Dodaj do ulubionych

Co mi dała zmiana rozmiaru stanika na właściwy :)

03.02.08, 02:07
Tu dzielimy się ze światem naszymi doświadczeniami :)

Przypominamy sobie, jakie problemy miałyśmy nosząc złe rozmiary.
I opisujemy, jak zmiana wpłynęła na nasz biust, wygląd, wygodę.
To do dzieła :)

--
Większość Polek nosi źle dobrane staniki
Edytor zaawansowany
  • 03.02.08, 02:14
    1.nie musze sobie wpychac piersi do stanika po kazdorazowym schyleniu sie czy
    podskoku
    2.wygladam szczuplej
    3.czuje sie pewniej ( punkt 1)
    4.nie ma ryzyka ze komus wybije oko cwiczac na aerobiku
    5. sa jedrniejsze!poprawil sie ich ksztalt, sprezystosc i moje rozstepy sie
    zmniejszyly
  • 13.10.08, 17:50
    Ja pod biustem mam 72 cm a w biuście 103cm, całe zycie nosiłam biustonosze 80D 85D bo to były największe miseczki przy najmniejszym dostępnym rozmiarze pod biustem:( ale któregoś dnia przeczytałam w tabeli rozmiarów na allegro że mój rozmiar to 70H lub max 75 G i takie biustonosze kupuję na allegro , nie wiele ich tam ale zawsze jakiś się znajdzie:) Muszę przyznać że irytują mnie skleoy internetowe z bielizną ogłaszające się jako sprzedające biustonosze na duże biusty. Przed chwilą odwiedziłam taką stronę sklepu Viki ( znalazłam w google wpisując : biustonosze na duże biusty!) i okazało się że te ich duże biusty to tylko puszyste kobiety mają bo największy rozmiar w najmniejszym rozmiarze pod biustem to chyba 75 D, zirytowałam się i napisałam im maila że takie rozmiary na duże biusty są dostępne nawet na miejskim targowisku , nie musiałabym więc przekopywać internetu w poszukiwaniu czegoś dla siebie:( Odkąd kupiłam w czerwcu pierwszy idealny pasujący na mnie biustonosz nie chcę się już zadowalać czymkolwiek, bo cierpialo na tym moje ego a teraz czuję się lepiej we własnej skórze, bo ani piersi m i nie wypływają ani zapięcie nie ucieka powyżej łopatek:)))
    Pozdrawiam dziewczęta
  • 06.05.10, 09:49
    Wow!
    A ja mam nowy rozmiar od dwóch lat i chyba nie jest właściwy bo mogę tylko
    pozazdrościć efektów... (80E z 85C).
  • 03.02.08, 05:11
    PRZED ZMIANĄ

    Kiedy okazało się, że 75D jest już na mnie za małe w biuście, to w sklepie
    podano mi stanik większy w... obwodzie. Czyli 80D. Raz nawet dostałam 85D.
    Efekty złego rozmiaru, jakie kiedyś miałam?
    Ciągle poprawiałam biustonosz, bo mi się wszystko przesuwało, a przede wszystkim
    biust wysuwał mi się dołem (bo biustonosz nachodził mi na piersi ciągnięty
    naciągniętymi ramiączkami i część biustu lądowała poniżej obwodu - bardzo
    niewygodne). Kiedy podbiegałam do autobusu, to musiałam się trzymać za piersi,
    żeby nie podskakiwały (a to podskakiwanie boli). I generalnie podskakiwaniem
    biustu wzbudzałam sensację. Do uprawiania sportu każdorazowo zaszywałam się w
    staniku, żeby go jakoś usztywnić. W domu od razu zmieniałam stanik, bo noszenie
    jednego przez kilka godzin już było potwornie niewygodne. Krótko mówiąc horror.

    PO ZMIANIE

    Po zmianie rozmiaru na prawidłowy, stanik nagle znieruchomiał. Nic się nie
    przesuwa, niczego nie muszę poprawiać. Biust nie ma szans wysunąć się dołem (bo
    stanik już nie może mi wejść na piersi, ciągnięty ramiączkami do góry). Zakładam
    go rano i zdejmuję wieczorem. Po drodze mogę o nim zapomnieć. Jest po prostu
    wygodny.

    Jednocześnie trzyma biust. Podczas sportu trudniejszego dla biustu wystarczy mi
    stanik sportowy, nie muszę niczego więcej wymyślać. Podczas sportu
    bezpieczniejszego (np. większość typów tańca, siatkówka) wystarczy mój codzienny
    stanik.

    --
    Większość Polek nosi źle dobrane staniki
  • 03.02.08, 10:10
    Zalety nowego rozmiaru:

    - mam dwie całkowicie osobne piersi, a nie leciutkie wgłębienie pomiędzy

    - nie muszę co chwilę obciągać podjeżdżającego obwodu

    - nie muszę każdego nowego stanika zszywać w stu miejscach, żeby był odpowiednio dopasowany ( a potem po miesiącu, i po kolejnym...)

    - nie zwiedzam tysiąca sklepów, w których nie ma taaakich rozmiarów ( pytałam o 75F)

    - nie wybieram pomiędzy aż dwoma niezwykle atrakcyjnymi biustonoszami w prawie moim rozmiarze w jedynych słusznych kolorach białym i beżowym

    - naprawdę istnieją śliczne, kolorowe, koronkowe i wszelkiego rodzaju staniki w moim rozmiarze

    Co jeszcze nie jest idealne:

    - wybór biustonoszy w rozmiarze 65H jest mimo wszystko ograniczony ( a takie biusty ze środka tabeli mogą wybierać i przebierać, ech...)

    - ceny są "ciut" za wysokie

    - na razie mogę całkiem zapomnieć o biustonoszach bez ramiączek, zapinanych z przodu, wyborze w plungach, jakichkolwiek gorsetach...
  • 03.02.08, 17:37
    mam-i-ja napisała:
    > - mam dwie całkowicie osobne piersi, a nie leciutkie wgłębienie pomiędzy

    Ja się jeszcze zastanawiam, czy to jest wada czy zaleta... Co prawda biust mam
    bardzo młody, jędrny i elastyczny, ale pod wpływem nowych staników rozszedł mi
    się pośrodku o parę centymetrów i nawet bez stanika wychodzi sporo poza kontur
    ciała. A wcześniej siedział sobie grzecznie pośrodku. I jakoś nie mogę się
    przyzwyczaić do mojego nowego wyglądu...

    A z oczywistych zalet:

    - Znikęły mi bułki spod pach (które wcześniej uważałam za naturalny efekt tego,
    że jestem za gruba :)

    - Miseczki stanika nie wrzynają mi się w piersi, a biust mi się z niego nie
    wylewa każdą możliwą stroną.

    - Nie muszę podciągać ramiączek na minimalną długość i wpijać ich w ramionach,
    żeby piersi były na swoim miejscu. No i pomału zanikają mi te paskudne rowki
    wyżłobione przez lata takiej praktyki.

    - Przestałam wreszcie się frustrować na zakupach bieliźnianych, gdzie po
    przymierzeniu milionów staników dochodziłam do wniosku że we wszystkim wyglądam
    beznadziejnie.

    - Odkryłam że istnieją inne staniki niż puszapy, i że w nich też można dobrze
    wyglądać, a nawet jeszcze lepiej

    - Współlokatorki przestały się śmiać, że cycki mi wychodzą na spacer

    - Wygląd mojego biustu stał się dla mnie dość ważny, dzięki czemu poświęcam mu
    teraz więcej uwagi, bardziej o niego dbam... za co on też mi się odwdzięcza :)

    I to wszystko dzięki Wam! :) Jesteście wielkie!
  • 07.02.08, 15:19
    the_mariska napisała:

    > Ja się jeszcze zastanawiam, czy to jest wada czy zaleta... Co prawda biust mam
    > bardzo młody, jędrny i elastyczny, ale pod wpływem nowych staników rozszedł mi
    > się pośrodku o parę centymetrów i nawet bez stanika wychodzi sporo poza kontur
    > ciała.


    Ale mi piersi niewiele wychodzą poza kontur ciała, a już na pewno nie w moich nowych stanikach :) W starych też miałam biust na odpowiedniej wysokości i całkiem nieźle podany, ale w porównaniu ze stanem aktualnym to zupełnie nie to. Przedtem mogłam tylko pomarzyć o fiszbinach dotykających mostka, za to teraz mam dwie ( wyraźnie dwie!) idealne, apetyczne piersi,a pomiędzy nimi maluteńki rowek, a nie żaden pas startowy. Zezujące piersi mi się średnio podobają i zdecydowanie wolę takie celujące do przodu, ale to kwestia gustu. No i biustu też :)
  • 08.02.08, 11:38
    całe życie nosilam źle dobrany biustonosz.
    Zamist 70H,J nosiłam 85C.....
    Czy można sie przyzwyczaić do tego, że biust wylewa sie dołem jak
    podskocze, lub górą gdy pochyle?
    Do bólu piersi nie jestem w stanie sie przyzwyczaić, do miseczek
    ledwo zakrywających sutki i przy tym poważnie ocierających je.
    Nie jestem w stanie sie przyzwyczaić także do nierozgarniętych
    ekspedietek ze sklepów bieliźniarkich (gdy mówie 70H patrza jak na
    oszołomkę i proponyują 80D, "bo to, to samo")

    Co uwielbiam w "nowym" rozmiarze?

    Ścisłość pod biustem :D
    To, ze mój facet nie musi wysłuchiwąć ciągle jak bardzo bolą mnie
    piersi..
    I to że gdy patrzę w lustro jakoś zgrabniej wygladam :P
    Jestem Wam bardzo wdzięczna dziewczyny- DZIĘKUJE
  • 07.11.09, 15:47
    the_mariska napisała:

    >
    > Ja się jeszcze zastanawiam, czy to jest wada czy zaleta... Co prawda biust mam
    > bardzo młody, jędrny i elastyczny, ale pod wpływem nowych staników rozszedł mi
    > się pośrodku o parę centymetrów i nawet bez stanika wychodzi sporo poza kontur
    > ciała.
    >
    No wlasnie...moj biust tez niestety wychodzi poza kontur ciala...Z tym ze ja myslalam ze to taka budowa a to prawdopodobnie dzieki zle dobranemu i noszonemu przez lata stanikowi...Ale teraz , dzieki Wam , drogie forumowiczki , znam juz swoj "prawdziwy" rozmiar i wlasnie czekam (bo zamowilam w sklepie internetowym) na moj pierwszy prawdziwy stanik.Oczywiscie , jesli pozwolicie ,jak tylko przyjdzie przesylka , podziele sie z wami moimi wrazeniami.

    P.s.Jestem tu nowa i niestety nie znalazlam "powitalni" wiec korzystajac z okazji chcialabym wszystkim forumowiczka powiedziec WITAJCIE!!!
  • 24.11.12, 20:27
    witam, moje wymiary to
    pod biustem ciasno - 72 cm
    pod biustem luźno - 75 cm
    w biuście normalnie - 92 cm
    w biuście w zwisie - 98 cm

    Ogólnie mam problem z tym, że we wszystkich stanikach biust zjeżdża mi w dół. podczas przymierzania w sklepie, podskakiwania itp w wszystko jest ok ale jak zakładam go na dłuższe już trasy to wszystko leci w dół. mam dwa staniki 80C i jeden 80D z tej samej firmy i o dziwo 80D dobrze lezy w obwodzie, a miseczka wydaje się za mała. z kolei w 80C miseczka jest ok. ale obwód za duży... wszystkie ramiączka muszę podszywać, bo z czasem zaczynaja być za duże.. próbowałam szukać w sklepach staników z ciasnym obwodem i duża miseczka, denak nie mogę znaleźć nic na moja kieszen, a zwykłe sieciówki (h&m, reserved itp) nie mają w swojej ofercie nic odpowiedniego dla mnie:( generalnie mam dosyć duży, ale troche obwisły biust, mam nadzieję, że jego wygląd poprawiłby się, gdybym miała dobrze dobrany stanik.
  • 03.02.08, 10:48
    1. Wyglądam bez porówniania lepiej - w dobrze dobranym biustonoszu wyglądam szczuplej, smuklej i w końcu odpowiednio filigranowo do mojego wzrostu :-) (60 FF/G). Bez biustonosza piersi mają zdecydowanie ładniejszy kształt, troszkę się podciągnęły do góry.

    2. Łatwiej kupić mi ubrania. To dla mnie duże zaskoczenie, że kiedy mój biust jest bardziej wysunięty do przodu pasuje na mnie więcej rzeczy niż kiedy rozlewał się na wszystkie strony (w szczególności pod pachy...).

    3. Nagle okazało się, że jednak są biustonosze pasujące na mnie i nie muszę kląć na producentów, że szyją na nie wiadomo kogo (zaznaczam, że polskie marki - za wyjątkiem Avocado i Mellissy - po prostu dla mnie nie istnieją i je ignoruję). Nie wracam z płaczem z zakupów bieliźnianych :-).

    4. Jestem szczęśliwsza i pewniejsza siebie, bo lepiej wyglądam i lepiej się czuję z tego powodu. Istnieje korelacja między samopoczuciem psychicznym a piersiami :-).

    5. Nie mam wyrzutów sumienia kupując dobry biustonosz, bo wiem, że to inwestycja na lata bardzo dojrzałe.

    6. Nic mi nie podskakuje, nie dynda :-).

    Z pewnością o czymś zapomniałam.
  • 03.02.08, 10:52
    Obwód nie podjeżdża.

    Stanik siedzi na miejscu jak przyklejony.

    Schudłam(;P) parę centymetrów obwodzie pod i to bez żadnej diety;).

    Owe parę centymetrów z "pod" przewędrowało "do" i na dobre to wyszło mojemu
    biustowi.

    Po raz pierwszy moje ciało udowodniło mi odczuwalnie, że biust przed okresem
    rośnie - wcześniej w za luźnych stanikach tego w ogóle nie zauważałam. W ogóle
    zaczęłam większą uwagę na własny biust zwracać, co mu - i mnie - na zdrowie
    powinno wyjść.

    Nic mi nie obwisa - a przy moim wcześniejszym 80C/D zdarzało się.

    Będę nosić wyłącznie bluzki z dekoltem, bo strasznie podoba mi się to, co w tym
    dekolcie widzę. Wcześniej, uczciwie rzecz biorąc, też mi się podobało, ale teraz
    to ho ho. O niebo lepiej.

    Odkryłam brytyjskie sklepy internetowe, gdzie nie dość, że wybór większy, to
    ceny niższe, a czas oczekiwania krótszy - teraz tylko muszę wygrać w lotka, żeby
    móc dać upust mojej żądzy nabywania staników (też efekt lobbowania;))
  • 03.02.08, 11:11
    no to chwila prawdy:)
    zaczęłam odkrywać swój rozmiar jeszcze przed erą mojego forumowania
    gdy schudłam 18kg musiałam zmienić rozmiar biustonosza - obwód z 85
    (!!! już wtedy nie powinnam takiego rozmiaru nosić - pamętam, jak
    miałam zawsze spocone ciało pod piersiami, które nie "sterczały" jak
    trzeba tylko leżały, i zapięcie na karku) na 75; potem powoli
    wracałam do wagi wyjściowej a obwód zostawał ten sam; prosiłam o
    większe miski (z 75C do D potem E) a obwód nieustannie i uparcie 75
    chciałam; dawali mi większe - a ja swoje
    i potem pojawiło się to forum i sie przekonałam, że więcej jest
    takich zawziętych jak ja i dają mi jeszzce miejsca, gdzie mogę
    dostać więcej niż F
    co mam dzięki temu? dużo osób mi mówi, że nie jestem gruba (ok15kg
    nadwagi!) i że mam ładne proporcje; moje piersi są obiektem
    zazdrości pań (nie mówiąc o tęsknych spojrzeniach panów:)); nie
    obcierają mi się piersi o brzuch;
    czego jeszcze brak? kształtu:( jestem jeszzce w trakcie karmienia
    (od ponad roku już) i po ostatniej lekturze forum czekam na sportowy
    stanik do spania, może to pomoże

    no i - jakby nie patrzeć: w kupie raźniej!!
    --
    Glutówka starsza już jest
    Maksymilian syn
  • 03.02.08, 11:18
    Przed zmianą:

    - podjeżdżający obwód,
    - nietrzymające miski z powodu ogólnej rozciągliwości stanika,
    - małe przywiązywanie uwagi do rozmiaru, kierowanie się opinią ekspedientek.

    Po zmianie:

    - problem obwodu się skończył, biust jest na swoim miejscu,
    - nie muszę poprawiać przemieszczającego się stanika kilka razy dziennie,
    - kieruję się swoimi odczuciami w wyborze stanika,
    - koniec z zakupami stacjonarnymi :P
    - przede wszystkim: dostrzegam ogólną poprawę wyglądu piersi i to cieszy mnie najbardziej.
  • 03.02.08, 11:38
    1.Piersi odzyskały kształt.W staniku, fakt, ale i bez wygladają
    teraz znacznie lepiej.
    2.Wygoda nieporównywalna, nic nie wyskakuje, nie wylewa się i nie
    straszy ludzi.
    3.Wyglądam znaaaacznie szczuplej a biust wygląda na mniejszy.Ale
    ŁADNIEJSZY .
    4.Mam piękne staniki i czuję się luksusowo;-)
    5.Nie wiem czy nie powinno byc pierwsze- nie mogę przestac się
    cieszyc ,że noszę wiotkie, cieniutkie staniczki a nie usztywniane
    zaparzacze !!!!! i to trzyma piersi !!! kiedys bym nie uwierzyła;-).
    Tego lata nie będę już spływac podbiustowym potem.
    6.Mam nowa fajną manię bieliznianą a kiedyś złym okiem patrzyłam na
    slicznosci w sklepach. Teraz patrzę z wyższoscią ;-)))....
  • 03.02.08, 11:59
    Jeśli chodzi o mnie, zmiana z 75F na 60J ;-)

    -> nie czuję się jak kosmita, gdy pytałam o 70F, nie chciałam np 80E
    -> mój biust jest na swoim miejscu, widocznie wyżej, choć nie jest obwisły
    (trafiłam tu jako 24-latka)
    -> biegnąc np do tramwaju nie trzymam się za piersi, wiem, że stanik trzyma je
    na swoim miejscu
    -> mogę swobodnie tańczyć, skakać, na ostatniej imprezie spędziłam na parkiecie
    ponad 6h bez przerwy, i nawet przez myśli mi nie przeszło poprawianie stanika, a
    wcześniej dość często, podjeżdżał mi obwód, a jak się przechylałam to bałam się,
    że mi coś wypadnie...
    -> mam większy wybór niż białe/czarne feliny, choć nawet w brytyjskich sklepach
    mam mały wybór (ale liczę na freyę, że zacznie szyć :P) ;-)
    -> polubiłam swój biust, nie uważam, że jest jakiś dziwny, nieforemny, uważam,
    że jest ładny, a jeśli chodzi o problemy z zakupami ubrań (te niestety nadal
    pozostały)-to producenci szyją bezbiuściasto, a ja mam ładny biust na swoim
    miejscu :P

    --
    Biuściasty stan umysłu... ;-)
  • 03.02.08, 12:14
    Nie znosiłam swojego biustu. Tych okropnych wiszących, wielkich cycków. Moja
    największa życiowa bolączka zaraz po nadwadze.
    Podjeżdżający obwód na kark to zapewne wina mojego dziwnego biustu...
    Marzyłam o operacji pozbawienia się go całkowicie.
    Drażniły mnie tęskne i obrzydliwe spojrzenia panów spod budki z piwem :-/
    Biegać, podbiegać nie mogłam bez trzymania się za cycki.
    Schylając się wypadały mi górą lub dołem :-(
    Wieczne odparzenia latem :-(
    Wstyd, wstyd, najlepiej chodziłabym tylko w golfach lub innych chałatach
    okrywających całą postać dokładnie a szczególnie biust.
    A jeszcze lepiej to w ogóle z domu nie wychodzić.
    Garbiłam się jak stara baba nad grobem.
    Bóle pleców to też wynik złych staników.
    No i ten okropny widok mojej sylwetki, jaki czasami miałam nieszczęście widzieć
    na zdjęciach lub nie daj Boże na jakimś filmie...Koszmarek.

    A teraz:

    Uwielbiam dekolty!
    Lubię swój biust i wcale nie byłabym zła gdyby jeszcze urósł ;-)
    Jestem pewniejsza siebie, lepiej wyglądam w każdym ciuchu i choć nadal mam co
    najmniej 10 kg za dużo to wszyscy twierdzą, że schudłam co najmniej 8 kg :-)))
    Czyż to nie piękne?
    I już mi nie przeszkadzają maślane oczy panów.



    --
    Zabawne jak mało ważna jest Twoja praca, gdy prosisz o podwyżkę, a
    jak niesamowicie niezbędna dla ludzkości gdy prosisz o urlop...
  • 03.02.08, 15:04
    Przed:
    - kupowanie bielizny to byl koszmar, bo przeciez nic na mnie nie pasowalo
    (podobnie w kwestii niektorych ciuchow).
    - przy calkowicie prawidlowej wadze i tak mialam wrazenie ociezalej sylwetki
    - kompleksy, garbienie sie itp.
    Po:
    - nie ma takiego zestawienia kolorow czy wzorow, ktore uznalabym za zbyt
    szalone, zeby je kupic, im bardziej kolorowy stanik, tym lepiej, mam wreszcie wybor
    - przestalam sie zadreczac waga, z dobrze dobranym stanikiem i tak bede wygladac
    jak laska (no chyba, ze rzeczywiscie przytyje 30kg ;)), biust wyglada na
    mniejszy, ale jest ladnie podniesiony i stabilny
    - kompleksy przeniosly sie w inne miejsca ;)
    --
    Wszystko, co człowiek czyni z miłości, dokonuje się poza dobrem i złem.
  • 03.02.08, 17:09
    co prawda zamówione staniki w moim właściwym rozmiarze 65FF jeszcze do mnie nie
    doszły, ale mogę powiedzieć co się zmieniło w pół roku po zmianie stanika z
    totalnie niewłaściwego 75C na nieco "właściwszy" 70E
    -BARDZO wyraźnie zmniejszone rozstępy (kiedyś w za małych stanikach piersi mi
    się "kompresowały" po lini rozstępów tylko je pogłębiając, ble...ochyda :/)
    teraz widać je tylko pod pewnym kątem
    -wreszcie noszę bluzki z dekoltem, wcześniej moje piersi w mocno zabudowanym 75C
    (bo przecież mało zabudowane 75C ich by nie utrzymało za nic) nie nadawały się
    do pokazania w dekolcie
    -purpurowe wgniecione ślady po ramiączkach odeszły do przeszłości
    -wyglądam duuużo szczuplej i zgrabniej
    -przestaję nosić staniki wyłącznie zabudowane, czarne i staromodnym kroju, teraz
    dopiero zacznie się wielokolorowe stanikowe szaleństwo :D
    -mogę nosić bluzki z odkrytymi plecami bo wreszcie mam stanik w którym da się
    przełożyć ramiączko wokół szyi, a niedługo beędę mieć też takie całkiem bez
    ramiączek, o czym kiedyś nawet nie marzyłam :>
    -biuścik się zaokrąglił i ujędrnił, za szeroki stanik nie ciągnie go już tak
    bardzo w dół
    -pozbywam się powoli odruchu częstego podciągania obwodu w dół i upychania
    bułeczek z powrotem do stanika
    -chodzenie do bieliźniaka po stanik przestaje być traumą bo już nigdy moja noga
    tam nie stanie :D
    -zaczynam być wreszcie zadowolona z moich piersi, kiedyś marzyłam o operacji
    zmniejszenia mojego "ochydnego" i "wielkiego" 75C na bosssskie 75B (matko, co za
    bzdura :P)

    na dniach przychodzi moje pierwsze cacko - Freya Eva Slate 65FF, czuję że
    zwężone Alles 70E niedługo odejdzie na emeryturę (poniekąd zasłużoną)

  • 03.02.08, 17:10
    No cóż...

    Byłam "gruba", źle ubrana.

    Teraz jestem atrakcyjna i bardziej pewna siebie.

    A najlepsze, że mój biust zystał i bez stanika. Oglądałam sobie
    ostatnio biusty po liftingu. Jeszcze parę miesięcy i będę wyglądała
    tak samo :)
  • 03.02.08, 17:19
    wyglądam na jakieś 8 kilo mniej, bez chudnięcia.
    mam 4cm w obwodzie pod biustem mniej bez chudnięcia.
    mam 5 cm w biuście więcej, bez tycia, bez operacji.
    mam talię i nie waham się jej użyć ;-)
    mam całkiem niezłe proporcje ciała, mimo nadwagi.
    mam piękne staniki, które pięknie leżą i z przyjemnością robię kolejne zakupy.
    moje piersi, po latach chudnięcia i tycia, ciąży i karmieniu, makabrycznie
    obwisłe, jak puste woreczki, odzyskują kształt!
    zamiast odkładać pieniądze na operację biustu, kupuję staniki ;-)

    i tak dalej...

    --
    pozdrawiam
    Monika
    Nie ma za dużychbiustów, są tylko za małe staniki.
  • 03.02.08, 17:30
    Przeszłam z klasyki 75B na 65E.

    1. Przestałam mieć kompleksy z powodu za małych piersi. Choć nadal są
    niewielkie, to wyglądają o niebo lepiej.
    2. Lepiej wyglądają na mnie dopasowane bluzki.
    3. Piersi pomału zapominają o grawitacji.
    4. Są pełniejsze - mój mąż potwierdza :-)
    5. Dobrze sie czuję kupując staniki przez net. Jak zapytałam sklepie o staniki
    o obwodzie 65, to usłyszałam "są takie? ale to chyba tylko miseczka A.."

    Poza tym mam misję edukacyjną i kto chce słuchać, temu bębnię o stanikach...
  • 07.06.10, 19:00
    Ja tu jestem byc moze nietypowa, bo swoj biust zawsze lubilam i mimo
    lat w "standardowym" 80B udalo mi sie go za bardzo nie zmietolic...

    Mimo biustu w rozmiarze dokladnie srednim, podjezdzajace paski i
    wypadajace roznymi stronami piersi to byl standard, tylko myslalam,
    ze tak musi byc ;) Uswiadomila mnie duzo bardziej biusciasta
    przyjaciolka, obecnie jestesm szczesliwa posiadaczka 70E, z droga
    poprzez 75C i 75D....

    Moj biust optycznie urosl, ale tez zmienil ksztalt na jeszcze
    ladniejszy. No i mam dwa osobne jabluszka i o niebo lepszy dekolt!

    Teraz mam misje nawrocenia mojej macochy, ktora od lat szyje u
    gorseciarki jakies bezowe namioty, a podejrzewam, ze ma jakies 70-75G
    najwyzej...
    --
    If beauty is in the eye of the beholder, so is the beast.
  • 03.02.08, 17:59
    ZAMIAST WSTĘPU
    ~~~~~~~~~~~~~~
    Jak sobie pomyślę, że - gdy byłam młodym 23letnim dziewczęciem - na luźno
    mierzoną skórę pod biustem 82 cm kupowałam 80tki... to mnie szlag trafia.
    Oczywiście wszystko mi podjeżdżało, 80E było największym wtedy rozmiarem w
    salonach (i tak za małym na moje 102 w biuście), a 85 wiedziałam, że już musowo
    będzie za luźne.
    Już wtedy czułam się gruba i nieatrakcyjna.

    PRZEDTEM
    ~~~~~~~~
    Przed "oświeceniem" miałam 87 cm pod biustem, 120 w biuście, panie w Triumphie
    proponowały mi 90E, ew. 95E...
    Pani w BOŚu w Krakowie zaproponowała mi 85F, bo akurat miała większe miski.
    Nie muszę mówić chyba, jak w tym wszystkim wyglądałam. Obwody 90 i 95 po pewnym
    czasie zaczęłam zawiązywać na węzełki, żeby chociaż trochę mnie trzymały.
    Każde podbiegnięcie gdziekolwiek nie obywało się bez koniecznego trzymania
    biustu, bo bez trzymania bujał się luźno i radośnie na wszelkie możliwe strony.
    Gładką linię ramion zaburzały dwa rooowy, które pod koniec dnia były bardzo
    czerwone i bardzo obolałe.
    O bolącym non-stop kręgosłupie nawet wspominać nie będę - KOSZMAR. Powoli
    zaczynałam marzyć o wycięciu sobie połowy w ogóle wszystkiego, od byłego
    przerośniętego biustu poczynając.
    Byłego - bo to, co nosiłam na klatce piersiowej, nie przypominało biustu, może
    tylko w ogólnym zarysie.
    Miałam na klatce piersiowej dwa lejące się, płaskie wory, zaczynające się -
    owszem, w okolicach mostka, blisko siebie, idące w dół w miarę łukiem do
    brodawek, które "celowały" pionowo w dół, a następnie linią prostą kończące się
    gdzieś w okolicach łopatek, w miejscu bliżej nieokreślonym.
    Naprawdę wyglądałam wstrętnie, nie mogłam się na siebie patrzeć, wydawało mi
    się, że jestem czymś w rodzaju potwora.

    TERAZ
    ~~~~~
    Od około roku noszę nieźle dobrane staniki.
    Wrażenie pierwsze - od pierwszego nieźle dobranego stanika - ale wysoko mam
    biust w tym staniku!
    Wrażenie drugie - KURCZAKI! Mogę BIEGAĆ!
    Opinie osób z zewnątrz "Rany boskie, jak Ty schudłaś!!! Ty... przepraszam, że
    pytam.. ale lifting piersi robiłaś?"
    Dołączyłam do stanika od czasu do czasu masaże - ale darowałam sobie je, bo mam
    wrażenie, że mi się naciąga skóra, mimo kremu nawilżającego. Może masaż w
    pozycji leżącej miałby więcej sensu? Robiony przez osobę drugą? Nie wiem.
    Robię sobie prysznic zimną wodą, noszę od kilku tygodni jakiś stanik non-stop,
    również do spania.
    Generalnie - mój biust przypomina w końcu biust.
    Brodawki "patrzą" do przodu, biust mam _znacznie_ wyżej, jest jędrniejszy,
    bardziej zwarty, jeszcze trochę, a będę sobie mogła pozwolić na staniki
    niskozabudowane ;)
    Aha - i co śmieszniejsze - mój biust wygląda na MNIEJSZY, niż w tych źle
    dobranych stanikach.

    --
    Biusty nie kończą się na D
    Tak wygląda 60F,
    ...a tak 70J
  • 03.02.08, 18:02
    Dodam jeszcze, że w tych nowych stanikach wcale mnie nie boli kręgosłup, chyba,
    że oczywiście siedzę przez pół dnia w pogańskiej pozycji - krzywdę, którą mu
    zrobiłam, ciężko będzie naprawić.
    Chodzę na terapię McKenzie - świetna.
    Ale niestety, wiadomo, że do końca życia będę musiała na ten kręgosłup uważać.

    --
    Biusty nie kończą się na D
    Tak wygląda 60F,
    ...a tak 70J
  • 03.02.08, 19:20
    Chociaż ja jeszcze na swój idealny rozmiar nie trafiłam (ale jestem
    coraz bliżej!), to zmiana i tak jest już niesamowita :)

    Przede wszystkim bardzo wzrosła moja samoocena. Kiedyś miałam
    straszne kompleksy z powodu brzydkiej sylwetki (cały czas się
    garbiłam, miałam zamiast biustu dwa spłaszczone placki na całą
    klatkę piersiową, które dodawały mi optycznie mnóstwo kilogramów i
    jakby tego wszystkiego było mało, zupełnie nie było widać mojej
    talii). Teraz widzę w końcu, że jestem zgrabną dziewczyną (a co ;))
    i wyglądam całkiem atrakcyjnie, przez co jestem też odrobinę
    pewniejsza siebie. Szkoda tylko, że dobry stanik nie potrafi jeszcze
    w jakiś magiczny sposób zwalczyć nieśmiałości ;)

    Jest też mi nieporównywalnie wygodniej. Kiedyś pierwszą czynnością
    po przyjściu do domu było zdjęcie stanika i rzucenie go z ulgą w
    kąt. Kiedy byłam zmuszona go nosić, non stop musiałam udawać się w
    jakieś ustronne miejsce, żeby dokonywać poprawek, bo nie tylko
    obwód, ale i miseczki nigdy nie chciały trzymać się na swoim
    miejscu. No i paski od wszystkich toreb przewieszanych przez szyję
    musiałam nosić pod ramieniem, bo gdy znalazły się w rejonie biustu,
    działo się tam coś bardzo dziwnego ;) Teraz problemu z tym juz nie
    ma, paski lądują grzecznie w dolinkę między piersiami :) A staniki
    mogę nosić cały dzień i nawet zaczynam zastanawiać się, czy nie
    spróbować zachwalanego tu spania w staniku.

    W sumie znalezienie swojego dobrego rozmiaru ma same plusy: większa
    wygoda, ładniejszy wygląd, większa samoocena, nowe ciekawe
    hobby... ;) Kondycja biustu też poprawia się w błyskawicznym tempie.
    Wczoraj z ciekawosci przeprowadziłam sobie test ołówka i po raz
    pierwszy od niepamiętnych czasów ten potworny ołówek spadł na
    podłogę i brutalnie się poobijał ;)
  • 03.02.08, 19:55
    Przed:
    - nosiłam 70D (największy rozmiar jaki mogłam dostać na moim rynku,
    a to i tak z trudnością), piersi wyskakiwały ze stanika, z przodu
    masakryczne bułki, skóra się niemile ocierała o krawędzie miseczek,
    skutkiem czego była czerwona i swędziała. Do tego za duży obwód
    podchodził na plecy. Wkrótce opatentowałam (sama bidulka, bo żadna
    pani z bieliźniaka nie uświadomiła biedactwa), .że 75D ma większą
    miskę, więc zaczęłam nosić to nieszczęsne 75D, gdzie piersi się
    rozjeżdżały na boki (bo za duży rozstaw misek),dalej wyskakiwały, a
    obwód był jeszcze wyżej.
    A po jakichś 7 latach tych przepychanek poszło się do pani HAni na
    Grochowską, gdzie dobrano mi rozmiar 70E (w międzyczasie przytyłam,
    więc poszło trochę w plecki ;-) Potem nastąpiła migracja do 70F
    (pani HAnia to odkryła,nie ja, bo nie chciało mi się wygarniać spod
    pach, mimo, że zaczęłam się dziwić, co ten biust tak płasko jakoś
    wygląda...)
    Wrażenia po uświadomieniu:
    Kurczę, no nareszcie mi nic nie wychodzi i nikt się nie śmieje, jak
    muszę gdzieś podbiec!
    Kurczę, nie muszę podciągać na maksa ramiączek, nie ma sinych śladów
    na skórze, nic mi się nie wrzyna na ramionach!
    Kurczę, co te piersi takie zgrabne i sterczące. Wygladają na
    mniejsze, ale bardziej kształtne.
    Niestety nie lubiłam triumpha, którego sprzedano mi w Atucie, teraz
    już wiem, że to model nie dla mnie. Długo nie mogłam się
    przyzwyczaić do widoku zakrytych miseczką piersi. Po latach
    oglądania w lustrze niby to seksownych buł wydawało mi się, że mój
    biust nie wygląda na duży i seksowny jak przedtem. Całe szczeście
    oprzytomniałam ;-) Nie mam już manii push-upów, chociaż nie ukrywam,
    że chciałabym dostać taki na siebie...
    A jak jest teraz? Hmmm, trochę przytyłam, piersi może też zmigrowały
    i znowu zaczyna się bułowanie i poprawianie. CZerwona lampka, uwaga!
    Szukaj nowego stanika, tym razem 70G/H !
  • 03.02.08, 23:52
    1. Biust na SWOIM miejscu, nie w okolicach... niższych niż powinien ;) W związku z tym większa pewność siebie, szczuplejsza wizualnie sylwetka (i odmłodzona, bo biust niski trochę lat dodaje). No i TALIA! Talia wysmuklona optycznie, odkryta przez biust wysoki i okrągły :)

    2. Biust jędrniejszy. Jestem obecnie w amoku, szale radości w związku z tym co się dzieje z moim biustem. A nie wierzyłam! ;) W wieku dwudziestu-kilku lat (a nie rodziłam) wstydziłam się niesamowicie: biust smutno sobie patrzył w dół (co prawda jednostronnie, ale asymetria też nie jest powodem do radości), pierwsze rozstępy, buły pod pachami - cholernie widoczne w lecie przy bardziej skąpych ciuchach.
    Wczesną wiosną stuknie rok jak się dałam uświadomić i efekt niesamowity - buł praktycznie brak. Wsiąkły ;> Obwód mniejszy o ok. 4cm (a wręcz przytyłam teraz jak to w zimie :P), za to biust skoczył sobie z 98-99 do 102-103cm. Jest pełniejszy i jędrniejszy. Myślę poważnie o zachwalanym przez Was spaniu w staniku, żeby efekt był jeszcze lepszy.

    Same plusy. I jak pisałyście - bez operacji, diet, cud-kremów. Tylko dobry stanik.
  • 04.02.08, 09:34
    1) Ściślejszy obwód sprawia, że fiszbiny nie lądują pod szyją przy każdym podniesieniu rąk do góry
    2) większa literka na miseczce wzmocniła moje morale :)
    3) fiszbiny obejmują całą pierś, dzięki czemu ma ona ładny, okrągły kształt.
    4) znacznie lepiej wyglądam bokiem i przodem, a że mam zwyczaj nosić rzeczy przylegające do ciała, to prezentuję się o niebo lepiej niż przedtem.
    5) miękkie staniki są dla wszystkich kobiet. Nie tylko dla tych z różnicą między obwodem POD a W w granicach 30 cm :)
    6) nie potrzebuję "katalizatora biustu" w postaci push upa.
    7) ubrania lepiej na mnie leżą
    8) ZAAKCEPTOWAŁAM WRESZCIE SAMĄ SIEBIE I INTEGRALNĄ CZĘŚĆ MNIE, CZYLI MÓJ BIUST. Teraz uważam nieskromnie, że jest śliczny ;)
    9) portfel zaczął funkcjonować na wyższych obrotach, odkąd odkryłam stanikowe eldorado :-P
    --
    Kruszyna
    "Primum non stresere..."
  • 16.11.08, 18:47
    Jakieś 2 miesiące temu nosiłam jeszcze 85 D, bo taki stanik wydawał mi się
    odpowiedni. Obecnie noszę 36FF i jestem bardzo zadowolona. Wcześniej musiałam
    wiecznie poprawiać stanik, a teraz nie czuję nawet, że mam go na sobie.
    Poprawiam może raz w tygodniu jak ramiączka się poluzują, ale to tylko wtedy.
    Biust stał się dla mnie piękniejszy i nareszcie lubię chodzić w bluzkach z dużym
    dekoltem:)
  • 04.02.08, 09:52
    Ja powiem tylko tyle, ze jak narazie mam jeden w miare dobry stanik i jest mi w
    nim jak w niebie :) W ogole go nie czuje!!! Nie musze co 5 sekund poprawiac
    go!!! No i przede wszystkim widze, ze mam biust ;)
  • 04.02.08, 11:36
    jakies ostatnie 3 lata nosilam zle dobrane staniki. poprostu biust mi urusł,kupilam kilka na wyprzedazy i tak jakos wyszło.
    Dobry stanik dał mi:
    - 3 cm mniej pod
    - moj biust nie zajmuje calej sylwetki
    - w koncu wygodnie mi w staniku
  • 04.02.08, 13:32
    1) żaden sport mi niestraszny
    2) zanikają mi okołopachowe rozstępy na piersiach (naprawdę! bez żadnych kremów)
    3) wyglądam szczuplej (nie znaczy że szczupło) i wydaje się, że mam talię
    4) dobry stanik skłania do trzymania sie prosto
    5) mogę stosować dekolt w zaawansowanych celach autoprezentacyjno-manipulacyjnych (staram się tego nie nadużywać... ale czasami...)
    6) wydaję na staniki MNIEJ (za cenę jednego zdziadziałego Triumpha mogę mieć 2-3 brastopowe czy z allegro)
    7) last but not least - poznałam wiele fajnych osób na tym forum :)
    --
    Stanik Idealny
  • 04.02.08, 17:57
    Jeszcze całkiem niedawno musiałam non stop poprawiać biustonosz :/
    Nie miałam problemu ze zbyt szerokim obwodem, ale wszystkie staniki były dla
    mnie za małe w miskach, więc jak tylko piersi wyskakiwały górą, to musiałam je
    upychać na boki i na dół.

    Teraz właściwie zapominam, że mam biustonosz na sobie, przez cały dzień nic mi
    nie wyskakuje, nie przeszkadza i czuję się świetnie :)

    --
    Synuś
    www.suwaczek.pl/cache/862cdf35ca.png
  • 06.02.08, 03:25
    przedtem:
    1)biust mi wisiał. Mimo iż mam dopiero 23 lata zdążył juz
    stracić jędrność i kształt. (nic dziwnego skoro czy 65cm w zebrach
    nosiłam obwody 70 i75)
    2)Nie znosiłam kupować staników. Tyle godzin chodzenia i nic
    nie mogłam znaleźć w rozmiarze 70E (ze robią węższe obwody nie
    przyszło mi do głowy, myślałam ze to ja mam nienaturalnie chude
    zebra)
    3)zaszywałam obwód robiąc zakładkę i te szwy mnie gryzły pod
    pacha
    4)Nosiłam strasznie babcine staniory, jak już znalazłam
    jakieś 70E to na pewno nie można tego było nazwać seksownym
    stanikiem. Jak raz znalazłam brązowy to się strasznie cieszyłam ze
    nie biały/bezowy. Do dziś mam uraz do tych kolorów. Na sama myśl mi
    się słabo robi (aż muszę na moje piersi w freyi lotti poparzeć)
    5)Obwód miałam na karku, piersi się bujały jak na huśtawce
    6)czułam się bardzo nieatrakcyjnie.

    teraz:
    1) Wygląd samych piersi się poprawił, znacznie się podniosły
    (dobrze ostanikowana jestem mniej więcej od czerwca/lipca)
    2) Mam kolorowe staniki. Niedosyt kolorów mam dalej. Jeszcze
    mam traumę przedrorumowych staników (tylko biel i beż) . Tak samo
    jak traumę cienkich ramiączek. Rozumiem że można lubić grube, ale
    nie jak się całe życie nosiło grube z przymusu.
    3) W ubraniu wyglądam super. Biust jest zarazem większy i
    mniejszy. Większy bo wyglądam mniej jak gruszka a bardziej jak
    klepsydra. Na pewno proporcje biodra/biust się poprawiły.
    Jednocześnie nic nie obwisa . Nie podskakuje, nie przyciąga wzroku
    więc mniejszy.
    4) Czuję się atrakcyjnie. Lubię na siebie patrzeć w lustrze.
    Lubię dbać o swoje ciało.
    5) odkryłam super forum. Nawet jak nie mam kasy i nie planuje nowego
    zakupu, lubię tutaj poprostu być
  • 06.02.08, 12:19
    PRZEDTEM
    -byłam zakopleksiona (to był chyba najwiekszy problem)
    -nie akceptowalam i nie lubiłam swoich piersi i figury
    -nie czułam się kobieco
    -biust ukrywalam i zakrywalam stanikami o za duzym obwodzie i
    usztywnianych miskach
    -ciagle poprawialam stanik, fiszbiny bez przerwy ladowały w polowie
    piersi

    TERAZ
    -pozbyłam sie kompleksów (to jest dla mnie naprawdę ważne)
    -jestem młoda i teraz poczułam sie kobieco (nowe uczucie)
    -lubię swoje ciało
    -staników nie czuję, nie poprawiam (chyba że przypomne sobie o
    wygarnianiu)
    -poczułam co onzacza wspaniala forumowa społeczność, jakie daje
    wsparcie, dziewczyny jestescie wspaniale! :)
  • 07.02.08, 13:58
    Najpierw o plusach:
    1. Wyglądam lepiej.
    2. Mój biust preprowadza się spod pach i jeszcze podnosi :)
    3. Bieganie nie boli :)
    4. Jest okazja do zakupów (co chwilę wraz z przyrostem biustu)

    Minusy:
    1. Ciągle mam za mało staników.
    2. Przekraczam właśnie G- granicę.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła lub ?

Zapamiętaj mnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.