W Budapeszcie przeżyłam stanikowy szok. Pozytywny :-D
Sporo lumpeksów z angielską odzieżą ("Angol") w centrum, wchodzimy do jednego z nich (na prawo od dworca Keleti, jakby się ktoś wybierał), dużo naprawdę fajnych ciuchów na wagę za 2490 Ft/kg, na górze kilka takich do grzebania, w tym z bielizną, odruchowo zaglądam i widzę Fantasie Belle czarna 32FF, nowiutka, z metkami, grzebie dalej- M& S 32G, inna Fantasie 32FF, Freya Rio czarna 30G, inna Freya 30D (wzięłam dla przyjaciółki, nówka, z tymi nalepkami na metce), jakaś La Senza… W każdym razie, wyszłam z 2 Fantasie i Freyą za 425 Ft łącznie (niecałe 7 zł).
W innych widziałam też Freyę, Fantasie, Panach, Katie Price, La Senzę, Debenhams Gorgeous, M&S- z rozmiarami różnie, ale lepiej niż w Polsce, trafiały się małe obwody, choć dominowały raczej 75+, ale sporo dużych misek, tak od D (chyba częściej trafiałam na E-F, niż B-C).
W którymś wycenione było po 990 Ft/sztuka, ale raczej na wagę.
--
...but before you come to any conclusions,
Try walking in my shoes