte zostało wobec przewoźnika, postępowanie
    reklamacyjne, w toku którego to postępowania mogłaby ewentualnie
    zostać wykazana przypadkowa utrata przesyłki. co wymagałoby jednak w
    tymże postępowaniu reklamacyjnym stosowanych badań w płaszczyźnie
    przesłanek określonych w przepisie art. 52 Prawa przewozowego.
    W tym stanie rzeczy Sąd Apelacyjny uznał, że rewizja powoda nie
    zasługiwała na uwzględnienie i orzekł jak w sentencji, działając na
    podstawie art. 387 kpc.

    --
    Niezmiennie jest mi przyjemnie,
    gdy świat sobie radzi beze mnie
  • 21.03.08, 22:04
    Narcyzo, i moja 20 marca się odnalazła, ale niestety bellissima nie
    wysłała mi jak Tobie informacji o przenosinach(widać wyróżniają
    klientki, co jeszcze bardziej świadczy źle o tym sklepie). Do tej
    pory myślałam, że to wina poczty a tu okazuje się, że bellissima
    łaskawie nie zagląda do starej skrzynki(całkiem ją to pogrąża w
    moich oczach). W międzyczasie stanik na kóry chciałam wymienić
    wykupiono(ech), teraz zostaje mi czekac na zwrot gotówki. Kolejne
    ciekawe doświadczenie życiowe...
  • 26.03.08, 18:29
    nie wyróżniają, to ja do nich napisałam jeszcze raz z pytaniem, czy
    nie dostali, bo jak tak, to wybiorę się złożyć reklamację na
    poczcie. No to odpowiedzieli, że dostali. I obiecali zwrócić
    pieniądze tego samego dnia. Tydzień mija, pieniędzy na koncie wciąż
    brak:(. Wczoraj wysłałam maila z pytaniem o pieniądze - odpowiedzi
    brak.
    A przeprowadzką to już mi się tłumaczyli przy wysyłaniu stanika, na
    początku marca.

    --
    Niezmiennie jest mi przyjemnie,
    gdy świat sobie radzi beze mnie
  • 26.03.08, 20:41
    Dziewczyny, napisałyście to w wątku o Bellissimie? Może tu nie każdy zagląda, a
    podajecie ważne informacje o funkcjonowaniu tego sklepu (ja tam nic nie zamówię;)).
    --
    Czuję, że nick, jaki sobie wybrałam, jest odrobinę niepoważny..;)
    ---
    www.foranimals.wroclaw.pl , www.kociezycie.pl
  • 21.03.08, 22:07
    Kociątko-te 10 zł to była dopłata do stanika, który chciałam
    otrzymać z wymiany. Jesli przeczytasz mój powyższy post zobaczysz,
    że paczka się znalazła i odeślą mi koszt odesłanego im stanika plus
    te 10 zł.
  • 25.03.08, 17:04
    Zamowilam przesylke w listopadzie. Otrzymalam ja. Odeslalam - bo nie pasowalo.
    Nie dostalam zwrotu pieniedzy (to juz byl grudzien).
    W miedzyczasie - gdy zwrot zostal wyslany - zamowilam kolejna przesylke.
    Otrzymalam maila z informacja, ze 21 grudnia przesylak zostala wyslana - do dzis
    nie doszla. Pieniadze z karty zostaly pobrane...
    Jak wiadomo po 24 grudnia UpLifted przestalo odpowiadac na male - dochodza
    jedynie odpowiedzi wyslane przez maszyne - ze sklep zacznie dzialac pod koniec
    stycznia (!!!) i wszystkie maile beda przechowywane do przeczytania.
    Juz konczy sie marzec i ani widu ani slychu sklepu...

    Napisalam e-maile do UK European Consumer Centre, ktory to odeslal mnie do
    Consumer Direct. Ogolnie stanelo na tym, ze jedni nie zajmuja sie sprawami osob
    spoza Europy (mieszkam w Kanadzie) - mimo iz firma jest z UK (tak napisali), a
    drudzy kazali czekac, bo moze - zgodnie z obietnica UpLifted - ktos rzeczywiscie
    przejmie ten sklep, a takze ich zobowiazania. I tyle.
    Dokad jeszcze sie zwrocic? Nie byla to duza kwota - 80 funtow, ale nie znalazlam
    tych pieniedzy na ulicy...

    --
    Save the Earth... it's the only planet with chocolate.
  • 02.04.08, 11:37
    Bardzo proszę o pomoc. W styczniu zginęły mi dwie paczki, refundowano mi jedną. No cóż, przełknęłam to, bo oni jednie wysyłają paczki signed for w cenie zwykłych. Teraz, w obliczu nadchodzącego strajku PP, zapytałam, czy gdyby zaginęła mi paczka signed for (ubezpieczna do 34 funtów przez Royal Mail), to czy ta wartość zostanie refundowana. Dowiedziałam się, że nie. Nie chciałam isć na noże, zamówiłam stanik, na którym mi bardzo zależy (jutro mają ściągnąć kasę), więc napisałam grzecznie, czy mogą mi przekazać uprawnienia do odszkodowania w wypadku kradzieży, na co przed chwilą dostałam odpowiedź:


    "You are more than welcome to continue ordering from us, but should your parcel go missing on its way to you we will be unable to replace the parcel for you. We can however, if it does happen, send you an International claim form from Royal Mail which will enable you to investigate the matter yourself and also, if required, a copy of your original invoice to say that the goods had been posted to yourself. I have however spoken to Royal Mail customer services and they have informed me that should a parcel get lost or stolen after it has left the UK then it is up to the sender to claim and any claims coming from overseas are rejected by themselves.

    Unfortunately, as we mentioned in our previous email we are only able to replace/refund one parcel for our international customers because of this difficulty and therefore we would not be able to take up this investigation should it occur again".


    Nie mylę się, sądząc, że Bravissimo postępuje całkowicie niezgodnie z prawem, prawda? Na co się można powołać? Wysyłają ubezpieczoną paczkę i jeśli zginie, mają klienta gdzieś? Ubezpieczenie zgarniają sami? Nic z tego nie rozumiem, poza tym, że Bravissimo usiłuje robić klientki z Polski (która, jak mi się dotąd wydawało, jest w Unii, ale chyba w Bravissimo o tym nie wiedzą) w konia.

  • 19.07.08, 01:11
    Być może trochę poza tematem, no ale no :)
    Złożyłam zamówienie w Figleaves Clearance, wpisałam jakiś tam kod, który ponoć
    miał działać, i nawet napisało mi tam, że został zaakceptowany, po czym
    ściągnęli mi z karty pełną kwotę. Na maila odpisali, że tam nie akceptują
    żadnych kodów.
    W sumie wiadomo, znana sprawa, wiele dziewczyn się nacięło. Ale wydaje mi się,
    że skoro napisane było, że kod został zaakceptowany, to oni chyba nie mogą sobie
    teraz mówić ot tak, że sie pomylili i mają nas gdzieś. No przecież może bym się
    nie zdecydowała na zakup bez tego 15% rabatu... No kurczę, przecież każdy sklep
    mógłby rzucać w sieć takie kody, co by dawały 50% rabatu, ludzie by zamawiali
    dwa razy tyle, co normalnie, a potem sklep mówiłby "o, przepraszam, pomyłka, to
    wcale nie działa". No fantazja mnie może poniosła, ale wiadomo o co chodzi.
    Uważam, że powinni zwrócić teraz różnicę osobom w takiej sytuacji, jak ja.
    Jak to wygląda z prawnego punktu widzenia?
  • 19.07.08, 03:14
    Pytanie: czy do kodu (rozumiem promocji) był dołączony regulamin?
    Mogło się okazać że kod działał tylko na zamówienia nieprzecenione.
    Plus jaka cena sie pojawiła przy akceptacji zamówienia, to też jest
    ważne:)



    rozowa_majka napisała:

    > Być może trochę poza tematem, no ale no :)
    > Złożyłam zamówienie w Figleaves Clearance, wpisałam jakiś tam kod,
    który ponoć
    > miał działać, i nawet napisało mi tam, że został zaakceptowany, po
    czym
    > ściągnęli mi z karty pełną kwotę. Na maila odpisali, że tam nie
    akceptują
    > żadnych kodów.
    > W sumie wiadomo, znana sprawa, wiele dziewczyn się nacięło. Ale
    wydaje mi się,
    > że skoro napisane było, że kod został zaakceptowany, to oni chyba
    nie mogą sobi
    > e
    > teraz mówić ot tak, że sie pomylili i mają nas gdzieś. No przecież
    może bym się
    > nie zdecydowała na zakup bez tego 15% rabatu... No kurczę,
    przecież każdy sklep
    > mógłby rzucać w sieć takie kody, co by dawały 50% rabatu, ludzie
    by zamawiali
    > dwa razy tyle, co normalnie, a potem sklep mówiłby "o,
    przepraszam, pomyłka, to
    > wcale nie działa". No fantazja mnie może poniosła, ale wiadomo o
    co chodzi.
    > Uważam, że powinni zwrócić teraz różnicę osobom w takiej sytuacji,
    jak ja.
    > Jak to wygląda z prawnego punktu widzenia?
  • 19.07.08, 11:54
    Regulaminu nie było, tutaj ten kod znalazłam. A w Figleaves Clearance wszystko
    jest przecenione :)
    Cena na zamówieniu była normalna, ale pomyślałam sobie, że może to jest tak, jak
    w Undercover Experience - wpisuję w komentarzach jakiś tam kod, niby nic - cena
    cały czas ta sama, a jednak jak ściągają z karty, to kwotę pomniejszoną o ten
    rabat z kodu. Tak więc nawet nie martwiłam się zbytnio, jak cena po tym, jak
    oznajmiło mi, że "code accepted", była ta sama.
    Druga sprawa, że ponoć niektórym nawet pomniejszało kwoty na zamówieniu, a i tak
    ściągało z karty sumę "pierwotną".
    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=32203&w=81028563&a=81044490 ten post i
    "okolice" :)
    To już widzę, że pewnie nie mam szans na nic, skoro u mnie cena na zamówieniu
    była normalna. Ale może się okaże, że ktoś skorzysta...
  • 20.07.08, 01:41
    Regulamin mógł być i mogły w nim być jakieś ograniczenia czasowe np.
    Ja się skłaniam najbardziej ku takiej interpretacji.
  • 20.07.08, 15:33
    Pewnie tak. Szkoda tylko, że wciąż po wpisaniu był komunikat, że został
    zaakceptowany, wprowadzając kupujących w błąd.

    No ale nic, dzięki za pomoc :)

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła lub ?

Zapamiętaj mnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.