Co mi dała zmiana rozmiar...

  • drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego
  • drzewko odwrotne
  • Tu dzielimy się ze światem naszymi doświadczeniami :)

    Przypominamy sobie, jakie problemy miałyśmy nosząc złe rozmiary.
    I opisujemy, jak zmiana wpłynęła na nasz biust, wygląd, wygodę.
    To do dzieła :)

    --
    Większość Polek nosi źle dobrane staniki
    • 03.02.08, 02:14 Odpowiedz
      1.nie musze sobie wpychac piersi do stanika po kazdorazowym schyleniu sie czy
      podskoku
      2.wygladam szczuplej
      3.czuje sie pewniej ( punkt 1)
      4.nie ma ryzyka ze komus wybije oko cwiczac na aerobiku
      5. sa jedrniejsze!poprawil sie ich ksztalt, sprezystosc i moje rozstepy sie
      zmniejszyly
      • 13.10.08, 17:50 Odpowiedz
        Ja pod biustem mam 72 cm a w biuście 103cm, całe zycie nosiłam biustonosze 80D 85D bo to były największe miseczki przy najmniejszym dostępnym rozmiarze pod biustem:( ale któregoś dnia przeczytałam w tabeli rozmiarów na allegro że mój rozmiar to 70H lub max 75 G i takie biustonosze kupuję na allegro , nie wiele ich tam ale zawsze jakiś się znajdzie:) Muszę przyznać że irytują mnie skleoy internetowe z bielizną ogłaszające się jako sprzedające biustonosze na duże biusty. Przed chwilą odwiedziłam taką stronę sklepu Viki ( znalazłam w google wpisując : biustonosze na duże biusty!) i okazało się że te ich duże biusty to tylko puszyste kobiety mają bo największy rozmiar w najmniejszym rozmiarze pod biustem to chyba 75 D, zirytowałam się i napisałam im maila że takie rozmiary na duże biusty są dostępne nawet na miejskim targowisku , nie musiałabym więc przekopywać internetu w poszukiwaniu czegoś dla siebie:( Odkąd kupiłam w czerwcu pierwszy idealny pasujący na mnie biustonosz nie chcę się już zadowalać czymkolwiek, bo cierpialo na tym moje ego a teraz czuję się lepiej we własnej skórze, bo ani piersi m i nie wypływają ani zapięcie nie ucieka powyżej łopatek:)))
        Pozdrawiam dziewczęta
      • 06.05.10, 09:49 Odpowiedz
        Wow!
        A ja mam nowy rozmiar od dwóch lat i chyba nie jest właściwy bo mogę tylko
        pozazdrościć efektów... (80E z 85C).
    • 03.02.08, 05:11 Odpowiedz
      PRZED ZMIANĄ

      Kiedy okazało się, że 75D jest już na mnie za małe w biuście, to w sklepie
      podano mi stanik większy w... obwodzie. Czyli 80D. Raz nawet dostałam 85D.
      Efekty złego rozmiaru, jakie kiedyś miałam?
      Ciągle poprawiałam biustonosz, bo mi się wszystko przesuwało, a przede wszystkim
      biust wysuwał mi się dołem (bo biustonosz nachodził mi na piersi ciągnięty
      naciągniętymi ramiączkami i część biustu lądowała poniżej obwodu - bardzo
      niewygodne). Kiedy podbiegałam do autobusu, to musiałam się trzymać za piersi,
      żeby nie podskakiwały (a to podskakiwanie boli). I generalnie podskakiwaniem
      biustu wzbudzałam sensację. Do uprawiania sportu każdorazowo zaszywałam się w
      staniku, żeby go jakoś usztywnić. W domu od razu zmieniałam stanik, bo noszenie
      jednego przez kilka godzin już było potwornie niewygodne. Krótko mówiąc horror.

      PO ZMIANIE

      Po zmianie rozmiaru na prawidłowy, stanik nagle znieruchomiał. Nic się nie
      przesuwa, niczego nie muszę poprawiać. Biust nie ma szans wysunąć się dołem (bo
      stanik już nie może mi wejść na piersi, ciągnięty ramiączkami do góry). Zakładam
      go rano i zdejmuję wieczorem. Po drodze mogę o nim zapomnieć. Jest po prostu
      wygodny.

      Jednocześnie trzyma biust. Podczas sportu trudniejszego dla biustu wystarczy mi
      stanik sportowy, nie muszę niczego więcej wymyślać. Podczas sportu
      bezpieczniejszego (np. większość typów tańca, siatkówka) wystarczy mój codzienny
      stanik.

      --
      Większość Polek nosi źle dobrane staniki
    • 03.02.08, 08:53 Odpowiedz
      Co się będę powtarzać - moja sygnaturka mówi sama za siebie :) No i nowe Lobbowe
      pojęcie "Efekt Bathildy" :)

      --
      Wszyscy mówią że schudłam. A to tylko stanik we Właściwym Rozmiarze.
    • 03.02.08, 10:10 Odpowiedz
      Zalety nowego rozmiaru:

      - mam dwie całkowicie osobne piersi, a nie leciutkie wgłębienie pomiędzy

      - nie muszę co chwilę obciągać podjeżdżającego obwodu

      - nie muszę każdego nowego stanika zszywać w stu miejscach, żeby był odpowiednio dopasowany ( a potem po miesiącu, i po kolejnym...)

      - nie zwiedzam tysiąca sklepów, w których nie ma taaakich rozmiarów ( pytałam o 75F)

      - nie wybieram pomiędzy aż dwoma niezwykle atrakcyjnymi biustonoszami w prawie moim rozmiarze w jedynych słusznych kolorach białym i beżowym

      - naprawdę istnieją śliczne, kolorowe, koronkowe i wszelkiego rodzaju staniki w moim rozmiarze

      Co jeszcze nie jest idealne:

      - wybór biustonoszy w rozmiarze 65H jest mimo wszystko ograniczony ( a takie biusty ze środka tabeli mogą wybierać i przebierać, ech...)

      - ceny są "ciut" za wysokie

      - na razie mogę całkiem zapomnieć o biustonoszach bez ramiączek, zapinanych z przodu, wyborze w plungach, jakichkolwiek gorsetach...
      • 03.02.08, 17:37 Odpowiedz
        mam-i-ja napisała:
        > - mam dwie całkowicie osobne piersi, a nie leciutkie wgłębienie pomiędzy

        Ja się jeszcze zastanawiam, czy to jest wada czy zaleta... Co prawda biust mam
        bardzo młody, jędrny i elastyczny, ale pod wpływem nowych staników rozszedł mi
        się pośrodku o parę centymetrów i nawet bez stanika wychodzi sporo poza kontur
        ciała. A wcześniej siedział sobie grzecznie pośrodku. I jakoś nie mogę się
        przyzwyczaić do mojego nowego wyglądu...

        A z oczywistych zalet:

        - Znikęły mi bułki spod pach (które wcześniej uważałam za naturalny efekt tego,
        że jestem za gruba :)

        - Miseczki stanika nie wrzynają mi się w piersi, a biust mi się z niego nie
        wylewa każdą możliwą stroną.

        - Nie muszę podciągać ramiączek na minimalną długość i wpijać ich w ramionach,
        żeby piersi były na swoim miejscu. No i pomału zanikają mi te paskudne rowki
        wyżłobione przez lata takiej praktyki.

        - Przestałam wreszcie się frustrować na zakupach bieliźnianych, gdzie po
        przymierzeniu milionów staników dochodziłam do wniosku że we wszystkim wyglądam
        beznadziejnie.

        - Odkryłam że istnieją inne staniki niż puszapy, i że w nich też można dobrze
        wyglądać, a nawet jeszcze lepiej

        - Współlokatorki przestały się śmiać, że cycki mi wychodzą na spacer

        - Wygląd mojego biustu stał się dla mnie dość ważny, dzięki czemu poświęcam mu
        teraz więcej uwagi, bardziej o niego dbam... za co on też mi się odwdzięcza :)

        I to wszystko dzięki Wam! :) Jesteście wielkie!
        • 07.02.08, 15:19 Odpowiedz
          the_mariska napisała:

          > Ja się jeszcze zastanawiam, czy to jest wada czy zaleta... Co prawda biust mam
          > bardzo młody, jędrny i elastyczny, ale pod wpływem nowych staników rozszedł mi
          > się pośrodku o parę centymetrów i nawet bez stanika wychodzi sporo poza kontur
          > ciała.


          Ale mi piersi niewiele wychodzą poza kontur ciała, a już na pewno nie w moich nowych stanikach :) W starych też miałam biust na odpowiedniej wysokości i całkiem nieźle podany, ale w porównaniu ze stanem aktualnym to zupełnie nie to. Przedtem mogłam tylko pomarzyć o fiszbinach dotykających mostka, za to teraz mam dwie ( wyraźnie dwie!) idealne, apetyczne piersi,a pomiędzy nimi maluteńki rowek, a nie żaden pas startowy. Zezujące piersi mi się średnio podobają i zdecydowanie wolę takie celujące do przodu, ale to kwestia gustu. No i biustu też :)
        • 08.02.08, 11:38 Odpowiedz
          całe życie nosilam źle dobrany biustonosz.
          Zamist 70H,J nosiłam 85C.....
          Czy można sie przyzwyczaić do tego, że biust wylewa sie dołem jak
          podskocze, lub górą gdy pochyle?
          Do bólu piersi nie jestem w stanie sie przyzwyczaić, do miseczek
          ledwo zakrywających sutki i przy tym poważnie ocierających je.
          Nie jestem w stanie sie przyzwyczaić także do nierozgarniętych
          ekspedietek ze sklepów bieliźniarkich (gdy mówie 70H patrza jak na
          oszołomkę i proponyują 80D, "bo to, to samo")

          Co uwielbiam w "nowym" rozmiarze?

          Ścisłość pod biustem :D
          To, ze mój facet nie musi wysłuchiwąć ciągle jak bardzo bolą mnie
          piersi..
          I to że gdy patrzę w lustro jakoś zgrabniej wygladam :P
          Jestem Wam bardzo wdzięczna dziewczyny- DZIĘKUJE
        • 07.11.09, 15:47 Odpowiedz
          the_mariska napisała:

          >
          > Ja się jeszcze zastanawiam, czy to jest wada czy zaleta... Co prawda biust mam
          > bardzo młody, jędrny i elastyczny, ale pod wpływem nowych staników rozszedł mi
          > się pośrodku o parę centymetrów i nawet bez stanika wychodzi sporo poza kontur
          > ciała.
          >
          No wlasnie...moj biust tez niestety wychodzi poza kontur ciala...Z tym ze ja myslalam ze to taka budowa a to prawdopodobnie dzieki zle dobranemu i noszonemu przez lata stanikowi...Ale teraz , dzieki Wam , drogie forumowiczki , znam juz swoj "prawdziwy" rozmiar i wlasnie czekam (bo zamowilam w sklepie internetowym) na moj pierwszy prawdziwy stanik.Oczywiscie , jesli pozwolicie ,jak tylko przyjdzie przesylka , podziele sie z wami moimi wrazeniami.

          P.s.Jestem tu nowa i niestety nie znalazlam "powitalni" wiec korzystajac z okazji chcialabym wszystkim forumowiczka powiedziec WITAJCIE!!!
        • 24.11.12, 20:27 Odpowiedz
          witam, moje wymiary to
          pod biustem ciasno - 72 cm
          pod biustem luźno - 75 cm
          w biuście normalnie - 92 cm
          w biuście w zwisie - 98 cm

          Ogólnie mam problem z tym, że we wszystkich stanikach biust zjeżdża mi w dół. podczas przymierzania w sklepie, podskakiwania itp w wszystko jest ok ale jak zakładam go na dłuższe już trasy to wszystko leci w dół. mam dwa staniki 80C i jeden 80D z tej samej firmy i o dziwo 80D dobrze lezy w obwodzie, a miseczka wydaje się za mała. z kolei w 80C miseczka jest ok. ale obwód za duży... wszystkie ramiączka muszę podszywać, bo z czasem zaczynaja być za duże.. próbowałam szukać w sklepach staników z ciasnym obwodem i duża miseczka, denak nie mogę znaleźć nic na moja kieszen, a zwykłe sieciówki (h&m, reserved itp) nie mają w swojej ofercie nic odpowiedniego dla mnie:( generalnie mam dosyć duży, ale troche obwisły biust, mam nadzieję, że jego wygląd poprawiłby się, gdybym miała dobrze dobrany stanik.
    • 03.02.08, 10:48 Odpowiedz
      1. Wyglądam bez porówniania lepiej - w dobrze dobranym biustonoszu wyglądam szczuplej, smuklej i w końcu odpowiednio filigranowo do mojego wzrostu :-) (60 FF/G). Bez biustonosza piersi mają zdecydowanie ładniejszy kształt, troszkę się podciągnęły do góry.

      2. Łatwiej kupić mi ubrania. To dla mnie duże zaskoczenie, że kiedy mój biust jest bardziej wysunięty do przodu pasuje na mnie więcej rzeczy niż kiedy rozlewał się na wszystkie strony (w szczególności pod pachy...).

      3. Nagle okazało się, że jednak są biustonosze pasujące na mnie i nie muszę kląć na producentów, że szyją na nie wiadomo kogo (zaznaczam, że polskie marki - za wyjątkiem Avocado i Mellissy - po prostu dla mnie nie istnieją i je ignoruję). Nie wracam z płaczem z zakupów bieliźnianych :-).

      4. Jestem szczęśliwsza i pewniejsza siebie, bo lepiej wyglądam i lepiej się czuję z tego powodu. Istnieje korelacja między samopoczuciem psychicznym a piersiami :-).

      5. Nie mam wyrzutów sumienia kupując dobry biustonosz, bo wiem, że to inwestycja na lata bardzo dojrzałe.

      6. Nic mi nie podskakuje, nie dynda :-).

      Z pewnością o czymś zapomniałam.
    • 03.02.08, 10:52 Odpowiedz
      Obwód nie podjeżdża.

      Stanik siedzi na miejscu jak przyklejony.

      Schudłam(;P) parę centymetrów obwodzie pod i to bez żadnej diety;).

      Owe parę centymetrów z "pod" przewędrowało "do" i na dobre to wyszło mojemu
      biustowi.

      Po raz pierwszy moje ciało udowodniło mi odczuwalnie, że biust przed okresem
      rośnie - wcześniej w za luźnych stanikach tego w ogóle nie zauważałam. W ogóle
      zaczęłam większą uwagę na własny biust zwracać, co mu - i mnie - na zdrowie
      powinno wyjść.

      Nic mi nie obwisa - a przy moim wcześniejszym 80C/D zdarzało się.

      Będę nosić wyłącznie bluzki z dekoltem, bo strasznie podoba mi się to, co w tym
      dekolcie widzę. Wcześniej, uczciwie rzecz biorąc, też mi się podobało, ale teraz
      to ho ho. O niebo lepiej.

      Odkryłam brytyjskie sklepy internetowe, gdzie nie dość, że wybór większy, to
      ceny niższe, a czas oczekiwania krótszy - teraz tylko muszę wygrać w lotka, żeby
      móc dać upust mojej żądzy nabywania staników (też efekt lobbowania;))
    • 03.02.08, 11:11 Odpowiedz
      no to chwila prawdy:)
      zaczęłam odkrywać swój rozmiar jeszcze przed erą mojego forumowania
      gdy schudłam 18kg musiałam zmienić rozmiar biustonosza - obwód z 85
      (!!! już wtedy nie powinnam takiego rozmiaru nosić - pamętam, jak
      miałam zawsze spocone ciało pod piersiami, które nie "sterczały" jak
      trzeba tylko leżały, i zapięcie na karku) na 75; potem powoli
      wracałam do wagi wyjściowej a obwód zostawał ten sam; prosiłam o
      większe miski (z 75C do D potem E) a obwód nieustannie i uparcie 75
      chciałam; dawali mi większe - a ja swoje
      i potem pojawiło się to forum i sie przekonałam, że więcej jest
      takich zawziętych jak ja i dają mi jeszzce miejsca, gdzie mogę
      dostać więcej niż F
      co mam dzięki temu? dużo osób mi mówi, że nie jestem gruba (ok15kg
      nadwagi!) i że mam ładne proporcje; moje piersi są obiektem
      zazdrości pań (nie mówiąc o tęsknych spojrzeniach panów:)); nie
      obcierają mi się piersi o brzuch;
      czego jeszcze brak? kształtu:( jestem jeszzce w trakcie karmienia
      (od ponad roku już) i po ostatniej lekturze forum czekam na sportowy
      stanik do spania, może to pomoże

      no i - jakby nie patrzeć: w kupie raźniej!!
      --
      Glutówka starsza już jest
      Maksymilian syn
    • 03.02.08, 11:18 Odpowiedz
      Przed zmianą:

      - podjeżdżający obwód,
      - nietrzymające miski z powodu ogólnej rozciągliwości stanika,
      - małe przywiązywanie uwagi do rozmiaru, kierowanie się opinią ekspedientek.

      Po zmianie:

      - problem obwodu się skończył, biust jest na swoim miejscu,
      - nie muszę poprawiać przemieszczającego się stanika kilka razy dziennie,
      - kieruję się swoimi odczuciami w wyborze stanika,
      - koniec z zakupami stacjonarnymi :P
      - przede wszystkim: dostrzegam ogólną poprawę wyglądu piersi i to cieszy mnie najbardziej.
      • 03.02.08, 11:38 Odpowiedz
        1.Piersi odzyskały kształt.W staniku, fakt, ale i bez wygladają
        teraz znacznie lepiej.
        2.Wygoda nieporównywalna, nic nie wyskakuje, nie wylewa się i nie
        straszy ludzi.
        3.Wyglądam znaaaacznie szczuplej a biust wygląda na mniejszy.Ale
        ŁADNIEJSZY .
        4.Mam piękne staniki i czuję się luksusowo;-)
        5.Nie wiem czy nie powinno byc pierwsze- nie mogę przestac się
        cieszyc ,że noszę wiotkie, cieniutkie staniczki a nie usztywniane
        zaparzacze !!!!! i to trzyma piersi !!! kiedys bym nie uwierzyła;-).
        Tego lata nie będę już spływac podbiustowym potem.
        6.Mam nowa fajną manię bieliznianą a kiedyś złym okiem patrzyłam na
        slicznosci w sklepach. Teraz patrzę z wyższoscią ;-)))....
    • 03.02.08, 11:59 Odpowiedz
      Jeśli chodzi o mnie, zmiana z 75F na 60J ;-)

      -> nie czuję się jak kosmita, gdy pytałam o 70F, nie chciałam np 80E
      -> mój biust jest na swoim miejscu, widocznie wyżej, choć nie jest obwisły
      (trafiłam tu jako 24-latka)
      -> biegnąc np do tramwaju nie trzymam się za piersi, wiem, że stanik trzyma je
      na swoim miejscu
      -> mogę swobodnie tańczyć, skakać, na ostatniej imprezie spędziłam na parkiecie
      ponad 6h bez przerwy, i nawet przez myśli mi nie przeszło poprawianie stanika, a
      wcześniej dość często, podjeżdżał mi obwód, a jak się przechylałam to bałam się,
      że mi coś wypadnie...
      -> mam większy wybór niż białe/czarne feliny, choć nawet w brytyjskich sklepach
      mam mały wybór (ale liczę na freyę, że zacznie szyć :P) ;-)
      -> polubiłam swój biust, nie uważam, że jest jakiś dziwny, nieforemny, uważam,
      że jest ładny, a jeśli chodzi o problemy z zakupami ubrań (te niestety nadal
      pozostały)-to producenci szyją bezbiuściasto, a ja mam ładny biust na swoim
      miejscu :P

      --
      Biuściasty stan umysłu... ;-)
    • 03.02.08, 12:14 Odpowiedz
      Nie znosiłam swojego biustu. Tych okropnych wiszących, wielkich cycków. Moja
      największa życiowa bolączka zaraz po nadwadze.
      Podjeżdżający obwód na kark to zapewne wina mojego dziwnego biustu...
      Marzyłam o operacji pozbawienia się go całkowicie.
      Drażniły mnie tęskne i obrzydliwe spojrzenia panów spod budki z piwem :-/
      Biegać, podbiegać nie mogłam bez trzymania się za cycki.
      Schylając się wypadały mi górą lub dołem :-(
      Wieczne odparzenia latem :-(
      Wstyd, wstyd, najlepiej chodziłabym tylko w golfach lub innych chałatach
      okrywających całą postać dokładnie a szczególnie biust.
      A jeszcze lepiej to w ogóle z domu nie wychodzić.
      Garbiłam się jak stara baba nad grobem.
      Bóle pleców to też wynik złych staników.
      No i ten okropny widok mojej sylwetki, jaki czasami miałam nieszczęście widzieć
      na zdjęciach lub nie daj Boże na jakimś filmie...Koszmarek.

      A teraz:

      Uwielbiam dekolty!
      Lubię swój biust i wcale nie byłabym zła gdyby jeszcze urósł ;-)
      Jestem pewniejsza siebie, lepiej wyglądam w każdym ciuchu i choć nadal mam co
      najmniej 10 kg za dużo to wszyscy twierdzą, że schudłam co najmniej 8 kg :-)))
      Czyż to nie piękne?
      I już mi nie przeszkadzają maślane oczy panów.



      --
      Zabawne jak mało ważna jest Twoja praca, gdy prosisz o podwyżkę, a
      jak niesamowicie niezbędna dla ludzkości gdy prosisz o urlop...
    • 03.02.08, 15:04 Odpowiedz
      Przed:
      - kupowanie bielizny to byl koszmar, bo przeciez nic na mnie nie pasowalo
      (podobnie w kwestii niektorych ciuchow).
      - przy calkowicie prawidlowej wadze i tak mialam wrazenie ociezalej sylwetki
      - kompleksy, garbienie sie itp.
      Po:
      - nie ma takiego zestawienia kolorow czy wzorow, ktore uznalabym za zbyt
      szalone, zeby je kupic, im bardziej kolorowy stanik, tym lepiej, mam wreszcie wybor
      - przestalam sie zadreczac waga, z dobrze dobranym stanikiem i tak bede wygladac
      jak laska (no chyba, ze rzeczywiscie przytyje 30kg ;)), biust wyglada na
      mniejszy, ale jest ladnie podniesiony i stabilny
      - kompleksy przeniosly sie w inne miejsca ;)
      --
      Wszystko, co człowiek czyni z miłości, dokonuje się poza dobrem i złem.
    • 03.02.08, 17:09 Odpowiedz
      co prawda zamówione staniki w moim właściwym rozmiarze 65FF jeszcze do mnie nie
      doszły, ale mogę powiedzieć co się zmieniło w pół roku po zmianie stanika z
      totalnie niewłaściwego 75C na nieco "właściwszy" 70E
      -BARDZO wyraźnie zmniejszone rozstępy (kiedyś w za małych stanikach piersi mi
      się "kompresowały" po lini rozstępów tylko je pogłębiając, ble...ochyda :/)
      teraz widać je tylko pod pewnym kątem
      -wreszcie noszę bluzki z dekoltem, wcześniej moje piersi w mocno zabudowanym 75C
      (bo przecież mało zabudowane 75C ich by nie utrzymało za nic) nie nadawały się
      do pokazania w dekolcie
      -purpurowe wgniecione ślady po ramiączkach odeszły do przeszłości
      -wyglądam duuużo szczuplej i zgrabniej
      -przestaję nosić staniki wyłącznie zabudowane, czarne i staromodnym kroju, teraz
      dopiero zacznie się wielokolorowe stanikowe szaleństwo :D
      -mogę nosić bluzki z odkrytymi plecami bo wreszcie mam stanik w którym da się
      przełożyć ramiączko wokół szyi, a niedługo beędę mieć też takie całkiem bez
      ramiączek, o czym kiedyś nawet nie marzyłam :>
      -biuścik się zaokrąglił i ujędrnił, za szeroki stanik nie ciągnie go już tak
      bardzo w dół
      -pozbywam się powoli odruchu częstego podciągania obwodu w dół i upychania
      bułeczek z powrotem do stanika
      -chodzenie do bieliźniaka po stanik przestaje być traumą bo już nigdy moja noga
      tam nie stanie :D
      -zaczynam być wreszcie zadowolona z moich piersi, kiedyś marzyłam o operacji
      zmniejszenia mojego "ochydnego" i "wielkiego" 75C na bosssskie 75B (matko, co za
      bzdura :P)

      na dniach przychodzi moje pierwsze cacko - Freya Eva Slate 65FF, czuję że
      zwężone Alles 70E niedługo odejdzie na emeryturę (poniekąd zasłużoną)

    • 03.02.08, 17:10 Odpowiedz
      No cóż...

      Byłam "gruba", źle ubrana.

      Teraz jestem atrakcyjna i bardziej pewna siebie.

      A najlepsze, że mój biust zystał i bez stanika. Oglądałam sobie
      ostatnio biusty po liftingu. Jeszcze parę miesięcy i będę wyglądała
      tak samo :)
    • 03.02.08, 17:19 Odpowiedz
      wyglądam na jakieś 8 kilo mniej, bez chudnięcia.
      mam 4cm w obwodzie pod biustem mniej bez chudnięcia.
      mam 5 cm w biuście więcej, bez tycia, bez operacji.
      mam talię i nie waham się jej użyć ;-)
      mam całkiem niezłe proporcje ciała, mimo nadwagi.
      mam piękne staniki, które pięknie leżą i z przyjemnością robię kolejne zakupy.
      moje piersi, po latach chudnięcia i tycia, ciąży i karmieniu, makabrycznie
      obwisłe, jak puste woreczki, odzyskują kształt!
      zamiast odkładać pieniądze na operację biustu, kupuję staniki ;-)

      i tak dalej...

      --
      pozdrawiam
      Monika
      Nie ma za dużychbiustów, są tylko za małe staniki.
      • 03.02.08, 17:30 Odpowiedz
        Przeszłam z klasyki 75B na 65E.

        1. Przestałam mieć kompleksy z powodu za małych piersi. Choć nadal są
        niewielkie, to wyglądają o niebo lepiej.
        2. Lepiej wyglądają na mnie dopasowane bluzki.
        3. Piersi pomału zapominają o grawitacji.
        4. Są pełniejsze - mój mąż potwierdza :-)
        5. Dobrze sie czuję kupując staniki przez net. Jak zapytałam sklepie o staniki
        o obwodzie 65, to usłyszałam "są takie? ale to chyba tylko miseczka A.."

        Poza tym mam misję edukacyjną i kto chce słuchać, temu bębnię o stanikach...
        • 07.06.10, 19:00 Odpowiedz
          Ja tu jestem byc moze nietypowa, bo swoj biust zawsze lubilam i mimo
          lat w "standardowym" 80B udalo mi sie go za bardzo nie zmietolic...

          Mimo biustu w rozmiarze dokladnie srednim, podjezdzajace paski i
          wypadajace roznymi stronami piersi to byl standard, tylko myslalam,
          ze tak musi byc ;) Uswiadomila mnie duzo bardziej biusciasta
          przyjaciolka, obecnie jestesm szczesliwa posiadaczka 70E, z droga
          poprzez 75C i 75D....

          Moj biust optycznie urosl, ale tez zmienil ksztalt na jeszcze
          ladniejszy. No i mam dwa osobne jabluszka i o niebo lepszy dekolt!

          Teraz mam misje nawrocenia mojej macochy, ktora od lat szyje u
          gorseciarki jakies bezowe namioty, a podejrzewam, ze ma jakies 70-75G
          najwyzej...
          --
          If beauty is in the eye of the beholder, so is the beast.
    • 03.02.08, 17:59 Odpowiedz
      ZAMIAST WSTĘPU
      ~~~~~~~~~~~~~~
      Jak sobie pomyślę, że - gdy byłam młodym 23letnim dziewczęciem - na luźno
      mierzoną skórę pod biustem 82 cm kupowałam 80tki... to mnie szlag trafia.
      Oczywiście wszystko mi podjeżdżało, 80E było największym wtedy rozmiarem w
      salonach (i tak za małym na moje 102 w biuście), a 85 wiedziałam, że już musowo
      będzie za luźne.
      Już wtedy czułam się gruba i nieatrakcyjna.

      PRZEDTEM
      ~~~~~~~~
      Przed "oświeceniem" miałam 87 cm pod biustem, 120 w biuście, panie w Triumphie
      proponowały mi 90E, ew. 95E...
      Pani w BOŚu w Krakowie zaproponowała mi 85F, bo akurat miała większe miski.
      Nie muszę mówić chyba, jak w tym wszystkim wyglądałam. Obwody 90 i 95 po pewnym
      czasie zaczęłam zawiązywać na węzełki, żeby chociaż trochę mnie trzymały.
      Każde podbiegnięcie gdziekolwiek nie obywało się bez koniecznego trzymania
      biustu, bo bez trzymania bujał się luźno i radośnie na wszelkie możliwe strony.
      Gładką linię ramion zaburzały dwa rooowy, które pod koniec dnia były bardzo
      czerwone i bardzo obolałe.
      O bolącym non-stop kręgosłupie nawet wspominać nie będę - KOSZMAR. Powoli
      zaczynałam marzyć o wycięciu sobie połowy w ogóle wszystkiego, od byłego
      przerośniętego biustu poczynając.
      Byłego - bo to, co nosiłam na klatce piersiowej, nie przypominało biustu, może
      tylko w ogólnym zarysie.
      Miałam na klatce piersiowej dwa lejące się, płaskie wory, zaczynające się -
      owszem, w okolicach mostka, blisko siebie, idące w dół w miarę łukiem do
      brodawek, które "celowały" pionowo w dół, a następnie linią prostą kończące się
      gdzieś w okolicach łopatek, w miejscu bliżej nieokreślonym.
      Naprawdę wyglądałam wstrętnie, nie mogłam się na siebie patrzeć, wydawało mi
      się, że jestem czymś w rodzaju potwora.

      TERAZ
      ~~~~~
      Od około roku noszę nieźle dobrane staniki.
      Wrażenie pierwsze - od pierwszego nieźle dobranego stanika - ale wysoko mam
      biust w tym staniku!
      Wrażenie drugie - KURCZAKI! Mogę BIEGAĆ!
      Opinie osób z zewnątrz "Rany boskie, jak Ty schudłaś!!! Ty... przepraszam, że
      pytam.. ale lifting piersi robiłaś?"
      Dołączyłam do stanika od czasu do czasu masaże - ale darowałam sobie je, bo mam
      wrażenie, że mi się naciąga skóra, mimo kremu nawilżającego. Może masaż w
      pozycji leżącej miałby więcej sensu? Robiony przez osobę drugą? Nie wiem.
      Robię sobie prysznic zimną wodą, noszę od kilku tygodni jakiś stanik non-stop,
      również do spania.
      Generalnie - mój biust przypomina w końcu biust.
      Brodawki "patrzą" do przodu, biust mam _znacznie_ wyżej, jest jędrniejszy,
      bardziej zwarty, jeszcze trochę, a będę sobie mogła pozwolić na staniki
      niskozabudowane ;)
      Aha - i co śmieszniejsze - mój biust wygląda na MNIEJSZY, niż w tych źle
      dobranych stanikach.

      --
      Biusty nie kończą się na D
      Tak wygląda 60F,
      ...a tak 70J
    • 03.02.08, 19:20 Odpowiedz
      Chociaż ja jeszcze na swój idealny rozmiar nie trafiłam (ale jestem
      coraz bliżej!), to zmiana i tak jest już niesamowita :)

      Przede wszystkim bardzo wzrosła moja samoocena. Kiedyś miałam
      straszne kompleksy z powodu brzydkiej sylwetki (cały czas się
      garbiłam, miałam zamiast biustu dwa spłaszczone placki na całą
      klatkę piersiową, które dodawały mi optycznie mnóstwo kilogramów i
      jakby tego wszystkiego było mało, zupełnie nie było widać mojej
      talii). Teraz widzę w końcu, że jestem zgrabną dziewczyną (a co ;))
      i wyglądam całkiem atrakcyjnie, przez co jestem też odrobinę
      pewniejsza siebie. Szkoda tylko, że dobry stanik nie potrafi jeszcze
      w jakiś magiczny sposób zwalczyć nieśmiałości ;)

      Jest też mi nieporównywalnie wygodniej. Kiedyś pierwszą czynnością
      po przyjściu do domu było zdjęcie stanika i rzucenie go z ulgą w
      kąt. Kiedy byłam zmuszona go nosić, non stop musiałam udawać się w
      jakieś ustronne miejsce, żeby dokonywać poprawek, bo nie tylko
      obwód, ale i miseczki nigdy nie chciały trzymać się na swoim
      miejscu. No i paski od wszystkich toreb przewieszanych przez szyję
      musiałam nosić pod ramieniem, bo gdy znalazły się w rejonie biustu,
      działo się tam coś bardzo dziwnego ;) Teraz problemu z tym juz nie
      ma, paski lądują grzecznie w dolinkę między piersiami :) A staniki
      mogę nosić cały dzień i nawet zaczynam zastanawiać się, czy nie
      spróbować zachwalanego tu spania w staniku.

      W sumie znalezienie swojego dobrego rozmiaru ma same plusy: większa
      wygoda, ładniejszy wygląd, większa samoocena, nowe ciekawe
      hobby... ;) Kondycja biustu też poprawia się w błyskawicznym tempie.
      Wczoraj z ciekawosci przeprowadziłam sobie test ołówka i po raz
      pierwszy od niepamiętnych czasów ten potworny ołówek spadł na
      podłogę i brutalnie się poobijał ;)
      • 03.02.08, 19:55 Odpowiedz
        Przed:
        - nosiłam 70D (największy rozmiar jaki mogłam dostać na moim rynku,
        a to i tak z trudnością), piersi wyskakiwały ze stanika, z przodu
        masakryczne bułki, skóra się niemile ocierała o krawędzie miseczek,
        skutkiem czego była czerwona i swędziała. Do tego za duży obwód
        podchodził na plecy. Wkrótce opatentowałam (sama bidulka, bo żadna
        pani z bieliźniaka nie uświadomiła biedactwa), .że 75D ma większą
        miskę, więc zaczęłam nosić to nieszczęsne 75D, gdzie piersi się
        rozjeżdżały na boki (bo za duży rozstaw misek),dalej wyskakiwały, a
        obwód był jeszcze wyżej.
        A po jakichś 7 latach tych przepychanek poszło się do pani HAni na
        Grochowską, gdzie dobrano mi rozmiar 70E (w międzyczasie przytyłam,
        więc poszło trochę w plecki ;-) Potem nastąpiła migracja do 70F
        (pani HAnia to odkryła,nie ja, bo nie chciało mi się wygarniać spod
        pach, mimo, że zaczęłam się dziwić, co ten biust tak płasko jakoś
        wygląda...)
        Wrażenia po uświadomieniu:
        Kurczę, no nareszcie mi nic nie wychodzi i nikt się nie śmieje, jak
        muszę gdzieś podbiec!
        Kurczę, nie muszę podciągać na maksa ramiączek, nie ma sinych śladów
        na skórze, nic mi się nie wrzyna na ramionach!
        Kurczę, co te piersi takie zgrabne i sterczące. Wygladają na
        mniejsze, ale bardziej kształtne.
        Niestety nie lubiłam triumpha, którego sprzedano mi w Atucie, teraz
        już wiem, że to model nie dla mnie. Długo nie mogłam się
        przyzwyczaić do widoku zakrytych miseczką piersi. Po latach
        oglądania w lustrze niby to seksownych buł wydawało mi się, że mój
        biust nie wygląda na duży i seksowny jak przedtem. Całe szczeście
        oprzytomniałam ;-) Nie mam już manii push-upów, chociaż nie ukrywam,
        że chciałabym dostać taki na siebie...
        A jak jest teraz? Hmmm, trochę przytyłam, piersi może też zmigrowały
        i znowu zaczyna się bułowanie i poprawianie. CZerwona lampka, uwaga!
        Szukaj nowego stanika, tym razem 70G/H !
    • 03.02.08, 23:52 Odpowiedz
      1. Biust na SWOIM miejscu, nie w okolicach... niższych niż powinien ;) W związku z tym większa pewność siebie, szczuplejsza wizualnie sylwetka (i odmłodzona, bo biust niski trochę lat dodaje). No i TALIA! Talia wysmuklona optycznie, odkryta przez biust wysoki i okrągły :)

      2. Biust jędrniejszy. Jestem obecnie w amoku, szale radości w związku z tym co się dzieje z moim biustem. A nie wierzyłam! ;) W wieku dwudziestu-kilku lat (a nie rodziłam) wstydziłam się niesamowicie: biust smutno sobie patrzył w dół (co prawda jednostronnie, ale asymetria też nie jest powodem do radości), pierwsze rozstępy, buły pod pachami - cholernie widoczne w lecie przy bardziej skąpych ciuchach.
      Wczesną wiosną stuknie rok jak się dałam uświadomić i efekt niesamowity - buł praktycznie brak. Wsiąkły ;> Obwód mniejszy o ok. 4cm (a wręcz przytyłam teraz jak to w zimie :P), za to biust skoczył sobie z 98-99 do 102-103cm. Jest pełniejszy i jędrniejszy. Myślę poważnie o zachwalanym przez Was spaniu w staniku, żeby efekt był jeszcze lepszy.

      Same plusy. I jak pisałyście - bez operacji, diet, cud-kremów. Tylko dobry stanik.
    • 04.02.08, 09:34 Odpowiedz
      1) Ściślejszy obwód sprawia, że fiszbiny nie lądują pod szyją przy każdym podniesieniu rąk do góry
      2) większa literka na miseczce wzmocniła moje morale :)
      3) fiszbiny obejmują całą pierś, dzięki czemu ma ona ładny, okrągły kształt.
      4) znacznie lepiej wyglądam bokiem i przodem, a że mam zwyczaj nosić rzeczy przylegające do ciała, to prezentuję się o niebo lepiej niż przedtem.
      5) miękkie staniki są dla wszystkich kobiet. Nie tylko dla tych z różnicą między obwodem POD a W w granicach 30 cm :)
      6) nie potrzebuję "katalizatora biustu" w postaci push upa.
      7) ubrania lepiej na mnie leżą
      8) ZAAKCEPTOWAŁAM WRESZCIE SAMĄ SIEBIE I INTEGRALNĄ CZĘŚĆ MNIE, CZYLI MÓJ BIUST. Teraz uważam nieskromnie, że jest śliczny ;)
      9) portfel zaczął funkcjonować na wyższych obrotach, odkąd odkryłam stanikowe eldorado :-P
      --
      Kruszyna
      "Primum non stresere..."
      • 16.11.08, 18:47 Odpowiedz
        Jakieś 2 miesiące temu nosiłam jeszcze 85 D, bo taki stanik wydawał mi się
        odpowiedni. Obecnie noszę 36FF i jestem bardzo zadowolona. Wcześniej musiałam
        wiecznie poprawiać stanik, a teraz nie czuję nawet, że mam go na sobie.
        Poprawiam może raz w tygodniu jak ramiączka się poluzują, ale to tylko wtedy.
        Biust stał się dla mnie piękniejszy i nareszcie lubię chodzić w bluzkach z dużym
        dekoltem:)
    • 04.02.08, 09:52 Odpowiedz
      Ja powiem tylko tyle, ze jak narazie mam jeden w miare dobry stanik i jest mi w
      nim jak w niebie :) W ogole go nie czuje!!! Nie musze co 5 sekund poprawiac
      go!!! No i przede wszystkim widze, ze mam biust ;)
    • 04.02.08, 11:36 Odpowiedz
      jakies ostatnie 3 lata nosilam zle dobrane staniki. poprostu biust mi urusł,kupilam kilka na wyprzedazy i tak jakos wyszło.
      Dobry stanik dał mi:
      - 3 cm mniej pod
      - moj biust nie zajmuje calej sylwetki
      - w koncu wygodnie mi w staniku
    • 04.02.08, 13:32 Odpowiedz
      1) żaden sport mi niestraszny
      2) zanikają mi okołopachowe rozstępy na piersiach (naprawdę! bez żadnych kremów)
      3) wyglądam szczuplej (nie znaczy że szczupło) i wydaje się, że mam talię
      4) dobry stanik skłania do trzymania sie prosto
      5) mogę stosować dekolt w zaawansowanych celach autoprezentacyjno-manipulacyjnych (staram się tego nie nadużywać... ale czasami...)
      6) wydaję na staniki MNIEJ (za cenę jednego zdziadziałego Triumpha mogę mieć 2-3 brastopowe czy z allegro)
      7) last but not least - poznałam wiele fajnych osób na tym forum :)
      --
      Stanik Idealny
    • 04.02.08, 17:57 Odpowiedz
      Jeszcze całkiem niedawno musiałam non stop poprawiać biustonosz :/
      Nie miałam problemu ze zbyt szerokim obwodem, ale wszystkie staniki były dla
      mnie za małe w miskach, więc jak tylko piersi wyskakiwały górą, to musiałam je
      upychać na boki i na dół.

      Teraz właściwie zapominam, że mam biustonosz na sobie, przez cały dzień nic mi
      nie wyskakuje, nie przeszkadza i czuję się świetnie :)

      --
      Synuś
      www.suwaczek.pl/cache/862cdf35ca.png
    • 06.02.08, 03:25 Odpowiedz
      przedtem:
      1)biust mi wisiał. Mimo iż mam dopiero 23 lata zdążył juz
      stracić jędrność i kształt. (nic dziwnego skoro czy 65cm w zebrach
      nosiłam obwody 70 i75)
      2)Nie znosiłam kupować staników. Tyle godzin chodzenia i nic
      nie mogłam znaleźć w rozmiarze 70E (ze robią węższe obwody nie
      przyszło mi do głowy, myślałam ze to ja mam nienaturalnie chude
      zebra)
      3)zaszywałam obwód robiąc zakładkę i te szwy mnie gryzły pod
      pacha
      4)Nosiłam strasznie babcine staniory, jak już znalazłam
      jakieś 70E to na pewno nie można tego było nazwać seksownym
      stanikiem. Jak raz znalazłam brązowy to się strasznie cieszyłam ze
      nie biały/bezowy. Do dziś mam uraz do tych kolorów. Na sama myśl mi
      się słabo robi (aż muszę na moje piersi w freyi lotti poparzeć)
      5)Obwód miałam na karku, piersi się bujały jak na huśtawce
      6)czułam się bardzo nieatrakcyjnie.

      teraz:
      1) Wygląd samych piersi się poprawił, znacznie się podniosły
      (dobrze ostanikowana jestem mniej więcej od czerwca/lipca)
      2) Mam kolorowe staniki. Niedosyt kolorów mam dalej. Jeszcze
      mam traumę przedrorumowych staników (tylko biel i beż) . Tak samo
      jak traumę cienkich ramiączek. Rozumiem że można lubić grube, ale
      nie jak się całe życie nosiło grube z przymusu.
      3) W ubraniu wyglądam super. Biust jest zarazem większy i
      mniejszy. Większy bo wyglądam mniej jak gruszka a bardziej jak
      klepsydra. Na pewno proporcje biodra/biust się poprawiły.
      Jednocześnie nic nie obwisa . Nie podskakuje, nie przyciąga wzroku
      więc mniejszy.
      4) Czuję się atrakcyjnie. Lubię na siebie patrzeć w lustrze.
      Lubię dbać o swoje ciało.
      5) odkryłam super forum. Nawet jak nie mam kasy i nie planuje nowego
      zakupu, lubię tutaj poprostu być
      • 06.02.08, 12:19 Odpowiedz
        PRZEDTEM
        -byłam zakopleksiona (to był chyba najwiekszy problem)
        -nie akceptowalam i nie lubiłam swoich piersi i figury
        -nie czułam się kobieco
        -biust ukrywalam i zakrywalam stanikami o za duzym obwodzie i
        usztywnianych miskach
        -ciagle poprawialam stanik, fiszbiny bez przerwy ladowały w polowie
        piersi

        TERAZ
        -pozbyłam sie kompleksów (to jest dla mnie naprawdę ważne)
        -jestem młoda i teraz poczułam sie kobieco (nowe uczucie)
        -lubię swoje ciało
        -staników nie czuję, nie poprawiam (chyba że przypomne sobie o
        wygarnianiu)
        -poczułam co onzacza wspaniala forumowa społeczność, jakie daje
        wsparcie, dziewczyny jestescie wspaniale! :)
    • 07.02.08, 13:58 Odpowiedz
      Najpierw o plusach:
      1. Wyglądam lepiej.
      2. Mój biust preprowadza się spod pach i jeszcze podnosi :)
      3. Bieganie nie boli :)
      4. Jest okazja do zakupów (co chwilę wraz z przyrostem biustu)

      Minusy:
      1. Ciągle mam za mało staników.
      2. Przekraczam właśnie G- granicę.
    • 07.02.08, 18:44 Odpowiedz
      Przed Lobby:
      -biust wylewał mi się z misek, musiałam co chwilkę poprawiać obwód, który
      wystawał mi znad bluzki.
      -uważałam, że moje piersi są zdecydowanie za duże i nie lubiłam ich
      -po przyjściu do domu pierwsze co robiłam, to zdejmowałam biustonosz
      -moje piersi były mniej jędrne
      Teraz:
      -lubię mój biust:) Mógłby być nawet odrobinę większy:) Za nic bym go nie
      zmniejszyła!
      -w biustonoszach czuję się komfortowo - nie muszę poprawiać obwodu, ani wpychać
      na siłę piersi do miseczek
      -mogę tańczyć i skakać, a biust jest tam, gdzie być powinien
      -moje piersi są jędrniejsze i ładniej wyglądają, gdy założę bluzkę :)
    • 07.02.08, 21:02 Odpowiedz
      Fiszbiny są POD piersią a nie W piersi.
    • 08.02.08, 13:24 Odpowiedz
      1. Kiedyś obwód stanika miałam na łopatkach. Nie nosiłam zwykłych topów, bo tył stanika był po pięciu minutach powyżej tyłu bluzki. Dekoltów też nie, bo zamiast zgrabnej dolinki miałam dwa kawałki smętnych piersi. Teraz dumnie noszę dekolty, cienkie ramiączka i wszystkie inne normalne ciuchy. I wyglądam w nich dobrze.

      2. Moją pierwszą czynnością po przyjściu do domu nie jest już zdjęcie niewygodnego stanika. Stanik zazwyczaj mam na sobie cały dzień i w ogóle go nie czuję.

      3. Nie myślę już o sobie "co z tego że mam całkiem ładną buzię skoro jestem gruba i mam paskudne cycki". Patrzę w lustro i widzę fajną laskę.

      4. Kupując stanik nie myślę ze zgrozą "O cholera. Przecież facet zdejmie mi bluzkę i TO zobaczy". Teraz myślę to samo, ale z wielkim zadowoleniem i pewnością siebie, kiedy kupuję kolejne boskie kusidełko.

      5. Kiedy wstaję z łóżka, w którym byłam z mężczyzną nie rozglądam się w popłochu za jakąś bluzką, żeby nie chodzić machając brzydkimi piersiami. Teraz po prostu wstaję i sunę przez pokój z dumą i pewnością siebie i z zadowoleniem oglądam zachwycony wzrok faceta.

      6. Podsumowując - jeszcze nigdy nie byłam tak pewna siebie i swojego wyglądu. Postrzegam się jako osobę kobiecą i atrakcyjną i świetnie się z tym czuję :)).
    • 02.03.08, 14:58 Odpowiedz
      - zapięłam marynarki;)
      - stan w bluzce z odciętym stanem jest w końcu pod biustem a nie na środku sutka
      - chodzę wyprostowana
      - po jakiś dwóch miesiącach noszenia stopniowo coraz lepszych staników stan
      biustu się widocznie poprawił - fakt, miałam niesamowite szczęście, bo po
      kilkunastu latach noszenia złych staników i tak był w dobrym stanie, ale teraz
      odmłodniał o kilka ładnych lat:)
      • 03.03.08, 14:08 Odpowiedz
        eh:p sprawdzę jak przyjdzie mój nowy nabytek w doooobrym rozmiarze:D
        • 03.03.08, 14:15 Odpowiedz
          luliluli napisała:
          > eh:p sprawdzę jak przyjdzie mój nowy nabytek w doooobrym rozmiarze:D

          U mnie się nie da... ;-)
          Ale wcześniej, w 75F/75G miejsce "niedopinania się" było niżej, a teraz na
          przepisowej wysokości ;-)
          Ale i tak nie da się zapiąć, bo nawet w fieście (która najbardziej "zmniejsza")
          mam ponad 100cm...
          Ale nie mam za dużego biustu, po prostu producenci ubrań źle szyją... ;-)

          --
          Biuściasty stan umysłu... ;-)
          • 03.03.08, 14:20 Odpowiedz
            i jakąś marynarką w stylu 10SC?

            --
            Biusty nie kończą się na D
            Tak wygląda 60F,
            ...a tak 70J
            • 03.03.08, 14:32 Odpowiedz
              maheda napisała:
              > i jakąś marynarką w stylu 10SC?
              Zastanawiałam się, ale mojemu portfelowi te zastanawiania się nie spodobały :-(
              Aczkolwiek mam BC13 10SC (wrzucę do galerii jak w końcu się obfocę), i w biuście
              jest na styk (żeby nie powiedzieć że ciut wąska..), w pasie luz.. Ale nie oddam ;-)
              Ale znalazłam krawcową, więc może sobie sprawię garsonkę szytą na miarę :D
              Materiał już mam ;-)

              --
              Biuściasty stan umysłu... ;-)
          • 03.03.08, 14:23 Odpowiedz
            Ja po prostu od zawsze zapinam tylko guziczek pod biustem. Inna sprawa, że to
            optycznie powiększa biust jeszcze bardziej. Gorzej, że nie da się tak zrobić z
            dopasowanymi bluzeczkami ze stójką (takie w 'chińskim' stylu). Nie ma szans,
            żeby się dopiąć, no chyba żebym zainwestowała w jakiś miniszajzer...
            • 16.03.08, 16:30 Odpowiedz
              the_mariska napisała:

              > Ja po prostu od zawsze zapinam tylko guziczek pod biustem. Inna
              sprawa, że to
              > optycznie powiększa biust jeszcze bardziej. Gorzej, że nie da się
              tak zrobić z
              > dopasowanymi bluzeczkami ze stójką (takie w 'chińskim' stylu). Nie
              ma szans,
              > żeby się dopiąć


              Te w "chińskim stylu" niezbyt dobrze wyglądają do większego biustu,
              ale fakt że w takie tradycyjne, klasyczne łatwiej się dopiąć w
              dobrze dopasowanym staniku.
          • 03.03.08, 14:38 Odpowiedz
            Mają tam wersję z lekkim zagięciem na biust, z wyraźnym i z mocnym.
            Te uwzględniające największy biust są świetne. Trzeba tylko uważać, żeby z
            przyzwyczajenia nie zamówić za dużego rozmiaru :) Bo rozmiar to Twoja
            szczupłość, a do tego masz osobno te 3 opcje uwzględniające różne wielkości
            biustu :) Dlatego jeśli normalnie masz np. 38, ale nie mieścisz się w marynarki
            42 przez biust, to u nich bierzesz tylko to 38 (12) z opcją na duży biust SC :)
            --
            Większość Polek nosi źle dobrane staniki
    • 02.03.08, 15:55 Odpowiedz
      Przed:
      1. Piersi upchnięte w za małe miski uciekały pod pachy, tworząc
      wałki. Dla mnie był to kolejny dowód tego, że jestem gruba, więc
      odchudzałam się do granic anoreksji - co problemu wałków oczywiście
      nie rozwiązywało.
      2. Mimo stanika biust skakał i trząsł się, dlatego też wolałam, żeby
      uciekł mi autobus, niż go gonić - zwłaszcza latem.
      3. Mówiłam, że noszę 75D-E (W fazie późniejszej: 70F) i otrzymywałam
      spojrzenia pełne współczucia.
      4. Co chwila musiałam poprawiać biust, bo za luźny obwód podsuwał
      się do góry i piersi dotykały żeber - obrzydliwe uczucie.
      5. Piersi stulone razem w niekształtną masę pociły się i odparzały,
      nawet zimą
      6.Kupowałam cokolwiek, byle w rozmiarze.

      Po
      1. Wałki spod pachy znikły. Trzymają się jeszcze kawałki u samej
      góry, ale ich też mam nadzieję się pozbyć.
      2. Biust jest nieruchomy. Wiadomo, przy dzikich podskokach coś tam
      lekko drgnie razem z całym ciałem, ale teraz żaden autobus mi nie
      ucieknie:)
      3. Mówię że noszę 65G. Na pytania "hyy-iiile?" dodaję z
      zadowoleniem, że to brytyjskie 65G, w polskich miałabym jakieś 65J.
      Na okrzyk: "wcale aż tak ogromnego biustu nie masz!" odpowiadam: "a
      kto mówił, że jest ogromny?" i pozostawiam rozmówczynię w głębokiej
      zadumie i konsternacji.
      4. Rano stanik zakładam, wieczorem go zdejmuję. Koniec. Czasami
      jeszcze z przyzwyczajenia sprawdzam, czy nic się nie przesunęło, ale
      to tylko siła nawyku.
      5. Piersi mam odseparowane od siebie, a jednoczesnie zebrane do
      przodu i uniesione. Nic się nie poci i nie odparza.
      6. Nie kupię najpiękniejszego stanika na świecie, jeśli nie będę
      stuprocentowo pewna, że leży idealnie. Koniec kompromisów.
      • 03.03.08, 23:53 Odpowiedz
        Na pewno noszenie dobrze dopasowanego stanika jest wygodniejsze, nic
        nie dynda, biust w biustonoszu wygląda o wiele lepiej i prezentuje
        się kusząco w kształtnym koszyczku. Ale czy noszenie takiego stanika
        rzeczywiście poprawia wygląd piersi? Ja pomimo skończonych
        czterdziestu lat miałam chyba wiele szczęścia, bo chociaż dopiero
        niedawno odkryłam, że zamiast rozmiaru 80B o wiele lepiej mi w 70E,
        to mój biust zawsze wyglądał nie najgorzej. Prawdą jest, że unikałam
        wcześniej staników, bo bez mój biust wyglądał lepiej. Nic dziwnego,
        80B go po prostu spłaszczał. :-( A stanik był, gdy musiało być
        "przyzwoicie". Wbijające się w biust fiszbiny uważałam za coś
        normalnego, związane po prostu z tą częścią garderoby. I mimo
        wszystko mój biust dzisiaj jeszcze nie wisi. Wiele kobiet pisze, że
        po zdobyciu dobrego stanika zaczęło bardziej dbać o biust, kremować
        go i pielęgnować. Może to ważniejsze niż dobry stanik? Bo ja całe
        życie dbałam o biust - chłodne prysznice, balsam do ciała po każdym
        myciu, zero spania na brzuchu, zero sauny i opalania topless,
        pływanie żabką i unikanie nagłego spadku i wzrostu wagi. Poza tym
        trzymam się prosto i test z ołówkiem to żaden problem. Myślę też, że
        gdy biust w dobrze dopasowanym staniku prezentuje się lepiej niż
        wcześniej (w gorszym) to zaczynamy po prostu lubić tą część ciała i
        nie wydaje nam się już, że mamy aż takie brzydkie, obwisłe czy
        niekształtne piersi. Bo to też trochę subiektywne odczucie. To taki
        psychologiczny efekt dobrego stanika, wcale niezły, bo w końcu
        najważniejsze, że MY się sobie podobamy. I mimo, że byłam i jestem,
        pomimo koszmarnych biustonoszy w przeszłości, z mojego biustu
        zadowolona to jednak nigdy nie sprawię już sobie stanika z obwodem
        powyżej 70. Nigdy więcej!
        • 04.03.08, 00:08 Odpowiedz
          Na forum wypowiedzialo sie na ten temat juz chyba kilkaset osob. Oprocz takich
          jak opisane przez Ciebie sa takie, ktore o biust zawsze szczegolnie dbaly, ale
          nie byly z wygladu biustu zadowolone, ale tez takie, ktore zaciecia do
          specjalnej pielegnacji nie mialy i nie maja i jedyna zmiana to wlasnie noszenie
          dobrych stanikow. I obydwie te grupy widza wyrazne zmiany, ktore przypisac mozna
          tylko zmianie stanika.
          I zmiany nie sa tylko psychologiczne. Ja mam biust mlody, jedrny, takie typowe
          ladne jabluszka, wiec raczej mialam w stosunku do biustu same pozytywne uczucia.
          Przez ostatni rok nie zmienilam za bardzo trybu zycia, nie schudlam, nie
          przytylam, zmienilam tylko rozmiar stanika. I zmieniam go juz trzeci raz, mimo
          ze w biuscie obwod jest taki sam. Ale same piersi zrobily sie bardziej okragle,
          wydzielone, nie mieszcza sie juz w stare staniki. Mowimy o biuscie, ktory nie
          wymaga naprawy a zmienia sie dosc intensywnie. To co dopiero mowic o biuscie,
          ktory faktycznie potrzebowal pomocy i w koncu ja dostal?

          No i last but not least zmiany czesto widza nasi partnerzy. A nie wszyscy sa
          uswiadomieni, ze nowy rozmiar ma jakos wplynac na biust saute.

          A zreszta - stalym naciskiem mozna zmienic nawet kosc, to co dopiero latwiej
          formowalny tluszcz?
          • 04.03.08, 00:30 Odpowiedz
            Przed ciązami miałam ładny biust - dwa jabłuszka, które test ołowka przechodziły
            bez mrugnięcia - choć nieduży, nosiłam wtedy 75D ale najczesciej z powodu
            niewygody staników chodziłam bez.
            Po pierwszym porodzie,, przy nawale biust zbrzydł i zwisł oraz spurpurowiał od
            rozstępów, potem karmiłam nie zauważając większych zmian poza zblednięciem
            rozstępów, potem zaszłam w drugą ciążę karmiąc dalej i zanotowałam nieznaczne
            zmniejszenie biustu, który powiekszył się ponownie po drugim porodzie, poza tym
            nie było innych zmian.
            Jeśli przyjąć, że obrazowo od godziny 00.00 do 6.00 jest biust a od 6.00 do
            12.00 tułów, przed ciażami mój biust "patrzył sobie" na godzinę 2.30, po na 5.30
            (tylko dlatego, ze opierał się na większym brzuchu inaczej pewnie byłaby godzina
            6.00 ;) ) a po jakimś czasie noszenia dobrych staników patrzy sobie na 3.30-4.30
            zależy czy przed karmieniem, czy po.
            Mam nadzieję, że jeszcze trochę się poprawi
            poza tym patrząc z przodu bardziej przypominał rąb a z boku był płaski jak uszy
            jamnika, teraz jest pomiędzy kabaczkiem a spływającą kroplą
            --
          • 04.03.08, 00:59 Odpowiedz
            Trzy razy zmiana rozmiaru miseczki w ciągu jednego roku? Ja mój nowy
            rozmiar noszę od listopada i faktycznie chyba następnym razem
            spróbuję miseczkę F zamiast E. Ale w czasie zimy nazbierało mi się
            jakieś 1kg dodatkowego tłuszczyku. Możliwe, że gdy schudnę (jak
            zawsze wiosną) to miseczka E znowu będzie dobra. Muszę jednak dodać,
            że mój biust też się zmieniał w miarę upływającego czasu. Nawet jak
            waga niespecjalnie się ruszała to biust i tak się powiększał.
            Hormony? Jako dwudziestolatka kupowałam te sławetne już 75B. Ale
            jeżeli biust stanie się przez nowy rozmiar ładniejszy i to nie tylko
            psychologicznie, to nie mam zupełnie nic przeciwko temu. :-)
          • 16.06.09, 20:12 Odpowiedz
            turzyca napisała:


            > No i last but not least zmiany czesto widza nasi partnerzy. A nie wszyscy sa
            > uswiadomieni, ze nowy rozmiar ma jakos wplynac na biust saute.
            >
            dokladnie. po odpowiedniu dobraniu stanika jakos nie mialam swiadomosci, ze cos sie zmienia..dopiero gdy po jakims miesiacu od rozpoczecia "terapii" moj chlopak zapytal mnie,jak to zrobilam, ze urosly mi piersi;)
        • 04.03.08, 01:27 Odpowiedz
          I co za jakaś bezczelna fikcja literacka? ;)))

          pierwszalitera napisała:

          > Wiele kobiet pisze, że po zdobyciu dobrego stanika zaczęło bardziej
          > dbać o biust, kremować go i pielęgnować.

          No po prostu takie "tłuuumy" zainteresowały się u nas kremami, że nasz wątek o
          kremach ma całe 5 (słownie pięć) postów ;))
          A żeby go odnaleźć musiałam się cofnąć aż do 2006 r.
          Ale proszę, jest, wydobyłam go z zakurzonego archiwum dla Ciebie.
          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=32203&w=49299983&a=49299983

          Prawda jest taka, że jak się przekonałyśmy, że na jędrność biustu najlepiej
          wpływa noszenie dobranego stanika, połączona czasem nawet ze spaniem w staniku,
          to wybacz, ale nie mamy powodu rzucania się na kremy, balsamy i brrr chłodne
          prysznice ;)))

          Mamy tu za to coraz to nowe wątki rozmiarowe i coraz to nowe wątki o spaniu w
          staniku i kolejne osoby potwierdzają wyraźny wpływ i właściwego rozmiaru i
          spania w staniku na stan biustu saute :)

          I nie da się ukryć, że kremów to my już próbowałyśmy od lat i jakoś się tych
          efektów nie mogłyśmy dopatrzeć. A zmiana stanika na prawidłowy rozmiar, czasem
          połączona wręcz ze spaniem w staniku daje rzeczywiste efekty :)
          --
          Większość Polek nosi źle dobrane staniki
          • 04.03.08, 01:30 Odpowiedz
            Sorry, nie liczyłam rzeczywiście tak skrupulatnie wypowiedzi o
            kremach, ale to nie powód, by reagować tak agresywnie. Nie
            wiedziałam, że noszenie dobranych staników to dla niektórych coś w
            rodzaju religii. ;-) Mnie wątek pielęgnacji, nie tylko biustu,
            wydaje się po prostu bardzo ważny. I nie wiem czy niektórzy wiedzą o
            czymś, co w psychologii nazywa się autosugestią. Mam dobry stanik -
            to poprawia mi się biust. Jasne, jedna i ta sama rzecz może wydawać
            nam się nam w zależności od nastroju i punktu widzenia raz lepsza,
            raz gorsza. By sprawdzić czy noszenie dobranego stanika faktycznie
            poprawia wygląd biustu trzeba by było przeprowadzić objektywne
            badania. A na forum mamy do czynienia tylko z subjektywnymi
            wypowiedziami. To nie znaczy, że te wypowiedzi są bez znaczenia, ale
            po to jest to forum by dyskutować, a nie zadawalać się jedną słuszną
            prawdą. I może te rozczarowane tylko się nie wypowiadają tak często
            jak entuzjastki? W drugą stronę wzięte, że źle dobrany stanik
            noszony długie lata powoduje zwisanie, albo deformację piersi to na
            przykład bzdura. W moim (subjektywnym) odczuciu w ogóle się nie
            potwierdziło. A spanie w staniku to dla mnie gruba przesada. W końcu
            te staniki to prawie wszystkie zrobione są z "plastykowych"
            materiałów. Nie wiem czy trzeba trzymać coś takiego na ciele przez
            24 godziny na dobę, a już szczególnie na delikatnej i wrażliwej
            skórze piersi. Tylko ja jestem taka delikatna? ;-)
            • 04.03.08, 02:33 Odpowiedz
              Eeetam, ja się żadnej agresji nie dopatrzyłam. I też strasznie nie znoszę spać w
              staniku, ani czymkolwiek chociaż troszkę dopasowanym, najchętniej to spałabym
              nago, gdyby nie to, że mieszkam w akademiku. I to o zgrozo, zawsze śpię na
              brzuchu, co podobno jest najbardziej szkodliwe dla piersi.

              Żadnych obiektywnych ani subiektywnych badań nikt nie przeprowadzał, co wcale
              nie przeczy temu, że sporo forumek potwierdza, że spanie w staniku przynosi
              dobre rezultaty. Mi się to osobiście zdarza bardzo rzadko (czasem, jak dochodzę
              do wniosku, że sobie niszczę piersi podczas snu, to włożę do spania jakiś stary
              luźny stanik) i mnie ta metoda nie bardzo przekonuje. Inna sprawa, że od kiedy
              zaczęłam nosić bardziej dopasowane staniki, i w ogóle, od kiedy trafiłam na to
              forum, zaczęłam zwracać na biust dużo większą uwagę niż do tej pory, masować go,
              smarować go kremami ujędrniającymi, itp. Co prawda mam dopiero 20 lat i dość
              jędrne piersi, ale mam nadzieję, że one mi się za to odwdzięczą i przez kolejne
              20 lat nie oklapną sobie zgodnie z prawem grawitacji. Patrząc po przykładach
              innych forumek, jest to całkiem możliwe.

              A to, czy złe staniki deformują biust, czy nie, to już kwestia indywidualna.
              Moim jak do tej pory się nie udało, chociaż miały do tego pełne prawo i nie tak
              mały kawałek biustu do deformowania, za to koleżanka, która katuje się
              push-upami 75A (na moje oko 60D) już w wielku kilkunastu lat miała zamiast
              biustu zwis damski. I teraz też mogę powiedzieć, że w moim subiektywnym odczuciu
              zły stanik nie deformuje piersi, za to w jej odczuciu tak i to bardzo. Tylko po co?
              • 04.03.08, 11:40 Odpowiedz
                Ja też jestem z mojego nowego stanika zadowolona. Ten nowy rozmiar
                sprawia, że mój biust wygląda po prostu rewelacyjnie. Ale w staniku
                właśnie. Bez stanika wygląda tak samo jak przedtem. Całkiem nieźle
                jak zawsze, ale nie lepiej i nie gorzej.
                Dlatego chodziło mi o wyrażenie właśnie mojego zwątpienia, czy
                staniki rzeczywiście mają taką prawie magiczną "moc" jak często
                jestem na tym i podobnym forum przekonywywana? Ten stały ucisk
                materiału jest przecież nieznaczny i to nie aparat korygujący zęby,
                to trochę inna zasada. Myśląc podobną logiką to stały ucisk majtek
                też robiłby ładnieszą pupę, ale tego jakoś nikt nie mówi. ;-)
                Formy i obwisanie, czy nie obwisanie piersi są rzeczą bardzo
                indywidualną. Niektóre młode dziewczyny, z króciutką stanikową
                karierą mają małe, a jednak obwisłe piersi, a znam kobiety z
                większymi biustami, po ciąży, które w mom wieku (40lat) mają jeszcze
                całkiem jędrne piersi. Swoją drogą zbyt chude dziewczyny rzadko mają
                pełne piersi, mój też się dopiero zaokrąglił kiedy przytyłam do
                "normalnej" wagi. Wcale nie opłacało się trzymać tak kurczowo przy
                rozmiarze garderoby 34-36. ;-) Z reguły jednak biusty tracą z
                wiekiem odrobinę na jędrności i forma się zmienia. Ciąże, karmienia,
                hormony, tycie, chudnięcie, grawitacja itp, to wtedy fajnie, że
                można przynajmniej w świetnym staniku wyglądać jak przedtem, a
                nawetlepiej. Ale nie obiecywałabym sobie przez to zbyt dużo. Dla
                mnie na przykład znaczyło już bardzo dużo, że pozbyłam się
                wrzynających się ramiączek i wpijających się z boku piersi
                fiszbin. I to, że nawet w najgłębszej fazie PMS-u, kiedy piersi są
                tak boleśnie napięte, że mam wrażenie, że zaraz eksplodują, ciągle
                mogę wesoło zbiegać ze schodów, bo mój nowy staniczek trzyma
                wszystko na swoim miejscu. :-) Rozumiem jednak gdy dziewczyny
                kurczowo trzymają się jakiejś nadziei. Ja jestem jednak ze wszystkim
                bardzo krytyczna, bo nie lubię ulegać entuzjazmom, a potem strasznie
                się rozczarować. Mnie na przykład w wieku 25 lat pojawiły się z boku
                piersi małe rozstępy. Koło trzydziestki mi zniknęły. Sama nie wiem
                dlaczego. Od dobrego stanika na pewno nie, bo nosiłam wtedy jeszcze
                znacznie za wielki obwód i za małą miseczkę. Dlatego poprawić może
                się więc wszystko. Z dobrym stanikiem czy bez. ;-)
                • 04.03.08, 21:07 Odpowiedz
                  Żadna z nas nie zmieniała rozmiaru z myślą o poprawie stanu biustu. Do głowy nam
                  nie przyszło, że to tak działa. Ale skoro działa i skoro dziewczyny opisują
                  efekty (nie nadzieje) to pisanie o trzymaniu się nadziei nie ma sensu.
                  A co do rozstępów, to jak powszechnie wiadomo, z czasem stają się niewidoczne.
                  Taka ich natura :)
                  Nie musisz sobie po zmianie obiecywać niczego więcej niż to, co już widzisz. W
                  wątku o migracji na LMB dziewczyny podejrzewają, że z wiekiem na efekty trzeba
                  dłużej czekać (one oceniają efekty po rośnięciu i zaokrąglaniu się). Może tak,
                  może nie. Pewnie wkrótce się dowiemy, po doświadczeniach kolejnych osób :)
                  --
                  Większość Polek nosi źle dobrane staniki
            • 04.03.08, 11:37 Odpowiedz
              pierwszalitera napisała:

              W drugą stronę wzięte, że źle dobrany stanik
              > noszony długie lata powoduje zwisanie, albo deformację piersi to
              na
              > przykład bzdura. W moim (subjektywnym) odczuciu w ogóle się nie
              > potwierdziło.

              Dobrze, że dodałaś to o tym subiektywnym odczuciu. Tobie się stan
              biustu nie pogorszył, nie znaczy to jednak, że twierdzenie o
              deformacji piersi przez zły stanik jest bzdurne. Ja na przykład mam
              doświadczenia dokładnie odwrotne: po latach w 75D, 80D, 75E, dużym
              spadku wagi w liceum, jazdy hormonalnej i mimo lat stosowania kremów
              ujędrniających, chłodnych (ohyda) pryszniców piersi miałam w stanie
              opłakanym. Mniejsza o kształt, dany raczej przez naturę, ale miałam
              potężne rozstępy, a piersi konsystencją przypominały rozwodniony
              budyń. Trochę lepszy rozmiar ( Melissa 65H, już bułkuje) noszę od
              kilku miesięcy, naprawdę dobry stanik mam od jakiegoś miesiąca, do
              tego śpię w staniku (nieregularnie, bo zapominam). I co? I biust mam
              bardziej zwarty, jędrny, rozstępy troszkę mniejsze. I jest to efekt
              stanika, bo poza tym z rzadka tylko smaruję się zwykłym balsamem
              nawilżającym, plus pod prysznicem zgarniam ciało spod pach i pleców
              w stronę piersi. Jasne, ja mogę autosugestywnie sobie to wszystko
              wmawiać, ważne jest tylko to, że w końcu zaczynam lubić swoje
              piersi, zamiast myśleć o nich z odrazą i niechęcią. Co jednak
              powiedzieć na odczucia facetów? bo nie tylko mój doszedł do wniosku,
              że coś jakby jędrniej się zrobiło, kilka dziewczyn już pisało, że
              ich mężczyźni zauważali poprawę stanu biustu, dziwnym trafem zbieżną
              w czasie z założeniem dobrego rozmiaru.

              Reasumując: działanie dobry stanik to może i efekt autosugestii. Tak
              samo jak działanie kremów. Można to nazwać rodzajem religii:)
              Wypowiadamy sie tu za siebie a wszelkie uogólnienia są wynikiem
              zebrania kilku identycznych opinii. Na forum przeważa ta: pod
              wpływem dobrego stanika poprawił mi się stan piersi.




              --
              Jak dobrze ubrać biust
              • 04.03.08, 14:05 Odpowiedz
                a mi sie pogorszył stan biustu od stanika:(( to znaczy mam teraz cos
                a la uszy spaniela, łezki czy jak to zwać, a pare lat temu miałam
                raczej kulki (za czasów kiedy w staniku 75 D przynajmniej miski były
                dobre...)potem z powodu dramatycznie źle dobranego stanika (nie
                jestem ani matką ani w ciąży) stały sie moje kulki ciężkimi
                kulasami:D i teraz zaczynam ich naprawę! hura
            • 04.03.08, 13:41 Odpowiedz
              Pierwszalitera, nie zauważyłaś tych wszystkich uśmieszków?
              Inna sprawa, że tu widać, jakie wypowiedzi przewijają się często, a jakie
              praktycznie wcale.

              Dlatego Twój tekst o "wielu kobietach" które pod wpływem nowego stanika zaczęły
              niby stosować z zapałem kremy i zimne prysznice mocno mnie zdziwił. Zaskoczył.
              Miałam problem z wydobyciem z pamięci choćby jednej.
              Ten jedyny wątek o kremach, jaki znalazłam miał 5 postów, w tym jeden mój ;)
              Sprzed 2 lat ;)

              I teraz nie wiem, jak Ci to napisać, żebyś nie poczuła się znowu zaatakowana...
              Chodzi o to, że ja przestawiałam niedawno panią po 40-tce właśnie z podobnych
              rozmiarów jakie masz, na mniej więcej to, na czym u Ciebie stanęło. W kilku
              etapach, ona zmieniała rozmiar po drodze parę razy.
              I powiem wprost - to nie jest jakiś specjalnie duży biust.
              I biustu sobie też nie zniszczyła. A kremów, czy innych zimnych pryszniców nie
              stosowała uznając, że po co jej to, jej i tak nie ma co opaść.
              Za to nie latała całymi dniami w puszapach, generalnie nosiła tylko miękkie
              staniki, co przy tym rozmiarze miało szansę pomóc.

              I przy okazji - temat kremów jest bardziej eksploatowany na małobiuściastym
              forum "Większe piersi".
              Co ciekawe dziewczyny zauważyły tam wpływ ujędrniający, ale nie widzą
              powiększającego. Z drugiej strony u nas jest odwrotnie - nam prędzej powiększą,
              niż coś ujędrnią ;)

              A staniki na nas działają. Na nas, czyli także na osoby o znacznie większych
              biustach niż Twój. Na osoby, na które kremy nie mają szansy podziałać
              ujędrniająco. I te osoby, z biustami w stylu np. 75HH widzą efekty zmiany
              stanika na prawidłowy i spania w staniku.

              Nie dziwi mnie, że __dla Ciebie__ spanie w staniku to przesada.
              Od razu mi się przypomniało pytanie "Czy spanie w staniku przy małym biuście to
              nie fanatyzm? ;)" Bo faktycznie nasze mniejbiuściaste koleżanki raczej uznają,
              że dla nich to by jednak była przesada. Ale także kobiety z małym biustem
              potwierdzają poprawę kształtu (tylko że u nich oznacza to przede wszystkim
              zaokrąglenie się biustu i lekkie powiększenie)

              Reasumując - Twój biust i był mniej podatny na problemy i łatwiejszy do
              chronienia kremami. A tu mówimy o cięższych przypadkach. Ja np. kupiłam sobie
              kiedyś ten niby "biustonosz w sprayu". Wiem, że na małe biusty to działało. A ja
              równie dobrze mogłabym sobie biust wysmarować zwykłym balsamem do ciała ;) Zero
              efektu.
              Twój punkt widzenia musi być zatem całkiem inny niż nasz.

              A co do delikatności skóry - istnieją staniki bawełniane, istnieją też takie
              stworzone z materiałów oddychających. Różne są możliwości. Skoro ludzie mogą
              spać w piżamach, to mogą też w stanikach.

              Przy Twoim rozmiarze nie wytłumaczę Ci, co się dzieje z kilkakrotnie większym
              biustem podczas snu. Ty swojego biustu nie musisz wtedy przed niczym chronić. My
              swoje musimy. Test ołówka przy Twoim rozmiarze nietrudno przejść, więc to
              oczywiste, że nie widzisz i nie rozumiesz naszych problemów. Chociaż przy
              odrobinie empatii pewnie byłabyś w stanie je zrozumieć. A z religią bardziej się
              kojarzy dręczenie się chłodnymi prysznicami i poświęcanie czemukolwiek tyle
              czasu niż wygodne zakładanie stanika na noc :))

              --
              Większość Polek nosi źle dobrane staniki
              • 04.03.08, 14:34 Odpowiedz
                Ojej, biustu faktycznie nie mam ogromnego i nie wiem co się dzieje w
                większych rozmiarach. :-) A zimna woda to żaden masochizm, kończę
                prawie zawsze poranny prysznic w ten sposób. W zasadzie po to, by
                podniosło mi się ciśnienie, bo mam problemy z zaczynaniem dnia. A
                trzydzieści sekund wsmarowania zwykłego balsamu nawilżającego w całe
                ciało stało się tak automatyczne, że czasem nawet nie wiem czy to
                zrobiłam, gdyby nie przypominający o tym zapach kosmetyku. Nie robię
                tego specjalnie dla biustu, tylko dla ogólnego stanu mojej skóry, bo
                to żadne osiągnięcie być piękną, jędrną i aksamitną w wieku
                dwudziestu paru lat. A, że życie kobiety nie kończy się po
                trzydziestce warto o siebie trochę dbać. :-) Nikt nie mówi o jakiś
                masażach drogimi specyfikami, które moim zdaniem mogą nawet
                zaszkodzić, bo jak zaczniemy na siłę masować i naciągać to może być
                nawet jeszcze gorzej. To właśnie suma tych malutkich rzeczy daje
                największe efekty. To tak jak sport - lepiej 20 minut codziennie,
                niż dwie godziny raz w tygodniu. I to już cały wątek kremów. ;-) I
                już gdzieś napisałam - wdzięczna jestem za wskazówki na znalezienie
                dobrego rozmiaru stanika i gdyby mój biust miał się też jeszcze
                zaokrąglić to nie mam zupełnie nic przeciwko. :-)
              • 04.03.08, 14:35 Odpowiedz
                Wygląda na to, że:
                1) im mniejszy biust, tym łatwiej go ujędrnić kremami i prysznicami.
                Ujędrnić, ale NIE powiększyć.
                Za to dobrany stanik przełamuje te ograniczenia :)
                I dziewczyny, którym kremy nic nie dawały (jedynie ujędrniały, ale niczego nie
                powiększały) po zmianie rozmiaru na prawidłowy potrzebują po jakimś czasie nowej
                zmiany, bo biust im się bardziej zbiera w sobie i w efekcie powiększa. Czyli
                stanik powoduje efekt nieosiągalny dla specjalistycznych kremów.

                2) im większy biust, tym łatwiej go powiększyć specjalistycznym kremem.
                Powiększyć, ale NIE ujędrnić
                Za to dobrany stanik przełamuje te ograniczenia :)
                Duże biusty nie są w złych stanikach przypłaszczone, tylko rozkawałkowane,
                dlatego zebranie wszystkiego razem wzmaga jędrność.
                Dziewczynom, którym kremy i prysznice niczego nie ujędrniały, pomaga dopiero
                dobrany stanik. A niektórym dodatkowo jeszcze spanie w staniku :)

                --
                Większość Polek nosi źle dobrane staniki
                • 04.03.08, 18:33 Odpowiedz
                  Mi się wydaje że piersi mi się ujędrniły i podniosły. Ale to
                  faktycznie mogłam sobie wmówić. Nie mam porównania. Ale zwiększyły
                  się na pewno. Raczej bym sobie nie wmawiała ze wyrosłam z
                  rozmairówki freyi i już nie ponoszę mojej ukochanej arabellki (która
                  gdy ją kupowałam była nawet lekko luźna i musiałam porządnie
                  podciągnąć ramiączka i sobie wszystko powygarniać żeby leżała).
                  Prędzej bym sobie wmawiała że ta arabellka jest nadal ok (ale dowody
                  ze nie jest juz były takie ogromne że nie dało się nic oszukać).

                  Na plastyczność mojego ciała mam też dowód. Na palcu na którym noszę
                  pierścionek zaręczynowy (juz chyba z 2 lata go noszę), mam pod
                  pierścionkiem wgłębienie, a raczej przewężenie palca mimo iż
                  pierścionek jest luźny. Na basenie musze go przekładać na inny palec
                  żeby nie zgubić. Ucisk praktycznie żaden. Tłuszczu na placach chyba
                  zero. Skąd to przewężenie? Może stąd że nie ściągam go nawet na noc?
                  Za to moja mama (na oko ścisłe 60I/J brytyjskie, nawet wyraziła
                  lekkie zainteresowanie stanikami, ale musiałabym być w domu i ją
                  przypilnować), ma na ramionach pod ramiączkami trwałe wgniecenie.
                  Ciało spod ramiączek przeniosło się gdzie indziej (dodam ze moja
                  mama ma bardzo szczupłe ramiona, prawie sama skóra i kości, a ciężar
                  piersi tez nie taki duży). Wiec może plastyczność ciała po niej
                  odziedziczyłam. Mam nadzieje że z prostowaniem zębów pójdzie mi
                  równie prosto. (i z nie przykładają do zębów jakiejś mega dużej
                  siły, tylko małą a długotrwałą )
            • 04.03.08, 13:57 Odpowiedz
              > wydaje się po prostu bardzo ważny. I nie wiem czy niektórzy wiedzą
              > o czymś, co w psychologii nazywa się autosugestią. Mam dobry
              > stanik - to poprawia mi się biust. Jasne, jedna i ta sama rzecz
              > może wydawać nam się nam w zależności od nastroju i punktu
              > widzenia raz lepsza, raz gorsza.

              Oglądała ostatnio zdjęcia sprzed jakichś 2 lat. Było kilka zrobionych jakoś w nocy, kiedy już w piżamie (więc bez stanika) siedziałam sobie gdzieś z koleżankami.
              Mam też podobne sprzed jakiegoś miesiąca. Porównywałam je sobie. Wyglądam teraz bez stanika lepiej - to nie jest kwestia nastroju, po prostu biust jest wyżej i jest bardziej okrągły, widzę to nawet wtedy kiedy jestem w fatalnym nastroju, przekonana że mam złą figurę/brzydki biust i cholera wie co jeszcze :).
              To nie kwestia kremów, bo już masę razy pisałam, że jestem leniem, którego do smarowania biustu zmuszają tylko wyjazdy w miejsca, gdzie jest na tyle gorąco, że skóra robi się potwornie wysuszona i domaga się jakiegoś balsamu. Ale nie wyjeżdżam co tydzień, więc to nie jest regularne smarowanie.
              Nie chcę tu wtłaczać "jedynej słusznej prawdy" typu "załóż dobry stanik, a w ciągu miesiąca twój biust będzie megajędrny i superokrągły - a jeśli tego nie zrobisz to będziesz miała smętne uszy spaniela", bo to nie jest prawda. Ale faktem pozostaje to, że WSZYSTKIE znane mi osoby, które zaczęły nosić dobry rozmiar zaobserwowały poprawę kształtu biustu.
              Aha - w staniku też nie sypiam :).
              • 04.03.08, 14:04 Odpowiedz
                (OglądałaM, a nie oglądała oczywiście, przepraszam za literówkę).

                A odnosząc się jeszcze do wcześniejszego posta:
                "Wiele kobiet pisze, że po zdobyciu dobrego stanika zaczęło bardziej dbać o biust, kremować go i pielęgnować. Może to ważniejsze niż dobry stanik? Bo ja całe życie dbałam o biust - chłodne prysznice, balsam do ciała po każdym myciu, zero spania na brzuchu, zero sauny i opalania topless, pływanie żabką i unikanie nagłego spadku i wzrostu wagi."

                O kremowaniu już pisałam. Dalej: chłodne prysznice to rzadkość (raz na trzy miesiące jak mi się przypomni, że może by tak zadbać o biust ;) ) za to leżenie pół godzinny w wannie z gorącą wodą to codzienność. Na brzuchu nie śpię, ale śpię na boku z lekkim przechyleniem do przodu, więc którąś pierś zawsze sobie trochę zgniatam. Nie opalam się topless, ale w dosyć wyciętym bikini - rzadko smarując się olekami. Saunę uwielbiam i chodzę jak tylko mogę, czyli naprawdę często. Ba, dodam że kiedyś byłam mniejszym leniem, nie wylegiwałam się aż tyle w wannie i nie relaksowałam w saunie. A biust lepiej wygląda teraz :).
            • 01.05.08, 20:55 Odpowiedz
              To ja już nie rozumiem...więc ta cała poprawa to nie prawda? to
              nasza dzialająca wyobraźnia? pragnienie ładnych piersi? więc pewnie
              moje piersi nadal zostaną połacząne...
              • 01.05.08, 21:09 Odpowiedz
                Groszka, masz jeden głos twierdzący, że dobry stanik nie poprawia
                stanu biustu przeciwko iluś tam, twierdzącym coś zupełnie innego. A
                tak naprawdę nie przekonasz się, póki nie spróbujesz.
                --
                Jak dobrze ubrać biust
                • 01.05.08, 22:11 Odpowiedz
                  Wlasnie mialam napisac to samo co aadrianka.
                  Groszka, trzeba naprawde CHCIEC, zeby z tego watku wyciagnac taki
                  wniosek jak twoj...
                  Zwroc uwage, ze autorka sceptycznego posta od poczatku byla
                  zadowolona ze swojego biustu, a pozostale dziewczyny juz nie calkiem.
                  Coz, nie sprobujesz to sie nie dowiesz - ja sama jestem na poczatku
                  tej drogi i w dobrym rozmiarze od niedawna i mnie osobiscie ten
                  watek, jak i cale Lobby napawa WIELKIM optymizmem.
                  Czego i Tobie zycze!
                  (villanden z niezbyt pieknym 30 G ;) )
                  • 01.05.08, 23:48 Odpowiedz
                    villanden napisała:

                    > Wlasnie mialam napisac to samo co aadrianka.
                    > Groszka, trzeba naprawde CHCIEC, zeby z tego watku wyciagnac taki
                    > wniosek jak twoj...
                    > Zwroc uwage, ze autorka sceptycznego posta od poczatku byla
                    > zadowolona ze swojego biustu, a pozostale dziewczyny juz nie calkiem.


                    No to odpowiem, bo to ja jestem chyba tą sceptyczką. ;-) Czasem zdanie po jakimś czasie się zmienia i wcale nie wstyd mi się przyznać, że prawdopodobnie się myliłam. :-) To znaczy, do tej pory nie zauważyłam specjalnej zmiany formy biustu, ale.... mam wrażenie, że przesunął się do środka. Mierząc bowiem wczoraj stanik w rozmiarze 75D, którego miseczka kilka miesięcy temu całkiem ładnie się układała (noszę 70E-F) stwierdziłam, że mam luzy po bokach, a w środku robi się całkiem ładny bułkujący rowek, którego w tak skrojonach stanikach wcześniej nie miałam. I pod pachą zrobiłam się też chyba troszkę szczuplejsza, chociaż specjalnych buł też u mnie wcześniej nie zauważyłam. Jeżeli to wszystko wpada pod definicję poprawy biustu, to chyba się coś poprawiło. Ale zadowolona z mojego biustu byłam faktycznie już zawsze. ;-)
                    Podsumowując: groszka może mieć jak najbardziej powód do optymizmu. ;-)
        • 31.10.08, 00:58 Odpowiedz
          pierwszalitera napisała:
          > Wbijające się w biust fiszbiny uważałam za coś
          > normalnego, związane po prostu z tą częścią garderoby. I mimo
          > wszystko mój biust dzisiaj jeszcze nie wisi.

          U ciebie nie wisi, bo ty masz relatywnie niewielki biust (70E). Prawo grawitacji jest bardziej bezlitosne dla cięższych biustów.
    • 06.03.08, 13:44 Odpowiedz
      Dopiero zaczynam odkrywanie swojego właściwego rozmiaru. Ale jedno już wiem -
      chyba w końcu polubię biustonosz! :)
      Od kiedy pamiętam, była to moja najbardziej znienawidzona część garderoby.
      Zazdrościłam niesamowicie tym, które mogły sobie pozwolić na chodzenie z wolnym
      biustem. Mnie bez przerwy coś gryzło, uwierało, cisnęło, z latami pod pachami
      zrobiły sie buły - teraz w końcu wiem, dlaczego! Skoro się biust 75F/G wciskało
      w 85C lub 90C...

      Teraz, po pierwszym zakupie, od razu poczułam kolosalną różnicę. Buły zniknęły!
      Mogę się swobodnie wyprostować i nic nie ciśnie, nie uwiera i nie drapie!
      Wreszcie mogę z poczuciem komfortu włożyć stanik z fiszbinami! Hurra!!

      Dla porządku - jest i minus. Utonęłam w planach kupna kolejnych, piękniejszych
      staników, i czuję że najbliższe miesiące bedę konczyć na solidnym debecie ;)
    • 12.03.08, 12:41 Odpowiedz

      Wyglądam jakieś osiem kilo szczuplej.

      Odkryłam, że mam talię.

      Przestałam uważać się za grubą babę o figurze klocka, teraz myślę o sobie, że
      mam kobiece kształty i pewną, dodającą wdzięku nadwagę ;)

      Mój biust wygląda lepiej niż kiedykolwiek (a mam 34 lata, byłam w ciąży,
      karmiłam, tyłam, chudłam, tyłam itd).

      Pokochałam zakupy bieliźniane (netowe oczywiście) :)

      Przestałam myśleć, że mój biust jest jakiś niewydarzony (tu pozdrowienia dla Pań
      Z Trriumfa, które na lata wpakowały mnie w "85C, ale takie na duży rozstaw").

      Zapomniałam o konieczności poprawiania ramiączek, obwodu, wkładania biustu do
      stanika po każdym skłonie, wbijających się fiszbinach, odparzeniach.

      Nie pamiętam, kiedy ostatnio fiszbin wylazł mi ze stanika - kiedyś mi się
      wydawało, że to norma.

      Nie prowadziłam szczególnej akcji uświadamiającej, ale moje koleżanki i tak
      zaczęły uznawać mnie za coś w rodzaju guru stanikowego i mam już "na koncie"
      kilka zadowolonych nawróconych. Póki co, u każdej sprawdziła się żelazna zasada
      "mniejszy obwód, większa miska" - bez względu na to, jaki był rozmiar wyjściowy.

      Odkąd mam stroje kąpielowe we właściwych rozmiarach, chodzenie na basen i plażę
      to zupełnie nowa jakość :)

      I, last but not least, mam przednią zabawę obserwując reakcje ludzi na
      komunikat, że noszę 75G. "Ile, GIE???" ;)

      [cały czas mowa o migracji 85C/D -> 75G/70H (brytyjskie) przy wymiarach
      oscylujących w okolicach 80/110]

      v.
      --
      No ładne rzeczy...
      • 10.04.08, 10:28 Odpowiedz
        Mój chłopak właśnie powiedział, że mój biust stał się bardziej okrągły:) Ach,
        popadam w samozachwyt, moja samoocena szybuje. Nigdy nie słyszałam tylu
        komplementów co teraz, po zmianie stanika. Mój biust z każdym dniem wygląda
        lepiej i najchętniej chodziłabym bez bluzek żeby się nim pochwalić:D no i
        oczywiście wyglądam szczuplej, chociaż nie schudłam ani kilograma, za to biust
        mi urósł o 2 cm:) Dziękuję wam za to, że jesteście:)
        --
        nie dyskutuj z idiotą - sprowadzi cię do swojego poziomu
        i pokona doświadczeniem;)
    • 10.04.08, 11:14 Odpowiedz
      u mnie zmiana rozmiaru stanika na wlasciwy nie byla tak duzym
      plusem/odkryciem jak swiadomosc tego jak powinnam go dobierac, to
      bylo dla mnie tak duze objawienie ze kilka dni chodzilam w szoku w
      jakiej ciemnocie zylam predzej: dobieranie na zasadzie
      przymierzania, bez znajomosci zmiany miseczek z obwodem itp itd, ta
      wiedza dopiero dala mi mozliwosc swiadomego wyboru tego co nosze, co
      i jak zle nosze, jak powinno wygladac dobrze itp
      a co do odp na pytanie: biust po karmieniu dziecka poprawil mi sie
      znacznie, zamiast wiszacych piersi mam coraz ladniejszy biust, nawet
      bez stanika wyglada dobrze (nie jest jeszcze super, ale wiem ze to
      kwestia czasu)
      --
      sygnaturki nie ma...
      • 10.04.08, 13:15 Odpowiedz
        Przed-zapięcie na łopatkach,bułki pod pachami i wychodzące góra,z przodu obwód wisiał w powietrzu,.Ciągłe poprawianie stanika,problemy z dobiorem ubrań-żeby były dobre w biuście musiały być luzne w talii.
        Po-nic nie poprawiam w ciągu dnia,zapominam że mam stanik na sobie.Bluzki lepiej leżą,a ja nie wstydzę się rozebrać,bo nareszcie mam na sobie śliczny stanik,a nie powyciągane "coś"
        --
        17.11.2004-witam Cię Syneczku:-)
        • 01.05.08, 19:52 Odpowiedz
          Jeśli tak to koniecznie napisz...bardzo zainteresował mnie Twój
          post!! Nie wiem czy dobrze rozumiem że dobrym stabnikiem pozbyłaś
          sie problemu który ja mam zamiar naprawiać cięzką kosmetycznie
          operacją plastycznie...!!!!!!!!
          • 01.05.08, 21:09 Odpowiedz
            1. Mam nareszcie ładną bieliznę!!!!!
            2. Nic mi się nie wylewa z góry i z boku (już prawie zniknęły mi
            podpachowe bułki!!!)
            3. Ponieważ nic nie wylatuje góra - przestałam się garbić, co bardzo
            pomogło całej sylwetce - no i poprawiło samopoczucie!
            4. Nie mam już kompleksów "coś jest ze mną nie tak, skoro nie ma na
            mnie stanika".
            5. Nie mam też "rozdwojenia jaźni" - w lustrze widziałam średnich
            rozmiarów biust, w sklepach słyszałam "taaaaakie rozmiary nie
            istnieją", poparte wielce znaczącym uniesieniem brwi.

            --
            "Bo ja rzadko kiedy myślę,
            Alem za to chyża w dziele"
          • 05.05.08, 16:31 Odpowiedz
            Jestem prawie codziennie tylko ostatnio miałam przerwę :) Niestety, ale chyba muszę Cię zmartwić. Nie jestem pewna o co dokładnie chodzi w Twoim przypadku, ale w innym wątku doczytałam, że twoje piersi są połączone w jakiś nietypowy sposób. Jeśli dobrze rozumiem. U mnie ten zachwyt nad "dwoma całkiem osobnymi piersiami" wiąże się z tym, że w stanikach sprzed epoki lobby nie miałam szans na fiszbiny dotykające mostka. Co wynikało z tego, że miseczki były za małe. O ile obwód można sobie pozszywać i zwęzić o tyle nie znam metody na samodzielne powiększenie miseczek :). Po prostu chodziło mi o to, że fiszbiny były pomiędzy piersiami, ale nie na mostku tylko mniej więcej w połowie "głębokości". Ponieważ różnicę obwodów w biuście-pod biustem mam sporą nie wyglądało to jakoś okropnie. Jednak teraz jest po prostu fantastycznie. Wizualnie zdecydowanie lepiej, ale najważniejsze, że o wiele wygodniej. Po prostu. Nie mam pojęcia czy dobry biustonosz jest w stanie zlikwidować Twój problem, ale na pewno da Ci wiele innych korzyści. Przede wszystkim wygodę i komfort. I prawdopodobnie zmieni Twoje nastawienie do własnego biustu na bardziej przyjazne. Nasze piersi naprawdę są piękne. I nawet nieskromnie dodam, że ja swoje uważam za najładniejsze jakie widziałam. Mam nadzieję, że niedługo i Ty będziesz o swoich tak pozytywnie myśleć :)
            • 20.05.08, 20:23 Odpowiedz
              Hm...mimo wszystko dziękuje za odpowiedz.:) Też mam taką nadzieje
              jednak co będzie nie wiem...chciałabym polubić swoje piersi
    • 01.05.08, 22:35 Odpowiedz
      Zmiana rozmiaru stanika na wlasciwy dala mi...
      .. przede wszystkim nowe staniki :-)) Na razie mam 2 dobre (plus 3 w
      przejsciowym rozmiarze) i kolejne 2 w drodze. I wycieczke do Glasgow
      gdzie jest Bravissimo w planach!!

      - dowiedzialam sie tez jak funkcjonuje norweski system celny, gdzie
      jest urzad, ile wynosza oplaty, jak wypelnia sie deklaracje w celu
      odzyskania zaplaconego cla przy odsylaniu niepasujacego towaru..
      oraz ze czas rozpatrywania takich spraw to ok. 4 miesiace ;-))

      -zmiana rozmiaru dala mi nowe hobby w postaci czytania LB i
      namietnego przegladania stron brytyjskich sklepow. Niestety robie to
      czasami rowniez w pracy, a ze siedze tylem do przejscia to co chwile
      ktos zatrzymuje sie zaszokowany widzac na moim ekranie rozowe strony
      z rozneglizowanymi paniami...

      -uzyskalam tez nadzieje na poprawe ksztaltu mojego biustu. W staniku
      juz wyglada ladniej- chcialabym zeby "polepszyl sie" rowniez bez.


    • 04.05.08, 10:34 Odpowiedz
      i czuję jak mi rosną skrzydła ;D
      jedyne co mnie trochę studzi to obawa czy dobry stanik pomoże i
      mojemu biustowi, który co tu dużo mówić, 'rozstąpił się' ;D. cały
      pokryty jest tymi przeklętymi rozstępami ;/ co gorsza już
      zagojonymi, a na takie nie ma rady... Najgorzej jest sprzodu :/ W
      związku z tym zastanawiam się... Czy zdarzyło się którejś
      biuściastej to że taka poharatana skóra się jakoś w sobie zebrała?
      czy raczej nie ma na to co liczyć?
      • 04.05.08, 16:18 Odpowiedz
        na całkowite pozbycie się problemu nie ma co liczyć, ale powiem ci po sobie, że
        po paru miesiącach noszenia dobrego stanika rozstępy zmniejszyły się i widać je
        tylko pod pewnym kątem ;) tak więc uszy do góry :)
      • 11.05.08, 12:40 Odpowiedz
        Jest taki krem Penaten dla Kobiet w ciazy, kiedys byl w Rossmanie,
        teraz nie wiem, ale jesli nie ma to moze trzeba go szukac w aptece,
        bo to z serii dla przyszlych mam i niemowlakow. Byl w stojacej,
        malej bialej tubce z rozowym paskiem przez srodek. Rozstepow
        niestety nie da sie usunac, ale ja mialam sine, na brzuchu, boczkach
        i piersiach, zuzylam jedna tubke i wybielil mi je, wygldadzil. Od
        tego czasu minely ze dwa lata i rozstepy jak byly wybielone tak sa
        nadal;) Wiec bym Ci go polecila:) Aha i w ciazy nie bylam wiec chyba
        nie tylko ciezarnym pomaga:)
    • Biust mi nie dynda jak biegnę, ładnie trzyma się na swoim miejscu.
      Poprawiły mi się proporcje w figurze ;)
      Sam biust stał się jędrniejszy, nabrał innego kształtu ... co tu dużo mówić jest
      fajniejszy i ciągle fajniejszy się staje.
      Ładnie się prezentuje w bluzkach.
      Nie muszę ciągle poprawiać stanika - leży idealnie.
      Jak popatrzę na stare staniki (mam je w szafie i nie wiem po co je tam trzymam)
      to zastanawiam sie jak ja je mogłam nosić?
      Dobrze, że znalazłam to forum i dostałam oświecenia.

      :)
    • 04.05.08, 18:02 Odpowiedz
      Faktycznie, dopiero teraz sobie przypomniałam, że je miałam. Fioletowe,
      czerwone, białe - do wyboru do koloru, tak gdzieś 1/3 każdej piersi pokrywały.
      Zniknęły prawie całkowicie, no, może jakiś jeden mało dostrzegalny się ostał.
      --
      Forum perfumowe
      • 04.05.08, 19:11 Odpowiedz
        - obwod pod biustem zmniejszyl mi sie o jakies 4-5 cm,
        - wygladam duzo szczuplej,
        - nie poce sie miedzy piersiami, zniknely mi tzw. potowki
        - zaczelam bardziej podkreslac biust, w przeszlosci zwykle go
        ukrywalam,
        - nie boli mnie kregoslup
        - lubie kupowac bielizne :)
        - przestalam myslec o operacji zmniejszenia piersi,
        - czuje sie seksi w ladnym komplecie, mimo, ze tu i owdzie mam za
        duzo kilogramow :)
        - nie wychodze niemalze z placzem z przebieralni, ze we wszystkich
        biustonoszach wygladam beznadziejnie, ze jestem gruba i w ogole do
        niczego :)
        -przestalam zazdroscic mniej biusciastym kolezankom, ze nie maja
        problemu z doborem stanika


        ale dla porzadku jest tez minus:
        mam przez Was zajebsty debet na koncie :)))




        --
        hobby? bycie anty
przejdź do: 1-100 101-200 201-300 301-317
(101-200)

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.